[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything. Trust no one.
[00:43] - The truth is out there.
[01:11] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu, jak co tydzień po północy. Audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych, dwóch polskich radiach: w Radiu Nafali oraz Radiu Paranormalium. W internecie także być może możecie słuchać tej audycji na platformach cyfrowych, bo chyba Radio Paranormalium jest odbierane właśnie tam. Tak mi się przynajmniej wydaje. Nie jestem pewny tego, ale myślę, że tak może być. Dzisiaj mamy 28 listopada, właściwie 29. W niektórych już miejscach, między innymi w Polsce. Czyli zima zbliża się. No i mam kilka newsów właśnie typowo zimowych.
Tutaj chciałbym podziękować wszystkim sponsorom i wszystkim wam słuchaczom, że jesteście tutaj ze mną, z tą audycją. Zapraszam na wejście na stronę teoriachaosu.com Możecie sobie ściągnąć archiwalne audycje, zobaczyć jak brzmiały kiedyś. Zaczynałem nagrywać w 2010 roku, tak że sporo tych audycji już się zebrało. Tak że wielkie dzięki. No i właściwie chciałbym przejść do newsów. Pierwszy news, właśnie typowo zimowy. Wyobraźcie sobie, że być może Golfstrom, czyli Prąd Zatokowy Atlantycki, może ulegać poważnym zmianom. I czy grozi nam epoka lodowcowa? Przynajmniej w tych rejonach, które są blisko stref polarnych. Między innymi tutaj, skąd nadaję, czyli Irlandia.
Do tego się zalicza jak najbardziej Wyspy Brytyjskie. I część wybrzeża amerykańskiego, kanadyjskiego. Zresztą możecie obserwować w tej chwili, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych, właśnie na wschodnim wybrzeżu. W Stanach czy w Kanadzie jest po prostu jakaś wielka masakra, jeśli chodzi o śnieg, o zamiecie śnieżne. Zapowiadane są powodzie, ale po prostu bardzo rzadko taka ilość śniegu zaskoczyła nawet starsze osoby, które żyją na tamtym terenie bardzo, bardzo długo. I myślę, że może się to zmieniać. Mówię o tym nie, że wymyślam sobie coś, ale po prostu były zrobione zdjęcia satelitarne właśnie Prądu Zatokowego, Golfstromu. I właśnie na tych zdjęciach wynika, że jest po prostu wyraźnie chłodniejszy Prąd Zatokowy, więc jest coś na rzeczy. Te badania można sobie zobaczyć w internecie. Oczywiście to są badania z satelity NOAA.
Kolejna informacja jest o tym, że... taka pozytywna, znaczy chyba pozytywna. Nie wiem, jak to interpretować. Jeśli interpretować, że ludzie są wirusem lub życie na Ziemi jest wirusem dla Ziemi, to raczej może nie jest zbyt pozytywna, bo DNA, ziemskie DNA potrafi przeżyć lot kosmiczny, nawet długotrwałą podróż kosmiczną. Zostały zrobione testy i wynika, że jak najbardziej DNA nie obumiera, tylko po prostu potrafi przetrwać w olbrzymich temperaturach, czyli temperatura dochodzi nawet do tysiąca stopni i po prostu taką temperaturę DNA potrafi przetrwać. Niesamowite. Niesamowita rzecz, ale to już od dawna kiedyś podejrzewano badając bakterie, że bakterie potrafiły przetrwać właśnie taki lot. Natomiast DNA dużo lepiej sobie z tym radzi i samo DNA dużo więcej potrzebuje, żeby zostało unicestwione. Kolejny news to zamieszki w Ferguson USA po zabiciu chłopaka Michaela Browna przez policjanta. Były zamieszki, później one ustały.
Było ustalenie, czy policjant w ogóle może odpowiadać przed sądem. Ustalono, że nie ma takiej potrzeby, co uważam za dosyć Nie wiem, czy skandaliczne to za duże słowo, ale jednak powinien być jakiś proces, jeśli chodzi o tą sprawę, bo sprawa wydaje się dosyć ewidentna, ale nie do końca myślę, że tak było. To, że chłopak był agresywny i niezbyt praworządny, to można było zobaczyć na wideo. Natomiast to, że został zabity przez policjanta, nie jest jednoznaczne w każdym razie. Dużo świadczyło na korzyść policjanta, myślę, że taki proces mógłby się odbywać, natomiast został uniewinniony zupełnie przez ławę przysięgłych sędziów. I wyrok akurat tej ławy przysięgłych sędziów rozzłościł mieszkańców Ferguson, szczególnie czarnoskórych, bo pan Michael Brown był czarnoskóry i doszło do, można powiedzieć, regularnej wojny z policją czy też regularnych zamieszek. Myślę, że one były troszeczkę prowokowane. Bardzo zależy obecnej władzy na tym, żeby eskalować to, co się dzieje w Ferguson. I faktycznie ten protest rozlewa się na inne miasta amerykańskie. Ludzie zaczynają wychodzić z domu na ulice, protestować i jak to się mówi, w to mi graj, władzy amerykańskiej, bo chcą doprowadzić do wielkiego konfliktu amerykańskiego.
Rząd wtedy jest bardzo potrzebny, bo wprowadzi tak zwane martial law, czyli stan wyjątkowy i stan policyjny. Będzie chciał zaprowadzić porządek poprzez wprowadzenie państwa policyjnego. Być może wtedy zostaną uruchomione obozy FEMA, o których mówiłem tydzień temu, czy też będą użyte specjalne jednostki opancerzone, specjalne jednostki parawojskowe, które będą zajmowały się przywracaniem porządku, a właściwie wprowadzaniem państwa policyjnego. Będzie się to oczywiście też wiązało z konfiskatą broni ludziom, bo to jest pierwszy krok, aby można było to wykonać. Inaczej jest to bardzo trudne, natomiast jeśli mamy wprowadzone na terenie całych Stanów Zjednoczonych, jest to dosyć proste zadanie. Przepraszam, nie jest proste, natomiast jest wykonalne. News dosyć zbliżony z tym ze Stanów, tutaj z Polski. Jak wiemy, Polska jest jednym z najbardziej rozbrojonych krajów świata. Tak, Polska jest takim krajem. Nawet w Wietnamie więcej broni można mieć.
A nawet chyba w Wielkiej Brytanii, która też jest jednym z najbardziej rozbrojonych krajów świata, ale chyba nawet w Wielkiej Brytanii jest więcej. W Irlandii jest dużo, chyba pięć razy więcej broni, sześć niż w Polsce, może 10. Nie wiem, to jest kosmiczna ilość. Chyba jest z 10 razy więcej broni niż w Polsce. I wyobraźcie sobie, że pomimo tak ostrego prawa, jakie jest w Polsce, tak małej liczby ludzi, którzy mają legalną broń, polskie gangi uzbrojone są po zęby. Mało tego, rośnie czarny rynek handlu bronią. I to nie jest news, który ja sobie wymyślam, tylko tutaj czytam news z 21 listopada na TVP Info. Taki news znalazłem. To jest tylko kwestia sumy. Za 1000 euro można kupić już porządną, jak to się mówi, klamkę, natomiast za już kilka tysięcy można kupić broń automatyczną, broń maszynową.
Więc jak najbardziej jest to osiągalne. Nie osiągalne, tylko coraz łatwiejsze, bo kiedyś jeszcze gangsterzy mieli, dzisiaj już zwykli dealerzy, nawet bardzo niskiej rangi dealerzy. Ci, którzy chodzą po ulicy, mają tego typu broń. Jeszcze wrócę, dlaczego się wiąże ten news? Bo tak naprawdę chodzi o sterowanie liczbą broni w danym kraju czy prawem, tak zwanym pozwoleniem na broń. Steruje się siłą władzy w stosunku do obywateli. Im kraj bardziej otwarty na to, tym bardziej wolnościowy, tym więcej ludzie mają praw i więcej mogą wywalczyć dzięki temu. To raz. Dwa, trudniej wprowadzić tyranię. Jeśli ludzie mają broń, wprowadzenie tyranii jest ogromnie trudne.
I w takich Stanach Zjednoczonych ta tyrania nie może pójść o krok dalej. Ma problemy. Po prostu utknęła w martwym punkcie. Potrzebuje takich wydarzeń właśnie jak w Ferguson. Żeby dalej pójść, musi ludziom zabrać broń. Jeśli tego nie zrobi To po prostu nie pójdzie dalej, bo policjanci, nawet ci tacy z mózgami 80 i ku, którzy nie mają żadnej relacji, są psychopatyczni czy nie mają relacji ze społeczeństwem, mogą zabijać tych ludzi, ale nie będą chcieli sami tracić życia, więc będą się bali zaprowadzać porządek. Bo jeżeli ludzie mają broń, to mogą strzelać do tych policjantów. Bo człowiek, który walczy o swoje, będzie dużo aktywniej bronił się niż policjant, który zarabia tylko pieniądze na tym, co robi. Rozumiecie, o co chodzi? Czyli armia taka na przykład w Afganistanie, która walczyła ze Związkiem Radzieckim, dużo ostrzej walczyła, dużo bardziej broniła swojego, dużo więcej mogła poświęcić niż żołnierze rosyjscy, którzy ten Afganistan najechali.
Ale dobrze. Wracając do informacji. To jest, myślę, trochę temat poboczny, ale bardzo związany z teoriami spiskowymi, też inaczej, bo wiemy, co rząd amerykański, nie tyle rząd, tylko ludzie, którzy stoją za tym rządem, za tym i innymi rządami. Ci, którzy stoją. Mówię o Fedzie, czyli tam powinniście się skierować. Fed, czym jest i tak dalej. Ci ludzie są nad rządem amerykańskim. Oni sterują rządem, a Fedem oczywiście też ktoś steruje i dokładnie wiemy, że to są globaliści, finansjera. Nie finansjera z Wall Street, bo to już się trochę pozmieniało. Finansjera światowa, ogólnoświatowa, bo już nie ma czegoś takiego jak finansjera z Wall Street.
To było 100 lat temu. Natomiast dzisiaj już jest finansjera światowa. Dobrze. I ostatni, taki troszeczkę z innej beczki news o magnetycznym chłopcu nazwanym Bogdan. Bogdan to nie jest tylko polskie imię. Kiedyś poznałem Rumuna o tym imieniu i się zdziwiłem, że nie zna polskiego , a to jest imię bardzo popularne właśnie w tamtych rejonach jak Rumunia, Serbia. I akurat to był właśnie serbski chłopak, który przyciągał łyżeczki. To na pewno widzieliście łyżeczki, jakieś widelce czy żelazka. Żelazka może przesada, ale jakieś różne metalowe rzeczy przyciągał swoim ciałem i można oglądać takie zdjęcia czy filmy tego typu osób ogólnie. I okazało się, że być może wyjaśnieniem tego fenomenu jest to, że chłopiec wytwarza łój, czy jest jakiś pot specyficzny, który jest dosyć lepki i przylepia te rzeczy.
Tak kiedyś udowodnił też, z tego, co pamiętam, James Randi, że posmarował taką osobę kremem i te wszystkie rzeczy się nie trzymały po prostu. Może coś w tym jest? Trudno powiedzieć. Przydałyby się jakieś konkretniejsze badania, bo przecież pola magnetyczne można by było chyba przetestować. Ale taki ciekawy news jest, jakieś wyjaśnienie tego typu fenomenu. To dzisiaj na wszystkie newsy. Jeszcze mam jedną informację o zbliżającej się już piątej Debacie Ufologicznej Online na antenie Radia Paranormalium. Zawsze debata jest w niedzielę, godzina 19:00, tym razem 30 listopada, czyli w najbliższą niedzielę. Tematem będzie paleoastronautyka, także temat tych starożytnych bogów. Jeśli oglądaliście „Ancient Aliens", to bardzo polecam zobaczyć też „Ancient Aliens", czyli starożytnych kosmitów.
Taką serię. Natomiast ta debata myślę, że może być bardziej naukowa niż „Ancient Aliens", ale także polecam zadawać pytania i brać w niej udział. Przypominam Radio Paranormalium. Piąta debata ufologiczna. Ta niedziela, godzina 19:00. I zacznę jak zwykle cytatem, takim nietypowym cytatem, bo jest to, można powiedzieć, wiersz. „Zieleń drzew, czerwień róż w rozkwicie dla ciebie i dla mnie. Wszystko to mówi mi, że wspaniały jest ten świat. Obłoku biel na błękicie nieba. Jasny, pogodny dzień, ciemna, sekretna noc.
Wszystko to mówi mi, jak piękny jest ten świat. Kolory tęczy mieniące się na niebie odbijają się w twarzach ludzi wokół mnie. Przyjaciele pozdrawiają się wzajemnie. Mówią kocham cię. Słyszę niemowlęcia płacz. Widzę, jak dorasta. Nauczy się więcej, niż ja zdołam pojąć i dlatego wiem, że cudowny jest ten świat. Tak, wspaniały jest ten świat." Niektórzy z was może rozpoznali, co to jest za wiersz i skąd pochodzi. A dla tych, co nie wiedzą, to powiem, że jest to utwór oczywiście muzyczny „What a Wonderful World" Louisa Armstronga z 1967 roku w tłumaczeniu polskim. Autora tłumaczenia przepraszam, bo nie było informacji na ten temat.
Jest to z internetu, także proszę o wybaczenie, ale myślę, nie obrażając tłumacza, że oryginał jest jednak ładniejszy, przynajmniej z muzyką. Natomiast jest taki temat dzisiejszej audycji „Nowy wspaniały świat" i nie będzie chodziło tutaj o książkę „Nowy wspaniały świat" Aldousa Huxleya z 1931 roku. Absolutnie nie. Będzie mowa o prawdziwym nowym, wspaniałym świecie, bo przyszłość Naszą przyszłością mogą być tylko dwa światy. Jeden ten, który mamy, który będzie w przyszłości. I druga wersja jest ten świat zmieniony, w którym chcielibyśmy żyć. Nie wiem, może niektórzy z was chcą żyć w tym świecie, który jest. Jest tak wspaniale, że lepiej być nie może. Natomiast myślę, że jak najbardziej może być ten świat dużo lepszy. Tutaj może tylko jeden cytat z tej książki, który jest bardzo adekwatny do dzisiejszego tematu.
Z książki Aldousa Huxleya, czyli jednak coś wspólnego będzie. „Szczęśliwi ludzie to tacy, którzy nie są świadomi lepszych i większych możliwości. Żyją we własnych światach odpowiednio skrojonych do ich predyspozycji”. Ja nie mówię, że to jest prawdziwe. To, o co chodzi w szczęściu. Jest to szczęście pozorne, bym powiedział, bo oczywiście ta książka jest dystopią pewną, czyli czymś, co jest koszmarem, pomimo że ludzie, którzy w tym tkwią i mają dosyć małą świadomość, myślą, że to jest najlepszy z możliwych światów, pomimo że do końca nie są zadowoleni i wiedzą, że to jest piekło. Tak jak tutaj jest napisane, że szczęśliwi ludzie tacy, którzy nie zdają sobie sprawy, że może być coś lepszego, że nie ma lepszych i większych możliwości. I tak między innymi wygląda rzeczywistość dzisiejsza. Właśnie to jest opisane tak, że szczęśliwi ludzie myślą, że szczęście to jest to tu i teraz i lepiej być nie może. Lepszego i innego rozwiązania, lepszego świata po prostu nie może być.
I robią to, co robią najczęściej. Wiem, że stąd właśnie popularność tego serwisu Instagram ze zdjęciami czy Facebooka, czy innych wielu portali społecznościowych. Przypominam, możecie dzwonić. Telefon 33 482 72 32. Skype teoriachasów.com i dzisiaj będziemy rozmawiali o nowym, wspaniałym świecie. Jaki wy macie obraz nowego, wspaniałego świata? Bo to jest wspaniała rzecz, o której można dyskutować chyba całymi godzinami albo dniami. Odbieram pierwszy telefon. Z nami jest stały słuchacz. Witaj, stały słuchaczu, jesteś na antenie.
[21:25] - Halo?
[21:26] - Czy się słyszymy?
[21:28] - Ja pana bardzo dobrze słyszę, a mnie?
[21:30] - Tak, też bardzo dobrze słychać.
[21:33] - Właśnie znalazłem bardzo fajny link. Już go przesyłam. Właśnie o tych zamieciach naznaczonych. Fajne zdjęcia, nawet niektóre są bardzo śmieszne. Zaraz go wyślę. To dopiero ten. I druga rzecz, jak pan mówił o wyborach, o tych protestach wyborczych, to u nas jest to bardzo głośno we wszystkich mediach o tym mówią, pokazują te protesty wyborcze, a PiS będzie gigantyczne demonstracje przeciwko żądania powtórzenia wyborów za dwa tygodnie będzie zwoływał w Warszawie kilkanaście tysięcy ludzi. PiS będzie zwoływał i ustawę.
[22:13] - Już może być za późno.
[22:17] - O skróceniu kadencji tych sejmików, co się głosowało na te książeczki. Bardzo dużo ludzi to się przyznali. Wyszło to, bo w komunikacie jak głosować było: skreśl na każdej karcie. I dużo ludzi tych starszych nie doczytało na tej książeczce, że na jednej karcie tej książeczki trzeba skreślić, żeby głos był ważny. Dlatego głosów nieważnych było tyle, bo ludzie skreślali na każdej stronie tej książeczki. Po prostu się pomylili. A ten system do liczenia głosów to się okazało, że przetarg na ten system był ogłoszony rok wcześniej i z jakiegoś powodu został anulowany. Zostało trzy miesiące do wyborów i nikt się tego nie chciał podjąć. Jakaś firma krzak się podjęła, a potem wyszło.
[23:08] - Wynajęła studentkę, tak? Studentkę informatyki.
[23:12] - Wynajęła studentkę i potem ja czytałem o tym. Ten kod tego programu wyszedł do internetu i na forach, co piszą programiści jest nagroda: znajdź najgłupszą linijkę tego kodu. Po prostu ten program został spieprzony. Po prostu ten ktoś nie umiał. Wypowiadał się facet w radiu, co uczy na uczelni, wykładał informatykę. Powiedział, że ten student, jakby on go oceniał, miałby napisać taki program na zaliczenie, to by dostał od niego pałę. Jest błąd na błędzie na tym programie. Po prostu wzięli pieniądze, jakaś firma krzak to napisała, bo się nikt nie chciał podjąć, było za krótko, żeby napisać porządny program i tyle.
[23:51] - Stały słuchaczu, z tego, co słyszałem, to wiesz, ile studentka zarobiła za ten program?
[23:56] - Trochę tam to robili.
[23:57] - Chyba trzy tysiące złotych czy coś takiego. Po prostu to był jeden wielki przekręt, żeby jeszcze wyciągnąć pieniądze. Pomimo złej roboty to jeszcze wyciągnięto pieniądze, bo ta firma chyba była powiązana.
[24:09] - Bo to była jedna firma, był przetarg, duże firmy się podjęły. Z jakiegoś powodu ten przetarg anulowali. Zostało trzy miesiące do wyborów. Był program o tym w radiu.
[24:24] - Właśnie to jest dziwne. Czemu anulowano, prawda?
[24:27] - Pan mówił to dokładnie, wszystko było powiedziane, były nawet podane parametry. Informatyk się wypowiadał. Wszystko było, co pan mówił, podane. O tych protestach, że ludzie się tam zebrali, wszystko było we wszystkich wiadomościach, informacja była. A ludzie ci, co w tych komórkach oddają głosy, ludzie się wypowiadali, że PiS oskarża ludzi, co liczą głosy. Bo to oni potem przesyłali te protokoły na kartkach do tego, żeby wpisać je do komputera. Tych ludzi, co liczyli głosy, się ich oskarża, że oni fałszowali wyniki wyborów. Po prostu niektórzy tam siedzieli i ręcznie to wszystko liczyli po dwa dni. I ci ludzie po prostu są wściekli, że ich się oskarża, że oni oszukiwali wybory. Raczej manipulowali przy kartach wyborczych.
Się ludzi oskarża, co liczyli głosy w tych komórkach wyborczych na samym dole. Ich się oskarża, że oni fałszowali, że skreślali, dodawali iksy na tych kartach. Jeden złożył na PiS, że on źle się czuje, jak mówi, że się ich oskarża. Ten jeden do prokuratury, że go się oskarża, że on fałszował wybory. Taka ciekawostka na PiS do sądu o zniesławienie po prostu.
[25:56] - Jasne.
[25:56] - Pracowali tam ludzie w większości społecznie. Te komisje wyborcze pracują za minimalną, parę złotych, to w większości ludzie społecznie wykonują tą pracę. PiS wysyłał wszędzie mężów zaufania, fotografowali listy wyborcze. To niech pokażą, jak oni tam mieli swoich kandydatów, mężów zaufania, niech PiS. Jak pan mówi, że są fałszowane wybory — to tylko tak żartem, do pana nic nie mam — jakieś dowody, że było fałszowane niech pokażą.
[26:28] - Ja widziałem. Były na przykład osoby, które na siebie głosowały w danej komisji, a komisja wywiesiła, że zero po prostu. Widziałem.
[26:40] - PiS już złożył kilkanaście-
[26:42] - Także były dowody na to, że były fałszowane.
[26:45] - Do sądów złożyli, zaskarżyli to wszystko. Wszystko jest, mówiąc krótko, pod przyłbicą, publicznie wszystko jest omawiane wszędzie u nas, bo też śledzę media, to wszędzie u nas w mediach, w gazetach, wszędzie o tym piszą, więc to jest nie jest ukrywane. PiS szaleje teraz jak cholera, PiS teraz szaleje.
[27:15] - Coś się dzieje. Ale teraz zobacz co, proponuję zakończyć może tematy polityczne.
[27:18] - Na ten temat i z wyborami koniec.
[27:20] - O nowym, wspaniałym świecie. Czy ty masz jakąś wizję nowego, wspaniałego świata? Jak to powinno wszystko wyglądać? Bo tutaj mówimy o globalizmie. Jak źle jest.
[27:30] - Gospodarkę ustawił jak trzeba. Komunizmu to ja bym nie chciał, bo komunizm już przerabiali, on się już nie sprawdził. Zreformować prawdopodobnie tego się nie da. Trzeba by tylko pozmieniać, zrobić tak, jak było dawniej, bo dawniej w Stanach czy w Europie Zachodniej były prawne zabezpieczenia, tak jakby byli strażnicy, którzy pilnowali tych korporacji, tego typu rzeczy. To było, to zostało wszystko 10, 15 lat temu, te wszystkie zabezpieczenia przed kryzysem zostały — ten, kto nad nimi czuwał i gonił — to zostało wszystko rozpirzone i to przez 30 lat w Niemczech, w Europie, w Stanach to wszystko było. Ta komisja papierów wartościów, która naprawdę wtedy miała uprawnienia, żeby po prostu wejść, złapać taką firmę, że robi przekręty czy tego typu rzeczy i postawić do pionu. Te wszystkie regulacje zostały, mówiąc powolutku, skasowane i tych regulacji nie ma. I teraz jest taki gigantyczny rozgardiasz. To by trzeba wszystko po prostu zrobić tak, jak było. No i trzeba by jeszcze faktycznie wziąć, jakby ktoś wziął z milion dolarów czy tam odpowiednio gotówki, znalazł ludzi o otwartym umyśle i na serio wziął, przetestował te urządzenia.
To słuchałem teraz w czwartek w tej audycji.
[29:04] - Synteza, tak?
[29:05] - Synteza. Wziąłby faktycznie te, które najbardziej rokują, co w internecie wypisują, że jest największa szansa, że to nie jest oszustwo. Wziął, zaproponował takim wynalazcy: przetestujemy to wspólnie, udoskonalimy i to, co działa, wziąć i wdrożyć do masowej produkcji tą free energię, jeżeli faktycznie ona występuje. Wziąć i to sprawdzić i jeżeli to działa, opracować na nowo, bo to trzeba opracować całą linię produkcyjną, żeby to produkować i to produkować na masową skalę. Bo jeżeli my tylko sobie gadamy, że może tam u kogoś coś działa, jeżeli to nie zostanie wdrożone na masową skalę, to w dziedzinie energetyki się nic nie zmieni. A ja uważam, że to powinniśmy wziąć i zacząć to robić, bo paliwa kopalne się kończą, jest coraz bardziej zanieczyszczone powietrze i to bym zmienił. Gospodarkę ustawił, sprawdził tą free energię w ogóle, czy ona faktycznie działa. Jak nie działa to opracować reaktory na tor. Jądrowej, jeżeli ta free energy faktycznie nie działa, i budować te reaktory, żeby zastąpić paliwa kopalne i tyle. A ja się na gospodarce nie znam, musieliby się jacyś fachowcy wziąć za to, żeby to wszystko poukładać tak, jak trzeba.
[30:20] - Czyli byśmy obudzili się już w zupełnie nowym świecie, czy tak?
[30:25] - Nie chodzi o to, żeby to po prostu powoli zajść, a o to mi chodzi, żeby ktoś to na sobie sprawdził czy to faktycznie działa, czy nie działa.
[30:36] - Rozumiem.
[30:37] - Może to sprawdzić, bo w jednym odcinku jakiś gość wsadził zbiornik do mikrofalówki i mikrofalówka mniej zużyła prądu, żeby zagrzać odpowiednią ilość wody. Ja to zrobiłem test ze zwykłą grzałką elektryczną i mikrofalówką. Zużyła więcej prądu niż ta grzałka.
