[00:03] - Zapraszamy słuchaczy Radia Paranormalium do wysłuchania kolejnego wykładu na naszej antenie. Dziś usłyszycie Państwo zapis prelekcji Mariusza Sobkowiaka, założyciela ruchu oneironautycznego, na temat świadomego śnienia. Prelekcja odbyła się 12 kwietnia 2013 roku w siedzibie Gorzowskiego Klubu Miłośników Fantastyki Naukowej. Wykład miał następującą strukturę: proces snu, rodzaje świadomości we śnie, świadome śnienie, oneironautyka, definicja, dowody naukowe, neurofizjologiczne podstawy świadomego śnienia, zastosowania świadomego śnienia, postacie senne, niebezpieczeństwo, napadowy paraliż senny, świadome śnienie w kulturze i religii na przestrzeni dziejów oraz omówienie technik wprowadzania się w świadomy sen. Równocześnie zapraszamy do odwiedzenia strony ruchu oneironautycznego www.oneirosociety.tk oraz strony GKMFN www.amanowicz.pl/gkmfn. Zapraszamy do wysłuchania wykładu.
[01:10] - Dla porządku. Nazywam się Mariusz Sobkowiak, jestem członkiem Towarzystwa Wiedzy Psychologicznej START. Z wykształcenia jestem pedagogiem pracy socjalnej. Przez półtora roku wykonywałem ten piękny zawód pracownika socjalnego. Piękny, szczytny. Obecnie pracuję w organizacji pozarządowej Fabryka Aktywności Młodych. Prywatnie uczę się grać na gitarze akustycznej, wychowuję małoletniego chomika dżungarskiego i kota rasy nieokreślonej. Jestem oneironautą od kilku lat, co myślę, że ważne dla treści tego wykładu, który państwu tutaj przedstawię. Chciałbym państwu opowiedzieć o świadomym śnie, o stanie odmiennej świadomości, jakim jest świadome śnienie. Treść tego wykładu nie będzie powtórzeniem tego, o czym opowiadałem w Towarzystwie Wiedzy Psychologicznej, bo w Towarzystwie Wiedzy Psychologicznej również prezentowałem temat świadomego śnienia.
Dla Państwa nieco ten temat rozbudowałem, dodałem kilka treści. Tydzień temu udało mi się skończyć książkę niejakiej pani Flolindy Donner. Pani Donner opowiada o czymś bardzo ważnym dla psychologii zorientowanej na proces, bo w Towarzystwie Wiedzy Psychologicznej START zajmujemy się psychologią zorientowaną na proces Alberta Mindela. Pani Flolinda pobierała nauki u szamana z plemienia Yaqui w meksykańskim stanie Sonora. Nauki dotyczące właśnie świadomego śnienia, stąd tytuł książki „Życie we śnie. Inicjacja w świecie szamanów”. Zanim przejdziemy do tego, czym jest świadome śnienie, czym jest oneironautyka, chciałbym państwu krótko opowiedzieć o śnie. Takie podstawowe informacje dotyczące snu. Bardzo krótko, żeby nikt z państwa mi tutaj nie usnął w trakcie wykładu. Ćwiczenia praktyczne zalecam w nocy, w łóżku.
Powiedzieć żonie, że dzisiaj będzie coś innego dla odmiany. Na dort do przećwiczenia. Po skończonym wykładzie wręczę państwu właśnie te ćwiczenia praktyczne do przećwiczenia w nocy. Sen. Proszę państwa, naszym życiem rządzą cykle. Podstawowym cyklem, który rządzi naszym życiem, jest cykl dobowy, cykl 24-godzinny. Ten cykl możemy podzielić na dwa kolejne cykle: cykl czuwania, cykl jawy, który trwa około 16, 17 godzin, czyli ten cykl, w którym wszyscy się teraz znajdujemy, chyba że ktoś coś zażył albo ktoś przesypia po prostu, ludzie śpią. Drugi cykl, który możemy wyróżnić w tym cyklu 24-godzinnym, dobowym, to cykl snu. Trwa on około 7-8 godzin. Na tym cyklu snu się skupimy.
7-8-godzinny cykl snu. Cykl snu możemy podzielić na kolejne dwa cykle. Także państwo widzą, cykle rzeczywiście rządzą naszym życiem. Tutaj mamy przedstawiony typowy średnio około 8-godzinny cykl snu, ale jeszcze nie weszło. Typowy 8-godzinny cykl snu, który składa się z dwóch cykli, mianowicie z fazy REM i fazy, którą błyskotliwie nazwano non-REM, czyli nie-REM. Nazwa REM wzięła się od rapid eye movement, z angielskiego rapid eye movement, czyli szybki ruch gałek ocznych. Jeśli obserwowali państwo kiedyś śpiącą osobę, jeśli znajdowała się ona w stanie w fazie REM, mogli państwo zaobserwować, że pod powiekami poruszają się dość szybko gałki oczne. Faza non-REM zajmuje około 80% czasu naszego snu, czyli 80% z tych 8 godzin. Faza REM zajmuje 20-25%, czyli około 2 godziny. W ciągu dnia 2 godziny z nocy poświęcamy na fazę REM.
Cykl snu wygląda mniej więcej tak. W dużym uproszczeniu, bo nie o to tutaj chodzi, żebym opowiadał państwu, jak wygląda fizjologia snu, ale w dużym uproszczeniu wygląda to tak, że zaczynamy od fazy non-REM, kiedy kładziemy się spać. Faza non-REM dzieli się na cztery stadia. Od pierwszego, lekkiej drzemki, do czwartego, czyli snu głębokiego. Faza non-REM służy fizycznemu zregenerowaniu organizmu. Zmniejsza się nasze ciśnienie krwi, zmniejsza się wydzielanie kortyzolu, zwiększa się wydzielanie hormonu wzrostu. Dzięki temu nasz organizm regeneruje się w trakcie snu. Po ostatnim, czwartym stadium snu głębokiego następuje pierwsza faza REM. Faza REM to faza, w której pojawiają się marzenia senne, czyli faza najistotniejsza dla treści naszego wykładu. W fazie non-REM wielu naukowców twierdzi, że również pojawiają się marzenia senne, ale znacząco różnią się one od tych snów, które pojawiają się w fazie REM.
Przychylam się do opinii tych, którzy uważają, że to, co pojawia się w fazie non-REM, to nie są typowe sny, ale halucynacje związane z zasypianiem i drzemieniem się, tak zwane hipnagogiczneSny, o których będziemy opowiadać, pojawiają się w fazie REM, która zajmuje około dwóch godzin cyklu snu. W całym zwykłym ośmiogodzinnym cyklu snu, nie będę mówił o indywidualnym zapotrzebowaniu na sen. Niektórzy z Państwa śpią krócej, niektórzy dłużej. Zwykły typowy cykl snu zajmuje około siedmiu, ośmiu godzin. W tym zwykłym cyklu snu pojawia się około pięciu faz REM, czyli w ciągu całej przespanej nocy mamy około pięciu szans na to, że coś nam się przyśni. Każdy kolejny cykl REM jest coraz dłuższy. Pierwszy zajmuje około dziesięciu minut, kolejny dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści. Ostatnia faza REM może trwać do godziny. Sny, które Państwo pamiętają po przebudzeniu nad ranem, to najczęściej sny, które przyśniły się Państwu w ostatniej, najdłuższej fazie REM. I na tej fazie się skupmy.
