[00:34] - Dzisiaj z takim poślizgiem w czasie, ale jednak jesteśmy. Rozpoczynamy w Radiu Paranormalium kolejny odcinek audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Dzisiejszy odcinek, zgodnie z naszymi planami, będzie poświęcony słynnym wynalazkom, dziełom sztuki, dziełom literackim, muzycznym i innym ciekawym i wartościowym rzeczom, które zostały podyktowane we śnie. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a są z nami dzisiaj po drugiej stronie Skype'a Dawid Rudnicki. Witaj Dawid.
[01:12] - Dzień dobry.
[01:13] - Bartek Zięba „Kosmic Kid”. Witam. Mateusz Matki 121.
[01:19] - Witam.
[01:20] - Nasz słuchacz interesujący się oneironautyką, kryjący się pod tajemniczym nickiem High Violent Jay.
[01:27] - Dzień dobry.
[01:28] - Robert Niemiec z Ruchu Oneironautycznego.
[01:31] - Witam.
[01:31] - Szef Ruchu Oneironautycznego Mariusz Sobkowiak, tradycyjnie przy naszym telefonie.
[01:36] - Witam wszystkich bardzo serdecznie.
[01:38] - Oraz Kuba Xius.
[01:39] - Witam wszystkich.
[01:40] - Tradycyjnie na początku dam kontakty do Radia Paranormalium, pod którymi można zadawać pytania, komentować i tak dalej. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać. Nasz numer Gadu-Gadu to 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu, na Facebooku oczywiście, a także na fanpage'ach Radia Paranormalium i Oneironautów. Można również wysyłać pytania i komentarze przez nasz komunikator SMS-owy pod numer 517 986 778. Tak jak mówiłem na początku, dziś będziemy omawiać takie czy inne ciekawe wynalazki, dzieła sztuki, dzieła muzyczne podyktowane w trakcie snów, tych świadomych i troszeczkę mniej świadomych. Oddam może na początek głos naszym ekspertom, a tradycyjnie może oddam głos Mariuszowi Sobkowiakowi. Mariuszu?
[03:01] - Jeszcze raz witam wszystkich bardzo serdecznie na naszej kolejnej audycji. Co tydzień podczas audycji w Radiu Paranormalium „Świadomy sen. Nasz drugi świat” staramy się przekonywać i słuchaczy, i wszystkich, którzy później słuchają nas dzięki plikom, które pobierają bądź odsłuchują w archiwum Radia Paranormalium, że sny są ważne, że to, co dzieje się podczas naszych sennych podróży, jest niezwykle istotne. I dziś, podczas naszej kolejnej audycji postaramy się wytłumaczyć dlaczego. Cieszę się dzisiaj ogromnie, że nie jestem sam i mamy bardzo bogatą ekipę, dzięki czemu pozwolę sobie nie przeciągać struny i oddać głos kolegom, którzy wytłumaczą nam, podzielą się z nami swoją wiedzą na temat tego, do jakich niezwykłych odkryć, jakie niezwykłe dzieła powstały dzięki inspiracji, która pochodziła ze świata snów, ze świata marzeń sennych. O wielu takich rzeczach opowiem wam również dzisiaj ja. Pewnie okaże się, że nie mieliście pojęcia, bo są to rzeczywiście rzeczy zaskakujące, jak wiele z tego, z czym się stykamy w naszym życiu codziennym, pochodzi tak naprawdę z tej krainy Morfeusza i powstało dzięki naszym snom. Myślę, że dzisiejsza audycja pokaże wam, że sny nie tylko są ważne, ale też ogromną rolę pełni prowadzenie dziennika snów. Dziennik snów, który jest utrapieniem oneironautów. Wiele osób po prostu męczy się niezmiernie, kiedy ma się przebudzić i coś zanotować w swoim dzienniku snów.
Jednak pokażemy dzisiaj, że jest to niezwykle ważne, ponieważ sny niosą pomysły, pomysły niezwykłe. Wytłumaczymy dlaczego na bazie psychologii, na jakiej zasadzie psychologicznie działa ten mechanizm olśnienia, zjawiska „ach!” podczas snu. Oddaję już głos kolegom i zachęcam do tego, żeby podzielili się ze słuchaczami wiedzą na temat tego, co powstało na bazie inspiracji, jaką niosą nasze sny.
[05:08] - Właśnie tutaj przed audycją dyskutowaliśmy i z tego, co wiem, to Dawid Rudnicki sporo ciekawych materiałów na dzisiaj przygotował. Tak więc Dawidzie, zapraszamy.
[05:20] - Jak już powiedział Mariusz, na naszych audycjach często podkreślamy to, że sen jest częścią naszego życia. Jest jego bardzo ważną częścią. Dzisiaj jak zwykle będziemy uświadamiać. Będziemy uświadamiać to, że sen jest ważniejszy niż większość z was myśli. Miliony osób utrzymują się ze snów innych ludzi. Wielu ludzi rano wstaje, żeby produkować materace, maty, sofy, łóżka, poduszki, kołdry czy choćby przepaski na oczy. Który telefon nie ma budzika? Kto z nas nie nosił w dzieciństwie piżamy, ubrania, które przecież jest przeznaczone tylko do spania? Kto z naszych rodziców czy dziadków nie korzystał z maszyny do szycia? Co to ma wspólnego ze snem?
Nie tylko spanie jest inspiracją dla powstawania wynalazków, ale także śnienie. Śnienie. Coś, co dla nas, oneironautów jest drugim życiem. Maszyna do szycia jest jednym z setek wynalazków, teorii, dzieł, które powstały w świecie marzeń. Zapraszamy do zapoznania się z nimi wszystkimi. Oczywiście nie przytoczymy wszystkich, ale sztuka oparta na śnie, dream art, zaczęła się już w Biblii. Jak mówiliśmy w poprzednich audycjach, wiele inspiracji, wiele objawień miało miejsce w snach. I to nie tylko w Biblii. We wszystkich starożytnych dziełach literackich: „Historia Gilgamesza”, Biblia, „Iliada”. To było przesiąknięte oneironautyką.
Chwila, zaraz przytoczę sen à propos tej maszyny do szycia. Elias Howe, bo tak się nazywał twórca maszyny do szycia, stworzył ją na podstawie snu. W zasadzie to nie snu, tylko koszmaru. Przyśniło mu się, że otoczyli go kanibale, a powalonego na ziemię zaczęli dźgać dzidami. Lekko, lecz wielokrotnie, jak gdyby sprawdzając, czy mięso jest odpowiednie do zjedzenia. Po przebudzeniu Howe'owi nie dał spokoju ów powtarzalny ruch dzid, a nade wszystko pewien szczegół. Dzidy ze snu były trochę dziwne, ponieważ ich ostrza były przedziurkowane. „Gdyby tak przypuścić przez nie nitkę” pomyślał podobno Howe i maszyna do szycia była już w zasadzie gotowa. We śnie swoje początki ma mieć też teoria względności Alberta Einsteina. Przyśniło mu się bowiem, gdy był jeszcze chłopcem, że jest świadkiem okrutnej sceny.
Farmer podłączał prąd do ogrodzenia, przy którym stało stado krów. Zwierzęta z potwornym rykiem odskakują nagle od siatki. Młody Einstein, który we śnie stał w pobliżu krów, podszedł do stojącego przy włączniku prądu po drugiej stronie pastwiska farmera. Zapewne, żeby go tam opieprzyć. W trakcie wymiany zdań kwestia oceny moralnej okrutnego czynu zeszła na dalszy plan, bo Einsteina, jak to naukowca, zafrapował pewien szczegół. Jemu wydawało się, że zwierzęta odskoczyły od ogrodzenia jak jeden mąż, choć według słów farmera natomiast nastąpiło to falowo. Farmer zobaczył zatem najwyraźniej coś innego niż Albert, mimo że patrzyli na to samo, tylko że z innego miejsca. To dało początek teorii, której większość z nas nie zrozumie. Sen przyniósł podobno Kartezjuszowi zmysł jego nowej metody naukowej kwestionującej wiarygodność danych zmysłowych. Otóż we śnie Kartezjusz znalazł się w szponach trąby powietrznej, a w dodatku goniły go duchy i miał niepohamowany apetyt na arbuzy.
Wiatr wprawdzie wkrótce osłabł, ale francuski myśliciel nie uniknął dalszych tortur. Schował się przed duchami w domu. Wspomina, tam strzelały iskry, a w dom co chwila waliły pioruny. I wówczas w jakiś niby sposób został przeniesiony do pokoju, w którym w absolutnym spokoju, nielękany przez żadne złe moce, leżał na łóżku, czytając książkę. Nie było tam wprawdzie arbuzów, ale głód przeszedł mu już zupełnie. Nawiasem Kartezjusz doszedł do wniosku, że bohatera pierwszej części snu władze zmysłowe najwyraźniej zawiodły i zbyt panicznie postrzegał otaczającą go rzeczywistość. Podczas równie przerażającego snu August Kekule zobaczył strukturę cząsteczki benzenu. Został mianowicie otoczony przez 15 węży, które ułożyły się tak, jak wiązanie między atomami C6H6. Uczony miał później powiedzieć, że na jawie nikomu nie przyszłaby do głowy tak szalona struktura. W podobny sposób, choć w mniej przerażającym śnie, ślimakowatą strukturę DNA dostrzegł James Watson w postaci pary wijących się słoni.
[10:44] - Jeszcze w temacie tych dzienników snów przypomniał mi się na stronie Radia Paranormalium taki artykuł zatytułowany „Jak stać się geniuszem?”. Bo okazuje się, że prawdopodobnie nie tylko prowadzenie dziennika snu, ale w ogóle prowadzenie pamiętnika pozwala rozwijać u nas takie czy inne zdolności umysłowe. Zacytuję fragment tego artykułu. Badaczka Catherine Cox przestudiowała zapiski 300 geniuszy, światłych umysłów, takich jak Newton, Einstein, Thomas Jefferson i tak dalej i odkryła, że wszyscy obsesyjnie prowadzili dzienniki lub pamiętniki. Badania dowiodły, że tylko 1% ludzi na świecie regularnie prowadzi dzienniki. Badanie ujawniło też, że ten sam 1% prawie zawsze miał jakieś wysokie osiągnięcia i że prawie zawsze te osoby żyły dłużej, niż wynosiła średnia długości życia w ich czasach, miejscu i erze. I tak na przykład Thomas Edison napisał ponad trzy miliony stron notatek. Trzy miliony, słuchajcie, stron notatek, listów i osobistych myśli umieszczonych w setkach dzienników, które tworzył przez całe życie. Wspaniały kosmolog Stephen Hawking ponad 30 lat temu zaraził się chorobą Lou Gehriga, czyli stwardnienie zanikowe boczne. I wówczas dawano mu tylko dwa lata życia.
Hawking jest dziś prawie całkowicie sparaliżowany i porusza się na wózku inwalidzkim. Nie może pisać, mówić, ani nawet poruszać niczym więcej jak tylko palcem. Ale 32 lata po zachorowaniu Hawking jest uznawany za jednego z największych myślicieli na świecie. Ożenił się ponownie kilka lat temu po rozwodzie i nie zwolnił nawet na moment ze swoimi wykładami na temat kosmologii i teorii względności kwantowych. Choć niezdolny, by fizycznie pisać dziennik, Hawking używa komputerów i innych pomocy mechanicznych do stałego zapisywania nie tylko nowych pomysłów i naukowych teorii, ale także swoich własnych wewnętrznych odczuć. Krótko mówiąc, zapisuje na komputerze wszystko, co mu przyjdzie do głowy. I wspomniany Albert Einstein, kiedy był młodym człowiekiem, zabrał młodą kobietę na randkę podczas rejsu. Randka nie wyszła zbyt dobrze. Młoda dama była sfrustrowana, ponieważ Einstein prawie się do niej nie odzywał, za to cały dzień bazgrał coś w swoim małym dzienniku, który wziął ze sobą. Także, jak widać, prowadzenie dziennika, nie tylko dziennika snów, ale pamiętnika jako takiego w ogóle, może dać pewne ciekawe efekty.
Ale może oddam teraz głos komuś innemu. Nie wiem, kto by tutaj chciał coś powiedzieć, bo wiem, że oneironauci sporo materiałów ciekawych przygotowali.
[13:45] - Ja pewnie mogę coś powiedzieć.
[13:45] - Wiesz co, toczy się ciekawa dyskusja na naszym czacie.