[30:58] - Też mi się wydaje, że mikrofala więcej zużywa energii.
[31:02] - Sama mikrofalówka wymaga mocnego chłodzenia. Tam jest potężny wentylator, jest transformator, urządzenie konwertujące prąd na mikrofale. W każdej konwersji energii są straty.
[31:14] - No tak, a tu bezpośrednio cała energia idzie w rezystor.
[31:18] - Zmierzyłem, ile mikrofalówka zjadła prądu. Potem wsadziłem ilość wody, wsadziłem grzałkę, podłączyłem grzałkę i grzałka mniej prądu zjadła, żeby zagotować tą samą ilość wody. Dla mnie to po prostu było coś nie halo. Jak mamy 100% na grzałce, to nie mamy 100% wydajności w mikrofalówce, konwersji energii na ciepło.
[31:35] - Zgadza się. Ale mikrofalówka, to nie jest żadne urządzenie free energy. To jest zwykła mikrofala. To jest zwykłe urządzenie, które przekształca prąd elektryczny na promieniowanie mikrofalowe.
[31:47] - Tak. A na każdej konwersji energii są straty.
[31:51] - Tak. I jeżeli ktoś faktycznie odkryłby jakieś prawo, że te mikrofale, coś można z nimi wykombinować, że na przykład z otoczenia energię ściągać gdzieś tam, to może by działało, ale to nie jest tak prosto.
[32:04] - Trzeba by po prostu, ktoś by mógł zrobić i faktycznie to przetestować. Taką fajną, jeszcze znajdę to wyślę, w Polsce zrobili miłośnicy tej klasycznej energii odnawialnej, czyli free energy, czyli paneli fotowoltaicznych, wiatraków, pomp ciepła. Zrobili taką scenę, że urządzenia pomiarowe można sobie podłączyć i każdy, kto chce, opomiarowuje te urządzenia i na bieżąco wysyła kto ile wyprodukował energii w danym miesiącu. Takie zawody między ludźmi na forum zrobili taką scenę. To chciałbym taką scenę z tą free energy niestandardową, żeby była i każdy opomiarowuje te swoje urządzenia co wymyślił i miejmy nadzieję, że nie będzie oszukiwał, że należy to włączyć publicznie.
[32:55] - Z tymi oszukiwaniami może być problem. A ja powiem ci, starusuchaczu, tylko jeszcze tak na koniec, bo pracuję w firmie teraz też między innymi, która zasilanie ma, nie całe. To znaczy jeżeli wieje, to ma całe. Zasilana jest z jednego wiatraka. Co prawda ten wiatrak jest tak olbrzymi-
[33:16] - Z jeden megawat na pewno. Z pół megawata.
[33:20] - Być może. Jest naprawdę wielki i słychać nawet, jak jest nawet trochę wietrzna pogoda, to słychać, jak się obracają te-
[33:28] - Tak, bo tam jest przekładnia, która zwiększa obroty.
[33:32] - I po prostu ma zasilanie cała firma. Naprawdę olbrzymia. Mają tam zakłady produkcyjne i różne inne, więc tej energii naprawdę tam dużo potrzebują. I tutaj w Irlandii właśnie się dziwię, dlaczego takich firm nie ma tak dużo, żeby miały zasilanie z wiatraków, jak tutaj cały czas wieje. Cały czas jest wiatr w Irlandii.
[33:53] - Prawie cały czas. A ja powiem panu, że miesiąc panele już stoją na dachu. Na razie stoją trzy sztuki i lekko jeden uszkodzony, bo mi się uszkodził. To wyprodukowały, a już mamy teraz najkrótsze dni w roku, 32 kW mi zrobiły w zeszłym miesiącu. Za cały miesiąc 32 kW wyprodukowała mi taka mała instalacja. A mamy najkrótsze dni w roku, a mam dach tak ustawiony, że dopiero o godzinie 10:00 te panele, jeżeli jest słońce, w ogóle są oświetlone przez słońce, bo na drugiej części też sobie założę w przyszłym roku, że będzie od wschodu do zachodu. Najkrótsze dni zrobiły 30, 32 kW.
[34:35] - Starusuchaczu, czy ty masz podłączenie też tego do instalacji, do układu całego?
[34:42] - Już mam inwerter kupiony, tylko jest nie on grid, że nie oddaje prądu do sieci.
[34:46] - A, nie oddaje. Rozumiem.
[34:47] - Nie oddaje, bo w Polsce bardzo mało płacą za ten prąd oddawany, a instalacja będzie miała 2 kW, bo mam 6 kW już w kolektorach, więc w sumie będę miał prawie 10, 7 kW.
[34:59] - No tak. Czyli to dużo by kosztowało podłączenie do tego.
[35:03] - Inwerter kosztował, bo to kupiłem, 900 zł. Regulator już miałem do tego jednego panela 30-amperowy. Panele po 740, ale już można kupić w Polsce po 700 równe. Tylko to były polskie, a teraz są tajwańskie po 700 zł, 40 zł tańsze są tajwańskie.
[35:21] - Ja się sam zastanawiam, żeby sobie tutaj na balkonie nie zainstalować wiatraka, bo naprawdę cały czas wieje, tylko-
[35:27] - Jeżeli pan jakiś fajny znajdzie, to jeżeli tam prawie cały czas wieje, to można zrobić taki, kupić 300, 400, 500-watowy na 24 V, dwa małe akumulatory, prosty inwerter, inwerteroups. Czyli będzie oprócz tego, że będzie przerabiał ten prąd z wiatraka, to w razie skoku napięcia już jak nie wieje, to będzie panu zabezpieczał na przykład zasilanie radia. Że nawet jak z jakiegoś powodu prąd wyłączą, to będzie pan mógł nadawać.
[36:04] - Świetny pomysł. Nigdy nie wpadłem na to, że można wykorzystać jako rezerwowy.
[36:09] - Ale potem może pan pewnie u siebie też znaleźć. To jest inwerter UPS, ma w sobie inwerter.
[36:16] - I można do niego bezpośrednio wpiąć ten wiatr.
[36:21] - Tak. Ten, co ja mam, ma funkcję UPS-a, czyli działa jak zwykły UPS komputerowy, funkcję stabilizatora napięcia, że na przykład jak jesteśmy w trybie sieciowym, czyli nie mamy już prądu w akumulatorach albo wiatr nie wieje, to wtedy, jeżeli napięcie nam spadnie za bardzo w sieci, normalnie komputer by się wyłączył, to on automatycznie napięcie podniesie. Tak samo jakby było za wysokie, to obniży. Czyli mamy trzy funkcje w tym urządzeniu: funkcja UPS, czyli w razie zaniku napięcia mamy prąd z baterii, stabilizacja napięcia i automatyczne przełączanie.
[36:57] - Jasne. Dobrze, dzięki za te informacje.
[37:00] - Niech pan teraz powie tą swoją wizję świata. Czekaj, ja taką mam wizję, posumulować sobie wizję świata.
[37:09] - Opowiem, ale to jest już jeden krok, prawda? Własna energia z innego źródła. Dzięki słuchaczu za ten telefon. Dzięki. I mamy kolejnego słuchacza. Jest to słuchacz telefoniczny. Witaj słuchaczu, skąd dzwonisz?
[37:26] - Witaj Klaudzie, witajcie słuchacze. Dzwonię z Polski.
[37:32] - Jaka pogoda jest w Polsce? Ciepło? Zimno?
[37:35] - Tak, czuć oddech zimy według mnie.
[37:38] - Czyli globalnego ocieplenia do końca nie ma.
[37:40] - Dosyć mroźne powietrze, dosyć suche.
[37:45] - Czyli raczej nie ma globalnego ocieplenia, prawda? Nie ma 10 czy tam 5 stopni, tylko mniej.
[37:51] - Zgodnie z cyklem, jaki natura sobie wypracowała.
[37:57] - Bez zmian.
[37:58] - Mamy po prostu teraz bardziej ku zimie.
[38:02] - I jaką ty masz wizję świata? Chyba że jakiś inny temat chciałbyś.
[38:06] - Ja wychodzę z założenia, że nie uzurpuje bynajmniej, by ta moja wizja była jakaś jedyna i zawierała w sobie odpowiedzi na wszystko. Myślę, że każdy jest w stanie wypracować taką wizję, która będzie realizować jego misję, którą ma po prostu w tej czy innej formie egzystując. Bardzo właśnie dzisiaj fajny program oglądałem na Niezależnej TV, to już tam oni wrzucają na YouTube i tam właśnie się Paweł Nogal wypowiadał w podobnym tonie, trochę mniej więcej jak ja czasami też myślę. Tak jakoś mi się to skorelowało.
[39:03] - Z tym, co myślisz.
[39:06] - A przepraszam, mógłbyś tak formalnie — jaki tytuł dzisiejszej audycji? Bo też jestem wykluczony, jeśli chodzi o internet.
[39:14] - Nowy Wspaniały Świat. Kurczę, już trzy miliardy ludzi korzysta z internetu podobno. Znalazłem takie konieczne.
[39:21] - Ścieśleję, odrzucam założenie, a będąc świadom tej całej inwigilacji, trochę mnie to zniechęciło. Mam tam z doskoku internet w zasadzie dosyć często, ale tak na stałe to...
[39:33] - Ja myślę, że bardziej możesz się obawiać telewizora, bo nie wiem, czy wiesz, że te nowe telewizory szpiegują, zapisują wszystko na dyski twarde i wysyłają. Jeżeli tylko się podłączy internet do nich albo być może mają już wbudowane na przykład podpisane umowy z firmami komórkowymi i po prostu wysyła im. To można sprawdzić. Może trochę przesadzam. Natomiast na pewno te telewizory przez internet mogą wysyłać informacje, tylko że one mogą zbierać, to znaczy zbierają na tym twardym dysku informacje i przesyłają przez internet do baz. Nie wiem do jakich baz, czy do NSA, czy gdzie to robią.
[40:15] - Są multimedialne w różnych aspektach na pewno.
[40:19] - Dokładnie, mają te tak zwane backdoory, wirusy w sobie już. Także te telewizory, te, które mają kamery, to są takie zaawansowane bardziej telewizory z kamerami.
[40:27] - Znaczy ja posiadam tego typu, chociaż akurat bez kamery, ale też ma te możliwości internetowe, chociaż akurat nie korzystam z tego i nie pomyślałem, że to w telewizji też może być.
[40:43] - Podobno odkryto, to nie jest moja wiedza oczywiście. To są ludzie, tacy hakerzy, którzy w hackerspace'ach czy ogólnie po prostu sprawdzają takie rzeczy, rozbierają je i wykryli moduły, które zajmują się tym. Po prostu bezpośrednio montowane są już moduły. Czy one są wykorzystywane, czy nie, to jest inna sprawa, ale są montowane, więc po coś są montowane. Nie są montowane po to, żeby były po prostu. Nie, montowane po to właśnie, żeby inwigilować ludzi.
[41:14] - Jestem skłonny akurat w to uwierzyć, bo generalnie dążenie tej wąskiej grupy do jak największej kontroli nad pozostałą częścią jest ewidentne w wielu obszarach.
[41:33] - No tak, niestety z roku na rok, teraz już można powiedzieć z miesiąca na miesiąc i z tygodnia na tydzień, po prostu coraz bardziej chcą zawłaszczać świat i to widać ewidentnie. Mówi się o coraz mniejszym kryzysie. Ja na przykład po sobie tego nie widzę. Jak przyjechałem do Irlandii, to było sporo, nie wiem, sześć, siedem lat temu, jeszcze przed kryzysem, na niedługo przed kryzysem, to naprawdę znalezienie pracy jakiejkolwiek i zarabianie całkiem niezłych pieniędzy Nie takich super, ale można było liczyć na 500 euro na tydzień. Pi razy drzwi do ręki, tak to omówmy.
[42:18] - Rozumiem, co chcesz przekazać.
[42:20] - A dzisiaj 400 euro jest już może nie tyle super pracą, ale naprawdę już trzeba trochę pogłówkować, żeby to znaleźć. Naprawdę, to jest już dużo gorsza sytuacja, a minęło przecież te siedem lat. Siedem czy nawet osiem. Siedem, trochę przyznam. Siedem lat i jest dużo gorzej. Jak może być lepiej, jak jest gorzej? Że na przykład w tej chwili musiałbym pójść do dwóch prac, bo nie dają czy pełnego etatu, nawet jak dają pełny etat, to już nie dają nadgodzin. Jest po prostu tak, że liczą teraz każde euro pracodawcy. Przepraszam, że ci przerwałem.
[43:07] - Tak. Ja jeszcze miałem wyraźniejszy przykład tego, bo wyjechałem swego czasu na Islandię i to było jeszcze w trakcie tej bańki, jeszcze ona tam nabierała rozmiarów, jak się tam znalazłem. I później to prysło też, jak już tam byłem. Także miałem w ogóle dosyć ostry obraz całego procesu. Chociaż w zasadzie oni jako jedyni, mówię o Islandczykach, wyzwolili się w pewien sposób spod tego dyktatu.
[43:39] - Islandczycy, tak.
[43:41] - Międzynarodówki.
[43:42] - Aha. A byłeś, przepraszam, w Islandii? W tamtym czasie.
[43:45] - Tak, byłem. Kilka lat tam mieszkałem i właśnie obserwowałem procesy i generalnie poznałem tamtejsze społeczeństwo trochę. Na tyle, na ile to było możliwe, starałem się w jakiś sposób zasymilować. Tak jak mówiłeś swego czasu, podzielam ten pogląd, że jak się gdzieś jest, to warto przynajmniej starać się języka uczyć i obyczajów trochę, jakieś ciekawości przejawić, bo to powoduje, że ci ludzie z większą serdecznością podchodzą też.
[44:17] - Aha.
[44:19] - Tamtejsi.
[44:19] - Nauczyłeś się islandzkiego?
[44:22] - Na takim bardziej niż podstawowym poziomie, ale nie określiłbym tego nawet jako średni.
[44:29] - A możesz coś powiedzieć? Jak na przykład dzień dobry czy coś?
[44:35] - Na przykład nazwa tego wulkanu to nie ma problemu, żeby ją powiedzieć. Czy jakieś inne rzeczy.
[44:41] - A to powiedz, bo ja nigdy nie potrafiłem nawet tego wymówić. To jest jeden z najtrudniejszych języków świata.
[44:51] - Hva segir þú godt czy tego typu rzeczy. Jak się masz? Teraz dużo zapomniałem, ale generalnie używając tego, to był całkiem niezły zasób i słówek, i wyrażeń.
[45:06] - Tam trochę nie za dużo ludzi, prawda? Jest 700 000 czy 800 000?
[45:11] - Generalnie tam trzysta ileś tysięcy jest tylko na całej wyspie, z czego Polacy stanowią dosyć znaczną, chyba są najliczniejszą mniejszością wpływową, jeśli się nie mylę. To nie byli.
[45:27] - Polacy wszędzie wyjeżdżają, bo jak kilka milionów ludzi wyjechało z Polski, to faktycznie są. I generalnie do Europy wyjechali, bo teraz już do Stanów za bardzo się nie opłaca wyjeżdżać. Z myślą na przykład o powrocie, bo generalnie ludzie dzisiaj wyjeżdżają z myślą często o powrocie. Czy wracają, czy nie, to jest inna sprawa, ale jak ktoś myśli o powrocie, to raczej rzadziej wybiera Kanadę a Stany, bardziej kraje europejskie.
[45:52] - Zwłaszcza że ludzie często wolą sobie powiedzieć: „O, że wrócę,” nawet jak tam wiedzą, że jest nikły cień, ale taka ostroja jakaś. Lubią sobie zostawiać złudzenia czasami jakieś. Tak mi się przynajmniej wydaje. Po sobie to obserwowałem w kilku sytuacjach życiowych.
[46:17] - Ciekawe. Dzięki ci za ten telefon.
[46:21] - Okej, dzięki. Na pewno słucham Spliku. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Chociaż nie lubię akurat profesora Bortszyczewskiego i dobranoc.
[46:32] - Na razie. Hej. To był słuchacz z Polski, który był i pracował w Islandii. To chyba nie jest częsta przypadłość Polaków, bo pomimo że stanowią dużą mniejszość, największą mniejszość w Islandii, to jednak jest to, podejrzewam i tak tylko kilkanaście, może 10 000 osób. Może jakoś tak. Także dzisiaj rozmawiamy o nowym, wspaniałym świecie, prawdziwym nowym, wspaniałym świecie. Nie dystopicznym świecie, nie nowym porządku świata, jak chcą globaliści. Bo tutaj musicie wiedzieć, że globaliści nie chcą wspaniałego świata, nie chcą żadnego fajnego świata. Oni chcą ten świat, który mają teraz, zachować dla siebie. A żeby to zrobić, to muszą wykonać nowy porządek światowy, czyli ruch, który zniewoli nas totalnie.
Będziemy żyli w nowych czasach feudalnych, w nowych czasach faszystowskich, jakkolwiek to nazywać. Oni sami mówią właśnie o tym, że jest to taki nowy feudalizm, ten nowy porządek świata, który ma doprowadzić do właśnie feudalizmu. I nie chcą żadnego fajnego świata, żeby był bardziej wolnościowy. Jest kolejny telefon. Dzwoni Anty Szwed. Witaj Anty Szwedzie, jesteś na antenie.
[48:08] - Cześć Klaudzie, dawno mnie nie było, ale dzisiaj sobie zrobiłem wolne i mogę was słuchać.
[48:13] - O!
[48:14] - Mogę pozdrowić koleżankę Patrycję Czaplę i już przechodzę do rzeczy. Mi się wydaje, że po pierwsze jak ludzka psychika się kształtowała, ostatnio mam taki główny temat, to ona się kształtowała w okresie tak zwanego paleolitu, czyli późnej epoki kamienia. I wtedy to są optymalne warunki dla naszej psychiki, żebyśmy byli szczęśliwi. Tak więc trzeba by naśladować tego typu warunki. A potem jak nastało rolnictwo, więcej było pracy. Nie wiem, czy wiesz o tym, było chyba w niektórych audycjach już to poruszone. Wspaniały Świat by w pewien sposób symulował te warunki życia z paleolitu. Tam między innymi dużo krócej się pracowało, dieta była zdrowsza i w ogóle tak weselej. Słychać mnie tam?
[49:11] - Tak. I dużo więcej było zabawy, kultury, zabawy, które się pomija.
[49:17] - Też relacje międzyludzkie były takie, że znałeś powiedzmy ze 30 osób i naprawdę trudno było o tego typu...
[49:28] - Muszę ciebie zmartwić, bo jeszcze nawet kilkaset lat temu tak było. Też pracowało się dużo mniej niż dzisiaj. To jest właśnie przypadłość nowoczesnego świata, który stworzyła epoka industrializacji, a szczególnie ostatnia epoka ekonomiczna, można powiedzieć, kapitałowa. Mówi się, że jesteśmy w cywilizacji informacyjnej. To jest nieprawda. Do cywilizacji informacyjnej dopiero dążymy. Gdybyśmy mieli cywilizację informacyjną, to tak nieładnie może powiem, ale debilizm by nie królował na świecie. Ludzie by byli zainteresowani wiedzą. Ludzie by zainteresowani byli sobą, ale nie na zasadzie tego, jak inni nas widzą, tylko sobą w rozwoju nas samych. Dzisiaj nie ma tego.
Dzisiaj mamy właśnie odwrotnie. Jest kult pieniądza, kult po prostu systemu ekonomicznego. Ludzie dzisiaj są jakby, jak to się mówi, pieskami biegającymi za parówką, którą im banksterzy dają lub nie dają. Dostaniesz kredyt, nie dostaniesz. Dostaniesz pracę jakąś nawet głupią, nie dostaniesz pracy. Dostaniesz lepsze stanowisko, nie dostaniesz. I tak dalej. I to jest wyścig taki karuzelkowy.
[50:48] - Ludziom brakuje po prostu momentu, żeby usiąść na chwilę i zastanowić się, czy ogół tego procesu ma sens, czy nie są przypadkiem oszukiwani przez kogoś. Natomiast odnośnie przyszłości, to ja bym widział coś takiego. Mówiłeś o informacji. Informacja jest wspaniałym przykładem tego, kiedy dobro, które kiedyś było rzadkie, jak na przykład informacja była przekazywana na przepisywanych książkach, stało się dzięki rozwojowi technologii dobrem powszechnym. I teraz możesz sobie mnóstwo tych książek ściągnąć z internetu. I nie wiem, czy kojarzysz, jak Marks mówił, że kapitaliści będą przy pomocy państwa, które będzie stanowić prawo, powstrzymywać nadejście komunizmu. I w tej chwili, w przypadku informacji doszło do tego, że w tej chwili informacja jest dostępna praktycznie za darmo, bo ściąganie wielkich ilości danych w gigabajtach możesz zrobić sobie za darmo. Natomiast istnieje prawo odnośnie ochrony patentowej własności intelektualnej, które próbuje to chronić. To jest dokładnie coś, co przewidział Marks i w tej chwili informacja stała się dobrem powszechnym. Natomiast wiele dóbr niezbędnych do życia nadal jest rzadkich.
Jedzenia już mamy na przykład więcej, niż jest głodnych ludzi, tylko źle je dystrybuujemy, więc jedzenie już powoli staje się też dobrem powszechnym. Natomiast ciekawe jest to, kiedy mieszkania by się stały dobrami powszechnymi. Słyszałem o takich pomysłach, jak na przykład zrobienie drukarki 3D, która by drukowała domy.
[52:31] - Ale taka rzecz już jest. To już działa. Nie wiem, czy domy są robione z niej, ale coś takiego wiem, że pokazywali w działaniu.
[52:39] - Nawet nie chodzi o drukarkę 3D, ale po prostu taśmową produkcję domów. Wyobraź sobie, jakby to potaniały nagle mieszkania i ludzie by zdobyli niesłychaną wolność zmiany miejsca zamieszkania.
[52:50] - Tak naprawdę to jest możliwe już od dawna. To pokazał niejaki, już słynny w Polsce strasznie, Waldemar Deska, który zrobił dom za kilkanaście tysięcy. Ja byłem kilka razy w tym jego domu i wygląda to przecudnie. Po prostu z zewnątrz może niekoniecznie, ale w środku, wierzcie mi, każdy z was by chciał mieć taki domek w takiej okolicy. To jest po prostu bajka. Z drewna w środku wykonany. Pięknie po prostu.
[53:17] - Bo wiesz, jak na przykład Maped często mówi, że kiedyś po prostu zbierała się wieś i w ciągu jednego roku budowali wszyscy dom komuś i ten ktoś miał dom. Wydaje mi się, że wzrost cen nieruchomości jest związany z tym, że ci bogaci ludzie, ci jak ty mówisz, banksterzy i tak dalej, oni lokują pieniądze w nieruchomości, żeby uchronić się przed inflacją. Bo wiesz, co roku jest dodruk, zwiększanie długu i tak dalej i po prostu to jest coś, co napędza wzrost cen mieszkań.
[53:49] - To jest bańka. Tak, dokładnie. Największym posiadaczem nieruchomości są banksterzy, są globaliści. Ci, którzy właśnie chcą tego nowego porządku świata. Oni mają w swoich portfelach, teoretycznie banku portfeli. Natomiast właściciele banków to są globaliści, to są Rockefellerowie, Rothschildowie i oni są posiadaczami największej liczby nieruchomości na świecie. Procentowo nawet w każdym kraju, nawet w Polsce. Wiele mieszkań stoi pustych w Warszawie. Po prostu pustych, bo im nie zależy na tym, żeby były wynajmowane. Nie pieprzą się z takimi rzeczami.
Dla nich jest ważna wartość, że mają wartość materialną tak jak kiedyś złoto mieli i mogą pompować dalej pieniądze i robić to w nieskończoność.
[54:37] - Ja sobie ostatnio czytam drugą część „Wojny o pieniądz” Hongminga.
[54:41] - Super książka, polecam wszystkim. Jest porażająca, jak ktoś nie zna tego tematu.
[54:47] - Jest tam znowu opis działań pewnej grupy, bo załóżmy, że oni i tak naturalnie będą mieli najbardziej uprzywilejowaną pozycję, bo tworzą ten krwiobieg gospodarki, więc naturalnie mogą się wybić na miejsce, gdzie mogą oszukiwać całą resztę. Natomiast ja się zastanawiałem, jak to zmienić. Wydaje mi się, że można to zmienić w ten sposób, że ludzie zawsze lubią robić coś takiego, że: „A, wymyślimy teraz taki system, który sprawi, że będziemy działać prawidłowo" albo na przykład: „Teraz wybierzemy dobrych ludzi do władzy i będzie działać". A mnie się wydaje, że po prostu trzeba by zmienić tych ludzi, którzy dzierżą, trzymają wszystkich w szachu. Zastanawiałem się, kurczę, jak to zrobić. Wydaje mi się, że takim kamyczkiem do ogródka w hiperprzestrzeni byłyby substancje psychoaktywne, bo tych bankierów można by mordować, ale nie wiem, czy to by coś dało, bo na ich miejsce przyszliby kolejni.
[55:54] - Dokładnie.
[55:56] - Żeby zmienić ich mentalność, gdyby oni zauważyli, co robią i przyjęli optykę altruistyczną. A mnie się wydaje, że to właśnie robią substancje psychoaktywne.
