[00:07] - Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne. Omawia Zbyszek Mrugała. Dzień dobry, witam państwa w kolejnej audycji Infry poświęconej zjawiskom paranormalnym. Na wstępie opowiem wam pewną przygodę, która mi się przytrafiła. Pracując na budowie poznałem pewnego młodego człowieka, który dosyć niezaradnie sobie radził na budowie i zyskał w ten sposób moją życzliwość. Jakie to miało następstwa? Wieczorem, kładąc się do łóżka, by odpocząć, w wyobraźni powędrowałem w jakieś dziwne, nieznane mi miejsce. Pojawiłem się przy kontenerze i postrzegłem ledwo zarysowaną postać pewnej osoby. Skojarzyłem to z filmem Robot, więc śmiało podszedłem do tego domniemanego robota i zaczynam z nim rozmowę.
Mówię tak: „Halo, co tu robisz? Czego nachodzisz?” Licząc się, że to jest jakiś duch, postanowiłem przeprowadzić odzyskanie. Odzyskanie polega na tym, że uświadamia się takiej osobie jego, jego sytuację i proponuje się po prostu przemieszczenie w stronę światła. A więc zaczynam rozmowę. „A, oglądałeś film Robot? Tak, tak. A oglądałeś Matrix? No wiesz, tam takie są różne poziomy, przez które można było jak gdyby się przemieszczać.” I w tym momencie opowiedziałem mu, że znam projektanta czy tego... Osobę programującą Matrix i wyłuszczyłem mu jakoś tak kulisowo moją teorię ciałek poziomu wieloświata, przez które można się przemieszczać i można po prostu rozwijać się, nie tkwić dłużej pod tym kontenerem. W którymś momencie ktoś się pojawił i zrobiła się akcja.
Wiem, że nie dostrzegałem już tego, ale, ale cały ten sen się skończył i wróciłem z powrotem do ciała. Ocknąłem się. I co zdarzyło się następnego ranka? Jadąc znowuż z tym chłopakiem samochodem, usłyszałem od niego mrożącą krew historię. Mianowicie jego brat został parę dni wcześniej przygnieciony kontenerem. Czasami, gdy ktoś umrze, zawiesza się w dziwnej ciszy, tkwiąc w niej tak długo, aż ktoś lub coś go z tego stanu ocknie. Przyjaciele pragnący pomóc takim osobom, mający w tym doświadczenie, wzbudzają w sobie uczucie miłości i koncentrują ją właśnie na nich. I co się wtedy dzieje? Taka osoba odzyskuje częściowo świadomość albo częściowo albo całkowitą świadomość i zaczyna wtedy sensownie rozmawiać i wspominać zdarzenia już bez tych obciążeń, które spowodowały, że ona za-- że zapadła się w tym stanie zawieszenia. Wiadomo, nie trwa to długo, ale to jest dobre na początek, gdyż zacietrzewieni gorycze wkurzają się po staremu jak za życia.
Zanim to jednak nastąpi, zaczynają zdawać sobie sprawę, co się stało i konfrontują się odważnie już z tą nową sytuacją. Poza ciałem z łatwością przesyłamy komuś emocje. I tu, proszę państwa, jest dziwna, niezwykła rzecz. To coś, co nam towarzyszy od zawsze, co wydaje się nam, że jest rozgrywającym się w środku nas. Poza ciałem ma swoją objętość i swój ciężar. Miła emocja wiadomo, że wzbudza zainteresowanie każdego, bez względu czy żyje, czy jest martwy. Zwłaszcza gdy wyje z żalu albo jest po prostu wściekły, normalnie wściekły. Po śmierci też się można wściekać i zgrzytać zębiskami. I to jeszcze bardziej niż za życia. Odbiorca szlachetnego uczucia utożsamia się z tym nowym stanem emocjonalnym, przywłaszcza go sobie.
On robi się jak gdyby jego. I w ti-- w tym tkwi cały trik pomocy poza ciałem fizycznym. Gdy zetkniecie się kiedyś ze zjawiskami paranormalnymi, których nie potraficie wyjaśnić, a spodziewacie się, że za nimi s-stoi jakiś duch, nie wpadajcie w żadnym wypadku w panikę. Pamiętajcie, że piękne emocje każdy w sobie potrafi chłonąć, a złość i wściekłość czy zdenerwowanie każdego wnerwia. Wspomniałem kilka razy o dzieleniu się jaźni na części. Za życia, jak i po śmierci można się dzielić. Właśnie z tymi zapodzianymi częściami jest trochę bałaganu na świecie. Raz, że te części osłabiają właściciela, odbierając mu psychiczną energię, to mogą nawet spowodować zaćmienie i to na dłuższy okres czasu. Części te ludzie nazwali wspaniałą myśli cieniami. Parę dni temu natrafiłem na fragment książki Castanedy o cieniach bagiennych.
