[00:34] - Za oknem ciemno. Wydawałoby się, że już jest noc, ale my nie zamierzamy spać. W Radiu Paranormalium po raz kolejny wchodzimy w piękny, kolorowy, paranormalny, świadomy świat świadomych snów. Audycję „Świadome śnienie: nasz drugi świat”. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie Skype'a dzisiaj zebrała się wielka ekipa oneironautów. Fallen Leaf. Witaj, Fallen.
[01:03] - Witam.
[01:05] - Mariusz Sobkowiak przy telefonie.
[01:08] - Witam wszystkich bardzo serdecznie.
[01:10] - Są z nami również oneironauci: Krzysiek, Konrad Gawęda, Robert Niemiec oraz Mateusz. Witajcie.
[01:17] - Witam.
[01:18] - Witam serdecznie.
[01:21] - Jest z nami również dzisiaj gość specjalny naszej audycji Adam Bytof. Gość jest znanym autorem publikacji, artykułów i książek na temat rozwoju świadomości, medytacji, autohipnozy, pracy z umysłem i podświadomością. Witamy Adamie na antenie Radia Paranormalium.
[01:41] - Dobry wieczór, witam serdecznie wszystkich słuchaczy radia.
[01:45] - Zanim oddam mikrofon naszym dzisiejszym ekspertom oneironautom, przypomnę, że audycja „Świadomy sen: nasz drugi świat” jak zawsze realizowana jest w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na nasze radiowe gadu-gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na pytania i komentarze na czacie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, jak również na kontach Radia Paranormalium i oneironautów na Facebooku, a także na facebookowych grupach tematycznych poświęconych w całości świadomemu śnieniu. Oddaję głos naszym ekspertom. Może najpierw Mariusz Sobkowiak.
[02:49] - Dziękuję ogromnie Marku. Myślę, że naszą dzisiejszą audycję zaczniemy od tematu, którego do tej pory na antenie Radia Paranormalium nie poruszaliśmy, a myślę, że warto byłoby o tym porozmawiać ze względu na to, że mamy tak znamienitego gościa. Wiemy o tym, że świadome sny, lucid dreaming może pełnić bardzo wiele różnych funkcji. Jest naprawdę masa powodów, dla których ludzie praktykują świadome śnienie. Wiele powodów, dla których angażują się w taką właśnie formę aktywności, która jest właściwie obca większości społeczeństwa. I to, czego chciałbym zacząć, to dowiedzieć się, co właściwie kierowało wszystkim ekspertom, którzy biorą udział w audycji, jak również Adamem Bytowem. Co sprawiło, że zainteresowaliśmy się tą tematyką oneironautyczną? Jakie były początki związane z tą oneironautyką? Ja swego czasu wspominałem o tym, że cała ta przygoda ze świadomym śnieniem w moim przypadku wzięła się tak naprawdę od koszmaru sennego, nawracającego koszmaru sennego, który męczył mnie jeszcze w momencie, kiedy byłem dzieckiem. Takich postaci, które przychodziły do mojego domu, żeby mnie stamtąd zabrać, a ja chowałem się przed nimi w różnych miejscach, czy to w domu, czy poza domem.
Kiedyś, w pewnym momencie zdałem sobie sprawę z tego, że mogę przerwać ten sen, mianowicie obudzić się w momencie, kiedy kładę się na ziemi, kiedy zamykam oczy i wyobrażam sobie, że jestem w swoim łóżku, to rzeczywiście mogę w tym łóżku się obudzić. I wtedy nauczyłem się uciekać z tego koszmaru sennego, przerywać go. Aż w końcu w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że uciekać już nie muszę, że mogę aktywnie wpływać na treść tego marzenia sennego. I właśnie uświadomienie sobie i rozpoczęcie praktykowania tego kontrolowania snów doprowadziło do tego, że ten koszmar senny przestał się pojawiać w dzień już nawet z czym był związany. Wiem, że takimi odmiennymi stanami świadomości, psychologią, mistyką, psychoterapią, medytacją również, Adam Bytof, interesujesz się Adamie już od około 15. roku życia. A chciałbym dowiedzieć się więcej, skąd wzięło się u ciebie takie zainteresowanie tą tematyką oneironautyczną i jak wyglądały u ciebie te pierwsze doświadczenia związane ze snami świadomymi?
[05:19] - U mnie to była dosyć naturalna konsekwencja praktyki medytacyjnej. Tak jak wspomniałeś, od 15. roku życia mniej więcej interesują mnie stany mistyczne, stany medytacyjne. Generalnie ten świat, który jest światem alternatywnym poza tym światem, którego doświadczamy zmysłami, już wtedy mnie zainteresował i moje zainteresowania skupiały się wokół raczej takich zjawisk rzeczywiście paranormalnych wręcz, nie tylko wokół mistycyzmu. Czytałem opisy doświadczeń mistycznych mistyków Zachodu i Wschodu. Rozczytywałem się w pismach świętej Teresy z Ávila, świętego Jana od Krzyża, które opisywali stany ekstazy religijnej, które wydawały mi się niezwykle atrakcyjne, ponieważ te stany były wypełnione szczęściem, nieprawdopodobną błogością, jakimś takim rodzajem spełnienia, który mi był obcy i do którego chciałem dojść, dążyć. Ta rzeczywistość dookoła jakoś niespecjalnie mnie inspirowała. Może jest tak, że części ludzi wystarcza rzeczywistość, której doświadczają zmysłami, a inni są głodni czegoś więcej. Ja byłem kimś takim, głodnym tego typu doświadczeń, więc mnie to zawsze pasjonowało, interesowało i także praktycznie postanowiłem doświadczyć takich stanów. Nie bardzo mnie interesowały wtedy doświadczenia, powiedzmy, zbliżone do stanów ekstatycznych, uzyskiwane pod wpływem substancji.
Wtedy już także były dostępne, może nie bardzo legalnie, różne substancje, które wywoływały tego rodzaju doświadczenia zmienionych stanów świadomości. Ale ja już wtedy zdawałem sobie sprawę z tego, że nie o to mi chodzi. Mi chodzi o coś o wiele głębszego, o coś o wiele bardziej podstawowego dla doświadczenia istnienia, dla doświadczenia ludzkiej egzystencji, a nie tylko żeby mieć odlot tak zwany. Interesowało mnie właśnie mistycyzm, medytacja i praktykowałem również medytację. Mając lat 16, 17 nawiązałem kontakt z takim wybitnym polskim specjalistą od hipnozy i również medytacji, panem nieżyjącym już Lechem Emfazym Stefańskim, który można powiedzieć był takim chyba najbardziej znanym w Polsce parapsychologiem czy też psychotronikiem, ale także hipnotyzerem. Pierwsze moje doświadczenia takie w rzeczywistości, a nie tylko na podstawie lektury, związane są właśnie z osobą Lecha Stefańskiego. To Lech Emfazy Stefański nauczył mnie wchodzenia w stan autohipnozy. Również powiedział mi o praktyce medytacyjnej. Zapisałem się wtedy do takiego stowarzyszenia radiestetów w Warszawie jeszcze wtedy. Nie było innych miejsc.
To był trochę, można powiedzieć, dla młodych ludzi być może zupełnie niezrozumiałe, ale to był po prostu inny świat. To był inny kraj kompletnie. Mnóstwo rzeczy nie było dostępnych. Wokół ludzi poszukujących przy pomocy różdżki wody w ziemi skupiali się tacy ludzie jak Lech Emfazy Stefański właśnie, jak na przykład znany dzisiaj powszechnie Jacek Santorski, psycholog, psychoterapeuta, znany psycholog biznesu, który wtedy również w stowarzyszeniu radiestetów aktywnie działał. Wtedy w stowarzyszeniu radiestetów działała także Lucyna Winnicka. Ona skupiała wokół siebie dużo osób niezwiązanych z radiestezją, ale związanych z takimi alternatywnymi poszukiwaniami czegoś, co mnie także interesowało. Poprzez tą sieć kontaktów poznałem ludzi, którzy nauczyli mnie medytacji. Między innymi także Lucyna Winnicka sprowadziła w 1983 roku do Polski zupełnie egzotyczną postać Swami Samatanandy, który tutaj w Polsce był przez cały miesiąc na jej zaproszenie i uczył ludzi medytacji. Ja uczestniczyłem w tych spotkaniach i nauczyłem się medytacji i praktykowałem tą medytację. Medytacja to jest takie działanie, które od tamtego czasu jest ze mną przez całe życie.
Uważam, że to jest najistotniejsza praktyka mentalna, psychologiczna, duchowa. Zależy, od której strony spojrzeć. Praktyka medytacyjna, można powiedzieć, doprowadziła mnie spontanicznie do doświadczenia świadomego snu. Ponieważ moja praktyka polegała między innymi na tym, że wstawałem bardzo wcześnie rano po to, żeby medytować i później po obudzeniu jeszcze miałem dosyć dużo czasu. W związku z tym od czasu do czasu po prostu zasypiałem ponownie na taką drzemkę poranną. W czasie tej porannej drzemki po prostu zacząłem doświadczać świadomego śnienia. Znaczy zacząłem sobie zdawać sprawę z tego, że to, co widzę, to jest sen. Nie miałem zielonego pojęcia, co to jest za doświadczenie. Próbowałem odszukać informacje na ten temat. Przypominam, że to już wtedy był 1988, 1989 rok, kiedy pojawiły się u mnie te doświadczenia.
Natomiast w Polsce nie było na ten temat w ogóle żadnych informacji. Nie istniał taki termin jak świadome śnienie. Nie istniał taki termin jak jasny sen. Gdzieś tam w bardzo hermetycznych, ezoterycznych środowiskach związanych z buddyzmem tybetańskim niektórzy ludzie słyszeli o tym, że jest takie doświadczenie. Więc kompletnie po omacku przez jakiś czas poszukiwałem informacji na temat tego doświadczenia. I właśnie poprzez kontakty buddyjskie dowiedziałem się o tym, że istnieje takie zjawisko jak lucid dream, świadomy sen. Jak już pojawił się termin lucid dream, to wtedy dzięki temu byłem w stanie odszukać na Zachodzie była taka firma, która zajmowała się sprowadzaniem literatury naukowej na ten temat dla potrzeb pracowników naukowych Uniwersytetu Warszawskiego czy Politechniki Warszawskiej. Poszedłem do tej firmy i zapytałem, czy mają jakieś informacje na temat badań nad takim zjawiskiem jak lucid dream. Wrzucili to w swoje komputery i przypominam, że wtedy nie było internetu. Internet nie funkcjonował w Polsce.
1989, 1990 rok to nikt nie słyszał wtedy o czymś takim jak internet. Dzięki temu dowiedziałem się, że istnieją prace naukowe na ten temat, że są prowadzone prace badawcze i poprosiłem, zapłaciłem za to oczywiście, żeby sprowadzili mi literaturę ze Stanów Zjednoczonych na temat świadomego śnienia. To było niesamowite, dlatego że zdawałem sobie sprawę z tego, że odkrywam w polskim obszarze geograficznym kompletnie nową ziemię. Nikt na ten temat nie pisał, nikt nie publikował. A tutaj pojawia się niesamowite zjawisko, bardzo interesujące, które ma jednak jakąś historię badawczą w Ameryce. Przez wiele miesięcy studiowałem te książki. Rzeczywiście to była między innymi książka Stevena LaBerge „Exploring the World of Lucid Dreaming” albo jego książka napisana wspólnie z Jane Gackenbach pod tytułem „The Conscious Mind: Sleeping Brain”. Grube tomiszcze, 600-stronicowy zestaw różnego rodzaju badań przeprowadzonych przez kilkudziesięciu naukowców na ten temat. Czy książka Kennetha Kelnera na przykład „Sun and the Shadow: A Lucid Dreamer Looks at the Universe”, która została później przetłumaczona już w 1997 czy 1996 roku. Zaczytywałem się w tych książkach niesamowicie.
Ta rzecz mnie coraz bardziej fascynowała, a jednocześnie ta fascynacja sprzyjała temu, żeby coraz częściej śnić świadomie. Również poznałem techniki świadomego śnienia tam przedstawione, więc zacząłem je stosować. Świadome sny zaczęły być moim częstym doświadczeniem. Potem doszły jeszcze eksperymenty z pomocami zewnętrznymi i tak dalej. To była zupełnie niesamowita historia. I takie były początki, przynajmniej moje, świadomego śnienia. To było już pięć lat temu. To może oddajmy tutaj teraz głos naszym dzisiejszym nowym gościom w audycji. Konradzie, jak wyglądały twoje początki ze świadomym śnieniem?
[16:06] - U mnie to było całkiem spontaniczne. Pewnej nocy, nie mogąc zasnąć, przeglądając internet w poszukiwaniu czegoś ciekawego, pomyślałem sobie, jak by to było kontrolować sen. Stwierdziłem, że sobie to wygoogluję. Napisałem jakieś hasło i wyskakiwały mnie różne strony. Wszedłem na różne fora, dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy i tak zacząłem. Nie ma nic wyjątkowego w tym w sumie. Akurat to było w takim momencie, kiedy wszystko było już wiadome, wszystko było poukładane, nie trzeba było się jakoś szukać dokładnie. To było takie spontaniczne.
[16:52] - Może teraz Krzysiek.
[16:55] - Znaczy pierwszy raz w ogóle z terminem świadome śnienie zetknąłem się około dwa lata temu. Oglądałem sobie wtedy filmy na YouTube. Właśnie wtedy też się interesowałem takimi rzeczami: prawo przyciągania, różne rzeczy paranormalne. I znalazłem taki film, w którym człowiek opowiadał właśnie o takich zjawiskach. I w pewnym odcinku zaczął opowiadać o świadomych snach. Ja to ćwiczyłem chyba przez wtedy dwa tygodnie. Nie wychodziło, więc zostawiłem ten temat i dopiero po kilku miesiącach znowu natrafiłem na to zjawisko. Więc wygooglowałem sobie różne techniki i pierwszego dnia wszystko przeczytałem. Ogarnąłem wszystkie fora na ten temat. Byłem tak bardzo nabuzowany, że tej nocy po prostu musiałem mieć świadomy sen.
I rzeczywiście poszedłem do łóżka. Pierwszy świadomy sen był. Nawet nie pamiętam już, co wtedy robiłem, ale wiem, że taki sen istniał. I również, jak w przypadku Konrada, nie było w tym nic niezwykłego. Po prostu byłem bardzo nabuzowany. Miałem dużo informacji o świadomym śnieniu. Bardzo tego chciałem i w końcu to wyszło.
[18:17] - A jak wyglądała pierwsza przygoda z świadomym śnieniem? Początki ze świadomym śnieniem u Roberta.
[18:26] - Moje pierwsze świadome zainteresowanie. Ja w ogóle nie interesowałem się żadnymi zjawiskami nadprzyrodzonymi ani niczym innym. I pewnego dnia wklepałem w YouTube'a, bo szukałem informacji, jak wywołać niebieski ekran śmierci poprzez zabicie procesu LSASS.exe można było zawiesić Windowsa. Taka ciekawostka. Szukałem informacji, jak to zrobić. Kiedyś znalazłem filmik i mi wyskoczył filmik jak wywołać OOBE. I to mnie zaciekawiło. I wtedy zaciekawiłem się, czym jest to OOBE. Zacząłem szukać więcej informacji. Trafiłem na fora.
Później przeszło to jeszcze na LD. Zacząłem się fascynować również LD. Trafiłem na stronę pana Adama, tam też znalazłem parę przydatnych informacji. Zacząłem to praktykować. Kilka razy miałem to spontanicznie. No i tyle.
[19:25] - Dodzwonił się do nas słuchacz Tom. Witaj Tomie.
[19:30] - Cześć.
[19:32] - Taka mała prośba, gdybyś mógł przyciszyć radio i zostać tylko na Skypie, ponieważ pojawia się jakiś pogłos u ciebie, jakieś dziwne rzeczy się dzieją.
[19:42] - To znaczy mikrofon. Tak?
[19:43] - Tak. Chyba mikrofon łapie sygnał z głośników. Jak wyglądały twoje początki z LD? Twój początek przygody ze świadomym śnieniem.
[19:54] - Wiesz co? Zainteresowałem się przez Internet. Znalazłem gdzieś w internecie wzmiankę o tym i zacząłem pisać dziennik snów. Zapisywać moje sny. I tak to doszło do tego, że zacząłem się uświadamiać. No i od czasu do czasu mi się to zdarza. Wykonuję dużo testów rzeczywistości i tak dalej. Próbuję coś w tym kierunku robić.
[20:25] - Ale robisz to w miarę regularnie? Starasz się to robić regularnie?
[20:30] - No tak, bo właśnie bez regularności nie będzie nic. To jest klucz.
[20:38] - Tak. Ćwiczenie czyni mistrza. Przepraszam, zawiesiłem się, już troszkę śpiący jestem. Chciałbyś, jak rozumiem, coś tutaj dodać jeszcze do naszej dyskusji? Jakieś pytanie zadać?
[20:53] - No nie. Wiesz co? Wydaje mi się, że kluczem do świadomego śnienia jest po prostu niezapominanie o tym i regularność. I używanie technik od czasu do czasu, eksperymentowanie i właśnie kształtowanie tej swojej wizji w ogóle, tej wiedzy. Patrzenie na forach i tak dalej. Wiesz, o co chodzi.
[21:18] - Tak, tak. Mateuszu?
[21:25] - Przepraszam, coś mi mikrofon.
[21:27] - Mikrofon gadał.
[21:30] - Tak, tak. Znaczy brat wszedł do pokoju i.
[21:34] - Panowie, tutaj pojawiają się na czacie Radia Paranormalium wypowiedzi zahaczające o stosowanie używek w celu osiągnięcia LD. Może poproszę tutaj Adama, żeby się wypowiedział na ten temat. Co w ogóle sądzisz, Adamie, o wspomaganiu się używkami w celu osiągnięcia takiego efektu?
[22:00] - Znaczy ja nie jestem zdecydowanym przeciwnikiem takich używek. Tradycja jest dosyć bogata, prawda? Jeśli chodzi o wprowadzanie się w zmienione stany świadomości, między innymi w takie doświadczenie jak wyjście poza ciało, właśnie OBE czy świadomy sen, to ludzie w różnych kręgach geograficznych używali takich używek od dziesiątek, wręcz tysięcy lat. I jeżeli się je stosuje w sposób mądry, to myślę, że przynajmniej po to, żeby rozpocząć takie doświadczenia, niektórym osobom może być to przydatne. Mam tu na myśli przede wszystkim, ponieważ spotkałem się z kilkoma, można powiedzieć, substancjami, które sprzyjają świadomemu śnieniu, to spośród tych wszystkich substancji najbardziej korzystna i najlepiej działająca według mnie jest to galantamina. Jest to substancja, która stosunkowo od niedawna, bo to nie jest używka, która ma za sobą jakieś nieprawdopodobne tysiące lat tradycji używania, natomiast stosunkowo niedawno została zastosowana do wywołania świadomego śnienia. Jak wiadomo, świadome śnienie polega między innymi na tym, żeby nauczyć się zapamiętywać to, żeby w czasie snu się uświadomić, prawda? Nawet wybitny badacz świadomego śnienia, Steven LaBerge, nazwał swoją technikę MILD. To jest akronim od słów mnemonic induction of lucid dreaming, czyli indukcja świadomego snu oparta o trening pamięci, o pamięć. On bardzo mocno podkreślał rolę pamięci, czyli tą umiejętność zapamiętywania tego, żeby w czasie snu sobie przypomnieć.
Żeby na przykład zrobić test rzeczywistości albo żeby po prostu sobie uświadomić, że się śni. Oczywiście pamięć uzależniona jest od określonej liczby neurotransmiterów, takich jak acetylocholina w mózgu. Inne badania mówią, że w czasie marzeń sennych ilość tej acetylocholiny nie jest zbyt wysoka i w związku z tym ludzie na przykład bardzo łatwo zapominają sny, kiedy się budzą. Wyjątkowo pamiętają sny przez dłuższy czas. Można powiedzieć, że 95% snów jest zapominana natychmiast po obudzeniu przez większość ludzi. Między innymi to jest spowodowane niewielką ilością acetylocholiny. Galantamina jest taką substancją, już nie będę wchodził w szczegóły, która zwiększa ilość acetylocholiny. Powoduje, że zwiększa się możliwość działania pamięci, ale także umiejętność koncentracji. Koncentracja i pamięć to są dwie rzeczy ze sobą bardzo mocno związane. Jeżeli ktoś chciałby próbować wspomagać się poprzez substancje, to galantamina wydaje się w kontekście świadomego śnienia taką substancją, która jest jednocześnie najbezpieczniejsza.
