[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:06] - Czy już zakwestionowałeś autorytety? I ty też? Cześć, w Radiu na Fali mówi do ciebie Tomek, czyli ja. Hiperprzestrzeń, kolejny odcinek, kolejna sobota. Dzisiaj z nabiegu prosto do mikrofonu. Dobrze się nie spóźniłem. Oczywiście nie zdążyłem sobie zrobić ani herbaty, ani nic, ale mam wodę. Zostałem tu, człowieku, z tobą przez parę chwil. Jak zwykle w sobotę wieczorem w Radiu na Fali. Myślę, że wszyscy doskonale wiedzą, że to jest Radio na Fali.
Co jeszcze chciałem powiedzieć, człowieku? Pozdrowienia oczywiście dla wszystkich mecenasów Radia na Fali. Peace and love, człowieku, za wspieranie radia. Peace and love. Wielkie dzięki. Tym bardziej że to koniec roku i to z reguły jest moment, gdzie gotówka się przydaje. Tak że wielkie dzięki. I tobie wielkie dzięki, człowieku, który jeszcze nie wsparłeś radia, ale zamierzasz to zrobić za parę chwil. Tak że z góry wielkie dziękuję wszystkim wspierającym ten projekt, bo to kolejny rok astronomiczny i projekt dalej funkcjonuje. To już chyba czwarty rok czy chyba piąty będzie.
I don't know. Już się pogubiłem w tym wszystkim, jak długo leci ten brazylijski serial o nazwie „Radio na Fali”. Właśnie tak jak chyba kontra do brazylijskiego serialu. A może nie? A może właśnie to jest prawdziwy brazylijski serial? Kto to wie? Dzisiaj się troszkę byczę. Dzisiaj zawinę kilka rzeczy do kupy. Pozbieram kilka różnych rzeczy, o których ostatnio tutaj rozmawiałem. Bo też z biegu, prosto z wielu spraw.
Drogi słuchaczu i ty, droga słuchaczko, jeżeli czekasz na ostatnią „Hiperprzestrzeń” i na te wszystkie downloads, które mają się pojawić i ściągnąć, takie jak „Zastępczo”, „Czas Snu” i tak dalej, to mam nadzieję, że za parę chwil się to wszystko pojawi w archiwum. Ja tu jestem przygruzowany życiowymi zajęciami egzystencjalnymi i nie tylko. Po prostu życiem, jak to się mówi. I się okazało, że kompletnie wybiło mój wolny czas na orbitę. Przypomniałem sobie stare powiedzonko: time is money. Trochę tak to zdrożniało. Tak że jeszcze chwila. Ja się ogarnę za parę chwil i to wszystko się pojawi w archiwum. Tak że dzisiaj absolutnie live. Możesz tu wpaść, posłuchać.
Możesz zadzwonić: radionafali.com. Oprócz tego „Hiperprzestrzeń” jest retransmitowana w Radiu Paranormalium i jeszcze innym radiu. Zapomniałem nazwy. To jest taki projekt, który odpalił autor „Czasu Snu” i nie pamiętam adresu internetowego. Na pewno się pojawi i na pewno wklei na czata. Pozdrawiam tutaj serdecznie Grzegorza, który opowiada normalnie sny. Za chwilę się pojawią kolejne sny, bo dostałem paczkę. Jeszcze nic nie zdążyłem z tym zrobić, rozpakować i tak dalej. Tak że dzisiaj nie będzie zbyt wielu klasycznych, stałych punktów programu w Radiu na Fali w sobotę wieczorem, bo ja dziś jestem, tak jak ci tu mówię, człowieku, kompletnie nieprzygotowany. Znaczy jestem przygotowany.
Do wszystkiego jestem przygotowany. Przede wszystkim jestem przygotowany przez całe swoje życie do tego, żeby umrzeć w każdym dowolnym momencie. I myślę, że ten fakt i to przygotowanie czyni mnie przygotowanym do wszystkich rzeczy, które stoją przede mną albo jakoś tak. Tak że dzisiaj, człowieku, się troszkę porelaksuję, pozapinam kilka wniosków w jedną zgrzebną całość. Ostatnio troszkę pewnie wspomnę o Keshe, bo to też jest jeden z głównych powodów, dla którego jestem między innymi taki zajęty troszeczkę, bo zajmuje troszkę czasu ogarnięcie kilku spraw przy tym. Tym bardziej jeżeli robi się coś więcej niż tylko to, co każe instrukcja. O tym wszystkim dzisiaj troszkę pogadam. A ty jak chcesz zadzwonić, dziewczyno i chłopaku, to radionafali.com. Taki jest adres na Skypie. Ja tu jestem obecny absolutnie live.
Jest sobota wieczorem. Na imię mam Tomek. Dzwoń, jak chcesz zadzwonić i pogadaj ze mną. Mam trochę fajnej muzy, której nie udało mi się ostatnio puścić. Tak że nawet szczęśliwie się złożyło, że jestem kompletnie w proszku. Nawet chyba w takim ultraproszku, nanoproszku. Tak że dzisiaj jestem w nanoproszku i się okazało, że ten proszek był chyba zaplanowany przez mamę naturę, bo ja tu się okazuje, nie do końca jestem właśnie w tym nanoproszku. Mam tu przygotowaną całkiem niezłą muzę. Jeden numer w takiej wersji, której jeżeli znasz ten band, jeżeli znasz tą muzykę, znasz ten utwór, to myślę, że będzie to ciekawa propozycja na sobotni wieczór. Tak że człowieku, zostań tu ze mną.
Co jeszcze chciałem powiedzieć? Co chciałem? Ogłoszenia, jakieś ogłoszenia. Z ogłoszeń tylko tyle, żebyś pamiętał, słuchaczu i ty słuchaczko, wpaść czasami do archiwum Radia na Fali. Jeżeli się zastanawiasz, co tu w ogóle jest grane, o czym ci ludzie mówią, o co tu w ogóle chodzi, zawijaj do archiwum. Nie w tym momencie, bo ja tu jestem live, tak że byłoby bardzo nieelegancko z twojej strony. A elegancja Francja. Znaczy jakoś tak. Radio Dreamtime tak się nazywa radio, które aktualnie prowadzi Grzegorz, oprócz oczywiście tego, że „Czas Snu” w Radiu na Fali. Tak że droga słuchaczko i drogi słuchaczu, dodatkowa opcja w polskim internecie rośnie.
Po czasach, kiedy nic nie było, pojawia się coś. I bardzo dobrze. Dobrze, że coś się pojawiło. Świeża rzecz. Zapraszam serdecznie. Jest tam coś do słuchania. Przede wszystkim myślę, że sporo rzeczy z Radia na Fali. Tak że anyway, polecam sobie spenetrować Radio Dreamtime tak się nazywa. Domena to jest youby przez y juby.panelradiowy.pl/radio. Tak to się nazywa.
Link jest na czacie Radia Nafali. Właśnie, bo ja zawsze zapominam. Jestem na czacie Radia Nafali. Dzisiaj jestem taki troszkę wstrząśnięty, zmieszany, w nanoproszku. Także będę sobie siedział i odczytywał tego czata. Będę tu sobie siedział z tobą, człowieku i do ciebie mówił. A ty jak chcesz zadzwonić, tak jak mówiłem, dzwoń. I mam jeszcze jedną rzecz, ale to za chwilę powiem. To może powiem teraz. To może teraz już będzie ta chwila.
Zróbmy tą chwilę teraz. Dobra, to robię tą chwilę. Jeżeli wskoczysz na czata Radia Nafali, ja tu wkleję jeszcze raz. Pojawiła się taka rzecz dla wszystkich tych, którzy teraz siedzą z tematem generatora Keshe, bo jest tam kilka rzeczy, które wymykają się percepcji. Jak się posłużę zwrotem, którego używa Mr Keshe: monkey see, monkey do, czyli małpa widzi, małpa robi. Czyli powtarzasz to, co widzisz, bez zrozumienia tego, o co w tym wszystkim chodzi. To jest taki obrazek, który wyjaśni, jak to skręcać, bo jest tam kilka takich rzeczy, na których wszyscy się lubią zawiesić. Może nie wszyscy, ale sporo ludzi lubi się zawiesić, bo ze zdjęć, z instrukcji nie do końca wydaje im się to jasne. To jest takie troszkę ułatwienie i ukłon w kierunku wszystkich składaczy tego urządzenia. Także zapraszam serdecznie na czat Radia Nafali.
Tam jest link. Wkleiłem linka i to jest obrazek. Także proszę bardzo tam zaglądnąć, kliknąć sobie na obrazek. Jeżeli sklejasz to urządzenie i teraz człowieku będziesz wiedział jak to skleić. Obrazek został zrobiony tutaj w Radiu Nafali przeze mnie. Także wszystko jest, mam nadzieję, poprawnie. Spokojnie, było sprawdzane konkretnie przez paru ludzi, nie tylko mnie. Ale to może o tym wszystkim później, bo ta cała moja historia, jak zwykle moje spotkanie z tobą człowieku, dobrze, by się jakoś fajnie zaczęło, jakimś fajnym dźwiękiem. A dzisiaj mam naprawdę fajny dźwięk ze sobą. Dobry dźwięk, ciekawy dźwięk, znany dźwięk, sławny dźwięk.
Światowy można by powiedzieć. To co? Zaczynamy. To posłuchajmy. No i to koniec. Szkoda, bo numer jest taki, że może lecieć w nieskończoność. Taka piosenka. Myślę, że wszyscy rozpoznali. Numer nazywa się oczywiście „Lithium” i jest to Nirvana. Wszyscy się doskonale to znają, ale ta wersja tak zdubowana, slow motion, slow time.
Doskonała rzecz. Ja tymczasem tu powoli nabieram zanurzenia z tymi swoimi tematami dzisiejszymi. Ale tak troszkę dzisiaj takie refleksje, takie w ogóle holistyczne refleksje i to z okazji siedzenia przy urządzeniu i w ogóle tak zwyczajnie, jak zwykle w życiu człowieka zwykle są jakieś refleksje. Są tacy ludzie, którzy twierdzą, że nie mają refleksji. Ale to nieprawda. Oni się po prostu boją. Jedną z takich refleksji, która ostatnio gdzieś tam kursowała troszeczkę w okolicy, poniekąd rozmowy i nie tylko. Jak zwykle życie człowieku. Ty też chodzisz, rozmawiasz z innymi ludźmi i ty dziewczyno też. Każdy to robi.
I temat strachu się pojawił. Jak pojawił, bo to są rozmowy o jakichś tam technicznych historiach. Mówiąc tak zwyczajnie po ludzku, pojawiło się trochę nowych rzeczy w okolicy, trochę nowych tematów. No i miło się zrobiło, ale dla niektórych się zrobiło miło, a dla innych się zrobiło bardzo nerwowo. I to w ogóle jest taka sytuacja, która z reguły wydarza się w takich momentach, kiedy jednym robi się miło, a drugim nie wiadomo dlaczego, w tym samym momencie i z tego samego powodu robi się gorąco pod tyłkiem i nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Widzimy tą całą historię dookoła. Ja się tak przyglądam troszeczkę ostatnio historii związanej z tym, co się dzieje. Trochę też z substancjami dookoła, to o tym mówię w Substancjach i tak dalej. À propos odwiedzania archiwum Radia Nafali i nie tylko, to tam jest Substancja, która się tu pojawia w czwartek i w przyszły czwartek jest już ostatni odcinek, dwunasty Substancji. Także jeżeli nie słuchałeś do tej pory to dałeś.
Człowieku, przegapiłeś ciekawe opowieści. Ale nie martw się, wszystko jest w archiwum. Oprócz tego być może, jeżeli zdążysz, trafisz na ostatni, dwunasty odcinek. I tak przy okazji taki skok robię na kasę z tymi tematami. Kasa z tematami. Tam jest taka historia związana z MDMA i o tym pewnie więcej powiem w ostatnim odcinku. Chociaż ja wiem, czy aż tak dużo jest do powiedzenia na ten temat, skoro cała dokumentacja medyczna jest ogólnie dostępna. Oczywiście w języku angielskim, tak, to prawda. I zawsze jest ten nieustanny problem, co zrobić, kiedy coś nie jest w języku polskim. A się okazuje, że masa bęcwałów, która twierdzi, że na czymś się zna i że wie jak jest, mówi, że jest zupełnie inaczej.
Powołując się na angielskojęzyczne źródła, które mówią coś zupełnie innego. To się czasami zdarza w każdym miejscu na świecie, nawet w tym samym kraju, w tej samej strefie językowej. Bywa. Interpretatorzy, interpretacja to jest pokłosie tej parszywej, szalonej cywilizacji, która właśnie schodzi. Owa interpretacja, szkolenie się jako kolejny interpretator. Tu nie trzeba interpretować. Ale wracając do tej historii z MDMA, czyli substancji, która jest aktualnie uznawana z powodu na badania medyczne, takie nawet w warunkach kontrolnych, za najlepsze aktualnie lekarstwo na świecie na tak zwany zespół stresu pourazowego. Zespół stresu pourazowego to jest taki moment, kiedy jako żywa istota skrzywdzimy kogoś i to konkretnie skrzywdzimy. I wtedy krzywdzimy też siebie i część nas umiera. A jeżeli zabijemy kogoś, to tak jak powiedziałem, zabijamy część siebie i to tą większą część, a nie mniejszą część.
Wszyscy ci dzielni, kolorowi chłopcy, którzy są tacy bardzo odważni w gadce i chcą tu komuś nastukać i w ogóle chcą bronić ojczyzny, bo ktoś im sprzedał taki kit, że jest zjawisko pod tytułem ojczyzna i że trzeba komuś odstrzelić głowę, bo jest ojczyzna. Srojkczyzna, ojczyzna. Tak bym to nazwał. Nie ma czegoś takiego. Nie ma. Jest tylko jedna planeta i jest taki moment, że człowiek zapomina o tym, że ta istota po drugiej stronie jest też żywą istotą, taką samą jak on, która też ma istoty, które ją urodziły, wychowały i być może jest kimś dla innych istot. I z tego powodu, że ma jakiś koncept w głowie, robi jakieś szalone historie i zabija drugiego człowieka, po czym wraca z tej wojenki ze stresem pourazowym. To jest bardzo poważny problem, ponieważ ten stres pourazowy to jest chęć zabicia siebie. To jest taki syndrom samobójcy, który się włącza, kiedy zrobisz komuś krzywdę, kiedy w ogóle robisz komuś krzywdę, kiedy komuś okłamujesz, kiedy w ogóle robisz wszystkie te gówniane, parszywe rzeczy, to czy chcesz, czy nie, budujesz w sobie stres pourazowy. Taka zwykła banalna historia.
Nie ma to nic wspólnego z czary-mary. Piąta, szósta świadomość napędzana kwantowo w polu serca. Stary, daj sobie spokój z tym kitem. Chodzi o bardzo prostą historię. Wszystko, co produkujemy, jesteśmy tym, kim jesteśmy, jest rezonansem. I jeżeli wzbudzasz jakieś działanie, coś robisz, w tym przypadku wykonujesz jakąś czynność, inną rzecz masz w głowie, czyli kogoś oszukujesz. Mówisz jedno, robisz drugie albo odwrotnie robisz jedno, a mówisz drugie. Cokolwiek. W każdym razie te dwie sprawy się nie zgadzają. To w tym momencie tworzysz dwa rezonanse, które powinny być jednym i te rezonanse zaczynają wpadać na siebie.
Tworzysz coś w rodzaju dwóch przeciwstawnych, tworzysz dwie przeciwstawne postacie w swoim własnym organizmie, dwa przeciwstawne ładunki energetyczne i te dwa przeciwstawne ładunki energetyczne zawsze wprowadzają dysonans. Możesz powiedzieć energetyczny, plazmowy, duchowy, cokolwiek. Jest to po prostu naturalnie dysonans. Drzewo nie rośnie korzeniami do góry, tylko korzeniami w dół. I jeżeli na jedno drzewo nałożysz drugie drzewo do góry nogami, to właściwie i jedno i drugie cienko skończy. Życie jest tak skonstruowane, że pewne numery nie przechodzą i chyba dobrze jest sobie zdawać z tego sprawę. I cała ta historia ze stresem pourazowym właśnie bierze się stąd, że jedno robimy, drugie myślimy, a trzecie mówimy. Już kompletna dychotomia czasami. Polityka tak to się nazywa, strategia i tak dalej. Wszystkie te historie związane z naszymi oczekiwaniami.
