[00:07] - Rozmowy poza ciałem. OBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne omawia Zbyszek Mrugała. Witam Państwa w drugiej audycji portalu Infra, audycji o ciałkach i zjawiskach paranormalnych. Dzisiaj chciałbym Państwu opowiedzieć pewną przygodę, którą doświadczyłem parę lat temu. Był to moment w moim życiu, w którym po raz pierwszy, yy, udało mi się dostroić, czy można by powiedzieć spotkać osobę, która zmarła. Dziwna rzecz. Wiadomo, że prawie wszyscy uważamy, że jest to niemożliwe, a część z nas nawet jest przekonana, że jest to bardzo niebezpieczne i może spowodować zaburzenia psychiczne. Konsekwencje tego mogą być nieobliczalne. Siedząc w grupie ludzi, kilkudziesięciu osób, postanowiłem się skontaktować z jakąś osobą zmarłą. Nie wiedząc, że sąsiadom zdarzyła się pewna tragedia w rodzinie poprosiłem opiekuna, gdyby się przy mnie jakiś znalazł, że chciałbym pomóc komuś, jakiejś osobie zmarłej.
Chciałbym ją spotkać i po prostu odprowadzić. Co zrobiłem? Usiadłem wygodnie na krześle, troszeczkę się zagapiłem, zasnąłem, przysnąłem i w którymś momencie znalazłem się w mojej pracowni rzeźbiarskiej z liceum. Naprzeciwko mnie stał stelaż z gliną, w który... który uformowany był w szpic zaokrąglonej katedry gotyckiej. Nie zastanawiając się długo, wskoczyłem po prostu w ten gliniany szpic. Pojawiłem się w ciemnym pomieszczeniu jakiejś wielkiej sali, można było powiedzieć do dwustu metrów kwadratowych, bardzo wysokiej, z wielkim zaokrąglonym oknem. No i trochę się dziwiąc, zastanawiałem się, czy jakiegoś ducha tu spotkam. No i tak mówię: "Halo, halo! Jest tu jakiś duch?" Trochę miałem szampański humor, bo pierwszy raz biorąc w tym udział od razu taki sukces.
Rozpoznawałem częściowo kształty tego pomieszczenia. Rozpoznawałem jak gdyby strony w nim, nie mogąc dostrzec szczegółów. No i wołam jeszcze raz: "Halo, jest tu? Jest tu?" Nagle przesunęło mnie jakoś w jakiś ten narożnik i zobaczyłem w kącie jakąś postać. Ta postać w zasadzie była całkiem... Była z mgły. Nie miała żadnych akurat kształtów. Jedynie udało mi się jej... To jest właśnie ten moment, jak określić coś takiego? Jak można spostrzec, że myślokształty, które rejestrujemy zawierają w sobie świadomość?
To jest rodzaj odczucia, rodzaj pewności, że ta osoba ma w środku jaźń. Przynajmniej te kształty i te formy, które się rejestruje, mają w środku swoją świadomość. Co było dziwne, gdy podszedłem do tej osoby bliżej, chcąc zadać jej parę pytań, ona wyskoczyła i zaczęła na mnie krzyczeć, że przeze mnie nie żyje. Było to dla mnie o tyle dziwne, że nie spodziewałem się tego rodzaju reakcji i zacząłem właściwie piskować. Powiedziałem: "A dlaczego przeze mnie? Ja cię w ogóle nie znam. Co ode mnie chcesz?" I w tym momencie uzyskałem pewne informacje. To jest Joasia ma szesnaście lat, nie żyje. W tym momencie następuje pewien transfer umysłowy, transfer myślowy. Jak należy się zachować i co należy zrobić.
