[00:33] - Halo, halo! Pobudka. Może za oknem jest ciemno, ale my jeszcze nie idziemy spać. My wręcz przeciwnie, idziemy nadawać kolejny odcinek audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat” na antenie Radia Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a są z nami dzisiaj Fallen Leaf. Witaj Fallen oraz Robert Niemiec. Był jeszcze Dawid Rudnicki, ale gdzieś nam zniknął. Audycja jak zawsze realizowana jest w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 0008.
32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. O, witaj Dawid.
[01:31] - Jesteśmy już na antenie?
[01:32] - Jesteśmy, jesteśmy. Rozpoczynamy. Podaję właśnie kontakty. Można do nas również pisać na naszym czacie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Jesteśmy także obecni na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, jak również na grupach tematycznych poświęconych w całości świadomemu śnieniu. Dzisiaj będziemy dyskutować o skutecznych sposobach na LD, ponieważ tydzień temu padł taki pomysł, żeby przypomnieć najskuteczniejsze sposoby znane przez naszych oneironautów. Tak więc oddam może już mikrofon naszym ekspertom. Może pierwszy niech się wypowie Dawid Rudnicki. Dawidzie.
[02:21] - Ta audycja jest przeznaczona przede wszystkim dla początkujących oneironautów. Postaramy się w niej wyjaśnić najbardziej pomocne i znane techniki krok po kroku. Z pewnością wiele z nich różni się nieco z tym, co czytaliście w internetowych poradnikach czy na forach dyskusyjnych. I właśnie dlatego warto nas posłuchać. Zapewniamy, że wiemy, co robimy i nasze rady są wykute długim doświadczeniem i wieloma dyskusjami. Myślę, że zaczniemy od tego, jak dobrze zacząć, a o tym najlepiej opowie nam Fallen.
[02:59] - Tak. Gdy ktoś dowie się o LD i zainteresuje się nim, w zdecydowanej większości chce doświadczyć go jak najszybciej. Pojawia się ciekawość, ekscytacja. Niekiedy, jeśli ktoś bardzo się napali na LD, to nawet na skutek na przykład uświadomienia sobie, że może przejąć kontrolę nad snem, doświadczy go już następnej nocy. Będzie zadowolony i będzie jednocześnie przekonany, że kolejny świadomy sen może osiągnąć równie łatwo. Wystarczy, że na przykład dobrze się nastawi i już następnej nocy osiągnie kolejny świadomy sen. Jednak często to nie wychodzi po jego myśli, a efekt, który uzyskał, nazywa się potocznie efektem drugiej nocy. Jeśli ktoś po prostu uzyskał świadomy sen na drugą noc, to nie znaczy, że stanie się tak kolejny. Więc niezadowolony tymi efektami sięgnie do technik. I w tym momencie najczęstszą taką techniką, po którą sięgają początkujący, jest WILD, ale też nie musi się objawić efekt drugiej, pierwszej nocy, żeby początkujący tak zaczął działać.
I to jest sposób praktyki, którego nie pochwalam i najczęściej po prostu prowadzi do wypalenia, utraty motywacji, mimo nawet osiągniętych świadomych snów. Sposób praktyki, który chciałem omówić, jest po prostu budowaniem dobrych relacji ze snem, jakby takich filarów pod prawidłową praktykę. Jeśli chcemy dobrych, zadowalających i co najważniejsze stabilnych wyników, powinniśmy po pierwsze zainteresować się snem jako takim. Tutaj kluczowym elementem jest dziennik snów. Dziennik snów nie powinien być po prostu prowadzony, bo jest to działanie mające nam dać świadomy sen, tylko ma po prostu nam pokazać, że sny są ciekawe, że warto je pamiętać. Żenimy mieć świadomego snu, żeby cieszyć się ze snu, ale przed tym ważnym czynnikiem jest po prostu fizjologia, czysta fizjologia. Więc tutaj, jeśli ktoś chce praktykować świadome śnienie, najlepiej, żeby spał te, powiedzmy, siedem, osiem godzin czy chociaż sześć. Jeśli ktoś nie ma takich warunków, to fajnie jakby robił drzemki za dnia i po prostu zwiększy mu to znacznie szanse na uzyskanie świadomego snu. Jeśli ktoś ma ciągły niedobór snu, to bardzo to utrudnia praktykowanie. Jeśli ktoś ma możliwość, to najlepiej, żeby sobie ustabilizował godziny pójścia spać i budzenia się.
To Stabilizuje zegar biologiczny i tym samym znacznie poprawia pamięć snów. Nie ma wahań pomiędzy nocami z pamięcią snów i bez pamięci snów. Jest ta pamięć stabilna. I oczywiście jest większa szansa na uzyskanie świadomego snu. Jeśli ktoś nie ma warunków, to tak jak mówiłem, chociaż żeby wysypiał się lub robił jakieś dodatkowe drzemki. Tak jak wspominałem, kluczowe jest zbudowanie dobrych relacji ze snem, więc polubienie, zaciekawienie się snem jako takim. Jeśli ktoś naprawdę będzie chciał pamiętać sny z czystej ciekawości, nie z chęci osiągnięcia świadomego snu, to pamięć snów będzie szybko i skutecznie wzrastać. Jak wiadomo, pamięć snów jest jednym z wyznaczników naszych postępów. Im lepiej pamiętamy sny, tym większa szansa na uzyskanie ich świadomości. Kontynuując.
Jeśli już najlepiej teraz samymi świadomymi snami lub możesz wprowadzić też inne działania, jeśli nie zakłóci to naszego zainteresowania. Czyli nie tak, że jeśli bierzemy się za jakąś technikę, to już ważny jest tylko świadomy sen, a sny jako takie zostawiamy na boku. Najlepiej po tygodniu przystąpić do innych podstaw. Inną podstawą są testy rzeczywistości. Są to czynności, które pozwalają nam się dowiedzieć, czy stan, w którym teraz przebywamy, jest jawą, czy snem. Jednym z najpopularniejszych testów rzeczywistości, prawdopodobnie najskuteczniejszym, jest próba zatkania nosa. Polega to na tym, że szczelnie zatykamy nos i próbujemy wziąć wdech. Tutaj zaznaczam, że nie musi to być swobodny przepływ, tylko ma być jakikolwiek przepływ. Jeśli będzie jakikolwiek przepływ przy szczelnie zatkanym nosie, jest to niezbywalnym dowodem na to, że śnimy. Innym testem rzeczywistości jest spojrzenie na własną wewnętrzną część dłoni i dokładne przyjrzenie się jej.
W śnie dłonie będą trochę różnić się od tej z jawy. Mogą być innego kształtu, powykręcane czy też innego koloru. Innym testem rzeczywistości, dobry test do stosowania w szkole jest spojrzenie na jakiś tekst lub godzinę, zegar analogowy lub cyfrowy, po czym odwrócenie wzroku i spojrzenie się na ten obiekt ponownie. W śnie on zmieni się. Jest tym samym dowód, że śnimy. Testy rzeczywistości nie są samym gestem. Testowi rzeczywistości powinno towarzyszyć jakieś zwiększenie świadomości. Tutaj zwiększenie świadomości jest stabilizacją uwagi. Chodzi o to, żeby przy teście rzeczywistości lub krótko przed nim i na sam czas jego przeprowadzania skupić się na przykład najlepiej na interpretacji. W momencie, kiedy wykonujemy test rzeczywistości, powinniśmy zatrzymać się w biegu przez życie i całkowicie oddać swoją uwagę testu rzeczywistości.
Tutaj powinna nam towarzyszyć swoista derealizacja, czyli praktycznie jest to wiedza, że w każdym momencie możemy śnić, że granica pomiędzy jawą a snem jest bardzo wątła i to, że dokładnie odczuwamy teraz ten świat lub pamiętamy, co robiliśmy godzinę temu rano, nie jest żadnym dowodem na to, że nie śnimy. W miarę praktyki będziemy spotykać się z sytuacjami, które pokażą nam, że nie jest to żaden dowód, tylko test rzeczywistości może nas poinformować o tym, czy śnimy, czy nie śnimy. Z tą wiedzą w momencie testu rzeczywistości nie powinniśmy z góry narzucać wyniku, nie robić tego testu rzeczywistości mechanicznie, wiedząc, że wskaże on jawę. Jeśli będziemy takie testy rzeczywistości wykonywać, nie mają one prawa zadziałać we śnie. Po prostu wykonując test rzeczywistości we śnie, będziemy z góry przekonani, że wskaże on jawę i nie uświadomimy się lub w najlepszym przypadku powstanie sen OLB, czyli sen ze świadomością śnienia, jednak z nieracjonalnym zachowaniem bez świadomości. O różnicach między snem świadomym a śnie świadomym mówiliśmy w innych audycjach.
