Tajemnicza śmierć krowy w Kolorado. Z ciała zniknęły fragmenty pyska, wymiona i okolice odbytu
Opublikowano w dziale Strefa mroku
W amerykańskim stanie Kolorado doszło do kolejnego zdarzenia, które internauci szybko zaczęli porównywać do znanych od dziesięcioleci przypadków tzw. okaleczeń bydła. Właściciele znaleźli na pastwisku martwą krowę z rozległymi ubytkami tkanek w charakterystycznych miejscach. Jak twierdzą, na miejscu nie znaleziono śladów wskazujących jednoznacznie na działalność drapieżników ani ludzi.

O sprawie poinformował 23 lipca 2026 roku użytkownik Reddita posługujący się pseudonimem „commiscowboy”. Zamieścił nagranie przedstawiające zwłoki zwierzęcia należącego do jego rodziny. Według jego relacji usunięte zostały fragmenty pyska, wymiona oraz tkanki w okolicy odbytu. W pobliżu padliny rodzina nie znalazła śladów łap, odchodów zwierząt, wyraźnych odcisków ludzkich stóp ani śladów opon. Krowa znajdowała się przy tym kilka mil w głąb rozległego terenu wykorzystywanego jako pastwisko.
Zwierzę było widziane żywe po raz ostatni w sobotę 18 lipca, a w niedzielę stwierdzono jego zaginięcie. Ciało odnaleziono w czwartek 23 lipca. Autor wpisu twierdzi również, że na miejsce wezwano weterynarza, który miał określić przypadek jako „niewyjaśnioną śmierć”. Nie został jednak opublikowany żaden protokół badania ani wyniki sekcji zwłok, dlatego informację tę znamy wyłącznie z relacji rodziny.
Według autora rodzina zajmuje się hodowlą bydła od kilku pokoleń, natomiast jego ciotka i wuj prowadzą hodowlę co najmniej od lat 60. XX wieku. Krewni mieli uznać wygląd martwej krowy za zdecydowanie odbiegający od tego, z czym spotykali się wcześniej. Jednocześnie nie odnotowali w okolicy żadnych niezwykłych świateł czy innych zjawisk mogących sugerować obecność UFO. Zwierzęta przebywały na dzierżawionych pastwiskach położonych w znacznej odległości od domu właścicieli.
Nagranie wywołało na Reddicie żywą dyskusję. Część komentujących dopatruje się podobieństwa do klasycznych przypadków okaleczeń bydła, w których powtarzają się ubytki tkanek pyska, narządów rozrodczych czy wymion. Inni zwracają uwagę na znacznie bardziej przyziemne wyjaśnienie: po naturalnej śmierci padlinożercy często rozpoczynają żerowanie właśnie od miękkich i łatwo dostępnych części ciała, takich jak oczy, język, pysk, wymiona czy okolice odbytu. W miarę wysychania zwłok skóra może się dodatkowo kurczyć, przez co brzegi ubytków zaczynają sprawiać wrażenie znacznie bardziej równych niż były bezpośrednio po żerowaniu.
Warto również zauważyć, że na materiale można dostrzec coś, co komentujący interpretują jako krew w pobliżu głowy zwierzęcia. Jeżeli rzeczywiście nią jest, przypadek różniłby się pod tym względem od najbardziej znanych relacji o „mutilacjach”, w których często podkreśla się brak widocznej krwi, co dodatkowo przybliża nas do zdecydowanie bardziej przyziemnych wyjaśnień, co tak naprawdę zaszło.
Wśród komentujących pojawiła się również inna hipoteza dotycząca przyczyny śmierci zwierzęcia - uderzenie pioruna. Kilka osób zwróciło uwagę na widoczne na lewej przedniej kończynie krowy ciemne przebarwienie, które ich zdaniem może przypominać ślad przypalenia. Według tej interpretacji wyładowanie atmosferyczne mogło zabić zwierzę, natomiast charakterystyczne ubytki tkanek powstały później wskutek działalności padlinożerców, którzy w pierwszej kolejności dostali się do miękkich części ciała: pyska, wymion oraz okolic odbytu.
Hipoteza nie jest całkowicie pozbawiona podstaw także ze względu na pogodę. National Weather Service informował 18 lipca - a więc w dniu, w którym krowę po raz ostatni widziano żywą - o występujących w części Kolorado burzach z licznymi wyładowaniami atmosferycznymi. Nie znamy jednak dokładnego miejsca, w którym znajdowało się pastwisko, dlatego nie można obecnie ustalić, czy burza przeszła bezpośrednio nad tym obszarem.
Co więcej, literatura weterynaryjna wskazuje, że śmierć zwierzęcia wskutek uderzenia pioruna nie zawsze pozostawia oczywiste ślady. Przypalenia lub inne zmiany skórne mogą występować, ale nie są regułą, a rozpoznanie często wymaga uwzględnienia okoliczności znalezienia zwłok, historii pogody oraz wyników sekcji. Szczególne znaczenie może mieć badanie kończyn i racic, ponieważ w przypadku przepływu prądu przez ziemię właśnie tam mogą pojawić się fizyczne ślady wyładowania.

Kolorado ma wyjątkowo długą historię podobnych doniesień. Już w 1967 roku szeroki rozgłos zyskała sprawa klaczy Lady, powszechnie - choć błędnie - zapamiętanej pod imieniem „Snippy”. Natomiast tylko między kwietniem a październikiem 1975 roku w Kolorado zgłoszono blisko 200 przypadków domniemanych okaleczeń bydła. Skala zjawiska była wówczas na tyle duża, że sprawą interesowały się władze stanowe i federalne.
Także współcześnie w Kolorado dochodziło do niewyjaśnionych śmierci bydła. W 2022 roku w okolicach Meeker w krótkim okresie padło ponad 40 sztuk. Prowadząca dochodzenie organizacja Colorado Parks and Wildlife nie znalazła wystarczających dowodów pozwalających jednoznacznie przypisać zgony wilkom, innym drapieżnikom ani branym, pod uwagę chorobom, a postępowanie ostatecznie zamknięto bez jednoznacznego wskazania przyczyny.
Na obecnym etapie nie ma jednak podstaw, aby przypadek opisany w lipcu 2026 roku uznać za potwierdzone „tajemnicze okaleczenie” w ścisłym znaczeniu tego określenia. Nie ma wyników sekcji zwłok, analiz laboratoryjnych ani niezależnej dokumentacji weterynaryjnej, a informacje pochodzą przede wszystkim od rodziny właścicieli i z opublikowanego nagrania. Nie wiadomo więc nawet, czy widoczne obrażenia były przyczyną śmierci krowy, czy też powstały już po jej padnięciu.
Pozostaje natomiast faktem, że dla wielopokoleniowej rodziny hodowców wygląd zwierzęcia był na tyle nietypowy, iż zdecydowała się nagłośnić sprawę. Czy mamy do czynienia z kolejnym przypadkiem zagadkowego okaleczenia zwierzęcia, czy raczej nietypowo wyglądającym efektem naturalnej śmierci, rozkładu i działalności padlinożerców - na razie pozostaje kwestią otwartą.
Radio Paranormalium