[00:42] - Witam wszystkich serdecznie. Słychać po moim głosie, że jestem przeziębiony? Właśnie słychać. Także ja, smarkający Tomasz, witam was serdecznie w „Hiperprzestrzeni” tej pięknej soboty, tego wieczora. Witam wszystkich na czacie Radia Nafali. Witam w ogóle wszystkich słuchaczy Radia Nafali i Radia Paranormalium, które transmituje „Hiperprzestrzeń”, wszystkich słuchaczy obecnych na czacie Radia Nafali. Wpadajcie na czata Radia Nafali: www.radionafali.com. Jest jeszcze drugi czat alternatywny na Radiu Paranormalium. Także kto co woli. Do wyboru, do wyboru.
A może ktoś, jeżeli ma podzielną uwagę: lewa ręka na jednym radiu, prawa ręka na drugim radiu. Kto wie, kto wie. Może ktoś potrafi w ten sposób. Zapraszam. Pozdrawiam też bardzo serdecznie wszystkich sponsorów audycji „Hiperprzestrzeń” i Radia Nafali oczywiście jak najbardziej. Peace and love moi drodzy, dziękuję bardzo za wsparcie. Zapraszam wszystkich oczywiście do śmiałego, odważnego, stanowczego sięgania do portfeli i wspierania niezależnej inicjatywy takiej, jaką jest Radio Nafali i oczywiście audycja „Hiperprzestrzeń”. A co! Niech tu mi się sypie po prostu pieniądz z sufitu. No właśnie.
A dzisiaj, moi drodzy, gość w Radiu Nafali. Gość oczekiwany od jakiegoś czasu. Jak to mówią: co się odwlecze, to nie uciecze. Przepraszam bardzo, próbuję przegadać swój dziwny, przeziębiony głos. A dzisiejszym gościem jest oczywiście Kuba Babicki, który już sekundę, już tutaj z nami. Już momencik, proszę państwa, już się zdzwaniam z gościem. Halo, halo, proszę pana. Witam serdecznie.
[02:29] - Jestem.
[02:31] - Idealnie.
[02:32] - Dobra.
[02:34] - No dobra, jesteś już na antenie, także witam oficjalnie na antenie w Radiu Nafali w „Hiperprzestrzeni”. Witam serdecznie.
[02:41] - Witam ponownie. Bardzo miło mi ponownie gościć na falach radia.
[02:45] - Przyjemność po mojej stronie. No to co? Słuchajcie, zaczynamy. Pomysł jest taki, żeby zacząć. Ja postanowiłem wypytać cię Kuba już chwilę wcześniej, przed wejściem na antenę. Zacząć od tego, że cię po prostu wypytam. Zacznę od historii związanych z tak zwanym health and safety, czyli wszystkimi kwestiami bezpieczeństwa przy substancjach psychoaktywnych, a szczególnie przy grzybach, bo sezon jeszcze, końcówka, ale-
[03:15] - Ale trwa.
[03:16] - Dokładnie.
[03:17] - Tak.
[03:19] - Także ja poproszę o garść informacji na ten temat dla każdego potencjalnego użytkownika z twojej strony, żeby dorzucić troszkę informacji na ten temat.
[03:31] - Rozumiem. Od czego by tu zacząć? Z każdą substancją psychoaktywną i w ogóle wchodzeniem w każdą praktykę szamańską, każdy system szamański należy mieć na uwadze, że to są rzeczy, które silnie zmieniają świadomość. Mogą silnie zmienić światopogląd, w ogóle pogląd na rzeczywistość jako taki i należy przede wszystkim podejść z pokorą i z wielką dozą ostrożności. Należy uważnie dobierać dawki i pamiętać, że jest takie słynne powiedzenie na Erowidzie, jest głównym chyba hasłem, że znaj swoje ciało i znaj substancję, jaką sobie aplikujesz. Niektórzy są bardziej wrażliwi na pewne substancje, niektórzy mniej. Należy zaczynać zawsze od mniejszych dawek, aby sprawdzić, jak ciało, jak umysł, jak system nerwowy zareaguje na daną substancję lub grupę substancji. Jeśli przyjmujemy coś syntetycznego, wyizolowanego lub całą roślinę, która ma grupę substancji, różne frakcje alkaloidów, należy przede wszystkim podejść z dużą dozą pokory, bo jeśli ktoś jest niewytrenowany i nieprzygotowany, to taki psychodelik albo enteogen potrafi mocno wytrzepać jego umysł. I wówczas ktoś może się przerazić, bo wcześniej być może nie zdawał sobie sprawy z pewnych mrocznych rzeczy, jakie tkwiły w jego podświadomości. Czy mrocznych, jakie on uważa za mroczne, a które po prostu wyjdą na wierzch.
Jeśli się spotka z taką grupą substancji jak betakarboliny połączone z DMT, na przykład ayahuasca lub psylocybina i inne grupy substancji też, które działają mocno na system nerwowy, to trzeba mieć na uwadze to, że taka osoba może być skonfrontowana ze wszystkimi swoimi lękami i ze wszystkimi swoimi różnymi strachami.
[06:01] - Tak mówiąc w skrócie, projekcja wszystkich lęków, które człowiek w sobie nosi naraz. W ciągu jednej sekundy wszystkie przerażające sytuacje od dzieciństwa wyskakują.
[06:13] - Zależy od dawki. Niekoniecznie z dzieciństwa, bo to mogą być sytuacje nabyte nieco później i to zazwyczaj są właśnie sytuacje nabyte później. Szczególnie jeśli ktoś miał niespokojny etap młodzieżowy swój, szkoły średniej.
[06:36] - Co ci ludzie robiią? Żartowałem. A jest coś takiego, coś w rodzaju takiej formy, zasady, która może pomóc człowiekowi się ogarnąć z taką sytuacją, że zaznajomi się i stwierdzi: „Okej, mam za dużo w sobie czegoś albo za mało i lepiej, żebym nie ryzykował samemu” lub coś w tym stylu. Czy jest jakaś miarka?
[07:04] - Zawsze jest tak, że osoba, zanim zdecyduje się na podróż wewnętrzną, powinna trochę oczyścić sobie podświadomość. Do tego celu bardzo dobra jest medytacja, praktyka uważności, ćwiczenia fizyczne, bo ładujesz w siebie naturalne, endogenne kannabinoidy, do tego betaendorfiny. Ćwiczysz uważność, uziemiasz się w chwili obecnej. Jeszcze dobrze jest, jak dziennik snów prowadzisz, bo te sny stają się coraz bardziej wyraźniejsze, jeśli zaczynasz pracować ze snami i wówczas oszczędzisz psychodelikom wiele roboty, jeśli zaczniesz pracować ze snami. Wszystkie praktycznie enteogeny najważniejsze łączą się ze sferą snu. Tak po prostu jest. Nawet chemicznie się łączą. Warto to mieć na uwadze. Warto praktykować dużo ruchu i oczyścić sobie tą podświadomość wcześniej. Takie mam zawsze zalecenia.
Standardowo oczywiście jeszcze jest set and settings.
[08:17] - Niby klasyk gatunku, ale ja tu poproszę ciebie o kilka słów na ten temat. Pomimo wszystko, jaki jest twój ulubiony i co ty polecasz? Bo ja to jestem taki dziki naturalista. Las, łąka, drzewo. Nic więcej.
[08:35] - Enteogeny to lubią. Enteogeny lubią naturalne środowisko, lubią las, lubią spokój, przede wszystkim ciszę. Wiadomo, że im człowiek bliżej jest cywilizacji industrialnej i im bliżej miasta, tym więcej zakłóceń, tym więcej fali różnych wyładowań elektromagnetycznych. Wiadomo, że to wszystko krąży w powietrzu. Jeśli ktoś uznaje ideę pola morfogenetycznego i pól morficznych, to wiadomo, że im bliżej większych skupisk ludzkich, tym więcej tych sygnałów myśli i ładunków myślowych innych ludzi krąży w powietrzu i to też może mieć wpływ na doświadczenie. Dlatego często, jak osoby nieprzygotowane biorą psychodeliki w mieście, jeszcze nie daj Boże idą gdzieś do kina albo
[09:33] - Okej, to jest ta tajemnica. Nigdy nie starałem się tej tajemnicy sformułować, skąd się to bierze, ale jest coś takiego, że po grzybie wyrywa. Przynajmniej ja mam takie doświadczenie, że wyrywa do lasu. Ja mam taki odruch, że organizm automatycznie szuka pierwszego drzewa, do którego można się przytulić.
[09:51] - Tak, bo myślę, że taki enteogen czy energia, jaka przemawia za tymi substancjami, one chcą potencjalnie jak najwięcej wyciągnąć dla ciebie z tego doświadczenia. I nic dziwnego, że cię ciągną do lasu, ponieważ tam jest spokój, jest lepsze uziemienie i możesz ty więcej skorzystać na takim doświadczeniu. A w mieście jest tak wiele zakłóceń, że jest więcej chaosu w takiej podróży niż taki wa-
[10:23] - Jest coś takiego.
[10:25] - Żeby nabrać dystansu, pokory.
[10:31] - Proszę bardzo. Także unikamy miast, proszę państwa. Unikamy miast, robimy sobie coś w rodzaju takiej diety mentalnej, można powiedzieć.
[10:40] - Tak. Jeszcze powiem jedną rzecz, bo dodam, że wiele ludzi mnie pyta o ayahuasca, gdzie można to kupić, jak to zrobić.
[10:54] - Myślałem, że o później. Dobra, to lecimy od razu z tym, bo ludzie się strasznie z tym kojarzą.
[10:59] - Gdzie doświadczyć? Ja może teraz wspomnę tylko chwilę i potem wrócimy do tego, kiedy ty będziesz chciał, ale ja tylko wspomnę o tym, że ludzie pytają o tą ayahuasca, pytają, ale tak naprawdę w naszym podwórku, jeśli chodzi o grzyby psylocybinowe, jeśli weźmiemy te grzyby, tak jak zalecał nawet Terence McKenna, jeśli weźmiemy je w ciemności z odpowiednią stymulacją dźwiękową, na przykład sobie puścimy Ikaros z Amazonii w ciemności właśnie, przyjmiemy konkretną dawkę większą, to możemy przeżyć coś bardzo podobnego do ayahuasca, bo przecież to jest DMT w nieco innej chemicznej formie, ale jest to doświadczenie bardzo podobne, jeśli zachowamy pewne ramy szamańskie. Więc można doświadczyć takiej podróży amazońskiej, będąc nawet w domu własnym.
[11:53] - Dokładnie. Ja się chciałem zapytać, bo pamiętasz, jak rozmawialiśmy za pierwszym razem wspomniałeś bardzo cenną rzecz, bo dla mnie jest to też istotna sprawa. Ayahuaska, za bardzo egzotycznie na to patrzymy. To zyskuje w naszych oczach dziwny aspekt z powodu tego, że to jest bardzo daleko i troszeczkę nie doceniamy czasami rodzimych wypieków. Jest różnica, przynajmniej w mojej opinii, jest dosyć spora różnica między ayahuascą a grzybami. Jest naprawdę potężna. Niby to samo, bo tak naprawdę to jest dokładnie to samo, ale to jest kompletnie coś innego. Nie wiem, jak to wyjaśnić w logiczny sposób.
[12:33] - Ja już próbowałem to kiedyś wyjaśnić i tak sobie myślę, że to wszystko chyba zależy od pól morficznych i tego, z czym te grzyby były łączone kiedyś rytualnie. Bo wiadomo, że każdy trip, każde wykorzystanie starożytne tych roślin kiedyś zostawiło po sobie olbrzymi ślad w polach morficznych. I kiedy jakaś osoba wchodzi w interakcję z daną rośliną, to wchodzi siłą rzeczy w pola morficzne związane z jej rytualnym użyciem. Ayahuaska, wiadomo, silnie jest związana z folklorem Amazonii, niskiej selvy, a grzyby są związane z kolei z folklorem azteckim i naszym słowiańskim.
[13:23] - Dokładnie. Jest coś takiego, że nie wiemy wielu rzeczy o grzybach. To jest troszeczkę tak, że cała pamięć i informacja zniknęła dokładnie 800 lat temu. Dokładnie równo, kiedy Watykan zakazał i wszystkie zapisy o tym zostały zakazane. Także informacja, nawet jeżeli była, nigdy nie była gromadzona, nigdy nie była spisywana, zawsze doprowadzono do kompletnej erozji tej informacji. Także być może sięgając po grzyby z powrotem wracamy do czegoś, co zniknęło 800 lat temu, jakiejś herezji.
[13:51] - Tak. I to jest ciekawe, że jak przyjmujemy ayahuaskę w recepturze związanej bardziej z Bliskim Wschodem, to często się w wizjach przejawia ten folklor. Można spotkać takie istoty jak Annunaki. Mamy dużo symboliki babilońskiej. Z kolei z receptura niskiej selvy, czyli banisteriopsis caapi lub diplopterys, z kolei mamy dużo odniesień do tamtejszych regionów. Mamy wizje jaguarów, szamanów, Indian stamtąd i mamy wizje dżungli. Tak samo, jeśli chodzi o grzyby. Nasza łysiczka często nas łączy z folklorem Ameryki Południowej i Północnej, i Środkowej, a czasami też mamy nawiązania do dawnych słowiańskich kultów i dawnych naszych analogowych szamanów z naszych ziem. Też to jest ciekawe. W jakiś sposób to się łączy.
Te pola morficzne się wzajemnie może przenikają i być może o to chodzi. Nie wiem.
[15:11] - Brzmi tak sensownie, bo właściwie jest coś takiego w polskich grzybach, mówiąc szczerze coś, co jest kompletnie nie z Polski, coś, co chyba jest najbliżej na drugim końcu świata, gdzieś w Ameryce Południowej. Jest pewien rodzaj czucia, pewien rodzaj patternu. Nie wiem, o co chodzi. Coś takiego nie występuje w tej kulturze, natomiast jest wszędzie obecne w makatkach wszystkich z Ameryki Południowej na przykład. Jak widzisz sztukę ludową, to uderza cię w oczy nagle bogactwo wzorów.
[15:39] - Tak. W jakiś sposób to wszystko jest ze sobą połączone i jakoś po tych nitkach kwantowych, nielokalnych, morficznych to wszystko podróżuje.
[15:49] - Myślisz, że są coś w rodzaju takich grup, że na przykład jest grupa jak Południowa Ameryka, kolejna grupa Bliski Wschód, te wszystkie historie z Annunaki. Nigdy nie zostało to poważnie zdefiniowane. To jest też pytanie wielu użytkowników substancji psychoaktywnych, czy biorąc więcej, nie przechodzimy na jakiś wyższy poziom i czy ten wyższy poziom nie jest czymś, co ogarnia wszystkie te pola morfogenetyczne, te, o których teraz mówimy? Czy jest jakiś poziom, na którym następuje ujednolicenie tego wszystkiego i czy jeżeli się nie wrzuci gigantycznej ilości substancji, to nas nie wyśle gdzieś na samą górę?
[16:34] - Bardzo możliwe. Przede wszystkim coraz więcej tych okowów z umysłu opada i otwieramy się na coraz większą dawkę wymiaru naszego mózgu. Moim zdaniem dostrajamy się do częstotliwości, która operuje na coraz większej prędkości drgań. W ogóle tak naprawdę nikt nie wie, czym jest doświadczenie psychodeliczne.