[56:06] - Nie, dla nich niekoniecznie. Myślę, że to nie tak działa. Zgodzę się z tym, że naprawdę otwierają umysł substancje psychoaktywne, to bez dwóch zdań. Tylko one by otworzyły umysły ludziom, zwykłym ludziom, przeciętnym, którzy są standardowymi zadaczami chleba. Taka babcia czy ktokolwiek z młodych ludzi, młodych prawicowców nie bierze substancji psychoaktywnych, bo boi się ich. Boi się po prostu tego, co może odkryć. I bardzo często jest tak, że im bardziej substancja psychoaktywna w sensie otwierająca umysł, chyba najbardziej to jest ayahuasca, te takie stare substancje. Może się nie zgodzisz, ale myślę, że nawet mocniej niż LSD. To właśnie te rzeczy jak szałwia też jest bardzo mocno otwierająca umysł. I nawet jak na początku zaczynają brać takie substancje, to później dowiadują się o nich, że to jest jakiś wgląd w siebie samego bardzo często, że to jest patrzenie na siebie, tak jak mówiłeś, rozwój altruizmu, rozwój empatii.
[57:21] - Dla mnie jest niesamowite, że tego typu rzeczy zawierają w sobie przekaz altruistyczny. To jest zagadkowa sprawa.
[57:30] - Ale wierzysz w to, że takiemu Rockefellerowi nawet pod przymusem, bo on na pewno nie chciałby tego wziąć, ale pod przymusem byś zaaplikował mu LSD czy ayahuaskę i tak dalej, czy jemu by się to zmieniło, że byłby bardziej altruistyczny?
[57:49] - Tak, wydaje mi się, że tak.
[57:52] - To psychopata jest największy. Może, ja nie wiem.
[57:57] - Ale jakie widzisz inne wyjście? Strzelać do nich? Chcesz obudzić masy?
[58:02] - Dokładnie. Kwestia ludzi. Jeżeli ludzie będą mieli świadomość, jeżeli ludzie wyjdą z tego wyścigu. Chociażby prosta sprawa: wolny pieniądz. To, co Song Hongbing pisze, że złem całego świata jest Fed i to z książki wynika. Więc tylko to wystarczy zmienić i system na drugi dzień jest zupełnie inny.
[58:27] - Przypomniałem sobie, co miałem powiedzieć. Jak dzwoniłem, to mówiłem, że sobie odpuściłem dzisiaj i sobie posłucham i zadzwonię. Ostatnio wszedłem w system, staram się pracowicie i tak dalej i zauważyłem zmiany w psychice, że już człowiek nie ma czasu się interesować tym wszystkim, rozwijać w tym kierunku. Ludzie są zaganiani, więc nie mogą się skupić na rzeczach, które postulujesz. Wydaje mi się, że nie wiem, kurczę, co by zrobić. Na przykład świetną rzeczą jest internet. Myślę, że dość mocno namieszał w takiej kontroli nad ludźmi, że w ogóle możemy sobie teraz pogadać i ja się dowiedziałem masy rzeczy na przykład z twojej audycji. Ale to trzeba by znaleźć jakąś taką rzecz, która odciąży tych zaganianych ludzi, żeby oni mieli moment, żeby się zastanowić nad tym całym gonieniem. Trzeba pomyśleć, co by takiego zrobić, żeby zmienić tak strukturalnie, bo tak sobie mówiąc kolejną audycję i tak dalej, to zmieniasz świat, ale-
[59:34] - Powoli. Bardzo powoli. Tak, nikt nie powiedział, że to jest prosta sprawa. Jeżeli byłaby prosta sprawa, to byłby zmieniony w przeciągu roku. Wystarczyłoby kilka takich audycji, nie wiem, jakichś po angielsku. One też są, ale to jest za mało. Trzeba o tym cały czas mówić stale i dodatkowo zaangażować ludzi. To znaczy, żeby ludzie zechcieli coś robić. Na przykład ktoś ma własną firmę i niekoniecznie on ma czas na to, ale ma pieniądze, żeby na przykład zorganizować coś. Są ludzie chętni, którzy są studentami czy mają czas.
Jest mnóstwo ludzi, którzy mają dużo czasu. Ja nie mówię o takich osobach zaganianych, mają 50, 60 godzin w tygodniu, pracują. Bo nawet jeśli 40 godzin w tygodniu pracują, to nie przesadzajmy. Tak jak ja, gdzie mogę jeszcze dodatkowo nadawać, przygotowywać audycje, robić coś jeszcze oprócz tego i jestem w stanie to robić, to człowiek, który Powiedzmy, 20 godzin pracuje. Są tacy ludzie też. Są ludzie, którzy są na zasiłkach. Mnóstwo. W samej Irlandii jest mnóstwo Polaków, którzy są na zasiłkach i tak naprawdę, za przeproszeniem, nic nie robią. I mogliby robić, jeśli by wiedzieli, że jest taka szansa, że ludzie muszą razem coś tworzyć. Jedna osoba nie jest w stanie wykonać wszystkiego i każdy może jakiś kamyczek wrzucić swój.
Bo to nie jest tak, jeżeli ktoś pracuje, ma pieniądze, ja nie mówię akurat o pracownikach zwykłych, bo tych pieniędzy nie mają dużo, ale jak ktoś ma własną firmę, coś robi, jest zainteresowany tymi tematami, to może wtedy stworzyć większe działanie, pomóc komuś zorganizować grupę. Ktoś chciałby, ale nie ma funduszy na to, żeby jakiś lokal zorganizować. Jakieś proste rzeczy, które można robić.
[01:01:34] - Więc ja ostatnią rzecz może mówię, bo pamiętam z oczekiwania, żeby się zadzwonić, że kurczę irytowało mnie, jak ktoś zajmował antenę. Dobra, więc ostatnia rzecz. Ostatnio słuchałem odnośnie tego, jak Chiny budują w Pakistanie port, żeby móc sobie transportować towary z pominięciem morza, gdzie dominuje USA. I tak się zastanawiałem, kurczę, po co to się robi? W imieniu czego Chiny budują to, w imieniu czego USA to blokuje? Bo to nie jest żadne coś, że my tutaj robimy dobrze ludziom, tylko to jest perfidna gra interesów między jedną grupą chciwych gości a drugą grupą chciwych gości. I wydaje mi się, że tutaj jednak jest ten argument za rządem światowym, że jak światem będzie rządzić tylko jedna grupa chciwych gości, jak oni w końcu wygrają, to jednak nie będzie marnowana energia na to, żeby były... Zawsze będą jakieś spory wewnątrz, jakieś tam frakcje, ale to już jednak nie będzie-
[01:02:31] - Ale ciebie może nie być wtedy, czy mnie, czy innych słuchaczy może nie być.
[01:02:36] - Jest ten motyw, że oni zdobędą władzę i że w ogóle wytną dużą część, depopulację zrobią. Mi się to wydaje trochę irracjonalne. Po co robić depopulację?
[01:02:45] - Bardzo proste. Po to, że zasoby są ograniczone. Nie ma czegoś takiego jak nieograniczone zasoby. Nawet jeśli zakładamy, że na Ziemi są nieograniczone złoty wszystkiego, to jest ograniczony czas ich wydobycia. Ale że jest ich nieskończenie wiele, to jest fikcja, bo nie ma nieskończenie złota, nie ma nieskończenie ropy, nie ma nieskończenie węgla. No chyba, że jesteśmy science fiction i ten węgiel się pojawia jak w grze komputerowej „Minecraft” czy tych innych grach.
[01:03:15] - Był motyw z ropą, że ona niby gdzieś tam się produkuje, ale dobra, jeszcze będę gadał.
[01:03:21] - Okej, można i w to wierzyć. Tylko co jak się okaże, że się nie produkuje i nagle ropa się kończy i co robimy dalej, prawda?
[01:03:31] - Dobra, kurde, wypadło z tego. Dobra, ja będę kończył.
[01:03:35] - Dobra, to dzięki ci. Jak sobie przypomnisz, to najwyżej zadzwoń, to jeszcze ciebie odbiorę. Dzięki Antyszwedzie. To była rozmowa Antyszweda. O kurczę, ale telefony się rozdzwoniły. No nic, to będę odbierał. Dzwoni Pichond, filmowiec. Witaj Pichondzie.
[01:03:53] - Wojtam. Dobry wieczór. Witam. Słuchaj, tyle wątków się pojawiło w tej rozmowie teraz i-
[01:03:59] - I opowiesz o swoim nowym, wspaniałym świecie, który masz w głowie.
[01:04:03] - Tak, tylko wiesz co? Chciałem właśnie się ustosunkować do paru rzeczy, co usłyszałem dzisiaj. Już za dużo, to muszę wybrać. Tak z najstarszych rzeczy, co pamiętam, to chciałem nawiązać do tej zimy w Stanach, tak króciutko.
[01:04:15] - Globalne ocieplenie. Pamiętaj.
[01:04:18] - Nie ocieplenie, tylko chodzi o to, że ta zima tak nagle przychodzi.
[01:04:21] - Skutek globalnego ocieplenia. Tak mówią naukowcy.
[01:04:24] - Nie, to oni mają od setek lat tak. Te stany typu Illinois, północno-wschodnia Ameryka. Zawsze, co roku tak jest.
[01:04:32] - Nie, tak nie było. Zdjęcia teraz przesłano.
[01:04:35] - Zadzwoń do kogoś ze Stanów. Każdy ci powie, kto mieszka tam w Illinois. Co roku mają to samo. Zima przychodzi nagle, temperatura spada o kilkadziesiąt stopni. Powiedzmy 20. I to w kółko jest.
[01:04:45] - Ale z tych zdjęć wynika, że jest coraz chłodniej akurat.
[01:04:50] - Może w ogóle tak. Ja mówię tylko o tym nagłym ochłodzeniu, że ich tam zaskakuje, zasypuje nagle i to jest normalka. Mają na to nawet jakąś nazwę. Coś z Indianami, nie pamiętam, czy indiańska zima, indiańska jesień, coś. To się jakoś nazywa, ale to jest charakterystyczne dla tego regionu. Gdzie indziej w Stanach tak nie ma, ale właśnie te okolice Illinois i Wisconsin chyba.
[01:05:16] - Wisconsin.
[01:05:17] - Tam to jest normalka zupełna. Natomiast wracając do tematu. Tak jak Antyszwed powiedział, on nawiązał w którymś momencie do czasów paleolitu. Ja mam takie skojarzenia, bo w czasach paleolitu faktycznie ludziom się żyło łatwiej, bo nie zdążyli sobie jeszcze namieszać. Żyli sobie w plemionach nielicznych. On wspomniał coś o 30 osobach, ale z tego, co wiem, te grupy były często dużo liczniejsze. Powiedzmy 70, 100 osób, 150 nawet się zdarzało. Ale co istotne jest i moim zdaniem to mogło być kluczowe w tym, że oni mieli święty spokój. Nam się może wydawać to dziwne i troszeczkę może byśmy nie chcieli, ale wtedy ludzie nie mieli przed sobą tajemnic. Ludzie nie mieli życia prywatnego, w sensie pozytywnym.
Nie było czegoś takiego, że się zatajało jakieś sprawy. Żyło się cały czas w grupie. Nie było intymności. Ludzie tego nie potrzebowali w ogóle. Po prostu żyli całym plemieniem razem. Ja nie wiem, jak tam swoje intymne sprawy załatwiali akurat, ale generalnie żyli jak w takiej bardzo zżytej rodzinie. I ja myślę, że to może być klucz, gdyby tak fantazjować Ja w ogóle... Cię słyszę. Słyszysz mnie? Jesteśmy czy nie?
[01:06:43] - Jestem cały czas. To jest radio. Cały czas jesteś. To ty musisz zdecydować.
[01:06:48] - Bo ja nie wiem, czy mi się rozłączyło, czy nie.
[01:06:49] - Nie. Czy jest połączenie, czy nie. Dobra.
[01:06:53] - Nie wiem. Dobra. Dlatego pytam. I teraz właśnie, jakby tak pofantazjować o tej lepszej przyszłości, to przyszło mi do głowy coś takiego. To wszystko trochę może utopia, ale kto wie. Ja sobie tak myślę, że mamy dwie metody zmiany świata. Pierwsza metoda, która mi przychodzi do głowy, to jest taka, że zmieniamy oddolnie, czyli od siebie. Sam każdy kreuje swój świat, jaki chce mieć, nie zwracając uwagi na to, jaki świat kreują inni. Jeżeli sobie sami tworzymy własną rzeczywistość na własnych warunkach, staramy dopasować warunki swojego życia do tego, jak chcemy żyć, to już w zasadzie mamy po części ten własny świat. Ja mniej więcej w ten sposób staram się postępować.
Nie mam stosunku takiego, wybaczycie mi słowo, że żądam od innych, żeby dopasowali świat dla mnie. Tylko ja próbuję. Nie walczę z systemem, tylko próbuję go dymać i obchodzić obok swoimi ścieżkami. Ale niektórych rzeczy nie ominiemy, wiadomo. Niemniej jednak moim zdaniem to jest metoda. Jeżeli każdy będzie sam zmieniał swój świat, będzie tą zmianą. Ktoś używał kiedyś takiego sloganu, żeby „bądź zmianą we wszechświecie, którą chcesz zobaczyć”, nie? I wtedy się wiele rzeczy zmienia wokół nas też, bo ludzie się dopasowują do tego, jacy my jesteśmy i ten świat się staje bardziej pozytywny. Ale jeżeli to nie zadziała, a nie zadziała, dlatego, że większość ludzi jednak nie jest przygotowana, nie jest otwarta na to, żeby poświęcić się w jakiś sposób i zmieniać od siebie wszystko. Każdy jednak czeka na ruch z drugiej strony.
Jeżeli nie zrobimy tego sami, to może za nas zrobić to ktoś. Jestem?
[01:08:44] - Tak, cały czas.
[01:08:46] - Dobra. I kto może za nas zrobić? I tutaj już taka troszeczkę fantastyka naukowa wchodzi w grę, ale teoretycznie jest to możliwe. Wyobraźmy sobie, co zrobi Google. Wyobraźmy sobie, że Google jest firmą. To oczywiście może być przykład, bo to może zrobić każda inna korporacja, ale ja myślę, że to właśnie w rękach dużych korporacji jest potężna moc tak naprawdę.
[01:09:09] - Nieprawda. Pamiętasz, co było 15 lat temu? Czy w ogóle Google istniało? Pytanie.
[01:09:18] - Kiedy oni powstali? Z 10 lat temu?
[01:09:21] - Chyba właśnie 14 lat temu.
[01:09:23] - Ale czekaj, bo powiedziałeś, że nieprawda. Ale co jest nieprawdą?
[01:09:26] - Nieprawdą jest to, że Google istniał zawsze.
[01:09:31] - A ja nie mówię, ja nigdy tak nie powiedziałem, że istniał.
[01:09:33] - Ale wymieniłeś Google jako korporację, że to korporacje potężne jakieś tam coś wymyślą. Nie, nieprawda. Właśnie różne rzeczy.
[01:09:41] - Co wiesz, że nieprawda, jak nie wiesz, co będzie?
[01:09:44] - Ze względu na to, że nowe rzeczy przychodzą nie z systemu, spoza systemu. Duże systemy po prostu rodzą się poza systemem.
[01:09:53] - Ale czekaj, zanegowałeś coś, czego ja nie powiedziałem w ogóle. Ja powiedziałem, że w rękach dużych korporacji jest siła. Są możliwości.
[01:10:01] - Są pieniądze.
[01:10:03] - Są możliwości.
[01:10:04] - Nie, siły nie ma.
[01:10:05] - Są.
[01:10:06] - Nie. Siła tkwi w ludziach.
[01:10:08] - Jak mogę ci to udowodnić na kilka różnych sposobów. To ja nie wiem, dlaczego się upierasz, że nie.
[01:10:12] - Ze względu na to, że zauważ, wystarczy jedna ustawa, która likwiduje Fed i korporacji nie ma. Jedna ustawa. Ja nie mówię, że Coca-Cola zbankrutuje, tylko ludzie, którzy stoją za Coca-Colą po prostu zbankrutują. Chodzi o to, że ci ludzie, którzy są właścicielami. Ja mam dane z 2007 roku. 737 firm kontrolowało 80% rynku światowego. To jest całość.
[01:10:45] - To jest to, co ja chciałem powiedzieć.
[01:10:48] - Trzy czwarte najbogatszych firm to są firmy, które nie produkują nic. To są firmy, które zajmują się produkowaniem pieniędzy i po prostu przekładaniem z pustego w próżne, to znaczy pieniądze z jednego miejsca na drugie i tak dalej, czyli firmy z sektora finansów. I to są największe firmy, które dysponują największymi dzisiaj kapitałami. I chyba do nich pijesz, że to są te właśnie firmy, które mają ogromną siłę.
[01:11:10] - Nie, w ogóle nie o tym mówię. Dlatego się zastanawiam, czemu mówisz, że to nieprawda, jak nie wiesz w ogóle, o czym mówię. Ja mówię o tym, że takie korporacje potężne jak Google mają potężną moc. I mają. I co byś nie powiedział, to mają potężną moc, bo wiedzą o nas bardzo dużo i są w stanie tą wiedzę wykorzystywać. One zbierają tak potężne ilości danych, a trzeba pamiętać, że informacja jest bardzo potężną siłą, z którą można zrobić bardzo dużo i to nie musi być wymierne. Nie musimy tego przeliczać na pieniądze. To w ogóle nie ma nic wspólnego z pieniędzmi tak naprawdę. Jeżeli Google ma jakiś swój profil rozwoju zarobkowego i sposób zdobywania pieniędzy, to jest okej, dlatego, że jest to firma, a firmy są po to, żeby zarabiać pieniądze. I to, że oni się utrzymują z reklam i z różnych tego typu rzeczy, to jest zupełnie ich sprawa i ich sposób na przetrwanie, ale teoretycznie mogą gromadzić całkiem pokaźne dobra największe chyba na Ziemi, jeżeli chodzi o informacje, dlatego, że oni mają możliwość przetwarzania informacji i dużo lepsze mają te możliwości niż przykładowo NSA.
Więc z taką bazą danych-
[01:12:23] - Tu się nie zgodzę.
[01:12:25] - No to się nie zgodzisz, a ja się nie zgodzę, że się nie zgadzasz.
[01:12:28] - NSA bierze wszystkie dane od Google'a. Google podpisało z NSA umowy już od dawna.
[01:12:32] - Nieważne. Nie mają ani ilości danych, tylko-
[01:12:35] - Zaprzeczę tobie. A od NSA i Google nie ma nic.
[01:12:40] - Ale Google ma coś, czego nie ma nikt inny. Może coś przetwarzania danych.
[01:12:43] - Nie. Wszystko NSA bierze od Google'a.
[01:12:46] - NSA bierze, wiadomo. Tylko że NSA nie ma możliwości przetwarzania tych danych.
[01:12:49] - Ma dużo większe możliwości niż Google. Wiesz, ma hektary komputerów pod ziemią. Ma.
[01:12:55] - Sami do tego przyznają od bardzo dawna, że mają z tym problem, bo zbierają dane, ale nie mają tych systemów, które ma tylko Google.
[01:13:02] - Nieprawda. Słuchaj, wiesz co powiedział były szef NSA? Nie pamiętam, ale tylko ci powiem, bo zaprzeczysz. To jest ważne, żeby powiedzieć. NSA miało komputery pod koniec lat 60., które miały prędkość zegara 300 MHz.
[01:13:27] - No i co?
[01:13:28] - Pojedyncze takie komputery już mieli. To świadczy o tym, że oni są kilkadziesiąt lat do przodu w stosunku do zwykłych ludzi. I to powiedział szef NSA, że ludzie nie mają w ogóle pojęcia, co się dzieje na świecie, jak już jest informatyka. Oni w tej chwili dysponują komputerami nie takimi jak my mamy w domach, zwykłymi, opartymi o krzem. Tylko to są już komputery kwantowe.
[01:13:56] - Dobrze, wszystko fajnie, tylko że ty cały czas idziesz w inne zupełnie tematy.
[01:14:00] - Google nie ma takich komputerów nawet jak ma NSA, więc to jest zupełnie inna informatyka, to jest zupełnie coś innego i to, że oni sobie mówią, że nie mają, to jest ściema. Oni oszukują ludzi. To mówił były dyrektor NSA i to powiedział w niejawnej rozmowie z Timothy Goodem. To nie było tak, że on powiedział to publicznie. Tego nigdzie nie znajdziesz.
[01:14:20] - Tylko ty teraz jak szaleniec o swoich rzeczach opowiadasz, a ja chciałbym skończyć to, co chciałem powiedzieć.
[01:14:28] - Dobrze, ale to jest ważne, bo nie można tego lekceważyć.
[01:14:30] - To jest ważne dla tego, co ja chciałem powiedzieć. Chciałem powiedzieć o tym, że jeżeli firma ma takie możliwości przetwarzania danych, jakie ma Google, a Google nie raz już udowodniło, że ma potężne możliwości, i przewidywać przyszłość w niektórych sprawach w taki sposób, że nie słyszałem nigdy, żeby NSA się posłużyło przewidywaniem przyszłości w celu ratowania ludzkości, a Google to potrafi robić. Google wprowadza różne programy, takie jak programy medyczne, programy przewidywania trzęsień ziemi, przewidywania epidemii i tak dalej. Dlatego, że potężna moc obliczeniowa, którą oni mają i własne systemy przetwarzania tych danych, to nawet jeżeli NSA czy ktokolwiek inny ma potężniejsze komputery, to one są mało ważne, jeżeli nie mają pomysłu na to, jak przetworzyć te dane i co z nimi zrobić.
[01:15:18] - Mają. Przepraszam, jeszcze się wtrącę. NSA zatrudnia kilkanaście tysięcy jednych z najlepszych matematyków i kryptologów na świecie. Najlepszych.
[01:15:31] - Ale jakie to ma znaczenie?
[01:15:33] - Takie, że ci ludzie wiedzą, jak obsługiwać komputery i wiedzą, jak robić algorytmy.
[01:15:39] - Co z tego, jeżeli nie wykorzystują tego w taki sposób, w jaki może to wykorzystywać Google?
[01:15:44] - Dobry, dokładnie. Tylko pytanie: ile Google przewidziało trzęsień ziemi?
[01:15:48] - A ja nie wiem ile.
[01:15:50] - To są konkretne pytania, bo to, że ktoś mówi, że potrafi przewidywać trzęsienia ziemi.
[01:15:56] - Mówię cały czas o tym, że oni mają taką możliwość. Mają takie technologie, które rozwijają w tym kierunku i to powoduje, że mają bardzo duże możliwości.
[01:16:07] - W Google nie znalazłem żadnej nowości, która wyprzedza XX wiek. To, co było w XX wieku, to jest wszystko to samo, tylko rozwinięcie tego, co znaliśmy. Na przykład mapa Księżyca, którą kiedyś trzeba było instalować, czy mapa Ziemi, którą zrobili.
[01:16:24] - Stary, w tej chwili się technologia rozwija w zupełnie innym kierunku niż to, o czym ty mówisz. Jakieś mapy. W tej chwili się analizuje ludzkie emocje, zachowania ludzi, tego typu rzeczy. To są technologie przyszłości, a nie mapy.
[01:16:36] - Ja to testowałem. Google przecież powinien mnie znać. Testowałem różne, tak jak mówiłeś, aplikacje z tym, żeby mi puszczał dobre utwory i nigdy mi nie puścił utworu, który by mnie zadowolił. Tak jak kiedyś mówiłeś, aplikacje.
[01:16:49] - Na tej swojej nodze nie mogłeś tej aplikacji zainstalować.
[01:16:53] - Nie na moim telefonie, na innym.
[01:16:56] - To co mogłeś po prostu na czyimś.
[01:16:58] - Na czyimś.
[01:17:00] - Na czyimś to sobie nie za wiele potrenujesz, bo to musi być twoja aplikacja.
[01:17:04] - By trzeba było cały czas słuchać, żeby się uczył. Może i tak. To kiedyś zrobię test.
[01:17:08] - Aplikacja musi poznać twoje preferencje. O tym mówiliśmy. Jak nie zna twoich preferencji, tylko twojego kolegi, to co ty się spodziewasz?
[01:17:14] - Tylko ja używałem tej aplikacji. Chyba że to jakoś inaczej działa.
[01:17:20] - Kolega wziął twój telefon, tak z miesiąc żeś się nim bawił.
[01:17:22] - Nie, nie kolega. Nie będę.
[01:17:24] - Dobra, Claude. Ja bym chciał. Nie wiem, bo może ty nie chcesz, to ja bym skończył może ten temat z Google'em.
[01:17:28] - Nie, proszę skończyć temat z Google'em, bo po prostu to mnie denerwuje, że korporacja, która mówi się, że jest najbardziej innowacyjna na świecie.
[01:17:38] - No nie jesteś.
[01:17:40] - Ja się z tym nie zgadzam. Ale dobra, okej, to skończmy.
[01:17:43] - Ale nie masz się z czym nie zgadzać. Ja mówię o tym, że jeżeli mają. Słuchaj, może dojdziemy do jakiegoś konsensusu. Mają technologię, prawda czy nie?
[01:17:52] - Oczywiście, że tak.