I stąd się to bierze. Im więcej tego shitu w życiu, im więcej takiej niezgodności, tym większy stresik. A każdy stres jest tak zwanym stresem pourazowym. Czy on jest mały, czy jest duży, czy wynika tylko z tego, że chodzisz codziennie do pracy na osiem godzin i tam się katujesz człowieku i tam doznajesz stresu pourazowego. Wracasz z pracy i masz problem, żeby się pozbierać, bo chcesz kogoś zatłuc spinaczem do papieru albo coś w tym stylu. Niektórzy tak mają. Ja szczęśliwie tak nie mam. Mam nadzieję, że ty też jesteś okej. Ale tak bywa. W każdym razie jest to piękny przykład klasycznego stresu, jak to wszystko idzie do głowy.
Jak niezgodność tego, co ja mam w głowie z tym, co robię, wysyła mnie na taką gównianą orbitę, z której naprawdę jest bardzo ciężko wrócić. A jeżeli jeszcze przy tej okazji ktoś wpadnie na jakiś chory pomysł, żeby z powodu jakiejś popapranej ideologii albo jakiejkolwiek ideologii, jakiegokolwiek dogmatu, który nie został zrodzony z istoty żywej. Na tym polega różnica. Rzeczy prawdziwe są zrodzone z żywej istoty. Iluzje, dogmaty, teorie to jest tylko koncepcja zrodzona z głowy. Prosta historia. Tutaj naprawdę nie trzeba się zastanawiać co skąd pochodzi, co jaką ma ważność i jaką ma hierarchię. Wiadomo, że istota zrodzona z żywej istoty jest esencją, jest sensem naszego życia. Prosta historia. Jak ktoś podejdzie do ciebie i strzeli ci centralnie tak w tubę, że się zawiniesz, to bardzo szybko poczujesz to, że ktoś zingerował twoje prawo do bycia istotą na tej planecie.
Także zasada jest prosta nie robić tego nikomu i nikt nie robi tego tobie. I na tym to polega. Jak się uwierzy w ideologię pod tytułem ojczyzna, religia, ideały sierpnia i tak dalej, całe to gówno, to bardzo łatwo wylądować w takiej sytuacji, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdzie wszystko jest bardzo mocno spolaryzowane, poustawiane i cały ten biznes związany z korporacjonizmem, z tą cywilizacją jest tak ukierunkowany, że najlepszą metodą dla na przykład takiego chłopaka, który generalnie daje sobie radę z przebiegnięciem paruset metrów i potrafi zrobić parę przysiadów jakoś tak, czy jakoś tak, albo jakoś tak To daje się mu taką opcję: „Hej stary, wpadnij do armii, posłużysz troszeczkę”. To jest najlepsza metoda na zarobienie na kredyt. Tak jest przynajmniej w Anglii. Jeżeli pójdziesz do wojska, to dostajesz piękny socjal po skończeniu iluś tam lat pracy w wojsku. Stać cię na studia, stać cię na raty za mieszkanie. Poza tym rzeczywiście musisz ruszyć dupę, polecieć do Afganistanu albo Iraku, głównie teraz do Afganistanu, na jakąś misję, jakąkolwiek. I z reguły to nie jest jedna misja. Musisz bemnie trzy czy jakoś tak.
Po drodze musisz jeszcze zaliczyć obozy szkoleniowe w Afryce, gdzie stajesz w szeregu i kolesie wyciągają szczepionki i każdy dostaje potężną dawkę szczepień, żeby go szlag nie trafił. Nie wiem, czy przypadkiem nie jest tak, że oni tam kombinują, że przecież i tak nie dożyje osiemdziesiątki z tą szczepionką, także nie trzeba będzie mu nic wypłacać. Szybko zejdzie, skończy misję na polu chwały i to wszystko naszych kosztów. I jesteśmy wygrani, że tak powiem, z kasą. Tak to troszeczkę wygląda. No ale ci chłopcy i nie tylko, i wielu z nas wraca z takich sytuacji mocno popaprani, bo zrobią komuś krzywdę. A jeżeli zabijesz kogoś, no to w tym momencie jedyna opcja, jeżeli się nie wyleczysz, to taka, że możesz poszukać sobie wysokiego wieżowca albo dużego mostu, albo coś w tym stylu, bo nic innego ci nie pomoże. Możesz spróbować różnych terapii, ale właściwie zarówno te farmakologiczne, jak i te, które polegają na tym, że klepie cię po plecach i mówi: „Wpadnij w przyszły czwartek o 18:00. Znowu porozmawiamy o twoim problemie”, to lepiej się klepnąć czymś konkretnym, tak że już lepiej nie wstać. W sumie nie ma innej opcji przy takim dużym, zaawansowanym stresie pourazowym, szczególnie po tym, jak się kogoś zabije.
Znane są patologom w medycynie przypadki ludzi, którzy zajmowali się zawodowo zabijaniem innych, czyli płatni mordercy. Okazuje się, że ci ludzie mają bardzo krótkie życie. Jest tam niewiele postaci, które w historii dziejów jakoś tam przeżyły tą całą historię swojej kariery zawodowej i były całe i okej. Niewielu było takich psychopatów. To już naprawdę trzeba być mocno pogiętym człowiekiem albo to już się nie jest człowiekiem. Generalnie standard jest taki, że każda sytuacja, w której ktoś zabił kogoś, automatycznie powodowała, że morderca po jakimś czasie zaczynał świrować, wariować. Klasyczny numer związany ze wszystkimi wojnami, II wojną światową, przede wszystkim I wojną światową. Zapełnione szpitale psychiatryczne dorosłymi mężczyznami, którzy na widok sznurówek potrafią się rozpłakać i wpadają w taką katatonię na przykład. I tak siedzi przez trzy dni człowiek i się kiwa w jedną i w drugą stronę. I co się dzieje?
Co się dzieje z ludźmi? Właśnie to jest stres pourazowy. I z tym MDMA i stresem pourazowym jest taka historia, że oczywiście jeżeli ja wezmę MDMA albo ty dziewczyno i ty chłopaku też w zaciszu swojego domu albo jakoś tak w lesie i będziemy się dobrze czuli i sobie zrobimy taką terapię, to oczywiście jest to nielegalne i nie mamy prawa tego robić. Natomiast chłopcy, którzy wracają po mordowaniu innych ludzi, mają taką furtkę, że jest taki program robiony przez Fundację Maps, która wzięła troszeczkę system pod włos. Przynajmniej taki mają pomysł, a tu nie chcę tego za bardzo oceniać. Ja nie do końca w to wierzę. Taka jest moja opinia. I podają MDMA tym żołnierzom. Oczywiście ani ja, ani ty nie mamy szansy jak zwykle załapać się na taką terapię ani z tego skorzystać, bo zanim wylądujemy w opcji, że będziemy mogli o tym pomyśleć, musielibyśmy się zapisać do armii, zabić kilku ludzi i dopiero wtedy ten system oferuje dla nas lekarstwo. Dopiero wtedy, jak wykonamy swoją samobójczą misję i pozabijamy jakieś żywe istoty, wtedy możemy się leczyć.
I to troszkę tak wygląda z tym strachem cywilizacyjnym. Właśnie, strach cywilizacyjny, bo normalnie to MDMA jest traktowane przez wszystkie media, może nie w każdym kraju i nie wszystkie media, ale takie główne, mainstreamowe jako coś niebezpiecznego, coś, co powoduje, że młodzież wariuje, skacze z dachów, robi niesamowite rzeczy. Generalnie doprowadza świat na skraj szaleństwa. Ja tu mam takiego dżentelmena teraz na czacie, który twierdzi, że sny świadome są niebezpieczne. Ja to zawsze mówię, że jest taka kategoria ludzi, która boi się nawet własnego cienia i jak taki człowiek zamknie oczy, to dla niego zawsze jest niebezpiecznie. Ja się zawsze śmieję, co by było, gdybym wziął takiego dżentelmena, zaprowadził do takiego porządnego lasu, takiego solidnego lasu, takiego, że się idzie tak troszeczkę do tego lasu i tam trzeba wejść do tego lasu tak, że już człowiek nie za bardzo wie, w którym kierunku idzie, bo już zachodzi słońce i tak w środku lasu usiąść i wtedy zobaczymy, jak lęki wychodzą z człowieka. Bo las to jest takie piękne miejsce w nocy, szczególnie z tymi wszystkimi zwierzakami, które czasami stoją obok i się zastanawiają nad tym, czy nie skorzystać z tej opcji na dodatkową kolację. Właściwie taki deser po kolacji, ale to już inna historia. Każdy oczywiście z nas może stać się takim deserem albo obiadem, jeżeli wyląduje w odpowiednio dzikim lesie. Bywa, bywa.
Czasami też niektórzy lądują na talerzach, naszych talerzach jako obiad. Ja akurat mięsa nie jadam, także za bardzo jestem pozbawiony tej historii, przynajmniej w tym momencie. Ale wracając do tej całej opowieści, bo to się wszystko sprowadza do strachów i lęków. I tak w tym tygodniu troszeczkę obserwuję te takie zachowania, jak to w ogóle wszystko funkcjonuje i tak dalej, i tak dalej. Ja mam tu świetną historię do obserwowania tego zjawiska, ponieważ jest taki element technologiczny w moim życiu, można powiedzieć hobbistyczny i coś tam sobie zawsze dłubię i składam, o czym tu czasami opowiadam. No i teraz siedzę nad taką technologią. Technologia oczywiście nazywa się plazmowa I pochodzi jak najbardziej z fundacji Keshe'go. Jest to fascynująca rzecz, przynajmniej dla mnie. Odpalłem dziewczyno i chłopaku. Po prostu zniknąłem w odmętach tej opowieści.
I bardzo dobrze. Ktoś musi w tym zniknąć. Ja się doskonale czuję na zniknięcie w tym temacie. Także śledzę, robię przede wszystkim, bo to śledzenie to nie ma co tu śledzić. To jest taki temat eksperymentalny dla wszystkich tych, którzy generalnie czują w sobie szalonego naukowca. Ja czuję ich chyba paru. I robię to, co robię. No i tu też była taka zagwozdka z kilkoma elementami technologii, bo są świetnie opisane. I teraz jest pytanie, jak to komuś wytłumaczyć, bo się pojawiła taka potrzeba, żeby przekazać to trochę dalej, bo oczywiście nie ma polskich tłumaczeń tych rzeczy, a tłumaczenie całej historii na temat plazmy tutaj nazbierałem przez parę lat. Tłumaczenie iluś tam książek i tłumaczenie prac naukowych i tłumaczenie opisów eksperymentów.
Zebrałoby się tego naprawdę sporo i to myślę, że chyba tak z pół ciężarówki. No nie dałbym rady. Absolutnie. Kompletna abstrakcja. Taka sztuczka jest absolutnie nie do wykonania. No i trzeba było się zastanowić, przynajmniej ja wpadłem na pomysł, że trzeba się zastanowić, jak zrobić to tak, żeby to było komunikatywne, czyli zrobić do tego jakiś taki dodatkowy opis, który też mi się przyda. I właściwie ten cały opis pojawił się dzięki takiej właśnie fajnej sytuacji, że pojawi się człowiek i ja się pojawiłem w tym samym miejscu. Pojawiliśmy się we dwójkę, po czym zaczęliśmy dyskutować. Połączenie kilku drutów na krzyż. Jak to zrobić tak, żeby było poprawnie?
Mieliśmy schemat, trzeba było to okiełznać i zrobić. A schemat, jak się okazało, o ile dla mnie w sumie bardzo łatwy poniekąd, to nie dla każdego, bo jest troszeczkę z innej bajki. I o ile mi jest łatwo, bo tam śledzę ten temat już nie od dziś, no może nie to, żebym robił się jakiegoś emeryta i bohatera, co sobie przypnie parę orderów, no ale po jakimś tam czasie zderzania się z tematem człowiek się uczy. Ja już się zwyczajnie nauczyłem. Nic więcej, żadne bohaterstwo. I miałem okazję zauważyć, że człowiek, który na świeżo wskakuje w temat tak kompletnie bez przygotowania, nie ma takiego backgroundu jak ja, przynajmniej jeszcze w tym momencie ma dosyć poważny problem z ogarnięciem właśnie tego rysunku. I to nie tylko on, bo ludzie, którzy gdzieś są nawet w połowie drogi i już kumają, o co w tym wszystkim biega, dalej mają problem z niektórymi schematami, rysunkami i tak dalej. Tą całą częścią edukacyjną. Bierzesz książkę, czytasz kilka zdań i zastanawiasz się, o czym ten człowiek mówi. Czy on zwariował?
I trochę tak to wyglądało. Także trzeba było siąść i porobić takie rysuneczki do tego wszystkiego, żeby wytłumaczyć człowiekowi na żywca. No i jak zostały zrobione rysuneczki tutaj, na tym stole, przy którym właśnie siedzę, mówiąc do ciebie, to okazało się, że ten rysuneczek wart miliona słów, jak to zwykle w życiu. No i oczywiście był taki zwykły podręczny szkic i tak dalej, i tak dalej, ale przydał się. Wszystko stało skręcone tak, jak należy, wszystko poszło tak, jak miało pójść. No i ja zostałem z tym tematem. Samopas. Gość wrócił do siebie. Ja tak siedzę, siedzę, się drapie po głowie i myślę kurczę, patrzę na ten rysunek, mówię nie, no to ja zrobię tak normalnie, żeby ten rysunek był taki jeszcze dla ludzi, bo to, że rozrysowałem jednemu człowiekowi, to jakby nie zmienia sprawy, to właściwie nic nie zmienia, bo nas jest trochę więcej niż jedna osoba na tej planecie, która jest tym zainteresowana. Także skoro już jest model, to wystarczy go zduplikować, zrobić ładnie, przygotować, puścić w ludzi, niech sobie korzystają.
No i siadłem i zacząłem robić rysunki tego wszystkiego. Zrobiłem szkice i tak dalej, i tak dalej. Zrobiłem. Zrobiłem w każdym razie. Ale okazało się, że jest tam masa błędów w tym rysunku. No i podążając drogą poprawek tego rysunku, czyli tak po kolei, od początku do końca. Taka cewka, która ma ileś tam zwojów. Jeden wchodzi w drugi, jeden wchodzi w drugi, później wychodzi, przechodzi gdzieś tam trochę jakbyś rysowała labirynt. Albo jakbyś ty rysował labirynt. Dokładnie w ten sposób.
Siedzisz i rysujesz labirynt i nie masz bladego pojęcia, w którą stronę cię to zaprowadzi. Wiadomo tylko, że tam jest koniec. Tu jest początek. Po drodze mamy ileś tam elementów i one muszą być podłączone w konkretny sposób i musisz je narysować tak, żeby człowiek jak na to spojrzy, żeby widział, o co tu w tym wszystkim chodzi. Oczywiście był pomysł. No ale zdjęcia. Przecież mamy dobę cyfrowej fotografii. Przecież zrobimy zdjęcie i na zdjęciu wszystko widać. Się okazuje. Tak, tak, to jest zabawne, ale świat jest pełen paradoksów, że pomimo zdobyczy cudownej techniki cyfrowej fotografii, na tym zdjęciu nic nie widać.
I jest taki element, bo ja mówię o konkretnej rzeczy teraz, ale nie chodzi o techniczne sprawy, bo to jest sobota, także wyluzuj sobie techniczne opowieści. Ja to ci mówię o takich, wiesz, refleksjach intelektualnych proszę pana, koleżanko i kolegi. Takie wiesz, móżdżę się troszeczkę. Absolutnie jest to refleksja humanistyczna, a nie techniczna. Także spokojnie, spokojnie, ale w tej refleksji humanistycznej zaczynem była techniczna rzecz, która nazywa się połączenie cewek w generatorze Keshe'go, który się nazywa Magrav. Po angielsku się nazywa Schematic Diagram Coil Circuit Connection, czyli schematyczny diagram podłączenia cewek. Cewek są dwie. Każda składa się z dwóch, właściwie trzech rurek. Jedna w drugiej, jedna w drugiej. Zamotane, prawda?
