[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe. W grupach po dwa, trzy x4. W sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Spadła wielka asteroida, fala uderzeniowa się pojawiła i w pewnym momencie w moim ogrodzie po prostu byłam dwa postaci. Ta postać spojrzała na mnie i miał ogromne czarne oczy i jak on je zobaczył, to ruszył, tak jakby po prostu rozpłynął się w powietrzu.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża: „Strzelaj!”
[01:05] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W Radiu Paranormalium rozpoczynamy dziewiąty już odcinek audycji Mówią świadkowie, czyli podcastu, który w całości poświęcony jest na zaprezentowanie i omówienie najciekawszych relacji ze spotkań z nieznanym, jakie docierają na naszą redakcyjną skrzynkę. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dobry wieczór państwu. Dzisiejszy odcinek poświęcimy w całości na prezentację relacji o obserwacjach obiektów UFO. Będzie to zarazem odcinek szczególny, bowiem po raz pierwszy na wideo będziemy prezentować nadesłane przez naszych słuchaczy materiały ilustrujące ich relacje. Dla tych z Państwa, którzy słuchają naszej audycji z MP3 bądź słuchają powtórki emitowanej z autopilota, linki do ilustracji zamieściliśmy w opisie audycji w naszym archiwum na www.paranormalium.pl oraz na naszym kanale na YouTube. Zanim jednak przejdziemy do prezentacji rozmów ze świadkami, tradycyjnie przypomnimy kontakty, pod którymi możecie Państwo nadsyłać do nas swoje historie. Nasze numery telefonów to komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy. Stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem.
Skype radio.paranormalium.pl. Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Można także komunikować się z nami za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Można również wysłać nam swoją historię drogą e-mailową na adres e-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Przejdźmy teraz do prezentacji przygotowanych na dziś relacji. Zaczniemy od zaprezentowania niezwykle interesującej historii, jaką nadesłał do nas drogą e-mailową jeden z naszych słuchaczy. Relacji towarzyszy duża ilość zdjęć z naniesionymi przez świadka szkicami pomagającymi zwizualizować sobie przebieg całego zdarzenia. Ilustracje zobaczycie Państwo na wideo, a link do nich będzie również wklejony w opisie tej audycji w naszym archiwum. Oto treść korespondencji e-mailowej nadesłanej przez naszego słuchacza.
„Od tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego czwartego roku przebywam w USA. Mieszkam w Stamford w stanie Connecticut. Obserwację, którą chciałbym opisać, miała miejsce w wiosce Stary Gostyń, oddalone trzy, cztery kilometry od miejscowości Gostyń Wielkopolski, wówczas województwo leszczyńskie. Do dnia dzisiejszego w domu, sprzed którego widziałem ów obiekt, mieszkają moi rodzice, a sam dom należy do mnie. Od razu we wstępie muszę zaznaczyć, że jesteśmy osadzeni w tej wiosce od sześciu pokoleń, a połowa wsi to w mniejszym lub większym stopniu bliższa i dalsza rodzina. Sam wychowałem się w Lesznie oddalonym o dwadzieścia pięć kilometrów na zachód, ale od tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego drugiego roku mieszkałem przez okres dwa i pół roku w wiosce Stary Gostyń. Klimat tej wsi i stosunki międzyludzkie oraz podejście do rzeczy niezrozumiałych wśród mieszkańców było i prawdopodobnie jest nadal gdzieś spychane do strefy niezrozumiałej, niewartej zaprzątania sobie głowy, czyli typu fantastyki. Na pierwszym planie od wieków na najwyższym punkcie góruje kościół i jego szeryf pilnujący swojej owczarni, która kręciła się zawsze wokół osi parafii, czyli pod dyktando plebana. Każda choćby poruszona sprawa czegoś niezrozumiałego, jak otwarta relacja o UFO, mogłaby narazić na ośmieszenie ze strony mieszkańców, a nawet rodziny, jak również samego plebana, a łatka wariata przypięta byłaby na dekady. Dlatego prosiłbym bardzo o nieujawnienie mojego nazwiska.
Niemniej jednak chętnie o tym napiszę. Nie jestem już pewien dokładnej daty tego, co widziałem, ale na pewno był to przełom września i października tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego pierwszego roku. Dom był jeszcze w trakcie budowy w stanie surowym. W tym czasie spędzałem większą ilość czasu na pracach budowlanych, pomagając rodzicom, którzy byli w trakcie wykańczania domu, ale cały czas mieszkaliśmy w Lesznie. W tym okresie od kilku dni dało się zaobserwować wzmożony ruch rolników na polach. Był to ostatni moment na obsiewanie przed zimą. Do działki ojca w tym czasie przylegał rząd kilku domów i to były trzy, cztery zabudowania w bliskiej odległości w tamtym czasie. Teraz to wygląda nieco inaczej i jest wkoło więcej domów. Od kilku dni dało się zauważyć i słyszeć helikopter z gospodarstwa rolnego w Goli, kiedyś PGR, który obsiewał pola oddalone o niecały jeden kilometr na zachód od domu. W sumie nie przywiązywałem już wagi do tego, ile razy ten helikopter latał w kierunku Goli i z powrotem na to pole, ale tego dnia ten helikopter latał do późna.
Później, właśnie po czasie wydało mi się to nawet dziwne. Robiło się już szaro, a wcześniej odniosłem wrażenie, że ten helikopter już odleciał i nie wydawało się normalne, że ciągle latał tam i z powrotem. Co prawda nie widziałem tego kawałka pola, bo było to dość dalej, ale można było wyraźnie słyszeć, kiedy latał za dnia i po południu. Ale tego wieczoru nie słyszałem silnika, tylko widziałem z oddali światła pozycyjne, chyba niebieskie i jeszcze jakieś kolory. Pomyślałem wtedy, że pewnie chcą to skończyć i tak tyrają do późna, choć takie myśli mi przeszły, że jednak to dziwne. Prawdopodobnie mogła to być godzina osiemnasta, osiemnasta trzydzieści. Była już taka dość szarówka. Wyszedłem z garażu, sprzed którego w kierunku wschodnim miałem widok przez łąki na las oddalone jakieś dwieście, trzysta metrów. Pamiętam, że zaniosłem coś do samochodu marki Łada tysiąc pięćset i szykowałem się do wyjazdu do Leszna. Dom nie nadawał się jeszcze na tym etapie do zamieszkania ani spania tam.
W garażu jakichś prac dokonywali moi dwaj kuzynowie, którzy byli starsi ode mnie. Ja miałem wtedy dwadzieścia trzy lata, a oni mogli mieć jakieś trzydzieści sześć, trzydzieści osiem. Obaj już nie żyją.Wiem, że dokonałem kilku takich przemarszów z garażu do samochodu, coś ładując i na końcu było już prawie ciemno. Za każdym razem, kiedy wchodziłem do garażu idąc z auta, a było to z siedemdziesiąt, sto kroków w każdą stronę, to widziałem te światła od helikoptera latające tam po polu w oddali i dziwiło mnie, że nic nie słychać, a sam helikopter wykonywał manewry takie dość szybkie i dużo zwrotów. Nawet kiedy dokonywałem ostatniego wejścia do garażu, odniosłem wrażenie, że ten helikopter obrał inną trasę powrotu i przez łąki w oddali wyglądało to tak, jakby leciał powolutku w naszą stronę, ale nad ubitą drogą, która wiodła od trasy Gostyń Stary Gostyń w kierunku na torfowiska, żwirowni i łąki, czyli donikąd. Latem w te okolice zjeżdżali na spacer mieszkańcy Gostynia, ale wieczorami nigdy się tam nikt nie kręcił. Zauważyłem również, że ten helikopter latał w lewo i w prawo, oświetlając pobliskie torfowiska i łąki. Wyglądało to tak, jakby czegoś szukał. Niekiedy zawisał na chwilę w jednym miejscu, aby się cofnąć, znów zawrócić, ale cały czas naprzód podążał nad tą ubitą drogą. Pomyślałem, że chyba coś zgubił i szukał.
No ale co mogli zgubić? Nie dawało mi to spokoju i było na tyle dziwne, bo nie było słychać pracy silnika, a na wiosce i przy lesie o tej porze dnia nie ma już dużego ruchu i raczej helikopter powinno być słychać głośno. Zresztą nie było codziennością nawet na polach widywać ten helikopter, więc niekiedy on sam był dość dużą atrakcją. Tutaj natomiast coś latało, oświetlało, przemieszczało się w dziwny sposób. Czasami stało w miejscu, ale zbliżało się nad tą drogą na tyle, abyśmy widzieć mogli to bliżej. Postanowiłem zawołać kuzynów, bo w pewnym momencie naprawdę było to na tyle niepokojące i dziwne oraz nigdy niespotykane, aby cokolwiek leciało w powietrzu. I to w tym kierunku. I to dokładnie nad koronami drzew. I o tej porze było już ciemno. Staliśmy tak w trzech, zwróceni w stronę łąk i dalej lasu.
Jakieś dwieście pięćdziesiąt do trzystu metrów za łąkami była droga polna, przy niej drzewa, stare topole wysokie na jakieś trzydzieści metrów. Za drzewami i tą drogą był już las i torfowiska, które powstały na skutek wybierania torfu przez okolicznych mieszkańców jakieś sto lat temu i wcześniej. W powstałych wyrobiskach naszła woda i w paśmie jednego do dwóch kilometrów kwadratowych było jakieś dwadzieścia stawów między łąkami. W te tereny po ciemku nikt się nie wybierał. Byłoby to niebezpieczne, a ujrzeć tam jakiś helikopter wolno latający można by uznać za cud. W pewnym momencie mogliśmy wyłuskać w ciemności zarysy tego, co leciało i doszliśmy do wniosku, że nie jest to jednak helikopter. Znajdowało się to dokładnie nad koronami drzew rosnących przy tej drodze do żwirowni. Byliśmy oszołomieni. Pytaliśmy się nawzajem, zgadując, co to jest. Nie był to jednak helikopter.
