Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Teoria Chaosu

Teoria Chaosu

Odcinek: 8 kwietnia 2016
Zgony we mgle katastrofy smoleńskiej

Streszczenie odcinka

Audycja poświęcona jest katastrofie smoleńskiej oraz zgonom osób, które według prowadzącego mogły mieć wiedzę na temat jej przyczyn, późniejszego śledztwa lub związanych z nim nieprawidłowości. Główną osią rozważań jest tzw. „seryjny samobójca” — określenie ukute przez blogera Tomasza Mierzwińskiego, znanego jako SeaWolf. Prowadzący podkreśla jednak, że choć wokół katastrofy istnieje wiele poszlak i niewyjaśnionych okoliczności, nie ma jednoznacznych dowodów pozwalających stwierdzić, że 10 kwietnia 2010 roku doszło do zamachu. W pierwszej części omawiane są podstawowe wątpliwości dotyczące samej katastrofy. Prowadzący wskazuje na rozbieżne interpretacje rozpadu samolotu, brzozy, rozrzutu szczątków oraz warunków panujących na lotnisku Siewiernyj. Przywołuje książkę Leszka Szymowskiego „Zamach w Smoleńsku”, w której zamieszczono niewyraźne zdjęcie mające sugerować, że samolot wylądował w lesie, a następnie eksplodował. Ocena tego materiału pozostaje sceptyczna: zdaniem prowadzącego układ szczątków może raczej wskazywać na rozpad samolotu podczas zderzenia z przeszkodami, choć nie wyklucza on całkowicie możliwości użycia bomby. Podkreślone zostają również zaniedbania organizacyjne i problemy ze śledztwem. Polska nie odzyskała wraku Tu-154M ani wszystkich materiałów, a Rosjanie mieli utrudniać dostęp do dowodów i dopuścić do pocięcia oraz rozkradzenia części wraku. Prowadzący krytykuje także poprzedni polski rząd za zamiatanie sprawy pod dywan. Jednocześnie zaznacza, że brak wraku nie powinien uniemożliwiać zbadania polskich błędów: przygotowania wizyty, zabezpieczenia lotu, zapisów z lotnisk oraz nagrań monitoringu. Szczególnie podejrzany wydaje mu się brak materiałów z Okęcia, mimo powszechności kamer i systemów rejestrujących. Alternatywą dla hipotezy zamachu ma być katastrofa wynikająca z kumulacji zaniedbań, presji politycznej i niekompetencji. Jako przykład podobnego chaosu przywołana zostaje katastrofa samolotu CASA C-295M w Mirosławcu z 23 stycznia 2008 roku, w której zginęło dwudziestu żołnierzy, w tym szesnastu wysokich rangą oficerów lotnictwa. Prowadzący twierdzi, powołując się na niezweryfikowane przecieki, że załoga i pasażerowie mogli być pod wpływem alkoholu, a śledztwo ograniczono, by uniknąć kompromitacji wojska. W tym ujęciu katastrofa smoleńska mogła być kolejnym przejawem polskiego bałaganu, lekceważenia procedur i braku odpowiedzialności, a nie zaplanowaną operacją. Podobną wymowę mają przykłady innych wypadków. Kapitan Tadeusz Wrona zasłynął awaryjnym lądowaniem Boeinga 767 bez wysuniętego podwozia na warszawskim Okęciu 1 listopada 2011 roku. Prowadzący uznaje jego opanowanie i umiejętności za godne uznania, ale twierdzi, że do awarii doprowadziły wcześniejsze błędy załogi i obsługi technicznej, która nieprawidłowo posłużyła się elementem systemu podwozia. Wypadek śmigłowca z premierem Leszkiem Millerem oraz wypadek samochodu prezydenta Andrzeja Dudy z 4 marca 2016 roku mają potwierdzać ten sam schemat: obok profesjonalizmu pojedynczych osób występowały rażące zaniedbania instytucjonalne. W przypadku limuzyny prezydenckiej przyczyną miało być użycie wieloletnich, zużytych opon, mimo dostępności nowego kompletu. Prowadzący uważa, że nie sposób traktować takich decyzji jako zwykłej oszczędności, lecz jako skrajne narażenie życia, za które nikt nie poniósł odpowiedzialności. W rozmowach telefonicznych słuchacze prezentują różne stanowiska. Jeden z nich uważa, że brak zwrotu wraku i czarnych skrzynek świadczy o zamachu, a katastrofa mogła być odwetem za likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych. Inny, powołując się na rozmowę z wysoko postawionym oficerem uczestniczącym w przetargach wojskowych, twierdzi, że Smoleńsk był raczej skutkiem „polskiej fuszerki”, korupcji i niedbalstwa niż spisku. W jego ocenie ewentualne działania zakulisowe mogły pojawić się dopiero później, aby ukryć kompromitujące błędy. Kolejny rozmówca posługuje się analogią samochodu przejeżdżającego na czerwonym świetle: zamiast koncentrować się wyłącznie na samym zderzeniu, należy zbadać wcześniejsze