Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne omawia Zbyszek Mrugała. Witam państwa w kolejnej audycji Infra. Dzisiejszym gościem jest Rugva. Witam Wielokrotnie opowiadałaś mi o swoich OOBE, które ci spontanicznie robią i o twoich przygodach, które przeżyłaś poza ciałem. Mogłabyś coś słuchaczom o nich opowiedzieć? To, co zauważyłam podczas tych podróży. Bardzo ważna sprawa, żeby doświadczenia były jak najbardziej realne i jak najbardziej wartościowe dla nas. Ważna jest praca z energią, żeby pracować ze swoją świadomością, doładowywać się energetycznie. Niektórzy ludzie, którzy doświadczają zjawiska OOBE, lekceważą bardzo pracę z tak zwanymi czakrami, z ciałem energetycznym i ze świadomością z bycia świadomym na co dzień. Ale to są naprawdę bardzo istotne rzeczy, które niesamowicie przyczyniają się do, do OOBE. Pośród słuchaczy mało kto w ogóle wie, czy są czakry. Nie jesteśmy w stanie udowodnić ich istnienia.
No właśnie. Nikt w ogóle nie bierze poważnie energii, której nikt nie widzi. Tu nikogo nie trafimy i nie przekonasz słuchaczy do tego, żeby oni robili. Mhm. Tylko chciałabym właśnie wspomnieć o tym, że właśnie nikt o tym nie mówi. A to jest tak istotne, żeby w ogóle doświadczać tego zjawiska OOBE. Ludzie, którzy tego nie doświadczają, pracując ze swoją energią i świadomością, to mogliby zacząć doświadczać OOBE spontanicznie zupełnie.
Co należy zrobić, żeby zwiększyć swoje świadomość snu, żeby sam mógł doświadczyć tej drugiej paranormalnej strony? Bardzo prosty sposób, który polega na tym, żeby stać się autonomiczną istotą myślącą po swojemu i zaczynającą się zastanawiać, o co w tym jego życiu tak naprawdę chodzi. Gdy ja się zaczęłam zastanawiać, kim jestem, o co mi chodzi, po co ja tutaj jestem, uświadomiłam sobie, że nie jestem tylko i wyłącznie ciałem fizycznym, że musi istnieć coś więcej.
Że muszę istnieć ja jako coś większego, niż mogę to dostrzec. I ta świadomość, no niesamowicie wpływa na, na doświadczanie OOBE. Nie myślenie szablonami, tylko zastanawianie się samemu nad każdą sprawą. Czy na przykład to, co podają w wiadomościach jest prawdziwe, czy nie? Czy ja mogę brać to za pewnik, czy nie? Wszystko bardzo ważne. Bardzo ważne jest właśnie bycie sobą, ale w takim sensie tego słowa znaczeniu, żeby zrozumieć, kim się jest naprawdę. To nie znaczy, że jaką ja mam osobowość, tylko kim ja jestem w swojej istocie. Czy ja jestem tym ciałem fizycznym, czy czym tak naprawdę jestem?
I to pytanie pozostawiam słuchaczom. Trzymanie się w stanie ciągłej autorefleksji, samoobserwacji i postrzeganiu- Tak, tak. -wewnętrznych zjawisk, które w nas ciągle zachodzą. Tak, dokładnie o to mi chodzi. Więc koncentracja, koncentracja uwagi na sobie. Nie dać się zapędzić robocie, nie pędzić, nie oglądać, nie oglądać telewizoru, tylko po prostu zamknąć oczy i obserwować. Jestem. Ja obserwuję, ja istnieję, ja odczuwam. Tak. I dzięki temu, że zaczniemy obserwować siebie podczas tego normalnego fizycznego funkcjonowania, to wejdzie to nam w nawyk i zaczniemy obserwować siebie też wtedy, kiedy śpimy. Okaże się, że dzieje się wtedy drugie życie, ale nie będziemy mieć dostępu do tego drugiego życia, jeśli nie zaczniemy bardziej obserwować tego, tego życia, którym żyjemy na co dzień. A jaki to ma związek z OOBE? Bo mówimy o wyjściu z ciała świadomości, a w tej chwili ty opowiadasz coś, co zrobi się ci fizycznie.