[01:17:55] - Jeżeli ktoś ma technologię i ją cały czas rozwija, to ma siłę w tej technologii, może z nią coś zrobić. Dążę do tego w tej całej swojej historii wyimaginowanej, że Google może w którymś momencie powiedzieć: „Okej, wykorzystamy to dla dobra ludzkości”. Bo Google generalnie gdzieś tam w swoim motto ma coś takiego. Ja nie pamiętam dokładnie, co oni przytoczą.
[01:18:12] - Don't be evil. Nie bądź zły czy coś takiego, ale zawsze pokazuje inną swoją stronę. Cenzurą informacji.
[01:18:20] - Właśnie wcale nie zawsze. To jest problem ludzi, którzy chcą widzieć tylko złe strony we wszystkim.
[01:18:27] - Współpracuje z NSA. Oczywiście.
[01:18:29] - Może współpracować, wszystko jedno. Mnie to w ogóle nie przeszkadza, że oni sobie będą współpracować z NSA. Może muszą. Czasami cel uświęca środki. Różnie może być. My nie wiemy tego, jaki jest układ, bo nikt nam o tym nie powie. To co dotrą informacje-
[01:18:43] - To fajnie, jakby powiedzieli. Fajnie, gdyby powiedzieli, że musieli, a nigdy czegoś tak nie powiedzieli, że musieli. Nie powiedzieli.
[01:18:50] - Słuchaj, nieważne. Ważne jest to, że mają technologie.
[01:18:54] - Ale to jest ważne.
[01:18:56] - Ważne, dobrze, niech ci będzie, że jest ważne. Dobra, ale ja cały czas dążę do tego, żeby zakończyć tą historię. Google może w którymś momencie powiedzieć: „Okej, słuchajcie, mamy już taką technologię. Wszyscy już mają smartfony, my wszystko o wszystkich wiemy”. I teraz wracamy do historii pana Antyszweda i ludzi z paleolitu. I Google mówi w którymś momencie coś, co się wszystkim strasznie nie spodoba: „Słuchajcie, od tej chwili nasze smartfony, nasze urządzenia, nasze technologie służą ludzkości i każdy o wszystkim będzie wiedział wszystko. Nie mamy z tym problemu. Ujawniamy w ogóle cały wszechświat, wszystkie dane, które żeśmy zebrali i do tego udostępniamy systemy, które to są w stanie sprytnie analizować”. Na zasadzie takiej, że wyobraźmy sobie sytuację: zbliżasz się ze swoim smartfonem do innego smartfona, krótko mówiąc, i ten smartfon wie, że w jego pobliżu jest drugi smartfon i potrafi obliczyć preferencje. Są już aplikacje takie, które robią takie rzeczy, które porównują profile psychologiczne ludzi, którzy są w pobliżu, czy oni na przykład do siebie pasują, czy wszystko gra.
I teraz, jeżeli nagle stałby się świat otwarty zupełnie, co by się na początku oczywiście wszystkim nie spodobało.
[01:20:08] - Otwarty, w jakim sensie otwarty?
[01:20:11] - Zero tajemnic.
[01:20:13] - Ale to jest niemożliwe. To jest utopia.
[01:20:17] - Jest.
[01:20:17] - Nie, nie jest możliwe.
[01:20:18] - To ja już to powiedziałem na początku, ale teoretycznie jest możliwe.
[01:20:22] - Nie jest teoretycznie możliwe.
[01:20:23] - To dlaczego nie?
[01:20:25] - Nie jest teoretycznie możliwe, bo to byłaby dystopia a la, jak się ten film nazywał?
[01:20:34] - To powiedz, dlaczego nie jest możliwy. Bo co?
[01:20:38] - Kurczę, wyleciało mi z głowy. Książka Philipa K. Dicka, sfilmowana książka jego, że skazywano za przestępstwa, które miano popełnić.
[01:20:50] - A dlaczego akurat o tym mówisz?
[01:20:52] - O tym filmie. Wiesz, o który chodzi. Tylko w takim świecie.
[01:20:57] - „Raport mniejszości”.
[01:20:57] - „Raport mniejszości”. Dokładnie. Tylko w takim świecie możliwe byłoby coś takiego. A w innym świecie? Jeżeli ktoś na przykład ma swoją tajemnicę jakąś, bo każdy ma tajemnice. Każdy ma. Na przykład romans jakiś. Różne rzeczy mogą być tajemnicą.
[01:21:14] - Wszystko jest dostępne.
[01:21:15] - Nie, nie jest dostępne, bo po prostu to można-
[01:21:17] - Ja mówię wyobraź sobie, bo ty nie możesz powiedzieć, że nie.
[01:21:19] - Ale jak to może? Nie wykryją cię. Bo jeżeli czegoś nie chcesz po prostu powiedzieć, o czymś-
[01:21:23] - Ja mówię wyobraź sobie, że wszystko, co o tobie wie Google. A Google o tobie na przykład wie bardzo dużo.
[01:21:28] - To coś takiego jak w „Raporcie mniejszości”, ale jesteśmy od tego bardzo daleko, więc-
[01:21:33] - Wiesz co, wcale nie jesteśmy tak bardzo daleko, dlatego, że Google, zresztą nie tylko Google, przeciętny sklep w mieście może wiedzieć o tobie-
[01:21:44] - Jesteśmy, ja wiem, że jesteśmy, ale nie. To jest po prostu NSA chociażby stoi nad Googlem, ma tajemnice i nigdy do tego nie dojdzie. To jest już zupełne science fiction. Ale myślisz, że to dla ciebie to jest idealny świat, żeby nie było tajemnic taki?
[01:21:56] - Ja myślę, że to jest jedna z teorii. Ja nie wiem. Tak mi się wydaje, że mogłoby to być rozwiązanie, bo skoro ludzie by byli szczęśliwi, nie mając tajemnic, to być może warto by było do tego wrócić. Jeżeliby nie było tajemnic, nie byłoby co ukrywać, nie byłoby teorii spiskowych, w ogóle ludzie by nie mieli nasrane w głowach, tylko po prostu wszystko byłoby otwarte. Jaki byś miał problem, powiedz tak naprawdę, gdybyś na przykład poznając kogoś od razu wiedział, że to jest na przykład morderca, przestępca albo że jest po prostu totalnie pieprznięty i powiedzmy, twój smartfon by cię ostrzegał przed tym wiarygodnie. Czy przypadkiem życie nie byłoby łatwiejsze, gdybyś wiedział, że ktoś cię okłamuje, to od razu byś taką znajomość odrzucał.
[01:22:43] - Jasne, ale ktoś mógłby zmienić swoją tożsamość i mógłby wskazywać- nie, bo zawsze są fałszerstwa. Wiesz, no nie da się systemu takiego-
[01:22:50] - Ja mówię o sytuacji hipotetycznej.
[01:22:52] - No ale to jest niemożliwe. Ktoś by sfałszował i by się wykazywało, że jest na przykład dobry, porządny człowiek, a to byłby morderca i ciabaś by cię tam wtedy od razu gdzieś.
[01:23:01] - To zawsze tak może być.
[01:23:02] - Nie, ale ja mówię o realizmie, mówię o realnym sprawie. Komuniści, wcale nie porównuję cię do komunistów, do tego systemu. Komuniści też kiedyś pokazywali statki kosmiczne, niesamowite rzeczy i tak dalej, że to będzie wspaniale. Jak się skończyło? 100 milionów ofiar po prostu. Także co innego jest po prostu w wyobraźni, a co innego potem jest w rzeczywistości. Więc po prostu nie ma czegoś takiego idealnego, że to, co sobie wyobrazimy, to by było. I tutaj to by się, myślę, nie sprawdziło. Ale dobra, to już są dywagacje widzę mocne, a dzwonią. To na koniec, jeśli mógłbyś podsumować coś tam, nie wiem.
[01:23:38] - Podsumować to mogę tak, że po prostu-
[01:23:40] - Że jesteś za tym.
[01:23:42] - Że co jestem?
[01:23:43] - Jesteś za tym systemem bez tajemnic.
[01:23:47] - Nie za systemem, bo widzisz, właśnie problem wielu ludzi, między innymi twój, polega na tym, żeby zastąpić system systemem. A właśnie chodzi o to, żeby nie było systemu.
[01:23:57] - Zawsze będzie.
[01:23:58] - Wszystko uprościmy. Nie mamy systemów, nie mamy problemów, bo każdy system, żeby w ogóle istniał jako system, musi pomijać pewne kwestie. System zawiera tylko pewien zbiór, a pozostałe rzeczy odrzuca. A nie da się.
[01:24:15] - Jasne. Brak systemu to jest anarchia. No to mówisz o anarchii po prostu.
[01:24:19] - Nie, nie mówię o anarchii też.
[01:24:20] - No nie, w każdej jest temat-
[01:24:24] - Anarchia raczej mi się kojarzy właśnie z przeciwstawianiem się bardziej systemowi, z takim troszeczkę bezładem. Wiesz, właśnie to jest problem, że się widzi albo na przykład komunizm, socjalizm, albo się widzi anarchię.
[01:24:35] - To jest pejoratywne rozumienie anarchii. Anarchia to jest po prostu brak władzy.
[01:24:38] - To jest to, czego ludziom brakuje często: podejścia holistycznego do zwykłego życia. Bo wszyscy się fascynują medycyną holistyczną Psychologią holistyczną. Wszystko teraz nagle ma być holistyczne i jest fajne, a zapominają o tym, że zwykłe życie może być całkiem holistyczne, że niekoniecznie trzeba tworzyć jakiekolwiek systemy.
[01:24:58] - Jasne.
[01:24:58] - Próbować żyć prosto i spokojnie i tyle.
[01:25:01] - Dzięki ci, Pichąciu, za telefon. Już ponad 20 minut, także następni słuchacze dzwonią. Trochę ich zarąbało.
[01:25:04] - No wiesz, bo trochę przerywałeś.
[01:25:06] - Musiałem troszeczkę przerywać, także wybacz, ale musiałem. Także dzięki. Holistyczne podejście do życia. Może to się ziści. Dzięki.
[01:25:19] - Dobra, na razie. Cześć.
[01:25:22] - To był Pichąt. Wybaczcie, że tak długo rozmawiałem, ale po prostu musiałem o tym Google'u rozmawiać, bo ja nie kupuję tego typu sprawy. Uważam, że te aplikacje to wszystko jest pic na wodę i wcale to nie jest mocno inteligentne, jak nam się wydaje. Oczywiście ma pewne algorytmy. Chociażby wyszukiwanie wyników, które mamy w Google'u. Jak wpisuję coś, nigdy nie trafia na pierwszej pozycji to, czego oczekuję. Nigdy. Przesadzam, że nigdy. Czasem może owszem, ale przecież to jest dużo prostsze niż na przykład to, czego bym oczekiwał w danym momencie do posłuchania. Bo ja wolę jednak sobie sam wybrać coś, bo w każdym dniu mogę się inaczej czuć i w tym momencie chcę tego posłuchać, a w innym momencie czegoś innego.
Musiałbym to dokładniej sprawdzić, ale póki co jak testowałem, to w ogóle nie działało, więc po prostu się wkurzałem, że coś niepasującego dawał. Jest z nami Furak. Witaj Furaku.
[01:26:24] - Witaj Klodzie. Dawno się nie odzywałem. Zresztą ja w ogóle ostatnio rzadko się odzywam i teorii chaosu słucham głównie przez podcasty. Może nie będę w pełni okazywał swojej wizji mojego świata, bo chyba nie starczyłoby audycji. Czasami mam wrażenie, że może zbyt mam wybujałą wyobraźnię albo za dużej idylli mi się chce. Ale chciałem poruszyć też tą sprawę, to, co mówiłeś z Pichątem o Google'u.
[01:27:00] - Do Google'a. No tak. Czy testowałeś te aplikacje inteligentne super na Androidzie?
[01:27:05] - Nie, ja w ogóle w to nie wierzę. Ja uważam, że żadna aplikacja nie jest w stanie za mnie niczego zrobić, jeżeli ja tego nie chcę. Więc ja tak naprawdę więcej się naczytałem o tych aplikacjach, niż ich używałem. Ja w ogóle ostatnio jestem bardzo antysmartfonowy. Może nie anty smartfonowy w stu procentach.
[01:27:29] - Ja muszę ci powiedzieć, że ja kupiłem sobie smartfona już chyba rok temu. Ponad rok temu kupiłem sobie smartfona. Co prawda z Linuxem, bo czytałem, że jest-
[01:27:37] - Brawo! Pewnie z Androidem, tak?
[01:27:39] - Nie, Androida nie ma. On jest z Linuxem. To jest Nokia N900 czy coś takiego.
[01:27:45] - O proszę. A to oni jeszcze chyba na Maemo swoje urządzenia-
[01:27:49] - Maemo tak, ale to jest taki à la Linux coś.
[01:27:51] - To jest Linux i powiem ci, że to podobno dobrze chodziło, tylko było prawdopodobnie niedostępne. Przynajmniej nie słyszałem, o żadnym screen readerze, żeby tam był na Maemo.
[01:28:03] - Jest problem z YouTube'em na przykład, że nie wszystko chodzi. Znaczy chodzi, ale nie tak dobrze. Kiedyś to dobrze wszystko na YouTube chodziło, ale po prostu nie ma aktualizacji już teraz tego całego oprogramowania. Ale jest tam Firefox też, przeglądarka, jest tam dużo rzeczy. Skype, to wszystko chodzi.
[01:28:22] - No jest, bo to jest normalny Linux, tylko trochę zoptymalizowany pod ARMa albo pod jakieś podobne procesory.
[01:28:27] - Tak, to jest jakiś ARM, że on jest dwa czy trzy razy szybszy niż Android, czyli na słabszym procesorze szybciej będzie działał niż na tym procesorze Android.
[01:28:37] - Ale ci powiem, dlaczego to jest szybsze. Bo panowie z Google'a popełnili najgłupszy błąd i dlatego nie wierzę w to, że mają jakąkolwiek moc. Okej, jakąś tam mają. Mianowicie tylko idiota by stawiał mobilny system na Javie.
[01:28:55] - Może był jakiś sens w tym.
[01:28:56] - No to teraz obraziłem wszystkich devopów.
[01:28:59] - To jest język oprogramowania, bo nie każdy może wie.
[01:29:02] - Tak, to jest cała platforma.
[01:29:03] - Informatyczna, tak.
[01:29:04] - To ja ci powiem, na czym to w skrócie polega. Java w skrócie polega na tym, że piszesz oprogramowanie, które nie jest kompilowane do kodu binarnego, tylko do tak zwanego kodu pośredniego zwanego bytecode. W Javie jest bytecode .NET, który działa na podobnej podstawie.
[01:29:24] - To jest też język oprogramowania .NET.
[01:29:27] - Tak. Intermediate Language. W Javie jest bytecode. I teraz o co chodzi? Żeby odpaliła się aplikacja, to maszyna wirtualna Javy musi ten bytecode sobie zinterpretować i wrzucić na procesor gotową binarkę. To oczywiście trochę trwa. Plus jeszcze trzeba dodać, że niestety Java ze wszystkich obecnie platform w stu procentach interpretowanych lub półinterpretowanych jest najwolniejsza, więc o to mi przede wszystkim chodzi. Poza tym Java jest jeszcze obwarowana patentami w niektórych kwestiach, więc Google ma po prostu pieniądze i może płacić za patenty.
[01:30:15] - Pewnie umowa obustronna, że jedni i drudzy korzystają na tym, tak?
[01:30:19] - No pewnie.
[01:30:20] - Za Javą chyba Sun stoi, prawda? Z tego, co wiem.
[01:30:23] - Sun jako firma już nie istnieje. Ona chyba coś tam istnieje. Chociaż nie, ona nie istnieje. Ona jest teraz częścią Oracle'a i Java też jest częścią Oracle'a. Tak samo jak na przykład-
[01:30:35] - Zostali wchłonięci.
[01:30:36] - Nigdy nie mogę tego zrozumieć, że szwedzka firma MySQL AB oddała. Co prawda nadal największy głos w przypadku MySQL ma community, czyli społeczność. Ale firmowane jest to Oracle, co nie budzi mojego zadowolenia. Niemniej sama baza jest w porządku, dlatego że ma pieczę nad tym społecznym. Właśnie to też chciałem powiedzieć, że tak naprawdę największy postęp w informatyce dokonuje open source, a nie korporacje.
[01:31:10] - Dokładnie. Zgadzam się w 100%, bo to, co wymyśla open source, chociażby system Linux, te unixowo podobne systemy, FreeBSD kiedyś używałem. Jeszcze inne, nie wiem.
[01:31:23] - Ale przecież cała ta sprawa Bitcoina, cała ta sprawa innych klastrów działających.
[01:31:30] - Tak, to jest poza mainstreamem zupełnie. Poza tymi korporacjami.
[01:31:35] - Widzę rzeczy, którymi chcę niedługo się zająć. Mamy kolejną zabawkę. Właściwie już takich zabawek jest więcej. Jest Bitmessage. Nie wiem, czy znasz.
[01:31:45] - Nie.
[01:31:47] - Bitmessage, czyli maile działające po szyfrowanym łączu peer-to-peer.
[01:31:54] - To jest super, ja bym to wdrożył u siebie. Ekstra.
[01:31:57] - Wejdź sobie, nie pamiętam adresu, ale w Googlach wszechmocnych możesz znaleźć Bitmessage'a. Jest też chociażby niedawno przeze mnie odkryty i przez moich przyjaciół Blip. BitTorrent Blip. Rzecz, którą jeszcze nie bardzo obczaiłem. Zresztą tak jak z Bitmessage'a, bo odkąd pracuję, to nie bardzo mam na wszystko czas, jakbym sobie tego życzył. Blip polega z kolei na podobnej zasadzie, ale tu chodzi o instant messaging i głosowe rozmowy.
[01:32:37] - Ja myślę, że to będzie po prostu końcówka Skype'a. Jeżeli zrobią głupią rzecz jakąś, wprowadzą opłaty za Skype'a, coś takiego. Głupi ruch jakiś. A Microsoft jest zdolny do tego. To ludzie bardzo szybko przejdą do darmowych, open source'owych rozwiązań bezpiecznych. Ja myślę, że to bardzo szybko będzie następowało. Bo to nie jest rocket science taki Skype. A teraz dużo gorzej działa, bo to wszystko idzie przez Stany Zjednoczone, te rozmowy.
[01:33:08] - Ja też uważam, że cokolwiek Microsoft przejmuje czy inna duża firma przejmuje dobry projekt małej firmy, to wszystkie te projekty z czasem niby się rozwijają, ale w rzeczywistości tak naprawdę jest coraz gorzej, aniżeli lepiej. Ale ludzie niekiedy na to idą, bo dostają za to dużo kasy. Oddają projekt, oni się zajmą czymś innym i tak dalej. Nie wiem, co w ludziach siedzi, żeby dobry projekt typu Skype oddawać korporacji.
[01:33:44] - Pieniądze. Po prostu człowiek sprzedał za wielkie pieniądze.
[01:33:48] - Wszystko trzeba robić za pieniądze.
[01:33:49] - Kilkadziesiąt milionów dolarów dostał za Skype'a, także dla niego to były naprawdę duże pieniądze, więc to sprzedał. A w tej chwili Microsoft nie musiał tego zrobić, ale kiedyś był ten Skype naprawdę peer-to-peer, czyli nie przechodziło przez serwer Skype'a. Natomiast teraz Microsoft zrobił, że to już nie jest takie peer-to-peer. To jest takie pseudo peer-to-peer, bo przechodzi przez serwer Microsoftu. NSA pewnie płaci za to coś może Microsoftowi albo Microsoft musi NSA to wszystko dawać.
[01:34:28] - To na pewno.
[01:34:29] - Więc tak niestety to działa, ale ja myślę, że w przyszłości, w tym naszym nowym, wspaniałym świecie będą komórki nowego typu. O tym już kiedyś mówiłem.
[01:34:45] - Myślę, że wszyscy będą oddawali hołd Haroldowi Millerowi w tym nowym.
[01:34:50] - Dokładnie, właśnie o tym samym pomyślałem. On chyba cały czas siedzi w więzieniu. Po prostu coś w tym jest. Ja nie sprawdziłem tego, nie widziałem tego na własne oczy, ale mam takie przeczucie, że to po prostu działa, że ta telepatia elektroniczna działa.
[01:35:06] - Ja chciałem to wyprodukować, ale niestety się okazało dziwnym trafem. Może po prostu niepotrzebnie liczyłem na kogoś, ale niestety w moim przypadku muszę. Nie mam dostępu do obrabiarek i to jeszcze takich, żeby to precyzyjnie samemu wykonać. Chciałem wyprodukować mocno G4 w lipcu. Na tej zasadzie, że chciałem zlecić komuś, żeby mi to zrobił. Nawet deklarowałem, że mu zapłacę.
[01:35:37] - A są jakieś schematy budowy tego?
[01:35:41] - Są schematy budowy. Ja nawet przekazałem te schematy, po czym się okazało, że ten człowiek stwierdził, że on nie może, że nie chce. I to jeszcze było przez moją koleżankę i de facto pośrednik pośrednikiem pogania.
[01:35:57] - Może za mało chciałeś zapłacić za to?
[01:35:59] - Może. Ja nie wiem, ile taki projekt by kosztował, ale teraz mam niestety dość spore potrzeby, bo chcę się przeprowadzić, więc muszę zbierać pieniądze na przeprowadzki, ale może się uda. Jest w Lublinie FabLab. Nie wiem, czy wiesz, co to jest FabLab.
[01:36:17] - FabLab to jest coś jak hackerspace?
[01:36:20] - Coś jakby. Tylko oni bardziej chcą produkować rzeczy, bardziej na sprzęt idą, bo hackerspace to wiadomo, jest bardziej wszechstronny.
[01:36:34] - Tak i to, i w programowanie, i wszystko. Ale ja myślę, że tam właśnie w tych takich FabLabach, o których mówisz, czy też właśnie tych hackerspace'ach, tam jest największa innowacyjność i to jest XXI wiek, a nie korporacje skostniałe. Polecam wam taką książkę „Gra w krzemowe kości”. Tam jest opisana firma Sirius Logic, która produkowała kiedyś procesory.
[01:37:01] - Ja cię poproszę o jedno. Jak skończymy rozmowę, to wyślij mi na mojego czata Skype'owego te książki, o których dzisiaj wspominałeś.
[01:37:08] - Nazwę tylko, bo ja ją mam w postaci fizycznej, a na pewno e-booka można znaleźć.
[01:37:17] - Myślę, że tak.
[01:37:19] - Że można znaleźć. Jest rewelacyjna książka, która pokazuje, jak korporacje niszczą innowacyjność i pomysłowość swoich pracowników, jak ich zabijają. I ta firma upadła, a ci ludzie przestali pracować. Ale jak oni niszczą to wszystko. Korporacje są bardzo podobne do szkoły. Niszczą każdą innowacyjność, która nie jest dla firmy. Na przykład szef nie rozumie czegoś i to wszystko zniszczy wtedy. I w Google tak samo jest. Nie da się zrobić tak, bo szef decyduje o tym. Mówi, że kiepski projekt.
Jeżeli taki Harmut Miller pracowałby w Google i zrobił coś takiego, to by stwierdzono, że to jest idiotyczny pomysł, bo ci ludzie by nie byli w stanie zrozumieć nawet, o co chodzi w tym projekcie. Już nie mówię nawet stwierdzić, że to jest jeden z najgenialniejszych wynalazków XXI wieku obok łągiewki. Uważam, że łągiewka też działa, że to będzie wykorzystywane też w naszym wieku, XXI teraz i te rzeczy. Tak to jest. I nie właśnie Google, właśnie te hackerspace, drukarki 3D.
[01:38:28] - HackerSpace, LabFabLab. Takie instytucje, które są czysto obiektami stworzonymi przez grupę ludzi, którzy chcą coś zrobić, żeby pokazać jak coś działa, żeby zbadać dany przedmiot, a nie żeby zarabiać na tym grube miliony.
[01:38:51] - Dokładnie.
[01:38:53] - Wiadomo, jeśli się tam trafią jakieś pieniądze, to inna sprawa, ale nie robi się czegoś dla wielkiej kasy, tylko robi się coś, bo chce się poznać daną tematykę.
[01:39:03] - Tak jak Tesla. On nigdy nie robił swoich wynalazków dla kasy. On wszystkie pieniądze, które zarobił, zainwestował w rozwój dalszych projektów. Wszystkie, kompletnie wszystkie.
[01:39:13] - Właśnie o to chodzi. Na tym cała rzecz polega.
[01:39:17] - Jeszcze go okradli potem. Wszyscy go po kolei okradali Teslę.
[01:39:21] - Tutaj Maped opowiadał to też w syntezie. Niestety, to, co się działo u niego, to jest zgroza.
[01:39:31] - Ale byłby bogatym człowiekiem, gdyby nie poleciał za daleko. On był o sto lat do przodu. I to był jego problem. Jakby był tylko 10, 20, niech nawet 50 lat do przodu, to jeszcze by sobie mógł żyć, mógł robić te swoje projekty. Tak jak Tesla powiedział, on będzie uważany za największego naukowca, ale dopiero w XXI wieku. I to on powiedział, że dopiero za sto lat.
[01:39:55] - Tak zostało i się powoli staje. Ja ci powiem, że mój podziw budzi to dla Tesli, że Tesla w latach 30. czy nawet wcześniej przesyłał prąd bezprzewodowo na metry, być może nawet na setki metrów.
