[00:33] - Głucho wszędzie, ciemno wszędzie. Co to będzie? Co to będzie? A właśnie, że będzie w Radiu Paranormalium kolejna audycja będzie, kolejna audycja na żywo. „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Witamy bardzo serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, zarówno tych zgromadzonych przed komputerami, tych ze słuchawkami na uszach i smartfonami w rękach, jak również tych zgromadzonych dosyć licznie dzisiaj na naszym czacie na www.paranormalium.pl. Po tej stronie Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie Skype'a są lub będą z nami już za chwilę, ponieważ niektórzy musieli na moment wyjść: Dawid Rudnicki, jest również Mateusz.
[01:21] - Witam.
[01:22] - Mariusz Sobkowiak z Ruchu Oneironautycznego.
[01:26] - Witam bardzo serdecznie wszystkich słuchaczy.
[01:28] - Oraz jeden z naszych dzisiejszych gości, Amros.
[01:32] - Witam wszystkich.
[01:34] - Audycja cały czas jest realizowana na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Nasz Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu. A dziś będziemy sobie dyskutować o zjawiskach paranormalnych w LD. Oddam już może teraz mikrofon naszym ekspertom, oneironautom oraz słuchaczom, którzy dzisiaj również będą brać udział w naszej audycji. Może na początek Mariusz Sobkowiak.
[02:33] - Jeszcze raz witam wszystkich bardzo serdecznie na tej audycji przedświątecznej. Dzisiaj, proszę państwa, z racji tego, że ruch oneironautyczny zajmuje się szerzeniem wiedzy dotyczącej snów, śnienia, obalaniem mitów, które również snów dotyczą... Z tego, co wiem, Mateusz Smaga do nas dołączył. Także witam serdecznie Mateusza.
[02:56] - Witam ponownie.
[02:56] - Chcielibyśmy porozmawiać właśnie o tym, co jest związane z snami, a czego do końca udowodnić się nie da, bo jest całe spektrum takich zjawisk dotyczących snów. Zjawisk, które nazywamy paranormalnymi, zjawisk, które są niewyjaśnione. Należałoby chyba zacząć od tego, że samo zjawisko świadomego śnienia kiedyś było uznawane za takie tajemnicze, ezoteryczne wręcz, do czasu, kiedy udało się za pomocą badań prowadzonych przez LaBergea chociażby udowodnić, za pomocą kontrolowanych ruchów gałek ocznych, że coś takiego jak sen świadomy jak najbardziej istnieje. Mimo że i dzisiaj wiele osób, również prominentnych osób ze świata nauki, ma pewne problemy z zaakceptowaniem faktu, iż możliwe jest posiadanie świadomości we śnie i kontrolowanie tego świata sennego, to jednak wiemy, że jest to możliwe. Pisze się na ten temat prace doktorskie. Książki, które tego dotyczą, były przez nas omawiane na jednej z audycji „Nasz drugi świat”. A dzisiaj porozmawiamy o tym, czego udowodnić jeszcze się nie da. O tych wszystkich niezwykłych zjawiskach, które ze snami są związane i powiązane po to, żeby zastanowić się, czy coś takiego mogłoby być możliwe, ewentualnie żeby obalić mity dotyczące tego typu zjawisk. Jeśli rozmawiamy o snach, jeśli rozmawiamy o śnie i o takich zjawiskach tajemniczych, paranormalnych, bo o czym można byłoby rozmawiać na antenie Radia Paranormalium, to należałoby zacząć od snów proroczych, czyli takich snów, w których pojawiają się elementy, które uznajemy za zapowiedź czegoś, co zdarzy się w przyszłości. Chciałbym zacząć od opowiedzenia pewnej historii dotyczącej właśnie snu proroczego, ale zanim zacznę o tych snach proroczych, to taki krótki, szybki test.
Podam państwu kilka słów, kilka pojęć i zachęcam do tego, żeby spróbować te słowa, te pojęcia zapamiętać. Nie zapisywać, zapamiętać. Podam je dość szybko i przejdę do opowieści, którą chciałbym wam opowiedzieć. Następująca lista słów. Spróbujcie je zapamiętać. Lampa, skała, jabłko, robak, zegar, niemowlę, koń, miecz, ptak, biurko. Taka lista słów. Spróbujcie ją zapamiętać. Zostawmy ją na chwilę. Teraz chciałbym wam opowiedzieć o pewnej historii dotyczącej snów, badań nad snem dotyczących właśnie snów proroczych.
Mam mianowicie na myśli pewną katastrofę, która miała miejsce w październiku 1966 roku w południowej Walii, w miejscowości Aberfan. Otóż w tej miejscowości znajdowała się kopalnia nieużytkowana właściwie już wiele lat i część tych materiałów odpadowych, które były związane z wydobywaniem węgla W podziemi w tej kopalni składowano pod ziemią i większość nagromadzonych materiałów odpadowych zaczęła gromadzić się na stromych zboczach w okolicach wzgórz, gdzie zlokalizowana była kopalnia. 21 października 1966 doszło do katastrofy. Mianowicie w pobliżu znajdowała się miejscowa szkoła, do której chodziło kilka klas dzieci. W momencie, kiedy uczniowie opuszczali szkolną aulę i odśpiewywali pieśń religijną, co jest chyba najbardziej druzgocące. Nie ukrywam tego, że jestem ateistą i każdy taki akt, który świadczy o tym, że w momencie, kiedy ludzie wznoszą swoje modły do Boga, a on częstuje ich czymś takim jak katastrofa, to rzeczy, które naprawdę trudno mi wyjaśnić. Trudno mi w jakiś sposób znaleźć wytłumaczenie tego. Więc dzieci wychodząc z auli szkolnej, śpiewały religijną pieśń „All Things Bright and Beautiful”. I kiedy wychodziły i zmierzały do klas szkolnych, uderzyła lawina błotna. Także wszystkie te „things bright and beautiful” uderzyły w tą szkołę.
Składowane od lat w okolicach wzgórz kopalni. Na miejsce tragedii przybyli oczywiście policjanci. Zaraz przybyli rodzice, którzy zaczęli rozkopywać to rumowisko, lawina błotna właściwie zmiotła szkołę.
[07:40] - Otrzymałeś SMS-a głosowego. Podłącz mnie, bo neta nie mam. Wiadomość od 723 296 855.
[07:49] - To już wiem, kto tę wiadomość wysłał.
[07:51] - Otrzymana w dniu 20 grudnia.
[07:55] - Chyba Robert.
[07:58] - Dobrze, już będę wiedział. Chyba Robert. Coś się musiało z Robertem stać. Ja się później z nim skontaktuję. W każdym razie lawina błotna w 1966 zmiotła szkołę w południowej Walii w Aberfan. Zginęło 139 dzieci, w tym pięciu nauczycieli. W drugi dzień po tej wielkiej katastrofie w Aberfan do tej miejscowości przybył psychiatra John Barker. Barker zajmował się od wielu lat zjawiskami paranormalnymi. Badał takie zjawiska i chciał znaleźć odpowiedź na pytanie, mianowicie czy ze względu na rozmiary tej tragedii, ponad 120 martwych dzieci, czy znajdą się jakieś osoby, które mogły mieć przeczucia, prorocze sny, które przewidywałyby nadchodzącą tragedię, nadchodzącą katastrofę w Aberfan. O, chyba Robert do nas dołączył, tak?
[08:52] - Tak, witam.
[08:53] - Cześć Robercie, ja pozwolę sobie skończyć historię. Fajnie, że jesteś.
[08:57] - Dołączył do nas Robert Niemiec z ruchu neuronautycznego.
[09:01] - Tak.
[09:02] - Tak gdyby ktoś po głosie nie poznał.
[09:04] - Tak, Aberfan dwa dni po katastrofie i w gazecie Evening Standard zamieścił apel do czytelników z prośbą o kontakt z tymi, którzy mieli jakieś przewidywania w związku z katastrofą w Aberfan. Nadeszło bardzo wiele takich relacji od rodziców uczennicy, od samych uczniów. Większość relacji dotyczyła właśnie snów. Snów, które odnosiły się do tego, że szkoła zniknęła, że szkołę przysypało coś czarnego. Dzieciom śniło się, że są uwięzione w szkole podczas tej katastrofy. Także wydawałoby się, że bardzo wiele relacji sennych przewidywało nadejście katastrofy w Aberfan. John Barker był pod tak dużym wrażeniem tych relacji, które otrzymał, że stwierdził, iż coś takiego powinno być wykorzystywane. Powinniśmy korzystać z tych niezwykłych przekazów, które pojawiają się w trakcie marzenia sennego po to, żeby móc przewidywać katastrofy i odpowiednio reagować. Dlatego w tym samym roku, kiedy miała miejsce katastrofa w 1966 założył Brytyjskie Biuro do Spraw Przeczuć. Pracownicy tego biura zwracali się do opinii publicznej z prośbą o przesyłanie opisów snów proroczych i wszelkich możliwych przeczuć dotyczących tragedii, katastrof, które miałyby się wydarzyć w przyszłości.
Przez kilka lat istnienia Brytyjskiego Biura do Spraw Przeczuć wpłynęło do niego około 1000 opisów dotyczących przeczuć, snów proroczych, które przewidywały katastrofy, które miały nadejść. Jak się okazało jednak ogromna większość z tych 1000 zgłoszeń, które wpłynęły do biura, pochodziła od zaledwie sześciu osób przekonanych o tym, że posiadają dar proroctwa i niczym biblijnemu Dawidowi w snach przychodzą odpowiedzi dotyczące tego, co miałoby nadejść. Wiemy przynajmniej o jednym z tych donosów, które biuro sprawdziło. Niejaki Alan Hencher, czterdziestolatek, który specjalizował się właściwie w przewidywaniu katastrof lotniczych, w 1967 skontaktował się z biurem, żeby poinformować o tym, że John Barker, czyli założyciel tego biura, umrze. Założyciel tego biura zginie. I na ironię mogłoby to zakrawać, Barker zmarł nagle rok później po otrzymaniu tego donosu od Alana Henchera. Żeby było zabawnie, wcześniej zdążył jeszcze opublikować książkę pod tytułem „Śmiertelnie przerażony”, w której twierdził, że przepowiednia dotycząca własnej śmierci, jeśli usłyszymy taką przepowiednię, może to doprowadzić do osłabienia naszego systemu immunologicznego i W końcowym efekcie doprowadzić do zgonu. Możemy się zastanowić, czy tak było w przypadku Barkera, czy też mieliśmy do czynienia z rzeczywiście spełnioną się przepowiednią, która do brytyjskiego Biura do Spraw Przeciw trafiła. Po kilku latach British Parliament musiał zakończyć swoją działalność, ponieważ zabrakło im funduszy. Moglibyśmy teraz się zastanowić, o czym świadczą te badania, które prowadził Barker, te opisy snów proroczych dotyczących katastrofy w Aberfan.
Czy rzeczywiście jest możliwe, że nasz umysł, nasz mózg w momencie, kiedy znajduje się w stanie śnienia, może otrzymywać jakieś zwięzłe informacje dotyczące tego, co mogłoby nadejść, co mogłoby się wydarzyć. Podałem państwu listę słów na samym początku, kiedy zaczęliśmy audycję. Dziesięć słów. Teraz chciałbym zwrócić się do was z prośbą. Specjalnie opowiadałem tak długo, żeby ewentualnie trochę wam w tej pamięci namieszać, żebyście znaleźli coś do pisania, jakiś długopis, ołówek, cokolwiek, mazak i kawałek kartki bądź czegokolwiek, na czym moglibyście pisać. Naprawdę kawałeczek niewielki. Jeśli nie mamy, piszmy na swojej własnej dłoni, ewentualnie na udzie koleżanki, która siedzi obok. Ja tak robię. Polecam serdecznie. Jeśli każdy już znalazł coś do pisania, jeśli każdy znalazł kawałek jakiejś kartki, na której mógłby zapisywać, to poproszę was o to, żebyście spróbowali sobie przypomnieć te 10 słów, które wam podałem.
Żeby nieco ułatwić, bo podałem je dość szybko i było to właściwie już kilkanaście minut temu, podam wam pięć słów, które są związane z niektórymi z tych wyrazów z listy zawierającej 10 słów. Podam wyrazy, które są związane z pięcioma z tych słów, żeby ułatwić wam przypomnienie ich sobie. Światło, czas, owoc, galop, skrzydła. Takie pięć słów, które są związane z częścią z tych 10, które wcześniej podałem. Światło, czas, owoc, galop, skrzydła. Spróbujcie teraz przypomnieć sobie tą pierwotną listę zawierającą 10 słów. Zapiszcie na kartce tyle, ile będziecie w stanie sobie przypomnieć. Człowiek, który jest autorem tego testu dotyczącego zapamiętywania, Richard Wiseman, jest przekonany, że w tej liście, którą próbowaliście teraz wypisać, która miała wam pomóc przypomnieć sobie te 10 słów, które podałem na początku, jeśli pojawiły się jakieś słowa, jeśli rzeczywiście pamiętaliście je, to prawdopodobnie przypomnieliście sobie takie słowa jak lampa, jak zegar, jabłko, koń, ptak. Te pięć słów, które wśród tych 10 się pojawiły. Pojawienie się innych jest już dużo mniej prawdopodobne, ale te powinniście sobie przypomnieć.
Staraliście się chociażby w jakiś sposób zapamiętać słowa z tej listy zawierającej 10 słów, o których wcześniej mówiłem. Jak właściwie poszło? Chłopaki, pytam teraz panów, którzy są razem ze mną w audycji.
[15:33] - Trzy słowa.
[15:35] - Trzy słowa. Były wśród nich te, które wymieniłem?
[15:37] - Do ojca prowadzącego.
[15:42] - Ja aktualnie nie zrobiłem tego, bo może coś-
[15:46] - Mi udało się zapamiętać sześć słów.
[15:49] - To ja byłem troszkę słabszy.
[15:50] - Cztery na 10 i żadne nie było związane z tym, co czytałeś przed chwilą.
[15:55] - To brawo, to tutaj gratuluję. Dość niezwykłe. W każdym razie w momencie, kiedy przeprowadza się ten test dotyczący zapamiętywania, większość osób przypomina sobie właśnie około pięciu słów i zwykle są one związane właśnie z tymi, które podałem, czyli słowa lampa, zegar, jabłko, koń, ptak. Jeśli nasi słuchacze przeprowadzili ten test, słuchając naszej audycji, to mogą sprawdzić, czy rzeczywiście tak to wygląda i możemy to odnieść do sytuacji związanej z snami, z tymi snami proroczymi, jak to zresztą uczynił Richard Wiseman. Mianowicie, jaki jest związek? Krótko mówiąc, mamy mnóstwo snów w ciągu naszego życia. Każdej nocy przynajmniej cztery sny. Również wiele, bardzo wiele wydarzeń przydarza wam się na jawie. Większość snów nie ma żadnego związku z realnymi sytuacjami, z tym, co dzieje się w naszym życiu w przyszłości, po tym, jak się nam przyśniły i szybko o tych snach zapominamy. Ale od czasu do czasu jeden z waszych snów ma jakiś związek z tym, co zdarzyło się w rzeczywistości, z tym, co zdarzyło się w naszym realnym życiu.
Wtedy nagle bez trudu udaje nam się przypomnieć sobie swój sen i przekonujemy sami siebie, że w jakiś sposób, w jakiś magiczny sposób przewidzieliśmy w tym śnie przyszłość. A jest to możliwe właśnie dzięki temu, że pojawiły się jakieś elementy zbieżne z tym, o czym wcześniej śniliśmy. A wziąwszy pod uwagę to, że większość osób swoich snów nie zapisuje, właściwie nie wiem, czy robi to ktoś poza oneironautami, a to i tak nie wszystkimi, więc snów nie pamiętamy dokładnie. Natomiast kiedy jakieś zdarzenie za dnia pokryje się z tym, co nam się śniło, z jakimś elementem naszego snu, to wtedy ten sen przypominamy sobie. I mamy też tendencję do naginania tego, co nam się śniło, do tego, co wydarzyło się w rzeczywistości. I dlatego takie sny najczęściej też pamiętamy. Sny, które później nazywamy proroczymi. Jak to się odnosi do snów proroczych, które zebrał John Barker, a które dotyczyły katastrofy w Aberfan w październiku 1966 roku? Otóż od- Wielu lat od momentu, kiedy zamknięto kopalnię znajdującą się na wzgórzach Aberfan w południowej Walii, władze ostrzegały przed tym, że zgromadzone tam hałdy stanowią ogromne niebezpieczeństwo, w tym znajdującej się blisko szkoły. Od czasu do czasu o tym niebezpieczeństwie informowano w mediach.
Były pisane listy przez miejscowych aktywistów, że należałoby coś z tym zrobić. Takie informacje docierały do osób, które zamieszkiwały Aberfan. Na pewno do rodziców dzieci, które chodziły do miejscowej szkoły i miały wpływ również na to, o czym te osoby śniły. Stąd nie dziwi, że tego typu niepokoje, które były spowodowane informacjami, które do nich docierały, znajdowały później swoje odzwierciedlenie w snach. Dlatego sny o tym, że szkoła zniknęła, że została przysypana przez coś czarnego. Wiele tych snów mogło zawierać także elementy, które są nielogiczne i nieracjonalne, ale o tym już nie pamiętamy. Tak jak mówię, w momencie, kiedy coś się dzieje, przypomina nam się sen, w którym znajdował się podobny element i naginamy go właściwie do tego, co się wydarzyło, bo niewielu z nas sny zapisuje, a możemy być właściwie pewni, że nie pamiętamy snów z pełną dokładnością.
[19:33] - To działa na takiej zasadzie jak horoskop czy wróżby. Jak już znamy wróżbę czy horoskop, a potem nam to się przytrafi, to jesteśmy pewni, że to jest magiczny zbieg okoliczności.
[19:51] - Tak. A działa to właściwie na zasadzie po pierwsze przypominania, czyli do tego, żeby sobie coś przypomnieć, potrzebne są dwie rzeczy. Po pierwsze informacja musi być umieszczona w naszej głowie. Na przykład coś nam się przyśniło, zostało w naszej głowie zapisane. Druga rzecz to bodziec wyzwalający, czyli na przykład jakieś wydarzenie z życia na jawie, które kiedy ma miejsce, sprawia, że nagle wspominamy o tym śnie, który śniliśmy jakiś czas temu i wtedy wydaje nam się, że ten sen był właśnie proroczą zapowiedzią tego, co się wydarzyło.
[20:27] - Na temat snów proroczych mam swoją teorię. Nie wiem, czy można to nazwać teorią, że nasz mózg przetwarza informacje z naszego życia i przekazuje nam najlogiczniejszą, czy czasami może nam przekazać najlogiczniejszą sytuację, która może wyniknąć właśnie z tych snów. Jak się nasze życie może potoczyć z informacji zebranych na przestrzeni paru dni wstecz. Nasz mózg działa tak, że z czasem zapisuje sobie historię do tych rzeczy, które pamiętamy. Bardzo dobrze to widać na podstawie dzieciństwa naszego. My pamiętamy, że na przykład byliśmy z kolegą na dworze, a tak naprawdę okazuje się, że poszliśmy na boisko grać w piłkę i nasz mózg dopisuje sobie taką część historii, żeby wszystko układało się w logiczną całość i żeby jak najłatwiej było nam to wyjaśnić. Podobnie może być z snami. My zapamiętujemy te sny, nie pamiętamy dokładnie ich treści i podobna sytuacja pojawia się w naszym życiu codziennym. Mózg automatycznie edytuje ten sen tak, żeby pasował do tej sytuacji. Tak pojawia się efekt déjà vu.
[21:52] - A może Amort chciałby coś dodać?
[21:57] - Zgadzam się z tobą. Mózg po prostu zbiera te informacje przez na przykład kilka dni. Różne sytuacje, które nam się przytrafiły, i później je przedstawia na przykład za pomocą takiego snu proroczego. To jest bardzo logiczne nawet.
[22:17] - Jestem podobnego zdania, ale tu trzeba byłoby dodać, że niewielką część naszego potencjału umysłowego wykorzystujemy na jawie świadomie. Reszta kryje się w podświadomości, a to ona ma główny głos w snach. A spuścić ze smyczy taką dużą moc obliczeniową to faktycznie może dojść do przewidzenia czegoś, czymś na kształt dedukcji.
[22:57] - Zgadzam się, że niektóre rzeczy rzeczywiście są zapisywane w naszym mózgu bez udziału naszej świadomości. Właśnie w podświadomości nasz mózg zauważa znacznie więcej, niż do naszej świadomości dociera. Dzięki temu może przewidywać pewne rzeczy, które mogą mieć miejsce dzięki temu, że zauważa szczegóły. I takie informacje mogą nam być przekazywane we śnie. Natomiast nie jestem przekonany, że mogłoby to dotyczyć przewidywania jakichś wielkich katastrof czy czegoś, co zdarzy się w zupełnie innym miejscu niż to, w którym my się znajdujemy. Takie sny, takie przekazy od podświadomości dotyczą najczęściej nas samych i w dużej mierze naszego życia. Zapamiętywanie snów. Jeszcze tylko dokończę zapamiętywanie snów i ich późniejsze odtwarzanie. Musimy pamiętać, że tak jak mówi tutaj kolega pamięć nie działa na zasadzie odtwarzania taśmy czy czegoś, co zostało nagrane. Tak naprawdę jest to proces bardzo kreatywny i w momencie, kiedy próbujemy sobie coś przypomnieć z przeszłości, a tym bardziej coś tak mglistego jak sen, bardzo często pomijamy pewne rzeczy i dostosowujemy go do tego.
Dostosowujemy ten sen, który nam się przyśnił do tego, co miało miejsce. Tutaj powiedzieć, że rozumiem takie coś podobnego, że miałem sen, że nie zdałem testu z matematyki i następnego dnia nie zdałem. Tak, w rzeczywistości nie zdałem.
[24:30] - Ja bym chciał nawiązać do tego, co Mariusz mówił, że przewidujemy rzeczy, które nie dotyczą nas, tylko dotyczą odległych krajów. Trzeba wziąć pod uwagę, że świat jest ogromny. Na świecie żyje miliardy ludzi i snów w ciągu, dajmy przykład, roku mamy bardzo dużo.
[24:53] - 7 razy 4 razy 365.
