[01:14] - Paranormalium. Portal zjawisk paranormalnych. Prezentujemy zapis debaty ufologicznej, która odbyła się w Katowicach w dniu 8 grudnia 2008 roku.
[01:50] - Zapraszamy pana wprost. Będzie pan zadawał pytania? Może to wyjaśnimy ten temat na bieżąco, prawda?
[02:14] - Jeszcze będę zadawał pytania i być może jeszcze jakąś teorię zapodam.
[02:36] - Halo. Dzień dobry, witamy państwa bardzo serdecznie. W imieniu Europejskiego Centrum Integracji i Rozwoju mam zaszczyt otworzyć naszą debatę na temat: czy istnieje UFO? Postaramy się ten problem rozwiązać w trakcie najbliższych trzech godzin. Pragnę państwu przedstawić doktora habilitowanego pana Jana Głodkowskiego z Zakładu Astrofizyki i Kosmologii. Kolejnym naszym gościem jest pan Władysław Borgiel, też z Zakładu Fizyki Teoretycznej. Następnym z rozmówców jest pan Janusz Zagórski. Badacz zjawisk paranormalnych, ufolog, wielki autorytet w dziedzinie poszukiwania życia na obcych planetach. Przedstawiam państwu Mikołaja Karwackiego, studenta fizyki. Pana Kamila Michno, przedstawiciela Poznańskiej Grupy Ufologicznej.
I na końcu mam zaszczyt państwu zaprezentować pana Rafała Nowickiego, również zajmującego się ufologią. Ja nazywam się Sebastian Minor i jestem prezesem Fundacji Feniksa. Ogólnie zajmuję się zjawiskami paranormalnymi od strony psychologii stosowanej i psychoterapii. Badam głównie pogranicze światów od strony zjawisk związanych ze śmiercią kliniczną oraz w jaki sposób można pomagać osobom umierającym na podstawie badań prowadzonych przez między innymi doktora Raymonda Moody'ego, czy też osób zajmujących się badaniem chociażby świadomego opuszczenia ciała w terminach znanych jako out of body experience. Również to pogranicze światów ma dużo wspólnego z istotami obcymi. Zresztą prawdopodobnie wyjdzie to w trakcie naszej debaty. Na początku naszego spotkania postanowiliśmy zaprezentować państwu bliżej wszystkie osoby, także mamy tutaj przygotowane kilkuminutowe krótkie prezentacje. Każdy z panów powie coś o sobie, powie, czym się zajmuje i w jakim kierunku będzie dążył w trakcie tej debaty. Może zaczniemy od pana Jana Głodkowskiego.
[05:32] - Proszę państwa, nie wiem, czy mnie słychać. Ja tutaj jestem z Instytutu Fizyki, jestem kierownikiem Zakładu Astrofizyki i Kosmologii. Z zawodu jestem fizykiem, a tutaj w tym temacie mam bardzo krótko do powiedzenia. Proszę państwa, w kwestii UFO w zasadzie są trzy konkretne pytania. Pierwsze, czy istnieje gdzieś życie poza Ziemią? Drugie, czy to życie jest inteligentne i czy istoty inteligentne nas odwiedzają? Proszę państwa, na pierwsze pytanie można odpowiedzieć: jest to prawdopodobne. Na drugie mniej, ale jest to prawdopodobne.Na trzecie teoretycznie też jest to prawdopodobne, natomiast nie ma najmniejszych dowodów także na jakąkolwiek hipotezę i to tyle.
[06:27] - Czyli jak na razie wiemy, że prawdopodobnie nic nie wiemy. Postaramy się zdobyć więcej informacji od pana Władysława Wandzieła. Bardzo proszę.
[06:37] - Dziękuję bardzo. Ja przygotowałem jakąś prezentację krótką, ale nie puszczę tego państwu, tak? Dobrze. Tak, nie można puścić, po prostu. Nie da się. Taki wynik jest. Ja też jestem fizykiem teoretykiem. Zajmuję się fizyką teoretyczną, w zasadzie wieloma częściami czy gałęziami fizyki. To na tej prezentacji jest napisane, także gdyby można było, ja bym to puścił. Tam jest kilka takich rzeczy, które może są dość ciekawe.
To jest bardzo krótkie, także nie będę męczył. Czy można prosić o puszczenie materiału? Nie można. Nie można. Jak nie można, to nie można. Nie ma co gadać. Jestem za w ogóle badaniami naukowymi czegokolwiek. Także jak tu kolega sprecyzował dokładnie te trzy rzeczy są. Jestem też trochę sceptykiem. Jestem absolutnie za badaniami, za badaniami, które mają podstawy naukowe.
To wszystko mniej więcej. Dziękuję bardzo.
[07:43] - Dziękuję uprzejmie. Mam nadzieję, że pomoże pan w tych badaniach panu Januszowi Zarudzkiemu. Bardzo proszę o głos.
[07:53] - Jeżeli mogę, chciałbym wam serdecznie podziękować za to, że jesteśmy dzisiaj w takiej sytuacji. Ja od prawie dwudziestu lat zajmuję się tą tematyką. Jestem z Wrocławia, jestem absolwentem studiów nauk politycznych. Studiowałem też filozofię przez kilka lat na uczelni. Pracowałem przez lat siedem, wykładając nauki społeczne. W roku dziewięćdziesiątym pierwszym założyłem własną firmę i praktycznie ośrodek edukacji. Praktycznie wtedy mniej więcej zainteresowałem się tym obszarem wiedzy, który na uczelni, na której studiowałem, jak też na innych uczelniach nigdy nie był przedstawiany w sposób jakikolwiek sensowny sposób. Na początku, kiedy trochę na żonę przyznam szczerze, która mnie chciała odciągnąć od spraw takich troszeczkę społecznych działalności, zabrała mnie na spotkanie, gdzie tak posłuchałem o tych istotach pozaziemskich, o tych dziwnych doświadczeniach z UFO. Myślę sobie, szaleństwa, lepsze gry. No tak, to było już bardzo mocno na świecie.
Polska się wtedy otworzyła, stary system upadł, powstała nowa rzeczywistość i wszystko można było przeczytać. Wszystko można było dostać, kupić. Było tego gigantycznie dużo, również w Polsce się okazało, że doniesień o UFO jest naprawdę dużo. Przez kilka miesięcy robiłem pierwszą podstawową rzecz, o którą jeden z naszych panów, właśnie panelistów, jeden z panów doktorów apelował. Wprawdzie nie była to czysta procedura naukowa, ale ponieważ pracowałem na uczelni, starałem się stosować takie elementarne, podstawowe czynności, jakie są przy precyzyjnych świadków przede wszystkim. I drogą eliminacji wyszło mi po kilku miesiącach, że prawdą jest, że UFO są to zjawiska astronomiczne, czy też przyrodnicze, których ludzie nie rozumieją i uważają, że to są jakieś statki obcej cywilizacji, manifestacje obcej inteligencji. To prawda. Jest dużo takich spraw i takich przypadków. Ja w ciągu tych prawie dwudziestu lat bardzo wiele takich zanotowałem. Prawdą też jest jak druga hipoteza, że wiele osób, chociaż może poprawię się, pewna część osób mówi, że widzi UFO.
Opisuje to UFO dlatego po prostu, że sobie robi żarty, że chce po prostu zamanifestować swoje ja w jakiś taki oryginalny, dziwny sposób. Takich przypadków mojej kariery może było uważam kilka procent. Prawdą też jest, że za manifestacjami UFO, które ludzie przynoszą dziennikarzom, badaczom cenną informację, stoją niezrozumiałe dla nas tajne, nieznane dla opinii publicznej eksperymenty wojskowe, po prostu eksperymenty armii, szczególnie oczywiście sił powietrznych, a więc najnowocześniejsze technologie, które po prostu my i ludzie nie potrafimy rozpoznać, że to jest nasze. To też prawda. I takich przypadków też wiele w swojej takiej karierze studiowania tego tematu spotkałem, ale spotkałem dużą część takich historii i takich tematów, które pod żadną z tych hipotez się nie kwalifikują. Spotkałem ludzi, którzy nie kwalifikują się pod taką hipotezę, że ktoś opowiada, że widział UFO albo że spotkał ufonautów i po prostu jest nienormalny. Jest po prostu niespełna rozumu, bo takie przypadki też się zdarzały. Spotkałem dziesiątki, jak nie setki spraw i sytuacji, kiedy żadna z tych właśnie hipotez nie pasowała. I zrobiłem jeszcze jedną ważną rzecz. Robiłem ją po dziś dzień.
Starałem się docierać również do takich ludzi, których wiarygodność społeczna, zawodowa, profesjonalizm w ocenie zjawisk, które widzą, oglądają czy napotykają, nie podlega najmniejszej albo bardzo małej dyskusji, wątpliwości. Za które rzeczy takimi ludźmi w szeroko tak uważa byli i są wojskowi. Na początku miałem kontakt głównie poprzez oglądanie materiałów zachodnich z wypowiedziami zachodnich wojskowych. W sposób niezwykle twardy, sugestywny i obiektywny opisywali zdarzenia niesamowite, ale też spotkałem później polskich oficerów, żołnierzy. Czasami mówiliśmy w jednostce lub poza jednostką po cichu, bo zawsze się znajdzie jednostka wojskowa, ale niektórzy z nich odważyli się mówić otwartym tekstem. I jeżeli dzisiaj ktoś mówi, że nie maDowodów, a przynajmniej przesłanek na to, że UFO właściwie na Ziemi nie manifestuje się, to chciałbym powiedzieć: po prostu ludzie ci nie znają sprawy. Przede wszystkim ludzie, którzy wypowiadają się o UFO, przepraszam was, często ze środowisk akademickich, tego w ogóle nie badają. To, co jest najważniejszą zasadą, czego was tutaj nauczają i czego mnie uczono, to jest badać. My, czasami nie mając do tego żadnych środków i możliwości, robimy to, gdzie jest to możliwe w całym świecie, nawet na wielką skalę. I są to jakieś badania, czasami ściśle naukowe, jak na przykład badania doktora Jana Szymańskiego w Lasowie, w miejscu, gdzie manifestowały się przez lata niezwykłe zjawiska.
Ściągamy naukowców niezależnie tam, gdzie jest to możliwe. Jest mnóstwo różnych, różnych ciekawych raportów. Robimy to wedle zasady naukowej. Ci, którzy się wypowiadają najczęściej, że UFO to bzdura, nie robią tego. Zaprzeczają elementarnym prawom i etyce zawodowej naukowca. Mają zdanie, a nic w tej sprawie, żeby je zweryfikować, praktycznie nie zrobili. Oprócz napisania paru książek najpierw. I chciałbym wam powiedzieć, że ci oficerowie, których widziałem, mówili o takich rzeczach. Ja te nazwiska dzisiaj jeszcze podam, ponieważ zaraz kolega pokaże mi, że mija moje siedem minut. Że każdy, kto ma chociaż troszeczkę rozsądku i posłucha generała polskiego Czernowa, kiedyś szefa korpusu wojsk lotniczych, posłucha pułkownika Grundmanna, posłucha i zapozna się z materiałem majora Makieły, to naprawdę powinien usiąść w spokoju i powiedzieć: „Słuchajcie, jest problem”.
I na koniec. Jeżeli będziecie też dzisiaj próbowali śmiać z wagi tego zjawiska, to wam tylko powiem jedno. W tym roku druga transza. Przez te dwadzieścia lat Brytyjskie Ministerstwo Obrony to oświadczono oficjalnie i jeżeli wejdziecie w brytyjskie narodowe archiwa, zobaczycie całe potężne archiwum. Jeżeli ci, którzy zajmowali się UFO, są oszołomami, to musicie do nich zaliczyć cały sztab ludzi zajmujących się w Wielkiej Brytanii UFO, ponieważ oficjalnie, tak jak tu stoimy, ogłosili to i wejdziecie na rządowe strony internetowe i zobaczycie wszystkie najważniejsze raporty do roku 1987, jak na razie zostały opublikowane wszystkie, które mogli opublikować. Dużo fantastycznych rzeczy. Więc w związku z tym, skoro chcemy się śmiać, śmiejmy się również z oficerów i obecnych dowódców Ministerstwa Obrony Narodowej Wielkiej Brytanii, bo oni takie badania jak my prowadzili profesjonalnie na pewno niż my już od kilkudziesięciu lat. Dziękuję bardzo.
[14:45] - Proszę mnie. Więc tak, postaram się streścić i postaram się, żeby nie musiał machać ręczkami.
[15:15] - Jesteśmy? Tak. Korzystając z chwili przerwy na przygotowanie materiału, chciałem tutaj zapytać, czy w ogóle macie państwo jakąkolwiek orientację na temat tych zjawisk, o których wspominał Janusz Zagórski? Czy ktoś z państwa, powiedzmy, specjalizuje się na swój użytek w poszukiwaniu tych informacji? Czy te historie są państwu znane? Komuś, tak? Nikomu.
[15:43] - Jest jeden.
[15:51] - Mamy prezentację?
[15:52] - Mamy prezentację, mamy. Okej. Więc krótki wstęp. Nazywam się Wojtek Rembecki. I zajmuję się u wtedy już pana profesora Dąbrowskiego, jestem na czwartym roku kosmonautyki. Będę pisać pracę magisterską o poszukiwaniu pozaziemnych obchodów planetarnych, więc temat jak najbardziej mi siadł, można powiedzieć. W tych kilku slajdach, które postaram się zmieścić w czasie, chciałem pokazać dlaczego tak i dlaczego może. A. Wiem, wiem, wiem. Równanie Drake'a miałam przepraczyć, bo jakbyście coś, nie wiem, większość z was zakochuje się jednak w matematykach.
Matematycy?
[16:47] - Nie.
[16:47] - Może tak z matematykami będzie.
[16:56] - Tak, proszę bardzo.
[17:00] - Równanie, które tutaj widzicie, przeszło do historii pod sympatyczną nazwą równania Drake'a. Nie kojarzy się to z tym kosmitą. Stworzone w roku 1960 ma określoną historię. Opisuje to, jak można sobie matematycznie przedstawić zależność tego, ile mamy życia wokoło nas od, można powiedzieć, parametrów technicznych naszej galaktyki czy jakiejkolwiek galaktyki. Odmieniono symbolicznie prezent za kolejne symbole w równaniu, ale nic ono jak na razie nam to nie mówi. Może niedługo. Chociaż panie Wolu, nie wiem jak się pan miał. Wydaje mi się, że się. Więc tak. N to nasza aktywność cywilizacji naszych sąsiadów.
To jest cywilizacji.
[17:58] - Nas chyba też obejmuje.
[18:00] - Tak?
[18:01] - Nas też chyba obejmuje.
