[00:04] - Poltergeist Świat Duchów, audycja Grzegorza Tarczyńskiego. Witam wszystkich w siódmym odcinku mojego cyklu felietonów radiowych pod tytułem Poltergeist Świat Duchów. Przy mikrofonie po raz kolejny Grzegorz Tarczyński. Dzisiejszy program poświęcimy niezwykłym spotkaniom z duchami, do jakich dochodziło w czasie budowy obwodnicy Stocksbridge. Do dziś nikt nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego podczas budowy trasy miało miejsce tak wiele realistycznych spotkań ze zjawami. Ich świadkami byli nie tylko okoliczni mieszkańcy, ale też budowlańcy, strażnicy i przede wszystkim policjanci. Od wielu lat zajmuję się zbieraniem relacji na temat spotkań z duchami. Staram się również śledzić najnowsze teorie naukowe związane z tym zjawiskiem. W Poltergeiście postanowiłem zaprezentować słuchaczom najbardziej niezwykłe, często bardzo mało znane przypadki z tego zakresu. Jednym z najniezwyklejszych jest właśnie sprawa nawiedzonej obwodnicy Stocksbridge.
Od innych przypadków nawiedzeń odróżnia ją liczba i profil świadków. Najsłynniejsze relacje o zjawach z obwodnicy pochodzą, co rzadko się zdarza, od policjantów. Ale zacznijmy od początku. Miasteczko Stocksbridge, nazywane też niekiedy Stockbridge, leży w pobliżu Sheffield w hrabstwie South Yorkshire, w zasadzie w środku Wielkiej Brytanii. W 1987 roku władze podjęły decyzję o przeprowadzeniu przez okoliczne wzgórza obwodnicy. Jej budowa miała położyć kres problemom komunikacyjnym. Pojawiły się jednak inne, bardzo nieoczekiwane przeszkody. Robotnicy z autostrady zaczęli bowiem narzekać na obserwacje zjaw. I nie były to przypadki byle jakie. Posłuchajcie może tego, o czym mówił John Holmes, pracownik firmy transportowej z Hillsborough, obok którego przebiegała owa obwodnica.
„Zaczęło się to pewnej zimnej nocy i przez kilka dni z rzędu trwało do późnych godzin porannych. Nie mogliśmy się zorientować, skąd dobiega ten dziwny śpiew i czy jest to piosenka, ale brzmiało to jak chór dziecięcych głosów dobiegających z lasu. Było to bardzo dziwne. Cały czas wydawało się nam, że ktoś nas obserwuje”. Spotkanie z widmowym dziecięcym chórkiem z pewnością zjeży włos na głowie największego twardziela. Na obwodnicy dochodziło jednak do wielu innych dziwacznych zdarzeń. Świadkowie obserwowali również zjawy bawiących się gromadek dzieci. Spotykali bezgłowe postacie lub duchy zakonników. O wszystkim stało się dość głośno dzięki brytyjskiej prasie. Wkrótce na światło dzienne wyszło kilka najciekawszych incydentów, w tym historia dwóch ochroniarzy, Steve'a Brooksa i Davida Goldthorpe'a.
Na początku września 1987 roku ci dwaj pracownicy firmy ochroniarskiej udali się na patrol w okolice mostu Piroyt. Kiedy tam dojechali, ujrzeli coś, jak jeden z nich opisywał w następujący sposób: „Była to grupka dzieci ubranych w strojach z epoki średniowiecza, które tańczyły wokoło jednego z pylonów mostu”. Dwaj mężczyźni oniemieli. Kiedy jeden z nich pobiegł w miejsce, gdzie znajdowały się dzieci, nie znalazł tam nawet najmniejszego śladu ich stóp. Wyglądało to jak scena z horroru, ale ten miał się dopiero rozpocząć. Tej nocy Goldthorpe'a i Brooksa czekać miało coś jeszcze bardziej przerażającego. Patrolując okolicę, spostrzegli oni nagle postać, która stała na szczycie budowanego mostu. Zdecydowali się, że osaczą ją. Brooks obserwował człowieka, zaś jego partner miał podjechać od tyłu samochodem i poświecić w jego kierunku. To, co stało się później, sprawiło, że obaj panowie zrezygnowali z pracy na obwodnicy.
Reflektory ich auta oświetliły kogoś, kto wcale nie był człowiekiem. Była to w zasadzie widoczna na moście bezgłowa postać w długiej pelerynie, którą promienie światła przeszły na wylot. Jak mówił właściciel firmy ochroniarskiej Goldthorpe i Brooks, dwaj rośli chłopi trzęśli się na wspomnienie tego, co im się przytrafiło jeszcze 24 godziny później. 11 września 1987 roku policjanci Dick Ellis i John Beatt, którzy przedtem nie wierzyli w pogłoski o nawiedzonej obwodnicy, wybrali się ciepłą nocą na patrol. W pewnym momencie zatrzymali radiowóz, a Ellis odsunął szybę. Wtedy stało się coś, co wcześniej było dla nich nie do pomyślenia. Uwagę obu policjantów wzbudziło dziwne odczucie, jakby ktoś ich obserwował. W pewnym momencie jeden z nich odwrócił się, widząc z tyłu dziwną postać. Drugi krzyknął przerażony, bowiem też ją zauważył. Kimkolwiek była zjawa, nie wyglądała na typowego Brytyjczyka z końca lat 80.