[17:06] - Ja mam taką teorię. Wszyscy mówią, że to jest przyspieszenie, a ja myślę, że to jest bardzo niska częstotliwość, że to jest coś, co schodzi bardzo mocno w dół i to jest jak normalnie fala Hertza, ma 17 metrów i tak dalej, to są już te fale związane z polem plazmy. Wszystkie te psychodeliczne rzeczy się kojarzą bardzo technologicznie. Nie wiem dlaczego, tak mi po prostu poszło. Z tymi wszystkimi szalonymi wynalazkami wolnej energii i tak dalej. Obiegowość, jak popularnie to wszystko nazywa. Już nie chcę się tu wbijać w detale. Jest to związane z takim rodzajem dostępu do energii. Nie wiem, jak to nazwać. To nawet nie jest kwestia energii.
No właśnie. I to właśnie odkryłem. Jak to po prostu wszystko razem.
[17:59] - Nie masz szans żadnych, bo nawet nie wiemy, czy to chodzi o zwolnienie, czy o przyspieszenie. Możemy sobie hipotetyzować, bo to jest tak olbrzymi zastrzyk dla wyobraźni. Ja z kolei ostatnio rozważałem koncepcję doświadczenia psychodelicznego jako otwarcia się, skoro czas nie istnieje, otwarcia się na te wszystkie wymiary, wszystkie rzeczywistości, które dzieją się jednocześnie. Na otwarcie się tej pozornej przyszłości, która do nas przylatuje. Jakby te psychodeliki przewodziły promieniowanie z kosmosu, przewodziły energię świetlną z kosmosu, która przychodzi do nas z tych bardziej kompleksowych struktur i dostraja te cząsteczki światła, te cząsteczki słońca, które w nas krążą. Bo w każdym z nas krąży pył gwiezdny, bo pochodzimy z gwiazd i być może dostraja nas do odbioru tego sygnału. Być może my, doświadczając podróży psychodelicznej, zwyczajnie patrzymy w naszą przyszłość.
[19:12] - Ciekawe. Ja mam z kolei taki koncept, że przyszłość oraz wszystko dookoła jest już dawno zapisane, że wszystko jest już poukładane, tylko podróżujemy od wydarzenia do wydarzenia. I żeby było zabawniej, ta podróż też już jest gotowa i zapisana. Ona też już nie jest spontaniczna. I że jedyną spontaniczną rzeczą, którą tak naprawdę wykonujemy i która jest związana z fizyczną percepcją świata dookoła, jest nasza reakcja na ten świat.
[19:34] - Tak. Być może właśnie doświadczamy.
[19:39] - Stąd się bierze ten pomysł na to, że ta fala musi być bardzo wolną częstotliwością, ponieważ to proces beta. Bo długa fala przechodzi przez wszystko. Rozumiesz? Mi się wydaje, że jest długa i kompletnie niezmierzalna. Ona musi przejść przez każde drzwi, nic jej nie zatrzyma.
[20:00] - No tak. Ogólnie być może doświadczamy tego świata, w którym już nie ma barier żadnych w umyśle. Psychodeliki nam pokazują, gdzie zmierzamy. Zmierzamy do bardziej kompleksowych struktur wszechświata, gdzie już nic nie jest jednoznaczne, nic nie jest logiczne i po prostu wszystko dzieje się. Bez żadnych ograniczeń.
[20:29] - Myślisz, że to właśnie przeraża wszystkich przed tymi substancjami, tych mocno przerażonych?
[20:34] - Bardzo możliwe. Ludzie boją się życia ogólnie. Boją się z reguły życia, ponieważ życie jest dzikie, nieokiełznane, ma w sobie coś takiego. Być może nawet życie boi się samo siebie. Nie wiadomo. Po prostu tak jest, że ludzie się tego boją.
[20:58] - Zgadzam się. Absolutnie się zgadzam. Co mówią ludzie, z którymi pracujesz? Masz te rośliny, robisz eksperymenty, testujesz to wszystko. Może nie wszystko i może nie zawsze i nie w każdej chwili, ale czasami to robisz.
[21:10] - Tak.
[21:13] - Jaka jest twoja refleksja? Jak reagują ludzie na to?
[21:16] - Mnie fascynuje to, że zwykły Kowalski z ulicy może przyjąć taki psychodelik. Nie słyszał wcześniej o tych rzeczach, ale w odpowiednich warunkach i w odpowiedniej dawce przyjmuje i zmienia się cały jego światopogląd. To jest dla mnie fascynujące, że potrafi uleczyć swoją psychikę, swoją duszę. Jakkolwiek ktoś chce nazwać ten świadomy czynnik energetyczny. I to jest dla mnie fascynujące, że leczy depresję, może wyciągnąć ludzi ze schizofrenii. Były takie bardzo ciekawe badania prowadzone w latach 60. i 70. na najbardziej trudnych, ciężkich oddziałach psychiatrycznych dziecięcych, z najbardziej ciężkimi, autoagresywnymi, psychotycznymi przypadkami schizofrenii, autyzmu i różnych innych chorób psychicznych. Tym dzieciom podawano kombinacyjne sesje psylocybiny z LSD i każde z tych dzieci dostawało taką solidną dawkę cztery razy na rok. Wiele z tych dzieci udało się wyciągnąć z choroby, z autyzmu, ze schizofrenii, od mazania kałem po ścianach.
One normalnie uczęszczały później po tych sesjach do szkoły z normalnymi dziećmi, a potem włączali się do zwykłego życia społecznego. Więc to jest coś olbrzymiego. Ten zespół psychiatryczny, który nadzorował te badania, był świadkiem wielu wzruszających chwil, kiedy te dzieci zamknięte w sobie, totalnie odrealnione, nagle doświadczały bardzo głębokich podróży wewnętrznych i wracały z tego wszystkiego. Jeszcze mówiły: „O, szpital taki i taki. Cóż za ciekawe miejsce na powrót”. Udawało się. Więc to jest niesamowite. Między innymi po tych badaniach, po tych rewolucyjnych potencjalnie rzeczach w psychiatrii zakazano wszelkiego badania nawet tych substancji przez naukowców. To też jest dla mnie trochę niesamowite.
[23:35] - Planuję zrobić o tym audycję, bo to jest ciekawa historia. Jest związana bardzo mocno z polityką, z dużymi pieniędzmi i, żeby było zabawniej, z CIA. Właśnie jeżeli chodzi o zakaz i banowanie tych wszystkich substancji, bo tam był taki pomysł, który pochodził dosłownie od takiej książki, takiej noweli propagandowej, że można zrobić człowiekowi pranie mózgu, że można przeprogramować mu pamięć. I się pojawiła grupa psychologów, która podjęła ten pomysł, bo się spodobał. Taki koncept do: „Hej, spróbujmy”. I w MKUltra, tak się nazywał ten dział CIA. Oni robili eksperymenty, robili strasznie brutalne eksperymenty z ludźmi. Szprycowali ludzi LSD i w momencie piku na LSD traktowali elektroszokami.
[24:21] - Tak, a to nie tylko.
[24:22] - Masakra.
[24:24] - Indukowali stany dysocjacyjne, tworzyli alter osobowości. Ja słyszałem o MKUltra, w ogóle okultyzm wśród elit i tak dalej. To jest w ogóle temat rzeka.
[24:36] - Ja myślę, że to był główny powód, dla którego zakazano, bo się okazało, że wymknęło się spod kontroli, że nie możesz tym zniszczyć człowieka i wręcz, jak na ironię, okazuje się, że ten człowiek ciągle chce wrócić do siebie, do swojej naturalnej, zdrowej postaci.
[24:50] - Tak. Przede wszystkim potencjalnie rewolucyjne wyniki w psychiatrii, w medycynie. Wiele enteogenów to silne cytostatyki, silne substancje antynowotworowe. Do tego działają na psychikę, na ducha. Naukowcy pod wpływem tych substancji doznawali objawień, dzięki czemu przekładali te wyniki w laboratoria i osiągali wymierne, mierzalne potem wyniki w swoich pracach naukowych. Osiągali coś namacalnego. Chyba musieli tego zakazać, bo to było zbyt niebezpieczne dla statusu quo.
[25:30] - Teoretycznie taka statystyka chorób wynikających teoretycznie z efektu placebo, bo z tego się bierze ponoć najwięcej schorzeń, z tego, że się czujemy, jak się czujemy i nasz organizm zaczyna później sobie dobierać te wszystkie symptomy. To jest jakieś 50% na rynku i nagle wchodzi substancja, która kasuje wszystkich ludzi, którzy mają ten problem. I nagle się okazuje, że połowa, bo to jest fizycznie połowa aptek, jeżeli nie 60%, a właściwie w dzisiejszych czasach 80% rynku farmaceutycznego jest automatycznie out, bo 80% tego rynku to są znieczulacze takie osobowościowe, rozumiesz? I nagle się okazuje, że coś, co przynosi największą kupę pieniędzy, to są biliony. To są rzeczy, które są opatentowane, to są rzeczy, które są przygotowane już na kolejne 20 lat do produkcji. Wszystko jest oczywiście legalne. Nie musisz mieć na to zezwolenia, możesz to sprzedać w każdym kiosku.
[26:31] - Tak. Obecnie psychiatria kliniczna opiera się na tym, że skupia się na cierpieniu fizycznym i to cierpienie jest redukowane przez te wszystkie leki oparte na opiatach, opioidach, benzodiazepinach czy selektywnych inhibitorach zwrotnego wychwytu serotoniny. Ale to wszystko jest pozbawione tego doświadczenia enteogenicznego, tego doświadczenia manifestującego umysł. To tylko spycha problem do podświadomości, bo ja też się z tym spotykałem u wielu osób i ten problem spychany do podświadomości w końcu wystrzeli. Tak jak trzymasz piłkę pod wodą, w końcu stracisz siłę i ona i tak pójdzie do góry, wystrzeli. Więc to jest główny problem.
[27:18] - To prawda. Ciągnąc ten obrazowo obrazek, to jak ta piłka ucieknie komuś z rąk, to pójdzie na dno, bo często ta piłka jest ostatnią rzeczą, która utrzymuje tego człowieka przy życiu czasami.
[27:28] - Tak. Najpierw wystrzeliwuje do góry i człowiek wtedy z takim skomasowanym atakiem swoich problemów, lęków, fobii i innych rzeczy po prostu nie może sobie poradzić. I czasami idzie na dno.
[27:40] - Stąd się chyba biorą wszystkie wojny na świecie, podejrzewam.
[27:45] - Bardzo możliwe. Myślę, że to był główny powód zakazania tych substancji. Ponieważ jeśli są choroby zdiagnozowane, tak jak schizofrenia, autyzm, na które oficjalnie nie ma lekarstwa i które się leczy całe życie, to wtedy taka osoba całe życie przyjmuje konkretne leki, konkretne substancje, za które wiadomo, trzeba płacić. Wiadomo, wiele koncernów otrzymuje stałe dochody. I teraz naukowcy zostali skonfrontowani z psychodelikami, które potencjalnie leczyły te schorzenia. A jak ktoś został wyleczony czymś z natury, to potem już nie wraca do apteki.
[28:35] - Jeszcze jak to opatentować, wiesz, o co chodzi. Tego się nie opatentujesz drzewa. A jeszcze opatentuj pole morfogenetyczne rośliny, w którym człowiek zdrowieje. Bo tak naprawdę to jest to, co powiedziałeś, tylko że innymi słowami.
[28:49] - Właśnie. I to jest główny powód moim zdaniem. To jest główny problem. Nie będzie dochodów z leków, nie będzie dochodów z substancji, które trzeba ustawicznie przyjmować, żeby w jakiś sposób funkcjonować. I to jest pewnie to.
[29:03] - Słuchaj, dobra, to skoro jesteśmy przy temacie, to zanim jeszcze zrobimy przerwę na muzyczkę, to szybko poproszę o radę na temat lokalnych traw oraz różnych takich korzonków, które rosną w pobliskich polskich lasach.
[29:18] - Myślę, że to temat zbyt obszerny, żeby tak przed przerwą to zrobić, ale wspomnę o trawach.
[29:24] - Zrób takiego smaka. Ja tu przygotuję muzyczkę, a ty narób ludziom smaka. Niech już tam polerują gumofilce na jutro rano, niech biegną na łąkę.
[29:33] - Tak. Mamy kilka gatunków traw u nas, między innymi mozga, która syntetyzuje DMT i jesteśmy w stanie wyizolować DMT, tylko że to jest bardzo trudne. Ale są raporty, które mówią, że ludzie gotowali te trawy. Jeszcze na dodatek dodawali do tego inhibitory MAO, aby ten DMT z tych traw przedostał się przez barierę krew-mózg i osiągali efekty, mimo że to nie jest bezpieczne, ponieważ jest wiele innych substancji w tych trawach. Między nimi 5-metoksydimte. Jest jeszcze gramina, która jest antagonistą receptora 5-H2A serotoninowego. Antagonistą, więc może wywołać potencjalnie niebezpieczne interakcje. Ale ludzie eksperymentowali i przeżywali głębokie podróże. I tak jak ty wspominałeś jeszcze przed wejściem na antenę, twój znajomy ugotował sobie takiej trawy. Nie przeżył jakiegoś tam tripu psychodelicznego, ale pozbył się depresji.
To też jest ważne.
[30:47] - Indit, to prawda.
[30:49] - Tak. Więc mamy mosgę trzcinowatą, Phalaris arundinacea, mamy Phalaris aquatica, inna nazwa Phalaris tuberoza. Mamy inne trawki tropikalne, które u nas też są sadzone w ogrodach, między innymi trzcina laskowa, Arundo donax, która zawiera nawet ponad 1% DMT w kłączu, więc to jest bardzo dużo. Mamy Phalaris canariensis, mosgę kanaryjską, która też zawiera sporo DMT. Więc DMT w trawach to jest w ogóle bardzo ciekawa rzecz, ponieważ trawy to jest królestwo roślin, które zdominowało całkowicie tę planetę. Jeśli chodzi o rośliny, to biosfera głównie doświadcza innych gatunków zwierząt i ludzi przez trawy.
[31:37] - Tak jak nasze włosy, można powiedzieć dokładnie.
[31:39] - Tak. I jestem bardzo ciekaw, jak działa DMT z traw. Nie miałem jeszcze okazji spróbować DMT z trawy czystej, wyizolowanej, ale myślę, że to by było ciekawe. W ogóle mam taką koncepcję, że DMT w trawach jest najsilniejsza znana człowiekowi molekuła psychodeliczna na Ziemi, która występuje w trawach. Może oznaczać, że w tej biosferze dzieje się coś więcej, że być może to jest jakieś echo tego, że rośliny wskoczyły w toku ewolucji na wyższy poziom istnienia. I to jest jakaś pozostałość po tej nadprzestrzeni, w której się te rośliny poruszają. Właśnie obecność DMT, tej hipersonicznej molekuły, która pozwala przymierzać osobowość, przymierzać czas i przestrzeń. Być może to jest jakiś trop.
[32:33] - Ja też oczami wyobraźni widzę rysunki na skalne. Są te postacie z głowami na przykład byków, ludzkie postacie z głowami byków. Słucham tego, co mówisz i jeżeli przyjrzeć się na rysunki na skalne, to w większości są to zwierzęta żyjące na sawannie. Takiej dosyć zielonej sawannie, nie takiej bardzo pustynnej. Jest kilka teorii na ten temat. Zapomniałem nazwiska teraz człowieka, który napisał książkę na ten temat. Są takie podejrzenia, że właściwie jest to związane z naszym rozwojem intelektualnym i że są związane z substancjami psychoaktywnymi wszystkie te malunki w jaskiniach. Generalnie mówiąc prosto z mostu to malunki po tripach. Ktoś zjadł dużą ilość grzybów, tudzież po tripie, kiedy wracał z tripu, zaczynał malować część przedstawień czy informacji, która do niego dotarła. I że to są właśnie malunki naskalne, że mają takie znaczenie.