Dziś sobie myślę, jak to możliwe, że brałem to za helikopter. Z zarysu można było określić obiekt na jakieś trzydzieści, czterdzieści metrów, raczej w kształcie cygara. Pierwsze moje skojarzenie było takie, że wygląda jak samolot pasażerski z takich większych. I nawet to powiedziałem, ale któryś rzucił: "A co by tu samolot robił?" I miał rację, bo leciał bezszelestnie nad koronami drzew. Nie leciał, a się powoli przesuwał. Było widać jakieś światła pozycyjne, na pewno niebieski i jeszcze jakiś kolor, ale nie pamiętam. W każdym razie taki nietypowy dla pojazdów powietrznych. Oprócz ciszy słyszeliśmy taki dziwny stukot co jakiś czas. Metaliczny, tak jakby malutkim młoteczkiem ktoś uderzał w kowadło równomiernie i miarowo. Takie metalicznie sterylne.
Było to dziwne. Obserwowaliśmy to zjawisko jakieś dwa do czterech minut. Obiekt leciał wolno. Wtedy nie myśleliśmy nawet, że to jakieś UFO. Mniej więcej na końcu drogi polnej z torfowisk, tam, gdzie się łączy z trasą z wioski do Gostynia, tak pod górkę był spory las. Teraz jest to wycięte.W tym miejscu pojazd jakby przyspieszył. Zobaczyliśmy jakby tył pojazdu. Odniosłem wrażenie, że pojazd był jednak dużo większy niż to oceniałem. Wydał mi się nawet dość olbrzymi. W pewnym momencie wydawało mi się, że widziałem, jakby pojazd wypuścił jakiś ogień, przyspieszył i dosłownie znikł.
Wydawało nam się, że oddalił się w kierunku Poznania z niespotykaną szybkością. Teraz, po latach wydaje mi się, że po prostu się zdematerializował lub przekroczył jakiś portal. Po prostu był i znikł. Wydawało się to wszystko nierealne i dało mi to do myślenia na wiele lat. Co do świadków, to gdy spotkałem po kilku dniach kuzynów, twierdzili, że nic nie widzieli i nie pamiętają. Taką wersję podtrzymywali ciągle, nawet po piętnastu latach twierdzili, że nic nie pamiętają. Generalnie jestem jedynym, który to widział. Pamiętam, że kilka dni po tym wydarzeniu lokalna Gazeta Gostyńska, tak się nazywała wtedy, opisywała relacje świadków, iż widzieli coś nad Gostyniem, jakieś dziwne obiekty na niebie. Była wzmianka również o Poniec, iż tam również to widziano. Później czytałem o tym też w Panoramie Leszczyńskiej, gazecie lokalnej z Leszna.
Gdy byłem już w USA, może po dwunastu, czternastu latach od tego wydarzenia przyjechała do nas teściowa. Matka żony pochodziła z Goli, wioski obok starego Gostynia. Mieszkał tam jej brat z rodziną i ojcem, który już od kilku lat nie żył. Opowiadałem teściowej o tym UFO, a nie opowiadam o tym z reguły, a już szczególnie Polakom w kraju czy za granicą. Co prawda rozmawiałem kiedyś z Amerykanami i widywali podobne rzeczy tutaj. Jeśli chodzi o teściową, to po namyśle i byłem tym zaskoczony, bardzo poważnie wyznała, że przed śmiercią swego ojca ten jej powiedział coś podobnego. Dziadek mojej żony dokładnie w ten sam dzień widział to co ja. Tyle że jakieś kręcące się dziwne postacie po jego ogrodzie. Tak twierdził tuż przed śmiercią. Wyznał to jakieś dziesięć lat po tym wydarzeniu.
Wyznał mojej teściowej przed śmiercią w szpitalu, iż nikomu tego nie mówił, bo był na lekkim gazie i przyszedł do domu, kiedy była już taka lekka szarówka. Wybrał się za stodołę do ogrodu za potrzebą. W pewnym momencie zauważył jakieś postacie, które tak jakby czegoś szukały po jego ogrodzie i twierdził, że nie mieli kształtów ludzkich. Sam wystraszony siedział w przykucu i obserwował. Postacie miały oddalić się do jakiegoś pojazdu i odlecieć w kierunku lasów w Starym Gostyniu. Sądząc ze zdarzeń czasowych, to mogło być dokładnie zanim ja zaobserwowałem ten helikopter, który nie był jednak prawdopodobnie helikopterem. Tak mi się wydaje, że za dnia helikopter coś obsiewał, a później koło czwartej, piątej było cicho i znów coś się tam pojawiło i wyglądało jak helikopter. Tak by to wyglądało z tego, co pamiętam. Byłem tym zaskoczony, zdruzgotany, ale i podekscytowany, że coś jeszcze jednak innego egzystuje niż my sami. I to tyle, jeżeli chodzi o obserwacje UFO nad Starym Gostyniem w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym pierwszym roku.
Po krótkiej przerwie zaprezentujemy niezwykle interesujące zdarzenie z Białośliwia koło Chodzieży w województwie wielkopolskim. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Zostańcie Państwo z nami.
[15:54] - Mówią, że złączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej.
[16:05] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl . Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl . Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl . Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Druga z przygotowanych na dziś relacji dotyczy obserwacji wrzecionowatego NOL-a w Białośliwiu koło Chodzieży w województwie wielkopolskim.
Do zdarzenia doszło w listopadzie roku tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego czwartego lub tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego piątego. Z relacji wynika, że obserwacja nastąpiła w okolicy cmentarza. Obserwacji UFO dokonały trzy osoby poruszające się samochodem. Oddajmy głos słuchaczowi, który skontaktował się z nami drogą telefoniczną, a e-mailowo podesłał rekonstrukcję wyglądu obiektu, którą w trakcie odtwarzania rozmowy zaprezentujemy na wideo. Bardzo bym prosił, żeby pan opisał szczegółowo, kiedy doszło do obserwacji, jaka to była miejscowość, jak się zachowywał obiekt, jak wyglądał, ile ich było. Wszystko, co pan pamięta.
[17:53] - Dobrze, dobrze. To zaczniemy może od lokalizacji. To było wszystko w granicach miejscowości Białośliwie. To jest, to jest mała wieś w województwie wielkopolskim, blisko Chodzieży, między Piłą, Chodzieżą a Margoninem. W takim trójkącie mniej więcej. Wszystko się to działo trzydzieści pięć lat temu. Tak to gdzieś mniej więcej tak osiemdziesiąty czwarty, piąty rok. Byłem wtedy w wieku dziesięciu, jedenastu lat. Nie pamiętam dokładnie.Ciężko to jest ustalić w takim momencie. Yy, więc to się odbyło w taki sposób, że to był mniej więcej okres taki jak teraz.
Yy, gdzieś godzina szesnasta, więc, yy, ciemnawo się robiło. Już taki sza-szary, szary, szary był. Szara poświata. Pochmurny dzień. Yy, i wracaliśmy z babcią, ojcem samochodem od znajomych. Gdzieś tam siedzieli po prostu nawet nie wiem czemu. To już tam nieważne. Yy, i ja leżałem sobie w samochodzie na tylnej kanapie, patrząc przez tylną szybę, kompletnie nieświadomy tego, co widzę, co, na co patrzę, tak? Yy, wracaliśmy taką polną, dziurawą drogą, która, że tak powiem, yy, no wymagała powolnej jazdy, więc to kilka minut trwało. Nieduży odcinek, może trzy, cztery kilometry, ale cztery minuty na pewno jechaliśmy albo pięć.
Ja, leżąc na tej kanapie, patrzałem się na obiekt. Mm, może zaraz opiszę, jak on wygląda, ale powiem, powiem jak to, jak to wyglądało. Przez ten cały czas patrzałem się na ten obiekt, yy, i, yy, na końcu w zasadzie drogi spytałem się ojca: „Tata, czemu ten samolot za nami leci?” Ojciec, yy, zareagował: „Jaki samolot?” I spojrzał przez szybę. W tym momencie tylko usłyszałem zaciągnięty ręczny hamulec. Zatrzymał się. Jeszcze babcia była z nami. Babcia też wysiadła. Spojrzeli do góry. No i, i że tak powiem, obiekt się ulotnił w tempie, yy, no takim, no paranormalnym, że tak to nazwę. Yy.
[19:53] - Czyli obiekt jakby zareagował na to, że wyszliście z tego samochodu i w tym momencie po prostu uciekł, tak?
[19:59] - Ja leża... Tak. Ja leżałem na kanapie, dalej leżałem, bo tam ciężko. To był trabant. Ciężko było wyjść nawet, zresztą ja nie miałem ochoty, bo dla mnie to było-
[20:06] - No tak, uroki tego, uroki tego samochodu. Nie dało się łatwo wyjść z tyłu.
[20:11] - Tak, dokładnie. Ja, ja, ja nie miałem jakichś specjalnych, yy, wy-wyobrażeń, co to może być. Yy, zapytałem się, czy to jest samolot. No, tam blisko tej miejscowości, gdzie my czasami przebywaliśmy, akurat po babcię przyjechaliśmy, bo jestem z Pomorza. Yy, dużo latało samolotów, yy, wojskowych, dużo samolotów na dopalaczach latało w tamtych czasach, tak? I mniej więcej widziałem, to wyglądało podobnie. Natomiast, yy, zaraz opiszę dokładnie, jak wyglądał sam obiekt. Natomiast, no, no pierwsze skojarzenie, że może samolot, tak? Tylko, yy, tak dokładnie patrząc na ten obiekt, no to wyglądało to w ten sposób, że, yy, było to, mm, no przekrój można by było powiedzieć, yy, spodka, tak? Tylko od spodu widziany, yy, element, yy, z tyłu był krótszy, taki ta szpica.
Później było taki owal i z drugiej strony szpica była trzy razy dłuższa i sam obiekt świecił, no mogę powiedzieć, yy, takim światłem, yy, przygasającego roz-rozżarzonego metalu w całości. Czyli nie był jakiś tam ogień, nie było coś, tylko cały obiekt, yy, świecił w ten sposób, tak? Czyli, czyli rozżarzony był jego dokładnie było widać jego krawędzie. On nie był gdzieś nad chmurami, w chmurach, we mgle czy coś. Było widać ostre zakończenie. Po prostu jakby ktoś zawiesił żelazo takie rozżarzone.
[21:31] - Mhm.
[21:32] - W powietrzu.
[21:32] - Jeżeli, jeżeli dobrze, jeżeli dobrze rozumiem, można było, mm, z pana punktu widzenia przynajmniej ten obiekt wyglądał jak takie wrzeciono właściwie, tak?
