[00:07] - Klub Paranormalium. Już za chwilę na antenie Radia Paranormalium usłyszą Państwo zapis kolejnego spotkania Klubu Paranormalium w Jarosławiu, które odbyło się w klubie Paradox przy ulicy Czarnieckiego 12 listopada 2016 roku. Tym razem spotkanie dotyczyło zaginionych i zapomnianych cywilizacji na przestrzeni dziejów, czyli tego, dlaczego tak mało o nich wiemy i dlaczego to, co już wiadomo, jest ukrywane. W trakcie spotkania do dysputantów dołączył poprzez Skype'a gość specjalny. Kto? Tego dowiecie się państwo już za chwilę, słuchając zapisu dyskusji. Posłuchajmy.
[00:47] - Dobra, startujemy. Szóste nasze spotkanie. Witam wszystkich. Machamy. Machaliśmy już. Machamy do słuchaczy Radia Paranormalium. Dzisiaj tematem są zaginione albo zapomniane cywilizacje. Czy zapomniane, czy zaginione? Będziemy dzisiaj rozgryzać tę sprawę. Na początku chciałem powiedzieć o takiej rzeczy.
Słuchajcie, dla mnie to jest teoretycznie temat historyczny, który z historią, jaką się uczymy, nie ma nic wspólnego. Jedynie można to rozpatrywać w kategoriach historii tak zwanej alternatywnej, bo historia książkowa — nic się nie dowiemy. Jedyne, co nam może coś podpowiedzieć, to archeologia tak zwana zakazana, która jest ukrywana, zamiatana i nieuznawana przez tak zwanych mędrców tego świata, uznających się profesorów i innych doktorów. Ja tak na początek tylko takie rzucę, bo na pewno będziecie mówić bardziej o znanych rzeczach, bo bardziej będzie was interesować typu Egipt i inne rzeczy. A ja zacznę tak: mamy najstarsze w tej chwili dwie rzeczy. To są takie jakby rówieśnicy, odkopane niedawno. W przypadku Göbekli Tepe to są lata 60. Klaus Schmidt odkrył te monumenty. To jest przy granicy, nomen omen, obecnie turecko-syryjskiej, czyli teren praktycznie w tej chwili objęty działaniami wojennymi, bo to jest 60 kilometrów od obecnej granicy syryjsko-tureckiej. Po odkopaniu tych poszczególnych warstw i odnalezieniu jakichkolwiek elementów, które można by było datować, stanęła data na 9500 lat p.n.e., czyli mamy jakieś 11 500 lat, biorąc datę dzisiejszą.
Jak to wygląda? To nie jest żadna rewelacja, jeśli chodzi o wielkie, monumentalne odkrycie. Są to kręgi płyt z różnymi płaskorzeźbami, doskonale zachowane, bo zostały one zasypane zaraz po utworzeniu. Co ciekawe, te płyty były bardzo słabo posadowione. Tutaj jest taki domysł, że te płyty były przesuwane, czyli służyły do czegoś, coś oznaczały. Jak zwykle wracają cały czas dwie kwestie, do czego takie rzeczy są używane. Pierwsza to jest świątynia. Ja jestem przeciwnikiem, bo wszyscy naukowcy, jak coś znajdą: „Na pewno świątynia”.
[04:16] - Tak.
[04:17] - Nic. Na pewno jakaś świątynia, jakiś kult. To jest fantastyczna rzecz. Raz, że to datowanie tak odległe, gdzie to jest praktycznie koniec epoki lodowcowej. To jest okres tak zwanej państwowości. Jeżeli jakaś cywilizacja, to cywilizacja przedpotopowa. Drugą taką mamy paręset, parędziesiąt tysięcy — nie no, przesadziłem, ale odległe. Mówimy o Gunung Padang w Indonezji. Tutaj jest bardziej rozległe to datowanie, bo różne jest w zależności, z której warstwy były odkopywane te rzeczy. Pamiętajmy: nie można datować kamienia.
Metodą węglową kamienia się nie wydatuje. Można wydatować tylko kamień, kiedy on powstał. Natomiast kiedy został obrobiony? Jeżeli nie znajdzie się jakichś artefaktów świadczących o obecności człowieka, czyli jakichś rzeczy, z których występuje związek węgla, żeby można było datować tym aktywnym węglem, to nie jesteśmy w stanie. Dopiero odkopanie tych. Tutaj już mamy datowanie, które przychodzą od 20 000 do 10 000 lat p.n.e. Zobaczycie sobie fantastyczne rzeczy. Te tak zwane słupy w Gunung Padang to są takie słupy skalne idealnie wyciosane. Wyglądają jak palisada.Niektórzy dopatrują się w tym piramidy, w tym całym Gunung Padang. Natomiast już stwierdzono, że bardziej to wygląda jak zamek, bo w środku jest mnóstwo komnat.
W tej chwili odkryto już bodajże pięć poziomów komnat. Największa komnata ma 15 na 10 metrów. Ciężko jest się do nich dostać. Na razie nie są, ale cały czas tam trwają prace. Chciałem zwrócić uwagę na nazewnictwo tych dwóch miejsc. Obydwa: i Gunung Padang i Göbekli Tepe. Fajne nazwy. Göbekli Tepe teraz oznacza „pępek świata”, a Gunung Padang to jest „góra oświecenia”. Czyli już wiemy, pomimo tylu setek tysięcy lat, że to były miejsca mistyczne. Niewątpliwie.
Oczywiście będę dużo skrótowo mówił. Jeszcze można wskazać z mało znanych: na Saharze Nabta Playa. Mamy 6000-7500 lat. Takie wystające kręgi. W Chinach cywilizacja Nya. Przepraszam, że czytam, ale nazwy są tak ciężkie. 3000 lat licząca cywilizacja Cahokia w Stanach Zjednoczonych, odnaleziona w rejonach Missisipi. Później mamy jeszcze jedno miejsce: Çatalhöyük w Turcji. To jest też 9000 lat. Praktycznie wszystkie te budowle, co wymieniłem, są raz, że starsze od Egiptu, raz, że starsze od piramid, starsze od Stonehenge.
Bo każdy myśli, że Stonehenge to jest Bóg wie jakie stare. I co ciekawe, te wszystkie cywilizacje, bo były to cywilizacje. Ciężko stwierdzić jest na poziomie tej wiedzy, którą nam przekazują w szkołach i uczą. Wtedy to my żeśmy gonili za zwierzątkami, polowaliśmy. A te wszystkie miejsca, które wymieniłem charakteryzują się wodociągami, akweduktami, kanalizacją. Domy miały budowle wielopoziomowe z wyjątkiem Göbekli Tepe. W rejonie Göbekli Tepe nie znaleziono żadnych pozostałości. W tym okresie, bo praktycznie w 1994 roku tam rozpoczęto kolejne prace. One trwały i na ten moment nie wiadomo, co się tam dzieje. Wiadomo, wojna wybuchła.
Na pewno te prace są tam wstrzymane. To też taka ciekawostka, że akurat blisko takiego miejsca, które naprawdę mogłoby wywrócić całą cywilizację, patrzenie na cywilizację. Akurat tam w pobliżu wybucha wojna. Co jeszcze? Cywilizacja to były na pewno. Teraz jest tylko kwestia taka: czy te cywilizacje, bo ja wam powiem moją teorię, której jestem wyznawcą. Ja jestem wyznawcą tak zwanej cywilizacji X, czyli tej pra-cywilizacji, która była początkiem, z której wszystkie te relikty, które się zachowały, które wymieniłem, były pozostałościami po nim. Czyli ta pierwotna cywilizacja X upadła i tam nie było powiedziane, że tylko najmądrzejsi się uratowali. Uratowali się różni ludzie. Mieli różną wiedzę, w różnych miejscach być może zakładali różne ośrodki.
Jedni założyli obserwatorium, drudzy założyli jakąś świątynię, gdzieś tam rozeszli się. A jest jeszcze taka kwestia, że w tej chwili mamy wiele takich społeczności i cywilizacji, które nie zostawiają śladów. Weźmy pod uwagę Aborygenów chociażby czy Indian amerykańskich, tych Native. Jeżeli teraz nasza cywilizacja by upadła, to po tych dwóch cywilizacjach, chociażby jako przykładowych, nie zostałby żaden ślad. Równie dobrze mogło być z wieloma cywilizacjami, tymi, jak ja to nazywam, przedpotopowymi, które mogły na całkiem innych zasadach się opierać. Na innym budulcu. Na innym budulcu. Na drewnie. Raz, że na drewnie, ale nawet na innych wartościach. Tak jak mówię, cały czas się kręcimy wokół tego, jak my coś teraz postrzegamy.
Ale przedtem mogła być cywilizacja, która stawiała nad wszystko rozwój duchowy.Mistycyzm.
[11:49] - To się często powtarza.
[11:51] - Tak. I taka cywilizacja niekoniecznie musiała zostawiać ślady.
[11:56] - Dokładnie.
[11:57] - Dlatego mówię, że dla mnie to jest najlepszy przykład. Weźcie pod uwagę jedną rzecz: jak objedziemy glob, to ile występuje takich samych motywów? Weźcie już do tych motywów powtarzających jest pierzasty wąż. Występuje od Sumerów. Chociażby zobaczcie na obrazkach z Göbekli Tepe. Tam też jest człowiek z długim ciałem i z głową ptaka. Mamy Chiny, mamy wyobrażenia Aborygenów. Wszędzie gdzieś się pojawia. Mamy archetyp potopu znany przecież w każdej cywilizacji dawnej. Sumerowie, chrześcijańska cywilizacja, indyjska, w Chinach jest motyw potopu.
Indianie wiedzą. W ogóle sam motyw jakiejkolwiek zagłady, czegoś, co przyszło nagle, zniszczyło i później się ta cywilizacja odradzała. Ale zawsze jest w pamięci. Mnie się wydaje, że ten motyw przewija się, motyw pra-cywilizacji, że powstała jakaś cywilizacja kiedyś, jeszcze przed epoką lodowcową, która naprawdę się kapitalnie rozwinęła. Słuchajcie, kurczę blade, mówimy o, powiedzmy sobie, 10 000 latach, prawda? A my swoją historiografią, którą możemy w jakimś stopniu opisać, raptem obejmujemy 2500 lat, tyle. A reszta to są tylko i wyłącznie pozostałości budynków, których interpretacja jest skażona przez ówczesną, obecną historię. Bo historycy nam każą mówić, że ta budowla to tylko może być świątynia. Już się przebija, że może to jest jakieś obserwatorium astronomiczne. Wrócimy do Egiptu, słynna piramida Cheopsa to jest jeden wielki matematyczny przekaz całej wiedzy z prehistorycznych cywilizacji, gdzie już można doszukać nawet takich rzeczy jak definicji metra, to, co ty żeś mówił swego czasu o złotym ciągu liczb, prawda?
[14:45] - Tak.
[14:46] - To wszystko jest zamknięte. Ale co ciekawe, piramida Cheopsa to jest jedna rzecz, ale już się zajmują na przykład Gunung Padang i Göbekli Tepe. Zaczęli to mierzyć i tam też zaczynają znajdować różne równania, potwierdzenia, prawda?
[15:05] - Tak. Zawsze tam się wiąże z liczbą pi.
[15:09] - Tak. I fi.
[15:10] - I fi.
[15:11] - Tak.
[15:12] - I wszędzie, gdzie byś nie podszedł, to się powtarza.
[15:17] - Tak. Czyli ta wiedza, którą myśleliśmy, że odkryliśmy, przełom XVII, XVIII, XIX wiek, te wszystkie prawidła matematyczne wyższej matematyki, kurczę, okazuje się, że były już znane wcześniej. Oczywiście można nas zaatakować, że weźmiesz sobie kartkę papieru i do kartki papieru też zrobisz wszystkie możliwe teorie, jakie są: matematyczne, fizyczne. Opiszesz nimi tę kartkę papieru. Tylko że jest troszkę różnicy w porównaniu z tymi budowlami a kartką papieru.
[16:00] - Dokładnie.
[16:01] - Ktoś musiał sobie naprawdę zadać ciężki trud, żeby to zrobić.
[16:07] - W tej piramidzie nawet główna komora, która jest na samej górze, też zawiera fi.
[16:16] - Tak. Ja na naszej stronie powiesiłem filmik francuski, co mówiłem. To jest długi film, ale polecam do obejrzenia, bo w pewnym momencie męczy, bo jest strasznie dużo matematyki, ale oczy się tak otwierają. Te wszystkie przekazy.