Od cyklu dwudziestoczterogodzinnego, przez cykl czuwania, jawy, cykl snu. Z cyklu snu wyróżniliśmy cykl non-REM, cykl REM, przechodzimy do samego cyklu REM. Cykle REM interesują nas najbardziej, bo właśnie wtedy pojawiają się marzenia senne. Wtedy coś nam się śni i wtedy trafiamy do tych tajemniczych światów. Przed naszymi oczami odbywają się różnorodne, niesamowite zdarzenia. Zaraz sobie pomogę. W fazie snu REM pojawiają się sny. W samym śnie, kiedy znajdujemy się w świecie marzenia sennego, posiadamy tak zwaną świadomość pierwotną. Świadomość pierwotna to świadomość przedmiotów, zdarzeń. Jesteśmy świadomi tego, że na drzewie śpiewa ptak.
Jesteśmy świadomi tego, że płyniemy łódką. Jesteśmy świadomi tego, że stoimy nad brzegiem morza. Posiadamy świadomość pierwotną. Posiadamy również samoświadomość, czyli świadomość samego siebie, świadomość własnego ja. We śnie jesteśmy świadomi tego, że my to my, że jesteśmy czymś odrębnym od otaczającego nas świata. Coś akurat trochę paradoksalne, bo świat, który nas otacza w marzeniu sennym, został przez nas wytworzony, czyli w naszym snie. Ale tak jest. Czujemy, że jesteśmy czymś odrębnym od otaczającego nas świata w marzeniu sennym. We śnie rozpoznajemy siebie w lustrze, boimy się śmierci. Posiadamy samoświadomość.
Nie posiadamy natomiast tak zwanej świadomości nadrzędnej, metaświadomości. Metaświadomość jest świadomością naszych procesów psychicznych, czyli tego, co się dzieje w naszej głowie. Przez to, że nie posiadamy świadomo-- metaświadomości, czyli tej świadomości nadrzędnej, nie jesteśmy świadomi tego, że śnimy. Sen jest dla nas rzeczywistością, sen jest dla nas prawdziwy. Dlatego we śnie przeżywamy emocje. Dlatego boimy się w czasie koszmaru sennego, kiedy goni nas potwór. Bo nie wiemy, że to sen. My tak naprawdę, że jest to coś realistycznego. Kiedy śni nam się, że siedzimy w szkole i mamy klasówkę, której nie rozumiemy, boimy się. Nie wiemy, że to sen.
Nie posiadamy metaświadomości. Bo tak naprawdę, skąd pan wie, że teraz nie śni? Że ten świat, który nas tutaj otacza, nie został przez pana wytworzony? Prawda? Wszyscy sobie zdajemy gdzieś z tyłu głowy intuicyjnie, że śnimy bądź nie. Teraz intuicyjnie myślę, że większość z państwa zdaje sobie sprawę z tego, że śni, a zapewne, że jest to prawdziwe. Ale faktycznie jest z tym problem, w chwili, w której zadajemy to pytanie, skąd wiemy, że nie śnimy? I stąd bierze się przekonanie o realności snów. Są bardzo zbliżone do rzeczywistości. Świadome śnienie, o którym spróbuję państwu tutaj opowiedzieć, co nieco przybliżyć, polega właśnie na uświadomieniu sobie, że śnimy.
Na poznaniu różnicy między rzeczywistością, która nas otacza w chwili obecnej, a rzeczywistością świata sennego. Od wieków na przestrzeni dziejów istnieli ludzie, którzy twierdzili, że kiedy zasypiają, nie tracą świadomości. Twierdzili, że potrafią odróżnić świat snu od świata jawy i dzięki temu mogą wpływać świadomie na treść swoich marzeń sennych. Naukowcy przez długi czas wykluczali możliwość posiadania świadomości we śnie. Leży tu też książka pewnego profesora Niegielskiego bodajże, osiemdziesiąty dziewiąty rok wydania w Polsce, który mówi: „Nie ma dowodów naukowych na to, że istnieje świadome śnienie”. Jest to, jak napisał, urocza idea, że możemy świadomie wpływać, poddawać kontroli absurdy świata snów. Ale istnieją ludzie, którzy twierdzili, że ta urocza idea jest prawdziwa. I w końcu się udało. W latach siedemdziesiątych udało się wykazać, że świadome śnienie jest fakt. Właśnie wykorzystując fakt tego, od czego faza REM wzięła swoją nazwę, czyli od ruchów gałek ocznych.
Podczas jednych z badań nad fazą REM ochotnik w laboratorium snu, kiedy znalazł się w fazie marzeń sennych, zaczął nierówno poruszać gałkami ocznymi. W prawo, w lewo, prawo, w lewo. Naukowcy zafascynowani, co się dzieje, bo zwykle te ruchy są nieskoordynowane, obudzili go i zapytali, co ci się śniło. Na co on powiedział, że miał sen, iż ogląda mecz tenisa stołowego. Wtedy wysnuto wniosek, że jeśli intensywnie w coś się wpatrujemy w marzeniu sennym, to nasze gałki oczne podążają za tym, co obserwujemy. I postanowiono to wykorzystać. Przebadano osoby, które twierdzą, że potrafią śnić świadomie, wykorzystując zjawisko ruchu gałek ocznych, skoordynowanego ruchu gałek ocznych. Pięknie to nazwano predefiniowana sekwencja ruchu gałek ocznych, tak? Zanim ktoś zasnął, umówiono się z nim, że kiedy znajdzie się w fazie REM, czyli kiedy znajdzie się w swoim wyśniowym świecie, zacznie poruszać gałkami ocznymi w prawo, w lewo, prawo, w lewo. I jeśli po tym, gdy elektronencefalogram pokaże, że faktycznie znalazł się w tej fazie snuNa jawie zaczął w ten sposób ruszać gałkami ocznymi.
To znaczy, że posiada świadomość. To znaczy, że pamiętał, co kazał mu wykonać, kiedy znajdował się w marzeniu sennym i to wykonał. Świadomie. I tak dalej. Przy badaniu ochotnicy, którzy twierdzili, że potrafią śnić świadomie, faktycznie wykonywali te ruchy gałek ocznych, na jakie umówiono się, że będą wykonywać. Naukowo udowodniono istnienie fazy REM. Obecnie przy badaniu snów, także przy wykorzystaniu osób, które twierdzą, że śnią świadomie nadal wykorzystuje się ruchy gałek ocznych. Wykorzystuje się również falę napięcia mięśniowego. U mężczyzn przydaje się podobno odczyt z fallogramu. Podłącza się do penisa odpowiednie urządzenie.
