[00:03] - Radio Paranormalium i portal Infra przedstawiają: Seans spirytystyczny. Wykłady o spirytyzmie Tomasza Grabarczyka. Witam wszystkich na trzecim wykładzie kursu spirytystycznego. Tematem tego wykładu będzie nieśmiertelność duszy. Na początek musimy powiedzieć sobie coś o nieśmiertelności duszy w starożytnych wierzeniach, ponieważ niektórzy ludzie myślą, że po śmierci nie ma nic. Jest kompletna pustka i ich ciało, ich indywidualność, wszystko w nich przepada. Oni przestają istnieć. Jednak jeśli popatrzymy na starożytność, to starożytne ludy jak Egipcjanie, Grecy, Rzymianie, Hindusi i wiele innych, wszyscy mówili o kontynuacji życia po śmierci, czy inaczej mówiąc o życiu po życiu. Egipcjanie wierzyli, że jeżeli ciało po śmierci nie ulegnie rozpadowi i będzie miało przy sobie dużo majątku, to w życiu pośmiertnym będzie mu się dobrze wiodło. Właśnie dlatego po śmierci ciała najbogatszych mieszkańców Egiptu zostały umieszczane w grobowcach, w piramidach.
Ciała faraonów były mumifikowane po to, żeby zapewnić ten dobrobyt po śmierci. W przypadku Greków zmarły trafiał do Hadesu, a temu zmarłemu należało włożyć do ust tak zwanego obola, który był złotym pieniążkiem, po to, żeby mógł zapłacić Charonowi za przewóz przez rzekę Styks. Personifikację śmierci w mitologii greckiej stanowi bóg Tantos, który poniekąd był bratem boga snu Hypnosa. Najgorsi przestępcy według Greków trafiali do Tartaru, natomiast dobrzy ludzie, którzy tacy byli za życia, trafiali na Pole Elizejskie. W przypadku Rzymian też wierzyli w dalsze życie po śmierci i możliwość kontaktu żywych ze zmarłymi i część z nich wierzyła, że śmierć jest podróżą do gwiazd. Po to tylko, żeby stać się jedną z nich. W przypadku Majów i Azteków często były składane ofiary. Zwykle to były ofiary składane z jeńców. Jednak co ciekawe, dla niektórych być może dziwne, nie brakowało ofiar ochotników, ponieważ złożenie się w ofierze było według nich zaszczytem. Owe ofiary miały być konieczne do zadowolenia bogów.
W przypadku Hindusów śmierć nie jest kresem życia. Przyjęta jest tutaj wiara w reinkarnację, czyli ponowne wcielanie się tak zwanego atmana, inaczej mówiąc po prostu duszy. Nie musi być to jednak wcielenie człowieka, a na przykład wcielenie w jakieś zwierzę czy jakiegoś boga. Z kolei buddyzm odziedziczył koncepcję reinkarnacji po hinduizmie, jednak równocześnie nie wierzy w trwałą duszę. Jest to tak zwana doktryna anatman, czyli nie-atman. Po śmierci ma następować rozpad człowieka na pięć składników, tak zwane skandha, skupiska i są to: forma materialna, uczucia, rozum, wola i świadomość. Jedynie karma, czyli czyny danego człowieka albo dobre, albo złe, tylko i wyłącznie to przechodzi do następnego wcielenia. Tutaj można to porównać do takiej gry w bile. Biała bila, która trafia sobie w bilę żółtą. Automatycznie prawa fizyki mówią o tym, że żółta bila zostanie popchnięta poprzez energię przekazaną od bili białej.
I właśnie ta żółta bila jest trochę inna od tej białej bili, jednak jest popychana do przodu. Jest popychana energią z białej bili, więc kolejne wcielenie będzie popychane naprzód poprzez wcielenie poprzednie, czyli po prostu przez czyny. W jednym wcieleniu mamy wpływ na kolejne wcielenie. Według buddyzmu ponowne narodziny mogą nastąpić w jednej z sześciu krain tych ponownych narodzin i są to krainy szczęśliwe i krainy nieszczęśliwe. Jeśli chodzi o krainy nieszczęśliwe, to są to krainy zwierząt, głodnych duchów oraz kraina piekła. Natomiast jeśli chodzi o te szczęśliwe krainy, to są krainy bogów, tytanów i ludzi. Czym tak naprawdę jest śmierć? Jeśli już powiedzieliśmy sobie o tym, w co wierzyli starożytni, to zapytajmy się siebie, czym jest w ogóle śmierć? Jak to pojmujemy, jak to rozumiemy? Jak to odbieramy?Gdy mówimy o życiu w ten czy inny sposób, nieuniknione jest również mówienie o śmierci.
