[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything. Trust no one.
[00:43] - The truth is out there.
[01:11] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu, jak co tydzień. Chciałem powiedzieć w piątek o północy. Natomiast nie. Dzisiaj jest niedziela, właściwie poniedziałek 17-18 marca. Mamy dzisiaj wyjątkowo, niestety z problemów technicznych nie mogłem nadawać w piątek. Nie z mojej winy oczywiście, ale jestem dzisiaj także będzie się działo. Audycja oczywiście o teoriach spiskowych i rzeczach niewyjaśnionych, raczej z przewagą teorii spiskowych niż rzeczy niewyjaśnionych. Jednak oba te terminy są równie chętnie używane w tej audycji. Za chwilkę przejdę, jaki dzisiaj temat.
Zawsze możecie się dowiedzieć wcześniej na stronie www.teoriachaosu.com albo kropka com.pl, bo obie działają i tam jest zawsze temat podany. Może zacznę od newsów, którym jest bardzo istotna sprawa, ale pewnie wszyscy wiecie to, że papieżem w końcu został kardynał z Argentyny Georges Mario Bergoglio. Chyba tak się wymawia jego nazwisko. Przyjął imię Franciszka. I można powiedzieć, że jest to pierwszy Jezuita na tronie Piotrowym. Tak, bo pan kardynał Bergoglio jest jezuitą. I tak jak mówiliśmy dwa tygodnie temu z Marcinem Dachterem, właściwie Marcin Dachtera przytaczał różne fakty z życia Kościoła, że oprócz białego papieża mamy zawsze czarnego. Także w tym momencie mamy czterech papieży żyjących. Dwóch, którzy zrezygnowali ze swojego stanowiska i dwóch aktualnych. Ale pierwszy raz jest sytuacja, że jezuici mają przewagę.
Mamy trzech jezuitów jako papieży, dwóch czarnych i jednego białego. Natomiast kardynał Ratzinger, czy właściwie były papież Benedykt XVI nie był jezuitą jako jedyny właśnie w czwórce tych papieży. Tak można by określić. No dobrze, to taki news, bo jest strasznie wszystko nagmatwane w tej sprawie. Bardzo ja nie lubię ignorancji, która zalewa całą Polskę w ramach właśnie wyboru papieża, informacji. Katolicy kompletnie nie mają nawet pojęcia o swoim Kościele, a co mówić osoby, które się nie zajmują Kościołem. I niestety te bzdury są powielane na wielu forach. Oczywiście także jest propaganda, że wziął pan czy kardynał, przepraszam, Georges Mario Bergoglio od świętego Franciszka z Asyżu imię. Nic bardziej mylnego. Od Franciszka Ksawerego, byłego jezuity, założyciela w ogóle zakonu jezuitów.
Także nie tylko, że byłego jezuity, ale współzałożyciela zakonu jezuitów. Więc to tak bardziej wygląda. Oczywiście, jak się mówi, ciemny lud wszystko kupi i niestety ta dezinformacja, a właściwie nie dezinformacja, co ignorancja, bo ci ludzie nawet nie mają zielonego pojęcia, jak wygląda rzeczywistość. Ale dobrze, zostawmy sprawy Kościoła, bo to naprawdę nie jest bardzo ważny temat. Możecie wejść na czata Radia Paranormalium lub Radia Na Fali. Dzisiaj niestety tylko jest audycja nadawana w Radiu Paranormalium, także radio.paranormalium.pl. Tam możecie wejść na czata lub na Radio Na Fali, czyli radionafali.com i tam też jest czat. Dzisiejszym tematem jest bardzo ważny temat. Myślę, że najważniejszy temat, bo tak naprawdę ten temat określa naszą przyszłość, a nie Kościół katolicki czy inny Kościół czy religia jakakolwiek. Nie ma religii nieśmiertelnych, nie ma polityki nieśmiertelnej czy wszystkich rzeczy, które dookoła znacie.
To wszystko przeminie. Natomiast ten temat będzie ważny nawet za, podejrzewam, setki tysięcy lat. „Nie jesteśmy tu sami”. We are not alone here. To powiedział Neil Armstrong podczas misji Apollo 11, 20 lipca 1969 roku. Zaskakujące słowa. Oczywiście jest to wszystko przeinaczone. Takie żarty. Jak możecie sobie zobaczyć konferencje prasowe z udziałem Neila Armstronga, do których jeszcze wrócę oczywiście. Nie jest to człowiek bardzo wesoły, tak można by go określić.
W każdym razie są dowody na to, poszlaki, nie oczywiście bezpośrednie, ale bardzo mocne poszlaki, że powinniśmy wiedzieć, o co chodziło Neilowi Armstrongowi. Zresztą używał wielu innych określeń, o których powiem później, bo są bardzo istotne w wyjaśnieniu tych słów. Dzisiejszy temat „Somebody Else is on the Moon”. Dopisałem, że to oznacza „Ktoś jeszcze jest na Księżycu”. Dopisałem do tytułu audycji też, że czego nie przewidzieli pisarze science fiction. Od razu mogę wam powiedzieć, żeby nie trzymać was w niepewności, bo niektórzy z was, podejrzewam, że mniejszość, nie wie, czego nie przewidzieli pisarze science fiction, bo przewidzieli wszystko praktycznie, ale jednego nie przewidzieli, że od ponad 40 lat nie byliśmy na Księżycu. Czyli zdobywanie Księżyca zaczęło się rozwijać bardzo mocno od końca lat 50. Było to kontynuowane zarówno przez Związek Radziecki, jak jeszcze silniej przez Stany Zjednoczone i w '72 roku się wszystko zatrzymało. Tego właśnie nie przewidzieli pisarze science fiction. Mogę się mylić.
Może jakiś pisarz science fiction przewidział, ale chodzi mi oczywiście o pisarzy przed '80 rokiem i tak dalej, bo wtedy to już ktoś mógł pisać, ale chyba też nie pisał, bo po prostu raczej pisarze science fiction nie opisują rzeczywistości. Ale wcześniejsi pisarze nie przewidzieli właśnie tego, że wyścig, a właściwie nie wyścig, a zdobywanie kosmosu się zatrzyma. Niektórzy twierdzą, że wcale się nie zatrzymało, bo wysyłamy sondy. To jest bardzo mądre z radzieckiego punktu widzenia, czyli takiego człowieka socjalistycznego, słabo myślącego. Przyrównałbym to do słów Rosjan, którzy twierdzili, że dlatego nie chcą zdobywać Księżyca, to znaczy wysyłać tam ludzi. Oczywiście nie dlatego, że nie mają pieniędzy, nie stać ich na to. Ich technologia nie jest aż tak rozwinięta. Tylko oczywiście mówili, że wolą wysyłać roboty i automaty na Księżyc. Dzięki temu byli pierwsi na Księżycu tak naprawdę, bo pierwsze zdalnie sterowane łaziki właśnie były od strony Rosjan. Ale jednak liczy się chyba to, że człowiek dotarł do jakiegoś ciała.
Czyli generalnie przyjmuje się, że pierwsi na Księżycu byli Amerykanie. Ale do tego jeszcze przejdziemy, dokładnie do dat. Kto, kiedy, gdzie był pierwszy na Księżycu. I to jest właśnie taka retoryka, że wysyłamy teraz automaty poza Układ Słoneczny i można powiedzieć, że rozwijamy się, że zdobywamy ten kosmos. A to nic, że od 40 lat praktycznie człowiek nie opuszcza orbity okołoziemskiej. To nie ma znaczenia już. To nie ma znaczenia, bo liczy się to, że planujemy wyprawę na Marsa w 2035 roku. Oczywiście ta data jest cały czas przesuwana, bo mieliśmy już być w 2012 roku. W 2010 były plany na Marsie. Sam pamiętam, w książkach opisywane jeszcze z lat 80., że 2010 to jest taka data właśnie planowanej misji na Marsa.
Ludzie oczywiście, nieoficjalna data. Teraz ta data jest przesuwana. 2020. Z tego, co pamiętam, 2025. Teraz chyba jest 2035. Także można tę datę sobie przesuwać. Oczywiście nikt o Księżycu już nie wspomina. Gdzieś nawet jeżeli ktoś powie coś, to że być może będziemy wysyłali ludzi na Księżyc, ale każdy myśli o Marsie. Jest to zadziwiająca sprawa, bo różnica pomiędzy wyprawą na Marsa a wyprawą na Księżyc to tak, jakbyśmy porównali wyprawę do najbliższego miasta, do którego chcemy dotrzeć, z wyprawą Powiedzmy na drugi koniec świata, gdzieś w bardzo niedostępnym rejonie, na przykład Borneo. Do Borneo chcemy się wybrać.
