Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:09] - Dzień dobry. Dobry wieczór. Po prostu dobry. Także witam cię człowieku w piękny sobotni wieczór. Ja sobie nawet powiem, który to jest sobotni wieczór, bo mam tyle zaległości, że jak teraz to próbuję obrobić, to nie wiem sam, co obrabiam. A mamy dokładnie 23 kwietnia 2016 rok. Ta data dzisiaj nie przez przypadek, bo też jest związana z tematem. Miałem kontynuować temat, który troszeczkę się pociął podczas ostatniej „Hiperprzestrzeni”, bo się okazało, że dwa tygodnie temu, bo tydzień temu odwołałem, miałem tu gości, o czym też dzisiaj pewnie wspomnę, bo to związane z tematem. No ale padł serwer, albo coś tam ze streamingiem dwa tygodnie temu i się okazało, że połowa tematu wyleciała w powietrze. To jest nagrane, także to się pokaże, a ja do tematu wrócę tak czy siak, ale dzisiaj, ponieważ jest ku temu okoliczność taka dosyć solidna, a tu obserwuję różne rzeczy.
Jeżeli słuchasz „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali, to doskonale wiesz, że ja obserwuję różne rzeczy: częstotliwości Schumanna, jakieś tam piki, stuki i pogwizdywania sobie obserwuję tego świata i różne rzeczy tu się trafiają. I teraz jest taki moment, że obserwuję od jakiegoś czasu rzecz, o której tutaj mówiłem, bo była seria katastroficzna, o której opowiadałem ostatnio. I tak dzisiaj troszkę w nawiązaniu do katastrofy, bo się dzieje mocno na świecie i to też w powiązaniu troszkę do tego tematu, który się urwał dwa tygodnie temu. Takie nawiązanie, bo tak czy siak nadchodzi odcinek, w którym troszkę więcej na te religijne opowiem, ale robię sobie takie podejście troszkę takie schodek po schodku pnę się do góry. Także dzisiaj troszkę na ten temat. Ja cię pozdrawiam w ogóle serdecznie Mecenasi i Mecenasco Radia na Fali. Peace and love. Wiem, że jeszcze nie uzupełniłem nic, nie dotknąłem się strony. Trochę się dotknąłem, ale to zupełnie w innym celu. I wieje troszkę starociem.
Mało świeżych audycji powrzucanych. Wiem. No cóż, zdarza się. Jestem po prostu zwyczajnie zajęty. Za chwilę to się, tak jak tu chyba od jakiegoś czasu mówię, że się rozładuje albo się rozładowało. Właściwie już powoli jest troszkę normalniej. Także powoli, tak czy siak i zaległości się pojawią. Zatem trochę cierpliwości, a będą zaległości w Radiu na Fali. Tak czy siak pozdrawiam cię Mecenasco i Mecenasie za to, że pomimo że ja nie wpisałem jeszcze podziękowań dla ciebie za poprzednie miesiące, to ty, dziewczyno i chłopaku, nie zapomniałeś wesprzeć Radia na Fali. Peace and love, człowieku.
Wielkie dzięki za wsparcie dla radia. Pozdrawiam wszystkich tych, którzy słuchają offline oczywiście, chociaż być może sobie nagrywasz tam człowieku i sobie później puścisz offline. Kto wie? Także pozdrawiam cię serdecznie. Pozdrawiam siebie serdecznie. Pozdrawiam cały świat serdecznie. Pozdrawiam moją mamę, moją tatę, mojego producenta. Chciałem pozdrowić mojego agenta. Chciałem też powiedzieć, że Bogu chciałem. Nie, żartowałem.
Co ty człowieku? Nic z tych rzeczy. Ale dzięki ci, że tu wpadłeś w sobotni wieczór i chcesz posłuchać mojego rozważania na temat pewnego katastroficznego syndromu, który nas tu, że tak powiem, objął swoim zasięgiem katastroficznej historii, która jest związana z religią, z wieloma rzeczami. Kompleksowa historia, historia całego świata. Kompleksowa teoria, która wyjaśnia istnienie wszystkiego, łącznie z nami. Ponoć. Zobaczymy. Generalnie pojawiła się taka rzecz i są ku temu takie dosyć potwierdzające tą historię dowody i to tak mocno potwierdzające. Także dzisiaj troszkę na ten temat. Ojejku, aż się tak zawijam, produkuję, co będzie dzisiaj i chyba powinienem po prostu zwyczajnie zacząć coś mówić.
No i przede wszystkim chyba powinienem zacząć nagrywać, bo jak się okazało, zapomniałem i o tym. Ale już się nagrywa. A przy okazji jeszcze poza tym człowieku, że słuchasz sobie „Hiperprzestrzeni” i że ja ci dziękuję, że jesteś Mecenasem Radia na Fali, tobie Mecenasco też, że wspierasz, to jeszcze „Hiperprzestrzeń” Radia na Fali jest retransmitowana w Radiu Paranormalium, w Radiu Dreamtime. Słuchaczy bardzo serdecznie pozdrawiam. Pozdrawiam też zarządzających tamtymi radiami i pozdrawiam cię człowieku, kiedy odwiedzasz tamte radia. Po prostu polecam ci serdecznie. Może nie tyle pozdrawiam, ile... To też, ale polecam serdecznie czasami wpaść gościnnie do innych radiostacji, zobaczyć co się dzieje. Przepraszam, ja tu mam herbatę i sobie tak popijam na boku, bo gardło mnie drapie trochę. I zapraszam serdecznie po sąsiedzku.
No i co jeszcze? I zapraszam teraz na dzisiejszy temat. Na ów katastroficzny temat, który się troszkę rozciąga, przeciąga, ale dzieje się dużo rzeczy na świecie. Dzieją się przede wszystkim trzęsienia ziemi i te trzęsienia ziemi, które aktualnie się odbywają, zwiastują pewną dosyć solidną historię, o której już tu była mowa. No i dzisiaj troszkę więcej szczegółów na temat tej historii. Skąd to się wszystko wzięło, na czym to polega i wszystko to, czego się dokopałem w temacie. A temat jest grząski i się trzęsie jak nasza Ziemia. Także dzisiaj dokładnie bardzo grząsko, bardzo wulkanicznie. Troszeczkę o religii. Przepraszam, ja tu się tak posilam herbatą na boku.
No nie mogę się powstrzymać. Po prostu nie mogę. Muszę się rozgadać do mikrofonu. I ta herbata jednak pomaga w rozgadywaniu się do mikrofonu. Skype do radia to oczywiście radionafali.com. Jeżeli chcesz zadzwonić do „Hiperprzestrzeni”, zapraszam serdecznie. Jest to absolutnie live w sobotni wieczór. Co jeszcze mogę względem ogłoszeń powiedzieć? Że jestem na czacie Radia na Fali jak najbardziej. Także radionafali.com.
Tam są takie linki z boku. Wchodzisz, czytasz i widzisz, że tam jest czat Radia na Fali i jak jest czat Radia na Fali to wchodzisz na ten czat. Ja tam jestem, tam są jeszcze inni ludzie. Także zapraszam serdecznie. Będę miał parę linków na dziś, tak mi się coś wydaje. No nawet nie wydaje, tylko chyba jestem nawet pewien, że będę miał parę linków na dziś w związku z tym tematem Także zapraszam na tego czata. Tam będą linki na Facebooka Radia Na Fali. Jeszcze przy okazji zapraszam. I w ogóle po prostu, człowieku, miło, że tu jesteś. I co?
Zaczniemy od jakiejś muzyczki, a ja zaraz po muzyczce wskakuję na ten jakże trzęsący się, jakże kolebiący się temat, który tu się troszkę ciągnie po kawałku, a właśnie tak dokończę. Bo tak: miała być kontynuacja o religii, ale zanim dokończę ten wątek religijny, to tak mnie drapie po głowie, żeby wskoczyć i troszkę głębiej go prześwietlić, bo to wszystko jest ze sobą bardzo mocno związane. To jest taka bardzo kompleksowa historia, która zatacza bardzo szerokie ramiona, które obejmują praktycznie całą rzeczywistość dookoła nas i zmuszają do pewnej chwili refleksji. I dzisiaj efekt owej chwili refleksji. I dla uspokojenia las. W Radiu Na Fali, oczywiście w hiperprzestrzeni, a ja mam na imię Tomek, człowieku. I możesz tu śmiało dzwonić do Radia Na Fali. Absolutnie śmiało i odważnie. Ja tu cały czas jestem w sobotni wieczór. Jest wszystko absolutnie live.
No i czas najwyższy, żebym zaczął swój katastroficzny temat po tych jakże szumnych zapowiedziach. A mianowicie chodzi o słynne połączenie płyt tektonicznych. To może zanim głębiej wejdę w temat, to szybciutko: co to w ogóle jest? W polskiej słownikowej wersji, nawet na Wikipedii nazywa się to tektoniką płyt lub teorią wędrowania płyt tektonicznych. To się nazywa plate tectonics, czyli z greki. I tak dalej. Starogrecki: budujący, dominujący i tak dalej. Ale mniejsza o to. Zostawiamy te wszystkie tłumaczenia i tak dalej. Ziemskie litosfery.
Generalnie tam jest taki dopisek, że lub teoria wędrówki płyt tektonicznych. To słowo teoria możemy sobie już aktualnie wyrzucić od jakiegoś dłuższego czasu, bo wiemy, że już to nie jest teoria. Bynajmniej naprawdę nie jest to dowcip od czasów, kiedy pojawiły się satelity na niebie. Z Wikipedią jest czasami tak, że jak powiedział Terence McKenna: w dzisiejszych czasach ciemność potrafi się rozprzestrzeniać z prędkością światła. Także mamy taki objaw ciemnoty pod tytułem teoria wędrówki płyt. To nie jest teoria. Bynajmniej dzisiaj właśnie dokładnie o tym między innymi. Ale generalnie co to jest ta tektonika płyt? To są po prostu płyty tektoniczne. Cała Ziemia jest pokryta płytami tektonicznymi, które sobie pływają po czymś, co można nazwać w cudzysłowie wrzącą, płynną lawą.
Właściwie nie do końca wiemy, co to jest, ale generalnie na czymś płynnym i śliskim wszystkie te płyty się znajdują. Tych płyt jest parę. Cały globus jest oparty na tych płytach. Jest płyta australijska od samego dołu, płyta antarktyczna, która jest właśnie połączona z płytą australijską i płyta australijska łączy się właściwie z płytą arktyczną. Można tak powiedzieć. To jest jedna. Później jest druga. Cały Pacyfik to jest tak zwana płyta pacyficzna, która się dzieli na kilka rodzajów. Jest równik i powyżej równika mamy płytę kokosową. Na samej górze, tam, gdzie jest Alaska w Ameryce, mamy płytę Juan de Fuca.
Nie wiem, jak się czyta. Faka? I don't know. Anyway. Później jest płyta filipińska, która jest oddzielną płytą, która z nią graniczy. To jest Japonia. Tam się znajduje taka wyspa, która dokładnie parę dni temu przesunęła się o jeden metr. I też dzisiaj o tym troszeczkę wspomnę. Później jest płyta północnoamerykańska, płyta karaibska, płyta Nazca, która graniczy z zachodnim wybrzeżem Ameryki Południowej. To jest właśnie Peru i tak dalej.
Całe to wybrzeże. Później mamy płytę południowoamerykańską, czyli pół Atlantyku. Później mamy tą płytę karaibską, która rozdziela to wszystko i Atlantyk, który znajduje się na płycie północnoamerykańskiej. Później mamy płytę eurazjatycką, jedną z największych płyt, na której znajduje się Europa, i w miarę stabilnie, i Azja, Syberia i tak dalej. Kamczatka, wszystkie te miejsca. Później jest płyta arabska, która oczywiście Półwysep Arabski obejmuje. Później jest płyta afrykańska, która obejmuje oczywiście cały kontynent afrykański oraz płyta indyjska, która obejmuje Indie i sobie tam graniczy z płytą australijską, filipińską i tak dookoła z powrotem. No więc wszyscy od dawna wiemy, że bynajmniej nie jest to teoria i że te płyty się poruszają dosyć solidnie. Jest troszkę zapisów z tych poruszeń owych płyt i to takich dosyć konkretnych zapisów. I te poruszenia są głównie trzęsienia ziemi, bo jeżeli płyty tektoniczne się przesuwają, to przesuwają się całe kontynenty, przesuwa się praktycznie wszystko, cała Ziemia się przesuwa.
I tu trzeba się cofnąć w czasie, bo ślady tego przesunięcia są bardzo mocno widoczne. Jeżeli ktoś tutaj z obecnych, czyli ty słuchaczko i ty słuchaczu, ma lekkiego chyzia na punkcie prehistorii i wszystkich tych zagadkowych rzeczy, no to właśnie tu chyba znowu powinienem się powołać poniekąd nie tylko na niego, ale na wielu innych. Ale zacznę może jak zwykle od Grahama Hancocka, bo mam tą książkę, czytam i teraz właśnie wychodzą takie kwiatki, że doskonale się wszystko ze sobą klei, doskonale się składa. Te wszystkie historie. Jest sporo ludzi, którzy grzebią w tym temacie. Ja tu nie będę nawet za bardzo wymieniał powoli tych nazwisk, bo właściwie może nie starczyłoby mi zwyczajnie czasu, żeby wymienić tych wszystkich ludzi. Bo to i Klaus Schmidt, już nieżyjący, taki dżentelmen, który zajmował się wykopaliskami w Göbekli Tepe i wielu innych ludzi, którzy tutaj się, że tak powiem, bujają po tym całym padole i robią research. Alan West, taki bardzo interesujący dżentelmen, który jest geologiem. I to on zakwestionował oficjalny wiek Sfinksa. Właśnie Alan West.
I też Alan West oraz kilku innych ludzi zrobili badania w Ameryce i okazało się, że jakieś 12 000 lat temu cała Ziemia, bo nie tylko mowa jest o Ameryce, o kontynencie północnoamerykańskim, ale o całej Ziemi, uległa potężnej transformacji. Coś walnęło. Niektórzy twierdzą właśnie, że coś walnęło. Niektórzy mówią, że nie walnęło. Niektórzy mają inne teorie. Są opowieści o Atlancie. Opowieści o Atlantydach. Są opowieści o królestwie Mu na Pacyfiku. Są niesamowite historie i bynajmniej nie są to historie wyssane z palca, ponieważ praktycznie większość tych historii ma potwierdzenie W pozycji, którą nazywamy słownikowo archeologią. Czyli jeżeli weźmiesz łopatę, pojedziesz w te miejsca i zaczniesz tam kopać, nagle się okazuje, że znajdujesz dziwne rzeczy, na które współczesna cywilizacja nie ma żadnej odpowiedzi.
Nie wie, jaką techniką zostały wybudowane. Nie wie, co to jest. Nie wie, do czego służyły. Wszystkie historie, o których doskonale wiemy, o których tu non stop gadam, tak że nie będę cię zanudzał. W każdym razie, jak się okazuje, znakomita część, właściwie ciężko powiedzieć znakomita część, bo właściwie 99% tych legend ma swoje odzwierciedlenie w tak zwanych sajtach archeologicznych, czyli stanowiskach archeologicznych, mówiąc po polsku, poprawnie, po ludzku. I się okazuje, że te 12 lat temu, tysięcy, nastąpiło jakieś mocne bujnięcie. Są ślady na Księżycu, które są naprawdę dziwne, o których czasami tu wspominam. Są te kratery na Księżycu, które wyglądają jak stuprocentowo kratery po eksplozjach termonuklearnych. Właściwie nie wiadomo jakich, czy nuklearnych, czy jakichkolwiek innych, ale są to po prostu leje po eksplozjach, ponieważ żadna planetoida, żadne uderzenie jakiegoś kosmicznego ciała, które by wpadło na Księżyc, nie wywołałoby takiego zjawiska, które wystąpiło na powierzchni Księżyca. Jest tylko jedno wytłumaczenie, które jako cywilizacja znamy.
Jest to centralnie po prostu taki krater po bombie atomowej. Jeden, drugi, trzeci i czwarty wygląda troszeczkę tak, jakby pewnego dnia ktoś się uparł, żeby zbombardować konkretnie Księżyc jakimiś ładunkami atomowymi. I tak to wygląda. I to jest jedna część historii. Historia, która mówi o jakimś potężnym globalnym konflikcie. I częścią tej historii jest opowieść o dwóch braciach. Z reguły ten cały dualistyczny koncept dwóch braci, którzy się pokłócili. Jeden postanowił stłuc drugiego i to tak mocno stłuc na kwaśne jabłko, że jak go klepnął, to się przesunęły oceany i się przesunęły kontynenty. Niektóre się zapadły, niektóre wystąpiły z powrotem znad powierzchni morza. Generalnie tak się chłopaki sklepały, że cała Ziemia się pozmieniała i powstał ten świat, który my znamy z map.
Ale wiemy, że był inny świat. I to jest fenomenalne, bo są mapy greckiego — co ja mówię, jakiego greckiego — tureckiego admirała Pirisa sprzed chyba jakichś 600 lat. Na mapach są różne ciekawe dopiski, bo to są mapy robione w ówczesnych czasach przed średniowieczem, 1300 któryś tam. Nie pamiętam dokładnie. Jest data, można sobie zaraz znaleźć. Chyba zaraz znajdę i wkleję człowieku, żebyś mógł na czacie sobie przeklikać. O co chodzi z Pirisem? Bardzo znany, szanowany rzeźnik ówczesnych czasów. Admirał całej tureckiej floty, a w tamtych czasach turecka flota była potęgą i pilnowała potężnej części świata. Słowem chłopak miał dostęp do informacji i to nielichych.
Można powiedzieć taki drugi Watykan, jeżeli porównywać biblioteki. No i stał się właścicielem mapy. I nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie to, że ta mapa — wszystko się dzieje w 1300 roku, jakoś tak — ma doskonały kontur Ameryki Południowej. Ma kawałek Grenlandii, ma kawałek Ameryki Północnej. Jest to idealna mapa, wręcz jak odrysowana ze zdjęć satelitarnych kontynentu, o którego istnieniu ówcześni nie wiedzieli. Twierdzili, że Ziemia jest płaska. Europa i może gdzieś tam kawałek Azji, Jedwabny Szlak i to wszystko. Nazwali Nowe Indie Amerykę, bo myśleli, że dopłynęli do Indii z drugiej strony. W cudzysłowie. Ja podejrzewam, że doskonale wiedzieli, gdzie płyną, bo też nikt nie robił takich wypraw w ciemno i jest bardzo dużo śladów, że wielu ludzi doskonale o tym wiedziało.
Były takie urządzenia nazywane sun stone, czyli kamień słońca. To jest piryt. Taki minerał wygląda podobnie do kwarcu i ma bardzo ciekawe właściwości. Niezależnie od tego, czy jest słońce na niebie, czy są chmury, czy jest deszcz, piryt zawsze wskazuje właściwy kierunek słońca. To jest fenomen. Niezależnie od tego, czy słońce świeci, czy są kompletne chmury, co się idealnie przydaje podczas pływania po morzach i oceanach, gdzie czasami nie ma pogody i nie wiadomo, gdzie nas znosi. W tym momencie zawsze znamy kierunek słońca, bo w dziwny sposób piryt, niezależnie od tego, ile tych lumenów słonecznych jest w naszej okolicy, złapuje te wszystkie promyki słoneczne, nawet jeżeli są niewidoczne dla naszego oka. Przynajmniej w takiej zdrowej części. Nie wiem, gdzie jest słońce na niebie, bo jest tak chmurno. W każdym razie piryt odczytuje, gdzie jest słońce i wyświetla to, mówiąc w takim wielkim skrócie.
Rzuca taki specyficzny cień. To jest zjawisko polaryzacji. Linie się muszą zejść. Ustawiasz sobie kamyk. Na kamyku jest zadraśnięte, w którym miejscu jest słońce i tylko ustawiasz. Jeżeli linia, która jest narysowana na kartce pod kamykiem, zejdzie się z linią, która jest na kamyku, to znaczy, że jest to właściwy kierunek słońca i w tym momencie możesz się, że tak powiem, spozycjonować na środku oceanu, niezależnie od tego, jak kiepska jest pogoda i czy widzisz w tym momencie słońce. I wiadomo, że Wikingowie tam pływali. Są słynne wykopaliska archeologiczne na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, tuż nad Nowym Jorkiem albo nawet chyba wyżej. To jest hrabstwo Hampshire, czy jakoś tak. Jakoś tak.
Ja chyba musiałbym jakąś mapę Ameryki tu włączyć, żeby poprawnie wymówić nazwę tego stanu. Gdzieś tam, gdzie jest zimno, już przy granicy z Kanadą. I się okazało, że znaleziono całe celtyckie osady z biżuterią celtycką, ze wszystkim. Oczywiście, o ile to, co jest znajdowane w ziemi, jest bezsprzecznie produkcji kultury celtyckiej. Wiadomo, że przypłynęło z Europy, przypłynęło z Irlandii, przypłynęło z Anglii i w ogóle z Europy. To tu jest taki problem z wiarą, bo współczesna nauka, pomimo że widzi, problem z wiarą, żeby w to uwierzyć. I ciągle jest ten oficjalny kierunek forsowany, taki oficjalny pod tytułem, że Ameryka zaczęła się, kiedy odkrył ją Kolumb albo coś takiego. Szczęśliwie w Ameryce troszkę się już zmieniło i tam dużo ludzi doskonale o tym wie, że wcale Kolumb nie był pierwszy. Wcześniej byli Wikingowie, są ślady ich osad. Nie ma z tym żadnego problemu.