[13:48] - Tak, tutaj widzę właśnie, bardzo dużo wpisów się pojawiło i jakieś pytanie do Mariusza tutaj widzę.
[13:55] - Teraz może matki.
[13:57] - Może oddajmy głos.
[13:58] - Właśnie ja się chcę odnieść do tych teorii naukowych, bo ponieważ według artykułów sama tablica Mendelejewa miała powstać przez sen. I tutaj cytując: „Mendelejew miał właśnie sen, podczas którego zobaczył poszukiwany schemat uszeregowania pierwiastków chemicznych. Nie zapamiętał jednak całości, ale tylko pewne jego fragmenty. Po obudzeniu spojrzał na niekompletny zestaw kart przerwanego pasjansa i do głowy przyszedł mu pewien pomysł. Otworzył więc szufladę i wyjął stos białych kart indeksowych. Zaczął je po kolei liczyć, aż dotarł do 63. Na każdej z kart Mendelejew napisał nazwę pierwiastka, jego symbol chemiczny, masę atomową oraz jego właściwości fizyczne i chemiczne. Jego wiedza o pierwiastkach była rzeczywiście imponująca, gdyż skompletował cały zbiór kart, pamiętając o każdym szczególe, odnosząc się do poszczególnego pierwiastka. Po tym przystąpił on do swojego chemicznego pasjansa. Karty z pierwiastkami o podobnych właściwościach układał w wierszach według rosnących mas atomowych”.
I szczerze mówiąc, sny były podstawą do napisania wielu wierszy oraz wielu książek. I to będzie tyle ode mnie.
[15:16] - Chciałem powiedzieć, że słynna powieść Roberta Louisa Stevensona „Dr Jekyll i Mr Hyde” została napisana podczas snu. Czytałem to między innymi w „Potędze podświadomości”. To było opisane, jak ten autor mówił, że wystarczy, że pójdzie spać, a jego umysł wymyśli dla niego nową książkę.
[15:37] - Proszę państwa, jak to przedstawił chociażby kolega Robert, czy o czym mówił dzisiaj Dawid, nie tylko te sny piękne, nie tylko te, które chcielibyśmy pamiętać, ale również koszmary mogą przynieść nam pożytek. Abstrahując zupełnie od kwestii psychologicznej, że świadczą one o pewnych zachodzących w naszej podświadomości procesach, mogą zostać wykorzystane, by rozwiązać swoje problemy, to również koszmary mogą stać się źródłem inspiracji. Bo o doktorze Jekyllu i misterze Hyde, powieści, która rzeczywiście powstała na podstawie snu. Inną powieścią, którą wszyscy znamy, podobnie jak przypadki doktora Jekylla, choć pewnie niewielu z nas czytało, jest „Frankenstein” Mary Shelley, której pewnej nocy przyśnił się, może zacytuję: „blady student bezbożnych nauk, przed którym klęczała zjawa człowieka”. Po tego student ożywił zjawę za pomocą specjalnej maszyny i ten koszmar stał się podstawą powieści i postaci, przerażającej postaci, którą dziś każdy z nas zna i o której każdy słyszał. Przedstawiamy takie przykłady bardzo zaawansowane, przykłady światowe, które każdy z nas zna. Pewnie niewielu z państwa zdaje sobie jednak sprawę również z tego, że w chwili obecnej, jak tutaj sobie siedzimy i rozmawiamy, koszmary senne są wykorzystywane przez jednego z zaradnych naszych rodaków, Polaków do tego, żeby napisać zbiór ciekawych opowiadań grozy. Nie wiem, czy słyszeli państwo o takim zbiorze opowiadań jak „Horror na Roztoczu”. „Horror na Roztoczu” jest, proszę państwa, zbiorem 17 opowiadań, których akcja dzieje się na Lubelszczyźnie, na Roztoczu właśnie w takich miejscach jak Zamość, Hrubieszów, Tomaszów Lubelski. To, co niezwykłe w tym zbiorze opowiadań grozy to fakt, że wszystkie one powstały na bazie snów.
Na bazie snów, koszmarów, które przyśniły się Łukaszowi Kiełbasie na przełomie lat 2013-2014. Łukasz Kiełbasa był często nawiedzany przez koszmary senne. Tutaj trzeba stwierdzić, że modne nazwisko, Łukasz Kiełbasa. W każdym razie W głowie Łukasza pojawił się pomysł, idea, aby takie koszmary przekuć w coś pozywnego, lukratywnego, a nawet coś, co przyniesie mu pieniądze. Łukasz zaczął spisywać swoje koszmary w dzienniku. Po jakimś czasie tych koszmarów zebrało się tak wiele, że zadał sobie pytanie: co dalej? Co z tym zrobić? Wtedy ze swoimi współpracownikami postanowili przekształcić te koszmary, te senne wizje nieprzyjemne w opowiadania grozy i zebrać je w tomiku, który został wydany pod tytułem „Horror na Roztoczu”. Te opowiadania zostały spisane przez polskich mistrzów opowiadań grozy, a oparli się oni na notatkach, które przez lata spisywał Łukasz Kiełbasa na podstawie swoich koszmarów. Co ważne, powstaje druga książka, drugi tom mrocznych opowiadań na podstawie snów Łukasza Kiełbasy.
Do 11 lutego internauci mogli wybrać miejsca, w których będą rozgrywały się te koszmary. Do 11 lutego trwało takie głosowanie.
[19:23] - Już wiem! Rano w Sosnowiec.
[19:26] - Niestety, jak mówiłem, ogranicza się to do Lubelszczyzny. Trzeba przyznać, że to ciekawy pomysł, nie uważają państwo? Promowanie województw, promowanie regionu za pomocą snów i sennych, prawda? Łukasz Kiełbasa nieźle zarobił na tej książce. Pierwszą część można kupić za 17 złotych w Fortebooku. Projekt stworzenia pierwszej części, pierwszego tomiku został wsparty dzięki portalowi Polakpotrafi.pl. Ludziom przypadł do gustu pomysł stworzenia tomiku opowiadań grozy na podstawie koszmarów sennych. Także jak państwo widzą, nie tylko te sny wspaniałe, cudowne, z których chcielibyśmy się nie budzić, ale również nasze koszmary mogą stać się źródłem niezwykłej inspiracji, przynieść nam nawet pieniądze, jeśli odpowiednio je wykorzystamy. Takim ciągiem dalszym tej akcji są również nasze działania. Jako ruch oneironautyczny zachęcaliśmy ludzi do przesyłania nam swoich snów.
Z racji tego uważamy, że sny mogą stanowić obraz niezwykły, ciekawe historie, które są tworzone przez nasz umysł. Dlatego warto je zebrać i wydać. Do tego przygotowujemy się, w tej chwili ilustrujemy „Reportaże ze świata snów”.
[20:56] - Zaznaczamy, że my nie chcemy na tym zarabiać.
[20:59] - Tak, my nie chcemy na tym zarabiać. Ale tak jak opowiadałem, sny mogą stać się źródłem dobrego dochodu, jak w przypadku Łukasza Kiełbasy, Mary Shelley czy Roberta Louisa Stevensona, który „Doktora Jekylla i mistera Hyde” napisał na podstawie swojego snu, swojego koszmaru sennego. Nie tylko powieści XIX-wieczne, również powieści współczesne i nie tylko Polaków jak Łukasz Kiełbasa. Takie powieści jak „Zmierzch”, który chyba wszyscy znamy, nie wszyscy kochamy. Niektórzy uważają, że ta powieść zniszczyła rynek obraz prawdziwego wampira. Prawdą jest jednak, że „Zmierzch” również powstał na podstawie snu. Tutaj przyznaję się bez bicia, że na mojej półce leżą wszystkie cztery tomy powieści Stephanie Meyer. Dostałem je w prezencie od koleżanki, która wybrała się w podróż samolotem na wyspę, a zawsze była głęboko przekonana, że zginie w katastrofie lotniczej. Więc zastanawiając się, co może pozostawić dla mnie, pozostawiła mi te cztery tomy. Przeżyła oczywiście, tomów nie oddam.
Mam je nadal. Proszę państwa, w 2003 roku, w czerwcu Stephanie Meyer miała piękny sen. Już nie koszmar. Piękny sen o wampirach, to brzmi kuriozalnie, ale tak to wygląda. Jeśli ktoś nie rozumie, to zachęcam do tego, żeby sięgnąć po „Zmierzch”. W śnie Stephanie Meyer śniła się młoda para ludzi, którzy leżeli na łące, rozmawiali ze sobą na temat tego, dlaczego ich miłość nie może trwać. Stephanie Meyer na swojej stronie internetowej opisała, iż jedno z nich było zwykłą dziewczyną, natomiast drugie bardzo przystojnym mężczyzną, który na dodatek jest wampirem. Rozmawiali ze sobą o przeszkodach, które stoją na drodze ich szczęścia, na drodze ich związku, o tym, jak są w sobie bardzo zakochani, ale wiedzą, że ich związek nie ma racji bytu. Ten sen spisany w formie powieści, której walory artystyczne są takie, jakie są i można się długo nad nimi sprzeczać, ale fakt faktem stał się bestseler wszech czasów. Do niedawna 17 milionów egzemplarzy na całym świecie, przez wiele tygodni bestseller na liście „New York Timesa”, filmy kinowe, zresztą kinowe hity.
A wszystko to na podstawie snu, który przyśnił się Stephanie Meyer. Dlatego warto swoje sny zapisywać, warto je do nas przesyłać, warto wykorzystać je jako źródło inspiracji, jak to było w przypadku naszego rodaka Łukasza Kiełbasy, którego koszmary senne zebrane w postaci opowiadań — przygotowuję się do wydania drugiego tomu „Horror na Roztoczu. Insomnia” — okazały się wielkim sukcesem. Dlaczego? Na naszym czacie padło pewne pytanie, na które chciałbym odpowiedzieć, bo w każdym razie jest to nawiązanie do tego, o czym dzisiaj powiem. Pytanie jest następujące od użytkownika czata Paranormalium o nicku Curiosity, którego bardzo serdecznie pozdrawiam i cytuję pytanie: „Sny o bardziej lub mniej rewolucyjnych odkryciach technologicznych to rzecz bezsprzeczna. Z całą pewnością wielu naukowców nie przyznało się do tego lub nie było świadomych, że dany pomysł pochodził ze snu. Ale jak oceniłbyś etykę tego zjawiska? Czy powinien być to powód do wstydu? Niby podpatrzony pomysł u kogoś innego, a nie samodzielna praca z dodatkiem weny.
A jeśli nazwiemy to etycznym, to czy zatem nie powinniśmy totalnie zaakceptować tej formy badań technologicznych i oprzeć na snach badania tak, jak opieramy na fiolkach i menzurkach?” Proszę państwa, to natchnienie, jakie dają sny, ta inspiracja, jaką dają sny, nie bierze się z niczego. Nie jest tak, że te pomysły, o których dzisiaj mówili koledzy i o których jeszcze wiele powiemy, jak pomysł Kekule’a co do budowy cząsteczki benzenu, jak pomysł Hoaa, który wymyślił, w jaki sposób igłę zmodyfikować w maszynie do szycia. Wszystkie pomysły wzięły z długiej pracy, świadomej, od poziomu świadomości się rozpoczęły. Oparte to jest na zjawisku indukcji, na psychologicznym zjawisku indukcji. Gdy człowiek, proszę państwa, intensywnie zastanawia się nad czymś, próbuje rozwiązać jakiś problem, to informacje, które są przetwarzane przez jego umysł, są analizowane nie tylko na tym poziomie świadomym, ale również na poziomie nieświadomym. A dostęp do tego nieświadomego poziomu mamy właśnie podczas snu. Ale żeby posiadać pewną bazę, żeby posiadać jakieś źródło, z którego nasza nieświadomość musi czerpać, to jakąś wiedzę na dany temat musimy posiadać. Czegoś musieliśmy się na dany temat dowiedzieć. Musieliśmy rozważać ten temat, zastanawiać się nad tym. Człowiek może obudzić się wprawdzie z gotową odpowiedzią na pytania, nad którymi się zastanawiał, jednak nie jest tak, że ta odpowiedź wzięła się z jakiegoś dziwnego, magicznego miejsca, z jakiejś Kroniki Akaszy.
