[01:03] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną, 53. już numerowaną debatę ufologiczną online, w której dziś tematem przewodnim będą bedroom visitors, czyli nocni goście. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie Skype'a są z nami dzisiaj Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata, współprowadzący nasze debaty. Witaj, Piotrze.
[01:31] - Witam, witam.
[01:32] - Oraz dawno niesłyszany artysta malarz, pasjonat ufologii Leszek Ostoja „Owsiany”. Witaj, Leszku. W trakcie debaty za chwilę dołączy do nas jeszcze Arkadiusz Kocik z Warmińsko Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Będziemy również odtwarzać z taśmy nagrane specjalnie dla naszej audycji wypowiedzi ufologa z Podkarpacia Arkadiusza Miazgi. Arek niestety nie może za bardzo brać udziału na żywo w naszych debatach, ale bardzo aktywnie się udziela, nagrywa wypowiedzi. Także dziś również go usłyszymy. Zanim przejdziemy do tematu głównego dzisiejszej audycji, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium, bowiem audycja jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Odbieramy również pytania i komentarze, a także relacje o obserwacjach UFO z czata towarzyszącego naszej transmisji na YouTube. Można nas również znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach tematycznych czytelników Nieznanego Świata i Radia Paranormalium. A jeżeli ktoś woli, to może nam wysyłać wiadomości na adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc tak. Nocni goście, bedroom visitors pojawiają się nocą, niezapowiedziani wkradają się do sypialni świadków. Nocni goście, nieodłączny element ufologii. Z jednej strony prawdziwy horror, a z drugiej pytania, czy ludzie, którzy tego doświadczają, nie padają czasem ofiarą iluzji własnego umysłu? Panowie, kim są tajemniczy nocni goście? Czym się charakteryzują i czy waszym zdaniem rzeczywiście mają związek z abdukcjami, to jest uprowadzeniami przez istoty pozaziemskie?
Tradycyjnie pierwszego poprosimy o wypowiedź Piotra Cielebiasia. Piotrze?
[03:42] - Dziękuję. Na początek jedna kwestia. Dzisiaj będę mówił trochę dziwnie. To z powodu tego, że coś mnie złapało i mówię jak mówię. Mam też trochę osłabione kojarzenie, także przepraszam za to. Jeszcze druga kwestia. Dzisiaj będziemy mówić o zjawisku, które jest bardzo trudne, zresztą jak wszystkie tematy, które poruszamy, są trudne. Dzisiaj ten temat jest trudniejszy, ale jest też takim tematem i takim zjawiskiem, z którym na pewno wielu z naszych słuchaczy się zetknęło osobiście. Dlatego, że nocni goście i towarzyszące temu zjawiska, bo musimy pamiętać, że nocni goście nie zawsze występują w formie humanoidalnej, nie zawsze mają formę postaci. Nocni goście to też widywane przy łóżku obiekty.
To jest równie częste i nawet ciekawsze. Jeżeli chodzi o temat bedroom visitors czy nocnych gości, on się rzeczywiście od zawsze przewija w tej ufologii. Związany jest oczywiście z abdukcjami najczęściej, ale tak naprawdę jest to temat bardzo złożony i jeżeli przeanalizujemy relacje, to się okaże, że wśród nich występują zarówno zjawiska, które można skojarzyć z kosmitami na zasadzie chociażby analogii do zjawiska abdukcji, ale występują tam również inne postacie, inne obiekty, które nakazują nam zapytać, skąd ci przybysze pochodzą. Bo okazuje się nagle, że świadkowie nie zawsze mówią o szarakach. W zasadzie świadkowie polscy mówią o nich ekstremalnie rzadko. Najczęściej są to inne postaci, bardzo często ubrane w kaptury. Bardzo często nieruchome, nieporuszające się, nierobiące nic, wywierające ogromny wpływ na świadka, na jego zachowanie. Często temu towarzyszy paraliż. I pozostaje pytanie, skąd się to bierze. Czy czasami świadkowie nie padają ofiarą tak zwanego zjawiska hipnagogii?O mamów hipnagogicznych, które mówiąc najprościej są halucynacjami występującymi w momencie, kiedy nasz umysł idzie spać i przechodzi ze stanu czuwania w sen.
Zjawisko hipnagogii ma też swoje siostrzane zjawisko w postaci hipnopompii, która zdarza się nad ranem. O tym też trzeba pamiętać. Ale kiedy analizuję relacje o nocnych odwiedzinach, to rzuca mi się w oczy bardzo wyraźny podział. Część z tych zdarzeń to na pewno wynik omamów hipnagogicznych. Będziemy o tym jeszcze mówić. Część z tych zdarzeń, druga, jest znacznie trudniejsza do interpretacji, bo okazuje się, że na przykład świadkowie twierdzą, że byli obudzeni. No dobrze, może mogło im się tak zdawać, że byli w pełni obudzeni, ale niektórzy twierdzą na przykład, że dotknęli tego nocnego gościa albo on dotknął ich, albo na przykład wstali i chcieli zbudzić drugą osobę. Nie udało im się to, ale pozostały po tym budzeniu, najczęściej bardzo intensywnym, jakieś ślady. Arek Miazga był szczęśliwcem, który otrzymał relację o nocnym gościu, który pozostawił ślad na szyi człowieka. Z kolei „Nieznany Świat” otrzymał chyba rok czy dwa temu relację pewnego pana, który po takim incydencie z nocnym gościem w formie kuli udał się do szpitala.
Miał przejść operację na oko. Udał się do szpitala i tam powiedziano mu w tym szpitalu, że po co on przyszedł, skoro on tę operację już miał. Także jeżeli analizujemy to zjawisko nocnych gości, nagle się okazuje, że wśród tych możliwych omamów hipnagogicznych znajduje się jeszcze coś lub jeszcze ktoś, który... Arek do nas dołączył. Witamy.
[08:00] - Witam, dobry wieczór wszystkim.
[08:02] - Dobry wieczór. Zaczęliśmy dopiero. I okazuje się, że wśród tych omamów hipnagogicznych występują też bardzo dziwne relacje. I te dziwności możemy podzielić na dwie grupy. Pierwsza grupa to te związane z abdukcjami. Tych zdarzeń jest mało. Odnoszą się do tych scen, które znacie może z filmu „Wspólnota” „Communion” z Christopherem Walkenem. Tam zostało to świetnie przedstawione, czym te nocne odwiedziny w takiej formie są. Czyli świadek budzi się w nocy, widzi w pokoju te charakterystyczne postaci, te, które wyglądają jak szaraki na przykład. One go potem gdzieś zabierają albo coś mu tam robią w tym łóżku.
Natomiast druga grupa tych dziwnych spotkań to już jest coś z bardzo dużego pogranicza. Występują tam dziwne postaci, dziwne obiekty i trudno je już jednoznacznie połączyć ze zjawiskiem UFO, gdyż brak wskazówek, żeby to robić, bo często są to obiekty wyglądające bardzo dziwacznie, zachowujące się bardzo dziwacznie. Nie przypominające obiektów lecących, przypominające kule światła na przykład. I jak to wszystko interpretować? Czy możemy powiedzieć, że w przypadku nocnych gości jest tak jak w innych obserwacjach UFO? Ja zauważyłem taką dziwną tendencję wśród inteligencji, która stoi za zjawiskiem UFO, że ona często maskuje się za zjawiskami naturalnymi, czyniąc to tak, że jest bardzo trudno odróżnić manifestację UFO osobie niewprawnej od zdarzenia naturalnego. Weźmy pod uwagę chociażby lądowania UFO. W wielu przypadkach pozostawały po tym wypalone kręgi, które nosiły z kolei często zadziwiające podobieństwo do tak zwanych czarcich kręgów. Zjawiska zupełnie naturalnego. Weźmy pod uwagę chociażby doświadczenia osób uprowadzanych, które gdzieś w swojej podświadomości miały głęboko zakodowany obraz tych intruzów, ale nie w formie takiej, w jakiej oni byli, tylko w formie na przykład zwierząt obdarzonych przez naturę szczególnie dużymi oczyma.
To też się często przejawia, że świadkowie abdukcji, mimo tego, że nie posiadali wspomnień świadomych, to mieli jakieś wspomnienia, że jakieś dziwne zwierzęta im zaglądały z okna i tak dalej. Trzecia grupa manifestacji to przecież wszelkie przykłady działania zjawiska UFO tam, gdzie ono przypominało zjawiska naturalne w formie anomalii atmosferycznych, chociażby piorunów kulistych, chociażby meteorytów. Pamiętamy może słynną falę zielonych kul z 1948, która była uznawana za meteory, a okazało się, że tak naprawdę część z tych obiektów leciała w górę. Także to jest kolejne dziwne zjawisko, które niby wygląda na doświadczenia hipnagogiczne, ale jeżeli sobie pogrzebiemy głębiej, jeżeli się przyjrzymy niektórym przypadkom, to okaże się, że tam ktoś jeszcze jest i ten ktoś być może robi to świadomie, żeby się podwójnie zamaskować. Ale co chcę powiedzieć, żeby uspokoić tych, którzy może coś takiego przeżyli. To zjawisko hipnagogii jest bardzo częste. Sam to kiedyś miałem. Ono może przyjmować bardzo różne postaci, bardzo różne formy i tak naprawdę jest w stanie wywrzeć na człowieku ogromne wrażenie. Często mam taki problem, kiedy otrzymuję relacje o nocnych gościach, że osoby... ewidentnie mają hipnagogię.
Świadczy o tym chociażby fakt tego, że znajdują się w stanie paraliżu sennego lub że zasypiali w towarzystwie muzyki. To jest bardzo częste, że muzyka może wywołać hipnagogię. Oczywiście nie zdarza się to wszystkim. Natomiast są też przypadki, o których dzisiaj będziemy mówić i trudno mi jest powiedzieć, że ktoś miał halucynacje. To jest tajemnicze i niepokojące, bo nocni goście z jednej strony, co prawda w bardzo rzadkich przypadkach okazują się tymi słynnymi porywaczami, ale z drugiej strony większość z nich nie robi zupełnie nic. Stoi i patrzy najczęściej. I teraz pytanie: po co? Nasled w jakim celu i co chcą tym osiągnąć? Czy to są istoty pochodzące z szerszego spektrum rzeczywistości, których należy szukać może nie w ufologii, ale w rozważaniach osób praktykujących projekcję astralną, czyli OOBE? Nad tym się dzisiaj zastanowimy.
Panowie, zacznijmy od Leszka. Leszku, jak byś ty zdefiniował nocne odwiedziny i z czym byś je połączył? Jakie są najbardziej interesujące cechy tego zjawiska według ciebie?
[13:33] - Witam, nie miałem okazji się przywitać. Witam wszystkich. Moim zdaniem tutaj jest jak zwykle duży, pojemny worek, który obejmuje wiele zjawisk, które próbujemy ująć właśnie w tych ramach. Chodzi mi o to, że często gęsto ludzie bagatelizują swoją stronę energetyczną. Ja tę stronę energetyczną, duchową jakoś od dawna pielęgnuję w sobie i zwracam na nią szczególną uwagę. Tego rodzaju kontakty zazwyczaj są tuż przed zaśnięciem lub tuż po przebudzeniu. To znaczy, jeśli mózg jeszcze nie przeszedł w stan odprężenia, jest ten moment, kiedy pojawiają się marzenia senne i one są tak na pół jawy, pół snu. I te zdarzenia w zasadzie zdarzają się każdemu i z tym mamy częsty kontakt, jeżeli chodzi o opowieści ludzi, którzy doświadczyli tego rodzaju zdarzeń. Zdarzają się natomiast wyjątki. To tak samo, jak w każdej relacji, czy to o UFO, czy to o kręgach zbożowych, czy też każdej innej dziedzinie para.
Zdarzają się wyjątki, które są tymi rodzynkami. Natomiast jeszcze te rodzynki bym tak porozdzielał na te, które dotyczą obcych istot, które moglibyśmy przyporządkować jako obce i do tych istot, które są z innego wymiaru, z innych rzeczywistości, które przenikają do nas od dawien dawna i współtworzą w zasadzie ten nasz świat. Bo ta sfera energetyczna, ta sfera duchowa towarzyszyła nam od momentu, przypuszczam, uzyskania jaźni. Mamy przykłady, że zwierzęta również mają swoją duszę, myśli i odczucia. Energia ma swoją świadomość i energia jest pozytywna i negatywna. Jeśli człowiek ma w sobie dużo rzeczy negatywnych, przyciąga do siebie rzeczy, które mogą być odbierane jako negatywne. Także ciężko powiedzieć, czy to jest zjawisko pozytywne, czy negatywne. Natomiast poprzez to, że możemy zerknąć w stare podania ludowe czy też stare opowieści, to możemy zauważyć, że to zjawisko jest obecne nam w zasadzie od zawsze i mamy z tym do czynienia od dawien dawna. Kiedyś to określano jako zmory, jako demony. Wiązano raczej właśnie z tą duchową aktywnością, a nie z istotami, które mogą przylatywać do nas czy odwiedzać nas nie wiadomo skąd.
Dopiero to ostatnio ma miejsce. W zasadzie na początek jest tyle. Mówię, pojemny worek, który mieści w sobie naprawdę dużo.
[16:44] - Arku?
[16:45] - Zgadzam się z takim podziałem mniej więcej, jak to Piotr określił, ale dodałbym jeszcze poziom czwarty, energetyczny, o którym mówił Leszek. I na każdy z tych podziałów zetknąłem się z przykładem z pierwszej ręki niemalże. Jeżeli weźmiemy od ostatniego, od sfery duchowej, to przenikanie istot z innego wymiaru o innym zabarwieniu energetycznym. Tutaj muszę troszeczkę wyjaśnić. W radiestezji przyjęło się określać witalność między innymi kolorami i obszar o najmniejszej witalności zaznacza się albo odczuwa się jako kolor czarny. Właśnie w tych miejscach o kolorze czarnym bardzo często dochodzi do takich spotkań z istotami słabiej energetycznymi, ale one po prostu w tych miejscach próbują skontaktować się z nami i to w pewnych warunkach może być właśnie w ten sposób odbierane, jako kontakt istot zakapturzonych bez konkretnej... postaci, tylko jest po prostu odczuwanie. O tym niedawno rozmawialiśmy na spotkaniu Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej z radiestetami, między innymi o tym przenikaniu. Wiąże się to z tym, że jeden z radiestetów pochwalił się, że znaleźli miejsce, niedaleko, na naszym terenie, do którego przyjeżdżał zarówno Göring, jak i Hitler i jeszcze paru wysokich dostojników Trzeciej Rzeszy. Przyjeżdżali, zostawali, próbowali robić jakieś dziwne rzeczy w celu kontaktu z takimi istotami.
W tym miejscu praktycznie nic nie stoi, ale jeszcze mamy to szczęście, że mieszkają ludzie, którzy żyją, pamiętają, że coś takiego miało miejsce i to są już ostatni ludzie. Radiestezja ma to do siebie, że takie miejsca potrafi znaleźć i wykryć. Inna sprawa to jest paraliż senny połączony z własnym wymyślaniem dalszej historii tego. Wszyscy, którzy zajmują się ufologią, byli wcześniej lub będą za jakiś czas nawiedzani mailami od pana, który przybrał sobie pseudonim Zeta Reticuli, który opisuje, że jest w stałym kontakcie i widzi obcych przybyszów. Do niego przychodzą w nocy ci obcy, dokonują na nim doświadczeń, wszczepili mu dwa implanty. Z tym że tych implantów on nie jest w stanie udowodnić, że je ma, mimo prześwietleń. To jest najlepszy przykład, tak jak Piotr mówił, paraliżu sennego i dalszej konfabulacji. Rozmawiałem z tym panem parę razy przez telefon i nie jest to czubek. To jest normalny człowiek, tylko być może miał takie spotkanie i nie potrafi sobie z tym poradzić, a jego wyobraźnia nadal pracuje i nakreśla dalsze rzeczy. Z takimi rzeczami też się można spotkać.
Bardzo ciekawym, jeżeli chodzi o nawiedzanie, kolejnym przykładem są spotkania Ufo Forum organizowane we Wrocławiu. Tam bardzo często były osoby, które mówiły o tego typu spotkaniach, wypowiadały się dla szerszej publiki, ale były też osoby, które przyszły zaciekawione, tak jak my jeździliśmy, słuchaliśmy tych opowieści, ale dało się czasami słyszeć rozmowy, które ludzie między sobą toczyli już na widowni. Oni nie występowali, ale bardzo często można było zobaczyć: ten gość mówi to samo, co my przeżyliśmy. Jest jakiś kanon i nie można tego podporządkować wymysłom własnym, dlatego że ci ludzie mówili o tym samym. O pojawianiu się w pokojach istot najczęściej zakapreturzonych, czarnych, przypominających mnichy bez widocznej twarzy. Dosyć przerażające, ale tak oni to opisywali. Czasami się zdarza, tak jak Piotr mówił, że postacie przybierają postać rzeczy, które znamy. Jeżeli oglądał telewizję czy jakieś książki, gdzie jest opisywana jakaś postać, jak ma wyglądać, to takie postacie najczęściej się spotyka. Z tym że przybierają takie postacie, żeby jak najbardziej zmniejszyć lęk przed nimi. W szeregu opowiadań różne rzeczy można usłyszeć, między innymi to, że po prostu znika ściana w pokoju i można spokojnie widzieć to, co jest na zewnątrz, tak jakby tej ściany nie było.
Chociaż na ścianie jest tylko jedno okno i wiadomo, że z łóżka widać tylko konkretną przestrzeń, ale podczas tej wizyty nie ma ściany, widać całą panoramę. Na przykład takie są zapisane w pamięci obrazy. Czasami zdarza się tak, że zapamiętywany jest smak czegoś, co jest wlewane do ust i później to wychodzi po jakimś czasie i dopiero wraca pamięć. To jest temat bardzo szeroki i dobrze jest podzielić to na parę grup. Niektóre należałoby roztrząsnąć nieco bliżej, niektórym po prostuNiektórym osobom zalecałoby się większy dystans do tego, co przeżywają. Dziękuję.
[24:43] - Dziękuję, Arku. Masz stuprocentową rację co do tej ostatniej uwagi, wrócimy jeszcze na chwilę do tego zdarzenia, jakim było UFO Forum. Pamiętam, przy kilku okazjach występowały osoby, które podpadały, jakby nie patrzeć, pod hipnagogię i często organizator wypuszczał takich. Pamiętam młodego chłopaka, chyba z Łodzi, który zaprezentował zbiór obrazków, z jakimi kosmitami się kontaktuje niby. To było tak na pograniczu żenady już wtedy. Rzeczywiście wiele osób nie zdaje sobie sprawy, bo te doznania nocne, począwszy od zmory, skończywszy na nocnych gościach, wywołują u ludzi ogromny strach przede wszystkim. I wydają się realne do tego stopnia, że ja sam rozmawiałem z wieloma osobami, które mocno stąpały po ziemi i mówiły, że na przykład miały ogromny problem, żeby powrócić do normalnego funkcjonowania po takim przeżyciu. Ale są też osoby, które poprzez to, że doświadczyły na przykład hipnagogii albo hipnopompi, dopisały sobie wiele do tego. Taką postacią jest pan Franciszek K. Jeden z najsłynniejszych polskich kontaktowców swego czasu, który twierdził zawsze, że kosmici porywają go gdzieś nad ranem.
On jest mieszkańcem Puław. Porywają go nad ranem i nikt nie może ich zobaczyć. Dopisał sobie do tego bardzo ciekawą historię. Natomiast z tego, co opowiadał, wyłaniał się wręcz modelowy przypadek hipnopompi. Rzeczywiście są sprawy, które nie budzą wątpliwości co do swojego charakteru. Natomiast jest wiele spraw, które są problematyczne. I tutaj odniosę się do pytania, które pojawiło się chyba na czacie. Pojawiło się na czacie od gościa, który nazywa się Kaktus. Pyta mnie tak: „Chciałbym usłyszeć więcej o tych nocnych gościach w postaci obiektów, jakieś przykłady oraz czy nocni goście występują pod postacią zwierząt”. Dawno temu spotkałem się z takim przykładem, który można sklasyfikować jako nocnych gości.
On nie pochodził z Polski, ale odbił się dość głośnym echem. To było bardzo dawno temu, na początku, jak się zacząłem zajmować tym tematem. Pochodził od kanadyjskich badaczy. Już nawet nie pamiętam od kogo. I tam właśnie pojawiła się taka ciekawa historia, że starsza pani, u której zaczęła występować już demencja, zaczęła opowiadać, że w formie nocnych gości pojawiają się u niej zwierzęta, właśnie. Dziwne postaci. To znaczy zwierzęta po prostu. Przechodzą przez jej pokój. Szybko zorientowano się, że pani już w wyniku demencji i pewnych zaburzeń w funkcjonowaniu mózgu miała na tym przecięciu snu i jawy takie właśnie wizje. A co do obiektów, na razie nie będę o tym dokładnie opowiadał, ale przytoczę jeden przypadek z literatury bardzo mało znany.
Przypadek z lat 80. Z połowy lat 80. prawdopodobnie z Reading w Wielkiej Brytanii, gdzie pewien pan nazywany w literaturze jako pan C.H. obudził się w nocy, widząc w nogach łóżka kulę, która była na początku mała. Był w pełni rozbudzony. Był zszokowany tym, co widzi. Była to kula światła. Postanowił obudzić swoją partnerkę, która spała obok. Okazało się, że nie może tego zrobić. Jak to się dzieje w wielu przypadkach tego typu.
Nie może tego zrobić. Zaczął ją trząść, szarpać dość mocno. Kiedy nie był w stanie jej obudzić, opisywał następnie, że doszło do bardzo ciekawego wydarzenia. Stwierdził, że spojrzał na tę kulę i przesłał jej taką telepatyczną wiadomość z bardzo brzydkim słowem. I w tym momencie ta kula rzekomo zwiększyła swoje rozmiary, przesunęła się, przeniknęła przez zamknięte drzwi. Widać było, jak znika w tych drzwiach. Ale co najciekawsze w tym przypadku, że rano po obudzeniu ta pani znalazła u siebie nie tylko ślady tego nocnego budzenia, ale miała też dość mocno opaloną skórę. Ten przypadek pojawił się w ciekawej książce Badena. Nie wiem, jak ma na imię, który prezentuje tam bardzo ciekawą hipotezę, ale już zupełnie inną od tematu, którym się dzisiaj zajmujemy. Także tutaj odpowiadając na pytanie Kaktusa tak to wyglądało.
Widzę, że przychodzą do nas relacje. Ja byłbym wdzięczny, jeżeli ktoś z państwa, kto przeżył spotkanie z nocnym gościem, do nas zadzwonił i opowiedział o tym. Będziemy mieli takiego gościa, który zdecydował się o tym opowiedzieć. W formie gościa audycji, ale to za jakąś godzinę. Natomiast gdyby ktoś chciałby jeszcze opowiedzieć nam swoją historię, przełamać się, to może to zrobić. Ale przejdźmy jeszcze do tego, co ma do powiedzenia o nocnych gościach Arek Miazga, który też zgromadził wiele takich relacji. Wiele z nich znam i niektóre są przełomowe, które ma bardzo ciekawe zdanie na temat tego, skąd te postaci się biorą.
[30:32] - Zdarzenia związane z nocnymi gośćmi od wielu lat kojarzone są w sferach ufologii głównie z istotami pozaziemskimi, które mają tendencję pojawienia się w naszych sypialniach w czasie snu. Analizując aspekt nocnych wizyt, niestety nie możemy postawić trafnej odpowiedzi kim one są, ponieważ tego w zasadzie nikt nie wie. Możemy się jedynie domyślać. Co prawda istnieją różne teorie. Zresztą tak jak wspomniałem wyżej, wizyty istot pozaziemskich, halucynacje związane z hipnagogią, ale nocni goście, podobnie jak UFO, to tak naprawdę wieloaspektowy problem. Generalnie wizyty nocnych gości charakteryzują się pojawieniem ciemnych istot. Przeważnie są to postacie zakapturzone, coś w rodzaju mnicha, ale pojawiają się też typowo humanoidalne, a nawet postacie w zabawnych kapeluszach, co jest zbieżne z dawnym folklorem o czarnych panach w kapeluszu, jak wielokrotnie można natrafić w polskiej demonologii ludowej. Przebieg takiego zdarzenia jest w zasadzie klasyczny. Świadek budzi się i czuje, że jest sparaliżowany. Mimo wszystko jego świadomość pracuje na pełnych obrotach, przez co rejestruje same istoty, które często stoją koło łóżka lub w okolicy łóżka.
Większość ofiar nocnych gości jest w zasadzie sparaliżowanych. Najprawdopodobniej, moim zdaniem, jest to wpływ czegoś w rodzaju kontroli psychicznej ze strony tych istot. Po czym te osoby nagle tracą świadomość, budząc się rano z różnymi symptomami zdrowotnymi, a nawet śladami na ciele. Sprawę nocnych gości szeroko niegdyś analizował nieżyjący już znakomity badacz John Keel, który w swoich książkach, między innymi w „Kosmicznych Wrotach” omawiał liczne przypadki i wynikające z nich wnioski. Polecam tą książkę. Jest naprawdę bardzo ciekawa, jeżeli chodzi o analizę nocnych gości. W mojej ocenie na przykładach osobiście rejestrowanych przeze mnie przypadkach nie spotkałem wyraźnego i oczywistego powiązania z typowymi UFO abdukcjami, chociaż pierwsze wrażenie może na takie właśnie wyglądać. Analiza tego problemu wskazuje, że nie jest to temat stosunkowo nowy, jak się wydaje. Jego problematyka tak naprawdę sięga okresu średniowieczu. Coś, co dziś nazywamy nocnymi gośćmi, opisywano już niegdyś jako inkuby, sukuby lub wampiry, które jeśli się dokładnie przeanalizuje, mają dość podobne zachowania jak współcześni nocni goście.
