[00:02] - Wyznawcy szatana, członkowie sekt, niewolnicy tajemniczych głosów z zaświatów. Docna, zili ludzie.
[00:17] - Krwawy Podwieczorek.
[00:20] - Witajcie w Krwawym Podwieczorku. Nazywam się Persefona i zapoznaję was z najniebezpieczniejszymi seryjnymi mordercami. W dzisiejszym odcinku posłuchacie wszystkiego na temat mordercy znad Green River. Kim był? Czego dokonał? Dlaczego nazywany jest najniebezpieczniejszym mordercą w historii Stanów Zjednoczonych? Usiądźcie wygodnie i posłuchajcie. Dziś przenosimy się do Seattle w Stanach Zjednoczonych. W 1982 roku dokonano tam na brzegu rzeki Green River makabrycznego odkrycia. Pewien mężczyzna pływał łodzią po rzece.
W pewnym momencie zauważył coś dziwnego pod wodą. Kiedy podpłynął bliżej, zauważył, że to coś ma ludzkie kształty i zakładał, że jest to manekin. Postanowił, że wyciągnie tego manekina z wody i wtedy z przerażeniem zauważył, że wcale nie jest to manekin, tylko zwłoki kobiety. Po chwili zauważył, że niedaleko znajdują się drugie zwłoki kobiety. Postanowił wezwać policję i kiedy ta zjawiła się na miejscu, zaczęto dokonywać oględzin miejsca zbrodni. Wtedy też odkryto z przerażeniem, że znajdują się tam również trzecie zwłoki. Wszystkie kobiety były zgwałcone i uduszone. Założono, że mógł być to czyn jednej osoby, ponieważ wszystkie ciała porzucono w bliskiej odległości od siebie. Kobiety, których ciała znaleziono przy Green River, były prostytutkami. Wszystkie pracowały przy tak zwanej ulicy uciech, miejscu znajdującym się blisko autostrady 99.
Była to najbardziej szemrana okolica w Seattle. Znajdowały się tam głównie bary go-go oraz motele na godziny. Prostytutkami najczęściej były młode dziewczyny od około 15-16 roku życia, które uciekały z domu lub były wyrzucane z domu przez rodziców. Dochodziły do wniosku, że w ten sposób najszybciej zarobią pieniądze i stawały na ulicy, czekając na klientów. Niedługo przed tym, jak znaleziono ciała w Green River, znaleziono również dwie inne prostytutki nad brzegiem rzeki. Policja bardzo szybko powiązała to wszystko ze sobą i ustalono, że prawdopodobnie mają do czynienia z seryjnym mordercą. Dlaczego? Ponieważ ustalono, że sprawca działał z rozmysłem. Jego działania były zaplanowane. Miał plan.
Nie okazywał żadnych uczuć wyższych i przedmiotowo traktował swoje ofiary. Nie okazał im litości. Były uduszone, czyli mógł je wypuścić, ale nie zrobił tego. Wszystkie kobiety były zgwałcone, czyli mieli do czynienia z seksualnym psychopatą. Jesienią 1982 roku znaleziono kolejne pięć zwłok młodych kobiet. 15 września zaginęła 15-letnia Mary Bridget Milan. Mary pochodziła z katolickiej rodziny mieszkającej w zamożnej dzielnicy Seattle. Była wagarowiczką i wkrótce uciekła z domu razem ze swoim chłopakiem. Zamieszkali w motelu przy autostradzie. Jej bliscy umierali ze strachu, ponieważ dziewczyna była w ósmym miesiącu ciąży.
Jej zwłoki odnaleziono niedaleko lotniska. Została zgwałcona i razem z dzieckiem zakopana w płytkim grobie. 20 września ginie kolejna dziewczyna, 15-latka. Policja nadal nie wie, kim jest sprawca. Policja ostrzegała prostytutki. Zaczęła proponować im, żeby nie pracowały na ulicy, tam, gdzie grasuje morderca znad Green River, ponieważ właśnie tak go ochrzczono. Jedna z kobiet powiedziała: „Mnie nie dorwie. Jestem za sprytna. Zawsze pytam klienta: «Czy to ty jesteś mordercą z Green River?».” Nietrudno się domyśleć, jak się to skończyło. Dwa tygodnie później znaleziono jej ciało.
