[00:45] - Witamy bardzo serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, Radia Wolne Media, Radia Na Fali, czytelników portalu Infra, Nieznanego Świata i wszystkich stron internetowych, serwisów i w ogóle miejsc, w których nas słychać, czytać, a czasem nawet widać. Przy mikrofonie Marek „Senki” Welius, a po drugiej stronie Skype'a są z nami dzisiaj współprowadzący debatę ufologiczną: Piotr Cielebiaś z portalu Infra oraz czasopisma Nieznany Świat. Witaj Piotrze.
[01:13] - Witam. Witam wszystkich.
[01:15] - Chris Miekina z serwisu Nowa Atlantyda, autor audycji Parallaxa. Witaj Chrisie.
[01:21] - Dobry wieczór.
[01:22] - A także Arkadiusz Kocik oraz Bogusław Zabielski z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Witajcie panowie.
[01:29] - Dobry wieczór.
[01:30] - Witamy.
[01:30] - Dzisiaj będziemy dyskutować o niebezpiecznym UFO, o zagrożeniach ze strony niezidentyfikowanych obiektów latających. Zanim jednak przejdziemy do tematu, przypomnę, jak zawsze na początku, kontakty do Radia Paranormalium. Audycja oczywiście jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym Radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy również na pytania na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, pod adresem e-mail radio@paranormalium.pl, a także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium, portalu Infra. Panowie, dziś zajmiemy się bardzo poważnym i kontrowersyjnym, a przy tym bardzo szerokim tematem, jakim są niebezpieczeństwa związane z UFO, zarówno w skali obronności, jak i kontaktu z ludźmi. Stąd pierwsze pytanie: czy UFO można nazwać zjawiskiem niebezpiecznym, czy też raczej obojętnym wobec ludzkości? Piotrze?
[02:41] - Tak. To jest temat, który mieliśmy poruszyć już jakiś czas temu, ale okazuje się, że on ma tak dużo implikacji, stron i szczebli, że trzeba poświęcić temu dość dużo uwagi. Czy UFO jest niebezpieczne? Mówiąc krótko. Co dziwne, odpowiem troszeczkę oryginalnie: i tak, i nie. Prawdziwe UFO, czyli to anomalne zjawisko powietrzne, to kilka, kilkanaście procent wszystkich doniesień o niezidentyfikowanych incydentach w powietrzu. Kieruje się swoistą logiką. I ta logika z naszego punktu widzenia jest momentami absurdalna, momentami egzotyczna, momentami dziwna. Dlatego też, jeżeli chcemy mierzyć cele i zamiary UFO, to musimy odłożyć naszą skalę albo nasze rozumienie świata na bok i musimy patrzeć na to troszeczkę inaczej. UFO jest niebezpieczne na bliską odległość.
Na pewno jest niebezpieczne, dlatego że, jak będziemy o tym za chwilę mówić, ono ma naturę czysto energetyczną. Jest to zwykle coś, co wiąże się z ogromnymi energiami. Jakiego rodzaju, możemy tylko przypuszczać. Natomiast w skali globalnej UFO jako problem okazuje się, że nie jest wcale niebezpieczny, dlatego że od lat 50., a w zasadzie od końca lat 40. to pytanie zadawali sobie kolejno Brytyjczycy, wcześniej Szwedzi, potem Amerykanie, potem Rosjanie i wiele innych nacji na świecie. Wszystkie wczesne projekty na temat zjawiska UFO, rozpoczęte przez wojsko, najczęściej przez lotnictwo, miały za zadanie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to zjawisko ma znaczenie dla obronności, czy wiąże się z zagrożeniem bezpieczeństwa narodowego. I okazało się, że de facto te obiekty dokonują jakiejś intruzji, latają sobie gdzie chcą, robią co chcą, pojawiają się czasami nad bazami lotniczymi. Pamiętamy, że to właśnie fakt, że UFO pojawiały się nad bazami lotniczymi, stanowił asumpt do rozpoczęcia projektów wojskowych, które zakończyły się na projekcie Blue Book. Natomiast okazało się, że oprócz tego, że one się pojawiają tu i ówdzie w formie latających spodków, oprócz tego, że one czasami niepokoją pilotów, to tak naprawdę są obojętne. Zdarzały się oczywiście przypadki, kiedy próbowano otwierać ogień do UFO, kiedy próbowano strzelać.
Są jakieś legendy, że UFO atakowało. Natomiast są to zwykle przypadki niepotwierdzone. Kiedy sobie przewertujemy chociażby książki z lat 50., te takie typowe, to się okaże, że rzeczywiście incydentów związanych zZ wojskiem było mnóstwo, ale żaden nie zakończył się niczym, co można by było uznać za jawny atak. Dlatego podsumowując, uważam, że zjawisko UFO nie jest niebezpieczne z punktu widzenia obrony narodowej. Czarmuje, wzbudza uwagę, manifestuje się, lubi się pokazywać. Zauważcie państwo, jaki jest paradoks natury zjawiska UFO. To jest coś, co z jednej strony jest wewnętrznym, ukrytym ekshibicjonistą. Uwielbia się pokazywać. Natomiast uwielbia się pokazywać w dziwnych miejscach. Tam, gdzie nikt go nie widzi na przykład, albo w sytuacjach dwuznacznych czasami.
Uwielbia być oglądane, natomiast nie dąży do kontaktu. To jest z naszego punktu widzenia coś, co jest absurdalne wręcz, prawda? Natomiast wiele osób uważa, że to po prostu jest logika UFO. Ono chce być widziane, chce wzbudzać emocje. Natomiast nie możemy tego mierzyć naszym sposobem rozumienia świata. Cokolwiek to jest, bo to nie muszą być wcale kosmici w większości przypadków. Jest skoncentrowane ściśle na naszej psychologii, na tym, jak my to odbieramy, a nie na robieniu konkretnych rzeczy. Bo tak naprawdę przez te kilkadziesiąt lat zmagania z tym zjawiskiem te obiekty nigdy tak naprawdę nie zrobiły niczego konkretnego w takim sensie, że na przykład rozwiązały jakiś problem albo że coś zniszczyły, albo że dokonały kontaktu. Zawsze jest to takie gonienie króliczka. I co jeszcze?
Lata 50., 40. to był ten okres, kiedy próbowano sobie odpowiedzieć na te pytania o wartość obserwacji UFO dla kwestii narodowego bezpieczeństwa. Pojawiały się wtedy różne koncepcje. Pamiętamy, że nim pojawiły się latające spodki, głównie w Szwecji oraz w Grecji, obserwowane były tak zwane widmowe rakiety. One się nazywały widmowymi rakietami dlatego, że nie znaleziono lepszego określenia. Poprzedzały je foo fightery, słynne, o których pewnie słyszeliście, dlatego je pominąłem. Rakiety widmowe były o tyle ciekawe, że ludzie opisywali je jako obiekty w kształcie cygar, często w kształcie rzeczywiście jakichś tam rakiet. Natomiast to było takie umowne określenie. Te obiekty, zdaniem ówczesnych ekspertów, to był rok 1946, zaczęto uznawać za wypuszczane przez Sowietów zdobyczne rakiety niemieckie. Potem jednak to się zmieniło.
Piszę w swojej książce, o której już wspominałem, jak to się odbywało i dlaczego wtedy zatajono w zasadzie fakt, że na niebie nad Europą obserwowane są obiekty, które tak naprawdę nie wiadomo skąd pochodzą. Potem się pojawiły latające spodki. Po latających spodkach w pewnym rejonie Stanów Zjednoczonych z kolei takie zjawisko się pojawiło. Ono się nazywało zielone meteory. I co ciekawe, to była kolejna odsłona zjawiska UFO. Ono miało wszystkie anomalne cechy latających spodków. Pojawiały się, znikały, dokonywały zawrotnych manewrów. Twierdzono, że to są meteory, natomiast te obiekty robiły coś, czego meteory nie potrafią. Potem pojawiła się słynna fala roku 1952 i ona wzbudziła najwięcej kontrowersji z tego powodu, że w pobliżu Waszyngtonu. Mamy jakieś problemy techniczne, Marku?
[10:09] - Właśnie zniknęło mi w najmniej lepszych okolicznościach okienko rozmowy.
[10:14] - Coś się dzieje na łączach z tego, co wiem, ale mam nadzieję, że słuchacze nie mają problemu z odbiorem.
[10:23] - W międzyczasie podłączył się do nas Damian Trela. Witaj, Damianie.
[10:26] - Witam.
[10:26] - Halo, Piotrze, czy się słyszymy?
[10:29] - Tak. Jesteśmy na antenie?
[10:31] - Tak. Cały czas byliśmy, tylko coś mi się takiego podziało ze Skype'em, że zniknęło całkowicie okno rozmowy. Was słyszałem, a chyba wy nie słyszeliście mnie.
[10:42] - Dziwaczne. W każdym razie dokończę tą myśl swoją. Prawdopodobnie wszyscy słyszeli to, co mówiłem wcześniej. UFO jest niebezpieczne i nie jest niebezpieczne z tego powodu, że dla ludzi przy bliskim kontakcie owszem, jest niebezpieczne. Jak się dowiemy, czasami te problemy, które powodowało, były naprawdę duże. Natomiast w kwestii bezpieczeństwa narodowego okazuje się, że UFO nie atakuje, nie jest wrogie, jest ciekawe, ma naturę ekshibicjonistyczną, jak mówiłem, lubi się manifestować, natomiast de facto groźne nie jest. I trzeba pamiętać, że ten problem zaważył chyba po części na tym, jak różne państwa ten problem odbierały. Damianie, przekazuję ci głos.
[11:34] - Dziękuję. Tutaj w tym temacie niejako zahaczamy o istotną kwestię, jak samą naturę zjawiska UFO. I wydawać by się mogło, że jest ona bardzo jasna i oczywista. Setki przypadków bliskich spotkań mogłoby wskazywać, że przybysze z innych planet lub też z innej rzeczywistości kieruje bardziej ciekawość poznawcza naszego świata niż wrogie nastawienie do nas. Niestety światowa ufologia zarchiwizowała i takie przypadki, które wskazują również naZupełnie inne podejście siły, jaka kryje się za tym zjawiskiem. Mamy tu szczególnie na względzie te przypadki, w czasie których doszło do uszkodzeń ludzkiego ciała, nawet śmierci świadków. Jak popatrzymy ogólnie na statystyki, to jest niewiele takich przypadków na tle innych bliskich spotkań, ale jednocześnie sygnalizują one nam, że natura tego zjawiska jest bardzo złożona i nie da się jednoznacznie określić w jednym zdaniu, jakimi intencjami kierują się przybysze z innych rzeczywistości czy też z innych planet, jakkolwiek byśmy nazywali naturę tego zjawiska. Myślę, że możemy rozłożyć to pytanie na dwa aspekty: aspekt dotyczący bezpieczeństwa narodowego i same kontakty z ludźmi. Ten drugi aspekt jest na pewno szczególny. W przypadku obronności kraju możemy mówić o sztucznym tworze prawnym, gdyż jak wiemy, dla obiektów UFO pojęcie granica nie istnieje.
Ale jeśli jakiś niezidentyfikowany obiekt przekracza granicę, w świetle prawa stanowi zagrożenie dla ogółu. Myślę, że wszystkie państwa na świecie nauczyły się już odróżniać zachowanie obiektów UFO od faktycznie wrogo nastawionych maszyn lotniczych, które przekraczają nielegalnie granicę. Myślę, że istnieją bardzo ścisłe wytyczne postępowania w takich przypadkach. Myślę, że jest to również pokłosiem wielu rządowych projektów badawczych, które były realizowane na przestrzeni wielu lat. Mam tu na myśli przede wszystkim na względzie projekt Blue Book, który jak wiemy, nie wniósł zbyt wiele do naszej wiedzy na temat zjawiska UFO, ale wskazał, że zjawisko UFO nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. Jeśli mówimy o bezpośrednim kontakcie człowieka z tym fenomenem, to oczywiście będziemy omawiać wiele bardzo interesujących przypadków, które zasygnalizowały problem, że w pewnych wyjątkowych sytuacjach to zjawisko może być niebezpieczne, ale tak jak wspomniałeś, Piotrze, może być bezpieczne i niebezpieczne. Zależy, jak na nie spojrzymy. Ten fenomen jest zbyt złożony, aby ująć go w takim ogólnym zarysie.
[14:17] - Dziękuję, Damianie. Arku, co sądzisz o kwestii bezpieczeństwa czy raczej zagrożenia w sferze kontaktów z UFO?
[14:29] - Tak jak Damian powiedział, należałoby to rozdzielić na zagrożenie intencjonalne, to znaczy, że chcą zrobić coś złego i robią, bo tak czasami się zdarza. Porywanie ludzi, abdukcje, parę osób zginęło przy tym. Oprócz tego zagrożenie dla bezpieczeństwa lotnictwa. Były takie przypadki, między innymi z terenów polskich, gdzie piloci ginęli. Chyba dwa przypadki były z Polski, jeden z Rumunii, gdzie piloci ginęli, zbliżając się do obiektu. Obiekty prawdopodobnie wyłączając jakąś aparaturę w samolocie, powodowały to, że te samoloty spadały. Tylko że nie znamy szczegółów tego typu rzeczy. One nie były nigdy przedstawiane w ten sposób, że to wynikało z kontaktów. Przecież wiadomo, że UFO nie ma. Między innymi tak zginął prawdopodobnie amerykański pilot Mantell, lecąc w stronę obiektu.
Tutaj oczywiście zaczęto wyjaśniać, że widział balon stratosferyczny i tak długo leciał do góry, aż zemdlał z braku tlenu i samolot się rozbił, lecąc w dół później. Jest cała szara strefa powiązana z tymi projektami, pewnie Chris będzie miał więcej do powiedzenia na ten temat, które badała pani Kathleen Turner, która zmarła szybko na raka wątroby. Z tym wszystkim, co jest związane, to znaczy z porwaniami ludzi, bo takie się zdarzają przy abdukcjach, przy wiwisekcjach. Też były takie dwa przypadki Stanów Zjednoczonych. Jedyną dobrą stroną jest to, że na razie siedzimy sobie spokojnie w domach i wiemy, że nikt do nas z nieba strzelać nie będzie. Ale tak nie zawsze było. Niektóre rzeczy z paleoastronautyki, które wiemy, które były na podstawie przekazów. Kule nad Norymbergą walczyły między sobą. Niektóre dyski pomagały zdobywać miasta dla Aleksandra Wielkiego. Był taki przypadek, bodajże Tyr w ten sposób zdobył, z tego, co pamiętam, ale z punktu widzenia mieszkańców miasta oblężonego przez armię Macedończyków zaatakowało ich UFO.
To nie jest tak jednoznacznie, że oni są w jakiś sposób obiektywnie niewinni czy coś takiego. Dziękuję.
[17:36] - Dziękuję. Ja tu tylko dodam tyle, że rzeczywiście, jeżeli przyjrzymy się tym teoriom sprzed lat, to zobaczymy tam różne dziwne elementy. Ale pamiętajmy, że źródła do pewnego okresu, czyli źródła starożytne i średniowieczne, charakteryzują się często tym, że pewne historie były wkładane w pewien kanon. To znaczy, jeżeli ktoś widział coś na niebie i to łatwo możemy zobaczyć, analizując zbiory tych przypadków, zawsze było to określane jako wojna. Jeżeli kule się goniły, to była wojna między nimi.Wiemy, że coś zaszło. Natomiast realne opisy, które byłyby zgodne z naszymi standardami, zaczęły się troszkę później. Dlatego, że każdy, kto czytał źródła historyczne wie, że obowiązywał kanon i ten kanon nie zawsze oznaczał mówienie prawdy. Jest taka sprawa. UFO od 70 lat, niemal, tak naprawdę od znacznie dłuższego czasu działa na naszym niebie, coś robi. Wiele osób twierdziło, że w latach 50., do tego dążyłem podczas tej pierwszej wypowiedzi, kiedy w 52.
roku w okolicach Waszyngtonu pojawiły się dziwne latające kule. Powiedziano, że to mogą być Sowieci, którzy przygotowują akcję dywersyjną. Wysyłają dziwne obiekty i one mają wzbudzić w Ameryce przestrach. Pierwszy, drugi, trzeci raz. Za czwartym razem może na przykład dojść do ataku. Ufolodzy podchwycili tą koncepcję i przez pewien czas pojawiały się takie teorie, że na przykład UFO zachowuje się w zasadzie jak ciekawskie urządzenie, jak coś, co jest zainteresowane Ziemianami, natomiast nie atakuje, ale może przygotowywać sobie podłoże do przyszłej ingerencji. Chris, jak sądzisz, czy coś takiego mogło wchodzić w grę? I jak to w ogóle jest? Czy bezpiecznie jest podchodzić blisko do latającego talerza?