Czyli tutaj mamy 30 kilometrów do przebycia, które nawet możemy pieszo przejść w ciągu jednego dnia. A z drugiej strony mamy wyprawę do Borneo, zakładając, że jeszcze nie ma transportu XX-wiecznego czy nawet XIX-wiecznego, czyli musimy się udać tam statkiem. To jest mniej więcej taka różnica, a może nawet jeszcze większa różnica w zdobywaniu tych dwóch ciał. W podtytule jest także, mógłbym powiedzieć, tytuł książki, który został wydany w 1976 roku. W Polsce kompletnie nieznana jest to książka. Nigdy nie została przetłumaczona na język polski. „Somebody Else Is on the Moon” George'a Leonarda. Tę książkę oczywiście mam w postaci cyfrowej. W postaci oryginalnej ta książka nie została wznowiona nigdy. Wydanie jej nie zostało wznowione.
Jest to niesamowita sprawa. Jeżeli nie wierzycie, wejdźcie sobie na portal amazon.com i zobaczcie, ile kosztuje ta książka. Zdziwicie się, gdyż można powiedzieć, z takiego wolnego rynku wynikałoby to, że ktoś znalazłby się, żeby wydać tą książkę, bo na niej można by było nieźle zarobić. To jest dziwna sprawa, ale składa się w taką logiczną całość. To, że nie byliśmy już ponad 40 lat na Księżycu, to, że książka, która próbuje przedstawiać inną rzeczywistość niż tą, którą znamy z telewizji, jest niewznowiona, nikt się nie interesuje nią. To znaczy interesują się ludzie. To jest zadziwiające, bo interesują się, bo chcą kupić za olbrzymie pieniądze tą książkę ludzie, natomiast nikt nie stara się wznowić, bo popyt na tą książkę byłby. Nawet nie znalazłem żadnego wydania elektronicznego tej książki, e-booka, żeby można było kupić. Jedynie jakieś pirackie różne wersje. Także wiadomo, dzięki internetowi nie da się wiedzy zatrzymać.
Jeżeli coś raz puścimy, ta wiedza będzie krążyła. Oczywiście będą próby dezinformacji, zmniejszania rangi tej wiedzy, ale nie da się tej wiedzy zniszczyć. Także dzięki internetowi zawsze ta wiedza będzie funkcjonowała. I tak samo tutaj jest z tą książką. Ona jest dostępna w postaci pirackiej, ale jest dostępna. Więc jeżeli ktoś chce, jest zainteresowany, może ją znaleźć. Są jeszcze ciekawe książki inne, które bym wam polecał do przestudiowania. Może na początek wam powiem o tych książkach. Niestety wszystkie są w języku angielskim, być może innych, ale po polsku nie ma żadnej z tych książek przetłumaczonych. Książka „Dark Mission: The Secret History of NASA” Richarda Hoaglanda i Mike'a Bara z 2007 roku jest opowiedzianą historią nieznaną szerszej publice, gdyż po prostu przewróciłoby do góry nogami cały światopogląd ludzi, gdyby okazało się cokolwiek z tej książki prawdą.
Niestety whistleblowerzy potwierdzają, że ta książka jest w niemal 100% prawdziwa. Tam nie ma bajania, tam nie ma mowy o bazach na Marsie, o tym, że whistleblowerzy twierdzą, że tam byli. Oczywiście nie pokazują żadnych zdjęć. Oparta jest na faktach. Oczywiście czasami na różnych plotkach, na różnych spekulacjach, ale potwierdzonych w pewnych dokumentach, w pewnych relacjach świadków. W relacjach krzyżowych. Nie na zasadzie, że jeden człowiek twierdzi, że „Byłem na Marsie, tam są bazy, byłem na Księżycu, tam są bazy. Żyje 50 000 osób, pracuje w tej chwili na Księżycu, w bazach”. Nie. Takie rzeczy możemy po prostu włożyć między bajki ze względu na to, że nie można ich zweryfikować.
Jeżeli 50 000 osób pracuje, to czemu nie ma zdjęć stamtąd? Przecież non stop powinny gdzieś wychodzić. Mówi się o tajnych bazach na Ziemi. Zdjęcia wychodzą, filmy wychodzą z tajnych baz na Ziemi. Skoro na Księżycu są takie bazy ludzkie, tajne, nic stamtąd nie mamy. Mówię aktualnych oczywiście, bo mamy mnóstwo materiałów, tak zarówno wideo, jak zdjęć z różnych dziwnych misji, które były po Apollo 17. Po Apollo 17 były misje Oczywiście one miały się zakończyć. Miały nie być wznawiane, miały być wycofane, czyli misja Apollo 18, 19. Ale niekoniecznie to jest prawdą, że były wycofane te misje. Mało tego, jest kilka różnych miejsc, z których wysyła się rakiety.
Oczywiście to oficjalne znamy, przylądek Canaveral i stamtąd są wysyłane rakiety w kosmos. Rakiety razem z wahadłowcami. Ale są miejsca tajne, oczywiście znane dzięki whistleblowerom jedynie i używane nie non stop, a w jakimś tam ograniczonym zakresie. Dzisiaj chciałbym się bardziej skupić na rzeczach, które można w jakiś sposób zweryfikować dzięki dokumentacji wideo, dokumentacji fotograficznej, a także relacjom świadków. I są to rzeczy porażające z jednej strony, ale z drugiej, ja przynajmniej weryfikowałem dla siebie te materiały i stwierdzam, że jeśli ktoś chciałby je podrobić, to koszt tego podrobienia to by były ciężkie miliony dolarów. Bo te filmy są lepiej zrobione niż filmy hollywoodzkie. Naprawdę. Pod względem zgodności z tym, co było w rzeczywistości, jak wyglądały te z lat 70. moduły i tak dalej. Także ktoś, kto to podrobił, musiał mieć tą wiedzę o tamtych czasach, o tamtych czy lądownikach, czy wszystkich modułach.
A z drugiej strony musiał mieć świetny sprzęt, żeby to podrobić. To nie jest prosta sprawa. To nie jest zrobienie filmiku z UFO, które się tam pojawia, z wody wyskakuje, lata i tak dalej. Tylko to są naprawdę fenomenalne rzeczy, o których powiem. Także może zrobię chwilkę przerwy i wrócimy za jakieś sześć minut. Do audycji. Będą naprawdę ciekawe też materiały dźwiękowe, które mogą wam pokazać. Nigdy nieemitowane w Polsce przynajmniej, nic nie wiem na ten temat, ale dostępne w internecie oczywiście. Niestety dzisiejszy temat jest związany bardziej z wideo i z obrazem, więc po audycji będą linki podane, żeby sobie obejrzeć te rzeczy, żeby samemu zweryfikować tą rzeczywistość. A audio będzie puszczone oczywiście z rzeczy znanych kompletnie, można powiedzieć mainstreamowych, które są oficjalnie znane.
Ale wnioski płynące z tych słów, które różni ludzie wypowiadają, są porażające. Jeżeli tylko potrafimy zrozumieć przekaz. Ale do tego potrzebne jest myślenie, którego w dzisiejszym świecie brakuje. Dlatego chwilka przerwy i... O rany, myszka mi uciekła. Chwilka przerwy i możecie dzwonić. Od razu powiem mam Skype'a, radionafali.com, telefon 22 398 82 26, wewnętrzny 321. Dzisiejszym tematem, przypominam, jest zdobywanie Księżyca, a właściwie co zostało, jakie tajemnice kryje właśnie zdobywanie Księżyca. Będą także informacje o tym, że niektórzy twierdzą, że nie byliśmy nigdy na Księżycu. Także to też postaramy się zweryfikować.
Także sześć minut przerwy i do usłyszenia za sześć minut.
[28:03] - Archiwum Radia Paranormalium. Chat Infry. Dziwne informacje. Infrarelacje czytelników. INFRA Fakty. Lektury paranormalium. Mroczne tematy. Pararadio. Parallaxa. Podcasty paranormalium.
Poltergeist. Świat duchów. Rozmowy poza ciałem. Seans spirytystyczny. Teoria chaosu. Z outayu widać więcej. Z kart historii. Te i wiele innych audycji znajdziesz w naszym archiwum na www.radioparanormalium.pl. Ponad 20 gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czeka na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy.
Dziel się nagraniami ze swoimi przyjaciółmi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Radia Paranormalium. www.radioparanormalium.pl Radio Paranormalium. Radio Paranormalium to radio internetowe nadające audycje o tematyce paranormalnej, ezoterycznej i konspiracyjnej. Słuchaj nas na www.radioparanormalium.pl. Tam znajdziesz również nasze archiwum audycji.
