[00:03] - Radio Paranormalium i portal Infra przedstawiają: Seans spirytystyczny. Wykłady o spirytyzmie Tomasza Grabarczyka. Witam na piątym wykładzie kursu spirytystycznego. Tematem dzisiejszego wykładu będzie mnogość zamieszkałych światów. Na początek przypomnijmy sobie, czego dowiedzieliśmy się na poprzednich lekcjach. Na samym początku poznaliśmy dowody na istnienie Boga. Jakie są owe dowody? Kardec w „Księdze duchów” w pytaniu czwartym zadał takie pytanie: gdzie możemy znaleźć dowód na istnienie Boga? Duchy odpowiedziały mu, że możemy go znaleźć w aksjomacie, który wykorzystujemy w naszych naukach. Powinniśmy szukać przyczyny wszystkiego, co nie jest dziełem człowieka, a wtedy nasz rozum nam odpowie, jako że nie ma skutku bez przyczyny, a Bóg jest przyczyną wszystkiego, co powstało, całego stworzenia wszechświata.
Dowiedzieliśmy się również, że Bóg jest wieczny, czyli że istniał od zawsze, że jest niematerialny w pojęciu materii takiej, jaką my rozumiemy jako materię. Że jest jedyny, czyli nie ma żadnego innego Boga czy istoty, która by była do niego podobna czy przewyższałaby go nawet swoją potęgą. Jest również wszechmogący, ponieważ jest jedyny. Jest niezmiernie dobry i sprawiedliwy. Każdemu daje drugą szansę. Nieważne, czego by nie zrobił, po prostu kocha każdego człowieka, ponieważ każdy człowiek, każde stworzenie jest jego dziełem. Następnie dowiedzieliśmy się dowodów na istnienie reinkarnacji. Wszystkie te dowody możemy opisać jednym krótkim cytatem Allana Kardeca, który brzmi: „Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać. Takie jest prawo”. W tym się zawierają wszystkie te dowody, ponieważ musimy się rozwijać, ciągle rozwijać, ciągle kroczyć naprzód, a po to, by się rozwijać, musimy kroczyć przez kolejne wcielenia, narodzić się, później umrzeć, później znowu się narodzić i tak w kółeczko, póki osiągniemy stan doskonałości.
Rozwój tutaj musi być zarówno moralny, jak i intelektualny, ponieważ duch doskonały to jest duch, który rozwinął się już całkowicie w tych dwóch płaszczyznach: rozwoju moralnego i rozwoju intelektualnego. Ostatnią rzeczą, o której się dowiedzieliśmy, były dowody na istnienie duszy. Dowodami tymi może być chociażby to, że są duchy. Kontaktujemy się z duchami. Cała filozofia spirytystyczna w końcu opiera się na tych wszystkich kontaktach. Kolejnym dowodem na istnienie duszy możemy być my sami, nasze różne talenty, różna sytuacja. Wszystko, co nas różni od siebie, czyni nas wyjątkowymi. Dlaczego jedna osoba miałaby mieć lepiej od drugiej, gdyby każdy swoje istnienie zaczynał w tym jednym wcieleniu? W końcu Bóg jest sprawiedliwy. Dlaczego jednego miałby faworyzować, a drugiego nie?
Dlatego właśnie musimy przyjąć, że istnieje reinkarnacja, żeby to wszystko miało sens. Gdy mówimy o istnieniu wielości tych zamieszkałych światów, to mówimy po prostu o wszechświecie, o naszym, jakby nie patrzeć, domu. Zanim przejdziemy do wyższych, tych większych jednostek, większych światów, najpierw popatrzmy sobie na coś, co jest bliższe nam, czyli na nasz Układ Słoneczny. W naszym Układzie Słonecznym, jak wszyscy wiemy, mamy osiem planet plus Słońce. Na samym środku naszego układu mamy właśnie Słońce. To gwiazda, która daje nam ciepło, światło. Jest nam niezbędna do życia. Następnie mamy Merkurego. Jest to najmniejsza i najbliższa Słońcu planeta. Została ona odkryta przez Babilończyków.
