[00:00] - Niniejszy wykład poświęcony jest medytacji w praktyce Usui Shiki Ryōho Reiki. Medytacja w przypadku Reiki jest jednym z pięciu fundamentów całej praktyki. Pięć fundamentów Reiki to po pierwsze Reiju, czyli dostrojenia popularnie zwane inicjacjami do Reiki, medytacje i techniki japońskie, praktyka uzdrawiania przez dotyk, czyli zabiegi i autozabiegi, cztery mantry i symbole oraz integracja z codziennym życiem pięciu reguł Usui. Tak oto mamy pięć fundamentów praktyki Reiki. Medytacja, jak już wspomniano, jest jednym z tych pięciu fundamentów. W przypadku Reiki mamy trzy główne praktyki medytacyjne. Pierwszą z nich jest medytacja Gassho. Drugą medytacja Josshin Kokyu Ho. Trzecią zaś medytacja Hatsurei Ho. Przyjęło się, iż początkujący praktyk Reiki zaczyna od medytacji Gassho.
Medytacja ta jest medytacją oddechową, oczyszczającą umysł. Z fizycznego, materialnego punktu widzenia polega tylko na odpowiednim złożeniu dłoni i odpowiednim oddechu. Medytacja Josshin Kokyu Ho jest medytacją energetyczną, reikową. Pracujemy w tej medytacji z samą energią Reiki, w której to medytacji Reiki jest kierowane do obszaru Hara. Obszar Hara w kulturze japońskiej jest związany ściśle z podbrzuszem. Tak naprawdę cała praktyka Reiki polega na rozwoju obszaru Hara, który to utożsamiany jest z miejscem, w którym gromadzi się energia życiowa. Im więcej tej energii w obszarze Hara zgromadzimy, tym więcej możemy jej spożytkować na własny rozwój wewnętrzny, ale przede wszystkim na uzdrawianie samego siebie z perspektywy emocjonalnej i fizycznej. W końcu trzecią medytacją w przypadku Reiki jest medytacja Hatsurei Ho, która to integruje wcześniejsze dwie medytacje Gassho oraz Josshin Kokyu Ho. Na dalszym etapie praktyki, po drugim, po trzecim stopniu w medytacji Hatsurei Ho skupiamy się już na integracji wcześniejszych praktyk w celu dalszego rozwoju zdolności do przekazywania Reiki. Medytacja w przypadku praktyki Reiki jest integralną częścią tej praktyki, choć bardzo często sam osobiście wspominam, iż techniki japońskie nie są obowiązkowe, a jedynie opcjonalne.
To jeżeli jednak chcemy od serca podejść do praktyki Reiki, musimy zdecydować się na praktykę medytacyjną. Zwykło się mówić, iż to Dalajlama jest autorem słów: „Jeśli masz czas, medytuj przez 15 minut, a jeśli czasu nie masz, wtedy medytuj przez godzinę”. Czy tak jest w rzeczywistości? Nie ukrywajmy, iż medytacja jest bardzo potrzebna. Medytacja po pierwsze oczyszcza nasz umysł. Umysł człowieka zachodniego, zresztą nie tylko człowieka zachodniego, ale i ogólnie człowieka w każdym zakątku świata, jest w dużej mierze zdominowany przez chaos, przez gonitwę myśli. Myślimy o wszystkim: o rzeczach, których pragniemy, o rzeczach, których się boimy, o rzeczach, które nas gnębią. O rzeczach, które sprawiają nam przyjemność. O liście zakupów, o rzeczach do zrobienia, o wydarzeniach z poranka, planach na wieczór. Tak naprawdę o wszystkim.
Medytacja przede wszystkim pozwala uspokoić gonitwę myśli. Medytacja jest skupieniem. Medytacja jest pracą z umysłem, porządkuje myśli, wprowadza porządek tam, gdzie wcześniej był chaos. W chaosie umysłu, w gonitwie myśli nie potrafimy dostrzec wielu rzeczy. Nie potrafimy dostrzec własnego potencjału. Nie potrafimy odkryć wewnętrznej mocy. Nie potrafimy uświadomić sobie, czego tak naprawdę chcemy, co tak naprawdę jest dla nas ważne. Wszystkie myśli, które składają się na ten wielki chaos umysłu, sprawiają, że jesteśmy ślepi na własne potrzeby, na potrzeby innych, na mądrości duchowe, na intuicyjne kierowanie przez jakieś siły duchowe. Czy to nazwiemy te siły Bogiem, czy aniołami, czy wyższą jaźnią, czy własną intuicją. W chaosie dnia codziennego jesteśmy po prostu ślepi.
Nie dostrzegamy tego. Regularna praktyka medytacyjna uspokaja umysł, pozwala oczyszczać myśli. Pozwala wprowadzić porządek do chaosu, który nam każdego dnia towarzyszy. Regularnie medytując, zaczynamy dostrzegać, co tak naprawdę jest ważne. Zaczynamy dostrzegać własne lęki i pragnienia. Jesteśmy w stanie się do nich ustosunkować. Jesteśmy w stanie dostrzec własne problemy i je przeanalizować. Regularnie medytując, jesteśmy w stanie wprowadzać harmonię do naszego życia. Większość myśli po prostu pragnie uwagi. W medytacji dokonujemy obserwacji.Jest to medytacja obserwacyjna, medytacja relaksacyjna, medytacja uspokajająca, medytacja oddechowa, w której skupiamy się tylko na obserwacji tego, co się dzieje.
W takim wypadku medytacja jest wtedy uważnością. Kiedy dokonujemy obserwacji myśli, pozwalamy jej przez moment trwać w polu naszej świadomości. Taka myśl bardzo często szuka uwagi. Kiedy myśli zyskają tę uwagę, wtedy odchodzą. Bardzo często mówi się, iż kiedy za czymś gonimy, to coś tylko nam ucieka. Kiedy z czymś walczymy, tylko to wzmacniamy. W praktyce medytacji obserwacyjnej, w praktyce medytacji uważności dokonujemy obserwacji. Pozwalamy sobie obserwować rzeczy, które na moment dochodzą do naszej świadomości. Są obserwowane, pozwalamy im egzystować. Wtedy te myśli spokojnie sobie odchodzą.
