Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Wykłady, spotkania, prelekcje, webinary

Wykłady, spotkania, prelekcje, webinary

Odcinek: II debata ufologiczna w Katowicach
Materiały z II debaty ufologicznej, jaka odbyła się w Katowicach w 2009 roku. Debacie patronował wówczas portal Paranormalium.
Dwie uwagi: jednym z prelegentów po stronie ufo-entuzjastów był "badacz", o którego wyczynach nie mieliśmy wówczas jeszcze pojęcia, a o którego niekompetencji przekonaliśmy się stosunkowo niedawno. Zainteresowani wiedzą, o kogo chodzi (jest to jeden z bohaterów dżingli emitowanych przed "Dziwnymi Informacjami").
I druga uwaga - Fundacji Nautilus wyjątkowo nie spodobała się treść prelekcji wygłoszonej przez Ivelliosa ;-)
(rozwiń opis)

Streszczenie odcinka

Debata dotyczyła statusu zjawiska UFO, wiarygodności relacji o niezidentyfikowanych obiektach oraz możliwości ich pozaziemskiego pochodzenia. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele środowiska ufologicznego, w tym Marek Sęk „Ivellios”, Marcin Mizera i Janusz Zagórski, a także fizyk Marek Zrałek oraz student fizyki Mikołaj Karwacki. Spór nie sprowadzał się wyłącznie do pytania, czy obce cywilizacje odwiedzają Ziemię, lecz obejmował również metody gromadzenia i oceniania świadectw, rolę instytucji państwowych oraz ograniczenia nauki akademickiej. Marek Sęk „Ivellios” podkreślał, że ogromna liczba relacji z całego świata nie może być w całości wynikiem zbiorowej halucynacji. Jednocześnie zaznaczał, że współczesne fotografie i nagrania łatwo sfałszować, a środowisko ufologiczne często samo przyczynia się do chaosu informacyjnego. Wskazywał na cenzurowanie danych, wybiórcze przedstawianie faktów, zmyślanie oraz przypadki zaginięcia materiałów. Jego zdaniem część badaczy i organizacji świadomie manipuluje informacjami, by wzbudzać sensację, co utrudnia poważne traktowanie całego zagadnienia. Jako przykłady dezinformacji przywołano sprawę rzekomego obiektu, który w 1959 roku miał spaść do basenu portowego w Gdyni, oraz doniesienia związane z Roswell. Według przedstawionej analizy zdarzenie w Gdyni mogło dotyczyć meteoroidu, a jedną z alternatywnych hipotez było wejście w atmosferę amerykańskiego satelity SCORE. Krążące w późniejszych latach opowieści o niezidentyfikowanych zwłokach, zamkniętym szpitalu i tajnych działaniach wywiadów miały rozbudować pierwotne zdarzenie do postaci miejskiej legendy. Rzekome fotografie obiektu z Gdyni miały natomiast przedstawiać obiekt sfotografowany wcześniej nad Warszawą. Sęk omawiał również przypadki związane z wojskiem, między innymi obserwacje nad poligonem w Świnoujściu oraz doniesienia o upadku nieznanego obiektu w rejonie Zęgorza. Zwracał uwagę, że wojskowe obserwacje często pozostają niejawne, a po latach okazuje się niekiedy, że obiektem był prototyp samolotu, helikopter lub inne urządzenie testowane przez armię. Krytykował także sposób prezentowania zagranicznych relacji przez Fundację Nautilus, wskazując na przypadek obserwacji nad Chicago, gdzie liczba świadków miała zostać zwiększona z piętnastu do stu pięćdziesięciu. W jego ocenie osoby zainteresowane tematyką paranormalną powinny sprawdzać źródła i nie przyjmować bezkrytycznie informacji publikowanych przez ufologów. Janusz Zagórski zgadzał się z krytyką nierzetelności części środowiska, ale twierdził, że