[00:01] - Portal Infra zaprasza. Leksykon ufologiczny. Witam w audycji serwisu Infra Leksykon ufologiczny. Mówi Michał Kuśnierz. W programie tym opowiadam o szczególnie istotnych hasłach związanych z ufologią. Przybliżam ciekawe przypadki z Polski i ze świata, interesujące i ważne osoby związane z badaniem zjawiska UFO oraz kluczowe pojęcia dotyczące tego fenomenu. Ponieważ na razie idziemy alfabetycznie, dziś odcinek czwarty, a więc litera D. A będzie to D jak Dalniegorsk. Dalniegorsk to górnicze miasto położone na rosyjskim Dalekim Wschodzie w Kraju Nadmorskim. Doszło tam do zdarzenia, które określone jest mianem rosyjskiego Roswell, a więc katastrofy UFO.
Ten niezwykły incydent, mimo iż badany był przez wielu rosyjskich ufologów, dziś pozostaje nieco zapomniany. Postanowiłem go przypomnieć, ponieważ zawiera w sobie kilka charakterystycznych cech dla tego typu przypadków. 29 stycznia 1986 roku o godzinie 19:55 nad Dalniegorskiem przeleciała czerwonawa kula, która przybyła z południowego wschodu, a następnie najprawdopodobniej rozbiła się o górę Izbiestkowaja, znaną także jako Wzgórze 611. Obiekt poruszał się bezszelestnie i miał kształt kuli mierzącej około trzech metrów średnicy. Jeden ze świadków, pan Kandakow, który widział obiekt z autobusu, powiedział, że metaliczne UFO poruszało się z prędkością około 15 metrów na sekundę na wysokości 700, być może 800 metrów. Pojawiło się kilka różnych wersji zachowania się obiektu w locie i po lądowaniu. Według niektórych powoli wznosił się on i opadał, zaś przy każdym nabieraniu wysokości jego kolor stawał się coraz bardziej intensywny. Podczas zbliżania się do góry obiektem szarpnęło, po czym zaczął spadać w dół niczym kamień. Niektórzy świadkowie tego zdarzenia wspominali, że obiekt poruszał się lub podskoczył po lądowaniu. Większość świadków mówiła o dwóch szarpnięciach, jednak dwie dziewczyny, które widziały całe zajście ze stadionu sportowego, wspominały o czterech tego typu manewrach.
Wkrótce dało się słyszeć również niegłośny, przytłumiony huk. Obiekt po upadku widoczny był na zboczu jeszcze przez godzinę. Pierwszą osobą, która zajęła się tajemniczą katastrofą w pobliżu Dalniegorska był Walerij Dworżynin, szef Dalekowschodniego Komitetu do spraw Zjawisk Anomalnych, który znalazł się na miejscu już dwa dni po wydarzeniu wraz z grupą ochotników. Okolicę przykrywała wówczas gruba warstwa śniegu, jednak nie było go na półce skalnej, na której rozbić miał się obiekt. Ślad po niedawnej katastrofie miał wymiary dwa na dwa metry. Wszędzie dookoła znaleziono skalne odłamki, które nosiły ślady ognia oraz kawałki srebrzystego metalu, między innymi w formie kulek. Na miejscu znajdował się także pień spalonego drzewa, który emitował charakterystyczną chemiczną woń. Pomiary licznikiem Geigera nie wykazały jednak niczego ponad normę. Na miejscu znaleziono obiekty, którym nadano charakterystyczne nazwy, takie jak siateczki, kuleczki, ołowiane kuleczki, fragmenty szkła. Ich głębsza analiza wskazała na niecodzienne właściwości materiału.