[01:40:12] - On twierdził, że na dziesiątki kilometrów nawet, na duże odległości.
[01:40:15] - Nawet. Podczas kiedy ja już w kolejnym smartfonie wyczytuję, że jest nowy super smartfon. Jest takie teraz modne angielskie słowo „osym”, którego nienawidzę. To swoją drogą, zaraz o tym powiem. I wszyscy mówią, że będzie zasilanie bezprzewodowe. I do dziś nie słyszałem na żadnym portalu zajmującym się smartfonami, żeby faktycznie któraś firma sprzedała komuś smartfona, gdzie jest zasilany bezprzewodowo. Podczas kiedy Tesla już dawno zrobił to, co zrobił.
[01:40:55] - Mówisz o ładowaniu smartfona, tak?
[01:40:58] - Tak, o ładowaniu. Po prostu nie ma nic o ładowaniu.
[01:41:03] - Ja mam takie urządzenie w domu, bezprzewodowo ładowaną szczoteczkę do zębów.
[01:41:09] - Tak, ale tu chodzi o to, że tak jak jest Wi-Fi, że ja sobie korzystam z internetu, chodząc po mieszkaniu ze smartfonem tudzież z innym sprzętem. I ja sobie wyobrażam w podobny sposób zasilanie.
[01:41:28] - A żeby zasilać w ogóle, żeby bez baterii był na przykład.
[01:41:32] - Nie, może w przypadku smartfona to lepiej, żeby było to ładowanie.
[01:41:36] - Tak, ładowanie. Ale jakieś urządzenia na przykład, cokolwiek.
[01:41:39] - Musisz iść na miasto gdzieś kiedyś z tym urządzeniem.
[01:41:42] - Komputer na przykład bezprzewodowo zasilać.
[01:41:45] - Ale komputer bezprzewodowo zasilać, właśnie. I tego jakoś do dziś nikt nie może zrobić.
[01:41:50] - Bo to są bardzo skomplikowane rzeczy. Tak naprawdę naukowcy nie rozumieją tego jeszcze, nie rozumieją fizyki, którą na przykład Tesla rozumiał. On wiedział, że to nie jest na zasadzie przesyłania wiązki, tylko to jest na zasadzie rezonansu. Ja nie wiem, o co dokładnie chodzi. Wiem, co to jest zjawisko rezonansu.
[01:42:09] - Ja też nie.
[01:42:10] - Ale on mówił, że trzeba wykorzystywać to, co mamy. Tak jak jonosfera na przykład służy temu, żeby odbijać fale radiowe. I to dzisiaj wszyscy wykorzystują, prawda? Natomiast przed radiem nie wiedziano, że jonosfera może. Nawet dopiero po jakimś czasie, wiem, że Tesla o tym mówił. Chyba, nie jestem pewny, ale właśnie z tą jonosferą, że można odbijać i dzięki temu możemy przesłać sygnał bez problemu z Europy do Stanów Zjednoczonych odbijając od wyższych warstw atmosfery ten sygnał. I to właśnie jest niesamowite, że naukowcy są dzisiaj trochę jak ekonomiści. To znaczy Inaczej. Ekonomiści wiedzą, że coś się da i się tego boją. Nasi ekonomiści, źle mówię, globaliści.
Ci ludzie, Rockefeller, Rothschildowie. Oni doskonale wiedzieli, że Tesla nie bajdurzy, że to było dla nich wielkim zagrożeniem, dla J.P. Morgana, więc musiał go odsunąć, musiał go zniszczyć, bo nie po to buduje infrastrukturę, na której może zarabiać, żeby teraz bezprzewodowo prąd.
[01:43:22] - Ktoś mu pokazał, że da się inaczej i lepiej.
[01:43:25] - Tak. Właśnie Morgan powiedział. Tesla nie rozumiał tego, dlaczego Morgan tego nie chce zrobić. A Morgan wiedział, że to się da. I właśnie dlatego zniszczył Teslę, bo bał się tego, że mówi: „Ale panie Tesla, jak licznik zamontować do takiego bezprzewodowego przesyłania prądu? Pan zwariował”. Nie zwariował, że tego się nie da, tylko zwariował, że po prostu je zbankrutuje przez to.
[01:43:46] - No tak, właśnie. Dlatego ja nie bardzo wierzę korporacjom z tego względu, bo one wymyślają czy sprzedają coś. Zresztą ja ci polecam taki podcast. „Dekompresor” się nazywa.
[01:44:00] - Znam. Tylko trochę dla mnie zbyt skomplikowany. Oni tam bardzo technicznie mówią.
[01:44:05] - Właśnie ja bardzo ich lubię. Może dlatego, że pracuję też w zawodzie i wiem, o co chodzi. Ale oni bardzo fajnie też udokumentowują to, że tak naprawdę to, co Google nam dzisiaj pokazuje, to nie jest rzecz naprawdę nowa, tylko to jest połączenie rzeczy, które już były.
[01:44:26] - Dokładnie. Ja to wszystko widzę, bo ja się bardzo interesowałem informatyką, tą taką starą z lat 70., 60., nawet z lat 80. Ale nawet w tamtych latach te rzeczy, które dzisiaj mamy, to praktycznie były. Pod koniec lat 70. powstał system okienkowy, który dopiero potem był udoskonalony i robiony.
[01:44:47] - Ja ci powiem, że najlepsze między innymi systemy okienkowe, o wiele lepsze od słynnych microsoftowych Windowsów i tak dalej, były chociażby w Amidze.
[01:44:59] - Jeszcze w latach 80., prawda?
[01:45:01] - Tak. I ja ci powiem lepszy numer. System okienkowy zajmował 500 kilobajtów.
[01:45:07] - Ja kiedyś miałem, pamiętam Commodore, jeszcze nawet nie Amigę, tylko to był 128, taki coś z 64 na sterydach można powiedzieć.
[01:45:14] - Tak. Ja miałem C64, ale powiedzmy, że to bardziej moja siostra.
[01:45:18] - I też miałem system okienkowy, bardzo prosty. I ten system okienkowy, wyobraź sobie, on był w kartridżu. Kartridż wpinałem i tak szybko to chodziło, że ja byłem zaskoczony, że ten mój komputer Commodore odpala się w ułamku sekundy. Włączam go i od razu cały system jest, wszystko. To były lata 80., początek lat 90. A kolega miał peceta i ten pecet się odpalał i odpalał. To jeszcze był pecet AT 286. I się odpalał i odpalał. Ja mówiłem: „To jak to jest?”. Co prawda miałem prostszy ten system, ale też mogłem wgrywać rzeczy jakieś tam, pisać.
[01:45:56] - Właśnie o to chodzi.
[01:45:57] - Niesamowite to było. W ułamku sekundy odpalał się system.
[01:46:03] - Przyjaciela, który zresztą zawsze programowanie na Amidze. I to, jaki multitasking tam był. Wszystko właściwie to, co dzisiaj próbuje nam sprzedać cały korporacyjny świat jako oseł, to oni już to mieli. Więc to nie jest wcale takie wielkie oseł.
[01:46:21] - Dokładnie.
[01:46:22] - Przepraszam, przyczepiłem się do tego słowa, ale ostatnio jak czytam na przykład na portalach zajmujących się Androidem, to zawsze wszystko oseł. Potem się okazuje, ja się tym bardziej dziwię, bo to piszą ludzie, którzy nie są głupi, ale cały czas próbują się doszukać wszędzie tak zwanego amazingu. Czyli to musi być takie niesamowite, podczas kiedy tak naprawdę to wcale nie jest niesamowite. Jak powiedziałem, ja się mocno na smartfonach zawiodłem, a mam go tylko po to, żeby mi gadał SMS-y lub kontakty lub jeżeli gdzieś chcę zadzwonić. Musiałem kupić smartfona, bo innych telefonów już za bardzo nie ma, które by jeszcze mogły.
[01:47:05] - No chyba że ten smartfon taki właśnie na Linuxie, który mam. Co prawda on już jest stary, bo ileś lat ma już ten telefon Nokii, ale muszę powiedzieć, że jest fajny. Znaczy fajny, trochę cegła, ale ja lubię pełną klawiaturę i ma pełną klawiaturę też.
[01:47:16] - I to mnie między innymi denerwuje właśnie w smartfonach. Ale nie tylko to.
[01:47:23] - To znaczy pełna klawiatura, ale taka klawiatura wysuwana. Wiesz, że masz fizyczną klawiaturę w tym sensie.
[01:47:28] - Nie. W smartfonach mnie denerwuje właśnie jej brak.
[01:47:32] - Aha. Ja mówię, mam tego smartfona, tego z Linuxem, z Maemo i tą klawiaturę mam wysuwaną taką. Co prawda jest cegła wtedy trochę, taki cięższy ten smartfon, ale po prostu wygodny dosyć. Tak że fajnie to wygląda.
[01:47:48] - Wygodny.
[01:47:49] - Ale zmieniając już temat, Furaku, bo już sporo rozmawiamy. Jeszcze tylko o tym Harmucie Millerze. Wyobraź sobie, że ten wynalazek wychodzi, bo wiemy, że jest. Ja na przykład czuję, nie mam dowodu, ale wydaje mi się, że on istnieje i to wszystko pan Harmut Miller mówi prawdę. Poza tym wydaje mi się, żeby go nie zamknęli tak strasznie w tym więzieniu, że zrobił jakieś przekręty i tak dalej. Przecież to wszystko da się wyjaśnić, różne rzeczy, prawda?
[01:48:16] - Ja ci powiem więcej.
[01:48:18] - I wyobraź sobie, że te smartfony. Nie potrzebujesz żadnych smartfonów. Google już nie będzie miał niczego. Nic mu nie zostanie, bo to po prostu nie ma o czym mówić, jeżeli mamy przekaz myśli po prostu niemalże.
[01:48:29] - Dokładnie. I tak naprawdę zasięg kompletnie nieograniczony. I nie będzie tak, że jak ja pójdę do lasu na spacer, to mi smartfon przestanie działać, bo nie będzie zasięgu.
[01:48:42] - Bo tu nie ma czegoś takiego jak zasięg, jest już nieskończony.
[01:48:45] - Właśnie o to chodzi.
[01:48:47] - Nie potrzeba tych wież budować. To jest niesamowite.
[01:48:51] - To jest w ogóle już rewelacja. Ale powiem ci, że mi się kiedyś marzyło coś takiego, żeby były telefony. Znaczy ja w ogóle sobie kiedyś wyobrażałem telefony komórkowe jako właśnie takie bezwieżowe. Potem zostałem mocno rozczarowany, a potem się okazuje, że takie coś jest możliwe.
[01:49:14] - Telefony satelitarne, z tego, co słyszałem, bezpośrednio z satelitaru się komunikujące.
[01:49:19] - Są takie, jak najbardziej, tylko wiadomo, to odpowiednie pieniądze za to.
[01:49:24] - Tak, kiedyś były bardzo popularne, ale cały czas są nadal, jeśli chodzi o szpiegów czy jakieś różne dziwne osoby.
[01:49:31] - Tak, one też mają dobry dość zasięg, bo jeśli jesteś gdzieś w lesie, to znajdziesz zasięg, ale do tego potrzebujesz satelity. A tutaj w przypadku Gcoma nic nie potrzebujesz poza samym Gcomem.
[01:49:44] - Tak. I odbiornikiem, prawda? Odbiornik musi być.
[01:49:47] - Dokładnie. Otóż to.
[01:49:49] - Nadajnik, odbiornik. Ja myślę, że może to trochę działać na zasadzie rozszerzania naszej telepatii. Że człowiek ma tą zdolność telepatii, a to urządzenie tak jakby po prostu zwiększa zasięg tej telepatii, że po prostu będzie działać zawsze, a nie w pewnych tylko momentach. Czyli ta telepatia będzie dzięki temu urządzeniu działać.
[01:50:10] - Ja mówię o zasadzie tego działania. Nie rozumiem tych kwestii związanych ze stojącą falą grawitacyjną, ale rozumiem mniej więcej, tylko też bardzo słabo, bo ja nie jestem naukowcem. Kwestie pól torsyjnych. Nie wiem, czy się spotkałeś z takim terminem.
[01:50:25] - Z terminem spotkałem się, ale ja nie wiem, o co chodzi. To już wyższa fizyka.
[01:50:31] - Ja mogę tylko powtórzyć to, co przeczytałem, a to nie znaczy, że to rozumiem. Przynajmniej nie w 100%. Podobno między innymi te urządzenia Hartmuta Millera troszeczkę na tej zasadzie działają. Mianowicie chodzi o tak zwany jeden z poziomów rzeczywistości, którym są pola torsyjne. „Torsion” z angielskiego oznacza wirowanie, czyli są to pola wirujące. Zresztą bardzo mocno Rosjanie zbadali, że te prawoskrętne pola torsyjne są korzystne dla ludzi, dla organizmów, lewoskrętne nie bardzo. Przede wszystkim, co jest faktem, to pola torsyjne poruszają się miliardy razy szybciej niż światło. To oznacza, że przekazywanie informacji przez pola torsyjne nie ma właściwie żadnych opóźnień, bo jest gwarancja, że one wszędzie dotrą. Tym bardziej że pole torsyjne emituje właściwie wszystko.
[01:51:38] - I to jest sprzeczne z aktualną nauką, bo informacja nie może się poruszać szybciej niż światło według najnowszej nauki.
[01:51:46] - Dokładnie. A taka jest prawda, że wszystko, co jest wokół ciebie, emituje pola torsyjne. Krzesło, na którym siedzisz, woda którą pijesz, komputery, przez które mówimy i tak dalej. Dosłownie wszystko ma jakieś promieniowanie pól torsyjnych. Rosjanie, nie pamiętam teraz imienia, wiem tylko nazwisko naukowca, to był Szypow, Aleksiej Szypow albo jakoś inaczej. Nie pamiętam.
[01:52:18] - Słyszałem o nim. On robił też takie urządzenia dziwne, które zastanawiały naukowców.
[01:52:22] - Właśnie, dokładnie. I oni opracowali między innymi urządzenie, które badało te pola torsyjne, a także na przykład ustawiało te pola torsyjne w danym przedmiocie. Czyli jeżeli jakiś przedmiot miał powiedzmy lewoskrętne pola torsyjne, to urządzenie było w stanie zamienić je na prawoskrętne. To jest rzecz kompletnie niesamowita. Dla mnie to wręcz nie do ogarnięcia, ale to też po raz kolejny potwierdza, że Google tego nie wynalazł.
[01:53:00] - I Google tego nigdy nie wynajdzie, bo ja nie widzę żadnej technologii Google'a, takiej jak przewidywanie utworów i tak dalej. Po co będzie ci przewidywanie utworów, jeśli ja po prostu sobie zamówię za pomocą takiego telefonu utwór, który będę chciał, o którym będę myślał. Jakie Google ma szanse? Z moją myślą nie wygra po prostu żaden system.
[01:53:22] - Ja ci powiem, że bardzo mi się podobała, tak à propos wizji tego mojego wspaniałego świata. Zaraz o niej powiem w kilku dosłownie punktach, bo tak naprawdę gdybyśmy chcieli się w to zagłębić.
[01:53:35] - Tak, moglibyśmy tak na szybko.
[01:53:37] - Jasne.
[01:53:39] - Kolejni słuchacze chcieli zadzwonić.
[01:53:41] - Taka rzecz, że na przykład nie wiem, czy to będzie do zrobienia dzięki Gcomowi, ale na przykład w „Star Treku” była w pewnym momencie przedstawiona cywilizacja, która grała muzykę, właściwie myśląc o tej muzyce. Miałeś w ręku jakieś urządzenie, które grało to, co ty pomyślisz.
[01:54:08] - Super.
[01:54:09] - Na tej zasadzie tworzyli muzykę. Najlepsze utwory możesz w ten sposób tworzyć.
[01:54:13] - Dokładnie. Ja właśnie nie wiem, dlaczego Google nie idzie w stronę myśli, bo tak naprawdę urządzenie, które trzymasz w ręku jest tobie obce. Ja na przykład marzę i trochę może nieskromnie powiem, ale trochę wybiegam, dlatego spiskami się zajmuję, tymi rzeczami nie z tej ziemi. O Harmucie Millerze mówiłem i tak dalej, o tym właśnie Gcomie, czyli telefonie telepatycznym, że te wszystkie urządzenia mi są niepotrzebne. Ja czekam na urządzenie, gdzie ja myślą będę wszystkim sterował. Po co mi klawiatura do komputera? Po co mi głosowo mówić i tak dalej? Ja po prostu chciałbym myśl przekazywać do maszyny. To jest dla mnie ważne.
[01:54:56] - Ja też bym tak chciał, powiem ci szczerze.
[01:54:57] - I tak samo tutaj inne urządzenia. Ja na przykład komórek nie lubię, bo ja lubię coś trzymać w ręku, ale na przykład długopis, czasami może jakiś papieros czy coś takiego. Ale nie taki kloc telefon i trzymać przy uchu, gdzie to nagrzewa wszystko się i tak dalej, jest niewygodne.
[01:55:13] - Tym bardziej że obecne smartfony rosną. Jest głupia moda zwiększania ekranu
[01:55:20] - Wielkości tego, że to już zajmuje więcej niż dłoń. Niedługo dwoma dłońmi będzie trzeba trzymać.
[01:55:25] - Chociażby z takimi smartfonami jak Galaxy Note masz już problem zmieścić to w kieszeniach spodni.
[01:55:30] - No właśnie.
[01:55:31] - Trzeba mieć torbę do tego, żeby to nosić.
[01:55:34] - Jeśli ja rozumiem, obejrzeć coś, to ja uważam, że lepszym pomysłem jest, jeśli chodzi o ekran, żeby coś oglądać, to może ma jakiś sens, ale w tych komórkach jest tak mały ekran, że ja tam nic nie widzę na tych ekranach. A niektórzy film oglądają na tym, to jest w ogóle już bez sensu. I oni powiększają to jeszcze, ale i tak jest małe, to i tak jest malutkie wszystko.
[01:56:01] - Ja uważam, że nie ma lepszego ekranu. Jako niewidzący co prawda, ale przypuszczam, że taka jest prawda, że nie ma lepszego ekranu niż normalny ekran przy komputerze albo normalnego monitora od komputera albo telewizora użytego bardziej jako monitor.
[01:56:22] - Dokładnie, że to jest wtedy wielki i widzimy wszystko, co chcemy, a telefon służy przede wszystkim do dzwonienia, może wysyłania SMS-ów czy sprawdzenia czegoś w internecie, ale na szybko, a nie na zasadzie, żeby filmy oglądać.
[01:56:37] - Idziesz po ulicy i masz wzrok utkwiony w smartfonie.
[01:56:44] - Albo słuchać muzyki. Przecież jakość takiego smartfona jest żenująca. Ja sobie włączam na przykład w samochodzie, bo jest system dźwiękowy dużo lepszy niż w takim smartfonie. To jest bziuczek po prostu. Nawet te Apple, te iPhone'y najlepsze, to jakość dźwięku z nich jest tak przerażająca, że ja czasami muszę słuchać, bo na przykład nie mam przy sobie, jestem u kogoś, ale wolałbym, żeby ktoś mi to puścił na wieży. Tylko dzisiaj ludzie bardzo często nie mają żadnego systemu dźwiękowego grającego. Ja na szczęście u siebie mam porządny.
[01:57:26] - Przy komputerze masz wtedy lepszy. Ja ostatnio jak kupowałem komputer, to też zadbałem o to, żeby mieć lepszy system dźwięku.
[01:57:34] - Dokładnie, żeby z komputera czy nawet z tego smartfona podłączyć do takiej wieży. Kiedyś były modne te wieże Technicsa, świetna jakość dźwięku, kolumny Jamo tego typu i dźwięk jest świetny. A dzisiaj ludzie słuchają na tych bziuczkach. Ja rozumiem, że Lady Gagę czy inne G można sobie słuchać, ale porządnej muzyki czy jazzowej, czy fusion, czy nawet rockowej to-
[01:58:00] - Która na smartfonie w ogóle nie brzmi. Słuchać jakieś piski, trzaski, nie wiadomo, o co w tym chodzi.
[01:58:06] - Dokładnie, to jest przerażające. I ludzie sobie obniżają jakość życia.
[01:58:12] - Mało tego, przecież ten smartfon jest jak smyczka. Sama idea telefonu komórkowego to jeszcze rozumiem. Faktycznie zadzwonić, zSMSować, jak trzeba, to trzeba. Ale ludzie ubzdurali sobie, że to jest osym. Zwłaszcza Brytole i Amerykanie. W Polsce też się z tym spotykam, że idzie ktoś po ulicy i gapi się w smartfon, bo tweety przyszły i on musi zobaczyć.
[01:58:51] - Tak, to jest uzależnienie, to jest choroba.
[01:58:53] - Ktoś, za przeproszeniem, tyłek wystawił swój i on też musi zobaczyć.
[01:58:58] - Po prostu ludzie nie mają dzisiaj głębszego życia duchowego, nie mają jakiegoś celu. Widzą ten świat, że jest beznadziejny i to jest ich odskocznia od ich szarego, beznadziejnego życia. Ale to ich w depresję wprowadza, bo widzą jakichś pięknych ludzi, piękne podróże i tak dalej, które są fikcją, bo każdego stać, żeby pojechać sobie gdzieś tam. Ale to nie jest ich takie życie, tylko raz w roku gdzieś tam pojadą, ale umieszczają te zdjęcia, że super się bawią i tak dalej, a tak naprawdę codzienne mają równie, za przeproszeniem, gówniane życie jak twoje. Tylko to dołuje ludzi i to jest przerażające.
[01:59:43] - Na Facebooku, na jakimś Google Plus, na Instagramach. Wiadomo, że te portale na tym zarabiają, bo od tego są.
[01:59:53] - A nowy świat, ten lepszy, powinien wyglądać tak, ja przynajmniej tak uważam, że ludzie powinni w sobie odnajdywać szczęście, a nie gdzieś indziej. I wtedy zawsze będą szczęśliwi. Co mnie obchodzi, że ktoś tam był? Jeżeli tak, to ja sobie bym też tam pojechał, ale po prostu nie można uważać-
[02:00:13] - Lepiej posłuchać jego opowieści przy herbacie niż zobaczyć jego zdjęcia na Fejsie.
[02:00:17] - Dokładnie. Ja na przykład tak rozmawiam. Znam trochę ludzi, którzy sporo podróżują gdzieś tam i wolę sobie z nimi przy drinku pogadać i oni opowiadają, jak gdzieś tam było i tak dalej. Samemu zresztą też trochę już pojeździłem, widziałem trochę świata, może nie za dużo, ale nie jest to moim priorytetem, żeby jeździć, bo dzisiaj już można sobie czy w internecie zobaczyć, czy wysłuchać kogoś, kto był i też fajnie może opowiedzieć.
[02:00:44] - Powiem ci, że moja wizja tego świata wspaniałego jest przede wszystkim taka, jak powiedziałem, mam sporo przemyśleń, ale naprawdę sedno, żeby skrócić sprawę, to przede wszystkim to, co widzę też w swojej rodzinie, to zaufać człowiekowi drugiemu. Ponieważ ja ci powiem, że mnóstwo rzeczy opowiadam swojej rodzinie, która po wysłuchaniu twojej audycji, po sprawdzeniu w sieci, sam wiele portali też i czytam, i słucham, i różne radia, i podcasty. I mówię im, że to się dzieje na świecie, że to się dzieje. Ile razy prawie zostałem zakrzyczany, że to nieprawda albo co ja pierdolę trzy kropki. I to mam we własnej rodzinie. Jeżeli własnemu synowi czy matce, czy komuś się nie wierzy, to o czym my w ogóle mówimy?
[02:01:42] - Niestety dzisiaj nie wierzy się ludziom, prawda?
[02:01:49] - Dokładnie. Ale na przykład, ponieważ ktoś powiedział w telewizji, to-
[02:01:54] - Wszystko przyjmują.
[02:01:56] - Mój ojciec takiemu człowiekowi wierzy, bo on jest jeszcze przedstawiany jako ekspert.
[02:02:01] - I w garniturze ubrany.
[02:02:03] - W taki garnitur, że on tu takie książki napisał, on takie książki napisał. Bo oczywiście telewizja musi zrobić mu pełne introduction, pełne zaprezentowanie, że tak naprawdę człowiek gówno wie, więcej wymyśla, ale wielki ekspert.
[02:02:28] - Dokładnie.
[02:02:30] - Myślę, że to jest podstawą do zbudowania tego nowego świata. Oczywiście chodzi też przede wszystkim o technologie, żeby je testować samemu, a nie mówić od razu, że to jest gówno i że to nie ma prawa działać. Sprawdź, a dopiero mów.
[02:02:47] - Samemu sprawdź. Dokładnie. W Polsce poznałem takiego człowieka, który badał free energy, robił urządzenia. Nigdy nie stworzył takiego urządzenia powiedział, ale ja uważam, że był blisko. Ale na przykład stworzył urządzenie do przesyłania bezprzewodowego energii na krótki dystans, mówił, że to działa i tak dalej. Robił to, co Tesla. Zaczynał, bo był młodym człowiekiem. Tak. I niestety korporacja go podkupiła. Kupę pieniędzy zarabia i tak dalej.
I już się nie zajmuje tym, bo nie ma czasu. Niestety. Miał rodzinę, założył dziecko.
