[00:27] - No i witam. Trochę spóźniony jestem, ale jestem. Także chętnie będę odpowiadać na pytania. Tutaj ciekawą kwestię żeście poruszyli właśnie tego, jaka jest wartość, że tak powiem, oświadczeń świadków. Z tym jest różnie. Zazwyczaj spotykamy się z jednostkowymi relacjami od pojedynczych osób, które coś widziały i jakoś się staram to zweryfikować. Jeśli jest tych osób więcej związanych z danym przypadkiem, to tym lepiej. Dlatego, że tym bardziej wiarygodny jest ten przypadek i tym wyżej go oceniamy. Dlatego, że często się zdarza, że pojedyncze osoby mogą różnie, mylnie interpretować jakieś zjawiska, które widzą na niebie. Ale oczywiście to jest tylko rozmowa o tym, co jest związane z tak zwanymi nocnymi światłami, czyli tym, co czyni gros obserwacji.
Natomiast zupełnie inaczej sprawa ma się z przypadkami, kiedy dochodzi do bliskich spotkań. Tych przypadków z bliskimi spotkaniami mamy w zasadzie mało, żeby nie powiedzieć bardzo mało. A już takie typowe bliskie spotkania, gdzie mamy jakieś tam UFO, gdzie mamy pasażera, to jest właściwie egzotyka totalna, na chwilę obecną. Mamy kilka zagadkowych przypadków mogących być podciągniętymi pod tak zwane bliskie spotkania trzeciego stopnia, natomiast one nie obejmują obserwacji obiektów. Czyli innymi słowy są to spotkania z dziwnymi istotami. Bardzo ciekawe. Natomiast ja zauważąłem, że może nawet od początku tego wieku w Polsce wiele osób, wielu tak zwanych badaczy za doniesienia o bliskich spotkaniach bierze historie typu paraliż senny, typu nocne odwiedziny. Ponieważ każdy z nas doświadczył kiedyś nocnych odwiedzin, a właściwie paraliżu sennego, bo to jest to samo według mnie, nie możemy mówić o tym jako o jakimkolwiek dowodzie. Dlatego my staramy się jakoś odcedzać te przypadki. Zaraz dokończę.
Jak mówiłem, często pojawiają się relacje od ludzi, którzy mówią, że w nocy wstali i widzieli na przykład zagadkową postać, która stoi w rogu albo się unosi. Najczęściej są to relacje na pograniczu snu i jawy. Nigdy świadkowie nie są w stanie powiedzieć, na jakim etapie byli. Niektórzy mówią, że na pewno byłem świadomy. Ja do tego podchodzę bardzo podejrzliwie. Istnieje bowiem taki kontaktowy typ UFO nagłośniony przez pewnego badacza, pseudobadacza. I ten pan tak naprawdę ma jakieś zaburzenia senne. Barwne, bo barwne, omamy hipnagogiczne. I na podstawie tych omamów, tych własnych iluzji stworzył on jakąś swoją własną historię w ogóle jako osoby uprowadzonej. I właśnie tego musimy unikać.
To znaczy zdarzają się tam raz na jakiś czas ciekawe historie, jak na przykład opowieść Zarec Letniska z tamtego roku. No, ale to jest zupełnie inna sprawa.
[04:28] - Czy mówisz o kontaktowcu Arkadiuszu K.?
[04:32] - Nie, tutaj chyba Piotr mówił o panu Franciszku z Puław. Natomiast Arkadiusz K. to zupełnie inna sprawa. To kontaktowiec z Błoń czy też z Błonia pod Warszawą, z którym miałem bezpośrednią styczność. Muszę powiedzieć, że to była taka sprawa, pierwszy raz miałem do czynienia z człowiekiem, który bezpośrednio mówił właśnie o tego typu sprawach i z wielkim szacunkiem do niego, bo człowiek bardzo sympatyczny i interesujący. Muszę powiedzieć, że jest to kwestia, bym powiedział, bardziej psychologiczna, czy też być może jakiejś po prostu dewiacji. Dlatego że zdarzają się niestety tacy ludzie, którzy uważają, że mają kontakt z kimś tam, ale to się rozgrywa w ich przestrzeni świadomości, po prostu w ich mózgach. Natomiast trzeba pamiętać o tym. Dobrze, już Piotrek, proszę.
[05:54] - Chyba cię podciąłem. Wczoraj rozmyślałem sobie o sprawie bardzo związanej z tym, co mówisz. Okazuje się, że dzisiaj mamy bardzo wiele osób, które twierdzą, że kontaktują się z jakimiś istotami. Nazwijmy je „istotami”, nie wchodźmy tu w szczegóły. Jako historyk często szukam różnego rodzaju relacji. Te relacje można znaleźć głównie w książkach Jacques’a Vallee i one mówią o tym, że ten czy inny człowiek natknął się na taką istotę albo miał takie doświadczenie. Jeżeli osoba, która miała takie doświadczenia, trafiła na podatny grunt, to wtedy rodził się prorok. Dawniej był to prorok religijny. Był to mag, bo musimy pamiętać, że wielu z tych ludzi funkcjonowało jako magowie nie tylko w okresie renesansu, ale i wcześniej. Natomiast dzisiaj kim jest taka osoba?
Dzisiaj jest szaleńcem, który próbuje zwrócić na siebie uwagę. Ale tak naprawdę, kiedy spojrzymy na to z dalszej perspektywy, to w zasadzie mamy do czynienia z jednym zjawiskiem. Zmieniło się tylko jego postrzeganie. Dzisiaj również funkcjonują UFO prorocy, to znaczy osoby, które mówią, że mają kontakt z jakimiś istotami, natomiast nie robią już takiej kariery. Weźmy na przykład Mahometa. Kiedy przyjrzymy się jego relacjom, to jest taki rozdźwięk. Z jednej strony spotyka się z ludźmi, z drugiej strony słyszy w głowie głos istoty, która o sobie mówi w liczbie mnogiej. Ponadto różne dziwne incydenty. Wszystko to pasuje górał do historii jakiegoś kontaktowca. Gdyby taka księga powstała dzisiaj, to chyba nie zrobiłaby wielkiej kariery.
