[00:13] - Jak zwykle spóźniony, bo musi tak być, że spóźniony, ale za to szczęśliwy. Jak zwykle szczęśliwy, zadowolony. Witam wszystkich serdecznie. Witam wszystkich słuchaczy Radia Na Fali, wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, które transmituje hiperprzestrzeń. Witam w audycji „Hiperprzestrzeń”. Ja mam na imię oczywiście Tomek, a wy słuchacie Radia na Fali, moi drodzy. A dzisiejsza „Hiperprzestrzeń” relaksacyjno-wakacyjna, odpowiedzi na pytania od czytelników i mam nadzieję, że interaktywna i że będziecie dzwonili dzisiaj. Także dzisiaj, słuchajcie, odpowiadamy na pytania. Będzie troszkę o hodowli ziółka, będzie trochę o grzybkach, będzie troszkę drobnych newsów, które są zbyt małe, żeby robić z nich audycję, ale myślę szalenie intrygujące, żeby się pojawiły i na stałe zagościły w „Hiperprzestrzeni”, w którymś odcinku tego podcastu. Żeby nie było tak, że najlepsze rzeczy jak zwykle idą na wieczorową porę i tylko u piratów są czasami dostępne.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie na czacie. Za chwilę dotrę na czata www.radionafali.com zakładka czat. Tam za chwilę wyląduję. Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie. Poza tym zadzwoń do ojca, zadzwoń do babki, zadzwoń do swojej sąsiadki. Niech słuchają „Hiperprzestrzeni”, żeby nie było tak, że nikt nie słucha, prawda? Proszę komentować, bo wiecie co się stanie, jak nie będzie komentowali „Hiperprzestrzeni”? Uschnie wam ręka przy samej dupie i renifery zostaną zeżarte przez Świętego Mikołaja i nigdy już nie dostaniecie prezentu. Jeżeli oczywiście nie będziecie dbali o „Hiperprzestrzeń”. Także żeby wam ręka nie uschła i żeby renifery nie zostały zeżarte przez Świętego, proszę tu wpłacać na „Hiperprzestrzeń” i na Radio Na Fali.
Ja tymczasem zaopiekuję się tak: muszę wejść na czata. Chcę sobie nalać pysznej doskonałej zielonej herbaty z cytryną, która będzie mi towarzyszyła i w ogóle będzie nam towarzyszyła przez ten radosny wieczór. Co jeszcze, moi drodzy? Dobra, koniec. To ja może włączę jakąś muzyczkę, żebyśmy zaczęli jak normalni ludzie. Oczywiście pozdrawiam przede wszystkim wszystkich sponsorów, moi drodzy. Peace and love. Hello. No właśnie, to było specjalne hello. Czekajcie, bo ja muszę się poprzesuwać troszeczkę z tym mikrofonem, z herbatą, ze wszystkim.
Ma być fajna audycja i ja muszę się doskonale czuć. Ja po prostu muszę być tu gwiazdą. Teraz już lepiej. To co? To może zaczniemy od jakiejś muzyczki, troszkę starościaną pośmierdzimy. A co, a czemu nie? I oczywiście po muzyce wracamy, a wy oczywiście słuchacie jak nic dzisiejszej „Hiperprzestrzeni”, na którą nazbierało się pytań i dzisiaj będzie trochę refleksji na temat pytań, na temat substancji psychoaktywnych, bo głównie pytania dotyczyły właśnie substancji psychoaktywnych. Także wszystkie historie na ten temat. Może nie wszystkie, ale odpowiedzi na to, co przyszło. Jeżeli macie jakieś pytania, proszę bardzo, proszę dzwonić, proszę się dowiadywać.
Ja tu zaraz się pojawię na czacie na Skypie. Co tu się w ogóle dzieje? Jak zwykle coś się dzieje, ale to musi się dziać. Słuchajcie, tam, gdzie drzewa rąbią, tam wióry się sypią. Jak mawiali dawniej starzy ludzie. To chyba dobrze mawiali. I rację mieli, proszę państwa, rację. To proszę państwa jakąś muzyczkę. Ja tu się nacieszę herbatą. Tak, to była oczywiście wyborna muzyczka, bo moi drodzy, co się dzieje?
Jeżeli ktoś mieszka na wyspie, a szczególnie na wyspie większej zwanej Brytanią od dawna. Wcześniej ponoć była inna nazwa, ale mniejsza o to. To jest karnawał, proszę ja was. Także jeżeli ktoś z was mieszka w Londynie, to dokładnie w ten poniedziałek jest ostatni dzień. Dzień dla dorosłych Notting Hill Carnival. Przy tej okazji będzie dzisiaj o marihuanie. Będzie o cannabis. No bo co? Karnawał z Karaibów w środku miasta. Będzie czuć zapach cannabis dookoła.
Oj, będzie się roznosił nad tą piękną, jakże elitarną dzielnicą, proszę państwa, Notting Hill. Notting Hill zaczyna się właściwie od jutra, ale dzień dla dorosłych, czyli najlepsza impreza. Bo tak: w sobotę jest dla dzieci karnawał, jutro jest dla młodzieży, a w poniedziałek jest dla dorosłych, bo poniedziałek jest wolny dzień od królowej. Wszyscy w Anglii mają wolny dzień, nazywa się Bank Holiday. I jest karnawał. A co! Dzisiaj będzie troszkę karnawałowo i będzie właśnie o cannabis, ale o tym troszkę później, w drugiej części. Może zacznę od pewnych refleksji i pytań, bo czasami się zdarza, że dostaję różne pytania w mailach. Z reguły na wszystkie odpowiadam. Nie z reguły.
Zawsze na wszystkie odpowiadam. Ale są pewne pytania, które troszkę wracają i pewne tematy, które wracają niczym bumerang i się odkleić czasami nie mogą. Myślę, że czasami dobrze, żebym ja wrócił do tych jakże podchwytliwych pytań i udzielił na nie stanowczej, wyjaśniającej, zdecydowanej, męskiej odpowiedzi. A co! Dokładnie. Jest kilka takich pytań, które wracają i krążą. Moim zdaniem to jest wpływ propagandy. Lata propagandy, lata prania mózgu. Ludzie się czasami zastanawiają nad takimi dziwnymi rzeczami. Każdy ma prawo się zastanawiać nad wszystkim.
Dzisiaj może zacznę od kwestii innych światopoglądów i podejścia do substancji psychoaktywnych. Zdarza mi się być pytanym przez niektórych z was. Czy wy mnie słyszycie? No właśnie. O tym, jak to z tym jest. Wielu słuchaczy praktykuje pewne dyscypliny, które pomagają zsynchronizować umysł, ciało, duszę i wszystko dookoła. Niektórzy nazywają to ciałem astralnym, niektórzy czakramami. Każdy ma swoje nazwy na to. Zwał jak zwał. Ja to mówię, że się skonsolidować.
Samemu sobie wiedzieć, kim się jest. Może niekoniecznie skąd się przyszło, ale mniej więcej dokąd się zmierza, przynajmniej w którym kierunku. To już jest dobry początek. Tak mi się wydaje. Czasami słyszę takie dziwne pytania, które się powtarzają. Są to pytania związane z innym światopoglądem, który wynika z trenowania innej dyscypliny. Czy aby na pewno? Czy aby na pewno to jest to? Czy na przykład medytując przez 30 lat można osiągnąć taki stan albo robiąc jakieś inne praktyki fizyczno-oddechowe? Czy to jest to samo co substancje psychoaktywne?
I tak dalej. Jest próba takiego, ja to nazywam, stopniowania doświadczeń i wynika to, moim zdaniem, z braku dojrzałości ludzi. Może to duże słowa, ale taka jest moja opinia. Wynika to z braku dojrzałości ludzi, którzy reprezentują siebie jako nauczycieli duchowych w jakimkolwiek aspekcie, cokolwiek znaczy słowo nauczyciel duchowy. Jest to bardzo duże zapożyczenie, bardzo nieeleganckie, bo czasami się zdarza tak, że ci ludzie szafują takim pojęciem, że pewne doświadczenia są budujące, a pewne są niebudujące. Chodzi o samo stopniowanie. Klasyczny przykład to to, czy lepsza jest medytacja, czy też lepiej wrzucić kwasa. Moja odpowiedź jest dosyć prosta. Uważam, że generalnie dobrze jest wrzucić kwasa, a później sobie pomedytować na przykład, bo pomedytować bez kwasa zawsze można, to nie ma problemu. Natomiast z kwasem nie zawsze zdaje się okazja.
Także ja polecam w drugą stronę i to jest kwestia światopoglądu. Można dać sobie szansę, żeby się zaskoczyć i samemu doświadczyć nowego doświadczenia. O co chodzi z naturą tego pytania? Często to pytanie dotyczy, czy doświadczenia związane z substancjami psychoaktywnymi są tożsame z doświadczeniami podczas medytacji, podczas transcendentalnej medytacji i wszystkich tego typu rzeczy. Nie wiem, nie wydaje mi się. Wszystkie informacje, które gdziekolwiek słyszałem od wszelkich możliwych tak zwanych w cudzysłowie guru, czy jak to zwał, myślicieli, tudzież ludzi mieniących się duchowymi nauczycielami, z reguły potwierdzały ich brak kompletnego przygotowania do tematu, brak kompletnej, konkretnej wiedzy, brak jakiegokolwiek doświadczenia, przede wszystkim w praktyce. I to był największy problem. Ja do tego mam taki stosunek. Jeżeli chcecie mnie zapytać o to, czy przypadkiem ja się zastanawiam nad takimi rzeczami, że na przykład czy moje czakramy zostają zanieczyszczone. Nie, absolutnie.
Nigdy w życiu nie wpadłbym na taki pomysł. Absolutnie. Wydaje mi się, że największą pułapką tych wszystkich, bądźmy po prostu gołosłowni, podpierdalaczy jest wklejanie nam światopoglądu, w którym stopniujemy doświadczenia. Tak jak powiedziałem, że nie doświadczamy, ale zajmujemy się ocenianiem, czyli stopniowaniem. Czy coś jest lepsze lub gorsze. Już nie ma miejsca na doświadczenie, na to, żeby samemu stwierdzić, że okej, skoro chcę się dowiedzieć, jak to wygląda, na czym to polega, to wrzucę się do tej sytuacji i sam ją przeżyję. I wtedy będę najlepszym i jedynym właściwie ekspertem w swoim życiu i nikt nie będzie musiał przeżywać tego za mnie ani opowiadać różnych dziwnych historii. Także ja bym polecał właśnie tą opcję, samemu zdać się na swoje własne doświadczenie i dać sobie szansę, proszę państwa, nie słuchać się do końca innych. Ponieważ moje doświadczenie z substancjami psychoaktywnymi jest takie, że tego się nie da przeżyć za kogoś, tego nie jest w stanie nikt opowiedzieć z zewnątrz, tego nie jest nauczyć żaden guru, tego nikt nie jest w stanie przekazać po prostu z zewnątrz. Jest to bardzo indywidualne doświadczenie, które jest już tak indywidualne, że nawet nie ma specjalnie mechanizmów.
Ja bym nazwał to technologią do posługiwania się, tak jak jest technologia na przykład do medytowania, żeby usiąść w taki, a nie inny sposób. Jest technologia do innych rzeczy, żeby ustawić ciało w odpowiedni sposób, żeby ta energia przepływała tak, a nie inaczej. Jest masa historii do tego, kwestia oddechu i tak dalej. Natomiast to nie ma nic wspólnego z doświadczeniem psychoaktywnym. Muszę wam powiedzieć. Doświadczenie psychoaktywne w moim odczuciu ma bardzo dużo wspólnego ze śmiercią kliniczną, jeżeli właściwie nie jest śmiercią kliniczną, tylko taką kontrolowaną. Im dłużej mam do czynienia z substancjami psychoaktywnymi przez swoje całe życie, tym bardziej skonsolidowany jestem dokładnie na tej refleksji, że jest to taka brama życia i śmierci. Jest to bardzo indywidualne, bo każdy z nas ma własne życie i każdy z nas ma Co za tym idzie własną śmierć. Żaden guru duchowy, żaden nawet bardzo rozsądnie, zdrowo myślący, sympatyczny człowiek, który ma dużo współczucia, serca dla każdego, nie będzie w stanie nam wyjaśnić niczego na ten temat ani niczego nam opowiedzieć na ten temat, ponieważ sam musiałby przeżyć odpowiednią ilość sesji na przykład. Ostrzegam przed opiniami wyrażanymi przez ludzi, którzy przeżyli tylko jedną sesję.