Jest taka teoria.
[33:35] - Tak, to jest bardzo możliwe. Zresztą jednym z najstarszych, jeśli nie najstarszym środkiem orgiastycznym jest muchomor czerwony. Też było wiele ciekawych historii dotyczących muchomora czerwonego i tych rysunków, tych różnych istot, właśnie naskalnych rysunków, które były spotykane pod wpływem muchomora czerwonego. Tak, to jest bardzo ciekawe.
[34:05] - Bo mi się wydaje, że to jest tak, że rysując taką opowieść, nie możesz za bardzo nic przekazać. Rysując taką opowieść, nie mogę ci opowiedzieć tego, co spotkałem i co jest tam w tej krainie, ponieważ jest to kompletnie nie do narysowania i nie do przedstawienia w jakiejkolwiek werbalnej formie. Jest to już taki kosmiczny świat. Ale mogę jedno tylko przekazać. Drogę czy postacie, które towarzyszą tej transformacji. To jest jedyna rzecz i to może być wytrych do zrozumienia troszeczkę tej tradycji z tymi wszystkimi postaciami, że one nie są ani bogami, ani nic. To jest korytarz, który mijamy i jeżeli zobaczysz takie istoty po drodze, to znaczy, że idziesz we właściwym kierunku. Albo nie.
[34:50] - Albo nie.
[34:52] - Dokładnie, to różnie bywa, prawda?
[34:54] - Oj, bardzo różnie.
[34:55] - Właśnie, ale o to też cię zapytam, bo to jest intrygująca historia tego wszystkiego. Co z tym jest właśnie?
[35:04] - Dobra.
[35:07] - To muzyczka. To jakąś herbatę. Ja cię rozłączam i zdzwaniam cię z powrotem po muzyczce.
[35:12] - Dobra.
[35:13] - Polecisz tym razem ty. Może sam zapowiesz Burning Ice.
[35:16] - Dobra, okej. To zapraszam wszystkich do posłuchania mojego kawałka, mojego zespołu. Burning Ice się nazywa. Całkowicie elektroniczny kawałek, mimo że gramy na co dzień taką muzykę rockową bardziej, ale zapraszam. Myślę, że trochę ten klimat psychodelików, dżungli i innych rzeczy związanych będzie oddany w tym kawałku.
[35:39] - Wow, nice, dzięki bardzo. To ja rozłączam cię i zdzwaniamy się później, a teraz czas na pioseneczkę.
[35:48] - Dobra.
[35:52] - No właśnie, a wy słuchacie Radia Na Fali, audycji „Hiperprzestrzeń”, moi drodzy. Ja mam na imię oczywiście Tomek. Audycja jest też transmitowana też w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam także słuchaczy z obydwu radi zatem. I oczywiście pozdrawiam wszystkich użytkowników czata Radia Na Fali. Peace and love, moi drodzy. To już się zdzwaniam z gościem, bo dzisiaj w „Hiperprzestrzeni” gościem jest Kuba Babicki. No i rozmawiamy. Wszyscy wiedzą, o czym rozmawiamy. To my rozmawiamy dalej w tym momencie.
Już się zdzwaniam z Kubą. Witamy. No jesteśmy.
[36:25] - Halo, halo Mietku.
[36:26] - Halo, halo Włodku, halo Włodku.
[36:29] - Jak się czujemy?
[36:30] - Doskonale. Jesteśmy zatem już na antenie online i kontynuujemy nasze rozmowy. Słuchaj, co z tą dobrą i złą stroną? To jest intrygujący temat. Musimy to koniecznie poruszyć, bo to jest największa tajemnica. Dużo ludzi z doświadczenia buddyjskiego ma koncepcję, o czym doskonale wiemy, koncepcję balansu, że wszystko jest zbalansowane. Nie ma dobra ani zła. Bla, bla, bla. Wszystkie tego typu historie. I nagle lądujemy w tym świecie psychoaktywnym.
Psychoaktywny to nie jest chyba dobra nazwa. Myślę, że po prostu wychodzimy poza świat, w którym się urodziliśmy. I okazuje się czasami, że to wygląda trochę inaczej. Jakie są twoje refleksje na ten temat?
[37:14] - Moje refleksje są takie, że należy przede wszystkim pamiętać, że dostajemy swoją świadomość ze światów nie lokalnych, gdzie może funkcjonować bardzo dużo różnych bytów. I przede wszystkim, jeśli korzystamy z psychodelików, to łączymy się do tych sieci morficznych, rytualnych sieci morficznych ustanowionych przez szamanów, tych tuneli szamańskich, ustanowionych przez nich na przestrzeni tysięcy lat, nawet więcej. Więc siłą rzeczy musimy przechodzić przez te wszystkie pola, które oni jakoś ustabilizowali, a oni się łączyli z różnymi istotami, zarówno z tymi dobrymi, jak i tymi złymi. Tak mówiąc oczywiście kolokwialnie, bo pewnie na najgłębszym poziomie nie ma dobra ani zła, ponieważ wszystko jest ze sobą połączone, bo siłą rzeczy to musi mieć wspólne rusztowanie. Zarówno pozytywna, jak i tak zwana negatywna strona. Ten biegun dodatni, ujemny. Ale nieskończoność ma to do siebie, że pozwala nam doświadczać życia na wszelkie możliwe sposoby. I żeby docenić jasną stronę mocy, musimy też doświadczyć ciemnej strony mocy, ponieważ bez tego, bez tych tarć nie byłoby rozwoju we wszechświecie. Chyba. Moim zdaniem.
I skoro nieskończoność nam umożliwia doświadczanie w każdy możliwy sposób, dzięki temu możemy poznawać byty, które funkcjonują po obu stronach barykady. I między innymi dowodem na to, czy pośrednim dowodem, a wskazówką na to, że tak jest, jest wiele różnych aspektów tych systemów szamańskich, gdzie szamani walczą między sobą, toczą boje na śmierć i życie, są poróżniani, aby nie zjednoczyli się i nie działali razem. To się dzieje przez istoty, z którymi się kontaktują. Przez co innego.
[39:35] - Chyba raczej nie ma innego powodu.
[39:37] - Tak.
[39:39] - Jest taka legenda, że czasami niektórzy szamani, jest parę takich legend, że szamani czasami zostawiają to, co mieli i przechodzą na stronę ducha w zamian za obietnicę posiądnięcia jakichś niesamowitych mocy na przykład albo długowieczności. Często związane z kwestią percepcji na przykład bycia tu na ziemi oraz przekraczania różnych wymiarów.
[40:00] - Tak. Należy pamiętać też, że szamani to są często prości ludzie i oni też mogą zostać wmanewrowani w jakieś krzywe akcje, ponieważ wiele istot w światach nie lokalnych w stanach zmienionej świadomości może się manifestować na wiele różnorodnych sposobów. Mogą się manifestować jako cudowne, lśniące anioły, jako wspaniałe byty, węże, przy których my czujemy się malutcy. W wielu wizjach to się powtarza wśród ludzi, którzy zdają relację z doświadczeń ayahuaskowych i nie tylko, że spotykali węże, które twierdziły, że są panami tej planety, które stworzyły ludzkość, przy których oni się czuli tacy malutcy i czuli się nic niewarci. Więc to też jest ciekawe.
[41:01] - Powiem ci, że też spotkałem takiego węża.
[41:04] - No właśnie.
[41:06] - Dokładnie. Aczkolwiek może nie z taką sentencją, że stworzyciel ludzkości, ale istota, która długo mieszka na tej planecie. Istoty, które mieszkają tu dłużej niż ludzie.
[41:17] - Tak. I które uważają tą planetę za swoją własną.
[41:22] - One żyją w ogóle w jakimś dziwnym wymiarze.
[41:25] - Tak. Jakby między wymiarami. One żyją w przestrzeni, do której muszą cały czas pompować energię, żeby utrzymywać ten swój życzeniowy świat. Swój własny.
[41:39] - Jest coś takiego. To jest troszeczkę jak kartka papieru pomiędzy książką, bym powiedział, w której jest tysiące stron, niezliczona ilość stronic.
[41:50] - Tak. I te istoty potrafią symulować wyższe wymiary albo inne rzeczywistości. I to też często potrafi wprawić nawet szamanów w zakłopotanie. Bo kiedy taki szaman łączy się z takimi istotami i te istoty mu przedstawiają różne fajerwerki duchowe i on im zawierza, to potem cała ta jego linia rodowa już idzie tym tropem i oni nie kwestionują tego z reguły. Po prostu cisną tą stroną i potem spotykają się z inną linią, która idzie za jeszcze innymi istotami albo tymi samymi w innym przebraniu, które napuszczają- Siebie nawzajem. A jeszcze jest inna linia, która idzie z jeszcze innymi istotami. I mamy taki kurna mały mętlik.
[42:46] - Meksyk.
[42:49] - Mały Meksyk mamy. Dlatego często ludzie bardzo gloryfikują szamanizm południowoamerykański, ayahuascę. Lecą tam i nieważne gdzie, nieważne z kim. Ayahuasca, silne narzędzie do zmiany osobowości, do przemiany duszy. Po prostu piją tą ayahuascę. Nie wiedzą nawet, co jest w jej składzie. Nie wiedzą, jaka jest receptura, nie wiedzą dokładnie, z kim piją. I często to potem rodzi pewne kłopotliwe sytuacje, nie do końca kontrolowane.
[43:23] - Słyszałem o takich akcjach w Polsce od znajomego, który mówi, że na przykład w Polsce ktoś robi jakieś sesje ayahuaski i użytkownicy tej sesji, nie wiem, jak to nazwać inaczej, bardzo niezadowoleni. Byłem zdziwiony, jak można być niezadowolonym. A można.
[43:39] - Można.
[43:41] - Słuchaj, mam pytanie takie na szybko. Na moment odbiegając od tematu, bo pytanie przyszło od słuchacza. Pyta się o roślinę, która się nazywa cytryniec chiński. Zioło rośnie ponoć w naszym klimacie. Pyta się, czy wiesz coś na temat tej rośliny. Cytryńca chińskiego. Przepraszam, cytryniec chiński. Tak to się nazywa. Przepraszam bardzo. Czy wiesz coś na ten temat?
[44:10] - Cytryniec chiński. Ja słyszałem o cytryńcu ogólnie, o cytryńcach, bo jest wiele gatunków cytryńca. Ja słyszałem o innych.
[44:26] - To mów, o którym słyszałeś.
[44:28] - Schisandra bodajże. Tak, schisandra to jest nazwa łacińska cytryńca. Ja słyszałem o takich standardowych cytryńcach, które się używa raczej do fitoterapii, ale o chińskim nie wiem zbyt wiele.
[44:47] - To nie jest chiński. Źle ci powiedziałem. To jest chiński od nazwiska. Cytryńca chińskiego chyba. Od nazwiska jakiegoś pana. Chyba się Chiński nazywał, który to odkrył, podejrzewam.
[44:59] - Wiesz co? Chyba nie. Cytryniec chiński jest. Coś takiego jest.
[45:08] - Nie mam tu polskich znaków. To może po prostu o to chodzi, że jak czytam tego czata, tak dziwnie czasami to wszystko wygląda. Czyli cytryniec nie jest tą wersją, bo podejrzewam, że pytanie jest typu czy jest to naturalna wersja LSD oczywiście, rozumiesz?
[45:23] - Wiesz co, może działać podobnie, bo z tego, co kojarzę, nasiona cytryńca zawierają schizandrynę bodajże i to może wywoływać pewne doświadczenia psychodeliczne. Ogólnie w medycynie takiej tradycyjnej to cytryńca używano do zwiększenia swojej czujności, do poprawy widzenia w ciemnościach. Cytryniec to jest taka typowa roślina, która stymuluje funkcje kognitywne, czyli na przykład znosi zmęczenie. Po prostu działa stymulująco. Ale czy to działa jak kwas, to bym polemizował. Ale na pewno w większej dawce można uzyskać ciekawe efekty.
[46:23] - Słuchajcie, weźcie sobie kwasu po prostu normalnie. Dokładnie. Ja z tymi substytutami to tak trochę nie wierzę w takie substytuty, rozumiesz? Albo konkretna roślina, albo nie po prostu i tyle.
[46:38] - Ogólnie świat roślin jest tak obszerny, tak bogaty, że to jest dla mnie trochę przerażające. Dla osoby, która się tym zajmuje i to bada. Bo ja bym chciał wszystko poznać, a wiem, że nie dam rady. Po prostu nie dam rady, ponieważ niektórzy botanicy poświęcają całe swoje życie, żeby zbadać na przykład tylko jedną rodzinę roślin albo tylko trawy i badają to całe życie. A my tu mówimy o kilkuset tysiącach gatunków roślin. Każda na swój sposób działa, każda była wykorzystywana mniej lub bardziej w medycynie tradycyjnej. Wiele z tych roślin nie poznano składu chemicznego. Po prostu jest tak olbrzymia bioróżnorodność, że być może mamy substytuty w świecie roślinnym dla każdej substancji, jaką znamy obecnie pod takimi nazwami jak LSD, psylocybina.
[47:35] - Wiesz, to jest taki trochę Święty Graal, żeby znaleźć taką roślinę gdzieś nagle, przez przypadek. Się okazuje, że jedna z tych roślin, która jest wszędzie i o której nikt nigdy nic nie wiedział. Wiesz, taki Święty Graal. Nagle się okazuje, że ona ma niesamowite właściwości psychoaktywne i że właściwie jest chwastem, który rośnie dosłownie wszędzie i to już tak ekstremalnie wszędzie. I co najważniejsze, nie trzeba z nim robić nic specjalnego, bo to jest zwykle największa granica pomiędzy człowiekiem a rośliną, że trzeba ją przygotować.
[48:05] - Ogólnie ostatnio powstał nowy raport na temat całkiem nieznanej dotąd rośliny psychoaktywnej. Nazywa się Gaulteria inspida, zwana inaczej chichaca. Nie jest znany jej skład chemiczny, ale jej najbardziej ciekawą właściwością jest to, że gloryfikuje pierwiastek żeński, że w jakiś sposób działa na kobiety tak, że po prostu jakby odsłania 100% ich kobiecości pozwala wniknąć, zrozumieć pierwiastek żeński kobietom, podkreślić je u kobiet i daje kobietom praktycznie zawsze bardzo pozytywne i głębokie doświadczenia. A mężczyznom z kolei, którzy źle traktowali kobiety, daje często bad tripy.
[49:03] - Bardzo dobre.
[49:04] - Tak. Mężczyźni często raportują po przyjęciu tej rośliny, która w działaniu jest bardzo podobna do ayahuaski, jeśli chodzi o działanie na świadomość, na struktury osobowe, że pozwala im lepiej wniknąć w ten pierwiastek żeński i bardziej go zrozumieć. Ale mężczyźni, którzy źle traktowali kobiety, mają ciężką podróż razem z tą rośliną. Nie wiadomo, jaki skład chemiczny tam jest, jakie substancje za to odpowiadają.
[49:42] - To brzmi niesamowicie. Brzmi po prostu niesamowicie, bo jest tak precyzyjnie dedykowane dla kobiety. Bo to nie jest tak, że każdy sobie, tylko to już jest takie jakbyś miał zrobione w laboratorium, proszę pana.
[49:56] - Nazywa się female ayahuasca. Tę roślinę nazywa się żeńską ayahuaską. I to jest właśnie też ciekawe.
[50:03] - Słuchajcie, słuchacze, link będzie pod audycją. Wszystkie dziewczyny.
