[00:00] - To think for yourself and question authority
[00:09] - RadioNaFali.com oczywiście, jak najbardziej. Ja mam na imię Tomek. Wszystko to nazywa się Hiperprzestrzeń. Jest retransmitowane w Radiu Paranormalium. Witam cię, droga słuchaczko i witam ciebie, drogi słuchaczu. Mam nadzieję, że się dobrze czujecie, że jest miło, sympatycznie i zjawiskowo przede wszystkim. Pozdrawiam wszystkich mecenasów Radia Na Fali. Peace and love. Wielkie dzięki za wsparcie dla radia. Ja tu już mam telefon ledwo co.
Ale co tam, jak gość w progach to otwieram drzwi. Witam serdecznie. Halo, halo, halo, halo. Doesn't Matter jest z nami? Jest z nami. Mikrofon jest podłączony, wszystko jest podłączone. Nie słyszę cię, człowieku. Musisz sprawdzić, co z twoim mikrofonem. To ja się rozłączam i witam się dalej. A co!
Powitań nigdy dosyć. Także witam ciebie, drogi mecenasie radia i wszystkich zapraszam do wspierania radia oczywiście. Zapraszam na czata radiowego. Ja tam już jestem i jeszcze raz dzwoni telefon i jeszcze raz odbieram. Halo, halo. No teraz. Teraz to cię słychać, człowieku. Jak zdrówko?
[01:22] - Bardzo dobrze. I odkryłem przyczynę. Mikrofon był off.
[01:26] - A widzisz. A ja przede wszystkim powiem wszystkiego najlepszego. Tak się przywitam, wiesz, tak jak niby na urodziny oczywiście.
[01:36] - No tak.
[01:37] - Witam pana, wszystkich witam po kolei, rozumiesz? Witam wszystkich jak zwykle na początku. Ledwo co zdążyłem przywitać, to witam też ciebie. Od razu się załapałeś na pierwsze powitanie.
[01:47] - Tak bywa, tak bywa. Człowiek nigdy nie wie, gdzie się znajdzie i po co się znajdzie.
[01:53] - Otóż to, proszę pana.
[01:55] - Ale on cały czas chce wiedzieć: ja bym chciał wiedzieć, po co się tu znalazłem. No i szuka.
[02:02] - Ja myślę, że dzisiejszy odcinek będzie w sam raz, bo ja mam taki pomysł, żeby dzisiaj tak kosmiczno-futurystyczno-turystycznie opowiedzieć o kilku refleksjach dookoła, cywilizacyjnych takich. Gdzie my w ogóle zmierzamy?
[02:15] - Gdzie my w ogóle jesteśmy?
[02:16] - Gdzie my w ogóle jesteśmy? Dokładnie.
[02:18] - Gdzie zmierzamy, to zaraz będziemy sobie kombinować.
[02:22] - Otóż to. To jest inna sprawa.
[02:23] - Dojdź w ogóle do momentu, gdzie my jesteśmy.
[02:25] - Otóż to. Na pewno jesteśmy, jak niektórzy mówią, na trzeciej planecie od Słońca, a inni mówią, że na siódmej planecie od drugiej strony. Przynajmniej jeżeli chodzi o te kulki, które widać na niebie.
[02:37] - Nie wiem, komu wierzyć.
[02:39] - Nieważne. Jesteśmy wśród kulek na niebie generalnie.
[02:42] - Tak bywa. I nic z tym nie zrobimy dzisiaj, wiesz?
[02:48] - Nie wiem, czy my zrobimy, ale ja nawiązuję, bo dzisiaj też wspomnę troszeczkę do pewnej kosmicznej sprawy. Słyszałeś o tych przepowiedniach końca świata teraz, 2023 i tak dalej.
[02:58] - Czekasz i czekasz.
[02:59] - Nie, nie specjalnie.
[03:01] - Kiedy ten koniec świata w końcu?
[03:02] - Ja tam nie wiem.
[03:03] - Przeżyłem trzy czy cztery i dupa. To w końcu może będzie jakiś prawdziwy.
[03:10] - Rozumiem, ale jest lepsza opcja, bo wtedy jest ciekawy księżyc. I wtedy o co chodzi z tym końcem świata? Ja myślę, że może być to plota. Ktokolwiek coś tam wie, to proszę niech zadzwoni, niech mi powie. Brzmi ciekawie tak czy siak. Jest to przełomowy czas z punktu widzenia kosmicznego, bo księżyc jest w takim momencie, że jeżeli ktoś sadzi rośliny, na przykład drzewa, takie na długie lata, takie rośliny, które będą stały na ziemi tysiące lat, to dokładnie jest ten moment.
[03:38] - Mówisz „Dom Bartek”, tak?
[03:40] - Tak, dokładnie. W tym momencie proszę sadzić. Jeżeli ktoś z was ma taką potrzebę, żeby sadzić rośliny, które są dłużej niż jednosezonowe, to właśnie jest taki księżyc na niebie. I może być tak, że ci tak zwani iluminaci, ludzie wpływowi, o których mało wiemy, rozumiesz, wiedzą o tym kalendarzu i też próbują posadzić jakieś drzewo. Może tak być.
[04:01] - Tak.
[04:02] - Ja dopuszczam taką możliwość. Nie to, żebym był taki spiskowy, ale wiesz.
[04:07] - No ale posłuchaj, mówisz: „Sadzę to drzewo i ono za tysiąc lat będzie tu rosło”.
[04:12] - Oczywiście.
[04:13] - Nikt w to nie uwierzy.
[04:14] - Jak to nie uwierzy? Ja w to wierzę. Przecież cały świat wierzy.
[04:17] - On rośnie. Ale wiesz, przyszli jacyś i próbowali go podpalić, nie?
[04:24] - Mój drogi, nie będzie nas, będzie las. Tyle mogę powiedzieć. Taka jest moja stoicka postawa.
[04:32] - Myśli o tym miałem chyba.
[04:34] - A jak znajdę, no właśnie, to nogi z tyłka powyrywam.
[04:38] - Kwiat paproci jak znajdę.
[04:40] - Otóż to.
[04:41] - To będzie czad. To będzie czad dopiero, nie?
[04:43] - Nie wiem, proszę państwa, czy powinniście się obawiać, ale na pewno będzie ciekawie.
[04:49] - Są i takie zabawy, co zrobić.
[04:52] - No właśnie, ale chyba troszkę za późno na kwiat paproci.
[04:55] - Jak to za późno?
[04:56] - Chociaż nie wiem, bo ja nie jestem spec od momentu, kiedy się paproć pojawia, ta czterolistna, magiczna.
[05:04] - Na przykład. No właśnie, o co chodzi?
[05:07] - Ja myślę, że się grzyby pojawiają tak czy siak, moi drodzy. I ja na pewno będę chciał dzisiaj coś na ten temat wspomnieć, bo ja też wspomnę i tobie też, człowieku, który nic nie znaczy. Doesn't Matter. Co za nickname doskonały. Będę chciał wspomnieć o pewnym pomyśle, który już nadchodzi za chwilę w Radiu Na Fali. A to jest nowa seria podcastu, taka krótka, o nazwie „Substancja”. „Substancja”.
[05:33] - Już cały podekscytowany jestem, normalnie.
[05:36] - Ja też, powiem ci szczerze. Rumienię się cały dzień. Nie wiem, jak to powiedzieć. Wiesz, chodzę.
[05:44] - Pączki smażę, chłopie, na tą okazję. Będziemy żreć.
[05:48] - Jestem za. Sobie przygotowuj tam pączki. Ja tutaj upiekę jakiś chleb na tą okazję.
[05:54] - Robisz.
[05:55] - Niech się dzieje. Będzie nowa seria i będzie troszkę o tej serii. Także dzisiaj będę chciał w ogóle połączyć kilka spraw, żeby zrobić taki nabieg troszeczkę na tą serię.
[06:04] - Tak, jakoś się to wszystko ostatnio zastało i oni się bawią w różne takie gierki. Mówisz: „Dobra, oni mają te gierki, a jest jakaś inna robota jeszcze do wykonania”.
[06:14] - Jest i jest bardzo ciekawa. Także dzisiaj chcę opowiedzieć o troszkę alternatywnym podejściu do tych różnych szalonych koncepcji, które się aktualnie pojawiają.
[06:23] - Trochę nie wierzę jeszcze. „Co ty mi w ogóle pieprzysz? O czym ty mi opowiadasz?” A ty mówisz: „Spoko, wyluzuj, zobaczysz, o co chodzi”.
[06:35] - Dokładnie. Przepraszam, że tak walnąłem kubkiem. To przypomina pewnego Grzegorza, który twierdzi, że jest kowbojem.
[06:40] - Lubię to.
[06:41] - W kraju, gdzie byli tylko szlachcice.
[06:43] - Słuchaj, on mi uwiódł moją kobietę życia.
[06:46] - Rozumiem. To przerażające. Nie oglądajcie telewizji, nie uczestniczcie w masowej kulturze, bo może się zdarzyć, że pewien idol z dosyć dziwnymi poglądami zniszczy wasz związek.
[06:57] - No właśnie, Beata Pawlikowska bardzo mnie uwiodła swoimi tekstami.
[07:03] - Rozumiem.
[07:04] - Mówię: laska, pojechałeś trochę, ale okej, pozwalam ci.
[07:08] - Też czytałem tą książkę. I wy, drodzy słuchacze. Jest książka, pani Pawlikowska napisała książkę, nie pamiętam, jak się nazywa. To jest taka książka pełna refleksji na temat życia, dżungli, podróży i tak dalej. Bo ona parę książek napisała.
[07:26] - Ona cały czas pisze.
[07:26] - Ona cały czas pisze, ale to jest taka jedna. Ja tak przeczytałem, taka malutka książeczka i nie pamiętam tytułu. Mój dobry przyjaciel ją miał akurat w drodze na Trynidad i akurat tam wylądował na parę dni. Ja sobie wytargałem od niego i szybko przeczytałem, bo ja sobie wziąłem do samolotu. Książeczka bardzo fajna i czuć było, że napisana po jakiejś sesji z ayahuasca. Centralnie. Oczywiście nie było tam wspomniane nic, żeby nie było żadnych kontrowersji, środki psychoaktywne. Nie.
[07:54] - Wytresna i ułożona.
[07:56] - Ja nie wiem, czy ułożona, czy nie. Może po prostu nie trzeba było tego pisać. I tak to chyba nie chodzi też o środki, bo też chcę dzisiaj wspomnieć o tym, że też nie chodzi o środki, ale o nas w tym wszystkim.
[08:05] - Ty siostra, kurczę, w takim gównie i ty potrafisz sobie takie jaja robić. I to mi się podoba.
[08:12] - Ciekawe to jest. Polecam się przyjrzeć na publikacje tej pani. Są ciekawe. Ja nie jestem jakimś wielkim znawcą.
[08:19] - Ale dużo pozytywu tam jest. Dużo pozytywu.
[08:21] - Dużo, to prawda.
[08:21] - Dodajcie sobie pozytywu.
[08:25] - Jest radość życia. Jest esencja i radość życia. To jest zdrowo.
[08:29] - Właśnie o to chodzi. I że to może w takim wydaniu, w takim języku mówisz: dobra ludzie, cieszcie się z tego, co macie.
[08:36] - Otóż to. A ja przypominam wszystkim, że pełnia księżyca 28, czyli może ten kataklizm końcowy, globalny będzie 28.
[08:45] - Czesiek, ja do Madrytu jadę wtedy.
[08:48] - Człowieku, będziesz miał fajną pogodę w Madrycie.
[08:50] - Kurde, ale ja nie chcę spędzić swojego końca świata w Madrycie.
[08:55] - Pełnia to jest przypływ, proszę pana. Także może być pięknie. Proszę wybrać się na wybrzeże w Madrycie.
[09:02] - Miało być pięknie w Japonii. Byłem.
[09:04] - Jak było? Właśnie.
[09:07] - Tak samo.
[09:08] - No właśnie.
[09:09] - Tam się nic nie zmienia. Kraj robotów.
[09:13] - Ja to nie wiem, proszę pana.
[09:15] - Tam cały czas jest albo standby, albo working. Takie dwa stany w zasadzie.
[09:21] - Na dobrą sprawę okej, nie będę okłamywał nikogo. Jeżeli wjedziesz do Londynu, droga słuchaczko, drogi słuchaczu i ty, doesn't matter, zobaczysz bardzo podobne scenki. Ja miałem gościa ostatnio. W ogóle o gościu też opowiem, bo historia, którą opowiedziałem w czwartek na wieczorowej porze, która jest w archiwum Radia Nafali, miała swój koniec, miała swoją ciągłość, swoje continuum. Także opowiem dzisiaj to continuum. Dużo ludzi przyjeżdża do Londynu na świeżo i widzi, bo ma taki świeży, jak się mówi po angielsku look, czyli takie świeże spojrzenie jeszcze nieskorumpowane i widzi nagle, że: o shit, tu jest tyle zestresowanych ludzi, wszyscy w tych telefonach. Jest takie atomizowane społeczeństwo, tak konkretnie. Jest strzałka nad tobą i wszyscy idą tam, gdzie strzałka jest nad tobą.
[10:10] - Kurde, czekaj. Było takie Roxette „She's Got The Look”.
[10:14] - „She's Got The Look”. Yes.
[10:16] - Wiesz, jak ludzie szaleli nad tym utworem, jak to każdy słuchał. O, jaki super kawałek! A dzisiaj patrz, kto to pamięta w ogóle?
[10:27] - Otóż to. Ale ja dzisiaj-
[10:29] - Ale wtedy, ale w tym momencie wtedy. Uu, jaki szał był! „She's Got The Look”.
[10:35] - A ja dzisiaj dostałem, o czym miałem-
[10:37] - W stacjach radiowych, wszędzie lecimy.
[10:39] - Ty człowieku, mi czytasz w myślach, bo ja dzisiaj chciałem wspomnieć, to wspominam już o tym, że dostałem bardzo ciekawego SMS-a. Pozdrawiam Grzegorza, jednego ze słuchaczy Radia Nafali.
[10:50] - Przepraszam, takie rzeczy się dzieją i nie mogę ich odpędzić.
[10:54] - Rozumiem. Bardzo dobrze. Poczekaj, posłuchaj, co się wydarzyło. I wy też posłuchajcie. Przede wszystkim ty też posłuchaj. Dostałem SMS-a od słuchacza Radia Nafali. Pozdrawiam Grzegorza. Tu ode mnie z okolic Londynu, z południa. Pozdrawiam serdecznie. I dostałem piękny cytat.
Żadne tam „She's Got The Look”, żadne takie tam, tylko dostałem cytat, który przeżył troszeczkę lat, a właściwie ma jakieś 200 lat. Pozwolicie, że przeczytam jakimś takim bardziej dramatycznym głosem, żeby brzmiało troszeczkę.
[11:25] - Rób, co możesz.
[11:26] - Dokładnie, będę się starał. „Gdzie słyszysz śpiew, tam idź. Tam dobre serce mają. Źli ludzie, wierzaj mi, ci nigdy nie śpiewają”. Goethe, moi drodzy. Goethe, mój Goethe. Także widzisz, na szczęście nie jest tak, żeby cały świat sobie wysyłał tylko taki jeden message „She's Got The Look”. Są jeszcze inne warstwy message'u i ja dzisiaj będę troszkę o tych kosmicznych historiach.
[11:55] - Ale wiesz, sobie tak wyszukujemy te inspiracje.
[11:59] - Nie, to nawet nie trzeba szukać, to trafia na ciebie. Open your eyes.
[12:04] - Mi się bardzo podoba, że Goethego sobie gdzieś tam wydłubałeś. Mówisz: o Goethe, jaki gość, jaki on miał cytat. I ja to bardzo szanuję.
[12:12] - Ja dostałem to od słuchacza w SMS-ie, po prostu.
[12:16] - Już się nie tłumacz.
[12:17] - Taki ładny cytat. To pozdrawiam. Ale taki elegancki, bo powiem szczerze, ładny cytacik. Ja to sobie lubię cytaty z Goethego. To są takie cytaty z makaty. Można sobie powiesić na ścianie, elegancko wyglądają. Jest tak inteligentnie. Pan rozumie?
[12:35] - Tak, bo ktoś przyjdzie-
[12:37] - Przeczytał Goethego. Otóż to. Goethe, mój Goethe. Rozumiesz? Poprzewracam okiem w lewo, w prawo, porobię dumną minę, pokręcę troszeczkę. Hu hu, Goethe.
[12:51] - Czytam-
[12:51] - Czytam Goethego. Nie, tak źle nie ma. Jest to naprawdę kawał świetnej książki i powiem szczerze, że ja się troszkę nie wiem, czy nawróciłem po latach, czy jakoś tak, ale wydaje mi się, że doskonałe metafory są takie bardzo celne i przeżyły 200 lat i te 200 lat wcale nie zgubiło sensu i nie zabiło tego wszystkiego. I to jest coś, co przetrwało i tak ładnie opowiada o pewnym kosmicznym połączeniu, takim kosmiczno-futurystycznym, o którym chcę też dzisiaj między innymi powiedzieć. Także dzisiaj mi się zeszły wątki. Dzisiaj troszkę o tym, jak się wątki schodzą.
[13:23] - Ale Staszek Lem będzie dzisiaj czy nic?
[13:25] - Proszę?
[13:26] - Staszek Lem przyjdzie czy...?
[13:27] - Nie. Chociaż będzie. Ja wspomnę o Staśku Lemie jedną rzecz, bo tam jest jedna ciekawa historia.
[13:32] - Kurczę, jak ja się jarałem, te „Bajki robotów”, to wszystko, jak ja to czytałem.
[13:36] - Ja też.
[13:38] - Jakie teksty, jak ja to lubiłem.
[13:42] - Ja byłem zawsze fanem „Kongresu futurologicznego”. Była to książka, którą uwielbiałem i zawsze zarywałem boki ze śmiechu, czytając za młodu „Kongres futurologiczny”.
[13:50] - A jak jeszcze ten, kurczę, czekaj, to był-
[13:52] - Stanisława Lema.
[13:53] - „Test pilota Pirxa”.
[13:54] - Tak, „Test pilota Pirxa”.
[13:56] - Jak ja się wczuwałem.
[13:57] - I „Opowieści pilota Pirxa”.
[13:59] - Jak ja chciałem złapać ten bryk.
[14:03] - Niesamowite historie. Słuchajcie, dobra, kończymy, bo opowiemy ludziom zaraz, że Lokaj był mordercą i będzie dramat troszeczkę. Także zostawiamy Staśka Lema. Ja wspomnę o nim później, w kontekście troszkę zapowiedzi dzisiejszej takiej swobodnej audycji. Taka swobodna, relaksacyjna, jak zwykle. Sobotni wieczór. „Hiperprzestrzeń” w Radiu na Fali.
[14:27] - Znajdź się w tych kablach, znajdź jakąś muzyczkę.
[14:29] - Ja już tu mam, proszę pana, ja już tu mam nawet.
[14:32] - Ogarniemy całą rzeczywistość kiedyś.
[14:36] - Dokładnie. Zatem czas najwyższy włączyć jakąś muzyczkę. Dziękuję bardzo za telefon, proszę pana.
[14:42] - See you, bye.