należy koncentrować się na źródłach, których nie da się łatwo odrzucić. Za szczególnie istotne uznał odtajniane archiwa brytyjskiego Ministerstwa Obrony dotyczące UFO. Jego zdaniem fakt, że przez kilkadziesiąt lat instytucja odpowiedzialna za obronność Wielkiej Brytanii zajmowała się setkami obserwacji, nie rozstrzygając jednoznacznie, czy chodziło o zjawiska naturalne, żarty, działania obcych wojsk czy coś jeszcze innego, sam w sobie zasługuje na analizę. Zagórski przekonywał, że nie należy skupiać się wyłącznie na sporach między ufologami, lecz pytać, dlaczego państwowe instytucje tak długo utrzymywały, że nie prowadzą tego rodzaju badań. W tym kontekście przywołał Disclosure Project z 2001 roku, podczas którego piloci, wojskowi, pracownicy służb specjalnych, inżynierowie i naukowcy opowiadali o własnych doświadczeniach związanych z UFO. Wspomniał też o kontrowersyjnych zeznaniach Dana Burischa, który twierdził, że pracował w ramach tajnych struktur związanych z grupą MJ-12 i miał kontakt z istotami pozaziemskimi. Zagórski zastrzegał, że nie potrafi potwierdzić prawdziwości tych relacji, ale uważał, że liczba szczegółów i poszlak wymaga ich poważnego rozpatrzenia. Podkreślał, że problem UFO jest interdyscyplinarny i nie może być oceniany wyłącznie przez fizyków. Jego zdaniem potrzebna byłaby współpraca między innymi psychologów, psychiatrów, geologów, meteorologów, astronomów i specjalistów wojskowych. Marcin Mizera rozdzielał pojęcie UFO od twierdzenia, że chodzi o pojazdy kosmitów. UFO oznacza jedynie niezidentyfikowany obiekt latający, a istnienie takich obserwacji uważał za bezsporne. Zastrzegał jednak, że ufologia nie dysponuje w Polsce laboratoriami ani zapleczem pozwalającym na pełnoprawne badania naukowe. Ufolodzy mogą przede wszystkim zbierać relacje, dokumentować zdarzenia, porównywać przypadki i tworzyć bazy danych. Według Mizery około dziewięćdziesięciu procent zgłoszeń można wyjaśnić jako obserwacje samolotów wojskowych, zjawiska astronomiczne, chińskie lampiony lub inne znane obiekty. Pozostaje jednak niewielka grupa przypadków, które uważał za szczególnie interesujące. Mizera zaprezentował nagrania wykonane telefonem komórkowym w Olsztynie, przedstawiające dwa niezidentyfikowane obiekty. Podkreślał, że filmy nie dowodzą ich pozaziemskiego pochodzenia, ale dokumentują fakt zaobserwowania czegoś, czego nie udało się zidentyfikować. Za jeden z najbardziej niezwykłych polskich przypadków uznał zdarzenie w Emilcinie z 1978 roku. Według relacji Jana Wolskiego, starszego mieszkańca wsi, spotkał on w lesie dziwne istoty, a następnie został zabrany na pokład ich obiektu. Mizera twierdził, że Wolski nie posługiwał się językiem sensacyjnym ani nie utrzymywał, że spotkał przybyszów z innej planety, lecz opisywał własne doświadczenie prostymi słowami. Wspominano również relacje o istotach określanych jako „szaraki”, istoty gadopodobne czy przypominające modliszki, zaznaczając, że tego rodzaju doniesienia są znacznie trudniejsze do zweryfikowania i wymagają udziału lekarzy oraz psychologów. Fizyk Marek Zrałek przedstawił stanowisko sceptyczne, ale nie odrzucał z góry możliwości istnienia życia poza Ziemią. Zwracał uwagę, że nauki przyrodnicze wymagają powtarzalnych, obiektywnych obserwacji wykonywanych w różnych warunkach i rejestrowanych za pomocą instrumentów. Pojedyncza