[00:33] - Za oknem ciemno i sennie, ale my w Radio Paranormalium nie zamierzamy spać. W Radio Paranormalium nadajemy. Zapraszamy na kolejny odcinek audycji „Świadome sny - nasz drugi świat” na żywo. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie Skype'a są dzisiaj z nami Dawid Rudnicki. Witaj Dawidzie.
[00:57] - Witam.
[00:58] - Mariusz Sobkowiak.
[00:59] - Witam serdecznie.
[01:01] - Robert Niemiec.
[01:02] - Witam.
[01:04] - Oraz Oneironauta Mateusz, Matki 121. Audycja jak zawsze realizowana jest na żywo. Można dzwonić pod nasz numer telefonu 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na nasze Radiowe Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów. Przy okazji zapraszamy również do dołączenia do oficjalnej grupy Radia Paranormalium: facebook.com/groups/radioparanormalium. A dziś w naszej audycji o świadomych snach będziemy dyskutować o zagadnieniach związanych z LD, religią i światopoglądem. Może oddam głos naszym ekspertom. Niech rozpocznie Mariusz Sobkowiak.
Mariuszu?
[02:26] - Jeszcze raz witam wszystkich bardzo serdecznie. Może na początek postaram się wyjaśnić, skąd właściwie wziął się pomysł na dzisiejszą audycję. Otóż jako członkowie ruchu oneironautycznego przemierzamy niezmierzone przestrzenie internetów, żeby znaleźć informacje na temat snów świadomych, takie, które byłyby ciekawe dla sympatyków naszego ruchu oneironautycznego i natrafiamy czasem na prawdziwe perełki. Na jedną z takich perełek trafiłem właśnie zaledwie wczoraj i właściwie stąd wziął się pomysł na dzisiejszą audycję. Otóż, proszę państwa, proszę sobie wyobrazić, że zagadnienie, które będziemy dzisiaj poruszać, czyli związek snów świadomych z religią, związek snów świadomych ze światopoglądem, jest czymś, co, jak się okazuje, jest żywo dyskutowane w kręgach naukowych, w kręgach akademickich. Okazuje się, proszę państwa, że sen świadomy jest nauczany. Jest nauczany podczas studiów w cenionej uczelni wyższej w naszym kraju, mianowicie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kto nie wierzy, zachęcam do zajrzenia na stronę Uniwersytetu Jagiellońskiego, aby się dowiedzieć, że jest tam prowadzony przedmiot o nazwie „Sen, marzenia senne i religia”. Jest to przedmiot fakultatywny dla studentów religioznawstwa, dla studentów studiów pierwszego stopnia. W Instytucie Religioznawstwa UJ w Krakowie takie konwersatorium trwające 30 godzin prowadzone jest przez doktora Adama Anczyka właśnie w tym semestrze, w semestrze letnim 2014/2015.
I proszę państwa, czego uczy się podczas przedmiotu „Sen, marzenia senne i religia” na Uniwersytecie Jagiellońskim? Pozwolę sobie pokrótce przedstawić jakiś skrócony opis tych zajęć. Mianowicie niniejszy kurs, który kończy się zaliczeniem na ocenę, jest wprowadzeniem do tematyki religijnego i kulturowego znaczenia marzeń sennych. Zajęcia syntetycznie prezentują zagadnienia z zakresu fizjologii snu, psychologicznych teorii marzeń sennych, co stanowi podstawę do rozważań nad miejscem snu i śnienia w wybranych tradycjach religijnych. Co ciekawe, cytuję: „Szczegółowo omówiony zostanie również fenomen świadomego śnienia oraz jego religijny wymiar, taki jak tybetańska joga snu i śnienia, LD a nowe zjawiska religijne, sny i duchowość człowieka”. Otóż taki opis przygotowany przez pana doktora Adama Anczyka znalazł się w sylabusie zajęć dla Instytutu Religioznawstwa. Pan doktor Adam Anczyk ujął osiem takich tematów, które chciałby w ramach przedmiotu „Sen, marzenia senne i religia” przeprowadzić. Jeden z tych tematów, które chce poruszyć, brzmi właśnie „świadome śnienie. Charakterystyka fenomenu, fizjologiczne i psychologiczne podłoże fenomenu snów świadomych, metody świadomego śnienia”. Kolejny temat: „świadome śnienie w tradycji tybetańskiej, tybetańska joga snu, buddyjskie teorie snu, techniki świadomego śnienia w tradycji tybetańskiej”.
I ostatni temat w ramach przedmiotu marzenia senne i współczesna duchowość to pika marzeń sennych w ruchach ezoterycznych, marzenia senne a OOBE, rola snów w nowych ruchach religijnych. Zafascynowany byłem informacją, którą znalazłem, że na Uniwersytecie Jagiellońskim w Instytucie Religioznawstwa prowadzi się zajęcia właśnie na temat snów świadomych. Trzydzieści godzin kończących się zaliczeniem na ocenę. Pomyślałem sobie, że rzeczywiście warto na ten temat dyskutować. Zawsze, kiedy pojawiają się różnego rodzaju fenomeny, czy też dochodzi do rozwoju fenomenów, które są znane od wieków, ale przyjmują pewne nowe formy, jak w przypadku śnienia świadomego, pojawia się pytanie o odpowiedź ruchów religijnych, zarówno tych najbardziej rozpowszechnionych i tych, które posiadają największą władzę w naszym kraju, czyli w naszym przypadku Kościoła rzymskokatolickiego w odniesieniu do zjawiska snu świadomego. Dlatego warto ten temat poruszyć i warto na ten temat podyskutować i porozmawiać. Mam dzisiaj gorącą nadzieję, że słuchacze Radia Paranormalium również włączą się do dyskusji i podzielą się z nami swoimi przemyśleniami na temat tego, w jaki sposób różnego rodzaju religie, nie tylko religia rzymskokatolicka, odpowiadają na kwestie związane ze snem świadomym. Takim chyba najbardziej rozpowszechnionym twierdzeniem Kościoła katolickiego, jeśli chodzi o sen i śnienie, o to, czy w przypadku snów możemy grzeszyć, jest odpowiedź, która sprowadza się właściwie do stwierdzenia, że grzech jest możliwy li tylko i wyłącznie przy udziale świadomości. Dlatego najczęściej mówi się o tym, że w snach nie jesteśmy w stanie grzeszyć. I większość naszych snów bez udziału świadomości się odbywa.
Kodeks Kościoła katolickiego w swoich kanonach od 1849 do 1863 zwraca uwagę na to, że świadomość jest konieczna. Więc w momencie, w którym pojawia się zainteresowanie tematyką snu świadomego, czyli przekonania, że jesteśmy w stanie świadomie wpływać na treść naszych snów, musi pojawić się też odpowiedź ze strony hierarchów Kościoła dotycząca tego, czy w snach, w tym również w snach świadomych, możemy grzeszyć. Otóż jako osoba, która od bardzo dawna zajmuje się tematyką snu świadomego, również napotykałem na tego typu pytania i tego typu stwierdzenia, mianowicie negatywny stosunek osób wierzących do tematyki snu świadomego. W jaki sposób na to zagadnienie odpowiada Kościół katolicki? Pozwolę sobie przytoczyć tutaj twierdzenie osoby duchownej, mianowicie członka Towarzystwa Jezusowego w Polsce, zakonnika Stanisława Morgali. Stanisław Morgala, psycholog, kierownik duchowy, wykładowca Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2002-2008 był dyrektorem Szkoły Formatorów przy Ignatianum w Krakowie. Opublikował wiele książek, chociażby „Dojrzałość osobowościowa i religijna. Miłość do kwadratu. Poradnik dla nieprzystosowanych”, „Duchowość daru z siebie” w roku 2010.
Otóż na jednym z portali katolickich, właśnie na stronie prowadzonej przez Towarzystwo Jezusowe www.rozmawiamy.jezuici.pl, po audycji przekażę oczywiście link dla tych, którzy byliby zainteresowani, zakonnik Stanisław Morgala odpowiada na pytanie, czy świadomy sen może być związany z grzechem. Otóż jedna z zaniepokojonych katoliczek zadała na tym portalu pytanie, które pozwolę sobie przytoczyć: „Szczęść Boże, mam pewne pytanie, czy świadomy sen to grzech? Nie wychodzenie poza ciało, OOBE i tym podobne, tylko świadomy sen. W internecie znalazłam pewien poradnik na ten temat”. Stanisław Morgala odpowiada tutaj zaniepokojonej katoliczce w sposób następujący. Zgubiłem, przepraszam najmocniej, odpowiedź jezuity. Otóż stare powiedzonko mówi, że kto śpi, ten nie grzeszy. Co więc pojawia się we śnie, to nie podlega ocenie moralnej, ale to nie znaczy, że nie podlega poznaniu. Na ile zdołałem się zorientować w tych poradnikach, to chodzi o praktyki, które pozwalają na osiągnięcie tak zwanego świadomego snu, w którym można robić rzeczy trudne albo niemożliwe w rzeczywistości. I tu wchodzi w grę coś, co nazywamy ludzką intencjonalnością, a ta już podlega ocenie moralnej.
I tak na przykład chcieć uprawiać seks we śnie i ćwiczyć w tym celu własny mózg, by nam umożliwić zrealizowanie tego marzenia, to już niewątpliwie jest zachowanie grzeszne, ponieważ intencja jest tu jasna. Przyzwolenie woli jednoznaczne i materia ciężka, dlatego może to być nawet grzechem ciężkim, nawet jeśli nie osiągnie się upragnionego celu, jakim byłoby uprawianie tego stosunku cielesnego w łóżku. W każdym razie zachęcam do ostrożności w korzystaniu z tego, co się znajduje w internecie. Surfowanie, zwłaszcza takie bez specjalnego celu, przypomina chodzenie po ogromnym wysypisku śmieci. Nigdy nie wiesz, na co się natkniesz, ale na pewno się ubrudzisz. Podejście, odpowiedź zakonnika Stanisława Morgali z Towarzystwa Jezusowego jest negatywna. Sprowadza się do stwierdzenia, że wszystko zależy od tego, w jakim celu podejmujemy takie praktyki jak świadome śnienie. Nie jest to odpowiedź najbardziej negatywna. Dzisiaj przytoczę dużo bardziej krytyczne stanowisko ludzi Kościoła. To stanowisko, które prezentował tutaj Stanisław Morgala, myślę, jest jeszcze dość racjonalne, bo zwraca uwagę na kwestię intencjonalną.
Samo praktykowanie LD nie zostało potępione. Raczej to, do czego miałoby nam ono służyć. Z racji tego, że daleki jestem od oceniania ludzi różnej proweniencji i również ludzi wierzących, chciałem przedstawić tego typu pogląd odnoszący się do intencjonalności. Pogląd, który nie jest zdecydowanie negatywny. Na pewno koledzy, którzy są ze mną razem w audycji, również zetknęli się z różnymi poglądami środowisk religijnych na temat LD i mogliby się na ten temat wypowiedzieć. Także w tym momencie gorąco do tego zapraszam i gorąco zachęcam, a ja również dzisiaj jeszcze przedstawię kilka bardzo negatywnych stanowisk Kościoła rzymskokatolickiego. Dlaczego Kościoła rzymskokatolickiego? Właśnie dlatego, że jest to główna siła religijna w naszym społeczeństwie i ma ogromny wpływ na myślenie wielu ludzi. O ile ruch oneironautyczny stara się zaprowadzić tę umiejętność, zdolność oneironautyki, czyli śnienia świadomego, pod strzechy, chcemy nauczyć tego jak największej liczby ludzi, aby mogli korzystać z tych dobrodziejstw, jakie daje sen świadomy, to musimy niestety zetknąć się z takim murem, jaki jest tworzony przez środowiska religijne reprezentowane w Polsce głównie przez Kościół rzymskokatolicki. Panowie, czy spotkaliście się z opinią ludzi Kościoła czy też ludzi wierzących na temat LD?
Jakie to były opinie?
[14:58] - Może na początek niech w tym temacie wypowie się Robert Niemiec. Robercie?
[15:04] - Ja powiem tak, że czytałem kilka takich opinii. Jedną czytałem na forum tradycjonalistycznym katolickim, że LD to jest zło, że może dojść do opętania. Powiem tak: zupełnie się z tym nie zgadzam, ponieważ LD jest udowodnione naukowo. Nie ma prawa dojść do czegoś, co nie jest udowodnione naukowo, czyli do opętania. Poza tym to, co już Mariusz powiedział, tu bardziej chodzi o to, co robimy. To jest podległe ocenie moralnej, a nie cel, po który w ogóle tę praktykę prowadzimy. Możemy użyć tego do polepszania nas samych.
[15:58] - Może teraz Dawid.
[16:00] - Większość stanowisk Kościoła, z którymi się spotkałem, są zdecydowanie negatywne, a niektóre są wręcz śmieszne. Kurde, ludzie na forach: „Czy nasz Pan Jezus Chrystus nie powiedział: Kto lubieżnie spojrzy na niewiastę, już ją w swoim sercu cudzołoży? Matko Boska! Ups, grzech”. Mniejsza. Ludzie Kościoła zawsze byli nastawieni negatywnie do rzeczy nowych, które sprawiają przyjemność. Wielu skrajnych katolików twierdzi, że sama przyjemność już jest grzechem, a świadomy sen daje ogromną przyjemność. Tutaj, jak się Robert wypowiedział, że nie może dojść do opętań. Jak czytam dialogi internautów ze środowiska katolickiego, to niektórzy twierdzą, że postacie senne są demonami, istotami wyższymi, które chcą nas wprowadzić na złą drogę, a oneironauci to sekta, która skrycie obdarła z przekonań religijnych. Buddyzm i pogaństwo wplatają to w życie codzienne młodych, nieświadomych ludzi.
[17:29] - Mateuszu?
[17:33] - Ja jestem niezwykle zasmucony podejściem katolików. Nie mówię, że wszystkich, ale praktycznie 80% katolików, których spotkałem, do świadomego śnienia miało takie podejście jak do psychopaty. Większość uważała, że to diabeł, szatan i że to zesłane przez szatana. Pozostała reszta do tej pory twierdzi, mimo tego, że im tłumaczyłem, że świadomy sen nie jest grzechem, ale prowadzi do grzechu, bo mówią, że każdy, kto choć raz świadomie śnił, to ćpa, narkotyzuje się, chla wódę, tak potocznie mówiąc.
[18:09] - Jednak rzadko się spotyka. A jeśli już uogólniać, że każdy, kto śnił świadomie zacznie spać, to można powiedzieć, że 100% społeczeństwa zacznie spać, bo każdy przynajmniej raz w życiu ma świadomy sen. Ile razy księży nie zapytałem na religii w kościele albo o świadomy sen, to zawsze była ta sama odpowiedź, że powinniś się leczyć, egzorcystę, bo to jest od szatana, jakieś tam grzechy i w ogóle. Nie wiedziałem na początku, o co im chodzi. Potem się zagłębiłem bardziej w fora poważniejsze katolickie, gdzie można było z ludźmi na ten temat porozmawiać i oni fajnie wytłumaczyli, dlaczego księża tak zazwyczaj sądzą. A to głównie wychodzi z ich niewiedzy, ponieważ starsi datą księża, mówię z przykładu, podchodzą do takich spraw jak do ezoteryki. Ostatnio u mnie na parafii przenieśli nowego księdza. Ma około 25-27 lat, coś koło tego, ale bardzo fajny. Da się z nim pogadać na rzeczy i sam praktykuje świadomy sen i nie uważa tego jako grzech. Ale jest przekonania, że to, co robimy w świadomym śnie, może się przełożyć na grzech.
Nadal nie pojmuje jak, nie pojmuje dlaczego. Ale zostawiłem go w jego przekonaniu. Bardzo podoba mi się podejście, o ile się nie mylę, buddyzmu albo hinduizmu do świadomego śnienia. Ogólnie chodzi mi tu o jogę snu i raz mi się zdarzyło rozmawiać z buddystą chyba. Z mojej strony to wyglądała rozmowa na poziomie angielskiego kali jeść, kali pić, ale dzięki Google Translatora, za pomocą kolegi zrozumiałem większość. Buddyzm bardzo poważnie podchodzi do tematyki świadomego snu, jak i OOBE. To jest, można powiedzieć, przeciwność religii katolickiej. W buddyzmie jest wszystko ładnie opisane. Nie jestem pewien, czy buddyzm mi chce ludzi tutaj wprowadzać, ale jest ładnie joga snu opisana, jak powinno się spać, kiedy się powinno spać, co się za dnia powinno robić. Też mi się podoba medytacja.
To jest moja opinia, że dzięki medytacji wydaje mi się, że gdy śpimy, już podświadomie mamy świadomość tego, że śnimy. Za pomocą wieloletnich medytacji. Jednak to jest takie moje dziwne przekonanie. To by było tyle z mojej strony.
[20:35] - Ja będę miał parę słów jeszcze od siebie do dodania w kwestii podejścia Kościoła katolickiego do świadomych snów. Natomiast tutaj Mariusz chciał jeszcze coś z tego, co wiem, dodać. Masz chyba bardzo dużo do powiedzenia na temat podejścia Kościoła do snów świadomych i snów w ogóle.
[21:00] - Tak jest. Tutaj koledzy wspomnieli chociażby o związku LD z medytacją, czy też o związku LD z praktykami Wschodu. Chociażby powiązanie snów świadomych z takimi zjawiskami jak tybetańska joga snu, o czym też naucza się, tak jak mówiłem, wśród tematów poruszanych w przedmiocie „Sen, marzenia senne i religia” na Uniwersytecie Jagiellońskim. Chciałbym zaznaczyć, że doktor Adam Anczyk może się spodziewać pisma od nas, bo chcielibyśmy się dowiedzieć, co go tak zainspirowało do tego, żeby poprowadzić tego typu przedmiot na Uniwersytecie Jagiellońskim. W każdym razie takie związanie snów świadomych daleko idące z religiami Wschodu doprowadziło do tego, że w Kościele chrześcijańskim, w Kościele katolickim mówi się zwykle o tym, że LD, że sen świadomy jest związany z pogaństwem. Na wielu stronach internetowych związanych z Kościołem, między innymi na stronie www.ojceiimatkirepublika.pl czy na stronie prowadzonej przez ruch religijny www.katolik.pl możemy znaleźć twierdzenie, że nazwa oneironautyka nawiązuje do greckiego boga Hermesa, który posiadał przydomek Oneiroi Pompos, od którego według wierzeń Greków sny pochodzą. Same zaś praktyki oneironautyczne pochodzą z pogaństwa indiańskiego oraz buddyjskiego. Dla niepoznaki zostały zaś odarte z religijnej otoczki.