Nie jest to wytwór nieświadomości zbiorowej, a wytwór nieświadomości indywidualnej danego człowieka. To, że dany pomysł dotyczący chociażby treści, którą ktoś później przekuje na książkę, czy pomysł odnoszący się do technologii, albo pomysł z zakresu nauki, jeśli chodzi o uporządkowanie pierwiastków w postaci tablicy, jak w przypadku Mendelejewa. Te sny nie pojawiły się u tych osób przez przypadek. Ci ludzie zastanawiali się nad tymi rzeczami, myśleli o tym, prowadzili rozważania. Sen, który pojawił się u Mary Shelley, nie był snem, który wziął się z niczego. Był to sen, który pojawił się po opowiadaniach z dreszczykiem, które Mary Shelley słuchała podczas spotkań ze swoimi przyjaciółmi i ze swoim partnerem Percy. Napakowana głowa tymi wszystkimi opowieściami z dreszczykiem doprowadziła do tego niezwykłego pomysłu, jakim był „Frankenstein”. Mendelejew, Kekule, oni wszyscy zastanawiali się nad tym pomysłem długo, głowili się nad tym świadomie. Później ich nieświadomość mogła przekazać im tę informację we śnie z racji tego, że również analizowany był ten pomysł na tym poziomie nieświadomości. Często zachęca się, proszę państwa, do tego, żeby w przypadku, gdy uczymy się na przykład do jakiegoś egzaminu, to żeby zaraz po tym, jak całą tę wiedzę powtórzymy, przeczytamy, żeby położyć się spać.
Z racji tego, że sen nie jest stanem biernym. Nie jest tak, że tam się nic nie dzieje w naszej głowie. Podczas snu informacje są segregowane. Między innymi dopasowane są do wiedzy, którą posiadamy z przeszłości, do schematów, które wypracowaliśmy sobie z przeszłości. Tworzone są powiązania między wiedzą, którą już posiadaliśmy, a wiedzą, którą teraz zdobyliśmy. Dochodzi więc do bardzo wielu procesów, które mogą doprowadzić do niemalże iluminacji, do olśnienia, zjawiska „Ach!” Ale tak jak mówiłem, nie bierze się to z niczego. Musimy pewną wiedzę posiadać, z jakiejś bazy korzystać. Nie wierzę w to, że te idee są gdzieś zapisane, jak chociażby jest to w przypadku Kroniki Akaszy, a my możemy mieć do nich dostęp podczas snu. Podczas snu po prostu analizujemy to wszystko tak, jak analizujemy to za dnia. Ale dzięki temu, że sny są nieskrępowane przez logikę, to dają nam to, czego często brakuje nam za dnia.
Dają nam kreatywność, dają nam odwagę i pomysły naprawdę niezwykłe. Także od ludojada możemy przejść do rewolucji w maszynie do szycia. Także odpowiadając na pytanie, te sny i fakt, że wiele rozwiązań pojawiło się podczas snu, nie są jak najbardziej powodem do wstydu. Jest to po prostu kontynuacja procesów myślowych, które zachodziły za dnia i fakt, że te rozwiązania czy te niezwykłe pomysły przyśniły się konkretnym osobom, nie są wynikiem przypadku, ale również ciężkiej pracy.
[30:05] - To chciałem powiedzieć, bo jako student informatyki szukałem, czy sen wpłynie jakoś na technologię, informatykę, bo teraz wszyscy jesteśmy skomputeryzowani. Znalazłem bardzo ciekawy artykuł. Sen może być świetną koncepcją na grę. Nie czytałem go jeszcze, dopiero przeglądam. To jest właśnie jakoś tam To jest właśnie o Volition chyba. Prześlę link do tego artykułu. Warto przeczytać.
[30:48] - Oczywiście, gdy Robert prześle link do artykułu, będzie on dostępny na naszej stronie www.paranormalium.pl w opisie do tej audycji w archiwum. Widzę, że już jest, dlatego ja skopiuję i oddam głos Dawidowi, który chciał chyba coś dodać. Dawidzie?
[31:08] - Ja chciałem w sumie oddać głos Mariuszowi albo Robertowi à propos snów i gry. Myślę, że któryś z was mógłby powiedzieć o naszym projekcie, bo ja tam za bardzo o nim nie wiem.
[31:19] - Mariusz coś powie na ten temat. Ja mam wiedzę. Mieliśmy projekt gry na podstawie snu. Na razie jest w trakcie realizacji. Nie wiem, czy narazimy inne rzeczy do realizacji. Może go zrealizujemy. Może Mariusz coś powie.
[31:41] - Proszę państwa, Ruch Oneironautyczny prowadzi wiele różnych działań, które też są inspirowane snami. Jednym z pomysłów jest oneironautyczna gra, nad którą swego czasu pracowaliśmy, aczkolwiek zrobiliśmy sobie dużą przerwę. W sumie wierzę, że ta gra mimo wszystko powstanie i kiedy powstanie, damy oczywiście państwu taką informację. Także na chwilę obecną, poza tym, że projekt jest i że nad nim pracujemy, to niewiele mogę powiedzieć. Fakt faktem jest jednak, że nie tylko powieści, odkrycia naukowe, technologie, ale również wiele innych rzeczy mogło powstać dzięki inspiracji, jaką dają nam marzenia senne. Nie wspominaliśmy. Przykładem dobrym będzie właśnie pomysł gry, którego inspiracją również były marzenia senne. Niektóre filmy, proszę państwa, również powstają jako inspirowane snami. Znany reżyser Federico Fellini w swojej własnej autobiografii wyznał, że większość tak naprawdę jego filmów była właśnie inspirowana jego marzeniami sennymi. Cytując jego autobiografię: „Najlepsze pomysły przychodzą do mnie we śnie, wyzwiergają się pod postacią obrazów, a nie słów.
Kiedy się budzę, szybko je rysuję, zanim zbledną i znikną”. Fellini zgadzał się, że sny niosą pewne ukryte przesłanie i na podstawie swoich snów też tworzył niezwykłe filmy, które należą dzisiaj do kinematograficznej światowej klasyki. Podobnie jako inspirowane snami są wskazywane filmy Woody'ego Allena czy Pedra Almodóvara, który często swoim przyjaciołom opowiadał swoje sny. Wśród Polaków mówiłem dzisiaj o Łukaszu Kiełbasie jako o człowieku, który w chwili obecnej, jak siedzimy i rozmawiamy, przygotowuje się do wydania swojej kolejnej książki, tomiku opowiadań, które będą inspirowane koszmarami sennymi samego Łukasza Kiełbasy. Najbardziej znaną osobą, która spisywała swoje sny, jest krytyk literacki Henryk Bereza. Zwróćcie uwagę na rok, w którym pan Bereza spisywał. Niestety zmarł w 2000 roku. W tym czasie zdołał zapisać około 7 tysięcy snów. Swoje sny, proszę państwa, często publikował na łamach literackich pism. Prowadził rubrykę swoją na łamach czasopisma „Twórczość”.
Wydał również książkę pod tytułem „Oniriada”, która była właśnie zbiorem jego marzeń sennych. Najbardziej kuriozalnym i ciekawym pomysłem czy też twierdzeniem na temat tego, w jaki sposób mogą być wykorzystywane sny, pochodzą od naszego rodaka i od człowieka, którego swego czasu próbowałem spotkać, którego próbowałem złapać. Okazało się, że to niemożliwe, ponieważ pan trafił do szpitala psychiatrycznego i było to dość dawno i nie wiemy, gdzie teraz jest. Tak, można się śmiać, proszę państwa, według mnie może jest to niepotwierdzone. Pan, o którym mówię, cierpiał na schizofrenię paranoidalną, co jest widoczne w jego książce. Osoba, o której mówię, to Lech Szewczyk. Lech Szewczyk, gorzowianin podobnie jak ja, to znaczy gorzowianin do czasu. W swojej książce „Tajne służby RP czy mafia?”-
[35:26] - Teraz można powiedzieć tworczanin.
[35:29] - Tworczanin, dokładnie. „Tajne służby RP czy mafia?” W książce, którą czytałem i która zainspirowała mnie do tego, żeby znaleźć pana Lecha Szewczyka, twierdzi Szewczyk, że był wykorzystywany przez tajne służby jeszcze w okresie PRL-u. Podaje tam znane miejsca z miasta Gorzowa, podaje nazwiska ludzi i jak twierdzi, wszystko, co opisuje, działo się naprawdę, a uważa on, że między innymi w stanie transhipnotycznego był przez tajne służby wykorzystywany do popełniania przestępstw. Wiele takich niezwykłych, paranormalnych rzeczy opisuje w swojej książce Lech Szewczyk, twierdząc, że wydarzyły się naprawdę, więc mogę ją polecić słuchaczom Radia Paranormalium. Chociaż książkę dostać już niełatwo. Kiedy dorwałem ją w jednej z bibliotek, pani poinformowała mnie, widocznie też czytając tę książkę, żebym uważał, żeby mi to czasem w głowie nie namieszało. I nie zdziwiłem się, bo Lech Szewczyk oskarżał tutaj prominentnych włodarzy miasta Gorzowa między innymi o to, że uprawiają pedofilskie orgie w podziemiach szkół.
[36:38] - W każdym razie Lech Szewczyk w swojej książce twierdził również między innymi, że tajne służby wykorzystują jego sny. Uważał, że jego sny są monitorowane, a na podstawie jego snów powstają, proszę państwa, uwaga, hollywoodzkie produkcje. Wiele z tych filmów, które oglądaliśmy, stworzonych notabene w fabryce snów, miały pochodzić ze snów samego Lecha Szewczyka, który twierdził, że tajne służby taką umiejętność posiadają. Wszystkie te rewelacje czy też rewolucje Lech Szewczyk opisał w swojej książce „Tajne służby versus mafia”. Żałuję, że nie udało mi się tego człowieka spotkać i z nim porozmawiać, mimo że się starałem. Trafiłem jedynie do jego byłego miejsca pracy, gdzie poinformowano mnie, że pan Szewczyk przebywa w szpitalu psychiatrycznym i to już nie jego żądnią. Nic dziwacznego, nie spotkałem go.
[37:27] - A ja chciałbym też powiedzieć, że może i nie pod wpływem snu, ale pod wpływem idei takiego czegoś jak sen o snach, „Incepcja” chyba, bo też to było, że ktoś sobie pomyślał właśnie o snach i o tym, czy można ze snu. I wtedy powstał właśnie film.
[37:48] - Ja tutaj sobie poszukałem troszeczkę przed audycją różnych ciekawych informacji na temat wynalazków podyktowanych we śnie i jeden z wynalazków związanych z drukiem został wynaleziony dzięki snu właśnie. William Blake, angielski pisarz, poeta, rytownik, malarz, drukarz i mistyk oraz prekursor romantyzmu, znany między innymi z licznych dzieł, w których przedstawiał swoje wizje senne. W okolicach roku 1788 popadł w tarapaty finansowe i ledwo wiązał koniec z końcem. Zadłużony był po uszy. Nie ustawał jednak w pracach nad swoimi dziełami. Przygotowywał do publikacji między innymi tomik wierszy pod tytułem „Songs of Innocence”, czyli „Pieśni niewinności”. Tworzył też do swoich wierszy ilustracje. W przerwach między tymi aktywnościami dużo medytował, a z uwagi na problemy finansowe zastanawiał się nad wydaniem tomiku na własną rękę, tylko nie bardzo wiedział, jak się do tego zabrać i jak zrobić to po jak najmniejszych kosztach. I wtedy pewnej nocy miał sen, w którym widział swoje dzieło, a oprócz niego swojego ucznia i brata. Dzieło, uczeń i brat po pewnym czasie połączyli się w jedno.
I to właśnie po tym śnie William Blake postanowił rozpocząć eksperymenty z nową techniką, która pozwalała na łączenie tekstu z ilustracjami. Tak powstał znany później druk iluminowany, czyli wynalazek, który pozwolił ostatecznie Blake'owi wyjść z długów. Jest jeszcze takie dzieło literackie, dosyć znane, którego okoliczności wskazują na to, że również powstało we śnie. „Kubla Khan” Samuela Taylora Coleridge'a. Równie dużo jak o samym tym utworze mówi się również o okolicznościach, w jakich on powstał. Coleridge stworzył jakieś 200 wersów „Kubla Khana” w czasie opiumowego snu, a spisywał je z pamięci tuż po przebudzeniu. Inspiracją była książka, którą czytał przed zaśnięciem, zatytułowana „ purchas i jego pielgrzymka”. Niestety wiersz wydany w 1816 roku, powstały w 1797, jest spisany tylko częściowo i tylko w częściowej formie przetrwał, ponieważ podczas gdy Samuel Taylor Coleridge spisywał ten wiersz, nagle ni z gruchy ni z pietruchy nawiedził go nieoczekiwany, nieproszony gość. No i niestety gość ponad godzinę czasu zajął temu poecie jakimiś takimi pierdołami, mówiąc kolokwialnie. Tak że niestety wielki poeta Samuel Taylor Coleridge zdążył przez ten czas zapomnieć resztę tego wiersza.