A więc zrobiłem drugie podejście. Zbliżając się ponownie do tej dziewczyny, powiedziałem jej, że jestem artystą, że podziwiałem jej obrazy. Oglądałem, bardzo mi się podobają i że znam kogoś, kto by się mógł jej pracami zainteresować. Nie wiem, skąd mi to do głowy przyszło, bo nie wiedziałem też przecież dokładnie, czy ona jakieś prace ma i obrazy. Jednym słowem pojawiła mi się natychmiast w ręce komórka. Zadzwoniłem i o dziwo co się stało? Dziewczyna się uspokoiła, zainteresowana tym. W ścianie z którejś ze stron zrobił się potężny otwór ze światłem i do środku... do środka tego ciemnego pomieszczenia weszła jej mama. Co było dziwne.
Jej mama wiem, że siedziała w rzeczywistości obok mnie na krześle, a więc ona nie powinna tu przyjść. Tym bardziej, że ona żyje i robiła sobie jakieś swoje inne eksperymenty. Co było ciekawe, dziewczyna rzuciła się jej w ramiona i one razem wspólnie odeszły w stronę tego światła. W ten sposób historia się zakończyła. Wróciłem do ciała, cofnąłem się trochę i tak pytam się delikatnie moich sąsiadów, czy mają córkę. Okazało się, że rzeczywiście mają córkę i ich córka nazywa się Joasia i nie żyje, popełniła samobójstwo. Wyobraźcie sobie, jak ja zrobiłem oczy i ta rodzina, gdy złożyli mi relację tego, tego spotkania. To było coś, co tak mnie zaskoczyło, tak mnie zdziwiło, że można w ogóle coś wyśnić sobie, wyśnić jakąś przygodę, taką, która nie wygląda ani na prawdziwą, ani na realną. Jest mrzonką jakąś. Jest na pograniczu odzyskiwania świadomości jak w OBE, a częściowym zwykłym śnieniem, jakie nam się ciągle w nocy zdarza.
Zostało tylko zaprogramowane przeze mnie. Wyraziłem jakieś życzenie, że chcę kogoś spotkać, chcę komuś pomóc. W tym... Zastanawiająca w tym jest rola i znaczenie naszej wyobraźni. Niby coś zwykłego, umożliwiającego przewidzieć następstwa, wyciągnąć wnioski, a jednocześnie jest czymś mistycznym, czymś otwierającym przed nami nowe wymiary, przestrzenie, do których nie mamy na co dzień wglądu. Nasza rzeczywistość wydaje mi się jeszcze bardziej niezrozumiała, gdy przypomnę sobie pewne zda-zdarzenie ze zlotu OBE. Trzy osoby widziały mianowicie mojego przyjaciela śpiącego z łamaniem głową i to przez dwie kolejne noce. Nie zwrócilibyśmy zbytnio uwagi na tą przedziwną anomalię, gdyby nie to, że tej właśnie nocy obudziłem się i odzyskałem świadomość poza ciałem. Kolega okrutnie chrapał, więc rzuciłem w niego poduszką. Nie podziałało i chrapał nadal.
Będzie na mnie, bo znany jestem z chrapania, a cały ten hałas ciągnął się z mojego pokoju.Więc uniosłem się w powietrzu, nie orientując się, że jestem już poza ciałem i wpłynąłem w kolegę. Właściwie to nie miałem wyboru. Mnie wciągnęło jakaś, jakaś magnetyczna siła wciągnęła mnie w niego. Jak tam było? No było w miarę ciemno. Nic tam nie było. Nie miałem żadnych spostrzeżeń. Innym słowem gdzieś utknąłem w jakiejś, jakiejś dziurze, nie potrafiąc z niej wyjść. Rozglądałem się trochę, dziwiąc zeznaniem i traciłem powoli świadomość. Zasnąłem.