[21:40] - Coś takiego, coś takiego. To takie dokładnie. Z jednej strony było dłuższa ta szpica i to, a z przodu, w kierunku, w którym leciał, by-była krótsza. Yy, przepraszam, odwrotnie. Akurat w tym kierunku, w którym gdzie leciał, to była dłuższa ta szpica. Yy, więc, yy, tak, yy, jakby to miał być jakiś ogień inny, to, to chyba by było to w drugą stronę właśnie, jeżeli by to był silnik odrzutowy z jakiejś rakiety czy czegoś. I z drugiej strony też by się ostro nie kończył, nie? Więc, yy, no mówię, krawędzie były bardzo ostre, bardzo, bardzo wyraźne. Obiekt leciał nie wyżej niż czterdzieści metrów. Trzydzieści, czterdzieści metrów.
Nie był duży, to może ze dwa, trzy metry miało, nie, nie więcej. I mówię, no, w momencie, kiedy żeśmy się zatrzymali, obiekt się oddalił, no w takim tempie, że dokładnie nawet nie było wiadomo, w którą stronę poleciał, nie? A leciał nad nami wolno, nad samochodem. Dosłownie, bo ja się cały czas na to patrzałem, tak? Dla mnie to było coś. W tym wieku chłopak wcześniej żadnych informacji, żadnych, że tak powiem, wiadomości z internetu czy czasopism. W tym wieku nie czytałem, tak? Inne miałem zainteresowania kompletnie, więc patrzałem się na coś, co pierwszy raz widzę. No i chciałem się temu dokładnie przyjrzeć. Patrzałem, patrzałem, aż się zapytałem.
Babcia zareagowała tak, że, mm, nic nie mówiła przez dłuższy czas i chyba już do końca życia nie mówiła co, co na ten temat. Jak żeśmy nawet gdzieś tam wspomnieli w rodzinie. Ojciec to widział, żyje do tej pory. Coruna widzi, że coś też niechętnie o tym mówi, bo tak, no nie bardzo to rozumie też, co to mogło być. Yy, jak się widzi coś takiego, no to wiadomo, reaguje się różnie, nie? Ale widziałem to dłuższy czas i mogłem się dokładnie temu przyjrzeć, nie? Także.
[23:19] - A czy poza świadkami, poza ojcem i babcią byli tam jeszcze jacyś świadkowie w pobliżu? Byli jeszcze jacyś ludzie?
[23:27] - Nie mam pojęcia, bo ja leżałem na tej kanapie. Yy, ciemno. Ta wiesz, nieduża, wiesz. Myślę, że myślę, że, że, że, że to musiałby być przypadek duży, bo to jest naprawdę dojazdowa, taka droczna boczna droga do, do, do, do, do wioski z takich peryferii trochę tam na boku. Trzy kilometry dojazdu takiego jest. Także nie sądzę, żeby ktoś był. Nawet jak ktoś by był na cmentarzu obok, to ma z góry same drzewa. Także, mm, nie wiem. No ciężko powiedzieć, nie? No tak to wyglądało mniej więcej, no.
[23:57] - A jakie wtedy panowały warunki pogodowe?
[24:00] - No chmury były chmury, chmury, więc to leciało zdecydowanie nisko. To leciało nisko. To było widać, że to leci nisko, bo to, no mówię, za wyraźnie było widać krawędzie tego, tego obiektu, tak? To były naprawdę ostre krawędzie, dobrze zakończone, nawet takie one były delikatnie ciemniejsze po samej krawędzi. One nie były takie ró-równe. Ten, ten obiekt nie oślepiał. On był taki łagodny. Łagodnie świecił takim dosyć pomarańczowym światłem. Mówię jak, jak gasnące takie żelazo świeca, nie? Także to, to wyraźnie było widać.
Wyraźnie to było widać.
[24:30] - Czy ten obiekt emitował jakieś dźwięki bądź wpływał w jakiś sposób na otoczenie?
[24:34] - Nie, nic. Kompletnie.
[24:35] - Nic?
[24:35] - Nie, bo nie, nie, nie, nie, nie. Bo jak ojciec zaczynał samochód, to myśmy, że tak powiem, yy, no oni wysiedli, ja się patrzałem dalej i ojciec zgasił samochód, tak? No tak odruchowo zawsze to robił. Zgasił samochód, zaciągnął sam hamulec, zgasił samochód i, i kompletna cisza była. Kompletna cisza, bo w momencie nawet jak, kiedy to odleciało, to też zero kompletnie dźwięku, nie? Cisza, cisza ewidentna. We wioskach mała, cicha. Także na pewno było to bezdźwięczne urządzenie .
[25:04] - A czy ojciec, bo wiem, bo z tego, co pan mówił, to babcia raczej tematu nie chciała później poruszać. A czy ojciec, yy, wspominał coś później o jakichś swoich osobistych odczuciach wobec tego obiektu? Coś jakieś, jakiś wpływ to na niego wywierało?
[25:20] - Nie. Zawsze, zawsze w ten sam sposób mówił, że no widzieliśmy coś, widzieliśmy coś takiego dziwnego. No nawet nie, nie, nie wymawiał słowo UFO nigdy. Czy, czy jakiś inny obiekt. No coś widzieliśmy takiego dziwnego, nie? No zawsze w ten sposób mówił, nie? Zawsze w ten sposób mówił. Co do takich reakcji, no to jedynie ja mogę powiedzieć, że przez dłuższy czas też o tym nie myślałem w ogóle kompletnie. Yy, dopiero po jakimś czasie mi się to, że tak powiem, zaczęło przypominać tak, tak mocniej. No i zainteresowania się takie, że tak powiem, nie przerodziły w jakąś astronomię, w jakąś tam fizykę, że tak powiem, yy, kosmiczną.
Yy, tematy bardziej takie złożone. Natomiast, yy, nie wiem, czy to od tego tak. No moje zainteresowania od lat w astronomii siedzę. Jestem, że tak powiem, yy, zagorzałym słuchaczem różnych takich tematów astronomicznych na temat nowości, czarnych dziur, jakichś tam grawitacji, innych rzeczy. Natomiast, yy, nie wiem, czy to spowodowało to, czy może coś innego. Po prostu tak miałem.
[26:24] - Mam jeszcze takie pytanie czy, czy w, czy to było jedyne spotkanie z taką jakąś nieznaną siłą, tak ogólnie ujmując w państwa rodzinie, czy może jakieś obserwacje UFO i innych paranormaliów też już wcześniej występowały?
[26:39] - Yy, znaczy nikt niczego nie widział, o tak powiem. Nikt niczego nie widział. Yy, temat, temat, że tak powiem, zawsze był taki poruszany, no tak niechętnie gdzieś tam jak my poruszaliśmy to gdzieś tam w rodzinie najbliższej, tak? Moi bracia wiedzieli, że, że myśmy coś wiedzieli, tak? Widzieli z ojcem i z babcią. Natomiast poza tym kompletnie nikt nie, nie, nie widział, nie czuł, nie, nie, nie obserwował jakiś specjalnych. A czy-- przepraszam, ciotka! Ciotka widziała piorun kulisty, tak go nazwała. Czyli ona powiedziała, że kulka jej wleciała do pokoju i też w tej wsi. I zrzuciła jej wszystkie obrazy przez okno i wyrwała ramy z oknem.
Także coś takiego gdzieś tam wcześniej. No, no, no dosłownie i to, to potwierdzone, bo to widzieli inni też ludzie efekt tego wszystkiego. Bo to, to ta kulka, która wleciała przez okno, to, że tak powiem, trąciła zawiasy od okien i wyrwała je ze ściany. Yy, no energią jakąś, no nie wiem, to czy to plazma była, czy co to tam było. W każdym bądź razie później przeleciała po wszystkich obrazach, które wisiały w pokoju, uderzając po gwoździach dosłownie po tych metalowych częściach i też wybijając wręcz tynk. Wszystko pospadało. No i ulotniło się to. Tak ciotka to opowiadała właśnie z tej wsi, tam, gdzie w tej chwili moi rodzice mieszkają. Gdzie myśmy wcześniej jeździli akurat tam do, do mojej babci, nie?
[27:58] - No można powiedzieć dosyć taki, dosyć taki klasyczny przypadek tego zjawiska, yy, bo też sporo jest takich historii właśnie, że, mm, piorun kulisty czy też jakaś kulka świetlna pojawiała się nagle u kogoś w domu i no robiła tam zamieszanie. Coś tam przeleciała z jednego końca pokoju na drugi, coś tam jeszcze jakiś ślad zostawiła i tak dalej. Także można powiedzieć, że to taki klasyczny przypadek. A wracając do pana obserwacji, mam tu jeszcze kilka takich pytań. W jaki sposób obiekt się poruszał? Czy on utrzymywał cały czas, yy, tą taką samą odległość od samochodu?
[28:33] - Dokładnie tak. Dlatego moje pytanie było, dl-dlaczego on nas śledzi? Bo dlaczego ten samochód nas, ten samolot nas śledzi? Bo on leciał dokładnie z tą samą prędkością co my. Leciał dokładnie w tym samym punkcie. Bo pamiętam, bo jak patrząc się przez ramkę, przez, yy, przez okno, widziałem go cały czas dokładnie w tej samej pozycji. On nie był gdzieś horyzontalnie daleko, że, że to się tak jak samolot nakładało. Bo był nisko, tak? Bo było widać jego odległość od nas, tak?
[28:59] - Czyli nie wykonywał żadnych tam jakichś skrętów, jakichś zygzaków, jakichś innych, yy, manewrów.
[29:04] - Kompletnie nie.
[29:04] - Cały czas w takim samym miejscu. Nic się nie zniżał, nie podwyższał nic.
[29:08] - Nie. Leciał równo cały czas za naszym samochodem. Natomiast, yy, no parabolą odleciał w momencie, kiedy takim skrzałem, bo to tak uciekło w bok, jak się zatrzymaliśmy, nie? No to, to ten moment to po prostu aż oko to ciężko rejestrowało. To taka prędkość była, nie?
[29:24] - Mhm. Czy w czasie obserwacji obiektu doszło do jakiegoś zaburzenia, że tak powiem, działania samochodu? Wpływał jakieś, jakoś ten obiekt na wasz samochód czy? Mhm.