To troszeczkę tak, jak z naszymi przodkami. Się mówi, że żadnych nie mieliśmy, a śladów dookoła masa. W każdym razie... Ja tu jeszcze mikrofon podpinałem sobie do Skype'a, tak że możesz zadzwonić człowieku. Skype do radia to radionafali.com. Jeszcze poszaleję tym mikrofonem, żeby go ustawić W każdym razie poza tymi śladami, osad, które są czysto materialne, jest oficjalnie panująca teoria, która mówi, że nie za bardzo się wydarzyło. Ale wiadomo, że trzeba przyjąć do wiadomości, bezsprzecznie jest to fakt i jakoś trzeba się z tym pogodzić, że na pomniku Kolumba w Nowym Jorku nie ma inskrypcji, że Kolumb odkrył Amerykę. Jest tylko, że dopłynął z Europy jako chyba pierwszy Hiszpan, coś w tym stylu, ale nie ma już o tym, że zdobył Amerykę jako pierwszy. To usunięto z pomnika. Pierwotnie było na pomniku, że odkrył Amerykę, ale jak się okazało, że właściwie nic nie odkrył poza Kubą, bo dopłynął tylko do Kuby, i jeszcze się okazało, że nie on pierwszy, bo ci Wikingowie, to troszkę niepoprawnie politycznie, bo ktoś mógłby zanegować.
Zdrowy rozsądek współczesnej nauki. Tak że dla bezpieczeństwa zdjęto ten zbyt szczegółowy opis z pomnika. Został tylko ten opis, że on dopłynął jako Europejczyk pierwszy chyba. Nie wiem. Tam jest deskrypcja, gdzieś w internecie jest na pewno zdjęcie tego pomnika i można sobie przetłumaczyć. Ja tutaj dałem ciała i nie chciało mi się tego robić, ale znam tą historię. Tak że w wielkim skrócie sam możesz sobie sprawdzić, człowieku, tą całą historię samodzielnie i się dowiedzieć, jak brzmi współcześnie ten napis. Ale wracając do tych odkryć Ameryki, wiadomo, że jeszcze wcześniej były kontakty i w ogóle z tym odkryciem Ameryki jest wielkie halo, bo wplątuje się w to wszystko historia z DNA Indian, oryginalnych mieszkańców tego miejsca, bo nagle się okazało, że oficjalna teoria mówi, że Indianie przeszli z Euroazji, właściwie z Azji, gdzieś tam tym pomostem. Kamczatka, zimno było, założyli rękawiczki, skarpetki, ubrali się w ciepłe góralskie swetry, bo oczywiście byli Prasłowianami i przeszli sobie do Ameryki Północnej i tam zostali już Indianami. Ciekawa teoria, ale tej teorii nie da się za bardzo pogodzić, bo ani okres migracji się nie zgadza, ani nie ma żadnych możliwości znalezienia czegokolwiek w ziemi, co by potwierdzało tą historię.
Chociaż nieustannie się kopie i ciągle próbuje się sprawdzić. Na dodatek jeszcze do tego dochodzi ta historia z tym, że ruch w tym kierunku byłby troszeczkę dziwny i że jeżeli połączymy to z ruchem płyt tektonicznych, z tą wielką katastrofą 12 000 lat temu, to mamy troszeczkę inny zestaw tak zwanych współrzędnych i danych do zastanawiania się, co właściwie się wydarzyło na świecie i skąd my wszyscy pochodzimy i kim my właściwie dla siebie jesteśmy. Ciekawa historia, arcyciekawa. Wracając do naszych płyt tektonicznych, od których zacząłem, bo to jest dosyć istotne. Jak się okazuje, te płyty mają dosyć duży wpływ na naszą cywilizację. Za chwilę wydarzy się pewne wydarzenie. Ależ maślanie powiedziałem. Wydarzy się pewne wydarzenie. Za chwilę coś się wydarzy. I to coś to jest wielkie trzęsienie ziemi.
Zaczyna się okres aktywności naszej planety. Ten okres aktywności przypada na każde 12 000 lat. Okres aktywności się właściwie zaczął i to parę chwil temu. Teraz przechodzi powoli w swoje apogeum. Aktualnie mamy dosyć dużo trzęsień ziemi. Jeżeli mieszkasz na Alasce, to masz aktualnie około siedmiu trzęsień ziemi. Jeżeli mieszkasz w okolicy Seattle, to masz też jakieś sześć do siedmiu trzęsień ziemi aktualnie, dokładnie dziejących się w tym momencie. Cała ziemia właściwie w drugiej wyspie w Nowej Zelandii aktualnie w tym momencie się lekko trzęsie. Trzęsie się też na Jukatanie i to tak dosyć potężnie, bo trzęsie się w skali 41. A trzęsienia ziemi, tak jak dzisiaj na spotkaniu towarzyskim mój dobry przyjaciel powiedział, nie liczy się tym, że jest 100 na przykład i to jest nasze 1 na skali.
I kiedy się pojawi drugie 100, to dodajemy, że są dwa punkty na skali trzęsień ziemi, na skali Richtera. Trzęsienia ziemi liczy się do kwadratu. Czyli jeżeli były dwa trzęsienia ziemi, to jest 1 w skali Richtera. Jeżeli było do kwadratu, czyli w tym momencie o wiele więcej, to mamy o wiele więcej trzęsień ziemi, to mamy kolejny punkt. Rośnie sobie proporcjonalnie po prostu. Jeżeli mamy dwa, to później mamy cztery, później z czterech mamy osiem, z ośmiu mamy... I tak proporcjonalnie cały czas jest coraz więcej. Tak się wylicza skalą Richtera trzęsienia ziemi. Czyli to, że na przykład jest różnica pomiędzy trzęsieniem ziemi, które jest określane jako dwa punkty a cztery punkty, to jest taka potężna różnica, bo każdy skok to jest kolejne potężne wahnięcie tego, co już było. Czyli trzeba sobie doliczać skokowo.
Jest coś takiego związanego z tą pradawną cywilizacją. Jest wiele pradawnych cywilizacji, wiele historii, ta z Atlantydą i tak dalej. Ja tu się oprę troszeczkę o cywilizację Mu. Jest mowa o kulturze, która żyła w środku Pacyfiku i są zabawne ślady. Zabawne? Oczywiście, że zabawne. Wyglądają niesamowicie te dziwne historie znajdowane w Indonezji i tak dalej. Naprawdę wszystkich zapraszam do Grahama Hancocka, "Magicians of the Gods". Tak się nazywa książka, gdzie jest o tym wszystkim mocno opowiedziane. I do hiperprzestrzeni, gdzie opowiadam czasami o tych wszystkich rzeczach.
Są te potężne budowle, które właściwie niczym się nie różnią od budowli w Baalbek, Egipcie i gdziekolwiek indziej. Z wyjątkiem jednej rzeczy. Żeby je zobaczyć, nie wystarczy wsiąść do autobusu jak w Egipcie i przejechać się na płaskowyż Giza w klimatyzowanym autobusie. Nie. Trzeba założyć sprzęt do nurkowania i zanurkować o 100 metrów w dół. Ta sama historia jest z Japonią. Są potężne historie dookoła Japonii. Nazywa się to Yonaguni i to są pozostałości potężnych budowli. Taki kompleks, potężny kompleks, właściwie wyciosany z kamienia w taki sposób, że my do tej pory nie wiemy, jak wyciosać takie rzeczy z kamienia. I gratka, drobna gratka.
Znajduje się to jakieś 100 metrów pod poziomem morza. I teraz jest pytanie, kiedy to się tam znalazło? I wszystkie badania geologiczne, o których właśnie Anthony West m.in. wspominał, mówią o tym, że 12 000 lat temu nastąpił ten zwrot. I teraz tak, mamy te dwie historie. Jedna, która stanowi zaczyn religii i ciągle czasami, tak mi się wydaje, kilku frajerów próbuje nas złapać za nogi, za nasze poczucie winy, za cokolwiek i wmówić nam: o, ten dualistyczny koncept świata, dobro i zło. Człowieku, ja reprezentuję dobro, a ty jeszcze zło. Zapłacisz mi na tacę, będziesz reprezentował dobro. Pochlapię cię wodą. Pójdziesz do nieba, Bram.
Coś w tym stylu. Jest to centralnie bullshit i taki mocny bullshit. Numer polega prawdopodobnie, bo oczywiście jest to moja spekulacja, także ja mogę opowiadać centralnie bullshity. Znaczy nie do końca. Jeżeli mieszkasz gdzieś w Turcji i Iranie, to zdajesz sobie sprawę, że coś troszkę nietęgo, bo od czterech dni ziemia non stop się trzęsie od Grecji poprzez Turcję i są takie małe wstrząsy, których nie było w tym miejscu w tej skali oczywiście, bo tam wstrząsy zawsze jakieś są, tylko że w tej skali wstrząsy tam nie występowały od 12 000 lat. Także jeżeli droga słuchaczko i drogi słuchaczu byłeś kiedyś w Grecji, to ciesz się, bo ja mogę nie zdążyć i mogę już nie zobaczyć pięknej Grecji za chwilę. Się zastanawiam, kiedy to może łupnąć. I tak jak bardzo wielu ludzi na świecie w tym momencie się też zastanawia, wszyscy siedzimy i tak się przyglądamy troszeczkę na te monity radarowe, które pokazują aktualną aktywność sejsmiczną wszystkich skrup, które są tutaj zaangażowane w ten ruch tektoniczny, czyli tych płyt tektonicznych. I jest taki obszar dookoła Pacyfiku. On się w slangu geologów nazywa Ring of Fire, czyli Ring Ognia.
A to dlatego, że dookoła płyty tektonicznej, na której graniczy zachodnie wybrzeże Ameryki, czyli Kalifornia, Kanada, Alaska, Japonia, a z drugiej strony Nowa Gwinea, Australia, Nowa Zelandia. Cały ten zestaw oceanu, czyli tak zwany Pacyfik Plate, czyli Płyta Pacyfiku. Nie wiem, jak to się po polsku tłumaczy. Muszę znaleźć jakieś polskie tłumaczenia. To zawsze z tym, że tak powiem, daje ciała. Ale mniejsza o to. To jest taka duża płyta i jeżeli się cokolwiek trzęsie dookoła tej płyty, to automatycznie wszelkie wulkany, które znajdują się w Ameryce Południowej, w Japonii, w Kalifornii, gdzieś w okolicy Australii, cały ten pierścionek zaczyna bulgotać i wulkany zaczynają strzelać. Potężne eksplozje, fale tsunami, wszystkie te sprawy dookoła. Doskonale sobie zdaję sprawę z katastroficznego rysu tej historii, którą opowiadam. Także nie będę snuł więcej katastroficznych nazw.
Mniejsza o to. W każdym razie jest ślad tej potężnej cywilizacji na obszarze Pacyfiku i wygląda na to, jakby cały Pacyfik, dokładnie tak jak kawałek tej Japonii, zjechał w pewnym momencie pod ziemię i tak mocno 100 metrów. Są drogi, są budowle i to takie naprawdę imponujące, że właściwie wszyscy się drapią po głowie i zastanawiają: what the hell? I nikt nie wie what the hell. Możemy się powoli domyślać. Myślę, że jesteśmy już na dobrym tropie z tym what the hell, z tą cywilizacją, ale to może później. W każdym razie wszystko wskazuje jednoznacznie na to, że 12 000 lat temu ziemia zatrzęsła się tak, że ściągnęło dwa niezłe kawałki lądu, które były wielkości prawdopodobnie Australii lub coś koło tego na dno oceanu. Jeden znajdował się pośrodku Atlantyku, mniej więcej bliżej Europy, drugi znajdował się pośrodku mniej więcej Pacyfiku. Oczywiście ten pośrodku Atlantyku, bliżej Europy to słynna Atlantyda, ten na Pacyfiku to słynna Lemuria i tak dalej. Wszystkie te historie myślę, że doskonale znamy, bo to są dosyć popularne opowieści w dzisiejszych czasach.
Także obawiam się, że bym cię potwornie tutaj wynudził, gdybym zaczął tutaj snuć te wszystkie rozważania i snuć te wszystkie nazwy. Ale co się dzieje? Historia się powtarza i to jest ta sprawa związana z zapiskami astronomicznymi wszelkich możliwych prastarych cywilizacji, które gdzieś tam dotrwały do naszych czasów. To, że później część z nas kompletnie zdziczała albo odrzuciła świadomie cywilizację. Indianie, którzy poszli do dżungli, świadomie odrzucili cywilizację i wzięli ze sobą tylko część technologii. Akurat jak na ironię tą najważniejszą i myślę, że tą, do której właśnie teraz wracamy. Technologię związaną z operowaniem polem magnetycznym, bo tak się pracuje w dżungli, tak się funkcjonuje w dżungli, na tym to polega. Na tym polegają te wszystkie medyczne historie właśnie na polu grawitacyjno-magnetycznym, a dokładnie na polu magnetycznym. Natomiast u nas poszło to w pole grawitacyjne w zupełnie inne opowieści i efekt jest taki, że właściwie zapomnieliśmy całą wiedzę przodków. Ale przodkowie na swoje szczęście i na nasze szczęście też postanowili wyryć to w kamieniu i to jeszcze takim, który się nigdy nie zużyje i nigdy nie pęknie, nawet jeżeli ktoś będzie próbował go usunąć, a prób było bardzo wiele, szczególnie przez wszystkich wyznawców wszelkich możliwych religii, którzy próbowali ciągle nam sprzedać taki system dualistyczny, że za całe zło na świecie odpowiadamy my prywatnie i że właśnie z tego powodu, że odpowiadamy za to całe zło na świecie, musimy teraz wykonywać jakieś dziwne, szaleńcze ruchy na kolanach i przynosić komuś pieniądze w zębach albo coś innego, równie cennego dla niego cały czas i być jego niewolnikiem.
Ponieważ jeżeli tego nie zrobimy, to być może nastąpi katastrofa. Słynna apokalipsa, która jest związana z tym, że ktoś nie posłucha się jakiegoś bóstwa i w tym momencie złe bóstwo, albo przynajmniej znudzone bóstwo tym, że ktoś na ziemi nie chciał mu składać pokłonów i palić jakichś owiec w jego imieniu, zrobi takie trzęsienie ziemi, że się nikt nie pozbiera i nawet wybudowanie nowej arki tutaj nie pomoże. Ciekawy numer brania ludzi, że tak powiem, pod włos, pod kompleksy i pod strach, bo to jest taka propaganda. W rzeczywistości nie ma to nic wspólnego z bóstwami. Jest to historia związana z astronomią. Było kilka różnych ciekawych teorii w ciągu ostatnich lat, które do pewnego stopnia są potwierdzane i to dosyć ciekawie potwierdzane, jeżeli chodzi o taki rzeczywisty wymiar, bo teorie można sobie mieć, ale dobrze jest mieć kilka faktów na potwierdzenie tej teorii. Jeżeli snuję jakąś refleksję, to fajnie, żeby ona się opierała o rzeczywistość. I tą rzeczywistością okazały się dane z urządzeń pomiarowych, które wychwytują fale grawitacyjno-elektryczno-magnetyczne w kosmosie za pomocą promieniowania. Właściwie to, co widzą te radary, które są ustawione na kosmos. Widzą tylko jakby cień tej energii, która w rzeczywistości tam istnieje w postaci oddziaływań radiowych, dziwnych różnych szumów, chrzęstów i sobie rejestrują te wszystkie sygnały.
Następnie te sygnały są tłumaczone na animacje komputerowe dosłownie i oglądamy to jako takie piękne zdjęcia z Hubble'a, które pokazują nam takie Piękne galaktyki. W rzeczywistości to zdjęcie jest składane. My słyszymy, że jest z jednego teleskopu Hubble'a i wydaje nam się, że ktoś przykręcił aparat fotograficzny, zrobił zdjęcie i tak wygląda ta galaktyka. Otóż nie do końca. Jest to zmiksowana kolekcja chyba 20 zdjęć robionych w różnych pasmach podczerwieni, ultrafioletu, różnych spektrach, radiowo, nieradiowo, na różne możliwe sposoby, wysyłaniem laserów. Cokolwiek się da zrobić, jest robione zdjęcie i później te wszystkie zdjęcia są zestawiane, nakładane na siebie i na podstawie tego zdjęcia jest robione coś w rodzaju animacji komputerowej, takiej wizualizacji 3D tego, jak mniej więcej potencjalnie może to naszym okiem wyglądać. To są te słynne zdjęcia z Hubble'a. Wszyscy się tak jaramy, że wow, jaki ten kosmos piękny. Na pewno zdjęcia z Hubble'a wyglądają pięknie. A czy kosmos jest piękny?
Tego nie wiemy. To jest wszystko zapis czegoś, czego nasze oko nigdy nie zobaczy i nie doświadczy, ponieważ nasze oko nie jest radarem skonstruowanym za pomocą urządzeń, które emitują fale elektromagnetyczne albo coś w tym stylu. Albo podczerwień. Nie do końca. To nie nasz organizm i nasza percepcja. Na zdjęciach wygląda ładnie. Wracając do tych zdjęć kosmosu i do różnych czujników, które tam zostały pomieszczane, okazało się, że jest coś takiego jak fala fotonowa. Jest ładunek energii, który krąży po kosmosie i widać ten ładunek energii. Ciężko go określić. W sensie nie widać go jako kulki czegoś świetlistego, tylko można zaobserwować, że jest coś w rodzaju fali, która się rozchodzi na przykład w galaktyce albo w naszej, albo w sąsiedniej galaktyce.
I widać to po dziełowaniu planet, że jest takie zachowanie jak na jeziorze, troszeczkę jakbyśmy mieli boje i każda boja jest od siebie oddzielona o, przypuśćmy, 10 metrów, taki dystans. I wzbudzamy teraz falę i pierwsza boja podnosi się do góry. I zanim fala, która podniosła pierwszą boję do góry, dopłynie do kolejnej, drugiej boi i ją podniesie, to mamy ten czas amplitudy i zanim dojdzie do trzeciej, ostatniej boi, mamy kolejny czas amplitudy. I tak sobie możemy wyliczać kosmiczne cykle, kiedy jedno wpada na drugie, kiedy fala na jeziorze wpada na bojkę. Tylko w naszym przypadku jest to historia bardzo mocno kosmiczna. Mówimy o fali potężnie naenergetyzowanej plazmy. Rosyjscy fizycy, którzy jak się okazało, są o wiele bystrzejsi od amerykańskich fizyków, postulowali to już w latach 50. Był taki dżentelmen w Rosji, zapomniałem jego nazwiska w tym momencie, jeden z takich wizjonerów wypuszczających rakiety w kosmos i nie tylko. Podejrzewam, że oni widzieli troszeczkę technologii Tesli. Zresztą nie podejrzewam, tylko jestem raczej przekonany o tym, że widzieli, ponieważ część wynalazków dotarła do Moskwy.
Nikola Tesla sam o to zadbał, ponieważ miał taki pomysł, że jeżeli zostawi to wszystko przy sobie i zostawi to tylko jednemu mocarstwu na świecie, to bardzo szybko wszyscy wylądujemy w takiej globalnej wersji obozu koncentracyjnego bez żadnej litości. Niewiele się mylił, bo za pomocą kredytów i innych bankowych sztuczek współczesnej religii zwanej ekonomią wylądowaliśmy w takiej jednej bardzo dużej sztuczce magicznej o nazwie rynek. Tak to się nazywa. Ekonomia, rynek, cywilizacja. Tak się nazywa ta sztuczka magiczna. Stwierdził, że jest duże prawdopodobieństwo katastrofy, więc najlepiej będzie, jeżeli ten wynalazek, te wszystkie papiery, jak to zrobić, wyśle do wszelkich możliwych mocarstw na świecie, do tych największych, żeby równowaga była zachowana. I tak też zrobił. Tak że wiadomo, że papiery dostali Rosjanie. Zresztą nie tylko od niego, bo Rosjanie buchnęli troszkę papierów z Niemiec, kiedy wjechali do Niemiec w 1945 roku. I tam było troszeczkę na temat Tesli.
Tym bardziej że Niemcy naprawdę nie zajmowali się duperelami pod tytułem teorie szalonego Einsteina po to, żeby fajnie wyglądać w gazecie, tylko zajmowali się tą nauką, która pozwoli im zdobyć dominację nad światem. A wiadomo, że dominacja nad światem nie opiera się na teoriach, tylko opiera się na działających urządzeniach. Tak że tam już nie było żadnej litości na temat bzdurnych teorii i klepania się po plecach w ramach przyznawania sobie tytułów naukowych, tylko chodziło tylko i wyłącznie o urządzenia, które działają i działają bardzo wydajnie. Rosjanie wchodząc na ten obszar, który był okupowany przez Niemców, do Riese, do wielu innych miejsc, automatycznie załadowali tam skrzynki, wywieźli do siebie. Jest takie miejsce pod Moskwą, taki instytut, w którym się testuje wszystkie te dziwne rzeczy. Zapomniałem oczywiście, jak się nazywa. Jest to ciekawy instytut. Widziałem kilka zdjęć z urządzeń, które tam zostały zbudowane, bo to nie jest aż tak tajne. Było tajne, ale już aż tak nie jest. I jest tam bardzo ciekawa rzecz, taka jak na przykład wzmacniacz Tesli, oryginalny i to zbudowany w takiej skali, że jedno ramię cewki.
To są takie cztery cewki. Wygląda jak położony krzyż, tylko że ramię tego krzyża ma pięć metrów. Jedna cewka w drugiej. Troszeczkę podobnie do technologii Fundacji Keshe. Troszeczkę taki magraf, tylko że w postaci krzyża, a nie kółka. Takie cewki. Tak to wygląda. I jest tam potężna instalacja do wywoływania ładunków elektrostatycznych na potężną skalę. Na pewno jeżeli gdzieś filtrujesz te tematy w internecie, to widziałeś coś takiego. Z reguły znakomita część przygłupawej amerykańskiej młodzieży używa tego jako zdjęcia do ilustracji, że to jest instalacja HAARP, bo w filmie w Hollywood oglądali o HAARP-ie.