[29:31] - Jesteśmy z powrotem. To jest audycja Teoria chaosu o misjach księżycowych, a właściwie o tym, co znaleziono na Księżycu. Znaleziono albo chciano ukryć. Tutaj może jeszcze wrócę do książek, bo troszeczkę przerywałem. Jeszcze mam dwie bardzo ciekawe pozycje książkowe do przedstawienia. Oprócz tych, które wymieniłem wcześniej, jeszcze jest książka Mike'a Bara. Jest on technikiem, który pracował dla NASA, także zna się na rzeczy. „Ancient Aliens on the Moon" z 2012 roku. I także książka Nicka Redferna, która może jest taka mniej nowych faktów w niej omówionych, natomiast zebrane są z różnych innych książek fakty. Jeżeli chcecie się zapoznać, jest mnóstwo też informacji, bibliografii.
W tej książce jest takie kompendium różnych konspiracji NASA. „The NASA Conspiracies: The Truth Behind the Moon Landings, Censored Photos and the Face on Mars”. To jest bardziej ogólnie o NASA. Nie tylko o Księżycu, ale także innych sprawach. Kiedyś już wspominałem o Dione, o księżycu Saturna, co tam się dzieje, do fałszerstwa NASA się przyznała sama. Także tego typu rzeczy wszyscy przechodzą obojętnie, że NASA retuszuje, zmienia zdjęcia i jest to czymś normalnym. Nie wywołuje to żadnego skandalu. Także NASA, jeśli by odpowiedziała może dzisiaj podejrzewam, że faktycznie coś tam znaleziono na Księżycu, ale zbadaliśmy i okazało się, że to wcale nie było UFO. Na przykład na zdjęciach. Jeżeli NASA by coś takiego powiedziała.
Oczywiście zawsze omijają tego typu rzeczy, ale jeżeli by to powiedziała, nie znalazłoby to żadnego jakiegoś... Ludzie są niezainteresowani generalnie kosmosem. Nikogo nie obchodzi to, że 40 lat temu byliśmy na Księżycu. Oczywiście każdy mówi: „Problem finansów. Nie ma pieniędzy na to”. Na wojny oczywiście są, na to nie ma. Jakoś dziwnie wcześniej były pieniądze. Dzisiaj niestety nie ma. Dzisiaj nawet Chińczycy czy Hindusi też wypuszczają. Oczywiście nie loty załogowe, bo faktycznie są zbyt jeszcze za słabo rozwiniętymi krajami, natomiast już wysyłają misje bezzałogowe na Księżyc.
Także różne ciekawostki badają na tym Księżycu, co się dzieje. Może zaczniemy od omówienia tych znanych faktów ze szkoły. Może ze szkoły to przesadziłem, bo chyba niestety w szkole polskiej nie uczy się tak ważnych rzeczy jak misje załogowe czy bezzałogowe na Księżyc. Także ogólnie o astronautyce to jedynie ludzie we własnym zakresie, mogę powiedzieć, uczą się czy czytają. Pamiętam za moich czasów, kiedy byłem w szkole, też tego typu rzeczy nie było absolutnie w szkole, ale na tyle byłem zainteresowany, że były materiały dostępne, nawet w telewizji czasami były puszczane różne filmy czy programy dotyczące spraw kosmosu. Także sam po prostu miałem różną literaturę, książki i czytałem w tym temacie. Może tutaj zacznę od programów, które mieliśmy w historii zdobywania Księżyca. Księżyca może, nie kosmosu. Jak zawsze mi gdzieś to umknęło. Niestety drukarka też odmówiła mi posłuszeństwa.
Jest plendepsolesens w tej drukarce, więc będę musiał ją odblokować specjalnymi trikami, bo z powodu wydrukowanej ilości stron się zablokowała. Może zacznę od programu Apollo. Tak trochę odwrotnie, bo jako pierwsi wiadomo, że byli Rosjanie na Księżycu, czyli w bezzałogowych lotach. Program Apollo, można powiedzieć, zaczął się na początku lat 60. Przede wszystkim dzięki prezydentowi Johnowi Fitzgeraldowi Kennedymu, który bardzo nalegał na wdrożenia i duży budżet tego programu. Po prostu wysłanie ludzi na Księżyc dla Amerykanów stało się priorytetem. W 1966 roku, 26 lutego był pierwszy start rakiety Saturn 1B. Także był tam test kapsuły Apollo, ale nie było żadnego lotu załogowego. Myślę, że taką przełomową sprawą był lot Apollo 1. Właściwie nie doszło do startu.
Podczas treningu zginęło trzech astronautów: Virgil Grissom, Edward White i Roger Chaffee. Wiemy od whistleblowerów, że był tam czwarty członek załogi, tak zwany nieistniejący astronauta Będę czytał informacje od nieistniejących astronautów, którzy żyją i można powiedzieć puszczają parę, czyli są whistleblowerami. Informują nas o takich rzeczach, o których powiem później. Naprawdę, jeżeli nie słyszeliście o misjach powyżej numeru 17 Apollo, to zostańcie, bo będą naprawdę porażające fakty, które uważam, że są prawdziwe. Niestety właśnie w tym 1967 roku podczas Apollo 1, podczas treningu użyto czystego tlenu i to spowodowało zapłon. Zapłon później razem z paliwem, więc spowodowało się spalenie całej załogi. Wszyscy w jednym ułamku, w jedną chwilę spalili się żywcem. Z tego, co wiem, Rosjanie w taki sam sposób, kilku kosmonautów radzieckich zginęło. I też poszli w tą złą stronę, czyli czystego tlenu w kokpicie, co było bardzo niebezpieczne, bo wiadomo, jak mamy czysty tlen, wystarczy niewielka iskra, a może się coś zapalić. Potem spowodować jeszcze wybuch paliwa i spalenie doszczętnie całego modułu.
Z takich późniejszych wart odnotowania Apollo, później oczywiście będę mówił o tych, które dotarły na Księżyc, jest myślę Apollo 8. 21 grudnia 1968 roku, w którym była wykorzystana rakieta Saturn V, czyli ta bardzo potężna rakieta. Frank Borman, James Lovell i William Anders oblecieli Księżyc. To myślę, była taka już przełomowa. Nie było lądowania oczywiście, ale jednak już byli przy Księżycu. Obfotografowali go oczywiście. Później był jeszcze Apollo 10. To jest ciekawe, że Tom Stafford, John Young, Eugene Andrew Cernan zbliżyli się do Księżyca na 14 kilometrów, czyli bardzo blisko, ale jednak nie wylądowali. 16 lipca 1969 roku nastąpił start rakiety Saturn V ze znanymi Neilem Armstrongiem, Edwinem Aldrinem oraz Michaelem Collinsem. 20 lipca, jeśli dobrze pamiętam, tak jest, wylądował moduł z Neilem Armstrongiem i Edwinem Buzzem Aldrinem.
Buzzem Aldrinem, można powiedzieć, jest bardziej znany jako Buzz Aldrin. Michael Collins był szefem można powiedzieć, tego modułu okołoksiężycowego, bo lądowanie oczywiście nie było w jedną stronę, więc astronauci mieli potem moduł, z którym musieli się spotkać z tym drugim modułem, który okrążał orbitę Księżyca. Okrążał Księżyc na orbicie księżycowej i potem musieli się spotkać. Także musiał niestety pilotować ten moduł. Dlatego dwóch z trzech członków załogi wylądowało na Księżycu. I to jest historyczny moment, można powiedzieć. Za chwilę jeszcze wrócę do Apollo 11, bo jest naprawdę bardzo ważne nie tylko dla historii ludzkości, ale może właśnie i ludzkości przez dwa „i” pisanej. Na razie nie wiadomo, o co chodzi, ale później dokończę, o co chodzi w tej sentencji. Apollo 12. 14 listopada 1969 roku nastąpił start.
Członkami załogi byli Charles Conrad, Richard Gordon i Alan Bean. Wylądowali w pobliżu sondy Survey 3, która wylądowała w 1967 roku na Księżycu. Oczywiście wylądowali na Księżycu, wrócili bez problemu. Apollo 13, 11 kwietnia 1970 roku. To na pewno znacie. Był znany film pod tym samym tytułem „Apollo 13”. Członkami załogi byli James Lovell, John Swigert i Fred Haise. Niestety nie udało im się wylądować na Księżycu. Była awaria modułu, wybuch wręcz w napędowym statku Apollo i musieli niestety lądować na Ziemi. Nie wylądowali na Księżycu.