[19:52] - Myślę, że w naturze człowieka leży to, żeby zbadać coś, co jest nieznane. Jakkolwiek na to patrzy, czy tego się obawia, czy uważa, że może stać się mu jakaś krzywda w wyniku tego kontaktu. Ta ciekawość zazwyczaj zwycięża i robi się ten pierwszy krok. Tak jest w przypadku każdego nieznanego zjawiska. To samo dzieje się w przypadku UFO. Ale myślę, że na temat dzisiejszej debaty można jeszcze spojrzeć z innego punktu widzenia i wydaje mi się, że jest to bardzo cenny temat z tego powodu, że spójrzmy na ogólną percepcję UFO. W jaki sposób traktowane jest UFO w światowej kulturze. Traktowane jest właściwie w zdumiewającej większości w sposób pozytywny. To zagrożenie ze strony UFO jest to kwestia bardziej ostatnich lat, kiedy Hollywood zaczyna kształtować nasze spojrzenie na ten fenomen i zaczyna tworzyć sytuacje, kiedy może rzeczywiście wyniknąć zagrożenie jakieś ze strony przybyszów z obcej planety. Natomiast do tej pory, do ostatnich kilku lat, patrzenie na UFO jest w zasadzie w zmasowanej formie pozytywne.
Zaczyna się to od znów hollywoodzkich filmów „E.T.”, pamiętamy przybysza z obcej planety, bardzo sympatycznego. Wszyscy go kochali. Czy nawet „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”, które były w pewnym sensie niepokojące, ale efekt tego był taki, że jednak ci, którzy przybyli na Ziemię, przybyli w pokojowych zamiarach, a nawet byli szlachetnymi przybyszami, którzy w jakiś sposób chcieli nam pomóc. I tutaj faktycznie nie mamy przez długi czas do czynienia ze śmiercią podczas kontaktu z UFO, ale oczywiście tego faktu nie możemy w jakiś sposób ignorować. Dlatego myślę, że z tego powodu ta audycja jest bardzo interesująca i temat, który dzisiaj poruszamy jest bardzo ciekawy, bo właśnie pokażę UFO, w jaki sposób przeżył. Co można jeszcze dodać? Chociażby z takiego powodu należy na przykład, wracając do twojego pytania, obawiać się UFO i kontaktu z tym fenomenem. Chociażby z powodu technologii, którą ma do swojej dyspozycji. Jest to zazwyczaj technologia, która przekracza naszą wyobraźnię i samo uświadomienie sobie tego faktu wskazuje, że dysponując taką technologią, to UFO czy E.T. jest w stanie zniszczyć nie tylko nas czy pojedyncze osoby, ale zniszczyć nawet całą naszą planetę.
Z drugiej strony przykładamy często do zjawisk, których nie znamy, naszą własną ludzką miarkę. W jakiś sposób dokonujemy takiego uczłowieczenia tego zjawiska, z którym nie bardzo wiemy, co zrobić. I na tej samej zasadzie jak człowiek z jednej strony nie jest tak do końca definitywnie dobry, a tak naprawdę też nie jest do końca taki zły. W taki sam sposób traktuje ten fenomen, że on również może mieć te dwie formy. Więc z jednej strony może przynieść nam coś dobrego, z drugiej może być dla nas jakimś zagrożeniem. Ale oczywiście naiwnością jest wierzyć, że wszystko, co przynosi ze sobą UFO, to tak jak mówią ci wszyscy z tego ruchu New Age, to jest miłość i światło. I istnieje właśnie także mroczna strona tego fenomenu. Do tego dochodzi możliwość istnienia wielu różnych obcych inteligencji i może się okazać, że każda z nich realizuje zupełnie inne, oddzielone od siebie cele, które w jakimś stopniu rozłożą to zjawisko na części pierwsze, że nie za każdym razem jest to definitywnie groźne albo definitywnie przyjazne. To pokazuje w sumie, jak niewiele wiemy na temat tych inteligencji, jakie kryje w sobie fenomen UFO, a przez to nie możemy tego oceniać jednostronnie. Także myślę, że temat zapowiada się ciekawie i nie jest on, jak zazwyczaj w Radio Paranormalium, prosty do zdefiniowania.
[24:16] - Tak.Zresztą debaty ufologiczne pokazały chyba wielu ludziom, że UFO, jak to się przyjęło, to jacyś tam kosmici, którzy lądują i tyle. To nie jest tak. UFO jest problemem bardzo szerokim. Tak naprawdę, moim zdaniem, ma przynajmniej kilka przyczyn, kilka korzeni. Na grupie czytelników „Nieznanego Świata”, którą możecie znaleźć na Facebooku, zadałem pytanie dzisiaj rano, czy UFO jest zjawiskiem niebezpiecznym. Chris, to się odnosi do twojej wypowiedzi. Większość ludzi uznała, że nie jest lub raczej nie jest. Także rzeczywiście coś w tym jest, ale być może też jest tak, że ktoś sterował tą recepcją tego, jak powinniśmy o tym myśleć. To jest materiał na osobną debatę i myślę, że kiedyś się tym zajmiemy, bo tak naprawdę można bardzo łatwo zauważyć, że w pewnym okresie ktoś wymyślił, jak należy kształtować cały folklor wokół UFO. Niektóre osoby mogą być zszokowane tym, że prawda o tym zjawisku jest zupełnie inna, niż oni zostali informowani z różnych źródeł lub niż przyjęło się uważać.
Ale o tym powiemy kiedy indziej. Panie Bogusławie, jak to jest z tym niebezpieczeństwem odnośnie niezidentyfikowanych obiektów latających?
[25:52] - Wydaje mi się, że nie jest tak źle. Nie jest tak źle w tym sensie, że raczej nic nam nie grozi z tamtej drugiej strony, ze strony UFO. To raczej wynika z naszych skojarzeń. To, że może to być niebezpieczne z punktu naszego myślenia. W wielu przypadkach, o których tutaj będziemy jeszcze mówili dzisiaj, UFO zachowuje się raczej obojętnie, a nawet w sposób taki trochę ostrożny, jakby nie chcąc za bardzo się tutaj wychylić i nie zrobić nam krzywdy poprzez oddziaływanie na nasze zachowania. Ale tutaj sobie rozmawiamy w takim ścisłym gronie o typowym UFO, które nas tutaj interesuje, o tym zjawisku. Natomiast chodzi mi jeszcze o przykład inny. O skojarzenie samej nazwy UFO, bo ktoś, kto nie znał tematu i nagle się go dowie, sięga do Facebooka, do prasy czy do innego nośnika informacji i widzi tytuł, że „UFO zabiło 20 osób od początku roku”. I pierwsze, że jak jest? UFO.
Kiedyś słyszał o UFO. Faktycznie to jest coś, co lata. Wczytując się w treść, chodzi o to, że są to tabletki ecstasy, które zabiły 20 osób akurat w tym roku, bo przedawkowały. Inne skojarzenie: „UFO będzie strajkowało”. Tym razem chodzi tutaj o niemiecki związek zawodowy personelu pokładowego, który będzie sobie gdzieś strajkował. Ja myślę, że przez takie może trochę mało odpowiedzialne artykuły czy informacje sami sobie troszkę zapracowujemy na taką opinię, którą wyrabiamy komuś, kto akurat w tym względzie nie ma żadnych złych zamiarów, a poprzez takie troszeczkę nieprzemyślane skojarzenia, dla osób, które nie są w temacie, w jakiś sposób utrwala im się to. I pierwsze wrażenie, pierwsza łączność z informacją o czymś o takiej nazwie jest bardzo trwała i myślę, potem jest to trudno naprostować. Dziękuję.
[28:07] - Przyszedł czas zadać pytanie numer dwa z naszej ściśle tajnej listy pytań. O zagrożeniu latających talerzy i innych NOL dla bezpieczeństwa krajów świata powiedziano już dużo. Czy fakt, że te obiekty nigdy nie zaatakowały ani nie dopuściły się bezpośredniej ingerencji, mówi coś nam o ich naturze lub celach? Może teraz dla odmiany pierwszy niech się wypowie w tym temacie pan Bogusław Zabielski.
[28:36] - Tak, o zagrożeniach tutaj sobie cały czas mówimy. Zgadza się. Być może było parę zagrożeń, tak jak tutaj moi przedmówcy wspominali, w przypadku bardzo bliskich spotkań ze statkami czy z pojazdami UFO, których wyników oddziaływania nie do końca jesteśmy pewni albo nie wiemy o nich za wiele z racji na tą przepaść technologiczną, która nas dzieli. Ale chociażby na przykładzie elektrowni w Czarnobylu, tej katastrofy, na pewno wielu z was czytało czy też zapoznało się z materiałami o obserwacjach tamtych pracowników tej elektrowni, które w dniu awarii miało się pojawić UFO i niejako zapobiec dalszym skutkom awarii poprzez wysyłanie tam jakichś promieni. To jest zresztą opisane bardzo dokładnie przez pracowników tej elektrowni. Także akurat w tym przypadku zagrożenie przemieniło się w nieoczekiwaną pomoc z ich strony, zakładając oczywiście, że to wszystko jest w miarę prawdziwe, te relacje. O samych atakach bezpośrednich na jakieś nasze obiekty, latające czy też naziemne, ja przyznam się szczerze, nie słyszałem, żeby były skierowane w sensie stricte takim typowo atakiem, agresją. Być może troszeczkę oczekujemy tego, co sami byśmy ewentualnie zrobili, gdyby ktoś spróbował nas podglądać, badać czy w jakiś inny sposób ingerować w nasze życie. Także reasumując,
[30:21] - Uważam, że z natury UFO jest raczej obojętne i troszeczkę bardziej ostrożne niż agresywne.
[30:27] - Może teraz Damian Trela. Damianie?
[30:29] - Ja myślę, że ostatnie słowa mojego przedmówcy są bardzo kluczowe. To, że to zjawisko jest bardziej obojętne i ostrożne niż niebezpieczne, jest to takie sedno meritum naszej całej dyskusji dzisiejszej. Bo oczywiście historia ufologii jest przepełniona różnymi przypadkami, gdzie dochodziło do jakiejś ingerencji tego zjawiska, gdzie piloci samolotów mieli czasami bardzo niebezpieczne spotkania w powietrzu z takimi obiektami, gdzie dochodziło do sytuacji, że piloci musieli zmieniać kierunek lotu, a nawet awaryjnie lądować. Mieliśmy też przypadki, o tym też będziemy na pewno dyskutować dzisiaj, gdzie te obiekty pojawiały się nad obiektami wojskowymi, szczególnie w tak kluczowym dla historii okresie jak zimna wojna, gdzie były składowane bronie nuklearne, gdzie praktycznie konflikt nuklearny wisiał na włosku, a te obiekty po prostu bezkarnie manewrowały w przestrzeni, łamiąc granice państw, przemieszczając się i były nieuchwytne dla samolotów wojskowych. Te przypadki w jakimś stopniu pokazują nam, że to zjawisko też potrafi czasami ingerować w nasze systemy bezpieczeństwa i jesteśmy tak naprawdę bezradni wobec tej technologii, jaką ze sobą reprezentuje. Ale nie możemy mówić, że tak naprawdę jest niebezpieczne. Owszem, były też i przypadki takie, gdzie doszło do poważnych obrażeń ludzkiego ciała, kiedy jakiś świadek miał bardzo bezpośredni kontakt z jakimś obiektem. Były i przypadki śmiertelne. Oczywiście jest tego kilkadziesiąt przypadków, jak nie więcej. Trudno tutaj wyliczać wszystkie przypadki.
Natomiast bardziej bym się skłaniał ku temu, że jednak to zjawisko jest bardzo obojętne i bardzo ostrożne w stosunku do nas. A te wszystkie niebezpieczne sytuacje, jakie wyniknęły gdzieś tam na przestrzeni historii, to często tak nazwane przypadki, kiedy ktoś znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze, można tak powiedzieć, albo starał się za wszelką cenę przechwycić taki obiekt, jeśli mówimy tutaj o pilocie. I tutaj, w tym momencie, być może doszło do tak zwanej samoobrony wręcz, gdzie doszło wtedy na przykład do uszkodzenia maszyny lotniczej, doszło do nawet skrajnie katastrofy, bo też i były takie przypadki. Tak więc bardziej bym się skłaniał ku wypowiedzi poprzednika, że tego zjawiska nie możemy traktować jednoznacznie jako niebezpieczne, ale bardziej ostrożne i które stara się współistnieć tutaj z nami, pojawia się, jest obecne tu i teraz. A cała liczba przypadków bezpośrednich spotkań wskazuje bardziej na odwrotną sytuację, że to zjawisko jest bezpieczne i jest nastawione pozytywnie na nas, aczkolwiek w pewnych sytuacjach może się pojawiać takie aniowanie.
[33:35] - Arku?
[33:36] - Ja mam tutaj odmienne zdanie, dlatego że jest parę takich miejsc, w których światła pojawiające się znamionują jakieś wielkie kłopoty. Między innymi tak było na wyspie Polarys, gdzie UFO atakowało mieszkańców. Wszystkim zajęła się między innymi armia brazylijska, która wysłała tam swoje oddziały, które nie strzelały do tego, tylko po prostu filmowały i rejestrowały to zjawisko. Niemniej jednak parę osób tam zostało doprowadzonych do śmierci. Nie wiadomo, popadały w stan swego rodzaju katatonii i umierały z przerażenia albo z czegoś takiego. Ataki były bezpośrednie, jeżeli sobie upatrzyły ofiarę, to potrafiły, co jest takie ciekawe, świecić tym światłem, które robiło badania nawet przez ceramiczne dachówki. Tutaj trzeba wziąć poprawkę może trochę na specyficzny klimat Ameryki Południowej, gdzie europejska prawda troszeczkę inaczej jest postrzegana. Niemniej jednak podobne zdarzenia miały miejsce na Wyspach Salomona i tam też światła na niebie, które się pokazują, są kojarzone ze smokami, które atakują ludzi i wszyscy, jeżeli coś takiego widzą, to się chowają. Nawet w telewizji podczas wyprawy Robinson w pewnym momencie kamera zarejestrowała światła, tylko że one się akurat nie zbliżyły, tylko były gdzieś troszeczkę dalej na horyzoncie. I pan Bodilewicz, z tego, co pamiętam, też miał możliwość zaobserwowania czegoś takiego.
On tam badał między innymi możliwości, czy faktycznie olbrzymy występowały na Wyspach Salomona, bo takie tam relacje przychodziły i między innymi w pewnym momencie, z tego, co pamiętam, nie zrobił zdjęcia, ale nie wiem, czy podczas pobytu z takimi światłami coś tam miał do czynienia. Oprócz tego jeszcze jest cała legendaTrójkąta Bermudzkiego, że zaatakowały okręty. Jedyny, który przeżył i został na okręcie, to był nurek, który coś remontował na okręcie przy śrubie, który się zanurzył. Gdy się wynurzył, na okręcie nie było już nikogo, a w pierwszej chwili widział światło, które zbliża się do tego statku. Okrętu, przepraszam, to nie był statek, to nie był okręt wojenni. Także to nie jest tak, że to jest fajna rzecz. Poza tym, jeżeli podchodzimy pod UFO, jeżeli coś takiego się zdarzy, to jeszcze nie znam osoby, która by fajnie to przeżyła. To znaczy albo są oparzenia jakiegokolwiek tego typu rzeczy, albo po pewnym czasie okazuje się, że osoba ta cierpi na choroby, które w dłuższym okresie czasu doprowadzają do powstawania raka w organizmie. Także to nie jest takie bezpieczne. Owszem, fajnie, ale najlepiej się trzymać dystansu.
Fajnie jest zrobić zdjęcie, ale za bardzo do tego nie podchodzić.
[37:09] - To może teraz Piotr?