[16:44] - Ale wy mówicie tylko i wyłącznie o jednej rzeczy, że to jest zaginiona nauka, która do nas dopiero dzisiaj dociera. Coś, co myśmy zapomnieli, bo wystarczy popatrzeć na Azteków, jak budowali swoje piramidy, że nagle się okazuje, że myśmy dopiero w latach 60. odkryli, że wąż, pierzasty wąż, albo inaczej, nieważne, jakby go nie zwał, tak nie zwał. Na jednej piramidzie, która jest ustosunkowana prawidłowo do słońca, do przesilenia jesiennego i wiosennego, z jednej strony widać, że on idzie po schodach do góry, a później po przesileniu, że sobie schodzi. Ta cała matematyka kiedyś była u nas. Myśmy ją cały czas tworzyli, tylko nam się wydaje, że nie. Wieki ciemne zrobiły swoje, że my jesteśmy najmądrzejsi i nikt poza nami. My sobie nie zdajemy sprawy, jakie myśmy cywilizacje negowali przez ten czas.
[17:47] - Dokładnie.
[17:48] - Cywilizacje, które były wyżej rozwinięte, jeśli chodzi o astronomię, matematykę, cokolwiek.I inne nawet postrzeganie rzeczywistości. Bo ja bym tutaj się przychylał do tego, że to były takie cywilizacje, które przeszły z elementu materialistycznego na ten wyższy poziom, bardziej duchowy. I być może też dlatego pozostawiły po sobie monumenty. Owszem, ale te monumenty niekoniecznie były szczytem ich osiągnięcia. Dokładnie. Być może szczytem ich osiągnięcia było właśnie to wyidealizowanie. Tu masz prosty przykład: kalendarz Majów. Gdzie myśmy jeszcze nie znali w Europie kalendarza, a oni już się nim- Przepraszam. Znaleziono kalendarz słowiański, gdzie dokładnie jest taki sam jak kalendarz Majów. Ale to jest właśnie ciekawe.
Znaleziono teraz, nie tak dawno. Czy to nie jest fake? Dlaczego kalendarz Majów jest znany na całym świecie? Kalendarz słowiański jest odkryty- Zostawmy Słowian. Dlatego mówię. Mi chodzi o jedną rzecz: wszystkie kultury, jeżeli popatrzymy się na wszystkich kontynentach, zanim powstała ta kultura grecka, od której się wzięło wszystko, począwszy od nauki demokracji i tak dalej. Zauważcie, że oni dysponowali taką wiedzą, że to praktycznie Grecy powielali ich wiedzę. Później to przejęli Rzymianie, bo te nowinki już były znane w starożytnym Sumerze, w Mezopotamii. Grecy tylko je wchłonęli, bo się chcieli uczyć. Tak.
I tutaj jeszcze warto wspomnieć, tak jak już chcemy, najbliżej taką w miarę rozwiniętą i jeszcze przedsumeryjską cywilizację to cywilizację Vinci. Tę cywilizację z rejonów Belgradu, Serbię, te rejony odkryto i coraz więcej odkrywanych jest. I też miasta wybudowane z kanalizacjami i z wszystkim. No i piramidy. Z tymi chorwackimi piramidami to jest- To jest takie „na woje babka wróżyła”. Naciąganie. Jeszcze nie są zbadane. Nie są zbadane, ponieważ nie dysponujemy jeszcze taką technologią do prześwietlania permanentnie góry, żeby to stwierdzić, czy to jest ziemia nawieziona. I faktycznie pod tą kopułą są schodki, tak jak to twierdzi ten jugosłowiański- Tak. On jest troszkę oszołomy.
Troszkę jest. Ale słuchajcie, każdy będzie bronił swoich faktów, dopóki nie udowodnią, że się myli. Tak. Dokładnie. Ale tutaj znowu jesteśmy w temacie, w którym walczymy z wiatrakami, jeśli chodzi o tego, bo taki jest mur tej tak zwanej nauki, w skład której wchodzi historia, że przebijanie się jest cholernie ciężkie. Fakt, pomaga archeologia, ale archeologia też potrafi przemilczeć odkrycia, które po prostu nie pasują do schematu. Nie pasują do katedry pana jednego profesora, drugiego profesora, bo on napisał cztery książki o tym, że tak było. A ktoś przychodzi z nowym pomysłem i tak jak jest, to już polecałem książkę Grahama Hancocka, „Magowie bogów”, a wcześniejsza książka to- „Maszyny bogów”. Nie, „Magowie bogów”, wcześniejsza „Ślady palców bogów”. To są takie książki traktujące o tym właśnie spojrzeniu.
I tutaj zaznaczę: można by podzielić tę historię alternatywną na takie dwa odłamy. Na trzy ja bym to nazwał, bo to są takie trzy nazwiska. To jest Graham Hancock, który stara się to wyjaśnić w miarę z oderwaniem od całej tej otoczki paleostronautycznej. Później mamy Sitchina, który się zajmuje stosunkowo młodą, po tym, co powiedziałem wcześniej, młodą cywilizacją sumeryjską, bo przecież ta cywilizacja Vinci jest starsza od sumeryjskiej. Niedużo, tam jest tysiąc lat różnicy bodajże. Niektórzy porównują, że ta Vinci to jest właśnie sumeryjska. Nie. A teraz jest z najnowszych odkrycia, że jest właśnie starsza. To mówię, że Vinci jest później pokłosiem. Chodzi mi o jedną rzecz, że Vinci była wcześniej, a dopiero później Sumer.
Tak. Przedtem było na odwrót, że Sumer, a Vinci jest pokłosiem tylko, bo wędrówka ludów i takie pierdoły. Nowcze badania były i tak dalej. No i trzecie to już jest, przepraszam, jak fanatyków Ericha von Dänikena obrażę. Dla mnie to już kompletny odlot, czyli dänikenowcy. Dobra, okej, ale wiesz, że Däniken wzorował się na Zacharii Sitchinie? On tam wziął wątki, on to już rozbudował, rozbujał. Ale to też nie możemy mówić, że nie miał facet prawdy. Nie jest to udowodnione. Ale jeżeli już mielibyśmy porównywać poziom Zacharii Sitchina i Dänikena, to tak jakby porównywać naszego piłkarza z JKS-u z Realu Madryt.
Bo Sitchin to jest facet, który całe życie poświęcił na to przede wszystkim
[23:52] - Obczytał się w tym, miał potężną wiedzę merytoryczną, zanim się zajął tłumaczeniem tego pisma. Praktycznie on składał te powieści, księgę „Bogowie kontra ludzie”. Każdy może znaleźć to, nawet jak komuś się nie chce czytać, to ostatnio widziałem, że na YouTubie można sobie wysłuchać tych książek z Cycylu.
[24:15] - Są w MP3.
[24:18] - Tak, w MP3. Ja bym to tak podzielił. Na pewno ja, jak zaczynałem się tym interesować, to pierwsze nazwisko, jakie się pojawiało, to był Däniken.
[24:36] - Tak jak każdy.
[24:37] - Każdy chyba zaczynał od Dänikena.
[24:41] - Później dopiero ci dochodziły odnowy. Ale przed Dänikenem był jeszcze Zacharias Sitchin, który w latach 60. już snuł domysły do lat 70. Wydał parę książek i człowiek się brał za Zacharię. David Hancock i Graham-
[24:56] - Graham Hancock.
[24:57] - Graham Hancock. I jeszcze jest jeden. To dopiero już później, po Dänikenie wyszli.
[25:03] - Tylko nie, tu akurat Hancocka to już do Dänikena bym kompletnie nie porównywał, bo on całkowicie nie ma zgodności.
[25:14] - A to nie jest tak do końca, bo wystarczy poczytać jego książki, faktycznie przyjrzeć się niektórym teoriom i w niektórych kwestiach zachowuje zgodność z Dänikenem. Nie mówię, że we wszystkich.
[25:24] - Ale to faktograficznych.
[25:26] - Faktograficznych.
[25:26] - Ale nie w interpretacyjnych.
[25:28] - Nie, bo każdy sobie interpretuje inaczej. To jest tak samo jak z tłumaczeniem Pisma Świętego. Każdy będzie interpretował inaczej.
[25:36] - I tutaj najfajniejsze jest to, że nie ma katedry od tego i każdy następny, który wpadnie na jakąś ideę, teorię dotyczącą, może się śmiało wybić. I to jest właśnie fajne.
[25:51] - Nie ma zapory.
[25:52] - Nie ma zapory w postaci, że jak chcesz zrobić doktorat, to masz tak jak swój profesor myśleć i mówić. Ja tutaj mam wypisane szczegóły dotyczące takich rzeczy, tylko że to każdy może sobie poczytać. My nie będziemy tutaj obgadywać każdego znaleziska. To, co ostatnio wyczytałem, taką ciekawostkę wam powiem, że takie zapomniane miejsce jak Syberia. Słuchajcie, bo to dzisiaj znalazłem w newsach. Nie wiem, jaki to jest news. Czyście słyszeli o czymś takim jak Szypirski Idol?
[26:34] - Coś słyszałem.
[26:38] - Odkryto to na Uralu, żeby było śmieszniej, już w 1894 roku. Jest to 10-metrowa statua drewniana. Ona gdzieś tam leżała zamarznięta, oni ją odmrozili. Ona w tej chwili znajduje się bodajże w muzeum w Niemczech. I co ciekawe, to jest tak zwana statua z siedmioma twarzami. Co jest naprawdę prymitywne. I co ciekawe, ona ma 10 000 lat.
[27:15] - Ładnie.
[27:16] - 10 000 lat.
[27:18] - Ale to mi trąci wiarą sowietzką.
[27:24] - To jest właśnie ta statua.
[27:25] - Ta statua.
[27:28] - Pokaż.
[27:28] - Muszę bliżej.
[27:30] - Małe zdjęcie jakieś takie masz. Nie ma większych?
[27:33] - Są.
[27:35] - Mnie interesuje, jak oni budowali te piramidy. To bardziej, bo tam mówicie ogólnie o całej cywilizacji. Teraz mamy cywilizację taką, że ładują zaprawę między cegły i to stoi. Oni tamten każdy jeden kamień spasowali. Oni mieli wyższą cywilizację, tak mnie się wydaje, jak my teraz mamy. Taki przykład głupi, może nie głupi. Robiłem chwilę na autostradzie i ci nasi geodeci, którzy są wykształceni w dzisiejszych czasach w naszej cywilizacji, potrafili się wypchnąć o dobre dwa, trzy metry.
[28:08] - A tam są odchyłki milimetrowe.
[28:12] - Tam jest jeden kamień do drugiego spasowany. Jakbyśmy wzięli sobie dwie cegłówki, jedną farbą pomalowali i ścierali, dopóki tej farby nie będzie widać. Wszystko gładkie.
[28:23] - Masz budowle, gdzie kamienie są tak jakby wtopione jeden w drugi.
[28:28] - Tak, bez żadnej zaprawy, bez niczego.
[28:30] - Bez niczego.
[28:32] - Jaki to czas schodzi, żeby wyszlifować taki kamień? Ilu ludzi musi tam pracować i jak jeden kamień na drugi wyciągnąć, nie znając koła?
[28:42] - To jest po pierwsze, a po drugie, biorąc pod uwagę, że ten kamień czasami waży kilka ton.
[28:47] - Kilka?
[28:48] - Kilkanaście. Ja mówię o najmniejszym. Kilka ton. Bo ja mówię kilkanaście ton czy kilkadziesiąt. Teraz weźmy sobie, nie znając koła, tak jak mówisz, to jak? Na sznurkach nie będą go wciągać wątpię.
[29:02] - Ilu ludzi by musiało być?
[29:03] - Jeszcze używając tego, co mówi tak zwana jedyna właściwa nauka, to jedyne co mieli, to kamień. Kamieniem to robili i dłuto miedziane. I tym mieli to robić. Ludzie kochani, nie ściemniajcie nam.
[29:22] - Weź sobie z druta miedzianego zrób dłuto i spróbuj w kamieniu coś wyrzeźbić.
[29:30] - Ile to tego.
[29:31] - Kamienia nie ruszysz, a to się zetrze.
[29:37] - Nie o to mi chodzi. Tylko ile tych dłut musiałbyś zrobić. Rozumiesz? Żeby naruszyć kamień. Ile dłut?
[29:45] - Bo to jest ważne.