[11:34] - Na pewno jeszcze o tym powiemy.
[11:36] - Tak. Takie testy rzeczywistości powinniśmy wykonywać kilka, kilkanaście razy za dnia. Tutaj im większa ilość, tym lepiej. Z tym że ważniejsza jest jakość, więc powinniśmy dobrać taką ilość testów rzeczywistości, żeby ich robienie nie przełożyło się na jakość, że na przykład lepiej dostosować to do naszych możliwości, że jeśli robimy 20 testów rzeczywistości i już robimy to mechanicznie, zmniejszyć ilość testów rzeczywistości, żeby robić je dokładnie. Skupić się na interpretacji rzeczywistości. Po prostu nie robić ich mechanicznie. Działanie przed TR, jak powiedziałem, jest stabilizacją uwagi. Nie musi być to skupienie, może być to, jeśli ktoś potrafi, zwiększenie uważności, czyli zorientowanie się wobec własnego stanu miejsca, w którym jesteśmy i wtedy wykonanie testu rzeczywistości. Można też wyobrazić sobie, czy też spróbować poczuć się, jakbyśmy teraz byli we śnie. To automatycznie zwiększy naszą uważność, bo jeśli wiemy, że to jest sen, to nie ma sensu myśleć o tym, co nie jest chwilą obecną.
Wiadomo. Już o tym, co miałem na tę chwilę powiedzieć, powiedziałem.
[13:10] - Falen powiedział o najważniejszych rzeczach dla początkujących i my mówiliśmy, że to będzie audycja o technikach, ale test rzeczywistości, dziennik snów to jest absolutna podstawa. Nie robicie tego, nie macie się nawet po co zabierać za inne techniki, bo bez tego będą marnie efekty. Zainteresowanie snami, testy rzeczywistości, dziennik snów. Oczywiście dużo lepsze efekty te rzeczy dadzą wspomagane technikami. Najprostsza i najskuteczniejsza z technik to Way Back to Bed, WBTB, ale o nim później. Też Kubie zostawię. Technik są dziesiątki. Nie radzę się na początku rzucać na WILD-a czy MILD-a. Dobre wykonanie daje niemal stuprocentową skuteczność, ale osoba początkująca raczej ma marne szanse na to, że za pierwszym razem wykona to dobrze. Chciałbym poprosić Falena o opisanie WBTB.
[14:22] - WBTB jest podstawową i klasyczną techniką, którą można zaliczyć do podstaw świadomego śnienia. Dobrze wykonana zadziała u każdego, bowiem nie opiera się ona na nastawieniu, tylko na czystej fizjologii. Nastawienie oczywiście wspomaga technikę, ale nie jest jej głównym czynnikiem. WBTB polega na tym, żebyśmy obudzili się w środku nocy. Najlepiej są to godziny od 4 do 5 lub coś zbliżonego, bowiem w tych godzinach poziom hormonów związanych ze snem jest jak najbardziej korzystny dla WBTB, dla szansy na osiągnięcie świadomego snu. Więc najlepiej wcześniej o 23 lub trochę później, ale nie za późno, żeby obudzilibyśmy się o tej 4, 5, przesypiając od czterech do sześciu godzin. Ten czas jest do dostosowania metodą prób i błędów, o czym później powiem. Jeśli już wstaniemy, to musimy rozbudzić umysł. Najlepiej wykonywać coś angażującego umysł, a nie ciało. Czas rozbudzania również jest do dostosowania.
Po czym wrócić do łóżka. Tu możemy zastosować jakąś technikę pomocniczą. Ja chciałem się skupić na stosowaniu WBTB, na nim opiera się WBTB, bo rzadko zdarza się, żeby technika zastosowana pierwszy raz zadziałała. Nie mamy pojęcia, jak ona zadziała, więc stosujemy pierwsze lepsze ustawienie, które jest często nieskuteczne. Między innymi dlatego WBTB ma niską popularność, chociaż jest bardzo ważną techniką. Początkujący zastosują ją raz, drugi, nie zobaczą efektu, więc pomyślą, że to nie dla nich, że nie warto tracić czasu, nie warto budzić się w nocy. A tu chodzi o dostosowanie. Godzina pierwszego snu powinna być jak najdłuższa, tyle że po obudzeniu musimy być jeszcze niedospani. Jeśli obudzimy się i jesteśmy już rozbudzeni, to już nie warto rozbudzać się dalej. Nie warto wstawać, bo to z góry wiadomo, że jeśli wrócimy do łóżka, to napotka nas bezsenność.
Tak więc początkowo proponuję pięć godzin. Jest to stosunkowy czas dobry dla większości ludzi. Jeśli obudzimy się zbyt wyspani, następnym razem skróćmy ten czas o pół godziny lub godzinę. Jeśli już się rozbudzamy, to tutaj oczywiście metoda prób i błędów, ale można mniej więcej kierować się poczuciem naszego wyspania. Początkowo radzę od 30 do 45 minut. Poza osiągnięciem świadomego snu są dwa przypadki, gdzie WBTB nie wyjdzie. Pierwszy jest zaśnięcie zbyt głęboko, gdzie będziemy cały czas śnili nieświadomie. Drugim częstym przypadkiem jest bezsenność. Nie możemy w ogóle zasnąć. W pierwszym przypadku należy wydłużyć czas rozbudzania, a w drugim skrócić go.
Bardzo dobrze wykonane WBTB skutkuje uświadomieniem już na początku snu. Może być też tak, że trochę gorzej zastosowane zaskutkuje uświadomieniem na przykład pod koniec snu, co też jest dla początkujących sukcesem i motorem do dalszej praktyki WBTB. Na tym generalnie polega WBTB. Na patrzeniu, jak zadziałała na nas technika i dostosowania tych czasów, żeby w następnej próbie nie popełnić tych samych błędów i w końcu dostosowania go do perfekcji, gdzie uświadomimy się zaraz po zaśnięciu, a nasz sen świadomy będzie wysoko świadomy, wysoko stabilny.
[19:00] - Jak Kuba zakończył. Zakończyłeś już temat WBTB?
[19:04] - Tak.
[19:05] - To ja tutaj przejdę płynnie do wilda, bo wild jest techniką, czy też z angielskiego wild, której nie powinno się robić bez WBTB. Zwłaszcza nie polecam tego początkującym. Po pierwsze zapomnijcie wszystkie, a przynajmniej większość poradników na temat wilda z internetu, bo to jest najczęściej fałszowana technika wśród oneironautów, bo na każdego działają inne kotwice. Na czym polega wild? Polega na takim pozostaniu, na takim balansowaniu pomiędzy świadomością i snem, żeby ciało zasnęło, a umysł jeszcze nie. Żebyśmy weszli w ten sen ze świadomością. Technika bardzo, ale to bardzo skuteczna. Jeśli ją się wykona dobrze, to wręcz skuteczność jest stuprocentowa. Ale jak wykonać ją dobrze? Dobrze wykonać ją bardzo trudno.
Może być to świetna technika pomocnicza przy WBTB, ale sam wild jest skomplikowaną techniką. Proszę zapomnieć o wszystkich liczeniach i tak dalej, bo na każdego działa co innego. Trzeba sobie dobrać taką technikę, żeby była na tyle zajmująca, żeby nie zasnąć i na tyle nudna, żeby się zbytnio nie rozbudzić. I tutaj najczęściej jest podawane liczenie do stu, czego bardzo nie polecam, bo tak można liczyć kilka godzin i dalej nie zasnąć. Liczenie baranów jest mitem. Bardzo skuteczną techniką jak dla mnie. Ja tutaj będę mówił głównie o sobie, bo każdy musi dobrać sobie technikę pod siebie. Technika jest jedna. Są różne kotwice. Kotwica to coś, co utrzymuje nas na tej granicy świadomości, co nie pozwala umysłowi zasnąć.
I jak samo liczenie nie jest dobre, to liczenie, pomijając na przykład liczby parzyste lub też nieparzyste, liczenie od tyłu i tak dalej jest o wiele skuteczniejsze, ponieważ musimy się nad tym bardziej skupić. Można też wizualizować, zwłaszcza przy pojawiających się hipnagogach, które są halucynacjami, które pojawiają się na granicy jawy i snu. Można je przeistoczyć we własne wizualizacje i pomóc sobie tym wejść do świadomego snu. Oprócz liczenia i wizualizacji jest tak zwana kotwica bólu, której nie polecam. Na forum Psycho zjawił się kiedyś pan, który opowiadał, że zasypiał z widelcem pod pośladkiem. Są bardziej bezpieczne metody na wilda. Można się skupić na oddechu. Można się skupić na własnej wyobraźni, na tym, jak nam się lekko otwierają oczy. Bo w momencie wysokiej relaksacji, która następuje pomiędzy snem i jawą, oczy mamy wywinięte do góry, a powieki nam się lekko otwierają. Nic przez te oczy wtedy nie widzimy.
