[00:01] - Teoria Chaosu. Welcome to the real world. Deny everything. To no one. The truth is out there.
[01:13] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu, jak co tydzień. Właściwie nie jak co tydzień, ale prawie co tydzień w piątek po północy. Audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych w dwóch polskich radiach: w Radiu Na Fali oraz Radiu Paranormalium. Dziś jest 11 kwietnia i jest znowu Teoria Chaosu. Przez ostatnie dwa tygodnie nie było Teorii Chaosu. Muszę się usprawiedliwić. Miałem problemy ze zdrowiem, właściwie z zębami i musiałem wyjechać na leczenie. Tak że nie dałem rady poprowadzić 29., jeśli dobrze pamiętam, marca. Natomiast tydzień później miałem urlop, o którym miałem was poinformować właśnie pod koniec marca, że tej audycji nie będzie 4 kwietnia.
Ale dzisiaj jest audycja. Bardzo myślę będzie ciekawa, bo troszeczkę położę taki punkt widzenia, gdzie ani w mainstreamie, ani myślę też w niemainstreamowych mediach, czy tych internetowych, takich alternatywnych mediach także rzadko ten punkt widzenia, o którym dzisiaj powiem, jest przedstawiony. Mieliśmy kilka newsów. Zanim jeszcze do newsów przejdę, chciałbym pozdrowić wszystkich was, słuchaczy, że jesteście tutaj z tą audycją. Także sponsorom wielkie dzięki, że wspomagacie audycję. Dla wszystkich chętnych polecam stronę audycji teoriachaosu.com, gdzie możecie zobaczyć czy też posłuchać wszystkich audycji z archiwum, a także mnóstwo informacji, które dotyczą audycji czy dotyczyły, ale przede wszystkim jest to zbiór nagrań dźwiękowych. Polecam także podcasty. Jest ich siedem. Tak że wiele godzin słuchania. A z takich newsów praktycznie tylko jeden ciekawy wyłapałem w ostatnim czasie.
W wielu, też alternatywnych mediach za granicą pisze się o możliwej erupcji superwulkanu pod Yellowstone. Zwane takie superwulkany są kalderami, które co jakiś czas wybuchają, powodując zniszczenia na potężną, niewyobrażalną skalę. Można powiedzieć, że byłby to kryzys światowy, gdyby taki superwulkan wybuchł. Niektórzy tacy panikarze, bym tak ich określił, zapowiadają, że być może w tym roku nawet dojdzie do takiej erupcji. Już niektórzy prognozowali od 2012 roku, że coś takiego może mieć miejsce. Dali sobie widełki do 2016 roku, ale są też jakieś informacje, mniej lub bardziej sprawdzone, że zwierzęta uciekają właśnie z parku Yellowstone. Panikują, gdzieś biegają, uciekają, co być może właśnie spowodowane jest tym, że czują, iż zagrożenie jest blisko. Do dzisiaj na szczęście superwulkan pod Yellowstone nie wybuchł, ale jest to przypuszczenie, że taki superwulkan istnieje słuszne. Natomiast czy on wybuchnie w tym czasie? Raczej niekoniecznie.
Naukowcy nie podzielają tego poglądu, że wybuchnie właśnie w tym czasie. Są strony czy też artykuły naukowców, którzy odrzucają tego typu przypuszczenia. Bardzo ciekawe rzeczy. Polecam wam poczytać właśnie o tym, bo że superwulkany istnieją, to są fakty. Tutaj nie ma co z tym polemizować. Jak najbardziej to istnieje. A dzisiaj może teraz już przejdę do tematu audycji. Jak zwykle zacznę cytatem. Cytat jest taki: „Jak taki odważny facet może bać się latać? Nie chodzi o latanie.
Spadamy z nieba z ogromną prędkością. Pomyśl o pieniądzach, które zarobimy. To ci poprawi samopoczucie. W takiej chwili mogę myśleć tylko o śmierci.” Oczywiście to troszeczkę żartobliwy cytat. Właściwie to cytat można powiedzieć z filmu „Kickboxer 3: Sztuka walki”. Raczej kino klasy C. Ale występował tam nieodżałowany lektor Lucjan Szołajski. Może się mylę, ale wydaje mi się, że on ten film także lektorował. I jest w tym pewna mądrość, że faktycznie każdy samolot musi spaść, jeśli nie ma energii, która go może jakoś podtrzymać w powietrzu. I tak też w tym filmie taka scena miała miejsce.
Na pewno wszyscy fani z lat 90., gdzie oglądaliście te filmy na kasetach wideo. Lata 90., koniec lat 80., początek lat 90. To ten film prawdopodobnie oglądaliście. Aż się łezka w oku kręci za tymi filmami, które może nie były zbyt mądre, ale czasami pewne mądrości wrzucały. Były takie pewne elementy. Dzisiaj mamy temat: dwie katastrofy, jedna tajemnica. Pewnie już się domyślacie, o jakie katastrofy chodzi, bo mieliśmy właściwie dwa dni temu, a można powiedzieć dzień temu, już czwartą rocznicę katastrofy smoleńskiej. Katastrofy? Zamachu możemy dzisiaj mówić. Czemu nie?
Aczkolwiek zamach także jest katastrofą. A może się mylę? Może zamach nie może być katastrofą i odwrotnie. Trudno powiedzieć. To jest już raczej zagwozdka dla lingwistów czy bardziej być może jakichś znawców znaczenia słów. Możecie dzwonić dzisiaj do audycji, jak zwykle Skype: teoriachaosu.com lub telefon 33 482 72 32 plus 48, jeżeli dzwonicie z zagranicy. Jestem dzisiaj troszeczkę podłączony na wariackich, nie mówi się wariackich papierach, ale wariackim sprzęcie, bo jestem w Polsce jeszcze ostatni tydzień. Za tydzień będzie już normalnie. Będę w studiu w Irlandii, więc nie będzie żadnych kłopotów. Także proszę na czacie dajcie znać, czy wszystko dobrze słychać, czy jest okej, czy nie ma problemów.
Jest już pierwszy telefon. Odbiorę pierwszy telefon. Jest z nami stały słuchacz. Mam nadzieję, że się usłyszymy.
[09:00] - Dzień dobry, słychać bardzo dobrze.
[09:02] - Bardzo dobrze słychać, stały słuchaczu. Ciebie też.
[09:05] - Chciałem tylko dodać, że wykryto i już namierzyli czarne skrzynki. Mówię o tym samolocie, co się rozbił na oceanie. Zawęzili już do kilku kilometrów obszar poszukiwań. Sygnały już trzy statki wykryły, zawęzili obszar poszukiwań. Głębokość w tym rejonie jest na granicy czterech kilometrów głębokości wody. To tyle. I polska prokuratura po przebadaniu próbek, mówię teraz o Smoleńsku. Na próbkach nie ma śladów eksplozji. To tyle na temat Smoleńska i tej drugiej katastrofy.
[09:48] - Ale były ślady, to znaczy ślady trotylu.
[09:52] - Ale mówimy o badaniach laboratoryjnych tych miejsc, co te czujniki znajdowały, zostały przebadane w laboratorium.
[10:00] - Aha. I nie było.
[10:01] - Czyli na tym sprzęcie w pełni profesjonalnym. Nie te czujniki przenośne. I po dwóch miesiącach badań prokuratura ogłosiła wyniki badań, że nie wykryto żadnych związków, które mogłyby sugerować eksplozję.
[10:18] - Troszeczkę długo to trwało.
[10:19] - To wiem, ale tylko podaję tak do- Halo?
[10:23] - Tak, słyszymy się. Oczywiście.
[10:26] - Tyle na ten temat wiem i tyle podaję z tak zwanych ciekawostek. W tą środę, co będzie, 16tego, będzie film dokumentalny o Nikoli Tesli. Będzie na Planete+ o godzinie 20:50. Z medycyny trafiłem na dwa artykuły.
[10:59] - Jasne. Stały słuchaczu, zostawmy-
[11:00] - Sposób, jak ktoś jest ciężko ranny, na przykład po wypadku.
[11:03] - Stały słuchaczu, myślę, że to zostawmy. Zostawmy już te filmy gdzieś w linkach, ja po prostu je podam.
[11:10] - Nie, ja mówię o artykule o medycynie po prostu.
[11:14] - Aha, okej.
[11:14] - Artykuły trafiłem ciekawe, to tylko na skrót powiem. Linki oczywiście zaraz wyślę. Pierwszy to jest, że jak człowiek jest ciężko ranny, utrata dużo krwi, ma małe szanse, że przeżyje. Opracowali sposób medyczny, że zastępuje się krew. Jak przyjedziesz do szpitala, cię przywiozą i trzeba cię poskładać. Zastępuje się niemal całą krew bardzo schłodzoną solą fizjologiczną i w tym stanie człowiek może, mówiąc, jesteś prawie na stanie śmierci klinicznej. Dwie godziny można w ten sposób człowieka utrzymać i dwie godziny ma lekarz, żeby cię poskładać. To już w Stanach w niektórych szpitalach ta procedura jest wdrożona dla bardzo ciężko rannych i szansa przeżycia wzrasta kilkanaście razy. Artykuł zaraz wyślę, dość spory. I drugie Opracowali lek, który niszczy niemal każdy rodzaj raka i nie powoduje skutków ubocznych.
Działa w taki sposób, każda komórka ma w sobie coś, co produkuje energię i to powoduje, że ta komórka rakowa po prostu się przegrzewa i umiera. Halo?
[12:35] - Tak, słyszymy się. Słucham jak najbardziej.
[12:37] - I to tyle. Trafiłem na artykuł z medycyny. I jeszcze jedna rzecz. Wiadomo, że jak się robi przeszczep, to trzeba brać takie bardzo ostre leki na obniżenie odporności. Opracowali w taki sposób, że się resetuje układ odpornościowy, że on ten organ traktuje jako swój. Trzeba tylko raz w miesiącu brać zastrzyk przypominający i po problemie.
[13:06] - Czyli te tak zwane leki imo.
[13:09] - Nie trzeba brać.
[13:11] - Nie trzeba ich już brać.
[13:12] - Nie trzeba brać tylko na początku. Potem się tylko raz w miesiącu bierze zastrzyk i po kłopocie.
[13:18] - Ciekawy news, najbardziej z tym rakiem, bo tyle razy już mówiono o tych różnych substancjach.
[13:26] - To już jest przetestowane na kilkanaście rodzajów raka, już to jest w Stanach stosowane i bardzo z dobrym skutkiem. Nie ma prawie skutków ubocznych. Całkowicie inne podejście. Po prostu znaleziono sposób, żeby komórki rakowe się zagotowały same sobie. Same się niszczą.
[13:46] - Same się niszczą, ale to jest po podaniu leku, tak?
[13:49] - Tak. Podajesz lek, on niszczy te komórki, a zdrowym komórkom daje energię do niszczenia raka. Właśnie wspomaga zwalczanie raka i niszczy raka.
[14:00] - Słyszałem właśnie o tej amigdalinie, ale być może to jest inna substancja.
[14:03] - To jest inna substancja i ten artykuł. O, jeszcze jedna rzecz. W MIT opracowali technologię przesyłu prądu bezprzewodowego o dość dużej mocy. Zasięg jak Wi-Fi. Będziesz miał urządzenie w domu. Normalnie idzie przewód do domu, do skrzynki z bezpiecznikami i to urządzenie masz zamontowane i to bezprzewodowo rozsyła prąd po całym domu.
[14:26] - Ale Wi-Fi to jest nawet-
[14:28] - Nie, mówię o zasięgu, że jak masz Wi-Fi w domu, to na terenie całego domu masz internet.
[14:33] - To może być 10, 8 metrów nawet.
[14:35] - Będziesz miał urządzenie przy skrzynce z bezpiecznikami, a wszystkie urządzenia będą bezprzewodowe.
[14:41] - To jest rewolucja.
[14:42] - Może oprócz pralki i kuchenki, płyty indukcyjnej, bo to są bardzo duże moce, ale pozostałe urządzenia będą bezprzewodowe.
[14:51] - Pewnie jakieś głośniki do komputera.
[14:53] - Telewizor. Dosłownie wszystko. Może do pięciu kilowatów będzie można było obciążać. Tak docelowo ma być.
[15:02] - Kurczę, to rewolucja.
[15:03] - I to opracowała, tę technologię. Pokazywali już zestawy testowe, na przykład 30-calowy wielki telewizor na ścianę. Tego typu urządzenia pokazywali. Jest tylko kabel antenowy i nic więcej.
[15:19] - Super. Nie dostałem tych informacji. Jak mógłbyś linki podać?
[15:22] - To oglądałem w telewizji.
[15:24] - Aha, to w telewizji, bo czasami się przydaje oglądać telewizję.
[15:27] - Trafiłem po prostu na program „Ciekawostki i technologie” i było o tym.
[15:32] - Także fajnie, że zwracasz na to uwagę. Przejrzę sobie w internecie, bo na pewno o tym jest głośno.
[15:38] - Ten naukowiec tak powiedział: „Ja parę lat temu komórka piszczała, że ją chcę naładować. A jak tu zrobić tak, żeby tej komórki nie trzeba było wtykać do gniazdka?” I zaczął prace nad tym prowadzić i teraz, po kilku latach opracował technologię i wybrał taką częstotliwość, żeby nie zakłócała innych urządzeń i nie było to szkodliwe dla mieszkańców.
[16:06] - Niesamowite.
[16:07] - Trzeba było wybrać częstotliwość, żeby nie zakłócać innych urządzeń w całym paśmie elektromagnetycznym. To był problem, żeby znaleźć taką częstotliwość, żeby nie była szkodliwa dla człowieka i żeby nie zakłócała pracy innych urządzeń. Pasm radiowych, które się wykorzystuje w komunikacji. Właśnie trzeba było znaleźć wąskie pasmo, które jest wolne. To był problem. Tak, jest przesyłanie prądu. Nikola Tesla o tym pisał. Czy on by dzisiaj znalazł odpowiednią częstotliwość, żeby nie zakłócać innych urządzeń? To jest teraz problem. Mówię o przesyłaniu prądu na duże odległości.
Znaleźć częstotliwość, żeby nie zakłócać innych urządzeń, bo pasmo elektromagnetyczne dzisiaj jest tak zapchane, że po prostu nie ma miejsca na nowe aplikacje.
[16:59] - No tak, ale im się udało.
[17:03] - Tak, się udało i to działa. Nie zakłóca innych urządzeń. I o to chodzi, że nie zakłóca innych urządzeń. Że telewizor normalnie odbiera.
[17:11] - Tak. Czyli jesteśmy bliżej tego, co robił Tesla. Tesla przesyłał to na dużo większe odległości, oczywiście prąd.
[17:17] - Ja uważam, że to nie jest w 100% pewne, bo już wiele razy było, że to nie jest do końca pewne, że to faktycznie działało.
[17:25] - To znaczy z Teslą?
[17:26] - Że to faktycznie działało to przesyłanie prądu, jak w różnych programach czy tam w artykułach kiedyś sobie patrzyłem w internecie, że to faktycznie działało, że to podobno bardzo dużo prądu zżerało z elektrowni, a mało dawało na odbiorniku. Niską sprawność miało podobno to jego rozwiązanie, niską efektywność przesyłu.
