[00:01] - To think for yourself and question authority.
[00:07] - Ach, te ptaki w tle. Doskonała rzecz. Witam cię dziewczyno, witam cię chłopaku. Witam cię każdy człowieku, który tu przychodzi. Witam cię każda istoto, która się tu pojawia. Jednym słowem: cześć. W Radiu Na Fali w hiperprzestrzeni kolejny odcinek nieustannie ciągnącego się podcastu niczym serial brazylijski. Otóż to. Oprócz tego retransmitowany w Radiu Paranormalium. A przypominam, że dzisiaj Radio Na Fali ma swojego Facebooka, ma Twittera, szmery, buzery, czaty i inne bajery.
Zapraszam serdecznie. Czat Radia Na Fali, można tam spokojnie trafić. Co jeszcze? Oczywiście Skype do radia: radionafali.com. Już tam się ktoś odezwał z jakimś pytaniem, czy to ja. Tak, człowieku, to właśnie ja. To właśnie ja. Mam znowu herbatę z cytryną. Mam wszystko, co powinien mieć. Mam dzisiaj swoją głowę na karku tutaj, w tym miejscu i dzisiaj taki troszeczkę relaksacyjny wieczór.
Ja w ogóle sobie ostatnio odpuszczam jakieś ciężkie, może nie tyle ciężkie, ile złożone historie w hiperprzestrzeni. One wrócą za parę chwil, ale wyrabiam ekstra godzinki relaksu. Jest sobota, trzeba się zrelaksować, trzeba troszkę odpocząć. Trzeba jak trzeba. Na pewno bardzo miła rzecz i myślę, że dzisiaj tak troszkę relaksacyjnie puszczę kilka wątków. Opowiem, co mi siedzi w głowie i tak dalej, i tak dalej. Co ostatnio porabiam, gdzie podróżuje moja refleksja. Może ty, człowieku, zadzwonisz: radionafali.com taki jest adres na Skype i możesz się tu pojawić i się odezwać i pogadać ze mną na ten temat. Także zapraszam bardzo serdecznie. Tak, ale jest taki oczywiście główny temat.
Jest, poza tym, że ja tu jak zwykle robię jezioro ze swoją szklanką. Takie życie słuchowisko radiowe. Mam nadzieję, że miło się czujesz. I temat na dziś to jest jak zwykle taki temat troszkę cywilizacyjny, tego typu sprawy. Się wie. Ja to już tak mam. Niektórzy tak mają i bardzo dobrze. I dzisiaj troszeczkę nad inną obsługą technologii pomyśleć i pogadać o czymś takim, że zmieniają się czasy i zmieni się interfejs do świata. I ten interfejs będzie już zupełnie inny, nie taki jak w dzisiejszych czasach. I właśnie o tym interfejsie cywilizacyjnym, tak zwanym cywilizacyjnym, czyli tym budowanym przez setki tysięcy na spocie czoła i trudzie, chciałem powiedzieć, za naszą i waszą.
Taki koncept troszeczkę. Jak by to się odbyło i jak to się właściwie będzie odbywało. Tak mi się wydaje, że to już się odbywa. Dzisiaj troszkę nad tym cywilizacyjnym zakrętem się pozastanawiać. Troszkę takich refleksji dookoła tego tematu, bo ja mam swój konkretny powód, dla którego właśnie taki temacik o tej zmianie interfejsu cywilizacyjnego chcę dzisiaj poopowiadać. Muszę się rozgadać. Dokładnie. Zmiana systemu obsługi wszystkiego. No bo właśnie, czym jest ta cywilizacja, jak nie tym, że jest zmianą obsługi? Może cywilizacja nie jest zmianą obsługi.
Może bardziej obsługa wszystkiego jest dokładnie tym, co nazywamy cywilizacją. To jest ta poszukiwana, wyczekiwana przez ciebie definicja. Wiem, czekałaś na to tysiące lat. Dokładnie to jest ta definicja. I ty też, człowieku, czekałeś na to miliony lat. To ci mówię, jaka jest definicja cywilizacji. Moja definicja cywilizacji to jest po prostu taki system obsługi wszystkiego dookoła, czyli tego, jak sobie ugotuję zupę, jak sobie... chciałem coś zrymować do zupy. Nałożę narzutę. Nie mam żadnego rymu do zupy.
Nie w tym momencie. Kurczę, muszę nad tym popracować. W każdym bądź razie chodzi o te wszystkie radosne przyjemności, które wykonujemy, będąc na tej planecie po to, żeby i z jednej strony być radosnym i spełnionym egzystencjalnie elementem otoczenia oraz żeby w głowie było wszystko okej. Czyli jedno i drugie właściwie, bo i tak sprowadza się do jednego mianownika. I to jest nasz system obsługi wszystkiego. Ten gaz na przykład, prąd w gniazdku, benzyna w samochodzie. I oprócz tego jest jeszcze nowe coś, nowe ten teges, które nadchodzi. Oczywiście, że świat się zmienia i ja o tym, że świat się zmienia, mówię cały czas. Jeżeli słuchasz tego kolejny rok, to zauważyłeś, prawda? I ty też.
Twój świat też się zmienił. Każdego świat się zmienia. Znaczy każdy świat się zmienia. Mój, twój, każdego z nas. I ja chcę dzisiaj troszeczkę o tej zmianie systemu, bo jest taki koncept, który pracuje wielu ludzi i on czasami siedzi w głowach i moim zdaniem jest to taka trefna historia troszeczkę. Polega to na tym, że na przykład wpadłem na pomysł, bo to się tyczy mnie, a to, co ty sobie myślisz, to ja z całym szacuneczkiem zostawiam tobie na głowie. Tymczasem ten mój koncept mówi o tym, że jeżeli Właśnie, jakoś wybiłem się z tego konceptu, że jeżeli chcemy jakieś zmiany i planujemy zmiany, przynajmniej ja planowałbym zmiany w zakresie systemu, czyli na przykład mógłbym sobie wymyślić, że zostanę kimś, kto pociąga za dużą ilość sznurków w tym tak zwanym czymś, co nazwiemy później systemem, obsługą tego całego świata. I ja na przykład dyktowałbym komuś, jak ma obsługiwać ten świat, bo właściwie do tego się sprowadza cała ta opowieść, że ktoś dyktuje komuś, jak obsługiwać ten świat. Myślę, że wszyscy doskonale to wiemy. Ten, kto ma szefa w pracy, wie czasami jeszcze lepiej.
I teraz wydaje mi się, że kiedy stanę na takiej pozycji gdzieś tam wysoko, to pewnego dnia roztrzaskam ten system od wewnątrz. Jest masa filmów na ten temat. To jest taki troszkę wątek kulturowy, cywilizacyjny w popkulturze, w kulturze masowej. Jeszcze są pewnie jakieś inne nazwy. Niedługo się pojawią pewnie nowe. Anyway, chodzi o naszą tak zwaną świadomość historii, że widzimy jakieś wydarzenie i znamy wszyscy podobną wersję tej historii. I czasami jak ze sobą rozmawiamy, to używamy tej historii jako takiego odnośnika, kontekstu do sytuacji, że na przykład walę tekstem z filmu, a ty człowieku wiesz, o co mi chodzi. A jak ktoś nie oglądał tego filmu, to jest ciapa i nie wie nic. Takie buty i tyle. Ten nasz system obsługi musi być dla każdego mniej więcej taki sam.
Do tego się to sprowadza. I jest taki pomysł, żeby zostać właścicielem części systemu obsługi wszystkiego dookoła i wtedy zmienić, pociągnąć za wajchę i magicznym ruchem zmienić losy świata. Jest masa fantastycznych filmów o tym, gdzie główny bohater wdrapał się na szczyty, aby zmienić świat. Po drodze się skorumpował i spadł, nie zmieniwszy nawet samego siebie. Taka częsta historia. Oczywiście w niektórych filmach zmienia cały świat, ale są to z reguły amerykańskie filmy o tym, jak to kowboj pojechał na Zachód i wytłukł wszystkich Indian i dzięki temu zmienił cały świat na lepsze, bo bydło miało się gdzie paść. Później sprzedał je i wracał do domu zadowolony: „Honey, I'm home”. Czy jakoś tak. Ja może zostawię tą historię na parę chwil, człowieku, puszczę sobie jakąś muzę, bo ja właśnie nie o tej zmianie systemu, nie o zmianie w taki sposób, żeby od wewnątrz, bo to się z reguły kończy, moim zdaniem, zawsze taką lekką korupcją. Ale dzisiaj nie chcę za bardzo się męczyć jakimiś korupcyjnymi historiami, bo ja mam pomysł, jak to może wyglądać, jak to w ogóle wygląda i jak ja to czuję na temat zmiany takiej permanentnej systemu obsługi tego wszystkiego dookoła nas.
Może niekoniecznie szklanki, chociaż to też się może zmienić. Znam nawet chyba trzy czy cztery takie aplikacje, które mogłyby to zmienić. Technologiczne, jak z kosmosu brzmiące, ale o tym wszystkim może później. Tymczasem borem, lasem kawałek muzyczki. Ja nie powiem, o co chodzi, ale wsłuchaj się dziewczyno i chłopaku w ten utwór muzyczny, bo jeżeli słuchasz Radia Na Fali w tym tygodniu. Kryminalne tango. Musiałem cię, człowieku, powalić. Dokładnie. Także zapamiętaj tą piosenkę. Jakoś tak się złożyło.
Właśnie za zuz i za zuza zmiana poza systemem. Słuchasz „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali. Ja mam na imię Tomek. Oprócz tego jestem na czacie Radia Na Fali, radionafali.com tak się nazywa strona. Oprócz tego, że tu i tam, to jeszcze w Radiu Paranormalium retransmitowane. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium. Właśnie zapomniałem, tak się rozbiegam od razu do tematu, ale zanim powiem o zmianie systemu, to przede wszystkim podziękuję wszystkim mecenasom, bo tak rozbiegłem się z tymi przywitaniami i wszystkich przywitałem, pobiegłem, a nie podziękowałem. Tobie mecenasie i mecenasko wielkie dzięki za wspieranie radia. Peace and love. Tymczasem wracam do całej tej historii, którą mam w głowie dzisiaj, bo miałem taki, mogę szczerze powiedzieć, okres rewelacji technologicznych.
Tak się wbiłem w taki pomysł, dla niektórych być może szalony, dla niektórych być może nie. Kwestia tego, kto gdzie stoi i jak na co patrzy. Wiadomo, ta sama sytuacja, dwoje ludzi, każdy widzi coś zupełnie innego. Bywa w życiu, bywa bardzo często. Ja tam sobie widzę swoje i mam jakieś tam swoje rewelacje, takie technologiczne troszkę odkrywania pewnych rzeczy. Jakoś tak się okazało, że przez lata w jakiejś tam historii związanej z technologią miałem jakiś tam pomysł. Tak zwyczajnie. Tak, tak, piję cały czas do tej zmiany obsługi systemu. Spokojnie, człowieku, spokojnie. I ty dziewczyno też nie zgrywaj się z fotela.
Toaleta może poczekać. Współcześni ludzie nie potrzebują snu, nie chodzą do toalety i nie jedzą. No. Siedzimy na fotelu i słuchamy. Żartowałem. Albo nie. Jest sobota, daj spokój. Muszę troszeczkę i ja odparować, poczuć troszeczkę relaksu i zrobić ci troszeczkę entertainment i przy okazji sobie też zrobić taki lekki entertainment. Pocieszyć się trochę radością w sobotę wieczorem. Nie jestem na imprezie, także robię tu imprezę razem z tobą, człowieku.
Otóż to. Wracając do tej całej historii, to myślę, że jest najlepsza ilustracja, bo własne życie z reguły jest zawsze najlepszą ilustracją. Mówienie o kimś to nigdy nie wiadomo, kiedy zaczynam wymyślać. Gdzie powstaje legenda? Właśnie, o to chodzi. Także nie będę wymyślał legendy. Powiem na pewnym dosyć znamienitym dla mnie przykładzie grzebania się z pewną technologią. Przez lata poszukując rozwiązania pewnego, można powiedzieć, bagatelnego problemu, który oczywiście nie jest takim bagatelnym problemem. Przynajmniej nie był. Teraz już jest.
Prześlizgałem się przez masę dokumentacji technicznych. Niektóre z nich przeczytałem od deski do deski, przez niektóre, tak jak powiedziałem, się prześlizgałem. Książek i tak dalej. Jak zwykle, jeżeli coś cię dręczy, coś cię nurtuje i lubisz przeglądać te wszystkie papierzyska i nie tylko, łącznie z tym, co jest w internecie. Wcale nie jest mało, jest coraz więcej. Wiadomo, że troszeczkę czasu to zajmie. Zajęło trochę czasu i pojawiły się pewne wnioski. Pojawiły się nawet kawałki urządzeń. Pojawiło się jedno urządzenie, które działa, pojawiło się drugie, tamto zostało rozmontowane, trzecie, czwarte porozmontowane i ostatnie zostało takie malutkie zmontowane. Stoi dzisiaj nawet.
Pozdrawiam serdecznie, człowieku. Dzisiaj miałem gościa. Gość pewnie słucha sobie dzisiaj, być może w hiperprzestrzeni to widział właśnie to urządzonko. Urządzonko sobie działa swoją własną, że tak powiem, energią. Tak sobie żartuję, swoją własną eteryczną. Takie urządzenie pomysłu Nikoli Tesli na wolną energię. Mało tej energii, mało. Spokojnie, nie podniecaj się człowieku i dziewczyno, nie podniecaj się. Nie ugotujesz sobie na tym herbaty. To bardziej jest reprezentacja pewnego zjawiska i eksperyment zrobiony na bardzo małą, delikatną skalę.
Nie mam takiego warsztatu jak Nikola Tesla i też nie mam takich budżetów. Także trzymałem się mocno swojego bardzo drobnego budżetu, żeby to zrobić. Na serio miałem taki pomysł, żeby robić to jak najtaniej, najtańszym kosztem, z recyklingu i tak dalej, żeby właśnie zrobić coś, co nie potrzebuje wyprodukowania od zera, od podstaw, a jednocześnie jest czymś fajnym, nowym i właściwie daje radę zrealizować pewną koncepcję, którą wielu już zarzuciło, bo przestało w nią wierzyć i w nową teorię uwierzyło. Niedługo święta, człowieku, wspieraj Radio Na Fali. Były Mikołajki. Powiem ci, że nie poczułem tych Mikołajek. Nie poczułem. Ja to na ustach o budżetach badawczych na niezależnych odkrywców takich jak ja. A to Mikołaj był przed chwilą. I święta.