To jest w moim mniemaniu stanowczo i zdecydowanie za mało na jakąkolwiek, może świetnie na refleksję dla siebie, ale za mało na refleksję dla kogoś innego. To jest pierwsza rzecz. Wydaje mi się, że minimum 10 sesji i to i tak ciężko mi nawet powiedzieć w liczbach, ile sesji jest właściwie odpowiednich dla tego, żeby człowiek poczuł się na siłach i mógł coś powiedzieć. Sam, mówiąc szczerze, się czuję po swoich ostatnich prawie 20 latach doświadczeń, właściwie 15 latach naprawdę swoich doświadczeń z substancjami psychoaktywnymi, że absolutnie jestem na samym początku tej drogi i sam się nie czuję w takiej pozycji, żeby kogokolwiek pouczać i mówić, czym substancje psychoaktywne są, czym nie. Na pewno jestem w stanie stwierdzić, jak każdy z użytkowników, nie trzeba być Sherlockiem, przy czym pomagają, przy czym porządkują, jaki jest pozytywny skutek, jak to w ogóle działa w moim prywatnym życiu. Ale to normalne, to każdy użytkownik jest w stanie stwierdzić. To jest ta elementarna prawda pod tytułem, że jak jestem głodny, a się najem, to już wiem, jak to jest być najedzonym. Wow! I to jest dokładnie w ten sposób. Natomiast ciężko to przetłumaczyć na doświadczenie dla kogoś innego.
Ale to już inna historia, proszę państwa. Może co innego w tym? Może to, że to doświadczenie, to przeżycie psychodeliczne, które się ma, przynajmniej taka jest moja refleksja na ten temat, to doświadczenie jest dopiero korytarzem, progiem wyjściowym do kolejnej sytuacji. Dopiero ta następna sytuacja jest sytuacją, z którą ja chętnie się podzielę z całym światem dookoła. Pierwsza refleksja, którą mam, jest zawsze bardzo indywidualna i tej refleksji nie jest w stanie nikt zastąpić. Tej refleksji nie jest w stanie nikt nauczyć, ponieważ ona jest, wydaje mi się, zdecydowanie w nas, w każdym z nas. I to jest ten nasz moment przejścia przez naszą własną śmierć kliniczną, tak bym to nazwał. A dalej już tożsamość pewnych refleksji wynikających z tych doświadczeń. Ale mądrze zabrzmiało, czyli to, że na przykład po pewnych przeżyciach wszyscy stwierdzimy, że bardziej lubimy, kiedy świat jest kochający, miły, sympatyczny w dotyku, miły w brzmieniu i w ogóle jak świat jest po prostu cudowny dookoła i ludzie są naprawdę otwarci, z otwartym sercem. To jest lepsza opcja na życie niż składanie z siebie ofiar nawzajem w imię jakiejś teologii szaleństwa.
Teologia materializmu, tak bym to nazwał. To jest właśnie taka doktryna wierząca w to, że światopogląd jest tak istotną rzeczą, że trzeba wszystkich zaorać, którzy mają inny światopogląd, że to jest jedyna wartość, jaką mamy w życiu. To jest kwestia naszych poglądów na to, co widzimy w tej sytuacji. To jest szaleństwo, proszę państwa, szaleństwo. Także ja odradzam pytania się kogokolwiek specjalnie o jakiekolwiek rady na temat przeżyć mistycznych, intelektualnych, duchowych i emocjonalnych, bo właściwie nikt wam tego nie powie. Natomiast bardzo polecam wszelkie rady dotyczące tak zwanego set and settings, czyli jak sobie stworzyć odpowiednie warunki do przeżywania tego doświadczenia, co wydaje mi się szalenie istotne, jeżeli nie właściwie najważniejsze, absolutnie najważniejsze, czyli to, w jaki sposób jesteśmy przygotowani do tego przeżycia, z kim je przeżyjemy i tak dalej. To o tym zdaje się mówiłem w kilku odcinkach. Jest chyba odcinek o set and settings. Jeżeli będzie potrzeba, słuchajcie moi drodzy, to zrobię jeszcze chętnie odcinek na ten temat. Bo jeśli w drodze łąki zakwitają grzybami, bym powiedział, proszę państwa, łąki zakwitają grzybami.
Także moja odpowiedź na to, jak to się ma na przykład do medytacji, do buddyzmu, do wszelkich możliwych innych teologii, do długotrwałych modlitw. Nie mam pojęcia, moi drodzy. Sami musicie właściwie sprawdzić na własnej skórze i na własnej głowie, jak doświadczenie psychoaktywne, które jest unikatowe, moim zdaniem samo w sobie. Jest to jedna z tych rzeczy, o których Terence McKenna zwykł mawiać, że jest to jedyny przypadek w życiu, kiedy możesz po prostu umrzeć z zaskoczenia, z niespodziewalności. Nie ze strachu, tylko możesz się po prostu nie spodziewać. Nie potrafię tego tak ładnie powiedzieć po angielsku, tak ładnie brzmi. Ja nie będę was katował angielskim w tym momencie, wycinał cytatów z Terence'a McKenny. Ostatnio takie ploty chodzą, że Terence McKenna pracował dla CIA. Ale prawda jest taka, że chyba każdy, kto włóczył się po świecie, miał kartotekę CIA w dzisiejszych i tamtejszych czasach. Ale to już na zupełnie inną rozmowę.
Zostawmy może CIA i wszystkie tego typu klimaty. Będzie odcinek i o tym. To co? To skoro już powiedziałem, żebyście sobie, że tak powiem, nie stawiali pomiędzy swoim własnym doświadczeniem tudzież żadnymi pomysłami, tudzież opowieściami o tym, co powinniście czuć i jak teoretycznie powinniście się czuć w danych sytuacjach i co jest okej, a co według innych nie jest okej. Moim zdaniem z substancjami psychoaktywnymi lepiej jest, jak sobie dacie po prostu kredyt i poczujecie się tak, jak się będziecie chcieli poczuć, a nie tak, jak ktoś będzie chciał za was wymyślić. To bardzo istotne, żeby zrobić to po prostu po swojemu, ufać sobie, moi drodzy. Zaufanie. Ufać sobie. Właśnie przypominam, jeżeli macie jakiekolwiek pytania, to ja oczywiście jestem jak najbardziej na żywo. Dzisiaj jest dzień odpowiedzi na pytania.
Także w Radiu Nafali w audycji „Hiperprzestrzeń”. www.radionafali.com. Nasz Skype to jest oczywiście radionafali.com. Także śmiało zapraszam do telefonów. Oczywiście audycja jest retransmitowana w Radiu Paranormalium, także pozdrawiam wszystkich słuchaczy z Radia Paranormalium i wszystkich na czacie Radia Paranormalium, no i wszystkich na czacie Radia Nafali oczywiście pozdrawiam. To co? To lekka przerwa, proszę państwa, a ja mam troszkę tipsów. Takich tipsów zebranych, bo ostatnio była konferencja między innymi MAPS i nie tylko, a że coraz więcej ludzi dostaje zezwolenie na badanie psylocybiny w warunkach klinicznych, czyli owych psychoaktywnych substancji w grzybach, tak zwanych magicznych grzybach. Jest troszkę informacji na ten temat. Jest troszkę nowości, o których czasami wspominam na afterach tak zwanych, czyli na wieczorowej porze.
Wieczorowa pora też dzisiaj będzie. Także proszę sobie zrobić dzbanek z kawą i fajkę jakąś nabić, żeby nie było, że bez intencji. Ta wieczorowa pora dzisiaj i jakiś sen jeszcze proszę sobie przypomnieć dzisiaj na wieczorową porę. I co z tymi badaniami organizacji MAPS? Są bardzo ciekawe tipsy. Podejrzewam. Słuchajcie, warto spróbować. Mamy ciekawe informacje. Po raz pierwszy nauka wreszcie dotarła i zaczęła coś robić dla nas, a nie tylko karabiny. To ja może muzyczkę jakąś puszczę, a po muzyczce oczywiście wracamy.
I co? I gadamy dalej, proszę państwa, i gadamy dalej w tej hiperprzestrzeni. No właśnie, proszę państwa. Co chciałem powiedzieć? Chciałem powiedzieć, że oczywiście słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Nafali w ten piękny sobotni wieczór. U mnie jest kompletnie deszczowo. Słuchajcie, jest na słońce. Słońce się rozładowuje z energii, dlatego są takie wybuchy dookoła. Pamiętacie poprzedni odcinek, w którym mówiłem o tym, o co chodzi z tym prądem u Maxwella i Faradaya? To wygląda na to, że się rozładowuje, że tak powiem, bateryjka chwilowo.
Także powinniśmy się czuć troszeczkę inaczej. Ponoć. Dobra, zostawmy to słońce. Wracajmy do substancji psychoaktywnych. Chociaż to też związane ze wszystkim tym dookoła. Miałem powiedzieć tipsy. Oczywiście tipsy na grzybobranie, moi drodzy. Także już wam mówię, o co chodzi z tymi tipsami na grzybobranie. Może zacznę od tego, skąd pochodzą te tipsy. Te tipsy pochodzą między innymi z badań naukowych i prelekcji robiących przez ludzi zrzeszonych.
To się nazywa organizacja MAPS. O organizacji MAPS już, zdaje się, wspomnieliśmy w rozmowie chyba z Kubą Babickim. Jest to Multidisciplinary Association for Psychedelic Studies, czyli Multidyscyplinarne Stowarzyszenie dla Studiów nad Psychodelikami. Dokładnie. Czyli co? Studiowanie substancji psychoaktywnych. Dokładnie. No i założył to człowiek, który się nazywa Rick Dolph- Dolphin. Chyba dobrze. Zawsze mam z tym problemy, proszę państwa.
To jest człowiek, który zajmuje się badaniem... Rick Doblin. Człowiek, który się zajmuje badaniem MDMA i stresu pourazowego, i tym, jak leczyć ludzi z tych wszystkich pourazowych historii, z tej nerwowości, z tego psychozy maniakalnej po prostu, dużo mówić, z substancji psychoaktywnych. No i z tej okazji powołano to stowarzyszenie. Stowarzyszenie skupia i zrzesza naukowców jedynych na świecie, którzy zajmują się badaniem owych substancji, tych wyjątkowych, że tak powiem, twardzieli, którzy mają wystarczająco dużo sił i energii, żeby w ogóle zapukać do drzwi tych wszystkich organizacji rządowych, wyżebrać licencję na badanie, co kosztuje fortunę. Ja chyba mówiłem kiedyś, ile kosztuje. Chyba Rick Doblin właśnie w jednym z podcastów, chyba w „London Real” mówił, że ilość jednego grama MDMA, czy jakoś tak, do badań kosztuje w okolicach, nie wiem, tam była jakaś absurdalna suma, jakiś tysięcy funtów dosłownie. Normalnie na czarnym rynku taka tabletka kosztuje około czterech funtów. Taka jest różnica. I to wszystko musi taki człowiek, taki naukowiec zorganizować.
Oczywiście nie są to popularne badania, bo oczywiście nie jest to modne grzebanie w genach i udawanie, że coś się z tego rozumie. Ciężko zebrać sponsorów, bo oczywiście jest to słabo polityczne. Wszyscy oczywiście chcieliby zakazać innych doświadczeń niż kac po chlaniu alkoholu. Ewentualnie oglądanie dużej ilości telewizji. Nie jest to zbyt popularne i jest zbyt preferowane przez uczelnie. Niemniej są ludzie, którzy się tymi badaniami zajmują, którzy mają na tyle dużo energii, żeby przeskoczyć wszelkie te utrudnienia, zdobyć wszelkie możliwe licencje i po prostu zajmują się badaniami tych wszystkich rzeczy. Dzisiejsze informacje pochodzą właśnie z prelekcji, które są wygłaszane na takich konferencjach, między innymi organizacji MAPS, gdzie ci wszyscy lekarze co jakiś czas się spotykają. I oczywiście udostępniają tą swoją informację, wyniki swoich badań. I co z tymi badaniami, moi drodzy? To może tak.
Takie bardzo ciekawe badania na temat psylocybiny były właśnie prowadzone w Portugalii. Dalej są prowadzone w Portugalii. Czekajcie, próbuję gdzieś rozpaczliwie znaleźć. Nie wiem, czy to mi się uda. Chyba mi się nie uda w tym momencie. Nie uda mi się teraz. Wow, udało mi się. Wow, niesamowite. Słuchajcie, człowiek się nazywa Lucky Williams i zajmuje się badaniem psylocybiny i MDMA i tego wpływu na hipokampus w ludzkim mózgu. Generalnie tłumaczę na taki normalny ludzki język, żeby nie brzmiało jak z kosmosu.
