[00:02] - Wyznawcy szatana, członkowie sekt, niewolnicy tajemniczych głosów zaświatów. Do cna źli ludzie. Krwawy Podwieczorek. Cześć, witajcie w audycji Krwawy Podwieczorek. Nazywam się Persefona i zapoznaję Was z biografiami najniebezpieczniejszych seryjnych morderców. Pamiętajcie, że do końca kwietnia macie czas, żeby przysłać mi pytania do wywiadu, jaki przeprowadzę z kolegą Karola Kota. Audycji o Karolu Kocie wysłuchacie 5 maja. Ostatnimi czasy przebywaliśmy trochę w Stanach Zjednoczonych, ale koniec tego dobrego. Przenosimy się do Polski północnej. Dzisiejsza audycja poświęcona będzie Leszkowi Pękalskiemu, czyli wampirowi z Bytowa.
Leszek Pękalski urodził się 12 lutego 1966 roku we wsi Osieki koło Bytowa. Był nieślubnym dzieckiem kobiety, która pracowała w PGR-e. Jako upośledzone umysłowo dziecko został oddany do domu dziecka, lecz później opiekowała się nim babcia. Leszek skończył zawodówkę. Poznał w niej bardzo dobrze geografię i wkrótce zaczął jeździć po całym obszarze naszego kraju. Będąc w Bytowie pracował dorywczo jako robotnik. Później też imał się różnych prostych prac na terenie całego kraju. Uważano go za spokojnego chłopaka, jednak śmiano się z jego usilnych poszukiwań żony. Leszek twierdził, że koniecznie musi się ożenić i ciągle tylko na ten temat rozmawiał. Niektórzy mówili, że byłby zadowolony nawet z małżeństwa ze starą babcią.
Szukał pomocy w tym temacie. Trafił w ten sposób do Świadków Jehowy. Ci jednak powiedzieli mu, że nie może się teraz ożenić. Musi poczekać na sąd i wielką wojnę, które przyjdą już niedługo i w nowym świecie dopiero będzie mógł znaleźć sobie żonę. Upośledzenie Pękalskiego bardzo rzucało się w oczy. Wzbudzał w ludziach litość oraz współczucie. I właśnie te cechy miał wykorzystać w trakcie jednego ze swoich ataków. W pobliskim sklepie spożywczym miała praktyki dziewczyna imieniem Sylwia. Miała tam właśnie poznać Leszka Pękalskiego i wkrótce Leszek zaczął do niej przychodzić i opowiadać jej o tym, że jego życie jest bardzo ciężkie, że ma problemy oraz że jest głodny. Sylwia nie chciała za bardzo przyznawać się do znajomości z opóźnionym w rozwoju Leszkiem, ale dawała mu jedzenie, ponieważ wzbudzał jej litość.
Pewnego razu Sylwia, prawdopodobnie dlatego, że nie chciała, żeby ktoś zobaczył ją z Pękalskim, umówiła się z nim w lesie. Miała przynieść mu jedzenie. Świadkiem tego spotkania miała być jej przyjaciółka, która wkrótce stała się jednym z głównych świadków w procesie przeciwko Pękalskiemu. Sylwia i Leszek mieli spotkać się w lesie i Sylwia miała mu przekazać tam jedzenie. Ważne jest jednak to, że cały ten wątek pojawił się dopiero po oskarżeniu Pękalskiego o zabójstwo Sylwii. W pierwszych zeznaniach jej koleżanki nie było o tym mowy. Rodzice dziewczyny uważają, że została ona do obciążenia Pękalskiego zmuszona. 27 czerwca 1991 roku na policję wpływa informacja o odnalezieniu zwłok siedemnastoletniej Sylwii R. Jak doszło do odkrycia tych zwłok? Sylwia, jak już wcześniej wspomniałam, miała praktyki w sklepie spożywczym i długo tego wieczora nie wracała do domu.
Rodzice, zaniepokojeni jej nieobecnością, postanowili jej poszukać. Szli drogą w kierunku miejsca pracy dziewczyny wzdłuż rowu, który był bardzo obrośnięty roślinnością. Krzaki, jakieś chaszcze i tak dalej. Wiadomo, że uważali, że jeżeli coś jej się stało, być może właśnie w tym miejscu zostanie odnaleziona, może nieprzytomna. Nie wiedzieli, co ich spotka już za chwilę. Ojciec dziewczyny szedł po jednej stronie rowu, matka po drugiej. Najpierw znaleźli reklamówkę. Była to reklamówka, którą matka Sylwii dała jej rankiem, żeby zabrała sobie tam jakieś rzeczy. Musicie pamiętać, że to był początek lat dziewięćdziesiątych. Wtedy nie było jeszcze tyle woreczków wszędzie porozrzucanych.