Tu zapraszamy jakieś prezenty do Radia Na Fali. Nie na prezenty rozdawane, chociaż takie też będą. Jest książka od Grzegorza Czasnuto. Pozdrawiam serdecznie. Stosuję takie wtręty, ale tak jak mówiłem dzisiaj i ja sobie odpoczywam i robię relaks, a przy okazji opowiadania ci o tej swojej historii to jeszcze ci opowiem, co się w ogóle dzieje w Radiu Na Fali. Taka relaksacyjna hiperprzestrzeń, proszę pana i proszę pani. Taka zmiana systemu obsługi wszystkiego dzisiaj. Obsługa wszystkiego. Zmiana kompletnie na nowo. Wracając do tych moich technicznych starań, się okazało, że są pewne rozwiązania na moje techniczne bolączki, które są nie tylko moimi bolączkami, ale właściwie towarzyszą każdemu, kto chce zbudować takie urządzenie i że da się zastosować te rozwiązania.
Świetnie wszystko działa, wszystko jest okej, trzeba zrozumieć kilka spraw i jest tu pewna kompleksowa, można powiedzieć, wiedza. Dużo wiedzy albo nawet powiedziałbym wiadro wiedzy, a nawet więcej niż wiadro. Powiedziałbym nawet kontenerowce wiedzy. Dużo. I to nie jest taka wiedza, która jest do zmałpowania. To jest moje dzisiejsze powiedzonko, bo dzisiaj jest popularne słowo na małpowanie. Nie da się tego zmałpować. Można spróbować odtworzyć takie urządzenie według opisu technologicznego, takiego patentowego. I jest szansa jedna na tysiąc, że jeżeli będziemy mieli te same materiały ty i ja i będziemy odtwarzali to urządzenie krok po kroku, to być może się uda. A numer polega na tym, że właściwie jest to urządzenie, które działa na zasadzie rozumienia istoty.
I z reguły większość takich tajemniczych urządzeń, które pozostawiły po sobie takie tajemnicze wnioski patentowe, że cały świat to ogląda, ludzie próbują to budować i nie chce im działać za bardzo czasami. Myślę, że doskonałym przykładem, bo jest kilka takich urządzeń na świecie, które mają już długą tradycję, jest pancake coil i cewka Tesli. Tak, tego Nikoli Tesli, słynnego Nikoli. Nikola, pozdrawiam serdecznie. Wielu ludzi, bo fama o cewce, że produkuje gigantyczną ilość energii, że robi nie wiadomo co i tak dalej. Robi. To prawda, też się z tym zgadzam. Nie chcę ci tu wyjaśniać wszystkiego, co ta niesamowita cewka robi, jak to niesamowite i kosmiczne jest. Uwierz mi na słowo. Podążaj za mną.
Oddaj mi swój portfel. Żartowałem. Portfel zostaw w domu. Ale możesz coś wpłacić na radio. Postanowiłem przypomnieć ci, człowieku, jak słuchasz, żebyś też wsparł Radio Na Fali czasami i należy się tobie przypomnieć. Co ja mówię w ogóle? Ale wracając do tej całej historii, był taki problem do rozwiązania i ten problem został rozwiązany. Okazało się, że można to zrobić. Nikola Tesla rozwiązał ten problem i wielu ludzi próbowało duplikować jego urządzenia. Jednym z tych urządzeń jest właśnie ta strzelająca iskrami cewka.
Jest jedna, jest druga. Jest taki zestaw kilku cewek, kilku konstrukcji, które się podłącza. Najpierw trzeba je zrobić, później się podłącza i puszcza przez to prąd i jest tego prądu dużo. Niesamowite zjawiska się dzieją. Bardzo ciekawe do eksperymentów. I nie tylko. Można sobie wolną energię tak zwaną produkować z takich systemów. I się okazało, że pomimo że patenty są jasne, pięknie opisane, wszystko jest okej, wielu ludziom, którzy budują to urządzenie, kompletnie wysiada na skuteczności tego urządzenia. W praktyce wygląda to tak, że budują urządzenie. Urządzenie siłą rzeczy działa, bo budują je poprawnie według odpowiedniego planu.
A kiedy mierzą na końcu te moce, które wychodzą z urządzenia, okazuje się, że jest centralnie lipa. Miało być miliony wolt, a wyszło może setki, może tysiące, ale mało. I zdarzają się takie wypadki. I ludzie się zastanawiają, jak to możliwe, że mam tu coś, co zbudowałem dokładnie w ten sam sposób, jak jest na planie. Jest opis tego, jak to urządzenie działa, ile daje mocy, ile daje energii i się nagle okazuje, że cokolwiek nie zrobię z tym urządzeniem, jakkolwiek nie zmontuję, cokolwiek tam nie poprawię, dostaję może jedną dziesiątą tej całej mocy, może jedną setną. Jest dalej, dalej działa, ale traci kompletnie swój sens. I jest masa takich historii. I tu się okazuje, że wiele urządzeń, wiele takich niesamowitych rzeczy, które podejrzewamy, przynajmniej ja podejrzewam. Nie będę cię wrabiał w to wszystko. Ja podejrzewam, a nawet jestem bardziej niż przekonany, będą odpowiadały, jeżeli nie już odpowiadają za ten nowy system obsługi wszystkiego na świecie.
Chodzi mi o nowe sposoby pozyskiwania energii i tak dalej. Cały nowy świat technologiczny właśnie opiera się dokładnie na tym samym koncepcie, że trzeba rozumieć istotę zjawiska, a nie małpować rozwiązanie, bo małpowanie rozwiązania tutaj niewiele daje, ponieważ jak się okazuje, ta technologia składa się z tylu elementów, kompleksowych spraw, że trzeba zwrócić uwagę i na to, i na tamto, i na siamto, i owamto. Wszystkie te rzeczy są w miarę proste. Właściwie mówię w miarę proste. Są prostackie i są logiczne, wymagają konsekwencji w myśleniu. Jest troszeczkę tak, że jeżeli przyjmuję jakieś założenie, według którego działa pierwszy etap tej całej instalacji, przypuśćmy, że jest pięć komponentów, takich pięć pudełek, jedno podłączone po kolei do drugiego, a na końcu są iskierki albo żarówka świeci. To pierwsze urządzenie buduję według jakichś pryncypiów, według jakichś zasad. To jest troszkę tak, jak się wybrać na jakąkolwiek wycieczkę do jakiegokolwiek miejsca w naturze na przykład. Wiadomo, że są pewne pryncypia. Jak się wybieramy w naturę, trzeba się przygotować, wziąć być może scyzoryk do kieszeni, wziąć sobie kawałek namiotu i tak dalej.
Są pewne zasady. Właśnie. I to są teoretyczne zasady na przykład do wybrania się do lasu. Jeżeli wybieramy się na kemping do lasu, to bierzemy namiot, bierzemy to, siamto i owamto. Nie bierzemy na przykład łodzi ze sobą, ale kiedy wybieramy się w inne środowisko, też w naturę, ale nad jezioro, to bierzemy już łódkę. To jest bardzo podobna historia. Ja tu mam telefon, także już odbieram. Proszę chwilę poczekać, bo ja tu podłączam mikrofony. Jak się okazało, jak zwykle jestem niepodłączony. Także sekundę.
Wszystko to. Okej, chyba jestem już podłączony. Także witam serdecznie. Człowieku, czy ty mnie słyszysz?
[21:37] - Witam, Cietątku.
[21:38] - Witam i ja. Jak z drówką?
[21:40] - Bardzo dobrze generalnie.
[21:42] - Doskonale.
[21:43] - po ciężkim tygodniu, więc po uczelni, więc wiesz, jakoś daję radę.
[21:51] - Bardzo dobrze. Mam nadzieję, że relaksacyjnie dzisiaj odbierasz tą piękną sobotę i mów, w czym dzwonisz, człowieku.
[22:00] - Tak, chciałem porozmawiać trochę o tym koncepcie tej nowej technologii cywilizacji właściwie, bo wydaje mi się, że znaczny wpływ na ten postęp technologiczny ma też nanotechnologia. Generalnie, jeżeli o tym mówię. Przypuśćmy, że jest jakieś urządzenie, które ma określoną funkcję i jest zespół inżynierów, specjalistów i tak dalej, którzy dążą do tego stopnia, żeby je zmniejszyć do nanoskali, żeby działał jak komputer kwantowy, coś w tym stylu. Ale też wiele takich urządzeń może pełnić różne funkcje. Głównie chodzi już o taką elektronikę, trochę informatyki i tak dalej. I wydaje mi się, że to ma też taki znaczący wpływ na technologię przede wszystkim.
[22:59] - Być może, aczkolwiek tu mam taki trochę zgryz, bo powiem ci szczerze, że nie widzę w nanotechnologii jakiejś specjalnej rewolucji technologicznej, a wręcz odwrotnie. To jest właściwie nic innego jak zapakowanie tego wszystkiego, co mamy aktualnie w rozmiarach na przykład wielkości szafy albo pięciu dużych ciężarówek do wielkości małej, okrągłej kulki, która ma może trzy milimetry średnicy i to wszystko. Natomiast urządzenia i technologie, z których to wszystko korzysta, dalej są te same. Ja się zastanawiałem nad takim kompleksowym systemem, który w ogóle inaczej obsługuje wszystko, czyli w ogóle ma inaczej zdefiniowane prawa. Bo teraz mamy troszkę taką historię, że na przykład wymyśliliśmy sobie, że jedziemy w naturę i zawsze wymyśliliśmy sobie, że ta natura wygląda jak las. I zawsze się przygotowujemy tak jak na wycieczkę do lasu. Bierzemy to, siamto, siamto i owamto, żeby nie zamoknąć w tym lesie albo coś. A może się okazać, że ta wycieczka w nową stronę jest na przykład wycieczką na plażę i to taką tropikalną albo na przykład wycieczką na pustynię i wszystkie graty, które ze sobą zabraliśmy do lasu, nagle na środku pustyni tracą kompletnie sens. Rozumiesz? Albo w drugą stronę, bo lądujemy gdzieś w konkretnym miejscu i w sumie dalej mamy technologię, bo dalej mamy jakąś wyprawę, czyli ten sam element jest zachowany.
Dalej mamy zmianę, bo zmieniamy się, rozwijamy i tak dalej, ruszamy do nowego miejsca, czyli wszystkie podstawowe atrybuty są. I ruszamy w naturę. Czyli cel jest dokładnie ten sam. Osiągamy swój cel. Ale koniec końców, stary, lądujemy z Equipe Punkiem do lasu w Kanadzie, na środku pustyni. I co z tym zrobić? Rozumiesz, co zrobić z tym gortexem?
[24:52] - Wspomniały mi się programy „Szkoła przetrwania”. Bear Gryllsa oglądałeś kiedyś na pewno.
[24:58] - Tak, widziałem trochę tej historii.
[25:01] - Znaczy, wydaje mi się, że to jest trochę nie do końca prawdą, że on ląduje tam, powiedzmy-
[25:07] - Nie wiem, ale ja Beara Gryllsa zostawiam, bo to jest człowiek, który ma stałą producentów, którzy pilnują tego wszystkiego. Ale zostawmy te telewizyjne historie, bo ja w sumie nie oglądam telewizji, taka jest prawda.
[25:20] - Ja też ostatnio nie oglądam telewizji.
[25:23] - Wróćmy do tego tematu. Podsumowując, dlaczego nie widzę w nanotechnologii nic specjalnego. Dalej nam się wydaje, że wybieramy się do lasu. Czyli wszystkie te silniki, wszystkie te rozwiązania, które później zbudujemy z tych atomów, będą niczym innym jak rozwiązaniami, które dzisiaj budujemy z kółek zębatych. Tylko, że będzie to relatywnie mniejsze. Natomiast może będzie szybciej działało, może będzie lepiej działało, ale w rzeczywistości przecież te wszystkie mechaniczne rozwiązania mają jeden problem. One się zużywają i to tak dosyć szybko. I nie są to wydajne technologie.
[25:59] - To też przede wszystkim zależy od rodzaju materiału, jaki jest użyty w danym urządzeniu.
[26:05] - To jest bardziej chyba rodzaj technologii. Wyobraź sobie, że taki diametralny podział to byłby podział na technologię, która się po angielsku nazywa solid state, czyli wszystkie urządzenia, które są i działają i nic się tam nie kręci, nie ma kółka zębatego, nic tam nie można zepsuć, nic się nie przewróci, nic tam nie chlupie, bo nie ma żadnego płynu. Właściwie jest urządzenie i działa. I to wszystko. I to jest tak zwany solid state, czyli bez ruchomych elementów. I jest drugie urządzenie, w którym chlupie, brumi, warczy, coś się kręci. I to jest ta współczesna cywilizacja. Ja sobie myślę, że ta zmiana obsługi systemu dotyczy takiego bardzo kompleksowego zagadnienia. Czyli w tym momencie zapomnij o kółkach zębatych. Zapomnij o tej całej nanotechnologii, która spowoduje, że silniki będą mniejsze.
To już w tym momencie nie gra roli, bo ta kultura, przynajmniej technologiczna, jest orientowana na coś zupełnie innego. Jest orientowana na operowanie w materii. Jeżeli się przyjrzymy prawom, według których to funkcjonuje, to pierwsze, co rzuca się na twarz człowiekowi i próbuje go zagryźć jak wściekły pies, to są prawa Newtona i całe te wszystkie klasyczne historie związane z klasyczną fizyką, klasyczną akademicką nauką. No właśnie, a tu się okazuje, że idziemy w zupełnym kierunku i nagle nowy system obsługi cywilizacji nie polega na tym, że podchodzę do urządzenia, pociągam za wajchę, przełączam koło zębate na drugie zębate i tam coś się dzieje i wylatuje w powietrze i siłą wylotu w powietrze przesuwa coś i rusza.
[27:53] - Tak, dokładnie.
[27:54] - Rozumiesz? Wyobraź sobie, że podchodzę do urządzenia, koncentruję się w głowie, wysyłam myśl i urządzenie zaczyna działać. I nie ma żadnego kółka zębatego.
[28:04] - Mi się wydaje, że właśnie już niedługo będziemy zdolni do takich rzeczy. Na przykład, że patrzysz sobie na włącznik światła i kiedy chcesz, to zgasisz sobie światło siłą mysli.
[28:16] - To urządzenie już jest i nawet można je kupić w Japonii. Poważnie. Są takie zabawki, które sprzedaje-
[28:22] - Nie dziwię się, bo w sumie Japonia zawsze była do przodu.
