[00:01] - Portal INFRA zaprasza. Leksykon ufologiczny. Witam w leksykonie ufologicznym. Mówi Michał Kuśnierz, serwis www.infra.org.pl. To drugi odcinek. Mam nadzieję, że pierwszy się państwu podobał, a zapowiedziałem w nim, że zajmę się hasłem, które jest istotą zjawiska UFO. A więc B. B jak bliskie spotkania. Jak wspomniałem poprzednio, mimo kilkudziesięciu lat badań zjawiska UFO wciąż nie wiemy, z czym mamy do czynienia. Tym niemniej jednak udało się ustalić chociaż pewne ramy klasyfikacji fenomenu.
I jest to solidna podstawa, bowiem to, co najbardziej zadziwia osoby zajmujące się niezidentyfikowanymi obiektami latającymi jest ich różnorodność. Każdy, kto miał styczność z raportami na temat obserwacji UFO, z pewnością zwrócił uwagę, że przede wszystkim przypisywane one są pewnym kategoriom. Współczesną klasyfikację zawdzięczamy wybitnemu amerykańskiemu astronomowi czeskiego pochodzenia Allenowi Hynekowi. Jest to postać warta omówienia w osobnym programie. Wspomnę tylko, że Hynek uczestniczył w głównych amerykańskich oficjalnych projektach badawczych, jak choćby projekt Blue Book w latach 50. i 60. XX wieku. Można śmiało powiedzieć, że stworzył podwaliny ufologii. To właśnie on zaproponował klasyfikację przypadków, której trzymamy się do dzisiaj. Klasyczny podział Hyneka wygląda tak.
Bliskie spotkania pierwszego stopnia. Powszechnie używany skrót angielski to CE1, czyli Close Encounters of the First Kind. Polega na obserwacji obiektu z dalszej lub bliższej odległości, ale nie większej niż 200 metrów. Przykładem tego rodzaju obserwacji jest choćby przypadek Kennetha Arnolda z 1947 roku, kiedy to ten pilot zaobserwował kilka srebrnych dyskoidalnych pojazdów poruszających się w powietrzu z ogromną prędkością. Przypominam, że od relacji Arnolda datuje się tak zwaną współczesną erę UFO. Bliskie spotkania drugiego stopnia, CE2, a więc obserwacje NOLi połączone z odnotowaniem ich oddziaływania na otoczenie. Mogą być to fizyczne ślady na ziemi, wpływ na funkcjonowanie urządzeń mechanicznych, elektrycznych czy elektronicznych, promieniowanie, oddziaływanie na stan psychosomatyczny świadków. A o co chodzi dokładnie? Weźmy za przykład słynny przypadek Cash-Landrum, od nazwisk świadków. Wieczorem 29 grudnia 1980 roku Betty Cash, Vickie Landrum i Colby Landrum przemierzali region Piney Woods w Teksasie w poszukiwaniu klubu do gry w bingo.
Niestety wszystkie lokale były zamknięte z powodu przygotowań do sylwestra. Wszyscy udali się więc przed powrotem do domu na posiłek do przydrożnej restauracji. Betty Cash była 50-letnią żoną biznesmena, właściciela restauracji i sklepu spożywczego. Vickie Landrum, lat 57, opiekowała się swoim siedmioletnim wnukiem Colby. Po opuszczeniu restauracji była godzina około 20:30. Betty skierowała samochód na szosę FM 1485. Obszar, choć oddalony od Houston o zaledwie 50 kilometrów, jest rzadko zaludniony i pokryty lasami, bagnami i jeziorami. Po około 30 minutach Betty i jej pasażerowie, znajdując się nieopodal miejscowości Hoffman, zauważyli jasny obiekt, który został wzięty początkowo za samolot z pobliskiego lotniska w Houston. Colby zobaczył obiekt jako pierwszy i wskazał go kobietom. Wraz ze zbliżaniem się do miejsca, gdzie znajdowało się UFO, wydawało się ono coraz większe.
Po chwili świadkowie zauważyli, że dziwny obiekt zbliża się do drogi, dlatego przyspieszyli, aby go ominąć. Jednak nie udało się. UFO zawisło dokładnie nad drogą, blokując przejazd. Obiekt według świadków przypominał jarzący się diament. Kiedy Betty w końcu zatrzymała samochód, obiekt znajdował się w odległości 40-60 metrów od nich. Wyglądał, jakby był wykonany z szarego aluminium i emitował na tyle silny blask, że oświetlał okoliczny las. Cztery końce diamentu były stępione, natomiast przez jego środek przechodził rząd takich niebieskich punktów czy też świateł. Poza tym obiekt emitował także taki krótki, przerywany dźwięk. Cała trójka wyszła z samochodu, aby przyjrzeć się niezwykłemu zjawisku. Vickie stała przy otwartych prawych drzwiach, a jej lewa ręka spoczywała na dachu samochodu.