[24:57] - Coś takiego. Dajmy przykład, że śni nam się jakaś katastrofa samolotowa czy tam lotnicza. Byle gdzie leciał samolot i się rozbił. I z czasem, dajmy przykład po miesiącu, zaczynamy to częściowo zapominać i mózg to edytuje, modyfikuje, jak kto woli, które słowo, zgodnie ze swoimi potrzebami. Możemy pamiętać ten sen, jednak nie musimy. I nagle na świecie, nie wiem, gdzieś na Jamajce, Florydzie albo gdzieś zdarzyła się taka właśnie katastrofa lotnicza i my sobie przypominamy: „Wow, przecież nam się to śniło. Jak to jest możliwe? To jest sen proroczy w ogóle”. A tak naprawdę to może mieć mało związane ze snem proroczym. Ogólnie może mieć mało związku z naszym snem.
Jedynie może się pojawić ten wspólny aspekt katastrofy lotniczej i tyle, a resztę edytował nasz mózg.
[25:51] - Taki sen to też może być przypadek, bo na przykład akurat nam się trafiła taka katastrofa i taki przypadek niezwykły po prostu.
[26:02] - Mi się w tej chwili przypomniał ciekawy przypadek, który kiedyś był prezentowany w mainstreamowej stacji TVN w programie „Nie do wiary”. Tam występował kiedyś taki, nie wiem, jasnowidz, który właśnie wróżył na podstawie swoich snów. I on podobno wróżył coś takiego, że przyśniły mu się nazwy dwóch miast tureckich Izmir i Izmit. I właśnie na tym samym, podobne nazwy miast, ale na tym samym chyba równoleżniku, nie wiem, nie znam się na geografii, znajdowały się, bo już się niestety nie znajdują, wieże World Trade Center z tego, co pamiętam. No i jakiś czas później miała miejsce wiadoma katastrofa.
[26:57] - Widzisz, jakie to jest uogólnienie. Przyśniły mu się dwa miasta. Co miały wspólnego te dwie wieże z tymi miastami?
[27:04] - Podobieństwo dwóch wież. Wieże były prawie że identyczne. Nazwy miast również są prawie identyczne poza jedną literą Izmir i Izmit. Więc facet po prostu stwierdził, że to był sen proroczy zapowiadający katastrofę na World Trade Center 11 września.
[27:24] - To patrz, mi się wczoraj śniło, że moja mama zje czekoladę, a dzisiaj zjadła kurczaka, dajmy przykład. To też jest sen proroczy? To jest bardziej zbieg okoliczności i takie koloryzowanie tego, co nam się śniło.
[27:36] - Po prostu przypadek taki, nie?
[27:40] - Tutaj jeden z moich kolegów wziął pod uwagę fakt wielości snów, które się pojawiają i tego, jak wiele elementów jest w nich zawartych, a później jak wiele zdarzeń może się w rzeczywistości wydarzyć. I gdyby to wszystko połączyć, doszlibyśmy do wniosku, że mówimy o tym, o czym kiedyś wspominałem, mianowicie już w XVIII wieku, w 1713 szwajcarski matematyk Jacob Bernoulli w swojej książce „Ars Conjectandi” sformułował pewne twierdzenie, dzisiaj znane jako twierdzenie bądź prawo Bernoulliego. W oryginale brzmi to następująco: „Z prawdopodobieństwem dowolnie bliskim 1 można się spodziewać, iż przy dostatecznie wielkiej liczbie prób częstość danego zdarzenia losowego będzie się dowolnie mało różniła od jego prawdopodobieństwa”. Co to właściwie znaczy? Co to znaczy dla matematycznego laika, dla kogoś, kto matematyki nie lubi? Chyba najlepiej wytłumaczył to klasyk science fiction Stanisław Lem w sposób następujący: „Jeśli 10 milionów mieszkańców wielkiego miasta co noc śni, to jest właśnie zupełnie prawdopodobne, czyli normalne, że niewielki ułamek tych milionów, na przykład 24 tysiące, wyśni śmierć jakiejś bliskiej osoby. Z kolei jest też prawdopodobne, że w ciągu najbliższych tygodni komuś z tych 24 tysięcy ludzi zemrze bliska osoba”. Biorąc pod uwagę fakt ogromnej liczby snów, które przytrafiają nam się każdej nocy, ogromnej liczby elementów, które są w tych snach zawarte i ogromną liczbę zdarzeń, które mogą się wydarzyć w naszym życiu na jawie, to byłoby nieprawdopodobieństwem, żeby nie przyśniło nam się coś, co później nie miałoby odzwierciedlenia w rzeczywistości. Jest to jak najbardziej logiczne. Możemy się też zastanawiać nad tym, dlaczego jesteśmy tak głęboko poruszeni tym, że treść niektórych snów jest zgodna z tym, co wydarzyło się w rzeczywistości.
Moglibyśmy być zaskoczeni, gdyby tak nie było, bo zaprzeczałoby to prawu logiki, prawu prawdopodobieństwa.
[29:48] - Myślę, że każdy słuchacz powiedział chociaż raz: „Wow, to mi się śniło”.
[29:57] - Tak, ale tak jak mówiłem, w wielu przypadkach jest to uogólnianie tych snów. Bardzo ciężko jest znaleźć sen, który w 100% będzie się pokrywał z rzeczywistością.
[30:11] - Nawet nasze wspomnienia z jawy takie nie są. Postawisz trzy osoby, każdemu pisacz dać pomarańczę, każdy opisze ją inaczej, a co dopiero sny. Gdzie tam się dzieje wiele różnych rzeczy. Jeszcze pamiętamy je jak przez mgłę w większości.
[30:29] - Tak, dokładnie, bo w snach proroczych w zasadzie nie ma czegoś takiego, że wszystko potwierdza się ze stuprocentową dokładnością. Ja przykładowo teraz w zasadzie się nie odzywałem i to było dosyć dziwne, bo tutaj w pierwszych audycjach dałem się poznać jako osoba, która ma jakieś doświadczenia z takimi, powiedzmy w cudzysłowie, zjawiskami paranormalnymi. Natomiast przykładowo nawet w moich doświadczeniach, które mam i do których teraz podchodzę też w coraz bardziej sceptyczny sposób. Jeden przykład, potem kolejny. Wyśnił mi się mecz danej drużyny, która rozgrywała swoje spotkanie następnego dnia i której jestem kibicem. I przykładowo przyśniło mi się dwóch zawodników troszeczkę nieprawdopodobnych, jeśli chodzi o strzelenie bramki, aczkolwiek kolejność zdecydowanie się pokryła. Natomiast drużyna, z którą ten team rozgrywał mecz w danym dniu, była już zupełnie inna. I tak samo było przykładowo w kolejnym śnie o tej samej tematyce sportowej, ponieważ przyśniło mi się, i to tutaj też zaprzecza troszeczkę tej teorii, o której mówiono wcześniej, że sny prorocze przypominają nam się wtedy, kiedy zostanie nam poddany jakiś bodziec. Przykładowo wydarzy się jakaś katastrofa lotnicza albo umrze nam bliska osoba i wtedy przypominamy sobie: „Hej, przecież to mi się śniło”. Natomiast w moim przypadku było troszeczkę inaczej, ponieważ przykładowo wstałem sobie jednego dnia i przypomniałem sobie sen, który miałem tej nocy.
Mianowicie śniło mi się, iż drużyna Chelsea, nie wiem, czy kojarzycie, grała z drużyną Real Sociedad z Hiszpanii w finale Ligi Mistrzów. I wtedy pomyślałem sobie: „No fajnie, to jest troszeczkę nieprawdopodobne, żeby Real Sociedad grał w finale Ligi Mistrzów, ponieważ jest to zwykły hiszpański przeciętniak”. Natomiast tego samego wieczoru i tego samego dnia, kiedy wspominałem ten sen na jawie rano, wszedłem sobie na Facebooka. Patrzę, wyświetla się wiadomość: tego i tego dnia drużyna Chelsea Football Club rozegra 12 sierpnia sparing z drużyną Real Sociedad. Natomiast nie pokryło się to zupełnie z rzeczywistością, ponieważ był to sparing, a nie tak jak w śnie finał Ligi Mistrzów. Tak więc nie ma całkowicie doprecyzowanych zdarzeń, nie ma całkowitej zgodności z rzeczywistością i możliwe, że to zwykły przypadek lub moc podświadomości. Może jakaś wiadomość wcześniej pojawiła się w internecie, ponieważ później sugerowano, iż zawodnik danej drużyny mógł przejść do danego klubu i sparing ten mógł zostać rozegrany jako rozliczenie tego transferu, ponieważ często tak się dzieje. Być może po prostu moja podświadomość zauważyła taką informację i stąd wziął się ten sen.
[33:27] - Najprawdopodobniej. Tylko siedem procent informacji dochodzi do nas świadomie.
[33:34] - A tutaj Monster napisał, że miał jakiś sen z numerem czterocyfrowym. Może powinien spróbować gry w lotka? Co o tym sądzicie?
[33:46] - Próbować zawsze można, ale nie szukałbym szczęścia, stojąc w kolejkach do kolektur w kielichu wodnym.
[33:54] - W internecie możemy nawet napotkać przykłady osób, które wypisują numery totolotka, czyli 49 liczb i do każdej przypisują nazwę zwierzęcia i podają sposoby na wywróżenie sześciu liczb, które pojawią się w następnym losowaniu. Po prostu zapamiętać zwierzę, które odpowiada każdej liczbie, położyć się spać i liczyć na sen z tymi zwierzętami. Tak więc jest to komiczne, aczkolwiek niektórzy ludzie faktycznie w coś takiego wierzą.
[34:27] - Statystyka. Dobra statystyka.
[34:33] - Dobry przykład z grami losowymi, bo właściwie pokrywa się to z tym, o czym mówiłeś, czyli o snach proroczych. Bo tak jak w przypadku głównej wygranej w grach losowych prawdopodobieństwo jest niewielkie, bardzo podobnie do tego, że przyśni nam się coś, co później znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości. Ale wziąwszy pod uwagę, ile ludzi śni, jak wielką, ogromną liczbę snów, i wziąwszy pod uwagę to, jak ogromna liczba ludzi gra i ile losów składają, to tak jak ktoś od czasu do czasu musi wygrać jedną z tych głównych nagród, tak od czasu do czasu ktoś będzie miał sen, który później będzie można nazwać proroczym. To, o czym Mateusz opowiadał, czyli swoje sny, mówi nam też o jednej bardzo ważnej cesze związanej z snami proroczymi. Mianowicie zwracamy uwagę na te elementy, które się pokrywają, już pomijając to, co się w tych snach nie zgadza, bo sam Mateusz mówił, że nie wszystkie elementy były zgodne z tym, co znalazło odzwierciedlenie w rzeczywistości. Ale większość osób robi właśnie w ten sposób. Mówimy o tym, co się zgadzało i uważamy, że dostaliśmy jakąś ważną wiadomość z przyszłości, zupełnie pomijając to, że pewne elementy, pewne zdarzenia tego odzwierciedlenia w rzeczywistości już nie miały. Jest to bardzo selektywne. Nasza pamięć dotycząca przypominania sobie snów jest bardzo selektywna.
[35:52] - Niektórzy tłumaczą to też przykładowo tym, że podświadomość nie do końca odnajduje się w liczbach. Chodzi mi o to, że bardziej podatne, bardziej dopasowane do podświadomości są symbole. I przykładowo, jeśli mi się przyśni, iż dana drużyna wygrała dwa jeden, a w rzeczywistości dwa zero, to jest to dowód na to, że podświadomość po prostu nie połapuje się w cyfrach, a w jakiś sposób dotarłaby do niej, powiedzmy, symbolika. Natomiast ja mam ciekawy przykład właśnie na takową niby symbolikę. Kolejny sportowy przykład, ponieważ akurat interesuję się tą tematyką. Kiedyś próbowałem zainicjować, zainkubować jakieś sny prorocze, kiedy jeszcze wydawało mi się, iż takowe istnieją. Teraz, tak jak już powiedziałem, podchodzę do tego trochę bardziej sceptycznie. Wziąłem sobie na cel dosyć nietypowe spotkanie, które rozgrywało się w fińskiej lidze hokeja i po prostu przyglądałem się nazwom danych zespołów, herbom i tak dalej. Położyłem się spać. Przyśniło mi się 10 facetów jeżdżących na łyżwach.
Tylko że na tym boisku była siatka. Zupełnie to do mnie nie przemawiało. Nie wiedziałem, o co chodzi, co to za sport. Tak jak mówimy, sny są zupełnie irracjonalne, więc mogło mi się to też takie wydać. Co przyśniło mi się w tym śnie? Przyśniło mi się, iż jedna drużyna wygrała po tie-breaku. Oni tam po prostu jeździli na tych łyżwach, odbijali piłkę, a na lodowisku widziałem jedną wielką włochatą buzię. Nie miałem zielonego pojęcia, co ta buzia mogła oznaczać, co ta twarz mogła oznaczać. Natomiast dopiero po przebudzeniu zorientowałem się, iż jest to-
[37:45] - W którym to było roku?
[37:47] - W 2012 roku. Dopiero po przebudzeniu-
[37:52] - Eurowizja.
[37:54] - Możliwe. Natomiast wyglądała ona zupełnie inaczej. Dopiero potem zorientowałem się, że jest to herb danego zespołu. Aczkolwiek widziałem to w rzeczywistości. Nie ma w tym nic nadprzyrodzonego. Dziwne może tylko wydać się to, iż jedna drużyna, która faktycznie śniło mi się, iż wygrała w tym śnie, rozpoznałem to po barwach, wygrała 3:2, czyli po tie-breaku. Czyli można by powiedzieć, jakby chcieć na siłę podstawić to pod teorię o tym, że podświadomość lubi symbole, to można powiedzieć, że nie mogła ona dać mi w konkretny sposób znać, iż dana drużyna wygrała 3:2, tylko musiała zastosować symbol, pokazać mi boisko do siatkówki i pokazać, że jedna drużyna wygrała po tie-breaku i dopiero to do mnie mogło przemówić, iż dany wynik wynosił trzy do dwóch. Natomiast liczby mogłyby do tego nie być dobrym zastosowaniem.
[38:55] - Jeśli chodzi o zjawiska paranormalne i mistyczne, to ludzie są strasznie, ale to strasznie obiektywni. Nie przegadasz wróżki argumentami naukowymi, że wróżby nie istnieją ani nie zapewnisz katolika, że Boga nie ma, choćbyś nie wiadomo jakich argumentów użył.
[39:15] - Znaczy to jest już zamykanie się w myśleniu życzeniowym, bo jeśli udowodni się mi, że czegoś nie ma, podobnie z religią, jeśli udowodnić, że coś nie istnieje, to ten człowiek by praktycznie stracił sens życia i jego światopogląd by się załamał.
[39:30] - Tak, wielu osobom nie wystarcza taka magia rzeczywistości. Fakt, że życie jest już na tyle fascynujące. Dlatego muszą wprowadzać do swojego życia takie elementy magiczne, też dotyczące snów proroczych. Były prowadzone badania, które wykazały, że jedna trzecia ludzi wierzy w sny prorocze. Co więcej, w jednym z badań przeprowadzonych w roku 2009 psychologowie z Uniwersytetu Harvarda przeprowadzili eksperyment, który miał pokazać, czy ludzie rzeczywiście wierzą w sny prorocze i jak wielka jest ta wiara w sny prorocze. Na jednej ze stacji kolejowych w Bostonie przepytano 200 pasażerów. Poproszono ich, żeby wyobrazili sobie, iż kupili bilet na samolot, bilet na dzień samolotem, a w przeddzień tej podróży samolotowej wydarzyła się jedna z czterech rzeczy. Mianowicie pierwsza z tych rzeczy: władze wydały ostrzeżenie o możliwym ataku terrorystycznym. Druga rzecz: przyszła im do głowy myśl o katastrofie ich samolotu. Trzecia: doszło do prawdziwej katastrofy samolotu na tej samej trasie, którą mieli jutro lecieć.
Czwarta rzecz: śniło im się, że lecieli samolotem, który się rozbił. Po tym, jak wyobrazili sobie każdy z tych czterech możliwych scenariuszy, poproszono ich o to, by określili prawdopodobieństwo tego, że zrezygnują z lotu samolotem. I co zdumiało naszych psychologów z Uniwersytetu Harvarda? Sen związany z możliwą katastrofą zajął pierwsze miejsce na tej liście i wywoływał większe poczucie niepokoju niż na przykład rządowe ostrzeżenia przed atakiem terrorystycznym czy rzeczywista katastrofa samolotu na tej samej trasie.
[41:28] - To jest, jakby to nazwać, częściowo pierwotny instynkt. Ponieważ my bardzo często słyszymy o jakichś tam zdarzeniach, że tam się coś rozbiło, tu coś spadło i w ogóle. I my to już podświadomie odbieramy jako dużo większe prawdopodobieństwo aniżeli zamach terrorystyczny, który w dzisiejszych czasach, na samoloty zamachy terrorystyczne już coraz rzadziej występują. Więc to już jest takie jakby podświadome kalkulowanie zagrożenia.
[42:02] - Nie wiem, czy mamy do czynienia w tym przypadku z takim świadomym kalkulowaniem.
[42:07] - Podświadomym, nie świadomym.
[42:09] - Podświadomym. Przepraszam. Z podświadomym kalkulowaniem, bo rzeczywiście, mimo iż żyjemy w XXI wieku, wydaje nam się, że jesteśmy osobami logicznymi, które podejmują racjonalne decyzje, to tak naprawdę instrument, którym dysponujemy, czyli nasz mózg, jest czymś, co wyewoluowało w czasach pierwotnych i do tej pory niewiele się zmieniło.
[42:29] - Także wiele naszych zachowań jest irracjonalnych i moglibyśmy się zastanawiać nad tym, dlaczego tak ogromne znaczenie, tak wielkie znaczenie przypisujemy czemuś, co jest z założenia i z gruntu nieracjonalne, czyli właśnie sny. Bo w naszych snach te racjonalne części mózgu, wyższe części mózgu, nasza kora przedczołowa jest nieaktywna. Aktywne są te fragmenty ewolucyjnie starsze, odpowiedzialne zwykle za emocje, a mimo to przypisujemy im większe znaczenie niż świadomym i racjonalnym częściom naszej osobowości.
[43:11] - Ja myślę, że słusznie, bo ta racjonalna osobowość to jest, jak czytałem w jakimś podręczniku NLP-owskim, 7% nas. A to wszystko powstało wcześniej i jest bardziej potrzebne do przeżycia. Człowiek bez świadomości mógłby przeżyć, bez podświadomości raczej nie.
[43:36] - Nie przeżyłby bez podświadomości, ponieważ podświadomość kontroluje podstawowe funkcje życiowe.
[43:44] - Tak, właśnie o tym mówię. A wiele organizmów żyje bez świadomego myślenia.
[43:51] - Ponieważ nie mają tak rozwiniętych mózgów jak ludzkie. Nie wiadomo, czy żyją bez świadomości tego, że są tylko zwierzętami. My tego nie wiemy, ponieważ tego zbytnio się zbadać nie da. Na przykład taki koń. On może mieć poczucie, że jest tylko zwierzęciem albo jakie są jego cele życiowe. Może wykazywać jakieś funkcje myśleniowe. Nie są one tak skomplikowane, tak złożone jak ludzkie, ponieważ to konie by zawładnęły światem, nie ludzie.
[44:26] - Doktor Susan Blackmore zwracała swego czasu uwagę na to, że takie elementy nieracjonalne, elementy nielogiczne odgrywają bardzo wielką, ogromną właściwie rolę w naszym życiu. Pomyślmy o tym, jak wiele decyzji, jak wiele wyborów w naszym życiu podejmujemy właściwie każdego dnia, od momentu, kiedy wstajemy z łóżka. Gdybyśmy musieli podejmować racjonalne decyzje dotyczące tego wszystkiego, z czym się spotykamy, wszystko analizować, nad wszystkim zastanawiać się pod kątem logicznym, to wymagałoby to od nas ogromnego wysiłku. Byłoby to właściwie nieprawdopodobne. Dlatego wiele z tych rzeczy podejmujemy tak naprawdę pod wpływem jakiegoś bodźca nieracjonalnego, pod wpływem intuicji, pod wpływem uczuć, przesądów. I zwykle wychodzi na dobre. Ten mechanizm ewolucyjnie się sprawdził i myślę, że dlatego dzisiaj nadal skutkuje i dlatego dzisiaj nadal przypisujemy tak ogromne znaczenie właśnie tym sprawom intuicyjnym, sprawom nieracjonalnym i nielogicznym, jak nasze sny. Bo zwykle to się sprawdza każdego dnia, tylko czasem jest dysfunkcyjne, jak w przypadku chociażby rezygnacji z lotu samolotem ze względu na to, że wcześniej przyśnił nam się sen dotyczący katastrofy lotniczej.
[45:45] - Jak wcześniej mówiłem, tak hipotetycznie czysto, jakbyśmy wyeliminowali to oddychanie świadome, tylko że świadomie by za to odpowiada, to mimo wszystko byśmy mieli dużą trudność z funkcjonowaniem, ponieważ podświadomość odpowiada za wytworzenie na przykład adrenaliny w razie zagrożenia życia albo innych hormonów. I tak szczerze mówiąc, jeślibyśmy mieli świadomie panować nad swoim ciałem, to nie mielibyśmy czasu na reakcję. Na przykład zaatakowałoby nas jakieś zwierzę, to byśmy myśleli: „Łał, pies mnie zaatakował. Uciekać, czy może stać się na niego patrzeć, co zrobić?” A my podświadomie już dostajemy prymitywny, znaczy nie prymitywny, tylko podświadomy impuls, że mamy uciekać.
[46:40] - Mateusza coś strasznie przerywa, ale w międzyczasie Mateusz może za chwilę dokończy.
[46:47] - Już.
[46:48] - Tak. W międzyczasie dołączyli do nas kolejni członkowie zwołanej na dzisiaj dużej ekipy specjalnie na tę audycję: Gołąb i Kubaxius. Witajcie u nas.
[47:02] - Witam serdecznie.
[47:04] - Witam.
[47:07] - Może Mateusz dokończy i oddamy wam mikrofon.