Podobnie jak średniowieczne inkuby czy sukuby pozostawiają na ciałach ofiar różne znaki. To są znaki w postaci blizn, nacięć lub innych dziwnych znaków. Obecnie po niektórych wizytach nocnych gości świadkowie także odkrywają takie dziwne ślady, a nawet znaki na piersiach w postaci choćby koła sterowego. Właśnie z takim przypadkiem spotkałem się dwukrotnie, który wzbudził moje zaniepokojenie, ponieważ osoby te przeżyły ogromną traumę czegoś, co nie ogarniał ich rozum. Dawne wampiry tak naprawdę nie były zmarłymi istotami wysysającym krew. Z braku określenia najprawdopodobniej w średniowieczu przyjęły taką ramę odniesienia. Co ciekawe, średniowieczne wampiry pojawiały się zawsze w momencie, kiedy ludzie znajdowali się we śnie. Kiedy dochodziło do przebudzenia, zauważali wampira, nie mogąc krzyczeć, wykonać ruchu. Byli też pod całkowitą kontrolą, jak wówczas nazywano to demonicznej istoty, która miała rzekomo wysysać im krew. To wręcz moim zdaniem uderzający przykład, który jest zauważalny we współczesnych odwiedzinach nocnych gości.
Ponieważ ofiara jest całkowicie sparaliżowana, po czym natychmiast traci świadomość, a także niektórzy donoszą, jakby wyssano z nich całą energię życiową. Z takim aspektem też się już kilkakrotnie spotykałem, choćby nawet w książkach Johna Keela. Synergia wizyt nocnych gości w zasadzie nie potwierdza, że są to istoty stricte pozaziemskie albo ściśle powiązane z abdukcjami, jakie zauważamy w czasie klasycznych uprowadzeń z domu czy samochodu do wnętrza UFO. Scenariusz nocnych gości moim zdaniem jest bardzo odmienny i osobiście nie wiązałbym tego z klasycznymi uprowadzeniami.
[35:17] - To był Arkadiusz Miazga. Panowie, czy chcielibyście coś dodać, czy możemy przechodzić do kolejnego pytania?
[35:23] - Ja bym chciał dodać pewną rzecz dotyczącą pozostałości ran po tego typu spotkaniach. Otóż jest taka książka „Od magii do psychotroniki”. Napisał ją Lech Emfazys Stefański wspólnie z panem Komarem. Już nie pamiętam, na której stronie, ale jest takie doświadczenie przeprowadzone i opisane parę przypadków ludzi, którzy potrafili na swoim ciele wywołać różne znaki. W przypadku wejścia w pewien poziom autohipnozy jest możliwe wygenerowanie na ciele różnych znaków. Jeżeli połączymy to właśnie z bardzo silnym przeżyciem i zapamiętaną, wręcz wpinającą się w podświadomość warstwą spotkania z czymś takim, wydaje mi się, że jest możliwe powstanie drobnych ran czy kropek na ciele, łącznie ze znakami.
[36:44] - Tam akurat jest opisany przypadek, kiedy próbowano wygenerować na skórze haczyk albo kotwicę i to się udało. Polecam tę książkę. Ona jest chyba już w tej chwili tylko w antykwariatach i to pod dużą warstwą kurzu do znalezienia. Dziękuję.
[37:08] - Może ja jeszcze swoje trzy grosze odnośnie znaków, o których Arek wspominał. Zgadzam się z Arkiem, że mamy na tyle potężny umysł, że potrafimy wywołać takie znaki samoistnie, ale też zdarzają się takie momenty, kiedy są bardzo tajemnicze. Mam tu przykład z własnego podwórka. Zgłosił się do mnie znajomy człowiek, który poprosił o kontakt z jakąś osobą, która mogłaby mu doradzić w pewnej kwestii. Zacząłem go dopytywać, o co chodzi i powiedział mi, że ma ostatnio wieczorami, kiedy zasypia, kiedy kładzie się do łóżka i rano uczucie, że ktoś chodzi. Kątem oka widzi jakieś przemykające cienie i czuje niepokój. Moment, który był dla niego przełomowy, to był moment, kiedy zauważył na swoim ciele, na klatce piersiowej, w miejscu, gdzie jest serce, bardzo wyraźne cztery pazury, które przejechały mu przez klatkę. Nie pamiętał, żeby gdziekolwiek mógł takie ślady sobie zrobić i to go spłoszyło. Ten człowiek po dwóch miesiącach zmarł na zawał serca. Czasami świadomie, a może i nieświadomie mamy takie sygnały, które ciężko jest zweryfikować.
Dopiero po fakcie okazuje się, że to był jakiś omam śmierci. Nie wiadomo, o co chodzi. Duchowość obejmuje to, co jest przed nami i za nami. Możemy własnym umysłem wywołać pewne zdarzenia, pewne ślady na sobie, ale też jest ten aspekt takiej dziwności. Tyle.
[38:58] - Będziemy powolutku przechodzić do kolejnego pytania z naszej ściśle tajnej listy pytań. Pozdrawiamy słuchaczy Radia Paranormalium. Pozdrawiamy również słuchaczy Radia Dream Time. Mamy informację, że Yubi również retransmituje dzisiejszą debatę ufologiczną. Bardzo nas to cieszy. Powiem tylko jeszcze, że dziś pierwszy raz się zdarzyło, że już przed rozpoczęciem naszej audycji liczniki Radia Paranormalium pokazywały łącznie ponad 200 słuchaczy online unikalnych. Bardzo nas to cieszy. Nie obrazimy się, jeżeli dzisiaj padnie rekord, tak swoją drogą. Przejdźmy do kolejnego z pytań, a mianowicie: jak wyglądają nocni goście i czego zwykle chcą od ludzi? Co wyróżnia ich wygląd zewnętrzny i zachowania?
Co odróżnia typowych zakapturzonych nocnych gości od istot, które dokonują abdukcji? Może tym razem pierwszy niech się wypowie w tym temacie Arek Kocik. Arku?
[40:01] - Ja już zacząłem mówić, trochę wyprzedzając może pytania, ale to się wszystkie pytania ze sobą łączą na tyle ściśle, że nie da się inaczej. Takimi najbardziej znanymi postaciami, które pojawiają się w nocy przy łóżkach, są właśnie te zakapturzone postacie. Przechodzą najczęściej przez ściany. Są bardzo często przezroczyste i materializują się już przy samym łóżku. Wysokości są one bardzo różne. Od dwóch metrów i ponad dwa metry, sięgają prawie do sufitu, do małych postaci około półtora metra. Innymi postaciami są zapamiętywane postacie, które w sumie są zapamiętywane tylko z tego, że mają duże oczy, bo ciężko jakąkolwiek posturę im nadać. Pamięć jest tylko o tych postaciach. Następną grupą tych postaci będą postacie znanych nam osób, od których uświadczyliśmy dobra, które najczęściej albo nie żyją, albo żyją po prostu. Są to dziadkowie, rodzice czy jacyś wujkowie, którzy ni z tego, ni z owego znajdują się i zapamiętywane są w sumie tylko ich twarze, że oni po prostu byli.
I to się wszystko w jakiś sposób gmatwa ze snem. A to ma w sumie na celu nas, tych, którzy to przeżywają, uspokoić. Innymi postaciami są właśnie zwykły szaracy, jeżeli tak to można określić. To znaczy szare postacie o szarym kolorze skóry, z dużymi, migdałowymi, czarnymi oczami. Właśnie te oczy są dosyć charakterystyczne. To wszystko łączy się w jakiś sposób z tymi postaciami, o których mówił Arek Miazga, takimi bardzo demonicznymi i znanymi z podań ludowych. Często wampir wysysa krew, ale skutkiem tego jest bardzo silne osłabienie organizmu, siły witalnej.Właśnie na tym spotkaniu z radiestetami bardzo często efektem badania mieszkania czy domu jest to, że odnajdują miejsca, bardzo często w sypialni, które mają niską witalność albo są takim czarnym punktem. Ciężko powiedzieć, z jakiego powodu powstają. Bywa tak, że przez jakiś czas nie ma tego i pojawia się. Pozbyć się tego jest bardzo trudno.
Trzeba by wtedy było, niestety, skontaktować się z radiestetą, żeby przebadał pomieszczenie, założył odpromienniki, ewentualnie jakieś naturalne odpromienniki zainstalował. Czasami są to kamienie odpowiednio spolaryzowane. Najczęściej po czymś takim tego typu rzeczy ustępują. Ale nie wiem, czy ma to powiązanie z siecią odkrytą przez pana Wilka. Bo w tej sieci jest tak, że otwierają się przejścia energetyczne i one znamionują wahania energetyczne. Tak się wydaje, że mówię całkiem nie na temat, ale te tematy są bardzo powiązane ze sobą. Na razie dziękuję.
[44:55] - Piotrze?
[44:57] - Rzeczywiście dzisiaj pytania są ze sobą połączone, ale jest to dość, powiem tak, zjawisko ograniczone tematycznie pozornie. Ale formy manifestacji nocnych gości są bardzo różne. Od tych, o których mówiliśmy, począwszy od szaraków, czyli istot, które kojarzą się jednoznacznie z ufologią. W Polsce takich manifestacji z szarakami zarejestrowano bardzo mało. Osobiście miałem do czynienia z jedną historią z Torunia pewnej pani, nazwijmy ją panią R., która twierdziła, że niemal każdej nocy przed zaśnięciem pojawia się w jej pokoju mała postać, która opowiada jej o tym, że została wybrana i tak dalej. Toczą sobie te rozmowy, dopóki ona nie zaśnie. Przynajmniej tak jej się wydawało. Tam występował typowy szarak z wielkimi oczami. Mam nawet gdzieś tutaj jego rysunek. Ale co się okazało?
Nie wiem, jak ocenić ten przypadek, dlatego że ta pani miała bardzo duże skłonności do megalomanii. Kiedy ją poprosiłem o to, czy mogłaby jakoś to udokumentować, skoro przychodzi co dzień, to może by się udało, zerwała kontakt. Druga grupa istot pojawiających się w doznaniach, w wizytach nocnych gości to zakapturzone postaci. One są bardzo zróżnicowane. Najczęściej przypominają ludzi, choć osoby, które pod ten kaptur zaglądają, czasami znajdują zupełnie zaskakujący widok. Będę o tym jeszcze mówił. Natomiast te zakapturzone postaci wyglądają tak, jakby były często czymś przykryte, jakby miały narzuconą na ciało jakąś pelerynę. Często pojawiają się wysokie postaci, ale szczegóły ich twarzy są skryte pod kapturem. Często pojawiają się również wzmianki o tym, jak mówiłem o obiektach, o kulach światła. One są dość rzadkie.
Pojawiają się oczywiście też postaci, które trudno sklasyfikować jednoznacznie. Mógłbym wymienić przypadek z lat 90., prawdopodobnie z 1992 roku, pewnego pana spod Katowic, który twierdził, że w nocy wstał poprawić sobie prześcieradło, strasznie skopał je. Jak dzik rył pod kołdrą i wstał, bo było niewygodnie, żeby to prześcieradło poprawić. Kiedy przetrząsał te pety, spojrzał na drzwi jakoś odruchowo, ale okazało się, że czuł, że ktoś tam jest, a nikogo nie ma. I poprawiał. Kiedy szykował się, żeby się położyć, spojrzał jeszcze raz. Tam wtedy stał nocny gość. Wspominał, że ta postać wyglądała, jakby była wycięta z papieru i trochę nachylona w jego stronę. Pochylona w jego stronę i miała na głowie odstające kosmyki włosów, jakby dredy. Nie był to długowłosy Maria, ale coś mniejszego i coś, co stało tam tylko chwilkę i zaraz potem zniknęło.
I to jest druga grupa nocnych gości. W zasadzie trzecia, bo mamy jeszcze obiekty. W tym skromnym zestawieniu rozgrywa się ten cały horror. Dodać możemy oczywiście jeszcze do grupy nocnych gości to, o czym powiedział Arek Gacka. I to jest grupa czwarta. Tylko to jest grupa, która moim zdaniem wypada poza nasze rozważania, dlatego że mowa tu o zmorze i koleżankach, wszelkiego rodzaju doświadczeniach związanych z paraliżem sennym, które mówią o tym, że ludzie obserwują albo czują na sobie ten słynny ucisk. Niektórzy nawet obserwują jakieś istoty, tak przynajmniej twierdzą. To też jest ciekawe. Natomiast tutaj mamy do czynienia z czymśTroszeczkę odstającym od naszej tematyki, gdyż zmora i jej działanie powiązane jest wybitnie z folklorem, z neurologią, ale raczej nie z ufologią. Choć oczywiście istnieją pewne wątki i podobieństwa, gdyż te dwa zjawiska mogą wynikać z jednego źródła.
Jedni są przyduszani przez zmory, a drudzy, ci, którzy mają większe inklinacje w stosunku do zjawiska zainteresowania UFO, widują jakichś kosmitów. Wszystko łączy ze sobą zasypiający mózg. Ale czy rzeczywiście wszystkie zdarzenia możemy w ten sposób wytłumaczyć? Wydaje mi się, że niestety nie. I tak wygląda ten krótki przegląd nocnych gości. Ale co jest zastanawiające i o czym wam muszę powiedzieć, to tak jak w przypadku ufonautów, tak w przypadku nocnych gości nie mamy nigdy do czynienia prawie z dwoma takimi samymi istotami. Rozrzut i różnorodność opisów jest ogromna, co wskazuje na to, że dużą rolę w ich powoływaniu może odgrywać właśnie ludzki mózg i nasze wyobrażenie. Wspomniany przeze mnie Baden, autor książki ufologicznej, której zapomniałem, jak się nazywa, ale potem wam powiem, którą przeczytałem. Trochę jest nudna jak flaki z olejem. Proponuje bardzo ciekawą teorię na temat pojawiania się czegoś, co on, tak ogólnie rzecz biorąc, nazywa fantomami i do tej grupy mogą też wchodzić nocni goście.
On twierdzi, że istnieje pewien związek między nocnymi gośćmi, tym, że na przykład nie widać ich twarzy, a tym, że nie widać twarzy zjaw oraz wszystkich fantomów manifestujących się podczas seansów spirytystycznych. I on mówi, że winny jest oczywiście mózg, ale mózg działa wtedy pod dyktando i w połączeniu z polami magnetycznymi, dzikimi polami magnetycznymi, które cały czas na nas oddziałują i które mogą wywoływać halucynacje dodatkowo do hipnagogii. Zawiła teoria, ale ciekawa, gdyż wskazuje na wiele bardzo interesujących punktów. Ale to tyle ode mnie. Leszku, jak ty sporządziłbyś portret pamięciowy takiego nocnego gościa?
[51:40] - Zapewne był to mały osobnik, który ma umiejętność przenikania przez ściany czy też dziurki od klucza. Byłby bardzo tajemniczy i na pewno by wywierał duży wpływ, czy to taki psychiczny, czy też czasami fizyczny. Są przypadki, które możemy naprawdę wiązać z fizjologicznymi możliwościami organizmu ludzkiego, ale są też takie dziwne wyjątki, które uciekają naszemu zrozumieniu. I nie zawsze, tak jak to w naszej kulturze było przypisywane złym mocom, demonom i raczej ciemnej stronie. Były też przypadki, które mówiły o pozytywnych aspektach całego zjawiska. Na przykład Aborygeni, lud, który żyje po drugiej stronie półkuli, opowiada o tym, że byli wybierani szamani w ten sposób, że przychodzili do nich goście w nocy i wybierali ich na szamana w ten sposób, że wykonywali na nich operację, wkładając w ich ciało kryształy. Bardzo dużo tych powieści, które mówili ci szamani, mówiły właśnie o tym, że te pierwsze kontakty odbywały się zazwyczaj w nocy, kiedy oni spali bądź byli poddawani rytuałom, które związane były z tym, że musieli spędzić noc w jakimś szczególnym miejscu, gdzie tego rodzaju istoty urzędowały. Także opisać ich ciężko. Istoty te starają się unikać zrozumienia. Są przykryte, nakryte.
Te kaptury, które się przewijają, te półcienie, które cały czas ich zasłaniają. Poza tym ta umiejętność przenikania przez materię, która nas otacza, może świadczyć o tym, że to są albo innowymiarowe istoty, byty, albo są to wytwory naszej fantazji. Na pewno jest jedno i drugie. Ciężko rozgraniczyć. Może to tyle na razie.
[54:17] - A teraz posłuchajmy, co ma w tym temacie do powiedzenia Arek Miazga. A po odtworzeniu wypowiedzi Arkadiusza Miazgi postaramy się połączyć ze słuchaczami, którzy zasygnalizowali, że chcieliby coś dodać do audycji. Mamy dwóch takich słuchaczy. Prosimy poczekać jakieś sześć i pół minutki. Za chwilę się z państwem połączymy, a w międzyczasie na antenie Radia Paranormalium Arkadiusz Miazga.
[54:48] - Jak już wcześniej powiedziałem, raporty opisujące nocnych gości w większości opisują istoty, które okrywa coś w rodzaju peleryny. Mało kiedy świadkowie dostrzegają twarze lub inne detale. Chociaż osobiście posiadam takie relacje, które opisują także wygląd twarzy czy innych szczegółów, jakie posiadały te istoty, które zostały zauważone w sypialniach.Czego chcą? To jest chyba najistotniejsze w tym aspekcie, ponieważ jeśli mówimy o tysiącach takich wizyt, to nasuwa się pytanie: kim oni są, aby w tak bezczelny sposób wnikać w nasze życie, często je demolując? Kim są istoty, które niczym złodzieje, nie ukrywam się tego nazwać, wkraczają do naszych prywatnych sfer bez naszej zgody? Tym bardziej że po takich wizytach często u świadków pozostawiają szok i mętlik, którzy często później szukają pomocy wśród ufologów, nie znajdując niejednokrotnie zrozumienia nie tylko wśród lekarzy, do których się udają, ale nawet bliskich osób. W mojej ocenie są to bardzo traumatyczne spotkania, które potem na bardzo długo pozostają w psychice świadka. Należy dodać, że podobne zdarzenia doświadczają także dzieci. To nie dotyczy tylko dorosłych osób. Takie przypadki możemy choćby przeczytać w książkach Johna G.
Bohanna. Nie wiadomo, czego właściwie chcą te dziwne byty, ponieważ po pierwszym kontakcie zwykle świadkowie tracą świadomość i nie wiadomo, co dalej się dzieje i rozgrywa z ich udziałem. Wiadomym jest, że istoty czy byty przejmują całkowitą kontrolę nad swoją ofiarą, co jest dla mnie niemoralne. Jak istoty, które są od nas lepiej rozwinięte. Większość świadków w czasie tego typu zdarzeń nie dostrzega nic innego poza zakapturzonymi, ciemnymi sylwetkami stojącymi koło łóżka. Nie dostrzegają żadnego UFO, nie ma lewitacji w kierunku UFO, jak ma miejsce w klasycznych abdukcjach. Zdaje się, że to zjawisko jest czymś podobnym, ale w mojej ocenie jednak zupełnie innym od klasycznych abdukcji. Tu są pewne istotne różnice. W przypadku UFO abdukcji pamięć i koszmary z czasem pojawiają się, choć nie jest to oczywiście regułą. Natomiast w przypadku nocnych gości jest zauważona całkowita blokada.
Wspomnienia brakującego czasu w zasadzie nigdy nie powracają. Proszę zauważyć, co jest niewątpliwe, nietypowe i zastanawiające jak na aspekt nocnych gości. Wydaje mi się, że szczególnie to odróżnia od UFO abdukcji. Wygląd istot odzianych ciemną peleryną nie jest jednak domeną nocnych wizyt. Jak się okazuje, takie postacie są także relacjonowane w porach dziennych, wręcz w realu. Posiadam w swoim archiwum bardzo interesującą relację z 1950 roku. To jest w miejscowości Dobrynin. To jest mała wioska położona pomiędzy Mielcem a Bliżynem na terenie Podkarpacia. Jak wszyscy się doskonale orientują, w Bliżynie niegdyś znajdował się były poligon niemieckich rakiet V1, V2. Polecam odwiedzić to miejsce, choćby nawet z punktu turystycznego.
Zdarzenie w Dobrynie charakteryzowało się tym, że pewne rodzeństwo wracało z pastwiska z krową. To już było prawie o zmroku i będąc na polnej ścieżce zauważyły bardzo dziwną istotę. To były trzy osoby w wieku od 10 chyba do 12 lat i w odległości około 10 metrów od nich podążała dziwna, zakapturzona postać niczym mnich. W ocenie świadka, z którym osobiście rozmawiałem, istota miała pomiędzy 2,5 do 3 metrów wysokości. Była niezwykle wysoka i szczupła. Co interesujące, świadkowie w tym momencie zostali dosłownie sparaliżowani, nie mogąc zrobić najmniejszego ruchu. A ta istota bez twarzy, bo tu jest o tyle ciekawie, że świadkowie nie zauważyli twarzy. W miejscu twarzy była czarna pustka. Co ciekawe, ta istota przeszła pomiędzy nimi, pomiędzy tym rodzeństwem i w zasadzie nic się nie stało. Oczywiście byli mocno przestraszeni tym wszystkim i zauważyli jeszcze na końcu tego zdarzenia, że istota podążała w kierunku płotu, który w zasadzie przeniknęła.
To było bardzo dziwne. Oddaliła się w kierunku pobliskiego lasu. Podobny przypadek nasuwa mi się z blogu Damiana Treli. Opisywał takie spotkanie podobnej zakapturzonej istoty. To było zdarzenie w miejscowości Huty na Dolnym Śląsku w 1987 roku, gdzie taką istotę lewitującą nad polaną zauważyło kilku świadków, którzy wręcz przerażeni zabarykadowali się w leśnej chatce. Polecam zapoznać się z tym zdarzeniem. To jest naprawdę bardzo ciekawy przypadek o wielu aspektach, gdzie wręcz tryska z tego zdarzenia efekt paranormalny, bo tak to należało tutaj przyjąć. Nie wiem, czy to zdarzenie wiązać stricte ze zjawiskiem UFO. Damian też nie do końca ma pewność ze względu na wysyp paranormalnych aspektów w tym zdarzeniu. Także w przypadku abdukcji świadek wyraźnie moim zdaniem widzi klasyczne szaraki lub czasami humanoidalnych blondynów.
Zauważa tak samo przeróżne urządzenia, jakieś jasne pomieszczenie.
[01:01:15] - Oczywiście wszyscy wiemy, znamy takie klasyczne prowadzenia i rzekome badania wykonywane na pokładach UFO i one tutaj zgoła wyglądają niestety nieco inaczej niż typowe odwiedziny nocnych gości. Tak że tutaj są dość idące różnice. Dziękuję.
[01:01:33] - Halo, Radio Paranormalium. Mamy słuchacza telefonicznego przy telefonie. Jesteśmy już na Antonie. Prosimy.
[01:01:39] - Dzień dobry. Nazywam się Sławek. Chciałbym przedstawić mojego nocnego wizytora. Było to jakieś sześć miesięcy temu. Spałem sobie spokojnie. W pewnym momencie coś mnie obudziło. Równolegle do łóżka mamy ścianę, a przy tej ścianie stał taki wieszak, taki długi i tam były sobie powieszane oczywiście ubrania i widziałem postać stojącą koło tego wieszaka. Gdzieś koło metr pięćdziesiąt wzrostu, cała ciemna. Nie było widać twarzy, nie było żadnego kaptura. Było widać wyraźnie posturę, ale miałem tak zwany paraliż senny i nie potrafiłem zrobić żadnego ruchu, ale czułem się strasznie przerażony.
A ta postać nie wiem, czy powiedziała do mnie, czy w jakiś sposób porozumiewała się ze mną telepatycznie. Powiedziała mi spokojnie: „Śpij dalej, nic się nie stało”. I w tym momencie usnąłem.
[01:02:48] - To bardzo interesujące, że usłyszał pan głos, dlatego że to się zdarza bardzo rzadko w przypadku nocnych gości.
[01:02:56] - Tak, jestem tego świadom. Potem z żoną o tym rozmawialiśmy na drugi dzień. Ja w sumie nie byłem przerażony, bo nie przerażają mnie takie rzeczy. Sam ten paraliż nocny był dla mnie większym przerażeniem niż odezwanie się tej osoby. Przepraszam, może tej postaci. Ale w sumie powiem szczerze, to było moje pierwsze takie doświadczenie. Żona była trochę przerażona, trochę zaciekawiona, ale dość ciekawe.
[01:03:27] - Bardzo dziękujemy za podzielenie się tą relacją.
[01:03:31] - Panie Sławku, ja mam takie pytanie, czy pan też pisał do nas na Skympie? Bo tutaj też widzę Sławka z takim pytaniem.