[22:54] - Jesteśmy na tym samym blogu.
[22:56] - Tak, to widzisz, bo wiele stron na ten temat pisze. Już ten fakt według autorów powinien wzbudzić czujność takiego prawdziwego chrześcijanina i doprowadzić do tego, że zaczną sobie zadawać pytania, czy warto, czy godzi się zajmować taką praktyką, która wiąże się z kultem pogańskim. Jako ruch oneironautyczny staramy się szerzyć wiedzę na temat oneironautyki, co również jest związane z tym, iż musimy borykać się z wieloma fałszywymi poglądami. I tak jak zwalczamy chociażby wiele poglądów ezoterycznych, bo łączy się LD z ezoteryką, tak musimy również niestety obalać wiele mitów i przeinaczeń, które wychodzą z drugiej strony, czyli ze strony środowisk chrześcijańskich, środowisk religijnych, które również zwracają uwagę na powiązanie LD z ezoteryką, jak również z kultem pogańskim. I właśnie dlatego też na ten temat dzisiaj chcielibyśmy porozmawiać, ponieważ wiele tych religijnych mitów należałoby obalić. Na temat tego, jak trudno Kościołowi katolickiemu, który jest jednak strukturą bardzo konserwatywną, co za tym idzie, taką skostniałą i niedość podatną na zmiany. Hierarchowie Kościoła katolickiego potrzebują bardzo dużo czasu, żeby zająć stanowisko na jakiś kontrowersyjny temat, chociażby dotyczący snów świadomych. Więc bardzo chętnie ludzie Kościoła korzystają z takich informacji, które pojawiają się w internecie i które w sposób negatywny odnoszą się do LD, a które to informacje są po prostu fałszywe i o których wiemy, że są wyprodukowaną w ramach żartu fałszywką. Taką najbardziej znaną fałszywką, która krąży w internecie i jest powielana na wszystkich, dosłownie na wszystkich stronach religijnych, katolickich, chrześcijańskich, w których porusza się tematykę snu i śnienia świadomego, są twierdzenia niejakiego profesora Jarosława Półchłopka Bachledy. Profesor Jarosław Półchłopek Bachleda stał się wręcz legendą w środowiskach religijnych, w których porusza się tematykę LD i tematykę śnienia świadomego.
Otóż profesor Jarosław Bachleda Półchłopek jest przedstawiany jako autorytet z dziedziny psychiatrii. I co twierdzi profesor Jarosław Półchłopek Bachleda? Otóż uważa on, że świadome śnienie jest zaburzeniem snu, które stanowi ogromne zagrożenie. Według najnowszych badań, jak to twierdzi profesor Półchłopek Bachleda, ponieważ na wszystkich stronach cytuje się to jako jego wypowiedź, świadome śnienie wynika z zaburzeń hormonalnych, z rozregulowania równowagi w płynie mózgowo-rdzeniowym, podobnie jak w schizofrenii. Ten jakoby autorytet z dziedziny psychiatrii mówi o tym również, że istnieją przesłanki do wiązania świadomego śnienia z uszkodzeniem hipokampu, czyli tej części mózgu, która odpowiadałaby za zapamiętywanie chociażby. I powołuje się tu na badania niejakiego profesora Steinera i całego zespołu naukowego profesora Steinera. Mówi się o tym, że zjawisko to pojawia się u dzieci, ale ustępuje. Zwraca się uwagę na związek śnienia świadomego, tak jak mówiłem, ze schizofrenią. Mówi się o związku świadomego śnienia z koszmarami, właśnie z uszkodzeniami mózgu, z zaburzeniami hormonalnymi. Co ciekawe, i jest to informacja chyba najbardziej kuriozalna, biorąc pod uwagę to, o czym w ruchu oneironautycznym staramy się mówić, i to od dłuższego czasu, właściwie od samego początku założenia naszego ruchu społecznego.
O ile my mówimy, że sen świadomy może stanowić alternatywę dla narkotyków, może stanowić sposób na przeżywanie takich stanów ekstatycznych, doświadczania różnych rzeczy, które ludzie starają się zwykle doświadczać poprzez dostarczanie różnego rodzaju substancji z zewnątrz. Tak cytując profesora Jarosława Półchłopka Bachledę na stronach religijnych, na stronach związanych z Kościołem katolickim mówi się o badaniach statystycznych, które mają wskazywać na to, że 98% osób, które praktykują świadome śnienie, sięga później po narkotyki. Więc świadomy sen stanowić ma prostą drogę do narkomanii. I opierają się tutaj też na tym, że nie jest to przypadek, że od tysiącleci świadome śnienie, lucid dreaming było związane z zażywaniem różnego rodzaju halucynogenów. Inną taką legendą jest opisywanie przypadku niejakiej Anny B., która miała być uczennicą poznańskiego liceum ogólnokształcącego w internecie. Anna B. znalazła oczywiście sposoby, opisy sposobów na to, w jaki sposób można sen świadomy wywoływać przy pomocy testów rzeczywistości, metody MILD czy przez używanie dźwięków binauralnych. Do czego miało to doprowadzić u dziewczyny? Zaczęło się oczywiście od gorszych stopni rozkojarzenia, drażliwości. Na czym się skończyło?
Na poważnych zaburzeniach, na uszkodzeniu mózgu po półtora roku intensywnego treningu świadomego śnienia. Jak się okazuje, proszę państwa, i z tego miejsca myślę, że warto, że należy i w końcu mogę to zrobić i obalić ten mit. Żaden profesor Jarosław Półchłopek Bachleda nie istnieje i nigdy nie istniał. Nigdzie nie znajdziemy informacji na temat osoby z tym stopniem naukowym i o tym nazwisku. Już sam fakt posiadania podwójnego nazwiska przez mężczyznę powinien wzbudzić u kogoś zainteresowanie, czy też różnego rodzaju ostrożność. Jednakże przedstawiciele Kościoła, którzy posiadają właściwie żadną wiedzę na temat snów świadomych, bardzo chętnie korzystają z tego, co im się podsunie. A ktoś podsunął im fałszywkę. Ktoś podsunął fałszywkę, która rosła z każdej kolejnej strony internetowej i z każdym kolejnym dniem w kolejne mity i w kolejne nieprawdy. I dzisiaj właściwie na każdej stronie związanej z religią, w której ktoś pytałby o to, czy świadomy sen może wywoływać jakieś szkody dla organizmu, jaki jest stosunek religii do świadomego śnienia, tam pojawia się nazwisko tego autorytetu w dziedzinie psychiatrii, profesora Jarosława Półchłopka Bachledy. Więc jeszcze raz podkreślam profesor Półchłopek Bachleda nie istnieje i nigdy nie istniał.
Tak jak jest z każdą plotką, tak z każdą kolejną stroną, na której pojawia się profesor Półchłopek, pojawiają się kolejne bzdury, które byłyby z tym nazwiskiem związane. Otóż biorąc pod uwagę tragiczne skutki tego, jaki wpływ stosowanie dźwięków binauralnych miałoby mieć na ludzki organizm, chociażby na przykładzie Anny B., legendarnej uczennicy poznańskiego liceum, profesor Bachleda miałby być inicjatorem obywatelskiego projektu ustawy, który miałby na celu zakazanie rozpowszechnienia i używania dźwięków binauralnych. Oczywiście taki projekt ustawy nigdy się nie pojawił. Najśmieszniejsze jest to, że informacja, która jest powielana na setkach stron i to zwykle stron związanych z religią, przez żadną z osób, która na ten temat się wypowiada, nigdy nie została sprawdzona. Plotka była przekazywana z ust do ust czy też z klawiatury pod klawiaturę. I tak wygląda stosunek Kościoła katolickiego do tego zagadnienia. Właściwie jest to pomieszanie lęku z ignorancją.
[31:38] - Kościół się wypowiada na temat świadomego snu negatywnie, ponieważ większość księży, tak jak niektórzy niestety ludzie dalej, porównuje to do ezoteryki. To, że ktoś potrafi się przenieść w inny świat, robić tam, co chce, to jest niemożliwe. Przecież tylko Bóg to może. To chore myślenie chorych ludzi w chorym wieku, w chorym kraju. Ludzie, naprawdę miejcie własny mózg. Spróbujcie, zanim powiecie jakiekolwiek negatywne słowo.
[32:19] - Ja chciałbym tutaj też zwrócić uwagę na pewien zabawny fakt. Otóż to określanie przez Kościół świadomych snów i w ogóle snów jako twory szatana wygląda dziwnie, by nie powiedzieć zabawnie w kontekście tego, co czytamy na przykład w Biblii, która przecież jest źródłem całej wiary chrześcijańskiej. Zarówno Stary, jak i Nowy Testament pełne są opisów snów. Tam są dziesiątki różnych snów. Mamy na przykład sen Józefa o boskim znaczeniu ciąży Maryi czy też sen świętego Pawła, który zainspirował jego pracę misjonarza w Macedonii. Śnienie w sposób jasny jest również opisane jako sposób łączności zwykłych, szarych ludzi z boską istotą. Sny były uznawane, sądząc po tym, co czytamy w Biblii, za rodzaj wiadomości przekazywanych ludziom przez Boga. Co ciekawe, nie wiadomo, nic jakoby Jezus Chrystus miał mieć sny wizjonerskie. Interpretuje się to tak, że po co właściwie Bóg miałby wysyłać wiadomości sam do siebie? Jeszcze z takich ciekawostek.
Święty Augustyn z kolei uznaje świadome sny jako dowód na istnienie życia po śmierci. Czyli również mamy tutaj dowód na to, że sny dużo znaczyły dla filozofów wczesnochrześcijańskich. Mając to wszystko na uwadze, można dojść do wniosku, że autorzy ksiąg biblijnych oraz wczesnochrześcijańscy filozofowie popełniliby grzech, zdzielając po mordzie współczesnych duchownych za obrzydanie głupot.
[34:02] - Cóż, jeśli Bóg jest autorem Biblii i pisał ją poprzez osoby natchnione, to sam grzeszył.
[34:12] - Właśnie. Skoro tak, to można też uznać działalność dzisiejszych duchownych za sprzeniewierzanie się Bogu, w którego tak bardzo podobno wierzą.
[34:28] - Rzeczywiście sny były uznawane od wieków jako kanał, przez który bogowie mogą przekazywać swoją wolę i przekazywać wiedzę, rozkazy ludziom. Także i w Starym Testamencie, na przykładzie chociażby Dawida, i w Nowym Testamencie pojawiały się sny prorocze, sny jako przekazy od bogów dla ludzi. Problem tkwi w tym, że według Kościoła szatan jest naśladowcą czy też prześmiewcą Boga w tym sensie, że potrafi przeinaczyć każdy jego cud i każde jego dzieło. Problem więc tkwi w tym, że wiele ze snów, które moglibyśmy uznać jako przekaz od Boga w czasach obecnych, równie dobrze może być uznany jako forma wpływania szatana na człowieka. I właśnie sny świadome, jak również doświadczenia OOBE są uznawane przez Kościół jako prosta droga do tego, żebyśmy ulegli wpływom szatańskim. Są osoby dzisiaj również takie dość medialne, które zajmują się oneironautyką, które zajmują się snami świadomymi, które uważają, że za pośrednictwem takich form jak lucid dreaming, takich form jak out of body experience możemy kontaktować się z Bogiem niczym w czasach biblijnych. Znacie panowie Darka Sugiera? Darek Sugier, postać kontrowersyjna, jeśli chodzi o oneironautykę. Pisze chłopak książki, mówi chłopak, chociaż jest Starszy ode mnie, także jeśli Darek się obrazi, przepraszam. Pisze książki takie jak „Miłość” i „Wolność poza ciałem”.
Prowadzi swojego vloga w internecie, na którym wypowiada się zarówno na temat religii i swoich doświadczeń bardzo ekstatycznych, jak również na temat LD i out of body experience. Znacie panowie postać Darka Sugiera?
[36:46] - Coś tam się słyszało.
[36:47] - Znamy postać Darka. Z tego, co wiem, Zbyszek Murgała chciał go zaprosić do audycji „Rozmowy poza ciałem”, ale Darek niestety nie odpowiedział. Znam też Darka z niezbyt dobrej strony. Kiedyś nawiązało z nim współpracę forum paranormalne.pl, a potem próbowali się go pozbyć ze względu na jego podejście do innych użytkowników. Także ma swój świat, swoją filozofię.
[37:22] - Z tym się mogę zgodzić. Darek ma swój świat i swoją filozofię. W każdym razie, czego mu nie można odmówić, jest esencją tego, o czym dzisiaj rozmawiamy. Darek zajmuje się snami świadomymi i jest głęboko przekonany o tym, że posiada kontakt z Bogiem, z Jezusem, z Duchem Świętym, z Jahwe, o którym mówi w sposób niemalże pieszczotliwy. W jednym ze swoich filmików, które prowadzi na swoim vlogu, który nagrywa Darek Sugier, nakręcił filmik pod nazwą „Niech moją eksterioryzacją pokieruje MTJ”. Przez MTJ Darek Sugier rozumie, żeby mi nie umknęło, proszę państwa, jest to filmik, który oglądałem już jakiś czas temu i dzisiaj starałem go sobie przypomnieć, moja totalna jaźń. Niech moją eksterioryzacją pokieruje moja totalna jaźń. Otóż Darek Sugier, który często pojęcia eksterioryzacja, opuszczanie ciała, jak również śnienie świadome używa zamiennie, w tym filmiku przekonuje nas do tego, abyśmy w trakcie opuszczania ciała, czy też w trakcie uzyskiwania świadomości we śnie oddali się we władanie wyższej jaźni, mojej totalnej jaźni. Jak w przypadku każdej czynności w śnie świadomym miałoby to polegać na uwierzeniu, że jest to możliwe i głośnym wypowiedzeniu takiego pragnienia: niech pokieruje mną moja totalna jaźń. Darek Sugier opisuje, że wielokrotnie poddawał się właśnie władaniu takiej totalnej jaźni, swojej wyższej jaźni w ramach swoich doświadczeń oneironautycznych i obonautycznych.
Zawładnęła nim wtedy jakaś wyższa postać, która była zobrazowaniem tej wyższej jaźni. Darek twierdzi, że te postacie, te nasze totalne wyższe jaźnie nie chcą, abyśmy wiedzieli, kim są. I gdy Darek próbował taką informację uzyskać, to był rażony prądem przez tą postać, która chciała pozostać anonimowa. W tym filmiku, którego link również podrzucę Markowi do umieszczenia pod audycją, Darek Sugier twierdzi, że po kilku latach dowiedział się, kim była ta totalna jaźń, która zawładnęła nim podczas jego oneironautycznych doświadczeń. A tą postacią był Bóg Jahwe, czy też jak woli mówić Darek Sugier, Jahwunio, którego właściwie zamiennie utożsamia z Jezusem i z Duchem Świętym. Podejście szalone, można by rzec, zupełnie odmienne od tego podejścia, które prezentuje Kościół katolicki, który raczej wiązałby tego typu doświadczenia z szatanem, ale zdaję sobie sprawę, że są również takie postacie, które uważają, że mogłaby być to droga prowadząca do Boga. I Darek Sugier takie właśnie podejście prezentuje i można się z tym zetknąć, chociażby oglądając jego vloga w internecie.
[41:10] - Chciałbym coś dopowiedzieć, bo ja czytałem „Miłość i wolność”, ale oglądałem wcześniejsze jego autoblogi i we wcześniejszych autoblogach pisał, że on był ateistą przedtem. Nawet kiedy zaczął praktykować to, zaczął być. To było również jego drogą do poszukiwania. Poczytałem jego książkę. On tu pisał, że nie wie, czym jest ta wyższa jaźń. Wie tylko, że to on sam, że próbował wywołać takie osoby jak Jezus czy szatan poza ciałem, tak jak on tam nazywał, ale mu się nie udało, więc pomyślał, że ich w ogóle nie ma, że to są atrapy zwyczajnie, że tego naprawdę nie ma. Tak czytałem. Ten blog, co teraz jest. Teraz wrócił ze swoim vlogiem i pisał o swoim przejściu na nową religię i że teraz praktykuje jednocześnie ludzką i praktykuje OBE. On jednocześnie zaczął teraz praktykować religię i nagrał filmy, w których gdzie i przyjmuje komunię, ale i wyprawy na temat OBE daje.
Ja się na OBE nie znam przyznam, bo nigdy w życiu nie miałem do czynienia i tyle.
[43:04] - Pan Darek jest osobą, która pokazuje ten kontrast między oneironautami i Kościołem katolickim. Był ateistą. Pod wpływem świadomych snów stał się wierzący. Wszystkie argumenty Kościoła na temat grzeszności LD upadają w tym miejscu. Tutaj mam taki cytat panowie: „Kolejnym zagrożeniem jest możliwość kontroli marzenia sennego. Człowiek taki może uznać, że jest Bogiem”. Jak bardzo boscy się czujecie?
[43:46] - Ja bardzo. Nadal jestem ateistą.
[43:49] - Ja tak średnio, szczerze powiedziawszy.
[43:52] - Tutaj jeszcze jest pytanie, co masz na myśli mówiąc boscy? Bo boscy można interpretować na kilka rzeczy.
[44:03] - Na kilka sposobów.
[44:04] - Właśnie sposobów.
[44:06] - Jesteś Bogiem. Uświadom to sobie.
[44:09] - Chodzi mi o taką boskość metafizyczną. Skoro kontrolujemy marzenia senne, dlaczego nie mielibyśmy kontrolować jawy, kontrolować innych ludzi?
[44:21] - Idąc tym tokiem myślenia cały czas jesteśmy bogami, bo kontrolujemy swoją przyszłość.