[02:03:21] - To jest największy problem. I właśnie to jest to. Przede wszystkim wiara człowiekowi. To, czy wierzysz w Boga, czy nie wierzysz, to jest osobna sprawa. Ale jeżeli nie ufasz na przykład mi, który ci mówię, jak jest, nie dlatego, żeby cię wpędzić w depresję. Zresztą ile razy ty przecież mówisz, żeby też sprawdzać w sieci różne sprawy. Są takie książki i takie książki, i tak dalej. Też właśnie mam taki pomysł, że zbliżają się święta, żeby podarować parę ciekawych książek może moim rodzicom, żeby zrozumieli parę spraw.
[02:04:01] - Polecam tego Songhkombina, bo jest po polsku „Wojna o pieniądz”. Książka „Wojna o pieniądz” za-
[02:04:09] - Z chęcią. Ja zbieram książki.
[02:04:10] - Bardzo fajnie się czytają.
[02:04:12] - Bo tak to jestem niestety z tych zabieganych troszeczkę, zwłaszcza że pracuję mocno w zawodzie i nie zawsze mam czas, ale na święta właśnie zbieram trochę książek, żeby móc poczytać i się uświadomić bardziej.
[02:04:28] - Dzięki ci, Furaku. Trochę się rozgadaliśmy, ale bardzo fajne wprowadzenie technologiczne, bo to jest tak naprawdę wielki fundament przyszłego świata, bo nie da się powrócić do kamienia łupanego, tylko musimy już wiedzieć, jaka technologia będzie wykorzystana. I to nie będzie ta technologia z dzisiaj. Nie będzie to żaden Google, nie będzie to żadne Microsoft czy nie będzie to żaden IBM czy inne firmy, tylko to będą zupełnie nowe technologie, o których się nie śniły filozofom i o których nie mają pojęcia nawet te korporacje.
[02:04:59] - Dokładnie. Chciałem tylko ostatniego newsa przekazać à propos technologii właśnie z Dekompresora. I też samemu przeczytałem. Szykuje się nam nowa forma zapisu prawdopodobnie.
[02:05:10] - Zapisu?
[02:05:11] - Tak. Może tak. Formalnie jest to zapis i odczyt optyczny, czyli znany już z Blu-rayów, z DVD i tak dalej.
[02:05:19] - Czyli coś jak płyta kompaktowa nowa, tak?
[02:05:22] - Tak, tylko że nośnikiem ma być płytka z kwarcowego szkła. I udało się już dzisiaj naukowcom z Hitachi między innymi, à propos firm i z uniwersytetu też jakiegoś, chyba w Kioto, o ile dobrze pamiętam, stworzyć płytkę o powierzchni cztery centymetry, która ma zapis taki, można powiedzieć, że laser tworzy wewnątrz tego szkła kropki i udało się już na tej powierzchni zapisać mniej więcej pojemność Blu-raya.
[02:05:58] - Na czterech centymetrach.
[02:05:59] - Tak.
[02:06:00] - Czyli jakieś 10 razy mniej?
[02:06:03] - Coś koło tego. I powiem ci więcej.
[02:06:06] - Znaczy więcej informacji na tej samej przestrzeni, ale 10 razy mniejsza płyta jakby była.
[02:06:11] - Tak, dokładnie. I ja ci powiem jeszcze lepszy numer, bo to już jest w ogóle sensacją, że naukowcy obliczają, że ten zapis, w przeciwieństwie do właściwie wszystkich obecnych nośników, które nawet najdłużej te najlepsze taśmowe wytrzymają może 60 lat, to zapis na tej płytce z kwarcowego szkła ma prawdopodobnie wytrzymałość 300 milionów lat.
[02:06:37] - Jak to wyliczyli?
[02:06:40] - Nie wiem. Też nie wiem, na ile to jest prawda, ale o tyle to jest ciekawe, że do odczytania tego nośnika wystarczy mikroskop optyczny. Do zapisu laser, który ma impulsy femtosekundowe, czyli bodajże to jest jedna bilionowa albo biliardowa sekundy, albo już trylionowa. Nie pamiętam. Przede wszystkim podobno jest bardzo trwały ten zapis. Trwały jest też na przykład na rozbicie tej płytki, że ta płytka nie za bardzo daje się rozbić i w temperaturze 1000 stopni wytrzymał dwie godziny. Bez uszkodzenia zapisu.
[02:07:26] - No proszę, niezniszczalny zapis. Coś fenomenalnego. Dobrze, dziękuję ci Furaku za te informacje technologiczne.
[02:07:33] - Przepraszam za tak długie zdanie.
[02:07:35] - Nie, super informacje. Dzięki jeszcze raz. Hej.
[02:07:38] - Dziękuję. Hej.
[02:07:41] - To był Furak z jego wizją świata i myślę, że te hackerspace, o których opowiadał, czy FabLab, o którym mówił Furak, w którym się też udziela, to jest przyszłość. Tam jest przyszłość. Ja sam planowałem już od chyba dwóch lat się do takiego hackerspace'u wybrać, tylko maile gdzieś tam wymieniałem informacje, ale nie wybrałem się. Może teraz po prostu się to zmieni. Tutaj w Dublinie gdzieś się wybiorę, bo taki hackerspace jest. Tylko że tam lepiej się już wybierać nie. Trochę dziwnie może bym wyglądał, bo co ja bym tam robił tak naprawdę? Bo to trzeba mieć wiedzę, ale myślę, że sympatyczni mogą być ludzie, geeky tak zwane, może nie tylko, którzy tam robią jakieś różne urządzenia dziwne, które później są wdrażane w rzeczywistości. To nie pochodzą od Google'a, od innych firm, tylko właśnie stamtąd. I tak jest z drukarkami 3D, tanimi drukarkami 3D, które ludzie sami zaczynają robić i robią za bardzo nieduże pieniądze.
Potrafią zrobić takie drukarki. Robią urządzenia elektroniczne różne sterowane o procesory, które są niezależne od tych firm dominujących, które są wolne od podsłuchu NSA na przykład, czy też od podsłuchów różnych innych organizacji szpiegowskich. Dobrze, to może przejdę do mojej właściwie wizji tego nowego, wspaniałego świata. Tutaj jeszcze tylko powiem, że Etam na Skypie pisze właśnie, że jest irańska drukarka domów. Tutaj na czacie wrzuciłem linka jakiś czas temu. Będzie ten link też myślę podany. Nie, ten link na pewno sobie znajdziecie. Irańska drukarka domów i gdzieś tam, czy po angielsku to wpisane, czy po polsku i coś takiego znajdziecie. Jak najbardziej. Okej, to może tak.
Posłuchajcie pięknego utworu Louisa Armstronga, o którym była mowa na samym początku i po przerwie powiemy sobie o lepszym świecie i też o naszym świecie trochę powiemy, bo jest naprawdę okropnym miejscem, jeśli mamy w ogóle jakąkolwiek wiedzę o naszej Ziemi, ale z drugiej strony też jest naprawdę przepięknie, jak sobie zdamy z tego sprawę. Czyli mamy takie ambiwalentne uczucia do świata jednak trzeba mieć. Także wracamy dosłownie za chwilkę. Tak, jesteśmy z powrotem. Wyjątkowo piękny utwór Louisa Armstronga. Myślę, że podsumowuje całą audycję czy właściwie to, o co nam chodzi. Ten utwór jest tak piękny, jak właśnie powinien być nowy, wspaniały świat. Piękny, prawda? Może wam się nie podobał. Czy ktoś jest taki na sali tutaj?
Wśród słuchaczy. Także napiszcie maila, jeśli wam się nie podobało, ale myślę, że jednak tak. Dzisiaj nie puszcza się takiej muzyki w radiach, nie tworzy się tak przepięknej muzyki. Brak słów po prostu. Troszeczkę faktów o naszym świecie. Już mówiłem o korporacjach, które przejęły właściwie całość świata. Jeszcze nie, 80% rynków. Natomiast z ciekawych jeszcze faktów jest, że wyobraźcie sobie, że trzy i pół miliarda ludzi żyje za dwa i pół dolara dziennie na świecie. Czyli większość, połowa ludzkości żyje za dwa i pół dolara dziennie. Może w Polsce są też takie osoby, które za tyle żyją.
Podejrzewam, że mogą być, że mają aż tak niskie dochody czy finanse. Mogą się właśnie takie osoby zdarzyć. I wyobraźcie sobie, że 20% najbiedniejszych ludzi zużywa 1,5% zasobów naturalnych ziemi. Zasobów, które są potrzebne do wytwarzania produktów. Natomiast 20% najbogatszych ludzi świata zużywa ponad 76% tych zasobów. Średniozamożni ludzie na świecie, czyli ci tacy średniacy, 60% ludzi świata zużywa prawie 22% zasobów. Czyli widzimy, jakie są dysproporcje pomiędzy najbiedniejszymi a najbogatszymi. Jeśli chodzi o posiadanie finansowe świata, to jest to jeszcze bardziej zauważalne. Dużo bardziej zauważalne. Więc tak to wygląda w statystykach.
I można powiedzieć właśnie, że są próby rozwiązania właśnie tych problemów, bo mówi się, że mamy kapitalizm. Ten kapitalizm to jest bardziej taki kompradorski, jak się mawia, czy kapitalizm korporacyjny. Czyli z takim wolnym rynkiem nie ma nic wspólnego. Rynki dzisiaj są dużo mniej wolne niż były w XIX wieku czy w XVIII nawet, czy w XVI, czy w XV, czy w XIII, gdzie mieliśmy feudalizm, gdzie naprawdę czasami było ciężko. Inne były problemy, bardziej natury moralnej, nie tyle gospodarczej. Gospodarka była trochę bardziej wolna. Jeżeli ktoś chciał coś robić, to tak naprawdę mógł. Były ograniczenia innej natury, bardziej surowcowej. Z surowcami był problem, natomiast były ograniczenia z drugiej strony natury społecznej, czyli że ktoś był ze złej kasty czy wywodził się, czy też po prostu był uznany za czarownika albo czarownicę, to mógł być spalony na stosie. Były różne dziwne rzeczy.
Natomiast dzisiaj nikt nikogo na stosie nie pali, na szczęście. Natomiast gospodarczo, żeby coś robić, jest naprawdę ciężko. Są podatki dochodowe we wszystkich krajach. Praktycznie chyba we wszystkich krajach świata, niemalże. W niektórych miejscach nie ma podatków dochodowych. Podatki dochodowe najbardziej obciążają biednych ludzi i średnią klasę. One są właśnie po to wprowadzone, żeby ludzie biedniejsi byli jeszcze bardziej biedni. To jest dziwne, nie? Bo zawsze to lewica mówi o podatkach dochodowych, ale tak to działa. Podatki dochodowe działają właśnie na niekorzyść biednych i klasy średniej.
Jeszcze jest jedna kwestia podatków, na przykład od produktów, które też uderzają w najbiedniejszych, czyli ten tak zwany VAT. Bo jeśli chodzi o najbogatszych, to oni VAT-u nie płacą. To jest już zupełnie kuriozalne, bo oni VAT-u nie płacą, po prostu wszystko mają na firmę. Firmy VAT-u nie płacą. VAT jest płacony przez konsumenta, przez osobę fizyczną. Czyli podmioty prawne, jak firmy, stowarzyszenia, fundacje, różne inne dziwne rzeczy nie płacą podatków, jeśli chodzi o właśnie VAT. Nie płacą w sensie, że mogą go odzyskać z powrotem. Konsument tej firmy płaci podatek VAT. Ale to chyba każdy wie, jak się ktoś trochę tylko zainteresował. Ale dobrze, wracając do obrazu świata.
Co mamy postawione na głowie? To, że na przykład w naszym świecie aktualnym banki, które są najbogatszymi. Tak jak mówiłem, trzy czwarte najbogatszych firm to właśnie sektor finansowy, banki. I te firmy dostały zapomogi od najbiedniejszych. Z podatków, pieniądze które my płacimy, rząd oddał bankom, bo zbankrutowały. Niby. Rozumiecie ten absurd? Czyli biedni i średniozamożni ludzie wspomagają najbogatsze firmy świata. Jakby ktoś z zewnątrz tutaj przyjechał i zobaczył, jak to wygląda, to by złapał się za głowę i powiedział, powiedzmy taki Star Trek przyleciałby i powiedzieliby, że trzeba zastopować to szaleństwo, które jest w tym świecie. Przecież to jest jawna niesprawiedliwość.
To jest niewolnictwo dosłownie. Ale nie mogliby zareagować, bo mieli taką dyrektywę, że nie mogli ingerować w te prymitywne. Tak, jesteśmy prymitywnymi plemionami, które sobie żyją na Ziemi. Pamiętam jeszcze ten serial „Star Trek: Następne pokolenia”. Bardzo fajny, polecam wszystkim, chociaż może niektórym się nie spodobać, że jest trochę za bardzo infantylny. Ja uważam, że te, które dzisiaj produkuje się Star Treki są dużo bardziej infantylne, bo tamten jednak „Star Trek” pokazywał bardziej rzeczywistość. Nie jakieś lasery, strzelania, jakieś nie wiadomo co, wybuchy, jakieś zupełnie niestworzone historie, które dzisiaj się pokazuje w kinie. To po prostu jak widzę, co dzisiaj się produkuje w kinematografii, to jestem przerażony, bo takiego poziomu zidiocenia to ja naprawdę w życiu nie widziałem w kinematografii z lat 80., 70., nawet 90. Filmy klasy B były dużo lepsze niż dzisiejsze klasy A, jeśli chodzi o scenariusz czy sensowność, to potrzeba było film klasy C. Film klasy C to jest taki film, w którym nawet nie potrafimy podać nazwisk aktorów.
To jest film klasy C. Film klasy B to już potrafimy podać nazwiska aktorów, ale za mgłą tak jakby. Czyli twarz znamy skądś tam, ale też nazwisko jego znamy, nie znamy. Różnie to bywa. Natomiast dzisiejsze kino przypomina filmy klasy C. Nie mówię o wykonaniu, bo wykonanie jest dobre, poprawne, natomiast jeśli chodzi o scenariusz i sensowność tego. Co by nie mówić na przykład o takim filmie jak „Matrix”, to jednak on dosyć był prostym filmem. Nie był skomplikowanym, natomiast dobrze zrobionym i który miał jakiś wymiar sensowności w sobie. Natomiast dzisiaj takich filmów się praktycznie nie produkuje. Te nawet najlepsze niby filmy science fiction są tak płytkie, tak bezsensowne, że ja po prostu ich nie mogę oglądać.
Chociaż uwielbiam kino science fiction. Jest naprawdę rewelacyjne, ale gdzie im do takich filmów dosyć prostych w swojej formie? Prostych, przesadzam, ale „Odyseja kosmiczna 2001” chociażby, czy z takich znanych filmów science fiction kontynuacja tego filmu „Odyseja kosmiczna 2010”, czy też z nawet takich nowszych już filmów. „Kontakt” pamiętam, całkiem dobry film, już nie mówiąc o chociażby „Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia”, który był filmem też wydawało się dosyć infantylnym, co nie było dalekie od prawdy, ale jednak trochę miał w sobie tego czegoś. Natomiast dużo filmów było takich mniej znanych. Wiem, że „Roswell” mi się bardzo podobał. Świetnie zrobiony film, nie mylić z serialem. Po prostu ten serial to był właśnie poziom dzisiejszego kina. To jest ten sam poziom, niczym on się nie różni. I wszystko jest tak robione, żeby przyćmić to, co ma jakiś wymiar, jakiś sens, co może obudzić w ludziach tę wizję nowego, lepszego świata.
To jak powinno wyglądać i w ogóle jaki nasz świat jest, bo ludzie nawet nie mają pojęcia. Jak możesz zaprojektować czy myśleć o lepszym świecie, jeżeli my nie mamy pojęcia, jak ten świat dzisiaj działa, wygląda? Mam nadzieję, że tutaj słuchacze macie pojęcie jak działa, bo słuchacie audycji tej, wielu innych o spiskach, o rzeczach niewyjaśnionych, czy też o prawdzie, które mówią o prawdziwej rzeczywistości, która nas otacza. W mediach mainstreamowych, w telewizjach nie ma czegoś takiego. Praktycznie nie ma. Ja nie mówię o telewizji Planet czy Discovery, bo to niby są telewizje mainstreamowe, ale jednak coś można się dowiedzieć. Natomiast o polskich telewizjach mainstreamowych wiele dobrego nie można powiedzieć, bo wszystko jednak wygląda na dosyć żenującym poziomie intelektualnym. Ja nie będę mówił, co jest w tych telewizjach, ale to jest po prostu jedno wielkie bagno otoczone kłamstwem i dezinformacją. Po prostu utrzymywani są ludzie, którzy oglądają tego typu media w jakiejś błogiej nieświadomości albo w przekonaniu, że lepiej po prostu być nie może, że jest jak na Białorusi. Tak jak na Białorusi w telewizji jest właśnie, że jest tak dobrze, że lepiej być nie może.
I jeżeli ludzie mają tłumaczone, że lepiej być nie może albo jest najlepiej, jak może być, to w ogóle nie myślą o tym, że może być lepiej. To po prostu stajemy się prolami. Wracając do ... terminologii z książki Aldousa Huxleya. Prole to byli właśnie ludzie, którzy mieli niszczone mózgi specjalnie, aby nadawali się tylko na 80, 75, maksymalnie 90 IQ, żeby wykonywali proste prace. Tylko i wyłącznie nadawali się do prostych prac. Oczywiście eugenika była w pełni wdrożona w tej książce i ta książka tak naprawdę odpowiada naszej rzeczywistości. Wyobraźcie sobie. Ona nie tak bardzo odbiega od tego, jak dzisiaj żyjemy. Może jeszcze nie ma wyraźnie zaznaczonych kast, może jeszcze eugenika nie jest wdrożona, ale to będzie, jeżeli nic się nie zmieni.
Ludzie będą mieli poziom intelektualny taki, jaki mają. Dokładnie książka „Nowy wspaniały świat» Aldousa Huxleya. Tak będzie właśnie to wyglądało. To nie jest tak, że Aldous Huxley był tak przewidującym człowiekiem. Jego brat pochodził z rodziny eugenicznej, z rodziny, która miała wielkie wpływy. Thomas Huxley, jego dziadek był bardzo znanym biologiem, zoologiem. Jego brat Julian Huxley był działaczem ONZ, wtedy Ligi Narodów, ale ONZ później też. Był eugenikiem, był globalistą pełną gębą. To jest taki globalista, który nawet można powiedzieć, że bardziej globalistycznie nastawiony od Rockefellera czy Rothschilda, bo oni są bardziej monarchistami. Rothschildowie czy Rockefellerowie uznają, że nie można się dostać z niższej kasty do wyższej.
Natomiast Julian Huxley uważał, że można i pomimo, że był eugenikiem, to jednak twierdził, że można zasłużyć na to, żeby lepiej wyjść, lepiej dojść do jakiś tam apanaży. Rozmowy Aldousa Huxleya ze swoim starszym bratem Julianem spowodowały, że to umieścił wszystko w książce. I to wszystko jest to, co realizuje ta agenda. I im się udaje, bo widzimy, że się sprawdza z tej książki to, co miało być. Nie ma jeszcze być może zalegalizowanej bezpośrednio tej tak zwanej somy, czyli narkotyków, natomiast są zalegalizowane psychotropy, czyli leki psychotropowe. Na przykład Xanax jest masowo przepisywany tutaj w Irlandii. Inne leki są w Polsce na pewno i one są brane masowo tutaj. Masowo ze względu na to, że ludzie widzą, że jest źle. I tak samo była w tej książce soma. Ludzie potrzebowali tej substancji do tego, żeby swoje człowieczeństwo zabijać, żeby zabijać prawdę w sobie, żeby oszukiwać siebie.
Potrzebowali tej substancji. I tak jest dzisiaj. Ludzie nie kierują się do narkotyków, żeby budzić w sobie nie wiadomo jakie pokłady. Niestety idą do narkotyków, bo widzą, jaki ten świat jest beznadziejny dookoła, że narkotyki często powodują zapomnienie tego, jak to wygląda i przeżywanie wspaniałego życia. Czucie się wspaniale w dziadowskim świecie. Zapomina się o tym dziadowskim świecie, który otacza nas. Chociaż świat jest piękny, ale tego piękna nie można zauważyć, bo my jako ludzkość trochę niszczymy to piękno bardzo często. Ja nie mówię, że zawsze, bo mamy sztukę, kulturę i tak dalej, ale to wszystko w tej chwili jest zniżane coraz niżej, coraz niżej, aż w końcu będzie poziom „Familiady” i już chyba nic nas nie uratuje. O, tutaj Etam napisał, że jest Zomiren. Zomiren można kupić.
Nie reklamuję tu żadnych leków. Nie bierzcie tego, za przeproszeniem, gówna, bo naprawdę nie warto. Lepiej odnajdźcie w sobie szczęście. Lepiej nawet myślę zapalić marihuanę niż brać takie psychotropy. One niszczą kompletnie mózg, wypalają ludzi, bo przestaniecie je brać i one działają jak narkotyki. Naprawdę to jest ciężka rzecz. I tak nasz świat wygląda, gdzie mamy słownictwo zmienione. Jeżeli chcemy wiedzieć, jaki nasz świat powinien być, to musimy odbić słownictwo. Musimy zacząć nazywać rzeczy po imieniu. Czyli dzisiaj mówi się, że bank produkuje coś.
Nie mówi się, że produkuje pieniądze, co jest prawdą. Produkuje pieniądze. Jedyną rzecz, którą bank produkuje, to są pieniądze. Ale mówi się, że bank ma produkty. Bank nie ma żadnych produktów. Bank ma usługi. Dzisiaj jest wszystko postawione na głowie. Wmawiają wam, uczą, tresują jak psy wszystkich nas, przede wszystkim pracowników takich banków. Ja już miałem wiele razy sprzeczkę. Nie raz mnie oszukał bank.
Rozumiecie, że banki oszukują? Ci ludzie, którzy tam pracują, są szkoleni, żeby oszukiwać. Mnie nie raz oszukano. Trzymałem się długo i trzymam się z daleka od banków. Mam chyba tylko jedno konto w banku, a resztę mam w jakichś parabankach jak SKOKi, jak Credit Union tutaj w Irlandii. Nie miałem żadnego konta bankowego. Musiałem ostatnio, niestety byłem zmuszony, bo inaczej się nie da. Żeby nie mieć jakiegokolwiek konta w Credit Union mam, więc musiałem. ... już założyć, ale to nie jest bank na szczęście.
Ja mam tam udziały, jestem współudziałowcem tego parabanku. To jest niesamowita inicjatywa. Banki chcą za wszelką cenę zniszczyć i SKOK. Też mam w SKOK-u w Polsce udziały. To się nie nazywa udziały, tylko współdzielcą jestem. To się nazywa spółdzielnia, też udział się ma w spółdzielni, prawda? To jest wspaniała idea i tak wygląda nowy, wspaniały świat, że my mamy pieniądze w instytucji, której jesteśmy częścią. Rozumiecie to? Coś wspaniałego. Tak naprawdę nie musiałbym tego mieć.
Nigdy mnie nie oszukano w SKOK-u. O dziwo, że taka jakby PiS-owska organizacja. Wszyscy mówią, że PiS wspomaga. No i co? Niech wspomagają PiS, niech wspomagają inne. Wiem, że Kościół też wspomagają. To już trudno. Niech niezwiązani z PiS-em czy z katolikami ludzie takie SKOK-i zrobią. Przecież można, tylko się wszyscy boją to robić. Ateiści na przykład niech zrobią, to pójdę do takiego ateistycznego, że będzie dobrze działał.
Czemu nie? Tylko ludzie nawet nie wiedzą, że można to robić, że coś takiego można założyć i próbować walczyć właśnie od tej strony. Ludzie się boją wszystkiego. Jeżeli nie macie nic do stracenia, to po prostu róbcie. Zakładajcie takie SKOK-i czy kasy oszczędnościowo-pożyczkowe. Produkujcie swoje pieniądze, bijcie swoją monetę, próbujcie wejść w system, żeby go rozwalić od środka. To jest bardzo trudne. Ja nie mówię, że to jest łatwe, ale jeżeli się znacie, możecie zostać milionerem. Jak nie macie pomysłu na to, co macie robić w życiu, to tu jest pomysł. Można robić.
Znacie się na ekonomii, to tym bardziej powinniście. Sam się zastanawiałem. Miałem taki pomysł, żeby zrobić chociażby kantor bitcoina fizyczny z wymianą. Czyli kantor jak normalny kantor działa, że ma fizyczną swoją siedzibę. Wiem, że takie rzeczy powstają już teraz. I wymiana, że są Litecoiny, Bitcoiny, mamy wszystko i tam możemy wymieniać w nim wszystko. Tylko że od razu mogą też na was wejść, że to jest pralnia pieniędzy. Trzeba wiedzieć, jak to ugryźć i założyć, to możecie zostać milionerami. Tyle pomysłów jest dookoła, żeby je realizować. Ja z chęcią sam bym realizował jakieś, ale na finansach się zupełnie nie znam.