26 września zaginęła 16-letnia Linda Jane Rule. Była to szczupła blondynka, która pracowała na ulicy, a jej chłopak był alfonsem. Zaginęła w pobliżu centrum handlowego. Dlaczego morderca znad Green River atakował właśnie tak młode kobiety? Psycholodzy uważają, że wyczuwał w potencjalnej ofiarze słabość. Wolał zaatakować kogoś, kto jest niedoświadczony i zaufa mu, i w ten sposób będzie mógł bez problemu zaatakować. Pod koniec 1982 roku liczba ofiar oraz zaginionych prostytutek wzrosła już do 15 osób. Było to powodem powołania w biurze szeryfa specjalnej grupy zadaniowej. Opinia publiczna zaczęła spekulować, że Green Riverem może być ktoś z funkcjonariuszy lub osoba, która blisko współpracuje z policją. Uważano, że taka osoba może bez problemu lub łatwiej zatrzeć ślady na miejscu zbrodni.
Prostytutki uważały, że policja zbyt mało przykłada się do problemu. Jednak nie było tak wcale. Powołano specjalną grupę policjantek, które udawały prostytutki w nadziei, że uda im się złapać mordercę znad Green River. Inni policjanci w cywilnych ubraniach prowadzili obserwację, ale jak łatwo się domyśleć, nie wynikło z tego nic pozytywnego, ponieważ na ulicy przewijało się bardzo dużo mężczyzn, amatorów seksu za pieniądze, i ciężko było wytypować, który z tych ludzi, którzy tam podjeżdżają, będzie mordercą. 30 kwietnia 1983 roku pojawia się świadek, który coś widział Wcześniej świadkowie, którzy pojawiali się, nie byli wiarygodni dla policji, ponieważ najczęściej byli to menele i narkomani, którzy jak wiadomo lubią mieć swoje własne wizje na dany temat. Maria Melvare siedziała ze swoim chłopakiem, który był sutenerem, przy stoliku w restauracji. W pewnym momencie chłopak odszedł na chwilę do telefonu i kiedy wrócił, Marii już nie było. Zaniepokojony wyszedł z restauracji, zaczął się rozglądać i zauważył, że rozmawia ona z jakimś obcym mężczyzną przy pickupie. Kiedy pickup ruszył, mężczyzna zaczął go śledzić. Na skrzyżowaniu przy 216 ulicy niestety zgubił samochód z oczu.
Wkrótce okazało się, że Maria nie wróciła i jej rodzina oraz jej chłopak zaczęli przeszukiwać okolicę w poszukiwaniu tego samochodu, którym Maria odjechała. Odnaleziono go pod domem miejscowego lakiernika. Wezwano oczywiście policję, sądząc, że Maria może znajdować się w środku. Kiedy policja pojawiła się na miejscu, funkcjonariusze zapytali tylko, czy mężczyzna zna panią Marię i czy znajduje się ona w środku. Mężczyzna odpowiedział, że nie, nie zna żadnej Marii i że nie znajduje się ona w środku. Dane lakiernika trafiły do kartoteki, a niedługo potem dołączono do nich również próbkę śliny, ponieważ mężczyzna był posiadaczem pickupa. W czerwcu 1983 roku było już 26 ofiar. Znajdowano średnio dwie osoby tygodniowo. Leżały one najczęściej w odludnych, mrocznych rejonach rzeki Green River lub na nieużytkach w okolicach lotniska. Jesienią znaleziono zwłoki kolejnych pięciu dziewczyn.
