[00:26] - Dobry wieczór. Dobry wieczór. Witam wszystkich w audycji „Hiperprzestrzeń” w Radiu Na Fali retransmitowanej w Radiu Paranormalium. Tak że witam wszystkich gorąco w ten piękny sobotni wieczór. Jest późna pora, czas najwyższy na wieczorne opowieści. Przy okazji pozdrawiam oczywiście jak zwykle wszystkich tych, którzy znajdują się na czacie Radia Na Fali, wszystkich tych, którzy znajdują się wszędzie na świecie, na tej planecie. Pozdrawiam po prostu wszystkich. No i przede wszystkim pozdrawiam sponsorów, moi drodzy. Tak że dziękuję wielce za wspieranie radia i za wspieranie audycji. Peace and love.
Co ja jeszcze mogę mądrego więcej powiedzieć dzisiaj? Słuchajcie, dzisiaj gość. Dzisiaj, słuchacz, mamy gościa, moi drodzy. Słyszę, że coś mi trzeszczy w prawym kanale, jakiś mikrofon albo coś. Nie, nic, powinno być wszystko okej. Słuchajcie, moi drodzy, potrzeszczy i przejdzie, jak to zwykle jest z urządzeniami. Tak że dzisiaj jest gość, będzie za parę chwil. Dzisiaj wrócimy do tematu, który się już pojawił w „Hiperprzestrzeni” jakiś czas temu. Tajemniczego tematu bardzo tajemniczej postaci. Postaci niejakiego Eda Lechkina, człowieka, który wybudował koralowy zamek.
Nie wiem, czy kojarzycie Coral Castle. Był odcinek o Edzie, który znał tajemnice piramid. O człowieku, który w dziwny sposób zbudował na Florydzie bardzo dziwną rzecz, bo zbudował sam jeden taką dużą kamienną posiadłość. Mamy oczywiście cały materiał na dzisiaj, jesteśmy przygotowani i dzisiaj generalnie będziemy się zastanawiali, jak to zostało zrobione i dowiemy się troszkę od gościa, jak to wygląda na miejscu, bo gość właśnie był z wizytą w Koralowym Zamku. Tak że dowiemy się wszystkich informacji na bieżąco, z pierwszej ręki, proszę państwa. A tymczasem, zanim zaczniemy tą „Hiperprzestrzeń”, ja oczywiście przypominam, że zapraszam do wszystkich audycji nadawanych w Radiu Na Fali. Absolutnie wszystkich. Tak że proszę sobie zaglądnąć na www.radionafali.com. To jest nasz adres internetowy, tak że zapraszam bardzo serdecznie. Tam są wszelkie możliwe audycje, które nadaje Radio Na Fali.
Przy okazji polecam, co ja mogę polecić oczywiście, za chwilę, nie wiem, czy już jest gotowa, jest galeria, ponieważ w dzisiejszej rozmowie o Koralowym Zamku i zastanawianiu się nad tajemnicami Eda Lechkina, nad tym, jaką odkrył tajemnicę ten człowiek i w jaki sposób jest to wszystko zrobione, co za tym stoi po prostu. Tak że jest galeria, słuchajcie, są zdjęcia. Ja przypominam, że oprócz tego wszystkiego jest jeszcze Skype naszego radia, czyli radionafali.com. Tak że śmiało dzwońcie, moi drodzy, jeżeli macie jakiekolwiek pytania, jakiekolwiek refleksje, spostrzeżenia na temat owego Koralowego Zamku, to proszę dzwonić. Tu jeszcze finalnie ustawiam wszelkie możliwe mikrofony, żeby wszystko brzmiało idealnie, bez najmniejszych zakłóceń, wręcz z doskonałą jakością. Tak że mam nadzieję, że już chyba wszystko jest poustawiane. No dobra, to powoli zaczynamy, proszę państwa. Jak zwykle zaczynamy od jakiejś muzyczki. Ja w międzyczasie się zdzwonię z gościem i zaczniemy tą całą rozmowę na temat tajemnicy Eda Lechkina. Za chwilę się dowiemy w ogóle, jak to poprawnie wymawiać i tak dalej.
Tak że już za sekundę, już za momencik. Ale oczywiście jak zwykle pełna zamota. No nie, bez przesady. Tak. A wy oczywiście słuchacie „Hiperprzestrzeni”. A dzisiaj w „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali, które jest też transmitowane w Radiu Paranormalium, dzisiaj nasz gość, nasz słuchacz. Człowiek prosto z Ameryki, ale chwilę po wizycie w Zamku Koralowym, zamku Eda Lechkina. Słuchajcie, Kamil jest z nami. Witam, Kamilu. Halo, halo.
[05:06] - Witam wszystkich. Witam słuchaczy. Ja mam tu, Holender, problem z moimi słuchawkami i z mikrofonem. Będę próbował może później to naprawić. Nie wiem, czy dobrze mnie słychać.
[05:19] - Idealnie, wszystko słychać idealnie, tak że nie ma żadnego problemu. Wszystko jest okej.
[05:23] - Najgorsze, że ja ciebie słabo bardzo słyszę. No ale nic.
[05:26] - Damy radę.
[05:27] - Dobra, damy radę. Pomyślałem sobie, że moglibyśmy zrobić audycję w trochę innym typie. To znaczy jest galeria ze zdjęciami i byśmy sobie przeszli po tej galerii i po prostu poopowiadali, co tak naprawdę w tym Koralowym Zamku jest i co można tam zobaczyć. I czy to naprawdę jest aż takie cudowne, jak we wszystkich opisach tudzież różnych audycjach można się dowiedzieć. Myślę, że sami będziecie mogli to odkryć, mówię do słuchaczy, po tej audycji, jak obejrzycie sobie galerię zdjęć i przedyskutujemy niektóre zdjęcia. Przedyskutujemy to, co się znajduje tak naprawdę i właściwie to, co ja mogłem się tam dowiedzieć od Od przewodników, którzy tam są. Czy ta cała magia, która wokół tego miejsca jest, jest tak naprawdę prawdą, czy nie? Czy istnieją jakieś inne wytłumaczenia tego? Nie wiem, czy podawałeś już-
[06:35] - Jeszcze o galerii nie
[06:36] - ... gdzie jest galeria.
[06:37] - Galeria jest na stronie Radia Nafali, czyli radionafali.com. Na samej górze w nawigacji jest galeria. Musiałem wejść i kliknąć. Ja przyznam szczerze, u mnie nie działa. God damn, what I'm gonna do? Mam lekką awarię z galerią, także próbuję ją właśnie odpalić. No dobra, spróbujemy w inny sposób. Słuchajcie, to może ja zacznę po prostu tak zwyczajnie od samego początku. O co w ogóle chodzi? Tylko przypomnę z tym Koralowym Zamkiem.
Co prawda była już audycja cała „Hiperprzestrzeń” poświęcona właśnie tej historii. Generalnie chodzi o emigranta właściwie z Łotwy, o ile dobrze pamiętam. Chyba dobrze pamiętam. Łotwa dokładnie, który przybył do Stanów gdzieś po pierwszej wojnie światowej i troszkę tam się włóczył w tą i wewtę. Nazywał się Edward Leedskalnin. Nie wiem, jak to poprawnie wymówić.
[07:33] - Leedskalnin. Z tego, co ja zrozumiałem, Leedskalnin. Tak mówią na niego.
[07:38] - Leedskalnin. Dokładnie. Okej. No i słuchajcie, pojawił się w tej Ameryce. Tam parał się różnych zajęć. Pewnego razu wylądował na Florydzie i wybudował tam właśnie ów tajemniczy, nie wiem, jak to nazwać, bo to nie jest tylko budynek, to jest właściwie cały obiekt ze skały koralowej, z takich dosyć dużych bloków skalnych. Bloki dosyć spore i wszyscy ludzie, którzy znali Eda Leedskalnina, byli zdziwieni generalnie tym, ponieważ koleś był bardzo niski. On miał metr pięćdziesiąt wzrostu, takie małe chucherko i wybudował gigantyczny, jak na takie warunki, po prostu sam jeden bez niczyjej pomocy, gigantyczny obiekt z dużych bloków kamiennych. Twierdził, że posiadł tajemnicę budowania. Tę samą, którą posiadali starożytni budowniczowie piramid, że generalnie wiedział, jak zmieniać właściwości kamieni, jak operować potężną mocą i podnosić te gigantyczne, ciężkie kamienie na gigantyczne odległości i w ogóle robić z nimi cokolwiek chciał.
Na tym polega cały ten fenomen. Teraz jest tam muzeum, które można oczywiście odwiedzić. Ty oczywiście byłeś w tym muzeum.
[08:49] - Halo? Słychać?
[08:50] - Słychać, idealnie.
[08:52] - Dobra, więc tak. Przede wszystkim z tego, co tam się dowiedziałem, to Ed pierwsze co, jak wylądował na Florydzie, to wylądował w Florida City. Florida City jest 10 mil od miejsca, w którym w tej chwili znajduje się Koralowy Zamek. W tej chwili znajduje się on w Homestead na Florydzie. To jest jakieś 30 mil na południowy zachód od Miami. Koralowy Zamek mieści się przy Dixie Highway. Dixie Highway to jest tak zwana jedynka w Stanach Zjednoczonych. To jest popularna droga, która łączy Key West, czyli najbardziej na południe wysunięty kawałek Stanów Zjednoczonych. To jest taki właściwie półwysep, który można by przyrównać do polskiego Helu. Tam na samym końcu jest miasto, które jest dość duże.
Mieszka tam około 20 000 ludzi. Jest jednym z najstarszych miast, dlatego że do tego miasta bardzo często w przeszłości, jak oczywiście Ameryka została odkryta i ludzie zaczęli to osiedlać, dobijało mnóstwo różnych statków z Europy i nie tylko, przywożąc po prostu chociażby jakieś ziarno do życia, z którego można było zrobić jedzenie, posiać i tak dalej. I oczywiście różnego rodzaju innego dobra. Tak naprawdę ta jedynka była głównym traktem handlowym z tamtego punktu w głąb Stanów Zjednoczonych, a przynajmniej tutaj na Florydę i te stany południowe. Bardzo duży handel był. I teraz tak. Ed, który zamek początkowo wybudował na Florida City, ponieważ tam jest ta historia w tle z Tommie Sweet Sixteen, czyli Tommie, jego ukochaną, z którą był zaręczony, ale niestety dzień przed ślubem ona odrzuciła te jego zaręczyny i prawdopodobnie, tak jak mówi historia, odrzuciła je ze względu na to, że Ed niestety kompletnie był niezamożny. Tak jakby jego takim punktem zaczepienia i w ogóle w jakiś sposób przeżyć to życie, to było to, żeby jednak, tak jak mówią ludzie, przynajmniej tam okoliczni, w jakiś sposób zarobić pieniądze. W momencie, kiedy on na tym Florida City zbudował ten swój zamek i było to czymś naprawdę ciekawym i ludzie chcieli zobaczyć, co tak naprawdę się za tym kryje, ponieważ Florida City zupełnie w innym miejscu jest położona. Nie było zbyt tylu chętnych, żeby to odwiedzać, żeby on mógł na tym zarobić jakieś pieniądze.
Więc on wpadł generalnie na pomysł taki, żeby przenieść to w bardziej miejsce dostępne dla ludzi i powiększyć to i zbudować dużo bardziej magiczne miejsce. I tak właśnie powstał ten Koralowy Zamek w tym miejscu, w którym jest. W tym Koralowym Zamku jest kilka rzeczy, które przeniósł z tego Florida City. Z tego, co ja się dowiedziałem, to bardzo mało rzeczy zostało przeniesionych. Tak naprawdę kilka takich monumentów, o których będziemy później może mówić idąc przez galerię. To zwrócimy uwagę, co tam zostało przeniesione, ale niemniej jednak to, co on przeniósł z Florida City, to są wielkie rzeczy i naprawdę ciężko jest wytłumaczyć, w jaki sposób on to przeniósł do tego Miami. Bo są to zupełnie przedmieścia Miami. Jak pamiętam, jak ty w audycji opowiadałeś wcześniej, to było tak, że on załadowywał to wszystko na ciężarówkę, załadowywał to po nocy, używając swojego generatora. Robił to zupełnie sam, bez niczyjej pomocy. A historia, którą tam można usłyszeć, jest taka, że miał on znajomego, który miał traktor i Ed zakupił starą ciężarówkę, która nie była na chodzie.
I tak naprawdę te bloki skalne on załadował na tę ciężarówkę. To jest ta część, która jest niezmienna. Załadował ją w nocy również bez świadków. Natomiast facet, który mu pomagał później przetransportować to, tak naprawdę tym traktorem ciągnął tę ciężarówkę te 10 mil do tego teraźniejszego miejsca. I tam jest taki jeden monument, o którym będziemy mówić, jeden z największych. Trzy dni trwał transport tego monumentu, czyli 10 mil. Ten monument jest dość ciężki, jeden z najcięższych elementów, ale robi to wrażenie tak czy inaczej. W każdym razie sama historia, w jaki sposób on to załadował na tę ciężarówkę nie jest wyjaśniona i nikt na ten temat nic nie mówi. O samym miejscu mogę powiedzieć tak: jeżeli wejdziecie sobie na galerię, klikniecie pierwsze dwa zdjęcia są z Google Maps. One są stare, dlatego, że w tej chwili tamto miejsce wygląda trochę inaczej.
Tutaj widać na tych zdjęciach, że jest budowa tej Dixie Highway. Oni ją odrestaurowali. W tej chwili zupełnie inaczej wygląda. To jest tam dwu-, czasami trzypasmowa droga, naprawdę elegancka. Dużo drzew, dużo zieleni, bardzo przyjemnie się jedzie i tą drogą można przejechać całą Florydę. Także w tej chwili to wygląda zupełnie inaczej. I powiem szczerze, że ja byłem zaskoczony w momencie, kiedy GPS powiedział, że jesteśmy na miejscu, bo w ogóle nie widać tego koralowego zamku. Dopiero jak się tam skręciło na skrzyżowaniu w lewo, gdzie jest parking przed tym koralowym zamkiem, to dopiero można było to dostrzec, ponieważ on jest obrośnięty zielenią z zewnątrz. Nie wiem, czy to takie podejście, żeby go ukryć, było naturalne, czy po prostu przypadkowo takie.