Nie, nie będę ci opowiadał, o co w tym wszystkim chodzi. Zrobiłem rysunek właśnie z tego powodu, bo tłumaczenie tego było po prostu abstraktem. Nikt nie był w stanie tego złapać. Nawet ja, jak tłumaczyłem, zastanawiałem się, co ja właściwie mówię. Przypominało to... Właściwie nic to nie przypominało i trzeba było zrobić z tego coś, co przypomina komunikację. No i siadłem. I po tych rysunkach wstępnych, gdzie okazało się, że jest masę błędów, przyszedł czas na poprawki. No i o poprawkach ci zaraz opowiem, bo to historia nie z tej ziemi, bo tu w ogóle były druty w akcji i tak dalej. To jest główny powód, dla którego Właśnie jestem kompletnie wstrząśnięty, zmieszany i jestem w nanoproszku.
Mam taki mess dookoła dziewczyno i ty chłopaku, że jakście zobaczyli, to cud, że się o nic jeszcze nie potknąłem idąc do tego mikrofonu, że udało mi się to rozłożyć. Właśnie laboratorium było w ruchu. Właściwie część mieszkania zamieniła się w laboratorium na dwa dni ostatnie, właściwie trzy dni i trzeba to poskładać, ale póki co nic nie składam. Słuchaj, opowiadam ci tą historię, łapię tu atmosferę laboratoryjną i włączę ci jakąś muzykę i sobie też. Opowiem ci, o co chodzi z tym strachem i tą technologią i tak dalej, bo takie ciekawe refleksje związane z tym, że ten strach się potrafi kryć w takich miejscach i potrafi robić takie psikusy w zupełnie zaskakujący sposób i to każdemu, przede wszystkim mi. Nie wiem, jak ty się z tym czujesz, ale mi się zdarza cały czas. Ja cały czas jestem żywą istotą, która funkcjonuje tu i teraz. Także takie historie bywają, zdarzają się i tak dalej. Co ja mam puścić? Mam taką kolekcję na dzisiaj.
To może po kolei z tą kolekcją, bo się zrobiło troszeczkę zamieszania ostatnio w tych folderach między innymi. Przez te eksperymenty się pojawiło trochę danych, dokumentacji. Dobra, ale koniec gadki o tym, że tu jest bałagan. Dobrze, że ty go nie widzisz. Bardzo dobrze, bo to ponoć nieelegancko przyjmować gości, gdy ma się taki syf. Ale to jest laboratoryjny syf. To przede wszystkim może zróbmy tak: to nie jest syf. To jest twórczy rozgardiasz. Zatem posłuchajmy sobie piosenki, która osłodzi nieco ten rozgardiasz. Na wszelki wypadek.
Taki krótki muzyczny break. Miało być dłużej, ale było krócej. No dobra, ale wracam do tej opowieści. Oczywiście w hiperprzestrzeni, w Radiu Na Fali jak najbardziej, w hiperprzestrzeni retransmitowanej oprócz tego w Radiu Paranormalium i oprócz jeszcze tego wszystkiego retransmitowane w radiu, którego nazwę zapomniałem. Wstyd. Sorry Grzegorzu, sorry, już sobie przypominam. W radiu Czas Snu. Czy ja dobrze mówię? Chyba dobrze mówię. Radio Dreamtime.
Dreamtime po angielsku. Czyli właściwie dokładnie to samo, czyli dream time, czas snu. Tam też możesz tego człowieka posłuchać. A ja wracam do tych swoich opowieści o lękach, strachach, bo ja szczęśliwie nie biegam za nikim z karabinem. Nie jestem psychopatą, który ubzdział sobie, że jest jakimś patriotą, że jest ojczyzna, że jest ideologia, że muszę na kolanach i jestem niewolnikiem jakiegoś cudzego systemu i jeszcze muszę dzielić tą ziemię na kawałki, wbijać flagę. Nie, tak źle nie jest. Szczęśliwie wszystko okej z moją głową. Wracając do tej instrukcji, bo to, co postanowiłem zrobić, to właśnie rysowaną instrukcję jak to wszystko poskładać tak, żeby nie było żadnych granic w komunikacji, nie było żadnych flagowych granic, żeby tu nikt nie robił, że ci wiedzą, tamci nie wiedzą, jedni tam, drudzy tam. Nie ma granic. Wszyscy jesteśmy zrodzeni z żywej istoty.
Chyba że ty nie jesteś zrodzony z żywej istoty, z żywego organizmu. Różnie bywa, ale tak czy siak, mam nadzieję, że się tu dobrze czujesz, istoto zrodzona z kosmosu. I tak wszyscy jesteśmy zrodzeni z kosmosu, tak czy siak. Ale wracając do tego strachu i do tych lęków, można je czasami zauważyć w drobiazgach. Ja je zauważam nawet u siebie w drobiazgach, bo myślę, że każdy z nas tak długo, jak żyjemy w tej cywilizacji, gdzieś tam czasami odprysk tego szaleństwa dostaje jakimś rykoszetem i ono się pojawia w naszym życiu. I do rzeczy. Cały rysunek był gotowy, cały szkic. Padł pomysł opublikowania tego i okazało się po publikacji, ale takiej nieformalnej publikacji, po puszczeniu ludzi do sprawdzenia, chwila czasu na to, żeby się nad tym zastanowić, przyjrzeć, że jest masa błędów na tym rysunku. I powrót do poprawek. Poprawki.
Znowu masa błędów. Poprawki. Znowu masa błędów. I w końcu trzeba było usiąść i zastanowić się, co ja właściwie robię, bo tak ciągle rysuję i ciągle coś mi tutaj wyskakuje nie tak. Ciągle coś jest w ogóle w drugą stronę, a powinno być inaczej. Na szczęście nie jestem sam jeden, bo tu jest taka troszkę grupa, można powiedzieć, ludzi, którzy są zainteresowani tą technologią tak samo jak ja i tworzymy, można powiedzieć, takie centrum badawcze. Dużo powiedziane, ale się schodzimy. Tak, się schodzimy fizycznie, normalnie, w jednym pomieszczeniu. Każdy musi się zobaczyć, podać sobie rękę i tak dalej. Przynieść swoje druty ze sobą raz w tygodniu, skonsultować wszystkie rzeczy, zebrać wszystkie eksperymenty, które robił, podzielić się informacją.
Taki po prostu klimat. Nie wiem, jak to opisać, bo jest na to jakieś określenie, ale jak zwykle zapomniałem. Spotkanie. Ojojoj, co się dzieje? Jest takie spotkanie cotygodniowe, spotkanie technologiczne. Siedliśmy z tym rysunkiem i o ile połowa rysunku jest okej, to ta druga połowa rysunku wyglądała tak, że przerażenie. I teraz trzeba było się zastanowić, co robić dalej, bo oczywiście można olać to wszystko i zostać na takim poziomie, że okej, połowa rysunku jest okej, działa, zostawić sobie. Ale w końcu to ma iść do innych ludzi. Bo jak siedzieliśmy z tym skręcaniem cewek, to nie było żadnego problemu, ale jak zaczęło się wiązanie cewek, to zaczęło się dużo pytań. Jak to wszystko przekładać, w jakiej kolejności?
Wszystkie te druty mają ten sam kolor. Cholera, co tu z tym wszystkim robić i jak to działa? I tak sobie uświadomiliśmy bardzo szybko, że właściwie idealna opcja jest taka, że jeżeli my to złapiemy i puścimy dalej, to nie ma sensu trzymać tego przy sobie, że trzeba od razu się tym podzielić z innymi ludźmi, żeby nikt inny nie miał tego problemu, bo przez moment nam się pojawił taki lęk, że posklejaliśmy te wszystkie cewki w niewłaściwą stronę. A to oczywiście jest taki dosyć, że tak powiem, czasochłonny, może nie tyle złożony, ile czasochłonny proces technologiczny robienia tych wszystkich komponentów. Zajmuje w cholerę czasu, tylko tyle. Są różne metody, niektóre szybsze, niektóre dłuższe, ale tak czy siak trzeba troszeczkę czasu z tym spędzić i jak się okaże, że coś zrobiłeś źle na początku, to później musisz wrócić, robić wszystko od nowa. Czasami jest to miesiąc, dwa miesiące w plecy i chodzi o to, żeby się pozbawić tego problemu, że robisz coś od początku źle i nawet nie rozumiesz, dlaczego robisz źle. Ten rysunek miał wyjaśnić, jak to zrobić we właściwy sposób. Oczywiście nie dla każdego, bo to nie jest tak, że wszystkie rysunki instruktażowe trafiają do wszystkich ludzi na świecie. Są ludzie, którzy chcą to zrozumieć.
Są ludzie, którzy nie chcą zrozumieć. Rysunek jest tylko i wyłącznie delikatną pomocą w tym całym zjawisku. I to wszystko. Jeżeli ktoś chce złapać, to złapie. Udało się zrobić ten rysunek i znowu zauważyliśmy, że mamy po raz kolejny ten sam problem, bo znowu są błędy na rysunku. Tam jest taka historia. Chodzi o kierunek zwijania oplotu, czyli kierunek nawijania cewek clockwise albo counterclockwise po angielsku, czyli ze wskazówkami zegara albo odwrotnie. Chodzi o to, żeby to wszystko było poprawnie. Nie wiem, czy dasz wiarę, ale trwało to praktycznie chyba trzy dni, łącznie z dzisiejszym dniem. Ustawienie tego wszystkiego i sprawdzenie, czy naprawdę się nie mylimy, bo jest normalnie opisana cała ta historia technicznie i tak dalej.
Są normalne takie techniczne schematy, z których na przykład ja korzystam i nie mam z nimi żadnego problemu. To są te oryginalne schematy z Fundacji Keshe i one idealnie dla mnie działają, ale się okazuje, że dla mnie tak, ale dla większości nie, ponieważ te schematy są tylko i wyłącznie dobre, jeżeli się, że tak powiem, łapie całą ideę funkcjonowania tej plazmy, a nie wszyscy jeszcze są na tym etapie, żeby rozumieć to w taki czysty i oczywisty sposób. Trzeba było to po prostu narysować w ten czysty i oczywisty sposób. I ciągle z błędem. W pewnym momencie ściwie skumaliśmy, że to jest taki strach troszeczkę, że się wręcz boi, żeby to zepsuć i z tego strachu czasami, żeby nie zepsuć, właśnie psuje. To jest taki klasyczny numer z napinką. Napięty, biegnie, łup, rozbija się o ścianę i jest wielki problem. I chyba tak było z tymi cewkami. Tak zażarcie to wszystko próbowaliśmy zrobić, że ciągle się myliliśmy. W końcu wczoraj siedliśmy i zaczęliśmy nawijać.
Zrobiliśmy model normalnie fizyczny, bo tu jeszcze oprócz tego rysunku jest sprawa związana z pewną modyfikacją tej cewki, która jest tutaj testowana. Na razie ci jeszcze nie mówię, o co chodzi. Zresztą mniejsza o to. To jest techniczna sprawa, to nie w hiperprzestrzeni. W każdym bądź razie jest to coś kompletnie poza tym, co jest w instrukcji oficjalnej Keshe'go, a wygląda na to, że może być doskonałym dodatkiem do tego wszystkiego i może to genialnie zadziałać. Wynikało to poniekąd właśnie z rysunku, z ogarnięcia tego tematu w taki pełny sposób. Nagle się okazało, że ucząc kogoś, nie tyle ucząc, ile pomagając komuś zrozumieć, jak działa fragment tego urządzenia, żeby sobie poskładał bez żadnego problemu. Nagle samemu człowiek wpada na pomysł, jak może sprawę uprościć. To też taka fajna rzecz, że podając rzeczy dalej do przodu dla ludzi, otwieramy coś w swojej własnej głowie. Ja mam taką definicję na to, że tak właśnie się dzieje, że jak puścisz coś z siebie, dopiero wtedy dostaniesz.
Nie ma innej opcji i to jest fenomenalne, jak przy tej technologii widać, jak to działa perfekcyjnie. Puszcza z siebie swoją informację innym ludziom tak, żeby ktoś mógł z niej skorzystać i za chwilę dostajesz z innego miejsca informację o tym, że można zrobić coś troszeczkę fajniej, lepiej, bardziej wygodnie, cokolwiek. Działa lepiej albo i nie. Zobaczymy, się dowiemy. Było skręcanie tych cewek i porównywanie, czy rysunek zgadza się z tym, jak to wygląda w rzeczywistości, bo oczywiście nie było robienia żadnych zdjęć cewek i obrysowania zdjęć, tylko to był rysunek normalnie zrobiony odręcznie od początku do końca, później troszkę poprawiony, wyczyszczony tak, żeby wyglądał jak ładna ilustracja z książki, żeby każdy się z tym fajnie czuł, kiedy będzie to majstrował i żeby wszystkie kolory się zgadzały, żeby był taki punkt zawieszenia, taki pomost pomiędzy na przykład tobą, jeżeli chcesz skręcać te druty i się tym zajmować, instrukcją Fundacji Keshe i tym, co jest pośrodku, tak żeby się w tym wszystkim nie pogubić. Takie dodatkowe wyjaśnienie. Się okazało, że taki drobny stresik pourazowy, że parę godzin skręcania, ciągle powtarzający się błąd i takie szukanie rozwiązania tego błędu spowodowało, że w pewnym momencie gdzieś chyba o 1:00 w nocy czy o 2:00, wczoraj stwierdziliśmy, że już nam po prostu mózgi parują. Nie możemy tego robić więcej. Uciekamy, rzucamy te cewki. Szaleństwo.
Już zaczęło parować pod czaszkami. Zaczęły się błędy, jeszcze większe błędy. I właśnie ten strach się pojawia w taki ciekawy sposób, bo strach pojawia się jako wymówiona werbalnie obawa. Czyli siedzimy, robimy coś i nagle ja mówię na głos: „Nie, to nie może się udać”. Albo mówię: „Nie, to nie działa”, albo „Nie, nie chcę tego robić”. Jakiekolwiek takie zniechęcenia, po prostu zniechęcenia, jakieś takie historie, jakby druga osobowość człowieka, która próbuje go zatrzymać w momencie, kiedy on chce wykonać następny krok, jest coś: „Nie, to może nie zadziała”. I nagle powrót do punktu wyjścia. Ale Znalazło się idealne rozwiązanie. Właściwie nie tyle, że się znalazło, rozwiązanie jest zawsze takie same. Robić krok po kroku, od początku do końca.
Czyli tak jak drut idzie, nabija się na te wszystkie cewki. Robić jedna, druga, trzecia, czwarta, każdy element po kolei i nie przejmować się tym, czy kompleksowo to widzimy, czy nie. Po prostu krok po kroku starając się objąć wszystko w całość. Co tu dużo mówić, same poprawki zajęły dwa dni i kumanie tego, żeby to przestawić w czytelny dla każdego sposób i nie pomylić kierunków cewek. A tam jest jedna cewka w drugiej i jeszcze rdzeń tej cewki w środku tego wszystkiego. I chodzi o te kierunki, bo jak ktoś pomyli kierunki, to mu nigdy urządzenie nie zadziała i nawet nie ma najmniejszych szans. A normalnie, jak sobie robisz zdjęcie tych cewek i komuś pokazujesz, to możesz całe życie mu pokazywać to zdjęcie. On może je analizować do końca życia i gwarantuję ci, że nie będzie wiedział, jak podpiąć te cewki, patrząc się tylko i wyłącznie na to zdjęcie, bo jest to fizycznie niemożliwe. To jest tak skonstruowane, takie niewidoczne. W ogóle okazało się, że potężna ilość ludzi, tych, którzy rzucili się na skręcanie urządzenia, o którym jest mowa w ostatnich „Hiperprzestrzeniach”, czyli generatora MaGrav wystawionego przez Fundację Keshe, zrobiła elementarne błędy na tym pierwszym podstawowym etapie, skręcając, łącząc serce tego systemu.