Podają pacjentom te substancje psychodeliczne. Wszystkie te kolorowo. I kiedy jest już bardzo kolorowo, badają mózg takiego pacjenta i sprawdzają, co się z tym mózgiem dzieje. I co się okazuje? Okazuje się, że po psylocybinie następnego dnia to jest ten cudowny dzień. Jeżeli ktoś z was używał już grzybów, to doskonale wie, że następnego dnia to jest po prostu niesamowity dzień po grzybach. Jest kolorowy, jest niesamowite dobre samopoczucie, niesamowita klarowność myśli. Wszystko w głowie się układa. Człowiek jakby zaczyna dostrzegać sam siebie spoza tej całej dekoracji. To taki właściwy dzień jest.
Drugi dzień po całym tripie jest najważniejszy. I co się okazuje? Że tego dnia produkuje się duża ilość szarych płynów w naszym mózgu, które wydłużają żywotność obumierania komórek, bo nasze komóreczki w mózgu się rodzą po to, żeby umrzeć. Taki proces trwa 24 godziny. I ten proces jest przedłużany i czasami trwa do 48 godzin dla niektórych komórek. Na przykład szare komórki obumierają o połowę wolniej, przez co nasz mózg ma okazję zakosztować takiej elektrycznej kąpieli, bo wszystkie impulsy elektryczne, które mamy w głowie, mają czas, żeby doszyć w jedno, w drugie, trzecie miejsce. Mają więcej czasu, bo mają więcej połączeń. Impuls nerwowy skacze sobie z każdej komórki na kolejną komórkę, troszkę jak z wyspy na wyspę. Jeżeli tych komórek jest dużo i nie zatapiają się zbyt szybko, to jeszcze te ładunki elektryczne potrafią sobie budować nowe szlaki i przeprogramowywać troszeczkę naszą głowę. To jest bardzo istotne dla doświadczeń stresu pourazowego, gdzie się okazuje, że silny stres z takim potężnym ładunkiem elektrycznym, który buduje autostradę w naszej głowie.
Autostradę z punktu A do punktu B i ta autostrada kasuje cały ruch dookoła i cała energia się skupia na tej autostradzie. I ta autostrada jest związana tylko z tym kiepskim, gównianym samopoczuciem, które powoduje, że my się kiepsko czujemy, infekujemy wszystkich dookoła i nie jest z nami najlepiej. Czyli mamy ten tak zwany syndrom stresu pourazowego. Kiedy uderzamy w mózg psylocybiną, nagle się okazuje, że tych połączeń neuronowych tworzy się masa wszędzie i się przebudowują. Czyli powstają nowe autostrady, które zabudowują tą jedną powstałą ze stresu pourazowego. Dzięki temu informacja porusza się do innych części mózgu troszeczkę szybciej i mamy trochę więcej refleksji. Dzięki temu zaczynamy przezwyciężać ten problem w sobie. Jak się okazuje nawet nie tyle na bazie chemicznej, że to jest coś w rodzaju aspiryny, która ma wzmóc krwawienie. Nic z tych rzeczy, tylko wszystko to się odbywa na bazie psychicznej, że sami zaczynamy dostrzegać, gdzie mamy problem i z czym właściwie mamy problem i czego należy już nie robić w życiu. Na przykład czy ktoś kupił coca-colę?
Muszę sprawdzić lodówkę. No właśnie, dokładnie. No ładnie. A ja tutaj mówię, żeby nie pić coca-coli. No ładnie się nagadałem. I co z tych badań wynika, moi drodzy? Mam tu Antyszweda. Już odbieram. Witam serdecznie. Halo, halo!
Proszę pana.
[27:27] - Dzień dobry. Jak tak mówisz o psylocybinie, to może ja coś odnośnie swoich doświadczeń.
[27:31] - Zapraszam serdecznie.
[27:34] - Nie miałem czegoś takiego, co mówisz po drugim dniu. Czułem się dobrze i tak dalej. Natomiast jest świetna do rozwiązywania takich problemów psychicznych, ja na przykład swoje relacje z ludźmi zweryfikowałem. Odnośnie rodziny i takich rzeczy dość dużo zmian i przemyśleń miałem. A już niedługo czekają mnie chyba nowe przygody z tą substancją i cieszę się ogólnie. Także pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.
[28:04] - Pozdrawiamy grzyby. To był Antyszwed. Dziękuję bardzo. To było właściwie powiedziane. I o co chodzi z tym doświadczeniem? Ja raz spróbowałem przez zupełny przypadek. Wydarzyła się taka sytuacja, że jednego razu na dzień przed tripem zażyłem odrobinę psylocybiny. Bardzo odrobinę, bardzo niewiele. Ten właściwy trip był następnego dnia i powiem wam, że był bardzo intensywny, bardzo długi i bardzo dobry. W sensie bardzo stabilny.
Po jakimś czasie trafiam na badania z Portugalii. Na badania Luke'a Williamsa. I co się okazuje? Okazuje się, że następnego dnia po jakiejkolwiek minimalnej dawce psylocybiny w naszej głowie wszystkie procesy zwalniają. Czyli to, co powiedziałem przed chwilą, że wszystkie te procesy obumierania szarych komórek się wydłużają i tak dalej, i że to jest właściwie ten doskonały czas, żeby zarzucić wszelkie możliwe substancje psychoaktywne, wrzucić wtedy do głowy, bo wtedy teoretycznie i praktycznie powinno działać dłużej. Czyli z pięciu godzin ten trip powinien się troszeczkę przedłużyć potencjalnie do około siedmiu godzin. Jakoś tak. Także jest to pewna furtka, jeżeli chcecie sobie przedłużyć trip, zyskując na stabilizacji. On się robi bardziej stabilny. Nie wiem, czy mniej, czy bardziej spektakularny.
Ciężko mi to powiedzieć, bo to jak zawsze przy tripach i spotkaniach z psylocybiną jest kwestią bardzo indywidualną i dotyczy tego, jak żyjemy, tego, jakie mamy relacje. Tak jak powiedział Antyszwed ze sobą, ze światem dookoła. Bardzo dużo takich indywidualnych cech wpływa na to, jaki będzie nasz trip. Także ciężko nawet mi komukolwiek odpowiedzieć na jakiekolwiek pytanie pod tytułem: a jak wygląda trip? Nie wiem, jak będzie wyglądał twój trip, bo nie wiem, jak będzie wyglądał mój następny trip. To jest zawsze do pewnego stopnia niewiadoma, a ten stopień procentowy jest bardzo duży. Ciężko go określić. Czyli jest to po prostu niewiadoma. Co tu dużo mówić. No i się okazało, że nauka niejako potwierdziła, że jednak ten drugi dzień Coś się tam dzieje, mózg autentycznie jest troszkę bardziej stabilny, trochę bardziej zwalniają wszystkie funkcje obumierania i to wszystko trwa o wiele dłużej.
Mamy troszeczkę więcej czasu na poukładanie sobie tych wszystkich rzeczy w głowie. Ciekawa historia. Kolejna rzecz, którą wyciągnęła ostatnio nauka. Też rzecz, która mi się przydarzyła. Chyba kiedyś o tym opowiadałem na jednej z „Wieczorowych Pór”. Byłem nałogowym palaczem tytoniu przez lata. Ilość tytoniu, który wypaliłem potężna. Należałem do tych ludzi, którzy odpalali jednego od drugiego, w sensie dosłownym. Moja relacja z uzależnieniem od nikotyny się absolutnie skończyła dzięki psylocybinie. Ciężko to wyjaśnić w jakikolwiek sposób.
Są aktualnie robione na ten temat studia, które prowadzi Albert Garcia-Romeu. Z Hiszpanii zdaje się, czy z Portugalii. Nie wiem dokładnie skąd pochodzą te badania. Są to wszystko rzeczy związane z fundacją MAPS. Co się okazuje? Na grupę 15 osób, których wzięto do badania, wszystkich nałogowych palaczy tak jak ja kiedyś, się okazuje, że ludzie po doświadczeniu z psylocybiną rzucają nałogi. Nic dziwnego dla mnie prywatnie, bo jestem jednym z wielu przykładów na potwierdzenie tej zasady, że substancje psychoaktywne mają w sobie coś takiego, co powoduje zmianę naszych refleksji na temat kim w ogóle jesteśmy przede wszystkim. Może w ten sposób. To jest chyba najlepsza odpowiedź na to pytanie. Nie dzieje się to na poziomie biologicznym ani na poziomie molekularnym, na poziomie jakiejś mechaniki w naszym organizmie.
Absolutnie nic z tych rzeczy. Wszystko odbywa się w naszej głowie. Wszystko jest kwestią refleksji. Moja refleksja na temat, dlaczego nie powinienem palić, była silnie związana z tym, w jaki sposób zacząłem odczuwać swoje oddychanie. Poczułem sam proces oddychania w sobie. To, że wciągam powietrze, ono się rozchodzi po płucach w lewo i w prawo jako proces przyjmowania dużej porcji energii. Jeżeli zakłócę ten przepływ energii, jeżeli nie będę mógł głęboko oddychać, tak naprawdę głęboko, czuję się nieswojo. Czuję, że coś jest z tą wibracją we mnie nie tak. Coś jest nie do końca, coś jest po prostu nie tak. Okazało się, że nie mogę wziąć głębokiego oddechu, bo blokują mnie nerwy, bo jestem zestresowany.
Okazało się, że trzeba było pomyśleć nad stresami. Te całe rozmyślania nad stresami dokładnie następnego dnia, właściwie trzy dni po tym tripie, spowodowały, że będąc chyba w połowie papierosa stwierdziłem, że już nie jestem w stanie więcej go palić. Zgasiłem go i jak zgasiłem papierosa od tamtej pory, a było to lata temu, nie ciągnie mnie ani nie mam żadnej ochoty, absolutnie. Próbowałem wiele razy wrócić do palenia. Naprawdę próbowałem spróbować jak smakuje jeszcze raz tytoniowy papieros i za każdym razem robię się zielony na twarzy. Także absolutnie nie działa. Do końca żadnych nałogów. Ciężko mi jest pić piwo codziennie. Też nie jestem w stanie przeskoczyć tego etapu. Także się okazuje, że psylocybina ma bardzo ciekawy efekt na to, jak się czujemy i z czym się czujemy bezpieczniej.
Czy musimy mieć dużo, jak to ładnie nazwać, dodatkowych gadżetów do życia typu fajki i browary, czy też niekoniecznie. Przez ileś tam lat było co w sferze rozważań teoretycznych. Może nie tyle teoretycznych, ile użytkownicy tacy jak ja, ludzie, którzy mają kontakt z niebezpiecznymi substancjami psychoaktywnymi mówią, że czują się lepiej. Ale jak można wierzyć tym ludziom? Przecież to niepoważni ludzie. A tu się okazuje, że są już poważne badania, które pokazują, że faktycznie są pewne sprawy, są pewne korelacje w nas samych, że są pewne rzeczy, które być może jeszcze do końca nie jesteśmy w stanie ich wszystkich wyjaśnić, ale po prostu są i działają. Dokładnie ten sam mit dotyczy cannabis. Pamiętacie słynną legendę o tym, że od palenia dużej ilości zioła się dostaje świra i się w ogóle dostaje wariatem i historie o tym, jak ludzie zostawali wariatem, bo prześpali marihuaną? Też wielka mistyfikacja. O cannabis troszkę później.
Ja troszkę sobie odpocznę, żeby nie zagadywać. A państwa proszę, jeżeli macie jakieś doświadczenia albo w ogóle jakiekolwiek pytania, to dzisiaj jest dzień na wszelkie możliwe pytanie. Jeżeli mogę komukolwiek w czymkolwiek pomóc, moi drodzy, to tego jest moja rola. Także tutaj jestem i chętnie się podzielę swoim doświadczeniem. Nie jest może ono gigantyczne, nie jest może potężne i tak dalej. Niemniej mamy to, co mamy. Korzystajmy z tego, co mama natura dała i dzielmy się tym wszystkim, bo wszystkich tych czarowników, wszystkich tych ludzi aktualnie panujące teologie i religie wytłukły. Wszystkie te pogańskie historie już dawno zniknęły. Prawdopodobnie odtwarzamy tą całą historię na nowo, bo wygląda na to, że nasi przodkowie mieli świetny kontakt z tymi substancjami. Wiedzieli, jak z nich korzystać, używali ich do leczenia i mieli potężną wiedzę na ten temat.
