[00:01] - Portal Infra zaprasza. Leksykon ufologiczny. Witam w kolejnym odcinku Leksykonu ufologicznego. Mówi Michał Kuśnierz. Serwis www.infra.org.pl. W odcinku o bliskich spotkaniach wspomniałem o kategorii CE4, uznawaną przez niektórych ufologów za godną osobnego rozpatrzenia. Przypomnę, że CE4, czyli bliskie spotkania czwartego stopnia, to przypadki, kiedy ludzie wbrew swojej woli, zazwyczaj podczas snu, porywani są przez pasażerów UFO i trafiają do dziwnych miejsc przypominających medyczne laboratoria, gdzie poddawani są rozmaitym zabiegom. Dzisiejszy odcinek poświęcimy właśnie temu zagadkowemu fenomenowi. Czyli dzisiaj będzie C jak czwarty stopień bliskich spotkań z UFO. Czy mówiąc o uprowadzeniach przez ufologów zwanych abdukcjami, mamy do czynienia z realnym, ale bardzo ulotnym zjawiskiem rozgrywającym się poza sferami, w których na co dzień funkcjonujemy, czy też może jest to spory worek, na dnie którego leżą najciekawsze przypadki, zawalone jednak niestety od góry absurdami, wymysłami i mitami?
Ufologię jako dziedzinę paranaukową cechuje pewna zdolność do tworzenia legend funkcjonujących później jako domniemane fakty. Nie inaczej jest ze zjawiskiem abdukcji. Gdyby postawić grubą kreskę pod kilkoma dekadami badań nad abdukcjami, to, co otrzymamy? Na początku będzie to chaos. Chaos informacyjny, co zresztą w ufologii powszechne. Z jednej strony natkniemy się zatem na przerażające relacje wskazujące na toczący się gdzieś za naszymi plecami skomplikowany i nie do końca zrozumiały plan istot, którym technologia pozwala czynić cuda i rzeczy na pozór magiczne, a z drugiej strony będziemy mieli do czynienia z pewnymi niezmiennikami, czyli powtarzającymi się w relacjach szczegółami. Wreszcie natkniemy się na podstawowy problem — delikatną ludzką psychikę. Musimy zdawać sobie sprawę z ogromnego zróżnicowania przypadków. Po kontrowersyjnych doświadczeniach Betty i Barney'a Hillów wiele osób zaczęło donosić o przykrych doznaniach niechcianego i wymuszonego kontaktu z wątłymi istotami, powszechnie zwanymi obecnie szarakami. W takich to okolicznościach rodził się popkulturowy wizerunek kosmity.
Utrwalany opowieściami innych uprowadzonych, jak i pracami, które znacznie przyczyniły się do wzrostu społecznej świadomości odnośnie tego problemu. Są to prace takie jak na przykład „Sprawa Andersonów” Fowlera czy „Wspólnota” Striebera, a także dokonania Leo Springla, Carlie Turner, Budda Hopkinsa czy najciekawszego bodajże z całej grupy doktora Johna Macka. Co ciekawe, zarówno Sprinkle, jak i Turner uznali po pewnym czasie zajmowania się zjawiskiem, że i oni sami padli ofiarą uprowadzeń. Przypadki, na które w pierwszej kolejności należy spojrzeć, to przypadek Antonio Vilas-Boasa, 1957 rok, Brazylia, wspomniani Betty i Barney Hill, 1961, USA. To pierwsze nagłośnione i udokumentowane abdukcje. Sprawa Andersonów, 1967. Allagash, '76. Uprowadzenie grupy czterech mężczyzn. Polska, Emilcin, 1978. Przypadek Kelly Cahill, Australia 1993.
A to tylko początek. Postawmy jednak pytanie, czy zjawisko uprowadzeń narodziło się wraz ze współczesną erą ufologii? W wielu kulturach spotkać możemy się z czymś, co dla tych, którzy śladów kosmitów dopatrują się dosłownie wszędzie, będzie doskonałym dowodem na to, że jesteśmy z tak zwanymi obcymi związani od zawsze. Wydaje się, że to, co dziś wielu uznaje za porwanie przez pozaziemian, jest pewnym pradawnym wzorcem, którego analogie z abdukcjami są aż nazbyt widoczne. Można powołać się tu na liczne przypadki wymiany między światami, to jest między światem ziemskim a nadprzyrodzonym, dokonywanymi nie tylko przez osoby do tego predysponowane, jak magowie czy szamani, ale również przez tych, którzy przypadkowo zostali w cudzysłowie uprowadzeni przez istoty magiczne czy też demoniczne do innej rzeczywistości, z której wracali już całkiem zmienieni. Warto powołać się tu na nasz rodzimy przykład. W wierzeniach Słowian pojawiło się wiele wspomnień o abdukcjach dokonywanych przez boginki, tudzież inne stworzenia nieprzynależne temu światu. Tak było w przypadku tak zwanych podrzutków, które były podmieniane przez boginki na miejsce ludzkich dzieci. Wyróżniały je między innymi wielka głowa i szeroko rozumiana odmienność. Jeszcze inną sprawą jest pewien wewnętrzny podział przypadków uprowadzeń przez kosmitów.