[47:11] - Człowiek bez podświadomości by nie przeżył. Już hipotetycznie mówiąc, że jeślibyśmy potrafili kontrolować te funkcje oddychania, bicia serca bez podświadomości, tylko świadomie, to w sytuacji zagrożenia życia, takiego jak na przykład atak zwierzęcia, byśmy nie przetrwali, ponieważ byśmy prawdopodobnie stali i sobie myśleli: „Łał, pies nas zaatakował. Uciekać czy może stać i się patrzeć?” A jak mamy podświadomość, to my nie myślimy o tym, czy uciekać, czy nie. Tylko podświadomie wytwarza się adrenalina i zaczynamy uciekać. Nie myślimy, nie stoimy w miejscu i nie zastanawiamy się nad tym, czy uciekać, czy nie, czy on nas zaatakuje, czy może przechodzi. To już jest taki właśnie prymitywny instynkt.
[47:55] - To jest trochę jak z komputerem. Mamy bardzo duży procesor, ale większość jest zajęta przez system, na który nie mamy wpływu.
[48:06] - Właśnie, że mamy wpływ, tylko nie tak duży, jak byśmy chcieli.
[48:10] - A ja teraz mówię o podświadomości.
[48:13] - Mamy niewielki wpływ na podświadomość również. Na przykład za pomocą afirmacji.
[48:21] - Tak samo w sumie z systemem jest. W jakiś sposób też można się do niego dostać, więc to jest chyba w miarę dobre porównanie.
[48:28] - Tylko potrzeba dużo, bardzo dużo pracy i dużo czasu na to poświęcić.
[48:39] - Można by się zastanawiać nad tym, jak to wyglądało właśnie z ewolucyjnego punktu widzenia. Fakt, że ewolucja promowała tak naprawdę podporządkowywanie się też takim bodźcom nieracjonalnym, chociażby jak sny i wiara w to, że mogą pomagać nam przewidzieć przyszłe wydarzenia, które mogłyby nadejść i mogły być dla nas niekorzystne. Otóż wyobraźmy sobie taką istotę pierwotną na sawannie, która na przykład widzi, że coś się w trawie porusza. Wydaje jej się, że rozpoznaje tam sylwetkę jakiegoś niebezpiecznego zwierzęcia. Może jakieś mordercze ślepia, które są w nią wpatrzone, w tę istotę. I teraz zastanówmy się. Czy analizujemy z logicznego punktu widzenia, czy rzeczywiście jest to dla nas zagrożenie, czy też nie, czy też po prostu dajemy dyla? Czy zastanawiamy się nad tym, czy to poruszenie w trawie to tylko i wyłącznie wiatr, czy może jakiś tygrys, który się na nas rzuci i nas pożre, czy też dajemy nogę? Tak naprawdę ten, kto by został i kto by się zastanawiał nad tym i analizował to logicznie, mógłby skończyć pożarty w paszczy jakiegoś zwierzęcia. Dlatego ewolucja promowała zachowania, które są też związane z tym, aby brać pod uwagę takie przeczucia.
Brać pod uwagę pewne przekazy, które nie są przez nas, przez naszą świadomość analizowane też pod kątem logicznym, dlatego, że to działało. W procesie ewolucyjnym to działało i pozwalało naszym przodkom przetrwać. A jeśli tak było, jeśli coś było promowane, to się utrwalało. I na dzień dzisiejszy właśnie ten mechanizm sprawia, że często dostrzegamy różne zjawiska antropomorficzne, na przykład jakieś kształty w chmurach, które przypominają twarz ludzką, jak również tego typu zachowania doprowadziły do tego, że przypisujemy tak ogromne znaczenie do ostrzeżeń, które miałyby wynikać ze snów, ze snów proroczych.
[50:51] - Znaczy tak, same sny. Jest teoria, że mają funkcję przygotowawczą nas przed jakimiś niebezpiecznymi sytuacjami. Dlatego od czasu do czasu śnimy koszmary, żeby utrwalić sobie reagowanie w takich sytuacjach.
[51:07] - Ja wierzę w tą teorię. Zwłaszcza, że na przykład taki noworodek śpi 16, 18 godzin na dobę. To jest masakrycznie dużo. A to jest właśnie okres, w którym się przygotowujemy do życia. Mamy pierwszy level, tak to ujmę.
[51:36] - Dziecko potrzebuje tyle snu, ponieważ wtedy się intensywnie rozwija. Podczas snu wzmożone jest wytwarzanie hormonu snu.
[51:54] - Ale my, znaczy ja teraz to rozwijam pod kątem psychologii, nie biologii.
[52:09] - A ja może korzystając z tej chwili ciszy, przypomnę naszym słuchaczom, że audycja „Świadomy sen — nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym gadu-gadu pod numerem 36 08 80 02, jak również jesteśmy na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, a także na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów na Facebooku, jak również na grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu. Tak patrzę tutaj. Przesyłam co ciekawsze komentarze z naszego radiowego czata na czacie tekstowym na Skypie. Panowie, jak odniesiecie się do takiego komentarza jednego z naszych słuchaczy, Monstera? „Ja mam na to inne zapatrywania, ale to już całkiem inna sprawa. Moim zdaniem człowiek ma duszę i swojego anioła. Nie bierzecie pod uwagę, że jesteśmy ostrzegani przed czymś przez wyższe byty?
A może to nasza dusza kontaktuje się z mózgiem i pozostawia wiadomość w stylu news?”
[53:45] - Ale pytanie małe: gdzie by była usadzona dusza? Jak by to powiedzieć? W mózgu nie ma praktycznie miejsca na umiejscowienie duszy, ponieważ cały mózg jest wykorzystywany do jakichś funkcji. Można by rzec, że w całym ciele, ale dajmy przykład: co jeśli stracimy rękę? Wtedy kawałek duszy znika i co z tą duszą się dzieje? Jest niepełnosprawna jak my częściowo? A nawet jeśliby to się potwierdziło, to taki kontakt z innymi istotami wyższymi, tymi astralnymi, tak je nazwijmy, mógłby na nas bardzo źle wpłynąć. Aczkolwiek wiele ludzi żyje, dajmy przykład po 110 lat i mają się bardzo dobrze. Znaczy mieli się bardzo dobrze.
[54:34] - Drogi słuchaczu, no cóż, większość członków naszego ruchu jest zdeklarowanymi ateistami i my tutaj rozwijamy kwestie naukowe, a religia jest przeciwieństwem nauki.
[54:50] - Ta teoria, którą próbował nam przedstawić w swoim komentarzu, na jej temat wypowiadał się już znany grecki filozof Arystoteles. Około 350 roku przed naszą erą napisał krótki tekst zatytułowany właśnie „O snach proroczych”. Arystoteles przedstawił w nim dwuczęściową argumentację dotyczącą snów proroczych i tego, że nie mają miejsca. Argumentacja bardzo prosta, którą myślę, że mogę też przekazać temu słuchaczowi, a może jego trafi. Wyglądała ona następująco. Arystoteles doszedł do wniosku, że tylko jakaś wyższa istota, tylko jakiś Bóg mógłby zsyłać prorocze sny. Tak jak stwierdził nasz słuchacz, tylko od jakichś istot wyższych, od istot duchowych te przekazy prorocze mogłyby do nas docierać. Jednak Arystoteles zauważył, że osoby, które przyznają się do takich snów, do snów proroczych, nie wydają się, cytuję: „specjalnie wybitnymi obywatelami i często okazują się osobami bardzo przeciętnymi”. Arystoteles uznał, że Bóg nie marnowałby czasu na rzucanie swoich pereł mądrości przed takie wieprze. Nie mam niczego przeciwko nikomu, mówiąc o wieprzach, to znane powiedzenie „Senorita fan te porkos”, czyli właśnie „rzucanie pereł przed wieprze”.
W związku z tym Arystoteles doszedł do wniosku, że proroczy sen jest tak naprawdę tylko i wyłącznie zbiegiem okoliczności. Może taką argumentację, kolego lekarzu, bo co tak naprawdę jakoś istotę supernaturalną miałoby obchodzić chociażby to, co się wydarzy w jakiejś małej mieścinie na końcu świata? A jeśli przekazuje takie informacje dotyczące tego, że jakaś katastrofa mogłaby mieć miejsce do kogoś, to dlaczego w jednym przypadku informuje nas o tym, w innym pozwala na to, żeby kilkaset osób zginęło w jakiejś katastrofie? Byłoby to zupełnie nielogiczne, szczególnie zważywszy na fakt, że Bóg w ten sposób, czy jakaś inna istota, nie miałaby żadnego powodu, nie miałoby to żadnego celu, żadnego logicznego uzasadnienia, aby w ten sposób miałaby ingerować w nasze życie.
[57:19] - Tak, ale można by jeszcze rzec, że istota wyższa mogłaby nie wiedzieć wszystkiego. Więc to też jest takie gdybanie.
[57:31] - Niektórzy mogliby powiedzieć, że po prostu ktoś ma bardziej rozwinięty kontakt z podświadomością i przykładowo poprzez głębszą medytację i przez jakieś tam praktyki może rozwinąć swój kontakt z podświadomością do tego stopnia, żeby akurat odbierać jakieś tam informacje na temat przyszłości, podczas gdy inni nie i dlatego byliby skazani na te katastrofy. Aczkolwiek to też jest irracjonalna teoria.
[57:58] - Dokończę za chwilę. Medytacje bardzo poszerzają nasz światopogląd, nasze widzenie świata, naszą uwagę w danej chwili. Więc to też by mogło przemawiać za racją tej teorii. Jednak tak jak mówiłem wcześniej, nie przywiązywałbym jakiejś większej uwagi istotom wyższym, ponieważ jest mała szansa na to, że istnieją.
[58:27] - Taką też dość ezoteryczną, duchową stronę proroczych snów, tego, skąd miałyby się brać, próbuje ukazać Sylvia Browne, czyli ta pani, o której tutaj raczej nie w superlatywach wypowiadaliśmy się dwa tygodnie temu podczas audycji. Sylvia Browne w swojej książce „Księga snów” zwraca uwagę na to, skąd miałyby się te świadome sny brać. Otóż Sylvia Browne jest zwolenniczką teorii reinkarnacji i wierzy, że w momencie, kiedy mamy odbyć kolejną inkarnację-
[59:11] - Właściwie była, bo niestety albo na szczęście pani już nie żyje.
[59:17] - Przepraszam, wypowiadam się w takiej formie, jakby mówiła osoba, która żyje, ale nie miałem tego jak najbardziej na myśli. W każdym razie w tej książce Sylvia Browne zwracała uwagę na to, że gdy mamy odbyć kolejną inkarnację, kolejne wcielenie tutaj na ziemi, to nasza dusza, nasza taka duchowa jaźń przeprowadza niewiarygodnie szczegółowy plan naszego życia, który mamy tutaj odbyć na ziemi, aby mieć pewność, że osiągnęliśmy postawione przed nami cele. W takim planie jest uwzględniane właściwie wszystko. Jakich będziemy mieli rodziców, rodzeństwo, przyjaciół, radości, jakie spotkają nas choroby. Jest uwzględniony również tak zwany punkt wyjścia. Punkt wyjścia, czyli precyzyjny czas i sposób, w jaki opuścimy ziemię, czyli sposób, w jaki umrzemy. Jeśli chodzi o sny prorocze, to we śnie ktoś miałby telepatycznie zajrzeć do czyjegoś planu, do tego planu, który był ustalany jeszcze przed inkarnacją i miałby ujrzeć ten punkt wyjścia. Punkt wyjścia, czyli sposób, w jaki ktoś zginie i umrze. W taki sposób Sylvia Browne stara się prezentować to, skąd mogłyby pochodzić sny prorocze. Tak jak w przypadku kolegi snów, które miałyby być zsyłane przez jakieś wyższe, supernaturalne istoty.
Są to wszystko domysły bardzo ciekawe, które nadawałyby się na pewno na książkę czy na film science fiction, ale o których prawdopodobieństwie właściwie nie jesteśmy w stanie- W stanie mówić w żaden sposób.
[01:01:00] - Kolejną teorią, która też miałaby niejako tłumaczyć występowanie snów proroczych, może być też sama wydająca się bardzo wielu osobom irracjonalna, natomiast powielana i przyjmowana przez sporą ilość fizyków już w tym momencie teoria o tym, iż czas jest w zasadzie iluzją. Wiele fizyków mówi o tym, że zarówno przeszłość, przyszłość, jak i teraźniejszość istnieją obok siebie. Jeśli możemy sobie przypomnieć jakieś wydarzenia, które miały miejsce w przeszłości, to zakładając, że strzałka czasu w rzeczywistości nie istnieje, teoretycznie moglibyśmy sobie przypomnieć też, co działo się już w przyszłości.
[01:01:41] - Bardzo ciekawa teoria.
[01:01:43] - Ciekawa, aczkolwiek z naszego punktu widzenia wydaje się zupełnie absurdalna. Natomiast warto jednak powiedzieć, że sporo fizyków się ku niej skłania i wiadomo, że czas nie jest czymś uniwersalnym. Ta teoria została już dawno obalona przez Einsteina, natomiast wnioski, za którymi idzie właśnie ta teoria, są bardzo dalece nieracjonalne. Trudno je przyjąć przez oko sceptyka. Po prostu stwierdzenie, że przyszłość już istnieje, jednak nie bardzo podchodzi racjonalnemu człowiekowi.
[01:02:23] - Ale to można też pojmować z fizyki kwantowej.
[01:02:26] - Tak, dokładnie. To jest teoria, która właśnie jest głoszona głównie przez ludzi zajmujących się fizyką kwantową. Większość fizyków, którzy nie odnoszą się z wielką aprobatą i entuzjazmem do fizyki kwantowej, nie przyjmuje tej teorii.
[01:02:47] - Panowie, pojawił się tutaj komentarz od jednego z naszych słuchaczy na czacie Radia Paranormalium. Kompaniero napisał: „Słucham, co gospodarze audycji mówią o snach proroczych i niestety wysuwa się jeden wniosek: nigdy nie doświadczyli snu proroczego i dlatego tak łatwo przychodzi im zaprzeczanie ich istnieniu. Moja siostra w swoim życiu doświadczyła wielu snów proroczych i jak mówi, nie jest to zwykły sen. Śni jej się wiele rzeczy, ale gdy nadchodzi sen proroczy, towarzyszy temu silne odczucie emocjonalne, które ciężko jej określić. To tak, jakby pewność, że to, co zobaczyła, pochodziło spoza jej wyobraźni sennej. Przykładem jest sen, w którym zobaczyła w śnie człowieka. Widziała dokładnie jego twarz i usłyszała imię. Człowiek ten powiedział do niej, że się z nią ożeni. Rano siostra pojechała na targi do innego miasta i spotkała tego człowieka, który okazał się jednym z wystawców. W trakcie targów człowiek ten powiedział siostrze, że jest pewien, że zostanie ona jego żoną.
Inny przykład snu proroczego z klasyki to zobaczenie we śnie sąsiadki. Rano okazuje się, że umarła w nocy. Kobieta ta chorowała od dawna i od kilku miesięcy nie było jej w domu. Brak też było jakichkolwiek relacji pomiędzy nami a sąsiadami. Prawdopodobieństwo skorelowania opisanego typu snu, to jest ze względu na ładunek emocjonalny i śmierci sąsiadki, było bardzo nikłe. Kolejny przykład snu z silnym przeczuciem: siostra widzi spróchniałe drzewo. W dniu po przebudzeniu telefon od rodziny, że ktoś trafił do szpitala i stwierdzono u niego raka. Brak stałego kontaktu z tą częścią rodziny i tak dalej, i wiedzy na temat choroby, i tak dalej. Skuteczność siostry to jakieś 80%. To, czy sen był snem proroczym, siostra wie przed zdarzeniem, które go potwierdza.
[01:05:00] - Ja tutaj krótko powiem, to jest bardzo dużo ignorancji ze strony, twierdząc, że niczego takiego nie doświadczyliśmy. Sam śniłem kilka snów proroczych i tak, mogę stwierdzić, że w pewnym stopniu pokrywają się z rzeczywistością, jednak nie do tego stopnia, żebym kierował według nich życie. Tak samo z tym rakiem. Prosty przykład ci dam. Wczoraj śniła mi się woda. Dzisiaj padał deszcz. Przypadek? Nie sądzę. Tyle ode mnie.
[01:05:29] - Tak naprawdę moglibyśmy się zastanawiać nad tym, ile z tych snów, które przyśniły się siostrze kolegi, znalazło odzwierciedlenie w rzeczywistości, a ile nie. Myślę, że taką wskazówką dotyczącą tego, jak moglibyśmy się zapatrywać na sny prorocze, jest fakt, dlaczego w ogromnej większości, bardzo ogromnej większości, co zresztą widać też po komentarzu słuchacza, dlaczego dotyczą one zdarzeń negatywnych, zdarzeń tragicznych właściwie, jak śmierć. Otóż gdybyśmy się zastanowili, to tak jak było to nieraz tutaj poruszone na audycji, 80% naszych snów ma zabarwienie nieprzyjemne i zabarwienie negatywne. Tak naprawdę 80% rzeczy, które nam się śni, 80% naszych snów jest nieprzyjemna i odnosi się do czegoś nieprzyjemnego, do jakiegoś zdarzenia nieprzyjemnego. I pewnie dlatego te wydarzenia negatywne, jak czyjaś śmierć, najczęściej, twierdzimy, że znajdują odzwierciedlenie w naszych snach. Natomiast jeśli chodzi o coś dobrego, to jest to dużo rzadsze.
[01:06:49] - Ja myślę ogólnie, że to nie jest tak, że nagle sobie o tym śnisz i to się dzieje, tylko że wcześniej twoja siostra odbierała takie symbole, informacje, które nie trafiały do jej świadomego umysłu, ale gdzieś na poziomie podświadomości ona wiedziała, że coś się wkrótce stanie i po prostu-
[01:07:07] - Potem w trakcie tego snu podświadomość nam przedstawia tę wizję i dlatego mamy wrażenie, że tego nigdy nie widzieliśmy, ale tak naprawdę były sygnały wcześniej o tym świadczące.
[01:07:19] - To jest jedna z teorii, o których mówiliśmy, czyli że wiele rzeczy jest kodowanych w naszej podświadomości i ma wpływ na to, co później nam się śni. Jeśli chodzi o śmierć sąsiadki, to kolega zresztą stwierdził, że ona od wielu lat chorowała, więc takie sny o tym nie są niczym dziwnym czy zaskakującym.
[01:07:38] - Dokładnie.
[01:07:42] - Jeśli chodzi o specyfikę snów proroczych, bo kolega mówi tutaj chociażby o ogromnym ładunku emocjonalnym. Bardzo często było to powtarzane, że te sny wiązały się z emocjami bardzo silnymi. Dotyczy to większości snów, bo tak jak mówiliśmy, sny są emocjonalne, dlatego, że w snach dużo mniej aktywne są te racjonalne części naszego umysłu. Natomiast dużo silniejsze jest chociażby oddziaływanie ciała migdałowatego odpowiedzialnego za silne emocje.
[01:08:21] - Tak. Dodatkowo są wyłączone części odpowiedzialne za logikę i za racjonalność, więc w bardzo dużym stopniu sny są kierowane naszymi emocjami.
[01:08:37] - O dziwo, Sylvia Brown, o której wspominałem, która napisała bestseller „Księga snów”, zwraca uwagę na takie dwie główne cechy snów, które nazywa snami proroczymi. Sylvia Brown o snach proroczych mówi między innymi, że po pierwsze zawsze są to sny kolorowe. Nie ma proroczych snów czarno-białych. Zawsze są też spójne. Składają się z logicznego łańcucha przyczynowo-skutkowego. Jedno wydarzenie wynika z drugiego. Inne rodzaje snów często są niespójne, przypadkowe. Każdy z nas, kto śni, a wszyscy śnimy, może zauważyć, że często mamy do czynienia ze zmianą akcji. Znajdujemy się w jakimś miejscu zupełnie bez sensu. Nie wiemy, co tam robimy.
Pojawiają się jakieś absurdalne elementy. Natomiast w snach proroczych według Sylvii Brown mielibyśmy do czynienia z akcją, która rozgrywa się według konsekwentnego porządku i tworzy logiczny ciąg, jednolitą opowieść. Dlatego po przebudzeniu łatwiej nam jest prześledzić bieg takiego snu.
[01:09:58] - Tak. Dodatkowo warto dodać, że jeśli w śnie występują bardzo duże emocje i jeśli się z niego nie wybudzimy, to on utykwa nam w pamięci przez jakiś dłuższy czas. To może być przyczyna tego, że bardzo dobrze zapamiętaliśmy ten sen. Tak samo jak świadome sny zazwyczaj nam sprzyjają w tym bardzo duże emocje. Dodatkowo mamy świadomość tego, że śnimy. To w dużym stopniu przekłada się to tak, że świadome sny pamiętamy lepiej niż zwykłe sny.
[01:10:37] - Może to nie jest paranormalny temat, ale chciałbym się jeszcze was zapytać, co sądzicie o nabywaniu albo ćwiczeniu jakichś umiejętności we śnie? Bo wiadomo, matematyki nie będziemy ćwiczyć, bo po prostu liczby nam będą znikać śpiącej. Ale na przykład robienie salt, strzelanie z łuku, coś takiego. Co o tym sądzicie?
[01:10:56] - Jest możliwe, ponieważ w snach wytwarzają się połączenia nerwowe. A jeśli będziemy powtarzać dużo razy jedną czynność w śnie, w pewnym sensie sobie to utrwalimy. To jest tak samo jak z nauką. Jeśli powtarzamy coś dużo razy, to w pewnym stopniu to zapamiętujemy.
[01:11:14] - Tylko że we śnie jest tak, że na przykład chociażby to strzelanie z łuku to możesz po prostu nawet nie celować, w ogóle nic nie robić i trafisz, bo to nie muszą być żadne ćwiczenia, tylko mózg ci tak we śnie wymyśli, że musisz trafić i tak dalej. Rozumiesz, o co mi chodzi?
[01:11:29] - Tak, tylko że to właśnie trzeba by było się starać tak odtworzyć sen, żeby jak najbardziej przypominał rzeczywistość albo po prostu w pewnym stopniu zwiększyć kontrolę nad snem.
[01:11:40] - Tak.
[01:11:43] - Nie kontrolę, ale jakby to powiedzieć?
[01:11:48] - Tak, żeby jak najbardziej przypominał świat rzeczywisty.
[01:11:52] - Właśnie tak. Odtworzyć jak najbardziej fizykę świata rzeczywistego.
[01:11:58] - Myślę, że to się może też przydać przy ćwiczeniu różnych taktyk, na przykład taktyki boiska, taktyki wojennej. Rozumiesz?