Wiedzę, której właściwie istnienia my się jak na razie dopiero domyślamy. Ale o tym będzie w ogóle osobny odcinek „Hiperprzestrzeni”, proszę państwa. A na razie to sobie oczywiście klikam, co by tu puścić, bo troszeczkę dzisiaj odświeżyłem taki bardzo stary zestaw muzyczny. Posłuchajmy. A ja przypominam, że oczywiście słuchacie audycji „Hiperprzestrzeń” w Radiu Na Fali, najlepszym radiu na świecie bez żadnych reklam. Audycja z PR transmitowana w Radiu Paranormalium, które bardzo serdecznie pozdrawiam i nie tylko. Pozdrawiam wszystkich słuchających audycji offline, bo ci, którzy słuchają na żywca, to my się tu widzimy. Mamy tu kontakt wzrokowy, uszny. Tak się z czasem, a z wami nie mam. Także pozdrawiam moi drodzy, pozdrawiam gdziekolwiek jesteście.
No i czas na muzyczkę. Troszkę skróciłem, bo taki długi, długi strasznie jest oczywiście Brown Paper Bag. Legendarna rzecz. A wy słuchacie oczywiście Hiperprzestrzeni w Radiu Na Fali, jak najbardziej retransmitowanej w Radiu Paranormalium. A ja mam na imię Tomek. A dzisiaj co? Dzisiaj, moi drodzy, troszkę odpowiedzi na pytania, które nadeszły pocztą. Różne przemyślenia, na które myślę czas najwyższy, żeby taką audycję i porzucać to wszystko do jednego worka, żeby gdzieś tam się po kątach nie szwędało. Właśnie jeszcze wrócę na temat grzybów. Bo tak jak już mówiłem o doświadczeniach z grzybami, że jeżeli ktoś z was jest kozakiem, że tak powiem i woli dłuższe tripy niż krótsze, to tak jak powiedziałem, bardzo niewielka odrobina.
Mogę w ilościach powiedzieć około maksymalnie 10 grzybów, max 10 malutkich grzybków psylocybinka. Tylko tyle. Nawet żeby nie było żadnego tripu, tylko tyle, żeby mózg dostał odrobinę psylocybiny, żeby następnego dnia praca zwolniła. Tylko tyle. To wszystko. Nawet nie po to, żeby coś czuć. Żadnego tripu, tylko minimalnie. I to wszystko. Ponoć wystarczy. Kolejna ciekawostka.
Sprawdza się ponoć przy grzybach bardzo podobna historia, która sprawdza się przy LSD, czyli generalnie rozwiązywanie problemów polega na rozwiązywaniu ich głównie ze sobą. Inna sprawa, że jest ciekawy, może to też kwestia mojego podejścia do psylocybiny aktualnie, że na przykład teraz uważam, że warto psylocybinę, warto mieć przy sobie na przykład jakiś swój własny sound system, w sensie własne grzechotki, własne urządzenia, tego typu historie. To jest, wydaje mi się, bardzo istotna sprawa. Nie wiem, jak z tym pojedynczym działaniem, bo to też tak różnie bywa. Słuchajcie, może tak, bo to wszystko zależy, podejrzewam od ilości. Z ilością miałem właśnie bardzo ciekawą rozmowę wczoraj z moim dobrym przyjacielem, który też jest użytkownikiem psylocybiny od lat. I mieliśmy bardzo ciekawą rozmowę. Czekajcie, bo tu muszę. Okej. Na temat psylocybiny w ogóle odmierzania, bo teraz w dzisiejszych czasach możesz kupić tak zwane growboxy, czyli generalnie pudełka i sobie samemu posadzić grzyby i jak ktoś ma miejsce ciemne, ciepłe w domu, tam gdzie może sobie trzymać pudełko wielkości pudełka po butach, czy jakoś tak, to może sobie sam hodować grzyby w dzisiejszych czasach.
To naprawdę nie jest żaden problem. No i z tej okazji jakby one się troszkę bardziej popularne wracają. Może w ten sposób. Są nie tylko i wyłącznie jesienią, bywają o innych porach roku. Ludzie zaczęli hodować i automatycznie ludzie zaczęli suszyć. I często przynajmniej ja się spotykam z czymś takim, że odmierza się ilość substancji na gramy, czyli na przykład trzy gramy grzybów albo siedem gramów. One już są wysuszone. To już jest taki proszek w kapsułkach i to się po prostu odmierza. Każda kapsułka ma jakąś tam swoją wagę i tak dalej. Miałem taką refleksję, że to w ogóle nie działa za bardzo w ten sposób, bo z doświadczenia wiem, że zawartość psylocybiny w grzybach nawet tego samego gatunku może być kompletnie różna.
Słuchajcie, przypomnijcie sobie wizytę specjalisty, biologa od takich spraw, czyli Kuby Wawrzyckiego, który mówił o stężeniu DMT w liściach, że wieczorem jest na przykład więcej, a rano jest trochę mniej albo odwrotnie i tak dalej. Podobnie jest w grzybach, jest generalnie podobna historia. Słuchajcie, raz się nabrałem na taką historię. Zebraliśmy gigantyczną ilość grzybów, które były naprawdę dokładnie te. To były właściwe grzyby i się okazało, że były zbyt młode. Nie wiem, czy grzybnia była zbyt młoda, ale generalnie tam praktycznie nic nie było. Nie było żadnej psylocybiny i tych grzybów można było sobie na gramy, można było kilogramy zjeść tych grzybów. No i nic, żadnej akcji, proszę państwa. Absolute fiasco. Kompletne.
No i ludzie generalnie tak aktualnie odmierzają troszeczkę. Ja polecam odmierzać. Jeżeli macie taką możliwość sprawdzić, odmierzać po ilościach grzybów. Wydaje mi się to łatwiejsze troszeczkę do ogarnięcia i łatwiejsze do liczenia i bezpieczniejsze. Ja na przykład osobiście wiem, ile jestem w stanie z danego gatunku grzybów po prostu zjeść. Ile to jest w sam raz dla mnie. I to jest taka idealna wiedza, to jestem w stanie po prostu ogarnąć i to bardziej jestem w stanie w ten sposób ogarnąć, że na przykład jeżeli jemy takie grzyby z kimś, to jestem w stanie stwierdzić okej, skoro ja będę na takiej fazie, proszę państwa, to teraz muszę się zastanowić, czy będę w stanie na przykład z kimś się ogarnąć razem, wspólnie, razem ze swoją fazą i jeszcze z kimś. I w ten sposób to tak po prostu biorę na logikę, czy po prostu dam radę i tak sobie dobieram te substancje i nie ma problemu. Z reguły zawsze ufam swojej własnej intuicji i doświadczeniu, także nie ma z tym absolutnie problemu. Natomiast właśnie pułapka jest dla mnie troszeczkę z tym odmierzaniem grzybów w kapsułkach.
Jeżeli się z tym spotkacie, to nie wiem. Jeżeli macie doświadczenie to dzwońcie i mówcie, bo ja tak troszkę drę. Ja to się tak boję, bo nigdy nie wiem, czy tam na przykład nie ma jakiegoś takiego potężnego meksykańskiego grzyba, że to wystarczyło normalnie takich pięć grzybów zjeść i człowiek naprawdę w kosmosie. Porównując na przykład do polskich sztuk, tych malutkich psia, które rosną w polskich górach i na polskich łąkach na przykład 50 sztuk. Mniej więcej tak można porównać. Jeden meksykański równał się 50 sztukom polskich czasami. Jeżeli takie coś, jeżeli to są trzy gramy, to może być intensywne trzy gramy. Także ciężko to szacować w ten sposób. Inna sprawa, że sam dla własnych potrzeb zacząłem ustalać coś w rodzaju „standardu”, ile psylocybiny ucieka z grzybów podczas procesu suszenia. Czyli jaka jest moc stu grzybów, które są w miarę świeżo wysuszone, są dalej suche, ale są w miarę świeże i jaka jest moc stu grzybów, które są kompletnie suche, już są właściwie takim bardziej pyłkiem.
To jest już zupełnie inna historia. W moich obliczeniach czasami wychodziło, że moc suchych grzybów spada w przeciągu roku. Jeżeli one leżą na dnie szuflady w torbie papierowej, żadnym plastiku, to moc może spaść około 40% w dół. Także jeżeli planowaliście konkretnego tripa, 100 takich malutkich grzybków, to trzeba zebrać dwa razy tyle. Przynajmniej tak wynikało z moich szacunków. Kolejna rzecz. Okazuje się, że każdy z nas ma inną tolerancję na psylocybinę. To już w ogóle inna sprawa. To jest tak, że dla kogoś może być to dwa gramy i będzie naprawdę out of space, a dla kogoś będzie to siedem gramów i jeszcze będzie się rozglądał, czy by tu czymś nie przekąsić. Także też może się zdarzyć.
To tyle z moich tipsów i odpowiedzi na sprawy dotyczące grzybów. Jeszcze tak szybko, jeżeli szukacie grówek kitów, to wujek Google polecam. Szukać osobno. Kupuje się bardzo często osobno. Grówki się kupuje osobno, a ten płyn, który zawiera nasionka grzybów, kupuje się osobno. Jest to absolutnie legalne wszędzie na całym świecie. Nielegalne jest to, co wam z tego wyrośnie. Natomiast do tego momentu, dopóki to wszystko jest w płynie i tego nie ma, to do tego momentu jest to legalne. Każdy inny grzyb, każda inna roślina na świecie. Tak to wygląda.
Proszę sobie samemu sprawdzić. Do nikogo, do niczego nie namawiam, żeby nie było później na mnie, jak policja zaaresztuje za posiadanie substancji psychoaktywnych, nielegalnych i da wyrok większy niż za morderstwo, co się często zdarza na świecie. Żyjemy w szalonych czasach. Absolutnie. Ale to też takie światopoglądy dzisiejsze. To jest różnica pomiędzy wiarą w to, jaki świat jest, czyli świat jest kwantowy, to, co obserwujemy, jest zjawiskiem kwantowym i te wszystkie szalone eksperymenty, o których czasami opowiadam w hiperprzestrzeni, o tym doskonale opowiadają. Co innego ludzie ogarnięci ideologią materializmu, fetyszyzacją wszystkiego. Mają swoje materialistyczne fetysze, do których się modlą. Z nimi to jest dosyć duży problem, bo to jest troszkę tak, że oni lubią czytać o tych doświadczeniach, ale nie lubią ich przeżywać, ponieważ są przerażeni głęboko, że sami będą musieli się zetknąć z własną śmiercią. Myślę, że każdy to intuicyjnie wyczuwa i na tym polega to przerażenie.
Dokładnie. Poza tym jest to niezła fama oczywiście. Nie dla każdego i nie zawsze, ale generalnie sprawdźcie samemu. Ja więcej nic na ten temat nie mówię. Wszystkie odpowiedzi, które dałem. Jeżeli macie jakieś dodatkowe, proszę mi pukać. Proszę mi wysyłać wiadomości, chętnie odpowiem. Nie ma problemu. Postaram się jeszcze ściągnąć troszkę specjalistów do hiperprzestrzeni, żeby nam poodpowiadali na różne pytania natury technicznej dookoła tych wszystkich substancji. I wskakujemy do cannabis.
Skoro grzyby mamy chwilowo za sobą, zaczęło padać, także już za jakiś miesiąc z kawałkiem zaczynają się grzyby, bo zaczęło padać. Posłuchajmy troszeczkę. Niech tymczasem grzybnia rośnie, niech sobie kiełkuje, a my tymczasem pomasujmy troszkę dźwiękiem tę grzybnię z hiperprzestrzeni, żeby dobrze rosła, zdrowo rosła. Tak, ja to śledzę na czacie Radio na Fali. Podglądam jednym okiem i widzę, że tam trwa gotowanie. O garach rozmowy, przepisy. Little bit salt, little bit pepa. Takie rzeczy czytuję o gotowaniu. Właśnie, bo chciałem już skończyć o grzybach, a dosyć istotna sprawa. Informacja, która jest dosyć ciekawa.
Jest to kwestia związana z dietą i substancjami psychoaktywnymi i przyjmowaniem substancji. Taka klasyczna fama niesie, że dobrze jest przed przyjęciem takiej substancji wrzucić sobie jakąś dietę. Nie zaorać się, że tak powiem, przygotować się, troszkę pościć i tak dalej. Jest często historia z poszczeniem, czyli z jedzeniem bardzo małej ilości jedzenia, jedzeniem bez mięsa, bez cukru i tak dalej. Chodzi o to, żeby się przygotować do takiej sytuacji. Jest masa opowieści na ten temat związanych z dietą. Czy ona powinna trwać dwa dni? Czy człowiek się powinien czyścić przez tydzień? Czy człowiek powinien się czyścić przez całe życie? Jak długo człowiek się powinien czyścić, żeby móc dostąpić tego zaszczytu?
