[00:29] - Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Co prawda dzisiaj planowaliśmy początkowo zrobić małą przerwę, bowiem zorganizowaliśmy w ostatnim czasie osiem debat praktycznie pod rząd. Takiej ilości debat ufologicznych chyba jeszcze żadne paranormalne radio w internecie nie zrobiło. Na pewno nie w tak krótkim czasie i nie takich długich. Dzisiaj postanowiliśmy jednak zorganizować małą debatkę niespodziankę dla naszych słuchaczy. Debata jest oczywiście realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Czekamy także na pytania, komentarze, sugestie, polemikę na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, jak również na czacie Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. I to tyle.
Więcej kontaktów chyba już nie mamy. Radio Paranormalium odświeżyło ostatnio swojego Twittera, więc tam również można nas znaleźć. Koledzy z portalu Infra również tam zaglądają. Tak więc zachęcam do odnalezienia i zaobserwowania Radia Paranormalium i portalu Infra na tym właśnie serwisie. Dzisiaj jesteśmy w bardzo kameralnym składzie. Właściwie można powiedzieć, że debata będzie momentami przypominała bardziej wywiad niż debatę, bo jest ze mną dzisiaj Piotr Cielebiaś z portalu Infra. Witaj, Piotrze.
[02:11] - Witam wszystkich, pozdrawiam.
[02:14] - W dzisiejszej debacie chcieliśmy zrobić głównie podsumowanie wszystkich poprzednich debat. Podsumowanie roku 2014 w ufologii. Czego zdążyliśmy się w tym roku dowiedzieć ciekawego. Mamy tutaj oczywiście zestaw pytań. Chcieliśmy też spróbować odpowiedzieć na pytania, które z braku czasu i z różnych innych powodów nie znalazły swojej odpowiedzi na poprzednich naszych debatach. Pierwsze pytanie z naszej listy, którą sobie przygotowaliśmy wcześniej, brzmi następująco, Piotrze: skoro twoim zdaniem UFO nie pochodzi z kosmosu, to skąd?
[03:04] - Właśnie jak powiedziałeś, dzisiaj będziemy zajmować się tymi sprawami, których nie zdążyliśmy poruszyć, bo otrzymujemy na bieżąco podczas debat pytania i czasami jest tak, że nie mamy czasu na nie odpowiadać albo one w jakiś sposób się wiążą z tym, o czym dopiero będziemy mówić. Wiadomo, wszystko jest realizowane na żywo i nie możemy czasami już z tym wszystkim nadążyć. Także dzisiaj zebraliśmy to, co zostało z tych wszystkich debat i postanowiliśmy opracować te pytania. Niektóre połączyliśmy. Żeby nie zawodzić naszych słuchaczy, odpowiemy na to, co zostało. Dzisiaj w skromnym gronie, ale koledzy przygotowują się do kolejnych debat na pewno. Część jeszcze pewnie świętuje, ale wyjdziemy od tego.
[03:59] - Wiem, że Chris Migina coś szykuje już na nowy rok. Także na pewno z Chrisem się usłyszymy, z Leszkiem również, a prawdopodobnie usłyszymy także Arka Miazgę.
[04:12] - Właśnie fajnie wypadł Przemek z UFO Skywatchingu. Damian świetnie wypada, bardzo mi się to podoba. Oczywiście Arek Paterek. Im nas więcej, tym czasami de facto gorzej, bo każdy by chciał coś powiedzieć, a tego czasu, wiadomo, jest niedużo.
[04:33] - Nawet mimo że w Radiu Paranormalium mamy czas teoretycznie nieograniczony, bowiem radia internetowe nadające wyłącznie w internecie oficjalnie rządzą się troszeczkę innymi prawami. Ramówkę można dowolnie rozciągać, ale jednak ten czas też mamy ograniczony swoimi obowiązkami, sprawami i tak dalej. Więc nie zawsze udaje się znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, które się tej odpowiedzi domagają.
[05:02] - Tak. Powracając do tego pytania, które się kilkakrotnie przewiło przez debaty o to, skąd pochodzi UFO, bo w ostatnim czasie pojawiła się w polskiej ufologii, co mnie bardzo cieszy ogólnie, taka dyskusja na temat korzeni zjawiska UFO. Do pewnego czasu nikt nie kwestionował w polskiej ufologii, poza skromnymi wyjątkami, hipotezy o pozaziemskich korzeniach tego zjawiska. To byli twardzi zwolennicy hipotezy o tak zwanej ETH, czyli hipotezy o pozaziemskim rodowodzie UFO. Natomiast od pewnego czasu przetacza się przez nasze forum, przez blogi naszych ufologów dyskusja o związku na przykład zjawiska UFO z hipotezą Jacques'a Vallee, z psychologią, z kulturą. To jest bardzo fajne, bo pozwala spojrzećNa ufologię jako na temat złożony, czyli taki, jakim jest w rzeczywistości, bo hipoteza o tym, że UFO to kosmici w wielu przypadkach się wypaliła. Najprościej ująć to w ten sposób, że proste pytania zadane ufologom czy zgromadzonemu materiałowi w zasadzie ujawniają prawdę. Pierwsze pytanie: dlaczego kosmici nie tyle przylatują, co na przykład poruszają się po planecie w wielu przypadkach po prostu w sposób zupełnie swobodny. Dziwne, prawda? Druga kwestia, oczywiście już pominąłem dyskusję o kosmicznych odległościach i potrzebnej do tego technologii i czasie.
Natomiast druga sprawa: dlaczego kosmici w świetle tego, co wiemy o astrobiologii i tego, co obserwujemy na Ziemi, dlaczego kosmici mają zawsze formę humanoidalną? To tak, jakby wszyscy byli odbici z jednej matrycy, a to troszkę dziwne, prawda? Bo nawet w przyrodzie ziemskiej różne środowiska są zasiedlone przez organizmy, które w żaden sposób nie są do siebie podobne. Także to jest pewna dziwaczna sprawa, dziwaczne pytanie. Oczywiście kwestia tak zwanej niedoskonałości tych istot. Wiąże się z bliskimi spotkaniami zawsze pewien ładunek informacji, zmian. Te istoty dają jakieś przekazy. Te istoty zmuszają świadków do myślenia. Te istoty powodują pewne zmiany w myśleniu nas wszystkich, bo de facto jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego wieku niewiele osób się zastanawiało nad tym, czy kosmici w ogóle istnieją. Natomiast teraz UFO to jest taki problem, o którym w zasadzie każdy słyszał, prawda?
Jacques Vallée sugerował, że jedno z rozwiązań mówi, iż to, co kieruje tym zjawiskiem, może po prostu w jakiś sposób przyzwyczajać nas poprzez te dziwne manifestacje do faktu, że nie jesteśmy sami w kosmosie. Natomiast UFO de facto samo nie jest gośćmi z kosmosu. To tak, jakby nad nami znajdował się jakiś system wbudowany w naszą rzeczywistość, który dokonuje interakcji z naszą świadomością i on po prostu przy spotkaniu z tym systemem wywołuje u człowieka pewne wizje, które wyglądają na realne. Natomiast człowiek nie jest w stanie tego do końca pojąć i widzi to na swój sposób. Ten system także jakby podążał za naszymi wierzeniami, za naszymi wyobrażeniami, bo na przełomie XIX i XX wieku widywano widmowe statki powietrzne, potem widywano rakiety, widmowe samoloty i wreszcie latające spodki. Teraz są trójkąty. Także to ewoluowało. Dlatego widuje się także widmowe samochody, widmowych przechodniów i mnóstwo różnych innych ciekawych, widmowych rzeczy. Tak, ale chodzi o stricte te rzeczy, które miały cechy zjawiska UFO. Czyli na przykład ta fala słynnych widmowych rakiet w Szwecji, w Norwegii zaraz po II wojnie światowej.
Ona wywołała taki oddźwięk, że nawet cenzurowano te doniesienia, bo bano się w ogóle, co to jest. Nikt nie wiedział, co to jest. Potem zjawisko UFO przyjęło te cechy, prawda? Także skąd może pochodzić UFO? Bardzo możliwe, że pochodzi z Ziemi dlatego, że nikt nigdy nie zaobserwował tak naprawdę niczego udokumentowanego, podejrzanego w kosmosie. Dlatego, że te relacje astronautów moim zdaniem w większości są podejrzane, dlatego że zawsze są z drugiej ręki. A samo zjawisko UFO, nie oszukujmy się, występuje tylko na Ziemi, prawda? Wiele osób zastanawia się, że możemy mieć do czynienia z pewną siłą, z pewną inteligencją, która istnieje na Ziemi. My nie jesteśmy jej świadomi, natomiast ona w jakiś sposób sobie z nami pogrywa. I to jest sedno tej hipotezy Jacques'a Vallée.
Kolejna możliwość to oczywiście pogląd, że to są istoty międzywymiarowe, ale to też jest w żaden sposób niepodparte dowodami naukowymi. Dlatego że owszem, jeżeli inne wymiary nawet teoretycznie istnieją i da się je poprzez skomplikowane kalkulacje udowodnić, to jednak istnieją już przeszkody związane z tym, jak przechodzić z wymiaru do wymiaru, prawda? Po drugie, jeżeli sobie wyobrazimy przybysza z innego wymiaru, trudno przypuszczać, że on będzie wyglądał jak człowiek. To jest kolejna kwestia. Także im więcej pytań zadajemy, tym większe absurdy odkrywamy, a z drugiej strony odkrywamy, że tak naprawdę jest to przerażająco realne. Także coś się dzieje i to coś dzieje się na krawędzi naszego pojmowania. I stąd te wszystkie problemy. Na przykład taka sprawa odkryta przez Johna Keela, tego słynnego amerykańskiego dziennikarza, pisarza, który zauważył, że w zasadzie UFO ma wbudowany automechanizm cenzury. To znaczy, czasami po prostu zjawiska te są tak dziwne, że nikt nie zwróci na nie uwagi. Trafią do pewnego wąskiego grona osób, które być może to rozumieją, natomiast reszta nie zwróci na to uwagi.
Kolejna dziwna sprawa. Nie wiem nawet czasami, co o tym myśleć. Podejrzewam, że jednak gdzieś w tej wielkiej grupie bliskich spotkań, tych relacji kryją się może bardzo rzadkie doniesienia o gościach z kosmosu.
[12:14] - Na czacie Radia Paranormalium słuchacz Ogró1948 zadał pytanie: „Filmy prawdopodobnie wykradzione z NASA, na które można trafić w YouTube lub w filmach dokumentalnych o tematyce UFO, gdzie widać latające pojazdy i słychać czasem komentarze astronautów. Czy wszystkie takie filmy trzeba uznać za fałszywe?”
[12:37] - My mówimy też o różnych rzeczach, bo istnieją historie. Tak naprawdę UFO, o których mówiliśmy, bliskie spotkania dotyczą spraw bardzo rozbudowanych, czyli spotkań z istotami, z pasażerami i tak dalej. Natomiast moim zdaniem jedynym sensownym sposobem badania Ziemi przez istoty pozaziemskie byłoby przesyłanie tutaj sond, prawda? Fakt faktem rzeczywiście są takie filmy, natomiast ja nie umiem ich ocenić, dlatego, że jak wielokrotnie pokazano, perspektywa w kosmosie jest złudna, a obiekty, które tam krążą, dobrze wiemy, ile tam jest śmieci, mogą sprawiać bardzo mylne wrażenie. Także ja bym powiedział, że te filmy są ciekawe, natomiast moim zdaniem nie są żadnym dowodem na obecność UFO w kosmosie.
[13:48] - Przyszło pytanie na gadu-gadu od naszego słuchacza Artemiusa. Pytanie, które niestety nie doczekało się odpowiedzi przy którejś z poprzednich debat, bo słuchacz wysłał je po raz drugi. „Chciałbym przypomnieć o pytaniu, które zadałem po usłyszeniu dwa tygodnie temu stwierdzenia z ust jednego z uczestników debaty na temat kryształu będącego rzekomym artefaktem pozostawionym przez obcych. Brzmiało ono mniej więcej tak: rzecz obcego pochodzenia, którą oglądał ufolog, jest kompletnie nieznana, a mógłby to być w końcu dowód na istnienie innych istot, którego od dziesiątek lat nie da się znaleźć. Co z tym kryształem? Leży w zapomnieniu, czy jest nieosiągalny? Dlaczego nikt nie interesuje się jedynym dowodem, który był widziany przez osoby trzecie, a nie tylko przez posiadacza takowego?”
[14:44] - Ten kryształ, o którym mowa, ja bym go nie łączył ze zjawiskiem UFO, dlatego, że on pojawił się w rękach tego znalazcy, który skontaktował się potem z Kazimierzem Bzowskim, ale on się znalazł w jego rękach w sposób dziwny. Natomiast nie było w tym manifestacji UFO, prawda? Po prostu ktoś podszedł do tego gościa. Ktoś, kto wyglądał bodajże jak Hindus, wręczył mu to po prostu i poszedł. I tyle. Ten pan pomyślał, że to musi być związane z kosmitami, z ludźmi w czerni i tak dalej. Dużo dopisał do tego Kazimierz Bzowski, nie oszukujmy się. Nie wiem, czy on to robił umyślnie, czy po prostu redaktor jego książek, jego tekstów doplatał czasami takie sensacyjne wątki do Bzowskiego i wychodziły z tego bzdury. Nie oszukujmy się. Natomiast ten kryształ, Przemek go zresztą widział, jest w ręku prawdopodobnie znalazcy.
Ja go tam nie widziałem. Równie dobrze mogła to być jakaś prowokacja, też nieudana. Tak naprawdę ten człowiek mógł otrzymać jakiś element rzadko dostępny, wykorzystywany w przemyśle i mógł pomyśleć, że to pochodzi z kosmosu. Natomiast u Bzowskiego znajdowali miejsce inne podobne, dziwne historie. Sam pamiętam, że czasami byłem zażenowany. Chyba ostatni występ Bzowskiego w Telewizji Polsat u Mariusza Szczygła. Wszystko dobrze, wszystko fajnie. Bzowski siedzi, pokazuje jakieś zdjęcia. Zdjęcia niewyraźne, wiadomo. Ale nagle mówi: „Wie pan, ostatnio dostaliśmy ciekawy przypadek, że facet się przykleił do latającego spodka, poleciał do Niemiec, do Szwecji i tak dalej”.