No i reklamówka była takim może nie dobrym, luksusowym, ale rzadko spotykanym przedmiotem. Także ta, którą odnaleźli, była charakterystyczna. Wiedzieli, że to jest właśnie taka, jaką Sylwia ze sobą zabrała. Matka faktycznie potwierdziła, że to jest reklamówka jej córki. No i zaczęli się rozglądać. Zaczęli patrzeć, czy nie leży tutaj gdzieś dziewczynka. Ślady prowadziły do lasu. Trzy metry dalej rodzice przerażeni odkryli, że na ziemi leży but ich córki. Matce puściły nerwy. Zaczęła uciekać, krzycząc imię Sylwii.
Po latach wspomina, że myślała tylko o tym, żeby uciec od tego koszmaru, ponieważ przeczuwała, że coś stało się niedobrego. Chciała, żeby to wszystko okazało się nieprawdą. Kiedy dobiegła do drogi, usłyszała wołanie swojego męża, że znalazł Sylwię. Kiedy podeszła do tego miejsca, gdzie czekał na nią mąż, zobaczyła, że stoi świerk, którego gałęzie dotykają ziemi. Kiedy jej mąż podniósł gałęzie do góry, zobaczyła ciało swojej córki. Poznała je od razu, ponieważ dziewczyna tego dnia założyła charakterystyczną letnią spódnicę. Miała ją naciągniętą aż na głowę. Cały dół był odsłonięty. Kiedy matka przyklękła i odsłoniła twarz swojej córki, zobaczyła, że ta jest cała posiniaczona i pobita. Kiedy chciała złapać ją za rękę, odkryła z przerażeniem, że prawdopodobnie jej całe ręce są połamane, ponieważ okropnie krwawiły.
Śledczy od razu zajęli się tą sprawą. Zaczęli szukać tego, kto mógł dokonać tej strasznej zbrodni. Jednak wkrótce utkwili w miejscu, a po pewnym czasie śledztwo umorzono. W rozwikłaniu sprawy pomógł Prawdziwy przypadek. Jak to się stało? Na początku lipca 1991 roku we wsi Budowo koło Bytowa doszło do bardzo brutalnego gwałtu z pobiciem. 40-letnia pani Bernadeta wracała od siostry. Nagle z przerażeniem odkryła, że ktoś za nią idzie. Mężczyzna zbliżał się bardzo szybko. Kiedy zrównał się z nią, z przerażeniem zauważyła, że nie może dostrzec jego twarzy, ponieważ zakryta jest golfem.
Kiedy zaczęła się szamotanina, kobieta z przerażeniem zaczęła krzyczeć: „Nie zabijaj mnie! Kim jesteś? Co ja ci takiego zrobiłam?” A on odpowiedział: „Ja cię zamorduję, ja cię zabiję.” Doszło do bardzo brutalnego gwałtu. Kiedy później pani Bernadeta zwierzyła się swojej przyjaciółce z całego zajścia, rozmowę usłyszał mąż przyjaciółki. Kiedy pani Bernadeta opowiedziała mu o zajściu, ten kazał jej natychmiast zgłosić się na policję i opowiedzieć o całym gwałcie. Pani Bernadeta zeznając wspomniała, że zapamiętała głos tego człowieka i wie, kim on jest. Był to Leszek Pękalski. Po zatrzymaniu Pękalskiego oskarżono go o gwałt i w efekcie dostał on dwa lata w zawieszeniu. Jednak nie był to jeszcze koniec historii. Sekretarka z Prokuratury Rejonowej w Bytowie skojarzyła gwałt na pani Bernadecie ze sprawą Sylwii.
Zgłosiła swoje wątpliwości swojemu szefowi i wkrótce śledczy ruszyli tym tropem. Widząc analogię w obu atakach, dotarli do Pękalskiego. Mówi się o tym, że w pewnym momencie Pękalski przyznał się do zabicia 90 osób na terenie całej Polski. Nie jest to do końca prawda, ponieważ tak na serio była to liczba miejscowości, które odwiedził w trakcie swoich podróży. Jeżeli chodzi o zeznania dotyczące ataku na Sylwię, doszło do tego w ten sposób, że została ona uderzona trzonkiem kosztura. Było to narzędzie, które używane jest przez leśników do sadzenia drzewek. Następnie Pękalski udusił ją. Faktycznie odnaleziono ślady uderzenia na ciele Sylwii. Została też obnażona do pasa, jednak nie znaleziono na niej śladów biologicznych, ponieważ Pękalski tylko onanizował się przy jej ciele. Zastanawiano się, czy Leszek Pękalski miał na swoim koncie jeszcze inne zbrodnie.
