[00:07] - Radio Paranormalium i portal Infra przedstawiają: z archiwum portalu Infra. Bliskie spotkanie w Leśnicy. Witamy czytelników portalu Infra i słuchaczy Radia Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Razem ze mną jest Piotr Cielebiaś. Witaj Piotrze.
[00:27] - Witam wszystkich.
[00:28] - Chcielibyśmy dziś zaprezentować państwu zapis rozmowy ze świadkiem obserwacji dziwnej humanoidalnej istoty, która miała miejsce w Leśnicy w pierwszej połowie lat 60. Rozmowę ze świadkiem zarejestrowaliśmy 23 listopada 2013 roku. Oto jej pełny zapis.
[00:47] - Ja bym na samym początku poprosił panią o zrelacjonowanie tego od początku do końca.
[00:53] - Mam na imię Anna. Opowiadanie, które chcę tutaj przedstawić, miało miejsce w 1963 roku. Miałam wtedy około ośmiu lat, więc było to bardzo dawno. Mieszkaliśmy we Wrocławiu, dzielnica Leśnica Fabryczna i tam mieszkaliśmy w takim bloku, koło którego była łąka. Zawsze tam sobie biegaliśmy i bawiliśmy się na tej łące. Przez tą łąkę biegła ścieżka, która łączyła dwie drogi: jedną drogę naszą, gdzie mieszkaliśmy i drugą drogę, którą nazwaliśmy Kasztanowa. W związku z tym, że tam było bardzo dużo na niej kasztanów i drzew kasztanowych. Zawsze biegaliśmy przez tą łąkę na drugą stronę tej drogi. Przez tą łąkę płynął taki strumyk, ściek praktycznie rzecz biorąc. I ten ściek przepływał pod tą drogą Kasztanową.
Nie wiem, czy to tak zwany tunel jest, czy to taki kanał. Po drugiej stronie tej drogi Kasztanowej był park i ten park był zamknięty na kłódkę i na duży łańcuch. A my jak chcieliśmy wejść do tego parku, to zawsze na kucaka chodziliśmy pod tą drogą i tam zawsze biegaliśmy, bo tam była taka duża klatka na małpy jak w ogrodzie zoologicznym. Pewnego razu bawimy się na swojej ulicy i naraz karetki pogotowia jadą i słychać wypadek na drodze Kasztanowej. My biegniemy przez tą ścieżeczkę, przez łąkę na tą drogę Kasztanową. I faktycznie pan, młody chłopak rozbił się motorem. Dzieciaki ciekawe, on leżał w takim worku na tej drodze. Ale jak już zebrali to wszystko, my jak zwykle pod ten kanał weszliśmy i zawsze tak krzyczeliśmy „u-u” i nam odpowiadało echo. Wtedy też chcieliśmy tak samo zrobić. Chcieliśmy sobie pod tym kanałem na kucaka przejść do tego parku.
Ja zeszłam, bo to troszeczkę było niżej, zeszłam pod tą drogę i krzyczę: „u-u„ i patrzę, a tam stoi taka biała postać. Wyglądała jakby była ubrana w folię srebrną. Co dziwne, nie było widać ani krzaków, ani żadnych drzew, bo zawsze jak patrzyliśmy, to zawsze widzieliśmy to wszystko, co tam jest po drugiej stronie tej drogi. Tylko było tak jasno, że nas raziło w oczy. Ja uważam, że osoba jakaś, ale wyglądała tak jak nurek, bo miał okrągłą głowę i ręce dość grube i nogi. Był tak jak hełm i z góry z tego hełmu wystawała mu taka rurka, mi się wydawało, że rurka od odkurzacza, ale ona gdzieś z tyłu była, że po prostu nie widzieliśmy jego końca. On w ręku miał taki jakby kij i jak myśmy tam zaglądali, to on się do nas uchylił i tak nas chciał wołać, żebyśmy szli. Ale my nie mogliśmy iść, nie mogliśmy uciec, bo ja nie wiem, co to tak było, że po prostu staliśmy jak zamurowani. Nie mogliśmy się wycofać z tego. Potem nie wiem, to jakbyśmy stanęli w czasie i jakby się czas zatrzymał.