[01:03:37] - To byłem ja też.
[01:03:39] - Dobrze. Tak.
[01:03:43] - Dziękuję, że mogłem się podzielić swoimi doświadczeniami. Do usłyszenia. Hej.
[01:03:48] - Dziękujemy.
[01:03:49] - Dziękujemy. Do usłyszenia.
[01:03:51] - Zapraszamy też innych do dzielenia się swoimi doznaniami. Ja chciałem jeszcze przedstawić relację, która przyszła przed chwilą na skrzynkę na Facebooka Radia Paranormalium. Pisze pan Tomek. Może zacytuję: „Przydarzyło mi się dwa razy widzieć taką postać w czarnym kapturze. Było to dość nieprzyjemne. Miałem agresję do tej postaci, tylko nie wiem dlaczego. Raz widziałem łapę jakby lwa, którą złapałem, ale mi się wymsknęła, po czym widziałem małą postać, która się zdematerializowała. Próbowałem coś do niej powiedzieć myślami i zapytać, kim jest, by nie odchodziła. Paraliże senne pamiętam, że pojawiają się u mnie spontanicznie od dzieciństwa, ale po wizycie u bioenergoterapeuty miewam je już sporadycznie” — pisze pan Tomek. Tych relacji przybywa.
Bardzo dziękujemy tym, którzy chcą się nimi podzielić. Cóż więcej możemy powiedzieć o wyglądzie nocnych gości? Chyba niewiele. Zauważamy to, co mówiłem i co jest niepokojące, że każdy z nich wygląda w zasadzie inaczej. I to jest ciekawe. Tutaj sceptycy mogliby powiedzieć, że ponieważ charakter, natura snów jest taka, że trudno w nich zobaczyć szczegóły, drobne detale bardzo rzadko się pojawiają, to w przypadku nocnych gości istnieje też pewna analogia do związana z tym, że oni zwykle nie mają twarzy. Trudno zobaczyć, co mają pod tą powłoką z tkaniny i można by zasugerować, że rzeczywiście jest to wytwór senny. Pytanie, czy zawsze. O tym powiemy w kolejnym pytaniu Marku, prawda?
[01:05:45] - Prawda. A kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań brzmi następująco: czy możecie przytoczyć kilka znanych sobie relacji na temat nocnych gości? Czy znajdują się wśród nich jakieś sprawy szczególne? I nie wiem, czy nie byłoby tutaj dobrym pomysłem odtworzyć najpierw odpowiedź Arka Miąski, bo ona jest troszeczkę długa. Czy może zostawimy ją na koniec, Piotrze?
[01:06:11] - Nie wiem. Zapytajmy może Leszka, bo on już przytoczył historię, która była bardzo oryginalna.
[01:06:18] - Panowie, Arek niech się wypowie. On na pewno ma dużo ciekawych rzeczy do powiedzenia.
[01:06:22] - No to dobrze, to słuchamy Arka.
[01:06:24] - W takim razie słuchamy Arkadiusza Miąski.
[01:06:27] - W czasie swojej pracy z ufologią miałem okazję poznać kilkanaście przypadków związanych z relacjami z nocnymi gośćmi. Niektóre z nich, powiedzmy były mniej i bardziej ciekawe, ale kilka z nich szczególnie utkwiło mi w pamięci. Właśnie te przypadki, te chyba trzy chciałbym tutaj wam opowiedzieć. Pierwsze zdarzenie dotyczyło pewnej mieszkanki, która przeżyła wręcz koszmarną wizytę gadopodobnych istot na początku lat 90. To było, o ile dobrze pamiętam, w roku 1991, 1992. A zdarzenie moim zdaniem jest ewenementem nawet w skali kraju, ponieważ było wręcz absurdalnie dziwne. Zaraz poznacie je bliżej. O nieokreślonej godzinie pani, nazwijmy ją może Ela
[01:07:18] - Budzi się i mimo że zazwyczaj jest ciemno w pokoju, to wówczas zauważyła, że pokój jest nienaturalnie oświetlony jakimś dziwnym źródłem światła, którego pochodzenia nie udało się jej ustalić. Najdziwniejsze było to, że dostrzega widok, który jest przedziwny. Pod ścianą kilka metrów dalej, obok okna stoją istoty. To są istoty gadopodobne, które odpychają się z pewną inną kobietą. I żeby było ciekawiej, tą kobietą jest zmarła mama pani Eli. Kobieta na wpół przebudzona dostrzegła, jak ta rzekoma mama podchodzi do niej i maminym głosem mówi, aby spała. Uspokaja ją, że nic jej nie grozi, po czym nadal udaje się w kierunku tych wysokich gadopodobnych istot i toczy z nimi taką dziwną, groteskową walkę. Ta walka polega na wzajemnym odpychaniu się i potykaniu rękami. Nie wiadomo, ile całe to zdarzenie trwało. Te istoty po jakimś czasie, według relacji pani Eli, przenikły przez ścianę i okno.
Według relacji świadka te istoty miały na swoim ciele takie łuski i różne zrogowacenia. Skojarzyła te istoty właśnie takie gadopodobne. Jej zdaniem sylwetka ta wręcz kojarzyła się jej z bajkowymi smokami. Po tym zdarzeniu kobieta po prostu zapadła w sen i tak naprawdę obudziła się rano z ogromnym takim wrażeniem, czy to faktycznie był sen, czy realne zdarzenie, bo nie była do końca tego pewna. Zaraz zrobiła sobie herbatę czy kawę, podeszła do okna i co najciekawsze na parkingu zobaczyła bardzo dziwny znak na ziemi. To był taki krąg około dwuipółmetrowy rozdmuchanego na ziemi pyłu. Oczywiście ten krąg potem został przez samochody na parkingu rozjeżdżony, także nawet nie posiadam akurat tutaj żadnego zdjęcia. Ta kobieta w innym czasie miała także kilka spotkań takich typowych UFO. Nie wiadomo, czy można to jakoś powiązać. W czasie, gdy analizowałem to zdarzenie, miałem nieodparte wrażenie, że tak naprawdę ta zmarła mama była tylko dobrze odegraną iluzoryczną postacią przed świadkiem w celu uspokojenia.
Na początku te moje argumenty nie trafiały do tej pani, bo ona rzeczywiście chciała na siłę wierzyć, że to była jej mama, ale z czasem jednak stwierdziła, że najprawdopodobniej za tą maską mamy ktoś zupełnie inny stał, że to tak naprawdę nie była ona. Osobiście nie jestem przekonany i w trakcie tego zdarzenia brała udział prawdziwa zmarła mama tej pani. Sądzę, że za maską zmarłej mamy kryła się zupełnie inna postać czy siła, która celowo być może przybrała postać nieżyjącej osoby, a w tym wypadku zmarłej mamy. Może to miało za cel na przykład uspokojenie świadka? Nie wiadomo. Tutaj możemy tylko spekulować. Proszę pamiętać, iż nieznane istoty, które czasami są bardziej demoniczne niż kosmiczne, potrafią dla własnych celów wydobyć z naszej podświadomości przechowywane tam wspomnienia, obrazy, które służą im do ich własnego maskowania się oraz kontaktu z nami w określonej sytuacji. Być może tak właśnie było w przypadku tego zdarzenia z Łodzi. W swoim archiwum posiadam też kolejną bardzo ciekawą historię, aby było ciekawie z Łodzi. Także Łódź jest jakimś takim ewenementem, jeżeli chodzi o nocnych gości.
I ta historia tak samo miała miejsce przy ulicy Piotrkowskiej, ale bez obawy, to nie byli sąsiedzi. Te osoby się wzajemnie znają. Także chodziło o dwie inne osoby. Zdarzenie stosunkowo świeże, bo ono pochodzi ze stycznia 2014 roku. Tym razem akurat tutaj świadkiem jest młody mężczyzna. Jest to ojciec dwójki dzieci. Zdarzenie jest o tyle interesujące, ponieważ w tym zdarzeniu świadek zauważył typowego szaraka, który miał na sobie taką ciemną pelerynę z kapturem na głowie. Z relacji wynika, że świadek został obudzony w pokoju przez jakiś nieokreślony hałas. Tutaj ojciec pomyślał, że pewnie jeden z ich synów, który chciał w nocy przyjść do rodziców spać. Kto ma swoje pociechy, doskonale wie, o czym mówię.
A małe dzieci bardzo często lubią spać z rodzicami. Sam to znam z własnego doświadczenia. Niestety jednak ojciec koło łóżka nie zobaczył żadnego ze swoich synów, tylko zobaczył kątem oka jakąś małą sylwetkę niewysokiej postaci, która stała koło łóżka. Według jego opisu była to istota o czarnych oczach i jakby zielonkawej skórze. Na sobie miała ciemną pelerynę naciągniętą z kapturem na głowie. Tutaj każdy sceptyk zapyta, jak tutaj świadek mógł zobaczyć takie szczegóły. Otóż ja tutaj rozmawiałem z tą osobą i okazało się, że tam w pobliżu na ulicy Piotrkowskiej są latarnie, także przez okna wpada na tyle dużo źródła światła, że świadek mógł rzeczywiścieZobaczyć takie szczegóły. Jak w klasycznym zdarzeniu, jeżeli chodzi o nocnych gości, tutaj świadek został sparaliżowany i tak naprawdę nie mógł nic zrobić oprócz obserwowania najbliższego otoczenia. To, co było tutaj o tyle interesujące, to miał wrażenie, że ta istota szyderczo się uśmiecha do niego. Miał takie nieodparte wrażenie, że wręcz szydzi z niego.
Oprócz tego zobaczył też, że postać miała w ręku coś na kształt strzykawki, ale to była taka strzykawka bez igły, którą ta istota dotknęła karku tego świadka. I wtedy tak naprawdę temu ojcu się film urwał. Także już nie pamięta, co się dalej z nim stało. Gdy się obudził nad ranem, to było około godziny szóstej, ponieważ zbierał się do pracy. Zobaczył w lustrze łazience bardzo dziwny znak na szyi. To był znak w postaci koła sterowego, które z czasem bladł, aż w ciągu dnia ostatecznie znikło. Nawet świadkowie próbowali zrobić po powrocie z pracy jeszcze ten ślad, ale tak naprawdę już nic nie było widać. Do tego aspektu znaku jeszcze chciałbym potem w kolejnej części debaty wrócić, ponieważ uważam, że jest to bardzo istotna część problematyki nocnych gości. Posiadam też bardzo ciekawą relację w swoim archiwum z Poznania. Nie tak dawno zgłosiła się do mnie pewna pani, która opisała zdarzenie z okresu stanu wojennego.
To są lata 1980-1981. Wówczas ona miała siedem lat i mieszkała w starej kamienicy. Ta osoba przeżyła bardzo niespotykaną historię z około 40-centymetrową istotą, która pojawiła się na parapecie tuż niedaleko łóżka świadka. Z jej relacji wynikało, że coś ją obudziło w nocy i zauważyła stojącą na parapecie postać około 40-centymetrowej wysokości, która była okryta w ciemną pelerynę. Ta postać była jedynie widoczna, znaczy widoczne kontury były. Ona nie widziała twarzy, nie widziała innych szczegółów, ponieważ z dala za oknem była latarnia uliczna i to w światło tylko było widać kontury tej istoty. Tutaj sceptycy zapewne powiedzą, że to typowa hipnagogia, ale to, co dalej się stało, całkowicie, moim zdaniem, tą teorię rozbija na kawałki. Ponieważ dziewczynka po chwili przerażona, że jest to jakiś sen, wstaje z łóżka z zamiarem sprawdzenia, czym ta istota jest. Cieniem czy czymś innym? Kiedy dziecko usiłowało jej dotknąć, ta istota po prostu znika.
Tutaj podobne przypadki znamy choćby nawet z objawień maryjnych. W następnym czasie ta dziewczynka postanowiła iść do ubikacji za potrzebą. Wtedy zauważyła, że w kuchni przebywa jeszcze jej ojciec, który zdziwił się i zapytał, czego jeszcze nie śpi, bo jest późna pora nocna. Dziewczynka wraca ponownie do pokoju, myśląc, że cała historia była tylko snem lub jakimiś zwidami, ale wracając do swojego pokoju widzi ponownie istotę na parapecie. I wtedy, jak mówi, odkryła najbardziej dziwną rzecz, jaka cały czas tak naprawdę miała miejsce. Ta dziewczynka odkryła, że cały czas porozumiewała się z tą istotą w sposób telepatyczny. Świadek zapytała tą istotę wówczas, aby pokazała jej twarz, ale ta istota powiedziała jej coś takiego, że nie pokaże, bo się wystraszy. W tym samym pokoju jeszcze spał jej brat i to było o tyle dziwne, że on nic nie słyszał. Jak to się mówi, spał jak zabity. Wtedy dziewczynka już na dobre się wystraszyła i postanowiła obudzić swojego brata, aby zobaczył, aby jej ewentualnie pomógł.
Ale ta istota natychmiast sprzeciwiła się i spowodowała, że dziewczynka tak jakby pod wpływem jakiegoś transu udała się do łóżka i zapadła w sen. Także tutaj ten przypadek jest taki naprawdę, moim zdaniem, bardzo interesujący. Posiadam jeszcze w swoim archiwum bardzo ciekawy przypadek z 1997 roku z Wilkowej. To jest niedaleko Tarnobrzega. Ta sprawa niegdyś została opisana w kwartalniku „UFO” i dotyczyła pewnej mieszkanki Wilkowej, która po przebudzeniu się w nocy zauważyła kulę świetlną za swoim oknem. Oprócz tego jeszcze w pokoju stały dwie istoty. Jedna istota wisiała w powietrzu. To była taka bardzo wysoka istota, zakapturzona, typowa jak wizerunek nocnych gości, a druga istota o wyglądzie, powiedział takiego typowego szaraka, też w kapturze i pelerynie stała obok jej łóżka. Z tego, co pamiętam, tam była jakaś wymiana informacji, jeżeli chodzi o anatomię kobiety. Bodajże te istoty coś tam między sobą mówiły.
I jak sobie tutaj przypominam, ta kobieta poczuła tak, jakby została po prostu wessana przez jakieś źródło światła, bo tam wtedy od tej kuli, która znajdowała się za oknem, kula emitowała rodzaj promienia świetlnego.
[01:19:28] - Ten przypadek nocnych gości jest troszeczkę odmienny niż inne zdarzenia, jakie mam w swoim archiwum czy mojej kolegy. To zdarzenie jest bardzo interesujące. Oczywiście posiadam jeszcze inne zdarzenia i przypadki związane z nocnymi gośćmi, ale to może jak czas pozwoli, jeszcze kiedyś indziej porozmawiamy. Dziękuję.
[01:19:56] - Mamy przy naszym telefonie kolejnego słuchacza. Jesteśmy już na antenie. Witamy Radio Paranormalium.
[01:20:02] - Dzień dobry.
[01:20:02] - Dzień dobry.
[01:20:03] - Dobrze. Przede wszystkim początkowo chciałem skomentować mojego poprzedniego komentującego. Otóż wydaje mi się, że kolega trochę za bardzo wierzy w możliwości swojego umysłu, bo nie oszukujmy się, w momencie, kiedy zaczynamy eksperymentować z różnymi psychologicznymi umiejętnościami naszego mózgu, jak choćby eksterioryzacja czy świadomy sen, które z pozoru są nieszkodliwe, możemy wywołać naprawdę druzgocące zmiany w naszym mózgu, czego sam jestem właściwie żywym przykładem. Wiem, jak to ze mną było i nie powinniśmy dać się ponosić tak naszym emocjom, temu co czujemy. Bo nie wszystko jest takie jasne, jak to się wydaje na pierwszy rzut oka. Natomiast co do kwestii samego UFO, zadzwoniłem, ponieważ słucham waszego radia od właściwie niedawna. Myślałem, że do tematu podchodzicie bardziej z punktu dywagacji. Czy UFO w ogóle istnieje? Z bardziej matematycznego punktu widzenia, jakie są szanse na to, że gdzieś tam w czeluściach kosmosu istnieje inteligentne życie pozaziemskie? Bo nie oszukujmy się, możliwości jest nieskończenie wiele, więc jest to praktycznie pewne w dzisiejszych czasach, że sami tutaj nie jesteśmy na tym świecie czy też wszechświecie, jak kto woli.
Natomiast nie powinniśmy popadać w taką paranoję, że UFO nas odwiedziło, było tu na Ziemi, że zielonymi matkami stąpało po ziemi, po której my chodziliśmy wczoraj. Bo takie rzeczy po prostu się nie dzieją, przynajmniej nie w naszym wymiarze i nie sądzę, aby ktokolwiek był zdolny się przenieść do innego wymiaru i doświadczyć tych wydarzeń namacalnie, że tak się wyrażę. Właściwie tyle ode mnie. Dziękuję za możliwość bycia na antenie i życzę wszystkiego dobrego.
[01:21:53] - Dziękujemy bardzo. To był słuchacz telefoniczny. Może parę słów komentarza, Piotrze?
[01:21:59] - Chyba nie. Dlatego, że pan nas słucha od niedawna i chyba słuchał dwie audycje o SETI. Polecam, żeby przesłuchał 50 pozostałych. Wtedy wiele rzeczy się wyjaśni.
[01:22:15] - To wróćmy w takim razie do najciekawszych przypadków. Może teraz poprosimy o wypowiedź Arkadiusza Gocika. Arku?
[01:22:24] - W sumie ja może wspomnę o tych dwóch ostatnich przypadkach, w których w tej chwili mamy kontakt. Ma kontakt bardziej Bogdan. Jest to dosyć ciekawy przypadek, dlatego, że pewna pani dostaje w nocy przekaz, żeby wstała, robiła zdjęcia aparatem w telefonie komórkowym. Ona te zdjęcia robi, przesyła nam, opisuje, że coś takiego ma miejsce. Przesyła nam część tych swoich zdjęć. Otóż na tych zdjęciach na pierwszy rzut oka nie widać nic. Po prostu ciemne miasto. Ale jeżeli się przyjrzeć, powiększyć sobie troszeczkę, to ciekawych rzeczy można wypatrzeć. Mianowicie gwiazdy czasami są zrobione w kształcie przecinka, bo wiadomo, ręka się poruszyła w tym czasie. Natomiast są kreski, które nie mają jakiegoś ugruntowania na tym samym zdjęciu, że jest to gwiazda czy cokolwiek innego, ale jest to widoczna jasna kreska prosta.
Więc w tym momencie, kiedy ta ręka się poruszała, to musiało się poruszać razem z tą ręką, ale na tyle daleko, że nie można tego spowiązać z żadną rzeczą, która była. I tutaj podejrzewam, że też dochodzi do takiego kontaktu. Inny kontakt to jest ten, o którym mówiłem. Ten pan z Kwidzyna, do którego przychodzą różne postacie i w sumie on, tak jak mówi, jest poddany badaniom, wszczepiane implanty głównie po to, żeby można było z nim się kontaktować. I on później po tych wizytach widuje różne postacie. To są i szaraki, jakieś jeszcze inne w różnych miejscach. Więc podejrzewam, że część jest już dopisywana i on za wszelką cenę wszystkich ostrzega przed inwigilacją ze strony służb specjalnych i tego typu. Sam też wypatrzył samochód, który za nim jeździ, więc to wykracza poza zdrowy rozsądek tego typu rzeczy. My w ogóle pomijamy aspekt takich typowych, czego się zapewne wszyscy słuchacze spodziewali, wizyt ufonautów w powiązaniu z obserwacją latających spodków. Ja się z czymś takim na naszym terenie nie spotkałem.Natomiast jeszcze dwa przypadki są.
Jeden przypadek z dzieciństwa, gdzie osoba przypomniała sobie podczas degustacji mleczka sojowego, że w dzieciństwie to mleczko było jej wlewane do ust przez jakieś postacie. Zbiegło to się w czasie, kiedy chorowała na zapalenie ucha środkowego i lekarz, który później badał tę osobę, był mocno zbulwersowany, że rodzice tego dziecka nie przyprowadzili do badania, jak było chore, musiało gorączkować i tak dalej, tylko tak je pozostawili, a rodzice nawet nie wiedzieli, że to dziecko chorowało. Więc tu jest jakieś powiązanie. Inny przypadek jest z próbą porwania osoby z łóżka i też znikła cała ściana w domu. Ta osoba, nie chcąc dać się porwać, zapierała się nogą o kaloryfer na tyle silnie, że na tej nodze pozostał ślad. W sumie nawet nie o kaloryfer, ale o korek od wkręcania regulacji tego kaloryfera. Na tyle był silny ból, że ta osoba na początku wzięła to jako sen. Niemniej jednak ból w nodze był tak silny, że dokładnie przejrzała, co to powoduje. I był ślad po tym trzpieniu od korka i jak próbowała się przymierzyć, to bardzo ciężko z tego łóżka tam by było dotrzeć, żeby się zapierać nogą na tyle silnie, żeby coś powstało, bo to było daleko, głęboko w nogach i jeszcze troszeczkę dalej. Także tego typu relacje.
Natomiast te wszystkie relacje wyglądają w ten sposób, jakby świat przenikała energia i człowiek był na tę energię bardziej wyczulony i odbierał to w ten sposób, że te postacie to jest niemalże jak projekcja do wnętrza. Najprościej określić to jako projekcja do wnętrza głowy, do jaźni tych postaci. Dziękuję.
[01:28:36] - Próbuje się do nas dodzwonić kolejny świadek, pan Darek.
[01:28:41] - Dobry wieczór, Darek Wąsowski się kłania.
[01:28:44] - Dobry wieczór, panie Darku.
[01:28:46] - Czy jesteśmy już w podłączeniu?
[01:28:47] - Jesteśmy już, tak.
[01:28:49] - Bardzo miło witam wszystkich uczestników debaty, naszych słuchaczy. Ja się chciałem podzielić taką swoją przygodą. Coś, co jest podobne do nocnych gości, ale sam nie wiem, jak to klasyfikować. Wydarzenie z dzieciństwa. Żeby nie było, chciałem nadmienić, że jadę na fali poprzedniej mojej relacji, to co teraz chciałem opisać, zamieściłem w formie tekstu na Infrę chyba ponad rok temu. Ale skoro dzisiaj mamy taki temat, to chciałem krótko opowiedzieć. To była, proszę państwa, niedziela. To pamiętam na pewno. Lat miałem może dziewięć. W niedzielę wiadomo, wszyscy śpimy dłużej.
Wiem, że była piękna pogoda, słońce za oknem w moim pokoju. To znaczy w naszym, mieliśmy wtedy dwupokojowe mieszkanie. Wisiały takie zasłony, bardzo cienkie, bardzo prześwitujące i w pokoju było jasno. Ja spałem w czymś w rodzaju łóżeczka dziecinnego. Rodzice spali na tapczanie w odległości powiedzmy metra ode mnie. W pewnym momencie obudziłem się na skutek bólu. Poczułem silny ból w prawym pośladku, muszę tak to powiedzieć. Obudziłem się, usiadłem na tym łóżku, spojrzałem na to miejsce na materacu, bo takie miałem wrażenie, że mnie coś ugryzło, ukłuło. Proszę państwa, to, co zobaczyłem, do dzisiaj tego nie zapomnę i naprawdę nie chciałbym więcej tego przeżyć. W materacyku łóżeczka widniała czarna dziura, ale w ideale niepłaska.
Nie było widać wnętrza. Z tej dziury wystawał nazwię to tak łeb, bo to trudno powiedzieć głowa, podobna do lisa z potężnymi zębami. Szara, ciemnoszara. Jedno, co tak szczególnie zapamiętałem, to oczy tego potwora, tak to trzeba nazwać. To były ludzkie oczy. To były naprawdę ludzkie oczy, tak niepasujące do wizerunku zwierzęcia. Mało tego, ta istota mówiła do mnie. Dokładnie nie pamiętam co, ale wiem, że mi groziła. Groziła mi w ten sposób, żeTak jakby mi obiecywała, że do końca mojego życia nie opuści mnie i będzie mi wszelkimi sposobami szkodziła. Nie wiem dokładnie w tej chwili.
Drugie moje wrażenie to takie, że średnica tego otworu to było około 15, może 20 centymetrów. I ta istota szarpała się w tym otworze tak, jakby chciała się wydostać. Jak dzikie zwierzę się zachowuje i mi coś zrobić, jakąś krzywdę. Po chwili to zniknęło. Przerażony chciałem obudzić rodziców. Nie potrafiłem tego zrobić. Nie potrafiłem wydobyć z siebie głosu, ale położyłem się, przykryłem się prawie na nos kołdrą i usiłowałem uspokoić się najpierw, bo o zaśnięciu nie było mowy. Proszę państwa, po krawędzi tej zasłony, o której wspominałem, zobaczyłem wspinającą się małą istotkę o wymiarach może 30 centymetrów. Owłosiona, ale to było, przepraszam za takie banalne porównanie, jakby skrzyżowanie goryla z Godzillą, bo posiadało ogon gadzi, ale było owłosione. Bardzo powolnym, leniwym ruchem wspinało się po krawędzi tej zasłony.