Każdy zdrowy człowiek, który tego słucha, odniesie wrażenie, że to są jakieś naciągane historyjki. Tymi dziwacznymi stwierdzeniami Bzowski niszczył to, co tak skrupulatnie budował. Wiele osób może się obrazić na mnie za to zdanie, natomiast tak było. Także Artemiusie, ten przedmiot jest i to nie jest jedyny przedmiot, który odpadł z UFO. Pamiętam taki przypadek spod Zamościa. To było bardzo fajne, bo ta historia była badana przez Rzepeckiego i Piechotę. Chyba niedługo po tym, jak się wydarzyła. To były chyba lata 80. Na polu koło domu we wsi Szklarnie doszło do bardzo ciekawej manifestacji świetlnej, pojawienia się świateł, które szybko poruszały się w górę i w dół. Widziało to małżeństwo, które tam mieszkało.
Widzieli to jacyś specjaliści, którzy wówczas w tym domu naprawiali instalację elektryczną. Czy byli to hydraulicy? W każdym razie na drugi dzień w miejscu ktoś znalazł jakiś kawałek metalu. Wyglądał jak rurka. Nawet twierdzili, że to jeszcze było ciepłe, mimo że to było zimno i leżało tam długo. Natomiast na całym świecie takich kawałków rzekomo oderwanych odLatających dziwadeł jest sporo i każdy może powiedzieć, że to przeczy temu, co powiedziałem wcześniej, czyli że UFO to zjawisko kompletnie nierzeczywiste. Nie oszukujmy się, że większość tych kawałków urwanych latających spodków to naprawdę mało wiarygodne sprawy. Wszyscy pamiętamy taką dziwną sprawę napędzoną przez Nautilusa o kamieniu z płonącego UFO. Rzeczywiście genialne. Leci UFO i wyrzuca płonący kamień na wieś polską i super, napiszmy o tym.
To na pewno pomoże w propagowaniu ufologii. Mogli napisać, że to płonący ziemniak był na przykład i to byłoby równie ciekawe.
[19:02] - Pojawiło się kolejne pytanie od naszego słuchacza, tym razem od Dorpata na czacie Radia Paranormalium. Co à propos niby misji Apollo 18, 19 i 20. Program Apollo skończył się na Apollo 17, a podobno są zdjęcia i filmy z Apollo 18, 19 i 20. Co o tym sądzisz, Piotrze?
[19:26] - Ja myślę, że niestety czasami te spiskowe teorie odnośnie lotów w kosmos idą za daleko. Życie pokazuje nam, że jest w nich dużo prawdy, bo na przykład to, co znalazł Gary McKinnon i to, o czym mówił, pokazuje, że my wszystkiego nie wiemy. Zrobię sobie małą reklamę i powiem, że teraz na Onecie jest mój tekst pod tytułem „Skrywane tajemnice programu kosmicznego” i tam chyba można znaleźć odpowiedź na to pytanie. On teraz wisi na stronie głównej, także odsyłam. Natomiast program Apollo, nie oszukujmy się, był w dużej części dyktowany politycznie, prawda? Nawet w filmie „Interstellar”, który ostatnio był w kinach, pojawiła się taka scenka, kiedy amerykańscy astronauci tłumaczą, że to było tylko po to, żeby Rosjanie latali na Księżyc i się tak naprawdę spłukali na tych podróżach. Wydaje mi się, że po prostu na Księżycu nie ma nic ciekawego na razie. Trzeba się zająć ropą, a kiedy dojdzie do walki o Księżyc, wtedy zobaczymy bardzo ciekawe sceny moim zdaniem. A co NASA skrywa? Możemy tylko dywagować.
Ja bym się opierał na tym, co wiemy. Na przykład to, co wyciekło z McKinnona, jest rzeczywiście ciekawe, bo moim zdaniem jest wiarygodne. Natomiast on mógł też nie powiedzieć wszystkiego, bo wiedział, co mu grozi. Może coś jeszcze kiedyś wycieknie. Natomiast były takie kontrolowane przecieki, które de facto były dezinformacją. Dużo takich było. A jeżeli oni coś ukrywają i nie chcą pokazać, to po prostu tego nie pokażą. Tak jak mówił Edgar Mitchell, który był dość znaną postacią, ocierał się o te kręgi. On powiedział wprost, że on nie widział UFO, natomiast zna ludzi, którzy coś wiedzą, ale nie mówi się o tym wprost i nawet chyba nie ma takiej tajemnicy oficjalnej. Nie ma żadnej klauzuli.
Jest to po prostu tak tajemnicza sprawa, że zbiera się informacje.
[21:41] - Słuchacz Ogru1948 na czacie Radia Paranormalium zadał jeszcze jedno pytanie odnoszące się do kwestii domniemanych obserwacji UFO przez astronautów amerykańskich. Prawdą jest, że mnóstwo śmieci lata w przestrzeni kosmicznej, ale są też obiekty, które wydają się poruszać w jakimś zamierzonym celu lub robią gwałtowne zwroty, które może wykonać tylko i wyłącznie pojazd. W żadnym razie nie może to być meteor czy inny śmieć, bo on nie zawróci ani nie zmieni kąta lotu o 90 stopni.
[22:16] - Widziałem tylko jeden taki film, nie pamiętam skąd. W każdym razie dość słynny, na którym widać, jak coś startuje z Ziemi i trudno to było wytłumaczyć obserwacją kryształków lodu i tak dalej. Tak naprawdę większość tych historii, że ktoś widział UFO, albo kosmonauci widzieli UFO, została często wyrwana z kontekstu.
[22:42] - Kosmici też mogli widzieć UFO, bo dla nich UFO będzie czymś przez nas stworzonym.
[22:50] - Te opowieści były często wyrwane z kontekstu dlatego, że oni rzeczywiście widywali tam różne rzeczy. Natomiast jeżeli posłuchamy tych historii do końca, tam pojawiają się różne wytłumaczenia. Trudno mi się ustosunkować do tego, dlatego że jeżeli chcemy mówić o faktach, to musimy mówić o konkretnych przykładach. Ja znam przykład jeden, natomiast reszta to już są historie, które są troszkę podejrzane. Jeżeli zdobędziemy stuprocentowy dowód, taki, który nie pojawił się na jakimś dziwnym kanale na YouTubie czy na jakimś zapyziałym blogu, to będziemy wtedy o tym dyskutować. Dużo rzeczy mieli widzieć radzieccy astronauci, natomiast to wszystko pochodzi z jakichś dziwnych kanałów informacyjnych. Ufać temu czy nie? I to jest główny problem. Przede wszystkim nie powinniśmy wierzyć we wszystko, co słyszymy o tak poważnych sprawach, dlatego że są małe szanse na to, że kiedykolwiek za życia ktoś z nas się tam dostanie i będzie to obserwował. Można nam po prostu wcisnąć każdy kit odnośnie tego, co się dzieje na orbicie.
[23:58] - Tak, ekspertom z YouTube raczej się nie UFO, tak powiem. Nie ma na razie żadnych nowych pytań od czatujących ani od gadulcujących naszych słuchaczy. Dlatego pozwolisz Piotrze, że przejdziemy do któregoś z kolejnych pytań na naszej liście.W Polsce był przypadek, kiedy UFO zatrzymało karetkę. Jak i kiedy to było? Możesz przypomnieć czy przytoczyć tę historię?
[24:29] - Tak. Pamiętam, że to pytanie pojawiło się bodajże na naszym Facebooku lub nawet przyszło w mailu. Teraz nie jestem w stanie powiedzieć. W każdym razie mieliśmy to poruszyć przy bliskich spotkaniach w Polsce, chociaż to przypadek, w którym nie było udziału jakichś istot. To była jedna z najciekawszych spraw PRL-u. Dostała się do ufologicznej prasy zachodniej. Przypadek Tropysztumskie. Który to był rok? Bodajże 1979. Musiałbym wstać i wziąć książkę.
Bodajże 1979. Zaraz zobaczę. Sprawa świetna. To było tak, że karetka sobie jechała. Czekajcie, zaraz powiem. Karetka sobie jechała z panią, która rodziła dziecko. To był na pewno przełom lat 70. i 80. Zaraz wam powiem, jak znajdę. W każdym razie karetka jechała i nagle zauważyli, w dużym skrócie, że drogę zastawił im po prostu dziwny obiekt.
Taka kula, która zmieniała kolor. Była bardzo jasna przede wszystkim. To był chyba duży fiat. Taka karetka z dużego fiata. W środku była pani, która rodziła dziecko. No i pani doktor, chyba był pielęgniarz i był kierowca. Jadąc po prostu przystanęli, bo to coś im trasowało drogę. Było dość duże, w każdym razie wisiało nisko nad drogą. Z czasem zauważyli, bo przystanęli, nawet odsunęli okno. Z czasem zauważyli, że to coś ma taką powierzchnię dość dziwną, jakby siatkę czy coś w tym stylu.
W każdym razie pulsowało dość mocno. Tak jak mówię, zmieniało kolory. No i oni nie wiedzieli, co robić. Skontaktowali się najpierw bodajże z dróżnikami na przejeździe kolejowym, którzy też to widzieli. Natomiast potem zawiadomili szpital. Pamiętam, że ta pani doktor, pani Anaczkowska bodajże, miała wielki problem, dlatego, że albo jechać prosto na to coś i nie wiedzieć, co się stanie i zaryzykować życie nie tylko swoje, ale też dziecka i rodzącej kobiety, albo po prostu próbować odebrać poród. Problem w tym, że było to trudne w dużym fiacie albo w żuku. Nie pamiętam, czy w nysie, ale to chyba był mały samochód. I ona krzyczała do tej pani, że niech pani nie patrzy na to coś, ale to UFO wcale nie miało chęci odpuścić i unosiło się tam cały czas. Dopiero kiedy zbliżyli się troszeczkę, prawdopodobnie wywołało to jakąś reakcję z tego, co pamiętam.
I kiedy stali, zgłosili to policji. Nie pamiętam, czy zgłosili to policji. W każdym razie policja nie przyjechała. Milicja. Ale mogła. To by było dopiero ciekawe. Natomiast po jakimś czasie to coś się stawało coraz ciemniejsze, aż w końcu zniknęło zupełnie. I oni przejechali, dotarli, wszystko w porządku. Pamiętam, że opis tego był taki, że jak to znikało, to mimo że było na tle nocy, kompletnej ciemności, robiło się coraz ciemniejsze. Wyglądało po prostu jak ciemna plamka na tle nocy.
Następnego dnia przyjechał tam pan kierowca karetki, natomiast nie znalazł żadnych śladów zupełnie. Ale sprawa rzeczywiście była bardzo ciekawa, godna uwagi. A to był rok 1979, dokładnie 5 września. Także gdyby się to dzisiaj stało, to mielibyśmy niezłą akcję. Ogólnie podejrzewam, że takie rzeczy się nadal dzieją, tylko nikt o tym nie mówi. Tak jak mieliśmy z tym przypadkiem policjantów jednych i drugich, prawda? Podejrzewam, że takie sprawy są, tylko że nikt dzisiaj na coś takiego by nie zareagował. Przyjechałby TVN, jakaś tam redaktorzyna i potem by był śmiech na całą Polskę. Przecież jak to można powiedzieć w poważnej telewizji, że UFO istnieje, nie? Może na przykład papież się pojawił na drzewie, albo w ognisku, to tak, to może być.
Ale UFO nie w Polsce.
[29:24] - Piotrze, mamy kolejny raz sytuację, gdy podczas debaty ufologicznej na czacie jeden ze słuchaczy, właściwie tutaj widzę dwóch słuchaczy, dzielą się swoimi obserwacjami UFO. Ja zachęcam oczywiście do dzielenia się obserwacjami. Jeżeli ktoś się czegoś obawia, to może oczywiście zrobić to poprzez ściśle tajne kontakty Radia Paranormalium, poprzez które nic nie wypłynie bez zgody nadsyłającego relację. Poprzez kontakty Radia Paranormalium, ale również można wysyłać na portalu Infra pod owe maile radio@paranormalium.pl lub też infra@epoczta.pl. Oczywiście te relacje z czata sobie zapisuję. Trafią one, jeżeli oczywiście słuchacze się zgodzą, to trafią te obydwie relacje do baz relacji portalu Infra i Radia Paranormalium. Natomiast teraz przejdziemy do kolejnego pytania.Które zainteresuje pewnie stałych bywalców YouTube'a i innych serwisów wideo na życzenie. Co sądzić o filmikach z UFO, jakie masowo pojawiają się w internecie?
[30:41] - To jest jeden z największych problemów dzisiejszych czasów, dlatego że część z tych filmików jest naprawdę fajna. Druga część to oczywiste fejki. Natomiast najgorsze przekleństwo to sytuacja, kiedy filmik pojawia się i nie ma żadnych informacji. Pojawiają się nawet jakieś kompilacje i tak dalej. Trudno mi powiedzieć, jak to oceniać. Możemy to traktować tylko jako materiał poglądowy. Problem w tym, że MUFON, największa organizacja zbierająca tego typu relacje czy inne grupy, nie dzielą się czymś takim. My mamy tam kilka fotek. Co prawda większość to jakieś robaki albo ptaki, ale jest kilka ciekawych. Co do filmików, trzeba być bardzo ostrożnym moim zdaniem.
To znaczy sam fakt, że ktoś filmuje coś dobrego i wstawia to na YouTube'a, zamiast wysłać chociażby w pierwszym odruchu do telewizji, w drugim do ufologów, już sam w sobie budzi podejrzenia. Takie jest moje zdanie. Natomiast mieliśmy kilka fajnych przypadków, kiedy na przykład, to było bodajże w tamtym roku, dwa lata temu, przyszedł film. Film był strasznie złej jakości i on był od syna mężczyzny, który to nakręcił. To się działo gdzieś pod Łodzią. Sytuacja była taka, że był zakład drobiarski czy mięsny i w pewnym momencie świadkowie zauważyli, że na niego coś nadlatuje. I to było tak blisko, że nawet mimo że był kręcony ziemniakiem czy jak kto woli kalkulatorem, czy strasznie starym telefonem, to i tak to fajnie widać. Pytanie, co to było? Nikt nie chciał nic powiedzieć z tego powodu, że nie wiadomo, jak zareagują władze zakładu, prawda? Bo to też się zdarza.