[28:25] - Od paru lat można tam na targach spotkać takie różne zabawki. Ostatnio popularnością się cieszył taki labirynt. Troszeczkę jak taka wieża wysokości może 50 centymetrów. Taka metalowa kulka zjeżdża po rampach w dół i trzeba te rampy zamykać, otwierać, coś w tym stylu. Trochę jak taka kolejka, można powiedzieć. Otwieranie i zamykanie zwrotnic. I trzeba kierować tą kulką, żeby spadła w odpowiednie miejsce. I to się tak myślami robi. Są helikoptery, które się kieruje myślami. Cała sieć przemysłu zabawkarskiego bym powiedział, cała gałąź przemysłu zabawkarskiego.
Także to już się dzieje i widać coś takiego na horyzoncie. Także te kółka zębate-
[29:06] - Jeżeli masz taki gadżet już przed sobą, czy podłączają ci jakieś elektrody gdzieś tam, które odpowiadają za jakieś tam procesy myślowe? Powiedzmy, że są one podłączone do rampy żeby czegoś i te impulsy bezpośrednio z mózgu płyną do tej kulki czy do rampy.
[29:25] - Wyobraź sobie, proszę szanownego kolegi, że to się odbywa bez żadnego mechanicznego systemu. Czyli ty nic nie podłączasz. Co najwyżej może się okazać, że jest jakaś forma wzmacniacza, takiego solidnego wzmacniacza, który wzmacnia nasze myśli. Są takie ciekawe eksperymenty robione w Rosji przez lata i to robione przez bardzo poważny instytut, który się zajmował lotami w kosmos, wojskiem, tajnymi badaniami, gdzie badano wszystkie te ezoteryczne historie. I znaleziono coś takiego. Tym czymś jest kryształ kwarcu i wiele osób w wielu laboratoriach o tym cichutko, że tak powiem, czasami gdzieś tam mruknie. Generalnie tej informacji nie wychodzi za dużo, ale to jest taka struktura, która ma dziwne właściwości. W ogóle cała ta historia związana z zabytkami, starożytnymi budowlami, te wszystkie kwarcowe opowieści, chociażby kwarcowe czaszki. Ja akurat nie czuję jakiejś specjalnej mocy do kwarcowych czaszek, ponieważ dostałem kiedyś taką kwarcową czaszkę.
[30:29] - Słyszałem historię na temat tych kryształowych czaszek, że one jakby przybyły z kosmosu i mają jakieś takie specjalne.
[30:37] - Wiesz co-
[30:38] - Osoba, która posiądzie jedną czaszkę, będzie miała taką niesamowitą moc.
[30:43] - Brzmi to bardzo dziwnie, ale w każdej legendzie może być ziarenko prawdy. W każdym razie jest coś takiego, że wzmacniacz w postaci kryształu kwarcu wzmacnia coś, co się dzieje w naszej głowie. Nie powiem ci co, ale powiem, co się dzieje. Kryształ kwarcu ma bardzo szybką częstotliwość rezonansową. To jest taka struktura, która jest czymś magicznym. My ją widzimy, ona jest wręcz przeźroczysta. Jest takie nie wiadomo co i właściwie ma taką swoją strukturę polimeru i cały czas rośnie. Nikt nie wie, oficjalna nauka nie zna żadnego wytłumaczenia, kiedyś o tym mówiłem. Absolutnie dlaczego kryształ rośnie. Ja tu nie będę opowiadał, dlaczego kryształ rośnie, ale oficjalna nauka nie ma na to nawet żadnej hipotezy.
Po prostu nie wiedzą. Rozłożyli ręce i nie zajmują się krystalografią od tej strony. Po prostu się tak dzieje i tyle. No i mamy ten kryształ.
[31:42] - Jakieś naruszenia struktury czy coś takiego. Już nawet nie wdrażając się w ten temat.
[31:50] - Nie, nikt w ogóle tego nie dotyka. Nikt nie chce. Co powiedzą? Że kryształ jest żywy, że rośnie, kurczę i że trzeba czasami pogadać z kryształem. To brzmi jak wariactwo we współczesnych czasach.
[32:00] - Tak.
[32:01] - No właśnie. I z tym kryształem jest taka historia, że on rezonuje w okolicach jakichś tam prawie 750 000 razy na sekundę. Taki zwykły kryształ kwarcu prawie 750 000, 738 000. Jakoś tak w tych granicach. To jest bardzo szybko. Tysięcy razy na sekundę to jest coś, co się trzęsie z taką prędkością.
[32:23] - On jakby rezonuje tyle razy na minutę, to jego wibracje-
[32:27] - Na sekundę. Szokujące, prawda?
[32:30] - Nawet chyba nie idzie tego zauważyć jakoś.
[32:32] - Nie, absolutnie nie masz szans w ogóle tego zauważyć normalnie. Dlatego jest to taka bardzo twarda struktura, ponieważ to się dzieje tak szybko, że cokolwiek wpada na tą strukturę, automatycznie się od niej odbija. To jakbyśmy chcieli wskoczyć do bardzo szybko płynącej rzeki i z bardzo dużej wysokości byśmy mieli taki efekt jak skakanie na beton. Bardzo podobna historia. Właśnie ten szybki nurt, ten szybki spin tych substancji, tej plazmy, z której się to dzieje wszystko jest taki, że ma taką twardość. No i to jest nasz kryształ i kryształ ma taki rezonans i bardzo podobny rezonans harmonicjie, bo jest to tak zwana wspólna harmoniczna z częstotliwościami Schumanna. Tak to nazywamy. Można sobie te wartości trochę przesuwać w lewo lub w prawo. To się w ogóle cały czas zmienia, ale chodzi o proporcje tych wszystkich wartości. To jest trochę jak w takiej alchemicznej bajce.
Nuta troszeczkę może innej oktawy i trochę może inna nuta, ale dokładnie tej samej wspólnej wartości harmonicznej, czyli dokładnie na tym samym instrumencie, tak samo nastrojona. Może trochę inny dźwięk, ale ten sam strój, czyli ta sama harmoniczna. I to powoduje dziwne rzeczy, bo my mamy taką harmoniczną, taką bardzo szybką. Dlatego też mamy w głowie kryształ. W naszym mózgu, w szyszynce znajduje się magnetyt, który ma dokładnie podobną historię.
[33:53] - Chciałem o tym właśnie.
[33:54] - Dokładnie ma podobną sprawę, czyli bardzo szybki rezonans. To jest coś, co bardzo szybko rezonuje i cały czas sobie rośnie ten magnetyt, jak każdy kryształ na świecie. No i to jest nasz rezonans. To jest rezonans pracy naszego mózgu, taki schowany. To jest rezonans tych kryształów, które powodują to zjawisko plazmowe. I teraz biorąc kryształ jakikolwiek do ręki, który ma zbliżony rezonans z rezonansem naszego mózgu, automatycznie wzmacniamy ten sygnał. Tadam! Wystarczy odpowiednio pomyśleć. Na przykład się zrelaksować, kiedy zmienia się częstotliwość pracy naszego mózgu. Gdzieś w pewnym momencie troszkę jakbyśmy pływali po fali w górę i w dół, w górę i gdzieś łapiemy ten właściwy moment z tym rezonansem naturalnym, który się znajduje w tym kwarcu.
On też nie ma nigdy jednego rezonansu, bo kwarc z reguły jest taki naturalny, poprzerastany troszeczkę i w każdym miejscu ten rezonans jest troszeczkę inaczej odbity. Także łatwo się spotkać po drodze z takim rezonansem kryształu kwarcu. To nie jest żadne czary-mary, bym powiedział.
[34:58] - Wiesz co, jestem tylko ciekaw na przykład jak to jest z twardością takiego kwarcu. Bo na przykład jak masz materiał-
[35:06] - 9,8 w skali Mohsa.
[35:08] - Aha, to chyba dosyć dużo. Generalnie na przykład ten węglik krzemu to jest materiał, który potrafi przeciąć metal praktycznie jak masz go pod odpowiednią prędkością obrotową.
[35:24] - Wiesz co, ale to wszystko potrafi się ciąć pod odpowiednią prędkością obrotową. Diamenty szlifuje się miedzią, znaczy diament się tnie miedzią, a nie żelazem ani niczym innym. Po prostu miedzią, miękką miedzią, tylko że bardzo szybko wirującą. I jak bardzo szybko wiruje, to się dzieje takie zjawisko dookoła miedzi. Właśnie to samo zjawisko, które się dzieje dookoła Ziemi, czyli powstaje atmosfera, powstaje taka specjalna warstwa, która powoduje, że wszystko tam się zmienia. To ja proszę pana, dziękuję. Chyba że jeszcze jakąś refleksję zapraszam do rzucenia, bo ja myślę o jakiejś muzyczce tutaj, co by nie zagadać tak tego.
[36:01] - No dobra, bo generalnie też właściwie o chwili obecnej zapomniałem. Miałem powiedzieć, ewentualnie odezwać się później.
[36:09] - Dobra, to dzięki za telefon. Ja wracam do swojego tematu. Dzięki wielkie. Trzymaj się.
[36:13] - Na razie.
[36:14] - Na razie. To był telefon słuchacza. Ja myślę, że czas najwyższy, żebym ja posłuchał troszkę muzyki. Tak się rozgadaliśmy i tak w ogóle zeszliśmy troszeczkę z boku Myślę, że nie za daleko, bo to chyba się przyda. Postaram się wykorzystać te opowieści, które się pojawiły tu na boku i troszeczkę na ich przykładzie wyjaśnić kilka rzeczy, które mogą się zmienić. To jest zmiana wszystkiego. I to nie jest nanotechnologia. To nie jest to, że będzie mniejsza dyskietka, mniejszy silnik elektryczny, mniejsze coś. Nic z tego, człowieku. Coś zupełnie innego, ale tymczasem coś zupełnie znanego.
RadioNaFali.com. Tak właśnie. Oczywiście hiperprzestrzeń. Excuse moi. Retransmitowana też w Radiu Paranormalium. Ja mam na imię Tomek i lecę dalej z tą opowieścią, bo słuchacz mnie tak zagadał i zboczył na tematy zupełnie nie po drodze, ale ja tu cały czas jestem na temacie. Mam kolejny telefon, także odbieram. Halo, halo! Witam serdecznie. Nonek.
Nonku.
[38:05] - Dzień dobry, dobry wieczór. W końcu kto kiedy będzie słuchał. Ja mam taką-
[38:13] - Jak zdrówko człowieku?
[38:15] - Bardzo dobrze. Nie wiem, bo nie słucham od początku, ale czy tematem audycji jest to, że pewne urządzenia nie działają w dzisiejszym czasie, prawda?
[38:31] - Nie, tematem jest to, że zdefiniowałem cywilizację. Czym jest cywilizacja? Cywilizacja to jest system obsługi wszystkiego. Rozumiesz? Mamy świat dookoła i mamy coś, co obsługuje naszą interakcję z tym światem dookoła. I teraz mamy taki system do obsługi tego świata. Bardzo dziwny system. I nadchodzi zmiana. I tą zmianę już widać dosyć mocno. I ta zmiana nie będzie wyglądała tak, jak mi się wydaje, jak przerośnięcie systemu, że coś się wydarzy, coś on transformuje, zmieni się.
Tylko to jest coś zupełnie nowego, zupełnie inne podejście do technologii, zupełnie inne rozwiązania. Coś, co jest czymś zupełnie innym, innym pomysłem, innym konceptem.
[39:20] - Ja bym chciał wrócić trochę do przeszłości, na przykład do Edgara Cayce'a. Ja kiedyś na YouTubie znalazłem taki film. To był taki wykład prawie uniwersytecki o Edgarze Cayce'u, człowieku, który przeszedł-
[39:37] - Żywa legenda, można powiedzieć, ale nie przewidział internetu. Przewidział wszystko, tylko nie najważniejszą rzecz, czyli internet i wiele innych rzeczy. Ale wiele przewidział.
[39:45] - Tak. Chodzi mi o to, że na przykład Edgar Cayce, na tym wykładzie prelegent mówił coś takiego, że Edgar Cayce potrafił przewidzieć, potrafił dać ludziom urządzenia na ich choroby. Na przykład w latach 30. mówił: „Zbudujcie to urządzenie, przystawcie do serca czy do nerek, czy do czegoś”. I ono działało. Ludzie mu pisali w latach 40. czy w czasie II wojny światowej w Ameryce te same problemy i on dawał im inne rozwiązania, gdyż nauka poszła do przodu. I oczywiście niektóre przyrządy nie były dostępne w czasie II wojny światowej. Czyli on wymyślał nowe urządzenia, które były dostępne w aptekach i tak samo działały jak sprzed 10 czy 20 lat. I ja myślę, że ci ludzie na przykład, co piszą, że urządzenia obecnie nie działają, te, które były sprzed 100 lat czy-
[41:05] - Ani nie chodzi o sposób reprodukcji. Ja to powiedziałem, że widzisz, dzisiaj ludzie biorą te same schematy, biorą te same plany i budują to urządzenie, ale robią pewne zmiany. I właściwie pewne zmiany. Robią jedną zasadniczą zmianę w urządzeniu, czyli mianowicie używają zupełnie innych materiałów. I o te materiały dokładnie tu chodzi w tym starym urządzeniu.
[41:28] - Właśnie o to mi chodzi. Edgar Cayce dawał urządzenia, które działają tak samo, ale z kompletnie innych materiałów, które są dostępne w tym czasie, w latach 20., 30., czy 40., które na przykład w latach 40. nauka poszła do przodu i te materiały z lat 20. nie były dostępne albo poszły na wysiłek wojenny Ameryki i też nie były dostępne. I on z tych dostępnych materiałów potrafił zbudować nowe urządzenia, które działają tak samo. Czyli my obecnie, jeżeli patrzymy na te wszystkie patenty z lat dziewięćsetnych, bo to mniej więcej z tych lat są. My musimy też patrzeć na przykład na budowę materiału, jaka jest, bo przecież są inne struktury, inna technologia i inne I nawet niech pan zobaczy, że prąd w gniazdkach jest kompletnie inny niż kiedyś był.
[42:41] - Ja to specjalnie mówię o cewce Tesli, o pancake coil, bo to jest taki doskonały przykład na problem z urządzeniem i taki klasyczny przykład.
[42:52] - Właśnie. Jak ja oglądałem o wynalazkach, które były spowodowane przez przewidywania Edgara Cayce'a. On nigdy nie podłączał niczego do gniazdka elektrycznego. Jeżeli był prąd, należało wytworzyć go sobie samemu, prawda?
[43:17] - Mhm.
[43:17] - Bo każdy prąd czy-
[43:23] - To były dokładnie urządzenia, które używały litowo-jonowych baterii. Nie. Miały jakąś taką swoją dziwną nazwę. To są takie bardzo stare baterie robione jeszcze za czasów Nikoli Tesli.
