[00:01] - Portal Infra zaprasza. Leksykon ufologiczny. Witam w audycji serwisu Infra Leksykon Ufologiczny, mówi Michał Kuśnierz. W programie tym opowiadam o szczególnie istotnych hasłach związanych z ufologią. Przybliżam ciekawe przypadki z Polski i ze świata, interesujące i ważne osoby związane z badaniem zjawiska UFO oraz kluczowe pojęcia dotyczące tego fenomenu. Dziś odcinek piąty, a więc litera E. W takim programie jak ten nie sposób nie powiedzieć o zdarzeniu z 10 maja 1978 roku, czyli o Emilcinie. Jest to jeden z najlepiej udokumentowanych przypadków bliskiego spotkania z UFO i jego pasażerami na świecie. A to w dużym stopniu dzięki pracy, niestety nieżyjącego już, Zbigniewa Blanik-Polnara. Co przydarzyło się rankiem owego dnia zwykłemu rolnikowi, panu Janowi Wolskiemu?
Za chwilę zaprezentuję nagranie, które mówi samo za siebie. Jakiś czas temu przekazał je serwisowi Infra podkarpacki ufolog Arek Miazga. Zostało ono wykonane w 1981 roku, kiedy to zostało pokazane w telewizji i pochodzi z archiwum zmarłego w 2005 roku Kazimierza Bzowskiego. Wybierzmy się zatem w przeszłość i posłuchajmy raz jeszcze tej dobrze znanej, ale jakże fascynującej historii.
[01:26] - Przed trzema laty na polu pana Jana Wolskiego we wsi Emilcin w województwie lubelskim wylądował nieznany obiekt latający. Prasa, radio i telewizja donosiły obszernie, że rolnik nie tylko widział UFO, lecz także był wewnątrz. Późniejsze różnorodne badania nie podważyły wiarygodności jego zeznań. W związku z pojawieniem się tego lata nieznanych obiektów latających nad Warszawą, kilku badaczy UFO ponownie złożyło panu Janowi Wolskiemu wizytę. Mówi Kazimierz Bzowski.
[01:57] - Przyjechaliśmy z Warszawy, stowarzyszenie UFO-Video oraz ekipa telewizji. Chcieliśmy, pierwsza rzecz, zapoznać się z panem, dowiedzieć się czegoś bliższego o tym, co to było trzy lata temu, a ponadto chcieliśmy porównać to, co pan wtenczas widział, ten obiekt. On był taki biały jak pół autobusu. Coś takiego, prawda?
[02:19] - Taki był przezroczysto biały, jak wy tu macie te klamki, te wszystkie rzeczy.
[02:26] - Czyli taki kolor niklowy.
[02:28] - Niklowy, tak. Bardzo przezroczysto biały.
[02:31] - I myśmy w okresie od 25 czerwca tego roku do 1 lipca zrobiliśmy kilkanaście zdjęć, zupełnie przypadkowych zresztą, na których są właśnie tego rodzaju nieznane obiekty latające. Przy tym chcieliśmy, żeby pan łaskawie sprawdził, czy ten obiekt, który pan widział wtenczas trzy lata temu, czy był podobny do tego obiektu.
[02:56] - Nie.
[02:58] - Nie?
[02:58] - Nie.
[02:58] - Bo to jest obiekt biały.
[03:00] - Biały.
[03:01] - On się unosi trochę na prawde.
[03:02] - Może być tak.
[03:03] - Tylko to zdjęcie jest robione z odległości mniej więcej pół kilometra.
[03:07] - Ono jest nieostre.
[03:08] - Ono jest nieostre, bo jest z dużej odległości, a poza tym myśmy w ogóle go nie widzieli.
[03:13] - Na kliszy utrwaliło się to, co nie było widoczne gołym okiem.
[03:16] - Tak. I dopiero po wywołaniu, po zrobieniu dużej odbitki, dużego powiększenia okazało się, że tam jest taki biały obiekt. Właśnie tak.