I ten filmik sobie wisi w sieci. Nie można z nim nic zrobić. Jest dość ciekawy. Jak kiedyś nawet szukałem, ciągle tam jest. Jest troszkę zbyt złej jakości, żeby traktować go jako koronny dowód. Natomiast jest to naprawdę dobry materiał. Inne materiały, na przykład od Arka Miazgi, które posiada, a posiada ich wiele. Kadry można znaleźć w książce „UFO nad Podkarpaciem”. Sporo materiałów jest z okresu przedyoutubowego, kiedy były na przykład pliki w formacie QuickTime, takie dość duże, które po kompresji po prostu czasami na nich nic nie było widać. Dużo filmów takich ma Grzegorz Tarczyński, gdzie rzeczywiście, kiedy oglądamy go w odtwarzaczu, to fajnie widać rzeczy.
Natomiast już skompresowany, w oryginale oczywiście, pojawia się w bardzo złej jakości. Trzeba korzystać z jakichś wycinków i tak dalej. Także tak to wygląda.
[33:47] - Pojawiły się kolejne pytania od słuchaczy na czacie Radia Paranormalium. Dorpat pyta: „Piotrze, czy wiesz coś o UFO nad poligonem w Ustce? Pod koniec lat 90. wykryli tam obiekt, który miał ponoć dwa kilometry średnicy i poruszał się z prędkością naddźwiękową. A jak wysłali Migi do przechwycenia, to awionika w myśliwcach wysiadła”.
[34:12] - Nie wiem, na ile jest to legenda ufologiczna, na ile to jest przypadek rzeczywisty, to, o czym wspomina tutaj Dorpat. Natomiast faktem jest, że myśmy sami spotkali, w zasadzie to taki był dziwny zbieg okoliczności, pani z Aarhus, która widziała dziwny obiekt nad Danią. Prawdopodobnie była świadkiem tego zdarzenia w Ustce, dlatego że ona pracowała jako sekretarka w jednostce wojskowej. W każdym razie pełniła tam jakąś cywilną funkcję biurową i po prostu pewnego dnia, to było na pewno jeszcze za PRL-u, był alarm, że coś się pojawiło nad Morzem Bałtyckim. Wysłano samoloty, natomiast zakazano im zupełnie o tym mówić. Jest więcej przypadków ciekawych zaprezentowanych w dawnej literaturze ufologicznej. Może nie w literaturze, w magazynach ufologicznych, dawnych, zebranych przez Bronisława Rzepeckiego. Te przypadki są naprawdę niezwykle interesujące. Zresztą nawet kiedy posłuchamy tego, co mówi generał Czernów, to możemy się zdziwić. Do tego, że on swego czasu, teraz jest to człowiek bardzo leciwy, również miał taką przygodę jako młody pilot, a nawet pewnego razu przyznał, że lotnictwo polskie gdzieś po wojnie w latach 60.
chyba straciło nawet dwie maszyny podczas pościgu za takim obiektem. Także to są naprawdę ciekawe aspekty polskiej ufologii i moim zdaniem wiarygodne w wielu kwestiach. Natomiast problem się pojawia tej natury, że nie wszyscy chcą o tym mówić, nawet jeżeli nic im nie grozi, po prostu nie wszyscy mają na to chęć. Jest rzeczywiście dużo relacji pochodzących od wojskowych polskich. Oczywiście nie mówię o świecie, ale musimy zdać sobie sprawę, że nikt się tym nie zajmował na poważnie. Te raporty przychodziły na bieżąco prawie. To wiem dzięki moim osobistym koneksjom w Wojsku Polskim.Znam osobę bardzo dobrze, która miała takie raporty w rękach, natomiast nikt tego raczej nie zbierał. Nie wiadomo, gdzie one są dzisiaj. To, co mówi pułkownik Grundmann, to jest jedno, natomiast tych przypadków prawdopodobnie była ogromna ilość i tak naprawdę one gdzieś się pojawiały i znikały, dlatego że to był taki gorący okres już w latach 80., że chyba nikt się tym nie zajmował na poważnie. Najwięcej było przypadków, z tego, co wiem, dotyczących pościgów za kulami w kolorze zielonym.
[37:11] - Właśnie, skoro już zahaczyliśmy o tematy wojskowe, to pozwolę sobie przeskoczyć troszeczkę w liście naszych pytań. Tutaj jest takie pytanie: czy w Polsce temat UFO jest ukrywany przez wojsko i cenzurowany przez media?
[37:25] - Tutaj sobie musi każdy sam na to pytanie odpowiedzieć, czy jest cenzurowany. Ukrywany przez wojsko tak, jest. Mówiąc w krótkich żołnierskich słowach. A dlaczego? Z prostego powodu. Nawet jeżeli ktoś się cofnie pamięcią do lat 90., nawet do początku XXI wieku, to zauważymy, że w mediach głównego nurtu, w prasie lokalnej, w „Teleexpressie”, nawet w „Wiadomościach” były relacje UFO. Były czasami głupie, czasami niewiarygodne, ale były. Natomiast od czasu, kiedy Polska weszła do NATO, totalna posucha. W mediach głównego nurtu jest cisza zupełna. To może mieć dwie przyczyny.
Po pierwsze, jako kraj graniczny NATO, upubliczniając takie relacje, podając je do wiadomości, rząd polski, Wojsko Polskie stawałoby się w złym świetle, bo duża ilość tych obserwacji mogłaby świadczyć, że nasza przestrzeń powietrzna jest dziurawa. Rosjanie, bo kto inny, mogą tutaj robić, co chcą. To jest główny powód moim zdaniem. Druga sprawa, oczywiście kwestia prestiżowa. Oni wszystko mają pod kontrolą. Druga sprawa jest taka, że nagłośnienie, i to w każdym kraju tak działa, nagłośnienie tego, przyznanie tego, że coś lata w tym ogromnym chaosie, jaki panuje w kontroli lotniczej, w niebiosach ogólnie, w aeronautyce. Bo widzimy na przykład dzisiaj zniknął samolot i nikt nie wie, gdzie jest, prawda?
[39:03] - Tak. Malezyjski samolot. Malezja chyba ma pecha do samolotów.
[39:09] - On się oczywiście rozbił, ale pokazuje to tak naprawdę, że przestrzeń powietrzna nie jest w 100% kontrolowana. Jeżeli coś jest wykrywane i gdyby to było podane do publicznej wiadomości, ludzie by zaczęli po prostu domagać się, żeby coś z tym zrobić, prawda? Lepiej jest znać, że tego nie ma. Tym bardziej że to zjawisko nie powoduje realnego zagrożenia. To znaczy, jeżeli byśmy się zagłębili na przykład w raporty takiej angielskiej komisji, brytyjskiej komisji do spraw badania niebezpiecznych incydentów w powietrzu, to tam regularnie są takie raporty. Na przykład ostatnio, chyba w tamtym roku było, że jakiś tam Airbus prawie się zderzył w pobliżu Heathrow z jakimś obiektem, prawda? Nie zawsze to musi być UFO, ale jest to ciekawy materiał. Natomiast jeżeli chodzi o media, doszło do takiego zgłupienia mediów w Polsce. Nie oglądam telewizji, bo szlag mnie trafia z wielu przyczyn. Dlatego że ja dobrze wiem, bo się ocierałem o różne media i tak dalej, że to, co jest pokazywane jako efekt pracy reportera, dziennikarza, to jest tak naprawdę efekt pracy grupy ludzi.
I ta informacja nie musi być prawdą. Ona jest przefiltrowana przez kilka głów. Głów, które najczęściej robią to tak na odpierdziel się, jako się mówi, które nie znają geografii.
[40:46] - Kolonie na odwal się, byleby była sensacja.
[40:50] - Ja dlatego po prostu nie wierzę do końca w to, co jest przedstawiane w serwisach informacyjnych, szczególnie jeżeli chodzi o TVN na przykład. To jest stacja, z którą miałem zawsze najgorsze problemy, z której mi się zawsze najbardziej chciało śmiać. Mówię to z osobistego doświadczenia. Natomiast sprzedaje się to, co głupie, co powoduje nieustanną wojnę polsko-polską. UFO co byłoby, ale kogo to interesuje? Lepiej pokazać, jak Pawłowicz żre, prawda? I wszyscy się ucieszą.
[41:26] - Pawłowicz żre, potem wszyscy się kłócą i przez tydzień słyszymy o tym, że pani Krystyna Pawłowicz nie zachowała się odpowiednio na sali sejmowej. To jest najpoważniejszy problem obok tolerancji.
[41:38] - Tak. Problemów jest oczywiście więcej, ale ktoś nieustannie wciska nam kit jakiś, żeby to społeczeństwo cały czas miało wodę w mózgu i żeby nie myślało za wiele. To tak jak w szkole jest godzina historii, a dwie godziny religii i pięć godzin WF-u. Dzisiejszy uczeń powinien się dobrze modlić i szybko biegać. A myśleć to go nauczy PRO albo jakaś inna partia. W każdym razie UFO jest tematem w wielu aspektach niebezpiecznym. Po pierwsze otwiera myślenie o pewnych sprawach. Po drugie jest tematem niechcianym z tego powodu, że jak powiedziałem, prestiżowo się wypada źle, mówiąc, że coś dokonuje intruzji, potencjalnie zagraża naszemu bezpieczeństwu. Kto to przyzna, prawda? Lepiej mieć zawsze wszystko pod kontrolą.
Czyli odpowiadając krótko na to pytanie, tak, wydaje mi się, że jest to temat w dużej mierze stygmatyzowany w polskich mediach.
[42:39] - Przypomnę słuchaczom Radia Paranormalium, że dzisiejsza minidebata będzie w kameralnym składzie. Jest realizowana oczywiście w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 0008. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, a także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Piotrze, kolejne pytanie od naszego słuchacza Dorpata: czy był taki przypadek, że ziemskie myśliwce, rakiety zestrzeliły kiedyś UFO? Czy udało się zestrzelić niezidentyfikowany obiekt latający?
[43:38] - To jest trudne pytanie, dlatego, że relacje można podzielić na wiarygodne i na niewiarygodne. Pierwsza jest taka, że oczywiście zdaniem teoretyków spiskowych to się prawdopodobnie dzieje cały czas. To jest możliwe. Natomiast słynny pilot Huertas, on jest bodajże z Peru, bardzo się udzielał. Nie pamiętam, w jakim on jest stopniu, w każdym razie wysokim. To był chyba jedyny udowodniony przypadek, kiedy ktoś faktycznie strzelał do UFO i się do tego przyznał. Tylko że w tym przypadku kule po prostu wsiąkały w ten obiekt i nic mu się nie działo. To jest bardzo znana sprawa. Natomiast czy te obiekty były zestrzelone? Trudno mi powiedzieć.
Wszyscy wiemy, jak wygląda. Ja mógłbym powiedzieć: „Tak, w Roswell to się stało” i tak dalej. Nie wiadomo, dlatego, że wszystkie historie o katastrofach UFO są moim zdaniem tak koronkowe, tak dziwaczne, tak opierające się na założeniach czasami bardzo mglistych, że wydaje mi się, że dużo do nich dopisano, prawda? Na przykład sprawa Roswell. Tutaj wszyscy wiedzą, jak to szło, ale tak naprawdę nikt nic nie wie, jak to było naprawdę, bo sprawa wypłynęła po kilkudziesięciu latach i od tej pory co roku każdy coś do tego dodaje. Natomiast Huertas rzeczywiście strzelał, próbował, ale w wielu innych przypadkach, między innymi nad Iranem podczas słynnego pościgu za tymi obiektami w Teheranie też próbowano strzelać. Wtedy nie strzelano, dlatego że się coś popsuło przy zbliżeniu z UFO. Założy się, że było wiele takich przypadków w Polsce także. Jeden nawet pamiętam. To było chyba w Przasnyszu, kiedy UFO przeleciało nad koszarami i żołnierze akurat wychodzili chyba ze świetlicy i jeden z nich, strażnik podniósł pistolet i wymierzył w światełko tego obiektu.
Wtedy usłyszał bardzo dziwną komendę w głowie i stał jak sparaliżowany. Także on mógł, ale tego nie zrobił. Pewnie i większej szkody by tam. Mógłby im zarysować lakier w spodku.
[46:04] - Kolejne pytanie na naszej liście brzmi następująco: co sądzisz o polskiej scenie ufologicznej? Dlaczego nie ma w Polsce magazynu ufologicznego ani nie kręci się dokumentów takich jak „Nie do wiary”?
[46:18] - Moim zdaniem dobrze, że się nie kręci dokumentów, bo byłyby takiej jakości jak polska telewizja w ogóle. Nie każdy z tych osób, które pracują w telewizji, jest tak dociekliwy jak pani Ewerowicz na przykład. Większości tak naprawdę nie zależy na prawdzie, a robienie piany w tym przypadku nas powinno nie interesować. Takie reportaże były. Oczywiście mówię o telewizji publicznej. Krótkie. Sam pamiętam kilka. Natomiast jeżeli chodzi o magazyn ufologiczny, był, ale splajtował po prostu. Nie ma kto tego kupować. Kiedy się pojawił internet, cała wiedza jest dostępna i tyle.
Natomiast tych publikacji było naprawdę dużo i one dzisiaj to są takie białe kruki, rzadko dostępne. Oczywiście nawet gdzieś tam się czasami pojawiają na Allegro. Natomiast co sądzę o scenie ufologicznej? Marku, powiedz, co ty sądzisz?
[47:24] - Mnie się wydaje, że mamy właściwie dwie takie sceny ufologiczne. Jedną scenę przed kurtyną, która jest taka najbardziej pokazowa, że tak powiem, na której brylują osoby, które tylko uważają się za ufologów. Natomiast jest jeszcze taka druga scena, na której występują, że tak powiem, ufolodzy, którzy rzeczywiście mają coś do pokazania. Tylko że większym wzięciem z uwagi na większą sensacyjność i większą pokazowość cieszy się ta scena pierwsza. Niestety.