[14:42] - Dzięki wielkie. To był „Doesn't Matter”. „Doesn't Matter” po polsku oznacza „nieważne”, „nieważny”. Tak można to wytłumaczyć i przetłumaczyć. To co? To zaczniemy może od jakiegoś słonecznego numeru. Dzisiaj ładna pogoda. W ogóle wygląda trochę tak, jakby lato wróciło do miasta i to jest naprawdę bardzo miłe. A już niedługo pełnia, 28. Ja też o tym troszeczkę wspomnę, bo wszystkie takie stare kalendarze mówią o tych księżycowych historiach, zatem będę chciał poruszyć ten niebagatelny temat.
Mam ze sobą herbatę z cytryną, miętową i zieloną. Mam też kawę, którą właśnie dopijam. Jako że dzisiaj będę wspominał o substancjach psychoaktywnych, to myślę, że coś zielonego też się tu znajdzie. No i co? Zapraszam was na jakiś taki miły wieczór z tą opowieścią. A wy jeżeli chcecie zadzwonić, to radionafali.com taki jest adres na Skypie. Oczywiście zapraszam na Facebooka i Twittera radiowego, jakbyście zapomnieli, że jest coś takiego. Jest. Możecie wpaść, odwiedzić, dodać lajka, jeżeli musicie albo chcecie. Fajnie.
Ja dziękuję z góry wielce. I co jeszcze chciałem powiedzieć? Na czacie Radia na Fali. Już wchodzę na czata, już wchodzę, bo oczywiście jestem tak gdzieś jednym okiem. No właśnie. No to jestem na czacie. Tam widzę, że pojawiły się tytuły książki. „Goldynka w dżungli”? I don't know. Nie wiem, jak się nazywała ta książka, ale ciekawa powieść.
Ciekawa. Pozdrawiam w ogóle wszystkich na czacie. Widzę, że tam książę się pojawił. Pojawił się Grzegorz, czyli Juby77. Pojawił się Spóźniony. Pojawił się Wieśko. No proszę bardzo, odcinek 47. No proszę bardzo, jest troszeczkę ludzi. Zapraszam serdecznie, może będę miał jakiegoś linka i będę trochę wklejał, bo ja tak się dzisiaj postanowiłem przyjrzeć na gwiazdy. Jeszcze zanim puszczę muzyczkę, to gwoli zapowiedzi powiem, o co chodzi z tym kosmicznym tematem, żeby wkręcić w ogóle ten temat.
Dobra, to w dwóch słowach. Przeglądam sobie ostatnio z okazji pewnej historii z pewną książką „Moj mir”, czyli „Mój świat” takiego rosyjskiego botanika, naukowca, Grabelnikowa. O czym była mowa? W wieczorowej porze. Ja tu na razie nie będę jeszcze nic wspominał. Za parę chwil będę głośno o tym mówił. W czwartek głośno o tym powiem. Ale to poczekajmy do czwartku. Ja to na razie zostawiam. Także zapraszam was, radionafali.com, żebyście sobie weszli.
Tam jest archiwum radia, tam jest coś, co się nazywa taka seria podcastów „Wieczorowa pora”. Jeżeli nigdy tego nie słuchaliście, to zapraszam serdecznie. Tam są też inne podcasty. Też moich zacnych kolegów, czyli Grzegorza „Czas snu”, Edka „Etykieta zastępcza”, „Teoria chaosu” Michała i wszystkie te rzeczy, które tam parkują. Anyway, wracając do naszego tematu. Przeglądając tą książkę, przeglądam ilustracje, bo człowiek był, kiedyś o nim wspominałem, genialnym rysownikiem. Miał niesamowity talent w ręku, malował tak piękne obrazki. Ciężko nazwać jakimś specjalnym stylem. Był w taki dziwny sposób hiperrealistyczny, malował bardzo dynamicznie. To jest taki zawsze obiekt w ruchu.
Przypomina to trochę taki impresjonizm zmieszany z taką rosyjską szkołą akwareli i takiego dużego malarstwa wielkoformatowego. Rosjanie mieli jazdę na taki format w XVIII i XIX wieku. Zresztą mieli takich kolesi jak Ajwazowski, tak się nazywał ten dżentelmen Taki hiperrealista. Mieli kilku takich genialnych malarzy, którzy niesamowicie malowali. Jak się widzi wodę na tych obrazach, to takie potężne olejne płótna dwa na pięć metrów. Cholera wie. Trzeba by sobie hangar wybudować, żeby takie obrazek sobie na ścianie powiesić i żeby się w ogóle zmieściło. Tacy kolesie, co to przerosł naprawdę był konkretny. Nie wiem, jak oni dawali radę. Zdjęcia są takie fajne z XVIII, XIX wieku.
Koleś stoją na takich drabinkach, malują tam kawałek oka, który jest wielkości jak moja cała ręka albo coś w tym stylu. Może przesadzam, ale monumentalne dzieła. Jakość tego jest niesamowita. Jak człowiek ogląda te fale wody, które tam się rozbijają, to wygląda tak naturalistycznie. Ten szmaragd jest taki trójwymiarowy. Ulala. Niesamowita historia. Po prostu wszystko jest wręcz 3D. Właśnie jeszcze nie zdążyłem puścić muzyczki, a tu mam jeszcze raz telefon i jeszcze nie zdążyłem zapowiedzieć. Na razie nie odbieram.
Dajcie mi powiedzieć. Będę odbierał telefony za parę chwil po muzyczce. Muszę się wygadać, jak zacząć tą audycję. Także na razie nie odbieram jeszcze Skype'a, poczekajcie z tym. O co chodzi? Przeglądając sobie tą książkę, zafascynowany obrazkami, bo tam trwa tłumaczenie tej książki na język polski, w tym jest rzecz. Także niedługo będziecie mogli dostać tą książkę właśnie przez Radio Nafali między innymi. To nie ja jestem ojcem tego projektu. Ja to tylko pośredniczę. Także powiem, komu będzie trzeba dziękować.
Wszystko to powiem. Zresztą już chyba niektórzy wiedzą, komu. Mateuszowi trzeba dziękować. Tam jest jeden obrazek, gdzie są narysowane kwiatki, owadek, taka noc, księżycowe niebo, czarno-biały. Jest taka fajna ilustracja czarno-biała. Pomiędzy gwiazdami na niebie a tymi roślinkami jest taka linia kropkowana, takie połączenie pomiędzy kawałkiem owada, jego trajektorią lotu a energią, która występuje w tych roślinkach a tymi gwiazdami. Piękny obrazek, bardzo inspirujący i to jest mój obrazek na dziś troszeczkę. Się wygadałem. To włączam muzyczkę. Słuchajcie, koniec mojego gadania, czas na jakiś muzyczny relaks.
Zatem odprężmy się przy odrobinie dźwięku. Oh yeah! Hiperprzestrzeń RadioNaFali.com. Audycja jest też retransmitowana w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam serdecznie słuchaczy Radia Paranormalium. Lecę ze swoim tematem. Zapisałem sobie w notatkach dzisiaj słowa hasła, żeby nie robić jakichś wielkich notatek, żeby zrobić z głowy, czyli jak mówią mądrzy ludzie z niczego. Coś w tym stylu. Dokładnie z niczego. Ale czym jest to nic?
Także dzisiaj lecę w tym kosmicznym temacie, kosmicznej puszki troszeczkę futurystyczno-procesowo-przepowiednio-księżycowo-psychodelicznej. Właśnie. Wspomniałem, że będzie o Lemie. Znaczy nie o Lemie, tylko będzie o futurystycznych historiach. Bo normalnie jest tak, że my żyjemy w tej cywilizacji, o której ja tu często mówię, że jest taka technokratyczna i tak dalej. Swego czasu odebrałem, można powiedzieć, dobre wykształcenie od tej części kultury, właśnie czytając te książki. I taka ciekawa historia ze Stanisławem Lemem, który pisał te futurystyczne książki, które pokazywały tę wizję przyszłości, która właściwie niewiele się różniła od tej naszej teraźniejszości, poza tym, że była trochę bardziej wykręcona, bo była technologia, która pozwalała doprowadzać sytuację do jakiegoś takiego skrajnego surrealizmu, gdzie właściwie wszystko stawało centralnie na głowie i następował taki moment, że bohaterzy musieli okiełznać to wszystko, żeby sytuacja wróciła do normy i żeby w ogóle ocaleć w tym wszystkim. Ale tak czy siak kręciło się to zawsze wokół tych samych problemów, które są teraz. I ciężko nazwać to futuryzmem, chociaż jest to w sumie futuryzm, ale chyba taki bardziej naukowy i teologiczny. Natomiast co innego to jest kwestia związana z takim futuryzmem troszeczkę innej kategorii, takim kosmicznym bardziej, który jest związany trochę może z naszymi przodkami, z tymi wszystkimi starymi dziejami.
Otóż to, tak sobie myślę, bo cała ta historia z tym zamieszaniem dookoła końca świata, coraz częściej ktoś rzuca przepowiednie końca świata, coraz częściej pojawiają się jakieś takie historie. W sumie co parę miesięcy mamy datę końca świata z jakiejś strony. Może przesadzam troszeczkę, ale tak to wygląda. Przecież każdy z nas słyszał te wszystkie ciemne przepowiednie. Ja dostałem bardzo ciekawy link właśnie przed chwilą na czacie, podczas muzyczki sobie tam szybko kliknąłem i zobaczyłem. I faktycznie jest taka historia, która brzmi, że NASA przepowiada, że może być taki moment, że nastąpi pełne zaćmienie Ziemi na jakiś czas. Nie wiadomo na ile. Oni mówią jakieś tam 15 dni czy coś w tym stylu. Zaraz sprawdzę. Mam artykuł przed sobą.
Jeszcze nie zdążyłem tak dokładnie się zapoznać. Znaczy jest to sprawa, która jest nam znana, bo oni od jakiegoś czasu o tym mówili. Przyznali się do tego, zdaje się dwa lata temu, tak po cichu, że może być taki moment. A mianowicie chodzi o to, jak się ustawią planety, interferencje tego czegoś, co nazywamy światłem. To, czym emanuje słońce. Właśnie, bo czym jest światło? To też jest ciekawa historia, ale to wszystkich zapraszam do syntezy. Tam jest trochę więcej rozważań w tym temacie, to ominę te wszystkie rzeczy. Synteza za jakiś czas też wróci. Wróci, jak przyjdzie pora.
Nikt nie przewidział za bardzo takich zachowań. Co się stanie, kiedy nasza głowa ulegnie zmianie? Są jakieś tam powieści science fiction, jest ten słynny epos Huxleya o tej futurystycznej wyspie, gdzie panują bardzo dziwne zasady i w ogóle świat funkcjonuje inaczej. Ja nie będę przytaczał tych wszystkich tytułów książek dzisiaj, odpuszczę wam tego wszystkiego. Także odłóżcie notesy, odłóżcie ołówki. Żadnych takich rzeczy. Rozciągnijcie się w fotelu, weźcie kawkę, herbatę i relaksacyjnie. Jest taki podział na bardzo futurystyczne wizje, które mówią o takich wykręconych sprawach, że ciężko to czasami zrozumieć, oraz takie bardzo technokratyczne, które trafiają do popularnego obiegu i stają się konikiem uwagi ogólnej opinii publicznej. Nie wiem, jak to nazwać. Po prostu trafiają w masowe gusta albo są wysuwane do przodu, żeby trafiły we wszystkie masowe gusta.
I myślimy, że przyszłość będzie wyglądała tak jak teraźniejszość. Ja wyglądam na taki koncept, że to, co się dzieje teraz, jest właściwie tym samym, co się wydarzyło wczoraj i tym samym, co się wydarzy jutro. Że to jest taki loop czasowy, który polega na przechodzeniu pomiędzy różnymi gęstościami. Chociaż wiem, że słowo „gęstości” w Polsce ma bardzo różne konotacje, bo jest takie stowarzyszenie lightworkerów albo coś w tym stylu. I tam jest trochę tak, że to słowo jest używane do wielu różnych celów. Mi chodzi o gęstości takie z fizycznego punktu widzenia. Takie jak się otworzy podręcznik do fizyki, nic więcej. Czyli inne stany skupienia, które niekoniecznie muszą być widoczne dla siebie, mogą być przenikalne, mogą być na innych płaszczyznach, inne rezonanse. Kto wie? Tak nagle można pstryknąć palcami, otwiera się dziura i ktoś wyskakuje.
Są takie filmiki na YouTubie. Na pewno każdy to widział. Może nie każdy, ale czasami się zdarza, że tak siądę, ktoś mi podeśle jakieś linki i tak oglądam. Wow, co tam się dzieje? Generalnie większość tego to jest tak zwany hoax, czyli ściema na maksa, ale czasami trafiają się takie dziwne filmy. Nie wiem oczywiście, czy to nie jest ściema, ale wyglądają zjawiskowo tak czy siak. Pasują do mojej wyobraźni, można powiedzieć, bo tak bym sobie to wyobraził. Też podejrzewam. Podobnie troszkę jak w tych filmikach. Ostatnio widziałem takie wyskakujące dziecię znikąd.
Chociaż kto wie, może były to efekty specjalne współczesnych komputerów. W dzisiejszych czasach nie można ufać wszystkiemu, co się widzi. Tak sobie myślę. Anyway, wracając do tego rozgraniczenia troszkę z tym futuryzmem. Ja myślę, że jest inna wersja futuryzmu. Taka wersja, która jest związana z tą mentalną historią. Nie jest to historią technokratyczną, że budujemy większe maszyny, szybsze maszyny, większy młotek, większe gwoździe, większa laska dynamitu, większa bomba, jeszcze większa bomba, jeszcze większa deska z gwoździem. Nic z tych rzeczy, chodzi o coś zupełnie innego, zupełnie inną ustawkę, taką kosmiczną ustawkę. Dzisiaj będę chciał troszkę o niej wspomnieć, bo w sumie idealny moment. Ale teraz chcę puścić muzyczkę.
Odbieram telefon, bo mam telefon. Halo, halo, proszę pana.
[27:25] - Halo, halo, proszę pana, pan mi gdzieś ucieka.
[27:27] - Nie uciekam. Prowadzę audycję, proszę pana. Jestem tutaj za mikrofonem, w Radiu Nafani, proszę pana.
[27:33] - Mniej więcej tak.
[27:35] - Właśnie o takim kosmiczno-futurystycznym podejściu do rzeczywistości z innej strony, proszę pana.
[27:41] - A działa to?
[27:44] - Ja myślę, że działa. Właśnie to jest ciekawostka, że to jest chyba jedyna rzecz, która wygląda, że coś w sobie ma. A ty masz jakiś koncept, jak odbierasz kwestię tego, w którym kierunku zmierza świat? Jak to widzisz? Bo to nie chodzi może konkretnie o to, czy widzimy, że samochody będą miały trzy koła, tylko a może świat jest tu i teraz i tak dalej. W ogóle wszelkie koncepcje naprzeciwko hasła: co myślisz na temat przyszłości, jaka koncepcja ci się pojawia w głowie?
[28:18] - U mnie się dobra koncepcja pojawia, bo wszystko wraca do poziomu wyrównania, do harmonii, czyli do zrozumienia swojego miejsca w życiu. I to nieważne, czy to będzie bomba atomowa, czy to będą samochody na trzech kołach, tylko że widzisz spójność w samym sobie, w widzeniu tego, co się wydarza. I nie masz z tym żadnego problemu. Bo gdy produkujesz w sobie problem, to nie możesz zajrzeć głębiej, bo cały czas tkwisz w tym problemie, który sobie tworzysz. I to jest na poziomie emocjonalnym, że sobie nie radzę z tym. Na poziomie duchowym, że to mi nie przepływa tu i tak dalej. Są różne poziomy, gdzie ludzie utknęli i nie wiedzą, co z tym zrobić kompletnie, bo mówią: „Dobrze jest, jak jest i nie zmieniajmy tego, bo ja tego nie chcę zmieniać. Ja się boję tej zmiany”.
[29:22] - Zdarza się. Ale jest taka ciekawa historia właśnie związana z takim podejściem do życia. Ona jest troszkę taka buddyjska, można powiedzieć prawie że, ponieważ tam też jest w tej filozofii zawarta gdzieś tam pomiędzy słowami, chociaż w sumie dosyć głośno, że właściwie wszystko istnieje tu i teraz. Taka karmiczna historia, że właściwie jesteśmy sumą naszych wszystkich uczynków. Bardzo mi się podoba to określenie i myślę, że bardzo dobrze brzmi i dobrze opisuje całą sytuację.
[29:51] - Tak, ale to musisz zrozumieć wszystkie swoje uczynki, bo jak nie rozumiesz, to dalej płyniesz i szukasz usprawiedliwień pewnych uczynków i powiesz: „O, jak ja spierdoliłem to albo tamto, a przecież mogło być lepiej”.
[30:05] - Nawet bez poczucia winy chciałbym to odebrać. Nawet bez poczucia winy chciałbym to odebrać, tylko potraktować to jako troszeczkę głębszą nawet myśl i zastanowić się, czy przypadkiem nie jest to taka celna metafora. Bo wiesz, celne metafory mają to do siebie, że są tak uniwersalne, że gdzie przyłożysz, tam pasuje. Tak to już jest z taką metaforą.
[30:26] - Taki złoty plaster.
[30:27] - Dobry obiad, jak jest dobrze ugotowany ze zdrowego jedzenia i jest smaczny, to będzie każdemu smakował na tej planecie.
[30:34] - Tak.
[30:34] - Każdego głodnego nakarmić i nikogo nie przetrujesz, nie zatrujesz.
[30:38] - To jest ten nasz cel, że gotujesz dla swojej ukochanej tą zupę, w którą najwięcej serca wkładasz.
[30:45] - Otóż to.
[30:46] - Jak ona spróbuje tej zupy i powie: „Ja pierdzielę, chłopie, aleś zupę ugotował!”
[30:52] - Otóż to. Dokładnie.
[30:53] - Nie mam słów. To mówisz: „I o to chodziło. To jest taka prosta rzecz. Ja ci zrobiłem tą zupę, żebyś poznała, na czym to wszystko polega”. I ona mówi: „No i poznałam”. I mówisz: „Właśnie o to chodziło”. I to działa w dwie strony. Ona ci ugotuje tą zupę, to mówisz: „No i stara, trafiłaś w mój gust. To mi się podoba ta zupa. Jemy, podzielimy się z innymi, niech spróbują, jak smakuje dobra zupa”.
[31:26] - Otóż to, proszę pana. Ja sobie myślę, że to buddyjskie hasło „Jest tak, jak jest” dotyczy troszkę głębszej rzeczywistości. Tak jak ta zupa. Dotyczy sfery emocjonalnej, życiowej, kontaktu z innymi ludźmi. To nie jest tylko i wyłącznie wrzucenie czegoś do żołądka oczywiście.
[31:45] - Tak.
[31:45] - Jak się okazuje, jest to taki troszkę większy kawałek tego całego tortu. I podobnie może być z tym powiedzonkiem, jeżeli chodzi o odbieranie czasu, przestrzeni, że wszystko jest sumą naszych wydarzeń, które są właśnie w tym momencie, czyli cała nasza przeszłość. Rozumiesz?
[32:04] - Szukamy zawiłości. Zawsze szukamy.
[32:06] - Wyobraź sobie-
[32:07] - I mówisz: „Ja pierdolę, ale po co mnie się w to wikłać? Już dość. Już nie chcę tego mieć”.
[32:12] - Ja myślę, że może chyba problem leży z metaforą.
[32:15] - To najprostsze, co jest między nami.