Z racji tego, że w fazie REM następuje wzór prądu. Co jest też podobno niezłe, żeby dowiedzieć się, kiedy ktoś wchodzi w fazę REM. U mężczyzn, przepraszam. Reasumując, świadomy sen to sen, w którym zdajemy sobie sprawę z tego, że śnimy. Kiedy znajdujemy się w marzeniu sennym, wiemy, że to sen. Wiemy, że to biurko nie istnieje. Wiemy, że pan Edward nie jest prawdziwy. Dzięki temu możemy świadomie wpływać również na treść marzeń sennych. Jak państwo wiedzą, we śnie nie obowiązują prawa fizyki, nie obowiązują prawa moralne, nie obowiązuje kodeks karny. Dzięki temu możemy też prawa fizyki łamać.
Jedną z ulubionych zabaw osób, które twierdzą, że śnią świadomie, jest choćby latanie we śnie, chodzenie po wodzie, chodzenie przez ściany. We śnie możemy zabić nieubłaganego szefa, jeśli wiemy, że to sen, bo raczej balibyśmy się o konsekwencje, bo to horror, jak go zabijemy. Jeśli umiemy śnić świadomie, przynajmniej przez te dwie godziny w nocy, świat, który generuje nasz mózg, staje się pewnego rodzaju matrycą, a my Bogiem tego świata. Przynajmniej przez te dwie minuty. Można sobie zadać pytanie, co by pani zrobiła, gdyby zdała sobie teraz sprawę z tego, że śni? Że wcale nas tu nie ma, że ten świat nie istnieje, że pan Edward nie jest prawdziwy. Ja nie jestem prawdziwy. Co by pani zrobiła? Trudne pytanie, prawda? Nie zastanawialiśmy się nad tym.
Tylko że zastanawiamy się nad tym, co byśmy zrobili, gdyby okazało się, że możemy wszystko, prawda? Ja zapewniam, że jestem prawdziwy. Gdyby komuś z państwa przyszło do głowy, że to sen i chciał podejść i mnie kopnąć, mówię: zobacz, proszę tego nie robić. Odwdam. Wtedy odwdam, tak. O tym, czy postacie senne mogą nam oddać, kiedy ich kopniemy, jeszcze państwu opowiem, bo co nieco o postaciach sennych również tutaj wspomnę. Użyłem na początku, kiedy się z państwem przywitałem, określenia oneironautyka. Trzeba to w końcu wyjaśnić. Oneironautyka to właśnie sztuka świadomego śnienia. Osoby, które twierdzą, że potrafią śnić świadomie, nazywamy oneironautami.
Oneironautyka jest odmianą psychonautyki. Psychonauci badają świat swojej psychiki, świat swoich przeżyć wewnętrznych poprzez neoszanamanizm, zażywanie substancji psychoaktywnych, świadome śnienie albo doświadczenia poza ciałem, out-of-body experience. Oneironauci są więc pewnego rodzaju podróżnikami w świecie snów. Teraz pojawia się pytanie, z czym to się je. Jak to się dzieje, że zwykły sen, w którym nie zdajemy sobie sprawy z tego, że śnimy, może stać się snem świadomym? Jak możemy aktywować naszą świadomość w czasie snu? Jak to działa z biologicznego, neurofizjologicznego punktu widzenia? Aktywność naszego mózgu we śnie jest znacząco różna od aktywności, jaką przejawiamy w fazie czuwania. Pewne elementy, takie jak układ limbiczny, są bardziej aktywne. Układ limbiczny odpowiada za emocje.
Sny są bardzo emocjonalne, bardzo przeżywamy sny. Inne części naszego mózgu, jak kora przedczołowa odpowiadająca za refleksję, za wyższe myślenie, jest mniej aktywna. Przez to we śnie nie zastanawiamy się nad tym, co się dzieje. We śnie działamy. W śnie bierzemy aktywny udział w wydarzeniach. Wydarzenia płyną, a my razem z nimi. Nie dochodzi do żadnej refleksji. Dlatego nawet kiedy dzieje się coś dziwnego, absurdalnego, gdy pan Edward zaczął nagle latać tutaj, we śnie było to dla nas czymś normalnym, zwyczajnym. Nie podejmowaliśmy wtedy refleksji. Jak to działa z punktu widzenia mózgu?
Przejście ze zwykłego snu, w którym nie zdajemy sobie sprawy z tego, że śnimy, w sen świadomy wiąże się z aktywacją lewej półkuli naszego mózgu. Każdy, kto zaczyna śnić sen świadomy. Dokładnie płata ciemieniowego lewej półkuli. Wzięto wniosek, że ze względu na to, iż znajduje się tam układ odpowiedzialny za mowę, układ Broki. Dlaczego? Bo żeby uświadomić sobie, że świat, w którym się znajdujemy, jest snem, musimy sobie powiedzieć: ten świat jest prawdziwy. O sorry, przepraszam. Ten świat nie jest prawdziwy. To sen. Zaczyna się więc od aktywacji lewej półkuli i układu Broki, po czym zostają aktywowane kolejne części naszego mózgu.
Dolny płat ciemieniowy lewej półkuli może być również siedliskiem świadomości. Kiedy w badaniach z użyciem rezonansu magnetycznego, funkcjonalnego rezonansu magnetycznego proszono osoby o to, aby wyobraziły sobie siebie samych obracających się w przestrzeni, zauważono, że aktywacji uległ właśnie ten fragment mózgu. Dolny płat ciemieniowy lewej półkuli.Wyszło to wniosek, że właśnie w tej części naszego mózgu tworzymy świadomy obraz nas samych wyimaginowany na przykład w wyśnionym świecie. Dlatego aby uzyskać świadomy sen, aktywujemy dolny płat ciemieniowy mózgu. Kolejna rzecz konieczna do tego, żeby wywołać świadomy sen i żeby utrzymać świadomy sen, to aktywacja, tu się posłużę, bo zapamiętać to nie realne, grzbietowo bocznej kory przedczołowej. Grzbietowo boczna kora przedczołowa odpowiada za pamięć operacyjną, a dzięki pamięci operacyjnej jesteśmy w stanie wykonywać wiele funkcji wykonawczych, takich jak właśnie zdolność do refleksji, zdolność do analizy, również zdolność do zapamiętywania, chociażby zapamiętywania zdarzeń, które miały miejsce na jawie. Świadomy sen tym jeszcze różni się od zwykłego snu, że posiadamy dostęp do wydarzeń, do pamięci z wydarzeń, które miały miejsce zanim zasnęliśmy. We śnie dostępu do tej części naszej pamięci nie mamy. Nie mamy, bo nie wiem, nadal że śnimy, tak? Więc gdy zostanie aktywowana ta część mózgu odpowiadająca za pamięć operacyjną posiadamy zdolność do refleksji, do analizy, do zastanawiania się nad tym, dlaczego ten drań mnie ugryzł w powietrze?
Dlaczego ta ściana? Posiadamy dostęp do pamięci z jawy, do tego, że położyliśmy się do łóżka spać, sen. Wszystko polega na tym, aby utrzymać odpowiedni poziom aktywacji tej części mózgu, grzbietowo bocznej kory przedczołowej, czyli naszej pamięci operacyjnej. Jeśli poziom aktywacji pamięci operacyjnej będzie zbyt niski, damy się wciągnąć światu snu. Świat snu nas porwie, utracimy świadomość, nie będziemy już świadomi tego, że śnimy. Jeśli poziom aktywacji będzie zbyt wysoki, obudzimy się. A nie o to chodzi. Chodzi o to, aby przeżywać świadome sny. Pytanie po co? Wszyscy śnimy po prawde.