[48:04] - Oczywiście trzeba też to-
[48:05] - Mnie to najbardziej martwi.
[48:07] - Trzeba to podzielić też w zależności od skali. My widzimy na przykład po debatach, po odwiedzinach czy po komentarzach na Onecie, że zainteresowanie jest ogromne. Natomiast jeżeli chodzi o polską scenę ufologiczną, nie będę mówił nazwiskami, bo od razu by mnie panowie podwali o proces, jak wiesz, bo są tacy, którzy mają to w zwyczaju. Jest taki jeden polski ufolog, który wykonał dużo dziwnych zdjęć. Wszyscy wiedzą, co to za osoba, jaka to osoba, jaką ma reputację. Natomiast każda próba skrytykowania go kończy się zawsze tym, że jest oskarżonymIdzie do prokuratora, mówi i tyle. W każdym razie na pewno nie robi się tyle co dawniej, dlatego że czasy się mocno zmieniły. Wiele rzeczy zdrożało, wyprawy stały się drogie, trzeba gonić za pieniądzem. Czas jakoś dziwnie przyspieszył. Człowiek ma coraz mniej czasu wolnego.
Dawniej ufolodzy mieli go trochę więcej. Może to się wiąże też z faktem, że praca dziś a praca kiedyś to dwie różne rzeczy. W polskiej ufologii jest za dużo dezinformacji moim zdaniem. Są osoby, które nic nie wiedzą, a najgłośniej krzyczą. Ale ostatnie lata pokazały, że idzie wszystko w dobrym kierunku. Pojawiło się radio, pojawiły się blogi Arka, Przemka, Damiana, blog Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Moim zdaniem wszystko idzie w dobrą stronę. Oczywiście raz na jakiś czas pojawia się tam jakiś dziwak, ale tego jest coraz mniej. Na szczęście.
[49:57] - Właśnie tutaj słuchacze na czacie Radia Paranormalium zaczęli się dzielić swoimi przypuszczeniami, o kogo to mogło tobie chodzić. Tutaj przeczytam te przypuszczenia: „fryzjer”. Tu taki uśmieszek uśmiechnięty. Albo pan B. Właśnie takich panów na B mamy paru: Bernatowicz, Barski i pewnie jeszcze jakiś by się znalazł. Natomiast ja mam takie pytanie do ciebie, Piotrze, bo mam swoje pewne przypuszczenia. Natomiast chciałbym jeszcze ciebie zapytać o zdanie. Komu twoim zdaniem mogą te nasze debaty ufologiczne przeszkadzać?
[50:35] - Z tego, co mi mówiłeś, rzeczywiście pojawiają się jakieś dziwne komentarze, czasami brzydkie komentarze. Ja wiem, komu mogą przeszkadzać. Są osoby. Jest pewien pan, któremu oferowaliśmy współpracę, tworząc tą naszą listę spotkań z UFO. Napisałem do niego. On mi odpisał zaraz: „Panie”. Nazwijmy go panem K. Ten pan K. odpisał mi: „Panie, to ja mam ci wysyłać moje przypadki, żebyś mi ty je ukradł i sprzedał?”. Tak mi napisał.
Myślę, że to stąd bierze się ten tak zwany hejt. Wielu osobom się to może nie podobać. Natomiast debaty ufologiczne to jest żywa materia. Tu nic nie jest ustawiane, dlatego są tak fajne. Jest dużo ludzi, którzy chcieliby coś powiedzieć, a nie mogą, bo im się wydaje, że coś wiedzą. Jest mnóstwo specjalistów od reptilian, którzy myślą, że zjedli wszystkie rozumy. Jest mnóstwo domorosłych specjalistów. Trzeba widzieć, że wielu osobom się wydaje, że ufologia to jest taka dziwna, że przyjdzie ktoś i powie: „A ja to tam wszystko wiem lepiej niż wy”. Nie, jest inaczej. Trzeba trochę tego ugryźć i wtedy się ma jakiś ogląd.
Natomiast co do tych przypuszczeń, oczywiście nie mogę żadnych potwierdzić z tego powodu, że jutro, a nawet dzisiaj wieczorem dostałbym pewnie maila z tym, że policja jutro do mnie przyjedzie i zostanę oskarżony. Natomiast jeżeli ktoś siedzi w tym świecie ufologicznym, to wie, że tak jak w każdej innej dziedzinie, jest tutaj też mnóstwo dziwaków i ludzi. Najgorzej wkurza mnie to, że większość z tych osób, tych najbardziej negatywnych, skupia się tylko i wyłącznie na prowadzeniu między sobą jakichś sporów, które zupełnie nic nie wnoszą i te osoby nie są znane z niczego innego, tylko z tego, że prowadzą między sobą spór.
[52:40] - Ja pamiętam do dzisiaj, że po publikacji na wówczas jeszcze portalu Paranormalium, później zamienił się w radio, łącząc się z radiem. Pamiętam, że po publikacji dużego artykułu na temat dezinformacji w polskiej ufologii, który radośnie kiedyś po jednej z debat w Katowicach popełniłem, odezwała się do mnie pani Małgosia z pewnej fundacji rzekomo badającej zjawiska paranormalne w Polsce. I właśnie ona też straszyła mnie sądem.
[53:15] - Tak, to jest zabawne. Choć to jest godne wszystko potępienia, najlepiej po prostu nie zwracać na to uwagi i czekać, aż to przeminie. Taka jest niestety prawda. Ale polska scena ufologiczna dzieli się też na tą złą scenę i jeżeli ktoś po prostu by się w to wgłębił, chociaż to już jest mniej widoczne, dużo mniej widoczne. Natomiast jeżeli ktoś by się w to rzeczywiście wgłębił, to straciłby zupełnie wiarę w sens tego wszystkiego.
[53:50] - Jak już zahaczyliśmy o dezinformatorów domniemanych, to właśnie chciałbym cię zapytać, co sądzisz o dezinformatorach w ufologii? Interesuje mnie głównie twoje zdanie na temat dezinformatorów w ufologii polskiej.
[54:06] - U nas akurat było tak, że po pierwsze dlatego, że mieliśmy centralnie sterowane media w okresie PRL-u i po prostu ktoś o tym nie mówił i tyle. To troszkę zostało do naszych czasów. Jeżeli się o czymś nie mówi, to się nie mówi i tyle. U nas ten temat się nie rozwinął poza tak zwanym drugim obiegiem. Wszyscy o tym mówili, natomiast oficjalnie milczano. A ponieważ nie weszło to na jakieś wyższe szczeble badania, nie było prowokacji takich jak były w Ameryce na przykład, że były realne prowokacje, kiedy puszczano szczura do społeczności badawczej albo po prostu tworzono mistyfikacjęI tyle. Na przykład słynne dokumenty Majestic, sprawa doktora Benevidesa, który oszalał, bo myślał, że podsłuchuje kosmitów. To jeszcze było w latach 50. wtedy mógł tak myśleć. Wtedy były dziwne czasy.
facet rzeczywiście stał się ofiarą manipulacji osób, które są manipulantami, dezinformatorami. Czy to są po prostu zwykłe szajbusy, które chcą zabłysnąć tylko jakimś chwilowym oświadczeniem, czy to są rzeczywiste prowokacje, to rzeczywiście mieliśmy tego w Ameryce dużo. Tak samo było w Anglii, tak samo było w innych krajach. Natomiast ja sobie przypominam kilka spraw, kiedy rzeczywiście w Polsce organizowano tego typu prowokacje. Zresztą nie raz się z tym spotkaliśmy. Nie wiem, czy o tym mówić, dlatego, że osoba, która dokonuje tych prowokacji, bo swego czasu mieliśmy bardzo dużo tego typu rzeczy. Nie wiem, kto to był. W każdym razie nawet pojawiły się przypuszczenia, że była to próba zdyskredytowania nas za prowadzenie spisu ewidencji obserwacji UFO. Ja sam miałem kilka dziwacznych telefonów. Marku, pamiętasz sprawę Leoncina przede wszystkim?
To się działo wszystko w tym czasie.
[56:11] - Tak, pamiętam. Doskonale pamiętam sprawę obiektu, który ostatecznie chyba okazał się być puszką po psim żarciu.
[56:23] - Tak. Jeżeli ktoś nie pamięta, to kiedy to było? Dwa lata temu?
[56:27] - Jakoś dwa lata temu. Odniosłem wrażenie, że to jeden ze współpracowników jeszcze z czasów, że tę sprawę stworzył wasz były kolega z dawnego NPN-u.
[56:41] - Nie wiem, kto był autorem tej durnej prowokacji, dlatego że z jednej strony to mogła być prowokacja dziennikarska. Polegało to na tym, że dostaliśmy maile, zresztą dużo osób go dostało, że w Leoncinie w Puszczy Kampinoskiej miał się rozbić obiekt. Pojawiły się zdjęcia. Zdjęcia były liche, natomiast miało być wiele relacji, miała być prasa. Rzeczywiście na lokalnych forach pojawiały się takie relacje. Pojawiły się nawet w jednej gazecie, ale im przybywało relacji, tym głupsze się to stawało. Pamiętam, że dostaliśmy zdjęcia tego obiektu. To rzeczywiście facet trzymał puszkę i to był ten słynny obiekt albo jakieś popalone kable i tak dalej. Natomiast potem ten pan napisał, że nie może się z nami spotkać, bo pewna znana arabska firma kupiła od niego te sekrety. W tym okresie mieliśmy bardzo dużo prób wywołania niezdrowej sensacji.
Ktoś wysyłał nam na przykład informację, która była tak nierealna i tak inna niż reszta relacji, że od razu dochodziliśmy do wniosku, że coś z tym jest nie tak. Na przykład była druga sprawa z Puszczy Kampinoskiej, kiedy pewien pan, to było jak scenariusz filmowy. Pewien pan napisał, że jadł kiedyś śniadanie i zobaczył, że jego dziecko coś rysuje. Patrzy i mówi: „Co ty rysujesz Stasiu?” A dziecko mówi: „Jak co, tatuś, nie pamiętasz?” I wtedy otworzyły mu się wspomnienia i pamiętał, jak spotkał w Puszczy Kampinoskiej trójkątny obiekt i słyszał krzyk człowieka. Natomiast informacje od tego człowieka były tak chaotyczne, unikał jakichkolwiek spotkań i tak dalej. Twierdził na przykład, kiedy Michał Grysiek z Infry miał się z nim spotkać, to ten pan powiedział, że jest za granicą. Dwa tygodnie później był po operacji i tak dalej. Totalna żenada. Potem Przemek miał taką sprawę, przecież bardzo dziwną. Może kiedyś sam opowie.
Ja miałem kilka dziwnych telefonów. Pamiętam, zadzwoniły do mnie jakieś osoby, które się podawały za dziennikarzy z „Dziennika Zachodniego”. Ale dziwne, dlatego że mieli bardzo nieprzyjemny tok rozmowy. Brzmieli po prostu, jakby chcieli wydębić informację. I jak mówiłem, że czegoś nie powiem, to na mnie nakrzyczeli po prostu i zaczęli się mnie wypytywać, gdzie mieszkam, żebym podał adres. Ja mówię: „Po co panu mój adres? Po co mam podać wam adres Michała?” No to wtedy objechali mnie i właściwie rozłączyłem się i tyle. To też było dziwne, prawda? Nie wiem, kto tym sterował i co to miało na rzeczy. Nie chcę tworzyć jakichś legend, natomiast to było dziwne i był taki okres, że rzeczywiście byliśmy zasypywani takimi informacjami.
Może ktoś chciał z nas zrobić głupków i tak dalej. Podejrzewam, że się to powtórzy, dlatego, że jeżeli ta historia o latających trójkątach zyskałaby w tych zapierdzianych mediach polskich uwagę, to rzeczywiście na pewno padlibyśmy jakąś ofiarą. Ktoś by próbował zdyskredytować nas jako źródło. Dlatego, że ta sprawa latających trójkątów rzeczywiście jest czubkiem na pewno jakiejś kolejnej wielkiej góry lodowej. Moim zdaniem ktoś coś u nas testuje. Po części takie może być wytłumaczenie. I ta afera z Talibami torturowanymi to może być tylko jedna strona tej całej tajemnicy.
[01:00:29] - Przyszło pytanie od naszego słuchacza na czacie Radia Paranormalium od Jubiego: „Co myślicie o Zagórskim, o Rozbickim? Kim oni są tak naprawdę?” Pozwolę sobie zacząć od siebie. Rozbickiego Mikołaja za bardzo nie znam. Natomiast Janusz Zagórski mnie się wydaje, że on swoją obecną działalnością zrobił właściwie to, co swojej działalnością zrobiłSwoim dokonaniem zrobił wcześniej Kazimierz Bzowski. Ma dorobek, na pewno posiada jakąś wiedzę. Natomiast tym, co ostatnio robi na falach swojej telewizji, Niezależnej Telewizji, zaprzepaścił to właściwie, bo to jest produkowanie programów na zasadzie wpuścić wszystkich przed kamerę, nagrać ich, wyemitować i niech sobie leci.
[01:01:25] - Tak. Ja się chyba ograniczę tutaj do kurtuazyjnego zwrotu, że zgadzam się z tobą. Natomiast Mikołaj R. to jest pan specjalista od reptilian, który bodajże pojawił się raz w programie Ewy Drzyzgi, twierdząc, że Elżbieta II jest gadem. Tak naprawdę nawet był mem z nim. To był swego czasu specjalista najwyższych lotów od reptilian. Teraz gdzieś zniknął. Natomiast co do pana Janusza nie wypowiem się dlatego, że niech sobie robi, co chce. Jedna negatywna strona jego działalności to fakt, że produkuje dużo nowych twarzy. Na przykład wyprodukował pewnego znawcę tajemnic historii znanego jako Dariusz K., który brylował-
[01:02:15] - Cezar Grudzień.