[29:45] - Tysiące chyba.
[29:46] - No to właśnie.
[29:47] - Ale oni tam kamień od kamienia sciarli z tego, co ja przynajmniej widziałem.
[29:52] - Były jeszcze metody takie, że próbowali to robić na zasadzie takiej, że naruszali ten kamień, wbijali drewniane kliny, rozpalali ogień pod tymi kamieniami, rozgrzewali te kamienie, a następnie polewali je wodą. No i zasada taka, że pęczniały i kamienie rozsadzały. Kurczę, ale jak mogli znaleźć te linie? Przecież to kamień pęka jak chce.
[30:27] - Dobra, a tu masz tylko i wyłącznie linię prostą, to jest po pierwsze, a odchył jaki jest, to jest rzędu kilkuset tysięcznych milimetra. No właśnie.
[30:39] - I co ciekawe, popatrzcie się, macie to w Dolinie Królów, w tej świątyni, już zapomniałem nazwę, w której są te kamienie tak dokładnie. Skaczemy do Ameryki Środkowej i mamy identyczny sposób dopasowania.
[30:59] - A więc mówię, jest to technologia, która została zapomniana, a my poprzez ignorancję swoją być może, bo to jest ignorancja XXI wieku, że nie bierzemy pod uwagę, że ktoś mógł wcześniej czymś takim dysponować, jakimś takim urządzeniem, że umiał to zrobić. Na dzień dzisiejszy paru wybitnych inżynierów powiedziało tak: „Przy użyciu naszych obecnych narzędzi nie jesteśmy w stanie”.
[31:27] - Do niektórych monolitycznych głazów ważących po setki ton nie mamy urządzeń do tej pory, które byłyby to w stanie podnieść.
[31:37] - To jest po pierwsze, a po drugie, żeby nawet spasować je, nie mamy jeszcze takiej technologii, żeby było stricte tak równo jak te antyczne rzeczy. Więc ja się zastanawiam. Moim zdaniem dysponowaliśmy kiedyś taką technologią. W tej chwili my się jej musimy na nowo nauczyć. Ona przez te wszystkie wojny pomiędzy ludźmi, bo to niekoniecznie chodzi, czy tam Rzym z Egiptem, Egipt z Sumerem i tak dalej. Myśmy po prostu wyzbyli się tego.
[32:06] - Tak, dokładnie.
[32:07] - Tak, chyba nie. Nie mogę się z wami zgodzić, bo każda wojna produkowała jakąś technologię. Technologii się nie zapomina.
[32:16] - Ale to nie o to chodzi. Ty robiłeś technologię wojenną, podczas gdy miałeś do dyspozycji technologię na rzecz budowy czegoś, miasta i tak dalej. Pewne rzeczy z tej technologii mogłeś wykorzystać w czasach wojennych. Ale tak: fajnie, to tym już nie musimy gładzić kamieni czy rozbijać skał, ale mamy do burzenia murów, rozumiesz? I odeszliśmy z jednej technologii na rzecz drugiej.
[32:44] - Ale ci, którzy znali tą technologię i przykładowo przeżyli te wojny, wymarli. Wszyscy uczeni wymarli przez wojny. Mocno naciągane to jest.
[32:53] - Nie o to chodzi, bo ci uczeni, którzy zajmowali się techniką wojenną, przeżyli. Tylko że oni nie mieli pomysłu, jak do tego wrócić. Być może.
[33:03] - W dobie internetu nic się nam nie chce. Sobie sprawdzimy na YouTubie najlepiej, bo prosto mamy podane jak na talerzu. I zapominamy pewne technologie, które w latach 70., 80., które ja jeszcze pamiętam, trzeba było sobie samemu jakimś patyczkiem wystrugać, jakąś zabawkę zrobić czy coś. Teraz nie.
[33:24] - Ale popatrz, do czego zmierzamy. Technologia rampowa, która kiedyś istniała, na zasadzie ramp. Dzisiaj to jest lamus. Kto o niej będzie pamiętał? Kto cokolwiek zrobi? Dzisiaj elektronika się liczy, małe chipy i tak dalej.
[33:38] - Przepraszam.
[33:40] - Poczekaj, daj mi skończyć. Czy ktoś wróci, żeby znowu zrobić samolot myśliwski na zasadzie ramp? Po co? Będzie cięższy. Można małą elektronikę mu wsadzić. Dziękuję.
[33:53] - Dobrze, ale mówisz właśnie o ulepszaniu świata.
[33:57] - Tak.
[33:58] - Czyli jak mamy coś idealnego, mamy budownictwo idealne. Stawiamy te piramidy czy coś. Odchodzimy od tego, żeby budować z drewna.
[34:08] - To znaczy?
[34:09] - Tu mi się wydaje, że trzeba wrócić do tego, co ja mówiłem, że te budowle to niekoniecznie były szczytem rozwoju danej cywilizacji. Te cywilizacje mogły pójść w kierunkach pacyfistycznych, całkowicie wyzbywając się tego wszystkiego, bo przeszły na jakiś wyższy poziom. Ale jednocześnie gdzie indziej być może istniały cywilizacje, które dopiero wchodziły w etap walki, wojen. I ta cywilizacja już rozbrojona, pacyfistyczna, peace and love, jakby ją nazwali, po prostu w zetknięciu się z takimi barbarzyńskimi, które nagle ich najechały, wytłukły ich. Bo oni myśleli, że jak doszli do takiego poziomu cywilizacyjnego, to już wszyscy ich zrozumieją i wszyscy ich będą nosić na rękach. A tutaj przyszli goście, którzy zobaczyli fajną budowlę. Mają taką budowlę, to mają złoto, mają jedzenie. To najeżdżamy ich. A oni nie stawiali oporu, bo wyzbyli się tego. Być może to jest rozwiązaniem tego, że ta technologia została zapomniana.
Została po prostu zabita.
[35:33] - Zbudowane przez jedną inną cywilizację
[35:35] - Która nie chciała, a która jednocześnie była jeszcze na takim poziomie, że nawet nie mogła próbować stosować technik odtworzeniowych, bo nie wiedzieli. À propos piramidy. Słyszeliście, jaki numer Amerykanie odwalili? Chcieli zrobić w proporcji chyba jedna setna w stosunku do piramidy. I zaczęli budować ją, ciosać te kamienie według tego. Dobudowali gdzieś jedną trzecią i to się wszystko zawaliło. To któraś z amerykańskich komercyjnych telewizji taki projekt robiła. Nie wiem, czy to Discovery nawet. I nie wyszło z tego nic. Zawaliło się.
Nie dali rady, pomimo tego, że wzięli najlepszych specjalistów.
[36:28] - To jest technika, która została zapomniana. W tej chwili, chcąc my ją odtworzyć, musimy cofnąć o te tysiące lat, zrozumieć budowniczych, na jakiej zasadzie jest możliwość zbudowania tego. A dopiero później możemy zastanawiać się: dobra, to teraz za pomocą kołowrotków i tak dalej, czy jesteśmy ją w stanie postawić tak szybko? Nie ma takiej opcji. Nie będzie takiej opcji. Możecie mnie zamordować, ukrzyżować i tak dalej. Nie będzie. Dlaczego? Ponieważ od czasu postawienia pierwszej olbrzymiej cegły na placu budowy do zakończenia drugiej minęło raptem 40 lat, kiedy budowali jedną z największych piramid. A to daje tylko i wyłącznie jedną rzecz.
Co trzy minuty blok skalny musiał trafiać na plac budowy. Co trzy minuty. Teraz zastanówmy się: jeżeli bloki skalne były tysiąc kilometrów niżej, z Nilu sprowadzane do Kairu, żeby to postawić, jaka musiała być częstotliwość floty, która woziła to. Mało tego, ile ludzi musiało być zatrudnionych do ciągnięcia tych kilkunasto-, kilkudziesięciotonowych klocków? Ktoś obliczył fajnie: co trzy minuty na placu budowy miał być postawiony jeden klocek. Jak? Bez dźwigów, bez kołowrotków i tak dalej. Ten klocek jeszcze musiał być obrobiony.
[37:55] - Tak!
[37:56] - To jest jeszcze.
[37:57] - Jeszcze ciekawa rzecz, oficjalna teoria brzmi, że były te bloki transportowane przez Nil.
[38:09] - Tysiąc kilometrów dalej.
[38:10] - Tak, ale słuchaj, w korycie Nilu nie znaleziono ani jednego takiego bloku, w co ja nie wierzę, że przy tamtych łódkach, kolibkach coś by się nie zdarzyło i taki blok by nie upadł.
[38:23] - Oczywiście.
[38:24] - To też jest zagadka. Ani jednej katastrofy, ani jednego śladu po takim upadku.
[38:33] - Dlatego niektórzy twierdzą, że to musiało być tak: jak u siebie masz naczynia krwionośne. Nie ma kolizji, nie ma nic, dopóki nie masz zawału. Dopóki nie masz zawału, wszystko pracuje pięknie, ale wystąpi tylko jedna kolizja i jesteś wybity z rytmu, bo ci tamuje następne statki. Trzeba znowu tamten kloc wyciągać, bo Nil wcale nie był taki głęboki, bez przesady. Można powiedzieć, tak jak dzisiaj masz barki zbudowane, oni mieli płaskodenne statki, bo on był naprawdę płytki. Ile na taką barkę wchodziło tych kłód?
[39:11] - Jak on ważył od kilka do kilkudziesięciu ton.
[39:16] - Popatrzcie się teraz nawet na stare rysunki egipskie. Przecież oni to wozili w tych kolibkach zrobionych z trzciny. Rzadko kiedy było drewno.
[39:25] - Drewno było luksusem.
[39:29] - To tylko faraonowie mogli wozić się statkami z drewna, gdzie faktycznie było. Reszta, wszystko chłopi i tak dalej, to trzcina, papirus. Co tam było pod ręką, wiązali i dawaj.
[39:39] - I tutaj nam kit wciskają, że na tym pływały kilkudziesięciotonowe bloki. Tutaj nie uciekniemy od starożytnych kosmitów.
[39:53] - Nie.
[39:55] - Słuchajcie-
[39:55] - Jeszcze jest taka opcja: Asterix i Obelix.
[39:58] - To znaczy tak.
[39:59] - Tak, ale by musieli wziąć do pomocy Kajka i Kokosza, bo ja nie wierzę, żeby oni sami we dwójkę dali radę.
[40:05] - We czterech to absolutnie.
[40:08] - Tak. Tylko że nasi nie potrzebowali eliksiru siły, bo oni i tak byli silni.
[40:14] - Także mówię, ten Egipt jest takim przykładem, gdzie w sumie najmłodszy. On jest młodszy niż Sumer, Mezopotamia, moim zdaniem najmłodszy, ale najmniej zbadany. Chociaż nam się wydaje, że wybieraliśmy, że o wszystkim wiemy.
[40:36] - W Egipcie guzik. Nic nie wiemy tak naprawdę o Egipcie.
[40:40] - Nie wiem, czy wiecie o tym, że na przykład Sfinks, który jest przed piramidą, się okazało, że jest dużo starszy niż te piramidy.
[40:49] - Ale to, jak mówię, to są teorie.
[40:52] - To nie są teorie. To jest badanie. Wiesz o tym, że on miał wcześniej całkiem inną twarz niż ma teraz. Ta twarz została zrobiona po śmierci, bodajże, żeby nie skłamać, Dżosera, ten, który ma pierwszą piramidę w Egipcie, została całkiem zmieniona, bo tak naprawdę miał całkiem inną głowę i on co innego przedstawiał, a nie lwa siedzącego z głową mężczyzny.
[41:20] - Ale jeszcze jest taka kwestia, o której ja mówię cały czas, że jeżeli coś jest zbudowane z kamienia i nie ma śladów pozostałości egzystencji człowieka, my nigdy nie stwierdzimy na kamieniuKiedy to powstało? Bo kamienia nie da się datować metodą węglową. Nie da się. Można go wydatować, tylko kiedy ten kamień powstał. To nam wyjdą miliardy lat. Taka jest prawda. Dopiero widoczność człowieka, jakaś egzystencja w danym rejonie powoduje, że można tam znaleźć jakieś pozostałości. Kontynuujcie, bo jedna osoba chce się dołączyć.
[42:12] - Poczekajcie, ja później wejdę.