Zaczęto analizować niewyjaśnione sprawy z założeniem, że właśnie ich sprawcą może być Pękalski. Zaczęto się go pytać, w jakich miejscowościach bywał. Odbywało się to w ten sposób, że namawiano go do opowiadania o sobie, o tym, jak jechał, gdzie jechał, którędy, dokąd. Bez nacisku na to, czy dokonał tam jakiejś zbrodni. Pękalski bardzo chętnie opowiadał o tym, jak podróżował i co tam zostało przez niego dokonane, co w pewnym sensie trochę dziwiło śledczych, ponieważ nie mieli doświadczenia wcześniej z nikim, kto robiłby to tak chętnie. Jeżeli chodzi o sprawę Leszka Pękalskiego, jest tutaj bardzo wiele niedomówień, niedociągnięć. Prokuratura ma zarzucane to, że w wielu wypadkach, jeżeli chodzi o oskarżenie, naciągała fakty. Jeden ze śledczych wspomina po latach, że tak dokładnie nie pamięta, czy Pękalski na przykład przyznawał się do tego, że gdzieś dokonał jakiejś zbrodni, czy oni dochodzili do wniosku, że modus operandi Pękalskiego pasuje do danego ataku. W każdym razie bardzo szybko media podchwyciły sprawę i nazwały Leszka Pękalskiego wampirem z Bytowa. Prokuratura analizowała tylko te zbrodnie, które były na tle seksualnym, ponieważ Pękalski przyznał się, że atakował, czując pożądanie.
Warto zwrócić tutaj uwagę na to, że jeżeli chodzi o popęd seksualny, dlatego Pękalski jest osobą niebezpieczną, ponieważ będąc niepoczytalnym, nie może panować nad swoimi popędami. Wkrótce oskarżono Pękalskiego o wszystkie najcięższe zbrodnie, jakie udało się odnaleźć. Były to morderstwa, porwania oraz gwałty. I to nie tylko na kobietach. Oskarżono go też o gwałty na mężczyznach i dzieciach. Było to w efekcie kilkadziesiąt zbrodni, a on sam coraz częściej zaczynał zmieniać zeznania. Niemniej wszystkie te ataki łączył ten sam sposób działania, dlatego właśnie przypisywano je Pękalskiemu. Wkrótce jednak zaczęły wychodzić na światło dzienne nieścisłości, ponieważ niektóre z tych ataków miały miejsce w tym samym czasie na dwóch różnych końcach kraju. Zaczęto wyciągać to, że Pękalski do wszystkiego się przyznawał. To znaczy, że przecież nie mógł być na przykład w tym samym czasie w Pcimiu i w Toruniu, prawda?
To jest niemożliwe. Oczywiście nie mówię, że atak w Pcimiu nie nastąpił. Po prostu podałam przykładową nazwę miejscowości. W każdym razie teraz do zadania śledczych należało zebranie dowodów, które udowodniłyby Pękalskiemu, że był w danym miejscu i dokonał danego zabójstwa, ponieważ jako osoba niepoczytalna jego przyznanie nie czyniło go jeszcze w pełni winnym temu, co mu zarzucano, prawda? Ponieważ zbrodnia jest wtedy, kiedy można ją w 100% udowodnić. Do tego momentu, zanim się tego nie zrobi, osoba osądzana jest nie- Niewinna. Stanął przed sądem z zarzutami 17 morderstw, gwałtu oraz porwania i uduszenia małego dziecka. Proces cały czas trwał. Początkowo Pękalski, jak już wspomniałam, przyznał się do popełnionych przestępstw, ale wkrótce odwołał swoje zeznania i zaczął utrzymywać, że jest niewinny. Zaczął twierdzić, że wymuszono na nim przyznanie się do winy.
Zaczął podawać nazwiska śledczych, którzy mieli tego dokonać. Natomiast jeżeli chodzi o drugą stronę medalu, czyli o prokuraturę, śledczy i prokuratura uważają, że żadnej presji na Pękalskim nie wywierali. Nie wspominał on też w trakcie dochodzenia, że jakiekolwiek presje są na nim wywierane. Także uważają, że tutaj do niczego nie doszło. Traktowano go najzupełniej normalnie, jak duże dziecko. Jak wspomniałam wcześniej, bardzo się cieszyli, że on w ogóle chce współpracować. Był bardzo pomocny przy wizjach lokalnych, jakie możecie zobaczyć w internecie, na przykład YouTubie. Pękalski później przyznał, że za udział w tych wizjach lokalnych miał na przykład otrzymywać alkohol, czyli jakieś piwo w paczuszce do wiozienia czy coś takiego. Były komendant policji w Słupsku, który wysłał swoich policjantów, żeby zajmowali się Pękalskim, uważa, że absolutnie do niczego takiego dojść nie mogło, ponieważ ci policjanci nie byli byłymi zomowcami, tylko osobami wyspecjalizowanymi w kierunku kryminalistyki, w związku z czym nie stosowano metod znanych z okresu PRL. Pękalski natomiast wkrótce przed sądem przyznał się, że niektóre elementy swoich zeznań zmyślił.