Ale my mówimy o OOBE. Czy mówimy w tym momencie o świadomych snach? Wszystko. Wszystko mam na myśli. To znaczy gdy obserwujemy siebie na co dzień, jesteśmy siebie bardziej świadomi. W momencie zasypiania może być tak, że też będziemy tego świadomi i wtedy doświadczymy tego, co większość ludzi nazywa zjawiskiem OOBE, czyli będziemy świadomi podczas procesu, gdy zasypia nasze ciało fizyczne.
Ale my zostajemy nadal świadomi i możemy tą naszą świadomością przejawiającą się poprzez różne nasze niefizyczne ciała tego doświadczać. Albo nawet gdy przegapimy ten moment zasypiania, to będąc osobami świadomymi siebie na co dzień, w ciągu dnia, w trakcie snu, kiedy już będziemy spać, zorientujemy się, że to jest tylko sen. Będziemy to wiedzieć. Jakie z tego możemy wynieść korzyści, oprócz tego, że utrzymujemy się dłuższy okres czasu w świadomości, że mniej czasu nas nie ma w pustym śnie. I jakie jeszcze korzyści z tego możemy wynieść? Ja bym powiedziała, że właśnie ta dla mnie ta korzyść świadomości jest największa. Bo wtedy, kiedy my jesteśmy świadomi tego, co się dzieje z nami i podczas snu, i na jawie, to wtedy zaczynają do nas docierać odpowiedzi na wszystkie pytania i potrafimy, no zrobić po prostu wszystko ze swoim życiem. I też dzięki temu mamy inny ogląd na, na świat, który nas otacza. Korzyści, które wynikają z tego, że jesteśmy świadomi podczas snu czy właśnie wychodząc z ciała, to będą wymierne dla każdej osoby, bo każdy coś innego chciałby osiągnąć w tym OOBE. Jeden może chcieć jeździć na kucykach, a drugi może chcieć porozmawiać z Bogiem. Także korzyści będą dokładnie takie, jakie my będziemy chcieli wyjąć z tego.
Przed iluś laty opowiadałaś mi o waszych wspólnych wyjściach ze swoim przyjacielem Draku. Przypominasz sobie jakieś bardzo interesujące? Tych wyjść to sobie za bardzo nie przypominam, wiesz? Tylko, tylko te mentalne doświadczenia. Wyszliście razem z ciała i skakaliście po ścianach, odbijaliście się od nich i pisałaś, że to było właśnie eteryczne. Coś, coś kojarzę, ale nie na tyle, żeby móc o tym opowiedzieć. Ale obstajesz przy tym, że mieliście wiele potwierdzeń wspólnych wyjść i po prostu widzieliście się naprzeciwko siebie.Wiele nawet wspólnych snów, wspólnych doświadczeń, takich zupełnie życiowych. Po prostu jesteśmy ze sobą bardzo mocno połączeni i nawet przeprowadzając takie eksperymenty mentalne, w których jedno z nas wyobraża sobie kształt, powiedzmy kółko i nadaje mu kolor, no powiedzmy różowy, to druga osoba stuprocentowo odgaduje, co tamta pierwsza pomyślała sobie. Także tego typu weryfikacji mamy najwięcej. Jest w jodze takie ćwiczenie, które się nazywa martwe ciało. Bardzo będzie pomagało nam przy wchodzeniu do ombę. Ćwiczenie polega na zupełnym rozluźnieniu całego ciała fizycznego, pozostając przy tym świadomym i cały czas czujnym umysłowo. Najlepiej zrobić to w ten sposób, żeby rozluźniać po kolei każdą część naszego ciała, czyli powiedzmy najpierw stopy, kostki i tak dalej, aż do, aż do czubka głowy.