Nie, to nie jest instalacja HAARP. To jest instalacja właśnie do sprawdzania tych wszystkich wynalazków zbudowana przez rosyjskich naukowców. Zresztą odpalona całkiem nie tak dawno temu, bo stało to troszkę takim ugorem w środku pola przez ostatnie 20 lat, kiedy nadeszła pierestrojka, zapomniano o tych badaniach. Teraz z powrotem wróciły i zostało to odpalone. Widziałem bardzo ciekawe zdjęcia, jak dżentelmen stoi dosłownie chyba prawie dwa kilometry od tej instalacji, trzyma żarówkę w ręku i żarówka świeci. Czyli taki klasyczny Nikola Tesla. Taka historia. Wracając do naszych płyt tektonicznych i tej całej kosmicznej fali, to się okazuje, że widać w kosmosie obecność właśnie takiej fali, która uderza nasze planety gdziekolwiek by one były, niczym fala bojkii na jeziorze. I widać to wzruszenie planet. Widać to w naszym Układzie Słonecznym.
Widać to po planetach typu Wenus, Mars, Jowisz i widać to po planetach w innych układach słonecznych tuż obok. Widać to w ogóle dookoła. Dżentelmeni, którzy się zajmowali tym tematem, nazwali to roboczo falą fotonową, że nadchodzi fala fotonowa. Coś się stało w centrum Wszechświata, centrum Galaktyki albo czegoś, co my nazywamy centrum naszej Galaktyki, widzianej przez nasze urządzenia i naszą percepcję. Coś się wydarzyło i przez cały uniwersum przechodzi potężna fala wysoko naenergetyzowanej plazmy. Teraz było pytanie, kiedy ta fala dotrze do nas. Jeżeli obserwowałeś te wszystkie dane, to w ciągu ostatnich lat widać było nadchodzenie tej fali. Pik tej fali został wyliczony mniej więcej na — który mamy dzisiaj? 2016 — koniec tego roku i początek następnego będzie przejście przez Ziemię. Przynajmniej tak to jest wyliczone.
Nikt do końca nie wie, jak szybko, jak powoli to idzie. To może wydarzyć się o wiele szybciej albo chwilę później, bo wiadomo, że nasz zegarek jest troszkę innym zegarem niż zegarek kosmiczny i my nie mierzymy czasu dokładnie w taki sam sposób. Może coś w kosmosie przyśpieszyć, zwolnić. Nie znamy wszystkich czynników, które powodują, że rzeczy się dzieją, jak się dzieją. Często jest to tylko i wyłącznie nasza spekulacja, ale widzimy oddziaływania. I tym oddziaływaniem jest owa fala fotonowa, która zasuwa przez cały kosmos, zmieniając pola magnetyczne całych planet, czasami pola magnetyczne całych układów planetarnych. I gna to w naszym kierunku. Kilku ludzi było mocno przerażonych i dalej w sumie jest, bo właściwie nie wiadomo, co się stanie. Mniej więcej wiadomo. Wiadomo, że ruszy cała Ziemia.
Tu wracamy do naszego religijnego konceptu, który został nam wciśnięty na siłę po to, żeby religia zastąpiła wiedzę. Chodzi dokładnie o połączenie naszego Układu Słonecznego z innym układem słonecznym, ponieważ ruch, który wykonuje Ziemia, jak pokazują wszelkie możliwe satelity, jest ruchem binarnym. Tak się mądrze nazywa. Oznacza to mniej więcej tyle, że planeta Ziemia, nasze Słońce i wszystkie planety w naszym układzie — w cudzysłowie oczywiście wszystkie planety, bo tego nie wiemy na 100% — są zduplikowane gdzieś tuż niedaleko i lecą w naszym kierunku. W praktyce oznacza to tyle, że mamy brata bliźniaka, jeżeli chodzi o układ słoneczny. Nie wiemy, z ilu planet się składa do końca. Wiemy, że to jest takie samo słońce jak nasze i wiemy, że jest coś w rodzaju takiej samej planety jak Ziemia w tym układzie słonecznym. I wiemy, że co 12 lat te układy przechodzą przez siebie. Dawno temu, kiedy psychopaci, którzy nazywają się katolikami, chrześcijanami i tak dalej, wszyscy ci popaprańcy, którzy są w stanie zatusz każdego za to, że nie wierzy w ich religię i uparli się, że każdego będą zbawiać, a jeżeli go nie zbawią, to go zatłuką. I to z każdej religii, bo to nie tylko katole, to też wszyscy ci, którzy klepią czołem nieszczęśliwie w tą ścianę w Jerozolimie z tymi śmiesznymi pejsami, które ponoć dają im coś.
Tak samo jak ci, którzy klękają do Mekki i ci, którzy modlą się do współczesnych podręczników naukowych. Religia jest wszędzie i tak samo jak ci, którzy modlą się do banknotów, codziennie zastanawiając się, czy mają wystarczająco kasy na swoim koncie albo do swojego wyglądu. Każda religia jest tylko i wyłącznie religią, zachowawczym systemem zapatrzenia się w swoje własne ego i to takim bardzo paskudnym. Przynajmniej taka jest moja opinia. Może się nie zgadzasz, to już twoja sprawa, człowieku. Tu się okazuje, że ta religia zapomniała nam powiedzieć o takiej ciekawej rzeczy, która istniała troszkę przed tą religią. Ślady tego są nawet w Bizancjum, bo zanim Bizancjum stało się prawdziwą stolicą chrześcijaństwa, bo Rzym w rzeczywistości tą stolicą nigdy nie był. Teraz jest, ale na początku chrześcijaństwa Rzym był prowincją. Był stolicą upadłego imperium. Nic więcej.
A całe życie kulturalne, finansowe i w ogóle cywilizacyjne działo się w Bizancjum, zupełnie innym miejscu. Bizancjum było właściwie stolicą imperium, jeżeli chodzi o fakty historyczne. I tam był prawdziwy cesarz. Ten dupek w Rzymie był po prostu dupkiem w Rzymie, którego wybierano w Bizancjum i w ogóle nie miał nic do gadania. Zanim się zaczęła cała ta historia religijna i sklejenie władzy z monoteistyczną religią kolesia, o którym ponoć mówili, że nazywał się Jezus i tak dalej, wszystkie te psychopatyczne opowieści i historie. Zanim to się wydarzyło, było coś innego i ślady po tym mówią o czymś na kształcie — nie wiem, jak to nazwać. Nie wiadomo, czy to był kult, czy to była wiedza, bo tego nie wiemy. Nam się wmawia, że wszyscy przed nami byli psychopatycznymi wyznawcami wiary, a my jesteśmy troszkę lepsi od nich, bo nasza wiara jest troszkę bardziej liberalna i pozwala nam na więcej. Dlatego my jesteśmy bardziej cywilizowani niż oni, bo nie odcinamy rąk na przykład albo jakoś tak w imię wiary. Robimy inne rzeczy, ale to już nie robimy tamtych, tak że jesteśmy bardziej cywilizowani.
Przynajmniej taki jest wizerunek nas samych. Okazuje się, że te starożytne historie mówią o tym, że mamy brata bliźniaka w sensie dosłownym, w sensie planeta ma brata bliźniaka, Słońce ma brata bliźniaka. Jest bardzo ciekawa legenda, która posłużyła za zaczyn wrzucania religii tej sekty watykańsko-jezusowej do cywilizacji, bo tam na początku istniała historia o dwóch braciach, których sobie przerobiono na potrzeby tej sekty na zło i dobro. Później ten drugi brat zniknął. Ten drugi brat nazywał się Słońce. Były tak zwane dwa Słońca i był nawet obchodzony dzień, święto Słońca. Bizancjum przede wszystkim rządziła para cesarska, a nie cesarz. To jest zasadnicza różnica, bo to nie jest tak, że facet wychodzi i mówi, co wszyscy mają robić, bo mu się tak wydaje w tym momencie. Tylko to była para, która musiała się dogadać ze sobą i tak dalej. Tak że nie było to takie coś jak teraz, że jedna osoba.
Generalnie musiał być dowód, że związek jest okej, że są zachowane pewne standardy w relacjach międzyludzkich i ci ludzie nadają się albo do przekazywania wiedzy, albo do spełniania roli kogoś reprezentacyjnego lub coś w tym stylu, bo właściwie do tego się sprowadzała ta funkcja na początku. Właściwie ten koleś, który przyjmował wszystkich, to tylko funkcja reprezentacyjna, żeby się z kimś przywitać, a ktoś zawsze musiał siedzieć w jednym miejscu, żeby był na stałe, jak przyjdą goście, żeby go nie szukać po całej wiosce. Koniec końców okazało się, że ta osoba stała się bardzo ważna dla naszej cywilizacji. Ale wcześniej, zanim ta osoba stała się ważna, prawdopodobnie ważna była informacja. A informacja mówi jasno i wyraźnie o dwóch słońcach, o dwóch układach słonecznych, dwóch braciach i że raz na jakiś czas ci bracia się spotykają. Jeżeli sięgniesz do legend Ameryki Południowej, sięgniesz do legend z Azji, takich prastarych legend, znajdziesz odbicie tej sytuacji wszędzie. Znajdziesz w opowieściach Aborygenów, znajdziesz masę takich sytuacji. Ciężko mi w tym momencie siedzieć teraz i ci opowiadać historię po historii, ale naprawdę zapatrz się w te starożytne mity, zanurz się w nie i szybko odnajdziesz troszeczkę inny koncept dualizmu. My to nazywamy dualizmem, czyli ten koncept walki dobra i zła. Okazuje się, że nie było walki dobra i zła.
To jest historia, o której się nam opowiada. Właściwie mogła później wystąpić. Mogły być jakieś konflikty na Ziemi. Mogły być. Mamy te ślady atomowe na Księżycu albo po innych pociskach, ale w każdym razie po pociskach. Także coś się na pewno działo. Natomiast jeżeli chodzi o rdzeń cywilizacyjny, to nie ma to absolutnie z tym nic wspólnego. Bo co mówi ta współczesna nauka, ta fala fotonowa i wszystkie te historie związane z kosmosem, a nie z religią? Te historie mówią jasno i wyraźnie, że kiedy w okolicy Ziemi znajduje się owo bliźniacze ciało, nagle wszystko na Ziemi się przestawia. To jest moment, kiedy Ziemia odżywa.
To jest moment, kiedy te dwa ciała wymieniają się swoją własną energią, doładowują się nawzajem. I to jest to coś, co w indyjskich legendach hinduskich nazywa się Saga Yuga. Złoty wiek. To jest moment, kiedy łapiemy kontakt z tą drugą Ziemią. Oczywiście wejście w ten kontakt jest zawsze takie samo. Oznacza coś w rodzaju globalnej katastrofy, bo w tym momencie oddziaływania grawitacyjne i magnetyczne, które wynikają z połączenia poprzez strumień plazmy z innym układem, który tutaj lata dookoła, jeszcze być może nie jest widoczny dla nas albo jeszcze ktoś nam o tym nie powiedział, wywołuje ruchy na naszej planecie. To jest jak dwa magnesy, które są w odległości wystarczająco dużej, żeby się widziały nawzajem od siebie. Oddziaływują na siebie. Im bliżej te magnesy są siebie, tym to oddziaływanie jest mocniejsze. I dokładnie tak samo wygląda z tym układem Paralo.
To jest właśnie ten układ binarny i takie jest oddziaływanie. I to nie jest jedyne oddziaływanie. Głównym efektem tego układu binarnego jest przyspieszanie i zwalnianie czasu, przynajmniej percepcji czasu, ponieważ jest moment, kiedy układ zwalnia i jest moment, kiedy układ przyspiesza. To jest tak, jakbyś sobie narysowała jajko albo coś na kształt jajka, taką elipsę oraz drugą elipsę, która przechodzi przez nią. Wygląda jak łańcuch zwyczajnie, jak dwa ogniwa łańcucha. Jedno przechodzi przez drugie. W momencie, gdzie te ogniwa łańcucha się stykają, są najbliżej siebie, w tym momencie ich grawitacje i oddziaływania są największe. W tym momencie następuje wymiana energetyczna pomiędzy tymi układami. Czy to ci się podoba, czy nie, cały kosmos jest oparty na tej wymianie energetycznej. Panowie z NASA udają, że tego nie ma, ale sami, żeby było zabawniej, robią bardzo mocny research i wydają gigantyczną kwotę pieniędzy na to, żeby badać właśnie tę falę fotonową.
Ponieważ jest obawa, że jak to dmuchnie i przeleci mocno przez Ziemię, to praktycznie zakłóci pracę wszelkich możliwych systemów satelitarnych. Właśnie przez to, że narozrabia w jonosferze. Taki jest koncept, przynajmniej oficjalny, taki oficjalnie nieoficjalny, bo się głośno na ten temat nie mówi. Od tego mamy gazety z działem moda, modne ubrania, wydarzenia sportowe, polityka. O tym ma się mówić, a nie mówi się o takich istotnych rzeczach, bo wszystko wskazuje na to, że te oddziaływania to nic innego jak przesunięcia obych płyt tektonicznych, moja droga słuchaczko i mój drogi słuchaczu. Czyli jeżeli ów piekielny pierścień, czyli zestaw wulkanów, ta cała płyta tektoniczna, na której się znajduje Pacyfik, praktycznie ta pod Pacyfikiem zaczyna się ruszać, to oznacza niechybnie jedno i to samo. Oznacza, że w tym momencie do Ziemi zbliża się bliźniaczy układ planetarny, który oddziaływuje dokładnie tak samo jak nas, który oddziaływuje niczym magnes na Ziemię i w tym momencie wywołuje poruszenie wszelkich płyt tektonicznych. Ja sobie tutaj cały czas obserwuję, ponieważ się tak nieszczęśliwie zacinam, co się dzieje aktualnie na świecie. I właśnie w tym momencie trwa dosyć spore trzęsienie ziemi w Peru, a dokładnie w skali 4,4. Całkiem spore.
W Szwajcarii się trzęsie, jeżeli nie wierzysz w tym momencie i we Francji się trzęsie ziemia. I to dosyć niebezpieczne, bo tam jest troszeczkę reaktorów jądrowych i o ile jeszcze trzęsienie się ziemi nie jest aż tak niebezpieczne, to trzęsienie się reaktorów jądrowych jest dosyć słabo bezpieczne. Aktualnie w tym momencie jest dosyć spore trzęsienie ziemi w Japonii i właściwie to, co obserwujemy teraz na wszystkich urządzeniach, to dokładnie moment, kiedy te wszystkie płyty tektoniczne właśnie ruszają po to, żeby z powrotem przywrócić ten sam kształt na mapie, który prawdopodobnie zanurzył się w oceanach 12 000 lat temu. Co nam grozi? W sensie takich niemiłych rzeczy? W sensie niemiłych rzeczy grozi nam to, znaczy nie grozi, to się wydarzy, bo to nie jest kwestia dyskusji, tylko kwestia tego, co wiemy na temat geologii, tego, co wiemy na temat ruchów płyt tektonicznych i tego, co obserwujemy od praktycznie 300 lat. To może ja zacznę Może nie od największej katastrofy, od tego, co będzie najbardziej dramatyczne, tylko od swojego Grey Dog, czyli od Anglii. Tu nie wiadomo, co się stanie do końca. Wszystko zależy od ruchu tektonicznego płyty na Atlantyku i właściwie tego, jak się odsunie Afryka, bo Afryka się absolutnie rozłączy z Europą. Już nie będzie takiego przejścia jak w Gibraltarze, nie będzie tego przejścia jak Kanał Sueski.
To wszystko znika, a cała Afryka będzie osobnym kontynentem, tak samo jak Australia w tym momencie. Ruch tych płyt tektonicznych powoduje, że Anglia jako wyspa zaczyna się podnosić. Anglia jest długa, jedna część wyspy wystaje, a druga się opuszcza w dół albo w drugą stronę. Ostatnim razem było tak, że kiedy lodowiec w wyniku zmiany klimatu, bo jak się zmieniły kontynenty, to zmienił się klimat na świecie. Nagle dmuchnęło zimnym powietrzem, a Grenlandia nie jest wcale daleko. Przez Islandię przechodzą dokładnie te dwie płyty tektoniczne, także będzie widać od razu na Islandii, co się dzieje. W tym momencie ten cały zimny wiatr nadchodzi nad Anglię. I tak się wydarzyło jakieś 12 000 lat temu. Tak powiało mroźnie, że Anglię skzął lodowiec i to tak ciężki lodowiec, że przygniotło całą Szkocję w dół na tyle, że ten odcinek, który teraz nazywamy angielskim kanałem albo kanałem La Manche, ten odcinek wody dzielący Anglię od kontynentu, podniósł się do góry i można było suchą stopą przechodzić normalnie do Anglii. Anglia była częścią Europy, ponieważ lodowiec tak mocno nacisnął, że po prostu podniósł ziemię do góry.
Teraz, jeżeli wydarzy się jakaś historia i wróci lodowiec, to wydarzy się podobna sprawa, czyli z powrotem będzie można suchą nogą przejść do Anglii. Tylko że już nie będzie sensu przechodzenia do Anglii, bo Anglia będzie tak samo jak Irlandia skuta potężnym lodowcem. Chyba że ktoś lubi spacerować po lodowcu. To jest jeden scenariusz. Drugi scenariusz zależy od dokładnie tego samego, czyli jak się przesunie Afryka, od tego, jak duża część Hiszpanii i Portugalii się zapadnie, bo to jest clou całej historii. Odbieram tu telefon. Halo, halo, the Bill.
[50:21] - Halo? Czy mnie słychać?
[50:22] - Słuchać pana. Rachunek, jaki nick. Człowiek o nickneimie Rachunek. The Bill. Show me the bill, man. Jak zdrówko szanownemu panu?
[50:32] - Powiem ci, że całkiem dobrze.
[50:35] - Doskonale.
[50:36] - Wiesz co, ja chciałem się zapytać o tą teorię bliźniaczego układu słonecznego. Mógłbyś dać jakieś źródło? Bo jestem naprawdę tego ciekaw.
[50:46] - Wiesz co, jest audycja, jedna z naprawdę starych „Hiperprzestrzeni" jest na ten temat i tam zebrałem wszelkie konkretne rzeczy, bo taki dosyć solidny research był robiony na ten temat. Musisz szukać w danych związanych ze zdjęciami na przykład biegunów magnetycznych Saturna, chociażby ten heksagonalny kształt na biegunach magnetycznych Saturna i danych na temat temperatur planet, bo stąd było to sczytywane. Nagle okazało się, że duża fala uderzyła w coś w kosmosie i nagle widać po planetach, jak po kolei zaczynają się podgrzewać. Jakby fala szła, mija jedno, mija drugie, mija trzecie. Po prostu widzisz to na odczytach. Także szukaj w tym temacie i tam znajdziesz sobie wszelkie możliwe dane, a jeżeli nie i masz wystarczająco dużo siły, to zaglądnij do archiwum „Hiperprzestrzeni". Tam jest gdzieś w zamierzchłych odcinkach coś na ten temat głębiej.
[51:38] - A czy mógłbyś tak mniej więcej określić ten czas, w którym była ta „Hiperprzestrzeń"?
[51:42] - Co ty człowieku, radio trwa cztery lata, tyle odcinków. Zapomnij. No way, man. To fizycznie niemożliwe. Zapomnij. Nie ma takiej możliwości. Tego w kinach nie grają.
[51:52] - A szkoda.
[51:53] - Pan sobie poradzi.
[51:55] - Poradzę. Jeszcze jedno mam takie pytanie: czy ty jesteś pedofilem, który upalił i zgwałcił ośmioletnie dziecko?
[52:00] - Nie. Spierdalaj! Dokładnie to ci chciałem powiedzieć, kolego. To jest po prostu bardzo intrygujące i fascynujące. Mnie tak zastanawia troszkę, bo żyjemy w takich ciekawych czasach, kiedy te wszystkie płyty się przestawiają i naprawdę niewielu z nas kuma, co przed nami, naprawdę. W głowie żałość. Ale mniejsza o to, zostawiamy tego dżentelmena, który naprawdę ma ciężką żałość w głowie i chyba naprawdę mocno odjechało na czaszkę. Biedactwo. Człowieku, trzymaj się tam. Trzymaj się tam.
Trzymam za ciebie kciuki. Idź do lustra, pogadaj ze sobą, może to coś pomoże. Powinieneś jakiś dialog wewnętrzny zrobić. Mniejsza o to. Zostawiamy Mr. The Bill. Wracając do naszych płyt tektonicznych, okazuje się, że z Anglią jeszcze jest druga opcja pod tytułem Afryka. Inne przesunięcie. Jeżeli się większa część owej Hiszpanii zapadnie i zrobi się takie fajne przejście dla gorącego powietrza znad równika, to w tym momencie Anglia dosyć szybko zamieni się w miejsce, które będzie przypominało pustynię w Maroku. Nic więcej, nic mniej.
Także będzie ciężko troszeczkę tu zamieszkać. I też nie jest to nic nowego, bo to jest taka historia, o której ktoś może powiedzieć: „Ależ to brzmi niewiarygodnie. To przecież niesamowite. Jeszcze lodowiec, a to 12 000 lat temu. Można w to ciężko uwierzyć”. Ale jeżeli się wbije łopatę w Anglii i zacznie się przekopywać przez te warstwy geologiczne, to nagle się okazuje, że praktycznie mamy tu pustynię. Mamy, i to całkiem sporą pustynię. Aż ciężko w to uwierzyć. I się okazuje, że zawsze są dwie opcje, w zależności od tego, jak się wszystko przesunie. Oczywiście my nie znamy tej właściwej opcji.