Jak opisał ją pan Beatt: „Z tego, co widziałem, duch wyglądał jak człowiek z lat 20. XIX wieku. Wydawał się być mężczyzną i gapił się na mnie. Jego twarz widziałem przez ułamek sekundy. Miał na sobie rodzaj żabotu oraz kamizelkę, jak ktoś z czasów Karola Dickensa. Po sekundzie zniknął”. Świadkiem kolejnego ciekawego spotkania z duchem na obwodnicy był Graham Brook i jego syn NigelGraham, pasjonat biegania, wybrał się pewnego jesiennego wieczora na rutynową przebieżkę. Nieoczekiwanie syn, który jak widać sport lubił znacznie mniej, zapytał go, czy może udać się wraz z nim. Oto jak Graham opisał to, co działo się potem: „zazwyczaj biegam sobie codziennie po pół godziny. Tamtego dnia Nigel spytał mnie, czy mógłby pobiegać ze mną.
Dobiegliśmy do kościoła w jakieś trzy kwadranse. Syn dostał zadyszki, więc biegł z tyłu, a ja czekałem, aż mnie dogoni. Ja nie byłem zmęczony i biegłem dalej. Kiedy zbliżyliśmy się do drogi do Worley, zauważyłem człowieka, który szedł tyłem do nadjeżdżających aut. Spojrzałem na tą postać, ale mój mózg nie mógł się pogodzić z tym, co zauważyłem. Ten człowiek był ubrany w coś, co wyglądało jak kostium z XVIII wieku, na który była zarzucona peleryna z ciemnobrązowym kapturem. Ten człowiek wlókł za sobą wór w ciemnym kolorze, do którego był przyczepiony łańcuch. Nigel mówił, że słyszał nawet jego dźwięk. Wkrótce doszło do mnie, że obaj widzimy coś niezwykłego. Poczuliśmy też dziwny zapach bijący od tej postaci.
Przypominał on smród ze sklepu ze starociami. Miał na sobie ciemnobrązową, bardzo zużytą pelerynę. Był tak realny, że mogłem do niego podejść i go dotknąć. Wkrótce nadjechała ciężarówka, a widmo zniknęło”. Moi drodzy, najbardziej przerażające w tym wszystkim było to, że Graham Brook twierdził, że zamiast głowy postać ta miała czarną plamę. Przez kolejne lata wiele osób donosiło o dziwnych wydarzeniach na Killer Road. Obwodnica Stocks Bridge zyskała sobie bowiem bardzo złą renomę u kierowców. Wzdłuż jej biegu znajduje się wiele czarnych punktów. Wiele osób twierdzi, że to duchy mszczą się na kierowcach za zakłócanie im spokoju. Czy tak jest?
Powstało kilka hipotez. Jedna mówiła, że wszystkiemu winne jest rzekome zbezczeszczenie grobu mnicha przez robotników budujących obwodnicę. Nie zostało to jednak potwierdzone. Z przypadków, które miały miejsce po wybudowaniu obwodnicy, warto wspomnieć o tym, co w sylwester 1997 roku przydarzyło się państwu Ford z Sheffield. W pewnym momencie kierujący samochodem mężczyzna dostrzegł przed sobą człowieka, który próbował przejść przez jezdnię. Gdy się zbliżył, ogarnął go jednak paniczny strach. Okazało się, iż było to w rzeczywistości widmo postaci w pelerynie z rozmazaną twarzą i niewidoczną częścią od kolan w dół. Wszystko to sceptycy uznali za przewidzenia, z których aferę zrobiła prasa. Ale czy na pewno? Pomyślcie, czy dwóch strażników, dwóch policjantów i wiele innych osób decydowałoby się nadwyrężyć swoją wiarygodność dla prasowego kawału?
Ja w to wątpię. Choć sprawa obwodnicy obrosła legendą, z pewnością zawiera w sobie bardzo duże ziarno prawdy. Jak podchodzi do tego nauka? Jedna z hipotez mówi, że za obserwacje duchów odpowiadają złudzenia tworzone w mózgu w wyniku oddziaływania pola elektromagnetycznego. Aby jednak mogło do tego dojść, pole takie musiałoby być niezwykle intensywne i precyzyjnie ukierunkowane w stronę danej osoby. Czy doświadczenia Brooksa i Gautropa, dwójki policjantów, a także ludzi, którzy słyszeli zagadkowe zawodzenie, możemy przypisać oddziaływaniu dzikich pól magnetycznych albo zbiorowej histerii? Wydaje mi się, że to rozwiązanie by było bardzo na siłę. To tyle, moi drodzy, o przypadku ze Stocks Bridge. Ja dziękuję wszystkim za uwagę i zapraszam na kolejny odcinek. Przypominam, że archiwalnych nagrań i wydań Poltergeista możecie posłuchać sobie na forum Infra, skąd można też ściągnąć, jak również wersję MP3 do odsłuchania na komputerze.
Przypominam adres forum: www.paranormalne.eu lub też po prostu infra.org.pl/forum. W kolejnej odsłonie Poltergeista spotkamy się z zagadkowym przypadkiem pani Joasi G. z Sosnowca. Ja już dziś serdecznie zapraszam. Oczywiście wszyscy możecie się kontaktować drogą mailową ze mną o swoich przypadkach. To jest merkury79@op.pl. Pozdrawiam i do usłyszenia. Produkcja i realizacja: Portal Infra www.infra.org.pl