Społeczność żyła w coraz większym strachu. Ofiary znajdowane były teraz u podnóża gór lub w dolinie. Zimą i wiosną 1984 roku zniknęły kolejne cztery dziewczyny. Morderca szukał miejsc, w których można porzucić ciało bez świadków. Wiosną 1984 roku ekipa zajmująca się sprawą zwiększa się do 40 osób, ponieważ na koncie Green Rivera znajduje się już ponad 40 ofiar. Następuje nagle zmiana. Zbrodnie zaczynają powoli się zmniejszać, jeżeli chodzi o ilość i nagle w pewnym momencie ustają. Wszyscy świadkowie zgodnie twierdzili, że sprawca jeździ pickupem. Policja zrobiła listę wszystkich pickupów w okręgu i jednym z właścicieli takiego pickupa okazał się mężczyzna imieniem Gary. Po przejrzeniu jego kartoteki pracy wszystko wydawało się pasować, ponieważ jego rozkład zajęć umożliwił mu popełnienie wszystkich zbrodni.
Ale potrzeba było więcej dowodów, żeby przeprowadzić rewizję. Zwrócono się więc do byłej żony Gary'ego, która pokazała policji jego ulubione miejsca. Okazało się, że są to odosobnione tereny niedaleko rzeki Green River oraz lotniska. Przyznała się też do tego, że Gary bardzo lubi seks w takich miejscach i że raz zaszedł ją od tyłu i zaczął dusić. Potem bardzo za to przepraszał. Śledczy dostali nakaz przeszukania domu oraz miejsca pracy Gary'ego. Bardzo liczono na to, że odnaleziona zostanie biżuteria zaginionych kobiet, ponieważ byłby to koronny dowód dla tego, że Gary jest właśnie mordercą znad Green River. Nie odnaleziono jednak tej biżuterii. Dodatkowo obawiano się skandalu. Poprzednim razem przy pomocy specjalistów do tworzenia portretów psychologicznych próbowano ustalić grupę osób, które w jakiś sposób mogą być powiązane ze sprawą poszukiwania mordercy znad Green River i być właśnie mordercą.
Wytypowano w ten sposób między innymi Melvina Fostera. Melvin Foster znał większość zamordowanych kobiet, ponieważ był taksówkarzem przy ulicy uciech. Po przeszukaniu domu i samochodu Melvina odnaleziono bardzo dużo zdjęć roznegliżowanych 15- i 16-latek. Jednak sam Melvin okazał się niewinny. Policja nie miała żadnych nowych śladów i była w oczach opinii publicznej bardzo pod kreską, w związku z czym w przypadku Gary'ego, jak już wspomniałam, bardzo obawiano się skandalu i zwierzchnicy kazali być śledczym bardzo miłym dla tego pana. Kazano mu zwrócić wszystkie zabrane do ekspertyzy przedmioty po badaniach i nie odnaleziono żadnych obciążających dowodów. 36 kilometrów od Seattle odnaleziono ciało Carol Christiansen. Było to bardzo dziwne, ponieważ nie była to prostytutka. Pracowała ona w barze na przedmieściach Seattle i nie pasowała do wzoru postępowania mordercy znad Green River. To, w jaki sposób postąpiono z ciałem, bardzo zdziwiło detektywów.
Kobieta na głowie miała założoną papierową torbę na zakupy. Na jej brzuchu położono dwa pstrągi. W jednej ręce trzymała butelkę wina, a w drugiej kawałek kiełbasy. Po bliższych oględzinach zwłok stwierdzono, że morderca zrobił tak dla zmylenia tropiących. Dlaczego? Ponieważ każda ofiara z listy Green Rivera posiadała w pochwie kamień. Również Carol Christiansen posiadała ten kamień w pochwie i była to rzecz, o której policja absolutnie nie przekazywała do wiadomości opinii publicznej, w związku z czym właśnie w ten sposób odkryto, że Carol jest kolejną ofiarą. W 1985 roku lakiernik Gary spotkał 40-letnią rozwódkę imieniem Judith. Judith wspominała potem, że kiedy się poznali, sprawiał wrażenie dżentelmena. Był kochający, prostolinijny, uwielbiał muzykę country, taniec.
