[00:01] - Teoria Chaosu. Welcome to the real world. Deny everything. Trust no one. The truth is out there.
[01:11] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu i jak co tydzień w piątek po północy audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych w pięciu polskich radiach internetowych: w Radiu Na Fali, Radiu Paranormalium, Radiu Dreamtime, Nocnym Radiu oraz Radiu Wolne Wilno. Pozdrawiam was wszystkich serdecznie, słuchaczy tych radiów, a także wszystkich słuchaczy, zawsze zapominam, słuchających offline, czyli pobierających podtrójki z różnych miejsc. Jest naprawdę mnóstwo. Chyba najbardziej aktualne archiwum jest ciągle w Radiu Paranormalium, także odsyłam was do Radiu Paranormalium. Linki oraz więcej informacji możecie znaleźć, także częściowe archiwum. Mam nadzieję, że już niedługo pojawi się całe na stronie audycji teoriachaosu.com. Są tam też odnośniki do tych radiów, które wymieniłem, więc polecam. Jeszcze z ogłoszeń takich, proszę, przesyłajcie mi informacje, jeśli macie otrzymać kubek. Dajcie mi znać.
Ja mam troszeczkę bałaganu, jeśli chodzi o te rozliczenia różne, ale postaram się. Teraz będę w Polsce, na tydzień jadę do Polski, tuż po szczycie NATO i tuż przed tymi dniami młodzieży, także może się coś dziać w Polsce, kto wie. Mam nadzieję, że nic nie będzie takiego, ale będę wysyłał kubki, więc dajcie mi proszę znać. Przepraszam was, że jeszcze nie wrzuciłem zdjęć z Bilderberga. Już ponad miesiąc mija, trochę wstyd mówić, ale one się pojawią jeszcze przed moim wyjazdem do Polski. Strasznie ostatnio dużo na głowie miałem różnych rzeczy, ale to już chyba kiedyś wspominałem, co tam się dzieje u mnie. Ale o tym będzie jeszcze audycja, bo jak widzicie dużo się dzieje w tej chwili na świecie. Takiego newsa dostałem od Alana i także Damiana. Damian później też jeszcze tą informację potwierdził, przysłał o rewolucji w Turcji. To jest taki news dosłownie sprzed godziny, dwóch godzin, nawet chyba mniej.
Premier Turcji powiedział, że w kraju, w Turcji ma miejsce wojskowy zamach stanu. Właśnie w tym momencie robi się gorąco, nie wiadomo, co się dzieje. Raczej chyba wojsko jest po stronie antyislamskiej, tak się mówi, że wojsko po prostu chce zachować ten sekularyzm państwowy bardziej. Natomiast premier Turcji jest bardziej religijny, bardziej w stronę trochę religii islamu. Nie wiem, nie znam się zupełnie na Turcji, także tyle, co można było przeczytać, ale dzieje się ostro, ludzie protestują, coś się dzieje po prostu. Jak mieszkacie w Turcji to wiecie znacznie lepiej to zadzwońcie, powiedzcie. To jest taki news sprzed dosłownie kilku godzin, właściwie nie wiem, czy nie godziny. Kolejny news właściwie z wczoraj. Coś niesamowitego się stało. Można rzec Nicea albo śmierć — mawiał były poseł z Krakowa Jan Maria Rokita.
I wczoraj właśnie w Nicei przeprowadzono zamach z wykorzystaniem ciężarówki. Wyjątkowo może ciężarówki nie wypełnione jakimś trotylem czy materiałami wybuchowymi, ale po prostu wykorzystaniem ciężarówki jako czołgu do zabijania ludzi. Były tam obchody zburzenia Bastylii, czyli takie święto narodowe w Nicei obchodzone. Zburzenia Bastylii. Powiedziałem Marsylii czy Bastylii? Tak, Bastylii. Okej, 83 osoby zostały zabite przez tego zamachowca, 200 rannych, z tego 50 bardzo ciężko, więc liczba ofiar może się jeszcze zwiększyć. Tu już mam, że 80 nie trzy, tylko cztery. Także liczba ofiar rośnie. Zamachowiec nazywał się Mohammad Bouhlel.
Tunezyjczyk, który już miał obywatelstwo francuskie. Naturalizowany Francuz. Oczywiście zapewne wierzący w Allaha, islamista. Także wszystko tu się potwierdza. Także tutaj, jeśli mogę powiedzieć, wszystko się sprawdza to, co mówiłem, że w Europie stosowane są takie siermiężne jednak metody Jeśli to była fałszywa flaga, to jednak ludzie tam zginęli. Czyli to nie był teatr, to nie było jakieś przedstawienie, tylko realne, przypadkowe ofiary zamachowca. Czy to był terrorysta, który działał sam, omamiony ideologią, swoją wiarą? Czy to też był zaplanowany atak? Czy on był popchnięty jako taki może nie tylko kozioł ofiarny, co wystawiony strzelec czy zamachowiec przez służby specjalne? Tego nie wiemy.
Ja nie sprawdziłem tego dokładnie, ale widziałem charakterystyczną cechę jednego gościa, który tam stał i wyraźnie patrzył na tą ciężarówkę. Ktoś to sfilmował, jak ciężarówka jechała, ale oni się w bardzo dziwny sposób patrzyli. Jeszcze ten jeden z ludzi miał wodę. To nie jest nic dziwnego, bo dużo ludzi miało wodę, ale charakterystyczna cecha właśnie, że trzymają wodę czy cały czas ona towarzyszy. To są ludzie, którzy są powiązani mocniej ze służbami, którzy stoją na czatach czy kontrolują, czy wszystko przebiega zgodnie z planem. Ale mówię, to jest za mało w tej chwili danych, żeby stwierdzać, że to była fałszywa flaga, że to była akcja służb specjalnych. Nie wiadomo jeszcze też jakiej proweniencji. Ale mówię, ludzie, niemal 100%, 99% tak mogę powiedzieć, ludzie zginęli. Widać wyraźnie z tych filmów, co widziałem. Nie sprawdzałem tego dokładnie, więc tragedia olbrzymia.
To jest tragedia w Europie, ale taka tragedia zdarza się codziennie w krajach arabskich, szczególnie w Syrii w tej chwili, nawet na Ukrainie. Może na Ukrainie jest troszeczkę spokojniej, ale też są zacięte walki. Natomiast w Syrii to absolutnie codziennie w państwie islamskim czy właśnie w tych rejonach Iraku i Syrii dzieją się rzeczy zbrodnicze, gdzie codziennie ginie więcej osób niż 80. Zabijanych bardzo często też muzułmanie muzułmanów zabijają. To, co się dzieje, to jest gehenna w tamtym rejonie. Dosyć blisko Turcji, można powiedzieć też przy granicach z Europą. Turcja jest krajem granicznym. Niektórzy zaliczają Turcję do Azji, niektórzy do Europy. Jest krajem granicznym, europejsko-azjatyckim. Dobrze, kolejny news, który mam, o którym wiem też nie za dużo, ale to jest ciekawa sprawa.
Czy słyszeliście o takiej grze na komórkę „Pokemon Go”? „Pokemon Go” czy „Go” raczej? „Pokemon Go” chyba. Nie „Go”, nie jak ta gra „Go” japońska, tylko „Go”. „Pokemon Go” tworzy z ludzi zombie. Jak ktoś gra w gry komputerowe, siedzi sobie w domu czy gdzieś, teraz są przenośne te komputery, czyli komórki, gdzieś na ławeczce i tak dalej, on nie wykonuje żadnych czynności. Natomiast ta gra „Pokemon Go” tworzy świat wirtualny w świecie realnym. To znaczy w komórce tworzy świat czy w systemie tym połączonym z internetem tworzy świat wirtualny, gdzie można obserwować w komórce ten świat wirtualny w naszym świecie, wykorzystując kamerę, wykorzystując GPS. Jeden kolega w pracy, wyjątkowy, za przeproszeniem, wyjątkowy idiota. Natomiast on właśnie w tą grę gra, chyba nawet nałogowo już teraz.
Dosyć młody, chyba z 25 lat ma czy coś, ale coś przerażającego, że ludzie są tak. Zresztą to nie tylko on. Nie wiem, w tej chwili jakaś masakra jest po prostu. Widziałem film, jeden człowiek, który mieszkał w kościele. Kościół, który był przerobiony na dom, bo sprzedany, nie był wykorzystywany już jako kościół i on mieszkał tam. I się ludzie przed tym kościołem gromadzili i coś tam ładowali energię, nie wiem. Kto się zna na tej grze to wie, o co chodzi. Po prostu to wyglądało jakby zombie, które się zbierają przed jego domem. Wygląda to przerażająco i oni nic nie robią, tylko grają w tą grę, czekając, aż się naładuje. Coś absurdalnego.
Po prostu wykorzystywać tak tępo swój czas. Mam nadzieję, że ci ludzie nie mają dzieci, bo to by było coś przerażającego już w ogóle. Ale tak, nic by nie było w tym, dziwności na świecie jest multum, więc to nie byłoby nic dziwnego. Kolejna jakaś rozrywka idiotyczna, która lasuje ludziom mózgi. Nie ma problemu. Każdy jest kowalem swego losu, może sobie mózg lasować jak tylko chce. Tylko jest jeden problem z tą grą. To nie jest zwykła gra. Ta gra jest tak naprawdę stworzona przez CIA. Dlaczego?
Ze względu na to, że ta gra uruchamia kamerę i zgrywa wszystkie informacje dotyczące człowieka. Mało tego, gdzie człowiek myśli, że on w tą grę gra, w tym momencie jest kamera uruchamiana i zgrywany jest obszar, w którym ten człowiek jest. I to wszystko jest wysyłane, przetwarzane, po prostu zbierane dane. Sami ludzie zbierają dane. Czyli jak ktoś przyjdzie do was, grając w tą grę „Pokemon Go”, to sfilmuje wasz cały dom, tak jakby. Nawet niechcący, po prostu w sensie, że będzie grał w tą grę i sfilmuje was, wasz dom, wasze dzieci, wszystko co macie i tak dalej. I po to jest robione, żeby to była idealna służba inwigilacyjna na świecie. To znaczy ta gra inwigiluje totalnie wszystkich. Oczywiście tych, co grają, co mają system Android. Chyba też na jakichś innych systemach jest.
Ja mam komórkę z Linuxem, więc niestety chyba ta gra nawet nie pójdzie na Linuxie. Nie mam się czego obawiać. Zresztą tak by mi nie odpalał. Ale widzę, że teraz po prostu będę musiał. Jak ktoś będzie do mnie przychodził, to będę pytał się i sprawdzał, czy ty masz odpaloną grę. Jak tak, to wypad z chałupy i tyle. Tak będzie trzeba niestety w przyszłości robić. Zresztą nie wiem, czy moi znajomi w ogóle grają w takie gry. Sobie nie wyobrażam większości przynajmniej moich znajomych, żeby w coś takiego grali. To jest wyjątkowo, ktoś tam coś takiego robi.
Dużo jest jakichś geeków, jakichś ludzi, którzy grają non stop w gry i ta gra dla nich jest zupełnie wyjątkowa. Nie mówię gołosłownie, bo deweloperem tej gry jest Niantic Incorporation założona przez Johna Hanke. Wcześniej on otrzymał inwestycje z firmy, która była sponsorowana przez CIA. In-Q-Tel. Tak się nazywał. To był inwestor. In-Q-Tel inwestował między innymi w Google, Facebooka. Te technologie trafiły potem do Google Earth i In-Q-Tel także finansowanie otrzymał właśnie od tej firmy. Czyli generalnie jest tutaj powiązanie. Jest to ewidentnie firma CIA.
Zresztą służby specjalne zakładają różne firmy. W Polsce są zakładane firmy, które są zakładane przez służby specjalne, chociażby Izraela. Miyaki Play. Jak ktoś nie wierzy, to niech się dopyta. Jak ma ktoś jakieś wtyki, że tak jest. Ja tam mam mniejsze, większe wtyki i o tym wiem. Wcześniej była próba opanowania Netii też przez służby specjalne Izraela. Też skutecznie. Nie wiem, jak z innymi firmami. Już dawno się nie interesowałem tą sprawą, ale to jest standardowa sprawa, że służby specjalne wchodzą w gospodarkę i tworzą różne rzeczy, przydatne narzędzia dla służb specjalnych, czyli przede wszystkim komunikacja.
To jest gra komputerowa, idealna. Więc powinniście uważać, w co gracie. Ta gra jest ewidentnie, można powiedzieć, narzędziem CIA. Kolejny news, taki troszeczkę smutny. 6 lipca bieżącego roku tragicznie zmarł Fabio Alfonso. Kim on był? Był młodym uczestnikiem. Miał 23 lata. 23-letni młody człowiek. On uczestniczył w projektach Fundacji Keshe.
Robił te tak zwane gansy, różne rzeczy testował. Zginął tragicznie. Podejrzewa się, że być może został zamordowany. Nie znam dokładnie tej sprawy. To raczej mogłyby wam wyjaśnić osoby, które związane są z Fundacją Keshe także w Polsce. Wiem, że co niedziela jest stream związany z polską Fundacją Keshe i polecam wam Radio Nafani. Tam będą linki w audycji „Hiperprzestrzeń” czy w „Syntezie”. Tam znajdziecie linki do tych wideocastów, które są na żywo, czyli streamowanych na żywo, w których możecie też uczestniczyć, więc wtedy więcej możecie się dowiedzieć. Przykra sprawa właśnie z tym młodym człowiekiem, ale wielki szacunek za to, że tak młodzi ludzie uczestniczą w tego typu projektach. To jest bardzo cenne.
Jeszcze zanim podam tytuł audycji. Telefon 33 482 72 32 i Skype teoriachosp.com. Możecie dzwonić. Jeszcze przepraszam, jeden news. Zapomniałbym. Od Ivelliosa dostałem, że będzie debata, nie ufologiczna debata. Debaty się nazywają „Niekontrolowane”. Debata „Niekontrolowana”, 17 lipca, w tą niedzielę o godzinie 19:00 o jasnowidzach. Druga część będzie na żywo. Dzwonić będzie można, pytać.
Także polecam. I dzisiejszy temat. Zacznę cytatem: „Gdy otworzysz oczy, wydaje ci się już, że widzisz”. Johann Wolfgang Goethe, niemiecki poeta przełomu XVIII i XIX wieku, dramaturg, prozaik, uczony, polityk, wolnomularz, czy inaczej można powiedzieć mason. Uczony, wynalazca. Bardziej niż uczony wynalazca myślą. Mało kto wie, że Goethe był także wynalazcą. Dużo ciekawych rzeczy zaproponował. Tutaj więcej mógłby powiedzieć kapitan z Radia Nafani, gdzie też audycje między innymi chyba o Wolfgangie Goethe były. I taki temat audycji.
John Leonard Wilson. Kto to jest? Tajemnicza sprawa, ale wielu z was pewnie, jeżeli zobaczyli taki temat, wpisali w internet, zobaczyli, o co chodzi. Także już chyba wiecie. Ale zanim przejdę do tematu, jeszcze mamy stałego słuchacza.
[18:05] - Dzień dobry, Jusiowi.
[18:07] - Witaj stały słuchaczu. Czy słyszałeś o Johnie Leonardzie Wilsonie? Takie pytanie najpierw do ciebie.
[18:13] - Nie, niestety nie.
[18:14] - Nie słyszałeś. To dzisiaj sobie troszeczkę o nim powiemy, ale pewnie masz garść informacji na dziś.
[18:19] - Pierwsze o tej grze role players urządzają sobie tą grę. Tak, opłakują ból na terenie obozu koncentracyjnego.
[18:29] - O Jezu.
[18:30] - Było w wiadomościach. Oczywiście też na dole podali, że ta gra inwigiluje ludzi. TVP Wiadomości.
[18:37] - A, podali jednak to? Proszę.
[18:39] - Tak, dokładnie podali, że inwigiluje ta gra i w Stanach już ludzi gonią z tymi grami, że po cmentarzach sobie jeżdżą, to ich gonią. Po prostu są ludzie: „grasz w tą grę? Poszedł won do parku”. Przeganiają ludzi z niektórych miejsc.
[19:00] - Ale jak? Z cmentarzy zbierają?
[19:02] - Już został zmuszony producent. W grze będzie aktualizacja, że kto sobie nie życzy, może sobie zastrzec i gra automatycznie się w tym miejscu będzie wyłączała. Będzie to wprowadzone. Jak sobie ktoś nie życzy, podaje adres i gra będzie automatycznie się wyłączała, jak ktoś się zbliży do tego miejsca.
[19:26] - Zombienie ludzi faktem, prawda? Bo to jest taka śmieszna sprawa. Kiedyś miałem takich lightworkerów w audycji i oni mówili właśnie ozzombieniu, że ludzie będą zzombieni. No i tu się sprawdza, po tych kilku latach się sprawdza. Ludzie są zzombieni.
[19:40] - O smartfona, który nie mówi normalnie smartfon, to nie jest żadna gra. No i jeszcze jest jedyna rzecz, która jest trochę korzystna dla tej gry: zmusza ludzi do wyjścia z domu, nie siedzenia plackiem na czuja.
[19:54] - Ja wiem, ja wiem, stały słuchaczu, ale to jest żart po prostu. Jak ludzie nie mogą, przecież i tak do sklepu muszą chodzić, prawda? Muszą chodzić w różne miejsca do pracy.
[20:04] - Młodzież potrafi siedzieć godzinami przed komputerem, jak moja siostra.
[20:06] - Ale zależy jaka młodzież. Ja sporo znam młodych ludzi, którzy sport uprawiają.
[20:13] - Że wyjdą, po prostu, że się ruszają. To tylko tyle. Jedna rzecz.
[20:17] - Ale wiesz, stały słuchaczu, ruszać się można także w domu, na przykład gimnastykę jakąś, nie wiem, siłownię sobie zrobić w domu.
[20:22] - Młodzież po prostu siedzi regularnie godzinę przed komputerem czy przed telewizorem.
[20:29] - Ale nie wiem, czy on wtedy będzie siedział w parku, nie? To też tak jak wyjście, to tak.
[20:33] - To tylko jedynie, że dochodzą do jakiejś ściany. A w ogóle o komórkach. Jak po mieście chodzę, facet sobie idzie, pisze coś na komórce i o mało nie przypieł pod samochód. Mówię normalnie, piszę coś na SMS.
[20:47] - Ludzie są zzombieni, to są zombiaki normalne. Ja nie wiem, jak własne życie nawet ryzykują.
[20:51] - Ale nie gra, tylko coś pisał na komórce czy tam słuchał radia. Więc pod tym kątem, na grę to już nawet gra swoją, a to jest moda. Moda się skończy, będzie co innego.
[21:02] - No tak, to jeszcze wiesz, on sam by się zabił. Natomiast najgorzej, jak jeszcze kierowcy, zdarzają się kierowcy nawet ciężarówek, to już jest absurd totalny, że piszą SMS-y, czy właśnie tak jak mówisz, jadąc samochodem, to jest strasznie niebezpieczne.
[21:17] - Używać komórek w samochodach, dzwonić i tego typu rzeczy.
[21:19] - Ale i tak używają ludzie, tak.
[21:21] - Są na to badania, że to obniża, jest człowiek jak pijany, jak ktoś robi takie rzeczy. Więc to jedną rzecz. Nie wiem, czy pan ma w ogóle dostęp przez internet, nie jest zablokowany na regionalną. Kanał TVP niech sobie pan włączy i tam jest o tych zamachach i jeszcze jest dokładnie mapa podana zamachów w tym tygodniu z całego świata. Bardzo dużo zamachów w tym tygodniu się stało i to w jedynych wiadomościach, w których zostało to podane. Dokładnie mapa i rozpinane po prostu zostało. Może sobie pan obejrzeć, jeżeli pan ma dostęp, jeżeli nie ma blokady regionalnej włączonej.
[22:01] - Można przez proxy zobaczyć.
[22:03] - Na TVP Wiadomości sobie obejrzeć online.
[22:08] - Aha, ja jednak uniknę. Uniknę, nie będę oglądał, bo jednak w telewizji, w internecie też specjalnie nie oglądam. Czasami jedynie internetowych telewizji, bo są telewizje teraz internetowe czasami.
[22:19] - I tam jest dokładna mapa tych zamachów, tego wszystko, zdjęcia są, wszystko jest po prostu.
[22:24] - No w internecie też to jest.
[22:27] - I po prostu, mówiąc, Państwo Islamskie traci tereny, bo po prostu, jak mówiąc, ten.
[22:35] - Najwięcej, co by nie mówić, to Rosja zniszczyła.
[22:38] - Tylko tyle. No i tam linki to pan widział, wysłałem. Trochę o energetyce. O, jeszcze jedno. Był pan na Dniu Niepodległości 2?
[22:48] - Nie, nie, na takie filmy nie chodzę.
[22:50] - Jedyne taka ciekawostka, bo byłem. Jedyne taka ciekawostka: głowice z zimną fuzją jako broń na obcych. To było fajne.
[22:59] - A zimna fuzja jest chyba mniej szkodliwa niż ciepła. Ciepła jest chyba bardziej energetyczna.
[23:06] - Mówię, w filmie po prostu jako pociski.
[23:09] - No tak, jakoś wymyślą.
[23:10] - To tylko taka ciekawostka.
[23:13] - Nielogiczne.
[23:15] - Jeżeli dużo ludzi pójdzie, to będzie trzecia część. To tylko tyle. Mówię o filmie. Film był fajny. Taki styl jest z lat 90. To takie ja lubię.
[23:25] - Jedynka mi się już nie podobała, był kompletnie absurdalnym filmem, więc po prostu nie dałem rady całego obejrzeć Dnia Niepodległości pierwszego.
[23:32] - Ja mówię, w tym stylu, ale najbardziej mi się podobał początek, że ta technologia jest ogólnie dostępna. Pojazdy antygrawitacyjne, to wszystko na początku jest ogólnie używane przez wszystkich. To mi się podobało. No i starzy aktorzy. To tylko tyle z filmu. Jeżeli będzie trzecia część, to będzie już o ludziach, którzy spotkają inną cywilizację, która walczyła, bo tamta-
[24:03] - Nie, jasne, ale zostawmy, stały słuchaczu, zostawmy te filmy, bo to są tak, to są zupełnie.
[24:08] - Ostatnia rzecz. Zaginieni ludzie na Alasce. Z reklamówki będzie, tam jest link do krótkiego opisu o UFO i bardzo dziwnych rzeczach, co się dzieją na Alasce.
[24:20] - Dzieją się czy działy się?
[24:23] - Działy się. Tak, już się działy, ludzie zaginęli i najróżniejsze dziwne rzeczy. Zapowiedzi. Z 2015 jest rok produkcji. To jest ten H2 History. Z zapowiedzi będzie bardzo ciekawe. Ja w miarę możliwości to wrzucę na swoje konto, ale nie obiecuję.
[24:48] - Na stronie są konta do ciebie, stały słuchaczu. Na stronie toriahossu.com tam możecie znaleźć.
[24:53] - Na Chomiku, bo wszystko ładuję na Chomika, bo Chomik nie likwiduje konta jak coś ci prawa autorskie. Oni tylko proszą o usunięcie filmu. Jak usunę szybciutko to nie ma sprawy.
[25:05] - To nie ma sprawy. Jasne, dobrze. Dzięki ci stały słuchaczu. Miłego weekendu.
[25:09] - Przerzuć mi jeszcze inne linki. Też o fuzji jądrowej ktoś napisał, to przerzuciłem. I o eterze też coś jest, o energii eteru. Coś takiego.
[25:21] - Jasne, sobie słuchacze wszystko zobaczą. Także ja dziękuję ci za te informacje.
[25:26] - Pozdrawiam cię i słucham dalej audycji.
[25:27] - Jasne. Trzymaj się. Cześć, cześć. Hej, hej. Tak, to był stały słuchacz z garścią informacji dodatkowych. Przechodzimy do tematu audycji. John Leonard Wolfson. Kim jest? Co to za człowiek? Miałem audycję o nim zrobić już dawno, dawno temu, ale miałem mieszane uczucia wobec tej osoby.
Dlaczego? Dlatego... O, kolejny telefon. Dobrze, to dlaczego miałem mieszane uczucia? Za chwilkę o tym opowiem. Johnie Leonardzie Wolfsonie. Ale dzwoni potrzeba i potrzeba, podejrzewam, wie. Tak się mówi, bo jesteś facetem, prawda? Ale jest odmiana żeńska. Potrzeba nam powie.
Czy słyszałeś, potrzebo, o Johnie Leonardzie Wolfsonie? Coś nie słyszymy się. Potrzebo? Oj!
[26:27] - Dobrze?
[26:27] - Tak, teraz lepiej. Tak, tak.
[26:29] - Bo ten kabelek miałem niedopięty. To jest ten koleś, który miał jakiś tam podrasowany teleskop i robił zdjęcia obiektów. Jeżeli mnie pamięć nie myli. On zaczął publikować, nie wiem, z 2002.
[26:42] - Nie, on w 2002 zaczął, ale tak skromniutko. To się on gdzieś pojawił, ale tak naprawdę bardzo mocno zaczął publikować w 2006 roku. To takie można powiedzieć mocno, a już po 2010 to już tak mocniej. W 2012 też mocno uaktywnił się, a teraz po prostu się troszeczkę ujawnił bardziej, bo on był incognito. A w tej chwili opowiem wam, bo trochę właśnie się ujawnił, dlatego też po prostu ja o nim audycję zrobię. Bo to jest szersza audycja. To nie jest tylko audycja, dzisiaj będzie o nim, ale o szerszej, o spektrum problemów, które idą za tym, co pan John Leonard Wolfson po prostu nam podaje. Dokładnie tak. On używa komputera CCD bardzo wysokiej rozdzielczości z dobrym teleobiektywem i komputer, który sczytuje, ma chyba 400 000 ISO, czyli bardzo wysokiej rozdzielczości uzyskuje obrazy, chociaż one są takie rozmazane. Czyli tak jak mamy na przykład powiększanie cyfrowe, coś takiego.
Ale po prostu widzi obiekty, które naprawdę trudno zaobserwować nawet w profesjonalnych, za ciężkie miliony zbudowanych laboratoriach. On twierdzi, że to kosmici mu podpowiedzieli. Jaka jest prawda nie wiemy. Ale zdjęcia, które pokazuje, czy filmy właściwie, nie same zdjęcia, a filmy są po prostu porażające. Hubble nie ma takiej jakości, bo Hubble może tylko dalekie obiekty obserwować.
[28:19] - Jedno, co mnie w tej kwestii ogromnie zastanawia, to jest to, że nie wypuścił tej technologii publicznie, żeby każdy mógł sobie swój teleskop. Bo on, pamiętam, ten teleskop miał, jak to mówi amatorski, ale to też z takiej średnio wysokiej półki, że to na pewno powyżej 10 000 złotych taki teleskop, na którym on bazował te swoje przeróbki, musiałbyś sobie kupić. Natomiast jedno, takie wiesz, jedno czego-
[28:42] - No nie wiemy. Może nie. On mówił właśnie, że to nie tyle kosztował. Wiadomo, że to nie jest za 100 czy tam 300 złotych teleskop, ale chyba sporo mniej niż 10 000 ten teleskop.
[28:52] - To znaczy wiesz, mniejsza o to. Natomiast on nie opublikował tych modyfikacji, których dokonał, więc nie rozumiem czemu. Nie rozumiem, czemu tutaj stylizuje się na takiego wybrańca, w odróżnieniu od Keshe, który ma jakiś tam swój pomysł, ale publicznie udostępnia absolutnie wszystko.
[29:12] - Jasne, też mnie to zastanawia do tej pory. Natomiast zauważ co do Keshe. Opublikował Keshe wszystko co i jak, ale i tak się nikt praktycznie tym nie zajmuje. Bardzo niewiele osób. W samej Polsce zajmuje się może tym kilkadziesiąt osób. W całej Polsce.
[29:25] - Ale kilkadziesiąt dalej. Jedna osoba to jest więcej niż zero.
[29:29] - No tak.
[29:30] - No właśnie. Więc zawsze na początku, jeżeli wchodzi nowa technologia, to na początku będziemy mieli nic. Ale jeżeli już gdzieś to ziarno zasiane padnie na żyzną glebę, to już potem ruszy wykładniczo, bo jedna osoba powie trzem, te trzy powiedzą kolejnym czterem i to po prostu poleci.
[29:50] - No tak. Ja prawdę mówiąc nie znalazłem. Napiszę do pana Leonarda, bo jest na YouTubie. On też jest na Facebooku, można się z nim skontaktować. To nie jest już anonimowa osoba. To nie jest oczywiście jego prawdziwe imię i nazwisko, natomiast po prostu można się z nim skontaktować. I zapytam się właśnie dlaczego, bo on coś tam właśnie mówił, że mu ci kosmici przekazali, żeby nie. Jakieś takie dyrdymały trochę dziwne. Ale trudno powiedzieć. On miał problemy ze służbami specjalnymi.
Odwiedzali go i zastraszali i helikoptery latały nad jego domem, które filmował też. Po prostu ewidentnie latały w taki sposób, które jak wojsko i służby specjalne pokazują swoją siłę, to po prostu 10 metrów nad twoim domem Wysyłają helikopter, a to był helikopter Chinook z dwoma śmigłami, wojskowy, który wydaje straszny hałas. Pokazali, że oni mogą sobie latać nad jego domem i on może g zrobić. Bo co może, na policję zadzwoni? I co policja zrobi? Nic. Podjedzie policja, to ten helikopter już odleci. I co policjanci powiedzą? Gdzie ten helikopter? Był, ale nie ma.
[31:12] - Szczególnie, że kim niby jest policja wobec służb?
[31:15] - O to chodzi.
[31:15] - Przede wszystkim.