[17:46] - Być może, tego akurat-
[17:48] - Że tam z elektrowni ciągnął kilkanaście megawatów, a u odbiornika miał kilka kilowatów i był wtedy problem.
[17:55] - Mogło tak być. Nie dowiemy się tego już dzisiaj.
[17:58] - Ja uważam, że Nikola to nie miał dostępu do technologii, jaką dzisiaj mamy, tej przewodnikowej, czyli obróbka energii, przetwarzanie energii z jednego na drugie. Dzisiaj możemy sobie zamieniać prąd stały na zmienny, odwrotnie i robić z tym prądem, co chcemy. Tej technologii po prostu nie było. On nie mógł tej technologii znać, bo po prostu nie było, nie istniała.
[18:21] - On robił te eksperymenty ponad 100 lat temu.
[18:24] - Ale nie miał takiej technologii dostępnej. Miał może tylko lampy. Lampy miał tylko i nic poza tym.
[18:31] - Nawet wtedy chyba nie miał lamp.
[18:32] - Nawet lamp nie było, więc nie było technologii obróbki energii, co dzisiaj możemy sobie robić z prądem. W tamtych czasach, jak kiedyś patrzyłem, jedynym sposobem zamiany prądu stałego na zmienny i odwrotnie to było zrobić silnik elektryczny i prądnicę, połączyć wałami. Tylko w ten sposób można było konwertować jeden rodzaj prądu na drugi. Mechanicznie, ale to miało niską efektywność.
[18:58] - No tak.
[18:58] - I było bardzo wielkie i kłopotliwe.
[19:01] - Jasne. Ja proponuję, stały słuchaczu-
[19:03] - Już te ciekawostki przesyłam, te artykuły.
[19:06] - Poproszę te artykuły. Ja umieszczę linki. Także dziękuję. Przechodzę teraz już do tematu Smoleńska. Dzięki za te info też o Smoleńsku i oczywiście katastrofie malezyjskiego samolotu. Nie wiadomo, czy katastrofie. Być może katastrofie. To się jeszcze okaże. Także dzięki ci za ten telefon. To był stały słuchacz.
A my przechodzimy do tematu dzisiejszej audycji o dwóch katastrofach, o których już wspomniałem, czyli katastrofie, zamachu smoleńskim z 10 kwietnia 2010 roku oraz katastrofie malezyjskiego samolotu Malaysian Airlines MH 370. Taki numer nosił ten samolot i nie wiemy do dzisiaj, co się stało, ale tak jak stały słuchacz zauważył, są na tropie ekipy z kilkunastu krajów, które biorą udział w poszukiwaniach tych czarnych skrzynek wraku i od ponad miesiąca nie potrafią go zlokalizować. Natrafili niby na czarne skrzynki, że to są już te. Nie wiem, co o tym sądzić, czy to faktycznie jest prawda. To się okaże. To nie będzie tak proste sfałszować wszystko. Także wydaje mi się, że coś w tym może być. Był to bardzo dziwny wypadek. Może zacznę, a Smoleńsk sobie zostawię na koniec, bo już tyle razy o Smoleńsku mówiłem i pewnie jesteście znudzeni Smoleńskiem, bo o Smoleńsku wszędzie było pełno. Jest to sprawa do dzisiaj nierozwiązana.
Czy zamach, czy katastrofa, błąd pilota, może bomba, może mgła czy jakieś elektromagnetyczne urządzenie, które ściągnęło samolot na ziemię i rozbiło go o brzozę. Troszeczkę to wszystko śmiesznie brzmi, ale dlaczego nie? Można badać czy mówić o różnych możliwościach, różnych alternatywach, które równie dobrze mogły się wydarzyć. Po prostu nie wiemy tego. W przypadku samolotu Malaysian Airlines, Boeinga wiemy jeszcze mniej. Natomiast w przypadku Smoleńska wiemy także bardzo mało. To też jest jedna z wielu rzeczy, które łączą te dwie katastrofy. Nazwijmy to tak, że to są po prostu katastrofy. Może opowiem tutaj chwilę o tym, jak to się wszystko zaczęło. Jak się ten lot zaczął i co się tak naprawdę wydarzyło.
Co się wydarzyło od pewnego momentu kompletnie nie wiemy, ale wiemy, co się wydarzyło do tego momentu. Czyli co wiemy o locie MH 370? Rutynowy start Boeinga 777. Wystartował z lotniska w Kuala Lumpur w Malezji i po około 20 minutach osiągnął wysokość 10 650 metrów. Jeszcze przed startem piloci ustawili w komputerze pokładowym koordynaty celu podróży, czyli lotnisko w Pekinie. Lot miał być z Malezji do Chin. Autopilot miał prowadzić maszyną wyznaczonym szlakiem. Linie Malaysian Airlines latają z Kuala Lumpur do Pekinu dwa razy dziennie każdego dnia. Nocny rejs, którym właśnie ta badana katastrofa była nocnym rejsem, trwała od godziny 12:35 do 6:30 rano. Wśród pasażerów trudno dopatrzyć się wspólnego mianownika.
Ogólnie wśród pasażerów to są malezyjskie rodziny, które wyjeżdżają na wakacje, europejscy biznesmeni, chińscy turyści i tak dalej. Raczej zamożni ludzie. Wiadomo, to nie są tanie loty, tak jak mamy Ryanaira czy inne znane firmy, które latają w Europie za bardzo nieduże pieniądze. Natomiast tam te bilety nie są tak tanie, szczególnie że Boeing 777 należy do dużych luksusowych samolotów. Boeing 777, którym lecieli pasażerowie jest jednym z najpopularniejszych, najnowocześniejszych samolotów odrzutowych. Nie ma tam mechanicznego systemu sterowania, który został zastąpiony przez elektroniczny fly by wire. Piloci wysyłają komendę, a system komputerowy stabilizuje lot. Co się działo w kokpicie? Piloci o godzinie 1:19 odmeldowali się w malezyjskiej stacji kontroli lotów. Około 1:21 wyłącza się transponder, dzięki któremu maszyna wysyła swoje koordynaty do kontroli lotów.
Mniej więcej w tym samym momencie wyłącza się też system ACARS. Samolot wykonuje ostry skręt w lewo i z początku rusza z powrotem w stronę Kuala Lumpur i od tego momentu nic nie wiemy. Mało tego, samolot znika z radarów jeszcze chwilę lecąc w odwrotną stronę. Czyli nie w stronę Chin, ale w stronę Oceanu Indyjskiego. Gdzie leciał w niewiadomym kierunku przed siebie. Maszyna wzbiła się na wysokość 13 700 metrów, czyli wyżej niż było wolno w pewnym momencie, potem opadła do 7 kilometrów, więc za nisko jak na samolot pasażerski. I tutaj jest pytanie, że gdyby wybuchł pożar na przykład na pokładzie tego samolotu, pilot mógł próbować zdusić ogień w ten sposób, wznosząc się na wysokość wyższą i później opadając. Trudno powiedzieć, czy to mogli być terroryści, czy jakiś pasażer zaprószył ten ogień. Trudno powiedzieć. W każdym razie ostatni kontakt radarowy był o godzinie 2:15.
Radar wojskowy oficjalnie, to co podano, namierzył o 2:15 czasu. Nie dodałem, że chodzi o czas malezyjski, jak najbardziej. Czas to jest chyba 8 godzin w stosunku do czasu z Greenwich, czyli 7 godzin różnicy w przód w stosunku do czasu polskiego. I potem już nic nie wiadomo. Od godziny 2:15 nic nie wiadomo. Zapas paliwa był na wiele godzin, więcej nawet niż do 6:30. Czyli mógł spokojnie 8 godzin jeszcze latać, nawet więcej niż 8. Także przeleciałby całkiem spory dystans. Myślę, że mógłby przelecieć jeszcze całkiem sporo, tysiące kilometrów zrobić. No i pojawia się hipoteza, właściwie najważniejsze pytania.
Tutaj mam informację o Smoleńsku. Przepraszam za tę dygresję, za chwilkę wrócę do malezyjskiej katastrofy. Natomiast E-tam pisze: co by się stało, jakby w samolocie lecącym do Smoleńska leciał Tusk? I odpowiedź: nic. Nie wiem, czy tak by było akurat, jak tutaj napisał E-tam, ale być może coś w tym jest. To jest bardzo dziwne, że samolot znika z radarów i pytanie: czy on tak szybko spadł, czy coś stało się innego? Bo mogło się stać jeszcze coś innego z samolotem, o czym zaraz opowiem. Tutaj mamy oficjalne przyczyny i nieoficjalne przyczyny, które sobie omówimy. Ale mamy kolejny telefon, także odbiorę Aleksego. Witaj Alekse.
[29:29] - Cześć Claude. Słuchaj, chciałbym na wstępie, nim do tematu się odniosę, podziękować ci bardzo za tą audycję. Słucham już od jakiegoś czasu. Ściągam wszystkie po kolei sobie audycje, które umieszczasz na swojej stronie i uważam, że naprawdę fajnie prowadzisz te swoje audycje, jest co posłuchać i są bardzo ciekawe. Dużo fajnych gości i można się dużo dowiedzieć.
[29:55] - Dzięki. Czy coś o Smoleńsku, czy o malezyjskiej katastrofie?
[30:00] - Jeżeli chodzi o sprawę malezyjską, to nie bardzo się orientuję dokładnie w tych wszystkich wydarzeniach. Ale to bardzo dziwne jest, że te radary i tak dalej, bo to wszystko jakoś tam powinno funkcjonować, nie mogą podać dokładnie pozycji tego samolotu.
[30:20] - Są satelity jeszcze, które też nie mogły namierzyć.
[30:25] - I to jest bardzo dziwne. Ta sprawa z tymi telefonami że tam niby jakieś połączenie było i właściwie to nie wiem, jak można to wyjaśnić.
[30:35] - To znaczy ludzie, bliscy tych osób dzwonili i dostawali sygnał. Nikt nie odbierał tych telefonów, ale był sygnał oczekujący.
[30:49] - I teraz właśnie pytanie, bo jeżeli na przykład spadli do oceanu, jak podali, to jak ten sygnał oczekujący w ogóle miał miejsce? Bo jeżeli komórki wpadły do wody, to najprawdopodobniej wszystkie się zepsuły. Więc jak to jest możliwe? Poza tym jakby się nawet rozbiły gdzieś o jakąś wyspę czy coś takiego, to też wydaje mi się, że by nie działały. Więc to jest naprawdę dziwne i nie wiem, jak to można wyjaśnić.
[31:21] - Jest wyjaśnienie niejakiego pana Jeffa Kagana, który to tłumaczy. Ja za bardzo nie wiem, o co chodzi w tym tłumaczeniu. Czyli jakiś ringback, jakieś przesłuchy, takie powtórne dzwonki, powtórne dzwonienia może wyprodukować telefon. Nie wiem dokładnie, o co chodzi. Ktoś, jak się zna na komórkach chyba, pomimo nawet, że telefonu już nie ma, ale właśnie takie rzeczy mogą się zdarzać. Nie wiem. Po prostu jest niby jakieś wyjaśnienie, chociaż dla mnie to jest dziwne, bo z reguły jest tak, że nie ma tego. Jak wyłączę telefon czy zniszczę telefon, nie ma tego.
[32:02] - Też powiem ci, że pierwszy raz słyszę o czymś takim. Także nie wiem. Może jak Teflon zadzwoni, bo się zna na takich rzeczach, to może powie coś więcej. Natomiast mówię, to jest naprawdę dziwne. Tu jakieś czarne skrzynki znaleźli. Powiedz mi, już tam wiadomo mniej więcej, podali coś? Tam były zapisy, bo przed chwilą coś czytałeś, że od godziny 2:00 już nie było. To te czarne skrzynki, to na tym się zatrzymało?
[32:25] - To znaczy nie, czarnych skrzynek jeszcze nie ma. W ogóle nic nie ma na razie, ani jednej części samolotu. Teraz stały słuchacz powiedział mi, że zlokalizowali. Ja słyszałem wcześniej o tym, że niby lokalizują te czarne skrzynki.
[32:39] - Aha, czyli nie tak.
[32:40] - Już zlokalizowali niby je, ale nie wiem, na ile to prawda. Wcześniej mówiono, że już zlokalizowano części tego samolotu, co się okazało nieprawdą, że to zupełnie co innego było. Więc też to może być jeszcze niepotwierdzona informacja, że już mają te czarne skrzynki zlokalizowane. To jest ciekawe. Czarne skrzynki rejestrują wszystko od momentu startu do momentu finalnego, nawet rejestrują, jak już samolot wybucha. One są tak zrobione, czarne skrzynki, tak naprawdę są czerwone, ale mówi się czarne skrzynki. One rejestrują wszystko i są zabezpieczone na wybuchy. To znaczy na pożar, wybuch, utonięcie. Po prostu są niesamowicie świetnie zabezpieczone przed takimi tragediami i zapisują wszystko, rozmowy w kokpicie. Można się dowiedzieć kompletnie wszystkiego.
[33:33] - To czarne to chyba jakaś analogia do śmierci jest w takim razie. Tak mi się wydaje.
[33:39] - Być może.
[33:39] - Mówię, nie mam pojęcia, jak oni to wytłumaczą. Naprawdę to dziwnie wygląda. To bardzo dziwnie wygląda i oczekuję informacji dalszych na ten temat. Natomiast co do Smoleńska, jeżeli chodzi o kwestię zamachu, to powiem ci szczerze, że zacząłem słuchać audycję, którą prowadziłeś jakiś czas temu właśnie na temat Smoleńska, tą drugą, ale nie dosłuchałem do końca. Także dokładnie nie wiem, co w niej mówiłeś. Ale jeżeli chodzi o to, co ja myślę, to tak za bardzo nie widzę pomysłu, dlaczego ktoś miałby chcieć zrobić zamach na naszego prezydenta. Z tego względu, że za bardzo nie wiem, czy on miał jakieś haki. No nie wydaje mi się, bo na pewno nie na władze rosyjskie, tak wydaje mi się.
[34:30] - Ale haki miał. To mówiłem już kiedyś.
[34:33] - No haki pewnie Tusk też miał jakieś. Poza tym nawet bez tego każdy wie, jak to wszystko wygląda. Także jeżeli chce się kogoś osądzić, to wydaje mi się, że nie potrzeba jakichś porządnych dowodów na to, bo naprawdę już widać po tym, co się dzieje, to wszystkich tam można powsadzać do więzienia. Więc za bardzo nie widzę powodu tak naprawdę. Ale to, co się odbywało z tym wrakiem i tak dalej, że Rosjanie, już pomijając to, że nie oddali nam tego wraku, tylko zabezpieczyli ten teren w ten sposób, że złomiarze tam przychodzili i wszystko zabierali, to jest jakaś parodia. I za to nie dość, że powinni odpowiedzieć na pewno jakieś osoby z Rosji, to również z Polski oczywiście, minister spraw zagranicznych i tak dalej, którzy nie zadbali o to, żeby wrak był u nas. I w ogóle to, że oni nam przesyłali na tych CD jakieś nagrania z czarnych skrzynek bodajże, to jest jakaś parodia. Przecież wiadomo, że jakby chcieli, to mogliby to wszystko sfabrykować jakoś pod siebie. Także to naprawdę jest dziwne. I jeszcze chciałbym się spytać ciebie, lekko odbiegając od tematu.