[15:15] - Ja też robiłem swoje dochodzenia à propos tego wszystkiego. Skąd? Czy przypadkiem dla sławy ten zamek był przeprowadzony czy przenoszony, czy z jakiegoś innego powodu? Doszukałem się informacji, bo chodzi o tą słynną autostradę, która się nazywa Overseas Highway, czyli ta wzdłuż morza, ta Florida Freeway. Gdzieś tam sprawdziłem i się okazało, że w tamtych czasach teoretycznie wygląda na to, że ta tajemnicza wersja Eda, że nie dla sławy, że dlatego, że tam jest jakiś specjalny punkt grawitacyjno-magnetyczny na Ziemi i że tam jest lepsza, zdrowsza energia. Nie wiem, czy ma potwierdzenie, ale daty mówią mniej więcej tak: Ed Leedskalnin przeniósł ten cały swój zamek tam w 1951 roku dokładnie. Przynajmniej takie mam informacje.
[16:14] - Nie. On przeniósł zamek wcześniej, w 1938 zdaje się. Teraz mi zginęły notatki. Jak zwykle. Teraz cię dokładnie rozumiem, jak ty prowadzisz audycję i ci giną notatki, bo tego jest po prostu za dużo.
[16:33] - Generalnie tam jest taka fama, że pomiędzy właściwie tuż przed początkiem II wojny światowej i gdzieś tak, jak trwała wojna, on przeniósł właściwie sobie ten cały zamek chyba do 1943 roku. W pięćdziesiątym którymś on chyba zmarł. Ale à propos tej autostrady, to ona, jak sprawdziłem, została wybudowana w 1954 roku, a wcześniej, w 1935 roku huragan kompletnie zniszczył tą część Florydy. Zniszczył koleje i drogi. Generalnie wyorało wszystko. I tam praktycznie nic nie było, bo były to czasy wielkiego kryzysu, także i statki nie przybijały i nic się nie działo, bo kryzys był wielki i był wszędzie. I ponoć to w ogóle stało tak samo, palmy zarastały i w ogóle było pustkowie. Przynajmniej ja się dowiedziałem ze swoich informacji. I jak wybuchła II wojna światowa, to tą część Florydy zaanektowała armia amerykańska, która tam miała bazy wojskowe. Chodziło o bazy właśnie na Atlantyk, do tankowania i tak dalej.
I ta cała część wybrzeża została praktycznie zamknięta dla cywili. Także praktycznie mówiąc, poza wojskowymi samochodami właściwie nic się tam nie działo. To była taka po prostu strefa wojskowa. Jeszcze w 1947 roku był kolejny huragan, który kompletnie zniszczył wszystkie drogi dookoła i oni tam dopiero budowali się z autostradą, że w ogóle można było tam dojechać i że to się zrobiło z powrotem popularne w 1954 roku. Czyli generalnie niby można powiedzieć, że w sumie coś w tym jest, że on ruszył ten zamek dlatego, że tam specjalne właściwości magnetyczne, bo być może wtedy, kiedy ruszał, to ta droga była tam pustkowiem. Niewiele się działo po huraganie w czasach wielkiego kryzysu na Florydzie.
[18:14] - Oczywiście, że nie odrzucam tego, co ty mówisz, jak najbardziej. Z tym, że tam, co ludzie niby mówią, tubylcy, to jest tak, że ta droga zawsze była używana, mimo tego, że były huragany. Wiadomo, że w tamtych latach ta droga nie była asfaltowa, nie była wybetonowana, było to klepicho, ale ta droga istnieje tam od lat, właściwie od samego początku istnienia Stanów Zjednoczonych i w momencie, kiedy ludzie zaczęli się osiedlać. I wzdłuż tej drogi jest mnóstwo różnego rodzaju miasteczek. Owszem, huragan był, huragan dużo zniszczył, łącznie nawet Edowi zerwał dach z tej budowli, która tam jest. I później on się zdecydował ten dach zrobić betonowy również z tych bloków skalnych i swoimi sposobami połączył to w jakiś sposób. Więc też o tym była wzmianka, że przeżył ten huragan. Poza tym ten huragan, on się Doris nazywał, czy coś takiego, zniszczył też takie drzewo, które tam rosło i miało odpowiedni wpływ na pewien element tego ogrodu. Bo tak generalnie ten zamek jego wygląda, jakby to był jakiś wielki ogród. Może nie wielki, bo to nie jest wielkie generalnie.
Jest to dość duże, ale to nie jest wielkie i wygląda trochę jak ogród botaniczny. Wygląda to przepięknie. Trzecie zdjęcie jak sobie otworzycie, to jest taka mapka poglądowa i widać rozmieszczenie tego wszystkiego, więc to jest na jakiejś działce powierzchni może trzech tysięcy metrów kwadratowych maksymalnie całość. Także nie jest to naprawdę duże i wygląda bardzo ciekawie.
[20:02] - Taki troszeczkę skalny ogród.
[20:07] - Tak, dokładnie skalny ogród. Ed również odpowiednio tam różnego rodzaju kwiaty rozmieszczał, dlatego że on bardzo chciał być blisko z przyrodą i właściwie część w ogóle tego ogrodu, z tego, co mówili przewodnicy, to on żył na zewnątrz. On miał tą swoją chatkę w jednym rogu, jak widzicie na zdjęciach, tylko po to, że gdy była pogoda zła, bądź żeby schować się w nocy tam, żeby go nie atakowały różnego rodzaju zwierzęta, ponieważ tam jest mnóstwo jaszczurek, mnóstwo węży. Zresztą z tego słynie Floryda. Również aligatory. Normalnie w jego czasach wchodziły aligatory poza tym ogrodzeniem, więc było dość niebezpiecznie. Poza tym cały zamek zbudowany jest na zasadzie takiej jak twierdza, czyli jest z każdej strony ogrodzony. Jest postawiony dość wysoki mur, wysokości powiedzmy jakichś trzech metrów czy nawet czterech. Bardzo ciężko jest przez ten mur zajrzeć do środka. I właśnie ten sposób budowy tego, że ten mur tam się znajdował, również dodaje magii temu całemu miejscu i dlatego ludzie byli bardzo zainteresowani tak naprawdę, co się tam dzieje wewnątrz, ponieważ na takim pustkowiu, załóżmy, że wtedy nie było tam żadnego miasta, bo tak było.
Nie było w pobliżu miasta. Jest jakaś wielka kamienna budowla, która właściwie nie wiadomo, co się znajduje w środku i dlatego to w jakiś sposób przyciągało też ludzi. Dobra, może przejdźmy po kolei do zdjęć i sobie tak przejdźmy po tych zdjęciach. Więc zaraz za mapą mamy postać Eda. Ona jest jeden do jednego. I faktycznie on miał półtora metra i ważył około pięćdziesięciu kilogramów. Był to mały człowieczek i wszystko wewnątrz tego zamku jest zbudowane pod jego wzrost. Wszystkie krzesła, które on tam zrobił, łóżko, różnego rodzaju przyrządy, elementy są zbudowane pod jego wzrost. Ciekawostką jest, że jeżeli ktoś z Polski się tam wybierze, to jedną z pań, bo tam jest taki sklepik również z pamiątkami, można kupić sobie różnego rodzaju książeczki, jest Polka, więc również rozmawialiśmy sobie z tą Polką. Ona tam parę ciekawostek też powiedziała generalnie o Florydzie, o tym miejscu i tak dalej.
Dobra, następne zdjęcie to już widać właśnie taki jakby dom Eda, w którym spędzał ten czas.
[23:01] - A tam dziesięć centów.
[23:04] - Tak, tylko że to chyba jest, nie wiem czemu, ale oryginalnie i wszędzie jest mówione, że dwadzieścia pięć centów kosztowało wejście do tego. I główna brama jest kawałek dalej, ale tutaj widać dokładnie ten dwupiętrowy budyneczek, w którym on mieszkał. Dalej będą zdjęcia, jak to w środku wygląda i wygląda mniej więcej tak, jak było oryginalnie. Na pierwszym piętrze mieszkał Ed. Na parterze miał swoją graciarnię, czyli wszystkie przyrządy, które miał znajdowały się właśnie na parterze. I na następnym zdjęciu mamy samą tą-
[23:46] - Tą tabliczkę, że generalnie wejście dziesięć centów, prawda? Wejście dziesięć centów, wrzuć poniżej. Tam jest jakaś chyba dziurka, skarbonka, prawda?
[23:55] - Tak, ale ja tam szukałem właśnie, czy tam były miejsce jakieś wydrążone, że te pieniądze mogły się tam zbierać. Nic takiego nie było i właściwie nikt nic nie powiedział na temat tego. Na następnym zdjęciu macie-
[24:08] - Tam wygląda, jakby coś było chyba wcześniej podczepione. Tam może po prostu wisiało jakieś wiaderko, wiesz i po prostu wrzucałeś sobie ten
[24:15] - To jest rura wmurowana. Nie mam pojęcia dlaczego. Tak, to jest wmurowana rura. I tak jak widzicie, to jest w kształcie gwiazdy, sześcioramiennej gwiazdy, która jest symbolem Litwy. I ta gwiazda się powtarza w wielu różnych momentach wewnątrz całej tej budowli. On tą gwiazdę wbudowywał w różnego rodzaju przyrządy. Może nie przyrządy, ale elementy tego całego ogrodu. Jak klikniecie sobie na następne zdjęcie, jest struktura muru. Czyli tak naprawdę to wszystko jest zbudowane z koralowca. Floryda jest to skała koralowa, która pokryta jest kilkunastoma centymetrami normalnej ziemi albo piasku, więc ten koral jest troszeczkę lżejszy niż normalna skała.
Można porównać ją trochę do wapienia. I ona jest bardzo porowata, ma bardzo dużo otworów i koral jako taka wyschnięta skała koralowa przepuszcza wodę i doskonale filtruje tą wodę. Ed również to wykorzystał, o czym będziemy mówić dalej. Przejdźmy sobie może do następnego zdjęcia. Tutaj jest ten budynek taki troszeczkę, żeby tą skałę pokazać. Te bloki skalne-
[25:47] - Nie są małe. Naprawdę sporo wyglądają, na niemałe, że tak powiem.
[25:53] - One nie są ogromne, ale nie są też małe. Ja nie pamiętam. One ważą w granicach jednej tony każdy taki bloczek, z którego jest zbudowany właśnie to jego mieszkanie, ten jego dom. I widać spoiny. Spoiny są z normalnego betonu, więc on również wykorzystywał normalny beton, łącząc ze sobą te wszystkie bloki i w tych innych budowlach, które znajdują się na terenie całego zamku, również wykorzystywał beton. Następnie mamy bramę wejściową i tutaj w tej bramie wejściowej, ja tego nie ująłem, bo prawdę mówiąc dopiero później przeczytałem troszkę na temat tego, jak to wewnątrz wszystko jest zbudowane. Znajduje się dzwonek i Ed miał umówiony sygnał, że jeżeli ktoś przyszedł i dwukrotnie zadzwonił w ten dzwonek, to wtedy mógł wejść do środka i obejrzeć sobie. Właściwie nie obejrzeć, bo Ed był również przewodnikiem wewnątrz tego zamku, więc on oprowadzał wszystkich. Trzeba było dwukrotnie zadzwonić. Przy czym on zastrzegał sobie takie prawo, że jeżeli nie miał czasu, był zajęty, to w ogóle nie reagował wtedy na te dzwonki.
A jeżeli ktoś zadzwonił inną ilość razy, to kompletnie w ogóle nie reagował. Był kompletnie odłączony.
[27:24] - Dobre.
[27:26] - To była brama.
[27:28] - Tam jest napis „Entrance” i oczywiście „You will be seeing unusual accomplishments”, czyli nietypowe. Nie wiem, jak to przetłumaczyć.
[27:41] - Zaraz ci powiem.
[27:44] - Ja oczywiście sobie tak czytam te napisy, które tam są wmurowane w te mury.
[27:48] - Osiągnięcia. Chodzi o to, że osiągnięcia. I słowo jest bardzo trafne, dlatego że faktycznie pewne rzeczy, które on tam wewnątrz zamku zbudował, będziemy o nich mówić, co do dzisiaj nie zostało to naukowo w żaden sposób rozwiązane, w jaki sposób on mógł to sam zrobić.
[28:12] - Właśnie widzę sobie tą taką dużą kamienną bryłę nad wejściem. Tak się zastanawiam, jak półtorametrowej wysokości drobnej figury człowiek może coś takiego zrobić. Ambitne, ambitne bym powiedział.
[28:27] - Dokładnie ambitne, ale uczeni, którzy zajmowali się i próbowali rozgryźć tą jego tajemnicę, mają na to swoje wytłumaczenie. Będziemy o tym mówić przy kolejnych zdjęciach, więc nie wybiegaj na razie w przyszłość.
[28:45] - Dobra.
[28:46] - Dobra, następne zdjęcie mówi nam o tym, że wszystko, co tutaj wewnątrz tego znajduje się, przyjmuje się na własną odpowiedzialność ze względu na to, że wszystko jest dokładnie zrobione z kamienia i chodziło Edowi o to, że kompletnie nie jest ubezpieczony, więc jeżeli ktokolwiek zrobi sobie jakąkolwiek krzywdę, to będzie odpowiedzialny sam za to. On nie był ubezpieczony dlatego, że nic wewnątrz nie było zbudowane z drewna. To był tylko i wyłącznie metal i właśnie koralowiec, ewentualnie zwykły beton. Przechodzimy do następnego zdjęcia i mamy takie ujęcie szersze, panoramiczne jednego z rogów tego całego zamku i na tym zdjęciu widać taką część. Zacznijmy od prawej strony. Przy takim metalowym elemencie, na którym była mapa wyświetlana, jest taki stół, który jest w kształcie serca. Jest to bardzo interesująca rzecz. Był to stół, który był poświęcony właśnie tej jego sweet sixteen, czyli tej jego Litwince, która nie chciała za niego wyjść za mąż.
[30:23] - Tak.