One szukają tylko porządku. Umysł, który jest uważny, który obserwuje, sam jest w stanie dokonać uporządkowania codziennego chaosu. W samej praktyce reiki medytacja jest bardzo bliska tej praktyce. Medytacje stosowane w praktyce reiki są bliskie temu, co stosowane jest w różnych szkołach buddyzmu. Jedno z drugim się wzajemnie przeplata. Sama metoda reiki, jak większość praktyków powinna wiedzieć, jest jednak związana z buddyzmem. Mikao Usui, twórca metody reiki, był praktykiem szkół buddyjskich Shingon oraz Tendai, a samą praktykę reiki stworzył między innymi na bazie buddyzmu. Tyle słowem wprowadzenia do samej medytacji. Jeszcze jedną rzeczą, o której należy wspomnieć, jest podkreślenie, iż medytacja polega albo na uważności, albo na skupieniu na konkretnej praktyce energetycznej. W przypadku praktyk energetycznych, takich jak Joshin Kokyu Ho czy Hatsurei Ho, ciężko będzie mówić o czystej postaci medytacji.
Niemniej jednak techniki te do medytacji teoretycznie są zaliczane. Ale co należy podkreślić, to fakt, iż medytacji nie wolno mylić z transem. Medytacja nie jest transem. Trans jest odmiennym stanem świadomości, w którym zatracamy poczucie czasu, zatracamy poczucie posiadania ciała fizycznego, zatracamy poczucie istnienia, rzeczywistości materialnej wokół nas. Umysł odpływa gdzieś, miewa wizje, odczuwa rzeczy, które są odczuwane jedynie na poziomie umysłu, doświadczeń umysłowych, emocjonalnych, nie zaś na poziomie realnych doświadczeń fizycznych. Tymczasem medytacja jest uważnością. Medytacja to spokój umysłu przy zachowaniu pełni świadomości. Medytacja to obserwacja. Człowiek, który medytuje, nie odpływa. Jeżeli medytujemy i odpływamy w sen lub odmienny stan świadomości, wtedy jest to błąd.
Można powiedzieć wręcz porażka osoby medytującej, aczkolwiek samo słowo porażka będzie może tutaj zbyt brutalne. Jest to po prostu coś innego. Trans a medytacja — dwie różne rzeczy. W praktykach medytacyjnych nie wchodzimy w trans. Przyjęło się w środowisku New Age, na współczesnych ścieżkach duchowości, żeby te dwa terminy stosować zamiennie, jednak jest to błąd. Jeżeli chodzi o terminologię, trans i medytacja to dwie różne praktyki, dwa różne stany świadomości. My w praktyce reiki skupiamy się właśnie na byciu świadomym. Osoba, która medytuje, ma umysł świadomy. Taka osoba jest świadoma swojego oddechu, jest świadoma swojego ciała, jest świadoma swojego otoczenia. Jest świadoma swoich myśli.
Istotą, a właściwie celem praktyki medytacyjnej, tej najczystszej, jest taka praktyka, by po wielu latach umysł był czysty, by można było siedzieć niczym w japońskim zazen, obserwować i pozostać w stanie czystego umysłu, bez natłoku myśli, bez tego chaosu umysłu, który na co dzień nas dotyka. A więc podkreślmy jeszcze raz: trans nie jest medytacją. Medytacja jest pełnią świadomości. Dlatego też nie ma co się przejmować, jeżeli w praktyce medytacji nie doświadczymy jakichś mistycznych stanów fizycznych czy emocjonalnych. Nie ma co się przejmować, jeżeli w medytacji nie doświadczymy wizji, nie poczujemy dziwnego mrowienia czy też napływu dużych ilości energii. Nie ma co się przejmować, jeżeli w stanie medytacji nie wpadniemy w jakiś mistyczny trans. To wszystko nie jest medytacją. To wszystko są odmienne stany umysłu, które w samej praktyce medytacji jedynie przeszkadzają. Człowiek, który siedzi. Człowiek, który obserwuje.
Człowiek, który jest świadomy tego, co się dzieje. Oto człowiek medytujący.Człowiek zaś, który zasypia, który popada w różne stany odmienne świadomości, w stany transu, skupia się na odczuciach fizycznych, na doznaniach intensywnych, mistycznych ten nie jest człowiekiem medytującym. Sogyal Rinpocze pewien nauczyciel, znany nauczyciel buddyjski, autor książki pod tytułem „Tybetańska Księga życia i umierania” zwykł mawiać, iż pięć minut klarowności jest lepszą praktyką medytacyjną niżli godzina nieprzytomnego snu. O to właśnie chodzi w medytacji. Z tego też płynie nieco inna, dodatkowa lekcja, iż lepiej jest medytować prawdziwie przez pięć minut dziennie, niżli męczyć się z samym sobą i ze swoim umysłem przez godzinę. Nieprzytomna, wymuszona medytacja godzinna da mniejsze efekty duchowe niżli pięć minut klarownej, świadomej medytacji. Klarownego, świadomego siedzenia. Tutaj również warto à propos medytacji podkreślić, iż w praktyce reiki, tej czystej, zwykłej, zabiegowej, jak i autozabiegowej, jak również w samej praktyce medytacji nie liczą się wrażenia fizyczne. Wielu praktyków bardzo często skupia się na odczuciach typowo fizycznych, na tym, co czuje w dłoniach, na mrowieniu, na przepływach energii. Bardzo pragnie widzieć energię aury, ciała energetyczne, czakry i inne takie rzeczy.
A tak naprawdę w praktyce reiki nie o to chodzi. W jakiejkolwiek praktyce czysto duchowej nigdy nie chodzi o odczucia fizyczne. Nie chodzi o ten moment: „Wow, jakie to wspaniałe! Ale takie mrówki mam i co ja w ogóle czuję?” Nie, nie o to chodzi. W każdej praktyce duchowej tak naprawdę chodzi o klarowność, o to, co się dzieje w naszym własnym wnętrzu. To prawdziwa ezoteryka, czyli spoglądanie w samego siebie, we własne wnętrze. Zaś skupianie się na tej warstwie „wow”, na odczuciach fizycznych, na doświadczeniach fajerwerkowych, że tu ktoś coś poczuł, że ktoś jakieś wizje miał i tak dalej, to jest egzoteryka, to jest skupianie się na tym, co zewnętrzne, co powierzchowne, co tak naprawdę nie ma głębszego znaczenia. I o tym warto pamiętać w przypadku reiki. To praktyki subtelne. Tu skupiamy się tak naprawdę na tym, co się dzieje we wnętrzu naszym i we wnętrzu osoby, której reiki przekazujemy.