Właśnie tylko dlatego, że był chyba jakiś strach w głowie, że nie dadzą rady zrozumieć tej instrukcji, jak zaczną to traktować zwyczajnie, prosto jak dziecko. To jest coś, co zauważyłem od razu. To był mój główny problem. Na początku, kiedy patrzyłem technicznie na tą cewkę, wyglądała jak kompletne szaleństwo. Nie byłem w stanie nic zrozumieć. To był taki grip z cywilizacją. Cywilizacja jest oparta na strachu, lęku, rywalizacji i tak dalej. I widać po tej informacji, którą posiadamy z tej cywilizacji, że jest taki odcisk na tym wszystkim, czy chcemy, czy nie. Nawet zwykłe siedzenie i oglądanie, jak zmontowane jest urządzenie, czasami potrafi sprowokować w głowie konfrontacyjną sytuację z cyklu: „A, bo pani w szkole i pan na studiach mówił, że jest inaczej”. I gdzieś to w głowie może się odezwać w tym momencie.
Oczywiście ta druga rzecz, która mówi: „Tak, Tomek, ale ty zbudowałeś kilka urządzeń, o których pan na uniwersytecie i pani w szkole nie mają bladego pojęcia i do końca życia być może nie będą mieli bladego pojęcia i one działają rewelacyjnie. Tak że w czym problem?”. Problem w tym, że czasami człowiek sobie zapomina powiedzieć to drugie i gdzieś się pojawia ten lęk. I ten lęk jest zawsze związany z cywilizacją. To nigdy nie jest sprawa związana z wewnętrzną historią, z wewnętrznym odkryciem, z fajnym samopoczuciem, z czymś w ogóle super. Nie, to zawsze musi być nacechowane jakimś oraniem w polu, tym, że ktoś kogoś gdzieś. To jak z leczeniem stresu pourazowego. Ja mam stres pourazowy, bo na przykład mam. Bo każdy może mieć. Ty możesz mieć.
Każdy może zadeklarować, że ma. Ja na przykład deklaruję, że miewam stres pourazowy, jak jestem zmuszony dealować z tą cywilizacją i uważam, że każdy ma stres pourazowy dealując z tą cywilizacją i każdy powinien dostać swoje lekarstwo. Raz na jakiś czas konkretną porcję. Taki mam pomysł. Wcale nie muszę mieć racji i nie musisz się ze mną zgadzać, ale wiesz, to jest moja historia i ja się z nią zgadzam. Tak że zostaw mnie tutaj spokojnie. Ale oczywiście szanuję to, że się z tym nie zgadzasz. Niemniej jest dokładnie tak samo. Musisz wkroczyć w system, powybijać kilku niewinnych ludzi, pomordować troszeczkę tu i tam, pozrzucać trochę bomb, wrócić roztrzęsionym na skraju załamania nerwowego, właściwie w wiecznym załamaniu nerwowym, na skraju samobójstwa, na lekach antydepresyjnych do cywilizacji i wtedy może dostaniesz opcję wyleczenia się z tego wszystkiego. Cała ta cywilizacja jest taka troszeczkę popieprzona, że się okazuje, że czasami ten cywilizacyjny rygor myślenia logicznego nie ma nic wspólnego z rzeczywistą logiką świata i tego, jak funkcjonują moce, chociażby moce plazmowe, z czym miałem do czynienia przez ostatnie trzy dni, robiąc ten rysunek tak, żebyś ty, człowieku, jeżeli to montujesz, nie miał żadnego problemu z ogarnięciem tego tematu.
Zapraszam cię na czata Radia Na Fali. Radionafali.com tak się nazywa strona internetowa. Wchodzisz na radionafali.com i tam wchodzisz na czata. Jest na dole ikonka w rogu strony. Nawet jeżeli jesteś na czacie Radia Paranormalium, możesz jeszcze wejść na czat Radia Na Fali, bo oczywiście Radio Paranormalium propaguje za Radiem Na Fali herezje zwane „Hiperprzestrzenią”. I oczywiście nie tylko to, bo i Radio Dream Time. Robi się fajnie, robi się towarzysko i robi się koleżeńsko. Prawda, że miło? A ja myślę, że żeby było jeszcze bardziej miło, to ja puszczę jakąś muzykę. Ja mam taki moment ekstazy po zrobieniu tego rysunku.
A ty właśnie, bo wspomniałem o czacie Radia Na Fali nie przez przypadek, tylko chcę ci znowu wkleić linka z tym rysunkiem i sobie skopiuj ten rysunek, człowieku i puszczaj go dalej do innych ludzi, jeżeli ci się przyda. Jeżeli uważasz, że ktoś tego potrzebuje. Nie wysyłaj nikomu, kto nie skręca cewek. To jest tylko dla tych ludzi, którzy generalnie wskoczyli w tę technologię Keshe'go. Tak że dla wszystkich. Ja ciągle zapominam z tej fajnej piosenki od pana Zdziśka dla pani Krysi. To troszeczkę tak. Od Radia Na Fali dla wszystkich tych, którzy skręcają cewki Keshe. Ja przypominam, że po Nowym Roku ja tu się chwilę ogarnę z tymi wszystkimi rzeczami, bo zbieramy doświadczenie, zbieramy zdjęcia. Nie tylko ja.
Jest tu sporo ludzi, którzy siedzą w temacie i robią eksperymenty, budują, konstruują, skręcają i tak dalej. Każdy z tych ludzi prowadzi dokumentację. czy to fotograficzną, czy jakąkolwiek inną. Są filmy wideo, są fotografie. W każdym razie jest cały ten stuff dostępny i wszystko to jest zgromadzone. I pewnego dnia, a ten pewien dzień nadejdzie w nowym roku, wszystko to się ujawni w ramach drugiej serii podcastu „Synteza” o wolnej energii. Także dokładnie tam się to wszystko pojawi. Zapraszam w nowym roku i będzie tam właśnie specjalnie chyba dwa, może trzy odcinki. Zobaczymy, ile będzie trzeba tylko i wyłącznie na technologię Keshe, bo w tym momencie jest to gorący ziemniak, gorący kartofel. Wielu z nas chce się odciąć od systemu.
Ja chcę się odciąć od systemu, od Babilonu. Ty zapewne chcesz się odciąć od Babilonu i to jest opcja, która daje tą możliwość. I to jest tak kosmiczna opcja, że co tu dużo mówić, zakasać rękawy trzeba koleżanko i kolego i do roboty się brać, jeżeli masz na to ochotę. Dziękuję za maile związane z health penem. Przypominam tu jeszcze raz. Już jeden health pen ma właścicielkę. Pozdrawiam serdecznie właścicielkę health pena, bo tu już leżą przygotowane elementy do zbudowania tej konstrukcji, która się nazywa health pen. Ma kilka różnych nazw. Ja po prostu używam nazwy health pen. Tak mi wygodniej.
Jest to też urządzenie związane z technologią Keshe'go. Taki długopis, który usuwa ból z miejsca, gdzie się walniemy jakimś siniakiem albo coś nas boli. Usuwa ból po prostu w try miga, w trzy sekundy. Raz, dwa, trzy i miejsce przestaje boleć. To jest szokujące. I dzieją się jeszcze inne rzeczy związane właśnie z tym, jak to reaguje z naszym organizmem. Taki biorezonator, tylko nie trzeba trzymać w ręku, tylko przykłada się do danego miejsca. Ciekawa rzecz. Generalnie są tu już wszystkie komponenty przygotowane, także będzie więcej tych health penów i będę o tym chciał troszkę opowiedzieć. I będzie jeszcze instrukcja, jak sobie robić tego health pena.
Takie plany ambitne, proszę państwa, żeby siedzieć teraz i robić te ilustracje przez te święta. Dla katolików święta, dla mnie to jest początek nowego roku. Ja to mam swoje święto. Słońce zachodzi i rodzi się na nowo. To jest moje święto. I w międzyczasie poza oczywiście tym moim świętem i świętem solarnym i świętem słońca i w ogóle świętowaniem będę temat kontynuował razem ze swoim towarzystwem. Właśnie tak wspomniałem o tym towarzystwie, bo jest ono dosyć spore. Jest trochę ludzi i każdy robi i dokumentuje. Także człowieku, będzie się kogo pytać, będzie co oglądać, będzie co sprawdzać, będzie gdzie się dowiedzieć w języku polskim, bo ciągle, jak się okazuje, jednak język angielski jest bardzo mocną barierą, jeżeli chodzi o przepływ informacji do języka polskiego. Pomimo tych 10 lat parę milionów ludzi wyjechało z Polski, to jak się okazuje jednak jeszcze nie ma takiego feedbacku.
Ale to też pokazuje taką troszkę inną sprawę. To pokazuje to, że wszyscy ci, którzy wyjechali, zostali i nikt nie wrócił. Bo gdyby znakomita część wróciła, to ten angielski z powrotem by wrócił, a tak to tego angielskiego nie ma z powrotem i tak dalej. Także się okazuje, że się przydaje troszkę ten angielski w tym momencie doskonale. Właśnie z tą instrukcją, tym obrazkiem, o którym jest mowa, tymi lękami, strachami. Właśnie ten obrazek jest po to, żebyś się dziewczyno i chłopaku absolutnie nie bał tego, jak to poskręcać. Cała historia jest naprawdę dziecinnie prosta. Nie bierz sobie żadnych skomplikowanych pomysłów na głowę. To jest proste jak schemat cepa. Jak zobaczysz, to od razu złapiesz i zrozumiesz.
Tylko to i tylko o to chodzi. Żadnego lęku, żadnego strachu. Sama ciekawość i radość tworzenia. Tylko to powinno nas interesować, niezależnie od tego, co ktokolwiek sobie na ten temat myśli. Taka jest moja opinia. Taki dziarski jestem troszkę w tym temacie. I z okazji tej ilustracji coś chciałem powiedzieć jeszcze przed muzyczką. Nie, to ja zacząłem. Powiem po prostu po muzyce te wszystkie opowieści pozostałe. Dobra.
To co? To posłuchamy jakiejś muzyczki. To posłuchajmy. Posłuchajmy. Gdzie ja to mam? Jest. I to jest ta piosenka na dziś, którą chciałem tutaj puścić właśnie, bo ja tak po tytułach troszeczkę lecę. Sobie przygotowałem i czas najwyższy. Utwór nazywa się „Dead Man Walking”. Ojejku, zawsze fajna muza się musi kończyć w taki sposób.
Tak się czasami kończy. A ty słuchasz radia Na Fali. Ja mam na imię Tomek. Audycja nazywa się „Hiperprzestrzeń”. Jest oczywiście retransmitowana w radiu Dream Time i w radiu Paranormalium. Pozdrawiam wszystkich obecnych na czacie. Dziękuję za komplementy, bo okazuje się, że schemacik trafił do gustu. Kolorki się podobają, wszystko jest fajnie, wszystko jest czytelne, wszystko jest jasne. O to chodziło. Przez dokładnie ostatnie dwa dni, a trzy dni spędziłem przy tym ostatnie, ale dwa ostatnie dni tutaj trzech ludzi nad tym siedziało.
Ja właściwie siedziałem za kredkami, farbkami i finalnie za komputerem, żeby to wszystko zeskanować, wrzucić i żeby było w postaci obrazka na tablecie rysowane, też podrysowane, ale oryginalnie jest malowane akwarelkami. Powaga! Kredki, akwarelki, oryginalnie taki szkic, ale to może kiedyś pokażę. Zostawiamy te szkice, bo szkice są pełne błędów, o których nawet nie chcę wspominać, bo gdyby ktoś poskręcał te cewki tak, jak były narysowane jeszcze wczoraj, to by nigdy mu nie zadziałały. Była lekka panika, bo ja już telefon do przyjaciela przysłowiowy, wysłałem człowiekowi schemat taki podrajcowany, że to już gotowe, fajnie wygląda i tak dalej. Już mów, gotowe, puszczaj. Ale po chwili fuck, przecież tu są błędy. I zaczęło się naprawianie tych błędów i co chwilę próba wysłania, podesłania i takie falstarty nieustanne. I żeby było zabawniej, jak zauważyliśmy, wszystkie te falstarty wzięły się z tego, że chcieliśmy chyba zaistnieć z tym wszystkim. Za szybko chcieliśmy to puścić i był jakiś taki lęk, że nie zdążymy.
Po prostu lęk informacyjny związany z tą cywilizacją, bo gdzieś po drodze przeglądaliśmy inne schematy, przeglądaliśmy inne sprawy, przeglądaliśmy jakieś kawałki zdjęć. Generalnie w głowie zamiast intuicyjnego podejścia próbowaliśmy to jakoś skleić z takim technicznym, racjonalnym myśleniem z przeszłości. I to był główny powód, dla którego tak długo się to ciągnęło. Tu jest kilka elementów w tym rysunku, które były przemalowywane chyba z 10 razy, przerysowywane. Koniec końców wszystko jest okej. Uf! Tutaj jest taka refleksja, że intuicyjnie, bo w pewnym momencie stanąłem i stwierdziłem: „Okej, muszę sobie to zwizualizować”. Właściwie cały największy problem polegał na tym, że nasza wyobraźnia, moja i moich dwóch towarzyszy przez ostatnie dwa dni, podczas robienia eksperymentów tu na południu Londynu, została czasami chyba zainfekowana jakąś logiką i gdzieś nie zadziałała ta przestrzenna wyobraźnia. Ale nie przestrzenna w sensie 3D, bo to wszyscy mamy i nie mam z tym problemu. Ale to, że to jest dynamiczne 3D, to nie jest forma stała, to się cały czas rusza.
I nagle się okazało, że ten abstrakt bardzo prosty, taki dziecięcy pomysł na wszystko. Dziecko nie ma problemu z tym. Dzisiaj testowałem ten pomysł u ośmiolatka. Ten człowiek nie miał żadnego problemu ze zrozumieniem, o co w tym wszystkim chodzi. Natomiast my, jak się okazało, w pewnym momencie zakwitliśmy i to jak niezłe kwiatki na klombie, że tak powiem, w miejscu. Nieźle zakwitliśmy z tym logicznym podejściem. Próbowaliśmy tak śledzić palcem na cewce. W końcu ja wymyśliłem taki pomysł, że stwierdziłem, że jestem teraz cewką. Stanąłem w miejscu i przez moment tak się obróciłem, tak jakbym był cewką. Wyobraziłem sobie, że jestem po prostu kawałkiem drutu.
I tak to poszło. Później jeszcze każdy sobie wyobraził, że jest kawałkiem drutu i że idzie i że tak po kolei, że przepływa. Energia płynie stąd, tam, takie Tai Chi w powietrzu. Naśladujemy chmur ruch. Komicznie. Koniec końców po sprawdzaniu raz, dwa, trzy i w trójkę. Każdy się co jakiś czas mylił, ale trzeba było to zrobić. Jak się okazało, gdyby nie to, że było nas trzech i suma naszych pomyłek się zebrała na całkiem niemałą liczbę, to nie byłoby porządnego rozwiązania. To nie wiem, ile bym z tym siedział, bo tu jest kilka ciekawych zagwozdek. Jak na końcu skończyłem ten rysunek, siedliśmy sobie w trójkę i spojrzeliśmy na to.
Zaczęliśmy się śmiać, że jest to tak trywialnie proste. Jest to tak intuicyjne i przysparzało nam tyle problemów, żeby to przedstawić w taki najbardziej intuicyjny, prosty sposób. Właśnie dlatego, że jesteśmy, do diaska, zainfekowani, powinienem powiedzieć do stu kartaczy, tym cholernym gównianym cywilizacyjnym zgięciem w głowie, że tu cewka, kawałek drutu. W ogóle nie myślimy w takich kategoriach. To jeszcze wszystko przed nami. Trzeba oczyścić umysł, jak mawiał Bruce Lee: „Be water, my friend. Be like water.” I tu jest dokładnie ta sama historia. Wreszcie dzisiaj, na dosłownie 20 minut przed „Hiperprzestrzenią”, słuchacze, udało mi się to skończyć. Chociaż rysunek testowy już był od wczoraj na czacie radia Na Fali wisiał link, ale ten rysunek był nieustannie zmieniany i sprawdzany, bo ciągle były błędy. Ale oprócz tego wszystkiego, co się okazało, ta najważniejsza rzecz, o której wspomniałem już na początku, że odkorkowało się troszkę w głowie i zrobienie tego spowodowało, że nagle puściły te mury, runęły te okowy, które skuwały nasze umysły i nagle nasza wyobraźnia i moja, i moich kompanów zaczęła doskonale funkcjonować i bez problemu zaczęliśmy operować tym konceptem w głowie.