Nie wiem, czy się orientujesz, bo Korwin-Mikke, którego za bardzo chyba nie lubisz, z tego, co słyszałem, ostatnio w sondażach cały czas 5–6%. Czy jakoś pozytywnie to odbierasz? Bo ja uważam, że im więcej wolnościowych ugrupowań dostaje takie poparcie, tym lepiej. A nawet powiem ci, że ostatnio Korwin-Mikke na Facebooku, bo mam zalajkowanego jego profil na Facebooku, coś Alexa Jonesa wrzucał, jakiś właśnie artykuł. Także nie wiem.
[36:11] - Być może. W tej chwili jest konkurencja dużo lepsza, wydaje mi się, od Korwina-Mikke powstaje. Na razie jeszcze bardzo słaba, ale nieprzesiąknięta taką propolicyjnością. Partia Libertariańska, która się stowarzyszyła, tak naprawdę jeszcze bardzo słaba, z Demokracją Bezpośrednią i na ich listach będą kandydaci też z Partii Libertariańskiej. Będą kandydowali. Myślę, że jest dużo lepszym pomysłem, ale to tylko mówię według mnie. Korwin-Mikke ma jeden duży minus tego, że jest nieobliczalny. Pokazał to wiele razy i po prostu on Strategicznie na to patrząc, czy taktycznie na to, co on może zrobić, odbiegając trochę od tematu, ale Korwin-Mikke jest też tutaj trochę przy Smoleńsku, może trochę istotny. On wprowadzi wszystkie zamordystyczne ustawy. On zawsze twierdzi, że Polska ma być silna, państwo ma być silne, ma być policja silna, wojsko silne i służby specjalne mają też być bardzo silne.
To wszystko musi być potężne, napięte, jak w Rosji. I spowoduje to to, że nie wprowadzi wszystkich tych swoich wolnościowych ustaw, które mówi o wolności gospodarczej i tak dalej, jak będzie miał te 6%. Może być takim piskiem uwagi. Ja tu mówię to, co mówił Jacek Sierpiński, bo on bardzo dobrze analizuje zawsze politykę polską czy tą sytuację także z Korwinem-Mikke i on będzie głosował za, przeforsowywał, będzie języczkiem u wagi tych wszystkich partii, które wygrają, tych dużych. I on jak wejdzie do koalicji z kimś, to wiadomo, że nie przeforsuje tych swoich gospodarczych ustaw, które by chciał, ale przeforsuje ustawy zwiększania kompetencji policji, zwiększania kompetencji wojska, zwiększone wydatki na wojsko czy policję i tak dalej. Co wydaje mi się, z reguły kończy się dla kraju nieciekawie, jeżeli zwiększamy uprawnienia tym instytucjom, dąży się do faszyzmu wtedy.
[38:39] - Tak, ostatnio, przecinę ci przerwę, weszła ustawa, która daje możliwość niemieckiej policji wejścia na nasz teren i właściwie robienia z nami, co chce, bo to jest niby pod przykrywką ochrony, ale tak naprawdę jakby chcieli, to by mogli naszych rodaków pałować jak leci.
[38:58] - Tak, żeby powiedzieć uczciwie, oczywiście Korwin-Mikke nie ma z tym nic wspólnego, to jest ustawa-
[39:07] - Tak, o tym mówię
[39:08] - ... Platformy Obywatelskiej, ale chyba w porozumieniu z PiS-em. Nie wiem, czy PiS też nie pomagał tego robić.
[39:15] - Ale wiesz co, powiem ci, że też nie masz tej pewności, czy by tak naprawdę było, czy by forsował to czy tamto i tak dalej.
[39:25] - Po prostu nie przeforsowałby tych rzeczy, które głosi.
[39:30] - Teraz przynajmniej. Jak wejdzie teraz do Sejmu i ludzie zobaczą, że jest coś innego oprócz tych pięciu czy czterech partii, to może w następnych wyborach dostanie więcej głosów. Ale na razie z tych opcji, które są, bo Partia Libertariańska oczywiście może i jest lepszą opcją, ale póki co nie ma szans na wejście. Korwin-Mikke przez tyle lat był spychany zawsze na margines.
[39:50] - Nie ma szans na wejście? Ja bym nie był taki pewny tego.
[39:54] - Na przykład w tych wyborach myślisz, że by mogli przekroczyć ten próg wyborczy? Mi się wydaje, że nikt o nich tak naprawdę nie słyszał jakoś bardziej.
[40:01] - Establishment się ich bardzo boi, ale myślę, że jest spora szansa, bo internet jest dużą siłą.
[40:06] - Tak, teraz to tak, to się zgodzę. Telewizja odchodzi do lamusa i bardzo dobrze. I coraz więcej młodych ludzi może głosować, a młodzi ludzie są na pewno bardziej otwarci. Choć mimo wszystko nie wszyscy, ale na pewno nie są tak pozamykani często jak ludzie starsi i na pewno będą szukali innych opcji niż wydaje mi się socjalistycznych, tylko bardziej wolnościowych.
[40:28] - Jasne, ale proponuję zmienić temat, bo tutaj chciałem tylko o Korwinie-Mikke jeszcze powiedzieć, bo on o Smoleńsku mówił, ale w tej chwili co on wypowiada się w temacie Rosji, Putina, to mi włosy dęba stają.
[40:44] - Tak, właśnie zastanawiam się, jak on chce wytłumaczyć to, bo mówi, że wie, kto stoi za tym, kto szkolił bodajże snajperów chyba, którzy strzelali na Majdanie.
[40:56] - Nie do końca snajperów chyba. On tego tak wprost nie powiedział, że snajperów, ale tych, którzy zrobili przewrót na Ukrainie, tych prawicowców kto szkolił właśnie w Polsce.
[41:05] - Często takie teorie różne wysnuwa i nie do końca potem z nimi jest tak wszystko logicznie.
[41:11] - Ale dla mnie to jest coś niebywałego, że w końcu Polska coś potrafi zrobić. Nie spartaczyć, tylko że my szkolimy tu rewolucję, wyszkoliliśmy jakąś tam rewolucję i im się udało, że to się jakoś kupy nie trzyma jak patrzę na Tuska czy kogoś, oni tam zrobili tupach i rewolucja im się udała na Ukrainie. To jest jakiś kabaret. Tu Korwin mówi, że powie, ale nie powie teraz, bo to będzie trzymał. Potem się wszystko gdzieś tam rozjedzie. Nie wiem, może ujawni kogoś, ale nie wiem, czy on ma dowody, bo on nigdy dowodów nie ma. On tylko mówi. Korwin-Mikke zawsze na przykład mówi, że wie, kto to Stokrotka, bo ktoś mu tam powiedział, wie, że coś tam i tak dalej. Na przykład Kaczyński miał na to papiery i być może zginął przez to. Natomiast Korwin-Mikke właśnie mówi, że to mu powiedział ten, to mu powiedział ten, ale nie ma na to papierów.
Więc to są takie rzeczy, że ktoś mu tam powiedział i tak dalej. Takie niedopowiedzenia troszeczkę. Ja też mogę sobie mówić, że ktoś mi coś powiedział. Wielokrotnie okazał się człowiekiem, który nie miał jakichś dowodów takich mocniejszych. On się zachowuje trochę jak jakiś publicysta, ktoś tam. On jest politykiem, on musi być poważny. Nie można rzucać sobie, tak jak ja tutaj w audycji mówię coś tam, o różnych rzeczach spekuluję. Nie ma miejsca na to w polityce. Korwin tego nie rozumie.
[42:36] - On z tego żyje, że jest publicystą. On nie ma emerytury, tylko on pisze, więc coś tam się przynosi.
[42:41] - Tak, ale nie można za bardzo łączyć tych dwóch rzeczy, bo to nie wychodzi. Wydaje mi się niestety, że nie przekroczy tych 5%, bo zrobi znowu jakieś gafy. Zresztą to, co mówi teraz o Rosji i o Putinie, pójdą mu w dół notowania przez to wyraźnie. Tak mi się wydaje, że on dalej będzie mówił o Putinie, że to jest jakiś najlepszy przywódca na świecie, wielce czcigodny Władimir Putin i tak dalej.
[43:10] - Właśnie się śmieją, że zawsze jak dochodzi w sondażach, przekracza próg wyborczy Kongres Nowej Prawicy, to Korwin zawsze musi coś powiedzieć albo o Hitlerze, albo o niepełnosprawnych, albo o zakazie głosowania dla kobiet.
[43:23] - Tak i tak to będzie. On będzie zwalał winę na telewizję, na wszystko, tylko nie na siebie. To jest żenujące.
[43:30] - Retorykę, jaką uprawia, zdecydowanie bym zmienił. Nie podoba mi się to, bo jednak można nie kłamać. Można mówić prawdę, można mówić dosłownie, ale nie w takich słowach.
[43:47] - Jasne. Dobra, mieliśmy zmienić temat.
[43:49] - Tak, 15 minut już gadamy. Okej, to ja już będę kończył. Chciałbym tylko jeszcze powiedzieć, że chyba pasta torfowa ci nie pomogła na te zęby.
[43:59] - Właśnie nie używałem ostatnio od roku pasty torfowej, bo się skończyła.
[44:03] - Więc choroba cię dopadła.
[44:04] - Po prostu słabo dbałem o zęby. Muszę się przyznać, że zdarzało mi się czasami nie myć.
[44:12] - Też się staram teraz, ale newsy teraz dajesz, pójdą jakieś plotki. Ja teraz staram się zawsze trzy razy dziennie, żeby nawet przegapić.
[44:20] - O kurczę, trzy razy dziennie to ja nigdy nie myłem.
[44:23] - Wiem, nie chce się. Dobra, powiem ci, że też będę na pewno już pierwszy raz sponsorował audycję. Tak samo, jak to jest pierwszy mój telefon. Mam nadzieję, że nie pierwszy, bo strasznie mi się podoba i mam nadzieję, że będę zawsze częścią tej audycji, tak jak stały słuchacz, którego również pozdrawiam, bo jest świetny. Tyle. Dziękuję bardzo.
[44:43] - Dzięki za ten telefon.
[44:45] - Trzymaj się.
[44:45] - Wszystkiego dobrego. Hej. Mamy kolejny telefon, to jeszcze odbiorę, zanim przejdę do tego, bo mamy ważny telefon z Radia Paranormalium.
[44:54] - Haloklodzie. Nie wiem, czy słychać.
[44:57] - Bardzo dobrze. Słyszę Ivelliosa, po głosie rozpoznaję.
[45:00] - Jeszcze tylko wyłączę sobie odsłuch, bo ja teraz leżę. Przepraszam za mój głos, może niezbyt ciekawy, ale leżę teraz w łóżku z tabletem w dłoni i korzystam z tego zestawu słuchawkowego w tablecie. Ja mam coś do dodania w kwestii tych telefonów do zaginionych w tym Boeingu. Otóż jakiś czas temu, tydzień temu czytałem takie wyjaśnienie, dlaczego dostają sygnał, że jest oczekiwanie na linii. To operator podobno, jeśli wierzyć temu wyjaśnieniu, to chyba gość cytowany przez ciebie wyjaśnił w taki sposób, że to operator wysyła taki sygnał do osoby dzwoniącej w momencie, gdy nie znajdzie telefonu adresata. Tyle. Ja ci powiem, że miałem podobny przypadek niedawno, bo moja znajoma wyjechała sobie do Anglii. Oczywiście trochę zwariowana dziewczyna, bo jak można wyjechać do Anglii mając 50 funtów w kieszeni? Ona tam szczęśliwie sobie kilka dni spędziła, ale pewnego pięknego dnia zgubiła telefon. Napisała do mnie na Facebooku, żebym dzwonił na ten telefon.
Prosiła, żebym dzwonił, może ktoś ten telefon znajdzie, może będzie gdzieś brzęczał. Dzwoniłem, w końcu bateria prawdopodobnie się wyczerpała, bo już zamiast tego sygnału oczekiwania zacząłem dostawać komunikaty, że adresat jest niedostępny. Przez jakieś dwa tygodnie co jakiś czas sprawdzałem, zawsze numer telefonu niedostępny. „Spróbuj później”, coś takiego. Za jakiś czas znowu zaczął się włączać sygnał oczekiwania. Nie wierzę, że ten telefon ktoś znalazł, bo żadnego odzewu nie było. Po prostu cały czas był sygnał oczekiwania. Nikt nie odbierał, nikt nie odpisywał na SMS-y, więc telefonu prawdopodobnie również nikt nie znalazł w takiej miejscowości wtedy ta dziewczyna przebywała, że raczej trudno. Jak zgubiła telefon, to raczej trudno, żeby ktoś go tam wykrył. Także wydaje mi się, że takie wytłumaczenie też jest całkiem prawdopodobne w przypadku tych telefonów wykonywanych do zaginionych na tym samolocie.
[47:49] - Tak, to może być po prostu błąd.
[47:54] - Nie znajduje telefonu adresata i wysyła sygnał, że jest oczekiwanie, nawet mimo że telefon może w danym momencie nie działać.
[48:05] - Może się to jak najbardziej zdarzyć coś takiego. Aczkolwiek ja nie pamiętam, żebym coś takiego miał wyraźnie. Takie zjawisko, że ktoś miał wyłączony telefon, a łączył się. Ciężko też stwierdzić, bo to trzeba wiedzieć, znać tą sytuację, że ktoś ma wyłączony telefon i badać, a nikt tego nie bada. Jeżeli ktoś ma wyłączony i jest nadal normalny sygnał, to potem nikt tego nie śledzi, nie testuje. Tutaj faktycznie mogą się te rzeczy bardzo często nawet zdarzyć, tylko o nich po prostu nie wiemy.
[48:43] - Tak, to są takie niuanse, na których znają się tylko osoby pracujące już w tym biznesie.
[48:54] - A co sądzisz o tym malezyjskim? Bo już może o Smoleńsku nie będę pytał.
[48:58] - Nie, o Smoleńsku już nie chcę słyszeć. Ja słyszę o Smoleńsku za każdym razem, kiedy włączę radio, telewizję. Zawsze po prostu coś. Smoleńsk, Smoleńsk, Smoleńsk. Aj, rzygam Smoleńsk.
[49:12] - Z malezyjskim lotem, który jest równie, jeśli nie bardziej. Ja czytałem nawet, że malezyjski zaginiony samolot jest najbardziej tajemniczym zaginięciem w historii awioniki.
[49:27] - Ja już nawet czytałem teorię, że prawdopodobnie ten samolot porwało UFO. To daje asumpt do snucia takich najbardziej chyba absurdalnych momentami wyjaśnień.
[49:39] - Dzisiaj nawet słuchałem o Plejadanie. Byli widoczni na Ukrainie.
[49:43] - Tak, Plejadanie.