Doszło do samego końca i przeszło na drugą stronę. Dalej nie widziałem nic. Wtedy dopiero odzyskałem głos. Zacząłem niesamowicie krzyczeć, płakać. Rodzice się oczywiście zerwali. Nie można mnie było długo uspokoić. Jeszcze dobre trzy dni chodziłem zmieszany. To wrażenie niesamowite. Do dzisiaj to pamiętam jako jedyne takie wydarzenie z mojego dzieciństwa. To chyba tyle.
Jeśli się na coś przydałem, to bardzo mi miło.
[01:34:02] - Panie Dariuszu, każda relacja jest dla nas na wagę złota. Może któryś z uczestników chciałby tutaj skomentować jakoś. Może Arek Kocik?
[01:34:11] - Bardzo proszę o pytanie ewentualnie jeżeli jakieś dodatkowe.
[01:34:16] - Tutaj akurat tak wygląda, jakby takie przejście się otworzyło. Nasz świat wygląda troszeczkę tak, jakby była matryca i ten świat energetyczny energii przenikał ją pod kątem prostym. I to akurat w tym miejscu tak wygląda, jakby to było właśnie takie przejście. O tym między innymi przed takimi rzeczami na tym ostatnim spotkaniu z radiestetami mówiliśmy. O takich punktach, które się nagle pojawiają. Jakieś istoty próbują się z nami skontaktować lub uczepić się, żeby wydobyć się z tego miejsca, gdzie oni są. Tutaj było takie ewidentne, niemalże opis tego typu zdarzeń. Ja czytałem tę relację wcześniej. W sumie ciężko o cokolwiek zapytać, bo to jest jednak relacja z dzieciństwa.
[01:35:25] - Zresztą tak.
[01:35:27] - I zapamiętane są szczegóły naprawdę takie przerażające.
[01:35:37] - Tak jest. Zgadza się. Ja do dzisiaj się zastanawiam. Dla mnie wielkim pytaniem jest ta niesamowita agresja tego stwora. To jest tak przerażające, że nie do opisania. Proszę sobie wyobrazić, ja się przycisnąłem do ściany, żeby jak najdalej od tego się odsunąć. Nie mogłem, bo wiadomo, to jest szerokość łóżka. Strasznie to przeżyłem i naprawdę zapamiętałem to tak doskonale, że powtarzam to za każdym razem. Żadne szczegóły się nie zmieniają. To jest zresztą opisane, tak jak wspominałem na Impre.
Szukałem odpowiedzi, ale wiadomo, to jest poza naszą percepcją. Podejrzewam, że możemy sobie tylko potraktować to jako relację do archiwum, bo nie sądzę, żebyśmy próbowali wyjaśnić albo tym bardziej wyjaśnili cokolwiek. To w takim razie dziękuję za wysłuchanie mnie.
[01:36:38] - Fajnie by było, czy to mieszkanie jest jeszcze dostępne tak, że można by było je w jakiś sposób przebadać? Może coś tam w tym mieszkaniu jest.
[01:36:51] - Już panu mówię. Nie będę podawał adresu na antenie, dlatego, że ja już tam nie mieszkam. Ja już się stamtąd wyprowadziłem, ale poza anteną jak najbardziej ktoś tam mieszka na pewno. Przypomniała mi się jeszcze jedna kwestia. Tego świadkiem nie byłem, ale w latach 1984–1986 niedaleko, bo to jest blok z lat 50. Budownictwo takie w stylu lat 50. Niedaleko tego bloku w innym w latach 1984–1986 miały miejsce jakieś zjawiska tak nasilone, że ewakuowano stamtąd ludzi i milicja ochraniała ten blok. Proszę sobie wyobrazić. Kocami zasłonięto okna. Prasa o tym pisała wtedy.
Tam plotki... poruszających się mebla. Ja nie wiem, bo nie byłem świadkiem. Dotarło do mnie to drogą bardzo pośrednią. Jeśli się nie mylę, to „Głos Włocławka” czy „Kujawy” taka gazeta była, rozpisywała się na te tematy. Ale jak wiadomo, w tamtych czasach rzeczy nadprzyrodzone nie miały mieć prawa istnieć, tym bardziej się manifestować w mieście wojewódzkim. Wtedy Włocławek był miastem wojewódzkim, tym bardziej. Dość dobrze to pamiętam. Szukałem w internecie opisów tych wydarzeń. Nic nie znalazłem.
Jeśli panowie macie może jakieś lepsze źródła, to warto było zajrzeć, bo tam nawet zjeżdżali się w to miejsce różnego rodzaju specjaliści od tych zjawisk i dość długo to trwało. Legendy miejskie powstały od razu jak na zamówienie, ale nie będę ich przytaczał. To nie ma sensu absolutnie. Niemniej jednak coś tam się działo niedobrego.
[01:39:04] - Panie Darku, a tutaj jest jeszcze pytanie od słuchaczy Radia Paranormalium z czata, które odnosi się do pana relacji. Mianowicie słuchacze zapytują, czy miał pan ślad po ugryzieniu od tej istoty.
[01:39:17] - Nie, ale bolało mnie to. Jakiś czas nie bolało. To znaczy nie na dni, tylko na godziny. Może godzinę, może dwie. Coś takiego. Nie miałem śladu na pewno albo nie pamiętam po prostu, ale stawiałbym raczej na nie.
[01:39:38] - Ciężko zresztą chyba sobie na pośladek samemu zobaczyć, tak mi się wydaje.
[01:39:43] - Właśnie. Niemniej jednak niczego takiego nie pamiętam. Pamiętam tylko, że bolało mnie to miejsce przez jakiś czas. To tyle. Jeżeli jeszcze może jakieś pytania bądź mogę się przydać, to bardzo chętnie.
[01:40:07] - Czy jest z nami Piotr Cielebiasi? Jesteś, Piotrze?
[01:40:10] - Tak, jestem.
[01:40:14] - Tutaj nie widzę.
[01:40:15] - Dziękujemy panu za tę opowieść. Rzeczywiście przejmujące. Jeżeli przyjdą panu do głowy jakieś nowe wspomnienia, to prosimy się z nami skontaktować.
[01:40:31] - Panie Piotrze, szczerze powiem, że już mam wystarczająco emocji związanych z tym zjawiskiem. Niemile je wspominam. Nawet miałem taki okres wyparcia, że nie pamiętałem o tym zjawisku w ogóle. Ono się przypomniało mi po jakimś czasie. Umysł dziecka chyba wtedy wyparł się na jakiś czas. Przypomniałem sobie o tym napotykając chyba w necie na jakieś relacje i starałem się to zarchiwizować, więc napisałem na Intrze. Nie pamiętam już teraz, pod jakim artykułem. Tak to wygląda z mojej strony.
[01:41:17] - A mam pytanie jedno do ciebie.
[01:41:20] - Tak, bardzo proszę.
[01:41:21] - Mówiłeś o bloku we Włocławku. A pamiętasz może ulicę, na jakiej to było?
[01:41:27] - Tak, obydwa te bloki, czyli ten mój z tym opisywanym przeze mnie zdarzeniem.
[01:41:33] - Co to za ulica?
[01:41:35] - Chopina. Aleja Chopina.
[01:41:37] - Dobra, aleja Chopina. Dziękuję bardzo.
[01:41:42] - Bardzo proszę.
[01:41:44] - Dziękujemy, panie Darku.
[01:41:45] - Ja już nie będę chyba zajmował czasu. Pozdrawiam serdecznie wszystkich. Słucham oczywiście do końca. Jestem. Żegnam się. Do usłyszenia w takim razie. Dobranoc.
[01:41:58] - Dziękujemy również. Do usłyszenia. Wróćmy jeszcze do znanych nam relacji na temat nocnych gości. Piotrze, czy ty masz jakieś szczególne przypadki, które chciałbyś przytoczyć na antenie?
[01:42:17] - Tak, ja tych przypadków miałem dość dużo zgłoszonych. Kilka już przypomniałem, ale są dwa, które zawsze budzą moją ciekawość i zawsze do nich wracam przy rozmowie o nocnych gościach, jeżeli jest taka możliwość. Historię zdobyliśmy z Grzegorzem Tarczyńskim razem. Pozdrawiam Grzegorza. Ta historia rozegrała się około roku 1996 w Częstochowie w dzielnicy Błeszno. Bohaterem był młody chłopak, który swego czasu był nawet zaangażowany trochę w ruch ufologiczny. Ta historia przebiega mniej więcej tak, że on się położył spać i wyglądał przez okno. Widział chmury. Obudził się, nie pamiętam o której. W każdym razie był zegar, widział godzinę.
Zobaczył, że koło drzwi balkonowych i obok szafy stoi mała postać, niewysoka, mniejsza od niego. On się obudził i pierwsza rzecz, która mu przyszła do głowy, to żeby do tego czegoś podejść. Podszedł. Ten intruz stał nieruchomo. Podszedł, zobaczył, że to jest postać w pelerynie, trochę lśniącej, dlatego, że był już widoczny księżyc i co nieco było widać. Ta peleryna jest lśniąca i kiedy on się zbliżył, to zobaczył, że widoczny jest kawałek twarzy i widać było ten grymas, bardzo charakterystyczny, który wzbudził w nim panikę. Spowodowało to, że chłopak przebiegł do pokoju rodziców i zaczął gwałtownie budzić najpierw matkęAle potrząsając nią, nie mógł w żaden sposób spowodować, żeby się obudziła. I cóż, jego świadoma pamięć na tym się urywa. Co ciekawe w tym wszystkim to fakt, że rankiem przy śniadaniu zobaczył na twarzy swojego ojca ślady po próbie obudzenia go, czyli dość mocne zaczerwienienia. Ojciec był zaskoczony tym, co się pojawiło na jego twarzy.
Syn mu nie powiedział, co się wydarzyło. Druga historia pochodzi z tego samego regionu, z miejscowości Żarki-Letnisko koło Myszkowa. Została mi przekazana chyba w roku 2011 przez pewną panią, która chciała zachować anonimowość ze względu na to, że jest właścicielką firmy. Twierdzi, że po powrocie do domu z mężem udała się na spoczynek. Mąż był wtedy w pokoju, oglądał telewizję, a ona się położyła w łóżku swojej córki, której wówczas nie było, bo była gdzieś u ciotki. W pewnym momencie obudziła się około 10:00, czując na sobie czyjś wzrok, poczucie, że ktoś na nią patrzy, że ktoś jest. Kiedy się obudziła i spojrzała, okazało się, że w kącie pokoju znajduje się wielka pomarańczowa kula światła. Ta kobieta nie mogła się ruszyć, natomiast twierdzi, że tę kulę widziała i ta kula się trochę poruszyła. Co ciekawe, kula miała na sobie dwie kropki. Ta pani mówi, że ona wyglądała trochę jak wielka emotikonka.
W pewnym momencie poruszyła się w stronę okna i zmniejszając się i blednąc, zniknęła. Kolejne zdarzenie, o którym warto wspomnieć i które pokazuje duży rozstrzał między opisami zjawiska nocnego gościa, zostało zawarte w książce Wojtka Chudińskiego „Nieznane zjawiska w Polsce”. To się wydarzyło w Bydgoszczy. Świadkiem była pani J. Nazwisko w książce jest podane, ale nie będę go podawał, bowiem ta pani nie chciałaby. Ta pani była woźną w szkole. Pewnego dnia obudziła się w nocy, widząc w pokoju dwie ludzkie postacie wyglądające jak bardzo przystojni kobieta i mężczyzna. Słyszała, jak rozmawiają i powiedziały coś, wskazując na łóżeczko, w którym spała jej córka, że to dziecko jest jeszcze za małe do czegoś. I te postacie potem zniknęły. Co ciekawe, towarzyszyło temu odczucie chłodu, które miał potwierdzić śpiący jak zabity mąż tej pani.
Ta pani niestety potem ujawniła to wszystko w lokalnej gazecie, za co spotkała ją troszeczkę nieprzyjemność ze strony miejsca pracy, w którym zaczęto ją przedrzeźniać i tak dalej. Oczywiście robiły to dzieci. To takie przypadki, które mi przychodzą na teraz do głowy. Oczywiście było ich więcej, ale może kilka wspomnę za chwilę przy okazji kolejnych pytań. Bardzo dziękujemy wszystkim tym, którzy chcą dzielić się tymi zdarzeniami. Marku, chyba będziemy za chwilę dzwonić do kolejnego świadka, tak?
[01:47:21] - Tak, będziemy dzwonić do pana Tomasza, jeżeli dobrze sobie przypominam, który skontaktował się z nami poprzez fanpage Radia Paranormalium i chciał się podzielić również swoją relacją. Umówiliśmy się, że zadzwonimy do świadka w trakcie dzisiejszej audycji. Panie Tomaszu, jeżeli nas pan słucha, to może już pan powolutku przygotowywać telefon. A może jeszcze w międzyczasie oddajmy głos Leszkowi. Leszku, czy ty masz jakieś znane sobie relacje na temat nocnych gości, którymi chciałbyś się podzielić?
[01:48:00] - Ja niestety nie mam jakichś bogatych doświadczeń w tym temacie. Zetknąłem się raptem z jednym przypadkiem, który mogę zaklasyfikować do tego rodzaju zdarzeń. Była to opowieść z pobliskiej miejscowości, mówiąca o tym, że pewna pani mieszkająca w domku jednorodzinnym tuż przed zaśnięciem przypomniała sobie o tym, że nie wie, czy zdjęła pranie z podwórka. I tak już miała wstawać, kiedy poczuła ucisk na sobie i coś nie pozwalało jej wstać. Nie mogła się poderwać i kątem oka zobaczyła, jak to ona określiła, balonik, z którego uchodziło powietrze, który został balonikiem coraz mniejszym i miotającym się w rogu pokoju. Kiedy balonik znikł, nabrała tchu i mogła wstać. Mąż oglądał telewizję i wkurzał się, że coś tam mu nie odbiera. Ona wyszła taka lekko otumaniona na zewnątrz i widziała w oddali coś, co wzięła za spadającą gwiazdę. I to w zasadzie jest jedyny przypadek, który mogę zaklasyfikować względnie do jakiegoś kontaktu. Tak to jedynie z tym, co udało mi się przeczytać w różnego rodzaju publikacjach.
Dziękuję.
[01:49:43] - Będziemy teraz próbowali połączyć się z panem Tomaszem, świadkiem, z którym się umówiliśmy poprzez fanpage. Dobry wieczór panie Tomaszu, Radio Paranormalium z tej strony.
[01:49:55] - Dobry wieczór. Tak, dobry wieczór.
[01:49:57] - Umawialiśmy się drogą facebookową na dzisiejszą audycję. Gdyby pan mógł opowiedziećCo pan pamięta z tego wydarzenia?
[01:50:08] - Wie pan co? To się dosyć dawno temu wydarzyło. Pamiętam, że dokładnie była zima, miałem chyba 19 albo nawet już 20 lat. Jedyne, co pamiętam, to właśnie ta noc, po której pozostały takie dziwne wspomnienia, do których często wracam, będąc sam na przykład w mieszkaniu. Tej nocy pamiętam jeszcze, akurat miałem pokój z siostrą. Razem dzieliliśmy pokój i jeszcze psa mieliśmy. Pies zawsze z nami przebywał w pokoju. Z nami też spał. Mieliśmy zawsze w pokoju postawione takie fajne radio. Ono taką dawało lekko poświatę na cały pokój, że tylko tak na niebiesko było.
Zawsze mieliśmy jakieś radio na noc włączone. Jakoś tam sobie grało. Pamiętam, że coś mi się śniło i się obudziłem w nocy. Obudziłem się w nocy. Chyba poszedłem się napić czegoś. Wróciłem do łóżka i siostra spała, pies na kołdrze razem z siostrą. Wróciłem do łóżka, położyłem się spać. Wsłuchałem się w radio, bo jakaś fajna piosenka leciała i miałem sobie ręce tak za głową na plecach się położyłem. I tak sobie patrząc, słuchając, coś przykuło moją uwagę od strony okna. Od strony okna siostra miała łóżko i właśnie tam spała.
Coś przykuło moją uwagę na suficie, jakieś czerwone punkty. Zbliżał się w moją stronę od strony okna. Nie wiedziałem w ogóle, co się dzieje. Lecił, lecił. Nagle przeleciał przez ścianę na drugą stronę, tam gdzie była kuchnia. Zrobiłem wielkie oczy. Nie wiedziałem, co się w ogóle dzieje. Za chwilę to coś się cofnęło zza kuchni, ze ściany. Zatrzymało się nade mną. Zaczął tak dziwnie mrugać kolorami.
Czerwony, raz taki żółty. Za chwilę poczułem, że nie mogę w ogóle się ruszyć. Od nóg do głowy nic nie mogłem zrobić. Tylko jedynie mogłem ruszać oczami nawet. Przyglądając się temu, zobaczyłem po prostu dziwne światło na mnie padło. To światło było takie, że robiło się przyjemnie. Było ciepło. To naprawdę było dziwne i w pewnym momencie po prostu wystraszyłem się i zacząłem płakać, bo ciężko mi było patrzeć przez to, co się dzieje na to światło u góry. W pewnym momencie spojrzałem w stronę swoich nóg, a za mnie to się wszystko działo. Ta piosenka, której słuchałem w radiu, cały czas grała.
Wszystko właśnie trwało w tej piosence. Ze łzami w oczach pamiętam, że spojrzałem na koniec łóżka, na swoje nogi. To wszystko, jak się działo to światło, nie mogłem się ruszyć. Moja panika. Zobaczyłem po prostu taki cień, małą postać. Nie mogłem dokładnie zobaczyć wszystkich rysów twarzy, ale pamiętam, że to była mała postać. Nagle poczułem, jak ktoś mi odkrywa kołdrę i mocny ból w nogach. Mocny ból w nogach i zacząłem krzyczeć, ale nie to, że mogłem się odezwać tylko w sobie. W tej panice oczy już na każdą stronę mi chodziły, patrząc na łóżko, na moją siostrę. Chciałem, żeby zareagowała, ale po prostu cisza.
Dalej ta piosenka w radiu. Za chwilę ból ustał w nogach i ktoś do mnie podszedł. Dziwny taki dźwięk był stukania. Nagle jak ktoś by mi się zbliżył do twarzy z jakimiś okularami i ten dźwięk przekładających się jakiejś taśmy albo coś. I szybko pokazujące się obrazy, bardzo szybko, których naprawdę nie potrafiłem dostrzec. Kto, mnie gdzie? Co się dzieje? Ten dźwięk, te okulary nad moją twarzą. Ja w łzach i za chwilę ból w klatce i nagle cisza. Inna piosenka w radiu, ale leżę nadal nie mogę się ruszyć.
Cały w łzach. Nagle tak wszystko szybciej minęło, jakbym coś przeskoczył. Leżę, leżę. Chcę już wstać, pobiec do ojca, do pokoju i powiedzieć mu wszystko, co się stało, ale jeszcze nie mogę. Pamiętam, że za chwilę mogłem się ruszyć. Szybko wstałem, usiadłem, ale zrozumiałem, że jestem bardzo słaby i tracę dużo siły na coś, czego po prostu nie było. Byłem po prostu zdezorientowany, co się naprawdę dzieje. Pobiegłem do ojca, do pokoju. Ojciec w ogóle nie potrafił mnie uspokoić. A jeszcze jedno, jak wstałem, to jeszcze dziwne jakieś miałem te.
Jak gdzieś na jakąś ścianę spojrzałem, mrugały mi światła w różnych takich kreskach przez ileś tam sekund, jak wstałem właśnie z łóżka.Pamiętam, że było wtedy po 4 rano, ale ta sytuacja z tym radiem też mnie dziwnie zaskakuje. Do tej pory nie wiem, dlaczego taki skutek, że to wszystko jakoś dziwnie się naprawdę łączyło.
[01:56:26] - Dziękujemy. Kolejna sprawa bardzo nietypowa i bardzo ciekawa, dlatego że pojawiają się w niej rzadko spotykane elementy, o których pan mówi. Mówił przed chwilą między innymi te szybko poruszające się obrazy, które występują bardzo często.
[01:56:44] - Tak. Właśnie tego nie mogę zapomnieć. Co to było?
[01:56:47] - W takich spotkaniach.
[01:56:48] - Pamiętam, że panikowałem wtedy. Dużo nie chciałem zobaczyć. Zamykałem oczy, bo się bałem.
[01:56:54] - Bardzo interesujące. Cóż tu można więcej dodać? A czy dzisiaj pan nadal jest pod wpływem tego zjawiska? Nie wiem, czy jest pan do niego uprzedzony, czy nadal odczuwa pan dyskomfort, kiedy o tym opowiada?
[01:57:08] - Rzadko o tym komuś opowiadałem. Tylko najbliższym, ale oni są do tego sceptycznie nastawieni. Siostrze nawet nie mówiłem. Siostra mi wierzy po części, ale samo to, że jak się położyłem, wziąłem ręce za głowę, słuchając muzyki. Tamten punkt właśnie, co leciał, mnie zaciekawił. On tak fajnie mrugał, bo jedno było czerwone. Za chwilę to czerwone znikało i było w innym punkcie. Tak jak lekkie koło. Ja właśnie miałem przy ścianie z drugiej strony łóżko. Przeleciało to przez ścianę, za chwilę się tak szybko cofnęło, zatrzymało nade mną.
Samo to światło po prostu dawało taką... Coś takiego ciężko wytłumaczyć, naprawdę. Uspokajało mnie.
[01:57:59] - Dziękujemy panu.
[01:58:00] - A jak na to pies reagował?
[01:58:04] - Jak spojrzałem, jak to wszystko się działo. Pies był na kołdrze, moja siostra spała. Po prostu zero reakcji psa ani mojej siostry, tylko sama poświata na ten pokój, radio, ta muzyka i to światło na mnie. Uświadamiające bardzo. Pamiętam, jak ściągnąłem te łzy. Ta postać, która stała przed moim łóżkiem, przy nogach. Pamiętam dokładnie, jak kołdrę mi tak lekko odchylono i za nogi złapano. Nie wiem, czy złapano, albo coś przyłożono, że taki potężny ból. A później to się wszystko tak urwało po tych okularach i ból w klatce piersiowej. I tak nagle jakbym...
Nie wiem.
[01:58:53] - A czy interesował się pan wtedy zjawiskiem UFO? Wówczas już?
[01:58:57] - Nie, nie interesowałem się tym. Dopiero później zacząłem czytać na ten temat. Ostatnio szukając takich właśnie wytłumaczeń, na które nie znam odpowiedzi.
[01:59:09] - Takie incydenty pokazują, jak bardzo trudne jest mówienie o zjawisku nocnych gości jako jednej kategorii. Bo z jednej strony mamy do czynienia z przypadkami ewidentnej hipnagogii, o których jeszcze będziemy mówić, a z drugiej mamy coś takiego, jak przeżył pan przed chwilą. I to mnie zmusza do takiego wniosku, że być może mamy do czynienia ze spotkaniami niefizycznymi z istotami, które generowane są mniej więcej na tej samej zasadzie, na jakiej generowane są istoty pojawiające się w czasie seansów spirytystycznych. Uwolniony umysł, podświadomość, która ma pole do działania, kiedy mózg śpi, kiedy człowiek popada w pewien stan, który możemy porównać poniekąd do snu hipnotycznego. Wtedy mogą ujawniać się siły, które nie tylko pozwalają niektórym osobom na coś, co jest nazywane telepatią senną, czyli wgląd w sen drugiego człowieka. To się często zdarza, ale pozwalają być może również na zaglądanie do sfer umysłu, czy też w inne płaszczyzny rzeczywistości, gdzie tacy mieszkańcy się znajdują. Tutaj oczywiście ukłon w stronę tych, którzy widzą w zjawisku nocnych gości bardzo silne nawiązanie do OOBE. Ja też to widzę i jestem tego świadomy. Pytanie, czy my będziemy w stanie odpowiedzieć, kim te postaci były. Chociaż muszę powiedzieć, że akurat w pana przypadku ten wątek ufologiczny jest troszeczkę bardziej zarysowany, bo jeżeli tam ktoś widzi na przykład postaci w kapturach koło łóżka, to okej.
Ale pan miał tutaj przeżycie bardzo złożone i bardzo przypominające swoim przebiegiem, nie chcę używać słowa abdukcja, ale to wykracza trochę poza tych zakapturzonych nocnych gości, którzy nic nie robią i stoją przy łóżkach. Także panie Tomaszu, dziękujemy za odwagę.
[02:01:20] - Ja również dziękuję.
[02:01:21] - Dziękujemy za to, że chciał się pan tym podzielić z nami. Zachęcamy innych, by również to robili. Dobranoc. Mam nadzieję, że pan z nami zostanie przy odbiorniku. Pozdrawiamy. Marku, przejdźmy do kolejnego pytania.
[02:01:44] - Zanim przejdziemy, to ja może powtórzę jeszcze raz kontakty do Radia Paranormalium, bo dzisiejszą audycję oczywiście realizujemy w całości na żywo. To jest chyba historyczna debata. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby aż tak bardzo słuchacze się otwarli ze swoimi przeżyciami. Bardzo nas to cieszy. Bardzo dziękujemy. Jeżeli ktoś obawia się z jakiegoś powodu wystąpień
[02:02:09] - W radiu dzielenia się na antenie radia takimi relacjami, to oczywiście może napisać pod któryś z naszych kontaktów, najlepiej drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl bądź też na fanpage'u Radia Paranormalium na Facebooku. A kontakty, pod którymi można wziąć udział w 53. debacie ufologicznej to numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można również zadawać pytania i komentować na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy również na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Można nas również znaleźć na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam wysłać wiadomość na adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Przechodzimy do kolejnego pytania z naszej ściśle tajnej listy pytań, a owo pytanie brzmi następująco: jedna z hipotez na temat nocnych gości mówi, że są to halucynacje pojawiające się na granicy snu i jawy. Zjawisko to nosi nazwę hipnagogii i charakteryzuje się występowaniem często nieprzyjemnych wizji oraz doznań słuchowych. Czy waszym zdaniem wyjaśnia to zagadkę nocnych gości? Piotrze?