[31:17] - Więc to pokazuje, że oni mogą łamać prawo, mogą robić, co chcą, a ty nie możesz nic w kraju demokratycznym, bo on mieszka w Wielkiej Brytanii. Były tam takie rzeczy, że on w Stanach mieszka, bo on rzucał wcześniej, żeby ukryć swoją tożsamość, że w Stanach mieszka i tak dalej, a on mieszka w Wielkiej Brytanii, jest Brytyjczykiem. Chyba że czegoś nie wiem, ale z tego, co mam dane i z akcentu rozpoznałem, że jest Brytyjczykiem, bo można go posłuchać też, mieszka właśnie na Wyspach. Dużo jeszcze można powiedzieć. Jak oceniasz? Oczywiście na większości forach teorii spiskowych, rzeczy niewyjaśnionych uznano go za fałszerza, za oszusta i nie ma o czym dyskutować nawet.
[32:08] - Wiesz co, on w tym momencie prywatnie dla mnie nie jest wiarygodny. Natomiast jedno bardzo szybko może go uratować. Niech upubliczni to, jakich modyfikacji dokonał. Może to zrobić bardzo łatwo, ponieważ on to samodzielnie wykonał i spokojnie jest w stanie się w tym momencie obronić. Jeżeli pokaże te modyfikacje na zasadzie: „Słuchajcie, pełna transparencja, ja nie mam nic do ukrycia i mam wam coś do przekazania”. Nie ma technicznie powodu, dla którego miałby ukrywać to, w jaki sposób to zostało zrobione. Jeżeli kiedykolwiek się przyzna, w jaki sposób, jakich modyfikacji dokonał, wtedy będzie możliwe zweryfikowanie. Nawet komuś się tam nie uda. Komuś się nie uda, tak jak z Technium, Keshe i tak dalej. Komuś się nie uda, ale komuś się uda, komuś jeszcze innemu się uda i wtedy będziemy mieli jasne podejścia.
Natomiast w tym momencie ten człowiek, przykro mi, nie jest weryfikowalny, a biorąc pod uwagę skalę materiału, jaki on dostarcza, to jego słowo, słowo tak naprawdę obcego człowieka, w tym momencie jest to odrobinkę dla mnie za mało, żeby mu zawierzyć. Potrzebuję jakiegoś odrobinkę twardszego dowodu, ponieważ bądźmy szczerzy, mi też się zdarzało wstawiać, robić dziwne zdjęcia i wysyłać różnym ludziom, którzy chcieli bardzo coś zobaczyć. Pomysł spoko, natomiast nie ma powodu, żeby on ukrywał technologię, w jaki sposób zostało to wykonane.
[33:41] - Tak, też mi to nie pasuje, że przecież jakby upublicznił to, to by trochę zachował swoją nie tyle wiarygodność, co bezpieczeństwo. Bo jeżeli helikoptery już latają nad jego domem, to służby specjalne, wojsko, jakiś dziwny rząd światowy i tak dalej się już interesuje, już jest wkręcenie. Tak jak mówi Natanek, że diabeł się interesuje, to te służby się panem Wilsonem interesują.
[34:03] - No tak. Dobra, to czemu go po prostu nie zdejmą pewnego pięknego dnia i koleś przestanie publikować, technologia zostanie zakopana razem z nim w trumnie i pozamiatane.
[34:12] - I pozamiatane. Tak po prostu to już technologia będzie, więc jego zabicie nic nie da.
[34:18] - Dokładnie. Tutaj jedna ważna rzecz, której mnie mój ojciec nauczył, że najcenniejszą rzeczą, z jaką się spotkamy w świecie, jest informacja. I to nie zdjęcia, jakiś materialny produkt jego wiedzy, tylko właśnie informacja, w jaki sposób to zostało zrobione. Dopóki to przez tyle lat, nie wiem, mi się kojarzyło jakoś z 2014, 2015, bo wtedy o nim usłyszałem. Ale faktycznie na pewno zweryfikował to dużo lepiej.
[34:46] - Dużo wcześniej. Ja jeszcze słyszałem przed 2010 rokiem.
[34:49] - Jasne. Jeżeli przez tyle lat na pewno to pytanie zostało wiele razy zadane. Ja mam taki teleskop. Weź mi powiedz, jak to zrobić. I co? Nie, bo nie? Kurde.
[35:01] - Na jego obronę mogę powiedzieć, że niektórzy ludzie są tacy, którzy nie chcą się dzielić swoimi sekretami, chcą po prostu zachowywać je tylko dla siebie. Na przykład są ludzie, którzy pracują nad wolną energią, free energy. Mnóstwo tych badaczy po prostu nie upubliczniało tych danych. Jeżeli nawet, to tylko skąpe informacje, częściowe takie wrzutki, bardzo nieduże. I tych badaczy była większość. Większość właśnie nie upubliczniało wszystkiego, tak samo jak Tesla. W tamtych czasach to może jeszcze można Tesli wybaczyć, bo po prostu nie miał możliwości publikacji. Nie było internetu, nie było prasy wolnej takiej. Rozumiem, że była prasa, tylko koszt druku gazet naukowych i tak dalej był tak horrendalny, że nikt Tesli specjalnie nie drukował tych rzeczy. Ale żeby wydać na przykład książkę.
Tesli też nikt nie chciał wydać książki i tak dalej, bo książka to musi być już odpowiednio napisana, a wariatowi nikt nie będzie wydawał książek. Natomiast dzisiaj już nie ma tego usprawiedliwienia, a jednak większość badaczy wolnej energii, free energy, utajnia, nie mówi o tych sprawach. Czy chcą zarobić na tym? Może pan Wilson też chce na tym zarobić w jakiś sposób. Nie wiem, sprzedaje komuś te zdjęcia, robi różne rzeczy. Trudno powiedzieć. Wyjątkiem jest na przykład pan Keshe, który wszystko upubliczniał. Ale to jest wyjątek. Naprawdę takich ludzi jak Keshe jest niewielu. Chociażby ja mogę podać 10 w tej chwili, rzucić 10 nazwisk ludzi, którzy zajmowali się free energy i utajniali swoje rzeczy.
Na przykład Bruce DePalma, na przykład Stanley Meyer. Pan Keely to też wcześniej, ale z takich jeszcze znanych, żeby z głowy, Paul Brown, kolejna osoba. Większość z nich została zamordowana. Akurat tych trzech, co wymieniłem, zostali zamordowani. I wielu, wielu innych, których można zobaczyć. Chociażby pan Rossi też w dużej mierze utajnił swój projekt i tylko pewne części jego podał do wiadomości, tej zimnej fuzji. Więc takich naprawdę ludzi jest dużo, którzy nie publikują i tak naprawdę nie wiemy, czy to działało, czy nie. Ci, co zostali zabici, to można podejrzewać, że mogło działać, co robili. Natomiast Natomiast w przypadku pana Wilsona jest to tak.
[37:25] - Bądźmy szczerzy, ci ludzie, którzy zostali zamordowani, zmarli na zawał serca lub na raka pewnie.
[37:34] - Nie, na raka na przykład jeden w restauracji został otruty.
[37:38] - Klasyka gatunku.
[37:39] - W restauracji otrucie to rzadkość chyba. Idziesz na kolację i fiu. I jesteś dziwny.
[37:46] - Natomiast on powinien już mieć w tym momencie świadomość, że jeżeli jest na celowniku, jeżeli mówi o tym, że jest na celowniku.
[37:55] - Ale do restauracji nie pójdziesz?
[37:58] - Dobra, nie pójdziesz do restauracji, ale oni są nawet, podejrzewam, w stanie podmienić twój ulubiony supermarket i twój ulubiony produkt tak, żeby każdy zabijał, a wszyscy ludzie w tej restauracji byli podstawieni. A z drugiej strony, jeżeli chce na tym zarobić, niech poda swoją cenę, a w tym momencie zacznę kampanię crowdfundingową, żeby to od niego wykupić i upublicznić.
[38:19] - Nie da się rady, myślę, bo on by oczekiwał pewnie iluś milionów.
[38:24] - Tutaj możemy sobie spekulować.
[38:27] - Jasne, ale jeżeli ta technologia byłaby prawdziwa, faktycznie działająca, to może akurat na Nobla to trochę przesada, bo nobliści to jest bardziej polityczna w tej chwili nagroda, ale jakąś dobrą nagrodę czy doktora honoris causa na pewno by otrzymał z niejednej uczelni. Jeżeli pan nasz, Szwendała, noblista Lech Wałęsa dostał dziesiątki tych doktorów honoris causa nie wiadomo za co, bo tak naprawdę to są jakieś naukowe tytuły, które za coś się daje konkretnego. Nie za to, że obalił komunę czy jakieś inne hasła, tylko za coś konkretnego, czy w politologii, czy w historii, czy w językoznawstwie. W każdej dziedzinie coś musi osiągnąć, żeby dostać tego doktora honoris causa. Natomiast daje się je na lewo i prawo, ale za takie coś, za takie odkrycie to absolutnie. Myślę, że każda uczelnia by się mogła bić za takiego człowieka. Ale z tego, co wiem, on niby mówi, że mailował z różnymi naukowcami i tak dalej i mu potwierdzali, że w tajnych laboratoriach, w tych czarnych projektach ta technologia jest od dawna znana i jest ona wielokrotnie lepsza, udoskonalona znacznie. I ona jest używana. Ale mówię, ona nie jest upubliczniona ze względu na to, tak jak on twierdzi i pokazuje w tych mailach, że ludzie nie mogą o tym wiedzieć, że tutaj nad nami ten kosmos najbliższy, taki bliziutki kosmos do kilkuset kilometrów nad naszymi głowami tętni życiem, jak można by to określić, czyli tętni od dziwnych statków, dziwnych obiektów i nie wiadomo, czy tam są ludzie, czy tam są kosmici, czy ludzie z kosmitami, co tam się dzieje. Nie wiemy tego.
[40:17] - Podobny temat był poruszany w „Ringmakers of Saturn”.
[40:23] - W tej audycji, którą robiłem?
[40:24] - Tak, która się odwoływała do bodajże książki, jeżeli mnie pamięć nie myli.
[40:29] - Tak, ta książka nigdy nie została wznowiona i nie wiem dlaczego, bo jej ceny osiągają do tysiąca, nawet paru tysięcy euro czy dolarów. Nie wiem, dlaczego nie wznawiają druku tej książki.
[40:40] - A komu byłoby to na rękę, żeby to wznowić? Jakiemuś wydawcy. Natomiast przyjdzie do niego pewien smutny pan, który da mu więcej, niż on będzie w stanie zarobić na tej książce.
[40:51] - Autor już nie wiem, czy jeszcze żyje, bo on już jest po dziewięćdziesiątce.
[40:58] - Autor tutaj ma mało do gadania, wydawca może sobie co najwyżej pogadać.
[41:02] - Bergrun on się nazywa, były pracownik NASA. Wydawca, wiesz, w Polsce tak naprawdę się piraci książki. To znaczy większość wydawców polskich nie płaci tantiem, nie płaci żadnych praw autorskich autorom amerykańskim. Dowiedziałem się. Po prostu jest jakaś luka w prawie, że niby powinni, ale to amerykańskie coś tam, jak jest mały druk do paru tysięcy sztuk książki. Bo jak milionowy jest nakład czy kilkaset tysięcy, a takich nakładów nie ma w Polsce, jak sprzedaje się książkę tysiąc sztuk, to już jest super. Więc tak naprawdę nikt się tym nie przejmuje. Pytałem się różnych autorów zagranicznych, którzy sprzedają duże ilości nawet za granicą książek, to z Polski były wydawane ich książki, ale nikt nigdy złamanego centa nie zobaczył od tych wydawnictw. Nawet się nie zgłosili te wydawnictwa. Byli zszokowani nawet, że w Polsce wydawane są ich książki, bo z reguły po prostu powinno się jednak takich rzeczy dopilnować, że jednak jakaś praca była włożona w to.
[42:07] - Dobrze, to tak tyle. Wiesz co, jeszcze jedną kwestię, bo tak się do tych Pokemonów doczepiłeś. Natomiast troszkę mnie to rozłożyło, bo naprawdę sorry, ale powtarzasz niezweryfikowane bzdury. Pokemon Go oczywiście pojawiły się kontrowersje ze względu na uprawnienia tejże aplikacji.
[42:28] - Do kamer.
[42:30] - Do kamer oczywiście, natomiast jest to pochodna aplikacji Ingress, która operuje na tych samych rejonach, na tych samych miejscach od ponad trzech lat. I nikt nikomu tutaj nie wadził. Pokemon Go ma dużo większy hype, dużo więcej ludzi w to poszło, natomiast baza jest ta sama. Natomiast to, co chcę podkreślić, Pokemon Go został zhackowany przez haktywistów, którzy zweryfikowali, jakie dane są przesyłane. I dane z kamery nie są przesyłane. Natomiast tutaj uprzedzę, bo zaraz pewnie mi powiesz, nie są przesyłane żadne dane, których nam się złamać nie udało. Więc wiemy, jak wygląda komunikacja aplikacji z serwerem i na ten moment ja ci to gwarantuję, że zostało to zweryfikowane, że nie ma czegoś takiego, że ten obraz, który zostanie przeskanowany z kamery, trafia gdziekolwiek dalej poza telefon. Ten obraz jest wykorzystywany tylko do rozszerzonej rzeczywistości, czyli że po prostu kierujesz sobie aparat swojego telefonu na podłogę i tam ci wyskakuje Pokemon.
[43:34] - Ja bym tego nie odrzucał od razu ze względu na to, że w tej chwili może nie ma takiej potrzeby, bo po prostu będą następne, kolejne wersje tej gry, bo to jest tylko, żeby przyzwyczajać ludzi do tej gry. Ja nie mówię, że teraz już to musi być włączone, o czym mówisz.
[43:50] - Oczywiście, zdaję sobie z tego sprawę.
[43:52] - Ale w przyszłości to będzie wykorzystywane do tego na 100%. CIA to finansowało. Nie finansuje CIA projektu, żeby na nim zarabiać, bo CIA nie jest do zarabiania. CIA jest do kontroli nad światem. To znaczy CIA nie kontroluje świata tylko nad CIA, nad szefem CIA są ludzie na przykład z grupy Bilderberg czy jeszcze z grupy Bilderberg wyżej.
[44:12] - Tutaj to powiązanie jest naprawdę zbyt luźne, ponieważ Pokemon Go nie został, bo o tej firmie z Johnem Hankiem, który pracował wcześniej w jednej innej komórce Google'a, gdzie faktycznie było to powiązanie z tym producentem chipów bodajże. Natomiast on potem wystartował startup Niantic Labs, który zaczął pracować w grach opartych na rozszerzonej rzeczywistości, na czymś nowym, na tym właśnie, że ludzie są wyciągani i tak dalej. Także to jest powiązanie tej osoby, natomiast nie firmy. Tutaj bardzo jasno chcę podkreślić. Trochę go prywatnie bronię, bo Hanka udało mi się poznać i znam człowieka prywatnie z racji zawodu i paru innych rzeczy. I to nie jest psychopata. To nie jest człowiek, który robi takie wrażenie.
[45:01] - Ja nie mówię, że jest psychopata. To nie jest tak, że wszyscy są psychopatami. Psychopatami są ci, co na górze: Rockefellerowie, Rothschildowie. Mówimy o tych, którzy rządzą. Ale jakbyś zobaczył tych ludzi, ich twarze podczas spotkania Grupy Bilderberg, ja ci gwarantuję, że dziewięćdziesiąt kilka procent to są psychopaci. Na przykład żona Radka Sikorskiego jest na 99% psychopatką. Może mogą mnie do sądu podawać, ale widać wyraźnie, że ona jakieś przeszła rytuały. Jej wzrok po prostu jest jakby był gdzieś indziej. Na zdjęciach można zobaczyć, ja widziałem ją tam osobiście też. Radosława akurat nie udało mi się zobaczyć, ale zdjęcia są.
Przepraszam. Pan Ranek Sikorski, Radosław Sikorski jednak widać, że jest normalnym człowiekiem. Jeszcze, póki co, bo nie przeszedł. Po prostu po oczach bardzo łatwo rozpoznać. Szef w tej chwili Grupy Bilderberg, pan Castries to jest gość, który od razu wygląda na mega szatana, na szatanistę. Jak ktoś miałby być opętany, to na pewno on. Nie zachowują się ci ludzie normalnie. Ja nie wiem, czy oni są opętani, czy co, ale psychopatami są na 100%. Ci ludzie są na 100% i oni nie mają żadnych skrupułów. Nie mają skrupułów, że kogoś nawet zabiją.
Jakby mogli kogoś zabić, to by zabili bez wahania. Czy dziecko, czy kogokolwiek. To są naprawdę psychopaci bez zastanowienia nad swoimi czynami, tylko aby osiągać cele, które sobie tam założyli. I ja nie mówię, że ci ludzie, którzy dla nich pracują, czy że ci wszyscy policjanci. Na przykład mnie jeden indagował policjant, tajniak. Myślałem, że mnie zaraz wrzucą do samochodu, bo po prostu tam było kilka razy więcej policji niż dziennikarzy czy ludzi protestujących było mniej niż policji tam. Myślałem, że mnie po prostu wrzucą i wywiozą. Na szczęście nie, bo nie fikałem za bardzo. Człowiek się trochę boi, jak widzi tajniaków, którzy mogą wszystko, którzy mają z Bilderbergu takie czerwone proporczyki, czyli tajniak, który jest wewnątrz ochrony Bilderbergu. I jego wzrok ewidentnie wskazywał, że przeszedł rytuały, bo to da się rozpoznać.
To nie jest coś takiego. I widziałem, że ten człowiek jest po prostu zdolny do zabicia kogoś, do zabicia dziecka nawet. Po przejściu tych rytuałów to są ludzie, którzy naprawdę nie mają żadnego morale i nie ma z nimi żartów, bo jakiś policjant taki, który pałką może przyłożyć, to on nie jest groźny, bo to jest zwykły człowiek, który po prostu może pobić cię czy coś, ale cię nie zabije. Natomiast tamten człowiek, jeżeli będzie zlecenie, to po prostu cię wywiozą do lasu, zabiją. Rozumiesz? Policjant może to zrobić. A ci ludzie to są tak jak zwykli policjanci. Tak jak mówisz o tym panu, który stworzył aplikację, to tak jak zwykli policjanci, którzy po prostu są w tym systemie i nie mogą wyjść, bo coś tam robią.
[47:50] - To znaczy wiesz, mogą, nie mogą.
[47:52] - A jak wyjdą, to skończą jak twórca. Pamiętasz, taki twórca ostatnio zginął związany nie z Bitcoinem, tylko taki portal był. Kurczę, zapomniałem w tej chwili. Został z samobója, niby samobójstwo popełnił, ale tak naprawdę wiemy wszyscy, że-
[48:04] - To takie rzeczy się zdarzają.
[48:05] - TrueCrypt chyba, twórca TrueCrypt. Dobrze pamiętam?
[48:08] - Tak, dokładnie. Przecież też Mardock, który zarządzał rozwojem Debianu, tak samo zginął w dziwnych dość okolicznościach. Także takie śmierci się zdarzają. Natomiast Niantic Labs to nie jest jakaś wielka korporacja. Tam pracują 23 osoby. To jest naprawdę maleńka firemka, jakby się nie wydawało. Faktycznie została doinwestowana, dostała 50 milionów dolarów rok temu, natomiast dostała to od Nintendo, który jest właścicielem marki Pokemon. Jest to zwyczajnie na ten moment projekt komercyjny, natomiast z pewnych powodów patrzę temu projektowi na ręce i gwarantuję ci teraz po prostu swoją wiedzą informatyczną, że to, co mówisz, to jest po prostu powtarzanie foliarskich bzdur z całym szacunkiem i wymysłów. I nie ma w tym momencie w tej aplikacji nic szkodliwego, oprócz oczywiście głupoty ludzkiej, bo już dzisiaj był news, że jakiś koleś próbując złapać Pokemona podczas prowadzenia samochodu rozwalił się na drzewie i to jest faktycznie autentyk. A ta kwestia, którą poruszył stały słuchacz, że w obozie koncentracyjnym były Pokemony.
Tak działa aplikacja, że one się pojawiają w losowych miejscach na całym świecie i to naprawdę zależy tylko i wyłącznie od twojego wychowania i tego po prostu, jak cię matka wołała na obiad za młodu, żebyś po prostu miał tę świadomość, żeby będąc w Auschwitz nie łapać Pokemonów. Bo równie dobrze możesz sobie siąść kurczę na ławeczce i zacząć napieprzać w Angry Birds, bo kto ci zabroni? I to jest mniej więcej ta sama skala. Także tutaj nie demonizujmy i nie powtarzajmy wszystkiego, jeżeli coś będzie, tak jak mówisz. Jest potencjał w tych uprawnieniach, wiele aplikacji.
[49:42] - Tak, bo to jest dwójnasób robota, że po pierwsze jest robienie z ludzi zombiaków, bo ludzie zamieniają się w zombie. Umówmy się, w tej grze ludzie po ulicach chodzą jak zombiaki i w ogóle zachowują się jak zombiaki, zamiast budować te urządzenia cache czy robić coś sensownego dla ludzkości, cokolwiek. Albo nawet dla siebie, wziąć jakiś instrument, coś pograć, zrobić coś ambitniejszego, to grają w jakieś strasznie prymitywne gry. Ja nie mówię dzieci, dzieci niech sobie tam robią, co chcą, ale mówię o dorosłych ludziach. I później na przykład wiem, że jakiegoś lekarza, filmik widziałem, że lekarza złapali, studenta medycyny. I wyobraź sobie, że później taki lekarz będzie cię leczył. To przecież on g będzie wiedział, bo zamiast studiować, zamiast interesować się medycyną, to on gra w grę, która lasuje mu mózg. Sorry, tacy lekarze, tacy inżynierowie, którzy będą, to w kosmos daleko nie polecimy. Niestety, zatrzymamy się na Ziemi.
[50:43] - Prywatnie wolę, żeby łapał Pokémony, niż żeby popadł w alkoholizm na przykład czy w telewizyjne pranie mózgu. Naprawdę wolę. Wszystko jest dla ludzi. Natomiast z umiarem. Jeżeli ktoś ten umiar będzie łamał, to wiadomo, będzie to po nim widać i faktycznie to doprowadzi do różnych rzeczy. Natomiast jak mówię, Pokémon Go nie jest czymś bardzo nowym. Ingress, który istnieje od ponad trzech lat, jest inną grą osadzoną w świecie rozszerzonej rzeczywistości. I my do tych samych obiektów chodzimy od ponad trzech lat. Nikt nas nigdy nie zauważył, nikt nam nigdy nie robił problemów. Zdarzało się, że ktoś przeskoczył przez jakieś ogrodzenie.
Natomiast to się dzieje już od trzech lat, tylko na dużo mniejszą skalę. Teraz po prostu się zrobił hype, bo Pokémony wszyscy znają.
[51:32] - Ale ta gra była starsza, tak?
[51:34] - Niantic Labs jest startupem Google'a. Nieco ponad trzy lata temu powstała gra Ingress o dość mocnym fabularnym tle, skupionym na troszkę niekończącym się serialu science fiction, można powiedzieć. I to między innymi skłoniło ludzi do zgłaszania tak zwanych portali pomiędzy światem naszym a tym światem z gry, gdzie według linii fabularnej Ingressa chodziło o miejsca, które inspirowały. Przykładowo jakieś piękne murale, rzeźby, pomniki, zabytki, architektura i tak dalej. I ludzie chodzili, zgłaszali, że to jest coś fajnego. Wysłaliśmy tam rzeczy takie, że jeżeli ktoś przyjedzie do twojego miejsca, coś, żeby się tym pochwalić, że ktoś obcy przyjeżdża i chcesz pokazać mu smaczki swojego miasta, swojego otoczenia, to to się wtedy nadaje na takie miejsce, na tak zwany portal. Niantic miał to z całego świata, bo to jest hype na cały świat.
[52:44] - I teraz to wrzucili do tego, tak?
[52:46] - Tak. I dokładnie to zostało tam troszkę obcięte, bo w dzisiejszym Pokémon Go jest tych obiektów dużo mniej, natomiast ta baza została wykorzystana. Te same mechanizmy chodzenia i tak dalej, reprezentacji użytkownika jako obiektu na mapie w rozszerzonej rzeczywistości, gdzie jesteś, poruszasz się strzałeczką czy ludzikiem, jak w Pokémon Go na mapie, to jest ten sam silnik, to jest ten sam producent. I jak mówię, ta rozszerzona rzeczywistość istnieje już w grze od trzech lat i nikt, dobra, umarli od tego, ale to są zupełnie inne historie.
[53:20] - Nie, jasne. Potrzeba, ja ci dziękuję, bo muszę lecieć z tematem audycji dalej. Także dziękuję ci za te informacje. Także sprostowaliśmy tutaj moją niewiedzę. Ja mówię, ja w ogóle nie mam Androida.
[53:33] - Jeżeli coś się będzie działo, to dam ci znać, bo patrzę, trzymam na pulsie.
[53:37] - Co się z tą grą będzie działo, ile zzombienia będzie, czy to zzombieniem można nazwać, że to zzombienie ludzi przez grę Pokémon Go nastąpi.
[53:46] - Okej, dzięki, do usłyszenia.
[53:48] - Dzięki, Potrzeba. Trzymaj się, miłego weekendu. Cześć. Hej. To był Potrzeba z wyprostowaniem informacji dotyczących także tematu audycji, ale przede wszystkim Pokémon Go, tej gry, ale i Johna Leonarda Wilsona, który trzyma w tajemnicy te swoje technologie. Bo kim jest pan John Leonard Wilson? Brytyjczyk, około 60 lat, astroamator. Tyle wiemy. Który wynalazł metodę obserwacji gwiazd. Co ja mówię.
Gwiazd też, ale przede wszystkim planet i obiektów bliskich Ziemi, czyli powiększania małych obiektów, które można zobaczyć, fajne szczegóły, bo jeśli chodzi o obrazy z Hubbla, czyli te dalekie obiekty, to jednak dosyć słabo wyglądają. Nie są zupełnie tak spektakularne jak Hubbla. Natomiast te bliskie obiekty, które zwykłymi teleskopami bardzo trudno objąć, bo są zbyt małe. Na przykład ISS. Żeby zobaczyć ISS, ona jest dosyć słabo widoczna, czyli ta baza International Space Shuttle, czy międzynarodowa baza kosmiczna. I właśnie jeśli chodzi o Oto pan John Leonard Wolfson ma sprzęt, który umożliwia oglądanie, rozmyte troszeczkę, faktycznie rozmyte te obiekty, ale jednak bardzo w dużym powiększeniu, że widać coś tam. Są porażające. Są to obiekty, jeżeli to jest wszystko prawda, co pan John Leonard Wolfson mówi i pokazuje nam, że to nie są jakieś fejki, że nie wymyśla sobie tych rzeczy, tylko faktycznie to robi, to jest to porażająca wiedza. Porażająca wiedza, bo pokazuje, że tak naprawdę nic nie wiemy, co się dzieje na naszej orbicie ziemskiej. Że to, co tam się dzieje, jest zupełnie inne niż to, co nam próbują oficjalne media i nauka mówić.
Czyli tak naprawdę rozwój zdobywania kosmosu nastąpił, ale nam się mówi, że nie nastąpił, że jesteśmy cofnięci. Że się nie rozwijamy od 60. lat, że od 60. lat stoimy. Jakieś sondy wypuszczamy, żeby oglądać Jowisza czy Plutona i tak dalej, ale to takie bzdurki. Żadnego zdobywania kosmosu nie ma. Natomiast tutaj to pokazuje, że jednak jakieś zdobywanie kosmosu jest. I to nie jest tak, że już nie ma wahadłowców, wszystkie są uziemione. Jakiś tam chyba jeden bezzałogowy jest tylko. Że tylko rakietami dużo mniej zaawansowanymi niż kiedyś latamy w kosmos.
Taka rakieta jak Saturn, nawet nie można porównać żadnej rakiety do takiej rakiety jak Saturn dzisiaj, która wynosiła ludzi na Księżyc, astronautów, czy też rakiety radzieckie, które wynosiły sprzęt na Księżyc, czy też na Wenus, na Marsa, na inne planety. Bardzo ciężki sprzęt, szczególnie na Księżyc, to ciężki sprzęt Rosjanie też wysyłali. Pan John Leonard Wolfson pokazuje, że tych obiektów jest cała masa i one są wszędzie. Cała Ziemia jest opleciona tymi obiektami. Czy to są tylko ludzkie obiekty, czy też kosmitów? Kto wie. Tego nie wiemy w tym momencie, ale wydaje się, że część na pewno jest ludzka. Chociażby ta baza kosmiczna z satelitów z 800 jest na orbicie, jak nie więcej. Szacuje się 800, ale być może znacznie więcej. Tutaj na czacie, bo jak jesteście na czacie, to ja wam wkleję od razu kanał YouTube'owy, żebyście sobie zobaczyli te filmiki, jak one wyglądają.
Robią naprawdę wielkie wrażenie. Może nie są to takie, jak jesteśmy przyzwyczajeni, idealne, czyste jak NASA pokazuje. Wiecie co pokazuje NASA? NASA pokazuje oszustwa na zasadzie animacji. 90% filmów pokazywanych przez NASA to są animacje. To jest naprawdę straszne. Tak oszukuje się ludzi. Większość ludzi myśli, że to są faktyczne zdjęcia NASA. Nie, to są animacje, jakieś łaziki pokazuje. Tak jak komuniści kiedyś robili też jakieś wizualizacje i tak dalej, a tak naprawdę to jest ściema.