Kotwic jest wiele. Jest w sumie tyle kotwic, co wilderów. Myślę, że teraz Kuba może opowiedzieć coś o MILD-zie, jeśli czegoś nie pominąłem.
[22:42] - Jeszcze dopowiem co do wildu. Tutaj Dawid wspominał: każdy ma swoje sposoby. Nie wykluczone, bardzo prawdopodobne, że pierwszy wild u autorów tych technik był bardzo spontaniczny. Bardzo prawdopodobne, że z bezsenności, bo właśnie przy długiej bezsenności. Wild też może nastąpić w wyniku trochę innych mechanizmów. Co do WBTB jeszcze zapomniałem wspomnieć, że takim głównym wspomagaczem w czasie rozbudzania jest myślenie o LD. Najlepiej czytanie jakichś publikacji, relacji na przykład z pierwszych LD. To polecam. A właśnie przy zasypianiu, tak jak już wspominałem, można zastosować technikę pomocniczą. I tutaj MILD z angielskiego mnemonic induced lucid dream jest dobrym pomysłem na taką technikę pomocniczą.
Polega on, jak sama nazwa wskazuje, opiera się na pamięci. Poprzez afirmację zakładamy, że będziemy w czasie snu pamiętać o tym, że śnimy. Nie ma to być afirmacja „kiedy będę śnił, uświadomię się, będę miał świadomy sen”, tylko „w następnym śnie będę pamiętał, że śnię”. Dla pomocy można wizualizować odzyskanie świadomości. Najlepiej ze snu, z którego obudziliśmy się przy pierwszej pobudce i dodać do niego element uświadomienia. Na przykład zobaczymy znak senny i pomyślimy: „Przecież to jest sen”. Zrobimy test rzeczywistości, uświadomimy się. Można jeszcze wizualizować dla lepszego efektu czynności po uświadomieniu, czyli te, które sobie zaplanujemy. MILD dobrze wspomagać treningiem za dnia, który jest treningiem pamięci intencjonalnej, pamięci prospektywnej. Opiera się on na obraniu kilku celów, obiektów, przy których będziemy wykonywać jakąś czynność, najlepiej test rzeczywistości.
Ustalamy sobie na przykład, że w poniedziałek po zobaczeniu czerwonego samochodu, ładnej dziewczyny lub ładnego chłopaka, usłyszeniu przekleństwa przy założeniu, że nie pracujemy na budowie, czy usłyszeniu swojego imienia, zrobimy przy tych sytuacjach test rzeczywistości. Z początku będzie trudno nam o tym pamiętać. Dopiero po czasie przypomnimy sobie, że nie zrobiliśmy testu rzeczywistości, ale wraz z praktyką będziemy pamiętać o tym coraz częściej. Warto przez dwa tygodnie czy najlepiej cały czas. Myślę, że dwa tygodnie, miesiąc bardzo zwiększy naszą pamięć intencjonalną, tym samym dosyć zwiększy skuteczność techniki MILD. Przy takim treningu będzie większa szansa, że MILD zadziała nawet bez WBTB. Na przykład wykonamy te same kroki przed zaśnięciem. Tutaj Robert chyba chciał powiedzieć o jednej technice.
[26:12] - Dzień dobry, witam. Chciałem powiedzieć o technice EILD, czyli External Inducement Lucid Dreams. Ja o tej technice mówiłem już dawno. Ta technika polega na tym, żeby zewnętrzne czynniki wpłynęły na nasz sen i nas w tym uświadomiły. Może to być na przykład nagranie odtwarzane ciągle: „To jest sen, właśnie śnisz”. To nagranie ma nas uświadomić, że wszystko, co wokół nas jest snem. Nasz ruch oneironautyczny prowadził na ten temat badania, eksperymenty. Już zaraz wkleję linki do naszych nie artykułów, ale eksperymentów, bo przeprowadzaliśmy eksperymenty na ten temat.
[27:17] - Te linki oczywiście znajdziecie na stronie Radia Paranormalium, jak i na naszej stronie na Facebooku.
[27:26] - Te eksperymenty wykazały, że w pewnym sensie ta technika jest bardzo skuteczna, ale w wybranych porach. Ja odkryłem ostatnio, że jest ona bardzo dobra w porach drzemki popołudniowej, czyli na przykład jak po 15:00 wracamy z pracy czy szkoły, zasypiamy i odtwarzamy przy tym jakiś zewnętrzny sygnał, to wpływa na nasz sen. Tak samo też nad ranem, ale nie musi to być akurat sygnał typu nagranie. Może to być też na przykład sygnał typu skropienie twarzy wodą. To też wpływa na nasz sen albo również coś innego. Ja gdzieś czytałem właśnie, że chyba mnisi buddyjscy, żeby uświadomić innych, że śnią, szeptali im do ucha, że to jest sen i tamci się uświadamiali. Na pewno nie będzie to działać na głębokich snach, ale na płytkich powinno działać. Tę technikę również wykorzystywał Wykop. Nie wykorzystywał Wykop, ale na Wykopie pierwszy raz o tym przeczytałem i uważam ją za bardzo ciekawą technikę. Oprócz tego napisałem to również na fanpage'u.
Ta technika mówiła o tworzeniu utworu na podstawie innych utworów. Linka też podeślę do tego wpisu na Facebooku. Właśnie dzięki EILD możemy mieć łatwo świadomy sen, nie wysilając się za bardzo. Ale jak mówię, ta technika jest skuteczna tylko w określonych porach.
[29:10] - A teraz o technice, do której trzeba się wysilić i to niestety bardzo, ale nanosi to korzyści nie tylko w naszym życiu onirycznym, sennym, ale i na jawie. Tą techniką jest ADAM, która polega na byciu świadomym i uważnym, ale nie w śnie, tylko na jawie. Załóżmy, jest taka sytuacja: idziemy do sklepu po bułki. Normalnie jak idziemy, zakładamy słuchawki tudzież nie. Idziemy chodnikiem, myślimy o niebieskich migdałach, o pani X czy panu Y i idziemy, nawet nie zauważając pewnie osób, które mijamy. Przy technice ADAM nie zakładamy słuchawek. Idziemy, zwracamy uwagę na to, jak pracują nasze nogi, ile energii wysyłamy naszym mięśniom, jak wiatr dotyka naszą skórę, twardość powłoki. Dosłownie jesteśmy uważni na wszystko. Jesteśmy świadomi tego, że mrugamy, że oddychamy, że przełykamy ślinę. Na początek 15-, 20-minutowe sesje w ciągu dnia.
Powinny wystarczyć. Potem można to przedłużać. Oczywiście im dłuższy czas treningu, im częściej to robimy, tym jest większa szansa na to, że w śnie wpadniemy na to samo bądź nie, bo jak zwracamy uwagę na otoczenie, mamy ogromne szanse na to, że zwrócimy także uwagę na ten sen. Dajmy na to podobna sytuacja tylko w śnie. Idziemy, rozmawiamy z koleżanką. Zazwyczaj jesteśmy skupieni w śnie na tym jednym wydarzeniu, które się dzieje. Nie mamy rozszerzonej percepcji i nie zauważymy, że przeleciał koło nas samochód. A po kilkutygodniowej czy nawet w niektórych przypadkach jednodniowej praktyce All Day Adventure to zauważymy, się uświadomimy. Ta technika polega na tym, by przenieść świadomość z jawy na sen. Oprócz wymiernych korzyści w sferze onirycznej jesteśmy bardziej uważni z dnia na dzień na jawie, a to może się przełożyć na lepsze efekty w nauce czy choćby w życiu osobistym.
[31:49] - Przy treningu ADA czy też bliźniaczej techniki świadomość świadka lub też innej zbliżonej, która zwała się living, polegająca na wyobrażaniu sobie, że przebywamy teraz w świadomym śnie, tym samym prowadzi do tego samego co ADA. Przy tych technikach bardzo pomocne i ułatwiające przede wszystkim stosowanie ADA jest medytacja formalna. Gdzie ADĘ można nazwać medytacją nieformalną, to chodzi mi o medytację formalną, czyli czas całkowicie poświęcony na medytację, czyli klasyczne siedzenie i medytowanie przez kilkanaście lub więcej minut. O tych kwestiach mówiliśmy jakiś czas temu z Adamem Bytoffem. Może być to klasyczna medytacja shine lub skupienie się na oddechu lub też innym obiekcie medytacyjnym. Ma to po prostu na celu ustabilizować naszą uwagę. Wtedy uwaga bardzo stabilizuje się na czas medytacji, ale wnosi również to korzyści w czasie, kiedy nie robimy nic związanego z medytacją. Uwaga ma wtedy tendencję do kierowania bardziej się na chwilę obecną. Przy takich działaniach praktykowanie ADA jest łatwiejsze, bo kiedy zaczniemy już praktykować, to właśnie bardzo łatwo znowu oddać się nieświadomości i zapomnieć. A tutaj z racji, że uwaga jest stabilniejsza, to praktykowanie ADA będzie łatwiejsze.