I to dotyczy również praktyki medytacyjnej. Skupiamy się na świadomości tego, co się dzieje. Nie skupiamy się natomiast na potrzebie odczuwania fizycznych fajerwerków, mrowień, przepływów energii, stanów transowych, wizji i innych tego typu wybuchowych efektach praktyki duchowej. W dalszych momentach wykładu omówimy bardziej szczegółowo trzy główne rodzaje medytacji w praktyce reiki. To jest Gassho, Jossin Kokyu Ho oraz Hatsu Rei Ho oraz ich detale, ich wpływ na życie, ich bezpośrednie i pośrednie efekty. Tymczasem teraz, kontynuując warstwę teoretyczną, warto omówić trzy główne filary praktyki medytacyjnej. Będą to właściwa postawa, właściwy oddech oraz właściwa myśl. Są to trzy główne filary medytacji. Trzy główne filary medytacji: postawa, oddech, myśl. Pierwszy filar to właściwa postawa.
Mówimy tutaj głównie o postawie fizycznej, ale też o postawie bardziej emocjonalnej. Chodzi o to, zaczynając od tej drugiej, do każdej praktyki medytacji należy podejść z szacunkiem. Nie ma co ukrywać, iż praktyka medytacji jest jednak praktyką z własnym wnętrzem. Podchodźmy więc do własnego wnętrza z szacunkiem, z powagą, z dyscypliną. Medytacja nie należy do praktyk brutalnych, agresywnych, nieprzyjemnych. Jednakże nie ukrywajmy pracujemy z samym sobą i wymaga to pewnego szacunku do samego siebie, ale też pewnej miłości do samego siebie, samoakceptacji, ponieważ różne rzeczy z naszego umysłu mogą wypływać w praktyce medytacyjnej. Znajdźmy te 20, 25 do 30 minut każdego dnia na praktykę medytacyjną. Usiądźmy w spokoju, zrelaksujmy się, upewnijmy się, iż nikt nie będzie nam przeszkadzał. Wyłączmy telefony, wyłączmy urządzenia elektryczne, zapalmy sobie świece, co również jest bardzo istotnym elementem praktyki i usiądźmy w spokoju. Bardzo często chodzi po prostu o to, aby wydzielić sobie czas dedykowany na praktykę medytacyjną, w czasie którego na pewno nikt nam nie przeszkodzi, niczego nie będziemy musieli robić.
Wtedy, w tym wydzielonym czasie schodzimy sobie do naszego wydzielonego pomieszczenia i siadamy sobie. Trzy pozycje do medytacji to pozycja lotosu bądź półlotosu, czyli ta słynna pozycja ze skrzyżowanymi nogami. Drugą pozycją, typowo japońską, preferowaną w praktyce reiki, jest pozycja tak zwany siad seiza, w którym to siedzimy na kolanach, a właściwie na nogach podciągniętych podPośladki, stopy ułożone pod kątem tak, by duży palec prawej stopy ułożony był na dużym palcu lewej stopy. I tak z plecami prostymi siedzimy sobie na macie bądź na ważnej poduszce zwanej zafu. Są to poduszki wypełnione jakimś materiałem typu gryka. Można je bardzo łatwo dostać w Polsce w sklepach dla praktyków jogi chociażby. Poduszka taka jest bardzo ważna, ponieważ podkładając ją sobie pod pośladki, czy to w pozycji lotosu, czy w pozycji seiza, odpowiednio układamy kręgosłup i mięśnie pleców tak łatwo się nie męczą. Plecy powinny być proste. Jest jeszcze trzecia pozycja, w której możemy siedzieć w stanie medytacji, którą zwykłem nazywać pozycją amerykańską. Jest to pozycja w wygodnym fotelu z oparciami pod łokcie, pod ręce.
Jest to również pozycja, którą można zastosować, jeżeli nasze ciało z jakiejś przyczyny nie pozwala nam siedzieć ani w lotosie, ani w seiza. Są to jednak pozycje bardzo wymagające dla stawów i dla kręgosłupa i całych pleców. Jeżeli chodzi o mięśnie czy unerwienie, to też osoby chore bądź po prostu już godziwe wiekiem będą bardziej preferować pozycję w fotelu. Też możliwość medytacji taka istnieje. To tak naprawdę podkreślmy, medytacja jest pracą z umysłem. Medytacja jest stanem świadomości, stanem obserwacji tego, co się dzieje. I tak naprawdę trzeba się zastanowić, czy lotos, czy seiza, czy te pozycje są naprawdę takie istotne dla medytacji, czy są po prostu wytworem takiej, a nie innej kultury, w której medytując wszędzie łatwiej było medytować ze skrzyżowanymi nogami albo na podciągniętych nogach, niżli szukać sobie w środku medytacyjnego gaju wygodnego krzesełka. Dlatego medytacja na zwykłym fotelu również jest możliwa i jeżeli ktoś tak preferuje z tego czy innego względu naprawdę nie ma problemu. Warunki, jeżeli chodzi ogólnie o postawę medytacyjną, są dwa. Dwie takie zasady.
Po pierwsze plecy powinny być w miarę proste. Wiadomo, jeżeli ktoś ma już bardzo krzywy kręgosłup bądź jakąś deformację, zwyrodnienie, oczywiście w 100% prostych pleców, jak to na wszystkich tych zdjęciach reklamowych czy filmach o medytacji widzimy, nie uzyskamy. Najważniejsze, żebyśmy się jednak starali, aby plecy były proste. Nie na siłę, ponieważ tutaj wchodzi druga zasada: nic na siłę. Pozycja medytacyjna ma być wygodna, nie za sztywna, ale też nie za luźna. Musimy sami odnaleźć swoją równowagę, jeżeli chodzi o to, jaką pozycję ciała fizycznego przyjmujemy do medytacji. Bo tak naprawdę każdy będzie medytował po swojemu. Nie ma wielkiego sensu, byśmy przejmowali się tym, jak siedzą inni. Bywałem na wielu warsztatach medytacji, w których to najczęściej obserwowałem nie medytację, ale usilne starania wszystkich uczestników o to, aby wyglądać jak najbardziej profesjonalnie. A tak naprawdę nie o to chodzi.