Dużo swego czasu spędzili państwo we śnie. Jedną trzecią naszego życia przykładowo, dwadzieścia pięć lat spędzamy we śnie. Do tej pory śniliśmy zwykłe, zwyczajne, nieświadome sny. Po co mielibyśmy to zmieniać? Po co mielibyśmy aktywować części naszego mózgu, które zwykle są nieaktywne we śnie? Do czego więc może nam się przysłużyć świadomy sen? A może mi się uda? Świadomość, już mieliłem. Świadomość pierwotna. Świadomość samego siebie.
Meta świadomość, której nie posiadamy. Definicja świadomego snu. Chciałem zauważyć możliwość kontrolowania świata sennego. Coś jeszcze powiedziałem państwu earlier? I już pozostawmy. Do czego mógłby się nam przydać świadomy sen? Po co nam to? Że istnieje już wiemy. Na czym polega też mniej więcej wiemy. A po co nam to?
Jakie może być zastosowanie świadomego snu? Po pierwsze jest to świetny środek na zwalczanie koszmarów sennych. Myślę, że każdy z państwa miał koszmar senny. Być może niektórym z państwa przydarzały się nawracające koszmary senne, takie, które co jakiś czas znowu się pojawiały. U mnie cała przygoda z oneironautyką, ze świadomym śnieniem zaczęła się właśnie od koszmarów sennych. W jednym z moich koszmarów sennych zdałem sobie sprawę z tego, że śnię. Spontanicznie uaktywniły mi się odpowiednie obszary mózgu. Nie, nie pracowałem nad tym, ale jeszcze nie wiedziałem, dlaczego to wykorzystać. Zdając sobie sprawę z tego, że śnię, zdałem sobie sprawę również z tego, że mam wybór. Mogę śnić dalej ten koszmar i brać w nim udział albo się obudzić.
Wtedy nauczyłem się budzić w trakcie fazy REM, w trakcie koszmaru sennego. Przez jakiś czas tylko to wykorzystywałem. Pojawiał się koszmar senny, budziłem się. Potem stwierdziłem, że czemu się budzić. To sen. Nie dość, że nic złego nie może mnie spotkać, to jeszcze być może mogę go zmienić. I nauczyłem się go zmieniać. Dlatego jest to świetne narzędzie na koszmary senne. Od czasu pierwszego świadomego snu nie miewam koszmarów sennych, w ogóle. Po pierwsze nie dość, że zdajemy sobie sprawę z tego, że to nieprawda, więc nie musimy się tego bać, to drugie możemy to dowolnie zmienić goniącego nas potwora w stokrotkę, noc w dzień, cmentarz w kwiecisty łąk.
Jesteśmy w stanie dowolnie zmienić otaczający nas świat. Wszystko tylko zależy od, od wolności osoby śniącej. Kolejna rzecz, do której wykorzystuje się świadome śnienie to fakt, żeby się zabawić. We śnie możemy zrealizować marzenia, których nie jesteśmy w stanie zrealizować w stanie czuwania, na jawie. Na jawie nigdy nie polatamy i nigdy nie pochodzimy pod wodą, nie przejdziemy przez ściany, no nie ubijemy tego świata, tego nie ubijmy. We śnie jesteśmy w stanie zrealizować każde marzenie, jeśli tylko jesteśmy na odpowiednim poziomie zaawansowania. Obecnie próbuję polecieć na Księżyc. Nie udaje mi się. Jest to bardzo trudne. Nie wystarczy sobie tylko wyobrazić, żeby się tam dostać, ale pracuję nad tym.
Kolejna rzecz to czerpanie inspiracji. Wiele odkryć miało miejsce dzięki marzeniom. Pierścieniowa budowa cząsteczki benzenu została odkryta w marzeniu sennym. Maszyna do szycia została odkryta dzięki marzeniu sennemu. Niejaki Giuseppe Tartini w osiemnastym wieku miał sen. Przyśnił mu się diabeł grający na skrzypcach. Po obudzeniu się skopiował to, co mu się przyśniło i tak powstała jego najsłynniejsza sonata style diabolus.Dickens często zasypiał za dnia i we śnie obserwował przygody swoich wymyślonych książkowych bohaterów. Świadomy sen ma taką wyższość nad zwykłym snem w tym przypadku, że nie jesteśmy w stanie go zapomnieć. Zwykłych snów nie pamiętamy właśnie dlatego, że nie posiadamy świadomości. Zapamiętujemy sny tylko wtedy, kiedy budzimy się albo w fazie REM, albo krótko po jej.
Dlatego myślę, że państwo mieli takie poranki, po których budzą się państwo i stwierdzają: „Nic mi się dzisiaj nie śniło”. Ale to nieprawda. W zwykłym ośmiogodzinnym cyklu snu musiały się pojawić chociaż pięć faz REM, musiał się pojawić jakiś sen. Jeśli śnimy świadomie, snu nie zapomnimy. Co z tego, że przyśni nam się pomysł warty Nobla, jeśli zapomnimy go, kiedy się obudzimy. Świadomego snu nie zapomnimy. Kolejna rzecz, do której możemy wykorzystać świadome śnienie, to rozwiązywanie problemów. Często kłujemy się nad czymś za dnia, a później wyłączamy naszą aktywność w nocy. Nasz mózg powinien nadal nad tym pracować. Dlatego nad ranem miewamy olśnienia.
Stąd zgadzam się ze stwierdzeniem, że z trudnymi problemami należy się przespać. Ale dzięki temu, że możemy aktywnie uczestniczyć w marzeniu sennym, możemy również aktywnie rozwiązywać nasze problemy. W psychologii zorientowanej na proces Arnolda Mindella uważa się, że we śnie mamy kontakt z tak zwanym metakomunikatorem, z tą częścią naszego „ja”, która posiada dostęp do całej wiedzy, jaką zdobyliśmy za życia, wszystkich wspomnień, jakie zdobyliśmy za życia. Ten metakomunikator często we śnie jest uosabiany w postaci sennej. Zachęcam państwa do zadawania postaciom sennym pytań o to, jak rozwiązać pewne problemy, które spotykają państwa na jawie. Mogą państwo zacząć być rozwiązaniami kreatywnymi, które pojawiają się w nocy. Kolejna rzecz, do której może się przydać świadome śnienie, to odtwarzanie wspomnień. W stanie snu posiadamy dostęp do wspomnień, których nie jesteśmy w stanie odtworzyć na jawie. To jest mniej więcej to, o czym mówiłem. Ten metakomunikator.