Nie wiem, ile to trwało. Ta postać znikła i my uciekliśmy stamtąd. Ja jeszcze tam mieszkałam dwa lata, ale już na tą łąkę nigdy się nie chodziliśmy bawić ani nigdy nie zaglądaliśmy do tego tunelu, do tego kanału. Dopiero teraz, będąc na Wszystkich Świętych, przypomniałam sobie całą tą historię i do dzisiejszego dnia widać, jest tam ten kanał, jest on zarośnięty, ta rzeczka smrodka dalej płynie, ale ja już tam bym nie zaglądała. Już nawet dzisiaj, po tylu latach. To by było na tyle. Jeszcze chciałam powiedzieć, że jak on się ruszał, to szeleścił jak folia aluminiowa. I to tyle.
[05:06] - To była relacja pani Anny z Lubina, która w roku 1963 spotkała się z czymś bardzo niezwykłym. Była to, jak słyszeliśmy, obserwacja humanoidy, dziwnej postaci, której towarzyszył szereg niezwykłych oddziaływań. Jakich? O tym powiemy za chwilę. Mam nadzieję, że osoby, które towarzyszyły jej wówczas w tej niezwykłej przygodzie albo też ich rodziny natrafią na ten materiał i być może uda nam się ustalić więcej szczegółów. Jestem bardzo również wdzięczny pani Ani, że zdecydowała się opowiedzieć nam tą historię, dlatego że ona jest niezwykła z kilku względów. Po pierwsze miało to miejsce w okresie, kiedy tych relacji o UFO z Polski było bardzo mało, bo przypominamy, że jest to prawdopodobnie 1963 rok. Po drugie jest to typowe bliskie spotkanie trzeciego stopnia z jakimś humanoidem w skafandrze, co również jest dość dziwne, ale te wszystkie wynikłe z tej relacji wątpliwości i obserwacje postaramy się tutaj naświetlić w ciągu dalszego toku audycji. Także pani Aniu, ja miałbym takie pytanie, które nasunęło mi się jako pierwsze po usłyszeniu tej opowieści. Chodzi mi o samo miejsce tej obserwacji, bo pani mówi, że to było w głębi takiego jakby kanału, prawda?
[06:21] - Tak, bo to jest taki kanał pod ulicą, gdzie ścieki płyną. Jak jest ulica czy droga, bo taka droga była z takiej kostki kładziona i tam pod nią właśnie płynęła taka rzeczka, takie ścieki, bo to No coś takiego. Potem płynęły na pola.
[06:40] - Chodzi mi o to, jak wysoki był ten tunel, gdzie ta istota się znajdowała.
[06:49] - Proszę pana, ten tunel był tak wysoki, że my żeśmy wchodzili nie całkiem na kucząco, tylko tak żeśmy chodzili przygarbieni, bo żeśmy tam przebiegali. W każdym razie, jak żeśmy mieli po osiem lat, to na stojąco nie mogliśmy przejść tamtędy.
[07:05] - Czyli on miał tak około metra dwudziestu?
[07:11] - Może metr wysokości. Może tyle miał, bo on nie był wysoki. Jakby był wysoki, to może my byśmy tamtędy na stojąco przebiegali. Ale my żeśmy tam na stojąco nie przebiegali, tylko na kucaka przechodzili.
[07:25] - I ta istota mimo wszystko mieściła się w tym tunelu?
[07:29] - Ona stała na końcu tego tunelu. Ona nie była w tym tunelu. Wie pan, ona stała na końcu tego tunelu i tam była taka ogromna jasność. Bo my jak żeśmy do tego tunelu wchodzili, ten park był zamknięty, a my jak to dzieciaki ciekawe, żeśmy tamtędy przebiegali do tego parku. A tam takie rosły chaszcze z drugiej strony tego parku, tak że tam nas nikt nie widział, jak myśmy tam byli. Ale przedtem, co dziwne było, że jak my żeśmy zaglądali w ten tunel, żeśmy tak wołali: „U!” Bo myśmy zawsze tak wołali. To nie było widać ani krzaków, ani żadnych drzew, ani kompletnie niczego, co tam było w tym parku, tylko było widać biały ekran. Jasność od tego biła. I właśnie ta osoba na tle tego białego czegoś.
[08:21] - Czyli jeśli dobrze rozumiem, wy zajrzeliście do tego otworu. Po drugiej stronie zwykle było widać park, a tymczasem teraz stał tam ten osobnik.
[08:29] - Nic. Tylko była biała ściana, więcej nic nie było widać.
[08:34] - A jakiej długości był ten tunel?
[08:36] - Na szerokość drogi. Nie wiem, ile to mogło mieć. Tak jak drogi. Nie mam pojęcia. Naprawdę nawet się nie zastanawiałam. W każdym razie jak jechałam teraz tą drogą, to dwa samochody się wymijają. Tak bym powiedziała.