[37:10] - Odnosząc się do treści pytania i celów zjawiska UFO, wychodząc od samego sedna problemu, UFO nie jest zjawiskiem, które moim zdaniem wynika z jednego źródła. To jest taki worek, do którego wrzuca się różne fenomeny, które tak naprawdę pochodzą z różnych nauk fizycznych. Rzeczywiście gdzieś tam mogą być jacyś kosmici. Piszę o tym w książce. Piszę o tym też w artykule, który niebawem się ukaże w „Nieznanym Świecie”. Nie będę operował procentami, bo nie jestem w stanie oczywiście tego dokładnie powiedzieć. Natomiast znaczna większość obserwacji UFO to jest jakieś zjawisko parapsychiczne, które jest blisko związane z trybami działania naszej rzeczywistości i z naszą psychiką, z naszym miejscem w tkaninie wszechświata. Jeszcze jest część, za którą być może odpowiadają przybysze z innego wymiaru. Być może te dwie części nawet jakoś się łączą. Małą część stanowią obserwacje prawdziwych kosmitów.
Ja zwykle zaliczam do tego spotkania z tymi najmniejszymi obiektami, z tak zwanymi sondami UFO. I jest jeszcze mnóstwo innych możliwych dróg. Pamiętamy teorię o temponautach, pamiętamy teorię o kreatorach uniwersów i tak dalej. Stąd też, jeżeli mówimy o naturze UFO, to musimy dzielić ją, jak wspomnieli panowie przede mną, na kilka odnóg. I tak naprawdę, kiedy się zastanowimy nad tym, jak to jest, to UFO nie wykazuje de facto żadnego planu działania. Oprócz tego, że wygląda na ciekawskie, to tak naprawdę jest ogromnie chaotyczne i z naszego punktu widzenia absurdalne. To znaczy te obiekty, owszem, pojawiają się tu i ówdzie, czasami wygląda na to, że coś obserwują. Ale gdyby prowadziły jakiś zwiad naukowy, to byśmy widzieli, że prawdopodobnie pobierają próbki. Jednak do badania tego czy owego pobieranie tych próbek jest potrzebne. Mamy bardzo mało takich przypadków, kiedy obserwujemy na przykład w działaniu jakąś grupę badawczą.
Z drugiej strony mamy też takie przypadki, o których mówił Arek, słynny incydent z wyspy Colares i okolic. Ale spójrzmy na to też z tej strony, o której mówiłem. Czyli gdyby do nas przyleciała jakaś obca sonda kosmiczna, to z pewnością musiałaby mieć zainstalowany system samoobrony. Moim zdaniem te incydenty z wyspy Colares to mogły być jedne z niewielu przypadków, kiedy rzeczywiście mogliśmy mieć do czynienia z czymś pochodzenia pozaziemskiego. O tym będziemy jeszcze mówić. Ale gdyby określenie celów UFO było tak łatwe i gdyby to było zjawisko wynikające z jednego źródła, to dawno byśmy odnaleźli jakieś szczegóły w tych oficjalnych badaniach i tak dalej. Natomiast nawet te, które miały całkiem dobre zamiary, czyli GEPAN czy Projekt Kometa. Dlatego musimy patrzeć na ten problem szerzej. Zjawisko UFO ma prawdopodobnie, jak mówiłem, różne pochodzenie, co też definiuje jego nastawienie. I to może jak na razie tyle.
Innymi słowy, gdyby w tym wszystkim był jakiś konkretny cel, to już dawno mielibyśmy go skonkretyzowanego przez różnego rodzaju instytucje, które się tym zajmowały. Natomiast de facto, kiedy popatrzymy na wnioski projektu Blue Book, wnioski panelu Robertsona i tak dalej, czy tych nowszych przedsięwzięć, widzimy jedno. I tutaj oni wcale nie musieli ukrywać prawdy o UFO. Wynikało z tego, że my nie jesteśmy w stanie określić, co ta siła robi. Nie jesteśmy w stanie sprecyzować jej natury. To dlatego wiele osób nie wierzy, że te wszystkie projekty badawcze typu Blue Book i tak dalej, CSETI, mówiły prawdę. One mówiły prawdę. To było coś, co wynika po prostu z analizy zjawiska UFO.Inteligentne inaczej i nie zawsze jest tym, na co wygląda z wierzchu, powiem tak enigmatycznie. Chris, jak ty myślisz, czy da się zdefiniować cele zjawiska UFO?
[42:32] - Oczywiście, że nie da się zdefiniować, ponieważ ciągle nie potrafimy zdefiniować samego zjawiska. Ciągle nie wiemy tak naprawdę, z czym mamy do czynienia. Są to jedynie przypuszczenia, poglądy, pewne wnioski bądź toki myślowe, które wynikają z szeregu przypadków, które akurat się wydarzyły. Mówiąc o intencjach tego zjawiska, tego UFO i jak to było określone w pytaniu, czy one dopuściły się bezpośredniej ingerencji. Tutaj panowie skłanialiście się do tego, że raczej tej ingerencji nie było, że tu i ówdzie zaatakowano poszczególnych ludzi, czasami w większej grupie, ale generalnie tej ingerencji nie było. Ale przecież jeszcze chwilę temu zgodziliśmy się z tym, że nieoczekiwanie UFO pojawiało się, zwłaszcza podczas zimnej wojny, nad instalacjami wojskowymi w różnych częściach Europy i Ameryki Północnej, a także i Azji, bo mamy także doniesienia z ówczesnego Związku Radzieckiego. Samo to w sobie niesie pewne zagrożenie, bo wiemy to wszystko w tej chwili z przecieków, ponieważ są to organizacje wojskowe, one są bardzo zazdrosne o to, co się tam kiedykolwiek w nich działo i informacje do nas skapują bardzo powoli. Jednak mamy takie informacje, że były momenty, kiedy nieoczekiwanie na przykład włączał się system odliczania rakiety, kiedy rakiety się uzbrajały, kiedy całe systemy włączały się bądź wyłączały się, mimo tego, że były kontrolowane przez ludzi. Pojawiało się w tym czasie coś absolutnie niezidentyfikowanego. Chyba najbardziej ciekawym przypadkiem jest to, co wydarzyło się w Rendlesham Forest, kiedy świadkami było setki ludzi i samo to w sobie tworzy już jakieś zagrożenie.
I to nie zagrożenie dla poszczególnych osób czy nawet dla setki osób, ale tworzy zagrożenie dla co najmniej ćwierci Ziemi, ponieważ efekt takiego działania może być zupełnie nieobliczalny. Wyobraźmy sobie te eksplodujące rakiety czy odpalające rakiety, których nikt nie kontroluje. Co się z nimi dalej dzieje? Aż zaczyna skóra cierpnąć. Do tego dochodzi sam fakt olbrzymiego zainteresowania UFO tym, co się dzieje podczas eksperymentów z bronią jądrową. Nie wiem dokładnie, jak to było w Związku Radzieckim, ale przeanalizowałem większość przypadków podczas prób jądrowych w Stanach i to, co jest charakterystyczne, niemalże za każdym razem, kiedy dokonywana jest jakaś eksplozja nuklearna, na chwilę przed odpaleniem takiego ładunku jądrowego pojawia się ni stąd, ni zowąd UFO. Zaczyna krążyć nad tym miejscem. Nikt nie wie, co to jest. Jest wybuch i niektórzy twierdzą, że wybuch zniszczył to UFO, inni, że nie. Faktem jest, że za każdym razem z takim zjawiskiem mamy do czynienia.
To takie niezwykłe zainteresowanie ze strony tego UFO bronią jądrową i tą technologią, która jest eksplorowana na Ziemi, ma potencjał olbrzymi, oczywiście, zniszczyć całą naszą planetę, nawet jeżeli w najgorszym scenariuszu mogłoby dojść do tego. Więc tu już możemy mówić o bardzo realnym i bardzo poważnym zagrożeniu ze strony UFO. Myślę, że nie należy tego aż tak bardzo bagatelizować, zwłaszcza że mamy do czynienia w takich sytuacjach, których konsekwencje mogą kompletnie wymknąć się spod kontroli. Niektórzy doszli do takiego wniosku, że być może UFO interesuje się tymi momentami, kiedy na przykład odpalana jest bomba atomowa ze względu na sam fakt uruchomienia olbrzymiej ilości energii, która powoduje falę stojącą. I ta fala stojąca, jak się okazuje, jest w stanie na ułamek sekundy rozerwać, jak to pięknie, Piotrze, nazwałeś, tkaninę czasoprzestrzenną. I czy wylecieć z naszej czasoprzestrzeni, czy dotrzeć gdzieś do jakiejś innej. Mamy co jakiś czas niepokojącą atrakcję UFO do tego rodzaju energii. I to samo dzieje się w przypadku wybuchu wulkanu, kiedy są na przykład informacje o tym, że UFO ni stąd, ni zowąd pojawiało się nad dymiącym wulkanem i na chwilę zanim on eksplodował, wleciało do krateru i tam zniknęło. Być może również chodzi o ten związek z tą olbrzymią ilością energii, która potrafi spowodować, że ci, którzy przybyli, cokolwiek to jest, czy to jest z naszej przestrzeni, czy to jest realne, czy to jest z innego wymiaru, jest w stanie przeniknąć gdzieś dalej bądź wyjść z naszej przestrzeni, którą my kontrolujemy naszymi zmysłami. Do tego jeszcze dochodzą elementy takie, powiedziałbym, bardzo solidne i bardzo sprawdzalne, jeśli chodzi o niebezpieczeństwo ze strony UFO.
Ja tutaj wrócę po raz kolejny. Wracam często do tematu Roswell. Niektórzy już nie lubią tego tematu, ale myślę, że akurat tutaj pasuje, bo Roswell ma wiele aspektów. Jednym z tych aspektów jest ta kwestia, którą dzisiaj omawiamy, czyli tego zagrożenia ze strony UFO. Tutaj informacja zaczyna się od takiego kalifornijskiego ufologa, który się nazywa Timothy Cooper i on utrzymywał, że ma kontakty z wieloma wysoko postawionymi wojskowymi. Oni już byli w tym czasie emerytami.Przez to, że czy nie obowiązywała ich na tyle tajemnica wojskowa, czy nie obawiali się już konsekwencji, jakie są z tym związane. Bo jest tutaj związany z tym ten jeden fakt, który jeśli już wspomniałem, tą rewelację, którą ogłosił Timothy Cooper, ona dotyczyła właśnie przypadków dziwnej zarazy, plagi, która w lecie 1947 roku zaczęła się w sposób zastraszający rozprzestrzeniać właśnie w Nowym Meksyku, gdzie znajduje się Roswell. I zaraza ta swoimi objawami przypominała działanie wirusa Ebola. Atakowała ludzi i szybko pozbawiała ich życia. Lekarze byli absolutnie bezradni i wiele z tych osób to byli ludzie albo z personelu wojskowego, który jeździł po okolicy i zbierał szczątki tego rzekomo balonu meteorologicznego.
Innymi ofiarami byli po prostu cywile, rancherzy, zwykli prości ludzie, którzy mieli akurat nieszczęście mieszkać w okolicy, gdzie do tej katastrofy doszło. Wiele z tych osób zostało zawiezionych do szpitala w Fort Stanton, wojskowy szpital. Okazało się, że wielu pacjentów i później ofiar tej tajemniczej zarazy pochodziło z bazy wojskowej, zupełnie mało znanej. Nazywała się ona Sandia. I właśnie do Sandii zawieziono jedną z większych części szczątków, jakie udało się wyzbierać. Ci ludzie po prostu zaczęli umierać. I teraz cała ta historia byłaby jedną z kolejnych anegdotycznych, mało uzasadnionych historii ufologicznych, bo Cooper znalazł sobie tajne dojście do jakichś panów, którzy o czymś tam wiedzieli. Nie mamy na ten temat dokumentów, nie mamy potwierdzenia tej sytuacji, że jakoby w tym momencie to, co rozbiło się w Roswell, a zakładamy, że to coś być może przybyło z innej planety czy z innego wymiaru, przez sam fakt tej katastrofy spowodowało wyciek czegoś, co możemy dziś nazwać wirusem i to wirusem śmiercionośnym, a więc niosącym potencjalne ogromne zagrożenie dla ludzkości. Zwłaszcza że lekarze nie znaleźli na to żadnej recepty, jak leczyć ludzi. Można to traktować w sumie anegdotycznie i niepoważnie, tak jak wspomniałem wcześniej, ale w dzisiejszych czasach okazuje się, że zdarzenie w Roswell było tak dawno, że już można dotrzeć do wielu dokumentów, które są odtajnione.
W Stanach kilka lat temu wprowadzono takie prawo, że można poprosić amerykański rząd o udostępnienie archiwów wojskowych na dany temat i wówczas, po rozważeniu takiego podania, takie dokumenty są zazwyczaj udostępniane. I w tym przypadku udostępniono takie dokumenty i okazało się, że tych dokumentów jest cała masa, że to jest około 2000 stron opisu tego, co działo się wówczas w okolicy Roswell w czasie, kiedy spadł ten rzekomy latający spodek. I jest dokładny opis choroby, która nagle zaczęła trapić wszystkich dookoła i była czymś absolutnie zdumiewającym. I mamy tutaj twarde dokumenty ze szpitala wojskowego, który te przypadki opisywał, opinie lekarzy, którzy opisywali chorobę i metodycznie, w sposób naukowy opisywali jej objawy i sposoby, w jakie próbowano ludzi leczyć. I sam fakt, że wyglądała ona strasznie, bo ci ludzie dostawali krwotoków z ust, z nosa i umierali w cierpieniach w bardzo krótkim czasie. Mamy też do czynienia z dokumentami z FBI, które nagle zainteresowało się tym problemem i zaczęło badać go pod kątem użycia nieznanej broni biologicznej. Okazało się również, że materiały te zostały wysłane do CIA i do Komisji Energii Atomowej. Także mamy tutaj olbrzymią liczbę zainteresowanych osób, które w sposób tajny starały się zrozumieć zjawisko i być może w jakiś sposób próbowały znaleźć połączenie między tą chorobą a tym ciągle tajemniczym wydarzeniem, które miało miejsce w Roswell. I teraz na 2000 stron opisu tego, co wydarzyło się w tym czasie i co jest związane z tym tajemniczym wirusem, który zaatakował ludzi dookoła, połowa z tego, także około 1000 stron, ciągle ma klauzulę tajności. Ciągle nie możemy przeczytać, co tam jest i w jaki sposób to określono.
Także, mimo że zjawisko miało miejsce tak dawno temu, wciąż jest uważane, że pełna informacja na jego temat zagraża w jakiś sposób tak zwanemu w cudzysłowie bezpieczeństwu narodowemu, czyli niesie ze sobą informacje, których wyjaśnić w żaden sposób się nie da. I tutaj właśnie można założyć istnienie takiego połączenia między UFO z jednej strony i niebezpieczeństwem dla ludzi z drugiej strony, które w tym przypadku jest oczywiste. Dziękuję.
[53:43] - Dziękuję. Pamiętacie może państwo, a szczególnie ci długoletni entuzjaści ufologii, że major Donald Keyhoe, czyli w zasadzie pierwszy ufolog, autor pierwszej konkretnej książki na temat tego zjawiska, skojarzył taki fakt, że nagle latające spodki uaktywniły się wtedy, kiedy chcieli poważnie eksperymentować z bronią nuklearną. I on był zdania, że to coś tak zaniepokoiło te istoty czy tą inteligencję, że ona zaczęła się nam przyglądać. Ale z drugiej strony też nic nie robiła, prawda?Okazało się, że rzeczywiście obiekty UFO pojawiały się bardzo blisko miejsc, gdzie była broń jądrowa, ale gdyby byli tym zaniepokojeni, gdyby się bali, że sobie zrobimy krzywdę, wylądowaliby, unicestwiliby reaktor jakimś laserem albo napisaliby na kosmicznej kartce: „Nie ruszajcie tego, bo was anihilujemy”. Natomiast nic takiego się nie działo. Te obiekty się pojawiały. Straszyły, wywoływały w ludziach strach, zastanowienie, natomiast nigdy nie dochodziło do czegoś, co byłoby czynem, jakąkolwiek aktywnością. Stąd pojawił się wniosek, że tak naprawdę był to rodzaj naszego mózgu, który mieszka z nami na planecie i chce nam przekazać pewne rzeczy. Zwrócono się do koncepcji Junga, który mówił o zbiorowej nieświadomości i był być może najbliżej rozwiązania problemu UFO. On twierdził, że istnieje coś takiego jak siła wszystkich umysłów.