Także koniec końców edukacja z tego jest rewelacyjna i jak wygląda na załączonym obrazku? Nie da się niczego nauczyć stojąc i patrząc na to. Ja mam takie powiedzonko od lat, które się nie zmieniło i myślę, że chyba nigdy się nie zmieni Jeżeli chcesz się nauczyć grać na fortepianie, to musisz sobie wziąć krzesełko, przystawić do fortepianu i usiąść na tym krzesełku i zacząć tłuc palcami w te klawisze, które masz przed sobą czarno-białe. Inaczej się nie da. Możesz oczywiście chodzić dookoła fortepianu przez parę lat. Możesz się czołgać pod tym fortepianem, możesz się czołgać na fortepianie, możesz nawet zamieszkać w fortepianie. Możesz dostawiać to krzesełko z dowolnej strony nawet do góry nogami i dopóki nie siądziesz i nie zaczniesz regularnie, codziennie tłuc w tą klawiaturę określoną ilość czasu systematycznie, że to jest proces, dopóki nie będzie to procesem w twoim życiu, do tego momentu nie włączy się twoja intuicja, do tego momentu nie włączy się twoja interakcja z twoją nową platformą komunikacji ze światem. Mówiąc w skrócie nie wymyślisz żadnej fajnej piosenki. Będziesz doskonale znać się na fortepianie. Być może nauczysz się nawet nut, bo można się nauczyć nut teoretycznie to nie jest żaden problem i nawet czytać te nuty.
Tylko co to będzie oznaczało? Nic nie będzie oznaczało. Będziesz patrzeć na te nuty i będziesz sobie na przykład zapisywać A, B, bemol, cemol z akcent. Tu jest pauza, tu jest tryton, przechodzimy do interwałów i to wszystko. Ale nie będziesz mieć bladego pojęcia, jak brzmi ta melodia. A tu chodzi o tą melodię. Intuicja jest tą melodią i tej melodii szukamy. I jak się okazuje, czy chcemy czy nie, o czym kiedyś tu mówiłem, ten lęk w tej cywilizacji jest czymś normalnym. Ta cywilizacja jest po prostu chora i to widać przy każdych, nawet takich drobnych manewrach. The small manuwa about the coil i widzisz po prostu, co się dzieje.
Widzisz, że już ten intuicyjny umysł jest już kasowany, gdzieś próba cywilizacyjnego spychania tego na bok i nagle trzeba po prostu szczeżkę z innej strony podchodzić, że ta informacja, żeby zadziałała, nie może być sklejona ze strachem. Jeżeli boisz się, że to deal twojego życia i że wszystko od tego zależy, jeżeli boisz się czegokolwiek przy tym, jakikolwiek lęk, w tym momencie intuicja jest kasowana. Nie ma, nie działa, nie ma. Zapomnij o tym. Wszystko jest już poza tobą. Możesz wrócić i dalej będziesz siedzieć z tą instrukcją, oryginalną instrukcją i próbować zrozumieć, o co tu w tym wszystkim chodzi. I na tym cała zabawa będzie polegała tak od początku do końca i od końca do początku, i tak dalej, i tak dalej. Zawsze będzie powrót na miejsce start. Czy jakoś tak. Tu się pojawiają takie w ogóle ciekawe historie związane z symbolami, bo oczywiście opis...
Właśnie. Symbole. Symbolika. Bo każda instrukcja, każda mapa, każde coś, co jest informacją, musi mieć jakiś opis. Jeżeli robię gwiazdkę gdzieś na czymś, to ta gwiazdka coś oznacza, bo sama w sobie to jest fajna gwiazdka. Może mniej lub bardziej, ale tylko gwiazdka i ty sobie sama albo ty sobie sam wymyślisz znaczenie tej gwiazdki. Natomiast moje może być zupełnie inne i ja muszę zrobić taką kreseczkę do tej gwiazdki, najlepiej ze strzałką albo i bez, i napisać: strzałka oznacza na przykład drzwi albo cokolwiek innego. Coś, co oznacza strzałka. I to jest moja tak zwana legenda do tej mapy i do tej instrukcji. I się okazuje, że po zrobieniu tego rysunku i po skumaniu tego pomysłu, jak to wszystko funkcjonuje, nagle w głowie przejęło mnie, otworzyła się furtka i automatycznie się okazało, że w bardzo łatwy sposób można pokazać logicznie strukturę przepływu tego, co tam przepływa.
Ci, którzy budują te cewki, muszą wiedzieć, jak to się zachowuje. Jeżeli nie budujesz tych cewek, to sorry, że cię przynudzam tymi technicznymi opowieściami, ale tam musi być pokazane, że z jednego miejsca do drugiego, z drugiego do trzeciego, z czwartego do piątego i muszą być wszystkie opisane, bo one się kleją ze sobą i jak ktoś poskłada w złej kolejności, to jest potężny ambaras i nic już nie działa. No i trzeba było opisać to poskładanie w odpowiedniej kolejności. I też pojawił się taki pomysł tak od razu, spontanicznie. I pomysł pojawił się właśnie wtedy, kiedy ustąpił jakikolwiek lęk o to, czy ja dobrze to rozumiem. Bo lęk, czy ja dobrze to rozumiem z reguły, ja myślę, że u ciebie może być podobnie, bierze się stąd, od takiego zastanawiania się, czy przypadkiem moja metafora jest dokładnie tą samą metaforą na opisanie wszystkiego, czyli tego całego świata dookoła, tą samą metaforą, która funkcjonuje w oficjalnym obiegu, chociażby w Encyclopedia Britannica albo funkcjonuje w jakimś innym dokumencie i jest potwierdzone przez wielu ludzi i używane przez wielu ludzi. I jest to coś, co już jest gotowe. Także nie muszę nic wymyślać nowego, wskakuję w gotową historię. A intuicja i te technologie i ta sprawa jest oparta na rozwijaniu, na byciu pomysłowym, a nie na byciu, że tak powiem, wtórnym powielaczem gotowych rozwiązań, taką kserokopiarką, która cokolwiek się tam wsadzi, drukuje, dopóki ma tusz w sobie. Tu jest historia związana z rozwijaniem tej technologii, że ona jest tak potężna, tak intrygująca.
Oczywiście tych, którzy generalnie lubią takie opowieści. Ale sedno jest dalej to samo. Trzeba zakasać rękawy i to samemu zrobić. To jest jak z domem z gliny. Dopóki sobie samemu nie zbudujesz takiego domu, to właściwie nie masz bladego pojęcia o tym, jak mieszać tą glinę, jak robić te rzeczy. I nie zdziw się, jak pierwszy dom z gliny rozpadnie ci się po pierwszych dwóch latach albo popęka, albo coś się stanie. Jest to naturalny proces i nikt nie wpadłby na pomysł na świecie, nikt, kto mieszka w domach z gliny, że pierwszy gliniany dom, który zbuduje, będzie tym, w którym będzie mieszkał do końca życia. Z reguły ten dom jest zawsze takim poligonem eksperymentalnym, doświadczalnym. I tak jest z większością rzeczy. To jest normalna historia, że symulujemy sobie jakąś...
Nawet nie symulujemy, że właśnie to jest ta różnica. Normalna historia jest taka, że żywa istota rodzi się z żywej istoty. Pierwsza rzecz. Kolejna historia, która jest też normalna, że nie ma symulacji. Doświadczenie zdobywa się w praktyce, a nie w teorii. I kolejna historia Że symbole w dzisiejszych czasach, które zastąpiły nam świadomość drugiej żywej istoty, są zastępczymi, sfałszowanymi symbolami człowieczeństwa. To jest właśnie ten błąd cywilizacyjny, przez który ta cywilizacja nigdy się nie zmieni i nigdy nie będzie tak, że coś tu się odkręci na lepsze. Zawsze będzie tak samo, mniej lub bardziej wygodniej. Do tego się to wszystko sprowadza, ponieważ ta cywilizacja operuje zastępczą logiką. Otóż to.
Ja sobie tak wyobraziłem, co by było, gdybym przy składaniu tej instrukcji, ja się dzisiaj posiłkuję takim poważnym mitem, który jest bardzo popularny w wielu miejscach na świecie. Jeden mit nazywa się religia, a drugi mit nazywa się wiara w patriotyzm. Patriotyzm to jest ten drugi mit. Co by było, gdybym ja był patriotą jakiejkolwiek nacji i akurat ta nacja nie była w jakikolwiek sposób sklejona z informacją związaną z tą technologią? Co by było, gdybym był patriotą, ciężkim patriotą jakiejś nacji, która w ogóle na przykład zajmuje się tylko i wyłącznie podnoszeniem ciężarów w postaci butelki o zawartości pół litra czystego spirytusu? Dosyć słabo bym powiedział. Nie ma tutaj opcji na narodowość, nie ma opcji na takie egocentryczne, dupiaste myślenie, bo to jest bycie jakimś takim potwornym, że tak powiem, egocentrykiem. Ciężko mi nawet opisać, bo musiałbym mocno obrazić człowieka, który myśli w ten sposób. Jeżeli chciałem powiedzieć od początku do końca, co na ten temat myślę, a chcę tego oszczędzić tutaj, to nie o to chodzi, że jechał z koksem. Tego zwyczajnie nie rozumiem i uważam oprócz tego, że nie rozumiem, znaczy jak zwykle słowo skrót.
Rozumiem oczywiście, o co chodzi, bo znam te wszystkie opowieści o mechanizmach psychologicznych, które są używane przez korporację zwaną państwo po to, żeby przekonać ciebie, że jesteś członkiem jakiegoś dużego zespołu i że ten zespół dba o ciebie i że kawał szmaty w dowolnym kolorze jest ważniejszy od człowieka, który stoi naprzeciwko ciebie. To jest fascynujące. A ja mam tu telefon i już odbieram. Halo, halo, halo, proszę pana.
[01:09:24] - To jest na żywo teraz?
[01:09:25] - Jest absolutnie na żywo, człowieku.
[01:09:27] - Aha, to czy ja mogę zająć jakieś stanowisko, co pan mówi teraz?
[01:09:31] - Proszę bardzo, człowieku. Słuchaj, jak możesz mówić, wyłączyć radio przede wszystkim i tylko do Skype'a. Wyłączamy radio, przechodzimy na Skype'a, na mikrofon na Skype najlepiej, blisko mikrofonu i mówisz. No właśnie.
[01:09:47] - Będzie lepiej słychać, bo w laptopach są z reguły wbudowane i one-
[01:09:52] - Wiem, wiem, wiem. To jest zmora wszystkich nas.
[01:09:55] - Teraz jest lepiej?
[01:09:56] - Idealnie. Dobra.
[01:09:58] - No to chciałem właśnie powiedzieć, że tak słucham tej audycji. Już mogę mówić?
[01:10:03] - No.
[01:10:04] - Właśnie słucham tej audycji i taka refleksja. To, co pan teraz powiedział, mnie naszła. No że to jest właśnie to. Bo ja to właśnie dokładnie tak samo czuję, nie? Nikt nie może coś tam narzucać i tak dalej. To jest jakby wolność, ale w granicach tego zniewolenia, bo jednak świat ma różne prawa. Jak wiadomo, teraz w Polsce jest walka o tą konstytucję, prawda?
[01:10:32] - To nie jest walka o konstytucję. To jest walka o klub towarzyski, który został założony podczas stanu wojennego po to, żeby usankcjonować prawnie. Nie wiem, bo jacyś mają kompleksy, że są prawnikami, to sobie wymyślą prawo. To sobie w stanie wojennym wymyślili, że sobie zrobią taką instytucję, która będzie czuwała nad tym, że każdy obywatel będzie wyznawał socjalizm i bratnią przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, wręcz konstytucyjnie. Oni będą tego pilnować z ramienia rządu. I tak powstała mowa-
[01:10:59] - Przysnąłem do końca.
[01:11:01] - Generał Jaruzelski był tatą i Kiszczak tego klubu towarzyskiego. I teraz ponoć w Polsce ktoś łamie demokrację, bo chce ten klub-
[01:11:08] - Tak mi się wydaje, że jest łamana demokracja, ale na swoim przykładzie mogę powiedzieć, dlaczego się z tym nie zgadzam. Bo jaka konstytucja jest, no to taka jest. Ale skoro takie prawo zostało ustanowione i jest możliwość zmieniania konstytucji, dwie trzecie głosów w parlamencie zmienia konstytucję. No ale mamy taką, jaką mamy, nie? Ona obowiązuje praktycznie od 20 lat. Co na przykład mi się podoba w moich prawach takiego malutkiego człowieka, które Trybunał Konstytucyjny zadecydował o tym, że ja się czuję jakby w tym wszystkim lepiej. Było coś takiego. Malutcy bracia, nie wymieniajmy nazwisk, ustalili, że jeżeli święto wypada-
[01:11:59] - Ale poczekaj około, bo ja nie mieszkam w Polsce od trochę lat. Już z 10 mija spokojnie i nie łapię do końca, że tak powiem, takiego żargonu, wiesz. Mówisz mali bracia. Who's that? Who's that?
[01:12:11] - W Polsce wszyscy wiedzą.
[01:12:12] - Ale ja nie wiem. Rozmawiasz ze mną, człowieku. Who's that? Who is the mali bracia? Who is the fucking mali bracia, man?
[01:12:19] - Został jeden brat. One brother.
[01:12:23] - Powiedz, o kogo chodzi.
[01:12:24] - Nie będę mówił po nazwiskach. Boję się. Nie chcę. No już teraz-
[01:12:28] - Czemu się boisz? Cała ta historia jest o to, żebyś się nie bał. Powiedz, o kim mówisz.
[01:12:33] - Ja chcę tylko powiedzieć swoje dlaczego.
[01:12:35] - Ja się domyśliłem. Mówisz o Kaczyńskim, o braciach Kaczyńskich. O nich mówisz.
[01:12:40] - Ja tylko powiem, dlaczego Trybunał-
[01:12:43] - Nie trzeba się bać.
[01:12:45] - Trybunał Konstytucyjny, jakby w moich malutkich prawach przyznał spór o to, że jeżeli święto wypada w niedzielę i tak dalej, no to rząd zabrał, tamten rząd, ten III RP z malutkimi braciami, że nie odbieramy tego jakby w dniu, w tygodniu. Sobota, niedziela wypada, nie odbieramy tego w tygodniu. Okej, Trybunał Konstytucyjny powiedział, że to niezgodne z prawem, jeżeli święto wypada- W sobotę, w niedzielę obywatel ma prawo-
[01:13:21] - Może troszkę do puenty, bo tak wiesz, zaraz wbijemy w rozmowę i będziemy tak samo bełkotać jak ci kolesie przez ostatnie 20, właściwie 40 lat.
[01:13:31] - Malutkich ludzi ten Trybunał Konstytucyjny jednak broni. A jeżeli to będzie rozwalone, to mi się wydaje, że już demokracji nie ma.
[01:13:40] - Nie wiem. Powiem ci szczerze, że ja przede wszystkim nie wierzę w demokrację. Demokracja dla mnie to jest bełkot, to jest propaganda, to jest hasło propagandowe, które nic nie oznacza. Konstytucja właściwie nie ma rzeczy jak konstytucja. To jest jakiś bełkot, który i tak nie jest respektowany przez nikogo i nie ma nic wspólnego. To nie jest w ogóle moje prawo. To jest konstytucja, którą napisało kilku pajaców, bo im się wydawało, że coś wiedzą na temat mojego życia. Natomiast ja wierzę w prawo naturalne, kolego. Prawo naturalne jest bardzo proste. Każdy, kto zrodził się z żywej istoty, jest równy sobie.