Wydaje się, że wszystkie nasze wspomnienia zostają zapisane w pewnych częściach mózgu, ale abyśmy nie zostali przeładowani za dnia, niektóre zostają zepchnięte do podświadomości i mamy do nich dostęp w nocy. Kiedy śnimy w fazie REM. Kolejna rzecz, która może się przydać. Sportowcy. Proszę państwa, sportowcy od dawna wykorzystują tak zwane wizualizacje. Jeśli akrobata ma wykonać jakąś trudną ewolucję, trudną akrobację, najpierw wyobraża sobie krok po kroku, że dokonuje tej ewolucji, tej akrobacji i w jego mózgu tworzą się nowe połączenia między synapsami, zupełnie tak, jakby faktycznie tą ewolucję wykonywał. Świadome śnienie ma taką wyższość nad wizualizacjami, że faktycznie wykonujemy tę czynność. We śnie możemy ćwiczyć grę w tenisa, jazdę samochodem czy dowolny inny sport, który wykonujemy za dnia. Kolejna rzecz, do której może nam się przydać świadome śnienie. Zwalczanie fobii, chociażby fobii społecznej.
Są osoby, które męczą się, ponieważ mają problem z sytuacjami ekspozycji społecznej. Mają wyjść przed klasą szkolną i coś powiedzieć. Nie dają rady. Męczą się. We śnie mogą tego dokonać w całkowicie kontrolowanym przez siebie środowisku, ponieważ są w stanie kontrolować to, co dzieje się we śnie. Jeśli coś im nie wyjdzie, obudzą się rano. Nie będzie żadnych konsekwencji. Jest to sposób na zwalczanie każdej fobii, doświadczanie tego, czego się boimy, w kontrolowanym przez nas środowisku. No i last but not least, dodatkowy czas. Myślę, że każdy z państwa kiedyś zastanawiał się, dlaczego doba ma tylko 24 godziny.
Każdy z państwa chciałby, żeby ta dodatkowa godzina się jednak pojawiła. Mimo że dzień jest dla nas za krótki, to marnujemy ten czas. Marnujemy ten czas w cudowny sposób, bo śpimy we śnie. Niektórzy starają się go skracać, niektórzy się dla swojego zdrowia, a możemy ten czas aktywnie wykorzystać właśnie poprzez świadome śnienie. Dzięki temu dostajemy dodatkowy czas. Dzięki temu możemy świadomie przeżyć 25% naszego życia, jedną piątą czasu, który poświęcamy na sen. Starałem się państwa przekonać, że świadome śnienie się przydaje, że warto nad tym popracować. O tym, jak nad tym popracować, jeszcze państwu opowiem. Przejdźmy teraz do postaci sennych. Kiedy znajdujemy się w świecie marzenia sennego, spotykamy różnych ludzi.
Niektórych znamy, niektórzy są nam obcy. Dzięki odkryciu, że świadome śnienie jest możliwe, naukowcy mogli zacząć świadomie badać postaci senne. Mogli wykorzystywać fakt, że niektórzy nie tracą świadomości we śnie, więc mogą aktywnie wchodzić w interakcje z postaciami, które spotykają we śnie i zadawać im chociażby jakieś wystandaryzowane pytania. Bardziej wystandaryzowanych pytań niż pytania matematyczne chyba nie ma, więc poszli tym tropem. Niemiecki psycholog, żeby się nie pomylić, Paul Tholey poprosił oneironautów, osoby, które twierdzą, że śnią świadomie, aby zadawały postaciom, które spotykają we śnie, zadania matematyczne, proste działania arytmetyczne: 2 + 2, 4 - 1, 3 × 3. Tego typu rzeczy. Okazało się, że jeśli wynik przekraczał liczbę 20, żadna z postaci sennych nie potrafiła sobie już z tym poradzić. Generalnie postaci senne miały ogromny problem z wykonywaniem działań arytmetycznych. To, co zaskoczyło badaczy, to fakt, że postacie senne dużo lepiej radziły sobie z mnożeniem i dzieleniem niż z dodawaniem i odejmowaniem. Wysnuto więc wniosek, że-Postaci senne, wszystkie czynności, które podejmują, wszystko, co nam mówią, co zapisują, piszą, śpiewają i tańczą, pochodzi z naszej pamięci.
Z racji tego, że kiedy dodajemy lub odejmujemy w naszej głowie, przeprowadzamy działania arytmetyczne, a tabliczki mnożenia i dzielenia uczyliśmy się na pamięć. Dlatego postaciom sennym łatwiej przychodzi udzielić odpowiedzi dotyczących mnożenia i dzielenia, bo korzystają z zasobów naszej pamięci. Pojawiły się też pewne różnice w udziale, co też może świadczyć o tym, że postacie senne wykorzystują nasze własne zdolności i umiejętności. Postacie senne, które śnią się mężczyznom, lepiej radziły sobie z działaniami matematycznymi niż w przypadku kobiet. Co ciekawe, postacie senne płci męskiej lepiej radziły sobie z zadaniami matematycznymi niż postacie senne płci żeńskiej zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Były również zachowania nietypowe. Kilka postaci sennych, którym zadano proste pytania dotyczące działań arytmetycznych, nie udzieliło odpowiedzi. Jedna osoba zrobiła poirytowaną minę, odpowiedziała: „Szara strefa”. Jedna postać senna stwierdziła, że nie udzieli odpowiedzi na to pytanie, gdyż jest za bardzo osobiste. Dwie postacie senne, tak zwane projekcje, gdy zapytano je, ile jest dwa plus dwa, uciekły.
Jedna się rozpłakała. We śnie aktywny jest bardziej układ limbiczny, który odpowiada za emocje. Stąd może emocjonalne reakcje postaci sennych. Muszą państwo wiedzieć, że istnieje różnica między postaciami sennymi, które pojawiają się w zwykłym śnie, a postaciami sennymi, które pojawiają się w śnie świadomym. Nie jest tak zawsze, ale różnica jest dość istotna statystycznie, więc trzeba o niej powiedzieć. Otóż w świadomym śnie występuje dużo mniej postaci sennych niż w śnie zwykłym. Natomiast w zwykłym śnie w swoim domu możemy spotkać członków swojej rodziny, znajomych, może nawet osoby, których nie znamy. Gdy wyjdziemy na ulicę, zobaczymy, że chodzą tam ludzie. Ludzi jest sporo. W śnie świadomym spotkamy jedną osobę ewentualnie.
Ktoś będzie szedł gdzieś w końcu ulicy. Nie wiadomo jeszcze, z czego wynika ta różnica w ilości postaci sennych, które pojawiają się w zwykłych snach i w snach świadomych. Kolejna rzecz to fakt, że postacie senne ze snów świadomych są nieaktywne, przygnębione i prezentują mniej przychylny stosunek do osoby śniącej. W sensie brak. Można to zauważyć, kiedy do indukcji świadomego snu dochodzi w momencie, gdy znajdujemy się w śnie zwykłym i w trakcie trwania tego zwykłego snu uzyskujemy świadomość. Możemy zauważyć zmianę, która dochodzi u postaci sennych. Rozgadane, rozbawione, aktywne i pełne życia stają się nagle bardziej osowiałe. Kiedy próbujemy wchodzić z nimi w interakcje, mogą uciekać, nie chcą wejść z nami w interakcję. Nie jest tak zawsze, nie jest tak w każdym śnie świadomym, ale tak się dzieje. Z własnej obserwacji zauważyłem, że kiedy bardzo staramy się zmieniać otaczającą naszą rzeczywistość, te postacie stają się wtedy coraz bardziej osowiałe, nieaktywne, przygaszone, bledne.