A szkoda, bo sądząc po tłumaczeniach, jakie można znaleźć w internecie, jest kilka polskich wersji. Wiersz naprawdę przedstawia bardzo duże walory artystyczne, a raczej fragment wiersza, który przetrwał do naszych czasów.
[41:12] - Sztuka oniryczna jest bardzo powszechna. Wiele inspiracji, naprawdę bardzo wiele powstało w snach. Znawcy sztuki traktują nawet to jako osobną dziedzinę, tak zwany dream art. Jak już wcześniej mówiłem, to wszystko się zaczęło bardzo dawno temu, bo pierwsze odniesienia do snów w sztuce są tak dawne, jak sama literatura, w której istnieją nawiązania do snów. Historia Gilgamesza, Biblia, Iliada wszystkie opisują marzenia senne głównych postaci i znaczenia tych marzeń. Jednak sny jako sztuka bez oprawki historycznej czy powieściowej, rozwinęło się to później, choć nie sposób się dowiedzieć dokładnie, kiedy i jak wiele z przednich prac, które zaginęły w całej historii, było inspirowanych snami. Bo po niektórych to nie widać na pierwszy rzut oka. To nie jest powiedziane wprost, ale motywy senne pojawiają się już w komediach W europejskiej literaturze to romantyzm podkreślił wartość emocji i inspiracji, więc to, co irracjonalne, związane z przeżyciami wewnętrznymi także pojawiało się głównie tam. I te wizje, obojętnie czy płynące ze snów, czy od urodzenia, służyły jako przejaw potencjału zdolności artystycznych. Na przykład wielka improwizacja w „Dziadach” Adama Mickiewicza.
Oniryzm często ogarnia całą kompozycję dzieła, a zwłaszcza konstrukcję bohatera, jego relacje ze światem realnym i duchowym. Tak naprawdę termin oniryzm w odniesieniu do sztuki pojawił się w XX wieku na skutek dokonań surrealistów, dla których twórczość, tendencje oniryczne były najbardziej charakterystyczne. Tendencje oniryczne zostały dostrzeżone i rozpropagowane w latach 60. wraz z ówczesną modą. Wszyscy wiemy na co. Ludzie bardzo dużo śnili nie tylko podczas snu. Epitet oniryczny jest najczęściej używany do scharakteryzowania technik artystycznych, a nie całościowych idei oniryzmu. W późniejszych XIX i na początku XX wieku symbolizm i ekspresjonizm wprowadził obrazy marzeń sennych do sztuki wizualnej. Ekspresjonizm to styl, który powstał właśnie na bazie snów. Wróćmy do literatury.
Bardzo dużo znanych dzieł literackich powstało na bazie snów. „W poszukiwaniu nieznanego” Lovecrafta. W ogóle cała mitologia Cthulhu powstała. Każdy, kto słuchał Metallici czy choćby Słonia, zna chociażby tytuły książek Lovecrafta, a jego mitologia powstała na bazie jego koszmarów. Tutaj z literatury mogę wymienić wymienionego już wcześniej przez Mariusza „Frankensteina” Mary Shelley. I książkę, którą wszyscy znają, chociażby z cytatów z „Blade’a” „Draculę” Brama Stokera. To też bardzo znany tytuł i też Bram Stoker i jego najbliżsi twierdzili, że zainspirował go koszmar. Co jeszcze? Komiksy. Dużo komiksów.
Jim Darling, „Psychonaut”. Miałem gdzieś notatki, z pamięci nie będę wymieniał. Tu zakończę swoją wypowiedź.
[45:41] - Mieliśmy niestety przez chwilę spore problemy z połączeniem. Urwało się połączenie na antenie Radia Paranormalium, ale połączenie na Skype cały czas jakimś dziwnym cudem działało, choć też z problemami. Dlatego całe szczęście, że cała audycja jest rejestrowana przeze mnie na kilku programach, więc zapis tak czy siak będzie dostępny w całości. Przypomnę przy tej okazji, przy tej chwili ciszy, że audycja „Świadomy sen. Nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również pisać na naszym Radiowym Gadugadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu. Można również wysyłać komentarze na nasz numer komunikatora SMS-owego 517 986 778.
Tutaj widzę, że na czacie Radia Paranormalium rozwinęła się długa dyskusja. Mordek81 pisze: „Mam wrażenie osobiście po swoich doświadczeniach, że świadomy sen, znaczy ogólnie sen odbywa się w pewnym sensie bez związku ze świadomością, tak jakby odbywał się niezależnie. Czyli wychodziłoby na to, że jest czymś w rodzaju czynności fizjologicznej lub kosmetycznej lub regeneracyjnej mózgu. I chyba dlatego można dokonywać projekcji snu, zachowując świadomość tak, jakby była ona niezależna. Co o tym sądzicie?” Może oddajmy głos Mariuszowi.
[47:48] - Koncepcja snu świadomego opiera się na twierdzeniu, że jesteśmy w stanie podczas wejścia w marzenie senne najczęściej w fazie REM zachowywać naszą świadomość. Nie do końca rozumiem, co tutaj słuchacz ma na myśli, mówiąc o tym, że ta świadomość byłaby czymś odrębnym, a świadomy sen jedynie czymś w rodzaju fizjologicznego zjawiska przypominającego wręcz czynność kosmetyczną dla mózgu. Świadomy sen jest tak naprawdę czymś w pełni świadomie wywoływanym i kontrolowanym przez daną osobę, także znacząco różni się od zjawisk Czysto fizjologicznych, które byłyby przez nas niekontrolowane i pojawiałyby się spontanicznie. Gdyby było inaczej, gdybyśmy nie mieli wpływu na pojawianie się tego zjawiska i później na kontrolę tego, co dzieje się w świecie marzeń sennych, to wszystkie te techniki czy sposoby na osiąganie LDI, które są opisywane, byłyby zupełnie niepotrzebne i zupełnie od czapy męczylibyśmy ludzi. A fakt, że mamy świadomy, kontrolowany wpływ na to, co się dzieje i na pojawianie się tych snów, był udowadniany naukowo, o czym niejednokrotnie na antenie Radia Paranormalium również mówiliśmy. Korzystając z tego, że rzeczywiście na czacie wybuchła niezwykła dyskusja, chciałbym zachęcić kolegów, którzy też są dzisiaj ze mną na antenie, do zastanowienia się nad pewną kwestią. Bo jesteśmy na antenie Radia Paranormalium, staramy się patrzeć szeroko. Jeden ze słuchaczy o nicku Chi violent Piotr zapytał o bardzo ważną kwestię, o kwestię, którą ja właściwie tylko zdołem, a być może nie powinienem i powinniśmy ją rozwinąć i powinniśmy się nad tym głęboko zastanowić. Ja mam swoją opinię na ten temat, ale jestem ciekaw opinii innych. Zapytał mianowicie, czy te wszystkie inspiracje, o których dzisiaj mówimy, czy te pomysły, obrazy, które się pojawiają, czy rzeczywiście były one tylko i wyłącznie wytworem indywidualnej nieświadomości danej osoby, która śpi, czy też mogą pochodzić na przykład od wyższych bytów, czy mogą być przekazywane przez wyższe byty, czy mogą pochodzić z jakiegoś innego miejsca.
Tutaj należy powiedzieć, że istnieje wiele teorii dotyczących tego, skąd mogą pochodzić te inspiracje, które pojawiają się w świecie snu i rozwiązywania pomysłów. Pewnie znacie również wiele innych koncepcji na ten temat. Dlatego pytam i chciałbym tę kwestię rozwinąć, bo to też jest ważne. Odnosi się też do wcześniejszego pytania o to, czy ktoś te rozwiązania podsuwa, skąd one się tak naprawdę biorą. Proszę państwa, Władimir Iwanowicz Wierucki wymyślił pojęcie noosfery. Noosfera, czyli takie informacyjne pole wszechświata, można powiedzieć pole wszechznajomości. Przypomina Kroniki Akaszy z racji tego, że miały być tam zapisane wszystkie informacje, całe informacje, które były tworzone od początków wszechświata i wedle poglądów tego Wieruckiego podczas snu możemy mieć dostęp do tego pola informacji do tej noosfery. Byłoby to więc coś porównywalnego z nieświadomością zbiorową. O nieświadomości zbiorowej pisał zaś Jung. Twierdził, że w snach pojawiają się pewne wspólne dla wszystkich symbole, archetypy.
Fakt, że śnią nam się te same archetypy, miałby świadczyć, że sny nie są wytworem tylko i wyłącznie naszej indywidualnej nieświadomości, ale pewnej nieświadomości kolektywnej, nieświadomości zbiorowej. Miałby być zbiorem pewnych myśli i idei wytworzonych przez zbiorowość, przez ludzkość. I w związku z tym też te inspiracje, o których dzisiaj mówimy i rozwiązania mogłyby pochodzić nie tylko i wyłącznie z umysłu tego badacza, który się nad tym zastanawiał, czy tego pisarza, który wpadł na pomysł napisania powieści o pięknych wampirach, czy też o brzydkim Frankensteinie, ale miałyby pochodzić z pewnej puli, zbioru pomysłów i idei, czyli jak byśmy to nazwali z noosfery, Kroniki Akaszy, czy też zbiorowej nieświadomości. Jak panowie uważacie, czy rzeczywiście moglibyśmy mieć dostęp do jakiegoś takiego miejsca, pola informacji, czy też moglibyśmy dostawać te rozwiązania, pomysły od jakichś wyższych bytów? Żeby zaspokoić tutaj ciekawość naszych słuchaczy, w tym o nicku Chi violent Piotr.
[52:49] - Sny od wieków są mistyczne, bo są tylko nasze. Nikt tam nie udowodni prorokowi, że mu się to naprawdę nie przyśniło. Poza tym w snach robimy rzeczy, które nie są możliwe na jawie. I to było niezwykłe, bo to było niewytłumaczalne. Teraz, gdy są elektrokardiogramy i tak dalej, myślę, że wiara w moc snu już nie ma takiej mocy, ale dalej ją ma, ponieważ to jest zapisane w naszą kulturę. Wiele dzieł literackich, które zresztą tutaj omawiamy, jest opartych na śnie. Idąc tym tropem-
[53:39] - Przepraszam bardzo za tę reakcję Roberta przed chwilą. Jestem odpowiedzialny ja, bo tutaj się na czacie ustawiają już w kolejce, kto ma który mówić, kto po kim. Kolejka się ustawia normalnie jak za srajtaśmą w PRL-u. Ale Dawidzie kontynuuj.
[53:59] - No tak, nasza podświadomość jest uwarunkowana tym, co widzimy, słyszymy i tak dalej. Skoro oglądamy filmy, które opowiadają o snach, które są bazowane na snach i czytamy takie wiersze, książki, widzimy obrazy, to to do nas trafia. Nawet nie wiemy, ile dzieł, choćby lakonicznie o tym opowiada. I jak wiemy, podświadomość wychwytuje te informacje, choć my tego nie widzimy i potem w naszych snach je dubluje. I stąd może też przyjść takie wrażenie, że wiele ludzi ma ten sam sen. Wiele ludzi widzi ten sam sen. Przecież wielu ludzi na jawie widziało to samo, przeżyło to samo. „Kurde, też tak mam”. Każdy chyba powiedział to zdanie w życiu: „Też tak mam”. Ile osób na świecie sprawdza dwa razy godzinę, bo za pierwszym razem jej nie zobaczyła?
Na tej samej zasadzie według mnie działają te niby wspólne sny. Przeżywamy to samo, śnimy o tym samym. Proste.
[55:11] - Jeśli chodzi o ezoteryczne teorie, takie różne, dotyczące inspiracji snów, to ja w książce Bruce'a Moena „Produkty do rzuca po śmierci” przeczytałem o tym stylu wspaniałych pomysłów, gdzie pojawia się pytanie, a na siatce specjalnej tego, o co pytaliśmy. To jest jedna z tych teorii, która tu została opowiedziana. Moen chciał zobaczyć wzór dosłownego skalpela i otrzymał projekt tego skalpela, a że nie był mu potrzebny, to go zgruchtał.