[01:14:14] - I tak samo jak na przykład prawa boskie. Ja też w to nie wierzę, w konstytucję, ale jakieś prawa muszą obowiązywać, więc to zostało przyjęte ogólnie i tak dalej. A co do demokracji, to już moje ostatnie słowo. Teraz na przykład rząd PiS-u ma w demokratycznych wyborach większość trzydzieści parę procent, ale nie poszła do wyborów praktycznie połowa narodu.
[01:14:37] - Ja nie poszedłem do wyborów, nie wierzę. Dla mnie to jest farsa. To jest jakiś dowcip.
[01:14:41] - Z pięćdziesięciu procent oni uzyskali trzydzieści i tak dalej. I teraz bierzemy te czterdzieści milionów ludzi, którzy mieszkają w Polsce, to jest raptem jakieś dziewiętnaście milionów. To jest niecałe, jak zostało obliczone, siedemnaście, osiemnaście procent. Ale według demokracji oni rządzą. I to jest reprezentacja siedemnastu procent ludzi, którzy wszyscy mieszkają na terytorium Rzeczypospolitej.
[01:15:08] - No ale wiesz, chcieli. Co tu dużo mówić. Ktoś chciał wybrać tych ludzi, ktoś ich sobie wybrał i sobie tak żyje w taki sposób i ktoś się z nimi dogaduje.
[01:15:16] - Ale rozumiesz, o co mi chodzi? Jeżeli połowa nie pójdzie i z tej połowy jakiś tam procent zagłosuje i oni mają większość i oni teraz mówią: my jesteśmy reprezentantami narodu.
[01:15:26] - Nie, ale ja się zapytam jedną rzecz. Czy kiedykolwiek wierzyłeś w coś takiego? Ja jestem taki troszkę może cyniczny, trochę może dla niektórych za bardzo, ale dla mnie to jest taka gorzej niż dziecięca naiwność wierzyć, że ty idąc do wyborów cokolwiek zmieniasz. Ja jestem z takiej generacji, która jeszcze pamięta pierwsze wybory w 1989 roku. Pamiętam jeszcze stan wojenny, takie historie. I powiem ci szczerze, że naprawdę dziwię się, skąd w ludziach się bierze taka naiwność. Przecież ludzie, złodzieje, których i tak wszyscy doskonale wiedzą, że są złodzieje, bandyci i nic dobrego z tego nie będzie. I oni chodzą i się dziwią, że dealując z tym gównem cały czas mają to samo. No to gdzieś ktoś tutaj głowę zostawił, chyba w poczekalni albo może w toalecie spuścił razem z wodą. To trzeba troszeczkę się po głowie podrapać i zastanowić, czemu ma to służyć.
Bo mowa jest o miejscu do mieszkania. Zdaje się. Nie mówimy o państwie, nie mówimy o demokracji, bo w dupie mamy wszystkie rzeczy, bo to jest propaganda. To są takie zastępcze symbole człowieczeństwa, taka zastępcza logika. Szukamy miejsca, w którym usiądziesz, postawisz sobie chatę czy cokolwiek innego ze swoją kobietą, z dzieciakami, z przyjaciółmi. Będziesz robił swoje fajne rzeczy, twoi przyjaciele i będziesz fajnie żył i będzie ci okej.
[01:16:43] - Ja mam kawałek domi. To nie jest takie proste. To w tym kraju nie jest takie proste.
[01:16:47] - Nigdzie nie jest takie proste w dzisiejszych czasach. To jest globalna historia.
[01:16:53] - Mamy taki problem, żeby kawałek drogi dobudować, prawda? To nie jest takie proste. O, to już by był na całą audycję temat, ale tu już nie będę zakłócał merytoryki tej audycji, tylko mówię, że jak nikt nie pójdzie, to też nie jest dobre.
[01:17:08] - Może właśnie jak nikt nie pójdzie, bo to jest ta iluzja tego systemu, że wszyscy się boją i ze strachu część idzie. I to jest taki łamij strajk, bym ci powiedział, że albo wszyscy strajkujemy, albo wszyscy... Koniec końców chcę powiedzieć taką prostą rzecz. Siadasz ze znajomymi tak samo jak ja. Czasami są takie rozmowy, siedzimy przy stole, jemy fajne jedzenie i mówimy, jaki ten świat jest popieprzony. Tu wojna w Iraku, w Afganistanie, nowy podatek i tak dalej. Miałem rozmowę z właścicielem domu, który wynajmuje, właśnie na temat nowego podatku, który mu dowalili też. Takie rzeczy są wszędzie, nawet w Anglii. I rozmawiamy o tym wszystkim i koniec końców każdy dochodzi do tej samej konkluzji, która brzmi: hej, nie chcemy tego systemu. We don't need no education, jak śpiewał Pink Floyd.
Rozumiesz?
[01:17:55] - System wymyślił-
[01:17:56] - Break the wall i tak dalej.
[01:17:59] - Ja na przykład-
[01:18:01] - Ale poczekaj, skończę ci tylko tą puentę szybciutko. I dochodzimy na końcu na stole, kończy się kolacja, wszyscy w nastrojach rewolucyjnych. Wszyscy zakładają kosy na sztorc, a następnego dnia wszyscy idą na wybory i uczestniczą w tym samym cyrku. I później ten koleś wychodzi na trybunę i mówi: ej, ale mnie wybrałeś. Sorry, taka jest prawda.
[01:18:23] - Taką sytuację, że nawet jak nikt nie pójdzie i pójdą dwie osoby, to ten system umożliwia im wygranie większości.
[01:18:30] - Nie.
[01:18:30] - Tak, to nie ma tak, że-
[01:18:31] - Nie, bo powiem ci jedną rzecz. Jeżeli dwie osoby-
[01:18:34] - Chodzi o referendum, to tak musi być pięćdziesiąt-
[01:18:36] - Nie zakładasz jednej rzeczy. To jest właśnie coś, co jest dla mnie, dzięki za telefon, bo stary, poruszyłeś właśnie to, o czym mówię. Jesteś najlepszym przykładem dla mnie, czy mogę to wykorzystać? I wykorzystam to, człowieku. Daj mi sekundę. Sorry, że tak cię zagaduję strasznie, ale that's the perfect solution. Thank you, sir. Już mówię. Zobacz, ktoś ci opowiedział bajkę, że jak nikt nie pójdzie do wyborów, to kolesie między sobą ustawią sobie rzeczywistość. A teraz sobie wyobraź, w jakiej sytuacji-
[01:19:06] - Z tych trzech osób.
[01:19:06] - Poczekaj, ale teraz zapomnij o wszystkim, co wiesz. Zapomnij o tym, co ci mówiono o demokracji, dupokracji, o tym, że oni się wybierają, bo prawo strawo i tak dalej. Nie ma czegoś takiego. Nagle trzydzieści jeden milionów czy trzydzieści dwa miliony ludzi w Polsce, bo tyle jest, się okazuje, że wyjechało z Polski dziewięć milionów, a nie- Dwa miliony, o czym nie chcę mówić. Policz statystycznie na 10 osób jedna wyjechała. To już od razu masz 10 milionów, jak nie więcej. Ale mniejsza o to. Taka depopulacja konkretna. Policz, że teraz te 30 milionów nie idzie do wyborów. Nie idzie, ale gdzieś idzie, bo nikt w tym momencie nie robi tego z czapki.
Wiesz, o co chodzi? Jak nie idziesz na wybory, to dlatego, że masz inny pomysł i idziesz w inne miejsce. I żaden z tych kolesi nie miałby wtedy odwagi beknąć nawet słowem, bo mogło być tak, że ludzie, którzy by nie poszli na wybory, spotkaliby się przed lokalem wyborczym i przespacerowali się gdzieś do parlamentu i wynieśli tych, którzy są tam na listach wpisani. Tego nie zakładasz, bo cały czas ci mówią, że jeżeli nie pójdziesz na wybory, to stracisz swoją szansę i żyjesz tym strachem. Nie widzisz swojej szansy w rzeczywistości, którą stworzysz na nowo bez tego gówna, tylko widzisz swoją szansę jedynie w możliwości lżejszego albo mocniejszego dealowania tego gówna na co dzień. To jest ta różnica moim zdaniem.
[01:20:30] - Ja tylko tak podsumuję, że przyznam się, głosowałem na Kukiz'15.
[01:20:35] - Spoko, man.
[01:20:36] - Jestem trochę zawiedziony. Myślałem, że inaczej to się rozegra w parlamencie i nie jestem usatysfakcjonowany.
[01:20:47] - Cóż, zostawmy politykę, bo to jest taki odprut rzeczywistości. To jest właśnie ta toksyna. To jest ta iluzja. To jest ten zastępczy symbol naszej cywilizacji. Bo co? Polityka próbuje zastąpić nam nasze rzeczywiste środowisko. Co robi prawo? Przejdźmy do definicji. Czym jest prawo? Prawo tworzy środowisko, w którym żyjemy.
Czyli środowisko tworzy nam pewne możliwości, takie jak wybudowanie sobie domu w konkretnym miejscu, takie jak zjedzenie konkretnego obiadu z konkretnych składników, takie jak pojechanie od miejsca A do miejsca B w taki sposób, w jaki chcemy tam dojechać. To jest właśnie to.
[01:21:24] - Ustalił, że bary nie mogą stosować majeranku. Coś takiego. I to jest prawo.
[01:21:29] - Mniejsza o to. Ja znam bary, w których stosują majeranek i jeżeli przyjdziesz do właściciela i powiesz mu, że ma nie stosować majeranku, to jest to właściciel włoskiej restauracji i powie ci: „Wypierdalaj”. Dosłownie tak ci powie i wskaże ci drzwi. A jeżeli jeszcze mu się nie spodobasz, to rzuci krzesłem w twoim kierunku, jak mu to powiesz.
[01:21:45] - Wierzę.
[01:21:46] - Widzisz, chodzi o proste rzeczy.
[01:21:48] - Prawo-
[01:21:49] - Nie ma prawa. Chciałem się dzisiaj czegoś zapytać. Dlaczego wierzysz w prawo? Co jest takiego, że wierzysz w zestaw pojęć, który się nazywa prawem? Dlaczego w to wierzysz? Co takiego w tym widzisz?
[01:22:02] - Nie mam pojęcia, ale mam taką sytuację, że firma ubezpieczeniowa mnie trochę oszukała i mam zamiar złożyć pozew. Jeszcze wierzę w te sądy. Może jak już przegram albo wygram, to wtedy się udę do audycji. Wierzę w to.
[01:22:16] - Ja bym ci radził: zostaw te sądy.
[01:22:20] - Ja nie pójdę do korporacji i nie pobiję nikogo, bo mi tych pieniędzy nie odda. Ja muszę to zrobić zgodnie z prawem.
[01:22:27] - Dobra.
[01:22:28] - Dlatego ja mówię: jeszcze w to wierzę. Zobaczymy. Na pewno będzie-
[01:22:32] - Ale zobacz, system cię zmusza do tego, żebyś z nim dealował, bo to nie jest chyba twój wybór. To nie był twój pomysł. Podejrzewam.
[01:22:38] - Nie. Te pieniądze, które mi system zabrał, chcę teraz odzyskać i zakładam sprawę cywilną.
[01:22:46] - I know, man. Ja to bym zostawił te pieniądze z tym systemem. Haki im w smak i poszedł we własnym kierunku. Kupił sobie wiadro majeranku i otworzył restaurację. I każdemu, kto przychodzi i mówi mu, że mu się nie podoba mój majeranek-
[01:22:57] - Głupi pomysł, bo nie są takie wielkie pieniądze. To jest w granicach pięciu tysięcy. Niektórzy mnie oszukali z firm ubezpieczeniowych, ale tak dla-
[01:23:06] - Właśnie widzisz, ja mam inne podejście. Moje życie wydaje mi się zbyt ważniejsze od jakiejkolwiek sumy gotówki, którą mógłbym położyć na szali. Ja swojego czasu już nie odzyskam. Czas idzie tylko do przodu, a nie do tyłu. Także jeżeli ja bym stracił ten czas, zamiast spędzić go z przyjaciółmi, ugotować fantastyczny obiad.
[01:23:28] - Chwileczkę. 5000 pana tu walną, 10 000 tam. System mówi. I 20-
[01:23:33] - Ja nie wiem nawet, ile to jest, bo mieszkam w Anglii, także nie kojarzę polskich nominałów i też nie robi to na mnie wrażenia, bo to tylko suma. To tylko cyferka zapisana na kartce papierku.
[01:23:43] - Tak, ale-
[01:23:44] - Nic więcej. Nie mam jej w ręku i tak z nią nic nie zrobię. Nie mam nawet co o niej myśleć. Numerek na świstku papieru, którego i tak nie mam. Także po co mam się nad tym zastanawiać? Po co mam to robić? I teraz jest pytanie, że czas mam jeden. Jestem sam, jeden, tu i teraz. I teraz albo będę w sądzie, albo ugotuję obiad dla przyjaciół. As simple as that.
[01:24:07] - Jeżeli ja na przykład w jakimś tam czasie uczciwie zarabiam, to udara mi się pięciu, 10, 20 tysięcy i ten system cały czas mnie z prawej i z lewej tu pięć, tu 10 zabiera, to w końcu-
[01:24:17] - Tak jest skonstruowany ten system. Właśnie mnie dziwi ta naiwność, że my jeszcze gdzieś w głowie wierzymy, że ten system nas prowadzi, że o nas dba, że my pracujemy po to, żeby nasze środowisko było lepsze. A to jest kłamstwo. My tam idziemy tylko po to, żeby było gorzej i nic więcej.
[01:24:34] - Ale niestety ja żyję w tym systemie. Ja muszę się tu odnaleźć.
[01:24:37] - Każdy żyje w tym systemie. Ja też. Nawet właściwie żyję ponoć w stolicy tego systemu, czyli w Londynie. To jest jeszcze zabawniej.
[01:24:44] - Tu w Polsce i to jest naprawdę nie bajka. Z urzędami skarbowymi. Nie bajka to jest.
[01:24:52] - Ale to jest kwestia wyboru. Myślę, że to jest kwestia naszego wyboru, że każdy z nas płaci dokładnie. Bo ja tu nie chcę absolutnie oceniać tego, że dealujesz tak, jak dealujesz swoje sprawy. Chwała ci za to. Wszystko jest okej. Tu się absolutnie nie mieszam, ale-
[01:25:05] - Już musisz wyjechać, prawda? Ja bym chciał już, tylko muszę tu uporządkować właśnie jedną sprawę i już chyba zrezygnuję.
[01:25:11] - Wcale się nie dziwię. Mało inspirujące miejsce czasami.
[01:25:14] - Naprawdę.
[01:25:16] - Z tym systemem jest tak, że ten system jest w dużej mierze, jak się przyglądam, właściwie naszym wyborem, że my w pewnym momencie wykonujemy strasznie dużo gestów. Sycimy ten system, napełniamy jego brzucho I dzięki temu on jest wielki. Później łapiemy się za głowę i nagle zastanawiamy się, dlaczego on na nas nie działa. On nigdy nie działał. Jak się przyjrzysz systemowi, on od początku traktuje cię jak niewolnika. Jesteś tam tylko po to, żeby ktoś mógł na tobie zarobić pieniądze.
[01:25:41] - Bo nie ma czegoś takiego, że człowiek jest wolny. To jest tylko w granicach jakichś tam praw. Wolność to jest tak: możesz robić, co chcesz.
[01:25:50] - Ja myślę, że jesteśmy wolni. Właśnie, że wolność polega na tym, że pewnego dnia, kiedy stajesz w takiej sytuacji, że system próbuje cię wciągnąć do tej gry, zaprosić, żeby zniszczyć twój czas, że ty w tym momencie nie zrobisz obiadu z przyjaciółmi, nie zrobisz nic ze swoim życiem, swojego własnego projektu, tylko będziesz musiał gdzieś tam robić te pieniądze z nimi i tak dalej. On cię zaprasza do tego, bo jak tam nie przyjdziesz, to on umrze, bo jesteś jedyną osobą, która tak naprawdę buduje ten system, przynosi do niego jakąkolwiek wartość. I bez takich ludzi jak ty ten system nie istnieje. I dopóki my wierzymy w to, że musimy pójść i coś zrobić dla tego systemu, tak długo system działa. Teatr, nic więcej. Aktorzy mogą być aktorami, dopóki mają widownię.