[50:09] - Gaultheria insida. Warto się przyjrzeć, ponieważ ostatnio na tej konferencji, już nie pamiętam, jaką miała nazwę. To była ta największa konferencja o roślinach psychoaktywnych sygnowana przez MAPS.
[50:27] - Wiem, o co ci chodzi.
[50:29] - Breaking Convention, coś takiego. I tam było przedstawiane bardzo dużo ciekawych raportów. Naukowcy przedstawiali swoje sprawozdania z badań nad psylocybiną, ayahuaską, antropologowie, psychiatrzy, botanicy. I między innymi przedstawiono po raz pierwszy na tego typu imprezie tę roślinę Gaultheria insida. I tam bardzo ciekawe rzeczy wyszły. To można znaleźć w internecie. Filmik z wykładu na ten temat. To pokazuje nam, jak skomplikowany, jak jeszcze nieodkryty jest świat roślin. To jest jak badanie kosmosu. Jakbyśmy mieli chromatograf, jakbyśmy mieli Święty Graal nauk biologicznych, czyli chromatograf czasu rzeczywistego, na zasadzie skanera, jakbyśmy mogli tylko przeskanować roślinę, już by nam się na ekraniku wyświetlał jej skład chemiczny.
[51:30] - Wiesz, to nie jest takie trudne w sumie zrobienie takiego urządzenia, tylko jest bardzo kosztowne.
[51:35] - Tak. Ja myślę, że jeśli już miałoby to działać, bo te chromatografy obecnie to są takie duże kloce, zrobienie takiego badania rośliny, składu chemicznego jest dość kosztowne. A jakbyśmy mieli coś takiego, to by moim zdaniem musiało chyba badać częstotliwości elektromagnetyczne substancji i na zasadzie tych częstotliwości coś jak fotografia kirlianowska.
[52:02] - Zgadzam się.
[52:04] - Na tej zasadzie być może wychwytywać te substancje. Ale jakbyśmy to mieli, to można by było jechać do Amazonii po prostu z miejsca.
[52:13] - Tak, bo to jest takie urządzenie, które w ten sposób, bo to trochę jak pryzmat, czyli trzeba było zastosować ten tak zwany kwantowy fenomen, czyli to, że fala przechodząc przez jakąkolwiek krawędź, fala fotonów się rozbija jak w pryzmacie. Można z tego wymierzyć częstotliwości rezonansu, czyli przez jaki obiekt się przebija. Można po prostu zmierzyć, jaka substancja jest generalnie pod źródłem światła. Może w ten sposób. Badając zachowanie światła, które po tej substancji się porusza albo od niej odbija. Przez nią przechodzi.
[52:52] - W każdym razie świat roślin jest jeszcze dużo do odkrycia, więc tym bardziej mnie to cieszy. To jest tak jak odkrywanie kosmosu.
[53:03] - Ja tak się zastanawiam, czy przypadkiem nie ma jakiejś takiej rośliny całorocznej, takiego Świętego Graala gdzieś tam w Polsce, w lesie obok ciebie. Może tak być. Były takie legendy o takiej roślinie. Ona się co jakiś czas pojawia, że jest coś takiego. Jest coś, co działa ze wszystkim i nikt nie wie, co to jest. I że jest to jedna substancja. Wiem, że była taka legenda. Nie wiem, czy gdzieś przypadkiem nie zamieszałem, ale gdzieś przy Saszy Shulginie te opowieści się pojawiały, że właśnie jakaś tajemnicza substancja, która jest po prostu ekstrasubstancją ze wszystkich ekstrasubstancji. Nie wiem, jak to nazwać.
[53:40] - Taka soma, tak?
[53:41] - Taka soma, dokładnie. Tam już znaleźli definicję somy po prostu i wręcz taką legendę słyszałem. Ale czy to jest prawda? Może to jest ten prawdziwy Święty Graal cywilizacji.
[53:53] - Nie wiadomo.
[53:54] - Ja stawiam na somę. Jakie jest twoje podejście? Bo ja stawiam, że soma to jest ewidentnie miks. Nauka jeszcze nie jest na tym etapie, bo nauka jeszcze jest na etapie zbierania zezwoleń na to, żeby legalnie zacząć badać te pojedyncze substancje, żeby można było dotknąć albo przez szybę przynajmniej popatrzeć w laboratorium, rozumiesz?
[54:15] - Tak. Jeśli chodzi o somę, koncepcji jest tyle, ile takich silnie działających roślin i zwolenników tych roślin. Tak naprawdę to somą była nazywana mucuna pruriens, był nazywany muchomor czerwony, ayahuasca była nazywana taką somą. Oczywiście zależy jaka receptura, ale ewidentnie może to być miks. Wiele też na to wskazuje, że mógł to być muchomor czerwony. Ponieważ to jest najstarszy środek, który wywoływał połączenie z Bogiem, aktywował ciało świetliste, jakkolwiek by to nazwać. Więc być może to jest jakaś wskazówka, ale tak naprawdę nie mamy pojęcia, czy mogła taka być.
[55:04] - Ja ciągle mam podejrzenia co do muchomora, że muchomor jest jedną z roślin.
[55:09] - Albo łączono muchomora z czymś.
[55:12] - Dokładnie. Ja ciągle mam podejrzenie, zawsze jak mam do czynienia z muchomorem, to słyszę, że brakuje drugiej części. Zawsze jakbym robił krok i zawisał w powietrzu. Brakuje tego drugiego składnika, że gdzieś ten drugi składnik jest dookoła, ale nie wiem, czy jest tym drugim składnikiem do muchomora. Absolutnie. To jest tradycja, która gdzieś zniknęła 800 lat temu, mówiąc szczerze.
[55:33] - A być może grzyby psylocybinowe.
[55:35] - Może. Ale widzisz, tak się zastanawiam, bo muchomor właściwie rośnie przez prawie cały rok. To jest fenomen. A grzyby psylocybinowe rosną tylko przez ten krótki moment w roku, przynajmniej w tym klimacie, o którym mówimy.
[55:47] - Tak, ale ktoś mógł zbierać i robić zapasy.
[55:52] - To i tak wszyscy zbierają jakieś zapasy.
[55:54] - No właśnie.
[55:55] - Ale wydaje mi się, że to połączenie musiało być zrealizowane przez roślinę, która musi być aktywna też przez cały rok. Coś mi się tak wydaje.
[56:06] - Tak. To mogła być też lakownica lśniąca.
[56:12] - Co to jest lakownica lśniąca?
[56:14] - Jakiś czas temu przyjechał do mnie mój kolega. On bada kaktusy meskalinotwórcze. Bada też rodzinę siankowatych. Jest specem od kaktusów i robi ceremonie z kaktusami meskalinotwórczymi. I przyniósł mi bardzo ciekawą miksturę do spróbowania. Ta mikstura zawierała w sobie jedną z shulginowskich syntetycznych fenetylamin, 2C-P, ekstrakt z lakownicy lśniącej. To jest taki grzyb. W ogóle z lakownic, nie wiem, czy akurat z lśniącej, bo jeszcze są inne gatunki, na przykład jest spłaszczona lakownica. W każdym razie lakownice zawierają w sobie chordeninę, czyli substancję typową dla kaktusów i jeszcze fenetyloaminę i być może jeszcze inne trójaminy. I jeszcze w tym preparacie był oprócz tego ekstraktu z lakownic, oprócz 2C-P był ekstrakt z lofofory, czyli ekstrakt z peyote i jeszcze był ekstrakt z gwizdnika jaskółczego ziela.
To razem tworzyło taki polski analog ayahuaski. Działanie tego było bardzo specyficzne, bardzo ciekawe. Poszliśmy nad jezioro i tam to się wszystko zaczęło. Nagle drzewa zaczęły wszystkie tańczyć, zmieniać kolory. Zaczęły rozmawiać, wypromieniowywać energię z siebie. Łabędź, który gdzieś był w oddali, poderwał się nad taflą wody, który był bardzo daleko. Zaczęliśmy go słyszeć całkowicie w Dolby Surround, zaczęliśmy dookoła głowy. Tak to się wszystko zaczęło. Ruch energii. Bardzo ciekawe, choć trochę męczące doświadczenie.
Więc może lakownica.
[58:33] - Myślę, że to by pasowało, bo dwa grzyby. Myślę, że ta kombinacja powinna polegać na dwóch grzybach. Nie wiem dlaczego, ale tak mi się wydaje, że tak jak kora i liście, to są bluszczowate do siebie, akacje do siebie, korzonki do siebie, trawy do siebie.
[58:58] - Tak, kiedyś tak łączono.
[59:02] - Mamy gościa z jakimś pytaniem. Już go tutaj podłączam.
[59:05] - Okej.
[59:06] - Witam serdecznie Antyszwedzie.
[59:08] - Dzień dobry. Jak tak was słucham, to się tak rozmarzyłem. Jak tak idę sobie do miasta, tam wchodzę w sklep, jest świat herbat i tam są wszystkie herbaty, takie różne ciekawe mieszanki. Żeby było coś takiego w stylu świat enteogenów. Przyjść sobie. Można wspaniale weekendy spędzać. Każdy weekend z jakąś inną mieszanką to by było naprawdę. Ale niestety jest-
[59:32] - A to odważnie, tak każdy weekend z takimi mieszankami to, kolega, odważnie ci powiem.
[59:37] - Nie, wiesz co? Organizm sam ci powie, ile tego zażywać. Więc jak masz potrzebę, to bierzesz. Ja teraz mam taką sytuację, że będę wracał do Polski, a mam jeszcze trochę szałwii. Muszę ją chyba wypalić, bo nie wiem, co z nią zrobić, czy ją komuś wysłać, czy co.
[59:57] - Szałwia jest ciekawa. Ja ciągle z szałwią, że tak powiem, nie czuję się, pewnego dnia, jeszcze się nie czuję, żeby powiedzieć coś, ale już mam jakieś pierwsze refleksje po siedmiu latach, ale dalej czuję się ciągle.
[01:00:12] - Wiesz co, ja mam taką łagodną piętnastkę i jest bardzo przyjemna. Także nawet przed zaśnięciem sobie lubię. Naprawdę te słabsze są takie do zniesienia i nie ma takiego nabożeństwa przed tym. A trochę nawet czuję, że trochę za słabo. Ale nie skierowujmy dyskusji może na szałwię, bo naprawdę gość ma tak wiele różnych ciekawych substancji i roślin, wiedzy na ten temat, że słucha się tego jak Nie wiem, jak w „Harrym Potterze” jest, jak wchodzą do jakiegoś sklepu z magicznymi zabawkami.
[01:00:50] - Słyszysz Kuba? Anteż pytałem. On niedługo, jak powiedział, wraca do Polski. Słyszysz? Ty już pokolenie wychowujesz. On tu wróci za te zarobione ciężko funty, kupi szpadel i pobiegnie do lasu chłopak.
[01:01:00] - A ja chyba poznałem kolegę na konwencji.
[01:01:02] - Mogłeś poznać.
[01:01:03] - Tak, poznaliśmy się. Ja się pytałem o inhibitory MAO. Poradziłeś mi na przykład yerbę i powiem ci, że yerba mi na przykład utrudniła przebicie się przez DMT, bo ona jest bardzo stymulująca i byłem bardziej świadomy. Trudniej mi było się przebić.
[01:01:22] - Zależy od preferencji.
[01:01:25] - Różnie bywa, ale ogólnie miałem tego tyle, że nie żałowałem tego razu, który nie wyszedł.
[01:01:34] - Tak. W ogóle jeśli mówimy o „Harrym Potterze”, to rzeczywistość jest cały czas taka magiczna. Ludzie sobie nie zdają z tego sprawy, ale Alex Shulgin to taki Gandalf.
[01:01:44] - Podejrzewam, że jakby każdy miał takie spojrzenie, w sensie, że doświadczyłby czegoś takiego, to by dużo inaczej patrzył na sprawy tego świata, zwłaszcza takie bardzo materialne. Dobra, ja będę leciał i słucham sobie was dalej. Cześć.
[01:01:59] - Dziękujemy za telefon.
[01:02:00] - Pozdrawiamy z kafeterii.
[01:02:02] - Dokładnie. Tu Anteż. To prawda, że to zmienia spojrzenie. Nigdy nie ma kroków wstecz. Kiedyś, kiedy rozmawiałem o takim tripie, o tym, jak właściwie wygląda doświadczenie po ciężkim tripie, który ora człowiekiem jak lemiesz w polu przez sami prawie 20 godzin. Rozmawiałem ze znajomą i doszło do takiej konkluzji, że ona stwierdziła, że to jest jak poród . Że to musi być coś takiego. Być może. Może nie tyle fizyczne, ile graniczne. Ja mam takie swoje słowo, że jest to graniczne doświadczenie.
Są doświadczenia graniczne dla ludzi, czyli takie, w których mierzymy się ze swoją własną egzystencją i nic więcej.
[01:02:47] - Graniczne, traumatyczne.
[01:02:51] - Właśnie nie wiem, czy trauma. Kuba, co ty o tym myślisz? Bo dla mnie to jest tylko kwestia dojścia do granicy egzystencji. Taki moment, kiedy zauważam: that's the end, that's my physical limitation. Koniec mojego fizycznego ciała. Kolejny krok to jest kosmos. Jeżeli będę poza przez parę godzin, mogę już nie mieć gdzie wrócić. Coś w tym stylu.
[01:03:10] - Dla ciebie tak. A wyobraź sobie jakiegoś biznesmena, który tylko jest skupiony na materializmie i nagle okazuje się, że to wszystko nie ma znaczenia. I wtedy dla niego to jest trauma, to jest traumatyczne doświadczenie.
[01:03:27] - Tak. Gdzie jest moja ręka? Gdzie jest moja noga? To prawda, z tej perspektywy to jest przerażające, bo odbiera ci poczucie właściwie wszystkiego.
[01:03:38] - Tak, ale przede wszystkim też enteogeny często sprawiają paradoksalnie, że ta rzeczywistość fizyczna jest jeszcze bardziej namacalna, że to człowiek nie odlatuje i nie jest bardziej odrealniony, tylko właśnie staje z życiem twarzą w twarz. Staje z tą całą dzikością, bezkompromisowością życia, z jednej strony pięknem i brutalnością z drugiej, twarzą w twarz. I może to też być ciężkie dla takiej osoby, że doświadcza życia takim, jakie ono jest. A życie to cierpienie, szczęście, radość, dobre chwile, złe chwile. Wszystko.
[01:04:19] - To jest jak ta różnica między oglądaniem bajki Walta Disneya, gdzie lwy atakują żyrafę i to wszystko jest tak ładnie pokazane, taki cykl naturacyjny, jakbyś tam stanął i naprawdę zobaczył, jak ten lew musi sobie poradzić z tą żyrafą, która jeszcze oddycha.
[01:04:33] - Tak. Ludzie żyją w tych swoich fajnych domkach, żyją w tych bezpiecznych cywilizacjach, mają komputery i tak dalej i często zapominają, że natura to jest też maksymalna wydajność. Co nie jest wydajne, to znika albo jest transformowane w co innego. Natura jest bezkompromisowa.
[01:04:59] - Dokładnie. Ja mam taką refleksję, że to, co często ludzie nazywają mroczną siłą, mroczną energią, jest niczym innym jak tylko zawijającym się kawałkiem natury. To jest troszkę jakby koniec dywanu, który się zawija i który ma zawsze tą samą robotę do wykonania. Jeżeli coś jest nie tak i coś skończyło swój obieg w cyklu natury, natura wysyła te specjalne moce i ich zadaniem jest posprzątanie wszystkiego do zera i zamiana wszystkiego w kryształy. I to nie jest kwestia ani twojego samopoczucia, ani mojego, ani tego, czy my się z tym zgadzamy, czy nie. Jeżeli moc jest niewłaściwa albo są jakieś luki energetyczne w tej strukturze energetycznej, natura od razu wysyła tam na przykład grzyby, które zjadają wszystko, co się da, czyszcząc miejsce na cokolwiek, co tam będzie, ale coś tam będzie nowego, już nie będzie tego starego.