Bo to nie jest substancja zmieniająca świadomość. To nie jest substancja psychoaktywna, tak jak chociażby LSD czy DMT. Natomiast jest to tylko i wyłącznie substancja, która zwiększa możliwości mózgu w zakresie zapamiętywania i koncentracji. Były wykonane w 2012 roku bardzo rygorystyczne badania naukowe, podwójnie ślepa próba. Te badania prowadzone między innymi przez Stevena LaBerge dały odpowiedź pozytywną, jeśli chodzi o wpływ galantaminy na ilość wywołanych świadomych snów. Z moich doświadczeń, bo prowadzę takie zajęcia dla osób chcących rozćwiczyć u siebie świadome śnienie. Te zajęcia trwają około tygodnia w webie co wakacje i tam stosowaliśmy galantaminę. Oczywiście nie wszyscy. Ci, którzy chcieli. Stosowaliśmy galantaminę i bardzo wiele osób potwierdza, że udało im się w czasie tych zajęć doświadczyć świadomego śnienia, nawet jeżeli wcześniej mieli duże z tym problemy.
Oczywiście to nie jest tylko i wyłącznie wpływ galantaminy, ale także pewnego skupienia. Jeden z przedmówców mówił o tym, że trzeba stosować pewną dyscyplinę, żeby mieć świadome sny. Ćwiczyć to, robić testy rzeczywistości, czytać o tym, inspirować swoją podświadomość do tego, żeby mieć świadome śnienie. Można to określić z grubsza, że po prostu powinniśmy się koncentrować na tym doświadczeniu. W czasie takich wakacyjnych spotkań są wyjątkowo dobre warunki, bo wakacje, bardzo przyjemnie, nie ma żadnych problemów. Człowiek jest wyrwany ze swojego kontekstu życiowego, codziennego i może się skupić tylko i wyłącznie na tym, żeby robić testy rzeczywistości. Tak dużo mówimy o świadomym śnieniu, różne techniki są przedstawiane, są filmy i tak dalej. To wszystko powoduje, że umysł się bardzo mocno inspiruje, podświadomość się inspiruje. Do tego jeszcze jest galantamina, do tego są różne zewnętrzne pomoce. Też nie będę wchodził już w szczegóły.
I uzyskujemy rezultaty. Z tym że ja, ponieważ prowadzę takie zajęcia już od 20 lat właściwie w tej chwili, a jeśli chodzi o zajęcia wakacyjne, to 15 lat prowadzę takie zajęcia i zauważyłem, że od kiedy eksperymentujemy z galantaminą, ilość sukcesów w wywoływaniu świadomego śnienia czy też doświadczenia OBE wzrosła i to dosyć znacznie. O ile wcześniej zazwyczaj w ciągu tego tygodnia uzyskiwało to doświadczenie około 25-30% uczestników, to ostatnie nasze doświadczenia pokazują, że 50%, a nawet czasami więcej niż 50% uczestników uzyskuje doświadczenie świadomego śnienia w ciągu tego tygodnia. To jest bardzo duży procent, jeżeli weźmiemy pod uwagę tak krótki czas ćwiczenia. Więc nie jestem przeciwnikiem. Wręcz przeciwnie uważam, że niektórym ludziom tego rodzaju substancje, jak galantamina mogą bardzo pomóc. Natomiast nie mam zbyt wielu doświadczeń z innymi substancjami, już psychoaktywnymi, więc nie potrafię nic na ten temat powiedzieć. Może ktoś inny.
[29:51] - Może Mariusz?
[29:55] - Swego czasu wyrażałem swoje stanowisko na temat substancji psychoaktywnych. Powiem szczerze, że do swojej praktyki tego typu substancji nie wprowadzam i zaraz wytłumaczę dlaczego. Ale zanim to nastąpi, chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na to, o czym rozmawialiśmy wcześniej. Mianowicie większość tutaj osób Który mówił o swoich początkach, o swoich doświadczeniach związanych ze świadomym śnieniem. Mówił o tym, jak ważną rolę odgrywały informacje, które można znaleźć w sieci internetowej. A chciałbym zwrócić uwagę właśnie na to, że Adam Butow zaczynał swoją praktykę i zdobywanie wiedzy na temat LWi w momencie, kiedy nie tylko nie było internetu, ale wręcz w takich niesprzyjających warunkach, powiedziałbym politycznych, bo władze w okresie PRL-u były dość negatywnie nastawione do wszelkiego rodzaju form związanych z zbiorowym praktykowaniem różnego rodzaju doświadczeń, które można by określić mianem niewyjaśnionych, nadnaturalnych. Z racji tego, że władza była nastawiona dość racjonalistycznie i wtedy właśnie pojawiło się też określenie takie w Polsce jak psychotronika. Gdzieś czytałem, że wynikało to właśnie z faktu, że starano się nie używać takiego określenia jak paranormalne. Używano określenia psychotronika do nazywania różnych grup ze względu na to, że brzmiało to dużo bardziej naukowo, żeby nie drażnić tej władzy ludowej, która takich zjawisk nadnaturalnych, że tak powiem, nie lubiła. Doświadczenia, o których mówi tutaj Adam i fakt, że świadomy sen pojawił się w momencie stosowania różnego rodzaju praktyk związanych z tradycją Wschodu, jak medytacja, jak joga snu również.
Myślę, że to dobrze pokazuje to, o czym swego czasu kiedyś mówiliśmy. I też jeśli chodzi o zażywanie tych substancji psychoaktywnych, mianowicie, że świadomy sen jest takim zjawiskiem, które było kultywowane w takich tradycjach w przeszłości. Dokładnie to, o czym mówił Adam, że budził się wcześnie rano, a później jeszcze miał okazję na to, żeby uciąć sobie taką drzemkę. Dokładnie coś takiego robią również australijscy Aborygeni, zachęcając do tego, żeby zaraz po przebudzeniu nie wchodzić jeszcze w tą codzienną aktywność, nie rozpoczynać tej aktywności, ale zdrzemnąć się, bo właśnie podczas tej drzemki pojawiają się sny świadome i nazywali właśnie ten okres śnieniem. I myślę, że w tradycjach, również tradycjach Wschodu, z których myślę, korzystał Adam, takie świadome śnienie było kultywowane, a w tym naszym racjonalistycznym spojrzeniu Zachodu zanika i właśnie ze względu na to, że zanika, też próbujemy się wspomagać różnego rodzaju używkami. Mnie zachwyca w świadomym śnieniu właśnie to, że pozwala nam na korzystanie z możliwości, jakie tkwią w nas samych, w naszym umyśle, w naszym mózgu, bez wprowadzania niczego do organizmu. To nie jest tak, że potępiam stosowanie takich używek jak galantamina czy DMT. Dlatego też optowałem za tym, żeby zmienić nazwę akcji, którą prowadziliśmy tutaj w Ruchu Oneironautycznym „Świadomy sen przeciwko narkotykom”. Na świadomy sen jako alternatywa. Z racji tego, że uważam, że ludzie mają prawo stosować różnego rodzaju substancje chemiczne, które będą zmieniały ich świadomość, również takie, które będą prowadziły do osiągania stanu świadomego śnienia.
Ja się obawiam natomiast takiego zjawiska, jakim jest skojarzenie. Skojarzenie, czyli asocjacja. Jeśli skojarzymy, że świadomy sen osiągamy tylko i wyłącznie w momencie, kiedy stosujemy różnego rodzaju używki jak galantamina, to możemy mieć problem później z osiągnięciem stanu za pomocą technik, które nie wymagają wprowadzania żadnych substancji chemicznych do organizmu. Jeśli chodzi o same wyniki stosowania galantaminy, to tak jak mówił Adam, rzeczywiście są bardzo efektywne. Zachęca się zwykle do tego, żeby galantaminę stosować w środku nocy, żeby wykorzystywać dłuższe cykle snu REM, fazy REM. Z racji tego, że im jest później, w naszym cyklu snu tym te fazy REM są dłuższe. Nie potępiam. Natomiast myślę, że jest to taki środek, który należałoby stosować do tego, żeby spróbować wzmocnić intensywność swoich doświadczeń związanych ze świadomym śnieniem. I rzeczywiście jest to takie też wyjście dla tych, którzy innymi metodami LD osiągnąć nie mogą. Natomiast myślę, że najistotniejsze jest opanowanie sztuki świadomego śnienia bez użycia takich wspomagających suplementów, bo uważam, że jest to jak najbardziej możliwe.
[34:56] - Ja bym chciał tutaj powiedzieć do tego, co ty Mariuszu mówiłeś, że nad ranem robił Aborygen drzemkę zaraz po przebudzeniu. Nie wiem, czy ci o to chodziło, ale właśnie z tym był związany częściowo nasz eksperyment kiedyś z... Jak to się nazywało? AID. Też mają takie coś, że nad ranem łatwo przenikają sygnały do mózgu. Tak, pamiętam, jak robiłem.
[35:40] - Dołączył do nas na Skypie Dawid Wiktor. Witaj Dawidzie. Włącz mikrofon, bo cię niestety nie słychać.
[35:53] - Witam was. Dobry wieczór.
[35:55] - Dawidzie, jak wyglądały twoje początki ze świadomym śnieniem? Czy mógłbyś nam opowiedzieć?
[36:05] - Świadomym śnieniem w sumie się zainteresowałem gdzieś z dwa lata temu. Przeczytałem książkę Roberta Doble i tam znalazła się właśnie, było wspomniane o świadomym śnie.
[36:21] - Zainteresowałem się tym, zacząłem szukać na różnych forach. Próbowałem różnych technik, głównie MILT. Ogólnie raczej mi nie wychodziło. Powiem, że dopiero chyba tydzień temu miałem pierwszy swój świadomy sen. Dopiero pierwszy.
[36:50] - Tutaj pojawiło się na czacie Radia Paranormalium bardzo dużo pytań od słuchaczy. Słuchacze bardzo korzystają z tego, że żyjemy w pięknych czasach, gdzie dostęp do informacji nie jest tak ograniczony jak w PRL-u, że mamy Radio Paranormalium. Można zadać pytanie, skomentować. Słuchacze z tego bardzo aktywnie korzystają. Tutaj pytanie na Skypie. Kamil podesłał nam takie pytanie do Adama, ale myślę, że pozostałym naszym dzisiejszym ekspertom również można je zadać. Jak długo należy medytować i jaki jest najlepszy sposób medytacji sprzyjający świadomemu śnieniu? Może Adam na początek.
[37:35] - To jest bardzo trudne pytanie, dlatego, że to właśnie nie jest tylko pewnym stanem świadomości, ale także pewną umiejętnością, którą można porównać do każdej innej umiejętności. Powiedzmy jak umiejętność posługiwania się językiem obcym czy też grania na instrumencie. W pewnym sensie prędkość opanowania tego zależy nie tylko od ilości pracy, którą się w to włoży, koncentracji, motywacji do tego, żeby to robić, ale także od pewnych wewnętrznych zdolności. Jedne osoby, pracując tyle samo, osiągną jakiś poziom, a inne osoby niższy poziom. Jedne będą miały sen świadomy raz w tygodniu, a inne pracując tyle samo będą miały pięć razy w tygodniu czy cztery razy w tygodniu świadomy sen. To jest jedna rzecz. Druga sprawa to jest ten związek snu świadomego z medytacją. Bo z jednej strony sen świadomy jest umiejętnością, ale z drugiej strony jest to pewien stan świadomości. Ten stan świadomości polega między innymi na tym, żeby umieć, ja to określam tak jak w teście rzeczywistości, że świadomość przestaje utożsamiać się tak bardzo ze strumieniem myśli, które mamy na co dzień. Tylko w pewnym momencie ten strumień myśli się zatrzymuje i uwaga, świadomość jest, można powiedzieć, całkowicie poświęcona zmysłowej percepcji.
Takich stanów w normalnym życiu ludzie nie miewają. Oczywiście miewają, ale rzadko. Bardzo rzadko. Wtedy, kiedy zatrzymuje się im w głowie wewnętrzny dialog czy monolog i cała uwaga poświęcona jest tylko i wyłącznie percepcji. Jest taki stan pustego umysłu i bardzo mocno takiej, ja to nazywam, podrasowanej percepcji zmysłowej. Medytacja jest takim stanem, w którym my uzyskujemy właśnie taki stan świadomości, w którym obserwujemy. Wchodzimy w pozycję obserwatora czy też świadka nie tylko strumienia myśli, ale także strumienia wrażeń zmysłowych, strumienia wyobraźni. Medytacja w pewnym sensie sprzyja wchodzeniu w ten stan wyjątkowej uważności, który pomaga również w świadomym śnieniu. Teraz jaki rodzaj medytacji stosujemy, to nie jest istotne, bo istotne jest tylko to, żeby technika medytacyjna prowadziła właśnie do tego stanu uważności. Dla mnie najbardziej taką techniką w sposób bezpośredni prowadzący do tego stanu jest technika, którą można określić jako świadomość świadka.
Nie będę jej opisywał w tej chwili. Po prostu trzeba jej doświadczyć. Na stronie autohipnoza.pl jest nagranie, zrobiłem wiele lat temu takie nagranie pod tytułem „Świadomość świadka” czy też „Świadek”, które wprowadza w to doświadczenie medytacyjne. To jest ta technika, a obok równolegle jest druga technika medytacyjna, którą bardzo mocno cenię. To jest technika po prostu skupienia na bieżącym doświadczeniu zmysłowym, szczególnie na oddechu, czy też na tym, co się słyszy, wszystko jedno, czy też doświadczeniu swojego ciała. Wtedy, kiedy wchodzimy w to doświadczenie tu i teraz, w tym momencie, to wtedy strumień myśli się zatrzymuje, czy też strumień myśli bardzo spowalnia. Zresztą na tej samej stronie autohipnoza.pl znajdziecie również drugie nagranie, które wprowadza technicznie w doświadczenie medytacji na oddechu. Medytacja z oddechem. Również z tej techniki można skorzystać. Te dwie techniki, świadomość świadka z jednej strony, medytacja z oddechem z drugiej strony prowadzi do wywołania tego stanu uważności, który sprzyja wywołaniu świadomego śnienia.
Chciałbym jeszcze wspomnieć o technice już czysto oneironautycznej, którą nie wszyscy rozpoznają jako technikę medytacyjną. Mam na myśli technikę, która się określa w skrócie SSILD. To jest technika, która polega na tym, że bezpośrednio przed snem koncentrujemy się na tym, co widzimy przez kilka sekund, na tym, co słyszymy przez kilka sekund i na tym, co czujemy w swoim ciele przez kilka sekund. Potem znowu, co widzimy, co słyszymy i co czujemy. Potem coraz wolniej, aż wreszcie wchodzimy w taki rytm, w którym ta koncentracja na doświadczeniach wzrokowych, to, co widzę pod zamkniętymi powiekami, trwa na przykład pół minuty. To, co słyszę pół minuty i to, co czuję pół minuty. Zauważcie, że to też jest technika medytacyjna. Tutaj ten strumień myśli też jest w pewnym sensie zatrzymany i jest to technika, którą bardzo serdecznie polecam osobom, które chciałyby doświadczyć świadomego śnienia i przejść do tego doświadczenia ze stanu jawy. Zresztą ta technika działa i tak, i tak. To jest taka hybrydowa technika, więc ona najbliżej z tych znanych mi technik jest tego pojęcia, które ja rozumiem jako praktyka medytacyjna.
Ta technika SSILD to jest taki rodzaj medytacji zmysłów, która prowadzi do świadomego śnienia. Także te trzy techniki medytacyjne, czyli przypominam: świadek, koncentracja na oddechu oraz SSILD to są te techniki, które najlepiej służą świadomym śnieniu. Moim zdaniem. Tyle.
[44:20] - Jeśli można wypowiem się co do tego pytania. Jeśli chodzi o czas medytacji, to według mnie pierwsze sesje powinny być w miarę krótkie, bo chyba prawie każdy człowiek na początku medytacji po prostu patrzy, że 30 minut medytować to dam radę, ale zaczyna i umysł jest po prostu za bardzo przyzwyczajony do skakania z myśli na myśl, żeby wytrzymać te na przykład 30 minut. I później, jak już się człowiek oswoi z tą medytacją, to można te sesje wydłużyć. Nie jestem może znany w tym temacie, ale myślę, że taka esencja medytacji dopiero pojawia się, gdy umysł będzie skupiony i będzie mógł być uważny, obserwować uważnie swój stan świadomości. Ale ten czas właśnie nie włączy się od razu. Po jakimś czasie. Ten czas trzeba samemu rozpoznać. I tak myślę, wydłużać te sesje stopniowo do 40 minut. W książce „Uważność. Trening pokonywania codziennych trudności” zalecają 45-minutowe sesje.
A co do przełączenia stanu medytacyjnego do snu, myślę, że tu bardziej wartościowa będzie praktyka formalna medytacji, czyli ten stan uważności do codziennych czynności, do codziennego życia. Nie zamiast poświęcając na przykład czas w pełni na medytację, siadając i medytując. Ale oczywiście to wpłynie na sen, myślę. Oraz jest taką podstawą, ponieważ przez medytację ćwiczymy skupienie, a pewien próg skupienia jest potrzebny, żeby utrzymać ten stan uważności na jawie. Nie wiem, może coś Adamie?
[47:00] - Zgadzam się z tym, że medytacja rozumiana nie tyle jako pewien rodzaj konkurencji wyczynowej. Im dłużej medytuję, tym lepiej. Medytacja polega raczej na tym, żeby być po prostu przytomnym, świadomym. I ja jestem zwolennikiem medytacji rozumianej jako stan świadomości, a nie jako praktyka. Kiedyś rzeczywiście w ten sposób rozumiałem medytację i sesje medytacyjne uważałem za coś najbardziej istotnego w medytacji. Teraz trochę się to u mnie zmieniło. Od kilku lat to się zmieniło. W tym sensie, że uważam, że tak jak zauważyłeś, medytację lepiej jest praktykować krótko, nawet jeżeli to jest kilkadziesiąt sekund albo parę minut, ale za to często w ciągu dnia. Stoimy w korku, stoimy w kolejce, czekamy na autobus. Dzieje się coś zupełnie nieinteresującego.
Mamy mnóstwo okazji w ciągu dnia do tego, żeby wejść w ten stan spokoju. Stan skoncentrowania, stan obserwatora wobec nie tylko swoich doświadczeń zmysłowych, ale także swojego umysłu. I może częstotliwość takich doświadczeń jest dla mnie bardziej istotna niż długość poszczególnych sesji medytacyjnych. Nawet sobie myślę, że takie długie sesje medytacyjne, które są popularne w niektórych szkołach medytacyjnych, jak powiedziałeś 45 minut, wcale nie są potrzebne. Nie tylko do tego, żeby mieć świadomy sen, ale także do tego, żeby w ogóle doświadczyć tego, do czego niby medytacja ma prowadzić. Napisałem taki artykuł niedawno opublikowany w Czwartym Wymiarze: Jak praktykować medytację. I tam opisałem trudności w praktyce medytacyjnej polegające na tym, że ludzie chcą poprzez medytację coś osiągać, na przykład pustkę umysłu albo spokój myśli, albo oświecenie. Ludzie myślą, że poprzez medytację, jak teraz coś zrobią, to za parę minut albo za kilka sekund osiągną jakiś nadzwyczajny stan. A medytacja zupełnie nie na tym polega. Kompletnie nie na tym polega.
Medytacja polega raczej na tym, że jesteś obecny tu i teraz, w tym momencie, w tej sekundzie. Nie ma żadnej przeszłości ani przyszłości. Nic, co się nie liczy. Nie masz żadnego celu do osiągnięcia. Nie musisz do niczego dochodzić, nie musisz niczego zdobywać, osiągać. W związku z tym możesz się całkowicie rozluźnić i po prostu być tylko tu i teraz. Jeżeli jesteś w tym stanie, to naprawdę cię nie obchodzi, czy ten stan będzie trwał dwie minuty, czy 22 minuty, czy 52 minuty. To zupełnie nie ma żadnego znaczenia. Chodzi o to, żeby być w tym momencie, w tej sekundzie czy w tym ułamku sekundy przytomnym tego, czego doświadczasz w tej chwili.
[50:29] - Tak, wiem, o co ci chodzi.
[50:31] - Poczekaj, tylko skończę. W medytacji nie stawiasz sobie celów. W związku z tym nie ma takiego podejścia do medytacji. Dużo osób popełnia ten błąd, że mówi tak: zacznę od pięciu minut, a skończę na 45 minutach. To nie o to chodzi zupełnie.
[51:04] - Mam tego świadomość, tylko myślę, że człowiek rozpoczynający praktykę, jeszcze się w tym nie odnajdujący, nawet jeśli wie, że ma nie myśleć o czasie, to on i tak będzie miał świadomość, że to jest długi czas. Sam dopiero zaczynam medytować i tak to u mnie się objawia. Ale zaczynam widzieć, że te medytacje są coraz łatwiejsze. Coraz mniej myślę o czasie, już prawie w ogóle i dzięki temu mogę medytować dłużej. Podobno niżsi tybetańscy potrafią medytować ekstremalnie długo, ponieważ oni w ogóle o tym czasie nie myślą. Oni myślą tylko o tym, co jest w danej chwili. Ale myślę, nie każdy człowiek będzie od razu to potrafił.