[08:51] - To raczej było wąskie, takie typowe jak droga. Czyli dajmy na to trzy metry. Bo to też musimy mieć na uwadze, że to nie była standardowa droga, tylko to była droga taka-
[09:06] - Nie. I tam było pełno drzew, rosły kasztany. To była taka kostka brukowa, jak stare drogi. Do tej pory ona jest, bo ja tam jechałam nią samochodem. To żeśmy samochodem minęli.
[09:20] - Dobrze. Czyli w zasadzie on był kilka metrów od was i wy go nie widzieliście.
[09:28] - Tak.
[09:28] - On stał kilka metrów od was po drugiej stronie drogi, tak?
[09:32] - Tak. Tam w tym tunelu.
[09:34] - W tym tunelu.
[09:36] - Nie w środku. Jak się ten tunel kończy, to właśnie on tam stał.
[09:39] - Czyli stał u ujścia. Zastanawia mnie, czy istniała taka możliwość oceny jego wzrostu, bo praktycznie byłoby to możliwe, porównując wasz wzrost do miejsca, gdzie ten tunel się kończył, gdzie zaczynał w stosunku do tej istoty. Czy próbowała pani ocenić jej wielkość i wysokość?
[10:01] - Wie pan co? Mnie się wydaje, że z racji tego, że my żeśmy byli dzieciaki i jak my żeśmy byli przykucnięci, to patrząc tak pod kątem do góry, mnie się wydaje, że on był duży. W każdym razie był większy jak my żeśmy byli.
[10:15] - Aha.
[10:16] - Ale było widać go całego w świetle tego tunelu. Nie mam pojęcia, jak go określić, czy on był duży, czy on był mały. Całego go było widać. Tam się wydawało, strach ma wielkie oczy, że to jest duża postać.
[10:34] - A to światło, o którym pani mówi, jaką miało barwę? To światło, które zasłoniło wam wtedy cały widok oprócz-
[10:41] - Białe.
[10:41] - Białe, tak?
[10:42] - Białe, tak. A on był srebrny. On był taki srebrny jak folia aluminiowa. I on stał właśnie na tle tej białej takiej... Jakby ekran to był, coś takiego to było.
[10:55] - Aha. Czyli to nie było tak jakby światło rzucane z jednego źródła, tylko wyglądało jak ekran?
[11:01] - Tak. Biały ekran.
[11:03] - Aha. I poza nim nie było widać żadnych szczegółów otoczenia.
[11:07] - Oprócz tego nie było nic widać. Nic nie było.
[11:09] - Przejdźmy teraz do kilku szczegółów. Bo rozumiem, że ta historia trwa bardzo krótko, że ta obserwacja szybko się zaczęła i szybko się skończyła.
[11:21] - To było ze strachu. My żeśmy chcieli uciec, ale coś nas trzymało.
[11:25] - No właśnie.
[11:26] - Nie było można. I to, wie pan, najważniejsze.
[11:30] - Do tego też zaraz powrócimy, bo to wydawało mi się bardzo ciekawe. Przejdźmy do szczegółów wyglądu tej istoty, bo określiliśmy tutaj, że z racji czasu, z racji tej perspektywy i emocji trudno nam by było tak jednoznacznie określić wysokość tej istoty. Bo myśli pani, że on stał daleko od ujścia tego tunelu?
[11:52] - Wie pan co? Z racji czasu nie mogę określić, ale w każdym razie była to cała postać widzialna.
[12:00] - Łącznie z butami?
[12:03] - Tak. Wie pan co? Ja powiem panu taką jedną rzecz. Ja jak próbowałam go tutaj nakreślić, jak on mniej więcej wyglądał, to wie pan, on podobny był do tego, co gra w bajce, taki jakiś plastuś czy misiu. Ciastuś ze „Shreka”. On miał taki kształt właśnie Ciastusia ze „Shreka”.
[12:26] - Taki ludzik Michelin, taki napompowany.
[12:29] - Tak. Takie coś właśnie. I okrągłą miał głowę. I wie pan z czym ja go sobie skojarzyłam, będąc dzieckiem, prawda? Bo żeśmy byli z babcią, bo ja mieszkałam tam z babcią. Na takich gliniankach utopił się chłopak. No i tam przyjechali nurcy, nurkowie. No i właśnie mieli taką okrągłą głowę i takie ręce duże i te nogi, cały ten kombinezon. I on mi się właśnie z takim nurkiem skojarzył.