[01:05:48] - Tak, natura potrafi sama o siebie zadbać doskonale.
[01:05:52] - Dokładnie. Jedyny problem, jaki jest czasami przy dużych tripach, ja na przykład obserwuję, to jest taki moment, że czasami człowiek staje na samym końcu tego dywanu i zamiast zrobić te dwa kroki do przodu, to dealuje z tymi mocami, których zadaniem jest sprzątanie spraw załatwionych. Dywan rozwija się z przodu, a zwija z tyłu. Tak bym to określił troszeczkę. Są moce, które odpowiadają za wzrost natury i to jest jak zrobić dwa kroki do przodu, to jesteś w tej czołówce, która się ciągle rozwija, otwiera i tak dalej. Jeżeli zrobisz dwa kroki do tyłu, to jest właśnie ten moment, gdzie natura się elegancko zamyka.
[01:06:30] - Tak. Psychedeliki pozwalają nam zajrzeć głębiej w to całe przedstawienie zwane ewolucją, ten cały proces. I niektórzy mogą przeżyć szok, kiedy okazuje się, że- Im głębiej w króliczą norę, tym bardziej ta królicza nora przestaje być fizyczna, namacalna. Przestaje istnieć. Ja mam ten problem. To nie jest problem dla mnie, sam miałem, że im głębiej wchodziłem w tę króliczą norę, tym częściej musiałem się zastanawiać, czy ona w ogóle istnieje. Aż w końcu okazało się, że chyba nie istnieje.
[01:07:16] - Ciekawe. Intrygujące. Ja mam z kolei z salwią taką historię, że salvia pokazuje mi końcówkę dywanu. Pokazuje mi sposób, w jaki moce pracują na zasadzie takich przykładów z końca dywanu. Jak to się elegancko wszystko składa do kupy, transformuje, zamienia i podróżuje sobie dalej do przodu, otwierając się w czymś nowym kompletnie. Klasyczna kwestia po prostu związana z transformacją. Klasyczna rzecz związana z substancjami psychoaktywnymi. Takie słowo, które z reguły jak się słyszy, że coś jest psychoaktywne, psychodeliczne, to się słyszy słowo transformacja.
[01:07:55] - Tak.
[01:07:56] - Bardzo często. Nieodzowne.
[01:08:01] - Te doświadczenia transformują cię siłą rzeczy, czy tego chcesz, czy nie.
[01:08:06] - Nie ma już powrotu do swojego starego stanu.
[01:08:10] - Nie, nie ma szans.
[01:08:11] - Osoby sprzed już dawno nie ma. Ta osoba już wyparowała, proszę państwa. Tak to jest z substancjami. Po prostu powoduje, że stare ja wyparowuje niczym stary smród z gaci po praniu i już go po prostu nie ma.
[01:08:22] - Tak, ale ja każdemu właśnie polecam przyjrzeć się temu, co pozostaje w tym całym doświadczeniu niewzruszone. A to jest życie samo w sobie. Po prostu niezależnie od tego, co się dzieje, co nam krąży w synapsach, co myślimy sobie, jaka epoka jest w danym momencie na Ziemi, życie tu cały czas jest i cały czas będzie nieodzowne. I każdemu, kto jest chętny mocnych wrażeń, jeśli czuje, że go wzywają psychodeliki, okej, niech spróbuje, ale też niech pamięta, że ten fenomen życia, cud życia, życie, żywotność, która tutaj przepływa przez wszystko, co istnieje, cały czas tu jest. Ona nie ucieka. Tę tajemnicę masz cały czas przed oczami. To jest jakby iść na spacer do lasu, powąchać jesień w lesie, wykopać jakiś korzeń rośliny, posiedzieć, schować się przed całym światem i doświadczać tego życia. Iść na spacer do parku, posłuchać śpiewu ptaków. Na przykład jak byłem w Amazonii, moje najsilniejsze doświadczenie wcale się nie wiązało z ayahuascą ani z praktykami szamańskimi, tylko wiązało się z bardzo prostym, przyziemnym doświadczeniem. Kiedy w nocy w środku dżungli leżałem sobie na hamaku, miałem takie małe radyjko i próbowałem z trudem złapać jakąkolwiek stację.
Wokół były te odgłosy dżungli, tych wszystkich ptaków. Po prostu coś pięknego. I złapałem jakąś stację anglojęzyczną, nawet nie wiem skąd. I był tam program, audycja o planetach. Rozmawiano o planetach, o Układzie Słonecznym, o kosmosie. I dla mnie sama ta sytuacja, kiedy ja w środku dżungli siedzę, słucham jakiejś audycji, odgłosów dżungli, audycji o kosmosie, to było dla mnie tak potężne doświadczenie. Tak uziemiające, że to jest najpotężniejsze doświadczenie, jakie zapamiętałem z pobytu w Amazonii. Mimo że miałem innych wiele, dla wielu potężnych, kwiecistych doświadczenia, ale to było coś absolutnie magicznego. Tak właśnie jak życie samo w sobie jest.
[01:11:04] - Nice, man. To mi się to kojarzy zawsze z moim podejściem. Dla mnie najprzyjemniejszy jest zawsze dzień albo dwa po mocnym tripie, takim bardzo mocnym tripie, czasami dwudniowym tripie. Jak człowiek się już właśnie wyśpi. To jest czasami trzecia czy czwarta noc, jak się człowiek już wyśpi. Jest moment pobudki i taka cisza. Ptak w ogrodzie, nie wiem, kot sąsiadów przebiegnie. Tak zwyczajnie. Świat dookoła, powietrze dookoła. Szum wiatru we włosach, cokolwiek to oznacza, naprawdę.
[01:11:40] - Ta zwyczajność jest po prostu tak upajająca.
[01:11:44] - Niezwyczajna.
[01:11:45] - Tak. Być może my cały czas jesteśmy na jednym wielkim psychodelicznym tripie.
[01:11:51] - Ja się bałem, że już tak mam. To jest ta rzecz, która mnie przynosi cieszy, że te doświadczenia doprowadziły mnie do tego momentu, że mam tę łatwość odczuwania tego tak po prostu, zwyczajnie.
[01:12:06] - Tak.
[01:12:08] - Ma to swoje mankamenty oczywiście do niektórych sytuacji.
[01:12:12] - No tak.
[01:12:12] - Kiedy trzeba się bardzo mocno skleić ze światem mocnego, realistycznego konformizmu, jest to po prostu momentami, man, it's a tough job to do.
[01:12:23] - Może być trudne, tak.
[01:12:25] - Ale da się. Nie ma powrotu właściwie tak naprawdę. To też jest druga historia. Tak że nie ma gdzie wracać.
[01:12:32] - Jeśli w ogóle możesz z tego wyjść.
[01:12:35] - Dokładnie. Nie możesz od tego. Dokładnie, proszę pana.
[01:12:42] - No właśnie.
[01:12:45] - To może jakąś muzyczkę po prostu. Zamilknijmy na chwilę, zostawmy słuchaczy. Niech chwilę podumają sobie z tymi refleksjami.
[01:12:51] - Dobrze, spoko.
[01:12:52] - Też sobie podumamy z refleksjami i wracamy oczywiście po muzyczce. Ktoś sobie doleje herbaty i tak dalej.
[01:12:59] - Dobra.
[01:12:59] - To tym razem muzyczka z jaskini, tym razem akustycznie z jaskini po sąsiedzku, z Niemiec, bym powiedział.
[01:13:06] - Okej. Zapraszam na jaskiniową nutę w takim razie.
[01:13:10] - Okej. Wow, dzięki wielkie. Jaskiniowa nuta. Słuchaj, ale to jest naprawdę nagrywane w kopalni soli takiej, która się znajduje gdzieś w Bawarii, na dole. Słyszysz sam, bo to słychać, że nagrywane tak akustycznie wszystko. En fakt.
[01:13:28] - Dobra, okej.
[01:13:29] - Dobra, to ja rozłączam. I muzyczka, proszę państwa. I Obertasa.
[01:13:33] - Dobra.
[01:13:35] - Tralali. Czekajcie, gdzie ja tu mam te wszystkie włączniki? No właśnie, teraz ja próbuję znaleźć włącznik i włączyć, przełączyć wszystko. Okej, muzyczka. Ja, ja, wunderbar. Chciałoby się rzec. Pozdrawiam oczywiście wszystkich słuchaczy Radia Nafali i Radia Paranormalium. Pozdrawiam wszystkich obecnych oczywiście na czacie Radia Nafali. Peace and love, moi drodzy. Oczywiście nasz Skype radiowy to radionafali.com.
Także jeżeli kogoś świerzbią ręce i świerzbi aparat mowy, to niech zadzwoni. Śmiało zapraszam. A już się zwaniam, bo dzisiejszym gościem w hiperprzestrzeni jest nie kto inny jak po prostu Kuba Robicki. Już momencik, już to wszystko zwaniam jak zwykle. Co tu się w ogóle dzieje? Co tu się w ogóle dzieje? Się dzieje, proszę państwa, się dzieje. Tu już się łączę. Powinienem mieć jakąś muzyczkę, taką dramatyczną do łączenia się. No właśnie, już jesteśmy.
Halo, halo, Włodku!
[01:14:42] - Halo, halo, Mietku, jestem.
[01:14:44] - Doskonale cię słychać, prawie jakbyś był obok.
[01:14:47] - Dobra.
[01:14:52] - Okej, słuchacze. Mam nadzieję, że wszyscy odpoczęli, że muzyczka się podobała. Wunderbar. I mam pytanko, słuchaj, kolejne pytanko à propos, takie może popularne dla ciebie, bo tam pewnie często ludzie cię pytają. Jeszcze chciałem się troszkę o te kwestie szamańskie i amazońskie zapytać, że tak powiem. Jak ty się czujesz? Czy czujesz się szamanem, czy nie za bardzo? Jaka jest twoja percepcja tego wszystkiego jako kolesia z tym doświadczeniem, które jest stąd. Tu są grzyby, tu też coś jest. Miksowanie tych doświadczeń.
[01:15:33] - Nie, ja się nie czuję szamanem w żadnym calu po prostu. Chociaż zależy, jak na to spojrzeć, ponieważ z drugiej strony każdy, kto wchodzi w jakiś regularny kontakt i interakcję z roślinami psychoaktywnymi, jest w pewien sposób szamanem, ponieważ regularnie doświadcza tej modulacji rzeczywistości. Ponieważ szamanizm to jest taki system modulowania rzeczywistości i zaglądania w jego głębsze mechanizmy, głębsze mechanizmy rzeczywistości. I każdy jest po trochu takim szamanem. Tylko że szaman w takim pełnym kontekście, pełnym tego słowa znaczeniu, to jest osoba, która ma stały, nierozerwalny kontakt z wymiarami duchowymi i która musi bardzo ciężko pracować, aby te powiązania nie wpłynęły na jego życie i nie zdominowały go całkowicie. Ponieważ szaman ma często, przynajmniej z tym, co ja się spotkałem z szamanami południowoamerykańskimi, oni mają stały kontakt z tymi światami nielokalnymi. I często, i czasami nie mogą sobie nawet z tym poradzić. Na przykład niektórzy uciekają w alkoholizm, w alkohol. Niektórzy nie mogą sobie z tym poradzić w jakiś inny sposób. Niektórzy radzą sobie doskonale.
I to jest tak, że taki medyczny antropolog, doktor Francis Barbira Freedman miała taką historię. Też ją spotkałem osobiście i ona miała taką historię, że w pewnej ceremonii doświadczyła pełnej transformacji w jaguara. I od tej pory szaman powiedział, że może stać się szamanką. Może wejść w ten świat całkowicie, ale musi być świadoma, że będzie od tej pory wystawiana na ataki innych szamanów, bo praktycznie będzie musiała ciągle się bronić. I ona się na to nie zdecydowała. Miała dzieci, wiadomo, karierę naukową przed sobą.
[01:17:38] - To jest taka ostateczna transformacja, kiedy już z osoby ludzkiej transformujesz w ogóle w inny żyjący byt w tym świecie, w tym samym świecie po prostu. Taki byt paralelny.
[01:17:49] - No właśnie. I to daje nam pewne pojęcie, czym szamanizm taki w pełnym słowa znaczeniu jest. To jest ciągłe balansowanie na cienkiej granicy, ciągłe balansowanie między życiem a śmiercią, między wymiarami pośmiertnymi. Ciągły kontakt z duchami albo z innymi bytami. I to może być uciążliwe, ponieważ nie każdy jest gotów, żeby być szamanem. Ja się temu przyglądam z ciekawością, bo ja się po prostu życiu przyglądam z ciekawością. Życiu jako fenomenowi. Po prostu życie dla mnie jest fenomenem i ja się temu przyglądam z ciekawością. I dla mnie trip psychodeliczny jest tym samym. To po prostu wyjście na spacer do lasu.
Po prostu nie widzę różnic między tym, jeśli chodzi o najgłębszy poziom, bo wiadomo, jeśli mam logicznie do tego podejść, to są różnice olbrzymie. Ale jeśli chodzi o odbiór percepcji. No ale nie czuję się-
[01:18:56] - Zasada jest ta sama.
[01:18:58] - Tak. Nie czuję się szamanem, ale każdy po trochu nim jest.
[01:19:09] - Rozumiem. Bo jest dużo dookoła słowa „szaman”. Jest tyle opowieści, tyle historii, tyle szaleństwa, że czasami aż dobrze jest usiąść i to trochę wykrystalizować.
[01:19:26] - Tak.
[01:19:28] - Dokładnie. Słuchaj, jakie jest twoje podejście do chemicznych, może nie chemicznych, LSD na przykład, czyli do substancji, które są syntetyzowane?
[01:19:39] - Syntetyzowane.
[01:19:40] - Dokładnie. Bo jest to inne pole morfogenetyczne. O ile jeszcze z kwasem wydaje mi się, jest o tyle łatwo, że cały ten pik kultury, w której dorastamy i technologii, w której dorastamy, mieszka w tym polu. Internet, wyprawa w kosmos, cokolwiek. To wszystko mieszka w LSD. To jest ten czas, można powiedzieć. Natomiast jaka jest twoja opinia na ten temat?
[01:20:10] - Wszystkie substancje są częścią życia i nieodłączną. LSD też trzeba pamiętać, że pochodzi z natury, jest syntetyzowane z naturalnych źródeł i moim zdaniem to już zależy od człowieka, który przyjmuje daną substancję. Ponieważ te pola morficzne, morfogenetyczne się wzajemnie przenikają. Jeśli jakaś substancja daje nam superszybki samochód, odpowiedni samochód, w którym możemy sobie wsiąść i którym możemy dojechać do celu. Jeśli mamy odpowiednie umiejętności, to wówczas okej. Jeśli nie mamy tych umiejętności, to nawet supersamochodem niewiele zdziałamy i nie dojedziemy.
[01:21:02] - Wtedy będzie gorzej. Się zabijesz, zanim zdążysz wyjechać z parkingu.
[01:21:06] - Właśnie. Ale też syntetyczne substancje są dla mnie o tyle ciekawe, bo i one pozwalają podłączać się do tych rytualnych pól morficznych. Były takie doświadczenia w latach 60. prowadzone przez Claudio Naranjo, psychiatrę, który eksperymentował z syntetyczną, czystą harmaliną. Harmaliny w ayahuasce jest tyle co nic. Ona praktycznie nie działa. Tam działa harmina, tetrahydroharmina. To są główne substancje, te betakarboliny, które działają. Tej harmaliny jest tam bardzo mało. Śladowe ilości, niewielkie ilości, które nie mają prawa zadziałać.