Bardzo ważne, żeby to rozluźnienie faktycznie nam się udało. Nie żebyśmy tylko mówili sobie, że się rozluźniamy, tylko żebyśmy faktycznie to poczuli, że bardzo rozluźnia się na przykład nasza stopa. No i czujemy, jak ona się zapada wręcz w łóżko. Czyli rozluźniamy tak całe ciało zupełnie i zachowujemy przy tym świadomość, czujność.
Dzięki temu łatwiej będzie nam zachować czujność podczas wchodzenia do ombę. Możemy sobie przed snem robić to ćwiczenie albo wtedy, kiedy robimy tak zwane ćwiczenie cztery plus jeden. To właśnie po wybudzeniu się, po czterogodzinnym śnie możemy właśnie zrobić sobie to ćwiczenie martwe ciało i będziemy się wtedy starali cały czas utrzymać świadomość, jednocześnie leżąc w zupełnym, totalnym rozluźnieniu. Są takie momenty w życiu, kiedy człowiek leży, leży i zaczyna się wnerwiać, wkurzać, że siedzi bezczynnie. Nic się nie dzieje i opanowują go nerwy. Jest zirytowany, nic mu się nie robi. Traci czas. Jesteś instruktorką jogi. Czy joga proponuje nam coś w takich chwilach? Jakiś rodzaj relaksacji, która umożliwiłaby nam opanowanie tej złości, która w nas może narastać, ponieważ chcielibyśmy coś zrobić, mamy konflikty, a podejmujemy decyzję, żeby siedzieć, rozluźnić i nie wychodzi.
Ja bym poleciła tu technikę oddechową. Najłatwiejsza i najbardziej skuteczna według mnie w takich sytuacjach to jest technika, która się nazywa oddech wahadłowy. Polega ona na tym, żeby nasz oddech wyglądał tak jak ruch wahadła. Wahadło się nie wychyla nigdy zupełnie ani w jedną, ani w drugą stronę i też nasz oddech w tym momencie powinien-- wdech nigdy nie powinien dojść do końca i wydech też nigdy nie powinien dojść do końca. Czyli jeśli robimy wdech, to na samym, przy samym szczycie tego wdechu mechanicznie wymuszamy wydech i jeśli wydech dochodzi do, do końca, do, do szczytu. Także już prawie mamy opróżnione płuca, to też mechanicznie jakby zmuszamy się do tego, żeby zrobić wdech. I staramy się tutaj oddychać przeponą, czyli tą dolną partią płuc. Oddychanie dolną partią płuc polega na tym, że na wdechu nasz brzuch się wypełnia, wybrzusza, a na wydechu się wciąga. I ważne jest też, żeby w tym oddechu wahadłowym mniej więcej wdech i wydech były jednej długości. I warto też wydłużać w nieskończoność ten wdech i wydech. Ale warto zachować te proporcje, czyli i wdech, i wydech takiej samej długości. Wdech przechodzi w wydech, wydech przechodzi we wdech. I tutaj nie ma żadnej takiej opcji, żeby jeśli przyłożymy się do tego ćwiczenia nie przerywając powiedzmy przez dwadzieścia minut, żeby emocje nad nami zapanowały. Stres, złość, smutek, cokolwiek.
Nie ma takiej możliwości. Wiem, bo sama wypróbowałam. W czasie pracy. Jeżeli na przykład siedzę czy stoję dziesięć godzin przed jakimś obrazem i wymagany jest ode mnie duży wysiłek, a już mnie nerwy biorą, nie mogę wytrzymać albo mi się nudzi, to zauważyłem, że wydłużam oddech i go bardzo spowalniam. Powoduje to, że tracę jak gdyby odczucie ciała. Nie czuję zmęczenia, a jednocześnie zachowuję trzeźwość umysłu. To daje bardzo dobre efekty, ponieważ mogę długo pracować, nie mam za złej koncentracji i czuję, że kręcę się na najwyższych obrotach.