[55:53] - Pozwolę sobie włączyć, bo swego czasu jestem autorem tego zdania, przynajmniej przypisuję sobie autorstwo. Chyba że okazuje się, że powiedział to ktoś inny, a ja to tylko ukradłem, ponieważ wiele rzeczy zostaje w naszej podświadomości zapisanych, a później możemy na to wpadać i stwierdzić, że coś fajnego wymyśliliśmy. A kto wie, może korzystam z jakiegoś zbioru pól kolektywnych idei, jakiejś nieświadomości zbiorowej, jak w przypadku dzisiaj wymienianej kliniki Akaszy czy pola informacyjnego Wiernickiego. W każdym razie często ukułem taki termin „płodnego miejsca” na niczyjej wyspę snu. Miejsca, które ja uwielbiam, a które pojawia się zwykle w okolicach zbliżania się weekendu, kiedy nie muszę wstawać rano i wybuduję się z łóżka, czasem nie mając zielonego pojęcia, czy już jest lepiej czy już nie. I wtedy wpadają mi tu głowy różne fajne pomysły i idee. Dlaczego o tym mówię? Otóż kolejna rzecz, która została poruszona na czacie Radia Paranormalium przez słuchacza o nicku Neolog. Neolog stwierdził, że u niego takie pomysły, najlepsze inspiracje, idee pojawiają się nie we śnie, ale we wczesnych godzinach porannych, kiedy się budzi. Proszę państwa, wiele z tych pomysłów, wiele z tych inspiracji, które dzisiaj zostało wymienionych, tyczyło się sławnych odkryć, wynalazków, książek.
Nie pojawiło się to tak naprawdę w samych snach. Przynajmniej nie tak to by wyglądało na podstawie tych danych, które posiadamy, ale pojawiło się w stanie takiego właśnie półsnu, czyli w tej krainie, którą nazwałem niezwykle płodnym miejscem pomiędzy snem a jawą. Niektóre z tych pomysłów, o których była dzisiaj mowa, pojawiały się tak naprawdę w stanie hipnagogicznym albo w stanie hipnapompicznym. Żeby wyjaśnić, stan hipnagogiczny, czyli ten stan, który pojawia się jeszcze przed zaśnięciem, jeszcze przed fazą NREM. Stan hipnapompiczny zaś to ten, w którym znajdujemy się tuż przed całkowitym przebudzeniem. Kakule, o którym dzisiaj była mowa, który odkrył strukturę cząsteczki węzłem na podstawie swojego snu, opisywał ten sen, właściwie to odkrycie, pisząc, że miało miejsce, gdy siedział na krześle przy kominku i znalazł się w stanie takiego półsnu, kiedy atomy zaczęły harcować mu przed oczami, kiedy zaczęły się łączyć w różnorodne kształty, długie szeregi przypominające węże. Jeden z tych węży chwycił swój ogon, ślizgawicz okręcił się przed jego oczyma. Wtedy wybudził się szybko i stwierdził, że jest to rozwiązanie jego pytania dotyczącego tego, jak ta struktura miałaby wyglądać. W każdym razie opis tego stanu, w którym znalazł się Kakule, dużo lepiej pasowałby do stanu hipnagogicznego jeszcze przed zasypianiem niż do stanu snu samego w sobie. Nie wiem, jak panowie uważacie, jeszcze odnosząc się do tej rozmowy, skąd miałyby te inspiracje pochodzić i pomysły.
Czy rzeczywiście są tylko i wyłącznie wytworem indywidualnego umysłu, czy też umysłu, którego moglibyśmy nazwać zbiorowym, kolektywnym, czy też pochodziłyby z jakiegoś miejsca, pola informacyjnego? I czy rzeczywiście też takie stany niekoniecznie związane ze snem, ale z pogranicza snu i jawy, jak stany hipnagogiczne, mogą stanowić dla nas źródło inspiracji?
[59:45] - Prawda jak zwykle leży pośrodku. Czy istnieje nad nami jakaś magiczna bariera, która łączy nasze umysły? Wątpię. Ale czy jakoś podświadomie łączymy ze sobą informacje i dzielimy się nimi? Bardzo prawdopodobne. W końcu na właśnie tej teorii powstał mentalizm czy NLP, na podświadomych sygnałach. A co, jeśli nie przekazujemy nimi tylko prostych emocji? Jeśli przekazujemy nimi złożone myśli, nawet o tym nie wiedząc? A w śnie wszystko, co wychwyci nasza podświadomość, jest kumulowane i zbijane w kupę, która daje nam obraz, dźwięk, a czasem także inne zmysły. Warto się nad tym zastanowić.
[01:00:34] - Ja jeszcze nie wyraziłem swojego zdania. Zapytałem cię-
[01:00:39] - Ale jeden mówi, bo jak będą wszyscy mówić jednocześnie, to Skype będzie nas miksował i wyjdzie z tego jedna papka. Mariusz?
[01:00:50] - Ja pozwolę sobie tylko szybko, bo zapytałem kolegów, co na ten temat sądzą. Sam się nie wypowiedziałem. Ktoś mógłby pomyśleć, że taką sferę jakąś wieszczę, jak pole informacyjne Wiernickiego. Otóż nie. Faktem jest, tak jak zauważył Jung, że niektóre nasze sny są do siebie bardzo podobne czy też zawierają bardzo podobne elementy. Takie elementy znaczące, które Jung nazwał archetypami. Według mnie biorą się one z tego, że my jesteśmy podobni, nasze mózgi są podobne, nasze doświadczenia jako przedstawicieli tego samego gatunku. W związku z tym mamy również sny składające się z podobnych elementów. Tym bardziej przynależność do tej samej kultury sprawia, że istnieją pewne wzorce. Istnieją pewne elementy archetypiczne, czyli właściwe dla wszystkich, którzy w tym samym kręgu kulturowym się znajdują i są one również częścią naszych snów i są przez nasze sny powtarzane.
Można by je nazwać wielkimi mitami ludzkości. Także to podobieństwo i przynależność do tego samego kręgu kulturowego i do tego samego gatunku również sprawiają, że nasze sny są tak podobne. Nie sądzę, że wynika to z faktu, iż posiadamy jakąś zbiorową nieświadomość, że moglibyśmy korzystać wszyscy z jakiegoś jednego zbioru idei, worka idei, jakim byłaby Kronika Akaszy czy pole informacyjne, o którym była dzisiaj mowa. Oddaję głos.
[01:02:30] - Ja nie wiem, czy mnie było słychać przed chwilą, bo tam było coś, że puka i zagłusza mnie. Jeśli nie było słychać, to ja prześlę link do jednego z rozdziałów tej książki, bo ta książka jest też dostępna w internecie, razem z oznaczeniem, od którego trzeba czytać. Prześlę to na Facebooka i na Skype'a.
[01:02:55] - Ktoś tutaj jeszcze chyba chciał coś powiedzieć, a się wyciszył.
[01:03:01] - Tak, to ja. Ja bym chciał powiedzieć ogólnie o możliwości kontaktów ludzi z wyższymi bytami. Wiele, jakby to nazwać, wiele cywilizacji parało się takimi rzeczami jak wywoływanie duchów lub rozmowa ze zmarłymi. W książce „Odwiedziny z zaświatów” dr Raymond Moody opisał to dokładnie pod kątem naukowym i stwierdził, że jest to fakt. I mam taką teorię, że można podczas snów kontaktować się z nimi. Nie jest to może świadomy sen, ale coś głębszego. Świadomy sen może być furtką, przez którą można przejść i wyjść z ciała, żeby skontaktować się przykładowo ze zmarłą babcią lub ojcem.
[01:03:52] - Teraz mówisz o OOBE.
[01:03:55] - Tak, mówię teraz ogólnie o świadomym śnie, który jest tunelem, tak jakby do OOBE i do kontaktu z innymi ludźmi.
[01:04:03] - W sumie według nas, według nauki to byłoby LD.
[01:04:11] - Tak, tylko że w LD więcej poświęcamy swojej podświadomości w świadomym śnie, a w wychodzeniu z ciała więcej poświęcamy tej ogólnej puli, jak nazwał Mariusz Kronikę Akaszy.
[01:04:29] - Proszę państwa, mieliśmy dzisiaj wiele różnych przykładów technologii, odkryć naukowych, filmów, książek, powieści, opowiadań, projektów, które nawet w chwili obecnej są realizowane w Polsce. Wspominaliśmy o szaleństwach Lecha Szewczyka, gorzowianina, którego niestety nie spotkałem, mimo że bardzo chciałem. Nie wspomnieliśmy o tych przykładach, które ja uwielbiam. Mianowicie niewiele powiedzieliśmy o muzyce. Prawdopodobnie było to wspominane. Jest w każdym razie jeden utwór, który mogę spokojnie nazwać swoim ukochanym, którego często słuchałem i do którego link w wykonaniu polskiego kompozytora na pewno prześlę Markowi z ogromną prośbą, żeby umieścił w archiwum Radia Paranormalium. Jest to przykład chyba najbardziej znanego utworu, który był inspirowany snem. Mowa oczywiście o sonacie diabelskiej Giuseppe Tartiniego. Giuseppe Tartini, kompozytor XVII-wieczny, stworzył siódmą sonatę pod tytułem „Snu”, który opowiedział Józefowi d'Alembert, który był ówczesnym astronomem, człowiekiem o opinii nieposzlakowanej. Dlatego możemy być pewni, że przekazał nam dokładnie to, co powiedział mu Tartini.
A historię Tartiniego o swoim śnie znamy właśnie od d'Alemberta. Jak to wyglądało? Otóż według Tartiniego, zacytuję: „Pewnej nocy w 1713 roku przyśnił mi się diabeł stojący w nogach łóżka, który w zamian za duszę zaproponował mi swoje usługi. Wyzwałem go na muzyczny pojedynek. Diabeł wziął w ręce skrzypce i zagrał sonatę tak piękną i wykonaną z takim mistrzostwem i uczuciem, jakiego nigdy w życiu nie słyszałem. Silne wzruszenie towarzyszące słuchaniu muzyki spowodowało, że obudziłem się, pochwyciłem skrzypce i próbowałem powtórzyć usłyszany we śnie utwór. Niestety udało mi się uzyskać tylko namiastkę tego, co grał diabeł. Napisaną wtedy kompozycję nazwałem Diabelską Sonatą”. Podobno Tartini, nie mogąc odtworzyć Dokładnie tego, co słyszał we śnie, nie mogąc odtworzyć sonaty granej przez samego diabła, chciał połamać skrzypce i rozstać się z muzyką. Na szczęście tego nie zrobił.
Powstała trzyczęściowa sonata, którą uwielbiam. „Sonata z trylem diabelskim”. Kto z państwa nie słyszał, bardzo gorąco zachęcam. Historia powstania „Sonaty z diabelskim trylem” została również zekranizowana. Powstał film, do którego obejrzenia również zachęcam. Kto nie słyszał „Sonata z trylem diabelskim” jako dzieło powstałe na podstawie inspiracji, którą niosą sny, powinien. Link jak najbardziej prześlę. W trzeciej części trzyczęściowej sonaty znajdą państwo bardzo trudne wykonanie, w którym pojawia się właśnie to, co nazywamy diabelskim trylem. Dla tych, którzy wolą coś współczesnego, niech będzie „Yesterday” Beatlesów, które powstało na podstawie snu Paula McCartneya, który akurat spędzał noc w salonie domu swojej londyńskiej rodziny i kiedy nad ranem obudził się z powodu swojego własnego snu, słyszał melodię. Melodię, która tak bardzo mu się spodobała, że stała się właśnie motywem przewodnim piosenki „Yesterday”.
Tutaj również możemy mówić o wpływie stanu, tego płodnego stanu między snem a jawą. Stanu, który możemy nazwać stanem hipnapampicznym, czyli właśnie tym pomiędzy snem a przebudzeniem się rano. Dla tych, którzy szukają inspiracji muzycznych jeszcze świeższych zespół Radiohead i „The Pyramid Song”. Tutaj nie sam utwór, ale klip do tego utworu muzycznego powstał na bazie snu, który wokalista zespołu Thom Yorke opowiedział Shane'owi, który jest odpowiedzialny za tworzenie klipów do muzyki Radiohead. Także nie tylko filmy, nie tylko odkrycia naukowe, technologiczne, powieści, ale również muzyka z moją ukochaną i chyba najbardziej znaną „Sonatą z trylem diabelskim”.