[42:16] - Dobra, to zrobimy przerwę chwilkę. Witamy po przerwie. Teraz będziemy mieli gościa. Spróbuje się połączyć pierwszy raz. Nowa Atlantyda to chyba już wiecie kto to. Witam Chris.
[42:35] - Cześć, Witam wszystkich.
[42:37] - Przywitajcie się.
[42:38] - Cześć Chris! Machamy jeszcze raz.
[42:39] - Machamy. Zawsze machamy.
[42:44] - Podmachuję.
[42:45] - Super kot.
[42:48] - Tak się wydarzyło. Czekałem na niego od zeszłego tygodnia. Dziś po ostatniej serii pytań, czy mój kot będzie w dobrych warunkach udało się go wreszcie dostać i jest właśnie w domu od paru minut. Od właściwie 20 minut także dlatego dzisiaj jestem późno.
[43:03] - Ale już zarejestrowany w FBI i wszystkich trzyliterowych agencjach. Tak?
[43:10] - Absolutnie tak. Już jest zarejestrowany. Ja jestem też w nim w koszach, tak więc też jestem na tej liście.
[43:16] - Dobra Chris, wracamy do naszego tematu. Jak Ci pisałem, zaczęliśmy trochę tak, bo temat jest ogromny, te zaginione i zapomniane cywilizacje. Tak jak mówiłem, staramy się rozmawiać, pomijając aspekt ancient aliens, chociaż nam to ciężko wychodzi, bo co chwilę wracamy do tego. Tutaj takie zainteresowanie powstało dotyczące trzech osób opisujących alternatywną historię. Czyli mamy Grahama Hancocka, tego Twojego ulubionego, mamy Sitchina i mamy niestety von Dänikena. Jakbyś trochę powiedział, jakie ty masz zdanie, które najbardziej do Ciebie przemawia? To znaczy ja wiem, ale powiedz tutaj po pozostałych.
[44:13] - Właściwie w odwrotnej kolejności to u mnie się zaczęła cała historia z tymi dziwnymi monumentami jakiejś historii, której nie znamy. Bo od von Dänikena wszystko się zaczęło. Miałem wtedy sześć, a może siedem lat. Nie chciałem chodzić do kościoła. Mój ojciec staczał ze mną straszliwe walki. Przecież był teleranek w tamtych czasach. Wpadł na szatański pomysł, że jak pójdę z nim do kościoła, to po kościele on pójdzie na piwko z kolegami, a ja pójdę do księgarni, bo wtedy w niedzielę księgarnie były otwarte i będę sobie mógł wybrać taką książkę, jaka mi się spodoba. Któregoś razu wybrałem von Dänikena i tak się to zaczęło. Rzeczywiście von Däniken zrobił wielki wyłom w patrzeniu na naszą przeszłość. Okazuje się, że ona wcale nie jest taka liniowa, że wydarzyło się znacznie więcej rzeczy w naszej historii, niż jest to ujęte w podręcznikach.
Zwłaszcza, że do dziś widzimy w różnych częściach świata budowle, które wymykają się jakimkolwiek wytłumaczeniom. I von Däniken, cokolwiek by o nim nie mówić, był pierwszą osobą, która tak naprawdę wywaliła z futryną drzwi historii. Do tej pory nauka praktycznie w cudzysłowie wyjaśniała wszystko. Zawłaszczała całą wiedzę na temat przeszłości i miała swoje najrozmaitsze wyjaśnienia wszystkiego, co się wydarzyło w naszej historii. Nagle von Däniken wpadł na niezwykłe pomysły, że mogli to zrobić jakieś inne cywilizacje, a być może kosmici, być może ktoś jeszcze. I to właśnie otworzyło te drzwi bardzo szeroko. Z kolei Sitchin będzie następną doskonale wybraną osobą w tej trójce z tego względu, że on pokazuje to wszystko na gruncie pewnej konwersacji między naszą współczesną cywilizacją a najstarszą cywilizacją, jaką znamy z historii, która jest zarejestrowana w historii, cywilizacją Sumerów, którzy stworzyli swoją własną przebogatą kulturę, swoją własną niezwykłą mitologię, mnóstwo innych rzeczy do tego. Na dodatek zostawili masę piśmiennictwa po sobie, piśmiennictwa doskonale zachowanego, bo wypalonego na glinianych tabliczkach. Sitchin to odczytał. Dziś jest oczywiście mnóstwo kontrowersji, dlatego że jest coraz więcej ekspertów w dziedzinie tego języka i całe szczęście, którzy uważają, że interpretacja Sitchina jest na wyrost, że to, co on tłumaczy, to, co on wyczytał na tych tabliczkach, niekoniecznie tak to wszystko wygląda.
Natomiast nam, takim prostym zjadaczom chleba, trudno jest do tego się właściwie ustosunkować, bo ja przynajmniej nie mówię w sumeryjskim i tym bardziej nie czytam tych języków, w których oni zapisywali. Być może w klubie Paranormalium w Jarosławiu są tacy, ale bardzo trudno znaleźć takie odniesienie. Sumerologów można prawdopodobnie policzyć na palcach obu rąk, może nawet jednej nogi, ale to właściwie wszystko. Także język ten i ta kultura jest nadal bardzo hermetyczna i dlatego właściwie ta dyskusja może trwać. Możemy tylko wierzyć albo Sitchinowi, albo jego krytykom. W zasadzie obie strony są dokładnie w tej samej pozycji, bo musimy zaufać tłumaczom tych pism. Oczywiście Sitchin przedstawił w swoich 12 księgach absolutnie niezwykłą historię, która być może wydarzyła się na Ziemi, która bardzo rozpaliła ludzką wyobraźnię. To był rzeczywiście ten drugi wielki krokTego, co wydarzyło się w przeszłości, która nie została zarejestrowana. Natomiast trzecia z tych osób, masz rację absolutnie, że jest mi ona najbliższa. Spróbuje to w jakiś sposób połączyć ze wszystkim tym, co do tej pory wiemy, z wiedzą, jaką mamy na temat tego, co wydarzyło się wiele tysięcy lat temu i spróbować na tym gruncie znaleźć przyczynę tego, co się wydarzyło, co zniszczyło tamtą cywilizację i przede wszystkim zbudować jakiś pomost do tego, czy ona rzeczywiście istniała.
A wszystko wskazuje na to, że tak, jak najbardziej. Jest to absolutnie największa zagadka naszej obecnej kultury. Kto to był? Czy był ktoś przed nami i po co to wszystko robił? Do czego to wszystko służyło? I przede wszystkim dziś takie pierwsze pytanie, jakie się zadaje, to w jaki sposób to zrobił? Bo my dziś, przy naszym obecnym rozwoju technologicznym, bardzo przecież żywiołowym, latamy w końcu w kosmos, mamy kłopoty z odtworzeniem tego, co zrobiły cywilizacje wiele tysięcy lat temu. Mamy kłopoty z odtworzeniem czegoś takiego jak piramidy egipskie. Mamy kłopoty z przewiezieniem tych gigantycznych bloków skalnych, jakie przenoszono w Baalbek. Mamy kłopoty ze zbudowaniem takiej samej ściany, jaką stworzono przy tej serii murów, trudno nazwać obronnymi, ale to pierwsze słowo, jakie się nazywa Sacsayhuamán w Peru, gdzie niekształtne kamienie ułożone w serie murów pasują do siebie tak idealnie, że bardzo trudno jest włożyć pomiędzy nie żyletkę.
Także to wskazuje na bardzo wyrafinowaną kulturę. I my mamy dzisiaj z tym problem. Jednakowoż te rzeczy są nie tylko fizyczne, można je zobaczyć, ale jednocześnie rzucają wręcz na kolana swoim rozmiarem. Czyli to nie są małe rzeczy i trudno ich nie zauważyć. Także mając tych trzech panów do wyboru, myślę, że każdemu z nich należy przyznać właściwe miejsce w tej całej historii. Danikenowi, że wyważył te drzwi, Sitchinowi, że rozszerzył nasze horyzonty, a Hancockowi, że usiłuje znaleźć jakiś wspólny grunt, który połączyłby naukę i myślenie newage'owe, fantastyczne na temat tego, co było kiedyś. Może w ten sposób. Dzięki.
[50:28] - Padło pytanie w trakcie naszej wcześniejszej dyskusji: jeżeli to były takie fantastyczne, kapitalnie rozwinięte cywilizacje, to czego my żeśmy to tak wszystko pozapominali? Moim zdaniem te cywilizacje po prostu być może osiągnęły wyższy poziom, my żeśmy to nazwali „peace and love” i w zetknięciu się z innymi cywilizacjami barbarzyńskimi one już po prostu nie mogły się bronić, bo już nie uznawały czegoś takiego jak wojna. Co ty o tym sądzisz? Bo powstaje pytanie: jak było tak dobrze, to czego się skończyło?
[51:18] - Jak wiemy, historia naszej planety jest historią bardzo burzliwą. Co jakiś czas przydarza się jakieś bardzo poważne nieszczęście i najczęściej to nieszczęście przychodzi z kosmosu. Spada jakaś kometa, wielki meteoryt i kończy to wszystko. Co jakiś czas niesamowicie kwitnące życie na Ziemi dochodzi do punktu, w którym musi się zmierzyć z czymś, co je przerasta. Najlepszym przykładem będzie to, co się stało z dinozaurami. Jeśli popatrzeć, w jaki sposób rozwijały się dinozaury, to wydawałoby się, że dzisiaj to powinien być główny gatunek zwierząt. Jednak wystarczył jeden większy kawał kamienia z kosmosu, żeby to wszystko zakończyć. Natura przynajmniej musiała zaczynać od nowa. Ale myślę, że ta historia z dinozaurami daje pewną taką analogię, która pokazuje, w jaki sposób mogła się rozwijać inteligentna cywilizacja na Ziemi. Właśnie w taki sposób, że dochodziło do jakiegoś punktu, w którym wydarzało się coś w rodzaju takiego olbrzymiego nieszczęścia na skalę planetarną, które kończyło taką cywilizację i trzeba było zacząć od nowa.
I zniszczenie było tak dokumentne, że praktycznie niemożliwa była kontynuacja tego, co zrobiono wcześniej. Dla mnie takim przykładem z tego, co mamy zapisane w różnych naszych historycznych źródłach jest chociażby Biblia. Kilka razy przetaczałem przy różnych okazjach ten przykład, ale myślę, że to jest dobry przykład. Spójrzmy na historię dotyczącą wieży Babel. Mamy tutaj opis ludzkiej cywilizacji, która rozwija się tak żywiołowo, że tworzy coś, co zaczyna dorównywać Bogu. Wieża Babel była czymś, co miało zrównać człowieka jego mocą i potęgą do mocy i potęgi Boga. Dlatego ja traktuję wieżę Babel jako swego rodzaju przenośnię. Myślę, że było to coś, co miało wiele szersze znaczenie niż tylko jakiś obiekt architektoniczny, który mógł sięgnąć dosłownie tak wysoko, aby móc rzeczywiście połaskotać Boga w pięty. Jeżeli zbudowano coś, co zaczęło dorównywać temu Bogu i Bóg się zorientował i doprowadził do tego, że pomieszał umysły, to wówczas nawet ci, którzy przetrwali z takiego zniszczenia, musieli zdać sobie sprawę z jednego: żeTen sposób, w jaki dochodziła ich cywilizacja do punktu, w którym mogli się zrównać z Bogiem, po prostu nie wypalił. I teraz trzeba znaleźć inny sposób, dlatego, że kontynuowanie tego samego czy robienie tego samego od początku doprowadzi do takiego samego efektu.