[13:00] - Aha, dobrze, bo mnie tutaj łatwo o tym mówić, dlatego, że mam tutaj rysunek, który pani wykonała. Tam mnie ciekawi jedna rzecz na tym rysunku, ale zanim zadam to pytanie, proszę mi wyjaśnić, czy tam w okolicy tego parku były jakieś stawy lub bagna.
[13:18] - Wie pan co? My jak żeśmy przechodzili pod tym tunelem, to tam był taki drewniany mostek, ale tak w głębi tego parku. Drewniany był taki mostek i tam jakby taka płynęła rzeka, ale to taka była woda stojąca, ale nie wiem, gdzie był koniec i początek tego. Nie mam pojęcia. To może i tam był jakiś staw gdzieś tam dalej w gąszczu. Nie wiem. Tego nie wiem. Myśmy tak daleko nie zachodzili, bo tam nawet nie było wolno wchodzić, a myśmy sobie znaleźli taką ścieżkę i tam przejeżdżali. Ale woda stojąca była, jestem pewna na 100%.
[13:54] - Dlaczego zadaję to pytanie, to może wyjaśnię na końcu. Natomiast pierwsza rzecz, która mi się rzuca w oczy, to ten dziwny hełm, który na pani rysunku wygląda jak taka szklana bańka. Jak on wyglądał? Wyglądał, jakby był zbudowany ze szkła?
[14:08] - Wie pan co? Nie. To było wszystko takie jak folia, jak aluminiowa folia. Tylko nie było widać, proszę pana, ani twarzy, ani jakichś otworów. Nic kompletnie. Tylko taka jakby była bańka.
[14:23] - Nie było widać twarzy żadnej?
[14:25] - Nie, bo wie pan co? Ten rysunek wykonywał mój znajomy i ja mu tak próbowałam to naświetlić. Ja mówiłam, że to właśnie wyglądało jak bańka. Nie było ani twarzy, ani oczu. Nie było nic. Może to tak daleko i ten blask nasz biały oślepiał, że ja po prostu nie zauważyłam tego, ale to tylko była taka okrągła głowa.
[14:49] - Okrągła. A proszę powiedzieć-
[14:51] - I wie pan, co mi się rzuciło?
[14:53] - Tak.
[14:53] - Rzuciło mi się właśnie to, co on miał na czubku. Mi się wydawało, jak to ja teraz z racji czasu, że to tak wyglądało jak rura od odkurzacza. Taka ta, co wciąga. Wie pan, takie na czubku.
[15:09] - Tak. A proszę powiedzieć, czy kolor kombinezonu, który jak rozumiem był srebrny-
[15:18] - Srebrny.
[15:19] - Czy kolor kombinezonu był identyczny jak kolor tego hełmu, tej bańki?
[15:26] - Tak. To było wszystko w jednym kolorze i to było takie srebrne, jeszcze raz powtarzam, jak ta folia aluminiowa, która jest teraz. Taka świecąca, ta świecącą stroną.
[15:38] - Rzuciło mi się w oczy coś ciekawego w pani relacji, mianowicie fakt, że ta istota trzymała coś w ręce. Ale nim o to zapytam, proszę powiedzieć, czy zauważyła pani na tym kombinezonie jakieś otwory, szczegóły, czy na przykład ręce, czy na przykład buty, czy na przykład nogi tej istoty?
[15:59] - Nie. Nie było nic. Nie widać było ani rąk, dłoni, żeby osobno było. Tego nie było widać. Nie było widać butów, nie było widać-
[16:10] - Nie miał żadnych rękawic albo czegoś takiego?
[16:14] - Nie. To właśnie, że to było tak, jakby wszystko było zlane. Ja pamiętam, wie pan, jak kiedyś takie były dla dzieci do spania takie kombinezoniki były i ręce się nie wyciągało, tylko tak jakby à la rękawiczki się zakładało na te ręce. Także nie było ani dłoni widać, ani stóp nie było widać. Kompletnie nie było nic widać.
[16:37] - A rura miała taki sam kolor, czyli też srebrny?
[16:39] - Taki sam srebrny. Tylko że ten kij, to, co on miał w ręku, to było ciemne, bo to tak właśnie na tle tego kombinezonu, na tle tego białego ekranu to było takie ciemne i żeśmy myśleli, że to kij czy coś. Najpierw nam tak jakby groził tym kijem, tak potrząsał ręką, a później nas tak jakby wołał. No i odwrócił się i poszedł. I my żeśmy wtedy, jak on się odwracał, to jakoś my żeśmy jakiś taki ruch mogli zrobić. Tak mi się wydawało.