Ta siła wszystkich umysłów jest niekontrolowana. To jest taka, nie wiem, jak to nazwać, psychosfera, która żyje sobie niezależnym życiem. W jej skład wchodzą w zasadzie wszystkie mózgi na planecie. Tak to chyba najlepiej zrozumieć. I ta sfera objawia się nam w postaci różnych zjawisk, czasami sennych, czasami poprzez synchroniczność, a czasami poprzez coś podobnego do UFO. Jung uznawał UFO za swego rodzaju symboliczne manifestacje. Innymi słowy, ta zbiorowa nieświadomość, ten mózg planety czy mózg ludzkości, mając naturę paranormalną, przewidującą, mógł wymyślić coś takiego, że będzie się manifestował ludziom tylko po to, żeby ich troszeczkę nastraszyć. Bo on po tych zgubnych doświadczeniach II wojny światowej, I wojny światowej, epoki atomowej mógł zacząć wyświetlać ludziom swego rodzaju obrazy, które miały prowadzić nas do zrozumienia naszej drogi jako cywilizacji. Trochę kręta teoria, ale jeżeli w to wejdziemy głębiej, będzie ciekawie. Panowie, przechodzimy do pytania numer trzy.
Doktor Jacques Vallée twierdził, że UFO to wielka energia skupiona na małej przestrzeni. Stąd bliski kontakt nie zawsze wychodzi ludziom na dobre. I teraz krótkie pytanie i mam nadzieję krótka odpowiedź. Jakie były najczęstsze zagrożenia dla tych, którzy przeżyli zbyt bliskie spotkanie z NOBC? Mieliśmy kilka takich przypadków i tu w zasadzie okazuje się, że nie możemy wszystkiego mierzyć jedną miarą, bo na przykład Jan Wolski wchodzi do obiektu UFO z jakimiś kosmitami czy czymś i w zasadzie nic mu się nie dzieje. Alfred Burto robi to samo, mniej więcej w tym samym czasie. Wchodzi do obiektu, nic mu się nie dzieje. Steven Michalak, też Polak jak Wolski, tylko na emigracji w Kanadzie, siedzi obok dziwnego obiektu, który w zasadzie się nie rusza, nie daje żadnych oznak aktywności, po czym zbliża się i ten obiekt nagle strzela w jego kierunku jakimś dziwnym oddziaływaniem, w wyniku czego Michalak zostaje na przykład poparzony i troszkę choruje. Jak to jest? Co nam grozi w wypadku konfrontacji z tą wielką energią, która jest skupiona w tych tajemniczych latających obiektach?
Damianie?
[58:12] - Skutki mogą być różne. Vallée słusznie zauważył, że w wielu opisach relacji świadków UFO, które on osobiście badał, dostrzegł pewne ciekawe cechy wspólne i uznał, że jest to pewna forma manifestacji energii, która manifestuje się w bardzo wąskim obszarze i skutek, spotkanie z tą energią dla człowieka może się objawiać w różny sposób. Ta energia może mieć wpływ nie tylko na człowieka, ale jak również wiemy na otoczenie, bo obiekty UFO zostawiały wielokrotnie różnego rodzaju ślady na Ziemi. To zjawisko w jakiś sposób oddziałuje na otoczenie, na materię, jak i również na samego człowieka. Ja w swoich przemyśleniach bardzo często zwracałem uwagę, rozwijając myśl Vallée dotyczącą energii, iż ta energia, jaka się kryje, nie ukrywajmy, za zjawiskiem UFO, bardzo często przypomina formę plazmy. Bo nie ukrywajmy, że 90% relacji ludzi z całego świata przeważnie dotyczy obiektów świetlistych, kulistych, które w jakimś stopniu przypominają formę plazmoidalną. I myślę, że inteligencja, która kryje się za tym fenomenem, aby zaistnieć w formie trójwymiarowej naszej rzeczywistości, musi się niejako dostosować do praw fizyki panujących tutaj na Ziemi. Dlatego plazmoidalna forma plazmy, która jest swoistym kokonem zamykającym fragment innej rzeczywistości w naszym świecie, jest barierą, która ochrania to, co jest w naszej rzeczywistości, a tym, co się kryje w rzeczywistości, z jakiej pochodzi ten fenomen. Myślę, że w takim plazmoidalnym tworze na pewno dochodzi do silnych oddziaływań pola elektromagnetycznego, a być może nawet promieniowania jonizacyjnego. Mam tu na myśli ultrafioletowe, rentgenowskie, a więc całe spektrum, a nawet i radioaktywne.
Oczywiście pole elektromagnetyczne może oddziaływać na otoczenie w przeróżny sposób. Oddziałuje też na ludzi. Mieliśmy wiele przypadkówWręcz historia ufologiczna pęka w szwach od takich zdarzeń, gdzie możemy z niej wnioskować, że te obiekty emanowały jakimś polem elektromagnetycznym. Mam tu na myśli przypadki, gdzie dochodziło do zmiany świadomości wśród ludzi, którzy mieli bezpośredni kontakt z tym zjawiskiem. Dochodziło też do zaburzeń percepcji, halucynacji. Były przypadki z mdłościami. Cechy charakterystyczne to kołowanie, dezorientacja. To wszystko niejako możemy wiązać z wpływem pola elektromagnetycznego, bardzo silnego pola elektromagnetycznego. Ale mówiąc o promieniowaniu jonizacyjnym, które też niejako jest efektem ubocznym oddziaływania tego zjawiska na nasze otoczenie, to pewnie cała masa przypadków, w których ludzie doznawali różnych reakcji skórnych. Były też wymioty, utraty masy ciała, poparzenia tkanek skórnych.
Bardzo często przypominały takie klasyczne choroby popromienne. Myślę, że to są bardzo typowe skutki uboczne, jakich możemy się spodziewać, kiedy znajdziemy się bardzo blisko tego fenomenu, jeśli on się pojawi w bezpośredniej konfrontacji z nami. To są charakterystyczne przypadki, które mówią o tym, że ta energia może mieć negatywne oddziaływanie na nasze zdrowie.
[01:01:54] - Może teraz Arek Kocik. Arku?
[01:01:58] - Zgadzam się tutaj z Damianem. Trzeba by było rozpatrzeć to w dwojaki sposób. Jeżelibyśmy przyjęli, że żyjemy w matriksie i naczelny inżynier pokazuje coś nam przez wysyłanie jakichś sond, które za każdym razem są inne, bo nie ma w sumie dwóch relacji czy kilku relacji o takim samym obiekcie, o takich samych ewentualnie załogantach. To za każdym razem się zmienia. Gdybyśmy przyjęli, że żyjemy w matriksie, więc iluzją byłoby też i to, w jaki sposób oddziałują. Musimy przyjąć, że obiekty zostawiają ślady zarówno na Ziemi, jak i oddziałują w jakiś sposób. Nie często się zdarza, ale się zdarza. Tutaj szkoda, że Arka Miazgi nie ma, bo on, z tego, co pamiętam, miał taki przypadek, że jedna trawa była wypalona w kręgach i on to badał. Skoro potrafi wypalić trawę, gdyby tam znajdował się krzew, na pewno by na niego jakieś oddziaływanie było. Inną sprawą jest, że jest to prawdopodobnie oddziaływanie mikrofalowe, tak dokładnie jak mikrofalówki.
To wtedy by na nas naprawdę źle działało. Tak jak Damian mówił, osoby, które miały bardzo bliski kontakt z tymi obiektami, ale w sposób nie taki jak Wolski, że go tam zaproszono i był wzięty na spokojnie, bo taki przypadek się chyba zdarzył jako jedyny bodajże. Inne osoby miały w jakiś sposób problemy z tym. Albo były to problemy związane z przeżyciami, z siłą tych przeżyć, jakie człowiek wówczas nieprzygotowany przeżywa, ale bardzo często były one też spowodowane zewnętrznym źródłem energii, które wpływało, typu promieniowanie. Ponieważ nie mamy takich częstych przypadków, ciężko jest to wszystko zdefiniować. Tutaj przyjęliśmy za pewnik, że wybuchy jądrowe w Alamos, a później w Japonii spowodowały w jakiś sposób zwiększenie ilości obserwacji UFO na Ziemi. Ale to nie jest tak. Pierwsza obserwacja to była nowożytna, w czasie wojny to była jednak bitwa nad Los Angeles. Tam wystrzelono 1500 pocisków i strzelano do tych obiektów. Co prawda tam się nic nie stało ani po jednej, ani po drugiej stronie, niemniej jednak to była obserwacja pierwsza przed Kennethem Arnoldem.
[01:05:00] - Tak, Arku, ale wejdę ci w słowo. Tutaj jedna obserwacja, dwie obserwacje, a mamy rok 47, mamy 600. Jest różnica chyba.
[01:05:12] - Ale dostęp do mediów był po roku 47, gdzie mimo wszystko wojna spowodowała to, że informacje, które docierały z frontu, docierały bezpośrednio do ludzi, jest całkiem inna. Zagrożenie ze strony Rosji, ze Związku Radzieckiego, jakie próbowano od razu wpajać ludziom, spowodowało to, że ludzie częściej oglądali się na niebo i o tym informowali, o tych wszystkich rzeczach, czy policję, czy dzwonili z zapytaniami. Do tego jeszcze należy dołączyć, bo to są głównie informacje ze Stanów Zjednoczonych, testowanie nowych broni i między innymi nie wiemy, w jakim stopniu próbowano wykorzystać technologie nazistowskie w Stanach Zjednoczonych i do czego to doprowadziło koniec końców. Wiemy tylko tyle, że słynny myśliwiec braci Horten, latające skrzydło, zostało na dobrą sprawę zakopane i nic z nim nie robiono, ale nie jesteśmy tego pewni na dobrą sprawę.Także z jednej strony mamy to, a z drugiej strony mamy jeszcze inne rzeczy, takie po prostu zwykłe. Dostępność do mediów.
[01:06:37] - Może teraz niech się wypowie pan Bogusław Zabielski. Panie Bogusławie?
[01:06:42] - Tak jak wspomnieliście panowie, ciężko jest tutaj wyliczyć jakieś zagrożenia realne, które mogłyby towarzyszyć bardzo bliskim spotkaniom z UFO. O tym, o czym mówili przedmówcy, nie będę się powtarzał. Natomiast my sami, stosując jakieś nowe metody, czy tworząc nowe bronie, sami też nie wiemy, co nam będzie groziło. Też w pewnym sensie eksperymentujemy na sobie, czy też wykorzystując do tego celu jakieś zwierzęta, czy jakieś inne żywe istoty. Myślę, że samo spotkanie bliskie jest groźne na tyle dla nas, że stykamy się z czymś nieznanym i nasza wiedza na temat zagrożeń, które dla człowieka mogą się pojawić, jest jeszcze bardzo mała. Po prostu nie zdajemy sobie sprawy, co i w jaki sposób może na nas oddziaływać w taki sposób, że od razu coś nam się stanie albo za jakiś czas. Ciężko powiedzieć, czy zbyt bliskie spotkanie każdorazowo będzie się kończyło dla nas przykro, czy też może akurat odwrotnie, a nie wiemy, w jaki sposób postąpić do końca, więc stosujemy tą metodę izolacji od tego, z czym się nie zetknęliśmy i chcemy raczej unikać takich spotkań. To tyle w sumie co mi się tak nasuwa.
[01:08:17] - Dziękuję. Tak, rzeczywiście, gdybyśmy chcieli wyodrębnić te spotkania, które kończyły się czymś niemiłym lub czymś dziwnym, to mamy zwykle kilka możliwości. Po pierwsze coś, co przypomina chorobę popromienną, po drugie oparzenie, jak w przypadku Stefana Michalaka. Nie wiem, czy tutaj Marek umieścił tą historię. Jeżeli ktoś jej nie zna, to znajdzie ją na profilu Radia Paranormalium na Facebooku. Albo też inne dziwne przypadłości. Na przykład pamiętam taką historię przesłaną przez pana Tadeusza, chyba mogę podać nazwisko, Kujdę do „Nieznanego Świata”. To było chyba z dwa lata temu i ten pan opisywał, że podczas spotkania z UFO, kiedy był dzieckiem w latach 50. to miało miejsce koło Głuchołaz. Razem z kolegami wybrał się na wypad nad rzekę i zobaczyli nad nią unoszący się obiekt świetlisty, który na rogach miał jakieś wiry ze światła i w zasadzie pamiętali tyle.
Potem pamiętali, że uciekli i byli tak przerażeni, że bali się iść do domu. Spali w domu któregoś z tych kolegów, do którego mieli najbliżej. Tamtej nocy pan Tadeusz wspomina, że zaczął się dziwnie czuć. Przechodziły go jakieś prądy, elektryzował się, silnie się pocił i tak dalej. I to w zasadzie było tyle. Natomiast potem stało się z nim coś, czego nie umie sobie wytłumaczyć do dzisiaj. Otóż jak pisał wręcz dosłownie: „z głąba takiego typowego przekształcił się w całkiem dobrego ucznia”. Innymi słowy, spotkanie z UFO dało mu intelektualnego kopa. Było to na tyle zauważalne, że nawet nauczyciele dziwili się, jak to było możliwe. Zmierzam do tego, że chyba głównym efektem spotkania z UFO najczęściej nie jest uszczerbek fizyczny, nie jest nawet jakiś wpływ na ciało, natomiast wpływ na psychikę.
To zjawisko, jak mówił Jung, jest silnie powiązane z naszą podświadomością. Otóż sam widok UFO wywołuje w człowieku zmianę. Prawdziwego UFO. Nie mówię tutaj o tych przypadkach, które możemy w jakiś sposób zakwestionować. Mówię o tych normalnych przypadkach. Wywołuje zmianę w psychice. I to chyba jest największa tajemnica tego zjawiska, że człowiek widząc to coś, zmienia swoje życie. Czasami towarzyszy temu jakiś przekaz, czasami towarzyszy temu zmiana stylu życia. To jest jak zetknięcie się z jakimś sacrum. Przez lata na to nie zwracano uwagi.
Ale też trzeba pamiętać, że nie zawsze ten szok psychiczny po spotkaniu z UFO skutkuje czymś dobrym. Wiele osób się zamyka na przykład, a zdarzają się często przypadki, że, jak na pewno tutaj znacie, jak wspominał Chris, ludzie zaczynają dosłownie wariować, zmierzają w kierunku New Age'u. Dla nich to jest jakieś złapanie Pana Boga za nogi, jakaś personalna iluminacja. To jest dla mnie jedna z najciekawszych sfer badań ufologicznych. Ten inny świat, jakim jest kraina UFO, jakim jest uniwersum, z którego to coś pochodzi, jest dostępny człowiekowi w pewnych przypadkach. My się o niego ocieramy i on najczęściej powoduje właśnie nie to, że doznajemy poparzeń czy zostajemy napromieniowani, a zmienia naszą psychikę. Kiedy się państwo wgłębicie w ufologię, ale tak mocno, zauważycie, że jest to jeden z najczęstszych efektów ubocznych spotkania z UFO. A może nawet są tacy wśród słuchaczy, którzy to przeżyli. Ja na przykład ostatnio rozmawiałem z pewną kobietą, która miała bardzo ciekawe przeżycia.Dziwne przeżycia, bo historia raczej zmierzająca w stronę przypadku wysokiej dziwności abdukcji niż takiej zwykłej obserwacji. Natomiast ona się ze mną zgodziła w tej kwestii, że to zasadniczo w sferze fizycznej nie miało dla niej żadnego znaczenia.
Natomiast w sferze psychicznej nagle ta kobieta mówi, że po tym doświadczeniu zaczęła się bardziej pewnymi rzeczami interesować. A chodziło o problemy na przykład planety i tak dalej. To jest coś bardzo częstego, bardzo trudnego do zaakceptowania. Wiem o tym. Natomiast musimy, myślę, że na przykład Damian się ze mną zgodzi, odchodzić powoli od takiego rozumienia czysto mechanistycznego, fizyczno-technicznego rozumienia UFO poprzez śrubki i nakrętki, ale też musimy dołączać do tego nienotowane dotąd aspekty. Chris, jak sądzisz? Albo inaczej, co wiesz o tych nietypowych objawach po spotkaniu z UFO?