Nie wiemy, co się wydarzy, bo nikt w tym momencie nie wie, co się stanie. Jesteśmy na tym etapie, gdzie cały ten pierścień dookoła płyty tektonicznej Pacyfiku calutki zaczął się właśnie trząść. Teraz jest pytanie, jak szybko to łupnie. Czy to jest wydarzenie, które się wydarzy dokładnie teraz, na dniach, czy jeszcze poczeka do jesieni? Raczej wątpliwa sprawa, żeby czekało do następnego roku. Przynajmniej tak to wygląda. W ogóle całe te szacunki, bo to, o czym mówimy, to jest sam początek tej całej historii. Ten proces będzie trwał przez ileś tam lat. Cały okres stabilizowania się wszystkich płyt tektonicznych trwa w okolicach 200, 300 lat. Bez żartów.
Troszeczkę. Natomiast ten najbardziej gorący okres, który nas czeka, to jest okres 20, 30 lat, kiedy będzie się mocno działo, kiedy się wszystko mocno poprzestawia, a później ten okres już będzie sobie opadał i się stabilizował i będzie już spokojnie. Natomiast do tego momentu wszystko będzie fruwało. I normalne będzie to, że po Anglii to już powiedziałem, czego możemy się spodziewać. Europa jest w miarę bezpiecznym miejscem, a już szczególnie Polska. Bezpiecznym tektonicznnie, ale niestety słabo bezpiecznym od strony reaktorów jądrowych. Także tam jest to zagrożenie, bo jest dookoła dużo dziwnych substancji, które jeżeli ziemia się zatrzęsie, to one szybko się pojawią w atmosferze. I to jest dosyć poważny problem. Kolejny problem to zagrożenia wszelkie chemiczne, ale to może zostawiamy, bo to w końcu wiadomo, co się wydarzy, kiedy się ziemia zatrzęsie i są elektrownie atomowe i zbiorniki z dziwnymi substancjami dookoła. To normalna sprawa.
I w tym momencie przenieśmy się do Ameryki Północnej, bo to jest miejsce, od którego zacznie się cała ta lawina poniekąd. Przynajmniej tak to wygląda. Albo Japonia, albo to. I pierwsze będzie zjechanie Kalifornii prawdopodobnie do oceanu i części Meksyku. Tu jest kolejna część opowieści o rozdzielaniu się kontynentów, czyli Ameryka Północna rozdziela się od Ameryki Południowej i tak solidnie się rozdzieli. Wygląda na to, że potężne uderzenie przejdzie przez Haiti i praktycznie niewiele może zostać ani z Haiti, ani z tych wszystkich fajnych karaibskich wysp. Tam aktualnie trwa niezłe uderzenie na Haiti, w Puerto Rico dokładnie. Trzęsie się mocno ziemia, właściwie cała wyspa się trzęsie i to jest pomiędzy Dominikańską Republiką a British Virgin Islands, czyli taki wysunięty skrawek tych wysp koralowych można powiedzieć, na pięknym Karaibskim Morzu. To jest miejsce, gdzie łączą się właśnie płyty tektoniczne, właśnie British Virgin Islands. Także tam się zaczyna mocno dziać.
Drugie miejsce w Europie, które nas dotyczy, to jest właśnie Turcja i Iran. Tam pójdzie potężne grzmotnięcie i kolejne grzmotnięcie idzie przez sam kawałeczek Francji, Włochy. Wygląda na to, że Włochy stracą swojego buta i nie będą mieli czym kopać piłki, jak śmiał ostatnio powiedzieć dżentelmen. Powtarzam nieswój dowcip tutaj, ale myślę, że całkiem cenny dowcip, bo Sycylia prawdopodobnie się oddzieli już tak centralnie, bo tam oczywiście była historia, że to i tak jest oddzielone. Niewiele, bo niewiele, ale teraz to już chyba konkretnie odpłynie, bo trzęsienie ziemi dokładnie pójdzie przez ten kawałek, przez Hiszpanię, przez Atlantyk, drugą stronę i w Stanach wyjdzie dokładnie w stanie North Carolina, South Carolina, czyli cały Waszyngton. I tu smutna wiadomość dla wszystkich mieszkańców Nowego Jorku. Jeżeli nie chcesz zginąć, człowieku, zasypany gruzami, to lepiej się wynoś z Nowego Jorku, bo wygląda na to, że gigantyczna fala tsunami troszkę przeora to miasto. I nie tylko fala tsunami, bo Nowy Jork leży bardzo blisko właśnie owej płyty tektonicznej. Także jest pewien drobny problem, że wszystkie naprężenia, które tam się pojawią, wystąpią, ponieważ tu jest kolejny element tej całej historii. Jak wyglądają te płyty tektoniczne?
Ponieważ nam się wydaje czasami, że płyta to płyta, coś twardego, konkretnego. Oczywiście płyta tektoniczna to coś bardzo solidnego, ale nie zawsze, ponieważ płyta tektoniczna ma swoją strukturę. Nawet w Wikipedii widzę jest obrazek na ten temat. Jest coś twardego, czyli litosfera, a później jest astenosfera, czyli to miękkie coś. I te płyty tektoniczne się po prostu suwają po tym czymś miękkim. I czasami ta płyta tektoniczna składa się z wielu różnych elementów. Jest stosunkowo cienka, a pod nią jest dużo miękkiego materiału. To jest troszkę jak twarda warstwa chrupiącego ciasta na czymś bardzo miękkim, na miękkiej galaretce albo czymś takim. I jak coś się zaczyna trząść z tą galaretką, to w tym momencie nasza chrupka skórka, pięknie wypieczona, twarda, zaczyna pękać. I tak wygląda połowa Stanów Zjednoczonych, a dokładnie całe Stany Zjednoczone.
I ślady po tej katastrofie są bardzo widoczne do dzisiaj. To jest Wielki Kanion Kolorado. To jest moment, kiedy ziemia się zatrzęsła i w tym momencie właściwie to się zachowuje jak gąbka. Jeżeli weźmiesz taką gąbkę do zmywania naczyń do ręki, to ona jest gładka. A teraz ściśnij gąbkę i robią się takie pagórki, góry. Dokładnie taka jest struktura ziemi, na której znajduje się Ameryka od stanu Kalifornia poprzez stan Karolina. Także jeżeli walnie, to w tym momencie cały efekt naprężeń będzie próbował się wyrównać dokładnie w tym miejscu. Także będzie stosunkowo ciężko dla tych, którzy tam mieszkają. Jest taka rada i wielu to zaleca, żeby wyprowadzić się na jakiś czas, jeżeli jest taka możliwość do Kanady. Tam jest bezpieczne miejsce.
Kolumbia Brytyjska na przykład. Bardzo bezpieczne miejsce, potężna, gruba, granitowa płyta tektoniczna. Nic tam nie ruszy. Natomiast cały środek Stanów Zjednoczonych zostanie przeorany i wygląda na to, jakby miała przejść tamtędy potężna fala. Może być tak, że to wszystko zostanie zalane i stanie pod wodą. Zresztą było pod wodą ostatnim razem, 12 tysięcy lat temu niecałe się troszeczkę wynurzyło. Właśnie nie wiadomo jak dawno, bo też nie do końca jesteśmy pewni wszystkiego na 100%. Australia przesunie się bliżej Japonii. Australia przesuwa się cały czas w górę razem z Nową Zelandią. Afryka przesuwa się w kierunku Indii, jednocześnie oddzielając od Europy.
A Europa przesuwa się razem ze wszystkim w kierunku Azji. Takie jest cofnięcie, jakby wszystko się tak przesuwało. Środek Pacyfiku jest tym głównym miejscem i to na mapie wygląda troszkę tak, jakby wszystkie strzałki zbiegały się z całego globusu dokładnie w to miejsce, na środek Pacyfiku. Może być tak, że z powrotem Królestwo Mał, Ziemia Małui i tak dalej, te legendarne opowieści nagle ujrzą światło dzienne w postaci wychodzących lądów z powierzchni oceanów. Już są takie zjawiska. Kilka małych wysp zaczęło wychodzić i w kilku egzotycznych miejscach na świecie. Głośno się o tym nie mówi. Traktuje się to jako anomalię geologiczną związaną z lokalnymi wulkanami i tak dalej. Ale wiadomo, że wulkany znajdują się głównie na połączeniu płyt tektonicznych. Właśnie na tym polega cała ta sztuczka i Kiedy jest duża aktywność wulkaniczna, to oznacza jednocześnie, że płyty tektoniczne się ruszają.
Są dwie rzeczy sklejone ze sobą na całe życie. Nieodłączne małżeństwo. Jeżeli jest dużo wybuchów wulkanów, to znaczy, że płyty tektoniczne zaczęły się ruszać. Dużo ludzi siedzących w temacie mówi, że wszystko zacznie się przysłowiowym efektem popcornu na gorącej patelni, że wulkany zaczną tak po kolei w różnych miejscach wybuchać. Będzie taka kolekcja małych wybuchów i nagle będzie grzmotnięcie. Jak się zacznie ruszać, to się będzie ruszało i właściwie nie stanie za bardzo. Tam, gdzie będzie bezpiecznie, tam gdzie będzie bezpiecznie. A to, co zacznie się ruszać przez najbliższe 30 lat, będzie się mocno ruszać. Oczywiście największe uderzenie będzie na początku. Jest też jeszcze opcja na to, że będzie drugie, poprawiające uderzenie i mamy na to 20 do 30 lat.
I jest pewna szansa, że to duże uderzenie może tak zatrząść ziemią, że to będzie taki moment, że lepiej, żebyśmy się troszkę podnieśli ponad poziom ziemi, bo może być troszeczkę zbyt grząsko i musimy poczekać chwilę w powietrzu, aż osiądzie kurz. Może być tak w niektórych miejscach. Nie wiemy tego do końca. To, co zostało po pradawnych cywilizacjach jest dosyć spektakularne. Widzimy potężną cywilizację, ale naprawdę taką potężną. Przecież te granitowe głazy, o których tu mowa, to nie jest w kij dmuchał, porozrzucane jak zabawki, jakby ktoś wziął i dmuchnął w to wszystko. Część opowieści mówiąca o wojnach bogów, że bogowie ze sobą walczyli na tajemnicze bronie i tak dalej. Tak, fajna opowieść i na pewno część z tej historii jest absolutnie prawdą i takie rzeczy się działy na świecie. Natomiast druga rzeczywista część tej historii to jest to, co rzeczywiście prawdopodobnie przeorało cały kontynent. Nic dziwnego, że na Jukatanie są takie spustoszenia w tych starożytnych budynkach.
Jeżeli przez Jukatan, przypuśćmy 24 tysiące lat temu, bo cykl jest co 12 tysięcy lat. Czyli mamy raz przerwę, później znowu, później znowu przerwa i znowu przerwa. Mijamy się z naszymi braćmi w kosmosie. I jeżeli to zostało wybudowane tak jak się okazuje, według szacunków astronomicznych o wiele dawniej niż mówią archeolodzy, bo jeżeli sprawdzimy ten zegar planetarny, to właściwie wygląda na to, że budynki musiały zostać wybudowane przez kogoś, kto ma świadomość występowania tych cykli co najmniej trzech, czterech, pięciu razy. To nie jest generacja, która zapamiętała jedno uderzenie cyklu. To jest generacja, która miała informację o tym, że jest to coś, co jest regularnie i to taką konkretną astronomiczną informację, bo ona została zapisana w tych budynkach. I to konkretnie. I te budynki są oczywiście zniszczone doszczętnie. Poza tym, co zniszczyła nasza cywilizacja, widać takie bardzo spektakularne, poprzestawiane potężne granitowe klocki. I właściwie wszyscy się zastanawiają, jak to poprzestawiać.
Bo tak, nie ma śladów wybuchów, nie ma śladów eksplozji, nie ma śladów niczego właściwie, żadnego oddziaływania typu ktoś wziął karabin i strzelał na oślep do przodu albo coś w tym stylu. Natomiast wszystko jest porozrzucane w nieprzeciętny sposób. Pięknym miejscem jest Perun w tym temacie cały ten płaskowyż, tam w okolicy właśnie tych rysunków Nazca. Tam, gdzie się znajduje Brama Słońca. Potężny kompleks, hektary, a kamyki to są potężne, paratonowe głazy granitowe, porozrzucane, jakby ktoś rzucał takimi plastikowymi klockami, które nic nie ważą. Porozrzucane na całym płaskowyżu i wygląda to trochę tak, jakby potężna powódź albo uderzenie, nie wiem czego, zmiotło to z powierzchni ziemi i to zmiotło to konkretnie. To wygląda właśnie na falę uderzeniową i właściwie do końca nie wiemy, jak to się wydarzy, bo wiadomo, że mogą być zjawiska, o których nam się zwyczajnie nie śniło. Może zamanifestować się zwyczajnie plazma, która normalnie jest uśpiona. Widzimy ją w postaci oceanu, w postaci wody, widzimy ją w postaci chmur na niebie. Ale w momencie, kiedy pole grawitacyjno-magnetyczne jest tak prasowane, że przestawiają się wszelkie kontynenty na tej naszej radosnej planecie, no to w tym momencie możemy zobaczyć zjawiska, o których nam się nie śniło.
I w tym momencie kilka zabawnych rysunków, które są traktowane przez nas jako takie fantazje ludzi z przeszłości, mogą okazać się bardzo dosłownym obrazkiem tego, jak wygląda dokładnie moment przestawienia się całej Ziemi. Także uprzedzam cię, człowieku, jeżeli siedzisz w Stanach Chicago, Nowy Jork, cały ten Midwest, cała Kalifornia. Nie będzie bezpiecznie. Naprawdę będzie to ostatnie miejsce na świecie, gdzie chciałbyś, człowieku, być. Wszędzie będzie bezpieczniej. Nawet we Francji, nawet w Niemczech, bo w Niemczech troszkę się potrzęsie jeszcze, bo to też jest takie miejsce, gdzie część energii się będzie rozładowywała. I jest troszeczkę duża obawa, bo w Niemczech są reaktory jądrowe. I to, co mówię, to nie jest mój pomysł. To nie jest coś, co ja sobie wymyśliłem. Nie wierzysz?
Sprawdź, co się aktualnie dzieje z reaktorami jądrowymi w Niemczech. Od kiedy wiadomo, że to jest ten moment i że zaczęła się aktywność tego piekielnego pierścienia dookoła Pacyfiku, automatycznie niemiecka Komisja do spraw Energii Jądrowej podjęła decyzję wygaszania wszystkich reaktorów jądrowych. Oficjalnie mówi się, że jest to związane z zieloną energią, wiatrakami i tak dalej. Nie do końca człowieku, ja bym na to nie stawiał. Ci panowie idiotami nie są. Naprawdę znają te rzeczy od podszewki. Mają badania z takich satelitów, że to się w głowie nie mieści. Oni doskonale wiedzą, co się szykuje. To nie jest tak, że nie widać ruchu kontynentów na satelicie. Robisz zdjęcia tą satelitą codziennie, co godzinę dokładnie tego samego obszaru.
To widać poruszenie o milimetry. To naprawdę nie ma z tym żadnego problemu. To, że nie trafia do opinii publicznej, no to już inna sprawa. W każdym bądź razie, wracając do tych Niemiec, to jest miejsce, gdzie się troszeczkę tego rozładuje i panowie doskonale o tym wiedzą i wiedzą, że zatrzęsie ziemią, dlatego wygaszają reaktory jądrowe. Aktualnie Rosjanie wysłali w okolice Morza Czarnego taki specjalny batalion wojskowy, który odpowiada właśnie za pomoc w takich sytuacjach kryzysowych jak trzęsienia ziemi I tak dalej. Okolice Morza Kaspijskiego, Turkmenistanu, ponieważ częściowo tamtędy pójdzie też uderzenie. I dokładnie tam odbywa się, na granicy z Gruzją, w tym momencie trzęsie się ziemia w skali 3,5. Także troszeczkę sporo. W Turcji się aktualnie właściwie można powiedzieć wszędzie trzęsie. Małe, niby drobne uderzenia, bo takie po 2,3 w skali.
Jest też trzęsienie ziemi na granicy z Syrią, dokładnie 4 w skali Richtera. Na Cyprze się aktualnie zaczęła trząść ziemia, w Grecji się trzęsie. Ja wiem, że to strasznie brzmi, jak tak mówię, że się trzęsie. Trzęsie się we Francji, na granicy z Francją, znaczy na granicy ze Szwajcarią i Włochami i w Alpach, we Włoszech aktualnie. To jest to, co mamy w Europie. Szczęśliwie reszta Europy jest cała i nic się nie trzęsie. No właśnie. I to są te zjawiska, które się określa mianem, tak opisowo, popcornu strzelającego na patelni. Jeżeli zaczną teraz wybuchać wulkany, tak po kolei, małe wulkany, nie muszą być duże, to znaczy, że w tym momencie ruszyła reakcja łańcuchowa. Zobaczymy.
Będziemy wiedzieli o tym co najmniej 24 godziny przed. To będzie taki moment, że zrobi się troszkę cicho. Będzie widać po zwierzętach, będzie widać po świecie dookoła. Troszeczkę jak zaćmienie słońca, taki podobny efekt, że robi się tak trochę cicho. Zwierzęta raczej wtedy szukają schronienia i zastanawiają się, co ze sobą zrobić, a my udajemy, że nic nie widzimy. Taka historia. A o tym, co dalej z tym całym trzęsieniem ziemi i naszymi przodkami, religią i tak dalej, to może za parę chwil, bo ja tak się tu rozgadałem, a to taki gorący temat. Gorący jak wulkan podczas trzęsienia ziemi. To chyba czas najwyższy go ostudzić i puścić troszeczkę relaksacyjnej muzyki. Jak zwykle sobie tu wszystko pozamykałem.
Ale nie jest źle. Mam tu pod ręką wszystkie sety. Troszeczkę rozbiegany jestem. Miałem tu gości i też rozmawialiśmy troszeczkę na ten temat, bo sprawy się dzieją i to na taką dużą skalę. Wszyscy, może nie wszyscy, bo tak przyznam, mówię: „Wszyscy to monitorują.” Nie wszyscy to monitorują, ale dużo moich znajomych siedzi w temacie i jest obeznanych w temacie. I się zastanawiamy, i przyglądamy. I dokładnie w tym momencie zatrzęsła się ziemia w Japonii i to tak sporo. Dokładnie w tym miejscu, w którym się trzęsie już od tygodnia, tam, gdzie się przesuwa wyspa. To jest południe Japonii, 4,6 w skali Richtera. O siedź.
To się dzieje. Pozdrawiam wszystkich w Japonii. Mam nadzieję, człowieku, że jesteś bezpieczny i że nic ci się nie dzieje. Radio Na Fali.com, hiperprzestrzeń. Retransmitowane oczywiście w Radiu Paranormalium i w Radiu Dream Time oczywiście też. Ja, na imię Tomek. Możesz śmiało dzwonić do Radia Na Fali, bo jest absolutnie live. Także zapraszam serdecznie, jeżeli masz jakieś przerażające opowieści. Nie, bez przesady. Wracam do tego, co się będzie działo dalej, bo tak.
Wiadomo, że zwyczajnie, co tu dużo mówić, wiele spraw się dosyć mocno zmieni, czyli na przykład cała historia z prądem elektrycznym. Zapomnij o tym, że uda ci się podłączyć do elektrowni. Wiele innych rzeczy. Zapomnij o supermarketach, zapomnij o wielu innych rzeczach. Właśnie na czata wrzuciłem zdjęcia. Jest takie piękne zdjęcie zrobione za pomocą danych z satelitów NASA na temat, jak przesuwają się kontynenty i wiadomo, gdzie jest największe nagromadzenie. I wiadomo, że te ruchy tektoniczne się nasilają i to dosyć mocno. I że nie jest to związane bynajmniej z tym, że ktoś siądzie, będzie medytował i zmieni los świata, że w rękach ludzi jest los świata. Nie, w rękach ludzi los świata nigdy nie leżał. Jesteśmy tylko gośćmi w tej sytuacji.
Jak się okazuje, w momencie, kiedy sami mamy gości, kiedy właściwie spotykamy się albo kiedy my jesteśmy gośćmi, kiedy spotykamy się z naszym bliźniaczym Układem Słonecznym, Ziemia odżywa, bo ten proces, który się aktualnie dzieje, to nie jest katastrofa. Może dla tych, którzy posiadają akcje na giełdzie, dla tych, którzy posiadają biznesy, dla tych, którzy trzepią kasę i myślą, że są królami tego życia. Dla nich jest to katastrofa globalna, bo to jest koniec ich życia. Już nie będzie takiej opcji. A dla planety i dla normalnych ludzi to jest moment obudzenia się. To jest pobudka. Nagle planeta odzyskuje z powrotem swój oryginalny balans grawitacyjno-magnetyczny. Bo to jest ciekawa historia i to może być jedyna historia związana z religiami, że coś się mogło wydarzyć takiego dawno, dawno temu w ludzkim rodzie, że brat naskoczył na brata. No ale właśnie, to brat naskoczył na brata też nie przez przypadek, bo tu jest historia właśnie grawitacyjno-magnetyczna. I tu się okazuje, że zbyt pochopne sądy nie są mile widziane.
Taka jest refleksja z tych obserwacji. A mianowicie dlaczego jakie sądy i dlaczego niemile widziane i dlaczego pochopne? Co się okazuje? Ponieważ mieszkamy na tej planecie, wszyscy zależymy od rezonansu tej planety. To jest ten fenomen z częstotliwościami Schumanna. To, że jesteśmy głupkami w pewnym momencie historii, to nie jest do końca tylko i wyłącznie nasza wina. Nie chcę tutaj oczywiście nikogo rozgrzeszać. Nie jestem twoim Jezusem, człowieku, także zapomnij o tym, ale to nie jest twoja wina. Na to wszystko zbiera się kilka spraw. Na to się zbiera sposób, w jaki żyli nasi przodkowie.