[01:02:17] - Tak, który brylował w internecie. Natomiast opowiadał takie monstrualne durnoty i takie głupoty, że to się nie mieściło w głowie. Jedna zła strona działalności Janusza Z. jest taka, że on jest po prostu ojcem wielu głupot. Może ojcem głosicieli wielu głupot. Ojcem oczywiście w cudzysłowiu, że on dał im właściwie prawo do głosu i wbił im w ambicję, że powinni z tymi głupotami występować na forum publicznym. Przepraszam za takie kategoryczne wnioski, ale niestety, kiedy ktoś mówi głupoty, to trzeba to nazywać po imieniu. Nie możemy być tolerancyjni dla wielu spraw, dlatego, że skończymy jak Amerykanie, którzy na polach ufologicznych są czasami w stanie wierzyć w najgorsze bzdury i mówić tylko o tym dlatego, że nie ma dowodów, że to nieprawda. Ale jeżeli ktoś ewidentnie opowiada jakieś brednie niepodparte niczym albo jest teoretykiem reptiliańskim, to powinna nam się włączyć pewna lampka. Miejmy otwarte umysły, ale nie do tego stopnia, żeby wypadł nam mózg, jak ktoś kiedyś powiedział.
[01:03:28] - Z tego, co pamiętam, Janusz Zagórski jest chyba dziennikarzem z wykształcenia. Nie wiem, popraw mnie, jeżeli się mylę. Odnoszę takie wrażenie, że on za bardzo wziął sobie do serca pewną zasadę dziennikarską, która mówi: „Wysłuchać wszystkich, dać się wszystkim wypowiedzieć. Absolutnie wszystkim. Bez cenzurowania, bez sprawdzania”. Myślę, że on troszeczkę się pogubił, stosując tę zasadę.
[01:03:56] - Całkiem możliwe. Nie pamiętam, kim jest z wykształcenia i są chyba lepsze tematy niż on. Natomiast jeżeli ktoś chciałby pochłonąć jakiejś nowej wiedzy, oczywiście poza internetem, to z publikacji został „Nieznany Świat”, który porusza takie tematy ufologiczne, często rzadkie. „Nieznany Świat” jest fajny z tego powodu, że jest oknem, dostępem do wielu relacji ludzi. Tam się ostatnio pojawiło mnóstwo ciekawych historii. W najnowszym numerze na przykład jest ultraciekawa opowieść. Mam go przypadkiem pod ręką. Pamiętacie, w tamtym tygodniu rozmawialiśmy o abdukcjach, o tak zwanych nocnych odwiedzinach, o hipnagogii, a w „Nieznanym Świecie” jest bardzo obszerna relacja czytelnika, młodego człowieka z Warszawy, który twierdzi, że miał takie nocne doświadczenie. Obudził się po prostu, widząc nad sobą jakiś obłok fosforyzujący, po czym po prostu zachorował. Zaniemówił na oko.
Akurat chciał, że to jedyne sprawne, które mu zostało, bo drugie miało jakąś wadę. Poszedł do znanego warszawskiego okulisty, po czym się okazało, że w tym oku, na które zaniemówił i nad którym wisiała ta dziwna forma tamtej nocy, ma po prostu nacięcie wykonane laserem. Lekarz mu nie wierzył, kiedy ten mówił, że nigdy nie miał żadnej operacji laserowej na oko, że nie miał w ogóle żadnej operacji na to oko. Natomiast w tym oku był ślad. Jakim cudem się pojawił? Nie wiadomo. Natomiast lekarz poinformował go potem, że gdyby nie ten ślad, to prawdopodobnie byłyby ogromne, dużo większe reperkusje związane z przypadłością siatkówki, jaką miał. Czyli tak jakby został troszeczkę podleczony podczas tego dziwnego doświadczenia. Także fajna sprawa. Polecam wszystkim magazyn „Nieznany Świat”.
[01:06:18] - Tutaj kolejne pytanie od użytkownika Miszkurka 2000: „Czy obcy z UFO mogą odbierać nas inaczej, jak na przykład ptaki, które odbierają nas jakby wolniej i przez to mogą szybciej reagować przykładowo na zagrożenie?”
[01:06:39] - Wydaje mi się, że to jest bardzo możliwe, że oni mają tak skonstruowane mózgi, dysponują takimi zdolnościami. Mogą na przykład dysponować zmysłami, których my nie znamy, prawda?
[01:06:58] - Mamy słuchacza Anta, nie?
[01:06:59] - Mhm.
[01:07:01] - Dobry wieczór, zapraszamy do przyłączenia się do debaty.
[01:07:06] - Dobry wieczór.
[01:07:08] - Dobry wieczór.
[01:07:10] - Miałbym do pana takie pytanie. Jest taki jeden argument, bardzo konkretny moim zdaniem, przeciwko całej koncepcji paleoastronautycznej, że na Ziemi do tej pory nie znaleziono żadnych śladów wydobywania jakichś minerałów potrzebnych do budowy jakichś urządzeń mechanicznych.
[01:07:54] - Innymi słowy, że nikt nie kopał, tak?
[01:07:57] - Tak, że nikt nie kopał tak jak my. Po prostu żelaza i innych. Wie pan, o co chodzi. Czy mógłby pan ten temat rozszerzyć? Bo to jest bardzo ciekawe i to jest bardzo konkretny argument przeciwko temu, że odwiedzali nas kiedyś, dawno, dawno temu przybysze z innych planet.
[01:08:20] - Takich argumentów jest więcej. Na przykład drugi jest taki, że nigdy nie znaleziono czegoś, co mogli zgubić, prawda? Na przykład żadnego rozbudowanego urządzenia. Żaden z nich nie zgubił długopisu na przykład, jeżeli miał.
[01:08:35] - Ale z drugiej strony są jakieś pozostałości typu budowle, piramidy Majów czy w Egipcie.
[01:08:47] - Piramidy Majów nie mogą być dowodem na paleokontakt, dlatego że w ujęciu historycznym one są tak naprawdę względnie nowe, prawda? W konfrontacji na przykład z Wielką Piramidą w Gizie, która tak naprawdę nie wiadomo, ile ma lat. Ale powracając do tematu o kopalniach, trzeba powiedzieć, że rzeczywiście może to zbić hipotezę o starożytnych kosmitach, natomiast tylko w ujęciu Zecharia Sitchina, który twierdził wprost, że Annunaki przylatywali na Ziemię wydobywać złoto.
[01:09:28] - Nie tylko. Moim zdaniem, bo jeśli kosmici mieli tutaj przybyć i cokolwiek z nami tutaj robić, to potrzebowaliby jakichś materiałów, by coś wybudować, coś zrobić.
[01:09:53] - Rozumiem.
[01:09:54] - Nawet tu chodzi o to, co ludzie robili w starodawnych czasach, jakieś cywilizacje, które tworzyli ludzie, żeby móc rozwinąć tak cywilizację, jaką mamy teraz, potrzebne są minerały. Nie ma śladów wydobycia ich w starodawnych czasach.
[01:10:22] - Tak jak mówiłem, wielu autorów paleoastronautyki prezentuje różne scenariusze. Sitchin mówił, że kosmici przylecieli, osiedlili się i kopali. Natomiast inni autorzy, na przykład Mostowicz, twierdzą, że te wizyty mogły być okazjonalne. Że tu nikt nie założył bazy, tu nie było żadnej wcześniejszej cywilizacji. Natomiast oni tu byli sporadycznie. Nie budowali, co najwyżej kierowali pracami. Natomiast nie było tutaj stałego osadnictwa. To właśnie Sitchin mówił, że oni nie tylko kopali, ale sobie stworzyli człowieka do kopania. Opierał się oczywiście o te rzekome tłumaczenia tabliczek sumeryjskich. Natomiast są dowody bardzo trudne w ocenie, które mówią na przykład, że nad Wielkimi Jeziorami w Ameryce Północnej, w stanie Wisconsin, kilkanaście tysięcy lat temu wydobywano ogromne ilości miedzi.
Tam akurat sytuacja jest taka, że miedź występuje w formie naturalnej, to znaczy występują po prostu bryły. Według ocen pisał o tym między innymi Philip Coppens. Ja napisałem o tym kiedyś artykuł do „Nieznanego Świata”. Chyba rok temu się ukazał. Wydobyto ogromne ilości miedzi w czasach prehistorycznych. To są dziesiątki ton, tysiące ton nawet. Oczywiście trudno to ocenić. Uzależnione jest od geologa, który to ocenia. Natomiast stamtąd rzeczywiście miedź była eksportowana w ogromnej ilości, nie wiadomo gdzie. Indianie tego nie robili, dlatego, że oni tej miedzi nie używali, używali rzadko.
Trzeba pamiętać, że ona, jak mówię, była w bryłach, a niekiedy te bryły dochodziły do ogromnych rozmiarów. Druga sprawa to kontrowersyjne, dużo mniej znane i moim zdaniem trudne w ocenie doniesienia o prehistorycznych kopalniach w Afryce Południowej. Rzeczywiście w bardzo dawnych czasach takie kopalnie były tworzone. Natomiast jeżeli hipoteza Sitchina miałaby być prawdziwa, to chyba Annunaki wydobywając złoto, stworzyliby raczej kopalnie na dzisiejszy wzór, prawda? Na dzisiejszą modę. Głębokie, ogromne, z szybami i tak dalej. Ale nie ma tego, bo są jakieś prymitywne kopalnie i tak dalej. Moim zdaniem niestety znalezienie takiej kopalni powiedziałoby nam bardzo dużo. Oczywiście są też alternatywne hipotezy. Jedna z nichPowtarzana przez Hartwiga Hausdorfa teoria mówi, że ślady po takich kopalniach są w Chinach, na przykład w postaci ogromnych geologicznych zapadlisk.
Dziś patrzy się na to jak na zapadliska, natomiast według niego to mogły być kopalnie. Kolejna sprawa to ogromne systemy korytarzy, dziur w ziemi na Syberii, w tak zwanej Dolinie Śmierci. Oczywiście nieznalezionych do tej pory. Sytuacja jest troszkę bardziej złożona, bym powiedział. Szczególnie mnie interesują sprawy tych domniemanych prehistorycznych kopalni w Afryce Południowej. Natomiast nie oszukujmy się, nie znalazłem jeszcze wiarygodnego materiału, który mógłby potwierdzić, że rzeczywiście był tam wydobywany w przemysłowej ilości surowiec, jakim jest ruda złota.
[01:14:11] - Słuchacz się rozłączył, więc przejdziemy może już do kolejnych pytań. Czy wiadomo coś nowego o katastrofie UFO w Varginha?
[01:14:20] - Muszę sobie trochę odsapnąć, troszkę mnie gardło boli. W każdym razie, jeżeli mówimy o Varginha, czy wiadomo coś nowego? Niestety nie. Najciekawsza historia ostatnich lat, najgłośniejsza historia ostatnich lat. Kto pamięta, ten wie, że miał się tam rozbić dziwny obiekt. Zaskakująco dużo szczegółów, zaskakująco dużo świadków. Natomiast to wszystko się rozmyło. Były fajne programy nakręcone przez Discovery prezentujące ten problem. Tamtejsi ufolodzy, często osoby bardzo poważne, zebrali ciekawy materiał. Natomiast najciekawszy z tego wszystkiego był chyba wniosek, nie pamiętam już przez kogo zaprezentowany, że wojsko ma nagrania tych istot i wszystko zostało zamiecione pod dywan.
Jeżeli mówimy o Brazylii, Ameryce Południowej w ogóle, trzeba pamiętać, że tam definicja faktu jest trochę inna od naszego.
[01:15:20] - Nawet bardziej trochę.
[01:15:21] - Tak. I stąd pewne problemy interpretacyjne. Kultura też jest zupełnie inna, niż nam się wydaje. Traktowanie pewnych rzeczy. Dlatego ja zawsze mam duży dystans do doniesień z Ameryki Południowej, tych prasowych, bo oni tam mają organizacje ufologiczne państwowe. Natomiast jeżeli chodzi o Varginha, temat niestety umarł. A był ciekawy. Był bardzo dobrze zapowiadający się przypadek. Moim zdaniem nie dowiemy się w tej kwestii już nic. Pamiętamy, że tam były obserwowane istoty, które się miały rozbiec z rozbitego UFO.
Umarł policjant, który miał dotknąć jednej z tych istot. Natomiast wszystko miało zostać zatuszowane przez wojsko.
[01:16:18] - Z Brazylii przenosimy się do Polski. I tutaj takie pytanie: czy wiadomo, jak wyglądał kosmita znaleziony na plaży w Gdyni? Podobno znaleziony.
[01:16:31] - Tak jak mówiliśmy chyba dwie debaty temu, historia katastrofy w Gdyni jest dwuczęściowa. Pierwsza część to historia przedstawiona przez pracowników portu, kiedy rzeczywiście coś tam wpadło i utonęło w basenie portowym. Prawdopodobnie zostało wydobyte. Nawet pamiętam takie relacje kierownika ówczesnego portu, że oni to wyciągnęli po prostu i była to beczka, dość nieduża. Natomiast historia o rzekomym rozbitku pochodzi z prasy zachodniej, z literatury zachodniej. Rzekomo miał być to przeciek od jednego z polskich lekarzy, który potem uciekł na Zachód. Historia jest dziwna dlatego, że jest niczym niepotwierdzona. Rzekomo pojawiły się tam potem jakieś zawirowania, ale nikt nic nie wie oczywiście. Zgodnie z tą najbardziej rozpowszechnioną relacją miała to być istota humanoidalna. Nie wiadomo, jak wyglądała z twarzy.
Prawdopodobnie jak człowiek. Oni się zorientowali, że to jest istota nieludzka po tym, że miała inną ilość palców, bodajże sześć, a niektórzy mówią, że nie wiadomo ile. Potem, że miała inny układ organów i tyle w zasadzie wiadomo o jej wyglądzie.
[01:17:55] - Przypomnę słuchaczom Radia Paranormalium, że nasza kameralna debatka ufologiczna na koniec roku 2014, podsumowanie właściwie poprzednich debat, ale również odpowiedzi na pytania, na które nie udało się odpowiedzieć wcześniej. Cała nasza dzisiejsza debatka kameralna jest realizowana na żywo. Możecie państwo dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać. Nasz adres, nasz numer Gadu-Gadu to 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, jak również na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Kolejne pytanie. Znowu zahaczamy o wątki mediów masowych. Co sądzisz, Piotrze, o serialu „Ancient Aliens”?