Rzymianie nadali tej planecie nazwę na cześć posłańca bogów i patrona handlarzy, czyli po prostu Merkurego. Następną planetą po Merkurym jest Wenus. Ta planeta jest trzecim pod względem jasności ciałem niebieskim widocznym na niebie po Słońcu i po naszym Księżycu. Nazwa tej planety pochodzi od rzymskiej bogini miłości Wenus. Jeśli chodzi o odkrycie, to odkryto ją w starożytności, jednak niestety nie wiadomo, kto ją odkrył. Kolejną, trzecią planetą od Słońca jest nasza planeta, nasz dom. Jak wiadomo Ziemia, to niewiele trzeba o niej mówić, ponieważ każdy wie to, co powinien wiedzieć. Kolejną, czwartą planetą jest Mars. Ta planeta została odkryta w starożytności. Nie wiadomo, kto ją odkrył.
Nazwa planety pochodzi od rzymskiego boga wojny Marsa i nazwa ta się wzięła stąd, że gdy patrzymy się na tą planetę z Ziemi, to może się ona wydawać taka rdzowo czerwona, a kojarzyła się ona starożytnym z pożogą wojenną, więc dlatego wzięli nazwę boga wojny. Co warte wspomnienia, na Marsie znajduje się najwyższa góra w Układzie Słonecznym. Jest to Olympus Monus, czyli po prostu Góra Olimp. Wznosi się ona na 21 kilometrów ponad średnią powierzchni planety. Dla porównaniaNasze Mount Everest wznosi się na niecałe dziewięć kilometrów, więc możemy sobie porównać wysokością. Oraz na tej samej planecie znajduje się największy kanion. Jest to Valles Marineris. Tak naprawdę nie jest to jeden kanion, tylko złożony system kanionów, który ma długość pięciu tysięcy kilometrów, szerokość dwustu i głębokość siedmiu kilometrów, więc jest to całkiem dużo pokaźnych dziur w ziemi. Kolejną planetą jest Jowisz. Znano tą planetę już w starożytności, jednak jak zwykle nie wiadomo, kto ją odkrył.
Rzymianie nazwali tą planetę na cześć najważniejszego bóstwa swojej mitologii oraz ta planeta ma najwięcej księżyców ze wszystkich planet całego Układu Słonecznego, ponieważ ma ich aż 66. Dalej. Kolejną planetą jest Saturn. Nazwa wzięła się od staroitalijskiego boga rolnictwa, zasiewów i czasu. Planeta ta została odkryta przez Babilończyków w XV wieku przed naszą erą. Charakterystyczną cechą tej planety jest system pierścieni, ponieważ ma ich aż dziewięć, co zresztą czyni tą planetę najładniejszą ze wszystkich obecnych w Układzie Słonecznym. Potwierdzono odkrycie 62 księżyców krążących po orbicie tej planety oraz nieskończenie wiele, setki, tysiące, nie wiadomo ile mini księżyców krążących w pobliżu tych pierścieni. Kolejną, przedostatnią planetą jest Uran. Odkryto tą planetę 13 marca 1781 roku. Odkrył ją William Herschel.
Nazwa tej planety pochodzi od Uranosa, który to był bogiem nieba, bogiem i uosobieniem nieba w mitologii greckiej. Ta planeta posiada system pierścieni, liczne księżyce i tych księżyców ma aż 27. Wiadomo, nie jest to pokaźna liczba w porównaniu do Jowisza, jednak 27 to wcale nie jest tak mało. I co ciekawe, wszystkie nazwy tych księżyców pochodzą od postaci z dzieł Williama Shakespeare'a i Alexandra Pope. Oraz ostatnią planetą jest Neptun. Nazwa tej planety pochodzi od rzymskiego boga mórz. Planeta ta została odkryta 23 września 1846 roku. Neptun jest, co ciekawe, jedyną planetą, która została odkryta nie na podstawie obserwacji nieba, tylko na podstawie obliczeń matematycznych, ponieważ niespodziewane zmiany w ruchu orbitalnym Urana, czyli tej planety znajdującej się przed Neptunem, doprowadziły astronomów do wniosku, że podlega on jakimś tam perturbacjom pochodzącym od nieznanej planety. I właśnie ktoś tam policzył i wyszło, że proszę bardzo, mamy kolejną planetę. I Neptun ma 13 księżyców.