Był zawsze uśmiechnięty. Nie okazywał żadnej złości, nerwów. Wydawał się być wspaniałym człowiekiem i Judith się zakochała. Bardzo mile wspominają go też sąsiedzi. Po trzech latach kobieta i lakiernik pobrali się, a ich życie wydawało się być idealne. Był miły dla córek Judith z pierwszego małżeństwa, uwielbiał jej wnuki. Wszystko wydawało się być super. Gary urodził się w 1949 roku jako drugi z trzech braci. Mieszkał w małym domku niedaleko ulicy uciech. Jego matka była gospodynią domową i dorywczo pracowała w sklepie.
Ojciec był kierowcą autobusów. Gary bardzo często jeździł autobusem z ojcem, który w trakcie jazdy wytykał palcami prostytutki i wyzywał je od dziwek. Był też często świadkiem, jak ojciec szedł uprawiać seks z prostytutkami. Według koleżanki Gary'ego z lat szkolnych był on najcichszy z trójki braci. Wolał trzymać się w cieniu, nie zwracał na siebie specjalnej uwagi. Jego iloraz inteligencji wynosił około 82 IQ. Pozostawał też w cieniu swojej matki, która bardzo zwracała na siebie uwagę wyglądem. Nosiła wielką trwałą oraz bardzo mocny makijaż. Zakładała niestosowne dla swojego wieku, bardzo krótkie spódniczki oraz bluzki z wielkim dekoltem. Gary miał bardzo wstydliwy problem, ponieważ jeszcze w wieku nastoletnim moczył się w nocy.
Kiedy coś takiego miało miejsce, matka brała go do łazienki, wsadzała do wanny i myła. W trakcie tego mycia dotykała jego genitaliów. Zdarzyło się, że w trakcie mycia szlafrok matki Gary'ego trochę się poluzował i ukazało się jej ciało. To wywołało u Gary'ego z jednej strony bardzo duże podniecenie, a z drugiej strony bardzo duży problem, ponieważ czuł się winny, że podnieciło go ciało jego matki. Był bardzo zmieszany. Odczuwał ogromne poczucie winy, ponieważ odczuwał do matki pożądanie. Lubił się ukrywać i oglądać ją w prowokacyjnych strojach. Problem cały czas narastał i Gary odczuwał coraz większą presję, w związku z czym. Miało miejsce też jedno bardzo dziwne zachowanie. Bardzo dziwna sytuacja w życiu Gary'ego.
Miał on małego sześcioletniego sąsiada. Pewnego dnia bawili się w kowbojów i Indian i Gary zwabił tego chłopczyka w krzaki. W pewnym momencie wyciągnął nóż i dźgnął go w brzuch. Krew wytarł o ubranie i sobie poszedł. Nie mam pojęcia, jakim cudem ta sprawa nie wyszła i Gary nie został pociągnięty do żadnej odpowiedzialności, ale nikt nie skojarzył jego z tą sprawą. Myślę, że chłopczyk musiał być w szoku i w związku z tym nie wskazał Gary'ego jako sprawcę, ale jest to dość dziwne. W każdym razie Gary potem tłumaczył, że bardzo chciał wiedzieć, jak to jest kogoś zabić, a dziecko cudem uniknęło śmierci. Gary ukończył szkołę dwa lata później z powodu słabszych wyników w nauce. W wieku 21 lat ożenił się ze swoją dziewczyną i wstąpił do marynarki. Służył na Filipinach.
W niektórych źródłach wyczytałam też, że był w Wietnamie, ale raczej wydaje mi się, że były to Filipiny. Po powrocie żona przyznała się do zdrady z przyjacielem i po raz pierwszy wtedy Gary nazwał kobietę dziwką. Od tamtej pory pakował się w same nieudane związki. Na początku lat 70. dostał pracę przy malowaniu ciężarówek i pracował tam aż do lat 2000. Gary miał gigantyczny popęd seksualny. Kobiety, z którymi się spotykał, wspominały, że lubiał być brutalny i lubiał robić to nawet kilka razy dziennie. Uwielbiał też kochać się w ciężarówkach oraz tak jak wspomniałam wcześniej, w miejscach publicznych. Kiedy pojawiło się dziecko w drugim związku małżeńskim Gary'ego, małżeństwo popada w kryzys i kiedy chłopczyk ma pięć lat, żona odchodzi razem z synkiem, a Gary bardzo to przeżywa. Zaczyna spotykać się z prostytutkami.