Więc nie zalecam diametralnej zmiany swojego świata sennego. Tak naprawdę nie ma ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czym są postacie senne. Naturaliści twierdzą, że jest to po prostu próba racjonalizacji przez nasz umysł zwykłych, nic nieznaczących impulsów nerwowych. Psychologii zorientowanej na proces mówimy o tym, że uosabiają one meta-próbki karmy, czyli tego, czego ja nie mam dostępu do tych informacji, bo dostępu nie posiadam. Słyszeli państwo na pewno o osobowości wielorakiej. Tak, o dwojgu jazu. Niektórzy twierdzą, że postacie senne są takimi naszymi podziałami, które u osób cierpiących na osobowość wieloraką ujawniają się we śnie. Postacie senne są taką matrycą dla kolejnych osobowości u osobowości wielorakiej. Tak naprawdę nie wiemy, czym są postacie senne. Albert Einstein stwierdził kiedyś, że najpiękniejsze, co możemy odkryć, to tajemnice.
Tajemnica postaci sennych została do odkrycia chyba jeszcze. Starałem się przedstawić państwu piękną wizję świadomego śnienia, mnóstwa rzeczy, do których można je wykorzystać. Starałem się pokazać państwu, że warto wchodzić w aktywny, świadomy kontakt z postaciami sennymi, ale nie byłbym obiektywny, gdybym nie opowiedział też o pewnym zagrożeniu, które wiąże się ze świadomym śnieniem. Udało się. To stuka. Śnienie świadome zwiększa niestety prawdopodobieństwo spotkania z tym panem. Ten pan to tak zwany dusiołek. Dusiołek wywodzi się z mitologii naszych przodków, Słowian. Straszna kreatura z niego. Bardzo nie miła osoba.
Niewielki wprawdzie, ale groźnie niebezpieczny. Kiedy śpimy, wspina nam się nade wszytko na klatkę piersiową, zaciska swoje palce na naszej szyi i dusi nas, odcinając dopływ krwi i tlenu do mózgu. W kolejnych epokach historycznych, w kolejnych kulturach miejsce dusiołka przejmowały duchy, zjawy, upiory. Bardzo modny nadalW mitologii żydowskiej była Lilith, pierwsza żona Adama, która stała się demonem i nawiedzała młodych, śpiących mężczyzn. Wampiry. Przybysze z kosmosu. Przybysze z kosmosu są obecnie bardzo modni. Zaznaczam, że nie wykluczam istnienia istot pozaziemskich, sam w nie wierzę, ale nie chciałbym, abyśmy wszystkie te spotkania z nocnymi gośćmi, bo wszystkie te istoty: dusiołki, wampiry, duchy, zmory, zjawy, demony, przybysze z kosmosu można umieścić w kategorii nocnych gości. Bad movie visitors. Goya mawiał, że kiedy umysł śpi, dusza ucieka.
Niestety świadome śnienie może zwiększać prawdopodobieństwo spotkania z tymi figurami. Skąd one się biorą? Skąd biorą się opowieści o spotkaniach z wampirami, przybyszami z kosmosu, duchami, zjawami, demonami, dusiołkiem? Poprzez wynikają z naturalnego zjawiska, niestety, zwanego napadowym paraliżem sennym. Kiedy zasypiamy, zostaje obcięty dopływ impulsów nerwowych z naszego mózgu do mięśni szkieletowych, abyśmy kiedy śnimy, nie wykonywali na jawie tych czynności, które robimy we śnie. Jeśli we śnie uciekamy przed potworem, dobrze byłoby, żebyśmy nie zaczęli biegać po pokoju. Mechanizm ten wykształca się do pierwszego roku życia. Jeśli obserwowali państwo kiedyś śpiące niemowlę, pewnie obserwowali państwo niemowlę, mogły państwo zauważyć, że niemowlęta śpią tak. Niemowlęta śpią całym sobą. Odgrywają to, co im się śni, dlatego że mechanizm paraliżu sennego nie został u nich jeszcze wykształcony.
Czasem zdarza się, że ten mechanizm nie zadziała. Coś zazgrzyta. Osoba budzi się wtedy podczas fazy REM, kiedy coś się śni. Budzi się w swoim pokoju. Rozgląda się i zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest w stanie się poruszyć w ogóle. Nawet najmniejszym palcem u stopy. Żeby było jeszcze piękniej, nie jest w stanie krzyczeć. Nie jest w stanie z siebie wydobyć żadnych odgłosów. Ale to nie koniec. Odczuwa również poczucie duszności.
Czuje, że coś, ktoś ją dusi. Też nie koniec. Często zdarza się w takim stanie, że pojawia się pewna postać. Ciemna postać, która może wydobyć się chociażby ze ściany stojącej nad naszym łóżkiem, przyglądać się nam, emanować złem. Może na nas wejść i dusić jak dusiołek. Skąd to się bierze? W wyniku silnego stresu, ale również z innych przyczyn, o których opowiem, zdarza się czasem, że budzimy się w fazie REM. Budzimy się podczas marzenia sennego, kiedy jesteśmy sparaliżowani. Nasz mózg nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego, że się obudziliśmy. Paraliż nie ustąpił.
Jesteśmy więc kompletnie sparaliżowani. Kiedy zasypiamy, zmienia się nasz sposób oddychania. Kiedy budzimy się w przypadku paraliżu sennego oddech nie zmienia się, stąd poczucie duszności. Stąd poczucie ciężkości w klatce piersiowej. Treści naszych marzeń sennych przerastają wtedy rzeczywistość. Pojawiają się halucynacje, hipnagogii, stąd wrażenie złej, ciemnej postaci, która może wyjść ze ściany, stanąć nad naszym łóżkiem, wejść na nas, dusić. Możemy ją nazwać wampirem, dusiołkiem, przybyszem z kosmosu, nie ma znaczenia. Przeżyłem w swoim życiu napadowy paraliż senny. Niestety. Na szczęście raz.
I było to najgorsze doświadczenie, jakie przyszło mi przeżyć do tej pory i mam nadzieję, że się nie powtórzy. Jaki to ma związek ze świadomym śnieniem? Świadome śnienie polega na uzyskiwaniu świadomości kiedy śpimy. Kiedy ktoś zaczyna praktykować świadome śnienie, zdaje sobie sprawę po raz pierwszy z tego, że otaczający nas świat jest iluzją, która nie istnieje. Wwołuje pewnego rodzaju wstrząs, wstrząs porównywalny do lekkiego porażenia prądem elektrycznym. Wstrząs lekki, ale czasem może doprowadzić do tego, że się obudzimy. Obudzimy się w fazie REM. Obudzimy się, kiedy nie ustąpi paraliż. Stąd napadowy paraliż senny. Jak sobie poradzić?