Dlatego to jest bardzo skomplikowane. Trzeba na to spojrzeć z szerszej perspektywy i przede wszystkim z ujęciem tego, jak takie wydarzenia dziejące się wcześniej mogą wpływać na rozwój naszej kultury i społeczeństwa. Dlatego z wielką atencją trzeba podchodzić do osób, które w jakiś sposób mówią o tym, że mają kontakt z czymś. Czy z wyższą inteligencją, czy z obcymi cywilizacjami. Nie można ich po prostu skreślać jako osoby chore psychicznie czy też które mają jakieś dewiacje. Dlatego że tutaj Piotr „Banach” Puchowicz, który też zarzekał się, że ma kontakt z obcą inteligencją za pośrednictwem słynnego Uri Gellera. Bardzo ciekawa historia. Później i Puchowicz, i Geller się od tego troszkę odżegnywali, ale coś tam było i to było bardzo ciekawe. Natomiast tutaj padło pytanie od Marcina DK: „Jak układa się współpraca z nieznanym światem?” To może ty, Piotrze, odpowiesz. Układa się dobrze, tyle mogę powiedzieć.
Reszta jest objęta tajemnicą zawodową. To, jak się układa, można śledzić w kolejnych wydaniach, jeżeli się tam ukażą jakieś artykuły. Ja natomiast dodam może jeszcze, że niekoniecznie musimy słuchać tego, co mówią osoby twierdzące, że są w kontakcie z kosmitami, bo to jest raczej znak naszych czasów. To jest element naszego społeczeństwa, naszej kultury. Ich nie można ignorować, bo oni po prostu są i odzwierciedlają pewne tendencje i dzięki nim również szerzą się pewne tendencje. Szerzą się pewne nastroje, pewne stanowiska, postawy. Także rzeczywiście możemy ich nie słuchać. Właściwie to nie możemy ich słuchać, bo oni często plotą bzdury. Natomiast z drugiej strony takie krańcowe stanowisko wobec tak zwanych kontaktowców zajął na przykład John Keel, autor słynnej książki „Proroctwa Mothmana”. Te „Proroctwa Mothmana” były o słynnym Mothmanie, człowieku-ćmie, ale w większości były właśnie o zagadce kontaktowców.
Uważam, że takie podejście jest nie na miejscu. Owszem, kontaktowcy są, zajmują sobie niszę w naszym społeczeństwie i kulturze. Natomiast trudno robić z tego większy problem. Keel robił z tego coś w rodzaju większego problemu. On upatrywał w tym rodzaj obcej interwencji. Natomiast równie dobrzeTen rodzaj obcej interwencji może zaburzeniem psychicznym i ja uważam, że w większości przypadków jest takim zaburzeniem. Trzeba też zdawać sobie sprawę z czegoś, co ja nazywam psychiką świadka obserwacji UFO. Myśmy po wielu latach doszli do wniosku, że jeżeli żyje sobie pewna osoba i ta osoba nigdy nie miała nic wspólnego z kosmosem, ona o kosmosie nie myślała. Kiedyś słyszała o Gagarinie i to było wszystko. I nagle ta osoba obserwuje UFO.
Co wtedy? Ona wtedy się dowiaduje o kosmosie. To jest pierwsze oświecenie, potem kolejne. I mniej więcej dlatego te osoby tak bardzo pod wpływem tych doświadczeń się zmieniają. Ale to już zupełnie inna sprawa. Dokładnie. A jeszcze tutaj dodajmy kwestię abdukcji, czyli uprowadzeń przez obcych, o czym żeśmy opublikowali artykuł dosłownie dzisiaj. Tutaj popierając kwestie, które podjął Piotr, można też dodać parę uwag. Czy to nie jest jakiś współczesny fenomen psychopatologiczny? Mack się tym zajmował, psychiatra Mack.
Podkreślał to, że był w pewien sposób urażony tym, że tak wiele przypadków nagle mu się układało w pewną całość. One były dosyć spójne. O tym mówił i to podkreślał. Tylko trzeba się zastanowić i wrócić do Jacques’a Vallee, który mówił, że być może tak naprawdę mamy do czynienia z czymś, co było kiedyś dla naszych prapradziadków krasnoludkami, elfami, po prostu inną rzeczywistością, która przenika do nas. Jeżeli już mówimy o Macku i o Jacques’u Vallee, to rzuca się tutaj druga sprawa. Narzuca się właściwie, mianowicie główny problem dzisiejszej, a właściwie ufologii w ogóle. Istniał sobie John Mack, psychiatra i on odkrył pewne zjawisko, które funkcjonuje w ramach ufologii, czyli dziedziny multidyscyplinarnej. Ufologia wymaga multidyscyplinarnego podejścia, ponieważ dzisiejsza nauka ma charakter ściśle specjalizacyjny. To znaczy są eksperci od pojedynczych dziedzin. Do tego też brak syntez, brak jakiejkolwiek systematyzacji.
Na razie jesteśmy wszyscy na etapie zbierania doniesień. Raz na jakiś czas się trafi jakiś ślad czy coś grubszego, ale tak naprawdę nikt się nie posunął w zbadaniu tego zjawiska o krok dalej. Ciągle zadajemy sobie te same pytania i pewnie dla wielu osób jest to frustrujące, że nagle to UFO, które właściwie było, jak mówiłem, wiele osób jest podenerwowanych sytuacją, że całe życie się tym interesowaliśmy, badaliśmy, a tego zjawiska nie da się wyjaśnić. Prawdopodobnie to wpłynęło na decyzję o odejściu od ufologii Krzysztofa Piechotki i Bronisława Rzepeckiego. Ale taka jest prawda. To jest właściwie gonienie czy ganianie za bliżej nieokreśloną, niezidentyfikowaną inteligencją. Tak możemy powiedzieć. Oczywiście w sukurs przychodzą nam teorie Vallee przede wszystkim oraz różnego rodzaju dziwaczne często hipotezy na skraju socjologii, psychologii, antropologii, o których w Polsce niedużo się mówi. U nas przez te dziesiątki lat funkcjonowała hipoteza pozaziemska, czyli to są kosmici. Oni przylatują z innych planet.