[02:04:00] - Jak powiedziałem wcześniej, trudno jest wyjaśnić całe zjawisko nocnych gości tylko i wyłącznie hipnagogią. Ja osobiście doświadczyłem hipnagogii nie raz, nie dwa. Nigdy nie miałem obserwacji postaci co prawda, ale miałem inne formy. Tą najpowszechniejszą formą hipnagogii chyba jest tak zwany syndrom pękającej głowy, czyli nagły wybuch słyszany często w momencie zasypiania. Niektóre osoby mówią, że usłyszały nagle huk, który zbudził je ze snu i potem się okazało, że nic tak naprawdę się w domu nie stało. Inne zjawiska notowane w czasie hipnagogii to na przykład słyszenie szeptów lub swoich imion. Pojawiają się też inne wizje w formie miraży i tak dalej. Pojawiają się nawet omamy smakowe i zapachowe, co ciekawe. Ale czy można wyjaśnić zjawiskiem hipnagogii wszystko? Raczej nie.
Jeżeli spojrzymy sobie w historię, zobaczymy, że omamy tego typu były powszechne i jako pierwszy zwrócił uwagę na nie pod kątem medycznym Alfred Maury. Dopiero w latach 80. powrócił do tego doktor Mavromatis tak naprawdę. I od tego czasu hipnagogia jest badana. Oczywiście, jeżeli można powiedzieć, że da się zbadać tak ulotną materię, jaką są te omamy. Co warto podkreślić, na przykład na słynnym obrazie Goi „Kiedy rozum śpi, budzą się demony” widzimy to, jak hipnagogia wpływała na niektórych artystów. I to jest bardzo ważne, żeby podkreślić, iż hipnagogia może przybierać bardzo różne formy. Przykład niemieckiego chemika Kekulégo bardzo dokładnie pokazuje, jak inna może być hipnagogia od tej, o której mówimy, bo on na przykład w czasie swoich omamów przed zaśnięciem, kiedy pracował nad strukturalnym wzorem benzenu, zobaczył rozwiązanie tegoż problemu we śnie w formie symbolicznej. Jak mówił i opisywał, tańcowały mu przed oczami atomy, które ułożyły się potem we wzór, którego szukał. Także nocni goście pod względem hipnagogicznym to nie tylko postaci, to nie tylko hałasy, ale to też czasami bardzo ciekawe wizje innego typu.
Co więcej możemy powiedzieć na temat hipnagogii i tego, czy ona może wywoływać zjawisko nocnych gości? Oczywiście zarejestrowałem kilka przypadków, które pokazywały, że w pewnych okolicznościach, kiedy mózg zasypia i kiedy jest atakowany przez bodźce dodatkowe w postaci na przykład muzyki, światła, to tym bardziej taka hipnagogia się może przydarzyć. Dowodem na to jest historia, którą zarejestrowałem u siebie w zasadzie, jak to się mówi, na swojej wiosce u pewnego chłopaka, który jest bardzo inteligentny. On mówi, że miał coś takiego chyba w roku 2008, że zasypiał właśnie słuchając muzyki i nagle po prostu obudził się raz, słysząc krzyk. Spogląda, chodzi po pokoju, ale nic. Poszedł spać znowu i w pewnym momencie ocknął się, widząc przelot przez pokój postaci w czarnej sukni. Był to tylko przelot, jak mówił. Nic więcej. To tak na niego wpłynęło, że on się nie mógł pozbierać po tym. Ja mam nadzieję, że jak Kamil będzie kiedyś tego słuchał, to macham teraz do ciebie.
Także to było ciekawe, ale myślę, że w tym przypadku możemy to wyjaśnić wizjami hipnagogicznymi. Ciekawy jest przypadek, który rejestrowaliśmy poniekąd wszyscy po kolei, bo ta pani pisała i do mnie i chyba do Arka i do Damiana. To się zdarzyło w miejscowości Pöttmes w Bawarii. Młoda dziewczynaPołożyła się spać i oczywiście miała zapaloną lampkę. Położyła się spać bardzo późno i w pewnym momencie miała bardzo ciekawe doświadczenie hipnagogiczne, moim zdaniem, ale też wskazujące, że w tych zjawiskach, o których mówimy, dużą rolę może odgrywać OOBE. Ona mówiła, że całe zdarzenie widziała z perspektywy osoby trzeciej. Przy łóżku pojawiła się postać, która do niej się przysunęła i w pewnym momencie jej nawet dotknęła. Tylko ona widziała to wszystko tak, jakby z rogu łóżka. Potem się szybko obudziła, nie mogła również dojść do siebie. To jest warte uwagi, iż mózg może w pewnych okolicznościach poskładać sobie bodźce w taki scenariusz, który wydaje się bardzo niezwykły.
Pojawiają się pytania na czacie, pojawiają się nowe relacje. Jeden pan zadaje pytanie, które jest ważne: „Jak rozgraniczać wiarygodne doniesienia od fantazji ludzkiej?” Odpowiedzieliśmy poniekąd na to pytanie wcześniej. Jak rozgraniczamy wiarygodne doniesienia? Każde zdarzenie tego typu, odwiedziny nocnych gości, jest dla tego, który je przeżywa, realne. Pytanie, co wywołuje te doświadczenia? Jeżeli mamy do czynienia z hipnagogią, jeżeli mamy pewne podstawy, żeby uznać, iż ona zaszła, to wtedy sprawa jest jasna. Natomiast kiedy pojawiają się bardzo rozbudowane wątki, kiedy pojawiają się ślady, że ten ktoś wstał na przykład w nocy, że to się nie rozgrywało na granicy pomiędzy jawą i snem w jego głowie, tylko wstał w nocy i na przykład przeszedł do pokoju, żeby kogoś obudzić albo odkrył na swoim ciele jakieś znaki potem, to tutaj moim zdaniem wątpliwości co do charakteru tego zdarzenia już mieć nie możemy. To tyle z mojej strony. Leszku, jak widzisz ten problem hipnagogii w badaniu nocnych gości?
[02:10:33] - To jest złożone dosyć zjawisko. Dochodzi bardzo często do tego, że organizm, który jest zmęczony, poddany wielu stresującym czynnikom, potrafi w formie obrony powoływać do życia dodatkowe światy. Potrafimy widzieć czegoś, czego nie ma i słyszeć czego nie ma. Także zakres możliwości naszego mózgu jest duży. Przykładów jest wiele. Większość mówiących o tego rodzaju doświadczeniach właśnie ma na myśli hipnagogię bądź omamy hipnopompiczne. Te drugie mówią o zdarzeniach tuż po przebudzeniu, w momencie przebudzenia. Hipnagogia mówi o momentach, kiedy zasypiamy. Są to takie stany, kiedy jesteśmy pomiędzy światami. Nie wiemy do końca, jak ugryźć sam sens, samo znaczenie snu.
To, co się z nami dzieje. Te przeżycia senne są czasami wieszczące nam wiele, mówiące o tym, co się dzieje w naszym wnętrzu. Ten świat snu, mimo tej technologii i czasowi, który poświęcili naukowcy na badanie tego zjawiska, nie do końca jest poznany. Szamani w swoich wizjach często określali, że są to stany snu. Są to stany przechodzenia w inny wymiar. Będąc tutaj cieleśnie, przechodzili w inny wymiar, gdzie obcowali z całą gamą osobników, zjaw czy też przedstawicieli innej cywilizacji, jakby to można było określić. Tutaj mam z własnego podwórka niedawno opis takiego zjawiska hipnagogii, gdzie osoba, która tego doświadczyła, czuła, że łóżko całe się porusza wraz z nią. Widziała przedmioty, które przemieszczają się. Także zaburzenia naszej percepcji są duże i ciężko rozgraniczyć to, co było omamem, a co było wpływem zewnętrznym, co możemy określić abdukcją, wizytą obcych, których możemy przyjąć jako istoty z krwi i kości. Tyle.
Dziękuję.
[02:13:43] - Marku?
[02:13:51] - Zacznijmy od tego, że największym organem człowieka jest skóra, w której jest mnóstwo czujek, które odbierają wszystko, wysyłają każdą możliwą informację do mózgu i mózg dopiero interpretuje to na ten obraz, który widzimy.Oczy również są wytworem skóry, więc mniej więcej na to wychodzi. Ważna jest tutaj interpretacja, taka nasza codzienna. Bardzo dużo jest takich programów, które pokazują, że nie zwracamy uwagi na rzeczy mało istotne i możemy nie zobaczyć goryla jadącego na rowerze, jeżeli jesteśmy zainteresowani czymś, co faktycznie jest dla nas albo zagrożeniem, albo w inny sposób ciekawe. W momencie, kiedy kładziemy się spać, kiedy już odpływamy, kiedy mózg czuje się na tyle bezpiecznie i zrelaksowany, nasza skóra, nasze wszystkie czujki wewnątrz skóry w dalszym ciągu odbierają, w dalszym ciągu przekazują te informacje. To nie jest tak, że to wszystko zasypia i jest wyłączone. Po prostu to wszystko dalej działa. Tylko mózg już nie ma potrzeby interpretować, wyczuwać zagrożenia. Czujemy się bezpiecznie i wtedy wchodzimy w taką strefę, gdzie jesteśmy bardziej wyczuleni na te energie, które przenikają cały świat, cały wszechświat. I w momencie, kiedy jest ta faza odpowiednia snu, gdzie jeszcze nie mamy marzeń sennych, tylko po prostu ten moment, taki punkt. I w tym momencie sądzę, że jesteśmy bardziej podatni na wpływy innych energii.
Tych, które możemy odbierać jako inne przekazy z innych światów, innych wymiarów. Wydaje mi się, że w tym momencie wszystkie nasze układy generują to, co widzimy. To, co widzą ci, którzy widzą te zakapturzone postacie między innymi, że właśnie to jest niejako projekcja, odbiór tych energii, projekcja tego, co się dzieje. Podejrzewam, że te postacie, to wszystko dzieje się przez cały czas wokół nas. Tylko w momencie, kiedy jesteśmy w takim odpowiednim stanie relaksacji, całkowitego odprężenia, niemyślenia, to wszystko jest wtedy pokazywane nam, jesteśmy w stanie wtedy odbierać. Być może, że te istoty o innych energiach, z innego przenikającego nas wymiaru wiedzą o tym, że jesteśmy w tym momencie w stanie odbioru i próbują w jakiś sposób na nas wpływać, nam coś przekazać czy się do nas podłączyć, po prostu nawiązać jakikolwiek kontakt. I to jest, wydaje mi się, sedno akurat tego punktu, tych spotkań z nocnymi gośćmi. Takie mam odczucie. Dziękuję.
[02:18:00] - I przyszedł czas, abyśmy wysłuchali odpowiedzi na to pytanie, której udzielił Arkadiusz Miazga. Posłuchajmy.
[02:18:08] - Zdarzenia typu bedroom visitors, czyli nocnych gości, w ostatnich latach są znacznie rzadsze niż w latach ubiegłych. Wielu badaczy podchodzi, moim zdaniem, do tego zagadnienia jednak z dużym dystansem, ponieważ zdarzenia z reguły mają miejsce w czasie snu i mogą dotyczyć paraliżu sennego czy hipnagogii. Niestety pewnych zdarzeń nie sposób wyjaśnić tylko i wyłącznie wyżej wymienionymi teoriami. Tym bardziej, że osobiście posiadam udokumentowane relacje z Glinika. Tę miejscowość myślę, że państwo doskonale znacie. W których pewna osoba doświadczyła wizyty dziwnej istoty o humanoidalnej postaci w momencie, kiedy dosłownie położyła się do łóżka, jeszcze nie śpiąc. Rozmawiałem osobiście z tą panią i ona była pewna, że nie spała. Dopiero co położyła się do łóżka i wówczas zauważyła, że w okolicach telewizora, który niedaleko niej znajdował się, pojawiła się jakaś taka dziwna, wręcz chuda postać, która przemieściła się, prawdopodobnie lewitując nad podłogą, w powietrzu i spowodowała całkowity paraliż tejże kobiety. I tu jest o tyle ciekawe, że nie mógł to być żaden sen, nie mogły to być żadne omamy, ponieważ ta kobieta wyraźnie czuła, że istota dotykała jej nóg powyżej kostek i czuła wtedy przenikliwe zimno ze strony tej istoty. Oprócz tego kobieta w pewnej mierze zaczęła się bronić.
Tą bronią według niej była modlitwa. I co dziwne, rzeczywiście, gdy zaczęła się modlić, ta istota nagle zjawia znikła, zostawiła ją w spokoju. W tym domu jeszcze zaobserwowaliśmy różne inne paranormalne efekty i obserwacje świetlnych kul w najbliższej okolicy tego domu. Hipnagogia, jak wiemy, to stan zmienionej świadomości bez użycia innych środków psychoaktywnych.Zwana jest też nieraz przedsnem lub półsnem. Człowiek doświadcza jej często na pograniczu snu i jawy. Często pojawia się w niej niekiedy koszmarna wizja lub inną mamy. Istnieją potwierdzone relacje, choćby z książki Johna Chepa, które jednak wyraźnie mówią o dwóch świadkach, którzy jednocześnie zauważyli małe istoty koło łóżka, stojące i obserwujące takie osoby. Czy takie przypadki można zaliczyć do hipnagogii? Moim zdaniem raczej nie. Takie przypadki nawet na siłę ciężko wyjaśnić marzeniami sennymi.
No chyba, że najlepszy sceptyk powie, że to była zbiorowa halucynacja. Tak też można. Jak hipnagogią można wyjaśnić pewne zdarzenie, jakie miałem miejsce poznać w Wiśniowej? To jest na Podkarpaciu. Jest to pewna osoba, która doznaje pewnych obrazowych wizji nie w czasie snu, ale dosłownie siedząc w fotelu. Te wizje przychodzą do niej nagle i są jakby niekontrolowane. Wówczas kobieta zauważa różne twarze. To są twarze ładne, brzydkie, a wręcz nieraz i koszmarne, a także zauważa pewne zdarzenia z przeszłości. Ostatnio, jak byłem właśnie na rozmowie, opowiedziała nam o pewnym zdarzeniu, tak jakby przeniosła się mentalnie w epoki do tyłu, dosłownie do średniowiecza, gdzie zauważyła jakiś zamek, rycerzy. To są takie krótkotrwałe, obrazowe wizje.
Moim zdaniem kobieta jest całkowicie normalna i nie interesuje się w zupełności żadną tematyką z nieznanego, a sprawy UFO traktuje z przymrużeniem oka. Oczywiście sprawę tę mam pod swoją kontrolą, bo ustaliłem, że te wizje pojawiły się niedługo po śmierci ojca. Także to jest też takie dość interesujące. Moim zdaniem oczywiście w wielu wypadkach hipnagogia może rzeczywiście wyjaśniać pewne zdarzenia i do tego nie mam wątpliwości, ale nie można powiedzieć, aby teoria ta wyjaśniała całość zjawiska nocnej gości. Także tutaj z punktu naukowego są takie dość poważne luki. Choćby nawet jeżeli wziąć pod uwagę dziwne ślady, które są pozostawione na ciele świadków, tutaj też nie można wyjaśnić tą hipotezą. I tu mam taki ciekawy przypadek, choćby o którym mówiłem wcześniej z Łodzi, gdzie świadek odnotował dziwne, wypalone koło na szyi po dziwnym spotkaniu z zakapturzoną istotą. Podobne mam zdarzenie od 50-letniej kobiety, która będąc przerażona odkryła na swojej piersi potwornie wypalony znak, tak jakby koła sterowego. Ta sprawa miała miejsce w Szczecinie tamtego roku. Widziałem osobiście te zdjęcia.
To był znak wypalony na piersi tej kobiety i zrobił na mnie ogromne wrażenie. W zasadzie kobieta nie pamięta nic dziwnego z nocy poprzedzającej, a badanie lekarskie i dermatologiczne wykazało, że jest to rodzaj jakiegoś oparzenia, które jednak, co ciekawe, nie powodowało żadnego bólu. Mało to, jako gorliwa chrześcijanka ta pani udała się do księdza o poradę. Ten zachował się wręcz paradoksalnie, dziwnie, a nawet powiedziałbym głupio, ponieważ wytłumaczył, że widocznie nie modliła się gorliwie i dlatego ten znak powstał na jej piersi. Pozostawiam tutaj tą sprawę bez komentarza. Dziękuję.
[02:24:23] - Dobry wieczór.
[02:24:23] - Właśnie w tym momencie w Radiu Paranormalium połączyliśmy się z kolejnym słuchaczem telefonicznym. Wygląda na to, że ze słuchaczką. Dobry wieczór. Jesteśmy już na antenie.
[02:24:32] - Dobry wieczór. z tej strony. Ja właśnie chciałam kilka słów powiedzieć na ten temat, ponieważ jakieś 10, 15 lat temu, gdy moja córka jedna miała pięć, a druga dziesięć lat, kładąc się po prostu spać wieczorem, ja jeszcze nie spałam, bo to wtedy było lato i bardzo gorąco. W pewnym momencie zobaczyłam w kącie swojego pokoju po prostu ciemną postać. Był to mężczyzna, który miał, tak mi się wydawało, około 180 centymetrów wzrostu, który się kierował bezpośrednio w stronę na moją kanapę i czułam, że jakby się chciał na mnie położyć i w prawie gdy siedział na mnie, całe ciało mnie totalnie sparaliżowało i nie wiem dlaczego. W myślach poprosiłam moją nieżyjącą prababcię, że ma mi pomóc, bo na początku to jeszcze krzyczałam strasznie do mojego męża, ale po prostu to był taki straszny niemy krzyk, że zauważyłam, że on po prostu spał i mnie w ogóle nie słyszał. I poprosiłam w myślach moją nieżyjącą babcię, żeby mi pomogła. I czułam po prostu, jak coś ze mnie jakby go wyrwało, wyciągnęło. Od razu w ułamku sekundy. I to było za pierwszym razem.
I zniknęło. Po prostu zasnęłam. Trochę byłam zdenerwowana, ale po czasie zasnęłam. Działo się to w przeciągu tygodnia czy może półtora. Przyszedł drugi raz, ale ten drugi raz jak go zobaczyłam już, to zaczęłam w myślach go wyzywać, że sobie nie pozwalam, żeby do mnie przychodził. Znowu po kilku dniach, śpiąc, była gdzieś tam dwunasta w nocy, przyszła moja córeczka z łazienki. Miała wtedy pięć lat i powiedziała: „Mamo, chodź, bo ja chcę zrobić siusiu, a pan stoi naprzeciwko i się na mnie patrzy”. No to pierwsza myśl, która mi przyszła, że to właśnie był ten pan, którego ja rzekomo widziałam.Powiedziałam mojej córce, że położę się z nią spać. Druga córka poszła do męża i powiedziałam jej, że gdyby mama zasnęła, a ten pan by przyszedł, to ma mówić „Ojcze nasz”, bo wtedy już umiała to mówić. Na drugi dzień ja się obudziłam i pytam się jej: „Czy był ktoś u ciebie?” Ona mówi: „Wiesz co, mamo, był pan.
Uniózł mnie do góry nad kanapę, ale zrobiłam, jak kazałaś. Powiedziałam «Ojcze nasz», puścił mnie i już znikł”. I już on nigdy więcej nie przyszedł do naszego domu.
[02:26:55] - Mogę zadać pani pytanie? Czy to jest nowy dom, czy to dom z historią?
[02:27:02] - Nie. To jest dom, w którym mieszkamy od początku. Nie ma tu żadnych emocji, złych energii, takich innych rzeczy.
[02:27:08] - A miejsce, w którym on stoi, czy ono było naznaczone czymś wcześniej? Czy tam się coś działo? Bardzo ciekawa historia.
[02:27:16] - Nie, to kiedyś było pole, więc myślę, że nic takiego nie było. Aczkolwiek nie wiem, czy to jest związane ze mną, bo rok temu na przykład nad moim domem, gdy stałam na balkonie, nadleciało przezroczyste UFO i potem cała plejada. To nie tylko ja widziałam, ale chyba miliony gwiazd poruszających się nad naszym domem i gdzieś odlatujących. Po tygodniu widziała to zupełnie inna gromada ludzi gdzieś tam nad jeziorem. Chodząc o 11, czy 12 w nocy z psem na spacer z kotem, przeleciały nade mną na przykład cztery talerze. W ogóle bezszelestnie. Było tylko słychać przecinające powietrze, tak jakby tak przelatują. Słychać tylko takie coś. Spojrzałam i tak cicho nade mną przeleciały. Więc nie wiem, czy to jest związane z tym, że ja medytuję, gdzieś tam coś robię.
Wtedy, jak to się wydarzyło, to ja nic jeszcze ze sobą nie medytowałam. Interesowałam się oczywiście tylko i wyłącznie UFO. Ciągle patrzałam w niebo i gwiazdy, ale zdarzyło się to raz z tym panem. Co jeszcze? Mam takie rzeczy, że na przykład potrafię przewidzieć czyjąś śmierć, ale ja tego nie wiem, tylko to się dzieje samoistnie. Jak z kimś się spotkam, to wiem, że ta osoba za tydzień umrze, bo przeważnie jest to po tygodniu.
[02:28:36] - Jaka to jest miejscowość?
[02:28:39] - Słucham?
[02:28:40] - W jakiej miejscowości pani mieszka?
[02:28:43] - W Wągrowiec.
[02:28:45] - Jeszcze padło takie pytanie z czata od jednego z użytkowników, od Szedercy: która to mogła być wtedy godzina?
[02:28:53] - Wie pan co? To mogła być około 11, 12, bo tak chodziliśmy spać. Tylko mówię, pierwszy raz, jak mi się to stało, pamiętam, że było bardzo gorąco, bo normalnie jak śpię z mężem, to pamiętam, że powiedziałam, że idę w nogi. Tam, gdzie on ma nogi, to ja położyłam głowę. Mówię: „Jest tak gorąco, żeby blisko siebie nie być”. I on zasnął, a dosłownie po pięciu minutach mogło się to stać, ale to mogła być godzina 12, bo tak chodziliśmy spać przeważnie. Także nie wiem. Ale mówię, to zdarzyło się raz, bo ten pierwszy raz to ja byłam bardzo zestresowana, bałam się. Potem, po dwóch czy trzech dniach, jak przyszł夜, go zobaczyłam. Ja nie czytałam o tym ani nic o tym nie wiedziałam, ale coś mi wewnętrznie mówiło, że nie mogę się bać.
I właśnie w tych myślach go wzywałam, że ja sobie nie pozwalam, że nie masz czego do mnie przychodzić. Więc próbował iść do mojej córki i o dziwo do tej młodszej, nie do tej starszej. Ale akurat tak się wydarzyło, że jej powiedziałam, nie wiem dlaczego, że ma się pomodlić, po prostu jakoś intuicyjnie powiedziałam: „Pomódl się” i tyle. I z tego, co mi to dziecko powiedziało, że zawisnął nad kanapą, a ona się zaczęła modlić i ją puścił. Więc ona musiała potem zasnąć i na drugi dzień rano mi to po prostu opowiedziała.
[02:30:07] - A który to mógł być wtedy rok? Nie pamiętam, czy pani wspominała, który to mógł być rok.
[02:30:14] - To mógł być 2001.
[02:30:17] - I córka ile wtedy miała lat?
[02:30:21] - Około pięć lat. W tej chwili ma 20. Mówię o pięciu latach.
[02:30:25] - Rozumiem. Czy tutaj ktoś ze słuchaczy, z uczestników chciałby jeszcze o coś zapytać? Arku, Leszku, Piotrze? To ja jestem bardziej zainteresowany tymi obserwacjami, których pani dokonuje na spacerach przelatujących statków. Coś na ten temat może pani więcej? Mniej więcej, kiedy tych obserwacji pani dokonała i w którym roku chociażby i o jakiej porze roku?
[02:30:59] - Powiem panu tak: to było dwa lata temu. Dokładnie. Pierwszy raz, jak zobaczyłam dziwny statek, co dla mnie był w ogóle najpiękniejszy, to było tak, że wyszłam sobie po prostu na balkon i spojrzałam w niebo. Robię to codziennie praktycznie. Było niebo pełne gwiazd, prześliczne niebo. Po prostu spojrzałam i powiem panu tak: tak jak w science fiction filmach ja widziałam, jak ten statek się teleportował. On nie leciał. On z błękitnego, ciemnego nieba po prostu wleciał nad mój dom. Był wielkości, ciężko mi powiedzieć, mojego domu. Najdziwniejsze było to, że on był w trójkącie, ale był przezroczysty i miał brudno pomarańczowe trzy światła, oświetlenie.