relacja świadka, nawet szczera, nie spełnia tych kryteriów. Zrałek podkreślał, że naukowcy są świadomi ogromu wszechświata i uznają za prawdopodobne, że życie mogło powstać także gdzie indziej. Nie oznacza to jednak, że istnieją dowody na wizyty obcych cywilizacji na Ziemi. Argumentował, że skala odległości między gwiazdami i galaktykami stanowi poważną przeszkodę dla hipotezy o regularnych wizytach pozaziemskich pojazdów. Nawet w obrębie Drogi Mlecznej odległości liczone są w tysiącach lat świetlnych, a zgodnie z obecną wiedzą nic, co ma masę, nie może poruszać się szybciej niż światło. Zrałek zaznaczał, że nie można wykluczyć istnienia technologii przekraczających współczesne rozumienie fizyki, lecz naukowiec nie może traktować takiej możliwości jako wiedzy. Jego sceptycyzm wynikał zarówno z ograniczeń fizycznych, jak i z faktu, że większość obserwacji daje się wyjaśnić w sposób konwencjonalny. Nie uważał przy tym, że osoby zajmujące się UFO są z definicji oszustami, lecz apelował o większy dystans i stosowanie rygorów metodologii naukowej. Mikołaj Karwacki skupił się na pytaniu o możliwość istnienia życia poza Ziemią oraz na ograniczeniach samej nauki. Omawiał odkrycia planet pozasłonecznych, w tym układ Gliese 581, i wskazywał, że w ciągu kilkunastu lat odkryto setki planet, choć nie znaleziono jeszcze dokładnego odpowiednika Ziemi. Zwracał uwagę na znaczenie odległości od gwiazdy, masy planety i możliwości występowania ciekłej wody. Planety o odpowiednich parametrach określał mianem „złotowłosych”, ponieważ ich warunki mogłyby sprzyjać powstaniu życia. Podkreślał jednak, że dotychczas przeszukano zaledwie niewielki fragment wszechświata, dlatego brak odkrycia drugiej Ziemi nie rozstrzyga sprawy. Karwacki zastanawiał się, czy poszukiwania życia nie są zbyt mocno ukierunkowane na organizmy podobne do ziemskich, oparte na węglu, tlenie, azocie, fosforze i wodorze. Rozważał możliwość istnienia form życia wykorzystujących krzem lub inne pierwiastki, choć przyznawał, że węgiel ma pod względem chemicznym i energetycznym szczególnie korzystne właściwości. Większą część wystąpienia poświęcił krytyce przekonania, że nauka jest całkowicie obiektywna i niezależna od interesów ludzi oraz instytucji. Jego zdaniem światopogląd badaczy, zależność od finansowania, polityki i przemysłu mogą wpływać na dobór tematów, interpretację wyników i sposób prezentowania danych. Jako przykłady przywoływał spory dotyczące fluoru, biotechnologii, organizmów modyfikowanych genetycznie oraz tzw. Climate Gate. Zastrzegał, że nauka pozostaje najskuteczniejszym narzędziem poznania, ale nie jest wolna od błędów, presji i interesów. Zrałek sprzeciwił się przedstawianiu nauki jako jednolicie skorumpowanej. Rozróżniał badania podstawowe, prowadzone z ciekawości poznawczej i konfrontowane z obserwacją przyrody, od badań komercyjnych, które bywają finansowane przez przedsiębiorstwa i objęte tajemnicą patentową. Jego zdaniem te drugie istnieją, ale stanowią jedynie część całej działalności naukowej. W dalszej dyskusji przyznał, że naukowcy mogą obawiać się utraty prestiżu, gdy podejmują temat uznawany za mało wiarygodny. Nie oznacza to jednak, że nauka odrzuca UFO wyłącznie z uprzedzenia. Problemem jest brak materiału, który można byłoby niezależnie powtórzyć i poddać kontroli. Zrałek deklarował, że