[01:26:35] - Ja będę pomału kończył. Odezwę się, jak moja sprawa cywilna się skończy.
[01:26:41] - Zapraszam. Trzymam kciuki, człowieku, żeby system się jak najszybciej od ciebie odkleił, żebyś zapomniał o tym.
[01:26:46] - Jest moja racja, tylko właśnie o to chodzi, czy ten sąd zadziała tak, że przyzna tą moją rację. Jestem bardzo ciekawy, jak to się skończy. Pewnie będzie może rok, dwa lata, ale postaram się kiedyś odezwać i powiedzieć, czy to się tak skończyło po mojej myśli.
[01:27:02] - Oby, człowieku, niech to będzie ten unikatowy przypadek, że system się pomylił i zadziałał na korzyść człowieka.
[01:27:12] - ... i działa na niekorzyść klienta. Ja się zbuntowałem i walczę. Zobaczymy. Także pozdrawiam i zamieniam się w słuch. Fajnie, myślałem, że to jest taśma, a jednak jest na żywo.
[01:27:25] - Zawsze jest w czwartek. Nie tylko, bo tak: dzisiaj jest na żywo, sobota, później środa „Książę Edward. Etykieta zastępcza”. Cały wieczór na żywo. Opowieści prosto z doliny w górach Wicklow. Później jest czwartek, czyli ja z powrotem „Wieczowa Pora”, też żywo, człowieku. I oczywiście piątek też na żywo „Teoria Chaosu”. I sobota, czyli dzisiaj też na żywo. Wow!
[01:27:47] - Przypominam, bardzo lubię i tam słucham Claude'a Moneta. Tak dobrze powiedziałem?
[01:27:51] - Dokładnie.
[01:27:52] - Bardzo lubię. Także pozdrawiam, zamieniam się w słuch.
[01:27:55] - Wow, dzięki wielkie za telefon. Trzymam kciuki, człowieku, żeby cię tam nie zjedli w tym urzędzie.
[01:27:59] - Jak to się już skończy. Ale to mówię rok, dwa lata, nie wiadomo jak sobie-
[01:28:02] - Może pójdzie szybciej. Myśl o tym, że to się wydarzy w ciągu tygodnia. Może to pomoże.
[01:28:06] - Cywilna, także mi nic nie grozi.
[01:28:08] - Nieważne, niech to się szybciej skończy. Więcej czasu na robienie dobrych rzeczy w życiu, zamiast chodzenia po takich smętnych miejscach.
[01:28:16] - Dziękuję, dobranoc.
[01:28:17] - Dzięki wielkie. Trzymaj się.
[01:28:19] - Pozdrawiam.
[01:28:21] - To był słuchacz nieco szumiącego telefonu, a my już z powrotem mamy szum lasu. Ja sobie myślę, że z tym systemem jest troszeczkę tak, że my dobrowolnie idziemy na kontrę z tym systemem. Nam się wydaje, że idziemy na kontrę, idziemy na kontrę walczyć z systemem. Przynajmniej takie są moje doświadczenia. I na końcu się okazywało, że właściwie lądowałem w sytuacji, gdzie za mną stał system w postaci dużego kolesia, a ja stałem na przedzie i dostawałem strzał za system oczywiście. A system mówił: „No co? Przecież ty idziesz przodem, nie? Ty zgarniasz wszystkie strzały. Taka jest umowa. Nie, nic ci nie obiecywałem.
To właśnie ty jesteś od tego, żeby zgarniać te strzały. Ja ci tylko wyciągam pieniądze z tylnej kieszeni, tak żebyś przypadkiem mi tu, kolego, zbyt silny nie urósł i żebyś nie wpadł na pomysł, że zostawisz mnie kiedyś w spokoju, odejdziesz, nie będziesz się już procesował, nie będziesz partycypował w tych grach i zabawach społecznych, organizował się formalnie, pisał manifesty, sresty, duperesty. Jeszcze ty zaczniesz żyć swoim własnym życiem i co się wtedy stanie z cywilizacją?” No właśnie, co się stanie z cywilizacją, kiedy wszyscy zaczniemy żyć swoim własnym życiem? Wyobrażasz to sobie, człowieku? Ja od pewnego czasu żyję na tyle, na ile mogę, własnym życiem i to jest taka mocno przycięta przez ten Babilon skala, jak myślę, wszyscy się domyślamy, bo każdy z nas ma bardzo podobną sytuację, podejrzewam. Chyba że wśród nas jest ktoś, kto jest zamożnym rentierem i nie musi robić już nic, bo pieniądze na funkcjonowanie dostaje regularnie i nie musi się zastanawiać nad rachunkami, kanapkami, herbatą w szklance i wszystkimi tymi wydatkami, które ma normalny człowiek, który jeszcze się musi nad tym zastanawiać, bo jest w innym punkcie tego ekosystemu. To jest troszkę inna bajka. Tu zawsze jest dosyć mocna linia demarkacyjna. Ten system ją tworzy. Właśnie na tym to polega, bo to jest też takie tworzenie polaryzacji.
Także jeżeli ktoś ma taką sytuację, to chyba doskonale sobie z tego zdaje sprawę, że chwila wolności, która jest czasami tak mocno i z wielkim trudem wyszarpana temu Babilonowi, przynosi niesamowite rzeczy, przynosi takie sprawy na ten świat, że żaden Babilon tego nie przyniesie. I wydaje mi się, że właściwie wszystkie rzeczy, które są potrzebne do zbudowania normalnego sposobu funkcjonowania, wszystkie te elementy technologii, które muszą być wolne i dostępne dla każdego, wszystkie te właściwe attitudes, jak to się po angielsku mówi, czyli właściwe nastawienie, właściwe refleksje i przede wszystkim umiejętność widzenia tego, na co się patrzy. Bo to jest dosyć poważnym problemem w dzisiejszych czasach. Ja to widziałem teraz na przykładzie samego siebie, robiąc tą instrukcję do tych cewek. Człowiek patrzy, a nie widzi. I tak mógłbym patrzeć i dalej bym nie widział. Mógłbym tak przez parę lat. Ale chodzi o to, żeby patrzeć i widzieć. Otóż to. I właśnie refleksja jest taka, że wszystkie informacje potrzebne do wybudowania tego alternatywnego świata Jak to niektórzy nazywają szumnie, czyli mówiąc po mojemu normalnego świata, czyli powrotu do normalności, co właśnie w tej normalności nie da się absolutnie wybudować za pomocą tego systemu czegoś lepszego, czegoś, co zadziała.
Tu wszystko jest nacechowane tą toksyczną informacją, że nagle się okazuje, że człowiek nie ma już swojego własnego czasu, żeby usiąść i rysować coś. Kto wie, może na przykład ktoś z tych ludzi, którzy biegają teraz po sądach, robią wszystkie te dziwne rzeczy, żeby móc mieć namiastkę spokojnego zasypiania wieczorem i nie martwienia się o to, co się wydarzy jutro i za miesiąc i tak dalej w ich życiu i gdzie skończą i jak skończą ze swoim życiem. To po to, żeby utrzymać namiastkę tej iluzji zakopują się w tym systemie. Ile czasu tracą. A gdyby wszyscy ci ludzie, zamiast walczyć o tą namiastkę iluzji, nagle zaczęli robić obrazki na przykład, zaczęli malować, zaczęli grać muzykę, zaczęli robić radio, zaczęli pisać książki, zaczęli cokolwiek, co rozdają za darmo, tak zwyczajnie. Wyobrażasz sobie, jak by świat wyglądał po roku czasu? Począwszy od strony technologicznej, a skończywszy na kwestii tego, jak wygląda zawartość twojego talerza i jak jest wszystko zorganizowane, jak wyglądają nasze relacje. Ja myślę, że skok jest wręcz nie do opowiedzenia. To wielu z nas mieszkającym tu i teraz w tym świecie to jest sprawa, która się nie da absolutnie zbudować w głowie. Nie da się wyobrazić.
To jest science fiction, mówiąc kolokwialnie. Ale ja jestem gotowy na science fiction. Absolutnie, moje tu i teraz to jest kompletne science fiction. Właściwie zawsze tak było. Ja nawet kapci nie zdejmuję i mam nadzieję, że ty też, człowieku. W taki kierunek zmierzamy z przyszłością cywilizacji. W tych samych kapciach, ale już wszystko inne. A tymczasem troszeczkę muzyczki, bo się tak rozgadałem. Rozgadałem o tych cewkach, o tych ilustracjach, o tym, jaki jest taki trik, który gdzieś tam mamy w głowie cywilizacyjny, że ti-ding i ja zaczynam duplikować jakiś schemat. Co ja w ogóle robię?
No właśnie. Człowiek musi wrócić do intuicji mamy natury i popukać się w głowę i wyciągnąć stamtąd właściwą refleksję. Po prostu zobaczyć i zrozumieć to, co widzi. O! A tymczasem troszeczkę muzyczki. To ja sobie posłucham i usłyszę to, co będę słuchał. To, czego będę słuchał. Uh. Radio na fali „Hiperprzestrzeń”. Ja mam na imię Tomek.
Oprócz tego transmitowany w Radiu Paranormalium i w radiu Dreamtime. Ha! To się porobiło. A ty, człowieku, możesz zadzwonić do mnie. Ja mam na imię Tomek. Radionafali.com taki jest adres na Skypie i ja wykorzystam tą okazję, że dzisiaj jest taka relaksacyjna troszkę wieczorowa pora. Ja się śmieję ze swoich własnych lęków, które musiałem przezwyciężyć po to, żeby zrobić rysunek. To zabawna historia, ale jeszcze mam ogłoszeń kilka. Ale już odbieram telefon. Witam serdecznie człowieku bez znaczenia.
[01:35:40] - Witam cię Tomku. Słyszysz mnie?
[01:35:41] - Idealnie. Jak zdrówko szanownego panu?
[01:35:44] - Bardzo pozytywnie. Tutaj u mnie w lesie się pali oczywiście ogień w kominku i tak dalej. Zadzwoniłem, bo bardzo fajny ten telefon był, bo to skłonił mnie do takiej refleksji, że w ludziach jest taka wiara, że jak zburzy się system, to musi powstać nowy, że nie ma sytuacji bez systemu.
[01:36:09] - Tak.
[01:36:10] - To tak jak z Windowsem. Posypał się, ale zaraz będzie nowsza wersja i będzie fajniejszy. Nie ma tej sytuacji w głowie, gdzie wychodzisz poza system po prostu i tworzysz własny.
[01:36:26] - Właściwie nawet chyba nie trzeba tworzyć, bo wystarczy pójść do lasu. Las ma swój własny system. To jest ten sam co nasz. System istnieje od zawsze. Jesteśmy częścią tego systemu.
[01:36:34] - No tak.
[01:36:35] - A to, co robimy, to budujemy jakąś symulację, nie wiem czego w ogóle. Symulację naszej symboliki.
[01:36:44] - Tak nie może być. To będzie jakaś totalna anarchia. Ja to muszę zastąpić czymś. To musi przyjść jakiś inny system wartości.
[01:36:53] - Ja się ciągle śmieję, bo lata temu słyszałem o takim instytucie naukowym w Szwecji, który żeby zbadać prawa przyrody rządzące gdzieś tam w jakimś ekosystemie, wybudował sztuczne jezioro i postanowił symulować warunki, żeby zbadać, jak się zachowa naturalna przyroda.
[01:37:11] - No właśnie.
[01:37:12] - Wybudowali sztuczne jezioro, żeby metodą symulacji sprawdzić, jak to będzie wyglądało w prawdziwym jeziorze. Efekt był odwrotny. Nie udało się.
[01:37:21] - Tak większość tych systemów działa. To się różnie nazywa. To są jakieś tam czy polityczne, czy religijne, inne.
[01:37:28] - Wiesz co zabawne? Tak normalnie brzmi, jakby miało jakiś sens w tej cywilizacji, że okej, wybudowali może, żeby nie zniszczyć jeziora, ale zastanówmy się, na czym polega symulacja jeziora. Symulujemy Kałużę wody. Okej, wody. Pytanie, czym jest woda? I tu nagle się okazuje, może na początku to miało jakiś sens, ale w momencie, gdy zadasz trzecie pytanie pod rząd, idąc troszkę w głąb, nagle ups, wszystko traci sens.
[01:37:58] - To będzie H2O, jakiś połączony tlen z wodorem. To jest woda. Natomiast jak szerzej na to spojrzysz, to mówisz, że to jest nośnik informacji, bo ta woda jednak reaguje na przykład na nasze emocje. Jak będziesz mówił do wody: „Ale mnie wkurwiasz” i zamrozisz tą wodę, to będą takie-
[01:38:20] - Kryształki. Będą dziadowskie po prostu.
[01:38:23] - Moja kochana woda. I wtedy inne kryształki. Co jest grane? To jest cały czas ta sama woda.
[01:38:30] - Nie wiem, co ci naukowcy badają w tym swoim sztucznym jeziorze.
[01:38:37] - Ilość cukru w cukrze.
[01:38:39] - Chyba tak. Ilość cukru w cukrze tam zdecydowanie badają. To jest właśnie współczesna informacja. Ja myślę, że oni się boją, bo oni wybudowali symulację po to, żeby chyba nie dotykać tej natury, bo się boją tej natury. Jeśli nie pójdą na wybory, świat upadnie.
[01:38:55] - Podglądają tą naturę i wiele wynalazków w ogóle jest tworzonych w oparciu o to, co tam podejrzeli w naturze, jakieś samoloty i tak dalej. To wszystko, co działa, to najpierw trzeba było podpatrzeć jak ten ptak lata, jak on to skrzydło układa, że powstaje jakaś siła nośna. Dopiero później na to wpadli. Jak będzie taki kształt, to tu jest podciśnienie, które ciągnie do góry, a tu jest niższe ciśnienie i on się unosi.
[01:39:26] - A teraz mają gorzej, bo zauważyli, że ptaki właściwie nie latają nawet w ten sposób, tylko tam jeszcze coś innego wchodzi w grę i to w ogóle już nie wiadomo, o co chodzi.
[01:39:35] - Właśnie, jak one mogą latać?
[01:39:37] - Otóż to. I nagle jest pytanie ups. Cóż, może wybudują jakąś symulację ptaka. Jakiś sztuczny model ptaka, który będzie badany, żeby sprawdzić, jak ptaki latają.
[01:39:50] - Mnie to fascynuje. Zaglądam sobie czasami do tej DARPY, co Google wykupiło i tam robią jakieś roboty kroczące i tak dalej, że to puszczą w las normalnie. Oczywiście nie kryją się z tym, że to technologia wojskowa jest.
[01:40:06] - Po co człowiekowi nosić dwie skrzynki z amunicją na jednym ramieniu oraz drugie dwie skrzynki z amunicją na drugim ramieniu w środku lasu, kiedy ptaki pięknie śpiewają, prawda?
[01:40:19] - Właśnie.
[01:40:21] - Z tym karabinem do ptaków. Cały pomysł. Ale uciekną szybciej niż trafi.
[01:40:29] - Cały czas jest parcie na coś takiego, że stworzymy w końcu tą sztuczną inteligencję, wrzucimy tą sztuczną inteligencję.
[01:40:36] - Chodzi tylko o to, żeby zabijała za nich. Za tych, którzy ją projektują. Tylko o to chodzi. To jest jedyny powód projektowania sztucznej inteligencji. O tym się nie mówi, ale jedyny powód jest odcięcie człowieka od drugiego człowieka tak skutecznie, żeby sztuczna inteligencja sama sobie pozycjonowała cele. To jest współczesna ekonomia. To są te algorytmy bankowe, dzięki którym świat się dzieli już tylko na tych, którzy mają pieniądze oraz na tych, którzy muszą non stop pracować i pozyskiwać pieniądze, bo inaczej będzie tak, jak będzie.