[18:06] - Więc tak, pierwszy symbol po prawej stronie równania to cywilizacji w galaktyce.Druga liczba, jak często ten moment, którym się zajmuję, jak powiedziałem, to moment gwiazd, które posiadają własne planety. O liczbach w związku z tymi kolejnymi czynnikami będę za chwileczkę mówił. Nie każda planeta, która istnieje, jak wiecie dokładnie z lekcji fizyki z gimnazjum albo liceum, jest zdolna do podtrzymania życia. Mamy tutaj u nas, w naszym układzie do czynienia. I nawet nie wszystkie te planety zdolne do podtrzymania życia de facto życie mają. Kolejne podpunkty już ograniczają jeszcze bardziej liczbę planet zamieszkałych, zawężając jeszcze bardziej. Problem z naszymi gwiazdami jest taki: nie każda gwiazda jest wystarczająco ciepła albo wystarczająco zimna, by mogła podtrzymać na orbicie planetę, która ma atmosferę zamieszkiwalną, czyli taką ziemską budową można nazwać. Trochę trudno, będę małą krechkami. Macie tutaj u góry skalę elektroniczną typu widmowego gwiazd. Nasze słoneczko mieści się mniej więcej pośrodku.
Idąc po kolei od prawej. Klasa widmowa O, B, G, K, M. Z tej strony wykresu są gwiazdy czerwone giganty. Za duże i jednocześnie za zimne na to, by podtrzymać atmosferę taką jak ziemska, czyli atmosferę azotowo-tlenową. O, B. Jeden po kolei pierwszy G. Pierwsze dwa typy widmowe gwiazd to gwiazdy zimne i duże. Czyli jak już znajdziemy przy niej jakąś planetę, to nie spodziewajcie się, że znajdziecie coś skroplonego. No, tylko jakiś metal albo coś podobnego, ale to nas nie interesuje. Wokół takich rozwinię się raczej życie.
Następne planety żółto-pomarańczowe, wśród których plasuje się mniej więcej w połowie naszej drogi nasze słoneczko. To gwiazdy aż w pewnym sensie zimne, ponieważ z temperaturą wiąże się także jasność i kolor gwiazdy. Nasza żółto-pomarańczowa gwiazda jest może dla nas idealna, jeśli chodzi o planetę i życie. Gwiazd mamy bardzo dużo. Różnych typów widmowych. Albo gorące, albo zimne, duże albo małe. Sęk w tym, że wiemy o nich bardzo peu, jak na dzień dzisiejszy. Wiemy, że istnieje 400 miliardów gwiazd. Taki drobny problem. Podobna ilość jest w naszej galaktyce.
W takim razie dysponujemy na dzień dzisiejszy gigantyczną pulą do wyboru tego, gdzie by tutaj to życie się mogło lokować. To jest nasza galaktyka, można powiedzieć widziana z zewnątrz. Tutaj macie skalę w latach świetlnych. Ta mała podziałka to 10 000 lat świetlnych. Rok świetlny to dystans, jaki światło potrzebuje, żeby pokonać z prędkością 300 000 kilometrów na sekundę w ciągu roku. To jest gigantyczna odległość, to jest miliardy kilometrów. Tutaj w skali 30 000 lat świetlnych to jest jak ten pilot przy kilometrze. Tak więc nie dość, że mamy bardzo dużo gwiazd, to jeszcze mamy bardzo dużą przestrzeń. I ostatnie, co chciałem powiedzieć. Jak sytuacja wygląda na dzień dzisiejszy?
Od Einsteina wiemy kilka podstawowych rzeczy, które się już zmieniło, ale wciąż te podpunkty, które tutaj przedstawiam, są wciąż wielką zagadką nauki. Nie wszystko wiemy. Potrafimy z tego korzystać, natomiast nie wiemy, dlaczego to tak działa. Primo. Żaden przedmiot materialny nie może poruszać się z prędkością większą bądź równą prędkości światła, bo po prostu trzeba by było gigantycznej, nieskończonej ilości energii, żeby go po prostu poruszyć i przyspieszyć. Druga rzecz. Oczywiste może się wydawać teraz, w czasach przestrzeni kosmicznej, kiedyś nam się to inne wydawało. Są tego kolosalne konsekwencje, ale mogą przez naszą pochłanowaną z powodu grawitacji przestrzeń istnieć tak zwane skróty, nazywane naukowo mostami Einsteina-Rosen, ale częściej tunelami czasoprzestrzennymi.Dwustronna kocia nora, która pozwala nam zrobić gigantyczny tunel, ponieważ światło będzie poruszało się po powierzchni naszej czasoprzestrzeni, a my możemy sobie zrobić dziurkę na wylot. Tutaj zresztą świetnie ustawione. Może rysunek jest za bardzo wyolbrzymiony, ale nasza przygoda z czasoprzestrzenią jest troszkę mniejsza.
Fakt faktem światło idzie sobie po powierzchni czasoprzestrzeni, a my robimy sobie dziurkę. Jest to bardzo szybki sposób, jakbyśmy się chcieli, będąc obserwatorem z jednego końca tego tunelu, na drugi koniec po powierzchni tego światła. I już kończę. Już kończę, przepraszam. Co ważne, na bardzo podstawowym poziomie, w rzeczywistości najbardziej podstawowym, wszystko, to z czego jesteśmy zbudowani, elektron, proton, neutron jest ze sobą globalnie powiązane. Jeżeli zmienimy jeden z tych naszych, na przykład elektronu w jednym miejscu wszechświata, to natychmiastowo, bez żadnego opóźnienia czasowego mamy reakcję, chociażby po drugiej stronie galaktyk, chociażby w drugiej, w trzeciej galaktyce. Kiedyś na początku wszystkie cząstki elementarne były ze sobą powiązane. No i mamy tego konsekwencje po dziś dzień. Okej, kończymy.
[25:34] - Czyli reasumując, ile mamy planet możliwych do zamieszkania?
[25:42] - Kolosalne liczby. Jeżeli byśmy wrócili do równania Diraca i podstawili sobie te nasze nawet najbardziej wydumane, najbardziej pesymistyczne liczby, to byśmy doszli do tego, że mamy do dyspozycji najmniej sto tysięcy, dziesięć tysięcy, najwyżej kilkaset miliardów. Także to, co najważniejsze mi się wydaje. Nasza nauka jest daleko, ale cały czas im więcej wiemy, tym więcej zadajemy sobie pytań. Każda odpowiedź to kolejne dziesięć, sto pytań. Wiemy dużo, ale jeszcze nie tahu dużo tego, to, czego mamy wiedzieć, żeby to wszystko zrozumieć. Dziękuję.
[26:23] - Dziękujemy bardzo. To chyba Arthur C. Clarke. Poprawcie mnie, jeśli nie on powiedział, że to byłoby cholerne marnowanie miejsca, gdyby na tych planetach nie było życia.
[26:36] - To jest cytat z „Kontaktu” Carla Sagana.
[26:38] - Brawo. Panie Pawle prosimy się o prezentację.
[26:48] - Witam bardzo serdecznie. Może tak na początek tylko opowiem troszeczkę o sobie. Jak panowie profesorowie jestem raczej sceptykiem, jeżeli chodzi o sprawy UFO. Natomiast nie mówię, że życie pozaziemskie jest niemożliwe. I tutaj pan Janusz Zagórski miał bardzo dużo racji, mówiąc, że wielu osób, którzy mówią, że mieli spotkanie czy byli świadkami manifestacji UFO, po prostu kłamią. Ale jest również ważne, że wielu ludzi po prostu nie wie, co widziało. Są w atmosferze takie zjawiska, o których normalni ludzie mogą nie wiedzieć i jeżeli są świadkami takich rzeczy, to po prostu nie wiedzą, że to jest normalne zjawisko. Głównie zajmuję się razem, można powiedzieć, z moją grupą badawczą poznańskiej grupy ufologicznej legowaniem wszelkich takich zjawisk, podważaniem autentyczności, jeżeli chodzi o jakieś doniesienia o jakiejś manifestacji UFO czy pojawieniu się kręgu. Jest to jedna właśnie z metod badawczych, która ma na celu, jeżeli nam się nie uda zalegować takiego zjawiska, wtedy można domniemać, że takie zjawisko jest autentyczne, aczkolwiek jest jeszcze bardziej zagadkowe. Myślę, że tutaj w kwestii właśnie manifestacji czy podważania takich kwestii więcej do powiedzenia miał właśnie pan Zagórski.
On jest specjalny, także dziękuję bardzo.
[28:28] - Dziękuję również. Bardzo proszę, panie Rafale.
[28:33] - Dzień dobry. Przyjechałem dosyć daleko, a mieszkam mniej więcej koło miejscowości Wylatowo. To tak dla tych, którzy się interesują tematem, będą wiedzieli, gdzie to jest. Otóż ja zajmuję się tym zagadnieniem od strony praktycznej. To znaczy nie jestem takim człowiekiem, który siedzi w internecie, szuka i patrzy. O, tu są dowody i takie filmy i takie zdjęcia. Ja staram się weryfikować takie informacje. Oczywiście nie wszystkie te, które mogę, te, które mnie interesują. Jeżeli taką sprawę, taką problem się zajmuję, staram się wyciągnąć maksimum informacji, które są możliwe do wyciągnięcia takiej sprawy. Dlatego mam też dużo materiałów, które po prostu są, jakby to powiedzieć, przebadane do maksimum i maksimum informacji o danych, jakichś obserwacjach jest tam wyciśnięte.
I tutaj, jeżeli chodzi o dowody, bo przedmówca mówił, że nie ma dowodów. Ja się dziwię, przecież takie dowody są. Pan Janusz ma ich pełno. Ja też mam różnego rodzaju zdjęcia, relacje. Nie są to mówię takie relacje, że znajdę w internecie film. O, patrzę tutaj jest UFO, ktoś sfilmował. To nie o to chodzi. W internecie można znaleźć wszystko, zarówno filmy, które są montowane i które ktoś robi dla hecy i żeby po prostu się rozerwać czy zrobić komuś żart. Natomiast jeżeli do nas dociera do mnie jakiś sygnał o takich obserwacjach, wtedy jest to jakby powiedzieć badane na miejscu te zdjęcia są weryfikowane, czy filmy są rozmowy ze świadkami z normalnymi ludźmi, którzy to widzieli. Zdarzały się sytuacje.
Zresztą był akurat spod miejscowości Wylatowo, gdzie na przykładJeden ze świadków zgłasza nam informację o widzianym obiekcie UFO, nakręcił film. Dwa lata mieliśmy informację, w którym kierunku ten obiekt był widziany i nagle po dwóch latach udaje nam się znaleźć świadków, którzy widzieli to samo, ale z trzystu metrów, nie z kilku kilometrów. Te informacje nieraz potwierdzają się po jakimś czasie i tutaj nie ma możliwości, żeby te osoby, które to widziały po dwóch latach, znaczy po dwóch latach do nich docieramy, natomiast one widziały to w tym samym momencie. Nie ma możliwości, żeby one się zmówiły. Zresztą to jest kilka rodzin, cała wioska, która to obserwowała, więc są to relacje bardzo wiarygodne i takich spraw jest naprawdę dużo. Mówienie, że nie ma dowodów na ten temat to jest, mi się wydaje, tylko brak chęci poszukania ich i dotarcia do sedna sprawy. Dowodów jest naprawdę bardzo dużo i jest to bardzo ciekawa sprawa, która daje pogląd na rzeczy i daje inaczej spojrzeć na świat szerzej. Otworzyć trochę się na umysł i na to, co można obserwować. Tutaj jeszcze chciałbym powiedzieć, że jeżeli mówi się o UFO, to pewnie sto procent albo dziewięćdziesiąt dziewięć procent z was powie: „UFO to jest taki talerz na niebie albo zielona buciki”. To jest UFO.
Wcale nie. UFO, jeżeli ktoś się tym zajmuje, wie, że niekoniecznie musi wyglądać jak latający talerz. I jeżeli ktoś chce zgłębić to UFO, bardzo często może go zobaczyć, bo wystarczy po prostu wiedzieć, czego szukać na niebie czy w okolicy, bo ono jest wszędzie. To nie jest tak, że ono jest w jakimś określonym miejscu i tylko tam. Można je obserwować wszędzie. My takich doniesień mamy bardzo dużo z całej Polski, ze świata. Także naprawdę dowody są. To chciałem powiedzieć.
[32:18] - Dziękujemy bardzo. Proszę państwa, znamy już gości, znamy skład komisji sędziowskiej. Mamy trochę czasu na ustalenie werdyktu. Pozbierajmy się trochę. Zadam państwu pytanie i panom również, moim gościom, ponieważ padły tu trzy pytania istotne: czy istnieje życie poza Ziemią? Czy to życie może być inteligentne i czy może odwiedzać naszą planetę? Zadam pytanie wprost: czy uważacie państwo, że pozaziemskie istoty inteligentne odwiedzają, odwiedzały lub mogą odwiedzać naszą planetę? Proszę poprzez podniesienie rąk moich kolegów o wyrażenie swojej opinii. Czy mogą?
[33:05] - Czy te pytania są dobre pytania?
[33:09] - Czy uważacie, że pozaziemskie istoty inteligentne odwiedzały, odwiedzają lub mogą odwiedzać naszą planetę?
[33:17] - Nie, to nie jest w podstawie nasze pytanie.
[33:26] - Proszę zadać jasne pytanie. Przyznaję, że pytanie jest lekko tendencyjne. Proszę je uściślić w takim razie.
[33:31] - Część pytania wyklucza sensowne odpowiedzi. Proszę konkretnie pytanie.
[33:39] - Dobrze. Czy istoty inteligentne odwiedzają naszą planetę? Pozaziemskie istoty inteligentne. Proszę wyrazić swoje przekonanie.
[33:54] - Mam odpowiedź. Uważam, że nie odwiedziły dotychczas. Nie ma na to dowodów, że nas odwiedziły inteligentne osoby.
[34:16] - Tu państwu gwarantuję, że wśród uczestników nie ma dżentelmenów, zatem pan pana odwiedza. Dobrze, proszę pana Władysława o zajęcie stanowiska.
[34:28] - Proszę państwa, używam w swojej pracy metod naukowych. Zawsze patrzę na twarde fakty naukowe czy dowody powtarzalne. Jestem też raczej na nie. Te, które widziałem, po prostu nie pozwalają mi stwierdzić, że tak. Także odpowiadam: nie.
[34:46] - Dziękuję.
[34:48] - Ja już zadeklarowałem się we wstępnym wystąpieniu, ale skoro mogę jeszcze raz. Z całą stanowczością, kategorycznie, po prawie dwudziestu latach studiowania tego problemu jako niezależny dziennikarz, rzecz jasna badacz, czasami psycholog, terapeuta, oświadczam wam, że za częścią manifestacji, które nazywamy UFO, poza angielskiego skrótu, kryją się istoty inteligentne spoza naszego świata i ich obecność tutaj, w mojej ocenie, nie jest to tylko kwestia ostatnich kilkudziesięciu lat od czasów po drugiej wojnie światowej, kiedy się pojawiło to słowo UFO wprowadzone przez nobliwego naukowca, doktora Ala Heyneka, który już nie żyje. Astrofizyka, panowie, który w Stanach Zjednoczonych ten temat badał na początku na zlecenie sił powietrznych w ramach programów rządowych, takich jak Blue Book czy ta księga, których celem było zbadanie niesamowitej ilości manifestacji UFO, jakie miały miejsce na terenie Stanów Zjednoczonych. On na początku jako sceptyk, chciałem wam powiedzieć wyraźnie, że to jest oczywiście literackie potwierdzenia, przeszedł na pozycje ufologiczne. To od niego dzisiaj pamiętamy te słynne trzy stopnie spotkań UFO: pierwszy, drugi i trzeci. Potem było wprowadzone następne, czwarte, ale nie o tym. Chciałem wam powiedzieć jeszcze raz, że poruszamy się w dwóch różnych światach. Ja rozumiem tutaj panów doktorów i ich stanowisko. Oni zajmują się-Niebem, astrofizyką, a my ufolodzy tak naprawdę niebem prawie się nie zajmujemy. Oczywiście interesujemy się tym wszystkim.