[30:25] - Ten stół jest zbudowany w taki sposób, że on jest w kształcie serca. Na jego środku znajduje się doniczka z kwiatkiem i ten kwiatek został specjalnie przez niego posadzony. Był to oczywiście żywy kwiatek, żeby cały czas był dla niej i miał być żywy przez cały czas. Niby mówią, że jest to oryginalny kwiat, który tam był od zawsze, który Ed dokładnie posadził, ale to chyba jest raczej bajka. Zresztą nie byłoby to zbytnio możliwe. Poza tym sam stół w kształcie serca był wykorzystywany w różnego rodzaju filmach i opowiadaniach, a jest to jeden z najczęściej odwiedzanych elementów tego całego zamku w czasie Walentynek. Dlatego, że pary robią sobie przy tym zdjęcia, a głównie nowożeńcy sobie tam robią zdjęcia. Zamek jest również fajną rzeczą, żeby sobie tam zrobić jakąś imprezę. Może nie dosłownie imprezę, ale uwiecznić jego tło bądź siebie na jego tle. Później przesuwając się w lewą stronę, w bliższej części tego zdjęcia, bliżej nas znajdują się różnego rodzaju pozostałości po krzesłach i stołach.
To jest miejsce, które było nazywane Grotą Trzech Misi i było to miejsce, które on zaprojektował i zbudował z myślą o dzieciach. W momencie, kiedy kiedyś przychodzili odwiedzać to ludzie, powiedzmy całe rodziny, ponieważ dzieci się nudziły ze względu na to, że nic ciekawego dla nich tak naprawdę w tym zamku nie było, to był to element, w którym te dzieci mogły się bawić. Z tym że do końca nie dotrwało to w takiej postaci, w jakiej powinno dotrwać. Są to jakieś skrawki, elementy. Głównie były to różnego rodzaju krzesełka do wdrapywania się, jakieś monumenty. Nic specjalnego, co by w jakiś sposób przykuwało tutaj uwagę. W tle mamy narożnik, który jest nazywany pokojem tronu. Tam znajduje się tron, o tym zaraz powiem, i znajdują się planety na ogrodzeniu. Ta kula po lewej stronie, która jest w samym centrum zdjęcia, jest Marsem. Troszeczkę po prawej stronie mamy Saturn.
Później mamy księżyc, który nie jest w pełni i później jest jeszcze jeden mniejszy księżyc. Tego mniejszego księżyca nie jestem w stanie wytłumaczyć.
[33:44] - Wenus chyba, wiesz?
[33:46] - Może i Wenus. Musiałbym wrócić do moich notatek, ale tego nie zapisałem. Generalnie o co chodzi? Chodzi o ten Mars, który jest centralnie na zdjęciu. Ed cały czas wierzył w to, że na Marsie istnieje życie i głośno o tym mówił. Również posadził przy tym Marsie roślinę, która nie przetrwała, która miała właśnie symbolizować życie. Nie przetrwała. Nie wiem, co to za roślina. Nie jestem w stanie nawet tego przetłumaczyć, ale generalnie to było to. Poniżej znajduje się pokój tronowy i w tym pokoju znajduje się tron, w którym Ed jako głowa rodziny miał sobie przesiadywać.
[34:37] - Proszę bardzo.
[34:38] - Znajduje się również krzesło dla jego sweet sixteen i znajdują się krzesła dla dwójki dzieci. To jest też ciekawostką, dlatego że jego marzeniem było, żeby mieć żonę i dwójkę dzieci, więc wszystko, co było zrobione dla jego rodziny, zawsze brana była pod uwagę dwójka dzieci. To bardzo ciekawe czemu? Tym bardziej że nigdy nie zostało spełnione to jego marzenie.
[35:11] - Jest kilka hipotez na ten temat. Jedna hipoteza mówi o tym, że tak naprawdę nie chodzi o żadne sweet little sixteen, tylko chodzi o parametry tej technologii, której użył do podnoszenia kamieni, że to jest zaszyfrowana wiadomość. Taka jest tak zwana alternatywna wersja, bym powiedział.
[35:30] - Dobrze. Jeszcze ciekawostka na temat tego pokoju jest taka, że znajduje się tam specjalne krzesło, które jest wyrzeźbione w taki sposób, że jest bardzo niewygodne do siedzenia. To krzesło zostało wyrzeźbione podobno dla jego teściowej, czyli dla matki tej panny młodej, jego narzeczonej, tej jego słodkiej szesnastki. Ten pokój tronowy. Można było sobie tam wejść i usiąść na tych krzesłach, wypróbować. Trudno powiedzieć, czy jest to wygodne ze względu na tą całą porowatość tej skały. Nie jest to zbyt wygodne, ale ktoś mógłby lubić sobie na tym siedzieć. Na następnym zdjęciu mamy fontannę. Ona nazywana jest księżycową fontanną ze względu, że symbolizuje Księżyc w trzech fazach, czyli na samym środku mamy księżyc w pełni i tam wewnątrz jest taki mały basenik. Zaraz o tym dalej powiem.
Po bokach są kawałki księżyca, w zależności od tego, w której fazie księżyc się znajduje. Bardzo romantyczna budowla i faktycznie wygląda w rzeczywistości dużo lepiej niż na zdjęciu. Tym bardziej, że jeżeli się ją obchodzi z różnych stron, to fantastycznie ona się komponuje.
[37:03] - Chcę się zapytać o jedną rzecz, o ten dziwny kształt chodników dookoła. Czy to jest oryginalny kształt, który został zrobiony przez Eda? Czy to jest jakaś futurystyczna sprawa?
[37:13] - Jeszcze raz. Co takiego?
[37:15] - Kształt chodników dookoła, bo tam jest dosyć specyficznie pozaokrąglane dookoła tego wszystkiego. Właśnie tak ładnie, oryginalnie.
[37:22] - Nie, mówili, że te chodniki były oryginalnie zrobione. Niedokładnie to, co w tej chwili tam jest. To mi wyglądało trochę na jakiś bardziej szlachetny kamień typu granit, marmur, coś takiego. Ale generalnie chodniki były przez niego zrobione i było utwardzone, bo ta ziemia, która tam się znajduje, to jest piasek półkoralowy, także on jest taki lekki, że rośliny w nim za bardzo nie chcą rosnąć. Ale dalej o tej fontannie. Widać takie schodki po lewej i po prawej stronie. Te schodki były zrobione ze względu na to, że dawniej on tą fontannę używał jako takie oczko, w którym hodował ryby i te ryby służyły mu normalnie do jedzenia. I ponieważ te ryby tam pływały, można było je zobaczyć, a nawet dotknąć, to on zbudował też te schodki jako atrakcję dla zwiedzających, żeby każdy mógł wejść na te schodki i nawet dotknąć tą rybę.
[38:31] - Jakie to jest duże? Tak ciekawości zapytam. Średnicą.
[38:35] - Średnica może być około trzech metrów.
[38:38] - Wow, to jest potężne.
[38:41] - Jest to spore.
[38:42] - Na zdjęciu wygląda małe. Przepraszam bardzo, bo tak na zdjęciu wygląda może na metr szerokości. A to jest naprawdę duże.
[38:50] - To jest duże. Oczywiście wysokość tego to też koło trzech metrów będzie mniej więcej, także jest to naprawdę spore. 23 tony waży ten okrąg, który tam jest. On jest wykończony i uszczelniony normalnym betonem, żeby ta woda nie wylatywała z niego. A każda z tych połówek księżyca po bokach po 18 ton waży. Także są to dość duże rzeczy. Po samej wadze można to sobie w jakiś sposób nawet spróbować wyobrazić, prawda? Przejdźmy sobie do następnego zdjęcia. Na następnym zdjęciu właściwie jest kawałek muru. O samym murze chciałem powiedzieć później, ale jak widać jest on zbudowany z takich bloków, które nakładały się na siebie z zewnątrz i wewnątrz.
Są te otwory między tymi blokami i te bloki przylegają do siebie z zewnątrz, wypełniając ten otwór i również wewnątrz wypełniając ten otwór. To będzie widać na innych zdjęciach dalej. Co się dzieje. Dalej mamy taką ciekawą roślinę. To jest prawdopodobnie jakiś chwast, ale wyglądało to niesamowicie, dlatego pozwoliłem sobie zrobić zdjęcie i również to zdjęcie wrzucić tutaj, żeby sobie wszyscy mogli obejrzeć. W ogóle sama roślinność na Florydzie jest fantastyczna. My przyzwyczajeni jesteśmy głównie do liściastych drzew albo iglastych, krótkich iglastych. Tam jest to zupełnie inne. Tam jest mnóstwo kwiatów albo drzew, które pierwszy raz widziałem na oczy. Oczywiście palmy wszędzie, ale oprócz tego są iglaste drzewa, które mają strasznie długie igły dochodzące nawet do 20 centymetrów długości.
[40:55] - Dżungla człowieku. Dżungla prawdziwa.
[40:58] - Tak, tropik, dosłownie tropik. Zresztą tam jest taka pogoda cały czas. Cały czas jest lato. Dlatego Ed tak naprawdę nie potrzebował, jeżeli chciał żyć z przyrodą, tak jak mówią legendy, nie potrzebował nic, dlatego, że cały rok można było żyć na zewnątrz. Jedynie schować się przed ewentualnie ulewą, ponieważ są dość częste ulewy na Florydzie.
[41:25] - Mnie zafascynowała ta historia z tym, że miał po prostu rybki, hodował sobie tam na miejscu. To jest w ogóle fascynujące i kompletnie samowystarczalny. Jest to wypas, bym powiedział. Całkiem niezłe.
[41:36] - Spróbuję przejść do następnego zdjęcia. Widzę, że chyba sporo osób ogląda, bo strasznie wolno się zdjęcia ładują.
[41:47] - Część osób ma jakiś problem z oglądaniem zdjęć. Tak to wygląda. Przynajmniej na czacie dostaję dużo informacji. Jeżeli teraz jest jakiś problem, postaramy się jak najszybciej to załatać. Także idziemy do kolejnego zdjęcia.
[42:03] - Następnym zdjęciem po takim drzewie z takimi dzwonkami jest zdjęcie, gdzie po prawej stronie mamy stół i ten stół nazywa się Florida Table. I to jest ciekawostka. Nie widać go za bardzo. Ja też właściwie nie przygotowałem się tak dokładnie do robienia tych zdjęć. Powinienem wcześniej obejrzeć mapę i w jakiś sposób się przygotować.
[42:33] - Shame, double shame
[42:35] - Tak, ale dlaczego on się nazywa Florida Table? Dlatego, że on jest w kształcie Florydy i nawet w kawałku tego stołu to jest widoczne na tym zdjęciu. Przy prawej krawędzi zdjęcia jest taki jaśniejszy element na tym stole. Tam jest nawet wyżłobiona taka dziura, w której stoi woda. Oczywiście jak pada deszcz, który symbolizuje jezioro, które jest na Florydzie, największe jezioro. Każdy z nich waży w granicach pół tony. I one oryginalnie były bujane. W tej chwili one stoją w ziemi parę centymetrów. One się nie bujają i one były bujane. Po co w ogóle on utworzył ten Florida Table?
To było stworzone dla rządu. Czyli wszyscy przedstawiciele rządu Florydy mogli zasiąść przy tym stole i mogli dyskutować różnego rodzaju polityczne bądź prowadzić jakieś inne dyskusje.
[43:46] - Idealista, kolega idealista.
[43:49] - Tak, idealista. Tylko ciekawostką jest tak naprawdę, skąd on wymyślił tyle różnych, jak to powiedzieć-
[44:03] - Zastosowań chcesz powiedzieć?
[44:04] - Zastosowań właśnie.
[44:05] - Że wiesz, tu rodzinka, tu dla małżeństwa młodego, tu dla rządu, tam za chwilę znajdziemy. No, nie będę uprzedzał, co znajdziemy, ale znajdziemy jeszcze kilka innych rzeczy.
[44:16] - Dokładnie. Po prostu to jest fenomenalne, ale z drugiej strony podobno był w ogóle niewyedukowanym człowiekiem.
[44:25] - Właśnie w tym jest. Słuchaj, bo za chwilę pewnie o tym wspomnisz. A ja znalazłem taką historię, bo tam oczywiście jest legenda, że on w ogóle nie potrafił ani pisać, ani czytać, że był kompletnym nieukiem po prostu. No ale się okazuje, że nie tak do końca, bo jest coś takiego. To są legendy dookoła tego, że to nie on napisał, ale niektórzy twierdzą i on sam podpisał się pod tym. Napisał generalnie taki drobny pamflet, który gdzieś tam wydrukował i wydrukował to w taki sposób, że druk był tylko na lewej stronie kartki, prawą zostawiając białą, zostawiając taką informację na początku książki, że to dla ciebie, drogi czytelniku, abyś sobie mógł zrobić spokojnie notatki na temat tekstu, który pisze, który jest wydrukowany po lewej czy prawej stronie, czy jakoś tak. I on to wydrukował. Także takie pamflety w lokalnej gazecie publikował.
[45:19] - Zgadzam się z tobą. I właśnie dyskutowałem na ten temat z przewodnikiem i przewodnik mi mówił, to była kobieta akurat i ona w tym mieście mieszkała od wielu lat i jej przodkowie również i nawet znała rodzinę, która bezpośrednio znała się z samym Edem, że on kompletnie nie umiał pisać. A to, co jest napisane chociażby w takim drukowanym przewodniku, bądź to, że sam napisał właśnie te pamflety, czyli tą książkę „Magnetic Current", czy tą „Sweet Sixteen Domestic and Political Views" zupełnie przeczy temu, że on był niewyedukowany. Więc albo ten przewodnik był niewyedukowany akurat.
[46:11] - No mogło być tak. Wiesz, taki Ed Leedskalnin niby z Europy, taki mało amerykański, rozumiesz?
[46:20] - Tak.
[46:21] - Wiesz o co chodzi.
[46:23] - To jest dla mnie zagadka, ale szczerze powiem, że jeżeli będę miał okazję drugi raz być w tamtych okolicach, to na pewno drugi raz pojawię się w tamtym miejscu i zwrócę uwagę. Bardziej się przyjrzę tym elementom, które mi umknęły podczas tej pierwszej wizyty i na pewno dopytam o kilka właśnie takich ciekawostek, bo sam jestem zaciekawiony i nurtuje mnie, dlaczego jest taka zbieżność faktów pisanych i chociażby tych, co dowiedziałem się tam. Wiesz co, ja bym cię prosił, że jeżeli moglibyśmy zrobić przerwę.