Okazuje się, że nie trzeba się wcale specjalnie czyścić, że to kwestia dosyć indywidualna. Okazuje się, że dla niektórych z nas o wiele lepiej i zdrowiej jest zdecydowanie zaraz po przyjęciu takich grzybków wrzucić sobie jakieś jabłuszko, jakiś owocek albo czekoladkę, albo coś takiego, powiedziałbym, snacka, coś na ząb, coś całkiem miłego na ząb, żeby popchnąć te grzyby, bo jak się okazuje Nie każdy z nas ma taki system trawienny, który wytrzymuje dietę. A później, po diecie, kiedy jesteśmy wyposzczeni, żołądek zamiast użyć psylocybiny na tripa, po prostu ją zjada. Generalnie trip jest słabszy, gorszy, krótszy i tak dalej. A to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby trip był długi, stabilny i żeby podróż trwała i trwała. Żeby mieć dużo czasu dla siebie podczas tej podróży i żeby nami nie miotało. Tak że z tą dietą uważajcie. Chodzi o to, żeby zachować w miarę rozsądny umiar z tym wszystkim. Ja preferuję oczywiście wszystkie substancje psychoaktywne na łonie natury.
Tak że jakiś plecak, jakąś wodę mineralną ze sobą wziąć, jabłko wziąć, kawałek czekolady wziąć na rozgrzewkę, założyć buty i wyruszyć w te góry z tymi grzybami. I taka dieta, czyli generalnie żadnej diety. Nie żeby było tak, że człowiek bez śniadania. Śniadanie powinno być, nie powinno być bez śniadania. Tak mi się wydaje. Ale tak jak mówię, nie musicie już panikować z dietą. Zostało to sprawdzone. Dieta jest naprawdę indywidualną sprawą i jak na ironię może się okazać, że większość z nas, bo statystycznie większość z nas jest tak skonstruowana, że lepiej by było, żebyśmy jednak te grzyby jakimś jabłuszkiem przegryźli, żeby coś tam te grzyby pomogło popchać dalej, tą psylocybinę. I tak to wygląda z tą dietą. To tyle, co się na razie dowiedziałem o psylocybinie z ciekawostek.
Tak że dla wszystkich psychonautów. A już jesień niedługo. U mnie deszcz już zaczął padać, tak że grzyby będą powoli wychodziły jak na drożdżach. Co z hodowlą ziółka, moi drodzy? Temat cannabis wraca. Co z hodowlą? Na szczęście w dzisiejszych czasach jest coraz więcej na ten temat w internecie. Masa informacji się odblokowała w Stanach, masa informacji się odblokowała w Europie, w Portugalii i tak dalej. Masa hodowców zaczęła umieszczać swoje zdjęcia, doświadczenia i tak dalej. Ja dzisiaj mam dwie ważne informacje.
Pierwsza dla hodowców, którzy używają lamp. Co się okazuje? Aktualnie są już takie LED-y na rynku. Nie będę wam mówił jakie, jak się nazywają, co i jak. Nie chcę reklamować nic specjalnie, to proszę wujka Google i sprawdzić. Ale generalnie są już takie LED-y, czyli takie lampy, które są ekonomiczne i roślina je nawet lubi i nie ma problemu i doskonale rośnie i nie trzeba już żarówek. Tak że, moi drodzy, technologia się rozwija, hodowla cannabis staje się coraz łatwiejsza. Tadam! Tak że są LED-y, które można zastąpić konwencjonalnymi światłami. Z konwencjonalnymi żarówkami, jak wiemy, są problemy, ponieważ pierwsza rzecz to grzeją, druga rzecz to pobierają masę prądu.
Czyli w rozrachunku kosztuje to troszeczkę. LED-y kosztują mniej, efekt jest dokładnie ten sam. Tak że polecam się przyjrzeć sprawie LED-ów. Jak ktoś ma jakąś szafę w domu, to generalnie problem z grzaniem odpada. I kolejna historia, która myślę nie jest nowatorska i wielu o niej wie. To kwestia aluminium. Aluminium, moi drodzy. Wielu ludzi, jak widzicie często na zdjęciach z hodowli cannabis, używa aluminium do ekranowania, myśląc, że aluminium odbije światło i to światło będzie lepiej podświetlało roślinę. Przez to wszystko jest wytapetowane dookoła aluminiową taśmą i się czujemy troszkę jak w ekstremalnie krzywym zwierciadle, pokręconym. Biały kolor, moi drodzy.
Biały kolor odbija tą częstotliwość fali, którą lubi roślina. Tak że jeżeli sadzicie rośliny, to ja polecam używać białych ekranów, a nie srebrnych ekranów. Przede wszystkim białe. Kartka białego papieru jest o wiele bardziej wydajniejsza niż lustro, moi drodzy. Taka jest prawda. Lustro nie odbija tej częstotliwości, tej długości fali świetlnej w ten sposób, który roślina lubi. Dlaczego tak jest? Po prostu tak już jest. Tak że spróbujcie sami, zobaczcie co się będzie stało. Zobaczycie, że roślina będzie szła do białego.
Tak że jeżeli macie hodowlę cannabis, absolutnie nielegalną poza paroma stanami aktualnie, gdzie już jest legalne i Holandią, i Szwajcarią i kilkoma innymi jeszcze miejscami na świecie, to polecam używać białego zamiast srebrnego. To tyle. Jeszcze jedna rzecz, moi drodzy, bo w Polsce jest rzecz nieznana absolutnie. Ja się dowiedziałem, że jest nieznana. To ja polecam, bo to jest znane przez hodowców cannabis na całym świecie. Rzecz nazywa się guano, czyli mówiąc najzwyczajniej gówno nietoperza, moi drodzy. Nietoperze mieszkają w jaskini, żyją do góry nogami, trzymają się swoimi pazurami sufitu i tak śpią. Generalnie jak są najedzone, bo takie prawdziwe nietoperze to żrą owocki, winogronka, jabłuszka, gruszeczki, mango. Tak sobie mieszkają na tropikalnych wyspach i tak sobie tropikalnie jadają. Jak oczywiście taki sobie nietoperzyk do góry nogami śni – nie wiem, o czym śni nietoperz, ale na pewno to jest może o pływaniu, kto to wie – to robi kupę i ta kupa z tego nietoperza spada na dół jaskini.
A w jaskini czasami jest woda i ta woda wypłukuje tą kupę na zewnątrz. Ta kupa się zbiera z reguły, zaczyna razem gnić, śmierdnąć. I robi się z tego doskonały nawóz z tej kupy nietoperza, który mieszka w jaskiniach. I ten nawóz nazywa się guano. Na Jamajce i w ogóle na Karaibach to jest coś, czym się generalnie nawilża pola z cannabis, moi drodzy. Jak się generalnie sadzi roślinę, to się po prostu bierze guano, bierze się beczkę guano albo dwie beczki guano i tam się wylewa tego guano na tą ziemię, żeby tam było. A roślina rośnie jak dzika na tym guano. To jest po prostu szaleństwo. Jest już dostępne chyba w Polsce. Nie wiem, czy przez polskie firmy.
Na pewno można sobie ściągnąć ze Stanów albo z zachodniej Europy. Także jeżeli ktoś z was chce sprawdzić skuteczność ziemi, to polecam. Słuchajcie, nie przez przypadek na Jamajce i nie tylko, w ogóle na Karaibach często właśnie te ganja farmy, czyli plantacje ganji, są umiejscowione bardzo blisko wyjść od jaskini. Bo właśnie w jaskiniach mieszkają nietoperze i jak zawsze popada deszczyk, to z jaskini się jakiś strumyczek śmierdzącego gówienka nietoperza wylewa i płynie na hodowlę i płynie. I ta ganja rośnie, i ta ganja rośnie potężna. Krzaki po trzy, cztery metry rosną, a jak człowiek zapali takie coś, to się czuje jak Bob Marley. Wow! Dobrze się człowiek po prostu czuje. Także polecam sobie sprawdzić. À propos kwaśności ziemi i wszystkich tych historii z ziemią, bo to z reguły się zastanawiają wszyscy, czy podlewać, czy nie.
Ja nie lubię pędzonych roślin, także odradzam pędzić roślinę. Inna też sprawa, że pędzona roślina, która rośnie w takich bardzo chemicznych warunkach jest niezdrowa, bo ma za dużo THC, za mało kannabinoidów. Generalnie balans tych wszystkich substancji, które są w roślinie jest po prostu absolutnie poza jakimkolwiek balansem. I to nie jest dobre. To nawet nie jest po prostu zdrowe. Także polecam normalne rośliny, nie gonić ich, nie popędzać, nie podlewać jakąś dziwną chemią. Jeżeli już, to zobaczcie to guano. Ono nie jest tanie, ale generalnie rośliny bardzo to lubią. Także polecam. Inna sprawa, że z liści robi się olej, a olej z konopi jest niesamowity.
Olej jest na raka, moi drodzy. Olej jest po prostu niesamowity, moi drodzy. Jeżeli nie chcecie mieć raka albo ktoś w waszej rodzinie ma raka, to polecam posadzić rośliny i zacząć myśleć o oleju. Do jednej butelki oleju musicie mieć chyba z pięć roślin. Także jest tego trochę. Wszystkie informacje na internecie. Także ja tu nie będę opowiadał i robił propagandy. Generalnie są trzy gatunki roślin. Jedne są niskie, średnie i takie bardzo wysokie. Jeżeli do hodowli do domu, to wiadomo, że szukajcie tych najniższych.
Chyba że macie piękne, porządne, przedwojenne wnętrza, gdzie wysokość sufitów wynosi trzy metry. Także chyba że w tej sytuacji. Polecam. Słuchajcie, zamiast nalewki od teściowej to posadzić rośliny. Nie wpuszczać teściowej, z żoną doglądać. Dzieciom powiedzieć, że to pomidory rosną. Dzieci nie muszą wiedzieć, o co chodzi, prawda? To proste jest. I teściowej nie pokazywać i będzie wszystko okej. Dobra, to weźcie tą nalewkę od teściowej.
Niech będzie tak, że nie pijecie, prawda? Nie mówię, żeby nie pić, jak ktoś lubi. Nie mówię, że zdrowe. Kwestia gustu. Generalnie palenie pomaga w nałogach. Tu są kolejne wyniki badań, które się znowu ostatnio pojawiają i się okazuje, że jak ktoś ma problemy z alkiem, czyli jeżeli ktoś z was ma problem, żeby się odkleić od browaru i co wieczór lubi sobie walnąć dwa browarki, czyli generalnie jest w ciągu alkoholowym, bo to jest już ciąg alkoholowy i to już jest poważny problem, jeżeli trwa to już na przykład rok i ciężko z tym skończyć. Ja wiem, bo byłem nałogowym palaczem toniu. To jest dokładnie to samo gówno. Także też człowiek się zabija na raty niczym kredycik. Słuchajcie, ziółko pomaga wyjść z tego alkoholowego ciągu.
Kiedy człowiek pali ziółko, pojawiają się takie wieczory, że człowiek na przykład już sobie zapali i wypije zamiast dwóch piwek jedno. A później się okazuje, że na przykład zapalił i zapomniał wypić tego piwka. I tak dalej. I się okazuje, że zioło jest świetnym domowym terapeutą jeżeli ktoś ma drobny problem z alkoholizmem. Jakbyście nie widzieli. Drobny problem ze stresem właśnie, który jest przyczyną często alkoholizmu. Także polecam razem z małżonką. Słuchajcie, jeżeli dzieci są małe, to nie musicie nic mówić. Tylko przed teściami, żeby tam nie szumieli, że „My tu wam pomagamy, a wy co?” Dokładnie. Także raz w weekend, proszę państwa, proszę się zbierać przed kominkiem.
Nie przed telewizorem. Możesz sobie wygaszacz taki na komputerze zainstalować, kominek, żeby było elegancko i zamiast wina proszę sobie nabijać fajeczkę z małżonką czy z najlepszą połową i wspólnie konsumować. Jest to zdrowe. Bardzo dobrze robi. Jest historia oczywiście z tak zwaną pamięcią krótkodystansową. Ale to normalne, że w pamięci tak zwanej krótkoterminowej, czyli tej krótkodystansowej mieszka stres, bo tam są wszystkie te strategie, które przeprowadzamy na co dzień. I generalnie zdrowe jest je raz na jakiś czas wyłączyć. Nie trzeba jej palić przez 24 godziny na dobę, ale raz na jakiś czas jest zdrowsze niż wychylenie, że tak powiem, browara akurat na jakiś czas. Przynajmniej tak mówią bardzo poważni panowie naukowcy. Także ja tu wam oczywiście o tym wszystkim donoszę, żeby nie było, że zapomniałem powiedzieć, prawda?