Bym poległ i tylko bym narobił długów pewnie jakichś, zamknęliby mnie. Po prostu trzeba robić to, co się umie. Może nieskromnie to zabrzmi, ale audycja mi lepiej znacznie wychodzi niż takie ekonomiczne jakieś działania by były. To jest ważne. A dzisiaj niestety biznesmeni koncentrują się na tym nie żeby zmieniać teraźniejszość i tym samym przyszłość kształtować, tylko żeby nachapać się jak najwięcej. Jest to przerażające, bo przecież oni mają i tak pieniądze, mają domy, samochody luksusowe i tak dalej, ale oni po prostu nie chcą zmieniać systemu. Może to i normalne, bo wiedzą, jak w tym systemie. Oni się boją po prostu zmiany, ale nie zdają sobie sprawy, że dla swoich dzieci i wnuków tworzą piekło. I ci ludzie nie mają tej świadomości, że tworzą dla nich piekło. Może nie mają świadomości, jak świat będzie wyglądał, bo nie czytali „Nowego wspaniałego świata” Huxleya.
Tak właśnie będzie wyglądał. Jeżeli będziemy szli w tym kierunku, w którym idziemy, bez żadnej zmiany dojdziemy po prostu do eugeniki. Wymuszą po prostu na ludziach w pewnych sprawach, że będzie trzeba eugenikę wprowadzać. Na początku na zasadzie takiej, że można w rodzinie się rozmnażać, czyli żeby kasty wyższe mogły się same rozmnażać, jak było w starożytnym Rzymie czy Grecji, czy w jakichś różnych dziwnych miejscach. I równolegle z tym, że jak ktoś ma już dużo dzieci, to będzie sterylizowany i nie ma pieniędzy. W Polsce były przypadki, że po prostu sterylizowano kobiety, przecinano jej jajowody bez jej wiedzy na przykład przy porodzie. „Pani ma już trzy, a pani jest niepełnosprawna, to .” I jeszcze są ludzie, którzy mówią, że to słusznie jest. To jest po prostu czysty hitleryzm. Można to nazywać, że Hitler takich rzeczy nie robił i tak dalej. Robił, tylko rasom oczywiście niższym.
Niemcom nie robił tego, bo to był jeszcze na tyle mądry człowiek — źle to brzmi — ale po prostu dbał o swój naród niemiecki. Kosztem oczywiście wszystkich pozostałych innych i mordował innych. To był typowy rasista, ale po prostu o swój naród dbał. To trzeba przyznać, że zabronił aborcji, zabronił właśnie takich praktyk. Dbał też w eugenicznym sensie, że mordował niepełnosprawnych Niemców, czy komunistów, czy wszystkich tych swoich, którzy są przeciwko niemu. To fakt. Robił zbrodnicze rzeczy, ale w tym sensie, że starał się o naród dbać, żeby się rozwijał dobrze, żeby ten Übermensch, ten Niemiec taki prawdziwy nadczłowiek i tak dalej. Te wszystkie znamy, historia dzisiaj. Dzisiaj to wszystko idzie na dno. Polacy nie dbają o swój naród.
Robią rzeczy potworne tylko dla siebie. Wszyscy do siebie tylko ciągną, do siebie. I to spowoduje, że ten naród przestanie istnieć. Nie naród. Państwo przestanie istnieć. Przyjdą okupanci i Polskę zajmą. Taki będzie finał. Ale abstrahując od polityki zupełnie. Nowy wspaniały świat nie może być na tym oparty. Nowy wspaniały świat musi być oparty przede wszystkim na wolności i na poczuciu ludzi, że powinni robić rzeczy słuszne.
Nikt o tym nigdy nie mówi w naszym świecie. Nie mówi, żeby robić rzeczy słuszne. A przecież to jest takie proste. Każdy czuje, co powinien robić. Bez mówienia wiemy, co mamy robić. Wiemy, że powinniśmy postępować dobrze, słusznie. To jest ważne, że w przyszłym świecie tak po prostu będzie. Będzie dużo większa wolność niż dzisiaj. Będziesz chciał budować się? To zadbaj o to, żebyś dobrze żył z sąsiadami swoimi i buduj co chcesz.
Jeśli sąsiedzi są okej z tym, jest to okej. To nie będzie w takiej absolutnej wolności, bo to też jest niedobre. Podepcz wszystkich i buduj co chcesz. Na przykład na zasadzie takiej, że moja ziemia, mogę robić co chcę. To ja co? Ja mogę sobie spalarnię śmieci postawić albo mogę złożyć na tym terenie promieniotwórcze odpady. Moja ziemia? Mogę. I tak dalej. To są absurdalne rzeczy, które są jak najbardziej możliwe.
To w Polsce się dzieje. Ostatnio ściągnęli, słyszałem, znajomy mi mówił, że ściągnięto do Polski z Urugwaju, z kraju trzeciego świata niemal, że ściągnięto jakieś rzeczy promieniotwórcze czy jakieś odpadowe i w Polsce to trzymają. Absurd. To pokazuje, że Polska jest krajem trzeciego świata, że z krajów nisko rozwiniętych ściągają śmieci. Niebywałe to jest. Ale tak to wygląda niestety. I taki jest nasz świat. To jest zły świat, bo w Polsce więcej ma do powiedzenia urzędnik niż sąsiad. Jest to postawione na głowie wszystko. Tak jak dzisiaj mówiłem o Waldku Desce, u którego byłem w domu.
Piękny dom. Za 12 000 zł go zbudował. 12 000 zł. Powtarzam. Może nie słyszeliście dobrze. Co prawda ma 35 metrów kwadratowych, ale wierzcie mi, on ma lepszy dom i lepsze warunki, w których mieszka niż wy, którzy macie 100-metrowe mieszkania w Warszawie. Byście tam pojechali, zobaczyli jak mieszka, to by szczena wam w dół opadła. W drewnie. Naprawdę nie super jakieś warunki, bo to po taniości wszystko robił, ale jeżeliby włożył tam jeszcze 30, 40 tysięcy, to miałby pałac w środku. Miałby pałac lepszy niż u was.
Macie tam marmury, ale jakby się wpakowało w tamto. Czyli za 50 tysięcy mógłby zrobić sobie mały pałacyk. 35-metrowy co prawda, ale z tarasem, z dużą przestrzenią, z pięknymi widokami, a przede wszystkim przyrodą dookoła. W Kazimierzu nad Wisłą. Nie wiem, czy byliście. To polecam. Pojedźcie, zobaczcie jak to wygląda. Wspaniale. Po prostu wspaniałe miejsce. Niestety z sąsiadami było okej, ale urzędnik nie zezwolił.
Miał dostać pozwolenie, żeby mógł się tam budować od ministra Rzeczpospolitej Polskiej. Ministra. Rozumiecie? A minister to wiadomo, że bez pieniędzy nic nie podpisze. I to porządnych pieniędzy by musiał podpisać. Kwaśniewski tam się wybudował bez problemu. Wiadomo. Postawił sobie 300-metrową chawirę, a czepiają się Waldka Deski, który 35 metrów postawił. Zresztą teraz chyba Kwaśniewski bankrutuje, bo sprzedaje ten dom. Jakoś chciałby europejski rozmiar, a nie polski, że musi być europejski rozmiar w cenie.
Tak wygląda nasz świat. To jest chory świat. W przyszłym świecie będzie można budować, co będzie się chciało, ale trzeba będzie współżyć z ludźmi. Jeżeli ktoś by wieżowiec postawił tak jak na przykład Waldek Deska postawił sobie zwykły, nikomu nieprzeszkadzający dom, ale w tamtym miejscu ktoś sobie dziesięciopiętrowy wieżowiec by postawił i zepsułby cały klimat tego. Ale w Polsce to jest możliwe. Ja uważam, że tam ktoś kiedyś w końcu zbuduje dziesięciopiętrowy wieżowiec, bo będzie miał jeszcze lepsze widoki i tak dalej, ale do tego dojdzie. Uważam, że najważniejsze jest to, żeby z ludźmi dookoła dobrze żyć. Dlaczego ludzie ze sobą się żrą dookoła w Polsce? Bo jest taki klimat, bo to urzędnik decyduje i często urzędnik skłóca ludzi, bo potem jest urzędnik potrzebny, żeby ludzi po prostu godzić. Tak to wygląda.
I dlatego to jest niedobra rzecz. Ludzi nigdy się nie uczy, żeby z ludźmi dobrze współżyć. Ale ludzie sami też to powodują, bo ktoś z miasta, kto ma pieniądze, przyjeżdża i robi sobie co chce. Nie pyta się sąsiadów w ogóle. Nie ma takiej tradycji, żeby zapytać się sąsiedzie, czy nie będzie ci przeszkadzało, że coś tutaj zrobię i tak dalej. Tylko sobie się robi. To jest też niedobre. To jest bardzo niedobre. I niektórzy, którzy chcieliby absolutnej wolności, też uważam, że popełniają błąd, że nie szanują sąsiadów, nie szanują nikogo dookoła. Tak się nie da żyć.
Naprawdę świat byłby rajem, gdybyśmy potrafili ze sobą rozmawiać i ze sobą współżyć. Po co wojna dookoła? Czyli w tym naszym lepszym świecie będzie wolność, ale wolność ograniczona drugim człowiekiem, że będzie trzeba widzieć drugiego człowieka. Jeżeli my nie szanujemy naszych sąsiadów, to nic nie zrobimy. Wiadomo, że jak ktoś się uprze, to zrobi, ale to nie jest normalne. Tak samo dogadywać się z drogą wspólną, z różnymi rzeczami. Ludzie nie potrafią się dogadywać i to nie jest wina tylko i wyłącznie tych ludzi. Jest oczywiście też po części wina tych ludzi, ale wina systemu edukacji i ogólnie systemu, który dąży do konfliktu. Dąży, żeby wystąpił gdzieś konflikt. Na przykład jest w przepisach tak, że nawet jeżeli sąsiad i ja się na coś zgodzimy, to urzędnik może zablokować.
Tak jest w polskich przepisach, więc to jest chore. Urzędnikowi nic do tego, jeżeli my się zgadzamy z sąsiadami, jest wszystko okej i nie ma problemu. Tutaj w Irlandii jest lepiej. Dużo łatwiej dostać pozwolenie na wybudowanie domu, ale dużo trudniej się dogadać z sąsiadami. Tutaj sąsiedzi mają bardzo dużo do powiedzenia, dużo więcej niż w Polsce. Na przykład kolor dachu. Nie można sobie wybrać koloru dachu, jaki się chce. Trzeba mieć wszystko w klimacie, w danym miejscu, jakie jest. I sąsiad może powiedzieć: „Stary, no co ty budujesz? Tutaj nikt potem nic nie kupi, jak ty sobie zrobisz jakieś badziewie i tak dalej.
Jakiś dach w ogóle innego koloru i zrobimy pstrokaty i tak dalej”. To jest normalne, ale w Polsce to jest niebywałe. Ja sobie zrobię, jaki chcę dach. Kolor może być sraczkowaty i będzie taki. Nikomu nic do tego. Nie tak to powinno działać, ja uważam. Ale niektórzy na pewno się ze mną nie zgodzą, bo uważają, że żeby budować, co się chce. Czyli da się budować tanio. To są mity, że trzeba wydawać setki tysięcy złotych na dom czy 500, 400 tysięcy. To są mity.
Po prostu to wszystko kosztuje dlatego, bo mamy urzędników i mamy normy budowlane, jakieś inne rzeczy, które wymagają od nas korzystania z materiałów takich, które ktoś zaprojektował. My nie możemy wykorzystać materiałów, jak my uważamy za słuszne. To my będziemy mieszkali w tym domu i to my będziemy brali ryzyko na to, że się ten dom zawali. Od tysięcy lat ludzie budowali, dziesiątek tysięcy, a nawet setek tysięcy budowali różne schronienia lepsze, gorsze i jakoś w większości się nie zawalały. Do dzisiaj stoją zamki, do dzisiaj stoją budowle, w których norm nie było żadnych. A te, które miały normy za komuny budowane już dawno nie istnieją. A zamki, które są nawet kilkunastokrotnie starsze istnieją do dziś i możemy je podziwiać. Czasami wyremontowane, ale niektóre są po prostu w większej części oryginalne. To jest inna zupełnie jakość. Inna jakość i tak to po prostu wygląda.
Wiecie co? Zrobię mały eksperyment. Co prawda już powinienem kończyć, ale puszczę jeszcze raz piękny utwór, żeby pokazać świat, bo w tej chwili powiedziałem bardziej, jak świat wygląda, a teraz powiem wam, jak świat powinien wyglądać i jak będzie wyglądał, że nie będzie postawiony na głowie, że nie będzie tak, że prawnicy niszczą sprawiedliwość, lekarze niszczą zdrowie, naukowcy niszczą wiedzę, a księża i inni duchowi przewodnicy niszczą duchowość. To wszystko na głowie jest postawione dzisiaj i tak niestety wygląda. Wszyscy niszczą wszystko. Także posłuchajcie jeszcze raz tego utworu i będziemy za chwilkę podsumowywali. Powiem wam o tym nowym, wspaniałym świecie i będziemy kończyli. Tak wspaniały jest ten świat. To był Louis Armstrong. Nigdy tak mi się nie zdarzyło, żeby dwa razy puścić w jednej audycji ten sam utwór, ale jest tak przepiękny, ponadczasowy.
I tak sobie właśnie ten świat wyobrażam. Słyszycie ten utwór? To tak właśnie ten świat będzie wyglądał. Jest to przedziwne, ale tak jest. Jak ma wyglądać ten świat? Właśnie tak, że będziemy mogli budować, co będziemy chcieli. Żaden urzędnik się nie wrzuci do nas, że nie można na przykład kopuły zrobić, w kopule mieszkać. Dzisiaj, żeby zbudować jest tak to problematyczne, że dlatego te domy tyle kosztują. Domy kosztują 10 razy drożej niż mogłyby kosztować. 10 razy.
Ale to przez to jest, że jeżeliby ludzie mogli się budować, to banki straciłyby pieniądze na tych swoich inwestycjach, bo bańka by pękła. Tylko to. Z liberalizowaniem prawa budowlanego banki by na tym poległy. Ale w każdym miejscu, gdzie przytkniemy palec, wszystko źle działa. Farmacja. Niszczą naturalne firmy, które produkują leki ziołowe. Zioła niszczą, zakazują sprzedawania ziół. Walą wszędzie chemię, a żeby zrobić coś, walą patenty. Są patenty olbrzymie, ale to jeszcze nie jest najgorsza sprawa, bo najgorszą sprawą, że nie można produkować, że trzeba zainwestować potężne pieniądze, żeby produkować leki. Kiedyś za komuny ile było firm, ile produkowano leków?
To akurat komuna potrafiła robić. A dzisiaj leki są droższe. Zwykła aspiryna jest tak potwornie droga, która powinna kosztować ułamek tego, co kosztuje dzisiaj, ale brakuje firm, które mogą wytwarzać leki, bo to jest tak obwarowane wszystko. Samochody to samo. Samochód powinien być kilkukrotnie tańszy, ale nie może być, bo musi być jakaś poduszka powietrzna, bo to musi być, bo siamto, tamto. Samochody powinny kosztować 10, 20 tysięcy złotych bez problemu. Zobaczcie Tata Motors ile kosztuje albo chińskie samochody, które owszem, może są dużo słabsze, ale nie każdego stać. Lepiej, żeby jeździł takim nowym autem chińskim czy Tata Motors niż rzęchem zrobionym z trzech samochodów 10-letnim albo 20-letnim za taką samą cenę. Także to wszystko jest postawione na głowie. To wszystko będzie zmienione w tym sensie, że będzie wolność.
Chcesz robić samochody? Rób jakie chcesz. Tak jak na początku XX wieku każdy mógł robić samochód, jaki chciał. Potem ustandaryzowano i Ford nie to, że przejął, po prostu standaryzowano, że zabraniano firmy, że samochód musi mieć to, że tamto, siamto i tak dalej. I to wszystko się tak potoczyło. Może nikomu nie będą potrzebne, bo wszyscy będziemy latali UFO tak zwanymi. Kiedyś mi się przypomina taka pani Gracjana, która miała wizję przyszłości i myślę, że coś w tym jest. Takimi lataczami ludzie latali jakby zamkniętymi, przezroczystymi UFO. Czyli wszystko było zabudowane plastikiem i tak dalej, leciało się, ale widać było przez ten plexiglas czy przez ten plastik przezroczysty. Wiadomo, raczej nie szkło było albo jakiś materiał przezroczysty.
Było widać wszystko i można było latać tym. To oczywiście nie miało żadnych śmigieł. Bazowało na innej fizyce, którą dzisiaj znamy. Być może bazowało to na magnetohydrodynamicznym napędzie. Magnetohydrodynamika to nie jest wymyślony przeze mnie termin. To jak najbardziej z fizyki wzięty i whistleblowerzy mówią, że właśnie te à la UFO działają o zasadę magnetohydrodynamiki. MHD to się chyba nazywa Magneto Hydrodynamics. Jakoś tak to się mówi. I tam jest klucz. Nie wiem, czy to działa na zasadzie antygrawitacji, czy elektro-grawitacji, czy coś takiego, ale podobno to działa.
Podejrzewam, że takie właśnie będą napędy. Ta Gracjana może miała rację. Trudno powiedzieć, może sobie coś wymyślała, ale coś w tym było, co ona mówiła. Myślę, że to może być prawda, ale mówiła o jakiejś naprawdę fajnej przyszłości, że te miasta użyteczności, budynki, że wszędzie przyroda była. Odejście od tego, co mamy dzisiaj, od betonu, od lania asfaltu wszędzie. Tego wszystkiego nie było. To były budynki, były miasta, ale one były żywe. Budynki użyteczności publicznej były, ale to wszystko było otwarte. Nie tak jak zamknięte, że zaprosiła kogoś ta PKW, Polska Komisja Wyborcza zaprosiła demonstrantów czy nie przeszkadzała im. Niektórzy mówią, że zaprosili, a później spałowano ich.
I Mir domowy, gdzie my płacimy podatki. Nie ja akurat, ale ci ludzie, którzy tam byli, płacili w Polsce podatki i co by nie mówić o nich, to byli polscy patrioci, bo widzieli, że źle się dzieje w państwie duńskim. Próbowali zareagować, ale niestety wyszło kilkaset osób. Tam powinny setki, dziesiątki przynajmniej tysięcy ludzi przyjść. I tak tam powinno być. Natomiast niestety ludzie, jest wszystko okej. Pomijając to, przyszłość będzie taka, że nie będzie potrzeby, bo wszystko będzie otwarte. Ja uważam, że nawet będą otwarte domy, bo jeżeli będziemy mieli na tyle dobrobyt taki, że każdy będzie mógł mieć, co niemalże zechce albo będzie mógł sam sobie stworzyć, to pójść do hackerspace i z pomocą różnych ludzi zaprojektować i wyprodukować sobie to, co chciałby. Czyli to będzie, wykorzystując oczywiście drukarki 3D, może 4D, nawet gdzieś tam jakieś kosmiczne rzeczy. Myślę, że drukarkom 3D brakuje jednej rzeczy, żeby robiła w trzech wymiarach, w dwóch płaszczyznach.
Nie wiem, czy rozumiecie, o co mi chodzi, że czasami drukarka nie potrafi odlać rzeczy, która musi być z kilku stron zrobiona, że ma wewnątrz jakiś mechanizm, którego drukarka nie potrafi nadrukować. Nie będzie potrafiła nadrukować wewnątrz działającego mechanizmu. Mechanizm w mechanizmie tak jakby, że to wszystko będzie zbyt precyzyjne i jakby była drukarka w 4D, czyli z dwóch stron wszystko drukowała. Produkowanie tak jakby od wewnątrz, że coś nam rośnie. Nanotechnologia na tym polega, ale to jest wyższa szkoła jazdy, więc czy drukarki 4D będą oparte o nanotechnologię, czyli coś powiększamy, bo niektórzy źle interpretują. Nanotechnologia nie polega na pomniejszaniu czegoś. To może jest mikrotechnologia. Natomiast nanotechnologia polega, że coś powiększamy, że mamy małe struktury i te małe struktury powiększamy, tworząc coś większego, co już na przykład możemy zobaczyć. Na tym polega nanotechnologia. Dużo rzeczy będzie oparte o nanotechnologię.
Dlatego nie będzie potrzeby zamykania nie wiadomo jak się i tak dalej tego wszystkiego. Oczywiście nie, że wszystko przezroczyste, tak jak w domach w Holandii, że nie ma zasłon, wszystko widzimy, co gdzie się dzieje. Czy w Japonii gdzieś domy mamy z zupełnie przezroczystymi ścianami. Myślę, że jakoś prywatność warto zachować. Ktoś chce ekshibicjonistycznie mieszkać, nie ma problemu, niech sobie tak mieszka. Niektórzy może będą chcieli bardziej, żeby nie było widać, co robią. Bardziej w ukryciu, to niech sobie też mieszkają. Chcą zamontować sobie zamek, niech sobie montują, niech się zamykają, niech blokują się. A tu kosmici mogą wejść, bo ściany nie stanowią żadnego problemu dla kosmitów. Przynajmniej niektórych ras na pewno.
Takie relacje są, że kosmici potrafią przez ściany przechodzić dzięki przede wszystkim polom, może polom torsyjnym czy czymś takim, że powodują odsunięcie elektronów chyba. Na tym to polega. Zobojętniają jakoś w taki sposób czy atom, czy elektrony, żeby przejść przez ścianę. Jeśli tak naprawdę, co blokuje nas, to tylko i wyłącznie elektrony. Elektrony blokują, że nie możemy przejść przez ścianę. Ściana jest pusta. To jest coś niesamowitego, że my tak naprawdę nie dotykamy ściany. Tylko dotykamy poduszkę. To jest oddziaływanie elektryczne. I to, że czujemy ścianę, to tak naprawdę my nie dotykamy tej ściany.
Jest tuż nad tą ścianą pole elektryczne nie pozwala nam przejść od elektronów pochodzące. To jest dziwne. Niektórzy nawet o tym nie wiedzą, ale tak jest. I to nie wymyślam sobie. To nie jest żadna teoria spiskowa. Tak po prostu jest. Te elektrony blokują przejście przez ścianę i niektórzy kosmici mają taką technologię, że potrafią przechodzić. Nie wiemy, jak to robić, ale w nauce już podejrzewa się, że takie rzeczy są możliwe, żeby przejść przez ścianę, bo ściana jest pusta. Naprawdę pusta. 99,999% to jest pusta przestrzeń.
Te pola elektryczne uniemożliwiają nam takie rzeczy, że przez tún nie możemy przejść, że coś możemy złapać i trzymać, a nie nasze palce przejdą przez to i się połączymy z tym. Mamy miejsce, jak jest coś ostrego, że nóż może przejść przez naszą rękę i wchodzi w naszą rękę i jesteśmy jednością. Może nie do końca, ale coś może wejść w nasze ciało. Różne są możliwości. Czy coś ciepłego można nas poparzyć i też wejść w nasze ciało głębiej i tak dalej. Ciecze i gazy to jest coś, co wchodzi bardziej w ciało. Nie w ciało, ogólnie wchodzi w siebie. Dyfuzja gazów, ciecze. Ale dobra, odbiegłem od tematu. W każdym razie technologie naprawdę mogą być bardzo zaawansowane.
Możemy sobie wyobrazić technologie dużo bardziej skomplikowane niż te, które były używane w „Star Treku”. Ale zauważcie, że naukowcy dzisiaj zmieniło się. Kiedyś pisarze i twórcy science fiction bazowali na nauce. Po prostu oni czerpali od naukowców, od tych rzeczy, o których oni mówili i rozszerzali to na swoją wizję świata. Dzisiaj zupełnie inaczej to wygląda, że to naukowcy biorą z science fiction rzeczy, żeby odkrywać nowe, mieć nowe pomysły. Czy inżynierowie tak samo. Sami już nie potrafią nic zaprojektować, bo naprawdę science fiction w tej chwili też nie jest nie wiadomo jak. W kosmos poszło to wszystko i są niesamowite pomysły. Czasami tak, bo czytając Arthura C. Clarka na przykład, czy Asimova, czy Philipa Dicka, trudno nie stwierdzić, że to byli bardzo kreatywni ludzie i naprawdę wyprzedzali zupełnie o wiele pokoleń w wizjach swoich wyprzedzali całą ludzkość.
Dzisiaj niestety naukowcy, inżynierowie korzystają z tych pomysłów, bo nie są w stanie wyprodukować czegoś równie ciekawego, bo po prostu nie wiedzą. Ja powiem tak: dużo tych rzeczy wiemy ze spisków o tym, co może być i co jest już teraz na Ziemi i to będzie w XXI wieku obowiązywało. Tak jak już wspomniałem o telefonie grawitacyjnym GCOM Harmuta Millera, czy też wspominałem o zderzaku, pędniku i pochłaniaczu Lucjana Łągiewki. Te dwa urządzenia uważam, że to będzie fundament XXI wieku, a być może XXII wieku, bo być może na tyle jesteśmy jeszcze w dziecinadzie, że nawet tego nie zaakceptujemy, że to może byli ludzie, którzy o 100 lat wyprzedzali to, co dopiero nauka tworzy. Tak jak Nikola Tesla. Tylko część jego rzeczy została zaakceptowana przez naukę, a reszta wyśmiana czy niedoceniona za jego życia. I dopiero teraz powracamy do tych pomysłów Tesli, ale na szczęście powracamy do nich. Czyli te pomysły Tesli sprzed 100 lat są w tej chwili wdrażane. Nawet jak ten bezprzewodowy przesył prądu. Ja słyszałem, że są ładowarki już projektowane, żeby można było urządzenia ładować na odległość nawet metra może, pół metra, ale zawsze.