[44:26] - Ale właśnie my sami tworzymy swoją przyszłość. Tak na przykład twierdzili filozofowie egzystencjalnie, że my sami tworzymy naszą przyszłość i to od nas zależy, jaka ona będzie. Czy o to chodziło?
[44:41] - Więc jesteśmy bogami w pewnym sensie.
[44:43] - Można tak powiedzieć.
[44:46] - Płoniecie w piekle.
[44:48] - Jesteśmy bogami naszego losu.
[44:57] - Wracając do tematu. Pierwszy raz słyszę o Marku Sugierze, ale po tym, co usłyszałem, mam mieszane odczucia co do jego osoby.
[45:07] - Nie ulega wątpliwości, że Darek Sugier jest człowiekiem dosyć dziwnym. Jego podejście, sposób jego wypowiadania się budzi przynajmniej moje zastrzeżenia co do jego zdrowia psychicznego.
[45:27] - Cóż, nie tylko pana.
[45:31] - Panowie, przypomnę słuchaczom Radia Paranormalium, że audycja „Świadomy sen. Nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Zapraszamy do pisania i dzwonienia. Nasz numer telefonu to 32 746 0008. 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy również na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Czekamy także na komentarze i pytania na czacie Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów. Panowie, wiemy mniej więcej jak do snów podchodzi Kościół katolicki.
A co na temat snów mają do powiedzenia inne religie? Może zapytamy o to Mariusza Sobkowiaka. Mariuszu?
[46:35] - W momencie, w którym Kościołowi katolickiemu nie udaje się związać snów świadomych z wygasłymi już religiami pogańskimi, próbuje się go powiązać z innymi ruchami religijnymi, z takimi z pogranicza New Age. Zresztą taki temat też miał być poruszony właśnie przez doktora Adamczyka na Uniwersytecie Jagiellońskim. Związek snów świadomych z tymi nowymi ruchami religijnymi. Bardzo obawiamy się takiego podejścia. Zarówno jak związanie świadomych snów z ezoteryką, tak też związanie ich z tymi ruchami z pogranicza Nowej Ery jest bardzo niebezpieczne. Bardzo niebezpieczne jest w ogóle zawłaszczanie sobie snów świadomych przez jakąkolwiek religię. New Age, czyli ten ruch, który właściwie jest bardzo wielowymiarowy i bardzo złożony. Ruchem i kulturowym, i religijnym, który w latach 60. XX wieku zaczął się wykluwać i przeżywa okres swojej prosperity. New Age pochłania wszystko.
Pochłania właściwie większość tych zjawisk, które zwykliśmy określać mianem niewyjaśnionych. Pochłonął więc również świadomy sen z tego prostego powodu, że o ile takie religie tradycyjne stawiają na piedestale bóstwo, stawiają na piedestale Boga, o tyle te nowe ruchy religijne z pogranicza Nowej Ery stawiają na pierwszym planie człowieka i jego samorealizację, jego samorozwój. Świadomy sen jest idealnym narzędziem do samorozwoju, idealnym narzędziem do samorealizacji, więc idealnie wpisywał się do ideologii ruchów New Age. Pojawiło się więc oskarżenie świadomego snu o to, że jak w przypadku innych praktyk związanych z New Age, jest to praktyka okultystyczna. Mówi się, że świadomy sen jest związany z okultyzmem. Gdybyśmy zastanowili się, czym właściwie jest okultyzm, gdybyśmy doszli do tego, co pod tym pojęciem należy rozumieć, czyli właśnie wywodzenie pojęcia okultyzmu od łacińskiego cultus schowany, ukryty, tajemny, coś ukrytego, coś tajemnego. Świadomy sen w czasach obecnych z tak rozumianym okultyzmem, czyli z taką wiedzą tajemną nie ma nic wspólnego. Staramy się szerzyć wiedzę o śnieniu świadomym w całym społeczeństwie. Chcemy, żeby wiedza o śnie świadomym trafiła pod strzechy. Sen świadomy stał się czymś niemalże powszechnym, wykorzystywanym przez naukowców na całym świecie i czytamy ciągle nowe wyniki badań dotyczących snów świadomych.
Staramy się na bieżąco informacje o badaniach prowadzonych na całym świecie umieszczać również na naszym fanpage'u Oneironauci czy na naszej stronie internetowej oneirosociety.pl. Świadomy sen nie jest więc niczym tajemnym, nie jest wiedzą tajemną. Nie ma nic wspólnego z okultyzmem, mimo że czasem ma się wrażenie, gdy odwiedza się różnego rodzaju fora internetowe, że mamy do czynienia z ruchem elitarnym, w którym posługują się bardzo specjalistycznym językiem niezrozumiałym dla ogółu. Dlatego też mówi się często o oneironautach, o ludziach, którzy praktykują świadome śnienie, jako o swego rodzaju sekcie ruchu niemalże religijnym. Co nie dziwi, bo w przypadku każdej takiej elitarnej, zamkniętej grupy, która posługuje się dziwnymi terminami, która eksperymentuje ze swoją świadomością, która dąży do rozwoju też duchowego, że mamy do czynienia z nową grupą religijną, że mamy do czynienia z sektą. Bardzo łatwo doszło do utożsamienia snów świadomych z nowymi grupami religijnymi z pogranicza New Age i bardzo łatwo doprowadziło to do oskarżeń o związek snów świadomych, lucid dreaming z okultyzmem.
[51:43] - Chciałbym tu zaznaczyć, że sekta oznacza grupę ludzi, która w coś wierzy metafizycznie. LD się opiera na wiedzy, nie wierze.
[51:58] - Określenie sekta, które w ogóle jest używane w kategoriach pejoratywnych. Ja nigdy w tym kierunku nie zmierzałem, bo właściwie chrześcijaństwo u swojego zarania też było sektą. Jeśli będziemy używać tego wyrażenia, biorąc pod uwagę rozpowszechnienie danego ruchu, czy też liczbę członków danego ruchu, to nie musimy patrzeć na to pod kątem negatywnym i tworzenie przez związki religijne, chociażby komitetu obrony przed sektami byłoby czymś strasznie głupim, bo gdyby coś takiego utworzyć w starożytności, to ten komitet zwalczałby samo chrześcijaństwo. Także nie patrzyłbym na określenie sekta jako na coś pejoratywnego, ale zwykle w negatywnym znaczeniu jest to ujmowane przez Kościół dominujący w naszym społeczeństwie, Kościół katolicki. Inne ruchy religijne, w szczególności te nowe ruchy religijne związane z New Age, z ruchem Nowej Ery, wierzącym, że mamy do czynienia z punktem zwrotnym między dwoma różnymi epokami. Stąd określenie Nowa Era. Mielibyśmy wchodzić w erę Wodnika, w której mielibyśmy do czynienia z przeniesieniem osobowości czy duchowości ludzkiej na wyższy poziom. Idealnie do ideologii złotego wieku ludzkości wpisuje się przekonanie o tym, że możemy za pomocą własnych, ukrytych zdolności, jakimi miałaby być oneironautyka, doprowadzić do wzniesienia się na ten wyższy poziom. Różne ruchy religijne również w czasach obecnych próbują zawłaszczyć sobie pojęcie świadomego śnienia i jest to ogromne zagrożenie, z którym również staramy się walczyć w łonie ruchu oneironautycznego. Taką też grupą, która wyrobiła sobie opinię na temat świadomego snu i na temat oneironautyki, posiada własne zdanie, są oczywiście różnego rodzaju religie Wschodu związane z osobą Siddhatthy Gautamy, czyli Buddy Czy taoizm chociażby.
Tak jak dzisiaj starałem się państwu przedstawić krótki opis sylabusa tych zajęć, które prowadzone są na Uniwersytecie Jagiellońskim, to naucza się tam między innymi o podejściu do świadomych snów takich ruchów religijnych jak buddyzm czy taoizm. Adam Bytof, którego gościliśmy dwa tygodnie temu, honorowy członek ruchu oneironautycznego, posiada ogromną wiedzę chociażby na temat tybetańskiej jogi snu. Jego doświadczenia ze świadomym śnieniem były związane z medytacją, która wywodzi się z religii Wschodu, z medytacją, która związana jest z buddyzmem. Tutaj podejście do snu świadomego jest zdecydowanie pozytywne jako formy rozwoju własnej osobowości. Właściwie poza chrześcijaństwem trudno znaleźć ruch religijny, który negatywnie wypowiadałby się na temat snu świadomego. Mamy do czynienia z sytuacją, w której te wschodnie religie rozpatrują świadomy sen jako sposób na samorozwój, jako coś pozytywnego. Religie Zachodu, chrześcijaństwo bardzo negatywnie podchodzi do kwestii lucid dreaming, upatrując tutaj albo grzechu, w tym grzechu ciężkiego. Przypominam, że zgodnie z kodeksem Kościoła katolickiego, do tego, żebyśmy mieli do czynienia z grzechem świadomym, musi on dotyczyć ciężkiej materii, musi być popełniony z pełną świadomością czynu i musi być popełniony dobrowolnie. Moglibyśmy się zastanawiać tutaj nad ciężarem materii, ale wszystkie te przesłanki teoretycznie mogłyby zostać spełnione w śnie świadomym. Więc Kościół zachodni i chrześcijaństwo bardzo negatywnie podchodzi do snów świadomych, upatrując w tym albo grzechu lekkiego, czy też grzechu ciężkiego, albo sposobu na to, żeby szatan zawładnął naszą duszą jako wręcz zaproszenie do tego, żeby różnego rodzaju demony mogły przejąć nad nami kontrolę, aż do tych nowych ruchów religijnych, które pojawiły się i w takiej formie eklektycznej, czyli właśnie łącząc doświadczenia religii Wschodu, pozytywnie podchodzących do różnych form medytacji, jak również do snu świadomego.
I to podejście zachodnie, wywodzące się też z chrześcijaństwa, starają się to łączyć i niestety zawłaszczyć sobie tego typu doświadczenia, z jakimi mamy do czynienia też w lucid dreaming. Czyli poza tymi religiami Wschodu, które są oparte na różnego rodzaju praktykach rozwojowych, takich jak medytacja, jak tybetańska joga snu, wszelkie religie stanowią zagrożenie właściwie w chwili obecnej dla oneironautyki, albo starając się odwodzić ludzi od tego typu praktyk, albo starając się je zawłaszczać i łączyć ze swoją ideologią związaną chociażby z nastaniem nowej ery Wodnika.
[58:13] - Właśnie czytam też w tej chwili po angielsku informacje odnoszące się do stosunku islamu do świadomego śnienia i z tego, co ja tutaj czytam, to islam ma do świadomych snów podejście dosyć neutralne. W sensie takim, że obojętnie, co się nie dzieje w tym świadomym śnie, to jest coś, nad czym ty nie masz kontroli świadomej, nawet jeżeli to jest świadomy sen. Także tutaj z tego, co czytam na forach dyskusyjnych, między innymi odnoszących się do islamu, świadome śnienie nie może być haram, czyli czymś, co stoi w sprzeczności z nauczami islamu, ponieważ to, co się w śnie dzieje, nie jest w pełni świadome, nie jest w pełni kontrolowane, a Allah wie lepiej.
[59:08] - Allah Akbar. Tutaj Mariusz powiedział, że Kościół katolicki jako jedna z nielicznych religii się wypowiada na temat świadomego śnienia negatywnie. Bądźmy szczerzy, Kościół katolicki się nie wypowiada pozytywnie na jakikolwiek temat. Wszystko, co nowe, co ciekawe, jest przez nich negowane.
[59:33] - Wszystko, co może doprowadzić do tego, że wierny zacznie kroczyć własną ścieżką, a nie tą wytyczoną przez Kościół również. Wszystko to jest uznawane za dzieło szatana, za coś złego.
[59:46] - Nie zgodzę się, ponieważ w kwestii aborcji ma bardzo dobre zdanie. Znaczy nie do końca, jednak ma dobre zdanie.
[59:52] - Ale że Kościół?
[59:54] - Tak. Do zabrania aborcji, a według mnie powinna być uznana, legalna w sprawie tylko gdy kobieta została zgwałcona lub gdy kobiecie bez aborcji zagraża życie.
[01:00:08] - A to dziwne, bo z tego, co ja słyszę codziennie praktycznie przy okazji każdych takich dyskusji na temat aborcji, osoby wierzące związane z Kościołem katolickim wypowiadają się w taki sposób, że życia trzeba bronić zawsze, wszędzie, o każdej porze. Obojętnie, czy to życie powstało z gwałtu, czy też nie, czy też będzie obarczone przez cały okres swojego istnienia chorobą jakąś ciężką, czy nie. Życia trzeba zawsze Zaczynę bronić.
[01:00:43] - Panie Mariuszu, Kościół to Kościół.
[01:00:46] - Przepraszam, że ci przerwę Dawidzie, ale ja mówiłem o moim zdaniu, że aborcja powinna być legalna.
[01:00:52] - Ja to tak zrozumiałem, że wypowiedziałeś się w taki sposób, że to Kościół tak uważa.
[01:00:57] - A to nie. To przepraszam, moja wina, że się wyraziłem.
[01:00:59] - Troszeczkę się chyba niezbyt jasno wyraziłeś.
[01:01:05] - Kościół to Kościół. Z tymi heretykami nawet Bóg nie wygra.
[01:01:10] - Ja bym chciał powiedzieć, że jeśli ktoś ma negatywne zdanie co do Kościoła, to straszą. Należy zwracać na to uwagę. Należy samemu spróbować, jak przedtem Dawid powiedział. Jest taki dobry kanał „Przebudzator” i właśnie tam znajdują się filmiki na temat tego. Jest na przykład film o nazwie „Kwestiony autorytety mówią za siebie”. Nie należy nikomu ufać w kwestiach diety. Należy z własnego doświadczenia sprawdzić, bo nikt ci nie powie, jak smakuje cytryna, jeśli jej nie jadałeś. Jeśli zjesz sam cytrynę, to sam się doświadczysz. Może by cię krwawiło, ale chociaż sam doświadczysz. Zawsze ktoś będzie mówić, że to złe, że to okropne i nie będziesz nigdy chciał spróbować.
Czytałem kiedyś „Psychologię społeczną” o eksperymencie Milgrama. Było kilka jednostek, którym profesor kazał wykonywać pewne zadanie. Pewne osoby odpowiadały na pytania i była jedna osoba eksperymentowana i był jeden aktor. Aktora sadzono na krześle i on odpowiadał na pytania. Jeżeli źle odpowiedział, kazano tej osobie przechylać wajchę elektryczną, żeby porazić tego prądem. Za każdym razem zwiększano. Większość ludzi, która tam była, dała się manipulować, dała się przechytrzyć. Robiła to, co kazał ten profesor. Ten aktor tylko udawał, ale nie wiadomo. Jakby stało się to naprawdę, to też mogłoby się stać.
Mamy przykład, co się ostatnio stało. Ta tragedia.
[01:03:41] - Mówisz o ataku na Charlie Hebdo?
[01:03:46] - Tak. Też tam może nie po stronie zwyczajnej religii, ale po stronie radykalnej. Należy myśleć samodzielnie. Należy samemu spróbować, samemu czerpać wiedzę, bo nikt ci nie powie, co jest dla ciebie najlepsze. Sam wiesz.
[01:04:03] - Odnosząc się już do samego grzechu. Ja nie rozumiem definicji grzechu. Mamy wolną wolę. Bóg nam daje wolną wolę, więc dlaczego ja mam mieć grzech? Skoro mam wolną wolę, mogę robić, co chcę i co mi się podoba. Wiadomo, nie powinno być grzechu, tylko powinna być kara, bo grzech to jest taka pośmiertna kara od Boga za coś. No dobrze, ale idąc tokiem myślenia katolików, skoro Bóg jest wszechmiłosierny, nieskończenie miłosierny, to czy wszystkie grzechy nie powinny nam zostać odpuszczone po śmierci, żeby mógł godnie żyć w niebie z Bogiem? Skoro jest miłosierny.
[01:04:38] - Bóg jest miłosierny, dlatego zesłał grzech pierworodny, a później wszystkich, którzy pobierają działania Adama i Ewy, zsyła na wieczność do piekła. Bóg nas kocha.
[01:04:54] - Jest zło, jest ból, ale nas kocha.
[01:05:01] - Korzystając z tej chwili ciszy na antenie przypomnę słuchaczom Radia Paranormalium, że audycję „Świadomy sen: nasz drugi świat” realizujemy w całości na żywo. Możecie państwo do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Możecie również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, jak również na grupach tematycznych poświęconych w całości świadomemu śnieniu. Tutaj widzę, że Kuba się pojawił w międzyczasie. Witaj Kuba.
[01:06:02] - Witam.
[01:06:04] - Może ty masz jakieś spostrzeżenia w kwestii podejścia religii do świadomego śnienia?
[01:06:15] - Ja powiem, że to raczej nie jest mój temat z tego powodu, że ja raczej agnostykiem jestem, więc moim zdaniem ciężko w ogóle się nad tym zastanawiać, skoro i tak nie wiadomo, co będzie po śmierci. Ciężko się wypowiedzieć po prostu.
[01:06:33] - Już nie mówiąc o śmierci, ale mówiąc o życiu doczesnym na Ziemi. Pod tym względem weźmy.
[01:06:39] - Tak, tylko skoro nie wiadomo, czy Bóg istnieje
[01:06:42] - A rozmawiamy przecież o tym tak naprawdę, czy Bogu się to podoba, czy nie, prawda?
[01:06:47] - Rozmawiamy teraz o opinii Kościoła w sumie bardziej niż o zdaniu Boga.
[01:06:53] - Powiedzmy o podejściach różnych religii do świadomego snu, czy też zwierzchników tych religii. Widzę, że również dołączył do nas Fallen Leaf. Witaj Fallen.
[01:07:10] - Witam wszystkich słuchaczy radia serdecznie. Chciałem krótko powiedzieć na ten temat, na jaki jest prowadzona ta audycja, czyli LD a religie i światopogląd. Odnosząc się stricte do LD, ale poczynając od wytłumaczenia grzechu. Po pierwsze do grzechu może nas doprowadzić prawie wszystko w naszym życiu. Chociażby ta audycja, chociażby oglądanie telewizji.