[32:19] - Ale jest prosta metafora na to, żeby to opisać i myślę, że ona może to łatwo przyswoić, bo to jest troszeczkę jak z reinkarnacją, ale taką, która się odbywa w każdej sekundzie. Przeskakujesz w inne miejsce, bo w każdej sekundzie jesteś inną istotą. Nowa suma doświadczeń buduje ciebie nowego. Co prawda czasami ze starym patternem, ale dalej jest to nowa istota, z nową sumą doświadczeń. I może być tak, że właśnie w tym momencie naszym wcieleniem są na przykład muszkieterowie z „Niczego” Powiesci Dumasa. Właśnie w tym momencie jesteśmy jak ci kolesie, a za trzy minuty nagle coś się zmieni w naszych głowach i będziemy z kolei rybakami na łódce gdzieś, nie wiadomo gdzie, w nie wiadomo jakim czasie. Zupełnie inna rola.
[33:08] - Ja ci powiem, że-
[33:10] - A jednocześnie w przyszłości możemy być w przyszłości w różnych wymiarach, z różnymi istotami. Kto wie? Ktokolwiek w cokolwiek wierzy. Dokładnie o tej samej zasadzie.
[33:20] - To ja ci powiem, co jest podstawą naszego spotkania. Postawiłem sobie za cel nakopać ci w końcu do dupy. Ja mu udowodnię. Mam cię. Ale teraz w ogóle pieprzysz bzdury.
[33:33] - Nie, to słaby cel spotkania jest. Taki bardzo słaby jest.
[33:36] - I mówię: „I taki cel będzie. Ja go dorwę w końcu. On będzie sobie tu gadał różne głupoty, a ja powiem: mam cię ty łachudro”.
[33:46] - No właśnie, co to za intencja podła? Co to za podła intencja, proszę pana?
[33:51] - Zobacz, jaka podła intencja, nie?
[33:53] - Otóż to.
[33:56] - A z drugiej strony mówisz: „On sobie ze mną tak pogrywa, że jak ja go dorwę, to...”.
[34:04] - Nawet nie. Powiem ci szczerze, ja to wolę wybierać tą dobrą intencję, bo obawiam się, że jak mama natura tak odwinie na odlew pewnego dnia za te kiepskie momenty intencyjne, to bym się nie pozbierał. To ja wolę się jednak z mamą naturą przytulić i swoją dobrą intencją, zamiast czekać, aż dostanę taki slap back. Jak to niektórzy.
[34:28] - Wtedy powstaje ten cały dysonans. Mówi: „Ale zaraz, o co chodzi? Co ja mam do niego? A co on ma do mnie?”
[34:38] - Właśnie. Ja mam ostatnią rzecz.
[34:41] - Nic nie mamy do siebie. I teraz mówisz: „Co my w ogóle gramy?”
[34:48] - Ciekawa historia, bo dokładnie to, o czym mówisz, spotkało bohatera książek naszej młodości, jak się okazuje, czyli Stanisława Lema. A dokładnie chodzi o historię z LSD. Stanisław Lem jeszcze w latach 50., kiedy LSD było wszędzie legalne i rozsyłane do każdego gabinetu psychiatrycznego na świecie, łącznie z Polską, prosto z fabryki Sandoz, kompletnie za darmo, jako próbki do testowania, co to w ogóle jest, bo się okazuje, że to cudowna medycyna jest.
[35:13] - Odkleja.
[35:14] - Odkleja od picia wszystkich i w ogóle ludzie się czują rewelacyjnie. I robimy testy, rozsyłamy wszędzie. Mamy cudowne lekarstwo. Jee! Anyway, więcej na ten temat będzie w serii pod tytułem „Substancja”, która już za dwa tygodnie w radiu Nafali w czwartek, ale o tym to później. I ten człowiek wrzucił kwasa przy oczywiście asyście lekarza w tak zwanych kontrolowanych warunkach. Taka troszkę drętwa sytuacja, bo siedzisz na krześle.
[35:42] - No tak, będziemy cię opisywać.
[35:43] - Dokładnie. Tam uderza, hit uderza.
[35:46] - A ty jesteś tym, który siedzi na krześle i mówi: „Kurde, będą mnie opisywać”.
[35:48] - Dokładnie. A tu się świat zaczyna zlewać, a ty nie wiesz, czy nie chcesz wstać, czy nie chcesz wyjść. Co mi ten człowiek, który tu siedzi obok pisze? Jaki sens ma całe to zjawisko? Co ty właściwie robisz w tym wszystkim? Anyway, historia skończyła się tak, że Stanisław Lem miał nienajlepsze wrażenia po tym tripie. Miał dużo zastrzeżeń do siebie samego i słabo mu się to spodobało. I stwierdził, że więcej już mu wystarczy. On już wie, co to jest, bo on był taki kozak, co to przeżył wojnę, trochę strzelał na tej wojnie z karabinu, trochę się bujał w takich dramatycznych sytuacjach, i że on jeszcze wytrzyma LSD. On myślał, że to taka kwestia, że on idzie na jakąś siekierę, na czołówkę z czymś, że on będzie zdobywał jakieś góry.
A to luz. A tu nagle go puściło i strasznie mu się to nie spodobało, bo całe to gówno wypłynęło. Ponoć miał słabą minę.
[36:35] - Tak być nie może. To mi się nie podoba.
[36:37] - Ponoć miał słabą minę przez parę miesięcy, przez jakieś dwa miesiące. Był pomysł, żeby to powtórzyć. Lekarz mu to proponował, bo sesje bywają różne, ale on stwierdził, że nie chce, to go nie interesuje i tak dalej. I zaczął pisać takie technokratyczne książki o tym, jak to roboto panuje nad całym światem. Ciekawa historia. A inni w ogóle popłynęli w zupełnie innym kierunku, gdzie nie ma żadnej polaryzacji, gdzie świat wygląda trochę inaczej.
[37:08] - Widzisz, jak łatwo coś może ci wskoczyć na umysł i zrobisz taki pogląd technokratyczny i mówisz: „Ja z tego zrobię książki”.
[37:18] - Cywilizację kiedyś.
[37:19] - Wcale. Cywilizację stworzę.
[37:21] - Otóż to.
[37:22] - I podróże takie. To wszystko już mam w swoim umyśle. Ale nie zdajesz sobie sprawy, że coś się do mnie przykleiło.
[37:32] - Nie jest to twoja wizja.
[37:33] - To nie jest moja wizja i ja nie chcę jej opowiadać nikomu.
[37:38] - Był taki architekt. Być może słuchaczka albo słuchacz kojarzy doskonale. Nazywał się monsieur Corbusier, Francuz. Człowiek, który wymyślił modernizm, neomodernizm. Nie do końca wymyślił, ale był takim modernistycznym eksperymentatorem zafascynowanym socjotechnikami i budował takie potężne osiedla, projektował takie bardzo dziwne miejsca. Chaty, w których nie da się absolutnie mieszkać. Wyglądają zjawiskowo. One zawsze były wynajmowane na zdjęcia fotograficzne. Kiedyś chyba o tym nawet mówiłem. Ale mieszkać się w nich nie da, bo są tak niewygodne, tak bez sensu.
I on próbował dopasować człowieka do jakiejś swojej własnej skali. To był taki przerosć tej technokracji. On wierzył, że jest jakiś mianownik średni dla wszystkich nas na świecie i że on jest w stanie zaprojektować dla każdego takie fajne otoczenie. A sam oczywiście żył w zupełnie inny sposób niż ludzie, którym proponował życie na swój sposób, w cudzysłowie na swój.
[38:36] - Dobrze, Tomku, ale zobacz, czym jest technologia. Technologia jest nową religią i jest nowym odpowiedzeniem na samego siebie, że przez technologię zrealizujesz siebie, że zobaczysz siebie w tej technologii.
[38:52] - Mam taką opinię, że jest w tym część prawdy, bo jesteśmy takimi istotami, które mają dwie ręce, dwie nogi i w jakiś dziwny sposób kształtujemy te wszystkie obiekty. Mamy taki zdolny talent, taką intencję i potrafimy tą intencję zamienić w coś, co się zamienia w ową buddyjską pustkę, czyli w materię. I potrafimy zrobić to tak, że to utrzymuje jeszcze kształt przez czasami tysiące lat, jeżeli zrobimy to z kamienia. To mama natura w sumie robi ten kamień, my tylko go ciosamy. My też potrafimy zrobić materiały, które wytrzymują ileś tam. Właściwie łączymy te wszystkie rzeczy do kupy. Jesteśmy takim elementem jako istoty, które łączą to wszystko.
[39:33] - Trwałe kryształy to jest zupełnie co innego.
[39:36] - Ale nawet tak metaforycznie. Zobacz, że nasza cała cywilizacja jest oparta na tym, że coś robimy. Tylko że teraz jest zhakowana. Może dlatego, że straciliśmy-
[39:48] - Używasz teraz eufemizmu. Nie ma naszej całej cywilizacji, dlatego że jesteśmy bardzo podzieleni. Nie podstawiaj, że jest ta cywilizacja na całym świecie.
[40:02] - Ale to zostawmy, bo to taki detal. Nie chodzi mi o jedną cywilizację.
[40:05] - Jesteśmy teraz bardzo mocno spieprzeni przez różne podziały, przez religijne podziały.
[40:10] - To wiemy. Ale chcę tutaj zaznaczyć jedną rzecz, proszę ja kolegi.
[40:14] - Nie ma cywilizacji na świecie w tym momencie i to ci mówię wprost.
[40:18] - Dobrze, to zostawiamy słowo cywilizacja. Generalnie tak jak tu jesteśmy na tej planecie, mamy taką naturalną predyspozycję do robienia technologii, ale w jakiś sposób zhakowaliśmy nasze, jak to się po angielsku mówi purpose, czyli nasze cele, intencje, dla których robimy tą technologię. I myślę, że to nie jest kwestia tego, że coś robimy, że jesteśmy aktywni i że jeżeli coś się zmieni, to będzie tak bardzo dramatycznie albo w jedną, albo w drugą stronę, że nagle wszyscy zaczniemy biegać w skórach dzikich zwierząt dookoła drzew.
[40:47] - Ale te intencje są narzucone. To nie są intencje, z którymi przychodzisz na świat, rodząc się, tylko to są intencje, które się pojawiają. Dlatego, że ty przychodzisz z intencją najczystszą i w żadną stronę nie chcesz iść. Chcesz być po prostu z najczystszą intencją, którą masz w momencie urodzenia się. Potem przychodzą intencje tych, którzy cię otaczają i ich jest wiele. Tych intencji jest bardzo wiele.
[41:17] - Ale tu jest wytrych, proszę pana. To jest ten mój wytrych, o którym chcę dzisiaj wspomnieć. O substancjach psychoaktywnych, które łączą nas, jeżeli trzeba, czasami zapomnimy, z mamą naturą. Łączą nas naturalnie z tą anteną, z tą informacją.
[41:33] - To jest prawda, to ja potwierdzam w 100%.
[41:37] - I wtedy cokolwiek mamy, wtedy ta intencja, która tak jak mówisz, czasami jest skradziona przez reklamy dookoła, telewizję, media, ludzi, opinie, sądy na różne tematy, stanowiska, strategie. Nagle nie ma, nagle to znika.
[41:53] - Weźmy mamę. Mama, która ci przychodzi i mówi, co dla ciebie najlepsze.
[41:58] - Cóż, czasami trzeba.
[41:59] - Przyniesie najlepszą zupkę i podetrze pupkę i w ogóle się tobą zajmie.
[42:04] - Oczywiście, ale czasami trzeba wiedzieć, że trzeba być dla siebie lepszym od mamy.
[42:09] - Zawsze miałeś w sobie i powiesz: „Moja mama to najukochańsza osoba na świecie. Ja nie znam bardziej kochanej osoby na świecie”.
[42:19] - Jest to dobra intencja, ale nie traktuję tego w kategoriach programów. Że mamy programy, które musimy zwalczać. To są takie naturalne stany.
[42:27] - Nie chodzi o zwalczanie, chodzi o zrozumienie.
[42:30] - Otóż to. To jest proces. Uczestniczymy w takim długim procesie.
[42:33] - Otwora wobec tego, że okej, ty tak funkcjonujesz, ty tak działasz.
[42:38] - Otóż to. Akceptacja się mówi.
[42:38] - Ty mi to wszystko przekazujesz, bo taka jest twoja dobra intencja. I ja rozumiem twoją intencję, ale ja nie muszę wcale z nią współgrać.
[42:47] - Otóż to. Każdy ma własną.
[42:49] - I teraz się wytrącasz z tego wszystkiego i mówisz Dobrze, mamo kochana. Ty mi to wszystko przekazałaś, co dla ciebie było najlepsze. Ale w moich wartościach są jeszcze inne rzeczy. Ja widzę szerzej.
[43:04] - Albo po prostu inaczej, tylko tyle.
[43:06] - Inaczej.
[43:07] - Widzisz więcej i cieszmy się, że każdy z nas widzi inaczej, bo na tym polega całe piękno tego świata, moi drodzy.
[43:15] - Tu się nie sprzeczasz, tylko mówisz: tak jest. Ja głęboko rozumiem, że w tym uczestniczysz i to chcesz mi przekazać. I ja naprawdę jestem za to wdzięczny, że tak bardzo postępujesz zgodnie ze swoim programem. Tylko że widzisz ten program.
[43:33] - Właśnie, moi drodzy. I tu doszliśmy po pierwsze do piosenki, a po drugie do tej drugiej futurystyczno-psychedelicznej części, o której chcę dzisiaj wspomnieć w tej audycji. Mam nadzieję, że wasze spotkanie z LSD, ciebie słuchaczko i ciebie słuchaczu, i ciebie i twoje spotkanie z Mary nie było tak dramatyczne jak spotkanie Stanisława Lema.
[43:55] - Nie.
[43:56] - Tak bardzo dobrze.
[43:57] - Cieszę się, że to tak lekko i tak przyjemnie.
[44:01] - Różnie bywa, prawda?
[44:02] - Niektórzy się spodziewają, że będzie takie pierdolnięcie, że będzie gryźć trawę. A ty mówisz: weź trochę wyluzuj.
[44:12] - Ale się tarzałem w trawie nie raz.
[44:14] - Weź głębszy oddech. Może i będziesz żarł trawę, ale to nie jest takie straszne, jak ci się wydaje.
[44:20] - To jest cudowne. Uwielbiam tarzać się w trawie. Naprawdę. Bardzo miło. Rozciągnąć się na podłodze i nie tylko. Na trawie, przytulić się do drzewa. Wielka rzecz. Mały krok w życiu człowieka, a duży w skali ludzkości. Tak bym powiedział. To co?
To ja rozłączam pana kolegę szanownego.
[44:44] - Do usłyszenia.
[44:45] - Dziękuję za telefon. I jako że słuchacie „Radia na fali", „Hiperprzestrzeni", ja mam na imię Tomek. Skajp do radia to radionafali.com. Chcecie zadzwonić? Macie refleksje na te wszystkie kosmiczno-futurystyczno-psychedeliczne połączenia? Macie jakąś koncepcję? Myślicie, że oni tam wszyscy ci pisarze science fiction troszkę... Wiem, że Dick używał kwasa i to nie raz, nie dwa. Chociaż on ponoć woli cocaine. On woli się troszkę nastukać tak na szybko i taki znerwicowany, stremetyzowany pisze horrory czy jakoś tak.
Straszne książki. Różnie to bywa. Różnie. A ja teraz puszczę muzyczkę. No właśnie. Przepraszam, że tak sobie podśpiewuję, ale ciężko mi wytrzymać. Miło sobie tak popodśpiewywać nosem, pod nosem. Zatem posłuchajmy utworu muzycznego, a ja przy okazji mam tu coś skręconego. Jointa. Mam też zapalniczkę.
I skoro już tak namawiam na ten nowy podcast, który się pojawi za chwil parę o nazwie „Substancja", to w intencji tej nowej produkcji w „Radiu na fali", mam nadzieję spektakularnej, która zburzy zastany porządek. Nie, żartuję sobie. Mam nadzieję, że będzie miła. Taka krótka seria. Ja chcę sobie uszeregować kilka rzeczy, poukładać kilka tematów i zrobić to wszystko jako jedną wielką całość. Bo oczywiście część z tych rzeczy, i to taka nawet niemała, była w „Hiperprzestrzeniach". I myślę, że stali bywalcy i słuchacze „Hiperprzestrzeni", tak, droga słuchaczko, tak do ciebie mówię. Ty słuchaczu też, człowieku, do ciebie mówię, że może być tak, że niektóre historie znasz, bo tam się pojawiały w kilku odcinkach, bo były odcinki i są dalej dedykowane LSD, psylocybinie i kilku innym sprawom. Kilka historii być może się powtórzy, bo będę chciał utrzymać pewną chronologię w kilku opowieściach, żeby opowiedzieć, skąd się pewne sprawy wzięły. Także niektóre historie być może zabrzmią jeszcze raz.
Ta sama stara historia, ale zabrzmi na nowo. Otóż to. Wiśniowski zaśpiew. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Nie wiem. To pewnie ta wiosna ludów, która przyjdzie z pełnią księżyca. Zatem posłuchajmy muzyki. Radionafali.com. „Hiperprzestrzeń”. Fundamentalne pryncypia naszego dramatu.
Jak powiedział Alan Watts w pewnej piosence przed chwilą, a wy słuchacie oczywiście Radia Na Fali. Cyberprzestrzeń, radionafali.com. Jeżeli chcesz zadzwonić człowieku, radionafali.com na Skypie i dzwonisz, ja cię odbieram. Dzwoni Edward. Tadam! Witam serdecznie szanownego pana.
[49:38] - Dobry wieczór.
[49:38] - Dobry wieczór.
[49:40] - Kapitanie. Wywołał mnie ten numer z lasu.
[49:44] - Och, jak zdrówko, proszę pana?
[49:47] - Nie najgorzej, dochodzę do siebie po ekstrawagancjach wczesnego weekendu. W zasadzie przed weekendu.
[49:57] - Tak, dokładnie. Bo ja tą historię tak przekładałem na koniec, a tu idealnie będę przekładał.
[50:03] - Nie no, ja spróbuję się wstrzelić jakoś w temat audycji, oczywiście. Ale nie mogę pominąć tego wątku, gdyż jest on jeszcze świeży niczym poranna rosa.
[50:16] - Bardzo dobrze. Słuchajcie, moi drodzy, widziałem się dzisiaj rano z księciem jeszcze.
[50:22] - Jeszcze raz na dogrywkę. Jeszcze rano się ściskaliśmy z kapitanem na stacji, a dziś już wieczorem w zupełnie innych miejscach, przy pomocy zdobyciu technologii.
[50:36] - Otóż to. Bo ja mam taki ciekawy pomysł, że jest pewna historia związana z tą całą kosmiczną sprawą, z tą kosmiczno-futurystyczną, tą rzeczywistą zmianą. To, co się naprawdę wydarzy może potencjalnie, nie tą taką technokratyczną. I że ta zmiana się manifestuje w takich dziwnych, różnych drobiazgach. Tak tutaj chciałem zauważyć. Taki feedback mamy natury. Wszyscy się spodziewają, że coś może być.
[51:05] - Za mną chodziła refleksja. Miałem właśnie nadzieję, że przy okazji czwartkowej wizyty z kolei u ciebie uda się zostać jednak na audycji i poopowiadać o tym. Bo jeżeli już mówimy o zmianie, to ostatnio tak mnie naszło, że w moim przypadku ze zmianami jest tak-
[51:22] - To ja usiądę
[51:23] - ... że muszę najpierw jakby zamówić zmianę.