Zostaje oskarżony w pewnym momencie o nagabywanie prostytutek i zatrzymany, jednak później wypuszczono go. Warto zwrócić tu uwagę na pewne sprzeczności, jakie miał w sobie Gary, ponieważ z jednej strony bardzo często spotykał się z prostytutkami, a z drugiej był autorem petycji o usunięcie prostytutek z dzielnicy, w której mieszkał. Uważa się, że nie mógł pogodzić swoich obsesyjnych pragnień seksualnych z bardzo głęboką wiarą. Zdarzało się, że Gary płakał, będąc w kościele, słuchając kazania. Płakał też, czytając Biblię. W trakcie aresztowania związanego z nagabywaniem kobiet na ulicy uciech, Gary przeszedł badania waliografem. Był niesamowitym kłamcą, ponieważ potrafił wiarygodnie kłamać na zawołanie i w późniejszym okresie nabrał nawet swojego adwokata. W 2001 roku postęp w dziedzinie DNA pozwolił na powrót do sprawy Green Rivera. Porównano próbki ze zwłok pierwszych ofiar z próbkami śliny podejrzanych mężczyzn przesłuchiwanych w trakcie śledztwa. Próbka ze zwłok jednej z ofiar, Marshy Chapman, została porównana zPróbkami z kartoteki.
W jednym przypadku nastąpiła zbieżność. Była to próbka pochodząca od Gary'ego Ridgwaya, lakiernika, który miał 54 lata. Jego żona nie mogła w to uwierzyć. Nie przyjmowała żadnych informacji do wiadomości, a kobiety, które przeprowadzały badania w laboratorium, tańczyły z radości. Aresztowanie Gary'ego Ridgwaya miało miejsce 3 listopada 2001 roku. Na wieść o tym, że jest aresztowany, Gary nie powiedział nic poza: „Okej”. Adwokat obrony denerwował się bardzo przed konfrontacją z mordercą znad Green River. Zastanawiał się nad reakcją zbrodniarza. Czy będzie to złość, płacz, furia? Człowiek, którego poznał w więzieniu, zupełnie odbiegał od jego wyobrażeń.
Była to osoba bardzo niepozorna, sprawiał wrażenie zwykłego przeciętniaka. Adwokat powiedział potem, że ktoś, kto go nie znał, mógłby go po prostu polubić. Okazało się potem, że morderca znad Green River bardzo głęboko skrywał swoją prawdziwą naturę. Obrona starała się udowodnić, że obecność nasienia w ciele kobiet, ponieważ morderca znad Green River wsadzał te kamienie, nasienie nie wypłynęło, w związku z czym zachowało się w organizmie i ono było jednym z głównych dowodów, więc obecność nasienia świadczyła o tym, że Gary co prawda uprawiał seks w dniu, kiedy kobieta została zabita, ale nie świadczy to o tym, że on był ostatnim, który ten seks uprawiał. Było to wszystko oczywiście podejrzane, ale według obrony nie stanowiło dowodu. Dodatkowo Gary przyznawał się do kontaktów z prostytutkami, ale twierdził, że żadnej z nich nie zabił. Dopiero kiedy pojawiły się dowody łączące go z morderstwami kolejnych trzech osób, Gary zmienił swoje zeznania. Prokuratura szukała dowodów, które byłyby mocniejsze od śladów DNA. Czegoś, co mogłoby pociągnąć Gary'ego bezpośrednio do związku ze zbrodniami. Postanowiono wziąć pod uwagę badania mikroskopowe.
