[00:02] - Infra zaprasza na autorski cykl felietonów. „Z Ałtaju widać więcej. Tajemnice i zagadki Rosji według Wojciecha Grzelaka”. Witam państwa. W Rosji, później w Związku Sowieckim duże zainteresowanie właściwie od końca XIX wieku budziła istota nazywana Śnieżnym Człowiekiem. Ta nazwa od tej pory synonim takich terminów jak yeti, bigfoot, czyli wielka stopa i jeszcze innych określeń dziwnej człekokształtnej istoty widywanej w różnych zakątkach świata. Badania dotyczące Śnieżnego Człowieka prowadzone były także w czasach komunistycznych bardzo systematycznie, szczególnie w latach 50. Przeważnie w różnych zakątkach górzystych Związku Sowieckiego, w Pamirze, w Tienszanie, także na Ałtaju. W tej chwili również wzbudza spore zainteresowanie rosyjskich kryptozoologów. Świadectwem tego może być choćby niedawno wydana także w Polsce książka wybitnego rosyjskiego badacza tego tematu Walentego Sapunowa „Między człowiekiem a zwierzęciem”.
Jednak dla ludności Ałtaju, szczególnie dla niektórych jego części, zwłaszcza wschodnich okręgów, Śnieżny Człowiek nie jest niczym nadzwyczajnym. Takie istoty tamtejsi myśliwi widują regularnie. W języku ałtajskim Śnieżny Człowiek przeważnie określony jest mianem ałmys. Jest to nazwa zbliżona do innych określeń, takich jak ałmas. Słowo to pochodzi z języka tureckiego. W sąsiednich Chinach zgraniczących z Ałtajem, przypomnę, jest to algi. Ałmys po ałtajsku znaczy nieuchwytny i jest to chyba właściwa charakterystyka tej istoty. Jak pisze Walenty Sapunow, o którym już mówiłem, spotkania z reliktowymi hominidami, czyli ałmysami są dość regularne. Szczególny jest przebieg tych spotkań. Ludzie widują ałmysa, po chwili on znika.
Profesor Sapunow wyjaśnia to następująco: zdolności, które nazywamy paranormalnymi u osobników wycieńczonych, chorych mogą ulec osłabieniu. Spotkania ze śnieżnymi ludźmi mają tak dziwny przebieg, ponieważ gatunek ten zdołał wykształcić umiejętności, którymi przedstawiciele homo sapiens mogą poszczycić się bardzo rzadko. Mam na myśli telepatię, hipnozę i szereg innych właściwości, być może także niewidzialność. Ludzkość poszła drogą rozwoju społecznego, podczas gdy naszym pobratymcom i zarazem śmiertelnym konkurentom, reliktowym hominidom, natura pozwoliła na doskonalenie uzdolnień paranormalnych. Informacje o spotkaniach z ałmysami przychodzą z rejonu Ałtaju i zresztą sąsiedniej Szorii bardzo regularnie. Zeszłej zimy mieszkańcy odludnych wsi w górnej Szorii skarżyli się nawet lokalnym władzom na zbyt częste wizyty śnieżnych ludzi, które nie zawsze zresztą kończyły się przyjemnie. Niekiedy wiązały się ze zniszczeniem czy też jakimiś szkodami w mieniu tamtejszych wieśniaków. Niemniej przedsięwzięte poszukiwania nie dały zadowalających rezultatów. Oczywiście, jak wszyscy wiemy, rezultatem satysfakcjonującym sceptyków byłoby pojmanie najlepiej żywego Śnieżnego Człowieka albo dostarczenie przekonywujących fotografii tej istoty. Wracając na Ałtaj, myśliwi, szczególnie z ajmaku ułańskiego, najbardziej dzikiego regionu Ałtaju, widują ałmysy dość regularnie.
Zazwyczaj takie spotkanie poprzedza gwizd o wysokiej tonacji, przerażający, zawierający w sobie coś niesamowitego. Wszyscy, którzy tego doświadczyli, tak właśnie opisują ten moment. Cierpnie skóra, włos się jeży. Profesor Sapunow interpretuje to po swojemu. Jest to w tym momencie spotkanie dwóch śmiertelnie rywalizujących ze sobą istot, człowieka i ałmysa. Stąd takie dziwne sensacje przebiegu owych spotkań. Ślady obecności ałmysów widywane są często przez tamtejszych łowców. Ślady na śniegu, odchody, włosy. Niekiedy myśliwy wypłosza nawet ałmysa z jego kryjówki. Czasami także ułańscy myśliwi przynosili przedmioty znalezione w legowiskach, w siedzibach, w jaskiniach, przeważnie zamieszkałych przez ałmysy.
Były to narzędzia dość prymitywne, niemniej świadczące o jakimś, słowo śladowe może jest niewłaściwe, inteligencji istot, które je wytworzyły. Ałmysy pojawiają się szczególnie często w pewnych sytuacjach klęsk żywiołowych, wojen. Szczególnie dużo widywano ich po trzęsieniu ziemi na Ałtaju w roku 2003. Istnieje nawet cała etykieta wypracowana przez tubylców spotkań z ałmysami. Chodzi o to, że widząc tę istotę, należy paść na ziemię, zakryć oczy kłakami i przeczekać tak chwilę. Potem ałmys odchodzi w swoim kierunku, a człowiek może zająć się swoimi sprawami. Na ogół bowiem Ałtajczycy wiążą z pojawieniem się ałmysów zwiastun jakiegoś nieszczęścia. W okolicach wsi Belkir leżących na południowo wschodnich krańcach Ałtaju ałmysy nazywane są tiutiudo-do, czyli Kosmate golenie. Jest to jedna z cech tych istot. Ich ciało jest pokryte włosem.
Istnieją w tym miejscu opowieści o napadach ałmysów, szczególnie podczas wojny domowej w Rosji, także w czasie II wojny światowej nazywanej w Rosji Wielką Wojną Ojczyźnianą, o napadach ałmysów na osady ludzkie. Czasami kończyło się to porywaniem, zwłaszcza dzieci. Ten fenomen znany jest także z sąsiedniej Mongolii, gdzie ałmysy czy też śnieżni ludzie są zjawiskiem pospolitym. Już w średniowiecznych księgach mongolskich znajdują się ich wizerunki. Porywanie dzieci, niemowląt ludzkich przez ałmysy tłumaczone jest często tym, że samica ałmysa czy też ałmyska kobieta, możemy się tu spierać o terminologię, pozbawiona własnego dziecka zastępuje je dzieckiem ludzkim, potrzebnym choćby do pozbywania się pokarmu. W dziejach Ałtaju wielokrotnie dochodziło do różnych starć Ałtajczyków z ałmysami. Opowiadają o tym stare ałtajskie legendy i jest ich dość wiele. Kilka lat temu w lodowcach Grzbietu Czujskiego została znaleziona przez alpinistę Sergiusza Siemionowa z miejscowości Barnaul tajemnicza kończyna. Tajemnicza łapa nieznanego stworzenia. Zdaniem profesora Sapunowa nie jest to stopa należąca do ałmysa.
Niemniej jak dotąd uczeni rosyjscy, akademicy z Moskiewskiego Uniwersytetu badający tę kończynę nie potrafili powiedzieć, do jakiego gatunku zwierzęcia czy też istoty myślącej ona należy. Program Wojciecha Grzelaka przygotowała Infra dla Radia Wolne Media.