[46:58] - Okej, to my robimy przerwę. Spokojnie, proszę państwa. No i co? I wracamy po przerwie. To ja cię rozłączam, a my wracamy po przerwie. Okej, a przypominam, że wysłuchacie oczywiście Radia Na Fali, jak najbardziej pierwszej audycji Hiperprzestrzeń. Ja mam na imię Tomek, a ze mną jest nasz dzisiejszy gość, czyli Kamil. Oczywiście audycja jest retransmitowana w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium. A dzisiaj rozmawiamy, słuchajcie, dzisiaj właśnie nie tyle rozmawiamy, ile Kamil opowiada, jak wygląda Koralowy Zamek w rzeczywistości.
No bo zwiedził całkiem nie tak dawno ten Koralowy Zamek. Wypytał się o te wszystkie rzeczy, pofotografował te wszystkie rzeczy. Na naszej stronie radia radionafali.com jest galeria. Tam jest cała kolekcja tych wszystkich zdjęć, o których rozmawiamy. Zdaje się, nie każdemu te zdjęcia działają, ale nie przejmujcie się, postaramy się jak najszybciej to wszystko odpalić na nogi, żeby wszystkim te zdjęcia działały bez żadnych problemów. Także nie martwcie się, nie martwcie się, wszystko będzie okej, moi drodzy. A ja tymczasem może jakąś muzyczkę, proszę państwa. No bo dzisiaj, słuchajcie, wróciliśmy do tematu Eda Leedskalnina. Czy da się wybudować piramidę mając bardzo niewielką technologię, można powiedzieć. Nie wiem, jak to powiedzieć.
Nie tyle niewielką technologię, ile po prostu mając bardzo proste narzędzia. Właśnie. Czy to się da zrobić? No o tym wszystkim dzisiaj w Hiperprzestrzeni, proszę państwa, próbujemy rozwikłać zagadkę Eda Leedskalnina i Koralowego Zamku. No i co? No i czas na muzyczkę, proszę państwa. Czas na muzyczkę. Oczywiście słuchacie audycji Hiperprzestrzeń w Radiu Na Fali. Ja mam na imię Tomek. Audycja jest transmitowana w Radiu Paranormalium, a dzisiaj jest z nami gość Kamil i opowiada o swoich wrażeniach w Koralowym Zamku wybudowanym przez Eda Leedskalnina.
Chyba niepoprawnie mówię już to imię i tak mi zostanie na całe życie. Kamil już jest z nami. Halo, halo. Oki doki, jesteśmy wszyscy na antenie. Halo, halo. Halo, halo, panie Kamilu. Proszę sprawdzić mikrofon.
[49:20] - Halo? Kompletnie nic nie słyszę. Czy ty mnie słyszysz?
[49:23] - Teraz cię słyszę idealnie. Także tutaj jest wszystko okej. Może popraw sobie mikrofonik, poruszaj kabelkami. Okej, słuchajcie, coś się dzieje z internetem. Szaleństwo. Jeszcze momencik. Okej, słychać cię. Halo, halo. Słyszysz mnie?
[49:51] - Słyszę cię.
[49:52] - Idealnie.
[49:52] - Jesteś tak pocięty, że ledwo, ledwo. Generalnie słuchacze mają rację. Galeria jest niewidoczna. Nie wiem dlaczego nie ma dostępu. Przed chwilą właśnie byłem w systemie, żeby zobaczyć. Wszystko jest udostępnione tak, jak powinno być. Jest publiczna strona.
[50:09] - Ja będę wklejał zdjęcia na czata, także zapraszam wszystkich serdecznie na czata Radia Na Fali. Musicie wejść na www.radionafali.com. Tam jest zakładka „Chat”, zalogować się na czata. Zapraszam wszystkich serdecznie i będę wklejał po kolei te zdjęcia, o których mówimy na czata, bo jest też taka opcja. Także ja się tym zajmę. No i co? I kontynuujemy naszą wyprawę do Koralowego Zamku, żeby się dowiedzieć, jak w ogóle wygląda to w rzeczywistości. Bo co innego filmy, co innego dokumenty na ten temat, a co innego widzieć to wszystko na własne oczy.
[50:41] - Dobra, powiem wam, że z tego, co widzę, to jest jeszcze jeden problem. Już wiem, dlaczego galeria nam się nie wyświetla. Dobra, ale to jest większa rzecz. Trzeba będzie to poprawić później. Następnym zdjęciem jest zdjęcie, na którym widać monument wysoki z otworem na samej górze. Poniżej jest trójkąt na bliższym planie. Skała z takim trójkątem. To nazywa się Polaris Telescope i to jest taki mechanizm, takie urządzenie, które wymyślił Ed, żeby można było obserwować Gwiazdę Polarną i w jaki sposób Ziemia zmienia swoją pozycję w czasie roku, jak obiega sobie po całej orbicie wokół Słońca. I jak przejdziecie do następnego zdjęcia, to ja starałem się aparatem zrobić, w jaki sposób można tą Gwiazdę Polarną zaobserwować. Chodzi tutaj o to, że ten obelisk na górze z otworem również miał taki krzyż z dwóch drucików zrobiony, jak i otwór, który znajdował się w tej skale z trójkątem poniżej.
Oczywiście było to wszystko zrobione na takiej wysokości, na której Ed swobodnie mógł podejść do tego, stanąć i miał ten dolny otwór na wysokości swojego oka i wygodnie sobie mógł to obserwować. Po co generalnie mu to było? Było mu po to, żeby zrobić swój własny zegar. On na podstawie tego zbudował swój własny zegar, który jest na późniejszych, kolejnych zdjęciach. Jak dojdziemy do tego zegara, to może troszeczkę o nim pomówimy. Generalnie możecie w kolejnych zdjęciach zobaczyć ten obelisk. On jest dość duży. No i zgubiłem notatkę na ten temat.
[53:01] - To ja tu wklejam zdjęcia. Jestem już przy tym dużym, wysokim obelisku, który ma właśnie te dwa druciki w środku.
[53:11] - Nadal cię źle słyszę. Nie wiem, co się dzisiaj dzieje. Chyba naprawdę jakieś zło się przeciwko nam.
[53:19] - To zło się nazywa National Security Agency i też brytyjski wywiad. Oni podsłuchują cały świat.
[53:28] - Dobra, ten obelisk waży 20 ton, także jest dość ciężki i został ukończony w 1940 roku. I tak jak mówię, przede wszystkim służył on Edowi do tego, żeby sobie elegancko zaprojektować swój własny zegar, który tak naprawdę jest jedynym tego typu zegarem na całym świecie. Na następnym zdjęciu jest rzut na te planety, które są w ogrodzeniu. Widzimy Marsa, Saturna, Księżyc i tam w tle Wenus, tak jak mówiłeś, Tomek. Kolejne zdjęcie z innej perspektywy. Również planety, które są w ogrodzeniu. I tutaj widać też ten cały throne room, czyli ten tron, pokój tronowy w tym zamku. Ciekawostką taką jest, że wracając do tego, dlaczego Ed chciał zarobić na tym zamku, to wytłumaczeniem takim, którym ogólnie turystom się przekazuje, było to, że ponieważ Europa jest znana z tego, że dawno temu powstało mnóstwo zamków A Stany Zjednoczone kompletnie nie posiadają tego typu budowli. Dlatego Ed, ponieważ pochodził z Europy, wiedział doskonale o tym, chciał stworzyć właśnie zamek, który by przyciągał samą swoją konstrukcją czy chociażby typem budowy, tym, że to jest zamek, ludzi po to, żeby zwiedzali, żeby on mógł zarobić pieniądze. Trochę płytkie to wytłumaczenie, ale generalnie coś w tym jest.
Dlatego, że Amerykanie swoją drogą mają trochę świra na tym punkcie i uwielbiają różnego rodzaju monumentalne budowle i jak się pojedzie do różnego rodzaju dużych miast, to tego typu wielkie monumenty również stoją i są one oczywiście niemalże współczesne, bo mają 30 bądź 50 lat, więc w porównaniu do naszych kilkusetletnich zamków z Europy to jest tak naprawdę nic. Okej, ja jestem na zdjęciu, w którym widoczny jest zegar. Tomek, jakbyś to mógł udostępnić.
[56:05] - Ja to cały czas wklejam, także przypominam wszystkim, śmiało wbijajcie na czata Radia Nafali www.radionafali.com zakładka „Chat”. Ja cały czas wklejam zdjęcia jedno po drugim, także ty śmiało opowiadaj. Ja tu cały czas robię akcję wrzucania zdjęć, także zapraszam wszystkich serdecznie, zalogujcie się, jeżeli jeszcze was nie ma. Tam jest jakiś system CAPTCHA, także śmiało, chwilę to potrwa. I śmiało zapraszam po prostu wszystkich, bo to jest jak na razie jedyna opcja oglądania zdjęć. Postaramy się jak najszybciej naprawić galerię, bo normalnie te zdjęcia są oczywiście dostępne w galerii Radia Nafali na stronie www.radionafali.com Na górze jest zakładka „Galeria”, a w tej chwili tylko i wyłącznie na czacie. Także zapraszam wszystkich na czata. Ja wklejam.
[56:49] - No dobra. Zegar jest zegarem Eda, ze względu, że pokazuje nawet czas, który Ed uważał jako czas, w którym ludzie powinni pracować i mierzy on czas od 9 rano do 4 po południu tylko i wyłącznie.
[57:09] - Nice, podobny pomysł.
[57:11] - Dla mnie to moglibyśmy pracować od 9 do godziny 13. Do 13. To by było jeszcze lepiej. Cztery godziny by wystarczyło.
[57:23] - Do 12, do połowy myślę. Tę drugą połowę na taką intelektualną pracę tylko.
[57:30] - Wracając do zegara. Mało tego, że zegar pokazuje czas, to pokazuje on czas z dokładnością do pięciu minut. I tutaj kciuk był elementem, którym odmierzało się od szczytów tych pętli, które tam widać. Niektóre szczyty mają cyferki, niektóre szczyty nie mają-
[57:56] - To jest połówka, 30 minut
[57:57] - ... numerków. Wiadomo, tam, gdzie są numerki, to jest pełna godzina. Te szczyty pomiędzy, w których nie ma tych numerków, to są połówki godzin. A generalnie jak się kciuka używa, to co pięć minut. Ed miał mniejszego kciuka niż mój. To było przez niego zrobione dla niego. Mało tego, zegar również patrząc w dół w te pętle pokazuje, że szczyt to jest początek roku.
[58:32] - No proszę bardzo.
[58:33] - Natomiast doły tych pętli pokazują koniec roku. Nie chodzi tutaj o kalendarzowy rok, tylko o... Pomóż mi.
[58:47] - Słoneczny i księżycowy rok, bo to jest właściwie cykl tak zwanych 33, czyli tajemnicza liczba 33. Dziwna magia, prawda? To jest dokładnie moment, kiedy lata księżycowe nakładają się na siebie z latami słonecznymi i następuje taki kolejny zwrot do kolejnego cyklu.
[59:06] - Tak. I dokładnie jeszcze ten zegar pokazuje również pory roku, jakie są. Także fantastyczna rzecz. Jak się na to patrzy zwykłym gołym okiem, to kompletnie nic nie wskazuje na to, że jest to tak precyzyjne urządzenie. Bo nie można tego inaczej nazwać niż precyzyjnym urządzeniem, bo naprawdę dużo informacji przekazuje, a jest to kawałek po prostu miski wyżłobionej w skale. I jak popatrzycie na zdjęcie, lewy górny róg tego kawałka skały wystaje taki kawałek pręcika. To jest właśnie ten pręcik, który rzuca cień na ten zegar i ten pręcik pokazuje dokładnie którą godzinę. I faktycznie to działa, bo przewodnik dokładnie jak to tłumaczył, trzeba było się w odpowiednim miejscu ustawić, żeby dokładnie wszystko widzieć i to, co pokazywał ten pręcik, to się dokładnie zgadzało. Także fenomenalna rzecz, jedyna w swoim rodzaju w skali całego świata, bo tak jak mówię, drugiego takiego zegaru na całym świecie nie ma.
[01:00:19] - No proszę bardzo. To co, idziemy do kolejnego zdjęcia?
[01:00:24] - Tak. Kolejne zdjęcie przedstawia jedyny fotel, który można było zobaczyć. Bujany fotel, który można było jeszcze zobaczyć, który działa. Oczywiście nie można było wejść na niego, ponieważ ten fotel był na wysokości mojej głowy. Ja mam prawie 1,90 m wzrostu, więc on był na dość dużej wysokości, na takim postumencie postawiony. Ze względu na to, że był to pierwszy fotel, który zbudował Ed, który był tym kołyszącym się fotelem. On go tak wyeksponował, z tego, co się dowiedziałem, ze względu na to, że był dumny, że takie coś zbudował. Dlaczego? Dlatego, że ten fotel waży pół tony, a jeżeli się na nim usiądzie — nie mogłem tego sprawdzić, nikt nie mógł, było zabronione wspinanie się tam na górę — to podobno prawie sam się kołysał. Był tak doskonale wyważony.
I te wszystkie fotele, o których wcześniej mówiłem, były zbudowane w ten sam sposób. Tylko że ze względu na to, że to jest dość ciężkie i przez upływ czasu troszeczkę się w ziemię wryły. A to był ten jedyny fotel, który pokazywał, w jaki sposób Ed robił te swoje fotele i one naprawdę działały. Przejdźmy może do następnego zdjęcia. To jest następna fenomenalna rzecz. Nie została tajemnica tej rzeczy odkryta do dnia dzisiejszego, mimo że uczeni próbowali wielokrotnie badać to, próbowali nawet zregenerować. Zaraz powiem, o co tutaj chodzi. To się nazywa-
[01:02:13] - Brama, proszę pana.
[01:02:16] - Tak, to się nazywa dziewięciotonowa brama. Dokładnie tak. Ponieważ tyle waży ten kamień. Dziewięć ton. Ten kamień jest kompletnie nieregularny. Z tej perspektywy na zdjęciu wygląda jak ładny prostopadłościan, ale kompletnie taki nie jest. Tam każda krawędź ma inną długość i on oryginalnie się obracał. On jest ustawiony na ziemi, na pewnym instrumencie, który Ed zbudował. W ogóle nie powiedziałem jeszcze jednej rzeczy: Ed był fanem budowania i wykorzystywania w swoich budowlach mechanizmów ze starych samochodów. Tutaj głównym modelem, który wykorzystywał, był Ford T.