[01:19:10] - To już było pytanie, które padło kiedyś, bo przewinęło się oczywiście w debacie oO parastronautyce. Co sądzę? Sądzę, że początkowo był bardzo fajny, natomiast później już zaczęli tracić wątek. Ta tematyka nie jest tak zasobna przede wszystkim, a oni próbowali inkorporować różne elementy. Pamiętam nawet odcinek pod tytułem „Kowboje i obcy”. To jest zupełny debilizm moim zdaniem. Są granice nawet w takich dziedzinach jak ufologia. Natomiast pan Tsoukalos, który mieni się drugim Danikenem, to jest naprawdę osoba, która nie wiadomo skąd się wzięła. Oprócz tej dziwnej fryzury i widzenia kosmitów we wszystkim nie znany jest kompletnie niczego. Nie pamiętam nigdy żadnego jego artykułu, żadnej książki.
On sam podaje się za autora, za dziennikarza, natomiast realnie nie pamiętam. Było tam wielu fajnych ekspertów, Coppens między innymi, także inni. Natomiast wielu z nich to były osoby, które bym uznał za mistyfikatorów. Na przykład David Wilcock, który tam występuje, nie wiem po co w tym programie. To jest człowiek, który, jak sam pamiętam, kilka lat temu twierdził, że usunięto mu kosmitę z kręgosłupa i nawet pokazywał jakiegoś robaka i twierdził, że to jest pasożyt wszczepiony mu przez obcych. A przy okazji gość się podawał za inkarnację Edgara Cayce'go. A dzisiaj występuje w programie „Starożytni kosmici” jako ekspert. Super. Tak dalej. Ciekawe kogo jeszcze zaproszą za jakiś czas.
Wiem, Hołdysa zaproszą, bo przecież on się zna na wszystkim. Tak mi się wydaje.
[01:21:11] - Pamiętam, że był chyba w ubiegłym roku czy dwa lata temu jeden sensacyjny dokument z panem Stevenem Greerem. Tam też chyba jakiś kosmita miał być. Nie pamiętam, jak to się nazywało. Chyba Sirius.
[01:21:32] - Sirius. To się okazała kolejna głupota. On twierdził, że pokaże niezbity dowód na obecność obcych na Ziemi i znalazł po prostu jakiś płód zmumifikowany i go pokazał. Oczywiście fajnie, ale kurde, jeżeli się już jest badaczem, jeżeli się widzi szkielecik, jeżeli się widzi, że ten szkielecik ma ciemiączka, czyli te chrzęstne połączenia kostne typowe dla niemowlęcia, to już w tej głupiej pale się powinno coś zapłonąć i trzeba mieć troszkę honoru. Nie szukać sensacji i zarobku za wszelką cenę. Tylko że Amerykanie tacy są, że oni łykną wszystko. Niestety to się potem rozchodzi do Polski, wchodzi się na forum. Niestety pokolenie gimbazy tak zwanej wiadomo jakie jest. Oni są w stanie przełknąć każdą głupotę i niestety to zagląda też do nas, do naszego kraju. Ale jak powiedziałem wcześniej, są fajne filmy o UFO, dokumentalne i to nowe.
Przede wszystkim „Sekrety kosmitów” na Discovery bardzo mi się podobają. Bardzo fajny film, prezentują świadków ze starych zdarzeń i pokazują, że to wszystko nie były tylko jakieś wymysły, że to nie tylko na papierze, tylko można tych ludzi zobaczyć, dotknąć, pogadać. Także naprawdę fajne i godne polecenia.
[01:23:06] - Pytanie od Artemiusa: rzekomi kosmici są podejrzanie podobni do ludzi. Przecież skoro ewoluowali w innych warunkach, powinni wyglądać zupełnie inaczej.
[01:23:17] - Słuszna uwaga. Jak zauważyłem na początku, astrobiologia mówi nam, że w zasadzie to nie jesteśmy sobie nawet w stanie wyobrazić, jak taki kosmita mógłby wyglądać. Spotykałem się z różnymi hipotezami. Na przykład Michio Kaku nawet w którejś z książek, nie pamiętam której, posunął się do takiej koncepcji, że najwyższe formy istot obcych potencjalnych mogą być czystą inteligencją na przykład. Oczywiście wiemy, jakie to ma implikacje dla naszych wierzeń, ale nie rozwinął niestety tego za daleko. Nie musimy szukać daleko, wystarczy rozejrzeć się wokół. Dlaczego w zasadzie tak mało stworzeń na Ziemi ma humanoidalne kształty? Bo wiele nie może się nimi poszczycić. Same inne środowiska, im bardziej zróżnicowane, często nieprzyjazne, sprzyjają powstawaniu form życia, które są zaskakująco kompleksowe. Na przykład taka ośmiornica.
Ośmiornica z naszej perspektywy wygląda dziwacznie, a jak dopiero mógłby wyglądać kosmita? Oczywiście są pewne założenia, takie uniwersalne. To znaczy jeżeli to życie by wyewoluowało na planecie podobnej do naszej, to owszem, powinno posiadać, nie musi posiadać głowę, powinno posiadać oczy. Jeżeli by było inteligentne, prawdopodobnie byłoby drapieżnikiem. Powinno posiadać jakieś kończyny. Zauważ, Artemiusie, w relacjach świadków czasami pojawiają się kuriozalne wręcz opisy istot, które nawet nie mają rąk, prawda? Znamy takie przypadki między innymi bodajże spod Archangielska. Znamy taki przypadek jeszcze z Argentyny, ale nie pamiętam nazwy miejscowości. Takich przypadków było więcej, ale te są najbardziej znane. Te istoty w ogóle nie miały rąk.
Pytanie, jak zbudowały pojazd?Taki wielki i skomplikowany. Zupełna dziwaczność, natomiast sprawy jak najbardziej realne, bo pozostały nawet po nich ślady materialne. Także wydaje mi się, że im dziwaczniejsze relacje trafiające do ufologów, im bardziej nietypowe istoty opisujące, tym większa szansa na to, że możemy mieć jednak do czynienia z przybyszem spoza Ziemi. Ale rzeczywiście te historie w większości zawierają odniesienia do istot, które wyglądają jak ludzie. Nawet słynne istoty z Pascagouli, najdziwniejsze ze wszystkich, mające coś jakby wyrostki zamiast nosa i takie, nie wiem, jak to powiedzieć, jakby dżdżownice wystające w miejscu nosa i ust. Nie nosa i ust. Uszu i nosa. Mimo to wyglądały jak ludzie. To znaczy miały ręce, nogi i tak dalej. Także ogromna zagadka moim zdaniem.
Chyba że świadczy to o istnieniu jakiejś uniwersalnej matrycy, z której wszystkie istoty są odbijane. Ale to nie trzyma się przynajmniej naszego obecnego myślenia na temat życia w kosmosie.
[01:26:46] - Pytanie od naszego słuchacza JacksonUK81: „Najbardziej w kwestii UFO interesuje mnie kwestia kosmiczno-ludzkich hybryd. Czy zeznania ludzi, którzy uważają się za hybrydy, to brednie?”
[01:27:02] - Było kilka takich osób. Pamiętam jeden z ostatnich przypadków pewnej kobiety, ale nie pamiętam skąd. Albo z Argentyny, albo z Wielkiej Brytanii. W każdym razie ona twierdziła, że jej ojcem jest nieziemianin. Rzeczywiście przeprowadzono jej jakieś testy. Wyszły one tak dwuznacznie. Niestety za te testy trzeba płacić i wydaje mi się, że do tej pory nie znaleziono jednak na to wystarczających dowodów. Niemniej jednak uważam te przypadki za ciekawe. Jacksonie drogi, jeżeli interesujesz się tymi sprawami, polecam ci bardzo ciekawą historię, u nas w ogóle mało znaną. I ona często balansuje na granicy fikcji literackiej i faktów.
Natomiast była taka sprawa opisana przez, nie pamiętam już nazwiska tej autorki. Opisywała historię Rachel. W skrócie było tak, że pewna niewidoma dziewczyna dostała się na studia i mieszkała w pokoju z bardzo dziwną osobą. Z osobą, której oczywiście nie widziała. Natomiast to była osoba o bardzo zimnej skórze, zawsze nosząca okulary, zawsze chodząca w grubych ubraniach, mająca ojca wojskowego. Zrodziło się przypuszczenie, że nowa Rachel, chyba Rachel, nie pamiętam, kto miał na imię Rachel. Czy to była ta córka, czy to była ta rzekoma kosmitka. W każdym razie, że to była osoba, hybryda, która była przystosowywana do życia w naszym społeczeństwie. Oczywiście jest takich przypuszczeń wiele. Te wszystkie historie o kryształowych dzieciach, dzieciach indygo, nowym pokoleniu czy tym pokoleniu często, które ma nas zastąpić, jak to jest zapowiadane podczas przekazów w abdukcjach.
One zawierają do tego odniesienia. Ale niestety brak nam dowodów na to, że to jest prawda. Nie oszukujmy się, musielibyśmy takiego kogoś złapać. Ktoś, kto byłby hybrydą, powinien przynajmniej w kwestii formalnej wyglądać nieziemsko. Powinien mieć jakieś cechy odróżniające go od ludzi. Jeżeli nie cechy fizyczne, takie rzucające się w oczy, to chociażby jakieś fizyczne albo intelektualne. To by było najciekawsze ze wszystkich. Natomiast warto poszukać informacji o tym. Każdy musi sobie sam wyrobić zdanie na ten temat. Czy to po prostu są genetyczne aberacje, czy dowody na to, że rzeczywiście mamy do czynienia z hybrydami.
[01:29:52] - Szybkie pytanie od słuchacza Dorpata na naszym czacie www.paranormalium.pl: „A co z teorią, że my, gatunek ludzki, nie wyewoluowaliśmy na Ziemi, tylko tutaj przylecieliśmy z innej planety?”
[01:30:08] - To w zasadzie nie jest takie głupie, dlatego że człowiek jako organizm posiada wiele dziwacznych cech. Już sama ta pozycja wyprostowana może nie jest tą najbardziej optymalną dla zdrowia, dla kręgosłupa. Ona jednak sporo go obciąża. Z drugiej strony daje przewagę przy polowaniu, przy obserwowaniu, przy uczeniu się, przy konstruowaniu. Natomiast widzimy, co się dzieje u ludzi starszych po kilkudziesięciu latach. Niestety kręgosłup, nogi odmawiają posłuszeństwa. Jeżelibyśmy interpretowali to przez pogląd, że natura jest nieomylna, to jednak tutaj popełniła jakiś błąd. Poza tym człowiek posiada różne części ciała, często w zaniku, które są mu zupełnie niepotrzebne. Dodatkowo fakt, że istnieje strasznie duża przepaść między nami a kolejnymi istotami inteligentnymi. Tej dziury nic nie zapełni.Tak naprawdę delfiny, dobra.
Ale chyba ta granica między nami a nimi, mimo faktu, że mają duże mózgi, jest nie do przebrnięcia, jest zbyt duża. Brakuje dużej gamy istot pośrednich między tą inteligencją zwierzęcą a nami, już czymś zupełnie innym. Przy czym trzeba pamiętać, że w psychologii istnieje pogląd, że świadomość jako ludzie posiadamy względnie od niedawna. Także są badacze, którzy twierdzą, że na przykład człowiek pierwotny i to jeszcze nie tak dawno, na przykład 12 000 lat temu, świadomości nie miał. Miał świadomość zwierzęcą. Natomiast coś takiego jak świadomość ludzka zaczęło się rodzić bardzo późno. Hipoteza jest rzeczywiście bardzo ciekawa, tak jak cała dyskusja o korzeniach człowieka. Dyskusja o słynnych zaginionych ogniwach, o Neandertalczykach, o nowych gatunkach ludzi. To też zupełnie nowa kwestia. Nowe spojrzenie na Neandertalczyka.
Słynny człowiek denisowiański. Powoli zagnieżdżająca się w nauce koncepcja, iż tak naprawdę na Ziemi poszczególne rasy pochodzą od różnego rodzaju istot. Tak naprawdę jesteśmy Ziemianami, ale każdy pochodzi od kogoś innego. Każdy w sensie każda rasa. Nie wspieram tutaj jakiejś koncepcji utrzymywania podziałów rasowych. Natomiast niestety jest to coś, o czym się nie mówi. Między innymi o tym, że te różnice nie wzięły się jedynie z ewolucji. One się wzięły z faktu, że każdy ma osobne pochodzenie. Oczywiście nie wolno o tym powiedzieć, bo zaraz by była wiecie co. Także zachęcam do zapoznania się z wnioskami bardzo znanego badacza chińskiego.
Jak on się nazywał? Zaraz sobie przypomnę. On badał człowieka denisowiańskiego i Neandertalczyków. Holender, zapomniałem. W każdym razie podam mój artykuł o cywilizacji neandertalskiej. Tam jest dużo o nim powiedziane. Ten artykuł można znaleźć na Onecie. Napisałem też kiedyś większą wersję o nas na „Niezwykły Świat”. Także jakby ktoś miał kiedyś ochotę, to naprawdę świetny temat.
[01:34:06] - Właśnie patrzę tutaj na Wikipedii na informacje o Denisowanie, bo tak to chyba się nazywa w anglojęzycznych źródłach. Johannes Krause, Svante Pääbo.
[01:34:20] - Tak, Svante Pääbo. To się pewnie nie tak wymawia, ale tak się czyta.
[01:34:26] - Piotrze, mamy 100 słuchaczy, jak na debatę, która w ogóle nie była zapowiedziana ani na stronie Radia Paranormalium, ani na Facebooku z odpowiednim wyprzedzeniem. To jest dosyć sporo. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się takiej frekwencji. Przejdźmy może do kolejnego pytania, które na pewno przynajmniej niektórych ze słuchaczy, tak licznie dzisiaj zgromadzonych, zainteresuje. Gdzie w Polsce można zobaczyć UFO?