Apollo 14. 31 stycznia 1971 roku wylądowała załoga Alana Sheparda, Stuarta Rosa i Edgara Mitchella. Też bezproblemowo. To była chyba raczej dosyć wesoła załoga, mógłbym powiedzieć. Ze względu na to, że chociażby pan Shepard grał w golfa na Księżycu. Oczywiście nie tylko w celach rozrywkowych, ale aby sprawdzić też grawitację i ogólnie takie psychomotoryczne funkcje w klimacie małej grawitacji. Zupełnie inaczej jest wszystko, tak jak pewnie na filmach widzieliście NASA. Astronauci nie mogli chodzić po powierzchni Księżyca, ale musieli skakać. Najłatwiej właśnie było wykonywać takie skoki. Ze względu na to, że jest mała grawitacja i człowiek się przewraca, ma zbyt dużą siłę w stosunku do grawitacji i robienie kroków powoduje, że człowiek się przewraca, więc łatwiej było skakać.
Wracamy do misji Apollo 15. 26 lipca 1971 roku. Jest to pierwsza misja z pojazdem, który był wykorzystywany. Znany z różnych filmów, zdjęć, które mogliście oglądać, z takim śmiesznym jeepem przygotowanym przez NASA dla misji Apollo. David Scott, James Irwin, Alfred Worden. Później było jeszcze Apollo 16. 16 kwietnia 1972 roku. John Young, Thomas Mattingly i Charles Duke. I na koniec oficjalnych misji była misja Apollo 17. 7 grudnia 1972 roku.
Eugene Cernan, Ronald Evans i Harrison Schmitt. Później nie było już żadnych misji. Planowano jeszcze trzy loty Apollo 18, 19 i 20. Ale w związku z ograniczeniem budżetu NASA odwołano je oczywiście. Ostatnio wyprodukowane moduły kapsuły Apollo wykorzystano w programie Skylab i we wspólnej amerykańsko-radzieckiej misji Sojuz-Apollo. Od tamtego czasu nie było żadnych planowanych misji na Księżyc czy inne ciała niebieskie. Załogowych misji, podkreślam, które są najbardziej istotne oczywiście. I teraz chciałbym powrócić do Apollo 11, bo podczas Apollo 11 po raz pierwszy zaczęto kodować przekaz. Kodować w sensie, mógłbym powiedzieć, że nie mogły być odbierane sygnały przez amatorów. Bo nie wiem, czy wiecie, że wcześniej radioamatorzy z całego świata odbierali informacje tajne, które nie były nagrywane przez NASA.
Były nagrywane, ale nie były emitowane przez telewizję ani radio, które oni potrafili odebrać. Były tam różne ciekawe rzeczy, jak na przykład wyrażenia, że Święty Mikołaj istnieje. Wyrażenia, że tu są jakieś olbrzymie budowle. Są jeszcze żyjący świadkowie tamtych wydarzeń, do których jeszcze wrócę i powiem, bo to jest ciekawa sprawa. Ale chciałbym jeszcze tutaj powiedzieć o Apollo 11 i misji tej, która była najbardziej zaskoczona tym, co zobaczyli astronauci. A zobaczyli bardzo dużo. Zobaczyli rzeczy porażające, stwierdzające, które przekraczają wyobraźnię. Olbrzymie budowle zobaczyli. Zobaczyli UFO. Nie raz widzieli UFO.
Zresztą o tym się już jawnie w tej chwili przyznaje, do czego się przyznaje Buzz Aldrin. O tym mówi, że nie raz widział obiekty. Do tego oczywiście się też przyznają inni. Niechętnie oczywiście, ale na przykład Edgar Mitchell bardzo dużo o tym mówi. Otwarcie mówi więcej o UFO niż jakikolwiek z astronautów. Radzieccy kosmonauci oczywiście też o tym mówili, ale tutaj jeszcze oprócz tego w misji Apollo 11 mamy pewną sentencję Może ja wam puszczę tą sentencję, a później powiem, jak ona brzmi. Na pewno znacie, ale w języku angielskim możecie nie znać i pod koniec tego fragmentu dźwiękowego usłyszycie właśnie tą sentencję. Niestety słaba jakość. Blame NASA. Zwalmy wszystko na NASA, bo to jest nagranie NASA, więc niestety jest kiepskiej jakości.
Podejrzewam, że mają dużo lepszej, ale nie chcą nam psuć teorii spiskowych, które tu tworzymy, bo to jest naprawdę ważna sprawa. Ale za chwilę do tego dojdę. Także posłuchajcie tego fragmentu i za chwilkę wrócę i omówię, co może być nie tak z tym fragmentem.
[49:46] - Two, one, zero. All engines running. Liftoff! We have a liftoff. Breaking through the atmosphere. Houston, we've had a liftoff! 40 feet down, two and a half. Kicking up some dust. 30 feet, two and a half down. Faint shadow.
Four forward. Four forward. Drifting to the right a little. Down a half. Contact light. Okay, engine stop. Houston, Tranquility Base here. The Eagle has landed. Roger, Tranquility. We copy you on the ground.
You got a bunch of guys about to turn blue. We're breathing again. Thanks a lot. Okay, Neil, we can see you coming down the ladder now. I'm at the foot of the ladder. The LM footpads are only depressed in the surface about one or two inches. Okay, I'm going to step off the LM now. That's one small step for man, one giant leap for mankind. Yahoo! Tony, engine is so great you can't believe it.
[51:17] - Tak, to były ważne słowa Neila Armstronga dla całej ludzkości, tej przez jedno i przez dwa „i” pisanej. A o co z tym wszystkim chodzi? Większość, jeżeli nie wszyscy astronauci są masonami. O tym możecie sobie poczytać. Jest mnóstwo informacji w internecie. Większość z nich jest także oficerami wojska. To pewnie wiedzą wszyscy. Oprócz tego, że pracują dla NASA, są też wojskowymi. Zresztą NASA jest niby cywilną instytucją, ale tak naprawdę jest wojskową, ale obronną instytucją. No dobrze.
Neil Armstrong powiedział: „That's one small step for man, one giant leap for mankind”. Dla większości Polaków nie ma to znaczenia, bo w polskiej gramatyce nie da się tego powiedzieć. To znaczy nie ma czegoś takiego w polskiej gramatyce, co jest w języku angielskim, czyli przedimki. Tak to się nazywa. Nie chcę tutaj się zbłaźnić, ale chodzi o przedimki rodzajowe. Chodzi o pewne krótkie słowa, które występują przed rzeczownikami, na przykład a, an, the, czy też chyba this i tak dalej. Te też można do tego podciągnąć, ale przede wszystkim a i the. A czasami nie ma żadnych tych przedimków. One są stosowane w pewnych ważnych rozróżnieniach. I Neil Armstrong, człowiek, który nawet chyba doktorat miał, w każdym razie bardzo dobrze wyedukowany, bo wszyscy astronauci byli bardzo dobrze wyedukowani.
Oprócz tego, że byli supersprawni fizycznie, przygotowani psychicznie do całego przedsięwzięcia, jak można powiedzieć jako żołnierze NASA, to też byli bardzo dobrze wykształconymi ludźmi różnokierunkowo i generalnie to była elita, można powiedzieć, intelektualna także Stanów Zjednoczonych. Nie byli dobierani przypadkowo. To nie było na zasadzie tak jak w Polsce, że znajomy znajomego kogoś polecił i lecisz w kosmos, bo twój ojciec coś tam dla mnie załatwi, to ty, synu, lecisz w kosmos. Nie, tak to nie działa niestety. Znaczy stety, tam tak nie działa. W Polsce by oczywiście to było na zasadzie przypadku. Tam nie było żadnych przypadków. I on powiedział właśnie „for man”. Że to jest mały krok dla człowieka, ale nie jego konkretnego, tego właśnie Neila Armstronga, tylko człowieka jako gatunek ludzki. Tak by z tego wynikało z logicznego i językowego punktu widzenia Powinien powiedzieć: „That's one small step for a man”.
On powiedział właśnie „man”. W Polsce generalnie o tym się nie mówi kompletnie, bo różnice językowe robią swoje z jednej strony. Z drugiej strony o Księżycu się bardzo mało mówi, jeśli w ogóle. I to jest ważna sprawa, bo możemy powiedzieć, że pomylił się, że przejęzyczył się. Jeśli uznajemy, że masoni to fikcja, Illuminati to fikcja, tajne stowarzyszenia to fikcja, tajne budżety to fikcja, to bym się zgodził. Okej, mógł się przejęzyczyć. Natomiast on wiedział, kto rządzi, kto jest w establishmencie, że tak naprawdę nie prezydent jest szefem, że nie prezydent rządzi w Stanach Zjednoczonych, jak i na świecie. Generalnie jest to zupełnie inaczej poukładane, niż my o tym wiemy. Zresztą w „Teorii chaosu” wiele razy było o tajnych stowarzyszeniach, o różnych tajnych porozumieniach, także tutaj chyba wszyscy wiecie, czy większość z was wie, jak to wszystko wygląda. I co to może oznaczać?