I wszystkie metalowe elementy, których używał chociażby do obróbki tych bloków, czy tak jak tutaj zrobił coś w stylu łożyska, były zbudowane z używanych elementów ze starych, zdezelowanych samochodów Ford T.
[01:03:33] - Taki po prostu ekstremalny recycling.
[01:03:36] - Tak, dokładnie. Robił recycling. Co do tego głazu. Ten głaz stał na takim łożysku, które zbudował Ed. On znalazł taki środek ciężkości tego głazu, że jak znajdował się na tym łożysku, wystarczyło pchnąć delikatnie palcem. Każde dziecko to mogło zrobić. I ten kamień obracał się wokół własnej osi, tak jak ta barierka na dole jest półokrągła. Mało tego, on się tak swobodnie obracał, że jak były wiatry, to wiatr sam był w stanie popchnąć ten głaz tak, że sam obracał się dookoła.
[01:04:19] - Musiał nieźle wyglądać.
[01:04:23] - Spróbujmy sobie wyobrazić: dziewięciotonowy głaz się sam obraca. Ciekawostka z tym związana jest taka, że on w pewnym momencie przestał się obracać, ze względu na to, że łożysko, które on zrobił, skorodowało. Chmara ludzi uczonych, inżynierów chciała to naprawić. Oni ten głaz zdjęli, rozłożyli to jego łożysko. Ono było faktycznie skorodowane z tego, co opowiadali. Próbowali zregenerować to łożysko. Nie dało się tego zregenerować. Spróbowali zbudować podobne łożysko. To łożysko nie działało. Spróbowali w miejsce tego łożyska, zrobionego na bazie tego, co Ed zbudował, włożyć normalne, współczesne łożysko.
Ten głaz się już nie kręci. On po prostu stoi.
[01:05:21] - Słuchaj, bo tam jest jeszcze druga brama, z tego, co wiem, która jest zbudowana dokładnie na tej samej zasadzie, która ponoć jeszcze powinna działać.
[01:05:29] - Tak, jest i to działa. Mój pięcioletni syn był w stanie obrócić tamten głaz. Tylko że tamten głaz, nie wiem, ile waży, bo tego nikt nie mówił, ale w porównaniu do tego głazu to trzy razy mniej. I faktycznie trzeba było dość sporej siły, żeby obrócić go dookoła. On gdzieś tam będzie na zdjęciu. Wspomnę o tym, jak dojdziemy do tego zdjęcia. W każdym razie pięciolatek był w stanie obrócić ten głaz dookoła własnej osi z całej swojej siły, jak się zaprze. I to było przy tej głównej bramie, jak wchodziliśmy. Tylko że, tak jak mówię, byłem za bardzo nieprzygotowany i nawet nie wiedziałem, że to jest właśnie jeden z tych dwóch głazów.
[01:06:11] - Złociutki, kolejnym razem będzie już naprawdę bardzo wnikliwa podróż. Następnym razem wypytasz. Myślę, że następnym razem to w ogóle zmiażdżysz kobietę, która przeprowadza tam turystów, podejrzewam, swoimi informacjami. To co? Kolejne zdjęcie, proszę państwa. Bo ja z niecierpliwością chcę dojść do tego momentu, gdzie mamy wszystkie te techniczne urządzenia Eda, bo to jest coś, co mnie strasznie fascynuje jako miłośnika Tesli i wszystkich wynalazków szalonych. Free energy.
[01:06:39] - Dokładnie. Na tym zdjęciu, co teraz widać, jest studnia Eda. Ta studnia też została zbudowana w specjalny sposób ze względu na to, że była również spiżarnią. Była studnią, która dostarczała czystej wody i była Źródłem, w której sam Ed się również kąpał czasami. Tu nie ma zdjęcia. Nie można było tam dotrzeć ze względu na te barierki. Ta studnia składa się z dwóch jaskiń wewnątrz, tam można było wejść i te jaskinie były różnej głębokości. Po lewej stronie widać coś okrągłego. To jest koło, które służy za bramę. Ed zamykał to, żeby żadne dziecko tam nie mogło wejść i żeby jakieś zwierzęta mu tam nie wpadły i nie zatruły tej wody.
[01:07:40] - Krokodyle na przykład.
[01:07:42] - Tak. Do tej pory ta studnia działa. Tam jest woda. Ta woda jest dość czysta. Z tym że ponieważ wszystko dookoła jest już zasiedlone, ludzie żyją i tak dalej, więc prawdopodobnie nie nadaje się do picia. Ale tak czy inaczej, ta studnia jest podłączona z wanną, w której mył się Ed i za chwilę przejdziemy do tej wanny. Za chwilę pewno będzie zdjęcie z tej wanny.
[01:08:09] - Ja już mam. Niezła.
[01:08:13] - Kolejne zdjęcie to jest z innej perspektywy ta studnia, ale tam wiele nie widać. Następne zdjęcie to jest wanna. Ona jest wykończona, jak widać, zwykłym betonem tylko po to, żeby woda z tej wanny nie uciekała Edowi i żeby mu było wygodnie w tej wannie siedzieć. On fantastycznie tę wannę zrobił ze względu na to, że wypełniał ją wodą tylko do tego pierwszego brzegu, który tam widać. To pierwsze dno, które jest. Widać dwa stopnie. To dno jest dużo mniejsze. Mniej wody wystarczyło wlać. Jak on tę wodę tam wlał rano, to koło południa ta woda już była na tyle nagrzana, że można było się swobodnie w niej kąpać. Korzystał z energii słonecznej, żeby nagrzać to.
Ale mało tego, ona jest wielkości Eda i była tak zrobiona, że w momencie, kiedy on do tej studni wszedł, wypełniała się cała prawie po brzegi wodą.
[01:09:15] - Prawo Archimedesa, wyporność wody.
[01:09:19] - Dokładnie, wyporność wody. Wszystko było tak zrobione, że on bardzo wygodnie-
[01:09:25] - Ten człowiek był geniuszem. Optymalizacja na każdym kroku to jest coś, o czym marzy każdy człowiek, który chciałby żyć w ekologiczny sposób, tak żeby nic się nie marnowało, nic się nie marnotrawiło, żeby wszystko było idealne i dopasowane indywidualnie. Ja nie mam wanny dopasowanej do mojego wzrostu.
[01:09:45] - Właśnie. Co ciekawe, ta wanna posiada korek. Oczywiście w tej chwili to już nie działa. Woda, która była spuszczona z tej wanny, przechodziła przez system filtrów, który on zbudował. Te filtry były zbudowane na bazie korala. Ta woda, która była brudna, spływała z powrotem do studni i normalnie była oczyszczona. Czyli można było ją pić bądź dalej wykorzystywać, do czego Ed potrzebował. To jest rzecz, która jest fantastyczna i nikt do tej pory nie był w stanie odkryć tego, w jaki sposób zbudował cały system filtrów, bo znajduje się gdzieś wewnątrz, w tych koralach, w tej wannie i w całej drodze do studni. Musieliby rozorać ten kawałek, gdzie to się znajduje, żeby do tego się dostać.
[01:10:46] - Może jakiś rezonans elektromagnetyczny, w sensie troszkę takiego skanowania ziemi albo skanowania skał. Koralową skałę nie najłatwiej, bo tam jest dużo małych elementów. Ciekawe, intrygujące. Powiem ci, o co chodzi. Ty mówisz na przykład „beton”, a dla mnie to wygląda jak stopiona skała koralowa. To nie jest wcale beton. To wygląda jak stopiona skała koralowa, tak jakby ktoś jak plastelinę to powykańczał.
[01:11:18] - Powiem szczerze, że w dotyku to był beton. Podejrzewam, że to nie jest oryginalny beton. Tak naprawdę to był beton, który oni odrestaurowali, bo wiadomo, beton jest tylko betonem. Jest to sztuczny twór i erozja. To, że on był cały czas wystawiony na warunki atmosferyczne, prawdopodobnie skruszał. Nawet jeżeli on zbudował to, o czym mówisz, czyli wykorzystał skałę koralową i miał swój beton, nazwijmy to beton. Cokolwiek to było, to była jakaś masa, która faktycznie służyła do tego, żeby to ładnie wygładzić, wykończyć i zrobić ją wodoodporną. To tym bardziej staje się to fenomenalne.
[01:12:07] - Kto wie.
[01:12:09] - Następne zdjęcie to jest dosłownie nad samą wanną.
[01:12:15] - Owa gwiazda.
[01:12:19] - Litewska gwiazda. Nie wiadomo, dlaczego ona się tam znalazła. Tę gwiazdę widać ze wszystkich stron ogrodu, jak się patrzy w tamtą stronę, więc jest w dość centralnym miejscu. Przechodzimy do następnego zdjęcia. Jest też gwiazda z innego rzutu. Co tam mamy dalej? Dalej mamy coś, co nazywa się bedroom. To jest część ogrodu, w której Ed zbudował sypialnię dla siebie, dla swojej sweet sixteen, dwójki dzieci. Tutaj widać dwa łóżka wielkości twin. W Stanach Zjednoczonych takie łóżko wielkości twin, nie wiem dlaczego akurat tak to się nazywa, powinienem może poczytać o tym, jest to najmniejszy rozmiar łóżka dla osoby dorosłej.
Mamy jeszcze później queens and kings. To zbudował dla siebie i dla swojej żony. Jak popatrzymy po lewej stronie zdjęcia u góry jest łóżeczko dla jednego dziecka, a po prawej stronie od tego łóżeczka jest taka kołyska, która również normalnie była bujaną kołyską dla kolejnego, dla drugiego dziecka. Ed cały czas o dwóch dzieciach marzył. Po lewej stronie mamy takie coś wymurowane. To jest lusterko, które było używane przez Eda do jego codziennej toalety. Na następnym zdjęciu będzie bardziej widać to lusterko, podejrzewam. Tam powinno być zdjęcie tego lusterka. To jest lusterko, które na dnie jest jakąś czarną substancją wypełnione, żeby dobrze odbijało światło, jeżeli się w nie patrzymy, a po prostu było zalane wodą. I faktycznie fantastycznie działa do dnia dzisiejszego.
Nawet jeżeli wiatr wiał, woda nie drgała, można było się dokładnie w nim przejrzeć. Jeżeli on się golił bądź obcinał włosy, wykorzystywał to lusterko wykonane przez siebie.
[01:14:36] - Niezłe.
[01:14:40] - Idziemy dalej. Następna rzecz, która jest widoczna. Tam jest akurat mój starszy synek na tym zdjęciu.
[01:14:49] - No trudno, jest ktoś na zdjęciu. Pozdrawiam serdecznie młodego.
[01:14:54] - Jest to coś, co nawet nie przetłumaczyłem. Spróbujmy. To jest róg skruchy, dosłownie to tłumacząc. To jest takie coś wydrążone w skale koralowej, która na górze normalnie ma sklepienie. Wewnątrz, jak się w tym jest, to jest niewielkie. To jest rzędu dwóch metrów szerokości na dwa metry wysokości, też może dwóch metrów. Wewnątrz jest niższa temperatura, żeby było wygodnie w tym siedzieć. I to miało dwa zastosowania. Jednym zastosowaniem to było właśnie zrelaksowanie się. Jeżeli na zewnątrz było zbyt gorąco, można było tam wejść i powiedzmy 10 stopni mniej było i faktycznie odczuwało się dużą różnicę temperatur.
A drugim zastosowaniem to jest stosowanie kary. To, co widzicie, gdzie akurat mój syn stoi, to jest taka szczelina, która na górze ma duży otwór, gdzie można było włożyć głowę i następnie głowa znajdowała się wewnątrz tej budowli, ciało na zewnątrz i dziecko bądź dorosła osoba, zaraz powiem kto, musiała usiąść na ziemi bądź ukucnąć w dół, żeby ta głowa była unieruchomiona na wysokości szyi, a na górze był wkładany drewniany jakiś kloc, bądź tak pisało przynajmniej w przewodniku, że to był drewniany kloc, żeby tej głowy nie można było wyjąć. Było to po to, że jeżeli dziecko zrobiło coś nie tak, to była kara dla tego dziecka. Miało tam siedzieć. To był projekt Eda, po prostu szokujący w stosunku do jego wszystkich innych projektów, które można było zobaczyć na tle tego zamku.
[01:16:58] - Może ktoś, kto opisywał, nie zrozumiał do końca tej idei. Może chodziło tylko o to, że to jest jakieś takie zdrowotne miejsce, żeby się schłodzić, jak człowiek jest za nerwowy.
[01:17:08] - Faktycznie te otwory odpowiadały wielkości dzieciom, bo tamte otwory są trzy. Są dwa mniejsze i jeden większy. Ten jeden większy miał dla jego słodkiej szesnastki służyć, jak chciał ją ukarać albo z nią porozmawiać. Dalsza część tej historii jest taka, że jeżeli dziecko albo ta żona zrobiła coś źle, on ją tam unieruchamiał. On sobie siadał w tym chłodnym miejscu. Z drugiej strony tutaj nie ma ujęcia, nie widać, taka była ławeczka wydrążona w tej skale i powiedzmy godzinę dyskutował. Jest niby powiedziane, że godzina takiej kary w tym miejscu to jest około czterech do pięciu miesięcy później, że to dziecko bądź ta żona jest grzeczna i postępuje tak, jak Ed sobie tego chciał. Jak ja się tego dowiedziałem, to było to dla mnie szokujące na tle tych wszystkich innych rzeczy, które znajdują się w tym zamku.
[01:18:16] - Ciekawe.
[01:18:18] - Dobra, przejdźmy do następnego zdjęcia. Na następnym zdjęciu mamy obelisk. To jest obelisk. To jest największa rzecz, która została przetransportowana z tego Florida City do Homestead, czyli tam, gdzie teraz znajduje się ten zamek. To jest obelisk. Zresztą te archiwalne zdjęcia, przy których gdzieś tam Ed stoi, to on stoi właśnie na tle tego obelisku. Jak klikniecie sobie czy tam mapę udostępnisz, następne zdjęcie. Ten obelisk jest akurat w rogu tej sypialni, ale powinno być przybliżenie tego obelisku i są wyryte daty, kiedy on został zrobiony. Że on został zrobiony w ’30. Jezus, ja tu nie widzę teraz.