Na to się zbiera napięcie grawitacyjno-magnetyczne Ziemi w momencie, kiedy przychodzimy na świat, kiedy chodzimy po tym świecie. Jest kilka czynników i oczywiście cały kosmos, który produkuje to zjawisko grawitacyjne, magnetyczne na Ziemi, który produkuje to wszystko. I teraz spójrz na Ziemię. Masz dwa bieguny: grawitacyjny i magnetyczny. Grawitacyjny idzie pośrodku. To jest biegun równika Otóż to jest to gorące powietrze, o którym już mówiłem, zdaje się w poprzednim odcinku „Hiperprzestrzeni”. A magnetyczny to jest od zimna do zimna. Jak się okazuje, w rzeczywistości te bieguny, to jest niezłe jajko właśnie, powinny być ze sobą razem, bo na tym polega rzeczywista specyfika funkcjonowania plazmy w kosmosie. To jest moment, kiedy wszystko jest w balansie, kiedy wszystko jest okej, kiedy działa tak, jak należy. Mamy dwie orbity, które są ustawione pod konkretnym kątem względem siebie.
Jeżeli prześledzisz ruchy tych orbit, czyli orbity pola grawitacyjnego i pola magnetycznego i sobie zrobisz punkty w tych miejscach, gdzie te orbity się spotykają i powstają różne ciekawe zjawiska i sobie rozrysujesz to w przestrzeni 3D, to otrzymasz heksagonalny kryształ. Dokładnie taki sam heksagonalny kryształ otrzymasz, kiedy rozrysujesz sobie ruchy planet na niebie, nawet naszego Układu Słonecznego. Otrzymasz dokładnie to samo. To, co powstaje, to jest wielki kryształ. Wygląda na to, że cały kosmos jest jednym wielkim kryształem. O czym tu już zresztą mówiłem nie raz, nie dwa. My też jesteśmy płynną formą tego kryształu i wszystko to są oddziaływania w zakresie tej krystalicznej struktury. Tak że nie ma żadnej szansy, żeby ktokolwiek jakimikolwiek modlitwami, jakimikolwiek zaklęciami, medytacjami, pozytywnym myśleniem, czymkolwiek mógł się przygotować na tą katastrofę. Takiej opcji nie ma. Są ludzie w Stanach i nie tylko, którzy mówią, że wystarczy, że będziemy medytować i nic się nie zatrzęsie, nic nie nastąpi, że wszystko będzie okej, będziemy żyli po staremu, żaden kontynent się nie zapadnie, nikt nie zginie.
Kłamstwo, bo nie zależy to ani od tych ludzi, ani ode mnie. Oczywiście też tak bym chciał. Może nie tyle, żeby się nic nie zmieniło, bo uwielbiam, jak się świat zmienia. Zmiana jest naturą świata. Ciężko było, żeby się nie zmieniał. Natomiast oczywiście szkoda mi ludzi, którzy zginą, bo zginie masa ludzi w tym przestawianiu się kontynentów. Naprawdę potężna, w milionach można liczyć. Sama Kalifornia to jest ileś tam milionów. Już nie liczę reszty Stanów, całej Indonezji, Australii, Ameryki Południowej, bo to przecież wszystko po wybrzeżu idzie, tam, gdzie mieszka najwięcej ludzi, gigantyczne fale tsunami. Tak że na pewno nie zginie mało ludzi, raczej będzie dosyć spora liczba i taki dosyć smutny element.
No cóż, wrócą w nowym wcieleniu. Tak to wygląda. Nie będzie inaczej zwyczajnie, ale to są nowe narodziny. To jest po prostu ruch do przodu. Tak się dzieje i wielu szaleńców, wielu religijnych zapaleńców obiecuje i buduje swoją rzeczywistość właśnie na tym micie, bo mają dostęp do informacji, od której odcięli całą resztę społeczeństwa. Oni wiedzą, że to nie był mit. Nawet zapisali to w formie mitu w swoich książkach. Wielkie powodzie, Noe buduje łódkę i tak dalej. Wszystkie tego typu historie. Ale nie mówią nigdy prawdy.
Opowiadają tylko to, co chcą powiedzieć na podstawie bardzo wyrywkowych faktów, tak żeby być w miarę wiarygodnym względem historii, że jak ktoś kiedyś wbije łopatę, to faktycznie okaże się, że potop był. To może był i Noe, a może było inaczej. Może potop był, a Noe został wymyślony po to, żeby nikt nam nie powiedział, skąd się to wszystko bierze. I że nie bierze się od żarliwego modlenia do Boga i składania ofiar, bo zdaje się o tym była mowa, że jakiś koleś dostał cynk od Boga, że jest trefnym kolesiem i dopóki nie spali barana, swoich dzieci i swojej żony żywcem, to będzie katastrofa. A jak ich spali żywcem, to katastrofy nie będzie. Bóg się ubłaga. I że trzeba koniecznie płacić pośrednikom tego Boga, bo oczywiście Bóg jest niewidoczny, ale są pośrednicy, których świetnie widać. I w pewnym czasie do roli pośredników pomiędzy Bogiem, który decyduje o tym, kogo mamy spalić na stosie w naszym życiu i co jest ważne, stał się polityk, który decyduje o tym, ile płacimy podatków, jak żyjemy, gdzie mieszkamy i którą granicę przekraczamy. Dużo decyzji jak na jednego biednego polityka. Biedne głowy.
W każdym razie teraz dokładnie ten moment dobiega końca, ponieważ w tej sytuacji żaden polityk tak naprawdę nie będzie w stanie nic zrobić. Każdy będzie próbował ratować swoją własną dupę, podobnie jak każdy policjant i każdy żołnierz i każdy, kto będzie w tej sytuacji. Tak że część ludzi straci życie, to prawda, i to dosyć spora część ludzi. Natomiast dla planety i dla w ogóle cywilizacji jest to pobudka. Są to narodziny nowego świata, bo w tym momencie znika dosłownie cała tyrania ze świata. W tym momencie nie masz opcji, że przypłynie tu amerykański lotniskowiec i kolesie w ciągu 15 minut załadują we mnie pięć kilogramów ołowiu tak, że nie będę mógł się za bardzo poruszyć, bo taki będę ciężki od tego ołowiu. Mógłbym się poruszyć, ale ciężki ołów. I tak załatwiamy swoje interesy aktualnie na kłamstwie, ludobójstwie. I nagle ten system runie, bo już nie będzie można prowadzić takich rzeczy. Wszystko sprowadzi się do bardzo prostych czynności, do pomagania sobie nawzajem, ponieważ część świata zniknie.
Jak na ironię i myślę, że na nasze szczęście zniknie ta część świata, która odpowiada za chyba największy syf w historii cywilizacji, jaki aktualnie się nam wydarzył, czyli cała ta anglosasko-watykańska dominacja pieniądza, bo o tym jest mowa. Tej teologii nowej wiary, która zastępuje powoli Jezusa. To teraz banknot. Później z powrotem wrócą do Jezusa. Jest opowieść o katastrofie, o bogach, którzy coś tam i że jak będziemy się modlili do Boga żarliwie, to katastrofa minie. Zostały ślady do dzisiaj. Są takie grupy w Stanach, w Europie, które twierdzą, że medytując odmienią bieg historii świata, że kiedy będą medytowali, to ta planeta, która jest naszą bliźniaczą planetą, ten cały bliźniaczy Układ Słoneczny tu nie doleci, że on się nagle zatrzyma w połowie i powie: „Ee, jest taki numer. Widziałem tam na plaży grupę ludzi, która medytuje i w intencji, żeby nic się z Ziemią nie stało. Wracamy chłopaki, zawracamy cały Układ Słoneczny. Nie lecimy tam, nie lecimy.
Zawracamy tą całą falę kosmicznej plazmy, ten cały strumień fotonów, tą falę fotonową, która leci w naszym kierunku. Zawracamy, zawracamy. To nie ma sensu”. Nie sądzę, żeby coś takiego się wydarzyło. Tak że tutaj uprzedzam cię, człowieku, że raczej coś takiego ci niewiele pomoże. Ale szczęśliwie są technologie, które pomagają. Technologia, która to dosłownie bez problemu przeżyje i sobie poradzi w tej sytuacji, to Technologia, też jak na ironię oraz pomysły Nikoli Tesli, czyli powrót do korzeni. Powrót do technologii, której używa się w dżungli, na prerii, w miejscach, gdzie nie ma bankomatów, telefonów komórkowych poza telefonem, który należy do turysty, który tam się zapuścił, żeby zrobić egzotyczne zdjęcia. W takich miejscach nie ma cywilizacji, którą my nazywamy cywilizacją. Tam ludzie normalnie żyją i do tej pory używają tej technologii.
Oczywiście używają w dosyć limitowanym wymiarze. Ta technologia w ogóle jest cały czas używana, bo tu jest mowa o robieniu gansów, o panowaniu nad tak zwaną falą grawitacyjną i falą magnetyczną. Mamy ładunki grawitacyjne i ładunki, które mają informacje, czyli magnetyczne i możemy sobie robić z dowolnej informacji dowolne przedmioty, dowolne rzeczy, dowolną materię. To jest clue tej całej historii. Mamy coś w rodzaju kamienia filozoficznego albo pierścienia Arabeli. Pstrykamy palcami, zestawiamy ze sobą kilka urządzeń do kupy. One tworzą odpowiednie środowisko i w tym środowisku powstaje dokładnie to, czego się spodziewamy, że by powstało. Jeżeli chcemy, żeby tam powstała sztaba złota, powstaje sztaba złota. Jeżeli chcemy, żeby powstało tam jedzenie, powstanie tam jedzenie, cokolwiek. Tym bardziej że powstaje energetycznie, także nawet nie musi powstawać.
Jeżeli jest to jedzenie, to wystarczy, że wejdziemy do tego urządzenia i pomyślimy o jedzeniu. W tym momencie cała informacja zostaje załadowana do naszego organizmu. Te urządzenia są używane w kosmosie. To nie jest abstrakcja. Wiem, że dla niektórych bardzo religijnych ludzi, którzy uwierzyli w to, że telewizja, radio oraz prasa mówi im prawdę, dla nich jest to: „Ojejku, bajki opowiadasz”. Nie ja. Na pewno telewizja ci opowiada bajki. Na pewno gazeta ci opowiada bajki i trzymają cię w nieświadomości do samego końca, bo w tym momencie oni się zawiną, a ciebie zostawią z tym bigosem na głowie i powiedzą... Oni będą się martwili o swoje własne dupsko. Ale oni też przestrzeli, bo swego czasu okazało się, że bogaci ludzie poczuli smak strachu na swoich plecach.
Lekki pot się zrobił na skroni, bo cała Ziemia jest zanieczyszczona. I teraz skąd brać żywe, organiczne jedzenie? Gdzie tu mieszkać w organicznym, zdrowym miejscu, skoro zatruliśmy cały świat naszymi fabrykami? To gdzie my, inwestorzy z giełdy nowojorskiej i tokijskiej, mamy zainwestować swoje pieniądze? My, właściciele Google'a, pracownicy korporacji, gdzie zainwestować swoje życie w przyszłości na emeryturze? Kupimy sobie wyspy. Nowa Zelandia, piękny teren, zrobi nam bańkę nieruchomości i wykupili, o czym była mowa. Zresztą nawet u księcia, którego pozdrawiam, właśnie jest teraz w Emiratach Arabskich, że wykupili tam ziemię i powstała bańka nieruchomości spekulacyjna i już praktycznie mieszkańców nie stać za bardzo, już jest tylko dla turystów z grubym portfelem. Takie miejsce, troszkę raj podatkowy do uciekania i jak na ironię wycelowali idealnie w miejsce, które właściwie całe pójdzie pod wodę. Także chłopaki mają nosa, ale zawsze do trefnych interesów.
Także nie warto w tą stronę. Jak się okazuje, ci, którzy nic nie zainwestowali, ci właściwie są w najlepszej sytuacji, bo ci po prostu mają wolną drogę do ogarnięcia całej tej historii, która się wydarzy. Bo wiadomo, że będzie zamieszanie na świecie. Wiadomo, że na początku tego zamieszania wielu będzie próbowało ugrać swoje religijne interesy. Wiadomo, że wielu ludzi będzie chciało uwierzyć, że jest bliźniaczy układ, gdzie jest taka sama planeta jak Ziemia i takie samo Słońce jak my widzimy i zobaczymy to na własne oczy. Wielu ludzi nie chce w to uwierzyć. Dlaczego? Ponieważ uwierzyli w taką bajkę, fantastycznonaukową bajkę, którą się im podało w postaci współczesnej nauki, kanałów na programie Discovery, seriali telewizyjnych, książek, opowieści naukowców z dyplomem z ziemniaka i buraka. Ale jak się okazuje, ci naukowcy z ziemniaka i buraka mają teraz bardzo poważny zgryz, bo część z nich się kopnęła w tyłek i właśnie odpalono w kilku stanach w Stanach Zjednoczonych dodatkowo urządzenia do bardzo czułego pomiaru ruchów sejsmicznych płyty tektonicznej w miejscach, gdzie dawniej tego nie robiono. Właśnie włączono taki program dosłownie tydzień temu i praktycznie w każdym stanie aktualnie jest prowadzony 24-godzinny monitoring tego, co się dzieje pod ziemią, łącznie z taką instalacją w Nevadzie, która 24 godziny przed samym buchnięciem będzie wiedziała o tym, że coś się wydarzy.
To jest instalacja w stylu Tesli, potężne ilości kabla zakopane jakieś półtorej metra pod ziemią. Tak się ciągnie przez kilometry, może nie setki, ale dosłownie prawie 150 mil zakopanego kabla w ziemi. Dawniej baza wojskowa, a później, teraz aktualnie miejsce, gdzie testuje się właśnie systemy radarowe i to takie właśnie konstrukcji Tesli. Szefem projektu jest Eric Dallard. Tam jeszcze kilku innych ludzi współpracuje i prowadzą bardzo ciekawe badania. Wszystko jest pod egidą rządu Stanów Zjednoczonych, bo to jest część monitoringu dokładnie przyszłości tego, co się stanie z Ameryką. Oni wiedzą, że ich dni są policzone. Być może dlatego w dzisiejszych czasach mamy takich pajaców jak Donald Trump albo tym podobnych niedorozwiniętych intelektualnie pięciolatków, z których zrobiono bohaterów cywilizacyjnych. I nie wiadomo, ktoś ponoć ma złożyć swoje życie w jego ręce. I ja bym tego nie robił.
Ale stąd może ta zabawa, że w tym momencie, kiedy wszyscy powinniśmy się pakować w nową technologię i zastanowić się, w jaki sposób pozyskamy prąd, przygotować się troszkę na tą sytuację i tyle. To nie jest nic strasznego, bo jeżeli jest nas wystarczająco dużo na świecie, jeżeli się zbierzemy, to naprawdę sobie bez problemu poradzimy. Jest taka technologia na świecie aktualnie dostępna, że się w głowie nie mieści. Naprawdę nie ma z tym problemu. Aktualnie jest wykorzystywana tylko i wyłącznie do produkcji broni, amunicji i złota. Po cichu, na masową skalę. Także nie ma za bardzo tutaj żadnego odbicia ani feedbacku w rzeczywistości. Bo poza tym, że kilku psychopatów, łącznie z pajacami typu Trump, mają zainwestowane pieniądze w fabryki amunicji i reaktory jądrowe, to właściwie nic w tym nie ma. To jest właśnie ten upadek cywilizacji. To jest ta katastrofa, ta rzeczywista katastrofa, która się aktualnie dzieje.
I wiadomo, że to nie przetrwa. Wiadomo, że technologia, którą mamy pod ręką, chociażby technologia Keshe’go, technologia Tesli i wiele innych spraw, absolutnie rozwiązuje problemy, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć już całkiem niedługo. Oczywiście tym z nas, którzy przeżyją tę historię. Część z nas na pewno na upartego postanowi zostać w miejscach, w których jest, ponieważ w telewizji nie powiedzieli, ponieważ nie chcą sobie sprawdzić tego w podręcznikach do geologii, do wszystkich tych pomiarowych historii. Nie chcą sobie sprawdzić zdjęć z satelity, nie chcą sobie poczytać nic na ten temat, nie chcą w ogóle porozmawiać z nikim na ten temat, bo twierdzą, że to jest zbyt fantastyczne. To jest niemożliwe, żeby się wydarzyło, ponieważ ja i mój portfel stanowimy tak silną moc energii kosmicznych, że dookoła nas nic się nie zmieni nigdy, dopóki nie otworzę portfela, nie dam pieniędzy, świat nie ruszy. Sprawa wygląda zupełnie odwrotnie. Świat rusza niezależnie od tego, czy ktoś ma te pieniądze w portfelu, rusza tymi pieniędzmi, czy cokolwiek z nimi robi, czy w ogóle o nich pomyśli, czy nie pomyśli. Świat po prostu cały czas się kręci. Może być problem z tymi ludźmi, którzy są troszeczkę mało sprawni intelektualnie i uwierzyli w bajki, które się im opowiada.
Ci na pewno zapłacą bardzo wysoką cenę. I to bez dwóch zdań. Ponieważ to, co się będzie działo w dużych miastach, takich jak Nowy Jork, Los Angeles, to po prostu nic się nie będzie działo. Te miasta lądują pod wodą. To troszkę tak jak Yonaguni w Japonii. Teraz, żeby obejrzeć sobie, jak wyglądały te platformy, trzeba zanurkować w oceanie w jednym z najsilniejszych oceanicznych prądów. Jest jeden moment w roku, gdzie można bezpiecznie tam nurkować. Jeżeli jest się tylko zawodowym nurkiem oczywiście, bo pływanie w takich miejscach nie należy do turystycznego nurkowania, tylko trzeba mieć specjalne licencje na głębinowe nurkowanie w bardzo silnych prądach morskich, na otwartym oceanie i tak dalej. Na 100 metrów albo i głębiej. Tak już ze specjalnymi butami, specjalną mieszanką.
To nie jest takie hop-siup w każdym razie. I wygląda na to, że taka historia się wydarzyła. Wygląda na to, że cały ten kawałek zjechał dosłownie w ciągu godziny w dół. I w ciągu jednej godziny cały Nowy Jork może zjechać dokładnie w dół tak samo i za parę tysięcy lat ktoś ubrany w skafander do nurkowania zanurkuje i powie: „Wow, odkryłem coś ciekawego”. I być może wtedy pojawi się głupi naukowiec, który powie: „To wygląda jak naturalne formacje skalne. Na pewno nie było żadnej cywilizacji przed nami. Przecież to my wymyśliliśmy długopis, to my wymyśliliśmy kuchenkę mikrofalową, to my wymyśliliśmy silnik spalinowy i żarówkę. Nie było nikogo przed nami. To na pewno jakaś naturalna formacja skalna”. A to będzie właśnie Nowy Jork, który od 12 000 lat będzie znajdował się 100 metrów pod wodą.
I tak może być w tej całej historii. Polecam sobie monitorować te wszystkie sprawy. Jeżeli siedzisz przy komputerze, to sobie wrzuć taką stronę. W ogóle sobie po prostu idź na Google’a i sobie wpisz RSOE EDIS. To jest mapa aktualnie dziejących się wydarzeń na całej naszej planecie, gdzie są wszystkie ruchy tektoniczne i wszystkie trzęsienia ziemi, które się dzieją dokładnie tu i teraz. Odświeżane co minutę, naniesione na mapę świata. Możesz sobie spokojnie zobaczyć, jak to wygląda na globusie. Polecam serdecznie. Jeszcze raz wkleję na czata, możesz się przyjrzeć jak to wygląda. Ja tu mam czata radiowego.
Już mam radiowego czata. To wklejam. Oczywiście link pod audycją, jak tylko uda mi się wreszcie to wszystko powrzucać, bo ciągle siedzę przy tej technologii. Mówiąc szczerze jakoś tak się zaparłem i stwierdziłem, że nie mam zamiaru czekać z założonymi rękami. Tym bardziej że jest fantastyczna technologia, która niezależnie od tego, czy idzie wielka katastrofa, czy nie idzie wielka katastrofa, jeżeli chodzi o przesuwanie się płyt tektonicznych, tak czy siak jest fajna. Ja i tak wsiąkłem w to niezależnie od wszystkiego. Czuję się po prostu tam jak w domu. Ale wracając do tych tektonicznych historii, jest to taka praktyczna rzecz, bo hobby hobby, i to, czy nam się to podoba, czy się nie podoba, kwestia gustów, kwestia tego, czy mamy czas, czy jesteśmy zajęci, bo mamy kilka swoich własnych projektów w życiu, które właśnie teraz robimy. Świetnie, fajnie, tylko że naprawdę, stary, twoje projekty nie wybudują ci kawałka dachu nad głową, kiedy ziemia się na tej planecie zatrzęsie. A jak się ziemia zatrzęsie, to się zatrzęsie tak, że się będzie trzęsła przez 30 lat.
Jeżeli ty sobie myślisz, że ty wsiądziesz w samolot i przelecisz sobie samolotem z Ameryki do Europy, to zapomnij, słonko. Nie ma takiej opcji. Pierwsza rzecz, nie będzie żadnego sprawnego lotniska prawdopodobnie. Druga rzecz, nie będzie żadnej ropy, która by dojechała do Ameryki na lotnisko, żeby zatankować ten samolot. A trzecia rzecz, sam popiół z wulkanów spowoduje to, że nawet gdyby były samoloty i było paliwo do tych samolotów, to i tak żaden z nich nie poleci, ponieważ silniki, kiedy wlecą w tą chmurę, zetkną się z pyłem i zaraz samolot spadnie na dół. Także w tym momencie wszelka komunikacja za pomocą konserwatywnych metod kompletnie odpada. Także jeżeli szukamy rozwiązania, to szukamy alternatywnych źródeł energii, tak zwanych niezależnych źródeł energii out of grid, czyli poza siatką, poza strukturą, bo wiadomo, że żadna linia wysokiego napięcia nie przeżyje trzęsienia ziemi. Zwyczajnie. Żadna instalacja związana z rurami nie przeżyje trzęsienia ziemi. Nic, co jest centralnie, zdalnie sterowane i co ma nałożone na siebie liczniki, nie przeżyje tego trzęsienia ziemi.