Dalej. Popatrzmy sobie na nasze planety. Jak patrzymy na Ziemię, to tak naprawdę może się nam ta planeta wydawać duża. Jakby nie patrzeć, w porównaniu do nas jest duża. Zamieszkuje ją te 6,5 miliarda ludzi, więc całkiem dużawa. Jednakże popatrzmy sobie na rozmiar tych wszystkich planet. I tak na początek mamy Merkurego, który to jest właśnie najmniejszą planetą z naszego Układu Słonecznego. Następnie mamy Marsa, który jest już trochę większy, Wenus i później mamy Ziemię. W tym zestawieniu nasza Ziemia jest największa ze wszystkich. Jednakże to wcale nie jest koniec wszystkich planet.
Kolejne planety. Jak widzimy, tutaj mamy Neptun. Przy Neptunie już nasza Ziemia jest troszkę mniejsza. Następnie mamy Urana, później mamy Jowisza, który to jest największą planetą z naszego Układu Słonecznego. Jednak co ciekawe, mamy jeszcze większe planety. Mamy Wolfa 359, który to jest troszeczkę większy od Jowisza. Później mamy gwiazdę, nasze Słońce. Jednak jakby nie patrzeć nasze Słońce jest dosyć duże dla nas, jeśli popatrzymy sobie na to Słońce. Ale popatrzmy później na Syriusza, który to jest już dwa razy większy od naszego Słońca. Ale to nadal nie koniec.
Następnie owy Syriusz, który to był taki duży, niknie przy Polluxie. Z kolei Polluks już powoli zaczyna zanikać przy Arkturze, a owy Artur już staje się mały przy Aldebaranie. Jednak to nadal nie koniec. Owym Aldebaran, który to był taki wielki, nagle staje się mały. Rigiel jakoś bardzo, bardzo dużo większy nie jest, ale Antares już jest dużo, dużo, dużo większy. Antares. Następnie mamy Betelgezę. Jednak owa Betelgeza, która już jest taka serio, serio duża, wcale nie jest największa. Betelgeza już jest połową gwiazdy-Granat. Później mamy VV Cephei, jednak ona jest trochę mniejsza od największej gwiazdy znanego nam Wszechświata VY Canis Majoris.
Jak mówiłem, VY Canis Majoris jest największą znaną gwiazdą poznanego przez nas Wszechświata. Zapewne są jeszcze większe gwiazdy od tej, jednak my jeszcze ich nie poznaliśmy. Potrzebujemy troszkę lepszego sprzętu. Kiedyś na pewno ludzkość je pozna. Porównaliśmy sobie już planety, porównaliśmy gwiazdy, to teraz porównajmy sobie galaktyki. Na początek trzeba powiedzieć, że jeden rok świetlny to jest 9,5 biliona kilometrów. Do czego nam to będzie potrzebne? Otóż jakby ktoś chciał policzyć sobie, ile kilometrów mają średnicy poszczególne galaktyki. Tutaj widzimy na tym obrazku cztery różne galaktyki. Myślimy: „Nasza Droga Mleczna, całkiem duża galaktyka, to pewnie będzie druga, może trzecia”.
Jednak co się okazuje? Wcale nie. Nasza Droga Mleczna jest tą najmniejszą galaktyką, tą kropeczką ledwo widoczną. Nasza galaktyka ma średnicę 100 000 lat świetlnych. Jeśli ktoś chce, to sobie może policzyć, ile to jest kilometrów, jednak będzie dosyć dużo. Kolejną galaktyką jest gwiazdozbiór Andromedy, który ma średnicę dwóch Dróg Mlecznych, czyli po prostu 200 000 lat świetlnych. Kolejną, trzecią galaktyką, już trochę większą, jest M 87, bądź też inaczej mówiąc Panna A. Co warto wspomnieć, w Pannie A może zawierać się nawet do 100 bilionów gwiazd. To jest 10 do dwunastej. Tak jakby ktoś nie do końca siedział w tych bilionach, biliardach i tak dalej.