Ty jako osoba medytująca nie masz siedzieć jak z obrazka. Obrazków osób medytacyjnych mamy dużo. Wystarczy sobie wstukać w pewną popularną wyszukiwarkę internetową hasło „medytacja" i zaraz nam się wyświetli sporo obrazków. Nie o to chodzi, abyśmy wyglądali jak z obrazka. Chodzi o nasz własny umysł. Plecy mają być w miarę proste, a my mamy odnaleźć indywidualną równowagę pomiędzy sztywnością a luźnością. Ciało ma być nie za sztywne, nie za luźne i każdy będzie preferował inną pozycję medytacyjną. Można nawet medytować na leżąco, o ile ktoś jest w stanie zagwarantować samemu sobie, ponieważ odpowiedzialność mamy tylko wobec siebie, że nie zaśniemy. Właśnie ta postawa nie za sztywna sprawia, że nie męczymy się za szybko, a postawa nie za luźna sprawia, że nie zasypiamy. Każdy znajdzie swoją indywidualną pozycję, indywidualne ustawienie nóg, rąk, indywidualne wygięcie kręgosłupa czy indywidualną preferowaną przez siebie pozycję.
Czy to w lotosie, czy w seiza, czy w fotelu, czy na łóżku, czy pod ścianą, jak kto woli. Co więcej, jeżeli naprawdę nasz kręgosłup jest w opłakanym stanie, nie przejmujmy się znaleźć czegoś do podparcia. Warto po prostu usiąść sobie pod ścianą, jeżeli już mamy takie, a nie inne ciało. Jesteśmy tylko ludźmi. Ale na początku warto przede wszystkim popracować z odpowiednim ułożeniem poduszki medytacyjnej. Odpowiednia wysokość, odpowiednia szerokość tej poduszki, odpowiedni materiał wypełniający, który albo się łatwo zbija, albo jest bardziejAlbo trudniej się zbija i tak szybko nie zapadniemy się w tej poduszce. Warto poeksperymentować, a może się okazać, że odnajdziemy własną, odpowiednią pozycję do medytacji, w której będziemy naprawdę wygodnie siedzieć w klasycznej japońskiej pozycji seiza. Także jeszcze raz podkreślę: szukajmy do medytacji własnej indywidualnej, wygodnej pozycji, zamiast skupiać się na tym, by wyglądać jak z profesjonalnego zdjęcia reklamującego praktykę jogi czy medytacji. Jeżeli o to nie zadbamy, wtedy bardziej będziemy się skupiać na tym, żeby wyglądać niż praktykować. Drugim filarem medytacji jest właściwy oddech.
I tutaj również warto wspomnieć o kilku zasadach. Po pierwsze, po drugie, po trzecie oddech musi być naturalny, niewymuszony i spokojny. Każdy człowiek ma inną wydolność płuc, inaczej rozwinięte mięśnie przepony czy mięśnie górne klatki piersiowej. Inaczej każdy człowiek oddycha. Również nie ma co próbować oddychać jak na filmach czy nagraniach instruktażowych. Nie ma sensu dostosowywać się do tempa oddechu innych osób. Każdy człowiek ma własne tempo oddechu. W medytacji obowiązuje zasada, w medytacji radziłbym, aby twój oddech był zawsze naturalny, taki, jaki organizm sam sobie wyrabia. Tempo oddechu, jego głębokość nie mogą być wymuszone. Oddech musi być spokojny.
Z czasem, w trakcie medytacji oddech może zwolnić, przyśpieszyć. Oddech musi być naturalny. Jeżeli pozwolimy, by nasz oddech kształtował się w zgodzie z naszym własnym ciałem, wtedy najlepiej na tym wyjdziemy. Będziemy mieli po prostu najlepsze efekty, ponieważ nie będziemy nic wymuszać. Zamiast skupiać się na męczeniu z uzyskaniem odpowiedniego tempa oddechu, lepiej skupić się na tym, lepiej pozwolić sobie na to, by nasz oddech był naturalny, żeby kształtował się sam, by jego głębia i tempo kształtowały się same. W końcu jeszcze jedna kwestia odnośnie oddechu. Przyjęło się, by oddech był tak cichy, a więc i tak spokojny, a rzecz jasna oddychamy nosem, byśmy żadnych szumów czy świstów nie słyszeli. Oczywiście jest to kolejna sytuacja, wręcz idealna, którą nie każdy osiągnie. Różne bowiem nosy mamy, jedne bardziej zdrowe, inne bardziej chorowite. Czasem jakiś katar się zdarzy bądź jakaś choroba i niestety te świsty i szumy będą się dawać usłyszeć.
A czasem po prostu ktoś może mieć już taki układ oddechowy, że nawet przy drożnym nosie, ale z jakichś innych powodów te szumy czy świsty się pojawią, to też jest tylko jedna z wytycznych. Ten cichy oddech, nie ma co go na sobie wymuszać. W końcu trzecim filarem medytacji jest właściwa myśl. Mam tu na myśli sposób, w jaki te myśli, nasz własny umysł traktujemy w czasie medytacji. Myśli są jak kot. Gdy go gonimy, on lubi wracać, ale jeżeli pozwolimy kotu, by w danym miejscu przez moment się pokręcił, to on się pokręci, popatrzy, znudzi się i sam odejdzie. Większego sensu w gonieniu kota nie ma, bo i tak będzie wracał. Podobnie jest z myślami. Jeżeli próbujemy się ich pozbyć z umysłu czy w czasie medytacji, czy w czasie codziennego życia, myśli te będą do nas wracać. Jest to ogólnie znany fakt.
Jak już zostało powiedziane na początku tego wykładu, jeżeli z czymś walczymy, to tylko to wzmacniamy. Jeżeli coś gonimy, a gonimy w tym przypadku za spokojem umysłu, to ten spokój umysłu cały czas będzie nam uciekał. Dlatego trzeba potraktować myśli jak kota. Trzeba zostawić je w spokoju, pozwolić im egzystować. Z perspektywy praktycznej, kiedy siedzimy w medytacji, wygląda to tak, iż pozwalamy sobie na obserwację myśli. Siedzimy sobie, oddychamy i obserwujemy. W pewnym momencie, po chwili medytacji pojawia się pierwsza myśl, którą po prostu obserwujemy. Pojawi się gdzieś tu w umyśle. Pozwalamy jej przepłynąć przez ten umysł. Zauważamy ją.
Po chwili ona znika. Po chwili pojawia się kolejna myśl. Znów przepływa. Znów ją zauważamy i znowu ta myśl odpływa. Wiele osób, kiedy medytuje, robi nieco inaczej. Pojawia się myśl i ci ludzie stwierdzają: „Cholera jasna! Myśl. A sio, a sio!” Jest opcja pierwsza. W opcji drugiej sytuacja wygląda tak, iż pojawia się myśl i osoba medytująca stwierdza: „Myśl. Skupienie.