Ja na niego patrzyłam, to widziałam gwiazdy, ale widziałam, że on jest po prostu. To było coś tak niesamowitego. I to nie było późno, bo to mogła być godzina 22. Po kilku dniach, idąc z psem na spacer, mogła być 23, 24, bo wiem, że już taka cisza w ogóle była. Idąc sobie kawałek od mojego domu, bo ja blisko domu chodzę i idę i tylko słyszę takie przecinające powietrze. Tak jakby ptak przelatuje. Nie widać ptaka, a słychać, że tymi skrzydłami gdzieś tam. I tak spojrzałam w górę i takim cichaczem przeleciały cztery. Były okrągłe.I tak sobie spojrzałam: fajnie, przeleciały i poleciały na zachód. Potem, powiem tak, też było lato w tym samym roku.
To mój ojciec zauważył na balkonie. Przyleciał do nas i mówi: „Mama, szybko chodź, spójrz w niebo”. Oczywiście nad naszym domem miliony. Miałam nawet na Facebooku zrobione zdjęcie, czy na YouTube było pokazane, jak to mniej więcej wyglądało. Miliony poruszających się obiektów, ale wszystkie były takie gwieździste, jakby w jednym kolorze, mrugające, większe, mniejsze i się przesuwały z północy na południe. Stanęły jakby nad moim domem, obróciły się i poleciały na zachód i w pewnym momencie one nie leciały po prostej, tylko w górę, że zniknęły za chwilę. To widzieliśmy wszyscy z mojej rodziny, czyli pięć osób. Po jakimś tygodniu moja córka była na grillu nad jeziorem. Niedaleko naszego domu jest to jezioro. Dzwoni do mnie: „Mamo, jest nas tu 10 osób.
Widzimy to, co ty widziałaś”. Całe niebo gwieździste się poruszało. Stanęło to wszystko nad jeziorem i przeleciało też w stronę zachodnią. Właśnie nad wschodnią. Przepraszam, na wschód. Takie właśnie dziwne przypadki. Co jeszcze miałam dziwnego? I to się dzieje teraz autentycznie, bo może z dwa tygodnie temu, śpiąc, budzę się w pewnym momencie i widzę plazmę nad sobą, nad swoim sufitem. Pierwsza plazma, która tam... Jest tam ktoś?
Halo?
[02:34:02] - Tak, tak, słuchamy przez cały czas.
[02:34:06] - Pierwsza plazma, która była nad sufitem, była w jednym kolorze. Obudziłam się, tak patrzę. Ona się leciutko poruszała tak jak galareta. Więc wstałam z tego łóżka, dotknęłam ją i tylko błysk światła się zrobił. Opowiadam to mężowi i w ogóle tak nigdy nie wiem. Nie wiem, co to było. Mówię: „Nie śniło mi się”, bo wstałam wtedy zrobić jeszcze do toalety i przysnęłam. I teraz jakiś tydzień temu znowu się budzę. Bo ja się bardzo często budzę, przeważnie trzecia, czwarta nad ranem. Otwieram oczy, patrzę, kolorowa plazma, oczywiście niżej, już bardziej pośrodku naszej kanapy.
I co myślę? Kolorowa jest, piękna i w ogóle. Mówię: „Nie dotknę jej, bo zniknie, za chwilę zgaśnie”. I tak wtedy pomyślałam: „Zapalę światło, zobaczymy, czy jak zgaszę będzie”. Ale zapaliłam światło, ona zniknęła niestety. I też nie wiem, co to jest, bo leżąc na przykład też na mojej kanapie, bardzo często odczuwam dziwną falę uderzającą we mnie i wrażenie, jakby się cała kanapa trzęsła i tą falę słyszę, czuję. Nie wiem, co to jest w ogóle.
[02:35:07] - Ma pani psa. Jak pies na to reaguje? Czy na ten przelot statków, jak pani była z psem na spacerze, czy w domu w tej chwili?
[02:35:17] - Mam kota, mam psa i nikt nic nie wiedział. Nawet mąż tu siedział z córkami i jak ten statek był nad moim domem, to nic się nie działo kompletnie. Cisza.
[02:35:33] - Tutaj pojawiło się jeszcze takie pytanie na czacie Radia Paranormalium od słuchacza Kaktus: „Czy pani się kiedyś zajmowała spirytyzmem? Talerzyki i te sprawy”. Kaktus pisze dalej: „To jest takie pytanie, bo ja mam ciotkę, która opowiadała różne podobne historie, a zajmowała się właśnie talerzykami”.
[02:35:53] - Nie, nic takim nigdy się nie zajmowałam. Z tym że też na przykład jak miałam może 20 lat, miałam znajomego. To nawet nie był jakiś konkretny znajomy, po prostu znałam takiego. Moi rodzice mieli bar kiedyś. Przyjeżdżali tutaj młodzi ludzie i na przykład jeden z tych właśnie znajomych. On wyszedł prędzej z tego baru, ja poszłam do góry spać. W pewnym momencie po prostu dziwnie usiadłam na kanapie, spojrzałam przez okno i widziałam obraz. To było pierwszy raz takie coś. Obraz widziałam przemieszczających się ulicy, drzewa mi migały po prostu w oczach i w pewnym momencie był błysk, jakbym się ocknęła. W tym momencie mój mąż był w toalecie, przyszedł i mówię do mojego męża: „Wiesz co, ja nie wiem, co się stało, ale jechałam jakbym czymś szybko.
Nie wiem, czy w coś uderzyłam”. Co się okazało? Ten mój kolega, który tam był, jechał na motorze, uderzył w drzewo i się zabił. I potem odczułam, jakbym po prostu jego oczami widziała to, co się wydarzyło. I to się działo w tym momencie, jak on jechał tym motorem i się zabił, to ja jakby, nie wiem, skąd mi się to wzięło, ja po prostu widziałam ten obraz. Tak, on mi przyszedł taki z nienacka. Ja nigdy nic, żadnych czarów, zamków nic nie odprawiałam. Nigdy. Nie wiem, po prostu tak się dzieje.
[02:37:17] - Jeżeli tutaj współuczestnicy audycji nie mają żadnych dodatkowych pytań, to może my już pani bardzo podziękujemy. Dziękujemy serdecznie za to, że zechciała się pani z nami podzielić tą relacją. Jeżeli to nie będzie problemem, to oczywiście w razie dodatkowych jakichś pytań będziemy się z panią kontaktować. My tu mamy zapisany pani numer telefonu. Czy jeszcze przed rozłączeniem chcieliby panowie tutaj zadać jakieś pytanie?
[02:37:50] - Już nie. Raczej ja już wyczerpałem to. Dowiedziałem się to, co chciałem. Także bardzo ciekawy przypadek.
[02:37:59] - Może warto zasugerować, żeby sprawdzić to radiestezyjnie, bo może być tam jakiś konkretny cień, coś, co konkretnie oddziałuje.
[02:38:09] - Cieki wodne mam na pewno w domu, bo kiedyś radiesteta tutaj taki był i mam cieki wodne właściwie.
[02:38:15] - Może warto zainwestować w takie odgromniki.
[02:38:19] - Mam orgonity w domu, mam nawet duży kryształ w domu. Orgonity i mam te rzeczy wszystkie.
[02:38:28] - To dobrze.Jest pani osobą, która jest otwarta na ten inny wymiar i może to będzie się pogłębiało u pani. Czasami nie warto się bronić.
[02:38:41] - Ja się nie bronię. Jestem bardzo ciekawa.
[02:38:44] - Niektóre dary warto przyjąć. Powodzenia.
[02:38:48] - Powodzenia. Dziękuję i dobranoc. Życzę wszystkim wszystkiego dobrego.
[02:38:51] - Dziękujemy. Dobranoc.
[02:38:54] - Dobranoc.
[02:38:54] - W międzyczasie będziemy się łączyć z kolejnym słuchaczem, który próbował się do nas dodzwonić. Prosimy chwileczkę cierpliwości, parę sekund. Halo? Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie. Pan tutaj dzwonił, tak?
[02:39:13] - Tak. Pozdrawiam wszystkich prowadzących Radio Paranormalium i wszystkich słuchaczy. Chciałem swoją historię opowiedzieć. Momencik pan poczeka chwilę, ja tylko wyjdę, dobrze? I już zaraz będę opowiadać.
[02:39:30] - Dobrze.
[02:39:30] - Opisywałem na czacie, tylko nie wiem, czy panowie chcą historię z białymi i czarnymi postaciami usłyszeć, czy historię w czaplinku z czarnym trójkątem, co moja cała rodzina widziała.
[02:39:46] - Może najpierw historię z postaciami, bo to bardziej pasuje do tematyki dzisiejszego odcinka. Prosimy bardzo.
[02:39:56] - Dobrze, bardzo proszę. Opisałem Piotrkowi Czerwaszowi część tej historii. Nie wiem, czy on panu przekazywał, czy nie, ale opowiem od początku. Miałem gdzieś sześć lat. To była chyba pierwsza, druga klasa podstawówki. Mieszkałem we Wrocławiu w domu poniemieckim z 1760 czy 1780 roku. To takie wille w dzielnicy Zalesie. Bawiłem się jako dziecko przy takiej sośnie. Ogromna, szatawa, wysoka była, koło drzewa rosła. Łopatką w piasku.
Z drugiej strony była ściana domu, a po drugiej stronie ogród. Zobaczyłem czarną rękę z kijem, który trzymała i oparty był o ziemię. Ta ręka robiła tak zza ściany tego domu, ruszała się z tym kijem. Przestraszony uciekłem do matki na górę i powiedziałem coś, było to małe dziecko. „Coś dziwnego”, przestraszony. I zacząłem się pytać, co to jest. Mama oczywiście mi nie wierzyła w tę historię. Powiedziała: „Coś ci się synku wydawało”. Po jakimś czasie zapomniałem o tym. Później, gdzieś tak po dwóch czy trzech latach przyjechała do mnie znajoma.
Mój ojciec pływał na statkach ze Szczecina i bawiliśmy się na tym ogrodzie. Jakoś tak stanąłem na grządce, takie były kamienie i zszedłem na grządkę. Z tyłu za mną była ścieżka, a ona stała po drugiej stronie ogrodu. Nagle niesmiłosierny wrzask, przestraszona. Wołam do niej: „Co ci się stało?” Ona się nie odzywa przez pół minuty. Jak już troszeczkę oprzytomniała, to do mnie mówi: „Słuchaj Andrzej, z tyłu za tobą cała biała postać tak sunęła”. Ona nie biegła. Ona tak jakby była delikatnie nad ziemią, przykucnięta. Sunęła za mną i się schowała gdzieś za drzewo. Później następny przypadek był gdzieś tak rok później.
Już byłem troszeczkę starszy. Siostra cioteczna moja, siostry mojego ojca, krzyczała na ogrodzie. Zaczęła krzyczeć. Już byłem starszy. Przyleciałem, mówię: „Co się stało?” Powiedziała mi, że czarną postać widziała, która też tak sunęła. I to o dziwo było, że ta dziwna postać, jak był kran, gdzie się szlauch podłączało, żeby podlewać ogródek. Ta postać wessała tak, jakby ten szlauch po prostu w ten kran wleciała. Po prostu tak jakby wessał ją kran. Też w podstawówce troszeczkę bałem się, żeby się dzieciaki ze mnie nie śmiały w szkole, ale zapytałem, czy nie widziały takiej postaci i okazało się, że widziały. Od mojego domu gdzieś około dwa kilometry była ogromna góra i były bunkry poniemieckie.
Używali później ludzie to jako motocrossy. Jeździli na motorach. Często chłopaki tam chodzili, ja też, się bawić. I oni powiedzieli, że widzieli takie białe postacie albo czarne. To było dziwne, bo drzewa były niby cienkie i było tak, że postać się przesuwała od drzewa do drzewa, choć była grubsza. Ta postać była czarna czy biała, ale się całkowicie chowała za tym cienkim drzewem i później był ułamek sekundy, że była za tym drzewem i przelatywała z następnego drzewa do następnego i się chowała. Później jakoś to się uspokoiło, już nie było z tymi postaciami. Jeszcze chłopaki mi później opowiadali, że niby gdzieś je widzieli, ale już tak za bardzo uwagi nie przywiązywałem do tego. Później z tym domem to się sny mi dziwne zaczęły, bo to było tak, że początek był taki, niesamowite sny. Byłem chłopaczkiem i początek był taki, jakbym dźwigał worki.
Ale to jest dziwne. Ile ja miałem? 10, 12 lat i takie głupie sny, że dźwigam worek, ale to nie jest taka fizyczna tortura, że on jest ciężki. Ja miałem taką torturę psychiczną, jakbym w tym worku, nie wiem, co było, że psychicznie cierpiałem pod ciężarem tego worka. I od tych worków później się zaczęło. W ogóle to jaki dom byłByła ogromna na dole suteryna. Piwnice były. To był stary dom. Tam były ordery. Znalazłem ludzi z I wojny światowej, Niemców.
I w tej suterynie było parę pokoi. Słuchają państwo? Halo?
[02:44:58] - Tak, tak.
[02:44:59] - Tak, cały czas słuchamy.
[02:45:02] - To były pokoje i był jeden pokój na piec i były pokoje takie, że można było mieszkać tam. Jedno takie było pomieszczenie, że jeszcze w tym pomieszczeniu był właz do ziemi i jeszcze tam się schodziło. Były takie dwie rury, a to już jest naprawdę nisko i jeszcze coś tam było niżej. Nie wiem dlaczego, ja to później zobaczyłem, bo w tych snach widziałem właśnie ten właz i była jasność i coś mnie tam wciągało. Strasznie mnie wciągało i ja się broniłem. Strasznie się broniłem przed tym, bo to była taka siła, która ciągnęła mnie tam w te podziemia. Ja się strasznie bałem, bo czułem, że coś jest nie tak. I póki jeszcze byłem taki mniejszy, nie umiałem się bronić. Jakoś się budziłem, a później im większy byłem, zacząłem się bronić. W śnie stwierdziłem, że mogę pod względem psychicznym przed tym się obronić.
Jakoś tak psychicznie się zapierałem przed tym i to zaczęło po prostu już bać się mnie. Bać się mnie i to mnie łapało. To mnie chciało tam wciągnąć, ale ja z każdego snu na sen zacząłem się robić coraz silniejszy właśnie z tym psychicznym, że się zapierałem przed tym. I też właśnie co tam pisali państwo, że niektóre modlitwa. Zacząłem się modlić, ale to nie wyszło ode mnie. To w śnie mi wyszło, że zacząłem się modlić i to po prostu odpuszczało i później jakoś to odpuściły te sny. Raczej to w ogóle odpuszczenie było dziwne, że ostatni mój sen taki, że jako chłopaczek miałem tak, że rodzice mieli część na dole, dziadkowie mieszkali, a na górze część miała siostra mojego ojca z bratem i część miała moja mama z moim tatą. Ja mieszkałem w takim malutkim pokoiku. I miałem taki sen, że wstałem, miałem łóżko, takie łóżko malutkie w pokoiku. Z tego pokoiku widziałem swoją szkołę podstawową.
Bliziutko akurat była i taki był trawnik. Był ogromny plac, trawy był i tam nic nie rosły domy. I ja nigdy nie zapomnę tego snu, bo ja jeszcze się wtedy UFO nie interesowałem. Ja się przebudziłem i taka właśnie postać mała była koło mnie i ona mówi: „Wyjrzyj przez okno”. Ja wyjrzałem przez okno i widziałem. Już nie pamiętam, czy to były hibotki, czy inne jakieś pojazdy kosmiczne, ale było chyba z sześć w nocy i on mówi: „Zobacz, jak fajnie”. Ta postać do mnie powiedziała i one zaczęły puszczać sztuczne ognie. I ta postać do mnie powiedziała. Nie wiem, nie wiem, czy Andrzej powiedziała do mnie. Ona nie mówiła do mnie, ona w myślach do mnie.
Ja odbierałem myślami i ja do niej mówiłem tak samo myślami. I ona powiedziała: „Andrzej, ty się nie bój, nic ci się nie stanie”. I później jakoś tak, jak to puszczały, później był taki, ale to już zapomniałem, już mi się urwało, że nagle już nie było tych sztucznych ogni, tylko jak patrzyłem, to był czarny taki ekran i naprzeciwko siebie tak delikatnie podświetloną tą postać widziałem z tymi dużymi oczami, z tą głową. Boję się do tej pory tych postaci. I wtedy urwał mi się sen. I to dziwne, że jak rano się obudziłem, powiedziałem mamie. Ja wtedy nie pamiętałem tego. Ja sobie po jakimś czasie przypomniałem ten sen. Jak się obudziłem, powiedziałem mamie, że mam temperaturę, boli mnie głowa i że nie chcę iść do szkoły, bo się źle czuję. Mama mi dała jakąś tam tabletkę na gorączkę i przysnąłem.
Przyszedł moment rano, że wstałem, usiadłem i mnie sparaliżowało. Wykręciło mi rękę, wykręciło mi twarz. Po prostu tylko myślałem: „Boże, proszę ciebie, nie chcę umrzeć. Boże, proszę ciebie, nie chcę umrzeć”. I straciłem przytomność. W ogóle nic. Później była ciemność, nie wiem co i nagle odzyskałem świadomość, jak było koło mnie pogotowie i ja siedziałem. I oni się pytają mnie: „Wszystko dobrze?” Mówię: „No wszystko dobrze. A skąd panowie tu są?” No po prostu nie wiedziałem, co się dzieje. Nagle koło mnie pogotowie, a to było tak, jakby ktoś pstryknął, jak mnie tak sparaliżowało i później sekunda i już pogotowie jest.
No i po tym właśnie paraliżu, jak oni później powiedzieli, żebym się nie bał, przyszedł taki jakiś moment. Wiele lat przeszło czasu, że miałem spokój. Z Wrocławia się przeprowadziliśmy do Szczecina, w Szczecinie też okej było i później się przeprowadziliśmy do Czaplinka. Już starszy wtedy wiek był. I nic się nie działo. Było wszystko okej. I w 2015 roku to był taki rok naprawdę, co też się dużo działo rzeczy, ale to już związane właśnie z UFO. Jeżeli państwa interesuje, to mogę powiedzieć. Zresztą telewizjaTo ten pan, jak on ma z bródką, z Wrocławia. To on ze mną wywiad brał i jeszcze ktoś.
Właśnie o tym czarnym trójkącie. Nie wiem, czy panowie to słuchali na YouTube.
[02:50:50] - Z Wrocławia. Chyba Zagórski Janusz.
[02:50:53] - Tak, z panem Zagórskim też i później jeszcze z jednego radia. A później była jeszcze teoria chaosu. I właśnie przy tej teorii chaosu, jak potem czarny trójkąt widzieliśmy całą rodziną, była niesamowita cisza. Może panu powiem. Był ogromny upał. Przyjechaliśmy z Holandii do Polski na wakacje i strasznie ogromny upał. Jeszcze dzień wcześniej mój syn, bo my mamy w Czaplinku duży dom i ten dom ma tarasy, balkony nad jezioro Drawskie. To jest gdzieś 300, 400 metrów do jeziora Drawskiego. Staliśmy sobie tam zadowoleni. Mówię: „Synku, co tam?
Chcesz śniadanko jakieś?” On lubił w nocy siedzieć przy komputerze i na balkon chodził druga, trzecia w nocy zapalić. Wyszedł około trzeciej w nocy na balkon. Patrzy na jezioro, bo mamy fajny widok z balkonu na jezioro i widzi białą kulę, która się przesuwała nad jeziorem. Powiedział, że zobaczył tak, jakby zassała wody trochę do siebie. To było gdzieś pół minuty. Ona leciała, zassała wody z jeziora i później wybiła się nagle w powietrze. Ja mówię: „Synek, co ty tam gadasz?” Ja wierzę w UFO, ale nie uwierzyłem mu za bardzo. Po prostu zapomniałem już te swoje przypadki. Syn powiedział: „No to dobra, jak nie wierzysz, tato, to nie wierz”. Na następny dzień pojechaliśmy.
Okropny upał, chyba z 30 stopni było nad morzem. Jeden dzień byliśmy. Przyjechaliśmy gdzieś około 19:00 do domu. Jeszcze był mój znajomy Krzysiek z Wrocławia i mówimy: „To sobie piwko kupimy”. Kupiliśmy piwko i siedliśmy na tarasie. Była 19:00. Siedzimy na tarasie, pijemy, śmiejemy się. Moja córka na dole akurat była przy płocie. Żona mówi: „Andrzej, szybko! Patrz, co to jest”.
Spojrzeliśmy w prawą stronę. Takie światło, ale naprawdę takie światło. To na pewno nie była gwiazda ani nic, bo tak jak lampa, światło się przesunęło gdzieś dwa kilometry od naszego domu, jak jest jezioro Czaplinek, sunęło w naszą stronę. Delikatnie pod skosem w dół leciało. I nagle jedno światło zgasło. Myśleliśmy, że to jest jedno światło, ale zobaczyliśmy, że jednak trzy są, bo jedno światło po lewej, później na górze zgasło i po prawej. I pojawił się nam czarny trójkąt. W tym momencie, gdy czarny trójkąt się pojawił, ptaki przestały śpiewać, samochody przestały jeździć. Zupełna cisza była. Ten trójkąt stał gdzieś 15 sekund może.
Nie zrobiłem zdjęć, bo byliśmy tak w szoku, że wszyscy byliśmy sparaliżowani. Ten trójkąt stał z 15 sekund i później zaczął powoli się obniżać. I jak drzewa były, za te drzewa i tam nad tym jeziorem Czaplinek. Nie wiem, czy on się zanurzył w tym jeziorze, czy nie. Nie wiem. Jeszcze przed tym przypadkiem, przed tym czarnym trójkątem, jak byliśmy nad jeziorem, opalaliśmy się i ja poszedłem siusiu zrobić na wydmy. Przychodzę. Żona mówi: „Co ty masz na plecach?” A ja miałem na plecach tak długie palce cztery, nie pięć. Cztery palce długie gdzieś tak na 30 centymetrów. Znak biały i z taką dłonią.
Mówi: „Co ty? Ktoś ci Bóg ci to na plecach czy coś?” Ja zrobiłem zdjęcie. Mam to rzeczywiście na plecach. Jak się opaliłem, to wyszły mi właśnie te cztery palce na plecach. Jeszcze przed tym. I później na następny dzień to też było dziwne, bo tutaj jak jest Drawskie, to my sobie z żoną zastanawialiśmy się. Tu są poligony, to może jakieś doświadczalne są. Amerykanie robią doświadczalne pojazdy. Tak może być, nie wiadomo. I to było dziwne, że na następny dzień nad ranem siedziałem.
Nagle słyszymy ogromny huk. Ja wyjrzałem przez okno i tak odrzutowiec. Nie wiem, czy to MiG był, czy jakiś inny leci i on tak nisko nie powinien latać nad ziemią. Najpierw coś czarnego, okrągłego przeleciało, a za nim z niesamowitą szybkością przeleciał ten MiG. I to tak, że jak dom jest, a nad domem są dalej drzewa, to o mało ten samolot odrzutowy nie ściął czubków drzewa. Tak ścigał to coś, ten pojazd. Wtedy ja rozdzwoniłem się, tu dzwoniłem, tam do Zagórskiego. Zagórski też był ciekawy, zrobił wywiad ze mną. Wróciliśmy do Holandii i to dziwne, że te istoty, to UFO poszło za nami do Holandii. Wróciliśmy do Holandii.
Siedzimy, mieliśmy taki ogródek. Ja pracuję w Polsce z powrotem. 10 lat w Holandii byłem, pracuję w Polsce. Ogródek był, też ciepło było. Siedzimy sobie. Ja mówię do żony: „A może znowu tu przyleci teraz do nas, do Holandii?” Patrzymy, już ciemno było. Czerwono-zielone coś tak nisko nad drzewami podleciało. Cisza, zupełna cisza. Nic nie było słychać.I ja zażenowany mówię jakoś tak, że powiedziałem: "Dobra, tego trójkątu nie zrobiłem zdjęcia, zrobię tego". Poleciałem do domu po tablet, chciałem zrobić zdjęcie.
Przyleciałem, nie ma. Żona mówi: "Słuchaj, to jest dziwne, bo to coś dziwne, to świecące. Ten pojazd był i nagle koło tego zaraz znalazł się helikopter". Bo tam Holendrzy to oni tam latają tymi helikopterami, policja lata, bo oni szukają. Tam bardzo dużo ludzi na strychach marihuanę hoduje i oni mają na ciepło reagujące kamery i łapią tych ludzi. I taki właśnie policyjny helikopter. Jak ten helikopter podleciał, żona mówi, do tego pojazdu. Ten pojazd to tak, jak pstryknięcie nagle zniknął. On jeszcze ten helikopter stał trochę i tak jak zniknął helikopter, zniknął ten pojazd kosmiczny. Szok!
Szok za żony był. I ostatni rok. W tym roku, bo my w tamtym roku wróciliśmy na jesień. W tym roku mówię, powypatruję sobie trochę. Też siedziałem i patrzyłem. Siedzieliśmy na balkonie i było zachmurzone i to dla mnie jest dziwne, że nagle niebo się rozchmurzyło. Były gwiazdy. Nagle patrzymy jeszcze Stasiem, moim zięciem. Patrzymy i tak z nad dachów domu, ale to kula gdzieś była. Mi się wydaje, że ten pojazd był jako kula.