Zajmujemy się tym wszystkim, co manifestuje się na Ziemi czy fizycznie na Ziemi, czy w powietrznej przestrzeni Ziemi. Co świadczy o tym, że mamy do czynienia z technologią nieosiągalną dla ludzkości dzisiaj. Przyszedłem tutaj z książką już dwa lata temu wydaną w Stanach Zjednoczonych przez Moffa Guda, jednego z najwybitniejszych ufologów na świecie, którego zapraszałem do Polski dwa lata temu. I chciałem wam powiedzieć, takich sytuacjach, tych książek są setki, nawet tysiące. Chciałem wam powiedzieć, że tutaj wstęp do tej książki napisał Lord Hill-Norton, już dzisiaj nieżyjący, kiedyś szef komitetu wojskowego NATO w latach 1974-1977. Człowiek, który powiedział wyraźnie: „Sprawa UFO jest sprawą poważną. Za tym kryje się wielki problem odwiedzin spoza Ziemi” i książka, która mówi o tych odwiedzinach, jest poprzedzona jego właśnie wstępem. Chciałem wam powiedzieć, że w wielu parlamentach na świecie odbywały się debaty na temat UFO, i to już w latach 60. Ostatnia znacząca miała miejsce w 1979 roku w Izbie Lordów w Wielkiej Brytanii. Problem ten był poruszany przez różnych prezydentów.
Również wielkie głowy tego państwa zetknęły się z tym problemem. On jest naprawdę dużo poważniejszy. Ja świadomie narażam się od lat wielu ludziom, mówiąc tak bez najmniejszych wątpliwości, bez najmniejszego zająknienia. Uwierzcie mi, stoję przed tak niesamowitą historią, przed tak niebywałym wydarzeniem w historii rodzaju ludzkiego, jakiego nie pamiętamy od tysięcy lat. Kochani, kupię piasek. Dla mnie dziś niepewne UFO jest jakąś super zagadką, bo mniej więcej mam wyobrażenie o tym. Tylko największą zagadką jest to, że przez 50 ostatnich lat, przy tej ilości donosów, przy tej ilości manifestacji po prostu cała skorupa naszego życia publicznego, a więc religie, instytucje państwowe i oczywiście nauka cały czas odwracają głowę od tego problemu. Wiemy dlaczego. Jak będzie następna tura, pozwolę sobie również te argumenty wyczerpać. Dlaczego tak się dzieje, że nie chcą tego widzieć?
To przewraca do góry nogami cały paradygmat wiedzy. Przewraca do góry nogami również niestety pewne, powtarzam, elementy doktryn religijnych. Nie wszystkie. Nie podważa wiary w Boga, ale podważa pewne doktrynalne założenia religijne i jeszcze parę innych rzeczy podważa. Nie dziwię się, że jest taki opór. Najbliżej tego są służby specjalne, wojsko i to, co zrobiła Wielka Brytania, ogłaszając te archiwa. To jest wielkie, jest więcej takich materiałów. Później opowiem wam o polskich oficerach, którzy o tym mówią. Mam też parę zdjęć do pokazania.
[39:12] - Dobrze, dziękuję. Głos zdecydowanie za. Prosimy cię, Damian.
[39:19] - Ja powiem tak: czy istnieje pozaziemskie życie inteligentne? Bardzo prawdopodobne, że tak. Natomiast czy odwiedzało ono ziemię? To raczej wątpliwe, jeżeli w ogóle nieprawdopodobne. Ale czy będą odwiedzać ziemię w bliżej niewyznaczonej przyszłości? Myślę, że kiedyś będzie to możliwe. Albo my odwiedzimy ich. Teraz może, jeżeli cywilizacyjna sukcesja pójdzie aż tak dobrze.
[39:54] - Czyli oddajesz głos za czy przeciw w tej chwili?
[39:58] - Jeżeli chodzi o całość pytania, przeciw.
[40:01] - Dziękuję ci bardzo. Rafale?
[40:03] - Jeżeli chodzi o mnie, to chociażby na podstawie własnych doświadczeń dwuletnich i tych materiałów, które zebrałem, tych relacji świadków, po prostu nie ma wyjścia. Muszę powiedzieć, że takie coś istnieje. Po prostu takie coś jest i są takie technologie, które są dla nas po prostu nieosiągalne. Są przyspieszenia. Są takie rzeczy, których nie jesteśmy w stanie osiągnąć. To, co zebrałem, to są rzeczy, które przeczą nauce, przeczą temu, co można wyliczyć i co można tak jak tutaj postarać się na przykład powiedzieć, że świat ten musiałby być tak daleko, bo prędkość światła i tak dalej, światła ileś lat trzeba lecieć. Te pojazdy po prostu mają gdzieś tę prędkość światła. Przyspieszenia, które są w tych pojazdach, są tak duże, że człowiek by tam zginął. Więc technologia to jest zupełnie inna. Jeżeli chodzi o mnie, z całkowitym swoim przekonaniem muszę stwierdzić, że tak, to jest prawda i po prostu to jest tylko kwestia czasu, kiedy będziemy musieli do tego się przyznać.
[41:17] - Dziękuję bardzo. Czyli jak sami państwo widzicie, mamy dwa głosy za, dwa głosy zdecydowanie przeciw i jeden lekko przeciw. Czyli jak na razie jesteśmy po stronie negacji. Nie ma tutaj kolegi Mikołaja, który nam się zdematerializował. Halo, halo, ziemia do Mikołaja! To może być argument za. Ja chciałbym jeszcze zrobić, powtórzyć ten sam test na państwu, czyli na was, drodzy słuchacze, uczestnicy naszej debaty. Poproszę tu koleżanki z organizacji, żeby zliczyły wasze głosy. Czy istnieje poza nas inna cywilizacja pozaziemska? Głosy za.
Poproszę ręce w górę. Dużo rąk. Dużo. Chwilkę na zliczenie. Proszę jeszcze nie opuszczać. Nie orientacyjnie, gestami proszę mierzyć. Dobrze, dziękuję uprzejmie. Teraz odpowiedź przeciwników. Mikołaju, coś ciebie pominęło. Pytamy tutaj, czy istnieje możliwość odwiedzin pozaziemskich.
[43:20] - Do czego zmierzałem w swojej krótkiej, trzyminutowej prezentacji, to było to, że nie zamknął się możliwości. Miało wszystko odpowiedzi. Może istnieć. Albo że nawet musi istnieć. Coś bardzo ciekawego. Więc tego więcej wyjaśnimy. Mając większą wiedzę naukową niż obecna. Nie widzę problemu, żeby ktoś taki kiedyś się do nas zgłaszał na kawkę. Zapraszam.
[43:59] - Mikołaj nie widzi problemu, czyli mamy równowagę. Jest to głos może mało zdecydowany, ale ważny, ponieważ nadal nie wiemy, czy te istoty mogą nas odwiedzać, czy nie. Zastanówmy się tutaj nad pytaniem dodatkowym, które chciałbym też postawić. Jaka jest przyczyna utajnienia informacji na temat UFO? Dlaczego tak mało wiemy? Co mogło być przyczyną takiego stanu rzeczy? Przecież jeśli te istoty istnieją, to od niepamiętnych czasów powinny być świadectwa, które powinny nam dawać jakiś sygnał. Czy zetknęliście się państwo z taką opinią, że badania te zostały utajnione pod wpływem pewnej reklamy słuchowiska radiowego Orsona Wellesa „Wojny światów” w latach 40. w Hiszpanii, które to reklamy wywołały panikę, ponieważ na sygnał „Marsjanie atakują” wszyscy zaczęli plądrować sklepy. Było to zjawisko psychologiczne i ponieważ tego typu reakcje mogłyby się powtarzać, wszelkie informacje wpływające do specjalistów poprzez policję, służby wojskowe zostały utajnione.
Co zresztą takie filmy jak „Archiwum X” chociażby pokazują. Oczywiście nie jest to żaden dowód, natomiast może być to przyczyna. Co państwo sądzicie na ten temat? Pytanie jest o przyczynę naszej niewiedzy. Dlaczego wiemy tak mało?
[45:34] - Odpowiedź prosta. Bo nie ma faktów. To, co w Hollywood się produkuje, to jest wielki biznes i jest podtrzymywana jakaś tam „faktografia” w cudzysłowie, żeby te filmy się sprzedawały. Natomiast nie ma rzeczywistych faktów. Próbuje na takie pytania odpowiedzieć poprzez głosowanie. Te fakty powinny być jednak. To, czy my sobie tutaj zagłosujemy za czy przeciw, to ma niewielkie znaczenie.
[46:06] - Proszę uwzględnić to, że za każdym głosem może stać jakiś ważny fakt.
[46:11] - Może, ale może też nie stać.
[46:20] - Dziękuję. Pan Waldemar.
[46:22] - Proszę państwa, ciągle mówię o tej metodzie naukowej. Te zjawiska są tak chwilowe i tak niepowtarzalne, że trudno się je zaniedbać. Wydaje mi się, że też bardziej się mówi o pewnych tajemniczych eksperymentach wojskowych niż o rzetelnych badaniach naukowych. Na pewno słyszeliście o poszukiwaniu kosmosu w spektrum radiowym. Szuka się pewnych sekwencji sygnałów, pewnych korelacji. I niestety, jak do tej pory te badania są. Nie ma po prostu faktów potwierdzających, że coś tam periodycznie lub coś innego się dzieje. Także to pytanie było. Jeśli mogę, to powtórzę jeszcze raz.
[47:01] - O przyczynę naszej niewiedzy.
[47:03] - Mi się zdaje, że tak jak kolega powtórzył troszkę jest to marketingu i chwilowość tych zjawisk decyduje o tym, że one są niepowtarzalne i trudno użyć takich metod uważanych za najbardziej prawidłowe naukowo. I tyle.
[47:15] - Dziękuję. Ale jeśli jest to zjawisko tak komercyjne i tak łatwo sprzedawalne, jeśli na badania, na poszukiwania lekarstw na ważne choroby, które są dla nas istotne, dla cywilizacji przeznacza się ogromne sumy. Jeśli na poszukiwania chociażby ropy naftowej przeznacza się ogromne budżety na odpowiedź na tak ważne pytanie, czy możemy mieć kontakt z obcą cywilizacją, czy nie, nie przeznacza się żadnych funduszy. Czy panowie dysponujecie jakimś funduszem na badanie eksplorowania kosmosu?
[47:50] - Fundusze to jest kwestia przydzielania pieniędzy i marketingu. Może nie było do tej pory nastrojów, żeby takie badania rzetelnie prowadzić. Prowadzą je różni ludzie i wydaje mi się, że chwilowość, czyli po prostu niepowtarzalność zjawiska i przynajmniej z tego, co wiem, to po prostu jest główna przyczyna, że traktowane są tak troszeczkę z boku. Dziękuję.
[48:14] - Dziękuję uprzejmie. Panie Januszu.
[48:16] - Ja w pierwszej kolejności wyrażę swoje zdziwienie i zaskoczenie tą ilością osób, która podniosła ręce, że jednak uznaje fakt istnienia istot pozaziemskich gdzieś wokół naszej przestrzeni. Jest to dla mnie szok.Do tej pory w środowiskach akademickich wrogość wobec tego tematu była tak duża, że wydawało mi się, że przepraszam panów, jak się po przerażenie, że pranie mózgów jako system jest skuteczny. A tu się okazuje, że wcale nie jest tak skuteczny. Naprawdę mnie to cieszy. Chcę wam powiedzieć, że naprawdę tutaj rozmawiamy z dwoma różnymi rzeczami. Musimy sobie twardo powiedzieć, że panowie doktorzy zajmują się kosmosem, fizyką, astrofizyką i tylko dlatego, że podejrzewamy, że te istoty przybywają z nieba, z urzędu zapraszamy te osoby na debaty poświęcone UFO. I rzeczywiście słusznie, bo my też uważamy, że oni pochodzą z nieba. Ale to jest wszystko, co nas łączy. Wszystko pozostałe nas dzieli. Ponieważ generalnie poza takimi wyjątkami, o których sobie możemy powiedzieć, naukowcy, szczególnie astrofizycy, nie zajmują się tą przestrzenią obserwacji UFO na Ziemi.
Śladu, który zostawia tego typu pojazd. Zgadania świadków, którzy widzieli lub też zostali porwani. To nie są kwalifikacje dla jakiejkolwiek dyscypliny akademickiej. Nie ujmując nikomu. Ani fizyk, ani psycholog oddzielnie wzięci, ani inżynier materiałowy, ani jeszcze pięć innych czy dziesięć specjalności nie wystarczy, żeby w sposób kompleksowy zajmować się zjawiskiem UFO. To jest zupełnie nowy, inny przedmiot badań, bardzo interdyscyplinarny, wymagający, żeby w jednym zespole, bo w człowieku to jest niemożliwe, zmieściło się te kilka profesji. Oczywiście, że dobry fizyk, astrofizyk, oczywiście, że znakomity psycholog. Oczywiście, że kryminolog. Oczywiście, że ktoś, kto zajmuje się na przykład badaniem zjawisk takich jak obiekty latające, pilot i specjaliści od lotu. Posłuchajcie.
To jest po prostu inna nauka. Ona wymaga kilku dyscyplin. Teraz ufolodzy, generalnie rzecz biorąc, rzeczywiście są samozwańcami, ponieważ nikt nie finansuje tych badań i niekompetentni są poszczególni naukowcy typu fizycy czy psycholodzy, żeby im zlecać badania nad UFO, bo oni są przygotowani nie do badania, czy na przykład w miejscowości Wylatowo pani Welza z całą rodziną przez dwie godziny, jadąc z jednej miejscowości do swojej rodzinnej wioski Wylatowo, była monitorowana z około 200 metrów wysokości obiektem o czterdziesto, trzydziesto metrowej średnicy, latający, przepraszam za sformułowanie jak latający talerz, bo tak to nazwała i po prostu dzieciaki im się posikały za przeproszeniem. Ona po prostu nie mogła spać. Przez pół roku nie mogli dojść do siebie. I takich przypadków jest więcej. Są tysiące. I teraz tak: ani politolog, tak jak ja z urzędu, ani fizyk z urzędu, ani filozof, ani ekonomista z urzędu nie ma żadnych kwalifikacji, żeby się tym zajmować. A jeżeli się tym zajmujemy, to tylko dlatego, że wyczuwamy, że powstaje jakiś nowy obszar wydarzeń. Coś wielkiego, czego nie możemy tradycyjnie opisać, bo nie mamy czym.