NASA ściemnia. Te filmy NASA, jak sobie zobaczycie, to wcale nie są jakieś super, które są faktycznie filmowane, a reszta to są animacje komputerowe. Nawet podejrzewam, że za ISS też jest animacja komputerowa. Jest kilka takich rzeczy, które świadczą o tym, że to animacje puszczają, a nie faktyczny wygląd Ziemi. Jest z nami Grzegorz. Witaj Grzegorzu.
[59:34] - Dobry wieczór. Cześć Klaudzie, witam słuchaczy.
[59:37] - Dobry wieczór. Takie pytanie, czy słyszałeś o Johnie Leonardzie Wolfsonie? Czy widziałeś jego filmiki, zdjęcia, które on robi?
[59:45] - Nie, niestety.
[59:46] - Księżyca też i obiektów.
[59:48] - W tym temacie jestem noga, przyznaję się bez bicia. O Keshe coś tam słyszałem w Radiu na Fali, ale to takie urywki. Nic konkretnego.
[59:58] - O Keshe tak, to odsyłam do Radia na Fali, bo ja Keshe to miałem tylko jeden temat audycji taki trochę niezupełnie wyszedł, bo zarówno byli przeciwnicy, jak zwolennicy Keshe niezadowoleni z mojej niewiedzy trochę, bo mówię, tego tematu mocno nie zgłębiłem.
[01:00:14] - Tak, to już trzeba troszkę fizyką się zajmować chyba, tak? Żeby tłumaczyć te zależności, które tam zachodzą.
[01:00:26] - To chyba XXI-wiecznej fizyki, bo tam są rzeczy takie, które są przez normalną naukę i fizykę nieuznawane. Więc według oficjalnej wiedzy to jest pseudonauka, to, co Keshe głosi. Ja w to nie wchodzę, w te rzeczy, bo tak jak mówiłem, zawiesili mi na Wikipedii konto kiedyś, pamiętam ileś razy za to, że wrzucałem różne rzeczy. Zresztą mogę się pochwalić, że dużo spiskowych rzeczy to ja tam nawrzucałem i do dzisiaj są pewne artykuły spiskowe czy z rzeczy paranormalnych, czy takich właśnie zjawisk niewyjaśnionych, mnóstwo tam wrzucałem.
[01:00:59] - Ludzie nie weryfikują widocznie, nikomu jakoś to nie przeszkadzało na tyle, żeby zainterweniował.
[01:01:06] - Nie, interweniowali. 80% mi chyba usunęli pracy, którą wykonałem. Ja tam naprawdę tyle rzeczy wrzucałem.
[01:01:13] - Tak, ale coś tam zostaje, tak?
[01:01:14] - Trochę zostało. Do dzisiaj się cieszę, ale najważniejsze rzeczy, które chciałem, żeby były, usunęli. Zresztą z angielskiej też pousuwali, bo Wikipedia nie ma na to miejsca. Ja założyłem taki projekt, on się trochę już nie rozwija. Będę musiał go jakoś jeszcze raz reaktywować. Może ktoś się znajdzie, kto chciałby taką konspiracyjną Wikipedię. Jest trochę w internecie takich Wikipedii konspiracyjnych, nawet w języku polskim, ale brakuje takich najważniejszych rzeczy, żeby nie wrzucać wszystkiego, żeby nie wrzucać jakichś delfinoludzi czy jakichś absurdalnych rzeczy. Tylko jak mamy spiskową, to takie rzeczy bardziej ewidentne. Nie wrzucamy jakiejś Atlantydy, nie wrzucamy jakichś rzeczy, które są absurdalne. Może niekoniecznie absurdalne, ale Sama Atlantyda do teorii spiskowych, prawda?
[01:02:01] - To jest właśnie ta bolączka teorii spiskowych, że granica między spiskami, które potem okazują się prawdą, a tymi w ogóle odjechanymi, jest tak, że nie ma tej ścisłej granicy.
[01:02:16] - Nie ma, ale szkoda czasu na takie rzeczy.
[01:02:17] - Jest takie duże pole do popisu, więc łatwo można pójść w jedną lub w drugą ekstremę.
[01:02:22] - No tak, bo po prostu trzeba postawić granicę.
[01:02:25] - W jednym ekstremum pokaż mi dowód. A kiedy on z nim rozmawiał? Też nie da się tak wysnuć teorii, bo trzeba pewne założenia zrobić. Z drugiej strony można odjechać, jeśli tych faktów w ogóle nie będzie. To jest ciężkie pole, Klaudiu, na ciężkim polu działasz.
[01:02:41] - Bo spiski polegają na tym, że masz jakieś zaczepienie. Natomiast rzeczy niewyjaśnione można rozróżnić, tak jak na przykład Atlantyda, jakieś rzeczy historyczne gdzieś, które nie mają nic wspólnego ze spiskami, bo tam nie było spisku dotyczącego Atlantydy. Po prostu jest rzecz niewyjaśniona, czy taki kontynent był, czy nie, ale nikt nie zaciemniał tej sprawy. Nikt nie manipulował w tej sprawie, bo po prostu nikt nie wie. A spiski polegają na tym, że mamy grupę milderów.
[01:03:09] - Tak, przepraszam, że się wtrącam.
[01:03:10] - Tak, jasne.
[01:03:11] - Pewnie Klaudiu, kiedy odpalałeś audycję, pewnie po pracy czy coś, temat przewodni wszyscy trąbią o Francji. Nie spodziewałeś się, że kiedy zaczniesz audycję, będzie bardziej gorący temat?
[01:03:26] - To znaczy jak gorący? O Francji, o Nicei?
[01:03:28] - Tak, teraz jest pucz w Turcji, zamach stanu. W tej chwili się dzieje.
[01:03:32] - Mówiłem o newsach, o tych sprawach, ale tu nic nie zmienimy. To się wydarzyło i wiesz, co się stanie, to się stanie.
[01:03:38] - W tej chwili to się dzieje. Wojsko się zbuntowało przeciwko premierowi i czołgami na niego jadą. Tutaj patrzę, pierwsza w nocy, news, czyli 11 minut temu: „Czasu polskiego turecki myśliwiec zestrzelił helikopter wojskowy należący do buntowników”. Wow, to grubo, już nad stolicą się strzelają.
[01:04:01] - Strzelają się. Nie wiadomo, jak to się wszystko rozegra, bo jednak ma duże poparcie, bo to premierem nie jest chyba Erdogan, tak?
[01:04:09] - Premier apelował do ludzi, żeby wyszli na ulice i z tego, co czytałem, żeby pacyfikowali wojsko, a wojsko jest dosyć zgrane i wojsko już mówi oficjalnie, że oni już władzę mają i wszystko się dzieje teraz, w tym momencie na gorąco. Więc mam taki apel, jeśli ktoś z słuchaczy troszkę zna się na temacie, siedział w tym, jakie tam siły w Turcji działają, bo to jest skomplikowany temat troszkę.
[01:04:36] - Jasne, ale zostawmy ten temat, bo to jest politologiczne. Tutaj nic nie zmienimy. To jest po prostu polityka. Co się stanie, to się stanie. Nic tu nie wymyślimy. Nawet jak będziemy dywagowali 50 godzin w tym temacie, to nie będziemy mieli żadnego wpływu na to, jakie będzie rozstrzygnięcie, bo nie mamy żadnego wpływu.
[01:04:54] - Jasne.
[01:04:55] - Ale na to, żeby zaobserwować obiekty. Tak, Grzegorzu, ale na to, co zrobił pan John Leonard Wilson, to jeżeli on to zrobił i to jest prawdą, co on zrobił, że to nie są manipulacje, że to nie są fałszywki, tylko faktycznie w swoim ogrodzie potrafił zrobić taką technologię, to każdy z was jest w stanie też osiągnąć taką technologię w swoim domu. Więc po prostu należy zakasać rękawy i robić coś konkretnego, co możemy zrobić. Bo dywagowanie to tak w polskich telewizjach jest. Kiedyś jeszcze było na przykład „Zrób to sam”, jakieś takie programy, Adam Słodowy, coś sensownego, nawet „Sonda” była.
[01:05:36] - „Miesięcznik Młody Technik”.
[01:05:38] - Dokładnie, że można było samemu coś się dowiedzieć, zrobić coś, stworzyć. Natomiast dzisiaj są tylko jakieś tańce na lodzie, na głowie i na dupie, za przeproszeniem, w ogóle bezsensowne rzeczy, które nawet do rozrywki daleko im. Bo ja rozumiem, koncert jakiś czy opera, czy koncert rockowy nawet to jest jakaś rozrywka. Natomiast taniec na głowie to może dlatego, że to się kręci na głowie, to jest, ale dla reszty to nie wiem, czy to takie fajne do oglądania. Także ten temat, myślę, zostawmy.
[01:06:10] - Okej. Takie zapytanie mam: jeśli ktoś zadzwoni, który kojarzy mniej więcej, kto zna się na aktualnych wydarzeniach w Turcji, dasz mu kilka minut? Takie zapytanie mam.
[01:06:25] - Jak mieszka w Turcji i zna naprawdę temat, to jasne, ale podejrzewam, że raczej słabo.
[01:06:30] - Nie chcesz tematu zmieniać, okej.
[01:06:31] - Nie, nie chciałbym. Właśnie wolałbym powrócić do kosmosu dzisiaj trochę, zostawić tamte tematy. Powiedziałem, co się stanie, to nie wiemy. Po prostu co się stanie, to się stanie. Tu nie wpłyniemy na to. Chyba że ktoś chce się pomodlić, pomedytować za pokojem, to bardzo proszę. Ale tutaj w audycji to raczej niczego nie zmienimy w tym względzie.
[01:06:55] - Kiedyś czytałem książkę, to była Stephena Kinga. Nie chcę żadnej analogii robić, bo to fantastyka. „Stuko strachy” i statek kosmiczny był zakopany w ziemi i pewna pani zaczęła go odkopywać i ludzie wpadali na różne pomysły. I właśnie do czego dążę? Był pewien pomysł, który był tak prosty, kilka baterii, jak trzeba było złączyć i wszyscy mieli darmową energię właśnie w tym całym miasteczku i sobie różne tam wynalazki robili. Daje do myślenia. Książka gruba i te wydarzenia bardzo powoli się rozwijały w mieście. I właśnie to mi się cały czas z tym Cash'em kojarzy, ale tak naprawdę cała gospodarka upada w jedną godzinę. Jeśli coś takiego by było możliwe.
[01:07:50] - Gospodarka nie upada, rozkwita. Upadają tylko ci Bilderbergowie. Tamci w zarządach upadają.
[01:07:55] - Ale ta dzisiejsza i na jej właśnie powstaje nowa, lepsza. Jasne.
[01:08:00] - Dokładnie. I na tym powinni się wszyscy skupić. Ja nie mówię akurat, że kesze. Niekoniecznie kesze. Są orgonity. To, co robił Wilhelm Reich. Sam taki orgonit robiłem między innymi. Mam w domu malutki orgonicik, więc po prostu dużo takich rzeczy, które można. Działa orgonowe, które można kontrolować pogodę, jeżeli dobrze to zrobimy, po prostu odpowiednio. Możemy sprowadzać deszcz albo rozrzedzać chmury, żeby deszczu nie było, czyli nie doprowadzać do kondensacji tej wody, tylko żeby ona się rozprzestrzeniła na większym terytorium albo deszcz padał gdzieś u sąsiada, a nie u nas.
Zresztą takiego newsa dostałem też. Już nie pamiętam, ktoś mi przesłał newsa w tej chwili o tym, że takie rzeczy. Chyba Jan przesłał mi, że ktoś zrobił działa antygradowe i sąsiedzi protestują, bo on gradu nie ma u siebie. Jakieś takie dziwne rzeczy, że właśnie do kontroli pogody. To jest zmora XXI wieku, o czym się w ogóle nie mówi. Kontrola pogody jest nie dlatego przez rząd niszczona, to znaczy ta wiedza o nim. Wilhelma Reicha zabito za to i aresztowano, zniszczono, spalono jego książki.
[01:09:21] - To zabito, to definitywnie są dowody, że zabito, czy takie jakieś-
[01:09:24] - Nie ma dowodów.
[01:09:25] - Atak serca dostał.
[01:09:26] - Ale w dobrym stanie gość wchodzi do ten atak serca w więzieniu. Zawsze jak atak serca, jak masz atak serca, to jest zawsze podejrzenie działania służb specjalnych, służb policyjnych po prostu. Jest taka charakterystyka. Czy oni wywołują za pomocą substancji chemicznych mu ten atak, czy też biciem doprowadzają do tego, czy po prostu potem fałszują sekcję zwłok i tak dalej. To jest kwestia do rozstrzygnięcia, ale tak po prostu jest. Tak się uznaje w służbach specjalnych, w tych działaniach szpiegowskich i różnych, że ataku serca przecież też dostał arcybiskup Życiński, który w Watykanie dostał ataku serca i przyjechał już do Polski w trumnie. Po prostu działał przeciwko Watykanowi, więc Watykan się odwdzięczył. Też przecież zdrowy był. Zawału dostał.
[01:10:25] - Watykan jest na tyle niebezpieczny, że nie jest brany pod uwagę, bo przecież to takie kościółkowe, fajne i kto by tam pomyślał, że oni mają wywiad, tak? Ale przecież to istnieje 2000 lat i oni mają ciągłość w tym temacie. Cały czas trwają. Mają na pewno-
[01:10:44] - Jeden z najstarszych wywiadów świata. Więc nie można mówić, że on tam jest zinfiltrowany, tylko raczej on infiltruje inne wywiady. I chociażby tutaj nasz też Bierut, który pojechał do Moskwy i z Moskwy też zawał dostał i też wrócił w trumnie do Polski. Ale to są-
[01:11:01] - Dobra, jeśli będzie wolną energię, to tak. Jestem noga, jak powiedziałem, więc się rozłączam i posłucham.
[01:11:08] - Jasne. Dzięki. Dzięki Grzegorzu. Trzymaj się.
[01:11:10] - Słucham dalej.
[01:11:11] - Miłego weekendu życzę. Cześć.
[01:11:13] - Hej, trzymajcie się. Hej.
[01:11:16] - To był Grzegorz. Też raczej z politycznymi sprawami. Ale mówię, o politycznych nie będziemy dzisiaj rozmawiali. Rozmawiamy o Johnie Leonardzie Wilsonie i o jego technologiach. On stosuje technologię, tak jak mówiłem, połączenia komputera, połączenia teleskopu i aparatu z dobrą CCD, czyli takiego aparatu cyfrowego z dobrą matrycą i wykorzystując komputer, żeby po prostu było bardzo krótkie naświetlanie. Jeśli dobrze zrozumiałem to, co on mówił w tych różnych filmikach czasem czy pisał, że szybkie naświetlanie, żeby po prostu wyświetlało się wtedy z dobrą rozdzielczość zrobić. Ale to chyba długie naświetlanie, nie? Nie wiem, o co chodzi. Chyba tak, bo im większe ISO w aparacie jest, tym jakby mamy większy szum oczywiście, ale możemy uzyskać więcej szczegółów. Możemy większe jakieś powiększenie zrobić na przykład i po prostu wykorzystać.
Robi to jakoś. Nikt nie wie do końca jak. Bo jakby ktoś wiedział, to by też tak po prostu nagrywał. Tutaj widzę na czacie Tamusiek pisze, że samoloty na wysokości 200 kilometrów można lornetką razy 20 obserwować. To nie jest już takie dobre. Ja mam lunetę sześćdziesiątkę. To już niektóre rzeczy fajnie widać, ale za to też teleskop. Teleskopem miałem przez chwilę teleskop. Teraz on jest u moich rodziców, natomiast czasami sobie tam oglądaliśmy Księżyc. Najlepiej Księżyc ogląda się.
To są za słabe teleskopy, żeby coś zobaczyć. Jak to można określić, żeby oglądać te obiekty, które Wilson pokazuje. Natomiast Księżyc bardzo fajnie widać. Natomiast też Wilson pokazuje Księżyc w niesamowitej rozdzielczości, porażającej. Tu oczywiście pojawiły się sceptyczne głosy też, że uderz w stół, a nożyce się odezwą, bo to zaprzecza po prostu nauce niejako też to, co się dzieje. Więc pojawiły się strony negujące już nawet w 2008 roku, nawet wcześniej już, które negowały jego I pisały. Te negacje są bardzo dziwne. Niektórzy mówią, że właśnie CIA się tym zajmuje, żeby to negować. Dzwoni Janusz, chce o Wilsonie rozmawiać. Zobaczymy czy chcesz.
Witaj.
[01:14:18] - Halo? Cześć Claude.
[01:14:19] - Witaj. Czy będziesz o Wilsonie chciał rozmawiać czy o czymś innym?
[01:14:23] - Najpierw bym się chciał odnieść do tego, co mówiłeś o tym, co pokazuje NASA, a potem o Wilsonie, bo odkąd był ogłoszony temat audycji się przygotowywałem. Oglądałem jego materiały i kilka rzeczy mi zwróciło uwagę. Pierwsze co à propos tego, co ty mówisz o tym, co pokazuje NASA, że one pokazuje głównie animacje, tak?
[01:14:41] - Tak.
[01:14:41] - To powiedz mi, co ty przez to rozumiesz, że pokazuje głównie animacje? Że ta Ziemia z kosmosu to jest animacja, czy to, co pokazuje na Marsie, to jest animacja?
[01:14:51] - Zależy. I to, i to. Pokazuje zdjęcia z Marsa też, ale pokazuje też animacje na przykład z łazikiem w tle. Nie wiem, czy widziałeś takie.
[01:14:59] - Ale widzisz Claude, tu jest feler, bo powiedz mi, jak wysyłają jeden łazik na Marsa, to kto go ma kamerować? Oczywiście, żeby pokazać to w telewizji prostym ludziom, zwizualizować im, żeby mieli pojęcie.
[01:15:12] - Zaraz. A przecież tam jest kamera. Kamera jest też na orbiterze. Widziałem, że była. Że był orbiter i z orbitera można było próbować coś uchwycić przecież z kamery.
[01:15:25] - Pamiętasz może, jak wysyłali te Curiosity i inne łaziki na Marsa? Jeśli ty mówisz o tym orbiterze, to o tym, w czym to lądowało, czy o jakimś segmencie, który jest na orbicie?
[01:15:35] - Tam to był survey. Była ta sonda, która latała dookoła, która zbierała zdjęcia, robiła Marsowi jakby z orbity. I był ten łazik, to chyba Curiosity był, tak?
[01:15:47] - Jest sonda, która latała po takiej spiralnej orbicie wkoło Marsa i cykała fotki jego powierzchni, żeby je złożyć potem w mapy marsjańskie, żeby wiedzieli, gdzie ten łazik mają wystrzelić, żeby go nie wysłali na dno krateru, żeby potem nie mógł wyjechać albo coś takiego. Tyle że jak wiemy dobrze, na Marsie panuje atmosfera, która jest bardzo pylista i jest trudno przez nią zobaczyć coś szczegółowo z wysokości orbity. I te lądowniki, w których wysyłali ten łazik, to wszyscy wiemy, to są publicznie dostępne dane, one miały taką budowę, że one, kiedy lądowały, one się rozkładały zasadniczo jak kielich kwiatu, tworząc ze wszystkich stron rampy, żeby łazik mógł zjechać. I łazik jest wyposażony w kilka kamer, ale ma tą główną czołową, przez którą NASA patrzy, żeby nie wjechali na kamień i ma chyba tam jakąś inną, która pokazuje tył głowy tego łazika, czyli tył tej przedniej kamery. A oprócz tego nie ma innych kamer. Jeśli chcą pokazać w telewizji, w „Teleexpressie” łazik Curiosity wylądował, to nie wyślą drugiego łazika, żeby za nim łaził z kamerą. Tylko oczywiście, że pokażą symulację komputerową, bo ona nie kosztuje zasadniczo nic. Rozumiesz?
[01:17:07] - Rozumiem. Ale właśnie, dlaczego dwóch nie wyślą łazików? To mnie zawsze zastanawia. Dlaczego robią tak wszystko. Ja wiem, że koszty i tak dalej, ale wysłanie jednego czy dwóch łazików, na przykład dwóch mniejszych, to nie jest aż taki wielki koszt, bo tak naprawdę wysłanie czegoś jest bardzo drogie i można to zrobić po prostu inteligentnie, a oni to robią tak chałupniczo, żeby po prostu coś wyślą, ale i tak animacje pokazują wszędzie. To tak nie powinno być.
[01:17:33] - Jakie będzie rozwiązanie inteligentniejsze? Wysłać dwa łaziki.
[01:17:35] - Na przykład dwa łaziki z dobrymi kamerami będą się kręciły nawzajem.
[01:17:38] - Wysłać dwa łaziki, ale w dwa różne rejony Marsa, żeby badać dwa różne obszary czy wysłać dwa łaziki, jeden, żeby badał i drugi, żeby badał łazik, który bada?
[01:17:49] - Wiesz, jeżeli chcą pokazać coś fajnego, mogą na przykład dwa badać. Mogą coś zbadać na przykład dwa łaziki. Kalibrować wtedy można na przykład sprzęt, żeby sprawdzić czy wszystko. Nie wiem, czasami tak się robi, czyli podwójna próba czegoś.
[01:18:05] - Te łaziki jak są wyposażone i co one tam mają w środku, to i tak każdy podsystem, w tym każde narzędzie do wykonywania badań, one mają jak systemy komputerowe w takich zaawansowanych myśliwcach, że wszystko, każdy system komputerowy, każde narzędzie jest double albo triple redundant. Tak że oni mają zapas tam. I gdyby mieli wysłać taki, to jest strata pieniędzy, bo zapominasz też o tym, że NASA to nie jest spółka komercyjna, tylko to jest spółka, która jest finansowana z amerykańskich podatków i amerykańscy podatnicy nie są najbardziej może rozgarnięci, oni się najbardziej nie palą do eksploracji kosmosu, rozumiesz? I oni też nie chcą, żeby wysyłali tam flotę tych łazików. Wysyłają jeden, ale porządny, ale taka jest tego cena, że ci pokażą w telewizji sceniczne ujęcie łazika na Marsie, ale animacje komputerowe.
[01:19:02] - Tak jest. Jasne, ja nie płacę, nie jestem podatnikiem amerykańskim. Co prawda wszyscy jesteśmy, jeżeli weźmiemy pod uwagę dług i ogólnie jak to wszystko jest zorganizowane, że wszyscy tak naprawdę pod fiod podlegamy, ale tak oficjalnie nie płacę podatków w Stanach, więc nie mam nic do tego. Natomiast mówię, po prostu można zrobić coś bardziej przemyślanie. Ja wiem, że koszty się liczą i tak dalej, ale umówmy się, to co się dzisiaj dzieje, to nie jest kwestia kosztów. Na wojny idzie znacznie więcej niż na jakiekolwiek badanie NASA pieniędzy na te rzeczy.
[01:19:43] - Wojny, czy tak chcemy, czy nie, wojny przynoszą wymierne korzyści. Rozumiesz? Wojna w Iraku ileś kosztuje, ale ona przynosi Stany Zjednoczone-
[01:19:51] - A wiesz ile baza na Księżycu by przyniosła pieniędzy?
[01:19:54] - Tak? A powiedz mi, jakie są zasoby naturalne na Księżycu?
[01:19:57] - No właśnie, na Księżycu. Jakie są zasoby naturalne Księżyca? Możesz sobie przejrzeć. To są niesamowite rzeczy, bo one są niezdobywalne na Ziemi ze względu na to, że są nieutlenione bardzo często metale chociażby w bardzo dobrej postaci. To są naprawdę rzeczy, które na Ziemi trzeba po prostu Dużo pracy wykonać, żeby je otrzymać. Można poza tym robić różne eksperymenty na Księżycu, których na Ziemi nie da się, bo jest na przykład próżnia, jest mniejsza grawitacja. Nie jestem naukowcem, nie znam się na tych sprawach, ale z tego, co czytałem, czytałem książki, w których były opisane rzeczy, że można wytwarzać w mikro czy w małej grawitacji dużo rzeczy, które są na Ziemi nieosiągalne. Dzisiaj jeszcze do końca nawet nie wiemy, co można by robić, jakbyśmy mieli bazę na Księżycu. Ta baza już dawno powinna powstać, a nie powstała z jakichś przyczyn, o których już kiedyś mówiłem.
[01:20:51] - Co do tego się trochę zgadzam, że bazę na Księżycu można by było mieć tak dla szpasu po prostu i to by nic nikogo nie bolało. Tak można utrzymywać International Space Station. Ale o jednej rzeczy zapominasz, że choćby Księżyc był zrobiony ze złota czy był zrobiony z sera, to cokolwiek jest na tym Księżycu, to trzeba po to pojechać rakietą i przyjechać rakietą. I tego koszty by były takie, że dopóki nie ma tańszej metody-
[01:21:19] - Z Księżyca jest łatwiej coś wysłać niż z Ziemi.
[01:21:21] - Czemu? Bo jest niższa grawitacja, jest mniejsza prędkość ucieczki.
[01:21:28] - Tak i Ziemia ściąga od razu.
[01:21:30] - Ale trzeba mieć taką rakietę, która będzie umiała wejść w atmosferę. Czyli trzeba mieć rakietę ziemską. I tu te koszty, jakie by były, nawet jakby złoto przywozili, to by nie pokryło kosztów tego paliwa. Dopóki nie będzie-
[01:21:47] - Ale są cenniejsze rzeczy niż złoto. Są chociażby różne izotopy rzeczy.
[01:21:51] - Dopóki nie będzie tańszej metody wysyłania rakiet niż pakowanie cysterny, która waży trzy razy tyle, ile rakieta paliwa.
[01:21:58] - Tak, ale ty bierzesz pod uwagę Ziemię. Z Ziemi jest naprawdę trudno na Księżyc dolecieć, bo Ziemia cię ściąga, natomiast z Księżyca wystarczy tylko opuścić to pole grawitacyjne. Wejść na pole grawitacyjne Ziemi jest dużo łatwiej niż odwrotnie.
[01:22:14] - Ty popełniasz błąd myślowy, który popełniali ludzie w czasach Juliusza Verne. Jak on pisał o podróży na Księżyc, to też sobie wyobrażali, że tam, gdzie się kończy pole grawitacyjne Ziemi, zaczyna się pole grawitacyjne Księżyca i się samemu leci w drugą stronę. Ale tak nie jest, bo pole grawitacyjne Ziemi, jak będziesz miał tam wiatry słoneczne i inne takie rzeczy narysowane, ono się rozciąga bardzo daleko, ale to realne, które przyciąga, jest malutkie i większość podróży między Ziemią a Księżycem jest w stanie nieważkości i tu musi być zapakowane na Księżycu paliwo, żeby oni mogli, zanim wpadną w studnię grawitacyjną Ziemi, przelecieć kupę kosmosu.
[01:22:54] - Nie przesadzajmy. Trochę tak, ale to jest 360 000 kilometrów. To jest trochę, ale nie jakiś kosmos.
[01:23:02] - To nie jest trochę. Poza tym zapominasz, że oni się nie mogą tam zatrzymać po drodze po paliwo ani sobie zrobić przerwy.
[01:23:08] - Ale oni chcą już na Marsa lecieć, jak to jest 100 milionów kilometrów.
[01:23:11] - I na Marsa się leci ile? Sześć miesięcy?
[01:23:14] - Na Marsa masz 100 milionów kilometrów. Dobrze mówię? Sześć miesięcy. Tak mówią. Ale na Marsa jest 100 milionów kilometrów. Dobrze mówię?
[01:23:23] - Nie wiem, sprawdzam.
[01:23:24] - Tak około, bo to jest od 50 kilku milionów. Jak oni chcą teraz na Marsa lecieć, to pytanie, kto jest wariatem? A nie mogą zbudować bazy na Księżycu. To są po prostu wariaci. To jest oszustwo. Zrobią to samo, co będzie w Capricorn One, czyli oszukańczy lot na Marsa. Gwarantuję wam, że w ciągu najbliższych lat to pokażą. Capricorn One, czyli Koziorożec 1 w realu będziemy mieli.
[01:23:50] - Ja tu sprawdzam w tej chwili. Od Ziemi do Marsa jest 55 milionów kilometrów i taka podróż zajmuje około 300 dni.
[01:23:57] - Zaraz. Ale od ilu do ilu? Bo jest przecież to aphelium i perihelium od Ziemi do Marsa, bo bardzo się zwiększa ta odległość i zmniejsza, bo w Księżycu jest prawie ta sama cały czas. Nie wiem, bo to jest elipsa, ale blisko.
[01:24:14] - Średnią odległość, bo jeśli wrócimy do tego, co byś tu chciał latać na Księżyc, wysyłać z niego zasoby albo na Marsa.
[01:24:20] - To jest cały czas tak samo na Księżycu. To jest niewielka różnica, bo to aphelium, perihelium na Księżycu jest niewielkie, a z Marsem jest bardzo daleko.
[01:24:28] - W takim wypadku ten lot na Marsa w tę i z powrotem, jeśli byśmy chcieli utrzymywać stały kontakt rakietowy, żeby tam latało się cały czas, to trzeba liczyć tą średnią odległość. No nie, bo inaczej to-
[01:24:39] - A ile średnia jest? 70 milionów czy ile?
[01:24:41] - Loty by musiały być obliczone na to, żeby lecieć raz do roku, jak jest perihelium i inne takie.
[01:24:50] - Ale widzisz, to nie da się tak zrobić. To są bardzo skomplikowane sprawy, bo ty liczysz to 50 milionów to nie jest chyba średnia.
[01:25:00] - Mars może być najbliżej 55 milionów kilometrów.
[01:25:04] - Najbliżej. Stary, najbliżej to jest raz na ile? Na dwa lata czy na półtora roku najbliżej? Nie wiem, co jest tam.
[01:25:13] - 55 milionów kilometrów.