Tam jest bardzo mało. I on miał syntetyczną tą harmalinę i co ciekawe, podając ją sobie, doświadczał pewnych aspektów tego folkloru szamańskiego Niskiej Serii, czyli doświadczał wizji nacechowanych systemami szamańskimi z Ameryki Południowej. Więc w jakiś sposób ta syntetyczna molekuła połączyła się automatycznie z polem morficznym ayahuaski albo po prostu banisteriopsis caapi. I to też nam daje pewną kolejną wskazówkę już ku przyjęciu do wiadomości, że jednak te pole morficzne mogą istnieć.
[01:22:45] - To jest taki największy chyba problem mainstreamowej nauki, bo ona ma odwieczny problem ze wszystkim z reguły zawsze. To jest cud, że się zgodzili na to, że Ziemia jest okrągła. Także to już jest wystarczająco duży cud. Myślę, że tutaj oklaski dla akademii. Merci beaucoup. Oni tak tam mówią, jak sobie przyjmują. Merci. Jest to kompletnie poza zmierzeniem. Jest taka ciekawa rzecz związana z postacią Bruce'a Liptona, który fajnie mówi o sposobie formowania się molekuł. O tym, że jest to zjawisko elektrograwitacyjne, które polega na przyciąganiu i odpychaniu się, i tak dalej.
I stąd się biorą właśnie te tajemnicze rzeczy, które nazywa się świętą geometrią. I dla mnie jest to takie dosyć proste, bo każda substancja, która teoretycznie ma tą samą strukturę molekularną tudzież zbliżoną strukturę, właściwie jest taką anteną i powinna rezonować ten sam sygnał, który ma właściwie ta rdzenna substancja. Czyli jeżeli za rdzenną na przykład weźmiemy ayahuaskę, czyli takie klasyczne DMT w ayahuasce i weźmiemy jakieś inne substancje, to jeżeli będzie mieć tą samą budowę molekuły z drugiego końca świata, czyli kształt będzie dokładnie ten sam, to powinno mieć ten sam impakt, że tak powiem, w strukturę elektrograwitacyjną dookoła świata. Czyli generalnie teoretycznie powinno być tą samą anteną tej samej częstotliwości.
[01:24:15] - Tak, właśnie to chciałem powiedzieć. Podobna częstotliwość. To jest tak, jak wsiadamy do różnych autobusów, różnych przewoźników, które jadą w to samo miejsce. I może to po prostu tak wygląda w świecie morficznym.
[01:24:35] - Co myślisz? Ja myślę, że przyszedł taki czas, że jesteśmy w tym momencie, że rośliny się po nas naprawdę już tak mocno upomniały, że jeszcze w historii cywilizacji nie było czegoś takiego jak takiej eksplozji substancji psychoaktywnych. Ostatni raz prawdopodobnie były to czasy starożytnej Grecji. Jeszcze trochę wcześniej, to może 800 lat temu czasy Czasy gnostyków w Europie, którzy wykorzystywali do swoich rytuałów amanitę muskarę i w ogóle psylocybinę i tak dalej. I sporysz na przykład był wykorzystywany i od ośmiuset lat nie było właściwie czegoś takiego. Był ten hit LSD w latach sześćdziesiątych i to właściwie wszystko. To, co mamy teraz jest jakby takim extension, dodatkowe rozwinięcie tego tematu. Ayahuaska naprawdę zrobiła się tak mainstreamowa na Zachodzie, że ja jestem po prostu w szoku. To jest po prostu wręcz moda.
[01:25:30] - Tak. Teraz żyjemy chyba w takich przełomowych czasach. Jeśli ewolucja idzie do przodu, to siłą rzeczy kieruje nas do tych bardziej kompleksowych struktur we wszechświecie. I ta eksplozja psychodeliczna obecnie, takie drugie, tylko już na spokojnie, ułagodzone, lata siedemdziesiąte hippisowskie, które teraz następują, to jest chyba naturalna kolej rzeczy. Bo to też pokazuje, jak ludzie potrzebują czegoś głębszego w swoim życiu. Że jednak ten system, który tu funkcjonuje, nie dał im szczęścia albo nie dał im odpowiedzi. Religie, systemy religijne nie dały im odpowiedzi i szukają gdzieś indziej. A jednak natura, rośliny, które są tu miliony lat dłużej niż my, mogą te odpowiedzi posiadać i posiadają, jak wiemy z doświadczenia. To jest chyba naturalna kolej rzeczy. Żeby zrozumieć ewolucję i te bardziej kompleksowe struktury, chyba siłą rzeczy musimy się wprowadzić w inne stany świadomości.
[01:26:47] - Ja w ogóle przestałem wierzyć w ewolucję jako taką, w sensie jako proces. Myślę, że wszystko jest gotowe i już zaprogramowane, tylko jest kwestia substancji, która aktywuje dany receptor. To jest troszeczkę tak, jak biblioteki są już gotowe, wybudowane, czekają. Wszystkie pulpity, deski zostały już przetarte, lśniące, czekają na pierwszych użytkowników, którzy chcą wbiec do tej biblioteki i po prostu zacząć korzystać ze wszystkich możliwych książek.
[01:27:13] - Tak.
[01:27:16] - I że właściwie tylko o to chodzi, żebyśmy po prostu tam wbiegli.
[01:27:18] - Wszystko dzieje się naraz. Ojej.
[01:27:21] - Śmiało.
[01:27:24] - Wiesz co? Przerywa mi strasznie to, co mówisz i nie wiem, kiedy przestajesz mówić, a kiedy mówisz dalej.
[01:27:32] - To ty mów, ja się zamykam.
[01:27:36] - Dobra, już chyba się poprawiło. Proces ewolucji na tym poziomie, o którym teraz rozmawiamy, oczywiście nie istnieje. Ale pozorny jakiś proces ewolucji istnieje jednak. Bo jeśli wszystko dzieje się jednocześnie, to faktycznie nie istnieje ewolucja. Mamy tylko jakieś następstwa tego, co się dzieje jednocześnie, ale w naszej rzeczywistości, w której funkcjonuje czas jako taki, jednak następują jakieś efekty pola tych wszystkich wymiarów, które się jednocześnie dzieją i może to można nazwać ewolucją.
[01:28:25] - Ja się po prostu nie zgadzam z tą darwinowską definicją, która jest taka bardzo sztywna.
[01:28:31] - Rozumiem. Ja mając na myśli ewolucję, mam po prostu na myśli tylko to, że kiedyś ludzi palili na stosach za wyrażanie jedynie własnej opinii na jakiś temat, a obecnie mamy badania psychodelików, podważanie wszystkich autorytetów, religii. I o to chodzi, że po prostu mamy ten progres w zdystansowaniu się do tych struktur osobowych, do ego i ogólnie kolektywu ludzkości. I to po prostu będzie szło dalej do przodu i nie możemy tego zatrzymać i nikt tego nie zatrzyma.
[01:29:08] - Madness, proszę pana. Podoba mi się to. Absolutnie. Kiedy ty planujesz kolejną swoją wyprawę? Czy masz jakiś plan na kolejną wyprawę w dżunglę na przykład?
[01:29:22] - Tak. Już mnie tam ściągają. Ogólnie mam już zaproszenia do kilku projektów właśnie w Amazonii i sam nie wiem, bo tu też mam swoje rzeczy, różne projekty. Tworzymy bazę danych roślin leczniczych. Mam teraz taki mały projekt psylocybinowy.
[01:29:42] - Wiesz, jak to fajnie brzmi? Mały projekt psylocybinowy. Słuchaj, może być nawet mały. Wpadaj.
[01:29:47] - Tak. Chciałbym zobaczyć, jak działa psylocybina na różnych ludzi z pewnymi formami depresji. Mam teraz taką dziewczynę, która ma chorobę afektywną dwubiegunową i też jestem ciekaw, jak zadziała na nią psylocybina. Chciałbym wykorzystać tą metodologię z Uniwersytetu Johna Hopkinsa. Tam Griffiths podawał ludziom w takim przyjaznym otoczeniu z opaską na oczy i odpowiednią muzyką relaksacyjną psylocybinę.
[01:30:22] - Nawet małe dawki podawał w sumie.
[01:30:25] - Tak. Ja też bym chciał to sprawdzić, jak to działa. Pozapisywać swoje obserwacje. Ale ściągają też mnie do Amazonii i mam niezłą zagwozdkę.
[01:30:37] - Rozumiem. Dylemat pomiędzy kanapą Freuda, gorącą kawą, którą robi sekretarka a komarami i insektami wielkości ludzkiej pięści, które chcą odgryźć nam nogę.
[01:30:50] - Które są bardzo podniecające.
[01:30:53] - Dokładnie.
[01:30:57] - Nie wiem. Ja wiem, że wrócę do Amazonii za jakiś czas. Prędzej czy później wrócę. Zobaczymy.
[01:31:05] - Ja myślę, że to chyba każdy ma po ayahuasce. Ja mam dokładnie ten sam moment. Właśnie chciałem się dzisiaj zapytać o to pytanie. Jak się czujesz w tym momencie, że pewnego dnia dostaniesz ten phone call. Czy to będziesz w dżungli, czy skądś, będzie oznaczał dokładnie to samo i to będzie ten moment, że wszystko się zmieniło i że musisz zostawić swoje wszystkie dotychczasowe zabawy.
[01:31:32] - Jeśli tak ma być, to niech tak będzie. Ja po prostu staram się niczemu nie sprzeciwiać. Wszystko, co życie przynosi, to przyjmuję. Staram się przyjmować na klatę. Nie zawsze się to udaje, ale z reguły się udaje.
[01:31:51] - To prawda.
[01:31:53] - No dobra, okej.
[01:31:57] - Słuchaj, jak się w ogóle czujesz z tym? Bo jak wdepniesz na tą drogę, to takie troszkę prywatne pytanie jest już trochę, zahaczające taką sferę bardziej prywatną, bo doskonale wiemy, że nie ma powrotu z tej drogi. Jak się z tym czujesz? Jakby powiedziałeś przed chwilą wszystko jest okej i tak dalej, ale na przykład masz jakąś taką rzecz, że widzisz jakiś sposób połączenia tego. Na przykład robiąc swoje rzeczy tutaj czy jeszcze to się nie skrystalizowało w jakiejś formie? Chodzi mi ten dziki zew, który pewnego dnia się pojawi i powie, że masz robić to, to i to. A do tej pory robiłeś na przykład muzykę albo coś innego. I czy zastanawiasz się nad próbą łączenia w ogóle tego wszystkiego do kupy?
[01:32:42] - Właśnie nie zastanawiam się i nie próbuję nawet. Po prostu to się samo dzieje i nie wiem nawet, jak to się dzieje. Nie wiem, jak się wydarzają rzeczy. Nie mam pojęcia zielonego. Po prostu dzieje się to. Przyjmuję to, co się dzieje. Staram się robić to, co robię. Staram się robić dobrze. Nie wiem. Co ma być, to będzie.
Ma być muzyka, to będzie muzyka. Ma być szamanizm, będzie szamanizm, mają być psychodeliki, będą psychodeliki, medycyna to medycyna. Nie wiem. W jakiś sposób dziwny, tajemniczy wszystko to się do tej pory jakoś łączy. Jakimś cudem się udaje to ciągnąć.
[01:33:20] - No proszę bardzo. Co za tajemnicza postać. Słuchajcie, tak się chciałem dowiedzieć, dlaczego zadaję to pytanie. Bo ludzie jak słyszą o czymś takim, co jest tak mocno zdefiniowane, że jak wkraczysz na tą drogę, to już nie ma powrotu i tak dalej. Wszystkie te opowieści z tego wynikające. Po prostu myślą, że pewnego dnia po prostu wstaniesz i będzie jak w amerykańskim filmie. Wrzucisz kluczyki do toalety, spuścisz wodę i wyjdziesz z mieszkania. W taki dramatyczny sposób.
[01:33:55] - Ja myślę, że to już dawno mi się przydarzyło. To jest chyba jedyne sensowne wyjaśnienie. Już to przeszedłem. Teraz tylko obserwuję efekty tego, co się pojawia i już nie kwestionuję, bo nie ma czego.
[01:34:10] - Nice. Nie wiem, co powiedzieć. Nie wiem. Może też się zabiorę do tej dżungli za jakiś czas.
[01:34:20] - Okej.
[01:34:21] - Dokładnie. Słuchaj, dobra, bo mam ostatnie 15 minut i czas najwyższy wypytać cię teraz konkretnie o twoje projekty, które robisz. I generalnie właśnie wszystkie te rzeczy, zanim cię wywieje do tej dżungli, zanim jakakolwiek decyzja z kosmosu przyjdzie i zapadnie na ten temat, to powiedz, co przed tą decyzją z kosmosu.
[01:34:43] - Przede wszystkim teraz z zespołem nagrywam nowe kawałki. Niedługo, mam nadzieję, będą już dostępne. Chcemy kolejne zrobić, bo mamy teraz mnóstwo w ogóle pomysłów. Głowa aż pęka od nich. Po prostu cały czas mi głowę wypełniają dźwięki. Budzę się i muszę często po prostu usiąść i je zapisać albo zagrać, bo nie wytrzymam, jeśli tego nie zrobię. Ponadto jeszcze mam te swoje projekty z roślinami, leki roślinne, ich obserwowanie, ich działania. Kurczę, to jest tak obszerny temat. Nie wiem często, za co się złapać. Po prostu wstaję rano i nie wiem.
[01:35:27] - Chciałbyś mieć osiem rąk jak Shiva. Jedna para notatki na temat substancji X, druga para notatki na temat substancji Y, trzecia gra na instrumencie.
[01:35:43] - No tak, właśnie mieliśmy nawet w ogóle zahaczyć o temat tych naszych roślin z naszego lasu i w ogóle nie poruszyliśmy tego tematu prawie.
[01:35:51] - Dobra.
[01:35:52] - Wiesz co, powiem ci, że można o tym zrobić osobną audycję, bo to jest ciekawe. Bo w naszych lasach rośnie tyle ciekawych substancji, które raz, że mogą działać enteogenopodobnie, a dwa, że mogą usprawnić nasze procesy pamięciowe, myślowe, funkcje kognitywne. Mogą nam też w jakiś sposób pomóc. Nawet taka zwyczajna roślinka jak piżmaczek wiosenny, pospolita w naszych lasach, która zawiera alkaloidy indolowe.
[01:36:24] - Okej, poczekaj. Co to jest alkaloid indolowy? Bo nazwa roślinki już sama pokraśna, że tak powiem, sama w sobie.
[01:36:32] - Indole to są po prostu substancje o strukturze, z której się wywodzi większość psychodelików. Akurat one mają taką strukturę, że pobudzają ośrodek pamięci krótkotrwałej. Po prostu stymulują system nerwowy. I nawet taka zwyczajna roślinka potrafi nam w większych dawkach wywołać jakieś doświadczenie enteogenopodobne. Entheogeno-podobne, ale ogólnie może pomóc nam przyswajać jakąś część materiału do nauki. Taka zwyczajna rzecz. Są jeszcze wiele innych silniejszych oczywiście roślin, o których też można wspomnieć.
[01:37:21] - Zaczynam już być zaintrygowany, bo ja ciągle szukam tej somy.
[01:37:26] - Tak.
[01:37:28] - To każdy by chciał znaleźć taką somę. To jak kamień filozoficzny alchemików.