[01:07:46] - Dla gorliwych katolików nie da się pójść do kibla, żeby nie popełnić grzechu.
[01:07:51] - Ale to jest w pewnym sensie prawda i po prostu katolik chcąc być jak najmniej grzesznym, odcina się od jak największej liczby tych najbardziej podatnych na grzech czynności, że tak to ujmę. A takimi czynnościami jest na przykład oglądanie telewizji. I bez wątpienia jest nim również LD. Nie zaprzeczę. Tutaj główny problem, że tak to ujmę, jest taki, że duża część, jak nie większość oneironautów prędzej czy później zacznie wierzyć, że sen to jest coś więcej niż wytwór umysłu. Może to się zacząć od na przykład dziwnej rozmowy z projekcją, która nagle wyjdzie poza swój poziom atrapy. Zacznie nam mówić coś, co ma jakieś dla nas ukryte znaczenie, będzie dziwne i zaczniemy wierzyć, że to nie może być wytwór umysłu, bo wytwór umysłu nie powiedziałby nam czegoś tak mądrego. Skrajny przykład takiej wiary, że sen to coś innego niż wytwór umysłu to wiara w OOBE: Out of Body Experience. I jestem przekonany, że bawienie się w takie doświadczenia nie jest grzechem samym w sobie, ale na pewno rodzi grzech. Zacznijmy od tego, czym jesteśmy w ogóle według wierzeń w OOBE.
Duszą, która wychodzi z ciała. Więc przypisujemy sobie jakby Boże cechy, co myślę, nie spodobałoby się Bogu. Poza tym rozmawiamy ze zmarłymi, pozyskujemy wiedzę spoza źródła. To już jest co innego niż LD i myślę, że jest o wiele bliżej grzechu. Także kończąc: LD nie jest grzechem samym w sobie, ale łatwo może do niego doprowadzić. A jeszcze druga rzecz taka, że już to było wspomniane, że w śnie nie jesteśmy wszystkiego świadomi, nie mamy nad nim pełnej kontroli, więc nie można uznawać tego za grzech. To po części według mnie jest prawda. I właśnie to jest kwestia dyskusyjna, jak rozumieć na przykład czyny w LD i czyny w śnie o LD, gdy w śnie o LD nie mamy pełnej świadomości, więc nasze czyny nie są w pełni naszymi czynami, nie biorą się z naszej wolnej woli.
[01:10:53] - Nie wychodzą ze świadomości, tylko z głębi naszej podświadomości.
[01:10:58] - Więc z jednej strony nie są grzechami, ale z drugiej wychodzą z naszej podświadomości, więc ta chęć do grzechów jest i tak w nas.
[01:11:12] - Jednak w założeniach grzech to jest świadome i dobrowolne. Powtarzam: świadome i dobrowolne wystąpienie przeciwko Panu Bogu lub Kościołowi. Podświadomość to jest co innego niż świadomość i my nie mamy nad nią kontroli. A świadome założenia, czyli że my to całkowicie kontrolujemy.
[01:11:33] - Więc rozpatrując LD a grzech po takim LD, w którym potencjalnie popełniliśmy jakiś grzech, powinno się rozpatrzeć, czy mieliśmy w nim wysoką świadomość. Jeśli nie, to możemy się usprawiedliwić niską świadomością. Jeszcze jedna kwestia: niektórzy sądzą, że wszystkie czyny w LD nie mogą być grzechem, bo to jest tylko nasza wyobraźnia. To jest też kwestia dyskusyjna. Ja myślę, że nie jest to powodem, żeby nasze czyny nie były tam grzechem, jeśli są nasze świadome czyny.
[01:12:20] - Nie zapominajmy o tym, że świat w świadomym śnie nie jest światem realnym, więc dochodzi właśnie ta kwestia, że to nie jest realne, co się dzieje. To jest bardziej wyobrażenie aniżeli świat realny. Jednak jeśli już się chcemy trzymać tych światów realnych-realnych, to można by dojść do wniosku, że nawet jeśli sobie coś wyobrazimy nie takowego, co trzeba, to będzie grzech. Co jest strasznie zagmatwana sprawa i to jeszcze zależy, z jakiej perspektywy religii patrzymy. Wiadomo, katolicyzm będzie miał inne podejście do grzechu, buddyzm inne, toizm inne.
[01:12:55] - To jeszcze taka kwestia, że LD w przeciwieństwie do- Zwykłego wyobrażania sobie za dnia. Nad nim mamy większą kontrolę. Sama myśl nie wywoła czynu. Uwaga jest skupiona i same myśli nie napędzają od razu zmiany akcji, choć tak też może być.
[01:13:21] - A patrzę, też ci powiem, że myśl w świadomym śnie również powoduje ruch ciała, ponieważ nie mamy tam ciała świadomego. Mamy ciało wyobrażone.
[01:13:30] - Właśnie czytałem teraz, że podobnie do świadomych snów podchodzi islam. Nawiązując do islamu, wyczytałem na jednym z for dyskusyjnych poświęconych islamowi, że Allah karze tylko za to, co zrobiliśmy świadomie, w sensie zrobiliśmy coś fizycznie, a nie za to, co myślimy. A w islamie sny są uznawane tylko za rodzaj myśli. Także nawet jeżeli kogoś zgwałcimy w LD, to to nie będzie grzech, bo to się nie dzieje tak naprawdę w świecie realnym.
[01:14:14] - Bardzo mądre podejście.
[01:14:17] - Tutaj Curiosity na czacie Radia Paranormalium dosyć dziwne pytanie zadał: co jeśli dziecko zostało poczęte w wyniku gwałtu w LD?
[01:14:28] - To by się musieli lunatykować. Ale jeśli to nie było świadome, to co z tego, że zostało poczęte? Przecież mówiąc o gwałcie, to nie był świadomy gwałt, bo to nadal się działo w naszej głowie.
[01:14:40] - Ale że gwałt był w LD, a dziecko zostało poczęte w rzeczywistości.
[01:14:46] - Powiedzmy, że ostro lunatykował ktoś.
[01:14:50] - Nie jest to niemożliwe, żeby ktoś kogoś zapłodnił w czasie snu. Można, ale wtedy ta osoba jest nieświadoma albo ma świadomość poza taką normalną rzeczywistością, którą jest inna rzeczywistość. Między innymi nasz drugi świat, bo to jest taka nasza druga rzeczywistość. Żeby nie myśleć, że to jest kapryśność, ale jesteśmy wtedy gdzie indziej i nie wiemy, czy wtedy nie zostaliśmy świadomi tego, że zostaliśmy zgwałceni, bici, pobijani czy coś takiego.
[01:15:29] - Co do tego, co mówił Matt, lunatykowanie obejmuje nasze codzienne czynności, więc może jeśli ktoś, to może by była taka sytuacja możliwa.
[01:15:40] - A wiadomo, czym się za dnia zajmuje?
[01:15:42] - Właśnie mówię. Jeśli ktoś wystarczająco często, to może i nawet podczas lunatykowania się zdarzy. Ale raczej mało możliwa taka sytuacja. Jeszcze ta druga osoba musiałaby nie spać, a lunatykuje się w nocy.
[01:16:00] - Ale cóż, tylko współczuć temu dziecku, jak zostało poczęte.
[01:16:05] - Panowie, zaburzenie seksualne związane ze stanem snu i czuwania, nazywane seksomnią. Osoby takie w stanie przypominającym lunatykowanie podejmują czynności seksualne. Czasem z ludźmi zupełnie nieświadomymi tego, że dana osoba akurat w tym momencie śpi. Pytanie, które zadał tutaj słuchacz radia na czacie jest oczywiście żartobliwe i nie staramy się traktować go poważnie. Jednakże takie podejście, również prezentowane przez świat islamu, w którym stwierdza się, że czynności dokonywane w świadomym śnie, czy to będzie chociażby ten gwałt, który nam tutaj podszedł słuchacz, czy nie są grzechem, gdyż tak naprawdę grzechem nie może być coś, co rozgrywa się w sferze myśli, coś, o czym myślimy, jest tak naprawdę umniejszaniem znaczenia tego, co odbywa się podczas lucid dreaming. Bo właściwie czym ten świat składający się z naszych myśli miałby różnić się od tego świata tutaj, na jawie? Świata, który przecież również jest konstruowany przez nasz mózg. Wprawdzie na podstawie sygnałów, które docierają do naszych zmysłów, jednak te sygnały są przez nasz mózg przetwarzane i tworzą, konstruują wizję tej rzeczywistości, która nas otacza. Nawet nie możemy być pewni, czy to, czego wy doświadczacie, patrząc na dany przedmiot, będzie tym samym dla mnie. Tak naprawdę i mówiłem o tym wielokrotnie, świat marzeń sennych, świat tych marzeń sennych świadomych niewiele różni się pod kątem jakości od tego świata, w którym mamy do czynienia tutaj, na jawie.
Może poza możliwością interakcji z innymi osobami, które w naszym śnie świadomym znaleźć się mogą. Posiadamy co prawda pewną ograniczoną, ale jednak zdolność do tego, żeby nawiązywać kontakt z innymi ludźmi, tymi, którzy znajdują się w stanie czuwania, bo takie eksperymenty były przeprowadzane chociażby przy zastosowaniu świadomej sekwencji ruchu gałek ocznych, ale jest to jednak komunikacja tak ograniczona, że pod tym względem rzeczywiście jakościowo odbiega od Od tutaj świata na jawie. W każdym razie chrześcijaństwo myślę jednak, że podchodzi do tego dużo bardziej poważnie. Chociażby ten gwałt przykładowy, który dzisiaj poruszamy w LD, mógłby być już potraktowany i właściwie jest traktowany jako grzech ciężki, jako grzech cudzołóstwa, mimo że odbywa się, użyję tego słowa, z osobą wymyśloną, z osobą, która tak naprawdę nie istnieje w rzeczywistości, z projekcją naszego umysłu. Jednak w Piśmie Świętym Jezus mówił o tym, że kto pomyślał chociażby o takim czynie cudzołóstwa, już popełnił cudzołóstwo z daną osobą w swojej głowie. Jeśli weźmiemy pod uwagę tę niewielką, według mnie, z mojego punktu widzenia jakościową różnicę między światem marzeń sennych a światem tutaj na jawie, to powinniśmy jednak zastanowić się nad implikacjami moralnymi, a w przypadku religii teologicznymi, związanymi ze świadomymi czynami, których możemy dokonywać w naszych snach. Takie podejście, o którym mówił tutaj Marek, sprowadzające się do twierdzenia, że kiedy mamy do czynienia z materią tak naprawdę niefizyczną, z materią utkaną z naszych wyobrażeń, to nie możemy mówić o popełnianiu grzechu. Wydaje mi się jednak bagatelizowaniem i ucieczką od problemu, który jest znaczący dla osób wierzących. Możemy powiedzieć, że jest to podejście realne, bo jednak sny, marzenia senne są sferą, której nikt nie potrafi kontrolować w tym sensie, że żadna inna jednostka czy też instytucja, grupa religijna nie może kontrolować tego, co my robimy w naszych marzeniach sennych. Co za tym idzie, narzucanie wszelkich zasad, również zasad religijnych, na tę sferę związaną ze snami i z marzeniami sennymi musiałoby skończyć się niczym, gdyż nikt nie byłby w stanie tej sfery kontrolować.
Nie potrafię sobie wyobrazić takich sytuacji, ale kiedy się nad tym zastanowimy, musimy dojść do wniosku, że musiały mieć miejsce, że ktoś w konfesjonale spowiada się z grzechu, który popełnił w swoim śnie. Zastanawiam się tutaj nad tym praktycznym podejściem osób duchownych, które za tą kratką konfesjonału takiego grzechu by wysłuchały. W każdym razie tę materię, z której składają się nasze sny, uważam za na tyle istotną, że przypisywanie im zupełnie innej wagi gatunkowej, w sensie tym czynom, które dokonujemy we śnie, w stosunku do czynów, które dokonujemy na jawie, jest tak naprawdę bagatelizowaniem kwestii tego, czy powinniśmy poddawać ocenie moralnej czyny, których dokonujemy we śnie.
[01:22:49] - Panowie tutaj dyskutują na antenie, a ja w międzyczasie poza anteną tak czytam i czytam o tym islamie. Strasznie mnie zaciekawiło, jak ta religia podchodzi do świadomych snów i trafiłem na wypowiedź zupełnie odmienną od tego, co zaprezentowałem jakiś czas temu na antenie. Otóż jest taki serwis typu pytania i odpowiedzi, gdzie użytkownicy zadają pytania odnoszące się do islamu, a przedstawiciele szczytu władzy w tej religii, czyli mufti i różni inni przywódcy religijni odpowiadają. I właśnie jest tutaj takie pytanie. Serwis nazywa się Islam QA, czyli Islam Questions and Answers. Tutaj jest takie pytanie o to, czy świadome sny są grzechem, czy też nie, czy rozrywka w tych świadomych snach, takie czy inne rozrywki są dozwolone, czy też nie. I mufti Ibrahim Desai napisał tak w odpowiedzi: „Rozrywka, zabawa i rozrywka są dozwolone jedynie w tym zakresie dozwolonym przez szariat. Masturbacja, seks, fantazjowanie o kobietach są w szariacie ściśle zabronione. Surowo zabronione”. Dlatego, że tak jak tutaj ten mufti pisze, dusza może przez to po prostu umrzeć.
Także mamy tutaj, tak jak w innych religiach, takie podejścia bardziej luzackie, bardziej takie typu olej temat, to jest przecież tylko sen. A mamy też tutaj taką opinię, że to, co w snach się dzieje, ma jednak jakiś tam wpływ na to, co dostaniemy po opuszczeniu ziemskiego padału.
[01:24:55] - Z tego, co wiem, z tego, co słyszałem o islamie, po śmierci, jeśli nie dostaniemy tego raju wymarzonego, to tam możemy mieć tyle kobiet, ile chcemy. Z tego, co słyszałem.
[01:25:08] - W islamie ci wojownicy islamu po śmierci mają zagwarantowane podobno 72 dziewice. Wieczny spokój. Tylko nie wiem, na jakich zasadach to działa u tych wojowników islamu w ogóle.
[01:25:19] - Co do islamu i dziewic, to z tego miejsca na antenie do wszystkich pań apeluję: pamiętajcie, że te z was, które umrą jako dziewice, trafią do raju z islamskimi terrorystami. Także zdecydowanie nie warto. Natomiast kwestia snów i podejścia do nich z punktu widzenia religii, z punktu widzenia etyki czy też moralności powinna uwzględniać zjawisko snów świadomych chociażby z powodu, jeśli nie takiego, że dokonywanie czynów, które byłyby grzeszne tutaj, w naszym świecie na jawie, jeśli uznamy, że to rzeczywiście nie ma znaczenia, że jeśli coś rozgrywa się li tylko i wyłącznie w przestrzeni zamkniętej przez naszą czaszkę, to nie powinniśmy tego oceniać pod kątem moralnym. To można tutaj mówić o tym, że dopuszczanie się różnego rodzaju czynów niemoralnych, gdybyśmy mówili o nich na jawie, dopuszczanie się takich czynów we śnie w sposób świadomy może wpływać na osłabienie zmysłu moralnego czy też osłabienie zmysłu etycznego czy naszej woli nieczynienia zła. Już chociażby z tego punktu widzenia należałoby poważnie podejść do kwestii moralnych czy etycznych implikacji działań, które podejmujemy w świecie marzeń, snów.
[01:27:07] - À propos snu zapraszamy do dołączenia do Ruchu Oneironautycznego. Można dołączać. Ruch na razie jest w pracy, ale za niedługo będzie, mam taką nadzieję. Teraz należy zgłoszenie wysłać przez maila. Zaraz podam posta, w którym był opisany, jak należy się zgłaszać i po dołączeniu do ruchu można aktywnie uczestniczyć w jego życiu, można nam pomagać i podbijać propozycje.
[01:27:45] - A ja ze swojej strony jeszcze chciałbym powrócić do tematu Darka Sugiera, jeśli można.
[01:27:53] - Tak, jak najbardziej.
[01:27:55] - Jak już tu zostało powiedziane, ten człowiek jest oneiroautem uznającym i doświadczającym out of body experience, uznającym się za samego świętego Piotra lub jego reinkarnację. Nie wiem, jak to do końca jest. I uważa, jest pewny, że w swoich podróżach spotyka się z Bogiem, z Jezusem i z innymi religijnymi postaciami i przybliża się do Boga, poznaje go, może zwierzać się ze swoich grzechów. Jak sam powiedział, Jezus Chrystus oświadczył mu, że nie musi chodzić do spowiedzi. Zamiast tego alternatywą jest dla niego spowiadanie się samemu Jezusowi podczas podróży. Teraz pytanie, czy to jest grzechem? Uważam, jestem wręcz pewny, że na pewno jego przekonania są błędne, więc nie przybliża się do Boga, tylko do fałszywego boga, który jest odbiciem jego samego. Jeśli się przybliża do fałszywego boga, to oddala się od prawdziwego. Myślę też, że na pewno jest to w jakimś sensie grzechem. A tu jeszcze o Darku Sugierze zapomniałem wspomnieć, że w 2002 roku, kiedy napisał książkę „Świadomość poza ciałem” był ateistą i jak oświadczył, jego podróże nakierowały go na chrześcijaństwo i zaczął wierzyć.
Jeśli już mowa o aldea religia, to z innej strony może to być pozytywne, że takie podróże nakierują, ale jeśli dochodzi w nich do poznania fałszywego boga, to z drugiej strony nie jest to pozytywne. Czy lepiej teraz zostać ateistą, czy poznawać fałszywego boga? Ciekawe pytanie.
[01:30:20] - Ja chciałem powiedzieć, że był ateistą i nie wierzył do tego stopnia. Pisał, że próbował, tak jak mówiłem, Boga, szatana czy czarną dziurę, ale mu się nie udało i on się wtedy nie przybliżył do koncepcji Boga chrześcijańskiego, tylko się bardziej przybliżył do koncepcji, że Bóg jest w każdym z nas, tej panteistycznej bardziej, że każdy z nas ma w sobie trochę Boga, każdy z nas jest jakby Bogiem. Do takiej koncepcji, że każdy nasz umysł jest takim jakby... Ja bym mógł przeczytać o tym książkę, właśnie to jest książka. To nie była taka koncepcja Boga chrześcijańskiego z tego, co ja myślę.