[52:02] - Wiecie co? Jeżeli miałbym się wtrącić, jeżeli chciałbym się podzielić moimi doświadczeniami, to właśnie zauważyłem i dostałem kilka rad, żeby zważać bardziej na jakość niż na ilość. I tutaj tak ładnie podsumowując, bardziej na jakość niż na ilość. Jeżeli chodzi o mnie, to ja zaczynałem w ogóle z medytacją trzy razy dziennie po pięć minut, rano, po południu i wieczorem. Trwało to tak przez trzy tygodnie, po czym się przerzuciłem już bardziej na 10 minut. 10 minut po trzy razy dziennie. I nadal tak trwam. I mi się wydaje, że to jest najlepsza opcja. Co o tym sądzicie?
[52:42] - To jest rzecz indywidualna. Ja myślę, że oba podejścia mają swoje zalety i wady. To znaczy w ciągu pięciu minut łatwo jest utrzymać spokojny umysł, prawda? Także w ciągu pięciu minut można mieć umysł spokojny i jest to łatwo utrzymać, jeżeli w ogóle podejść do tej sprawy w sposób zadaniowy, co jest już problemem. Natomiast w przypadku medytacji dłuższej, na przykład pół godziny, wtedy jest o wiele trudniej, ponieważ ten umysł zaczyna wierzgać, zaczyna uciekać, zaczyna wytwarzać różne emocje, na przykład zniecierpliwienie, nudę albo wkurzenie. I kiedy wiesz, że masz na przykład 30 minut medytacji, jest pewna szansa na to, żeby się zorientować, że to jest gra umysłu, że to jest tylko coś. Nawet w takich stanach, kiedy myślisz, że nic ci nie wychodzi, że ta medytacja jest do kitu, nagle się orientujesz, że to jest przecież tylko umysł, że to myśli produkują, że to nie jesteś ty, że to nie jest twoja prawdziwa świadomość, tylko że to jest umysł, który działa przeciwko. Jakby próbuje przyciągnąć uwagę twoją właśnie w ten sposób, produkując na przykład stan zniecierpliwienia albo produkując stan zniechęcenia, albo myśli na temat tego: ta medytacja jest do dupy, w ogóle nie wiem, na czym to polega i w ogóle się do tego nie nadaję. To wszystko są myśli, które masz szansę rozpoznać wtedy, kiedy medytacja trwa dłużej. Bo jeżeli ona trwa trzy minutki- To jest po prostu przyjemnie.
Umysł jest cichy i mówi sobie: ach, cudownie, wspaniale, idealne doświadczenie. Jestem taki spokojny, jestem taki wyluzowany. Super, to jest doskonały relaks. Tak, przez trzy minutki jest to doskonały relaks. Przez pięć minut jest to doskonały relaks, ale kiedy jest to 30 minut, to już przestaje to być doskonały relaks, bo umysł zaczyna wierzgać, bo umysł zaczyna stwarzać prawdziwe, realne problemy. Jeżeli potrafisz wobec takich realnych, prawdziwych problemów umysłu uświadomić się w czasie medytacji, to medytacja zaczyna przynosić efekty w postaci takiego uświadomienia także w codziennym życiu. Wtedy zaczyna naprawdę działać jako praktyka duchowa. Bo praktyka duchowa nie polega na tym, że nic nie myślisz przez 30 minut z zaplecionymi nogami i pustym umysłem albo osiem godzin, jak ktoś wspominał o mnichach tybetańskich. Praktyka duchowa polega na tym, że jedziesz ulicą i ktoś ci zajeżdża drogę i ty się po prostu wkurzasz. Jesteś zniecierpliwiony.
I wtedy uświadomić sobie, że to jest stan umysłu, nie utożsamić się, nie dać się wciągnąć przez umysł. Wtedy jest to sprawdzian tego, na jakim poziomie jest twoja praktyka duchowa. Czy twój rozwój jest na odpowiednio wysokim poziomie. Ktoś tam wspominał pięknie, chyba Eckhart Tolle wspominał pięknie taką historię mnicha, który poszedł na półroczne odosobnienie i był tam rzeczywiście. Dawali mu jedzenie, przynosili jedzenie. Wspaniale. Osiągnął przez pół roku bardzo głębokie wyciszenie i już miał takie poczucie, że jest na wysokim poziomie rozwoju. Medytował po osiem, dziesięć godzin dziennie i potem przyszedł po to, żeby przedłużyć wizę. Nie wiem, gdzie to było, czy Birma, czy Tajlandia, gdzieś tam w każdym razie. Żeby przedłużyć wizę, musiał przyjechać do miasta.
Stanął w kolejce. Był taki cierpliwy, fajny. Stał dwie godziny w tej kolejce. Okazało się, że to nie jest ta kolejka. W związku z tym stanął w drugiej kolejce. Już umysł zaczynał z powrotem podnosić głowę. Znowu dwie godziny w kolejce, razem już cztery godziny. Wreszcie doszedł do tego urzędnika i urzędnik mu powiedział, że niestety nie wypełnił jeszcze paru dokumentów i musi je wypełnić. I wtedy pojawiła się u niego wściekłość, furia. Cztery godziny stania po to, żeby przedłużyć wizę, a tutaj po prostu nie dali mu jakiegoś świstka do wypełnienia i musi to wszystko od początku.
Nagle się zorientował, że ten cały wytworzony przez godziny medytacji wysoki stan, z tego stanu nie zostało nic. Pękł jak bańka mydlana. Życie zweryfikowało, czy jego medytacja szła w dobrym kierunku. Moim zdaniem można być oczywiście mnichem, pojechać gdzieś do aśramu i siedzieć tam po osiem godzin w medytacji. Ale mnie to nie interesuje. Mnie interesuje medytacja jako praktyka, która daje wolność, energię, świadomość i spokój w codziennym życiu, tu i teraz, w kolejce do banku, w kolejce po przedłużenie wizy, na ulicy wtedy, kiedy jedziesz samochodem, ktoś ci zajeżdża drogę, kiedy stoisz w korku i wiesz, że zamiast dojeżdżać przez 15 minut, będziesz dzisiaj jechał półtorej godziny. Wtedy medytacja i to, co ona wypracowuje, naprawdę się dopiero przydaje. Może chciałby coś jeszcze dodać Mariusz?
[58:17] - Ostatecznym celem-
[58:18] - Sam Lif, tak? Tak?
[58:22] - Jeszcze dokończę. Ostatecznym celem medytacji jest przebudzenie, ale wiadomo, że to nie jest kwestia jednej sesji, tylko lat parunastu, kilkudziesięciu. Tu jeszcze przy okazji bardzo polecam ze swojej strony twój ostatni artykuł o medytacji. Świetnie tłumaczy ten temat i dla mnie był bardzo motywujący. Mam jeszcze takie jedno pytanie co do medytacji. Wspomniałeś, że początek twojej praktyki ze świadomym śnieniem rozpoczął się od sesji medytacyjnej nad ranem o wschodzie słońca, tak? Ostatnio właśnie próbowałem po pięciu godzinach po alfa budzić się alfa budzikiem, medytować i umysł okazał się, uwaga okazała się strasznie niestabilna. Właściwie było prawie niemożliwe medytować. Tu mam takie pytanie do ciebie: rozbudzasz, rozbudzałeś się po takiej pobudce i jeśli tak, to ile czasu mniej więcej?
[59:38] - O ile pamiętam, bo to było 20 lat temu, prawda? 25 lat temu. Kurczę, jak ten czas szybko leci. Ja po prostu wtedy normalnie wstawałem, jakąś tam toaletę poranną, przemycie twarzy i wracałem do pokoju i siadałem po prostu i praktykowałem medytację. Medytacja była trwała.
[01:00:02] - Nie było problemu z szerzoką uwagą?
[01:00:06] - Raz było, raz nie. To jest kwestia, wiesz, jeżeli się praktykuje medytację w ten sposób przez kilka miesięcy, to się zauważa, że jednego dnia jest ten umysł bardziej spokojny, innego dnia jest bardziej znerwicowany, rozbuchany, wierzga, trudno nad nim zapanować. Także to różnie bywa. To akurat Nie, ale to nie spowodowało jakiegoś specjalnego problemu w moim przypadku, dlatego, że po prostu założyłem, że będę wstawał rano, praktykował medytację przez ileś tam minut. Wtedy akurat praktykowałem medytację z mantrą, a więc mantrowałem przez 45 minut i kładłem się ponownie spać. I tyle. To była moja praktyka.
[01:00:58] - Jest jakiś powód, dlaczego medytować o tej porze? Może lepsze warunki?
[01:01:11] - Mój guru wtedy, Baba Muktananda powiedział, że w czasie wschodu słońca energia w kosmosie jest zrównoważona. W czasie wschodu słońca oraz w czasie zachodu słońca. Na Wschodzie również wtedy się pali ognie ofiarne agnihotra czy jakieś inne rzeczy się robi. To są specjalne takie chwile, kiedy słońce zachodzi oraz kiedy słońce wschodzi. Wtedy uważałem, że to jest dosyć istotne. Tak się złożyło, że wtedy podążałem za naukami mojego guru. Teraz widzę to z innej perspektywy. Po prostu nie uważam, żeby to było istotne. To nie ma żadnego znaczenia, czy to się dzieje we wschodzie słońca, czy zachodzie słońca. Naprawdę można medytować i medytacja jest tak samo skuteczna i dobra o każdej porze.
Natomiast tak się złożyło, że wtedy w to wierzyłem i w związku z tym wcześniej wstawałem po to, żeby medytować, a potem kładłem się spać. I można powiedzieć, te okoliczności w taki sposób złożyły się na to, że pojawiło się u mnie świadome śnienie.
[01:02:35] - Mam jeszcze pytanie do stanu CD. Czy uważasz, że na przykład fałszywe przebudzenia niektórych ludzi, umysł jest po nich przytomny. I właśnie jest to taka właściwie odmiana CD, nie uważasz?
[01:02:59] - Rozwiń. Co masz na myśli pod skrótem CD?
[01:03:05] - Właściwie mówiłeś o tym terminie conscious dream. To jest właśnie ten stan medytacyjny we śnie.
[01:03:23] - Tak. Ale jakie było pytanie? Jaki jest związek między conscious dream a fałszywym przebudzeniem? Nie ma żadnego.
[01:03:36] - Czy można uznać stan po fałszywym przebudzeniu za CD?
[01:03:40] - Nie sądzę. Fałszywe przebudzenie jest czymś przeciwnym wobec CD. Bo zobacz, co robisz w czasie fałszywego przebudzenia. Budzisz się, ale jest to przebudzenie tylko i wyłącznie wykreowane przez twój umysł. To nie jest prawdziwe przebudzenie. W związku z tym wchodzisz w stan podwójnej iluzji, bo budzisz się ze snu i jesteś przekonany o tym, że się obudziłeś. Jesteś w rzeczywistości fizycznej, tymczasem to nieprawda. Jesteś dalej w czasie snu. A więc fałszywe przebudzenie, można powiedzieć, jest dalej od takiej totalnej przytomności, którą charakteryzuje conscious dream.
[01:04:22] - Ja uważam, że CD nie jest tak bezpośrednio związane z medytacyjnymi stanami, tylko po prostu oznacza przytomny umysł, jak sama nazwa wskazuje. A stan medytacyjny jest sposobem na ten przytomny umysł. Myślę, że właśnie niektóre osoby prze CD doświadczają mniej lub bardziej CD oraz czasami się zdarza przy końcówce snu, że taki stan się załączy, gdzie świadomość bazowa dyktowana przez głębokość snu jest wysoka i między innymi oznaką takiego stanu jest poczucie kontroli. Mimo że nie wiemy, że śnimy, to czujemy, że mamy kontrolę. Ten stan również jest charakterystyczny dla testu rzeczywistości, prawidłowego testu rzeczywistości wykonanego we śnie, kiedy nie wyjdzie on pozytywny. Miałem parę takich sytuacji we śnie, kiedy wykonałem test rzeczywistości. Nie wyszedł on pozytywnie, ale sen już był właściwie świadomy.
[01:05:49] - Tak.
[01:05:51] - I to pozwoliło. Właściwie już nie brnąłem w fabułę snu, tylko dalej miałem wątpliwości, że to jest sen i wykonywałem dalej testy rzeczywistości, bo już miałem tę świadomość. Czasami takie sytuacje się zdarzają. Są bardzo wartościowe.
[01:06:10] - Myślę, że tu jest tylko terminologiczne zamieszanie, bo CD, conscious dream to jest termin wprowadzony przez Kena Wilbera, który wstawiał w opozycji dwa rodzaje snu. Conscious dream and lucid dream. I teraz conscious dream to jest stan, w którym budzi się świadomość świadka, obserwatora w czasie snu. Lucid Dream to jest stan, w którym w umyśle pojawia się myśl. To jest sen. To jest zupełnie inny rodzaj doświadczenia, bo lucid dream może osiągnąć każdy. Wystarczy, że się troszkę na tym skupi i skoncentruje. Ktoś mu pomoże, będzie miał więcej acetylocholiny, uzyska tą myśl w czasie snu. Zaraz, przecież to jest sen. Ja teraz śnię i to jest lucid dream.
Conscious dream to jest sen, w którym człowiek sobie uświadamia, wchodzi w stan pełnej przytomności. Nie musi tam być myśl „To jest sen”, tylko jest stan odzyskania ponownego utożsamienia się ze swoją prawdziwą jaźnią, tak jak w medytacji. Natomiast to, o czym mówisz, to wydaje mi się, że to jest bliższe takiego zjawiska, które się określa terminem preconscious dream, przedświadomy sen. To jest sen, w którym człowiek zaczyna się orientować, że jego doświadczenie nie jest zwykłym, codziennym doświadczeniem. Zaczyna podejrzewać, że być może jest już w świadomym śnieniu, ale nie ma pewności. Może przeprowadzić test rzeczywistości, który nie wyjdzie pozytywnie, ale to i tak nie ma większego znaczenia, ponieważ on przeprowadzi następny test i następny i w pewnym momencie się zorientuje. Albo nawet jeżeli test nie wychodzi, to i tak się może zorientować, że to jest sen. I ten moment przed pojawieniem się pełnego uświadomienia, że śni, takim stanem podwyższonej uważności, określa się ten stan terminem pre lucid dream, przedświadomy sen. Także myślę, że mówisz o tym rodzaju doświadczenia bardziej niż o czymś, co Ken Wilber nazywał conscious dream. Po polsku, dosłownie rzecz ujmując, świadomy sen, ale w polskim języku my używamy terminu świadomy sen jako lucid dream, jako tłumaczenie terminu lucid dream.
To rozróżnienie pomiędzy conscious dream i lucid dream ma stosunkowo niedługą historię, bo po prostu jeszcze 25 lat temu Wilber nie pisał o takich doświadczeniach i o tym rozróżnieniu. I wtedy, kiedy ja na przykład pisałem swoją książkę w 1995 roku na temat świadomego śnienia, to stwierdziłem, że przetłumaczenie na język polski terminu lucid dream jako świadomy sen będzie bardziej trafiało do Polaków niż termin jasny sen czy przejrzysty sen, jak to czasami w buddyzmie tybetańskim się określa. Jasny sen. Co z tą jasnością? Na czym polega ta jasność? Czy to chodzi o kolory światła? O co tu chodzi, prawda? Natomiast termin świadomy sen sugerował bardziej istotę tego doświadczenia, że masz świadomość w czasie snu, tylko świadomość rozumianą w sposób taki powszechny, że ja jestem świadomy czegoś, czyli myślę o tym. Natomiast Wilber wprowadził tu właśnie ten dodatkowy, głęboko medytacyjny i niedostępny tak łatwo, tak prosto przeciętnemu człowiekowi stan. Stąd to zamieszanie.
[01:10:17] - Jeszcze jedno pytanie, czy twoim zdaniem stan CD można doświadczyć bez uświadomienia sobie, że jest się we śnie? Przy tym stanie zwiększonej uważności chyba w miarę łatwo sobie to uświadomić.
[01:10:40] - Nie do końca rozumiem pytanie. CD o ile rozumiesz to dalej po swojemu, to nie bardzo rozumiem, bo ja mam inną siatkę pojęciową, prawda? Dla mnie conscious dream to jest głęboki, medytacyjny stan w czasie snu, bardzo głęboki stan medytacyjny w czasie snu. I z natury nie jest łatwo osiągalny. Takie stany zdarzają się ludziom bardzo głęboko zaawansowanym w medytacji, którzy mają to doświadczenie medytacyjne w miarę często i od wielu, wielu, wielu lat. Na przykład jak opisywał to Wilber, to on był w tym stanie przez siedem dni non stop. Wtedy, kiedy miał umysł obudzony i ciało obudzone na jawie, w czasie kiedy śnił marzenia senne oraz w czasie snu bez marzeń sennych, wtedy, kiedy w umyśle nie było żadnych doświadczeń ani świata fizycznego, ani świata umysłowego. A jednak on miał pełną świadomość. Ale nie świadomość rozumianą taką jak masz teraz, że ja mam świadomość tego, że siedzę przed komputerem. Świadomość tego, że mam siedzę przed komputerem, to znaczy myślę o tym, że siedzę przed komputerem, prawda?
Ludzie mylą zawartość myśli, umysł ze świadomością. Natomiast medytacja doprowadza do tego, że człowiek sobie zdaje sprawę z tego, że to są dwie inne rzeczy. Świadomość to jest jedna sprawa, a myślenie to jest druga sprawa. I myśleć o czymś to nie zawsze mieć świadomość tego. Z drugiej strony mieć świadomość czegoś to nie znaczy zawsze o tym myśleć.
[01:12:20] - Tak rozumiem.
[01:12:20] - A więc jeżeli zrobimy to rozróżnienie, to właśnie świadomy sen można mieć także w czasie marzenia sennego bez marzeń sennych i można mieć taką świadomość ciągłą przez kilka dni z rzędu, prawda? To jest bardzo głęboki stan medytacyjny i tego ludzie normalnie nie osiągają na skutek użycia galantaminy, DMT czy tam czegokolwiek, czy poćwiczenia przez dwa tygodnie i uzyskania świadomego śnienia. Bo to jest proste, to jest łatwe.
[01:12:50] - Panowie, tutaj pojawiło się bardzo dużo pytań. Przepraszam, że tak wcinam się w dyskusję, ale tutaj pojawiło się bardzo dużo pytań od słuchaczy na naszym czacie www.paranormalium.pl. Bardzo aktywnie słuchacze pytają między innymi o to, czy galantaminę można legalnie kupić w Polsce i czy inne substancje też pomagają osiągać LD. Tutaj jeden ze słuchaczy pyta o melatoninę. Adamie?
[01:13:22] - Jeśli chodzi o galantaminę, to ona w różnych krajach jest w różny sposób klasyfikowana. W Polsce jest ona klasyfikowana jako lek i można ją kupić legalnie na podstawie recepty. Z kolei w Stanach Zjednoczonych galantamina jest klasyfikowana jako suplement diety i można ją kupić bez recepty.
[01:13:51] - Czy można sobie na przykład galantaminę sprowadzić jakimś własnym sumptem z zagranicy? Czy to jest jakoś regulowane?
[01:14:01] - Można sobie po prostu to zamówić w Stanach Zjednoczonych i przychodzi tutaj do Polski pocztą.
[01:14:08] - Dobrze, a co z melatoniną? Czy melatonina pomaga w jakiś sposób w osiągnięciu świadomego snu, czy wręcz przeciwnie?
[01:14:17] - Nie znam badań, które potwierdzałyby wpływ melatoniny na częstotliwość świadomego śnienia. Nie mam pojęcia na ten temat.
[01:14:36] - Może oddajmy głos teraz Mariuszowi. Może Mariusz chciałby dodać coś w tym temacie.
[01:14:44] - A czy mogę zadać jeszcze jedno pytanie Adamowi?
[01:14:48] - Tak. Fallen Leaf prosimy bardzo.
[01:14:51] - Adamie, czy istnieje jakaś bezpośrednia korelacja między CDA a snami przejrzystego światła?
[01:15:02] - Wydaje mi się, że tak.
[01:15:05] - Ale to nie jest to samo, tak?
[01:15:08] - Wiesz co, ja powiem tak: jeśli chodzi o tą terminologię buddyjską, to ja nie jestem w niej jakoś specjalnie mocny. Buddyzm jako tybetańska joga snu i śnienia jest oczywiście bardzo interesująca, ciekawa. Bardzo fajne tam rzeczy można wyczytać, ale jakoś specjalnie się nie wgryzałem w tamten krąg pojęciowy i koncepcje, które podzielają buddyści tybetańscy. Także wydaje mi się, że to jest coś ze sobą bardzo blisko związane. Natomiast musiałbyś zapytać jakiegoś gesze czy tulku, który by ci odpowiedział na to pytanie. Specjalisty, jeśli chodzi o tybetańską jogę snu i śnienia. To jest pewna koncepcja. Oni operują pewnymi pojęciami, które dla nas, Europejczyków, mogą być kompletnie obce. Trzeba w to wejść głęboko, być praktykującym tybetańską jogę snu, studiować to. Po prostu jest to inny krąg kulturowy zupełnie, więc dla mnie to jest rzecz obca.
[01:16:19] - Nie wiem, czy Mariusz nas słyszy. Mariuszu, jesteś z nami?