[01:37:32] - Dużo jest takich roślin. Na przykład jest taka roślina kokorycz. Corydalis z łaciny. Głównie dwa gatunki w naszych lasach występują: kokorycz pełna i kokorycz pusta. Wykopuje się bulwy tej rośliny i one mają o tyle ciekawy skład chemiczny, że w większej dawce wywołują stan podobny do narkozy, gdzie twoja świadomość podróżuje, załamują się bariery czasoprzestrzenne i często następuje retrospekcja do dzieciństwa. Na przykład cofasz się do czasów przedszkolnych. Widzisz siebie jako smyr mały, ale wszystko jest przejaskrawione. Obserwujesz to wszystko z boku i te wizje słyszysz wyraźniej niż wtedy, kiedy byłeś w tym stanie, bo mogłeś wtedy nie ogarnąć do końca pewnych rzeczy. Wiadomo, jak to dziecko, byłeś skupiony na budowaniu wieży z klocków.
[01:38:44] - Dokładnie.
[01:38:45] - Ale w tych wizjach to wszystko jest przejaskrawione, dzięki czemu ty możesz więcej z takiego doświadczenia wyciągnąć. I to jest tylko jeden z wielu przykładów takich naszych biosferycznych, lokalnych, ciekawych kwiatków. Tylko że trzeba uważać, bo dawka psychodeliczna jest bardzo bliska toksycznej, a toksyczna dawka kokoryczy może spowodować paraliż układu oddechowego.
[01:39:19] - To trochę tak jak z bieluniem, bo bieluń jest genialną rzeczą, natomiast jest bardzo niebezpieczny w przygotowywaniu. Ja nigdy nie potrafię robić bielunia, a wiem, że można go przygotować. Słyszałem o tym od takiej osoby, że wierzę w to, że można przygotować bieluń. Chociaż nigdy nie widziałem tej mikstury, nigdy nie miałem z nią do czynienia, że można zrobić tak, że te wszystkie niebezpieczne substancje zostaną zniwelowane. Nie zatrujesz się.
[01:39:51] - Można kiedyś zrobić audycję o tak zwanych demonicznych roślinach bieluniopodobnych i bieluniu samym w sobie, bo to jest bardzo ciekawy temat. Ja też interesuję się rodziną nocnych cieni, night shadows, czyli siankowatych. Jest tyle ciekawych historii związanych z bieluniem.
[01:40:14] - On uaktywnia troszeczkę jak ayahuasca uaktywnia. Ja to wyczuwałem na przykład w mieście. Coś w rodzaju nadpercepcji rzeczywistości, że wiesz, co się wydarzy za pięć minut, wiesz, co się wydarzy za 15 minut, wiesz, co się wydarzy na drodze obok. Tak po prostu jakbyś żył w tym czasie, w którym jesteś oraz 15 minut do przodu, oraz 15 minut do tyłu w tym samym momencie.
[01:40:42] - Właśnie, widzisz. To też już zależy od osoby konkretnie, która przyjmuje bieluń, bo jednemu bieluń potrafi zniszczyć całkowicie psychikę, a drugiemu dać cenny wgląd. Jeszcze innemu może mocno pomieszać w głowie i tak naprawdę nie wiadomo do końca, jak się to zachowa, nawet jeśli uwzględnimy jakieś środki bezpieczeństwa, bo bieluń to taki trochę jest nieobliczalny zawodnik.
[01:41:08] - Właśnie, jakie są środki bezpieczeństwa przy bieluniu? Chciałem się zapytać.
[01:41:13] - Właśnie. Chyba nie ma do końca. To jest odpowiednia dawka. Chociaż też to nie.
[01:41:21] - Może robienie herbaty. Słyszałeś o czymś takim jak asmosan swego czasu?
[01:41:25] - Tak, oczywiście.
[01:41:26] - Legendarny asmosan.
[01:41:28] - Legendarny asmosan. Jest taki portal Erowid. Ty na pewno znasz ten portal.
[01:41:38] - Oczywiście.
[01:41:38] - Ale może ktoś go nie zna. I tam są krypty danych roślin. I w tych kryptach są też opisy doświadczeń ludzi po zażyciu danych roślin. I jest krypta bielunia. Czytanie tych trip raportów bieluniowych przez ludzi to jest lektura genialna. To jest lepsze niż niejedna książka. To, co się dzieje. Można kiedyś zrobić nawet taką audycję tylko poświęconą bieluniowi.
[01:42:09] - Robimy. Ja się przygotuję, złapię cię, póki cię nie ściągnęło do dżungli, bo tam jest trochę problem ze Skypem.
[01:42:18] - Nie, niekoniecznie.
[01:42:19] - Chociaż już nie.
[01:42:20] - Nie jest. A to by było świetne zrobić audycję.
[01:42:25] - Zatem robimy. Biorę was, drodzy słuchacze, na świadków. Biorę was na świadków tej sytuacji.
[01:42:32] - Dobrze.
[01:42:34] - Muszę czasami taki radiowy głos zrobić. Wiesz, o co chodzi. To jest radio na żywo.
[01:42:37] - W ogóle z bieluniem są też tropikalne odmiany bielunia. Nazywają się brugmansja, toe.
[01:42:46] - Słuchaj, bo słynny przecież Carlos Castaneda opisujący nauki Don Juana, to, co pał w fajce podczas nauki, to, co wprowadza go w świat drugiej uwagi. Strasznie lubię tą nazwę. Myślę, że to chyba najlepsza nazwa. Świat drugiej uwagi, bo to jest naprawdę świat drugiej uwagi. I to za pomocą bielunia. On brał fajeczkę i ta magiczna mieszanka to był bieluń i chyba jakieś grzyby podejrzewam, bo są takie grzyby, które się też pali.
[01:43:15] - Możliwe. W każdym razie czasami w Amazonii jest spotykana taka receptura. Niektóre receptury pewnych tradycji plemiennych uwzględniają użycie psiankowatych, czyli alkaloidów tropanowych razem z ayahuascą. I to jest bardzo niebezpieczne połączenie. Bardzo niebezpieczne połączenie, ponieważ o ile szamani są wyćwiczeni w takiej miksturze i są przygotowywani do tego rodowo, rytualnie, tak Europejczyk, który tam przyjeżdża, nie. I czasami, kiedy ktoś jest skonfrontowany z taką miksturą, to doświadcza bardzo mrocznej strony ayahuaski. Te tropanowe alkaloidy ściągają doświadczenie do tych bardzo mrocznych obszarów astrala szamańskiego i tam, gdzie są bardzo obecne te niższe byty czy tak zwane demony i wojny międzywymiarowe działania tych tropanowych alkaloidów. I to jest potencjalnie bardzo niebezpieczne, bo nie dość, że może dojść do uszkodzenia serca, arytmii, tachykardii, można sobie wyrządzić olbrzymie szkody w układzie nerwowym, wręcz spustoszenie. I była też taka głośna sprawa ostatnio młodego Brytyjczyka, który pojechał na ceremonię ayahuaski. Szaman go zakopał.
Umarł, zszedł. Ja od razu, jak tylko o tym przeczytałem i jeszcze nie było wiadomo wielu szczegółów, to od razu zobaczyłem w myślach, że ten gość pije taką mieszankę ayahuaski z bieluniem tamtejszym. I potem się okazało, że faktycznie tak było. Więc trzeba uważać na to.
[01:45:07] - Bielunia pić to bym się bał, bardziej palić bielunia jestem zwolennikiem.
[01:45:12] - Nawet z paleniem trzeba uważać, chociaż to jest już łagodne akurat, ale na przykład zjesz trochę nasion i jest konkretna faza.
[01:45:23] - Bardzo konkretna, bym powiedział. Słuchaj, czy masz jakieś zaklęcie, które pomaga na przykład wyskoczyć, kiedy wydaje ci się, że faza jest za duża? Masz coś takiego, co możesz na przykład powiedzieć komuś, że okej, stary, jeżeli będziesz podczas podróży i poczujesz się kiepsko i nikogo nie będzie w okolicy, co taki człowiek powinien zrobić?
[01:45:51] - Zależy od substancji, którą przyjmuje, bo każda substancja ma swoją odtrutkę. Nie każda, ale istnieją takie odtrutki. Na przykład atropina. Atropina potrafi wiele tripów znieść, bad tripów. Węgiel aktywny potrafi te tripy jakoś ułagodzić albo powrócić takiej osobie do normalności. To zależy, ale ogólnie to ja zalecam zawsze być ostrożnym przed niż po. Po prostu trzeba odpowiednio dobierać dawki i tyle. A jeśli już się zdarzy taki bad trip, to warto mieć pod ręką coś, co jest odtrutką na daną substancję. I wtedy to wszystko zależy od osoby, która bierze takiego psychodelika, bo teraz, w dobie internetu i w dobie powszechności informacji wszelkich, jeśli bierzesz jakąś substancję, to weź sobie wygoogluj, przeczytaj, co się da o tej substancji albo co możesz przyswoić i zawsze sprawdź, jaka jest antidotum na daną substancję i w miarę możliwości miej to przy sobie.
[01:47:14] - Czyli zawsze sprawdzić w internecie i do plecaka przed wyprawą sobie wrzucić kawałek antidotum.
[01:47:19] - Bardzo tak. Warto.
[01:47:23] - Tak na wszelki wypadek, jakby ktoś zapomniał. Bo nikt nie uczy o takich rzeczach. Doskonale wiemy, że jesteśmy chyba pionierami w języku polskim w mówieniu o tym. Ktoś musi to zrobić pierwszy. Anyway. A powinniśmy wrócić właśnie do tych tak zwanych mroczniejszych, bo z tą mrocznością tych substancji to też jest tak dyskusyjnie.
[01:47:53] - Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i od danych wierzeń albo przeżyć, jakie mamy, jakichś programów i tak dalej. Ego i wszystkie sprawy z tym związane, więc nie wiadomo tak naprawdę. Każdy na swój sposób widzi świat, każdy ma swój tunel rzeczywistości, każdy odbiera wszechświat albo tworzy swój własny i one się przenikają wzajemnie i tyle.
[01:48:23] - Tak pomyślałem sobie o głębokości, że niektóre substancje mają tę fenomenalną cechę, że wysyłają nas gdzieś dosłownie w takie wyjątkowe miejsca, gdzie nikt z nas nie jest dedykowany do mieszkania, bo to nie są miejsca, gdzie ktokolwiek z nas przemieszkuje. Czymkolwiek i kimkolwiek byśmy nie byli, to są miejsca, które odwiedzamy przez bardzo krótki okres czasu. Niektóre z nich są bardzo daleko i ta podróż jest bardzo wyczerpująca w tą i z powrotem, czasami mi się wydaje. I czasami odkrywca może nie przeżyć podróży. Dotrzesz do miejsca, zobaczysz, co tam jest, tylko możesz po prostu już nie wrócić. Czasami myślę o tym w ten sposób. Nie traktuję tego na zasadzie Na zasadzie mrocznego, tylko bardziej na zasadzie dramatycznego, bym powiedział. Jest to bardzo dramatyczne w sensie prędkości. Że jest to coś, tak jak polonez at, który ma tak potężną prędkość, że trzeba się naprawdę mocno złapać siebie, żeby się nie zgubić w tej prędkości podróży.
[01:49:32] - Cały koncept szamanizmu ogólnie, wysokich dawek psychodelików, polega na tym, że człowiek ćwiartuje się na kawałeczki, wypuszcza się najdalej jak tylko może i potem próbuje się złożyć z powrotem. I od tego procesu składania się z powrotem, on jest kluczowy, bo wtedy wychodzi cały trening jednostki danej, wychodzi wszystko, co wiemy i cały nasz dystans do struktur osobowych naszych własnych i do świata. I wtedy powodzenie tego procesu zależy od tego, czy wrócimy z powrotem.
[01:50:18] - Się to kojarzy z takim przykładem zegarka, który się rozbiera i składając go do kupy zawsze zostaje parę zębatek na zewnątrz, ale zegarek działa. I na tym to polega.
[01:50:30] - Właśnie. W ogóle też z ibogainą jest ciekawa sprawa.
[01:50:37] - Właśnie, już powoli będziemy kończyli. Ja cię zostawię z tą ibogainą. Bo to jest ciekawa rzecz, bo ostatnio o ibogainie po raz pierwszy. Śledzę temat, nie będę ukrywał, od dwudziestu paru lat i po raz pierwszy zaczyna się mówić o ibogainie. Po raz pierwszy oficjalnie, co mnie bardzo cieszy. Temat nawet się pojawia w BBC. Po raz pierwszy od 20 lat. Także to jest fenomen. To ja poproszę troszkę o ibogainę jeszcze.
[01:51:07] - Ja w ogóle kiedyś napisałem do takiego, bo zobaczyłem, że kiedyś napisał pracę naukową jakiś polski naukowiec na ten temat. Popko się bodajże nazywał. Papier się nazywał „100 lat używania ibogainy”. Był bardzo dokładny. Tam było bardzo dużo o farmakologii i ja napisałem do tego gościa i on powiedział: „Tak, to było bardzo dawno temu, ale oczywiście mogę ci przysłać tę pracę”. I mi przysłał tę pracę. Ale ja już się zajmuję w ogóle innymi rzeczami i tak dalej. Ale ogólnie to tylko abstrahując, bo ibogaina ma to do siebie, że jest wiele raportów o zejściach śmiertelnych na ibogainie.
[01:51:57] - To prawda.
[01:52:02] - Niby następują jakieś interakcje w ciele niepożądane i tak dalej, ale moim zdaniem ibogaina jest tak potężna, że czasami daję to porównanie, że jeśli weźmiesz mrówkę z lasu, która sobie idzie dróżką i dasz jej się wcielić w ciało człowieka na jakiś krótki czas i potem ją zapytasz, czy chce z powrotem wrócić do ciała mrówki, to co ona zdecyduje? I to może być podobne, bo to są przecież takie perspektywy w takich doświadczeniach tak potężnych. Jesteś sobie ułożonym człowiekiem, myślisz, że masz ułożone życie, a nagle bierzesz jakąś substancję i doświadczasz bycia całą galaktyką. I wtedy ciężki jest powrót. I może to się dzieje właśnie na ibogainie i niektórych tripach w bardzo wysokich dawkach, że po prostu taka mrówka, która mogła być człowiekiem przez kilka dni, może nie chcieć już wrócić z powrotem do ciała mrówki.
[01:53:16] - Jest to mocna lekcja. Mamy jeszcze raz gościa dzwoniącego, Antyszweda.
[01:53:22] - Ja chciałem właśnie à propos ibogainy spytać, jak to jest. Bo ja mam opcję sobie to kupić i jest opcja, że jak przyjmę standardową dawkę, to tam są jakieś trzy kapsułki, a ja zawsze lubię dużo. Ja bym chciał nawet sześć. I co? Mogę zejść po takim czymś? Bo zawsze słyszałem, że to jest raczej bezpieczne. To jak to jest w końcu?
[01:53:44] - Zawsze istnieje ryzyko i nigdy nie wiesz. Niektórzy przyjmowali niby bezpieczne dawki ibogainy nawet w klinikach, a zdarzało im się zejść. Więc nie wiadomo. Nigdy nie wiesz. Więc jak już masz testować, to lepiej przyjmij na początku zalecaną dawkę i zobacz.
[01:54:12] - Rozumiem, że faza jest po prostu-
[01:54:15] - Nie słyszę.
[01:54:17] - Jeżeli na przykład próbowałem LSD, to mogę się spodziewać mniej więcej pewnych zbliżonych efektów, tak?