Skupienie. Oddech. Oddycham. Omm. Skupienie. Myśl. Myśl. Skupienie. Omm.” Mniej więcej tak to wygląda. Jest jeden wielki chaos i tak naprawdę chaos ten zwiększa się, ponieważ ludzie walczą z tym, co obserwują.
W prawdziwej medytacji powinniśmyUczynić nieco inaczej. Kiedy pojawia się myśl, pozwólmy ją sobie zauważyć. Powiedzmy sobie: "O, myśl, aha" i wróćmy do oddechu. Tak po prostu, nie usilnie. Po prostu zauważamy: "O, myśl. Oddycham". Wiemy, o co chodzi. Nie walczymy z tą myślą. Stwierdzamy, że po prostu jest. Po prostu się pojawiła.
Nie walczymy z nią, nie wyrzucamy. Kiedy będziemy po prostu oddychać, myśl sama sobie zniknie. Umysł medytujący można porównać do rzeki. Rzeka zaczyna się gdzieś wysoko w niedostępnych górach, z których spływa jako mały strumień. Chaotyczny, agresywny, poprzez urwiska, poprzez doliny wyryte w ziemi, w skałach. Jest to rzeczka, mały potoczek, chaotyczny, agresywny, brutalny, ale jednak piękny w swojej naturze. Spływa niżej, rozwija się w nieco większą rzeczkę, ale wciąż jednak dosyć agresywną, która płynie w górach dolinami i wciąż przypomina o swojej naturze bycia górską rzeką. Kiedy napada deszcz, rzeka wzburzy się, będzie bardziej agresywna. Podobnie w życiu, kiedy napada ten deszcz, pojawi nam się w życiu więcej rzeczy na głowie. Nasza rzeka, nasz umysł ulega większemu wzburzeniu, ale po pewnym czasie, kiedy praktykujemy medytację, kiedy nie pada, kiedy porządkujemy ten cały deszcz, ten nadmiar wody, wtedy rzeka znów wraca do swojej naturalnej postaci i w tej naturalnej postaci płynie dalej.
Płynie sobie dalej, w końcu się uspokaja, rozlewa się, jest szeroka, ale spokojna. W końcu płynąc różnymi zakrętami, meandrami wpada do oceanu, który to ocean jest rozległy, ale spokojny. Wtedy uzyskujemy spokój umysłu. Na początku jest źle, jest chaotycznie, jest bardzo dużo agresji płynącej z tego umysłu. Agresji w sensie natłoku różnych myśli, wzburzeń, rozprysków o każdą najmniejszą skałkę, jak w przypadku górskiego potoku. I po pewnym czasie, w miarę praktyki, w miarę postępu w medytacji rzeka się uspokaja, wpada do oceanu, a ocean jest już spokojny. Jest rozległy, spokojny i majestatyczny. Ale nawet na oceanie zdarzają się fale. Czasem może się zdarzyć sztorm i nawet w umyśle doświadczonym medytacją mogą zdarzyć się gorsze momenty. Jest to całkowicie naturalne.
Przywilejem nieoświeconego umysłu jest wpadanie w złość albo doświadczanie negatywnych emocji. Jest to całkiem naturalne. Póki nie jesteśmy oświeceni, nie ma co się przejmować. Nie ma co kierować na siebie autoagresji za to, że coś nam nie wychodzi w medytacji. Dlatego jeszcze raz: właściwa myśl w medytacji to obserwacja myśli, pozwolenie im egzystować. Im dłużej z takimi rzeczami pracujemy, im dłużej medytujemy, tym mniej myśli się w naszym życiu pojawia, tym mniej kamieni w rzece burzy gładką taflę wody. Po prostu potrzeba nam czasu. W miarę praktyki medytacyjnej, po tygodniach, po miesiącach, po latach umysł będzie znacznie spokojniejszy, a życie będzie bardziej uporządkowane. Ponieważ kiedy umysł jest spokojny, kiedy te myśli nie krążą, nie tłoczą się, nie próbują dojść do świadomości, ponieważ już doszły, ponieważ już zostały uporządkowane w medytacji. Z tego powodu te rzeczy, ten chaos nie manifestuje się w życiu.
Nasze życie automatycznie wraz z postępem medytacji staje się bardziej uporządkowane, bardziej spokojne, a my sami zaczynamy dostrzegać więcej pozytywnych rzeczy. Zaczynamy dostrzegać naszą własną naturę, nasze pragnienia, nasze umiejętności, naszą wewnętrzną moc, nasz wewnętrzny naturalny geniusz, nasze talenty, nasze pasje. A z tym, z odkryciem tego, co w nas dobre, dzięki spokojnemu umysłowi możemy pracować dalej i uzdrawiać swoje życie, zmieniać je na lepsze. I po wielu miesiącach medytacji może się okazać, że nawet stanie w supermarkecie w kolejce może być całkiem spokojne i kompletnie niestresujące. Tak oto omówiliśmy trzy fundamenty, trzy filary medytacji, czyli właściwą postawę, właściwą myśl i właściwy oddech. Te wszystkie trzy elementy połączone w medytacji, czyli odpowiednia pozycja fizyczna plus odpowiedni naturalny oddech plus obserwacja myśli dają najlepsze efekty. Kolejną kwestią są techniki skupienia w medytacji. W przypadku medytacji możemy po prostu obserwować, ale jest to praktyka, nie ukrywajmy, bardziej zaawansowana. To pojawia się dopiero na dalszym etapie rozwoju wewnętrznego. Na początku stosuje się różne punkty skupienia.
Można w czasie medytacji skupić się na oddechu. Można skupić się na obiekcie lub też można skupić się na mantrze. Takie skupienie pozwala również uzdrawiać chaos umysłu. I również w praktyce reiki bezpośrednio możemy mieć kilka takich elementów, takich punktów skupienia. Możemy właśnie skupić się jak w medytacji gassho. Możemy skupić się typowo na oddechu. Wtedy w przypadkuOdpłynięcia za jakąś myślą, którą to świadomie zauważamy. O myśl. Wracamy do punktu skupienia, jakim jest oddech, czyli powracamy po prostu do oddechu. Możemy również skupić się bezpośrednio na energii reiki.