Nie, został zrobiony w ’28, a został przeniesiony w ’39. Jest data urodzenia samego Edwarda. Jest napis „Latvia” i „Litwa”. I oczywiście jego inicjały. I to jest ten słynny obelisk, który na wszystkich zdjęciach się z Edem znajduje. Ten obelisk spełnia jeszcze dodatkową jedną techniczną rolę. Na jego górze jest litewska gwiazda, a jeszcze wyżej znajduje się produkcji Eda metalowa chorągiewka, która kręci się wraz z prądem wiatru. Ed za pomocą tej chorągiewki wiedział, w jaką stronę wieje wiatr. Jak przejdziemy do kolejnego zdjęcia, gdzie jest taka budowla, która jakby miała dwa otwory z lewej i z prawej strony.
[01:20:13] - Właśnie. Troszkę jak zakryta studnia wygląda.
[01:20:16] - To jest fantastyczna rzecz, bo jak się powiększy, to jest taka zielona tabliczka i tam jest napisane „Ed’s cooker”. To jest jego piec, a tak naprawdę jest to barbecue, czyli tak zwany grill. I z tym się wiąże taka historia, że Ed był prekursorem grilla na całym świecie, bo w tych czasach, kiedy on to zbudował, ludzkość jeszcze nie miała pojęcia, że coś takiego jak grill istnieje. I ta budowla jest też fantastyczna. Jeżeli sobie przejdziemy do następnego zdjęcia, ja postaram się opowiedzieć.
[01:20:57] - To wszystko z samochodu jest zrobione.
[01:20:59] - Tak, dokładnie. I ona jest zbudowana z tylnej części napędowej tego samochodu Ford.
[01:21:12] - A to nie jest kawałek miski olejowej? Chociaż nie.
[01:21:15] - Nie. Tu po bokach tego prawdopodobnie wychodziły osie kół.
[01:21:20] - Okej. Przekładnie. Pokrywy dla przekładni pewnie jakieś.
[01:21:25] - Może tak. A z jednej strony, która nie jest widoczna na tym zdjęciu, czyli od tyłu, wchodził wał, który przenosił ruch okrężny na te dwie osie, które kręciły kołami. I teraz co to jest? To jest podciśnieniowy garnek. On z tego zrobił taki ciśnieniowy garnek, do którego wkładał na przykład warzywa, do którego wkładał nawet jakieś mięso i automatycznie pod dużym ciśnieniem to się dużo lepiej gotowało, miało zupełnie inny smak. Ja pamiętam, takie rzeczy moi rodzice robili. Mieli takie urządzenie, to się nazywało po polsku kociołek. I faktycznie to był taki duży garnek zamykany dużą pokrywą, zakręcany na mocne śruby i tam były nałożone warzywa i woda i odpowiednio doprawione i to wstawiało się w ognisko, to pod tym ciśnieniem zupełnie inny miało smak to wszystko, co wychodziło z tego garnka. Więc dokładnie coś takiego Ed miał, tylko że on to zrobił z kawałka samochodu. Ale co ciekawe, nie widać górnej części.
Górna część to jest taka rura, po której to jeździ. I to było tak, że można było ruchem posuwistym ten kociołek, ten element metalowy na to palenisko włożyć bądź przyciągnąć do siebie. Tylko w momencie jak się przyciągało do siebie, to to się otwierało, czyli tak jakby zawias był tego na górze i to się otwierało. Można było wtedy nakłaść tego wszystkiego do środka. I oczywiście tutaj widać, że było miejsce na śruby, żeby to skręcić i żeby to było szczelne. I teraz jak przejdziemy do następnego zdjęcia, tu jest lepsze trochę zdjęcie tego samego elementu. Widać to palenisko, tam jest otwór. Ten otwór prowadził na zewnątrz tego całego budyneczku, tak to nazwijmy, tej kuchenki. I na zewnątrz tego była rura, która wystawała do góry. Ja chyba nie zrobiłem tego zdjęcia.
Zaraz zobaczmy następne, co tu jest. I ta rura, można było ją przykryć. Nie widać tego. Na kolejnym zdjęciu widać, jak można było na zewnątrz wyjechać tym. Ta rura była poniżej i to było w ten sposób, że ogień był rozniecony, żar był rozniecony pod tą metalową częścią, a tą rurą na zewnątrz sterowało się cug, który albo więcej powietrza tam dodawał, albo mniej i automatycznie to się paliło. Czyli powietrze samo cyrkulowało w tej całej kuchni i automatycznie można było większą temperaturę bądź mniejszą temperaturę tego uzyskać. Więc kolejny wynalazek Eda, który się podobno fantastycznie sprawował. Zresztą w dzisiejszych czasach, jak się buduje takie kominki do domu, to dokładnie na tej samej zasadzie się reguluje ten ciąg powietrza, który znajduje się wewnątrz kominku, że musi być jakiś otwór, który doprowadza z zewnątrz to powietrze, które później w komin leci. Także to była taka rzecz. Kolejne zdjęcie to jest zdjęcie kawałka ogrodu, z tym że nie widać tutaj w tle za tą rośliną, która jest centralnie na zdjęciu, znajduje się „reading chairs”, czyli krzesła do czytania.
I te krzesła do czytania były ustawione w ten sposób. Tam są trzy krzesła. One są ustawione w ten sposób, że Gdy się usiądzie na takim krześle, oczywiście po pierwsze krzesło było wielkości Eda, czyli on bardzo wygodnie mógł tam usiąść. Ja siadałem na tym krześle i niestety miałem bardzo podkurczone nogi i nie było ono kompletnie relaksujące. Dla niego podobno było relaksujące, bo było specjalnie dla niego zrobione. I to były trzy krzesła do czytania i one były ustawione w ten sposób, że za każdym razem za plecami świeciło słońce. Czyli powiedzmy, że przed południem się siedziało na jednym krześle, w południe się siedziało przez jakiś czas na drugim i po południu na trzecim krześle i zawsze z tyłu miało się słońce, więc fantastycznie. Automatycznie łatwo było czytać. Nie raziło to słońce w oczy, a dobrze można było czytać. I tu jest kolejna rzecz, która zastanawia.
Skoro Ed nie był wydrukowany mocą, to mocą mu to było, tak?
[01:26:25] - Gazet nie czytał, prawda? Niby. Wszystko wskazuje na to, że świetnie sobie radził i wcale nie miał problemu z czytaniem. Przynajmniej jak na razie. Nie miał problemu też z wieloma innymi rzeczami, jak widać.
[01:26:38] - Dobra, idziemy dalej. Co my mamy dalej? Okej, dalej mamy zewnętrzną część zamku i to jest od tyłu ogrodzenie, płot od tyłu tej ściany, gdzie znajdują się te trzy planety i gdzie znajduje się ten obelisk na górze z tym małym elementem, który pokazuje, w jaki sposób powietrze przepływa. Oryginalnie to był koniec zamku. Z tego, co pamiętam, to on kupił dziesięcioakrowe pole, a w tej chwili zamek znajduje się na trzyakrowym polu. Reszta została sprzedana i poza tym jeszcze jest historia ze sprzedaniem tego, ale to może na koniec. Tu będzie parę zdjęć tego tylnego ogrodzenia. Można zobaczyć ten obelisk z napisami, które po drugiej stronie są, można zobaczyć tą dziewięciotonową bramę, która się kiedyś niemalże automatycznie obracała, na pewno automatycznie jak wiał wiatr. Potem są te planety, księżyc, jak widać jak to z drugiej strony wygląda. Widać tutaj dokładnie, jak są te bloki ze sobą zestawione i widać takie poziome wyżłobienia.
Te poziome wyżłobienia to są ponoć wyżłobienia po dłucie, którego on używał do odłupywania tych bloków z tego podłoża, które wydobywał. O tym później powiem, bo to też jest bardzo ciekawe.
[01:28:27] - Okej, właśnie przypominam wszystkim słuchaczom, że jeżeli nie wiecie, o jakich zdjęciach mówimy, to zapraszam wszystkich na czata www.radionafali.com. Na naszym czacie ja generalnie wklejam wszystkie zdjęcia. One są dostępne w galerii. Aktualnie nie są dostępne, bo coś tam się skiczyło z galerią. Także za chwilę postaramy się jak najszybciej to naprawić. Także odsłuchując audycję będziecie lecieli już po kolei, zgodnie z kierunkiem zdjęć. A na razie, jeżeli chcecie wszystkie te zdjęcia oglądać, także zapraszam na czata www.radionafali.com zakładka Czat. Proszę się zalogować, wskakiwać. Ja tam cały czas wklejam wszystkie zdjęcia, o których Kamil opowiada, także zapraszam. To co, następne zdjęcie, proszę pana.
[01:29:09] - Dobra, następne zdjęcie mamy w centrum, tak jak powiedziałeś Wenus. Ja tego nie doczytałem, że to jest Wenus albo umknęło mi to. W każdym razie widać tutaj, że te skały, te bloki skalne akurat w tym momencie są ze sobą połączone bez żadnego spoiwa. I między tą dziewiątą bramą, co opiera się to wieńczenie tej bramy na skale, a tym Wenus jest otwór taki, że można było włożyć rękę i ten otwór był na prześwit. Z tym że jak się patrzy na te inne bloki skalne, to one są bardzo dobrze ze sobą dopasowane. To przypomina spojenia w piramidach. Dokładnie przypomina spojenia w piramidach.
[01:29:54] - To nie chyba beton. To chyba albo beton robiony bezpośrednio z tych kamieni chyba. Trochę jakbyś topił, jakbyś położył jedno na drugie plastelinowe bloki i przygrzał to wszystko i wszystko się zatopiło na krawędziach. Tak to wygląda.
[01:30:09] - Następne zdjęcie nie ma opisu w ogóle. Co to jest za element? Podejrzewam, że to zostało jakoś współcześnie wykonane. Jest to poza ogrodzeniem samego zamku. Jest taki dość duży monument, jest fontanna. Można było zaobserwować bardzo dużą ilość jaszczurek różnego rodzaju. Zresztą na samym końcu galerii te jaszczurki są widoczne. To do tego dojdziemy. Na następnym zdjęciu znowu mamy inne ujęcie planet na ogrodzeniu. Na kolejnym zdjęciu z kolei mamy wieńczenie tego obelisku z tą flagą, z tym elementem, z tym jego mechanizmem, który wskazuje, jak wiatr wieje.
Tomek nadążasz?
[01:31:03] - Tak, cały czas nadążam. Cały czas tam wklejam. Okej, teraz jesteśmy przy kolejnym, czyli mamy bramę, cały ogród i widać chyba kawałek tego serca. Widać grilla, widać ten duży cokół.
[01:31:19] - Tak. Po prawej stronie mamy grilla, później mamy obelisk, później zaraz za obeliskiem mamy sypialnię, później mamy tą dziewięciotonową bramę, a później po lewej stronie jest ten pokój tronowy, łącznie z tymi planetami. To jest ujęcie z tej strony i to jest ujęcie za moimi plecami. Tak jak stałem i robiłem to zdjęcie, znajdowała się brama wejściowa, a po prawej stronie znajdował się ten budynek, w którym Ed sobie mieszkał. Na kolejnym zdjęciu jest to, o czym wspomniałeś, Tomek. Jest ten mniejszy kamień, który można obrócić dookoła siebie, wokół własnej osi. Można go obrócić 360 stopni. On jest w kształcie trójkąta.
[01:32:11] - Dokładnie. Ten Sloan Born czy Horn, coś takiego.
[01:32:19] - Na kolejnym zdjęciu mamy budynek. Mamy ten domek, powiedzmy sobie, Eda.
[01:32:25] - Najbardziej legendarna rzecz w tym wszystkim, proszę pana, najbardziej legendarna rzecz znana ze wszystkich możliwych zdjęć. Okej, przepraszam bardzo, ja tu sobie już przygotowałem, już mam linka, tak że śmiało.
[01:32:39] - Dobra, następne zdjęcie to są schody na piętro, gdzie Ed mieszkał w tych krytycznych sytuacjach. I teraz ciekawostką jest, że tych schodków jest 16, czyli cały czas to sweet sixteen, numer 16. Tyle jest stopni. Wchodzimy na górę, spróbujemy wejść do środka. W środku po prostu są rzeczy codziennego użytku Eda. Ja powiem szczerze, nie skupiałem się za bardzo na tym, co tam się znajduje, ale generalnie jedzenia to on w domu nie trzymał, chociaż jakieś suche rzeczy trzymał w słoikach. Jedzenie trzymał zatopione w swojej studni, którą tam miał. Ponieważ tam było chłodno, ono było w słoikach i było zatopione w wodzie, żeby się nie psuło. Tutaj widać po lewej stronie tego zdjęcia na łańcuchach wisi deska. Ta deska pochodzi z, nie wiem, czy to słowo akurat do wszystkich trafi, kipa takiego samochodu ciężarowego, który przewozi na przykład piasek.
To jest deska, która była zamknięciem na obwodzie tego bagażnika i on na tym spał. I co ciekawe, te łańcuchy, które tutaj widać, były przymocowane do takiego mechanizmu, że jak on się rano budził, wciągał łóżko pod sufit. Pomieszczenie było dość wysokie, w granicach czterech metrów, tak że tam było dość dużo miejsca pod sufitem, więc spokojnie wsuwał łóżko na górę i miał tutaj wolne miejsce. Mógł coś wykonywać, jakieś codzienne prace, jeżeli miał coś do wykonania. Tak samo jest tutaj z tym jednym fotelem wiszącym, który widać i tam po bokach są jakieś inne elementy, ale ja nie zrobiłem zdjęcia. Spróbuję następne zdjęcie. Dookoła całego tego budynku wewnątrz wyciosane w tej skale, w tym koralowcu były takie miejsca, gdzie można było postawić nogę i można było się wdrapywać wyżej, ponieważ on dookoła porobił różnego rodzaju półki i na tych półkach trzymał różnego rodzaju rzeczy. Między innymi słoiki, jakieś naczynia i tak dalej. Teraz w normalnych budynkach, domach mamy idealnie gładkie ściany, nie da się wejść na górę. Ed to tak zorganizował, że miał takie dziury wyżłobione w tych głazach, że mógł się wspinać pod sufit i zdejmować wszystko z półek.