[01:25:14] - A najdalej to będzie 120 czy więcej nawet 150.
[01:25:18] - To jest podróż strasznie długa.
[01:25:22] - To mówię, to są skomplikowane sprawy. Już chcą na Marsa lecieć. W jedną stronę niech lecą, ale w dwie to nie ma szans. Nie ma technologii, żeby w dwie polecieć oficjalnie.
[01:25:32] - Nie ma w tej chwili technologii. A jak kiedyś będzie, już tam montują przecież, że prawdopodobnie wkrótce polecą na Marsa komercyjnie.
[01:25:39] - Umówmy się, to są żarty. Przy technologii oficjalnej, która jest nam podawana, to jest niemożliwe.
[01:25:47] - A jaka jest technologia nieoficjalna?
[01:25:48] - Nieoficjalna ta, którą filmuje na przykład John Leonard Wilson, którą możemy sobie zobaczyć, czyli olbrzymie obiekty, większe nawet niż stacja kosmiczna ISS, które gdzieś orbitują, bardzo szybko się poruszają w dziwny sposób. Nikt nie wie, co to dokładnie jest.
[01:26:10] - Wiesz co, bo ja tu właśnie w ramach przygotowania do audycji-
[01:26:13] - To mogą być te R-71 tak zwane czy B-3.
[01:26:20] - Przeglądałem ich dużo. Trudno mi powiedzieć, ile on tych wideo ma, ale w większości one nie są długie. Przyjrzałem się i co ty mówisz, że on wrzuca jakieś zdjęcie Księżyca i inne takie.
[01:26:36] - Tak.
[01:26:37] - I mówi, że one są w fantastycznej jakości. Przecież to jest nieprawda.
[01:26:42] - Nie.
[01:26:42] - Normalne komercyjne teleskopy, nie takie cywilne, ale naukowe, mają przecież tysiąc razy lepszą jakość obrazu. A to, że on tam znajduje tak jak tu: „No denying alien base complex on the Moon 05.03.2016”, to przecież to są artefakty obrazu, które wynikają z tego, że on jest taki daremny. Zacznę może od tego, że ten facet i jego sensacje to była sensacja w roku 2008 i od tamtego czasu to wszystko, co on wtedy wrzucał, zostało rozebrane na części pierwsze. I on w kręgach ściśle ufologicznych jest zdyskredytowany.
[01:27:32] - Tak, ja powiem dlaczego i o co chodzi.
[01:27:35] - Pozwól najpierw, że ja powiem, do czego doszedłem po obserwacji przez niego wrzucanych obrazów. To, co on robi większość razy, gdzie ma na przykład obraz jakiejś maszyny obcej nad bazą wojskową, to tu się można dobrze zastanowić i jest kilka rzeczy, które wyróżniają jego fotografie. Pierwsze to by było to, że on używa aparatu cyfrowego do nagrywania tego, co mu się odbija w zwierciadle teleskopu. Moim zdaniem jedyne, co się liczy, to zoom optyczny z teleskopu, bo tam są optyczne elementy.
[01:28:11] - Tak, to widać.
[01:28:12] - Ale co on robi, to używa aparatu cyfrowego w największym zoomie, żeby mieć takie ziarno, żeby wszystkie detale obrazu były zakryte. I w tych wszystkich zdjęciach różnych rzeczy w kosmosie, struktur w kosmosie i tak dalej.
[01:28:28] - Są rozmyte trochę, oczywiście.
[01:28:30] - One są moim zdaniem celowo rozmyte na tyle, żeby nie można było powiedzieć, co to jest. A co to jest, powiem za jakiś czas. To jest wszystko celowe działanie. Wrócę do tego, co mówiłem. W tym zdjęciu statku nad bazą wojskową w USA jest biały dzień. Ale co to jest? Nie trzeba być geniuszem, żeby to zauważyć. On kręci odbicia różnych obiektów w zwierciadle teleskopu.
[01:29:00] - Tak, to fakt, że jeden obiekt jest taki. Widziałem, że to świadczy o fałszerstwie. Mówisz o tej lampie, o tej latarce, którą niby sfilmował. Myślę, że tak, że to mogło coś takiego być, bo ja nie wiem, czy on w ogóle do Stanów leciał.
[01:29:16] - Tak, ale skoro mogło być coś takiego, skoro nawet ty dopuszczasz, że on tu robił jeden przekręt, to jaki jest powód, żeby wierzyć w to, że w innych rzeczach nie miał przekrętów? Druga rzecz.
[01:29:28] - Nie ma gwarancji. Dlatego chciałem o tym powiedzieć, ale ostatnio pojawiły się nie tyle doniesienia może, ale dokładnie co jest grane, to my nie wiemy. Ja wiem, że to może się wydawać, że on to robi, że jest oszustem i tak dalej, ale być może, ja po prostu spekuluję, że może ma coś takiego, że musi jakieś fałszywki wrzucać pomiędzy tych, żeby mógł funkcjonować. Może też nie latał helikopter, tylko gdzieś od kogoś wziął, bo też są takie sytuacje.
[01:30:04] - Teraz o tych helikopterach powiem, bo mówiłeś, że już nad nim latają czarne helikoptery, już go chcą zgarnąć, już go straszą i tak dalej. Ale na tym jego koncie, gdzie on wrzuca te filmy i wrzuca wszystkie te helikoptery, które go śledzą i tak dalej, to tych helikopterów tam ileś jest. Cudowcik polega na tym, że te helikoptery przez niego wrzucane są w odcinkach czterech, sześciu miesięcy. Nie mieszkając w centrum miasta, to ja częściej widuję helikoptery.
[01:30:30] - Nie, ale zaraz. On sfilmował na przykład Chinook. Ten helikopter wojskowy taki nie lata. To są wojskowe helikoptery, które w ogóle nie latają. One tylko latają nad domem i to ewidentnie zawiśnie nad domem. Ja też miałem taką sytuację. Co prawda to nie był helikopter, tylko dron helikopter. Pierwszy raz coś takiego widziałem, który latał nad moim domem. Mam nawet na to świadków. To było parę lat temu.
I pytanie, kto co robił i tak dalej, bo to ewidentnie przelatywał nad domem i z drugiej strony latał. Oczywiście może to był przypadek, ale coś takiego miałem. Zresztą tu miałem też taką sytuację, że latał helikopter i coś sprawdzał. Nie wiem, czy mnie akurat. Nie chcę mówić, że mnie, może coś innego, ale po prostu tutaj czasami też latają takie dziwne helikoptery. Nie te wojskowe, takie zwyczajne, policyjne bardziej.
[01:31:28] - Nie znamy tożsamości tego człowieka. Nie wiemy, gdzie on mieszka, oprócz tego, że z grubsza Anglię mówiłeś.
[01:31:34] - Brytyjczykiem, tak. Nie wiem, czy w Walii, ale chyba w Anglii po prostu.
[01:31:38] - I na tym się nasza wiedza ogranicza.
[01:31:40] - My nie wiemy. Są ludzie, których ja znam osobiście i wy też, znani, na przykład Carrie Cassidy i ona wie, kim jest i przestudiowała naszym Przemaglowała tą osobę i ona jest whistleblowerem jej.
[01:31:56] - Pozwól, że skończę. Nasza wiedza, nas, którzy teraz tu mówimy, sprowadza się do tego, że to jest jakaś osoba w Anglii. W Anglii jest też taka instytucja, która się nazywa RAF. To jest Royal Air Force i oni sobie latają helikopterami. Nie możesz wykluczyć tego, że on po prostu mieszka w strefie wygodnie zlokalizowanej koło bazy RAF-u.
[01:32:18] - Może tak być. Ale ten helikopter ewidentnie latał nad jego domem.
[01:32:22] - Mogą latać helikoptery wojskowe.
[01:32:23] - Latał nad jego domem. Latał ewidentnie nad jego domem, żeby go zastraszyć. To było ewidentnie widać na tym filmie. Zobacz sobie dokładnie ten film. Tu nie ma dyskusji nawet. To był specjalnie dla niego puszczony helikopter. Umówmy się.
[01:32:38] - W tych filmików, które jeszcze oglądałem, jest jedno, gdzie leci taki groźny helikopter powoli. Ale w odróżnieniu od tych innych jego filmów, gdzie on filmuje helikoptery, były uchwycone dachy budynków. I to nie były budynki brytyjskie, tylko jakieś tureckie czy inne, czy cypryjskie. I to jest ewidentnie coś, co on sobie nakręcił na wakacjach. On nawet daje fantastyczny opis tego filmiku, że nawet tutaj uważają na mnie i tak dalej. A to po prostu jest zbieg okoliczności i to jest znak szaleństwa, że człowiek się doszukuje takich zbiegów okoliczności. Bo jak ty chcesz mówić, że patrz.
[01:33:15] - Słuchaj, a ja mam na przykład..
[01:33:17] - Czekaj, pozwól, że skończę. Jest tylko jedna rzecz w temacie helikopterów, jedna rzecz do powiedzenia. To jest pomału oznaka paranoi, jeśli człowiek się dopatruje w takich nieznacznych rzeczach. Jest takie coś, jeżeli używasz oczywiście YouTube'a, można sobie poszukać, że są tacy ludzie, którzy uważają, że ma miejsce takie coś jak gangstalking. Jest taki użytkownik YouTube'a, się nazywa Lena Kochma. To są te śmieszne wideo. Kobieta jest przekonana, że ją wszystkie czerwone auta śledzą.
[01:33:43] - Jasne, ale zostawmy te sprawy. Natomiast paranoja, jeżeli w wojsku znasz terminologię wojskową, co oznacza paranoja? To jest wyższy stan świadomości. Wszyscy wojskowi są paranoikami, to mogę cię zapewnić, szczególnie w służbach specjalnych. Dlaczego? Dlatego, że po prostu wiedzą, jaka jest rzeczywistość. I rzeczywistość jest taka. Byłem chociażby w Wielkiej Brytanii i nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale od 2013 roku jeżdżę za Bilderbergami, jak wszyscy pewnie wiecie. I zawsze na nas są wypuszczane helikoptery. I bywały sytuacje, że jak tam po lesie, wiem, że w Wielkiej Brytanii normalnie za nami był puszczony helikopter.
Za nami. Ja, moja dziewczyna i kapitan Radia Nafalin. W trójkę szliśmy i za nami był puszczony helikopter. I to nie jest paranoja. Po prostu to był fakt. Więc są takie sytuacje, tak jak ja miałem tutaj w Irlandii, że mogę też przypuszczać, bo jestem w bazach. Chociażby na przykład mam sytuację, nie popełniłem żadnego przestępstwa, ale zapala się czerwona zawsze lampka, jeżeli przechodzę w Polsce kontrolę paszportową. Co to oznacza? To oznacza, że po prostu coś im się wyświetla i zawsze mi paszport po prostu, nie zawsze skanują, ale po prostu jak skanują, to potem się im mina rzednie. Oni tam w komputer patrzą sobie, nie wiem, co tam w komputerze.
Może kiedyś się zapytam, o co chodzi. Zapala się czerwona lampka. Podejrzewam, że po prostu jestem na liście antyterrorystycznej i tak dalej wrzucony. Bo teraz wszystkich teoretyków spisku wrzucono na listy terrorystyczne razem z terrorystami. O tym już mówił tak dwuznacznie trochę Cameron, że najgorsze zagrożenie to właśnie są ci ludzie, teoretycy spisku, którzy mówią, że 9/11 to był żydowski spisek i tak dalej. Ale zostawmy tą sprawę. I te helikoptery, które widziałem, to też może nie był przypadek, że faktycznie we wcześniejszym domu to nie był helikopter, tylko mówię dron helikopter, taki większy dron jakby, który lata nad domem.
[01:35:49] - Bo są takie zabawkowe.
[01:35:50] - Nie, to było późno, to było po 12 w nocy.
[01:35:54] - Bardziej by pomogło, jaki to był rok w powiedzeniu. Czy to mógł być dron zabawka, czy nie?
[01:36:00] - To był 2014. 2014 wakacje.
[01:36:04] - No to możesz to wykluczyć, że zwyczajnie sobie dzieciaki z sąsiedztwa latają po nocy i zaglądają ludziom w okna?
[01:36:09] - To nie dzieciaki z sąsiedztwa. To był dron, taki by kosztował, nie wiem, z 50 tysięcy. To był naprawdę duży dosyć.
[01:36:15] - To może wyglądać drogo, ale taka technologia przecież to nie jest z dnia na dzień.
[01:36:19] - No może, ale wykluczyłem.
[01:36:21] - To nie jest nowa rzecz wcale.
[01:36:24] - Jasne, wykluczyłem, bo tak patrzyłem sobie. On po prostu tam wisiał przez długi czas. On bardzo dziwnie wyglądał. Był naprawdę bezgłośny. A generalnie drony powinny być jakieś takie większe, chyba głośniejsze, nie? A był naprawdę bezgłośny.
[01:36:38] - A zastanawiałeś się, czy na przykład nie doszło w twoim przypadku do czegoś, do czego przychodzi często, że wziąłeś helikopter, który był bardzo daleko i go nie słyszałeś za mały helikopter, który był bardzo blisko?
[01:36:49] - Nie, helikopter byś słyszał. Z takiej odległości byś helikopter słyszał. Jeżeli masz ciszę, to znaczy faktycznie, jeżeli masz głośno, ulice, samochody jeżdżą i tak dalej, na autostradzie jesteś, to helikoptera można nie usłyszeć. Natomiast jeżeli jest 12 w nocy, jest cicho sza, jesteś daleko od ulicy, większość ludzi śpi albo sobie gdzieś tam siedzi, ale jest cisza jak makiem zasiał. Słyszysz jakieś cykady czy pasikoniki, które tam sobie gdzieś w oddali coś tam robią. No tak, trochę przesadziłem, ale wiesz, o co chodzi, nie? To po prostu wszystko byś słyszał, a to było bezgłośne, więc to nie był helikopter, to był dron po prostu. Bo helikopter byś słyszał. Tutaj miałem w tym mieszkaniu, z tamtego mieszkania tu się przeprowadziłem i w tym mieszkaniu to był helikopter, który latał właśnie tutaj nad domem.
[01:37:45] - A słyszałeś może jakiś piszczący związany dźwięk? Bo takie wysokoprężne Te małe silniki.
[01:37:51] - Nie, nic. Był bezgłośny.
[01:37:53] - Wydają taki high pitch noise.
[01:37:56] - Bezgłośny. Ja próbowałem zobaczyć. On był dosyć ciemny, bo miał delikatniutkie światełka. Ja miałem lunetę i patrzyłem tą lunetą, ale po prostu nic nie mogłem zobaczyć. A może wtedy lunety jeszcze nie miałem? Kurde, już nie pamiętam. 2014 rok. Nie, miałem lunetę. W 2014 miałem już lunetę. Patrzyłem tą lunetą, ale nie mogłem nic zobaczyć, bo on też zmieniał delikatnie swoje położenie.
Poza tym było ciężko go uchwycić i zobaczyć, bo jak jest ciemny obiekt i jest ciemno, to lunetą też za dużo nie zobaczysz.
[01:38:30] - To jak on mógł być daleko, żeby nie uchwyciłeś go tą lunetą? To tylko dodaje przekonania, że mógł się pomylić rozmiar i dystans.
[01:38:38] - Nie, po prostu nie było widać. Było ciemno, bo akurat nie było księżyca. Nie było gwiazd specjalnie widać, więc po prostu nie było go widać.
[01:38:47] - W nocy są wszystkie helikoptery czarne, wiesz.
[01:38:51] - Ale to nie był helikopter, to ci mówię. To nie był helikopter. Wtedy to był po prostu dron. Dron, helikopter.
[01:38:57] - Mówiłeś taki dron jak helikopter.
[01:38:59] - Dron jak helikopter. Nie wielki jak helikopter, tylko dron.
[01:39:03] - Nie wielki jak helikopter, tylko w formie helikoptera z jednym rotorem u góry.
[01:39:08] - Nie, nie wyglądał jak helikopter. Właśnie nie wyglądał jak helikopter. Wyglądał bardziej jak dron. To źle powiedziałem. Nie wyglądał jak normalny dron, tylko taki, który niedobrze było widać. Nie w formie helikoptera, tylko bardziej kwadratu takiego trochę. Takiego sześcianu.
[01:39:30] - Komercyjny dron normalny.
[01:39:33] - Coś takiego. Ale bardzo dziwne to było. To miałem raz taką sytuację i tą drugą z helikopterem, który też latał tutaj z 20 minut nad domem i po prostu głośno. To była godzina 2:00, 1:30 rano, czyli wieczorem, nie rano. Wieczorem 1:30. Ja się zdziwiłem, chciałem już pisać, po prostu pismo.
[01:39:55] - To jest AM, nie?
[01:39:57] - Tak. Powiedzmy w nocy. I on napierdzielał tutaj, było strasznie głośno słychać.
[01:40:04] - A był może wypadek jakiś w okolicy czy coś takiego?
[01:40:06] - Nie, wyraźnie nie. Tu nad domem nie było żadnego wypadku, nic się nie działo. Ewentualnie to mógł być policyjny helikopter, który sprawdzał, czy nie ma upraw marihuany. Tylko po pierwsze-
[01:40:17] - O! I już mamy wytłumaczenie.
[01:40:19] - Dobra, wytłumaczenie, ale o 1:30 wieczorem to jest trochę przesada, żeby tutaj tak napierdzielać, żeby budzić ludzi.
[01:40:25] - Ktoś powiedzmy miał szopę z dziurawym dachem, w której hoduje, by było widać lampy kwarcowe albo coś takiego.
[01:40:31] - Nie, oni mają termowizyjne. Nie, bez przesady. Termowizyjne mają kamery. Oni widzą temperaturę, sobie sprawdzają właśnie dachy. Ale mówię, takie rzeczy się robi w dzień, to się robi o godzinach normalnych.
[01:40:43] - Tylko w nocy. Przecież w dzień dachy nagrzane są.
[01:40:47] - Niby tak. Nie, nagrzane, ale to i tak się nie nagrzewa. Nie, w Irlandii się nie nagrzewa. Dzisiaj akurat jest teraz wyjątkowo 24 stopnie, bo normalnie poniżej 20 zawsze jest 18 stopni.
[01:41:00] - No tak, ale to jest różnica straszna. Przecież ja nie wiem, jakie tam u was dachy są, ale u nas głównie papa albo blachówka. Przecież potwornie nagrzewa w ciągu dnia, obojętnie ile jest słońca. A coś, co jest pod tym, to jest kosmiczna różnica temperatur.
[01:41:16] - Jasne, to mógł być policyjny. Nie mówię, że nie, bo on też tak latał, że nie tak ewidentnie nad moim domem. To fakt. To mógł być policyjny. Ale wiesz, trochę to jest przesada. 1:30, 2:00 wieczorem. I to ludzi budzi. Bo to naprawdę on walił, nisko leciał.
[01:41:37] - Richard Hammond z Top Geara latał helikopterem.
[01:41:40] - Może, ale nie o tej godzinie. Zresztą zakaz jest. I to mnie tak zdziwiło trochę tutaj. Chociaż tutaj czy to jest strefa? Czekaj, czy to jest strefa? Nie. Okej, dobra. To jeszcze nie jest strefa lotniskowa, chociaż jestem parę kilometrów od lotniska i tutaj zakaz jest generalnie latania helikopterów, chyba że na lotnisko i z powrotem.
[01:42:04] - Lotnisko ma strefę swoją powietrzną i nie można latać ani nic.
[01:42:08] - Więc jest ta strefa, ale jestem chyba tak na granicy tutaj.
[01:42:12] - Przestrzeń powietrzna.
[01:42:14] - Przestrzeń powietrzna. Nie wiem. W każdym razie to nie jest paranoja, że tak jest.
[01:42:18] - No tak, ale nie możesz sobie każdego niewytłumaczonego wypadku tłumaczyć od razu, że cię śledzą.
[01:42:24] - Jasne. Ale czasami można. Tak jak ja tam na Bilderbergach, to jest ewidentnie, że helikopter za tobą lata, a nie za kimś tam, prawda?
[01:42:33] - Okej, nie byłem, nie widziałem. Nie będę mówił, że tak nie było.
[01:42:36] - To możesz mi uwierzyć. To było ewidentne. Nawet sobie tam pamiętam.
[01:42:40] - Pozostaję sceptyczny co do tego, ale twoje świadectwo jest twoim świadectwem.
[01:42:44] - Sceptyczny. Słuchaj, można być sceptycznym, że nie ma Grupy Bilderberg, a nam się tylko wydaje, że oni się spotykają. Ja wiem, że tak też może być, ale to są absurdalne rzeczy. To już schizofrenia bezobjawowa, można powiedzieć. Bezobjawowa.
[01:43:03] - To może wracając do tego tutaj Wilsona.
[01:43:05] - Dobrze, tak na koniec już. Jeszcze jak chciałbyś coś właśnie powiedzieć o tych sceptycznych.
[01:43:10] - O tym Wilsonie właśnie, bo po to zadzwoniłem. Co do tych innych rzeczy, jakie tu on filmuje i do dużej części tego jego UFO, te zdjęcia jego to są zwyczajne takie, można powiedzieć, tradycyjne zdjęcia UFO. Rozmyte, niewyraźne i nic niepokazujące. I tu mi się wydaje, tak przy innych, gdzie on nagrywa rzeczy, które tam się poruszają po niebie, już zanim dojdzie do tych rzeczy, które są w kosmosie, że te rzeczy, co tam lata po niebie, co on kręci tam w dzień i w nocy. Szukam tego filmiku jednego. Jeśli oglądasz na przykład ten YouTube teraz ze mną jego On ma taki filmik „Doomed EgyptAir flight linked to UFO sighting the same day” i tu jest data 5.24.16.
[01:44:08] - Dużo powtórek jest, bo w tym roku dużo powtórek daje.
[01:44:12] - To, co tu on robi, żeby cię wprowadzić, to co mi się wydaje, on bierze za UFO mnóstwo czasu. Powiedz mi, Klod, jesteś zaznajomiony z taką kryptydą, którą się nazywa rods?
[01:44:24] - Tak, rods. Czyli to takie stworzenia, które się bardzo szybko poruszają.
[01:44:30] - Doskonale wiadomo, co to jest.
[01:44:32] - Pojęcie fotograficzne czy co to jest?
[01:44:34] - Słucham?
[01:44:35] - Co to jest?
[01:44:36] - To zostało wytłumaczone. Jeśli nie masz nic przeciwko, nawet ci wyślę link do filmu, który to wszystko tłumaczy dokładnie. Był taki ten i te rodsy. To, że istnieje niby jakieś wydłużone latające spiralne stworzenie, którego ludzkie oko nie może zaobserwować, a ono się pojawia na kliszach i na nagraniach wideo, to nie wynika z tego, że istnieje takie stworzenie w czwartym wymiarze albo innej czwartej gęstości, tylko to jest artefakt filmu. I wyszło, że kiedy nagrano te rodsy odpowiednio szybką kamerą, to się okazało, że to są zwyczajne ćmy. A to, że one tak wyglądają, wynika z tego, że one są kręcone kamerą, która ma za małą szybkość przesłony. Jest za mało klatek, żeby one mogły uchwycić każdy jeden pojedynczy punkt ruchu, tylko one smugę tworzą, jak obiektyw o długim czasie naświetlania dawał rozmazany obraz.
[01:45:37] - Jest jakieś wytłumaczenie oczywiście. Ale czy prawdziwe?
[01:45:41] - Prawdziwe ponad wszelką wątpliwość. Tu już jest wyeliminowany ten tak zwany reasonable doubt. Tak że to jest kryptida, która została odnaleziona. Te rodsy to było coś, co mnie samego interesowało swojego czasu, bo to było bardzo ciekawe. Tyle że tu się okazało, że przyszedł taki czas, trafiła w ręce szarych ludzi odpowiednia technika i tu już było po kryptydzie. Już można było sprawdzić ponad wszelką wątpliwość to, co to jest. I tam, gdzie były w takim hotspocie, gdzie pojawiały się te rodsy — wysłałem ci, jeśli widzisz to, mam nadzieję — zostało to nagrane i to są zwyczajne pospolite ćmy, które sobie tam latają. Większość z tego, co tu się mija z tym samolotem EgyptAir, który on tu ma, i ta większość tego UFO, które on kręci, to są właśnie takie artefakty obrazu. Owady, które się mogą wydawać większe, mogą być bardzo blisko soczewki i wydają się wielkie albo jakiś bąk, który przelatuje i jest rozmazany i wygląda jak UFO w kształcie cygara i inne takie rzeczy. To tłumaczy i z tego, co oglądałem, nie znalazłem filmu, który by mnie przekonywał, że jest inaczej z tych wszystkich dowodów, jakie on daje.
[01:47:08] - Może coś być na rzeczy. Jasne, nie wykluczam. Jest to wytłumaczenie, bo faktycznie one są trochę absurdalne. Że to jakieś robaki, których gołym okiem nie widać.
[01:47:20] - Tak, gołym okiem nie widać. I on używa tej techniki, którą ci opisywałem wcześniej, że on używa na maksymalnym zoomie jakiejś cyfrówki na zwierciadle teleskopu.
[01:47:32] - I coś takiego wychodzi. Ale słuchaj, on w czasie rzeczywistym pokazywał, bo Kerry Cassidy pokazywali nam na Malcie ostatnio. Dlaczego mnie zainteresowało? Pokazywał tą technikę jego, tą uproszczoną, bo nie zabierał na Maltę całego sprzętu, tylko ten taki uproszczony sprzęt, że bez tego dużego powiększenia, ale już na tyle dobre powiększenie, że widać było obiekty jako kropki, które się poruszały. Pokazywał i tego było całe mnóstwo, które gdzieś tam się poruszało i to poruszało się w sposób bardzo dziwny. Bo można było powiedzieć, że to jakieś ćmy czy coś tam, ale ćmy się zupełnie inaczej poruszają. Czy jakieś nietoperze i tak dalej. Poza tym one nie świecą. Ćmy może świecą.
[01:48:21] - Ale one świecą światłem odbitym z aparatu. Jeśli on tam używa jakiegoś-
[01:48:28] - Nie, on nie używa, bo on używa na bardzo dużych odległościach, czyli on po prostu ma bardzo wysokie ISO. 400 000 ISO ma w aparacie dzięki różnym zabiegom.
[01:48:40] - Ale w tym momencie to nie jest coś, co wiemy, tylko to jest coś, do czego wierzysz mu na słowo, że on tak ma. Bo my nie wiemy.
[01:48:48] - Ma. Pokazywał w czasie rzeczywistym, było z Malty przesłane. Można było to zobaczyć, jak byłeś tam na tej Malcie z Kerry Cassidy można było zobaczyć. A tak to jest fragment w internecie, w każdym razie można zobaczyć. Kerry Cassidy to upubliczniła. To ona to filmowała wszystko. To nie to, że on upublicznił, tylko ona sfilmowała i było wyraźnie widać. W komputerze mu wypisywał, ile tam ISO ma, bo to miał system sprzężony z komputerem. Ja nie znam się dokładnie na tych sprawach, ale to jest logiczne, bo żeby w nocy filmować coś, nie możesz stosować 12 000 ISO czy 30 000 ISO, żeby sfilmować, bo to jest za mało. Ja mam aparat nawet, który ma 8000 czy ileś ISO i jeżeli filmujesz w nocy samo oświetlenie, nic ci nie wychodzi.
Jest czarny obraz, więc musisz mieć bardzo dużą czułość. Niesamowicie bardzo czuły aparat. Wiem, że taki jest bardzo dobry aparat, chyba Sony taki wyszedł, który ma bardzo dużo-
[01:49:49] - Co to ma do tego? Przecież mówię-
[01:49:52] - Że jak bierzesz powiększenie w nocy jeszcze-
[01:49:54] - Większość rzeczy na niebie w ciągu nocy świeci światłem odbitym. Wszystkie kosmiczne odpady, satelity, Międzynarodowa Stacja Kosmiczna i tak dalej. One świecą światłem odbitym, bo u nas na niebie jest noc, ale one są tak wysoko w kosmosie, że one jak księżyc odbijają światło słoneczne. Albo światło księżycowe. Zależy jaka jest faza.
[01:50:15] - No tak. Odbijają. Natomiast te inne obiekty jak ćmy i tak dalej, to niespecjalnie. Mogą czasem coś tam odbić, ale to jest do rozróżnienia od tych obiektów, które widzimy jako gwiazdki, od ciem.
[01:50:32] - Gwiazdy też świecą swoim światłem. To jest do rozróżnienia.
[01:50:35] - Nie, ja mówię, że gwiazdy i te obiekty, które odbijają światło, odróżnisz od zwierzątek. Zgodzisz się ze mną czy nie?
[01:50:46] - Co do tego się nie mogę całkowicie zgodzić.
[01:50:48] - W nocy. Ja mówię w nocy.
[01:50:49] - Takie zwierzątka tak samo odbijają światło. Jak jest gdzieś księżyc na niebie, zasadniczo mamy teraz w miastach i wszędzie zasadniczo zanieczyszczenie światłem, tak że nawet jeśli jest teraz noc, to nie jest całkowicie ciemno, bo gdzieś świeci latarnia albo inne takie rzeczy i to się odbija na skrzydłach ćmy.
[01:51:12] - No może. Jasne, dobra. Okej. Niech ci będzie. Tylko że on bierze, potem powiększa te obiekty.
[01:51:17] - Używa flasha albo czegoś, to nie dostaniesz obrazka, który jest całkowicie czarny jak smoła, tylko taki, na którym jest pełno białych punktów.
[01:51:26] - Dobrze, ale da się dostosować odległość. Jeżeli masz ćmę, to jeżeli weźmiesz bardzo mocny teleskop i powiększysz coś, to te małe obiekty bardzo szybko robią się duże, tak?