Don Juan opowiedział historię, jak wprze-- w zamierzchłych czasach szamani starożytni trafili na ślady cienia. Cień ten okazał się największym wrogiem człowieka, odbierając mu życiodajną energię i jak gdyby karmiąc się nim. Sformułował cały system filozoficzny oparty właśnie o tym cieniu, który jego zdaniem daje nam swoją świadomość, udziela jej nam, by się nami karmić. Jak to miałoby wyglądać? Otóż ten cień wpadł na pewien pomysł, by, by użyczyć nam własną świadomość. Znaczy się ta nasza, którą my posiadamy, nie jest naszą. Jest tylko świadomością cienia bagiennego, który podstępnie wtłoczył w nas siebie, własną świadomość, by się nami karmić. Szamani starożytni trafili do miejsca, do punktu naszej świadomości, w której wszystkie funkcje umysłowe zanikają i pozostaje nam jedynie stan świadka. Stan, stan biernego obserwatora, który ledwo zdaje sobie sprawę z tego, że istnieje i pozbawiony jest tej świadomości, którą rejestrujemy, którą dysponujemy na co dzień. Starali się wyjaśnić, co jest tego przyczyną i doszli do wniosku, że właśnie gdzieś jest jakaś obca siła, która ją nam uprowadza.Utracenie świadomości było dla nich całkiem logicznym następstwem agresywnego działania cieni bagiennych.
Trafiliśmy teraz na bardzo interesującą interpretację zjawisk związanych z jaźnią tej części świadomości, która jest wieczna i jest często nazywana iskrą Bożą. Brzmi to może zabawnie, ale wspaniale odzwierciedla istotą istotę samej jaźni. Szukając zagubionej własności trafili na coś, co stanowi o wiele większą wartość. Trafili mianowicie na kosmiczną świadomość, Bożą świadomość. Stając się świadomym, iż są jej malutką częścią. Otwarli własną jaźń na niezwykłe wewnętrzne światło, znajdując w ten sposób skradzioną pierwotną świadomość. Wielokrotnie docierałem do tego punktu nas samych. W tym punkcie tkwiłem w bezruchu, pozbawiony autorefleksji, nie potrafiąc właściwie niczego. Nic się nie dało w nim zrobić. W punkcie tym nic się nie rusza, nic się nie dzieje i skazani jesteśmy na pomoc innych.
I tutaj natrafiamy na największe misterium, jakie świat widział, jakie świat stworzył. Z tego miejsca dopiero zaczyna się prawdziwa wyprawa. Miejsca, w którym magowie odnajdywali własny podmiot. Rysując w lesie rysunek usłyszałem dziwny zbliżający się hałas. Co? Co jest dziwne, gdy się coś takiego na niefizycznym planie dzieje nastawia natychmiast ucho, nie postrzegając zmian stanu świadomości. Gdy coś takiego mi się przytrafi albo spotkam kogoś i zaczynam go słyszeć, biorę to na poważnie, nie zastanawiając się, w którym z planów to jest. Czy jest to w świecie fizycznym, czy nie. Można się wtedy nieźle wystraszyć. Tym razem nie było łatwo.
Ogarnął mnie dosyć silny strach i to bardzo silny. W takich sytuacjach natychmiast koncentruję się na emocji, starając się ją załagodzić. No ale tym razem się nie dało. Zacząłem dygotać, domyślając się, że jednak ktoś się do mnie zbliża. Jest jakaś zewnętrzna przyczyna tego stanu emocjonalnego, tego wzrostu napięcia i dygotania wewnętrznego. No i jasne ktoś do mnie wlazł. No i co się zrobiło? Ktoś wsunął się we mnie. To było dosyć dziwne, gdyż stałem się obserwatorem jego poczynań. Ta osoba skorzystała z moich oczu.
Spojrzała na rysunek, popatrzyła i powiedziała: "A może zostać?" No dobrze, to chociaż nie ma nic przeciwko temu, że sobie rysuję rysunek w lesie. No i w tym momencie jeszcze jak ją miałem, czułem, że ona jest we mnie powiedziałem: "A może straszyć? Nie boję się." Już w tym momencie trzymałem swoje emocje na uwięzi i czułem, jak one się zagadzają. Już miałem na nie wpływ i potrafiłem to ciało astralne powstrzymać od drgania. Ta osoba odwróciła mój wzrok w stronę wierzchołków drzew i wyczuwałem wrażenie, jak się ze mnie wysunęła. Dała po prostu dyla, skoczyła gdzieś tam do przodu i uciekła, pozostawiając mnie całego zdziwionego z wybałuszonymi oczyma. Co było ciekawe, to że nie dziwił się czemukolwiek. On jak gdyby lekkuśko był zainteresowany postrzeganymi przedmiotami, zwłaszcza moim rysunkiem, ale nie był zdziwiony, co by świadczyło o tym, że musiał być chyba kiedyś jakąś istotą o zbliżonej percepcji do mojej. Czym są te niezwykłe cienie? Obserwując zaniki świadomości przy gubieniu ciał niefizycznych, również myślałem, iż mam do czynienia z jakimś agresorem.
To się samo z siebie narzuca i wniosek jest bardzo oczywisty i wręcz prosty. Dopiero po jakimś czasie postrzegłem, że gdy wysuwają się z nas nasze ciała pełne energii, my zagramy w bezruchu. Ta gwałtowna utrata naszej części z energią powoduje właśnie stan świadka. Coś, co wydaje się tak groźne, może zmobilizować nas do dalszych poszukiwań i naprowadzić na właściwą drogę wszystkich szukających absolutu. Na tym chciałbym zakończyć naszą audycję. Żegnam Państwa, zapraszając jednocześnie za tydzień na kolejną audycję, której tematem będą oczywiście duchy i rozwijanie percepcji niefizycznej. Do czego ona się może nam przydać? Do usłyszenia Państwu. Produkcja i realizacja: Portal Infra www.infra.org.pl