[43:34] - Właśnie.
[43:35] - Takie nie do zaorania, a nie bateryjki.
[43:39] - Ale to były kompletne inne. Jeżeli ktoś chce budować urządzenie, które działa i pobiera prąd z typowego gniazdka, ono nie zadziała. Edgar Cayce czy Nikola Tesla założę się, że nie wiedzieli o różnych fizycznych zjawiskach. My też nie wiemy o różnych zjawiskach, ale próbujemy to minimum.
[44:12] - A może właśnie zupełnie odwrotnie. Może polega na tym, że system, który sobie wybudowaliśmy, ten system do obsługi tego wszystkiego jest troszeczkę toksyczny i niepotrzebnie wymyśliliśmy sobie definicje na zjawiska, które właściwie nie mieszczą się w tej definicji, absolutnie jej się wymykają i w ogóle nie mają z nią nawet nic wspólnego bardzo często.
[44:36] - Niepotrzebnie wymyśliliśmy standaryzację. O to mi chodzi, że na przykład obecnie jest wszystko standaryzowane. Tak jak ten Jantaratajdżio, prawda? Nagle wymyślono standaryzację na muzykę, prawda?
[44:57] - Mhm.
[44:58] - Ale muzyka służyła innym celom niż tylko dla przyjemności. A obecnie standaryzacja mówi tylko-
[45:08] - Wiem, o co ci chodzi. Nie do końca, bo to nie jest kwestia, czy dla przyjemności, czy nie, bo to już takie troszkę wybieganie gdzieś tam naprawdę. Szacujemy już teraz skórę na nieistniejącym niedźwiedziu troszeczkę, ale faktycznie jest to historia związana ze zmianą, ustaleniem standardu normy dla dźwięku referencyjnego A, czyli 440 herców z tak zwanego dolnego temperaton, czyli 432 herców, a właściwie jeszcze wcześniejszego stroju. Jeżeli ktoś tutaj się zajmuje muzyką klasyczną i lubi Schuberta, Mozarta, Brahmsa nawet i Bacha, to ci dżentelmeni mieli taki specjalny instrument robiony na zamówienie i jak sobie, człowieku i ty człowieczko, sprawdzisz, jak były nastrojone te klawesyny, takie sprytne, to były nastrojone na strój pitagorejski tak zwany, czyli strój średniowieczny, w sumie jeszcze używany w średniowieczu nie wszędzie. Czyli punkt referencyjny dla A to gdzieś w okolicy 408 herców dokładnie. Taki dolny temperaton. Zresztą każda orkiestra filharmoniczna musi się stroić. O czym zresztą strasznie dużo opowiadałem. Może nawet jest troszkę na temat rezonansu gdzieś tam w zabytkowych odcinkach „Hiperprzestrzeni”. Jak się stroi orkiestry filharmoniczne właśnie na ten niski, dolny temperaton.
Inaczej nie zagra. Rezonanse.
[46:24] - To nic. Ja chciałem tylko powiedzieć, że należy powrócić do podstaw budowy tych maszyn, a nie korzystać z nich w dzień dzisiejszy.
[46:35] - Ja mam ciekawszy pomysł. Ja myślę, że nawet nie do podstaw budowy maszyn.
[46:40] - Przepraszam, albo przerobić je na dzień dzisiejszy. Nie kopiować dosłownie, bo ja nie wierzę, może parę procent zadziała. Ale przerobić je na dzień dzisiejszy, używając zamiast lamp transformatory czy inne rzeczy elektroniczne.
[47:05] - To ja ci powiem troszeczkę lepiej, że opcja jest troszeczkę lepsza. Nie każ mi w to wierzyć. Opcja brzmi tak: jeżeli zrozumiesz, na jakiej zasadzie działa to urządzenie, co się właściwie dzieje w tym urządzeniu, to nie musisz polegać na tym, czy się uda skopiować, czy nie. Jeżeli będziesz rozumiał istotę działania urządzenia, a nie to, jak je zduplikować, wtedy zrozumiesz, jakich komponentów użyć, bo właściwie na świecie jesteśmy otoczeni tymi wszystkimi zjawiskami. Tylko często się okazuje, że nasza ślepota i lenistwo powoduje to, że używamy jakiegoś materiału przez cholerę długo. Później się okazuje, że pod nosem mieliśmy coś, co jest x razy lepsze. Chodzi o rozumienie. Nie chodzi o wiedzenie, jak zmontować maszynę i jak poskręcać śrubki, bo może się okazać, że jak zrozumiemy istotę tej całej opowieści, się okaże, że nie trzeba wkręcać żadnej śrubki. Rozumiesz, że to w ogóle działa bez śrubek.
[48:05] - Zgadzam się.
[48:07] - I to może być ta historia. To jest ta siła myśli, tak mi się wydaje. Konceptu.
[48:13] - Dobrze, to ja już dziękuję.
[48:15] - Dzięki wielkie za telefon.
[48:18] - Na razie.
[48:18] - Na zicho. Właśnie, to ja wrócę do swojego toku rozumowania tej opowieści. Bo tak mówiłem na przykładzie, bo są takie konkretne historie z tym związane, że tak, są takie urządzenia i nie przez przypadek wspomniałem o Cewce naleśnikowej Nikoli Tesli. Ktoś się poczuł głodny? Naleśniki z dżemem i serem na słodko. Dobry pomysł. Anyway, zostawię naleśniki może w tym momencie. Nie będę biegł do kuchni po naleśniki. I tak nie ma. Musimy zrobić.
Ale cewka nazywa się cewka naleśnikowa Pancake Coil. I dowcip polega na tym, że praktycznie jest to bardzo rewolucyjna konstrukcja, którą wszyscy followersi, można powiedzieć fani Nikoli Tesli duplikują, żeby osiągnąć ten sam efekt, który osiągał Nikola Tesla. On osiągał zjawiskowe pioruny i błyskawice na tej cewce. I nie tylko. System wireless, bezprzewodowe przesyłanie energii elektrycznej. Żarówki świeciły się w ręku. Tajemnicze, magiczne historie pełne prądu elektrycznego, właściwie plazmy. I nikt nie wie, jak to do końca zrobić. Może nie do końca. Niektórzy wiedzą.
Ja wiem, jak zrobić. Już ci mówię, jak zrobić i gdzie leży cały dowcip. Znakomita większość ludzi z czasem, jak się czasy pozmieniały, nadeszła nowa technologia, pojawiły się nowe kable, nowe urządzenia, telewizory, komputery. Świat się zmienił. Telefony komórkowe. Minęło 100 lat i kabel wygląda inaczej. Niby ten sam kabel, niby ten sam drut. Kawał miedzi. Tak, to prawda. I ten sam kawałek miedzi.
Ale ten sam kawałek miedzi teraz jest otulony skórką z gumy, syntetycznego polimeru. Z substancji, która jeżeli przyjrzymy się pod mikroskopem, wygląda jak taki fraktal ciągnąc się w nieskończoność, który ma konkretną strukturę. Ma swoją geometryczną, przestrzenna formę, która się cały czas duplikuje. Jeden jakiś taki heksagonalny albo jakikolwiek inny dowolny kształt, który się klei do kolejnego. Taka struktura w kosmos, taka siatka. No i to jest nasz polimer. Syntetyczny polimer. Plastik. Każdy plastik, każda guma, izolacja na kablu, która ci się jara jak ci się coś jara w instalacji w domu. Właśnie ten element.
I co się okazuje? Że oryginalne cewki Nikoli Tesli są zupełnie inaczej opakowane i nie używają właśnie czegoś takiego. A tu się okazuje, że ten sposób na izolowanie kabla jest praktycznie rzecz biorąc najgłupszym pomysłem, jaki można zastosować w tej sytuacji, ponieważ zjawiska, które zachodzą w owej cewce Pancake Coil niezbyt wiele mają wspólnego z czymś takim, co dzisiaj nazywamy prądem oficjalnie według definicji prądem elektrycznym i zjawiskami, które opisujemy jako definicje naukowe lub cokolwiek zdefiniowanego z dyplomem i pieczątką, i w książce, i oficjalne, i tak dalej. Tu się okazuje, że występują zupełnie inne zjawiska, właściwie zjawiska plazmowe, bo prąd elektryczny nie jest niczym innym jak tylko jedną z wersji właśnie owej energii tajemniczej kosmicznej energii. I się okazuje, że kiedy się weźmie taki prawdziwy ul pszczeli z pszczółkami, proszę ja koleżanki i kolegi. I się podejdzie do ula, się wyciągnie poza miodem troszeczkę tego wosku pszczelego. Tylko otrzepać, proszę, żeby nie zabijać pszczółek. Bardzo miło. I sobie do domu człowiek musi przynieść troszkę tego wosku pszczelego. Taki prawdziwy, pszczeli, oryginalny wosk.
Może być od dzikich pszczół, jakichkolwiek. Musi być naturalny pszczeli wosk. Zaraz powiem dlaczego. Następnie trzeba się wybrać do jakiegoś lasu świerkowego albo jakiegoś sosnowego. Takie drzewa, które mają dużo w sobie soków, czyli żywicy. Trzeba sobie naciąć parę drzew i zebrać troszeczkę żywicy z tych drzew. Następnie wziąć garnek, temperaturę w okolicach 30 stopni, nie więcej. Zrzucić do jednego garnka tą żywicę i ten wosk i tak powolutku rozgrzewać robiąc taką masę. Masa, taki polimer, naturalny polimer. Dzisiaj się robi takie żywice syntetyczne, że się kupuje dwa składniki w plastikowych butelkach, wlewa się wszystko do jednego pojemnika, miesza się razem, mija godzina, to się robi gorące i zastyga w takiej formie.
A metoda oryginalna jest taka, że bierze się wosk pszczeli oraz taki prawdziwy naturalny resin, czyli żywicę. No i się robi właśnie mix takiej żywicy. Trzeba to utrzymać w odpowiedniej temperaturze 30 stopni. Nie możesz tego przegrzać, bo jak przegrzejesz troszeczkę, to to zaczyna parować, a opary są łatwopalne i można wylecieć troszkę w powietrze. Także musi być dobra wentylacja. Bardzo dobrze regulowany palnik i tą całą cewkę, którą się robi z drutu, który nie ma żadnej izolacji, nie ma nic na sobie, jest kompletnie goły miedziany drut, który jest przekładany zwykłym papierem, takim śniadaniowym papierem albo papierem do pieczenia i się tak nawija jeden drucik na drugi, przekładając warstwą papieru. Drucik, warstwa papieru, drucik, warstwa papieru, drucik, warstwa papieru. Nic więcej. Papier i metalowy drucik. To wystarczy.
Można zastosować jedwabną taśmę. Jedwab, drucik, jedwab, drucik. Bierze się szpulkę jedwabiu. Bierze się szpulkę drutu albo szpulkę papieru i szpulkę drutu, jak kto woli i następnie powolutku się zawija, tak że powstaje taki duży krążek z papieru, naprawdę dosyć gruby, bo ten papier jest dosyć szeroki. Pomimo, że drucik w środku jest cieniutki, to jednak papier z reguły zawsze robi troszkę na grubości i ten krążek z reguły jest takich rozmiarów po pół metra średnicy. Zależy jak to dużą cewkę robi. Oczywiście można małą, można dużą. Dużą lepiej, daje więcej prądu. I trzeba tą cewkę zanurzyć w jakimś pojemniku i elegancko zalać Tym naszym specjalnym roztworem z wosku i owej żywicy, tak żeby ten papier nasiąkł tym wszystkim, żeby to zalać. To się zatopi w tym wszystkim, tak jak w polimerze.
Zalewa się to, zostawia, stygnie. Później się z tego wszystkiego wyciąga i mamy zwarty, zbity krążek z żywicy i wosku, a w środku mamy cewkę, która jest zaizolowana w idealny sposób od otoczenia. I się okazuje, że ta izolacja ma bardzo ciekawe właściwości plazmowe, o czym niektórzy słyszeli, szczególnie ci, którzy się interesują bardzo niesamowitą postacią, która wzbudza wiele kontrowersji. Pan Grabielnikow, człowiek, który ponoć zbudował platformę, która latała nie wiadomo w jaki sposób. Znaczy wiadomo, w jaki sposób – energia kształtu wybudowana ze skrzydełek z owadów. Brzmi jak bajka o baronie Mithausenie. Tak, wiem o tym, wszyscy o tym wiemy. To jest taka postać, która często jest porównywana do barona Mithausena. Pan Grabielnikow i jego dokonania. Okazuje się, że pan Grabielnikow pod tym względem, jeżeli chodzi o opisanie, jak działa skrzydełko, jeżeli chodzi o te kształty, które oglądał pod mikroskopem, że z jednej strony jest ładunek dodatni, z drugiej ujemny, on się kumuluje, bo kształt struktury, z której jest zbudowane skrzydełko owada jest taki, że energia tam się automatycznie manifestuje, kumuluje się, coś tam dzieje.
Nie wiadomo co, ale generalnie się dzieje. Jest ta energia. Jak się postawia tych skrzydełek trochę, to można sobie platformę taką zrobić, polecieć w kosmos albo jakoś tak. To mówił Grabielnikow. Nie wszyscy wierzą w jego opowieści, nie wszyscy chcą temu w ogóle dać jakikolwiek kredyt wiary w cokolwiek, bo naprawdę brzmi to bardzo kosmicznie i egzotycznie. Ale wracając do Nikoli Tesli i jego cewek, bo tak były produkowane pierwsze komercyjne cewki Nikoli Tesli, które były wykorzystywane właśnie do urządzeń medycznych. Żeby było zabawniej, właśnie tych urządzeń medycznych polecanych przez Edgara Cayce, o których wspominał między innymi słuchacz, który dzwonił parę chwil temu, bo właśnie między innymi to urządzenie było polecane chorującym na raka, białaczkę i kilka innych schorzeń, żeby sobie taką cewkę postawili. I korzystali z tej cewki. Ta cewka zrobiona w ten sposób, zalana takim zwykłym wiśniowskim woskiem i żywicą z drzewa. Nie jakieś tam syntetyczne polimery, plastiki.