[29:35] - Nic, nic kompletnie, nic kompletnie. No ja musiałem zwrócić uwagę ojcu, tak? Bo nie, on nie był w stanie tego zobaczyć. Nawet mi się do góry nie spojrzał przez boczną szybę też, nie? Bo to tak leciało pod kątem gdzieś tam, no sześćdziesięciu, pięćdziesięciu stopni do bocznej szyby, także no musiał się spojrzeć w bok, żeby do góry sobie to zobaczyć. Wiadomo, jak się jedzie samochodem, nie robi się takich ruchów, nie? Także no ja to widziałem wyraźnie. Mówię, to nie było, nie było to nic wielkiego, jeżeli chodzi o rozmiar, ale tam te cztery, pięć stopni na niebie gdzieś miało, nie? Także wyraźnie było na tym szarym niebie to widać, nie? Bo już dosyć, dosyć ciemno się robiło.
[30:10] - Dobrze. Tutaj nie mam już żadnych dodatkowych pytań, jeżeli chodzi o tę obserwację. Mam tylko takie pytanie techniczne czy wyraża pan zgodę na, mm, wykorzystanie bądź emisję zapisu tej rozmowy w którejś z audycji na przykład w „Mówią świadkowie”? Oczywiście całkiem anonimowo.
[30:25] - Jak najbardziej! Tak, jak najbardziej. To już tam nie ma znaczenia. To ja się nie chowam z tym, bo to widziałem, co widziałem i mogę śmiało powiedzieć, że, że no, no nie było to nic, co, co, co, co można zobaczyć na co dzień na pewno. Bo z samego ruchu czy samych, samych, z samego kształtu, barwy chociażby
[30:42] - Tak, yy, tak kształtu nawet tak ja później szukałem coś w internecie czy coś takiego się znajdzie. Coś ktoś obserwował ucho o takim kształcie. Powiem szczerze nie widziałem. No mogę to nawet nakreślić panu gdzieś tam na maila jeszcze wysłać, jak jaki to miał dokładnie kształt. Żeby pan miał, że tak powiem wyobrażenie, tak.
[31:00] - I to tyle, jeżeli chodzi o zdarzenie z Białośliwia. Po krótkim przerywniku w trzeciej części naszego programu zaprezentujemy relację przekazane nam w dwa tysiące osiemnastym roku przez naszego słuchacza z Hajnówki na Podlasiu. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Zostańcie Państwo z nami. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasz adres email radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl Skype radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl numer telefonu trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Numer komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy. W razie gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a bądź nagrania wiadomości głosowej. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ponadto wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W trzeciej części naszego programu zaprezentujemy relację przekazaną nam przez naszego słuchacza z Hajnówki na Podlasiu. Rozmowę zarejestrowaliśmy w lipcu dwa tysiące osiemnastego roku. Według naszego słuchacza w tamtym okresie nad Hajnówką dochodziło dość często do obserwacji zagadkowych obiektów. Oddajmy głos naszemu słuchaczowi.
[33:01] - Jestem z Hajnówki. To tak trzy miesiące temu to się zaczęło. To tak tu w centrum Hajnówki mieszkam w bloku. No i tak. I tak stałem wieczorem, yy, w oknie tutaj. No i tak patrzę, że coś tam błyska. Tam takie światełka jakieś czerwone, kolorowe. No ale nic. No wziąłem taką lornetkę mam, ale taką niedużą. No i tak, i patrzę, że no to taki pasek, nie?
Coś dziwnego. No, ale... No i tak zaczęło mnie to niepokoić. Się patrzę, no i potem on, to znaczy tak on nisko był, no nad blokiem. Potem on się przeniósł, yy, znaczy pojawił się wysoko nade mną taki i wyglądał jak taki malutki. Wygląda jak gwiazda, ale przez lornetkę było widać, że, że ten pasek jest, no nie? Świecący, kolorowy. No to mówię, to trzy miesiące temu się zaczęło, nie? No i tak. No ale to nic, to początek dopiero i tak.
No i później, no tak przeważnie długo siedzę w czy, czy wychodzę czy o trzeciej rano nawet się kładę. No i tak, i tak. I podeszłem do okna. No i patrzę tak od strony Białowieży. Już ten pasek to już nie jest taki malutki, tylko już był naprawdę duży. To był tuż tak nisko. Już był nad blokiem wtedy. No i tak jeszcze wziąłem znowu lornetkę. No to wtedy to już taki wyglądało wtedy to jak cygaro. No ale to było naprawdę.
No to już było naprawdę duże i to było nisko. No i te światła. I to świeci. I on świecił. Świecił tak kolory czerwone, niebieskie, białe. Tak poziomo się przemieszczały te światła. No, no czy tak na mój, w mojej opinii to tak wyglądało po prostu jak cygaro świecące. No ten obiekt. No tak, mówię tylko teraz nie to, co widziałem, nie to, co myślę, bo nie, nie będę podawał, jakie tam ja mam opinie swoje. Tylko że mówię to, że wyglądało cygaro.
No ale to nic. No, no i tak się zaczęło to. No i już. No tak, znaczy tam jakiś taki szok mały był. No bo pierwszy raz tak na własne oczy coś takiego zobaczyłem. No, no to był jakiś tam szok mały. No ale nic tam. No ale potem tak znowu na drugi dzień wychodzę i to samo. Najpierw jest tak wysoko, znaczy od dziesiątej godziny do dwunastej on jest tam wysoko.
[35:58] - To znaczy od dziesiątej do dwunastej wieczorem, tak?
[36:01] - Tak. Tak, tak, tak. I on jest wysoko ten obiekt. Tak wygląda gwiazda, ale przez lornetkę jak się weźmie, to od razu widać, że to nie jest żadna gwiazda, tylko te cygaro świecące, kolorowe. No tak, a, a, a już potem, jak wszyscy idą spać, jest ciemno. Ja wychodzę trzecia rano, druga, trzecia różnie. No jak nie ma chmur, czasem było pod chmurami, to on już tu jest od strony Białowieży i to jest już potężny obiekt. Yy, te no dosłownie tak jak opisu, jak to mówię, tylko jak to wygląda tak jak cygaro i, i jeszcze jak przez lornetkę się, znaczy już bez lornetki widać z lewej strony od strony Białowieży i on jest wtedy niziutko, normalnie, tak jakbyNa tym już dosłownie na poziomie bloku, no i znaczy nie wyżej trochę. No i no mówię, to, to już wtedy to widać, że to jest kolosalne. No i, i wygląda jak cygaro i te światła się przemieszczają.
No i tak jest od trzech miesięcy co dzień. W ogóle bym tego nie podawał, w ogóle nie dzwonił, żeby coś tam przeleciało. No ale to jest tak, że, że ja mam to co dzień. Tak, to było tak. Tak, no mniej więcej trzy miesiące temu. No mówię, bo już nie, nie czerwiec, zaraz maj, czerwiec, lipiec, nie.
[37:27] - Mhm.
[37:27] - No.
[37:28] - Ale później nie zdarzyło się panu zaobserwować czegoś podobnego.
[37:32] - Wcześniej?
[37:33] - Mhm. Tak.
[37:34] - Na żywo?
[37:34] - Tak.
[37:35] - To znaczy czegoś takiego to w ogóle nigdzie nie widziałem. Mogę powiedzieć. Ani w internecie, bo też te filmiki takie oglądam o UFO, nie. I nic takiego nie widziałem ani w internecie, ani wcześniej. Nie wcześniej co innego widziałem, to później powiem jeszcze, ale to było rok temu. Czy, ale to było co innego. To wspomnę. Ale to jest najciekawsze, bo mówię to tak i to jest tak trzy miesiące i co dzień. Mam to co dzień po prostu. No to jest tak.
Mówię i to zawsze ten sam scenariusz. To jest tak. Patrzę na górę i to świeci, jest nad moim domem dosłownie nad centrum Hajnówki, tak. Otwieram, patrzę, mam to i to od trzech miesięcy co dzień. Potem on tam czasem z prawej strony jest taki mały, a już ludzie idą spać i tak i z lewej i tylko tego nie idą spać. Mniej więcej tam, czasem koło północy, nie w trzecia rano, no to druga, trzecia to zawsze jest. Jest i tutaj, no od strony Puszczy Białowieskiej. Tylko tutaj patrzeć. No to normalnie i mówię to jest kolosalne, nie. Wtedy jest nisko, tak że no tak.
No ktoś pierwszy raz to może niezłe, złego szoku dostać. No to już się przyzwyczaiłem, nie. No bo przez trzy miesiące co dzień to mam. No i tam. No cóż tu powiedzieć? No jeszcze. No i tak to wygląda, nie? I to jest co dzień.
[39:10] - A mam jeszcze takie pytanie czy, czy oprócz pana, czy oprócz pana może ktoś jeszcze zaobserwował ten obiekt?
[39:16] - Tak, bo ja mówiłem tak tu moja koleżanka i jeszcze jedna osoba. Mówię czy widzicie to nie? Mówię no mówię widzisz, to weź lornetkę. No widzę, nie. No tak że mam nawet dwóch świadków, nie. Ale to tam. No i tam. Znaczy napisałem najpierw tam do tych o Emilcina na tą stronę, nie. No i tam oni tak napisali mi tylko czy napisałem im. No tam trzy miesiące temu nie, ale to nie zrobiło na nich w ogóle wrażenia.
Jeszcze tam mi napisali może nagrałeś jakiś filmik? Nie. To wyślij. No to ja mówię, żebym nawet miał filmik, nie będę nikomu żadnego filmiku wysyłał. Nie, bo mnie to w ogóle nie interesuje, nie. Takie rzeczy to w ogóle nawet nie chcę rozmawiać z nikim o tym, nie. To w ogóle mówię sensu nie widziałem tego w ogóle nawet opowiadać, nie. Ale żeby to było raz, dwa, ale trzy miesiące to już jest. No to z takiego jak z filmu fantastycznego. Tutaj, tu przylatuje jeszcze tak jeszcze i dwa razy było tak.