[51:28] - Rozumiem.
[51:29] - I poczekać po prostu nie wiadomo ile, jak to w restauracji. Może szybko zrobią, może trochę dłużej i nie wiadomo do końca jak to będzie smakować, jak to będzie wyglądać. Ale w końcu przychodzi, przynoszą na stół i oto jest.
[51:44] - Niespodzianka. Tak przychodzi do ciebie zwyczajnie, bez żadnego problemu, żadnego stresu.
[51:49] - Właśnie najpierw mam wrażenie, że jakby, używając takich, że tak powiem-
[51:57] - Użyjmy górnolotnych słów
[51:59] - ... słów na wyrost.
[52:01] - Ja usiadłem. Słuchaj, możemy mówić dużymi słowami, najwyżej spadnę z krzesła.
[52:07] - Nie, to nie będzie żadne duże słowo. Chodzi o zaklęcie po prostu. Albo życzenie bardziej.
[52:12] - Ja nazywam to intencją.
[52:15] - O! Może tak. Może jest to faktycznie najlepsze słowo, które opisuje zjawisko.
[52:24] - Otóż to, proszę pana.
[52:25] - Trzeba mieć w sobie najpierw taką naprawdę konkretną intencję zmiany. W moim przypadku właśnie pojawia się taka gotowość, że jestem jakby any time, let's do it, let it happen.
[52:40] - Dziewczyny, ten chłopak idzie na całość.
[52:43] - Często jest tak, że jeszcze przez chwilę nic się właśnie nie dzieje. Jeszcze przez chwilę jest taka próba jakby. I potem nagle zmiana nadchodzi i taki jest trochę zaskakujący moment, bo nie wiadomo, bo zawsze to wyobrażenie, oczekiwanie jest jakieś takie bardzo konkretne, a zmiana przychodzi zazwyczaj w takim przebraniu troszeczkę.
[53:08] - Chyba rozumiem, o co ci chodzi.
[53:09] - Ale koniec końców jest dokładnie tym, czego bym sobie życzył.
[53:14] - Bo właściwie mogę o sobie powiedzieć-
[53:15] - W momencie pojawienia się tej intencji po prostu, żeby coś się zmieniło.
[53:21] - Mogę powiedzieć o sobie bardzo podobną historię, że w sumie wszystkie te zmiany są takie wykrakane mocno przeze mnie. Może nie głośno wypowiedziane, nie głośno afirmowane, nie jakieś medytowane, nic z tych rzeczy, tylko taka szczera intencja zawsze, gdzie był odprysk tej sprawy, gdzieś tam kątem oka coś takiego, ta intencja przeleciała, ale nawet przelatując kątem oka byłem z tą intencją. Rozumiesz? Bardzo za pan brat. I stąd się to wzięło. I tak się powiązało w przestrzeni i nagle pach, sprawy się dzieją.
[53:57] - Dzieją się, tak jak chociażby z naszymi ostatnimi właśnie meetingami, krótkimi sesjami.
[54:04] - Prawdaż.
[54:05] - Których nikt się nie spodziewał, nawet hiszpańska inkwizycja.
[54:10] - I to jeszcze w takim momencie księżyca.
[54:13] - Tak. Właśnie jechałem późną wieczorową porą w stronę lasu i strumyka. I właśnie ten księżyc centralnie wyszedł. Dokładnie tak jak mówisz, na fali nadchodzącej fali.
[54:30] - Nadchodzącej fali. I ta fala jeszcze jest specjalnie dedykowana wszystkim tym historiom, które są takim długim procesem trwającym więcej niż jeden sezon.
[54:41] - Zdecydowanie.
[54:43] - Bo coś tam w tej części-
[54:44] - Można by niekiedy powiedzieć nawet, że dorobek życia.
[54:47] - Otóż to. Jest taka historia. Dzisiaj w ogóle przygotowując się do audycji, jak sobie rozkminiając te tematy, przypomniałem trochę o kalendarzach, bo ostatnio siedzę i tam sobie poczytuję jakieś tam różne sprawy związane z astronomią, właściwie z astrologią, można powiedzieć, takie alchemiczne historie I tam jest dużo astronomii, ale takiej ciekawej astronomii, która operuje cyklami 33 lata, czyli ten cykl Słońca i Księżyca. Ja tu mam, dzwoni, dodaję do konferencji. Halo, halo? Mikrofon znowu chyba niepodłączony.
[55:27] - Nie, podłączony.
[55:28] - Bardzo dobrze. Witam ponownie.
[55:31] - Witam. Mam pytanie do księciunia naszego kochanego.
[55:37] - Bardzo proszę.
[55:38] - To ja się z ukłonem odsunę troszkę w bok, żeby tam bynajmniej mój oddech o stopy panów nie zawadził, gdyż jakżebym śmiał. Odsuwam się w róg.
[55:49] - Dajka babka chrzestna.
[55:50] - Nie podnosząc wzroku nawet z podłogi, jakżebym śmiał. Mówcie.
[55:57] - Dotrzesz w końcu tam i mówisz: „Dobra, jaki prąd tam płynie?”
[56:04] - Ale czekaj, to jest pytanie od razu takie podchwytliwe?
[56:09] - Właśnie nie wiem. Może to jest odpowiedź, że widzisz, jaki ten prąd tam się pojawia i mówisz: „Ale pojechałem” albo: „Jestem u siebie”. I chodzi o to rozróżnianie, gdzie się daje wpieprzyć, w jakie obszary. To sobie patrzysz, mówisz: „Ciężko” albo: „Łatwo, to taki idzie”. I tam jest to właśnie rozpoznanie, jaki prąd w zasadzie we mnie płynie. O co w tym wszystkim chodzi?
[56:51] - Nie wiem. We mnie, mam wrażenie, płynie prąd zmienny.
[56:55] - Jest zmienny, tylko on ma jakiś schemat płynięcia i jak nie poznasz, na czym polega schemat tego prądu, to cały czas idziesz pod falę i mówisz: „Dostanę w mordę znowu od tej fali”.
[57:13] - Czy chodzi ci o tak zwaną znajomość procesów? Bo możemy nazwać prąd procesem, energią, jakkolwiek.
[57:20] - Tak. Do końca nikt nam nie wytłumaczył, na czym prąd polega, tylko nam opowiadają, że te elektrony płyną albo w tą, albo w tą.
[57:29] - Prawda.
[57:30] - Jak przyłożysz, tak sobie popłyną. Później się okazuje, że to tak do końca nie chodzi o elektrony, tylko chodzi o ładunki dodatnie. I teraz jak one się przyciągają do plusa, to idą do plusa.
[57:44] - Że zawsze jest plus i że właściwie nie ma minusa.
[57:47] - Tak. I mamy kierunek prądu, bo jak go znaleźć?
[57:50] - Czyli to by się zgadzało z pojęciem intencji, bo intencja jest takim właśnie zawsze plusem.
[57:55] - Właśnie. Ale jak masz plusy i minusy i mówisz w końcu, gdzie ten elektron idzie, czy w stronę plusa, czy minusa. Tu cię uczą, że od plusa do minusa płynie prąd. Ale z drugiej strony mówią, że jak umieścimy ten ładunek dodatni, to on pójdzie w drugą stronę.
[58:16] - To prawda. Ale to jest ta cała zagadka z tym, co jest dla nas tak zwanym prawem. Wiesz, o co chodzi?
[58:24] - To jest cała fizyczna wiedza i oni tak mówią.
[58:27] - Ja wiem o tym, ale to też nie jest tak do końca, że wszyscy tak mówią, bo są przecież ci dżentelmeni, którzy montują te urządzenia Tesli i tam wszyscy ci panowie, co są wyklęci przez te szkoły mówiące, że jest zupełnie inaczej, stoją i wyglądają jak świry, bo stoi taki pan i mówi: „Proszę panów, ja się zajmuję budowaniem tych urządzeń od 50 lat. Tu stoją urządzenia” i mówi jasno i wyraźnie: „Jest tylko plus”. Oni się patrzą na niego: „Dziadek zwariował”. To się często zdarza. To nie jest takie zjawiskowe w dzisiejszych czasach, ale też na szczęście, jak się okazuje, tych dziadków, którzy zwariowali, nie tylko dziadków, jest też bardzo dużo. Także nie jest tak źle. Powoli się okazuje, że nawet tak jak Edward mówi, takie proste para do intencji się okazuje, że właściwie jak opowiesz o tym, wspomnisz dwa słowa w jakiś taki sensowny, rozsądny sposób, to nagle ludzie zauważają, że faktycznie coś w tym jest, bo w sumie podobny proces widzą u siebie w życiu gdzieś tam dookoła. I know.
[59:22] - Ale facet musi znaleźć w sobie na przykład intencję poznania swojej historii.
[59:26] - Musisz zawsze chcieć. To obowiązkowa rzecz.
[59:29] - Jesteś nikim. Jesteś pustym człowiekiem, który nie ma swojej historii. On nigdy nie miał swoich korzeni. On tu pływa. A jak patrzysz na swoją historię, mówisz: „Ja tu nie jestem przypadkowo w tym miejscu, nie mówię tym językiem przypadkowo, nie wyrażam się przypadkowo w ten sposób. To wszystko jest wynikiem czegoś”.
[59:53] - Zgadzam się.
[59:55] - I wtedy patrzysz, mówisz: „Zaraz, to ja muszę mieć gdzieś swoje korzenie, gdzieś tam głęboko są moje korzenie”. I teraz sięgasz głęboko do swoich korzeni. Mówisz: „Tu to, tamto sram, tu te walki, tu huzaria”, ale mówisz głębiej.
[01:00:10] - Wiesz co, wydaje mi się, bo mam taką refleksję właśnie à propos sięgania do tych korzeni, bo bardzo lubię swoje korzenie, swoje rodzinne historie i wcale nie zamierzam ich nigdy zanegować, nic z tych rzeczy. Fantastyczna sprawa, piękna historia. Anyway, czasami drapieżna, czasami brutalna, ale to jest historia.
[01:00:28] - Właśnie też do końca nie doceniałbym faktu, że jednak coś tam nosimy w sobie ślady.
[01:00:38] - Właśnie.
[01:00:39] - Każdy z nas niesie w sobie echa jakichś spraw innych.
[01:00:45] - Ale można się wyprać w cudzysłowie w jakiś sposób.
[01:00:48] - Chodzi o to, żeby to rozróżnić.
[01:00:50] - Z tego starego smrodu, za przeproszeniem. Oprawić to może w ramki, schować do pudełka, niech leży, jak będziemy mieli taką chwilę na wspomnienia.
[01:00:57] - Obok kryształów na półce.
[01:00:59] - Jak trzeba. Albo schować do szuflady i spoko. I zająć się swoim własnym życiem oczywiście cały czas przy tym wszystkim. I to jest, myślę, takie normalne podejście. Tak mi się wydaje. Przynajmniej ja takie forsuję u siebie. To jest dla mnie normalne, bo nie chcę z tego robić takiego generalnego, że wszyscy mają się zachować tak samo jak ja.
[01:01:19] - Ale patrzysz na to i mówisz: mój dziadek, pradziadek robili to, tamto, sramto.
[01:01:24] - Wiesz co? Nie do końca.
[01:01:25] - Ten zginął, tamten poszedł gdzieś tam.
[01:01:28] - Słuchajcie, ostatnio oglądałem jakiś film. Ktoś mi podesłał jakiegoś linka. Film dokumentalny o historii wojny. Nie wiedziałem w ogóle, co to jest. Włączyłem na moment i zacząłem sobie to oglądać. Zaczęło się wypowiedzią jakiegoś starszego pana w mundurze. I tak oglądałem i byłem troszkę przerażony, bo nie wyglądało to zdrowo. Starszy pan, ledwo co stojący o lasce. Taki człowiek powinien mieć naprawdę dużo relaksu w życiu, bo to już jest taki wiek, gdzie organizm daje znać o sobie, że trochę lat minęło. Tym bardziej że to takie pokolenie, które wzięło naprawdę mocno na plecy i na tyłek.
I ten pan w mundurze, w którym był ostatni raz na wojnie w 1945 roku, opowiadał historie z wojny i on tym żyje od momentu, kiedy się skończyła wojna. Powiem szczerze, że pakać mi się trochę zachciało, bo to taka bardzo smutna sytuacja, jak człowiek jest zniszczony po takiej historii i nie może wrócić do siebie. I przez 50 lat opowiada ciągle tą samą historię, że my na wzgórzu numer 57, tam Niemcy, my tutaj, tak było, prawdziwa Polska i tak dalej.
[01:02:35] - Opowiada też sobie tą historię. To nie tylko, że nam.
[01:02:38] - I go dreszcze targają, kiedy opowiada tą historię.
[01:02:40] - Wtedy patrzysz, mówisz: kurczę, gościu, zatrzymaj się w tym momencie.
[01:02:43] - Takie smutne było to, że on miał dreszcze.
[01:02:47] - Taki trochę tkwi w tym.
[01:02:48] - Ja wiem, to zauważyłem, bo to ciężko było nie zauważyć, ale człowiek miał nawet dreszcze, mówiąc o tym i to wyglądało tak dosyć brutalnie, że ten pattern taki z dziada pradziada. Nie wiem, czy on jest zdrowy. Zawsze jak widzę kogoś, kto trochę przesoli z tym patternem, to zawsze zjeżdża w jakimś dziwnym kierunku i czasami się kończy właśnie tak, że masz tą piękną starość i nagle się okazuje, że nie możesz się od 50 lat uwolnić od pewnej traumatycznej historii, która wytworzyła u ciebie chorobę o nazwie stres pourazowy.
[01:03:19] - Bo ta piękna starość to ma być właśnie tym wyobrażonym leczeniem tej traumy.
[01:03:25] - Właśnie po co się leczyć? Można cały czas być zdrowym.
[01:03:28] - Leczysz się z tego, że były traumy i teraz przechodzisz w piękną starość na przykład. Możesz sobie wymyślić inną historię, ale to nieważne.
[01:03:37] - Słuchajcie, nie czekajcie z leczeniem, nie czekajcie na starość. Naprawdę.
[01:03:41] - I teraz mówisz: przychodzi w końcu ta starość. Mam na wszystko wyjebane.
[01:03:46] - Zestarzejmy się już dziś.
[01:03:47] - Zestarzejmy się już dziś. Ale z drugiej strony słuchajcie, widziałem też-
[01:03:50] - I sobie dajemy radę. To wydaję tylko na takie podstawowe potrzeby. To mi starczy tam 500 zł, byle przeżyć do tego pierwszego.
[01:04:00] - Słuchajcie, ale widziałem też-
[01:04:02] - Nie ma potrzeb.
[01:04:03] - Ale panowie, widziałem też historię z drugiej strony, bo też nie chcę tak kąsać jednej strony. Chcę troszkę taki cały rozrzut sytuacji przedstawić. Sytuację z drugiej strony, czyli chociażby spójrzmy na takiego pana, który się nazywa Stanisław Grof. Bardzo już aktualnie znany w Polsce. Wreszcie tam parę osób zaglądnęło i to nazwisko zaczęło się pojawiać. Psychiatra z Ameryki, ze Stanów Zjednoczonych, dobry kumpel Timothy'ego Leary'ego. Oni razem robili te grupy testowe z LSD w latach 60. Pan w ogóle nie wygląda, ale ma 100 lat, a jest taki krewki i taki rześki, tak intelektualnie sprawny, że można się przewrócić o własne sznurówki przy nim. Mówię całkiem serio. Jest naprawdę tęgi łeb.
Potężna historia. I jeżeli się spojrzy na takich panów i porówna, że jeden przeżył okupację sowiecką w Czechach, też wojnę, też okupację, też jakieś tam strzelaniny, zwiewał do Stanów przed komunistycznymi historiami. Tutaj ten dziadek w Polsce ta sama historia, też po wojnie był sekowany. Różne rzeczy się działy. Panowie, podobny background, ta sama historia, ale jeden wylądował w grupach testowych z LSD, a drugi wylądował nie wiadomo gdzie. I ten w grupach testowych teraz prowadzi terapię. Pomaga organizować terapię dla ludzi, którzy mają bardzo poważne problemy z alkoholizmem, różnymi sprawami, właśnie z substancjami psychoaktywnymi. Tworzy taką szkołę, którą można zastosować przy tych terapiach. Jakieś rzeczy, które działają. Spisuje to.
Pracuje z ludźmi, prowadzi z powrotem zajęcia. Właściwie zawsze je prowadził od lat 60. To jest takie ciekawe parallel, zupełnie inne sytuacje. I pamiętam jeszcze ostatnie wykłady Alberta Hoffmana, kiedy już był po setce, bo Albert Hoffman skończył chyba 110 lat. Jakoś tak. On w ogóle dożył jakiegoś złotego wieku. Widziałem taką ostatnią rozmowę z nim chyba na pół roku przed jego śmiercią, taki wywiad. Facet tak niesamowicie sprawny intelektualnie. Jak się patrzyło, to wyglądał, jakby miał 70 lat. Taki polski 70-, 80-letni dziadek.
I nagle sobie pomyślałem: oh shit, to jest zupełnie... Widać, że faceci robią zupełnie inną rzecz i widać taką różnicę, gdzie może wywiać nas konsekwencja naszej intencji, o czym chcemy myśleć i gdzie chcemy ją zawiesić.
[01:06:23] - To znaczy ja ci powiem, że-
[01:06:25] - Pozwolicie, że zapalę jointa?
[01:06:27] - Pewnie, że pozwolimy. Bardzo chętnie.
[01:06:29] - I wysłuchacze też. Dziękuję.
[01:06:30] - Namówiłeś mnie oczywiście.
[01:06:33] - Zapraszam też panowie.
[01:06:37] - Powiem tak: jak sobie zdasz sprawę z silności na przykład programu seksualnego, że dzwoni do ciebie kolega, a ty mówisz: wiesz, nie pogadamy teraz, bo moja partnerka wystawia mi swoją waginę przed mój nos i ja tu muszę podjąć jakieś działania.
[01:06:57] - Albo się odbiera telefon, albo się nie odbiera.
[01:06:59] - W takim momencie odbierasz telefony?
[01:07:01] - Dokładnie.
[01:07:02] - Oczywiście. To jest to. Mówisz: stary, ja tu mam teraz przed oczami waginę kobiety. O czym chcesz ze mną pogadać teraz, w tym momencie?
[01:07:15] - Nie wiem. To ty zacząłeś mówić o waginach.
[01:07:17] - Dokładnie.
[01:07:19] - I on mówi: „Stary, to ja cię przepraszam, rozumiem twoją sytuację”. Ja mówię: „No widzisz gościu”.
[01:07:25] - Taka inteligenta. Nagle w takim momencie przypomniał mi się skecz Monty Pythona z lekcji o pożycia małżeńskiego.
[01:07:32] - Tak.
[01:07:33] - Tak.
[01:07:35] - W klasie.
[01:07:36] - Tak.
[01:07:37] - I sens życia.
[01:07:38] - Tak. Sens życia. Takie bardzo nudne zajęcia Monty Pythona. Polecam bardzo serdecznie wam, słuchacze.
[01:07:44] - Bo ktoś szuka sensu życia.
[01:07:46] - Ale to tak mniej więcej jest. I dzwoni do ciebie w tym momencie telefon, bo go zapomniałeś wyciszyć czy cholera wie, wyrzucić czy coś tam wyłączyć. Dzwoni ten telefon i odbierasz.