I zarówno w przypadku ludzi, zwierząt, roślin, wszędzie mamy do czynienia z tym samym: z życiem i ze śmiercią. Nieodłączna część życia. I czym jest ta śmierć? Naukowe wyjaśnienie jest takie, że jest to stan, który się charakteryzuje ustaniem oznak życia, czyli brak pulsu, brak oddechu. Po prostu śmierć ciała materialnego. Jak z kolei mówi to Leon Denis w książce „Życie i przeznaczenie”: „Śmierć jest niczym innym jak tylko zmianą stanu, zniszczeniem delikatnej formy, która przestała już dostarczać niezbędne czynniki potrzebne do ewolucji. Życie jest wszędzie. Natura pokazuje nam ciągłe odnawianie się wszystkiego. Nigdzie nie ma śmierci tak, jak rozumiemy to słowo, więc nigdzie nie ma unicestwienia. Zasada życia nigdy nie umiera.
Pamiętajcie to. Śmierć nie istnieje.”. Więc owa delikatna forma, o której tutaj Leon Denis mówi, jest to po prostu ciało materialne, które służy nam do niczego innego, jak tylko do tej ewolucji, do tego, żeby się rozwijać. I jeśli jest ono w jakiś sposób zbyt mocno uszkodzone czy po prostu umiera, to nie jest w stanie nam zapewnić odpowiednich narzędzi do tego, żeby się rozwijać, więc je po prostu porzucamy. Jednak nasza dusza, nasz duch nie umiera. Umiera tylko i wyłącznie ciało materialne, które jest dla ducha niczym innym jak tylko i wyłącznie ubraniem, które jak się zużyje, to je wyrzuca. Dla niektórych duchów, szczególnie tych mniej rozwiniętych, owo ciało materialne, owo ubranie jest ważniejsze niż dla tych już bardziej rozwiniętych duchów. Bo przy okazji tego możemy się zapytać, czy powinniśmy tak naprawdę grzebać ciała swoich zmarłych bliskich, jeśli zakończyli oni wcielenie w danym ciele. Na pewno powinniśmy, jeśli jest to ważne dla kogokolwiek z rodziny. Tradycje wiadomo, jakie są.
Jednak to jest ważne dla duchów, które są mniej rozwinięte, ponieważ one będą się na pewno cieszyć, gdy my, wcieleni będziemy odwiedzać grób takiego ducha. Oczywiście dla tych bardziej rozwiniętych też będzie to ważne, jednak w przypadku duchów bardziej rozwiniętych będzie to na zasadzie takiej, że będąc przy tym grobie będziemy myśleć o danym duchu, będziemy się za niego modlić i tak dalej. I tylko i wyłącznie w takim pojęciu ten grób będzie ważny dla tego bardziej rozwiniętego ducha. Bo oczywiście nie ma różnicy, czy będziemy myśleć, modlić się za tego ducha w domu, na cmentarzu czy w sklepie. Dla niego to nie ma różnicy, jeśli jest bardziej rozwinięty. Ale wiadomo, grób może pomagać nam myśleć. Dalej. Na poprzedniej lekcji mówiliśmy o stworzeniu wszechświata i o tych głównych elementach wszechświata, a raczej głównym elemencie. I tak dowiedzieliśmy się, że Bóg jest najwyższym intelektem, pierwotną przyczyną wszechrzeczy, jak mówi to Księga Duchów w pytaniu pierwszym. Czyli po prostu, że on jest najwyższy wiedzą, jedyny i najdoskonalszy.
Mamy ten główny element wszechświata, którym jest prymitywny fluid i z owego prymitywnego fluidu stworzona jest cała materia. Tak naprawdę wszystko, ponieważ, co ważne, wszystko jest w jakimś stopniu materialne. Zarówno duchy, jak i nasza materia. Wszystko jest materialne, jednak nie należy tego rozumieć w taki sposób, postrzegać tej materii tak, jak my postrzegamy naszą materię tak skupioną, tak skondensowaną. Ponieważ weźmy prosty przykład, jakim jest na przykład para wodna. Może być para wodna i to będzie stan lotny. Ta para wodna może się skroplić i będzie to, jak wiadomo, woda, ale można ją również poddać niskiej temperaturze. Będzie to wtedy lód, czyli ciało stałe. Na tym przykładzie widzimy, że jest to jeden element, jeden jedyny element, ale ma trzy różne stany skupienia. I również tak możemy pojmować naszą materię.