[01:12:06] - To może być przydatne.
[01:12:07] - Tutaj można żołnierzy postawić, można przeprowadzić symulację, co się stanie.
[01:12:17] - Boiska?
[01:12:19] - Boiska, o piłkę chodzi, o ustawienie piłkarzy.
[01:12:24] - Chodzi o użycie LD w rzeczywistości?
[01:12:28] - Do ćwiczenia albo nabywania różnych umiejętności. Ogólnie.
[01:12:33] - Myślę sobie, że mogłoby się przydać też na przykład przy egzaminie na prawo jazdy, żeby się uczyć, pojeździć sobie.
[01:12:41] - To może się przydać. Nie zrozumiałem.
[01:12:45] - Do jazdy samochodem.
[01:12:47] - W pewnym stopniu.
[01:12:49] - Moim zdaniem to do takich czynności ruchowych średnio w sumie się przydaje, bo są lepsze sposoby na ćwiczenie takich rzeczy. Bardziej to się może przydać do rozwijania na przykład pewności siebie. Do takich umiejętności.
[01:13:10] - Tak, ale w śnie nie tak jak w rzeczywistości, ale w mniejszym stopniu. Jak absorbujemy to, co robimy w śnie. W jakiejś części będziemy potrafili wykonać to, co w śnie robimy. Naturalne oczywiście rzeczy do wykonania w rzeczywistości będziemy potrafili zrobić w rzeczywistości.
[01:13:39] - Tak, tylko to się przekłada, ale moim zdaniem w bardzo małym stopniu. Tak całkowicie nie opłaca.
[01:13:45] - Ale jest to możliwe.
[01:13:46] - Możliwe.
[01:13:47] - Damian, czy nie opłaca?
[01:13:48] - To na pewno nie będzie tak, że wyobrażasz sobie trening strzelstwa z kałasznikowa i drugiego dnia będziesz już mistrzem w strzelaniu. Ale chociaż może ci się trochę celność poprawi. O takie rzeczy chodzi bardziej.
[01:14:03] - Rozumiem.
[01:14:05] - Może zapamiętasz, jak przeładowywać, jak obsługiwać ogólnie bardziej.
[01:14:11] - Wątpię, żeby się celność po takim czymś poprawiła jakoś znacząco.
[01:14:20] - Mówię, jest to możliwe.
[01:14:23] - Ale obsługa broni może się w sumie... Można się nauczyć obsługi broni chyba. Jak się w miarę pamięta jej układ, tylko się nie pamięta.
[01:14:36] - Jakieś techniki i tak dalej.
[01:14:39] - Tak.
[01:14:41] - Panowie, skoro rozmawiamy tutaj o możliwości wykorzystania snów między innymi do tego, żeby czegoś się nauczyć i rozmawiamy o rzeczach nie do końca udowodnionych, o rzeczach takich paranormalnych, dotyczących snów, to co myślicie o uzyskiwaniu odpowiedzi na pewne pytania, nad którymi głowimy się za dnia, czy też na temat tego, jak postąpić poprzez zadawanie ich we śnie, poprzez indukowanie snów, które mają nam przynieść odpowiedź poprzez wykorzystanie takiej potęgi podświadomości? Bo wydaje się, że nie do końca należy to do sfery udowodnionej.
[01:15:30] - Nie tyle co w snach, a w transie albo podczas medytacji. Myślę, że to by było lepsze rozwiązanie i dużo lepsza możliwość uzyskania odpowiedzi, ponieważ tak jak mówiłem, w snach zazwyczaj nasza pamięć jest częściowo przekoloryzowana.
[01:15:51] - Poza tym trans jest lepszy, bo to jest tak naprawdę czyste połączenie z podświadomością, a kiedy łączymy się z nią poprzez sen, to ma jeszcze taką maskę nałożoną tej całej mistyczności, tego całego bezsensu snu, tej kuriozalności. A poprzez trans to łatwiejsze jest. Poza tym to też zależy, jakie to są pytania.
[01:16:18] - Pytam, ponieważ jedna z książek, która była też recenzowana przez nas, przez unironautów, książek, o których mówiliśmy też podczas audycji, która była takim poradnikiem na to, w jaki sposób kontrolować swoje sny w ciągu kilku tygodni. Podczas jednej nocy, bo każdy z rozdziałów dotyczył kolejnej nocy i ćwiczenia na tę noc były przekazywane w tej książce. Podczas jednej nocy zachęcano właśnie do indukowania snów, które mają nam przynieść odpowiedź na temat problemów, które nas borykają za dnia, na temat rzeczy, co do których nie wiemy, jak postąpić. To się też odnosi do tych wszystkich snów, które doprowadziły do odkryć takich jak cząsteczka benzenu.
[01:17:12] - Moim zdaniem to jest świetny pomysł tak naprawdę, bo podświadomość ma dostęp do większości naszej pamięci i przy okazji, jak to powiedzieć, ma lepszy proces logicznego myślenia niż my. Ona szybciej łączy fakty ze sobą, więc to może być w sumie dobre rozwiązanie.
[01:17:43] - Pytam też dlatego, że chciałbym opowiedzieć pewną historię, zachęcić do zastanowienia się nad pewnym przypadkiem dotyczącym właśnie snów i zjawisk paranormalnych. Mam na myśli tutaj postać syna farmera z Kentucky, Edgara Cayce'a. Edgar Cayce w 1911 roku miał wypadek. Kiedy grał w baseball, piłka trafiła go w kręgosłup. Dostał wysokiej gorączki i zapadł w śpiączkę. Lekarze nie potrafili mu pomóc. Edgar Cayce w 1911 roku miał wypadek. Podczas gry w baseball trafiła go piłka w kręgosłup. Zapadł w śpiączkę. Lekarze nie wiedzieli, co zrobić.
Kiedy nagle odzyskał świadomość, wyjaśnił przyczynę swojej dolegliwości. Wytłumaczył lekarzom, jak sporządzić maść, którą należało wetrzeć mu w plecy. Używał przy tym bardzo fachowych terminów medycznych. Przypadek wydawał się beznadziejny. Lekarz, który go prowadził, uznał, że żadna maść i żaden balsam już mu nie zaszkodzi, więc wykonano taką maść zgodnie z jego poleceniami, wtarto w plecy i po kilku dniach Cayce wyzdrowiał. Wydarzenie dotyczące Cayce'a, którego szybko nazwano Śpiącym prorokiem, stało się głośne. Ludzie przybywali do niego po to, żeby uzyskiwać rady, porady dotyczące tego, w jaki sposób poradzić sobie z tracącą ich dolegliwością. Case był człowiekiem niewykształconym, tak jak mówiłem, synem prostego farmera. Przyjmował takie wizyty, mimo iż początkowo wzbraniał się przed tym, to jednak stwierdził, że może w ten sposób pomagać ludziom. Wizyty u Case'a wyglądały w sposób następujący: pacjent siadał na krześle przed Case'em, który pogrążał się w lekkim transie przypominającym sen.
Kiedy wypowiadał zdanie: „Nawiązałem połączenie” świadczące o tym, że połączył się z jakimś strumieniem informacji, precyzował diagnozę swojego pacjenta, zalecał kurację, przepisywał receptę. Wszystko z użyciem takich fachowych terminów medycznych, fachowej terminologii. Po przebudzeniu, po wyjściu z takiego stanu transu Case nie był w stanie powtórzyć tego, o czym mówił. Case był badany przez Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne. Lekarze twierdzili, że jego porady są bardzo skuteczne, jednak nikt nie miał zielonego pojęcia, skąd takie zdolności u Case'a mogły się wziąć. Case nie tylko potrafił podawać sposoby na to, jak uzdrowić kogoś podczas wprawiania się w taki stan transu, półsnu. Potrafił również przewidywać przyszłość, czego miał dokonywać właśnie podczas tych stanów na poły transowych, na poły sennych. W 1945 roku, 5 stycznia, w drugą rocznicę śmierci Edgara Case'a, Case zmarł i do dziś ani lekarze, ani psycholodzy nie mają zielonego pojęcia i nie potrafią odpowiedzieć sobie na pytanie, w jaki sposób Case, śpiący prorok, formułował te swoje niezwykłe diagnozy. I tutaj pojawia się takie pytanie: dlaczego takie stany jak sen miałyby pozwolić nam na doświadczanie zjawisk nadprzyrodzonych, zjawisk określanych terminem paranormalnych? W jaki sposób ten stan umysłu miałby wpływać na nasze paranormalne zdolności, tak jak było to widoczne chociażby u Case'a?
[01:21:42] - To nie muszą być paranormalne zjawiska, ponieważ wprowadzając się w odpowiedni, nie tyle co trans, ale w odpowiedni, mam dobre słowo, stan świadomości, transopodobny stan, możemy łatwiej kojarzyć jakieś rzeczy. Mamy większy dostęp do naszej podświadomości. Dodatkowo z większym skutkiem przebiegają nasze procesy myśleniowe i dodatkowo podczas transu możemy mieć dużo większy dostęp do naszych wspomnień i nawet przy niedużej wiedzy naszej za pełnej świadomości, w takim transie możemy całkowicie nieświadomie dostać taki impuls, że nagle wiemy bardzo dużo w tej dziedzinie, ponieważ gdzieś podświadomie sobie zapamiętaliśmy tą rzecz. A to całe jego uzdrawianie, myślę, że to działa na takiej samej zasadzie, że on wprowadzał się w trans i po wysłuchaniu tych objawów dopasowywał sobie chorobę i lekarstwo, jakie może działać na tą chorobę. Dodatkowo dochodzi efekt placebo. Ludzie wierzą, że on im pomoże, że jak się posmarują, to zadziała, będzie wszystko ładnie, fajnie, wyzdrowieją i to może działać lepiej niż te lekarstwa podawane przez niego. A brak pamięci wstecznej można wytłumaczyć amnezją, ponieważ wprowadzając się w pewnego rodzaju trans możemy stracić wspomnienia z tego, co robiliśmy. Tak samo jest z np. narkozą podczas operacji, ponieważ z tego, co się nie mylę, narkuza wprowadza nas w bardzo długie fale, podobne do głębokiego snu. Jednak są one dużo dłuższe niż podczas snu i często, właściwie prawie zawsze, pojawia się brak pamięci wstecznej podczas takiego zabiegu.
[01:24:11] - W międzyczasie dołączył do nas Fallen Leaf. Witaj, Fallen.
[01:24:15] - Witam.
[01:24:16] - Przypomnę tutaj przy okazji, że audycja „Świateł senne: Nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo. Gdyby ktoś chciał zadzwonić, to ma kilka możliwości. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych w całości świadomemu śnieniu. Panowie, oddaję wam głos. Bardzo proszę.
[01:25:06] - Nie wiem, czy słyszeliście panowie o Kronice Akaszy, czy takie pojęcie gdzieś się pojawiło, ponieważ jest dość rozpowszechnione, jeśli chodzi o-
[01:25:17] - Tak, szczególnie w środowiskach ezoterycznych
[01:25:21] - Mógłbyś powtórzyć, Mariuszu, bo nie dosłyszałem.
[01:25:24] - Kronika Akaszy. Kronika Akaszy miała być takim kosmicznym bankiem informacji, do których możemy się podłączyć właśnie chociażby podczas snu czy tego typu stanów transowych.
[01:25:41] - To nie chodzi czasem o kronikę, o taką bazę danych o wszystkim, co się stało, dzieje i się stanie?
[01:25:49] - Tak. I będzie miało miejsce. Czyli właśnie między innymi podczas snu, kiedy nasz umysł nie jest zajęty sprawami codziennymi, może uzyskać dostęp do Kroniki Akaszy, czyli do tego, co będzie miało miejsce i się wydarzy. W ten sposób próbuje się też wytłumaczyć istnienie snów proroczych. Tak naprawdę ile osób, ile różnych filozofii, ile różnych religii, tyle pojawia się sposobów na wytłumaczenie tego, skąd biorą się sny prorocze. Mamy dzisiaj dość bogatą liczbę osób, które są z nami w audycji. Ja wszystkich witam bardzo serdecznie. Czy ktoś z panów wierzy właściwie w to, że sny prorocze są naprawdę zapowiedzią tego, co może się wydarzyć w przyszłości? Zapowiedzią, którą posiadamy dzięki dostępowi do jakichś informacji dotyczących przyszłości. Tutaj mieliśmy dość ciekawą teorię przedstawioną, dotyczącą tego, w jaki sposób funkcjonuje samo zjawisko czasu i tego, że przyszłość właściwie już istnieje.
Ale czy ktoś z panów tak naprawdę w życiu codziennym, bo słyszę takie bardzo racjonalne zresztą jak moje, czy można rzec, sceptyczne podejście do tego, jak działają i jak wyglądają sny prorocze. Natomiast kiedy słyszymy komentarze słuchaczy Radia Paranormalium, to widzimy, że oni podchodzą do tego bardzo poważnie i głęboko wierzą w to, że informacje dotyczące przyszłości możemy z naszych snów uzyskiwać. Czy ktoś jeszcze może z tych osób, które się nie odzywały, bo może właśnie dlatego, że prezentujemy od samego początku takie podejście bardzo sceptyczne i ktoś nie chce się wypowiadać, a może ma właśnie inne zdanie, czyli głęboko wierzy w to, że sny prorocze są możliwe i może sam ich doświadczył?
[01:27:53] - Ja tak jak mówiłem od samego początku miałem takie doświadczenia. Zmieniłem troszeczkę swoje nastawienie na bardziej sceptyczne. Natomiast biorąc pod uwagę wszystkie te teorie, odkrycia fizyki kwantowej i inne tego typu rzeczy, po prostu nie odrzucam od siebie takiej możliwości. Zaczynam przyjmować retorykę i argumentację, która powstała właśnie tutaj i o której sam wyczytałem i do której zacząłem się przystosowywać. Natomiast wciąż pozostaje jakieś parę procent na to, że w tym teoretycznie może być coś więcej, ponieważ mnie samego na przykład intryguje kwestia, że niektórzy ludzie wydają się być bardziej predestynowani do takich zjawisk. Przykładowo komuś przytrafi się to kilkanaście razy w życiu, a ktoś nie przypomni sobie żadnego zjawiska. I tak samo, jak mówimy o przykładach śmierci jakichś osób albo jakichś katastrof. Wszystko jest w porządku do tego momentu, kiedy faktycznie kilka szczegółów nie zaczyna pokrywać się ze sobą. Przykładowo to, co mówiliśmy wcześniej o Edgarze Cayce'im, czyli o śniącym proroku. Wszystko można sobie łatwo wyjaśnić mówiąc o transie, mówiąc o tym, że on mógł tam łatwo kogoś zdiagnozować, biorąc pod uwagę to, co usłyszał.
Tylko że w zasadzie nie wiem, czy było powiedziane o tym, iż relacje osób, które były z nim związane, mówią o tym, iż on w zasadzie diagnozował osoby, przypadki chorób osób, które znajdowały się kilkaset kilometrów od niego. Tak więc to już nie jest tak łatwe do wyjaśnienia, biorąc pod uwagę racjonalny punkt widzenia.
[01:29:38] - Ależ to jest łatwe do wyjaśnienia. Patrz, taki prosty przykład. On sobie, dajmy przykład, gdzieś zasłyszał, nie wiem, podczas pracy gdzieś tam albo w mieście o jakiejś chorobie. Nawet podświadomie musiał to zapamiętać, podświadomie mu to wyszło, że ta i ta choroba ma takie i takie objawy, takie i takie skutki, i tak i tak ją się leczy. I łatwo by było mu wyjaśnić. Tak jak wcześniej mówiłem, łatwo by było wyjaśnić tą chorobę, znaczy powiedzieć, jaka to jest choroba i na czym ona polega i lek jaki na nią dać. Ale tak jak mówiłem, sam efekt placebo jest bardzo silną rzeczą, która może nas wyleczyć nie podając leków. Wiadomo, nie ze wszystkiego, ale z niektórych chorób można się samym efektem placebo wyleczyć.
[01:30:28] - Możliwe, że jest właśnie tak, jak mówisz. Oczywiście nie odrzucam twojej argumentacji. Natomiast jeśliby już założyć, że w tym, co dokonywał Cayce, są siły czegoś wyższego, powiedzmy, czy jakieś nieodkryte siły podświadomości, o których jeszcze nie wiemy i których nauka jeszcze nie odkryła, to warto też przyjrzeć się jego teorii. Przykładowo on twierdził, że wszystkie podświadomości są połączone na jakimś głębokim poziomie, z którego jeszcze teraz nie zdajemy sobie sprawy. To jest przykładowo jego teoria.
[01:31:04] - Taka zbiorowa podświadomość, tak?
[01:31:05] - Tak, dokładnie.
[01:31:08] - A teraz jak potwierdzić istnienie takiej podświadomości?
[01:31:12] - Jeszcze raz możesz powtórzyć pytanie?
[01:31:14] - Jak potwierdzić istnienie takiej zbiorowej podświadomości?
[01:31:19] - Nie da się tego potwierdzić. Można jedynie mówić o takiej teorii, biorąc pod uwagę zjawiska, których teoretycznie nie jesteśmy w stanie wyjaśnić bądź- Zjawiska, które nie są wyjaśnialne dla niektórej grupy osób. My przykładowo podchodzimy do tego z racjonalnego punktu widzenia. Wyjaśniamy to tym, że byłoby wręcz nieprawdopodobne, żeby jakiejś grupie z sześciu miliardów osób na świecie śniły się sny prorocze. Natomiast niektórzy jeszcze zawężają to prawdopodobieństwo, biorąc pod uwagę ilość szczegółów, które powtarzają się w danych snach lub inne tego rodzaju czynniki.
[01:31:59] - Jeszcze na moment chciałbym powrócić do tych kronik czy tam Kroniki Akaszy. Mariusz powiedział, że to jest taki bank kosmiczny wszelkiej wiedzy co będzie, co było i co jest. Ja mam przed sobą przykład z książki „Potęga podświadomości” autorstwa Josepa Murphya, w której jest opisany taki przykład, że jego młodej słuchaczce zaoferowano lepszą pracę w Nowym Jorku, ale nie wiedziała, czy pojechać. Ona miała dylemat, czy pojechać do Nowego Jorku, więc przed snem zaczęła odmawiać to jest opisane jako modlitwę, ale taką afirmację. Było w niej, że twórcza inteligencja powie mi, czy mam jechać, czy nie. We śnie pojawiła jej się jej matka i powiedziała jej, żeby nie jechała. Wymieniła jej jakieś powody. Ona nie pojechała. Pół roku później ta firma, która jej zaproponowała pracę, zbankrutowała. Myślę, że to jest przykład wykorzystania tej wiedzy z tych kronik, jeśli istnieją.
Mati chciał chyba powiedzieć, ale mu przerwałem.
[01:33:14] - Mówię. Coś mi mikrofon szwankuje. Ta Kronika Akaszy bardzo przypomina mi pakty z różnymi diabłami. Nie pamiętam, czy występującymi w mitologii słowiańskiej, czy tam gdzieś z Zachodu. Ogólnie jest takie założenie, że o ile się nie mylę, są demony od pierwszego do dwudziestego pierwszego i kolejno się nazywają: demon pierwszy, demon drugi, demon trzeci, demon czwarty i dany demon miał nam dawać inteligencję w jakimś zakresie dziedziny. Na przykład pierwszy demon dawał nam wiedzę w zakresie alchemii. Drugi demon wiedzę w zakresie nauk ścisłych, takich jak chemia, fizyka. Trzeci demon dawał nam znowu wiedzę w zakresie matematyki i inżynierii i tak dalej. Demon dwudziesty pierwszy, o ile się nie mylę, dawał wiedzę w każdym zakresie i każdy pakt z demonem kosztował określoną rzecz czy określony długi czas życia, lata życia. Jednak to jest już taka sprawa okropnie podchodząca pod ezoterykę i wolę się nie rozgadywać, ponieważ wiem, jak ludzie wierzący w ezoterykę na argumentację logiczną na to reagują.
[01:34:41] - Ty łączysz to tak, że istnieje jakaś wyższa istota, która nam pomaga i daje nam tę wiedzę?
[01:34:47] - Nie, to takie moje spostrzeżenie, że to bardzo przypomina demony z tej mitologii.
[01:34:54] - To właściwie trochę przypomina.
[01:34:56] - Takie jakby nawiązanie. Ja mam pytanie do tu obecnych: co sądzą o kontakcie z istotami nadprzyrodzonymi w snach, na przykład z demonami, szatanami jakimiś, tak jak wcześniej mówiłem.
[01:35:07] - Według mnie to są takie wymysły. Ja jestem ateistą i jestem sceptycznie nastawiony do wszystkich istot paranormalnych, więc myślę, że po prostu to są takie domysły różne, wyobrażenia. Wiesz, że usłyszę o jakimś demonie i każdy go sobie inaczej wyobrazi i potem sobie wyobraża albo snuć jakąś historię.
[01:35:26] - Może teraz Fallen Leave by się wypowiedział. Fallen Leave, co o tym sądzisz?
[01:35:31] - Co do tego, co mówiono o tych demonach. Osobiście myślę, że może być w tym część prawdy. Oczywiście osoby nawet niewierzące relacjonują sny prorocze, ale może być też tak, że osoby, które zawarły nawet nieświadomie jakieś pakty, mogą doświadczać je częściej. To jest tylko taka teoria, jak wszystko tu są tylko teoriami. Nie możemy potwierdzić żadnej z teorii, można tylko teoretyzować, co jest bardziej prawdopodobne, co jest mniej prawdopodobne.
[01:36:21] - To w pewnym stopniu przypomina wiarę. My nie mamy pewności, że to istnieje. Tak samo jak z Bogiem. My nie mamy pewności, że to istnieje, ale w to wierzymy.
[01:36:29] - Dokładnie. Znam przykład takiej osoby. Właściwie to jest moja babcia, która po śmierci mojego dziadka, to było kilka lat temu, nagle zaczęła go widywać w swoich snach. Na przykład stał w oknie, stał po drugiej stronie ulicy i ona w to wierzyła, że on tak naprawdę się komunikuje z nią zza grobu podczas snów. Ale ja myślę, że to są tylko jej wyobrażenia po ciężkiej chwili. Ona chciała go jakoś zatrzymać koło siebie, że tak powiem.