[01:16:24] - Tak, jestem jak najbardziej. Tutaj rozgorzała dyskusja między Fallenem a Adamem. Nie chciałem przerywać, ale odniosę się jeszcze pokrótce i do tych substancji, o których mowa, i o medytacji. Mianowicie swego czasu, jeszcze kilka lat temu medytowałem z buddystami Karma Kagyu z Diamentowej Drogi, którzy zwracali uwagę na taką bardzo ważną rzecz. Tutaj padło stwierdzenie, że celem medytacji jest osiągnięcie oświecenia. Ktoś tutaj stwierdził przebudzenia. Zresztą inni buddyści z Diamentowej Drogi zwracali moją uwagę na to, że nie należy się ukierunkować w trakcie praktyki medytacyjnej na jakiś cel, który chce się osiągnąć, ponieważ utrudnia to właściwie osiągnięcie tego celu. Żeby osiągnąć przebudzenie, oświecenie drogą medytacyjną, są właściwie dwa główne podejścia. Po pierwsze albo się stwierdza, że oświecenie już zostało osiągnięte, albo że osiągnięcie oświecenia jest niemożliwe. I tak naprawdę dopiero w takim przypadku istnieje szansa na to, że taki stan osiągniemy.
Bo ukierunkowanie na taki cel czy też ukierunkowanie na to, że medytacja doprowadzi nas do stanu świadomego, może nam utrudnić tak naprawdę osiągnięcie tego celu.
[01:17:47] - Oczywiście ja się z tym zgadzam. Dwiema rękami i nogami podpisuję pod tym. Ja nawet mówię w ten sposób, że medytacja jest jedynym ludzkim działaniem, które nie ma celu, a oświecenie rozumiane jako coś, do czego należy dojść za rok, za dwa, za 20 lat, jest największą iluzją, największym głupstwem, jakie człowiek był w stanie wymyśleć.
[01:18:09] - Ja myślę, że to właśnie przez przełożenie tej tak naprawdę tradycji, która wywodzi się ze Wschodu do naszej tutaj zachodniej mentalności, doprowadziło to do tego, że w naszej zachodniej mentalności coś musi mieć cel. I taki cel sobie nadaliśmy, że celem będzie właśnie jakieś oświecenie. Zgadzam się z tym, że medytacja bardziej jako stan umysłu, coś, co można właściwie ćwiczyć, osiąganie tego stanu w każdym momencie naszego dnia. Czyli bardziej ta uważność niż medytacja jako praktyka, na którą należy poświęcić czy 10, czy 45 minut. To, jak działa medytacja i w jaki sposób wpływa Na sen świadomy jest związany z uważnością, bo do zwiększenia uważności medytacja prowadzi. 17 sierpnia Państwowa Agencja Prasowa podała informację o badaniach naukowców z Uniwersytetu w Lincoln w Wielkiej Brytanii, którzy stwierdzili, że osoby, które często osiągają stan świadomego śnienia, charakteryzują się wysokim poziomem wglądu w samego siebie. Dlatego medytacja i stosowanie praktyk uważności może doprowadzić do osiągania stanu świadomego śnienia. Co do melatoniny, to jest to substancja, która ułatwia zasypianie, w przypadku gdy mamy problemy ze snem. Jeśli chodzi o jej związek z snem świadomym, to właściwie też nie znam badań, więc nie chciałbym tutaj powoływać się na doświadczenia osób, które pisały na forach o tym, że stosowały melatoninę, bo wiem, że takie praktyki też miały miejsce. Na pewno w 2008 roku w Stanach Zjednoczonych niejaki Jeff Luciano opatentował kombinację środków.
Stworzył suplement, który ma ułatwiać zasypianie, jak również osiąganie stanu snu świadomego. W tej kombinacji wśród suszonej kalei, znanej jako zioło snu, zastosował również melatoninę, ale melatonina była tutaj dodatkiem do wszystkich substancji, które były zawarte w tym suplemencie i to był jedynie dodatek, który ułatwiał zasypianie, natomiast niekoniecznie ułatwiał osiągnięcie stanu świadomego. Nie znam tutaj nawet mechanizmu, który miałby wpłynąć na to, że melatonina doprowadziłaby do osiągnięcia stanu świadomego snu.
[01:20:49] - Może Dawid Wiktor chciałby coś dodać w kwestii substancji wspomagających. Dawidzie?
[01:20:59] - Jeśli chodzi o substancje wspomagające, to sądzę, że galantamina jest dość ciekawą substancją, gdyż o ile się nie mylę, to jest dobrym wspomagaczem. Sam chciałbym przetestować galantaminę i inne takie, ale zawodowo chyba w Polsce nie jest dostępna. Ale sądzę, że galantamina jest dobrym wspomagaczem. Tak samo uważam, że odpowiedni poziom melatoniny też jest ważny. Sam jestem raczej zwolennikiem używania różnych substancji do osiągania odmiennych stanów świadomości, ale spróbować zawsze można.
[01:21:51] - Może Robert? Zanim przejdziemy do kolejnych pytań od słuchaczy, jeszcze damy się wypowiedzieć Robertowi.
[01:22:01] - Powiem o naturalnych wspomagaczach, bo też są takie. Na przykład mleko pomaga podobno, niektóre rodzaje serów. Gdzieś czytałem na fanpage'u, że pewne rodzaje serów wywołują niezwykłe sny. Jeśli chodzi o używanie substancji psychoaktywnych, to nie jestem zwolennikiem. I właśnie z tego powodu powstała akcja „Świadomie Wstań Przeciw Narkotykom”, która się przerodziła w Ruch Oneironautyczny.
[01:22:45] - Konrad chciał jeszcze coś dodać o afrykańskim korzeniu snu. Konradzie?
[01:22:52] - Usłyszałem także o pewnej roślinie. To jest właśnie afrykański korzeń snu. Podobno ma bardzo ciekawy wpływ na świadome śnienie. Coś podobnego do narkotyku, ale z tego, co słyszałem, to powodował on sny jaśniejsze, bardziej realne, o lepszej jakości oraz kontroli. Z tego, co wiem, to w Polsce można go uzyskać z różnych stron od razu w formie takiej do wzięcia. Jest wiele sposobów, o których można poczytać w internecie. Podobno działa. Sam nie sprawdzałem, ale podobno daje efekt. Pamięci snów chyba nie.
[01:23:30] - Jacksonie?
[01:23:32] - Chciałbym tutaj wypowiedzieć się à propos galantaminy, gdyż naturalnie występuje w tak zwanych śnieżyczkach, przebiśniegach. Ja nawet na całą wiosnę sobie zaplanowałem taką akcję zbierania i jedzenia tych przebiśniegów, ale wyczytałem w internecie dużo głosów sceptycznych co do tego, żeby na własną rękę nie próbować w ogóle tego brać. Jak tutaj panowie się do tego odnoszą? I chciałbym się też podzielić swoim ostatnio dość dziwnym, nietypowym doświadczeniem. Polegało ono na tym, że obudziłem się pewnej nocy, bo mniej więcej tydzień temu. Patrzę na zegarek, jest dokładnie godzina 2:22. Następnie zasnąłem. Budzę się z powrotem, jest godzina 3:33. Następnie zasypiam, budzę się z powrotem, jest 4:44. I żeby wykluczyć wszelkie fałszywe przebudzenia, nawet takie kreski stawiałem sobie w zeszycie, w którym zapisuję zarówno swoje normalne sny, jak i te świadome.
[01:24:48] - Nad którymi pełną kontrolę trzymam. Jak panowie w ogóle odnoszą się do tego? Co to była za manifestacja? À propos jeszcze medytacji chciałbym tutaj dodać, że dużo osób uczyło mnie medytacji. Na wielu kursach byłem, takich już sporo płatnych i tak dalej. Dużo osób, które z tym miały wiele lat styczności, również próbowało mnie tego nauczyć i sam się nauczyłem. Przez co? Jestem po prostu muzoholikiem i przez muzykę ambient, chillout, IDM, przez właśnie taką muzykę elektroniczną wysokich lotów, najbardziej zaawansowaną na świecie, te stany udało mi się uzyskiwać już bez żadnych środków, bez żadnych innych wspomagaczy. Po prostu muzyka mi najbardziej przy tym pomogła i tak jak niektórzy, tutaj też były głosy, jak się wypowiadały osoby, ile powinna trwać medytacja. Tyle powinna trwać, ile my po prostu chcemy.
Jak czujemy się dobrze. Jeżeli czujemy się źle w tej medytacji, to momentalnie się wybudzamy z tego stanu i naturalnie z niego wychodzimy. Tutaj tak samo były pytania, jak właśnie podchodzić do tego. Podchodzić też również jak najbardziej naturalnie, dlatego że ostatnio mało coś z ciała po prostu nie wyszedłem świadomie. Także tylko siebie tak przyhamowałem troszeczkę i mówię: nie zniechęcaj się, spokojnie, małymi kroczkami. Dlatego, że zniechęcę się tak jak do nauki pływania i nie będę umiał. I nie umiem pływać do dzisiaj, bo się po prostu gdzieś tam zniechęciłem w którymś momencie. I to by było na tyle. Dziękuję bardzo. Przechodzę na odsłuch.
Bardzo ciekawa audycja. Do usłyszenia.
[01:26:46] - Dziękujemy bardzo Jacksonie. Panowie, chcielibyście się jakoś odnieść do wypowiedzi naszego słuchacza?
[01:26:54] - Ja, jeżeli można.
[01:26:57] - Tak, Adamie.
[01:26:59] - Jeżeli można, chciałem się odnieść do tego polecenia, żeby medytacja trwała tyle, ile się chce akurat. Niekoniecznie zgodziliby się z tym na przykład mistrzowie zen, którzy są zwolennikami bardzo dużej dyscypliny i medytacja ma trwać u nich określoną ilość czasu. I to ma sens. O tym mówiłem już wcześniej, że jeżeli się określi dokładnie ilość czasu, którą się chce medytować, na przykład 20 minut, to nawet jeżeli po 10 minutach pojawi się w umyśle myśl, że o, nie chce mi się już więcej medytować, to zawsze jest szansa na to, żeby to rozpoznać jako myśl, a więc wrócić do skupienia i do medytacji. To jest plus takiego podejścia. Minus jest taki, że w dłuższej perspektywie osoba, która sobie narzuci zbyt dużą dyscyplinę, może po prostu się zmęczyć tym, przemęczyć i stwierdzić, że to w ogóle jest nie dla niej taka praktyka i zupełnie to zarzucić, prawda? Czyli by to się wiązało z historią, w której mnich zen mówi: ach, chrzanię to wszystko i wychodzi z klasztoru i oddaje się normalnemu, codziennemu życiu. Myślę, że te dwa podejścia trzeba brać pod uwagę w swojej własnej, osobistej praktyce medytacyjnej. To tyle.
[01:28:22] - Robert chciał tu jeszcze dodać coś do wypowiedzi. Tak, Robercie?
[01:28:28] - Ja nie do wypowiedzi, tylko chciałem powiedzieć to, co mój kolega mi tu podesłał. Mateusz Smaga, który często jest w naszych audycjach, że on gdzieś słyszał, że sok jabłkowy i gorzka czekolada również to wspomagacze. I tyle.
[01:28:47] - Może ja też odpowiem jedną rzecz. Pamiętajmy o tym, że istnieje efekt placebo. I teraz, jeżeli ktoś będzie bardzo wierzył w to, że sok pomarańczowy, jabłkowy albo to, że splunie trzy razy za lewe ramię, pomoże mu osiągnąć świadomy sen, to jest jedna rzecz. To może być super i może działać, funkcjonować dla wielu osób. A drugą rzeczą są podwójnie ślepe próby przeprowadzone na konkretnych substancjach, które dają ewidentnie efekt w postaci, efekt placebo poprzez podwójnie ślepą próbę jest wyeliminowany i takie badania dopiero dają prawdziwy i realny obraz tego, czy dana substancja ma wpływ, czy nie ma wpływu. I w tej chwili ja znam tylko potwierdzony wyraźny wpływ galantaminy na świadome śnienie. Reszta substancji różnych czy kalea, zakatechiki czy jakieś inne substancje. Mówi się o tym w różnych tradycjach, że mają wpływ, ale takiego ewidentnego dobrego wpływu jak galantamina żadna z tych substancji nie ma.
[01:29:55] - Ja tylko dopowiem, że sen jest sferą ekstremalnie podatną na placebo.
[01:30:01] - Tak.
[01:30:05] - Ja przypomnę tylko, że audycja „Świadomy sen — nasz drugi świat” jak zawsze realizowana jest w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, ale także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, jak również na grupach tematycznych poświęconych świadomuśnieniu. Proponuję, panowie, abyśmy za kilkanaście minut zrobili przerwę, gdzieś około godziny 20:50, ponieważ już dosyć długo ta nasza audycja trwa. Co wy na to?
[01:31:05] - Ja jestem za.
[01:31:06] - Ja jestem za.
[01:31:07] - Ja oczywiście również. Tym bardziej że będę musiał już się powoli żegnać.
[01:31:15] - To może zróbmy tak, Adamie, do której godziny masz dzisiaj czas?
[01:31:20] - Do 21:00.
[01:31:22] - To może zróbmy przerwę o godzinie 21:00. A teraz przejdźmy do pytań nadesłanych przez słuchaczy na czacie Radia Paranormalium. Dosyć dużo tutaj tych pytań padło. Nie wiem, od którego zacząć. Momencik. Pytanie od Kamila, przesłane przez Skype'a Radia Paranormalium: „Czy goście mogliby opowiedzieć, jak krok po kroku wykonać inkubację snu?” Może Adam pierwszy.
[01:32:04] - Inkubacja snu to jest technika, która ma na celu wywołanie snu o określonej tematyce. Zależy od tego, jakiego rodzaju jest to tematyka. Zazwyczaj inkubację snu stosuje się wtedy, kiedy próbuje się rozwiązać poprzez sen jakiś rodzaj problemu. Znakomicie tę technikę opisała kanadyjska badaczka snu, pani Gayle Delaney. Ona ujęła inkubację snu w taką procedurę. Tam są różne warianty tej procedury, ale generalnie rzecz polega na tym, że przed położeniem się spać należy poświęcić jakieś 10, 15 minut na coś, co ona nazywa dyskusją inkubacyjną. Czyli usiąść sobie wygodnie w fotelu, wziąć kartkę, długopis i zacząć się zastanawiać nad tym swoim problemem. W tym sensie, żeby zadawać sobie pytanie na przykład tego typu. Te pytania wynikają z tego, że będąc w jakimś problemie, jesteśmy w nim, ponieważ w pewnym sensie podświadomie chcemy w nim być. A więc zadaje się pytanie typu: co mam z tego, że tkwię w tym problemie?
Jaką mam z tego korzyść? Mówi się tutaj o tak zwanych korzyściach wtórnych. Ci, którzy pracują ze swoją podświadomością, doskonale o tym wiedzą, że pewne zachowania są przejawiane dlatego, że podświadomość czerpie z nich jakiś rodzaj korzyści. Na przykład osoba, która pali papierosy, może czerpać z tego taką korzyść, że łatwiej jest jej nawiązać kontakt z innymi ludźmi, którzy też palą papierosy. Albo wtórną korzyścią może być to, że paląc papierosy, daje sygnał, nieświadomie oczywiście, bo to nie jest kwestia myślenia na ten temat, samemu sobie, że jest człowiekiem wolnym, ponieważ na przykład zaczął palić papierosy wtedy, kiedy miał lat 17 czy 18 i najważniejszą rzeczą było zdystansowanie się wobec własnej rodziny, zdystansowanie się wobec innych osób, zaznaczenie swojego ja, swojego ego jako osobnej jednostki. I wtedy realizowała to poprzez palenie, na które się nie zgadzali rodzice. Świat zewnętrzny to potępiał, a on mówił: „A ja właśnie sobie będę palił i koniec. I mam to wszystko gdzieś, bo właśnie jestem taki silny i samostanowią o sobie”. Mimo że wtedy to mógł być główny powód rozpoczęcia palenia czy utrzymania, to po latach on może zostać zapomniany i zejść na poziom podświadomy. I mówi się w podświadomości właśnie o tak zwanych korzyściach wtórnych.
Może być tak, że jakiś problem, w którym tkwimy w swojej sytuacji życiowej, dostarcza tego rodzaju korzyści wtórnych. A więc zadając sobie pytanie, co ja z tego mam, że funkcjonuję w danym problemie, zaczynam nakłaniać swoją świadomość, swój umysł, swoją podświadomość także do tego, żeby zaczęła rozpatrywać tę sytuację także z tego punktu widzenia. Innym pytaniem, które w czasie dyskusji inkubacyjnej można sobie zadać, jest pytanie: a co się stanie, kiedy rozwiążę swój problem? A co się stanie, kiedy wejdę w taką sytuację, w której już nie będę mieć tego problemu? Jak zmieni się moje życie? Jak zmienią się relacje z innymi ludźmi? Co się stanie z moim życiem? To też jest pytanie, które można sobie zadać i długopisem na kartce sobie po prostu notować odpowiedzi, zadawać tego typu pytanie. Trwa to 10, 15 minut i to skoncentrowanie się na problemie powoduje, że podświadomość jest inspirowana do tego, żeby zajmować się tym problemem. Następnie idziemy do łóżka spać i utrzymujemy w umyśle jedno krótkie pytanie, które w najlepszy sposób odnosi się do tego problemu, który chcemy rozwiązać, na który chcemy w czasie inkubacji snu, w czasie snu inkubowanego uzyskać jakąś odpowiedź.
Powtarzamy to pytanie. Kładąc się spać, możemy wyobrazić sobie, że za chwilę rozpocznie się sen jako przedstawienie teatralne albo jako projekcja filmowa, która będzie zawierać odpowiedź na to pytanie. Na przykład będzie to film pod tytułem „Co wybrać?” czy „Wybrać taką szkołę, czy taką szkołę?” „Za czym pójść?” Jeżeli to pytanie utrzymujemy w umyśle do ostatniej chwili przed zaśnięciem, to jest duża szansa na to, że sen będzie dotyczył w jakiś sposób tego problemu. Bywa tak, że ten sen niesie ze sobą bezpośrednią, prostą odpowiedź, wyraźną sugestię. Budzisz się i przypominasz sobie sen i wiesz już, co masz zrobić. Wiesz, jaką decyzję podjąć albo wiesz, co masz zrobić, żeby ten problem rozwiązać. Może być też tak, że budzisz się z pamięcią snu, ale ten sen zupełnie nie dotyczy tego problemu na pierwszy rzut oka. Wtedy potrzebny jest proces interpretacji snu, bo okazuje się, że sen, który na pierwszy rzut oka zupełnie nie dotyczy problemu, w istocie może dotyczyć tego problemu, ale można się o tym dopiero dowiedzieć w procesie, który nazywamy interpretacją snu. To jest już zupełnie inny temat. Tak mniej więcej wygląda inkubacja snu, jeśli chodzi o rozwiązywanie problemów.
Jeśli chodzi o inkubację snu rozumianą jako technikę uzyskiwania świadomości we śnie, to na przykład technika Castanedy czy Kelcera z widzeniem własnych dłoni w czasie snu jest rodzajem inkubacji snu. Myślę, że wszyscy znają tą technikę, więc nie będę już wchodził tutaj w szczegóły. To tyle mam do powiedzenia.
[01:39:05] - Jeżeli panowie tutaj na Skypie nie macie nic przeciwko, to będę kontynuował zadawanie pytań od słuchaczy do Adama, ponieważ Adam musi wyjść o godzinie 21:00, a słuchacze się niecierpliwią i dają wyraz tej niecierpliwości na czacie Radia Paranormalium. Diabol07 tutaj zadał kilka pytań. „Czy świadomy sen ma coś wspólnego z porażeniem przysennym i czy z porażenia przysennego można wyciągnąć jakieś korzyści lub jakoś je rozwijać?”
[01:39:41] - Tak. Wchodzenie w świadomy sen może przechodzić przez taką fazę jak porażenie przysenne czy też paraliż przysenny, ale nie musi. Bardzo często, właściwie w moim doświadczeniu oraz doświadczeniu wielu osób, z którymi rozmawiałem na temat świadomego śnienia, takie rzeczy się zdarzają, ale nie jest to reguła. Nie jest to za każdym razem, nie jest to nawet w większości przypadków. Jeżeli już się zdarzy, to jest to jeden z fajniejszych sposobów na to, żeby utrzymując świadomość, wrócić do snu. Porażenie przysenne to jest pewna część, komponent, który mówi, że jesteśmy w fazie REM albo za chwilę w nią wejdziemy, czy też przed chwilą w niej byliśmy, a więc jest to bardzo blisko marzenia sennego. Jeżeli pojawia się przysenny paraliż i nie wywołuje on w nas specjalnie negatywnych doznań, to warto go wykorzystać do tego, żeby przejść bezpośrednio do snu. Najlepiej w tym stanie zacząć fantazjować jakiś sen z myślą o tym, że za chwilę już będę go widział. Można go wykorzystać na pewno.
[01:41:06] - Konrad chciał tutaj zacząć pewien nowy temat. Konradzie, prosimy.
[01:41:12] - Ja chciałbym zapytać o różne charaktery oneironautyków oraz zwykłych ludzi. Czym się różnią? Chciałbym porozmawiać na temat cech, które cechują najczęściej oneironautów.