Powołano do tego jednego z najlepszych ekspertów w tej dziedzinie i zbadano ubrania ofiar oraz sznury, którymi związano je. W najdrobniejszych frakcjach ubrań odnaleziono cząstki farby nakładanej pistoletem natryskowym. Takie cząstki farby znajdowały się we wszystkich ubraniach wszystkich odnalezionych ofiar i był to rodzaj lakieru używany przez zakłady, które malowały samochody, między innymi właśnie przez dokładnie ten zakład, gdzie pracował Gary. 11 kwietnia 2003 roku adwokaci czekali na Gary'ego Ridgwaya w więzieniu. Opowiadali sobie coś zabawnego. Kiedy Gary wszedł i to zobaczył, powiedział, że za chwilę nie będzie im do śmiechu. Okłamywał ich. To on zabił te wszystkie kobiety. W obliczu kary śmierci Ridgway zgodził się podać szczegóły zbrodni w zamian za wyrok dożywocia. W imieniu bliskich ofiar prokuratura poszła na ugodę i w ten sposób Ridgway wyznał, w jaki sposób udało mu się między innymi zwabić przyszłe ofiary, nawet gdy zapanowała powszechna panika w Seattle.
Przesłuchania Ridgwaya trwały około pół roku i były przerywane krótkimi wizjami lokalnymi, podczas których Ridgway pokazywał miejsca ukrycia zwłok. Przyznał się między innymi też do tego, że z niektórymi prostytutkami spotykał się po kilka razy, zanim je zamordował. Zaginione przedmioty to było coś, co bardzo interesowało śledczych. Podrzucał je kobietom u siebie w pracy, a potem patrzył, jak je zabierają. W ten sposób mógł, oglądając te przedmioty na kobietach, koleżankach ze swojej pracy, mógł przypominać sobie momenty, w których mordował prostytutki. Ridgway za wszystko obwiniał kobiety swojego życia, które go skrzywdziły. Twierdził, że presja narastała w nim latami i jedynym ukojeniem było zabijanie innych kobiet. Zdarzało się, że po morderstwie jeszcze jakiś czas powracał i współżył ze zwłokami, aż ciała nie zaczynały się rozkładać i on wtedy odczuwał do nich obrzydzenie. Mówił o tym zupełnie otwarcie, bez żadnych emocji, bez przeżywania tego, bez skruchy, bez smutku. U podstaw nekrofilii leży chęć całkowitej dominacji i ofiara nie stawia oporu i powoduje to, że może on dać upust wszelkim swoim fantazjom.
Być może wiązało się to z osobą jego matki, która bardzo nad nim dominowała. Swoje zbrodnie morderca znad Green River motywował również tym, że nie musiał płacić za seks. Mordował do czasu poznania swojej trzeciej żony Judith. Z czasem jednak nałóg wziął nad nim górę i po pewnym czasie wrócił do zabijania kobiet. Żonie mówił na przykład, że wróci później albo że szuka jakichś części do auta. Znikał, mordował, wracał do domu. Szacuje się, że do roku 2001, kiedy został ujęty, Ridgway mógł zabić do 100 kobiet. Udowodniono mu 48 zabójstw i tym samym postawiono 48 zarzutów popełnienia morderstwa, bo tylko tyle byli w stanie udowodnić śledczy. Było to dokładnie 48 wyroków dożywocia bez możliwości przedterminowego zwolnienia. Na pewno zastanawiacie się, jakim cudem facet, który ma 82 IQ i fizjonomię kretyna, mógł zabić około 100 kobiet.
Gary nie był taki głupi, na jakiego wyglądał. Wiedział, że wygląda na osobę, która wzbudza zaufanie w swoim rozmówcy i sprawia wrażenie bardzo łagodnej osoby. Raz, kiedy pojechał mordować, miał w samochodzie nawet swoje dziecko. Oczywiście nie w momencie, kiedy mordował. W momencie, kiedy zabierał prostytutkę do samochodu. Potem jechali do jego domu, dochodziło do aktu seksualnego, on dusił ofiarę, a potem wywoził i porzucał ciało. Gary bardzo umiejętnie wykorzystywał swoją fizjonomię prostego człowieka, bo to wzbudzało zaufanie. Zawsze proponował zabranie prostytutki do siebie do domu, a kiedy kobieta odmawiała, jechali w jakieś odludne miejsce, gdzie pewnie łatwiej było mu porzucić zwłoki. Z tyłu pickupa miał zadaszoną skrzynię ładunkową i czasami proponował seks właśnie w tym miejscu. Kiedy dochodziło do aktu, proponował najpierw seks oralny, potem pozycję misjonarską, a następnie od tyłu, co miało pomóc mu szybciej skończyć.