[01:07:59] - Doesn't matter. Dam ci jedną rzecz.
[01:08:02] - Tak.
[01:08:03] - Doesn't matter. Słuchaj, jest taka opcja, że nawet jeśli go nie wyłączysz, cokolwiek się stanie, to opcja po angielsku nazywa się tak samo jak twój nick: doesn't fucking matter. Tam nie ma fucking u ciebie, ale generalnie doesn't matter. Może dzwonić do końca świata, rozumiesz? I tak go nie słyszysz. Proste sytuacje. Intencja, proszę pana.
[01:08:26] - Co gościu chcesz?
[01:08:28] - Nie, ja myślę, że nie trzeba się wcale konfrontować z taką sytuacją. W ogóle nawet nie trzeba wychodzić naprzeciw. W ogóle nie trzeba jej brać nawet pod uwagę. To jest w ogóle kwestia, która wynika właśnie z posiadania intencji we właściwym miejscu.
[01:08:40] - Ale ja się skonfrontowałem w tej sytuacji.
[01:08:43] - Ja bym się nie konfrontował nigdy. Moja intencja gdzieś byłaby zupełnie indziej, proszę pana. Mniejszo to.
[01:08:52] - Ale ja odebrałem. Sorry. Powiedziałem: „Gościu, co chcesz? Co chcesz?”
[01:08:56] - Dziewczyno, jeżeli go rzuciłaś, jeżeli zostawiłaś tego faceta, powiem ci, zrobiłaś dobrą rzecz.
[01:09:02] - Nie wiesz dlaczego.
[01:09:03] - Zrobiłaś dobrą rzecz, słuchaj. Żartowałem. Słuchaj, doesn't matter.
[01:09:12] - Tak. To jest kwestia, kiedy rozumiesz, kiedy jest żart, kiedy jest dowcip, kiedy jest luz. Bo jak ktoś bierze to na poważnie, to zaczyna się o to srać wszystko.
[01:09:25] - Wydaje mi się, że my czasami się za bardzo martwimy tymi przysłowiowymi, których tutaj nie ma, którzy biorą to zbyt na poważnie, rozumiesz? Ja czasami myślę, że za dużo czasu tracimy na tą historię. Ale wróćmy do tej kosmicznej świadomości, proszę państwa, do tego feedbacku mamy natury połączenia z gwiazdami i przyszłości, czasu i przestrzeni. I procesów. Wróćmy do tego momentu.
[01:09:53] - A ten bąbelek taki nasz jest. I jak go zauważysz, to mówisz: „O, ale czad”. To jest, to istnieje. Takie przyłączenie się do tego wszystkiego, że ja tu mam jakąś swoją rzeczywistość, ale tak naprawdę tkwię w jakiejś większej rzeczywistości ze wszystkimi połączony.
[01:10:12] - Absolutnie. Czuć ten kosmos. Zgadzam się z panem. Słuchacze, zgódźcie się ze mną. Mam nadzieję, że się zgadzacie.
[01:10:18] - I jak to przenieść na siebie?
[01:10:22] - Ja myślę, że to nie jest kwestia przeniesienia. Myślę, że jest to kwestia po prostu albo to czujesz, albo jeszcze chwilę jesteś troszkę w innym świecie. Za chwilę to poczujesz, to tylko kwestia czasu. Myślę, że mama natura tutaj nie da nikomu szansy i szykuje być może jakąś przyjemną niespodziankę. Przynajmniej tak chcę o tym myśleć. Nie budźcie mnie z mojego snu.
[01:10:43] - Nie, właśnie ta niespodzianka jest bardzo przyjemna, ale mało kto w to wierzy i się obawia, że to będzie takie tąpnięcie, że ich tam wymiecie na 150 kilometrów.
[01:10:54] - Może być. Słuchaj, może być takie tąpnięcie.
[01:10:56] - Ale może tak być. Tak, dokładnie. Taka jest natura zmiany. Ktoś tam po prostu puści mokrego bąka, a kogoś po prostu wyrzuci na drugi koniec świata.
[01:11:10] - Ale co my z tym zrobimy? Co możemy z tym zrobić?
[01:11:12] - Nic. Możemy się przyglądać. Jak będzie trzeba pomóc upiec chleb, zrobić kanapkę, to słuchaj, jestem pierwszy w kolejce, żeby to zrobić.
[01:11:21] - Tak. Albo ugotować zupę i powiedzieć: „Chodź, chłopie, chodź, zjedz”.
[01:11:25] - Jasne, nie ma problemu, jestem chętny w kolejce. Także pod tym względem jest absolutely well done. Mam nadzieję, że wszyscy się pozbierają, jeżeli taka historia nastąpi.
[01:11:33] - Tak. I wtedy odchodzi to gonienie za tą dupą, że ty mówisz: „Słuchaj stary, ale tu ta łychtaczka mi wisi przed oczami i muszę coś z tym zrobić”. A ty mówisz: „A to wpadnę innym razem”. A on mówi: „Nie, to wpadaj, zrobimy jakąś zupę czy coś tam, jakoś to będzie”.
[01:11:50] - Wtedy akurat w sytuacjach intymnych nie odbieram telefonów. Telefon jest wyłączony. Jestem człowiekiem starej daty. Otóż to. Pamiętaj, że zawsze można rzucić telefonem o ścianę albo mocno o podłogę. Wtedy na pewno nie zacznie dzwonić z powrotem.
[01:12:07] - Nie. Silniejsza jest wiara, że ten telefon jest-
[01:12:09] - Albo użyć go w kreatywny sposób.
[01:12:12] - Nie. Wierzysz po prostu całkowicie w to, że ten telefon w tym momencie nie zadzwoni. Że się odpierdoli.
[01:12:19] - Przełącz na wibracje.
[01:12:21] - Zostawmy te telefony, słuchajcie, wróćmy na prawdziwy tok tej rozmowy, bo widzę, że skręcamy w kierunku współczesnej reklamy z magazynów mody.
[01:12:34] - Bardzo łatwo się rozproszyć, jak widać.
[01:12:36] - Bardzo łatwo. To taki popularny kierunek. Masowo, nieustannie. Słuchajcie, ja myślę, że włączę jakąś muzyczkę.
[01:12:42] - Tak.
[01:12:42] - I zdzwonimy się po muzyczce, proszę państwa.
[01:12:44] - Żebyśmy zwarli szeregi.
[01:12:45] - Ale wiesz, jak po rusku przeczytasz Puma?
[01:12:49] - Nie.
[01:12:50] - Rita.
[01:12:52] - Jak?
[01:12:53] - Rita.
[01:12:56] - No to nie wiedziałem. Proszę pana.
[01:12:59] - Tak wychodzą te współczesne marki po rusku.
[01:13:03] - Ja to się nie znam. Słuchajcie, rozłączamy się, włączamy jakąś muzę. Czas najwyższy na trochę dźwięku. Proszę państwa, zapraszamy po przerwie muzycznej.
[01:13:12] - Do usłyszenia.
[01:13:15] - Ze mną był Edward oraz Doesn't Matter. A teraz taki utwór, który na pewno jest znany wielu Albo i nie. Lee Scratch Perry. Perry jest psychiatristą. Posłuchajmy Lee Scratch Perry'ego, który jest psychologiem. Jak się ma ta historia? A ja rzucam się na herbatę i dokończę tego czajcika. Lee Scratch Perry. Radionafali.com. Cyberprzestrzeń.
Wszystko to jest retransmitowane w Radiu Paranormalium. Oprócz tego, że jest transmitowane w Radiu Na Fali oczywiście. W archiwum też Radia Na Fali i nie tylko to, bo i też inne podcasty. Zapraszam do odwiedzania. A ja tutaj tak próbuję przerzucić ten kosmiczny temat. Mam nadzieję, że mi się wreszcie udało i nie będzie ściągania w różne dziwne strony. Właśnie kosmiczną świadomość. Sobie tak oglądam różne rzeczy na necie i nie tylko, bo oprócz tego, że ludzie mi podsyłają, sam sobie śledzę i wyłapuję takie ciekawe zjawiska. Jest coś w rodzaju, przynajmniej albo ja to widzę, albo po prostu mam taki moment w życiu, że wpadam na takie rzeczy. Może to tylko po prostu indywidualna sprawa.
Może to nie jest żaden cud na świecie i nie dotyczy się to nikogo, za wyjątkiem mojej własnej osoby. Kto wie? Anyway, trafiam na różne ciekawe opowieści, podyktowane czasami różnymi powodami. Czasami te opowieści są wyprodukowane po to, żeby sprzedać reklamy i tak dalej. You know, czasami jest to biznes, ale tak czy siak w bardzo wielu tych opowieściach czai się, nawet jeżeli jest to biznes, to jest to opowiedziane przez człowieka, który żyje teraz. A jeżeli to prawo karmy, które jest uchwycone w tej buddyjskiej opowieści, o której wspominałem wcześniej, jest rzeczywistością i tak się rozlewa troszkę bardziej na nasze życie, na czas i przestrzeń, czyli automatycznie w tym momencie jesteśmy swoją własną karmą i swoją własną przyszłością. Jesteśmy wszystkim tu i teraz, właśnie tu i teraz. Taki wiecie, dla mnie normalny, dla niektórych nie do końca być może koncept na rzeczywistość, ale to już zostawiam. Dla mnie jest to normalność i przy tym zostanę. Przecież nie będę się kopał z koniem, prawda?
Jeżeli ta karma tak działa, tak dokładnie tu i teraz, w tej chwili, to jeżeli czas jest tak skonstruowany, to być może właśnie ta cała historia, która się teraz dzieje, jest właśnie tym, o czym wspominałem już nie raz, nie dwa. Tak się mówi, że niby czas przyśpiesza, no bo faktycznie czas w sumie przyśpiesza, dzieją się różne takie dziwne rzeczy. A tu mam telefon, więc już odbieram. Konrad. Halo, halo, panie. Witam serdecznie, Konradzie. Jak zdrówko szanownemu panu?
[01:17:56] - Bardzo dobrze.
[01:17:58] - Doskonale. Słuchaj, jak sobie wyobrażasz przyszłość i takie zmiany przyszłościowe? Czy jesteś technokratą niczym Lem, czy podążasz za jakimś zupełnie innym konceptem?
[01:18:09] - Tak generalnie mówiąc, jeśli chodzi o technologię, przypominam sobie niektóre osiągi techniczne Stanów Zjednoczonych. To było, że oni kiedyś wynaleźli działo elektromagnetyczne.
[01:18:25] - Nikola Tesla w sumie tam wynalazł, oni tam zgarnęli te rzeczy. Chociaż nie tylko on jeden, prawda? Ale historia jest taka, że położyli łapę na cudzych wynalazkach. O to chodzi.
[01:18:35] - Wydaje mi się, że to trochę zmierza w taką trochę złą stronę, bo chodzi mi generalnie o broń masowego rażenia, że są wymyślane jakieś tam nowe rozwiązania techniczne i jeżeli ta broń dostanie się w niepowołane ręce...
[01:18:49] - Jesteś katastrofistą, młody człowieku.
[01:18:53] - Można tak powiedzieć, aczkolwiek-
[01:18:55] - Gdzie jest ta wiara i nadzieja u tej młodzieży? Przepraszam, że tak zwróconem do młodzieży, nie znając twojego wieku. Przepraszam za takie alegoryczne porównanie ironiczne. Proszę wybaczyć. Sobotni wieczór.
[01:19:09] - Mi się wydaje po prostu, że może nie wszystkie wizje są aż tak katastroficzne, ale jednak trzeba mieć tą świadomość, że coś jednak tam się gdzieś czai.
[01:19:20] - Nie dążyć do samozniszczenia.
[01:19:22] - No akurat tutaj-
[01:19:24] - Ale co ze mną, kiedy ja nie dążę do samozniszczenia? To nie jest do końca tak. Myślę, że czasami ogłupiamy. Mi się wydaje, że właśnie jest troszeczkę tak, jak mówi to buddyjskie powiedzonko Że wszystko, co widzimy, widzimy przez swój własny pryzmat, że to jest nasz własny świat. Czyli w tym momencie wracam do swojej opowieści, takiego parallo, metafory na tą sytuację, że w tym momencie wszyscy jesteśmy Trzema Muszkieterami gdzieś we Francji w poprzednim wcieleniu. Właśnie w tym momencie, ale za chwilę będziemy trzema kolesiami, którzy siedzą gdzieś na jakiejś wiosce w Andaluzji 1200 lat temu i grają w karty. Rozumiecie? Ale to za trzy minuty. Teraz jesteśmy w innej skali czasowej i nasza, nie wiem, jak to nazwać, gęstość mi się najbardziej podoba. To jest chyba najbardziej centralnie pasujące słowo.
Taka fizyczna gęstość, bo on obejmuje dokładnie opis tego zjawiska. Także możemy sobie popatrzeć na materiały, zbadać to. To nie jest już takie science fiction, takie metaforyczne, takie, że mówimy, że magia jest. To już nie jest magia, tylko to jest coś, co istnieje. Można sobie w laboratorium zrobić eksperymenty, sprawdzić sobie urządzenia.
[01:20:39] - Tak jak ludzie przecież kiedyś ogólnie mówili, że jakieś pioruny na niebie to dla nich była magia.
[01:20:48] - Panie, trzeba się przeżegnać, jak grzmotnie piorun, Bozia się gniewa.
[01:20:53] - Tak, dokładnie. A teraz ta magia to jest czysta nauka po prostu.
[01:20:56] - Otóż to. A to jest dojonizowanie powietrza, wtedy najlepiej wyjść sobie bardzo szybko na zewnątrz przy takich piorunach. Nie tak, żeby trzasnął w nas ten piorun, jak lecą nad nami, ale jak tylko się przesuną wyjść sobie na zewnątrz, bo jest tak najonizowane powietrze, to jest tak zdrowy, taki naturalny biorezonator.
[01:21:14] - Świeże powietrze jest.
[01:21:16] - Oczywiście i tak naładowane ładunkami elektrostatycznymi, ziemia naładowana. Taki po prostu biorezonator Janka Taratajsio, tylko że naturalny oczywiście.
[01:21:25] - Powiem ci, że ja kiedyś byłem świadkiem w ogóle takiego zjawiska jak piorun kulisty.
[01:21:30] - Wow.
[01:21:31] - U siebie w mieście, bo to generalnie pamiętam, że była burza i stałem sobie przy oknie i widziałem taką jakby kulę ognia, kulę światła, która tam sobie gdzieś latała. I to chyba było właśnie dokładnie to. Ale to też ciężko opowiedzieć, bo już kilkanaście lat temu to było.
[01:21:51] - Wow! Niezłe. Ja nigdy nie widziałem takiego pioruna kulistego. Słyszałem o nim, tylko słyszałem w opowieściach. Wow, niezła rzecz.
[01:22:00] - To był dosyć, powiem ci, spektakularny widok.
[01:22:03] - A czułeś jakiś zapach takiego, nie wiem, bo to może tak dziwnie zabrzmi, nie wiem, czy wtedy zwracałeś uwagę, zapach zjonizowanego powietrza albo coś? Tak z ciekawości się pytam.
[01:22:11] - Ja miałem w ogóle zamknięte okno, także nie byłem w stanie nic powąchać.
[01:22:14] - Okej. Wow, ale tak czy siak wydarzenie niezłe. Chciałbym zobaczyć.
[01:22:20] - Powiem ci, że prawie jakbym jakieś kurde UFO zobaczył czy coś.
[01:22:24] - To zmienia troszkę sposób myślenia o rzeczywistości, że są rzeczy, które się filozofom nie śniły na tym świecie.
[01:22:31] - Ogólnie przecież jeżeli chodzi właśnie o te wszystkie zjawiska paranormalne typu UFO, to przecież są niektóre te zjawiska, których właśnie nauka nie jest w stanie wytłumaczyć.
[01:22:43] - Prawda, proszę pana, i jest tego bardzo dużo. Ja sobie ostatnio śledziłem, tu podziękowałem dla księcia Edwarda, który pomógł mi, bo jestem taki, ja to często mówię, bo taka jest prawda, nie będę tu ściemniał, nie jestem takim technicznym kolesiem za bardzo. Jestem taki, jak to się po angielsku mówi, bąk, czyli nieuk.
[01:22:59] - Powiem ci, że
[01:23:01] - I posłuchajcie, sprawdzałem, bo zająłem się jakąś tam jedną rzeczą, którą sobie tam przygotowuję powoli właśnie do syntezy, która tam pewnego dnia wróci. Ale to też robię swój własny taki research i tam sobie sprawdzam rzeczy związane z atomem, z tymi kolesiami, którzy go odkryli, z tymi pierwszymi eksperymentami, które dowodzą istnienia atomu, protonów, neutronów, wszystkich tych historii. Nie to, co się robi teraz, tylko skąd to się w ogóle wzięło. I tam są takie ciekawe historie i trafiłem na takie ciekawe opowieści, że właściwie nic się nie zgadza z tym oficjalnym teoretycznym opisem, który panuje wszędzie, łącznie z Encyclopedia Britannica. I to tak dosyć konkretnie się nie zgadza. I właściwie gdy tak spojrzeć od takiej, że tak powiem, krytycznej strony i zrobić serię eksperymentów, które nie są ustawione, to wszyscy doskonale zauważą, że to prawo nie działa. To działa tylko dlatego, że eksperymenty są ustawiane i właściwie nikt ich nie robi, bo też zawsze wychodzi coś innego. I to jest taka chyba historia.
[01:24:06] - Z tym modelem atomu według Bohra.
[01:24:08] - Otóż to.
[01:24:10] - Najbardziej fundamentalny.
[01:24:11] - Otóż to. Jest bardzo mało fundamentalny. To jest mocna ściema w ogóle, jak się okazuje i to taka tak naciągana. Ale to jest moja jak na razie taka indywidualna refleksja. Tu nie chcę was namawiać, żebyście teraz szydzili z Bohra, który dla niektórych wielkim naukowcem, wielkim matematykiem i fizykiem był. Dla mnie zerem. Ale sympatyczny człowiek, na pewno sympatyczny, ale matematyk z niego jak z koziej dupy trąba i fizyk, jeżeli chodzi o spostrzegawczość w mojej opinii. Jeżeli chodzi o cały ten pomysł atomu.
[01:24:47] - Z tym atomem właśnie było takie stwierdzenie, że jeżeli byśmy się wpatrzyli w tą strukturę tego atomu tak dokładnie, to tam nic nie ma.
[01:24:56] - Są piękne zdjęcia tego atomu właśnie w momencie odkrywania, bo odkryto to zjawisko... Nie no słuchajcie, zostawiam, nie będę opowiadał teraz, zostawiam. Jak ktoś jest z was ciekawy, niech sobie poszuka. Skończ, wszystko tak rozgrzebałem, już zostawię ostatnim haczkom.
[01:25:13] - Już zacząłeś to ten.
[01:25:14] - Dobra, to dokończę szybciutko. Są pierwsze zdjęcia atomów, droga słuchaczko i drogi słuchaczu, i ty, Konradzie. I te pierwsze zdjęcia są bardzo intrygujące. Wyglądają jak plazma. To są takie wyładowania elektrostatyczne. Proszę się przyjrzeć uważnie. Są robione w takich troszeczkę dłuższych czasach. Jeżeli ktoś z was ma taką plazmę, zabawkę dla dzieci, może sobie wziąć nawet aparat cyfrowy i samemu na długich czasach zrobić sobie zdjęcia. Osiągnie dokładnie ten sam efekt. A jeżeli będzie poruszał, zrobi sobie taki rezonator do tej plazmy z lusterkiem albo pryzmatem to jeszcze lepiej, bo wtedy sobie zobaczy rezonanse i częstotliwości na ścianie w postaci fali.