Najbardziej skupiona, powiedzmy w naszym rozumieniu nasza materia będzie lodem. Z kolei duchy będą dla nas wodą, a te bardziej rozwinięte duchy, czyli te, dajmy na to doskonałe duchy, bo wyższe duchy będą wodą, a doskonałe duchy będą parą, która będzie dla nas często niedostrzegalna. Więc wszystko jest materialne, jednak nie w takim pojęciu, jak my rozumiemy materię. I tak dalej. Zostaliśmy stworzeni, jak wiemy lub nie, prości i pozbawieni wiedzy. Bóg nas stworzył. Stworzył nowego ducha, który nie znał żadnego dobra, nie znał zła, nie wiedział nic po prostu. I z czasem ewoluowaliśmy z pomocą materii. Oznacza to po prostu, że ten zalążek duchowy, którym na początku jesteśmy, zanim się przekształcimy w tego ducha, potrzebuje wiele różnych istnień w wielu różnych sytuacjach, w wielu różnych królestwach natury. Od minerałów, poprzez rośliny, następnie zwierzęta, a następnie do królestwa ludzi.
I dlatego nie powinniśmy tutaj mówić, że należymy do królestwa zwierząt, ponieważ pochodzimy od małpy. Owszem, pochodzimy od małpy, ponieważ kiedyś byliśmy zwierzęciem, bo to jest normalny etap ewolucji. Jednak my nie należymy do królestwa zwierząt. My należymy do królestwa ludzi, ponieważ my jesteśmy już na tym etapie rozwoju. Już weszliśmy do królestwa ludzi i nigdy się nie cofniemy na przykład do królestwa zwierząt. Oczywiście poprzez logikę musimy zgodzić się z nauką, że mamy w sobie jakieś tam cechy zwierzęce, jakieś instynkty czy w pewnym sensie naszą fizjologię. To nie ulega wątpliwości. Jednak to nie zmienia faktu, że jesteśmy w królestwie ludzi. I warto by tutaj powiedzieć o tym, tak jakby zobrazować nasze wcielenie, nasz rozwój, rozwój naszego ducha. I tak nasz duch zostaje stworzony i można powiedzieć, że śpi on w minerałach.
Jednak co trzeba pamiętać. Nie mówię tutaj o minerałach, które leżą sobie na podwórku. Mówię tutaj o minerałach, które są w głębi ziemi, które są nieruszone przez człowieka, ponieważ w nich jest energia, która jest nawet zdolna uleczyć. A w końcu czym innym jest dusza, jak nie właśnie energią. Więc w tych minerałach, nieruszonych minerałach na Ziemi oraz oczywiście na innych planetach najpierw duch śpi, powoli uczy się tej materii. Następnie, gdy już przejdzie to stadium minerału, zaczyna wcielać się w roślinę i można powiedzieć, że porusza się w tej roślinie. Wtedy już lepiej się uczy tej materii, gdy jużZakończy tą naukę, wciela się w zwierzę i można powiedzieć, że śni w zwierzęciu. Wtedy oprócz samej materii dochodzą instynkty i uczy się powoli również tych instynktów, bardziej zaawansowanej materii i tak dalej. Później budzi się w człowieku. Już duch poznał materię, instynkty i budzi się w człowieku.
Zyskuje wolną wolę, zaczyna odróżniać dobro od zła. Więc jeszcze raz: śpi w minerale, porusza się w roślinie, śni w zwierzęciu, budzi się w człowieku. Jeśli mówimy o człowieku, musimy powiedzieć sobie o pewnych pięciu elementach, z którego składamy się my, wcieleni. Na początek składamy się oczywiście z duszy, bądź dusza jest to po prostu wcielony duch. Dusza i duch to jest jedno i to samo, tylko że duch mówi o tym, że jest to odcieleśniona istota, a dusza to jest po prostu wcielony duch. Więc mamy duszę. Mamy ciało duchowe, które otacza duszę. Dzięki ciału duchowemu na przykład gdy my umrzemy i przyjdą do nas nasi bliscy, będziemy w stanie ich poznać, ponieważ oni, używając tego ciała duchowego, przekształcą je tak, żeby wyglądali tak, jak wyglądali za naszego ziemskiego życia, tego odpowiedniego wcielenia. Również jak czasem nasi bliscy przychodzą do nas w czasie snu, mogą odpowiednio zmodyfikować swoje ciało duchowe, żebyśmy mogli ich poznać. Więc mamy duszę, mamy ciało duchowe.