[01:13:44] - Myślę, że wiele tu z nich zostało wymienionych i bardzo ważne jest to, co powiedziałeś, że na UFO trzeba po prostu wyjść z tego paradygmatu, tych nakrętek i śrubek. Trzeba patrzeć troszeczkę szerzej i to pokazuje, że aby objąć chyba całe to zjawisko, trzeba powoli wrócić do czasów, kiedy problemami świata zajmowali się tak zwani ludzie renesansu, czyli łączyli ze sobą całą masę najrozmaitszych dyscyplin. I rzeczywiście te dyscypliny w tej chwili wchodzą w ufologię jak w masło. Sam wymieniłeś Carla Junga, człowieka, który stworzył współczesną psychologię i mówił, że UFO jest manifestacją zbiorowej ludzkiej świadomości. Jest to bardzo interesujące i objawia się to właściwie w przykładach, dokładnie w tym, co opisał tutaj Damian. Mówiąc o tych wszystkich innych dyscyplinach, na przykład taki asumpt do tego, w jaki sposób można to wyjaśnić, pojąć i zrozumieć ten właśnie najrozmaitszy wpływ, o którym tu teraz mówimy, tego zjawiska, którym jest ta energia skupiona na małej przestrzeni. Można odnieść się do następnych dziedzin nauki, wspomnianej wcześniej psychologii, ale także i parapsychologii. Jest taki badacz niemiecki, nazywa się bardzo egzotycznie Walter von Lucadou i on właśnie zajmował się badaniem poltergeista, czyli takiego zjawiska kompletnie paranormalnego, trudno wyjaśnialnego, a jednak w odczuciu osób, które miały z nim do czynienia, jest to coś, co funkcjonuje w sposób bardzo intensywny. Von Lucadou doszedł do wniosku, że efekt poltergeista wynika z intensywności doznań kogoś, kto wchodzi w reakcję z tym zjawiskiem i tworzy rodzaj psychokinezy. Czyli jest to kontrolowanie materii poprzez świadomość.
I teraz następny badacz, bardzo poważny pan profesor z Kanady, Eric Ouellet, który jest profesorem badań obronnych w Royal Military College w Kanadzie. Także bardzo poważny pan, który dyskutuje na bardzo poważne tematy z kanadyjskimi wojskowymi. On w jakiś sposób rozwinął ten temat, nałożył te odkrycia von Lucadou i jego pomysły na temat tworzenia się poltergeista, przełożył to na sposób, w jaki my odbieramy UFO. I w tym momencie właśnie wyjaśnienie tego poprzez tą psychokinezę, czyli manifestację czegoś w naszej świadomości, właśnie pokazuje, myślę, że w pełnym spektrum to, co chyba miał na myśli Vale mówiąc, że jest to wielka energia skupiona na bardzo małej przestrzeni. Tyle że albo przyczyną tej energii jesteśmy my sami, bo jesteśmy wyprowadzeni z tej naszej typowej trzywymiarowej równowagi, gdzie normalnie funkcjonujemy ze światem przez jakieś zjawisko, czy to pole elektromagnetyczne, czy przez zespół różnych elementów, które bardzo nam jest trudno złożyć razem w jedną całość, ale jednak one wywołały coś takiego. Z drugiej strony możemy też patrzeć na to jeszcze inaczej poprzez to, że samo UFO w momencie, kiedy pojawia się w obszarze naszej obserwacji, tworzy tą wielką energię skupioną na małej przestrzeni i wywołuje specyficzny obraz w naszej świadomości. I stąd na przykład wiele przypadków, kiedy ludzie opowiadają o bardzo silnych doznaniach w sensie obserwacji UFO, dokładnie opisujących na przykład latające spodki, różne sytuacje, jakie wydarzały się na niebie i często są to na przykład grupy ludzi, poważnych ludzi. Były to przypadki na przykład studentów z Oregon, którzy w jednym z małych miasteczek obserwowali całą eskadrę UFO i dziwili się, że UFO pojawia się na pięknym, błękitnym niebie i oni to widzą. Rozmawiają o tym ze sobą, pokazują sobie to nawzajem, wymieniają różne detale z budowy tych statków kosmicznych. Natomiast w mieście nic się nie dzieje.
Miasteczko funkcjonuje swoim życiem, nikt tego nie widzi i nikt nie rozumie, dlaczego ci właśnie studenci zachowują się w taki dziwny sposób. Wszyscy sądzą, że być może napalili się czegoś za mocno i stąd mają te wizje. Ale z drugiej strony mamy jeszcze inne przykłady, na przykład belgijskiej rodziny, która w 1999 roku stała przed swoim domem, spędzała sobie wspólnie rodzinny czas i nagle wszyscy członkowie tej rodziny, to było małżeństwo plus ich dorastające dzieci, zauważyli nagle nad swoim domem olbrzymie obiekty latające, które były nawet większe niż ich dom. Także oni również je dostrzegli. Zaczęli o nich rozmawiać, żywo dyskutować, bo było to coś absolutnie niecodziennego. Wydarzyło się w samym środku dnia.Pani, która była żoną właściciela tego domu, pobiegła po aparat fotograficzny i zrobiła trzy zdjęcia tym obiektom, będąc przekonana, że ma superostre, wspaniałe zdjęcia tego, co się na niebie nad nimi pojawiło. Okazało się, że dwa zdjęcia są puste. Na jednym zdjęciu jest zamazany obiekt. W myśl tego, co mówi profesor Ouellette, to, co się wydarzyło i zostało zarejestrowane przez migawkę aparatu, jest projekcją świadomości tych ludzi, którzy dostrzegli coś, ponieważ wydarzyło się wokół nich coś absolutnie niezwykłego. Być może w jakiś sposób związanego z UFO, ale na pewno nie w tym sensie, w jakim je obserwowali, w tym fizycznym sensie.
Być może UFO, reagując z ludzką świadomością, w taki sposób się może maskować. Albo, tak jak powiedziałem wcześniej, szereg zjawisk, których do końca nie możemy zrozumieć, tworzy coś w rodzaju wizji, którą określona grupa ludzi podatnych na to wszystko, co wpływa na stworzenie takiej wizji, projekcji świadomości, doprowadza do obserwacji czegoś, czego tak naprawdę nie ma. Także tutaj rozszerzamy coraz bardziej tę historię, którą próbujemy umieścić w jakiejkolwiek definicji i okazuje się, że może ona być rozpatrywana na różne strony. Mogę dać jeszcze jeden przykład, również z debaty, którą mieliśmy jakiś czas temu o skinwalkerach w zeszłym roku. Bardzo ciekawa debata na temat niezwykle interesującego zjawiska, jakie miało miejsce na ranczu Utah. W momencie, kiedy zaczyna się ono rozgrywać, rodzina, która żyje na tym ranczu, obserwuje zjawisko UFO, zjawisko, które zbliżone jest do poltergeistów, zjawiska istot o nadprzyrodzonych możliwościach i różne inne niesamowite, fantastyczne historie. Wszystko kończy się jak nożem uciął w momencie, kiedy przyjeżdżają naukowcy. Co też, wracając do Waltera von Lucadou, potwierdza jego teorię na temat poltergeistów, że wszystko tworzy się tak naprawdę w świadomości. W momencie, kiedy pojawiają się ludzie na przykład z krytycznym spojrzeniem na świat, oni są właściwie lekarstwem na tą wizję, dlatego że swoim zdaniem, swoim bardzo prostym i empirycznym podejściem do całej sprawy ucinają je i przestaje ono funkcjonować. Myślę, że w ten sposób powinniśmy na zjawisko UFO również patrzeć.
[01:21:44] - Przyszedł czas na pytanie numer cztery z naszej ściśle tajnej listy pytań. UFO zwykle nie atakują ludzi, ale jest jeden wyjątek, wspomniany już zresztą przez Arka Kocika. Jest nim słynna fala UFO w Brazylii w drugiej połowie lat 70., kiedy gmina Colares i sąsiednie rejony były nękane przez słynne chupacabras, czyli niewielkie latające obiekty, które paraliżowały promieniami ludzi. Wielu z nich zmarło w jego następstwie. Wojsko odpowiedziało na zagrożenie słynną operacją Spodek. Co z tego wynikło? Piotrze?
[01:22:22] - Ta historia jest niezwykle kontrowersyjna, niezwykle rozbudowana, a niestety w naszej polskiej ufologii nieznana, dlatego że pojawił się zapewne jakiś problem językowy. Osobiście uważam operację Spodek za jeden z potencjalnych dowodów na ingerencję prawdziwych obiektów pochodzenia pozaziemskiego, prawdziwych pozaziemskich sond. W dużym skrócie powiem, co tam się działo. Tak naprawdę nikt nie wie, kiedy to się zaczęło. To się zaczęło gdzieś po roku 1975 na obszarze kilku gmin w stanie Pará. To były gminy Colares, San Antonio de Taula oraz jeszcze jedna, Vigília bodaj, nie wiem. Nie znam prawidłowej formy wypowiedzi w portugalskim brazylijskim. W każdym razie dochodziło tam do bardzo dziwnych incydentów. Zaczęło się od pogłosek, od ludzi, którzy twierdzili, że atakują ich dziwne latające obiekty. Początkowo były to tylko plotki.
Potem okazuje się, że zainteresowała się tym prasa. Najpierw lokalna, potem regionalna, potem ogólnokrajowa. Wniosek z tego był taki dla rządzących, że tam się dzieje coś naprawdę niezwykłego i chyba groźnego. Oczywiście trzeba pamiętać, że tak jak powiedział Arek, w Ameryce Południowej czasami rozumienie faktu w konfrontacji z naszym faktem jest zupełnie inne. Też ich życiem kierują pewne kanony kulturowe, których my nie do końca rozumiemy i nie do końca akceptujemy. W każdym razie było to bardzo ciekawe i pierwsza historia, która tak naprawdę dotarła do ludzi, to była opowieść z Wyspy Krabów. To była mała, zabiedzona wysepka, na której pracowali bodajże drwale. Nagle okazało się, tak podawała przynajmniej prasa, pamiętam, że jeden z tych drwali obudził się i zobaczył, że pozostali, chyba trzej, nie żyją. Co się z nimi stało? On pamiętał tylko, że doszło do jakiegoś spotkania z jakimś światłem.Wielka tajemnica.
Nie wiadomo, co się stało. Sprawę zatuszowano. Stwierdzono, że ich poraził prąd albo uderzył piorun. W każdym razie potem zaczęły pojawiać się kolejne incydenty, bardzo niepokojące. Pojawiły się historie o ludziach, którzy mieli rzekomo umrzeć w wyniku ataku tych obiektów. Te obiekty, które pojawiły się w czasie tej słynnej fali UFO, były nieduże. Przypominały latające kubły na śmieci, kiedy wyłączało światła, kiedy latały w oświetleniu czy emanując jakimś blaskiem. Były to po prostu latające kule widywane w ogromnych ilościach. Miejscowi nazwali je Chupa-Chupas, czyli wysysacze. Były dwie wersje.
Jedna mówiła, że te obiekty paraliżują ludzi, po czym wysysają ich siły witalne. I to była taka wariacja słynnej, dobrze znanej legendy o wysysaczu sił życiowych, jakim jest zmora, jakim są te wszystkie inne istoty demoniczne z folkloru spotykane w każdym rejonie świata. Dlatego też nie zwrócono na to początkowo uwagi. Druga wersja mówiła, że te obiekty strzelają w ludzi pewnym promieniem, unieruchamiają ludzi. Następnie z tych obiektów wychodzą jakieś istoty. Przy czym te obiekty były bardzo małe. Można je zakwalifikować jako sondy. Dokonywały pewnych zabiegów na człowieku, w wyniku czego ten człowiek tracił siły na dość długi czas. I dlatego mówiono, że te obiekty są wysysaczami sił tak potrzebnych przecież przy ciężkiej pracy ludzi, bo był to dość biedny rejon. W odpowiedzi na to brazylijskie lotnictwo wysłało w ten rejon taką grupę pod dowództwem kapitana Holanda.
I tam doszło do serii bardzo dziwnych zdarzeń. Z jednej strony Holanda i jego ludzie mieli obserwować te obiekty, mieli spotykać się z ludźmi. Z tego, co wiem, odwiedzono wręcz kilkadziesiąt miejscowości, gdzie miało dojść do dziwnych przypadków ataków na ludzi. Ale tak naprawdę nie wyniknął z tego żaden wniosek. To odbywało się w ramach operacji Spodek. Dokumenty z operacji Spodek ukazały się dopiero w Brazylii dość niedawno. Są trochę kontrowersyjne. Są tam zdjęcia tych obiektów. Natomiast Holanda, który potem został mianowany pułkownikiem i szybko przeszedł na emeryturę, został w brutalny sposób uciszony. On gdzieś na początku XXI wieku twierdził, ja spotkałem się z takimi przeciekami, że oni nawet widzieli lądowanie tego obiektu ze swoją grupą.
Ale sprawa szybko ucichła, została wręcz zakopana, zamieciona pod dywan przez brazylijskie wojsko. I stopniowo UFO traciło zainteresowanie tym obszarem i znikało. Natomiast co się działo potem? Potem to miejsce odwiedził Bob Pratt, czyli amerykański dziennikarz, ufolog związany z organizacją MUFON, którego sprawy brazylijskie bardzo interesowały. Pratt był dość metodycznym badaczem. Odwiedzał ludzi, którzy twierdzili, że zostali napadnięci przez te obiekty. I on wniósł do tej sprawy naprawdę bardzo dużo, dlatego że po pierwsze stworzył książkę w języku angielskim, która pokazywała zasięg tego zjawiska. Odwiedził ludzi, którzy zostali zaatakowani przez te obiekty i przeżyli, a nie wszystkim się to udawało. Był taki słynny przypadek, ale to już nie stricte podczas tej fali, na którą odpowiedzią była operacja Spodek, tylko troszeczkę wcześniej. To się działo w tak zwanej Dolinie Rzeki Starych Kobiet, leżącej już nieco gdzie indziej.
I tam na przykład był taki incydent, że te obiekty tak samo kursowały, goniły ludzi, ludzie się bali. I był taki incydent, gdzie pewien mężczyzna, który się nazywał Cecílio Higino Pereira, został po prostu porażony w rejonie Sergos. Wracał do domu z grupką ludzi. To był robotnik rolny. I nagle pojawił się ten obiekt. Ci ludzie wiedzieli, że jak to się pojawia, trzeba zwiewać. I on zwiał. Niestety zgubił but. I wiecie, to było coś. Postanowił wrócić, żeby go podnieść, bo był chyba biedny.
I kiedy wrócił, został sparaliżowany, tak jakby poraził go prąd. Poczuł jakiś zimny podmuch. Co ciekawe, Pereira mówił, że widział w tym obiekcie jakieś dwie postacie nawet. Ale szybko zaczął chorować. Zaczął wymiotować. Ostatkiem sił gdzieś tam dotarł do domu. Miejscowy, lokalny w zasadzie badacz UFO, Júlio Alexio, odwiedził go w domu. Ten mężczyzna miał 30 lat. Ta ofiara Chupa-Chupas miał 30 lat. On go zastał na łóżku.
Rzeczywiście on się czuł źle. Nie miał siły, czyli w zasadzie spotkało go to wyssanie sił witalnych. Nie miał siły, czuł się źle, czuł się osłabiony. Ale niestety nikt nie mógł go wesprzeć finansowo. I Pereira umarł dwa miesiące później. Takich historii było mnóstwoSłynny był chyba przypadek, jak ta kobieta się nazywała? Zaraz wam powiem, a może sobie nie przypomnę. W każdym razie objawy były czasami inne. Niektórzy doznawali jakiegoś paraliżu i tracili potem zupełnie kontakt z rzeczywistością. Była taka słynna historia, kiedy pewien mężczyzna, który jechał sobie wozem zaprzężonym w osiołka, został w ten sposób ostrzelany i po prostu stracił zupełnie funkcje życiowe.
Był w stanie wegetatywnym, potem zmarł. Co ciekawe, zwierzę też nie czuło się zbyt dobrze. Zmieniło swój temperament. Zwierzę przeżyło, natomiast całe życie dalsze było bardzo podniecone. Jeżeli ktoś by się interesował tymi zdarzeniami zarówno z doliny rzeki Starych Kobiet, jak i operacji Spodek, to Marek zaraz podeśle jakieś ciekawe linki. Sam tłumaczyłem parę tego typu artykułów Prata. Widzicie jak to bywa. Sprawa tak naprawdę nie znalazła żadnego finału, a najbardziej kontrowersyjne było to, że chyba w 2006 roku Olande znaleziono w domu powieszonego. Rzekomo miała być to kara lub konsekwencja tego, że podzielił się wcześniej bardzo kontrowersyjnymi szczegółami tej akcji z tamtejszym magazynem ufologicznym. Panowie, szczerze mówiąc powiedziałem na ten temat dużo.