[01:09:08] - Ja tutaj jeszcze podam jako ciekawostkę taki wynalazek, z którego wszyscy internauci przynajmniej raz w życiu korzystali. Wynalazek, który nas wszystkich regularnie śledzi i inwigiluje. Wyszukiwarka Google. 9 kwietnia 2012 roku magazyn „Fortune” wydrukował historię, artykuł o tym, jak Larry Page i Sergey Brin wpadli na pomysł ściągnięcia całego internetu na komputery. Otóż okazuje się, że Larry Page śnił o tym pewnej nocy, gdy miał 23 lata. Tutaj jest cytat z wypowiedzi Page'a: „Spędziłem środek tej nocy, obmyślając szczegóły i przekonując się do tego, że to może faktycznie działać”. Tak więc wyszukiwarka Google, która nas regularnie śledzi i dopasowuje reklamy do naszych potrzeb, również jest efektem snu.
[01:10:22] - Kochamy Google.
[01:10:23] - Wszyscy kochamy Google. Tutaj jeszcze z różnych ciekawych wynalazków mam wypisane. Sen, który doprowadził śniącego do zdobycia Nagrody Nobla. Otto Loewi pochodzący z Niemiec fizjolog jest laureatem Nagrody Nobla z dziedziny medycyny w 1936 roku za swoją pracę poświęconą transmisji chemicznej impulsów nerwowych. Z tego, co tutaj można wyczytać na stronach internetowych o snach, to również jest produkt wizji sennej. Ja nie będę tego teraz tłumaczył w locie, bo mogę coś pokręcić, ale tak tylko sygnalizuję. Jeżeli ktoś będzie zainteresowany, to oczywiście link do tego tekstu będzie umieszczony w archiwum Radia Paranormalium w opisie tej audycji. Z ciekawszych jeszcze przykładów można wymienić choćby sen Abrahama Lincolna, prezydenta Stanów Zjednoczonych, który wyśnił swoją własną śmierć. Scenę swojego własnego zabójstwa w teatrze. Przypomnę, że został zastrzelony przez Johna Wilkesa Bootha.
Dokładnie to samo śniło mu się w jednym ze snów. Tutaj także Jack Nicklaus odkrył dzięki snom nowy ruch golfowy. Nie bardzo wiem, jak to. Nie znam się na tematyce golfowej, dlatego nie wiem. Może pokręciłem. Może chodzi o jakąś inną nazwę. Jakąś nową sztuczkę golfową wynalazł właśnie we śnie w 1964 roku. Jack Nicklaus był dosyć znanym golfistą. Tutaj jeszcze jest wymieniony Srinivasa Ramanujan, matematyczny geniusz. Śniący geniusz.
O Boże, nie będę tutaj tego tłumaczył. Wzory matematyczne nie są moją mocną stroną. Są tutaj również wymienione pewne odkrycia, pewne sny związane z odkryciami skamielin różnych zwierząt, o których do tej pory nie było jeszcze wiadomo. Także link do tego artykułu będzie Umieszczony w archiwum Radia Paranormalium w opisie tej audycji. Przepraszam za takie dukanie, ale znalazłem to tuż przed dzisiejszą audycją i nie bardzo miałem niestety czas przygotować jakieś polskie tłumaczenie. Również jedno ze swoich dzieł ze snu spisał Stephen King. To jest tutaj również opisane. Panowie, może ktoś ma jeszcze jakieś informacje na temat dzieła sztuki czy też jakiegoś wynalazku?
[01:13:44] - Po przerwie coś się narodzimy, żeby tutaj nie męczyć słuchaczy, bo to jest troszkę monotonne.
[01:13:51] - Proszę państwa, w takim razie proponowałbym przejść do clou, do tego, w jaki sposób cała wiedza na temat inspiracji, które niosą sny, może zostać wykorzystana przez nas samych i przez każdego ze słuchaczy dzisiejszej i kolejnych audycji Radia Paranormalium. Czyli praktyka. Jeśli chodzi o praktykę, jeśli chodzi o to, jak to działa, to myślę, że Otto Levi, o którym mówił dzisiaj też Marek Sęk "Ivellios", jest ciekawym przykładem. Z racji tego, że prawie stracilibyśmy ten niezwykły eksperyment, który doprowadził Otto Leviego do Nagrody Nobla. Eksperyment z nogą żaby, który być może niewielu z nas już pamięta, kojarzy, choć ja jeszcze z lekcji biologii pamiętam eksperyment dotyczący chemicznej transmisji impulsów nerwowych. Pierwszy sen, który przyśnił się Otto Leviemu i który dotyczył tego niezwykłego eksperymentu, sposobu, w jaki mógłby zostać przeprowadzony, prawie został niewykorzystany z racji tego, że kiedy Levi przyśnił mu się ten sen, zapisał go na kartce, ale kiedy obudził się później rano, to nie był w stanie tych bazgrołów odczytać. I tak, proszę państwa, straciliśmy prawie wielkie odkrycie dotyczące chemicznej transmisji impulsów nerwowych. Na szczęście już kolejnej nocy Leviemu znowu przyśnił się ten sen i dzięki temu mógł go już zapisać w sposób poprawny, tak jak by należało. Jeśli więc chodzi o inspirację, jaką niosą nam sny, to ze względów czysto praktycznych zachęcam państwa do tego, żeby przyłożyć się do pisania, ćwiczyć pisanie w nocy, ewentualnie żeby nagrywać sobie swoje sny. A teraz w jaki sposób wykorzystać, proszę państwa, sny jako źródło inspiracji?
Jak wykorzystać to natchnienie, które płynie z krainy Morfeusza, czy też z tej niezwykłej, płodnej krainy między snem a jawą? Oczywiście chodzi mi tutaj o inkubację snów. Przez inkubację snów rozumiem taką technikę, która pozwala nam na wywoływanie snów o określonej treści. W starożytności, proszę państwa, aby wywołać określony sen, ludzie kładli się na przykład w świątyniach wybranego boga i tam spędzali noc, aż przyśnił im się jakiś pożądany sen, który przyniesie rozwiązanie ich pytań. My oczywiście nie musimy szukać świątyń żadnych wybranych bogów danej dziedziny. Inkubacja snów wygląda dziś może zupełnie inaczej. Na pewno wielu z kolegów, którzy biorą udział w audycji, zna moje sposoby na inkubację snu, jak również sposoby pewnego psychologa z Uniwersytetu Harvarda. Być może ktoś tutaj jeszcze z panów obecnych w audycji chciałby powiedzieć, w jaki sposób możemy inkubować nasze sny, czyli w jaki sposób wywołać sny o określonej tematyce w momencie, kiedy szukamy jakiegoś natchnienia na powieść, głowimy się nad rozwiązaniem jakiegoś problemu i chcielibyśmy mieć sen tego dotyczący, sen o tej niezwykłej, określonej tematyce. W jaki sposób taki sen możemy wywołać, czyli te sny zainkubować, panowie?
[01:17:28] - Po pierwsze, jak chcemy wywołać cokolwiek związanego ze snem czy świadomością, to najważniejsza jest afirmacja. Podświadomość musi wiedzieć, że nasza świadomość tego chce i trzeba jej to przekazać jak najprostszymi słowami i trzeba to powtórzyć wielokrotnie. Na tym to polega. Po drugie, można dać podświadomości namiastkę tego, co chcemy widzieć w śnie. Chcę się bić z prostytutką w kisielu. Robię kisiel, maczam w nim rękę, powtarzając, że chcę się bić w śnie z prostytutką w kisielu.
[01:18:07] - A mnie interesuje, w jaki sposób można się wprowadzić w taki sen, żeby wywołać u siebie coś takiego, żeby w śnie pojawił się jakiś ciekawy wynalazek, który zmieni życie nasze albo innych ludzi. Czy to jest w ogóle możliwe?
[01:18:24] - Ja bym chciał powiedzieć jeszcze co do tamtego, że znalazłem artykuł w tygodniku „Przegląd” „Sen jako inspiracja”. Też go podeślę. A jeśli chodzi o inkubację snów, to też chciałbym zaznaczyć, że ta technika AEGIS, o której Teju czasami wałkuje, że może pomóc w osiągnięciu świadomego snu, ale też można jej chyba użyć też u inspiracji, bo zamiast nagrać „To jest sen, właśnie śpisz” można nagrać, żeby zacząć czegoś szukać, zapytać się o coś i żeby się to powtarzało. Na przykład: „Daj mi poradę w książce” i tak się będzie powtarzało i mózg wtedy będzie tego szukał i jak to znajdzie, to-
[01:19:14] - To jest afirmacja. Mówiłem o tym przed chwilą
[01:19:16] - Nie chodzi mi o afirmację, tylko chodzi mi o to, że z zewnętrznego źródła, bo o tym mówię właśnie, że z zewnętrznego źródła lub głośnika płynie dźwięk, który wpływa na nasz sen. To dlaczego by mu nie nakazać? On wpływa do naszej głowy i kształtuje nasze sny. Dlaczego by mu nie nakazać właśnie szukać tematu do książki? Z tego, co wiem, najlepiej takie ej działa nad ranem lub podczas drzemki, bo ostatnio dwa razy miałem takie coś. Raz, kiedy obudziłem się nad ranem i ponownie zasnąłem, radio znowu indukowało moje sny muzyką z radia, a później, kiedy zasnąłem już około 17:00, obudziłem się o 18:00, to też muzyka z radia miała wpływ na mój sen, więc można by tego użyć też do indukcji.
[01:20:08] - Odpowiadając tutaj na pytanie Marka Sęka, jak to zrobić? Jak do tego doprowadzić, żeby przyśnił nam się pomysł na genialny wynalazek? To jest trochę też odwołanie do tego, o czym dzisiaj mówiliśmy. Czy te pomysły biorą się skąd właściwie? Zupełnie z niczego, że tak powiem, w jakiejś niezwykłej krainie pola informacyjnego, z Kroniki Akaszy czy też od wyższych bytów. Odpowiedź brzmi oczywiście nie. Są one wynikiem pracy przeprowadzonej przez naszą indywidualną nieświadomość, ale pracy prowadzonej na podstawie materiału, którego tej nieświadomości dostarczyliśmy. Nie mamy takiej możliwości, żebyśmy położyli się w nocy spać i z tak niekonkretnym założeniem jak „niech przyśni mi się genialny wynalazek”, genialnego odkrycia dokonali. Inkubacja, o której dzisiaj mówimy, wymaga bardzo skonkretyzowanego podejścia do tego, o czym chcielibyśmy śnić, także do bardzo konkretnego problemu, który chcielibyśmy rozwiązać, bądź bardzo konkretnego efektu, który chcielibyśmy osiągnąć. Bardzo dobrze jest na przykład, abyśmy zaplanowali swój sen szczegółowo przed zaśnięciem.
Możemy spisać na kartce scenerię naszego snu. Co zamierzamy w tym śnie robić? Odpowiedź na jakie pytanie uzyskać. Musimy zabrać do naszej nieświadomości pewne informacje. Jak to może wyglądać? Ja pozwolę sobie tutaj zacytować jedną z moich ulubionych książek, trylogię Lisy McMann pod tytułem „Sen”. Trylogię można znaleźć w naszym holiku. Zachęcam. Bohaterka Lisy McMann miała pewien problem, który chciałaby rozwiązać właśnie za pomocą swojego snu. Chciałaby, aby rozwiązanie jej się przyśniło.
Pozwolę sobie zacytować fragment tej powieści. „A potem robi głęboki wdech i mówi do siebie, przygotowując się do snu: »Mam problem« – mówi cicho, starając się nie czuć jak idiotka. »Mam problem i muszę go rozwiązać. Chciałabym mieć sen o tym, jak rozwiązać ten problem«. Kładzie się do łóżka, zamyka oczy. Następnie bohaterka szczegółowo opisuje swój problem i co chciałaby osiągnąć. Oddycha głęboko, przestaje mówić i skupia myśli na swoim problemie, ale przypomina sobie jeszcze jedno. »I chciałabym pamiętać ten sen, kiedy się obudzę« – dodaje”. Bohaterce śniły się również koszmary senne. Koszmary senne związane z tym, że tonęła pod wodą wielokrotnie.
W związku z tym zainkubowała sobie również rozwiązanie tego problemu. Sprawiła, że sen ten znalazł zupełnie inne zakończenie. Pozwolę również zacytować. „Wyśnię to jeszcze raz” – myśli spokojnie. „I tym razem nie utonę. Będę oddychała pod wodą, bo to mój sen i mogę z nim robić, co chcę. Będę pływała jak ryba, bo przecież umiem pływać. Mam skrzela. Tak, to jest to. Mam skrzela” – powtarza po sobie, układając się do snu.