Okej, może to jest i prawda. Przynajmniej w niektórych przypadkach na pewno istoty, które przelatywały i które budziły tyle kontrowersji, były pozaziemskimi astronautami, ale na pewno nie we wszystkich. Ja niestety nie. Raz byłem świadkiem obserwacji dziwnych świateł, ale nie mogę tego uznać za UFO. Ale chyba Piotrek tak. Powiem tak. Powiem wam, jak przejdę na emeryturę. Ja tylko powiem, że miałem raz do czynienia z czymś, czego nie mogłem wyjaśnić i tego rodzaju film jest zresztą nakręcony przeze mnie. Niektórzy mówią, że to jest Wenus, inni mówią, że to coś innego.
[17:58] - Dla mnie to było po prostu UFO. Można ten film znaleźć bodajże na naszym kanale YouTube, a jeśli nie, to w każdym razie na forum paranormalne.eu. Ale właśnie: światła, różne dziwne zachowania gwiazd faktycznie mogą przyprawiać o zdziwienie człowieka, ale najbardziej niesamowite są spotkania z obcymi istotami. A takie mieliśmy w Polsce i ja miałem przyjemność i swego rodzaju zaszczyt rozmawiać z osobą, która przeżyła spotkanie z taką istotą. Mówię tutaj o przypadku z 2004 roku z Koniowa. To jest mała miejscowość pod Lidzbarkiem Warmińskim. Byłem tam i rozmawiałem bezpośrednio ze świadkiem, który obserwował latającą istotę. Można powiedzieć, że był to latający humanoid. Świadek ten jest osobą niezwykle wiarygodną. Jest w tej chwili ratownikiem medycznym, czyli spełnia bardzo ważną społecznie funkcję.
Jest osobą trzeźwą, jak najbardziej racjonalną. I właśnie on mi opowiadał o tym, co się wydarzyło wtedy. Artykuł o tym latającym humanoidzie możecie znaleźć na stronie INF-y. Muszę powiedzieć, że było to dla mnie wtedy bardzo wstrząsające. Byłem na tym miejscu, obchodziłem je kilkadziesiąt razy z różnych stron, robiłem zdjęcia. No cóż, przypadek niezwykły, a mieliśmy ich więcej. Jak mówiłeś o tym, to mnie się od razu przypomniała historia. W ogóle zmieniłem mikrofon. Może mnie być słychać trochę inaczej. Napiszcie, czy jest dobrze mnie słychać.
Taki przypadek też z roku 2004. On się rozegrał właściwie niedaleko mnie. Polegał na czymś mniej więcej takim: grupa młodych ludzi udała się na ognisko do miejsca, które jest otoczone niskim lasem. I nagle zobaczyli tam przy drzewie zagadkową postać, właściwie samą głowę dziwnej postaci, białą głowę. Ona była tak dziwnie umiejscowiona, bo wyglądała tak, jakby wystawała zza drzewa. Oni tutaj mieli problem w ocenie, bo okazało się, że ten tak zwany ufoludek się krył za drzewem, ale nie było widać jego korpusu, żeby nie powiedzieć dupska. To znaczy była sama głowa, a reszty nie było. Oczywiście ja tutaj podszedłem do tego sceptycznie, bo przebywając na miejscu zauważyłem, że w ciemności oni by mieli spore problemy nawet z dostrzeżeniem tego korpusu. W każdym razie rzeczywiście takie historie jak bliskie spotkania trzeciego stopnia są zastanawiające. Na pewno.
Tylko, jak mówiłem, musimy brać pod uwagę tylko te historie, które zdarzają się w normalnych stanach świadomości. Nie hipnagogii, hipnopompii czy w nocy podczas snu, tylko o czymś realnym. Musimy też odrzucać przypadki, które są opowiadane przez osoby typu Lech Chaciński, który również w 2004 roku, jeżeli dobrze pamiętam, wyskoczył z historią, że na drodze spotkał jakichś kosmitów. Trzeba powrócić pamięcią do Jana Wolskiego, do tych przypadków i zadać sobie pytanie, dlaczego w tamtym okresie było ich dużo. Czy oddziaływały na to jakieś czynniki, powiedziałbym, poza ufologiczne, czyli na przykład czynnik kulturowy, czynnik psychologiczny, to znaczy, że to UFO było ucieczką od tej szarej rzeczywistości. W dzisiejszych czasach mamy właściwie nawrót do barwnych opowieści o UFO. Nie są tak barwne jak kiedyś, ale nadal są. Są już troszkę inne. Nie są to latające spodki czy coś takiego, tylko zwykle jakieś zagadkowe obiekty strukturalne, twory techniki lub też jakieś kuliste, tajemnicze formacje. No i pozostaje pytanie wynikające z tego mojego długiego wywodu.
Bardzo proste, a mianowicie: my od lat 50. zauważamy, że UFO się transformowało. To znaczy chodzi o to, że tak jak mówił Jacques Vallee, dawni ludzie za UFO mogli poczytywać pewne zjawiska. Za jakimiś mitologicznymi, legendarnymi istotami mogą kryć się tak naprawdę te same rzeczy, o których donosi się dzisiaj.
[23:59] - Problem w tym, że ludzie zmieniają swoje podejście do tego zjawiska i to, co kiedyś było uważane za kosmitów, dzisiaj jest przybyszem z kosmosu. Dowód na to, że nasze podejście do tego zjawiska ulega zmianie znajdziemy w tym, że dziś tak zwana hipoteza pozaziemska mówiąca o tym, że kosmici to mieszkańcy innych planet, którzy przybywają do nas w swoich pojazdach, jest tylko jedną z możliwych. W zasadzie dzisiaj góruje nad nią hipoteza zakładająca, że tak zwani kosmici mają coś wspólnego z zaawansowaną fizyką. To znaczy z hipotezą wielu światów, innych wymiarów i tak dalej.
[24:55] - Właśnie. Tutaj ktoś, Wiknik, napisał o Buczu Witkowskim. Nawiązałem kontakt z tym człowiekiem i faktycznie, co jest ciekawe, on potwierdził, że jak najbardziej jego zdaniem do okaleczeń ludzi dochodzi. Twierdzi, że jest osobą, która pracowała jako detektyw wiele lat w sprawach zabójstw, więc zakładając, że to jest prawda, oczywiście jest to na pewno ciekawa rzecz. Wiele ciekawych przypadków właśnie w dwugodzinnym wywiadzie z tym człowiekiem można usłyszeć. Również takich pochodzących z XVI wieku z terenów Wielkiej Brytanii. Więc myślę, że to jest taki aspekt bardziej mroczny, ale kto wie. My nie możemy tak naprawdę stwierdzić, jaka jest definitywna odpowiedź na to pytanie, z czym mamy do czynienia.