Nie wiem, czy możemy do tego coś dodać. Dlatego skieruję do was takie pytanie ogólne, osobno pytanie do Damiana i panów z WMG, a osobne pytanie do Chrisa. Panowie, polscy ufolodzy, czy w swoich archiwach macie przypadki, kiedy ktoś doznałby jakiegoś uszczerbku na zdrowiu, na umyśle po spotkaniu z UFO w Polsce? Ewentualnie jeżeli macie coś do dodania w kwestii operacji Spodek, to zachęcam. Damianie?
[01:33:04] - Przychodzi mi tutaj na myśl jeden taki przypadek, chociaż trudno go nazwać przypadkiem, bo tak naprawdę jest to historia zasłyszana z drugiej ręki. Nie miałem bezpośredniego kontaktu ze świadkiem, który przeżył to niezwykłe zdarzenie. A o co chodzi? Rzecz miała miejsce niedaleko Wołowa. To jest miejscowość położona w województwie dolnośląskim. Zresztą bardzo ciekawa i bardzo aktywna pod względem ufologicznym, bo w jej rejonie doszło do wielu obserwacji UFO, które ja też osobiście rejestrowałem, dokumentowałem. Zresztą rzut beretem jest taka znana miejscowość Godzieńcin, o której wspominałem wielokrotnie na swoim blogu i tam jeden ze świadków, mieszkaniec, niejaki Irek Rogowski wiele przeżył ciekawych obserwacji. Tak więc rejon jest dosyć aktywny i właśnie tam, pomiędzy takimi dwiema niewielkimi miejscowościami, akurat nie mogę spamiętać nazw tych miejscowości, doszło do ciekawego zdarzenia w połowie lat 90. Pewien mieszkaniec jednej z takich wiosek w pobliżu Wołowa, późną porą, to była, zdaje się, pora jesienna, jechał rowerem. Pokonywał odcinek między jedną a drugą miejscowością.
Ten obszar był nieoświetlony i nagle, nieoczekiwanie spadło na niego jasne światło z góry. On w pewnym momencie nie wiedział, co się dzieje. Stracił przytomność. Co ciekawe, obudził się, albo raczej odzyskał przytomność, w tym momencie, kiedy to światło spadło na niego, on jechał rowerem, a obudził się kilka kilometrów dalej, w zupełnie innym miejscu. Obudził się, siedząc oparty o drzewo. Rower był oparty o drzewo obok niego. On był totalnie zdezorientowany. Nie wiedział, co się z nim stało. Wrócił do domu bardzo szybko, bo już miał niedaleko do domu. Później zaczęły się dziać dziwne rzeczy.
Ten człowiek po prostu zaczął tracić zmysły. Zaczął mieć dziwne objawy, stany halucynacyjne. Temu też towarzyszyły mdłości, dziwne objawy zdrowotne. Ale przede wszystkim ten człowiek podupadał na zdrowiu psychicznym. Zaczął, mówiąc brzydko, trochę wariować. Doszło już do tego, że, zdaje się, jego matka zdecydowała się wysłać go na leczenie psychiatryczne. Podobno, z tego, co wiem z opowieści z drugiej ręki, to leczenie trwało chyba aż rok. Po tym czasie ten człowiek wrócił do rzeczywistości, do świata normalnego i już funkcjonuje normalnie. Niestety kontakt z nim jest bardzo utrudniony, bo on, jeszcze może świeżo po tym incydencie, otwarcie opowiadał o tym swoim kolegom i w ogóle znajomym z okolicy. Tak więc dzięki temu do mnie dotarła ta historia już później, daleko po latach.
Teraz, w tym momencie jest absolutnie zamknięty na te sprawy, nie chce w ogóle do tego wracać. Tak więc sporo wątków z tej historii osobiście nie znam. Być może wiele wątków z tej historii jest troszeczkę, przez to, że była przekazana mi z drugiej ręki, zakłamana albo trochę zniekształcona. Na pewno jednak takie wydarzenie miało miejsce i miało ono jakiś wpływ na tego człowieka. Był to wpływ, który spowodował u niego poważniejsze zaburzenia natury psychicznej. I to jest jedyny przypadek, który mi przychodzi w tym momencie na myśl.
[01:36:42] - Dzięki, bardzo ciekawe. Szkoda, że sytuacja się zakończyła tak, jak się zakończyła, ale chyba rozumiemy konsekwencje, jakie się z tym wiązały. Że nawet gdybyśmy ustalili tą historię, jak to wszystko było, to ktoś by powiedział, że facet wyszedł z psychiatryka i wy tutaj mu wierzycie. Niestety to nie był pierwszy przypadek tego typu. Pamiętam słynną historię z Olsztyna z roku bodajże 1986. Myśmy o tym mówili jużNie z Olsztyna. Skąd ona była, Holender? Nie pamiętam. W każdym razie to była ta historia, gdzie małżeństwo, które oglądało telewizję, zobaczyło dziwny obiekt, który nie był widziany dla nikogo innego, dla sąsiadów z góry, dla ludzi z ulicy. To małżeństwo widziało materializację jakichś istot w swoim pokoju.
To była chyba Gdynia. Nie pamiętam, Holender. W każdym razie ona również chwilowo straciła kontrolę zupełnie nad sobą. Pamiętamy taki przypadek z archiwum Arka Miazgi, gdzie pewien mężczyzna, widząc dziwny obiekt, który świecił zielonym, pięknym światłem gdzieś w zagajniku naprzeciwko jego okna, spowodował u tego mężczyzny taki stan umysłu, że on mało co nie wyskoczył przez balkon w kierunku tego obiektu. Mieliśmy też przecież sytuację z kutrem Szomburgów w Polsce. To była chyba sytuacja, która najbardziej była kontrowersyjna, bo tam rzeczywiście doszło do silnego oddziaływania i z tego, co pisała Emma Popik, bodajże nawet zbadano tych rybaków po wyjściu na ląd, czy czasami nie zostali przez ten dziwny obiekt napromieniowani, bo jak pamiętamy, stracili władzę w ciele i trochę w umyśle podczas tego incydentu. Także tego było trochę, natomiast nie mamy z tego żadnych konkretów. Panowie, czy na obszarze Warmii i Mazur zanotowaliście taki incydent, który dałby się zakwalifikować jako takie spotkanie bardzo bliskiego i niebezpiecznego stopnia? Może pierwszy niech się wypowie w tym temacie pan Bogusław Zabielski. Panie Bogusławie, prosimy.
[01:39:12] - Akurat jeśli chodzi o nasz region, to niczego takiego sobie nie kojarzę, poza może drobnym incydentem, który był w zeszłym roku w Różnowie. Ja to opisywałem, zresztą mówiłem o tym na poprzednim temacie. Kręgi, które powstały w Różnowie niedaleko gospodarstwa. Po wejściu do nich pani gospodyni i jej córka odczuwały straszne, silne bóle głowy i musiały się ratować tabletkami, a do tej pory tego nie robiły. Nigdy im się to nie zdarzało. To taka jedyna anomalia, która mi tu przychodzi do pamięci z naszego regionu. Może Arek coś więcej wie. Poprosimy Arka w takim razie. Nie wiem.
[01:40:02] - W sumie takich incydentów na Warmii i Mazurach nie było. Co prawda mamy taki kontakt z ludźmi, czasami się zgłaszają, ale podejrzewam, że są w trakcie leczenia, więc nie próbuję w jakikolwiek sposób do nich dotrzeć. Po prostu to już wynika z samego opisu. Natomiast jeżeli chodzi o Colares, to nie wiem, czy mówiłeś, ale opis obrażeń, abdukcji, jakie tam były, przeprowadziła mieszkająca tam lekarka i ona bardzo skrzętnie się tym zajęła. Ona chyba powiadomiła o tym zresztą wojsko. Odwoziła na własny koszt ludzi do szpitala, parędziesiąt kilometrów z tego, co pamiętam, jeżeli się nie mylę. Natomiast nie tyle UFO zaprzestało latać, tylko wojsko zostało stamtąd odwołane, materiały utajnione. Więc tutaj władze wiedziały coś więcej na ten temat i po prostu zrezygnowały z ingerencji tam. W sumie u nas w Polsce takich przypadków wpływu, można o tym mówić, jeżeli chodzi o te katastrofy lotnicze, gdzie wojsko goniło MIG-ami UFO i po prostu się tam te samoloty rozbijały. W Polsce były takie dwa przypadki.
Jeden, tak jak mówiłem na początku, w Rumunii identyczny przypadek. Po prostu dostali rozkaz przechwycenia i w trakcie wykonywania tego rozkazu zginęli. Także to był zły. Natomiast jeżeli chodzi o wpływ na rozwój człowieka, to wydaje mi się, że UFO po prostu wzbudza zainteresowanie niebem, a więc osoba, która coś takiego widziała, stara się pogłębić wiedzę i stąd ten rzekomy rozwój. Nie sądzę, żeby akurat to mogło wpłynąć na szybkość działania przekaźników neurologicznych w mózgu. Wątpię, żeby coś takiego miało miejsce.
[01:42:50] - Ale z drugiej strony sam wspominałeś paręnaście minut temu o tym możliwym mikrofalowym wpływie. A wiemy, że zabawiano się czymś takim w czasie programu MK-Ultra. Tam badano na przykład możliwość wpływu różnych substancji, różnych technik na przykład na szybkość uczenia się. I też wiemy, że istnieje coś takiego jak słyszenie mikrofalowe, czyli jeżeli poddamy mózg działaniu jakichś częstotliwości, to ta druga osoba coś usłyszy w głowie i może zostać sklasyfikowana albo jako świr i w ten sposób unieszkodliwiona, brzydko mówiąc, albo zostaje poddana jakiejś psychologicznej presji. Ponadto wydaje mi się, że tych przypadków, kiedyCoś z ludźmi się działo po bliskim spotkaniu. Jest naprawdę bardzo dużo. Weźmy chociażby tego pana z Helu, który też dość mocno odmienił swoje życie. Słynny przypadek opisywany przez Bzowskiego i tak dalej. Ja znam osobiście wszystkie przypadki.
[01:44:00] - Języków, przepraszam, że ci wejdę w słowo, gdzie jednocześnie jest podawana informacja do uszu i impulsy świetlne, które w jakiś sposób powodują, że ten mózg działa na odpowiednim zakresie fali. Ale czy ja wiem, czy to można przypisać akurat w tym momencie, kiedy człowiek widzi UFO, że to w ten sposób na niego działa? Raczej wątpię. Raczej to nie to. Tak jak była wzięta Betty Hill i ona coś tam mogła kontaktować, jakaś tam wymiana myśli, wymiana czegoś jeszcze innego. Ewentualnie tak, ale z samej obserwacji wątpię, żeby coś z tego się mogło wydarzyć. Owszem, to może osobę, która była nastawiona na życie typowo religijnie, spowodować to, że po prostu zacznie myśleć: „A faktycznie, może na świecie nie tylko my jesteśmy i to, czego uczono mnie przez 20 lat o Adamie i Ewie, i tak dalej, to może być wierutna bzdura”. Po prostu zaczyna troszeczkę inaczej myśleć, więc cały system życia się zmienia. Mniej więcej na zasadzie feng shui, gdzie zmieniamy coś w swoim domu, nie możemy patrzeć na telewizor, bo coś nam przeszkadza i wtedy wychodzimy na dwór i zmienia nam się całe życie. Tak samo w tym przypadku może być.
[01:45:36] - Dziękuję. Dostałem przed chwilą od Marka bardzo ciekawą relację na temat obserwacji UFO w Wielkopolsce i fajnie, gdybyśmy mogli to umieścić na naszym Facebooku. Zapytamy zaraz świadka o zgodę. Chris, jak to było z tymi przypadkami okaleczeń tudzież uszczerbków na zdrowiu w przypadku bliskich spotkań w Ameryce? I może wyłączmy z tego może chwilowo przypadek Cash-Landrum.
[01:46:25] - Tutaj Arek Kocik napisał właśnie, że musi już kończyć. Dziękujemy ci bardzo, Arku, za to, że przyjąłeś zaproszenie do dzisiejszej debaty. Do usłyszenia już przy następnej okazji. Piotrze?
[01:46:40] - Tak. Chris, słyszałeś moje pytanie?
[01:46:43] - Nie słyszałem. Byłem wykopany chyba przez UFO.
[01:46:47] - Niestety dzisiaj Skype strasznie nam robi problemy. Tutaj Chrisa przez chwilę wywaliło, więc nie wiem, czy to z połączeniem problem.
[01:46:57] - Ale to już zrobiło drugi raz, bo ostatnim razem też zrobiło mi podczas pytania do mnie. Nic się nie dzieje, kiedy się nie odzywam, a nagle łubu du. Ale słuchałem pytania. Jeśli znam odpowiedź.
[01:47:09] - Zadałem ci pytanie o przypadki uszczerbków na zdrowiu podczas spotkań z UFO w Ameryce. Natomiast doszedłem do wniosku, że ponieważ kolejne pytanie mamy poświęcone przypadkowi Cash-Landrum, to moglibyśmy to miło połączyć, prawda? Czy oprócz tego znasz podobne historie z terenu Stanów Zjednoczonych lub Kanady, lub Meksyku? I co w ogóle możesz powiedzieć po latach o tym słynnym przypadku, gdzie babcia z wnuczkiem i ich znajoma zostały w zasadzie troszeczkę przysmażone przez dziwny obiekt w kształcie diamenciku?
[01:48:00] - Zanim może do tego dojdziemy, chciałbym jeszcze tytułem uzupełnienia wrócić na chwilę do Chupa Chupa. Nie wiem, czy ciągle jestem, bo znowu mi coś tu wiruje w moim Skypie.
[01:48:13] - Jesteś cały czas.
[01:48:15] - Jestem.
[01:48:16] - All the time.
[01:48:17] - All the time. Dobrze, chciałbym jeszcze na momencik wrócić do zjawiska Chupa Chupa, dlatego że myślę, że jest kilka jeszcze elementów, które w jakiś sposób poszerzą go i postawią go w pewnym kontekście, o którym w tej dyskusji nie wspominaliśmy. Ja mam teraz okazję, więc chciałbym do nich wrócić, bo zjawisko Chupa Chupa to są późne lata 70. I do tego się sprowadza ta cała historia tych wydarzeń z atakowaniem ludzi przez te niewielkie obiekty, które sobie fruwały nad brazylijskim lasem. A tutaj na przykład jest jeszcze informacja z 1946 roku, czyli właściwie z czasów, zanim w ogóle eksplodowała ta nasza współczesna ufologia, której my jesteśmy w jakiś sposób częścią, bo ona zaczęła się, jak wiemy, w 1947 od Kennetha Arnolda. A tutaj jest takie doniesienie, bardzo dobrze uzasadnione, bo również jest uzasadnione przez dokumenty pochodzące ze szpitala i dotyczy to przypadku niejakiego João Presto Filho. I to był też bardzo prosty człowiek, który sobie wracał, był chyba rybakiem. Wracał sobie wieczorem w 1946 roku do domu i miał takie wrażenie, że coś go obserwuje, że czyjeś oczy są na niego zwrócone. I każdy z nas wie mniej więcej, jakie to jest uczucie, kiedy wie się o tym, że czyjeś oczy są przyklejone do naszych pleców.Albo nasze oczy przyklejone są, już nie będę wnikał w to, bo to wykracza poza ufologię, ale bywają i takie przypadki. Rybak, wracając do domu miał wrażenie, że ktoś mu się przypatruje.
Troszeczkę go ta myśl spłoszyła. Wrócił, usiłował zasnąć. Miał kłopoty, bo ciągle czuł, że coś czai się wokół jego domu. Przestraszony wyjrzał przez okno, żeby zobaczyć, czy może tym razem uda mu się dojrzeć, co to jest. I nagle zauważył, w podobny sposób jak te Chupa Chupa, wiszący nad drzewami rozświetlony obiekt, który w tym samym momencie, kiedy rybak go zauważył, wystrzelił z siebie taką wiązkę światła. Wiązka światła uderzyła i skąpała w tym świetle rybaka. Po krótkiej chwili zaczął on wrzeszczeć z bólu. Zbiegli się sąsiedzi. Okazało się, że ten człowiek gotował się żywcem. Skóra powoli zaczęła z niego odpadać.