[01:34:58] - To jest pytanie bardzo często zadawane mi i chyba wszystkim ufologom. Podejrzewam, że nie ma takiego miejsca, dlatego, że UFO nie wybiera sobie miejsca swojej manifestacji. Większość to są obserwacje zupełnie przypadkowe, trwające krótko. Natomiast trzeba powiedzieć, że są takie rejony, niekoniecznie konkretne miejsca, ale rejony, w których tych obserwacji jest więcej. Mam tu na myśli przede wszystkim Podkarpacie, Rzeszów, niektóre dzielnice Rzeszowa. Tam rzeczywiście, jeżeli spojrzymy na wykaz obserwacji, to albo ci ludzie mieli po prostu ogromne szczęście, albo rzeczywiście jakieś pewne obiekty upodobały sobie ten region. Jest to na przykład osiedle Baranówka, ale nie pamiętam które, jest ich kilka. Baranówka 3 chyba. Słocina w Rzeszowie. Co dalej?
Są to niektóre wsie w pobliżu Rzeszowa. Słynny Glinik. Tylko w Gliniku to już nie występuje od jakiegoś czasu. Nie pamiętam, z którego roku pochodzą te obserwacje. Glinik chyba jest ewenementem na skalę europejską w ogóle, jeżeli chodzi o miejsce, gdzie te zjawiska występują w pewnym natężeniu albo występowały. W każdym razie nie wiem, czy wiecie i wiesz, ale kiedyś napisałem artykuł o Gliniku do Onetu i on stał się bardzo popularny. I wyobraź sobie, że nawet ksiądz miejscowy zganił ludzi i chyba zabił w ogóle szansę na wydobycie jakichś historii nowych stamtąd. Zganił ludzi za to, że opowiadają jakieś głupie historie o diabłach, a potem się to rozchodzi w internetach. Arek rzeczywiście miał potem problemy z ludźmi, z informatorami, bo Arek nie zgadza te wszystkie historie zebrał sam. Czasami czekał długie miesiące, żeby świadek się czymś podzielił, ale w końcu się dzielił.
Także to była jego zasługa. To nie były historie, które zostały zebrane przez dziennikarzy. Co ciekawe, wyobraźcie sobie też, że do Glinika w tym roku chyba przyjechała zorganizowana wycieczka kilkudziesięciu osób chcących ścigać te tajemnice. Nie wiem, czy zostali pogonieni sztachetami i tak dalej. Wiem, że Arek miał propozycję współpracy z telewizją niemiecką chyba. Niemiecką i jeszcze jakąś. Polską też, polskimi kilkoma. On się nie zgodził, dlatego, żeGdyby on tam pojechał z telewizją, to w życiu by już nie dostał żadnej relacji stamtąd, bo by powiedzieli, że chce na tym zarobić czy coś. W każdym bądź razie nie wiem-
[01:37:41] - Co telewizja zrobiłaby z samą relacją, z tym, co on by tam przekazał.
[01:37:47] - W każdym razie glinizanie nie wiem, czy wykorzystali szansę daną przez los na stanie się atrakcją ufologiczną na skalę europejską. Chyba nie. Żadnych ogłoszeń nie widziałem, nic się nie rzuciło w oczy, nikt się nie lansuje. A można by, bo są podstawy, są fajne historie. Ale po co, prawda? Jak można wódkę pić i nic nie robić. Powracając do innych miejsc, to oczywiście oprócz Podkarpacia, jak ktoś zajrzy do „UFO nad Podkarpaciem”, do książki Arka Miazgi, to znajdzie tych miejsc wiele. Oprócz tego oczywiście góra Osona. Tylko to też jest tak, że góra Osona to miejsce, gdzie to rzeczywiście kiedyś występowało w dużej ilości te obserwacje. Pobliska góra Prędziszuw vis-à-vis góry Osona wywodzi swoją nazwę ponoć od tego, że działy się tam rzeczy przedziwne.
Dlatego została tak nazwana. Tam potem się mieścił kamieniołom i raczej to jest rzadko uczęszczana okolica. Czyli prawdopodobnie tam też działy się jakieś dziwne rzeczy. Do tego stopnia, że to się ustaliło w folklorze, prawda? Jeżeli chodzi o górę Osona, to nazwa jest trochę myląca, bo obserwacje nie występowały na samej górze, tylko w obrębie tej góry. Tak jakby w sąsiedztwie. Ta słynna obserwacja Grzegorza Tarczyńskiego z 2002 roku też miała miejsce w jakiejś odległości od góry. W zasadzie to można ją nazwać obserwacją na Hucie Częstochowa, ale znając już kilka innych przypadków z okolicy, pośrodku umieściliśmy właśnie górę. Wielu ludzi próbowało obserwować coś na górze Osona przez długi czas. Grzegorz próbował to robić.
Rzadko było tak, że coś się tam pokazywało. Natomiast tych relacji jest sporo, tylko to są krótkotrwałe zjawiska. Inne miejsca trudno mi wymienić. Na pewno swego czasu spora koncentracja obserwacji była na Opolszczyźnie, czyli powiedzmy od Opola w dół. Sporo było na granicy polsko-czeskiej. Nie wiem, z jakich powodów. Natomiast są też w Polsce białe plamy, gdzie tych obserwacji się nie notuje prawie w ogóle. I tyle. Także jeżeli ktoś rzeczywiście chciałby zobaczyć UFO, to powinien sobie wybudować dom na Baranówce albo na Słocinie, albo zamieszkać koło góry Osona w namiocie.
[01:40:32] - Właśnie tutaj zakończyliśmy wątki pod tytułem „Ksiądz coś powiedział i ludzie uwierzyli”. Dlaczego tylko religia katolicka ma mieć problemy z odkryciem obcych?
[01:40:47] - Trudno się do tego ustosunkować w kilku zdaniach. Podejrzewam, że każda religia miałaby jakiś problem. Tylko że inne religie występują w rejonach świata, gdzie, podejrzewam, to społeczeństwo jest inaczej zorganizowane niż nasze społeczeństwo informacyjne. To znaczy nie jest tam rozwinięta na przykład nauka w taki sposób, nie jest rozwinięta kultura z tak dużym zwróceniem uwagi na sprawy religijne, prawda? Mówię na przykład o Afryce. Albo jest to znowu kultura wysycona religią, wysycona duchowością, jak w Indiach. Kościół miałby spore problemy, dlatego że poprzez swoją agresję, poprzez chęć narzucania swojej woli innym stanąłby wobec ogromnego problemu. Oczywiście zależy, jacy to by byli kosmici. Natomiast pamiętam zdanie wypowiedziane przez jednego z uczestników debaty, że papież Franciszek zaoferował jakiemuś tam kosmicie Marsjaninowi, że gdyby go spotkał, to by go ochrzcił. I to mówi wiele o mentalności Kościoła, prawda?
Czyli ty możesz pochodzić ze starszej cywilizacji. Możesz pochodzić z cywilizacji, która ma milion lat. Ale ja i tak cię ochrzczę, bo ja wiem lepiej.
[01:42:14] - Ja w takim razie powtórzę swoje pytanie: a co gdyby się okazało, że naszym Bogiem tak naprawdę był kosmita? Gdyby kosmita przyszedł i gdy papież go ochrzcił, to co, ochrzciłby Boga?
[01:42:31] - Wtedy byłaby zagwozdka chyba. Osobiście uważam, że tych tematów religijnych nie należy szukać. Jeżeli szukać w kosmosie ogólnie, jeżeli chce się już szukać źródeł duchowości, należy ich szukać w kosmosie, w tym, co rządzi kosmosem, co może tym kosmosem być, co może stać za tym kosmosem. Natomiast jeżeli to rzeczywiście byliby obcy, mielibyśmy poważny problem. Kościół natomiast przeszedł już niejedną burzę, zaakceptował niejeden dogmat, wprowadził nie takie absurdy do swojej religii, że podejrzewam, że dałby sobie z tym radę, nawet gdyby się okazało, że przyleciałby tutaj jutro Marsjanin. Wylądowałby — oczywiście w cudzysłowie Marsjanin — w ogrodach watykańskich i powiedziałby: „Wiesz, Franciszku, tak naprawdę to byliśmy my”. I założę się, że za jakiś czasKatechizm zostałby napisany na nowo. Zostałoby to w cudowny, wykwintny sposób zawalowane. Chodzi mi o to, że Kościół jest w stanie wszystko nagiąć do tego stopnia, że i tak wyjdzie na ich wersję. Na przykład historia Bożego Narodzenia, historia całunu turyńskiego, gdzie jeden ksiądz mówi, że to prawda, a drugi mówi, że to nieprawda, a trzeci powie: „To prawda, jak uwierzysz”.
To jest właśnie prawda kościelna. Prawda, której nie ma. Prawda, w którą trzeba uwierzyć. Także wydaje mi się, że różne gatunki katolików istnieją i podejrzewam, że konkretne grupy miałyby rzeczywiście spory problem z zaakceptowaniem kosmitów. Mówię tu o tych najgorliwszych fanatykach. Podejrzewam ogólnie, że większość z tych, którzy stanowią najliczniejszą obsadę mszy, czyli osób starszych, rzadko się nad tym problemem zastanawiają. Dlatego ta sprawa Kościoła, Watykanu i życia w kosmosie jest tak skomplikowana. Najgorszym rozwiązaniem byłoby to, kiedy oni by trafili na kosmitów, którzy nie dość, że są starsi od nas, to jeszcze od nas wiedzą dużo więcej i przede wszystkim chcą o tym mówić. Ta wiedza byłaby wtedy zabójcza.
[01:45:25] - Już powolutku będziemy tę naszą debatę kończyć, bo dzisiaj mamy czas niestety ograniczony, ale tutaj jeszcze pojawiły się pytania od słuchaczy, dlatego te pytania jeszcze zadamy, ale już raczej nie będziemy na tę debatę. Tak?
[01:45:43] - Tak, do 12:25 możemy sobie pozwolić. Jeżeli ktoś miałby jakieś palące pytanie i chciał je zadać, i jest to pytanie dotyczące kosmitów, ma jedyną w najbliższym czasie szansę. Także czekam na te pytania.
[01:46:00] - Właśnie tutaj słuchacz Dorpat zadał pytanie odnośnie kosmitów i religii: „A jaką religię wyznają kosmici? Czy coś na ten temat wiemy?”
[01:46:15] - Dobre pytanie. Jakbym powiedział, że wiemy, to bym zaakceptował fakt prawdziwości przekazów od kosmitów. O przekazach od kosmitów będziemy chyba mówić w osobnej audycji. W zasadzie co przekaz, co kontaktowiec to nowa wersja. Zwykle pojawia się w nich wizja uniwersalistyczna, czyli na przykład jakiś uniwersalny Bóg, zero granic, zero religii, jedność, totalny monoteizm, coś w rodzaju kosmicznego islamu. Oczywiście w cudzysłowie. Możemy natomiast puścić wodze fantazji i wyobrazić sobie, jak taka religia istot pozaziemskich mogłaby wyglądać. Od czego byłaby uzależniona? Przede wszystkim od warunków, jakie na danej planecie panują. Jeżelibyśmy założyli, że te istoty wyewoluowały w skrajnie trudnych warunkach, nie miałyby na przykład oczu, ale dysponowałyby jakąś inteligencją, byłyby zdolne do stworzenia jakiejś formy techniki, to co w takim razie mogłoby w ich przypadku służyć za Boga?
Czy byłoby to słońce na przykład, które ich planetę mogłoby oświetlać bardzo rzadkimi promieniami? Na przykład dla Marsjan. Gdyby Marsjanie istnieli, co by było dla nich bogiem? Słońce, które jest daleko? Czy może Jowisz? Albo coś zupełnie innego. Może wiatr. Dlatego korzeni religii, antropologia religii to jest rzecz bardzo skomplikowana, ale też bardzo ciekawa. Z drugiej strony pojawia się taka kwestia: jaką religię wyznają z kolei te istoty, których cywilizacja techniczna może trwać od tysięcy, dziesiątek tysięcy lat? Czy oni w ogóle posiadają jakąś religię?
Czy im to jest potrzebne? Czy po prostu to porzucili? Czy pokazywaliby na przykład, że religia to jest tylko coś, co posiadają społeczeństwa w zasadzie dość nierozwinięte? Także to jest bardzo ciekawe i każda z tych koncepcji, jaką sobie nasi słuchacze mogą rozwinąć, będzie miała taką samą wartość jak ta wypracowana przez wybitnego futurologa, kosmologa, astronoma czy znawcę zagadnień związanych z życiem pozaziemskim. Także w zasadzie wszystko jest możliwe z naszej perspektywy teraz. A kiedy się z tym spotkamy w odległej przyszłości, będziemy wiedzieć, jakie tu są na tym polu możliwości manewru, ale to rzeczywiście jest niezmiernie interesujące.
[01:49:11] - I kolejne pytanie od słuchaczki tym razem. Agnesa pyta: „Czy pojawienie się UFO jest częstsze w tak zwanych miejscach mocy?” Czy coś ci o tym wiadomo, Piotrze?
[01:49:26] - Z tego, co wiem, a tak ogólnie muszę powiedzieć, że wierzę w coś takiego jak miejsca mocy, natomiast nie wszyscyZ czego to wynika? Czym jest miejsce mocy? Otóż nasi przodkowie i to może jeszcze nie tak dalecy przodkowie, może jeszcze nasi słowiańscy przodkowie, którzy się tu pojawili, dysponowali świadomością pojmowania terenu zupełnie inną od naszego. Dlaczego w niektórych miejscach pojawiały się świątynie? Dlaczego w niektórych określonych miejscach pojawiały się wioski? To wszystko było uzależnione nie tylko od wody czy zasobności terenu, ale w dużej mierze było uzasadnione tym, że to miejsce w jakiś sposób wyróżniało się na tle innych. Może chodziło o pewne oddziaływania, których my dzisiaj nie jesteśmy w stanie już poprzez stłumienie naszej psychiki przez cywilizację dostrzegać. Na przykład pojawia się taka hipoteza, lansowana od dawna, że słynna Jasna Góra, którą widzę tutaj, jeżeli sobie stanę na skale u siebie, to tak naprawdę pierwotnie było jakieś miejsce kultu, bardzo znaczące i potem zostało uznane za słynący cudami klasztor. To znaczy, że legenda Jasnej Góry, ta sakra nie pochodzi wcale z naszych czasów. Została przejęta, dlatego się tak dobrze wpasowała w to miejsce.