Więc też całkiem fajnie. Tylko z drugiej strony teraz mamy ściany, które mają siedem do 10 centymetrów grubości, a tamta jego ściana miała 30 centymetrów grubości, więc było gdzie wycinać te dziury, nie?
[01:36:04] - I też była z troszkę innego materiału, trochę bardziej wytrzymalszego.
[01:36:08] - Dokładnie. Następne zdjęcie jest z góry zrobione przez okno na ogród. Po lewej stronie mamy bramę wejściową. Pośrodku stoi pani przewodnik. Po jej lewej stronie jest trójkątny kamień, który się dookoła własnej osi przekręca, a nad tą panią jest właśnie ten reading chairs. Te trzy krzesła, które są ustawione do czytania.
[01:36:33] - Okej, dokładnie widzę.
[01:36:37] - I tuż obok, tuż nad nimi jest florydzki stół. Nie widać go za bardzo. Tam jest drzewo. On jest trochę tym drzewem przysłonięty, ale tam jest ten florydzki stół w kształcie Florydy. Na następnym zdjęciu mamy parter tego domu, gdzie Ed trzymał wszystkie swoje narzędzia. Tu właściwie za dużo o tych narzędziach nie możemy powiedzieć. Znaczy ja nie mogę powiedzieć. Tomek na pewno się skupisz nad jednym narzędziem, które tam cię fascynuje.
[01:37:10] - Jest tam kilka takich dziwnych urządzeń, które wcale nie wyglądają dziwnie.
[01:37:15] - To znaczy tak, Ed był zafascynowany radiem, stąd taka tablica. Na tych zdjęciach widać i tam jest mnóstwo różnego rodzaju transformatorów, cewek i tak dalej. Sam zbudował odbiornik radiowy i nadajnik radiowy.
[01:37:31] - Słuchaj, w tamtych czasach, muszę tu szybko powiedzieć, bo w tamtych czasach było to coś normalnego. W ogóle jak kupowałeś jedno z pierwszych radi w Stanach, to była duża firma nazywała się RCA i kupowało się tak zwany zestaw, czyli kit. I tam było wszystko. Tam były lampy, kawałek drutu, wszystkie te urządzenia, kawałek kryształu i trzeba było sobie to wszystko poskładać do kupy samemu, wrzucić do skrzynki, polutować i dopiero wtedy radio działało. I samemu sobie wyregulować, bo tam jest kilka elementów, które się samemu reguluje, na przykład takie jak przy lampach i tak dalej. To było bardzo popularne w latach 30., latach 20. Później to zniknęło, bo zaczęliśmy już kupować gotowe radia. Nikt już sobie nie robił radi. Ale w Europie, jeszcze w Polsce, w okresie międzywojennym, jeszcze po wojnie ludzie sobie montowali radia tak po prostu sami, samodzielnie. Także to nie było wtedy niczym bardzo oryginalnym ani niczym bardzo nowym.
Było taką bardzo popularną wiedzą. To my w dzisiejszych czasach jesteśmy trochę takimi tłukami.
[01:38:28] - W dzisiejszych czasach sobie sami komputery jesteśmy w stanie złożyć z gotowych elementów, nie? To może coś podobnego do tego.
[01:38:34] - Coś w tym stylu. Dokładnie.
[01:38:37] - Dobra, po lewej, nie wiem, na którym zdjęciu jesteście.
[01:38:40] - Poczekaj, ja to muszę pootwierać wszystkie te zdjęcia. Przepraszam bardzo. Zwolnijmy przez chwilę. Zwolnijmy przez sekundę. Ja to sobie przygotowuję tak, żebyśmy...
[01:38:49] - Możemy zrobić przerwę, jeżeli chcesz.
[01:38:51] - Już jestem gotowy, także możemy śmiało jechać dalej. Okej.
[01:38:55] - Dobra. W rogu, zaraz za tą tablicą po lewej stronie widać jeden z zestawów. Dźwigni, który Ed używał podobno do przenoszenia tych głazów, chociaż nie chce mi się za bardzo wierzyć. One wszystkie zostały wykonane również ze starych elementów z tego Forda T. W ogóle wszystkie te narzędzia stalowe, metalowe były z tego samochodu. Wiadomo, kosa nie, ale takie różnego rodzaju inne rzeczy, którymi on się posługiwał tak. I to jest jedna z tych dźwigni. I z tego, co opowiadano, to on oczywiście wykorzystywał zestaw tych dźwigni. Czyli to nie było tak, że tak jak teraz mamy taki standardowy dźwig, który na długiej szynie się przesuwa, załóżmy w jakiejś stoczni czy odlewni mamy dźwig, do którego podpinamy coś, podnosimy to do góry i potem przez całą halę budowlaną na jednej szynie przenosimy ten element na drugie miejsce w tej hali. To wszystkie te dźwignie wyglądały właśnie w ten sam sposób jak ta dźwignia.
Z tym że Ed do przenoszenia tych głazów podobno nie wykorzystywał jednej, tak jak normalnie wykorzystujemy to, powiedzmy, w tych stoczniach czy w hutach, tylko wykorzystywał kilka z nich i dlatego jemu było dość łatwo podobno przenosić te ciężkie głazy. Chociaż patrząc nawet na to, to te kółka nie były w stanie wytrzymać 20 ton. Gołym okiem na to patrząc wydaje mi się, że lekka przesada jest. Przejdź do następnego zdjęcia, Tomek, jak już tam wkleiłeś. Nie wiem, czy wkleiłeś, gdzie jest widoczne na dole za barierką takie to koło zębate.
[01:40:51] - Tak.
[01:40:53] - To ty możesz o tym więcej powiedzieć. Zresztą na kolejnym zdjęciu to koło jest przybliżone. To teraz oddaję tobie głos.
[01:41:03] - Okej, słuchajcie, to koło to jest taki zestaw, kawałek silnika Tesli, można powiedzieć. W sumie najbardziej chyba słynny właśnie jest od Tesli. Czyli to, co widzimy, to są dokładnie magnesy. Są trzy rzędy magnesów. Trzy czy cztery? Cztery chyba. Raz, dwa, trzy, cztery. Chyba tak. Jakoś tak musiałbym policzyć. Po prostu nie wiem jak tu.
Poczekajcie. Raz, dwa, trzy, cztery, pięć. Pięć. Dokładnie. To jest taka duża cewka, można powiedzieć. To jest kawałek silnika elektrycznego. To jest taki rotor, że jak będziemy kręcili tym elementem w środku i tam powkładamy jeszcze cewki, które mają swoją konkretną częstotliwość, to generalnie kręcąc tym wszystkim w tym polu elektromagnetycznym, ponieważ te magnesy dookoła tworzą pole elektromagnetyczne, otrzymamy częstotliwość. Teraz od długości naszej cewki, ilości uzwojeń na cewce oraz prędkości kręcenia tego rotora otrzymamy konkretną częstotliwość. Możemy ją regulować w dół albo w górę. Przynajmniej tak mówi teoria.
[01:42:02] - Czyli to był dokładnie generator prądu.
[01:42:09] - Dokładnie.
[01:42:10] - I Ed wykorzystywał ten generator tylko i wyłącznie, żeby mieć światło w tym budynku wewnątrz, bo na zewnątrz nie potrzebował i żeby to jego radio działało wtedy, kiedy chciał je wykorzystać do czegoś. Do nasłuchu albo nadawania. Chociaż nie wiadomo właściwie tak naprawdę, czy do tego wykorzystywał to radio. Być może to radio nie było typowym radiem, tylko było czymś innym. Było być może tym tajemniczym urządzeniem, dzięki któremu on mógł wpływać na tą skałę, żeby ona traciła grawitację. Dobra, następne zdjęcia. Masa różnego rodzaju metalowych rzeczy. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, co to jest.
[01:42:56] - Bo to troszeczkę takie urządzenia do tego, żeby przekładać kable. Troszeczkę wyglądają jak antena, trochę takie dodatkowe bloczki. Głównie jakieś tam żelazne elementy, czyli można podejrzewać sprawy związane z magnesami, proszę państwa. No i nie tylko, bo też widać kawałek widły, czyli chyba coś do roślinek.
[01:43:16] - No tak, tu jest zbieranina. Problem tego jest taki, że w Stanach Zjednoczonych nie szanują — może to za ostro powiedziane — ale generalnie jest tak, że jeżeli naprawdę coś mają swoją naturalną historię, bo tak naprawdę ten zamek Eda tutaj to jest ich prawdziwa historia, to jest coś, co się wydarzyło. Tak samo ja na przykład odwiedziłem Muzeum Alcatraz. To to wszystko jest strasznie zaniedbane. Brak podziału na jakąś segregację w taki sposób, żeby ludziom ułatwić odbiór, żeby można było chociaż skojarzyć pewne elementy z czymś. Widzicie, tutaj na kolejnym zdjęciu jest tablica z tymi elektrycznymi elementami i tak naprawdę nikt nawet nie postarał się, żeby te elektryczne elementy może opisać bądź w jakiś sposób zaklasyfikować do czegoś, bądź spróbować chociażby skojarzyć, do czego one mogły służyć Edowi.
[01:44:20] - Słuchaj, do zmieniania częstotliwości. To, co tu widzisz, to są urządzenia, które możesz spotkać w radiu. Jak kręcisz radiem, taką dużą gałką w tym starym radiu, to tu jest taki element, takie ząbki troszkę wyglądają jak grzebień z zewnątrz. I generalnie jak tak kręcisz, to się otwiera albo zamyka. Czyli możesz zmieniać częstotliwość. Czyli generalnie rodzaj filtrów do częstotliwości, mówiąc najzwyczajniej. Jeszcze butelka. W butelce mogła być woda i butelka mogła oryginalnie stać, a nie jak tu jest przypięta do tablicy leżeć, bo można używać wody zamiast na przykład metalowego rdzenia w środku cewki, o czym niewielu poza Teslą, Viktorem Schaubergerem, Wilhelmem Reisem niewielu o tym wiedziało i niewielu o tym zawsze mówiło, bo to była taka troszkę tajemnica zawsze trzymana. Ciekawe urządzenia. Słuchajcie, jeżeli ktoś z was się interesuje tym, co robił Nikola Tesla, bardzo polecam właśnie to zdjęcie Kamila, bo naprawdę pokazuje w detalu wszystkie te drobne urządzenia.
Pokazuje kawałek elektromagnesu, który zresztą opisał w swojej książce Ed o tym, jak zbudować ten magnes i jak on w ogóle działa. Także widzę, że to są elementy dokładnie tego urządzenia. Ciekawe.
[01:45:37] - No właśnie. Uderza mnie to przede wszystkim, że muzea sztuki, muzea historii naturalnej, gdzie są jakieś reprodukcje, wszystko jest idealnie w Stanach Zjednoczonych poukładane, opisane, można się wszystko dowiedzieć, ale jak mają coś oryginalnego, jakąś pozostałość, która naprawdę nie jest reprodukcją, to wszystko jest w nieładzie i to leży i niszczeje. I tak jest tutaj wszędzie ze wszystkim. Ale to już taka jest widać natura Amerykanów. Nie przywiązują wagi do czegoś, co jest tak naprawdę bardzo wartościowe, bo ja tak uważam, że akurat to muzeum jest fantastyczne i niepowtarzalne. Zresztą mam nadzieję, że nie trzeba was przekonać, żeby mieć dokładnie takie samo zdanie na ten temat. Następne zdjęcie pokazuje z bliska różnego rodzaju dźwignie. Niestety one były wszystkie w nieładzie. Nikt nawet nie spróbował się w jakiś sposób ustosunkować do tego, jak te dźwignie mogły działać i nie spróbował zrekonstruować chociażby ustawień tych dźwigni, jeżeli nawet one były używane do tego, o czym mówimy, przenoszenia tych wielkich głazów.
[01:46:57] - Myślę, że bardziej używane do tego, żeby kable po prostu po tych dźwigniach płynęły, żeby kable po prostu nie dotykały ziemi. Bo kabel jest troszeczkę anteną, bo to jest mowa o tych urządzeniach, o których mówisz, czyli o tych dwóch radiowych odbiornikach. To jedyne, czego potrzebujesz, to tyle, żeby przesłać częstotliwość z jednego do drugiego. Czyli jeżeli uzyskasz częstotliwość, która na przykład zmienia polaryzację powietrza, pola elektrograwitacyjnego na przykład z minusa na plus, to w tym momencie skała, która waży teoretycznie 10 ton, waży automatycznie 10 gramów. Jedyne, co musisz zrobić, musisz podłączyć do tej skały antenę i właściwie polać wodą. Jeżeli do butelki, dookoła której jest dominięta cewka, nalejesz wodę i teraz tej cewki używasz jako nadajnika. To jest troszkę taki układ jak z Tesli, że się stawia jedną cewkę naprzeciwko drugiej. To jest w każdym silniku elektrycznym pomysł Tesli zresztą. Tylko że zamiast metalu wodę. Woda ma właściwości kwantowe, czyli generalnie możesz wysyłać rezonans teoretycznie.
Czyli jeżeli na przykład polejesz ten kamień wodą, a jak jeszcze jest noc, to jest idealnie, bo słońce, szczególnie światło słoneczne, to jest kwestia fotonów i tak dalej. Nie będę się rozbijał na ten temat, bo to w ogóle jest zupełnie inna historia. Generalnie zakłóca działanie pola elektrograwitacyjnego. I lepiej jest takie rzeczy robić po prostu w nocy, tak naturalnie. Czyli w nocy jest najwygodniej, te pole jest najbardziej stabilne i najlepiej działa i generalnie najszybciej teoretycznie powinno się dać dostroić do częstotliwości na przykład wagi kamienia, czy jakoś tak. I generalnie używając właśnie takiej butelki z wodą, dookoła której jest nawinięty drut, który rezonuje odpowiednią częstotliwością, można to przenieść do następnego urządzenia. I teraz potrzebujesz te kable i potrzebujesz troszkę urządzenia po to, żeby kabel nie dotykał ziemi. To wszystko. Tak mi się wydaje. Chociaż cholera wie, kto ma.