I to już jest projektowane. Inne rzeczy, myśli się nad nimi i próbują projektować ludzie. I dużo jeszcze innych wynalazków. Właśnie wynalazki free energy, wolnej energii, produkcji energii bez wykorzystywania paliwa. Czymś takim jest na przykład bateria słoneczna, ogniwo fotowoltaiczne na orbicie, które cały czas jest skierowane w stronę słońca i tam cały czas jest produkowana energia elektryczna. To jest właśnie free energy, bo nie jest free energy oczywiście tutaj na Ziemi, bo tylko wtedy, kiedy mamy dzień. Natomiast tak samo nie jest wiatrak, bo wiatrak jest uzależniony od wiatru. Jeżeli cały czas wieje, to można nazwać, że to jest urządzenie free energy, wolnej, darmowej energii. Darmowa jest tylko po części, bo oczywiście trzeba wyprodukować urządzenie, trzeba to wliczyć w koszty i tak dalej. To ma się rozumieć.
Jest troszeczkę taka zbitka słów, bo free energy nie da się wprost powiedzieć, ale wolna energia. Powiedzmy to jest wolna. Wolna w sensie, że jest niezależna. Nie wolna, że wolno się produkuje, bo te wolno produkujące się wolnej energii urządzenia jak najbardziej są uznane. Wiem, że „Pogromcy Mitów” się bawili takimi rzeczami i twierdzili, że te wolno działają. Czy z otoczenia pobieranie energii elektrycznej, tak zwana APM. Urządzenie. I to działa faktycznie i nauka stwierdza, że działa. Ale ja uważam, że są urządzenia, które działają, a są przez naukę nieuznawane. I to jest po prostu XXI wiek.
Tak jak mówiłem, urządzenia oparte o magnetohydrodynamiczne napędy, czy też być może inne, antygrawitacyjne, nieznane nam jeszcze. Być może właśnie takim napędem magnetohydrodynamicznym jest urządzenie Searla. John Searle, który zbudował urządzenie lewitujące oparte o magnesy, które się bardzo szybko kręcą z prędkością kilkudziesięciu tysięcy obrotów na minutę. I to bardzo szybko, bo na przykład bardzo szybkie silniki mają obrotowość do 20 tysięcy obrotów na minutę. Silniki spalinowe. Więc tutaj jak najbardziej jest to trudne do osiągnięcia, żeby osiągnąć 30, 50 tysięcy obrotów na minutę, ale da się i to zjawisko jest wykorzystywane. W latach 60. mówił właśnie John Searle, że to po prostu działało i jak najbardziej oczywiście zniszczono całe jego laboratorium i tak dalej. To też będzie XXI wiek, ten nowy, wspaniały świat. Tego się po prostu nie zamknie.
Mówię, to nie jest pewne, bo są ludzie, którzy chcą to zniszczyć, nie chcą do tego dopuścić i zrobią wszystko, co w ich mocy, aby do tego nie doszło. Wpływowi ludzie, tak jak mówię, Rockefellerowie, Rothschildowie to są bardzo wpływowi ludzie. Ludzie z Google'a i innych to nie są nasi przyjaciele. Mało tego, tak jak mówił Terence McKenna, kultura nie jest naszym przyjacielem. I miał rację. Kultura, którą dzisiaj tworzy się, pochodzi od złych ludzi, od globalistów, którzy chcą zatrzymać nasz mózg w jakimś stanie apatii. Jako biorcy. Nic nie dawanie od siebie. To jest błędne. To jest zła kultura.
Człowiek, który tylko nastawia się na odbiór, nie uczestniczy w tej kulturze. On po prostu jest konsumentem. Tak samo, jak ktoś kupuje w sklepie bułkę czy cokolwiek, to nie jest piekarzem, nie jest człowiekiem, który potrafi wyprodukować coś. Niczym się nie różni taki człowiek od gołębia, od jakiegoś zwierzęcia, które się karmi. Może przesadziłem, że porównałem ludzi do zwierząt, ale tak uważam. Człowiek musi coś od siebie dawać, na przykład uczucie nawet. Jeżeli daje uczucie drugiemu człowiekowi, to już coś jest. Tak samo jak zwierzęta. Przecież też działają, reagują z ludźmi, wymieniają swoje uczucia. Jest to wspaniałe.
Każdy, kto widział psa czy nawet kota widzi, że to są wspaniałe istoty, bracia mniejsi, jak to mówił święty Franciszek. I tak to działa po prostu. I tak powinno to działać w przyszłości. W nowym, wspaniałym świecie, tak jak mówiłem, wszystko będzie wolne. Nie będzie czegoś takiego, że nie będzie można założyć uniwersytetu, jakiego się chce, nie będzie można założyć szkoły, jaką się chce. Wiadomo, granicą zawsze tej wolności jest wolność drugiej osoby, że nie można czynić zła drugiej osobie. To jest fundament, na którym można wszystko oprzeć. I tu rząd nie jest potrzebny. Nie jest żaden potrzebny rząd, żeby wszystkich koniecznie uczyć. Może ci się chce uczyć tego.
Każdy powinien o sobie decydować. Idziemy do zwykłej dzisiejszej szkoły czy uniwersytetu i uczą nas tego, czego tam się uczy. Nie czego my potrzebujemy, tylko uczy się tam tego, czego potrzebuje system. To jest chore, bo dzięki właśnie szkołą, uniwersytetom, liceom, całemu systemowi nauczania, dzięki temu właśnie system ma się świetnie. Bo to on właśnie wzmacnia system. System nauki wzmacnia system. Ludzie nie potrafią wyjść. Dzisiaj czytam bardzo często komentarze w internecie i widzę, że ci ludzie po prostu przeszli nauczanie. To nie są ludzie, którzy wyszli ze szkoły, to znaczy nie uczyli się niczego. Sami się uczyli.
Także to są ludzie bardzo często, którzy nie potrafią wyjść poza schemat. Tak jak z tą pumą mówiłem ostatnio albo dwa tygodnie temu, już nie pamiętam. Jestem zbulwersowany do dzisiaj i to jest z wieloma rzeczami, gdzie ludzie nie potrafią wyjść poza schemat. A często, jeżeli próbują wyjść poza schemat, to wpadają w inny system, w inny schemat, ale w tym samym systemie, robiąc jakieś takie prymitywne działania, że nabijają się z kogoś, trollują kogoś. To jest taki krzyk rozpaczy, że ci ludzie widzą, że jest źle. Robią ten trolling, te rzeczy, bo nie mają alternatywy, nie wiedzą, jak mogą robić rzeczy takie, aby świat zmieniać, żeby było lepiej, fajniej, żeby się dobrze żyło. Nie mają pojęcia o tym. Mam nadzieję, że po wysłuchaniu tej audycji będą wiedzieli, co robić. Można też i dzieci robić, ale można oprócz tego też robić tak jak mówiłem: kantor bitcoinowy czy z walutami różnymi, wirtualnymi, normalnymi. Po prostu zamieniać jedno na drugie, taki fizyczny, że po prostu siedzimy z dolarkami, z innymi.
Ktoś przychodzi z bitcoinem tu zamieniamy, tu w drugą stronę i tak dalej. Tu bitcoiny przesyłamy do kogoś innego, bo ktoś potrzebuje, a ktoś nam wpłaca na konto PayPala czy na inne. Po prostu jakieś takie różne triki można robić. To może zadziałać. Poza tym własna waluta to jest już wyższa szkoła jazdy, ale w końcu ktoś zacznie robić, bo to jest słuszne. Ktoś z drugiej strony zacznie mówić przeciwko FED-owi. Tu było dziwne w tym roku protesty w Niemczech przeciwko FED-owi. Trochę wynikało może to z takich patriotycznych działań też, bo Stany nie chcą wydać złota niemieckiego, które jest zdeponowane właśnie w skarbcach FED-u. Właściwie skarbiec jest chyba amerykański. Nie wiem, czy to jest skarbiec FED-u.
FED to jest bank prywatny. To jest, tak jak mówiłem, źródło zła. To jest FED. To nie jest rząd amerykański, to nie jest armia amerykańska, to jest po prostu FED sam w sobie. To jest drukarnia pieniędzy, to jest centralny bank prywatny, amerykański. Jeżeli ktoś jeszcze nie wie, co to jest FED. To jest centrum zła, ale nigdy wam tego nie powiedzą w mediach, bo to byłby ostatni dzień pracy dziennikarza mainstreamowego, gdyby o tym wam powiedział. To jest prawda. To jest centrum zła. Za to zginął John Fitzgerald Kennedy.
Za to zginął, jeszcze przed powstaniem FED-u, Abraham Lincoln i za to chyba też zginął, jeśli dobrze pamiętam, Jacksona jeszcze zabili. Andrew Jackson. Ale mogę się mylić, bo dokładnie nie znam aż tak dobrze historii. Zresztą kogoś chyba jeszcze więcej prezydentów zabito. W każdym razie tych trzech wydaje mi się, że na pewno JFK i Lincolna zabito za walkę z globalną finansjerą. Także widzicie, jaka to jest potężna wojna dzisiaj. Tylko że ludzie nie mają pojęcia, że ona trwa i ona jest. To jest wojna o naszą ignorancję. Ignorancja to siła — z kolei pisał Eric Blair. Nie mylić z tym naszym Tonym nieszczęsnym, tylko to był właśnie George Orwell.
George Orwell to jest jego pseudonim, pana Blaira. I tam właśnie było napisane wyraźnie, że ignorancja to siła. Siła, owszem, to było trochę przeinaczone specjalnie właśnie dla tych proli, dla tych zwykłych ludzi. To było hasło dla nich, żeby to brali za prawdę, ale to naprawdę jest rzeczywistość i siła to ignorancja dla tych, którzy rządzą. To znaczy dla nas to jest słabość, ignorancja, ale oni dzięki temu zyskują. Dla nich to jest siła. I tak to wygląda, niestety. Żeby to zmienić, dzisiejszy świat, trzeba troszkę mieć wiedzy o świecie. Musicie rozmawiać z ludźmi, informować ich o tym, żeby nowy, wspaniały świat mógł zaistnieć. Bo to nieważne, na kogo głosujemy, nieważne jak wygląda głosowanie, kto liczy głosy.
To wszystko nie ma znaczenia, bo to się nie zmieni od tego. Jeżeli większość ludzi będzie chciała takiego świata, to taki świat będzie. Bo dzisiaj po prostu większość ludzi chce takiego świata, jaki on jest. Niestety tak to wygląda, bo zawsze w tą stronę wszystko idzie, w którą po prostu chcą iść ludzie i tego się nie zatrzyma procesu. I dlatego globaliści dzisiejsi, tutaj nasi rządzący nami, globaliści, bo to oni rządzą, nie jacyś tam, którzy się zmieniają co cztery lata, czy coś, ile jakieś Merkele, czy tam Tuski i inne marionetki, tylko prawdziwi rządzący, którzy się nie zmieniają i oni są od setek lat ci sami. Znaczy pokolenia się zmieniają, ale te same rody. To właśnie muszą ludzie wiedzieć, bo nic się nie zmieni. Ignorancja to jest siła dla nich i dlatego właśnie oni w ignorancji trzymają nas wszystkich. Oni się teraz boją. Zobaczcie wypowiedzi Brzezińskiego, podnóżka właśnie tych globalistów.
On też jest zresztą globalistą, jest podnóżkiem Rockefellerów, Rothschildów, akurat bardziej Rockefellerów, bo to David Rockefeller uczynił Zbiga Brzezińskiego właśnie swoim podnóżkiem. I Zbigniew Brzeziński mówi przerażonym głosem, że to, co się dzieje, że ludzie się budzą, że tego nigdy nie było, że dzisiaj łatwiej zamordować milion ludzi Niż oszukiwać milion ludzi. Kiedyś było łatwiej manipulować milionem ludzi i ich oszukiwać, niż zamordować. Dzisiaj jest zupełnie odwrotnie. Łatwiej nas zabić niż zmienić. Mamy internet. Oni nie potrafią wyłączyć internetu. Spróbują go przejąć, ale im się to nie udaje. Stworzyli puszkę Pandory dla siebie. Są różne oszołomy, co twierdzą, że internet to jest narzędzie szatana.
Że tam jest dużo głupot, że nie można niczemu wierzyć w internecie. A dlaczego macie wierzyć mainstreamowi? Czym to się różni? Teraz mainstream bardzo często bierze rzeczy z internetu, zatrudnia ludzi, którzy w internecie gdzieś wypływają, robią swoje rzeczy. Skąd to się bierze? Bo mainstream to media dinozaurowe, czyli tak zwane paleozoiczne. Mezozoiczne. Pamiętam te ery, których się na geografii uczyliśmy. Nigdy nie mogłem ich zapamiętać. Czwartorzęd to chyba jest najnowsza epoka.
Właściwie era chyba, czy nie epoka? Zawsze mi się to myli, która to jest epoka, która to era, bo to się też tak dzieliło. Ale dobrze. Walczymy o nowy, wspaniały świat i nie mamy się co bać tego, bo nie mylcie tego z nowym porządkiem świata. Podobnie brzmi, ale to jest zupełnie coś innego. Nowy, wspaniały świat naprawdę jest możliwy. Już kończąc, kiedyś myślałem, że to jest niemożliwe, że dopiero raj jakiś. Każdy był zmanipulowany, katolikiem był zawsze w Polsce każdy kiedyś. Też byłem i wierzyłem w to, że się nie da zrobić nowego, wspaniałego świata. Zawsze ten świat będzie niedoskonały, zły.
Tu szatan będzie rządził i dopiero się pomodlimy, trafimy do nieba, tam będzie super. A może nieba nie ma? Natomiast ten świat jest, istnieje. Widzimy go, czujemy. Tak jak było w „Matrixie”, że widzimy go, czujemy zapach, słyszymy, widzimy, dotykamy go codziennie, tego świata. Więc musimy przynajmniej w to wierzyć, że nowy, wspaniały świat jest możliwy tu i teraz. Bo jakie mamy na to gwarancje, że nie możemy tego zrobić? Bo nam ktoś powiedział? Jakiś ksiądz z ambony? A jemu Pan Bóg to powiedział?
Też nie wiadomo, skąd. Pan Bóg wyczytał to w Piśmie, a komuś tam powiedział Pan Bóg, a w ogóle on się urodził gdzieś tam kilka tysięcy lat temu. Ja uważam, że lepiej przyjąć, że może się mylić, bo na to nie ma żadnych dowodów. Natomiast na to, że ten świat istnieje, to każdy ma dowody. Chcę, żeby ten długopis upadł na stół i wydał dźwięk. Zobaczmy, czy to doświadczenie, które powtórzę teraz, wydarzy się. Czy usłyszymy dźwięk? Usłyszeliśmy. Może nie wierzycie, ale zapewniam was, że upuściłem go. Siła grawitacji docisnęła go do stołu na tyle, na ile mogła i energia zamieniła się na dźwięk, który mogliście usłyszeć, który był nagrany przez mikrofon i poszedł w internet na cały świat.
To jest fakt, który powtarzam. Kolejny raz powtórzyłem. Działa. I jeżeli mówicie, że świat nie istnieje, owszem, może nie istnieć, ale w mojej głowie przynajmniej istnieje. W waszej chyba też, bo zrobiłem to doświadczenie. Ja to słyszałem i wy też. Słyszeliście. A może nie słyszeliście? Może ja nie istnieję i ten długopis też nie istnieje. Natomiast już mówiąc serio, uważam to za bzdurę.
To, co mówi Kościół katolicki i to było zmanipulowane przez już dokładnie wiedzących, co się dzieje Rzymian, że trzeba zrobić nową bajeczkę dla wszystkich, żeby nikt nie szalał, nie robił różnych rzeczy, że zmieniał świat na swój porządek, na swoje widzenie. Tylko Rzymianie mówili, wdrażając chrześcijaństwo dla wszystkich: „lepszego świata tu nie może być, dobrego świata raju tu nie może być na ziemi. Trzeba modlić się, trzeba modlić i świat będzie gdzieś tam dobry. Tu nie jest możliwe to. Jest najlepiej, jak może być”. To jest właśnie wdrożenie nas do takiego myślenia i dlatego rządy uwielbiają Kościół katolicki, chrześcijański. To jest naprawdę coś wspaniałego. Nie wiem, czy wszyscy chrześcijanie w to wierzą, że tu na ziemi nie może być raju, ale chyba wszyscy chrześcijanie uważają tak. Raj dla każdego to jest coś innego, ale ja sobie potrafię wyobrazić raj. To znaczy sytuację, gdzie nie ma głodu, gdzie nie ma wojen, gdzie ludzie są różnie.
Raz szczęśliwi, raz nie. Wiadomo, ktoś umrze. Nie jest szczęśliwy, ale po prostu jest lepiej, gorzej. Ale nie ma żadnych zmartwień, takich strasznych jak wojna, jak głód, jak jakieś epidemie. Epidemie dzisiaj to już praktycznie występują, bo higiena i medycyna jest na tyle rozwinięta, że tego typu rzeczy się praktycznie już nie wydarzają. Ale jak najbardziej jest to możliwe. Wdrażając już dzisiejszą technologię jest to wszystko możliwe do osiągnięcia. Mamy drukarki 3D, możemy produkować rzeczy, jakie chcemy, tylko po prostu trzeba zaangażować w to młodych ludzi, którzy zamiast oglądać głupie rzeczy, Warsaw Shore czy jakieś inne mózgoprostownice. Prostownica do mózgu. Może tak powinien się nazwać jakiś program radiowy.
Ciekawe, że prostuje. Nie, źle to brzmi. Te wszystkie media mainstreamowe prostują mózg. Mózg powinien być bardzo nierówny, a one prostują mózg. To jest właśnie chore. No i dobrze. Tym myślę, że zakończę, aby po prostu robić, działać. Jeżeli potraficie tylko próbować, może coś wam się uda zrobić. Na przykład absolutnie nikt, mówiłem już, nie wiem, to rok temu było, czy prawie rok temu o telepatii, o telefonie grawitacyjnym Hartmuta Millera. No i nikt nie próbował tego robić chyba z was.
Ja nie mówię, że to jest proste, ale jeżeli potraficie, znacie się na elektronice, spróbować swoich sił, zachęcić może innych ludzi w takim hackerspace na ten temat, żeby próbować badać to. Ja za bardzo do końca nie wiem, o co tam chodzi. To jakieś kosmiczne zupełnie rzeczy, ale schematy są. Wpiszecie telefon Hartmuta Millera. Można robić to, co robił Łągiewka z tymi zderzakami i tak dalej, ale to jest dużo bardziej skomplikowane, jeśli chodzi o Łągiewkę, bo to są bardziej zaawansowane rzeczy mechaniczne. Tu trzeba mieć jednak warsztat już porządny do robienia tych przekładni i tak dalej, pomimo że to jest proste, bo to jest nauka tak naprawdę z XVIII, XIX wieku. To, co robił Łągiewka. Po prostu to nie jest coś, nie wiadomo co, ale pokazał, że się da, że takie rzeczy są możliwe i coś się dzieje tam. Nawet to potwierdził profesor Gomuła. Dostał wyróżnienie za największy wynalazek XXI wieku.
To nie jest żart. Po prostu dostał od Szwedzkiej Akademii Nauk. I po prostu nie wiadomo, co z tym zrobić, bo teraz ci sceptycy powiedzieli: „Zaraz, to jest zwykły zderzak. Dlaczego dostał od Szwedzkiej Akademii Nauk nagrodę? Przecież to jest absurd. To jest zwykły zderzak, który działa jak zwykły zderzak. No i czym to się różni? To zwykły pochłaniacz, taki jak montowany jest w tych pociągach. To dlaczego uznano za najważniejszy wynalazek XXI wieku, początku XXI wieku?” Po to, że Szwedzka Akademia Nauk zabezpieczyła się przed błędami poprzedników, którzy tego typu zmiany w nauce uznawali, że to jest niemożliwe i to jest chore. I tak dalej.
Oni się już zabezpieczyli. Jeżeli to wyjdzie, że to jest prawda, a wszystko wskazuje, że jest, że tam zachodzą inne zjawiska, nie tylko pochłanianie energii, ale inercja się zmienia, to spowoduje, że oni są kryci. Oni już sobie laurkę wystawili, nikt nic złego o nich nie powie. Inaczej niż o tych polskich pożal się Boże naukowcach, sceptykach, którzy krytykują wszystko, co jest odstępstwem od nauki. Jak oni chcą zmienić rzeczywistość, jeśli oni się trzymają kurczowo nauki? Tak się rzeczywistość nie zmienia. Trzeba być sceptycznym, nawet do dzisiejszej nauki sceptycznym. Powtarzać eksperymenty do tego miejsca, gdzie nam wyjdzie, że coś jest nie tak. Bo my właśnie mamy szukać potwierdzeń tego, że może być coś nie tak. Tak właśnie Einstein sposobem rozumienia, innego rozumienia rzeczywistości.
A co, jeśli ktoś będzie się poruszał z prędkością światła i wyśle promień? Czy w ogóle poruszał się i wyśle promień światła? Czy promień światła będzie szybciej leciał niż prędkość światła, czy może z tą samą prędkością? No i w eksperymentach okazało się, że jednak z tą samą prędkością. Więc Einstein wysunął teorię, że po prostu fizyka newtonowska jest błędna, że trzeba ją rozszerzyć, uwzględniając właśnie te zjawiska związane ze światłem, które obserwujemy. Potem okazało się, że jeszcze grawitacja doszła, że też Einstein to uwzględnił. Dostał Nagrodę Nobla. Co prawda bali się, nie dali mu za to właśnie, za teorię względności szczególną i ogólną, tylko dali mu za efekt fotoelektryczny. No i tak to wygląda dzisiejsza rzeczywistość. Ale mamy XXI wiek, nie XX, gdzie Einstein królował i zupełnie nowe rzeczy wchodzą i będą wchodziły teraz z miesiąca na miesiąc.
Z roku na rok będą różne rzeczy wchodziły. I tak będzie wyglądała nowa rzeczywistość, że będą wynalazki, które zmienią naszą rzeczywistość. Nie jakieś tam smartphonie, kręcone menu, jakieś inne bzdury kompletnie, które nic nie zmieniają naszej rzeczywistości. To jest bzdura. Zmieniają rzeczywistość takie rzeczy, które powstają w hackerspace'ach. Powstaną nawet telefony. Jeszcze teraz, jeszcze przed tym telefonem będą powstawały telefony, które będą być może sczytywały nasze myśli, łączyły się. Będą telefony z fajnym systemem operacyjnym, który będzie się odpalał natychmiast. Tak jak miałem tego Commodore, gdzie system operacyjny odpalał się raz, dwa. W kartridżu był.
Po prostu kartridż się podłączało do niego i w tym kartridżu było wszystko zapisane dotyczące tego systemu. Można było pliki tekstowe tworzyć. Bardzo proste rzeczy. Ja nie mówię, że tam były skomplikowane, że to było proste, ale po prostu to się uruchamiało w sekundę. Ciach i jest. Po prostu odpalam, dosłownie czekałem ułamek sekundy i jest system cały załadowany. Dlaczego tego dzisiaj nie może być? Bo mówi się, że system jest dużo bardziej skomplikowany. Nie! Po prostu nikomu nie chce się robić czegoś innego.
Naprawdę, jeżeli ktoś by zrobił taki system, prostszy nawet niż Windows, ale który by nawet mógł emulować Windowsa czy coś tam. Taki powiedzmy à la Linux może coś, żeby to się odpalało. Podłączało się po prostu specjalny układ i odpalało się w jednej chwili, w którym byłby rdzeń tego systemu tak jakby zapisany, a inne rzeczy po prostu pobierane byłyby z pliku. Te takie jak nasze konto, nasze pliki wiadomo, na twardym dysku by były, ale sam rdzeń systemu by się po prostu odpalał. Przecież to jest do zrobienia. To było już w latach 90., 80. Tylko nikomu się nie chce tego zrobić. Mało tego, ba! Wielu informatyków nawet nie wie, że takie rzeczy były i są możliwe. I wiedzcie mi, że ktoś po prostu wpadnie na to, co już było w latach 80., czyli uruchamianie systemu z kartridża, z układu elektronicznego.
I to będzie właśnie XXI wiek, że po prostu ludzie przestaną mówić, że się czegoś nie da. Wszystko się da. Wszystko po prostu można zrobić. Można nawet sięgnąć do gwiazd. Ja nie mówię, że za naszego życia, ale po prostu iść w tą stronę. Dobrze. Dzięki za tę audycję. Będę już kończył. Dzięki, że byliście. To była audycja Torrehosu o nowym, wspaniałym świecie.
I tu nie mówię oczywiście, że takiego świata nie da się zrobić. Jak najbardziej da się za naszego życia. To może być raj na ziemi, świat bez wojen, bez głodu. Z tym, co sobie zażyczymy. Wiadomo, nie wszystkim, ale światem wolnym. Nie takim, jak proponuje projekt Venus czy The Zeitgeist Movement, ale światem wolnym. Aczkolwiek oni też idą w miarę dobrą stronę, że będzie świat bardziej słuszny. Trzymajcie się. Cześć.
[03:39:10] - Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story?