Dwa razy jeszcze było takie, że dziesięć takich obiektów się pojawiło tylko tam wyżej, nie takich dziesięć, ale to dwa razy tylko. A tak cały czas ten jeden. No praktycznie wydaje. I mówię mam to co dzień. Nie wystarczy czy na okno wyjść tu, czy na ten nie i nie trzeba jakiejś tam dużej lornetki czy coś. Nie widać gołym okiem tak, że to jest cygaro, a tam jak się przyjrzysz niżej, no to przez lornetkę to już w ogóle nie szok jest nie i, i świeci tym i nie przesuwają się tak jakby okienka wyglądają właśnie jakby okienka i kolory tam żółty, czerwony, biały, niebieski. Nie to. A jak świeci wysoko to non stop błyska. No nie ostro tutaj też błyska. No, no to mniej więcej no to tak wygląda ta sytuacja.
No to także nie słyszałem jeszcze czegoś takiego. Nie widziałem. No bo tak. Trzy miesiące i non stop. No to co znaczy no tak wygląda jak statek kosmiczny, jak cygaro, nie? No jedyne co mi do głowy przychodzi i tyle. No a kto?
[41:47] - Dobrze, ja tutaj nie mam już więcej pytań, jeżeli chodzi o o ten, o tę obserwację.
[41:53] - O to, o to. Tak.
[41:54] - Tak, tak. A jakby mógł pan opisać tą drugą obserwację, o której pan wspomniał.
[42:00] - To znaczy to było też wcześniej, to, ale to no kilka lat temu znaczy nie pamiętam ile lat, ale też już tu mieliśmy coś. Też tak samo od strony Białowieży, jak księżyc był i takie było zjawisko się pojawiło, że. Ze strony księżyca po prostu do naszego jakby mieszkania. Kolorowe kręgi, takie kolorowe kręgi, kolorowe kręgi. No i też ma. Też mam jednego świadka, bo najpierw właśnie jemu się to pojawił w moim domu. Już nie chcę tam to, co mówić. No i. No i już. No i to tak, jak one te światło, tak jakby do domu weszło.
No to by no, że. No trudno powiedzieć nawet no takie, ale, ale to były ze strony księżyca i to było kilka lat temu, wcześniej. No iNo i tyle. No tak jakby do domu weszły i tak, no nie? I to było dosyć, nawet, że najpierw to było, że takie fajne, wesołe, a potem straszne, no bo przychodzą takie myśli do głowy czy w rodzaju czy nie kosmici cię porwą, czy coś w tym stylu. Nie, no tak jest, że no także można się przestraszyć tak nieźle, no bo kto nie widział, nie przeżył, to, to wiadomo, nie wie jak to jest. No to jest inaczej niż kiedy czytało się coś tam i tak dalej, i tak dalej. Ale to, to w ogóle jest co innego całkiem. No i potem to przez rok czasu się pojawiało, ale już potem raz na miesiąc. No ale to było wcześniej, nie?
No a teraz to jest. No, no także no cóż, no mówię jakoś tak nikt nie interesuje się to nie tym, że i tamci tak samo. No to niech jadą tam z tymi aparatami. Ekipa ze sprzętem proszę bardzo, nie zapraszam do Hajnówki, bo jeśli już dwóch świadków ja widzę, no to może i oni coś nakręcą, nagrają jakiś filmik. Nie wiem, nie. Różnie bywa. No także no ciekawa bardzo sprawa. No to tyle.
[44:17] - I to by było na tyle, jeżeli chodzi o zdarzenia z Hajnówki w 2018 roku. Po krótkiej przerwie przejdziemy do ostatniej przygotowanej na dziś relacji, która w głównej części będzie dotyczyła zbiorowej obserwacji UFO w okolicach Kętrzyna w 1995 roku. Słuchacie Państwo audycji "Mówią świadkowie" Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Zostańcie Państwo z nami.
[44:45] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia, że ktoś go tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w Internecie.
[44:56] - Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów mówią świadkowie w Radiu Paranormalium.
W czwartej części naszej dzisiejszej audycji zaprezentujemy rozmowę ze słuchaczem nagraną tuż po premierze poprzedniego, ósmego odcinka podcastu "Mówią świadkowie". W rozmowie nasz słuchacz najwięcej miejsca poświęcił na zrelacjonowanie zbiorowej obserwacji obiektu przypominającego spodek. To znaczy taki zarys utworzyła widoczna grupa świateł w okolicach Kętrzyna w 1995 roku. Później nasz słuchacz przedstawił również kilka krótszych, mniej złożonych relacji, również dotyczących obserwacji UFO. Oddajmy głos naszemu słuchaczowi.
[46:44] - Witam.
[46:45] - Dobry wieczór. Z tej strony Marek Sienkiewicz. No tak się znowu zdarzyło, że tuż po premierze audycji rejestruję kolejnego słuchacza. Dzisiaj padło na pana. Na to wygląda.
[46:56] - Witam, witam. Właśnie słuchałem relacji. Dlatego, dlatego też stwierdziłem, że warto powiedzieć. Kiedyś już się do Was dodzwoniłem, ale nie opowiadałem o tej relacji, gdyż dotyczyła ona czegoś innego, więc stwierdziłem, że wtedy nie było sensu o tym opowiadać. Ale pisałem do Was kilka razy, jednak chyba Wam gdzieś z tego, co słyszałem sporo macie tych relacji, więc gdzieś Wam to musiało umknąć.
[47:19] - No dosyć sporo relacji i jeszcze więcej spamu, bo niestety te spamiarki internetowe buszują po stronach internetowych i zbierają naszego maila, także wysyłają nam dużo reklam. No i czasami niestety maile nie dochodzą. Czasami.
[47:32] - Tutaj widzę, że świadek tych swoich przeżyć podał dość ciekawe relacje i rzeczywiście zgodzę się z nim, bo o ile ja mogę się pochwalić, dajmy na to trzema wydarzeniami z UFO i jednym takim dotyczącym jakby duchów. Nie wiem, może tak to ująć. O tyle moja mama na przykład znowu na odwrót. Jednym takim zdarzeniem z UFO. Natomiast takich zdarzeń z istotami nie wiem, jak to wyjaśnić. No miała dużo. W każdym bądź razie przejdźmy do tego ważniejszego zjawiska, najważniejszego.
[48:09] - No właśnie tutaj może. Może zacznijmy od tego zjawiska, o którym pan, bo pan chciał tylko tą jedną historię przedstawić czy, czy kilka?
[48:16] - Powiem tak te dwie całe są dosyć krótkie, więc mogę je szybko dorzucić na sam koniec.
[48:22] - Może. Może zacznijmy od tej dłuższej w takim razie rzeczywiście.
[48:26] - Tak, one są istotne, dlatego-
[48:28] - 95 rok. Kiedy dokładnie doszło do tej obserwacji? Jaka to była miejscowość? Jak to wyglądało?
[48:33] - Lato niedaleko Kętrzyna. To jest wie pan, tam jest Gierłoż, tam było lotnisko Hitlera. Myślę, że to jest istotne dla tego miejsca, gdyż tam dużo ludzi obserwuje te rzeczy i moi rodzice rozmawiali ze świadkami, ponieważ wiadomo, po takim zdarzeniu takim wow każdy się chwali, tak? Zwłaszcza w tamtym czasie, kiedy jeszcze jakieś tam Archiwum X nie było mocno znane w Polsce.
[49:01] - A dziewięćdziesiąty piąty rok to jest moment, w którym jeszcze Internetu nie było w Polsce. Całe zdarzenie zostało opisane w Gazecie Kętrzyńskiej, natomiast ja nie mogłem się doszukać w Internecie tego artykułu, ale moi rodzice opowiadali. Kupili ten artykuł. Opowiadali, że wojsko po prostu wyciszyło to w ten sposób, że yy uznali, że to było country w Mrągowie. Pan wie, że jest coś takiego. Natomiast między Kętrzynem a Mrągowem jest odległość ogromna. To po pierwsze zacznijmy. Po drugie światła odbijają się na niebie, a nie rzucają ee prostej linii światła na yy trawy. No i po trzecie moja mama z moją ciocią, kiedy to zobaczyły, one wyszły na papierosa. My spaliśmy pod namiotem w domu, pod namiotem koło domu mojej cioci i mojej babci, na takiej działce, no przy, przy domu.
I nagle mówią, że coś się podnosi z pod traw. Zaczyna to światło. Trawy zaczynają wirować, światło się podnosi, patrzą się na górę, a tu nagle wielki, ogromny spodek, sześć rzędów świateł czy dziewięć. Nie pamiętam. Moja mama tą relację. Moja mama liczyła z ciocią te chyba światła, więc ona tam pamięta dobrze. Natomiast ja mam ciekawe zdarzenie po tym, jak poszliśmy spać, to, to mi się wydaje, że to będzie ciekawsze niż to, co moja mama pamięta. W każdym bądź razie obiekt się poruszał bardzo szybko. W sensie z jednego punktu do drugiego. Bezgłośnie yy przemieszczał się tak, jakby szukał czegoś.
W trzy punkty sobie obierał taki trójkąt. I rzeczywiście mój wujek, z którym już raczej nie mamy kontaktu, też widział ten obiekt. Tutaj taka śmieszna relacja. Siedział w warsztacie samochodowym. Zobaczył też to. To było w Rynie, on był w Rynie, niedaleko Kętrzyna i mówi, że też to widział. Zaczął mrugać do nich światłem reflektora, którym sobie podświetlał samochód. Taki reflektor. Wie pan, jak są na lotniskach. Kiedyś używano takich w warsztatach samochodowych.
No i akurat on pił ze swoim kolegą. Jego kolega się schował do kanału pod samochód i powiedział: "Oszalałeś, Oszalałeś! Przestań do nich świecić, bo jeszcze odlecą". Moja babcia, która wyszła w tej miejscowości koło Kętrzyna, kiedy to zobaczyła. Świętej pamięci. Niestety większość mojej rodziny już nie żyje, więc tych świadków już nie zostało wielu. Moja babcia powiedziała, że koniec świata i schowała się do domu. No a reszta mojej, część mojej rodziny tutaj moja siostra, moja mama akurat są osobami, które mi się wydaje, że na pewno moja siostra mogłaby to potwierdzić. Tak więc jest świadek taki wiarygodny. Natomiast mój tata nie, nie będzie chciał na pewno, chociaż on i ja mamy taką ciekawą relację z tego wydarzenia.
No teraz.
[51:50] - Mam takie pytanie czy to, że tak. Przepraszam, że tak przerwę. Czy to miganie tą latarką, tym światłem jakoś spowodowało reakcję tego obiektu? Czy nie zrobiło na nim wrażenia?