[49:44] - Słyszałem dzisiaj w filmie. Na Ukrainie był widoczny spodek Plejadan. Nie wiem, skąd to wiadomo, że Plejadan i jakoś nie do końca byłoby to możliwe.
[49:53] - A może Marsjan?
[49:55] - Ale słuchaj, tak na poważnie, nie byłoby to możliwe? Jeżeli wiemy, że kosmici istnieją, to mogliby coś takiego zrobić, bo mają dużo większe spodki czy też jakieś swoje statki.
[50:09] - Tak, tylko jeżeli istnieją i jeżeli by to zrobili, to pytanie teraz: po co? Po co im samolot? No dobra, biznesmeni lecieli, ale po co im ci biznesmeni? Tak już fantazjując.
[50:23] - To jest ciekawe właśnie. Pytanie: po co? Być może, żeby potem wypuścić wszystkich i udowodnić, że tutaj są kosmici. Nie wiem, ale to się nie wydarzyło. Samolot się nie znalazł, więc tak naprawdę to jest trudne pytanie.
[50:40] - Mi się wydaje, że za jakiś czas jednak znajdą coś w przeciągu powiedzmy miesiąca czy dwóch. Bo tego samolotu, który kilka lat temu rozbił się u wybrzeży bodajże Ameryki Południowej, oni też dosyć długo szukali. Tam chyba było przeszukiwanie dna morskiego z tego, co kojarzę. Po jakimś dłuższym czasie dopiero znaleziono jakieś szczątki pływające po powierzchni morza, więc może w tym przypadku będzie podobnie.
[51:12] - Tylko tam z tego, co wiem, że szybciej zlokalizowali miejsce, że wiedzieli, że on tam mniej więcej upadł. Natomiast tutaj nie wiadomo nic. Po prostu zniknął z radarów i nic.
[51:22] - Obszar poszukiwania jest niewątpliwie dosyć duży, ale myślę, że w końcu coś tam się znajdzie.
[51:28] - No tak. I teraz go znaleźli gdzieś w innym miejscu niż tam, gdzie przerwał transmisję. To jest dziwne. Mam pewne wyjaśnienia, dlaczego tak mogło być, ale one też nie są jednoznaczne.
[51:44] - Mogło być jeszcze wyjaśnienie takie, że na tej wysokości, na której samolot się znalazł, po prostu ci ludzie się udusili, ale przecież tam jeszcze autopilot działał. Autopilot się nie udusił chyba.
[51:59] - Właśnie nie wiem z tymi maskami, czy nie powinny one wylecieć. Ale piloci, jak to można interpretować? To jest dziwna sprawa, że tak akurat wysoko poleciała, a później w dół na 7000. Nie wiadomo. Na razie nie wiemy nic. Jeżeli znalezione będą czarne skrzynki, wtedy okaże się wszystko, jak to jest z tymi rzeczami. Poszukiwania były zakrojone na olbrzymią skalę. To kilkanaście państw, satelity, wszystko było uruchomione.
[52:35] - Tam szczególnie chyba Chiny się uaktywniły.
[52:38] - Tak, tylko że też chyba wszystkiego nie podają, bo chyba Chiny-
[52:43] - Słyszałem już nawet takie pogłoski, że Chińczycy mogli ten samolot zestrzelić z jakiegoś powodu. Dlatego teraz się tak uaktywnili, żeby zatrzeć złe wrażenie. Ale to takie spekulacje mocno niepotwierdzone.
[53:01] - Poza tym dużo było dezinformacji. To, co mówił premier Malezji, jeśli dobrze pamiętam, że te części to już są z tego samolotu, to wszystko już wiadomo, a potem się okazało, że to guzik prawda i to jest fikcja jakaś, zupełny wymysł pana premiera. Gdzie tak można określić.
[53:23] - Będzie jeszcze dużo takich spekulacji, natomiast myślę, że w ciągu najbliższych miesięcy coś powinni tam już znaleźć, wpaść na jakiś trop, co się z tym samolotem w ogóle mogło stać. Także musimy czekać w każdym razie.
[53:44] - Jasne. Ciekawe rzeczy są z Azji, z Państwa Środka powiedzmy niemalże.
[53:59] - Ciekawy region to i rzeczy ciekawe.
[54:02] - Pewnie. Czyli UFO odrzucasz?
[54:05] - Proszę?
[54:06] - UFO odrzucasz, że UFO porwało ten samolot?
[54:08] - Nie, ja takich hipotez nie biorę w tym momencie pod uwagę, bo po prostu wydają mi się mocno naciągane, żeby nie powiedzieć niedorzeczne. Natomiast ja sam nie chcę tutaj nic stwierdzać. Wolę po prostu obserwować, co będzie się dalej działo w tej sprawie i czekać na jakiekolwiek wyjaśnienie. Wyjaśnienie tej sprawy telefonów chyba już mamy.
[54:39] - Tak. Myślę, że to można wyjaśnić. Zresztą mówiłem, że są specjaliści, którzy właśnie wyjaśniają, że jest to możliwe na zasadzie właśnie przesłuchów. Nie wiem, jak to się profesjonalnie nazywa. Ringbacks to się mówi, że ten sygnał po prostu uzyskujemy, że jest oczekujący, a tak naprawdę nie ma tego telefonu, już został zniszczony, a sygnał jest.
[55:10] - Tak, może tak być.
[55:11] - Może tak być. Ty potwierdzasz, że tak może być, bo tak miałeś.
[55:16] - To akurat przypadek, dziewczyna, która mnie o to poprosiła, też jest ciekawym przypadkiem, ale to już na inną audycję.
[55:28] - Na inną audycję. A z ciekawości poradziła sobie na wyspach?
[55:31] - Poradziła sobie. Przyjechała potem do Polski Trochę czasu pobyła i znowu do Anglii. Ktoś ją tam-
[55:40] - Chyba już nie z 50 funtami.
[55:41] - Po angielsku mi wzom. 50 funtów w kieszeni. Ach, daj spokój.
[55:47] - Ale się udało. To ważne.
[55:49] - Daje radę.
[55:50] - Pewnie.
[55:51] - Jasnowidzka.
[55:54] - Tak. To nie musi mieć dużych pieniędzy, bo sobie może zaplanować za pomocą jasnowidzenia pewne rzeczy.
[56:02] - Tak.
[56:04] - Dobrze. Dzięki ci za te informacje, Ivellios.
[56:08] - Dziękuję również. Pozdrawiam serdecznie i wracam do nasłuchu.
[56:14] - Trzymaj się. Hej.
[56:15] - Cześć.
[56:18] - To był Ivellios z Radia Paranormalium, redaktor naczelny Radia Paranormalium. Wyobraźcie sobie, redaktorzy naczelni dzwonią. Przejdę może do tego malezyjskiego lotu, żeby już nie omawiać konkretnych szczegółów, bo są na Wikipedii, nawet możecie znaleźć konkretne omówienie, jak przebiegał lot czasowo, dokładnie rozplanowany, co się działo. Nakreśliłem wam w tej opowieści początkowej, jak to mniej więcej wyglądało. Później... Mam kolejny telefon. To jeszcze odbiorę, bo dzwoni Teflon, który zna się na elektronice. Witaj Teflonie, jesteś na antenie. Zawsze z Teflonem. Zna się na elektronice, ale zawsze ma problemy z mikrofonem.
Także za chwilkę odbiorę, ale tutaj dokończę o tych przyczynach, dlaczego ten malezyjski lot zakończył się czy właściwie nie zakończył się tak, jak powinien w Pekinie. Oficjalne przyczyny, które są podawane, to są trzy takie najbardziej oficjalne z oficjalnych. To jest awaria sprzętu. Mógł być na przykład pożar, o czym tutaj było mówione. Problemy z utrzymaniem ciśnienia w kabinie. To właśnie zmusiło ich do zawrócenia, chociaż troszeczkę w dziwny sposób zawracali, niedokładnie do Kuala Lumpur. Wydaje się, że pożar jest mało groźny, bo są tam chyba jakieś gaśnice. Może wymyślam, że są gaśnice. Nie pamiętam, czy są gaśnice w samolocie. Chociaż tyle latałem, nigdy nie zwracałem na to uwagi.
Zresztą samoloty chyba są niepalne, przynajmniej kubańskie. Pożar w kokpicie to jest jedno z największych zagrożeń, mam tak napisane tutaj na karteluszku w artykule, więc raczej chyba to jest poważna jednak rzecz. Dlatego też być może nie można palić papierosów w samolocie. Te zmiany, które samolot MH 310 wykonywał, te dziwne zmiany wysokości lotu, mogły być spowodowane próbami zduszenia ognia przez pilotów. Pożar mógł być też wynikiem technicznej usterki. Mogło to być podpalenie. Także trudno powiedzieć. Znaczy nietrudno. Wydaje mi się, że raczej sabotaż możemy odrzucić, ale do tego jeszcze dojdziemy. W przypadku defektu technicznego nie jest znany przypadek, aby tego typu samolot utrzymywał się jeszcze w powietrzu przez kilka godzin.
Czyli tak naprawdę on po prostu musiał już runąć tutaj koło Indonezji. Także to jest dziwne, bo kawałek dalej poleciał, więc raczej chyba możemy odrzucić, jak już wiemy, że znaleziono te czarne skrzynki w innym miejscu. Ale mogło się zdarzyć, że mógł być jakiś drobniejszy defekt techniczny. Kolejną sprawą, która wydaje się bardziej prawdopodobna, czyli terrorystyczny atak, akt terroru, jest wydawałoby się bardziej prawdopodobny, ale niekoniecznie. Ze względu na to, że zbadano wszystkich pasażerów i nie wykryto jakichś naprawdę takich terrorystów, którzy wydawaliby się dobrymi kandydatami do przeprowadzenia tego typu ataku. Mogło być tak, że terroryści wpadają do kokpitu, odcinają łączność, przejmują stery, zmuszają pilotów do zawrócenia lub robią to sami. Wydaje się to mało sensowne, bo nie było nikogo, kto się przyznał do tego. To raz. Dwa: zbadano, tak jak mówiłem, pasażerów. Też nie było, oprócz dwóch osób, o których za chwilkę powiem.
I robią to sami. Też nie wydaje mi się, żeby coś takiego miało miejsce tam akurat w Malezji. Nie został zaatakowany żaden budynek. Nie był wykorzystany do jakiegoś aktu większego terroru, po prostu zniknął samolot, więc to jest bardzo dziwne. A dlaczego uważam, że tych dwóch podejrzanych pasażerów to jest nietrafiona rzecz? To są pasażerowie o nazwiskach Puria Nurmohamadi i Seyed Mohammedreza Delavar. Być może troszeczkę przekręciłem ich nazwiska, ale tak mniej więcej one brzmią. To jest odpowiednio 19- i 29-latek. Przyjaciele, którzy przylecieli wcześniej z Teheranu do Kuala Lumpur 27 lutego. Okazało się, że kupili fałszywe paszporty, odpowiednio francuski i austriacki, czyli europejskie, ale znalazłem też, że włoski i austriacki.
Nie skorygowałem tego, bo w jednym miejscu mam, że to był francuski i austriacki, w drugim, że włoski i austriacki. W każdym razie dwa europejskie paszporty, którymi się posługiwali. Ale okazało się, że na jednego z tych kolegów czekała matka tego Nurmohamadiego i ona od razu wystąpiła o azyl w Niemczech. Niestety, jak była na lotnisku, usłyszała, że samolot zaginął i nie dotarli do Chin, a później gdzieś w inne miejsce. A może to było tak, że oni właśnie z tej Kuala Lumpur mieli porwać samolot, zatankować gdzieś i polecieć do Niemiec od razu? Może tak miało być, ale przecież musieli sobie zdawać sprawę, że po takim numerze na pewno nie dostaliby azylu, tylko by zostali aresztowani. Byliby potraktowani jak terroryści czy przynajmniej jako przestępcy, więc jakoś to się nie klei zupełnie. Oni, wydaje mi się, mieli po prostu dolecieć do Chin i potem z Chin już sobie poradzić z lotem do Europy. Trudno powiedzieć. W każdym razie terrorystyczny scenariusz odrzuciłbym.
I jeszcze bardzo ciekawy scenariusz z tych scenariuszy jest to samobójstwo pilota. Samobójstwo drugiego pilota, który miał popełnić samobójstwo. I wyobraźcie sobie, nie wiadomo, czy to właśnie jest prawda. Ale co robił wtedy pierwszy pilot? Poza tym coś by, wydaje mi się, może pierwszy pilot dostał jakieś leki nasenne czy coś, że usnął i potem ten drugi pilot już wykonywał sobie, co chciał, wyłączył te wszystkie systemy i prosto do morza czy gdzieś poleciał. Ale to takie troszeczkę dziwne, żeby zabijać innych ludzi. Z reguły samobójcy starają się robić to w zaciszu bardziej, nie narażać innych ludzi. Może są takie też przypadki, ale ja się nie spotkałem przynajmniej z osobami, które są zamachowcy samobójcy, ale są mordercy. Ich celem jest zabić jak najwięcej osób, czy też do jakiejś bazy wojskowej, gdzie zabijają się, ale zabijają iluś tam wojskowych czy zabijają cywilów. Te zamachy w Strefie Gazy czy też terrorystów islamskich, którzy chociażby wysadzili się w World Trade Center, zakładając, że to jest oficjalna wersja prawdziwa, co też nie można tego założyć w 100%, a nawet chyba mniej niż w 90%, że tak było.
Więc to jest bardzo dziwna sprawa z samobójstwem pilota. Scenariusz miał wyglądać tak, że jeden z pilotów pod nieobecność kolegi przejmuje stery i w samobójczym zamiarze zmienia kurs, prowadzi maszyną do wyczerpania paliwa. Trochę dziwne to jest, troszeczkę absurdalne, bo wcześniej jak miał popełnić samobójstwo, to po co do wyczerpania paliwa, a nie może od razu po prostu w wodę walnąć i też zginąć? Dziwne to jest. Dziwne bardzo. Tutaj mam taką informację także od kolegi właściwie tego kapitana Zaharie Ahmada Shaha. Jego kolega broni go, że nie mógłby czegoś takiego zrobić po prostu. Ten jego kolega twierdził, że faktycznie miał problemy z rodziną. Żona chciała go zostawić po 30 latach małżeństwa. Był bardzo załamany.
Na skraju wyczerpania psychicznego wręcz nawet. Trudno powiedzieć, czy on aż tak był załamany. Córka twierdzi, że faktycznie zupełnie to inny człowiek był. Jej ojciec się bardzo zmienił, był bardzo przygnębiony. Dużo czasu trenował na symulatorze lotów u siebie w domu. Trenował też dziwne manewry, można by powiedzieć. Także to jest prawdopodobne, że coś takiego mogło nastąpić. Ale wydaje mi się, że zabicie 239 osób i 11 osób załogi, załogi było 12, ale on był tą jedną, to już nie liczę. Zabicie akurat 250 osób jest niebywałą sprawą i wydaje mi się, że to jakoś nie gra. Są jeszcze teorie, tak jak to mówiłem, zupełnie z innej, nieoficjalne, a właściwie takie alternatywne, bardzo nieprawdopodobne, ale bardzo ciekawe.