w przypadku rzeczywistego lądowania obiektu, dostępnego dla wielu obserwatorów i możliwego do zbadania, środowisko akademickie z pewnością podjęłoby analizę. W dyskusji powrócił zarzut, że polskie uczelnie nie przeprowadziły systematycznych badań nad najbardziej wiarygodnymi przypadkami UFO. Zagórski przekonywał, że środowisko ufologiczne mogłoby przedstawić naukowcom wybraną grupę najlepiej udokumentowanych zdarzeń, zamiast oczekiwać, że akademicy będą analizować wszystkie zgłoszenia. Twierdził, że w Polsce badania z udziałem specjalistów podejmowano głównie z inicjatywy prywatnych ufologów, a nie instytucji akademickich. Zrałek odpowiadał, że same relacje świadków i poszlaki nie wystarczają do ustalenia prawidłowości przyrody. W jego ocenie czym innym jest rozstrzygnięcie pojedynczego incydentu, a czym innym udowodnienie, że za obserwacjami stoi zaawansowana cywilizacja pozaziemska. Osobny wątek dotyczył paleoastronautyki, dawnych mitów i religijnych objawień interpretowanych jako kontakty z UFO. Zagórski wskazywał na prace Zecharia Sitchina, który odczytywał sumeryjskie teksty jako świadectwo ingerencji istot pozaziemskich w powstanie ludzkości. Wspominano również badania i publikacje dotyczące dawnych cywilizacji, a także próby łączenia UFO z wydarzeniami w Fatimie, Medjugorie i innymi zjawiskami religijnymi. Ufolodzy argumentowali, że dawne opisy nietypowych obiektów, dźwięków i świateł mogą przypominać współczesne relacje o manifestacjach UFO. Jednocześnie przyznawano, że język dawnych źródeł jest wieloznaczny, a interpretowanie dzieł sztuki, mitów i podań wymaga dużej ostrożności. Marcin Mizera dodawał, że lokalne legendy mogą stanowić materiał do dalszych poszukiwań; jako przykład wskazywał Emilcin, gdzie przed wydarzeniem z udziałem Jana Wolskiego miały krążyć opowieści o latających obiektach i istotach o podobnym wyglądzie. Rozmawiano również o hipotezie istnienia organizmów krzemowych i ekstremofilów. W odpowiedzi na pytanie o koncepcję Toma Golda zauważono, że nauka odkrywa organizmy żyjące w warunkach wcześniej uznawanych za niemożliwe, między innymi przy wysokich temperaturach, ogromnym ciśnieniu i w środowiskach pozbawionych światła. Nie stanowi to dowodu na życie oparte na krzemie, ale pozostawia taką możliwość otwartą. Podkreślono, że część publikacji rozpowszechnianych w internecie opiera się na artykułach prasowych o niejasnej wartości naukowej, dlatego należy docierać do źródeł pierwotnych. Końcowe wypowiedzi ujawniły zasadniczą różnicę stanowisk. Przedstawiciele ufologii uznawali, że część manifestacji UFO ma pozaziemskie pochodzenie, choć nie twierdzili, że potrafią wyjaśnić każdy przypadek. Wskazywali na setki tysięcy świadków, relacje wojskowych i pilotów, ślady fizyczne oraz wydarzenia takie jak Emilcin. Ich zdaniem brak oficjalnego potwierdzenia wynika między innymi z dezinformacji, tajemnicy wojskowej, niechęci środowiska akademickiego i zbyt wąskiego rozumienia nauki. Zrałek pozostawał sceptyczny: uważał, że istnieje wiele niewyjaśnionych obserwacji, ale niewyjaśnione nie znaczy pozaziemskie. Obie strony zgadzały się natomiast, że warto prowadzić rzeczową wymianę poglądów, oddzielać wiarygodne dane od sensacji i nie traktować żadnej hipotezy jako rozstrzygniętej bez odpowiednich dowodów.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).