[17:11] - Jeżeli dobrze rozumiem, czyli w chwili obserwacji znaleźliście się jakby w takim rodzaju paraliżu, tak? Że nie mogliście się ruszyć.
[17:21] - Nie mogliśmy w ogóle się wycofać stamtąd. Tak jak żeśmy byli przytknięci i zaglądali, tak nie mogliśmy wstać. Byśmy już uciekli, bo to chwilę trwało, jak żeśmy go właśnie widzieli.
[17:34] - Tak. Jakie przychodziły wam wówczas do głowy myśli w ciągu tej chwili, kiedy nie mogliście się ruszyć? Właściwie jakie pani przychodziły, bo nie wiemy, jakie reszcie.
[17:42] - Wie pan co? Mnie to się wydawało, że nas ktoś nastraszył, dlatego że myśmy tam wlatywali do tego parku. Pierwsza taka była moja myśl, że ktoś nas tak chyba nastraszył i to wszystko, bo żeśmy nie zaprzątali sobie głowy, że to jakiś tam ktoś, jakiś ufoludek czy ktoś tam. Tylko że po prostu ktoś nas tam wystraszył, żebyśmy tam nie chodzili. No i tak żeśmy z tego założenia wyszli. Ale wie pan co? Jeszcze co mi tak z perspektywy lat utkwiło. Ja tam chyba napisałam, że tak mi się wydaje, czy czasami ten motocyklista, który jechał i się rozbił na tym motorze, czy on czasami nie widział coś więcej aniżeli my?
[18:31] - Możliwe. Nie da się tego ukryć. Niestety nie da się też potwierdzić, prawda? To tylko taka hipoteza robocza, bym powiedział. Natomiast powróćmy do tego czegoś, co ta istota trzymała w ręce. Przypomnijmy, że ta ręka nie wyglądała jak rękawica, tylko była tak jakby jednoczęściowym kombinezonem pozbawionym otworów na ręce i nogi.
[18:55] - Tak. Bez palców.
[18:56] - Jak wyglądało to coś, co on miał w ręku?
[18:59] - Wie pan co? To miało kształt kija, bo to było takie okrągłe i długie. Ale wie pan, strach nas sparaliżował i koniec.
[19:11] - To było ciemne czy takie jak kombinezon?
[19:14] - Ciemne. Tak, to było ciemne. W związku z tym, że na tle tego kombinezona i tego białego ekranu myśmy widzieli, że to było coś w kształcie kija. Ktoś tam mały nam pogroził, żebyśmy tam nie wchodzili. Tak ja to rozmyślałam.
[19:31] - Proszę opisać te gesty wykonywane przez tego kogoś.
[19:39] - Wie pan co? Najpierw tą ręką tak jakby nas wołał. Kiwał do nas, prawda?
[19:46] - Mhm.
[19:46] - I to właśnie wtedy słychać było ten szelest. Ale my żeśmy stali z wytrzeszczonymi oczami. Ja mówię o sobie. I żeśmy się nie ruszali. Wtedy on tak się odchylił przez ramię i poszedł. Ja nie wiem, czy on poszedł, czy on się rozpłynął, czy co. Nie mam pojęcia, wie pan.
[20:07] - Kolejna sprawa: jak on zniknął? Czy w momencie, kiedy on zniknął, ta jasność również ustąpiła, czy po prostu wtedy nie wiecie, jak to się stało? Bo rozumiem, że cała grupa uciekła.
[20:19] - Tak. Wie pan co? Jak on się odwrócił do nas, praktycznie rzecz biorąc prawie tyłem, to wtedy my żeśmy mogli uciec i żeśmy stamtąd uciekli.
[20:32] - A co było widać z tej jego drugiej strony? Czy to było to samo co z przodu, czy były jakieś dodatkowe szczegóły?
[20:40] - Nie, to samo było. Cały czas to samo. Także tam nie było nic widać. Bo wie pan co? Powiem panu tak szczerze, że jak on się całkowicie do tyłu odwrócił i szedł, to my żeśmy już tego nie widzieli. Ale tak jak on się odwracał przez ramię, odwracał się do nas tyłem, to w tym momencie żeśmy uciekli, bo żeśmy się mogli ruszyć.
[21:05] - Czy ten ruch był naturalny, czy jakiś niezbyt naturalny? Jak pani to ocenia?