Chyba zasnąłem w nim. Gdy zastanawialiśmy się potem, dlaczego on podebrał mi tą głowę. A byli świadkowie. Stwierdziliśmy wszyscy żartobliwie, bo po prostu chrapał. Naszym ulubionym ćwiczeniem grupowym jest dotykanie niefizycznym ciałem w różne miejsca osób siedzących naprzeciwko nas. Mamy z tym uciechę, bo wywoła bardzo wesołe relacje. W czasie wspólnych ćwiczeń udało mi się już raz polecieć do kolegi. O tym, o którym wam opowiadałem, ale nie wlazłem tym razem w niego, tylko psociłem mu figle. I o dziwo, tym razem coś już postrzegł. Siedział na podłodze i czekał, aż mu coś zrobię.
Podpłynąłem wtedy do niego już w pełni świadomy i klepnąłem mu kolanami tak, że spadł bezwładnie na podłogę, psocąc dalej podpłynąłem mu pod twarz, odczuwając niezwykle intensywnie jego oddech. Było to dziwne, o wiele wyraźniejsze, niż gdybym obserwował swoje oddychanie. Posłuchajcie, co potem on sam opowiadał. A więc jego relacja brzmiała tak. Kolana mu same opadły, spadły na podłogę, miał trochę je podkurczone, a więc wyczuł wyraźnie, jak klepnęły o dywan. A twarz? Jak przybliżyłem się do niego, powiedział, że odczuł dziwną watę na twarzy, ale nie rozpoznał źródła. Nie wiedział. Nie domyślił się, że ma to coś ze mną wspólnego. Opowiadając te historyjki, pragnę Was zainteresować odmiennymi stanami świadomości.
Istnieje mianowicie możliwość zdobycia potwierdzenia uzyskania pewnej wiarygodności tych paranormalnych zjawisk. Gdy parę osób postrzega to samo, można stwierdzić, iż jest coś na rzeczy. Potwierdzenia można zdobyć analizując treść świadomych snów. Wspólne potwierdzenia wskazują, iż pomimo wyraźnych zmian postrzegalnych i zachodzących w mózgu, mamy również do czynienia z jakimś nieznanym, z jakimś nieznanym nam planem. Można przypuszczać, że skrywa się w nim o wiele więcej, niż myślimy i niż podejrzewamy. By mieć pewność, iż te plany istnieją, czy jest w ogóle możliwe coś innego postrzeżenie trzeba samemu spróbować. Jak dotąd jest to chyba najprostsza droga i to dostępna każdego, każdemu z nas, bez zbędnych maszyn i fury pieniędzy i niezwykłych inwestycji. Najzwyczajniej spróbować posadzić kogoś przed nami i potestować, co jest w ogóle możliwe dla człowieka. Gdy się zdobędzie wystarczającą wiedzę praktyczną, można porozmawiać nawet z duchami. I to mając już wcześniej zdobyte doświadczenia na kolegach.
Łatwo spostrzec, iż te same zasady obowiązują w czasie rozmowy z umarłymi. I tutaj będzie punkt, w którym każdy sceptyk się ugnie. W czasie takich rozmów możemy leczyć swoje choroby. Możemy wpływać na nasze śpiące ciało, programując w nim nasze zachowanie. Jest to bardzo dobre. Super, by utrzymać doskonałą kondycję psychiczną. Również jest to bardzo pomocne dla osób, które mają problemy z kręgosłupem. Parę razy udało mi się nawet w podobny sposób pozbyć paskudnej alergii na parę lat. Ale jak to zrobić będzie już tematem kolejnych spotkań. Osobom pragnącym nawiązać ze mną kontakt podaję mój adres kunstreyna@gmx.de oraz adres do bloga artystycznego to www.działka.net.
Znajdziecie tam relację o różnych eksperymentach, jakie przeprowadziliśmy i setki wypowiedzi młodych ludzi, którym przytrafia się OOBE lub je prowokują świadomie. Wszystkich zainteresowanych paranormalnym zapraszam również na forum serwisu Infra paranormalne.eu lub infra.org.pl. Produkcja i realizacja: Portal Infra www.infraOorg.pl