[01:41:03] - Właśnie. I tutaj jest ten problem, co mówiłeś na początku, że jak taka ludzka maszyna zabija człowieka, to ma później ten syndrom pourazowy, że „Co ja narobiłem?” trafia do niego. „Co ja w ogóle narobiłem? Dlaczego ja tam zrobiłem tak, że ktoś mi kazał tak zrobić, ja zrobiłem”.
[01:41:24] - To jest taki odruch wszystkich tych ludzi w szoku. Zauważ, jeżeli byłeś kiedyś w takiej sytuacji, jak się wydarzyło coś dosyć dramatycznego pomiędzy ludźmi, człowiek odskakuje i później w szoku, nawet pomimo że jest w szoku, nie może zrozumieć, co ja zrobiłem. To jest takie bardzo specyficzne w ogóle.
[01:41:39] - Tak. Jak teraz się znaleźć w tym wszystkim? Bo zrobiłem coś, z czym ja sobie nie mogę poradzić. Niech teraz mi ktoś pomoże. I właśnie powstaje ten problem z tymi żołnierzami. Oni wracają i nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Kończą różnie, bo duży wskaźnik samobójstw później jest nie wiadomo dlaczego.
[01:42:00] - Tam wychodzi, że ponad 50% ludzi rezygnuje z dalszej egzystencji na tej planecie po powrocie z tej zabawy. Dosyć spory taki procent.
[01:42:09] - A tutaj jest taki super pomysł, że powstanie taka sztuczna inteligencja, więc on będzie sobie sam decydował, że przyjaciel czy wróg, tego zabić, tego nie i on nie będzie miał żadnych oporów.
[01:42:21] - Już nie będzie potrzeby siłowania się z MDMA, żeby ich wyleczyć, bo to zawsze są takie straty, że w sumie jak 50% tych żołnierzy wracających dostaje świra i popełnia samobójstwo, to ktoś zaczął liczyć, że może nam się nie opłaca, bo ilość pogrzebów jest zbyt kosztowna. Ja podejrzewam tych ludzi tylko o to. Nie podejrzewam ich o żadne złote, górnolotne, humanitarne, po prostu normalne myślenie. Tam jest tylko biznesplan i to widać dosyć mocno. To tak śmierdzi na odległość, nawet nie trzeba wąchać.
[01:42:51] - Jest kryzys, trzeba ciąć koszty. Odkąd pamiętam, to żyję w jakimś kryzysie.
[01:42:59] - Ja też. Nieustannie.
[01:43:03] - Nie wiem, jaki ten system jest, ale jest kryzys.
[01:43:06] - Zawsze jest kryzys. Lepiej to już było.
[01:43:10] - Wyjdziemy z tego na pewno, bo teraz przychodzi nowa-
[01:43:13] - Jest już nowa, jest już nowy czas, jest nowa technologia, jest wszystko nowe. Będzie tylko problem troszkę. Problem jak problem. Trzeba będzie poleczyć tych bankierów i tych wszystkich żołnierzy. Będzie trochę zabawy z tym wszystkim. Ale cóż, takie konsekwencje tego wszystkiego.
[01:43:30] - Ja tak właśnie kiedyś jak sobie tak rozważałem, mówię: co by tu mogło wyleczyć tych ludzi? Mówię: niezależność energetyczna. Jak przestaniesz płacić jakiekolwiek rachunki, jesteś niezależny od tego, nikomu nie płacisz za nic.
[01:43:44] - To stwarza przestrzeń.
[01:43:46] - Zapewnione wszystko. Jak masz ten prąd za darmo już w końcu, to możesz z tym prądem wszystko zrobić. Ogrzać, oświetlić, co ci do głowy przyjdzie. Basen sobie wykopiesz, grzałkę wrzucisz i będziesz miał ciepłą wodę cały rok i będziesz się mógł kąpać kiedy chcesz.
[01:44:02] - Ba, możesz jeszcze stymulować organizm w taki sposób, że żadnej chodzisz do lekarza albo prawie w ogóle. Wiele innych rzeczy. Nie chcę się rozbijać, bo przy tej technologii Keszego jest bardzo dużo i myślę, że nie skończyłbym wymieniać do piątej nad ranem.
[01:44:16] - Tak, bo to jest początek tego, co on pokazał na początek. Myślę, że to zacznie działać, bo dla mnie też jedną z rzeczy działania jest to, jak dali Tesli samochód, oczywiście z silnikiem elektrycznym.
[01:44:39] - Tak.
[01:44:40] - On poszedł do sklepu pobliskiego, kupił parę rzeczy, zrobił jakąś skrzyneczkę, podłączył i tydzień jeździł tym samochodem bez paliwa żadnego. Tam go później od szatanów i od konszachty z szatanem i tak dalej. On się wkurzył w ogóle i to rozwalił. Zacząłem się zastanawiać. Mówię: „W tych czasach on nie poszedł, nie kupił jakichś lamp, tranzystorów, czegoś specjalnego w tym sklepie, tylko to musiały być naprawdę proste rzeczy”.
[01:45:11] - Bardzo trywialna, prosta chemia domowa.
[01:45:14] - Do kupienia w każdym sklepie. Wtedy sobie zdaję sprawę, że to jest prosta technologia. Zresztą jak patrzysz na te wszystkie wynalazki Tesli, które są udostępnione, bo większość jest utajniona.
[01:45:31] - Wiesz co, nie wiem, czy większość. Sprawdzę, bo nie chcę robić takiej niepotrzebnej legendy dookoła Tesli, bo wiesz, o co chodzi. Czasami niepotrzebne legendy. Generalnie jest około 300 czy 400, niecałe pół tysiąca dokumentów, z których nie mają statusu patentowego takiego na 100%, tylko jest to dokumentacja techniczna i to są zagubione rzeczy.
[01:45:54] - Tak. Wtedy to się zaczęło z tymi patentami, ta cała zapać. Ale jak patrzysz na to, co jest dostępne, to już nie ważne, czy tam jest.
[01:46:04] - Dokładnie, to prawda.
[01:46:06] - Patrzysz na to i mówisz: „To są wszystko proste rzeczy, prymitywne wręcz”. To było skręcane na parę śrubek, coś tam nawinięte, skręcone. Taki kształt ma jakaś na przykład turbina. Mówisz: „Przecież to jest cholernie proste urządzenie. A działa”.
[01:46:23] - I to jak.
[01:46:25] - I to jest na tej zasadzie, że ludziom się wbija do głowy, że technologia, żeby działała, to ona musi być bardzo skomplikowana. Ty musisz skończyć nie wiadomo ile uniwersytetów.
[01:46:38] - Na pewno się nie znasz. Jest ekspert od tego, który spędził całe życie. Mówi takim językiem, którego nigdy nie zrozumiesz, pomimo że jest to ten sam kraj, z którego ty pochodzisz i ten sam na przykład polski, to nic nie zrozumiesz, ale on wie, co robi. On jest specjalistą i oddajesz swoje życie w jego ręce.
[01:46:54] - Tak, bo to jest tak skomplikowane, że przecież tego nie obejmiesz rozumem. To musi być ktoś mądrzejszy od ciebie.
[01:47:00] - Otóż to. To jest chyba historia z tą cywilizacją, że to jest taka symulacja wiedzy, że tu zamiast wiedzy masz kolesia, który symuluje, że coś wie. I ja symuluję, że on coś wie i wszyscy symulujemy, że jesteśmy mądrzy. A efekt jest taki, że chcemy zbadać, jak interferuje woda w środowisku, a nie wiemy, czym jest woda. Więc budujemy sztuczne jezioro. Żeby dowiedzieć się, jak lata ptak, budujemy sztucznego ptaka. Następnie mierzymy tego sztucznego ptaka w naszym tunelu aerodynamicznym i wiemy, jak lata prawdziwy ptak.
[01:47:30] - Najlepiej jeszcze w to jezioro wpuścimy rybki zmodyfikowane genetycznie, żeby one tam szybko rosły.
[01:47:38] - I będziemy widzieli. Nie wiadomo co oczywiście. Jeżeli nie wybuchnie w powietrze, to będzie cud. Dobrze, przynajmniej jeszcze nie wybuchnęliśmy w powietrze z tymi wariatami dookoła. Już takie pomysły były. Tak czy siak, mamy dużo szczęścia w tym wszystkim.
[01:47:52] - Dużo szczęścia mamy, tak. Jak weźmiemy pod uwagę, ile tej broni jądrowej jest na świecie i to wszystko stoi gdzieś tam w silos. Chociaż nie wiem.
[01:48:00] - Dobrze, tu ktoś czuwa, sąsiedzi czuwają troszeczkę, bo te, że tak powiem, interferencje atomowe robią troszkę więcej zamieszania, trochę większej ilości płaszczyzn, niż tylko ten fizyczny świat. Także tutaj widać, że są ślady czuwania nad tym, żeby szaleńcy nie mieli zbyt łatwego dostępu do tego czerwonego przycisku. Część tych pocisków balistycznych czasami znika razem z samolotami nagle w niewyjaśnionych okolicznościach w otoczeniu obiektów nieidentyfikowanych. Tak się często składa. Także bardzo dobrze.
[01:48:29] - To już było parę razy u nas w kraju, nawet w Rosji, bo tam oni mieli taki system. To się Oko bodajże nazywało czy coś takiego.
[01:48:36] - Chyba dalej mają.
[01:48:37] - Siedział taki gość, który miał zadziałać na rozkaz, że jak system wykryje atak nuklearny ze Stanów, to on miał bach odpalić i już. Co się okazało? Przyszedł taki sygnał, że Amerykanie odpalili rakiety. Gość siedzi i nie miał odwagi odpalić tych rakiet.
[01:48:59] - Bardzo dobrze.
[01:49:01] - Później się okazało, że to był fałszywy alarm. Mimo tego, że on był tak szkolony, że bez zastanowienia miał nacisnąć ten przycisk.
[01:49:12] - Ale zrobił najbardziej logiczną rzecz, bo prawda jest taka, że jeżeli ktokolwiek odpaliłby jakiekolwiek ładunki termonuklearne na tej planecie, to już nie musisz odpalać drugich.
[01:49:20] - Nie, wtedy możemy sobie odpalić skręta i posiedzieć chwilę.
[01:49:23] - Tak. Nie wiem, czy zdążymy. Wiesz co? To będzie chyba ten pierwszy-
[01:49:27] - Osiem minut mówią.
[01:49:29] - To będzie chyba ten pierwszy skręt, który odpali się bez zapalniczki.
[01:49:33] - Ale jazda.
[01:49:34] - Dobra, dzięki wielkie za telefon. Nie życzymy nikomu takiego skręta. Słuchajcie, kupujcie zapalniczki do skrętów. Nie liczcie na bombę termonuklearną. Tego nie szukamy.
[01:49:44] - Pozdrawiam.
[01:49:45] - Trzymaj się. To był telefon na koniec. Właśnie, dokładnie, zwykłą zapalniczką, a najlepiej od świeczki ekologicznie z tego skręta. To co? To ja dzisiaj, proszę państwa, znikam. Zostawiam cię w spokoju, dziewczyno i chłopaku. Zapraszam oczywiście na wieczorową porę, jeżeli słuchasz tego aktualnie live, to się dzieje live w sobotę. Ja tu znikam na wieczorową porę w Radiu Na Fali, oczywiście w Marcynym Radiu, z którego pochodzi „Hiperprzestrzeń”. Jak chcesz sobie pościągać jakiekolwiek odcinki „Hiperprzestrzeni”, to oczywiście radionafali.com, archiwum, wpadasz i tam jest wszystko. I nie tylko moje produkcje, bo jest tam dużo jeszcze innych produkcji.
A oprócz tego, człowieku, jest koniec roku. Jeżeli chcesz mi pomóc zawiązywać te supełki, żeby tutaj Babilon mi nie trzeszczał troszeczkę przy radiu, czyli żeby było lepiej i wygodniej i masz odrobinę gotówki na kawkę albo jakoś tak, albo na dżojcika, albo w ogóle odrobinę gotówki nawet na kanapkę i chcesz się tym podzielić ze mną, z Radiem Na Fali, to puść odrobinę tej gotówki jako wsparcie finansowe dla radia, żeby było na płacenie serwerów, kupowanie kabli, ogarnianie tego wszystkiego i przede wszystkim prowadzenie tego wszystkiego, bo to jest cała istota tej zabawy, że trzeba to prowadzić regularnie, systematycznie. Tak że jak chcesz wspierać, będę naprawdę z góry wdzięczny i jestem w ogóle z góry wdzięczny, człowieku i dziewczyno. Tak że dzięki wielkie. No i dzięki tym, którzy cały czas wspierają. Peace and love, ludzie. Bez was to ja nie wiem, to byłoby troszeczkę... Chyba by nie pociągnęło tak dobrze. Tak długo w sensie. A tak już kolejny rok, kolejny rok astronomiczny, bo to co by nie mówić dzisiaj, aż spojrzałem na zegarek, bo dzisiaj jest dwudziesty i ja troszkę przeciągam tą „Hiperprzestrzeń”, ale właśnie słuchaczko i słuchaczu, jakbyście nie wiedzieli, to dzisiaj chyba jest rocznica odpalenia Radia Na Fali, takiego chyba jeszcze nieoficjalnego.
Jakoś tak. Ten pierwszy sygnał w cyfrowy eter został dokładnie puszczony jakieś cztery czy pięć lat temu. Gdzieś tak, to był 20, 21 grudnia. Sobota, niedziela z moimi dwoma kolegami jeszcze, jeszcze trzeci był kolega programista. Pozdrawiam serdecznie, jeśli tego słuchają. Wow! No to troszeczkę czasu tutaj poleciało. Trochę podcastów przez te ostatnie lata przybyło. Nie to, żebym chciał teraz, w tym momencie jakieś rozliczenie robić, jakieś podsumowanie, bo nie ma co, ale wow. Nice.
Miło, że to się dalej toczy. Tak że dzięki człowieku, że wspierasz tą inicjatywę, bo co by nie było, mam dzisiaj kolejną już rocznicę wdepnięcia w projekt Radia Na Fali. Jejku, to dziecko w tym wieku to już chodzi i jest ci w stanie wyrwać kanapkę z ręki i z nią uciec. Kurde blade, to trzeba uważać już czy jakoś tak. No a niedługo radio być może dorośnie wieku nastoletniego, kto wie. Takie cyfrowe dziecko cyfrowej ery kilku dżentelmenów. Tak że dzięki człowieku za w ogóle słuchanie „Hiperprzestrzeni”. Jeżeli słuchasz jej wytrwale od jakiegoś czasu, to ja tutaj ci świątecznie, rocznicowo dziękuję za to, że jesteś i że wspierasz tą całą inicjatywę. Wow, dzięki wielkie. Co się rocznicowo poczułem?
Mam świeczkę. Chyba sobie odpalę świeczkę na te urodziny. Jasne, że mam. Dobra, to ja kończę tą „Hiperprzestrzeń”. Zapraszam cię na kolejny odcinek. Właśnie przypominam, że po Nowym Roku, czyli na samym początku 2016 pojawi się troszeczkę o technologii Keshe w Radiu Na Fali. Zatem zapraszam cię serdecznie. Zapraszam do moich kolegów, do pozostałych podcastów, kolegów podcasterów. Zapraszam cię do Edwarda w środę, dokładnie na „Etykietę zastępczą”. Później w czwartek ja, „Wieczorowa pora”, a właściwie to „Substancja”, a po niej „Wieczorowa pora”.
W piątek „Teoria chaosu”, a w sobotę znowu się widzimy. Tak że człowieku, gnam tutaj odpalać swoją urodzinową świeczkę kolejną. Się chyba cztery powinienem odpalić, a mam tylko jedną. To odpalę dużą jedną gromnicę, taką potężną na urodziny. Świeczka na kolejne urodziny Radia Na Fali. To ja poproszę jakiś prezent urodzinowy mi tam wysłać do Radia Na Fali. Będę bardzo wdzięczny. I cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć, że słuchałaś i ty też słuchałeś „Hiperprzestrzeni” w radionafali.com. Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam. Sto lat, sto lat niech...