[21:09] - Taki śmieszny. Wie pan, nie tak jak się człowiek odwraca, prawda, i idzie na bok, tylko jakiś taki jakby spowolniony, spowolnione ruchy. Taki dziwny. Dla mnie taki troszeczkę dziwny on był. A mnie się wydawało, że dlatego może on tak się nie może szybko odwrócić, bo ubrany jest w ten kombinezon, ten, co nas straszy, i dlatego tak się powoli odwraca, bo to było w zwolnionym tempie. I nie wiem, co się stało. Czy on się rozpłynął, czy tam się zgasło to światło, które było, raczej ten biały ekran. Nie mam żadnego pojęcia. Tylko żeśmy uciekli stamtąd.
[21:48] - W każdym razie-
[21:49] - Ale już tam nigdy nie zawitali
[21:50] - ... właściwie od rozwiązania tej zagadki dzieliła was odległość drogi. Gdybyście nie zdecydowali się na ucieczkę, tylko na szybkie przejście na drugą stronę, może byśmy wiedzieli coś więcej. Proszę jeszcze opisać rodzaj tego dziwnego oddziaływania, które towarzyszyło tej obserwacji. Tego, które was, jak pani mówi, powstrzymywało od odejścia z tego miejsca.
[22:14] - Wie pan co? To było takie dziwne, jak na przykład coś zasysało. Tak panu powiem. Tylko że to nie było tak mocno, bo wiadomo, że jakby tak mocno, to podejrzewam, że może by się coś mi tam stało. Ale to było takie jakby zasysanie. Ja tak czułam. I po prostu nie można było się wycofać stamtąd, właśnie z początku tego kanału, tego tunelu całego.
[22:40] - A proszę powiedzieć, ile to wszystko mogło trwać od momentu zauważenia do tego, kiedy on się odwrócił?
[22:45] - Wie pan co? Naprawdę ja nie mam pojęcia. Bo wie pan, jak się człowiek boi, to się tak to dłuży strasznie. Nam się wydawała wieczność, a to może była chwila. Nie mam żadnego pojęcia, muszę panu powiedzieć.
[22:58] - No właśnie.
[22:59] - Ale wie pan, jak on kiwał do nas i on się odwrócił, to musiało to trochę potrwać, bo to nie było tak, że on do nas kiwał i tak się szybko odwrócił. Nie. Bo on do nas kiwał powoli, tak jakby miał takie ruchy niewodniste, coś takiego śmiesznego, wie pan? Taki nienaturalny. I potem odwracał się też tak powoli, tak ociężale, tak jakby mu coś przeszkadzało, jakby mu ten kombinezon przeszkadzał. Ja to sobie tak rozmyślałam.
[23:31] - Proszę mi powiedzieć, bo tutaj nie nalegam na podanie takich dokładnych szczegółów, bo wiemy, że to było 50 lat temu.
[23:39] - Tak.
[23:40] - Natomiast proszę powiedzieć, ten kombinezon zdawał się być taki przyciężkawy czy lekki? Czy na przykład widać było na nim pewne zdjęcia? Czy on się marszczył?
[23:53] - Tak. On nie był taki ciężki, jakby metalowy. Taka zbroja. Nie, on nie był taka zbroja. On był normalnie wiotki. Wie pan, dlaczego on był wiotki? Bo my żeśmy słyszeli, ja słyszałam, taki szelest. To on nie mógł być taki metalowy, taka metalowa zbroja. On był wiotki w związku z tym, że szelest taki było.
[24:17] - A jeszcze jedno pytanie: w miejscu, gdzie powinny być buty, nie było żadnych widocznych elementów?
[24:22] - Nie. Tylko były takie jak ręce. Takie, wie pan, jak ręce. Tak mi się wydaje, że takie jak ręce były. Tak jak ten właśnie ciast- Tak wyglądał.
[24:35] - Czy w momencie, kiedy tam przebywaliście podczas tej obserwacji, oprócz tego szelestu słyszała pani inne dźwięki? Czy tak na chwilę otoczenie zamarło? Nie wiem, czy to był szczegół, który utkwił pani w pamięci.
[24:46] - Wie pan co? Zrobiła się cisza. Cisza, bo żeśmy tam, bo tam płynęła ta smródka, a tam było pełno kamieni, a on szumiał, bo to tak troszeczkę z górki spływał. A naraz wie pan co? Nie było nic, tylko szelest właśnie tego jego ubrania. O tak bym powiedziała.