[01:51:45] - Tak. Co potem prowadzi do tego, że on takie obiekty identyfikuje jako UFO.
[01:51:50] - Nie, ale za pomocą zooma, wiesz, jaki masz zoom, jaką ogniskową, jesteś w stanie powiedzieć, jakiego rozmiaru jest ten obiekt. Tak czy nie?
[01:51:58] - Tu właśnie się dokładnie już nie znam.
[01:52:01] - Plusy i minusy. Nie zawsze to się-
[01:52:03] - W jakiej ostrości on dostarcza te zdjęcia, to ja bym podejrzewał, że on też się za bardzo nie zna. I tu mamy takie efekty, jakie mamy.
[01:52:13] - Nie wiem. Ale na przykład księżyc. Pokazuje powiększenie księżyca. To są naprawdę niezłe rzeczy. Ja miałem teleskop, sam widziałem. Takich rzeczy to ja nie widziałem.
[01:52:24] - To, co on pokazuje jako powiększenie księżyca, to dalej jest całkowicie na poziomie cywilnego sprzętu. I tu jest inna rzecz, bo już chcę pomału przejść do tych obiektów kosmicznych, które on identyfikuje jako struktury w kosmosie i tak dalej. Wziął i zrobił fatalny błąd dla tej swojej teorii, że w kosmosie są jakieś teorie, bo dostarczył zdjęcie z tego swojego teleskopu czegoś, co nazywa ISS. Dostarczył takiego zdjęcia. Tyle że jakby na to nie patrzeć, to, jaki to ma kształt, ta bryła, którą on sfotografował, nie pokrywa się z tym, jaki faktycznie ma kształt ISS. Jakby tego nie obrócić, to po prostu nie jest to. I to już nam daje pewien punkt odniesienia wobec tego, czym jest reszta tych rzeczy, które on tu identyfikuje. Bo on może zwyczajnie śledzić złom kosmiczny na niskiej orbicie, taki, który wpadnie zaraz w atmosferę. I to nie jest coś, na co się jest bardzo trudno natknąć. A nawet ja bym podejrzewał, jeśli on chce produkować tego hurtowe ilości.
Bo wracając do tego, co o nim wypłynęło w roku 2007 czy 2008, jak on pierwszy raz się wybił na scenę ufologiczną.
[01:53:44] - Dużo wcześniej się wybił, ale wtedy było już głośno o nim.
[01:53:48] - On te materiały prokurował z zamiarem ich sprzedaży i on potrzebował ich mieć jakąś ilość i żeby one wyglądały na tyle przekonująco, żeby dało się je komuś sprzedać. I on mógł, tak jak ty i ja możemy, zwyczajnie sobie sprawdzić, bo są takie programy, które ci śledzą ten złom kosmiczny i ci powiedzą, gdzie będzie on, na jakiej wysokości, na ilu stopniach, o jakiej porze nocy. I może sobie wziąć swój przerobiony obiektyw i przerobiony teleskop i je filmować. I one mogą wyglądać jak bardzo przekonujące struktury w kosmosie, ale to może być zwyczajny. Jedyne, co mi tu przychodzi, nie wiem, czy wiesz, tu na stronie Paranormalium w 2008 roku był o tym artykuł. Uważaj, bo ci go teraz przesyłam.
[01:54:34] - Tak, ja mam otwarty nawet.
[01:54:37] - Przecież to, co on tu ma, te pierwsze zaraz. Tutaj zdjęcie ISS i zaraz pod tym są dziwne struktury. Jest druga. A oto inne obiekty zaobserwowane i uwiecznione przez Walsonna. I to wszystko tutaj wygląda, jakbym miał to porównywać do czegoś, co to może być, to są struktury, które uczestniczą w jakiś sposób w wynoszeniu rakiety, że to są kolejne segmenty rakiet.
[01:55:07] - Chyba trochę za słabo to widać. Nie da się tego tak rozpoznać, bo jest słabej jakości troszkę.
[01:55:12] - To tym bardziej mi się wydaje, nie można tego jednoznacznie rozpoznać jako UFO albo czegoś innego takiego. Podejrzanej, nie wiem, co on chce uważać, że to jest, ale jeśli na przykład będziesz ze mną teraz patrzył, że są te stożkowate obiekty, to przecież jeśli by to coś miało być, to to był segment rakiety moim zdaniem, że on tu się wydaje wydają się mieć jakąś logikę. Że są takie struktury, które się krzyżują, to są wsporniki moim zdaniem. To jest zwyczajny kosmiczny złom i on będzie spadał do atmosfery, bo to jest wyrzucone na takiej wysokości, że to ma do atmosfery spaść. A to nie jest tak, że one zniknęły.
[01:55:51] - Nie do końca się zgodzę z tobą, bo one się bardzo-
[01:55:53] - Ciągle latają przecież rakiety na ISS.
[01:55:55] - Jeśli mogę powiedzieć, on pokazał te filmy. Oczywiście nie wszystko, ale mam nadzieję, że w przyszłości pokaże, że ujawni też, jak zrobić ten sprzęt, bo to też faktycznie działa na jego niekorzyść, że nie mówi, jak zrobić ten dobry teleskop. Znaczy teleskop połączyć z aparatem, żeby mieć taką jakość. Po prostu pokazuje Jak widać, jak to się porusza. On ogląda na przykład przy mniejszym zoomie poruszający się obiekt bardzo dziwnie. Czyli złom porusza się jednak jednostajnym ruchem bardziej, tak? Dobrze mówię? On wchodzi na orbitę i po prostu ma jakąś taką-
[01:56:33] - Niekoniecznie, bo taki złom, bo patrz, bo-
[01:56:35] - To nie porusza się jednostajnym?
[01:56:38] - Słuchaj, Piotr. Takie elementy, złom kosmiczny, on się porusza na różnych wysokościach i złom, który jest na wysokości, gdzie nie ma atmosfery, on się będzie poruszał, możemy założyć, w mniej więcej jeden sposób. Nie będzie na przykład koziołkował czy nie będzie zmieniał trajektorii swojej, bo tam nie ma atmosfery i nie działają prawa aerodynamiki. Bo nie ma tego aero tam. Ale złom, który spada do niższej atmosfery i każdy złom ma spaść oprócz tego, który już uciekł ze studni grawitacyjnej, bo tak się zdarzało we wcześniejszych czasach lotów rakietowych. A złom, który ma wpaść do studni grawitacyjnej, spalić się w atmosferze i osiągnąć Ziemię, on w jakimś momencie dotknie atmosfery i to może trwać ileś obrotów, ileś orbit.
[01:57:25] - No tak, ale nie porusza się bardzo dziwnie w jedną stronę. On nie może zmienić w drugą stronę nagle lecieć.
[01:57:30] - Wtedy ten złom będzie podlegał aerodynamice i on może zmieniać trajektorię, kierunek. I tu może nie całkowicie ani ten-
[01:57:40] - No właśnie, a tam nam pokazuje.
[01:57:42] - Dziwne zakręty. A to, że on pokazuje, że one mogą robić dziwne zakręty, prawdopodobnie wynika z tego, że on je ogląda z takiego, a nie punktu obserwacyjnego, gdzie to może sprawiać takie wrażenie. Ale nie masz tego całkowitego oglądu, nie znasz całej trajektorii, znasz jej tylko wycinek i nie możesz powiedzieć skąd leciał ani pod jakim kątem, tylko możesz obserwować jeden fragment ze swojego punktu widzenia i na podstawie takiego wycinku nie można oszacować całej trajektorii.
[01:58:09] - To jest oczywiście trudne, ale wydaje mi się, że nie masz tu racji. Nie jestem specjalistą, ale wydaje mi się, że te trajektorie poruszania się tych obiektów, bo on patrzy najpierw jako te kropeczki, które sobie tam oczywiście też w dużym zoomie już, jako kropki, bo one są normalnie gołym okiem niewidoczne. I potem jeszcze zbliża większy zoom, że uzyskuje to, co widzimy na jego stronie czy filmikach, czyli takie rozmazane, można powiedzieć rodsy, ale widać, że to nie są rodsy żadne, tylko to jakieś obiekty materialne.
[01:58:41] - Tak. Jeszcze teraz zapominamy o jednej rzeczy, że to, co może zmieniać trajektorię, to mogą być zwyczajne małe asteroidy, meteoryty czy inne obiekty, które wiemy, mamy to całkiem dobrze udokumentowane, że one podczas rozpadu w atmosferze mogą się rozpadać w taki sposób, że mogą zmieniać kierunek całkiem drastycznie.
[01:59:07] - Może tak, może nie, ale to naprawdę dziwnie one się poruszają. Wydają się dosyć inteligentnie kierowane. Tej sprawy nie rozwiążemy, ale tłumaczyć wszystko na zasadzie, ja widziałem osobiście wiele razy, jak w atmosferę wchodziły te meteoryty i nigdy nie widziałem czegoś takiego, co jest na filmie pana Wilsona. Oczywiście nie można zakładać, że wszystko, że zawsze tak jest.
[01:59:39] - Czy możesz mi podać jakiś dokładny film czy coś takiego, bo bardzo byłbym ciekaw zobaczyć takie coś i może by się do tego ustosunkować.
[01:59:44] - Masz na przykład film na ostatnim, tutaj od razu wrzucę, z Malty i są te filmiki tutaj. Tu wrzuciłem, teraz tobie jeszcze tu wrzucę. Tutaj można sobie wkleić i zobaczyć.
[02:00:02] - Tak.
[02:00:03] - Potem z Malty.
[02:00:05] - Pan Prusek Camelot, tak, już szukałem. To jest te pierwsze wideo, tak? Te 10 minut.
[02:00:09] - Dokładnie, więc sobie oceń sam.
[02:00:11] - A w jakiej minucie się to zaczyna?
[02:00:13] - Nie pamiętam. Musiałbyś sam ocenić. Według mnie po prostu nie masz racji w tym przypadku, bo to są zbyt skomplikowane ruchy. Ja wiem, że mogą być, że czasami coś się stanie.
[02:00:25] - Bo tu widzę to jedno wideo, które on pokazuje i-
[02:00:29] - Bo on pokazuje to na żywo jakby, na żywo z nieba, na Malcie.
[02:00:32] - Już do tego przeskakuję i już tu widzę całkiem prawdopodobne wytłumaczenie, że te pozorne ruchy tego obiektu mogą wynikać z tego, że po prostu porusza się jego obiektyw. No nie?
[02:00:45] - Nie, ale widzisz tam wyraźnie, że są w tle gwiazdy, które stoją, a ten obiekt po prostu obiektywem jakby ściga ten obiekt. A widzisz gwiazdy, które stoją.
[02:00:56] - Mój umysł sceptyka mi każe szukać na to racjonalnego wytłumaczenia.
[02:01:01] - Jasne, ale możesz racjonalnie tłumaczyć rzeczy tak jak ja na przykład z piramidką. Zrobiłem, zaostrzyły się żyletki. Możesz tłumaczyć, że to jest przypadek, ale to nie jest żadne wytłumaczenie, bo tłumaczenie przypadkiem jest bzdurą. Możesz tłumaczyć, że ale poczekaj, posłuchaj mnie. Nie, to już mówiłem wiele razy o tym. Odsyłam do archiwalnych audycji.
[02:01:22] - Wiem, bo mówiłeś o ostrzeniu żyletek w teorii, czekaj chwilę, ostateczna rozgrywka o ostrzeniu żyletek. To pamiętam, bo i dzisiaj słuchałem tej audycji.
[02:01:33] - Nie pamiętam już w której, ale już wiele razy to tłumaczyłem. Za pomocą najlepiej jak przetestować, jak się nie ma dostępu do mikroskopów? Jak byś przetestował? Nie masz dostępu do żadnych urządzeń skomplikowanych, nic. Masz tylko żyletkę, piramidkę.
[02:01:48] - Mam żyletkę i piramidkę.
[02:01:50] - Jak przetestować właśnie, czy się naostrzyły?
[02:01:53] - A czy mam drugą ostrą żyletkę?
[02:01:56] - Jedną musisz mieć tępą i drugą tępą, żeby mieć weryfikację. Jedna po prostu była w piramidce, druga nie.
[02:02:02] - Możemy mieć trzy żyletki. Tępą, tępą, którą ostrzymy w piramidce i ostrą. I powiem ci, jestem całkiem przekonany, bo to jest-
[02:02:11] - Dobra, ja powiem ci, jak zrobimy eksperyment. Sceptykowi. Bo to jest po prostu najprościej, jak się da. Nie kombinować jak łysy pod górę i jakieś bzdury inne. Posłuchaj mnie. Masz dwie żyletki. Jedną tępą, drugą tępą. Najpierw co zrobisz? Musisz sprawdzić, jak one są tępe. Czyli co zrobisz?
Bierzesz kartkę papieru i sprawdzasz, jak ta żyletka tnie kartkę papieru, prawda? Jedną i drugą żyletką sprawdzasz. No i one podobnie tną. Bardzo źle. Bardzo źle i widać krawędzie tej kartki, jakie są. Stawiasz jedną na dwa miesiące, miesiąc w piramidce, odpowiednio ułożone w odpowiednim miejscu, drugą poza piramidką. Ta druga jak była tępa, jest tępa. Ta, która była w piramidce, naostrzyła się. Ona nie była idealnie naostrzona, tak jakby nówka ze sklepu, ale była wyraźnie naostrzona. Bo jak po kartce, jak przecinasz kartkę, to widzisz krawędzie.
Czy tnie ci dobrze ta żyletka? Jak masz nową żyletkę, jak ci tnie? Równiutko. Nie zostawia strzępów. Jak jest tępa, zostawia ci strzępy na kartce. Bardzo prosto. Nie trzeba mieć mikroskopów elektronowych za miliony dolarów, jakieś bzdury, jak naukowcy mówią: „Jak ja mam ten eksperyment przeprowadzić, jak ja nie mam?”. Po prostu trzeba na chłopski rozum coś wziąć i się testuje. Prosto.
[02:03:27] - Ale Claude, patrz, bo tu jest coś, o czym mówiłeś w innych audycjach, co do czego się z tobą bardzo nie zgadzam. To jest to, że moim zdaniem robienie rzeczy na chłopski rozum i praktyczna nauka to jest coś, co nie działa.
[02:03:39] - Ja nie mówię, że nauka nie działa. Nauka działa, ale po prostu w złą stronę idzie.
[02:03:44] - Robienie rzeczy na chłopski rozum.
[02:03:45] - No dobra, ale działa. Jak to wyjaśnisz? Mówisz przypadek? No ale nie, to nie jest przypadek, bo to nie tylko mi wyszło. Po prostu są rzeczy, których się filozofom nie śniły, a naukowcy się nimi nie zajmują. John Leonard Wilson być może na coś wpadł. Może to zrobił. Ja nie wiem. Może jest też oszustem. Nie wiem.
Kerry Cassidy go sprawdziła ostatnio. Nie wiem tego, ale ufam Kerry Cassidy. Spotkałem ją osobiście. Wiem, że to jest wiarygodna osoba. Kerry Cassidy. Miałem z nią chwilę, porozmawiałem, miałem sposobność i wiem, że jak ona kogoś sprawdzi, to oczywiście ona nie mówi, że ktoś, kto jej mówi, że na Marsie był i tak dalej, że to wszystko mówi, co jest prawdą. Tylko że ona sprawdziła człowieka, że on wydaje się wiarygodny, a to, co mówi, owszem, może być niewiarygodne i nie ma na to dowodów, ale różne rzeczy może mówić. Może kłamać też, może nie mówić prawdy, ale tutaj widziała po prostu sprzęt. To, co on robił, pan John Leonard Wilson, jak ogląda to niebo. Wszystko tu zresztą można na filmiku zobaczyć fragmentarycznym.
On też tłumaczy trochę, jak używa tej technologii i tak dalej. Więc jest już jego twarz pokazana tam częściowo, ale jest. Jest jego głos. Dla nas jeszcze jest trochę anonimowy, ale dla Kerry Cassidy już nie jest anonimowy. Oni się już znają, wie, jak się nazywa i tak dalej. Wszystkiego dowiaduje się. Może w przyszłości będzie więcej jeszcze w tym temacie. Więc to nie jest tak, jak się nam wydaje, że wszystko można wytłumaczyć na zasadzie jakichś tam teorii naukowych, bo takiego prostego eksperymentu z żyletkami nie potrafi cała nauka wyjaśnić. Rozumiesz? Cała nauka XX-wieczna, weźmiesz przez te tysiące lat, co zgromadziła wiedzę, nie potrafi wyjaśnić prostego eksperymentu, który zrobiłem.
Bo mówi, że to nie istnieje.
[02:05:32] - Claude, to, co ty tu mówisz, mi się wydaje, wynika z tego, że ja i ty żyjemy na tym świecie jakiś odcinek czasu i żyletkami i rozcięciem przez piramidki zajmowali się już naukowcy w latach 50.
[02:05:47] - No i do dzisiaj nie wiedzą, dlaczego to się dzieje.
[02:05:52] - I zajmowali się tym w latach 50. i już wtedy nie mieli wyników.
[02:05:56] - Nie, nieprawda. To jest nieprawda, co mówisz. To jest nieprawda.
[02:05:59] - Wtedy dostępnymi metodami uznali to za zdebunkowane.
[02:06:04] - To ty tak uważasz.
[02:06:04] - Do tego nie wracali.
[02:06:05] - Nie, to ty tak uważasz, to tak tobie powiedziano. To jest nieprawda. Duża część naukowców. Ja sam czytałem książkę, chociażby Harry Ghostine o maszynach poruszanych siłą umysłu i tak dalej. Tam różne maszyny przedstawia. Między innymi właśnie była piramidka, którą opisywał. On wszystkie te eksperymenty robił sam. To jest inżynier. W dużych korporacjach pracował, w Stanach Zjednoczonych. Książka z lat 70.
chyba. Tak, chyba z początku lat 70. I ta książka jest kompletnie przemilczana. Tam są urządzenia, które rozmawiałem z naukowcami w Polsce, którzy pracują teraz dla różnych korporacji. Ludzi, którzy robili te urządzenia i im działały. I oni potwierdzają, że do dzisiaj te urządzenia w tej książce, które są Harry Ghostine czy Steina, czy jak tam się go wymawia, ale to na pewno znajdziecie tą książkę, do dzisiaj nie potrafią wyjaśnić. Między innymi tam jest właśnie piramidka, ale one działają. Może nie wszystkie, nie wszystkie zawsze, ale akurat-
[02:07:05] - A brałeś pod uwagę oszustwo?
[02:07:07] - Jakie oszustwo? Jak ja sam zrobiłem piramidkę i mi działało. No stary, jakie oszustwo? O czym?
[02:07:12] - Te ich rzeczy. Bo pamiętaj, że ty na to, na co im wychodziło, nie masz też nic oprócz ich słowa. Nikt nie przeprowadził, znaczy jedyną taką próbę, którą można by nazwać naukową, w sensie double blind trial, to przeprowadzali ci naukowcy w latach 50. i im nie wychodziło.
[02:07:30] - No dobra, czyli podwójna próba. Masz technologię.
[02:07:33] - Uważasz, że działa, ale to, że czy ona działa, ma zależeć od twojego pozytywnego myślenia, to otrzymujesz keszer, który jest-
[02:07:41] - Nie, ja żadnego pozytywnego myślenia nie miałem w piramidce. Po prostu działa. To działało niezależnie ode mnie. Ja byłem sceptyczny, naprawdę sceptyczny byłem, bo to wtedy Nautilus Radio słuchałem. Nie wiem, 96. rok był czy 97. Już nie pamiętam.
[02:07:53] - Wiesz co, Claude, ja powiem teraz-
[02:07:55] - Sceptycznie podchodziłem, ale po prostu wiesz, jak ty powiedziałeś, naukowiec, chociaż nie byłem naukowcem. Czyli sprawdzić. Eksperyment jest podstawą wszystkiego.
[02:08:03] - Dobrze, Claude, właśnie teraz do eksperymentu chcę przejść.
[02:08:06] - Zrobiłeś eksperyment? Testowałeś żyletki w piramidce?
[02:08:10] - Słucham?
[02:08:10] - Testowałeś żyletki w piramidce? Sprawdzałeś to?
[02:08:13] - Czekaj, bo przechodzę do tego. Teraz czysto teoretyczne pytanie, Claude. Załóżmy, że zrobię piramidkę i spróbuję.
[02:08:24] - Nie, jak nie zrobiłeś, to zrób. Zrób najpierw, pogadamy później.
[02:08:28] - Zrobię piramidkę i załóżmy, że dam w tej żyletki do naostrzenia i będę czekał kilka miesięcy i mi się nie naostrzą. Jak to wytłumaczysz wtedy?
[02:08:39] - Zobaczymy. A zrobiłeś? Ale jak zrobisz, to porozmawiamy. Bo nie ma sensu dyskutować nad tym, że coś tam może wyjdzie czy nie wyjdzie. Stary, ja ci zrobiłem, mówię, że wyszło. I nikt tego nie bada, żaden naukowiec tego nie bada. To jest potworne, bo idziemy w dół kompletnie. Zdobywanie kosmosu się zatrzymało na początku lat 70. Jak byliśmy na Księżycu wtedy, tak dzisiaj nie jesteśmy i nie będziemy jeszcze przez długie lata. Więc coś jest nie tak.
Albo jest zablokowany rozwój kosmosu, albo wszechświat inaczej wygląda, niż nam się mówi. Albo w ogóle ludzkość idzie w dół kompletnie. Tylko trzy możliwości są, niestety.
[02:09:20] - Dobra, w tej chwili zapadła decyzja. Zbuduję piramidkę. Tylko czy masz jakieś formalne wymagania co do tego, jakie ma mieć materiały?
[02:09:31] - Nie mam, to dla siebie rób piramidkę. Mnie to naprawdę już nie obchodzi. Nie jestem naukowcem.
[02:09:35] - Tutorial, który bym mógł śledzić, żebym mógł to sprawdzić na tych samych warunkach.
[02:09:37] - Był jakiś audyt. Nic mnie nie obchodzi. Musisz sam. W internecie jest wszystko. Naprawdę, ja nie jestem ci potrzebny do tego. Ja sam zrobiłem jako, nie pamiętam, kilkunastoletni gość. W liceum byłem, w którejś klasie. To ty po studiach, wykształcony gościu.
[02:09:52] - Chcę zapewnić temu warunki, które by były jak najbardziej naukowe.
[02:09:55] - Nie wyjdzie ci? Rób drugi z innymi warunkami. Nie wyjdzie ci? Zrób trzeci raz. Nie wyjdzie ci? Zrób czwarty raz. Nie wiem, chcesz po prostu się przekonać czy nie? Mi wyszło pierwszy raz zrobiłem i wyszło.
[02:10:09] - To, co mi opisujesz, jak nie wyjdzie, robię nie raz, drugi raz, trzeci raz, czwarty raz, piąty raz, to to nie jest metoda naukowa, tylko to jest szaleństwo, bo tylko wariat by oczekiwał, że będzie robił to samo i dostanie inny wynik. To jest taki popularny bon mot, ale jest w tym dużo prawdy.
[02:10:26] - Mi za pierwszym razem wyszło, więc wiesz, ja nie wiem.
[02:10:30] - Bo tak to działa w nauce, że mamy pewne założenia i mamy doświadczenie zaprojektowane, żeby te założenia sprawdzić i to doświadczenie potwierdzi albo im zaprzeczy. I przeprowadzamy to doświadczenie serię razy, gdzie albo będzie wynik definitywny, działa, nie działa.
[02:10:48] - Dobrze, spróbuj pierwszy raz. Zobaczysz, nie wyjdzie ci. Uznasz, że to jest bzdura. Wyjdzie ci. Uznasz, że coś w tym jest. Prosta sprawa. 50% szansy masz nawet. I tyle. A może zero szansy, bo może ci nie wyjdzie. Nie wiem.
Musisz sam spróbować. Ja ci mówię, że wyjdzie. Jak zrobisz tak, jak powinieneś, to ci wyjdzie.
[02:11:06] - Żeby nie było, ja zbuduję tą piramidkę, ja sprawdzę, jak ona działa. Potem się z tobą skontaktuję i jak mi zarzucisz, że to nie wyszło, bo myślałem negatywnie.
[02:11:15] - Nie, oczywiście, że nie.
[02:11:17] - To ja cię znajdę.
[02:11:18] - Tylko przedstaw zdjęciowo, okej? Żebym wiedział, że nie trollujesz.
[02:11:24] - Przeprowadzę dziennik, bo to jest coś, rozumiesz, piramidki i inne takie rzeczy to jest coś, co ja już dawno włożyłem do folderu z pseudonauką.
[02:11:36] - Dobra, ale tak trzymaj pseudonauka.
[02:11:38] - Z racji tego, że piramidki moim zdaniem są dość estetyczne i tak dalej, także jestem skłonny zrobić ten eksperyment tylko po to, żeby sprawdzić. Oddam ci honor.
[02:11:47] - Stary, taki eksperyment dziewięciolatkowie robią. Naprawdę, to nie jest żadne nic. Jak sobie kupisz książkę czy ściągniesz, bo za darmo też można gdzieś tam ściągnąć z internetów, „Urządzenia poruszane siłą umysłu”, to zobaczysz, że tam są naprawdę dużo bardziej zaawansowane rzeczy, których do dzisiaj kompletnie nikt, żaden naukowiec nie rozumie. Bo piramidka to jest tak jakby wierzchołek góry lodowej. Ja próbowałem inne robić urządzenia, ale byłem zbyt słaby, żeby je zrobić, bo to wymaga już jednak więcej pracy i więcej wiedzy, żeby te inne urządzenia zrobić. Naprawdę to są potężne rzeczy, które działają. I owszem, czasem mogą nie działać, czasem mogą działać. W latach wcześniejszych nie zawsze każdy eksperyment wychodził. Na przykład próbowano robić teleskopy. Pierwszy teleskop.
Zaraz powiem ci, kto pierwszy teleskop. Wiesz kto pierwszy teleskop?
[02:12:37] - Galileusz?
[02:12:39] - Bzdeusz, kurde. To widzę, że nie masz pojęcia kto.
[02:12:43] - Zgaduję, nie wiem.
[02:12:44] - Leonard Digges po raz pierwszy zrobił teleskop w 1550.
[02:12:49] - Kto, przepraszam?
[02:12:49] - Leonard Digges chyba się wymawia. Anglik. Leonard Digges w 1551 roku. Natomiast wcześniej jeszcze próbował robić między innymi Hans Lippershey, niemiecko-duński wytwórca soczewek. Natomiast nie udało mu się zrobić teleskopu takiego, który by był działający odpowiednio. Później tą wiedzę wykorzystywał oczywiście Galileusz do swoich badań.
[02:13:27] - A możesz mi powiedzieć, z jakiego źródła korzystasz? Bo też w tej chwili sprawdzam historię teleskopu.
[02:13:31] - Jak z Wikipedii korzystasz, to życzę powodzenia. Tam z encyklopedii.
[02:13:36] - Galileusz, Kepler, już wiesz, bo takie lunety.
[02:13:39] - Oni używali, ale to oni od kogoś mieli. Pierwszy miał, to ci mówię, Leonard Digges, 1551 rok. To wtedy chyba jeszcze Galileusz się rodził. Zaraz sprawdzę, w którym. Galileuszek nasz kochany. Galileo Galilei. Kepler nie. Jest! Tak, jeszcze nie był nawet na świecie, kiedy już był pierwszy teleskop. W 1564 się urodził Galileusz, a wykorzystywał dopiero te wynalazki, właśnie lunety.
Po prostu Galileusz zrobił, oczywiście nie kupił od niego i tak dalej, zrobił sam to, ale na zasadzie opisu. To tak jak Marconi zrobił radio, prawda? Wynalazł radio Tesla, ale Marconi wziął projekty Tesli i zrobił też sam.
[02:14:24] - Z tym Teslą i Marconim to jest bardzo niejasne. I tu się uznaje jednak, że to Marconi zrobił.
[02:14:30] - Nie. Marconi się przyznał, że wykorzystywał nasze patenty, wykorzystywał po prostu zapiski Tesli. To, co po prostu Tesla-
[02:14:39] - Dobrze, niech będzie. W każdym razie istniały już bardzo wcześnie lunety, jakieś bardzo prymitywne.
[02:14:47] - Ale niedziałające. To ja ci tłumaczę, że pierwsze-
[02:14:50] - Przyrządy do wykonywania pomiarów na niebie, wiesz, sekstant i inne takie protosekstanty. Już Wikingowie mieli narzędzia, które wykorzystywały pozycje gwiazd i tak dalej. Kurczę, straciłem wątek, przepraszam.
[02:15:11] - Nie, sorry, tu źle powiedziałem, bo uznaje się oficjalnie Hansa Lippersheya za twórcę teleskopu, oficjalnie. Wiadomo, że oficjalnie zawsze się uznaje jakiś tam, kurde. Ale 1551 to jest data stworzenia tego urządzenia, natomiast opublikowano w 1571. Ten wynalazek.
[02:15:38] - Który rok? 1500...?
[02:15:39] - 1551. Teleskop wynaleziono. W 1551 jest informacja, że było wykorzystywane to urządzenie właśnie przez Leonarda da Vincija, zrobione, działające. Oczywiście nie takie sprawne, jak w XVII wieku były, jak Kepler. To już mieli dużo bardziej zaawansowane.
[02:15:57] - Musisz pamiętać, że jest różnica rządu jakości.
[02:16:02] - No dobrze, ale nikt przed nim nie zrobił.
[02:16:05] - Między taką lunetą marynarską a teleskopem do obserwacji planet.