[52:00] - Nie wiem, bo z wujkiem o tym już nie rozmawialiśmy raczej. Wujek jak o tym opowiadał, to jego syn się z niego śmiał. Do dzisiaj się śmieje, więc on też się starał nie wracać do tego. Wie pan, jak to jest. Drwiny, kpinny. No i tak to niestety jest. Więc on też już obrócił to w żart i raczej stara się nie opowiadać o tym, chociaż mówił, że na, zaraz po tym zdarzeniu opowiadał, że jego znajomi widzieli nad autowisku, takie jezioro, inny obiekt. Tutaj, co mnie w ogóle zaskoczyło, bo o takim jeszcze nie słyszałem. W kształcie płatka śniegu i tam podobno ktoś to ze znajomych rodziców widział. Chociaż dla mnie to jest dziwne, bo o takim kształcie to jeszcze nie słyszałem.
No ale może. No nie wykluczam niczego po tym, co ja sam zobaczyłem, tak? Ten obiekt był duży, moim zdaniem duży. Moja mama mówi, że to około wielkości kilku do kilkunastu metrów. No i po jakimś czasie odleciał. Te chmury po prostu się rozstępowały, jak on odlatywał, tak? Natomiast moi rodzice zobaczyli go około dziesiątej. Wyszli na papierosa. Ja w ogóle przez lata się interesowałem tym zjawiskiem. Dlaczego i po co?
Dlaczego ja to zobaczyłem? To, co zaraz opowiem. Dlaczego to się wydarzyło? Natomiast yyy wreszcie dokopałem się w internecie do wideo. Jest wideo, prawdopodobnie gdzieś z okolic albo Bartoszyc, albo musiałbym jeszcze je raz je odnaleźć. Mogę panu podesłać. Słabe, słabe nagranie, ale rzeczywiście mniej więcej pora się zgadza i kamera skierowana jest w tę stronę. Ci świadkowie też prawdopodobnie by potwierdzili. Jest to nagranie na YouTube.
[53:40] - To jest to nagranie ukazujące ten sam obiekt?
[53:44] - Prawdopodobnie.
[53:45] - Czy coś podobnego?
[53:47] - Coś podobnego. Ja powiem tak. To jest tak, że na tym nagraniu jest taka słabo widoczna, ale kilka rzędów świateł wiszących w powietrzu przez jakiś okres czasu. Natomiast to, co my widzieliśmy, to był spodek. To, co nagranie ujęło, to co jest na filmie na YouTubie, jest zarejestrowane o zachodzie słońca, a to, co moi rodzice widzieli razem ze mną, to już było po zachodzie słońca. Już było ciemno. Więc to było dla nas doskonale widoczne. Jeszcze ciekawa rzecz. Moja mama robiła aparatem kliszowym Zenitem zdjęcia. Zaniosła je do fotografa w Kętrzynie.
Po dwóch dniach zgłosiła się po te zdjęcia. Ten powiedział, że wszystko jest prześwietlone, nic się nie da wywołać i nawet nie odzyskała tej kliszy. Nie interesowała się tym, skoro zdjęcia podobno były prześwietlone, więc na tym się zakończyła sprawa kliszy i zdjęć.
[54:39] - Tak jakby ktoś otwarł aparat i po prostu nieopatrznie poświecił światłem w tym, w ten klisz.
[54:45] - Powiem Panu szczerze my to możemy tak traktować. A z drugiej strony załóżmy, że ktoś zgłosił się po te zdjęcia z wojska. No bo przecież artykuł w Gazecie Kętrzyńskiej też wyklucza to zdarzenie, gdzie widziało to prawdopodobnie kilka tysięcy spokojnie osób. No bo to godzina dziesiąta w lecie. Ciepłe lato na Mazurach to naprawdę to nie jest pora, kiedy jeszcze wszyscy ludzie idą spać. Chyba, że dzieci.No na papierosa tym bardziej. Tym bardziej że na Mazurach. No to tam ludzie, no lubią sobie wypić, zwłaszcza wieczorem, prawda? Przynajmniej wtedy.
[55:17] - Mam takie pytanie, jakie panowały wtedy warunki pogodowe? Było, no, pogodnie? Ciepło?
[55:22] - Ciepło, ciepło. Natomiast, no jakieś tam chmury na niebie były. Yy, było ciepło, yy, ale ja mam taką relację, która s--zwala z nóg. Mm, no bo my poszliśmy sobie spać, tak? Po pewnym czasie. No i mi, i mojemu tacie przyśnił się, przyśnił się ciekawy sen. My mieliśmy w ogóle namiot igloo, taki czerwony z wystającym tropikiem, takim wejściem, prawda? No i, yy, to wyszło parę lat później, kiedy zaczęliśmy znowu, wróciliśmy do tego zdarzenia i mój tata był zaskoczony, że ja też to samo śniłem co on. Nagle, po tym, jak moi rodzice, w ogóle, moi rodzice zobaczyli to zdarzenie, mówią: „Chodźcie dzieci, wyjdzie-wyjdźcie, zobaczycie coś, czego nie zapomnicie do końca życia”. No i ja z siostrą wyszedłem.
Rzeczywiście pytamy się, co to jest. Rodzice mówią, że to UFO to takie obiekty nie wiadomo skąd, może z innej planety. No i patrzcie, no bo to tak lata. No i obserwowaliśmy. Pobudziliśmy całą rodzinę w tym domu. Yy, no i wszyscy to oglądali, tak? Potem poszliśmy sobie spać. No i śniło mi się. Ja się wcisnąłem z lewej strony namiotu. Lubiłem się w kąt wcisnąć, więc podejrzewam, że byłem ciężko dostrzegalny.
To ma istotny, yy, to jest istotne w, w, to, co dalej powiem, będzie zaczepiało ten wątek. Yy, i ja leżę sobie wciśnięty w kąt tego namiotu. Mój tato był na środku z moją mamą i młodszy brat, który tego nie pamięta, był za malutki i gdzieś tam po prawej stronie namiotu moja siostra. No i nagle coś wchodzi do tego namiotu na kolanach. Ja widzę tą istotę do dzi-dzisiaj jak, jak już się interesuję tym zdarzeniem, to istota przypominała szaraka. Natomiast na zewnątrz namiotu wszystko się świeciło i oni chodzili. Było ich dużo. Mieli takie urządzenie, taką kwadratową skrzyneczkę z dwoma takimi jakby palcami, które się odchrzbiały, zakrzywiały. I wiem jedno, co bardzo mi zapadło w pamięć, że to, co w ziemi było dla nich bardzo istotne, bardzo istotne, to co było w ziemi. Interesowali się tą ziemią, tam, tam w tym miejscu akurat, gdzie my mieliśmy namiot.
Natomiast, yy, mój tato mówi, że on też to pamięta. Tylko się nie mógł podnieść. Stęniał. Stęniał całkowicie. Oni złapali mojego brata za nogę i nagle ja wstałem i mówię: „Nie, zostawcie go, możecie wziąć mnie”. I ten, który pierwszy złapał mojego brata za nogę, ja od razu odniosłem takie wrażenie, że on był zaskoczony, że ja tam byłem w tym namiocie. On tak jakby nie spodziewał się mnie. I tak, za nim wchodziło dwóch kolejnych, cofnął ich z powrotem i klęknął przede mną. Ja klęknąłem przed nim. I teraz ciekawe.
No to zabrzmi banalnie to, co powiem w tej chwili. Ale wykonał taki znak, który kazał mi zapamiętać. I to jest wszystko, co z tej komunikacji między nim pamiętam. Ten znak był podobny trochę jak znak Spocka ze Star Treka. Trochę to już, yy, zamazuje czas mi ten, ten znak, bo nie pamiętam, czy to był identyczny, czy podobny. Jednakże gdzieś to, to wiem, to brzmi banalnie, ale to było na pewno, jestem pewien. I powiem panu, jak wyglądała ta istota. Ta istota miała palce zakończone takimi kulkami jak u żaby, yy, długie palce, cienkie. To był taki szarak. Yy, podejrzewam, że jego skóra się świeciła tak trochę na zielono ze względu na to, że na zewnątrz było jasno, więc pewnie dlatego.
Natomiast on był taki chudy bardzo. Yy, oczy, oczy, oczy mi najbardziej zapadły w pamięć. Oczy miał jak mucha wyłożone z takich fesetów, yy, takich sześciokątów i były jak, yy, jak u muchy. Nie było tam źrenicy. To jest niesamowite. Patrzył się na mnie i wykonał ten znak. Przyłożył rękę do mojej ręki i tylko tyle pamiętał, że ka-- pamiętam, że kazał mi go zapamiętać i koniec. I na tym koniec całego zdarzenia. Tak cała relacja moja się kończy. Mój tata opowiada, że pamięta wszystko do momentu jak oni wchodzą i łapią mojego brata i tyle mu się przyśniło.
Mówi, że był przerażony, bo nie mógł się poruszyć.
[59:38] - To brzmi tak, jakby jakaś siła was wszystkich wzięła w jedno miejsce.
[59:43] - Ciężko mi powiedzieć. Ja podejrz-- powiem panu tak: jak oni weszli do namiotu, ja byłem zaskoczony, że oni, oni są zaskoczeni mną. Oni byli bardzo mną zaskoczeni. Ten, zwłaszcza ten on, on mam wrażenie, że on był jakimś ważnym, bo tamci dwaj, którzy wchodzili za nim, od razu go posłuchali, wyszli na zewnątrz i już nie wchodzili do namiotu. Natomiast, yy, pozwolił mi wyjrzeć za namiot i widziałem właśnie tego jednego, tą jedną istotę, która chodziła po tym podwórku. Miał ten taki... Dziwi mnie to, że takie istoty inteligentne miały takie grube pudełko, bo to pudełko było dosyć grube, jak mi się wydaje. Tak jakby pan złożył w jedną całość trzy telefony komórkowe na górze tej tele-- tego telefonu komórkowego. Jak kiedyś były telefony komórkowe z taką grubą anteną. To były takie po jednym i drugim rogu tego urządzenia dwie anteny, które się zginały do środka i odginały.