Tak jak mówił Einstein: nie ma co oczekiwać po jednym eksperymencie, że przyniesie w którymś momencie coś innego. I dla niego była to definicja szaleństwa. Jeżeli robi się ten sam eksperyment na okrągło i oczekuje się, że w którymś momencie da on jakiś inny efekt, to tylko według Einsteina szaleńcy mogli wpaść na taki pomysł. I dlatego właśnie myślę, że ci pogrobowcy takiej cywilizacji, bo zawsze mam wrażenie, że za każdym razem jest jakaś nitka połączenia między tym, co było kiedyś, a tym, co jest obecnie, musieli wymyśleć jakiś nowy sposób, jak tę nową cywilizację odrodzić, jak odrodzić się na nowo w taki sposób, aby tym razem móc sprostać tej sile, która gdzieś tam czai się w przestrzeni nad nami i znowu jest gotowa w momencie, kiedy zrównamy się z nią naszym potencjałem, znowu doprowadzić do zniszczenia. Idąc dalej tym przykładem wieży Babel, spójrzmy na to: jeżeli im pomieszano zmysły czy pomieszano języki, nie mogli się dogadać ze sobą. Czyli znów w przenośni możemy się domyśleć wielu różnych rzeczy. To dziś na przykład używanie tej ogromnej ilości technologii, która jest dodatkiem do człowieka, jest w stanie teoretycznie w jakiś sposób nas zabezpieczyć. Bo o ile na człowieka, na jego umysł można wpłynąć w taki sposób, że można ten umysł kontrolować, to przy dobrych zabezpieczeniach elektronicznych będzie to dla kogoś z zewnątrz być może kłopotliwe. I być może właśnie w tym momencie ta technologia, którą dysponujemy dziś, ma być takim zabezpieczeniem, że kiedy osiągniemy ten poziom boskiej mocy, ten ktoś, kto nad nami czuwa i nas pilnuje, nie da rady tym razem pomieszać nam tych zmysłów. I właśnie dlatego mamy ten cykl odradzania się cywilizacji po olbrzymich katastrofach.
[56:25] - Czyli takie paroksyzmy, jakby tak można powiedzieć.
[56:28] - Chyba tak to można powiedzieć, bo nasze miejsce we wszechświecie wcale nie jest stabilne. Spójrzmy na powierzchnię Księżyca. Przecież wygląda masakrycznie, prawda? Gdyby ogołocić Ziemię z lasów, prawdopodobnie wyglądałaby podobnie: pełna różnych blizn i szram po najrozmaitszych bombardowaniach różnymi historiami kosmicznymi. Gdzieniegdzie tu i ówdzie widać je gołym okiem. Olbrzymie kratery po meteorach, meteorytach oczywiście i być może po czymś jeszcze innym. Kto wie, czym. Plus jeszcze oczywiście takie zjawiska jak na przykład ta eksplozja nad Tunguską, która ma potencjał w olbrzymiej skali dokonać masowego zniszczenia nawet całej cywilizacji i nie zostawia praktycznie po sobie śladów. Mniej więcej coś podobnego opisuje Hancock w swojej ostatniej książce, pokazując drogę czegoś, co eksplodowało nad Ziemią od Syrii, aż niemalże po Alaskę, że wszystko po drodze zostało zniszczone i zostały jedynie takie lejkowate wgłębienia na dnie morskim i w miękkim, piaszczystym podłożu tych środkowych amerykańskich stanów przybrzeżnych, takich jak obie Karoliny, Luizjana w pewnej części. W momencie, kiedy ziemia staje się twardsza, bardziej skalista, śladów praktycznie już po tym wszystkim nie ma.
Dlatego takich śladów bardzo trudno jest zobaczyć, znaleźć je na Bliskim Wschodzie, który w ogóle jest skalisty, kamienisty i niewiele tam zostaje po takich historiach tego typu kosmicznych. Także myślę, że być może tak to wyglądało, że rzeczywiście i tu się zgadzam z Hancockiem, mamy do czynienia z całą serią najrozmaitszych cywilizacji, że być może człowiek jest znacznie starszy, niż nam się wydaje. Tyle że to, co on tworzy i buduje, w czasie po prostu się rozpada. Ktoś kiedyś świetnie pokazał, że gdyby dzisiejszą naszą cywilizację zostawić w spokoju i pozwolić jej się po prostu zniszczyć siłami natury, bez używania żadnych bomb atomowych czy też meteorytów, to jeśliby porównać to, co z nas zostanie, powiedzmy za milion lat, do tego, co widzimy na tej stracie, kiedy mamy tę wielką szramę na Kanionie Kolorado i widzimy jak na pięknym obrazku kolejne etapy w geologicznych dziejach Ziemi, to ta nasza dzisiejsza cywilizacja z drapaczami chmur Manhattanu zajmowałaby nieco więcej niż kilka milimetrów. Byłaby po prostu jednym cienkim, mało istotnym paskiem. Także to pokazuje, jak to, co budujemy, jak bardzo jest nietrwałe i w zderzeniu z czasem przede wszystkim nie zostawia po sobie tak naprawdę zbyt wielu śladów. Dlatego w większości te ewentualnie mocno rozwinięte cywilizacje również tych śladów nie zostawiły. Jedynie to, co przetrwało, to przetrwało w kamieniu, który okazuje się być najtwardszym i najlepszym przenośnikiem śladów po dawnej przeszłości. Stąd mamy te wszystkie niewytłumaczalne megality dookoła.
[59:48] - A ja takie mam pytanie: czy ty się orientujesz, co się faktycznie teraz dzieje w Kebekli Tepe? Bo to jest taki teren teraz objęty praktycznie wojną, prawda? Bo to jest niedaleko granicySyrijsko-tureckiej. Czy tam jeszcze są jakieś? Bo ja nie mogłem się doszukać, czy tamte prace, które się zaczęły w 1994 roku, jeszcze trwają, czy po prostu nikt nic nie wie w tej chwili, co tam się dzieje?
[01:00:12] - Absolutnie trwają i trwają myślę, że nawet w tej chwili jest zwiększona intensywność tego, co się wokół Göbekli Tepe dzieje. Przede wszystkim stworzono muzeum, które jest muzeum klasy światowej, co oznacza, że wszystkie interesujące znaleziska, do jakich dokopano się w Göbekli Tepe mają właściwą ekspozycję, mają klimatyzację. Są pokazane przede wszystkim w sposób interesujący i zajmujący. A jednocześnie muzeum zajmuje olbrzymią powierzchnię. Plus jeszcze w zamierzeniach są plany na to, żeby to muzeum jeszcze bardziej rozbudować. Przez to, że tam się dzieje wojna, niezbyt wielu ludzi tam przyjeżdża, bo strach rzeczywiście tam przyjeżdżać. Największą w sumie na razie przynajmniej tragedią, jaka wydarzyła się w tych wykopaliskach w Göbekli Tepe jest śmierć Klausa Schmidta. On odkrył Göbekli Tepe, jak pewnie wszyscy wiemy, i prowadził te swoje wykopaliska. Zresztą bardzo sumiennie zapisując każdy kamyk, każdą kolejną warstwę, do której się dokopał. Ale ten Niemiecki Instytut Archeologiczny, który on reprezentował, który działa w Turcji bardzo prężnie, głównie ze względu na to, że kontakty niemiecko-tureckie w historii były zawsze bardzo ożywione, więc Niemcy mieli zawsze praktycznie najlepszy sposób, żeby móc od Turków coś uzyskać.
Dlatego ci niemieccy archeolodzy dostali praktycznie pełną autonomię w tym, co robią w Göbekli Tepe. Mogę powiedzieć, że jestem przekonany, że to, co obecnie się tam dzieje, mimo że informacji na ten temat dochodzi mało, dzieje się w sposób właściwy. Nic nie jest wywożone, prawdopodobnie nic nie jest poruszane. Wszystko jest odkopywane, notowane i wykopaliska są w tej chwili policzone na następne 100, 150 lat. Klaus Schmidt zrobił taki pewien standard w pracach archeologicznych. On uważał, nie wiem, czy się rozłączyliśmy, bo taka cisza.
[01:02:32] - Jesteśmy, bo wszyscy zasłuchani. Wszyscy słuchają. Tak, słuchamy.
[01:02:39] - Nie słyszę nikogo. Tomku?
[01:02:41] - Jestem. Coś przerwało. Halo?
[01:02:47] - Nie wiem, czy mnie słyszycie.
[01:02:49] - My cię słyszymy. Czekaj, napiszę.
[01:02:51] - Napiszę coś. Może ktoś mi odpisze.
[01:02:54] - Napisz.
[01:02:57] - Śnieg na drutach napisz u nas.
[01:03:00] - Aj, kurde.
[01:03:02] - No a jak inaczej?
[01:03:03] - Teraz łączy. Przepału łączę.
[01:03:08] - Kosmici przejęli transmisję.
[01:03:11] - Którą?
[01:03:12] - Tą. No nic, nie łączy.
[01:03:21] - To jest przypadek?
[01:03:22] - Nie sądzę.
[01:03:26] - Ja pierdzielę. Materiewicza jakoś usłyszałem.
[01:03:29] - Czego?
[01:03:30] - Przypadek.
[01:03:32] - To Grzesiu Braun mówił.
[01:03:34] - Też, a Materiewicz później za nim powtarzał.
[01:03:37] - Tak. No teraz jesteś, słychać?
[01:03:45] - Tak, teraz słychać.
[01:03:46] - No to jak to Marek mówi zawsze rząd światowy zadziałał.
[01:03:53] - To takie ma długie macki, że nawet do Jarosławia sięga?
[01:03:55] - To do Jarosławia.
[01:03:57] - Zawsze Jarosław jest.
[01:03:58] - Właśnie, bo tutaj trwają te, po ostatniej twojej wypowiedzi na temat Jarosławia i Radawy. Skąd to u ciebie taka dobra znajomość? Co to jest Radawa?
[01:04:10] - Paru znajomych mam w Radawie i mam nawet tuż obok siebie, że tak powiem, efekt spirytualnych prac w Radawie, czyli spirytus najwyższej jakości.
[01:04:28] - Myślałem, że butelki kupiłeś.
[01:04:30] - Można absolutnie w nirwanę wejść tak, że można się prawdopodobnie połączyć z obcą cywilizacją. To niejedną. Być może. No i stąd znam kilka osób. Akurat tak się złożyło i mam taki wielki sentyment do Radawy. Dlatego jak ktoś się pyta, gdzie jest Rzeszów czy Jarosław, mówimy: „Jak to gdzie? No przecież obok Radawy”. Nawet mieliśmy taką propozycję, że może by się zorganizować mocną działalność polityczną w Radawie po to, żeby móc w polskim Sejmie złożyć petycję o przyznanie Radawie honorowego dostępu do morza.
[01:05:13] - Bo tam mają bajorko w tej Radawie, to im wystarczy.
[01:05:16] - Trochę większa kałuża normalnie.
[01:05:19] - Systemem rzek są połączone z morzem.
[01:05:21] - Tak, tutaj dobrze kolega. Systemem rzek są połączone z morzem.
[01:05:25] - Oczywiście zawsze gdzieś można znaleźć jakiś dostęp.
[01:05:29] - Dobrze Chris, bo my tutaj jeszcze może jakieś pytania macie?
[01:05:36] - Ja bym właśnie nie chciał zajmować wam tego czasu. Jeszcze tylko chwileczkę skończę. Skończę z tym Göbekli Tepe właśnie tym, że wykopaliska trwają tam dalej. Są bardzo intensywne, ale przez to, że zabrakło Schmidta, który zmarł dla mnie w bardzo tajemniczych okolicznościach, bo facet był zdrowy jak byk i nagle się przekręcił i nagle dostał zawału serca. Fakt, że nie wyglądał na sportowca, bo miał ten bawarski brzuch.To było całe jego życie. To była jego wielka pasja. Nigdy nie miał problemów ze zdrowiem i nagle tego zdrowia mu zabrakło w taki sposób, że przeszedł niestety na tamten świat. I od tego czasu tych informacji mamy mało. Doszło także to, że w wielu miejscach, gdzie prowadzi się wykopaliska, odcięto dostęp publiczny. Dziś przez to, że jest muzeum, wchodzi się do muzeum, natomiast nie chodzi się po wykopaliskach.
Kiedy był Claus Schmidt, dookoła zbudowano szereg pomostów, można było wokół nich chodzić i sobie fotografować z góry, co tam się dzieje, co odkryto, próbować znaleźć jakiś geometryczny sens tego, co tam powstaje. Bo przecież Göbekli Tepe to swego rodzaju święta geometria, prawda? Dziś ktoś coś kopie i my nie wiemy co, ale wiemy tyle, że jest to robione intensywnie. Na dodatek wszystkie te wykopaliska w obecnej chwili są już przykrywane od razu, na samym początku dachem. Dlatego nawet nie wiadomo, co tam się dzieje. Nawet miałem taką szaloną teorię, że kiedy odkopano kompletne kilka pierwszych kręgów Göbekli Tepe i przykryto je drewnianą szopą na początek i kiedy Graham Hancock to zobaczył, to wpadł w furię, że coś tak obrzydliwego wstawiono. Coś, co zakłóca jakiekolwiek próby przeanalizowania tego, co geometria Göbekli Tepe może znaczyć. Przyszło mi do głowy, że być może, ponieważ kręgi w Göbekli Tepe są nienaruszone, zostały tak, jak były 12 000 lat temu. Zostały zakopane, nikt ich nie tknął i stoją tam, gdzie je ustawiono. Zakładając, że takie kręgi nie były robione dla przyjemności czy ze względów religijnych, można założyć, że to były jakieś maszyny.