Następnie już we śnie tonąca Janie zamyka oczy, zanurza się głębiej, tracąc przytomność. Wierzga nogami, walczy, by wrócić na powierzchnię. »Skup się« – powtarza druga Janie. – »Zrób to!« Na szyi tonącej Janie wyrastają skrzela. Otwiera oczy, oddycha długie, uspokajające oddechy pod wodą. To łaskocze. Śmieje się, puszczając bąbelki. Nie do wiary!” Tym razem nasza bohaterka nie utonęła w tym koszmarze sennym. Zainkubowała swój sen tak, że skończył się inaczej. Inkubacja snu pomogła jej również znaleźć rozwiązanie problemów, które dręczyły ją na jawie.
Ale tak jak mówię, znalezienie rozwiązania problemów czy zmiana treści snu wymagała bardzo konkretnego podejścia do tego, o czym chcielibyśmy, aby nam się śniło. Stwierdzenie bardzo ogólne, że chcielibyśmy, aby przyśniło nam się jakieś genialne rozwiązanie, niestety nie zadziała. Ciekawy sposób na inkubację marzeń sennych, na wpływanie na treść naszych snów znalazł Daniel Wegner. Daniel Wegner jest psychologiem z Uniwersytetu Harvarda i zaproponował on bardzo prosty i bardzo skuteczny sposób na wpływanie na treść marzeń sennych. Wegner przeprowadzał wiele eksperymentów, które dotyczyły tak zwanego efektu odbicia. Efekt odbicia polega na tym, pewnie wielu z was tego doświadczyło, że jeśli poprosimy kogoś o to, żeby nie myślał o jakiejś rzeczy, to będzie miał zaskakująco duże problemy z tym, żeby o danej rzeczy nie myśleć. Wegner przygotował więc dwie grupy ochotników. Ochotnikom z każdej z tych grup przekazał pewne dwie koperty i poprosił, aby jedną z nich otworzyli przed snem, a drugą nad ranem po przebudzeniu. Pierwsza grupa w swojej kopercie miała opis tego, o czym ma pomyśleć. O jakiejś atrakcyjnej osobie, która im się podoba i pójść spać.
Nad ranem w drugiej kopercie znaleźli instrukcję, aby zapisać to, co im się danej nocy śniło. Druga grupa w swojej kopercie miała napisane prawie dokładnie to samo, oprócz tego, że miała o danej osobie, bardzo atrakcyjnej, nie myśleć przed snem. Następnie, kiedy obudzili się rano, w drugiej kopercie znaleźli to samo, co pierwsza grupa, czyli mieli zapisać swoje sny. To, co im się śniło podczas tej nocy. Proszę państwa, jak się okazało, uczestnicy eksperymentu, którzy usiłowali nie myśleć o osobie, która wydaje im się szczególnie atrakcyjna, mniej więcej dwa razy częściej niż pozostali mieli sny związane z tą osobą. Sens tego eksperymentu przeprowadzonego przez Degnera jest jasny. Jeśli chcemy, aby jakaś pewna konkretna rzecz pojawiła się w naszych snach, rozwiązanie jakiegoś problemu, jakiś pomysł, jakaś inspiracja, powinniśmy co najmniej pięć minut przed zaśnięciem starać się intensywnie nie myśleć o danej rzeczy, a wtedy prawdopodobnie za pomocą właśnie psychologicznego efektu odbicia, nasz sen będzie te elementy zawierał. To jest przywrotny, ale ciekawy pomysł.
[01:26:45] - Ja kiedyś o tym eksperymencie mówiłem tutaj, na antenie tego radia i to działa bodajże na takiej zasadzie, że podświadomość nie rozumie słowa „nie” i się skupia na pozostałej treści, dlatego jeszcze bardziej. I to faktycznie działa. To mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, bo ja się tak afirmowałem, że nie będę śnił o tym i o tym. Tutaj nie będę się zdradzał na audycji i działało. Tylko że ja tego nie robiłem tak jak ty, Mariuszu, mówiłeś przez pięć minut przed zaśnięciem, tylko kilkanaście razy w ciągu dnia.
[01:27:28] - Tutaj pojawił się na czacie Radia Paranormalium komentarz, właściwie pytanie do oneironautów od Neologa. „Jako młodszy nastolatek uroiłem sobie myśl, iż wszystko przenikają fale, wibracje. Jak zwał, tak zwał. Po prostu czułem w umyśle mruczenie jakiegoś urządzenia elektrycznego. Podobnie jak wcześniej wspominałem, owe urojenie miało miejsce na jawie, więc nie doszukuję się granicy między intuicją jawną a senną. Po upływie około dekady zacząłem trafiać na informacje potwierdzające moją ontologię. Takie urojenia o naturze wszechrzeczy miewam sporadycznie. To tak, jakby moja podświadomość miała zapisane informacje, które spontanicznie dekoduje mój umysł. Może ma to coś wspólnego z zapisem matrycy pola morfogenetycznego bądź pamięci z poprzednich wcieleń? Co sądzicie w tej kwestii?” Może Mariusz pierwszy?
[01:28:25] - Sprawa zagadkowa, jak wiele takich opisów, które przedstawiają słuchacze Radia Paranormalium. Pole morfogenetyczne, o którym mowa. Pewne odkrycie, które miało być potwierdzane również przez fotografiki rioskową, według mnie jest naukowym nadużyciem, więc ciężko mi się opierać na tym pojęciu, które umieściłbym jednak w granicy ezoteryki. Tak samo jak pole informacyjne Wernickiego czy Kronika Akaszy. Wierzę, że istnieją pewne rzeczy, których na chwilę obecną, na dzień dzisiejszy nie potrafimy udowodnić. Tak jak różnego rodzaju fale elektromagnetyczne chociażby, których nie widzimy, a które jednak istnieją. Może za pomocą różnych eksperymentów czy na podstawie efektów, jakie wywołują, mówić o ich istnieniu. Być może istnieją różnego rodzaju fale informacyjne, które też prowadzą do przekazywania myśli między różnymi osobnikami. Być może istnieje więc również takie powiązanie globalne umysłów ludzkich, tworząc coś w rodzaju globalnej sieci. Nie wiem, czy słyszeli państwo o pewnym zjawisku.
Boję się, że przekręcę nazwę, dlatego muszę sobie przypomnieć. To był efekt dwunastej małpy bądź trzynastej małpy. Nie pamiętam dokładnie, ale można to łatwo sprawdzić. Otóż były przeprowadzane eksperymenty związane z uczeniem się małp człekokształtnych, które wykazały, że jeśli pewna określona liczba osobników danego gatunku na jednym terenie zdobędzie jakąś daną umiejętność na przykład posługiwania się pewnym narzędziem, to inne osobniki, nawet jeśli nie robią tego przez naśladownictwo, również taką umiejętność będą posiadały. Ze względu na tą określoną liczbę osobników, czyli coś w rodzaju masy krytycznej, jaką należałoby osiągnąć. Mówi się właśnie o efekcie którejśnastej małpy. Nie pamiętam, której z kolei. Próbowano to wyjaśnić właśnie za pomocą nieświadomości zbiorowej czy też połączenia umysłów, które sprawia, że taka wiedza czy też umiejętności są z umysłu do umysłu, z umysłu do umysłu jakby przekazywane przez różnych osobników. Także istnieje wiele teorii, które mówiłyby o jakichś niewidzialnych siłach, które mają przekazywać różne rzeczy, na przykład informacje między umysłami. Na chwilę obecną dowodów na to jednak brak.
[01:31:26] - Tutaj Neolog na czacie Radia Paranormalium napisał: „Nie chodziło mi o same fale, ale o urojenia, które potwierdza późniejsza weryfikacja. Fale i wibracje były tylko przykładem”.
[01:31:40] - Może pan powtórzyć?
[01:31:43] - Neolog na czacie Radia Paranormalium odpisał: „Nie chodziło mi o same fale, ale o urojenia, które potwierdza późniejsza weryfikacja. Fale i wibracje były tylko przykładem”.
[01:31:56] - To jest połączenie podświadomości ze świadomością. W tym nie ma nic dziwnego. Podświadomość nasuwa nam różne skojarzenia, które świadomie próbujemy okiełznać, ale to nam nigdy nie wyjdzie.
[01:32:13] - Ja przepraszam najmocniej. Sprawdziłem, co z tą małpą, znacząco obniżając liczbę koniecznych małp. Odnosiło się to do badań, jakie były prowadzone w latach 50. przez japońskich naukowców. Zjawisko nazwano efektem setnej małpy, które polegało na tym, że wiedza nabyta przez jedną małpę, przekazana kolejnym po osiągnięciu masy krytycznej owej setnej małpy, gwałtownie rozprzestrzeniała się w populacji wszystkich małp i to niekoniecznie przez naśladownictwo. Stąd pojawiało się pytanie, jak ta wiedza była przekazywana. I mowa była tutaj o tym, że być może za pomocą niezwykłego połączenia umysłów, czegoś w rodzaju świadomości zbiorowej występującej u tych małp stadekkształtnych. Różnego rodzaju teorie są więc popierane czymś w rodzaju badań, ale nie do końca jeszcze w pełni weryfikowalnych. Do końca nie wiem, o czym mówił tutaj kolega Neolog, ale jeśli jego przeczucia potwierdziły się później w praktyce w różny sposób, przeczucia dotyczące jakichś fal, to może podobnie będzie w przypadku teorii o tym, że różne idee, również te, które inspirują nas za pomocą marzeń sennych w świecie marzeń sennych, krainie Morfeusza, również pochodzą z jakiegoś miejsca, które moglibyśmy nazwać polem morfogenetycznym, polem informacyjnym Dąbrowskiego, kroniką Akaszy. Czy są efektem setnej małpy, czy czymś w rodzaju nieświadomości zbiorowej?
Tak naprawdę przyszłość pokaże, ale dopóki nie udowodniliśmy istnienia jakiegoś zjawiska, zawsze będę wypowiadał się na ten temat z rezerwą.
[01:34:08] - Inny ze słuchaczy, Darty, napisał na czacie Radia Paranormalium tak: „Tak zwana zbiorowa świadomość co do małp. Dokładnie tą samą rzeczą jest, kiedy mamy dobrą więź z przyjacielem i bez żadnego kontekstu zaczynamy myśleć o tym samym. Nasze myśli wysyłają wibracje, które mogą oddziaływać na inne osoby. Chociaż to nie jest raczej temat powiązany ze świadomym śnieniem”.
[01:34:34] - Nie, chodzi raczej o to, że jest dużo wspólnych przeżyć, więc dużo różnych wspólnych skojarzeń, które nam podświadomie się nasuwają. Tak samo jest u bliźniaków czy choćby u bliskiego rodzeństwa, tak samo u bliskich przyjaciół. To wynika z tego, że jesteśmy w tym samym środowisku i mamy wspólne skojarzenia. To nie jest jakieś paranormalne cuda.
[01:35:02] - Neolog napisał właśnie teraz: „To z małpą by się zgadzało, bo rzeczywiście połączenia świadomości na płaszczyźnie metafizycznej rzeczywiście się przenikają. To, co jest naszym sennym czy jawnym pomysłem, w rzeczywistości może być wynikiem zewnętrznego wpływu na naszą świadomość i podświadomość”.
[01:35:22] - A możemy go zaprosić tutaj na Skype?
[01:35:25] - Neologu, jeżeli nas słyszysz teraz jeszcze w Radiu Paranormalium, zapraszamy do dołączenia do nas na Skypie. Dyskusja może być bardzo ciekawa, dlatego zapraszamy. Możesz również do nas zadzwonić. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Zapraszamy również innych słuchaczy do dołączenia do dyskusji. Jesteśmy też na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium, www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów. Przepraszam, pomyliło mi się. Myślałem, że dzisiaj jest debata ufologiczna przez moment, przez ułamek sekundy, ale jednak nie. Jesteśmy na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu.
Także czekamy. Może Neolog się zdecyduje, żeby dołączyć do nas do dyskusji na Skypie. Tutaj rozwijają się dyskusje na różne tematy, między innymi na temat ukraińskie, że tak powiem, ale to raczej nie jest temat na naszą audycję. Niestety Neolog napisał właśnie, że nie może dołączyć na Skypie, ale dziękuje za zaproszenie. Napisał jeszcze: „W sumie sam sobie mogłem odpowiedzieć. Właśnie tego rodzaju urojenie, którego potwierdzenia szukałem w waszych rozważaniach”.