Zawieziono go wówczas do szpitala i stąd mamy te wszystkie dokładne informacje. W tym szpitalu on niestety zmarł. Nie potrafiono mu pomóc. Przez całą drogę do szpitala ciągle się gotował od wewnątrz. Zanim dowieziono go do szpitala, jego skóra kompletnie odpadła i dlatego dostał taki przydomek, i ta cała sprawa dostała przydomek „sprawa topniejącego człowieka”, ponieważ od temperatury topniał w oczach i został praktycznie żywcem ugotowany. To w jakiś sposób dodaje do tego, o czym rozmawialiśmy w przypadku Chupa, że zjawisko wcale nie jest nowe, że pojawiło się już wcześniej, w czasach, kiedy ufologia jako taka kompletnie nie istniała. Jest to coś absolutnie niezwykłego. To, co mi się jeszcze nasuwa i wydaje mi się, że może mieć jakiś związek z tym zjawiskiem Chupa, to z jednej obserwacji wynika, że te kosze na śmieci, które latały nad drzewami, które obserwowano w świetle dnia, niekiedy miały kształt prostokąta o kanciastych brzegach. Nie były zbyt duże i one emitowały to światło, które w jakiś sposób tak źle wpływało na tych ludzi i atakowało ich, tworzyło jakieś schorzenia i różne inne historie. Tu znów mi się kojarzy historia ze skinwalkerem, bo tam mamy do czynienia z czymś bardzo podobnym.
Kiedy nad farmą, nad tym wielkim ranczem lata bardzo podobny obiekt i jest nawet ścigany przez właściciela tego rancza, który początkowo sądzi, że to okoliczni młodzi ludzie usiłują się zabawić na ostro, z daleka od oczu policji i innych ludzi na odległym ranczu. Okazało się, że ni stąd, ni zowąd był to pojazd, który z łatwością poruszał się ponad różnymi przeszkodami. Przeleciał nad płotem, nad drzewami i z jego dokładnego opisu, bo obserwował go dość długo, wynika, że jest to niemalże dokładnie to samo, co obserwowano nad lasami w Brazylii i które tam powodowało tyle zamieszania. To tyle chciałem dopowiedzieć.
[01:52:58] - Sekundka, bo zaraz dojdziemy do Casandry. Damian, wiem, że musi już nas opuścić i proszę o trzy słowa komentarza na temat dzisiejszego tematu.
[01:53:14] - Myślę, że temat, jaki dzisiaj poruszamy jest naprawdę bardzo interesujący i trudno go zamknąć w jednej debacie. Myślę, że możemy jeszcze ten temat rozwinąć, bo jestem pewien, że jeszcze będziecie dyskutować dalej na temat niezwykłych przypadków. Tych, które wskazują na aspekt niebezpieczny związany ze zjawiskiem UFO. Tak jak wspomnieliśmy i tak jak było to poruszone, takich przypadków jest bardzo wiele. Są one bardzo interesujące, niejako stanowią one wyjątek od reguły, chociaż w wielu sytuacjach możemy mówić raczej o przypadkowym efekcie działania jakichś nieznanych sił, jakie się kryją za zjawiskiem UFO, które mogą mieć wpływ negatywny na nasze zdrowie, na bezpieczeństwo ludzi, czyli świadków, którzy doświadczają bliskich spotkań z obiektami UFO. Ważne jest też to, co poruszyliśmy tutaj, że jest to zbyt złożone zjawisko, aby można było zrozumieć i pojąć intencje, jakimi się kieruje. Myślę, że jeszcze dużo czasu zajmie, aby nawet ten materiał badawczy, materiał sprzed ponad kilkudziesięciu lat, jego analiza zajmie nam jeszcze trochę czasu. Myślę, że dlatego ta ufologia jest trochę w powijakach, bo cele, jakimi się kieruje to zjawisko, są dla nas niezrozumiałe i gdyby były bardzo ściśle określone, myślę, że już byśmy mieli to na widelcu i moglibyśmy więcej powiedzieć na temat zjawiska UFO. Tymczasem z teorii o pochodzeniu pozaziemskim na przestrzeni tych wielu lat weszliśmy w różne teorie, nawet parapsychiczne, i one zaczynają coraz bardziej przekonywać wielu ludzi zainteresowanych tym tematem, ludzi badających to zjawisko. Mnie osobiście też bardzo przekonują.
I fajnie, że dzisiaj wspomnieliśmy o Carlu Jungu. Myślę, że jego koncepcje, które przez wielu ufologów zainteresowanych bardziej koncepcją pozaziemską były odrzucane, a myślę, że ten człowiek trafiał bardzo mocno w sedno meritum problemu zjawiska UFO, tylko nie do końca te teorie jego zostały właściwie zrozumiane. Tak jak wspomniałem, zjawisko UFO jest złożone i do tego worka możemy wrzucać wiele różnych teorii. Aspekt niebezpieczny zjawiska jest jednym z wielu, ale tak naprawdę on ginie w tym całym ogóle skomplikowanego fenomenu UFO. W przeważającej większości mamy jednak do czynienia ze spotkaniami, któreWnoszą bardzo wiele do życia ludzi. Fajnie, że poruszyliśmy wątki dotyczące kontaktów ludzi, którzy po takich obserwacjach UFO nagle zaczęli zmieniać swoje nastawienie na świat i przewartościowali całkowicie swoje podejście do wielu spraw. Myślę, że to też ciekawy aspekt tego zjawiska i warto kiedyś rozwinąć w kolejnych debatach. Ja tymczasem dziękuję serdecznie za zaproszenie i dziękuję, że mogłem zabrać głos. Szkoda, że tak krótki, ale może przy innej okazji będę mógł więcej czasu spędzić na naszych debatach.
[01:56:38] - Również dziękujemy i przypominamy, że blog Damiana: czas tajemnic.blogspot.com to kopalnia bardzo pożytecznej wiedzy dla każdego, kto się interesuje zjawiskiem UFO. Także zapraszamy. Miłej nocy życzymy Damianowi.
[01:56:56] - Pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Pa.
[01:56:59] - Zostało nas, Chris, dwóch. Wszyscy już poszli.
[01:57:03] - Reszta ogląda mecz.
[01:57:05] - Chyba tak. Ja nie oglądam, bo strasznie się stresuję, a z drugiej strony pewnie bym oglądał.
[01:57:10] - Ale mamy debatę.
[01:57:12] - Mamy debatę. Chyba jest 1:1 cały czas.
[01:57:15] - Ja sądziłem, że może przesuną mecz ze względu na naszą debatę i w trakcie zaczną.
[01:57:22] - Mogliby. Oni chyba odsłuchają potem. W każdym razie rzeczywiście zostało-
[01:57:29] - Będą nawijać statystyki, pobrań, odsłuchań i tak dalej. I komentować też będą.
[01:57:35] - Tak. Ja chętnie bym zaprosił Jacka Gmocha kiedyś do audycji naszej, ale nie wiem, czy się zgodzi. Jeżeli nas słucha to zapraszam.
[01:57:46] - Przebiegło Noli, trajektoria lotu i tak dalej.
[01:57:53] - Nawet się zaśmiałem teraz jak Jacek Gmoch. W każdym razie rozmawiamy dzisiaj o niebezpieczeństwach związanych z UFO. No i wychodzi nam na razie, że jest na tym polu totalny mętlik, prawda? Z jednej strony rzeczywiście są niebezpieczne przypadki. Są rzadkie ataki. Nie ma ataków masowych, bym powiedział. Czyli to zjawisko nie wykazuje chęci do siłowego przejęcia władzy lub planety. Nie ma ataków na przykład na bazy wojskowe, nie ma ataków na lotniska i tak dalej. Przynajmniej oficjalnie o tym nie wiemy. Ostatnio na przykład Edgar Mitchell mówił, że rzekomo jakieś strącenia pocisków się zdarzały.
Ale oczywiście to też trzeba brać z przymrużeniem oka. Cały czas patrzę na komentarze, które napływają. Wiem, że dostałem taką wiadomość, że słucha nas Emma Popik. Jeżeli to jest prawda, to bardzo serdecznie pozdrawiamy. Dziękujemy za ten wkład w ufologii. Dostajemy bardzo ciekawą wiadomość odnośnie tego kultu Raszą Borgów. Pani Emma twierdzi, że rybacy mieli spotkanie z radziecką bronią, a nie z UFO. Cenna uwaga. W każdym razie przypadek jest naprawdę godny uwagi i to chyba jedno z najciekawszych epizodów w polskiej ufologii. Ja osobiście nigdy nie spotkałem się z czymś, co można by nazwać uszczerbkiem na zdrowiu po spotkaniu z UFO.
Zwykle spotykałem się z takimi relacjami, że ktoś doznał na przykład psychicznego wstrząsu czy szoku. Ale Chris, w Ameryce był taki przypadek, który dużo zmienił, dlatego, że on się wydarzył w latach, kiedy już wojsko mówiło, że nie interesuje się przypadkiem UFO, a mimo to go zbadało. Chodzi o sprawę Cash-Landrum. Tutaj mam pytanie: jak nazywał się ten topniejący człowiek, bo nie mogę znaleźć w internecie. Chris, jak on się nazywał? Bo nie pamiętam. Ta sprawa jest kontrowersyjna, dlatego, że ja ją pamiętam z kilku bardzo wiarygodnych książek. Bodajże Jacques Vallée o tym wspominał.
[02:00:45] - Jest to João Preste Filho. To jest 46. rok.
[02:00:51] - Pamiętam też-
[02:00:52] - Całą historię opisał Nick Redfern w bardzo adekwatnej książce do dzisiejszego tematu. Właśnie o niebezpiecznych spotkaniach z UFO, które kończą się śmiercią. Zaraz znajdę książkę i podam jej tytuł na koniec, bo jest bardzo interesująca.
[02:01:12] - Pamiętam też, że było to w starszej literaturze opisane, także na pewno jest godne uwagi. Ale sprawa Cash-Landrum jest troszeczkę lepiej udokumentowana. Może nawet nie troszeczkę lepiej. Chodziło o to, że podczas spotkania z UFO, bardzo dziwnego spotkania, dwie starsze kobiety i chłopiec zostali poparzeni, a następnie wywiązało się u nich coś, co przypominało chorobę popromienną. Parę dni temu pojawiły się nawet nowe rewelacje, że tam wcale nie było żadnego UFO, tylko ktoś testował jakiś samolot o napędzie odrzutowym. To też teoria taka sobie, dlatego, żePamiętam opis pań Cash i Landrum, że obok tego dziwnego obiektu latały helikoptery i skoro one stały tak daleko i zostały poparzone, to co się musiało stać z tymi, którzy siedzieli w tych helikopterach, prawda? Także ta teoria o tym, że był to jakiś eksperyment, jest troszeczkę naciągana, bo one były rzeczywiście dość daleko, a pamiętamy, że w ich samochodzie zaczęła topić się cerka. Chris, jak to było z tym przypadkiem?
[02:02:48] - Myślę, że ten przypadek wzbudził zainteresowanie wojska z jednej prostej przyczyny. Dlatego, że wydarzyło się to dosłownie na drugi dzień po tych przypadkach w Rendlesham Forest, kiedy nagle nad bazą wojskową pojawiło się UFO i zaczęło ją po prostu wyłączać albo penetrować. Miało to również olbrzymi wpływ na ludzi i bardzo negatywny wpływ na ludzi. I ponieważ to wydarzyło się następnego dnia, myślę, że w jakiś sposób wzbudziło to alarm, żeby przyjrzeć się temu dokładniej, czy jest to część tego samego zjawiska, czy być może zupełnie coś odrębnego od siebie. Natomiast dziś jeszcze trudniej nam jest powiedzieć, co za tym stoi i czy rzeczywiście jest to UFO, które możemy traktować jako coś absolutnie niezrozumiałego, czy być może jest to przypadek testowania czegoś, który jest zakamuflowany pod właśnie takim zjawiskiem. Bo musimy tutaj wziąć pod uwagę również to, że wiele tych pojazdów czy tego wszystkiego, co nie potrafimy sobie wytłumaczyć, co pojawia się na niebie, czy na przykład pojawia się czasami wokół nas, nie potrafimy sobie wyjaśnić, być może jest efektem jakiegoś dość szalonego eksperymentu. Bo ja już od lat badam problem tak zwanej odrywającej się cywilizacji i tego, że istnieją dwie nitki rozwijania naszej technologii. Ta, którą my realizujemy na co dzień, gdzie nalewamy sobie paliwo do baku czy wysyłana jest rakieta z bardzo starożytnym napędem, bo po prostu odpala się wielki pocisk, on eksploduje. My udajemy, że go trochę kontrolujemy i jesteśmy w stanie wyrwać się na orbitę okołoziemską, gdy tymczasem istnieją najrozmaitsze przesłanki, że możliwe są do praktycznego działania najrozmaitsze egzotyczne technologie, między innymi technologie, które można wykorzystać do napędu, ale także i do stworzenia broni. I tego typu rzeczy, aby w jakiś sposób przetestować, zjawisko UFO wydaje się być bardzo pomocne, dlatego że pod jego bardzo szerokim pojęciem można niemalże ukryć wszystko.
I tutaj w przypadku Cash-Landrum mamy właśnie do czynienia z czymś, co na to w bardzo charakterystyczny sposób wskazuje. Bo jeżeli byłby to na przykład rzeczywiście jakiś pojazd nie z tej ziemi, to czy on byłby ścigany przez stado helikopterów, które z pewnością za nim by nie nadążyły? Raczej byłby ścigany przez myśliwce i poruszałby się dość szybko. Czyli w zasadzie wpisałby się w pewien charakter tego typu spotkań. Natomiast tutaj raczej odnosi się wrażenie, że był on ubezpieczany na tych olbrzymich helikopterach, bo temu zjawisku towarzyszy te kilkadziesiąt helikopterów wojskowych, które wówczas wisiały w powietrzu. To nie były jakieś niewielkie helikoptery. To były te największe Chinooki, niektóre z nich tak potężne, że były napędzane dwoma śmigłami, więc to były olbrzymie pojazdy, które mogły przenosić na sobie, potrafią one unieść na przykład dźwig, czy potrafią unieść kilka czołgów i tak dalej. Na co wskazuje? Wskazuje, że być może było to coś w rodzaju takiego latającego laboratorium, w którym coś testowano, czego efektem było to, co przydarzyło się tym nieszczęsnym paniom i wnuczkowi. To poparzenie, także ta choroba popromienna, która była z tym związana.
Także ja przynajmniej patrzę na ten przypadek z nieco podejrzliwością. Jestem zazwyczaj otwarty na tego typu historie, ale ta intuicyjnie mnie skierowuje na to, że za nią kryje się jednak mimo wszystko jakaś wojskowa technologia, która akurat na nieszczęście tych dwóch pań i wnuczka była testowana tuż nad ich głową. Bo jak się okazuje, świadków tego było nie za wielu. Teren był pustkowiem i być może coś, co było testowane przez wojsko, w jakiś sposób zaczęło im się wymykać spod kontroli. Bo tu musimy także wziąć pod uwagę to, że współczesna nauka, zwłaszcza na jej obrzeżach, kiedy dokonuje się niesamowitych odkryć, często naukowcy sami mówią, że nie mają pojęcia, jaki będzie efekt tego, co robią. Dlatego chcą to sprawdzić. I ich szaleństwo polega na tym, że nawet jeżeli może to doprowadzić do jakiegoś wielkiego nieszczęścia, nie biorą oni tego pod uwagę. Uważają, że dla dobra takiego eksperymentu i nauki, i wiedzy, i posunięcia czegoś do przodu, czy po prostu dla pieniędzy, które zarobią, czy po prostu dla pasji, czy po prostu dla prostego faktu, że my ludzie, kiedy dręczy nas jakieś pytanie, często chcemy odpowiedzi za wszelką cenę. Często nawet stawiamy własne życie na szalę w takiej sytuacji, żeby znaleźć tą odpowiedź. Więc być może nawet takie proste pobudki powodują, że do takich rzeczy dochodzi.
I tak obserwuję i tak widzę ten przypadek Cash-Landrum.Jako raczej nie zjawisko związane z UFO, a raczej efekt pewnych niebezpiecznych eksperymentów z udziałem wojska.