Jak radzić sobie z napadowym paraliżem sennym? Co zrobić, kiedy coś takiego nam się przytrafi? Trzeba wiedzieć, że napadowy paraliż senny występuje nie tylko w przypadku osób praktykujących świadome śnienie. Tak jak mówiłem, silny stres również może powodować zaburzenia fazy REM, napadowy paraliż senny. Co zrobić, kiedy nam się to przytrafi? Wykorzystać znowu to samo zjawisko, które udowodniło istnienie świadomego śnienia, czyli ruchy gałek ocznych. W czasie napadowego paraliżu sennego również we śnie nie wszystkie mięśnie są sparaliżowane. Funkcjonują mięśnie odpowiedzialne za ruchy gałek ocznych. Kiedy więc obudzimy się i zdamy sobie sprawę z tego, że nie możemy się ruszyć, dusimy się, a jakaś czarna postać stoi nad naszym łóżkiem, jak w moim przypadku. Na dodatek nie możemy wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
Najlepiej jest wykorzystać to, co mamy, czyli te mięśnie, z których możemy skorzystać. Zacząć poruszać gałkami ocznymi intensywnie po to, żeby przepchnąć do naszego mózgu informację, że kurde, nie śpię, obudziłem się. Nie powinienem być sparaliżowany. Rusz się no, kolego. Jeśli mogą państwo poruszyć powiekami, mrugają intensywnie. Można też pójść w drugą stronę, zamknąć oczy i postarać sobie przypomnieć sen, z którego się właśnie obudziliśmy. Wtedy być może uda nam się na powrót powrócić do marzenia sennego. Nie wystraszyłem państwa może? Zdarza się, raz się zdarzyło. Przyznaję.
Świadome śnienie pojawiało się na przestrzeni wieków w różnych kulturach, w różnych mitologiach. Zaczynając achronologicznie od końca, o temat świadomego śnienia sięgnęła popkultura. Christopher Nolan, bodajże twórca nowych Batmanów, zekranizował film Incepcja. Film Incepcja opiera się na świadomym śnieniu, na idei świadomego śnienia. Film był zresztą promowany za pomocą filmików, w których wypowiadało się dwóch naukowców. Wypowiadało się właśnie na temat świadomego śnienia. Była tam również jedna osoba podstawiona, która opowiadała o tajnym eksperymencie rządowym, który dotyczy wspólnego śnienia. W tym filmie science fiction pojawia się mianowicie temat wspólnego śnienia, czyli zdolności do śnienia tego samego snu przez kilka osób. Kilka osób znajduje się w tym samym marzeniu sennym. Są świadomi tego, że to sen i mogą go wykorzystywać.
Dowodów na wspólne śnienie nie ma, przynajmniej naukowych. Ale istnieją kultury, religie, które twierdzą, że jest to możliwe, że kilka różnych osób może znaleźć się w tym samym śnie, we wspólnym śnie. Florinda Donner, kiedy była jeszcze studentką antropologii, wyjechała do Meksyku. Spotkała tam niejakiego Carlosa Castanedę. Carlos Castaneda jest znanym antropologiem, który opisał życie plemienia Yakui. Castaneda odbywał nauki u szamana tego plemienia, Don Juana Matusa. Don Juan Matus nauczał Carlosa Castanedę chociażby na temat świadomego śnienia. Potrafił również znaleźć się razem z Carlosem w tym samym śnie. Potrafił śnić wspólny sen. Inicjacja w świecie szamanów, w świecie plemienia Yakui, Florindy Donner opierała się właśnie na wspólnym śnie.
Członkowie plemienia Yakui znajdowali się we wspólnym śnie z Florindą. Nauczyli ją wykorzystywać ten stan. U Yakui istnieją szamani nazywani nagualami. Naguale posiadają zdolność wprawiania kilku osób w stan wspólnego śnienia. Tak to przynajmniej wyglądało u Florindy. Yakui twierdzą, że kobiety mają szczególną zdolność do świadomego śnienia. Jak na przestrzeni wieków tłumaczono sobie sny? Na początku w plemieniach łowców i zbieraczy wysnuwano teorię, że we śnie dusza człowieka opuszcza jego ciało. Dlatego nie wolno było kogoś przedwcześnie budzić, bo mógł zachorować. Dusza mogła nie zdążyć wrócić do ciała.
Ja się z tym zgadzam. Ja bardzo nie lubię, jak mnie ktoś przedwcześnie budzi i mogę się rozchorować wtedy naprawdę. Pojęcie ewoluowało. W Grecji pojawił się bóg, specjalny bóg, który zajmował się snami. Nazywał się Hipnos. Do pomocy miał swoich synów. Jeden z nich nazywał się Morfeusz. Morfeusz sprowadzał na ludzi sny, w których pojawiały się postaci. Miał braci Ikelosa i Fantastosa. Ikelos i Fantastos sprowadzali na ludzi sny, w których pojawiały się zwierzęta i przedmioty.
Wykorzystywano również w starożytności świątynię Asklepiosa. Uważano, że bóg ten sprowadza sny prorocze. Sny, w których można było uzyskać odpowiedzi na dręczące nas pytania, w których można było zostać uleczonym. Brzmi trochę fantastycznie, ale w psychologii zorientowanej na proces również uważamy, że jest możliwe uzyskanie we śnie odpowiedzi na to, jak wyleczyć pewne swoje schorzenia właśnie korzystając z pomocy metakomunikatora, który stara się nam pokazać pewien dziejący się podskórnie proces, który w tej drodze wiodąc. W buddyzmie również pojawia się element świadomego śnienia. W buddyzmie diamentowej drogi Karma Kagyu praktykowana jest tak zwana joga świadomego śnienia. Myślę, że o niczym nie zapomniałem. Jak się okaże, że zapomniałem, to sobie przypomnę i wrócę. Przejdźmy do tego, co najważniejsze. A jeszcze państwo nie wyszli?
To dobrze. Przejdźmy do tego, co najważniejsze. Wiedzą państwo, czym jest świadomy sen. Sen, w którym zdajemy sobie sprawę z tego, że otaczający nas świat nie jest realny, który możemy zmieniać, bo został wygenerowany przez nasz umysł. Wiemy, do czego może służyć świadomy sen. Do zabawy, do zwalczania koszmarów sennych, do uzyskiwania odpowiedzi na pytania, z którymi błądzimy się na jawie, do ćwiczenia rzeczy, których ćwiczymy na jawie. Wiedzą państwo, jakie zagrożenia wiążą się ze świadomym śnieniem. A jak tego dokonać? Dziewięć procent populacji ludzkiej posiada naturalną zdolność świadomego śnienia. Szczęśliwi, nie musieliśmy tego uczyć.
Spontanicznie zostały u nich aktywowane odpowiednie rejony w mózgu związane ze świadomością. Reszta może się tego nauczyć przy pomocy specjalnych technik. Mam dla państwa opisy poszczególnych, najczęściej wykorzystywanych technik wywoływania u siebie świadomego śnienia. Ja wykorzystuję dwie z nich, które się sprawdzają w moim przypadku i dwie z nich omówię. Te, które u mnie znajdują zastosowanie. Pierwsza z technik nazywa się techniką wake back to bed, czyli obudź się i wróć do łóżka. Mniej więcej tak można to przetłumaczyć. Na czym to polega?Kiedy kładziemy się spać, nastawiamy sobie budzik. Dajmy na to, że budzi się po pierwszej fazie REM, po godzinie budzi nas budzik i wtedy staramy się przez jakieś 20 minut podejmować aktywność umysłową. Możemy przeczytać książkę, posłuchać muzyki.