Nawet sama medytacja formalna przeniesie się po jakimś czasie na sen. Tutaj, jak wspominał Dawid, chodzi o rozwijanie świadomości za dnia, co przeniesie się na sen zgodnie z zasadą świadomość za dnia równa się świadomość we śnie. Sen jest bardzo podatny na zwiększenie uwagi i już nawet jeśli nie zauważymy tego na jawie, zauważymy to we śnie w postaci o wiele lepszej pamięci snów, przede wszystkim mniejszej ilości przeskoków. Jak wiadomo, w snach nasza uwaga z racji ilościowo obniżonej świadomości jest nadmiernie przerzutna, dlatego skakamy z jednej myśli na drugą, nierzadko odległych skojarzeń i nasze myśli po prostu kierują fabułą snu. Dlatego w jednej sekundzie w tym miejscu będziemy z kimś rozmawiać, a w następnej będziemy lecieć statkiem w kosmosie i po prostu zapamiętamy to jako dziurę. A mogło po prostu być tak, że nasza myśl nagle zmieniła fabułę snu. Przy praktykowaniu ADA takich przeskoków będzie o wiele mniej. Sen będzie powiązany skojarzeniami przyczynowo-skutkowymi i akcja będzie bardzo płynna, zrozumiała, logiczna i tym samym taki przebieg snu ułatwia uświadomienie. Nie tyle co na zauważeniu nielogiczności, bo zauważanie nielogiczności nie bierze się tylko z tego, tylko z faktu, że w śnie mamy sfałszowaną pamięć. Jedynie w płytkim śnie pamięć prawdziwa przedziera się do snu i zajmuje jego częściowe miejsce.
Przy czym przez takie działania możemy uświadomić się, bo na przykład coś wydaje nam się dziwne albo po prostu zdarzenie się w nieznanym miejscu. W śnie nieświadomym wszystkie miejsca, nawet jeśli rozpoznajemy je po obudzeniu jako obce, to w śnie można po prostu praktycznie założyć, że całe senne życie to miejsce było dla nas znajome, więc tym samym będzie znajome i wtedy. Jeśli nastąpiłoby nagłe spłycenie snu, to nagle sobie zdamy sprawę, że to miejsce jest obce, że właściwie nie powinniśmy tu być, więc to pewnie sen. Ale praktykowanie ADA zwiększa naszą uwagę we śnie, naszą przytomność umysłu i może też zwiększy się, że zrobimy te rzeczywistości.
[36:29] - Jak już jesteśmy przy temacie medytacji, ja tutaj chciałbym wspomnieć o medytacji wizualizacyjnej, która którą możemy przenieść świadomość z jawy na sen poprzez afirmacje. Podobnie jak w technice MILD możemy wizualizować tyle że nie przed snem, lecz za dnia jakiś moment we śnie podczas stanu głębokiej relaksacji, a przed snem zaafirmować się, że ten moment naprawdę wystąpi. W ogóle afirmacja to jeden z filarów świadomego śnienia, ponieważ wszystko w naszej podświadomości zależy od naszego nastawienia i naszej sugestii. Afirmować się możemy nie tylko na sny świadome, ale także na treść właściwą snów nieświadomych, co też jest bardzo ciekawe i co bardzo polecam. Ale zostańmy przy LD. To właśnie afirmacja jest techniką pomocniczą, aczkolwiek bardzo ważną. Można ją używać przy medytacji przy MILD-zie, WILD-zie. W sumie nawet alfa budzik, który jest bardzo często wykorzystywany przy WBTB, opiera się na afirmacji wizualizacji. Ty, Kuba opisywałeś działanie alfa budzika?
[38:04] - Nie, nie opisywałem.
[38:06] - To bym cię o to prosił, bo to przy WBTB się powinno wtrącić, więc wróćmy do tego na chwilę.
[38:14] - Tak, alfa budzik jest właśnie mechanizmem w naszym mózgu, który budzi nas o danej godzinie poprzez stopniowe spłycanie snu. Alfa budzika właściwie doświadczył zapewne każdy człowiek. Jeśli ktoś wstaje do pracy zawsze o tą samą godzinę, to po czasie ustawia się właśnie taki alfa budzik na godzinę wstawania i budzimy się właściwie przed budzikiem lub obudzeni przez budzik obudzimy się ze snu o wiele płytszego, bo ten sen już spłycił alfa budzik. Spontaniczne doświadczenie nieświadome alfa budzika może nastąpić też jeśli mamy na przykład, tutaj sytuacja częstsza u dzieci. Jeśli mamy jakąś wycieczkę rano i nie możemy się jej doczekać, to właściwie budzimy się sami przed budzikiem. Jako dziecko doświadczyłem wiele takich sytuacji. Myślę, że inni również, ale alfa budzik można nauczyć się kontrolować i świadomie go nastawiać. No i właśnie jak wspominał Dawid, poprzez afirmacje oraz wspomaganie afirmacji wizualizacją. Chodzi po prostu o wywieranie pewności, wiary, najlepiej pewności, że wstaniemy o danej godzinie. Jeśli wystarczająco w to uwierzymy, to tak będzie.
Najlepiej, jeśli będzie to dla nas tak oczywiste, że jutro za oknem wzejdzie słońce. Skuteczność budzenia alfa budzika może się wahać w czasie. Z początkiem może być to na przykład 10 minut przed planowaną godziną, a z czasem może to odchylenie się zmniejszać, aż będzie budził punktualnie. Przy czym nie jest to reguła. Ja na swoim przykładzie nie stosuję alfa budzika. Jednak kiedy ostatnim razem go stosowałem, obudził mnie wprost parę sekund przed budzikiem zwykłym, bo nastawiłem go po prostu, że obudzę się przed budzikiem i to wystarczyło do punktualnego obudzenia przed budzikiem. Właśnie, jeśli chodzi o słowa afirmacje nastawiania, to najlepiej przed zaśnięciem. Najlepiej się wtedy zrelaksować ciało, jeśli ktoś potrafi albo po prostu umysł zapomnieć o sprawach codziennych, o tym, co było dzisiaj, o tym, co będzie jutro i skupić się na uczuciu relaksu, a wtedy powiedzieć sobie, że obudzę się o tej i o tej godzinie. Przy czym dobrze wizualizować. Można na przykład wizualizować zegar nastawiający się na daną godzinę, po czym widzieć siebie, jak budzimy się.
Budzimy się, patrzymy na godzinę i ta godzina, o której chcieliśmy się obudzić. Alfa budzik jest narzędziem do pracy z pamięcią snów. Można zmienić afirmacje, dokładając frazę: obudzę się o tej i o tej godzinie. Dokładnie pamiętając sen. Zadziała to poprzez afirmacje, ale też dlatego, że obudzimy się łagodnie ze snu, płynnie, co bardzo sprzyja pamięci snów. Budząc się przez zwykły budzik budzimy się gwałtownie, przy czym po prostu pamięć snów często częściowo albo całkowicie ulatuje.
[42:00] - Dobrą techniką afirmacyjną, jak już jesteśmy przy alfa budziku, jest też nastawianie się na to, że zobaczymy swój znak senny. Znaki senne w przeciwieństwie do testów rzeczywistości nie tworzymy sami. Tworzy je nasza podświadomość i są to rzeczy, które bardzo często nam się śnią. Właśnie dzięki wizualizacji ich przed snem lub afirmowaniu się, że je się zobaczy, można wywołać sytuację, w której będziemy te rzeczy właśnie widzieć i zrobimy test rzeczywistości. I tu też jest bardzo ważna rola dziennika snów. Bo przeglądając swoje sny można nie tylko się pośmiać, ale zobaczyć zależności pomiędzy nimi. A gdy już wiemy, co nam się często śni, to jak każdą wiedzę z pola snów można wykorzystać w dalszej praktyce. Na przykład śni nam się często drzewo z bananami i gruszkami. To wizualizujemy takie drzewko sobie przed snem. Afirmujemy się, że chcemy je zobaczyć.
Dzisiaj zobaczę drzewo z gruszkami w kształcie bananów. Dzisiaj na pewno zobaczę drzewo z gruszkami w kształcie bananów podczas snu. A gdy już to się stanie, zrobię test rzeczywistości. Technika. Nie wiem jak ze skutecznością, to pewnie zaraz powie Kuba, ale wiem, że taka technika istnieje i że jest prosta i przyjemna.