Nie, żadne kosmiczne sprawy. Możesz sobie odłożyć wszystkie te technologiczne wynalazki. Wystarczy garnek, kawałek ognia, trochę pszczoły, drzewa i kawałek miedzianego drutu. To najbardziej skomplikowana technologia i możesz to rozgrzać na ognisku. Jak to zrobisz i podłączysz, to się okazuje, że iskra jest x razy większa niż ta, która jest na cewce skręconej z nowoczesnego drutu w nowoczesnej izolacji przede wszystkim, bo ta nowoczesna izolacja niszczy praktycznie kawał efektu działania cewki, można tak powiedzieć. Wracając do Grabielnikowa i tej cewki, bo tak chcę to zgrabnie połączyć. Chodzi o to, że jeżeli weźmiesz mikroskop i powiększysz sobie próbkę właśnie tej struktury, która powstaje po stopieniu razem na gorąco wosku i żywicy, zobaczysz, że ta struktura ma kształt heksagonalny i jest jak taki niekończący się klaster miodu w mikroskali. Co się okazuje? Struktura heksagonalna jest dokładnie tą strukturą, która idealnie pomaga propagować energię. Jest to widzialne w wielu miejscach.
Mowa o tym jest naprawdę w tak wielu dziedzinach nauki, że ciężko to przegapić. Jeżeli przyjrzysz się na swoją własną skórę pod mikroskopem, zobaczysz, że składa się z takich patternów heksagonalnych, czyli sześciokątów. Dwa odwrócone trójkąty względem siebie. Sześć kątów, nic więcej. Te trzy elementy. Dlaczego jest to sześciokąt? Sześciokątem jest to dlatego, przynajmniej tak mówi historia, która dotarła do mnie. Ten sześciokąt składa się z dwóch trójkątów. Każdy czubek trójkąta, można powiedzieć, jest emanacją innej energii. To jest taki wir jak wir w wodzie.
Wyobraź sobie, że masz trzy rodzaje energii, jakbyś miał wir w wodzie i teraz z różnych trzech drzew zrywasz trzy rodzaje liści i wrzucasz na ten wir dokładnie w tym samym czasie. Każdy z tych liści ma inny kształt, każdy ma troszeczkę inną wagę, trochę inną wielkość. Inna roślina. Możesz sobie zrobić taki eksperyment. Każdy z tych liści obraca się w tym wirze z troszeczkę inną prędkością, ale każdy z nich pozostaje dokładnie w tej samej pozycji względem siebie jeżeli je wrzucisz razem. To wir determinuje ich rozstawienie względem siebie, także ustawia te stałe proporcje. I one sobie tak krążą. I te liście dla nas są widoczne tylko co jakiś czas. Dlatego nie widzimy trójkąta, tylko widzimy materię w postaci sześciokąta, bo my widzimy ten trójkąt, kiedy się obraca. I ten drugi moment, kiedy on próbuje się rozładować, kiedy ta informacja o tym, że on jest, trafia do nas, to jest moment, kiedy jest obrócony do góry nogami względem tego poprzedniego i cały świat dostaje wtedy informację i powstają struktury.
Dlaczego trójkąt? Bo każdy ruch, tak jak wspomniałem o liściach, reprezentuje inną formę plazmy. Tak samo wszystko na Ziemi właściwie składa się z trzech podstawowych rodzajów radiacji plazmy. Można to sobie sprawdzić. Ja tu nie będę wbijał w takie naukowe tematy. Miało być luźno i tak dalej. Dobra, już kończę z tą plazmą, bo i tak wrócę kiedyś do tego tematu, bo odbiłem technicznie. I tej zmiany przede wszystkim, tej zmiany systemu obsługi. Więc koniec końców ja dotarłem do tych wszystkich informacji, jak zbudować tą cewkę, dlaczego cewka mi nie działa, co muszę zrobić. Okazało się, że izolacja i że muszę to zrobić według starych zasad i w ogóle inaczej, po staremu.
Dobra, zaakceptowałem to, robiłem i z tej okazji pojawiło się kilka nowych publikacji, nowych książek. Cały czas śledziłem ten temat trochę bardziej niż mniej. Zacząłem czytać koncepcje na ten temat opisujące, dlaczego takie zjawiska występują i co właściwie stoi za tym wszystkim. Nabrałem troszkę żargonu, który wywodzi się ze świata elektrycznych historii Nikoli Tesli i Viktora Schaubergera. Ta elektryczność jest troszeczkę inaczej pojmowana, bo to się nazywa zjawiskiem elektrycznym. Zjawisko albo kondycja elektryczna, co nie ma zbyt wiele wspólnego ze współczesną definicją elektryczności, którą zobaczysz w słowniku albo gdziekolwiek indziej. To jest określenie sprzed stu lat. Właściwie słowo „elektryczność” zastąpiło słowo „radiacja”, które było na początku tego wszystkiego. Oznaczało właśnie radiację, promieniowanie, a w dzisiejszych czasach nazywamy to plazmą. To de facto jest plazma.
Siedząc w tych wszystkich elektrycznych historiach, okazało się, że muszę, czy chcę, czy nie, w kilku miejscach rzucić okiem na to bardzo konserwatywne, klasyczne podejście, właśnie uniwersyteckie. Może nie przejmując się za bardzo, czy jest jakieś prawo do tego, czy nie. Być może to jest rozwiązanie. Koniec końców udało się zmontować jedno urządzenie, drugie, trzecie i tak dalej. Generalnie zadziałało, ale problem dalej był nierozwiązany i pomimo tego, że wszystko niby działało, to dalej nie był to efekt zadowalający, przynajmniej mnie, absolutnie. Coś ciągle było nie tak i ciągle szukałem rozwiązania tego wszystkiego. Wbiłem się w te wszystkie historie elektryczne i zacząłem sobie szukać tam rozwiązania. Szukałem i się zagłębiałem w te historie. Zagłębiałem. Pewnego dnia wskoczyłem w inną technologię.
Może nie tyle znienacka wskoczyłem, bo to jest naturalny proces. Wpierw jedno, potem drugie, potem trzecie, potem czwarte. Generalnie przyszło to piąte, właściwie to czwarte, czyli czwarty stan skupienia, czyli zabawy z plazmą. Tutaj zaczęło się klejenie tego wszystkiego do kupy. W pewnym momencie stanąłem w takim punkcie, że właściwie zacząłem się zastanawiać dosyć mocno. Kurczę blade, nic mi się tu nie zgadza. Te rzeczy elektryczne troszkę wyprzedzają albo spowalniają, albo w ogóle są z innej bajki. Te plazmowe troszkę inaczej. Jedno się wyklucza nawzajem z drugim. To jest bardzo kiepska sytuacja, jeżeli chce się coś zrobić , coś, co działa, bo wtedy mam zjawisko, które jedno wyklucza drugie.
Właściwie nie wiadomo, co zrobić w tym momencie, bo z każdej strony źle. Z tej niedobrze, z tej źle. Właściwie z każdej strony jest doskonale i cudownie. I mam to, czego teoretycznie potrzebuję, ale właściwie mam też to, czego nie potrzebuję. Jest taki szach i mat i nie wiadomo, co zrobić. Kurczę blade. I tak się bujałem z tym wszystkim i w końcu wskoczyłem konsekwentnie w nową technologię plazmową, w te wszystkie historie z tym związane i z edukacją przede wszystkim na ten temat, co jest najważniejsze w tym wszystkim. Bo ja jestem troszkę za krótki i za mały w butach, żeby porobić te wszystkie eksperymenty. Jak skończyłem to wszystko, to się okazało, że ten mój system obsługi wszystkiego, który sobie wbudowałem w głowie częściowo teoretycznie, częściowo sprawdzając to na urządzeniach i budując działające kawałki urządzeń. Wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że gdzieś w tym wszystkim był taki konflikt, że tego się nie dało elegancko wytłumaczyć, że była wielka przerwa pomiędzy jedną częścią a drugą.
Dziura pośrodku. Ten system obsługi niby działał, ale wszystko do góry nogami. Postanowiłem, że jak wskoczę w nową technologię, to nie pozostaje mi nic innego, jak konsekwentnie odłożyć troszeczkę na bok wszystkie moje przyzwyczajenia intelektualne, teoretyczne albo bardziej modele zachowań. Bo wykształciłem sobie w głowie pewne rodzaje modeli zachowań, że to przyłożę tu i zachowa się tak, a to przyłożę tam i pół świata uleci w powietrze. Żartowałem. Generalnie przyzwyczaiłem się i to była najbardziej paskudna sprawa, jak się okazało. Może nie paskudna, ale to była sprawa, która wysadzała wszystko w powietrze, jak się okazało. To był właśnie ten dynamit podłożony we właściwym miejscu. Tylko po co to wszystko? Po co?
Bo ja właściwie chciałem i dalej dążę, żeby to rozumieć, a nie powtarzać niczym małpa, za przeproszeniem. Przepraszam wszystkie małpy. Okazało się, że ta nowa wiedza nie pozostawia żadnych złudzeń i muszę odłożyć praktycznie wszystko, co mam z tych pozostałych dziedzin. Odłożyć zupełnie na półkę, chociażby na 15 minut, jak najdłużej i najlepiej. Odłożyć, zapomnieć, wyciągnąć sobie z głowy i wskoczyć taki zupełnie jak czysta biała kartka papieru do nowej dziedziny i zacząć wszystko od zera, żeby nie mieszać, nie kombinować, nie robić eksperymentów, których nie muszę robić. Dać szansę tej sytuacji od początku do końca, żeby ona nie była skorumpowana jakimś starym sposobem myślenia. Tak sobie pomyślałem wtedy, że okej, tak to zrobię. Oczywiście tak zrobiłem. A co się działo dalej? Już ci mówię, ale na razie sobie puszczę jakąś muzyczkę, popiję sobie herbatę, może sobie jakiś dym tutaj skręcę po drodze czy coś takiego i już ci opowiadam, jak historia się skończyła, bo jest to historia mojej takiej rewelacji, olśnienia.
Człowiek ze śrubokrętem zwariował i biega po ulicy. Nie no, żartowałem oczywiście. Chociaż to trzeba by się zapytać moich sąsiadów. Tymczasem posłucham troszeczkę muzyki razem z tobą. Takiej relaksacyjnej, bardzo relaksacyjnej. Bardzo. Myślałem, że to długi utwór muzyczny. Okazał się krótki. Ale wracam do mojej opowieści, bo słuchasz oczywiście „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali. Z bliska i oddali, ja mam na imię Tomek.
Retransmitowane w Radiu Paranormalium. Dzisiaj o systemie obsługi i zmianie tego systemu obsługi cywilizacji, bo właściwie cywilizacja jest dokładnie systemem obsługi wszystkiego. Myślę, że właśnie nadchodzą nowe czasy. Taki przykład, co mi się ostatnio dzieje w głowie, bo taka historia, która mnie zajmuje troszeczkę z tym technologicznym postępem, można powiedzieć, cokolwiek to jest. Anyway, efekt był taki, że jak skoczyłem w nową technologię, to się okazało, że stare rzeczy zupełnie nie działają i tylko przeszkadzają. Mocno przeszkadzają. Był taki moment, kiedy dowiedziałem się, jak mocno przeszkadzają, gdzie na początku eksperymentów postanowiłem tak cwaniacko: „A! To ja połowę zrobię tak, a połowę zrobię jednak po staremu. Podkręcę troszeczkę gałki wszystkie w prawo i jakbym się nigdy nie zmienił, jakby się nic nie stało, to ten tekst zrobię po staremu”. Będę bardziej cwany, przechytrzę to wszystko za pomocą teoretycznie praw i zasad.
Zrobiłem i okazało się, że straciłem praktycznie... Nie straciłem, bo to ciężko nazwać stratą. Była to rewelacyjna szkoła, bo dowiedziałem się, co nie działa i dlaczego nie działa, co było dosyć istotne, bo chyba po raz pierwszy zrozumiałem akurat w tej sytuacji z tą całą historią technologiczną, dlaczego coś nie działa. Co było dużym wydarzeniem, takie: „Wow! To teraz wiem, co zepsułem. Ekstra!”. To jest taki moment, gdzie człowiek naprawdę się cieszy, że coś popsuł i to bardzo się cieszy. Ja przynajmniej bardzo się cieszę. To jest taki moment, że rozumiem, co popsułem. Rewelacja.
To jest właśnie rozwój. Koniec końców przeleciały jakieś trzy, praktycznie cztery tygodnie, jeżeli nie więcej. Zaprzestałem tego na moment. Postanowiłem wrócić do oryginalnych nauk, pozostawić swoje szaleństwa i zrobić tak, jak mówi cała ta historia związana z nową technologią, czyli nie korzystać z tych patternów z przeszłości w ogóle. Żadnych. Wszystko po nowemu zupełnie. Chociaż nie do końca rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi, ale stwierdziłem: „Okej, robię. Nieważne, czy rozumiem, czy nie. Dowiem się po drodze. Będę obserwował i starał się skumać, o co w tym wszystkim chodzi i się uczył dalej.
Może coś się po drodze wyjaśni”. Jak się okazało po drodze bardzo szybko sprawy się wyjaśniły, bo seria eksperymentów nie dała długo czekać wnioskom na siebie, że tak powiem. Pojawiły się od razu, bardzo szybko. Okazało się, że ta oryginalna metoda opisana tak jak trzeba, którą troszkę zlałem na początku, jest najlepszą metodą i doskonale pokazuje, jak funkcjonuje wszystko w tym obiegu. Generalnie wszystko zadziałało, wszystko było okej, ale pomyślałem: „Jeszcze teraz spróbuję zmiksować”. Jeszcze jedno takie podejście zrobiłem, że wróciłem do starych tematów, podkręciłem troszeczkę znowu po staremu. I znowu generalnie straciłem tydzień czasu. To już była strata, bo cynicznie próbowałem docisnąć coś. Na tym się powinienem zatrzymać, a nie że samo dociskanie. Tu jest ta cała różnica technologiczna, ta cała różnica obsługi wszystkiego w tym całym świecie dookoła.
Myślę, że to, co dotknęło mnie, taki bezczelny troszkę będę, dotyka całej cywilizacji, że ja tu nie jestem wyjątkiem. Jestem tylko takim pionkiem, jestem tylko drobnym fraktalem, w którym dzieją się dokładnie te same procesy, które dzieją się w całej cywilizacji. Jestem tylko częścią tej całej fali. Zauważyłem, że jest tutaj historia związana z maszynami, z kontrolowaniem wszystkiego, gdzie cała sprawa jest dosyć mocno mechaniczna. Musi być jakieś kółko zębate, ktoś musi zrobić wajchę i działa to niezależnie od tego, kto podejdzie do urządzenia, kto włączy guzik. Urządzenie ma zadziałać naciśnięciem guzika, bo jest mechaniczne. Wzbudzamy je mechanicznie. Tu jest kolejny paradoks, że technologia, która to obsługuje, jest technologią, która jest centralnie wbrew naturze. To jest forsowanie natury. To jest troszkę jak z silnikiem spalinowym, że w najlepszym przypadku osiąga sprawność 50%.