[01:36:55] - Ja tutaj mogę też przytoczyć swój przykład, który też osoba wierząca w zjawiska paranormalne i ogólnie w ezoterykę zakwalifikowałaby pewnie jako jakiś kontakt z demonem albo z osobą z cywilizacji pozaziemskiej albo czymkolwiek takim. Przykładowo miałem sen, który zapisałem następnie w dzienniku snów i jak później się okazało, po ośmiu miesiącach był to sen, w którym odzwierciedliły się w zasadzie trzy szczegóły. Mianowicie byłem w tym śnie w pewnym sklepie. Zgodziła się pora roku, co jest oczywiście bardzo prawdopodobne, ponieważ mamy prawdopodobieństwo 25%. Kontekst bycia w tym sklepie. W sensie, z jakiego powodu byłem w tym sklepie i tak dalej. Osoba, z którą byłam w tym sklepie i książki, które zauważyłem na półce w tym sklepie. Pod koniec tego snu zobaczyłem osobę, która wydała mi się od samego początku na pierwszy rzut oka jakąś zjawą. Ta zjawa rzuciła do mnie jakiś tekst, który od razu przypomniał mi jakiś cytat z Biblii. Nie zacytuję dokładnie, aczkolwiek był to właśnie przykład tekstu typowo sakralnego.
Po tym śnie obudziłem się i poczułem intensywne uczucie spadania. Ktoś mógłby to zakwalifikować jako jakieś inne zjawisko, być może jako OOBE, ponieważ obudziłem się też w bardzo nienaturalnej pozycji z uniesioną do góry ręką, która wydawała się być sparaliżowana. Było to bardzo ciekawe zakończenie tego snu. Osoby wierzące w ezoterykę mogłyby stwierdzić, że to mogło mi zasugerować, iż było to coś więcej niż zwykły sen. Szczególnie, że zapisałem go w dzienniku snów i za osiem miesięcy zobaczyłem, iż faktycznie wydarzyło się coś podobnego. Jako przykład do stchnienia teoretycznie kroniki Akasz, to mógłby być przykład zastosowania tego jeszcze raz.
[01:39:02] - Z tego snu, który ty opisałeś, właściwie zakończenia, wyłoniłem takie dwa możliwe zjawiska, jakie mogły wystąpić. Pierwszy to jest paraliż senny. Mianowicie miałeś podniesioną rękę i jakby była sparaliżowana, czyli nie mogłeś nią ruszyć. A drugie to silne poczucie spadania, czyli taki zryw miokloniczny. To też czasem tak mamy, jak idziemy spać i nagle myślimy, że spadliśmy ze schodów i jest uczucie spadania.
[01:39:29] - Tak. Jeszcze wyraźnie odczuwałem w głowie ten głos, który usłyszałem we śnie. Teoretycznie od tej zjawy, którą zobaczyłem.
[01:39:37] - Myślę, że to był paraliż senny, bo ja też tak czasami mam. A w związku z tym, że osiem miesięcy później się ten sen pojawił, to jest to bardzo możliwe, bo pora roku się zgadza, sklep się zgadza. Pewnie to był jakiś albo znanej marki, albo gdzieś niedaleko ciebie. Taki twój znajomy.
[01:39:56] - To był zwykły sklep, księgarnia. I właśnie w tym śnie chodziło o to, że wybrałem się z daną przyjaciółką, by kupić prezent dla jej chłopaka. Ona w tym śnie sugerowała mi coś w tematyce miłosnej. Nie wiedziałem dokładnie, o co chodzi. Natomiast w rzeczywistości ona po prostu chciała kupić dla tego chłopaka Kamasutrę, co byłoby bardzo fajnym pomysłem, aczkolwiek skończyło się na jakiejś książce o starożytnym Rzymie. Natomiast jeśli chodzi o te książki, które leżały na półce, to po prostu zachwyciłem się, bo pewnie jak wielu naszych słuchaczy w wieku 10-11 lat byłem wielkim fanem Harry'ego Pottera. Podszedłem do tej półki i mówię sobie: „Popatrz, Paulina — bo tak miała na imię moja koleżanka — zupełnie nowe okładki Harry'ego Pottera”. To było zupełnie nienaturalne uczucie ekscytacji w tym śnie. Później w rzeczywistości faktycznie okazało się, iż zobaczyłem takie okładki i właśnie o tym powiedziałem. Teoretycznie wtedy, kiedy miałem ten sen, nie wyszły nawet nowe wydania z nowymi okładkami tych książek.
Ale też można się było tego spodziewać, bo tak się często dzieje. Nie doszukiwałbym się na siłę w tym czegoś paranormalnego, aczkolwiek jeśli osoby mówią o jakimś kontakcie z wyższą istotą, istotami, sferą, to może być jakiś przykład do tego.
[01:41:23] - Ogólnie takie zjawisko, może nie dokładnie takie, bo tutaj mówimy o wyśnieniu jakiejś rzeczy i następnie jej spełnieniu, ale jest też takie zjawisko, że czasami intensywnie o czymś myślimy, potem zapominamy o tym na jakiś okres czasu i następnie ono jakoś się pojawia w naszym życiu. Albo inny sposób: jak zacząłem grać na gitarze, to wcześniej nigdy nie widziałem nic wspólnego z gitarą praktycznie, a na drugi dzień w telewizji zaczęły się pokazywać właśnie takie filmy, gdzie była gitara, kostki do gry. Rozumiecie? Niektórzy wyjaśniają to sobie prawem przyciągania.
[01:42:00] - Ja bardzo często tak mam, że usłyszę o jakiejś rzeczy, o której praktycznie nigdy wcześniej nie słyszałem albo bardzo ciężko było mi usłyszeć albo przypomnieć sobie o tym i następnego dnia widzę jakieś wiadomości związane z tym pojęciem, z tą rzeczą na Facebooku, w telewizji albo od kogoś innego. Też sobie można tłumaczyć prawem przyciągania albo czymś takim.
[01:42:26] - Niekoniecznie prawo przyciągania, ale tak przyznam przerwę. Na przykład tak samo jest, jak szukamy długopisu albo pilota. Nasze postrzeganie się wyostrza i skupia się właśnie tylko na znalezieniu tej rzeczy. I podobnie jest z gitarą. Tak jak ty, Krzysiek, powiedziałeś, jakoś się przywiązałeś do tej gitary, jakoś tak się zajarałeś tym i twoja uwaga właśnie się skupiła na gitarze, a reszta rzeczy mniej ważna jakby była.
[01:42:55] - Właśnie też tak myślę, że jeżeli wcześniej w ogóle nie zwracaliśmy na to uwagi, nasz mózg tego nie zauważał, a nagle się na tym skupimy jakoś mniej czy bardziej i dopiero wtedy zaczynamy to dostrzegać wokół siebie. A niektórzy tłumaczą to sobie prawem przyciągania, czyli właśnie tym, że nasze myśli są takimi atomami, cząsteczkami, które są w ciągłym ruchu, a różne zdarzenia i sytuacje w naszym życiu też są zbudowane z cząsteczek i te cząsteczki, czyli nasze myśli i zdarzenia się przyciągają po jakimś czasie. Niektórzy sobie tak tłumaczą. Ja tak tłumaczyłem sobie jeszcze rok temu nawet wierzyłem w to, ale już teraz bardziej sceptycznie do tego podchodzę.
[01:43:34] - Można zniechęcić na swoją tęsknotliwość za tamtym życiem. Z tym zjawiskiem częściej. Kilka razy z nowo poznanymi słowami i znam dokładnie teorię sceptyczną, racjonalną co do tego zjawiska, ale było to na tyle dziwne, że ciężko było mi utrzymywać w to wiarę. Zacząłem naprawdę myśleć, że może coś w tym jest. Ale wiadomo, mózg ma potężne właściwości i ta racjonalna teoria może wciąż być prawdziwa, że po prostu mimo to, że wydarzało się, spotkaliśmy to słowo, te wydarzenie wiele razy, ale było poza uwagą całkowicie i sądzimy, że nigdy wcześniej tego nie spotkaliśmy. A teraz po poznaniu już nowego słowa spotykamy go częściej.
[01:44:33] - Dużo rzeczy z ezoteryki można na ludzki rozum wytłumaczyć, biorąc to pod logikę.
[01:44:39] - Popraw sobie. Ja tylko powiem, że są też takie sytuacje, w których wcale wcześniej tego nie widzieliśmy. Ale tak naprawdę, bo wiecie, jak na przykład idziecie po ulicy, znajdziecie 10 złotych, to od razu wiecie, że zdarzyło wam się to w tej chwili. Ale jest też takie coś, że myślicie o tym cały czas wcześniej. Przez jakiś czas nie znajdziecie niczego, a nagle myślicie sobie o pieniądzach. 50 złotych, 20. Ja tak miałem, że zacząłem sobie myśleć i następnego dnia na teście z angielskiego bodajże było zdanie właśnie i tam były te banknoty, że tak powiem. Nagle wszędzie zacząłem dostrzegać te pieniądze. Chmury się układały w kształcie pieniędzy. Rozumiecie, o co chodzi?
To po prostu obsesja.
[01:45:25] - Ja tak samo miałem kolegę, który miał obsesję na punkcie liczby 13.
[01:45:32] - Ja wszędzie widziałem liczbę 37 i to wydawało mi się, że w konkretnych okresach w życiu. Przykładowo skupiałem się bardziej na tej liczbie. Raz, kiedy miałem wielką obsesję, powiedzmy na tej liczbie i usłyszałem o niej trzy razy w telewizji, dwa razy w internecie, jeszcze gdzieś podczas spaceru, kolejny raz na paragonie. I to wszystko zdarzyło się w jeden dzień. Później jeszcze dzwonię do swojej dziewczyny, opowiadam jej o tym. Może nie byłem tym przerażony, aczkolwiek wydawało mi się to co najmniej dziwne. Dzwonię do niej. Co się stało? Rozłączyło mnie akurat w 37 sekundzie. Później, kiedy do niej dzwoniłem, nie miałem już żadnych problemów z zasięgiem ani z jakością rozmowy.
Akurat wtedy to się stało, ale łatwo to sobie wytłumaczyć tym, że nasza podświadomość po prostu koncentruje się na tej liczbie i widzimy ją coraz częściej i częściej. Jest taki film „Numer 23” w roli głównej z Jimem Carreyem. I właśnie widziałem w komentarzach po obejrzeniu tego filmu, że ludzie zaczęli sami zauważać tą liczbę. Powiązania z nią w godzinach głównie, ale też w numerach domu, tak jak było w filmie. Ja odebrałem to bardziej sceptycznie i zauważałem to mniej niż ci ludzie, więc coś w tym jest.
[01:46:56] - Ja przykładowo, kiedy powiedziałem o swojej obsesji mojemu znajomemu, to on też zaczął zwracać uwagę na tę liczbę i też zaczął ją ciągle widzieć. Tak więc można powiedzieć, że to jest zaraźliwe.
[01:47:10] - Tutaj troszeczkę poza tematem głównym audycji. Dzisiaj rozmawiamy głównie o zjawiskach paranormalnych, jakie można napotkać w snach. Tutaj jednak nasz słuchacz Dariusz przysłał kilka pytań: „Dlaczego kompletnie nie pamiętam, co mi się śniło po kilkunastu nieraz już minutach od przebudzenia, a jedyne co mi zostaje, to świadomość, że śniłem oraz odczucie, które zostało po tym, co mi się śniło. Czy jest jakiś prosty sposób na to, aby zapamiętywać sny z pełną szczegółowością i czy jest tak, że mózg śniąc używa innych rejonów, a te nasze używane na co dzień wtedy odpoczywają oraz na odwrót?” Panowie?
[01:47:57] - A propos właśnie tej techniki zapamiętywania, to na naszej stronie na rosnącej w tekstu, na którą serdecznie zapraszam, jest właśnie instrukcja pierwsza techniki zapamiętywania snów.
[01:48:11] - Jednym z głównych sposobów na jak najszczegółowsze zapamiętanie snów jest prowadzenie. Taka najbardziej tradycyjna metoda jest prowadzenie dziennika snów. Czyli po prostu bierzesz jakiś zeszyt sobie wybierasz i zapisujesz tam swoje sny. Nawet jeżeli teraz w ogóle nie pamiętasz, tylko idziesz do łóżka wieczorem i nagle jest rano, to zacznij sobie przed snem wmawiać, że po prostu chcesz bardzo zapamiętać ten sen, że musisz bardzo tego chcieć i po przebudzeniu zazwyczaj będziesz pamiętał jakieś fragmenty i te fragmenty zapisujesz. Możesz też skorzystać wtedy z techniki pamięci wstecznej. Czyli tak: jesteś na rowerze. Tylko ten fragment pamiętasz. Zadaj sobie pytanie, jak się dostałeś na ten rower? Potem skąd go wziąłeś? Potem jeśli już na przykład wziąłeś go ze sklepu, to jak się wziąłem w tym sklepie?
I w końcu dojdziesz do takiego momentu, w którym uświadomisz sobie, że nie będziesz mógł sobie już nic więcej przypomnieć. I to jest właśnie taki początek snu, bo sen nie ma takiego głównego początku, tylko od razu jesteś w środku akcji. I ten dziennik snów, jeżeli będziesz sumiennie prowadził-
[01:49:15] - Prawdopodobnie początek snu.
[01:49:17] - Prawdopodobnie początek snu. Tak. Jeśli ten dziennik będziesz snów prowadził regularnie, sumiennie, to w końcu będziesz zapamiętywał coraz więcej szczegółów. Tylko pamiętaj, że wszystko musisz zapisać w dzienniku. Nie możesz sobie na przykład: jestem w sklepie, tylko opisz, jaki był wystrój, jakie książki, jaki kolor półek. Wszystko opisz i wtedy naprawdę będziesz bardzo szczegółowo zapamiętywał swoje sny.
[01:49:39] - Dobrą metodą jest też pozostanie dłużej w łóżku, ponieważ
[01:49:44] - Kiedy wstajesz bardzo szybko, wtedy łatwo ulatują ci te wspomnienia ze snu. Natomiast warto sobie przykładowo te trzy, cztery minuty jeszcze poleżeć bez ruchu, z zamkniętymi oczami i spróbować wtedy sobie coś przypomnieć. Albo przykładowo, jak leżysz na plecach. Większość osób śpi jednak na boku i przykładowo, kiedy wrócisz do tej pozycji, w której spałeś, będzie łatwiej przypomnieć sobie sny. Natomiast w innej pozycji może to być o wiele trudniejsze, ale warto właśnie pozostać kilka jeszcze chwil bez ruchu, zanim wyjdziemy z łóżka. I wtedy, tak jak mówił kolega przede mną, najlepiej zapisać ranne sny i to zdecydowanie poprawi twoją pamięć wszelkich marzeń sennych.
[01:50:27] - Istnieje wiele różnych rad dotyczących tego, w jaki sposób poprawić swoją pamięć snów. Tutaj panowie mówili o wielu takich, aby nie poruszać się zaraz po obudzeniu. Myślę, że warto budzić się też bez budzika, jeśli jest to możliwe, trzymać przy łóżku notatnik. Zapisywanie swoich snów to absolutne minimum. Warto skupić się na jednym kluczowym obrazie dotyczącym naszego snu, nie zmuszać się do przypomnienia go sobie. Aby nie zapomnieć snu zaraz po przebudzeniu, warto nie patrzeć w źródła światła zaraz po przebudzeniu, nie patrzeć na okno.
[01:51:06] - Najlepiej w ogóle zamknąć oczy.
[01:51:09] - Tak. Leżenie w łóżku po przebudzeniu w stanie takiego półsnu często prowadzi do zapominania snów. Twój kolega mówił o tym, że ich po kilkunastu minut już nie pamięta. Dlatego właściwie zaraz po tym, jak się obudzimy i pamiętamy swój sen, należy go zapisać. Zwiewność snów i ich ulotność sprawia, że bardzo szybko o nich zapominamy. Sny, które pamiętamy po przebudzeniu, to zwykle sny z tej ostatniej, najdłuższej fazy snu. Zdolność zapamiętywania marzeń sennych można ćwiczyć również między innymi za pomocą tak zwanej pamięci wstecznej, retrospektywnej. Z racji tego, że w ten sposób przypominamy sobie sny. Sny przypominamy sobie właściwie od końca, od ostatniego wydarzenia, które miało miejsce. I tak po nitce do kłębka przypominamy sobie cały sen.
Jak więc ćwiczyć taką pamięć wsteczną, pamięć retrospektywną? Wieczorem, kiedy leżymy w łóżku, dobrze jest postarać się przypomnieć sobie swój dzień, poczynając od końca, a kończąc na tym, jak obudziliście się rano. Bo w taki właśnie sposób przypominamy sobie sny, poczynając od końca. Więc w ten sposób przypominania sobie od końca warto ćwiczyć pamięć wsteczną, pamięć retrospektywną. Poza tą pamięcią wsteczną znaczenie ma również wyobraźnia obrazowa, tak zwana wyobraźnia ejdetyczna. To obrazy stanowią właśnie język naszych snów, marzeń sennych, język naszej podświadomości. Dlatego wyobraźnia obrazowa sprzyja przypominaniu sobie obrazów sennych. Jak ćwiczyć taką wyobraźnię obrazową, wyobraźnię ejdetyczną? Jest wiele takich przykładowych ćwiczeń na pamięć obrazową. Na przykład płomień świecy.
Usiądźmy sobie wygodnie naprzeciwko stołu, na którym w odległości około metra, na wysokości naszych oczu zapalmy świeczkę. Aby płomyk nie migotał, żeby nas to nie rozpraszało, warto zadbać, żeby w pomieszczeniu nie było przeciągów, zamknąć okno. Przez minutę wpatrujmy się bez przerwy w ten nieruchomy płomień świecy. Następnie zamknijmy oczy i przez 30 sekund próbujmy sobie intensywnie wyobrazić ten płomień świecy, który widzieliśmy. Potem otwórzmy oczy. Porównajmy to wyobrażenie w naszym umyśle z rzeczywistym widokiem i powtarzajmy tą czynność. Gdy udaje nam się wyobrażać płomień przez pięć minut, cel tego prostego ćwiczenia został osiągnięty i możemy przejść do wyobrażania sobie takich bardziej już zaawansowanych obiektów niż płomień świecy. Myślę, że warto ćwiczyć również autosugestię, bo nie wspomnieliśmy o tym. Autosugestia w zapamiętywaniu snów jest ogromnie ważna, czyli przed snem powtarzać sobie chociażby taką frazę, że zapamiętam swoje sny z dokładnym zrozumieniem oczywiście tej sugestii i wiarą w to, że rzeczywiście tak się stanie. Słuchacz, który w swoim komentarzu odnosił się do kwestii tego, że być może mózg, zdolność zapamiętywania funkcjonuje nieco inaczej w snach niż to jest w świecie na jawie, co wpływa na zapamiętywanie snów.
To rzeczywiście tak jest. Ważną funkcję w przekazywaniu wydarzeń z takiej pamięci krótkotrwałej do pamięci długotrwałej, odpowiada za takie sprawne przekazywanie tych wyobrażeń do pamięci długotrwałej norepinefryna i serotonina. I te dwie substancje, te neuroprzekaźniki są wydzielane właściwie we wszystkich fazach snu, oprócz fazy REM, czyli oprócz tej fazy, kiedy pojawiają się marzenia senne. To na pewno ma znaczący wpływ na to, że tak trudno przypomnieć nam sobie nasze sny.
[01:55:12] - Jeszcze tutaj chciałbym tak wtrącić się, może nie na temat, ale jest taki ciekawy temat, iż w śnie, wiadomo, jesteśmy w nieświadomym śnie, że tak powiem, gramy w jakiejś historii i może się zdarzyć tak, że zobaczymy jakiś pałac, dom, który po prostu nam w śnie wydaje się oczywisty, taki znajomy, zawsze pamiętamy go i tak dalej, ale po przebudzeniu w ogóle nie wiemy, co to jest. Nie wiemy, dlaczego wydało nam się znajomy. Właśnie chciałem się zapytać, czy wy kiedyś mieliście takie tworzenie innych wspomnień, że tak powiem, innych historii?
[01:55:50] - Tak, że widzisz jakiś dom i we śnie on ci się wydaje znajomy. Od lat go znasz. Wiesz, jak on wygląda, jak jest w środku. Ale jak się już obudzisz, to uświadomisz sobie, że nigdy takiego domu nie widziałeś w ogóle. I dopiero we śnie on się stworzył.
[01:56:06] - Powiem szczerze, nie doświadczyłem w swoim śnie takiego swoistego déjà vu, ale odnoszącego się tylko do tego momentu śnienia. Bo kiedy się budzimy, już zdajemy sobie sprawę z tego, że to miejsce nic nam nie mówi. Nie wiem, czy mówimy o snach świadomych, czy o snach nieświadomych, bo w snach nieświadomych nic nas właściwie nie dziwi. Także nawet jeśli trafiamy na jakieś zupełnie nam nieznane miejsce, to wydaje nam się, że znamy je i że jest to coś codziennego. I w ten sposób można by to tłumaczyć. Dopiero po przebudzeniu zdajemy sobie sprawę z dziwności snu i z tego, że z tym miejscem, które nam się przyśniło, nie mieliśmy nigdy nic wspólnego. Natomiast można by się zastanawiać, czy jest to wspomnienie chociażby z tej drugiej strony, o której często wspomina Sylvia Brown, z jakiegoś innego życia. Może jest to miejsce, do którego wracamy we śnie. Ale to wszystko domysły. Osobiście jestem przekonany, że mamy do czynienia z niczym niezwykłym, nadprzyrodzonym w tym przypadku.
[01:57:21] - Właśnie tutaj słuchacz Dariusz odpisał: „To wszystko, co mówicie związane z bodźcami zewnętrznymi, które zaczynamy odbierać, faktycznie powoduje, że sen ulatuje. Najlepiej byłoby leżeć i nie otwierać oczu oraz nie rozbudzać się zupełnie. Jak pozostaję w takim półśnie, właśnie wtedy pamiętam”.
[01:57:45] - To jest właśnie jedna z technik na pamiętanie snów. Nie pamiętam jej nazwy, ale gdzieś o niej przeczytałem. Chyba cherkin, żeby się nie ruszać i sobie powoli przypominać od tyłu to, co zachodzi w śnie.
[01:58:00] - Proponuję jednak, abyśmy wrócili do tematyki, powiedzmy, senno-paranormalnej. Była już mowa o snach proroczych, o déjà vu i podobnych sytuacjach. Pozwólcie panowie, że wrócę jeszcze do tematu seksu w LD. A mianowicie co z istotami typu sukkuby, inkuby i inne seksożądne, że tak powiem.