Ja przypominam, że możecie śmiało dzwonić. Radionafali.com taki jest nasz adres na Skypie. Chyba muszę napić się zielonej herbaty. I chyba niedługo muszę pomyśleć o jakiejś fajce pokoju. Ale to zapraszam wszystkich na wieczorową porę. Będzie fajka pokoju. Proszę się przygotować. Przynajmniej ze mną zapalcie raz w tygodniu przynajmniej. Ja jestem dobrym przykładem z tym paleniem. Jeszcze zanim włączę muzyczkę, bo w rodzinie mam tendencję genetycznie do jaskry, moi drodzy, czyli to jest problem z tak zwanym ciśnieniem wewnętrznym w oku.
Generalnie jak się pracuje dużo przy komputerze, czyli oko pozostaje w tej samej pozycji przez parę długich godzin i jest patrzone dokładnie w ten sam punkt, w tej samej odległości, to jest problem z mięśniami oka. Jest to, jak się okazuje, bardzo zdrowe. Jeżeli ktoś z was ma wady wzroku i problem z ciśnieniem w gałkach ocznych, cannabis jest bardzo zdrową rzeczą. Polecam od siebie jako użytkownik od lat i powiem wam szczerze, że pracuję dalej w tym zawodzie przy monitorach i jeszcze oczu nie zgubiłem, a lata mijają. Także chyba działa. A tabletek żadnych nie biorę. Jak to jest? Właśnie. To my posłuchajmy muzyczki, proszę państwa. Bill Laswell.
A wy słuchacie oczywiście „Hiperprzestrzeni". Dzisiaj troszkę wakacyjnie odpowiadam na wszelkie możliwe pytania i instruuję. A wy słuchacie oczywiście radia na fali i retransmitowanego w Radiu Paranormalium. Mam pytanie szczerze przyznaję lokalne na temat Anglii, gdzie można nasiona dostać i co i jak z tymi nasionami. Słuchajcie, znajdziecie w każdym tak zwanym smart shopie. W Anglii jest odpowiednik coffee shopów takich jak w Holandii. Tylko że w Anglii oczywiście nie można sprzedawać cannabis ani żadnych nielegalnych substancji, poza oczywiście sprzętem do palenia i tak dalej. We wszystkich tych sklepach możecie kupić nasiona. One są do wyboru, do koloru feminizowane lub nie. Generalnie należy pytać się sprzedawcy, ponieważ nie mogą tego wyświetlać albo pokazywać klientowi.
Klient musi o to zapytać. Taki jest przepis. Coś w tym stylu. Dosłownie w każdym smart shopie w Londynie bez problemu kupicie nasiona. Nie jest to żaden problem. Jest troszeczkę stron internetowych, które sprzedają nasiona. Nie ma żadnych problemów. Nasiona z reguły wszędzie są legalne, także to nie jest żaden problem. Z popularnych nasion ostatnio cheese jest bardzo popularny. Cheese robi karierę.
Gatunek cheese i AK-47 po prostu furorę. Jeżeli szukacie, to wpiszcie sobie na przykład cheese. W Londynie cheese strasznie popularny. Dlatego, że szybko rośnie. Przez trzy czy cztery miesiące jest gotowe. Taka roślinka, proszę państwa. Mam nadzieję, że odpowiedziałem na to pytanie. Do Polski też możecie bez problemów. Mam jeszcze jedno pytanie na temat pamięci krótkotrwałej i pamięci długotrwałej po cannabis i tym, że jacyś polscy naukowcy piszą. Nie wiem, co mogą pisać polscy naukowcy.
Polscy naukowcy mają ten problem, że nie mają zezwolenia na badanie cannabis i de facto badają cannabis tylko w modelu teoretycznym, bo tam nikt nie bada cannabis. Nie ma zezwolenia na to, żeby posadzić na przykład pacjenta na fotelu, dać mu fajkę do ręki i powiedzieć: „A teraz pan zapali, a my będziemy pana badać". Ktokolwiek mówi, że w Polsce były badania nad cannabis, zaprzeczam, pieprzy głupoty i kłamie, bo nie było żadnych badań poza uprawianiem modelu teoretycznego i badaniem grupy docelowej pacjentów, która przychodziła, mówiła, że paliła jointa w tym tygodniu. Nikt się nie pyta tych pacjentów, ile na przykład wódki wypili w tym tygodniu. I tak dalej. Generalnie jest jak zwykle pytanie na temat pamięci krótkotrwałej. Co jest w ogóle z cannabis, z pamięcią krótkotrwałą? Bo to jest też jeden z takich gigantycznych mitów legendarnych dookoła tej rośliny. O co chodzi? Rzecz jest banalnie prosta.
W pamięci krótkotrwałej z reguły mieszkają nasze relacje na emocje, czyli takie nagłe, szybkie zdenerwowania się, tego typu raptowne sytuacje. To jest wszystko pamięć krótkotrwała. To jest to, jak aktualnie kalkulujemy naszą całą sytuację dookoła. To są wszystkie gry, które podejmujemy ze światem, całe nasze strategie i tak dalej. Wszystkie te rzeczy dzieją się generalnie w pamięci krótkotrwałej. Tam są przerabiane. Nic mniej, nic więcej. I cały dowcip polega na tym, żeby wyłączyć właśnie tę pamięć krótkotrwałą, żeby wyciąć wszystkie te gry i zabawy, które robimy z własnym ego. Wszystkie też macanie się w gaciach. Przestać się onanizować, zostawić wszystkie te nałogi i pomyśleć spokojnie.
Na tym to polega dokładnie. Na tym, żeby zostawić za sobą świat, który dobrze znamy na co dzień. I to właśnie dlatego pomaga, bo to jest clue programu, że ta pamięć tymczasowa się resetuje i dzięki temu nagle zauważamy, jak wspaniała może być ta chwila i zaczynamy budować troszeczkę inną rzeczywistość dookoła nas. Jak wspaniała może być chwila, kiedy nie przejmujemy się duperelami, kiedy nie grzebiemy w paskudnych sprawach nieustannie. I na tym to polega. Tak działa część tego mechanizmu, poza oczywiście tym całym mechaniczno-chemicznym triggerem w naszym mózgu, czyli substancjami THC i tak dalej. Ten główny aspekt jest zawsze taki, jak się okazuje przy badaniach tych substancji psychoaktywnych, jest czymś jakby poza materią, poza chemią. To jest emocja, która powstaje w nas. Najzwyczajniej mówiąc stwierdzamy, że życie może być fajne, bo na co dzień jesteśmy zestresowani i nie czujemy tej fajności. I mamy ciśnienie albo i nie.
Jak zapalimy, to generalnie sprawy dnia codziennego nagle znikają. Zapominamy wszystkiego. Zapominamy wyciągnąć pranie z pralki, zapominamy wysłać maila do znajomego, zapominamy pozałatwiać sprawy. Wszystkie tego typu rzeczy. I nagle zauważamy, czujemy się niczym Greg Zorba. Życie jest fantastyczne Trwaj piękna chwilo, życie jest chwilą. To jest to lekarstwo, taki dystansik do siebie troszeczkę. To jest bardzo ważna rzecz przy tym całym działaniu. Tak ma to działać. Kannabis nie jest po to, żebyśmy pamiętali wszelkie 30 kursów na 30 różnych giełdach.
To nie jest dla psychopatów. To jest po to, żeby usiąść, zapomnieć o sprawach bieżących, podłączyć się głową do innej rzeczywistości, pomyśleć o dłuższych procesach, o wiele dłuższych, a nie takich na pięć minut i tu i teraz. Temu to służy, proszę państwa. Będzie więcej niedługo o kannabis, bo troszeczkę materiału się pojawiło, trochę wyników nowych badań. Wszystko jest bardzo zaskakująco pozytywne. Okazuje się, że jest lepiej niż się spodziewano. Przez te lata naprawdę było tak zdemonizowane to wszystko. Było tyle krzywych opowieści, tyle legend dookoła tego wszystkiego krążyło. Teraz, kiedy wreszcie już w połowie, może nie w połowie, ale w części świata jest to już legalne, te legendy obumierają, bo naukowcy zaczynają z powrotem badać roślinę. Wychodzą zupełnie niesamowite rzeczy.
Zdrowe jest generalnie. Ja ostatnio jestem pod wrażeniem oleju z kannabis, bo to jest coś niesamowitego. Leczy ludzi z raka i nie tylko. Leczy ludzi z niesamowitych rzeczy. Sposób, w jaki to stabilizuje pracę naszego organizmu, w jaki sposób wpływa na nas. Sam się zastanawiam, skąd by tu sobie zorganizować buteleczkę oleju. On generalnie kopie troszeczkę, bo tam jest trochę THC i tak dalej. Jak ktoś się boi, że zapomni, gdzie zostawił klucze, bo jest taka dupa wołowa, to lepiej niech sobie duży gwóźdź wbije w ścianę, tam powiesi klucze. Nad łóżkiem taką kartkę powiesi, że najpierw spodnie, a potem buty, a nie odwrotnie. Wtedy ten olej.
Zdrowy jest naprawdę. Absolutnie zdrowy. Jest to niesamowita historia. Ja to tylko czekam na pierwszą okazję. Jak tylko skosztuję olej, czegokolwiek się dowiem na ten temat, to od razu wam się pochwalę jak nic. Co jeszcze z takich rzeczy? Coś jeszcze o tej roślinie miałem troszeczkę do powiedzenia. Tak czy siak, moi drodzy, rozmawiajcie ze swoimi żonami, dziewczynami, kimkolwiek, z kim mieszkacie, z waszymi zwierzakami domowymi i tak dalej. Sadźcie te rośliny i niech rosną. Nasionka można kupić bez problemu w internecie.
Także śmiało, proszę państwa. Co jeszcze chciałem? Bo jeszcze troszkę miałem z kannabis rzeczy. Jak zwykle się tego pojawia sporo. To może ja włączę muzyczkę, nie będę tu siedział i teraz się zastanawiał gdzie, co i jak mi się podziało na kartce. Może włączę muzyczkę sezonu, a wy przypomnę, oczywiście dzisiaj w hiperprzestrzeni wakacyjnej odpowiem na wszelkie możliwe pytania. Także jeżeli macie jakiekolwiek pytania, proszę mi je podrzucić. Jeszcze przez 15 minut odpowiadam na państwa pytania. Jeżeli mogę w czymś pomóc, doradzić i się okaże, że moja wiedza się do czegoś przydaje, to bardzo chętnie się podzielę. Także dzisiaj hiperprzestrzeń specjalnie dla słuchaczy, specjalnie dla tych wszystkich pytań, które się pojawiły w mailach.
Spróbuję to wszystko jeszcze upchać dodatkowymi tematami. Jeszcze takie dodatki dla wszystkich hodowców i botaników domowych. Coś jeszcze o hodowli roślinki chciałem powiedzieć. Jeszcze jakieś ciekawe rzeczy miałem. Jak tak wrzucam wszystko, to wszystko na jedną kupę po prostu wrzucić. Tyle i tyle. O akcji Legalizacja jeszcze chcę powiedzieć. Właśnie, o akcji Legalizacja. Właśnie o tym miałem powiedzieć. Ale mam już telefon.
Witam serdecznie, Jacku.
[01:10:57] - Witam.
[01:10:59] - Jak samopoczucie, proszę pana?
[01:11:01] - Właśnie słuchałem audycji i miałem takiego bad tripa, że Jan Paweł II zgwałcił mnie analnie.
[01:11:09] - Dokładnie.
[01:11:10] - Właśnie nie wiem, co to może oznaczać.
[01:11:12] - Słuchaj, ja myślę, że koniecznie musisz po prostu użyć jakiegoś MDMA i może nie powinieneś chodzić do kościoła już więcej.
[01:11:21] - Aha. Dziękuję.
[01:11:23] - Wyluzuj z kościołem, chłopaku. To może nie tędy droga, ale słuchaj, jakieś MDMA i jakaś długa terapia i myślę, że dałoby radę. Jak się z tym czujesz w ogóle? No właśnie. Niestety. Jeszcze jest pytanie o przepis na ciasteczka z gandzi. Oczywiście już mówię przepis. Jeżeli hodujecie roślinę, to nie wyrzucajcie liści. Broni was, niech was bogowie, niech was Zeus po prostu piorunem pokarze jeżeli wyrzucicie jednego liścia. Zbierać mi wszystkie liście do dużego kartonowego pudełka, suszyć je bez żadnego plastiku w ciemnościach.