Jedna z takich najbardziej może niekoniecznie prawdopodobnych, ale niezwykłych, czyli takich zwykłych rzeczy, nieoficjalnych, ale jednak zwykłych, to jest po prostu zestrzelenie tego samolotu, trafienie tego samolotu rakietą. Jest to bardzo dziwne, ale być może, czy też on przelatywał nad Malezją w tamtym momencie, ale dolatywał, z tego, co wiem, do różnych wysp. Przelatywał także przez terytoria chyba Wietnamu, jeśli dobrze pamiętam. Tutaj zapisałem sobie. Więc być może został trafiony rakietą i próbowali robić dziwne ruchy piloci. Że był trafiony, próbowali jakoś manewrować rakietą czy też laserem, czy czymkolwiek przez jakieś wojsko. Stąd też wojsko nie ujawnia tych rzeczy, że się może pomylili. Strzelili, myśleli, że to jakiś wrogi samolot, okazało się, że to pasażerski. Były takie przypadki. Rosjanie byli w tym najlepsi.
Sowieci byli w tym najlepsi. Dużo takich samolotów strącili pasażerskich. Przynajmniej o jednym wiem na 100%, a być może jeszcze więcej. Tylko że wtedy Rosjanie nigdy się nie przyznają do tego, że: „O tak, sorry, zestrzeliliśmy samolot pasażerski z 250 osobami na pokładzie. Sorry, pomyliliśmy się”. To byłby kompletny blamaż. Także o takich rzeczach się nie mówi. Być może i Amerykanom też się to zdarzyło. Więc jest to pewne wyjaśnienie, że coś takiego mogło mieć miejsce, czyli właśnie zestrzelenie rakietą lub jakąś inną bronią, ale po prostu zestrzelenie przez wojsko. Kolejną sprawą jest z takich zwykłych, czyli nie niezwykłych, a zwykłych rzeczy, czyli porwanie, że pasażerowie zostali porwani przez nie wiadomo kogo do końca.
Niektórzy twierdzą, że porwani przez brytyjskie siły, czy właściwie nie brytyjskie, amerykańskie albo natowskie, o tak bym powiedział, natowskie siły i sprowadzenie samolotu na przykład na wyspę, która jest amerykańską bazą wojskową Diego Garcia. Diego Garcia to jest jedna z wysp, które są w tamtym rejonie. Niby zdjęcie też było, że tam wylądował samolot tego typu, ale zostało to odrzucone, że jest to fałszerstwo po prostu. Amerykanie mówią, że to kompletna bzdura, że czegoś takiego nie miało miejsca. I porwano. W jakim celu porwano? To jest chyba ważniejsze. Porwano, ale musi być cel porwania. Nie porywa się samolotu, nie wymówię nazwy, bo będzie też posądzenie o kryptoreklamę, że tu za darmo kogoś reklamuję. Jakiegoś zwykłego samolotu europejskich linii porywa.
Nie było takich przypadków. Po co? Porywają wojsko, służby specjalne, bo w jakim celu porywają? Musi być cel. Czy jacyś porywacze. Mogą być terroryści, ale wojskowi gdzieś i tak dalej, nie ma czegoś takiego. Wiem, że przygotowywali się do porwania samolotu, o który podejrzewali, że mógłby mieć na pokładzie Edwarda Snowdena, czyli jednego z najbardziej znanych whistleblowerów na świecie, który mówi o systemach inwigilacji, o służbach specjalnych Ameryki, które robią bardzo złe rzeczy także swojemu społeczeństwu. Niesamowite zło rozsiewają i on wtedy dla takiego systemu, który panuje w Stanach, był wrogiem numer jeden. I jest nadal oczywiście Edward Snowden, ale nie odważyli się tego zrobić nad terytorium obcych państw, bo Edward Snowden leciał właśnie z Hongkongu, doleciał do Moskwy i nie odważono się na taki numer, aby gdzieś go z Hongkongu pochwycić czy gdzieś z Chin. Nie było takiej opcji.
Być może na terenie Europy by coś takiego mogli zrobić, ale zauważcie, że tu była Malezja i nie było Edwarda Snowdena na tym pokładzie. Ale były inne rzeczy czy inni ludzie. Byli pracownicy firmy Freescale Semiconductor. To jest firma z Teksasu, z Austin. Niektórzy podejrzewają, że chodziło o nowe rodzaje mikroprocesorów, warstw różnych półprzewodnikowych nowego typu. Niektórzy podejrzewają, że chodziło o to, że firma zajmowała się tak zwaną niewidocznością, czyli kamuflażem bardzo nowoczesnym, niewidzialnością. Można już powiedzieć wprost — niewidzialnością. Czy jest to prawda, że ta firma zajmuje się być może niewidzialnością, tymi różnymi sprawami? Jak najbardziej, być może tak, ale jest to dziwne. W jakim celu?
Że być może Chińczykom, żeby nie sprzedawali tej technologii, bo tam właśnie byli pracownicy między innymi z Chin. Chińczycy, którzy pracowali dla tej firmy, dla właśnie Freescale Semiconductor. Jakoś to się nie trzyma kupy kompletnie. Niewidzialność — Amerykanie jest już udowodnione, że mają. Są zrobione filmy z Iraku, gdzie jest jeden z amerykańskich czy kilku nawet amerykańskich żołnierzy, którzy mają zrobione ubranie z niewidzialnej powłoki. Także są już na to duże poszlaki, właściwie dowody można powiedzieć na to, że taką niewidzialność mają Amerykanie. Więc porywanie tego samolotu, żeby co? Żeby ich zabić? To lepiej zestrzelić ich rakietą czy zrobić jakąś usterkę. Porywać cały samolot?
Jest to bardzo ryzykowne. Mnóstwo świadków, więc to jest niebywała sprawa. Jeszcze tam przecież samolot malezyjski, tam Chińczycy byli, mnóstwo, ponad 200 Chińczyków było. Przecież to afera, co do wojny może doprowadzić coś takiego. To się w ogłowie nie mieści, żeby Amerykanie mogli porwać, bo tam mamy kilku inżynierów na pokładzie, którzy mają wielką wiedzę w jakimś temacie i tak dalej. To się troszeczkę kupy nie trzyma. Jeszcze jest teoria, że mogło być tam złoto. Nie zostało to potwierdzone, tak jak czytałem w różnych miejscach, że było złoto akurat na pokładzie, ale niektórzy twierdzą, że było tam pięć ton złota czy ile tam wymyślą tego złota i ktoś chciał to złoto zabrać. Czyli porwać samolot z ludźmi, najlepiej ludzi potem zabić i złoto przejąć. Z samolotem nie wiem, co zrobić.
Trochę karkołomna sprawa. Ja wiem, że to złoto może dużo byłoby warte, jeśli faktycznie przewozili, bo to nie jest potwierdzona informacja, ale taki numer zrobić to jest poważna sprawa. Poza tym numer zniknięcia samolotu z radaru to nie może zrobić zwykły porywacz. To musiałoby zrobić naprawdę państwo o potężnej wiedzy i możliwościach, technologicznym jednak potencjale na poziomie Stanów Zjednoczonych, Rosji. Taka Polska nie miałaby szans, kompletnie nie miałaby szans przeprowadzenia takiej akcji, bo nie ma samolotów takich, które mogłyby doprowadzić do zniknięcia Boeinga. Nie ma niczego. Tak jak mówi Kononowicz, nie ma niczego. F-16, które by nie doleciały w tamten rejon nawet. Więc tutaj wykluczam od razu udział Polski w tym przedsięwzięciu. Natomiast Stanów Niby mogli, ale jest to strasznie naciągana sprawa ta porwania.
Jakoś mi się to nie klei. Aczkolwiek muszę wam powiedzieć, że jest jedna osoba, właściwie nawet nie jedna. Jest tych osób więcej, które twierdzą, że tak właśnie miało miejsce, że samolot był porwany. Jest nijaka nie żona, a kochanka. Może źle powiedziałem, partnerka. Tak ładniej brzmi. Partnerka niejakiego Philipa Wooda, który pracował dla IBM-a. Ona się nazywa Sara Bajc, która mówi o tym, że on żyje i samolot gdzieś wylądował, tylko zabrano im komórki, torturują ich i tak dalej. Mówi, że były przykłady takich osób, które wysłały jakieś informacje. Udało im się wysłać informacje do świata zewnętrznego na takich konferencjach rodzin tych ludzi, którzy lecieli tym lotem.
Czyli można powiedzieć ofiar, tak to określmy. Zresztą w CNN nawet to było. Trochę mnie zdziwiło, że to puścili w CNN. Ona mówi bez ogródek, że oni żyją. Tylko nie wiem, czy to też nie jest takie zjawisko chęci tego, żeby przedłużyć życie tym osobom, które podejrzewano o śmierć, że jednak jest szansa, że żyją, że są gdzieś przetrzymywani. To samo było w Smoleńsku, że samolot wylądował cały i porwani oni zostali. To podrzucone ciało. Nie wiem, jakieś rzeczy nie z tej ziemi. Tutaj jest audycja o teoriach spiskowych, ale nie można posuwać się do zbyt dużych absurdów. Tutaj oczywiście mogło być porwanie, ale musi być cel tego porwania.
Jakoś nie wydaje mi się, że sprawa nawet niewidzialności, bo tak jak mówię, Amerykanie mają te technologie niewidzialności, więc dublowanie czegoś jest bez sensu. Być może, żeby Chińczycy nie uzyskali, ale jeżeli Amerykanie mają tą niewidzialność, to Chińczycy nie potrafią skopiować tego. Za jakiś czas i tak będą mieli, niezależnie od tego, czy jest ta firma, czy nie. Te patenty są, można sobie zobaczyć. Nie są utajnione. Być może niektóre utajnione mieli patenty. Ta firma Freescale Semiconductor, ale patenty są. Wiele patentów można sobie zobaczyć nawet, jak one wyglądają, więc to nie jest jakaś super tajna rzecz, ale nie chce mi się wierzyć. Ja rozumiem, są tajemnice, ale przecież to można wykreślić albo pojedynczo ich gdzieś mordować czy coś, ale w takiej akcji? Nie wiem, jakoś mi się to kompletnie nie klei.
Jeszcze mamy dwie już bardzo tajemnicze i niezwykłe wyjaśnienia przyczyn tego, co się stało. To jest czarna dziura. Samolot wpadł w czarną dziurę. Czyli tam być może jest taki drugi Trójkąt Bermudzki, gdzie takie samoloty mogą ginąć w dziurze czasoprzestrzennej i po wleceniu w taką dziurę samolot w innym czasie, w innej czasoprzestrzeni gdzieś wylatuje. Tak mogłoby być też, jeśli oczywiście się nie potwierdzi, że tych czarnych skrzynek nie będzie. I najfajniejsza teoria, czyli UFO. Że to UFO porwało samolot. Troszeczkę mi się to przypomina zawsze z „Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia” Stevena Spielberga. Film, gdzie statek jest przeniesiony przez UFO w niesamowity sposób wielki na pustynię i to robi wrażenie na ludziach. I tak tutaj by było z samolotem.
Też tam była scena w tym filmie, że samoloty zaginęły, a piloci się znajdują. Potem oni żyją dalej, bo podróżowali z tymi kosmitami i czas dla nich się zatrzymał dla 40., 50., więc kilkadziesiąt lat później oni wychodzą z tego spodka i pojawiają się, że żyją, że są cali i zdrowi. Ciekawe to oczywiście było w filmie, natomiast tutaj też się można zastanawiać, po co kosmici porywaliby cały samolot, jak mogliby z osobna porwać ludzi. Może łatwiej. Od razu 250 porywają, zamiast latać tym spodkiem i porywać ludzi. Ciekawa rzecz, nie do rozwiązania. Nasłuchałem się też różnych ludzi w internecie, którzy opowiadali takie rzeczy o UFO. Mam wrażenie, że niektórzy się mnie nie słuchają. Wiedzą wszystko. Wiedzą, że to UFO.
Najgorzej, jak ktoś mówi, że to było widziane i to musiało być UFO, i UFO porwało ten samolot. A na przykład czarne skrzynki się odnajdą i być może też ciała ludzi czy części z tego samolotu. Wtedy taki człowiek jest kompletnie niewiarygodny później. Sami sobie robią krzywdę. Może oni mają jakieś wizje, ja nie mówię, że nie, ale to muszą być jakieś potwierdzenia. Na razie mamy za mało dowodów na UFO. Byłby dowód, jakby cały i zdrowy był ten samolot. Nagle by wyleciał gdzieś w przestrzeni, nagle się znalazł. Pach! I jest teraz, po miesiącu.
To mamy tylko dwa wyjaśnienia: czarna dziura albo UFO. Nie ma innej opcji. Przypominam, możecie dzwonić. Skypetoriachaosu.com. Właśnie Teflon uciekł. Także dzwońcie, można dzwonić jak najbardziej. Skypetoriachaosu.com lub telefon 33 482 72 32. Jest Teflon. Witaj, Teflonie. Jesteś na antenie.
Słyszymy się chyba teraz wszystko okej.
[01:27:10] - Dobry wieczór. W końcu.
[01:27:12] - Udało się.
[01:27:13] - Zawsze te same problemy. Trudno.
[01:27:15] - Pierwsze pytanie do ciebie od razu.
[01:27:16] - A więc?
[01:27:18] - Pierwsze pytanie o te telefony. Czy to jest prawda, że mogą być takie te przesłuchy? Czyli że telefon nie działa, jest zepsuty, zniszczony, a ja do niego dzwonię i słyszę sygnał oczekiwania.
[01:27:31] - Ogólnie nie jestem myślicielem sieci komórkowych, ale nigdy w życiu nic takiego nie spotkałem, żeby ktoś był poza zasięgiem. Sieć komórkowa działa na tej zasadzie, ogólnie wiem, jak ona działa i mógłbym tutaj na przykład pięć minut czy 10 opowiadać na tą teorię, ale wydaje mi się, że to jest mało prawdopodobne. Mogą być jakieś błędy w systemie i tak dalej, nie wiadomo co, ale to jest po prostu mało prawdopodobne.
[01:28:07] - To nie jedna osoba mówiła, bo to było kilka osób, które o tym mówiły, że były te telefony, był sygnał oczekiwania. Czyli to nie tak, że jednej osobie to się stało.
[01:28:21] - Właśnie to jest najdziwniejsze. Sieć komórkowa działa tak, że jak chcielibyśmy zacząć opowiadać, to trzeba by to dłużej opowiadać. Tylko że podstawowym impulsem do tego, jaka będzie odpowiedź po wywołaniu numeru, jeżeli ty chcesz zadzwonić na przykład do mnie, to nie ma szans, żeby ten serwer główny powiedział, że do mnie się można dodzwonić. To pikanie by było takie, oczekiwanie na rozmowę. Jeżeli on nie ma informacji takiej, że mój telefon jest przypięty do jakiegokolwiek BTS-u, do jakiejkolwiek stacji przekaźnikowej. Zauważ, że na przykład jeżeli chcesz się do kogoś dodzwonić, a sieć na przykład nie do końca wie, czy ten odbiorca jest w zasięgu, to musisz dłużej poczekać na ten sygnał. Albo ci odpowie, że abonent jest poza zasięgiem, albo ci odpowie tym pikaniem. Ale często jest tak, że na przykład jak jest słaby sygnał, to po prostu czekasz, załóżmy pięć sekund na to, co się stanie. Czy będzie pikanie, czy będzie odpowiedź, że nie ma abonenta. To jest zrobione tak, że jest centralny serwer i tych serwerów jest więcej, ale odpowiedź tego serwera jest wzięta stąd.