Jedna z siateczek zawierała bardzo cienkie włókna, z których każde składało się z jeszcze cieńszych włókien splecionych razem. Między włókna wplecione były dodatkowo złote nitki. Radzieccy naukowcy z omskiego oddziału Sowieckiej Akademii Nauk przeanalizowali materiał, stwierdzając lapidarnie, że wykonanie podobnego przekraczało możliwości znanej im techniki. Równie ciekawe właściwości miały metalowe kuleczki, z których każda posiadała dość unikalną kompozycję, w skład której wchodziły żelazo, glin, mangan, nikiel, chrom, wolfram i kobalt. Co ciekawe, samo miejsce katastrofy przez następne lata pozostawało swego rodzaju strefą anomalną i martwą. Zwierzęta, nawet owady, unikały tego miejsca, zaś ono samo wpływało na pracę urządzeń mechanicznych i elektronicznych. Działało również na niektóre osoby, które po pobycie w nim czuły się bardzo źle. Okolice Wzgórza 611 zyskały wkrótce miano miejsca niezwykłego. Zastanówmy się, co tak naprawdę mogło wydarzyć się w Dalniegorsku. Badacze wysuwali różne hipotezy, spośród których oczywiście najbardziej kontrowersyjna była ta mówiąca o katastrofie pojazdu obcych.
Ale poza tym sugerowano, iż mogła to być rakieta wystrzelona z któregoś z poligonów w Rosji czy Chinach, czy też pojazd zwiadowczy lub eksperymentalny. Warto dodać, że incydent na Wzgórzu 611 miał swoje następstwa w postaci kolejnych obserwacji, NOLI, również bardzo ciekawych. Osiem dni po katastrofie, około godziny 20:30 zaobserwowano przelot dwóch żółtawych, kulistych obiektów, które po dotarciu nad miejsce wydarzeń okrążyły je czterokrotnie, a następnie zawróciły na północ. Nie był to koniec aktywności UFO w okolicach Dalniegorska, gdyż 28 listopada 1987 roku około godziny 23:24 znienacka pojawiła się tam grupa około 32 nieznanego pochodzenia obiektów. Liczba świadków była ogromna i znajdowali się wśród nich zarówno cywile, jak i wojskowi. Obiekty przeleciały nad dwunastoma różnymi osadami, zaś część z nich widoczna była nad Dalniegorskiem i miejscem katastrofy. Poruszały się one bezgłośnie na wysokości od 150 do 800 metrów. Pamiętajmy, że fragmenty rozbitego w 1986 roku obiektu badane były we Władywostoku, Chabarowsku, w Monachium, w Lisz i w wielu innych placówkach. Jeszcze w 2000 roku na miejsce katastrofy wyruszyły ekspedycje z Korei Południowej i Japonii. Wyniki analiz z kraju i zagranicy niekiedy różniły się między sobą.
Ostatecznie nie osiągnięto konsensusu w sprawie pochodzenia obiektu i tego, czy wykonano go na Ziemi, czy też może gdzie indziej. Jednak do dziś nie pozostało już na Wzgórzu 611 nic, co mogłoby nam odpowiedzieć na to pytanie. O sprawie również zapomniano, chociaż wciąż pamiętają o niej badacze z Władywostoku. Wydarzeniom w Dalniegorsku poświęcono nawet dwie wystawy, jedną w lokalnym muzeum, zaś drugą na specjalnej ufologicznej ekspozycji w stolicy okręgu. Podsumowując, wydaje się, że istnieje pewna zgoda co do tego, że katastrofa na Wzgórzu 611 ma swoje konwencjonalne, dalekie od opowieści o kosmitach wyjaśnienie. Jednak jaki jest tego morał? A taki, że istnieje cała grupa pokrewnych historii, z których najsłynniejsza pozostaje legenda o katastrofie w Roswell. Niezależnie jednak od tego, przypadek z 1986 roku pozostaje fascynujący i z pewnością zasługuje na wyjaśnienie z uwzględnieniem wszelkich za i przeciw. Jeśli ktoś z państwa także widział coś niezwykłego, proszę nie krępować się i pisać na adres infra@epoczta.pl. Zapewniamy pełną anonimowość na prośbę świadka.
Wszystkie audycje serwisu Infra można znaleźć w archiwach Radia Paranormalium i Radia Wolna Media, na naszym forum paranormalne.eu, a także na naszym koncie w serwisie chomikuj.pl. Zachęcam do słuchania takich serii jak Infrafakty, które prowadzę wspólnie z Pieprzem Dzielebiasiem, Paralaksa Chrisa Minkiny, Poltergeist Grzesia Tarczyńskiego, Infra poleca Pawła Skubanego, Skarby historii Marka Seńka i Valiosa i wielu innych. Do usłyszenia.
[07:27] - Produkcja i realizacja Portal Infra, www.infra.org.pl