Kiedy zbierzecie te liście, bierzecie je, kruszycie troszeczkę. Na końcu można z tego zrobić haszysz własnej produkcji. Słuchajcie, kto chce zrobić haszysz? Dobra, powiem jak robić ciastka. Bierze się te liście, duży gar wody. Zalewa się te liście wodą i masełko na to. Kostkę masełka albo nawet dwie kostki masełka, proszę państwa. Generalnie kostka wystarczy dobrego masła. Grzejemy tę wodę. Nie gotujemy, tylko podgrzewamy.
Ona sobie ma bulgotać. Masło nie może się gotować. Masło się rozpuszcza, tworzy taką warstwę na samej górze garnka. Wszystkie substancje oleiste, które zawierają substancje aktywne w kannabis, czyli to, co nas najbardziej interesuje, automatycznie wędrują i łączą się z tłuszczami roślinnymi w maśle. Automatycznie cały materiał organiczny opada sobie spokojnie na dno. Dwie godziny trwa taka zabawa. Następnie wyłączamy garnek. Chłodzimy to wszystko, po czym elegancko ściągamy duży krążek z tafli tego garnka i to nasze zielone masło, które nabiera zielonego koloru, jest naprawdę dobre. Tylko uważajcie na ciastka, bo bywają mocne i generalnie trip trwa dłużej. To nie jest tak jak z jointem, że się zapali jointa i człowiek się szybko ogarnia.
Tylko ciastko może po prostu pół dnia wam zająć. Niektórym zajmuje pół dnia. Różnie to bywa. Ale generalnie działa. Są badania ostatnio bardzo intrygujące na ten temat. Okazuje się, że ciastka działają troszeczkę inaczej. Jest tam jakaś inna reakcja chemiczna. One mają inne działanie z jakiejś okazji, też lecznicze, ale coś innego. Ponoć nie ma czegoś, co jest spalonym THC, jakiejś reakcji. To wszystko jest dopiero na samym początku badań raptem.
Dopiero runęła cała ta kurtyna, cała ta zmowa milczenia, która trwała 40 lat, cała ta parszywa propaganda i dopiero po raz pierwszy od 40, 50 lat możemy się za ten temat zabrać w poważny, normalny sposób. Także wszystko jest aktualnie w drodze, jeżeli chodzi o badania. Był telefonik. Oprócz telefonu jakąś muzyczkę chciałem puścić. Jakąś muzyczkę jeszcze szybciutko puszczę, proszę państwa. Wracam i po muzyce oczywiście opowiem wam, o co w ogóle chodzi z akcją, którą jeżeli ktoś z was wejdzie na stronę www.radionafali.com, tam jest slider, czyli to, co się zmienia, te obrazki na głównej stronie. Jeżeli poczeka troszkę długo do samego końca, to spotka pewien obrazek z bardzo znajomo wyglądającym liściem cannabis. Dokładnie. O tej akcji po muzyce, moi drodzy. Także na razie chwila relaksu.
I co? A ja wracam za chwilę. Las. Natura człowieka. Taka leśna, z lasu. A wy słuchacie oczywiście „Hiperprzestrzeni". Dzisiaj wyjątkowo relaksacyjno-korespondencyjna. Dzisiaj odpowiadam na pytania bez żadnego tematu. Nie do końca, bo temat jest jak najbardziej psychoaktywny i legalizacja tego wszystkiego, oprócz tego, że jeszcze słuchacie oczywiście „Hiperprzestrzeni" w Radiu Na Fali, a to wszystko jest retransmitowane w Radio Paranormalium, proszę państwa. I ja pozdrawiam oczywiście słuchaczy Radia Na Fali, Radia Paranormalium, wszystkich sponsorów audycji.
Pozdrawiam serdecznie i proszę wspierać tę audycję. Proszę wspierać. Aż się od tego wspierania zatrzymałem w miejscu, jak pomyślałem o tym wspieraniu. Także proszę wspierać i proszę masować tą audycję niczym słynne japońskie krowy przed werżnięciem. Dobrze żartowałem. Co z tą akcją legalizacji? Tak mówię czasami w „Hiperprzestrzeni", opowiadam wszystkie te historie związane z polem morfogenetycznym, wszystkie te naukowe właściwie już dowody na to, jak działają te historie, które jeszcze 100 lat temu nazywaliśmy polem eteru, siłą orgonu i tak dalej. To jeszcze przed popularnością naszego bimbo ze świata fizyki, czyli Alberta Einsteina i jego przygłupawej teorii, która nic nie wyjaśnia poza poziomem inteligencji Alberta. Przynajmniej w moim mniemaniu, ale to jest moja prywatna opinia, także mogę sobie na nią pozwolić. Generalnie wygląda na to, że wszystkie te eksperymenty właściwie i cała ta fizyka, którą wygląda na to, że trzeba będzie przepisać na nowo wszystko, jest kwestią właściwie bardziej kwantową i to wszystko jest troszkę inną rzeczywistością.
I że czas najwyższy wykorzystać te informacje w tym zawarte. Okazuje się, że armia amerykańska korzysta z tych wszystkich informacji na temat pól morfogenetycznych. Okazuje się, że wiele instytucji korzysta z tak zwanego używania myśli, kierunkowania tych myśli i tak dalej. To słynne historie związane nawet z prądem elektrycznym. Przecież wszyscy pionierzy prądu, w ogóle jakiejkolwiek energii, począwszy od Maxwella, owego Faradaya czy Tesli i Waltera Russella, wszyscy ci ludzie mówili zawsze o czterech energiach. Nie przez przypadek krzyż jest najstarszym symbolem na świecie. Krzyż właśnie reprezentuje te cztery przenikające się energie w jednym punkcie. Dwie z tych energii to jest jedna z tych to jest grawitacja, druga jest elektrycznością. I te dwie pozostałe są intencją, jakąś dynamiką, która w interwale występuje jakimś polem eteru albo cholera wie. Tego nie jesteśmy w stanie ani zmierzyć, ani zbadać.
Wiemy, że to istnieje. Mamy na to masę eksperymentów, chociażby eksperymentów z dziedziny fizyki kwantowej, chociażby słynny eksperyment z metronomami, który pokazuje właśnie, co się dzieje, że jednak jakieś pole eteru, coś w tym jest. Jest masa tych wszystkich eksperymentów. Ale o czym są te eksperymenty? Te eksperymenty są o tym, że można wpływać na rzeczywistość, myśląc o niej i że odpowiednio kierunkując naszą myśl, zmieniamy świat dookoła, że wcale nie jesteśmy pozbawieni energii, siły, wiary w siebie, w ogóle jakichkolwiek możliwości, po prostu kawałkiem mięsa. Jak się okazuje, mamy bardzo potężną i zaawansowaną maszynę w środku. Jest to nasze serce połączone z naszym mózgiem, nasz cały organizm. I jak ten organizm zacznie porządnie pracować, rezonować w jakiś właściwy, zdrowy, ekologiczny sposób, to te wszystkie idee, o których mówimy, zaczynają się powoli realizować dookoła nas. Jeżeli dobrze, szczerze, uczciwie, w szczerej intencji życzymy światu czegoś dobrego, sobie życzymy czegoś dobrego, to sprawy się dzieją Jak niektórzy mówią kropla drąży skałę. To teraz trzeba tych kropel troszkę zwiększyć ilość i zrobić taki wodospad, żeby wodospad drążył skałę.
Wiadomo, że ta skała zostanie wydrążona jeszcze szybciej. Także z tej okazji stwierdziłem, że czas najwyższy, żebyśmy zastartowali akcję. Przynajmniej ja zastartowałem. Nie my, tylko ja tu zastartowałem, ale mam nadzieję, że dołączycie. Akcję, którą będzie patronowało Radio Na Fali i oczywiście Hiperprzestrzeń, czyli akcję, żeby roślina z powrotem stała się legalna. I nie tylko ta, bo i wszystkie rośliny. Ale zacznijmy od nich. Zacznijmy po prostu małymi krokami, żebyśmy mieli coś, na czym się konkretnie skoncentrujemy. Po prostu chodzi o prostą sprawę do załatwienia. Pierwszą sprawę na sam początek.
I to jest kwestia legalizacji. Nie jest to żaden ruch polityczny, nie stoi za tym żadna organizacja, nikt, absolutnie nikt. Jest to przeciwieństwem jakiejkolwiek politycznej organizacji czegokolwiek. Dodatkowo będzie podstrona z linkami i z informacjami, które będą przeciwdziałały, mam nadzieję, tej propagandzie, która była rozsiewana przez ostatnie 40-50 lat na temat cannabis, bo to właściwie chodzi o informację, żeby dotarła informacja. Mam nadzieję, że jak informacja dotrze do większej ilości ludzi, to troszeczkę przełamie. Tym bardziej, że już się przełamuje. Witam serdecznie. Damian. Halo, halo.
[01:20:36] - Witam serdecznie. Ja mam pytanie do pana audycji, prawda?
[01:20:43] - Mhm.
[01:20:43] - Że cannabis. Bo o tym cannabisie pan mówi, prawda? I ja tak nie rozumiem, czy to cannabis to grzyb, czy to roślina, czy to olej?
[01:20:52] - Panie, ja to bym panie zalał spirytusem i do piwnicy wstawił panie.
[01:21:01] - Ale ja nie wiem, czy to grzyb jest, czy to roślina, czy to-
[01:21:05] - Nie, to panie drzewo jest. To w ogóle rośnie jak drzewo panie. Widzi pan i ciężko to wyciąć, bo panie duże rośnie. Wie pan, jak to jest.
[01:21:15] - No to ja panie rozumiem teraz.
[01:21:17] - No dokładnie. Rozumie pan.
[01:21:19] - No a panie, ja żarłem grzyby jeszcze wie pan.
[01:21:26] - Panie, to uważaj pan, bo wiesz pan, te młode jedzą te grzyby panie, a później człowiek nie może poznać takiego jednego z drugim.
[01:21:35] - No a ja jadłem surowe i 40 kilo przytyłem. Rozumie pan? 40.
[01:21:41] - Panie kochany, a ile pan robić pompek? A ile pan, panie kochany robić pompek? Bo ja robię wszystkie. No widzisz pan.
[01:21:48] - Ja tam-
[01:21:49] - No właśnie. No to ja dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo. Proszę jeszcze dzwonić. Proszę pana. Mamy kolejnego. Witam Grzegorzu serdecznie. Halo, halo.
[01:22:01] - Witam, witam. Ja nie wiem, czy mnie próbowałeś połączyć przed chwilą czy nie, bo się próbowałem podłączyć.
[01:22:08] - Noc miałem tak ustawioną, że nie za bardzo mogłem. Mogłem tylko jedną rozmowę. No mniejsza o to. Słuchaj, jakie są twoje refleksje na ten temat?
[01:22:16] - To zależy też o jaki, bo w międzyczasie trochę czasu minęło od kiedy rozłączyłem radio, a próbowałem się podłączyć. Ale jeżeli chodzi o akcję samą-
[01:22:25] - Dokładnie. Otóż to.
[01:22:27] - Jeżeli chodzi o samą akcję, to oczywiście jak najbardziej. I tutaj oczywiście to, o czym się zawsze mówi, czyli właśnie o tym, jak powinniśmy być nastawieni co do tego myślenia pozytywnego, to powinniśmy już dziękować od razu czy myśleć o tym, że jest to legalne, a nie na zasadzie, że może by tak zalegalizowali.
[01:22:45] - Dokładnie. Po prostu, że jest legalne. Dokładnie. Że się legalizuje-
[01:22:51] - Kwestia zbudowania takiego pola, no nie?
[01:22:52] - Dokładnie. Otóż to. Trzeba wrzucić informację. Ja tak wrzuciłem właśnie, żeby palić, że wszystkich tych, którzy są zainteresowani, czyli najbardziej dotyczy to po prostu czynnych palaczy, co by nie mówić. Czyli jeżeli ktoś z was jest czynnym palaczem, to 4:20 albo po prostu raz dziennie sobie zrobi swoją własną 4:20. Zawsze w tej strefie czasowej jest jakaś 4:20 na świecie. Także możecie powiedzieć, że palicie czasu madagaskarskiego albo na przykład czasu australijskiego. To nie jest istotne. Ważne, żeby ta intencja była poparta działaniem. Jeżeli ktoś z was pali, po prostu postarajcie się o tej 4:20 rytualnie dla samej zabawy, frajdy.
Myślę, że to działa. Słuchajcie, te duże banki, te wszystkie instytucje finansowe, politycy, oni wykorzystują te wszystkie instrumenty do swoich własnych celów.
[01:23:39] - Znaczy jak najbardziej uważam, że ten, kto o tym wie, to nie chce tym dzielić. Szczególnie jeżeli ma z tego zysk. Jeżeli on myśli tylko o sobie i swoich interesach, to nie chce się tym dzielić. Bo im mniej osób wie, tym lepiej. Prawda?