Ja nie zbudowałem tego urządzenia. To jest, słuchajcie, to wszystko to zrobił Ed, nie ja. Ja tylko sobie spekuluję na ten temat. Także zapraszam w ogóle każdego do spekulacji na ten temat, bo to jest bardzo intrygujące.
[01:49:00] - Dobra, przejdźmy do następnych zdjęć. Tu mamy wnętrze cały czas tego budynku w środku, gdzie on trzymał te wszystkie elementy, swoje narzędzia. Potem mamy takie zdjęcie. Nie wiem, czy już do tego doszedłeś, wkleiłeś. Jest ujęcie z dołu tego budynku na górze dachu budynku, dlatego, że dach został zbudowany przed końcem jego życia ze względu na to, że on był początkowo drewniany, ale nie spalił się nigdy, tylko był zerwany wielokrotnie przez jakiś wiatr, huragan. Dlatego on na końcu zbudował go z koralowca. I normalnie łączył spoiwem, tak jak tutaj wspomniano betonem, chociaż nie wygląda to na beton. Następne zdjęcie jest ujęciem z góry z tego budynku na cały ogród. I tutaj można zobaczyć, o czym mówiliśmy. Po prawej stronie jest ten duży obelisk, który z Florida City przyszedł.
Troszeczkę po lewo, niżej, gdzie tam jest facet w niebieskiej koszuli, to ponad nim jest ten stół w kształcie serca z tymi roślinkami. Następnie pierwsze ogrodzenie.
[01:50:20] - To jest kobieta.
[01:50:23] - Gdzie? W tej niebieskiej koszuli schylający się?
[01:50:25] - A nie, to jest facet. Obok jest kobieta. Przepraszam bardzo.
[01:50:28] - Kobieta jest obok.
[01:50:30] - Kobieta jest w tym serduszku, w którym dalej rośnie ta roślina, o czym mówiłeś.
[01:50:33] - Tak. Potem obok tej kobiety, po lewej stronie, troszkę u góry jest właśnie ta studnia. Tam się znajduje studnia Eda. Jak przejdziemy do środka ekranu, właściwie pod Marsem, gdzie znajduje się ogrodzenie i biała plama. To jest zegar i nad tym zegarem po prawej stronie jest ten pierwszy fotel, który się buja, który on zbudował jako pierwszy bujający się fotel i on się buja. Jeszcze jedna rzecz, o której nie mówiłem, bo nie było chyba wyraźnie na zdjęciach. Jest po lewej stronie z trójkątnym zadaszeniem taki obelisk. To jest kawałek ogrodzenia, który jest w jednym kawałku. Jest to największy element i najcięższy element w całym tym zamku i on waży 60 000 funtów, czyli w granicach 30 ton.
[01:51:30] - Nie widziałem tam takiego bloczka, który podniósłby 30 ton na tych zdjęciach.
[01:51:38] - Właśnie. Patrząc na te wszystkie jego narzędzia, to jest niemożliwe. Jedziemy dalej. Następne zdjęcie to jest ujęcie bramy wejściowej z góry, z jego domku, z jego mieszkania. Widoczny jest dzwonek. Jak zwrócicie uwagę, pomiędzy wystającą skałą a dachem z materiału jest dzwonek. To jest ten dzwonek, którym dwukrotnie należało zadzwonić, jeżeli chciało się wejść do Edda. Przechodzimy do następnego zdjęcia.
[01:52:20] - Na którym chyba nawet troszkę lepiej widać ten dzwonek, żeby było zabawniej.
[01:52:24] - Na kolejnym zdjęciu tak.
[01:52:26] - Dokładnie. Okej, jesteśmy na kolejnym, bo już jesteśmy poza bramą. Jeszcze jedno ujęcie na główny obelisk i na grilla Eddowego. I są te fotele do czytania prosto przed nami. Zdaje się.
[01:52:40] - Poczekaj. One są za tym drzewem. Nie widać ich stąd. Niestety nie udostępniłem wszystkich zdjęć, bo na zbyt wielu zdjęciach jestem sam osobiście i moja rodzina, więc nie chciałem się wszystkim z wami dzielić, drodzy słuchacze.
[01:53:01] - Bardzo dobrze, niech trochę tajemnicy zostanie. Może przybędzie gości, wizytatorów w tym muzeum dzięki temu.
[01:53:12] - Następnym zdjęciem jest tabliczka, która mówi o tym, że jest to historyczne miejsce i prawdopodobnie tak jest wciągnięte jako zarejestrowane miejsce historyczne. Następnym zdjęciem jest ujęcie z zewnątrz. Nie pamiętam, która to jest strona tego muru, ale domek jest po lewej stronie, tam gdzie ta palma jest.
[01:53:41] - Widać obelisk i widać kawałek tego kalendarza gwiezdnego. To jest kalendarz księżycowy. Dokładnie.
[01:53:53] - Tutaj za tą barierką jest wgłębienie i takie wgłębienia były dookoła całego zamku z każdej strony. My się pytaliśmy, co to jest. Prosta odpowiedź: stąd on wydobywał koralową skałę do budowy tego wszystkiego, co się znajduje w zamku. Z tym że faktycznie, jak porównać ilość wydobytego kamienia do tego muru, to wygląda to tak, że to jest jedna trzecia. Ten mur to jest jedna trzecia i faktycznie reszta mogła być wydobyta po to, żeby zbudować część elementów wewnątrz. Podejrzewam, że następne zdjęcie pokazuje troszeczkę bliżej, jak wygląda jego dno. Tak, dokładnie. Widać dokładnie, jakiej wielkości były te bloki i w jaki sposób on to mniej więcej wydobywał. Widać to na murze po tych, jak oni to mówią, śladach. To są ślady dłuta.
[01:55:06] - To nie jest dłuto. Co ty? To nie jest dłuto, inaczej wygląda. Poważnie. Tak mi się wydaje. Słuchajcie, dłuto wygląda troszkę inaczej. Dłuto skuwa, a nie gładzi.
[01:55:21] - Ja nie wiem. Powiem szczerze, że nawet się nie zastanawiałem, ale to mogło być tak, że jeżeli on znalazł krawędź, w której mógł żłobić pod warstwą 30, 40 centymetrów tej skały, wyżłobić otwór i powbijać co pięć centymetrów dłuto i potem jakąś siłą podważyć to dłuto lewarem i tak dalej, to ten kawałek skały mógł się odłupać. On prawdopodobnie był z kilku stron tak, jak on go obrobił. Mógł być tym prostopadłościanem. Z jednej strony mógł nie być i wtedy należało to obrobić, żeby zrobić go bardziej foremnego. Ale generalnie to jest kawał roboty. Ja rozumiem, że stąd mógł wydobyć te bloki i użyć je tylko i wyłącznie po to, żeby postawić ten mur, bo to jest dość prosta rzecz. Można było odpowiednio je wydłubać, obrobić, potem jakiś lewar i odpowiednio je wciągnąć na górę i postawić tak, jak stoją. Ale żeby coś większego wykonać i stąd przesunąć to dalej te kilkaset metrów w drugą stronę płotu, gdzie znajduje się na przykład ten naj- Cięższy monument 30-tonowy. To jest niewiarygodne, kompletnie niezrozumiałe, przynajmniej nawet w tej chwili, dla tej technologii, którą my władamy, że może to było w ten sposób zrobić.
W każdym razie to zostało zostawione tylko po to, żeby dać wrażenie ludziom, w jaki sposób on wydobywał.
[01:57:07] - Słuchaj, czy przypadkiem coś takiego jest być może dookoła i tylko to jest jedno odsłonięte, a reszta jest zasypana? Czy to jest tak?
[01:57:14] - Tak, reszta zasypana jest. Ja się pytałem. To było dookoła całego tego zamku i ze wszystkich stron oprócz tej jednej strony reszta została zasypana.
[01:57:25] - Ale zasypał to sam Ed, czy przypadkiem dopiero później? Może wiesz, planował fosę dookoła .
[01:57:35] - Nie, tego nie wiem. Naprawdę nawet mi nie wpadło do głowy, żeby się o to zapytać. Tego nie wiem, czy to on zasypał, czy ktoś inny.
[01:57:42] - Amerykanie mogą nie wiedzieć, ale my tu w Europie mamy fosy dookoła zamków czasami.
[01:57:48] - Tak. Jedną z tych, o czym już wspomniałem wcześniej, to jest to, żeby zbudować prawdziwy zamek tutaj i być może fosę też, żeby to pokazać, jak Europa żyje. Ale nie wydaje mi się, to jest zbyt proste tłumaczenie dość skomplikowanej budowli.
[01:58:10] - Dziwnie to wygląda. Powiem ci, z czym ja widzę taki problem, bo to nie jest do końca tak, że jak z nieszkami wyciągasz jakiś duży taki, to co jakiś czas któraś z tych dużych tafli musi ci strzelić, bo po prostu tak już jest. Nawet jak jesteś ekspertem, to nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć tego, jak to się zachowa do końca. Może jest jakieś przełamanie w środku w skale, nigdy nie wiesz. Może coś tam się stało, jak się formowała. A to wygląda po prostu perfekcyjnie, tak jakby praktycznie koleś odkroił na miękko, po czym postawił to wszystko do pionu i tyle. Jak z plasteliny wszystko zrobione.
[01:58:41] - Tak to wygląda. Masz rację.
[01:58:42] - Jak trzeba było, to tam dotknął ręką, wygładził elegancko, że niby beton.
[01:58:49] - Nie no, ta skała koralowa w dotyku jest taka trochę jak beton, ale czuć taką trochę miękkość jak wapień, więc podejrzewam, że w obróbce ona taka aż zła nie jest. W każdym razie na Florydzie generalnie ta skała jest używana do wszystkiego i na przykład chodniki wszędzie są zbudowane właśnie z tego. Jest wykorzystywana także normalnie jako ściany do budynków ta skała i fantastycznie wygląda to na przykład, jak się idzie chodnikiem, a mamy kawałek koralowca starego jakiegoś miliony lat temu, który żył i została przecięta idealnie prosto, bardzo gładko skała, a mamy odbicie. Ja właściwie miałem udostępnić te zdjęcia chodników. Fantastycznie to po prostu wygląda. To nie jest tak jak beton i czasami się gdzieś widzi nad polskim morzem wrzucone, czy może nie nad polskim, ale widziałem to nad jakimiś innymi morzami, że są wrzucone muszelki do betonu i potem z tego jest wylane, wygładzone i jest po prostu ładny chodnik i widać muszelki. To nie jest to. To jest ta sama skała, którą Ed tutaj miał. Elegancko, prosto ścięta, bardzo dokładnie, nieporowata i widać różnego rodzaju organizmy żywe, które kiedyś tam w tym sobie żyły. Także to bardzo fajnie wygląda.
Dobra, następne zdjęcie to jest zdjęcie Eda, które chyba nawet w Wikipedii jest. Ono wisi na ścianie wewnątrz tego sklepu, gdzie można sobie kupić różne pamiątki.
[02:00:28] - No i jaszczurki.
[02:00:29] - I później są jaszczurki, które są różnej wielkości. Ta z pierwszych zdjęć miała w granicach 30 centymetrów, także spora. Zbliżenie później z jaszczurką jest tej skały koralowej. Widać, że to jest właściwie wapień bardzo nieregularny. Tylko że on jest trochę cięższy, wydaje mi się, niż regularny wapień. I są jaszczurki dalej.
[02:00:57] - Ja tu cały czas wklejam jaszczury, proszę państwa.
[02:01:02] - I takie jaszczurki biegają wszędzie dookoła i oprócz tego na ulicy można mnóstwo pancerników martwych rozjechanych przez samochód znaleźć. To też taka ciekawostka, co normalnie się nie zdarza. Zdjęcia żadnego nie mam, ale tak to jest. I co, doszliśmy chyba do końca, co?
[02:01:19] - Doszliśmy do końca. Wow! Dziękuję bardzo za opowieść o koralowym zamku Eda.
[02:01:26] - Bardzo proszę. Bardzo proszę, cała przyjemność po mojej stronie.
[02:01:32] - Wow. To ja dziękuję bardzo serdecznie. Nie trzymam cię więcej. Zapraszam cię, jak jesteś, masz dalej jeszcze siły, żeby zostać z nami na wieczorową porę. Oczywiście zapraszam wszystkich na wieczorową porę po „Hiperprzestrzeni”. Także jeszcze raz dziękuję serdecznie za przeprowadzenie nas, ten wirtualny tour dookoła koralowego zamku.
[02:01:51] - Ja się jeszcze włączę, może ktoś jakieś pytania będzie miał na wieczorowej porze, to jak będę dał radę, to odpowiem. Także będę. Po prostu będę. Włącz muzyczkę i zdzwonimy się jeszcze raz.
[02:02:08] - Dokładnie. Okej, to ja cię już rozłączam. Dziękuję jeszcze raz. Peace and love. Dzięki wielkie. Doskonały tour. To była niesamowita wyprawa. Także słuchajcie, jeżeli słuchacie tego jako podcastu gdzieś teraz, to koniecznie musicie wejść na stronę www.radionafali.com i tam w zakładce na samej górze jest galeria i w tej galerii jest jedna z galerii, która się nazywa Wizyta w Coral Castle. I dokładnie o tych zdjęciach była mowa. Także ja zapraszam was, żebyście wpadali do galerii i oglądali te wszystkie zdjęcia i się zastanawiali.
Być może ktoś z nas wreszcie wpadnie i zrobi to, powtórzy to urządzenie Eda i podniesie tonowe skały za pomocą jednej ręki, za pomocą małego bloczka i zrobi takie dziwne urządzenia z tych skał i fotele bujane i tak dalej. Kto wie, może wszyscy jesteśmy na tropie, moi drodzy, rozwiązania tej zagadki. Może już niedługo. Także ja dziękuję bardzo serdecznie za słuchanie „Hiperprzestrzeni”. Zapraszam do wieczorowej pory. I co? Pozdrawiam wszystkich słuchaczy oczywiście z Radia Paranormalium. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy na czacie. I czas najwyższy. Wieczorowa pora, proszę państwa, wieczorowa pora.
To ja trochę lasu dam, żeby było trochę lasu. Las przyjacielem człowieka.