Czy mogłabyś nam coś powiedzieć również o tej pracy z energią? Czasami trudno jest ludziom dostrzec siebie jako taką energetyczną istotę, dlatego, że oni nie wiedzą, jak odczuwać w ogóle energię. Co to jest ta energia?
Każdy będzie odczuwał to na zupełnie inny sposób, ale można sobie zrobić takie bardzo proste ćwiczenie polegające na tym, że bardzo mocno skupiamy się na przykład na swojej dłoni i staramy się poczuć intensywniej niż zwykle. Na przykład kciuka. I skupiamy się tylko i wyłącznie na tym kciuku i czujemy go bardzo intensywnie i staramy się to nasze czucie przenosić w górę i w dół kciuka, w górę i w dół, a potem możemy też tym czuciem się bawić z innymi palcami, przesuwać w górę, w dół, potem całą dłoń możemy, całą dłonią możemy tak pracować z resztą ciała. I to jest właśnie taki najprostszy przykład na odczuwanie energii.
Jeśli nie uda nam się to ćwiczenie z przesuwaniem odczuwania, że tak się wyrażę, to możemy najpierw lekko dotknąć się jedną dłonią w drugą, czy też w tego kciuka. Przejechać palcami w górę i w dół i potem postarać się w naszej wyobraźni odtworzyć ten dotyk. I to też będzie bardzo podobne do bawienia się energią.
Zauważyłem, że jak prowadzę z kimś kłótnię, to dostaję takie dziwne, jak gdyby uderzenia w plecy i żeby się ratować z tego stosuję coś takiego jak pracę wyobraźni. Przesuwam swój punkt uwagi góra dół. Ewentualnie wyobrażam sobie, że dokonuję gwałtowny, szybki ruch. Na przykład kręcę się ruchem wirowym. Wyobrażam sobie siebie, że ten ja w środku, ten wirtualny po prostu wykonuje szybko gimnastykę i to mi super pomaga. Twoim zdaniem, co ja właściwie robię? Tworzysz jakąś swoją, tak to nazwij, projekcję energetyczną i przesuwasz się nią.
Poruszasz się po prostu energetycznym ciałem, które wytworzyłeś na potrzeby tego, co chcesz właśnie zrobić. No i między innymi na tym polega właśnie ta nasza praca z energią, żeby tą energię stworzyć, skoncentrować i trochę się nią pobawić. Można też właśnie stworzyć samego siebie i trochę pochodzić nawet samym sobą. Bardzo fajnie to pomaga przy podróżach mentalnych. Jaki jest związek między tym ja, który siebie rozpoznaję jako ten fizyczny, a tym, którego sobie wyobrażam wirtualnie w wyobraźni? Ty jesteś zarówno tym i tym. Chodzi tylko tutaj o punkt przeniesienia świadomości. Możesz swoją świadomość bardziej przenieść do tego niefizycznego ciała albo bardziej do tego fizycznego ciała.Zjawisko bardzo korzystne. Ja też bym wszystkim polecił, żeby próbowali przynajmniej w momentach, kiedy się źle poczują albo coś ich puknie w plecach. Z zawodu jestem psychotronikiem. To jest dosyć taki, można powiedzieć, dziwny zawód kierowany na pracę z energią. Psychotronik to jest osoba, która pracuje z energiami psychicznymi, energiami biologicznymi, no różnego rodzaju energiami. No i właśnie między innymi tym też się zajmuję, tak. Czy mogłabyś nam coś zaproponować? Jakieś takie najprostsze ćwiczenie chroniące nas przed deszczem, przed tym urokem i szczurami w piwnicy. Takie własne ćwiczenie energetyzująco-chroniące polega na tym, że wraz z wdechem czuję, że zbieram w sobie energię pozytywną z całego otoczenia, ze słońca, z drzew, z roślin, ze wszystkiego to...