[01:41:27] - Jeśli chodzi o mnie, to ja nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Spotykałem i spotykam oneironautów o bardzo różnych charakterach. Nie ma konkretnego modelu oneironauty, który by się charakteryzował specjalnymi cechami charakteru. To, o czym wspominał jeden ze słuchaczy, uczestników o badaniach w Anglii, że są to osoby, które specjalnie mają wysoką samoświadomość, to nie jest cecha charakteru. To jest pewna umiejętność koncentracji, uważność, ale nie ma to nic wspólnego z charakterem. Zarówno osoby bardzo pobudliwe, jak i bardzo spokojne mogą mieć świadome sny i nie ma tutaj specjalnej korelacji, że sangwinicy i cholerycy mają więcej świadomych snów, a melancholicy mają mniej. Nie ma czegoś takiego, nie ma tutaj żadnych korelacji. Przynajmniej ja ich nie znam.
[01:42:27] - Kolejne pytanie od słuchacza. Na czacie Radia Paranormalium zadał dosyć długie pytanie. „Witam, też miałbym pytanie, jeżeli można, do pana Adama. W oparciu o wieloletnie doświadczenie w temacie LD. Nadal jest to forma relaksu i czegoś innego od zwykłej egzystencji czy może już coś więcej, styl życia? Zastanawia mnie też kwestia, czy po takim czasie nie miesza się lekko rzeczywistość ze snem, bo mnie to spotkało już po około roku regularnego świadomego śnienia.”
[01:43:02] - Powiem tak, że w momencie, w którym świadome sny były moim głównym zainteresowaniem, rzeczywiście może być taka sytuacja, w której zaczyna się troszeczkę mieszać jedno doświadczenie z drugim. Na przykład paramnezje się pojawiają, że nie do końca byłem pewien, czy pewne wydarzenia miały miejsce w rzeczywistości, czy we śnie sprzed iluś tam miesięcy. Czasami były to śmieszne sytuacje, w których utrzymywałem w rozmowie z jakąś osobą, że zdarzyło się coś takiego, a ta osoba twierdziła, że absolutnie nie przypomina sobie czegoś takiego. Takie paramnezje mogły się pojawiać. Natomiast w tej chwili świadome śnienie jest dla mnie dosyć naturalnym stanem, który pojawia się spontanicznie i nie pojawia się tak bardzo często jak kiedyś. Może dlatego, że nie poświęcam mu już takiej bardzo dużej uwagi. On się pojawia, jest takim przyjemnym ozdobnikiem życia. Czasami korzystam z niego do tego, żeby wpływać na swoją podświadomość. Uważam to za jedno z najbardziej cennych narzędzi do tego, żeby wpływać na swoją podświadomość, na nawyki, na sposoby myślenia. Czasami używam go do tego, żeby przyjrzeć się pewnym swoim problemom, codziennym życiowym problemom z nieco innej perspektywy.
Do tego używam świadomego śnienia. Natomiast w tej chwili bardziej pochłania moją uwagę praktyka medytacyjna, praca z podświadomością przy pomocy takiego zjawiska jak trans, autohipnoza, wizualizacja. Ponieważ uważam, że te stany transu, autohipnozy są po prostu łatwiej dostępne. Od razu są dostępne ludziom w porównaniu ze świadomym śnieniem. Świadomy sen jest pewnym ekskluzywnym stanem. On się niełatwo pojawiał u ludzi i nie zawsze jest pełna kontrola nad nim. Jako narzędzie jest znakomity, wspaniały, ale jest trudno dostępny. Natomiast jeśli chodzi o trans i autohipnozę, to są to narzędzia może nie aż tak spektakularnie efektywne jak świadomy sen, natomiast są one dostępne z marszu i dlatego mnie one w tej chwili bardziej pochłaniają, pochłaniają moją uwagę. Moja praca związana jest bardziej właśnie z praktyką medytacyjną, z praktyką transową. Świadome śnienie nie jest już takim częstym doświadczeniem jak przed wielu latach.
[01:46:10] - Adamie, słuchacze tutaj pytają, czy mógłbyś polecić jakieś ciekawe filmy poświęcone czy też inspirowane snami, poświęcone snom, świadomym śnieniu?
[01:46:22] - Nie wiem, może inni uczestnicy znają jakieś filmy. Prawdę mówiąc, nie jestem jakimś nadzwyczajnym kinomanem. Trochę nie potrafię powiedzieć. Ostatni film, który wywarł na mnie wrażenie, jeśli chodzi o świadome śnienie, to była „Incepcja”. Nie pamiętam, czy coś później nakręcono na ten temat.
[01:46:42] - A może jakiś film dokumentalny?
[01:46:45] - Jeśli chodzi o filmy dokumentalne, to jest parę interesujących filmów. Z tym że musiałbym poszukać w swoich archiwach. W tej chwili nie jestem w stanie przypomnieć sobie tytułów tych filmów. To na YouTubie przecież można znaleźć.
[01:47:04] - Tak. Słuchaczom Radia Paranormalium mogę polecić, bo sam ten film tłumaczyłem. Film dokumentalny pod tytułem „Obudź się! Badamy potencjał świadomego śnienia”. Film w wersji z lektorem i z napisami. Zależy co kto woli. Dostępny jest do obejrzenia na stronie Radia Paranormalium: www.paranormalium.pl. Tak patrzę, czy tu jeszcze są jakieś pytania od słuchaczy. Pytanie od Agnesy, może niekoniecznie związane ze snami, bardziej z jakimiś wizjami. „Słyszałam i czuję, że wizje fizyczne można też osiągnąć na czysto, bez ziół.
Czy to prawda?”
[01:47:46] - O ile dobrze rozumiem to pytanie, to tak. Owszem, w stanie granicznym między snem a czuwaniem to, co widzimy, jest niezwykle realistyczne. Tak zwane hipnagogia są bardzo realistyczne. Jeżeli potrafimy utrzymać przytomność w tym stanie, niezależnie od tego, czy to jest stan, który pojawia się przy przebudzeniu, czy też przy zasypianiu, a najlepiej takie eksperymenty robić nad ranem, więc jest to takie dryfowanie pomiędzy snem a czuwaniem. Jeżeli wtedy utrzymamy świadomość i będą temu towarzyszyły myśli na jakiś określony temat, to bardzo szybko za tym idą doświadczenia wizyjne i to są bardzo realistyczne wizje. A jest to przecież bez żadnych substancji, bez żadnych ziół.
[01:48:40] - Nasza słuchaczka z Warszawy, Kasia, przekazała takie pytanie przez nasz komunikator Gadu-Gadu 36 08 80 02: „Co pan Adam sądzi o wspólnych snach?”
[01:48:53] - Wspólne sny występują. Sam doświadczyłem paru takich. Rzeczywiście sen jest takim stanem, w którym różne dziwne zjawiska się łatwiej ujawniają. Wszyscy wiemy o tym, że zjawiska paranormalne są faktem. Były na ten temat badania i to już właściwie nie podlega żadnej dyskusji. Sen, w ogóle zmieniony stan świadomości wtedy, kiedy jesteśmy z jednej strony odizolowani od świata zewnętrznego, z drugiej strony mamy wyciszoną aktywność umysłu świadomego, czyli logicznego myślenia płatów czołowych. Jeżeli to jest wyciszone, to wtedy do świadomości łatwiej przedostają się różnego rodzaju informacje, które pochodzą z głębi podświadomości, a do takich informacji należy między innymi informacja uzyskana w sposób paranormalny. Sen sprzyja takim doświadczeniom i sny dzielone zdarzają się. Wiem to na pewno. Natomiast co o nich sądzić?
Jest to rodzaj doświadczenia, które potwierdza w moim odczuciu, podświadomość daje nam do zrozumienia, że potrafi bardzo wiele, że umysł jest zdolny do niezwykłych zupełnie efektów, do uzyskiwania niezwykłych możliwości i że to wywołuje w nas rodzaj pokory wobec możliwości podświadomości, możliwości naszego umysłu. Człowiek, który doświadcza czegoś takiego, zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że w jego podświadomości są możliwości o wiele większe, niż sobie zdawał sprawę do tej pory. I to jest ich główne zadanie, jak sądzę. Dać nam taki sygnał, że jesteśmy czymś więcej niż tylko osobami, które posługują się racjonalnością, takim normalnym, codziennym, zwykłym stanem świadomości. Jesteśmy czymś o wiele głębszym. I zjawiska paranormalne to jest bardzo wyraźny sygnał, że właśnie tak jest. Takie jest ich zadanie moim zdaniem.
[01:51:15] - Zaczęliśmy naszą audycję od początków, od tego, dlaczego praktykujemy świadome śnienie, jak zaczęliśmy, co nas do tego motywowało. Myślę, że skoro Adam będzie nam uciekał właściwie już niedługo, to może taką klamrą kompozycyjną będzie próba odpowiedzi na takie pytanie. Mówiłeś o tym, że zainteresowanie takimi odmiennymi stanami świadomości, stanami, które moglibyśmy nazwać wyższymi, wynikało z takiej potrzeby duchowości, czyli poszukiwania czegoś, co byłoby ponad tym światem fizycznym, ponad tym światem zmysłowym, który większości ludziom wystarcza. Oneironauci często zwracają uwagę na to, czy coś tak wyższego, coś można by powiedzieć duchowego, jak remigij, jak świadome śnienie, lucid dreaming możemy, czy też należy wykorzystywać do czynności, które niektórzy nazwaliby przyziemnymi. Na przykład jedną z naszych audycji tutaj w Radiu Paranormalium poświęciliśmy w całości sprawie seksu w LD, wykorzystywaniu świadomego śnienia chociażby do zaspokajania popędu seksualnego. Zastanawia mnie, jakie jest twoje zdanie, Adamie, na temat wykorzystywania świadomego śnienia do takich czynności, chociażby jak seks.
[01:52:42] - Jestem za w tym sensie, że na początku, kiedy się wchodzi w świadome sny, to świadome sny nie są żadnym duchowym doświadczeniem. One są po prostu niesamowitym doznaniem, czymś, co nas pociąga ze względu właśnie na możliwość pełnej kontroli albo większej kontroli niż normalnie. Na możliwość doświadczenia czegoś, co nie jest takim codziennym, zwykłym doświadczeniem, między innymi również doświadczenia seksu. To może być motywujące bardzo dla początkujących osób, więc nie ma w tym nic złego. Każda motywacja, która prowadzi tylko do tego, żeby pracować nad wywołaniem świadomego śnienia, jest dobra, niezależnie od tego, czy to jest motywacja do tego, żeby mieć sny erotyczne, czy mieć sny na przykład, w których eksperymentujemy z jakimiś zjawiskami paranormalnymi, czy sny, które miałyby na celu wywołanie snu proroczego, czy jakieś inne motywacje, które można by powiedzieć nie są specjalnie duchowe. W porządku. Na czym polega wartość duchowa świadomego śnienia? Moim zdaniem na tym, że świadome śnienie pozwala doświadczyć funkcjonowania istnienia nie do końca jako zintegrowane ego, które znamy ze świata normalnego, codziennego. Ten związek pomiędzy świadomością a umysłem, świadomością a ego poprzez doświadczenie świadomego śnienia się troszeczkę rozluźnia. A tutaj już w tym momencie, w tym rozluźnieniu zaczyna sączyć się duchowość.
Prawdziwa duchowość. Nie jakieś wizje, doświadczenia, mistyczne stany. To nie o to chodzi zupełnie w duchowości. Duchowość prawdziwa polega przecież na tym, że świadomość zaczyna się oddzielać od utożsamienia z umysłem, z osobowością, z ego, z historią. I będąc świadomym na jawie oraz będąc świadomym we śnie, nieważne, co robimy w tym śnie, z czasem zaczynamy się orientować, że zarówno jeden rodzaj osobowości na jawie, jak i osobowości we śnie to są takie, można powiedzieć w pewnym sensie maski tymczasowe Maski, które przywdziewamy jako niezależna od tych masek świadomość, duchowa świadomość. I w tym sensie świadome śnienie ma charakter duchowy. Nieważna jest zawartość tego doświadczenia we śnie. Ważne jest samo doświadczenie i to, że z czasem ono daje taką wolność. Natomiast tak jak powiedziałem, jeżeli motywacja do snów erotycznych jest tym, co powoduje, że ktoś ćwiczy, myśli o tym, robi testy rzeczywistości albo inne techniki prowadzące do wywołania świadomego śnienia, proszę bardzo, nie ma w tym niczego złego. Jestem bardzo sceptycznie nastawiony do tak zwanych duchowych, którzy mówią, że duchowość polega na tym na przykład, że nie uprawiasz seksu albo nie jesz mięsa, albo nie wiem, co jeszcze możesz robić, że chodzisz do świątyni codziennie na 10 godzin modłów.
To jest duchowość? Gówno prawda. Nie wierzę w taką duchowość. Dla mnie to jest wypaczenie prawdziwej duchowości. Dla mnie duchowość to jest sytuacja, w której jesteś wolną świadomością zarówno w doświadczeniu seksu, jak i w doświadczeniu pracy, w każdym doświadczeniu. W każdym doświadczeniu możesz być wolną świadomością, duchową świadomością. Wtedy jest to dla mnie prawdziwa duchowość, a nie duchowość polegająca na tym, że odrzucasz pewne aspekty życia, że seks jest zły, pieniądze są złe, zabawa jest zła, radość jest zła. Przecież są tacy uduchowieni ludzie, którzy się w życiu nie uśmiechnęli, prawda? Są tak bardzo uduchowieni i tak bardzo wiedzą wszystko, że są tak strasznie poważni. Szkoda gadać.
[01:57:08] - Adamie, ponieważ za chwilę, tak jak mówiłeś, będziesz nas opuszczał.
[01:57:12] - Już muszę lecieć, niestety.
[01:57:14] - Czy chciałbyś jeszcze coś powiedzieć na koniec? Parę słów podsumowania do słuchaczy.
[01:57:20] - Uważam, że świadome śnienie jest bardzo fajnym, niezwykłym doświadczeniem, które może dać bardzo dużo dobrego w codziennym życiu. Natomiast przestrzegałbym przed takim stosunkiem do świadomego śnienia, że jest to coś nadzwyczajnego, coś, co spowoduje, że uwolnimy się od swoich problemów albo że będziemy bardzo uduchowieni i tak dalej. Można powiedzieć, że świadome śnienie może towarzyszyć takiej drodze duchowej, ale jeżeli ktoś myśli, że ono będzie drogą duchową, że ono zastąpi tą drogę, to się myli. Według mnie, oczywiście cały czas mówię o swoim własnym zdaniu. Według mnie świadome śnienie jest taką znakomitą ozdobą rozwoju i rozwoju świadomości czy rozwoju duchowego. Natomiast jeżeli komuś to po prostu nie wychodzi, nie daje rady, to spokojnie może sobie to po prostu odstawić, a i tak będzie szedł poprzez praktykę medytacyjną, poprzez praktykę wpływu na własną podświadomość, poprzez trans, poprzez autohipnozę. I tak może bardzo dużo osiągnąć, a nie musi tego robić poprzez świadome śnienie. A z czasem może się okazać, że właśnie bardzo często tak bywa zresztą, że w momencie, kiedy przestaje się tak strasznie napalać na doświadczenie świadomego śnienia, to ono się pojawia jako taki dodatkowy element w życiu, który może je wzbogacić, ale które nie wyczerpuje jego sensu. To tyle bym powiedział na koniec. Więcej luzu po prostu do świadomego śnienia i wtedy ono jest naprawdę przyjemne.
[01:59:25] - Bardzo serdecznie ci dziękujemy Adamie. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz się na Radiu Paranormalium usłyszymy. Naszym gościem był Adam Byto.
[01:59:35] - Chętnie zajrzę do was za jakiś czas ponownie, bo wiem, że jest dużo pytań, że jest dużo różnych kwestii, które ze świadomym śnieniem się łączą. Jestem do dyspozycji.
[01:59:51] - Oczywiście my zachęcamy słuchaczy Radia Paranormalium do nadsyłania pytań do Adama. Przy okazji kolejnej audycji z jego udziałem pytania znajdą swoją odpowiedź. Przypomnę jeszcze, że można do nas oczywiście dzwonić i pisać. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu. Nasz numer to 36 08 80 02. Jesteśmy także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych w całości świadomemu śnieniu. Panowie, tutaj poza anteną troszkę rozmawialiśmy o tym, o czym można by jeszcze dzisiaj porozmawiać i uradziliśmy, że będziemy mówić o tym, co można, a czego za żadne skarby nie da się zrobić w LD. Jako że w tej dyskusji poza anteną przodował Mariusz Sobkowiak, tobie Mariuszu oddam teraz głos.
[02:01:08] - Tak. Osoby, które praktykują świadome śnienie. Osoby, które nie tylko rozpoczynają, ale są już zaawansowane w technice świadomego śnienia, często natrafiają na barierę motywacyjną. Na taką barierę motywacyjną również ja natrafiłem w swojej oneironautycznej praktyce, która związana jest z tym, że zaczyna nam brakować właściwie pomysłów, co też moglibyśmy w tej LD robić. Zdaje się, że lista rzeczy jest tak naprawdę nieograniczona. Zależy to tylko i wyłącznie od naszej wyobraźni. Problem wynika z tego, że nasza wyobraźnia jest zwykle ograniczona do tego, co jest możliwe w świecie na jawie. Jeśli już robimy coś ponad to, zwykle jest to coś, o czym słyszeliśmy bądź czytaliśmy od osób, które praktykują świadome śnienie, czy na forach internetowych. Do najczęściej praktykowanych rzeczy w świadomych snach należy czy to latanie, czy chociażby uprawianie seksu, czy też czynności okołoseksualnych. I w pewnym momencie pojawia się kryzys związany z tym, że nie mam zielonego pojęcia, co więcej mógłbym zrobić.
Zaczyna mi brakować fajnych pomysłów. Kiedy ja zaczynałem tak na poważnie swoją praktykę oneironautyczną w grupie osób, które albo praktykowały świadomy sen, albo chciały rozpocząć swoją przygodę ze snem świadomym, to bardzo motywujące do tego, żeby praktykować świadomy sen, żeby wykonywać wszystkie czynności związane chociażby z prowadzeniem dziennika snów, czy wykonywać testy rzeczywistości. Bardzo motywujące do praktyki oneironautycznej było dzielenie się swoimi marzeniami dotyczącymi tego, co chcielibyśmy robić w snach świadomych, co nam się nie udaje i dlaczego nam się nie udaje, jak również dzielenie się doświadczeniami związanymi z tym, co fajnego i co oryginalnego udało nam się zrobić w świadomym śnie. Ja zawsze dzielę się swoimi doświadczeniami dotyczącymi chociażby wytworzeniu smoka w tunelu. To było coś, czego się nie spodziewałem. Moim celem w śnie świadomym było wytworzenie tunelu, do którego zniknę i spotkam się z wyższą jaźnią, z czymś w rodzaju Boga. Doprowadziło to do stworzenia ogromnego smoka, który wręcz przeraził postacie senne. Było to doświadczenie niezwykle przyjemne, zważywszy na to, że wcześniej też zajmowałem się głównie czy to lataniem, czy czynnościami właśnie seksualnymi. Moim marzeniem związanym ze świadomym śnieniem, to, do czego chciałbym wykorzystać sen świadomy, to dostać się na inną planetę. Ja ciągle myślę o tym, żeby polecieć na ten cholerny księżyc, ale jest pewna bariera.
Otóż nie jestem w stanie w ogóle w śnie opuścić atmosfery ziemskiej. Mianowicie dochodzę do pewnej granicy, za którą nic się nie zmienia. Ciągle lecę przed siebie, ale nie wydostaję się ponad atmosferę ziemską. Nie wiem, z czego wynika to ograniczenie. Czy jest to bariera tylko i wyłącznie mentalna, związana z tym, że nie jestem w stanie wyobrazić sobie stanu opuszczania ziemskiej atmosfery? W każdym razie jest to moje małe marzenie dotyczące snu świadomego, żeby zrobić coś, czego nie jestem w stanie zrobić tutaj na jawie, a co byłoby możliwe w LD i co motywuje mnie do tego, żeby to LD nadal praktykować. Dość często stosowaną czynnością w świadomym śnie jest również likantropia, czyli zamiana w zwierzęta. Jeśli ktoś nie próbował jeszcze w świadomym śnie zamiany w jakieś zwierzę, ja bardzo serdecznie do tego zachęcam. Podobno doznania są niezwykłe. Podobno, bo próbowałem, ale niekoniecznie mi wyszło.
Próbowałem wcielić się w ptaka w swoim śnie świadomym. Skończyło się na tym, że latałem nad domem mojej własnej babki, machając skrzydłami jak ptak, ale w ptaka się nie zamieniłem. Jestem ciekaw. Wiem, że tutaj koledzy mają też swoje listy dotyczące tego, co można robić w śnie świadomym. Na pewno mają też pewne swoje marzenia czy też cele, do których chcieliby dążyć i osiągnąć je za pomocą świadomego snu. I chciałbym, żeby się z nami tymi celami podzielili. Właśnie ze względu na to, że jest to szalenie motywujące. Słuchanie oryginalnych opowieści dotyczących tego, co możemy oryginalnego w świadomych snach robić, ewentualnie czego niezwykłego w świadomych snach doświadczyliśmy. W każdym razie ze swojej praktyki oneironautycznej pamiętam, jak bardzo motywowało mnie słuchanie tego typu opowieści. Także oddam tutaj głos kolegom.