Jeżeli przetłumaczymy to: „That's one small step for man”. Bo jeżeli będzie „a man”, to wszystko jest jasne, że chodzi o Neila Armstronga, że dla niego mały krok. Ale on mówi, że to jest mały krok dla ludzkości. „One giant leap for mankind”. Jeden wielki sus dla mankind, czyli rodzaju ludzkiego. Można to zinterpretować w pewien sposób. Tutaj mówimy o teoriach spiskowych, ja się akurat nie boję tego, że większość uważa to za jakieś wymysły. Nie, uważam, że nie są to wymysły, że Neil Armstrong wiedział, co mówi. Chodzi o większą, szerszą rasę ludzi człekopodobnych, można powiedzieć tak, humanoidów. Dla nas jest to małym krokiem, natomiast dla tej szerszej właśnie, ludzi, którzy byli przed nami, też tutaj na Ziemi.
Bo historia na Ziemi zupełnie inaczej wygląda. Zresztą astronauci się tym bardzo interesują. Bardzo często rozmawiają z Dänikenem, czy generalnie z takimi ludźmi, którzy poszukują innych rozwiązań, że historia ludzkości zupełnie inaczej wyglądała, niż nam przedstawia nauka. I o tych właśnie sprawach próbował to przekazać także jako znak dla swoich szefów, swoich pracodawców. Pokazać, że to wszystko jest powiedziane wyżej. Może trochę zamieszałem. Nie jest to dla zwykłych ludzi ta sentencja, tylko dla elity. Nie wiem, czy rozumiecie mnie dobrze. Pokazuje, że to elita wypuściła te rakiety, że to z inicjatywy elit, a nie całej ludzkości razem z nami. Jest to takie elitarne dosyć myślenie, ale zrozumiałe na pewno dla niego i dla jego pracodawców czy dla jego szefów w NASA, którzy także spotykali się zapewne nie raz na spotkaniach takich paramasońskich czy masońskich różnych tajnych stowarzyszeń i tam zupełnie o innych rzeczach mówili.
Właśnie o takich, z których ta sentencja wynika wprost. I to jest dobry znak. Oczywiście nawet wejdźcie sobie, zobaczcie wersję Wikipedii czy Wikicytatów angielskich. Nawet jest dołożone to „a”. „A”, czyli „a man” jest dołożone w nawiasach, aby każdy zrozumiał, o co chodzi. A przecież on nie powiedział „a man”. On powiedział: „for man”. To jest naprawdę ważna sprawa. Wydaje się błahostką. Nie jest to żadna błahostka.
Jest to pewien klucz do zrozumienia sensu. Oprócz tego są też na przykład naszywki NASA, które możecie sobie oglądać i je interpretować zgodnie z wiedzą starożytnych, z wiedzą, która wynika z tajnych stowarzyszeń. Tajne stowarzyszenia przejęły. Możecie dzwonić do audycji Skype: rodneofali.com, telefon 22 398 82 26 wewnętrzny 321. I dzwonić właśnie w temacie. Dzisiaj prosiłbym raczej w temacie audycji, czyli dzisiejszą audycją jest: ktoś jeszcze jest na Księżycu? Może powiem bardzo krótko, żeby przejść do spraw czysto spiskowych, bo można powiedzieć, że są naciągane, o misjach radzieckich, bezzałogowych. Te misje radzieckie nazwane zostały Łuna oficjalnie. Tutaj warta odnotowania jest ciekawa sprawa, że pierwsze uderzenie w Księżyc, czyli cokolwiek pierwszego sztucznie zrobionego, oficjalnie oczywiście, na Ziemi zostało wysłane przez Rosjan 23 września 1958 roku. Łuna 1958A uderzyła właśnie w Księżyc.
To znaczy nie 23 września uderzyła, ale data startu była, czyli kilka dni później uderzyła w powierzchnię Księżyca. Można powiedzieć, że pierwszy raz sztucznie wyprodukowany obiekt na Ziemi dotarł na Księżyc, co jest warte odnotowania. Ponad 10 lat wcześniej to Rosjanie byli pierwsi na Księżycu. Nie wylądowali na Księżycu, ale uderzyli w Księżyc. Z bardziej istotnych rzeczy pierwszy duży sukces projektu Łuny to było miękkie lądowanie na Księżycu. 4 stycznia 1963 roku Sputnik 25 wylądował miękko. Jest to jednak jakieś osiągnięcie, że nie uderzył w powierzchnię Księżyca. Później z takich najbardziej istotnych lądowań była Łuna 10. 31 marca 1966 roku można powiedzieć, że to był pierwszy sztuczny satelita Księżyca. Kilka miesięcy aparatura działała.
Dwa miesiące działała aparatura. Istotne lądowanie, które było z łazikiem, czyli 19 lutego 1969 roku. Były chyba wcześniej też z łazikami, ale wtedy było już badanie powierzchni Księżyca. Także ciekawa sprawa z powrotem z próbką gruntu księżycowego, która też w tym samym roku 1969 nastąpiła. Także można powiedzieć, że pierwsi na Księżycu byli Rosjanie. Jeśli uznajemy cokolwiek, jakąkolwiek rzecz, która dotarła na Księżyc. Natomiast czy ludzkość w rozumieniu mankind takim jak chcą oficjalne wersje, czyli mankind to jesteśmy my, to może niekoniecznie my byliśmy pierwsi. Może ktoś wcześniej był, inne rasy ludzkie były tam wcześniej. Załóżmy, że to, co usłyszeli radioamatorzy. Mało tego, nie wiem, czy wiecie, tylko niestety jest to zniszczone, ale zaraz do tego wrócę, że są nagrania radioamatorów, że można udowodnić, że to powiedzieli astronauci i są te nagrania, ale do tego zaraz przejdę, że jeżeli mamy tam budowle na Księżycu, mamy obiekty, które są niewytłumaczalne, to one same tam się nie stworzyły.
Ktoś musiał je zrobić. I teraz mamy pytanie, czy te obiekty zostały stworzone przez kosmitów spoza Układu Słonecznego, czy też to były obiekty stworzone przez którąś z ras mankind, czyli którąś z ras ludzkich, które wyewoluowały na Ziemi wcześniej przed nami? Pytanie jest otwarte. Natomiast są pewne filmy i zdjęcia, które jednak skłaniają się do tego, że raczej są to rzeczy z drugiego punktu, czyli właśnie z jakiejś wcześniejszej rasy ludzkiej. Może Marsa, ale w każdym razie tutaj, z Układu Słonecznego. Oczywiście trudno powiedzieć. Są jeszcze inne zupełnie artefakty, które są na zdjęciach. Można je znaleźć. Oczywiście wszyscy tam mówią, że to po prostu ludzie, teoretycy spisków chcą szukać właśnie takich rzeczy na powierzchni Księżyca. Na przykład szczątki robota czy też humanoidalnego robota.
Tego typu. Richard Hoagland bardzo reklamuje tego typu rzeczy, które znajdują się na powierzchni Księżyca na zdjęciach oficjalnych NASA. Oczywiście możemy dyskutować, czy to jest faktycznie to, czy po prostu przypadek, że coś znajdujemy, co nie istnieje. Czy istnieje, ale inaczej zupełnie wygląda? Tutaj jest właśnie pytanie. Może zaprezentuję wam jedną ciekawą rzecz jeszcze, zanim przejdę do tych spiskowych spraw. Takich naprawdę mind blowing, wysadzających umysł kompletnie w kosmos. Przejdę do wypowiedzi z 20 lipca 1964 roku Neila Armstronga. Puszczę wam w oryginale, bo nie chcę po prostu tego tłumaczyć i pokazywać wam, bo potem będzie, że jak zawsze. Zawsze były, pamiętam, jeżeli tłumaczyłem coś, coś przedstawiałem na swoją modłę, to, że manipulowałem informacjami, tłumaczeniem i tak dalej.
Więc dzisiaj będzie to w oryginale, tak jak wcześniej słyszeliście w oryginale i wyraźnie słychać, że nie powiedział „emen”, tylko „men”. Niektórzy próbowali udowodnić, że jednak powiedział, co potem następni, kolejni udowadniali, że nie powiedział. Po prostu słychać wyraźnie, że nie powiedział. Natomiast teraz będzie wyraźnie słychać, bo będzie dobra jakość. 1994 rok, spotkanie z prezydentem Billem Clintonem i wiceprezydentem. Bardzo rzadko Neil Armstrong udzielał wywiadów jakichkolwiek. Bardzo mało mówił. Zresztą możecie sobie zobaczyć po 20 lipca 1969 roku, jak udzielał wywiadu Neil Armstrong, jak astronauci w ogóle byli i są, jak niechętnie mówią o Księżycu do dzisiaj. Pytanie dlaczego niechętnie mówią. Mamy telefon.
Dobrze, to jeszcze odbiorę telefon przed puszczeniem wam tego fragmentu. Jest z nami NTNS.