Colby namawiał babcię, aby powróciła do wozu, co Vickie w końcu uczyniła. Powiedziała wnukowi, aby się nie obawiał, bowiem, cytuję: „Ten wielki człowiek, który wyłoni się z płonącego obłoku, będzie Jezusem”. I krzyknęła do Betty, aby wracała do samochodu. Nie trzeba dodawać, że Vickie była bardzo wierzącą osobą. Tymczasem Betty była tak zafascynowana widokiem UFO, że podeszła do przodu samochodu, nie odrywając wzroku od obiektu. Skąpana w blasku światła stała nieruchomo, mimo iż zaczynała odczuwać pieczenie skóry. Następnie, kiedy obiekt uniósł się i zaczął przesuwać, wróciła do auta. Gdy dotknęła drzwi, okazało się, że są tak gorące, iż musiała owinąć dłoń w kurtkę, aby otworzyć klamkę i dostać się do środka. Przypadek ten ma wiele wątków, których nie będę opisywać, zachęcając do lektury obszernego artykułu w serwisie www.infra.org.pl. Ale podsumowując, od czasu bliskiego spotkania zarówno Vickie, jak i Colby dręczeni byli przez nawracające problemy dermatologiczne oraz stali się bardziej podatni na wszelkiego rodzaju infekcje.
Najbardziej ucierpiały ich oczy narażone na stany zapalne. Vickie na przestrzeni lat po wydarzeniu w Hoffman musiała wielokrotnie zmieniać okulary, gdyż jej wzrok gwałtownie się pogarszał. Na podobne dolegliwości cierpiał też Colby. Kilka tygodni po incydencie Vickie straciła ponad 30% włosów. Jednak najciężej ucierpiała Betty.Doznała rozległych oparzeń na twarzy i szyi. Powstały pęcherze wielkości piłki golfowej. Nabrała długotrwałego wstrętu do ciepłej wody, słońca i w ogóle wszelkich źródeł energii, które powodowały nawroty skórnych dolegliwości. W przeciągu roku po wydarzeniu pięciokrotnie była hospitalizowana, w tym dwa razy na oddziale intensywnej terapii. Straciła połowę swoich włosów i również miała poważne problemy skórne, po których pozostawały widoczne blizny. To właśnie jeden z przykładów bliskiego spotkania drugiego stopnia.
A czym są spotkania trzeciego stopnia, tak zwane CE3? Według Hyneka to obserwacja UFO i jego załogi, nawiązanie przez załogę kontaktu z obserwatorem czy też obserwatorami, ewentualne uprowadzenie do obiektu, badanie i późniejsze uwolnienie obserwatora. Przykładów nie musimy daleko szukać. Wystarczy wspomnieć o doświadczeniu rolnika Jana Wolskiego z Imielina z roku 1978. To jeden z najlepiej udokumentowanych przypadków bliskiego spotkania z Nol i jego pasażerami. A to dzięki ogromnej pracy nieżyjącego już socjologa Zbigniewa Blanie-Bolnara. Krótko mówiąc, rolnik Jan Wolski rankiem 10 maja 1978 roku, jadąc furmanką, napotkał na leśnej drodze dwie dziwne zielone postaci, które wydawały mu się harcerzykami, jak je określił. Istoty te zaprosiły następnie pana Jana na pokład swego pojazdu, gdzie poddały go pewnym badaniom dziwnymi przyrządami, a nawet zaproponowały skonsumowanie swego rodzaju sopla, na co jednak Wolski nie przystał. Ostatecznie pożegnał się z owymi zielonymi ludzikami, opuścił pojazd i wrócił do domu. Przygoda Jana Wolskiego doczekała się wielu opracowań, nawet książkowych.
Zachęcam do zapoznania się z nimi. Na stronie serwisu INFRA można posłuchać także zapisu audio relacji owego polskiego rolnika. Trudno o lepszy przykład bliskiego spotkania trzeciego stopnia. Klasyfikacja Hyneka z biegiem lat ulegała modyfikacjom i rozbudowywaniu. Ja przedstawiłem ją w klasycznej formie. Dziś w opracowaniach ufologów można natknąć się na określenia typu NL, czyli nocturnal lights, nocne światła albo DD day disks czy dyski dzienne. Obiekty dyskoidalne widziane za dnia, ale trudno to nazwać bliskimi spotkaniami. Niektórzy preferują także wprowadzenie kategorii CE4, czyli uprowadzeń. Przypadków, kiedy ludzie, o zgrozo, wbrew swojej woli, zazwyczaj podczas snu, porywani są przez pasażerów UFO i trafiają do dziwnych miejsc przypominających medyczne laboratoria, gdzie poddawani są rozmaitym zabiegom. Ekstremalne wariacje to CE5, świadomy kontakt między człowiekiem a pasażerami UFO.
CE6, spotkania z UFO, którego efektem jest zgon lub ciężkie obrażenie świadka. CE7, interakcja seksualna między człowiekiem a pasażerem UFO. Moim zdaniem jednak jest to niepotrzebne rozbudowywanie kategorii CE3. Są też sprawy, które nie podlegają klasyfikacji Hyneka, jak na przykład tak zwane latające humanoidy lub nocni goście. Ale to już tematy na inne odcinki tego leksykonu. Warto dodać, że Hynek nigdy nie używał w kontekście UFO terminu pozazieminianie czy też kosmici. I osobiście jestem bliski temu sposobowi myślenia o tym niezwykłym fenomenie. Jeśli ktoś z Państwa widział coś niezwykłego, proszę pisać na adres infra@epoczta.pl. Zapewniam pełną anonimowość na prośbę świadka. Zapraszam do wysłuchania kolejnego odcinka Leksykonu Ufologicznego.
Do usłyszenia. Produkcja i realizacja portal INFRA, www.infra.org.pl