I tworzymy nowy aparat pojęciowy, biorąc po trochu ze wszystkiego, skąd się da. No bo wiadomo, pewne rzeczy się czerpie z psychologii, z psychiatrii, pewne z inżynierii materiałowej, a czasami trzeba pilotów, którzy potrafią ocenić, czy to był samolot, czy to było kompletnie coś innego, bo piloci też są świadkami lepszymi niż ktokolwiek inny. I tu jest cała sprawa. Nie ma ufologii, która jest uformowana dobrze i poprawnie. Że są podręczniki, które moglibyście wziąć i powiedzieć: „O, to jest podręcznik do ekonomii, do fizyki. Nie ma podręcznika do ufologii. Nawet gdyby istniały jakieś encyklopedie, to też są robione przez tą grupę badaczy, która zbadała 3% przypadków, bo ich jest miliony tak naprawdę. Są miliony tych przypadków. I to sobie powiedzmy szczerze, z czym mamy do czynienia. Dlatego też chcę tylko powiedzieć tak, że ja, rozmawiając z oficerami armii, takimi jak pułkownik, oni mówią: „Nie ma dowodów, nie ma przesłanek».
Po prostu oni się takim nie pochylają, ale też nikt im po pierwsze za to nie płaci. Po drugie nie takie są ich kwalifikacje. Jeżeli by sobie zdecydowali się jako fizycy czy chemicy, czy psycholodzy, że chcemy się tym zająć, chcemy poznać, o co w tym wszystkim chodzi i chcemy zbudować własną siatkę pojęciową i aparat profesyjno-naukowy do tego badawczy, to wtedy panie jesteście na równych prawach. Oczywiście, oni słusznie zastępują: „A przecież wy macie aparat badawczy». Na pewno lepszy niż my. Chociaż jest marny, bo go przynajmniej mamy. Robimy badania terenowe. Czy sobie wyobrażacie taką sytuację, kiedy pan mówi chimeryczne. To prawda. To jest najbardziej istotny zarzut.
Ale nieprawdą jest, że nauka zajmuje się tylko zjawiskami powtarzalnymi. Jest szereg dziedzin, w których bardzo rzadko coś się nad... Kryptozoologia. Szuka się gatunków zwierząt czy egzemplarzy zwierząt, które już dawno zawigineły, a gdzieś tam przy sobie potwór z Loch Ness, bo o tym żartuję, znajdują się jakieś endemiczne gatunki czy dosłownie egzemplarze czegoś, co przeżyło. To są rzeczy wcale niepowtarzalne. Są z legend czasami przeniesione. Całymi latami tego szukają i wolno. Naukowo wolno. A ponieważ UFO się manifestuje miliony razy, chociaż nie w jednym miejscu, no to już nie wolno, bo to nie w tym samym miejscu. Przecież to nie o to chodzi, że w tym samym miejscu.
Było takie miejsce Wylatowo, bo myśmy zrobili wszystko, co możliwe za nasze pieniądze, za moje wypłacane, że tak powiem, rozmowy telefoniczne z żoną, której przez miesiąc lipiec nie widuję co roku w domu, bo siedzę w Wylatowie z całą grupą ludzi. Co mogliśmy zrobić? Jedyne miejsce w świecie, gdzie zjawisko UFO i tak zwane powstawanie tych dziwnych znaków w zbożu, które też robią ludzie, to my to wiemy, gdzie myśmy to wszystko obstawili, jak tylko się dało kamerami profesjonalnymi na własny koszt. Każdy sponsor już nas sprzedał. Myśmy to wszystko jeszcze do internetu podłączyli tylko po to, żeby nie było, że to my, 50 osób tak siedzi i widzi coś w niebo. Żeby cały świat wiedział, co tam się dzieje. Myśmy robili monitoring 100%. Patrole, detektory detekcji elektromagnetycznych wszelkich możliwych, co tylko można. Naukowców ściągali. Myśmy robili realną naukową robotę, badawczą przynajmniej, jak już nie naukową.
Można po to sięgnąć, zobaczyć. I wtedy mówisz: „Nie ma żadnych dowodów, nie ma żadnych przesłanek». Są. Tylko my potrzebujemy współpracy. My potrzebujemy takich fachowców jak oni, żeby oni podeszli i zobaczyli. Odrzucili wszystkie. Sto, dziesięć procent możemy odrzucić.
[54:38] - Na pewno wszystkiego nie odrzuci się, bo są rzeczy, których się nie da odrzucić. I w tym przypadku na kamerach mamy nagrania, to nam ucieka. Powstaje pictogram w ciągu 40 minut. Wynika to wszystko z nagrań z rejestracji. Nie ma w ogóle ludzi, nie ma przypadku, że pokazują jakieś dziwne osiem klatek w ciągu dwóch sekund i nic więcej. I po prostu 30 kółek wywaliło na polu w ciągu 40 minut w nocy między 1:44 a 2:44 a 3:10, bo tyle na kamerach można stwierdzić, że w tym nie było, bo są patrole i wszystko jest filmowane. Nie ma pictogramu. W 40 minut jak cholera jest pictogram, już na kamerach się pojawiły pierwsze zarysy. Całe pole obstawione czujnikami elektromagnetycznymi doktora Szymańskiego. Niesamowite anomalie na tych czujnikach, później wykopane z ziemi.
Przepraszam, kolega pomoże.
[55:26] - Panie Artur, tutaj słuszny gniew.
[55:28] - I to jest słuszny gniew. Dlatego też przerzuciłem ten gniew sam w siebie, bo wiem, że powinienem już przestawać. I to jest na razie tyle, żeby powiedzieć, że dowodów jest mnóstwo, tylko się trzeba pochylić nad nimi.
[55:40] - Czyli brakuje nam rąk do pracy.
[55:41] - Dokładnie, dobrze powiedziałeś.
[55:42] - Dziękuję. Kolega Mikołaj, proszę powiedzieć. Mikołaj, według ciebie dlaczego tak mało wiemy? Jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy?
[55:58] - Mało wiemy z definicji. Problem jest na tyle szeroki, jak pan już powiedział. Na tyle wiele osób potrzeba różnych wykształceń, różnego fachu, żeby to wszystko poskładać, za przeproszeniem, do kupy i patrzeć na to w dodatku krytycznie. Rzeczywiście jest to ciężkie do wykonania, chociaż nie niemożliwe. Natomiast jeżeli chodzi o świadome manipulowanie faktami, niestety nie znalazłem tego PDF-a, nie przewidziałem. Istnieje raport Komisji Brookingsa z 1969 roku, mniej więcej 10 lat po powstaniu NASA, który jasno, prosto z urzędu mówi: „Słuchajcie, trzeba z tymi publikacjami à propos UFO delikatnie, bo jak coś powiemy, to będzie pośpieszka z Marsa albo jeszcze coś gorszego”. Przepraszam, że teraz macham rękami, że nie mam dowodu na to, co teraz mówię. Niemniej jednak, jakbyście sobie wpisali Brookings Report w naszą kochaną wyszukiwarkę, nie będzie reklamy, możecie sobie tego PDF-a znaleźć, znaleźć tą treść i zobaczycie, że rzeczywiście nie każdemu zależy na tym, żebyśmy wszystko wiedzieli z tego niewielkiego coś, co wiemy.
[57:19] - Czy z tego powodu zamyka się hakerów, którzy włamują się do serwerów NASA i traktuje się ich jak terrorystów lub zbrodniarzy wojennych, którzy ujawniają tajne informacje?
[57:30] - W dzisiejszym układzie geopolitycznym, tak to nazwijmy ładnie, każdy, kto wychodzi poza mainstream, każdy, kto wychodzi i mówi, że król jest nagi, że system jest be, że system robi coś tamtem i robiąc z nas przy okazji idiotów, każdy jest traktowany jak terrorysta i każda służba bezpieczeństwa na tej planecie ma prawo takiego człowieka strzelić.
[57:58] - O czym to może świadczyć?
[58:01] - Problem zamiatania wielu rzeczy pod dywan to nie jest kwestia tylko ufologii. Bardzo wiele rzeczy zamiatamy pod dywan dla bezpieczeństwa. Pytanie tylko czyjego i czy naprawdę bezpieczeństwa.
[58:17] - Dziękuję ci bardzo za tą wypowiedź. Kamilu, według ciebie jaka jest przyczyna naszej niewiedzy? Dlaczego wiemy tak mało? Gdzie są dowody?
[58:28] - Na pewno jak była podsumowana odpowiedź pana Zagórskiego, brakuje rąk do pracy, bo naprawdę osób, które rzetelnie zajmują się tymi zjawiskami, jest bardzo mało. Odniosę się wcześniej do kwestii NASA. Rządom państw naprawdę jest na rękę utrzymywanie dezinformacji wśród ludzi, ponieważ pod przykrywką tego całego zjawiska mogą też utrzymywać bardzo wiele rzeczy takich pospolitych, militarnych na przykład. Także z jednej strony na pewno brakuje ludzi i rąk naprawdę rzetelnych, którzy mogliby się tym zająć i badać i przekazywać to opinii publicznej, a z drugiej strony działalność rządów różnych krajów, którzy szerzą tę dezinformację.
[59:22] - Dziękuję ci. Rafale, proszę o krótką wypowiedź.
[59:26] - Dlaczego nic nie wiemy o UFO i o dowodach? Otóż powiem w paru aspektach. Internet. Internet jest takim miejscem, gdzie te dowody można znaleźć. Ale niestety internet jest takim śmietniskiem, gdzie oprócz filmów, które faktycznie są autentyczne, jest mnóstwo zmanipulowanych filmów. Ja często wśród znajomych spotykam się z taką reakcją: „Wiesz, ja tam szukałem w internecie i znalazłem taki film, ale tam później pisało, że to sobie Janek z Heńkiem zmontowali. Gdzie ty tam masz UFO?”. To jest jedna rzecz, gdzie można znaleźć te rzeczy, ale naprawdę nie radzę tam szukać, dlatego że YouTube i filmy, które tam są, zrobią tylko wszystkim zamęt w głowie. Informacje o UFO pojawiają się. Są dowody.
Podam taki przykład. I są to dowody, które są manipulowane. Otóż nie pamiętam w tej chwili dokładnie roku, ale to było gdzieś z trzy lata temu. Meksykański rząd zdecydował się podać do wiadomości, że wojska lotnicze nakręciły film, w którym na kamerach na podczerwień są obiekty. Ten film został wyemitowany w telewizji, później w USA, także chyba w Polsce był pokazywany. W Polsce też był, tak?Wydawało się, że to będzie przełom, bo przecież wojsko sfilmowało, jest to we wszystkich telewizjach. To przecież UFO jest, bo oni nie wiedzą, co to jest. Są to kamery, wojsko, wiadomo, poważna sprawa. Ten film był przyczynkiem organizacji głównie USA do tego, żeby występować o odtajnienie różnego rodzaju informacji i naciskanie na rządzących, aby informacje o UFO były ujawnione i że jednak są na to dowody. To był taki as w rękawie.
I to tak było prawie rok. W zasadzie były listy, odpowiedzi, to wszystko trwa i myślę, że coś z tym musiano zrobić. Po roku pojawia się Discovery Program. Nie wiem, czy ktoś z was widział, w którym podejmuje się temat tego filmu i pokazuje się ten przypadek, że wojsko bardzo chce wytłumaczyć, co to właściwie zostało sfilmowane i nagle do pomocy bierze jakiegoś ufologa z Ameryki. Dokładnie nie wiadomo kto. Tam podają nazwiska. Ten ufolog niby ma z pomocą wojska dotrzeć czy wyjaśnić, co to właściwie było za UFO i tak dalej. Fajnie się zapowiada, bo to współpraca i tak dalej. Po pierwsze już mnie zastanowiło, od kiedy to wojsko bierze ufologów do pomocy, żeby wyjaśnić sprawy swoje wojskowe i tak dalej. Ale oglądam dalej ten film, po czym pan ufolog spogląda na mapy, jak to ten samolot leciał, o której godzinie.
Wsiada do tego samolotu razem z wojskowymi, do takiego samego samolotu. Lecą tą samą trasą i on nagle bierze sobie lornetkę przez okno, patrzy sobie tam i co widzi? Widzi gdzieś tam platformy wiertnicze, które mają takie kominy i te kominy się tam zapalają. Po prostu jest tam źródło ciepła. Wspaniale pan ufolog wytłumaczył wszystkim, że to nie były żadne UFO, tylko to były sfilmowane wieczorem platformy wiertnicze, które na kamerach w podczerwieni pojawiły się jako kulki ciepła. Po prostu źródła ciepła. Sprawa jest teoretycznie wyjaśniona, ale oczywiście.
[01:02:58] - Czyli po prostu klucz gęsi jak zwykle.
[01:03:00] - Klucz gęsi. Ale to nie wszystko. Chciałem tylko powiedzieć, że ktoś, kto oglądał ten Discovery, może oczywiście w to uwierzyć, że to były platformy wiertnicze, ale ja tylko dodam, bo ja ten film, gdzie ci wojskowi to nakręcili, tam są ich komentarze, oglądałem z tłumaczeniem, zgodnie chyba w języku hiszpańskim. Powiem tylko tyle: to był samolot wojskowy z elitarną jednostką wojska meksykańskiego, który miał kamery na podczerwień zainstalowane pod samolotem. I ja się teraz pytam, czy taka elitarna wojskowa jednostka może pomylić platformy wiertnicze z obiektami, które lecą, jak oni tam mówią na tym filmie, na ich wysokości, czyli na tysiącach metrów. To co by było, jakby zdecydowali się je zestrzelić? To by platformy chyba zestrzelić. To jest wręcz nieprawdopodobne. Uważam, że to jest totalna manipulacja ze strony mediów, aby w ten sposób interpretować fakty, bo to jest niemożliwe, żeby wojsko pomyliło platformy z obiektami, które lecą na jakiejś wysokości. To jest wręcz oczywiste.
Więc dlatego mówię, że nie tylko jeżeli chodzi o Amerykę, ale również i w Polsce znamy takie przypadki, kiedy wojsko czy inne instytucje próbują tłumaczyć w sposób idiotyczny takie zjawiska po to tylko, żeby pokazać, że one są wytłumaczone. Bo teraz w Ameryce, jeżeli ktoś chce opierać się o ten dowód, o ten film i mówić, że to jest dowód na istnienie UFO, to mówi się: „No ale przecież wasz ufolog powiedział, że to były platformy, więc co wy chcecie? Sprawa jest zamknięta” i robi się to w ten sposób od jakiegoś czasu zauważam i taka jest tendencja. Natomiast dowody naprawdę są, trzeba tylko chcieć do nich dotrzeć i to wszystko. I taka jest prawda.