W Drodze Mlecznej dla porównania znajduje się 100 miliardów. 10 do dziewiątej. Jeśli ktoś by chciał policzyć te wszystkie planety, gwiazdy znajdujące się w Drodze Mlecznej, tak jedna po drugiej, zajęłoby mu to ze 3000 lat, więc kawałek czasu. Jednak jak widzimy, ta czwarta galaktyka, ta największa, mogłaby zjeść na śniadanie te trzy pozostałe. Czym ona jest? Otóż jest to IC 1101. Jest to największa znana galaktyka. Ma średnicę 60 milionów lat świetlnych, czyli inaczej mówiąc Droga Mleczna razy 60. Więc kawałek czasu by zajęło przejście takiej galaktyki. Porównaliśmy sobie już galaktyki, to teraz przyjrzyjmy się bliżej naszej galaktyce i temu, gdzie my jesteśmy, jak my jesteśmy wielcy w tym całym Wszechświecie.
Niektórzy lubią myśleć, że tylko i wyłącznie na Ziemi znajduje się życie i to my jesteśmy prawie że centrum tego Wszechświata. Ale po kolei. Mamy Wszechświat. Oczywiście to jest jakiś kawałek tego, wycinek Wszechświata. Ponieważ Wszechświat jest nieskończony, to nie dałoby rady go zmieścić na ekranie. W tym Wszechświecie mamy Drogę Mleczną, czyli naszą galaktykę. W owej Drodze Mlecznej gdzieś tam jest nasz Układ Słoneczny. Trzecią planetą od Słońca w Układzie Słonecznym, jak wiemy, jest Ziemia. Na tej Ziemi mamy kontynenty. Jednym z kontynentów jest Europa.
W owej Europie jest Polska oraz mamy naszą stolicę Warszawę czy Wrocław, który jest zresztą też jednym z tych największych miast. I teraz sobie popatrzmy, gdzie jest ta Warszawa względem naszej Drogi Mlecznej. Niedostrzegalne. A teraz popatrzmy, gdzie my jesteśmy, powiedzmy w Europie. Jeśli porównamy nas i Europę, nie da rady nas dostrzec. Więc naprawdę nie powinniśmy myśleć, nawet dopuszczać do siebie takiej myśli, że my jesteśmy najważniejsi, jedyni, niezastąpieni i tak dalej. Owszem, jesteśmy wyjątkowi, jesteśmy ważni, jednak nie jesteśmy najważniejsi i tak naprawdę ten ogrom Wszechświata... Nie tylko i wyłącznie Ziemia jest zamieszkana. To jest na pewno. Co dalej?
Jak już powiedzieliśmy sobie, jak wygląda ten Wszechświat, to musimy zapytać się, gdzie wcielają się w takim bądź razie duchy. Jeśli już wiemy, że na pewno życie nie istnieje tylko i wyłącznie na Ziemi. Ponieważ byłoby to bez sensu, żeby taka malutka planeta była jedyną zamieszkałą planetą w tym całym Wszechświecie. Więc gdzie wcielają się duchy? Otóż wcielają się one oczywiście na wielu różnych planetach, żeby przejść wiele różnych misji, wiele różnych prób. Wcielają się one w bardzo wiele różnych sytuacji. Czasem duch wciela się w ciało człowieka, który będzie biedny, czasem bogaty, zdrowy, chory i tak dalej, w różnych sytuacjach. Czasem jako mężczyzna, czasem jako kobieta. Zależnie od tego, jaka będzie próba dla danego ducha. Możemy porównać sobie to nasze wcielanie się do systemu edukacyjnego, tak żeby mieć coś nam bardziej znanego.