W takich medytacjach jak Joshin Kokyu Ho czy też Jatsu Rei Ho, która to subtelnymi kanałami płynie do obszaru hara znajdującego się w podbrzuszu. Wtedy po zauważeniu myśli po prostu wracamy do pracy z energią. Kolejnym punktem skupienia może być obiekt i w tym przypadku obiektem może być jeden z czterech symboli reiki. Jeden z czterech znaków reiki. Czy będzie to Cho Ku Rei, czy Sei He Ki, czy Hon Sha Ze Sho Nen, czy też Dai Ko Myo lub główny symbol reiki, czyli kanji reiki. Skupienie na tym obiekcie, który jak każdy przeczy ze znaków, z pięciu symboli, łącznie z kanji reiki, niesie ze sobą dawkę energetyczną, dawkę reiki, która też jakoś wpływa na praktykę reiki, na rozwój wewnętrzny praktyka. I tak na przykład Cho Ku Rei wzmacnia nasze połączenie z energią ziemską, z energią świata materialnego, rozbudowuje nasz korzeń, czyli obszar hara. I tak na przykład znak drugi Sei He Ki rozwija nasze połączenie, naszą zdolność do pracy z energią niebiańską, bardziej duchową, bardziej subtelną i rozwija nasze serce, nasze emocje. Dalej znak Hon Sha Ze Sho Nen rozwija ogólnie nasze połączenie z warstwą duchową wszechświata, rozwija nasze połączenie z reiki, z intuicją. Natomiast znak czwarty Dai Ko Myo prowadzi do integracji elementów energii ziemi, energii niebiańskiej i w końcu energii reiki.
Do integracji tych trzech elementów, co skutkuje po wielu latach praktyki osiągnięciem harmonii wewnętrznej, szczęścia i otwarciem drogi ku oświeceniu. W końcu trzecim punktem skupienia może być sama mantra, czyli same nazwy symboli znaków reiki, które to można albo powtarzać w umyśle, albo szeptać po cichu, bądź też z obszaru hara mantrować, niczym tybetańscy mnisi. Wszystkie te punkty skupienia będą dobrze działać. I teraz pojawia się pytanie, który z tych trzech punktów, właściwie czterech, bo i energię reiki samą wliczamy. Który z tych czterech punktów skupienia najlepiej sobie wybrać? Odpowiedź jest prosta. Ten, który preferujemy. Jedni będą preferować skupienie na oddechu, inni będą preferować skupienie czysto na energii, inni będą preferować skupienie na znakach, jeszcze inni na mantrach. Tak naprawdę wszystko, każdy z tych czterech punktów skupienia będzie na tyle skuteczny, na ile sam praktyk sobie pozwoli. Jedni są po prostu bardziej taktylni, bardziej skupieni na warstwie fizycznej i dla takich osób skupienie na oddechu czy odczuciach fizycznych energii, o ile takowe mają, będzie skuteczniejsze jako punkt skupienia.
Inni są bardziej wizualni, są wzrokowcami i będą preferować wpatrywanie się, czy też wizualizację, bo można i się wpatrywać w obraz realny na ścianie, bądź też wizualizować symbol. Osoby będące wzrokowcami będą preferować pracę medytacyjną z znakami reikowymi. A w końcu osoby, które są bardziej słuchowcami preferują dźwięki. Będą preferować mantrowanie pięciu symboli reiki. Warto po prostu określić sobie, co preferujemy. Oczywiście, jeżeli praktykujemy ogólną medytację, wtedy możemy sobie wybrać jeden z punktów skupienia. Oddech, energię, znak, czy też mantry. Mantry, nadmienię oczywiście, jest to termin bardzo ogólny, choć mało prawidłowy. Tak naprawdę nazwy znaków określane są mianem jumonu. Natomiast jeżeli praktykujemy typowo energetyczną medytację Joshin Kokyu Ho lub też Jatsu Rei Ho, wtedy trzeba już skupić się jedynie na punkcie skupienia, jakim jest praca z energią reiki.
A teraz, tak jak było obiecane, omówienie trzech głównych technik medytacyjnych związanych bezpośrednio z reiki w większej ilości szczegółów. Medytacje Gassho, Joshin Kokyu Ho i Jatsu Rei Ho praktykowane były na początku XX wieku pośród uczniów Mikao Usuiego i przez samego Usuiego również. Na nowo wprowadzone do praktyki reiki zachodniego na początku XX wieku, dzięki pracom Marka Hosaka, Waltera Lubecka, Franka Petera czy Williama Randa mogą bardzo wspomóc rozwój wewnętrzny w praktykach reiki, bo tak naprawdę o to się w reiki rozchodzi. Rozwój wewnętrzny, uzdrowienie warstwy emocjonalnej i duchowej. W praktyce reiki uzdrowienie fizyczne jest rezultatem uzdrowienia duszy. Sama praktyka reiki jest głównie praktyką rozwoju duchowego. Pierwszą z medytacji stosowanych w praktyce reiki jest medytacja Gassho. Najbardziej podstawowa medytacja oddechowa, w której w jednej z wybranych pozycji fizycznych siadamy, składamy ręce do GasshoGassho, czyli dłonie złożone jak do chrześcijańskiej modlitwy. Tak naprawdę są mudrą buddyjską służącą do pracy z sercem, z emocjami, z wyższymi uczuciami. Praktyka tej medytacji ma tak naprawdę dwa główne zastosowania.
Po pierwsze jest to praktyka typowo oddechowa, która uspokaja umysł. To jest właśnie ta praktyka, ta medytacja, w której pracujemy celem osiągnięcia właściwego stanu umysłu, czyli oczyszczenia go z chaosu. Wszystko to, co zostało omówione przy omawianiu właściwej myśli w trzech filarach medytacji, medytacja Gassho zawiera i na tym się skupia. Oprócz złożenia dłoni do Gassho zaraz przed sercem, pamiętamy również o tym, by język dotykał podniebienia. W przypadku medytacji Gassho są dwie istotne kwestie odnośnie oddechu. Pierwsza to fakt, iż przy wdechu powietrze wdychamy nosem, a język dotyka delikatnie podniebienia zaraz za zębami. Tymczasem w przypadku wydechu wydychamy ustami, a język spoczywa luźno w jamie ustnej. Skupiając się na oddechu, dłonie trzymając w Gassho, praktykujemy tak od pięciu do piętnastu, trzydziestu, czterdziestu pięciu minut, w zależności od etapu, na którym jesteśmy. Jak w przypadku każdej medytacji, najlepiej zacząć od krótkich form, od krótkich praktyk medytacyjnych i z czasem, w miarę rozwoju własnej praktyki poszerzać, rozszerzać i wydłużać czas medytacji. Jak zostało powiedziane, osiągnięcie spokoju wewnętrznego poprzez obserwację myśli jest podstawą.