I co to oznacza dla nas? I to na razie zostawię. Słuchajcie, jeżeli ktoś z was jest na tyle dziarski i chce mu się i ma czas i lubi się tak bawić, niech sobie zrobi te eksperymenty. Ja do tego wrócę tak czy siak w syntezie, bo jest to zabawne, bo potwierdza to, jak w rzeczywistości praktycznie oficjalna nauka nic nie wie na temat tego, jak funkcjonuje cały świat dookoła. To są wszystko takie bardzo mocno wystrzelone z kija, że tak powiem, pomysły takie, że jak człowiek to sprawdza, czyta te eksperymenty, to włosy się jeżą na głowie. O shit guys. To był długi lot. Musiała być niezła impreza.
[01:26:31] - Ogólnie powiem ci, że nie słyszałem jeszcze o tym, ale dużo się słyszy generalnie, jeżeli chodzi o atom o tych teoretycznych cząsteczkach.
[01:26:40] - Ja wiem, że teraz jest moda na fizykę kwantową. Wiem, że to jest straszna jazda w ogóle gdzieniegdzie. Dla mnie to jest ściema troszeczkę. Ja tak nieelegancko mówię. Przepraszam was, moi drodzy, wiem, że wielu z was widzi w tym sens i siedzi w tym temacie. Ja rozumiem, podzielam, doceniam. Ja natomiast mam swoją własną opinię. Także wybaczcie mi. Dla mnie to jest ściema.
[01:27:04] - Ale myślisz, że na przykład te wszystkie historie o tych cząsteczkach, o bozonie Higgsa i tak dalej, to czy to też jest ściema według ciebie?
[01:27:13] - Mam takie podejście, że tak. Wiesz co, skłaniam się bardzo blisko. Nie będę tutaj wyłuszczał całej sprawy, wszystkich tych historii po kolei, bo to musiałbym osobną audycję zrobić. Ale moje takie prywatne, indywidualne podejście opiera się na alchemicznych zasadach. Przepraszam, wiem, że komuś zadrżały kolana, być może w tym momencie ze strachu. No bywa. Księżyc taki na niebie. Ja mówię o alchemicznych zasadach.
[01:27:45] - Ja przepraszam, ale w sensie równorzędna wymiana?
[01:27:51] - Proszę?
[01:27:52] - Alchemiczne zasady to znaczy? Co masz przez to na myśli?
[01:27:54] - Właśnie chcę sprecyzować, bo też nie zostawię was tak: alchemiczne zasady. Przecież nie będę taki magiczny. Co ja jestem magiem? Już mówię. Słuchajcie, to chodzi o to, że jesteśmy tworem trzech żywiołów, moi drodzy, czyli trzy żywioły. Można powiedzieć woda, ogień i powietrze. Ziemia jest efektem tego wszystkiego. Ale takie trzy podstawowe żywioły, które się materializują, to są trzy siły, można powiedzieć ether, siła kosmiczna i jeszcze jedna siła. I te siły, kiedy się wszystkie spotkają, tworzą nas. A kiedy są osobno albo w troszeczkę innych proporcjach, to żyją w nich inne duchy, można tak powiedzieć.
Czyli woda, która ma swoją własną świadomość. To jest ta słynna historia z programowaniem wody, zmienianiem jej struktury. To się zachowuje jak żywa istota. Wszyscy to widzą.
[01:28:42] - Pamięcią wody przede wszystkim.
[01:28:43] - Otóż to. To jest taki żywy kryształ. To jest żywy kryształ, tak się zachowuje. Wiem, że to brzmi, jakbym teraz miał otworzyć takie opowiadanie o Królewnie Śnieżce, jakieś bajki zacząć czytać o krasnoludkach dla niektórych. Ale nawet ludzie, którzy poważnie się zajmują krystalografią, mają tutaj mocny zgryz, bo nikt do tej pory oficjalnie nie wie jak-
[01:29:06] - Krystalografia to ogólnie też jest bardzo ciekawa dziedzina.
[01:29:09] - Bardzo ciekawa, taka troszeczkę niedoceniana, bo właśnie ciągle udowadnia, jak niewiele wiemy na temat świata, włącznie z tym, jak powstają kryształy. Nikt nie wie. Nie ma w ogóle żadnej koncepcji, żadnej metodologii, żeby wytłumaczyć, jak rosną.
[01:29:25] - Metale mają kryształową strukturę i chodzi o to, że po prostu dokładnie też nie wiadomo, z jakich elementów się składają, bo wbrew pozorom z punktu widzenia inżynierii materiałowej, powiedzmy, to nie istnieje jedna stal, bo to jest gówno prawda. Jako metal na przykład istnieje-
[01:29:46] - Chodzi o takie czyste struktury polimerów, że praktycznie niby kosmiczne zjawisko, można powiedzieć super technologia. Mamy strukturę, która jest tak czysta w środku, jest strukturą naturalnego polimeru, czyli wszystkie klastry. Jak się spojrzymy pod mikroskopem na taki kryształ, są dokładnie identyczne. I to cały czas rośnie i cały czas przechowuje, zachowuje wszystkie informacje.
[01:30:09] - Metali, bo polimery są ogólnie inne właściwościami.
[01:30:12] - Ja patrzę na to pod względem kryształu, bo właściwie koniec końców proces starzenia się metalu to jest proces, kiedy zamienia się w kryształ.
[01:30:21] - No tak, w sumie racja.
[01:30:22] - Także wszystko jest-
[01:30:25] - Generalnie na przykład mówiąc o tych rodzajach metali, to ogólnie to nie jest jeden rodzaj, bo jest żeliwo, jest stal jakaś tam hartowana.
[01:30:33] - No są różne. Masz miedź, masz złoto.
[01:30:37] - No tak. I są jeszcze stopy.
[01:30:39] - Otóż to.
[01:30:39] - O złocie chciałem powiedzieć. Witam cię Tomku.
[01:30:42] - Witam serdecznie. Jak zdrówko panu?
[01:30:45] - Dobrze, dobrze. O terapii złotem słyszałeś? Koloidalne złoto.
[01:30:50] - Słyszałem i powiem, że mam to koloidalne złoto. Dostałem do spróbowania. No i próbuję. I próbuję od chyba pięciu czy sześciu dni. Jakoś nie widzę specjalnie jakichś wielkich różnic. Poważnie. Ciekawa historia.
[01:31:10] - To było poruszane.
[01:31:13] - Ciekawa historia. Podoba mi się sam koncept.
[01:31:16] - Tam były poruszane tematy: leczenie nanocząstkami właśnie srebra i złota. Tak że one odcinają dopływ tlenu od patogenów do nowotworu.
[01:31:31] - One są ciekawe z jednego powodu. Dlaczego mnie to zainteresowało? Bo nie wiem, jakie są inne opinie, bo podejrzewam, że każdy ma swoje własne powody, ale dla mnie najbardziej interesujący i intrygujący powód w ogóle tego monokoloidalnego złota, tak to się nazywa To jest jego struktura i to, jak wpływa na żywy organizm. On powoduje, zwiększa elektryczność w organizmie, gdzie czasami nie dochodzi kawałek prądu, bo mamy coś przyblokowane i ten prąd się nie propaguje tak, jak trzeba. Te nasze naturalne rezonanse w naszym ciele, to są takie substancje. Tak samo, jak wiele warzyw, wiele owoców, które zawierają w sobie minerały. Bo to nie jest tylko to, nie ograniczajmy sprawy tylko do tego. Masa liści, szpinak i kilka innych rzeczy. To złoto ma jedną ciekawą rzecz, bo tam jest struktura taka sama jak w atomie złota. Atom wygląda tak samo, jak atom złota, aczkolwiek już nie jest złotem.
To jest biały proszek i wygląda to dziwnie. Ma bardzo ciekawe zachowania. Kiedy się kładzie go na wagę, to w pewnym momencie, w pewnej specyficznej temperaturze następuje bardzo dziwne zjawisko. To się nazywa superconductivity. Ciągle zapominam, a dzisiaj o tym mówiłem znajomym. Mówiłem przyjacielowi dzisiaj o tym opowiadałem i kurczę, zapomniałem słowa. Superconductivity, czyli nadprzewodnictwo. I nagle w pewnym rejestrze temperatury, kiedy się podgrzewa tą substancję, substancja zaczyna tracić wagę. Leży cały czas na wadze, tylko zmieniają się warunki termiczne dookoła. Nagle wszystko wytraca i waga zaczyna spadać cały czas w dół.
Mija poziom zero i leci dalej w dół. Bo jeżeli waga mija poziom zero i wskazuje na niższy poziom, niż w ogóle cokolwiek byłoby na wadze, czyli ją wyciąga jakoś do góry, to znaczy, że najzwyczajniej w świecie zaczyna się zjawisko lewitacji. Bardzo ciekawa historia. I historia z tym atomem w środku, bo właściwie wygląda tak samo, jak złoto. Kiedy ogląda się to pod mikroskopem i świeci się normalnie światłem w tą substancję, to odbija światło dokładnie w ten sam sposób, jak złoto. Jeżeli chodzi o rozbijanie pasma podczerwieni i ultrafioletu. Dokładnie takie same zachowanie. I najlepszy numer polega na tym, że o ile metal ma atom w środku, to tutaj w tej całej dygającej czymś, co nazywamy właśnie cząsteczką, atomu nie ma. Atom wibruje z taką częstotliwością, że znajduje się w innym wymiarze, w innej czasoprzestrzeni. Generalnie dalej funkcjonuje w tej przestrzeni, bo utrzymuje tą strukturę, jak to się mówi, płaszcza atomu.
Sfer. Kurczę, zapominam zawsze.
[01:34:26] - Czyli to też chyba można odnieść do tego równania Schrödingera.
[01:34:32] - Ja nie znam równania Schrödingera za bardzo.
[01:34:35] - Ono mówi o tym, że określa gęstość prawdopodobieństwa wystąpienia cząstki danej w przestrzeni. Przyjmijmy, że atom jest w jakimś tam miejscu.
[01:34:45] - To jest plazma. Z mojego punktu widzenia jest to manifestujący kawałek plazmy, który wynika z trzech rodzajów plazmy, które istnieją. To jest zderzenie z tą plazmą i tam jeszcze jest jeden czynnik, który pomaga to manifestować, skąd się to bierze.
[01:35:01] - Chyba temperatura musi być bardzo wysoka, bo przecież plazma-
[01:35:05] - Możesz to zmienić w inny sposób. Ostatnio, właśnie parę dni temu czytałem opis eksperymentu, który został zrobiony dosłownie tydzień temu, gdzie kolesie na jakimś uniwersytecie technicznym gdzieś w Stanach wrzucili metal i różne substancje do próbki z gazem i zaczęli traktować to różnym natężeniem elektrostatycznym. Odpowiedni gaz dookoła, taką komorę zbudowali. Nie pamiętam dokładnie, jak to wyglądało. Nie chcę teraz opowiadać detali, żeby nie poprzekręcać. Jak uda mi się znaleźć ten news, to go gdzieś tam wkleję. No i się okazało, że metal zmienia swój stan skupienia nie zmieniając temperatury. W ogóle dzieją się takie czary-mary. Troszkę historie, jakby się czytało bajkowe albo alchemiczne opowieści o kamieniu filozoficznym.
[01:35:54] - To nieźle.
[01:35:55] - Ciekawa rzecz. Nie wiedzą, jak to w ogóle nazwać. Oczywiście robią to w gazach. Okazuje się, że można zmieniać strukturę materiału i dzieją się dziwne rzeczy. Także niekoniecznie musi być to związane tylko i wyłącznie z temperaturą, ale jest taki moment, gdzie można wybić-
[01:36:10] - Jestem ciekaw, co by się działo z rtęcią, bo przecież rtęć jest cieczą i jestem ciekaw, jak by się tam na przykład rtęć znajdowała. Czy też by się zachowała w podobny sposób, czy bardziej by się coś zmieniło?
[01:36:27] - Rtęć była używana do tych overunitów, czyli do urządzeń, które dawały więcej prądu i dają więcej prądu niż pobierają. Jeżeli chcesz, to możesz sobie sam zbudować taką lampę z rtęcią, próżniową, triodową. Wpuszczasz tam napięcie 12 volt takie z zasilacza i lampa zaczyna świecić. To jest trioda, czyli ma jedno wejście i dwa wyjścia i podłączasz tam na dwa wyjścia dodatkowe urządzenie i ściągasz prąd, który powstaje z różnicy z tego zjawiska, co się tam dzieje. A w środku lampy jest trochę rtęci i ta rtęć powoduje, że dookoła tego wszystkiego powstaje duże pole elektrostatyczne, czyli zwiększa się moc i z 12 volt robisz sobie 24 volt.
[01:37:15] - No to nieźle.
[01:37:16] - To w ogóle stacje metra w Londynie o tym chodziły. To zapraszam do syntezy. Ja tam właśnie w syntezie, w tych odcinkach, które są w archiwum, o tym opowiadam, proszę państwa.
[01:37:24] - Takie pytanie, kiedy ruszysz tą syntezę? Bo ogólnie sam raz słuchałem parę tych odcinków i muszę powiedzieć, że bardzo ciekawe były niektóre odcinki.
[01:37:31] - To polecam do końca, bo tam jest więcej tych historii właśnie o tych lampach. Także to jest coś, co wiemy, że rtęć się zachowuje, ma takie właściwości, że daje nam więcej prądu dookoła, że można jej używać jako wzmacniaczy. Są jeszcze historie z tak zwanym kompleksem Lize i Muchołapką, gdzie tam w ziemi znaleziono dużo rtęci i dużą zawartość rtęci w tej owej muchołapce, co jest bardzo ciekawą rzeczą.
[01:37:57] - A propos zmieniania struktury metali, to nie wiem, czy kiedyś słyszałeś o czymś takim jak wykres żelazo-węgiel. Chodzi mi o wykres fazowy.
[01:38:07] - Nie, nie kojarzę w tym momencie. Chociaż mogłem słyszeć, ale nie kojarzę. Mów mi, człowieku.
[01:38:13] - Generalnie chodzi o to, że jeżeli podgrzewasz metal do pewnej temperatury, tworzą się pewne struktury. Jest kilka rodzajów: jest ferryt, austenit, perlit, martenzyt, bainit. Coś takiego. Ferryt to jest taki roztwór alfa, który zawiera chyba 2% węgla w swojej strukturze i to jest najbardziej miękki. Na przykład austenit charakteryzuje się tym, że jest bardziej ciągliwy. To można rozróżnić przy procesach.
[01:38:50] - Dokładnie. Już wiem, o co ci chodzi. Jeżeli dodasz więcej niklu, to metal jest o wiele bardziej wytrzymały. Czyli chodzi o balans pomiędzy tym.
[01:38:57] - Jednym z najbardziej popularnych stopów to jest CRMO, czyli chromowo-molibdenowy, ewentualnie tam też wejdzie nikiel, wanad i chyba nawet wolfram.
[01:39:07] - Wolfram, który daje wytrzymałość metalowi, ale nie można go dać za dużo, bo jak dasz za dużo, to uderzysz młotkiem i się rozsypie. Rozumiem, proszę pana, bo przypominam to sobie. Troszeczkę tego jeszcze pamiętam z życia. Jest coś takiego, ale to zostawiamy, bo to jest takie techniczne.
[01:39:26] - Wiesz.
[01:39:30] - Rozumiem.
[01:39:32] - Coś mi bardzo nie daje spokoju.
[01:39:36] - Mam nadzieję, że to nie ja.
[01:39:37] - Tak można powiedzieć. Troszkę te twoje przemyślenia.
[01:39:42] - To przerażające.
[01:39:43] - Nie daje mi to spokoju. Jak to można nawiązać do naszego powstania? Nie naszego ludzkiego, tylko naszego ziemskiego powstania. Rozumiesz?
[01:39:59] - Wiesz co, patrzymy bardzo materialistycznie na to.
[01:40:03] - Tak.
[01:40:04] - A to jest tylko połowa tej historii. Teraz spójrz na to, co kształtuje życie. To, o czym przed chwilą mówiliśmy. Chociażby historię z atomem. To, co nazywamy atomem. A jeżeli jest to taki vortex plazmowy, który się spontanicznie pojawia i to w ogóle jest historia o czymś zupełnie innym i my po prostu się tu manifestujemy. I to jest taka naturalna historia. Natomiast cała ta teologia, która jest związana z wiarą, skąd przychodzimy i tak dalej, czasami nas bardzo mocno psująca, jest wytworem tylko umysłu. Rozumiesz, proszę pana? A my jesteśmy troszkę bardziej kosmicznymi istotami.
I może to właśnie z powodu tego, że ten wymysł umysłu tak śmiga sobie dziarsko po tej planecie, są jeszcze granice. Mamy problemy z tym, że nie radzimy sobie z kontaktami ze sobą. Czasami robimy sobie krzywe deale, czasami wskakujemy sobie na głowę, czasami nie. Czasami mamy pretensje do siebie o coś. Dziwne rzeczy się dzieją. I może właśnie dlatego się dzieją, że próbujemy ciągle szukać naszych korzeni nie tam, gdzie trzeba, a nasze korzenie są w kosmosie. Są być może w takim troszkę większym cyklu, bardziej kosmicznym. I gdyby to odłożyć na bok... Ja wiem, że to może brzmi jak szaleństwo, żeby odłożyć to na bok, bo ktoś powie: „To trzeba oddać, bo tradycja zaginie” i tak dalej. Ale jeżeli to jest dobra tradycja i wszyscy się dobrze z tym czujemy, to nigdy nie zniknie i zawsze będzie fajnie się spotkać w tym momencie i zawsze dla każdego z nas będzie to wielkie wydarzenie i będzie kupa frajdy i wszystko będzie okej i nie zniknie.
Natomiast wszystkie krzywe rzeczy odpadną od razu. Ja nie widzę powodów, żeby się bać. Myślę, że to jest takie coś, co powinniśmy, że tak powiem, zhakować od nowa swoje własne potrzeby, tak jak kiedyś to było. Bo wszystkie ślady wskazują na to, że dawniej tam, skąd pochodzimy, czyli te takie prastare cywilizacje funkcjonowały bardziej w taki sposób niż ten, w jakim my funkcjonujemy teraz. Tym bardziej że mamy taką technologię i to od ponad 100 lat, że właściwie nikt nie musi płacić rachunków za prąd, nikt nie musi się martwić rachunkami. To naprawdę są sprawy już dawno rozwiązane. I cała ta zabawa w to, że ktoś jest tutaj sługą, ktoś jest panem, jest troszeczkę krzywa i trochę mało na miejscu, bym powiedział. Szczególnie kiedy się spojrzy na te rzeczywiście kosmiczne korzenie nas jako istot.
[01:42:34] - Mi tutaj troszeczkę poruszyłeś mózg i nie tak dawno oglądałem film „Czwarty stopień”. Nie wiem, czy kojarzysz ten film.
[01:42:42] - Nie kojarzę. Ja nie oglądam w ogóle filmów praktycznie. Taka jest prawda. Kiedyś oglądałem, ale od lat nie oglądam już nic.