[43:49] - Ja bym chciał powiedzieć o technice, jeśli nie było mówione o technice SSILD, bo nie wiem, czy było mówione. Jeżeli nie było mówione, to powiem. Ta technika polega na tym, żeby się obudzić po czterech, pięciu godzinach snu. Położyć się lub usiąść i zamknąć oczy. Następnie wpatrywać się w ciemność przed oczami 15-20 sekund. Później trzeba przez 15-20 sekund spróbować usłyszeć to, co jest dookoła. Następnie przez 15-20 sekund poczuć swoje ciało. Robić to, aż się nie uśnie. I ta technika powinna wywołać również świadomy sen. I później zasnąć po tym, jak się zacznie te robić.
[44:55] - Może ja dopowiem co do SSILD-a. SSILD jest dobrym wspomagaczem po WBTB, przy tym, że tutaj rozbudzanie powinno być trochę krótsze. I tu właśnie metodą prób i błędów. Przy czym przy SSILD-zie możemy jeszcze sterować naszym skupieniem. Jeśli czujemy się za bardzo rozbudzeni, możemy po prostu rozluźnić uwagę i kierować uwagę na zmysły bardzo swobodnie od czasu do czasu. Tak po prostu przy rozluźnionym umyśle. A jeśli czujemy się senni i czujemy, że zaraz zaśniemy, to musimy skupić uwagę i dokładnie skupić się na zmysłach, na których mamy się skupiać. Przy założeniu SSILD-a zwiększona uwaga, którą osiągnęliśmy przy zasypianiu, przejdzie do snu, tym samym zwiększając pamięć snów i zwiększając szansę na uświadomienie się.
[45:56] - Ja chciałbym tylko przypomnieć słuchaczom, że to jest audycja prowadzona na żywo. Tutaj pan Marek pewnie zaraz się wtrąci, poda kontakty. Można zadawać cały czas pytania, jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości. Na naszej stronie, na Facebooku Oneironauci i grupach tematycznych związanych ze świadomym śnieniem. Są też numery do Radia IGG, których ja na pamięć nie znam.
[46:23] - Ja nie jestem środen pan, ja tutaj tylko sprzątam. Numer gadu-gadu do Radia Paranormalium to 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także pod numerem telefonu 32 746 00 08. 32 746 00 08. Lub też można do nas zadzwonić na Skypie: radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl. Jeżeli ktoś szuka jakiejś naprawdę skutecznej techniki na LD, bądź ma jakieś pytania, wątpliwości to zachęcamy do dzwonienia i pisania i pytania.
[47:11] - O tych pierwszych 30 sekundach po uświadomieniu sobie, że śnimy. Jak wiadomo, często po uświadomieniu sobie, że śnimy następuje wyrzucenie ze snu. Sam tego kilka razy doświadczyłem. To, co się stanie po tych 30 sekundach zależy od tego, jak zareagujemy. Czy będziemy spokojni, czy będziemy podnieceni tym, że to sen. Bo jeśli będziemy zbyt bardzo podnieceni, ta radość może spowodować, że nas wyrzuci z tego snu, że obudzimy się. Pierwszą rzeczą, jaką trzeba zrobić, to jest uspokojenie się właśnie. Uspokojenie na przykład poprzez mrugnięcie oczu albo zrobienie tak, żeby uspokoić te emocje wszystkie swoje, żeby się wyciszyć. Drugie to jest zwiększenie świadomości. Można to uzyskać poprzez zrobienie jakiejś innej czynności, na przykład pocieranie rąk czy chodź, czy mówienie na głos.
Zwiększam ostrość snu. Należy też zwiększać swoją uwagę. Skupienie się na dowolnym szczególe snu. Należy też zwiększać swoją uwagę dotyczącą snu oraz Ustalić swoją intencję, czyli to, co będziemy robić w tym śnie. Na przykład zaplanowanie sobie, że w śnie będziemy latać. Wtedy nasz sen się ustabilizuje i będziemy mogli spokojnie to wykorzystać. Oczywiście nie seksualnie.
[49:14] - Ja przepraszam za to, że mojemu psu się wydawało groźne. Tutaj Robert powiedział bardzo ważną rzecz, że nie wolno się podniecać. Ale tak, uświadamiamy się, sen się zarywa. A co jak się zarywa na długo po uświadomieniu? I tu też jest kilka metod, żeby przedłużyć ten seans świadomości. Jak już tutaj pewnie ktoś mówił, najbardziej znane to wydarcie się jak idiota w eter. Okrzyki typu: „świadomość razy tysiąc”, „jestem świadomy, chcę tu zostać”, „klarowność razy 100”. Bardzo silna autosugestia w połączeniu z krzykiem, z tą mocą. Co jeszcze? Skupianie się na przedmiotach właśnie z tej sfery snów.
Łapiemy za kamyk, staramy się poczuć, jakie on ma właściwości, jaki on jest twardy, jaki on ma kolor, jaką konsystencję i tak dalej. Trzecią znaną metodą jest metoda, której wielu doświadczonych oneiro używa do teleportacji. To jest kręcenie się w kółko. Znowu jak debil. Kręcimy się w kółko, powtarzając sobie, że kiedy przestaniemy się kręcić, sen będzie ustabilizowany. I tak zazwyczaj jest. Jak już mówiłem, Robert tutaj wspomniał o podnieceniu i ja dodam, że podniecenie nie musi być naszym wrogiem, bo ono samo w sobie może wywołać świadomy sen. Jeśli będziesz tak podniecony swoim pierwszym świadomym snem czy samym faktem, że to istnieje, drugi czy trzeci łatwiej ci przyjdzie. Tutaj na psycho fajna metafora: jesteś dzieckiem, które czeka na gwiazdkę. Tym razem prezentem jest świadomość i to mniej więcej tak wygląda.
[51:28] - Jak tu Dawid wspomniał o sposobach zapobieganiu wywalaniu ze snu, to wspomnę jeszcze o sposobach utrzymywania świadomości, bo jest to drugi przypadek, w którym tracimy świadomy sen. Tutaj takimi radami do zastosowania pasywnie jest między innymi nierozmawianie z projekcjami, przynajmniej w pierwszych snach świadomych, bowiem projekcje mają tendencję do wysysania naszej świadomości. Inną taką radą jest niepoddawanie się fabuły snu. Kiedy się uświadomimy, najlepiej oderwać się od fabuły, od tych postaci i wykonywać swój plan. Właśnie wykonywanie planu, ustalenie sobie planu i wykonywanie go też jest sposobem na utrzymanie świadomości. Najlepiej, jak to już chyba Robert wspominał, ustalić sobie plan na następne LD i po uświadomieniu przypomnieć sobie go. Jeśli wykonamy ten plan, to skupić się na następnym. Innym sposobem na takie utrzymywanie świadomości jest uważność, czyli to, co zachodzi przy treningu ADa, świadomości świadka i podobnych. Po prostu, żeby skupić się na tym, co robimy, gdzie jesteśmy. I po prostu trzymanie tej stabilnej uwagi, nieoddawaniu się myślom, tylko to, co jest teraz i tu.
Inną rzeczą, którą chciałem właściwie powrócić do sposobów osiągania świadomości. Chciałem omówić różnicę pomiędzy stosowaniem WILD-a i technik podobnych do WILD-a, a stosowaniem technik innych, czyli mających za zadanie uświadomić nas w czasie snu, a nie przejść bezpośrednio do snu. I tym samym chciałem zachęcić do stosowania tych drugich. Dlaczego? Przy stosowaniu WILD-a i sukcesie w tej techniki wchodzimy do snu z pełną świadomością. Jest to pozytywna cecha takiego snu, ale właściwie niepełna świadomość również ma swoje zalety. Jeśli praktykujemy, skupiamy się na pamięci snów, na samych snach oraz osiąganiu świadomości w środku snu, to nie zawsze ten sen świadomy, który osiągniemy, będzie wysoko świadomy, bowiem będziemy uświadamiać się w takich i w takich snach różnie świadomych. Ale niesie to ze sobą ciekawość. Ja to nazywam taką senną otoczką i tej sennej otoczki jest tym więcej, im mniejsza świadomość. Mniejsza świadomość nie oznacza, że nie będziemy mieć kontroli.
Kontrolę będziemy mieć nawet większą niż przy WILD.
[54:35] - Kontrola paradoksalnie często jest wprost proporcjonalna do świadomości, bo jak mamy świadomość tego, że my to kontrolujemy, to często nie możemy się nad tym skupić.