[25:07] - Ja tutaj przypomnę naszym słuchaczom, że te pytania, które zadaję, zadaję w oparciu o relację, którą pani Anna przesłała do nas wcześniej. Dlatego nie sugeruję tutaj żadnych odpowiedzi, a jedynie opieram się o to, co już w zasadzie wiem i chcę tylko uzyskać pełne potwierdzenie. Bardzo ciekawa sprawa się nam z tego wyłania, bo na początku można by odnieść wrażenie, że ta pierwsza sugestia mogła być prawdziwa, czy że to ktoś się przebrał i tak dalej. Ale tu jest pełno dziwacznych elementów. Proszę mi jeszcze powiedzieć, jak zareagowała pani emocjonalnie po tym zdarzeniu i jak sobie pani je tłumaczyła? Jak próbowali je tłumaczyć dorośli?
[25:47] - Wie pan co? My jak żeśmy pierwsze co no to żeśmy pobiegli, no ja pobiegłam do domu, do babci. No i mówię, że żeśmy takiego widzieli tam takiego stwora, coś tam, jakby jakiś tam pan był czy coś takiego. A babcia mówi: „A tam ci się coś poprzydziało”. I wie pan, na tym się skończyła dyskusja i my żeśmy się nawet, powiem panu tak szczerze, żeśmy się bali o tym rozmawiać. Także po prostu żeśmy tego nikomu nie mówili, ale żeśmy tak przetłumaczyli, że tam był dozorca tego ogrodu, nas straszył i tak o. I żeśmy tam nawet nie zachodzili już. I to się tak rozmyło i nawet nikomu, wie pan, nie wspominałam już potem.
[26:25] - A czy w okolicy, nie wiem, kiedykolwiek słyszała pani relacje o dziwnych światłach, dziwnych obiektach?
[26:32] - W tamtej okolicy?
[26:33] - Tak.
[26:33] - Wie pan co, ja wyjechałam stamtąd. Wyjechałam stamtąd właśnie do Lubina. Miałam gdzieś to zaraz dwa lata, trzy lata po tym właśnie zdarzeniu wyjechałam do Lubina i po prostu, wie pan, nie interesowałam się tym w ogóle.
[26:49] - No w zasadzie-
[26:50] - Nie interesuję się.
[26:52] - W zasadzie to byłyby wszystkie pytania moje na chwilę obecną. Jakie ja mam wnioski z tego? Wie pani, początkowo mi się zdawało, że rzeczywiście ta sprawa wygląda tak troszkę bym powiedział podejrzanie. Proszę tutaj nie odebrać moich słów źle. Chodziło o to, że rzeczywiście mogła to być jakaś zwykła postać, tak? Ale tutaj cały szereg szczegółów i to szczegółów, które bym określił mianem zupełnie anomalnych, wskazuje mi na to, że jednak to nie mogło być normalne zdarzenie. Zaraz powiem, do czego zmierzam. Chodzi mi o to, że pierwsza moja sugestia, która mi przyszła do głowy, dlatego pytałem między innymi o te mokradła w okolicy. To była taka, że mógł to być jakiś tam pracownik melioracji. No ale bez przesady, żeby pracownik melioracji miał na sobie kombinezon, który raczej wygląda jak kombinezon nurka czy nawet tego kesonowca, prawda?
A to wyglądało dziwnie. Po drugie sama folia aluminiowa to nie był materiał, który byłby używany w tego typu pracach, bo wiadomo, że stosowano raczej ubranie, raczej tkaniny drelichowe. Ewentualnie nurcy stosowali gumę. Po trzecie bardzo dziwne zjawiska towarzyszyły temu zdarzeniu pod trzema względami. Po pierwsze wygląd tego osobnika. Fakt, że ten hełm był nieprzezroczysty. Po drugie brak charakterystycznych elementów, takich jak rękawice, które powinien posiadać ów człowiek, jeżeli to by był przebrany człowiek. Po trzecie dziwne oddziaływanie, o którym pani mówi, bardzo charakterystyczne dla spotkań z obiektami UFO i ich pasażerami. Pani opisała to jako przyciąganie oraz taki moment paraliżu połączonego, nie wiem, z poczuciem wytrącenia z czasu. To się nazywa tak zwany czynnik Oz.
Dlatego o nim mówię i dlatego pytałem się o to szemranie strumyka, bowiem w takich przypadkach występuje również takie jakby czasowe zawieszenie i nie wiemy, z czego to wynika. Być może wynika z jakiegoś oddziaływania i to oddziaływania, nie wiem, być może nawet intencjonalnego ze strony tych istot, żeby powstrzymać ludzi przed ingerencją w ich strony. To znaczy ta istota mogła po prostu was chwilowo tam wstrzymać, żebyście nie pobiegli w jej kierunku i nie zrobili jej krzywdy. Tak to sobie można tłumaczyć. A proszę powiedzieć, czy pani spotkała się kiedyś z takimi opowieściami podobnymi?