[01:04:58] - Czyli na razie mamy dowody na dezinformację. Proszę państwa, ponieważ telewizja jeszcze tu chce zrobić wywiad z naszymi gośćmi, mamy godzinę 15:00. Spotkajmy się za 10 minut. Zróbmy krótką przerwę. Za 10 minut spotykamy się tu z powrotem na sali. Zapraszam już na salę. Przerwa nam się przedłużyła. Bardzo państwa przepraszam za to, ponieważ tutaj była niedokończona prezentacja pana Władysława. Poproszę o to uzupełnienie.
[01:05:34] - Proszę państwa, nie będę długo mówił o tym. Przeczytałem się jeszcze raz, skąd jesteśmy z kolegą, ale chciałem tylko powiedzieć o kilku rzeczach. To są moje zainteresowania. Chciałem przedstawić, ale tego nie było. Tam jest fizyka teoretyczna, kwantowe układy i tak dalej. Wpływ fal elektromagnetycznych na żywe organizmy, fizyka medyczna, bo taką mamy w instytucie. Propagacja fal. Jestem tylko falostwem, także słucham, oglądam. Jest też fajna rzecz z techniki, choć jest bardzo mało popularna. Ja nie lubię obserwować przyrody, ale chciałem pokazać dwie rzeczy czy zwrócić uwagę.
Czy słyszeliście kiedykolwiek o efekcie Casimira i o próżni? To jest bardzo fajna rzecz z lata 70. czy 60. mnie kolega poprawi. Chodzi o taką rzecz, że nasza próżnia czyli w zasadzie żyje. To oscyluje według zasad fizyki, czyli rzeczy powtarzalnych, mierzalnych. Sama próżnia nie może być w spoczynku. I te fluktuacje one żyją. Sama próżnia, czyli przestrzeń, oscyluje. Można to zmierzyć w każdym laboratorium.
Tu jest przykład, jak można to zmierzyć. Widzicie dwie rurki. Jak one płyną równolegle, to istnieją siły sprawia to, że rurki się ściskają. Właśnie w taki sam sposób można wytłumaczyć, że te płyty się przyciągają. To nie jest grawitacja, to nie jest elektromagnetyzm.To są fluktuacje próżni, czyli efekt Casimira. Każdy może w internecie znaleźć mnóstwo materiałów. Efekt mierzalny. Tutaj jak można go zmierzyć? Kulka styropianowa, maleńka mikrokulka, laser, światło. Zbliżamy tę kulkę i możemy wytłumaczyć tylko efektem Casimira i to dość dużym, że ta kulka jest przyciągana przez każdą powierzchnię.
Fluktuacje próżni to jest najciekawszy bym powiedział materiał. I jeszcze na koniec taki album moich zdjęć orbsów fotograficznych. Wszyscy wiedzą, o co chodzi. Tylko właśnie światło za duże. Tu sfotografowałem chyba kulik, ale nie jestem pewien. Nie wiem sam, czy widzicie takiego konia. Przed moim domem przy zimie 2006 sfotografowałem w płatkach śniegu przy prymitywnym aparacie fotograficznym kawałek kuligu. Drugie zdjęcie może jest lepsze, bo przedstawia mojego sąsiada, który odśnieża. To są śnieżki latające, efekt orbs, wiele osób co fotografuje pewnie wie. Gdyby tam był nawet pył, taki dosłownie pył typu mąka czy jeszcze coś drobniejszego, też by były orbsy, czyli takie dziwne obiekty.
Proszę zobaczyć, pokazać komuś to zdjęcie czy wyciąć kawałek tego zdjęcia. Tam w ogóle jest lampa również. Proszę zobaczyć światło tej lampy. Fotografie i inne rzeczy muszą być traktowane bardzo poważnie i bardzo wnikliwie, żeby coś z nich wyczytać. Także tyle ode mnie. Dziękuję za umożliwienie pokazania tych rzeczy. To chyba wszystko.
[01:08:16] - Dziękuję bardzo serdecznie. Z powodu braku czasu ograniczymy się tutaj tylko do pewnych fragmentarycznych dowodów. Chciałbym tu jeszcze państwu pokazać kilka dodatkowych rzeczy, na których może nie widać orbsów, ale widać znaczniejsze okazy. Tutaj widzimy radzieckiego żołnierza i czołg. Wiadomo, że oni różne rzeczy potrafią zestrzelić, ale widzimy również coś, co czołgiem nie jest. Także prosiłbym państwa tutaj o opinię, ponieważ to może być również pomocne w ustaleniu pytania, dlaczego tak mało wiemy. Obca technologia do przechwycenia daje przewagę militarną. Także mamy szansę przypuszczać, że tego typu obiekty znajdują się na składzie wielu różnych magazynów wojskowych i pewnie już wychodzą z mody. Proszę następne zdjęcie. Tu jest oczywiście głowa zdeformowanej istoty.
Nie wiem, czy macie państwo podobnych sąsiadów. Ja takich nie mam. Czy to jest obcy gatunek, czy nasz własny? Możemy tutaj również dywagować. Na wielu obszarach niezamieszkałych pojawiają się istoty nieprzypominające żadnej rasy ziemskiej. Przez Meksykanów nazywane Chupacabra. To jest, powiedzmy w przybliżeniu, odpowiednik tego, co tutaj widzimy. Czy to jest fotomontaż? Polemizowałbym tutaj. Czy ten pan łapie takiego co wieczór?
Też trudno mi to ustalić. W każdym razie chciałbym, żeby państwo znali tę twarz. Tutaj pocztówka z historii, czyli wiele obiektów sakralnych przedstawiało istoty bóstw. Akurat z tego obszaru kulturowego Egiptu znamy postaci z twarzami krokodyla, z twarzami ibisa czy z twarzami kota. Tutaj mamy twarz zupełnie inną, z migdałowatymi oczami, która może przedstawiać kogoś, kogo znamy z filmu „Spotkania trzeciego stopnia” Spielberga, czyli tak zwanego przedstawiciela rasy szarej. Skąd są? Czy przysłali tylko taką pocztówkę, czy ktoś ich widział? Czy to jest efekt wyobraźni zbiorowej, czy halucynacji tego robotnika, który zapisywał tekst i coś mu się przyśniło? Trudno stwierdzić. Natomiast tego typu pocztówek z przeszłości jest bardzo wiele.
Zajmuje się tym dziedzina paleoastronautyczna, która zbiera wszystkie takie zagadkowe, historyczne fakty. Chociażby w osobie pana Dänikena. Proszę jeszcze o ostatnie zdjęcie. To jest oczywiście głowa noworotka lub klucz gęsi. Możecie sobie państwo tutaj wybrać odpowiedź. Oczywiście jest to czaszka też nienależąca do żadnego gatunku, znaleziona w pokładach gruntu, datowana na minus 900 lat. Czyli może wskazywać, że naszą planetą interesowały się jakieś istoty, które albo tu nie mogły przeżyć, albo z jakichś powodów udały się na orbitę, lub też maskują swoje pochodzenie. W wielu kulturach szamańskich, plemiennych, zwłaszcza jeśli chodzi o Afrykę, istnieją bardzo liczne przekazy ludów, które nie mówią nic na ten temat osobom niewtajemniczonym o kontaktach z takimi istotami. Mówią więcej. Mówią o zagrożeniu z ich strony.
Mówią również o tym, że te istoty są śmiertelne. Są również szamani, którzy przechodzili inicjację, na których musieli spożyć kawałek mięsa takiej istoty. Mówi o tym Credo Mutwa w wywiadzie z Davidem Icke. Można spotkać się z tym w internecie. To jest kwestia tylko sprawności wyszukiwarek. Proszę o światło. Dziękuję tutaj za tę prezentację. Chciałem tylko zasiać ziarno niepokoju i dołożyć się do tego pytania, jaka może być przyczyna naszej niewiedzy. Czyli mamy hipotezy związane z tym, co jest nieobejrzane, co jest w ziemi lub pod wodami, tak jak Atlantyda mityczna. Mamy podejrzenia, że mogą być przetrzymywani obcy wraz z statkami przez agencje rządowe.
Strefa 51 na pewno jest każdemu znana.Tak jak wspominaliśmy o tajnych technologiach, jest to na pewno gradka dla każdego rządu. Możliwe, że również te istoty potrafią się maskować. Też są pewne dowody na to, że są zmiennokształtni. Musimy sobie zadać pytanie, czy należą tylko do strefy fizykalnej, czy również tak jak padło pytanie od publiczności, dlaczego by nie badać osób pod hipnozą, które zostały porwane lub miały tego typu kontakty? Czy to również mogą być pewnego rodzaju dowody? Co dzieje się na przykład z parasensami, czyli osobami, które są bardzo wrażliwe i potrafią wychodzić poza ciało, bądź też, tak jak Ingo Swann, potrafią podróżować na odległość, wysyłając swój umysł. Zgodnie z relacjami osób werbujących takie zdolne media, również i na Marsie, i na Księżycu istnieją rozmaite budowle, które są poza obszarem naszego zainteresowania. Zastanówmy się również, dlaczego nasza technologia pozwala nam na odwiedzanie chociażby Księżyca, a dlaczego od lat 70. nikogo tam właściwie nie było? To są też pytania, które warto byłoby zadać.
Natomiast mamy tutaj mało czasu. Rafał zaproponował wymianę informacji. Chciałeś zapytać kogoś o coś. Bardzo proszę.
[01:14:42] - Ja pytałem, czy będzie taki punkt w programie, żeby pytać się nawzajem.
[01:14:48] - Jest taki punkt. Można zadać pytanie.
[01:14:51] - Jeżeli przechodzimy do takiej formy, ja chciałem zapytać naszych panów, którzy są po przeciwnej stronie. Oni mówią, że nie ma dowodów, a ja chciałem się zapytać, jak oni tych dowodów szukali i czy w ogóle szukali. Gdzie szukali? Skąd wiedzą, że ich nie ma? Bo zdecydowanie twierdzą, że nie ma, więc na jakiej podstawie?
[01:15:14] - Dobre pytanie. Bardzo proszę o odpowiedź.
[01:15:18] - Proszę państwa, ja powiedziałem, że ja nie wierzę i jak ktoś mnie chce przekonać, to mi powinien ten dowód przedstawić. Dlaczego ja mam szukać dowodów na coś, w co nie wierzę, że istnieje? Proszę mi przedstawić dowód.
[01:15:34] - Pozwolę sobie przerwać. Pan mówi od razu, że pan w to nie wierzy, dlatego pan nie szuka dowodów. Ale pan mówi przed chwilą, że tych dowodów nie ma. A to są dwie różne rzeczy.
[01:15:46] - Nie ma dowodów. Nie ma dowodów i nie jest moim zawodem, ja się tym profesjonalnie ani amatorsko nie zajmuję. Jeżeli państwo wygenerujecie albo znajdziecie taki dowód, wtedy będziemy dyskutować.
[01:16:06] - Ale przepraszam bardzo, pan sobie sam zaprzecza. Najpierw pan mówi, że tych dowodów nie ma, a teraz pan mówi, że pan nie wierzy i pan ich nie szuka. Więc to jest chyba samozaprzeczenie?
[01:16:15] - Nie. Proszę państwa ja mówię, że nie ma i ktoś, kto chce zaprzeczyć mojemu zdaniu, w Polsce jest tylko jedna możliwość: przedstawić ten dowód. A czemu ja mam szukać czegoś, czego nie ma? Jeżeli twierdzicie, że takie są, to proszę przedstawić.
[01:16:41] - Ale to, co pan mówi, kupy się nie trzyma. Jeżeli czegoś nie ma, to tego nie ma. A pan mówi, że tego nie ma, bo pan uważa, że-
[01:16:51] - Nie, ja mówię, że nie ma dowodów. Proszę mnie nie łapać za słowo.
[01:16:54] - No dobrze.
[01:16:54] - Ja mówię, że nie ma dowodów.
[01:16:56] - Ale pan nawet nie szuka.
[01:16:57] - Można moje zdanie skwalfikować poprzez przedstawienie dowodów. Nic więcej.
[01:17:03] - Dobrze, zostawmy to bez komentarza.
[01:17:05] - Proszę państwa, ja powiedziałbym jeszcze, jeżeli jestem przy głosie, bo potem będę musiał wyjść. Proszę państwa, jest taki człowiek, który się nazywa James Randi. On napisał wiele książek, kilka nawet na polski zostało przetłumaczone. Prowadzi stronę www.randi.org. Tam jest ciągle od kilkudziesięciu lat do wzięcia milion dolarów. Wszyscy, którzy twierdzą, że potrafią różne rzeczy, mają dowody bądź potrafią w warunkach kontrolowanych. To nie są trudne warunki. Wystarczy kilka kamer i specjalista. Zwykle jest to prestidigitator. Także każdy, który twierdzi, że może pewne supernaturalne, ja tu użyję terminu, ma właściwości, może zażądać tego miliona dolarów z odsetkami.
Chyba to już jest większa kwota. Wtedy zostanie przeprowadzony eksperyment na koszt tej fundacji. Proszę państwa, jest milion dolarów do wzięcia, więc myślę, że jeżeli ktoś ten milion dolarów weźmie, będziemy mieli dowód na to, że pewne takie zjawiska są. Dziękuję.
[01:18:09] - Ponieważ tamto pytanie wydaje mi się było trochę trudne, zadam łatwiejsze. Jaki dowód byłby dla pana wystarczający, żeby pana przekonać, że takie coś jest, że są tego rodzaju zjawiska i tego rodzaju UFO, że takie coś występuje? Czy to musiałby być zielony ludek w klatce?
[01:18:31] - Pewnie zielony ludek w klatce to by było. Proszę państwa, to jest pytanie tego typu: czy ja mam udowodnić, że potwór z Loch Ness nie istnieje? Co ja mogę zrobić?
[01:18:47] - Ale pan założył od razu, że nie istnieje.
[01:18:49] - Bo nie ma dowodu, że istnieje.
[01:18:53] - No właśnie, ale proszę pana, naukowiec nie może zakładać z góry, że czegoś nie ma tylko dlatego, że w tej chwili nie ma na to dowodów. Powinien tych dowodów szukać. Ja panu mówię, że takie dowody są.
[01:19:06] - Ja nie jestem w stanie szukać dowodów na UFO, dowodów na potwora z Loch Ness, dowodów na to, że ktoś potrafi siłą woli giąć łyżeczki. Nie jestem w stanie tego wszystkiego wykonać. Jeżeli ktoś twierdzi, że potwór z Loch Ness istnieje, to niech znajdzie dowód na to. Proszę państwa, nie chciałbym nikogo obrazić, ale wiedza, informacja, zdobycie jej to jest bardzo pracochłonna rzecz. Fizyka jest piękna. Zajrzyjcie do podręczników, nauczcie się czegoś. Wiem, że fizyka na przykład jest . W tej chwili nie uczę się matematyki. Jest taki piękny dział matematyki teoria prawdopodobieństwa. Wiele rzeczy, które nam się wydają paradoksalnie można naprawdę w czysto statystyczny sposób wyjaśnić.
Nie trzeba wytworów niepotrzebnych tworzyć, bo tak bym powiedział. Można oczywiście powiedzieć, że coś tam jest, to jest akurat taka przyczyna, natomiast są często prostsze wytłumaczenia. Dziękuję.