Bardzo wielu z nich świadek donosi, że w czasie trwania incydentu znajdował się w zmienionym stanie świadomości lub też jego wspomnienia z incydentu zostały ukryte lub zagłuszone i mogły wyjść na światło dzienne jedynie dzięki zastosowaniu hipnozy. A czy ta stanowi wiarygodny sposób badania i odzyskiwania wspomnień, które zostały głęboko zakopane w świadomości świadków? Z pewnością nie. Do końca nie wiadomo bowiem wówczas, czy mamy do czynienia z realną opowieścią, czy też może specyficznym psychicznym tworem. Ciekawym przykładem może być tu nieśmiertelna historia Jana Wolskiego z Emilcina, który mimo że poddany został procedurze przypominającej badanie, tak jak wielu innych uprowadzonych, nie znajdował się wcale w stanie zmienionej świadomości i wszystko doskonale pamiętał. Zróżnicowanie między relacjami osób donoszących o rzekomych celach uprowadzeń jest tak duże, że w praktyce nasza planeta wydawałaby się wielką klatką ze zwierzątkami laboratoryjnymi, z której korzystają cywilizacje wyższych rzędów. Ponadto z historiami wielu osób wziętych zaczęły łączyć się teorie spiskowe.Dotyczące celów działania kosmitów i ich domniemanego wpływu na naszą planetę. Pojawiają się tam motywy polityczno-wojskowe, czyli że kosmici uprowadzają ludzi za zgodą władz lub też czynią to służby specjalne, sugerując ludziom, że zostali uprowadzeni, a także wątki katastroficzne, biologiczno-reprodukcyjne, a nawet religijne. Nie sposób też nie wspomnieć o bardzo kontrowersyjnych przypadkach, na przykład okaleczeń ludzi, które bada amerykański ufolog polskiego pochodzenia Budz Witkowski. A czy w uprowadzeniach pojawiają się zatem pewne ufologiczne niezmienniki?
I tak, i nie. Jeśli przeanalizujemy wiele relacji, dostrzeżemy rzeczywiście pewne podobieństwa w przebiegu czy też wyglądzie porywaczy. Nie są to jednak niezmienniki, a swego rodzaju forma, w którą wtłoczone są opowieści o uprowadzeniach. Choć dodatkowych analiz wymaga tu z pewnością kwestia tego, kto ją zaszczepił i jak wpływa ona na tak zwany ufofolklore. Jeśli chodzi o różnice w wyglądzie, zachowaniu i celach rzekomych kosmitów, są one tak duże, że nie będzie wielce przesadnym stwierdzenie, że każdy przypadek jest inny. Albo kosmici za każdym razem mówią coś innego, albo od umysłu świadka zależy w tych przypadkach znacznie więcej, niż nam się wydaje. Czy zatem psychiatra zajmujący się badaniem uprowadzonego odkrywa tajniki jego stanu, czy też może wchodzi tylnymi drzwiami do jednej z największych tajemnic ludzkości? To chyba najtrudniejsze pytanie wyłaniające się po kilku dekadach naszego życia z abdukcjami. A co z przypadkami, w których pozostały ślady fizyczne na ciele świadka lub też wydobyto z niego tajemny implant? To pytanie jeszcze trudniejsze.
Reasumując, możemy stwierdzić, że znaczna część relacji o uprowadzeniach ma korzenie kulturowe, społeczne oraz psychiczne. Pewne elementy, jakie się w nich pojawiają, wydają się być do siebie zbliżone, ale nie mogą być nazwane niezmiennikami z racji zbyt dużego rozstrzału między niektórymi szczegółami dotyczącymi choćby wyglądu czy relacjami o celach uprowadzeń. Zwraca nam to uwagę na problem korzeni zjawiska abdukcji rozpatrywanego w ramach współczesnej legendy. W zbliżonych kategoriach rozważać należy powiązanie zjawiska abdukcji ze sferą ezoteryki, magii oraz wierzeń. Pozostaje kwestia marginalizacji tego zjawiska i traktowania problemów osób mówiących o swych, często traumatycznych doświadczeniach jako nieistniejących. Czy za kilka dekad będziemy wiedzieć więcej o tym zjawisku? Trudno powiedzieć. Jeśli ktoś z państwa widział coś niezwykłego lub przeżył, proszę pisać na adres infra@epoczta.pl. Zapewniamy pełną anonimowość na prośbę świadka. Zapraszam do wysłuchania kolejnego odcinka Leksykonu Ufologicznego oraz lektury naszych artykułów, także właśnie o uprowadzeniach na stronie www.infra.org.pl.
Do usłyszenia. Produkcja i realizacja portal INFRA, www.infra.org.pl.