[54:46] - Odwrotnie proporcjonalna. Tak. I ta senna otoczka właśnie. Mamy kontrolę, mamy świadomość, racjonalne myślenie, ale wkrada się między innymi konfabulacja. Skrajnej konfabulacji doświadczyłem. Konfabulacja to jest zapełnienie pamięci tam, gdzie jej brak fałszywymi wątkami, po prostu wymyślonymi. To jest zjawisko, które dotyczy wszystkich snów w różnym stopniu. Zawsze jest obecna. W śnie świadomym zwykle tych konfabulacji jest mniej. Wiemy, gdzie jesteśmy, jaki jest czas, ale właśnie w śnie nieświadomym im głębszy, tym więcej konfabulacji.
Takie konfabulacje powodują, że możemy mieć inną orientację we śnie. Jesteśmy kimś innym, mieszkamy w innym miejscu, jest inny czas, w którym akcja się rozgrywa i spotykamy się z tym co noc. Tyle, że bez świadomości nie odczujemy tego. Jeśli mamy świadomość, to możemy percypować pamięć, jednocześnie odczuwając ją. Skrajnej konfabulacji, jak mówiłem, doświadczyłem jakiś czas temu po śnie o WILD. Mimo że sen był świadomy, kontrolowany, moje myślenie było racjonalne, zdarzyło się sporo konfabulacji i dzięki temu kawałek mojego życia był sporo zmieniony. Zmienione było sąsiedztwo, sporo był zmieniony mój dom i mimo świadomości nie wykryję tej niezgodności, bo po prostu opieram się na takich źródłach, czyli skonfabulowanej pamięci. Prawidłowa pamięć powróci dopiero po obudzeniu. Obudzenie z takiego snu jest bardzo ciekawym uczuciem, bo budzimy się jakby z drugiego życia. Uświadamiamy sobie, że przed chwilą byliśmy w całkiem innym życiu.
To był wytwór wyobraźni, ale ta pamięć właśnie tak na nas zadziałała. Jest to też podobne do obudzenia się z bardzo długiego snu, w którym na przykład śniliśmy kilka dni. Natomiast w WILD-zie z racji, że świadomość jest pełna, nie tracimy świadomości przy zasypianiu, to konfabulacji nie ma w ogóle i po prostu czujemy się jak na jawie. Zależy, czy ktoś będzie chciał tak doświadczać snu świadomego. Zależy właściwie od preferencji, ale można przewidzieć, co komu się będzie podobało po tym, czy interesuje się szczerze snami, bo właśnie sny niosą taką senną otoczkę. I jeśli ktoś interesuje się własnymi snami, nie tylko snami świadomymi, to może taka senna otoczka mu się spodobać.
[57:48] - Omówiliśmy techniki wewnętrzne, które płyną tylko i wyłącznie z głębi nas, bez żadnego pomagania zewnętrznego. Tutaj Robert chciał powiedzieć o nagraniach pewnego pana, więc zapraszam. Robert.
[58:07] - Witam, to znowu ja. Chciałem powiedzieć o nagraniach pana Krzysztofa Bułyszki. Nagrania te udostępnił mi nieobecny tutaj członek, jeden z członków założycieli naszego ruchu. Drugim jestem ja. Mariusz. Robiłem eksperymenty dwa dni z tym nagraniem. Myślę, że to nagranie może pomóc w osiąganiu stanu świadomego snu. Podczas gdy pierwszy raz słuchałem tego nagrania, mimo że żadne nagranie hipnotyczne czy inne podobne nie działa na mnie, to jednak to nagranie działało. Nagranie to polega w skrócie na tym, żeby zobaczyć, to jest takie wprowadzanie do stanu transu i sugestia, żeby we śnie zobaczyć swój znak snu, który cię uświadomi. Za pierwszym razem było to zdjęcie spoczętego już Mariusza oraz drewniany domek.
[59:33] - Twoim znakiem sennym jest zdjęcie Mariusza? Zaczynam się martwić o twoją orientację seksualną.
[59:39] - Nie o to chodzi, było zdjęcie Mariusza. Widziałem dwa obrazki przed oczami: zdjęcie Mariusza oraz dużą, drewnianą chatę. Za pierwszym razem nie miałem dzięki tym nagraniom świadomego snu, ale za to zapamiętałem mój sen i myślę, że te nagrania mi również pomogły, bo to nagranie pomaga również w świadomych snach i pamięci snów. Za drugim razem moim znakiem snu był, nie pamiętam już dokładnie, ale chyba duży dom z czerwonej cegły. Taki intensywny kolor pamiętam. Również tej nocy nie miałem świadomego snu, ale znowu zapamiętałem sen. Później z uwagi na moje zajęcia nie kontynuowałem eksperymentów z tym nagraniem. Jednak myślę, że jeśli ktoś jest w ich posiadaniu, to warto z nimi poeksperymentować. Myślę, że warto je zakupić, zdobyć jakoś i spróbować z nimi działać.
[01:00:52] - Nagranie autohipnotycznych, hipnotycznych i wspomagających ogólnie świadome śnienie jest bardzo wiele. Najbardziej znane i według mnie najlepsze są nagrania chyba najbardziej znanego polskiego oneironauty Adama Bytowa, który jest honorowym członkiem naszego ruchu. Bardzo polecam przede wszystkim osobom początkującym autohipnozę na zapamiętywanie snów, ponieważ dobrze wykonana ona jest w 100% skuteczna i myślę, że te osoby, które zaczną swoją przygodę z oneironautyką od dzisiaj powinny zakupić bądź wejść na Chomika i po prostu pobrać to nagranie, bo pan Adam Bytof jest świetnym hipnotyzerem i to się przekłada na efekty.
[01:01:42] - Jakby się powiedzieć, co do tych nagrań pana Bytowa, to one są dostępne na jego stronie za darmo: autohipnoza.pl.
[01:01:49] - Dobre nagranie. Jeśli ktoś ma problem z pamięcią snów, wystarczy po prostu przed zaśnięciem albo najlepiej po WBTB sobie takie nagranie puścić i podążać za głosem.
[01:02:03] - Polecam również nagranie Rasa Psycho. Nie znam jego prawdziwego imienia i nazwiska, ale Kuba pewnie zna. Mogę go poprosić.
[01:02:12] - Michał Cieślakowski.
[01:02:14] - Tak. Nasz ruch był w posiadaniu takich nagrań. Ja je testowałem. Efekty są wymierne. Świadomy sen był, aczkolwiek ja jestem oneironautą praktykującym, więc nie jestem do końca w stanie stwierdzić, czy to zadziała na totalnego nowicjusza. Bardzo efektywne są ajdosery, których nie polecam. Bardzo ich nie polecam, ponieważ bardzo wiele osób na forach się wypowiadało, że po kilku świadomych snach z użyciem ajdoserów potem nie mogły osiągnąć świadomych snów ani ajdoserami, ani innymi technikami. Ajdoserów nie polecam. Po pierwsze właśnie z tego powodu, że potem osiągnięcie świadomego snu graniczy z cudem, ale także bo to jest po prostu nieprzyjemne. Szumy jak na telewizorze bez programu.
Po tym boli głowa, często boli brzuch, a po prostu łatwiej osiągnąć świadomy sen z dziennikiem, z testami rzeczywistości. To nam zabiera nie więcej niż pół godziny dziennie, a efekty są długotrwałe, utrzymują się i jest bardzo duży plus z tym, że nie tylko poznajemy smak świadomych snów, ale także poznajemy swoje własne nieświadome sny, które dużo nam mogą powiedzieć o nas samych. Co jeszcze jest?
[01:03:53] - Tutaj Dan Kamiński coś napisał właśnie o hipnozie właściwej, bo o autohipnozie już mówiliśmy i hipnoza, zwłaszcza wykonana przez Rasa Psycho czy Adama Bytowa, też może być bardzo dobrym narzędziem. Czy choćby autohipnoza bez nagrań, ponieważ udajemy się do głębi swojej podświadomości i możemy sobie zaimplikować w niej bardzo różne myśli. A to jest bardzo przydatne, jeśli chodzi o sny, bo sny to głównie podświadomość. Ja à propos pomocy, która mogłaby pomóc w świadomym śnieniu, chciałbym powiedzieć, że nasz ruch udostępnia też u siebie za darmo aplikację zapisaną na swojej page'u. To jest aplikacja, która przypomina o testach rzeczywistości na komputer, na peceta, że się włącza, daje się timer na jakiś tam czas i po określonym czasie pojawia się komunikat, żeby zrobić test rzeczywistości. Ta aplikacja jest prosta, ale również może być pomocna. Dam linka do niej, wyślę razem z resztą.