[01:31:24] - Darek Sugier jasno oświadcza, że doświadcza spotkań z Jezusem Chrystusem, z Bogiem i uznaje się za kogoś, kto ma prawo do tych spotkań. Uznaje się za kogoś nad człowieka. Na pewno również samo to jest grzechem. To, czy Bóg jest w każdym z nas. Jak zapoznałem się z jego filmikami, z jego instruktażami OOBE, doświadczał oddziaływania w jego podróżach jego MTJ, czyli Mojej Totalnej Jaźni, a później odkrył, że ta moja totalna jaźń okazała się samym Bogiem. Nie wiem, czy chodzi o to, że sam się okazał Bogiem, czy po prostu się mylił. Nam na pewno zaznajomieni z tematem, którzy interesują się działalnością Darka Sugiera więcej by o tym powiedzieli.
[01:32:39] - Ja sądzę, że pan raczej chce być katolikiem albo był katolikiem. Został katolikiem, bo przez pewien czas był osobą wierzącą. Nie wiem, czy był katolikiem, czy w jakiejś innej wierze, ma jakiś inny odłam chrześcijaństwa, ale przez pewien czas nie był aktywny. Dopiero po pewnym czasie wrócił. Z tego, co ja pamiętam, koncepcja jest taka, że ten Bóg, który w niego jest... Nie mogę wyjaśnić tej koncepcji przez brak wystarczającej wiedzy na temat tej koncepcji. Czytałem jego książki o OOBE, ale sądzę swojej poczciwości-
[01:33:37] - Adam Jachu w audycji „Kryptonimu w Hadze”.
[01:33:41] - Sądzę, że nie ma takiej opcji, żebym mógł mówić na temat OOBE. Nie mógłbym rozmawiać o co tu chodzi. No i tyle.
[01:33:53] - Dołączył do nas w międzyczasie Hubert. Witaj Hubercie na antenie Radia Paranormalium.
[01:34:00] - Witam.
[01:34:02] - Może ty masz jakieś ciekawe spostrzeżenia czy też jakieś inne informacje na temat tego, jak do świadomego śnienia odnoszą się różne religie?
[01:34:17] - Powiem szczerze, że raczej rzadko się z tym spotykałem, ale jeżeli się już z tym spotkałem, to ze świadomego śnienia dziwnym sposobem buddyzm. Dziwnie tego, co wam powiem, ponieważ tam bardziej skupiają się na medytacji i oni poprzez tę medytację wzmacniają swoją samokontrolę umysłu i tak dalej, po czym z mojego punktu widzenia łatwiej jest im osiągać to LD.
[01:35:02] - Pojawiło się na czacie Radia Paranormalium pytanie od jednego z naszych słuchaczy: czy ktoś z uczestników miał takie LD, które wpłynęło znacząco na jego światopogląd? Panowie.
[01:35:19] - Nasuwa mi się na myśl, że może nie aż tak bardzo, ale LD, sny. Nie tyle LD, co sen wysokiej jakości, w którym wiele TR-ów nie zadziałało, po którym się budzimy, rodzi w nas myśl taką, że nie uznajemy rzeczywistość za coś stabilnego, rzeczywistego. Może nam się czasami nawet zrodzić myśl, że mamy przeczucie, że za chwilę obudzimy się jeszcze z czegoś. Że życie to nie jest najniższy poziom albo też może być po prostu drugim snem.
[01:36:11] - Ja miałem raz coś takiego, że postać Jezusa w LD, którego sam oczywiście przywołałem. To był głupi przypadek, bo chciałem rozstrzygnąć spór pomiędzy trollami a goblinami. Przywołałem Jezusa. Niestety Jezusowi coś odbiło i zaczął tam wszystkich zabijać. Po zapytaniu, dlaczego tak robi, przecież jest Jezusem, jest wszechmogący, powinien być miłosierny, objaśnił mi zasady działania religii. Bardzo trafnie objaśnił większość rzeczy i dopiero zacząłem zauważać z czasem. Na początku wiadomo, takie niedowierzanie. Jakaś głupia postać ze snu, marionetka, nagadała jakichś głupot i po prostu o tym zapomniałem. Jednak parę lat minęło od tego, rok albo ze dwa lata. Poszedłem do gimnazjum i zacząłem zauważać, że te rzeczy, o których mówił ten Jezus, całkowicie pokrywały się z religią.
Że jest bardzo dużo nieścisłości, dużo jest nielogicznych błędów i tym podobnych. Miałem parę takich snów, co w dużej mierze ukształtowały mój światopogląd teraźniejszy.
[01:37:24] - Chciałem skomentować tę wypowiedź. W naszej psychice można wyróżnić takie coś jak filtry percepcyjne. Najlepiej to wyjaśnić przykładem. Jeśli przechadzamy się po mieście, obserwujemy samochody i za ileś tam czasu postanawiamy sobie kupić samochód. Wybieramy konkretny model i chcemy mieć samochód wyróżniający się pośród innych, żeby być oryginalnym. Nie widzieliśmy nigdy tego samochodu w mieście. Na pewno nikt albo mało osób ma taki samochód, więc my go będziemy mieć. Kupujemy ten samochód, jeździmy nim po mieście i nagle okazuje się, że co chwilę spotykamy ten sam model, nawet ten kolor. I tu są dwa wyjścia: albo w tym samym momencie pół miasta kupiło ten samochód w tym samym kolorze, albo przestawiły nam się filtry percepcyjne.
[01:38:31] - Tak, wiem, o czym mówisz.
[01:38:35] - Co do tego snu. Nawet jeśli Matki zignorował to, uznał to za głupotę, to było to już na takim płytszym poziomie podświadomości i to przesterowało stopniowo te filtry percepcyjne i zaczął to zauważać. I niekoniecznie to było tak, że ta postać mówiła prawdę, którą dopiero później śniący odkrył, ale wydaje nam się, że tak było, a tak naprawdę zauważyliśmy, zauważać coś w inny sposób.
[01:39:16] - Nie zacząłem uważać tego w inny sposób, ja o tym nie wiedziałem. Tak jakby mi uświadomiło istnienie paru takich mechanizmów, które występują w religii i do czego ta religia jest potrzebna.
[01:39:27] - Tak się wydaje, ale to jest takie założenie.
[01:39:32] - Jakby ci ksiądz na przykład tłumaczył, dlaczego ten ojciec przyjął tego syna marnotrawnego do domu. To coś w tym rodzaju.
[01:39:38] - Tak, ale dostajesz tę samą informację, tylko tu chodzi o interpretację. Pewnie to wiedziałeś na przykład o tej historii, ale mając nowe spojrzenie inaczej to interpretujesz i wydaje ci się, że teraz to zauważyłeś.
[01:39:54] - Wtedy miałem około pięciu lat.
[01:39:55] - Podejście jest takie same.
[01:39:57] - Miałem około pięciu czy tam sześciu lat, więc trudno było to interpretować. Mogę się zgodzić tutaj. To był zabójczy mózg.
[01:40:09] - Ja chciałem powiedzieć, że miałem taki sen, który mógłby zmienić moje życie, ale nie zmienił, bo początkowo śnił mi się Jezus, ale nie była to prawdziwa postać, ponieważ wiem, że to, co mi się śni, może odzwierciedlać rzeczywistość. Jezu nie mógłby tam być naprawdę. To nie mógł być prawdziwy Jezus, tylko to jest senna postać. Nie sądzę, żeby to już w ogóle nie o tym rozmawiałem. Jak paranormalne postacie, które były już kiedyś, postacie religijne się pojawiają we snach, to nie sądzę, że to mógłby być prawdziwy Jezus. Sądzę, że to tylko była zwyczajna postać senna. Nie za dużo myślałem, bo na ten temat wymyśla się tylko przez czas, ale może być możliwe, że przegnałem coś i to sprawiło, że zobaczyłem właśnie tego Jezusa.
[01:41:20] - À propos tej wypowiedzi warto jeszcze zapamiętać, że to, co wiemy o świadomym śnie, może się przekładać na nasze postrzeganie świadomego. Ponieważ jeśli nie będziemy wiedzieli, czym jest paraliż senny, to możemy sobie wmówić, że gdy zasypiamy, to jakieś opętania, szatany, duchy, demony, księdze Natanki i te sprawy. Ale tak samo jak na przykład nie wiemy, że może istnieć coś takiego jak postać wyższa czy jak tam kto woli nasza podświadomość, czy jak tam jeszcze nazwy określamy, że występuje raz na jakiś tam sen taka postać, znaczy na LD, taka postać, na którą nie mamy praktycznie żadnej władzy. Ona sobie jest i ma możliwości podobne do naszych, czyli może latać, kształtować senną rzeczywistość i tym podobne. Łatwo jej się pozbyć, gdy sobie uświadomimy to, że ona tak naprawdę jest częścią naszego umysłu i że mamy całkowitą kontrolę nad nią. I właśnie te postacie zazwyczaj wykazują się bardzo dużą inteligencją i naprawdę możemy uznać, że coś jest nie tak z tymi postaciami. Możemy je wziąć za demona albo szatana bądź coś podobnego.
[01:42:26] - Tak, sen na pewno. Nasz poziom doświadczania LD zależy od jego wiedzy. Klasycznym tu przykładem między innymi to, że zamykanie oczu we śnie prowadzi do wybudzenia. Chciałbym tu zaznaczyć, że LD osób, które doświadczają go, doświadczali go regularnie i nie zapoznawali się z forami na ten temat, w dość dużym stopniu różnią się od LD osób, które zaczęły praktykę od czytania takich for. Na przykład te problemy z zamykaniem oczu ich nie dotyczą. Nie mają po prostu takich nastawień. Wystarczy przeczytać informację, że zamknięcie oczu może nas wybudzić i my uznajemy to za prawdę. A sen jest bardzo podatny na takie mechanizmy i bardzo wpływa na nasze LD.
[01:43:27] - Właśnie o to mi chodzi, że świadomość tego, nasza wiedza w dużym stopniu wpływa na odczuwanie tego stanu.
[01:43:33] - Jeszcze tu chciałem powrócić bliżej tematu religii. Mało wspomnieliśmy o buddyzmie, a jest to religia bardzo związana ze snami. Tutaj chodzi mi o jogę śnienia i snu. Tu właśnie, upraszczając, buddyści wykorzystują świadome śnienie do medytacji. Jeśli osiągają świadome sny przez jogę śnienia, przez postrzeganie prawdziwego życia jak sen i to przenosi się na zwiększenie czujności na jawie, a tym samym na czujność we śnie. Jeśli już potrafią się uświadamiać w tych snach, to nie wykorzystują go do zabawy, tylko właśnie do medytacji. Na przykład, jeśli już osiągną świadomość, to próbują pozbyć się osnowy snu, pozbyć się tej treści tak, żeby została ta sama pustka. I wykorzystują takie techniki do medytacji. A skrajnym przykładem takich medytacji są sny przejrzystego światła, bardziej związane z jogą snu. W których właściwie jest to nazwa tycząca się tematyki snu i są to sny, które nie czerpią z naszych śladów karmicznych, używając terminologii Tybetu, tylko z głębszych naszych części osobowości, a nie z problemów, nie z emocji.
I takie sny mogą nam o wiele więcej powiedzieć. Wielu uznaje je za o wiele bardziej wartościowe niż sny świadome.
[01:45:33] - Proszę państwa, pozwolę sobie jeszcze pociągnąć temat, od którego zaczęliśmy właściwie po przerwie, czyli to pytanie od naszego słuchacza dotyczące naszych własnych doświadczeń ze snami, również z snami świadomymi i sposobu, w jaki wpłynęły one na nasz światopogląd, na nasz sposób postrzegania świata. Otóż tak się składa, proszę państwa, że lucid dreaming jest przeżyciem niezwykłym. Doświadczenie świadomego snu jest bardzo silnie związane z doświadczeniami ekstatycznymi. Każdy oneironauta, każdy świadomie śniący może pewnie przychylić się do tego, co powiem na temat tego, jak sen świadomy się zaczyna. Zaczyna się od bardzo przyjemnego wstrząsu, poczucia takiej ekstazy związanej z uświadomieniem sobie, że znajdujemy się w tym świecie snu. Jest to doświadczenie niezwykle przyjemne. Doświadczenie takiej ekstazy albo jak by to powiedział Abraham Maslow, twórca słynnej piramidy potrzeb, takiego przeżycia szczytowego w świadomym śnie jest czymś naturalnym i dosyć często spotykanym. Przynajmniej ja doświadczam go właściwie przy każdym wysokiej jakości śnie świadomym. Ekstaza w śnie świadomym może mieć bardzo różny charakter. Może być to ekstaza estetyczna związana z takimi doświadczeniami jak chociażby przecudowne, piękne widoki.
Samo patrzenie na niebo sprawia, że doświadczamy niezwykłej ekstazy estetycznej we śnie. Czy odwiedzanie jakichś pięknych miejsc, które mogą nawet nie istnieć w świecie fizycznym. Także ekstaza religijna. Ekstaza religijna w LD związana ze spotkaniami z Chrystusem. Tutaj o spotkaniach z Bogiem wielokrotnie było mówione. Czy z jakąś boską świadomością. Kenneth Keatser w swojej słynnej książce „Słońce i cień” pisał o takich doświadczeniach ekstazy religijnej, poczucia jedności ze światem, które pojawia się u niego w lucid dreaming, w tych snach świadomych. Możemy również mówić o ekstazie jak najbardziej erotycznej czy też seksualnej, która też jest bardzo ciekawie opisywana w książce Kennetha Keatsera, gdzie opisuje on świadomy sen, który przyśnił się jego studentce o imieniu Sharon. Ja ten świadomy sen opisywałem swego czasu, ale pozwolę sobie jeszcze przypomnieć relację z tego snu omawianej studentki. Mianowicie: „Nagle czuję niezwykłe podniecenie seksualne.
Wiem, że muszę szukać satysfakcji seksualnej, zanim zdołam zrobić cokolwiek innego. Mam pełną świadomość, że śnię. Unoszę się na plecach po bezkresnym niebie. Wtedy pojawia się wielki błękitny penis około trzech stóp długości i jednej stopy grubości. Pojawia się znikąd, bez towarzyszącego mu ciała. Przyjmuję go w siebie i wkrótce dochodzę do potężnego orgazmu. Porywa mnie pęd powódź uczuć biegnących przez moje całe ciało. Moc wszystkich tych ogarniających mnie uczuć przechodzi wszelkie wyobrażenia. Uzmysławiam sobie, że nigdy wcześniej nie miałam tak potężnego orgazmu”. Ogrom odczuć seksualnych jest tak wielki, że się budzę.
Po chwili znowu zasypiam, mając nadzieję, że ponownie wejdę w ten sen, ale nie jestem w stanie tego uczynić. Muszą państwo przyznać, że przeżywanie uczucia ekstazy w snach, również w snach świadomych, musi prowadzić do zmian w osobowości, do zmian w światopoglądzie, zmian czasem bardzo diametralnych i można rzec nieodwracalnych. Ta ekstaza, jak mówiłem, może dotyczyć bardzo różnych sfer życia i może mieć bardzo różny charakter. Aby nam nie zarzucono, że my zawsze o seksie, mówiliśmy o ekstazie religijnej, estetycznej, erotycznej, poczucia takiej jedności. Przeżycia, które są związane z taką ekstazą, jaką przeżywamy w snach świadomych, zdecydowanie wzbogacają naszą świadomość, otwierają nas na nowe doświadczenia, których inaczej w ogóle nie moglibyśmy przeżyć. Dzięki świadomym snom możemy czerpać więcej przyjemności, radości, energii. Możemy po prostu być bardziej szczęśliwymi ludźmi. Chyba wszyscy się ze mną zgodzą, zarówno słuchacze, jak i uczestniczący dzisiaj w audycji członkowie ruchu oneironautycznego, że poczucie szczęścia ma ogromny wpływ na jakość naszego życia. Ja mogę głęboko potwierdzić ze swojego punktu widzenia, że od momentu, kiedy praktykuję świadome śnienie i od kiedy doświadczam wysokiej jakości snów świadomych, rzeczywiście doświadczam więcej radości, a sny te wywołują u mnie bardzo przyjemne odczucia, które nie pojawiałyby się w innym przypadku również w świecie na jawie. Praktykowanie świadomego śnienia doprowadziło u mnie również do pojawienia się bardzo niezwykłych doznań, które w innym przypadku pewnie by się nie pojawiły.
Pojawiło się u mnie poczucie niejako negacji świata, który mnie otacza. Może to oczywiście brzmieć dość niebezpiecznie. Komuś mogłoby się wydawać, że podaję w wątpliwość realność otaczającej rzeczywistości. Mogliby odczytać to jako niebezpieczność, że któregoś dnia wyskoczę z okna przekonany, że ten świat nie jest prawdziwy. Ale tak nie jest. To uczucie jest niezwykle przyjemne. Kiedy jadę tramwajem, zdaję sobie w pewnym momencie sprawę z tego, że nie jestem pewien, czy ten świat, w którym się znajduję, jest tym światem na jawie, czy światem marzenia sennego i muszę wykonać test rzeczywistości. W rzeczywistości jest to bardzo przyjemne i pojawia się uczucie, które towarzyszy mi również w śnie świadomym. Uczucie, które jest bardzo przyjemne, takiej ekstazy wynikającej z przekonania, że znajduję się w bezpiecznym świecie, który jestem w stanie kontrolować, świecie marzenia sennego. I to uczucie przenosi się później również do świata na jawie.
Doświadczanie snów świadomych ma ogromny wpływ na naszą osobowość i ogromny wpływ na nasz światopogląd, ogromny wpływ na nasze podejście do życia. Pozwala nam, jak to nazwał Kenneth Kelcey, na doświadczenie ekstazy teraz, już, tutaj na Ziemi. Chociażby już dlatego myślę, że warto, aby każdy z nas spróbował doświadczyć snu świadomego.
[01:53:27] - Podczas gdy Mariusz kontynuował swoją wypowiedź, na konwersacji tekstowej na Skypie pojawiła się propozycja, żeby przejść wreszcie do gier. A więc może oddajmy głos któremuś z grających. Fallen Leaf, może ty pierwszy?