[25:43] - Adamie, rzeczywiście pan Witkowski ma bardzo dobre imię jak na człowieka zajmującego się okaleczeniami ludzi, a ja mimo wszystko podchodzę do tych spraw dość sceptycznie, bo podczas gdy człowiek jako tako nie monitoruje przestrzeni wokół siebie oficjalnie, to tak naprawdę przypadki morderstw, makabrycznych morderstw już są częściej wykrywane. Jeżeli idzie o interakcje między człowiekiem a UFO, które pociągają za sobą jakiś uszczerbek na zdrowiu, to oczywiście przypadek Michalaka czy cała seria przypadków w Brazylii. Natomiast to, o czym mówi Witkowski, to może być prawda. Tylko że tutaj musimy przyjąć, że wiele rzeczy się ukrywa. Pamiętam, że on w swoim wystąpieniu podał przykład. Wezwano go na miejsce zdarzenia jakiegoś bodajże wypadku samochodowego i wezwał go policjant, który powiedział, że nie mogą znaleźć zwłok, ale gdzieś tam widziano UFO i żeby Witkowski przyjechał i to zbadał. Twierdzi, że on znalazł to ciało z jakimiś dziwnymi okaleczeniami, ale mimo wszystko to do mnie nie przemawia w pełni. Owszem, to, co do nas dociera ze sfery kryminalistyki, to jest tylko skrawek. Trzeba rzeczywiście zdawać sobie sprawę, że mogą tam się dziać różne rzeczy. Ale czy rzeczywiście ludzi okaleczają w jakiś dziwny sposób kosmici?
Nie wiem. Oczywiście hipotetycznie to jest możliwe. To znaczy gdyby się role odwróciły i gdybyśmy my lecieli na inną planetę, to pewnie to by była norma. Łapiemy jakiegoś tam golasa i ciach, ciach. Ale tych przypadków jest niewiele. Względnie niewiele. I są one bardzo problematyczne. Co nie znaczy, że to nie jest prawda. Natomiast rzeczywiście trudno się o tym mówi przede wszystkim.
[28:10] - Właśnie, bo tutaj jest taka sprawa z Brazylii, która ma obrazować ten temat. Ma podobno być tam też w sprawie sekcji zwłok, małe dokumenty i tak dalej. Jest jeszcze parę innych ciekawych spraw, które były w tym wywiadzie wspomniane. Oczywiście, jak zawsze trudno do czegokolwiek dojść. Podobno coś w Egipcie miało się dziać, że człowiek jest cały czas obserwowany przez policję. Jest to nie do końca rozwinięte umysłowo. Takie to są historie trochę specyficzne i tak jak powiedziałeś, trudno powiedzieć do końca, co tutaj naprawdę się dzieje. Niemniej jednak prospekt czegoś takiego jest przerażający, co by nie powiedzieć. Więc miejmy nadzieję, że tego nie ma, aczkolwiek wykluczyć tego moim zdaniem w 100% nie możemy.
[28:59] - To znaczy kwestia uprowadzeń jest problematyczna, a już tym bardziej, jeśli mówimy o okaleczeniach towarzyszących uprowadzeniom. Nie ukrywajmy, nie ma tu żadnych dowodów, na czym Bacz Witkowski twierdzi, że właśnie ten przypadek, o którym żeśmy wspomnieli z Brazylii, jest ewidentnym świadczącym o tym, że coś się dokonuje na ludzkich ciałach. Tymczasem niektórzy mówią o tym, że te ślady i to wszystko, co stało się z tym człowiekiem, było dziełem zwierząt. Troszkę trudno w to uwierzyć, ale powiedzmy, że są dwie różne wersje. Możemy się opierać tylko na tym, co badacze namPrzekaż mu ją.
[30:11] - Właśnie. Myślę, że nie należy popadać w ekstremy, czyli zakładać, że wszyscy są spoko i dobrzy albo w drugą stronę, że mamy do czynienia tylko z demonami czy podobnymi istotami. Myślę, że ten złoty środek jest dobrze zachować, bo ekstrema nigdy do niczego dobrego nie prowadzi i potem mamy sytuację, gdzie osoba twierdzi, że wszyscy są dobrzy i brakuje tylko jednorożców jeszcze. A po drugiej stronie mamy same demony, więc jednak ten balans trzeba zachować.
[30:46] - Prawdę mówiąc, jeżeli to apować przez te UFO i tak dalej, do demonów, to się ma nijak. Szczerze powiedziawszy, obojętnie jaki mag ci powie, że bardziej pracował z demonami i bardziej na tym zyskał niż z aniołami. Taka jest prawda. A UFO to jest całkowicie co innego. Inny temat.
[31:14] - Witam. Kiepski wniosek dałeś. Pozdrawiam was milutko, cieplutko. Cześć, Janku. Nie będę ciebie obrażał, bo po co i na co? Przyjemnie się można porozmawiać. Przecież wiemy o tym dobrze, że każdy z nas, każda jedna osoba, każde jedno zwierzę posiada w sobie jakąś energię. Przecież mówią nam wszystkie religie, że życie wieczne istnieje. Tylko że ta rzecz zwana paranormalną rzeczą, o której mówimy, czyli o duchach, to możemy potraktować, iż posiadamy ją sami w sobie. Oczywiście człowiek umrze.
Leszek Szuman na ten temat wiele pisał, nawet książkę wydał. I nie tylko „Mody”, ale i wiele innych rzeczy. Ja tutaj dałem wcześniej takie pytanie, bo tu padło odnośnie tego UFO i odnośnie tych eksperymentów, które to nie są publikowane. Tutaj kolega jeden się odniósł i mu bardzo za to dziękuję. Bardzo słuszna uwaga, ale jest bardzo istotną rzeczą i jakże bardzo ważną, określającą nam, iż te obiekty dyskoidalne są widoczne. Ba! Mało tego, że są widoczne, nawet manifestują się. Ostatnio oglądałem i czytałem takie sprawozdanie z Ameryki Południowej odnośnie historycznych podań tych tak zwanych legend. I co się okazuje? Na skale był narysowany prymitywny smok nad takim urwiskiem, gdzie masę ludzi było zrzucanych z tej wysokości w przepaść.