Gdy po osiągnięciu orgazmu Gary rzucał się na kobietę, oplątując jej szyję ramieniem, mówił do niej: „Nie walcz ze mną, a cię wypuszczę”. Oczywiście nie wypuszczał kobiety, tylko dusił ją i twierdził, że czuł, że musi zabić. Podczas wizji lokalnych wskazywał miejsca porzucenia zwłok młodych kobiet. Doskonale pamiętał, gdzie je umieścił, ile zwłok znajduje się w danej okolicy, ale ponieważ ofiary nie obchodziły go, nie pamiętał na przykład, czy dana kobieta była biała, czy była Murzynką, czy może miała pochodzenie latynoskie. Najlepiej o całym podejściu Ridgwaya do tego, co zrobił, świadczy jego własna wypowiedź. Posłuchajcie:
[26:15] - „Wybrałem prostytutki jako swoje ofiary, bo najbardziej ich nienawidzę i nie chcę im płacić za seks. Były moimi ofiarami również dlatego, ponieważ ich zaginięcia mogły pozostać niezauważone. Wiedziałem, że ich zaginięcia nie będą zgłaszane od razu albo że mogą nie zostać zgłoszone nigdy, więc zabijałem je, ponieważ myślałem, że mogę zabić ich jak najwięcej tak, jak chciałem i nie zostanę złapany.”
[26:41] - Podczas śledztwa przyznał, że Maria porwana na oczach swojego chłopaka Alfonsa opierała się bardziej niż inne kobiety. Podrapała go do krwi, zostawiając ślady i twierdził, że odczuwał wtedy ogromny gniew i ochotę krzywdzenia ofiar nawet po ich śmierci, jeżeli one się broniły. Jednej ze swoich innych ofiar, Lindzie Rule, próbował na przykład podpalić włosy. Przed wyprowadzeniem skazanego sędzia dał rodzinom ofiary możliwość zamknięcia pewnego etapu żałoby i powiedzenia paru słów do Ridgwaya. „Jesteś przegrany. Jesteś tchórzem. Jesteś nikim. Jesteś zwierzęciem.”
[27:29] - „Oby ktoś udusił cię gołymi rękami, żebyś na własnej skórze poczuł koszmar tego, co zgotowałeś naszym córkom, siostrom i matkom.”
[27:39] - „Chcę, żebyś wiedział, że byłam małą dziewczynką, której odebrałeś matkę. Odebrałeś mi moje pierworodne dziecko. Niech Bóg ma w opiece jej duszę i wszystkich 47 ofiar. Niech Bóg ci przebaczy, bo my nie zamierzamy.” Największe wrażenie na wszystkich obecnych na sali sądowej zrobiły słowa ojca Lindy Rule.
[28:12] - „Niektórzy pana nienawidzą. Ja do nich nie należę. Bóg nakazał przebaczać, dlatego ja panu przebaczam.”
[28:25] - Słysząc te słowa, Gary rozpłakał się, ale nikt mu nie uwierzył. Odsiaduje swój 48-krotny wyrok dożywocia w więzieniu Washington State Penitentiary w Walla Walla. Od tamtej pory na ulicy uciech pracują specjalne policjantki mające oko na prostytutki. Do dziś dnia znajdowane są ciała ofiar mordercy znad Green River. I to już wszystko na dzisiaj. I pamiętajcie, nie każdy facet z fizjonomią rysia z klanu to łagodny baranek. Trzymajcie się. Cześć. Wyznawcy szatana, członkowie sekt, niewolnicy tajemniczych głosów z zaświatów, docna sili ludzie.
[29:18] - Krwawy Podwieczorek. Audycję przygotowała Persefona dla Radia Paranormalium.
[29:25] - Jeśli chcesz o coś zapytać, skontaktuj się ze mną na forum Radia Paranormalium pod adresem radio.paranormalium.pl.