tego, co jest dla mnie pozytywne. A wraz z wydechem tą energię rozprowadzam po swoim ciele i jeszcze na zewnątrz ciała i powoduje, że całe moje ciało fizyczne i niefizyczne energetyzuje się. I mało tego wyrzucam z siebie tą energią wszystko to, co uważam za negatywne. Również właśnie jakieś negatywne wpływy. Tworzę wokół siebie na wydechu takie złote jajo. Wyobrażam sobie, że ta energia jest złota i ona na wydechu z całego ciała mojego wypływa, tworząc wokół mnie takie energetyczne jajo. Czyli wdech — zbieramy energię i wydech — doładowujemy się.
Czujemy, jak ta energia przenika przez całe nasze ciało aż na zewnątrz, wyrzucając wszystko to, co jest negatywne. To jest najdziwniejsze, że rzecz, która odbywa się w wyobraźni, może rzeczywiście działać. Pamiętam, kiedyś tak trochę się przechodowałem.
Byłem na granicy wyjścia z ciała i testowałem eksplozje energetyczne i potrafiłem wybuchać jak granat. Wyraźnie widziałem, jak żółtawe światło wydobywało się ze mnie na zewnątrz i za każdym razem, jak to zrobiłem, byłem uspokojony i dostrzegałem tą różnicę emocjonalną. Tak jakby człowiek był w stanie emanować z siebie jakąś energię psychiczną. Ludzie reagują na to. A więc coś, co wydaje się bzdurą. Coś, co wydaje się absolutnie tylko zmyślone, działa na zewnątrz nas. Dostrzegłem wielokrotnie, że osoby, które mają silnego stresa, co mają ubytek tej energii, wystarczyło, że wycentrować na nich swoją uwagę i spróbować wyprzeć ją z siebie i dostarczyć tej osobie. To wystarczało, żeby ta osoba się uspokajała. Nie wiemy, czym ona jest, jak to działa dokładnie, jak ją mierzyć, ale potrafimy w naszym umyśle rejestrować pewne zmiany w momencie, gdy ją przelewamy w kogoś. Jeśli zdecydujemy się komuś przelać energię tak jak ty to Zbyszek robiłeś, to najlepiej według mnie zrobić to z takim wyobrażeniem sobie, że my nie oddajemy swojej energii, tylko jesteś przekaźnikiem, przez który przepływa energia z ziemi albo ze słońca, albo z kosmosu. Wszystko jedno. Chodzi o to, że ta energia nie pochodzi z nas samych, to znaczy z naszego fizycznego ciała, z naszej takiej osobistej energii, tylko to jest energia, którą my poprzez siebie przekierowujemy do innej osoby, która sama nie potrafi czy też nie wie, że może zrobić to samodzielnie. Także tutaj bym takie BHP zachowywała, żeby nie korzystać ze swojej osobistej energii, tylko żeby ta energia przepływała przez nas do innej osoby. W tym momencie, jak ja to robiłem parę razy, nie zauważyłem zbytniego ubytku. Jak sobie przypominam, ja wykonuję jak gdyby taki zewnętrzny ruch rąk niefizycznych, jakbym gromadził ją z otoczenia. Bardzo możliwe, że nie płacę ze swojego konta. Coś jeszcze byś chciała dodać? Teraz mi wpadło na temat tych wymuszanych obiad i na temat negatywnego stanu energetycznego, jak to wpływa i emocjonalnego na doświadczanie niefizyczne.
Coś nowego, czym chciałabyś się jeszcze podzielić w tej audycji tym wnioskiem czy następnym razem? Następnym razem. No to fajnie. W takim razie Róża czas nasz dobiega końca. Dziękuję ci bardzo za audycję.
Dzięki. Do zobaczenia. Do usłyszenia. Drodzy słuchacze, na tym kończymy naszą audycję i zapraszamy za tydzień.