decyzje, które doprowadziły do próby lądowania w warunkach uniemożliwiających bezpieczne wykonanie operacji. W audycji omawiana jest także kwestia presji wywieranej na pilotów przez osoby sprawujące władzę. Przywołany zostaje wcześniejszy incydent w Gruzji, gdy pilot nie zgodził się na lądowanie w niebezpiecznych warunkach i miał ponieść konsekwencje służbowe. Wspominane są również sytuacje, w których politycy oczekiwali lądowania w określonym miejscu mimo złej pogody. Zdaniem prowadzącego w Smoleńsku mogły wystąpić naciski, pośpiech oraz brak właściwego przygotowania wizyty, ale nawet te okoliczności nie przesądzają o zamachu. Lotnisko Siewiernyj było wojskowym obiektem o ograniczonej infrastrukturze, nieprzystosowanym do regularnego przyjmowania dużych samolotów pasażerskich, dlatego wybór tego miejsca i brak planu awaryjnego są przedstawiane jako poważne zaniedbania organizacyjne. Jedna z rozmów dotyczy politycznych konsekwencji katastrofy. Słuchacz interpretuje działania Prawa i Sprawiedliwości, zwłaszcza odwoływanie się do Smoleńska, w kategoriach teorii Maxa Webera o władzy tradycyjnej, charyzmatycznej i racjonalno-legalnej. Jego zdaniem partia budowała kapitał polityczny poprzez „umagicznienie” katastrofy i odejście od racjonalnego, proceduralnego wyjaśniania wydarzeń. Prowadzący odpowiada, że ważniejszym skutkiem Smoleńska było obnażenie słabości państwa: braku skutecznych struktur, odpowiedzialności i zdolności do przeprowadzenia niezależnego śledztwa. Spór polityczny nie rozstrzyga jednak, czy katastrofa była wypadkiem, czy zamachem. Najobszerniejsza część audycji dotyczy listy siedemnastu osób, których śmierć prowadzący łączy — z różnym stopniem pewności — z katastrofą smoleńską. Jeszcze przed 10 kwietnia 2010 roku wymienia profesora Stefana Grocholewskiego, który miał wykryć manipulacje w nagraniach czarnych skrzynek po katastrofie CASY w Mirosławcu, a następnie zginąć w niejasnych okolicznościach. Drugą osobą jest Grzegorz Michniewicz, dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który popełnił samobójstwo w grudniu 2009 roku, w dniu powrotu do Polski wyremontowanego Tu-154M. Prowadzący podkreśla jego dostęp do poufnych dokumentów. Trzecią osobą jest chorąży Stefan Zielonka, szyfrant Służby Wywiadu Wojskowego, posiadający dostęp do tajnych systemów komunikacji; jego zaginięcie i późniejsze odnalezienie zwłok wiosną 2010 roku również zostaje uznane za podejrzane. Po katastrofie wymienieni zostają między innymi biskup Mieczysław Cieślar, który zginął w wypadku samochodowym w kwietniu 2010 roku. Krążyła informacja, że przed śmiercią otrzymał SMS od księdza Adama Pilcha, który zginął na pokładzie Tu-154M, jednak prowadzący przyznaje, że nie udało się tego potwierdzić i historia może być internetową mistyfikacją. Kolejną osobą jest Marek Dulinicz, archeolog i zastępca dyrektora Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, który miał kierować grupą archeologów badających miejsce katastrofy; zginął wraz z żoną w wypadku samochodowym w czerwcu 2010 roku. Wymieniony zostaje także operator telewizyjny Krzysztof Knysz, który przebywał w Moskwie i zmarł tam na sepsę. Według niepotwierdzonych relacji mógł posiadać nagrania podejścia Tu-154M do lądowania, lecz materiały te nie zostały publicznie ujawnione. Na liście znajduje się również Siergiej Trietiakow, były oficer rosyjskiego wywiadu, który przeszedł na stronę amerykańską i zmarł w czerwcu 2010 roku w niejasnych okolicznościach. Następny jest Eugeniusz Wróbel, były wiceminister transportu i specjalista w dziedzinie komputerowych systemów sterowania lotem. Wróbel miał kwestionować, czy szczątki znajdujące się w Smoleńsku rzeczywiście pochodziły z polskiego Tu-154M, a kilka dni przed publikacją raportu MAK został zamordowany przez własnego syna. Prowadzący sugeruje, że rodzinne tragedie mogły być wynikiem oddziaływania służb lub broni elektromagnetycznej, ale nie przedstawia na to dowodów. Wspomina także anonimowego oficera kontrwywiadu wojskowego, który w 2011 roku miał popełnić samobójstwo przez powieszenie, oraz generała Konstantina Moriewa, szefa FSB w Twerze, który zastrzelił się w gabinecie. Moriew przesłuchiwał kontrolerów po katastrofie, a jego śmierć nie była poprzedzona listem