Nasza planeta, jako że, jak później się dowiemy, jest światem prób i odkupienia win, jest światem, w którym wcielają się duchy po to, żeby się rozwijać, żeby przechodzić pewne próby, żeby odpracować swoje błędy. Powiedzmy, nasza planeta będzie taką trzecią klasą podstawówki. Dajmy na to. I czy jeśli nauczyliśmy się jużWszystkiego w tej trzeciej klasie podstawówki. Przechodzimy do czwartej, później idziemy dalej. Czy chcąc się bardziej rozwinąć, ciągle przechodzimy do tej samej klasy, do tego samego budynku? Ciągle chodzimy do tej samej trzeciej klasy? Nie, ponieważ nauczyliśmy się tam już wszystkiego, czego mogliśmy się nauczyć. Więc idziemy dalej. I analogicznie nie wcielamy się ciągle na Ziemi, ponieważ nauczyliśmy się już na niej wszystkiego, czego mogliśmy się nauczyć.
Więc idziemy na bardziej rozwinięte planety. Oczywiście jedna osoba będzie szła szybciej, druga wolniej. Jedna zatrzyma się na rok w czwartej klasie, ponieważ nie zna matematyki, a druga w wieku 13 lat pójdzie na studia. Zależnie od tego, jak szybko duch będzie się chciał rozwinąć zarówno intelektualnie, jak i moralnie. Wszystko zależy od ducha. Jeśli będzie chciał ciągle siedzieć w tej samej klasie, będzie siedział. Jednak w końcu ujrzy, że to tak naprawdę nie ma sensu. Nie ma sensu siedzenie w miejscu, robienie w kółeczko tego samego, bo może się to znudzić w końcu. Więc będzie chciał się rozwijać dalej. Niektóre duchy będą chciały szybko iść, więc będą wszystko robić, żeby szybciej się rozwinąć.
Będą więcej na siebie brać, żeby móc więcej przejść w krótszym czasie, szybciej się rozwinąć. Jeśli chcemy się bardziej rozwinąć, to przechodzimy do wyższych klas czy na bardziej rozwinięte planety. Co mówi nam Ewangelia? Ewangelia mówi nam w Ewangelii Jana w rozdziale 14, wersję 1-3. Jezus powiedział tam: „W domu mego Ojca jest mieszkań wiele. Gdyby było inaczej, powiedziałbym wam.” Jednakże czym jest ten dom Ojca? Czy jest to niebo? Czy jest to jakieś nieznane nam miejsce? Czy co? Jak wyjaśnia nam to Ewangelia według spirytyzmu w rozdziale trzecim, wersie drugim, tym domem Ojca jest po prostu wszechświat.
Więc jest wiele domów we wszechświecie, wiele zamieszkałych planet. Dalej. Tak naprawdę możemy się zapytać, gdzie w takim razie jesteśmy, jeśli jesteśmy na tym świecie prób i odkupienia win? Czy jesteśmy blisko doskonałości, czy jesteśmy jeszcze daleko do tej doskonałości? Jak powiedziałem, jesteśmy w trzeciej klasie podstawówki. Mniej więcej, więc troszeczkę nam brakuje. I Kardec w pytaniu 55 zapytał się duchów, czy wszystkie światy poruszające się w przestrzeni są zamieszkałe. Duchy odpowiedziały mu tak. Człowiek z Ziemi wcale nie jest, jak to się przypuszcza pierwszy pod względem inteligencji, dobroci i doskonałości. Jednak wielu ludzi uważa się za najpotężniejszych i marząc, uważa tą planetę za jedyną, która ma przywilej bycia zamieszkałą przez istoty rozumne.
Pycha i próżność. Ludzi ci sądzą, że Bóg stworzył wszechświat tylko i wyłącznie dla nich. Tutaj mamy znowu potwierdzenie tego, że nie jesteśmy sami w tym wszechświecie, że nasza Ziemia nie jest centrum wszechświata, nie jest jedyną zamieszkałą planetą. Jesteśmy jedną z wielu. Jednak oczywiście tak samo ważną. To nie jest tak, że my jesteśmy nieważni. Jesteśmy ważni, jednak nie jesteśmy jedyni. Nie jesteśmy wcale aż tak bardzo rozwinięci. To może być dosyć mocnym ciosem dla niektórych ludzi uważających się za jakichś, tak jak mówiłem, panów tego wszechświata, uważających się za ludzi, którzy są rozwinięci zarówno pod względem intelektualnym, jak i moralnym. Tak naprawdę jeszcze bardzo wiele nam brakuje do doskonałości zarówno moralnej i intelektualnej.