Wiemy o tym wszyscy doskonale. Dlatego warto się przyjrzeć tej nowoczesnej technologii. A ja witam Dazmelra. Jak zdrówko, szanowny panu?
[01:30:54] - Witam, witam. Cześć Tomku. Tak mówię, pozdrowię cię. Posłucham, czy tam żyjesz, nie żyjesz.
[01:31:01] - Żyję, cały zdrowy, człowieku. Cały zdrowy. Mam nadzieję, że słuchasz od początku, bo tu ciekawe opowieści dzisiaj opowiadam, bo się dzieje troszeczkę. Ja tu monitoruję sobie Tą historię od paru dni naprawdę jest gorąco, bym powiedział. Gorąco.
[01:31:15] - Ale to właśnie Tomku, ja podobnie to wszystko widzę i przeczuwam dlatego, że wiem, że jeżeli nie będzie takiego silnego kopa w dupę, to ta ludzkość się nigdy nie obudzi. Po prostu będzie dalej trwała w tym letargu, w tym śnie, tym bieganiu do roboty na 8:00 rano czy 9:00, odwaleniu swoich ośmiu godzin, czekaniu na piąteczek i tak dalej. I to nigdy się nie skończy, bo to jest w miarę komfortowe i jakieś tam przynosi materialne-
[01:31:51] - Jest to takie brutalne, ale też tutaj takie refleksje. Siedzimy i się zastanawiamy. Trochę takich rozmów prywatnych się odbywa pomiędzy znajomymi. Tutaj u mnie w Londynie szczególnie, że był taki bardzo towarzyski tydzień. Troszkę ludzi tu wpadło w odwiedziny i temat się pojawia i wypływa dokładnie to, o czym mówisz. To jest właśnie ten moment, że nagle się okaże, że myślisz o kredycie, już biegniesz płacić kolejną ratę, a w tym momencie przywala cię 40-metrowa fala tsunami. A ty wiedziałeś o tym, bo ludzie mówili dookoła, ale ty naprawdę wierzyłeś: „Bo nie, bo to moja rata, bo to moje życie. Ja na to pracowałem. Kurwa, nie odpuszczę.” Rozumiesz?
[01:32:30] - Nie, nie odpuszczysz, bo tak tkwisz-
[01:32:33] - To moja kariera.
[01:32:33] - Dopóki ten kop nie nadejdzie i mówisz: „Ojej, co się stało?”
[01:32:37] - Dokładnie. To jest mój apartament. To jest miejsce, w którym mam pracę zawodową. Stary, za chwilę nie będzie żadnego połączenia telefonami.
[01:32:47] - Tu mam ubezpieczenia, ZUS-y, inne takie tam instytucje i to wszystko na utrzymaniu, a tu nagle... Hmm.
[01:32:56] - Tak. I to jest ta smutna prawda troszeczkę o tym, że jak się zatrzęsie, to duża część ludzi, która zginie, zginie z własnej woli. To też jest inna historia i to nie jest niczyja, po prostu ich wina. Tak naprawdę ich wina. Wszyscy wiedzą, że tam się zatrzęsie. To nie jest tak, że ktoś zostaje bez wiedzy. To jest wybór, czy chcesz mieć tą wiedzę, czy nie. Bo ludzie ci mówią, jak się trzęsie, to ludzie mówią: „Jest trzęsienie ziemi, możesz sobie sprawdzić.”
[01:33:24] - Zresztą to jest prognozowane już od iluś tam lat, bo to pokazywane było czy w filmach, czy w innych rzeczach, że są te rejony, które są najbardziej narażone i tak to może wyglądać.
[01:33:39] - Wszyscy o tym wiemy.
[01:33:41] - Jak się na to nie przygotujesz, no to sorry stary, nie mać się.
[01:33:45] - I zamiast się przygotowywać wymyślana jest wojna w Iraku, wojna w Afganistanie. Zamiast się przygotować, pomyśleć fajnie o tym, odpalić nowoczesną technologię na taką skalę, żeby każdy miał do niej dostęp. Jakakolwiek by nie była. Nie mówię o tym, że koniecznie trzeba Keshe'go. Rób Teslę jak potrafisz, rób Wilhelma Reiche. Cokolwiek.
[01:34:03] - Cokolwiek, co ci przyjdzie do głowy, że to tak będzie działać. I zrób i sprawdź po prostu i nic więcej. Nie działa? No to poszukaj czegoś innego.
[01:34:12] - Ostatni moment na sprawdzenie, czy działa, czy nie działa. Jeżeli ktoś musi sprawdzać, bo to jest ostatni moment, właściwie ostatni gwizdek na zajęcie się tą sprawą, bo za chwilę będzie już po ptakach. Tak jak mówiłeś, ten wstrząs jest chyba potrzebny, bo naprawdę masowo. Ja nie lubię mówić za wszystkich, bo też nie czuję wszystkich na swoich plecach i nawet by się nie zmieścili. Nawet w połowie by się nie zmieścili. Mam za małe plecy. Wiesz, jak to jest. Są wąskie plecy i nawet dwie osoby za dużo. Jedna osoba za dużo na moje plecy. One muszą odpoczywać.
Lekarz kazał im odpoczywać. W każdym razie troszeczkę tak, że co tu dużo mówić. Ludzie uwierzyli w szaleństwo i zapłacą cenę tego szaleństwa. I będzie to bardzo mocna pobudka, która będzie kosztowała ich życie. Doczesne. Muszą urodzić się na nowo. Trudno, będzie powrót z powrotem w troszeczkę innej skórze i będzie zabawnie. Będzie to nowa generacja, która już będzie się inaczej wychowywała w nowym świecie. Okej, jestem za.
[01:35:12] - I w ogóle teraz jest taki czas, że to wszystko przyspiesza i na przykład ludziom maski opadają i w ogóle te maski opadają wszędzie. Coraz więcej się obnaża. Nawet w tych mediach mainstreamowych też już nie mogą utrzymać dalej tych swoich słodkich opowiastek, bo się okazuje, że jednak się to wszystko przebija. I nie można już dłużej tego ukrywać i nawet po znajomych niektórych widać, po ludziach z pracy, gdzie im opadają po prostu te maski i widać, że on jest zwykłym zimnym skurwysynem, który przyjął program po trupach do celu, łokciami do przodu. I tak naprawdę ja mam wszystkich w dupie i abym ja miał dobrze.
[01:35:57] - Słuchaj Dazme, jest w ogóle ciekawa historia, bo to, co obserwujesz, to nie jest tylko u ciebie. Miałem właśnie przez cały tydzień tutaj rozmowy z ludźmi i słuchaj, co osoba to dokładnie mówi to samo. Ma to samo spostrzeżenie, że nagle charaktery stają się bardzo mocno wyraziste, że wiadomo kto w którą stronę, wiadomo, z kim chcesz gadać, z kim nie. To już przestało być takie zamglone, że tak powiem. I jest to związane, i to też nie jest żadne czary-mary, to też nie jest żadne bóstwo, żadna religia. I to jest związane z tym synchronizowaniem się pola grawitacyjnego i magnetycznego Ziemi. Bo ten brak synchronizacji, który mamy w głowie, jest efektem braku synchronizacji na naszej planecie.
[01:36:33] - Tak.
[01:36:34] - Na tym polega numer. Nie twoja wina, nie moja wina. Po prostu jest tu troszeczkę przegięte pole grawitacyjne, które nas mocno ściąga.
[01:36:42] - Czasami to boli, bo znasz go kilka lat i z tobą jest dosyć blisko i mówisz: „Kurczę, taki fajny gość dla mnie” i tak dalej. A się przyglądasz tak bliżej, mówisz: „Kurczę, ty jesteś tylko ze mną dlatego w takiej relacji, bo jakieś korzyści w tym znajdujesz. Nie dlatego, że mnie lubisz.”
[01:37:05] - Nagle się okazuje, że albo jesteś rozrywką dla kogoś. Dzisiaj miałem taki przypadek jednego dżentelmena, który traktuje chyba wszystkich jako rozrywkę swoją własną, bo nie dorósł. Do czegoś innego.
[01:37:18] - Albo jesteś po prostu szczeblem do osiągnięcia czegoś. Możliwością osiągnięcia czegoś.
[01:37:23] - Szczeblem w karierze. Albo na tym się kończy cała percepcja tego, jakim jestem człowiekiem u części współczesnej generacji. I ta generacja zapłaci gigantyczną cenę, ponieważ w tym momencie synchronizacja się tych fal powoduje właśnie, ty normalnie zareagujesz, ale nie wiem, jak ty słuchaczko i ty drogi słuchaczu. Ale zaczynają dziać się rzeczy, o których żartobliwie mówi się, że filozofom się nie śniło. Dzieci mają bardzo ciekawe wizje. W ogóle ludzie mają potężne sny. Jest gigantyczne nasilenie snów i to słyszę od bardzo wielu ludzi. A robię taki research od czterech lat, jak nie dłużej, bo to przed radiem się jeszcze zaczęło na ten temat i widać potężną aktywność właśnie w tym obszarze. Coś się dzieje, dochodzi jakaś informacja, coś się zmienia i przede wszystkim widać po ludzkich życiorysach to, co się dzieje ostatnio. Jak to przyspiesza relacje między ludźmi.
Coś się naprawdę dzieje. Inna pogoda zaczyna się robić. Nie jest to typowa pogoda.
[01:38:22] - Pogoda w ogóle szaleje.
[01:38:24] - To są wszystkie te ślady. Zwierzęta troszeczkę inaczej się zachowują. Minimalnie, ale jest troszeczkę inaczej. Tylko kto chce to zauważyć? Bo jeżeli ktoś jest zajęty teraz swoim własnym przedstawieniem, odgrywaniem pajaca.
[01:38:38] - Roli jakiejś. Przedstawieniem kogoś, że ja jestem taki fajny gość. Albo jak to jeszcze bardziej zrealizować, żeby był jeszcze bardziej fajny i bardziej atrakcyjny.
[01:38:50] - Dokładnie. I w tym momencie ta fala grawitacyjna uderzy w głowę i to jest jak taki duży trip po LSD albo po psylocybinie, po czymkolwiek, bo to jest moment, kiedy po prostu umierasz tak de facto.
[01:39:00] - No tak, ale tutaj jak przyjrzysz się na to wszystko, mówisz: „Kurczę, ale to jest takie proste”. I tak to widać. Relacje zaczynają się układać w ogóle. Poznajesz ludzi, z którymi naprawdę jest ten związek. Mówisz: „To się dzieje to, czego chcę”. I to idzie w dwie strony. Z jednej strony, że odpadają ci, którzy grali ileś tam lat przed tobą jakieś rolki.
[01:39:35] - Intuicja się wyostrza. To właściwie się do tego sprowadza, że nasza intuicja staje się naprawdę tak-
[01:39:42] - I dostrzegasz to po prostu
[01:39:43] - ... solidna. Tak, że zaczynasz to widzieć. I w tym momencie wszystkie te ściemy, nawet jeżeli dawniej akceptowałeś, bo nie dostrzegałeś całej tej historii, nagle dostajesz obuchem po oczach, wręcz dosłownie. Młotkiem po oczach i widzisz, że to naprawdę moja rozmowa z tym człowiekiem nie pojedzie. Rozumiesz? I w tym momencie wysiadam.
[01:40:02] - Mówisz: „O, tośmy sobie pogadali”.
[01:40:05] - Dokładnie. To nara. Dokładnie w ten sposób. Także widać, to się dzieje i widać tą synchronizację pól grawitacyjno-magnetycznych aktualnie, bo to jest odbicie nas samych. Tak długo, jak jesteśmy grawitacyjnie przez nasz organizm związani z tą planetą, jesteśmy tu fizycznie obecni przez nerkę, wątrobę, śledzionę i tak dalej. Tak długo to oddziałuje z nami.
[01:40:28] - Tak. Pijemy wodę z tej planety, oddychamy powietrzem z tej planety.
[01:40:32] - Jesteśmy czujnikiem tej planety. Sensorem.
[01:40:36] - Jesteśmy częścią jej. Nie da się stąd wybyć. Nie przeniesiesz się.
[01:40:43] - Otóż to. Tak długo, jak się kleimy do tej grawitacyjnej fali, tak długo czeka nas katastrofa. Właściwie cała historia z tą katastrofą jest związana z przejściem w technologii z czegoś, co jest grawitacyjne, na coś, co jest magnetyczne, czyli z przejściem z zasobów na informację, o czym kiedyś, dawno mówiłem. Nie będę do tego wracał w tym momencie, ale to jest konsekwencja tej wielkiej katastrofy. Jeżeli ty, słuchaczko i słuchaczu, nie kumasz w tym momencie, do czego piję, jest taki stary odcinek „Hiperprzestrzeni”, gdzie mówię troszeczkę na temat różnicy pomiędzy cywilizacjami. Że są cywilizacje oparte na zasobach i są cywilizacje oparte na wiedzy. I w tym momencie następuje potężna ewolucja, bo właściwie każdy z nas będzie musiał indywidualnie ewoluować z momentu, gdzie traktuje życie jako zasoby do robienia kariery, czegokolwiek, do bycia szczęśliwym w jego własnym mniemaniu, tudzież zaczyna rozumieć, że to nie są zasoby, tylko to jest energia. To jest informacja o tym, że on może być szczęśliwy i nie musi gromadzić ani nikomu zabierać. Co najwyżej może stworzyć informację i podać dalej.
[01:41:46] - Tak. Teraz żyjemy w systemie, gdzie głównie ci, co mają dużo, to żyją z pracy cudzych rąk. Nie ze swojej pracy, tylko z pracy cudzych rąk. Tak to jest w systemie hierarchicznym, gdzie ten najniżej, kto najciężej pracuje, dostaje najmniej. I on na swoich ramionach musi dźwigać utrzymanie tych wszystkich na górze, którzy nim zarządzają. I później tak dalej. Gdzie podatki z niego się wykorzystuje. I ten, który fizycznie cokolwiek wytwarza, coś produkuje, który jest w tej piramidzie całej, w tej hierarchii najniżej.
[01:42:25] - To są te dzieci w tych tak zwanych sweatshopach w Indiach, gdzie jak się coś zawali, nagle się okazuje, że na dwóch metrach kwadratowych ginie 50 dzieci, które właśnie zszywały markowe ubrania dla firmy Zara, Hugo Boss i całej reszty.
[01:42:39] - No właśnie. Albo chłopak piaskiem po tych dżinsach jeździ gdzieś, żeby były takie zużyte, i dostaje pylicy płuc dla przyjemności kogoś.
[01:42:53] - A później David Beckham w tych spodniach, tych wytartych dżinsach reklamuje na przykład organiczne jedzenie, bo on je sam organiczne jedzenie. On jest David Beckham, jest sportowcem i bardzo ważne dla zdrowia jest jedzenie organicznego jedzenia. Szkoda, że to dziecko, które mu robiło te dżinsy, nie dostało chociaż połowy jego talerza i że po raz pierwszy w życiu by się najadło.
[01:43:16] - Może i tak.
[01:43:19] - Wracając do naszego głównego tematu. Po prostu jest to rzecz nieubłagana. Nie uciekniemy przed tym. Ani żadna medytacja, ani żadne zaklinanie, ani modlitwy, ani żadne bóstwa.
[01:43:32] - To nie działa.
[01:43:32] - Nie działa. Nic nie pomoże. Jedyne co mamy, to mamy siebie nawzajem. Ja i ty. I jeżeli się spotkamy, to możemy w tym momencie szybciutko zrobić szałas, podzielić się technologią, zbudować coś fajnego. Nic więcej.
[01:43:44] - Zrobimy to po prostu.
[01:43:46] - Dokładnie.
[01:43:46] - Jeżeli ktoś nie ma tej wiedzy, to będzie mu ciężko, bo jak się przyzwyczaił, że całe życie ktoś mu sznurował buty i otwierał drzwi do samochodu i go zawoził gdzieś, bo on był taki ważny.
[01:44:00] - I ma dwa razy urodziny w roku, jak jakaś królowa.
[01:44:01] - Tak, że on musi sam ze sobą coś zrobić. On nie potrafi.
[01:44:06] - Wtedy te wszystkie skurwysyńskie numery wyjdą już od razu, bo w tym momencie już nie ma ochoty na dealowanie z kimś, kto jest draniem. Także wtedy wszystkie te cwaniaki, które teraz są takie cwane i takie napchane wszystkiego, nagle się okaże, że pieniądze tracą wartość. I co wtedy zrobisz ze swoją kasą, skoro nie masz bankomatu i nie masz systemu bankowego?
[01:44:26] - Pieniądze nie interesują mnie w tym momencie.
[01:44:28] - Dokładnie.
[01:44:29] - No cześć gościu. Ale ja mam dużo. No i co? Do ogniska chcesz mnie dorzucić?
[01:44:35] - Przecież śmierdzą. Potrujemy się przy ognisku. Jedzenia na tym ugotować się nie da.
[01:44:38] - Nie, nie będą mi kartofle śmierdziały od tego.
[01:44:41] - To karty plastikowe są. Daj spokój, tego się zjeść nie da.
[01:44:45] - To tak wygląda i z jednej strony jest to przykrość taka duża. Ja czuję tą przykrość sobie na przykład teraz.
[01:44:55] - Jest, bo to wszystkie religijne rzeczy, wszystkie te poczucie, że ludzie będą myśleli, że to ich wina, kara, że to katastrofa. Cały ten zestaw takich dziwnych, wymiksowanych emocji z dołu, bym powiedział, bardzo słabych. On się na pewno pojawi. Żalu, rozgoryczenia. Dlaczego musieli zginąć? Dlaczego tak jest?
[01:45:15] - Trzeba sobie to wytłumaczyć jakoś. To znaczy trzeba.
[01:45:18] - Właśnie Dowsi powiedział, że tłumaczenie jest i to idealne. I mamy tłumaczenie teraz. Także można zapakować cały stan Kalifornia i dosłownie ewakuować teraz. Nie ma problemu, ale nikt tego nie zrobi, ponieważ mieszkańcy stanu Kalifornia, tak samo jak mieszkańcy miasta Nowy Jork twierdzą, że to są jakieś bajki. Po prostu przecież nasz bank jest bardziej stabilny i mój apartament jest bardziej stabilny niż to miasto.
[01:45:38] - Kesze zaapelował do nich przecież, żeby robić coś z tymi ludźmi. Ludzie uciekajcie stamtąd, bo to wszystko wskazuje na to, że za chwilę nie będzie tego wybrzeża.
[01:45:49] - Nie będzie jednego i drugiego, a oni dalej tam siedzą w fajnym apartamencie i myślą: „A, wszystko będzie okej. Naprawdę minie, będzie okej. Pomedytuję i minie”.
[01:45:58] - No tak, przecież tyle razy już zapowiadali te takie różne rzeczy.
[01:46:01] - No tyle razy. Raz na 12 000 lat zapowiadają. Nigdy się nie mylą, ale ktoś myśli, że codziennie zapowiadają, bo tam mówi o katastrofie, a się nie wydarzyła. To jest właśnie ta tajemnicza katastrofa, która wygląda zupełnie inaczej niż to, co w filmach.
[01:46:17] - No właśnie. Jak tak patrzę na tych ludzi, do nich nic nie mam zupełnie, ale widzę, jak już są przesiąknięci tymi programami takiego skurwysyństwa. Takiego zwykłego skurwysyństwa, żeby się sprzedać gdzieś, pójść na ciebie donieść, cokolwiek. I to jest powszechne i to jest normalne, bo oni tak żyją. Bo ja dzięki temu parę groszy dostanę albo stanowisko wyższe dostanę, awansik, bo pójdę do szefa, podpierdolę cię o coś tam.
[01:46:51] - Ja współczuję tym ludziom, bo właściwie nie mają żadnej szansy w tym nowym świecie.
[01:46:55] - I oni tym żyją i dla nich to jest normalne. To jest normalna sytuacja. Nic takiego. Ja tu robię karierę i tak to wygląda.
[01:47:03] - Bo jest jeszcze jeden ciekawy element związany z tym mijaniem się galaktyk, mijaniem się planet, przechodzeniem przez siebie układów słonecznych. Nie wiadomo, jak to będzie wyglądało. Właściwie nie mam bladego pojęcia, ale wiemy, że przejdziemy obok siebie.
[01:47:18] - To tak jak mówią znajomi, to jest takie rozjechanie się dwóch pociągów i teraz, w którym pociągu zostaniesz, w tym pojedziesz.
[01:47:26] - I tu jest ta historia, o której kiedyś wspominałem. Historia związana z falą grawitacyjną. Bo nasza materia, to, co jest materialne w nas, jest właściwie siłą grawitacyjną, a nie magnetyczną. I jeżeli się pojawi duża gwiazda, która wiemy, ma większe pole grawitacyjne niż Ziemia, dlatego właśnie są te ruchy, bo ona ma niby takie samo, ale trochę większe pole, bo robi większą ekliptykę dookoła, dlatego jest potężniejsza.
[01:47:53] - Z Ziemią się dzieje i to jest odczuwalne. Tak samo jak ze zmianą klimatu. W Polsce nie było nigdy takiego lata, gdzie było do trzydziestu paru stopni. Trzydzieści stopni to były jeden, dwa dni takie w lecie i koniec.