[01:53:44] - No dobrze. LD a gry to ciekawy temat, bo wielu nawet podświadomie LD kojarzy się z grami. Można zauważyć pewne powiązania i to powoduje, że świat gier, nasze doświadczenia z gier szybko przenoszą się do świata snów. Doświadczyłem w swoich LD wielu powiązań z grami, między innymi były trudności z blokadą ruchu, bo doświadczyłem niewidzialnej bariery. Tutaj jasno widać, że jest to powiązanie z grami starszymi, kiedy żeby uniknąć bugów stawiało się niewidzialną barierę. Twórcy gier stosowali taką technikę i była frustracja gracza, ale nie było bugów. Podświadomość mogła użyć takiego mechanizmu. Najbardziej z grami wiążą się problemy z obrazem. Tutaj najlepszy przykład był, kiedy kilka dni przed LD testowałem nową wersję gry „Minecraft”, którą zapewne wszyscy znają, i odkryłem nową funkcję, jaką była zmiana renderów, sposobu wyświetlania grafiki. Tak sobie przerzucałem, patrzałem, przejrzałem wszystkie Kilka później miałem LD, w którym to na chwilę spadła jakość obrazu i stała się bardziej przypominająca grę.
Nie znalazłem powiązania, ale gdy trochę później znowu grałem w Minecrafta i przyjrzałem się jeszcze raz tym renderom, to odkryłem, że podświadomość zaczerpnęła z jednego z tych renderów. To były między innymi pogrubione kontury, takie bardziej wypuklenie obrazu. Tu widać, jak podświadomość czerpie bez naszej wiedzy z gier. Odniosę się do problemu innych. Bardzo często jest spotykany problem z renderowaniem się terenu, jak to określają śniący. Moje podejrzenie jest takie, że jest to sposób podświadomości na ograniczenie snu, który musi nastąpić z powodu płytkości. Pewnymi objawami płytkości, najczęstszym jest spadek jakości obrazu, ale może być też niedorenderowany obraz albo mgła. Jeśli ktoś ma mniej skojarzeń z grami, a bardziej te skojarzenia z rzeczywistością będą silniejsze, to pojawi się mgła. W innym przypadku niedorenderowany obraz. Jasno widać, że podświadomość czerpie garściami z tych gier nieraz przy kreowaniu świata sennego.
Innym przykładem są sny oraz LD trzecioosobowe. Dość dużo ludzi ma sny prawie zawsze z trzeciej osoby. Główne powody są dwa: oglądanie zbyt dużo filmów albo granie w gry trzecioosobowe. Wiążemy sen i LD podświadomie z grami. Granie w takie gry może się przenieść do snu. Podświadomość będzie korzystała z tego i takie będą nawet prawie wszystkie nasze sny.
[01:58:06] - Jeśli chodzi o gry LD, to chciałem też powiedzieć o tym. Przepraszam Mariusza, że cię wyprzedziłem. Istnieje gra RPG o świadomym śnieniu o nazwie Oneiros. Jeden z naszych członków właśnie opowiada o tym, analizuje tę grę. Tutaj nasz kolega Mariusz, on jest przywódcą Ruchu Oneironautycznego, zaproponował, żeby zrobić rozgrywkę tej gry w decydzie na antenie Radia Paranormalium.
[01:58:49] - Ja tam nie widzę przeciwwskazań.
[01:58:53] - Oczywiście ze względu na fakt, że Robert mnie wyprzedził, zostanie karnie wyrzucony z Ruchu Oneironautycznego. Przykro mi, Robercie, tak nie można. Oczywiście żartuję. Tak jak Robert stwierdził, natrafiliśmy w tej nieprzebranej przestrzeni internetowej, którą monitorujemy każdego dnia w poszukiwaniu jakichś ciekawostek, ciekawych i przydatnych informacji dotyczących snu i śnienia świadomego, na przygotowaną bardzo ciekawą grę RPG. Ze względu również na scenariusz, na warstwę edytorską tych kart, które zostały opracowane w ramach tej role-playing games. Tematyka odnosi się właśnie do snów świadomych, co sprawia, że gra jest niezwykle ciekawa, bo jak wiemy, w świecie marzeń sennych może właściwie wydarzyć się wszystko. Podobnie jest w przypadku tej gry Oneiros. Zasady tej gry poznaje właśnie jeden z członków Ruchu Oneironautycznego, który został oddelegowany do tej roli. Te zasady zostaną nieco lekko przez nas zmienione. Mam nadzieję, że twórcy tej gry nie będą mieli nic przeciwko.
Pierwszy turniej gry RPG odnoszącej się do świata świadomych snów, gry Oneiros, chcielibyśmy zorganizować właśnie na żywo na antenie Radia Paranormalium. Mogą to państwo uznać za pierwszą zapowiedź turnieju RPG zorganizowanego pod auspicjami Ruchu Oneironautycznego. Jeśli ktoś będzie chętny do tego, żeby wziąć udział w takim turnieju RPG na odległość gry Oneiros, bardzo serdecznie, gorąco zapraszamy do kontaktu z Ruchem Oneironautycznym. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, a nie widzę w tej chwili jakichś barier, to za tydzień tutaj na antenie radia będą mogli państwo wziąć na żywo udział w tym turnieju i posłuchać tych przygód, które będziemy przeżywali właśnie w świecie świadomego snu i w świecie marzeń sennych.
[02:01:30] - Chcę zaprosić, przywitać tę stronę. Zaraz tutaj wrzucę na czatek startowego Na tej stronie jest właśnie opis tej gry. Można sobie poczytać, pobrać, popatrzeć. To mieć różne sposoby.
[02:01:54] - Oczywiście na różne sposoby staramy się promować śnienie świadome, staramy się promować oneironautykę i tutaj pomysłów mamy co niemiara. Właściwie, jak stwierdził Robert, w większości są to pomysły szalone, jak turniej gier RPG odnoszący się do oneironautyki. Jak najbardziej przekażemy link do strony stworzonej przez twórców tej gry RPG. Gorąco zachęcamy do tego, żeby podjąć wyzwanie, grać ze znajomymi, bo tematyka jak najbardziej ciekawa. Ja, jako jeden z członków Ruchu Oneironautycznego, z większą przyjemnością wezmę udział w tej grze RPG. Tym bardziej że nigdy w RPG nie grałem i nie mam zielonego pojęcia, jak to wygląda, a znam jedynie scenariusz tej gry i zapowiada się naprawdę ciekawie. Także z tego miejsca obwieszczamy: za tydzień pierwszy turniej RPG pod auspicjami Ruchu Oneironautycznego. Informacje jeszcze jak najbardziej zamieścimy, a ja zachęcam kolegów nadal do dyskutowania na temat tego, co łączy świadome śnienie z grami wideo. Ja może jeszcze przypomnę, proszę państwa, że w ramach eksperymentu została stworzona przez amerykańskiego młodego informatyka gra komputerowa, której celem jest właśnie indukowanie snów świadomych. Gra nosi nazwę Lucid Dreamscapes.
Grę można pobrać zupełnie za darmo w internecie, spakowaną w folderze ZIP. Na czym polega gra? Otóż twórca gry wychodzi z założenia, że granie w gry komputerowe, co właściwie potwierdzają badania przeprowadzone przez Jayna Gackenbach, wpływa pozytywnie na zdolność uzyskiwania świadomości w czasie marzenia sennego. Miałoby to wynikać chociażby z tego, że granie w takie gry sprawia, że mózg łatwiej rozpoznaje alternatywne rzeczywistości. Właśnie na tej zasadzie opiera się ta gra, gdyż polega ona na tym, że eksplorujemy ten świat gry, który został stworzony przez tego programistę. Niestety gra nie ma polskiej wersji językowej. Eksplorujemy więc ten świat stworzony przez programistę. Są to otwarte przestrzenie, na których napotykamy różne dziwne rzeczy: czy to poruszające się drzewa, dziwnie zachowujące się budynki, zmieniające położenie kamienie, a głos, który pojawia się w tle, informuje nas o tym, że to sen i żebyśmy szukali dowodów na to, że śnimy i że otaczający nas świat jest światem marzenia sennego. Gra nie ma jakiegoś określonego celu, do którego należałoby zmierzać. Gramy tak długo, jak mamy na to ochotę, a celem gry w tę grę Lucid Dreamscapes jest właśnie sprawienie, aby wyrobić w sobie nawyk sprawdzania tej rzeczywistości, który to nawyk ma później przełożyć się na wykonywanie tego samego we śnie, czyli negowania tej rzeczywistości świata sennego po to, żeby się uświadomić.
Fajny pomysł, przyjemny sposób na indukowanie snów świadomych przy wykorzystaniu gier wideo.
[02:05:58] - Jest też dużo gier, co nawiązują do snu, do poczucia snu, świadomych snów. Nie znam zbyt wielu, bo ja się grami nie za bardzo interesuję. Mam mało czasu na granie ogólnie, ale może znajdę jakieś tytuły i o tym powiem.
[02:06:21] - Ja tutaj patrzę na czata Radia Paranormalium, czy się pojawiły jakieś nowe wiadomości. Agnesa pyta, właściwie pisze: „Po co gra, kiedy gry same w sobie są jak LD? Choć z drugiej strony ja ostatnio zetknęłam się z pomysłem przerobienia reala w grę. W ogóle tematy gra a real, gry w realu, real jako gra wśród graczy to coraz popularniejsze tematy. Gry pomagają rozwiązywać też problemy, radzić sobie lepiej w realu”. Panowie, co wy na to?
[02:06:56] - Gramy. W naszym mózgu tworzy się właśnie taki hormon szczęścia. Bo jak przechodzimy grę, to stajemy się tacy... Jak nam się udaje w tylko że grać, to jakby uwalnia się właśnie ten hormon szczęścia, który sprawia, że stajemy się szczęśliwsi, co bardzo wpływa na nasze życie, więc gry są bardzo przydatne. Ale też czasami gry, jak na przykład reportaż był kiedyś o TV, że co powoduje układ z krzesłem, czy to będzie miało jakiś wpływ na naszą psychikę. Gry też mogą się odbyć w naszych snach, jak w tej grze tutaj powiedziane.
[02:07:48] - Tutaj chyba Falenlif chciał coś jeszcze dodać.
[02:07:52] - Jeszcze odniosę się krótko do tego. Gier z LD nie powinno się za bardzo wiązać z grami, bo jest to jawne dewaluowanie LD. Powiązanie skojarzeń gier z LD powoduje właśnie takie problemy z kontrolą, z jakością, co najbardziej się uwidacznia. Można tu też za przykład dać wprowadzanie postaci z kreskówek i anime do LD. Takie działania na początku wywołują zamierzony efekt, czyli postać pojawia się w LD, możemy z nią się komunikować czy co tam ktoś chce, ale po czasie podświadomie coraz bardziej świat senny kojarzy nam się z tą postacią i zaczyna się do niej upodabniać. W efekcie końcowym LD będzie przypominało kreskówkę. Może być to na początku fajne, ale na pewno jest to umniejszanie wartości LD. Powracając do tematu gier związanych ze śnieniem i świadomym śnieniem. Na pewno górują w tym temacie przygodówki. Tutaj polecam ze swojej strony serię „The Longest Journey” – „Najdłuższa podróż” oraz jej sequel „Dreamfall: The Longest Journey”.
To przygodówki toczą się wokół snu i są dostępne w pełnej polskiej wersji językowej. Innymi przygodówkami są już takie mniejsze przygodówki „Bad Dream: Graveyard” czy na przykład „The Dream Machine”. Jest też spora ilość flaszówek na ten temat. I tutaj flaszówki „Deep Sleep” i „Deeper Sleep”.
[02:10:18] - Strasznie cię zrywa, strasznie są porwane twoje wypowiedzi, ledwo co słychać. Niestety coś się u ciebie dzieje niedobrego z połączeniem.
[02:10:36] - Otworzyłem transliki, to pewnie przez to. Mówiłem o flaszówkach „Deep Sleep” i „Deeper Sleep” dostępnych w internecie. Jeszcze ze swojej strony polecam grę z gatunku RPG „Sea of Lights”, wydana niedawno przez firmę Ubisoft. Platformówka z elementami RPG, tak jak mówiłem, w perspektywie 2D z walkami turowymi. Krótko po rozpoczęciu gry postać nabywa umiejętność lotu, co bardzo uprzyjemnia rozgrywkę. Gra jest utrzymana w kreskówkowym, bardzo miłym dla oka stylu. Jeszcze raz polecam.
[02:11:26] - Ja pozwolę sobie oczywiście jak najbardziej do tych gier, które polecał kolega Falen się przyłączyć. Wprawdzie nie jestem graczem, szczerze przyznaję, natomiast te flaszówki, które ktoś mi podrzucił rzeczywiście „Deep Sleep” i „Deeper Sleep” – głęboki sen, głębszy sen. Z przyjemnością zagrałem. Właściwie cały scenariusz tych gier odbywa się właśnie w świecie snu i to w świecie snu świadomego. Trzeba powiedzieć, że wykorzystują one motyw miejskiej legendy o postaciach zwanych night walkers, o takich niebezpiecznych istotach, które pojawiają się też w naszych snach. Ja nie chcę tutaj za dużo zdradzać, bo scenariusz w tego typu grach odgrywa bardzo ważną rolę. W każdym razie świat marzeń sennych jest tak bogaty i tak niezwykły, że wpływa bardzo głęboko na sferę programowania gier komputerowych. Dlatego wiele gier korzysta właśnie z tego pomysłu wykorzystania tej onirycznej rzeczywistości, ale wpływ następuje również w drugą stronę, czyli te gry komputerowe wpływają na świat marzeń sennych. Ci, którzy słuchali naszej audycji, w której przytaczaliśmy relacje z publikacji, którą przygotowujemy, reportażu ze świata snów, przytaczaliśmy tam wiele relacji snów, na które wpływ miały gry, w które grały osoby, które nam te sny przysłały. Jeden z takich wpływów był bardzo bezpośredni, mianowicie graficzny, można rzec, mianowicie ten świat marzenia w Sennego w pewnych miejscach był rozpikselowany, tak jak ma to miejsce w grach słabej jakości graficznej.
Zarówno twórcy gier inspirują się tym światem onirycznym, światem marzenia sennego, jak i działa to w drugą stronę, czyli gry, w które gramy, wpływają na świat marzenia sennego. Zresztą nasze marzenia senne, świat oniryczny jest utkany z naszych doświadczeń ze świata na jawie. Jeśli dużo czasu w tym świecie na jawie poświęcamy na gry wideo, to wpływa to również na świat naszego marzenia sennego i to czasem w bardzo bezpośredni i w dużym stopniu. W chwili obecnej w ruchu oneironautycznym głęboko wierzymy w to drugie założenie, czyli w inspirację, jaką może stanowić świat oniryczny, świat marzeń sennych dla twórców gier. I stąd też pomysł wykorzystania turnieju RPG, który oparty jest na inspiracji oneironautyką i światem marzeń sennych.
[02:15:13] - Jeszcze odnosząc się do oddziaływania świata snów, można wyróżnić częsty element, który się przedziera do snów, kiedy toczymy jakąś walkę i nad postaciami pojawia się pasek stanu życia. Podświadomość lubi powiązywać te rzeczy. A chciałem się jeszcze odnieść do tego, jak wspominał, jak granie w gry komputerowe wpływa na umiejętność świadomego śnienia. Nie zgadzam się z wynikami tych badań, jako że granie w gry komputerowe miałoby ułatwiać świadome śnienie. W snach szanse na uświadomienie się we śnie jest bezpośrednio skorelowane z naszą uwagą. Grając w gry komputerowe, nasza uwaga jest skupiona na graniu i mimo że nie jesteśmy tego świadomi, mimo że tego nie wiemy, myślimy, że jesteśmy obecni, to tak naprawdę dla nas nawet obudowa monitora, myszka w ręku nie istnieje. My wykonujemy wszystkie ruchy podświadomie, jesteśmy tylko skupieni na grze. I to przenosi się na sny. A druga kwestia jest taka, że im więcej czasu spędzamy na graniu gry czy na komputerze, to tym więcej snów może być bezpośrednio związanych z tym tematem, inicjując na przykład sny o konkretnej grze. I takie sny o grze nie będą polegały na tym, że sobie siedzimy przed monitorem i gramy w tę grę.
My będziemy w tej grze. I tu zanika orientacja autopsychiczna, zanika samoświadomość. W takim snach uświadomienie się jest prawie niemożliwe. Weźmy na przykład gracza „World of Tanks”, któremu przyśni się taki sen i interesuje się świadomym śnieniem. Ma wiedzę o testach rzeczywistości. I w takim śnie będzie sobie jechał czołgiem i na jawie on jechał i grałby tym czołgiem, a w tym śnie on praktycznie będzie tym czołgiem. Nawet jeśli by mu przyszła myśl, że to jest sen, co jest mało możliwe, to jak zrobi ten test rzeczywistości? Lufą? Nawet nie ma ręki do tego, żeby wykonać test rzeczywistości. I można zmniejszyć ten problem, zwiększając naszą uwagę podczas grania, co może wpłynąć trochę na skill w grze, umiejętność.
Ale jeśli przyśni nam się taki sen i wykonujemy na jawie okresowe zwiększenie uważności, to w tym śnie przypomnimy sobie, że mamy pod ręką myszkę, że wokół ekranu jest obudowa monitora, że to my gramy, a nie jesteśmy grą, że to jest tylko wyświetlane na monitorze. To nie jest rzeczywistość. Nasza orientacja autopsychiczna powróci do normy. Możemy się w ten sposób uświadomić.
[02:19:03] - Ja chciałem jeszcze wspomnieć po długiej mojej nieobecności, iż ostatnio opanowałem pewną technikę odczuwania świadomego snu. Nie opanowałem, lecz jeszcze ją praktykuję. Polega ona na tym, że w dużej mierze gram w gry logiczne, w których trzeba sporo myśleć. I gdy przyśni mi się sen, w którym gram w tę grę, od razu uruchamia się moje logiczne myślenie i w bardzo łatwy sposób jest mi określić, że śnię. To tak pokrótce chciałem powiedzieć, że może i byście wy spróbowali, drodzy państwo, ponieważ uważam to za całkiem zabawną i dobrą technikę, chociaż jeszcze ją praktykuję i nie jestem do końca pewien, czy jest ona „doskonała”.