pożegnalnym. Kolejne nazwiska to Dariusz Szpineta, pilot, instruktor i ekspert lotniczy, krytykujący sposób zakwalifikowania lotu Tu-154M oraz raporty dotyczące katastrofy; został znaleziony martwy w łazience w Indiach. Włodzimierz Abramowicz, specjalista od symulacji zderzeń, miał zamiar zweryfikować obliczenia dotyczące katastrofy, lecz zmarł nagle, zanim rozpoczął prace. Generał Sławomir Petelicki, były dowódca GROM, ujawnił rzekomy SMS Radosława Sikorskiego zawierający instrukcję trzymania się oficjalnej wersji wydarzeń. Popełnił samobójstwo, a brak listu pożegnalnego, nietypowy odcisk palca na broni, brak śladów na magazynku i nieobecność monitoringu w miejscu śmierci zostają przedstawione jako okoliczności budzące wątpliwości. Na liście są także profesor Józef Szaniawski, krytyk oficjalnych ustaleń i zwolennik tezy o zamachu, który zginął w Tatrach, oraz Jerzy Urbanowicz, specjalista od kryptografii i teleinformatyki, współorganizator konferencji naukowej dotyczącej katastrofy. Urbanowicz zmarł krótko po ujawnieniu raportu dotyczącego możliwości wpływania rosyjskich służb na polski system wyborczy. Szczególne miejsce zajmuje Remigiusz Muś, technik pokładowy Jaka-40, który lądował w Smoleńsku przed katastrofą i twierdził, że słyszał zgodę kontrolerów na zejście samolotu prezydenckiego do wysokości pięćdziesięciu metrów. Został znaleziony powieszony, a prowadzący podkreśla rozbieżności między oceną prokuratury a relacjami rodziny oraz świadectwami dotyczącymi jego stanu psychicznego. Ostatnią osobą jest Krzysztof Zalewski, ekspert lotniczy, redaktor naczelny miesięcznika „Technika Wojskowa i Historia” oraz krytyk raportów MAK i komisji Jerzego Millera. W grudniu 2012 roku został zamordowany przez wspólnika, który wcześniej podłożył ładunek wybuchowy, a następnie zaatakował go nożem. W mieszkaniu sprawcy znaleziono broń, granaty i wyrzutnik RPG. Prowadzący zwraca uwagę na wypowiedź drugiego wspólnika, który po ataku miał powiedzieć, że „oni chcieli nas zabić”, choć nie jest jasne, kogo obejmowało to określenie. Śmierć Zalewskiego zostaje uznana za morderstwo, ale wpisana do szerszej koncepcji „seryjnego samobójcy”. Prowadzący zaznacza, że opisane zgony nie tworzą automatycznie dowodu na istnienie zorganizowanej grupy zabójców. W wielu przypadkach przytaczane informacje pochodzą z publikacji internetowych, niezweryfikowanych przecieków lub relacji pośrednich. Niektóre osoby rzeczywiście zmarły w nietypowych okolicznościach, inne cierpiały na choroby, uległy wypadkom albo popełniły samobójstwo, a ich związek ze Smoleńskiem pozostaje wyłącznie hipotetyczny. Mimo to kumulacja śmierci osób związanych z lotnictwem, służbami, badaniami katastrofy lub krytyką oficjalnych raportów jest przedstawiana jako powód do dalszego śledztwa. W końcowej części prowadzący rozważa możliwe motywy ewentualnego zamachu. W rozmowie z rosyjskim znajomym analizuje hipotezę, że za śmiercią Lecha Kaczyńskiego stał Władimir Putin. Rozmówca odrzuca ją jako pozbawioną logicznego motywu: Rosja nie musiała eliminować polskiego prezydenta, a zamach na własnym terytorium przyniósłby jej ogromne straty polityczne i wizerunkowe. Zwraca uwagę, że gdyby Putin chciał usuwać przeciwników, mógłby zaatakować przywódców Ukrainy, Gruzji lub państw bałtyckich. Prowadzący dopuszcza natomiast możliwość operacji pod fałszywą flagą, w której odpowiedzialność zrzucono by na Rosję, choć także tej tezy nie popiera dowodami. Ostateczny wniosek audycji jest ostrożniejszy niż część przytaczanych teorii. Prowadzący nie wyklucza zamachu, ale uznaje, że obecnie nie ma materiału porównywalnego z dowodami dotyczącymi zamachów z 11 września. Za najbardziej prawdopodobne uznaje albo katastrofę spowodowaną połączeniem błędów, presji, złej organizacji i niekompetencji, albo celowe wykorzystanie istniejącego chaosu przez nieznane służby. Największym problemem pozostaje brak niezależnego śledztwa, wraku, pełnej dokumentacji i odpowiedzialności konkretnych osób. Smoleńsk ma być przede wszystkim dowodem na słabość polskiego państwa, w którym rażące zaniedbania i możliwe nadużycia nie prowadzą do konsekwencji, a polityczne narracje zastępują rzetelne wyjaśnienie przyczyn tragedii.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).