[01:48:09] - Ostatnie lata w Anglii to samo.
[01:48:10] - A w tej chwili to jest normalne, że dwa tygodnie trzyma temperatura wokół trzydziestu stopni i okej.
[01:48:21] - No właśnie, to jest jedna z tych anomalii. Ale z drugiej strony sprawa związana właśnie z tymi dżentelmenami, jak sobie poradzą, że tak czy siak, kiedy druga planeta będzie przelatywała obok, to ona ma większy ładunek grawitacyjny i ona może ich po prostu wyssać. Może cię wyssać, bo to jest większy ładunek grawitacyjny, który ściąga konkretne pole informacyjne. I w tym momencie masz jak dwa magnesy i masz małą metalową drobinkę pomiędzy magnesami i w tym momencie bliżej którego magnesu jest ta drobinka, do tego magnesu się przyczepi. Na tym będzie polegała cała historia. A właściwie nie jesteśmy niczym innym jak ładunkiem energetycznym. To wszystkie religie zakłamały i politycy zakłamali. Nauka zakłamała strasznie cały świat. I to jest ten numer, na który bardzo wielu z nas się zwyczajnie nabrało. I w tym momencie, kiedy przyleci ktoś takiego, może po prostu wyssać ci połowę ludzi.
Po prostu ludzie mogą zamienić się w mgłę na przykład i rozwiać się w powietrzu, bo nagle informacja, z której się zbudowali, została po prostu przetransformowana przez parę kilometrów w kosmosie do innej planety, która przelatuje obok. Nic więcej, tylko dlatego, że oni są zsynchronizowani swoim polem grawitacyjnym. Jest tak samo ciężki jak na tej planecie. Albo w drugą stronę, albo wyssie tych, którzy mają lekkie pole. Rozumiesz? Nie wiadomo.
[01:49:38] - Ale tak czy siak to ja na przykład czuję w sobie tylko coraz większy spokój, że ja to widzę wszystko, takie te wszystkie możliwości.
[01:49:45] - Ja czuję taką drobną nostalgię, bo będzie brakowało Skądynowa.
[01:49:49] - Tam w tą, w tamtą, ale
[01:49:51] - Będzie brakowało troszeczkę Londynu, nawet tego korporacyjnego Londynu.
[01:49:55] - Głębszego spokoju jestem. On będzie jeszcze głębszy. Już za chwilę będę miał całkowicie wyjebane na to, jak to będzie, tylko po prostu będę w tym. Takim, jakie będzie. I w tej sytuacji, w której się znajdę, jeżeli się znajdę, to się odnajdę. Nie boję się tego.
[01:50:15] - Myślę, że wszyscy się odnajdziemy. Z tą wiedzą się wszyscy odnajdziemy, bo to naprawdę nie ma żadnego problemu. Właśnie jest podany news, że jest tak zwany Space Weather Center issued storm alert, czyli mamy kolejny potężny sztorm. Rzeczy się dzieją, jakbyśmy obserwowali opowieść o tym, jak nadchodzi wielka katastrofa w takich epickich opowieściach, że powoli się zbliżały sygnały. I właśnie to widzimy.
[01:50:43] - Tak jak widzisz, kiedyś mówiłem, że to zagrożenie widzę w tej Fukushimie. I zobacz, do dzisiejszego dnia ta Fukushima cały czas zatruwa ten ocean. Tam te organizmy giną. To jest katastrofa potężna, bo tak naprawdę nikt nie jest w stanie określić, jak bardzo to zmieni życie w tym oceanie, bo to zatruwa cały czas sukcesywnie ocean. Dzień w dzień lecą te tony wody skażone radioaktywnie.
[01:51:19] - Tak, bo wszystko, czego nie są w stanie przerobić na złoto, wylewają do oceanu.
[01:51:23] - I ta radioaktywność organizmy żywe zmienia w jakiś sposób. Tak samo jak GMO.
[01:51:30] - Szczęśliwie przed nami synchronizacja fali grawitacyjnej i magnetycznej. To się właśnie teraz dzieje. To jest prawdopodobnie efekt tego, że czujesz większy spokój, bo w tym momencie nasz mózg zaczyna inaczej pracować. Te płaty, które są grawitacyjne, zaczynają być słabsze, a płaty, które są magnetyczne, przyjmują większą rolę. W tym momencie pojawia się spokój, znika strach, zaczyna się normalne myślenie, zaczyna się rozumienie świata i normalne życie.
[01:51:58] - To jest takie proste. Nie komplikujesz niczego sobie w głowie. I te myśli, które przychodzą, to mówisz: „Ojej, jak one są pokręcone”.
[01:52:10] - Ale to tylko dla wariatów.
[01:52:13] - Nie mam czasu teraz na takie myśli. Pa.
[01:52:19] - To się nie uda. W tym momencie dotyczy to wszystkich nas na całej planecie. Każdej żywej istoty: zwierząt, ludzi, delfinów, wszystkich istot żywych, roślin. Ta informacja idzie do każdego. To jest sposób, w jaki funkcjonuje całe życie na planecie. Jeżeli zmienia się biegun grawitacyjno-magnetyczny, to w tym momencie zmienia się nasza percepcja rzeczywistości. I to jest wielka tajemnicza zmiana, o której nikt nam nie chciał powiedzieć, bo to było wielką tajemnicą. Dlatego te wszystkie wykopaliska są takie zakopane i udaje się, że jedyna cywilizacja, jaka jest na tej planecie, to cywilizacja rzymska. Innej nie było. Może gdzieś Indianie po dżungli się uchowali.
[01:52:53] - Tak. Więcej nic innego nie było.
[01:52:55] - I płać nam pieniądze.
[01:52:57] - Im głębiej łopatę wkopiesz, to się okazuje, że leży jakiś kamień jak przycięty laserem czy nie wiadomo czym.
[01:53:04] - Ładnie. Space Invaders. Otóż to.
[01:53:08] - À propos roślinek. Ja na przykład marzyłem, żeby mieć swoją czereśnię, żeby nie chodzić do sąsiada kraść tych czereśni, bo to najlepiej smakowały takie kradzione czereśnie od sąsiada. I sobie posadziłem tą czereśnię.
[01:53:20] - Własne smakują jeszcze lepiej.
[01:53:23] - A niech będzie.
[01:53:24] - Bardzo dobrze. Także my się zmieniamy, cały świat się zmienia. To, co widzimy, to jest właśnie taka pobudka. Ci, którzy mają bardzo mocne skojarzenie z tą częścią grawitacyjną, mają bardzo mocno rozbudowany ten system pozyskiwania informacji w organizmie, w DNA grawitacyjnie, będą mieli szok bardzo poważny. Tak jak wszystkie elementy, które się przyspawały do planety, tak samo mają teraz szok. To jest dokładnie takie same trzęsienie ziemi, tylko w troszkę mniejszej skali, prywatnej skali, indywidualnej w naszym mózgu. Dokładnie to, co się dzieje z planetą. Także to nas czeka. Właściwie to się dzieje. W tym momencie mamy kolejne trzęsienie ziemi w Japonii.
Trzęsie się dalej ta ostatnia wyspa, która się przesunęła, bo trzęsie się tak, że przesuwają się już płyty oceaniczne, bo cała wyspa, ta najniższa, Okinawa zdaje się, jest jeszcze taka mniejsza pod Okinawą, przesunęła się o cały metr. Cała wyspa przesunęła się o metr w kierunku Chin. Tak nagle zmieniła pozycję w ciągu dwóch godzin.
[01:54:23] - To sporo.
[01:54:26] - Gibraltar się przesunął.
[01:54:27] - Z punktu widzenia, że przez kilka tysięcy lat, jak się te wyspy przesuwały o milimetry jakieś, to przez jeden dzień jak się o metr posuwa, to już jest-
[01:54:37] - Mowa jest o dwóch godzinach.
[01:54:40] - To już jest poważna zmiana.
[01:54:43] - I Gibraltar się przesunął. Widać to na zdjęciach satelitarnych z pomiarów.
[01:54:47] - Gibraltar miałeś przecież.
[01:54:50] - Właśnie, on się dalej przesuwa. Zapada się, proszę pana. Afryka odpływa w dół, nacisk na płytę tektoniczną europejską spada, także i Alpy, i Włochy, i to wszystko zaczyna siadać do oceanu. Afryka odpływa i wszystko siada, bo ten kawałek skały, na której jest Afryka, wypycha Alpy do góry. To on wypycha tą część Europy do góry, dookoła Morza Śródziemnego. Także będzie ciekawie. Aktualnie jest naprawdę groźnie troszeczkę w Stanach. Zaczyna się trząść ziemia w środkowych Stanach dokładnie w ciągu ostatnich dwóch godzin. Ciekawe rzeczy się dzieją. Jeżeli ktoś mieszka w Stanach, to nie pozostaje nic innego.
Jeżeli mieszkasz, chłopaku, gdzieś w Kalifornii, to pakuj graty i jedź do Kolumbii Brytyjskiej. Odnajdziesz się tam spokojnie. Ty, dziewczyno, jeżeli mieszkasz czy gdzieś na Florydzie, czy w Nowym Jorku, to zdecydowanie, jeżeli chcesz przeżyć — i ja wcale nie żartuję, nikt nie żartuje — sama sobie sprawdź. I ty też, chłopaku, sam sobie sprawdź. Nikt tu bajek nie opowiada. Nie ma tu już czasu na bajki, na duperele. Albo się zapakujesz i wyjedziesz do Kolumbii Brytyjskiej, albo Być może, jeżeli tąpniesz w tym tygodniu, jest to ostatnia hiperprzestrzeń w twoim życiu, której słuchasz w tym wymiarze. Anyway. Się dzieje, się dzieje troszeczkę. Jest jeszcze chwila czasu na to, żeby się ogarnąć z technologią, bo tak czy siak czasu jest mało, ale jest.
[01:56:14] - Czas przyspiesza. Odczucie przeżycia dnia to jest tak jakby to było pięć godzin, sześć.
[01:56:24] - Albo nawet dwie. Co się stało? To było wczoraj.
[01:56:27] - Tak się zaczyna i od razu się kończy.
[01:56:29] - To jest efekt tego też ponoć, mówią fizycy tacy od kwantowych rzeczy, którzy zajęli się tą falą fotonową. Panowie odkryli to, że fala fotonowa zakrzywia przestrzeń, światło. Robili eksperymenty z puszczaniem laserów, takich bardzo mocnych wiązek i badaniem, jak się zachowuje czas, mierząc zegarami atomowymi, różne dziwne wykręcone eksperymenty. I się okazuje, że zakrzywia się tak zwana czasoprzestrzeń. Mówiąc po ludzku, zmienia się percepcja czasu. W tym momencie odczuwamy to jako przyspieszanie, bo tak naprawdę cały ten spin przyspiesza. To jest moment, kiedy magnesy, które się przyciągają, zbliżają się do siebie. Kiedy są bardzo blisko, ich prędkość wzrasta. Kiedy są daleko do siebie, są powoli. Im bliżej, tym mocniejsze oddziaływanie pomiędzy nimi.
Dlatego zwiększa się prędkość i widzimy to w postaci czasu. My nazywamy to czasem, a w rzeczywistości są to oddziaływania kosmiczne między wszystkim, co żyje w kosmosie.
[01:57:23] - Właśnie to odczucie. Ja wiem, jak wyglądało moje życie ileś tam lat temu i ten czas nie płynął tak szybko. I teraz sobie patrząc na to, mówię: dzień po prostu tak między palcami przeciekł nie wiadomo kiedy. To jest chwila. Ale powracając jeszcze do obserwacji ludzi. Ja obserwuję, że wielu ludzi w ogóle zaczyna być w takim stanie, że nie wie, co zrobić ze sobą. Ich po prostu nosi. Oni nie mają pojęcia, co zrobić ze sobą. Czują, że coś się dzieje, ale nie wiedzą, co zrobić ze sobą.
[01:58:02] - Ale to czuć. Jak zaczynałem audycję, wiesz. A myślisz, że ten człowiek wie, co się z nim dzieje? Myślisz, że on kuma cokolwiek? Jest to biedny, przerażony chłopak, który próbuje zaistnieć, bo nie wie, co ze sobą zrobić.
[01:58:19] - Nie wie, co ze sobą zrobić.
[01:58:21] - Wszyscy już podświadomie czują, wszyscy normalni, zdrowi czują, że pieniądze nie zapewnią im bezpieczeństwa. Chociaż miałem taki komentarz, że jak powiedziałem o Donaldzie Trumpie. On ma tyle pieniędzy, że mógłby mnie kupić. Ciekawe opinie. Niektórzy kochają pieniądze, niektórzy mają swojego boga.
[01:58:40] - Posługujemy się tymi pieniędzmi jeszcze, ale to już jest takie posługiwanie się. Są, bo są i tak jest ułożone w tym momencie. W tym momencie jest taki, że tymi pieniędzmi się posługujemy, ale doskonale wiemy, że one są do niczego niepotrzebne, a jak ich nie będzie, to będzie jeszcze łatwiej.
[01:58:59] - Idziemy w tym kierunku. Proszę pana, to i tak nieubłagany moment. Od tego nie uciekniemy. Ja nie zrobiłem co prawda wielkich zapasów, mam tylko cztery kilogramy mąki, czyli to, co zawsze.
[01:59:10] - To chlebek sobie upieczesz.
[01:59:12] - Chleb już jest upieczony, pachnie w kuchni. Już mnie nosi, żeby zejść do tej kuchni i coś zrobić z tą kanapką. Już się upiekł. Chleb też przyspiesza.
[01:59:24] - Pewno, to jest takie: zrobię sobie dobrze chlebem.
[01:59:31] - Dokładnie.
[01:59:32] - I rozumiesz tą całą sytuację, że chleb sobie upiekłem i jest taki, jaki jest. Może nie jest piękny.
[01:59:40] - On nie jest złuciutki. Mój chleb jest pierwszej klasy, naprawdę i designem, i też-
[01:59:44] - Ale jest pierwsza klasa. Smakuje najlepiej. Jest najlepszy na świecie.
[01:59:47] - To prawda. Otóż właśnie to chciałem powiedzieć. Rozumiem doskonale, bo fajnie mi się piecze chleb w tym piekarniku, świetnie się siedzi przy stole z przyjaciółmi. Wsuwa ten chleb i rozmawia o ważkich sprawach, które nie są miałkie. Jest naprawdę good time, jak się po angielsku mówi, czyli spędzamy naprawdę miło czas i to fajnie masuje głowę. Człowiek dochodzi do pewnych ciekawych wniosków. Zbliżamy się do momentu, w którym zostawię ten piekarnik i już nie będzie pieczenia chleba w tym piekarniku. Wszyscy coś stracimy, ale też coś zyskamy. Jeżeli to jest cena za to, żeby ten Babilon umarł, mogę nie piec chleba do końca życia, chociaż kocham to robić, ale naprawdę mogę nie piec już do końca życia. Nie będę płakał.
[02:00:34] - Z jedzeniem to też tak naprawdę jak chcesz, to możesz nie jeść. Jak naprawdę chcesz, ale to musisz naprawdę chcieć.
[02:00:42] - Jeść.
[02:00:42] - Chcieć tak głęboko w sobie nie jeść.
[02:00:45] - Wiesz co, za chwilę jak się zmieni kondycja pola grawitacyjnego i magnetycznego, łatwiej będzie nam nie jeść niż jeść. Ja już akurat jestem w tej sytuacji, że mi jest łatwiej nie jeść troszeczkę niż jeść, mówiąc szczerze.
[02:00:56] - Właśnie.
[02:00:57] - Także jest trochę inaczej. I zmiana w ogóle tego, jak Ziemia się zachowa, jak w ogóle energia będzie krążyła po Ziemi, już spowoduje taką zmianę, że właściwie jeżeli będziesz twierdził, że umierasz z głodu, to tylko i wyłącznie na własne życzenie.
[02:01:10] - Tak, bo będziesz rozumiał, że tak twierdzisz.
[02:01:13] - Tak, bo to będzie tylko i wyłącznie polegało na twojej wierze. Nie będziesz w stanie odblokować swojej części magnetycznej, żeby przyswoić informację, która zapewnia ci wszystko. Będziesz stał pośrodku sali wypełnionej wszystkim. Rozumiesz? Jedzeniem, maszynami do zdrowia i nie będziesz mógł z tego skorzystać, bo będziesz zbyt dumny i uparty i zbyt chciwy.
[02:01:35] - Tak, bo to jest takie odzwierciedlenie snu. Chociaż właśnie tam nawiązywałeś do snów. Ja ci powiem, że w snach ostatnio jest taki miks, tak się zmieniają te wszystkie sceny, wydarzenia i tak dalej, że ten sen nie jest taki jak kiedyś był jednorodny i on tam miał jakiś wątek, coś tam się działo. Tylko to jest takie poszatkowane, że dzieje się to, za chwilę się dzieje to, za chwilę w innym miejscu, za chwilę w innym miejscu. I tak ten sen przestał być już W moim przypadku taki, że ja tu jestem w jakimś scenariuszu i teraz jak jest świadomy, to ja ten scenariusz mogę zmieniać. Mogę tu sobie robić różne rzeczy, tak? A jak jest nieświadomy, to po prostu obserwuję go i tyle. Tylko w tej chwili sny u mnie przybrały taki obraz, że one są tak jak poszatkowane. Wiesz, że jest jakaś sekwencja, za chwilę jest sekwencja w innym miejscu, z innymi osobami.
[02:02:38] - Jak stream informacji.
[02:02:40] - Inne, inne, inne. Jest tego mnóstwo. I rano się budzę i mówię: „Ooo!”
[02:02:46] - Słucham bardzo podobnie.
[02:02:47] - Co to było, nie?
[02:02:48] - Ja to nazywam streamem informacji. Coś takiego, że po prostu potężna ilość informacji przelatuje przez głowę. Gigantyczna. Opowieści ludzi, wydarzeń. Wszystko jest ze sobą złączone. Wszystko ma sens. Nie pamiętam wszystkiego, bo tego jest pocęga.
[02:03:00] - Tak, to ma sens. To cię wciąga, wiesz? Podążasz za tym.
[02:03:02] - Tylko że ja nie wiem, na ile... Znaczy na pewno jest to związane z tą planetą, ponieważ żyję na tej planecie. Także kretynizmem byłoby twierdzenie, że nie, nie związane. To tak, jakbym zaprzeczył faktowi swojego istnienia na tej planecie. Mniej więcej oznaczałoby to samo.
[02:03:16] - To jest związane. Przepływ informacji teraz niesamowity jest. Myślę, że dążymy do przesytu tak zwanego, że już przejdzie przez ciebie tyle informacji, że powiesz: dość.
[02:03:28] - Że już wszystko wiem.
[02:03:29] - Chwila spokoju teraz.
[02:03:32] - To będzie ten moment na to, żeby skonać. Że wszystko ze sobą jest połączone, a nie rozdzielone. I że to nie materia, tylko zupełnie inna historia. Ta magnetyczna. To ona tworzy całą resztę. Grawitacyjne pole jest tylko efektem działania siły magnetycznej.
[02:03:47] - Właśnie tak. To się okaże, że to, co bierzemy za codzienność, za realia, za jawę, to jest częścią takiego snu, którego nie znamy. Ale to jest sen. I wtedy: ojej, to jak to jest sen, to ja mogę-
[02:04:06] - Ale mi się upiecze sen, nie? Ta cywilizacja.
[02:04:08] - To samo, co we śnie, tak? No i wtedy się zacznie. To wtedy jest dopiero jazda, że jak na jawie robisz to samo co we śnie, to .
[02:04:18] - No ciekawe to będzie, proszę pana, naprawdę jest kilka ciekawych opcji, łącznie właśnie z tym, że druga planeta, drugi układ może po prostu wyssać cię, jeżeli twój potencjał energetyczny będzie taki, a nie inny. Że ciebie wtedy tu nie będzie. To są te zaskakujące ślady, że te cywilizacje zniknęły, po prostu wyparowały w ciągu ułamka sekundy. I to nie było takie wyparowanie, że była katastrofa i zniszczyło, i tak dalej. Jak jest katastrofa, część ludzi ocaleje, przenosi dalej tą samą kulturę i widzisz tą ciągłość, widzisz te szlaki, którymi to kursuje.
[02:04:46] - Widać takie ucięcie po prostu-
[02:04:48] - Od razu.
[02:04:48] - W pewnym momencie i nie ma dalej nic, nie?
[02:04:50] - Dokładnie.
[02:04:51] - I wiesz, tam są jakieś artefakty.
[02:04:55] - I nic. Nie wiadomo.
[02:04:56] - I jest ucięte. W pewnym momencie jest ucięte. Nie ma dalej kontynuacji tego.
[02:05:00] - Także nie wiem, jak to będzie wyglądało. Naprawdę nie wiem, czy nie będzie tak, że część z nas wyląduje na innej planecie, część z nas zostanie tutaj albo właściwie nie wiadomo. Stoimy przed czymś, co jest tak kosmiczną przygodą.
[02:05:11] - Ja myślę, że bardziej zostaniemy tutaj, dlatego że to nasze zadanie. To znaczy ja tak czuję, że-
[02:05:17] - Ja też tak myślę, że tutaj. Podoba mi się ten etap.
[02:05:19] - Żeby oczyścić tutaj ten teren, żeby powrócić do tego, czym to miało być, nie?
[02:05:25] - Wiesz, bo ta infekcja-
[02:05:26] - Przywrócić tą prawdziwą ekologię. Nie tą ekologię, która teraz jest promowana, która jest tylko częścią wielkiego biznesu i wyciąganie ludziom z kieszeni następnych pieniędzy, że walczymy teraz o ekologię, o emisję, o to, o tamto. To jest wszystko bzdura. To jest tylko wyciąganie kasy, nie? Bo prawdziwa ekologia to jest właśnie zaprzestanie korzystania z tego. Zacząć korzystać z tego, z tamtego. Zupełnie inne technologie, inne w ogóle podejście do tematu życia, bycia, poruszania się.