To gdzieś było 10 x 10 metrów wysokości. Przeleciała nagle nad dachem i wleciała w Jezioro Drawskie. Ale dziwne, że wleciała w to Jezioro Drawskie, ale nie było żadnego rozbryzgu wody. Tak jakby wleciała i w ogóle woda nie zareagowała. No i to ostatnia taka historia, co przeżyłem. Na tym dziękuję. Bardzo mi miło, że państwo wysłuchali mnie. Jakieś pytania może?
[02:58:50] - Przepraszam, ja mam jeszcze takie pytanie, bo pan wspominał o, właściwie te wszystkie relacje to mógłby być materiał na osobną audycję, tak prawdę mówiąc.
[02:59:00] - Ja wiem, to ja bym musiał opowiadać przez parę godzin, żeby to dokładnie wszystko opowiedzieć.
[02:59:06] - A czy ma pan może to zdjęcie, o którym pan wspominał?
[02:59:10] - Tak, mam.
[02:59:11] - A mógłby nam pan to zdjęcie jakoś udostępnić, na przykład drogą e-mailową?
[02:59:16] - No dobrze, wyślę pleców moich zdjęcie. Jeszcze takie dziwne jest, że to lekarze mówią, że rozstępy. Ja mam takie rozstępy na plecach. Lekarz powiedział, że to z szybkiego rośnięcia, ale jest przypadek, że mój syn, kiedy też stwierdził, że coś nie tak, że w nocy miał jakieś dziwne wizje. On tak samo dostał rozstępy na plecach. Nie wiem dlaczego. Nie wiem, czy panowie z takim przypadkiem się spotkali.
[02:59:44] - Trudno mi powiedzieć, co to mogło być, ale jeżeli dochodzi do rozstępów, nie jestem lekarzem, ale wydaje mi się, że może to być związane z jakimś oddziaływaniem. Mogę tutaj powiedzieć bzdury oczywiście, ale może być związane z jakimś oddziaływaniem, które w ten sposób działa na skórę. Ciekawe to.
[03:00:05] - Nie ma sprawy. Panowie mają mój telefon. Jeżeli panowie będą chcieli się skontaktować to proszę dzwonić i można porozmawiać. A wtedy panowie mają chyba tak, że mogą nagrać to wszystko i nie będzie problemu. Mogą panowie udostępnić, bo to naprawdę jest długa historia. Jeszcze nie opowiadałem o mojej żonie właśnie co tam się stało. Trochę przykra sytuacja. Żona sama nie wierzy w to. Już powiedziała, że to chyba tylko śniło jej się. Nie wiem co tam czytał pan na czacie co pisałem.
[03:00:41] - Nie.
[03:00:41] - Może wtedy, jak wróciliśmy do Holandii, to nie wiem, to było chyba w Teorii Chaosu. Też właśnie rozmawiałem, opowiadałem panu z Teorii Chaosu. Na dole z synem byłem. Nagle jakiś trzask usłyszeliśmy. Pies był na dole. Lecimy na górę, żona mówi. Otwieramy drzwi. Co się dzieje? Żona się przebudziła. Mówi: „Co się stało?” No to usłyszeliśmy trzask.
Ale to dziwne było, że pies był na dole, a na górę się wchodziło na piętro. Drzwi były zamknięte i zastanawialiśmy się, jak pies mógł wejść do mojej żony, jeżeli drzwi zamknięte były, a żona spała. I żona dopiero powiedziała mi, co się stało. Jak rano wstała, usiadła na ubikacji i jej poleciała krew i stwierdziła, że bo nie miała już dwa miesiące okresu i stwierdziła, że nie ma dziecka. A później przez to powiedziała nam, że przebudziła się w nocy, bo coś ją pociągnęło za nogę. Obróciła się na bok. Obok łóżka stała postać taka mała, metr trzydzieści. Patrzyła na nią. Później przestraszona obróciła się, usiadła i jak łóżko jest, później barierka i schody. Coś wychodzi.
Trzy postacie też stały i straciła przytomność. Nie wie, co się z nią działo. Dziwna sprawa. Bardzo. I to było właśnie ten jeden rok, to ten czarny trójkąt. Widzieliśmy non stop, co się działo w tym roku.
[03:02:26] - Jeżeli tutaj panowie współuczestniczący nie mają żadnych dodatkowych pytań na tę chwilę, to proponuję, żebyśmy się już powolutku rozłączali. Panie Andrzeju, jeżeli będą jakieś pytania-
[03:02:39] - Bardzo proszę się skontaktować, bo naprawdę chętny jestem, żeby udostępnić panom, bo dużo się ludzi wyśmiewa z tego, ale ja naprawdę jestem przerażony tym. Tym bardziej, że od dziecka przeżywałem takie rzeczy i chciałem się podzielić z kimś po prostu tą całą historią.
[03:02:57] - Mam takie wrażenie, że się pana głos trzęsie.
[03:03:01] - Trzęsie mi się, bo jestem roztrzęsiony tym wszystkim, bo cały czas coś się dzieje.
[03:03:11] - Długa historia.
[03:03:12] - Nie ma roku.
[03:03:13] - Może pan przypomnieć miejsce pana zamieszkania obecnie?
[03:03:18] - Czaplinek i Andrzej.
[03:03:21] - Aha, to chyba Leszek ma tam najbliżej z nas wszystkich.
[03:03:24] - Ja do pana Piotra Sierbiasia napisałem dwa maile. Opisałem mu o tych czarno-białych postaciach. Miałem dalej pisać, ale strasznie nie lubię pisać, dlatego wolę przez telefon. Na pewno pan Piotr Sierbias ma mojego maila, tam jest Abbadon 1969 początek. Może się skontaktować ze mną, wtedy możemy podyskutować.
[03:03:52] - Rzeczywiście długa historia.
[03:03:54] - Bardzo długa, bo prawie całe życie moje obejmuje.
[03:03:57] - Musielibyśmy rzeczywiście się jej dokładnie przyjrzeć. Dobrze. Dziękujemy.
[03:04:05] - Ja też bardzo dziękuję. Pozdrawiam wszystkich. Dziękuję bardzo.
[03:04:09] - Może się skontaktujemy z panem w tym celu.
[03:04:13] - Oczywiście, nie ma problemu. Proszę się kontaktować. Dziękuję. Dobranoc.
[03:04:21] - Dziękujemy również. Dobranoc. Dzisiaj audycja, można powiedzieć, historyczna. Dzieją się rzeczy na antenie, których nie przypuszczałem, że przybierze taki obrót. Historie bardzo różne, historie pokazujące na przykładzie żywej materii, jak trudne jest zjawisko nocnych gości. Skonfrontujmy to, co powiedział pan Andrzej, z tym, co powiedziała pani, która dzwoniła wcześniej i opowiadała o postaci, która przyszła do niej do domu. I tak jak powiedziałem, osoby sceptycznie nastawione mogą nam zarzucić, że nie stosujemy żadnych barier, żadnych stopni i żadnej krytyki. Ale z drugiej strony musimy pamiętać o jednej rzeczy, że akurat w tych przypadkach trudność polega na tym, że to są zdarzenia rozgrywające się na płaszczyźnie, którą nie do końca pojmujemy. Z jednej strony są opisy zdarzeń rozgrywających się w innym stanie świadomości i opisy przypadków czysto materialnych, realnych. To też jest dziwne.
Ale przejdźmy może do kolejnego zagadnienia, bo rozgadaliśmy się. Historia pana Andrzeja pokazuje nam dokładnie, że za niektórymi nocnymi gośćmi i sypialnymi odwiedzinami mogą stać istoty uwikłane w zjawisko abdukcji. My o abdukcjach mówiliśmy nie raz. Nie raz mówiliśmy o badaniach przeprowadzonych między innymi przez Macka, przez Hopkinsa, którzy się tym zajmowali i którzy opisali chyba najbardziej znane przypadki abdukcji, w których wystąpił czynnik nocnych odwiedzin. Najbardziej chyba znana historia obok tych dwóch to Strieber i jego wspólnota, w której opisuje wiele tego typu wydarzeń, kiedy jacyś intruzi nocą, pod osłoną nocy w zupełnie niekontrolowany sposób nawiedzali jego dom, wyciągali go z łóżka i przeprowadzali na nim eksperymenty. I tu mamy do czynienia ze zdarzeniami, które pokazują kolejną stronę nocnych gości, tę czysto ufologiczną. Panowie, jak byście interpretowali to zjawisko, biorąc pod uwagę te wszystkie trudne sprawy, te wszystkie trudne wątki? Czy to się da posklejać w ogóle w jedną całość? Bo nagle okazuje się, że mamy do czynienia z czymś, co tylko z wierzchu wygląda na w miarę spójne. Kiedy wchodzimy w to głębiej, okazuje się, że ścieżek jest mnóstwo i prowadzą w wielu kierunkach.
To samo dzieje się ze zjawiskiem UFO. I nie wiem, czy nie jest tutaj ta uwaga, którą się pokusiłem na początku, mówiąc, że za zjawiskiem nocnych gości, które może mieć w niektórych przypadkach wytłumaczenie naturalne, może też maskować się zupełnie inna siła, inna inteligencja. I robi to specjalnie, wiedząc o tym, że w ten sposób nigdy nie zostanie złapana, bo porusza się po bardzo grząskim gruncie. Chyba że zostawi ślady. Panowie, jak to jest z waszym zdaniem? Czy da się stworzyć jakąś spójną teorię na temat nocnych gości? Arku?
[03:08:03] - Na część tego pytania już odpowiedziałem, mówiąc o energiach i wrażliwości człowieka przy zasypianiu na przykład, czy przy odprężeniu. To by w jakiś sposób mogło tłumaczyć to, że te postacie potrafią przenikać, tak nam się wydaje, przez ściany i zmieniać naszą rzeczywistość. Nie da się tego jednoznacznie określić, bo już na samym początku bardzo fajnie podzieliliście panowie te przypadki na takie, jakie należy rozpatrywać i dlatego też nie da się tego połączyć w jedną całość i wskazać jednego winowajcę.Tutaj teraz dopiero pan Andrzej zaczął mówić o przypadkach, gdzie można określić bezpośrednią przyczynę obserwacji obiektów i wpływ na domowników, że tak powiem. Bo nie tylko on, ale i jego żona zaczęła doświadczać. To jest cały konglomerat różnych spraw, których doświadczamy na różnych płaszczyznach życia. Tak to wygląda mniej więcej. Dziękuję.
[03:09:48] - Leszku?
[03:09:50] - Mi wypada tylko zgodzić się z tym, co mówił Arek. To jest głęboki worek, który mieści w sobie wiele zjawisk, które wykorzystują dany moment naszego funkcjonowania. Gdzie jesteśmy pomiędzy tymi światami, tymi wymiarami, gdzie dotykamy rzeczy, które na co dzień są dla naszej świadomej części życia mało dostępne. Tu może być to przenikanie, to obcowanie z tą innością. Można tłumaczyć to na wiele sposobów, ale praktyki wewnętrznego rozwoju, które były stosowane od tysięcy lat w różnych cywilizacjach, które mogą wywodzić się z tych pierwotnych, najstarszych form, mówią wyraźnie, że te światy istnieją. Ludzie, czy przez praktyki, czy przez przypadek, potrafią przenikać te warstwy pomiędzy i doświadczają. Może tutaj zachodzić właśnie ten czynnik, że jesteśmy w momencie, kiedy nasz umysł funkcjonuje w pewnym zakresie, podatny na przejście pomiędzy wymiarami. Ludzie często gęsto bardziej, niektórzy określą uduchowieni, niektórzy określą szaleni, są lepszymi odbiornikami niż większość społeczeństwa. Każdy z nas ma swoje predyspozycje i umiejętności i operuje narzędziami, jakie ma do dyspozycji. Także lepiej będzie jeden odbierał tego rodzaju rzeczy, drugi mniej.
Będzie bardziej sceptyczny, krytyczny w stosunku do tych, którzy rozwodzą się nad tym zagadnieniem. Pojemny worek, w którym dużo diabłów harcuje. Tak to można określić. Jednego to nie da rady. Tyle.
[03:12:11] - To może jeszcze posłuchajmy, co w tej kwestii ma do powiedzenia Arkadiusz Miazga. Wypowiedź oczywiście zarejestrowana kilka dni temu dla potrzeb dzisiejszej audycji. Posłuchajmy.
[03:12:29] - Moim zdaniem jeszcze zbyt mało wiemy na temat, skąd mogą pochodzić te tajemnicze i pod pewnym względem demoniczne postacie. Ale nie jest tak, że nie możemy zupełnie nic o nich powiedzieć czy dokonać krótkiej syntezy. Modne dziś stało się tłumaczyć wszystko działalnością pozaziemską. Tak też tłumaczy się i dawniej tłumaczyło nocnych gości, co w mojej ocenie jest zupełnie błędnym obrazem, ponieważ wiele faktów może wskazywać, że nie są to do końca fizyczne istoty. Przechodzenie przez ściany, znikanie, transformacje w inne formy mogą to wyraźnie wykluczać. Skąd znamy takie spostrzeżenia? Choćby nawet z dawnego spirytyzmu, który wręcz kipił różnymi paranormalnymi aspektami. Moim zdaniem siła, za jaką stoją nocni goście, jest siłą, którą można nazwać transmogrifykacyjną. Czyli jest to siła, która sprawia wrażenie materialnej, ale to jest tylko iluzoryczne złudzenie, ponieważ w zasadzie nie posiada masy, jest niefizyczna. Być może składa się z bardzo wysokiego spektrum energii elektromagnetycznej, o czym kilka razy wspominał John Keel.
Światy astralne mogą rzeczywiście tętnić przedziwnym życiem, ale może to być życie przez nas niezrozumiałe. Naprawdę to może być dla nas wręcz niepojęte. Kiedyś, w czasie rozmowy telefonicznej z doktorem Cielebiasiem dyskutowaliśmy we dwóch, co tak właściwie mogą te dziwne byty, istoty od nas chcieć. W zasadzie nie doszliśmy do jakiegoś uderzającego wniosku, bo jak wskazują, nie przylatują choćby z UFO. Pojawiają się w zasadzie nagle, niczym duchy i znikają gdzieś obok nas. Być może spekulowaliśmy. One poniekąd, jak by to nazwać, żywią się naszymi emocjami. Może tutaj jest jakiś punkt zaczepienia. Może żywią się naszym strachem. Sam Keel przestrzegał: im bardziej nie chcemy, aby zjawisko się manifestowało, tym bardziej ono się wokół nas pojawia, tak jakby robiło na złość.
Tę analogię potwierdzam choćby nawet w przypadku zdarzeń sucińskich. Tam przecieżByło tak duże nawracanie zdarzeń związanych z UFO i zdarzeń paranormalnych, że sam mówiłem tej osobie, że im bardziej będzie się obawiała tego, to się będzie bardziej intensyfikowało. I rzeczywiście teoria Keela i moja się potwierdziła w tamtym przypadku. Podobnie jest z UFO. Będę nieco niepoprawny i powiem, że być może pewien procent tego typu zdarzeń związanych z nocnymi gośćmi ma ścisły związek z aspektem natury demonologicznej. Ja wiem, jak to brzmi, ale osobiście nie zamykam się na żadne koncepcje związane z okultyzmem i nie boję się takiej opinii używać w dążeniu do poznania problemu, obojętnie jaka za nią stoi prawda. Osobiście, w mojej ocenie, nocni goście to jest siła o wielu maskach. To jest siła, która pochodzi właśnie z czegoś w rodzaju światów astralnych, z innej rzeczywistości, które dla nas mogą być nigdy nie do poznania i których możemy nigdy nie zrozumieć, które mogą być ściśle połączone pewnym kanałem przez naszą świadomość. Często mogą się zjawić nam jako nocni goście czy inne pokraczne stworzenia i zjawiska, często jaka oczekuje nasza podświadomość. Także wydaje mi się, że czeka nas długa droga, zanim poznamy i dowiemy się, kto naprawdę stoi za wizytami nocnych gości.
Dziękuję.
[03:16:55] - To był Arkadiusz Miazga. Panowie, czy chcielibyście coś jeszcze dodać do tej kwestii?
[03:17:05] - Nie, dziękuję.
[03:17:08] - Ja również nie, to już wszystko.
[03:17:12] - W takim razie przechodzimy do kolejnego pytania z naszej listy. Przejdźmy do przypadków abdukcji, czyli przeżyć ludzi uprowadzonych przez UFO, które przypominają typowe odwiedziny ezoterycznych nocnych gości. Istnieje teoria, według której to umysł stanowi wrota do zjawiska uprowadzeń przez kosmitów. Innymi słowy, szaraki i inni abduktorzy nie funkcjonują w naszej rzeczywistości, ale w jakiejś równoległej rzeczywistości zbliżonej do sennej, do której człowiek ma wstęp, tyle że nie fizyczny. Co sądzicie o tej teorii, która tłumaczyłaby niektóre wciąż niewyjaśnione aspekty abdukcji? Może tym razem pierwszemu oddajmy głos Arkowi Kocikowi. Arku?
[03:18:04] - Abdukcje raczej zaszeregowałbym tylko do jednego aspektu działań obcych. To znaczy takie konkretne, które można w jakiś sposób udokumentować. To znaczy pozostawiające na ciele czy w ciałach osób przebadanych jakieś chipy czy tego typu rzeczy, jeżeli one się znajdują. Jakieś ważne ślady to będą między innymi ewentualne poronienia czy krwawe ślady na poduszkach, bo takie też się zdarzają, że w ciągu nocy zakrwawiona poduszka czy zakrwawiony pościel bez żadnych zakrzepów krwi. Też tak czasami bywa. I to ma bezpośredni związek z UFO, abdukcjami i badaniami. U nas w Polsce raczej takie rzeczy bardzo rzadko się zdarzają. O takich rzeczach dowiadujemy się głównie z książek, które dokumentują wydarzenia, które się zdarzyły w Stanach Zjednoczonych, ewentualnie w Kanadzie. W sumie to tyle na ten temat. Dziękuję.
[03:19:43] - Piotrze?
[03:19:48] - Doktor Kenneth Ring, który zajmował się zjawiskiem UFO i wszystkimi fizycznymi sprawami związanymi z bliskimi spotkaniami, stworzył koncepcję krainy snu, która istnieje równolegle do naszej rzeczywistości, tylko ma swoich mieszkańców i raz na jakiś czas możemy tam zaglądać. Rzeczywiście to jest koncepcja bardzo prosta, trochę naiwna i jest drugą nazwą tak zwanego świata astralnego, o którym od wieków mówią różnego rodzaju okultyści, ezoterycy i tak dalej. Dla dzisiejszych odbiorców domenę tą by można nazwać innym wymiarem, ewentualnie szerszym spektrum rzeczywistości. My funkcjonujemy w bardzo ograniczonym spektrum dzięki naszym zmysłom. Natomiast nic nie jest powiedziane, że poza sferą naszego odbioru, nie musimy tutaj szukać przecież od razu innych wymiarów, funkcjonują istoty opierające się na zupełnie innych zasadach, ograniczające swoje istnienie na przykład do samej myśli lub przybierające formę dowolną dla nas przy konfrontacji z nimi. To wszystko brzmi bardzo dziwnie. Natomiast jeżeli zagłębimy się w świat parapsychologii, to zobaczymy, że tam dochodziło do bardzo wielu interesujących zjawisk, którym bardzo blisko do tego, o czym dzisiaj mówimy.I powstała taka hipoteza, która mówiła, że abdukcje mogą być wytworem umysłu samych ofiar i mogą być czymś w rodzaju zbiorowego wirusa umysłowego, który zaraża ludzi. Podświadomość chłonie pewne informacje, a potem w odpowiednich warunkach odtwarza je świadkowi, domniemanej ofierze. Tak uważał między innymi wspominany przeze mnie Budden, który twierdził, że to pole elektromagnetyczne i nie tylko pole elektromagnetyczne w formie tej wytworzonej przez człowieka, ale też w tak zwanej dzikiej formie, w formie świateł ziemskich, które uważał, że mogą być generowane przez naszą planetę. Ono może wywoływać takie zdarzenia.
One obiektywnie dla świadka są realne. Natomiast tak naprawdę nie dzieje się nic. Ta teoria funkcjonuje również w abdukcjach, które są problemem bardzo złożonym, bo okazuje się nagle, że z jednej strony istnieje cienka linia, w której przeplatają się podobne wątki niezwiązane chociażby z szarakami, ale od tej linii odchodzą inne przypadki, które pokazują na przykład, jak te zdarzenia potrafią być dziwne. Weźmy na przykład takie nocne odwiedziny w Gdyni w roku 1986, kiedy małżeństwo G. Znacie ten przypadek zapewne. Spało sobie na kanapie i wtedy nagle pojawili się nocni goście pośrodku pokoju. Zupełnie konkretni nocni goście, którzy powiedzieli do Czesławy G., że zmieni się czas, klimat czy coś tam i że musi z nimi lecieć. Potem się działy bardzo dziwne rzeczy. Natomiast to wszystko było mało rzeczywiste. Dlaczego?
Dlatego, że świadkowie, którzy po zniknięciu tych istot szybko polecieli do sąsiadów, odkryli, że nikt inny tak naprawdę nie widzi poza nimi obiektu, który był jeszcze widoczny na sąsiednim wzgórzu. To było coś w rodzaju halucynacji dostępnej tylko dla nich. Ale czy halucynacja może być dostępna dla dwóch osób? Parapsychologia zna takie przypadki. Natomiast w świecie realnym ta halucynacja musiałaby być przez coś indukowana. Tutaj pojawiają się różne teorie, łącznie z bronią elektromagnetyczną, bronią pulsową, wiązkową, która mogła być tam testowana. Natomiast do tej pory nie wiemy, co tam się stało. Czy ich mózgi zareagowały na pewien zewnętrzny bodziec i stworzyły sobie tę wersję o kosmitach? Czy rzeczywiście doszło tam do czegoś bardzo dziwnego? Jeżeli obcy chcieliby prowadzić wśród ludzi jakiś program, powiedzmy hybrydyzacji, jakiś program badawczy, to myślę, że bardziej by się postarali.
Chyba że są to istoty, które nie do końca kierują się naszą mentalnością. Bo nam się wydaje, że jeżeli jakaś rasa z kosmosu chciałaby coś z nami zrobić, powinna robić to w ten sposób, że nikt by tego nigdy nie odkrył, nikt by nie trafił na ich ślady. Obcy, którzy występują w abdukcjach, co prawda starają się, bo świadkowie rzadko to pamiętają. Natomiast istnieje bardzo prosta metoda, arcyprosta w postaci hipnozy regresyjnej lub regresji hipnotycznej, jak niektórzy ją zwą, pozwalająca obejść ten mechanizm. Czy obce istoty tak zaawansowane, przeprowadzające tak skomplikowany plan, nie przewidziałyby tego, że te tajne wspomnienia można odblokować tak łatwo? Dziwne. Po drugie, dlaczego te istoty zwykle maskują się w sposób może nie naiwny, ale z jednej strony ultrasprytny, z drugiej strony trochę mało perfekcyjny. Spójrzmy na to. Mówiłem już dzisiaj o śladach UFO, które wyglądają jak czarcie kręgi. Mówiłem o uprowadzonych, którzy widują w swoich wspomnieniach zwierzęta zamiast obcych.
Ale zwróćmy też uwagę na inny fakt, że implanty, które mają być rzekomą pozostałością po uprowadzeniu, one zwykle są bardzo podobne do przedmiotów, które mogły trafić pod skórę w sposób konwencjonalny i zwyczajny. Mówię tu o takich drobinkach szkła, kamieni. Nawet doktor Leir, który przecież wycinał te implanty, doszedł do wniosku, że to może być specjalny zabieg stosowany przez tą inteligencję tylko po to, żebyśmy myśleli, że implanty to tak naprawdę jakieś tam drobinki szkła, które się dostały człowiekowi pod skórę i obrosły tkanką. Dlatego cokolwiek się dzieje w tych zdarzeniach, musimy brać zawsze poprawkę na to, że ich projektanci, jeżeli istnieją, wypracowali sobie bardzo ciekawą taktykę. Otóż oni albo znają człowieka tak dobrze, że przyjęli taki sposób maskowania swojego postępowania, że poruszając się na linii pomiędzy rzeczywistością naszą a zmienioną, mogą robić, co chcą, dlatego że nigdy, przynajmniej na razie, nie pojawi się dowód na to, że oni cokolwiek robią. A może oni mają możliwość ingerencji w czas i przestrzeń? A może oni w ogóle nie pochodzą z tej rzeczywistości, tylko z jakiegoś szerszego jej spektrum nienazwanego, a znajdują się tutaj tylko wtedy, kiedy ludzki umysł uwalnia się ze swoich więzów i wchodzi w ten odmienny stan świadomości, gdzie może ich spotkać. Jest to jedna z hipotez, któraBardzo często się pojawia i do której z czasem przyłknął nawet doktor Mack, słynny psychiatra ze Stanów Zjednoczonych, który badał zjawisko uprowadzeń, dochodząc do wniosku, że one się rozgrywają tak naprawdę na przecięciu rzeczywistości, w zupełnie innym wymiarze bytu. Do którego mimo wszystko mamy dostęp. Także jest to niezwykle interesujące.