[01:05:08] - Właściwie przy omawianiu testów rzeczywistości nie omówiłem kilku ważnych kwestii. Poza wykonywaniem ich co jakiś czas, jeśli ktoś ma testy rzeczywistości, jeśli ktoś ma jakieś znajome znaki senne, które może spotkać na jawie, to właśnie przy znakach sennych powinien wykonać test rzeczywistości przy skupieniu. Oczywiście nie mechanicznie. Najlepiej, jeśli taki znak senny, jego częstotliwość jest większa niż- jeśli występuje częściej we śnie niż na jawie. To wtedy bardzo dobrze działa i praktycznie przy dobrym zastosowaniu testu rzeczywistości za każdym razem, kiedy pojawi się on we śnie, uzyskamy świadomość. Właściwie testy rzeczywistości początkowo, nawet jeśli będzie dobrze, jeśli będziemy robić je tylko kiedy nam się przypomni, to właściwie będzie nam się przypominać coraz częściej. Przy derealizacji, czyli wiedzy, że w każdym momencie możemy śnić. Taka wiedza powinna zwiększać naszą chęć do testu rzeczywistości, bo właśnie derealizacja zakłada, że tylko test rzeczywistości może nas upewnić, że śnimy. Więc to oczywiście nie oznacza, że będziemy robić go co minutę, pięć minut, ale jednocześnie po części patrzymy na wszystko, że mogłoby być snem, co też zwiększa uwagę. To, co robią techniki ADA, świadomość świadka czy mentacja formalna.
I częściej nam się przypomina, żeby wykonać w rzeczywistości. Jeśli już będziemy go mieli zrobić, to jak już wspominałem, bez osądzania z góry, że to jest jawa. Musimy założyć, że nawet prawdopodobnie możemy śnić i bez żadnego osądzania skupić się na teście rzeczywistości i jego wyniku. Jeśli negatywny, jeśli na przykład nie będziemy mogli wziąć powietrza przez nos, to prawdopodobnie jesteśmy na jawie. A kiedy możemy wziąć wdech, czujemy przepływ, jesteśmy we śnie. Jeśli czujemy jeszcze jakieś wątpliwości, możemy zastosować inny test rzeczywistości. Nie omówiłem właściwie wszystkich testów rzeczywistości. Te, które opisałem, można formalnie nazwać fizycznymi. Są jeszcze testy, które można nazwać mentalnymi, czyli na przykład próba przypomnienia sobie, co robiliśmy jakiś czas temu albo gdzie się znajdujemy. Testy są o tyle dobre, że możemy robić je w każdej sytuacji bez zwracania na siebie żadnej uwagi.
Jednak są mniej skuteczne niż testy fizyczne, bowiem może się przydarzyć taka sytuacja, że jeśli będziemy chcieli sobie przypomnieć, co robiliśmy na przykład rano, to sen natychmiastowo dołoży tą odpowiedź, dołoży konfabulację. Doświadczałem takich sytuacji, więc wiem, że takie testy mogą być mylące. Są jeszcze testy rzeczywistości, które można określić testami rzeczywistości kontroli i polegają one na próbie zrobienia czegoś możliwego tylko we śnie. Czyli na przykład próba latania, próba stworzenia ognia w ręce, stworzenia czegoś przed oczami. Takich rzeczywistości jest nieskończenie wiele, ogranicza mnie tylko wyobraźnia. Wada jest jednak taka, że musimy podejrzewać chociaż, że śnimy, żeby takie testy się powiodły. Każdy oneironauta wie, że kontrola w snach świadomych często zawodzi, więc jeszcze jest mniejsza szansa, że coś wyjdzie, jeśli nie jesteśmy pewni, że śnimy. Jednak mogą takie testy rzeczywistości wyjść. Wiem z własnego doświadczenia. Tak jak mówiłem, najlepszymi są testy fizyczne, później mentalne, a na końcu te kontroli.
[01:09:27] - Jak już tutaj podkreśliliśmy kilkukrotnie, to nie są testy właściwe, tylko testy rzeczywistości.
[01:09:34] - Puść tego psa.
[01:09:38] - Już puściłam. To musi być nie u mnie.
[01:09:41] - U ciebie.
[01:09:43] - Jak już powiedzieliśmy o tym, jak wykonywać odpowiednie testy rzeczywistości i o odpowiednim nastawieniu, to nie powiedzieliśmy, jak prawidłowo prowadzić dziennika snu, jak ten sen zapisać po przebudzeniu i jak potem je czytać. Oczywiście, żeby pamiętać sam sen, nie możemy, przynajmniej na początku, po przebudzeniu się zerwać do kuchni, umyć zęby, a potem wrócić i zapisać sen. Tylko trzeba chwilę pozostać w bezruchu i się zastanowić, co nam się śniło. Jak już będziemy to wiedzieć, to zapisujemy sen, nadając mu tytuł ze skojarzenia. Podświadomość działa na zasadzie skojarzeń, więc jak weźmiemy ten dziennik do ręki za miesiąc, dwa i zobaczymy tytuł, który nam się kojarzy z tym snem, to ten sen automatycznie nam się przypomni w całości. Warto też używać cały czas tego samego długopisu i zeszytu. Coś więcej?
[01:10:51] - Tak. Może o tym wspomniałeś. Jeśli ktoś nie ma czasu na zapisanie całego snu, to niech zapisze pierwsze skojarzenia, które mu przyjdą z tym snem. Jeszcze polecam ze swojej strony dyktafon. Również tu lepiej używać samych skojarzeń, bo z doświadczenia wiem, że po obudzeniu nasza mowa przypomina mowę człowieka, który dużo wypił i kiedy w środku dnia ściskamy play, żeby odsłuchać i zapisać ten sen, to ciężko rozszyfrować to, o co nam chodziło. A powiedzenie kilku słów wyraźnie jest prostsze. Tutaj polecam aplikację na telefon z Androidem Dream Recorder, która się sprowadza po użyciu do przesunięcia, kliknięcia i już zapisujemy sen, więc nie rozpraszamy się praktycznie w ogóle, co zachęca nas, żeby go użyć, bo wiemy, że nie wymaga wielu działań. I właśnie powiedzenie kilku słów, a później, jeśli już będziemy mieli czas odsłuchania, przypomnienia sobie tego snu i zapisania. Samo zapisanie znaków snów daje bardzo mało. Nie spełnia on założenia dziennika snów.
Musimy też je zapisać.
[01:12:23] - Co jeśli przez długi czas nie pamiętamy snów po przebudzeniu? Ja na jakimś forum czytałem, że warto wtedy zapisać sen, który sami sobie wymyślimy, ale nie wiem, czy to jest prawdą. Odniesiesz się jakoś?
[01:12:38] - Zapisywanie snów, które sami wymyślimy, ma za zadanie budować właściwie nasze zainteresowanie, nastawienie. Ale przede wszystkim takie sytuacje wynikają, gdy będzie pierwsza noc, gdzie nie zapamiętamy snu, a wcześniej pamiętaliśmy codziennie. Po prostu mogło to wystąpić z przyczyn losowych jak Zły nastrój przy zasypianiu czy też głębszy sen z powodu niedoboru snu. Po obudzeniu nie należy się frustrować, od razu osądzać, że już nie pamiętamy snów, bo tym samym nastawiamy się na niepamiętanie kolejnych snów. Tym samym nie należy się obawiać, że kolejnej nocy znowu nie pamiętamy snu. Tym sposobem nakręcamy machinę niepowodzeń. Jest ona bardzo częstym elementem praktyki świadomego śnienia, czy też przy pamięci snów, czy przy snach świadomych. Po prostu trzeba wiedzieć, że każde niepowodzenie wynika z przyczyn losowych i nie pamiętać, nie skupiać się na tych niepowodzeniach. Trzymać dobre nastawienie. Jeśli ktoś już kilka dni nie pamięta snów, to musi sobie uświadomić, że najpewniej sam poprzez nastawienie powoduje taką sytuację.
Kiedy już sobie to uświadomi, to może odmienić sytuację. Może dla lepszego efektu posłuchać nagrań Adama Bytoffa, afirmować się, ale wystarczy dobre nastawienie. Ciekawym pomysłem jest przejrzenie sobie dziennika snów, najlepiej z pierwszych snów i odczucia tej atmosfery, kiedy zapamiętał sny, kiedy je przeżywał, jakie uczucia mu towarzyszyły. To spowoduje naturalne zainteresowanie się. Będzie ciekawy, co przyśni mu się następnej nocy. Jest bardzo wysoka szansa, że już następnej nocy zapamięta sny. Kilka razy w swojej praktyce sięgałem do swojego dziennika snów, przypominałem sobie pierwsze sny i przy początkowej praktyce towarzyszyło mi zaciekawienie. Bardzo chciałbym powrócić do tych czasów, ale z racji, że praktykuję już i ta atmosfera nie jest ta sama, bo ta była niepowtarzalna. Kiedy sobie przypomnę tę atmosferę, to automatycznie zmienia się moje nastawienie, wzrasta ciekawość do snów i po takim przypomnieniu pamięć snów danej nocy wzrasta i to bardzo wysoko wzrasta.