Porównajmy siebie do Jezusa. Jezus był duchem wyższym. Ile nam do niego brakuje? Bardzo, bardzo dużo. Więc widzimy, gdzie jesteśmy, ile nam brakuje. Więc gdzie jesteśmy? Może w końcu powinienem odpowiedzieć na to pytanie. Otóż jesteśmy, tak jak już powiedziałem, na świecie prób i odkupienia win, gdzie naszym zadaniem jest przechodzenie przez próby, odpracowywanie pewnychJakichś błędów z przeszłości, które jakby nie patrzeć są ludzką rzeczą. Każdy z nas popełnia błędy. Jednak jako że Bóg jest sprawiedliwy, zawsze mamy możliwość odkupienia tych błędów, nieważne, jakie by one nie były.
Musimy się zapytać, patrząc na to, ile zła nas tutaj spotyka, jak cierpimy. Wiadomo, jedni cierpią bardziej, inni mniej, jednak każdy w jakiś sposób cierpi. Czy powinniśmy rozpaczać nad tym cierpieniem zarówno dotykającym nas, jak i naszych bliskich? Czy powinniśmy rozpaczać i pytać ciągle Boga, dlaczego jest niesprawiedliwy? Dlaczego to nas czy naszych bliskich spotyka, a nie kogoś innego? Czy powinniśmy przyjąć te problemy, te kłody pod naszymi nogami, choroby, wszystko, co złe, czy powinniśmy je przyjąć jak dobrego przyjaciela? Otóż problemy spotykają nas wyłącznie po to, żeby pomóc nam się rozwinąć. Więc nigdy nie rozpaczajmy. Nigdy nie oskarżajmy Boga, że jest niesprawiedliwy, ponieważ Bóg jest sprawiedliwy, nieskończenie sprawiedliwy i to nie on na nas zsyła te wszystkie próby. To my sami pracujemy na to, żeby mieć takie, a nie inne problemy.
Po to przed nimi stajemy, żeby się rozwinąć. Więc przyjmijmy te problemy jak dobrego przyjaciela, a zobaczymy, że nasze życie będzie łatwiejsze, gdy zrozumiemy, że wszystko, co złe nas spotyka, jest po to, żebyśmy się mogli rozwinąć. Jesteśmy w świecie prób i odkupienia win. Jednak gdzie nas to stawia w tym rozwoju światów? Jako że my się rozwijamy, my podlegamy tej ewolucji, tak samo i planety. Wszystkie planety, wszystkie istoty. Wszystko tak naprawdę podlega temu rozwojowi. Więc jak wygląda rozwój tych światów? Na początek mamy światy prymitywne, gdzie zło bardzo mocno dominuje nad dobrem, gdzie panuje ignorancja. Duchy tam wcielające się, a co za tym idzie ludzie, nie znają tak naprawdę Boga, nie przyjmują go.
Jednak jeśli by chcieli, oczywiście poznaliby go. Mogliby go przyjąć, jednak nie chcą. Wolą iść w stronę materializmu, tej walki ze sobą nawzajem, a nie z nimi samymi. Bo jaka walka jest najtrudniejsza? Najtrudniejsza jest walka z naszymi własnymi niedoskonałościami, a oni tego nie chcą robić. Wolą oddawać się materialnym czy zmysłowym przyjemnościom. I tam wcielają się duchy, które dopiero zaczynają to swoje istnienie, bądź też nie chcą kroczyć naprzód. Tak jak mówiłem, niektóre duchy zostają w tej trzeciej, czwartej klasie wyłącznie na swoje życzenie. Tylko dlatego, że nie chcą się rozwinąć, nie chcą pójść w przód. One tam mogą zostać, jednak nie będzie to przyjemne.