On sprawdza wtedy, kiedy ty dzwonisz do jakiegoś abonenta, w jakim ostatnim czasie ten abonent się pojawił w tym konkretnym BTS-ie, w którym on był, czyli w tej stacji przekaźnikowej i próbuje nawiązać z nim kontakt. Jeżeli on się pojawił na przykład minutę temu i on niby teoretycznie był w zasięgu, aktualnie może nie być. Więc sieć nie puści ci sygnału, że możesz czekać na połączenie, tylko zwyczajnie musi sprawdzić, czy on aktualnie jest w zasięgu i wtedy dopiero ci puści piszczenie, że możesz czekać na połączenie. Tak że tak to działa i to mi się wydaje nierealne takie opowieści, bo ja też w życiu się nie spotkałem z czymś takim, że ktoś jest w zasięgu, a jednak go nie ma.
[01:30:44] - Ale Ivellios z Radia Paranormalium mówił, że coś takiego miał, taki przypadek właśnie, że coś takiego się wydarzyło.
[01:30:53] - Może są jakieś błędy w sieci. Słyszałem to, ale ja się z tym nie spotkałem, że tak po prostu jest, że dzwonię do kogoś, a ktoś nie słyszy. Może, nie wiem. Ale z samej teorii działania sieci, żeby ona ci odpowiedziała piszczeniem, oczekiwaniem na połączenie, to ona musi sprawdzić, czy łączność z danym abonentem jest, bo taka jest teoria.
[01:31:19] - Łączność i że nie jest on zajęty w danym momencie rozmowy.
[01:31:24] - To, że on jest zajęty, to sieć wie od razu, nie musi nawet sprawdzać. Ale jest taka kwestia, że na przykład twoja komórka czasem jak ci leży na stole, załóżmy gdzieś koło głośników komputerowych, to chociaż nikt do ciebie nie dzwoni, to słyszysz w głośnikach. Dzisiaj może tak się nie zdarza mi akurat, ale kiedyś tak się mi zdarzało, że słyszałem gdzieś tam raz na pięć minut, że telefon mi burczy. Dwa razy w głośnikach słyszę, że nadaje fale i on właśnie sobie nadaje to, że on potwierdza, że jest w zasięgu i jest ogólnie pod tym BTS-em, który go wywołuje. I to jest takie potwierdzenie, że on jest w zasięgu. Ale oprócz tego jest drugie potwierdzenie, kiedy ktoś do ciebie dzwoni, to on też musi potwierdzić, że on aktualnie jest w zasięgu.
[01:32:10] - Rozumiem. Pewnie miałeś jeszcze różne rzeczy do powiedzenia o malezyjskim locie.
[01:32:17] - Właśnie. Jak zwykle cała konstrukcja poszła się walić, bo zapomniałem, ale trochę pamiętam. Przede wszystkim co byś mógł powiedzieć o faktach? Co wiadomo o tym locie? Jakie są fakty? Na przykład jaki radar go widział czy tego rodzaju? Do ciebie pytanie.
[01:32:49] - Jaki radar widział? To, co powiedziałem. Radary urywają się na terytorium Malezji.
[01:32:57] - Tak, tylko że zauważ-
[01:32:58] - Tam jeszcze kawałek jest przez ocean. Samolot przeleciał kawałeczek do archipelagu wysp i później się urywa. Jest ta godzina 2:30 i koniec. Nic nie wiadomo.
[01:33:14] - Z tym że ja czytałem taki artykuł teraz właśnie i chciałem-
[01:33:18] - Ja mówię o tych cywilnych. Wojskowi się nie przyznają. Ja nie mówię, czy wiadomo, bo być może mają wiedzę na ten temat i ja uważam, że mają, tylko nikt się nie przyznaje. Satelity tak samo. Przecież satelity mogli uruchomić, co to za problem?
[01:33:37] - Przede wszystkim jest tak, że każdy samolot cywilny ma na sobie taki transponder, który pika, że ja jestem tym samolotem, dokładnie tej linii i tak dalej, że on-
[01:33:52] - To właśnie mówiłem, że to wyłączono w dziwny sposób.
[01:33:56] - Ale właśnie tego nie można wyłączyć w tym samolocie, jak i w większości samolotów.
[01:34:00] - To jest ten ACARS chyba, o którym mówisz, tak? Ten ACARS.
[01:34:05] - Nie. Jak się nazywa?
[01:34:07] - ACARS.
[01:34:11] - Może. Nie wiem, jak on się nazywa ten system, ale to jest po prostu zwyczajnie taka pikawka, która po prostu jest.
[01:34:21] - Tego nie było potem, w każdym razie to zaprzestało.
[01:34:27] - I to jest najdziwniejsze, bo w artykule, właśnie chciałem sobie przypomnieć, gdzie ja go znalazłem, ale dokładnie w tym samolocie było opisane, że w tym samolocie nie szło. W ogóle w większości samolotów tego nie idzie wyłączyć, bo to są takie maszyny, które po prostu zawsze. To nie ma potrzeby mieć takiego guzika do wyłączania tego, bo nikt tego nie-
[01:34:49] - Są może jakieś, nie wiem, bezpiecznik, że na przykład pilot mógł wiedzieć, pokombinować, żeby to wyłączyć.
[01:34:56] - Tak, ale to musiałby wyleźć z kabiny. Nie, to takie głupie gadanie.
[01:35:04] - Albo zdalnie. Nie wiem, czy słyszałeś o teorii, że w tej chwili samoloty są tak zrobione, to jest udowodnione, to nie jest jakaś teoria spiskowa, że służby specjalne Stanów Zjednoczonych umieszczają specjalne rzeczy, aby te samoloty mogły być przejmowane zdalnie, zapobiegając temu, co się wydarzyło w 2001 roku. Żeby nie dało się przejąć kontroli nad samolotem przez terrorystów, to służby specjalne, wojsko może przejąć samolot zdalnie za pomocą fal radiowych. Czyli wtedy mógł ktoś wyłączyć ten system z zewnątrz.
[01:35:56] - Słuchaj, wszystko można sobie gdybać. Ja bym się jednak chciał trzymać faktów.
[01:36:02] - Fakt jest, że przestał działać ten system. To są fakty.
[01:36:06] - Ogólnie nie ma żadnych połączeń między drążkiem sterowniczym a tymi wszystkimi statecznikami i różnymi klapami. Wszystko jest właśnie na zasadzie połączenia elektrycznego i pierwszym takim samolotem ogólnie, który wszedł, był 747 słynny, który jest full sterowany właśnie fly-by-wire. Więc jeżeli wszystko jest po drucie, to można oczywiście gdzieś jakieś radio czy przez satelitę zamieścić urządzenie, które to przejmie. Ale dlaczego mamy spekulować? Jakieś nie wiadomo, bajkowe opowieści. Można naprawdę sobie wymyślić wszystko. Tylko ja bym chciał dojść do tego, co wiadomo. Wiadomo tyle według mnie z tego, co ja wyczytałem ostatnio w takim artykule, że ten samolot ogólnie to najpierw zniknął sygnał, właśnie ten, jaki to jest samolot. Potem się jeszcze utrzymywał, jeszcze było widać jako punkt. Nie wiadomo było, jaki samolot, ale on kontynuował ten punkt lot.
Nie przedstawiał się swoimi danymi, co jest to za samolot. Nie podawał, na jakiej jest wysokości i tak dalej, chociaż radar to mógł poznawać. Najpierw zniknęła ta informacja, system rozpoznania samolotu. To było pierwsze. Potem się jeszcze utrzymywał jako punkt na radarach lotniskowych, takich oficjalnych i potem dopiero ostatnim znikł. Potem jeszcze był na jakichś radarach wojskowych, które go tam później podobno widziały. Ciężko mi jest ten artykuł znaleźć, bo go czytałem ze trzy dni temu.
[01:37:58] - Ja tu mam przed sobą mapkę, jak ten lot wyglądał dokładnie. I tu właśnie widzę, że on niedaleko od Malezji, kilkaset kilometrów od wybrzeży Malezji, z 1000 może kilometrów. Dokładnie nie wiem, ile jest to, ale tam właśnie zniknął koło archipelagu wysp i tam jest ostatni sygnał. Już widzę, tutaj jest przerywana linia. Nie ma tych czarnych skrzynek, więc dokładnie nie wiemy co dalej, ale niektórzy twierdzą, że to już znaleziono, że te czarne skrzynki, ale nie ma 100% pewności jeszcze, że to to. Aczkolwiek nie wiem, bo jeszcze nie słyszałem tych najnowszych wiadomości, które tam gdzieś krążą.
[01:38:48] - Że znaleziono skrzynki, tak?
[01:38:49] - Tak. Że znaleziono już skrzynki do tego samolotu, ale mówię, to jeszcze nie jest chyba potwierdzona wiadomość na 100%, że po prostu coś jest, jakiś sygnał.
[01:38:58] - Jeżeli znaleziono skrzynki, to jest jakaś nowa informacja, o której nie wiem.
[01:39:04] - Tak, też właśnie nie znałem tego.
[01:39:06] - Ale niepotwierdzona, to może. Mam jeszcze coś do powiedzenia. Chodzi o to, że takie są informacje, mówię tu o faktach, że wyłączając transponder, samolot przestaje się przedstawiać, jakim jest samolotem, ale dalej może widnieć, jakby był w powietrzu na radarach ogólnie jako punkt.
[01:39:32] - Zniknął z radarów.
[01:39:34] - Jako coś latającego. I radar może wykryć, na jakiej wysokości jest i jak się szybko przemieszcza. Mniej czułe są lotniskowe radary, bardziej czułe są wojskowe. Oficjalnie z artykułu, który przeczytałem, niestety nie podam źródła, bo nie mogłem znaleźć, było tak, że najpierw wyłączył się transponder, potem znikł po jakimś czasie dopiero, jeszcze był ten punkt na radarach lotniskowych i jeszcze dość długo się utrzymywał na radarach wojskowych, które są dużo bardziej czułe i z większą mocą nadają, bo radar działa na tej zasadzie, że nadaje wiązkę radiową, ona się odbija i wraca z powrotem, więc można określić po tym czasie odbicia, gdzie to jest i tak dalej. Takie są fakty.
[01:40:22] - Tak, tutaj masz rację. Właśnie doczytałem, ale nie wiem, czy to jest do końca potwierdzone, że raz na godzinę wysyła do satelity komunikacyjnego sygnał i wynika z niego, że on po prostu cały czas leciał po prostu na oceanie, że 2500 kilometrów na południowy zachód od Australii z braku paliwa spadł. Ale nie wiem, czy to zostało potwierdzone w 100%, że to akurat ten samolot to wysyłał.
[01:40:56] - Ogólnie to nic nie wiadomo, bo nie ma wraku i nikt tych skrzynek do tej pory, może jakieś są pogłoski, jak i o wszystkim, o tym jakimś tam śmiecie gdzieś tam. Niedawno słyszałem w radiu o jakimś śmieciu na oceanie.
[01:41:08] - Że raz na godzinę tam coś wysyłał, jakiś taki pyk, taki pik, ale oczywiście na radarach nie był, tylko gdzieś do jakiegoś satelity po prostu komunikował coś.
[01:41:17] - Jestem na tych wszystkich możliwościach. Jakie to są te sposoby namierzania samolotu? Może faktycznie do jakiejś satelity się kieruje, chociaż mało to jest prawdopodobne, bo jak samolot leci na wielkie odległości, to sobie tego nie wyobrażam, żeby trafił w satelitę prosto, to musiało być namierzanie satelity. Do satelity jest mało prawdopodobne. Ja sobie wyobrażam, że samolot może wiedzieć, gdzie jest. Z satelitów odbierać, samolot wie, gdzie jest sam z siebie, ale to, żeby on komuś powiedział, gdzie jest, to on musi coś nadać, żeby on to nadał w kosmos, to musiałby mieć drugą antenę satelitarną na wierzchu i idealnie ustawioną, żeby trafiło w satelitę. I to by musiało być śledzenie tych satelit konta. Więc tak chyba nie działają samoloty. One raczej jak już nadają, to zwyczajnie radiowo i ktoś tu na Ziemi odbiera. Ale chciałbym pójść dalej.
Z tego co według mnie jest wiadomo, to tylko jest tyle wiadomo, co powiedziałem, czyli że on sobie zniknął najpierw tak, potem jeszcze inaczej. Najpierw przestał nadawać, potem radar go jeden przestał widzieć, potem drugi.
[01:42:32] - Ale to dziwne, że tutaj on leciał dalej, bo tak jak mówili, że czarne skrzynki niby znalezione były dalej, tysiące kilometrów.
[01:42:42] - Ale kto to znalazł? To jest oficjalna wiadomość?
[01:42:43] - Nie wiem tego. Tego nie wiem. Ja wiem, że oni tam już szukali w tym pewnym rejonie, gdzie się spodziewali, niedaleko, 2000 kilometrów powiedzmy od wybrzeża Australii, ale po prostu, że tam gdzieś już właśnie znaleziono. Newsa dostałem od tego słuchacza dzisiaj. Nie sprawdziłem tego newsa.
[01:43:04] - Z tego, co wiem, to czarne skrzynki są czerwone i potrafią pływać. Ogólnie one się unoszą na ziemi.
[01:43:10] - Ale akurat tam one chyba były na dnie czy coś. Tylko że wysyłają sygnał, ileś kilometrów mogą wysyłać, sześć kilometrów chyba do góry. Pod powierzchnią wody mogą wysyłać sygnał radiowy na sześć kilometrów, więc można to wykryć, prawda? Mamy jakiś kłopot. Tutaj zerwało połączenie z Teflonem. To są ciekawe rzeczy, jak to właśnie było, że jak mogły zniknąć samoloty z radarów? Wydaje mi się, że właśnie nie zniknęły, że być może z cywilnych zniknęły, natomiast nie z wojskowych. Tak że coś ukrywają po prostu. Wojsko coś ukrywa. Teflonie, słyszymy się?
[01:44:02] - Mnie urwało.
[01:44:04] - Tak już podsumowując.