Tym bardziej, że na tej samej płaszczyźnie rozgrywają się przecież spotkania z nocnymi gośćmi. Ale natłok informacji, wielość wątków, które nam się tutaj zgromadziły, nie wiem, czy one nam pozwalają wysnuć jakiś jeden wniosek poza tym, który wysnuł wspomniany na początku Ring, że obok naszej rzeczywistości istnieje coś, do czego mamy dostęp świadomie lub nie, w większości nieświadomie i co kieruje się swoimi własnymi prawami, ale tak naprawdę jest nieuchwytne pod względem materialnym. Nie wiem, czy państwo dobrze rozumiecie. Mówiąc najprościej, że istnieje świat astralny zamieszkany przez byty, które mogą się z nami kontaktować i mogą objawiać się na różny sposób. Mogą to być wolne inteligencje, może to być spektrum, o którym mówił John Keith. W każdym razie to coś jest, coś oddziałuje. Pojawia się, ale jest nieuchwytne i nigdy nie będzie. I to jest chyba największa zagadka, z którą musimy się zmierzyć. Nie sami nocni goście, bo oni pojawiali się i będą się pojawiać. Tylko skąd oni się wybierają i po co?
Przede wszystkim. Dlatego, że poza manifestacją w większości przypadków nie dzieje się nic. Jest to niezwykle tajemnicza sprawa, zmuszająca nas do głębszego zastanowienia się nad mechanizmami, jakie działają w naszej rzeczywistości. Bo z drugiej strony niektórzy z państwa mogą powiedzieć, że nocni goście to kosmici, którzy pojawiają się przy śpiących ludziach, żeby coś tam zrobić. Ale w dzisiejszym programie pokazujemy, że tak naprawdę to problem bardzo szeroki, nie do końca wyjaśniony i mający wiele twarzy. Także tak to wygląda z mojej strony. Leszku?
[03:29:53] - Tutaj niewiele można dodać. Można dodać jeszcze aspekt przodków, którzy odeszli, którzy jednak często gęsto starają się nawiązać z nami kontakt. Czasami jest to tak, że więzi, które łączą nas z tym światem poza również przenikają do nas. Także w tym zjawisku może się przejawiać naprawdę bardzo dużo aspektów i to, tak jak mówiłem, jest bardzo pojemny, głęboki woreczek, w którym wiele się mieści.
[03:30:34] - Teraz odtworzymy jeszcze odpowiedź na to pytanie, której udzielił kilka dni temu dla potrzeb naszej audycji Arkadiusz Miazga. Posłuchajmy.
[03:30:46] - Zgłębiając książki o tematyce poświęconej UFO, abdukcji takich szanowanych badaczy jak na przykład Hopkins, Jacobs, którzy na co dzień zajmowali się abdukcjami, zauważalne były ich wnioski, które najwyraźniej koncentrowały się stricte fizyczne kontakty, jeśli chodzi o sprawę uprowadzeń. Ale tak naprawdę tylko bodaj raz czy dwa widziano UFO, które porywa osoby ze swoich domów, którzy wręcz, można powiedzieć, wyfruwali do UFO. Chodzi tutaj o słynne, dość głośne zdarzenie z Nowego Jorku, bodajże z lat 80. Prawda uprowadzeń czy UFO abdukcji wygląda inaczej. Abdukcje moim zdaniem wcale nie muszą mieć wymiaru kosmicznego, jak od początku przypuszczano. Jenny Randles, znana angielska badaczka, która powiedzmy sobie wprost, nie jest specjalnie lubiana w kręgach ufologicznych w Anglii, wprost nie tylko o uprowadzeniach, ale też o bliskich spotkaniach z wysokim czynnikiem dziwności wspominała, iż mogą być wynikiem pewnego procesu związanego z przeniesieniem świadomości danej osoby do świata w innej rzeczywistości lub rozszerzeniem zakresu jej świadomości. Coś jak na zasadzie wirtualnej rzeczywistości. Znamy to jako czynnik OS, który jest bardzo interesujący. Wirtualna rzeczywistość może łączyć się z nami w czasie snu w zmienionej świadomości, dostarczać nam różnych, wręcz bajkowych lub koszmarnych wizji. Jest to zjawisko nieco podobne do opuszczania ciała po śmierci.
Wielu badaczy tego aspektu właśnie to zauważyło. Do podobnych wniosków na podstawie własnych badań doszła znana badaczka niemiecka, Grażyna Posar z jej partnerem Franzem Bludorfem, zamykając UFO abdukcje nie w formie stricte fizycznej, ale właśnie w wymiarze wręcz wirtualnym, można powiedzieć, jaka styka się z naszą podświadomością, tworząc wręcz wirtualne, realistyczne obrazy, jakie znamy właśnie z uprowadzeń na pokłady UFO. Tutaj warto wspomnieć też o pewnej hipotezie rosyjskich naukowców, biofizyków i biologów molekularnych, PiotraGarajewa bodajże, jak się nie mylę i Włodzimierza Popina, jak dobrze wymówiłem te nazwiska. Ci panowie pracują dla Rosyjskiej Akademii Nauk. Odkryli pewne obszary w ludzkim DNA, które mogą być niejako mikroskopijnymi tunelami czasoprzestrzennymi. Grażyna Fosar na podstawie ich odkryć nazwała to hiperkomunikacją, która według niej może zdominować w przyszłości pewne postrzeganie świadomości grupowej. Teoria ta jest bardzo ciekawa, ale niestety skomplikowana, dlatego nie będę jej tutaj całej omawiał, ale polecam się z nią zapoznać. Jej nazwa brzmi prawidłowo: teoria fantomowego efektu DNA, ponieważ w mojej ocenie może wyjaśniać wiele paranormalnych zdarzeń, a nawet zjawiska kręgów zbożowych. Otwierając tutaj w Fundatorium jakieś drzwi w kierunku UFO abdukcji, czy nawet bym powiedział odwiedzin nocnych gości. Dziś możemy śmiało powiedzieć, że uprowadzenia, w tym obecność nocnych gości, mogą w dużej mierze mieć podłoże w sferach ludzkiej psychiki, która jak wspominałem wcześniej wchodzi w rezonans z pewnymi częstotliwościami, być może innej wirtualnej rzeczywistości.
Tego oczywiście nie można w ogóle wykluczyć. Takie teorie mogą być niestety ciosem dla ortodoksyjnych UFO entuzjastów, którzy w uprowadzeniach chcą widzieć kosmitów z krwi i kości. Jeszcze 15 lat temu sam przyznam, że miałem takie opinie, iż wszystko musi być fizyczne i pochodzić od innych cywilizacji. Z czasem musiałem zrewidować swoje poglądy. Uważam, te poglądy poszły jednak w dobrym kierunku. Dziękuję.
[03:35:20] - To był Arkadiusz Miazga. To była odpowiedź na przedostatnie dzisiaj pytanie. No chyba, że panowie chcielibyście jeszcze coś dodać do tej kwestii.
[03:35:32] - Ja bym chciał dodać. Chciałbym dodać, że rzeczywiście wiele się zmieniło w ufologii. Mam nadzieję, że otwieramy umysły i nowe kierunki poszukiwań prawdy. Ale jeżeli powiedzieliśmy już o przyczynach, to zapytajmy się o bardzo trudną i kontrowersyjną sprawę. Panowie, ostatnie pytanie. Wiele osób, które do nas pisało dzisiaj, także ci, którzy dzwonili, którzy pisali na czacie, na pewno chciałoby zapytać, co robić w przypadkach, gdy takie coś nam się przydarzy. Czy możemy to zjawisko jakoś zwalczyć lub je ominąć? Dlatego, że ono nie należy do przyjemnych, nie oszukujmy się. Pojawiło się kilka hipotez, kilka dróg wyjścia, których nie będę oceniał. Natomiast mogę sam powiedzieć tylko, jak ustrzec się hipnagogii.
Trzeba przede wszystkim chyba pamiętać o zdrowym śnie, niejedzeniu przed snem. O tym, by starać się wyciszyć przed snem przede wszystkim. I wtedy hipnagogia się raczej nie pojawi. A jeżeli się zacznie, to starajmy się robić to, co radzą praktykanci świadomego śnienia. Zadać sobie pytanie, czy aby na pewno nie śpimy? Ale to taka rada odnośnie tylko małej grupy nocnych gości. A czy da się jakoś ominąć tych bardziej tajemniczych, Leszku?
[03:37:14] - Pewnie niektórych się nie da, bo nie jesteśmy górą rozwoju. Przed nami jeszcze wiele do zdobycia. Przypuszczam, że jeśli już mamy kontakt, to i mamy kontakt z istotami, które są od nas dużo bardziej rozwinięte i kumate w danej kwestii. Także jeszcze wiele przed nami. Czy można się obronić? Można się obronić. Są pewne praktyki, które pomagają nam w zdobyciu tak zwanego kręgosłupa, można powiedzieć moralnego, duchowego przewodnika, który jest tym naszym bratem, który prowadzi nas niejednokrotnie przez życie. Wspomaga. Tylko należy się nauczyć pewnych praktyk, które nas uspokajają, które wyciszają i dają stabilność. Te praktyki pozwalają nam na zdobycie pewności siebie i z niektórych źródeł, które można przeczytać na ten temat wynika, że ludzie, którzy mają ten kręgosłup, potrafią skomunikować się z nimi i powiedzieć, że nie życzę sobie, nie chcę tego.
Te istoty potrafią się wycofać pod wpływem tej właśnie ściany z naszej strony i zaprzestają swoich praktyk. Mieliśmy tutaj przykłady, dwa telefony, które wspominały o tym. Także tu jest przykład na to, że możemy się w jakiś sposób bronić. Na pewno nie gwarantuje to nam stuprocentowej pewności, że unikniemy tego rodzaju spotkań, ale może to znacznie ograniczyć. Może tyle.
[03:39:12] - To może teraz Arek Kocik. Arku?
[03:39:16] - Ja mam podobną opinię do Leszka. Właśnie, jeżeli pewność siebie czy odwołanie do podstawy naszej
[03:39:32] - Naszych wierzeń jakichkolwiek. Odwołamy się, czy to będzie modlitwa, czy to będzie chyba najlepszym odrzuceniem ich, czy pozbyciem się ich będzie takie powiedzenie z całą pewnością siebie, że sobie tego nie życzymy. I tak jak Leszek powiedział, w wielu przypadkach zapewne zda to egzamin i już takich rzeczy nie będzie. Natomiast warto by było też, skoro już w to wchodzimy, sprawdzić nasze domostwa pod względem energetyki radiestezyjnej, bo czasami jest tak, że mamy jakieś albo źródło fałszywej energii, albo po prostu zwykłe druty energetyczne tworzą nam, bo o tym jeszcze nie wspominaliśmy, tworzą jakieś zaburzenia elektromagnetyczne w przestrzeni, którą zamieszkujemy i to też może powodować jakieś tego typu zwidy. Mało kto wie, że borelioza też potrafi płatać takie figle, że zagnieżdża się w mózgu. Kilka lat nieleczona musi być i ona może powodować również jakieś tego typu halucynacje czy jakieś widziane kątem oka przesuwające się przedmioty czy tego typu rzeczy. Jeżeli dotyka nas coś takiego, to warto sprawdzić się na te wszystkie możliwości. Przypomnieć sobie, czy nie byliśmy ugryzieni przez kleszcza parę lat temu i zbagatelizowaliśmy to. W sumie ostatnią taką możliwością jest podejrzewanie ufonautów o jakieś wszczepy, ale też nie należy tego wykluczać. Takie przypadki mogą być.
Zdecydowanie nie polecałbym wnikać w jakąkolwiek hipnozę i próbowanie wyświetlać tego, jak to robił Brad Hopkins, dlatego że to z reguły generuje większe problemy z samym sobą niż pomaga. Dziękuję.
[03:42:16] - Pojawiło się od jednego ze słuchaczy Radia Paranormalium pytanie do Piotra Cielebiasia. Czy miałeś, Piotrze, jakieś nocne, senne przygody?
[03:42:27] - Tak, ale to była hipnagogia taka typowa, dlatego że miewałem swego czasu problemy z zaśnięciem i nadal mi się zdarzają. Jestem człowiekiem dość nerwowym i po prostu nauczyłem się nawet trochę kontrolować tą hipnagogię, jeżeli przychodzi. Ale zdarza się na przykład tak, że u mnie ona występuje w formie jakiegoś snu, który jest bardzo krótki, ale pełen jakichś negatywnych emocji. Tak że on może trwać na przykład trzy minuty, a ja się z niego wybudzę i jeszcze jestem w pełni roztrzęsiony. Dlatego tak dobrze rozumiem osoby, które przeszły przez hipnagogię w innej formie. Mniej więcej. Ale obserwacje postaci nigdy mi się nie zdarzyły. Może szkoda, ale znam wiele osób, które nadal żywią przekonanie osób, które coś takiego przeżyły, że zdarzyło im się coś bardzo dziwnego i bardzo tajemniczego. I czasami to rodzi pewne niezdrowe podniety, dlatego że ludzie zaczynają dopisywać sobie historie do swojej hipnagogii. Tak jak powiedział Arek, hipnoza nie zawsze jest dobrym wyjściem.
Hipnoza jest dobrym wyjściem dla kogoś, kto ma świadome wspomnienia związane z czymś dziwnym, ewentualnie jakieś ślady. Reasumując to, co żeśmy dzisiaj powiedzieli, to wychodzi na to, że po raz kolejny nadepnęliśmy na jakiś problem. Okazuje się, że on jest tak bardzo skomplikowany, że możemy coś o nim powiedzieć, ale nic pewnego. To jest typowe dla zjawisk, które są w orbicie zjawiska UFO. Dlatego że pewnie zauważyliście, zawsze jak dotykamy jakiegoś fenomenu pokrewnego zjawisku UFO, czy też samych cech tego głównego zjawiska, to okazuje się, że rozmaitość jest bardzo duża. Zostajemy na końcu z pytaniami, a ten fenomen jak sobie działał, tak sobie działa. Dlatego być może jest on tak doskonale zaprojektowany, wypełnia bardzo określoną misję. Nie mówię, że są to kosmici, ale to się dzieje i oddziałuje. Niektórzy twierdzą, Arek powiedział na przykład, że doświadczenia nocnych gości mogą być powiązane w jakiś sposób z tymi doświadczeniami, które mają ludzie umierający. Z NDE.
Pojawiła się kiedyś taka hipoteza parapsychologiczna, że wszystkie dziwne wydarzenia mogą być konstruktem psychicznym, który ma na celu podciąganie naszej świadomości. To funkcjonuje w ramach rzeczywistości, której my nie widzimy, może w ramach zbiorowej nieświadomości. I są to tak zwane doświadczenia przełomowe. Takie momenty olśnienia, które pozwalają człowiekowi podnosić świadomość na nowy poziom.Rzeczywiście tak jest w niektórych przypadkach, także w przypadkach niektórych bliskich spotkań, że ludzie odkrywają potem w sobie nowe talenty i tak dalej. Mówiliśmy o tym nie raz. Znajdują misję, chwilowe zrozumienie świata i tak dalej. Natomiast co dają nam spotkania z nocnymi gośćmi prócz strachu? W zasadzie nic. Ewentualnie zmuszają nas do zadawania sobie pytań, skąd to wszystko pochodzi. I chyba to jest dobra puenta dzisiejszego odcinka.
Dziękuję wam panowie za udział, za cztery godziny spędzone na Skypie. Byli z nami: Leszek Ostojow-Świany, weteran pierwszej edycji debat ufologicznych, artysta, pasjonat ufologii, długoletni. Dziękujemy Leszku.
[03:46:31] - Dziękuję bardzo. Miłej nocy życzę wszystkim.
[03:46:33] - My również. Trzymaj się. Był z nami Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Z nami też już od bardzo dawna. Stały gość debat ufologicznych. Dziękujemy Arku.
[03:46:46] - Dziękuję również. Dobranoc.
[03:46:48] - Byłem też ja. Był Marek Sęk „Ivellios”. Dziękujemy Marku.
[03:46:53] - Piotrze, jeżeli nie masz nic przeciwko, to ja jeszcze odtworzę tutaj te dwie zaległe wypowiedzi Arka Miazgi, które czekają na odtworzenie.
[03:47:03] - Zapomniałbym. To sobie zostawimy na sam koniec, ale chciałbym jeszcze powiedzieć o dwóch ważnych rzeczach. Pierwsza to rekord, który dzisiaj padł, prawda?
[03:47:13] - Prawda. W szczytowym momencie słuchało nas 522 unikalnych słuchaczy na YouTube i strumieniu Radia Paranormalium działających na naszej stronie www.paranormalium.pl. Bardzo serdecznie jeszcze raz wszystkim wam dziękujemy za to, że tak tłumnie dziś przybyliście i wysłuchaliście naszej debaty. A druga sprawa to, Piotrze?
[03:47:36] - Druga sprawa to audycja za tydzień. Za tydzień zajmiemy się tajemnicą atomowych wojen bogów, czyli nagle z nocnych gości dokonujemy przeskoku w zupełnie inną rzeczywistość. Zapytamy o to, czy przed tysiącleciami na Ziemi mogła przebywać obca cywilizacja i czy ta cywilizacja mogła uwikłać się w wojnę, której pozostałości, chcąc nie chcąc, możemy znajdować. Naszymi gośćmi będą najprawdopodobniej Krzemek Nowakowski i Chris Nikina między innymi. A za dwa tygodnie to już tajemnica, dlatego że musimy was trochę potrzymać w niepewności. Ja obiecuję, że będę w lepszej kondycji głosowej za tydzień. Chyba.
[03:48:24] - Dużo imbiru, dużo czosnku i imbiru nim traficie Nibiru.
[03:48:30] - Dobrze, że przez mikrofon nie czuć takiego czosnkowego oddechu. W każdym razie cały czas się leczę. Może w nocy przyjdzie do mnie jakiś Plejadianin, który położy mi ręce na krtani i poda mi trochę zdrowotnej energii. Ja na razie się żegnam. Dziękuję wszystkim, którzy do nas dzwonili przede wszystkim.
[03:48:58] - Zdrówka Piotrze.
[03:48:59] - Dziękuję Leszku i panowie nocowi. Wszystkiego najlepszego i do usłyszenia. Trzymajcie się.
[03:49:05] - Do usłyszenia. To ja w takim razie już będę się tutaj również rozłączął z naszymi współdysputantami. Jeszcze raz wam wszystkim dziękuję za to, że przyjęliście zaproszenie do dzisiejszej audycji. Nie będę was już trzymał dłużej na Skypie. Wiem, już troszkę późna pora. Dlatego też pozwolicie panowie, że już rozłączymy się powolutku, a ja jeszcze na antenie Radia Paranormalium odtworzę dwie zaległe, czekające na emisję wypowiedzi Arka Miazgi. Także dzisiaj tak się rozdzwoniły telefony. Tak się państwo rozdzwoniliście. Opowiedzieliście tyle zdarzeń niezwykle interesujących, które będziemy przez następne tygodnie badać dociekliwie, że musieliśmy troszeczkę skakać z pytaniami i dwa pytania jeszcze nie doczekały się odpowiedzi, ale za chwilę już to nastąpi. Przynajmniej doczekają się odpowiedzi ze strony Arkadiusza Miazgi, naszego badacza, ufologa z Podkarpacia.
Arek niestety z powodu braku czasu nie mógł wziąć udziału w audycji na żywo, ale zgodził się nagrać swoje wypowiedzi kilka dni temu. Dlatego też teraz poznamy jego odpowiedzi na dwa pytania, które jeszcze czekają na zadanie. Pierwsze pytanie brzmi tak: z relacji, które pojawiły się na przestrzeni lat, wynika, że wiele ludzi twierdzi, iż wiele osób myli nocnych gości ze zjawiskiem zmory sennej albo, jak mówi nauka, bezdechu sennego. Także to zjawisko może budzić u ludzi nim dotkniętych przekonanie o obecności wokół nich tajemniczych postaci. Co sądzi Arek Miazga o tak bardzo popularnym i nadal budzącym emocje zjawisku sennej zmory?
[03:50:55] - W wielu przypadkach jest to prawda. Sam znałem taką osobę, która często wpadała w taki bezdech senny i tym samym uczucie, że ktoś na nim siedzi. Tutaj należy być moim zdaniem ostrożnym i należy dokładnie oddzielać, czym jest bezdech senny, a czym klasyczne wizyty nocnych gości, które mają wręcz rozbudowany scenariusz. Jednakże tak zwana zmora senna nie musi być tym samym, co hipnagogia lub bezdech senny. Literatura okultystyczna wielokrotnie opisywała takie przypadki. Tutaj cofamy się nadal do średniowiecznego wampiryzmu i obecności tajemniczych postaci, które miały wówczas inną ramę odniesienia, ale wykazywały te same cechy jak współcześni nocni goście.Uważam, że nocna zmora czy nocni goście mogą mieć to samo podłoże. Tutaj nie wykluczam także wątków demonologicznych, które stanowią tabu w ufologii i innych aspektach nieznanego związanych szczególnie z obecnością różnej maści istot. Znam pewną historię kobiety, która twierdzi, że odwiedziła ją zmora nocna. Według niej odczuła, jak coś wyciąga jej poduszkę spod głowy. Poczuła to bardzo wyraźnie i wtedy nagle wstając z łóżka zauważyła, że coś ciemnego przemieszcza się w kierunku okna.
Na Podkarpaciu na przykład też spotkałem się z przypadkami zmory sennej. U nas nazywa się to „nieciuchem”. Nieciuch to znana z folkloru ludowego demoniczna postać małej wielkości, która miała wskakiwać i dusić śpiących ludzi. Wielokrotnie na terenie Podkarpacia możemy ten opis nieciucha spotkać w podaniach ludowych. Była to postać mała, pokraczna, z wielką głową.
[03:53:03] - Ostatnie pytanie, które wciąż jeszcze czeka na odpowiedź, brzmi ono następująco: kim są ludzie doświadczający realnych spotkań z nocnymi gośćmi, niezależnie od ich proweniencji? Ludźmi zwodzonymi przez własny mózg, czy może osobami z jakiegoś powodu predysponowanymi albo wybranymi do kontaktu z drugą stroną? Posłuchajmy wypowiedzi Arkadiusza Miazgi.
[03:53:30] - Moim zdaniem jest to dość trudne pytanie, bo tak naprawdę tego oczywiście nie wiemy. Nie wiemy, dlaczego tak się dzieje. W mojej ocenie więcej kobiet doświadcza takich właśnie zdarzeń. Dlaczego tak twierdzę? Dlatego, że większość zdarzeń, jakie posiadam w swoim archiwum, dotyczą kobiet. To samo pamiętam, jak Bronisław Rzepecki opisywał i analizował aspekt sypialnianych gości. Również tam zdominowana była grupa kobiet. Także tutaj jest taki punkt dość istotny i jest pewną regułą w tym zjawisku. Z przeglądu wielu realnych i wiarygodnych zdarzeń wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z czymś zgoła odmiennym niż jedynie marzeniami sennymi, które wyjaśnia nauka. Nauka, jak wiemy, to ścisła dziedzina i w ich świecie tak naprawdę jakaś cegiełka niepasująca do reszty układanki z reguły jest ignorowana, tak jak są ignorowane kwestie UFO.
Już nie wspominając o nocnych gościach, w ogóle cały aspekt nieznanego jest głęboko upychany pod dywan. Zapewne coś w tym jest, iż grupa osób, powiedzmy będąca bardziej sensytywnych, ma pewien dar w cudzysłowie oczywiście o wiele większych możliwości na wejście w taki kontakt niż inna osoba. Chociaż nie generalizując tutaj, można powiedzieć, że często się to zdarza zwykłym osobom, które nie posiadają tak naprawdę żadnych paranormalnych możliwości. I tutaj wydaje mi się, że jeszcze ten temat jest za mało zbadany, żeby naprawdę móc rozwinąć jakieś konkretne i poważne wnioski. Moim zdaniem na zakończenie tej debaty mogę tylko powiedzieć, że na podstawie zebranych wniosków i informacji wizyty sypialnianych gości czy nocnych gości moim zdaniem jednak nie do końca się powinno wiązać ze zjawiskiem UFO, ponieważ najwyraźniej jest to innym czynnikiem, zupełnie niepasującym. Jest to odmienne co do UFO, prowadzeń UFO, abdukcji i pozostaje nam jeszcze jedynie zbierać takie relacje i analizować. Dziękuję.
[03:56:01] - I tak oto w Radiu Paranormalium dotarliśmy do końca 53. debaty ufologicznej online. Kolejna debata, która była pod wieloma względami bardzo rekordowa. Rekordowo dużo telefonów, ale również rekordowo dużo słuchaczy przy odbiornikach, komputerach, tabletach, smartfonach i innych urządzonkach, na których nas słychać. W szczytowym momencie debaty słuchało 522 unikalnych użytkowników, a wiemy przecież, że wielu z was słucha naszych debat razem z rodzinami, przyjaciółmi, kolegami z pracy, partnerami i innymi osobami. Dlatego też licznik traktujemy tak troszeczkę orientacyjnie, jako taki bardzo orientacyjny wyznacznik popularności naszej audycji. Kolejna debata ufologiczna już za tydzień. Będziemy w niej dyskutować o atomowych wojnach bogów. A dziś już dziękujemy wam wszystkim za uwagę. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl.Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.