I one były kolorowe i tak jakby, tak jakby weryfikowały to, co jest w ziemi. I ta, ta jedna istota chodziła i patrzyła się w ziemię, w, w ten ekran tej, tego urządzenia i w ziemię, i w ten ekran i w ziemię. Tak chodzili w tym miejscu. Aha, jedno ważne to na pewno wszyscy to, to opowiadają wam, że była kompletna cisza. Jak w lecie świerszcze grają, to nic. Jak to latało, krowy były, bo tam niedaleko były krowy, konie od sąsiadów.A w tym momencie nic. Taka tępa cisza. Powiem panu tak wszystko-
[01:01:17] - No to element rzeczywiście dosyć często poj-pojawiający się w tego typu sytuacjach, ale tą ciszę potwierdzili wszyscy, którzy to obserwowali?
[01:01:25] - Wie pan co, yy, jedyne osoby, które, yy, ten moment, ten moment wejścia do namiotu pamiętają, to jestem ja, mój tata, który ze względu na to, że trochę się parał tam parapolityką, to nie chce o tym, nie chce już do tego wracać. Tak mi powiedział. Jedyne osoby to moja siostra i moja mama. One mogą potwierdzić, tylko że nie, raczej nie będą pamiętać wejścia do namiotu. No i to jest problem. Chociaż moja mama może coś tam potwierdzi. No jeśli, jeśliby tam trzeba było, no to zobaczymy. Może mi się uda ją kiedyś namówić, bo, bo moją siostrę udało mi się. Stwierdziła, że jeszcze nie jest gotowa, ale będzie chciała to w końcu ujawnić, bo to jest zbyt mocna sprawa, żeby to tak zostawić bez, bez echa, prawda?
[01:02:10] - A mam takie pytanie odnośnie obserwacji odnośnie tego, tego spodka. Czy to był obiekt taki fizyczny? W sensie czy on w środku był pełny, czy, czy była mi-między jego, między tymi światełkami jakaś taka przestrzeń pusta?
[01:02:25] - Wie pan co? Właśnie. Te światła były bardzo mocne. Ciężko stwierdzić, czy to było metaliczne. Po prostu dla mnie, dla mnie, bo to było już dawno, dziewięćdziesiąty piąty rok, to było tak, że nie ma jakby, yy, przestrzeni między, yy, tymi światełkami nie było widać. Ale co to było? Jak to wyglądało, to panu nie powiem dokładnie. Jedno wiem, że jak to przelatywało, yy, w stronę na przykład rynu, to perspektywa wiadomo stwarzała, że ten obiekt był widziany bardziej z boku, tak? To był rzeczywiście spodek, ale nie wiem, dlaczego do dzisiaj nie pamiętam tak jakby góry tego, tego obiektu. Bardziej tak jakby dół wygięty dół z tymi światłami.
Moja mama bardzo go dobrze pamięta, bo ja na przykład w swojej pamięci pamiętam ta-taką rzecz, że dla mnie ten obiekt nie wiem dlaczego był wielki jak trzy stadiony, a moja mama opowiada, że on nie był większy jak kilka, kilkanaście metrów. No to nie wiem dlaczego właśnie, yy, taka jest różnica, rozbieżność między naszymi relacjami, gdzie ja gdzieś tam też pamiętam dziewięć rzędów świateł. Ona inaczej to liczyła. Jakoś tak.
[01:03:38] - No to też wydaje mi się, że, yy, to też te rozbieżności wynikają z dużej odległości, w jakiej ten obiekt się znajdował. A czy ten obiekt emitował jakieś-
[01:03:48] - Może tak.
[01:03:48] - Czy ten obiekt emitował jakieś dźwięki? Wpływa jakoś w ogóle na otoczenie?
[01:03:53] - Powiem panu tak. Ja pamiętam jedno, że trawa, jak on się zniżał, to trawa, yy, na łące przed tą posesją tak się wyginała, jakby, jakby w okręg. Coś takiego. Natomiast podejrzewam, że, yy, ta osoba, która tam wtedy prowadziła to gospodarstwo, nawet nie zwróciła na to uwagi, bo, bo to wyglądało jak wiatr. Jak wiatr czasem ugina zboże, to zostawia takie, takie, mm, wie pan, takie połacie nierówno położone, prawda? Nie jak, yy, rzeczywiście piktogramy, tylko po prostu nierówno położone takie połacie. No to tak trawa musiała być położona w tamtym miejscu. Niestety nie, nie było wtedy jeszcze głośno o piktogramach, więc, yy, z rodzicami nie poszliśmy na tą łąkę, bo to było dosłownie rzut beretem. Dosłownie, ja wiem, dwadzieścia metrów, żeby spojrzeć na tą łąkę, a jakoś nikt sobie nie, nie zawracał tym głowy. Rodzice pojechali rano do Kętrzyna tylko wywołać to, te zdjęcia i tak jakoś.
No szkoda, że to tak wtedy. Wie pan, nie było takiego, yy, nie było to dla nikogo aż tak istotne. No coś fantastycznego widzieliśmy. No dobra, a ja byłem mały jeszcze.
[01:05:05] - To był czas jeszcze, jeszcze jak temat, że tak powiem, piktogramów w Polsce się dopiero rodził. Przecież mieliśmy te słynne obserwacje piktogramów w Pigrze dopiero chyba w dziewięćdziesiątym siódmym roku. Z tego, co kojarzę.
[01:05:17] - No więc właśnie.
[01:05:17] - To nie, nie budziło takiej sensacji.
[01:05:20] - I kolejne dwie relacje, takie pokrótce, jakie zaobserwowa-- udało mi się wyłapać. Niestety nie udało mi się sfilmować, chociaż miałem okazję.
[01:05:27] - A mam jeszcze, zanim przejdziemy do tych relacji, tych krótszych pozostałych, to mam jeszcze pytanie. Właściwie chyba parę pytań. Ile czasu trwała cała ta obserwacja tego obiektu?
[01:05:40] - Ja pamiętam jedno, że zanim ja, moi rodzice wyszli na papierosa i zawołali nas, my oglądaliśmy to, nie wiem, kilkanaście lub kilkadziesiąt minut i poszliśmy spać. Natomiast oni mówią, że moja mama chyba, jeśli dobrze pamiętam, mówiła, że to późno w nocy, jak oni położyli się spać. Ale to już będę musiał dopytać po prostu mojej mamy, czy to była druga w nocy, czy to była północ, jak oni poszli spać i to jeszcze sobie latało. Niby gdzieś tam na chwilę znikało, bo tak jak mówię, za horyzont w stronę rynu się kierowało raz w stronę rynu, a raz w stronę to jakby chyba Mrągowa, jeśli dobrze pamiętam. Tak. Taki trójkąt cały czas, yy, tworzyło i tak, yy, w ciągu sekundy potrafiło się przemieścić w tamtą stronę i widać było go w odległości tam, że gdzieś tam jest. Za chwilę wracało do nas, po czym w dru-- na następną stronę. I tak, mm, też nie wiem czemu pamiętam dźwięk, jak nie było dźwięku, bo moja mama mówi, że nie było dźwięku. Ja pamiętam takie takie szumienie bezszelestne i, i powrót jakiś. Natomiast to po prostu przesuwało się, jakby pan robił teleport.
Nie wiem, jak dosłownie.
[01:06:50] - Czyli te obiekty, ruchy tego obiektu to przesuwanie się. Obiekt wykonywał takie dosyć gwałtowne te manewry. Jeżeli dobrze rozumiem.
[01:06:58] - Tak, dokładnie. Natomiast moja mama, bo ja wracam co jakiś czas do tej relacji, żeby mi się to nie zatarło w pamięci, bo wiadomo, to już dawno. I rzeczywiście ja już mam też, yy, gdzieś w pamięci coraz mniej intensywnie pamiętam ten znak, który jest dla mnie istotny. Więc wracam. I moja mama mówi, że po pierwsze nie było dźwięku, po drugie, że, że tych rzędów świateł tam było mniej, tak? Że ten obiekt był mniejszy.Więc, yy, no staram się po prostu odświeżać i w swojej, i w jej głowie całe to zdarzenie, żeby to nie zamarło. No i gdzieś muszę to w końcu... No, jest tam gdzieś plan, żeby to udokumentować i zapisać wszystko, bo, bo to nie może przejść tak bez echa, gdzieś tam utonąć w czeluściach bez, bez zapisania go.
[01:07:44] - No rozumiem, że poza tą reakcją, yy, ze strony trawy czy, yy, nie towarzyszyły tej manifestacji obiektu jakieś inne zjawiska?
[01:07:54] - Hm. Ja, co ja pamiętam, tylko nie wiem czy, czy... Pamiętam tak, że chmury, które tam w ogóle się pojawiły, bo one się tak jakby rozgoniły, błyskały, yy, kolorowo. Nie wiem dlaczego , yy, ale od góry. Tak jak widzi pan na horyzoncie chmurę, no to widać czasami górę chmury, prawda? I one tak jakby błyskały na kolorowo w różnych kolorach. Natomiast, yy, to jest, mm, to, co ja pamiętam, a moja mama też z tego, co ostatnio pytałem, też nie wszystko pamięta już z tamtych zdarzeń. No i będę musiał po prostu podpytać ją jeszcze raz, bo ostatnio rozmawialiśmy jakieś parę miesięcy temu o tym i, i, no i w sumie tyle. A z siostrą rozmawiałem z jakiś rok, rok czasu temu o tym. Będę musiał odświeżyć po prostu jeszcze raz to, żeby, żeby nikomu się to nie zatarło, prawda, w pamięci.
Natomiast z tego, co słyszę po naszym, yy, po naszych relacjach, a po, po relacjach świadków mniej więcej z tamtego okresu w internecie i tak dalej, to ch-- tak jakby byliśmy najbliżej tego właśnie zdarzenia w tamtym czasie.
[01:09:01] - Mm. Mam jeszcze takie pytanie czy, yy, bo państwo jakoś rozmawialiście, rozumiem, po, po tym, po tym całym zdarzeniu, czy dzieliliście się jakimiś swoimi odczuciami względem tego obiektu, czy też względem tych istot później już w tym namiocie? Jakie państwo mieliście-
[01:09:19] - To znaczy-
[01:09:19] - Interpretacje, odczucia?