Zresztą z tych dwóch elementów składają się duchy. Jest duch i jest ciało duchowe, czyli odcieleśnieni. Dalej, jeśli chodzi o wcielonych. Dusza, ciało duchowe. Dalej mamy ciało materialne, które jest tym delikatnym ubraniem, które jak się zniszczy, to je porzucamy. Owe ciało materialne jest ożywiane, jako że samo z siebie jest niczym innym jak bezwładną materią. Jest ożywiane za pomocą tak zwanego zalążka życia, który znajduje się w każdej ożywionej materii, więc zarówno w roślinach, jak i w ciałach zwierząt, jak i w naszych ciałach. Oraz ostatnim elementem jest tak zwany fluidyczny łącznik, który łączy ciało materialne z ciałem duchowym i duszą. Dzięki temu fluidycznemu łącznikowi nasza dusza może oddziaływać na ciało materialne, wydawać mu jakieś polecenia, używać tej materii do tego, by się rozwijać. Oczywiście mówię tutaj ciągle o tym, że ciało materialne jest niczym innym jak ubraniem.
Nie mówię tutaj, że nie powinniśmy szanować naszego ciała. Należy zrozumieć, że za każdym razem, kiedy my robimy coś swojemu ciału, to za pomocą tego samego fluidycznego łącznika będzie się odbijać na naszym ciele duchowym. Jeśli na przykład będziemy palić, zatruwać swoje ciało, niszczyć swoje płuca, to zostanie zapamiętane w naszym ciele duchowym oraz w następnym wcieleniu owo ciało duchowe przekaże informację następnemu ciału materialnemu i będziemy mieli kłopoty z płucami czy inne tego typu rzeczy. Więc to jest ważne. To jest ubranie, ale tak samo jak o ubranie musimy dbać, żeby nam długo służyło, tak samo musimy dbać o ciało. Jak już powiedzieliśmy sobie, z czego składają się wcieleni i odcieleśnieni, to jaka jest tak naprawdę różnica pomiędzy tymi dwoma, pomiędzy wcielonymi duchami a odcieleśnionymi duchami? Różnica jest tylko i wyłącznie jedna: fizyczne ciało. Tylko to odróżnia duchy odcieleśnione od duchów wcielonych. Niektórzy wcieleni mają zdolność do szerszego postrzegania obydwu światów, zarówno świata wcielonych, jak i są w stanie widzieć świat duchowy. Takie osoby nazywamy mediami.
Zwykle jeśli chodzi o widzenie duchów, to są to media widzące. Jednak trzeba pamiętać, że każdy z nas jest medium, ponieważ każdy z nas w jakiś sposób odbiera coś od duchów, jakieś myśli, oddziaływania i tego typu rzeczy. Poprzez te media wcieleni i odcieleśnieni mogą się ze sobą komunikować, nawet czasem współpracować, pisząc na przykład książki, pomagając komuś wspólnie czy cokolwiek innego. Jak już powiedzieliśmy sobie o tym, to musimy się zapytać, kto tak naprawdę obawia się śmierci? Kto obawia się odłączenia się ducha od ciała materialnego? I czy powinniśmy się obawiać śmierci? Otóż nie. Jak mówi nam to „Księga duchów”, nigdy nie powinniśmy się obawiać śmierci, ponieważ kiedy śpimy, częściowo uwalniamy się z naszego ciała materialnego, czyli nasza dusza poluzowuje więzy łączące ją z ciałem materialnym i może gdzieś podróżować. Czasem może nawet podróżować na inne planety.Może się porozumieć ze swoimi bliskimi, może się czegoś nauczyć czy cokolwiek innego. Jednak zawsze pozostaje połączone ze swoim ciałem materialnym fluidycznym łącznikiem.