Po 20 minutach znowu kładziemy się spać i sen, który przyśni nam się w kolejnej fazie REM prawdopodobnie będzie snem świadomym. To działa. To się sprawdza. Ja ostatnio wywołuję u siebie sny właśnie za pomocą techniki wake back to bed, trochę niecelowo. Zdarza mi się spać u swojej dziewczyny. Nad ranem, kiedy będzie teraz musiał wracać do siebie, korzystając z tego, że wstaję później, mogę sobie jeszcze u ciebie trochę pospać. Więc wygląda to tak, że muszę się nad ranem obudzić. Po tej części snu, po tych fazach REM, które mi się śniły, muszę przejść do siebie przez dwie ulice ze mną około 20 minut, a u siebie korzystając z tego, że mogę jeszcze trochę pospać i najczęściej sen, który wtedy się u mnie pojawia, jest snem świadomym. Podejmuję wtedy pewną aktywność, aktywuję mój mózg. Wtedy, kiedy znowu znajduję się w fazie REM, mózg jest nadal odpowiednio aktywny.
Te części mózgu, które zwykle we śnie są aktywne, są odpowiednio aktywne. Te części mózgu, o których państwu opowiadałem. Więc jest bardzo możliwe, że kolejny sen, który się przyśni, będzie snem świadomym. Nie polecam ludziom, którzy mają problemy z zasypianiem. Tu udało się zasnąć, a po godzinie już jestem na noc. Dla tych ludzi kolejna technika, którą lubię i stosuję. Nazywa się testowaniem rzeczywistości. Rzeczywistość marzenia sennego różni się od rzeczywistości na jawie. Zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy. Dlatego kiedy pytam kogoś z państwa, skąd wiesz, że teraz nie śnisz, to jest problem z odpowiednią pytaniem.
Nie wiemy, czym te światy się różnią. Nasz umysł podobnie. Testowanie rzeczywistości polega na wyrobieniu sobie pewnych nawyków, które będziemy następnie powtarzać w marzeniu sennym nawet nieświadomie, ale które doprowadzą do uzyskania przez nas świadomości. Wykorzystujemy te rzeczy, w których świat snu różni się od świata rzeczywistego. Oczywiście różni. W świecie marzenia sennego wszelkie urządzenia, które służą do mierzenia czasu zwykle nie działają. Jeśli mają państwo zegarek, spróbujmy wyrobić w sobie taki nawyk, aby spojrzeć na godzinę, odwrócić go, po czym po chwili znowu spojrzeć. Oczywiście specjalnie różnić się nie będzie, może tylko sekundnik będzie co dalej. W świecie marzenia sennego nie ma takiej możliwości, żeby po ponownym spojrzeniu na zegarek nadal była ta sama godzina. Będzie zupełnie inna.
Jeśli wyrobimy w sobie ten nawyk za dnia, łącząc go z tym, że zmiana na zegarku oznacza, że znajdujemy się w świecie snu, powtórzymy tą czynność również we śnie. I wtedy najczęściej ulegnie aktywacji odpowiednie miejsce w mózgu. Uzyskamy świadomość, zdamy sobie sprawę z tego, że śnimy, a skoro zdaliśmy sobie sprawę z tego, że śnimy, to możemy zacząć tego korzystać. Są również inne możliwości, jeśli chodzi o to, czym różni się nasz prawdziwy świat od świata marzenia sennego. Możemy ćwiczyć próbę, zamiar, wolę przechodzenia przez różne przedmioty stałe. Możemy co jakiś czas próbować, żeby nasza dłoń przeniknęła przez stolik. Nie uda nam się z takim zamiarem, no nie uda nam się. Znajdziemy się w świecie marzenia sennego. Będziemy mieli taką wolę, aby nasza ręka przeszła przez stolik. Uwierzymy, że jest to możliwe.
Przejdzie. Jeśli połączymy to z wiarą w to, że kiedy nasza ręka przechodzi przez stolik, znajdujemy się we śnie. Coś zaskoczy, poczujemy to dziabnięcie prądem elektrycznym. Kurde, czyli to sen. Testowanie rzeczywistości polega na wyrabianiu w sobie pewnych nawyków, które pozwalają nam odróżnić świat rzeczywisty od świata snu. Można spróbować latania. Można spróbować kilka razy dziennie spróbować oderwać się od ziemi z zamiarem polecenia. Nie uda nam się w świecie na jawie nie uda nam się. We śnie, jeśli będziemy mieli taki zamiar, uda się. Wtedy coś zaskoczy.
Psyk. Mamy świadomość. Zachęcam do testowania rzeczywistości. Kochana Sycharka, zachęcam do świadomego przeżycia ogromnej części swojego życia. Zachęcam do tego, żeby nie marnować czasu, który spędzamy nieświadomie. Spotkałem się z koncepcją, w której twierdzi się, że twierdzenie, iż jakiś świat jest realny, a drugi nie, jest bardzo subiektywne. To, że uważamy ten świat za prawdziwy, za realny, za rzeczywisty, a świat marzenia sennego nie, wynika tylko z ewolucji genetycznej. Mianowicie uznając, że ten świat jest prawdziwy, możemy przekazywać w nim swoje geny. Możemy więc realizować interes samotnych genów. Nie chodzi tylko o to, aby przekazać się w przyszłość.
Chodziło o to, aby się rozmnażać. Gdybyśmy wierzyli, że inny świat jest prawdziwy, nic by z tego nie było. Ewolucja genetyczna we śnie nie jest możliwa. Nie spodziewajmy się. Gen ukształtował nas tak, że pewien świat uznajemy za lepszy od innego, mianowicie ten świat, w którym możemy realizować interes genów, przekazywać je dalej. Gdyby okazało się, że wspólne śnienie jest możliwe, że kilka osób może się znaleźć w tym samym marzeniu sennym, kilka osób może śnić ten sam sen. Czym różniłby się wtedy świat snu od świata rzeczywistego? Jakui. Plemię Jakui twierdzi, że sen jest tak naprawdę przedłużeniem naszego życia na jawie. Przedłużeniem właściwie jego części.
Płynnie przechodzi ze świata snu do świata rzeczywistego. W świecie snu mamy kontakt z realnymi ludźmi. Śnimy wspólnie, w świecie na jawie również. Zachęcam więc Państwa do testowania rzeczywistości. Zachęcam do świadomego śnienia. Zachęcam do świadomego przeżycia swojego życia, do korzystania z tych możliwości, jakie daje świadome śnienie i do zapoznania się z materiałami, które zaraz Państwu przekażę. Dziękuję. Dziękujemy.
[55:33] - Zapraszamy do odwiedzenia strony ruchu oneironautycznego www.oneirosociety.tk oraz strony GKM FN www.amanowicz.pl/gkmfn.