[03:25] - Jakby dwie miski.
[03:26] - Jakby dwie miski, jedno na drugie nałożone.
[03:29] - No toż ja się na tym nie mogę poznać.
[03:31] - Chciałem właśnie panu pokazać jeszcze.
[03:33] - To, co ja widziałem, to był inny charakter, kształt, bo to było blisko.
[03:38] - No pan był bardzo blisko, także-
[03:41] - No i wewnątrz byłem w tym.
[03:42] - No właśnie.
[03:43] - Budyneczek, czyli jak samochód, tylko dłuższy. Tylko że to dach był tak jak u budynków mieszkalnych, czyli stodół, obór innych.
[03:55] - Ptaszkowiec taki.
[03:56] - Taki tak do góry zakopiony. I to miał około do pięciu metrów długości. Do pięciu metrów.
[04:06] - No, niektórzy ludzie mówią, że to panu się zdawało, że to jest niemożliwe. Przeszły trzy lata. Co pan o tym myśli?
[04:14] - To, proszę pana, może się zdawać dziecku tam jakiemuś człowiekowi. No ja wyobrażam sobie. Ale gdy ja w tym byłem i ja widziałem tych ludzi, to wszystko.
[04:25] - Ludzi?
[04:26] - Tak.
[04:27] - Ludzie byli?
[04:27] - No a co to mogło być? Jak rozmawiali, chodzili. Bo to mi nawet pan Wawrzynek to mi tu zaznaczył, że to mogli być jakieś maszyny. To ja się naśmiałem z tego. Ja policzyłem, że to jest zupełnie coś, co wyobraźnię do głupoty spowiada.
[04:46] - Ale ludzie podobni oni byli do nas?
[04:48] - No tak, do nas podobni, że twarze byli zielone, ręce zielone. Mogły mieć cienkie maski, czyli na rękach rękawiczki.
[04:59] - A nie mógł się ktoś przebrać?
[05:02] - No panie, to byli ludzie charakteru równego wszystka. Cztery osoby, czy to tam czterech, czy cztery, czy to nie wiem, kto jest, to nie mogli się przebrać. My tu jesteśmy każdy inaczy, innego rysu. Oni byli wszyscy jeden rys twarzu, wzrostu do sto pięćdziesięciu.
[05:27] - Tak jak pan ręką określił, taki niewielki.
[05:29] - To był o taki.
[05:31] - Tak żeśmy panu sięgali. I czego chcieli od pana?
[05:33] - Co proszę?
[05:34] - Czego od pana chcieli?
[05:36] - Nic nie chcieli, tylko żądali, żeby wsiedli mi na furę, jak jechałem. Jechali kawałek. Później kazali stanąć koniem.
[05:44] - To znaczy dali znak. Dali znak.
[05:47] - Tak znak. O, tak jak to nasze niemowy wskazują, tak oni charakteru tych naszych niemów wskazywali. Później kiwnęli ręką, żeby zejść z wozu. I oni zeszli. I do tego pojazdu. Jeden z jednej strony szedł, drugi z drugiej. DoszliśmyJeden stanął na tę windeczkę i mnie kiwnął. Stanąłem i ja. I szybkośmy dojechali do tych drzwi, bo to było w powietrzu około pięć metrów.
[06:19] - A jakiego koloru były ich ubrania, skafandry?
[06:22] - Skafandry to były czarne, tylko ciut siwina, taka niczyńienka.
[06:28] - A widział pan jakieś klamry, zapinki?
[06:31] - Nie było tam. Ja nie widziałem nic. Nie zauważyłem.
[06:33] - Znaki jakieś?
[06:35] - Nic.
[06:35] - Żadnych znaków nie było. Wszystko było równe, w jednym kolorze.
[06:38] - Tylko były od kolan do pasa postrzyżone trochę.
[06:43] - I co pan w środku robił?