[01:09:21] - No tak jak panu mówię, przez lata nie rozmawialiśmy. Dopiero gdzieś chyba w dwutysięcznym którymś roku z rodzicami mówiłem, że śniło mi się to, co mi się śniło. Moja mama mówi: „Tobie też się to śniło”. No tak. No tak. No i wtedy mi ojciec powiedział, że nie mógł się ruszyć i dlatego się nie odzywał i dlatego nie opowiadał o tym. Yy, i w sumie, w sumie tyle. Z tatą od tamtej pory nie ch-- tata mi jeszcze tylko raz gdzieś tam, yy, powiedział, że raczej nie będzie chciał wracać do tego i mówił: „Synu, nie wracaj do tego”, bo opo-opowiadaliśmy znajomym i znajomi nas wyśmiali. Dwa razy i wyśmiali znajomi. Moi rodzice nie chcą wracać nigdy więcej do tego.
Dlatego, dlatego moja mama, jako że jest otwartym takim bardziej człowiekiem, to, to rozmawia. Natomiast mój tato, chociaż pochodzi z Mazur, rzeczywiście to nie chce rozmawiać o tym. No i zresztą teraz jest w szpitalu, więc to już ciężko z nim w ogóle, yy, że tak powiem, nie chcę go nawet męczyć. Jeśli chodzi o osoby, które, yy, są takimi bardziej kontaktowymi, no to niestety w tej-- stety, niestety w tej chwili siostra i mama.
[01:10:28] - Dobrze, nie mam tutaj więcej pytań, jeżeli chodzi o tę relację. Może przejdźmy teraz do tych pozostałych, tych krótszych.
[01:10:35] - Mhm. No to jedna to jest w czasie jazdy z gór właśnie z siostrą i jej byłym chłopakiem. Jechałem sobie samochodem, no tak jako że teraz-
[01:10:48] - Kiedy to było mniej więcej?
[01:10:50] - To był dwa tysiące, dwa tysiące, dwa tysiące trzynasty, czternasty. Coś koło tego. Yy, jechałem sobie z nimi samochodem z gór i na rondzie w Wadowicach zrobił się mały korek, więc spojrzałem w niebo i nagle widzę cygaro. Zanim zdążyłem uruchomić aparat, a to cygaro było bar-bardzo blisko chmury, no to schowało się za tą chmurę. To jest taka druga relacja. Mojej, mojej siostry oczywiście złapałem za ramię, zanim zdążyła się obejrzeć, no już to, to powolutku. Yy, pa-paradoks polega na tym, że to leciało nie za szybko, ale na tyle szybko, że zdążyło się schować za chmurę. A ostatnia relacja to kiedy, ja mieszkam obecnie w Krakowie, pojechałem na rowerze do Niepołomic, no i zacząłem wracać z tych Niepołomic, bo burza się rozpętała taka, no masakryczna, oberwanie chmury. Strasznie tłukło, yy, piorunami. Zatrzymałem się w jednym miejscu, po czym jak troszeczkę się uspokoił deszcz, zacząłem wracać.
Teraz tak. Yy jest budowana obecnie naokoło Krakowa obwodnica i został wybudowany nowy most łączący Nową Hutę, yy, z A4. Yy, i tam znajduje się tunel. Mm, jest tam długi odcinek drogi. Na tym odcinku się właśnie poruszałem na rowerze. Telefon miałem schowany do plecaka, jako że bardzo padał deszcz. Miałem na sobie taki, taką, taki worek foliowy, taką, taką, takie palto z reklamówki zrobione takie, taką, yy, reklamę rozdają w takiej firmie.
[01:12:26] - Taki niby płaszcz przeciwdeszczowy domowie robocy.
[01:12:31] - No i, i pat-popatrzyłem się. Jest takie, jest taki klasztor w Staniątkach. Popatrzyłem się w tamtą stronę, bo zobaczyłem jakieś myślę śmigłowiec czy co, ale tak mruga dziwnie. To mrugało, jakby panu powiedzieć, bo już widziałem taki obiekt na filmach, różnokolorowymi światełkami. Ono było takie jak ten bączek kiedyś. Pan, pan pamięta, jak nakręcaliśmy bączki?
[01:12:54] - Tak, tak.
[01:12:55] - No i te kolorowe światełka na dole tego bączka mrugały. Zdążyłem złapać za aparat, mówię: „Ale zrobię sobie zdjęcie”. Nagle tak trzasnęło dwa razy piorunem, że stwierdziłem: „Oj, lepiej się schowam, bo zaraz mnie zleje i będę miał tyle z telefonu”. Yy, ale pooglądałem sobie ten obiekt. No załóżmy tam, nie wiem, ze dwadzieścia sekund zdążyłem się zatrzymać. Na, na szczęście ruszyłem. Schowałem się do tunelu, bo lunęło znowu. Rzeczywiście straciłbym i telefon, i aparat, wszystko co tam miałem, boTo było takie oberwanie chmury, a już byłem mokry do suchej nitki. No to są takie właśnie dwie relacje i szkoda, że po prostu nie miałem przy nich takiej lepszej okazji, żeby, żeby sfilmować, bo kurczę, miałbym dobry materiał dla znajomych, bo, bo znajomym to opowiadam, żeby, żeby też obserwowali, bo, bo też mają ciekawe relacje. Tutaj właśnie jeden z kolegów po takim, takiej mojej opowieści opowiedział o swojej mamie, która kiedyś wracała yy z-z ze wsi, ze wsi, tak.
A oni mieszkają na uboczu. I opowiadała mi, że opowiadał mi on, że na rozstaju dróg yy zobaczyła czerwoną kulę, która się przemieszczała i ruszyła w drugą stronę niż tą, która ona się kierowała. No i też była bardzo zaskoczona. I on mówi, że już się nie śmieje z takich relacji, bo, bo jego mama to przeżyła.
[01:14:14] - A mam takie pytanie właściwie jedno dotyczące tej obserwacji cygara nad Wadowicami.
[01:14:20] - Mhm.
[01:14:21] - Bo tam potencjalnych świadków tego obiektu mogło być dużo. Czy, czy dostrzegł pan jakieś przejawy zainteresowania tym obiektem ze strony kierowców bądź pasażerów innych pojazdów? Ja wiem, że patrząc-
[01:14:36] - No to-
[01:14:36] - Patrząc przed drogę, przed siebie, przed na drogę to raczej byłoby trudne, ale może, może coś pan zauważył.
[01:14:42] - Nie, ja siedziałem z tyłu i jedyne o czym myślałem w tym momencie, żeby szybko zrobić zdjęcie i film na, na telefonie. I zdążyłem popatrzeć w telefon, uruchomić i tyle, co skierowałem na ten obiekt yy już telefon i on schował się za chmurę. Natomiast rzeczywiście pytałem czy siostrę, czy widzisz to, czy widzisz? „Nie, nie. Co? Co? Gdzie?” Ja mówię: „UFO”. „Gdzie? No pokaż, pokaż”. No i ona była strasznie rozczarowana, że też tego nie zobaczyła.
Natomiast jej chłopak się oczywiście śmiał. Mm kierowcy nie. Raczej widać było frustrację, że się znowu korek zrobił, jak to w Małopolsce Tak, tak.
[01:15:20] - Wiadomo. Kilka razy w życiu byłem w Małopolsce. Yy udało, zdarzyło mi się niestety też wpaść w korek. Jeszcze jak jeździłem tam środkami komunikacji drogowej, więc wiem, co to znaczy frustracja po krakowsku.
[01:15:35] - No właśnie Niestety, tutaj normalnie. Ja też mieszkałem w Warszawie, mieszkałem na Mazurach, więc wszystkie te rejony znam dobrze. Ale powiem panu, że mm ja znam osobę, która też, też zajmuje się, interesuje się UFO. Yy tu też kiedyś się kontaktowałem z panem Barskim. Na pewno pan go pamięta. I mm tu też yy opowiadają mi swoje relacje, więc teraz już się nie czuję w sumie taki zalienowany w tym środowisku, więc bar-- częściej opowiadam ludziom o tym, żeby oni też opowiadali o swoich yy relacjach.
[01:16:12] - No też pewnie ten podcast „Mówią świadkowie” się tutaj przysłużył wielu, nie tylko panu, wielu osobom. Bo te zauważyłem, że ta audycja właśnie bardzo otworzyła ludzi. Ja tutaj zdarza się, zdarza się, że po emisji któregoś odcinka ja po prostu przez kilka dni pod rząd słuchaczy odbieram z relacjami.
[01:16:30] - Znaczy ja was słucham od bardzo dawna, ja was słucham od kilku lat, więc yy nie byłem zaskoczony. Już się, tak jak mówię, już się kiedyś z wami kontaktowałem. Yy choć no zaraz, zaraz zaskoczyło mnie, że dzisiaj taką długą relację pan przeprowadził z tym świadkiem. Natomiast wiem, że jest no masa ludzi, którzy nie zawsze coś dużego widzą, tak jak ja. Ten obiekt to był duży obiekt, natomiast sporo osób nie potrafi odróżnić takiego obiektu obecnie od drona, bo niestety na to dzisiaj jesteśmy narażeni. Drony dzisiaj niestety yy spowodowały duże zamieszanie.
[01:17:07] - Wiadomo, dzisiaj drony, kiedyś jeszcze parę lat temu chińskie lampiony.
[01:17:10] - Tak, tak. Opo-powiem panu, że to do dzisiaj jest problem, bo w Krakowie zaobserwowałem trzy światła. Zacząłem to kręcić i tak myślę dopiero jak coś z tego wyjdzie, to, to, to udostępnię. Ale patrzę sobie, zaczynają przygasać i tak mrugać jak przygasające światło znicza. Myślę: „Aha, lampiony”. W Krakowie, gdzieś tam z okolicy Rynku trzy takie obiekty wyleciały. No i tak, tak rzeczywiście było. Więc no rzeczywiście trzeba to weryfikować.
[01:17:38] - I to by było na tyle, jeśli chodzi o przygotowane na dziś relacje. Dzisiejszemu odcinkowi podcastu „Mówią świadkowie” towarzyszyła prezentacja ilustracji sporządzonych przez świadków. Były one prezentowane na wideo podczas premiery na YouTube. Dla tych z Państwa, którzy słuchali podcastu z MP trójki bądź powtórki emitowanej z autopilota linki do ilustracji zostały umieszczone w opisie audycji w naszym archiwum na www.paranormalium.pl oraz na naszym kanale na YouTube. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl Skype radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl Numer telefonu trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Numer komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. W razie gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a bądź nagrania wiadomości głosowej.
W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ponadto wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.