[02:16:11] - Tak, tu jest teleskop. A jeśli chodzi o lunetę, to chyba w tym samym czasie. Nie wiem, z lunetą nie mam akurat informacji, kto pierwszy. Ale podejrzewam, że też może być to powiązane. Być może było trochę wcześniej. Tak naprawdę Majowie mieli. Podejrzewa się, że Majowie mogli mieć wcześniej ten wynalazek. No ale dobra, to już nie wiemy, bo nie zachowały się zapiski w tym temacie. Natomiast było widać, że mieli, prawda, komórkę jajową obserwowali za pomocą mikroskopu, po prostu na rysunkach widać komórkę jajową, widać obserwacje astronomiczne musieli mieć.
[02:16:50] - Jesteś pewien pana Sęka wątpliwość, że to nie są tak jak ci denikenowcy paleastronauci-
[02:16:54] - No dobrze, dlaczego mieli kalendarz, którego stworzenie nie dałoby się zrobić właśnie bez obserwacji wykorzystujących lunety czy właśnie teleskopy?
[02:17:07] - Ale dlaczego wykorzystujące lunety? Przecież kalendarz Majów opierał się na pozycji Słońca i Księżyca o różnych porach roku. To jest coś, co jest do zaobserwowania jedno i drugie bez lunety, tak?
[02:17:22] - Tak dokładnych nie jesteś w stanie zrobić.
[02:17:24] - Jak dokładnych?
[02:17:25] - No że oni znali, mieli dokładnie taki sam kalendarz, jak my mamy dzisiaj.
[02:17:30] - Nie mieli przecież dokładnie takiego samego kalendarza.
[02:17:32] - Oczywiście! Każda data. Nie, nie, nie. Kolego.
[02:17:34] - Nasz kalendarz ma inną liczbę miesięcy, inną liczbę dni w miesiącu.
[02:17:38] - Mieli inny kalendarz pod względem organizacji cywilizacji. Natomiast jakościowo, bo mieli dwa kalendarze, jeden był organizujący życie ludziom, a drugi był jakby taki podatkowo-państwowy, czyli do ściągania podatków, czyli ten taki, jak my mamy, tak? Ale on był zupełnie oparty na innych zasadach. Był dużo bardziej skomplikowany, bo oni mieli do kalendarza wrzuconą duchowość. My daty mamy niezależnie od naszej religii. Oni mieli kalendarz związany z religią, czyli na przykład, że wybierając sobie dzień w roku, w dwóch kalendarzach miałeś jakby dwa zęby, prawda? W dacie, kiedy się urodziłeś, dostawałeś imiona na zasadzie właśnie, kiedy się urodziłeś i to charakteryzowało to, jak po prostu będzie... To można scharakteryzować trochę astrologią, dobrze mówię? Czyli powiązaniem po prostu twojego przyszłego życia z astronomią. Natomiast mieli kalendarz-
[02:18:49] - To jest astrologia
[02:18:50] - ... mieli kalendarz ten, co my mamy dzisiaj, czyli co cztery lata masz rok przestępny i masz 365 dni w roku, co cztery lata 366, tak?
[02:19:02] - Ale nie można kalendarza Majów ani jednego, ani drugiego porównywać do kalendarza gregoriańskiego przecież.
[02:19:09] - Jakościowo jest taki sam. Każda data w cywilizacji Majów, to jest jedyna cywilizacja starożytna, którą o wszystkich datach wiemy co do dnia. Wiemy dokładnie co do dnia. Ta cywilizacja zaczęła się chyba tysiąc lat przed naszą erą. I wiesz, wszystkie daty tam o 300, 400 przed naszą erą, ja dokładnie nie pamiętam, ale przed naszą erą wszystkie wydarzenia w cywilizacji Majów znasz co do dnia. No to wiesz, naprawdę niesamowite to jest. Do dzisiaj nie wiadomo, jak oni to zrobili, jak mieli tak znakomity. Zobacz, wszystkich dat nawet nie ma ze średniowiecza, bo nie było tak dokładnych obserwacji astronomicznych, żeby zrobić tak dokładny kalendarz. Czyli w średniowieczu nie mieliśmy takiej dokładności. Znamy tylko niektóre rzeczy co do dnia, ale większość to Słabo pod tym względem.
Tylko co do roku i miesiąca co najwyżej. Więc jednak takie rzeczy podejrzewa się, że musieli mieć. Chociażby obserwacja komórki jajowej bez mikroskopu.
[02:20:12] - Co do tego nie bardzo w to wierzę. Nie widziałem tego obrazka.
[02:20:17] - Jak nie ma się wiedzy, to się nie wie.
[02:20:19] - Sądząc po tym, co było, te rewelacje Danikena.
[02:20:22] - Dobra, zostawmy tą sprawę. Ja cię odsyłam, żebyś trochę poduczył się, zobaczył te rzeczy, sam ocenił. A z tym kalendarzem Majów to jestem na 100% pewny, że był tak dokładny jak dzisiejszy nasz.
[02:20:34] - Ja nie mówię, że nie był dokładny, co do tego się mogę z tobą zgodzić, że on był dokładny i chodził jak zegarek. Tylko o to chodzi, że nie była potrzebna obserwacja teleskopowa do stworzenia tak precyzyjnego kalendarza.
[02:20:49] - Raczej była, bo inne cywilizacje też nie stworzyły, chociaż mieli astronomię rozwiniętą.
[02:20:53] - Jak nie? Przecież Chińczycy mieli bardzo dokładny kalendarz, Egipcjanie mieli bardzo dokładny kalendarz.
[02:20:59] - Ale nie mieli co do dnia.
[02:21:01] - Co do dnia.
[02:21:02] - Nie, nie mieli co do dnia. Możesz sobie sprawdzić, że nie mieli co do dnia. Nie znać znaczy zawsze źle.
[02:21:08] - Mi się wydaje, że mieli kalendarz, który liczył co do dnia 13 000 lat temu, jak się zaczynała cywilizacja egipska.
[02:21:16] - Nie mieli. Możesz sobie sprawdzić. To są oczywiste oczywistości. To jest kwestia wiedzy. Nie masz wiedzy. Sceptyk musi mieć wiedzę. Jak nie ma wiedzy, to łatwo polegnie. Dobrze, ja ci dziękuję, bo już godzinę rozmawiamy, a ja jeszcze muszę trochę polecieć z tematem, z tymi obiektami. Dzięki ci za ten sceptyczny głos, Januszu.
[02:21:37] - Kurczę, ale przecież egipski kalendarz był bardzo podobny do gregoriańskiego.
[02:21:40] - Nie kłóćmy się. Za tydzień zadzwoń, za tydzień zadzwonisz i zobaczymy, jaka będzie twoja odpowiedź co do dnia.
[02:21:45] - Jak znajdę powód, żeby zadzwonić, jeszcze dzisiaj zadzwonię. Bardzo miło się rozmawiało.
[02:21:49] - Dobra, dzięki. Trzymaj się, Januszu.
[02:21:52] - Tylko odbierz mi, jak będę dzwonił, bo cię skrzyczę.
[02:21:55] - To trudno. Czekam na tą piramidkę. Na razie. Ależ sceptyk. Co zrobić ze sceptykami, jeżeli nawet nie potrafią prostego eksperymentu zrobić z piramidką? Ale mam nadzieję, że trzymał za słowo, że zrobią. A co mówić o kesze? Że zanim do kesze dojdą, to miną tysiące lat. Do kesze. Piramidka nie istnieje.
Nie ma tego eksperymentu. Tak samo efektu Memby nie ma. Wyjaśniają to jakąś fizyką kwantową, różnymi rzeczami dziwnymi, ale efekt Memby też jest. Jak to można powiedzieć, afrykański wkład w fizykę. Dobra, to tutaj się wyjaśniło. Leonard Digges, pierwszy teleskop, 1551 rok, ale opublikował te dane, czyli dzięki temu ruszyło wszystko do przodu, w 1571 roku upubliczniono te dane. Ale wiadomo, w tamtych latach był już druk Gutenberga oczywiście, ale wydrukowanie książki to był taki koszt, że niewiele sztuk było, do niewielu ludzi trafiała ta wiedza. To musiało jeszcze czekać wiele dziesiąt lat, żeby trafiło i do Keplera, i wcześniej do Galileusza i do innych ta wiedza z teleskopami. A tu mamy teleskopy Johna Leonarda Wilsona. Niesamowite.
Jak tutaj oceniamy? Mam nadzieję, że tam jakieś linki trafiły do was. Już nie wiem, czy wkleiłem. Chyba wkleiłem dobrze. Tak, wkleiłem tutaj. Więc co można jeszcze powiedzieć o tych sceptycznych sprawach? Dużo zarzucano mu. Zarzucano mu, że na początku pojawiły się te wszystkie zdjęcia, które on wrzucał, różne filmiki od 2002 już roku nawet, ale na innym koncie, na kontach Abby Bambi Parker, że to w ogóle inna osoba była, a nie on i on ściągnął od niej, a okazało się, że ta osoba jest właśnie żoną pana Wilsona. Wziął po prostu za nią się podawał. Czasami tak jest w związkach, że facet się boi, to kobietę wyśle.
Może być. Tutaj też zarzucano panu Wilsonowi, że nagrywa dźwięki kosmosu. Wiadomo, w kosmosie nie ma dźwięków, jest cisza. Dźwięk się nie porusza w kosmosie, w próżni. To jest też oczywiście nie do końca prawda, bo on zgrywał fale elektromagnetyczne, które docierały tutaj i przekształcał je na dźwięk, tak jak się bardzo często robi. Na przykład słucha się, jak Jowisz brzmi czy też jak brzmi Saturn i tak dalej. Takie różne historie się robi. Więc jak najbardziej można słuchać, tylko oczywiście za pomocą fal elektromagnetycznych, które przez kosmos podróżują bez problemu, przez próżnię. Jeszcze był zarzut też, że John Leonard Wilson ukradł zdjęcia i te filmy od Jose Escamilli, że wykorzystał te filmy. Było wręcz odwrotnie.
Pan reżyser Jose Escamilla, który wyreżyserował kilka filmów o Księżycu chociażby, też o kosmosie, o tych obiektach, ale przede wszystkim o Księżycu, wykorzystał filmiki Wilsona i potem próbował niszczyć pana Wilsona w internecie. Nie ma pokazanego, nie widziałem różnych filmików Jose Escamilli, jak te filmiki kręcił. Natomiast pan Wilson już w tej chwili się ujawnia powoli i widać, jakiego sprzętu używa. Jest dużo bardziej wiarygodny od Escamilli. Escamilla po prostu wykorzystał, wydaje się, właśnie jego filmiki. Do tego. Tutaj oczywiście wydaje się, że to są jakieś rzeczy, sceptycznie podchodząc, ale wtedy zakłada się, że jednak on ma te urządzenia, które widzą na orbicie. Nawet zobaczenie takiego sprzętu, o którym mówił Janusz, słuchacz sceptyczny, nawet takiego śmiecia, to trzeba mieć naprawdę niesamowity sprzęt, żeby coś takiego zobaczyć. To nie wystarczą jakieś cywilne technologie. Cywilne, naukowe może tak, w jakichś obserwatoriach za miliony dolarów, ale tak, żeby sobie do domu dokupić, to nie.
Takiej jakości filmików i zdjęć nie widziałem w ogóle u astroamatorów. Kompletnie takiego czegoś nie widziałem. Pomimo że rozmyte są te rzeczy, to jednak wydaje się, że faktycznie nagrywa je. Otwarte jest oczywiście pytanie, czy to, co nagrywa, to są te statki, te urządzenia. One nie poruszają się tak, jakby to był złom. Złom porusza się jednostajnie. Może przesadzam. Faktycznie, jak wchodzi w atmosferę, to się spala i chyba długo tam, dzień, dwa i jest już po sprawie. Ona bardzo szybko zwalnia, taki obiekt. On się rozgrzewa, zmienia trajektorię, jeszcze bardziej w dół wchodzi.
Jak wchodzi w atmosferę i zwalnia, to jeszcze bardziej Ziemia go ściąga. Tak jak rzuty mieliście na fizyce. A rzuty dynamiczne to już taka bardziej zaawansowana sprawa. Ja nie pamiętam na fizyce, czy mieliśmy z oporami powietrza rzuty. Nie bardzo, bo to już są skomplikowane sprawy. Mieliśmy rzuty próżniowe na fizyce, czyli bez oporów powietrza. A z oporami powietrza grawitacja wtedy dużo szybciej ściąga coś. Tak jak z kulą na przykład. Zadanie dla was. Wystrzeliwuję pionowo do góry pocisk Parabellum z pistoletu.
I co się dzieje? Wystrzeliwuję do góry. Co się dzieje na Księżycu? Księżyc nie ma atmosfery, umówmy się. Co się dzieje na Księżycu? Jeżeli strzelę do góry i będę czekał na pocisk bez kasku albo nawet z kaskiem, albo hełmem nawet, to pocisk wróci z taką samą prędkością, jak był wystrzelony. Zgadzacie się czy nie? Na Księżycu, gdzie nie ma atmosfery. Czy pocisk pionowo w górę wystrzelony wróci w tym samym miejscu, jak jest wystrzelenie, będzie miał tą samą prędkość, jak wystrzelenie z pistoletu i będzie zabójczy? Bo to będzie prędkość olbrzymia, niebezpieczna i taki pocisk po prostu będzie mógł zabić.
A na Ziemi, co się stanie na Ziemi? Czy jak wystrzelę, będzie też z taką prędkością? Oczywiście. Podpowiem wam. Nie, na Ziemi nie będzie miał tej samej prędkości, bo oczywiście są opory powietrza, które wyhamują pocisk, ale będzie mógł też nabić kuku. Może nie zabije, ale uszkodzi. Krew poleje się, ale może nie zabije. Natomiast na Księżycu was na pewno zabije, więc nie strzelajcie, tak jak widzicie czasami muzułmanów, którzy gdzieś tam świętują i strzelają w powietrze. To jest niebezpieczne, bo potem pociski spadają w dół i mogą naprawdę krzywdę zrobić. Może na Ziemi nie zabić, ale na Księżycu jakby tak strzelali, bój się Pana Boga i uciekaj, bo będą miały prędkość taką, jak wychodzą z lufy te pociski.
Więc uciekać. Ale nie każdy wie. To jest podstawowa fizyka ze szkoły średniej, gimnazjum. Ale nie każdy wie o tych sprawach. Odszedłem od tematu w tej chwili. Tu jeszcze monitor sprytnie pisze, że na Ziemi wiatr ściąga w bok jeszcze. Jeszcze wiatry są, które ściągają. Pewnie tak, oczywiście. Wracamy do pana Wilsona. Jako że on jest osobą trochę tajemniczą, dużo nie można się dowiedzieć.
Jest duży hejt na niego oczywiście, bo nie podaje tej technologii, jak ją zrobić. Będę konwersował z nim. Co jeszcze mogę powiedzieć tutaj na temat pana Wilsona? Bo wyobraźcie sobie, nie zasypywałem gruszek w popiele i postanowiłem wysłać do jednego człowieka, znanego bardzo naukowca, astronoma, doktora nauk zapytanie, czy zna pana Wilsona. Bo pan Wilson umieszcza jego dane na stronach i tak dalej. Wysłałem do niego i zdziwiłem się. Myślałem, że nie odpowie albo odpowie później. Po paru godzinach odpowiedział. Aż się zdziwiłem. Bardzo szybko naukowiec.
I jest bardzo dziwna odpowiedź. Zastanawiające. Ja wam nie mogę wszystkiego, na pewno nie mogę jego nazwiska powiedzieć, bo nie troszeczkę pan profesor Naukowiec zastraszył, że jak on to określił, umieszczanie jego w kontekście pana Wilsona jest a legal matter, czyli jest sprawą prawną, sprawą sądową wręcz, czyli sprawą legalności prawnej. Jeżeli będę w tym kontekście go umieszczał, coś takiego napisał i nie mogę jego imienia w ogóle wymienić w tym kontekście. Ale też napisał, że nie zna pana Wilsona, tylko cały czas w dwóch miejscach napisał, żebym go absolutnie nie umieszczał w tym i nic z tym nie robił. No i mówił, że też tutaj napisał, że pan Wilson właśnie go tam umieszcza i że nie może sobie poradzić z tą sprawą. Pytanie. To jest dziwne ze względu na to, że zamknięcie konta pana Wilsona, jeśli on dokonuje nieprawdziwych rzeczy, czyli pisze, że ten pan, ten naukowiec pisał do niego maile i tak dalej, to przecież zamknięcie jest bardzo szybkie. Znacie dużo spraw, szczególnie jak ktoś jest naukowcem utytułowanym, znanym gdzieś tam w różnych kręgach, czy to astronomicznych, czy innych, jest utytułowanym naukowcem, tym bardziej YouTube takiego człowieka zupełnie inaczej traktuje niż jakiegoś wieśka z ulicy. Jak on napisze coś, to konto będzie zamknięte raz, dwa.
Raz, dwa pana Wilsona. I pytanie, dlaczego tego nie zrobił, żeby zamknąć konto Wilsona, postraszyć, żeby on usunął te wszystkie treści i żeby zamknął konto? To po pierwsze. No bo jeżeli tutaj mi się może nie wypłakuje pan profesor, ale mówi, że jest właśnie męczony, że nie zna pana Wilsona i jest cały czas umieszczany i tak dalej. I dlaczego mnie też zastrasza w tym, żeby nie umieszczać jego imienia i nazwiska w kontekście właśnie pana Wilsona? I jeszcze tak dziwnie właśnie pisze Wilson z małej litery. Tak dziwnie. O co tu chodzi? Więc nie mogę tu go umieścić, ale tylko tyle wam powiedziałem, że ten mail mnie bardzo zdziwił, bo ja się wczuwam na przykład w takiego profesora, który jest na przykład stalkingowany, czyli gdzieś tam w złym kontekście umieszczane rzeczy w złej wierze i fałszywe dane. To po pierwsze ja bym zastraszył pana Wilsona, napisał mu informację, że po prostu jak nie, to ja do YouTube będę pisał, żeby zamknięto ten kanał, bo pan rozpowszechnia nieprawdziwe informacje i by pewnie usunął Wilson, bo inaczej po prostu byłby kanał zamknięty.
Gwarantuję wam, jeżeli rozpowszechniasz nieprawdziwe informacje i jeszcze jest się jakimś profesorem znanym, to taki kanał będzie raz, dwa zamknięty. To bez dwóch zdań. Więc to mnie dziwi, że nie może. A wydaje się, że to nie jest jakieś bardzo trudne w zrobieniu tego. I co jeszcze mogę powiedzieć? Co ja bym zrobił? Ja bym po prostu to zrobił, a traktował to raczej w formie może nie żartu, ale bym napisał, że jakbym faktycznie nie znał i on by mnie tam stalkował, robił te różne złe rzeczy w złej wierze, używał nazwiska, to oprócz tego właśnie, że bym walczył z nim, to bym odpisywał ludziom, że taka sytuacja, że to jest wariat, może nie wariat bym pisał, ale że nie jest fajną sprawą, że on tam robi. I jasne, może pan o tym powiedzieć w audycji, że jest nieuczciwy. Jest pan Wilson nieuczciwy i robi takie rzeczy i to mi się nie podoba. I proszę nie wiązać mnie z panem Wilsonem, że go znam i tak dalej, ale bym nie zabraniał mówić o tym.
Właśnie bym chciał, żeby mówić, że pan Wilson jest oszustem, oszukuje i tak dalej. Ale tutaj nie ma czegoś takiego. Tu jest po prostu informacja o łączeniu jego z panem Wilsonem jest sprawą karną. Może do sprawy karnej dotrzeć. Rozumiecie to? Czy widzicie to? I ja jestem po prostu trochę skonsternowany. Czytam, to czytałem i mówię kurde, że ja kompletnie bym inaczej podszedł do tej sprawy, bo to jest trochę nielogiczne. Dlaczego on się tak boi łączenia, powiedzmy oszusta? Mówi, że pan Wilson jest oszustem, że boi się, żeby w ogóle nawet nie wspominać tego.
Jeżeli w internecie jest to wspominane i tak dalej, to warto po prostu, ja bym chciał, żeby to było wyprostowywane właśnie, w takich audycjach można to było wyprostować. Nawet bym poprosił kogoś. Jeżeli pan może wspomnieć, że ten oszust cały czas tutaj robi, mówi, pisze i tak dalej i mnie męczy, próbuje tu robić, walczyć, to niech pan powie o tym. Naprawdę szczerze, uczciwie panu mówię o tym. Tak jest. Nie, tu jest co innego. Tutaj mi, że napisałem o tym, grozi mi się, że ja w ogóle wspomnę jego nazwisko i Wilsona razem. Bo być może jest tak, że pan Wilson opisuje więcej i tak dalej, że on prawdopodobnie ten profesor mógł pracować w czarnych projektach. I to jest sprawa karna, że to, co ujawnił Wilsonowi jest, a Wilson to ujawnił dalej, że to podlega pod rzeczy niejawne, być może nawet tajne. I tutaj się robi już zgrzyt pewien.
że to może być odpowiedzialność jego też karna z tego tytułu. Musi takie rzeczy pisać, żeby było absolutnie niełączone, żeby to się nie rozlazło nigdzie. Nie rozlazło się po internecie, żeby to nie doszło do służb specjalnych, tych różnych NSA, NASA, wszystkich itd. Według mnie, tak jak ja mam ten nos spiskowca, że coś jest na rzeczy. Że nie chciał ten naukowiec sprostować tej sprawy, żeby powiedział, że Wilson to jest oszust. Nic takiego nie napisał, tylko że łączenie jest. A jest tak napisane, że nie zna pana Wilsona. Może osobiście nie zna. Tak dzisiaj są stosowane wybiegi, żeby nie kłamać w 100%, to robi się takie rzeczy niedopowiedzenia. Na przykład Owsiak.
Owsiak mówi, że ma firmę i nie jest prezesem firmy czy fundacji, nie pobiera wynagrodzeń, a tak naprawdę jest. Tylko innej. A on mówi, że nie jest, bo ma na przykład dwie spółki czy dwie fundacje i w jednej nie zasiada jako prezes, nie pobiera, a w drugiej zasiada i pobiera. I on mówi, że nie jest. Bo faktycznie nie jest. W jednej nie jest, ale w drugiej jest. To kłamie czy mówi prawdę? Można powiedzieć, że mówi półprawdę. Oczywiście kłamie, bo wszystko wiemy. Nawet jakby w jednej był, z logiki wynika, w jakiejkolwiek byłby spółce, to powinien to powiedzieć, bo inaczej to jest kłamstwem.
Tak samo być może ten pan profesor mówi, że nie zna, bo nie zna w sensie osobistym, ale mailował z nim. Może za daleko wybiegam, ale jest to dla mnie bardzo dziwne. I że od razu też mi odpowiedział. To takie ciekawostki. Umo napisał, że na Księżycu pocisk poleci w kosmos, bo jest sześć razy mniejsza grawitacja. Na to nie wpadłem. Zależy chyba z jakiego kalibru. Trzeba by to było policzyć, jaka tam grawitacja na Księżycu jest i czy z pistoletu poleci w kosmos. Może to już być raczej tak. Widzisz, cwaniaku Umo.
Jednak ma rację chyba. Chyba faktycznie w kosmos poleci taki pocisk wystrzelony. Zresztą nie wiem, czy tego nie testowali astronauci. Czy nie mieli pistoletu i nie strzelali na powierzchni Księżyca, żeby przetestować to. Robili takie testy. Nie jestem pewny, ale coś mi świta, że oni coś takiego robili. Taka sprawa z tym naukowcem. Tu mi trochę to śmierdzi. Podziękuję oczywiście, bo jeszcze nie zdążyłem odpowiedzieć, że dziękuję za to. Oczywiście wcześniej już też napisałem, że dziękuję z góry za jego odpowiedź.
Też dziękuję. Ale jest bardzo dziwna, że nie mogę go w ogóle połączyć. Czyli nie łączę, nie podaję żadnego nazwiska. O kogo chodzi? Dla mnie to dziwne jest. Sprawa z Johnem Leonardem Wilsonem niewyjaśniona. Natomiast on ma coś. Czyli ma te zdjęcia, ma filmy i to jest. Oczywiście możemy powiedzieć, że to wszystko jest oszustwem. Jasne.
Ale dlaczego nie mówi się o NASA, że też oszustwa robią? Kiedy wiemy, że robią oszustwa. Ja nie mówię, że wszystko w 100%, ale w dużej części jest sfałszowane. Już nie mówię o tych animacjach wyświetlanych non stop wszędzie, że nigdzie się nie używa jakichś teleskopów. Jakoś nie używa się z pomyślunkiem tego wszystkiego. Ja na przykład bym wyrzucił może jakąś kamerę czy coś. Coś pomyślał, jak to zrobić, żeby fajnie sfilmować to, że łazik. Jednak NASA, co by nie mówić, ma duże pieniądze, kładzie na to, żeby wszystko ładnie wyglądało, żeby dobrze było sfilmowane, żeby były ładne makiety. Też mają makiety, oczywiście. Mieli makiety, możecie sobie też zobaczyć różne w NASA.
Teraz wszystko poszło w animację. Oni animują dokładnie wszystko praktycznie. I to nie jest tylko tak, że animują tylko to, co się nie da pokazać. Według mnie nawet transmisja Ziemi jest animowana. Ja wiem, że to jest już taka kontrowersja, że to nie może tak być, że to nie jest animowane. Naprawdę mają speców. Są whistleblowerzy, są ludzie, którzy mówią, że robili te rzeczy, że malowali Ziemię, malowali różne inne rzeczy. Zresztą sami możecie zobaczyć sobie, że to są obrócone. Na przykład Ziemia jest obrócona, te zdjęcia z napisem „sex” dopisanym na tym. Są ewidentne takie rzeczy.
Odwrócone sex. X, E, S w lustrzanym odbiciu. Można mówić, że przypadek, że to wcale nie jest tak, jak mówię, że to bzdury. Ale ludzie, używajcie głowy. Tak samo jak z tymi żyletkami mówiłem. że nie potrzeba mikroskopu elektronowego, żeby stwierdzić, czy coś się naostrzy, czy nie. Wystarczy zwykła kartka papieru. I na chłopski rozum coś działa. Naprawdę działa. Tak jak kiedyś było z NASA, że robili za 10 tysięcy dolarów jakiś długopis, bo długopis zwykły nie działa w mikrograwitacji, w stanie nieważkości.
Te długopisy nie działały. Wydali tam kilkanaście tysięcy dolarów, żeby zaprojektować. Naukowcy siedzą, głowią się. I zrobili długopis działający specjalnym tuszem, antygrawitacyjny. Jakieś śmiechy, chichy. I działał. A co zrobili Rosjanie? Używali ołówków. Ja wiem, że może lepiej długopisów niż ołówków, to nowocześniejsze, ale używali ołówków. I co?
Trzeba było zatrudniać iluś naukowców? Trzeba było wydać kilkanaście tysięcy dolarów? Nie. Dlatego Ruscy dzisiaj latają rakietami, a Amerykanie ledwo ciągną. Jeszcze Rosjanie mają dużo lepiej rozwinięty przemysł astronautyczny niż Amerykanie. Taki jest finał. Oczywiście oficjalny, bo nieoficjalnie to nie wiemy, co jest. Być może właśnie to, co fotografuje pan John Leonard Walson jest prawdą i to wszystko jest dużo bardziej rozbudowane. Zresztą już chciałbym zostawić sprawę pana Johna Leonarda Walsona. Sami sobie zobaczcie na YouTubie.
Jest jego kanał na YouTubie, który się nazywa oczywiście tak jak i on sam, czyli John Leonard Walson. Jak to wpiszecie to znajdziecie jego kanał. Można sobie oglądać filmy stare, nowe, różne. Od 2002 roku do 2016, tak jak mówiłem. Ma bardzo niedużo. Subskrypcji ma 7,5 tysiąca, a niektóre filmiki są oglądane przez 1000 osób, przez 3000, 500, nawet 300, 250, a niektóre filmiki mają nawet 22 tysiące. Szczególnie Księżyc chyba dosyć popularny jest. Nie chcę tutaj oceniać jednoznacznie jak to jest, ale mamy jeszcze innych whistleblowerów, można powiedzieć. Jest niejaki Gary McKinnon, który potwierdza to, co mówi John Leonard Walson i on jeszcze te rzeczy mówił dużo wcześniej niż Leonard Walson zaczął. Już od 2001 roku, końcówki 2001, 2002 rok Gary McKinnon zaczął mówić o tych sprawach.
Szukał po prostu w Pentagonie, w NASA, w serwerach CIA i różnych innych organizacji zdjęć, materiałów dotyczących UFO, kosmitów, a także wolnej energii. Tych dwóch rzeczy. I udało mu się włamać na serwery. Dokładnie to dokonał w 2001 i 2002 roku. Włamywał się do 97 amerykańskich komputerów wojskowych NASA, tak jak to już wspominałem. Aha, jeszcze z Army. Z Army Stanów Zjednoczonych jest Navy, Departament Obrony USA, Air Force. O Pentagonie chyba już też mówiłem. Stany Zjednoczone narzucały oczywiście szkody, jakby nie inaczej. 700 tysięcy dolarów.
Nie wiem, skąd wynikały takie szkody. To bzdury. Przecież wiadomo, że gdzieś tam jakieś ściemy walnęli. W 2002 go zaaresztowano, wypuszczono, później znowu go zaaresztowano i groziło mu do 70 lat więzienia w Stanach. Ale ostatnio dali mu siana i w 2008 roku w Europejskim Trybunale Praw Człowieka został wydany nakaz ekstradycji McKinnona do USA. Rozumiecie? W Europejskim Trybunale Praw Człowieka został wydany nakaz ekstradycji Europejczyka do Stanów Zjednoczonych. Absurd, ale taki jest Europejski Trybunał Praw Człowieka. Zależy kto łapóweczkę da i Amerykanie chcą go ściągnąć. Ale w tej chwili proces jest zatrzymany póki co i na razie jest w zawieszeniu w tym momencie, bo były oczywiście informacje, ale Brytyjczycy się boją teraz ruszać tą sprawę, bo to nie jest dobre Brytyjczyka, żeby ekstradycję dokonać.