[01:20:23] - Jeszcze chciałem tutaj do wypowiedzi pana nawiązać, że porażka tych naszych zmagań jest spowodowana tym, że naukowcy w większości, 95% takie założenie przyjmują, że tego po prostu nie ma, dlatego się tym nie zajmujemy. I to jest właśnie ta nasza porażka.
[01:20:46] - To znane stanowisko. Proszę jeszcze się obronić, spróbować.
[01:20:51] - Ja to tak powiem. Jeżeli przyjdzie do mnie człowiek i powie, że mały zielony ludzik go wczoraj molestował, to co ja mam zrobić? Jeśli żona mu wierzy i da mu alibi w ten sposób, to tak, ale dla mnie to nie jest dowód. Ja nie chcę tutaj, proszę państwa, tak żartobliwie, nikogo ośmieszać, ale trzeba pewien materialny produkt jako dowód potraktować. Jest to bardzo trudne, bo proszę państwa, my tak naprawdę nie definiujemy, co to jest ta obca cywilizacja. I ja mam w tym momencie powiedzieć, co by było dla mnie dowodem? Produkt, który ewidentnie nie pochodzi z Ziemi byłby takim dowodem. Proszę państwa, trzeba wziąć pod uwagę, że kolega młodszy taką formułę wypisał. Proszę państwa, trzeba wiedzieć, że wszystkie te czynniki to są pewne spekulacje. Proszę państwa, ja mówię, że prawdopodobieństwo, że jakaś cywilizacja inteligentna istnieje, jest stosunkowo duże.
Pytanie oczywiście możecie mi zadać, co znaczy stosunkowo. Natomiast trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że nawet jeżeli taka cywilizacja gdzieś w mnóstwo istnieje, to jeszcze nie znaczy, że my będziemy mieli fizyczną możliwość się skontaktowania, bo te cywilizacje już miliard lat temu mogły przestać istnieć czy dopiero powstaną miliard lat po tym, jak my sobie sami albo z przyczyn naturalnych znikniemy. Proszę państwa, my mamy jeszcze wokół Słońca od miliarda do dwóch i pół miliarda ziemskich lat szansę na to, żeby tutaj w miarę spokojnie żyć. Być może zdobędziemy, wyprodukujemy takie technologie, które pozwolą nam się przenieść. Natomiast trzeba wziąć pod uwagę, proszę państwa, to są potężne odległości. Nie tylko, że są niebezpieczne w tym sensie, że jest dużo gruzu po drodze. Taki pojazd musiałby się z potężną prędkością poruszać. Niewielki pyłek materii zniszczy go.
[01:22:54] - Zakładając, że jest to pojazd materialny, a nie jakiś energetyczny.
[01:22:57] - Jeżeli jest niematerialny, to totalnie. To go duchy na pewno mogą-
[01:23:01] - Tak samo jak grawitacje na przykład. Pan doktor zachęcał do zajrzenia do podręczników. Pan Janusz Zakurski jednak powiedział, że tych podręczników też nie ma. Więc jest to wielka trudność.
[01:23:17] - Jeżeli pozwolicie, to są inne fakty. Są książki. Przyniosłem tutaj akurat z tajnych archiwów, żebyście panowie mogli chociaż płaskanie zerknąć w ogóle, o czym tam jest mowa, bo są to książki poważne i opierają się tylko i wyłącznie na dokumentach źródłowych, które zresztą można już sprawdzić, bo część z nich rząd perski potwierdził. Więc nie mówimy o czymś, czego nie ma, tylko mówimy o poważnych, miarodajnych oświadczeniach i dokumentach wojskowych, rządowych. Więc jeszcze raz mówię, rozmawiamy, jesteśmy z dwóch różnych światów. Ja się bardzo cieszę, że tu jechaliśmy. Akurat po drodze nam było. Ja mówię wam właściwie, ja byłem wszyscy za, to wcale nie dobrze, bo podejrzewałem, że panowie są tacy może bardziej otwarci. Na szczęście nie jesteście. Nie, nie jesteście otwarci, bo wy nie macie na ten temat rzeczywiście, jak my nie mamy wiedzy fachowej na temat fizyki, astrofizyki, tak wy nie macie fachowej wiedzy na temat UFO.
Taka jest prawda. I rzecz polega na tym, że ja się cieszę, że tak jest, ponieważ mój zarzut wobec całego, nazwijmy to, naukowego środowiska establishmentu w skali Polski i świata polega właśnie na tym, że przez tyle lat nie jesteście w stanie otworzyć tych oczu we właściwym kierunku. I gdyby teraz nagle się UFO pojawiło, nagle wszyscy bylibyście: „Tak, tak, myśmy tutaj mówili, myśmy byli za pan, od lat”. O nich się szybko zapomni. Chciałbym mieć tę satysfakcję, kiedy będzie taki moment, a obiecuję wam, że będzie, że te nagrania na szczęście są wszystko nagrywane i mamy to udokumentowane. Staramy się tych wszystkich sceptyków nagrywać, żeby później moglibyśmy wam spokojnie spojrzeć w twarz i wy nam, i chcielibyście ode nas usłyszeć: „Przepraszamy was. Mieliście rację”. Oczywiście na razie pan nie może tego tak założyć, ale gdyby tych nagrań nie było, to pan by się wypchał tego, co dzisiaj pan mówi. Pytania są bardzo konkretne. One na szczęście są.
Ja się z tego bardzo cieszę.
[01:25:02] - Pokazuję tego typu publikacje i sto innych. Teraz chciałem wam powiedzieć, z czym mamy do czynienia. Nie dlatego, że to, co zobaczyliśmy na tym filmie, który już część z was widziała, bo telewizja potrzebowała, jest spektakularne, bo materiały, które ja dobieram, żeby publicznie pokazać, są może marne w sensie spektakularności tego, co widzicie, ale są od początku do końca wiadomo jakiego źródła, są omówione i są, że tak powiem, twarde w tym sensie, że wiemy skąd są i nie są wymyślone. W tym momencie właśnie chciałem powiedzieć tak: dwa lata temu, dokładnie to było w 2005 roku, już będzie więcej. Major Machiela, który przeszedł w szeregi, pilot już w stanie ścisłej rezerwy, zaczął zajmować się UFO, ponieważ spotkał się z nami. Myśmy pokazali trochę materiałów. Zafascynowało go to, jak to możliwe, żeby takie rzeczy były, on nic nie wie i zaczął szukać. Miał mnóstwo znajomych, kolegów wojskowych. Do nich należy raport pułkownika Grundmanna, który był wyraźnie szefem bezpieczeństwa lotów sił powietrznych i obrony powietrznej kraju w latach 1981-84. Żyje, mieszka w Warszawie, dysponuję telefonem, panowie, służę.
On był szefem bezpieczeństwa lotów. Odpowiadał za to wszystko, żeby wszystkie ćwiczenia, jakie są robione w polskim wojsku, głównie chodzi o lotnictwo, były bezpieczne. A ponieważ pojawiały się dziwne zdarzenia nad polskim niebem, które temu bezpieczeństwu zagrażały, w związku z tym profesjonalnie gromadzono opisy i raporty takich sytuacji. Jedną z nich jest słynna historia z 31 sierpnia 1979 roku z Mierzęcina, gdzie siedem maszyn MiG-ów z siedmioma pilotami robiło normalne, rutynowe, nocne ćwiczenia. W czasie tych ćwiczeń wszyscy doznali niesamowitych doświadczeń, również wzrokowych, bezpośrednich, z manewrującymi kilkoma różnymi obiektami. Jeden z tych pilotów na wysokości około sześciu, siedmiu tysięcy metrów zobaczył pod sobą gigantyczne plamy światła, bo tak to było dla oka, które wydawały mu się, że Warszawa się pali. Nawet był taki komunikat, że chyba się Warszawa pali. Po chwili się to wyprostowano. Nie, Warszawa się nie pali, to nie jest Warszawa. Zrobiono z tak zwanego fotoradaru, którym są wyposażone wszystkie samoloty bojowe, mają tego typu urządzenia, żeby być fotografem w nocy.
Zrobiono kilka zdjęć. Jedno z nich, bo chciałem strasznie poucinać, bo gadam i tak za dużo zagaduję, przepraszam. Jedno tylko z tych zdjęć, które major Machiela omawia z nim, też kiedyś sobie słyszał, omawia i mówi: „Słuchajcie, proszę państwa, to jest niby nic”. To jest zdjęcie, jedna stopklatka, którą on wyświetlił na ekranie. Ja miałem kamerę nagrania, było około 50 osób na sali. On w tej chwili przedstawia zdjęcie z tego radaru. Tam się taką podziałką pokazuje takie dwie szyny przez horyzont. One świadczą o tym, z jakimi mamy wielkościami na tym ekranie. To były obiekty, które manewrowały. Proszę państwa, ten po prawej stronie wedle oceny Machocza, który zajmował się zdjęciami fotoradarowymi, ma około 12 kilometrów długości i trzy kilometry szerokości.
Drugi, ten po lewej ma około trzech kilometrów długości, a ten niżej około pięciu. To jest taka ocena na grubo. Oni przeżyli dużo więcej. Te zdjęcia zostały przez dowódcę tej bazy, ponieważ się też chodził tym interesował, schowane i kiedy przyjechała komisja wojskowa, bo incydent miał szersze aspekty, wszyscy wylądowali w taki sposób, że pozrywali opony. Z wielkich nerwów lądowali wszyscy, siedmiu, siedem maszyn. W związku z tym wszczęto normalne proceduralne dochodzenie. Ale zdjęcia, które ten dowódca dostarczył, były inne niż te i on przechował w swoim archiwum. Policzcie, 1979 rok i dwa, trzy lata temu mniej więcej przekazał to Jurkowi Machiele, majorowi już świętej pamięci, nie żyje. Zmarł nagle na serce półtora roku temu. I rzecz polega na tym, to nie jest jedyna informacja.
Wiele osób z nas poznało majora Machielę. Możecie powiedzieć: on skłamał. Może ja to wymyśliłem albo on miał złych świadków. Ja uważam ten materiał za autentyczny. I nie chodzi o to zdjęcie. Chodzi o to, że my mamy z innych źródeł informacje takie, że mamy do czynienia z obiektami, które mają nawet po kilka kilometrów wielkości. Ludzie, wy tutaj się zastanawiacie nad kreską, przecinkiem, sto mała biesa nie ma. Ludzie, wy sobie nie zdajecie sprawy, w jakim świecie żyjemy. Odpowiedzialność, jaka na panów spada za to, że nie potraficie swojego czasu poświęcić na zgłębienie tego tematu, polega na tym, że to UFO to nie jest kwestia zabawy. Przylecieli, pokiwają i odlatują.
To jest coś dużo więcej. Ktoś, kto taką dysponuje technologią, trzeba sobie zadać pytania: czy ma zamiary przyjazne, czy ma zamiary nieprzyjazne? Co to właściwie jest grane? Co to wszystko jest? Ilu ich jest? Czy to jest jedna cywilizacja, czy jest ich więcej? W tych dokumentach rządowych już dzisiaj mówi się bardzo poważne rzeczy. Mówią oficerowie armii rosyjskiej, mówią amerykańscy ludzie. Ja nie wiem, dlaczego panowie tego w życiu na własne oczy nie widzieli. Choćby nie mieliśmy UFO.
Naprawdę nie wiem dlaczego.
[01:30:01] - Proszę o przekazanie mikrofonu.
[01:30:03] - Proszę państwa, tutaj kolega do nas pił dość mocno. Wierzę, że generałowie, armie, różne naczelne, piloci to jest fajna grupa ludzi na pewno. Wierzę również w złudzenia optyczne. Ten obraz, który pan pokazał, ja bym go skomentował w taki sposób: ten fotoradar to jest skomplikowane urządzenie. Każde urządzenie, nasz mózg ma różnego rodzaju fluktuacje. Poległbym taką hipotezę, że być może była jakaś awaria tego urządzenia. Zdjęcie jest autentyczne, relacje również. Natomiast to jest urządzenie komputerowe. Dobrze wiemy, co się dzieje w komputerze. Być może we wcześniejszych komputerach.
W wojsku były na pewno. Na kliszę. No dobrze, ale nie chcę tutaj stawiać hipotez. Wierzę w uczciwość tego wszystkiego, ja nikogo nie ośmieszam, ale na pewno istnieją inne sposoby wyjaśnienia tego. Przecież nad Ziemią jest mnóstwo naładowanych cząstek plazmy, która ze Słońca przychodzi, a ona świeci. Astronauci widzą, jak hamują w tym. Naprawdę można by ten obiekt potraktować jako kawałek śmieci kosmicznych, które rozjaśniły jonosferę i po prostu zfokusowały. To jest hipoteza taka samo dobra jak pana.
[01:31:21] - Panie Władysławie, proszę przekazać koledze jeszcze mikrofon.
[01:31:25] - Było więcej zdjęć i świadków, historia jest dłuższa, ale ze względu na
[01:31:30] - Debaty ja nie mogę się ci wyłożyć na stół. Krótko tylko dodać proszę państwa, czy państwo, ale tego nie ma. Czy to się państwu z jakimś pojazdem kojarzy? Proszę państwa, szkoda, że tutaj nie ma specjalisty, człowieka, który by się zajmował profesjonalnie fizyką atmosfery. Naprawdę tam zajnią piękne zjawiska, których te zdjęcia to są po prostu mało interesujące. Naprawdę chcę powiedzieć fizyka jest piękna. Wiele fenomenów przeczących naszej zdroworozsądkowej interpretacji można pokazać, doświadczalnie. Proszę państwa, ja nie kwestionuję autentyczność tego zdjęcia, natomiast kwestionuję to, że to jest pojazd kosmiczny. W ogóle to proszę państwa.
[01:32:17] - To jest obiekt.
[01:32:19] - No właśnie, ale w domyśle tutaj jako argument, że trzeba obcych ścigać za wykroczenie, przekroczenie prędkości. Nie wiem. Proszę państwa, w tej chwili są aparaty cyfrowe bardzo tanie, powszechnie dostępne. Robienie zdjęć. Proszę państwa w wakacje kiedyś zacznijcie robić zdjęcia chmurom. Jesteście. Jestem przekonany, że w ciągu kilku takich dni poświęconych na tego dostaniecie kilka wspaniałych zdjęć, które jak pokażecie komuś innemu, to będą w cuda wierzyć, jeżeli to odpowiednio skomentujecie.
[01:32:54] - Dziękuję. Krytyka krytyki. Bardzo proszę.
[01:32:57] - To znaczy chciałem tylko tutaj napomknąć. Mówiłem na początku, że wszyscy mówią o UFO. Kojarzą to. Jak mówi się widzę UFO, to każdy szuka na niebie spodka albo pojazdu, który będzie uważał, że to jest pojazd UFO. Po pierwsze to pojazdy UFO wcale nie muszą wyglądać jak pojazdy. To po pierwsze. Po drugie tutaj Janusz o tym nie mówił, ale to zdjęcie, które tu jest, to pan zakłada, że to może być jakieś zjawisko atmosferyczne. Ja akurat nie znam się na zjawiskach atmosferycznych i jakie one mogą wywoływać zdjęcia, ale wiem też, że w materiale, który pan Makieła przedstawiał nam, była mowa o tym, że piloci, pilot, przynajmniej jeden z tych pilotów, który leciał tym samolotem, leciał blisko właśnie tej chmury czy tego obiektu. On samolot jego zaczął. Nie mógł nim sterować.