Więc tak naprawdę gdy śnimy, to znajdujemy się w bardzo zbliżonym stanie do śmierci. Ponieważ co się stanie w momencie śmierci? Nic innego jak to, że nasz fluidyczny łącznik się zerwie, a duch pójdzie dalej. W jednym i w drugim przypadku odłączamy się, poluzowujemy te więzy, więc nie bójmy się śmierci. Jak mówił to święty Paweł, codziennie trochę umieramy. To nie w sensie, że umiera w jakiś sposób nasze ciało, ale uczymy się, jak pokonać tą ścieżkę ze świata materialnego do świata duchowego, jak przejść z jednego świata na drugi. Ponieważ każdej nocy to robimy, więc nie jest to jakaś trudna rzecz. Tak naprawdę niektórzy mówią w momencie, gdy umiera jakaś bliska im osoba: „Moi ukochani mnie zostawili”. I to jest błąd, ponieważ nasi ukochani nigdy nas nie zostawiają. Kiedy umarli, to umarło nic innego jak ich fizyczne ciało.
Nic niewiele znaczące, które po prostu już nie mogło przyczynić się do ich rozwoju tutaj, na tej planecie. Nie mogło im wystarczyć do tego, żeby robić to, co powinni. Tak samo jak my nie pójdziemy w podartym garniturze na spotkanie biznesowe, tak tutaj duch nie może wykorzystać ciała, które już było w ten czy inny sposób zniszczone. Więc nasi ukochani nigdy nas nie zostawiają. Jeśli ich ciało materialne umrze, oni będą ciągle przy nas. Będą z nami swoimi myślami. Należy jeszcze powiedzieć o pewnych przypadkach związanych ze śmiercią ciała organicznego i przejściem z materii do świata duchów. Otóż jest kilka możliwości, które mogą się przydarzyć podczas takiego przejścia i to wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas. Od tego, co robiliśmy w danym wcieleniu. Jeśli byliśmy materialistami, egoistami, nie szanowaliśmy innych, nic nie myśleliśmy o świecie duchowym i najważniejsze dla nas były materialne, zmysłowe przyjemności, to wtedy bardzo prawdopodobne jest, że nasze odłączenie się, odłączenie się naszego ducha od ciała materialnego będzie dla niego trudne, czasem nawet bolesne, ponieważ więzy łączące ducha z ciałem materialnym będą bardzo mocno zawiązane, ponieważ one się zacieśniają wtedy, kiedy żyjemy dla materii, dla tego, co materialne, a poluźniają wtedy, gdy kierujemy się w stronę duchową.
Również będą się zacieśniać wtedy, kiedy jesteśmy bardzo mocno przywiązani do na przykład jakiegoś członka rodziny. Jednak ważne jest tutaj to, że nie należy mylić przywiązania z miłością. Weźmy sobie taki przykład, żeby to wyjaśnić. Przywiązanie na takiej zasadzie, że mamy syna i mamy matkę. I dajmy na to ten syn był tak wychowywany, że jest on przywiązany do matki tak, że nie jest w stanie bez niej nic zrobić. Oczywiście może, ponieważ jest w pełni sprawny, nic mu nie dolega, więc mógłby robić wszystko samemu, ale tego nie robi, bo ciągle wyręczała go matka i ciągle to robi. To jest właśnie to przywiązanie, o którym mówię, że nie jesteśmy w stanie żyć bez tej drugiej osoby. Powinniśmy oczywiście kochać drugą osobę. Powinniśmy kochać naszych rodziców. Powinniśmy kochać każdego człowieka, ale nie być do nich przywiązanymi, ponieważ to, że ktoś jest dla nas w tym wcieleniu matką, ojcem, bratem czy kimkolwiek innym, nie znaczy, że w następnym wcieleniu się role nie odwrócą.
Nie wiemy tego, więc rodzina jest tylko i wyłącznie tymczasowa. Jednak miłość pozostaje. Czasem właśnie jest tak, że przyjaciele mogą być dla nas bliżsi niż rodzina. I to jest tylko i wyłącznie dlatego, że my z nimi mogliśmy więcej przeżyć w przeszłych wcieleniach, więc w przeszłych wcieleniach może nasz przyjaciel był dla nas naszym bratem czy siostrą i teraz czujemy z nim bliższą więź niż z naszym własnym rodzonym bratem. Więc nie przywiązujmy się do nikogo, ale kochajmy tą drugą osobę. Powracając do tego, o czym mówiłem. Te więzy będą się zacieśniały, więc to przejście będzie dla danego ducha bardziej bolesne. Bardziej kłopotliwe, być może bolesne, ponieważ nie będzie on się mógł odłączyć od ciała materialnego. Również jeśli będzie przywiązany do jakiejś osoby, nie będzie mógł jednocześnie się odłączyć, ponieważ ciągle będzie przywiązany niewidzialną liną do danej osoby. I to, co muszę jeszcze tutaj powiedzieć, jeśli chodzi o zacieśnienie się tych więzów pomiędzy duchem a ciałem materialnym.