[01:10:29] - No hej, hej.
[01:10:30] - Witaj.
[01:10:33] - Wiesz co? Poczekaj sekundkę, ja sobie wyłączę audycję.
[01:10:35] - Proszę natychmiast wyłączyć, bo się sprzęga. Nie, oczywiście się nie sprzęga, ale zawsze trzeba wyłączyć i słuchać w Skype'ie.
[01:10:42] - Okej. Ja tak się wsłuchuję w tą audycję dzisiaj, bo ja jestem z takiego rocznika, gdzie-
[01:10:51] - Pamiętasz lądowanie.
[01:10:52] - Pamiętam lądowanie. Miałem wtedy pięć lat.
[01:10:54] - O, super.
[01:10:55] - W sensie takim, że samego lądowania nie pamiętam, bo niestety rodzice mnie położyli spać. Natomiast te czasy są mi bliżej od wielu słuchaczy, podejrzewam tutaj. Natomiast co chciałem powiedzieć odnośnie samych tych urządzeń, które tam latały w tych czasach. Ja widziałem kapsułę, która wracała wcześniej, czyli to była dziesiątka. Na Księżyc niby poleciała jedenastka. Ja mam troszeczkę trochę inne podejście. I tą dziesiątkę sobie obejrzałem. Ją można zobaczyć. Jak ktoś będzie w Londynie kiedyś, to może sobie podejść do Science Museum i tam ona jest eksponowana. À propos teorii spiskowych to wam powiem taką ciekawą rzecz, jak byłem, odwiedzałem to muzeum.
Tam co jakiś czas wychodzi człowiek, który jest ubrany w skafander astronauty amerykańskiego i z reguły jak pojawiają się jakieś wycieczki, jakieś dzieciaki, to on zaczyna im opowiadać tą historię, bo naprzeciwko tej kapsuły lądowniczej jest ten słynny lądownik, który lądował, czyli LM. À propos jednym z konstruktorów był Polak z pochodzenia. I w momencie jak podeszła jakaś wycieczka, ja tam byłem indywidualnie, celowo zrobiłem to, że wziąłem amatorską kamerę. Co prawda dołożyłem do niej taki stabilizator mały i ten facet, który był ubrany w ten kombinezon, od razu zwrócił na mnie uwagę i powiedział, że jeśli to jest profesjonalna kamera, to proszę nie filmować. Czyli coś jest na rzeczy z tym całym kompleksem Apollo, bo zacznijmy może-
[01:12:43] - Ale nie rozumiem, jak nie filmować? O co tu chodzi? Czemu nie filmować?
[01:12:47] - To jest ciekawe, prawda? Wszyscy, którzy mają jakieś kompakty, mogą sobie robić zdjęcia, filmować. Natomiast do mnie ten gość podszedł. Zresztą ja mam to do dnia dzisiejszego. Nigdzie tego nie opublikowałem jeszcze, ale do dnia dzisiejszego mam to nagranie. Także w razie W to jestem w stanie to gdzieś wyemitować.
[01:13:07] - Ciekawe.
[01:13:08] - To jest bardzo ciekawa rzecz, ale ja wam powiem tak, jeśli chodzi o Londyn jako taki, bo ja tu mieszkam już sporo lat To jest normalne, że jeżeli policja w jakimś miejscu, tu jest sporo prywatnych terenów, aczkolwiek ludzie mają dostęp, to za chwilę pojawia się policja i spisuje. Mam kilka fajnych autografów od policjantów, od tak zwanych brytyjskich bobbisów. To jest druga strona medalu. Natomiast myślę, że samo lądowanie na Księżycu ma kilka stron medalu, nawet nie dwie. Są teorie, które mówią, że całość była swingowana i było wszystko nagrane przez autora słynnego filmu. À propos, jak ktoś nie widział, to polecam. To jest „Odyseja kosmiczna 2001”.
[01:14:04] - Pewnie.
[01:14:05] - Tak. I tam jest słynna kwestia monolitu na Księżycu. To tak wtrącę tylko. Natomiast chcę opowiedzieć to, co mnie spotkało. Muszę wam powiedzieć, że dokładnie przyglądałem się temu lądownikowi, temu powrotowi. Wiecie co? To jest strasznie toporna rzecz. Fakt, że to były 60. lata. Jak oni nazywają to komputery pokładowe, to dzisiaj kalkulatory mają większą pojemność i moc obliczeniową.
[01:14:37] - Ale może dzięki temu właśnie bez problemu mogli latać, bo im więcej elektroniki, im więcej bajerów. Czy wyobrażasz sobie chińską elektronikę masowo wytwarzaną, które są stosowane w komputerach i gdzieś dalej, że tego typu elektronika, bardzo zawodna, będzie wdrażana w takie moduły i wtedy dopiero mógłby być kłopot?
[01:14:58] - Tak, ja sobie zdaję z tego sprawę.
[01:15:00] - To mógł być plus.
[01:15:01] - Ponieważ w latach 80., mieszkając jeszcze w Polsce, często lubiłem zaglądać do naszej elektroniki, tej rodzimej, czyli w Diory i inne sprzęty, gdzie naprawdę te urządzenia były zrobione dość stabilnie. Natomiast jak tutaj czasami udaje mi się zaglądać w masówkę, która jest do dnia dzisiejszego produkowana w Chinach, to jest dzień do nocy. Tu się zgadzam z tym. Co jeszcze odnośnie Księżyca? To jest temat rzeka i na pewno dzisiaj tego tematu nie wyczerpiemy do końca. Niby NASA przyznaje, że część tych filmów była faktycznie kręcona na potrzeby reklamy i tak dalej. Zresztą na YouTubie można znaleźć fragmenty, gdzie nagle rampa oświetleniowa spada na tego niby astronautę. Ja myślę, że jednak oni byli na Księżycu mimo wszystko i konkludując, oni zostali stamtąd wykopani przez kogoś, kto tam już był wcześniej.
[01:16:30] - Nie wiem, czy wykopani. Natomiast sądzę, że to jest bardziej skomplikowane. Myślę, że dalej latamy na Księżyc, ale ciemnemu ludowi nie można tego powiedzieć. Czyli jest inaczej.
[01:16:45] - Tu się zgadzam. Na pewno latamy.
[01:16:47] - Tak, latamy.
[01:16:48] - Są przykłady. Jeżeli ktoś wchodzi głęboko w ten temat, to myślę, że jest takie urządzenie, które lata od jakiegoś czasu i nazywa się X-37A. Jak ktoś się w to zagłębi, to myślę, że troszeczkę tej wiedzy głębiej łyknie.
[01:17:07] - Być może mają bardziej skomplikowane w tej chwili statki, trudno powiedzieć, jakieś antygrawitacyjne. Tutaj nie mamy informacji na ten temat. Wiemy, że jest Aurora, ale Aurora w kosmosie nie lata niestety. Więc to są trudne rzeczy, jeśli chodzi o silniki antygrawitacyjne. Czy mają te spodki, czy tego typu rzeczy, czy nie mają? Nie wiadomo. Nie ma whistleblowera, który by powiedział: „Tak, mam zdjęcia, widziałem” i tak dalej. Są tylko bardzo wątpliwe relacje ludzi, że na przykład spodkami latamy i tak dalej. Natomiast że misje były kontynuowane, to mało tego, że mamy relacje świadków, to mamy zdjęcia i filmy. To nie na zasadzie, że jakieś punkciki świetlne, tylko ja powiem, co mamy.
Mamy tak fenomenalne rzeczy w tej chwili, że nie da się zaprzeczyć temu na zasadzie, że to nie istnieje, że to jest fake, bo to nie jest takie proste.
[01:18:19] - Myślę, że sama antygrawitacja to już jest temat z połowy ubiegłego stulecia. Mówię tu konkretnie o technologii, którą rozpoczęli Niemcy i o Vrilach.
[01:18:38] - To też sprawa jest dyskusyjna, czy mieli, czy nie.
[01:18:40] - Oczywiście. Powiem wam tak: dostałem przed dwoma bodajże dniami informację od świadków z terenu Polski, gdzie mam zdjęcia. W tej chwili te zdjęcia pojechały do obróbki, będziemy je testować. Zobaczymy, czy to jest oryginał, czy nie. Na dzień dzisiejszy nie mogę więcej na ten temat się wypowiadać, natomiast powiem tak: jest trzech świadków, którzy obserwowali obiekt na terenie Polski w okolicy jakiegoś zbiornika wodnego W momencie, gdy ten obiekt się pojawił, to był ubiegły rok, maj. Wiadomo, w maju roślinki, ptaszki i żabki sobie kumkają. W momencie pojawienia się tego obiektu następuje cisza. Kompletna, totalna cisza. Z lasu wybiega jakaś zwierzyna, która dla człowieka, który normalnie tam przebywa w jakimś terenie leśnym jest dość groźna. Natomiast ta zwierzyna przebiega po błocie, ucieka i oni w pewnym momencie zauważają obiekt, który jest wielkości w przedziale 15, 30 metrów i jest to taki półprzezroczysty dysk.