[01:58:28] - Inkuby, czyli takie istoty, które odwiedzają mężczyzn bądź kobiety. Bo taka jest między nimi różnica, między sukkubami a inkubami. Po to, żeby wchodzić w jakieś relacje, że tak powiem, fizyczne w czasie snu. Myślę, że można jeszcze poszerzyć ten temat dotyczący właśnie sukkubów, inkubów o ogólne zjawisko, które określamy terminem bedroom visitors, czyli tacy nocni goście, istoty, które odwiedzają nas w czasie, kiedy śnimy.
[01:59:01] - I kolejne paranormalium, Mariuszu, bo bedroom visitors jest też często wiązane z obserwacjami UFO.
[01:59:09] - Tak. Właśnie, bo do tego też chciałem nawiązać. Tak jak odwiedzają nas sukkuby i inkuby, tak również mogą nas odwiedzać przybysze z innych planet. To wyobrażenie na temat istot różnych niezwykłych, nadprzyrodzonych, paranormalnych, które odwiedzają nas w momencie, kiedy znajdujemy się w swoim łóżku, zmieniało się na przestrzeni dziejów. Dzisiaj o inkubach, sukkubach mówi się raczej rzadko. Dużo częściej są to chociażby istoty z innych planet czy jakieś istoty, o których mówi się poltergeist. Natomiast jedno z takich najbardziej, myślę, znanych, racjonalnych wyjaśnień dotyczących odwiedzin nocnych gości związane jest ze zjawiskiem napadowego paraliżu sennego, którego sam doświadczyłem i które mógłbym nazywać odwiedzeniem jakiejś niezwykłej istoty. Zresztą wtedy tak mi się wydawało. Kiedy jeszcze byłem dzieckiem, doświadczyłem takiego zjawiska, że obudziłem się w środku nocy przerażony jakby z jakiegoś koszmaru i nie byłem w stanie się poruszyć. Nie byłem w stanie poruszyć żadną częścią swojego ciała.
Chciałem krzyczeć, żeby ewentualnie obudzić brata, który spał ze mną w tym samym pokoju, ale żaden głos nie wydobywał się z mojego gardła. To tylko wzmogło moje przerażenie. W tym momencie, kiedy byłem absolutnie przerażony, ze ściany, która znajdowała się na wprost mojego łóżka, wyszła ciemna postać. Wyłoniła się po prostu z cienia w ścianie i sama była wielkim człekokształtnym cieniem. Biło od tej postaci ogromne zło. Zdawałem sobie sprawę, właściwie to od razu wiedziałem, że bardzo zła. Postać ta wyszła ze ściany, zbliżyła się do mojego łóżka, stanęła tuż przy moich stopach i spoglądała się za mnie. Proszę sobie wyobrazić, jak się bałem w tym momencie, zwłaszcza że jeszcze nie wiedziałem w swoim śnie, co to będzie. Dopiero później napadowy paraliż senny. Byłem absolutnie przekonany, że doświadczyłem właśnie wizyty takiego nocnego gościa, bedroom visitors.
Jakkolwiek byśmy nie próbowali sobie zracjonalizować demona, inkuba, sukkuba czy przybysza z innej planety. Osobiście byłem przekonany, że jakiegoś rodzaju demon. Dzisiaj zdaję sobie sprawę z tego, że w momencie, kiedy mamy do czynienia z napadowym paraliżem sennym, czyli kiedy budzimy się z fazie REM, to pojawiają się różnego rodzaju halucynacje. Część tego snu miesza się z naszą rzeczywistością. Czasem są to halucynacje pełnowymiarowe i widzimy jakieś istoty, które znajdują się nad naszym łóżkiem, wchodzą na nas i próbują nas dusić czy coś robić z nami w stosunkach cielesnych, bo tego typu historie się pojawiają. Osobiście znam wiele osób, bardzo wiele osób, które doświadcza takiego stanu i spotyka się z pełnowymiarowymi postaciami, demonami na pełni łona i starają się jakoś żyć z tym zjawiskiem. Wielu z nich tłumaczy sobie to w sposób nadprzyrodzony. Twierdzą, że są to istoty obdarzone osobowością, które właśnie ich odwiedzają. Ja opieram się na racjonalnym wytłumaczeniu dotyczącym napadowego paraliżu sennego. Czy ktoś z panów, którzy biorą udział w audycji, może doświadczył tego zjawiska, którego właściwie nikomu by nie życzył?
[02:02:58] - Tak, oczywiście. Mnie przykładowo zdarzyło się doświadczenie tego zjawiska i wtedy też wydawało się to zupełnie realne. Przykładowo zdarzyło mi się to kilka razy, ale najbardziej wyraziste były dwa przykłady. W tym pierwszym obudziłem się w środku nocy i o dziwo było to zupełnie odmienne od wszelkich relacji, które mogłem przeczytać w internecie. Wszędzie opisane jest, że czujemy niewyobrażalny ciężar na piersi, że widzimy posturę jakiejś osoby i tak dalej. A ja po prostu obudziłem się. Czułem, iż unoszę się nad łóżkiem i cała rzeczywistość wokół mnie wiruje, a wokół jeszcze pojawiają się jakieś dziwne światła. Aczkolwiek nie mogłem się poruszyć ani nic zrobić ze swoim ciałem. Natomiast w drugim przypadku było to już bardziej klasyczne i widziałem nad sobą posturę jakiejś osoby. Nie widziałem dokładnie jej postaci i twarzy, po prostu czułem, że zbliża się do mnie i mówi do mnie coś takiego, że jeszcze do ciebie wrócę albo coś w tym stylu.
Jakieś przerażające rzeczy, które jeszcze słyszałem kilka chwil po obudzeniu. Tak więc jest to zjawisko, które wydaje się bardzo realne, aczkolwiek wszystko wskazuje na to, że jest to tylko halucynacja.
[02:04:34] - Najbardziej przerażające, co związane jest ze zjawiskiem napadowego paraliżu sennego i nocnymi gośćmi, bezmówi to, którzy odwiedzają nas w momencie budzenia się bądź zasypiania, jest to, że doświadczyć tego może właściwie każdy z nas. Nie do końca znane są powody występowania napadowego paraliżu sennego. Ci, którzy słuchają teraz naszej audycji w Radiu Paranormalium na temat tych niezwykłych, nadprzyrodzonych zjawisk, które związane są ze snem, śnieniem, mogą wręcz odczuwać przerażenie na samą myśl, że coś takiego mogłoby ich spotkać. Całkowity paraliż, niezdolność wydobycia głosu i jeszcze jakaś przerażająca postać. Kilka może rad dotyczących tego, jak radzić sobie z napadowym paraliżem sennym w momencie, kiedy się pojawia. Napadowy paraliż senny nie jest całkowity, bo tak jak w fazie REM, gdy zasypiamy i gdy mamy do czynienia z tym naturalnym fizjologicznym paraliżem, który nie pozwala na to, żebyśmy w swoim łóżku odgrywali sceny z naszego snu, widzimy, że osoby, które śnią, poruszają gałkami ocznymi. Zresztą stąd wzięła się nazwa tej fazy snu REM od rapid eye movement, czyli szybkie ruchy gałek ocznych. Mięśnie odpowiedzialne za ruchy gałek ocznych nie są sparaliżowane. Tak jest również z napadowym paraliżem sennym. Możemy poruszać gałkami ocznymi, oczami.
Jedna z takich rad sprowadza się do tego, żeby mrugać. Jeśli jesteśmy w stanie mrugać, to żebyśmy mrugali po to, żeby jak najszybciej do mózgu dotarła ta informacja, że ja nie śpię. A skoro nie śpię, to nie powinienem być paraliżowany i dzięki temu ten paraliż powinien szybciej ustąpić. Druga metoda jest właściwie zupełnie odmienna, bo zachęca się do tego, żeby zamknąć oczy i spróbować zasnąć, bo wtedy najczęściej powrócimy do snu, do marzenia sennego w fazie REM, do tego marzenia sennego, z którego się wyrwaliśmy. Już samo uświadomienie sobie, że mamy do czynienia ze zjawiskiem wyjaśnionym, związanym z funkcjonowaniem naszego ciała, naszego mózgu, myślę, że wpływa w jakiś sposób na zmniejszenie tego poziomu lęku. Proszę sobie tylko wyobrazić, jak muszą czuć się osoby, które nie mają zielonego pojęcia o tych sprawach, o których dzisiaj rozmawiamy, czyli nie wiedzą o istnieniu napadowego paraliżu sennego, a chociażby co jakiś czas muszą borykać się z takim poczuciem, że jakaś ciemna postać odwiedza ich w łóżku, kiedy są sparaliżowani. To musi być absolutnie przerażające. Dlatego też taką wiedzę o tym, skąd ci nocni goście się biorą, powinniśmy upubliczniać i powinniśmy przekazywać w książkach oraz na antenie Radia Paranormalium. Jeszcze jakieś rady może dotyczące napadowego paraliżu sennego od kolegów?
[02:07:32] - Ja może jeszcze dodam odnośnie tego, co mówiłeś o tym, jak bardzo musi to być przerażające. Podam przykład własnej mamy, która jest głęboko wierzącą osobą. Ona opowiadała mi o takim doświadczeniu z pełnym przekonaniem, że była to właśnie jakaś ciemna postać, jakiś demon, może wręcz szatan. Tak więc kiedy ją uświadomiłem o tym, że istnieje takie zjawisko i można je w zupełności wytłumaczyć w biologiczny sposób, była troszeczkę uspokojona. Ja jestem dziwnym przykładem, jeśli chodzi o paraliż senny, ponieważ wszystkie zdarzenia, które się dzieją, dopasowują się do tego paraliżu. Oczywiście mówiłem o jednym przypadku, w którym wydawało mi się, że cała rzeczywistość wokół mnie wiruje. To było mniej klasyczne. Natomiast we wszelkich innych przypadkach widzę jakąś postać. Wystarczy mi w zasadzie kilka sekund, żeby wyrwać się z tego paraliżu i w zasadzie nie wiem, jak to się dzieje. Wydaje się, że jest to naturalne.
Większość osób ma problem z tym, że paraliż nie chce ustąpić, natomiast u mnie dzieje się to jakoś spontanicznie. Tak jak mówił wcześniej Mariusz, wydaje mi się, że poruszanie gałkami ocznymi, mruganie wydaje się być najefektowniejszym sposobem.
[02:08:56] - Chciałbym się jeszcze zapytać, bo myślę, że większość, o ile nie wszyscy osoby na Skypie naszym słyszały o takiej akcji. Czy kiedykolwiek widziałeś tego człowieka w swoim śnie? Mianowicie polega ono na tym, że w 2006 roku bodajże pewna pacjentka szpitala psychiatrycznego zrobiła portret postaci, która bardzo często prześladowała ją w śnie. Potem jej psychiatra podzielił się tym z innymi psychiatrami i oni też zaczęli otrzymywać dokładnie ten sam portret człowieka. Jest to napisane na tej stronie. Od stycznia 2006 do dzisiaj co najmniej 2000 ludzi przyznało się, że widziało dokładnie tego samego sportretowanego człowieka. Jak myślicie, czy to jest rzeczywiście jakaś prawda? Może ktoś z was doświadczył tego? Czy myślicie, że po prostu to jest tylko okoliczność?
[02:09:56] - Ja powiem tak: tę stronę założył specjalista od marketingu szeptanego, czyli takiego wirusowego. Z tego, co czytałem i moim zdaniem to jest po prostu efekt placebo. Ten człowiek, który zrobił tę stronę, był właśnie specjalistą marketingu i to tak zaplanował, żeby ludzie to widzieli. Dzisiaj to już taki efekt placebo się stał, że wszyscy zaczęli śnić o tym mężczyźnie i poszli na jego stronę.
[02:10:29] - Właśnie też tak myślę, że to jest takie placebo, że się mówi, że ten człowiek ci się śni albo śnił i na drugi dzień od razu mamy sen z nim, bo wątpię, żeby to była jakaś taka
[02:10:41] - Czytałem raz pewnego sceptyka co do tej twarzy i pomimo wielkiego doświadczenia, bardzo dobrej pamięci snów nigdy nie zauważył tej twarzy, więc to wskazuje jasno.
[02:10:59] - A co sądzicie, bo myślę, że to jest temat też w granicach paranormalności o MLD, czyli wspólnym śnieniu, że mamy sen i jesteśmy w nim wspólnie jako dwie osoby.
[02:11:12] - Ja sądzę, że to jest nieprawda. Moim zdaniem tu się zakrawa pod temat projekcji astralnej, że dwie osoby są na jednym planie czy jakoś tam, nie znam się na tym dokładnie. Moim zdaniem to właśnie nie jest możliwe, bo dwie osoby nie mogą być w jednym śnie. Może być tylko jedna. Nie próbowałem tego nigdy, ale podejrzewam, że gdyby nawet spróbować, to się nie uda.
[02:11:38] - Tak się pytam, bo ja też tego próbowałem wiele razy techniką taką, że podczas świadomego snu zacząłem rysować drzwi. Nad drzwiami imię danej osoby i o niej myślałem. Były dwa przypadki. Z jednej strony osoba, do której znów wchodziłem na następny dzień w ogóle nie pamiętała tego snu, chociaż poprzednio miała świetną pamięć snów, wszystkie szczegóły i tak dalej. Albo po prostu nie było mnie w tym śnie. Nie wiem, czy to było placebo, ale zawsze wychwytywałem podobny motyw, że woda, ogień. Tak wychwytywałem.
[02:12:14] - Był taki projekt, żeby osoby, grupa ludzi na takiej wyspie, a wcześniej patrzyłem jeszcze na stronie o bywaniu taki projekt, żeby zabrać ludzi na takie jedno miejsce i podobno im wychodziło. Nie wiem właśnie tego, tylko gdzieś tam czytałem i podobno im się udawało. Nie wiem, jaki w zasadzie mógł być tego efekt, bo ja w tym nie uczestniczyłem, ale można to potraktować doświadczalnie bądź naukowo.
[02:12:49] - Może warto zauważyć, że jeśli miałoby coś takiego istnieć, to jest MLD. Chociaż ja osobiście nie wierzę w tego typu doświadczenia, to pewnie opierałoby się to poniekąd na teorii Cayce'a o tym, że wszystkie nasze podświadomości są połączone na jakimś głębszym poziomie. Ja osobiście nie miałem tego typu doświadczenia, natomiast śniło mi się, iż byłem w projekcji astralnej. Miałem sen o projekcji astralnej razem z moim znajomym, a przed tym snem śniło mi się, iż jechałem bardzo szybko samochodem i widziałem jakieś bardzo dziwne światła na jakiejś oddalonej o kilkadziesiąt metrów górze. I co się stało następnego dnia? Przyszedł do mnie ten znajomy, o którym miałem sen i przyszedł z zapytaniem o to, czy mógłby pożyczyć ode mnie książkę Roberta Monroe, która traktuje właśnie o projekcji astralnej. I zrobił to, pomimo tego, że nie rozmawialiśmy w zasadzie na ten temat od jakiegoś roku. Nie zamieniliśmy na ten temat ani słówka. Co się później okazało? Kiedy ja spałem i miałem ten sen, on w przybliżonym okresie czasowym jechał samochodem I skupił się na światłach, które widział w oddali i które wydały mu się w jakiś sposób nienaturalne, ponieważ nie znał ich źródła i rozmyślał wtedy o sensie życia, o medytacji, o projekcji astralnej czy tego typu rzeczach.
Tak więc mógłby to być przykład komunikacji pozazmysłowej. Mi się wydawało, że miałem z nim właśnie jakiś sen. Mógłbym to zakwalifikować jako NLD, aczkolwiek on wtedy nie spał. Natomiast wydarzenia następnego dnia były bardzo dziwne, porównując je do tego marzenia sennego.
[02:14:45] - Jeszcze tylko co do tego tematu dodam, że istnieje taka teoria, nie wiem kto ją głosi, ale istnieje, że człowiek na początku stworzenia, w ciągu pierwszych kilkuset lat istnienia gatunku homo sapiens miał wykształconą w sobie umiejętność telepatii, ale jej nie używał i przez to wytraciliśmy ją w procesie ewolucji. Tylko tyle dodam.
[02:15:09] - To ja, korzystając z tej chwili ciszy tutaj na antenie, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do nas. Gdyby ktoś chciał zadzwonić, audycja „Świadomy sen na drugi świat” jest realizowana na żywo. Można do nas dzwonić na naszym Skypie radio.paranormalium.pl. Można także dzwonić pod numer telefonu 32 746 00 08. Jesteśmy także na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Czekamy również na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, jak również na grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu. Kubaxius już nas musiał pożegnać. Życzymy świadomych snów, a my tymczasem będziemy kontynuować.
[02:16:13] - Jeśli chodzi o zdolność wspólnego świadomego śnienia i telepatii, o której mówił kolega, że jest to coś, co właściwie utraciliśmy w procesie ewolucji, ja myślę tutaj nawet nie o ewolucji biologicznej, ale o ewolucji kulturowej, to myślę, że potwierdzeniem tej teorii byłyby doniesienia, które mówią o tym, że plemiona, które zwykliśmy nazywać pierwotnymi, a w każdym razie korzystającymi z doświadczeń pierwotnych, często donoszą o możliwości wspólnego przebywania w przestrzeni sennej, czyli wspólnego świadomego śnienia, o którym mówimy jako o jednym z zjawisk nadprzyrodzonych, niewyjaśnionych, dotyczących śnienia. Najbardziej chyba znane jest południowoamerykańskie plemię Jacu, o którym pisał Carlos Castaneda w swoich książkach, a w przypadku których wspólne świadome śnienie najlepiej zostało opisane przez Florindę Donner, również studentkę antropologii, podobnie jak Carlos Castaneda, która zresztą spotykała te same postacie, o których w swoich książkach pisał Carlos. W swojej książce „Życie we śnie. Inicjacja w świecie szamanów” Florinda Donner zwracała uwagę na to, że w plemieniu Jacu przekonanie, że kilka osób może przebywać w przestrzeni sennej, było bardzo głęboko zakorzenione. Uważało się, że to kobiety posiadają szczególne predyspozycje do wspólnego świadomego śnienia. Osobą, która miała ten wspólny świadomy sen wywoływać, miał być szaman tego plemienia nazywany nagualem. Wydawać by się więc mogło, że rzeczywiście wspólny świadomy sen byłby taką umiejętnością, którą zatraciliśmy wraz z rozwojem cywilizacji. Długo zastanawiałem się nad wspólnym świadomym śnieniem, nad tym, czy takie zjawisko mogłoby być możliwe, ponieważ nie ma badań, które potwierdzałyby istnienie tego zjawiska. Jeśli można byłoby to wpisać w jakiś światopogląd, w jakąś teorię, która właściwie już istnieje, to mówilibyśmy właśnie o telepatii. I w ten sposób chyba należałoby to wyjaśniać poprzez zdolność komunikacji pozazmysłowej.
Ponieważ sen jako zjawisko, które odbywa się li tylko i wyłącznie w naszej głowie i z tym powiązany fakt, że ten świat jest wytwarzany li tylko i wyłącznie w naszej głowie, to moglibyśmy się zastanowić, jak to możliwe, że rzeczywiście dwie postacie mogą w tym samym miejscu się znajdować. Być może właśnie na zasadzie telepatii, czyli przekazywania obrazów tego, co w snach się dzieje. A jak na przykładzie plemienia, o którym dzisiaj mówiłem, plemienia Jacu, to nagual byłby tą osobą, która posiada zdolność telepatii w trakcie snu. Te obrazy przekazuje do głów czy też umysłów innych osób. Jestem sceptycznie nastawiony do zjawiska, ale myślę, że fakt, iż takie postacie jak Stephen LaBerge, który bardzo duże zasługi ma, jeśli chodzi o udowodnienie istnienia zjawiska świadomego snu, jeśli Stephen LaBerge patrzy na to okiem dość przychylnym, co można zauważyć po artykułach, które publikowane są na stronie Lucidity Institute LaBerge'a lucidity.com, to jest to zjawisko, nad którym moglibyśmy się zastanowić. Tą drogą, którą należy obrać, jeśli chodzi o badanie nad tym zjawiskiem, to właśnie szukanie powiązań między MLD, mutual lucid dream, a zjawiskiem telepatii.
[02:20:22] - Może spróbować jakoś 400 lat temu od tego.
[02:20:27] - Nie widzę problemu. Właściwie dobrze przygotowany eksperyment, w którym wzięliby udział na przykład dzisiejsi członkowie audycji, to byłoby coś ciekawego i myślę, że wynikami takiego eksperymentu moglibyśmy się później podzielić również na antenie Radia Paranormalium. Także do rozważenia w łonie ruchu oneironautycznego i na pewno zaprosimy wszystkie osoby, również z POVero, które będą chciały wziąć udział w tym eksperymencie.
[02:20:59] - To moglibyśmy właśnie gdzieś tam umówić się na przykład na grupie.
[02:21:04] - Na grupie moglibyśmy się umówić. Moglibyśmy na grupie umówić właśnie naszej, ten projekt eksperymentu, że na przykład byśmy mieli jedno takie miejsce, gdzie byśmy się we snach spotykali, coś takiego.
[02:21:16] - Tak trochę odchodząc od tematu tego wspólnego śnienia, chciałbym się was zapytać, czy myślicie, że OOBE jest świadomym snem, czy OOBE to jest zupełnie inne zjawisko?
[02:21:27] - Ja sądzę, że to jest właśnie świadomy sen, tylko taki, jak to kiedyś ktoś określił tutaj na audycji, warunkowany na życzenie. Coś takiego, taki życzeniowy sen.