Być może maszyny, które w jakiś sposób operowały z energią kosmiczną z tego względu, że są ustawione astronomicznie i być może tak odkopane kręgi nagle zaczęły działać. Nagle zaczęło się coś wokół nich dziać, dlatego trzeba było odciąć ten ich dostęp. Na zdrowie. Odciąć. Nie, nie piję tego spirytualnego jeszcze. Odciąć w jakiś sposób dachem ten kontakt z ewentualnie tym, co jest na górze. Oczywiście jest to teoria na wyrost, ale kto wie. Dla mnie to były maszyny.
[01:08:37] - Dlaczego to tak ukrywają?
[01:08:41] - Trudno powiedzieć, dlaczego to ukrywano. Myślę, że nie ukrywają w tym sensie, że opisy tego, co znaleziono, można przeczytać w najrozmaitszych periodykach historycznych. To są historie i rzeczy bardzo nudne. Na dodatek są bardzo drogie. Żeby je zakupić, zazwyczaj to jest kilkadziesiąt do stu dolarów, żeby taką publikację naukową sobie zakupić. Jest to napisane suchym, archeologicznym językiem i trudno jest nałożyć ten suchy, archeologiczny język na to, co się ewentualnie widzi. Każdego roku przyjeżdżają tam tacy ludzie jak Collins, Hancock, Schoch, Linda Moulton Howe i parę innych osób, które próbują wyciągnąć jakieś inne wnioski z tego, niż mówią nam to naukowcy. Myślę, że dobrnęliśmy z Göbekli Tepe do takiego punktu, że właściwie nie ma dokąd już iść. Póki co. Co to było i do czego to mogło służyć?
Najważniejszy jest sam niezwykły fakt, że wyłamuje to kompletnie, rozwala całą naszą historię, pokazując, że to, co mamy w podręcznikach, to tylko pół historii. Bo dokładając Göbekli Tepe, mamy ten sam dystans czasu od piramid, zaczynając od piramid do naszych czasów. Może to jest złe określenie. Od starożytnego Egiptu do naszych czasów. Okazuje się, że tyle samo czasu mniej więcej być może upłynęło od rozpoczęcia zbudowania pierwszych kręgów Göbekli Tepe do czasów starożytnego Egiptu. Także mamy gigantyczną białą dziurę, którą czymś musimy w jakiś sposób wypełnić, coś w niej odnaleźć.
[01:10:27] - Dziękujemy ci serdecznie, Chris.
[01:10:29] - Ja również dziękuję. Dzięki za zaproszenie. Fantastycznie się było z wami spotkać. Zawsze ten powiew świeży od Radawy jak zawieje, to człowiek się inaczej czuje. Fantastyczna sprawa.
[01:10:39] - Słuchaj, my tu mamy flaszkę i tam też czujesz?
[01:10:44] - Hej, ma się ten instynkt.
[01:10:50] - Żegnamy.
[01:10:51] - Ja również. Jeszcze raz bardzo dziękuję. Trzymajcie się. Robicie masę dobrej roboty i do następnego ewentualnie usłyszenia i mam nadzieję do spotkania.
[01:10:59] - Mam nadzieję, że tak. Witamy ponownie po przerwie po połączeniu z Chrisem. Będziemy kontynuować temat. Teraz może takimi rzeczami kontrowersyjnymi bardzo, a mianowicie takimi śladami o tym, że coś wiedziano, co nie powinno być znane. Chodzi mi tu szczególnie o takie dwie. Znacie na pewno wszyscy mapę Piri Reisa, prawda? To jest mapa z 1513 roku. Mapa pokazująca Amerykę. Można było z jakichś źródeł normańskich, z źródeł Wikingów, jakieś może mapy gdzieś funkcjonowały. Dowiedzione jest, że Wikingowie już pływali do Ameryki bardzo dawno.
Setki lat przed Kolumbem. Natomiast co ciekawe, na mapie Piri Reisa jest Antarktyda, która była odkryta 300 lat później.I to jest bardzo ciekawe. Skąd wiedza? Czy to nie jest przypadek właśnie tego, co Chris mówił, że zostawały jakieś szczątkowe informacje z tych poprzednich cywilizacji, że ta wiedza jakoś została przemycona. Bo to nie jest jedyna mapa pokazująca te odłygi. Bo jest jeszcze mapa Yu Ganga. To jest chińska mapa, która mniej więcej w tym samym okresie powstała i też pokazująca praktycznie cały świat taki, jaki znamy w dzisiejszych czasach. Więc to są takie przykłady.
[01:13:04] - Ale mapa Piri Reisa to jest tylko wycinek pokazujący zachodnie wybrzeże Ameryki Południowej plus część Antarktydy, jaka dopiero w XXI, czyli w naszym wieku-
[01:13:15] - No mówię.
[01:13:16] - Gdzie jest linia brzegowa zaznaczona taka, jaka jest. Nie lądolodu.
[01:13:20] - Ale właśnie, co ciekawe, linia brzegowa skały. Tego prawdziwego.
[01:13:26] - Ale nie lądolodu.
[01:13:26] - Nie lodu, bo my to teraz możemy dopiero zobaczyć w dzisiejszych czasach poprzez satelity i prześwietlanie. Złapać to. To jest zasadnicze pytanie: skąd do jasnej cholery gościu wiedział? Jak to wygląda? Na pewno tego nie widział. Na pewno to jest przekopiowane z jakichś źródeł jeszcze wcześniejszych, w tych czasach jeszcze osiągalnych. Tych źródeł już na pewno nie ma w naszych czasach. Została tylko ta mapa Piri Reisa i Yu Ganga. To kolejny dowód na to, że coś w tym jest, w tych cywilizacjach. Te cywilizacje zostawiały tam drobne ślady po kataklizmach.
[01:14:14] - Nie tylko kataklizmy, bo rozmawialiśmy już kiedyś na ten temat, że na przykład, jak by to powiedzieć? To, co powiedziałeś przedtem: barbarzyńcy jak napadali, ich nie interesowała nauka, stan duchowieństwa i tak dalej. Oni wycinali wszystko w pień, palili wszystko, więc to też również trzeba brać pod uwagę, bo przecież spalenie Biblioteki Aleksandryjskiej, gdzie było najwięcej dzieł. Więc pytanie jest: czy to też nie jest czasami jakiś ułamek wiedzy właśnie z Biblioteki Aleksandryjskiej?
[01:14:47] - Też możliwe.
[01:14:48] - Jest to możliwe. Ale wytłumaczcie mi na przykład w Indiach znaleźli gdzieś w buszu pozostałości jakiegoś miasta, gdzie do dzisiaj licznik Geigera wykazuje promieniowanie i są ślady.
[01:15:11] - Żeby nie być gołosłownym. Chodzi ci o Mohenjo-daro. Słynne Mohenjo-daro.
[01:15:19] - I tam są ślady właśnie po bardzo wysokich temperaturach, gdzie skała jest nadtopiona.
[01:15:32] - Zeszklona.
[01:15:32] - Zeszklona. W taki stan tą skałę mogła wprowadzić tylko temperatura wartości półtora tysiąca stopni Celsjusza.
[01:15:41] - Jedyną znaną nam wartością, która by coś takiego potrafiła wytworzyć, nie będziemy daleko szukać, to bomba zrzucona na Hiroszimę czy też Nagasaki.
[01:15:49] - Dokładnie.
[01:15:50] - Czyli gdzieś w bliskiej odległości od centrum wybuchu. Generalnie.
[01:15:56] - Bądź też centralne uderzenie komety.
[01:16:00] - Też może być. Jak najbardziej.
[01:16:02] - Tu już jest wykluczone, bo ślady po komecie by były.
[01:16:11] - Ale nie. Tutaj weź pod uwagę to, co tutaj też Chris mówił, a mianowicie Tunguska.
[01:16:21] - Dokładnie.
[01:16:21] - Przelecenie. Wystarczy, że coś przeleciało, odbiło się od naszej atmosfery. To mogło być potężne, naprawdę potężne, a wywołać mogło takie skutki jak bomba jądrowa.
[01:16:34] - Ale nawet ten meteoryt w Czelabińsku. To też nie za duży kamyczek.
[01:16:40] - To był kamyczek.
[01:16:40] - Ale co zrobił?
[01:16:43] - Tak. Jakie to uszkodzenia zrobił?
[01:16:46] - To kamyczek. To był kamulek. Piasek. Piasek spadł z kosmosu.
[01:16:50] - W porównaniu do tych głazów, olbrzymich głazów, gdzie niejednokrotnie obliczali, że mogą być do kilkudziesięciu tysięcy ton.
[01:17:05] - I co ciekawe znowu, bo mnie ciekawi zawsze nazewnictwo. Tak jak mówiliśmy o Huayna Pikchu, że to jest góra oświecenia, Devitpe pępek świata, a tutaj Mohenjo-daro to mamy wzgórze umarłych. Bo to nie jest nazwa pierwotna, że to się tamto miejsce tak nazywało, Mohenjo-daro. Tylko że nazwano je z racji tego, co się już nazywało, zanim oni to w 1922 roku odkopali, bo to w 1922 roku zostało odkopane. Czyli istniał jakiś przekaz, że tu coś się wydarzyło, że tu zginęło mnóstwo ludzi.
[01:17:48] - Tu masz prosty przykład. To, co nie tak dawno żeśmy poruszali, bzdurnie nazwana, po prostu źle przetłumaczona góra umarłych na przełęczy Diatłowa, gdzie według języka innych to jest góra opuszczeń, góra opuszczonych i tak dalej. A tu nagle Rosjanie jak tłumaczyli nazewnictwo? Nie, bo im się łatwiej wymawiało góra umarłych.
[01:18:09] - Niemniej jednak jest przekaz jakiś, że coś się tam wydarzyło.
[01:18:15] - Coś się wydarzyło. To, czego teraz nie mogą wytłumaczyć.
[01:18:20] - Nie mają.
[01:18:21] - To są te dwa wytłumaczenia.
[01:18:23] - To są wszystko teorie.
[01:18:27] - To są, to wiadomo, cały czas się obrócili.
[01:18:29] - Jeżeli tak chcesz mówić, to masz prosty przykład: według przekazów Biblijnych jest Sodoma i Gomora, które też zostały zniszczone przez ogień z nieba. Przez ogień z nieba. To też do dzisiejszego dnia nie jest wytłumaczone, czy to była kometa, broń jądrowa, czy to był wysyp komet.
[01:18:49] - Niektórzy tłumaczą to jako wulkan, bo gdzieś tam gdzieś wysoko wyrzucił magmę i ona spada.
[01:18:56] - Tak i to nawet jest, że ten pył wulkaniczny, ta masa piroplastyczna i stąd się bierze to zamienienie się w słup soli. Jak ona się nazywała? Co się obróciła?
[01:19:11] - Sara. To była żona Lota.
[01:19:15] - To jak ona się nazywała?
[01:19:17] - Teraz nie pamiętam. Ale żona Lota wiadomo.
[01:19:20] - Czyli lotała.
[01:19:23] - Kaszała.
[01:19:26] - W każdym razie stąd też się może wziąć, bo opad takiej piroplastycznej masy na kogoś, gorącej zamieniłby ją właśnie w taki słup soli.
[01:19:36] - To znaczy soli. Zmyłby ją.
[01:19:39] - Ale zostałyby. Ale wtedy to jak mogli nazwać słup soli? Bo Morze Morze Czerwone mamy wydobywanie soli, prawda? Nazwali to jako słup soli. Nie wiem, czy widzicie, my cały czas tak staramy się unikać tematu kosmitów.
[01:19:59] - Dokładnie.
[01:20:01] - I bardzo fajnie nam to wychodzi, bo póki co bronimy się, prawda? Bronimy się. Ale jeszcze wracając, bo tu mnie kolega zaczepia cały czas, żebym poruszył te słynne czaszki z Paracas. Jak sobie wpiszecie w Google’ach, to znaczy niewątpliwie te czaszki to są jedyne czaszki, które z tych informacji, do których dotarłem, nie zostały uformowane, w przeciwieństwie do innych na całym świecie, gdzie występują te podłużne głowy.