[06:45] - W środku nic nie robiłem, tylko mi kazano się rozebrać. Pokazali, żeby się rozebrać. Ja liczyłem, że się do pasa rozbiorę. Rozebrałem się do pasa, kazano mi do spodu. Pokazali rękami. Rozebrałem się do naga. Jeden z tych, co ze mną wjechał, podniósł mi rękę do góry. Najpierw z przodu mnie tam coś. Takie w kształcie dwa talerzyków, jak to u nas są talerzyki. Do stołu się podaje te małe, te mniejsze.
To trzymał w ręku i tak żegnął przede mną. Ale tam nie błysnęła iskra tak jak to u nas się fotografuje, to nigdzie cóż. Nic.
[07:30] - A jak pan był wewnątrz tego obiektu, czy tam było ciemno, czy było tak, że można było widzieć?
[07:34] - Tam było ciemno, tylko drzwi były otwarte. Tam się drzwi nie otwierały tak jak nasze drzwi.
[07:41] - A czy w środku, jak pan był wewnątrz, czy widział pan jakiekolwiek narzędzia, instrumenty, jakieś maszyny, jakie cokolwiek?
[07:47] - Tam nic nie było.
[07:48] - Nic zupełnie pusto.
[07:50] - Nic. Okien nie było.
[07:52] - A w suficie?
[07:54] - W suficie to był suchar tak jak to u samochodów. Tylko że to tak nade mną staje.
[08:00] - Tak, rozumiem. Ale czy ten sufit był płaski, czy taki półokrągły?
[08:04] - W środku to był zdaje się płaski, tylko że dach to miał.
[08:09] - A z zewnątrz ten obiekt czy na obiekcie, na tym pojeździe były widoczne jakieś okna, jakieś znaki, napisy, jakieś symbole?
[08:18] - Nie widziałem nic. Nie było tam nic.
[08:20] - Płaska, równa powierzchnia.
[08:22] - Równa powierzchnia, biała, przezroczysta, a wewnątrz był czarny.
[08:29] - Czy pan lubi o tym opowiadać ludziom? Co o panu mówią sąsiedzi?
[08:34] - To już mi się uprzykrzyło.
[08:38] - A czy sąsiedzi wierzą w to, co pan mówi?
[08:40] - Naturalnie, bo widzieli ten pojazd jak przelatywał tu napowietrze wioski. Tam widziała kobieta i dzieciaki. Kobieta to nie, dzieciaki widzieli. A w tym czasie, proszę pana, tak ten Blania opowiadał, że jednak czy dzwonił, czy jeździł po wszystkich tych lotnictwach. I nigdzie o tej godzinie nie był wypuszczany żaden samolot ani kolikopter. A tu przelatywał w tym czasie. To widzieli jeszcze inni, ale nie chcę mówić.
[09:33] - A pan przedtem, zanim pan to zobaczył, słyszał pan coś o takich obiektach?
[09:37] - Ja o takich rzeczach to ja nie słyszałem.
[09:42] - Słyszałem, że ma pan też tutaj gdzieś kamień. Nie taki zwyczajny kamień. Dlaczego właśnie on jest dziwny, ten kamień? O nim się coraz częściej mówi.
[09:54] - To są, proszę pana, stopy ludzkie. On dziwny nie jest specjalnie. Tylko tyle, że je głaz, kamień.
[10:06] - Podejdziemy bliżej. Gdzie są te stopy?
[10:11] - O, to jest stopka, proszę pana, małego dzieciaczka. Piętka, paluszek i o, to jest wykryte. Tu jest, proszę pana, duża stopa. Palec duży, mniejszy. A tutaj to, co to mają ludzie takie o, tutaj są takie pogrubienia.
[10:35] - I tutaj też kształt stopy.
[10:36] - Tak, tam był kształt bardzo dobry, tylko że proszę pana, jak dobywali go, to klinem zepsuli tę stopę troszkę. I tu jest mała stopka, proszę państwa, małego dzieciaka, wyrysowana bardzo dobrze.
[10:55] - Od jak dawna ten kamień tutaj leży?