Jeżeli jesteśmy przy tym rejonie częstochowskim, to jeszcze jest oczywiście zapomniana zupełnie sprawa miejscowości Staromieście, gdzie przez bardzo długi czas istniała świątynia pogańska. To było chyba 150 lat po chrystianizacji. Ona tam jeszcze była. Miejscowość Niegowa, która nazwę swoją bierze od boga śmierci Niega. Tak niektórzy twierdzą, chociaż inni takiego boga nie znają. Te miejsca mocy mogą być wszędzie. I tak jak mówię, dla nas mogą być totalnie nieczytelne. Potem nazywano je uroczyskami. Dzisiaj rzeczywiście trzeba dysponować jakąś szczególną wrażliwością lub zmysłem bardziej rozwiniętym, tak zwanym szóstym, by to dostrzec. Są osoby wrażliwe nadal wśród nas na kontakt z naturą i tak dalej.
Natomiast jeżeli chodzi o obserwacje UFO w tych miejscach, to trudno mi powiedzieć. Chyba nie, raczej nie. Nie ma takiej zbieżności. Tym bardziej że UFO nie pojawia się nigdy w konkretnym punkcie. Możemy powiedzieć, kiedy jest na przykład lądowanie. UFO zwykle jest ruchliwe, trudne do umiejscowienia. Pojawia się znienacka, przelatuje szybko i tyle je widzieli. Tak to wygląda.
[01:52:20] - Tak patrzę na naszą listę pytań, którą sobie przygotowaliśmy na początku przed debatą. Chyba znowu będzie tak, że część pytań poczeka sobie na odpowiedź do którejś z kolejnych debat. Taka już cecha szczególna naszych dyskusji na antenie Radia Paranormalium. Piotrze, czy wiadomo coś nowego w sprawie słynnych kotłów z Syberii?
[01:52:50] - Niestety nie. Jedyna wiadomość, która może być uznawana za najnowszą, to jest wyprawa Ivana Makarevicha pokazana między innymi w objechanym jakiś czas temu programie „Starożytni kosmici”. Rzeczywiście oni być może coś znaleźli. Tylko że problem jest taki, że każdy z nas, wyobrażając sobie wyprawę do tych kotłów, widzi to jako wycieczkę. Tak naprawdę to jest wyprawa w region, który jest lasem o wielkości większej niż nasz kraj. Także to nie jest takie hop siup i to będzie trudne do znalezienia. Natomiast w relacjach o kotłach słynnej Doliny Śmierci pojawiały się bardzo różne wątki. Tam były też takie, które mówiły, że te obiekty wykopano na przykład podczas budowy chyba zbiornika. Tylko gdzie? Nie pamiętam już teraz.
Podczas budowy w każdym razie jakiegoś zalewu takie coś zostało wykopane. Niestety zostało szybko zasypane, bo po co? I tak zostałoby zalane, bo pojawiło się w miejscu, które było przeznaczone właśnie jako zalew, zbiornik retencyjny. Także tak to wygląda. Boję się, że nigdy nie zostaną te obiekty znalezione, jeżeli były prawdziwe. A sądzę, że relacje źródłowe podróżników rosyjskich wskazują, że coś jednak jest na rzeczy, bo to nie były stare relacje. Były też starsze, ale większość pochodziła z wieku XX. Czyli to było coś niezwykle ciekawego. Była jeszcze chyba sprawa w roku 2008 lub później związana z tym, że Gazprom miał budować nad rzeką Wiluł. Może nie miał budować, ale miał chyba robić odwierty geologiczne i wtedy jakaś rosyjska gazeta pamiętam, że spekulowała, że przy okazji mogliby poszukać kotłów, ale niestety wszelkie informacje o tym już się nie pojawiły.
[01:55:08] - A może pojawiły się jakieś nowe doniesienia z Glinika?
[01:55:14] - Z Glinika? Trzeba by zapytać Arka Miazgę i on na pewno odpowie. Ostatnie doniesienie z Glinika, nie pamiętam, chyba z roku 2010 jest bardzo fajna obserwacja humanoida. Teraz jest niestety problem, dlatego że wielu ludzi mogło się przerazić tym, co powiedział proboszcz i nie będą chcieli powiedzieć już nic nigdy. Ale trzeba też pamiętać, że w Gliniku teBliskie spotkania, jak i obserwacje UFO, których było bardzo dużo i o których pisał Arek Miazga, występowały falowo. Nigdy nie było tak, że co dzień czy pod rząd. To były zdarzenia na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Co prawda w rejonie jednej wsi to jest rzeczywiście rzadkość, a do niektórych dochodziło na obszarze bardzo małym. Także jest to niezwykle interesujące. Mam nadzieję, że Arek, jeżeli coś się pojawi nowego, to będzie o tym wiedział.
[01:56:11] - Zbliżamy się już powolutku do końca naszej dzisiejszej debaty, dlatego chciałbym cię prosić, Piotrze, jeszcze o krótkie podsumowanie wszystkich naszych debat do tej pory zorganizowanych na antenie Radia Paranormalium oraz krótkie podsumowanie roku 2014, bo wiem, że w portalu Info jest prowadzona cały czas baza relacji, do której też Radio Paranormalium troszkę dokłada. Jak wygląda w ufologii rok 2014? Czy pojawiły się jakieś szczególnie interesujące przypadki?
[01:56:50] - Trudno mi powiedzieć, czy w tym roku pojawiło się coś tak bardzo interesującego, że odmieniłoby to ufologię. Na pewno mieliśmy kilka spraw na świecie, które były godne uwagi, między innymi ta słynna fotka z kopalni miedzi w Chile. Ona była nie z tego roku, ale to jest sprawa nagłośniona w tym roku i jest naprawdę ciekawa. Poza tym w Polsce to oczywiście fala obserwacji latających trójkątów, nowe doniesienia i to w zasadzie tyle. Ten rok nie był jakiś szczególnie obfitujący w zdarzenia ufologiczne, które można by nazwać bardzo spektakularnymi. Oczywiście były te obserwacje latających trójkątów, natomiast brakowało bliskich spotkań i tak dalej. Dużo było relacji sprzed lat. Jeżeli ktoś chce się zapoznać z tymi relacjami, to może wejść na naszą stronę infor.pl. Znajdzie tam spis relacji z tego roku. Także niestety w tym roku wydarzyło się niewiele.
Może oprócz takiej powstającej w Ameryce dyskusji o tym, co dalej robić z ufologią, bo dochodzimy do takiego punktu, w którym rzeczywiście trudno wykonać następny ruch. Natomiast tam dominuje jeszcze przekonanie, że cały czas mamy do czynienia z przybyszami z kosmosu i właściwie nie wiadomo, jak ich badać. Niewiele uwagi zwraca się na alternatywne i kto wie, czy nie bardziej wiarygodne hipotezy. Kolejna sprawa, na jaką zwracano uwagę, to możliwość wypłynięcia dokumentów tajnych na temat UFO poprzez różne afery snowdenowskie czy podobne. Natomiast nic się takiego nie stało. Nadal czekamy na różne sprawy. Odnośnie debat. Fajna sprawa, na pewno otwierająca spojrzenie na to zjawisko. Co mnie troszkę martwi, to fakt, że my rzeczywiście mimo tego, że chcemy zgłębiać niektóre problemy, to kiedy wchodzimy w nie głębiej, to okazuje się, że moglibyśmy brnąć, brnąć, brnąć i tak naprawdę możemy niektórym osobom tylko mącić w głowie. Natomiast tak szerokie jest spektrum ufologii, że ograniczanie go tylko do fotek, do jakichś przypadków, do dywagacji o kosmitach jest ogromnym błędem i uproszczeniem.
Jest to dziedzina, która jest tak naprawdę nam bardzo bliska poprzez wiele swoich aspektów, o czym się każdy może przekonać. A co w dalszych audycjach i debatach? Mamy przygotowane kilkanaście tematów.
[01:59:53] - Właściwie ponad 20.
[01:59:56] - Na przykład mistyfikacje i oszustwa, UFO i duchowość, UFO i wojsko, niebezpieczne UFO, teorie o pochodzeniu kosmitów, katastrofy UFO, największe teorie spiskowe, kosmici i folklor. Co tutaj jeszcze? Przypadki wysokiej dziwności, przypadki, których nie da się zanegować i tak dalej. Czekamy też na propozycje tematów i na pytania. Jeżeli ktoś ma jakieś pytania, to proszę je wysyłać. Pamiętajcie też, że czasami wyrażamy swoje wnioski bardzo kategorycznie. Znaczy ja mogę tak wyrażać niekiedy. Natomiast już przez tyle lat działalności na tym polu rzeczywiście słyszałem o wielu sprawach, widziałem wiele spraw i tak naprawdę wiele z nich nie jest godnych uwagi. Trzymajmy się tylko tego, co ma jakieś korzenie w rzeczywistości, co jest udokumentowane, co było badane. Natomiast jeżeli coś pojawia się, jak mówiłem kiedyś, na jakimś zabiedzonym blogu jakiegoś zabiedzonego badacza, jakiegoś domorosłego filozofa, to są tylko jego wynaturzenia i tyle.
Natomiast tych materiałów, które są podstawą do dyskusji z tak zwanymi sceptykami czy które mogłyby przekonać naukę, jest naprawdę tak dużo, że nie musimy się odwoływać do głupot, do jakichś reptilian, do teorii spiskowych. Chociaż teoria spiskowa teorii spiskowej nierówna. Ale nie musimy się odwoływać do jakichś ajków, innych koszmarków, żeby mieć ciekawy wgląd w to zjawisko. I może tymStwierdzeniem zakończę dzisiejszą audycję. Dziękuję wszystkim i do usłyszenia.
[02:01:51] - Może jeszcze jest taka możliwość, żeby sobie składać życzenia na Nowy Rok. Czego chciałbyś życzyć polskiej ufologii w roku 2015?
[02:02:06] - Czego bym chciał życzyć? Tego, żeby zyskała dostęp do mainstreamu, żeby pokazała, że istnieje, żeby pokazali ją w „Dzień dobry TVN” i żeby się wszyscy tym zainteresowali.
[02:02:19] - Żeby pokazali w sposób nie taki sensacyjny, tylko w sposób kompetentny.
[02:02:27] - To jest chyba niemożliwe. W każdym razie...
[02:02:32] - Pomarzyć zawsze można.
[02:02:33] - Tak. W każdym razie czego bym jeszcze życzył? Tego, żeby był większy oddźwięk ze strony nauki. Chociaż w Polsce to niepotrzebne, bo z kim będziemy rozmawiać w tej sprawie? Nie mamy tak wyspecjalizowanych ośrodków badawczych. Chodzi głównie o wojskowe, bo te badania UFO zawsze prowadzone są w ścisłym związku z armią. Czego bym jeszcze życzył? Jakiejś nowej fajnej książki, kontynuacji tego, co już jest, żeby nas wspierali duchowo jakoś nasi fani i fani ufologii. Fani to może za dużo powiedziane. To głupie słowo.
Nasi entuzjaści. Żeby pojawiały się nowe koncepcje i żeby było dobrze. Chyba nie jest najgorzej. Te wszystkie negatywne aspekty, o których mówiliśmy, to one chyba już odchodzą do lamusa. Kieszy mnie to, że dużo ludzi ma szersze spektrum myślenia i dopuszcza do siebie prawdę, że rzeczywistość, w jakiej egzystujemy, może być znacznie bardziej kompleksowa niż nam się wydaje. Rzeczywiście konfrontacja z tym może być szokiem na początku, ale potem już można się z tym pogodzić.
[02:04:01] - Tutaj Artemius jeszcze dopisał jedno życzenie na czacie Radia Paranormalium. Życzenie dla ufologii: „Życzyłbym ufologii uzyskania dostępu do dowodów, że przedmiot, którym się zajmuje, nie jest wymysłem”.
[02:04:18] - To będzie trudne.
[02:04:20] - Ale nie niewykonalne. Chyba.
[02:04:26] - Tak jak mówiłem, ufologia prawdopodobnie w 80% przypadków zajmuje się czymś, co jest bardziej powiązane z naszą psychologią niż z dowodami materialnymi. Dowody materialne były i są. Teraz są rzadsze, ale kiedyś były i tak naprawdę ufologia nie musi ich zyskiwać. Można dokopać się do archiwum Teda Philipsa i zobaczyć, co tam jest. Naprawdę nie trzeba niczego zyskiwać. Trzeba sobie o tym przypomnieć i trzeba o tym głośniej mówić. Bo tak naprawdę ta dziedzina ma 70 lat i naprawdę sporo rzeczy zgromadzono. A to, że nauka nie jest taka, jak się każdemu wydaje. Nauka nie robi nic za darmo. Nauka nie jest powołana dla dobra ludzkości.
Nauka jest powołana przede wszystkim na pierwszym miejscu dla zysku.
[02:05:19] - Biznes jeszcze raz biznes.
[02:05:22] - I jeżeli ktoś nie ma pieniędzy albo to coś jest nieopłacalne, to wiadomo, co się dzieje. Także polecam ci, Artemius, zapoznać się z pracą Teda Philipsa, z jego archiwum przypadków fizycznych tak zwanym. Także ja jeszcze raz dziękuję. Życzę wszystkim Nowego Roku. Zapraszam na audycję. Kiedy to będzie?
[02:05:47] - Jeżeli zrobimy debatę za tydzień, to będzie to 4 stycznia.
[02:05:51] - 4 stycznia. Zapraszam na debatę 4 stycznia. Można głosować na dany temat. Lista znajduje się na profilu radia, na stronie radia także. Dziękuję wszystkim za uwagę i za pytania i pozdrawiam.
[02:06:08] - Dziękuję również tobie, Piotrze, w imieniu wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, których dzisiaj było ponad 100 w szczytowym momencie. Właśnie jeszcze teraz licznik pokazuje 101 osób wsłuchanych w to, co przekazujemy na antenie Radia Paranormalium. Kończymy tę ostatnią już niestety w tym roku kalendarzowym debatę ufologiczną i zapraszamy na kolejną już za tydzień. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.