[01:15:27] - Powiedzieliśmy tutaj o rzeczach uświadamiających, które możemy robić na jawie, jak testy rzeczywistości czy afirmacja znaków sennych, ale możemy też pracować na świadomość w następnych snach, już wewnątrz snu. Możemy sobie stworzyć tak zwanego przewodnika sennego, który jest i testem rzeczywistości i znakiem sennym naraz i ponadto może nas przez ten świat snów prowadzić. I to tyle.
[01:15:58] - Ja ze swojej strony powiem, że przewodnik senny co prawda ułatwia uświadomienie, ale też wiąże się z obniżeniem świadomości, paradoksalnie w tym śnie. Chodzi o to, że jeśli uświadomi nas, to mamy tę świadomość. Tu niekoniecznie będzie LD, może powstać sen LD, który też się może zamienić. Świadomość może wzrosnąć do poziomu LD, ale przebywając z nim, jak już wspominałem, projekcje mają tendencję do wysysania świadomości i mogą się wkraść fałszywe wątki, może się obniżyć nasza świadomość. Niekoniecznie do poziomu snu LD, ale po prostu może być mniejsza. Niekoniecznie każdy, kto tego doświadczył, zauważy to.
[01:16:44] - Ja ze swojej strony bardzo polecam przewodnika sennego, bo w tym śnie wewnątrz wtedy jest ciekawiej. Zwłaszcza jeśli jest to tak zwana istota wyższa, nad którą nie ma się pełnej kontroli i ona może robić tam, co chce i to wtedy jest taki dreszczyk.
[01:17:03] - Tak. Taki przewodnik senny może nas prowadzić na głębsze poziomy podświadomości, na niezbadane rejony, zobaczyć ciekawe widoki, ciekawe miejsca. Ułatwia też kontrolę. Właściwie nie potrzeba przewodnika. Możemy na przykład najlepiej przywołać jakąś postać, która kojarzy nam się z dużą mocą i poprosić go o stworzenie czegoś, przeniesienie nas gdzieś lub co chcemy uczynić.
[01:17:35] - Zbliżamy się już powolutku do końca audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Może jeszcze panowie chcieliby podsumować dzisiejszy odcinek w kilku słowach?
[01:17:46] - To ja podsumuję. Moim zdaniem najlepszy sposób praktyki to szczere zainteresowanie snami. W tym przypadku będzie bardzo mała szansa, że porzucimy praktykę z powodu braku efektów. Samo zainteresowanie snami zwiększa drastycznie szanse na uzyskanie w nich świadomości, ale także w przypadku, gdy na przykład nie będziemy mieli danej nocy świadomego snu, to nie pojawi się u nas taka frustracja, takie niezadowolenie jak u osoby, która nastawia się wyłącznie na świadomy sen. Będziemy mieć ciekawe sny nieświadome, a świadomy sen będzie po prostu miłym dodatkiem, wzbogaceniem. I będzie atmosfera świadomych snów o wiele ciekawsza. Same sny nieświadome będą ciekawsze. A jak już zainteresujemy się przy początkach praktyki snami i zapamiętamy pierwsze sny, to automatycznie zwiększa to naszą ciekawość we sny i pamiętamy następnej nocy jeszcze więcej. I takim sposobem będziemy pamiętać sny coraz lepiej. Bo jeśli wiemy, że tej nocy możemy mieć dobrze zapamiętane sny, w których będzie dużo się działo, będziemy w nich bardzo obecni, to dobrze się nastawiamy do danej nocy i takie sny zastajemy.
Jest naprawdę wiele osób, które przy poznaniu LD po prostu rzucają się na techniki jak WILD. Tutaj jeszcze gorzej, że w większości przypadków bez WBTB. I naprawdę wiem z obserwacji, że te osoby krótko po tym porzucają praktykę. Nawet jeśli uda się im osiągnąć świadomy sen czy kilka, to te wyniki nie są stabilne. Także zachęcam do szczerego zainteresowania snami i tym sposobem praktykowania świadomego śnienia. Możecie poczytać na internecie. Tutaj polecam forum Psyko, szczególnie dział relacje czy pierwsze świadome sny i kiedy przeczytacie bardzo ciekawy sen, to automatycznie mogę wam tu zagwarantować, że jeśli ten sen się wam spodoba, to wasza pamięć następnej nocy będzie dużo wyższa i tym samym będzie większa szansa na osiągnięcie w nim świadomości.
[01:20:22] - Może jeszcze Dawid i Robert chcieliby coś dodać na koniec?
[01:20:26] - Ja zachęcam do odwiedzania. Zawsze na końcu daję zachętę do odwiedzania naszej strony oneirosociety.tk, gdzie znajdą państwo dobre artykuły o świadomym śnie, gdzie mogą państwo uzyskać porady. Jeśli są państwo początkujący, zachęcam do dołączania do ruchu oneironautycznego. Mamy AE-FDC, jest czynne. Mimo że w remoncie, to jest czynne chwilowo. Można dołączać do ruchu i w pewien sposób nam pomagać, na przykład czyniąc pewne wkład informatykiem, grafikiem czy kimś takim. I zachęcam do praktykowania świadomych snów. Śnijcie świadomie, odkrywajcie siebie i nie lizać narkotyków.
[01:21:17] - Na koniec kolejna autopromocja. Nasz ruch właśnie na czele z Adamem Bytowem robi aplikację na urządzenia mobilne. Projekty są już skończone. Aplikacja zacznie na serwerze Kickstarter już zbierać fundusze za parę tygodni. I dziękujemy tutaj serdecznie za wkład grafikowi Hubertowi Chałunowi i szukamy kolejnego programisty do ekipy.
[01:21:57] - Szukamy programisty. Wymagania to jest znajomość Androida, tak żeby móc umieć programować na tą platformę mobilną i znajomość dokumentacji, znajomość języka angielskiego, tak żeby można było dokumentację czytać.
[01:22:17] - Projekt jest przede wszystkim hobbystyczny, więc osoba nie musi być pełnoletnia. Można napisać do Roberta albo na stronę Oneironauci. Dziękujemy. Życzymy miłych i świadomych snów.
[01:22:32] - Ja bym chciał też powiedzieć, że te kontakty podeślę panu Markowi, to umieści w linkach do mnie kontakt i jak ktoś będzie chciał to się niech odezwie.
[01:22:46] - Tak jak Robert mówił, wszystkie linki i inne ciekawe informacje z dzisiejszej audycji będą oczywiście umieszczone w opisie tej audycji w archiwum Radia Paranormalium, jak również na stronie Oneironautów. A my już dzisiaj kończymy. Życzymy wszystkim słuchaczom pięknych, zdrowych, paranormalnych, kolorowych, magicznych, a przede wszystkim świadomych snów. Dzisiaj po drugiej stronie Skype'a byli z nami oneironauci Dawid Rudnicki. Dawid chyba zasnął. Fallen Leaf.
[01:23:21] - Tak. Życzę wszystkim słuchaczom świadomych snów tej nocy.
[01:23:26] - Oraz Robert Niemiec.
[01:23:28] - Pozdrawiam i życzę LD-ków. Ja bym chciał jeszcze poprawić oneirosociety.tk.
[01:23:33] - Tak, przez dwa S.
[01:23:35] - Tak, bo tamta domena nam padła, to mamy nową. Mam nadzieję, że ta będzie się jeszcze długo trzymać.
[01:23:41] - Tak więc wchodźcie pod nowy adres.
[01:23:43] - Na stronę Oneironauci na Facebooku. Ja przepraszam, że się nie pożegnałem, ale zasnąłem faktycznie, więc żegnam teraz. Pa.
[01:23:51] - No mamy nadzieję, że miałeś świadome sny, piękne, kolorowe, świadome sny. Tak więc wchodźcie ludzie na stronę www.oneirosociety.tk przez dwa S. Nasi dobrzy senni SS-mani. Kurczę, tempo serio. Umieścili na stronie bardzo wiele interesujących treści. Tam również znajdziecie link do oficjalnego oneironautycznego chomika, jak również wszystko, czego początkującemu, jak również zaawansowanemu oneironaucie do szczęścia potrzeba.
[01:24:30] - Dzięki Kacprowi Dziewińskiemu, że zwrócił na to uwagę. Na to, że przez dwa S właśnie. On mi to przesłał. Dziękuję. Pozdrawiam.
[01:24:39] - Dziękujemy i pozdrawiamy. I słyszymy się ponownie w audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat” już za tydzień. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios". Dobranoc i do usłyszenia.