[01:42:47] - Wprowadzę trochę w temat. Rozumiem, że na pewno książki nikt nie napisał na ten temat. Jest niejedna książka taka napisana tematyczna o kosmitach właśnie, gdzie jest historia pokazana.
[01:43:00] - Ja się boję czytać książek o kosmitach. Lubię sam widzieć kosmitów w swoich wizjach. Boję się troszkę czytać o innych wizjach, bo to tak trochę wiesz.
[01:43:13] - No właśnie.
[01:43:14] - Ale dajesz.
[01:43:15] - Czytasz książkę i widzisz to własnymi oczami i oczami wyobraźni. Ten kosmita może być kulką, a jeden kosmita może być jakimś olbrzymem. I tu właśnie się pojawia to, że filmy pokazują nam, jak ci kosmici mogliby wyglądać. Chociażby nawet nie pokazują ich, to już tu mózg sobie stara się jakoś wyobrazić tego człowiekopodobnego kosmitę, który mówi w jakimś standardzie.
[01:43:38] - A może jest to zwyczajnie istota, która się z nami będzie komunikować. To nie jest istotne, czy będzie to głos w głowie, czy będzie to coś, co będzie wyglądało. Będzie się komunikowało z nami i będziemy się słyszeli, ale na takim poziomie, na jakim do tej pory większość ludzi nie za bardzo chce funkcjonować. Na którym normalnie funkcjonujemy, bo jest to nasz taki intencyjny, taki uczuciowy, emocjonalny element. Intuicyjny, można powiedzieć. Świadomością się kieruje, coś takiego.
[01:44:10] - Nie chcę ci przerywać, ale to jest tak, jak mówisz, nawiązując do tego filmu, pokazali tam ludzi chorych psychicznie, którzy nie wiedzieli nawet, że kontaktują się z nimi istoty pozaziemskie i oni się kontaktowali z nimi w głowie, tak jakby byli w ich głowie podłączeni do wyższego stadium umysłu i jednocześnie słyszeli ich w pokoju. Było to pokazane w ten sposób, że oni widzieli sowę za oknem i ona była-
[01:44:39] - Tak, był ten motyw właśnie, że oni tę sowę widzieli, ale potem ona zanikała i przestali ich widzieć. Potem robili dziwne rzeczy.
[01:44:49] - Tak, ta sowa była takim, nie wiem, totemem.
[01:44:52] - Brzmi to jak indiańska opowieść o tym, że jest taki moment, że pod postacią zwierząt przychodzą duchy przodków. Człowiek sobie siedzi i nagle przylatuje sowa i siada na gałęzi obok niego. Takie rzeczy nie dzieją się codziennie. Wiadomo, że sowa nie przyleci, nie usiądzie na gałęzi obok człowieka, bo ma swoje życie.
[01:45:13] - Tak.
[01:45:13] - I to jest znak.
[01:45:15] - To nie jest sowa tak naprawdę. Ona jest, ale jej tam nie ma. I nagle pojawia się bam! Istota, kurde, która jest tak przerażająca, że nie potrafię się wytłumaczyć, jak ona wygląda.
[01:45:25] - Ja myślę, że jest masa takich zagadek na świecie i takie rzeczy się dzieją.
[01:45:29] - Ogólnie do tych mitów jeszcze chciałem dodać, że nie będziemy może w przyszłości dokładnie wiedzieć, jak oni wyglądają, ale oni chyba też mogą być taką czystą świadomością.
[01:45:43] - Ja bym postulował coś takiego, bo my też jesteśmy przecież, panowie i panie, drogie słuchaczki, czystą świadomością, bo czymże innym jesteśmy? Te eksperymenty, które się dzieją dookoła, o których wspominałem, te, które mówią, jak jesteśmy zbudowani, przecież to jest fenomen. Ja nawiążę na chwilę do czegoś, co tutaj często powtarzam, już niektórzy pewnie znają do bólu, ale ta historia z naszą głową, szyszynce, że mamy kryształki magnetytu, które tam cały czas się ruszają, bo to jest taka miękka substancja. Szyszynka to jest właśnie ta tajemnicza część w środku głowy. W środku jest taka gąbka, szara gąbka. Nic specjalnego, żadnych specjalnych połączeń nerwowych. Po prostu szara gąbka. To nie jest tak jak mózg. I w tej gąbce pływają sobie kawałki, są jak rodzynki w cieście umocowane mikrokawałki kryształów. Są zdjęcia tych kryształów pod mikroskopem.
Jeżeli ktoś z was chce obejrzeć na Google znajdziecie bez problemów. „Magnetite in human brain”, tak to się nazywa. W środku tej całej struktury, ona jest taka mięsista, żelowata, są właśnie te kryształki i one kiedy się przesuwają obok siebie, ponieważ jest to magnetyt, czyli zawierają ładunki elektromagnetyczne. Są po prostu magnetyczne i elektrostatyczne, bo to są te same moce. Manifestują się dwie te moce głównie. Czyli są iskierki, proszę państwa, są mikrowyładowania elektrostatyczne pomiędzy owymi kryształkami cały czas. Czyli w naszej głowie mamy taką kulę plazmową cały czas i ta kula plazmowa cały czas produkuje plazmę i ta plazma bezpośrednio zasila tą strukturę, którą jest ta szara gąbka, w której się to wszystko znajduje. Elementarny, źródłowy element działania anteny, którą mamy w głowie. Promieniuje te informacje, wysyła w czasie rzeczywistym, manifestuje wszędzie w naszym organizmie z wyprzedzeniem. Naukowcy mówią, że sygnał dociera do nas czasami z wyprzedzeniem u wytrenowanych ludzi to zdaje się chyba prawie minuty, a niektórzy potrafią nawet dłużej.
Na Wschodzie, w Indiach, w Tybecie, w Nepalu, którzy wiedzą na x dni, że coś się wydarzy i to z taką precyzją, że wszyscy są w szoku, a niektórzy tylko na 30 sekund. Na 30 sekund to jest taka normalna nasza percepcja.
[01:48:13] - Kurczę, teraz mi się nasunęło połączenie ludzkości. Może też odwoływać do tego, co mówisz.
[01:48:19] - Wiesz, bo teraz jest pytanie, kim my jesteśmy, rozumiesz? Skoro właściwie tak to funkcjonuje w naszej głowie.
[01:48:25] - Ale wydaje mi się, że to może być to właśnie. Już nie pamiętam, bo to było wieki temu, jak ja to oglądałem.
[01:48:30] - A ludzie się dziwią, że jak biorą kryształ do ręki, taki minerał, który naturalnie jest taki geometryczny i jak patrzymy na taką geometryczną formę, to się czujemy u siebie w domu. Wszyscy się dziwią, jakie to fascynujące, bo my tacy mięccy jesteśmy i takie przeciwieństwo nas, taki minerał. Przeciwieństwo, a w środku po prostu pył, magnetyczny pył, który strzela iskrami cały czas. Kawałki kryształów.
[01:48:55] - We are all connected.
[01:48:57] - Dokładnie. To jest ciekawe i nikt tego nie jest w stanie wytłumaczyć, bo jak to zbadać? Przecież nie weźmie nikt zdrowego, żywego człowieka, nie położy go na stole operacyjnym i nie rozkroi mu głowy tak, żeby badać na żywca dokładnie, jak wyglądają te procesy. Tam się produkuje DMT, dimetiltryptamina. Dokładnie w tym miejscu. Tam jest taki ośrodek, można powiedzieć sterowania anteną, który ją włącza i wyłącza, czyli procesy naszego snu i aktywności dziennej. Ciekawa historia.
[01:49:28] - Przepraszam, że przerwę. Słyszałem, że jak śpimy, to lepiej głowę mieć ku północy. Wtedy jest pole elektromagnetyczne.
[01:49:38] - Niby tak. Nie wiem. Wiesz co? Ja nie wiem jak ty, ale ja śpię tak, jak lubię.
[01:49:46] - Bo tak słyszałem.
[01:49:48] - Nie każdy śpi tak, jak lubi.
[01:49:50] - Być może tak się powinno spać, ale śpię tak, jak lubię. Nawet nie wiem jak. Nie będę teraz patrzył, nie będę sprawdzał. Śpię tak, jak lubię i jest okej. Dobrze mi się śpi.
[01:49:59] - O Tybecie mówiłeś, bo tam ogólnie jest dużo takich ludzi, którzy mają takie specjalne zdolności.
[01:50:06] - Takie słuchy chodzą. Nie byłem nigdy. Nie chciałbym, żebyście mnie łapali za słowo, bo nie byłem nigdy. Znam ludzi, którzy tam byli, znam ludzi, którzy są stamtąd. Natomiast na własne oczy nie widziałem. To, co opowiadam, to są opowieści. Prostu taki kredyt.
[01:50:20] - Generalnie też jest dużo opowieści o ludziach, którzy tam na przykład mnisi z Tybetu potrafili lewitować czy tam chodzić po ścianach. W niepowzrzyszonych zękach. I tak dalej, po wodzie. I w Japonii byli też tacy ludzie, którzy potrafili przesunąć spojrzeniem grupę ludzi.
[01:50:39] - Ale słuchaj, jeżeli gdzieś w Tybecie nawet jeżeliby tam gdzieś wykopali jakieś znaleziska, gdzie były pokazane jakieś prastare cywilizacje, spodki jakieś takie podobne do naszych.
[01:50:51] - A są takie opowieści, są. Powaga!
[01:50:56] - Przecież w jaskiniach nie wiadomo gdzie jest namalowany człowiek w kostiumie astronauty.
[01:51:04] - Tak, dokładnie. Albo jakieś podobne do-
[01:51:07] - Panowie, ale z tym kostiumem astronauty, bo to jest Erich von Däniken. Ja tu mam swoją własną, oryginalną tezę, chociaż jestem wychowany na książkach Ericha von Dänikena, jak myślę cała moja generacja i parę generacji przed i po. Zacne powieści i bardzo je lubię do tej pory i bardzo lubię Ericha von Dänikena i wiele z jego tez. Ale jeżeli chodzi o te kontury dookoła głowy, to mogą być obrysy pola energetycznego, niekoniecznie skafandry, proszę państwa. Także może być z tym różnie. Ja bym tutaj z tą interpretacją troszeczkę się wstrzymał, ja bym zostawił taki kredyt. Poczekajmy jeszcze, może ktoś z nas wpadnie na jakiś genialny pomysł i znajdzie rozwiązanie takie, które nagle wow! Się okaże, że to jest właśnie to. Także tutaj poczekajmy jeszcze.
[01:51:54] - Był taki motyw, że ludzie wysłali sondę chyba, nie wiem czy Voyager, czy coś, ale ta sonda zawierała podstawowe informacje na temat ludzkości.
[01:52:05] - Voyager.
[01:52:07] - Voyager. Dokładnie.
[01:52:09] - Na złotej płycie.
[01:52:10] - Nie wiadomo gdzie i na razie lata chyba sobie gdzieś tam po kosmosie.
[01:52:15] - Lata. A do czego nawiązujesz?
[01:52:17] - Do tego, że chodziło o to, żeby pokazać ludzkość, żeby oni skontaktowali się z inną cywilizacją.
[01:52:24] - Ale zanim-
[01:52:24] - Ja zawsze się śmieję z tego. Jest to obserwatorium radiowe w Arecibo.
[01:52:29] - W Arecibo, dokładnie.
[01:52:31] - Tak. I tam się pojawiły takie kręgi w zbożu obok, jak wysłali wiadomość. Także dostali odpowiedź od razu. Nikt nie chciał odebrać. Telefon zawiódł. Nie wiem, czego się spodziewali. A z sondą jest ciekawie. Przynajmniej informacje, które do mnie dotarły, to są takie, że sonda zaprzeczyła takiemu konceptowi kosmologicznemu, naukowemu, oficjalnemu, który panował w nauce mainstreamowej. Jak się ten kosmos zachowuje, jak propaguje. Chodziło o to, że ona doleciała do końca naszej galaktyki i zaczęła zwalniać.
Okazuje się, że można powiedzieć, nasza galaktyka jest w czymś w rodzaju bąbla, niewidocznego bąbla, który zatrzymuje tą sondę Voyager. I ona zaczęła zwalniać. I była taka panika, że ona kompletnie wytraci prędkość, a tam już nie ma za bardzo paliwa, żeby doładować cokolwiek. Ona leci po prostu rozpędzona tą siłą, którą się rozpędziła na samym początku. Rozpędzona tą siłą mijała wszystkie te planety po drodze. Stąd się brały właśnie te odczyty i stąd się biorą dalej. I nagle zwolniła. Nie wiem, proszę sobie sprawdzić. Ja w sumie dawno nie sprawdzałem sam. Nie wiem, czy przypadkiem nie opowiadam teraz jakichś szaleństw, ale chyba nie.
Tam troszeczkę cała ta historia właśnie ucichła, bo nie wiedzieli, co się stało, że sonda wytraca prędkość, że nagle się okazuje, że zmieniają się warunki. Gęstość kosmosu, tak to można nazwać. A przecież powinna być próżnia, prawda? Gdzie jest ta główna teoria, główna koncepcja, że jest to taki zamknięty układ. Okazuje się, że jest to otwarty układ, w którym oddziaływują pola elektrostatyczne. My je widzimy jako elektrostatyczne. Ja lubię nazywać pola plazmy, bo jest to, co by nie mówić w sumie plazma, zjawiska plazmowe, a moc orgonowa, eteryczna, kosmiczna. Nikola Tesla mówił kosmiczna. Wilhelm Reich mówił orgon. Jedna siła.
[01:54:33] - À propos tej sondy to wiem, że akurat nie oglądasz filmów, ale mi się przypomniał film pod tytułem „Sygnał”. Było coś takiego, że tam ludzie cały czas nasłuchiwali sygnałów z kosmosu i pewnego dnia po prostu dotarł do nich sygnał o takiej strukturze, może nie strukturze tyle, że było takie kombinacje liczbowe.
[01:55:03] - Rozumiem, rozumiem. Chyba wiem, o co ci chodzi. Gdzieś widziałem, ktoś im pokazywał fragmenty tego. Wiem, o co wam chodzi. Zdaje się.
[01:55:11] - W końcu było coś takiego, że oni-
[01:55:13] - Rozszyfrowano trójwymiarowy kod.
[01:55:15] - Rząd Stanów Zjednoczonych w ogóle próbował zaprzeczyć temu, że to jest zwyczajne kłamstwo i tak dalej, chociaż nie, bo teraz mi się to zaczęło trochę mieszać.
[01:55:27] - Ale może zostawmy te hollywoodzkie filmy, bo ja to się boję życia hollywoodzkimi tematami. Obawiam się, że one nam zabierają mocno refleksję, bo jeżeli się spojrzymy-- ale powiem wam dlaczego. Tutaj przynajmniej ja to jestem taki kozak w tym temacie. Dzisiaj taka audycja troszkę poświęcona miała być troszkę taka psychodeliczna, także wrócę do tego tematu, dziarsko. Mi się wydaje, że jeżeli skorzystamy z substancji i skorzystamy z naszej szyszynki, to możemy złapać sobie kontakt z tym kosmosem bez problemu i to każdy z nas. Myślę, że po to to jest. To jest taki naturalny backup mamy natury. Taką mamy refleksję. Taką, że jak zwariujemy, że tak czy siak, nawet jeżeli zwariujemy, to to sobie rośnie na łące, to wystarczy się tylko doczołgać na tą łąkę. Na kolanach można się doczołgać na tą łąkę, na żywca, gdzieś tam na tą jesień.
Można się doczołgać, zjeść to tak jak trzeba, spożyć i troszeczkę ustawić głowę we właściwym miejscu, tak żeby wszystko było okej z tą głową, żeby ten porządek z Matką Naturą był tam zachowany. Tak sobie myślę. I nagle się okazuje, że podczas takich, okej, jest to dla wielu ludzi, którzy mają bardzo konserwatywne spojrzenie na życie, taka: co za ćpuńska historia. Ale z drugiej strony się okazuje, że właśnie ta ćpuńska historia odpowiada za DNA, odpowiada za pierwszy mikroprocesor. Odpowiada za kilka innych rzeczy, z których wszyscy teraz korzystamy. Za wiele spraw, które odpowiadają za naszą formę komunikacji. Chociażby internet aktualnie. To wiele rozwiązań przyszło do głowy ludziom właśnie po kwasie tutaj, z których korzystamy do dzisiaj. Właśnie w tym rady. To jest fenomen.
[01:57:08] - Ayahuasci.
[01:57:09] - Otóż to. Także to jest ciekawe rozwiązanie, proszę państwa i ono czy nam się to podoba, czy to tolerujemy, czy nie, tak to działa i ono się przenosi na sferę technologiczną i tą technologię normalną, nie tą toksyczną. Bo to nie jest tak, że cała technologia jest toksyczna. Myślę, że to jest naturalny nasz odruch, tylko realizujemy go w troszkę toksyczny sposób. A tu jest takie połączenie z gwiazdami i po takich substancjach nagle można samemu być może zobaczyć ten kosmos na ziemi. Ja to widzę ten kosmos. Nie wiem jak wy.
[01:57:45] - Ja to tak zaczynam go dostrzegać powoli.
[01:57:47] - Ja to w takich alchemicznych naukach, które lubię sobie śledzić, te paterny dostrzegam bardzo wyraźnie. Tam ciągle są opowieści od naszych przodków, dziadków, pradziadków i całej tej generacji, która żyła tysiące lat temu. O słońcu, o księżycu, o cyklach planet, o tym, że to się kręci i że to jest taki bardzo ciekawy, trójwymiarowy ruch. O tym jest cała ta święta geometria, która mówi, że-
[01:58:12] - No tak, dokładnie.
[01:58:13] - Natura energii jest trójwymiarowa, natura tej przestrzeni. My widzimy ją liniowo, ponieważ tak odbieramy sposób krystalizacji naszej materii dookoła. Tak można by to w skrócie nazwać. Tak mi się wydaje.
[01:58:26] - Bo fraktale te figury.
[01:58:31] - Ja myślę, że fraktale są blisko tego tematu i one właściwie odpowiadają przynajmniej mi. Nie wiem jak wy panowie, bo to też nie chcę nikogo zmuszać ani nikogo namawiać do tego, żeby wierzył w to, co ja tutaj sobie w głowie snuję różne te swoje szalone wizje. Ale wydaje mi się, że fraktale po prostu potwierdzają, tak zwyczajnie potwierdzają istnienie owej krystalicznej struktury. Bo fraktal to jest fragment tej rzeczywistości, która jest dostrzegalna dla nas w tym wymiarze i ona jest ułożona.
[01:59:02] - A nie mówimy tutaj o fraktalu, czyli o figurze tak jakby ciągle powtarzając swój cykl?
[01:59:08] - Tak, mówimy o fraktalu, o figurze, który ciągle powtarza swój cykl. Dlatego nigdy nie widzimy tego początku. On jest dla nas taki tajemniczy. Zawsze, kiedy go próbujemy zeskalować w dół, on się nigdy nie kończy tak długo, jak chcemy i tak samo w górę.
[01:59:19] - Paralelnych wszechświatów.