W najlepszym, kiedy jest przeprojektowany albo specjalne rzeczy się wtryskuje, nie tylko benzyna do środka. Tylko wtedy. A tak normalnie to nie za bardzo. A ja tu mam telefon księcia prosto z wioski. Książęcej bym powiedział. Witam, książę.
[01:11:51] - Dobry wieczór. Witam.
[01:11:54] - Dobry wieczór. Jak zdrówko?
[01:11:56] - Pozdrawiam. Zdrówko. Wracam pomału do siebie. Myślę, że jeszcze jedna nocka i jakoś będę do przodu z tymi podróżami w czasie i przestrzeni. Ale tknęło mnie natychmiast to, co przed chwilą powiedziałeś dosłownie o synchronizacji. Pamiętasz, ja też nieraz ci wspominałem o swoich takich przeczuciach na ten temat, że wydawało mi się, że to, co mi się przytrafia, w jakiś sposób jest spasowane z tym, co się dzieje w większej skali.
[01:12:30] - Indeed.
[01:12:31] - Cieszę się. Widzisz, że nie jestem z tym sam.
[01:12:36] - Nie, widzę to po sobie, proszę pana. Widzę to po sobie właśnie na przykładzie chociażby podejścia do tego, jak obsłużyć wszystko i jak wiele rzeczy w mojej głowie nagle się okazało był ustawionych, że właściwie w ogóle nie było ustawionych. To był taki przyjęty koncept, że ktoś powiedział: „Okej, bo to jest wszystko i to wszystko obsługujemy tak, a nie inaczej”.
[01:12:57] - Dokładnie. Ja dokładnie do takich samych wniosków dochodzę. Zobacz, wszystko, czego się dowiedzieliśmy, cała wiedza, która została nam przekazana, jest tak naprawdę
[01:13:08] - Powiem brzydko: z dupy wzięta.
[01:13:11] - Dokładnie. Lepiej nie można tego ująć.
[01:13:15] - Przepraszam, jeżeli słuchają tego dzieci. Excuse me. Za późno.
[01:13:21] - Za późno.
[01:13:23] - Wiedziałem, że coś nie wyjdzie. Ale wracając do tego konceptu, to jest coś, co siedzi mocno w nas. To jest system obsługi wszystkiego. My to nazywamy cywilizacją.
[01:13:37] - Rezonans, który przechodzi tak jak fraktal. On jest różny na wielu poziomach, ale jest tym samym cały czas.
[01:13:51] - Dokładnie. Ja się zderzyłem z tym, że nagle się okazało, że wszystkie te stare patery nie działają. Wyrzuciłem wszystko, wyorałem i zacząłem od nowa, próbując tych podejść, które nie zadziałały, tylko pokazały, co robię nie tak. Właściwie zadziałały, bo w tym momencie chyba zrozumiałem.
[01:14:08] - Tak, bo to się musi wydarzyć. Ja też jestem z paroma rzeczami na takim etapie, że-
[01:14:12] - Eksperymentalnie.
[01:14:14] - Tak, że wiem, że znowu nie wyszło, ale jest z tego kolejna lekcja. Można się temu przyjrzeć, świeżym okiem spojrzeć na kolejny przebieg tego kółka.
[01:14:29] - Tylko po to, żeby następnym razem robić niby tak samo, ale zupełnie inaczej.
[01:14:35] - Zacząć proces moderacji, ja tak sobie to wyobrażam. Możliwość wpływu naszych działań czy czegokolwiek na różne rzeczy. Nie możemy zawrócić rzeki, ale w pewnej skali, na pewnej długości rzeki można by pewnie wykonać pewne odchylenia jej.
[01:14:53] - Tak. A tu jest inny pomysł, żeby w ogóle nie nawracać i nie odchylać rzeki, tylko żeby zostawić ją jak jest.
[01:15:00] - To taki był przykład do zobrazowania, bo wiadomo, woda i tak płynie tam, gdzie chce.
[01:15:07] - To prawda. Nikt jej nie zatrzyma, nie ma takiej siły. Zmyje wszystko. Bardzo dobrze. Zmyje wszystko. Ale nawiążę troszkę do tej technologii, bo ja się zawiesiłem na swoich objawieniach technologicznych. Przede wszystkim na refleksji, jak stare okazało się zupełnie niepraktyczne i to w taki sposób niepraktyczny, że psuło kompletnie działanie wszystkiego. Jakakolwiek próba wzięcia na pokład rozwiązania, do którego byłem przyzwyczajony i myślałem według starej logiki, bo to był zupełnie inny pomysł na obsługę wszystkiego. I cokolwiek stamtąd przychodziło, okazywało się trefne. Okazało się, psuje mi wszystko i muszę zaczynać od nowa.
Czasami tydzień, czasami dwa tygodnie. Czas leci. A tutaj robione wszystko tak, jak ma być zrobione działa i nie przysparza żadnych problemów, a wręcz odwrotnie. I lekcja z tego wszystkiego była jeszcze bardziej zabawna pod koniec, bo się okazało, że niektóre historie, które technologicznie krążyły dookoła. Nie wiem, jak to opisać. Po prostu podobne sprawy sprzed 100 lat, o których istnieniu doskonale wiem. Wiem o tych urządzeniach, wiem o tych technologiach i tak dalej. Się naczytałem, się naoglądałem i nasprawdzałem niektórych rzeczy i wydawały mi się nie do końca zrozumiałe. Tam zawsze był taki element magii. Ale nie magii do zupy, tylko magii.
Pewien niezrozumiały, drobny detal, który powodował, że masa tych rzeczy była praktycznie nie do odtworzenia albo nie do zrozumienia. Czyli nie mogłem ugryźć, jak to działa, co tam jest takiego. Jedna drobna rzecz, bo to właściwie chodzi o jedną zawsze drobną rzecz. Tę jedną cholerną śrubkę, której nie wkręcisz i nic nie ruszy.
[01:17:00] - Czynnik X.
[01:17:01] - Czynnik X. Otóż okazało się, że tym czynnikiem X jest dokładnie ta nowa wiedza. To nowe podejście właściwie, bo to nie jest kwestia nowej wiedzy. To jest zupełnie nowe podejście i refleksja, która wynika z odłożenia pewnych schematów. Nagle okazało się doskonałym klejem pomiędzy wszystkimi sprawami, które się nie kleiły do tej pory. Nagle wszystko nabrało troszkę większego sensu i nagle zacząłem widzieć w tym to, czego szukałem. Widzieć te rozwiązania tak, żeby je móc wreszcie zastosować. To się okazało zjawiskowym wow. Siła zmiany sposobu myślenia. Jak mogę obsłużyć to wszystko dookoła?
Bo refleksja z tego jest dosyć prosta. Może brzmi enigmatycznie, bo tak mówię „technika”, a nie mówię o tym, co robię i tak dalej, bo nie chcę o tym mówić. Odkładam urządzenia, bo to nie ma być techniczne, ale chodzi o taką zmianę, że aktualnie ten system obsługi jest mechaniczny, maszynowy, a to, co mnie zafrapowało i odkryłem, to jest coś związanego z myślą, z siłą myśli.
[01:18:03] - Mi się ciągle wydaje, że ten mechanizm feedbacku takiego.
[01:18:10] - Otóż to. Naturalny mechanizm, który działa w naturze. Ta myśl nie jest przez przypadek. Wiem, że ona brzmi enigmatycznie, ale cały świat, jeżeli się przyjrzę na kawałek rośliny, na kawałek czegokolwiek, to jest ta energia w naturze. Przecież drzewo skądś bierze prąd do funkcjonowania w cudzysłowie.
[01:18:29] - No tak.
[01:18:30] - I to nie jest kwestia tylko-
[01:18:31] - Dopasowuje się. Kształtem swoim się naturalnie do tego dopasowuje chyba.
[01:18:37] - Otóż to, proszę pana, czyli idealna technologia. To jest taka najbardziej zaawansowana technologia, która nie ma żadnych strat.
[01:18:45] - Nie. Właśnie nie ma nic zbędnego i wszystko jest wydajne na maksa.
[01:18:50] - I tu się okazuje, że próba duplikowania świata w wersji technokratycznej, czyli zastąpienia mechanizmu, który występuje w drzewie mechanizmem zębatym, nie za bardzo działa, bo przełożenie na mechanikę powoduje, że praktycznie tracimy całą moc i właściwie jeszcze musimy zasilić te zębatki, żeby je poruszyć. Tak naprawdę to musimy ściąć wszystkie drzewa po to, żeby-
[01:19:11] - To jest takie robienie modelu, udawanie pewnych zjawisk. Takie bez sensu działanie, bo udajesz coś, co po prostu jest, działa i sto razy lepiej.
[01:19:22] - I robisz model.
[01:19:24] - A ty się całe życie zajmujesz robieniem modelu.
[01:19:27] - Bez zrozumienia istoty działania rzeczywistego obrazka przed tobą.
[01:19:33] - Ktoś ujął to ładnie w filmie, który oglądałem niedawno. Możemy się bawić genami, ale nie potrafimy stworzyć genów. Możemy puścić wszystko z dymem jakąś reakcją łańcuchową, ale nie będziemy w stanie stworzyć tego z powrotem. Jesteśmy taką rybą w wodzie klasyczną.
[01:20:00] - Jeżeli jest różnica w naszym systemie obsługi wszystkiego, to jest tylko jedna różnica. Możesz do sprawy podejść tak, że będziesz dociskał do ściany, czyli technokratycznie. Będziesz budował model, będziesz budował coś w oparciu o-
[01:20:18] - Użał tony betonu.
[01:20:19] - Bardziej chodzi o jedno wyobrażenie, bo ten beton czy stal to zawsze będzie jakiś beton i stal na końcu tylko i wyłącznie chyba. Ale chodzi o to, że tylko jest jedno wyobrażenie. Jest takie bardzo mocno zawężone. Jedyny system obsługi tego wszystkiego, który jest dopuszczalny, jest bardzo limitowany i on jest na tyle stratny, że tak czy siak już go nie ma. I automatycznie nasuwa się taka myśl, że jeżeli jest jakakolwiek opozycja do takiego systemu, to jest to jedna opozycja. I ta opozycja jest związana z technologią, która jest kompletnie niekontrolowalna. Jest poza czymś takim jak sposób opisywania w zasadach, że możesz wziąć jakąś zasadę i ją dosłownie zduplikować tak jeden do jeden i ci zadziała tak bezmyślnie.
[01:21:13] - Wydaje mi się, że musi być trochę takim czymś jak jazda na rowerze. Musisz włożyć z siebie próbę stworzenia jakiegoś balansu.
[01:21:22] - Bierzesz to urządzenie do lasu i mierzysz te wszystkie rzeczy. To zawsze ci pokazuje gigantyczną interakcję wszystkiego ze wszystkim. Potem wszystko się opiera na nieustannej interakcji. To jest ta różnica w tej naturalnej technologii. W technologii, którą my produkujemy aktualnie, przynajmniej którą zastaliśmy aktualnie, jest tak, że nie ma interakcji pomiędzy maszynami. Jaka jest interakcja pomiędzy jedną lodówką a drugą? Nie ma żadnej. Oczywiście można powiedzieć, że interakcją jest prąd elektryczny, który porusza obydwie lodówki, ale powiedzmy sobie szczerze, wyłączenie jednej lodówki nie zmienia nic w układzie drugiej lodówki. I w drugą stronę. To nie jest system, który działa na zasadzie naczyń połączonych, jakiejś interaktywności, który był jedną całością, czyli na przykład przepływ energii nie jest blokowany, wiele innych spraw.
Takie kompleksowe historie pod tytułem skąd się bierze zasilanie i ilu z nas ma dostęp do zasilania. To jest pierwsza taka elementarna rzecz. W naturze zasilanie wszyscy mają dokładnie na default za darmo. Każdy ma dostęp dokładnie taki sam. Się nic nie zmienia. Natomiast my stworzyliśmy taki system obsługi, w którym zasilanie nie wiadomo z czego jest produkowane. Nie komunikuje się z nikim. Zasilanie jest tylko maszyną, którą trzeba włączyć. Nie wiadomo, co to jest.
[01:22:36] - Zasilanie opiera się na przemieleniu materii w energię cały czas.
[01:22:42] - Ciężko to nawet nazwać zasilaniem czegokolwiek. Ja się zastanawiam, przeglądając troszeczkę na te moje grzebanie w tych wszystkich zabawach technologicznych, eksperymentach. Czy mi się to podoba czy nie, ten nowy system obsługi jest tak radykalnie inny. Jest tak radykalnie różny, że praktycznie wszelkie pomysły futurystów nie wiem, czy przeżyją, czy się nie okażą za słabe. Tak. Bo tam jest taka historia związana z konsekwencją w tej nowej naturalnej technologii, w każdej naturalnej technologii, takiej jak rośnie las, płynie rzeka, szumią oceany i powstają nowe urządzenia. W tej naturalnej technologii wszystko jest takim systemem połączonych pudełek. Jedno pudełko ma swoją logikę działania, ma swój cały system. Cały ekosystem, można powiedzieć, przechodzi do kolejnego pudełka, które ma swój własny ekosystem, do kolejnego. Każde ma swój osobny ekosystem, ale każdy z nich działa na zasadzie tych samych pryncypiów.
Nie tej samej zasady, bo to nie jest zasada, ale na zasadzie tych samych pryncypiów. Czyli jak słońce świeci, to lubię jak słońce świeci. Ale to nie jest zasadą, że tyle samo słońca dla każdego z tych pudełek, które są podłączone pod ten układ. Niektóre potrzebują tylko odrobinę, a niektóre trochę więcej. I to jest ta historia związana z tym, że wszystkie zasady tu już odpadają. Nie można wziąć wzoru i wyliczyć, że w którejś tam kolejności będzie coś tam, bo nie wiadomo, jakie będzie otoczenie do tego. I teraz jest pytanie: „Okej, to teraz skąd wziąć wzór na otoczenie, skoro tu jest milion rzeczy dookoła? Nie wiadomo, z czego to wszystko się składa”. Czyli koniec końców nie będzie żadnego wzoru na wyliczanie tego wszystkiego, tylko koncepcja, rozumienie istoty, jak działa mechanizm natury i właściwie nie tyle poza rozumieniem, co zespalanie się z tą naturą. To jest wszystko sterowane już w tym momencie myślą, bo jedyny interfejs, jaki jest w naturze, to jest intencja.
To jest czysta myśl. To jest najczystsza forma energii przekazywana nieustannie wszędzie pomiędzy zwierzętami, roślinami i wszystkim, co żyje. Między nami też. Pomimo tego, że my oczywiście naciskamy przyciski.