Jest podany w książce „Niebo i piekło według spirytyzmu” taki przykład ducha, który to był na tyle związany z materią, że czuł rozkład swojego fizycznego ciała. Dosłownie. Tak mocne było to połączenie. Z kolei w momencie, gdy będziemy żyć dla drugiej osoby, będziemy pomagać innym, wybaczać im, myśleć-Tak naprawdę o tym życiu po śmierci. Nie będziemy przywiązani do nikogo, nie będziemy przywiązani do materii. To oderwanie się ducha od ciała materialnego będzie dużo łatwiejsze i dużo szybsze. Również na szybkość tego oderwania się wpływa nasz stopień rozwoju jako ducha. Im jesteśmy bardziej rozwinięci, tym te więzy szybciej się rozerwą. Jest jeszcze jeden aspekt, o którym należy wspomnieć. Jeśli czyjeś życie kończy się w sposób brutalny i nagły, to nigdy to nie jest dobre dla ducha.
Tutaj musimy sobie wziąć dwa przykłady: śmierć gwałtowną i śmierć po długiej chorobie. W przypadku długiej choroby duch danej osoby mógł się przygotować na to przejście. Miał dużo czasu. Zresztą czasem jest tak, że niektórzy chorzy mogą widzieć już wcześniej zmarłych bliskich i ci bliscy tej umierającej osoby, jeśli nie będą wierzyć w życie po śmierci, będą to zrzucać na fiksacje mózgu i tak dalej. Ale osoba, która będzie wierzyć w życie po śmierci, zrozumie, że duch danej umierającej osoby po prostu się już oddziela i widzi duchy tych, którzy zmarli wcześniej. Więc wtedy będzie miała dużo czasu na to, żeby przygotować się na to przejście. I w przypadku śmierci brutalnej, nagłej. Mowa tutaj o samobójstwie, o ludziach, którzy nie szanują swojego ciała i przez to doprowadzają do przedwczesnej śmierci. O morderstwach czy wypadkach. Tutaj duch zwykle nie będzie miał możliwości przygotowania się na to, ponieważ jest to śmierć nagła.
I właśnie dlatego zawsze powinniśmy być jedną nogą po drugiej stronie. Myśleć o tym, że jesteśmy nieśmiertelnymi duchami i że życie nie kończy się na śmierci ciała materialnego. W takim przypadku nasz duch będzie przygotowany na to, że jak nagle się życie zakończy, to łatwiej będzie mu się oswoić z tą nową sytuacją. Bo na czym tak naprawdę polega to cierpienie danego ducha, że w tym momencie odłączania się ducha od ciała materialnego. Weźmy sobie przykład samobójcy. Popełnia samobójstwo. Myśli, że po śmierci będzie w nicości, ale nadal żyje, ponieważ jego dusza żyje. Zabił ciało materialne, ale duszy nie może zabić, więc nadal żyje. Więc coś jest nie tak. I zaczyna zwracać na siebie uwagę swoich bliskich czy kogokolwiek innego.
Jednak nikt na niego nie zwraca uwagi, ponieważ jest on już w świecie duchowym, a nie w świecie materialnym. I jednocześnie oprócz tego mocnego zacieśnienia się tych więzów ducha z ciałem materialnym, każdy go niechcący ignoruje. Oczywiście, jak mówiłem o tym, że życie kończy się tam nagle i brutalnie. W przypadku samobójców, tych, którzy nie szanują ciała i doprowadzają do przedwczesnej śmierci, palaczy, alkoholików czy kogokolwiek innego. W każdym przypadku należy sprawę rozpatrywać oddzielnie. Weźmy sobie tutaj jeszcze raz ten przykład samobójcy. W „Niebie i piekle według spirytyzmu” przypadek dwóch samobójców. Jeden samobójca popełnił samobójstwo, ponieważ znudziło mu się życie, ponieważ już nie widział sensu w życiu. Dobrze mu się wiodło, ale już mu się po prostu nie chciało żyć. A drugi był kochającym ojcem, który to popełnił samobójstwo, by jego jedyny syn, który był żywicielem rodziny, nie musiał iść do wojska i jednocześnie żeby mógł utrzymywać swoją matkę.