Tylko ciekawa sprawa. Ten smok miał narysowaną otwartą paszczę i tam były narysowane dusze, jak ten smok po sobie zajadał. Teraz weźcie sobie pod uwagę jedną rzecz. Czy koniecznie musi występować życie materialne? Niekoniecznie. Jak my hodujemy zwierzęta, tak może i ktoś hoduje nas. Czy powiedzą o tym oficjalne, za przeproszeniem, czynniki władzy, iż jesteśmy też traktowani jako zwierzęta? Nawet w Biblii się mówi baranki i owieczki. Może to się odnosi do naszych dusz, bo nie wiemy kto, kogo i po co hoduje. Zawsze te pytania pozostają dla nas niewiadome.
Jaki jest przedwieczór naszego istnienia? Czym jesteśmy?
[33:50] - Jakby nie było, to fajne, że odwołał się do wniosków pana Forte, który mówił coś bardzo podobnego. W swoich książkach zawarł słynne zdanie: „Jesteśmy czyjąś własnością”. I to tak w dosłownym znaczeniu. Nie wychodziłbym za daleko w tych dywagacjach, ale z drugiej strony popatrzcie na to troszkę inaczej. Myśmy się spotkali w tym pokoju. Mówimy o pewnej sprawie. O sprawie, która w zasadzie dotyczy nas wszystkich jako społeczeństwa, ale tak naprawdę dotyka tylko niektóre osoby. Tak zwane UFO, tak zwane doświadczenia z nimi związane przede wszystkim podziałują nie na świadków w całości. Nie tak, że jak mówi Witkowski albo inaczej nie w sposób, jaki zakłada Witkowski. Niektórzy doszli do wniosku, że w tym wszystkim zawiera się bardziej oddziaływanie na naszą świadomość.
Po co? Nie wiadomo. I przedstawia się na przykład różnego rodzaju hipotezy.
[35:08] - Właśnie to jest ten ciekawy aspekt psychologiczny, który wszyscy znamy. Na pewno ta reakcja obronna. „Nie mów o pierdołach, to nie ma znaczenia”. Jest to o tyle ciekawe, że ta reakcja jest tak powszechna, że warto się zastanowić, skąd ona się bierze tak naprawdę. Czy to wynika ze strachu, czy z jakiegoś sposobu myślenia, którego nie można zmienić, ale jest to naprawdę fascynujące zjawisko. O tyle że jest tak powszechne, że mamy tutaj przykład kontroli umysłu na masową skalę i myślę, że każdy z nas się z tym spotkał, więc już nie będę nawet więcej mówić.
[35:47] - Właśnie, ja miałem na myśli jeszcze jedno. Zwykły człowiek funkcjonuje sobie w kilku sferach. Taką najwyższą, najbardziej oficjalną sferą, z jaką się spotyka, to jest sfera państwowa, czyli konieczność zmagania się z różnego rodzaju urzędami i tak dalej. Dalej jest jakaś sfera religijna, bardzo abstrakcyjna. NatomiastCzym jest ta sfera naszej świadomości nie obywatelskiej, nie religijnej, tylko świadomości planetarnej? To wcale nie jest jakiś wymysł. My żyjemy na jakiejś planecie, wszyscy jesteśmy jej obywatelami i równie dobrze ten sam problem mogą mieć inne istoty z innych planet. Pojawia się jednak problem tożsamościowy, tożsamościowy i kulturalny. Większość ludzi nie jest nastawiona nawet do myślenia czy zdawania sobie sprawy z problemów, o jakich my tu mówimy. Innymi słowy, latają gdzieś tam istoty, ktoś tam spotyka się z czymś w lesie, ale większość ludzi musi myśleć o swoim dniu codziennym, o jedzeniu, o pracy, o dzieciach i tak dalej.
Dopiero gdzieś tam sprawy ufologiczne są na ostatnim miejscu. Jedynymi, którzy mogą sobie pozwolić na myślenie o takich rzeczach, są naukowcy. Ale wszyscy wiemy, jak nauka wygląda. Ja miałem trochę wspólnego z tą sferą i ona mi się wcale nie podoba. Nawet więcej: bardzo mi się nie podoba. Jeżeli to będzie tak dalej trwać, to my nigdzie nie dojdziemy z takim nastawieniem, jakie proponuje obecna nauka. Gdzie my jesteśmy? My jesteśmy w pewnej luce świadomościowej. To, że wykonaliśmy jako ludzkość kilka kroków w kosmos, to jeszcze nie uprawnia nas do tego, żeby czuć się władcami kosmosu. My jesteśmy dopiero na wstępnym etapie pojmowania tego wszystkiego.
To jest po prostu za duże. Tego jest za dużo. My jesteśmy jak mrówki, które żyją sobie w kopcu, a nasza świadomość nie jest dopasowana jeszcze do myślenia o pewnych sprawach. Dlatego to tak trudno przyjąć.
[38:19] - Zaraz. Ja bym się z jednej strony, w ogólnym tego słowa znaczeniu z tobą zgodził. Niemniej trzeba wziąć, iż twórcy, którzy stworzyli człowieka, ograniczyli go w pewnych zmysłach, jakże odzownych i nieodzownych z racji przewidywania, jak i postępowania, czyli tej pełnej świadomości. Się zgodzę z tym odnośnie hodowania i odnośnie tych kopców. Niemniej przyroda też zrobiła mały, jak to się mówi, hopsztos. Hopsztos, inaczej mówiąc, niespodziankę, że znalazły się osobniki, które po prostu nie pasują do ogólnego zarysu społeczeństw, nawet ze sfery genetycznej. To, że jesteśmy ograniczeni, to nie znaczy, że już musimy być bardzo prymitywni. Ja się z tym nie zgodzę. Nie byłoby rozwoju technologicznego, nie byłoby rozwoju intelektualnego z racji przemiany materii. I tutaj odnośnie tych obcych, o których mowa jest i o których wspominasz.
Zdają sobie z tego sprawę nie miliony ludzi, ale siedem miliardów. A to jest odpowiedzialność.