Więc taka jest stan na razie w zawieszeniu. Ale co ciekawe, wielu artystów, można powiedzieć, zainteresowało się tą sprawą i chcieli utwory. Na przykład David Gilmour z Pink Floyd napisał utwór na cześć McKinnona. Występuje w tym utworze też Chrissie Hynde i Bob Geldof. Chrissie Hynde jest z zespołu Pretenders, Bob Geldof z zespołu Boomtown Rats. Mackinnon też sam wystąpił w tym nagraniu. Można online sobie posłuchać tego utworu. Bardzo fajnie. Co jest najważniejsze, to co powiedział pan Mackinnon. Gary Mackinnon, haker, pseudonim Solo.
Solo pewnie od Hansa Solo. Solo też, że samemu po prostu. Jest takim hakerem, który nie działa w zespole, tylko samemu. Ma zespół Aspergera, czyli zespół będący w spektrum autyzmu. Człowiek, który nie za bardzo umie kłamać. Jest człowiekiem, który nie za bardzo umie kłamać i koncentruje się na jednej rzeczy i ją robi cały czas. Świadczy o tym, że jednak to, co widział, raczej jest prawdą. Nie czuć od niego, że on kłamie, wymyśla coś. Zresztą go łatwo złapać na kłamstwie. Przez tyle lat mówi to samo.
Od 2001 roku nie zmienia swoich zeznań. Cały czas mówi to samo. Dotarł do dokumentów, oczywiście wszystko mu skonfiskowano, zabrano, więc nie zostawił, bo pytano się jego wielokrotnie, czy jakieś hasła zostawił dla siebie, żeby móc być bezpiecznym, żeby ze Stanami bardziej rozgrywać się. Ale niestety on powiedział, że nic. I chyba to jest prawdą, że faktycznie nic nie zostawił dla siebie, żadnych haseł. Wszystko mu skonfiskowano, absolutnie. W tej chwili ma zakaz używania komputerów, jak to hakerzy, przynajmniej podłączonego do internetu, więc może tylko używać komputerów bezinternetowych. Mówił, co znaleziono, co znalazł. Technologię antygrawitacji opisano. Znalazł urządzenia wolnej energii, które bazują na energii próżni oraz znalazł jeden dokument arkusza kalkulacyjnego Excela, w którym były informacje o dziwnych statkach i on to właśnie na serwerze wojskowym to było, chyba US Navy właśnie znalazł.
Były nazwy statków i nazwy oficerów. I jeszcze były takie dopiski. To były statki, które w ogóle nie miały nazw. On sprawdzał później w różnych bazach statki normalne, które pływają. Nie było czegoś takiego. To zupełnie inne nazwy były. Mówił, że obok nazwisk tych oficerów i statków, którzy na tych statkach podejrzewam pływali, a może latali, były właśnie dopiski non terrestrial officer, czyli nieziemski oficer. Nie w sensie nieziemski, kosmiczny, czyli kosmita, bo to był alien officer czy coś takiego. Non terrestrial officer, czyli oficer, który nie przebywa na Ziemi. Tak to można zrozumieć.
Mówił też, że zdjęcia ściągał, tylko że to wtedy był jeszcze czas modemów. 2001, 2002 rok. Jeszcze wielu z was nie pamięta, jak to było. Ja pamiętam dokładnie. Używałem wtedy internetów. Używało się. To nie było tanie. Z reguły były modemy. Czasami był stały dostęp, ale i tak był wolny. On był dzielony na wielu komputerów.
Co można powiedzieć? Wydaje się, że mówił prawdę. Ściągał sobie zdjęcia na przykład dwubitowe, czyli z czterema barwami, czyli bardzo dużo. Mówił, że one zajmowały kilkadziesiąt megabajtów te zdjęcia w bardzo dużej rozdzielczości. Dzisiaj kilkadziesiąt megabajtów to jest nic, czy nawet to kilka megabajtów, bo już nie pamiętam. Musiałbym sprawdzić, ile to tam miało. Ale kiedyś ściąganie nawet kilkudziesięciu megabajtów to był kosmos. To był bardzo długi czas. Taniej było kupić płytę CD. Żeby wam dać porównanie.
Taniej było kupić płytę CD z nagraniami utworami, które kiedyś były droższe chyba nawet CD niż dzisiaj, niż ściągnąć mp3. Ściągnięcie mp3 właśnie takie same jak płyty, czyli tam 10 mp3 było droższe niż kupienie płyty CD w sklepie. Takie to historie były. Ja pamiętam 1997, 1998 rok, taniej było kupować płyty kompaktowe, a jeszcze były płyty kompaktowe pirackie, na których były mp3. Kochani, one były tysiące razy tańsze niż ściągnięcie takich mp3 z sieci, więc po prostu kupowało się piraty. Kupowało się pirackie płyty z mp3 albo nagrywało się od kogoś się przegrywało mp3. Miał ktoś nagrane mp3 na dysku. Przegrywało się, nagrywało na płytę, ale z internetu nikt wtedy nie ściągał mp3 specjalnie, bo były za drogie. Dopiero po 2001, 2002 roku się pojawiło, że już można było ściągać, ale to od znajomych brało się muzykę, od znajomych piracką muzykę się brało. Kupowało się.
Na Stadionie Dziesięciolecia były płyty z mp3. Wyobrażacie sobie? Płyty z mp3 były. 1997 rok pamiętam, że były już płyty z mp3. To wtedy one dużo kosztowały, bo były pirackie płyty zwykłe. Ja wtedy pirackie płyty zwykłe, bo nie miałem wtedy jeszcze, w 1997 miałem już chyba CD-ROM-a do odtwarzania, ale nie pamiętam. Może jedną płytę chyba kupiłem z mp3. One były bardzo drogie, więc ktoś był fanem muzyki i to najczęściej był jeden zespół. Na przykład miał Pink Floyd i wszystkie albumy mp3 na płycie. Nie wszystkie albumy się chyba nie mieściły na płycie.
Nie wiem, czasami na dwóch płytach. One były drogie, bo kosztowały kilka razy drożej niż płyta piracka. Tak jakby ze trzy płyty czy dwie płyty, co najmniej dwie płyty. Więc ja wolałem sobie płytę kupić. Zresztą wieże były wygodniejsze, a wtedy wieże nie miały odtwarzania MP3. Dobra, te historie. Kogo to interesuje? Rozmawiamy o Garreym McKinnonie. On fajnie jest. Mieszka w Wielkiej Brytanii.
W tej chwili czeka na ekstradycję do USA. Ale czeka. Chyba się już nie doczeka, chyba już go nie ściągną. Faktycznie się włamał. Jest oskarżony o 700 000 straty. Potwierdza to, co filmuje właśnie pan Lennart Wolson. Potwierdza to, co mówi. To jest z jednej strony. Z drugiej strony są pewne informacje, które do nas docierają z różnych stron, na przykład były informacje dotyczące Luksemburga, były też informacje dotyczące NASA i ogólnie też i Chińczycy się wypowiadali. Różne takie dziwne wrzutki, że będzie eksplorowany najbliższy kosmos, że będą ściągane minerały z tych meteorytów pobliskich Ziemi i tak dalej.
To są bardzo dziwne rzeczy, bo technologii nie ma do tego, a oni mówią, że już chcą wylatywać, już będą tutaj miningować, będą wydobywać te minerały z tego. To jest bardzo dziwna sprawa. Więc coś może jest na rzeczy, że tutaj musi być po prostu jakiś porządek, że są te drużyny wojskowe, które to robią. Drużyna wojskowa amerykańska, to już może nie jest do końca amerykańska armia. To może być amerykańsko-światowa, czyli jakiś światowy rząd się formuje, a już armia jest światowa na przykład. Więc ona do ochraniania interesów różnych. Kto wie? Do ochraniania interesów różnych korporacji, które chciałyby właśnie eksplorować kosmos najbliższy. Możecie dzwonić. Telefon 33 482 72 32, Skype teoriachaosu.com.
Szczególnie jak jesteście sceptyczni, wtedy jest chyba nawet lepsza debata, ale jak nie, to też jakieś ciekawostki można wrzucać. Nie wiem. Można we wszelkich tematach, ale nie wrzucać po prostu jakichś nieprawd, bo to akurat jest sprawdzona informacja o Majach, że tylko Majowie i my, nasza cywilizacja postrenesansowa mamy pełne kalendarze co do dnia. Reszta cywilizacji niestety nie miała tak dokładnych kalendarzy. Zawsze po prostu się mieszali z tymi datami i co do dnia nie jesteśmy w stanie stwierdzić tych dat. A każde wydarzenie w cywilizacji Majów znamy co do dnia. Kilkaset nawet lat przed naszą erą. Także niesamowite. My dopiero mieliśmy w końcu XVI wieku. Koniec XVI, początek XVII wieku, gdzie mieliśmy właśnie te kalendarze.
Jeśli dobrze patrzę, zaraz wam powiem, żeby tutaj nie skłamać. 1582 chyba. Tak. Także, żeby dokładnie być, to jest 1582 rok został wprowadzony. Był podejrzeniem już trochę wcześniej nawet wymyślony. Wcześniej po prostu oczywiście możemy podawać dni też w różnych cywilizacjach, ale nie jesteśmy pewni tych dni. To nie jest 100% pewności. W cywilizacji Majów mamy 100% pewności, tak jak teraz. 100% pewności mamy, że „Teoria chaosu” jest w każdy piątek. Dzisiaj.
Nie powiedziałem chyba dzisiaj daty, że jest 15 lipca. Wybaczcie. Strasznie ciepło w Irlandii. Taki dzień jak był dzisiaj, to jest raz w roku w Irlandii. 25 stopni praktycznie, albo 24 stopnie. Wyobraźcie sobie, to jest raz w roku takie. A miało być lato ciepłe, powyżej 20 stopni codziennie miało być. I co jest? Poniżej 20 stopni codziennie i jeszcze pada. Jeszcze co drugi dzień pada, a nawet czasami jest nawet więcej niż co drugi dzień, czyli co półtorej dnia.
Tak trochę nieelegancko to brzmi. Co półtorej dnia pada. Po prostu jest słabo pod tym względem, ale dzisiaj jest naprawdę parno, ciepło. Spocony jestem po prostu cały, leje się ze mnie, bo za ciepło się trochę ubrałem dzisiaj. A poza tym nie mam otwartych okien, bo tu zaraz jakieś jeło będzie. Przepraszam za wyrażenie, ale jechał głośno, będzie tutaj robił bączki jakiś, jak oni się nazywają? Frog. Jakiś irlandzki frog i koniec będzie z nagrywaniem. Niestety tutaj akurat nie mam studia u siebie w domu, tylko mam pomieszczenie, więc słychać tak, jak słychać. Okej, możecie dzwonić, ale coś nie dzwonicie, bo chyba już będę za niedługo kończył.
Jeszcze tylko omówienie do końca, podsumowania naszego. Tych spraw dotyczących właśnie Non-Terrestrial Officers, czyli tych wojen. Znaczy wojen, nie wojen gwiezdnych, bo żadnych wojen gwiezdnych raczej nie ma, tylko po prostu już mamy jakieś obiekty wojskowe, może i handlowe, może jakieś dziwne, może już miningują, czyli może już tam wydobywają. Minerały z pobliskich asteroid, meteorytów. Wszystko, co jest dookoła. Może i z Księżyca, kto wie? Może jest baza na Księżycu, może na Marsie jest baza. Nic nie wiemy pod tym względem. NASA to jest never a straight answer, czyli nigdy nie udzielaj informacji wprost. Nie mówię, że NASA sama nieprawdę podaje, ale bardzo dużo tego jest.
Niektórzy twierdzą, że żyjemy wewnątrz Ziemi czy na płaskiej Ziemi. Wtedy niemalże 100% NASA kłamie. Nie mówię, że tak jest. Może być. Wszystko może się zdarzyć. Możecie zadzwonić jeszcze. Czekam na telefony 33 482 72 32 i z teoriachozu.com. Jak to było z tymi wynalazkami? Tutaj mam. Czy może mieć taką lunetę?
Ja wam powiem, że jesteś na rzeczy, że John Leonard Wilson może wpadł też na rozwiązanie. Były takie mikroskopy. Nie wiem, czy pamiętacie taką sprawę. Jeżeli nie, to mikroskop Reifa. To były niesamowite mikroskopy, których zdolność do powiększania była niesamowita. To była taka rewolucja jak pana Wilsona. One były dosyć skomplikowane, ale optyczne. Takie miały powiększenie optyczne, że aż nie chce się wierzyć. Doktor Royal Raymond Rife projektował niesamowite, najlepsze mikroskopy na świecie, jeśli chodzi o optyczne z niesamowitym powiększeniem i niebywałą jakością. Po prostu coś niebywałego.
To jest chyba uznawane za pseudonaukę, jeśli dobrze pamiętam. Ale oczywiście pseudonauką nie jest, bo wszystko, co wykracza dwa kroki poza standardową naukę, to jest pseudonauka. To jest oczywiście nieprawda. Tak samo Tesla był pseudonaukowcem. Ale niektóre rzeczy przyjmuje się od Tesli, bo działają. Nie to, że działają. Działały pewnie wszystkie, ale po prostu zostały wdrożone. Jakby został wdrożony transfer energii bezprzewodowy przepływ prądu, czy też właśnie death ray, promień śmierci, który zaprojektował. Jeżeli to byłoby wdrożone, to oczywiście byłoby uznane przez naukę. Ale nie może być tak.
Tutaj oczywiście niby są pokazywane, ale dzisiaj nie bardzo się używa tych mikroskopów. To jest kompletne zaciemnienie tej sprawy. Myślę, że to jest bardzo podobna sprawa jak z Johnem Leonardem Wilsonem. Dużo więcej jeszcze pan Royal Rife miał terapie, które wykorzystywały właśnie ten teleskop. Jakieś dziwne rzeczy, które tam wychodziły. Odsyłam was do audycji w Radiu Na Fali. To chyba była synteza, jeśli dobrze pamiętam, kapitana Tomka. On tam wyjaśniał dokładnie o panu Rifem. Natomiast tutaj John Leonard Wilson żyje do dzisiaj. Pan Royal Rife zmarł w 1971 roku, więc jeśli mogę powiedzieć, to możemy się z nim skontaktować, możemy porozmawiać, jak to jest.
Może pan Wilson ujawni tajemnicę. Może się coś dziać. Zobaczcie, co się dzieje na świecie. Wszystko przyspiesza. W tej chwili dużo wynalazków może wyjść na światło dzienne. Ale pytanie, czy ktoś będzie chciał to robić? Nawet jeżeli będzie projekt, to dużo sceptyków powie „Bzdury, pseudonauka” i w ogóle tego nie zrobią. Tak samo mikroskopy Royal Rife'a. Teoria Chozu to jest taka audycja, gdzie możecie usłyszeć o takich rzeczach, które są zaciemnione, zanegowane. Tego nie ma po prostu.
Tak jak o piramidkach chociażby. Ja mogę wam potwierdzić, że to jest fakt z piramidkami, że ostrzą żyletki. Nie mówię, że wszystkie piramidki, tylko odpowiednio zrobione. Instrukcje są w internecie. Jak ja znalazłem jako nastolatek, prawie dorosły licealista, to tym bardziej ludzie, którzy są już dużo po 18. roku życia. Bez przesady, naprawdę. Nie szukajmy nianiek, nie szukajmy recept na wszystko, tylko zakasajmy rękawy i róbmy coś. Naprawdę. Jesteśmy dorosłymi ludźmi.
Nie róbmy z siebie dzieci, że potrzebujemy mieć za rączkę być prowadzeni. To jest chyba oczywiste. Ja nie pytałem się rodziców czy jakiegoś nauczyciela fizyki o tych piramidkach, jak to zrobić i tak dalej. Tylko po prostu słuchałem audycji. Miałem nagraną audycję Nautilus w internecie, przeszukałem trochę informacji. 1996 rok był czy coś takiego, 1996, 1997. Był internet wtedy dostępny, trudny. Nie pamiętam, czy już wtedy w 1997 miałem, ale w 1996 może miałem. Już nie pamiętam, czy w 1996 miałem internet. W 1997 na pewno, ale w 1996?
Diabła nie wiem. Tak czy inaczej korzystałem też, jak nie miałem jeszcze internetu, to korzystałem z internetu na uczelniach. Były internety na Unixie, wtedy Unixy były. Na Unixie, na komputerach pecetach ośmiobitowych i tak dalej. Kurde, po co ja to opowiadam? Już któryś raz zanudzam was tymi sprawami. Kogo to obchodzi? Także to rajfa mamy, ale szkoda. Nie dzwonicie, żeby ktoś jeszcze coś dodał, coś więcej. Więc powoli będziemy kończyli.
Co nas czeka na orbicie? Jeszcze podsumowanie takie. Co nas tam czeka? Właśnie, co nas czeka? Najłatwiej polecieć i zobaczyć. Ale tak, to jest koszt tego. Polecieć za linię Karmana bardzo chciałbym, czyli powyżej 100 kilometrów, 100, 110 kilometrów. Bardzo chciałbym tam polecieć, ale to jest nierealne. Nikt cię tam nie zabierze, nikt cię nie sprzeda, a jak nawet polecisz, to wybuchnie. Pamiętacie Challengera?
Dlaczego Challenger wybuchł? Bo tam po prostu poleciała nieprzygotowana nauczycielka. Był taki projekt właśnie, że oprócz astronautów wysyłano jedną osobę wybraną ze społeczeństwa w nagrodę, że NASA oddaje społeczeństwu honory, że to społeczeństwo łoży ciężkie pieniądze na NASA. Więc NASA zrobiła konkurs, że jedną osobę może wysłać ze społeczeństwa i wylosowała to jedna nauczycielka. Poleciała Challengerem, 1985 rok i bach! I wybuch, i zginęła. Może była zdziwiona, co by zobaczyła. Więc nie mogło tak być. To nie może być tak, że każdy może polecieć, tylko muszą być ludzie przygotowani, żeby polecieć. Więc to się zdarzyło.
Niestety. Dobrze, to co możemy tam zobaczyć? Zobaczymy. Najłatwiej oczywiście dozbierać sobie ten sprzęt, wybadać i za pomocą tego sprzętu obserwować. A wykorzystując jeszcze tą technologię, którą ma pan Walson, obserwować te dalekie obiekty. Dalekie, niedalekie, 100, 200, 300, może 500 kilometrów nad naszymi głowami, czyli niedalekie. Dalekie w sensie, że niedalekie. Źle się wypowiedziałem. Na orbicie, po prostu na orbitach. Dzwoni jeszcze Tomek.
Dobrze. To świetnie. Ostatni telefon, żeby nie było. Sceptyczny czy nie? Witaj Tomku.
[03:12:36] - Hej. Dzień dobry wieczór właściwie.
[03:12:39] - Dodzwonił się sceptyk.
[03:12:42] - Nie, właściwie wiesz co? Szczerze mówiąc to zacząłem słuchać tak od 15, 20 minut twojej audycji dzisiaj. Akurat dzisiaj.
[03:12:51] - Szkoda. Ale co? Słyszałeś coś o panu Johnie Lennardzie Walsonie?
[03:12:57] - No nie.
[03:12:58] - Właśnie nie. To będziesz musiał odsłuchać. W radiu trochę niewdzięczna to jest sprawa, bo będziesz musiał tak naprawdę nie tyle odsłuchać, co sobie zobaczyć i wyrobić samemu ocenę na kanale. Jak wpiszesz John Lennard Walson na YouTubie, znajdziesz jego kanał. Jest też na Facebooku.
[03:13:13] - Pisze się W-A-L-S-O-N, tak?
[03:13:17] - Tak, przez W. Nie V, tylko W. Przez W. Na wyspach. Więc po prostu jakiś nowy sposób odkrył. Kosmici mu coś podpowiedzieli i tam filmuje. Ale pewnie dzwonisz z jakąś inną sprawą.
[03:13:39] - Nie. Szczerze mówiąc słuchałem i parokrotnie powtórzyłeś w ciągu tych 20 minut, że nikt nie dzwoni, więc pomyślałem sobie, że żeby ci nie było smutno, że nikt nie słucha, to zadzwoniłem. Tak. A z racji tego, że w Irlandii jest chyba taki sam czas jak na wyspie obok tej większej, więc ja jeszcze nie śpię . I dlatego zadzwoniłem.
[03:14:06] - A coś tam chcą chyba wyrzucać was, Polaków. Znaczy was tak źle brzmi. Was, Polaków i z Europy Środkowo-Wschodniej z Wielkiej Brytanii. Tu w Irlandii jakąś propagandę sieją właśnie. Nie wiem.
[03:14:19] - Nie, to chyba jakieś tam bzdury. Słuchaj, parę dni temu przeczytałem na stronach rządowych brytyjskich taki komunikat, że to akurat dotyczyło jakichś rozliczeń podatkowych i jest coś takiego jak tax credit. I było napisane, że w związku z wynikiem referendum absolutnie nic się nie zmienia dla wszystkich członków, znaczy dla mieszkańców Unii Europejskiej, którzy są rezydentami w Wielkiej Brytanii, nic nie ulega zmianie. I to nie jest jakaś plotka, tylko to jest oficjalny komunikat.
[03:15:01] - Też mi się tak wydaje, że tak będzie.
[03:15:06] - Więc na tą chwilę, jeśli chodzi o decyzję, taką wiążącą, która ma jakiekolwiek przełożenie na skutki dla kogokolwiek, dla jakiegokolwiek obywatela Unii Europejskiej, to w tym momencie nie są żadne, bo poza samym wynikiem referendum na tą chwilę nic nie wynika. Myślę, że na dobrą sprawę oni chyba sami do końca nie wiedzą, w którym kierunku to pójdzie.
[03:15:36] - Jasne. Czyli wyklarowaliśmy to. Tak mi się właśnie wydawało, jak mówisz, jest to sensowne, logiczne. Dobrze, ale tak jeszcze na koniec się ciebie zapytam. Już nie będę o pana Wilsona cię męczył, bo nie znasz, ale czy obserwowałeś niebo? Czy bawiłeś się teleskopami, lunetami, lornetkami?
[03:15:54] - Kiedyś tam się bawiłem, ale poza fajnym widoczkiem, bo ten widoczek jest taki fajny, ale jakichś takich rzeczy, które wzbudziłyby moją ponadnormatywną ciekawość, to tam, szczerze mówiąc, nie wypatrzyłem. Pomimo że bardzo lubię w nocy, zwłaszcza jak jest przejrzyste niebo, oglądać. Tutaj ja akurat mieszkam niedaleko jednego z większych lotnisk w Brytanii. Jestem daleki od tego, żeby uważać, że to były jakieś tam armady UFO, ale parokrotnie o godzinie 23:00, 24:00, kiedy ruch teoretycznie na lotnisku maleje albo spada do zera, albo do stosunkowo małych ilości, to widziałem w okolicach coś, co teoretycznie wygląda jak oświetlone samoloty. Ale było tego tyle, to było nawet nie kilka, nie kilkanaście, kilkadziesiąt sztuk, które się przemieszczały na niebie. Można by było powiedzieć, że UFO, ale takie prostsze wytłumaczenie to jest to, że są to samoloty, które akurat kołują i wiesz, wkoło lotniska czekają na swoją kolej lądowania. Szczerze mówiąc nie zadałem sobie trudu, żeby sprawdzić akurat jakąś tam tablicę. Wiesz, ten taki arrival board to się nazywa, który jest na lotnisku i co tam akurat o tej godzinie powinno lądować. Ale było tego aż tak dużo. I to nie były gwiazdy, które stały w miejscu, tylko to były jakieś takie obiekty świecące, które się przemieszczały na jakiejś tam wysokości.
Ciężko powiedzieć na jakiej, bo nie ma punktu odniesienia. Jak stoisz na ziemi gdzieś tam, to ciężko powiedzieć. Jest to widoczne, w każdym bądź razie jak takie małe punkciki, które się przemieszczają. Ale tego było kilkadziesiąt i to trwało przez te parę minut, które obserwowałem. I to nie raz, nie jednego dnia. Więc to z takich ciekawostek akurat à propos obserwacji nieba.
[03:18:28] - No ciekawe. Też kiedyś armady widziałem w Rzymie akurat. W Rzymie byłem i taką armadę też widziałem dziwną, fajną, ciekawą.
[03:18:37] - Znaczy to światełka, wiesz, ciężko jest powiedzieć. Być może są to samoloty. Wiesz, w ciągu dnia jest taki środek.
[03:18:45] - A wiesz, jaki samolot jest, jak wysoko bardzo jest na 15 kilometrach czy coś, to też jest światełkiem.
[03:18:51] - No tak. Nawet wydaje mi się, że parokrotnie mogłem widzieć nawet przy dobrej widoczności tą stację jakąś tam.
[03:19:01] - ISS, tak?
[03:19:01] - Tak. Jak jest dobra widoczność i tam promienie słoneczne się w tych ogniwach odbijają, to widać i to całkiem nieźle.
[03:19:16] - Trudno powiedzieć, ona bardzo szybko się porusza po niebie, więc nie wiem, czy by się udało.
[03:19:19] - Tak, ale wiesz co, podobno widać i wydaje mi się, że coś takiego mogłoby pod to podpadać. Wiesz, nie jestem specjalistą, nie upieram się, nie mówię, że to na 100% widziałem, ale być może. Ale te kilkadziesiąt obiektów, które widać było, że one się poruszają, stojąc w miejscu, obierając sobie jakiś punkt odniesienia, taki, który jest powiedzmy stały, jakąś tam taką gwiazdę, która na przykład jakoś tam świeciła i w danej chwili była w miejscu, to te pozostałe świecące punkciki, one się wyraźnie poruszały. I to tak się poruszały z taką mniej więcej prędkością jak samoloty, które mogłyby kołować. Znaczy kołować, rozumiesz, oczekiwać na lądowanie przed samym lotniskiem. A te miejsce obserwacji to jest dosłownie parę pojedynczych kilometrów od samej płyty lotniska, więc teoretycznie mogły być to samoloty, ale czy o tej godzinie na przykład, to ciężko akurat powiedzieć.
[03:20:27] - To ciekawe. Dobrze, słuchaj, czy jeszcze tak na koniec coś, Tomku, będę kończył dzisiejszą audycję.
[03:20:37] - No nie. Odsłucham sobie na pewno podcast albo wystarczy włączyć Radio Paranormalium Normalium następnego dnia, bo zwykle jest powtórka. Ivellios chyba puszcza tę audycję.
[03:20:52] - Jasne. Pozdrawiam wszystkich powtórkowiczów, jak słuchacie.
[03:20:57] - Tak jest.
[03:20:59] - Życzę ci wszystkiego dobrego na weekend.
[03:21:05] - Dziękuję bardzo. Do usłyszenia.
[03:21:09] - A dzisiaj chyba mieliście Grzegorza Brauna w Londynie. Nie wiem, czy w Londynie mieszkasz, ale-
[03:21:15] - Nie, ja akurat nie mieszkam w Londynie, ale w jednym z największych miast Wielkiej Brytanii. Nietrudno zgadnąć.
[03:21:25] - Nie wiem, czy wczoraj, czy kiedyś, czy parę dni temu właśnie Grzegorz Braun. Ja się jutro wybieram, chcę zdradzić wszystkim.
[03:21:30] - Tak? Przylatujesz?
[03:21:32] - Przylatuję do Dublina.
[03:21:34] - Albo przypływasz.
[03:21:36] - Przypływa. Właśnie nie wiem, jako tam z Wielkiej Brytanii będzie, w każdym razie jakoś gdzieś. Będzie okazja kupna książek. Ja jestem daleko, żeby kupić książki, to jest duży koszt wysyłki z Polski, a tutaj on przywiezie książki, będzie można kupić pewnie. Dużo ciekawych, nie tylko jego, będą dosyć ciekawe. Co by nie mówić o Grzegorzu Braunie, to ma dosyć dobre analizy tego wszystkiego, co się dzieje.
[03:22:02] - Na początku audycji, jak zaczynałeś, bo zwykle robisz krótki briefing tego wszystkiego, mówiłeś coś dzisiaj o zamachu.
[03:22:12] - Tak jest. O Nicei mówiłem.
[03:22:15] - Dobra, to już nie będę pytał.
[03:22:18] - Jeszcze mówiłem o Turcji, o zamachu. Nie wiem, czy słyszałeś. O zamachu stanu w Turcji. Strzelaniny.
[03:22:26] - Ja miałem na myśli bardziej to, co we Francji się stało.
[03:22:29] - W Turcji jest więcej, bo jest próba obalenia rządu, czyli nawet jeszcze mocniej w Turcji.
[03:22:34] - Ojejku. Tak, ale tutaj to 80 takich zwykłych ludzików.
[03:22:40] - Zawsze wariat się znajdzie. Trochę słabiej wyszło temu Breivikowi. Breivik akurat nie był islamistą, odwrotnie właśnie. Strzelał do dzieciaków, do młodszych jeszcze nawet strzelał jak do kaczek. Zawsze wariat jakiś się znajdzie. Taki jest świat, niestety. Póki ludzie nie mogą się bronić. Tutaj ciężko było się bronić, bo wjechał wariat z ciężarówką. Ciężarówką wjechał w tłum ludzi.
[03:23:12] - Nie wiem, czy taki filmik oglądałeś, bo tych filmików trochę było w związku z tym.