Jest jednym z zastosowań medytacji Gassho. Drugim zastosowaniem, które jest efektem pracy z myślami i też pracą z mudrą Gassho, jest rozwój wyższych uczuć i rozwój współczucia do wszystkich żywych istot. Współczucia w znaczeniu typowo buddyjskim, które to współczucie pozwala nam lepiej rozumieć wszystkie żywe istoty, wczuć się nieco w ich życie, przez co możemy okazywać tym osobom większą miłość, większą pomoc, większą tolerancję i akceptację. To tak w wielkim skrócie. Drugą formą medytacji typowo reikowej jest Jossin Kokyu Ho. Jest to już medytacja energetyczna. W przypadku Jossin Kokyu Ho dłonie spoczywają w mudrze równowagi zaraz przy obszarze Hara. Obszar Hara jest to centrum energetyczne, obszar znajdujący się w regionie podbrzusza, kilka centymetrów w głębi ciała, kilka centymetrów pod pępkiem. Jest to obszar rozumiany jako główne źródło życiowej i duchowej energii, która pozwala na utrzymanie zdrowia, harmonii wewnętrznej, harmonii fizycznej, emocjonalnej i duchowej. Tam właśnie rodzi się równowaga pomiędzy światem fizycznym a światem duchowym.
Medytacja Jossin Kokyu Ho ma za zadanie rozwijać obszar Hara, czyli rozwijać naszą zdolność do gromadzenia energii życiowej, energii duchowej, reiki, co w rezultacie sprawia, że możemy z tej energii korzystać na poziomie podświadomym. Ciało samo z niej skorzysta w celu uzdrawiania i emocji, i chorób fizycznych, i problemów duchowych. To pierwsze zastosowanie tej medytacji. Drugim zastosowaniem jest sam fakt, że pracujemy z obszarem Hara. Sprawia, że nasz korzeń, nasze ukorzenienie, czyli połączenie ze światem materialnym się również rozwija. W praktyce reiki bardzo ważne jest, aby rozwijać swoje połączenie ze światem fizycznym, rozwijać naszą egzystencję w świecie materialnym po to, aby rozwijać również się duchowo. Niczym drzewo. Nie jesteśmy w stanie rozwijać się duchowo, nie jesteśmy w stanie wytworzyć olbrzymiej duchowej korony naszego ludzkiego drzewa, jeżeli równocześnie nie rozwiniemy mocnego systemu korzeni. Jeżeli się nie zakorzenimy w świecie materialnym, to świat duchowy po prostu nas porwie. I dlatego praktykujemy Jossin Kokyu Ho, aby pracować z obszarem Hara.
Praca z obszarem Hara automatycznie rozwija nasze zakorzenienie w świecie materialnym, w świecie fizycznym. Sama medytacja natomiast polega na powiązaniu oddechu z pracą z energią. Dłonie złożone w mudrze równowagi, której zdjęcie, ilustrację można znaleźć zarówno w mojej książce „Droga Reiki”, jak i w skrypcie reiki do pierwszego stopnia, czyli Shoden. Mudra ta, również i buddyjska, powiązana jest z pracą z obszarem Hara. Też wspomaga osiąganie równowagi pomiędzy światem fizycznym a duchowym. Praktykę Jossin Kokyu Ho rozpoczynamy od standardowego, przekazanego nam przez nauczyciela sposobu otwarcia się na przekaz energii reiki. Prosimy o to reiki, aby reiki spływało do nas i z oczami czy to zamkniętymi, czy otwartymi, przy każdym wdechu intencją kierujemy, wdychamy energię reiki właśnie do obszaru Hara. Na sekundkę energię tam zatrzymujemy. Również i wdech zatrzymujemy, a po sekundce robimy wydech i w momencie wydechu intencją rozpływamy energię reiki z obszaru Hara po całym ciele. Oddech, czyli i wdech, i wydech odbywa się tylko i wyłącznie przez nos, zaś język cały czas dotyka podniebienia tuż za zębami.
Kwestia języka i podniebienia to kwestia praktyki taoistycznej, której elementy również pojawiają się w reiki. Taoiści wierzą, a taoizm przecież jest odpowiedzialny zaTai Chi, za Qi Gong, czy za całą medycynę chińską, jak również i za kuchnię według pięciu przemian i wiele innych elementów kultury chińskiej. Taoiści wierzą, iż dotknięcie językiem podniebienia łączy przedni i tylni kanał energetyczny, subtelne kanały energetyczne, przez co uzyskujemy równowagę w zdrowym przepływie energii życiowej po tak zwanej orbicie mikrokosmicznej. Taką medytację z energią wdech i wydech praktykujemy od pięciu do piętnastu, do czterdziestu pięciu minut nawet. Pamiętając o tym, że w momencie, w którym w czasie medytacji poczujemy dreszcze, czy wręcz zakręci nam się w głowie, powinniśmy medytację zakończyć i w miarę praktyki nasza tolerancja dla energii będzie się rozwijać. Warto również pamiętać, iż na zakończenie praktyki Jossin Kokyu Ho dziękujemy za Reiki, zamykamy przepływ i układamy dłonie na krzyż na obszarze hara, na którym się skupiamy przez około pięć minut, aby energie niepotrzebne w innych regionach ciała powróciły do obszaru hara, z którego to będą potem przez podświadomy umysł rozdysponowywane w zgodzie z najwyższym dobrem naszego własnego organizmu i ciał emocjonalnego i duchowego. W końcu trzecią praktyką medytacyjną w przypadku Reiki jest klasyczne Hatsurei Ho. Jest to praktyka zalecana dla bardziej zaawansowanych praktyków. Łączy ona bowiem i medytację Gassho, i praktykę Jossin Kokyu Ho, w której to energię ściągamy ze źródła, energię Reiki oczywiście i promieniujemy tą energią na nasze otoczenie. Technika ta koniec końców nie tylko rozwija nasze połączenie ze źródłem, czy rozwija naszą zdolność do przekazywania Reiki, co również bardzo mocno energetyzuje nas samych, co w efekcie prowadzi do wyciągnięcia z głębin podświadomości kolejnych rzeczy, które wymagają od nas przepracowania rzeczy natury emocjonalnej czy duchowej.