[39:38] - Piotrze, za sprawą jednego pseudopadasza, jak to nazwałeś, ostatnio zrobiło się troszkę głośno o tak zwanych lightworkerach, więc proszę cię, abyś powiedział w skrócie, kim są ci lightworkerzy oraz co o nich sądzisz. W szczególności chodzi mi o taką osobę, która zaklina się czy też po prostu mówi, że używa tylko 5% swojego mózgu, swojej mocy swojego mózgu. Gdyby użyła więcej, to po prostu wszystko by się zapadło, cała przestrzeń. Jak się do tego odniesiesz? Jeżeli ta pani od lightworkerów ma tak bardzo rozwinięty mózg, to chyba nieźle go wykorzystuje. Gdybym ja miał tak rozwinięty mózg, że mogłaby się od tego zawalić Ziemia, to bym wziął się w jakiś super biznes i nie musiałbym występować w głupich filmikach na YouTubie. Co dużo można tutaj powiedzieć? Właśnie dużo można o tym mówić, bo ci lightworkerzy, szczególnie w Polsce, trafiają na bardzo podatny grunt, bo u nas większość społeczeństwa nie ma pojęcia o czymś takim jak filozofia. Większość ludzi, nawet wykształconych, żyje między dwoma sferami: Kościół i jego nauka z jednej, a z drugiej wiedza alternatywna, tak zwana. I wiele z nich, wiele z tych osób, porzucając tą naukę Kościoła i wychodząc ze sfery wiedzy alternatywnej, nabiera się niestety na jakieś umysłowe patologie, powiedziałbym nawet umysłową pornografię różnego rodzaju lightworkerów i innych patałachów.
Z pewnością można ich nazwać sektą, ale sekta ma w sobie raczej coś, że tak powiem, autorytarnego, coś poważnego. Natomiast trudno nie śmiać się, kiedy się widzi tą panią lightworkerową i jej wesołego kompana, który tak naprawdę nie wie, o czym mówi. Przypomina mi się Lucyna Łoboz, przypomina mi się Jezus z Opola i cała banda tych innych idiotów. Nie ukrywajmy, że to są idioci, którzy żerują na jeszcze większych idiotach. Mnie to tak tylko zastanawia, na ile im się to opłaca i czy nie mają na przykład problemów z tym, co robią. Taka pani lightworker na przykład siada sobie w fotelu i myśliCzy to, co robię jest moralne? Czy nie jest głupie? Wiem, że mają takie problemy i właściwie to tyle. Szkoda, że takie coś istnieje. Niestety, jak widać, jeżeli jest jeleń, to zawsze się znajdzie i sekciarz.
[42:46] - Zostawmy te poroże, bo niejeden z nas takowe miał, jak był młodym człowiekiem i zmieniał, jak to się mówi, jak rękawiczki. Ale ja wrócę do tematu bardzo drastycznego. Z tych wszystkich relacji odnośnie spotkania trzeciego stopnia, a jest tego trochę i też szukałem, nawet w innych językach. Starałem się czytać, słuchać i analizować poszczególne relacje. Wrócę ponownie do tak zwanym wielkim pytaniem, bo nikt mi nie odpowiedział na nie jeszcze. Wiele forów odwiedzałem i żadnego wniosku z nich nie wyciągnąłem. A mianowicie takie: jaką technologię posiadają aliens, że człowiek staje się podatny na ich oddziaływanie wbrew jego woli? Takie pytanie zadałem. Jeśli możesz Ryszard. Czytałeś na pewno też i doszedłeś do takiego wniosku.
Zawsze następuje tak zwane przerwanie filmu w tym mózgu. Różne przypadki były zresztą, opisywałeś.
[44:02] - Tak, oczywiście dochodzi do, że tak powiem, utraty czasu. Ale tutaj Faller zadałeś ciekawe pytanie i myślę, że można na tym się skupić przez jakiś czas. Mam nadzieję, że Piotrek po tym, co ja powiem, doda parę słów od siebie, ale moim zdaniem mamy do czynienia z klasycznym przypadkiem swego rodzaju przeżyć, które można określić jako fobie. Znaczy każdy boi się wbijania strzykawki. Każdy boi się przecinania skóry skalpelem. Każdy boi się tego, że ktoś będzie penetrować jego najbardziej intymne miejsca. I właśnie to jest najciekawsze w tym wszystkim. Dlaczego to wszystko się kumuluje wokół miejsc, które można powiedzieć, są związane z tym, że jesteśmy osobnikami, które się rozmnażają. Ewidentnie widać, że w tych relacjach, które napływają, te niby osobniki, które są z zewnątrz, interesują się bardzo tym, w jaki sposób się rozmnażamy. A jeżeli już tak mówimy o odpowiedzi na to pytanie Fallera, to cóż, ja nie mogę powiedzieć, jaki to jest rodzaj technologii, jaką wykorzystują, bo nikt tego nie wie.
Natomiast mogę dać przykład. Gdybyśmy my jako ludzie XXI wieku wyposażyli się w kamerę, aparat, kilka nowych gadżetów. Albo inaczej, gdyby nagle współczesny amerykański żołnierz zjawił się pod Grunwaldem, to szok byłby wielki zapewne. Być może podobnym szokiem jest zetknięcie się świadków z bardzo zaawansowaną technologią podczas tak zwanym bliskich spotkań. My nie możemy stwierdzić, co tak naprawdę odpowiada za ten efekt wyłączonej świadomości czy zmienionej świadomości. To jest bardzo trudne. Mi powstało na ten temat wiele hipotez. Natomiast można oczywiście dywagować, co to powoduje, jakie to rodzaje pola, jakie oddziaływania. Natomiast nie wiem, na ile jest to miarodajne.
[47:07] - Ja ci powiem. Przepraszam bardzo, że mówię na ty, ale jeżeli obraziłem, to przepraszam. Ja sądzę i wyczytałem taką jedną pracę jednego naukowca, który pracuje, pracował w instytucie francuskim nad tak zwaną bronią psychologiczną. Chodzi o oddziaływanie częstotliwości poddźwiękowej. No i oczywiście tam był ten facet, prowadził te eksperymenty i określił takie stwierdzenie, bo było podobne pytanie dane na jednej z konferencji, którą to sobie zachowałem. Podam później albo zaraz, jak tylko skończę. Otóż facet powiedział: „Wiecie jak wygląda laser? Wiecie doskonale. Punkt świetlny, prawda? Pięknie, ładnie pokazuje, nawet niesie nieźle.