[02:21:41] - OOBE to właśnie kolejne z takich zjawisk niewyjaśnionych, co do których istnienia nie ma dowodów, mimo że badania są prowadzone, związane ze snem, ze śnieniem, z zasypianiem. Tutaj swego czasu na antenie Radia Paranormalium odbyła się cała audycja dotycząca związków między OOBE a LD i wtedy prezentowałem swoje stanowisko, które właściwie się nie zmieniło i OOBE tłumaczę dwojako. Te stany, w których pojawia się przekonanie, że my sami, nasza jaźń znajduje się poza naszym ciałem, tłumaczyłem jako pewnego rodzaju halucynację związaną z deprywacją sensoryczną. Natomiast takie już opowieści dotyczą jakby podróży astralnych, czyli ta nasza jaźń opuszcza ciało, ale jednocześnie odbywa podróże, czy to na tym świecie, czy wędruje do jeszcze innego świata. Tłumaczyłem jako swego rodzaju właśnie świadomy sen, któremu nadajemy jakieś inne cechy. To może panowie pójdę w tym kierunku, skoro już tak sobie prowadzimy dzisiaj miłą rozmowę i cieszę się, że tyle osób jest dzisiaj z nami w audycji. Opowiadamy o takich zjawiskach nadprzyrodzonych, o zjawiskach paranormalnych, niewyjaśnionych, które związane są ze snem, śnieniem. Zresztą jest to jedna z rzeczy, która sprawia, że sny są tak bardzo interesujące, ponieważ są tak słabo wyjaśnione i naprawdę wiele kwestii dotyczących snów i śnienia nadal czeka na osobę, która je wyjaśni. Nie wiemy nawet, jaki miał być cel snów i po co śnimy. Od wieków sny były postrzegane właśnie jako coś niezwykłego i paranormalnego.
Mówiło się o snach, że są zsyłane przez bogów, przez bóstwa. W szczególności miałoby to dotyczyć snów proroczych. Zresztą do podobnych rozważań zmierzał komentarz jednego z dzisiejszych słuchaczy Radia Paranormalium. Od wieków, od czasów starożytnych ludzie chociażby zasypiali w świątyniach boga Apollina czy boga Asklepiosa po to, żeby uzyskiwać sny, które dadzą im odpowiedź na pytanie dotyczące tego, w jaki sposób poradzić sobie ze swoją chorobą. W Biblii wielokrotnie pojawiają się sny jako przekazy od Boga. To we śnie Bóg nakazał Noemu pobudować arkę. We śnie Bóg przemówił do Józefa, by wraz z Marią i Jezusem uciekli do Egiptu przed królem Herodem. Biorąc pod uwagę to, jaką estymą cieszy się religia również w obecnym społeczeństwie, jak wiele osób wierzy w istnienie jakiegoś ciała pozamaterialnego nazywanego duszą, jak wiele osób wierzy w istnienie Boga, moglibyśmy się zastanowić nad tymi wszystkimi przekazami, które są obecne w czasach obecnych, ponieważ są, które mówią o tym, o snach, które są przesłaniami od bóstwa, od jakiegoś boga, bo to się nie skończyło wraz z tymi historycznymi czasami dotyczącymi bogów greckich czy też boga Jahwe. Opowiem wam historię dotyczącą osoby, którą osobiście znałem. Zamieszkuje w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie działa pewien odłam ruchu protestanckiego.
Zbór, który nosi nazwę Żywy Zdrój. Jest to niewielka grupa religijna. Jedną z członków tej grupy jest Alicja. Alicję poznałem właściwie kilka lat temu. W jakimś wieku z lat dwudziestu studiowała razem ze mną. Na kanale zboru Żywy Zdrój w serwisie YouTube możemy znaleźć tak zwane świadectwa nawrócenia, czyli te opowieści na temat tego, w jaki sposób członkowie zboru uwierzyli w te prawdy religijne, które są im przekazywane przez osoby, które nadzorują zbór. Ja zachęcam do tego, żeby posłuchać świadectwa nawrócenia Alicji, ponieważ jest ono związane z tym tematem, o którym dzisiaj rozmawiamy. Alicja swoją opowieść, swoje świadectwo nawrócenia zaczęła od tego, że jej siostra i jej matka zaczęły wierzyć w tego prawdziwego Boga, o którym mowa w zborze Żywy Zdrój. Ona zaś sama patrzyła na to raczej krytycznie. Nie wierzyła w to, co mówi jej matka.
Nie wierzyła w to, co mówi jej siostra. Była przekonana, że jest to po prostu taka bajka. Na zmianę sposobu myślenia Alicji wpłynął sen. Sen, który według niej był przekazem od jakiejś istoty supranaturalnej, od Boga mianowicie od chrześcijańskiego Boga, o którym słyszała tyle w zborze Żywy Zdrój. Przytoczę tutaj w oryginale słowa Alicji: „Miałam sen. Przyśniło mi się, że szatan wcielił się w bliską mi osobę. Nie wiedziałam, że to on. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że to nie była bliska mi osoba, tylko on. I w tym śnie, nie chcąc iść za Bogiem, zaczęłam się modlić „Ojcze nasz”. I w tym momencie się przebudziłam.
To był pierwszy sen, który mnie poruszył i sprawił, że bardziej zainteresowałam się Bogiem. Po jakimś czasie był kolejny. Przyśniło mi się, że jestem w obcym domu, pustym, oddalonym od miasta. Podchodzę do okna. Jest noc i widzę na niebie świetlisty krzyż złożony z kul światła. I takie przekonanie wtedy miałam, że to jest koniec świata. Odwróciłam się do mojej siostry i mówię: »Zobacz Anka. Koniec świata, a ja jeszcze nie jestem gotowa«. I to mnie tak poruszyło, że zaczęłam jeździć z nimi do zboru w Kostrzynie, a od jakiegoś czasu tutaj przychodzę do zboru w Gorzowie. Alicja była głęboko przekonana, że ten sen był przekazem od jakiejś supranaturalnej istoty.
Od Boga mianowicie. Kiedy poznałem Alicję, zdałem sobie sprawę, jak w takich protestanckich odłamach ruchów religijnych wielką rolę przywiązuje się do snów. Często, kiedy rozmawiałem z Alicją, odbierała ona telefon, który traktowała ze śmiertelną powagą od jakiejś osoby z rodziny, która dzwoniła do niej, żeby opowiedzieć swój sen. Wszyscy sny członków zboru były bardzo wnikliwie analizowane przez innych, ponieważ mogły być przesłaniami od Boga. Sny miały być sposobem, w jaki Bóg, jakaś supranaturalna istota, komunikuje się z członkami swojego Kościoła, swojego zboru. Pojawia się tutaj pytanie, w jaki sposób traktować takie historie? Jak właściwie podchodząc do tego, że z mojego punktu widzenia chociażby decyzje dotyczące całego swojego życia, dotyczące tego, jak nasze życie będzie wyglądać z tego, w co będę wierzył. Na podstawie takiego przekonania, że sny są przesyłane przez istotę wyższą, mimo iż zdałem sobie sprawę, że sny są całkowicie nielogiczne i pozbawione sensu, ponieważ w trakcie ich trwania mamy do czynienia z zahamowaniem aktywności kory przedczołowej, czyli tej wyższej części mózgu odpowiadającej za logiczne myślenie, czyli na podstawie czegoś zupełnie nielogicznego i zupełnie nieracjonalnego ktoś podejmuje decyzje dotyczące całego życia. Ale to się nie skończyło. I to jest zjawisko obecne w naszym świecie w XXI wieku.
Istnieją ludzie, całe grupy ludności, które głęboko wierzą w to, że sny są przekazami od Boga i przekazują im ważne informacje dotyczące przyszłości i tego, jak powinni postępować.
[02:29:50] - Tak jeszcze co do tych snów Alicji, to mi się przypomina taki przykład z książki „Przypadki Robinsona Crusoe”. To jest książka o człowieku, który przez całe życie nie to, że nie wierzył, tylko po prostu olewał sobie chodzenie do kościoła i modlitwę. W końcu jak wylądował na bezludnej wyspie, miał kilka takich snów o tematyce sakralnej. Pojawił mu się krzyż. Bóg coś tam do niego powiedział i on po tych kilku snach po prostu nazwał to swoim, że tak powiem, ponownym urodzeniem, ponownymi narodzinami. I od tego momentu zaczął solidnie wierzyć. Myślę, że to może być tak, że jeżeli ktoś przeżywa ciężki okres w życiu, to szuka jakiejś pomocy i tą pomocą może być jakaś istota wyższa i to może się objawiać na przykład w postaci snów.
[02:30:44] - Ja sądzę, że właśnie tutaj kolega miał rację, bo sny nie mają nic wspólnego żadną religią, żadnymi sprawami z niczym nadnaturalnym, bo to po prostu normalne zjawisko, które doświadczamy każdej nocy. A nie jakieś nadnaturalne rzeczy.
[02:31:04] - A co panowie powiecie o telepatii w snach? Czy jest takie coś możliwe?
[02:31:12] - Temat o telepatii już był poruszony ileś minut temu, kiedy rozmawialiśmy o wspólnym śnie i myślę, że temat jest może niewyczerpany, ale trochę już powiedzieliśmy o nim.
[02:31:23] - Wydaje się, że takie umiejętności w ogóle umiejętności parapsychiczne, jak telepatia czy telekineza, są często związane z takimi odmiennymi stanami świadomości, jak różnego rodzaju stany transowe i właśnie stan snu. Także między innymi dlatego poruszamy dzisiaj ten temat dotyczący zjawisk paranormalnych związanych ze snem i śnieniem. Z racji tego, że tego typu zjawiska, te zjawiska niezwykłe, jak jasnowidzenie, proroctwa, jak odwiedziny jakichś niezwykłych astralnych istot, jak telepatia, bardzo często właśnie pojawiają się w tym procesie snu i zasypiania. I podobnie jest z telepatią. Wiele osób jest przekonanych, badaczy zjawisk parapsychicznych, że Właśnie kiedy nie pojawiają się różnego rodzaju zakłócenia w postaci sygnałów z zewnątrz, czyli właśnie w momencie snu. Najłatwiej jest nam skorzystać z tych umiejętności parapsychicznych, które podobno każdy z nas w sobie nosi i właśnie podczas snu najłatwiej byłoby przekazywać informacje z mózgu do mózgu.
[02:32:37] - Dimetylotryptamina. Oglądałem film oraz czytałem książkę profesora Strassmana. Ma możliwość związku ze świadomym snem, ponieważ działa też przez szyszynkę, która również produkuje inny hormon odpowiedzialny za sen.
[02:32:56] - Nie mam na ten temat dużej wiedzy. Kiedyś próbowałem galantaminy. To jest taki lek, żeby właśnie spróbować świadomego śnienia. I powiem szczerze, że nawet były efekty. Poprawiła mi się pamięć, częstość występowania tych świadomych snów. Więc jak ktoś może spróbować galantaminy to polecam, tylko oczywiście w rozsądnych dawkach, bo w wyższych może powodować na przykład biegunkę.
[02:33:25] - Jeśli chodzi o dimetylotryptaminę, związek, który święci triumfy ostatnio też jeśli chodzi o sny świadome. DMT jest produkowane naturalnie również przez nasz organizm, mianowicie przez szyszynkę. Tutaj wiele osób zwraca uwagę na to, że szyszynka od wieków w przekazach ezoterycznych, w religiach Bliskiego Wschodu była nazywana trzecim okiem, czakrą korony. Dużą uwagę przywiązywało się do szyszynki. Niektórzy z prekursorów medycyny jeszcze w średniowieczu utożsamiali szyszynkę jako to miejsce, w którym jest zlokalizowana ludzka dusza. Tak wiele informacji pojawia się na temat DMT, dimetylotryptaminy, że ciężko odsiać prawdę od fikcji. Osobą, która rozpoczęła badania naukowe nad DMT był doktor Richard Strassman. Doktor Strassman wysunął taką hipotezę, wydaje mi się bardzo nienaukową, że dimetylotryptamina jest czymś w rodzaju portalu, drzwi do transportu ducha na zewnątrz czy bramą, przez którą ludzie opuszczają ten świat. I zwraca uwagę na to, że duże wydzielanie tej substancji ma miejsce w takich momentach jak narodziny i w momencie śmierci. Dlatego DMT jest często kojarzona jako substancja, za pomocą której próbuje się wyjaśniać pewne fenomeny dotyczące ludzkiego istnienia, ludzkiego życia.
Na pewno jest to substancja halucynogenna, więc jeśli nie wywołuje halucynacje, to na różnego rodzaju portalach, które oferują sprzedaż różnych substancji, również DMT, pisze się właśnie o tej substancji jako substancji halucynogennej, która daje niezwykłe wrażenia związane z podróżami wręcz do innych światów. Nigdy nie używałem DMT, nawet nie zastanawiałem się nad wpływem tej substancji na sny świadome, dlatego w tej kwestii nie będę się wypowiadał. Natomiast na pewno święci ona teraz triumfy w środowiskach ezoterycznych i jest kojarzona z różnego rodzaju zjawiskami paranormalnymi.
[02:36:13] - Halo, halo, Przemysławie. Halo, halo, Radio Paranormalium witamy.
[02:36:19] - Może powiem tak. Chciałem nawiązać do dzisiejszej dyskusji na temat snów i doświadczeń. Jeśli chodzi o sny, to powiem wam, że jestem człowiekiem wierzącym i też doświadczyłem różnych takich rzeczy. Miałem wrażenie, jakbym po prostu parę razy wyszedł w czasie snu z mojego ciała. Widziałem moje ciało z góry. Trwało to może z pięć do dziesięciu minut. Takie coś miałem trzy razy. I chodzi o to, że za każdym razem, jak mi się przytrafiło coś takiego, to nie mogłem wrócić do swojego ciała. Jakby coś mnie ciągnęło, żeby po prostu tam nie wrócić. Zawsze było to w czasie mojego snu w nocy.
Co jeszcze mogę powiedzieć? To, że ostatnim razem też takie coś miałem, takie zdarzenie i w czasie snu wyszedłem. Widziałem swoje ciało z góry, jak leżałem na łóżku i byłem bardzo zszokowany tym wszystkim, bo nie wiedziałem, co się dzieje. Ale później podeszłem do okna i zrozumiałem, że coś ze mną się dzieje nie tak. Chciałem z powrotem wejść do swojego ciała, ale jakaś siła mnie odpychała. Nie mogłem, nie miałem takiej mocy. I pamiętam, że zacząłem prosić Pana Boga o pomoc, żeby coś zrobił w tym stanie, bo zaczęło mnie to niepokoić. Zacząłem prosić Pana Boga, zacząłem się modlić. Mówiłem „Ojcze nasz” chyba kilka razy i „Zdrowaś Maryjo”. I momentalnie jakaś wielka siła, coś się stało, że momentalnie z powrotem wróciłem do swojego ciała.
Czy mnie słychać dobrze?
[02:39:03] - Tak.
[02:39:04] - Chodzi o to, że takie coś miałem trzy razy i wiele razy słyszałem na temat takich, jak tutaj niektórzy słuchacze mówią, doświadczeniach i powiem tylko tyle, że na podstawie moich doświadczeń-
[02:39:28] - Przemku, niestety coś cię urwało.
[02:39:33] - Halo?
[02:39:34] - Jakiś problem. Tak, już jesteś z powrotem. Już się słyszymy.
[02:39:37] - Tak. Słychać mnie dobrze, tak? Dobrze.
[02:39:41] - Troszkę obcięło ci jakość dźwięku, ale słychać całkiem nieźle.
[02:39:48] - Chciałem tylko powiedzieć, że według moich obserwacji, moich doświadczeń nie każda osoba na ziemi ma takie coś dane. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, że jedni takie coś przechodzą, mają takie doświadczenia, a niektórzy nie. Nie wiem. Jestem osobą bardzo skromną, ale mi się wydaje, że czuję się, jakbym był taką osobą może nie wybraną, ale która dostąpiła tego doświadczenia od góry. Kiedyś byłem sceptyczny na ten temat, ale poprzez moje doświadczenia wiem, że coś takiego istnieje i to jest naprawdę. Jeśli to jest czynnik osób wyższych od nas, Boga czy istot, które są nad nami, to mi się wydaje, że to wszystko ma jakiś głęboki sens. Co jeszcze mogę powiedzieć? Miałem parę snów jeszcze. Snów takich, że widziałem ciemną istotę w moim pokoju parę razy. Widziałem ją na oknie.
Słyszałem o takich zdarzeniach, że wiele osób też spotykało albo widziało taką ciemną postać niby w kapturze. Ja też ją widziałem trzy razy u mnie w domu i zawsze było to w półśnie. Miałem zawsze takie wrażenie ostatnio, że tam, gdzie mieszkam, to miejsce jakby było nawiedzone. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, bo różne dziwne rzeczy się działy. Mogę powiedzieć, że jeśli naprawdę tak jest z tymi wszystkimi zjawiskami, a wierzę po moich doświadczeniach, że tak jest, to mogę tylko powiedzieć, że nie jesteśmy sami. Jest ktoś nad nami i to wszystko. Dziękuję za dyskusję. Nie wiem, co inni będą na ten temat myśleć, ale wiem, że jeśli ktoś przeżył takie sny albo różne doświadczenia, to mówię, nie każdy ma to dane. Nie każdy człowiek ma to dane i to wszystko. Dziękuję bardzo.
[02:43:20] - Dziękujemy Przemku bardzo serdecznie. Dziękujemy Przemkowi za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Panowie, może jakiś komentarz?
[02:43:31] - Dobrze, jeszcze wracając do wypowiedzi Przemysława. Oczywiście bardzo szanujemy twoje zdanie i twoje własne osobiste doświadczenia w tym temacie. Natomiast została przeprowadzona cała gama, ogrom badań, które wskazywały na to, że oczywiście istnieją tego typu zjawiska przebywania poza ciałem albo wyobrażania sobie przebywania poza ciałem. Ponieważ nauka wciąż mówi nam, iż jest to iluzja, natomiast narzuca nam się od razu interpretacja. Większości z nas narzuca się jakaś interpretacja i osobie, która ma tego typu zjawiska i mieszka w okręgu kulturowym, w którym wyznawany jest muzułmanizm, może zobaczyć Allaha albo postaci religijne związane z tą religią. Natomiast osoba wyznająca chrześcijaństwo może zobaczyć Boga chrześcijańskiego, Jezusa bądź odnieść się do modlitw. Takie samo zastosowanie może być w innych religiach. Może być użyta myśl albo cokolwiek innego, żeby wyjść z tego stanu. Przykładowo Robert Monroeee podawał technikę skupienia się na własnym palcu u nogi, która jakoby miałaby nas wysłać do ciała. Opisywał też w swojej książce przykład, kiedy mimo że nie uważał się za osobę wierzącą, zaczął bardzo głęboko modlić się do chrześcijańskiego Boga.
Natomiast nie dało to zupełnie nic. Tak więc jak widzisz, nie działa to w każdym przypadku. Chyba że trzeba by uznać, że Bóg wysłuchuje prośby tylko tych osób, które przedtem były bardzo głęboko wierzące. Tak więc można dojść do wniosku, że jest to narzucona przez nas interpretacja, bo tak naprawdę widzimy przykładowo jakąś przezroczystą postać w pokoju albo od której bije jakaś jasna aura. I co powie o tym obiektywny obserwator? Po prostu opisze to zjawisko. Natomiast co powie osoba ugruntowana przykładowo w jakiejś kulturze albo religii? Wydaje mi się, że jej opis będzie zupełnie inny. Będzie nacechowany określeniami typowo religijnymi. Przykładowo: „Bóg w swojej potędze i wszechmocy pozwolił dostąpić mi zjawiska wyjścia z ciała i zobaczyłem anioła, od którego biła jasna aura, która odzwierciedlała doskonałość i wszechpotęgę Boga” i tak dalej.
Natomiast wydaje mi się, że jest to w dużej mierze odzwierciedlenie naszych własnych poglądów. Tutaj może dam jeszcze wypowiedzieć się Mariuszowi.
[02:46:40] - Można właściwie tylko przyklasnąć temu, o czym mówił kolega Mateusz. Ja darzę wielką estymą te opowieści ludzi, którzy dzielą się z nami swoimi doświadczeniami, tych słuchaczy, którzy dzwonią i mają odwagę się z nami podzielić. Więc z tego miejsca ja ogromnie dziękuję Przemkowi za jego opowieść. Odniosłem takie wrażenie, słuchając historii Przemka, że bardzo wręcz cierpi przez te zjawiska, których doświadcza. To opuszczanie własnego ciała, wspominanie o istotach supernaturalnych i wreszcie dojście do momentu, w którym mówi niejako o tym, że czuje, iż miejsce, w którym się znajduje obecnie, jest nawiedzone. To wszystko sprawia, że Przemek niezwykle cierpi, doświadczając tych zjawisk, o których opowiada. Wierzę i bardzo głęboko wierzę w to, że te doświadczenia, o których Przemek nam opowiadał i którymi się z nami dzielił, są dla niego bardzo realne. Tak samo dla mnie realne było doświadczenie istoty, która wyszła ze ściany i promieniowała właściwie tym złem, stojąc przy moim łóżku i wpatrując się we mnie. Byłem głęboko przekonany o jej istnieniu i jej realności. Nasz mózg potrafi płatać nam niezwykłe figle.
I te zjawiska, o których mówi Przemek, sprowadzają się właściwie do dwóch rzeczy. Po pierwsze doświadczenie czegoś niezwykłego, jak chociażby paraliż senny czy przekonanie opuszczania własnego ciała. A druga rzecz to ich interpretacja. Ich interpretacja zależy od tego, w jakim kręgu kulturowym ktoś się wychował, o czym mówił też kolega Mateusz. Jeśli ktoś jest wychowany w wierze chrześcijańskiej i od małego przekazuje mu się informację o tym, że istnieje jakaś istota nadprzyrodzona, istota supernaturalna, czyli taka, która nie podlega prawom naturalnym, to może sobie te zjawiska tłumaczyć w ten sposób jako ingerencję takiej istoty supernaturalnej. Tylko pojawia się pytanie, czemu taka ingerencja miałaby właściwie służyć? Jedyną odpowiedzią, której mógłby udzielić Przemek w takiej sytuacji i rzeczywiście jej sobie udzielił, to że w jakiś sposób jest opętany, czy miejsce, w którym się znajduje, jest opętane. Taka interpretacja wprowadzająca się do niewyjaśnionego właściwie wiąże się z ogromnym cierpieniem i właściwie nie przynosi żadnej ulgi i żadnego rozwiązania Przemkowi. Także ja dużo bardziej zachęcałbym do tego, żeby zwrócić się do takich bardzo praktycznych rad, o których mówił też Mateusz odnośnie tego, w jaki sposób wracać do swojego ciała, do rad związanych też z paraliżem sennym, bo myślę, że te opowieści o jakiejś istocie która była przez Przemka obserwowana jako jeszcze inna osoba.
[02:50:02] - Przepraszam bardzo, mamy słuchacza na antenie, ale słuchacz zaczął coś szumieć.