Tak naprawdę nie pojawia się w tej medytacji nic innego, nic, co nie zostałoby wcześniej omówione. Jest to tylko bardziej zaawansowane i bardziej intensywne pod względem energetycznym połączenie wszystkich poprzednich technik medytacyjnych, czyli i Gassho, i Jossin Kokyu Ho. Jedynym elementem oryginalnym dla Hatsurei Ho jest technika suchej kąpieli Kenyoku Ho, czyli oczyszczania energii z pomocą odpowiednich ruchów dłoni, kiedy to dłoń z jednego barku ściąga energię do przeciwnego biodra i vice versa, a w drugiej fazie energia z pomocą dłoni jest ściągana k przeciwnej ręki i również vice versa. Wszystkich tych technik tak naprawdę można nauczyć się z teoretycznych, ale ilustrowanych poradników. Wszystkich tych technik można się nauczyć z książki „Droga Reiki” czy części metod można nauczyć się ze skryptu reikiowiska do pierwszego stopnia reiki, bądź też można przyjechać do reikiowiska na kurs doszkalający. Aczkolwiek nadmienię, iż praktyka medytacji Gassho i Jossin Kokyu Ho, tych dwóch technik można spokojnie nauczyć się po prostu kierując się krok po kroku za odpowiednią instrukcją, którą już nieraz opisywałem. Instrukcje do medytacji są bardzo proste, a wykład ten pozwolił z pomocą dodatkowej wiedzy teoretycznej ułożyć tak naprawdę wszystko w całość. Warto praktykować medytację Reiki dla poszerzenia zdolności przepływu tej energii, przekazywania tej energii, ale przede wszystkim dla rozwoju wewnętrznego, dla rozwijania naszych zdolności do gromadzenia energii Reiki i wykorzystywania jej na cele własnego uzdrawiania w myśl zasady, iż najpierw należy uzdrowić samego siebie. I tak naprawdę Reiki jest zawsze praktyką indywidualną. Autozabiegi i zabiegi na innych osobach są dodatkiem, pozwalają innym osobom również z tą energią pracować.
Ale jeżeli naprawdę poważnie myślimy o praktyce Reiki, lepiej być już dostrojonym przynajmniej do tego pierwszego stopnia Reiki. Tu warto jeszcze zauważyć, iż jeżeli ktoś jest praktykiem zaledwie pierwszego stopnia Reiki, powinien praktykować głównie tylko medytację Gassho. Ewentualnie, jeżeli czuje się gotowy również i medytację Jossin Kokyu Ho. Choć uwzględniam tą praktykę w procesie, w kursie pierwszego stopnia Reiki, jak i w skrypcie do pierwszego stopnia, to jest to na pierwszym stopniu jednak technika opcjonalna, obowiązkowa już dopiero na drugim stopniu Reiki. I też medytacja trzecia Hatsurei Ho zalecana jest jedynie osobom, które już trochę miesięcy na drugim stopniu Reiki, czyli Okuden przepraktykowały. Układając wszystko w logiczną całość, warto praktykować medytację Gassho kilka razy w tygodniu celem uspokojenia umysłu, wprowadzenia porządku do chaosu umysłu, uporządkowania wszelkich myśli. Efektem tego będzie stopniowe uporządkowywanie własnego życia. Im większy porządek w umyśle, tym więcej jesteśmy w stanie uporządkować we własnym życiu. Kiedy czujemy się gotowi, możemy rozpocząć praktykę Jossin Kokyu Ho i praktykować Gassho i Jossin Kokyu Ho mniej więcej w tym samym czasie. Na przykład jednego dnia praktykujemy Gassho, drugiego dnia praktykujemy Jossin Kokyu Ho.
Ta druga praktyka, czyli Jossin Kokyu Ho będzie rozwijać nasze zdolności do uziemienia, będzie rozwijać nasze zakorzenianie.Zakorzenienie się w świecie materialnym będzie rozwijać naszą zdolność do gromadzenia i wykorzystywania energii reiki na własne potrzeby, co w efekcie lepiej będzie robić dla osób, którym to reiki przekazujemy. Będziemy posiadać większe zdolności do przekazywania tej energii. Przede wszystkim jednak będziemy również rozwijać naszą pracę z energią ziemi, czyli z energią typowo materialną, fizyczną, co będzie budować z czasem mocny fundament dla dalszej praktyki. Im mocniejszy fundament będziemy posiadać, fizyczny fundament, efekt joshin kokyu ho, tym łatwiej będzie nam w późniejszym etapie praktyki praktykować kolejne medytacje typu harsu reiho i pracować z czwartym znakiem reiki, który jest bardzo silny i skupiony typowo na warstwie duchowej, w której to na dalszym etapie praktyki reiki, trzeci stopień i dalej, dochodzi do integracji światów i energii duchowej z ziemską. Świata duchowego ze światem materialnym. I w tym momencie dobre uziemienie, mocny fundament praktyki jest bardzo potrzebny. A co ze wspomnianymi punktami skupienia, takimi jak mantry znaków czy same znaki? Tak jak było powiedziane, jeżeli nie potrafimy zanadto skupić się na samym oddechu, możemy wtedy, jeżeli jesteśmy wzrokowcami, poświęcić się pracy ze znakami, a jeżeli jesteśmy słuchowcami, poświęcić się pracy z mantrami i zamiast medytacji gassho, ale również z dłońmi złożonymi w gassho, albo patrzeć, wpatrywać się na te znaki, albo mantrować konkretny jumon, konkretną nazwę znaku. Wpierw praktykujemy z pierwszym znakiem przez kilka miesięcy, potem z drugim znakiem przez kilka miesięcy, potem z trzecim znakiem przez kilka miesięcy, a na końcu z czwartym znakiem przez kilka miesięcy. Najlepiej jednak poświęcić się wyczuciu intuicyjnemu.
Tak długo, jak czujemy, że powinniśmy z danym znakiem pracować, tak długo pracujmy. Podkreślmy, iż reiki jest praktyką wymagającą, rozłożoną na wiele lat. Nie jest to technika prowadząca do oświecenia instant. Tak oto porozmawialiśmy dzisiaj o medytacji w praktyce reiki. Medytacji, części integralnej, bardzo ważnej dla całego systemu reikowego, stanowiącej jeden z fundamentów całej praktyki, prowadzącej do uzdrowienia i do zmienienia swojego życia na lepsze. Niniejszy wykład został udostępniony na licencji Creative Commons. Oznacza to, że każdy z was może rozpowszechniać go w dowolnej ilości i w dowolny sposób, pod warunkiem, iż nie będą pobierane żadne opłaty za udostępniany materiał. Zapraszam na stronę Reikowiska www.reikowisko.org. A jeżeli chcecie odwdzięczyć się za ten darmowy wykład, to w dokumentacji dołączonej do tego nagrania znajdziecie instrukcje i pomysły, sugestie, jak możecie tego dokonać.