[03:23:20] - Nie lubię oglądać takich drastycznych scen, bo wyraźnie widać, że po prostu rozjeżdża.
[03:23:24] - Nie, to z daleka. Ten filmik akurat niewiele na nim widać krwi czy takich drastycznych rzeczy, ale widać jak ta ciężarówka po prostu jedzie w tłum z daleka, tak jakby ktoś z telefonu komórkowego kręcił, jak ta ciężarówka wjeżdża. Takie wynurzenie.
[03:23:45] - Co zrobić? Jest nierozwiązany problem zderzenia cywilizacji. Z jednej strony, ale z drugiej równanie z ziemią krajów całych. To są bardzo złe rzeczy. Ludzie w tej chwili zastanawiają się nad tamtymi zamachami, tym w Paryżu, ale nie zastanawiają się nad tym, co się dzieje, co Europejczycy robią. Na porządku dziennym takie rzeczy robią. To, że tu jest terrorysta, to nie jest, że Amerykanie nie są terrorystami.
[03:24:50] - Chcę jeszcze coś powiedzieć tak na koniec, co być może jest tak zwanym common truth, czyli taką prawdą, która jest powszechnie znana. Mówię na przykład o samych Brytyjczykach. To, co się dzieje, nie tylko teraz, tylko już od dość długiego czasu. Teraz to jest apogeum, to jest skutek całej polityki kolonialnej i imperium, które Brytyjczycy sobie kiedyś myśleli, że to w jedną stronę tylko działa, czyli na zasadzie grabienia i zdobywania kolonii. Teraz to się czkawką odbija. Nie od teraz, tylko od bardzo długiego czasu, kiedy bardzo dużo obcokrajowców zjechało.
[03:25:50] - Jasne, ale myślę, że to wina też rządu brytyjskiego.
[03:25:54] - Też.
[03:25:55] - To nie jest tak, że ktoś przyjeżdża i będzie mordował ludzi. Jeżeli Europejczycy byliby w porządku, Amerykanie byliby w porządku, nikt nikogo nie mordował. Polacy co zrobili w Afganistanie czy w Iraku, to przechodzi ludzkie pojęcie. Wiem, że można zasłaniać się, Amerykanie więcej zła zrobili, ale co mnie obchodzą Amerykanie? My odpowiadamy nie za rząd amerykański czy za Amerykanów, tylko za polski. Tutaj wszyscy odpowiadamy za to, co się dzieje. Ja byłem jednak w mniejszości, jak organizowałem demonstracje przeciwko wojnie w Iraku. W Afganistanie jeszcze nie byłem wtedy za bardzo zaangażowany politycznie. Miałem to gdzieś jakoś tak nie bardzo, ale potem już jak przyszło co do czego, to trzeba było działać. Teraz nie wiadomo, gdzieś tam do Syrii dwa samoloty czy trzy wysłane to żart jakiś, ale niech tam.
[03:26:48] - Może aktywnie działałeś jeszcze za czasów sowieckich, gdzie to Związek Radziecki, Afganistan
[03:26:57] - Ale muszę ci powiedzieć, rozmawiałem z Afgańczykiem. Mam znajomego Afgańczyka. Zresztą zaproszę go kiedyś, bo planuję jakieś takie audycje robić, nie w ramach Teorii Chaosu, w ramach innych audycji, różnych ciekawych ludzi znam. I on opowiadał, że co by nie mówić, to Rosjanie zachowywali się normalnie wobec Afgańczyków. Natomiast Amerykanie, Polacy i te inne wszystkie nacje, które teraz w Afganistanie siedzą jak zwierzaki.
[03:27:23] - Tak zwane sprzymierzone.
[03:27:26] - Teraz równają, mówili: zrównali z ziemią Afganistan. Natomiast Rosjanie jednak dawali dużo więcej wolności i oszczędzali cywilów. Amerykanie, Polacy i tak dalej, po prostu równają, strzelają do wszystkiego, co się rusza. Jesteśmy jak hitlerowcy. On tego nie mówił oczywiście, tylko mówił, jak jest, jak to wygląda w tej sytuacji, że jest dramat w tej chwili w Afganistanie, kompletna ruina. Produkcja narkotyków skoczyła na maksa, bo to chodzi o narkotyki, o złoża mineralne. Tam są przecież metale, metale szlachetne być może też, ale przede wszystkim są kamienie szlachetne w Afganistanie. I co jeszcze jest ważne, otacza się Iran czy też Chiny, wyciąga się kraj, bo on jest pod władaniem teraz marionetkowego rządu i oczywiście są te wojska koalicji natowskiej. Dawno już nie ma bin Ladena, dawno nie ma już jakichś tam talibów. Zresztą kolega mi mówił: „Jaka Al-Kaida?
Kto gdzie jaką Al-Kaidę widział tam?” Po prostu tam walczą z najeźdźcami zwykli ludzie, tam nie ma żadnej Al-Kaidy. Tam walczą o zachowanie normalności. W tej chwili w Afganistanie jest sytuacja jak w Polsce w 1940 roku czy 1941, albo i później, bo też Niemcy robili czystki różne i tak dalej. Jeszcze tyle dobrego, że może nie robią takich czystek jak hitlerowcy Amerykanie, ale być może, kto wie, w przyszłości może i to być. Ale kraj równo niszczą po prostu. Ja się zdziwiłem, bo myślałem, że Rosjanie byli gorsi, a tu się okazuje, że właśnie nie, że pomimo, że byli ateistami Rosjanie, to zachowywali bardziej się ludzko niż-
[03:29:21] - Dobra, ale wiesz co? Bo to też kwestia jest wiarygodności źródła, które ci przekazuje. Bo samemu tam nie byłeś, nie byłeś w stanie tego sprawdzić, tak jak wiele osób, łącznie ze mną.
[03:29:34] - Co zyskuje na tym? Poza tym wydaje mi się, że coś może być na rzeczy. Nie chcę mówić, że tak czy inaczej było, bo on to też młody człowiek, dosyć młodszy ode mnie, więc mógł nie pamiętać tamtych czasów. Ale wie, co mu mówili ci tam ludzie. Opowiadał dużo. Zresztą sam mówię-
[03:29:54] - Ale to nie żołnierz, tylko osoba, która odwiedzała, tak?
[03:29:58] - Czy on walczył? Może i walczył, tylko pewnie po przeciwnej stronie. Pewnie nie walczył po naszej stronie, tylko po przeciwnej. Jeżeli. Ale nie wiem. Trudno mi powiedzieć, czy walczył, czy nie. Natomiast mówił, że to się dzieje. Zabija się cywilów masowo, na masową skalę, więc to jest wojna z cywilami. To nie jest wojna z armią, to nie jest jakaś wojna domowa. Po co tam są armie teraz?
Pytanie po co? Po co tam siedzą Polacy w Afganistanie? Po co siedzą Amerykanie?
[03:30:30] - Polacy mają oficjalnie bardzo proste wytłumaczenie, bo ich wiążą, chcą dotrzymywać kroku sojusznikom. Dla nich są wzorem na przykład Amerykanie. Jeśli są jakieś zobowiązania, to oni w ramach tego, że jesteśmy w NATO, nie chcą się wypinać, tylko chcą pokazać, że-
[03:30:51] - Oni zaatakowali Afganistan, bo niby Afganistan nie chciał wydać Osamy bin Ladena, a oni chcieli tylko dać do, nie Ameryce od razu wydać, tylko dać go do jakiegoś neutralnego kraju, żeby tam miał sprawiedliwy wyrok, osądzić go. Bo wiadomo, że jak Amerykanie go sprawiedliwie nie osądzą. Zresztą wiemy dokładnie, dokładnie może nie wiemy, ale sporo wiemy na temat 11 września, kiedy właśnie to była robota wewnętrzna. Jestem oczywiście za terrorystę uważany w tej chwili, jak takie coś mówię. Mówię, że to była robota wewnętrzna Stanów Zjednoczonych 9.11, bo to wszystko wskazuje na to. Było regularne wyburzenie WTC7, ewidentnie było wyburzonym, kontrolowanym wyburzeniem. A jeżeli kontrolowane było wyburzenie WTC7, czyli musiały być ładunki podłożone pod budynek już. Więc jeżeli były ładunki pod budynkiem, to oznacza, że przygotowali się do tego wcześniej. 1993 rok, o którym już wspominałem, kiedy był zamach terrorystyczny. Czy terrorysta siedzi w więzieniu?
Nie siedzi w więzieniu. Dlaczego? Co się działo wtedy? Michael Riconosciuto, polecam się dowiedzieć. Tak, ten na WTC, co była ciężarówka.
[03:32:05] - Ten taki nieudany, tak?
[03:32:08] - Nieudany, ale co to było? To była robota FBI. FBI i CIA razem ręka w rękę robili. Także to jest udowodnione. Michael Riconosciuto o tym wie, ale siedzi w więzieniu i teraz grozi mu kara śmierci. Znaczy on nie dostał kary śmierci, tylko kara śmierci w sensie, że ktoś go odpali w więzieniu, tak jak seryjny samobójca go odpali. Już odpalono Teda Gundersona, też znajomego Riconosciuto. Więc taka jest historia, że jak za dużo się wie, to się siedzi w więzieniu i jeszcze dobrze, że się wtedy siedzi, że żyje się, bo inaczej to już nie ma cię. Ale ten zamachowiec nie siedzi w więzieniu, zamachowiec z 1993 roku. To jest absurd jakiś.
[03:32:52] - Rozumiem, że ten film „Niewygodna prawda à propos 9/11” oglądałeś? Taki, który był kiedyś emitowany nawet oficjalnie na antenie Planet, tego francuskiego dokumentalnego programu. To oglądałeś, tak? Bo to godzina czy półtorej czasu.
[03:33:14] - Tak. Ale dzisiaj wiemy już dużo więcej i mało tego-
[03:33:19] - A tam było tyle wątków, że ciężko rzeczywiście powiedzieć. Nawet gdyby niektóre były ślepą uliczką albo jakimś złym tym, to i tak to była cała seria różnych pytań, takich niewygodnych, bez odpowiedzi.
[03:33:32] - Zbiegów okoliczności, nie?
[03:33:34] - Tak. Zbiegów, gdzie praktycznie po trzech z rzędu nieodpowiedzianych, ciężko znaleźć jakąś logiczną odpowiedź, taką sensowną, to już można nabrać podejrzeń, że coś jest nie tak. A tam tego było z kilkanaście w ciągu. Może nawet kilkanaście, 20.
[03:33:56] - Ale tylko tam szkoły górolodowej jest. Ja na przykład jestem zwolennikiem teorii absurdalnej, że mogło nie być samolotów w ogóle, że to była zupełnie inna broń użyta do wyburzenia tych budynków. I teraz jestem uważany za wariata. A jak sobie zobaczycie samochody, jak wyglądały, które były w pobliżu, one były usmażone. One nie były spalone. Były na przykład stopione samochody. To była taka olbrzymia tam temperatura albo energia, której nie rozumiemy, i one były daleko od walących się WTC. Mało tego, normalnie te samochody były, zresztą sobie zobaczcie, jak to wygląda. Były na przykład ognie, które nie parzyły, czyli zimny ogień był. Co to oznacza zimny ogień?
To nie jest materiał z palącego się budynku, z tej benzyny palącej się. Jeżeli mamy zimny ogień, to znaczy, że użyto energii czy broni, której dzisiaj nie rozumiemy. To nie jest technologia XX wieku, tylko XXI wieku. Została użyta, przetestowana.
[03:35:06] - A co z tymi filmikami, na których nie z jednego ujęcia, ale widać jakieś samoloty, które wlatują czy uderzają po prostu?
[03:35:14] - Widać samoloty. Ja nie mówię, że nie było samolotów. Hologramy jak najbardziej mogły być. Ale to, co dokładnie to było, to nie wiem. Na przykład ludzie nie mówili, że widzieli samoloty i później dograno na przykład głos, że samolot wpadł. A oni nie mówili czegoś takiego. Jest udowodnione. Dlaczego na przykład CNN dogrywał informację, że tam samolot uderzył, gdzie nie było czegoś takiego? Dogrywał po prostu ścieżkę dźwiękową. To jest oszustwo, to powinno być karalne.
To, co CNN zrobiło. CNN albo ktoś, kto podrzucił.
[03:35:52] - Była wizja komentatora dograna do tego?
[03:35:54] - Nie, jest filmik. Możesz sobie zobaczyć oryginalny film, gdzie nikt nie mówi o żadnych samolotach, tylko że tam coś się dzieje. Nikt nie mówi o żadnych samolotach, a później dograny, który mówił, że samolot uderzył.
[03:36:07] - Dobra, ale czy widać ten samolot, że on wlatuje? W sensie fizycznym. Czy na oczy widać na tym filmie, że to jest kształt jakiegoś samolotu?
[03:36:15] - Nie, na filmiku nie było widać właśnie, że samolot wpada. Ani na jednym, ani na drugim.
[03:36:21] - Wydaje mi się, że jakiś film, mogę się mylić, pamięć mnie zawodzi, że jakieś widziałem takie filmiki, gdzie widać, że poklatkowo jak się sprawdza, że taki samolot po prostu wlatuje i tam uderza.
[03:36:36] - Przebija budynek. Jeden to przebił cały budynek.
[03:36:40] - No właśnie.
[03:36:41] - Nieuszkodzony, bo widać, jak przód jest nieuszkodzony. To jest niemożliwe. To jest absurd. Nie może przebić.
[03:36:47] - Czyli co? Jakiś fejk po prostu.
[03:36:48] - To jest fejk. Zrobiony fejk ze względu na to, że przód samolotu jest z plastiku. On nie ma prawa wyglądać, nie mieć dobrego dziobu. Nawet jeżeli przebiłby, to się wszystko ten plastik połamie. On będzie miał inny dziób, będzie miał płaski dziób. Nie będzie miał takiego zaokrąglonego dziobu, tylko płaski. Także takie oszustwo robią. To jest naprawdę temat na zupełnie na audycję. Większość w ogóle nawet nie uznałaby takich dowodów. Dowodów nawet jakby już to było udowodnione, to ludzie by tego nie zaakceptowali.
Jeżeli to byłoby faktem, że faktycznie tak było, że nie było samolotu, tylko hologramy i użyto broni energetycznej. Jeżeli byłyby na to dowody stuprocentowe, to i tak by ludzie w to nie uwierzyli. Nie uwierzyliby. To jest po prostu taka rzecz, że nie ma prawa być. To tak jak kiedyś statki dopływały i Indianie nie widzieli statków, prawda? Bo to wykraczało poza ich takie wielkie te statki, jeszcze pokolumbowskie wręcz. Po prostu nie byli w stanie zobaczyć. Nie wiem. Podobno to są jakieś legendy. Może widzieli, ale nie przyjmowali do siebie tego, że coś może takiego podpłynąć.
Bo oni tylko w łódeczkach pływali, nie małych.
[03:38:04] - Ja jedną rzecz taką pamiętam, która ma związek bezpośredni z tym właśnie 9/11, którą sobie samemu na własną rękę sprawdziłem. A to był taki wątek poboczny, w sensie to nie chodziło o samolot konkretnie czy o jakiś filmik czy coś takiego, tylko z tego właśnie filmu, który był na Planet wyemitowany, był jeden z wątków albo jedno z pytań postawionych tak jakby bez odpowiedzi: czemu dzień wcześniej, bo to chyba było dzień wcześniej przed tym atakiem, obrót na akcjach jednej czy dwóch linii lotniczych Które właśnie teoretycznie miały uderzyć. Czemu on był taki nadmierny? Niewspółmierny zupełnie do średniego obrotu w ciągu całego roku.
[03:39:00] - Przypadek.
[03:39:02] - Właśnie. Ja to sobie sprawdziłem na niezależnym portalu, gdzie są dane, gdzie masz cenę danej akcji i wolumen obrotu. I rzeczywiście tego dnia poprzedzającego te akcje, które wymieniono w tym filmie, po prostu ten obrót to nie była kwestia 10, 20, 30%, tylko to było kilkaset procent, jeśli nie kilka tysięcy procent dzień wcześniej wolumen obrotu tymi akcjami.
[03:39:36] - To źle sprawdziłeś, bo kilkaset a kilka tysięcy to-
[03:39:41] - Kilkaset to już jest kilkukrotność. To już widać, jeśli obrót jest-
[03:39:47] - Tak, że przypadku raczej nie ma.
[03:39:50] - Tak, zupełnie nie ma przypadku. I to z wyprzedzeniem, czyli tak jakby ktoś był Nostradamusem, miał jakąś szklaną kulę, że coś z tymi akcjami. Po prostu te akcje się gdzieś wymieniły pomiędzy tymi, którzy wiedzieli, a tymi, którzy nie wiedzieli. I cena jakoś też zareagowała. Ktoś się pozbył, bo po tym ataku te akcje wiadomo, że one, z tego, co ja pamiętam, to zanurkowały.
[03:40:22] - 9/11 na pewno wiemy, że ludzie zginęli, tak jak w Nicei. Podejrzewa się też, że tutaj nie mogło być fałszerstwa. Zresztą w Europie, tak jak wam mówiłem, raczej nie robi się oszustw. Fałszywą flagę tak, ale nie robi się teatralnych przedstawień. Amerykanie to opanowali niemal do perfekcji i w Stanach Zjednoczonych są na przykład jak w Orlando strzelanina w klubie Pulse. To przecież jest totalny fake. Ludzie w to wierzą i komuś powiesz, to mówisz, że za wariata ciebie mają, że tam nie było żadnej strzelaniny.
[03:40:58] - Oczywiście, bo nie drążą.
[03:41:00] - Była strzelanina. Zabili tego gościa, po prostu wrobili go. Drugiego mieli wrobić, ale wyciszono temat, że w Los Angeles miało być to samo, ale gość zobaczył, że ten został wrobiony. Jego kolegę wrobili i on po prostu zgłosił się na policję i mówił. Później FBI przyjechało, zatrzymali go i tak dalej. On siedzi do dzisiaj w więzieniu, ale po prostu jest sprawa i zaraz będzie seryjny samobójca. Zaraz ten długo nie pożyje. Ten drugi domniemany morderca. Ale oni wiedzieli, że to miały być ćwiczenia, takie fejki. Oni byli przygotowani na to, że to takie po prostu żarty sobie, że taka akcja.
A okazało się, że żarty, ale nie dla nich, bo oni mieli zginąć. Więc ktoś tam ginie, tylko ginie ten naiwniak. Tak samo jak bracia Tsarnajew. Dokładnie to samo. Tsarnajewowie mieli zginąć na nieszczęście dla władz. Tsarnajewa jednego ubili, ale drugiego nie. Za dużo było dziennikarzy. Zlecieli się i zaaresztowali tego drugiego. Przestrzelili mu gardło, parę rzeczy zrobili. No ale cóż, dostał karę śmierci, bezdyskusyjną karę śmierci i w tej chwili czeka na wyrok, więc spieszmy się, żeby coś od niego uzyskać.
Nie wiem, spróbuję się do niego jakoś dostać może, ale co ja mały mogę z tym małym show, żeby dotrzeć do brata Tsarnajewa, Dżochara Tsarnajewa?
[03:42:31] - Musiałbyś sobie bilet kupić.
[03:42:33] - Nie wpuszczą cię. Przecież on czeka w tak zwanej celi śmierci. Żeby dostać się do niego, to trzeba albo niezłą łapówkę dać. Szkoda mi pieniędzy, tak szczególnie, że teraz jestem pod kreską mocno. Tak jak wam mówiłem, wydawać pieniądze w tej chwili? Bo na jesieni możecie sporo stracić, bo pieniądz tak naprawdę może nic nie być warty. Znaczy nic. Zazwyczaj coś będzie, ale-
[03:43:00] - Ale to ze względu na katastrofy naturalne, które mają nastąpić?
[03:43:05] - Nie naturalne. Planowane katastrofy. Jeżeli ktoś zacznie na przykład z ziemią teraz w Polsce te problemy, że ludzie nie mogą za bardzo ziemi kupować w Polsce. Ziemia tanieje, ale ktoś kupuje tą ziemię za dużo mniejszą sumę. Akurat super timing jest, żeby powykupować ziemię. Kto może? Rolnicy mogą kupować i kościoły mogą kupować. To bardzo fajnie.
[03:43:37] - A obcokrajowcy?
[03:43:38] - Jeżeli mają kościół na przykład Żydzi, tak. Żydzi, Polacy, Kościół katolicki, cerkiew. Jak założysz kościół jakiś w Polsce, to możesz. Ale żeby kościół założyć, to związek wyznaniowy też może, więc nie wiem, ile tam 30 osób musi być, ileś tam osób do związku, więc można. Ale mówię, po prostu można dużo. Cokolwiek. Nie musi być to nieruchomość. Mógłby być nawet samochód wartoków, szczególnie elektryczny. Elektryczny samochód, jak jeszcze sobie baterie elektryczne wstawimy w domu, znaczy baterie słoneczne, to jest mistrz, bo taki samochód będzie bezcenny. Jeżeli paliwo skoczy czterokrotnie, to kraj będzie stawał powoli.
Nie wiadomo, co tu się rozegra, bo przecież widać teraz wyraźnie, że są jakieś już robione ruchy ostre.
[03:44:30] - Ale twoim zdaniem to Polski dotyczy, czy trochę szerszego?
[03:44:35] - Całego świata rozwiniętego. Jeżeli ktoś mieszka w Burkina Faso, to ciebie specjalnie nie dotyczy. Bo co ci za różnica? I tak będzie to, co było. To jest mała różnica. Natomiast jeżeli mieszkasz w Polsce, w kraju rozwiniętym, kraju cywilizowanym mocno i związanym z euro i Unią Europejską, to absolutnie dotyczy. I wtedy o tyle dobrze, że jeszcze jest złotówka, że można jakoś to będzie. Ale jak uciekną pieniądze zagraniczne, to będzie to, co w Argentynie może być. Ja nie wiem dokładnie, co będzie, ale bardziej nie tyle co w Argentynie, bo to, co tam się w Argentynie stało, to jakaś uciekła władza z kraju.
[03:45:22] - To mówisz to na podstawie swojej ostatniej wizytacji po tym spotkaniu Bilderberg?
[03:45:31] - Tak, bo spotkałem osoby, ludzi, whistleblowerów, czy też badaczy grupy Bilderberg, którzy mają whistleblowerów naprawdę mocnych. Rozmawiałem z nimi i mówili, że nie znają tylko daty, jak to się mówi, dnia i godziny nie znamy. Nie znamy dnia i godziny, ale to jest po prostu już zaplanowane. To już bankierzy o tym wiedzą. Ci tacy na przykład dyrektor Deutsche Banku. Oni wiedzą. Oni wiedzą i już znają termin. Wiedzą kiedy. Ale wiedzą, żeby zachować-
[03:46:04] - Wypłacili sobie gotówkę czy-
[03:46:06] - Nie. Zakupili nieruchomości.
[03:46:09] - Zakupili złoto?
[03:46:09] - Złoto może, ale lepsze od złota są nieruchomości jakieś, nie wiem, nieruchomości, jakieś materialne rzeczy. Trudno powiedzieć, nie znam się na tych sprawach, ale na pewno nie kupili jakichś akcji. Być może akcje też się opłaca jakichś przedsiębiorstw, bo wiadomo, że nie wszystko stanie, nie będzie niczego. Ale jeżeli waluta straci na wartości, ktoś miał w banku, możesz 50 czy 100 euro na dzień wypłacać. To jak ty chcesz sobie żyć, jeżeli tu musisz opłacić coś, chcesz sobie coś kupić, to musisz czekać 10 dni, żeby kupić coś za 1000 euro. To będą jakieś wielkie perturbacje, a niech jeszcze dojdzie hiperinflacja czy tego typu sprawy, to będzie jakaś masakra totalna. Ale takie rzeczy już były w historii. To nie jest nic nowego.
[03:46:56] - Tak, tylko wiesz, chyba raczej nie na taką skalę, powiedzmy nawet europejską, a już nie mówiąc światową, żeby był taki kryzys związany z deprecjacją walut, nawet nie tyle waluty, co walut, bo to liczba mnoga w tym momencie. Euro, dolara, tych wszystkich takich głównych, jena i tak dalej.
[03:47:22] - Nie wiem, aż tak się nie znam. Wystarczy posłuchać tych mądrych bardzo ludzi ekonomicznie. Na przykład Tradera21 czy inne osoby, które trochę kumają, co się dzieje dookoła mniej więcej. To jest niewesoło, ale zobaczymy. Dobra, będę kończył w tej chwili już audycję. Już tak trochę znowu mało optymistycznie zakończyłem, ale mówię, warto po prostu mówić, jak może być, bo tak naprawdę nie wiemy, co się może wydarzyć. Warto może sobie trochę pieniędzy zachować na czarną godzinę też, w razie czego, ale w gotówce, nie na zasadzie w banku, bo pójdziesz do banku, a nie będzie.
[03:48:06] - Poza tym tak kiedyś sobie myślałem-
[03:48:08] - Możliwości wzięcia.
[03:48:09] - Tak teoretycznie w banku, mówię teoretycznie, mogłoby się zdarzyć, co to za problem, żeby nagle logując się na swój rachunek, nagle zobaczyć zero, pomimo że tam obojętnie jaka kwota widniała wcześniej.
[03:48:26] - Nie, tak nie będzie.
[03:48:28] - Tak, ale wiesz, z punktu widzenia później udowodnienia takiej osoby, kimkolwiek by ta osoba była, jeśli jest taka sytuacja, to jest żadna. Miałem w banku i nie mam nagle w banku.
[03:48:41] - Jest ustawa w tej chwili i w Polsce też obowiązuje, że w czasie kryzysu bank przejmuje oszczędności klientów.
[03:48:48] - Właśnie, a czy to dotyczy tylko Polski, czy na przykład całej Unii Europejskiej i w ogóle?
[03:48:56] - Ja mówię, ja w tej chwili mam niewielkie już pieniądze w banku. Wszystko zainwestowałem, co miałem. Dlatego radzę wszystkim, żeby zrobili to, co ja. Ale mówię, każdy ma prawo decydować i robić, co chce.
[03:49:10] - Albo skarpetka.
[03:49:12] - Ale zostaniesz z pieniędzmi, to też wiesz, co ci po pieniądzach? Przecież każdy musi mieć mieszkanie swoje najlepiej, żeby mieć jakiś samochód. Dzisiaj to jest wymagane posiadanie transportu. I nie wiem, co jeszcze. Różne rzeczy. Jacht można sobie posiadać, jak ktoś lubi pływać.
[03:49:31] - Parę tysięcy litrów paliwa do tego samochodu jeszcze, tak żeby można było trochę pojeździć.
[03:49:38] - Tylko gdzie to przechować? To jest niebezpieczne.
[03:49:42] - Tak sobie trochę żartuję.
[03:49:45] - Żeby nie robić takich głupot, to lepiej samochód elektryczny i baterie słoneczne. Warto zainwestować w to, bo to jest niewyczerpywalne. Łatwiej baterie chyba, tak? Łatwiej wyprodukować litr paliwa czy baterię zrobić, czy gdzieś kupić baterię?
[03:50:01] - Albo technologię cash jak się kładzie.
[03:50:03] - Albo cash później zamontować i tak dalej. Ale bateria, żeby wyprodukować litr paliwa, to trzeba mieć dostęp do ropy, trzeba mieć urządzenia. To jest bardzo skomplikowane. To, że ona jest tania w tej chwili ropa, to świadczy tylko o tym, że jest mnóstwo rafinerii, mnóstwo ludzi, którzy się zajmują tą sprawą. Ale wyprodukowanie baterii jest na przykład w garażu dużo prostsze, bo nie musisz mieć dostępu do paliwa takiego, tylko przede wszystkim zależy jakie baterie, ale najprostsze baterie to nie są skomplikowane. To możesz z cytryny zrobić nawet, sok z cytryny.
[03:50:44] - Co prawda pewnie byłby kłopot, żeby napędzić taką baterią z cytryny jakiś pojazd.
[03:50:52] - Zrobienie baterii to nie jest jakiś rocket science. Ja rozumiem, że jakieś litowo-jonowe coś tam. Ale nie musisz takich robić. Można robić prostsze. Jakieś tam żelowe czy jak to się nazywa? Dobra, zamykamy tą sprawę. Mało optymistycznie skończyliśmy, a o kosmosie tutaj pięknie. Dzięki Tomku.
[03:51:13] - Optymistycznie.
[03:51:14] - Jasne.
[03:51:16] - I do następnego.
[03:51:17] - Tak jest. Trzymaj się, miłego weekendu. Trzymaj się Tomku.
[03:51:20] - Tak jest.
[03:51:20] - Cześć.
[03:51:21] - Dzięki. Na razie, pozdrawiam.
[03:51:23] - Cześć. Dobrze, ja już też kończę, także tutaj troszeczkę przepraszam, że przedłużyłem. Rozmawialiśmy dzisiaj o Johnie Leonhardzie Wilsonie, o jego filmikach, jego zdjęciach, które robi, jego sprzęcie. I powiedzieliśmy chyba sobie większość. Co na orbicie jest, nie wiemy. Zobaczymy, jak tam polecimy. A jak nie, to będzie trzeba sobie skonstruować tego typu urządzenie, żeby móc zobaczyć, co jest. Dzięki, że byliście. To była audycja Teoria Chaosu w temacie obserwacji dalekich, bliskich, bardziej bliskich niż dalekich. Co jest na orbicie?
Nie wiemy do końca, ale coś dziwnego na pewno lata nad naszymi głowami. Żeby się przekonać, nie jest tak łatwo, ale da się skonstruować różne urządzenia do sprawdzenia. Teleskopy, które mają już prawie 500 lat. Prawie, bez kilkudziesięciu. Trzymajcie się, miłego weekendu wam życzę. Cześć. Hej.