[10:57] - Może 500 lat. Tutaj to nie. Tylko tam na łące leżał.
[11:03] - Gdzie tam na łące?
[11:03] - A to w polu, tam. Stąd 400 metrów.
[11:07] - Czyli ten kamień pan od dzieciństwa zna.
[11:10] - To mój ojciec nastał tutaj w 1864 roku. Ten kamień tam był i był.
[11:20] - I wszyscy widzieli zawsze, że są tu odciski stóp.
[11:23] - Tak. Przyjeżdżali ludzie, przychodzili bardzo z daleka. Zbierali ten kamień dawno, a on leżał na łące, proszę pana, więc jednak bardzo deptali tę trawę i ojciec nie mógł kosić.
[11:39] - A dlaczego tak jechali do tego kamienia?
[11:41] - Dawno to ludzie więcej tam na cud liczyli na to, na tamto, to jakiś cudowny kamień. To przyjeżdżali z dalekich okolic. Bo teraz to puścili koło uszu. Ale kiedyś to. I proszę państwa, ojciec go przywiózł koło domu. Ten kamień tak jak było tutaj koło domu leżał, żeby ludzie oglądali. Tymczasem ojciec miał przeszkody w każdą noc. Odwieź mnie, skąd mnie wziąłeś.
[12:11] - Coś mu tak mówiło.
[12:13] - Tak mu zawsze syn śnił. Na pewno śniło się tak. No i ojciec wziął ten kamień na furę z powrotem, włożyli, zawiózł, skończyły się sny, przeszkody i leżał do tej pory, do zeszłego roku. Dopiero ja go przywiozłem teraz, jak mieli go wziąć do muzeum do Warszawy. Ale obawiali się, że mogą sobie zepsuć wóz. Że to się może podłoga zarwać u tego rzucka, bo to nieduży rzuczek był. I tu położył.
[12:47] - A nie miał pan takich snów jak ojciec?
[12:49] - Nie, nie miałem. Nie miałem żadnych przeszkód w spaniu, gdy spałem. Nie mogę tu stwierdzać. Tego nie wiem.
[13:00] - Jeden z członków UFO Video, mgr Butrymowicz, geolog. Był tutaj około trzech tygodni temu. Oglądał ten kamień i stwierdził, że z punktu widzenia geologicznego jest to bardzo ciekawy okaz, ponieważ jest to tak zwany granit bezkwarcowy i prawdopodobnie może być głazem narzutowym. Jednakże charakter budowy tego kamienia wskazuje na to, że jest to raczej głaz pochodzenia wulkanicznego. Z kolei biorąc pod uwagę, że głazy narzutowe przychodzą z dalekiej północy, jest mało prawdopodobne, żeby z dalekiej północy przyszedł do nas głaz pochodzenia wulkanicznego. Powinien to nie być głaz wulkaniczny, tylko normalny granit. Tymczasem nie wiadomo skąd on się tutaj w ogóle wziął. A co pan sądzi o tych odciskach stóp? Zdaniem mgr Butrymowicza to są normalne objawy wietrzenia kamienia, jednakże tak głębokie objawy i umiejscowione tylko w jednym miejscu i stwarzające pozór odcisku stopy ludzkiej to nie wygląda na efekt wietrzenia kamienia. A na co wygląda?
Trudno powiedzieć. To równie dobrze może być wykute sztucznie dłutem. Może być wytopione nawet. Jednakże ten ciemnoczerwony naciek, jak gdyby narost taki wewnątrz tego śladu wskazuje na to, że tam prawdopodobnie mogą być związki żelaza. Ale gdyby to były związki żelaza, to by już bardzo dawno wystąpił ten odcień czerwony. Jeżeli ten odcień pojawił się dopiero kilka tygodni temu, to na to nie ma wytłumaczenia żadnego. Parę dni temu. Parę dni. No właśnie nie ma na to żadnego wytłumaczenia w tej chwili. Głaz trzeba moim zdaniem poddać bardzo szczegółowym badaniom przez pracownię odpowiednią, przez Instytut Ziemi albo przez Muzeum Ziemi, albo przez Instytut Geologiczny.