[02:20:00] - Mógłbyś powtórzyć? Bo niestety ktoś oderwał mnie od komputera, a zaisolowało mnie.
[02:20:11] - Nie ma problemu. Jeszcze raz powtórzę, że ostatnio praktykuję pewną technikę, która polega na graniu często, na przykład zamiast w przygodówki i tak dalej, w co zwykle gram, w gry logiczne, w których muszę dużo myśleć, w cudzysłowie mówiąc. I gdy sporo gram w te gry, to może mi się przyśnić sen, w którym uczestniczę w takiej grze i łatwiej jest mi określić, czy śnię, czy jednak nie. Jeśli mnie rozumiecie.
[02:20:46] - Tu chodzi chyba o zaangażowanie. Jak jesteś zaangażowany w te gry, jak jesteś na nich skupiony, to jest duża szansa, że to ci się przyśni. Też to odkryłem kiedyś. Nazwałem to emotional LD, EMLD. Tutaj chodzi o zaangażowanie. Jak jesteś w coś zaangażowany, to wtedy się śni. Miałem kiedyś takie doświadczenie, że skoncentrowałem się na pewnej sprawie, nawet towarzyszyły jej pewne emocje i wtedy, gdy zasnąłem, miałem sen o tym. Miałem niestety takie dwie sytuacje i bardzo mnie zaciekawiło, że emocje mogą mieć wpływ na świadomy sen, że zaangażowanie może mieć wpływ na LD.
[02:21:46] - Odwołując się do tego, co mówił Hubert. Szczerze mam wątpliwości co do skuteczności tej techniki. Zacznę od tego, że granie w gry logiczne nie spowoduje, przynajmniej ja tak myślę, że nie spowoduje, że zaczniemy lepiej myśleć w sposób bardziej logiczny w codzienności, tylko nastawiamy się na lepsze wykonywanie zadań powierzonych w grze. Druga sprawa jest taka, czy chodzi ci o uświadamianie się w snach bezpośrednio zaindukowanych przez granie w gry logiczne, czyli że śni ci się, że grasz w takie gry, czy przenosi się myślenie logiczne do snów wszystkich niezwiązanych z tą grą?
[02:22:44] - Raczej chodzi mi o to, że się to przyśni, chociaż po trochu może jednak przeniesie się to do rzeczywistości, chociaż w małej mierze.
[02:22:56] - Na pewno pomogłoby to przy technice WBTB, gdzie musimy rozbudzić umysł, najlepiej obszary odpowiedzialne za logiczne myślenie i może świadomość się przenosi do tego snu. Natomiast grając przed snem i idąc spać, sen, kiedy nabierze stabilności po powrocie, to nasza świadomość się od bardzo niskiego stopnia logicznie. Inna kwestia także nie wiem, czy-
[02:23:44] - Niestety znów cię coś przecina strasznie. Znowu jakiś problem jest z połączeniem.
[02:23:51] - Teraz mnie dobrze słychać?
[02:23:52] - Teraz dobrze.
[02:23:54] - Inna kwestia jest taka, że nie wiadomo, czy ćwiczenia logicznego myślenia na jawie spowodują równie logiczne myślenie we śnie, bo to jest według mnie takie skakanie w myślach z miejsca na miejsce i może to zaowocować ciekawym efektem konfabulacji i urojeń. Tutaj skrajnym przykładem są sny, w których wydaje nam się, że odkryliśmy jakąś tajemnicę działania wszechświata, gdy na przykład czytamy coś, rozwiązujemy. Polega to na tym, że gdy sen trwa, zadajemy sobie w głowie jakieś pytanie, to podświadomość momentalnie daje na nie odpowiedź. Są to czyste konfabulacje, konfabulacje, które nie rzeczywiste, ale wydają nam się oczywistą prawdą. I kiedy już pod koniec snu jesteśmy wypełnieni tą fałszywą wiedzą, to tak jakbyśmy wszystko wiedzieli. Ale po obudzeniu nagle jakaś dziwna część tego snu umyka, mimo że pamiętamy ten sen i tak naprawdę przypominamy sobie tą sytuację i ona wydaje się już pusta, bez znaczenia. Nie wiemy, co w tym widzieliśmy. I to jest przykład jakościowego obniżenia świadomości, które we śnie często występuje. Analogiczną sytuacją jest stan po substancji psychoaktywnej jako THC. To jest bardzo zbliżone działanie.
Nie mówię, że idąc spać jesteśmy pod jakimś wpływem, po prostu to jest taki sam mechanizm, ale po obudzeniu świadomość wraca i wszystko jest normalnie.
[02:25:57] - To mówiłeś, że nie jesteśmy pod żadnym wpływem. Istnieją teorie, że Sny są powiązana z DMT i szyszynką.
[02:26:10] - Są bezpośrednio związane. Ale czym jest DMT? To jest substancja endogenna. Ja uważam, że jest to hormon odpowiedzialny za deprywację sensoryczną i wywołuje sny. Tak samo można było osiągnąć ten sam efekt bez DMT.
[02:26:40] - Wracając do tematu, od którego rozpoczęliśmy naszą audycję i który jest tematem przewodnim dzisiejszego odcinka. Przypominam, że dzisiaj zaplanowaliśmy sobie głównie dyskutować o zapatrywaniu się na świadome śnienie różnych religii. Jak panowie odnosiacie się do tego, że świadome śnienie może powodować, że podświadomość jest bardziej podatna na wpływy i wystawia nas na działanie sił nieczystych? Wiem, że niektórzy ultrakatolicy taki pogląd wyrażają i taki pogląd głoszą. A co wy myślicie na ten temat? Może najpierw Mariusz.
[02:27:23] - Może zacznę twoim pytaniem, Marku, czy któryś ze słuchaczy je zadał, bo takie pytanie, które często gości na łamach katolickich forów i katolickich portali. Tak jak dzisiaj mówiłem i o czym pewnie wspomnę jeszcze w podsumowaniu. Religie mają trzy różne podejścia do kwestii świadomego śnienia. Główna, która przejawia się w religiach Zachodu, w szczególności w chrześcijaństwie, to przekonanie, że świadome śnienie, jeśli nawet jako praktyka samo z siebie nie jest grzechem, to otwiera nas na wpływy szatana, co sprawia, że odchodzimy od Kościoła i od wiary w Boga. Jest to częsta krytyka odnosząca się do wszelkich praktyk, które w jakiś sposób związane są z duchowością Wschodu. Podobnie mówi się chociażby w przypadku uprawiania jogi czy kinezjologii edukacyjnej, w których role miałyby odgrywać czakramy i otwieranie tych czakramów, co jak wiemy, również wiąże się z religiami Wschodu. Kościół straszy więc, że wszelkie tego typu praktyki sprawiają, że otwieramy drzwi szatanowi, że sami podejmujemy decyzję o tym, że zaprosimy ciemne, nieczyste moce do swojego życia. Takim areligijnym odniesieniem do tej kwestii, alternatywą dla tej kwestii jest głoszenie faktu istnienia takich postaci jak night walkers, ciemnych, złych mocy, które mogą przenikać do naszego snu, jak zostało to chociażby ukazane w grze, o której dzisiaj mówiliśmy: „Deep Sleep” i „Deeper Sleep”. Takie przekonanie też jest dość rozpowszechnione u ludzi niekoniecznie religijnych. Na jednym z forów spotkałem się z dużym opisem snu świadomego osoby, która od dłuższego czasu uprawia oneironautykę i która twierdzi, że takie postacie pojawiają się jej w śnie i pyta innych forumowiczów, co oni na ten temat sądzą.
Czy rzeczywiście jest to możliwe, żeby spotykać złe, ciemne moce w swoich snach? Jest to z reguły związane z podejściem zbliżonym do ezoteryki, związaną z przestrzenią astralną. Kiedy uważa się, że w naszych snach, a co za tym idzie również w snach świadomych, mielibyśmy przebywać w przestrzeni astralnej, w której pojawiają się również inne byty niematerialne, z których część może być zła. Jest to twierdzenie ideologiczne, które nie ma żadnego pokrycia w faktach naukowych, ponieważ LD lucid dreaming jest zjawiskiem wyjaśnialnym na gruncie naukowym i przez naukę wyjaśnionym i właściwie nie ma tam miejsca, czy też powodu, żeby mówić o wpływie czy pojawianiu się ciemnych istot i złych mocy, do czego miałoby prowadzić świadome śnienie. W przypadku religii chodzi po prostu o strach przed czymś nowym. Wielkie, zinstytucjonalizowane religie, takie jak zachodnie chrześcijaństwo, są bardzo skostniałe i niepodatne na szybkie zmiany. W związku z tym zawsze jakaś nowość, coś, czego religia nie jest w stanie kontrolować, jak świata marzeń sennych, powoduje I próbuje się to zwalczać. Dlatego straszy się wierzących katolików takimi opowieściami, że uprawianie oneironautyki, świadomego śnienia otwiera nas na dostęp ciemnych, demonicznych sił, demonicznych mocy. W przypadku tej drugiej wersji, takiej areligijnej, w której mówi się o tym, że w świadomych snach możemy spotykać ciemne istoty, co nie ma wprawdzie podstawy religijnej, a bardziej ezoteryczną. Wynika to z faktu, że nie potrafimy docenić piękna świata, który nas otacza, magii rzeczywistości.
Potrzebujemy przekonać siebie, że istnieje jeszcze coś ponad to. Istnieje świat magiczny. Z racji tego, że magii rzeczywistości docenić nie potrafimy i dlatego opowiadamy wtedy o postaciach złych, ciemnych, które możemy spotkać w naszych marzeniach sennych. Jednak uprawiając oneironautykę od wielu lat nigdy nie spotkałem się z demonicznymi mocami. Czy to takimi, o których mówiłaby jakaś zinstytucjonalizowana religia, czy takimi, o których mówią różne ruchy ezoteryczne z pogranicza new age. Wszystko to wynika z walki ideologicznej w przypadku Kościoła, czy też z potrzeby cudowności. Kiedy ktoś nie potrafi docenić tego, jak cudowny jest otaczający nas świat. Świadome sny w żaden sposób nie mogą nas otwierać na dostęp żadnych ciemnych mocy, niezależnie od tego, czym one by nie były. Trzymajmy się prostej, zrozumiałej definicji snu świadomego jako zwykłego snu, w którym uzyskujemy świadomość tego, że śnimy i możemy sobie zdawać sprawę z konsekwencji tego, iż tę świadomość posiadamy. Wtedy jest to bardzo proste i bardzo klarowne.
Nie pozostawia pola dla żadnych ideologów, którzy by chcieli tutaj mówić o dostępie, jaki dajemy szatanowi czy innym ciemnym mocom.
[02:34:28] - Moim zdaniem również było to w związku, jak już wcześniej mówiłem, z nadnaturalnymi rzeczami, opętaniem. Wszystkim takim. Ze świadomym śnieniem, ponieważ świadomy sen jest rzeczą udowodnioną naukowo, a opętania raczej nie są udowodnione naukowo. Stąpam trochę na niepewnym gruncie, bo za bardzo na opętaniu się nie znam. A jak tylko, że pod jakimś wpływem psychicznym czy coś takiego. Myślę, że skoro świadomy sen da się wyjaśnić naukowo, skoro wielu ludzi to praktykuje, skoro wielu ludzi jest zadowolonych z tego, to nie ma żadnej szansy, żeby stało się komuś coś złego. Chyba że ktoś specjalnie robi, żeby się stało coś złego temu człowiekowi.
[02:35:26] - Temat religii w naszej audycji już powolutku się wyczerpuje. Hubert pyta, czy dalej będziemy dyskutować o religiach, czy może weźmiemy jakiś nowy temat. Panowie, co o tym sądzicie?
[02:35:38] - Może jakiś inny temat. Temat wierzeń się już kończy, temat religii też, więc przydałby się jakiś teraz.
[02:35:47] - Temat seksu nigdy się nie skończy.
[02:35:50] - Może seks można jeszcze trochę.
[02:35:56] - Hubert wyraził właśnie demotywację na czacie tekstowym. Temat seksu przewija się w praktycznie każdym odcinku naszej audycji od początku i tak już chyba będzie zawsze.
[02:36:11] - Ale myślę, że jednak temat seksu nie jest najważniejszy i chociaż znając życie prawdopodobnie każdego to interesuje, niekoniecznie musimy go teraz kontynuować.
[02:36:26] - Podobno w życiu wszystko obraca się wokół pupy.
[02:36:33] - Może.
[02:36:35] - Dobra panowie, co proponujecie? Bo jeszcze mamy jakieś 42 minuty czasu. Co chcielibyście przedyskutować?
[02:36:43] - Dobra, to ja może troszeczkę odbiję od tematu. Prawdopodobnie ci pacjenci wyskakują, ale już opowiem, skoro nie mamy. Nawiązując troszeczkę do parapsychologii i samego LD i tak dalej. Ostatnio zacząłem się interesować nauką, która nazywa się fizyką kwantową. Nie wiem, czy ktoś o niej słyszał, ale fizyka kwantowa opisuje oddziaływanie pomiędzy atomami i tak dalej. Ale pomijając to. Coraz bardziej się w to wczytywałem i okazało się, że jest naukowe udowodnienie tego, iż wszystko wokół nas jest energią, co dawno odkryto na Dalekim Wschodzie przez buddystów i tak dalej. Medytacje, uzyskiwanie świadomego śnienia poprzez medytacje i temu różne podobne sprawy mają uzasadnienie w nauce. Chociaż fizyka kwantowa jest jeszcze nadal niedokończona, to jednak są już zaczątki naukowego podejścia do całego tego zbioru, którym jest świadome śnienie, parapsychologia i inne temu rzeczy. Tak w skrócie chciałem powiedzieć, nawiązać.
[02:38:09] - Jeśli nawet
[02:38:12] - Jeśli miałoby być to założenie wynikające z badań, tylko niewielu, prawdziwe, to medytacja pomaga w LD, ale nie poprzez mechaniki kwantowe. A jak pomaga, to mówiliśmy szerzej na niedawnej audycji z Adamem Bytowem.
[02:38:43] - Nie, chodzi mi o to, że oczywiście głównym założeniem jest motywacja i wiara. Wiara w cudzysłowie, wiara w to, że to się może udać, ale chciałem tylko pokrótce nawiązać, że jednak są już jakieś zaczątki naukowych podstaw. Może tak to ukażę.
[02:39:02] - Wiem, o co ci chodzi. Akurat tu przyczyna jest taka, że w skrócie mówiąc, świadomość na jawie równa się świadomość we śnie. A co do fizyki kwantowej, raczej jeszcze to leży w terminie kwestii dyskusyjnej.
[02:39:26] - Jeśli chodzi o ten temat, czyli o fizykę kwantową, o świadomość ludzką. Nie jestem ekspertem w fizyce. Zdałem trzy razy właściwie, ale oglądałem film o nazwie „Umysł ponad materią” i czytałem również, na Elektrodzie był artykuł o tym, „Umysł ponad materią”. Zaraz podam źródło. I tam było również opisane, że nasz umysł nie ogranicza się tylko do tego, o czym myślimy, tylko może wykraczać, jak radio, ponad ludzką skalę. Ciekawa teoria, przyznam. To by się wiązało z możliwością kontaktu z innymi bytami czy światem astralnym, tak to nazwię. Ja akurat nie podzielam tej teorii, ale przyznam, że ciekawa.
[02:40:44] - Kwestia fizyki kwantowej. Właściwie, proszę państwa, można ją byłoby poruszyć niezależnie nawet od tego, jaki temat byłby naszej audycji. A audycja odnosząca się do świadomego śnienia jak najbardziej, to przynajmniej z dwóch powodów. Swego czasu, podczas jednej z audycji, chyba w momencie, kiedy rozmawialiśmy sobie o doświadczeniach pozacielesnych, out of body experience i podróżach astralnych, zwracałem uwagę na to, że w kręgach ezoterycznych istnieje bardzo duże przyzwolenie, jak również poruszają się ludzie w tym kierunku, aby wykorzystywać odkrycia współczesnej fizyki, ale wykorzystywać w sensie często nadużywać. Z racji tego, że mało kto tak naprawdę rozumie, jak działa fizyka kwantowa. Nie pamiętam, czy to Albert Einstein, czy też jeden z innych wielkich fizyków powiedział, że jeśli ktoś twierdzi, że zrozumiał fizykę kwantową, to jej nie zrozumiał. Dlatego bardzo często teraz w kwestiach dotyczących zagadnień niewyjaśnionych, paranormalnych, zjawisk z pogranicza, do których też można bez problemu przypisać świadome śnienie. Bardzo często w stosunku do takich zjawisk kręgi ezoteryczne używają określenia fizyka kwantowa, cząstki, natura falowa. Dlatego że nie ukrywajmy, brzmi to bardzo mądrze. Tak naprawdę nikt nie rozumie, o co chodzi, ale wszyscy kiwają głowami.
„Tak, to fizyka kwantowa to wszystko wyjaśnia”. Ja odbyłem swego czasu taką rozmowę w jednym z sklepów sprzedających magiczne remedia w Gorzowie Wielkopolskim, fizyczna orient, dziś niestety zamkniętego. Niestety, żałuję, bo bardzo lubiłem tam przychodzić ze względu na kamienie szlachetne, które były tam sprzedawane. Bardzo je lubiłem. Przeprowadziłem rozmowę z panią, która je sprzedawała z racji tego, że w gablotce, gdzie te kamienie się znajdowały, też przed tą gablotką była wywieszona lista, a na niej podane, na co dany kamień działa. I okazuje się, że turmalin działa na to i na to. Różowy kwarc działa doskonale na ciążę, z tego, co pamiętam. I każdy kamień miał jakieś inne działanie. Strasznie mnie zaciekawiło, jak ona potrafi to wyjaśnić na gruncie teoretycznym, że każdy z tych minerałów oddziałuje na inny organ albo na inny aspekt funkcjonowania naszego życia. Więc ją zapytałem.