[29:19] - Wie pan co, że nie. Dlatego, że ja tak, ja o tej historii zapomniałam. Muszę panu powiedzieć. I jakoś tak nie interesowałam się, nie interesuję się, tylko tak tu rozmawiałam właśnie ze znajomym. No i on mówi do mnie, a on tak troszeczkę czyta na te tematy, tak się trochę interesuje tym. No i mówi do mnie: „Ty wiesz co to jest?” Mówi: „Dziwne takie coś”, mówi. No i dlatego załamuję go po prostu.
[29:42] - To jest sprawa, którą uznałbym i którą uznaję za bardzo ciekawą w tym okresie, który charakteryzował się jednak niewieloma doniesieniami, bo lata sześćdziesiąte to taka troszeczkę dziura, jeżeli chodzi o różnego typu relacje. Doniesienia o humanoidach, o dziwnych istotach widzianych w sąsiedztwie UFO albo też bez tego UFO pojawiły się w zasadzie dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych. Na bazie tej relacji z Emilcina. Co jeszcze mógłbym powiedzieć? Ciekawi mnie w tej relacji jedna rzecz, mianowicie to wspomnienie o ekranie, bo to jest kolejna anomalia, której nie wspomniałem. Właściwie światło, właściwie ekran, który zasłonił wam widok, to również można by interpretować na wiele sposobów. Można na przykład uznać, ale nie wiem, na ile to jest taka przesłanka. Nie wiem, na ile to jest uzasadnione twierdzenie, że tam po drugiej stronie stał jednak jakiś obiekt w cieniu, prawda? Znaczy nie w cieniu, tylko poza waszym zasięgiem widzenia. Między innymi z tego powodu, że był tak jasny.
Wie pani, przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz, bo ciekawe spotkanie z taką istotą przeżył w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym dziewiątym roku w Pieńsku. To jest na pograniczu województwa dolnośląskiego dzisiejszego. Pan Marian Borodzicz, który zdał nam relację o tym incydencie. Tam również to była grupa ludzi, grupa młodych ludzi, która zobaczyła taką istotę, tylko troszeczkę inną. Tam istota jakby unosiła się nad ziemią, po czym ta grupa rzuciła się w jej kierunku i zaczęła ją gonić. Ta istota zaczęła uciekać. Co ciekawe, prawdopodobnie również w stronę takiego jakby kanału, tylko troszeczkę większego i gdzieś tam im po drodze zniknęła. Dlatego tak skojarzyłem te dwa przypadki. A proszę mi jeszcze powiedzieć, co z pozostałymi świadkami? Czy miała pani z nimi jakiś kontakt?
Czy chciałaby pani do nich zaapelować o to, żeby też przypomnieli sobie o tym zdarzeniu i próbowali podzielić się szczegółami, które zapamiętali?
[31:38] - Wie pan co, ja nie utrzymywałam, jak wyjechałam z Leśnicy, nie utrzymywałam kontaktu z tymi moimi koleżankami i kolegami. No, dzisiaj to już nawet nie pamiętam niektórych nawet nazwisk ani, to już jednak było. Szukałam na naszej klasie, ale nie znalazłam nikogo.
[32:00] - Mhm.
[32:01] - Dobrze. W takim razie ja chciałbym zaapelować, jeżeli jakaś osoba słyszała od swojej mamy tudzież babci taką historię i jeżeli wie coś o tym, to bardzo proszę o kontakt. Być może uda nam się ustalić jakieś szczegóły. Ja, jak mówiłem, postaram się przygotować jeszcze artykuł na ten temat, w którym zawrzemy te same wnioski, o których tutaj powiedzieliśmy. Chciałbym pani bardzo podziękować za odwagę, za to, że podzieliła się pani z nami tą historią i miejmy nadzieję, że uda się jakoś ją dociągnąć do końca, przynajmniej ustalić jeszcze jakieś inne szczegóły.
[32:40] - Dziękuję bardzo.
[32:41] - Wysłuchali państwo zapisu rozmowy ze świadkiem obserwacji dziwnej humanoidalnej istoty w Leśnicy na początku lat 60. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia. Produkcja i realizacja Portal INFRA www.infra.org.pl Radio Paranormalium.