Zachęcam do podzielenia się tym, co robimy w snach świadomych albo co fajnego możemy bądź chcielibyśmy zrobić w świadomym śnie.
[02:06:17] - To może na początek Dawid Wiktor.
[02:06:21] - W świadomych snach najbardziej chyba bym chciał wykreować własny świat na podstawie książki Dana Browna „Zaginiony symbol”, bo uważam, że mogłaby być to świetna zabawa wcielić się w postać takiego Roberta Langdona. Ale także chciałbym coś własnego wykreować. Jakiś prosty, mały świat, gdzie mógłbym odpoczywać po ciężkim dniu i żeby też jeszcze mieć trochę inspiracji do pisania. I ogólnie jakąś przygodę przeżyć taką ciekawą. Bo sądzę, że świadome sny są głównie od tego, aby przeżyć niezwykłą przygodę i aby móc się czymś zainspirować.
[02:07:16] - Bartku? Bartek Kozmicki-Dziewa.
[02:07:21] - W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Zawsze miałem jakiś prosty plan . A to z racji tego, że nigdy nie udawało mi się zbyt długo utrzymywać we śnie. Zawsze mi zależało na wykonaniu jakiejś prostej czynności, żeby mieć jakąkolwiek satysfakcję po obudzeniu. Ale od czasu do czasu marzyłem sobie i myślę, że takim moim największym planem, jaki chciałbym kiedyś zrealizować, o ile się uda, byłoby polecenie w kosmos, jak już Mariusz wspominał. Podróż po planetach albo pilotowanie własnego statku kosmicznego.
[02:08:06] - Może teraz Fallen Leaf.
[02:08:10] - Przeczytam kilka ciekawych propozycji wziętych z forum Psycho. Na przykład stworzyć uczucie euforii, nie używając żadnych pomocy. Cele w LD nie muszą być jakieś wielkie, tylko jeśli będzie to kreatywne, ciekawe, to już stworzy dużą satysfakcję, nawet większą niż na przykład polecenie w kosmos. Kto wie, może nie okazać się to takie spektakularne.
[02:08:51] - Zależy.
[02:08:53] - I są też takie małe rzeczy łatwiejsze, a kontrolę nabywa się nie od razu. Wraz z postępami zrobimy coś łatwiejszego, później trochę trudniejszego, aż w końcu coś, czego wcześniej nie potrafiliśmy. Inny ciekawy cel to na przykład pobawić się genetyką, mutować, mieszać gatunki zwierząt, tworzyć własne. To jest dość łatwy cel. Zmienianie kątów swojego patrzenia. Nie chodzi o widoczność 360 stopni. Różne są teorie. Niektórzy sądzą, że to jest niemożliwe, niektórzy, że możliwe. Centrum kontroli LD. Można różnie rozumieć.
Może być to na przykład miejsce ze zbiorem naszych znaków sennych, postaci, typowych miejsc, w których śnimy. Ciekawą propozycją jest zmiana perspektywy widzianego świata z na przykład 2D albo 4D, co ciężko właściwie sobie wyobrazić na jawie. I tutaj może być to ciekawe, że podświadomość nam podsuwa właściwie nasze nieświadome skojarzenia z tym, co może w wyniku być ciekawym tworem. Już trochę podałem. Może ktoś jeszcze inny chce się podzielić swoimi dzikimi celami?
[02:10:47] - To może jeszcze Robert niech się podzieli.
[02:10:51] - Ja gdybym miał LD, chciałbym
[02:11:03] - Gdybyś miał LD.
[02:11:07] - Wiesz co, tego o tobie nie wiedziałem. To jest ciekawe.
[02:11:10] - Sorry, przepraszam, już się przejęzyczam. Jest późna godzina, miałem wiele rozmów do robienia. Jeszcze jakieś kody piszę, dopisuję jakieś kody, skrypty, kodzę i jest tak późno, że już się mylę. Ja w moim LD przemieniam się w zwierzęta, tak jak to mówił Mariusz i różne inne rzeczy. Ale się bawię, wykorzystuję świadomy sen do zabawy głównie.
[02:11:43] - Jeszcze dopowiem.
[02:11:46] - Dobra, mów. Nie, mów.
[02:11:49] - Dobra. Nie tyle co cel LD, ale dobra motywacja. Na forum właściwie możemy stworzyć własny dziennik i dzielić się swoimi snami, snami świadomymi. Nie wszyscy tego chcą, ale ja polecam. Ja sam prowadzę taki dziennik na forum i dla mnie to jest motywacja. Bardziej jestem zadowolony z dobrze zapamiętanego, ciekawego snu, kiedy mogę się nim podzielić. Także polecam.
[02:12:32] - A co panowie powiedzą na temat zmiany płci? Też jeden z ciekawszych pomysłów.
[02:12:43] - Tak ciekawy temat, że aż wszyscy zamilkli.
[02:12:48] - Ostatnio w internecie właściwie co chwila natykam się, szczególnie na grupach facebookowych poświęconych świadomemu śnieniu, na takie pytanie: czy ktoś zmienił płeć w śnie świadomym? Jakie to uczucie? Interesuje ludzi też, jak wygląda uprawianie seksu. To już taki temat u nas tradycyjny w przypadku zmiany płci. Nigdy nie próbowałem, nigdy o tym nie myślałem. Nie nurtowało mnie to nawet. Zastanawia mnie, skąd ta ciekawość bierze się u ludzi. Co więcej, nawet nie czytałem relacji jakiejkolwiek dotyczącej zmiany płci w śnie świadomym. Jestem przekonany, że jest to możliwe pod kątem fizycznym: posiadanie w śnie świadomym fizycznego ciała osoby płci przeciwnej. Nie wiem, na ile będzie to związane z odczuwaniem w taki sposób, w jaki odczuwa osoba przeciwnej płci.
Nie wiem, czy znają panowie jakąś relację osoby, której by się udało coś takiego osiągnąć, bo teoretycznie jestem przekonany, że jest to możliwe. Nie wiem, czy komuś udało się w praktyce.
[02:14:15] - To może być dosyć trudne, zwłaszcza z tego powodu, że nie ma skąd czerpać doświadczeń, na podstawie których można by sobie to wyobrazić. Ale pewne części ciała można sobie dorobić. Nawet ja próbowałem i z całkiem zadowalającym skutkiem się udało.
[02:14:38] - Tak, Robercie, to jest to, o czym myślisz.
[02:14:44] - W każdym razie-
[02:14:46] - Innymi słowy miałeś sen do dupy. Dupne wizje senne.
[02:14:58] - W każdym razie w snach, jeśli chodzi o odczucia czy też doznania, jesteśmy w stanie bazować na tym, czego doświadczyliśmy. Przynajmniej w teorii, bo jak mielibyśmy wytłumaczyć to, że odczuwamy, jak to jest w momencie, kiedy latamy. Przecież w naszym świecie fizycznym, w świecie na jawie nigdy nie lataliśmy, więc skąd, do cholery, możemy wiedzieć, jak przyjemne jest to uczucie?
[02:15:31] - Ja bym tu chciał powiedzieć co do latania, już opowiadałem kiedyś mój sen z tym, jak byłem takim potworkiem, smokiem czy czymś tam i latałem, i to było cudowne uczucie. Nie wiem, skąd wiemy, że to jest cudowne uczucie, bo nigdy nie lataliśmy sami, bo człowiek nie może polecieć tak teoretycznie, ale podejrzewam, że coś się tam w mózgu aktywnie. To sprawia, że mózg generuje hormony szczęścia, bo nam się to wydaje przyjemne.
[02:16:15] - Co do latania, to właściwie podświadomości wystarczy doświadczenie zwykłego skoku, żeby rozbudować to do całego lotu. Wie, jak działa prawo ciążenia i tak dalej i na tej podstawie może w pełni odwzorować bazowne doświadczenia.
[02:16:49] - Warto też wspomnieć, że latania uczymy się stopniowo. Zaczynając od małych skoczków, a kończąc właśnie na takim długim locie.
[02:16:59] - Wiele takich rzeczy, których doświadczamy w śnie świadomym, jest związanych z naszymi wyobrażeniami na temat tego, jak wyglądałaby dana sytuacja. Bo w tym przypadku, o którym mówisz, czyli właśnie skoki, wiedza o tym, jak działa grawitacja, to wszystko trawersujemy sobie w ten sposób, że jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak by to było odczuwać to, że latamy. Zastanawiam się, w jaki sposób mogłoby to wpływać w takich przypadkach jak zmiana płci. Zastanawialiśmy się też swego czasu podczas audycji, która dotyczyła świadomych snów a doświadczeń narkotycznych. Czy w przypadku osób, które nie stosowały żadnych używek, żadnych substancji psychoaktywnych, w jakiś sposób takie osoby mogłyby zareagować na zażycie jakiejś substancji w świadomym śnie? Czy wtedy doświadczenia, doznania, które wystąpiłyby w takim śnie, byłyby związane z oczekiwaniami na temat tego, jak taka substancja działa?
[02:18:12] - Przepraszam, Mariusz, że się wtrącam, ale właśnie w twojej książce czytałem opisy spróbowania tych substancji w LD.
[02:18:29] - Tak, bo Adam Bytof, którego dzisiaj gościliśmy, w swojej książce „Jasność” pisze o osobach, które zażywały substancje psychoaktywne i dzięki temu mogły doznawać takich stanów również w świadomych snach. To znaczy w snach świadomych zażywały różnego rodzaju substancje i mogły porównać ten stan, który pojawiał się u nich w LD po zażyciu tych cennych substancji ze stanem, którego doświadczali na jawie. Czyli mieli oni bazę, mieli podstawę, na bazie której mogli stworzyć sobie wyobrażenie tego, czego doświadczą w śnie świadomym. Natomiast co w przypadku takich osób, które substancji psychoaktywnych nie zażywają? Bo często mówimy o tym, że świadomy sen jest- Alternatywą chociażby dla substancji psychoaktywnych. Mówiliśmy o zażywaniu substancji psychoaktywnych we śnie. Ja w swojej książce „Nasze drugie życie” pisałem również, jak tutaj Robert mówił, przywołałem doświadczenia osoby, która zażyła jakąś substancję w świadomym śnie. Skąd się biorą doświadczenia, które się pojawiają w tym momencie u osób, które zażywają taki słynny narkotyk? Jeśli nie z doświadczenia, które wynieśliśmy z życia na jawie, bo jeśli nie stosowaliśmy żadnych używek, to skąd? Czy takie doświadczenia wynikają właśnie z naszego przekonania, czy też wyobrażenia o tym, jak taki stan powinien wyglądać?
Ponieważ wiele rzeczy, których możemy dokonać w LD, wiele tych czynności, które wykonujemy, do których zachęcamy, wiele takich czynności, które dzisiaj podaliśmy i jeszcze podamy, są to rzeczy, których nie doświadczymy nigdy tutaj, na jawie. Nie doświadczymy tego w świecie na jawie. Między innymi jest to też jeden z powodów, dla których praktykujemy świadome śni, żeby móc doświadczać stanów, których nie doświadczylibyśmy w rzeczywistości. Na przykład odwiedzać jakieś dalekie miejsca, których nie bylibyśmy w stanie zwiedzać tutaj, na jawie. Spotkać osoby, które nie żyją, spotkać osoby sławne, doświadczyć takich zdolności jak chodzenie pod wodą czy właśnie latanie. Skąd się bierze możliwość przeżywania takich stanów we śnie, jeśli nie jest to ono odzwierciedleniem tego, czego doświadczamy w rzeczywistości? Ponieważ w rzeczywistości takich stanów nie jesteśmy w stanie doświadczyć. Jak myślicie, panowie?
[02:21:00] - Coś się tu cicho zrobiło na antenie, panowie.
[02:21:03] - No właśnie, panowie nam chyba uciekli.
[02:21:06] - Usłyszeli o substancjach i zaniemówili.
[02:21:09] - Temat jest chyba zbyt skomplikowany.
[02:21:13] - Nie, po prostu jest taka teza i zastanawiałem się nad tą tezą. Fakt faktem jest, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że większość zjawisk, większość tych rzeczy, czynności, które wykonujemy w trakcie świadomego snu, to są to takie rzeczy, których nie jesteśmy w stanie doświadczyć na jawie. Są to takie rzeczy, których nie jesteśmy w stanie przeprowadzić na jawie. W jaki sposób jesteśmy w stanie doświadczać ich we śnie? Jeśli nie jest to przeniesienie tych doświadczeń z jawy? Czy jest to nasze wyobrażenie na temat tego, jak to powinno wyglądać? A więc w związku z tym, czy to, co jesteśmy w stanie wykonać we śnie, bo chcę powiedzieć o ograniczeniach tutaj związanych z tym, co jesteśmy w stanie wykonywać we śnie. Czy to, czego jesteśmy w stanie doświadczyć we śnie, jest związane z siłą naszej wyobraźni? Jeśli nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie na przykład, jak to jest być w przestrzeni kosmicznej, no tak, jak ja nigdy się tam nie dostanę. Jak myślicie?
[02:22:16] - Na pewno jest to silniejsze niż wyobraźnia i może na początku, jeśli ktoś ledwo co sobie coś wyobraża, to we śnie będzie to silniejsze, jeśli w ogóle może sobie tego wyobrazić. Myślę, że pierwsze, czy taki musiałby spróbować. Jeśli to chyba tylko chodzi o takie rzeczy, które dyskusyjnie są albo w LD bardzo trudne do wykonania, albo niemożliwe. Podaj przykład jakiejś rzeczy, którą ciężko ktoś może sobie wyobrazić. Nie przychodzi mi taka na myśl. No, chyba że mówić o tych 364D. Na przykład takie 360 stopni. Jeśli się da, to w LD dopiero tego doświadczymy. Są osoby, które relacjonują, że się udało.
[02:23:34] - Albo czucie dwóch rąk.
[02:23:36] - Jeśli udałoby mi się to w wyobraźni, to byłoby to łatwe. LD po prostu ma dużo większe możliwości niż wyobraźnia, większe zasoby i myślę, że rzeczy, których nie jesteśmy zdolni sobie wyobrazić na jawie, mogą być wykonane w LD.
[02:24:05] - Często mówi się, że nasze zdolności, które wykorzystujemy w snach świadomych, są właśnie związane z siłą naszej wyobraźni. Jeśli nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, że coś się stanie we śnie, że coś nastąpi, to się to nie pojawi. Takim częstym tematem, którego też próbowałem doświadczyć w LD, nie udało mi się, ale czytałem wiele relacji dotyczących ludzi, którym się udało, jest uczestniczenie w bitwie. Uczestniczenie w bitwie w jakiejś wielkiej wojnie. Czytałem o osobach, które uczestniczyły w bitwie o pierścień, tak? We „Władcy Pierścieni”. Bardzo ciekawy pomysł. Fajna motywacja do tego, żeby spróbować LD, żeby wziąć udział w bitwie o pierścień. Takie osoby czytałem, że po prostu mianowicie mają ten świadomy sen i wyobrażają sobie, że w momencie, kiedy się odwrócą, za nimi rozgrywać się będzie ta wielka bitwa. Jeśli są w stanie sobie to wyobrazić w taki sposób, że w to uwierzą, to rzeczywiście tak się stanie.
Jeśli nie, to nie. Także nasze zdolności w snach świadomych mogłyby świadczyć poniekąd o sile naszej wyobraźni.
[02:25:20] - Ja mam szczególny z tym problem, bo u mnie rzeczywistość snu jest trochę bardziej abstrakcyjna, niż gdybym tego chciał. Gdy próbuję sobie coś wyobrazić, to dołączają się różne inne dziwne elementy i trochę nie fajnie to wygląda.
[02:25:42] - Jest pogląd, że żeby osiągnąć stuprocentową kontrolę, potrzeba ćwiczyć wizualizację. Już nie pamiętam kto, ale sporządzał właśnie takie ćwiczenia na wizualizację na fanpage'u Świadomy sen na Facebooku. Ja jestem przeciwny tej teorii. Podstawą kontroli jest doświadczenie, świadomość, co za tym idzie wiara. I uważam, że nawet nie musimy sobie czegoś wyobrażać, żeby to powstało. Nawet w moich próbach kontroli sobie przypominam, że nie wyobrażałem sobie, że coś się pojawi, tylko mówiłem. To była taka intencja. Podświadomości już to wystarczy.
[02:26:44] - Właśnie takim dowodem, czy też argumentem za siłą wyobraźni byłyby te wizualizacje, o których mówiłeś. To fakt, bo na czym tak naprawdę polegają wizualizacje? Na wykorzystywaniu wyobraźni do tego, żeby coś sobie przed swoimi oczami stworzyć, wyobrazić. Jedną z takich rzeczy, do których się zachęca przed snem i która ma ułatwiać osiąganie snu świadomego, są właśnie wizualizacje, w których możemy zacząć od czegoś prostego. Na przykład zapalić świecę, wpatrywać się w jej płomień, później zamknąć oczy i wyobrazić sobie ze wszystkimi szczegółami tę świecę i migoczący płomień. W momencie, kiedy będziemy w stanie utrzymywać takie wyobrażenie, które znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości przez dłuższy czas, przechodzi do jakichś trudniejszych przedmiotów, do tego, żeby je sobie wyobrazić. Także jest taka grupa, powiedziałbym nawet szkoła związana z oneironautyką, która łączy możliwości w snach i możliwości kontrolowania snów i spełniania swoich pragnień, swoich marzeń z siłą naszej wyobraźni, czyli z siłą wyobrażania sobie czegoś, które następnie ziściłoby się w świecie sennym. Mówiłeś tutaj o intencji. Ja nie wiem, czy sama intencja jest wystarczająca, żeby coś zaistniało w naszym świecie sennym, żebyśmy mogli realizować różne marzenia, różne czynności, których pragniemy. A czy nie związane byłoby to właśnie z naszą zdolnością wyobrażania sobie pewnych rzeczy?
Czy nasza zdolność realizowania swoich marzeń we śnie nie byłaby związana właśnie chociażby z praktykowaniem wizualizacji, wyobrażania sobie pewnych rzeczy?
[02:28:44] - Szczególnie sobie przypominam sytuację z jednego z pierwszych LD, gdzie po uświadomieniu powiedziałem: „Niech za moimi plecami pojawi się Goku”. Wtedy pojawiła się jakaś burza piaskowa, wiatry, a gdy to ustało, odwracam się. Stoi. Nawet sobie chyba go wtedy nie wyobrażałem. A jeśli tak, to mimowolnie pojawił mi się jakiś obraz tylko na myśli, ale nie było żadnej konkretnej wizualizacji.
[02:29:19] - Tak, to też jest fakt. Proszę.
[02:29:24] - Przypominam sobie jeszcze sytuację dużo później, gdy chciałem sobie stworzyć pewne urządzenie i chyba nawet specjalnie wizualizowałem to. Miałem to przed oczami. Odwracam się, ale to znikło. Jakby ta siła wizualizacji czasem zawodzi. Myślę, że ważniejsza jest plus to wiara.
[02:30:05] - Właśnie, gdyby wszystko było zależne tak naprawdę od wyobraźni i od wizualizacji, to każdy akt stworzenia czegoś we śnie, pojawienia się czegoś we śnie wymagałby od nas tak naprawdę ogromnego wysiłku. Bo musielibyśmy wyobrażać sobie ze wszystkimi szczegółami wszystko, co miałoby się ukazać, wszystko, czego mielibyśmy doświadczyć. Więc może rzeczywiście podstawą do tego, żeby tworzyć pewne rzeczy we śnie, czy żeby doświadczać pewnych rzeczy we śnie, byłaby nie tyle nasza wyobraźnia, a właśnie sama intencja, czy też wiara w to, że jest to możliwe. Nawet te rzeczy, których nie bylibyśmy w stanie sobie wyobrazić czy zwizualizować.
[02:30:55] - Weźmy pod przykład sny nieświadome, gdzie akcja zmienia się co trochę i właściwie tutaj kieruje, zatwarza wszystko tylko to, czego oczekujemy, czego się spodziewamy. Przecież jak na jawie nie wizualizujemy na przykład lokacji, do której idziemy. Po prostu się spodziewamy, że tam to będzie. I tak samo jest we śnie. Tak samo też może być w LD, ale tu świadomość, że to jest sen jednocześnie nas uwalnia, że możemy robić to, co chcemy, ale jednocześnie ogranicza, bo mamy niepewności. Blokuje nas na przykład logika. Najlepszą kontrolę, tu jeszcze dopomnę, że najlepsza kontrola jest w snach LD i w snach kontroli, o których wspominaliśmy chyba w jednej z pierwszych audycji, w których w śnie LD wiemy, że to jest sen, co wystarcza do kontroli i mamy bardzo niską świadomość, przez co nie mamy w ogóle zwątpień. A właściwie niższa świadomość powoduje mniejszą zdolność do wizualizacji. Więc to jest kontrargument na tą teorię. Już nie wspominając, że w snach LD w ogóle nie przychodzi nam do głowy wizualizacja, bo poruszamy się samymi skojarzeniami jak neandertalczycy.