Robią zdjęcia. Dwa, trzy zdjęcia robią, obserwują przez krótką chwilę, po czym ten obiekt odlatuje. Czyli dla mnie to są takie symptomy, że to jest ta technologia, powiedzmy drilowska, gdzie-
[01:20:15] - Nie, ale poczekaj. To jest UFO. Nazwijmy to po prostu UFO.
[01:20:19] - Ja bym tego tak nie nazywał, bo wszyscy mówią UFO, czyli kosmici, prawda?
[01:20:23] - Nie. Niekoniecznie kosmici. Może gaz błotny. Naukowcy mówią, że to jest gaz błotny zapalony czy coś takiego.
[01:20:29] - Naukowcy.
[01:20:30] - Naprawdę. Nie, to nie jest śmieszne. Oni tak mówią. Planeta Wenus. Może planeta Wenus to była.
[01:20:35] - Tak, Wenus. Raczej Wenus.
[01:20:37] - Nie, ale teraz już na serio mówiąc. Tak jak Janusz Zagórski mówi. Jest jakaś wieś, jakieś bagna. Czy wyobrażasz sobie, że najnowocześniejsza na świecie technologia, superhipertajna, tajniejsza niż Aurora, która jest supertajna. Czy myślisz, że ludzie z tajnych projektów, którzy mają tego typu obiekty nad jakimiś wsiami, Emilcin, tam, o miejscu, o którym ty mówiłeś, czy puszczają tego typu obiekty? Jeżeli byłaby awaria czegoś takiego, spadłoby to, to przecież byłaby afera na cały świat. Myślę, że jednak jeżeli testują takie rzeczy, to nad Nevadą na przykład, poligonami w Nevadzie, Strefa 51.
[01:21:21] - Pytanie, czy oni testują, czy to po prostu sobie lata już.
[01:21:24] - Ale co lata? Ktoś musi latać. To samo nie lata.
[01:21:27] - Właśnie ja ci powiem, że tu zrobię ci taki parol, zagnę cię troszeczkę. Ja miałem spotkanie z czymś takim osiem lat temu w Londynie. Zobacz, Londyn, osiem milionów ludzi. Ja to widziałem z trzech metrów.
[01:21:44] - Ale jak wielkie to było z trzech metrów? To była kula?
[01:21:46] - Ja uważam, że to był rodzaj jakiejś sondy. Zresztą robię o tym film.
[01:21:52] - Nie sądzę. Ja wierzę, że takie rzeczy są, ale nie wierzę w to, że to ludzie robią ze względu na to-
[01:21:58] - Nie. Akurat w tym wypadku to ja nie twierdzę, że to jest ludzka technologia. Z tym, że większość osób, które spotyka się z takimi rzeczami, mówią o jakichś kulach światła i tak dalej. Natomiast ja widziałem fizyczną rzecz, metaliczną rzecz i żeby było śmieszniej, jeszcze ta rzecz posiadała na swoim obwodzie rodzaj oświetlenia, diody. I to było wielkości piłki do koszykówki.
[01:22:27] - Ale nie było wirników żadnych tego typu rzeczy.
[01:22:29] - Właśnie o to chodzi, że nie było żadnych wirników.
[01:22:31] - Nie ma technologii na Ziemi, która by mogła spowodować, że to lata, bo są na przykład technologie z wirnikami, takie UFO.
[01:22:39] - Ja doskonale sobie zdaję sprawę.
[01:22:40] - Ale bez wirników czegoś takiego nie ma.
[01:22:43] - Sam się troszeczkę interesuję kwadrokopterami i tak dalej. To nie miało napędu mechanicznego typu odrzut, typu wietrzniczki i tak dalej. Także dla mnie to jest takie potwierdzenie, że jest coś, o czym nie wiemy tak do końca.
[01:23:02] - Jest to ciekawa sprawa, ale jeszcze raz mówię, ja nie wierzę w to, że supertajne, hipertajne rosyjskie czy amerykańskie, bo raczej nie ukrywajmy, że Niemcy czy Polska to są kraje zbyt słabo rozwinięte technologicznie, aby takimi rzeczami dysponować. Chociaż Niemcy może. Nie wierzę w to, że oni puszczają takie rzeczy, żeby nad wsiami latały. To jest absurdalne. To jest niemożliwe z punktu widzenia racjonalnego.
[01:23:30] - Ja mam taką teorię, że to jest po prostu odłam tych ludzi, którzy dorwali się do tej technologii i współpracowali z kimś tam. I to znajduje się gdzieś w słynnym kompleksie Riese i tak dalej, że to gdzieś mogą być jakieś odłamy. Druga sprawa jest też głośna kwestia Antarktydy i Nowej Szwabii, gdzie kwestia tego Byrda, czyli generała, gdzie niby Ameryka stoczyła wojnę z kimś tam, dostała baty i uciekła po trzech miesiącach.
[01:24:04] - To jest możliwe, tak, bo to faktycznie miało miejsce, że mnóstwo ludzi zginęło w tej pierwszej operacji i w drugiej zresztą też.
[01:24:11] - Tylko problem polega właśnie na tym, że my nie mamy danych takich. Ja nawet testując, wchodząc w archiwa brytyjskie, bo Wielka Brytania dosyć sporo niby odtajniła tych rzeczy, natomiast uważam, że to jest po prostu taki lepek dla mas, gdzie można sobie poczytać, w większości to są jakieś relacje osób, które na przestrzeni 40 czy 50 lat od momentu, jak oni zaczęli to badać, czyli zapisywać te wszystkie dane. Można jakieś rzeczy z tego wyciągnąć, natomiast nie mamy tego kompletu. Gdybyśmy mieli całe spektrum tego, to można by jakąś konkretną teorię wysunąć w tym kierunku.
[01:24:59] - No tak. Także ujawniają oczywiście trochę, ale to jest, ile trzymają jeszcze informacji takich właśnie supertajnych. Ujawniają tylko takie rzeczy, które mogą ujawnić.
[01:25:14] - Które na pewno nie naprowadzą nas gdzieś tam głębiej. Aczkolwiek myślę, że któregoś dnia-
[01:25:20] - Aczkolwiek wyszło kłamstwo, bo twierdzili, że nie zbierają żadnych informacji, a okazało się, że zbierali, więc kłamią. To przynajmniej ujawnili, że kłamią.
[01:25:29] - Ja dotarłem do takiej informacji, że podobnie w Polsce się to działo i Załóżmy to ostatnie wielkie zabójstwo Jaroszewicza. To jest powiązane z tym klimatem. Czy tam konkretnie chodziło o rzeczy związane z UFO, czy z paranormalnymi rzeczami, tego nie wiem. Być może tam był kierunek związany z pozostałościami tego, co Niemcy ukryli, co zrabowali i gdzieś pochowali w tych skrytkach. To już jest osobny temat, natomiast tam się takie wątki przewijają, że chodziło prawdopodobnie też o słynną wunderwaffe niemiecką, czyli że Polacy, powiedzmy Polacy, to też jest tak.
[01:26:23] - To są tylko i wyłącznie domysły, bo nikt nie znalazł, nikt nie ma ani jednego wiarygodnego zdjęcia tych spotków. Ja widziałem te zdjęcia ze spotkami i to są fejki wyraźne.
[01:26:38] - Ja się zgadzam, jeśli chodzi o same zdjęcia. Natomiast byli świadkowie, którzy opowiadali o tym.
[01:26:42] - Świadkowie to jest za mało. Ja dzisiaj przedstawiam takie rzeczy, do których nie są świadkowie. Ja mam filmy i zdjęcia.
[01:26:51] - Ale widzisz, filmy i zdjęcia też można sfabrykować.
[01:26:53] - Dobrze, ja powiem, jakie to są filmy, zdjęcia i potem napiszecie w komentarzach, czy uważacie te filmy za fejki i dlaczego uważacie je za fejki? Bo są naprawdę w taki sposób zrobione, że to kompletna rewelacja.
[01:27:10] - Ale teraz takie ostatnie pytanie: komu na tym zależy, żeby te fejki produkować? I to jest takie pytanie.
[01:27:15] - Właśnie, o to chodzi, że tam nie ma nawet osoby, nie ma żadnej reklamy przy tych fejkach.
[01:27:20] - Tak, dokładnie.
[01:27:20] - I dlatego uważam, że to nie są fejki, że to są naprawdę nakręcone rzeczy, które wypłynęły nie bezpośrednio od NASA, ale ludzi, którzy z NASA wynieśli je, którzy uczestniczyli w tych misjach.