To na pewno. Kolejnym światem jest właśnie nasza Ziemia. Jest to świat prób i odkupienia win. Tutaj, jak wiemy sami, zło dominuje nad dobrem, jednak już dobro przebija się przez to całe zło. Ludzie znają Boga, akceptują go, przyjmują, kochają drugiego człowieka. Jednak nie zawsze. Jak wiemy, tutaj są jeszcze dosyć duże pozostałości po światach prymitywnych. Są materialiści, którzy nie chcą za nic przyjąć, że istnieje Bóg, który ich kocha, który im da szansę poprawienia się. Wolą trwać w swojej niedoskonałości. Wolą oddawać się materialnym, zmysłowym przyjemnościom, które im tak naprawdę coś dadzą, ale na krótką metę.
Nie przyczynią się do ich rozwoju. Oczywiście jest to nam potrzebne, jednak nie na takiej zasadzie, że tylko i wyłącznie to robimy. Wszystko po trochu, a będzie dobrze. Tak jak mówiłem, w tym świecie prób i odkupienia win przechodzimy próby potrzebne nam do rozwoju. Kolejnym światem, do którego zresztą nasza Ziemia dąży, są światy odnowy, gdzie dobro już dominuje nad złem, jednak jakieś pozostałości zła nadal możemy znaleźć. Wcielają się tam duchy, które jeszcze mają jakieś niedoskonałości, jeszcze muszą przechodzić jakieś próby, jednak mogą tam odzyskać siły. Tak samo jak my, zmęczeni po miesiącach pracy możemy pójść do jakiegoś gabinetu spa czy odnowy biologicznej, tak duchy mogą wcielić się w świecie odnowy, żeby odzyskać te siły na dalszą walkę z samym sobą, z własnymi niedoskonałościami. Jak mówiłem, nasza planeta dąży już powoli do przejścia, zmiany ze świata prób i odkupienia win na świat odnowy. Jednak jest to powolna przemiana i co ciekawe, zależy to wyłącznie od nas. Wyłącznie od ludzi, od duchów wcielających się na tę planetę zależy, jak szybko ona przejdzie na ten kolejny stopień.
Jak widzimy ten rozwój. Popatrzmy na epokę kamienia łupanego, a popatrzmy na to, co teraz mamy. Popatrzmy chociażby na średniowiecze i co teraz mamy na tym świecie. Wszystko uległo rozwojowi. Moralność, inteligencja, wszystko poszło w górę. Jak widzimy, nasza technologia coraz szybciej idzie w przód, coraz większego rozpędu nabiera. Ten efekt kuli śnieżnej. Miejmy nadzieję, że w końcu nasza planeta się rozwinie do świata odnowy i my będziemy mogli się na niej wcielić, żeby odzyskać siły. Kolejnym światem są światy szczęśliwe, gdzie dobro już bardzo mocno dominuje nad złem. Na tych planetach wcielają się duchy, które już mają niedaleko do doskonałości, jednak jeszcze jakieś niedoskonałości w sobie posiadają.
Co ciekawe, nasze własne słońce, które nas ogrzewa, bez którego nie możemy żyć, jest jednym z takich miejsc, gdzie wcielająMoże nie gdzie wcielają, a gdzie spotykają się duchy wyższe. Słońce, jak wiemy, nas ogrzewa, daje nam energię. Jednak to nic innego jak duchy wyższe przekazujące, możemy powiedzieć promieniujące dobrymi fluidami. Przekazują nam swoje dobro, swoją miłość. Ostatnim światem, który jest już doskonały, są światy niebiańskie i tam panuje całkowite dobro, najwyższe, niczym niezmącone dobro. Owe światy są zamieszkane przez duchy czyste, inaczej mówiąc duchy doskonałe. Jednak tutaj muszę powiedzieć, że doskonałość tych duchów nie polega na tym, że przesiadują na światach i cieszą się nieskończonym szczęściem. Ich szczęście polega na tym, że pracują, że ciągle coś robią. Ogólnie chodzi o to, że pomagają innym duchom się rozwinąć w ten czy inny sposób. Opiekują się całymi planetami, galaktykami.