[02:06:11] - Przepraszam, bo włączył mi się tu jakiś dźwięk po prostu w tle i próbuję go zlokalizować i po prostu w tym momencie nie wiem i pode mną leci dźwięk. Okej, już mi się udało. Przepraszam bardzo. Musiałem cię na chwilę wyciszyć, żeby to wyłączyć. Już jesteśmy z powrotem. Sorki, zamieszanie techniczne. Coś mi tu maszyna ześwirowała. Czasami się dzieje.
[02:06:31] - Tak się dzieje.
[02:06:32] - Nieelegancko przerwałem ci tok myślenia.
[02:06:36] - Strumień świadomości.
[02:06:39] - Ale tak, tu się widzimy w tym miejscu, gdzie po prostu nie ma już odwrotu. To nie jest kwestia dyskusji, że można wybierać. Wybór będzie jasny: albo zostajesz przy swojej grawitacyjnej formie i oznacza to dla ciebie po prostu śmierć. Wcześniej czy później. Po prostu fizyczną śmierć, ponieważ w grawitacyjnej formie jesteś skazany na to.
[02:06:55] - Śmierć swojego ciała i przeniesienie cię do
[02:06:59] - Nie wiadomo gdzie. Nie wiadomo. Nie wiadomo, bo właściwie zabierasz ze sobą część tej energii grawitacyjnej razem. To nie jest tak, że ona jest odklejona. To twój spin grawitacyjny decyduje o tym, co się dzieje dalej. To jest ta opowieść w buddyzmie o tym, że to ty decydujesz tu i teraz o swoich reinkarnacjach.
[02:07:15] - No właśnie, bo to-
[02:07:17] - Tworząc sobie ten tunel grawitacyjno-magnetyczny do przyszłego życia na przykład. I tu się niewiele zmieni, myślę.
[02:07:24] - A z tym tunelem powiem ci taką historię, że tutaj bawiłem się w taką regresję hipnotyczną. No i tutaj-
[02:07:36] - Jak wrażenia? Bo ja nigdy się nie poddałem. Zawsze chciałem. Nigdy tego nie zrobiłem.
[02:07:42] - To znaczy, że ja się nie poddałem. To ja byłem tym, który poddawałem. No i mówię do niej, bo ona idzie w ten tunel, nie? Ja mówię: „Ale wróć, wróć, wróć. Wróć się z tego tunelu, nie?” Mówię: „I zobacz, ile jest tych tuneli. A ty w który wchodzisz?”
[02:08:01] - Otóż to. Także jest ich masa.
[02:08:02] - I wtedy patrzy, mówi: „O kurwa, faktycznie, kurwa, coś tu się dzieje, nie? O co chodzi?”
[02:08:11] - Przed nami taka historia, że te tunele tunelami, ale każdy, kto ma duży ładunek grawitacyjny, czyli każdy zakochany w swoim własnym bożku, czy to są pieniądze, czy to jest pozycja społeczna, czy to jest religia, czy cokolwiek.
[02:08:24] - Cokolwiek.
[02:08:26] - Jakakolwiek forma religii.
[02:08:27] - Może być twój ulubiony pierścionek twoją religią.
[02:08:29] - Ulubiony kubek, cokolwiek. Zegarek.
[02:08:32] - Mówisz: „Ojej, jak ja przywiązuję…”
[02:08:34] - Zabij się za ten samochód. Wszystko w tym temacie.
[02:08:38] - Właśnie.
[02:08:41] - I jak to będzie dominowało moją materią, to wiadomo, że nie przetrwam. Jedyny sposób na przetrwanie to przejście na falę magnetyczną, na urządzenia i na technologię magnetyczną. Ponieważ tak naprawdę to, co się dzieje z Ziemią aktualnie, te przesuwanie się potężnych płyt tektonicznych, oceanicznych, to jest właśnie powrót do rzeczywistej koncepcji, w której wszystko funkcjonuje, czyli do tego, że jest oparta na fali magnetycznej, na przepływie informacji, a nie na zasobach.
[02:09:12] - Ja też czuję, że z magnetyzmem to jest przyszłość. Wykorzystać ten magnetyzm. Powstaje jakaś siła dlatego, że się zbliża do siebie północ z południem. Północ z północą najlepiej, bo się odpychają. Jest ta siła, co odpycha, ale czym ona jest?
[02:09:32] - Właśnie. Jesteś pomiędzy. Jak tam wstawisz coś pomiędzy.
[02:09:36] - Ja sobie kombinuję na przykład taki układ, gdzie są solarne ogniwa i one dają mi prąd, który napędza coś magnetycznego.
[02:09:57] - Śmiało. Powiedz, co masz w garażu.
[02:10:04] - Nie Bodin.
[02:10:07] - Rodin. Cewka Rodina. Jest taki dżentelmen, który zrobił cewkę Rodin.
[02:10:09] - Jest Rodin, tak. Cewka Rodina. Bedini.
[02:10:13] - A, silnik Bediniego.
[02:10:15] - Jest Bediniego układ taki, gdzie część cewek stanowi napęd tych magnesów, a drugi obieg cewek stanowi produkcję prądu.
[02:10:30] - Jest tego plan na necie. To słynna taka maszyna.
[02:10:34] - Tak, tam jest Skull Girl.
[02:10:36] - Dokładnie.
[02:10:38] - Bo to jest takie proste.
[02:10:40] - Tam wszystkich zainteresowanych zapraszam do „Syntezy”. Jest cały odcinek poświęcony właśnie Bodinemu i historii tej maszyny, bo historia tej maszyny jest zabawna. Ale maszyna działa.
[02:10:52] - Ja stoję i mówię: „Okej”. I tutaj faktycznie w tym przypadku trzeba dostarczyć jakąś energię. Energię mam ze słońca. Panele słoneczne napędzają mi to, żeby się kręciło, tak?
[02:11:07] - Tak.
[02:11:09] - A z drugiej strony cewki odbierają z tych magnesów. A jeszcze jeżeli użyję magnesów neodymowych mocnych, to będzie jeszcze wzmocniony efekt. Bo mało kto sobie zdaje sprawę, jak powstaje prąd. To jest bardzo proste zjawisko. Jak przesuniesz pole magnetyczne, dotkniesz i odbierzesz od przewodu, od przewodnika jakiegokolwiek, to wtedy następuje w nim przepływ prądu.
[02:11:39] - Który jest informacją zwyczajnie. Pole magnetyczne powoduje manifestowanie się informacji. Ten prąd to jest informacja. Tak proste. W dziedzinie prosta, a tak skomplikowane. Tam fotony, neutrony, protony wpływają. Opowieści niesamowite są naukowców z dyplomem z buraka i ziemniaka na ten temat.
[02:11:57] - I jeszcze te wzory i tak dalej.
[02:11:59] - I to wszystko się teraz-
[02:12:00] - Prawa różne i tak dalej.
[02:12:03] - I to wszystko się teraz konfrontuje z rzeczywistością tak jeden do jeden. Cała ta nauka. Już teraz się konfrontuje, także cało z tego nie wyjdzie, ale szczęśliwie nie nasz to problem, co jest naprawdę bardzo miłe w tym momencie.
[02:12:15] - To jest optymistyczne bardzo.
[02:12:17] - Dokładnie. Że my mamy bardziej rozwinięty umysł.
[02:12:19] - Jesteśmy uczestnikami tego. Gdzie nam wypadnie być nie wiemy.
[02:12:23] - Jest okej. Mamy technologię, wiemy, jak przekazać ją ludziom dalej. Wiemy, o co tu chodzi.
[02:12:28] - No tak.
[02:12:29] - Jedyny problem to to, żeby po prostu nie zwariować. Nie zostać kolejnym kolesiem, który zastanawia się nad tym, czy Donald Trump zostanie kimś, czy kimś innym, albo kimś innym, albo coś. I kim jest fucking Donald Trump.
[02:12:40] - W tych Stanach to oni nie mają za dużego wyboru, dlatego że doprowadzili do spadku poziomu inteligencji tego społeczeństwa do takiego poziomu, żeby za dużo wyborów nie mieli, żeby to ich nie trapiło za bardzo.
[02:12:54] - Komentarz do Donalda Trumpa.
[02:12:55] - Be happy po prostu i się uśmiechaj codziennie. Be positive.
[02:13:00] - A tymczasem, bo ja tu monitoruję cały czas, mam ekran przed sobą. Tymczasem płyta, o której mowa, na Pacyfiku zaczęła się ciekawie ruszać. Mamy bardzo duże trzęsienie ziemi aktualnie. Jakieś 5 w skali Richtera, taka na wschodnim Pacyfiku, czyli Polinezja Francuska, Fidżi. Dokładnie obok wysp Fidżi. Także potężne trzęsienie ziemi. Właśnie tam jest ustęp tektoniczny.
[02:13:26] - Tak chciałem pojechać na Malediwy.
[02:13:29] - No właśnie widzisz, coś będziesz miał chyba od nowa.
[02:13:30] - Nie zdążyłem.
[02:13:32] - Nie zdążysz, bo właśnie Wyspy Salomona, te piękne, Vanuatu, Nowa Kaledonia, Fidżi to piękne miejsca. Otóż obok jest Papua Nowa Gwinea, a tam jest Solomon Sea i właśnie Solomons Islands zaczęły się dokładnie minutę temu trząść z 5,4 Richtera. To już obok.
[02:13:53] - To sporo. To już lecą szklanki z regału.
[02:13:58] - To nawet szyby z okien lecą już.
[02:14:00] - Szyby z okien też lecą.
[02:14:02] - I budynki też już lecą przy piątce. Przy czwórce już budynki się sypią.
[02:14:06] - Znaczy to w jakiej technologii zależy. W Japonii to dopiero przy szóstce, nie?
[02:14:11] - Tak, ale to w Japonii. Także wygląda na to, że albo nowy stary kontynent Mu Się właśnie wynurza i jesteśmy właśnie świadkiem, bo dosłownie na środku samym Pacyfiku jest trzęsienie ziemi. Na samym środeczku jest 2,4 i dookoła wszystko łupie non stop. Także proszę państwa, ja nie wiem. Taki przeprzestrzeń jest zawsze w takim momencie, że coś się dzieje na świecie. Ja to mam takie szczęście chyba. Tak już mam po prostu. Także obym nie miał tego szczęścia dzisiaj. Obyśmy mogli spokojnie dotrwać do kolejnej hiperprzestrzeni jeszcze w tym normalnym układzie, żeby nie trzeba było nagle się zrywać do pomocy i tak dalej, bo to będzie po prostu dużo roboty, tylko tyle. Ja jestem leniwy z natury i wolę jak jest przyjemniej niż jak mam po prostu.
[02:14:59] - No ale właśnie ta leniwość musi minąć i będziemy musieli podnieść dupy i wziąć się do roboty.
[02:15:05] - Jestem na to gotowy, nawet jeżeli to się wydarzy teraz. Także anyway man.
[02:15:09] - Tak to wygląda. Sorry.
[02:15:10] - Dokładnie tak to wygląda. Także co najwyżej stracę piękne lato w Londynie. Taki mam pomysł, taki nostalgiczny troszeczkę, żeby jeżeli jeszcze nie walnie teraz sobie wykorzystam to lato troszkę na parki, bo jest kilka miejsc w kilku parkach w tym mieście, w którym mieszkam, można powiedzieć prawie całe życie, a kurde, nie byłem nigdy. Wstyd. Także zamierzam wykorzystać tą okazję zanim zamieni się w pustynię albo w lodowiec. Jeszcze mam chwilę, żeby się nauczyć jeszcze tej technologii, żeby móc później siąść z kimś i przekazać w ciągu paru chwil dosłownie jak się posługiwać tą technologią, jak po prostu zrobić człowieka samodzielnego, żeby nie musiał polegać na moich plecach i tyle. Także rozwiązań jest pod ręką do oporu. Pytanie tylko, czy chcemy to podnieść.
[02:15:55] - Dobrze Tomku, także prowadź sobie audycję dalej. Tak trochę tutaj wpadłem, namieszałem, nagadałem coś tam, może wniosłem różnie. Cieszę się, że cię usłyszałem i że dobrze się trzymasz i myślę, że słuchacze też się dobrze trzymają i coraz więcej widzą. Oczy im się coraz bardziej otwierają.
[02:16:15] - Oj to mocno.
[02:16:17] - I inne zmysły tak.
[02:16:19] - Wszyscy jesteśmy na to skazani. To nawet nie jest niczyją zasługą. Jak ludzie piszą: „Tomek, otworzyłeś mi oko”, a to nie ja, to mała Ziemia mi też otworzyła jedno i drugie. Dzięki za telefon. Miłego wieczora. Zapraszam następnym razem. Trzymaj się.
[02:16:34] - Trzymaj się. No pa.
[02:16:35] - Narka. To był Doesn't Matter. Doskonały nick, który w tłumaczeniu dosłownym na język polski oznacza doesn't matter. Nieważne. Nic nieważne. Taka historia. No tak będzie z tym światem. Tak będzie, że niektórzy się zawieszą zdecydowanie na tej historii pod tytułem biegun grawitacyjny i zobaczymy co z tego wyjdzie. Ja nie zamierzam się na tym zawieszać. Zdaję sobie sprawę z konsekwencji tego.
Inna sprawa, że douczyłem się i wiem, jak funkcjonują te pola grawitacyjno-magnetyczne w moim organizmie i wiem, które odpowiada za co. Dlaczego się choroby pojawiają i inne rzeczy dookoła mnie. Właśnie zaleta źle ustawionego pola grawitacyjnego, można powiedzieć. Tak zwalam troszkę na to pole, to nie do końca jest tak, że trzeba je usunąć, że to tylko pole grawitacyjne, magnetyczne jest okej. Nie, nie, one są razem ze sobą. Kiedy jednego jest troszeczkę za dużo, a drugiego jest za mało, wtedy zaczyna się problem. Szczególnie wtedy, kiedy jest się istotą magnetyczną ze swojej natury, a nie grawitacyjną, to w ogóle wtedy to jest dosyć poważny problem. Bo ta grawitacja nie jest częścią nas. To jest jakby obcy element w naszym organizmie, który pozwala nam żyć w postaci fizycznej na tej planecie, a nie w postaci duchowej. Dzięki temu możemy sobie właśnie wziąć kubek z kawką do ręki i odczuć to jako niesamowicie radosną sytuację jeżeli lubimy kawkę.
Ale to nie jest nasza prawdziwa natura. Nasza natura polega na tym, że wystarczy, że pomyślimy o kawie i w tym momencie możemy przyswoić informację na temat smaku kawy. Możemy wypić kawę w myślach i daje dokładnie ten sam efekt, a nawet lepszy niż pita w rzeczywistości, bo tak jesteśmy właśnie jako istoty skonstruowani i tak jest skonstruowany ten żywy świat. I widać, że po ostatniej ustawce świat po pewnej drobnej katastrofie, która nie wiadomo skąd się wzięła, może pewnego dnia się dowiemy. Może te dzikie eksplozje na Księżycu coś nam wyjaśnią na temat tej dziwnej zmiany, przesunięcia biegunu magnetyczno-grawitacyjnego, czy też może i właśnie jest to naturalna część cyklu, że mądrzejemy dopiero wtedy, kiedy zbliżają się nasi bracia, nasz układ bliźniaczy, słoneczny do naszego i wtedy musi się wszystko zatrzęść. Każdy z nas musi stracić swoje iluzje na temat, co buduje stabilizację jego życia i w ogóle buduje jego życie. I ta wielka katastrofa jest takim zimnym prysznicem, po którym nagle na ziemi robi się raj. Ja myślę, że tak właśnie jest, człowieku. Także sobie i tobie tego życzę. I przede wszystkim tego, żebyś ty, człowieku i żebym ja, żebyśmy nie ucierpieli specjalnie podczas tego przestawiania się Ziemi.
Żebyśmy nie potraktowali tego jako katastrofy, tylko zrozumieli, że jest to szansa, bo to jest szansa. To jest nowe rozwiązanie, jest nowe rozdanie, jest wszystko od nowa. Jeżeli kiedykolwiek myślałeś i marzyłeś o tym, żeby zmienić świat na lepszy i nowy. Man, człowieku, właśnie masz to przed sobą. Możesz to właśnie zrobić. Nic cię nie zatrzyma. Ani korporacja, ani pieniądze. Już teraz jesteś wolnym człowiekiem. Masz już technologię. Możesz się za nią wziąć.
Ta technologia czyni cię naprawdę wolnym. To jest niesamowite, ale to już opowieść na inną okazję i inne okoliczności. Ja tymczasem się z tobą żegnam, dziewczyno i chłopaku w tych jakże trzęsących się czasach i oby do usłyszenia w przyszłym tygodniu w hiperprzestrzeni. A jeżeli chcesz posłuchać troszkę o tej technologii, która jest w stanie przetrwać każde trzęsienie ziemi i jest związana z tą falą magnetyczną, to zapraszam do Radia Nafani na czwartek, gdzie opowiadam o technologii, którą zaprezentowała Fundacja Keshe. Technologii, w którą wbiłem. I to jest ta technologia, która bez problemu radzi sobie ze wszystkimi tak zwanymi katastrofami naturalnymi. Że tam nie ma prądu, nie ma dachu nad głową, nie ma czegoś. Ja tu mam już wszystko w sumie, łącznie z jedzeniem. Dzisiaj miałem historię. Właśnie to możesz zostawić dzisiejszą historię, bo tu nie chcę, że tak powiem, wbijać wątków technicznych o Magravach.
To jest w ogóle osobna audycja. Także zapraszam cię na osobną audycję, gdzie opowiadam o tej technologii Keshe I opowiem troszkę więcej, co ta technologia daje, co robi z człowiekiem, jakie są efekty działania i tak dalej. Ale to w czwartek, godzina 22:30 polskiego czasu. A ja tymczasem znikam i zapraszam cię na bardzo krótką wieczorową porę. Taką naprawdę krótką tyci, bo ja tu mam troszeczkę spraw na głowie, także nie będę aż tak długo dzisiaj siedział, ale trochę będzie. Także dzięki ci człowieku za wysłuchanie tej hiperprzestrzeni. Ten temat jest gorący, także wcale go nie porzucam. Ja go będę konsekwentnie przerzucał z lewa na prawo i z prawa na lewo. Te trzęsienia ziemi, to co się dzieje na świecie. Także spokojnie człowieku, będę tu monitorował w swoim własnym zakresie, bo i tak to robię.
Z tą swoją technologią monitoruję te wszystkie rzeczy, bo może być tak, że będę musiał nagle rzucić się do robienia dużej ilości health panów i kilku innych rzeczy po to, żeby komuś pomóc. Także taka historia. Nie to, żebym krakał, ale tu nie ma co do krakania, po prostu wszystko jest jasne. Wszystko jest zapisane w gwiazdach, także przyszłość jest znana. Tylko idiota twierdzi, że nie wiadomo, co się wydarzy w przyszłości. Nie, kolego, wiadomo doskonale. Tylko ktoś, kto ciebie wychował, ktoś, kto tobie wpoił tą wiedzę do głowy, wpoił ci taką bzdurę do głowy i zamienił cię w misia z bardzo małym rozumkiem, parafrazując Kubusia Puchatka. I wydaje ci się, że to jest takie nieprzewidywalne i w konsekwencji ocalejesz i nic się nie stanie. Jasne, ale to nieprzewidywalne jest bardzo przewidywalne i naprawdę jesteśmy w stanie się doskonale na to przygotować. Także obyśmy mieli tylko tą chwilkę czasu, żeby się lekko ogarnąć tutaj wszyscy razem i tyle.
I witamy wszyscy nowy świat, nowe mapy. Z Edkiem się śmialiśmy parę dni temu, że to będzie niezły ubaw, bo stare albumy nabiorą wartości kolekcjonerskiej, jeżeli będzie w ogóle ktoś jako kolekcjoner. To będzie śmiesznie otworzyć stary album, gdzie w ogóle świat będzie wyglądał inaczej. Będzie Ameryka, USA na mapie, a w rzeczywistości już nie będzie. Będzie duża woda w tym miejscu, tak jak mówią Indianie Hopi. Dokładnie. I obyśmy wszyscy zdrowi cali byli. Tyle nam wszystkim życzę. I tobie, drogi mecenasie i mecenasko, jeszcze raz wielkie dzięki za wspieranie radia. I tobie drogi słuchaczu offline i słuchaczko offline.
I obyśmy, że tak powiem, nie stracili się z kontaktu. Szczęśliwie fala magnetyczna powoduje, że trafiamy jakoś na siebie. Niby takie małe kameralne radio, jakoś trafiamy tu na siebie. Tyle radiostacji jest na świecie, a jakoś tutaj się znaleźliśmy w tej intymnej sytuacji. Także jak widać fala magnetyczna działa doskonale. Także nie bój się, nie stracisz niczego. Ten nowy świat jest doskonały i myślę, że też jakaś hiperprzestrzeń, może niekoniecznie radiowa, w tym nowym świecie się pojawi. Ale to już opowieść na inną okazję. Także znikam. Dzięki jeszcze raz za wysłuchanie „Hiperprzestrzeni” w radionafali.com Mówił do ciebie Tomek, bo ja mam na imię Tomek.
Oprócz tego to wszystko było transmitowane w Radio Paranormalium i w radiu Dream Time u Grzegorza. I ja znikam dziewczyno i chłopaku, aby zniknąć i pojawić się z powrotem. Tadam! Niczym słońce na niebie. Zatem do usłyszenia. Słuchałeś radia nafali.com.