[01:54:24] - Nie porównywałbym. Powiedziałbym ci, że z tego, co ja słyszałem, a znam ludzi, którzy po prostu-
[01:54:30] - Wiesz co, są problemy tutaj z łączem.
[01:54:33] - Okej, to może rzuć pytanie po prostu i postaram się odpowiedzieć. Może w ten sposób. Halo?
[01:54:41] - Czy efekty są zbliżone do LSD?
[01:54:47] - Okej, to ja ci zrzucam. Poczekajcie. Okej, dobra. Słyszysz mnie, Kuba? Teraz co nie słyszysz, Kuba? Halo, halo?
[01:54:57] - Tak, już słyszałem. Pytanie słyszałem.
[01:55:00] - Dokładnie. To co ty myślisz? Antyszwed się już rozłączył. Zostaliśmy we dwójkę. Mamy ostatnie pytanie, na które odpowiemy. To pierwsze odpowiadasz ty, a później ja pędzę, myślę.
[01:55:10] - Okej, nie da się tego porównać ogólnie, ponieważ to jest zupełnie inna klasa substancji. Ogólnie ibogaina to jest analog melatoniny. To jest tak, jakby cię wystrzeliwuje totalnie w ten świat snów, ale jednocześnie jest to psychodeliczny świat snów i to są bardzo dokładne wizje, możesz tam prześledzić całe swoje życie, wszystkie najdrobniejsze powiązania z rzeczywistością fizyczną, jaką utworzyłeś w toku tego życia. I czasami niektórzy po doświadczeniu czegoś takiego albo po doświadczeniu tego piekła i nieba, w ogóle życia, bo niektórzy też tak klasyfikują doświadczenie ibogainy, niektórym się nie chce wracać już do ciała fizycznego i mało ich obchodzi już to ciało fizyczne. Nie wiem, czy to się da tak porównać. A ty jak myślisz, Tomaszu?
[01:56:14] - Proszę zrobić mi miejsce z tym doktorem. Proszę się odsunąć z tym doktorem. Ja się dowiedziałem, że jest to robione w trochę inny sposób i biali, którzy się tam dorwali do ibogainy, robią to nawet naukowo. Robią to w tak dziwny sposób, który po prostu dziwi troszkę Buszmenów, bo oni mają bardzo radykalne podejście i są specjalni szamani, którzy robią ten ceremoniał. Niby jeden jest, ale właściwie jest chyba dwóch czy trzech na zmianę. Bo taka mała dawka, którą się dostaje, to jest dawka, która cię kładzie na dwa dni. Tak dosłownie. Pierwszy dzień leżysz, jesteś sparaliżowany i masz pierwszą część tripu, czyli opuszczają cię wszelkie rzeczy z doczesnego świata. Proces umierania trwa czasami jeden dzień, a proces narodzin trwa drugi dzień. Cały czas leżysz, jesteś w transie i drugiego dnia czasami masz drgawki, kiedy zaczynasz powoli wracać, ciało powoli wraca.
O czym jest mowa? To jest ceremoniał robiony dla chłopców, którzy są gdzieś w okolicach 14. czy 15. roku życia i jest to część ceremonii inicjacyjnej, jest robiony tylko raz w życiu. Normalnie w Afryce, w tych plemionach, to jest zdaje się Kenia. Bo to nie jest cała Afryka, to jest kilka miejsc w Afryce, gdzie ten kult Ibogi istnieje. Teraz aktualnie, żeby było zabawniej, prezydent Kongo jest jednym z ludzi z tego klanu Ibogi, ten nowy prezydent Kongo. To jest trochę tak jak z ayahuasca troszeczkę, że tak Indianami, że niektórzy na przykład z przywódców społeczności też praktykują ayahuasca. To tam jest podobnie. I tam jest to w ten sposób, że właściwie robisz tylko raz, kiedy masz ten moment inicjacyjny.
Polega to na tym, że kładą cię na te dwa dni i są te śpiewy nad tobą i generalnie spotykasz wszystkich przodków całego plemienia i całego swojego życia, całą swoją linię męską, która ci opowiada historię twojego plemienia i historię całej ludzkości i ciebie na tym świecie od początku do końca. I to jest moment, kiedy zrywasz dosłownie i w przenośni i we wszelkim możliwym aspekcie swoje więzi z doczesnym światem. Przestajesz być chłopcem. To jest tak dorosłe doświadczenie, że automatycznie wszystkie doświadczenia dziecięce blakną. Stają się po prostu innym światem i rodzisz się na nowo. I wszyscy wojownicy w tych plemionach to są ludzie po Ibodze. Nie możesz zostać wojownikiem, jeżeli nie przejdziesz przez ceremoniał Ibogi. Jest robiony tylko raz. Właśnie to jest zabawne. Jest tylko raz robiony.
Nie ma czegoś takiego jak dwa, jak mniejsza dawka i tak dalej. Autentycznie niektórzy nie są w stanie przeżyć, szamani twierdzą, to są rzadkie wypadki, ale się zdarzają, że ich duch nie był na to gotowy, że to się po prostu musiało tak wydarzyć. To jest tak dziwnie, bo to nie jest traktowane jako zabójstwo. Rozumiesz, że zmarłeś podczas ceremonii, akurat tej ceremonii, to znaczy, że naprawdę stary, byłeś tu przez przypadek i że nie powinieneś tu być i cię odesłało z powrotem. I to jest taka substancja, która jak twierdzą, naprawia wszelkie błędy natury, które mogły powstać po drodze. Wiesz, o co chodzi? Jeżeli nawet się przez przypadek tu pojawiliśmy cokolwiek, to po prostu łapiąc za Ibogę, Iboga wyrównuje stan tej planety i ona nie odkrywa nas z nami, tylko odkrywa nas dla świata.
[01:59:47] - Tak, bardzo ładnie to opisałeś wszystko.
[01:59:49] - Dziękuję. Ja się spociłem troszkę.
[01:59:52] - No właśnie. Ogólnie biali zmodyfikowali ten rytuał, ułagodzili go, dostosowali go do siebie, dostosowali go do leczenia też uzależnień. Ale te tradycyjne zastosowanie Ibogi jest bezkompromisowe, jest bezlitosne. Po prostu kto się nie nadaje, kto odpadnie, po prostu odpadnie. I oni nie wnikają w to. Dają ci wysoką dawkę i albo przejdziesz, albo nie.
[02:00:22] - Dokładnie. Nie ma to tamto, proszę państwa.
[02:00:25] - Tak.
[02:00:27] - I tak to się robi. To my tacy cywilizowani jesteśmy. Może troszeczkę. Och, to jeszcze poprawimy, ale to może za tydzień, rozumiesz?
[02:00:38] - Niskie dawki ibogainy są bardzo skuteczne w leczeniu bezsenności, uzależnień i różnych innych rzeczy, więc mogą mieć też bardzo potencjalnie dobroczynny wpływ na organizm. A o co chciałeś zapytać?
[02:00:52] - Ostatnie pytanie już i będziemy kończyć na dzisiaj.
[02:00:55] - Dobra.
[02:00:56] - Słuchaj, jak się czujesz z tym naukowym podejściem do badania tych substancji? Chodzi mi o zapisywanie tego wszystkiego w kratkach i tak dalej. To jest po prostu tak poza, out of the box. Zawsze się zastanawiałem czytając, przeglądając czy to prace z Maps Foundation, czy skądś tam na bieżąco, zawsze śledząc wszystkie te rzeczy, czytając twoje sprawy, zawsze się zastanawiam, jak to jest, bo to musi być naprawdę ciężka mordęga wziąć takie doświadczenie, które jest kompletnie out of space. Ciężko jest to zapisać w papier, włożyć, posegregować.
[02:01:33] - Oj tak. Wtedy trzeba po prostu oddzielić całkowicie ten świat. Trzeba oddzielić ten świat duchowy, trzeba oddzielić świat wizji od tego świata namacalnego, fizycznego, twardej nauki i potraktować te twarde, fizyczne fakty i zapisywanie tych widocznych efektów fizyczności jako dobre uziemienie. Jako uziemiacz tego wszystkiego. A te pole duchowe, tych wszystkich wizji, tych nieprawdopodobnych rzeczy potraktować jako bardzo ciekawe wyzwanie, jako dobre pole do ciekawych hipotez i jako eksperymentalne pole, które z czasem znajduje coraz więcej potwierdzeń w rzeczywistości fizycznej. Tak jak na przykład ostatnio badania, które wykryły DMT w szyszynkach szczurów. Coś, co było hipotetyzowane wcześniej, co było widywane w wizjach wcześniej, zostaje teraz pośrednio odkryte w szyszynkach szczurów, więc pewnie siłą rzeczy z czasem odkryjemy też w szyszynkach ludzi.
[02:02:51] - Ja myślę, że jest. Inna sprawa, jestem przekonany, bo wszystkie efekty działania są.
[02:02:57] - Ja też jestem do tego przekonany, ale wiadomo.
[02:03:03] - Co ciekawostki.
[02:03:05] - Czym nauka się rządzi? Nauka się rządzi tymi twardymi-
[02:03:08] - Religią się rządzi, wiarą się rządzi, swoimi pewnikami.
[02:03:13] - Tak. Ja podchodzę do tego, że obecność DMT została namierzona w ustroju jako produkt metabolizmu. Z tego tryptofanu powstaje między nimi 5-hydroksytryptamina, czyli serotonina, 5-metoksy-N,N-acetylo-tryptamina, czyli melatonina pod wpływem tych rozmaitych enzymów i na przykład N-acetylotransferazy serotoninowej, dekarboksylazy 5-hydroksytryptofanowej czy 5-hydroksyindolo-ometylo.
[02:03:40] - Tak poważne nazwy, że powinien założyć teraz biały kitel. Biały kitel i włożyć sobie długopisy w kieszonkę. W ten sposób ze mną rozmawiać.
[02:03:48] - Dlatego kończąc już, koncept biosyntezy DMT w centralnym ośrodkowym układzie nerwowym czy nawet w szyszynce jest więcej niż bardzo prawdopodobny. A jeszcze te badania, które potwierdziły obecność DMT w szyszynkach szczurów, to jest już właściwie przedsionek.
[02:04:10] - Wiesz, co mnie zaintrygowało z DMT? Badania, które potwierdzają istnienie, bo ssaki to ssaki, ale się okazuje, że delfiny. To nie są badania, które potwierdzają istnienie DMT, może w ten sposób. To są badania, które były robione pod kątem potencjalnie istnienia DMT, ale pod kątem badania szyszynki. Czyli że jeżeli masz taką, a nie inną strukturę budowy organu wewnętrznego, to powinien produkować taką, a nie inną substancję. Chodzi o klasyczne trzecie oko, czyli szyszynkę. I się okazuje, że nasze węże, od których dzisiaj zaczęliśmy rozmowę, mają dokładnie tę samą historię. Też wygląda na to, że mają DMT.
[02:04:49] - Właśnie.
[02:04:50] - Myślisz, że chcą od nas wykryć planetę?
[02:04:53] - Myślę, że już dawno to zrobiły.
[02:04:58] - To miała być tajemnica. Shut up. Chcę przyciągnąć cię tu do Radia Sport na kolejne rozmowy, bo chciałem cię popytać na przykład o kwestię węży, smoków, DMT i spraw związanych z tą częścią opowieści.
[02:05:18] - Anunnakich i innych.
[02:05:20] - Dokładnie, bo też mam na to jakiś własny koncept, ale się czuję niespełniony w tych własnych konceptach na to i bardzo chętnie posłucham.
[02:05:29] - Dobra sprawa. Okultyzm wśród elit, te linie rodowe, starożytna symbolika wśród tych rodzin elitarnych klanów, okultyzm, kabała. To wszystko jest bardzo ciekawe i warto o tym też pogadać.
[02:05:41] - To jest ciekawe i powiem ci, żeby było zabawniej, są jakieś dziwne ślady finansowania na przykład fundacji, która finansowała badania związane z LSD, Timothy Leary'ego i tak dalej. Fundacji, która stała za tymi eksperymentami w Berkeley. I są to ludzie, cokolwiek będziemy mówić, związani dosyć mocno z czymś, co nazywamy okultyzmem. Jak się nazywała? Nie przypomnę sobie teraz tych wszystkich nazwisk. To też jest ciekawe. Wokół tematu roślin, które zmieniają tożsamość, kręci się masa ludzi.
[02:06:17] - Tak.
[02:06:18] - To jest fenomen tej historii. Ale o tym następnym razem, proszę pana.
[02:06:23] - Tak, next time.
[02:06:24] - Dokładnie. Ja dziękuję bardzo serdecznie. Strasznie długo w ogóle, sorry, że cię przytrzymałem. Miało być krócej, a widzisz, przytrzymałem cię.
[02:06:31] - Ja też dziękuję. Fajnie bardzo było. Czas zawsze leci jak z bicza, jak się gada o tych tematach. Po prostu nie kontrolujesz tego wręcz.
[02:06:39] - Dokładnie. Lecimy z rana. Dokładnie. Dobra, to jeszcze raz dziękuję w imieniu swoim i myślę, że w imieniu wszystkich słuchaczy. My tu się zgadamy jeszcze poza anteną i myślę, że jak najszybciej, jak się da, cię ściągam i pogadamy na temat Anunaki. I może to będzie dobre, żeby to połączyć z owymi mrocznymi roślinami, bo myślę, że jest to w jakiś sposób z nimi związane w pewien dziwny sposób.
[02:07:08] - Poniekąd też tak.
[02:07:12] - Może coś tam być w tym temacie. Także słuchajcie, wiecie co się będzie działo. Kuba, dziękuję bardzo serdecznie za przybycie. Peace and love, man.
[02:07:18] - Dziękuję bardzo. Było bardzo przyjemnie rozmawiać.
[02:07:22] - Duży uścisk ode mnie. Przytul się, człowieku, przytul się po prostu.
[02:07:25] - Nawzajem. Dobra.
[02:07:28] - Dokładnie. Zatem miłej nocy. Jeżeli chcesz zostać z radiem, proszę zostań na nasłuchu, bo zapraszamy na wieczorową porę wszystkich słuchaczy. Radio dalej nadaje jeszcze na antenie.
[02:07:39] - Okej.
[02:07:40] - Także dziękuję jeszcze raz.
[02:07:41] - Ja też również dziękuję bardzo.
[02:07:43] - I do miłego usłyszenia.
[02:07:44] - Okej, do zobaczenia, do usłyszenia. Pa.
[02:07:48] - To był Kuba, a wy słuchacie jeszcze ostatnie minuty „Hiperprzestrzeni”. Doskonały gość, wyborny gość, niesamowita wiedza, niesamowita ilość informacji. Proszę bardzo. To się nazywa psychodeliczna historia. Dokładnie. I to było to na dzisiaj, proszę państwa. Także dziękuję bardzo wszystkim za słuchanie „Hiperprzestrzeni”, wszystkim słuchaczom Radia Nafali i Radia Paranormalium, które transmituje „Hiperprzestrzeń”. Dziękuję wszystkim obecnym na czacie za bycie tutaj obecnymi i wszystkim tym, którzy oczywiście słuchają tego live i oczywiście ani nie są na czacie, ani nie są nigdzie widoczni, tylko siedzą i cichutko słuchają. Także was też bardzo serdecznie pozdrawiam i pozdrawiam wszystkich tych, którzy słuchacie tego gdzieś teraz właśnie jako podcastu o zupełnie dziwnej porze, niewyjaśnionej godzinie, w niewyjaśnionym miejscu i nieoznanym czasie. Pozdrawiam was.
To było tyle z tej „Hiperprzestrzeni”. Zapraszam na kolejną, moi drodzy, i zapraszam oczywiście na wieczorową porę.