[02:50:07] - Chciałbym się podzielić również swoimi doświadczeniami. Ostatnio obudziłem się w dość nietypowej pozycji. Zwykle sypiam na prawym boku
[02:50:19] - Tym razem obudziłem się na plecach, a raczej nie sam, tylko obudziła mnie postać, która centralnie pojawiła się w moim pokoju i trzymała mnie lodowatymi rękami za moje ręce. I postać była tak namacalnie fizycznie realna, że trudno mi było w ogóle odnieść się do tego sceptycznie. Także nie wiem w ogóle, do jakiej kategorii to przyrównać, ale takie realne doświadczenie mnie spotkało. Chciałbym się jeszcze odnieść do tego całego przyciągania tych wszystkich zjawisk i rzeczy. Miałem dużo takich przypadków w swoim życiu. Nawet tego lata, raz leżąc na łóżku, troszeczkę chory po imprezie, miałem cały czas w głowie, żeby posłuchać sobie jeden utwór. Ja go oczywiście gdzieś tam miałem, ale po prostu stan zdrowia raczej nie pozwalał mi, żeby ten utwór sobie samemu znaleźć i włączyć. Myślałem o tym intensywnie, później przerzucałem stacje radiowe i natrafiłem centralnie na ten utwór, który się w radiu pojawił i to jeszcze w takiej wersji, w której zwykle nie był grany. Drugi taki przykład z przyciąganiem rzeczy może być to, że kiedyś poznałem jedną koleżankę, z którą chodziłem do klasy i zawsze kojarzył mi się jeden kawałek z nią. Tak samo utwór muzyczny.
I kiedyś była taka sytuacja, że odprowadzałem ją na przystanek. Chodziliśmy razem do klasy i zaraz po odprowadzeniu jej na przystanek włączyłem sobie radio w telefonie lokalne i ten utwór właśnie poleciał. Także ja bym to nazwał zdalnym materializowaniem czegoś takiego. Być może to jest związane z moją liczbą numerologiczną 22 i właśnie gdzieś tutaj ogólnie w naszej naturze bym tego szukał bardziej. Nie w jakichś innych czynnikach zewnętrznych, że to jacyś przewodnicy wpływają na umysły innych ludzi i tak dalej. Jest siła materializacji. Sam również przeżyłem inne ciekawe rzeczy, ale to już się nadaje na inną audycję. Dziękuję, bardzo pozdrawiam. Do usłyszenia.
[02:53:06] - Dziękujemy, również pozdrawiamy i życzymy LED-eków. Mariuszu.
[02:53:14] - Ja też ogromnie dziękuję. Tak jak mówiłem, jestem ogromnie wdzięczny za te wszystkie relacje, które są przekazywane. Wielokrotnie podkreślałem tutaj, na antenie Radia Paranormalium, że tego typu doniesienia, choć bardzo ciekawe i na pewno znaczące, warte zastanowienia się i analizy, są tak naprawdę dowodami anegdotycznymi, czyli takimi, które komuś się przydarzyły, których nie jesteśmy w stanie już poddać badaniu. Możemy je ex post analizować, ale tak naprawdę nic nie udowadniają. Natomiast to, co ma w nich ogromne znaczenie, to ten komponent emocjonalny, czyli to, jak bardzo oddziałują na te osoby, które tych zjawisk doświadczają. Być może ktoś inny nie zwróciłby uwagi właściwie na te kwestie, o których mówił tutaj słuchacz i na tą muzykę, która się pojawiła chociażby. Natomiast on zwrócił i opowiedział nam o tym dlatego, że poruszyło go to w jakiś sposób emocjonalnie. I to jest chyba taka główna kwestia, która sprawia, że tego typu zdarzenia mają dla nas znaczenie, choć tak naprawdę zastanawiam się, czy powinny mieć, czy nie są rzeczywiście tylko i wyłącznie wynikiem jakiegoś przypadku. Co do tej pierwszej opowieści, to skłaniałbym się nadal ku tym odwiedzinom nocnych gości bedroom visitors, o którym dzisiaj mówiliśmy i tłumaczyłbym to właśnie na zasadzie napadowego paraliżu sennego. Z dużą dozą takiego krytycyzmu i sceptycyzmu należy podchodzić do wszelkich doświadczeń, które mają miejsce podczas dwóch stanów, dwóch zdarzeń: przechodzenia od snu do jawy i od jawy do snu.
To są te momenty, w których najczęściej pojawiają się właśnie tego typu zjawiska i to są momenty, w których najczęściej zaciera się granica między tym, co znajduje się tylko i wyłącznie w naszym umyśle i tym, co znajduje się w świecie rzeczywistym. Ja, jak już mówiłem, głęboko wierzę, że dla pana to doświadczenie było jak najbardziej realne i ta postać była jak najbardziej namacalna, która trzymała za dłonie, ale równie realna i równie namacalna była dla mnie ta ciemna istota, która stała nad moim łóżkiem. A dzisiaj w zupełności jestem całkowicie, absolutnie przekonany o tym, że miałem do czynienia z pewnym zjawiskiem biologicznym, zjawiskiem neurologicznym, które można wyjaśnić sposobem, w jaki funkcjonuje mój umysł. Także w ten sposób myślę, że powinniśmy to wyjaśniać i że to może też przynieść ulgę wielu osobom, jak chociażby Przemek, który boryka się z tymi wszystkimi zjawiskami, o których dzisiaj mówił i które tak jak mówiłem, sprawia wrażenie, jakby cierpiał z ich powodu. Uważam, że gdyby podszedł do tego w sposób taki bardziej racjonalny, to przyniosłoby mu to ogromną ulgę. Wiele osób, które być może nie słyszały o istnieniu czegoś takiego jak napadowy paraliż senny, a borykało się z odwiedzinami nocnych gości, poczuje dużą ulgę po wysłuchaniu naszej dzisiejszej audycji i tego wszystkim życzę.
[02:56:35] - Tak, wracając jeszcze do przykładu z muzyką i ze świadomym czy zdalnym materializowaniem, przykładowo posłużę się swoim przykładem, o którym już wcześniej wspominałem. Prześladowała mnie pewna liczba, mianowicie liczba 37. Miałem taki okres w życiu, kiedy podświadomie widziałem ją praktycznie wszędzie i wydawało mi się, że jest to coś nadnaturalnego. Teraz mam na ten temat troszeczkę inne zdanie. Obudziłem się kiedyś pewnego dnia i miałem w głowie tylko jedną myśl, tylko jedną piosenkę zespołu Billy Talent, akurat tak wspomnę jeszcze dokładniej. Odczuwałem straszną, przemożną chęć wysłuchania jej. Nie miałem w zasadzie pojęcia dlaczego, aczkolwiek obudziłem się z tą myślą i chciałem ją zmaterializować. Znalazłem ją na telefonie. Co się okazało? Jako jedyna ta piosenka z całego zbioru moich mp3 kończyła się na liczbie 37, czyli trwała 3 minuty 37 sekund.
Przejrzałem cały zbiór pozostałych mp3. Okazało się, że żadna inna nie kończyła się właśnie na tę liczbę. Wtedy poczułem jakieś straszne uczucie tego, iż to musi być coś paranormalnego. Skoro wszędzie widzę tę liczbę, to jakiś wyższy byt objawił mi ją za pomocą tej myśli. Natomiast teraz podchodzę do tego o wiele bardziej sceptycznie i sądzę, że moja podświadomość wychwyciła kiedyś to, że ta piosenka jako jedyna z wielu kończy się właśnie na tę liczbę. I skoro podświadomie odnajdywałem te liczby we wszelkich zdarzeniach z mojego życia, wtedy zobaczyłem ją także, szukając tej piosenki w telefonie. A wracając jeszcze do Przemka, tutaj pozwolę sobie nawiązać jeszcze do tego, o czym powiedział. Nie możemy rozprawić się ze wszystkim, o czym powiedziałeś. To są twoje doświadczenia i ty masz przeczucie o ich realności, o tym, że one coś naprawdę dla ciebie znaczą. Okej, my możemy przeciwstawić swoje kontrargumenty, natomiast nie możemy całkowicie zmienić twojego toku myślenia.
Natomiast możemy całkowicie rozprawić się z ideą tego, iż ktoś jest predystynowany do tego typu doświadczeń, ponieważ teraz, w dobie internetu, każda osoba może przeczytać o OOBE, każda osoba może przeczytać o danych metodach, każda osoba może je wypróbować, po czterech godzinach snu rozbudzić się, próbować WILD-a czy metody 4+1, bo to jest różnie nazywane bądź nazywane jest też metodą dla osiągnięcia świadomego snu, bo wiadomo, iż te zjawiska są bardzo pokrewne, bądź też są tym samym. I nie ma żadnego takiego wyznacznika, dla którego ktoś miałby doświadczać takich stanów. To, iż ktoś jest głęboko wierzący lub nie, ponieważ doświadczają tego osoby zarówno głęboko wierzące jak ty, jak i kompletnie areligijne i osoby z różnych zakątków świata, gdzie wyznaje się zupełnie inne religie, bądź gdzie panuje zupełnie inna kultura. Tak więc naprawdę nie można powiedzieć, iż ktoś jest do tego predystynowany. Jeszcze wracając do tego, co powiedziałeś wcześniej, nie wiem, czy jesteś osobą wyznania rzymskokatolickiego, natomiast Kościół katolicki, do którego zdania nie przywiązujemy większej uwagi, twierdzi, że takie doświadczenia nie są darem od chrześcijańskiego Boga, tylko jest to jakimś typem spółkowania z szatanem, okultyzmem i czymś takim. Oczywiście to tylko gwoli wyjaśnienia. To nie jest moja opinia ani nikogo, kto bierze udział ze mną w tej audycji. To jeszcze chciałem dodać.
[03:00:44] - Chciałem coś dodać. Przepraszam, że przerywam, tylko muszę nadal się namyślić, normalnie mówić. Ja chciałem coś dodać co do tej muzyki. Też miałem kiedyś takie doświadczenia, że byłem bardzo zainteresowany OOBE i chciałem to osiągnąć. Słuchałem radia przed tym i zaczęły takie tytuły: „A kiedyś przyjdzie na ciebie pora” i coś takiego. I wtedy miałem takie wrażenie, że ktoś to specjalnie odtwarza, że to dotyczy mnie akurat.
[03:01:23] - Przemo ponownie dzwoni. Prosimy.
[03:01:26] - Tak. Ja chciałem tylko wrócić do rozmowy i do tych wypowiedzi, które usłyszałem poprzednio. To znaczy mogę powiedzieć tak, bo tutaj padło słowo, zdanie, że mają takie doświadczenia osoby, które w pewien sposób może są jakby wybrane przez te osoby wyższe tam. To znaczy ja jestem chrześcijaninem, katolikiem, ale tutaj ktoś powiedział twierdzenie, że niezależnie od wiary to każdy pod punktem swojej wiary ma takie swoje doświadczenia pod kątem religii. Według mnie na przykład niezależnie od tego, kto i w jaką religię wierzy, moim zdaniem to nie ma najmniejszego znaczenia. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, bo jak już wspomniałem, te moje doświadczenia, te wyjścia z ciała I te różne doświadczenia, typu to, że ta osoba była u mnie w domu i różne rzeczy się działy. Ja tego po prostu nie chciałem. Nigdy tego nie przechodziłem. Jeśli chodzi o te wyjścia moje z ciała trzykrotne, to było wbrew mojej woli. Ja wiedziałem, że coś takiego jest.
Są takie doświadczenia i interesuję się takimi rzeczami, ale chodzi o to, że to wszystko działo się wbrew mojej woli. Tym trzecim razem było tak, że wyszedłem z mojego ciała. Jak wspomniałem wcześniej, modliłem się modlitwami katolickimi typu „Ojcze nasz” i tak dalej. Modliłem się bardzo długo i one nie przynosiły momentalnego efektu. Dopiero którymś tam razem ta siła spowodowała to, że mogłem powrócić do swojego ciała. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Jeszcze mogę tylko coś powiedzieć. Kiedyś miałem też takie doświadczenie. To było może trzy lata temu. Spałem w nocy i miałem wrażenie, że mnie nawiedziły trzy duchy.
Ja je widziałem i one w pewnym momencie zaczęły dusić mnie za szyję. Nie wiem, dlaczego tak się działo. Strasznie tego i zacząłem krzyczeć i pół domu obudziłem. I momentalnie te duchy, te trzy istoty, bo je widziałem z tyłu, że mnie dusiły strasznie. Nie wiem, czy chciały mnie udusić. Nie wiem dlaczego. Momentalnie znikły i od tego momentu mam straszne problemy z kręgosłupem szyjnym. Nie wiem dlaczego. Tego nie mogę sobie wytłumaczyć, dlaczego tak się stało od tamtego momentu. Nawiązując do dzisiejszej dyskusji na temat tych wyjść z ciała i tak dalej, mogę tylko stwierdzić jedno: że nieważne jakiej jesteśmy wiary, czy jesteśmy katolikami, czy muzułmanami, czy wierzymy w jakąś inną, to nie ma najmniejszego znaczenia.
Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale mi się wydaje, że jeśli ktoś jest choć trochę wierzący, jest człowiekiem dobrym, mam takie wrażenie, jakby otwierał od siebie taki kanał. Taka transmisja jakby nawiązywała, że oni po tamtej stronie to wiedzą, czują i w pewien sposób to wszystko tak działa. Nie wiem, co o tym sądzicie, myślicie, ale mi się wydaje, że człowiek jest taką istotą, że jeśli miałaby to być tylko jakaś tam iluzja czy bajka, nie miałaby najmniejszego sensu. I to wszystko. Takie są moje doświadczenia. Jak wspomniałem, jestem człowiekiem wierzącym, katolikiem, ale te moje doświadczenia, to wszystko i to, co ja myślę, to nie ma nic wspólnego z wiarą. To się dzieje automatycznie. Dziękuję. To wszystko.
[03:06:39] - Dziękujemy Przemku. Panowie, może parę słów komentarza? To może teraz Gołąb.
[03:06:48] - Wracając, ja chciałbym powiedzieć, że nie zgadzam się z tym, że nieważne jakiej wiary jesteśmy, to i tak zobaczymy Boga, bo nasza wiara, religia głównie zależy od rodziny, w jakiej jesteśmy wychowani. I wiadomo, że na przykład w rodzinie muzułmańskiej nie będzie katolika, tak samo w rodzinie hinduskiej nie będzie muzułmanina. Myślę, że muzułmanin w takiej sytuacji jak twoja, Przemku, może nie zobaczyłby Allaha, ale zacząłby się do niego modlić. Raczej by się nie zaczął modlić do Boga, ale zacząłby się modlić do Allaha i miałby dokładnie te same doświadczenia. Czyli wszedłby do swojego ciała. I myślę, wydaje mi się przynajmniej, że Bóg jest taką świetną metodą afirmacji, że jeżeli zaczniemy się modlić do Boga o świadome śnienie, modlić się do kogoś, do kogokolwiek, to jest naprawdę świetna afirmacja, bo wtedy wiemy, że ktoś tam w górze czuwa nad tym, żebyśmy tej nocy mieli świadomy sen albo żebyśmy coś zrobili. I tyle ode mnie.
[03:07:58] - Nie tylko afirmacja, a mantra taka jakby.
[03:08:02] - Wydaje się też, że Przemkowi chodziło o to, iż on później już zwracał uwagę na to, iż w zasadzie żadna religijna interpretacja nie ma większego znaczenia i to, czy jesteśmy muzułmanami, buddystami czy kimkolwiek innym. W zasadzie on uważa się za katolika, natomiast opowiadał to w zasadzie z punktu widzenia osoby, która ma takie doświadczenia i snuje teorie na temat tego, iż to dla niego jest tak realne, iż nie może to być dla niego iluzją. I przypuszcza, iż Istnieje jakiś wyższy byt, który nad tym wszystkim czuwa. Nie mieszał już do tego teorii religijnych ani jego katolickiego wychowania. Natomiast wydaje mi się, że trzeba jednak pamiętać, iż ono ma bardzo wielki wpływ na to, co jest nam wpojone od samego dzieciństwa w podświadomości. Jeśli doświadczamy tego typu zjawisk, które z dużym prawdopodobieństwem przyciągają właśnie takie doświadczenia, które później kwalifikujemy jako przeżycia sakralne i religijne, to wtedy dochodzimy do takich wniosków, że skoro coś takiego przeżywamy i doświadczamy, to musi to wynikać z tego, iż istnieje coś więcej, istnieje jakaś osoba, która jest ponad nami. Natomiast może to być tylko nasze osobiste przekonanie. Tak jak mówił wcześniej Mariusz, mózg po prostu kocha nam robić figle. Tak więc nigdy nie możemy być wszystkiego pewni i przyjmować wszystkiego na wiarę. Natomiast oczywiście każdy ma prawo do własnych poglądów i interpretacji.
[03:09:47] - Moim zdaniem tego doświadczyło bardzo wielu sceptyków w tym środowisku. Peter, który zajmował się badaniem tego, był sceptykiem, a doświadczył tego. Nie zainteresuje nas to, ma na to wpływ religia, gdyż różne osoby widzą różne rzeczy. Nie wiem, kto się tam szczególnie odzywa, ale niektórzy mogli zobaczyć po tym wyjściu anioły, niektórzy jakieś inne rzeczy. To zależy od człowieka, od tego, gdzie się wychował, tej, którzy powiedzieli wcześniej.
[03:10:36] - Panowie, będziemy już kończyć powolutku. Mamy jeszcze jakieś trzy i pół minuty czasu antonowego, dlatego poproszę panów oneironautów i naszych gości o kilka słów podsumowania. Kto by chciał podsumować dzisiejszą audycję w kilku słowach? Może Mariusz?
[03:10:58] - Bardzo chętnie się pokuszę. Zacznę może od tego, że wszystkie te tematy, które są związane ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, które w jakiś sposób łączą się ze snem i śnieniem, ten temat wyczerpany właściwie nie został i nie omówiliśmy wszystkiego, czego przygotowaliśmy, ale to pokazuje nam tylko, jak bardzo złożone jest to spektrum tych niezwykłych i tajemniczych zjawisk związanych ze snem. Właściwie większość tych niezwykłych doświadczeń, jak chociażby samozapłon, samospalenie czy nawet świadomość bytów niebiologicznych, jak chociażby historia myślącego komputera z 1987 roku, który w miejscowości Stockport w angielskim hrabstwie Cheshire budził się, łamiąc rękocię właściwego pana. Później tworzył coś, co przypominało ludzką fazę REM. Także bardzo wiele zjawisk związanych ze snem i śnieniem. Zjawisk, o których mówimy, niewyjaśnione, o których mówimy paranormalne. Zresztą sam sen i kwestie związane ze snem i śnieniem są do dnia dzisiejszego niezbadane i nie posiadamy odpowiedzi na wiele pytań związanych ze snem i śnieniem. To, co jest fascynujące w snach, to fakt, że każdy z nas doświadcza, a co więcej, każdy z nas może je badać. Świadomy sen, lucid dream jest metodą dostępną każdemu zainteresowanemu. Metodą, która może posłużyć do tego, żeby bezpośrednio każdy mógł badać i eksplorować ten świat marzeń sennych.
Mamy nadzieję, że będzie to związane z bardzo przyjemnymi doświadczeniami, w mniejszej mierze zaś wiązać się z różnego rodzaju zjawiskami, które wydają się być nieprzyjemne i w sposób nieprzyjemny wpływać na życie. Chociażby Przemka, który do nas zadzwonił i podzielił się swoją historią. Z tego miejsca, z racji tego, że to ostatnia audycja przedświąteczna, chciałbym życzyć również wszystkim słuchaczom bardzo dobrych i bardzo wesołych świąt. Czy będą one rozpatrywane w kontekście bardzo religijnym, czy też świeckim jako czas, który można spędzić z rodziną, to życzę wam, żeby to był też czas refleksji i zastanowienia się nad tą jedną trzecią swojego życia, którą spędzamy we śnie. Może warto przy wigilijnym stole chociażby podzielić się swoimi doświadczeniami sennymi, tym, co się ostatnio nam śniło. Kiedyś rozmowa o snach była pewnego rodzaju tradycją związaną z tym, że sen był podzielony na dwie fazy przedzielone taką godziną aktywności, kiedy ludzie spotykali się, kiedy rozmawiali o tym, co się im śniło. Dzisiaj opowiadano o grupach religijnych również, które przywiązują ogromną wagę do snów. Ludzie dzwonią do siebie, ażeby przekazywać, że coś ci takiego się przyśniło, ponieważ sny były traktowane bardzo serio jako coś bardzo ważnego, jako przekaz od jakiejś istoty supernaturalnej. Mówiłem o tym w kontekście trochę zaniepokojenia tym, że tak wielką wagę można przywiązywać do czegoś, o czym ja mówię czasem, że jest nieracjonalne, jest irracjonalne i nielogiczne. Ale to przywiązanie do jednej trzeciej swojego życia, do świata snu, do wagi, jaka związana jest ze snem, to jest coś, czego możemy tym ludziom zazdrościć i to jest coś, czego możemy zazdrościć tym, którzy byli przed nami.
Myślę, że rozmowa o snach przy wigilijnym stole i powrót do przykładania wagi do świata sennego to jest fajna tradycja, do której możemy powrócić. Może praktykowanie świadomego śnienia i badanie tego świata sennego będzie też czyimś noworocznym postanowieniem, czego głęboko życzę. Jeszcze raz w imieniu Ruchu Oneironautycznego życzę wszystkim bardzo wesołych świąt.
[03:15:09] - Również życzę wszystkim w swoim imieniu oraz w imieniu całej ekipy Radia Paranormalium, wszystkim słuchaczom zdrowych, spokojnych, wesołych świąt. Niestety czas nam już się skończył, dlatego musimy się pożegnać. To była audycja „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Przy mikrofonie mówił do państwa Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie byli z nami oneironauci: FallenLeave, Robert Niemiec, Mariusz Sobkowiak, Mateusz Smaga, Dawid Rudnicki, a także nasi słuchacze i zaproszeni dzisiaj goście: Matki 121, Gołąb oraz Amros. Nie wiem, czy wszystkich wymieniłem. Był jeszcze Kuba Aksjus. Dzisiaj mieliśmy sporą ekipę, dlatego nie jestem pewien. Przepraszam, jeżeli kogoś pominąłem. Nie było to na pewno celowe. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Dobranoc i do usłyszenia. Życzymy pięknych, kolorowych, paranormalnych, a przede wszystkim świadomych snów.