Podobnie jest i tak samo skupienie wiązki częstotliwości bardzo do takiej samej wielkości, nawet mniejszej jak lasera, które to oddziaływuje na korę mózgową, w szczególności ten główny pazierz, co powoduje, iż człowiek nie traci przytomności, jest żywy.Ale nie może zrobić żadnego ruchu. Otrzymuje tak zwany manualny paraliż. Ostatnio wyczytałem, że amerykańskie laboratorium gdzieś w Ameryce, też po angielsku zresztą, pracuje nad podobną bronią psychotronową, jeśli chodzi o tak zwane demonstracje, jak zapobiec tym demonstracjom i starciom. Nawet pokazany został specjalny wóz z taką dyszą, która nakierowuje i oddziałuje odpowiednią częstotliwością na demonstrantów. Oczywiście pierwszy efekt, jaki wychodzi z tego, to jest tak zwany strach, bo ludzie po prostu zostają odrzuceni, a niektórzy, ci, co są bardzo podatni, po prostu stają w miejscu, tak jak jest to w opisach spotkań trzeciego stopnia. Nie wiem, czy to nazwać można emocją pierwotną. Ja bym tego nie powiedział. Ja bym powiedział: odpowiedni strumień takiego działania częstotliwości może spowodować, iż człowiek stanie się po prostu bezradny pod każdym względem. Ba, nawet i czas jego zostaje zatrzymany. Po odniesieniu wyżej wspomnianego oddziaływania po 30, 40 sekundach człowiek odzyskuje przytomność.
[49:51] - No fakt, coś takiego może być możliwe, natomiast póki nie będziemy tego wiedzieli na 100%, możemy sobie tylko snuć dywagacje. Ja bym raczej zwrócił uwagę na to, dlaczego tak się dzieje, dlaczego ci świadkowie muszą być unieruchamiani. Tutaj wydano taki wniosek, że to unieruchomienie podczas bliskich spotkań to jest dlatego, że ludzie mogą się różnie zachować i mogą potencjalnie skrzywdzić jakiegoś agresora z kosmosu. Ale tak naprawdę to nie zawsze występuje, bo to występuje nie tylko podczas bliskich spotkań, ale podczas zwykłych obserwacji. Kiedy jakiś obiekt porusza się w oddali, świadkowie mówią o jakimś pływie. A z drugiej strony mamy Jana Wolskiego, który w ogóle nie był poddany żadnemu oddziaływaniu, a znalazł się najbliżej, jak się mógł znaleźć. Czyli w kwestii psychologicznej te zdarzenia z paraliżem, z oddziaływaniem na psychikę świadków, one mają zupełnie odrębny charakter. Powiedziałbym, że one nawet łączą się w jakiś sposób z tymi pradawnymi relacjami, o których pisał Vallee i nie tylko. Ale czas mi się kończy.
[51:17] - Tu bym się być może też i zgodził, ale z małą jedną różnicą. Załóżmy, że gdybyś był ty, to co wspomniałeś tu o panu Wolskim. Załóżmy, że gdybyś był ty na miejscu tych tak zwanych obcych i już znasz fizjologię człowieka etc. Ale chcesz się dowiedzieć, czy w rzeczywistym czasie, w tym, którym on żyje, możesz z nim nawiązać kontakt, niekoniecznie go zniewalając i jego wolę. Do tego nie użyto wyżej wspomnianego urządzenia. Można nazwać takie urządzenie można tylko i wyłącznie użyć z chwilą, gdy chce się jakiś osiągnąć cel, czy ewentualnie dany osobnik jest agresywny lub nie. Dla jego zniewolenia i zrobienia odpowiednich badań wszelkiego rodzaju. W tym wypadku, jeśli chodzi o pana Wolskiego, to takiej rzeczy nie było, bo ja temu człowiekowi wierzę. To jest raz. Tym bardziej że to prosty człowiek, nie byle jaki, a sobie inni zrobili z jego paska nawet dobrą ściemę, co zresztą w późniejszym czasie zniesławiło tego faceta.
Ale wracam do innej rzeczy. Odnośnie tych demonstracji, jakie były i jaką zaprezentowano nową broń. Nazywam ją bronią, bo na polu walki ta broń będzie naprawdę nieodzowna.
[52:43] - Myślę, że jeszcze odniosę się do tego, co tu zostało powiedziane. Człowiek rozpatruje wszystko przez swoją własną perspektywę, to znaczy myśli o jakimś kontakcie, o czymś takim. A tak naprawdę, jak widać, ta druga strona stojąca za manifestacjami UFO, być może bardzo spolaryzowana strona niemająca jednego źródła, ona wcale nie chce kontaktu. Ona ma kontakt w nosie, przynajmniej kontakt z ludźmi na tym poziomie. Dlatego my możemy się przyglądać temu z boku i nie analizować, nie wyciągać na siłę jakichś wniosków, bo to skutkuje tylko złymi rzeczami. Możemy na przykład dojść do wniosku, że za tym stoją reptilianie i być o tym przekonanymi, wciskać to ludziom. Ale tak naprawdę warto tylko analizować, dostrzegać pewne związki i tak dalej. I o to chodzi. Wnioski, mam nadzieję, kiedyś pojawią się same, a właściwie już są widoczne, tylko mało kto poddaje w ufologii te różne zjawiska jakiejś syntezie. Zazwyczaj są tam jakieś hipotezy, trochę szumu i tyle.
Piotrze, mam już ostatnie od siebie pytanie do ciebie. Mianowicie znany niemiecki ufolog Hans Gebauer zmarł niestety w 1999 roku. W swojej książce „Znaki na niebie”, napisanej wraz ze swoim bratem Peterem Gebauerem, przedstawia między innymi swoje argumenty nawiązujące do objawień maryjnych w Fatimie. Według niego te objawienia mogły być po prostu kontaktem z pozaziemską inteligencją. Jak do tego byś się odniósł?Fakt. Tutaj Fibachowie byli jedynymi badaczami, którzy wysuwali takie wnioski. Ja jestem zwolennikiem opcji, że większość tak zwanych objawień maryjnych to są jakieś formy kontaktu z inną inteligencją. To nie są objawienia maryjne. Tam nie występują elementy religijne. To znaczy one są podciągane pod kwestie religii, ubierane w szaty religijne, natomiast jądro tych zdarzeń jest zupełnie inne.