Przez jakiś czas on zszedł z kursu, a tego nie może wywołać jakaś tam chmura plazmy myślę. Po prostu to coś musiało być innego i to nie. To są relacje wojskowe, bardzo wiarygodne, bo to nie są ludzie, co sobie latają w modelubie. Po prostu to była bardzo szeroka sprawa i tutaj jest szereg szczegółów, które mówią, że to nie mogło być. Może to akurat to zdjęcie, to była chmura, ale coś w tym się działo. No, chociażby to, że siedem samolotów po takiej, po takich manewrach ląduje i w każdym strzelają opony. No przecież to chyba nie jest przypadek. Ja nie słyszałem o drugim takim.
[01:34:31] - Mikołaj, proszę.
[01:34:33] - Tu by mi się teraz pendrive przydał, bo machamy jak na razie rękami w kwestiach atmosfery. Czy mógł prosić o podłączenie mojego pendrive'a? Bo wejdziemy w pole atmosfery i poza Ziemię.
[01:34:49] - Czy z twojego punktu widzenia wszyscy jesteśmy kosmitami, bo kręcimy się wokół galaktyki?
[01:34:55] - Nie, nie o to mi chodzi.
[01:35:04] - Może czekając na pendrive'a oddajmy głos publiczności. Wstrzymaj się chwileczkę Mikołaj, przygotuj się. Dobrze, proszę.
[01:35:11] - Fantastycznie. Dziękuję bardzo. To ja pozwolę sobie na kilka komentarzy odnośnie debaty, którą usłyszałem. Pierwsza kwestia to jest dotycząca. Dotycząca. Pan Rafał bodajże mówił tutaj o statku kosmicznym, który czy pozaziemskim, który może osiągać prędkość ponad świetlną. Oczywiście teraz jest to bzdura z punktu fizycznego. Natomiast czy. Słucham?
[01:35:35] - Niezupełnie.
[01:35:39] - Podyskutujemy na sekundkę. Dobrze, ja nie jestem fizykiem ani nic takiego. Ja się bardziej interesuję tym, tymi zjawiskami. Natomiast chciałem powiedzieć, że tutaj pan profesor po prawej stronie niestety nie znam. O tak dokładnie w szarej marynarce ostentacyjnie machnął ręką. Okej, jest fizykiem, rozumiem jego założenia. Natomiast na przykład gdy gdyby dwieście, trzysta lat temu zapytać się kogoś, czy człowiek będzie latał, że zbuduje nie wiem, maszynę latającą i będzie, że będzie się przemieszczał między kontynentami, że poleci na Księżyc, tak samo by go wyśmiali. Ja życzę w tej chwili panu profesorowi, żeby takiej maszyny i żeby prędkość światła nigdy nie została złamana, ponieważ wszystkie pana teorie zostaną po prostu zniszczone. Natomiast ludzkości życzę. Życzę, żeby, żeby taka, żeby to zostało potwierdzone.
Co pan, co pan Rafał mówi? Jeszcze sekundkę i ja dokończę, bo tutaj mam taki fajny ten. No. Następnie dotyczące dowodów, które, o których mówiliśmy, czy istotny pozaziemskie są tutaj, czy ich nie ma. Ja polecam. Osobiście czytałem tą książkę pana Billy'ego Majera. To jest Szwajcar, który. Szwajcar bez ręki. Rolnik. Zwykły, prosty człowiek, który nagle miał nie wiadomo skąd w latach siedemdziesiątych dowody na istnienie istot pozaziemskich.
Miał filmy, miał zdjęcia, które były badane, które były badane w japońskich instytutach i nie stwierdzono fałszywości tych zdjęć, że były jakoś przerabiane. To może być dowód. Oczywiście nie każdy w to musi uwierzyć, ale to może być dowód na to, że oni nas teraz odwiedzają. Czy oni nas odwiedzali? Ja tutaj podam przykład półwyspu Nazca. Nie wiem. No, ja rozumiem, że nie wiem, czy wiecie co to jest. Tam są duże te obiekty dziewięćdziesięcio, stu metrowe na ziemi, którePonoć zrobili, możliwe, że zrobili jacyś ówcześni mieszkańcy, natomiast dla kogo oni to zrobili? Są widoczne tylko z lotu ptaka. Więc tutaj by mi się nasunął bardzo niecenzuralny, ale oczywiście go nie użyję, niegdyś pisany na trzy litery, teraz na cztery zwrot: „Na, oni to robili”.
Inna sprawa, inteligencja. Dlaczego z nami się w tej chwili tak otwarcie nie kontaktują? Nie kontaktują się dlatego, bo może jesteśmy zbyt ułomni, za bardzo żyjemy przyziemnymi sprawami. Napisałem kiedyś na pewnym portalu, forum artykuł „Skąd oni to wiedzieli?”, gdzie umieściłem wiadomości dotyczące wiedzy starożytnych, Majów, Inków etc. Afrykańskie plemię Zulus posiadało wiedzę na temat Syriusza, jak krąży wokół swojej gwiazdy. Nie znam się na fizyce, więc tutaj dokładnie nie powiem. Natomiast te informacje zostały niedawno odkryte przez naszych naukowców, którzy mają taką wiedzę, którzy mają takie przyrządy. I wydaje mi się, że dlatego nie kontaktują się z nami, bo jesteśmy zbyt ułomni, bo zajmujemy się rzeczami naprawdę mało przyziemnymi. Jeszcze dwie kwestie bardzo szybko. Wiara w Boga, religie, istoty pozaziemskie nie wykluczają absolutnie Boga.
Wręcz wydaje mi się, że nawet to jest bardzo logiczne, że nie zostaliśmy stworzeni tylko my sami. Ja tutaj bardziej bym chciał się odnieść do pism różnych religii. Na przykład Biblia, bodajże Księga Izaaka czy Izajasza, już nie pamiętam, opisuje w pierwszym rozdziale. Może opisuje, można dopatrzyć się tam- Ezechiela. To przepraszam. Tak, Ezechiela. Podobno wszyscy mieli podobne na imię. Już kończę, Mikołaju. Miałeś niedawno imieniny, więc-
[01:39:45] - Poprawkę.
[01:39:46] - Tak. Przepraszam, nie znam się za bardzo. Znam się. Ale dobra, ostatnia sprawa. Tam był opis statku kosmicznego. Księgi indyjskie, które się zachowały, również mówią o różnych obiektach na niebie, które były obserwowane w czasach starożytnych. I teraz takie podsumowanie. Nie znam osoby, która to powiedziała, natomiast na pewno był to jakiś stary mędrzec. Powiedział tylko tyle, że my ludzie potykamy się tylko o prawdę, ale wstajemy, otrząsamy się i idziemy dalej. Ja życzę, żebyśmy nie byli tak bardzo zapatrzeni w jednym kierunku.
Ja nie mówię, że musimy ślepo wierzyć w coś, co nam przedstawiają. Są jakieś manifestacje. Zacznijmy to badać, ale rzetelnie badać, a zobaczycie, że naprawdę są to sytuacje, którym należy się pewna uwaga. Jeszcze taka prośba do Sebastiana, bo powiedziałeś, że interesujesz się doświadczeniami z pogranicza śmierci, z doświadczeniami out of body experience. I mam taką prośbę, żebyś kiedyś w przyszłości zorganizował również debatę na ten temat, bo jest to również bardzo ciekawy aspekt naszego życia, o którym jest tak mało. Dziękuję ślicznie.
[01:41:10] - Dziękuję serdecznie. To też zależy od organizatorów. Być może koleżanki wezmą twoją prośbę pod uwagę i na pewno, mam taką nadzieję, spotkamy się jeszcze nie raz. Mikołaju, wracając do twojej wypowiedzi.
[01:41:26] - Machaliśmy co najmniej rękami w atmosferze i szukaliśmy czegoś dużego. To zdjęcie jest ostatnim zdjęciem, które wykonał, jak ktoś zna rosyjski, sonda Phobos, dokładnie żulad Phobos 2, 25 marca 1989 roku. Miałam wtedy trzy latka. Dobra, na temat. Ostatnie zdjęcie, jakie Phobos w ogóle w swoim życiu wykonał, bo na pewno to zrobił dla ramach nawyki. Więc nie chcę tutaj bagatelizować zdań moich przełożonych. Natomiast atmosfera to samo. Fajnie. Jest, czyli trochę za przeproszeniem, dowodów na to, że sprawa nie ogranicza się tylko i wyłącznie do atmosfery. Ta kuleczka na środku zdjęcia to jest satelita Marsa Phobos, do którego ta sonda została wysłana, dosyć obserwacyjną.
To coś pod tą kuleczką do dzisiaj nie zostało nazwane. Do dzisiaj nie wiemy, co to jest. Za pięknie wygląda, żeby było startą gruzu, celem więzi, czymkolwiek bądź w tym guście. Na dwa dni przed swoim ostatnim zdjęciem Phobos zrobiła kilka ujęć Marsa. Tutaj rozpocznie. To jest film z 1989. Dyskusja ma à propos tych swoich pomiarów i zaraz, nie wiem, czy to dokładnie będzie widać, bo chyba jest to w odwrotnej kolejności pokazane, ale ten cień, który tutaj znika, został zaobserwowany nad Marsem na kilka dni przed ostatnim zdjęciem Phobosa.
[01:43:42] - Dlaczego mówię nad? Panowie Rosjanie, dzięki temu, że były to czasy już głasnosti, od razu poszli ze swoimi rzeczami do prasy. Później sprawa umarła, ale to, co pokazali analizując to, udowodnili, że ten cień to ta plucha na zdjęciu Marsa nie jest na powierzchni Marsa, bo przez nią prześwituje rzeźba terenu Marsa, wobec czego to coś musi być ponad. Taka właśnie hipoteza, że jest to cień Phobosa. Jeżeli daktyla można sprowadzić do satelity Marsa, Phobos jest w kształcie daktyla, można sprowadzić do takiego cienkiego cytona, to ja się w takim razie przeniosę z tego mojego wydziału, bo ja nie wiem, co tam robię. Jeżeli to byłoby prawdą, jeżeli byśmy mogli sobie tak pięknie machać i nauko, że jest tak fajnie, że w dużym przybliżeniu daktyl to też wrzeciono, więc można by sobie tą uczesami machnąć ręką na sprawę. Na następnym zdjęciu, to, które pokazałem jako pierwsze, było ostatnie w historii Phobosa i pokazywało coś bardzo podobnego. Ocencie sami. Żadnej zemsty atmosferycznej nie możemy mówić daleko w kosmosie.
[01:45:00] - Dziękuję za tą wypowiedź. Proszę o światło, ponieważ goni nas czas. Mamy za prawie godzinę 16:00. Musimy podsumować. Ostatnie słowo. Czy te fakty, czy też hipotezy, czy też podejrzenia wpłynęły jakkolwiek na zmianę państwa poglądów? Proszę o komentarz. Może zaczynając od panów profesorów. Może o jakieś postanowienie, bo domyślamy się, że te fakty nie były faktami i nie wpłynęły.
[01:45:34] - Proszę państwa, ja tutaj jeszcze nawiązując do tej wypowiedzi kolegi chciałbym powiedzieć, nie wiem, czy państwo słyszeliście uwagę na pewną manipulację, że mi się wkłada w słowa, których nie mówię. Ja mówię tylko, że wizyta obcych na Ziemi jest niezwykle mało prawdopodobna i nie ma na to dowodów. Ja nie będę musiał niczego odwoływać, jeżeli tak się stanie i oni za milion, za sto lat, za dziesięć dni wylądują. Po prostu jest to zjawisko niezwykle mało prawdopodobne i tylko tyle. Więc proszę nie mówić, że ja mówię, że to niemożliwe. Teraz druga rzecz. Proszę państwa, nie przedstawiono tutaj materialnego dowodu na to, że wytwór obcej cywilizacji bądź przedstawiciel zwizytował Ziemię. Mam nadzieję, że państwo to zauważyliście. I tylko tyle. Dlatego nie jestem w ogóle zmuszony do zmiany zdania.
Natomiast chciałbym też zaprzeczyć temu, jakoby się stwierdziło, że naukowcy ignorują problem. Badania są prowadzone. Tylko że rzetelne badanie wymaga pracy. Wyniki są na ogół mało ciekawe. Negatywnym wynikiem się do gazet nie trafi, proszę państwa. To jest mniej więcej tak, jak z homeopatią. Żadnych naukowych nie ma dowodów na to, że leki homeopatyczne leczą. Natomiast powstał wokół tego niezwykle wielki biznes. Ludzie zarabiają pieniądze. Pacjenci myśląc, że są leczeni, płacą za to.
Mamy różnych bioenergoterapeutów, którzy wyłudzają od nieszczęśliwych ludzi pieniądze. Tylko tyle chciałem powiedzieć.
[01:47:14] - Jedno jeszcze pytanie, czy pomoże pan Ufologom w weryfikacji ewentualnych faktów?
[01:47:20] - Jeżeli będę miał takowe w ramach moich kwalifikacji, to będziemy. Proszę państwa, bo ja nie twierdzę, że znam na wszystkim. Po prostu jeżeli będę mógł w stanie wyrazić na jakiś temat swoją opinię rzetelną, nie spekulacje, to oczywiście.
[01:47:37] - Bardzo panu dziękujemy. Bardzo ważna wypowiedź.
[01:47:45] - Ja chciałbym się też odżegnąć, przeprosić, bo my z kolegą już musimy za chwilę wyjść. Dziękuję państwu za wysłuchanie i za zaproszenie nas.
[01:47:59] - Ja tutaj w imieniu organizatorów również chciałam bardzo serdecznie podziękować za przybycie. Mam nadzieję, że mimo tych burzliwych dyskusji, jakie tutaj miały miejsce, nie zniechęcą się panowie do brania udziału w takich debatach, mimo odmiennego zdania. O to nam chodziło, żeby były kontrowersyjne opinie. Mam nadzieję, że wyjdą państwo z tej sali z uśmiechem na twarzy i nie zniechęceni.
[01:48:22] - Czy ja mogę coś powiedzieć jeszcze? Ja bym też chciał podziękować. Bardzo fajne spotkanie. Rzeczywiście. Proszę państwa, Amerykanie mówią, jak dwóch ludzi ma to samo zdanie, to jednego trzeba skasować. Także tutaj po prostu były różne zdania. Na pewno jesteśmy otwarci. Dziękujemy za zorganizowanie tego i zaproszenie nas. Jesteśmy otwarci na wszelkie dyskusje. Jest internet.