[01:20:49] - Łącznie 300.
[01:20:51] - Nie zostały uformowane sztucznie. Dlaczego? Bo z tych informacji, do których dotarłem, nie wiem, na ile są wiarygodne. Na pewno mnie ktoś skoryguje, kto wysłucha, bo jest to rozbieżne, że przeprowadzono tam jakiś rodzaj badań genetyczno-morfologiczno-antropoformicznych.
[01:21:14] - Ja się w ogóle nie zgadzam.
[01:21:16] - DNA to nie jest kwestia, tylko taka najprostsza rzecz, że tam te czaszki, nazwijmy to kultury Paracas, bo to jest odrębna cywilizacja, to jest wyspa, prawda?
[01:21:29] - To jest półwysep.
[01:21:30] - To jest półwysep. W każdym razie o co się rozchodzi. Chodzi o to, że te czaszki sztucznie formowane, mózg zostawał taki jak mamy. Czyli tam pozostał pusty kask. Małym dzieciom zakładano różne, przeważnie miedziane albo sznurkiem obwiązywano i czaszka się wydłużała. Natomiast tu, w tym przypadku mamy to naturalne i świadczy, że tam tę czaszkę mózg wypełniał. Jeśli chodzi o to, co mówisz o DNA, to chodzi o to, że nie szukano, z tego, co ja znalazłem, po innych haplach. Tych, o czym żeśmy kiedyś rozmawiali, o tych haplogrupach. Nie szukano na całym świecie, szukano tylko w tym rejonie i tam faktycznie nie ma zgodności żadnej. Natomiast mówię, to jest też taki właśnie skut zrobiony, że powiedzieli, że DNA nie jest ludzkie.
DNA jest ludzkie, tylko nie znaleziono odpowiednika takiego na świecie. Tam są również teorie, że to jest efekt odsunięcia tej cywilizacji na peryferiach, że się wykształciły z jakiejś krzyżówki Neandertalczyka z Homo sapiens bądź Homo erectusem, bądź różnymi mniejszymi homogrupami, prawda?
[01:23:04] - Ale zabrzmiało, homogrupa.
[01:23:07] - Ja jestem hetero.
[01:23:09] - To nie wiadomo jeszcze.
[01:23:11] - Jest to niewątpliwie zagadka.
[01:23:16] - Ta zagadka jest od 1928 roku.
[01:23:24] - Z uzyskanych niedawno wyników powiadomił Graham Forster, pisarz, który zagłębia zagadkę wydłużonych czaszek. W ich mitochondrialnym DNA wykryto mutację o niespotykanym charakterze — poinformował genetyk. Z kilku fragmentów DNA, których próbki byłem w stanie wyselekcjonować wynika, że mamy do czynienia z nowym gatunkiem człowieka odmiennym od Homo sapiens, Neandertalczyka czy Denisowian. Nie jestem pewien, czy tę istotę można umieścić w naszym drzewie rodowym. Dalej pisze, że genetyk dodaje, że typ z Paracas mógł być tak odmienny pod względem biologicznym, że nie mógłby skrzyżować się z człowiekiem współczesnym.
[01:24:07] - To mamy kolejną zagadkę, która zostanie, jak to Andrzej zawsze mówi, zamieciona pod dywan.
[01:24:14] - Zamieciona pod dywan.
[01:24:16] - To jest z 1928 roku i on ciągle jest. Ta cała rzecz, którą mówimy. Wszystko, co stare znalazł, było zamiecione pod stół. Nie pasuje. Nie pasuje, bo się nie da tego gdziekolwiek uwzględnić. Więc jak? Wszędzie byli ludzie płaskogłowi, a tu się znalazł jajogłowy. To jak? I to 300 czaszek jest. Ponad jest.
To cały czas jest ten sam przykład. Ja tylko się zastanawiam, co to by było, jakby gdzieś tam kopią i nagle odnajdują coś takiego naprawdę wskazującego. Nie powiem, że komputer, ale jakąś konstrukcję mechaniczną, bez żadnej elektroniki, ale konstrukcję mechaniczną. I nie chodzi mi już tutaj o ten mechanizm z Antykiry, ale coś bardziej skomplikowanego jeszcze, na większą skalę. Coś, co by kompletnie nie pasowało. Na przykład wykopują coś. Taki banalny przykład: kopią na pokładzie, który datują na 3000, 4000 lat i wykopują zegar z kukułką. Zamiecione by było, bo nie pasuje. To, co my wiemy i o czym dzisiaj rozmawiamy, ja bym to nazwał, że to są przecieki. Jaka wiedza jest faktyczna?
To by chyba faktycznie trzeba było tylko jeździć w te miejsca i samemu młoteczek i miotełka, i pędzelek. Nie masz dostępu. Masz przykład tego, co mówimy. Jak Gobekli Tepe wygląda, jest otoczone. Tylko zrobili muzeum. To, co wolno pokazać, pokażemy, a resztę sobie kopiemy. Teren jest strzeżony i nie ma dostępu.
[01:26:31] - W „Sex Misji” było pokazane, że to archeo, co tam było, co wykopali tych dwóch, też miało nie ujrzeć światła dziennego.
[01:26:39] - Jezu. Mieli zostać z kobietami. Dobra, to już inny temat.
[01:26:47] - Też wykopali.
[01:26:49] - Też.
[01:26:50] - Wracając do tych czaszek. Przecież te ludy, które w dzisiejszych czasach żyją i robią te zmiany czaszki. Na przykład jest taka wioska gdzieś w Afryce, co wydłużają sobie szyję. Czyli pierwotnie gdzieś przodkowie widzieli takich ludzi, takie postacie. Niekoniecznie.
[01:27:22] - Na skałach wyryte, w wielu miejscach jaskiniach są wyryte.
[01:27:27] - Od tamtej pory jest to przekazywane ustnie i oni cały czas to robią.
[01:27:36] - Andrzej, nie ustnie. Te postacie są wyryte na ścianach, na skałach. Śruba zatopiona w kamieniu, a wiek datuje się na 300 milionów lat. To nie akurat. Bo jest jeszcze jedno znalezisko po drugiej stronie globu, Ameryka i tak dalej. I też mniej więcej jest datowanie tak samo. Tylko o ile ta znaleziona tutaj w Rosji może być tylko i wyłącznie fejkiem, o tyle tamta wygląda autentycznie jak śruba. Już został wyraźnie, bo to tak wiele artefaktów. À propos tego chipa, co znaleźli w Skale, to też już jest wyjaśnione, że to jest konstrukcja jakichś glonów, jakichś pierwotniaków, które akuratnie tak się złożyło, że tak wyglądają. Słuchaj, prawda jest taka, że w tym momencie masz prosty przykład, jak sprawę można łatwo zamieść pod dywan, bo nie jest zbadana, nie jest to dokładnie określone.
Dlaczego? Bo jeżeli byś chciał to wykuć, to uszkodzisz tego chipa. Widać tylko mały skrawek, nic więcej. Widać tę symetrię w układzie scalonym. Dobra, ale my skąd bierzemy swoje podejście do najnowszej techniki? Właśnie z przyrody. Tak, to są schematy. Wszystko, co wytworzyła przyroda, my się na tym wzorujemy. Kopiujemy to. Oczywiście.
Nie mieliśmy wchodzić na tamte tematy, więc nie wchodzę. Tak samo z tą śrubką. Czy to nie jest pozostałość po takiej cywilizacji, o której mówiliśmy? Byliśmy kiedyś, żyliśmy na wyższej technologii, po czym przyszedł kataklizm. Ja już nie mówię o potopie, tylko najpierw epoka lodowcowa, pierdoły inne, później lodowce topniały i tak dalej. I nagle się okazało, że my cofnęliśmy się w rozwoju o jakieś 10 000 lat i od nowa się tego samego uczymy.
[01:29:48] - Dokładnie.
[01:29:48] - Czyli to jest, moim zdaniem, historia powielana na nowo. My się od nowa uczymy pewnych rzeczy, którymi kiedyś dysponowaliśmy, a w tej chwili odkrywamy to na nowo. Niewątpliwie. Tylko nie jesteśmy w stanie stwierdzić z racji tych kataklizmów, które zmiotły tę pra-cywilizację, jaki to był faktycznie poziom jej.Ale nigdy do tego nie dojdziemy.
[01:30:17] - Nie dojdziemy, archeologia nam na to nie odpowie, bo to jest tak odległe. Poza tym mówię, będę się upierał cały czas, że według mnie te wysokie dawne cywilizacje to, co po sobie zostawiły trwałego, to nie było z okresu ich świetności. To mogło być z okresu początku albo już ich upadku. Albo mogły się już w takim stopniu rozwinąć, że przewartościowały sobie kompletnie. Wiem, że to jest takie filozofowanie na ten temat, ale z drugiej strony trzeba też spojrzeć na to, że nasza cywilizacja taka, przyjmując, że ma pięć tysięcy lat, tą książkową, mamy trzy i pół tysiąca lat i te teraźniejsze nasze ery trzy i pół. Cofniemy się, ludzie. A my mówimy o cywilizacji, która mogła być milion lat temu.
[01:31:24] - Dokładnie.
[01:31:25] - Przecież dinozaury według wszystkiego wymarły 60 milionów lat temu. Pomiędzy okresem 60 milionów a 350 tysięcy lat temu, kiedy teoretycznie się człowiek pojawił. Słyszałem fajne kiedyś porównanie, jakby wziął te 350 tysięcy i zamienił to na kilometr, to wyobraźcie sobie proporcjonalnie ostatnie 2000 lat. To ile to będzie?
[01:31:57] - Dwa milimetry.
[01:31:58] - Dwa milimetry. Może tam centymetr. Macie wyobrażenie o jakiej skali czasowej my mówimy, że odległości są takie. Weźcie pod uwagę te sześć tysięcy lat naszej cywilizacji. Przez dwa tysiące my od praktycznie ganiania z mieczami się po Europie, przez dwa tysiące myślimy o locie na Marsa. Tamte cywilizacje mogły się rozwijać przez setki tysięcy lat i na jakim one mogły być poziomie. Ja już nawet słyszałem teorię i tu poruszę temat kosmosu, że ta cywilizacja może nie upadła, ona po prostu sobie odleciała w pewnym momencie, gdy widząc kataklizm, widząc zbliżające się coś i niemożliwość zrobienia czegokolwiek, mieli już taką technologię. Pobudowali sobie pasy startowe na Nazca. To niekoniecznie muszą być kosmici, tylko my. Pobudowali sobie piramidy jako platformy startowe dla swoich pojazdów.
Wzięli i się zabrali stąd, bo stwierdzili, że idzie kataklizm, leci jakaś kometa, czy nadchodzi rozwarstwienie tych płyt geologicznych. Wcisk do tego zlodowacenie bądź ocieplenie klimatu. Rozmawiamy o przestrzeni 350 tysięcy lat. To jest przecież ogrom tego.
[01:33:28] - Popatrzcie sami, że człowiek, jeżeli myśli, ile czasu minęło od pierwszego lotu samolotem?
[01:33:35] - Mówię.
[01:33:36] - Ile czasu minęło od wyprodukowania pierwszego samochodu? Teraz jakie są fury, jakie są samoloty. Ile to raptem minęło? 110, 120 lat. 100 lat.
[01:33:49] - Tak. To na naszej skali jest już mikrometr.
[01:33:54] - Teraz pójdziemy jeszcze szybciej.
[01:33:56] - Tak, ale zauważcie, że cywilizacja, która dochodzi do pewnych wynalazków, które są przełomami i nagle się okazuje, że faktycznie może coraz szybciej się rozwijać.
[01:34:09] - Sama się unicestwi.
[01:34:12] - Niekoniecznie sama się unicestwi. Do czego zmierzam? To, co Tomek powiedział, że już może byliśmy. Tylko kto został na planecie? Ludzie, którzy się nie chcieli rozwijać, ewentualnie odrzuty tak zwane, bo ci najbardziej genialni twórcy i tak dalej, oni się zapakowali na statki.
[01:34:29] - Albo po prostu ci zostali, którzy się na statki nie dostali.
[01:34:34] - Też.
[01:34:35] - Mogły zostać jakieś plemiona na innych kontynentach.
[01:34:37] - Tak.
[01:34:38] - A później się potworzyły plemiona.