[01:44:06] - Podsumowując, to chciałem na sam koniec, chyba to, co najważniejsze. Jeżeli te informacje, które mówimy o tych skrzynkach, nie skrzynkach, bo z tego, co wiem, to skrzynki się potrafią unosić na wodzie, i one mają w sobie nadajniki radiowe też, gdzie przez jakiś czas po odpięciu całej instalacji samolotu potrafią nadawać swoją niekoniecznie pozycję, ale w ogóle sygnał radiowy, po czym można je zlokalizować. Jest taka zasada triangulacji, gdzie nawet za komuny szukali lewych stacji radiowych na tej zasadzie. Nawet jak skrzynka nie wie, gdzie jest, GPS-a nie ma w sobie, to po tym, że ona sobie gdzieś tam piszczy radiowo, można ją zwyczajnie wyłapać anteną kierunkową czy trzema antenami. Co do skrzynek powinna się unosić ona na wodzie. À propos tego. Ale teraz, jeżeli nic nie wiadomo, to wiadomo tylko jedno, że była ostatnio taka sesja. To jest kwestia takich bajek. Jeżeli nic nie wiadomo, to można coś się domyślać albo też szukać w innych źródłach. Sesja była hipnozy z taką Agnieszką, którą naprawdę uważam za jedną z lepszych.
Można powiedzieć mediów, nie mediów. Taka dziewczyna ciekawa, po prostu bardzo logicznie opowiada w tych sesjach i jest czuła na różne rzeczy, bo wiem, że w innych sesjach ją słuchając, dużo się jej trafia. Ona robi takie operacje fantomowe, na przykład potrafi powiedzieć, że ktoś jest na wózku, chociaż słyszy, że-
[01:45:45] - Ale mówisz to w związku z tym, że ona coś mówiła o tej katastrofie?
[01:45:49] - Nie tak. Chciałem trochę uwiarygodnić, że kobita po prostu jest taka, która jest sensytywna i nie tylko to sobie wymyśli, tylko po prostu łapie to, co ma złapać, a nie co jej po głowie chodzi. Na stronie Porozmawiajmy.tv można sobie wpisać w wyszukiwarkę trzy siódemki: 777 i wyjdzie nam Porozmawiajmy.tv. Można sobie wpisać w wyszukiwarkę trzy siódemki i wyjdą nam tam właśnie dwa artykuły, w tym ten od spodu to jest właśnie sesja Leszka z Agnieszką i też na tej stronie. Tam można sobie znaleźć.
[01:46:43] - Czy możesz streścić? Bo już wiesz. Streścić, co powiedziała. Czy nie chcesz zdradzać?
[01:46:50] - Właśnie o to chodzi, że chcę to powiedzieć, że Agnieszka tam właśnie co do tego lotu była tak jakby nakierowana. Jesteś w tym samolocie tego, tego. Czy widzisz na czerwono teraz wszystkich sprawców? Kto jest tego winny? Ona mówi, że trzy osoby, jeden przerany. Nieważne o co chodzi. Jest trzy osoby w samolocie. I teraz ona pyta dalej, mówi: „Ogólnie w samolocie są ludzie, którzy mają taką wiedzę, że mogą bardzo szybko zmienić losy świata. Mają taką wiedzę, że mogą zmienić losy ludzkości”. I ten samolot jest ogólnie, ona to opowiada całkiem prawdopodobnie, jest ogólnie przeniesiony na zasadzie takiej do jakiegoś innego wymiaru, że ci ludzie ogólnie to jest na zasadzie takiej, jak się czyta te opowieści o tym statku takim.
[01:47:54] - Elgit, ten z eksperymentu filadelfijskiego.
[01:47:59] - Tak. Właśnie i ci ludzie, trzy osoby w tym samolocie są po to, żeby uaktywnić jakieś maszyny, które same z siebie nie działają, tylko obok tego samolotu jeszcze lecą jakieś myśliwce i maszyny są na tych myśliwcach i ci ludzie są w środku tylko po to, żeby to wszystko w kupie zadziałało. I ten statek jest przeniesiony do jakiegoś innego. Nie wiem, można to odbierać jako bajkę, ja wcale tak tego nie traktuję.
[01:48:31] - Samolot. Ten samolot jest przeniesiony do innego wymiaru jakby.
[01:48:36] - Cały samolot jest gdzieś przeniesiony. I przyczyna jest taka, że właśnie tam są ludzie, którzy mogą zmienić losy świata.
[01:48:48] - Ale kto go porwał? Mówi coś, kto go porwał?
[01:48:51] - Tak, mówi i ona nawet nie wiem, czy dobrze, ale z tego, co kojarzę, to powiedziała pierwsze ONZ. I ona się zdziwiła tym i dopiero potem gdzieś tam właśnie ona mówi Bilderberg. Ona nawet chyba nie znała tej nazwy grupa Bilderberg, bo ona jakby ją przekręciła. Właśnie źle to powiedziała. Ze trzy razy to mówiła i za każdym razem źle to powiedziała, trzy razy przekręcając. I w ogóle potem jeszcze ją tam prowadził ten Leszek do tej całej grupy. Ona tam mówi, że to jest gniazdo żmij, że ona się w ogóle tam nie chce pakować, że to są po prostu rytuały i tak dalej. Także ciekawa taka sesja. Niestety źle się ją słucha, bo dwa głosy są tej Agnieszki i tego prowadzącego Leszka, które się na siebie nakładają, nie są zgrane w czasie, ale tematycznie jest ciekawa.
[01:49:46] - Polecamy.
[01:49:50] - Taka bajka, ale kto wie, czy nierealna.
[01:49:52] - Ciekawe, ale co oni mają taką wiedzę, że może faktycznie ta firma, chodzi o tą firmę Freescale Semiconductor, że tam tkwi. Czyli bierzcie teraz ściągajcie ich patenty, bo oni tam mają patenty też upublicznione, więc może coś ciekawego jak się znacie na tych sprawach.
[01:50:11] - Prawdopodobnie, że ta Agnieszka wiedziała na przykład co tam było, bo to sesja z 17 marca. 17 marca, więc nie wiem, czy ona ma czas na szukanie po necie i tak dalej, jakichś tam teorii. Więc dla mnie to jest dosyć niedawno, sprawa jest sprzed miesiąca.
[01:50:42] - Jasne. Teflonie, dzięki ci za tę informację, bo będę musiał przyspieszyć całość, bo już za niedługo kończymy. Także dzięki ci za te informacje. Trzymaj się, hej. To był Teflon. Bardzo zaskakująca rzecz na koniec właśnie tutaj o tej sensytywnej dziewczynie, która mówi takie rzeczy. Te podróże międzywymiarowe są bardzo ciężkimi tematami. Bardziej właśnie może na tydzień od poniedziałku do czwartku. W piątek, sobotę, niedzielę te tematy są dużo trudniejsze do zrozumienia. Głowa aż boli.
Kiedyś na pewno zrobię jeszcze audycję o eksperymencie filadelfijskim. Tam co się działo z przeniesieniem statku, z tą niewidzialnością, że to może być powiązane. Właśnie niewidzialność z teleportacją, z przeniesieniem do innych wymiarów. Tego typu rzeczy może właśnie są powiązane. Także tak wyglądał ten lot. Ciekawa sprawa. Jak było, do końca nie wiadomo. Przeszedłbym teraz do Smoleńska. Nie chcę już dużo opowiadać, bo mało czasu. Wybaczcie, jestem trochę padnięty po tych wszystkich wojażach i załatwianiu różnych spraw.
I tych tutaj spraw zdrowotnych. Poza tym większość z was jest chyba znudzona tematem Smoleńska. Podtrzymuję to wszystko, co mówiłem na temat Smoleńska we wcześniejszych odcinkach, że jest to sprawa kompromitująca państwo polskie. Tak naprawdę najbardziej kompromitujące rzeczy, które mogę powiedzieć, to są takie jak właśnie... Zaraz, tutaj miałem, wybaczcie. To są... Bardzo dziwne. Miałem przed chwilą i zniknęło. teleportowało się chyba do innej czasoprzestrzeni. Te rzeczy, które były najbardziej bulwersujące.
Przede wszystkim oddanie śledztwa Rosji. Potraktowanie samolotu jak samolotu cywilnego, czyli korzystanie z Konwencji Chicagowskiej. A ten samolot powinien być traktowany jako państwowy, wojskowy. Jako samolot, który był samolotem specjalnym, gdzie ta Konwencja Chicagowska nie obejmowałaby go. To zostało zupełnie zmienione i mało tego, można było właśnie skorzystać. Zresztą Rosjanie nie mówili, że nie pozwalają na to i tak dalej. Tylko Polska mogła razem z Rosją badać tę sprawę. Mało tego, mogła badać sama, jeśli by chciała, wymusiła to na Rosji. Natomiast coś takiego się nie wydarzyło. Było to blamażem po prostu Polski, tak dyplomacji, jak i władz państwowych.
Jest to naprawdę sprawa żenująca. Tutaj zapomniałem dodać, że Rosjanie nie tylko nie pilnowali wraku przed złomiarzami, ale sami niszczyli wrak. Są zdjęcia pokazujące, jak Rosjanie po prostu niszczą wrak samolotu. Wyraźnie niszczą, więc jest to sprawa ewidentna. To, że niszczą wrak samolotu, też nie oznacza, że Rosjanie stoją za zamachem, jeśli to był zamach, a nie katastrofa. Myślę, że jeden kraj i drugi, czy Polska, czy Rosja, są to kraje, które są w bardzo złym stanie ogólnym i ani w Polsce, ni w Rosji nie ma jakiegoś ładu, porządku, który by powodował, że mamy jakąś normalność. Normalność w sensie, że robimy coś dobrze. Tylko po prostu jest wszystko robione na sznurki. I w Rosji, i w Polsce jest to samo. Wystarczy zobaczyć, co się w Rosji działo w olimpiadzie w Soczi.
Jak to wyglądało. To była najdroższa olimpiada. Olimpiada w Soczi kosztowała tyle, a nawet więcej, co cała reszta olimpiad razem wzięta w historii. Także po prostu widać, że pieniądze były olbrzymie, ale wykonanie tego było tak, jakby to była jedna tysięczna, jedna setna tego budżetu. I tak samo jest w Polsce. Te samoloty, to wszystko jest robione po najmniejszej linii oporu i tu się nic nie zmieniło do dzisiaj. Pamiętam katastrofę Leszka Millera z helikopterem, gdzie chyba helikopter był niezbyt sprawny. Tylko dlatego uszedł z życiem, że był fenomenalny pilot, który pomimo braku pracy silnika potrafił jakoś tym helikopterem wylądować. To przecież się zdarzało. Zdarzyła się Kaza.
Wypadek Kazy. Co prawda tam prawdopodobnie chodziło o alkohol, ale też to utajniono. Nie kompletnie chciano zbadać, bo powiedziano, że był jakiś błąd techniczny. Gdzieś się popsuł samolot i ci konstruktorzy czy też firma produkująca samoloty Kaza chciała przylecieć i tutaj zbadać, zrobić śledztwo swoje i zbadać, czy faktycznie tak było, na co Polacy nie bardzo chcieli wyrazić chęci. Ale w końcu wiem, że jak przyjechali i zaczęli badać to wszystko, to wyszło na to, że po prostu piloci byli pijani i chciano utajnić. Czyli Polacy wycofali się z oskarżeń wobec Kazy, a Kaza zamknęła usta i nie puściła żadnej pary z ust na temat tego, co się naprawdę działo w tej katastrofie. Czyli też to można bardziej nazwać nie żadnym zamachem, tylko niekompetencją i złamaniem wszelkich regulaminów, wszelkich procedur, które obowiązują także i oficerów. Oni są na służbie. To nie był prywatny lot, bo to nie był ich prywatny samolot, tylko to był samolot państwowy. Więc to była naprawdę sprawa kompromitująca cały kraj.
Donald Tusk kompromitował kompletnie wszystkich. Przybijanie żółwików. Nie wiem, czy widzisz to zdjęcie, jak Donald Tusk przybija żółwika z Putinem. Jest przerażające. Brak słów jest na to. Ten człowiek powinien siedzieć w więzieniu za zdradę, za robienie tego typu kompromitacji Polski. Jest to niebywała sytuacja. Tutaj mam informację. Wyobraźcie sobie salonce prezydenta, gdzie jest nadpalona. Są takie ostatnie newsy, że faktycznie jest jakieś nadpalenie, ale nie wiadomo, czy to chodzi o zwykły jakiś pożar, czy wybuch.
Mówię, dopóki się nie złoży całego samolotu, dopóty nie stwierdzimy, czy to był wybuch tak naprawdę, czy to była inna przyczyna, bo mógł być pożar równie dobrze. Mogły być różne przyczyny i zawsze każdy samolot trzeba złożyć, tak jak widzicie. Oglądacie Discovery czy jakieś inne filmy i jest tak, a nie inaczej. Wygląda bardzo ładnie to. Składane są samoloty z najmniejszych elementów, nawet 9, 10 tysięcy części czy jeszcze więcej tych części. Jest wszystko elegancko składane część do części. Witaj słuchaczu.
[02:00:11] - Dzień dobry. Tu mówi . Jeszcze jedną rzecz, o której zapomniałem, że miał być kręcony film katastroficzny, który odtwarza dokładnie tą katastrofę tego samolotu i on został anulowany.
[02:00:25] - Ale w Smoleńsku?
[02:00:27] - Nie, mówię o tym samolocie, co zniknął. Że samolot znika i miał to praktycznie odtwarzać. Tylko tyle powiem, że on miał odtworzyć dokładnie przebieg tej katastrofy, jaka się stała w rzeczywistości. Scenariusz był napisany pół roku wcześniej i film został anulowany. Produkcja. Tylko podali w jakichś wiadomościach czy gdzieś trafiłem taką informację.
[02:00:50] - Ciekawe.
[02:00:51] - Odtworzyć miał w 99% tą katastrofę.
[02:00:55] - O kurczę.
[02:00:56] - I tylko tyle podali, że został anulowany. Z tego powodu, że odtwarza tą katastrofę, która się w rzeczywistości odbyła.
[02:01:04] - Musiałbym gdzieś doczytać. Nie pamiętasz tytułu filmu?
[02:01:07] - Nie pamiętam, tylko tyle powiedzieli, że został anulowany. Zdjęcia zaczęli robić i po prostu go anulowali i koniec. Tylko tyle podali, że miał odtworzyć tą katastrofę, która się w rzeczywistości się stała.
[02:01:19] - Ciekawe.
[02:01:20] - Jeszcze jedną rzecz o skrzynkach. Skrzynki nadają dwa rodzaje sygnału: radiowy, gdy jest na powierzchni i dźwiękowy, gdy jest pod wodą.
[02:01:27] - A, to dźwiękowy.
[02:01:27] - Sygnał radiowy w wodzie się nie przemieszcza.
[02:01:31] - Nie przemieszcza się?
[02:01:32] - Ma dwa rodzaje wyników. Jak wpada do wody, nadaje dźwięk i się hydrofonem wyszukuje i jak jest na powierzchni, nadaje radiowo.
[02:01:40] - Ja myślałem, że pod wodą radiowo też.
[02:01:42] - Nie. Sygnał radiowy pod wodą natychmiast się zatrzymuje. Dźwięk się przenosi bardzo dobrze.
[02:01:47] - Aha.
[02:01:48] - Wiecie, humbaki swój dźwięk można słuchać humbaka z drugiego końca świata. A fale radiowe pod wodą się nie przenoszą.
[02:01:56] - Chyba że długie, tak?
[02:01:58] - Nie, w ogóle fale radiowe praktycznie w wodzie są całkowicie tłumione.
[02:02:01] - A jak łodzie podwodne się komunikują?