[01:24:59] - Ja się zastanawiam, czy to jest wymiana energii czy informacji.
[01:25:03] - Myślę, że możemy to sprasować, żeby nie być takimi dualistami. Informacja to energia, a energia to informacja. Myślę, że to jest jedno i to samo, proszę pana.
[01:25:12] - Może tak jest.
[01:25:14] - To szaleństwo naszych czasów, tego toksycznego systemu obsługi wszystkiego, że rozbiliśmy wiele rzeczy na jakieś komponenty. Po to, żeby trzymać osobno, chociaż osobno nigdy nie działają. To jest jak nasza skóra, która jest efektem działania trzech rodzajów plazmy. Dlatego tworzy się heksagonalny kształt. I nie tylko nasza skóra, bo gigantyczna ilość struktury organicznej dookoła, struktury węgla przede wszystkim między innymi organiczne. To jest właśnie struktura heksagonalna, struktura wody i tak dalej. Wszystkie te historie. Efekt działania trzech różnych radiacji, które są cały czas w ruchu, tworzą kształt, który jest taki, a nie inny. Zabawa oczywiście może zacząć się od momentu, że wyprodukujemy kształt i będziemy mieli koła zębate, które machają tym kształtem, jakimś wiatrakiem w kształcie heksagonalnym i stracimy na to masę energii. Tudzież możemy się zastanowić, co produkuje ten heksagonalny kształt i wytworzyć to energetycznie.
Jak się okazuje, cała natura działa właśnie w tą drugą stronę i tworzy to energetycznie. Myślą.
[01:26:20] - Myślą, tak.
[01:26:22] - I to jest ten nowy system obsługi.
[01:26:24] - Jest to wydajniejszy z pewnością system.
[01:26:27] - I to są te nowe pryncypia dla technologii, bym pomyślał sobie.
[01:26:30] - Pryncypia i pryncypały.
[01:26:35] - Otóż to. I to się nie zmieni, myślę. Co najwyżej będzie gorzej troszkę dla tych, którzy będą chcieli upakować tą całą nowoczesną wiedzę zgodnie ze starymi zasadami.
[01:26:45] - Mhm.
[01:26:46] - Bo to też trzeba zrozumieć właściwie taki główny koncept, że czym jest w ogóle cywilizacja, czym jest nasza społeczność? Jeżeli tworzymy społeczność, to czym w definicji jest społeczność? Takiej praktycznej definicji, co to jest? Bo słowo, że jest jakaś społeczność, że jest cywilizacja, samo w sobie oznacza tyle co nic.
[01:27:06] - No.
[01:27:06] - Jest takim niczym.
[01:27:08] - W cudzysłowie. Tak, okazuje się, że nie ma żadnej misji, jest tylko paru chciwych kolesi, którzy jadą na maksa już i myślą, że nikt tego nie widzi. Właśnie coraz mniej krzeseł się robi.
[01:27:28] - Piosenki coraz krótsze.
[01:27:30] - Tak.
[01:27:31] - Tak czy siak wygląda na to, że za tym wszystkim czai się zbudowany w nas wewnętrznie system obsługi wszystkiego, że tak sobie wymyśliliśmy, że to jest wszystko. Ja tak piję, na koniec mam taką myśl, taką dosyć konkretną, że to się bierze stąd, że z pewnych powodów nagle zlimitowaliśmy troszeczkę swoją własną percepcję do bardzo wąskiego zakresu postrzegania rzeczywistości i opierania się na materii bardzo mocno. I stąd się wziął ten system obsługi materialny, bo gdzieś zgubiliśmy troszeczkę powiększoną świadomość tego, że materia jest efektem działania dodatkowych mocy. Być może ktoś zgubił jakiś kluczyk do jakiejś szafki z dokumentami i zapomniał przeczytać książki albo jakoś tak. Gdzieś jakoś tak się stało i konsekwencją tego jest nie mniej, nie więcej, a nasz aktualny system obsługi tego wszystkiego. Tego, co nazywamy energią, naturą, czyli naszego życia na tej planecie, istnienia tutaj, pozyskiwania jedzenia.
[01:28:28] - Wszechświat i cała reszta.
[01:28:30] - Oraz planety. Nie zapominajmy o sile planet. I to właśnie jedyne, co pozostało à propos, to właśnie siła planet. Gdzieś ta informacja o tym, że te kosmiczne moce, taki abstrakt w postaci horoskopu, który został odsunięty gdzieś tam w bok, troszkę jako taka pseudonauka i kilka innych takich historii, które zostały odsunięte w bok, gdzie praktycznie wszystkie te nauki, które mówią o tym, że pomiędzy nami indywidualnie a planetami, a kosmosem zachodzi potężna interakcja, która determinuje materię. I w momencie, kiedy wszystkie te sprawy zostały wykluczone, zbiegliśmy troszeczkę na ten taki mechaniczny system obsługi rzeczywistości, żeby wziąć koparkę, zrobić dziurę w ziemi. Yeah! Wyorać wszystko i postawić tam sieć supermarketów.
[01:29:20] - A potem zrobić jeszcze większą dziurę w ziemi.
[01:29:23] - Tak, właśnie.
[01:29:25] - I wydobyć z niej ropę.
[01:29:29] - Właśnie. System obsługi energii się kłania.
[01:29:31] - Mhm. Dokładnie tak. Czyli cwaniacy, którzy postawili licznik na tym, co jest za darmo.
[01:29:40] - Wiesz co, jak się okazuje, chyba jedyna gałąź technologii, którą możesz kontrolować, chyba najbardziej kontrowersyjna gałąź technologii, czyli ta najbardziej destrukcyjna, gdzie ciągle coś wybucha, są niebezpieczne materiały używane w produkcji. Coś, co naprawdę nie jest łatwe. Coś, co czasami kosztuje masę zdrowia, masę energii, masę zaawansowanej technologii gdzieś tam z boku. Każde z tych współczesnych urządzeń potrzebuje dodatkowo miliona fabryk, które produkują komponenty do tych urządzeń. Oprócz tego wszystkiego są huty, które muszą przetopić to w jakiś specjalny sposób. To nie jest takie łatwe, jak się wydaje. To jest ciągle forsowanie natury, takie bardzo mocne forsowanie.
[01:30:19] - Ekspansja bez opamiętania, jakby się to wszystko należało.
[01:30:25] - Nie ma sytuacji, że ktoś zamyka fabrykę czegoś albo kopalnię czegoś, bo czegoś jest już w bród. Z reguły jest tak, że jeżeli jest czegoś w bród, to te pieniądze idą na inwestowanie w poszukiwania nowej kopalni. To jest właśnie ta możliwość na kontrolowanie tego, bo jest to złożona technologia, wymaga potwornego dociskania Mamy Natury i to takiego dociskania, którego nie jest w stanie zrobić jeden człowiek. To wymaga bandy całkiem dużej.
[01:30:52] - Zmasowanego ataku.
[01:30:54] - I to takiego jeszcze planowalnego, kontrolowalnego. I to ataku, gdzie wszyscy ci, którzy pójdą na to pole walki, wrócą po ośmiu godzinach z tego pola walki, będą mogli coś zjeść.
[01:31:08] - Na ciepło.
[01:31:09] - Na ciepło, tak. Czyli taki kontrolowany do pewnego stopnia sposób forsowania Mamy Natury. Wiadomo, że jeżeli będą niszczyli Mamę Naturę, to nie zrobią rzeczy, które będą mogli zjeść. Także ktoś musi im dać jedzenie. Dziwny system obsługi Mamy Natury, wynikający z braku zrozumienia wszystkiego, co się dzieje dookoła. Ciekawe.
[01:31:27] - A przede wszystkim siebie.
[01:31:29] - Głównie. I to jest chyba ten strach przed tą nową technologią, bo ilekroć się pojawia jakaś nowa technologia, zawsze jest ta sama jedna, bo właściwie od stu lat mówimy ciągle o tym samym. Opisujemy może w inny sposób, innymi słowami, mamy może trochę inne definicje tych słów czasami. Z latami się to troszeczkę zmienia, tak samo jak my, ale mówimy ciągle o tej samej idei, o tej samej koncepcji. Tu się nic naprawdę nie zmieniło od ostatnich stu lat i ciągle jest taki strach przed tą koncepcją, że ona wejdzie i zostanie zrealizowana, że to jest zbyt proste, że to jest niemożliwe, że jest zbyt łatwe. I przede wszystkim myślę, że za tym czai się taki podświadomy, ukryty strach w każdym z nas, że kiedy świat będzie sterowany myślą, to może być tak, że tak samo jak dzisiaj często myśląc o kimś kiepsko.
[01:32:27] - Tak. Wyobraź sobie, ja sobie wyobrażałem często taki moment. Przy okazji wszystkich tych historii z syntezy chociażby o tych urządzeniach, które wizualizowały myśli i tak dalej, czy pozwalały jednym i drugim, że mogli wiedzieć, o czym się myśli. Taki konkretny świat bez złudzeń tak naprawdę.
[01:32:57] - Którego wszyscy się mocno przestraszyli.
[01:32:59] - Tak.
[01:33:00] - Teraz masz złudzenia. Idziesz do sklepu, kupujesz coś.
[01:33:03] - Mi się wydaje, że tak byłoby na pewno wygodniej, bo koniec końców okazałoby się, że wszyscy bali się potwora w szafie. Nie ma doskonałego nikogo.
[01:33:15] - Powiem ci, że też jestem-
[01:33:21] - Poza ludźmi, którzy są zwyczajnymi chujami, to wiadomo. Ale tak normalnie myślę, że-
[01:33:29] - Też jestem o tym przekonany. Też jestem o tym dobitnie przekonany, że są to tylko i wyłącznie strachy na lachy wynikające z pewnego zawężenia, które sobie niepotrzebnie wymyśliliśmy. Może właśnie z braku niekonsekwencji, bo jedyne, co tu stoi na przeszkodzie, to brak chęci widzenia konsekwencji naszych działań. Ja mam takich zawsze kilka przykładów pod ręką, ale to jest kwestia chociażby tej dziury w ziemi po to, żeby mieć coś, co na chwilę będzie cieszyło nasze oko, żeby się zastanowić, czy przypadkiem całe te metody pozyskiwania tych wszystkich materiałów, tych wszystkich historii, to, że pół świata wylatuje w powietrze po to, żeby jakaś mała technologiczna zabawka się pojawiła w naszym otoczeniu, która właściwie nic nie zmienia w naszym życiu. Poza tym, że w życiu innych ludzi wiele zmieniła, bo zatruła im na przykład wodę albo doprowadziła do poziomu niewolnictwa strasznego. Nas też, bo w końcu nikt nam za darmo tego nie dał. I to jest troszeczkę taka iluzja, na którą wszyscy się do pewnego stopnia zgodziliśmy, tą imitację systemu obsługi wszystkiego. Właściwie jak na ironię podejrzewam, że nasza cywilizacja, czyli nasz system obsługi wszystkiego, jest niczym innym jak takim modelem. Nieudanym po prostu, próbą zbudowania symulacji. Taką symulacją obsługi.
[01:34:59] - Kolejną wersją tego. Myślę, że nie pierwsza to cywilizacja, która próbowała coś takiego zmontować.
[01:35:09] - Wiesz co, nie wiem, jak dużo było takich cywilizacji, które w ten sposób chciały, jak my w tym momencie. Można chyba podzielić cywilizacje, tak mi się wydaje, tylko na dwa rodzaje: na cywilizację, która ma światły system obsługi, czyli robi to tak, jak robią wszystkie żywe organizmy na tej planecie, tak jak wygląda naturalna propagacja energii albo robią to tak, że ciężko się na to nawet patrzeć. Czyli tak jak aktualnie.
[01:35:35] - Może musi być zachowany właśnie taki rytm jakiś. Może to jest ta różnica potencjałów przysłowiowa, która to napędza.
[01:35:46] - Może tak.
[01:35:46] - W jakiejś większej skali te zjawiska są też tylko takim skakaniem z jednej skrajności w drugą. Bo albo mamy cywilizacje jakieś, które się rozwijają, albo mamy takie, które dążą ku upadkowi.
[01:36:01] - Jest tylko dokładnie opcja na dwa modele.
[01:36:04] - Często są to te same cywilizacje, bo taka jest chyba natura różnych cywilizacji. To takie pojęcie chyba, które zamyka pewien zakres historii.
[01:36:21] - Tak. Albo wykopujesz z ziemi coś, co wygląda jak resztki mieczy i kości potrzaskane, albo wykopujesz coś, co jest gigantycznymi kamieniami i nie ma tam niczego, żadnych mieczy, żadnych kości. Nie wiadomo, czemu służyło, właściwie nie wiadomo, kto to zrobił i jak to zrobił. I widzisz tylko ślady dwóch cywilizacji. Ślady cywilizacji, która się tnie na noże i na wszystko, co ostre, że tak powiem, na tulipana.
[01:36:48] - Tak, na tulipana.
[01:36:50] - Konkretne podejście wszyscy reprezentują oraz ślady cywilizacji, które mają zupełnie odwrotne podejście i którego dzisiaj świat nauki nie jest w stanie zrozumieć. Ja myślę, że to jest właśnie główny powód, dla którego nie jest w stanie zrozumieć. Ponieważ cały świat nauki wychodzi głównie z tej metodologii współczesnej obsługi świata. I z tego punktu widzenia to jest niemożliwe, to nie ma prawa się wydarzyć. To jest abstrakt, to jest kosmos, to jest coś niedosięgniętego. To nawet nie jest science fiction, bo nawet w książkach science fiction ktoś się musi pobić. A tu jest taka sytuacja, że tu w ogóle odpada cała ta histeria z byciem na tej planecie. Nagle się okazuje, że jest technologia, która Pozbawia nas histerii. Tadam! Ciekawe.
Reakcja świata jest zaskakująca. Myślę, że zawsze ta reakcja wygląda tak samo. Zawsze jest to zjawiskowe, bo zawsze istnieją tylko dwa światy. Tam się oczywiście mówi o tym, że jest wiele odcieni szarości, ale koniec końców sprowadza się zawsze do tego samego momentu.
[01:38:02] - Dochodzimy do takiego wniosku w momencie, kiedy dochodzi do polaryzacji w skali światowej, gdzie odbywa się skrzykiwanie chłopców, jak w piaskownicy. I zaraz ktoś narysuje kreskę i powie
[01:38:23] - To jest granica.
[01:38:24] - To jest granica. I to na różnych płaszczyznach taka granica.