[01:34:40] - Może mogła być też taka sytuacja. Oczywiście teraz teoretyzujemy, jak we wszystkich naszych tematach, że mogła być taka sytuacja, że takich ośrodków cywilizacyjnych mogło być trzy, cztery w pełnej komunikacji, tak jak w tej chwili mamy trzy, cztery. Mamy Rosję, mamy Chiny.
[01:35:01] - Tylko że wtedy to były miasta.
[01:35:03] - Tak, znaczy miasta. To były metropolie mające pod władzą duże tereny, ale tam się skupiała cała nauka. One się komunikowały, bo miały już możliwość komunikacji. Prosta rzecz. Gdzie my będziemy, jak sami się nie pozabijamy? Ja bym chciał mieć tylko taki flesz, zobaczyć siebie, jak wyglądamy za 200 tysięcy lat.
[01:35:36] - Tak.
[01:35:37] - Gdzie my moglibyśmy być?
[01:35:40] - Za daleko.
[01:35:40] - Wracając do przodków i technologii.
[01:35:45] - 10 lat technologię zobaczyć.
[01:35:50] - Wracając do przodków i technologii. Daleko nie trzeba szukać. Wedy. Żadna archeologia. Wedy.
[01:36:00] - Jakieś słowiańskie.
[01:36:01] - Jakieś słowiańskie w ogóle. W Wedach indyjskich dokładnie opisane są, jak to wcześniej mówili, vimany. Bardzo dokładnie jest w tych księgach zapisaneAle nie.
[01:36:22] - Czyli ktoś, kto pisał to, widział to.
[01:36:29] - Tak. Andrzej, tylko ja bym trochę chciał, bo akurat na temat viman to sobie poczytałem trochę przed którymś z naszych spotkań, gdzieśmy nie poruszyli tego tematu. Zapominamy o jednej bardzo ważnej rzeczy. Kultura indyjska jest kulturą, której Europejczyk nie zrozumie. Tak, oczywiście. Po pierwsze. Daj mi skończyć, Andrzej. Po pierwsze. Po drugie, literatura to jest już kompletny, bo to tak: jak nie rozumiesz kultury i w tej kulturze tworzy się utwory literackie, które ty bierzesz do ręki, ktoś ci je tłumaczy na język angielski, później znowu na jakiś inny. W końcu dostajesz to.
Każdy tłumacz od siebie dodaje. Nie wiem, czy wiesz w ogóle, kiedy pojawiła się kwestia viman. Odczytanie nazwy vimana i takie rzeczy. To są lata 20., 30. tego roku.
[01:37:42] - Dlatego, że pierwsza księga nigdy nie była dostępna.
[01:37:46] - Nie, ale mi chodzi o samo tego. Także tu bym ci radził sobie troszkę poczytać z drugiej strony, co mówią inni, jak powstawał ten mit viman i tego wszystkiego, że to jest tak zwany kolejny mit interpretacyjny. To jest coś opisane.
[01:38:02] - Coś w tym jest.
[01:38:04] - Ale my to bierzemy, jakbyś przeczytał to pod kątem opisywania czegoś duchowego. Ta vimana to jest symbol. To jest symbol odrywania się od realności, od rzeczywistości, od przebywania wszędzie i w każdej chwili, gdziekolwiek się chce. W momencie, w latach 20. ktoś to bierze, tłumaczy. To mi wygląda na sterowiec. Sterowiec, bo się przenoszę z miejsca na miejsce. A to są kwestie duchowe i Hindusi mają bardzo rozwinięte. Opisać kwestie duchowe. To jest troszkę uproszczenie z tymi vimanami jako statkami latającymi.
Ja bym to tak powiedział. Oczywiście masz prawo do swojego zdania.
[01:38:56] - Z tego, co ja wiem, pierwszej księgi, jak mówisz o tych stanach duchowych, jest najmniej.
[01:39:13] - Ja nie wiem, nie czytałem żadnej.
[01:39:15] - Drugie i pozostałe, z opisów, bo ja tego nie czytałem, ale z opisów tych ludzi, i to nie od jednego, tylko od wielu ludzi, potwierdzają, że pozostałe księgi są właśnie tak, jak mówiłeś, uformowane. A pierwsza księga jest w małym stopniu.
[01:39:43] - Ale z kolei ja pamiętam, że w tej pierwszej księdze jest jak najmniej mowy o tym, że vimana to jest coś fizycznego, latającego.
[01:39:54] - Ale rysunki.
[01:39:56] - A jak wyobrazisz sobie stan duchowy, który chcesz opisać na rysunku?
[01:40:04] - Stan duchowy. Na pewno bym nie wyobraził.
[01:40:09] - Ale rysunki, które przedstawiają vimany z lat jeszcze wcześniejszych, gdzie są różne pałace latające, dywany latające. Statki. Statki, tak. Najczęściej. Ale to mówię o kształcie geometrycznym. Nie mówię, że to jest statek, który wygląda-
[01:40:34] - Tam jeszcze był ten trójkąt.
[01:40:36] - Jak ten. Są to różne wyobrażenia. Nie wiem. Ja jestem bardzo sceptyczny na temat takiej kwestii, dlatego, że nie rozumiem tej kultury, jest ciężko ją zrozumieć. A najgorszą rzeczą jest interpretować ją w myśl zachodnich standardów. Tak, wzorców. Wzorców, gdzie dochodzi do kompletnego przekłamania. To jest tak, jakby inaczej postrzegano. Oni bardziej duchowo postrzegają.
[01:41:07] - To prawda. Ale jeszcze jest kwestia taka, że coraz częściej odkrywają rzeczy, które nie powinny istnieć.
[01:41:22] - To znaczy?
[01:41:26] - Telefon.
[01:41:28] - Gdzie telefon?
[01:41:29] - Telefon. Ze skały został od-
[01:41:32] - Nie no, Andrzeju.
[01:41:34] - Ale na klawiaturze, jak zdjęcie widziałem, są znaki, które od wieków nie były używane.
[01:41:48] - Ja nie wiem z tym telefonem. To tak jak z tą-
[01:41:51] - Także nie wiem. Trudno mi powiedzieć.
[01:41:53] - Z tą płytą opisywaną, którą mieli kapłani, którzy zajmowali się opieką nad Arką Przymierza. Była to płyta, jest opis literacki, że płyta miedziana z dziewięcioma kryształami świecącymi w różnych barwach. I co zaraz zrobiono? Zaraz zrobiono, że to jest jakiś komunikator, który mają tutaj i jest dziewięć przycisków.
[01:42:24] - To zupełnie inaczej wyglądało.
[01:42:29] - Nie wiemy. Mamy tylko opis. Przez dziesiąte tłumaczenie, że była to płyta miedziana z dziewięcioma kryształami.
[01:42:36] - Tak, ale widzisz, bo na przykład materiał, z którego to było zrobione, to nie pamiętam. To nie był jakiś plastik, tylko jakiś inny materiał.
[01:42:52] - Gdzie to znaleziono?
[01:42:53] - Gdzieś. Ja poszukam w słuchawkach.
[01:42:57] - Powiem ci szczerze, że jeżeli to by było prawdziwe, to byśmy mieli to, co ty mówiłeś: zegar z kukułką.
[01:43:07] - Dokładnie.
[01:43:09] - Być może ja się teraz zachowuję tak jak taki naukowiec, że neguję, odrzucam.
[01:43:15] - Zgadza się. Ja się kilka razy spotkałem z tym zdjęciem. Kiedyś, pierwszy raz jak zobaczyłem to zdjęcie, to było wtopione w skałę. A teraz już spotkałem zdjęcia, gdzie już jest odzyskane z tej skały.
[01:43:34] - Tomasz, ty najlepszy przykład. Najlepszy przykład taki, że jeżeli to by był wartościowy artefakt, nigdy w życiu by go nie zniszczono poprzez oddzielanie go od skały.
[01:43:45] - Trudno mi powiedzieć.
[01:43:48] - Ja mówię, ja się kłócić nie będę.
[01:43:50] - Czy ktoś po prostu zrobił sobie jaja?
[01:43:56] - Photoshop?
[01:43:58] - Albo nawet Photoshop.
[01:44:00] - Wiesz co, w Photoshopie nie wiem, czy by zrobił taką klawiaturę.
[01:44:05] - Jest to utrudnione w dzisiejszych czasach.
[01:44:08] - W Photoshopie nie sądzę, żeby zrobił aż tak dokładną klawiaturę tych znaków.
[01:44:13] - Słuchaj, ja widziałem ostatnio zdjęcie Biedronia z flagą Państwa Islamskiego, co się okazało, że on stał z flagą partii Razem. Po prostu tak zmienili oryginał.
[01:44:27] - Tak. Można. Bo sam z Photoshopa korzystam.
[01:44:38] - I pewnie wrzucasz od czasu do czasu jakieś tematy.
[01:44:42] - Nie. Ja takie rzeczy się nie bawię, dlatego że zbyt poważnie biorę te rzeczy. Czasami z przymrużeniem oka, za co chcieli mnie sadzić z tego przymrużenia oka, ale wywinąłem się. Dobra. W każdym razie nie sądzę, żeby aż tak komuś zależało na jakiejś manipulacji. Tym bardziej, że to urządzenie, co miał na ręce, widać, że ma swoje latka.
[01:45:36] - Mamy ten telefon na zdjęciu.
[01:45:37] - Mamy ten telefon na zdjęciu.
[01:45:39] - Sprzed 800 lat.
[01:45:40] - Sprzed 800 lat teoretycznie.
[01:45:47] - Skamieniały telefon. Nasi słuchacze sobie znajdą ten skamieniały telefon. Moim zdaniem tak patrzę na to i to jest znowu kwestia taka.
[01:46:00] - Nokia.
[01:46:03] - Kwestia jest też taka-
[01:46:06] - Powiększ sobie zdjęcie, popatrz się na tę klawiaturę, jakie tam są znaki.
[01:46:14] - Nie, o co mi się rozchodzi. Czy my teraz nie patrzymy na to, bo wiemy, jak komórka wygląda?
[01:46:23] - Tak. To jest porównanie, zobacz.
[01:46:25] - To jest porównanie z Nokią.
[01:46:29] - Moim zdaniem to może być autentyczna rzecz, a my po prostu w tym widzimy telefon. Sorry.
[01:46:35] - Tak.
[01:46:36] - My widzimy w tym telefon. To jest tak jak człowiek chce coś zobaczyć, nie wie, co to jest, to zobaczy.
[01:46:47] - Ale patrz, jak te znaki zinterpretować, które są tutaj.
[01:46:51] - Na klawiaturze.
[01:46:53] - Nie wiem. Jestem sceptyczny w tej kwestii i pozostanę sceptyczny.
[01:46:59] - Ja kupię tą Nokię jak coś.
[01:47:02] - Jestem sceptyczny.
[01:47:03] - To nie jest sprzed 800 lat.
[01:47:04] - Ja na LG przeszedłem zupełnie.
[01:47:07] - Dobra, nie będziemy reklam robić.
[01:47:10] - Żadnych porównań.
[01:47:11] - Myślę, że będziemy kończyć pomalutku. Troszkę nam się towarzystwo rozeszło, bo już późno. Zapraszamy za tydzień. Będzie o wszystkim. Będzie o polityce.
[01:47:26] - Jak zwykle.
[01:47:27] - Jak zwykle. Będzie o religii.
[01:47:30] - Będzie numerologia.
[01:47:33] - Będzie, tylko ktoś musi poprowadzić to spotkanie, bo ja wszystkiego nie jestem w stanie.
[01:47:39] - Ja podeślę tematy.
[01:47:40] - Tak, tematy. A ja będę siedział tydzień i się przygotowywał.
[01:47:45] - Jesteś pan prezesem.
[01:47:47] - Dobra. Dziękujemy. Dobranoc.
[01:47:49] - Klub Paranormalium. W Radiu Paranormalium wysłuchali państwo zapisu kolejnego spotkania Klubu Paranormalium. Spotkania takie organizuje Tomasz Pawlus, a odbywają się one co tydzień w klubie Paradox przy ulicy Czarnieckiego 16 w Jarosławiu. Przy okazji gorąco zachęcamy słuchaczy, którzy chcieliby ruszyć z podobną inicjatywą w swoim mieście do zakładania podobnych klubów. Radio Paranormalium z chęcią wspomoże promocją każdą tego typu inicjatywę. W sprawie szczegółów prosimy pisać na nasz e-mail: radio@paranormalium.pl bądź też poprzez fanpage Radia Paranormalium na Facebooku.