[02:32:55] - Korzystając z tej chwili ciszy na antenie, pozwolę sobie przypomnieć, że audycja „Świadomy sen: nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Możecie państwo do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Można również do nas dzwonić na Skype'ie: radio.paranormalium.pl. Można także pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Tam ktoś chyba się dobija na antenę. Ktoś tam mocno bardzo chce wejść i coś powiedzieć, ale najpierw ja zakończę. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, a także na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów na serwisie facebook.com. Przesiadujemy także na grupach tematycznych poświęconych świadomuśnieniu. Tam również można zadawać pytania, komentować i tak dalej. Tak patrzę na czata Radia Paranormalium i tutaj słuchacze też się dzielili swoimi pomysłami na temat tego, co chcieliby zrobić w LD.
Jabłon napisał: „Może tego, że kobieta nie musi się starać. Do niej samo to przychodzi”. Można się domyślić, o co tu chodziło. „Ale ja po przemianie, mimo zmiany płci nie zmieniam orientacji. To znaczy pociągały mnie nadal kobiety”. Kosmiklit napisał: chciał zostać lesbijką we śnie. Serio? Bartek. Co tutaj jeszcze ciekawego-
[02:34:47] - Nie, po prostu dzielę się doświadczeniem jednego z oneironautów z forum Bluzpczora.
[02:34:54] - Jednego z oneironautów, aha.
[02:34:58] - Tak. I mi się dosyć spodobał ten pomysł. Co prawda nie był to sen świadomy, to też osoba ta miała dużo szczęścia, że coś takiego jej się trafiło.
[02:35:14] - Patrzę, co tu jeszcze ludzie piszą. A można tatuaż zrobić we śnie i zobaczyć, czy dobrze w nim wyglądam? Niebo zmodyfikować na przykład kolorami, wzory, wielkość? Chodzi mi o wygląd tatuaży. Po co szukać w necie i przekładać, jak można to zrobić świadomie we śnie i od razu zmienić to, co mi się nie podoba.
[02:35:35] - To też jest dobry pomysł. Zrobić sobie świadomego snu taką przymierzalnię.
[02:35:40] - Świadomy tatuaż.
[02:35:43] - Tak! I testować różne rzeczy.
[02:35:46] - Dodam, sen jest zalecany dla architektów. To jest świetne dla nich narzędzie do ujrzenia swojej kompozycji w pełnej okazałości.
[02:36:03] - No niektóre budynki, które ja widuję sugerują, że architekci miażdżą koszmary.
[02:36:15] - Rzeczywiście świadomy sen można wykorzystywać do projektowania różnych rzeczy, które później mielibyśmy wprowadzić w naszym życiu na jawie. Czytałem relacje dotyczące może nie tatuaży, ale ludzi, którzy próbowali różnych fryzur. Szli do łóżka po to, żeby zobaczyć, jak będą w nich wyglądać przed zastosowaniem tego tutaj w świecie na jawie. Także jest to jak najbardziej możliwe. Jest to ciekawy pomysł właśnie wykorzystania snu świadomego, tak jak tutaj kolega stwierdził jako przymierzalni, ale właśnie nie tylko przymierzalni. Również dotyczy różnych modyfikacji związanych z naszym własnym ciałem.
[02:37:02] - Nasza słuchaczka Kasia tutaj doprecyzowała. Napisała, że: „Ja bym chciała zobaczyć, jak to w LD mieć ptaka”. Oczywiście wszyscy wiemy, że chodzi o zwierzę, a nie o takiego... Jeszcze napisała: „Po co mi penis? Mi wystarczy to, co mam”.
[02:37:31] - Wszystko jest dla ludzi. Ważne, żeby stosować odpowiednie umiar.
[02:37:42] - Wśród takich rzeczy, co do których zachęca się, aby próbować w śnie świadomym, czyli tych rzeczy, których nie jesteśmy w stanie przeprowadzić w rzeczywistości, w świecie tutaj na jawie, a które ogląda się tam: wiele ciekawych doznań czy doświadczeń związanych ze snami poza wkroczeniem w sam wir wojny w walce o pierścień, jest chociażby jazda samochodem z nadmierną prędkością, często kończąca się kraksą. Tego akurat próbowałem i powiem nawet więcej, że prowadzenie auta w świecie we śnie jest łatwiejsze od świata na jawie, bo niezależnie od tego, który pedał naciskałem, to reagował tak, jak tego oczekiwałem. Ciekawym doświadczeniem, o którym piszą ludzie praktykujący świadome śnienie, jest samo spoglądanie na niebo czy też oglądanie nieba w snach. Nie wiem, czy zauważyliście, ale jeśli intencjonalnie spoglądaliście na roztaczające się nad wami niebo we śnie, to ma ono niezwykły, często bardzo piękny zresztą wygląd. Samo wejście w stan świadomego snu wiąże się z takim niezwykłym uczuciem, które ja często porównuję do takiego kopnięcia prądem elektrycznym, a które jest bardzo przyjemne. Uczucie całkowitej kontroli nad tym światem, który nas otacza we śnie. Czasem miło zamiast napawać się tą kontrolą i rzeczywiście próbować różnych takich rzeczy, do których dzisiaj też zachęcamy, po prostu obserwować to, co się dzieje z pełną świadomością takiego bezpieczeństwa, które związane jest z tym, że nic złego nie może nas tam spotkać, bo takiego poczucia bezpieczeństwa właściwie nigdzie indziej nie doświadczymy.
[02:39:34] - Co do nieba w LD miałem świetne doświadczenie, którym już miną. W jednym LD wyleciałem na swój dach i było wtedy ciemno, więc chciałem zmienić porę. Wyraziłem intencję, coś tam błysło, coś się porobiło, ale w końcowym efekcie nic nie . A coś jak powoli, powoli .
[02:40:09] - Damian coś się zrywa. Niestety jakieś przerwy się tutaj pojawiają w twoich wypowiedziach. Rząd światowy działa. Rząd światowy nas zagłusza, ale my się nie damy.
[02:40:21] - Że co, że?
[02:40:26] - Rząd światowy cię zagłusza i niestety większości twoich wypowiedzi nie słyszeliśmy z uwagi na przerwy, jakie się tam pojawiały.
[02:40:39] - No to opowiadałem, że w jednym LD wyleciałem na dach i chciałem zmienić porę roku. Znaczy porę dnia, bo było ciemno. I właśnie tak czekałem, aż się ta pora zmieni. Po chwili spojrzałem na niebo, a tam pojawiły się jasnoniebieskawe dwie formy zwierząt. To był chyba hipopotam i jeleń. Po chwili zamieniły się w pociski i uderzyły w siebie. I to spowodowało zachwyt.
[02:41:19] - Ja doświadczeń związanych z niebem miałem sporo. Zwłaszcza były to dosyć apokaliptyczne wizje. W jednym z takich ostatnich snów widziałem czarną dziurę, która pożarła niebo. To był cudowny widok.
[02:41:36] - Może sen proroczy.
[02:41:40] - Ojej, oby nie. Ale większość z takich snów była snami nieświadomymi. Ale pomimo tego to cóż, miałem sporo frajdy potem po obudzeniu.
[02:41:56] - Z kolejnym z własnych LD chciałem powtórzyć doświadczenie, ale widać był jakiś księżyc, więc do niego podleciałem, a tu się okazało, że to tekturowy obiekt jak w Minecrafcie. Zwalałem to wtedy na płytki sen. A ten sen był głębszy.
[02:42:20] - Podleciałeś za blisko niestety.
[02:42:28] - Ale też ciekawe są te sny, które nie są świadome, bo w których to mózg nam symuluje tą przygodę, którą przeżywamy.
[02:42:42] - Ja nawet takie sny uważam cenniejsze od snów świadomych. Szczególnie jeśli są to sny całkiem długie i całkiem stabilne, a nie gdzie akcja przeskakuje praktycznie co chwilę i trudno ogarnąć jakiś sens w tym, co się dzieje.
[02:43:03] - Jedną z takich rzeczy, którą wypróbowałem wielokrotnie w snach świadomych, a które też nie skończyły się efektem takim, jakiego bym się spodziewał, jakiego bym pragnął, była próba kontaktu z taką wyższą istotą, właśnie Bogiem, czy też, jak często to określam z wyższą jaźnią. Jeden ze sposobów: wyobraziłem sobie tego Boga, wyższą jaźń w takiej postaci, myślę, kulturowo bardzo uwarunkowanej, czyli właśnie Chrystusa spoczywającego na krzyżu. I rzeczywiście w tym śnie świadomym pojawił się ogromny krzyż, na którym zawieszony był Chrystus, więc Czemu nie? Pomyślałem, że podlecę sobie do niego i sobie z nim porozmawiam, nie zważając na to, że wisi na tych dwóch skrzyżowanych belkach. Kiedy do niego podleciałem, wyglądał on dość nieprzyjemnie. To był zakrwawiony człowiek wiszący na krzyżu, więc szybko pojawiła się w mojej głowie intencja, aby tak źle nie wyglądał. Nie wyobrażałem sobie tego, więc faktycznie jest to chyba kwestia może nie tyle wyobraźni, co intencji. To, że nie wyglądał już na taką zakrwawioną istotę, doprowadziło do tego, że wyglądał na wyciosaną z drewna wiszącą na krzyżu żywą figurę, co jednak mi odpowiadało, bo nie przeszkadzało przeprowadzić z nim dyskusji. Niestety taka dyskusja okazała się niemożliwa, ponieważ ten mój wyobrażony Bóg tylko od rzeczy mówił różne rzeczy, które zupełnie nie miały żadnego logicznego sensu. Zrezygnowałem więc w tej dyskusji, zeskoczyłem z tego krzyża.
Wielokrotnie jeszcze próbowałem nawiązywać taki kontakt właśnie z czymś w rodzaju Boga. Kończyło się to zwykle w momencie, w którym do tej istoty próbowałem się zbliżyć. Sny, w szczególności sny świadome, są o tyle fajne, że często nie jesteśmy w stanie przewidzieć też tego, co nastąpi. Możemy tam doświadczać pewnych rzeczy. Sama obserwacja, jak tutaj koledzy dzielili się swoimi doświadczeniami na temat tego, co widzieli na niebie, jest przyjemna. A co dopiero, kiedy możemy jeszcze manipulować tym, co się dzieje. W jednym ze swoich snów świadomych pamiętam, że jadłem tęczę jeszcze zanim pojawiła się ta reklama ze Skittlesami. Zjadłem tęczę, zanim stało się to modne. Tęcza przybrała postać wielokolorowej waty przypominającej coś w rodzaju waty cukrowej. Ja fragment tej waty oczywiście urwałem i spróbowałem i była bardzo smaczna.
Także proszę mi powiedzieć, jakim innym sposobem byłbym w stanie doświadczyć tego, jak smakuje tęcza? Na tym właśnie polega piękno tych snów świadomych. To, że w naszym krótkim życiu, które jest ulotne i właściwie skończy się śmiercią pewnie w najmniej oczekiwanym przez nas momencie, daje nam możliwość doświadczenia wielu rzeczy, których inaczej nie bylibyśmy w stanie doświadczyć, a więc poszerzenia spektrum naszej świadomości. Myślę, że taka jest rola świadomego snu, w szczególności dla mnie. Daje mi możliwość doświadczenia więcej, niż byłbym w stanie doświadczyć przed śmiercią, gdybym nie praktykował LD.
[02:47:00] - Tak, właśnie dlatego promujemy też LD, żeby ludzie mogli wykorzystać tą swoją część swojego życia, którego pewnie mają nie mogli wykorzystać. Dlatego też zachęcam ciągle na każdej audycji do wchodzenia na naszą stronę oneirosource.to. Mamy również stronę na Facebooku OneiroSource. Też nasz kanał na YouTube Oneironautyczny. Tam również będziemy rozmawiać o LD. Będziemy się dzielić wszędzie informacjami, będziemy zachęcać ludzi, żeby praktykowali.
[02:47:43] - Na czacie Radia Paranormalium słuchacz Diabol07 napisał taki ciekawy dosyć, mi się wydaje, pomysł na wykorzystanie LD: „Ja w LD sprawdzam relacje z ludźmi i to zmienia mój pogląd na nich w realu”. Co o tym panowie sądzicie?
[02:48:09] - Takie dość ryzykowne myślę zastosowanie snu świadomego. Sny świadome mogą pełnić rolę takiego symulatora właściwie relacji z innymi ludźmi. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w kimś głęboko zakochani, ale nie jesteśmy za cholerę w stanie powiedzieć tego tej osobie. Przećwiczenie tego w drodze symulacji, właśnie w śnie świadomym myślę, że mogłoby nam znacząco ułatwić wykonanie tego w rzeczywistości. Natomiast jeśli mówimy tutaj o tym, że sprawdzamy nasze relacje z ludźmi, wchodząc z nimi w jakieś interakcje, też w świadomym śnie, właściwie z postaciami sennymi, które przypominają te osoby i zmienianie podejścia do nich w realu na podstawie tego, co wydarzyło się we śnie, chyba nie jest już najlepszym pomysłem. Sny są jednak irracjonalne. Wynikają z działania tych części naszego mózgu, które możemy nazywać gadzimi, tymi, które są związane z takimi bardzo pierwotnymi emocjami, natomiast nie są racjonalne. To, w jaki sposób podejdzie do nas jakaś postać senna, nie powinno wpływać na nasze relacje z tymi osobami w realu, w świecie, na jawie. Można zwrócić uwagę na fakt, że wiele sygnałów wysyłanych przez osoby nam bliskie czy też osoby mniej nam znane w świecie na jawie jest odczytywana tak naprawdę przez naszą podświadomość. Bardziej zwracamy uwagę na te podświadome, nieintencjonalne sygnały wysyłane przez ludzi niż na przykład na to, co mówią.
Jeśli niektóre z tych sygnałów Nie są przez nas odbierane czy też interpretowane w świecie na jawie, to wydawać by się mogło, że we śnie mamy do nich większy dostęp, a więc tak naprawdę nasz umysł podsuwa nam odpowiedź na pytanie, jaki tak naprawdę jest stosunek tej osoby w realu do nas. Ale jest to bardzo kontrowersyjna teza i myślę, że podejmowanie na jej podstawie jakichś działań związanych z relacjami z żywymi ludźmi w świecie na jawie jest dość niebezpieczne.
[02:50:51] - Zgodzę się z tobą. Zazwyczaj zachowania tych osób są zgodne z naszymi oczekiwaniami, stąd też zazwyczaj nie zobaczymy czegoś nowego.
[02:51:04] - Bardziej zachęcałbym do tego, żeby w snach świadomych nawiązywać kontakt z osobami, których jednak nie znamy w realu, na przykład z osobami sławnymi, takimi, których nigdy nie bylibyśmy w stanie spotkać na jawie. Bo tak jak mówiłem, według mnie jednym z głównych celów świadomego śnienia i rolą tych snów świadomych jest poszerzanie naszych doświadczeń o te rzeczy, których nie bylibyśmy w stanie wykonać tutaj, w świecie na jawie. Jest wiele takich sławnych osób, z którymi ja chciałbym się spotkać w snach świadomych. Myślę, że tutaj panowie, którzy są ze mną w audycji, też mają taki swój zbiór osób, który bardzo chętnie w tych snach świadomych spotkaliby i byłoby to już dużo bardziej bezpieczne, bo nie ekstrapolowalibyśmy tutaj tych doświadczeń z tymi ludźmi, które będą miały miejsce we śnie na nasze relacje z nimi w świecie na jawie, co może nie być najlepszym pomysłem.
[02:52:17] - Dziewczyny mogły na przykład zechcieć spotkać się we śnie z Johnem Deppem albo z Johnami Deppami.
[02:52:27] - Mieliśmy właśnie taki obrazek na naszej stronie dotyczący tego. Ale też myślę, że można by było się spotkać ze znanymi oneironautami we śnie, na przykład z panem Bytofem, którego dzisiaj gościliśmy i którego pozdrawiamy, albo też z jakąś inną znaną personą lub osobą, która mogłaby coś zmienić. Można się też go o coś zapytać. Można na przykład znanym aktorem, który by chciał zostać aktorem, się zapytać, jakie należy wykonać czynności, żeby tym aktorem zostać. Może on coś doradzi w tym śnie.
[02:53:08] - Tutaj Diabol07 na czacie jeszcze dopisał: „Dodam, że od tego czasu nie potrafię sobie nikogo znaleźć, bo przez to, że mam na znajomych przegląd w świecie realnym i w LD przestałem czuć jakiekolwiek uczucia typu miłość czy potrzebę bliskości. Czasem czuję się, jakbym nie miał uczuć”. Panowie, jak to skomentować?
[02:53:48] - Ja myślę, że to nie ma chyba związku ze świadomym śnieniem. Po prostu pan jest pewnie takim typem samotnika. Ja na przykład znam wielu ludzi o takim typie samotnika, którzy sądzą, że lepiej im się samym jest. Typem takim jestem ja na przykład, że wolę być sam z komputerem, bo interesuje mnie informatyka i to sprawia mi większą przyjemność niż na przykład rozmawianie z niektórymi ludźmi, chociaż z ludźmi również rozmawiam. Nie znaczy to, że jestem jakimś wyoutowanym gościem. Mam wielu przyjaciół, znajomych. No i tyle.
[02:54:37] - Tu jeszcze ktoś napisał: „Ale w LD znów potrafię kochać ponad wszystko. Pomieszało mi się”.
[02:54:44] - Śmierdzi trochę eskapizmem.
[02:54:49] - W poprzedniej części padło pytanie do Adama Bytofa, jak się mają osobowości u osób praktykujących LD i niepraktykujących. Myślę, że są bardzo znaczne, można je z powodzeniem wyróżnić. Najpierw powiem w uproszczeniu. Według klasyfikacji Junga temperament można podzielić na osoby introwertyczne i ekstrawertyczne. LD jest tematem zdecydowanie introwertycznym, bo odnosi się do naszej głowy i leży w zainteresowaniach takich osób, więc z tego powodu większość zainteresowanych będzie introwertykami. A tak rozwijając: introwertycy zwykle spontanicznie doświadczają snów świadomych i częściej poznają Wywołają pierwszy sen świadomy sami. Introwertyk skupia się na swoich myślach, na swoim stanie, co buduje trochę inne sny. Może też ciekawsze sny niż u ekstrawertyków. Oraz tak jak mówiłem, ma większy wgląd w swój stan. To czasem w miarę w płytkim śnie może nagle się uświadomić, że to jest sen.
Ale też jest taka możliwość, że wiele osób w dzieciństwie miało naturalnie świadome sny. Introwertykowi mogło to zostać, bo nie stracił tego zainteresowania sobą, światem tak bardzo jak ekstrawertycy. Ekstrawertycy natomiast mniej zastanawiają się nad sobą, nad kwestiami problemów emocjonalnych.
[02:57:30] - Niestety, Falin, ale u ciebie znowu jakieś problemy się pojawiają techniczne z połączeniem. Coś rząd światowy cię nie lubi chyba.
[02:57:41] - Od jakiego czasu?
[02:57:43] - Tak jakieś pół minuty temu zaczęły się pojawiać przerwy.
[02:57:50] - Dobrze słychać mnie?
[02:57:52] - Tak, teraz dobrze. Bardzo dobrze.
[02:57:57] - Wspominałem, że ekstrawertycy natomiast nie mają takiego wglądu w siebie, w swoje myśli. W przeciwieństwie do introwertyków rzadziej rozmyślają nad problemami egzystencjalnymi. Czemu żyjemy? Jak powstał świat? Po prostu obierają jakąś pierwszą lepszą teorię i bardziej skupiają się na życiu jako takim, na doświadczaniu go. Co też ciekawe, ateistami częściej są introwertycy, ponieważ dochodzą do takiego wglądu i traci im się ta wiara. Obierają inne teorie. Oczywiście trzeba wspomnieć, że stuprocentowi introwertycy i stuprocentowi ekstrawertycy są właściwie niespotykani i każdy ma część cech takich, część cech takich o różnym natężeniu, ale można z uproszczeniem stwierdzić, że poziom, intensywność introwertyzmu. Na tej podstawie można stwierdzić, czy ktoś się tym zainteresuje oraz jak długo to zainteresowanie się utrzyma. Ja uważam, że ekstrawertycy oczywiście też się zainteresują LD.
Wspominaliśmy o motywacjach. Motywacje są zwykle proste. Najczęściej odbycie stosunku jest właściwie najczęstszą motywacją i właściwie często jest tak u nich, że próbują pierwszą . Po kilku razach porzucają to.
[03:00:20] - Znowu jakieś problemy tutaj. Znowu się jakieś problemy pojawiają z połączeniem. Znowu cię zaczęło zrywać. Bartek wręcz napisał na czacie: „Nie umieraj, reanimujmy go. Dmuchajcie w mikrofony”. Dmuchamy. Chyba że to było do baterii od Mariusza, bo tak jak słyszeliście państwo, próbowaliśmy się tutaj dodzwonić ponownie do Mariusza Sobkowiaka, bo niestety bateria znów mu umarła, ale już doznała reinkarnacji.