Moim zdaniem głaz należałoby ściągnąć do Instytutu Geologii i poddać badaniom. Czy pan widzi jakiś związek między tym kamieniem a nieznanym obiektem? Tam leżał około 60 metrów. A gdzie wylądowało UFO? Obiekt to tutaj wylądował. W tym jeszcze. Co? O tu w tym jeszcze. On w powietrzu stał. Nie wylądował na ziemię, tylko w powietrzu.
Oni mi wsiedli za tą gęstą drzewinką. O, tam dalej. Więc ja tego obiektu nie widziałem nic. Jak oni mi wsiedli na wóz. Jak wyjechali w stronę domu. Ja w stronę domu jechałem. Więc jednak dopiero jak wyjechałem na prostej linii, o tam jak widać. Dopiero ja zobaczyłem ten pojazd w powietrzu i dopiero widziałem, że ci ludzie są od tego pojazdu. To nie mógł być helikopter, bo za blisko drzew. E, panie.
Co to gadać o helikopterze? Ja helikoptery to przecież widzę, jak nieraz przelatują i na ziemi widziałem. To był zupełnie obiekt innego kształtu, innego. To były wiry. To nie ciągnęło jakieś tam śmigie, jakieś coś. Tylko wy nie znacie na pewno przetaka, bo wyście z miasta. Kształt przetaka, czyli tak jak to taki. Tylko to duże było. Około przeszło pół metra. Taki dysk.
Tak jak to mięso sznek ciągnie. Wiecie, u maszynek. To taki był kręcony i to po wszystkich rogach. Do góry i na dół. Wszystkie cztery się ukłonili grzecznie. Stanąłem na tę windę, zjechałem i spieszyłem się do domu, bo syny robili pustaki. To powiadam, niech oni polecą i zobaczą. Ale oni się coś może obawiali tak we dwóch przylecieć. Polecieli jednego sąsiada, zawołali drugiego. To zeszło już parę minut.
Przyszli. No to było tu śladów bardzo dużo zdeptane, ale oni już odjechali. Ale milicja miała prawo najpierw zabezpieczyć ślady, sfotografować. Tylko oni śmiechy se robili ze mnie, że ja usnąłem, że ja upiłem się, że to, że tamto. Wielu ludzi chciałoby to zobaczyć. Czy pan jest szczęśliwy, że to ogląda? No cóż, panie, ja to miałem za dużo z tym korowodów. Ja gdyby przyszło teraz, to bym tysiąc temu powiedział: "Lepiej nic nie mów i miej korowody". Po co mnie to, panie. Ja miałem tak, że jak byli mnie tak pomordowali, jak oni tu przyjeżdżali codziennie i to przyjeżdżało po kilka autobusy i bez przerwy mów i to, i tamto, i inne.
Do Nerów mnie doprowadzali. To mnie się to uprzykrzyło nawet. Cóż więcej możemy powiedzieć na temat Emilcina? Historia ma to do siebie, że pewne fakty i zbieżności ujawniają się po pewnym czasie. Analiza samego incydentu i jego wpływu na ufologię w Polsce może powiedzieć nam wiele nie tylko o samym zjawisku, ale też jego recepcji w społeczeństwie. Trzeba pamiętać jednak, aby z legendy Emilcina nie tworzyć bajki o Janie Wolskim. Jeżeli ktoś z państwa widział coś niezwykłego, proszę nie krępować się i pisać na adres infra@epoczta.pl. Zapewniamy pełną anonimowość na prośbę świadka. Wszystkie audycje serwisu Infra można znaleźć w archiwach Radia Paranormalium, Radia Wolne Media, na naszym forum paranormalne.eu, a także na naszym koncie w serwisie Chomikuj.pl. Do usłyszenia.
[19:06] - Produkcja i realizacja: Portal INFRA, www.infra.org.pl