Robimy to po prostu live codziennie. Co jeszcze bym powiedział? Naukowiec nie może, czy człowiek, który zajmuje się nauką, nie lubię tego słowa naukowiec, nie może nawet sobie ufać do końca. Musi powtarzać wiele pomiarów, wiele wyników. Także jeżeli coś jest niepowtarzalne, to nie wierzy w to. Weźcie pod uwagę, że nasza głowa to jest też przetwornik. Ma różnego rodzaju fluktuacje. We wszystkim w tej chwili są mikrokontrolery, komputery, które też głupieją czasami. I na koniec powiedziałbym, że kosmos jednak jest dość pusty i żeby stamtąd coś do nas przyszło w sposób taki, powiedzmy realny czy na podstawie wiedzy, którą mamy w tej chwili, jest to mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe. Dziękuję bardzo.
[01:49:31] - Tutaj jeszcze mamy takie podziękowania dla panów, na pamiątkę również tego wydarzenia. Tak jak powiedziałam, mam nadzieję, że będą panowie długo wspominać.
[01:49:40] - Na pewno.
[01:49:58] - Krótki komentarz proszę Januszu. Koleżanki i koledzy, że tak trochę bardziej bezpośrednio zazdroszczę wam tego. Dziękuję. Do widzenia. Tego wieku, jaki macie i szansy, żeby poznać tajemnice i siebie, i tego świata. Tak naprawdę szukamy gdzieś daleko w kosmosie. Szukamy też na Ziemi, a tak naprawdę najważniejsze to jest to, co jest w nas. I kiedy ja zacząłem zajmować się UFO, to była taka wiedza zewnętrzna. Ona zresztą nadal taką jest. Ale zetknąłem się później z dużo głębszym wymiarem tego doświadczenia, bardziej duchowym.
Zetknąłem się z ludźmi, których opowieści, przekazy, informacje w pewien sposób nie są do sprawdzenia, do stwierdzenia tak jak w przypadku zdjęcia czy obserwacji świadków. Dużo łatwiej, jak jest ich więcej. Ludzi, którzy twierdzili, że mają bezpośredni kontakt, powiem wprost telepatyczny i z istotami z innych światów. Przyglądając się tym ludziom, zauważyłem, że są inni. Zmieniają się pod wpływem tego doświadczenia. Powiedziałbym, że są bardziej nastawieni na coś, co nazywamy miłością. Są bardzo tolerancyjni wobec innych ludzi. Są bardzo wyciszeni, jakby doraźne potrzeby tego świata przestały im tak bardzo imponować jak do tej pory. Ja też ścigając UFO po polach, narażając się swojej rodzinie, ostatnio też i swojej córce, która mając teraz szesnaście lat już kilku razy nie pozwala mi chodzić na zwiadówki. Bojąc się właśnie tego, co na szczęście na tej sali było bardzo takim dobrodusznym i sympatycznym sposobem reagowania na temat UFO.
Boję się właśnie tego, że rówieśnicy jej w szkole będą wytykać ją palcami. Takowe oczywiście sytuacje miała i stąd też to jej doświadczenie przerodziło się w taką nawet agresywną wobec mnie postawę, całkowicie kwestionującą to, czym się w życiu zajmuję. Ciągle jej tłumaczę: poczekaj, kiedyś jeszcze historia przyzna ojcu rację, a cóż mam jej powiedzieć? Oczywiście wierzę w to, że zarówno ja, jak i setki tysięcy ludzi na świecie, którzy w sposób taki jak dzisiaj starałem się to powiedzieć otwarty, bezpośredni, bez zostawiania miejsca na wątpliwości tam, gdzie ich nie ma. Tutaj koledzy niektórzy trochę mnie znają i wiedzą, jak ja wiele wątpliwości zgłaszam do tych setek z dziesiątek różnych historii UFO, ale w całokształcie, kiedy to wszystko zsumuję, jak powiedziałem dzisiaj kilka razy, nie ma ich, że oni tutaj już są. Tutaj pan bardzo ładnie zaczął o tej historii. To nie tylko, że są dzisiaj. Oni tu są już od początku. Problem polega na tym, że prawdopodobnie jak dobrze ktoś umie czytać nie tylko Stary Testament, ale właśnie starożytne Wedy albo jeszcze co gorsza chciał zapoznać się z zapisami najstarszymi na świecie ludzkimi zapisami, jakie istnieją i jakie nauka zna. Inaczej nie powiem, niż jak teraz powiem.
To jest zapis sprzed pięciu, sześciu tysięcy lat na sumeryjskich tabliczkach odnalezionych jako pierwszy już kilka tysięcy lat temu, bardzo świeżo i odczytywanych dopiero na bieżąco. Jeden z najwybitniejszych znawców tego tematu, profesor Zecharia Sitchin, pisząc książkę Kroniki Ziemi, odtworzył całą tą wiedzę. Ona jest dużo pełniejsza i dokładniejsza. Jest niesamowita, dotycząca tego, co było przed trzystu, czterystu tysięcy lat na tej planecie. Dużo lepsza niż Stary Testament oferuje. Jest tam mnóstwo przekazów uproszczonych. I ta wiedza, chociaż jest niesprawdzalna, ale to jest wiedza tych ludzi. Powinni wyraźnie zaznaczyć, kiedy żeśmy się tutaj znaleźli. Jesteśmy stety, niestety podkreślam to mojej wiary w Stwórcę nie burzy, ale my jako drudzy ludzie na tej sali i miliony na planecie zostaliśmy w tej pierwszej fazie stworzeni w wyniku eksperymentów genetycznych. Jest na temat tego mnóstwo przesłanek, bo nie ma przecież dowodów wprost, ale zmierzenie się z tym, że jeżeli ci, którzy tu przylatują, a przynajmniej część z nich, którzy kryją się pod tym hasłem UFO, już banalnym dzisiaj, jest w jakimś sensie naszymi ojcami, jest tymi inżynierami.
Zaczniemy patrzeć na historię świata i siebie zupełnie. Ludzkość względem tych przekazów, które wspomniałem. Tych ludzi, których zacząłem podziwiać za ich spokój, za ich mądrość duchową, za ich pewność tego, co mówią. Nadchodzą czasy, kiedy ta prawda o tym, że oni nie są bogami, tylko są takimi istotami jak my, tylko może wyżej technologicznie i duchowo rozwiniętymi. Ale oni też wszyscy im wyżej wśród tych cywilizacji, tym bardziej pewnie wiedzą, że istnieje gigantyczna, wielka, inteligentna siła stwórcza, która powołała ich cały ten wszechświat. Powołuje i stwarza, on się zapada i znowuż powołuje się i stwarza. I życie istnieje w sensie takim wiecznym. A tak naprawdę najwyższym pierwiastkiem tego życia jest nasza świadomość. W innych kulturach i religiach nazywana duszą. Świadomość, która jak się okazuje wedle tych przekazów i starożytnych mądrych pism istnieje wiecznie.
Na szczęście to jest wspaniała wiedza. Oni przylecą, odlecą, a może staniemy się członkami społeczności, właśnie takiej międzynarodowej. Bo czy nie jest czas na to, aby ludzkość wreszcie dorosła do tej roli, że nie jesteśmy sami we wszechświecie? Mamy ONZ na Ziemi, oni też mają coś w tym stylu. To wszystko wydaje się śmieszne, ale dla tych, którzy pomyślą troszkę głębiej, zobaczą, że to wszystko jest niezwykle poważne. A co, zwłaszcza dla mnie niezwykle trudne. Jestem optymistą. Cokolwiek się zdarzyBędzie to dla ludzkości dobre. Żegnając się z wami, nie żegnam się do widzenia, bo mam nadzieję, że kiedyś się przy okazji jeszcze mnie zobaczycie. Chciałem powiedzieć, że raz w tygodniu od tej niedzieli na swojej osobistej stronie, która nazywa się tak, jak tutaj napisane jaworzzagorski.pl, w niedzielę o 20:00 nadaję taką audycję z kamerki internetowej ze swojego mieszkanka we Wrocławiu, która porusza zagadnienia UFO, zagadnienia przyszłości świata, zagadnienia roku 2012, medycyny konwencjonalnej i wszystkiego tego, co alternatywne.
Także niestety niektórzy z was może myśleli, że przywiązani jesteśmy tylko do jednej dziedziny. Tak niestety bywa, że większość ludzi interesujących się UFO też interesuje się czymś bardziej alternatywnym. Wy jesteście ekonomistami. Wam może czasami trudniej przestawić się na to myślenie troszkę alternatywne, ale te ręce podniesione do góry, jeszcze raz powtarzam, były szokiem dla mnie i za to wam naprawdę serdecznie dziękuję.
[01:57:00] - Brawa. Dziękujemy bardzo panu Zagórski. Mikołaj, krótkie podsumowanie. Dobrzyńki chcą swoją treść.
[01:57:12] - Dobrze. Nie będzie wiele ode mnie. Natomiast dwa cytaty, jeden ze znajomego księcia hinduskiego: „Jest więcej rzeczy na niebie i ziemi, niż się śni naszym filozofom”. A drugi zatwardego Sharka, który był tutaj już przywoływany: „Każda wysoce zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii”. I z tymi dwoma cytatami i z okolicznościami zapoznajcie się, bo czasami chciałbym powiedzieć co innego, mówimy to, co powinno przejść do historii jako te mądrości ponadczasowe i ponaddyscyplinarne. Cóż, Hamlet miał rację.
[01:57:54] - Dziękujemy ci bardzo serdecznie. Brawa dla Mikołaja. Kamil, bardzo proszę, komentarz.
[01:58:02] - Ja chciałbym bardzo podziękować wszystkim tutaj gościom, którzy się wypowiadali, ponieważ wszyscy mieli tutaj okazję zetknąć się z jednym i drugim biegunem, czyli z osobami, które wierzą i bardzo są optymistami i ze sceptykami. I każdy tutaj, kto wysłuchał wypowiedzi gości, ma teraz prawo i możliwość wypracować sobie własne zdanie na temat tych wszystkich zjawisk, o których mówiliśmy. Ja osobiście bardzo bym chciał, żeby się spełniło to, co mówi pan Zagórski, żeby kiedyś odwiedzili nas goście z innej planety, bo uważam, że wtedy nasza ludzkość mogłaby coś z tego bardzo pozytywnego wynieść. Dziękuję bardzo.
[01:58:58] - Dziękuję ci bardzo serdecznie.
[01:59:03] - Chciałem tylko powiedzieć, że tego rodzaju spotkania, kiedy spotykają się osoby zajmujące się tymi zjawiskami, potocznie mówiąc ufolodzy, spotykają się z naukowcami. To są bardzo rzadkie rzeczy. Bardzo to jest rzadkie. I często jest tak, że naukowcy w ogóle obchodzą szerokim łukiem tego rodzaju zagadnienia jedynie w jakichś prywatnych, kameralnych rozmowach przyznają, że tym się interesują. Dlatego niezmiernie jestem wdzięczny, że tutaj takie publiczne wystąpienie, takie spotkanie miało miejsce. Co jeszcze tutaj o tym głosowaniu? Ja myślę, że jak było to głosowanie i mimo że większość tam opowiedziała się, że wierzy w te zjawiska i myślę, że tych osób byłoby jeszcze więcej, dlatego że ja znam też z prywatnego podwórka, że osoby nie przyznają się do tego. One w jakimś swoim otoczeniu mówią, że się tym interesują, naśmieją się z tego, też śmieją się nawet ze mnie i nabijają się, że ja się w ogóle tym zajmuję. Natomiast jeżeli spotykamy się sam na sam, to one się wypytują i są bardzo zaciekawione tych rzeczy. Więc widać, że inne jest zachowanie ludzi w gronie takim większej ilości osób, a inaczej właśnie, gdy się z nimi rozmawia oddzielnie.
Dlatego myślę, że tych osób tutaj tak naprawdę jest jeszcze więcej i myślę, że będzie ich coraz więcej, dlatego że temat ten jest już inaczej traktowany nawet przez media. Pamiętamy, kiedy ileś lat temu, jakie były śmieszne artykuły o Burakowie i tak dalej. Po prostu było tylko nabijanie się prasy. W tej chwili już jest to trochę inaczej. Już oczywiście nikt nie przyzna, tak jak tutaj. Ja wcale nie sądziłem, że uda nam się przekonać naukowców. Mówią tak: „No przecież macie takie dowody. Tak, UFO musi być”. Nie. Ja wiem, że naukowcy potrzebują bardzo twardego dowodu, czarno na białym, żeby coś takiego powiedzieć.
I oni nigdy tego nie powiedzą bez takich dowodów. Ale ja uważam, że na podstawie tego, co własnych doświadczeń i kolegów, takich naprawdę bardzo wiarygodnych rzeczy, które znam z pierwszej ręki, nie z jakichś internetów, nie wiadomo jakich zagranicy, że takie coś naprawdę jest i warto się tym zajmować, bo to jest coś, co myślę, jest jedną z najważniejszych rzeczy na świecie.
[02:01:29] - Dziękujemy bardzo serdecznie. Proszę państwa, mieliście okazję zapoznać się z prezentacjami naszych gości. Macie szansę wyciągnąć własne wnioski. Chciałbym teraz przeprowadzić króciusieńki test wartości. Czy warto było zorganizować to spotkanie? Czy choć jedna osoba zmieniła swoje zdanie i zawarte tutaj treści wpłynęły na jej poglądy? Czy chociaż jedna osoba zmieniła zdanie i przestała twierdzić, że odwiedziny przez obcą cywilizację są niemożliwe? Czy ktokolwiek zdecydował się poddać pod wątpliwość takie twierdzenie?Czy jest chociaż jedna osoba, której się wydaje po tym dzisiejszym spotkaniu, że rzeczywiście obce cywilizacje mogą nas odwiedzać? Dobrze, dziękuję. To bardzo dużo mówi nam.
Natomiast będziemy starać się dalej wyjaśnić wam więcej ciekawych zagadnień. Myślę, że to nasze spotkanie można podsumować tak, jak rozmowa dwóch wróbek we fragmencie filmu Disneya „Mrówka zwana Z”, które siedzą sobie na swoim kopcu mrowiska i oglądają panoramę Nowego Jorku. Oczywiście widać tam wszystko jak na dłoni. Jedna pyta drugą: „Czy wydaje ci się, że gdzieś tam we wszechświecie również istnieje inteligentne życie?” Proszę państwa, ja ze swojej strony skomentuję to tak. Jedni wierzą, bo się nie zetknęli, inni wiedzą, bo poznali. My nie przedstawiamy tutaj żadnych materialnych dowodów. Nie mamy żadnych statków, żadnych szczypiór, żadnych urządzeń technologicznych, którymi możemy dysponować, ponieważ jest to nielegalne. Takie przedmioty nie dostają się do naszego kręgu kulturowego. Jeśli przedostają się, są likwidowane, jak to również pokazano pięknie w filmie „Men in Black”. Oczywiście najważniejsze treści pojawiają się w standardach.
Trzeba uważnie filtrować to, co się pojawia. Chciałbym państwu zwrócić uwagę na miejsca, gdzie można poczytać na ten temat i gdzie są wartościowe artykuły. Otóż prawie nigdzie. Jest kilka tych źródeł, które