[01:23:54] - Dokładnie.
[01:23:54] - Dla niego. Ale my, że akurat jesteśmy takiego nastawienia trochę bardziej pro dla wszystkich, bo jeżeli wszyscy będą mieli dobrze, to my też będziemy mieli dobrze. Jeżeli my będziemy dbali o innych pozytywnie i na przykład my będziemy nastawieni do nich pozytywnie, oni się też będą odwdzięczali, ponieważ tak jesteśmy troszeczkę skonstruowani, że jak ja tobie pomogę, to ty też myślisz o tym, żeby odwdzięczyć się mi. To jesteśmy w tej spirali pozytywnej, rozkręcającej się pozytywnie, a nie zwijającej w dół do siebie.
[01:24:26] - To jest ten fenomen, kiedy człowiek usiądzie pośrodku dwóch, pomiędzy dwojgiem zadowolonych i szczęśliwych ludzi. Aż czuje od razu lepiej. Od razu lepiej. Tak to działa.
[01:24:36] - Będzie lepiej, jeżeli się uwolnimy od tych małostkowych takich rzeczy i myślenia tylko o sobie i zbierania tylko do siebie, do siebie, do siebie, żeby tylko inni nie mieli, no nie?
[01:24:48] - Dokładnie, dokładnie taka jest prawda. Ja będę próbował. Znaczy nie tyle będę próbował, ile akcja będzie troszkę zwiększała. Będzie podstrona tej akcji, będą linki. To się będzie troszkę powiększało. Będzie prawdopodobnie jeszcze na Facebooku, także będzie można to pchnąć dalej. Także moi drodzy, myślę, że to jest dobry moment, żeby przynajmniej jeżeli ktoś z was pali. Tak jak mówię, akcja jest skierowana głównie do palaczy i do co najwyżej sympatyków palaczy. Także jeżeli ktoś z was woli piwo naprawdę spokojnie, pijcie swoje piwko i nie mam z tym absolutnie żadnego problemu. Ale też nie przeszkadzajmy innym zapalić jointa.
[01:25:26] - Ja jestem akurat z tej grupy, co lubi piwko, ale która chce troszeczkę-
[01:25:31] - Też byś zapalił sobie ziółka czasami do tego piwka, prawda?
[01:25:35] - Niekoniecznie do piwka, tylko w ogóle. I sprawdzając, i leczniczo.
[01:25:41] - Dokładnie.
[01:25:42] - I dla takich pozytywnych rzeczy.
[01:25:44] - I to tak bez stresu, bez ciśnienia, żeby się nie chować, jak to w czasach szkoły podstawowej w toalecie przysłowiowo.
[01:25:51] - Oczywiście z piwkiem też bym się nie chciał chować gdzieś. Tak to jest dzisiaj. Ja pamiętam ostatnio taką sytuację, się śmialiśmy z kumplami. Słuchaj, zima jest mniej więcej, powiedzmy grudzień, styczeń. My sobie gdzieś umówiliśmy się na piwo koło jakiegoś marketu. Pijemy sobie, gdzieś policja zajeżdża, a że nie mieli jak wjechać, to krążyli gdzieś tam dookoła. To my spierdzielamy. I tak się śmiejemy w trakcie jak uciekamy, gdzieś idziemy między krzaki. Mówimy: „Ja pierdzielę”. Człowiek dwadzieścia kilka lat, stary chłop, kurwa, a spierdala przed policją, gdzie się chowa.
Mówimy: „Ja pierdzielę, jak za młodych lat. I co to jest? Ile ja mam lat, żeby mnie ścigali? Niech bandytów łapią, a nie mnie.”
[01:26:37] - Słuchaj, jest jakaś trauma z dzieciństwa na widok munduru. To chyba trzeba zacząć palić, żeby tą traumę wygonić. Ją odymić powoli. Za dużo tych traum.
[01:26:49] - To jest też kwestia tego, że niestety tak mamy te służby skonstruowane, które bardziej pomagają niestety nie nam, nie ludziom.
[01:26:59] - Może jeszcze tego nie wiedzą, że jak wszyscy będą chorowali, to oni też zachorują. Że to nie jest tak, że albo wszyscy jesteśmy happy i wtedy jest szansa, że każdy pojedynczo jest happy, albo jest nieszczęśliwie i wtedy jest dramat dla wszystkich. Fizyka kwantowa, świat kwantowy.
[01:27:18] - Tak do tego podchodzę, że oni często chyba nie kumają jeszcze tego, że oni sami sobie szkodę robią, bo oni przychodzą dzisiaj po zwykłych ludzi, a jutro przyjdą ich koledzy po nich.
[01:27:29] - Dokładnie. Bo wtedy już nie będzie żadnej różnicy. Po nich będzie jeszcze łatwiej przyjść niż po nas. Po nich pierwsi przyjdą.
[01:27:37] - To mnie śmieszy. Też takie różne rzeczy z tym związane. A jeszcze à propos takich sytuacji jak złote blachy czy coś tam ostatnio, w zeszłym roku chyba, dostali właśnie od tych korporacji. Nie korporacji, tylko od tych, powiedzmy korporacji, wydawców różnych muzyki i tak dalej. Za takie ponadprzeciętne zaangażowanie w zwalczanie piractwa komputerowego i tak dalej. I to nie było przez policję sponsorowane, tylko przez nie, przez takie grupy. Normalnie gliniarze dostali za takie, jak to powiedzieć, lizanie dupy, parafrazując. Tak jak się to czytało i opis tego, to właśnie tak było. Nie na zasadzie, że oni spełniali swoje obowiązki, tylko były takie ponadprzeciętne.
[01:28:25] - Jakoś tą trzynastkę zarobić trzeba, prawda? Także chciwości ludzkiej granic nie ma, mój drogi. Nie ma. Tak słyszałem.
[01:28:33] - Straszne to. Konstytucji nie przestrzegajmy, tylko pomagajmy corporation.
[01:28:39] - To się nigdzie konstytucji na świecie nie przestrzega. Raczej może na palcach jednej ręki można byłoby policzyć kraje, gdzie przestrzega się konstytucji. Zresztą prawda jest-
[01:28:49] - Jak z walcem mazurską. tekst sam powiedział jak sędzia, że konstytucja to populizm. Mamy swoje wytyczne.
[01:28:58] - Dokładnie. Konstytucja to populizm. Siejmy te zioło. Słuchajcie, jak przyjdzie teściowa do was albo jakoś tak, czy teść, zięć czy jak ktoś się spyta-
[01:29:11] - To powiedzcie, że paprotka.
[01:29:12] - Dokładnie. To paprotka jest i że jest zdrowotna. A lepszy numer, weźcie ich, jak już wyrośnie i weźcie ich zaproście na jointa. I gwarantuję wam, że zapalą z wami bez problemu. Także bierzcie dziewuchę, sadźcie to. Dzieciom mówcie, że to pomidory, żeby nie było, że pójdą do szkoły i się wygadają.
[01:29:28] - Ale dzieci po 15. roku życia albo i wcześniej to już chyba same zerwą.
[01:29:32] - Jak się ma takie dzieci to trzeba zamówić dealera od nich, a nie sadzić. Albo jakoś tak.
[01:29:43] - One przyjdą: „Tato, tato, ja mam lepszego dealera”.
[01:29:46] - Dokładnie.
[01:29:47] - „To ile?”
[01:29:48] - Tak może być w dzisiejszych czasach. Także słuchajcie, może to nie jest głupi pomysł. Inna sprawa, że to już jest taka generacja, która już uczy starszą generację jak używać telefonów, komputerów i wszystkiego dookoła. Także może czas najwyższy się nauczyć czegoś od tej generacji, troszkę bardziej zdrowego podejścia do różnych substancji.
[01:30:06] - To ja też tak wtrącę co do tej generacji. Ostatnio oglądałem wywiad Miotka i on gadał o nowej formie wymowy u młodzieży i tak dalej. To wszystko flow, nie flow i tak dalej, co używają. I mówi, że przepraszam tu tego, akurat nie wziąłem telefonu ze sobą, bo nie potrafię go właściwie wyłączyć. Może to dla was jest śmieszne, ale ja na przykład od miesiąca nie umiem dojść do tej opcji, która mi pozwala wyłączyć telefon. I tak się śmiał przy okazji.
[01:30:39] - To jest taka troszkę samolimitacja samego siebie. Jakby jego życie od tego zależało, w ciągu minuty znalazłby właściwy sposób wyłączania telefonu. Też się tak okazuje.
[01:30:47] - O ścianę.
[01:30:48] - Na przykład o ścianę. Także na pewno by mu się to udało w każdym razie. Gwarantuję sukces. To co? Ja dziękuję, bo ja tak do końca audycji już dochodzę, proszę pana. Ja kończę tą hiperprzestrzeń.
[01:31:04] - Proszę pana, pan mnie chce rozłączyć? Słuchacza najlepszego na świecie.
[01:31:08] - Oczywiście, ale zapraszamy na wieczorową porę.
[01:31:13] - Oczywiście, nie ma problemu, nie przeszkadzam. Także wszyscy wspierajmy akcje takie, które nas uwalniają od problemów systemowych. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Pozdrawiam ciebie Tomku.
[01:31:24] - Dziękuję bardzo.
[01:31:24] - I rozłączam cię.
[01:31:25] - Dziękuję wielce. To był Grzegorz. Moi drodzy, niedługo się pojawi troszkę więcej na temat wspierania akcji. Będzie można się zlinkować, gdzieś wrzucić linka do podstrony, bo będzie do tego podstrona osobna i nie będzie już tylko kawałek banerka, ale to chwila czasu. Inna sprawa, że co ma wisieć, to nie utonie. Zioło jest już legalne. Legalizujmy po prostu, każdy codziennie we własnym zakresie niech legalizuje. Ja już jestem przygotowany na wieczorową porę ze swoją szklaną fajką i tym, co już jest legalne u mnie. Także będziemy legalizować. A co?
Ktoś musi to zrobić. Świat potrzebuje bohaterów. Myślę, że nikt się do tego nie nadaje lepiej niż my. Superhero. Ktoś musi robić tą brudną robotę. Padło na nas, róbmy. Dziękuję bardzo serdecznie za słuchanie, za dzisiejszą obecność w „Hiperprzestrzeni". Dzisiaj troszkę taka relaksacyjna, bez głównego tematu. Troszkę taki podręcznik dla tych, którzy się wybierają na grzyby prawdopodobnie po raz pierwszy w tym roku albo może po raz drugi, albo po raz trzeci. Mam nadzieję, że informacje przydadzą się każdemu.
Przydadzą się tym, którzy idą po raz pierwszy, przydadzą się tym, którzy idą po raz już kolejny. Mam nadzieję, że kilka drobnych rad na temat roślin spowodują zmniejszone użycie energii elektrycznej. Te LED-y działają naprawdę. LED-y działają, nie trzeba dużych sodówek, które żrą dużo prądu i generalnie mniej grzeją. Także policja będzie miała problem złapać większy, bo już nie będzie widać na liczniku komu ucieka tyle prądu. Polecam się chronić troszeczkę od systemu, nie wystawiać się na łatwy cel i też się zabezpieczać od tej strony, żeby nie prowokować krzywych akcji systemowych. Także te LED-y. Oczywiście polecam białe ekrany i spróbujcie, jeżeli macie dostęp do guano, tak to się nazywa. Gówno nietoperza najzwyczajniej w świecie rzecz ujmując. Świetnie na tym rośnie cannabis.
Po prostu genialnie. Robię różne eksperymenty z pomysłem orgonu, ale jak skończę te eksperymenty, będą zdjęcia i wszystkie tego typu historie. Wtedy się z tym wszystkim odezwę i troszkę więcej na ten temat powiem. Na razie wszystko jest w fazie eksperymentów. Ja już nie odbieram telefonów, moi drodzy. Koniec audycji, koniec „Hiperprzestrzeni". Zapraszam do „Wieczorowej pory" za chwilę. Oczywiście zapraszam do „Lore w insumie" jutro o godzinie 21:00. Zapraszam do „Kładki" w środę o 22:00 polskiego czasu. Między innymi zapraszam w środę też o 20:00 na DJ Avelona, w piątek na 20:00 też na DJ Avelona, tym razem metalowe granie.
Oczywiście „Teorie chaosu" w piątek o 24:00. I żebyście odwiedzali ramówkę, odwiedzali Radio Na Fali, odwiedzali Radio Paranormalium. Słuchajcie i wspierajcie nas. To była taka relaksująca, wakacyjna, pełna odpowiedzi na pytania, które przyszły w mailach, „Hiperprzestrzeń". A ja dziękuję bardzo za słuchanie. Peace and love i do usłyszenia.