[02:02:04] - One się wynurzają albo wysuwają antenę ponad wodę i nadają.
[02:02:07] - Aha, muszą się wynurzyć.
[02:02:09] - Tak, musi się antena wynurzyć i wtedy nadają sygnał.
[02:02:14] - No właśnie.
[02:02:15] - Jeszcze podali, że jeszcze przez tydzień będą sygnały. Baterie jeszcze wytrzymają przez tydzień i zamilkną.
[02:02:24] - Wcześniej czytałem też, że przez trzy tygodnie tylko, a tutaj jest-
[02:02:26] - Tak, ale producenci skrzynek projektowane jest na 40 dni, a nadawać mają przez 30 dni, ale jest zawsze zapas większy zamontowany, baterii. Na wszelki wypadek, bo skrzynka lata, lata, lata, a bateria się starzeje. Trochę więcej jest dawane na zapas. Myślę, że to projektowane. To tylko tyle chciałem powiedzieć o tym filmie, że po prostu został anulowany, że odwolekł katastrofę. Tam się stało.
[02:02:59] - Dzięki.
[02:02:59] - Taka ciekawostka.
[02:03:02] - Dzięki, trzymaj się. Miłego weekendu. Hej. To był stały słuchacz. Niespodziewany słuchacz. Stały słuchacz, właściwie spodziewany. O Smoleńsku. Tak jak mówię, jest tych kilka najbardziej przerażających rzeczy, które spowodowały to, że katastrofa w Smoleńsku jest katastrofą kompromitującą państwo polskie całe. Nieważne, czy była to katastrofa, czy zamach, to jest inna już kwestia, ale to po prostu jak to było rozpatrzone. Media, muszę wam powiedzieć, może dzisiaj bym troszeczkę więcej o mediach powiedział zamiast o tak naprawdę śledztwie, bo wiadomo, wrak jest w Rosji, czarne skrzynki, czyli te czerwone skrzynki są w Rosji, nic do Polski nie trafiło.
Tak mówiłem jeszcze w 2010 roku, że skrzynki nie będą zwrócone, czy też w późniejszych latach, gdzie zahaczałem o Smoleńsk. Przepraszam, w 2011 powiedziałem w audycji o Smoleńsku. Zawsze mówiłem, że te skrzynki nie trafią do Polski i nie trafiły, bo tam po prostu są rzeczy, które będzie można dodatkowo odczytać czy sprawdzić, że zostały zmanipulowane i tak dalej. Także tutaj właśnie widzę. Dziwne. A jest, mam tutaj. Media jak reagowały? Media to jest histeria. Jest oczywiście podział na prawicę, lewicę. Jeśli chodzi o media, media lewicowe kłamią na każdym kroku.
Chociażby nie wiem, czy pamiętacie o generale Błasiku, gdzie mówili, że był w kokpicie pilotów, że pił, że był pijany, niestworzone rzeczy. To się wszystko nie potwierdziło. To było bardzo znamienne, że nikt nie przeprosił, szkalując rodzinę generała Błasika czy też żonę Błasika. To są niebywałe historie, bardzo wredne, nieprzyjemne, takie prostackie. Jest niejaka pani Tatiana Anodina, oficer, który jest szefem komisji MAK, która kłamstwo za kłamstwem wypowiada, chociażby o brzozie, gdzie ta brzoza w ogóle nie wiadomo, czy to ten metal w ogóle tam był wbity w tą brzozę z samolotu, czy to ktoś po prostu wbił jakiś tam metal. Absurd na absurdzie. Tak to wygląda, że składa się po prostu rzeczy różne, naciąga się i potem wychodzą, że to są kompletne kłamstwa. Nie mówię, że wszystko, ale duża część, chociażby wina pilotów. Od razu zrzucanie wszystkiego na pilotów. Też jeszcze nie można stwierdzić, jeżeli nie stwierdzono, nie zmontowano tego całego samolotu tak jak się to montuje.
Nie wiem, czy widzieliście te zmontowanie Rosjan, jak to pokazali, jak to samolot zmontowali z tych części, które były, to po prostu pożal się Boże, to wyglądało. Na płycie lotniska to zrobili. Przecież to można zrobić w trójwymiarze. To się dzisiaj robi na wysięgnikach. Po prostu jest to żenujący spektakl. Na taśmach i takich wysięgnikach cały samolot się po prostu składa. Dzisiaj już nie ma nic praktycznie tam, nie zostało pod tym namiotem. Dlaczego jest przykryty wrak? Tego praktycznie wraka już nie ma, są tylko jakieś tam elementy zupełne. Cały czas lecą po prostu kłamstwa tych dziennikarzy lewicowych.
Nagonka na Antoniego Macierewicza. Może jest trochę w jakimś tam stopniu paranoiczny pan Macierewicz, ale chce w jakiś tam sposób do prawdy dążyć. Widzi, że nie wszystko to, co tutaj podają te raporty, nie wszystko, większość z tych raportów to jest po prostu jakaś fikcja kompletna. Czy też raport MAK-u właśnie pod przewodnictwem pani Anodiny, czy też z komisji Millera, Laska. Pytania, które pan Macierewicz zadaje, nie zostały odpowiedziane. Te pytania zostają otwarte. To tylko można mówić, chociażby debata miała być zwolenników pana Macierewicza i od pana Laska czy pana Millera i nie zgodzono się na to, nawet zastraszono pana Kleibera. Uważam, że to bardzo mądry człowiek, profesor, szef PAN-u Polskiej Akademii Nauk, naprawdę osoba wybitna i wyobraźcie sobie, że widziała potrzebę takiej debaty. Została zastraszona osoba profesora Kleibera. Jakieś tam urzędy się przyczepiły nagle do pana Kleibera.
Także ten Smoleńsk. O Smoleńsku myślę, że jeszcze wrócimy. Będę chciał jeszcze gościa jakiegoś do Smoleńska, ale to w jakimś innym czasie, zupełnie innym czasie niż teraz. W każdym razie o Smoleńsku wiemy dzisiaj, że jest więcej pytań niż odpowiedzi, niż było. To, co przedstawiają nam oficjalne źródła jest śmieszne. Z tą brzozą jak było, to po prostu ścinanie drzewa, branie pod uwagę metalu, który nie wiemy, czy jest z tego samolotu nawet. Są bardzo dziwne rzeczy. Jeszcze tutaj o mediach chciałbym powiedzieć. Chyba orientujecie się, jacy dziennikarze ten Smoleńsk próbowali zakryć, że tu nic nie było, to nie ma znaczenia i tak dalej. To takie tuzy intelektu, przede wszystkim lewicowe jak Adam Michnik, Jacek Żakowski, Tomasz Lis, Janina Paradowska.
To tacy myślę, że główni gracze w tej lewicowej bohemie, ale także ludzie, tacy dziennikarze jak pani Kublik. Ona się nazywa na imię, taka mało znana jest, że nawet imienia nie pamiętam. Wyobraźcie sobie. Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski też. Oni są takimi dziennikarzami do wynajęcia, aby zrobić jakiś raporcik przeciwko osobie nie krytykującej fakty, które tam przedstawia chociażby profesor Binienda czy inni specjaliści, tylko po prostu osoby, same osoby. Manipulacja jest olbrzymia, ale ja wiem, dlaczego tak jest. Powiem wam, co łączy teraz na koniec już te dwie katastrofy, zamachy, jakkolwiek je określać. Za tym stoją służby specjalne za jednym i za drugim. To jest właśnie ta tajemnica, wspólna tajemnica. To są służby specjalne.
Dlaczego służby specjalne za malezyjską katastrofą? Bo mamy, uważam, że są zdjęcia satelitarne, dokładny przebieg lotu jest tego samolotu. Wiedzą, co się stało, ale nie mogą o tym powiedzieć, bo prawda jest tak brutalna, tak wywracająca świat do góry nogami, że nie mogą tego powiedzieć. Jest absolutny zakaz mówienia o tym. Czy myślicie, że samolot, który jest wielkości 64 metry na 65 metrów, bo rozpiętość skrzydeł ma 65 metrów, długość 64 metry tej maszyny. Czy on może się rozpłynąć w powietrzu, zniknąć z radarów i go nie ma? Przecież to jest jakiś absurd kompletny. W dzisiejszych czasach, gdzie radar jest dużo lepszy. To nie jest druga wojna światowa, że dopiero radar odkryliśmy. To się w głowie nie mieści kompletnie.
Więc ktoś stoi za tym, aby nie pozwalać mówić o tym i zabierać dane, wykasowywać dane z radarów wojskowych potężnych. I pytanie, czemu te służby chcą to robić? Czy porwały ten samolot, czy było UFO, czy jeszcze jakieś inne wersje? Nawet taka dziura czasoprzestrzenna też jakoś nie współgra z tym materialistycznym widzeniem świata. Nie może coś być, jakaś czarna dziura czy dziura czasoprzestrzenna wystąpić, bo to się nie mieści w głowie. To nie jest racjonalne i być może właśnie z tym oni chcieli walczyć. Wyjaśnijmy sobie, dlaczego zniknęły, dlaczego tych danych nie ma. Przecież tam był Wietnam, Indonezja, Malezja, Chiny, inne jeszcze kraje, bazy wojskowe tam miały Amerykanie czy jakieś inne służby wywiadowcze. I samolot znika. I co?
I nic? Nic się nie dzieje. Także ewidentnie coś kryją. Zawsze kryją służby specjalne tego typu rzeczy. Czyli wiedzą, ale nie powiedzą. No i Smoleńsku. Tak samo służby specjalne wiedzą. Mało tego, nie tylko służby specjalne Polski w Smoleńsku, ale dwóch innych wielkich krajów. Służby rosyjskie wiedzą, co się stało i służby amerykańskie wiedzą, co się stało w Smoleńsku. Dlaczego Amerykanie nie chcą tego pokazać?
Dlaczego Putin nie chce tego pokazać, powiedzieć? Bo prawda jest okrutna, bardzo okrutna. Wydaje mi się, że może być to zamach na przykład. Wtedy to byłby szok. Nie można. Jeżeli mają na przykład nagrane na satelicie, że to był zamach, że był wybuch wyraźny, to nie mogą tego pokazać. Absolutnie. Poza tym Amerykanie też nie mogą pokazać, że są śledzeni. Polacy są śledzeni w jakiś sposób, że się śledzi prezydenta Polski. Tutaj jeszcze mam informację od Tomkiewicza, że Deresz mocno się przysłużył, pełniąc rolę tonizującą i trywializującą wszelkie wątpliwości.
Deresz to chyba mąż tej Szymanek-Deresz, co zmarła. Tutaj powiem na koniec jeszcze może ostatni telefon, już zupełnie finalny. Romualda telefon. Witaj Romualdzie.
[02:16:33] - Witam wszystkich słuchaczy i ciebie.
[02:16:37] - Tak, witaj.
[02:16:41] - Chciałbym ci powiedzieć na początku, że-
[02:16:47] - Coś wyrzuciło słuchacza. No nic, coś zrywa połączenia. Tutaj z Teflonem też zrywało. Tu zrywa cały czas. Mamy tutaj problemy w studiu, ale co chciałem powiedzieć o Smoleńsku? Tutaj mam artykuł Witolda Gadowskiego. Bardzo fajny zresztą człowiek, który bada służby specjalne od lat. Mnóstwo faktów. Jest takim dziennikarzem śledczym, ale takim hardcorowym dziennikarzem śledczym. Nie zajmuje się Masą czy innymi gangsterami polskimi, tylko służbami specjalnymi.
To są tak naprawdę także gangsterzy, tylko wyższej klasy. To nie jest jakaś tam Masa, Baranina czy inne półgłówki, ale ludzie, którzy mają troszeczkę więcej w głowie i potrafią więcej, mają większe wpływy. Robią to bardziej z ukrycia, bardziej jak szpiedzy, jak agenci 007. Agent James Bond. Witold Gadowski mówi bardzo jasno, dobitnie i słusznie. Z tym się w 100% zgadzam, że prawda o Smoleńsku może wyjść z niespodziewanej strony, właśnie od strony wielce czcigodnego Władimira Putina, jak mawia Kornik. Ja oczywiście nie uważam go za wielce czcigodnego, bo to jest tempak też, za przeproszeniem. Słyszałem, jak się wypowiada. Nie jest elokwentny zupełnie. Niektórzy mówią, że on strasznie jest jakiś mądry i tak dalej.
Wszyscy się po prostu go boją. Nawet dziennikarka polska się bała, zamiast mu powiedzieć wprost, wziąć go jak Oriana Fallaci tych wszystkich tam ustawiała. Od Bolesława do Chomeiniego potrafiła tak rozmawiać, że oni nie wiedzieli, co mówić. W ogóle bali się z nią rozmawiać, bo dziennikarz musi być ostry jak brzytwa. Nie bać się, że co? Że zabije mnie Putin? To można równie dobrze nie żyć. Nic nie robić. Dziennikarz musi ryzykować. Musi, jeżeli jest polskim dziennikarzem, Putina traktować ostro.
Ale w Polsce panuje dziennikarstwo serwilistyczne. Serwilizm na każdym kroku jest widoczny. Czy Donaldowi Tuskowi, jak zadają pytania, czy innym politykom, to po prostu tak mówią jak lizusy. Po prostu jest to przerażające dziennikarstwo. Kto takie dziennikarstwo robi? Jest to okropne. Tutaj prawda jest w rękach Władimira Putina. On może ujawnić przede wszystkim szczegóły rozmów dotyczących rozdzielenia wizyt w Katyniu, bo 7 kwietnia 2010 roku przecież był w Smoleńsku Tusk. Donald Tusk. Tak, on był chwilę przed Kaczyńskim.
Szczegóły wizyty Arabskiego w Rosji. To wszystko było nagrywane. Mamy informacje. Zachowanie Tuska w Smoleńsku, udział ludzi z ekipy Tuska w wykorzystaniu prawdy o katastrofie. To są rzeczy, które Putin ma, wie i może wykorzystać bez problemu. Więc to jest dziwne. Wtedy Tusk będzie w bardzo niekomfortowej sytuacji, jeżeli poda prawdę o Tusku Putin. Putin rozegrał ich jak dzieci i teraz po prostu będzie grał tą kartą. Jeżeli będzie chciał, żeby w Polsce zrobić jakieś takie szacher-macher zagrać tutaj, skłócić wewnątrz kraj, to wykorzysta kartę smoleńską. Niestety, jak to zrobi, to będzie polaryzacja dużo większa niż jest dzisiaj.
Tak, zasypiam już tutaj, bo Wiktor pisze, że już usypiam was, tak że będę kończył już dzisiaj. Dzięki, że byliście. Mieliśmy dwie katastrofy, ale tak naprawdę czy to były katastrofy, czy też zamachy? Tego nie wiemy. Czy się dowiemy w przyszłości? Myślę, że tak. Kiedy? Nie wiem tego, ale prawda wyjdzie z niesamowitych miejsc. Być może od Putina z jednej strony, a z drugiej od jakichś ultrasensytywnych osób. Trzymajcie się ciepło.
Za tydzień będzie audycja już z Irlandii. Cześć.