[01:37:07] - Ja nie jestem przekonany, czy nasze rozważania rzeczywiście potwierdziły urojenie Neologa, natomiast wskazaliśmy na to, że nie jest to urojenie tylko i wyłącznie indywidualne, tylko coś, nad czym zastanawia się wielu ludzi. Wielu ludzi z tego doświadczeniem, którzy prowadzą eksperymenty, które mogą wskazywać na to, że coś jest Na rzeczy. Jeśli tego typu argumentacja wystarczyła, to proszę, zawsze do usług. Dokładnie. Taką chyba najbardziej kluczową rzeczą, która dzisiaj wywołała najwięcej dyskusji, jest właśnie źródło pochodzenia tych inspiracji. Ktoś stwierdził, że niewiele ma to wspólnego z śnieniem. Niekoniecznie, prawda? Ponieważ te wszystkie myśli, które w naszych snach się pojawiają, źródło tych inspiracji muszą się brać. I czy wystarczy rzeczywiście ta inkubacja, o której dzisiaj mówiliśmy, przedstawiając różne sposoby na inkubowanie snów, również te sposoby związane z efektem odbicia, czy też może sięgamy gdzieś głębiej do różnego rodzaju sfer eterycznych, czy też do wyświetlików, którymi możemy się komunikować, jak jeden z kolegów dzisiaj w audycji przekonywał, też opierając się na książkach Roberta Monroe'a, jeżeli dobrze pamiętam. To jest ciekawa rzecz do dyskusji, która zostanie dzisiaj po audycji Radia Paranormalium.
Zachęcam wszystkich słuchaczy do zastanowienia się nad tym i do odpowiedzenia sobie samemu na to pytanie, skąd biorą się wszystkie te pomysły czy idee, które pojawiają się w naszych głowach, kiedy śpimy.
[01:38:52] - Będziemy już powolutku...
[01:38:54] - Ja mam propozycję na następną audycję, BTW. Bo w sumie to my dużo mówimy o tych technikach i tak dalej. Może zrobimy refresh tego, jak osiągnąć świadomy sen najłatwiej i najprościej, żeby to dało jakieś wymierne efekty. Wszak po to ta audycja powstała, a o tym już za bardzo nie mówimy, więc może znowu poświęćmy na to całą audycję.
[01:39:22] - Nie widzę przeciwwskazań, wręcz widzę konieczność. Nie wiem, jak pozostali. Mariusz?
[01:39:28] - Tak. O technikach wywoływania snów świadomych mówiliśmy jeszcze na samym początku naszych audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Temat, do którego warto wracać, więc nie widzę przeciwwskazań. Poruszamy bardzo różne tematy, dzisiaj sny jako źródło inspiracji, ale cały czas trzymamy się swojej ustalonej onirycznej czy też oneironautycznej tematyki. Nie widzę problemu, żebyśmy za tydzień porozmawiali również o technikach, sposobach osiągania tego stanu snu świadomego.
[01:40:05] - My już powolutku będziemy się zbliżać do końca dzisiejszej audycji, ponieważ troszkę zmieniliśmy organizację w audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Godzina 22:00 to jest godzina orientacyjna, w okolicach której zaplanowaliśmy sobie kończyć odcinki. Tak więc może ktoś chciałby, kto jest tutaj obecny, podsumować dzisiejszą audycję? Może Damian?
[01:40:35] - Może ktoś, kto jeszcze dzisiaj nie mówił? Niby tyle.
[01:40:40] - No to może Kuba Xius.
[01:40:44] - Znaczy się, ja mogę powiedzieć tyle. Moim zdaniem sny naprawdę mogą być inspiracją dla naszych działań. I to, czy to pochodzi z jakichś nadnaturalnych miejsc, czy jest tylko tworem naszej podświadomości, powinno zajmować drugorzędną pozycję podczas naszych rozmyślań. Najważniejsze, że może to przyczynić się do poprawy naszego życia. Dokładnie. Zgodzę się z kolegą, bo my jako oneironauci chcemy wyzyskać ze snów jak najwięcej. Dlatego ćwiczymy to świadome śnienie, żeby to nam dawało dalsze możliwości, bo świadomość sama w sobie nic nie daje. A jak to już kiedyś mówił Falen, że nie ma piękniejszych rzeczy niż te, które nie są zniszczone przez człowieka, tylko są w naszej głowie nietknięte przez nikogo. Ja się nie dziwię, że te rzeczy inspirują ludzi. I wy też powinniście znaleźć w nich inspirację, do czego serdecznie zachęcam.
[01:41:55] - Pozwolę sobie jeszcze, korzystając z chwili, ponieważ audycja zbliża się do końca, zachęcić wszystkich naszych słuchaczy z Warszawy bądź z okolic Warszawy do wzięcia udziału w niezwykłym eksperymencie, który jest prowadzony przez honorowego członka ruchu oneironautycznego, Adama Gutowa. Otóż słyszeli państwo na pewno o eksperymentach, o których mówiłem też tutaj na antenie Radia Paranormalium, mianowicie o wywoływaniu snów świadomych za pomocą stymulacji mózgu prądem zmiennym o niewielkim natężeniu. Otóż takie badania postanowił Adam Gutow przeprowadzić i szuka on chętnych do tych badań. Szuka wolontariuszy, którzy zgodziliby się wziąć udział w badaniach. Otrzymają oni urządzenie do przezczaszkowej stymulacji elektrycznej maleńkim prądem, w pełni bezpiecznym. Także jeśli ktoś jest z Warszawy lub okolic Warszawy, zachęcamy do pisania w tej sprawie na adres e-mailowy remdreamer@wp.pl w celu wzięcia udziału w eksperymencie dla dobra nauki i do wywoływania u siebie tego niezwykłego stanu snu świadomego.
[01:43:05] - Ja dodam, bo tu Mariusz nie wspomniał, że to urządzenie dostajemy i to robimy w swoim własnym łóżku, nie w jakiejś sali testowej i tak dalej.
[01:43:14] - Oczywiście w swoim własnym łóżku, ale sami. To tak, żeby wcisnąć po raz kolejny tradycyjnie wątek, wiecie...
[01:43:21] - Seksualny. Jakżeby inaczej?
[01:43:25] - To jest stały element tej audycji. Zawsze musi się coś z seksem pojawić.
[01:43:33] - Sami ludzie młodzi, więc co nam może być w głowie?
[01:43:38] - To może jeszcze poprosimy, zanim zakończymy dzisiejszy odcinek, o kilka słów podsumowania szefa Ruchu Oneironautycznego Mariusza Sobkowiaka.
[01:43:50] - Właściwie te podsumowania, które koledzy przedstawili, były esencją tego, o czym dzisiaj rozmawialiśmy. Dużo miejsca poświęciliśmy temu, na co odpowiedzi jeszcze nie posiadamy, ponieważ każdy z nas może posiadać własną odpowiedź, a teorie są bardzo różne, bardzo odmienne, a tematyka niezwykle kontrowersyjna, dotycząca tego, skąd biorą się te inspiracje, które pozwalają nam tworzyć wspaniałą muzykę, niezwykłe filmy, cudowne książki, dokonywać odkryć i rozwiązywać problemy. Czy pochodzą one z wewnętrznej pracy naszego własnego umysłu, z naszej indywidualnej nieświadomości? Czy też są wynikiem pracy miliardów umysłów? Są wynikiem pracy nieświadomości zbiorowej, kolektywnej. Pochodzą z pola informacyjnego Wiernickiego, z Kroniki Akaszy, z jakiegoś miejsca w tej bibliotece, gdzie zapisane są wszystkie informacje, jakie były zbierane od początku wszechświata. Tak naprawdę nie potrzebujemy odpowiedzi na to pytanie po to, żeby móc korzystać z inspiracji i natchnienia, jakie dają nam sny. A korzystać z tego może każdy z nas, chociażby za pomocą inkubacji snów i to nie tylko świadomych. Sprawić, że przyśnią się sny o określonej tematyce. Sen jest również momentem, kiedy nasze myśli, kiedy nasza wiedza, informacje, jakie zdobywamy, nowe, są kategoryzowane, dopasowywane do schematów z przeszłości.
Tworzą się niezwykłe połączenia między tym, co już wiedzieliśmy i tym, czego dowiedzieliśmy się teraz. Sny są bardzo kreatywne, dlatego mogą być źródłem niewysłużonej inspiracji. Niektórzy zarabiają już na tym duże pieniądze, jak Łukasz Kiełbasa, wspomniany dzisiaj autor opowiadań grozy, które można nabyć, na których zarabia, a które są inspirowane koszmarami sennymi samego Łukasza Kiełbasy. Korzystajmy z naszych snów. Naszym celem było dzisiaj wskazanie tego, dlaczego sny są ważne, dlaczego sny są istotne, dlaczego warto je wykorzystywać, dlaczego warto nie marnować tak naprawdę jednej trzeciej naszego życia. Wierzymy, że przedstawienie, ale również niepełne, tych wszystkich odkryć, dzieł, które zostały stworzone na bazie doświadczeń onirycznych, pozwoliło nam przekonać państwa, że sny są niezwykle ważne, niezwykle potrzebne, bardzo inspirujące i warto je wykorzystywać. Warto je zapisywać i korzystać z pomysłów, które się wtedy pojawiają. Warto inkubować swoje sny i wywoływać je o określonej treści. Warto korzystać z zasobów naszej nieświadomości.
[01:46:41] - A jeśli na antenie są początkujący oneironauci, to zapewniamy, że warto śnić świadomie i zapraszamy na audycję, która się odbędzie w sobotę za tydzień.
[01:46:53] - Tak, tym bardziej że sny świadome są snami, których nie zapomnimy i w których możemy świadomie poruszać pewne kwestie i pewne elementy, co również ułatwi nam znalezienie odpowiedzi na pytania, które nurtują nas za dnia. Mamy nadzieję, że byliśmy dzisiaj dla państwa źródłem inspiracji do tego, żeby w nieco inny sposób, dużo bardziej świadomy i ciekawy podejść do własnych snów. Dziękujemy, że nas słuchaliście i zapraszamy za tydzień w imieniu wszystkich kolegów, którzy dziś ze mną byli.
[01:47:24] - A ja pozwolę sobie jeszcze zaprosić wszystkich słuchaczy do odwiedzenia strony internetowej Ruchu Oneironautycznego www.oneirosociety.tk. Jeżeli ktoś szukał strony pod starym adresem przez jedno „s”, to strona zmieniła adres. Oneirosociety.tk. Teraz oneironauci piszą się przez dwa „s”. Nasi dobrzy, można powiedzieć dobrzy senni SS-mani. Oneirosociety.tk. Tam znajdziecie masę różnych ciekawych informacji na temat świadomego śnienia, masę różnych interesujących artykułów, poradników, również archiwalne odcinki naszej audycji „Świadomy sen, nasz drugi świat”. Na stronie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl obejrzycie z kolei film dokumentalny „Obudź się! Badamy potencjał świadomego śnienia”. Również dla początkujących.
Szczególnie początkującym ten film polecam. Sam go tłumaczyłem, nie chwaląc się, ponieważ zawiera pewne różne ciekawe informacje, które niewątpliwie zachęcą was do ćwiczenia w zakresie LD. Wszystkie linki z dzisiejszej audycji będą podane w archiwum Radia Paranormalium w opisie tej audycji na www.paranormalium.pl. Już się powolutku z państwem żegnamy. Mówił do państwa Marek Sęk „Ivellios”, a dzisiaj po drugiej stronie Skype'a było nas troszkę więcej, natomiast z powodu jakichś problemów z połączeniem część naszych dzisiejszych ekspertów się wykruszyła. Dzisiaj byli z nami Robert Niemiec, byli również High Violent Jay, a z oneironautów byli z nami Bartek Zięba „Kosmic Kid”, Dawid Rudnicki. Dziękujemy, Dawidzie.
[01:49:28] - Dziękuję.
[01:49:29] - Byli również z nami słuchacze Matki 121. Był z nami również Kubaxius z Ruchu Oneironautycznego. Był również z nami przewodniczący Ruchu Oneironautycznego Mariusz Sobkowiak. Tradycyjnie przy naszym radiowym telefonie.
[01:49:45] - Tak, dziękuję ogromnie i do usłyszenia.
[01:49:47] - A my życzymy wszystkim słuchaczom pięknych, zdrowych, kolorowych, paranormalnych, a przede wszystkim świadomych snów. Słyszymy się ponownie już za tydzień. Radio Paranormalium, paranormalny i świadomy głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.