Ponieważ ojciec nie był w stanie pracować, więc ten syn utrzymywał swojego ojca i swoją matkę. I ojciec popełnił to samobójstwo po to, żeby jego żona nie umarła z głodu. I na tym przykładzie widzimy, że jakby nie patrzeć samobójstwo samobójstu nierówne, więc każdy przypadek należy oddzielnie analizować, rozpatrywać. Najważniejsze są intencje. Oczywiście wszystko zależy od Boga. On to rozpatrzy. Dalej idąc. Kardec w pytaniu 152. „Księgi duchów” zapytał się, czy istnieje jakiś dowód dotyczący zachowania indywidualności ducha po śmierci ciała. Duchy mu odpowiedziały: „Jeśli macie tego dowodu w komunikatach, które otrzymujecie i jeśli nie jesteście ślepi, zobaczycie.
Jeśli nie jesteście głusi, usłyszycie, bo często zwraca się do was głos objawiający wam obecność jakichś istot poza wami”. Tak jak pokazuje przykład Chico Xaviera. On w swoich przekazach zawsze otrzymywał jakieś wskazówki, jakieś szczegóły pozwalające zidentyfikować daną osobę. Więc zawsze możemyZnaleźć dowody na to, że dusza zachowuje swoją indywidualność po śmierci. Bo możemy się siebie zapytać: co by było, jeśli byśmy tracili swoją indywidualność? Po co byłoby zdobywać tą całą wiedzę? Po co uczyć się szacunku do siebie i innych? Po co kochać, jeśli po prostu po śmierci nie miałoby być niczego? Byśmy to wszystko tracili, całą wiedzę, wszystkie przywiązania, wszystko byśmy tracili. Po co?
Nie jest to zbyt logiczne, więc co za tym idzie po prostu po śmierci zachowujemy swoją indywidualność. Kolejnym dowodem na zachowanie indywidualności po śmierci mogą być badania z pogranicza śmierci, które zostały przeprowadzone przez Raymonda Mooney'ego Jr. W swojej książce pod tytułem „Życie po życiu” opisuje on wiele świadectw doświadczeń z pogranicza śmierci, czyli NDE, near-death experience i osoby tam przepytywane czuły spokój, znajdowały się poza ciałem, miały do czynienia z bardzo często opisywanym zjawiskiem tunelu. Widziały jakieś świetliste istoty, doświadczały przeglądu całego swojego życia i co ważne, większość z nich nie chciała wracać. I to właśnie pokazuje, że nadal były sobą, nawet na pograniczu śmierci nadal były sobą, zachowywały tą indywidualność. Leon Denis powiedział: „Jestem wolną inteligencją. Tworzyłem siebie poprzez wieki. Powoli budowałem swą indywidualność i wolność, a teraz, gdy mam tą siłę i wspaniałość w sobie, mogę się na nich opierać”. I wszyscy tak naprawdę jesteśmy tą wolną inteligencją. Wszyscy się tworzymy poprzez owe wieki.
Wszyscy powoli się budujemy, budujemy swoją indywidualność, swoją wolność po to, żeby później móc ją wykorzystać. I jak ta wiedza może zmienić nasze życie? Jak wiedza, że jesteśmy nieśmiertelni i zachowujemy tą indywidualność po śmierci, jak może na nas wpłynąć? Otóż teraz duma, samolubność, złość czy smutek nie mają dla nas żadnego znaczenia. Już go nie mają. Dlaczego? Ponieważ wiemy, że wszystko jest tylko i wyłącznie tymczasowe. Nawet jeśli jesteśmy źli na coś czy kogoś, to tylko i wyłącznie na chwilę. Potem to zmienimy, bo wiemy, że to donikąd nie prowadzi. Więc pamiętajmy, wszyscy jesteśmy nieśmiertelni i wyjątkowi, a śmierć nie istnieje.
Dziękuję bardzo za wysłuchanie mnie i do usłyszenia na kolejnym wykładzie. Produkcja i realizacja Portal Infra. www.infra.org.pl