Faktem jest jednak to, że przy niektórych sprawach podawał fakty, które mogła znać tylko osoba, która ich dokonała. To były rzeczy, których prokuratura oraz śledczy nie mieli w aktach i rzeczy te mogła wiedzieć tylko osoba, która tego dokonała. Przykładem tego jest na przykład sprawa samobójstwa. Zdarzenia, które zostało w ten sposób zakwalifikowane. Natomiast po zeznaniach Pękalskiego zmieniono kwalifikację czynu właśnie na morderstwo. Niestety jednak z braku dowodów nie można było postawić Pękalskiemu zarzutów, ponieważ dowody co do większości zabójstw, o które oskarżono Pękalskiego, były bardzo słabe. W efekcie dostał on 25 lat za zabójstwo Sylwii. Po wydaniu wyroku udzielił on wywiadu, w którym stwierdził, że obiecywano mu gruszki na wierzbie, ponieważ jest osobą chorą, opóźnioną w rozwoju. Obiecywano mu, że nie będzie karany, że nie dostanie kary śmierci ani 25 lat oraz dożywocia. Miano mu obiecywać pobyt w szpitalu psychiatrycznym.
Jednak prokuratura kompletnie odcina się od takich zarzutów Pękalskiego. Ważne jest też to, że w pewnym momencie sprawa urosła do takiej rangi, że zaczęły się nią interesować najważniejsze osoby w państwie. Między innymi interesował się tą sprawą prezydent Aleksander Kwaśniewski. W trakcie trwania śledztwa Leszek Pękalski przebywał około osiem miesięcy na obserwacji psychologiczno-psychiatrycznej w Krakowie. Badania były bardzo szczegółowe. Jeżeli chodzi o opinię, uznano go za osobę upośledzoną w stopniu lekkim. Uznano, że wykazuje znaczne zmiany organiczne i scharakteryzowano u niego zaburzenia nazwane charakteropatią. Są to zmiany osobowości typu psychopatycznego, wyrażające się w odchyleniach charakterologicznych, na przykład skłonności do kłamstwa, nastawieniach antysocjalnych i tym podobne. Uznano też, że działał w ograniczonej poczytalności. Zbadano też między innymi jego inteligencję.
Wynosi ona około 60 punktów. Leszek Pękalski wyjdzie na wolność prawdopodobnie w 2017 roku. Zaatakowana przez niego i zgwałcona pani Bernadeta bardzo obawia się o swoje życie, ponieważ uważa, że jest pierwsza na jego liście. Do dziś dnia tak naprawdę nie wiadomo, których zbrodni dokonał Leszek Pękalski. Nie chodzi tu tylko o te zbrodnie, które przedstawiła prokuratura. Chodzi też o zabójstwo Sylwii, ponieważ nie wiadomo, czy zeznania jej przyjaciółki są prawdziwe, czy nie. Jak sam Pękalski przyznaje, ma on bardzo duże problemy z popędem seksualnym. W trakcie odsiadki był leczony w tym kierunku. Kto wie, może znajdzie się sposób na to, żeby zatrzymać ten popęd i wtedy będziemy mogli bezpiecznie chodzić po ulicach. Jeśli jednak tak się nie stanie, radzę wam zaopatrzyć się w gaz i unikać ciemnych uliczek.
Wyznawcy szatana, członkowie sekt, niewolnicy tajemniczych głosów z zaświatów. Do cna źli ludzie. Krwawy podwieczorek. Audycję przygotowała Persefona dla Radia Paranormalium. Pamiętajcie, że do końca kwietnia macie czas, żeby przysłać mi pytania do wywiadu, jaki przeprowadzę z kolegą Karola Kota. Audycji o Karolu Kocie wysłuchacie 5 maja. Silver ticket on a one way ride. Asking nothing, leave me be. Taking everything in my stride. Don't need reason, don't need rhyme.
There's nothing I would rather do. Going down, party time. My friends I gotta be there too. I'm on a highway to hell. On a highway to hell. On a highway to hell. On a highway to hell. No stop signs, speed limit. Nobody's gonna slow me down. Like a wheel, gonna spin it.
Nobody's gonna mess me around. Hey Satan, paid my dues. Playing in a rocking band. Hey mama, look at me. I'm on my way to Caesar's land. On a highway to hell. On a highway to hell. On a highway to hell. On a highway to hell. Don't stop me.
Yeah! Highway to hell. On a highway to hell. On a highway to hell. On a highway to hell. I'm going down, yeah. I'm going on a highway to hell. Yeah, baby!