[01:59:21] - Dlatego jest ciągle, że tak powiem, taki dla co poniektórych tajemniczy, że taki nieskończony i zawsze będzie nieskończony, bo właśnie to jest ta bramka do tego niewidocznego wymiaru, właśnie zawarta w tej matematyce i o tą bramkę do niewidocznego wymiaru tu chodzi. To jest matematyczne przedstawienie plazmy takiej, jaka powstaje na cewkach Tesli. Tak można to w skrócie nazwać albo matematyczne przedstawienie komórek macierzystych. Tak mi się wydaje. To jest taka moja własna koncepcja. Ona jest taka alchemica, co tu dużo kryć. Brzmi troszkę, jakbym zwariował i mieszkał w takiej celi gdzieś w zamku 500 lat temu.
[02:00:00] - À propos tych równoległych wszechświatów jeszcze to jest koncepcja, że one mieszczą się w takiej bańce, tak? Że każdy wszechświat to jest bańka i te wszystkie bańki wszechświatów mieszczą się w multiświecie.
[02:00:13] - Ja to czytałem pod nazwą Światy Multiwersy, coś takiego.
[02:00:21] - Multiwersy. I teraz czy też to samo zjawisko może się odnieść do multiświata, że mogą być inne wersje tych multiświatów?
[02:00:31] - Nie wiem panowie, nie wiem, bo właśnie ja mam tutaj jedną koncepcję. Wracam do jednej historii, którą opowiadałem dawno temu i nawet chyba w syntezie. Ja ją często opowiadam, bo lubię o przypominać. Czasami mam takie sytuacje i takie opowieści, które lubię przypominać, bo lubię o nich pamiętać i uważam, że są takie mądrości ludowe. Sorry.
[02:00:56] - No ja też.
[02:00:57] - Może nie mam racji, ale wybaczcie mi. Nie burzcie mojego świata. Dajcie mi żyć moim snem.
[02:01:06] - Słuchaj, kolega mówi, Konrad mówi teraz o tych multiwersach. To wyobraź sobie sytuację taką, że-
[02:01:13] - Że jest nieskończoność tych multiwersów.
[02:01:15] - Nie, żyjesz sobie w tym swoim świecie. Jesteś tu i teraz rozmawiamy na audycji. Idziesz spać i budzisz się, żyjąc w tym samym świecie. Ale tak naprawdę to może być druga bańka, w której istniejesz i budzisz się, nie mając świadomości.
[02:01:32] - Otóż to.
[02:01:33] - Koncepcja pól morfogenetycznych.
[02:01:34] - To bardzo blisko. To jeżeli już, to właśnie o tym myślę. Jaki mam koncept tego wszystkiego? Ten, który chcę tak powtórzyć nachalnie po raz kolejny. To jest ten słynny eksperyment jak w małej wiosce się robi eksperyment z kulkami. Jest cały słoik kolorowych kulek. Taki słoik, który jest wysoki na pół metra. Taki potężny, szklany, szeroki słój. Nie wiem, tysiące kulek, cholera wie ile. Kolorowe kulki.
Każdy z mieszkańców dostaje garść kulek. Dziecko, staruszka, robotnik, pan policjant i piekarz. I każdy ma oszacować na podstawie tego, ile kulek sobie weźmie. Może nawet w dwie dłonie sobie wziąć. Sobie porachować, ile ma w dwóch dłoniach i sobie na tej zasadzie oszacować, ile kulek jest potencjalnie w słoiku. I cała społeczność podaje swoje numery losowo i każdy to robi. I się okazuje, że każdy z nas się myli. Nikt z nas nie jest w stanie trafić poprawnie na rzeczywistą odpowiedź. Natomiast jeżeli zsumuje się wszystkie wyniki, nagle okazuje się, że zawsze jest idealny wynik. Myślę, że najlepszą metodą, proszę panów, jest pofilozofować trochę.
Ciekaw jestem innych koncepcji, bo ja mogę się absolutnie mylić.
[02:02:51] - Wiesz co, pamiętam rozmowę z Kubą Babickim jeszcze na konwencie.
[02:02:55] - Byliście żeś luć?
[02:02:57] - Byliśmy i gadaliśmy właśnie o tym równaniu Schrödingera też między innymi i o końcu świata. I on powiedział, że ta data 21 grudnia 2012 roku jest jakby odgórnie ustalona przez Majów. I my w tym momencie przeskoczyliśmy do innej rzeczywistości, że od 21 grudnia zaczął się inny wymiar.
[02:03:25] - Czyli obudziłeś się w tej drugiej bańce. To ma sens.
[02:03:29] - To już jest jakieś wytłumaczenie.
[02:03:32] - Mi się wydaje, że też się przesunęło wiele spraw. I też nie tylko mi się wydaje, bo te historie, o których tutaj czasami opowiadam, jak to się świat i kosmos zmienia czasami w tych wszystkich obserwatoriach astronomicznych, kiedy nagle ktoś tam sięga z powrotem po lupę i ogląda z powrotem ten Obłok Magellana i się nagle okazuje, że obłok właściwie się powiększył, zmienił strukturę. A oryginalne wyjaśnienie było takie, że jest to jakaś reakcja termojądrowa albo coś w tym stylu. Jedynym wytłumaczeniem oficjalnym byłoby to, że Obłok Magellana eksplodował, ale się okazuje, że nic nie eksplodowało, tylko nagle zmieniło. Jest jak taka chmura gazu, która zmienia swój kształt i kolor, ale takiego elektrycznego, takiej plazmy, którą my widzimy w postaci chmury. A to jest taki płynny kryształ, można powiedzieć. Tylko że nie widzimy tego drobnego patternu, bo nie mamy takich dobrych teleskopów, ale im bardziej wchodzimy w środek tego wszystkiego, tym więcej gwiazd widzimy. Znaczy obiektów, które wydają z siebie jakiś sygnał, bo to też nie jest tak, że gdy my widzimy te gwiazdy, to widzi je radar, który widzi pasmami, których nasze oczy i uszy nie odbierają.
[02:04:39] - Ale przecież przykładowo astronomowie budowali teleskopy w ogóle z maszyn rolniczych. Nie wiem, czy kiedyś słyszałeś, że w latach 1920 i w dół oni po prostu brali jakieś części z maszyn rolniczych, soczewki i w ten sposób właśnie się narodziła ta cała technologia.
[02:05:00] - Nie, proszę pana, to nie słyszałem. Ja znam historię taką oryginalną właśnie z teleskopami od Galileusza, taką właśnie od wynalazcy tego urządzenia i tak się później potoczyły losy tego zjawiska, bo tak sobie śledziłem to od strony Goethego, od którego dzisiaj zacząłem tą całą opowieść, bo myślę, że powoli będziemy zmierzali do końca. Właśnie Goethego, który zajął się badaniem tych zjawisk optycznych i nagle się okazało, że właściwie to, co wydawało się odpowiedzią na nasze pytania i dawało nam jakikolwiek grunt pod nogami, w sensie takiej w cudzysłowie cywilizacji, czyli te newtonowskie prawa okazały się takie nie do końca działające. I dlatego Goethe został poetą, jak się później okazało i nikt nie brał pod uwagę poważnie jego pracy naukowej. Ale jego eksperymenty do dzisiaj potrafią wywrócić wszystko do góry nogami. I to jest właśnie to nasze, że tak powiem, nasze poczucie rzeczywistości, realności tak w cudzysłowie tego, że się czegoś trzymamy. Ja to tak przywołuję troszeczkę do tej przepowiedni o naszą przyszłość, o to, jak się potencjalnie może zmienić, o to coś, czego ludzie, którzy przewidują taką technokratyczną zmianę, nie są w stanie uchwycić swoimi umysłami. Bo oni ciągle jeszcze w maszynach. A ja myślę, że to będzie właśnie na zupełnie innej płaszczyźnie.
[02:06:22] - Bo mi się też tak wydaje, że kiedy narodziła się ta cała mechanika kwantowa, jak ludzie odkryli atom, elektrony i tak dalej, że ta cała newtonowska fizyka już też była nieprzydatna praktycznie. I czy my też nie przeskoczyliśmy do takiego innego wymiaru w tym momencie? Ale mogę się mylić.
[02:06:44] - Słuchaj, czas pokaże. Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że czas pokaże i to chyba jedyne co wiemy.
[02:06:50] - No tak.
[02:06:51] - Także trzymajmy kciuki. Słuchaj, dzisiaj dostałem właśnie ten news na czacie. Nie wiem, czy zauważyliście o tym, że NASA przewiduje, że może się wydarzyć taka sytuacja jak-
[02:07:02] - To jest o nas.
[02:07:03] - O, rewelacja! Dziękuję bardzo za tego newsa. Ile tam było? 15 dni ciemności, tak?
[02:07:09] - Tak.
[02:07:09] - Siedem to może być. Nie mogę się doczekać.
[02:07:11] - Siedem. To by było ciekawe. Słuchajcie.
[02:07:14] - Jak cała planeta będzie ciemna jak noc.
[02:07:17] - Jak będziemy wstawać do pracy. Ale słuchajcie, przez milion lat coś takiego nie wydarzyło. Za mojego życia to normalnie zajebiste.
[02:07:24] - Słuchajcie, jeżeli coś takiego się dzieje i to jest to, o czym mówią wszystkie te stare opowieści po przodkach, o których ja tu ciągle wspominam, do bólu wręcz, to taka historia się wydarza co 24 tysiące czy 26 tysięcy lat. To jest ponoć taki naturalny backup mamy natury, taki naturalny wstrząs, który resetuje troszeczkę nasze umysły, studzi, można powiedzieć, nasze zapędy dyktatorskie na tej planecie.
[02:07:51] - Miejmy nadzieję, że nic złego się nie wydarzy.
[02:07:54] - Nie, ja myślę, że same dobre rzeczy. Myślę, że powinniśmy się spodziewać dobrych rzeczy i myślę, że chodzi o tą sprawę związaną z aktywnością Słońca, bo my badamy tak: rezonans Słońca osobno, ale jeżeli spojrzymy na całe zjawisko, na przykład na rejestry radarów częstotliwości jonosfery, bo takie rzeczy są badane i jonosfera jest cały czas monitorowana i czasami są zdjęcia właśnie jak wyglądają rozbłyski słoneczne w jonosferze, jak się układają częstotliwości tam gdzieś paręnaście kilometrów nad Ziemią. Są odczyty z pasów Van Allena, jak tam się zachowują częstotliwości takie szczątkowe, ale są I są odczyty ze Słońca i odczyty z Ziemi. I zawsze tak się podaje odczyty tylko ze Słońca. Jeżeli sprawdzimy wszystko, to zauważymy, że coś się w systemie dzieje i system jakby nabiera pewnej dynamiki, której tu dawno nie było. Jest to też związane ze Słońcem, z aktywnością słoneczną i to jest dynamika pracy naszego mózgu, jak się okazuje. I jest taka koncepcja, nie wiem, czy słuszna, czy nie. Ja oczywiście w nią wierzę, bo dla mnie dobrze brzmi, ale być może się okaże koncepcja, która mnie przekona do siebie bardziej. Kto wie? Nigdy nie wiadomo.
Zawsze tutaj zostawiam otwartą furtkę i ta koncepcja mówi o tym, że jeżeli walnie energia, to wszystkich nas troszeczkę olśni, można powiedzieć. To jest taki naturalny backup, który powoduje taki reset, taki wstrząs umysłu do podstawowych wartości. I wracamy na taki pierwotny cykl, bo szczęśliwie ta energia, z której jesteśmy zbudowani, propaguje dokładnie po tej strukturze i to widać w strukturze tak zwanej harmonicznej, w częstotliwościach, rezonansach harmonicznych. Dźwięki, z którymi się dobrze czujemy, to jak wpływają na nas od strony medycznej, leczniczej. Wszystkie te historie, terapie z tymi dziwnymi dźwiękami to działa. Ale dlaczego działa? Właśnie dlatego, że pomaga nam się skleić z powrotem z małą naturą. I jeżeli będzie taki impuls, to jest jak mocna substancja psychoaktywna. To może tak zadziałać na głowy. No to proszę państwa, może być mocna zmiana.
Ja też się nie mogę doczekać. Gdyby mój scenariusz wypalił, słuchajcie, będę najszczęśliwszym, już jestem najszczęśliwszym człowiekiem. Już na zapas jestem.
[02:10:11] - Generalnie jak mówiłeś właśnie o tej energii, że składamy się z różnych elementów. Chodzi też o to, że generalnie my się składamy z wodoru. Pamiętam jeszcze, jak przez tam pół roku byłem na studiach i mieliśmy-
[02:10:25] - Z wody, proszę pana. Z wody, z wody. Proszę nie patrzeć na wodór. To jest woda.
[02:10:30] - Ale wodór to jest najstarszy pierwiastek w kosmosie. Niektóre mają już miliardy lat.
[02:10:35] - Nikt nie wie, ile ma kosmos i nikt nie wie, skąd się bierze wodór i nikt nie wie, który pierwiastek jest najstarszy. Ja to odrzucam te liniowe podejście do czasu, proszę pana. Ale rozumiem, ale rozumiem. Przepraszam, że tak zagaduję, ale tak aż się krew we mnie zagotowała. Przepraszam. Musiałem spuścić ciśnienie. Wiecie, jak to jest.
[02:10:58] - Gdzieś tam na karteczce ktoś zapisał wszystkie znane i stwierdził, że ten został odkryty najwcześniej. Ale nie ma jeszcze wielu.
[02:11:07] - No to tak jak nie wiem, czy słyszałeś ostatnio NASA odkryła chyba marihuanę.
[02:11:12] - Tak, tak, tak. Ale panowie, to zostawiamy. Słuchajcie, ja chcę was delikatnie, nie to, żebym was wyganiał, ale ja bym zaprosił już do takiej ostatniej, że tak powiem, na ostatnie łyki herbaty i powoli zamykamy tą budę.
[02:11:30] - Nie ma problemu.
[02:11:31] - I tak się wygadaliśmy.
[02:11:32] - No już zleciało chyba.
[02:11:34] - Dziękuję, ale strasznie miło się rozmawiało i myślę, że dokładnie na ten temat, o którym chciałem dzisiaj właśnie pogadać. Także dziękuję bardzo, bo pomogliście i uczestniczyliście i zrobiliście razem ze mną ten kawałek audycji. Także dzięki panowie. Właśnie dzięki. Mam nadzieję, że kiedy wszyscy się będziemy spodziewali takiej fajnej przyszłości, no to myślę, że będzie fajna.
[02:11:56] - No miejmy nadzieję, że wiele dobrych rzeczy się wydarzy.
[02:12:00] - Też tak myślę, proszę państwa, także nie wyczekujmy wojny, wyczekujmy zmiany, ale fajnej zmiany. Także dzięki panowie za telefon. Na masę. Trzymajcie się. To byli moi goście, a wy oczywiście słuchaliście Hiperprzestrzeni. Jeszcze słuchacie przez moment. No a ja znikam. Ale zanim zniknę jeszcze muzyczka na koniec, żeby nie było tak, że takie przegadane, a chciałem tyle muzyczki dzisiaj puścić, a tak się rozgadaliśmy. Ale mam nadzieję, że miło wam się słuchało, że miłe tematy i jeżeli ktoś z was zacznie poszukiwać albo będzie chciał poszukiwać jakichś wątków, to myślę, że dzisiaj pojawiło się tyle intrygujących wątków, że gdyby rzucić się do internetu, chociażby do tego szpiegującego nas wujka Google i sobie poszukać, to myślę, że jest tam kilka interesujących tematów, bardzo interesujących, jeżeli oczywiście wam to leży gdzieś tam na wątrobie. Tak czy siak mam nadzieję, że miło się słuchało.
Miło by było, znaczy miło było was gościć moi drodzy i ciebie słuchaczko i ciebie słuchaczu. Naprawdę szalenie miło było ciebie czuć tu człowieku razem ze mną. I znikam i dziękuję słuchaczom Radia Paranormalium za słuchanie. Ja troszkę przedłużyłem dzisiaj. Rozumiem, że niektórzy mają może plany i tak się przeciągnęło. Trudno, ale tak czy siak zapraszam na wieczorową porę do Radia na Fali jeszcze na parę chwil po Hiperprzestrzeni. I ja zapraszam oczywiście do archiwum Radia na Fali, radionafali.com, bo ta audycja, jak i reszta, pozostałe podcasty do ściągnięcia właśnie z archiwum Radia na Fali. Zapraszam na profil facebookowy Radio na Fali. No i zapraszam oczywiście do Skype'a, jak będziecie chcieli dzwonić radionafali.com i zapraszam na Twittera radionafali.com, gdzie wkleiłem ostatnio wiktoriańskie wzorki. Proszę sobie wskoczyć i sobie zobaczyć proszę szanownego państwa.
Ładny obrazek, takie ładne wzorki, bardzo analogowe. Mama Tura tam gdzieś razem z tym opium i haszyszem, gdzieś w tej wiktoriańskiej Anglii i tymi wszystkimi wynalazkami, które nie wiadomo skąd przylatywały, przypływały właściwie statkami. Gdzieś tam ta zmiana coś tam zrobiła. Hmm. Ciekawe, ciekawe. Tymczasem posłuchajmy muzyki, a jeszcze na chwilę do was wrócę, żeby was pożegnać. Ciao, ciao. Good night. Kawałek słynnego big bitu i łomotu, bardzo miło brzmiący. Aż mnie rozpaliło od środka.
Rozgrzało oczywiście. Właśnie, bo czas najwyższy skończyć tą hiperprzestrzeń w Radiu Na Fali. Oczywiście. Dziękuję wielce jeszcze raz za wysłuchanie. Pozdrawiam wszystkich, którzy słuchają tego offline, gdziekolwiek jesteście moi drodzy. Ja wracam do pilnowania swojej intencji. Oczywiście zapraszam was w ramach pilnowania swojej intencji i zajmowania się właśnie tym zagadnieniem na wieczorową porę. Właśnie teraz, zaraz na żywca tutaj w Radiu Na Fali po hiperprzestrzeni. Dokładnie. Także zostańcie jeszcze trochę.
Jeżeli już nie idziecie nigdzie spać, nie idziecie na imprezę, nie macie żadnych innych planów, akurat tak się złożyło, że jesteście tutaj w okolicy, to zapraszam. Oczywiście zapraszam na czwartek do wieczorowej pory. Dokładnie. Tam będzie kilka ciekawych newsów. Jeszcze nie będę uprzedzał i tak już się pewnie niektórzy domyślają, bo dzisiaj troszkę wspomniałem na ten temat, ale tak czy siak zapraszam. Jeżeli słuchacie tego offline to może wpadniecie do archiwum. Tam wszystkie te rzeczy są. Tak czy siak, wiecie co robić, wiecie gdzie znaleźć te podcasty. Wiecie, że wszystkie są fajne. Wiecie, że trzeba słuchać.
Wiecie, że trzeba wspierać finansowo, bo trzeba na szmery, serwery, buzery, bajery. Trzeba kaską czasami sypnąć. Dziękuję z góry wielce za wspieranie Radia Na Fali. Przepraszam wszystkich, którzy wspierają przez polskie konto, że was nie dopisuję na bieżąco, tylko tych, którzy wspierają na PayPalu, bo akurat z polskiego konta dane zawsze na końcu miesiąca. Także przepraszam bardzo, że was nie ma na bieżąco, ale tak czy siak wszyscy ci, którzy są na PayPalu są wpisywani od razu. Także wielkie dzięki za wspieranie radyjka. Wielce dziękuję. I co mogę jeszcze powiedzieć więcej? Zapraszam do wieczorowej pory. Dziękuję za wysłuchanie Hiperprzestrzeni.
RadioNaFali.com. Do usłyszenia następnym razem. Nara.