[01:38:30] - Myślę, że to jest znak czasów. To jest nieubłagany znak nadejścia nowej technologii, bo to jedno wyzwala drugie. Siła myśli się koncentruje troszeczkę. Nie wiem, może to dziwnie brzmi. Po prostu jest mocniejsze. Nasze myślenie robi więcej zamieszania niż wcześniej.
[01:38:46] - No tak.
[01:38:47] - Albo ja mam taką psychozę, że to trochę bardziej widzę teraz, w tym momencie. Nie wiem. Być może.
[01:38:54] - Najwyraźniej dzielę z tobą tą psychozę.
[01:38:57] - Dzięki. Nie czuję się taki osamotniony. Teraz sobie poczytuję czasami jakieś artykuły naukowe oprócz tych swoich historii związanych z plazmą i tak dalej, takie z boku rzeczy. I widać takie zabawne rozdzielenie, że jest grupa, która idzie dosłownie na taką czołówkę, że będą badać teraz DNA, że będą się bawić z materią, z atomami i tak dalej. Po staremu wszystko, ale na nowo. Chcą po staremu, ale na nowo.
[01:39:25] - Jakby głębiej, bo mamy nowe maszyny, możemy zajrzeć jeszcze głębiej światła dziurkę.
[01:39:33] - Nowy sprzęt laboratoryjny za grube miliony. I w sumie fajnie, ale nic z tego nie ma. Właściwie nic z tego nie przypomina, bo jest to niczym innym jak dokładnie tym samym, co było wcześniej.
[01:39:47] - Chyba zastąpienia systemu systemem. Kiedy trzeba zrobić paradigm shift, jak to mówią.
[01:39:59] - Globalną zmianę.
[01:40:02] - Tak.
[01:40:02] - Inaczej obsłużyć system. W sensie nawet takim technologicznym, że inaczej obsłużyć eksperyment, że bierzemy materiały, jakieś kawałki blaszki i robimy z tą blaszką coś, czego nie robiliśmy wcześniej i sprawdzamy, co się będzie z nią działo dalej. Bo do tej pory jest troszeczkę tak, że wszyscy sobie ustaliliśmy, że zawsze wkładamy blaszkę dokładnie taką samą, w taki sam sposób do tego samego pudełka i zawsze dzieje się to samo. I teraz, po raz pierwszy w życiu tej cywilizacji, tego systemu obsługi, nagle pojawiają się takie technologie, które mówią mniej więcej tak: fajny pomysł z tymi blaszkami w tym pudełku i to, że tam jest, ale mamy coś ciekawego. Wzięliśmy tą blaszkę, zawinęliśmy ją w spiralkę, pocięliśmy ją na trzy kawałki i włożyliśmy do zupełnie innych pudełek i jeszcze to wszystko zrobiliśmy w jakiś inny sposób. Zalaliśmy herbatą i nagle się okazało, że efekt działania jest dwustukrotnie większy. Zupełnie inne podejście. Pierwsza grupa z nabożnością traktuje przedmiot, a druga używa go jako narzędzia. Jedna się modli, traktuje to jako wiarę, a druga używa tego jako narzędzia. Właściwie jak na ironię, nie wiem, o co chodzi, ale maszyny właściwie wyprodukowały gigantyczną wiarę.
Nie wiem, jaka jest twoja refleksja, ale mi się wydaje, że naprawdę za tym całym skrzywieniem religijnym świata stoją maszyny. Stoi taka wiara w to, że podejdziesz do czegoś, co bezwarunkowo, niezależnie od tego, czy masz to w dupsku, czy nie, po naciśnięciu guzika da ci to, czego chcesz. A relacja ze światem jest inna. Drzewo jak nie polubi się z inną rośliną obok, to sobie nie porosną.
[01:41:50] - Tworzenie maszyn nie zakłada jakiegoś współistnienia z przysłowiową przyrodą.
[01:42:01] - Otóż to. I to jest właśnie ten dramat, że maszyna nie zakłada interakcji z nikim. I koniec końców wydaje się, że trochę się zaprojektowaliśmy przez te maszyny, bo jeżeli maszyna nie ma interakcji z nikim, to człowiek, który obsługuje maszynę, w pewnym momencie zaczyna zachowywać się jak ta maszyna i zaczyna przejawiać brak interakcji z żywym otoczeniem dookoła.
[01:42:26] - No tak.
[01:42:27] - Jest taki eksperyment psychologiczny, który został zrobiony parę lat temu, żeby sprawdzić, czy ludzie mają tendencję do zachowywania się jak maszyny. I się okazało, że w niektórych sytuacjach bardzo często. Naciskanie guzika.
[01:42:43] - Tak. Każdy ma przecież swoje guziki myślę.
[01:42:46] - My tu szczęśliwie chyba zmierzamy w nowym kierunku.
[01:42:53] - Tak. Pora porzucić guziki. Guziki były dobre dla pana Kleksa.
[01:42:59] - Tak. Myślę, że to będzie najbardziej szokująca zmiana dla wielu z nas i nawet dla mnie i dla każdego. To dalej jest szokujące. Odkrywanie tego, jak głęboko sięga cała ta nić powiązań, jak kompleksowa jest ta interakcja wszystkiego ze wszystkim. Cały czas mnie zaskakuje. Szczęśliwie w pozytywnym aspekcie. Także nie mam tego zgięcia, że jestem przerażony tym, że nie będzie już guzika, że będę musiał myślą otworzyć te drzwi.
[01:43:27] - Mnie to też nie przeraża, bo jest to po prostu tylko i wyłącznie zmiana. Nic innego.
[01:43:39] - A może powrót do domu?
[01:43:40] - Niejedną zmianę przeżyłem w życiu. Niejedną zmianę przeżyłeś ty i-
[01:43:44] - To chyba taki powrót do domu. Powiem ci szczerze. Do takiego naturalistycznego domu, w którym wszyscy lubimy naturalnie mieszkać. Tu, gdzie widzimy się takimi, jakimi jesteśmy w rzeczywistości. Nie ma tego elementu zaskoczenia, że kończy się jakaś gra i nagle w ciągu ułamka sekundy warunki, w których funkcjonujemy, zmieniają się o trzysta sześćdziesiąt stopni, bo coś okazało się tylko dekoracją. Ta historia może być ciekawa. Myślę, że już jest ciekawa, nawet całkiem nieźle. Mnie to tak przestawiło, że musiałem przestawić sposób myślenia o kilku sprawach, z którymi się bardzo mocno skleiłem i myślałem, że właśnie tak to wygląda i że tędy droga. Okazało się, że taką dosyć istotną rzecz musiałem w głowie przestawić, nad którą pracowałem przez parę lat, żeby ten koncept dotarł i się okazało, że ting, mogę śmiało to zostawić i pójść w drugą stronę. I jak na ironię okazało się, że najtrudniejszy był moment zdecydowania się, że sorry, to nieważne, ile lat zajęło ci zrozumienie.
Tak sam ze sobą rozmawiałem.
[01:44:46] - Tak, tak.
[01:44:46] - Nieważne ile lat, ile energii, ile eksperymentów zajęło ci dojście do tego momentu. Zrozum, człowieku, to nie działa w ten sposób. To jest coś zupełnie innego. I najgorsze było właśnie pogodzenie się z tym wszystkim. Tyle lat na marne. Znaczy nie na marne, bo tu nie ma nic na marne. Właśnie fenomenem jest to, że właśnie te poszukiwania-
[01:45:05] - Ale jest taki w głowie mechanizm właśnie myślenia o tym w ten sposób, że zmarnowałeś jakiś czas. No nie wiem.
[01:45:16] - Jest coś takiego w tej cywilizacji, bo ona tak zawsze-
[01:45:18] - Odruch taki. Wydaje mi się, że odruch, bo ja nie mam z tym problemu już od jakiegoś czasu. Wiem, że to właśnie tak działa i nie kopię się z tym.
[01:45:31] - Też jakoś niespecjalnie, aczkolwiek czuć było nostalgię, taką lekką nostalgię, że wow. Nawet nie jest kwestia straty czasu ani tych rzeczy, bo zupełnie nie kalkuluję tego akurat w ten sposób. Szczęśliwie właśnie straciłem ten czas, bo gdyby nie te poszukiwania, to nie dotarłbym do tego momentu, w którym jestem teraz. To była ta droga, bo innej nie było. Ale ciekawe było to poczucie nostalgii, takiej, że nagle odchodzi cały stary świat. I co jeszcze dosyć istotne dla mnie w tym wszystkim, konsekwencje. Bo tu się okazuje, że rozumienie jednego elementu pociąga za sobą zrozumienie wszystkich pozostałych elementów, przez co jeżeli gdziekolwiek jeszcze była szansa, że ja sobie gdzieś tam w rogu zachowam jakieś takie swoje zwyczajowe odruchy, że gdzieś tam upcham w rogu, ale tą jedną rzecz będę robił po staremu, tak wiesz. Żeby się czuć bezpiecznie albo coś w tym stylu. To się okazuje, że taka wymiana jest tak radykalna, że właściwie wymywa wszystko i wymaga bardzo konsekwentnego myślenia. Wszystko musi być logiczne ze sobą, spójne ze sobą.
Może w ten sposób, bo nie wiem, czy tutaj logika jest dobrym słowem, ale musi być ze sobą spójne.
[01:46:37] - Tak.
[01:46:39] - To jest coś, co jest też związane z takim oglądem świata, takim oglądem rzeczywistości, że na przykład moje działanie, jak kupuję jakiś produkt, to też generalnie powinno być spójne. Jeżeli kupuję produkt, który tak jak wspomniałem wcześniej, wysadza pół świata w powietrze, to może się zastanowię nad tym. Może raczej go nie kupię. Może pomyślę, jak zrobić tak, żeby dostać to samo w taki sposób, żeby nic nie wysadzić w powietrze. Jeżeli oczywiście muszę. Bo tu jest pytanie w ogóle-
[01:47:05] - Czy musisz?
[01:47:06] - Czy muszę? Bo się okazuje, że przy innym systemie obsługi tego świata dookoła może być tak, że nie będziemy potrzebowali masy rzeczy, które teraz wydają nam się niezbędne. I nagle te gigantyczne ilości problemów, które dzisiaj zaprzątają głowę wszystkim futurystom myślącym o przyszłości, okażą się kompletnie bez sensu. Jak zwykle. I tak właśnie może być. To ja myślę, że kończymy, proszę pana.
[01:47:36] - Tak, ja myślę, że tak. Że co najmniej pora na koniec, jeśli nie na muzyczkę.
[01:47:41] - Ja myślę, że i na muzyczkę, i na koniec. To ja rozłączam. Dziękuję więc za towarzystwo w tej mojej galopującej olśnieniem refleksji.
[01:47:51] - Tak, tak, cała przyjemność po mojej stronie.
[01:47:54] - Dzięki wielkie człowieku. Zapraszam na wieczorową porę jakby co.
[01:47:58] - Jak najbardziej. Do usłyszenia.
[01:48:00] - Do usłyszenia. To książę Edward. Tak się rozfilozofowaliśmy na ten temat. Na temat systemu obsługi wszystkiego. To wszystko to jest świat dookoła. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział. A system obsługi? No właśnie. Zostawiam cię, człowieku, zatem z tym systemem obsługi. Pomyśl sobie nad tym, jak będziesz miał chwilę, ochotę i czas.
Jakby coś ja zapraszam, jeżeli słuchasz tego na żywca w sobotę w Radiu Na Fali albo w Radiu Paranormalium to przeskakuj na Radio Na Fali na wieczorową porę. Zapraszam cię serdecznie jeszcze przez jakiś czas przy mikrofonie troszkę porozmyślać na te wszystkie tematy. I tyle. A tymczasem dziękuję wielce za słuchanie. Zapraszam do wspierania radia i dziękuję wielce wszystkim, którzy wspierają radio. Szczególnie teraz, pod koniec roku. Także namaste. Wielkie dzięki. Peace and love ludzie. Wielkie podziękowania z serca.
I fajnie, że człowieku słuchałeś, że znalazłeś czas, żeby wpaść i posłuchać tej refleksji na temat różnicy pomiędzy technologiami. Takiej dosyć prostej różnicy. Żadne tam skomplikowane rzeczy, żadne tam poziomy, żadne tam teorie, tylko taka prosta rzecz. Albo system obsługi wszystkiego jest taki, że nawet go nie zauważamy i czujemy się jak ryba w wodzie. Albo system obsługi tego wszystkiego jest taki, że a to strzyka w plecach, a to łamie w kościach. A to za mało tego, a to za mało tamtego. Myślę, że za tym wszystkim podąża rzeczywista forma funkcjonowania z tą energią, z tą informacją, czyli używanie intencji, używanie myśli. Ale o tym może innym razem dokończę troszkę bardziej konkretnie, bo są bardzo ciekawe technologie i w ogóle cały ten świat nowoczesnych technologii dokładnie będzie oparty właśnie na naszych myślach. Tak jak wspomniałem wcześniej, wygląda na to, że innej opcji tu nie ma. Ta droga się rozdwaja.
Jest dróżka w lewo, technokratyczna, transhumanizm, kolejny zestaw maszyn i jest prosta droga, która prowadzi gdzieś w piękny krajobraz. I to jest ta niekontrolowana technologia, związana z odczuwaniem, emocjami, ludzką myślą. Zupełnie inny pomysł na obsługę wszystkiego. I to tyle, proszę państwa. Zostawiam cię, człowieku, z tą refleksją. Sam siebie też zostawiam. Do usłyszenia następnym razem. Zapraszam, bo czasami zapominam, ale zapraszam cię, człowieku, żebyś wpadł jeszcze do archiwum Radia Na Fali i tam poszperał troszeczkę po owym archiwum, poszukał sobie. Są różne podcasty. Ja zapraszam cię w środę do Radia Na Fali.
Książę Edward będzie w „Etykiecie zastępczej” u siebie, prosto znad strumyka. Ja natomiast w czwartek. Także zapraszam serdecznie. W sobotę oczywiście z sportem się pojawię jak zwykle, a w piątek przed sobotą, czyli za tydzień kolejna „Teoria chaosu” albo i nie. I don't know. Pytajcie Michała, ale generalnie powinna być „Teoria chaosu”. Także człowieku, wiedz, że tu się coś dzieje i oprócz tego wszystkiego dzieje się „Czas snów Grzegorza”, który za chwilę się pojawi w troszkę większej ilości. Ja tu obrabiam troszeczkę te wszystkie sny, także chwila cierpliwości i to wszystko trafi do twojego ucha. Zatem do usłyszenia następnym razem i zapraszam na wieczorową porę, człowieku, do Radia Na Fali, tu i teraz, w ten sobotni wieczór. No.
[01:52:00] - To think for yourself and question authority