Padło stwierdzenie: „Fizyka kwantowa, proszę pana, fizyka kwantowa”. I bardzo dużo mądrych, niezrozumiałych słów. Nie strawiłem nic, okraszonych stwierdzeniami „fizyka kwantowa” wtedy padało. Więc ta fizyka kwantowa działa trochę jak słowo wytrych we wszystkich tematach, które dotyczą kwestii niewyjaśnionych, również w przypadku snów świadomych. Dlatego to hasło fizyka kwantowa może się Pojawiać pod nazwą, dlatego to się, proszę państwa, pojawiło. W takim przypadku mówilibyśmy o negatywnym wykorzystaniu tej idei do jej nadużywania, do jej wykorzystywania i nadinterpretacji, czyli do czegoś, przed czym też tę kwestię snów świadomych należałoby chronić i co w ruchu oneironautycznym staramy się robić. Znowu z drugiego punktu widzenia możemy spojrzeć na to w ten sposób: wszystko, co nas otacza, składa się z podstawowych cząstek, fotonów, bozonów i wszystko tak naprawdę podlega fizyce cząstek, odnoszącej się też do kwantyfikacji, do teorii kwantów. Gdybyśmy spojrzeli na to w ten sposób, to nie ma nic dziwnego, że każdy aspekt naszego funkcjonowania, również aspekt dotyczący naszej świadomości, możemy rozpatrywać z punktu widzenia fizyki kwantowej. Dlatego ten temat może się pojawić i również z tego punktu widzenia możemy to rozpatrywać. Czyli tak jak mówię, dwa zupełnie różne pojęcia.
Wszystko zależy od tego, jaka jest intencja tego, kto tym hasłem „fizyka kwantowa” szermuje. Czy mówi to dlatego, żeby zaciemnić obraz wieloma mądrymi słowami, których nikt nie zrozumie, a które w jakiś sposób legitymują to, co chciałby udowodnić, czy też wprost przeciwnie, chciałby sprowadzić rozmowę na temat najniższego poziomu naszego funkcjonowania i tego, w jaki sposób teorie odnoszące się do fizyki kwantowej wpływają na kwestie świadomości i kwestie snu świadomego. Nie wiem, jaka tu była intencja, ale jak pojawia się fizyka kwantowa, to zawsze zastanawiam się nad intencją, która temu towarzyszyła.
[02:46:49] - Przepraszam, że się tak wtrącam, ale artykuł się nazywał „Świadomość to nie mózg”. Te linki podnoszą na czacie. Ogólnie teorie na temat kwantowej świadomości są ciekawe, ponieważ zakładają, że nasz mózg może pracować w innych częstotliwościach, których nie odbieramy. To jakbyśmy odbierali jakąś stację, której normalnie nie możemy odebrać. Czytając „Radio Paranormalium” też o stacjach numerycznych. Też był taki artykuł. To taka stacja numeryczna jest nasza, normalnie jej nie możemy odbierać, ale przestawiamy nasz mózg tak go modulujemy, że moglibyśmy. Nie wiem, czy to prawda, ale też to ciekawe.
[02:47:49] - Do pewnego czasu moim autorytetem w tematach uważności i tematu „tu i teraz” był Eckhart Tolle. Do pewnego czasu, bo oglądając jego filmiki, uświadomiłem sobie, że jest ściśle powiązany z filozofią, o której mówiliśmy, New Age i jedno z jego przekonań jest takie, że świadomość nie pochodzi z mózgu i część naszych myśli nie jest nasza, bo każdy emituje myśli w eter. I są takie zbiorowe umysły w powietrzu, jak to zrozumiałem. I my odbieramy te myśli i przypisujemy je sobie. Chyba jest to też powiązane z fizyką.
[02:48:57] - Będziemy powolutku przechodzić do podsumowania, ponieważ temat główny wyczerpaliśmy. Z tego, co widzę, teraz poruszamy wątki poboczne, więc może kilka słów podsumowania. Mamy jeszcze jakieś 28 minut czasu. Może pojawią się jakieś pytania od słuchaczy.
[02:49:15] - Mogę jak najbardziej pokusić się o podsumowanie czterech godzin dzisiejszej audycji, którą zaczęliśmy i taki był nasz temat główny, aby porozmawiać na temat związków świadomego śnienia z ideologią religijną, jak również ze światopoglądem religijnym czy areligijnym. O czym dzisiaj nie powiedzieliśmy, to fakt, że oneironauci, przynajmniej jak wynikałoby z moich własnych doświadczeń, mają pewien wspólny typ osobowości. Prawdę tu żadne badania nie były prowadzone w tym temacie. Natomiast mogę się wypowiadać na temat tych oneironautów, których spotykam. Większość z nich prezentuje ambiwalentną postawę religijną. Często są to agnostycy. Bardzo rzadko, właściwie nie spotkałem się z osobą, która byłaby bardzo wierząca, chociaż i takie osoby się zdarzają, jak bloger, o którym dzisiaj mówiliśmy, który jest wręcz przekonany, że jest wcieleniem świętego Piotra. W każdym razie, jeśli chodzi o religię i światopogląd religijny, możemy wyróżnić trzy główne podejścia do kwestii świadomego śnienia. Pierwsze jest bardzo kategoryczne i właściwie nie pozostawia żadnego pola wątpliwości. Jest bardzo czarno-białe.
Stwierdza mianowicie, że świadome śnienie po prostu jest grzechem. Większość działań, które podejmujemy, świadome śnienie miałoby być grzechem lekkim. Możemy nawet popełniać grzechy ciężkie, więc skazujące nas na potępienie ze względu na czyny, których podejmujemy się w świadomych snach. Grzech lekki miałby wynikać już z faktu, że świadome sny są przejawem praktyk okultystycznych. Otwierają oneironautę na wpływy szatana, sprawiają, że odchodzi on od wiary w Boga, od Kościoła. Dodatkowe zagrożenie miałoby wypływać z możliwości pełnej kontroli marzenia sennego. W przypadku takiej kontroli człowiek może uznać, że sam dla siebie jest Bogiem. Jak się dzisiaj nad tym zastanawialiśmy, na ile czujemy się bogami swojego świata snu. Stanowisko takie jest bardzo popularne pośród wyznawców chociażby Kościoła rzymskokatolickiego, którzy aktywnie wypowiadają się w internecie, na forach internetowych czy na portalach. Cytowałem dzisiaj wiele takich poglądów, w których powoływano się również na fałszywe informacje odnoszące się do osób, które miałyby posiadać stopień naukowy.
Drugie podejście stwierdza, że świadome śnienie może być grzechem, ale tylko w niektórych ściśle określonych przypadkach. Oneironautyka sama w sobie nie nosi znamion grzechu, jednakże staje się nim wtedy, gdy we śnie celowo, z pełną świadomością dokonujemy czynności, którą nasz Kościół uznaje za grzech. To stanowisko, bardzo rozsądne, które dzisiaj wśród różnych poglądów, które przedstawiałem, prezentował chociażby jezuita, członek Towarzystwa Jezusowego, Stanisław Morgala, którego opinię na temat świadomego śnienia cytowałem, jest bardzo popularne właśnie wśród księży, którzy nie zajmują wysokich, socjo-predysponowanych stanowisk w kościelnej hierarchii. Trzecie podejście wyznań religijnych w stosunku do świadomego śnienia, o którym dzisiaj mówiliśmy, jest proste. Świadome śnienie nie jest grzechem. Jest wykorzystaniem naszych naturalnych zdolności, naszego umysłu i naszego ciała. Człowiek, który silnie trwa w swojej wierze, nie powinien grzeszyć, wykorzystując oneironautykę. Nawet jeśli posunie się do grzechu, to znaczy, że grzeszył on uczynkiem w świecie realnym, bo ten świat marzenia sennego jest po prostu-
[02:54:17] - Teraz u Mariusza jakiś problem znowu z połączeniem. Coś cię przerywa.
[02:54:31] - Tak? Teraz przerywa mnie również?
[02:54:33] - Teraz już jest lepiej. Teraz już jest dobrze, ale było przez chwilę takie „u a u e”.
[02:54:39] - To ja tak mówię właśnie. Przepraszam najmocniej.
[02:54:43] - Syntezator się zaklął.
[02:54:47] - Możliwe. To syntezator. Ja też jestem syntezatorem. Właśnie chciałem potwierdzić dla tych, którzy nie wiedzą, że porównaliśmy nieco Marka. Ivellios jest syntezatorem.
[02:54:58] - Tak. I można mnie ściągnąć z Chomika.
[02:55:04] - Można ściągnąć z Chomika. My bardzo chętnie pobieramy zawsze Ivelliosa i wykorzystujemy do swoich własnych, niecnych celów. Tak jak mówiłem, trzecie podejście stwierdza, że świadome śnienie nie jest grzechem. Z racji tego, że świadomy sen odbywa się w przestrzeni sennej, której grzech nie dotyczy, nie możemy mówić w żaden sposób o naruszaniu norm moralnych. Jeśli dopuszczamy się tam czynów niemoralnych, to byłoby to odbicie tego, czego dokonujemy w świecie na jawie, gdyż świat snu jest konstruowany z tego, co na jawie przeżywamy. Wydaje się, że tego typu stanowisko prezentują muzułmanie. Trzy takie główne podejścia religii na całym świecie. Możemy również wspomnieć o podejściu pozytywnym na temat świadomego śnienia jako sposobu rozwoju własnej osobowości. Takie podejście wydaje się być rozpatrywane przez religie Wschodu, gdzie rozwinięto nawet specjalne systemy, takie jak tybetańska joga snu i śnienia. Także bardzo różne podejścia mogą być prezentowane przez członków różnych grup religijnych.
Zdecydowanie większość osób, które praktykują oneironautykę, które znam, tak naprawdę ma ambiwalentny stosunek do religii. Są to albo osoby niewierzące, agnostycy czy ateiści, jak w moim przypadku, i które nie mają problemu z normami moralnymi, które miałyby dotyczyć działań, czynności, które podejmują w świecie marzenia sennego. Natomiast temat, który poruszyliśmy, jest niezwykle istotny z racji tego, że jeśli chcemy realizować nasze cele, jeśli chcemy, żeby świadome śnienie, żeby umiejętność oneironautyki trafiła do jak największej liczby ludzi, trafiła pod strzechy po to, żeby każdy mógł wykorzystywać te cudowne właściwości świadomego snu, jak chociażby dzisiaj mówiliśmy, te doświadczenia ekstatyczne na różnych poziomach, zarówno estetycznym, jak i duchowym, religijnym, jak również ekstazy cielesnej, ekstazy seksualnej. Aby móc doświadczać tych niezwykłych zjawisk, musimy obalać mity dotyczące świadomego śnienia. Mity, które najczęściej są szerzone przez środowiska religijne, które podpierają się różnego rodzaju autorytetami, zwykle fałszywymi, jak w przypadku doktora Puchlepka. Zdążyłem zapomnieć, jak tego pana zwano. W każdym razie podejście religii do kwestii świadomego śnienia, przynajmniej w czasach, w których religia odgrywa jeszcze bardzo dużą rolę i doprowadza do sytuacji, w których ludzie ze względu na swój światopogląd religijny potrafią wejść do redakcji jakiejś gazety i strzelać do osób, które li tylko i wyłącznie walczyły piórem. W takich czasach należy rozpatrywać sposób, w jaki możemy przekonać osoby wierzące, bo nie zmierzamy oczywiście do tego, żeby dyskredytować niczyjego światopoglądu religijnego. Naszym celem nie jest przekonanie nikogo, żeby przestał wierzyć. Nie zajmujemy się kwestiami wiary jako takiej i nie będziemy nikogo odciągać od Boga, w którego wierzy, niezależnie od tego, z jakim Bogiem ma do czynienia.
Chcemy przekonać osoby wierzące, że świadome śnienie niesie ze sobą ogromne pozytywne efekty dla tych, którzy praktykują to zjawisko i że ze względu na to, iż nie mamy tam do czynienia z istotami, którym moglibyśmy wyrządzić jakąś krzywdę, tak naprawdę nie musimy borykać się z problemami natury etycznej, problemami natury moralnej, ponieważ te zawsze sprowadzają się do relacji jednego podmiotu i drugiego podmiotu. W przypadku snów, w przypadku świata marzeń sennych, gdzie nie mamy do czynienia z dwoma równoprawnymi podmiotami, takie kwestie nie powinny się pojawiać. Oczywiście Kościół będzie tutaj opowiadał o tym, że praktykowanie tego typu zjawisk jest związane ze wschodnimi religiami, jest związane z okultyzmem i otwiera drogę do naszej duszy dla szatana. Zawsze w takich przypadkach będziemy sprowadzać kwestie śnienia świadomego do tego, czym naprawdę jest. Będziemy sprowadzać kwestie lucid dreamings na poziom podstawowy, na poziom nieideologiczny, poziom biologiczny. Świadomy sen jest po prostu snem, w którym uzyskujemy świadomość tego, że śnimy, w którym zdajemy sobie sprawę, że śnimy i jesteśmy świadomi konsekwencji tego faktu. I tyle. Nie ma tutaj miejsca dla szatana, Night Walkers czy jakichkolwiek innych ciemnych, złych postaci. W związku z tym z tego miejsca przekonujemy i apelujemy do wszystkich osób wierzących, żeby nie wyrzekały się z przyczyn ideologicznych możliwości nauczenia się tej zdolności świadomego śnienia, w czym bardzo chętnie pomożemy. Zachęcamy do kontaktu z ruchem oneironautycznym.
Tak naprawdę zamykaliby się na bardzo rozwijające, bardzo ciekawe, bardzo przyjemne, ekstatyczne wręcz doświadczenie, co uważamy, nie byłoby dobre, zważywszy na to, że tylko jedno życie zostało nam dane. Z tego miejsca również chciałbym bardzo serdecznie zaprosić wszystkich wierzących i niewierzących, buddystów, muzułmanów za tydzień na kolejną audycję z Radia Paranormalium. Postaramy się zorganizować turniej dla tych, którzy dopiero teraz włączyli Radio Paranormalium, czy to w internecie, na swoich komputerach, czy to na urządzeniach mobilnych, bo na urządzeniach mobilnych również można nas słuchać. Informuję, że- Chcemy przeprowadzić otwarty turniej w grę RPG, role-playing game, dotyczącą właśnie snów świadomych. Gra nosi nazwę Oneiros. Mamy nadzieję, że się uda, a uda się, jeśli nam pomożecie i jeśli nam zaufacie. Co tydzień staramy się przekazywać wam swoją wiedzę i swoje doświadczenia związane ze świadomymi snami. Mamy nadzieję, że możemy na was liczyć również za tydzień i że pomożecie nam i pierwszy turniej w RPG pod auspicjami Ruchu Oneironautycznego będzie sukcesem. Także nagadałem się. Tyle w kwestii podsumowania ode mnie.
Na pewno chłopaki jeszcze chcą dodać dwa, trzy słowa od siebie. Przekazuję im głos. Chyba że jeszcze jakiś słuchacz ma jakieś pytania, to wszelkie odpowiemy.
[03:03:28] - Ja chciałbym z mojej strony też zaprosić wszystkich za tydzień. A jeszcze teraz coś powiem głosem Iwony:
[03:03:39] - Do usłyszenia za tydzień. Zapraszamy na http:facebook.com/oneiros.tk. W grach świadomych snów odkryjecie swoje drugie życie z Ruchem Oneironautycznym.
[03:03:56] - Powinienem mówić oneironautycznym. Tak więc zapraszam na te strony podane przez Iwonę: oneiros.tk, facebook.com/oneiros.tk i świadome sny.
[03:04:12] - Robert dał nam tutaj bardzo dobry pretekst ku temu, żeby za tydzień w kolejnej audycji zastąpić Roberta syntezatorem. Robercie, bardzo gorąco dziękujemy za świetny pomysł i doskonałą propozycję.
[03:04:27] - Proszę bardzo, mogę udawać syntezator.
[03:04:30] - Może jeszcze Fallen Leaf i Hubert chcieliby coś dodać gwoli podsumowania?
[03:04:36] - To może ja coś dodam. A więc ode mnie: na pewno chciałem wszystkim podziękować za to, że nas słuchaliście. Otóż jest to moja pierwsza audycja, w której biorę udział i oficjalnie ogłaszam. Postawiłem właśnie jednym z naszych kolegów, że od przyszłej audycji będę walił sucharami. Oczywiście to żart. Chociaż zobaczymy. Ale jeszcze raz dziękuję za posłuchanie nas i zapraszam do kolejnej audycji. I pamiętajcie, że religia a świadome śnienie nie wykluczają się nawzajem. Więc z mojej strony dziękuję i życzę świadomych snów.
[03:05:17] - Ja ze swojej strony poinformuję, że jednym z tematów na następnej audycji będą zjawiska we śnie i LD, które doświadczamy każdej nocy. Bardzo ciekawe zaburzenia osobowości. Bardzo ciekawy temat. Zachęcam wszystkich słuchaczy za tydzień. Oczywiście życzę wielu świadomych snów. Dobrej nocy. Tyle z mojej strony.
[03:05:46] - Świadomych snów. Dzień dobry. Neostrada mi się zepsuła. Co ja mam teraz zrobić? Kończymy powolutku audycję „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Przy mikrofonie Syntezator i Wellios. W dzisiejszej audycji udział wzięli: Fallen Leaf.
[03:06:11] - Tak.
[03:06:12] - Mariusz Sobkowiak.
[03:06:14] - Dziękuję bardzo serdecznie. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy.
[03:06:17] - Robert Niemiec. Do zobaczenia. Hubert Chałun, nasz nowy oneironauta.
[03:06:25] - Jeszcze raz. Cześć wczoraj.
[03:06:27] - W dzisiejszej audycji udział wzięli również: Dawid Rudnicki.
[03:06:31] - Nieobecny już chyba.
[03:06:33] - Nieobecny. Oraz Kubaxius, również już nieobecny. Takie troszeczkę jaja na koniec. Życzymy wszystkim słuchaczom pięknych, zdrowych, kolorowych, paranormalnych, świadomych snów. Do usłyszenia już za tydzień. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc.
[03:07:02] - Do widzenia.