W końcu ktoś musi na to wszystko uważać. Musimy zrozumieć, że na bardziej rozwiniętych światach od naszego świat jest piękniejszy i doskonalszy. Jeśli popatrzymy na naszą naturę, to i tak w niektórych miejscach zobaczymy, że ta natura jest piękna. Oczywiście mowa tutaj o naturze, która nie została dotknięta ręką człowieka, bo niestety w dzisiejszych czasach jest wycinka lasów i na tych zgliszczach powstają kolejne blokowiska. Zapominamy o najważniejszej rzeczy. O naszym związku z naturą. Jednak jak patrzymy, to ludzie powoli wracają do tego związku, współpracy z naturą. Wszystkie zielone energie, zasadzanie nowych drzew, zieleń miejska, ochrona środowiska, ograniczenie emisji dwutlenku węgla i tak dalej. To jest oznaka tego, że wracamy do naszych korzeni, do tego, co nam daje życie. Do natury.
Pomyślmy, co by było, gdyby nie było drzew. Wszyscy byśmy się podusili, ponieważ drzewa produkują tlen, więc nie mielibyśmy czym oddychać. Byśmy żyli pod ziemią i oddychali tlenem z butelki. Dosyć koszmarna wizja przyszłości. Jednak jak możemy popatrzeć, to może i do tego kiedyś dojdzie. Jeśli nie wrócimy porządnie do naszych korzeni, do natury. Musimy również zrozumieć, że mieszkańcy danej planety wpływają na siebie nawzajem, jak i na planetę, na której mieszkają. Również tyczy się to nas. Tak jak mówiłem, że tylko od ludzi, od duchów wcielających się na Ziemię, jak i na inne planety zależy rozwój danej planety. Czy ona przejdzie na wyższy poziom, czy nie, jak szybko przejdzie.
Tylko i wyłącznie od nich. Więc pamiętajmy, my jesteśmy odpowiedzialni za swoje czyny, jednak również za swoje myśli. Mówi się, że myśli są nieważne. Myśleć to sobie można dużo, jednak czyny są ważne. Owszem, są ważne, ale myśli też są bardzo ważne, ponieważ możemy tutaj powiedzieć o tak zwanej mocy stwórczej myśli. To, co pomyślimy, to nam się stanie. Możemy popatrzeć na nas samych. Pomyślmy, że nas coś boli. To będzie nas to boleć. Pomyślmy, że nas coś nie boli, to nagle przestanie.
Więc jesteśmy odpowiedzialni za wszystko. Za to, co robimy, za to, co myślimy. Jeśli ktoś myśli o złych rzeczach, to je przyciągnie. Jeśli o dobrych, to z kolei je przyciągnie. Więc starajmy się zawsze myśleć o dobru, o miłości do bliźniego. Wybaczajmy drugiemu człowiekowi. Traktujmy innych tak, jak byśmy chcieli, żeby nas traktowano. Nie istnieją żadne zielone, szare, jakiekolwiek ludziki, ponieważ to są kosmici w naszym rozumieniu. A wszyscy, wszystkie duchy pochodzą od tego samego Stwórcy, od Boga. Wszyscy jesteśmy braćmi, więc istoty zamieszkujące inną planetę to są dokładnie te same duchy, którymi my jesteśmy.
Być może kiedyś wcielimy się na tej samej planecie co oni. I co wtedy? Będziemy siebie nazywać kosmitami? Raczej nie. Wszyscy jesteśmy wcielonym duchami albo odcieleśnionymi oczywiście. Zależnie jaką kto ma sytuację. Więc nie ma czegoś takiego jak kosmici. Wszyscy mamy tego samego Stwórcę. Wszyscy pochodzimy z jednego źródła, od Boga. Więc wszyscy szanujmy się, wszyscy się nawzajem kochajmy i traktujmy się jak jedna wielka rodzina, którą jesteśmy.
Dziękuję bardzo za wysłuchanie mnie i do usłyszenia na kolejnym wykładzie. Produkcja i realizacja: Portal INFRA. www.infra.org.pl