[02:08:10] - Właśnie. Tylko tam mieliśmy do czynienia z kilkoma elementami, które mogą rzucić cień na tą opcję. Z jednej strony obiekt musiał być cholernie niebezpieczny, skoro ludzie tak reagowali na jego oddziaływanie. Stąd pytanie: skoro postronni obserwatorzy są napromieniowani, to co dzieje się z pilotem? Co dzieje się z tymi, którzy są w helikopterach obok? Owszem, możemy założyć, że zostali jakoś na to ubezpieczeni. Natomiast skoro to napromieniowanie ze strony tego obiektu jest tak silne, to jednocześnie sprawia to, że ktoś bardzo łatwo może ten projekt wykryć. Wystarczy, że on się przemieści, chociażby nad jakąś farmę, ranczem i coś w zasadzie już jest spalone. Dlatego że nagle zauważmy: przelatuje obiekt, ktoś jest poparzony. Okej, ale gdyby przeleciał nad większym obszarem, na przykład padają zwierzęta, coraz więcej ludzi skarży się na pewne dolegliwości.
Także nie można tego wykluczyć, że to był test wojskowy. Ale też są takie wątki, które rzucają na tą koncepcję cień. Oczywiście wojsko zaprzeczyłoby, jakby miało z tym jakikolwiek związek. Bo co mieli powiedzieć? „Tak, myśmy latali radioaktywnym statkiem. Wypadałoby wam teraz zapłacić za to”. Ale po co? Powiedzmy, że to było UFO. Babka się jedna z drugą nie doczeka nigdy żadnego odszkodowania. Przecież jak to, kto ma wypłacić?
Kosmici mają wypłacić? Co panie sobie myślą? Historię Cash-Landrum możecie państwo przeczytać, bo jest naprawdę długa i ciekawa, w linku, który Marek zaraz podrzuci na Facebooka radiowego. A my chyba będziemy powoli zmierzać do końca tego fascynującego tematu. Myśmy go nie skończyli.
[02:10:27] - Może do końca pierwszej debaty na ten temat bardziej precyzyjnie.
[02:10:31] - Utknęliśmy na pytaniu numer pięć i mam ich jeszcze chyba drugie tyle. Dokończymy to w innym terminie, bo tam będziemy już mówić o przypadkach bardziej kontrowersyjnych. Jeżeli te z gotującym człowiekiem nie były kontrowersyjne dla niektórych. Tam powiemy o przypadkach, na przykład badaniach Roberta Hastingsa, który mówił, że ma dowody na to, że te obiekty interesują się instalacjami jądrowymi lub silosami z bronią jądrową i czasami powodują, że te samoczynnie się uruchamiają albo wymykają się spod kontroli. Powiemy też o innych bardzo intrygujących sprawach związanych lub ukierunkowanych bardziej na kwestie bezpieczeństwa narodowego. Pojawiło się bardzo dużo pytań. Niekiedy nie były one związane z dzisiejszym tematem. Ja przypomnę tylko, że jeżeli ktoś zadaje pytanie, to ono nie przepada. To pytanie jest archiwizowane i co jakiś czas robimy audycje pod tytułem „Pytania niezadane”, czyli odpowiadamy w nich na pytania, które zebraliśmy, na które nie znaleźliśmy odpowiedzi. Tutaj przy okazji dzisiejszej debaty pojawiło się mnóstwo sugestii, mnóstwo pytań.
Jedno było na przykład o zdarzenie z lasu Rendlesham, które też jest bardzo kontrowersyjne. Też będziemy o nim mówić. Ono jest, Chris, jak może zauważyłeś, takie dość dziwaczne. Natomiast tam niby było mnóstwo świadków i nagle się okazuje, że teraz każdy mówi coś innego. I teraz pytanie: czy ktoś im kazał mówić coś innego? Ta historia miała miejsce, a nagle robi się z niej taki absurd, bo kilku gości nagle skrzykuje się i opowiada wersję, która jeszcze kilka lat temu brzmiała inaczej. I teraz moje pytanie: czy to jest celowe stłamszenie tej historii? Jak ci się wydaje?
[02:12:37] - Ta historia ma kilka niesamowitych ewolucji, jakie przechodzi. Oprócz tego, o czym mówisz, kiedy ta historia rzeczywiście próbuje być stłamszona, jest jeszcze jeden wątek, który znów idealnie pasuje do tematu tej dzisiejszej audycji. Bo jeden z tych ludzi, którzy byli świadkami tego, co wydarzyło się, tej ingerencji UFO w życie supertajnej bazy wojskowej, gdzie znajdowała się broń jądrowa, o której nikt nie miał pojęcia. Nie miał pojęcia o tym nawet angielski government. Także było to supertajne. Było to składowane właściwie nielegalnie. Chodziło o to, żeby nie dać się zaskoczyć Rosjanom, jeśli by ci zaatakowali i mieć te pociski już pod ręką, bliżej niż Rosjanie myślą. Nie strzelać ich z Ameryki przez ocean, tylko już z Anglii za ich pomocą atakować. Także instalacja była supertajna. I tu mamy jeszcze historię Johna Burroughsa, który był świadkiem tego, co tam się wydarzyło.
Brał w tym bezpośrednio udział, ponieważ to właśnie on włożył rękę w promień, który wysyłał z siebie ten statek kosmiczny, który rzekomo krążył nad bazą. Wszedł w działanie tego czerwonego promienia i później zaczął uskarżać się na problemy zdrowotne, bo miał problemy z sercem i tak dalej. I teraz tak: z jednej strony mamy tutaj historię UFO i jeszcze wojsko, więc wojsko się do tego w żaden sposób nie chce przyznać, że tam było jakiekolwiek UFO, bo wojsko po prostu takich rzeczy nie robi.A tymczasem pan Burroughs był strasznie uparty, bo zaczął się starzeć, zdrowie zaczęło mu siadać i brakowało pieniędzy na dalsze leczenie. Najbardziej sensacyjny wątek w tej historii i ten twist, który pokazuje tę historię z jeszcze innej strony i właśnie to, co znakomicie pasuje, jak dokładnie dobrany puzzle do naszej audycji, jest to, że tak naprawdę wygrał tą całą swoją sprawę. Dostał pieniądze na ubezpieczenie i zwrot kosztów z ostatnich 30 lat po tym, co tam się wydarzyło. Sąd przyznał jemu rację i uznał tym samym, że rzeczywiście jakiś pojazd pozaziemski, UFO, przyczynił się do uszczerbku jego zdrowia i przyznał mu odszkodowanie. Także jest to absolutnie fenomenalna historia i precedens. Myślę, że trzeba to obserwować, bo kto wie, czy nie będzie to miało wpływu na rozpatrywanie innych podobnych przypadków, które miały miejsce.
[02:15:12] - Właśnie, ciekawe, ilu żołnierzy tak naprawdę nawet w Wojsku Polskim po prostu zataja takie informacje. Jest ich moim zdaniem mnóstwo. Z tego powodu uważam, że od czasu akcesji naszego kraju do NATO, w zasadzie skończyła się jakakolwiek rozmowa o UFO na szczeblu oficjalnym. Tłumaczyłem to już nieraz, dlaczego tak jest. Po prostu gdyby polskie wojsko zaczęło nagle przyznawać, że na naszym niebie coś krąży, to byłby mały problem natury nie tylko prestiżowej. Jesteśmy flanką NATO i gdyby nagle zaczęto ogłaszać, że polska przestrzeń powietrzna jest dziurawa jak sito, to nie dość, że tak zwani partnerzy natowscy przestaliby nam ufać, ale też byłaby dość duża zachęta dla potencjalnych wizyt z zagranicy, prawda? Te wizyty moim zdaniem i tak się odbywają. Co więcej, przybywa do nas coraz więcej różnego rodzaju okupantów tak ich nazywam, z Zachodu, natowskich. Jestem ciekaw, czy zwiększenie obecności żołnierzy amerykańskich, ostatnio mają przybyć Brytyjczycy, w jakiś sposób przełoży się na obserwacje UFO, bo dziwnym zbiegiem okoliczności ta fala trójkątów też zbiega się z polityką natyzacji Polski. Może jeszcze kiedyś o tym powiemy.
Chris, stawiamy tutaj średnik, bo nie kropkę na temacie niebezpiecznego UFO.
[02:16:57] - To może jeszcze bym podał tylko ten tytuł książki, ponieważ tu ktoś był zainteresowany topniejącym człowiekiem. Ja bardzo sobie cenię informacje z internetu. Natomiast o wiele bardziej cenię sobie książki, dlatego że ktoś raz, że podpisuje się własnym nazwiskiem, dwa, że przedstawia swoje źródła, skąd uzyskał pewne dane. I to daje takie poczucie solidności, że informacja, na której się opieramy ma sens, nie jest wyssana z palca, jest wynikiem czyjejś pracy i czyichś badań. I tutaj właśnie na temat topniejącego człowieka pisał Nick Redfern, który napisał książkę zupełnie niedawno i ona nosi tytuł „Close Encounters of the Fatal Kind. Suspicious Deaths, Mysterious Murders, and Bizarre Disappearances in UFO History”. Taki bardzo długi tytuł. Książka bardzo ciekawa, polecam. Nie jest zbyt droga i łatwo dostępna. Natomiast umieszcza w nim wszystkie te bardzo znane i te mniej znane przypadki, kiedy rzeczywiście doszło do sytuacji, kiedy człowiek i życie ludzkie zostało zagrożone w różny sposób przez kontakt z czymś absolutnie nieznanym, jakim jest fenomen UFO.
[02:18:17] - Dzięki. Jak powiedziałem, stawiamy średnik, bo jeszcze będziemy o niebezpieczeństwach ze strony UFO rozmawiać. Zapraszam wszystkich na grupę czytelników „Nieznanego Świata”, gdzie codziennie pojawiają się nowe informacje na różne tematy, w tym UFO. Tam jest taka sonda, o której mówiłem. Jeżeli ktoś się chce wypowiedzieć, zobaczyć, co myślą inni, również zapraszam. Można nas znaleźć na Facebooku. Przypominam, grupa nazywa się „Czytelnicy Nieznanego Świata”. Polecam też nowy „Nieznany Świat” oczywiście. Jak zwykle ciekawy. To jest akurat numer jubileuszowy.
Magazyn świętuje 25-lecie. Oj, gdybyście widzieli, jakie tam są ciekawe rzeczy czasami jeszcze do publikacji. Rubryka „Dotknięcie nieznanego”, w której publikowane są listy od czytelników przez ostatnie lata, to jest prawdziwa skarbnica wiedzy na temat różnych dziwnych przypadków czasami. Ostatnio na przykład dostałem bardzo ciekawą historię. Na razie się nią nie podzielę, ale to jest jedna z bardziej dziwacznych rzeczy, z jakimi się kiedykolwiek spotkałem. Chris, ja ci to za chwilę podeślę. To jest po prostu trudne do uwierzenia, co tam jest przekazane. To akurat się nie wiąże z ufologią. To jest historia o duchu, trochę o nawiedzeniu, ale do czego zmierzam? Tam czasami pojawiają się historie w rubryce „Dotknięcie nieznanego”, które są bardzo ciekawe.
I jedna z takich historii, która odnosi się do pytania, które zadał jeden z naszych słuchaczy dzisiaj, dotyczy obiektu w kształcie trójkąta, który był widziany za dnia. To znaczy zwykle latające trójkąty, jak tutaj zauważył nasz słuchacz, są widywane w nocy, natomiast nigdy za dnia. „Nieznany Świat” ma taką historię i ten pan, który był byłym wojskowym, po prostu obudził się na biwaku, widząc taki obiekt na niebie. Zauważył, że to wcale nie byłlatający trójkąt, który wyglądał jak samolot. Nie, to coś wyglądało po prostu jak latające lustro, w którym odbijały się promienie słońca. Bardzo ciekawa historia. Może kiedyś ją opublikuję na wspomnianej grupie, ale już kończymy. Kris, miłego dnia czy miłej nocy? Nie, miłego popołudnia u ciebie, tak?
[02:20:46] - Tak jest. Miłego popołudnia. Tobie również wieczoru. Jeżeli złapiesz coś jeszcze z meczu, to życzę miłych emocji.
[02:20:54] - Ja się bardzo stresuję na meczach.
[02:20:56] - Ja też się stresuję. Dokładnie mam ten sam powód. Za dużo energii poświęcam i myślę sobie później, czy to było warto. Leżę wyczerpany kompletnie. Jestem tak, jakby ta Chupa Chupas mnie napadła. Tak się czuję po takim meczu, który straszliwie przeżywam. Sam nie wiem dlaczego, ale to przy okazji dało mi inne przemyślenia na temat tego, jak wielką zbiornicą energii i producentem energii są stadiony sportowe. Popatrzmy, to są dziesiątki tysięcy ludzi. Jest tyle niesamowitych emocji, które tam się dzieją. Przecież to jest czysta, żywa energia.
Są oczywiście różne teorie konspiracji, które mówią, że to wszystko jest robione w jakiś specjalny sposób i tę energię ktoś w jakiś sposób pozyskuje. Sami wiemy i rozmawiamy o tym niemalże za każdym razem, że ta energia czy to pole elektromagnetyczne, w którym jesteśmy zatopieni, gdzie w różnych miejscach naszej planety ono oddziaływuje inaczej, a jednocześnie jest pod wpływem tego, co się dzieje w kosmosie, więc może to doprowadzać do najrozmaitszych efektów i być może w jakiś sposób to współgra. Z tego powodu nie chcę uczestniczyć w tej wielkiej produkcji energii, która mnie kompletnie wyczerpuje. Nie nadaję się do niczego.
[02:22:16] - To pokazuje też, że to prawo opisane w książce „Transurfing” działa. Tego wahadła, ale to innym razem. Kris, ja ci za pół godziny wyślę maila z paroma załącznikami, także jeżeli będziesz tam jeszcze przy kompie to okej.
[02:22:32] - Bardzo dziękuję.
[02:22:32] - Pozdrawiam wszystkich i dobranoc. Do usłyszenia na następnej debacie.
[02:22:37] - Dobranoc. Do usłyszenia. Następna debata prawdopodobnie odbędzie się dopiero za dwa tygodnie z uwagi na możliwą nieobecność Piotra, ale jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to za tydzień i tak się usłyszymy również w audycji na żywo. Będzie bardzo ciekawy gość. Na razie dzisiaj wszystkim dziękujemy za uwagę. Po drugiej stronie Skype'a byli z nami dzisiaj nasłuchujący mnie tu jeszcze Kris Miekina. Dzięki jeszcze raz Krisie.
[02:23:06] - Również dziękuję. Nie nasłuchuję, tak sobie siedzę.
[02:23:08] - Tak sobie siedzący Kris Miekina. A właśnie słuchacze pytają, co się stało z Nową Atlantydą.
[02:23:14] - Atlantydy w samym swoim źródle mają to, że pojawiają się i znikają. Moja ma to samo. Jest bardzo kapryśna i czasami ją lubię, czasami jej nie lubię, czasami nie mogę na nią patrzeć i mamy taki do siebie ambiwalentny stosunek. Jest już ileś tam lat. Ostatnio jakoś nie bardzo chciało mi się dalej pisać różnych rzeczy, więc po prostu ją na tyle zaniedbałem, żeby znowu na jakiś czas zanurzyła się pod powierzchnię tego wirtualnego oceanu w internecie. Ale pewnie przyjdzie moment taki, że znowu się wynurzy. To jest taka historia, ale cieszę się, że komuś na tym zależy. To być może w ogóle zmieni jej los w takiej sytuacji. Jeżeli są ludzie, którzy ciągle są tym zainteresowani, zwłaszcza że nie pojawiają się rzeczy nowe, to tym bardziej ma to sens.
[02:24:09] - Także pozostaje mieć nadzieję, że Nowa Atlantyda jeszcze się wynurzy. To był Kris Miekina. Po drugiej stronie Skype'a byli z nami dzisiaj również Piotr Cielebiaś z portalu Infra i czasopisma „Nieznany Świat”, a także ufolodzy Damian Trela oraz Bogusław Zabielski i Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej, a całą debatę od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium – paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już niedługo. O terminie nadania kolejnej debaty ufologicznej oczywiście poinformujemy was na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl, a także na naszym koncie na Facebooku. Tradycyjnie prosimy was o pomoc w wybraniu jej tematu.