Niestety trzeba by było przeanalizować prace Fernandeza i Fibachów, dlatego że trudno to wszystko zawrzeć w jednej wypowiedzi. Może podam kilka przykładów. Jeżeli chodzi o Fatimę, to trzeba odróżnić Fatimę stworzoną przez Kościół od Fatimy realnej. Fatima realna rozegrała się w ciągu tych kilku miesięcy i była serią objawień, spotkań z zagadkową istotą, która nie przypominała wcale Maryi. Oryginalne relacje fatimskich świadków mówią o tym, że ta istota wyglądała jak kobieta w dziwnym nakryciu głowy, w pikowanej kufajce. Tak można to najlepiej określić. Co ciekawe, tam był cały szereg innych anomalii. Nie tylko ten słynny cud słońca, ale i inne. Mamy nie tylko Fatimę, bo mamy jeszcze potem Escogea, Garabandal, Heroldsbach i wreszcie Medugorie. Wszystkie te objawienia, łącznie z wcześniejszym Lourdes, przebiegają według jednego wzorca.
Takiego samego wzorca. Ta strona, która rzekomo jest niebiańska, to obchodzenie niebiańskie, które jest uznawane za Maryję, nigdy nie zachowuje się w sposób taki, jakby chciał Kościół. To znaczy, przykładowo w Fatimie Matka Boska mówi: „Pastuszko, wypełniajcie moją wolę, a dodatkowo dwoje z was umrze”. W Heroldsbach to już jest totalny odjazd. Groźby, krew i tak dalej. W Escogea z kolei to są bardzo brutalne objawienia. Maria z pociętymi rękami, bezgłowe postacie i tak dalej. Kiedy człowiek zanalizuje teksty źródłowe z objawień, dojdzie do wniosku, że to jest jakiś danse macabre, kadr rozmaitości, jakieś straszliwe przedstawienie. Tylko jaki ono ma cel? Właściwie, jeżeliby to wziąć na poważnie, możemy uznać, że to jest rodzaj próby nawiązania kontaktu między inną inteligencją, nieposługującą się niestety taką formą języka, jaką my się posługujemy, tylko próbującą nawiązać z nami kontakt za pomocą symboli i czegoś, co my znamy.
Natomiast pojawia się kolejny problem, a mianowicie religijna interpretacja, bo wszystkie objawienia grupowe mają właściwie te same cechy.
[58:24] - Ja ci zaraz dokończę, tylko od razu spytam, żebyś mógł mi odpowiedzieć, czy ja się mogę wtrącić, bo chciałam cię o coś zapytać.
[58:37] - Możesz się wtrącić, to wtrąć się i kończmy.
[58:40] - Ja niestety nie jestem w pełni tematu, ale to, co powiedziałeś, jest dla mnie interesujące właśnie pod kątem, pod którym to określasz. Może takie pytanie trochę niestrzeżone, ale nie byłam w trakcie rozmowy, więc nie wiem do końca, o czym rozmawiacie. Chodzi mi o to, jak oceniasz kwestię egzorcyzmów Anny Rose. Wiadomo, że miała inaczej na imię i inaczej się nazywała, ale chodzi o właśnie te egzorcyzmy, które tak naprawdę pozbawiły ją życia. Czy myślisz, że to musiało się tak skończyć, bo ci księża, którzy się tym zajmowali, zostali oskarżeni o zadręczenie tej kobiety? Czy miałbyś coś do mnie? Czy to było coś pozytywnego? Nie chcę tego rozdrabniać. Chciałam spytać, czy możesz coś o tym powiedzieć i czy chcesz cokolwiek o tym powiedzieć. Bo jak wytrąci się twoja dziwna idea na temat, to ja wiem, że o czym innym.
Przecież się wytłumaczyłam i się usprawiedliwiłam. Weszłam w trakcie, ale mnie bardzo zainteresowało to, co mówił. Albo mi odpowie na moje pytanie, albo mi nie odpowie. Myślę, że to jest jednak podobne. To nie jest zupełnie o czymś innym. Dla mnie to jest o czymś podobnym, bo tam też Maryja kazała cierpieć tej dziewczynie, prawda?
[01:00:06] - Właśnie urwałem moją wypowiedź na kwestii, że wszystkie objawienia grupowe są dość podobne. I chciałem dodać, że oprócz objawień grupowych, które są bardziej wiarygodne, istnieją objawienia prywatne. I objawienia prywatne są zwykle iluzjami. To znaczy one się zdarzają zwykle osobom religijnym, powiedziałbym o nastawieniu dewocyjnym.Jeżeli zaś chodzi o Anneliese Michel, to ona z pewnością była taką osobą. I tutaj pojawia się cały szereg problemów. Dlatego, że była to osoba nadmiernie religijna albo nawet fanatycznie religijna, odczuwająca presję ze strony swojej rodziny, odczuwająca wewnętrzną presję na pokutę swoją i co więcej cierpiąca na schizofrenię. Zarówno nastawienie rodziców, jak i jej nastawienie doprowadziło niestety do tragedii. Ja zawsze powtarzam, że daję taki przykład. Wszyscy mówią o tym, jakie niezwykłe siły, jakie niezwykłe moce posiadają osoby opętane. Ale z drugiej strony, jak wielu z nas widziało osoby ciężko chore psychicznie?
Niewielu. Te osoby są izolowane. Kiedyś pojawił się na Infrze taki artykuł o znaczeniu egzorcyzmu. To znaczy egzorcyzmy jako tako są skuteczne, dlatego że są pierwotną formą psychoterapii i u niektórych ludzi działają. I dlatego jeżeli ktoś ma skłonność do poddawania się egzorcyzmom i twierdzi, że mu pomagają, to niech się im poddaje. Jednak tak naprawdę osobiście uważam, że nie ma dowodu na demoniczne opętanie, przynajmniej w takiej formie, jak ukazuje to Kościół. Ale to jest bardzo złożona kwestia i bardzo odbiegająca od tego, o czym dzisiaj tutaj mówiliśmy. Także jeżeli chcecie porozmawiać o egzorcyzmach, to można kiedyś zorganizować o tym osobny czat. A ja chciałbym podziękować za dzisiejsze spotkanie i powiedzieć wszystkim do zobaczenia.
[01:02:47] - Produkcja i realizacja portal Infra www.infra.org.pl.