[03:00:58] - Proszę państwa, długość naszej audycji zawsze powoduje, że ja zapominam i nie podłączam tego telefonu, a on nie wytrzymuje w takim natężeniu.
[03:01:10] - Więc wspominałem, że... Czy mnie dobrze słychać?
[03:01:14] - Tak, już dobrze.
[03:01:16] - Na razie. Mam nadzieję, że już mnie nie przerwie. Wspominałem, że oczywiście część ekstrawertyków zainteresuje się świadomym śnieniem, jednak zwykle ich pobudki, motywacje różnią się. W dużej części taką częstą pobudką jest odbycie stosunku. Różni się też przypuszczalny czas, przy którym pozostaną zainteresowani mimo nieosiągania ich celu, czyli LD. Zwykle Tacy ludzie rzucą się na pierwszą lepszą technikę. Zwykle jest to WILD, w sensie bez WBTB. Spróbują kilka razy, nie wyjdzie im i odrzucą. Poddad się. Introwertyk jednak, właściwie część introwertyków nie skupia się na samym LD.
Ich motywacją będzie samo pamiętanie snów, przeżywanie ich. Nie będą tak ograniczeni przez: „Muszę mieć LD”, przez co nie będą mieli powodu, żeby stracić. Dlatego zwykle dłużej się tym interesują.
[03:02:56] - Falen, ja mam takie pytanie: czy u ciebie czasem nie działa na komputerze jakieś źródło stymulantów snów erotycznych? Mam na myśli torrenty.
[03:03:15] - Nie, nie działa.
[03:03:17] - Nie działa? Dziwne, bo znowu jakieś przerwy się pojawiły, ale twoja wypowiedź była już w miarę zrozumiała. Mariusz może chciałby coś tutaj dodać?
[03:03:30] - O, niech pan już.
[03:03:33] - To może dodam, bo rzeczywiście Falen wiele nam powiedział na temat osobowości oneironauty. Zresztą jestem też przekonany, że można by znaleźć takie osobowościowe korelaty, związki między osobami, które doświadczają snów świadomych i to dość często. I pewnie byłoby to związane, niewątpliwie, z introwertycznością tych osób. Bracia Eysenck w książce „Podpatrywanie umysłu”, do sięgnięcia po którą gorąco zachęcam, pisali o tym, że w przypadku introwertyków mamy do czynienia z wysokim pobudzeniem kory mózgowej. Dlatego takie osoby nie dążą do tego, żeby to pobudzenie sobie jeszcze zwiększać. Czyli raczej będą unikać ludzi, będą unikać tłumów, będą dążyli raczej do takiego rozwoju wewnętrznego. Ja mówiłem dzisiaj o takiej informacji, którą Państwowa Agencja Prasowa podała 17 sierpnia, powołując się na czasopismo „Dreaming” odnośnie tego, że osoby, które często doświadczają snów świadomych, charakteryzują się wysokim poziomem wglądu w samego siebie, w swoje uczucia. Otóż w Lincoln w Wielkiej Brytanii naukowcy z tamtejszego uniwersytetu przeprowadzili takie badanie, którego celem było sprawdzenie tego, w jaki sposób osobowość oneironautów wpływa na ich zdolności rozwiązywania różnych problemów. Przebadano pod tym kątem 68 osób. Młodych osób w wieku od 18 do 25 lat o bardzo różnych zdolnościach oneironautycznych.
Takich osób, które nigdy nie doświadczyły snu świadomego, do osób, które miewały sny często nawet kilka razy w miesiącu. Poproszono ich o rozwiązanie takich 30 zadań, które polegały na odgadnięciu na przykład konkretnego słowa, przy pomocy którego możliwe byłoby utworzenie nowych wyrazów z trzema zaproponowanymi uprzednio słowami. Okazało się, że osoby, które często doświadczają świadomego snu, osoby, które są podatne na świadome śnienie, rozwiązywały takich zadań o 25% więcej niż osoby, które tej zdolności nie posiadały. Świadczy to więc już o pewnego rodzaju konkretnej cech umysłowej i za tą cechę badacze uznali właśnie poziom wglądu w samego siebie. Taki poziom wglądu pozwala nam na odkrywanie chociażby braku logiki w snach. Dlatego jesteśmy w stanie rozpoznać podczas snu, że śnimy. Wysoki poziom wglądu w samego siebie był związany właśnie z takim ukierunkowaniem raczej na wnętrze niż na świat zewnętrzny, a to jest związane znowuż z introwertycznością. Lloyd Auerbach w swojej książce „Ludzie i sny” mówił o tym i powoływał się tutaj też na badania, że osoby, które doświadczają snów świadomych, charakteryzują się wysokim poziomem neurotyczności. Neurotyczność w tym ujęciu, o którym mówił Auerbach, nie byłaby już ani niczym dobrym, ani nawet neutralnym. Nie byłaby nawet cechą neutralną, bo kiedy mówimy o neurotyczności, sprowadzamy to głównie do takiego przygnębienia, do lęku, napięcia, niskiej samooceny, do jakiegoś poczucia winy.
Według Auerbacha te świadome sny pojawiałyby się u takich osób neurotycznych częściej niż u osób, które są emocjonalnie zrównoważone. Mówię o tym, bo taka informacja się pojawiła w literaturze. Natomiast Auerbach nie podał tutaj źródła tych badań ani sam nie mogłem takiego źródła znaleźć. Jeśli ktoś posiada, to będę wdzięczny. Nie jestem osobiście przekonany o tym, czy rzeczywiście neurotyczność byłaby tą cechą, która łączyłaby oneironautów. Skłaniałbym się do tej introwertyczności, o której tutaj mówił kolega. Wydaje się, że rzeczywiście introwertyczność właśnie ze względu na to, że prowadzi do wyższego poziomu wglądu w samego siebie i do takiego rozwoju tej wyższej jaźni, tego nadja. Czyli takiej umiejętności spoglądania nie tylko na to, co w danej chwili robimy, czyli że siedzę przed komputerem, że trzymam w ręku ten telefon, że rozmawiam tutaj z państwem o świadomym śnie, ale również z umiejętnością obserwacji swoich stanów emocjonalnych, czyli nie tylko tego, co robię, też tego, co czuję, spoglądania na siebie z góry. A ten poziom wglądu jest możliwy właśnie też dzięki introwertyczności. Wydaje mi się, że introwertycy są tymi osobami, u których świadomy sen prawdopodobnie będzie występował częściej.
Osobowość, tak mi się wydaje, ma znaczenie w osiąganiu stanu świadomego śnienia.
[03:09:16] - Ma i o świadomym śnie jeszcze z jednego względu. Jeśli lubią rozmyślać nad swoimi snami, to podświadomość będzie im pomagać. Będzie zwiększać żywość tych snów, ciekawość, a właściwie jeśli jeszcze się ktoś zajmuje tylko, sama będzie wplatać elementy LD, wywołując sny LD, sny kontroli, a w późniejszym czasie LD z tego. Rozmyślanie, właściwie skupianie się na samych snach bez LD jest świetną metodą, techniką. Może nie tyle co techniką, co po prostu sposobem praktyki. A jeszcze co wspomniałeś o tych badaniach co do aktywności kory czołowej. Tak, czytałem o tych badaniach. Tu po prostu myślę, chodzi o to, że wiadomym jest, że introwertycy lubią, potrzebują mniej bodźców, aby osiągnąć ten stopień pobudzenia kory czołowej. Ale często to jest tak poukowe, to, co wynikło z badań. Myślę, że chodzi po prostu o to, że introwertyk dużo więcej myśli, a myśli zabierają uwagę, więc mniej tej uwagi zostaje na inne rzeczy.
Z kolei ekstrawertyk ma mniej myśli, może skupić się na więcej czynnościach i tak dalej. A w badaniach właśnie tak to się objawia.
[03:11:15] - Mogę wspomnieć tutaj jeszcze jako o takim bardzo konkretnym potwierdzeniu tego, o czym tutaj zacząłeś dyskusję i o czym mówimy. Była prowadzona taka ankieta internetowa dotycząca właśnie osobowości osób, które osiągają stan OBE bądź stan LD. Taka ankieta internetowa została przeprowadzona na stronie dotyczącej OBE, właściwie obe.pl. Dotyczyła ona, i tak to w temacie zostało określone, łatwości w osiąganiu OBE i LD w osobach o różnym temperamencie, czy też różnych cechach osobowości. O tych, które wymieniłeś, o których mówiliśmy, czyli ekstrawertycy, introwertycy bądź osoby, u których możemy mówić o osobowości mieszanej, czyli takich, którzy reprezentują sobą zarówno cechy introwertyka, jak i ekstrawertyka. W ankiecie wzięło udział 101 internautów. Osób, które, jak zaznaczono w ankiecie, mogą głosować tylko ci, którzy doświadczyli OBE i LD. I co nie jest zaskakujące, na te 101 osób większość, 56,44% zaznaczyło odpowiedź, że są introwertykami. Żeby ułatwić odpowiedź na to pytanie, osoba, która to przygotowała, przygotowała również krótką listę cech związanych z ekstrawertycznością, introwertycznością, aby było pewne, że wszyscy rozumieją to samo pod tym samym pojęciem, żeby nie było wątpliwości, czym różnią się ci ekstrawertycy od introwertyków. Także 56,44% odpowiedziało, że są introwertykami z tych, którzy osiągają OBE bądź LD.
Nawet niecałe 9%, 8,91% zaznaczyło, iż prezentują ekstrawertyczny typ osobowości. 34% mówiło o sobie, że posiadają zarówno cechy introwertyka, jak i ekstrawertyka.
[03:13:34] - Panowie, na czacie Radia Paranormalium słuchacz jabol07 zapytał, czy znacie może panowie jakieś audiobooki albo e-booki o medytacji, osobowościach i LD. Najlepiej po polsku.
[03:13:55] - Na naszym chomiku oneironautycznym na stronie chomikuj.pl po wpisaniu nazwy chomika Oneiro Society znajdzie pan całą bibliotekę e-booków związanych ze snem. Jeśli chodzi o taką medytację czy takie praktyki Wschodu, też dotyczące osiągania stanu świadomego śnienia, coś, o czym wiele mógłby nam powiedzieć też Adam Bytof, kto świetnie się zna, to między innymi joga snu. Także książkę o joge snu i e-book o joge snu może pan znaleźć również na naszym oneironautycznym chomiku. Co do osobowości osób, które praktykują LD, to jest to temat taki bardzo dziewiczy, można by rzec nowy niemalże. Nie było prowadzonych badań czy pisanych książek na temat osobowości osób z OBE. Jedyne, co pamiętałem, to tak jak mówię, Lloyd Auerbach „Ludzie i sny”, który również możecie znaleźć na naszym oneironautycznym chomiku. Dzisiaj padło też pytanie do Adama o filmy dotyczące snów świadomych. Ja chciałbym tutaj słuchaczy odwołać do archiwum Radia Paranormalium, bo jedną z naszych audycji poświęciliśmy w całości wytworom kultury związanym z OBE, czyli między innymi filmom, których jest cała masa, jak chociażby „Kobieta ze snu”, do którego obejrzenia zachęcam, filmom fabularnym dotyczącym OBE, jak również dokumentom związanym z tematyką świadomego śnienia. Na naszym oneironautycznym chomiku znajdzie pan wiele publikacji dotyczących snu, świadomego snu i medytacji w związku ze snem świadomym. Jedną z takich książek jest chociażby książka Adama Bytoffa „Jasność”, w której mówi on również o praktykach medytacyjnych w odniesieniu do snu świadomego.
Książkę „Jasność” w formacie PDF również znajdzie pan na naszym oneironautycznym chomiku na chomiku.pl/oneirosociety.
[03:15:55] - Ja bym też chciał zaprosić do naszego chomika oneirosociety.tk, chomikuj.pl/oneirosociety.tk. Tam oprócz filmów są również książki, chociaż ostatnio z tego, co widziałem, ktoś jedzie nam i usuwa. Chciałem też zachęcić do przeczytania książki Mariusza „Nasze drugie życie”. Zawsze tak zachęcam w każdej audycji. „Nasze drugie życie. Przewodnik po scenariuszach snu”. To jest dobra książka o LD. Od razu mówię, że nie podlizuję się Mariuszowi, tylko polecam, bo czytałem. Znajdziecie tam dużo również filmów, bo ktoś tu pytał o filmy dotyczące LD oraz inne różne materiały, takie jak na przykład nasze nagrania. Nagranie do ALD, którego używamy w eksperymencie, którego również można użyć.
[03:17:07] - Zaznaczę, że nie tylko e-booki, nie tylko książki, ale również filmy dotyczące tematyki sennej, tematyki snów świadomych również można znaleźć na naszym oneironautycznym chomiku. Wszystkie te wytwory kulturalne człowieka dotyczące snów, snów świadomych, książki, filmy, również nagrania muzyczne, nagrania hipnotyczne, także różnego rodzaju stymulujące pracę półkul mózgowych w tym celu, żeby osiągać LD można znaleźć na naszym chomiku. Zaznaczę jeszcze, że można pobierać te pliki na koszt naszego transferu. Udostępniliśmy taką możliwość dla tych, którzy tego transferu nie posiadają.
[03:18:00] - Panowie, zostało nam jeszcze około 10 minut czasu antenowego. Może kilka słów podsumowania. Może na początek poprosimy o podsumowanie Dawida Wiktora. Dawidzie?
[03:18:14] - Może na chwilę jeszcze powrócę do tych spraw związanych z medytacją, bo przypomniałem sobie też, że tak naprawdę medytujemy codziennie, nawet o tym nie wiemy. Na przykład słuchając muzyki albo czytając coś, czy też korzystając z komputera albo oglądając filmy. Także każdy umie medytować, tylko że nie za bardzo o tym wie. Ciekawe też może być to właśnie ze wspomagaczami, bo uważam, że jeżeli ktoś ma problemy ze świadomym śnieniem, to może spróbować jakiegoś wspomagacza. Ale raczej nie jestem zwolennikiem stosowania wspomagaczy. Lepiej samemu osiągać te stany. Powiem, że przyjemnie się słuchało tej dzisiejszej audycji.
[03:19:16] - Skoryguję. Na przykład oglądanie filmu w zupełności nie jest medytacją. się z tym, co oglądamy, a właściwie jeśli byśmy byli w stanie medytacyjnym, to ten telewizor by nas nie interesował. Nie mielibyśmy takich pobudek do oglądania telewizji. Przy komputerze, komputer bardzo ogranicza świadomość. Słuchanie muzyki, jeśli się na tej muzyce w pełni skupić, nie robić nic innego, to tak, mogę to uznać za medytację.
[03:20:05] - To może poprosimy o parę słów podsumowania Roberta Niemca.
[03:20:13] - Zachęcam jak zwykle do odwiedzania naszej strony oneirosociety.tk i naszego fanpage'a Facebook.com/oneirosociety do praktykowania świadomych snów. Moim zdaniem medytacja może nam pomóc w osiągnięciu świadomego snu. Ja sam aktualnie nie praktykuję tego, bo mam trudności z wejściem w stan transu. Czasem mi się udaje, czasem nie. Jednak zachęcam, może komuś to się przyda. Powodzenia we wszystkim.
[03:20:52] - Prosimy o głos Mariusza Sobkowiaka.
[03:20:57] - Jako słowo podsumowania chciałbym zwrócić uwagę słuchaczy na fakt zasług, jakie przynależą się Adamowi Bytowowi za promowanie świadomego snu w Polsce. Swego czasu przeprowadziliśmy sondaż, głosowanie w łonie Ruchu Oneironautycznego nad tym, kogo ze znanych oneironautów należałoby odznaczyć, nagrodzić tytułem honorowego członka Ruchu Oneironautycznego za dokonania i za wkład w rozwój i promowanie oneironautyki w Polsce. Prawie jednogłośnie zwyciężył Adam Bytof, z którym spotkał się członek naszego ruchu, wręczył legitymację i podziękował za cały wkład w promocję oneironautyki, i to w bardzo trudnych czasach, o czym dzisiaj mówiłem. Jeszcze raz dziękujemy Adamowi za przyjęcie legitymacji honorowego członka Ruchu Oneironautycznego, za to, że wspiera nas w naszych działaniach. Wiele projektów jeszcze niejednokrotnie będziemy realizować. Chciałbym również zwrócić uwagę na fakt, o którym dzisiaj często mówiliśmy odnośnie medytacji. To, że medytacja wpływa na osiąganie stanu snu świadomego, jest związane z uważnością, z umiejętnością wglądu w samego siebie, o czym dzisiaj mówiłem jako o cesze, która łączy oneironautów. Na to wskazują badania przeprowadzone na Uniwersytecie Lincoln w Wielkiej Brytanii. Bardzo ciekawy artykuł na temat uważności napisany przez członka Ruchu Oneironautycznego mogą państwo znaleźć na naszej stronie internetowej, do odwiedzenia której będę państwa zachęcał. Na stronie www.oneirosociety.pl znajdą państwo artykuł dotyczący uważności i tego, jak praktykować uważność, bo nie tylko za pomocą medytacji.
Może to mieć bardzo pozytywny wpływ na nasze życie, nie tylko pod kątem świadomego śnienia. Wszyscy jesteśmy bardzo różni. Niezależnie od tego, czy jesteśmy ekstrawertykami, czy jesteśmy introwertykami, czy reprezentujemy sobą jeszcze inne cechy osobowości, każdy z nas może osiągnąć sen świadomy. I to jest taka prawda, którą głosi Ruch Oneironautyczny, w którą głęboko wierzymy i dlatego prowadzimy nasze działania zmierzające do tego, żeby ułatwić każdemu zainteresowanemu osiągnięcie stanu świadomego snu. Ćwiczenie uważności jest takim fajnym sposobem dla każdego, niezależnie od tego, ile posiada na to czasu czy jakie cechy osobowości swoją osobą reprezentuje. Bardzo gorąco zachęcam do tego, żeby zajrzeć na stronę oneirosociety.pl i przeczytać ten artykuł dotyczący uważności, bo jest niezwykle ciekawy i myślę, że może wzbogacić nasze życie, a nawet doprowadzić do upragnionego stanu snu świadomego.
[03:24:24] - Nie wiem, czy powrócił do nas już Bartek Zięba. Bartek Zięba chyba konsumuje kolację.
[03:24:34] - W imieniu Bartka życzymy wszystkim miłego wieczoru i wielu świadomych snów!
[03:24:41] - Bartku, smacznego.
[03:24:43] - Głodne brzuchy.
[03:24:46] - Bartku, może parę słów podsumowania na pożegnanie?
[03:24:50] - Dziękuję.
[03:24:53] - Smacznego. Na zakończenie postanowiłem wrzucić do oprawy muzycznej coś, co nawiązuje do wątku, który często pojawia się w naszej audycji. Utwór pod tytułem „Chill Out for Sex”. Tu jeszcze Fallen Leaf chciał coś dodać.
[03:25:20] - Polecam medytację jako technikę osiągania snów świadomych. Medytacja jest wszechstronnym narzędziem samorozwoju i w dodatku efektu ubocznego, więc możemy za jednym zamachem zgarnąć więcej. Można też to tak rozumieć, tak się motywować. W późniejszym czasie takie LD będą wysokiej jakości.
[03:26:04] - Ja bym chciał jeszcze zachęcić osoby, bo teraz mamy kanał na TeamSpeaku, żeby wchodziły na ten kanał, żeby rozmawiały z nami, bo my tam też będziemy. Kanał Ruchu Oneironautycznego na TeamSpeaku. Ten serwer jest poświęcony świadomemu śnieniu. Jakby ktoś chciał z nami pogadać o tym, zapytać się o coś, to jesteśmy tam na żywo.
[03:26:28] - Adres do tego TeamSpeaka będzie oczywiście podany w opisie audycji w Radiu Paranormalium. Natomiast my już niestety musimy kończyć. To była audycja „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Trudno mi będzie teraz wymienić wszystkich, którzy dzisiaj wzięli w tej audycji udział. Dlatego podziękuję obecnym tutaj: Dawidowi Wiktorowi, Robertowi Niemcowi, Mariuszowi Sobkowiakowi, Fallen Leafowi, Bartkowi Ziębie, Adamowi Bytowowi, naszemu dzisiejszemu gościowi specjalnemu oraz wszystkim pozostałym, którzy w sposób aktywny wzięli dzisiaj udział w naszej audycji. Przepraszam bardzo, ale ekipa była dzisiaj na Skypie tak duża, że nie jestem w stanie wszystkich wymienić. Dlatego jeżeli kogoś pominąłem, to najserdeczniej przepraszam. Musimy już kończyć. Czas antenowy nam się kończy. Za chwilę wchodzi na antenę Tomek z Radia Nafali z audycją „Hiperprzestrzeń”, a przy mikrofonie mówił do was Marek Sęk „Ivellios”.
Po raz kolejny usłyszymy się w audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat” już za tydzień. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.
[03:27:45] - Noeldek.