[01:27:35] - Spora grupa tych ludzi już niestety przeniosła się.
[01:27:38] - Nie, żyje do dzisiaj.
[01:27:40] - Część żyje.
[01:27:41] - Większość żyje. Praktycznie wszyscy żyją. Mamy nazwiska nawet.
[01:27:45] - Były takie osoby, które wyciągały artefakty, pokazywały.
[01:27:49] - Ale nie powiedzą nic. Oni nic nie mówią, bo wiedzą, czym to grozi, bo chcą jeszcze pożyć dłużej.
[01:27:55] - To jest druga sprawa.
[01:27:57] - Ale niektórzy mówią oczywiście. Mówią, ale nie mamy ich danych. Tak naprawdę nie wiemy, czy są prawdziwe, bo mówią ci, którzy byli w supertajnych projektach, bo wiedzą, że im nic nie grozi, bo nawet podanie ich nazwiska nic nie da, bo są tak utajnione. Więc dzisiaj powiem o tych właśnie osobach.
[01:28:17] - Tak, tylko widzisz, ja podejrzewam, że nawet te osoby, które pracowały na jakichś tam poziomach, miały dostęp do informacji, to one miały tylko dostęp do informacji wybiórczych.
[01:28:26] - Nie. One uczestniczyły. One były astronautami, którzy byli na Księżycu po Apollo 17. Także dzisiaj będą naprawdę niesamowite rzeczy, które ja nawet trochę boję się o tym mówić, bo mam cały czas te filmy w głowie i widzę, że to nie jest fejk. Po prostu czuję nawet, że to nie jest fejk. Jak pierwszy raz to zobaczyłem, to stwierdziłem, kurde. Wgłębiałem się w te filmy i stwierdziłem, że faktycznie one wydają się prawdziwe.
[01:28:58] - Ja ci powiem tak: ja tymi rzeczami interesuję się już od początku lat 70. i fala tych informacji narasta.
[01:29:08] - Wypływają. W latach 70. czy 80. te filmy nie były znane, więc podejrzewam, że ktoś mógł zginąć nawet przez te filmy i zginął na pewno.
[01:29:16] - Dokładnie. Nie było takich możliwości technicznych. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że ja jestem użytkownikiem internetu od 15 lat, powiedzmy. Wcześniej były jakieś przebłyski, to były takie podteksty w filmach nawet niektórych, pomimo to, że wiadomo, że cała maszynka Hollywood pracuje na to.
[01:29:38] - Ale mówię, że te filmy są lepiej zrobione niż filmy w Hollywood, bo filmy w Hollywood widać, że są fejkami. Tam się nic nie zgadza w tych filmach. Jeżeli ktoś zna program Apollo, to w tych wszystkich filmach jest fejk na fejku, że to od razu widać, że to jest fikcja, że na przykład moduł się nie zgadza w środku, że nie jest odwzorowany dokładnie. Samo to świadczy o tym, że łatwo rozpoznać. A to są budżety, takie filmy mają nawet w setkach milionów liczone dolarów. Więc jeżeli tam nie potrafią czegoś takiego zrobić dokładnie, bo tam muszą troszeczkę podkoloryzować, to ile wymaga pracy zrobienie takiego fejka, gdzie nie mamy żadnego zysku z tego? Po prostu pieniądze stracone.
[01:30:28] - A teraz ja ciebie na koniec zapytam. Na pewno oglądałeś taki film.
[01:30:34] - Apollo 18, tak?
[01:30:35] - Z samego pobytu tam i z odnalezienia niby tego cygarowatego artefaktu olbrzymiego, który był większości od Manhattanu.
[01:30:45] - Do tego dojdę.
[01:30:47] - I znalezienie tej niby kobiety kosmity.
[01:30:52] - Poczekaj, bo ja chcę to na koniec zostawić.
[01:30:55] - Żeby nie spalić. Okej.
[01:30:56] - Dobrze. Dzięki ci za telefon. To był NTNS z wieloma informacjami. Także słyszycie, że pamięta właśnie 1969 rok. Przez mgłę, ale pamięta jako dziecko moment lądowania. I nie mógł nakręcić w Londynie modułu Apollo 10. Zabronili. Absurd po prostu. Ja rozumiem, tutaj w Irlandii też byłem w muzeum ostatnio i też zabraniali robić zdjęcia, bo były jakieś Księgi z 1000 roku, 1100 rok. Wiadomo, że lampa może uszkadzać takie manuskrypty czy takie stare księgi.
Natomiast tutaj mamy do dyspozycji z lat 60. moduł z metalu zrobiony i nie rozumiem, jak lampa może osłabić jego budowę. Absurdy to są. Nie wiem, w jakim celu jest to robione. Być może faktycznie boją się. Nie wiem, bo nawet nie rozumiem tajemnicy akurat w tym przypadku, bo tutaj nie ma czego chronić. Troszeczkę mnie zaskoczyła ta informacja. Dobrze, tutaj chciałem wam podać o hakerach. Każdy z was może to sprawdzić, bo powiedziałem wam, że te wszystkie rzeczy, które mówił „Święty Mikołaj istnieje”, czyli nieznane, nie tylko oczywiście z Apollo 11, ale z innych misji, gdzie radioamatorzy z całego świata to słyszeli. Ale byli radioamatorzy, którzy to nagrywali.
Wszystko nagrywali. Od końca lat 50. nagrywali wszystko. Było ich to pasją. Byli to jedni z pierwszych hakerów. Nazywają się bracia Judica Cordiglia. Będą linki oczywiście podane i będziecie mogli sobie to sprawdzić. Są to włoscy bracia, którzy odkryli metody kodowania NASA. Zresztą kiedyś byli w latach 70. w NASA i pokazali te taśmy.
Po prostu wprawiło ich w zdumienie spotkanie też z Wernherem von Braunem. Puścili te taśmy, które nagrali szefom NASA i ogólnie NASA. Po prostu w NASA byli zdumieni. Nagrane mieli niemal wszystko. Oni w swoim archiwum to mają. Jest jeden problem. Nie są udostępnione akurat te nagrania, ale są. One są przechowywane w siedzibie Radia Luksemburg. Dziwne, nie? W siedzibie Radia Luksemburg, jak to wszystko jest zagmatwane.
Także jeżeli ktoś ma znajomych w tych pomieszczeniach po Radiu Luksemburg czy Radiu Wolna Europa, już nie pamiętam. Nie, chyba Radiu Luksemburg. Fajnie by było, jakby je uzyskał. Oni chyba przekazali, z tego, co pamiętam, te nagrania do takiego specjalnego archiwum i już ich nie mają w dostępnie. Szkoda, bo fajnie jakby były upublicznione. Jest sporo upublicznionych nagrań ich, ale z wcześniejszych lotów. Oficjalnie oczywiście do 1963 roku, z tego, co pamiętam. Do 1964. Ale mają właśnie nagrania z późniejszych lat, które są dużo bardziej cenne, szczególnie właśnie z Księżyca. Polecam wam taki film „Kosmiczni hakerzy”.
On był w Polsce emitowany już wiele razy. I „I pirati dello spazio”. Jest to film właśnie o braciach Judica Cordiglia. Obejrzyjcie sobie go, zobaczycie, że to nie są fantazje, że ktoś nagrywał tego typu rzeczy. I mówię, fajnie by było, jeżeli by to upublicznili. To jest ważne dla całej cywilizacji, że upublicznione raz na zawsze przekreślą te wszystkie negacje ze strony NASA i innych oficerów, bo konsekwencje tych rzeczy są porażające. To nie jest tylko i wyłącznie, że NASA kłamała, bo że NASA kłamie, to o tym wiemy. Że Angela Merkel jest brzydka, to też raczej większość z nas tak sądzi. Ale to naprawdę nie ma znaczenia. Znaczenie, pytanie ma to, co faktycznie jest na Księżycu i co jest dookoła Ziemi.
Czy kto właściwie. Dobrze, miałem przejść teraz do słów Neila Armstronga, a później będzie druga część właśnie o tych spiskowych sprawach, które już tutaj troszeczkę słuchacz nakręcił, ale nie za dużo ujawnił. Na szczęście będzie dużo więcej rzeczy, które możecie sobie też sami w internecie sprawdzić i ocenić. Także posłuchajcie, co powiedział Neil Armstrong 20 lipca 1994 roku w 25. rocznicę lądowania na Księżycu przy szerszej publiczności. To było transmitowane w telewizji. Był Bill Clinton jako prezydent i był też jeszcze wiceprezydent na tym spotkaniu. Także posłuchajcie, w jaki sposób on mówił i co mówił. Niestety albo stety będzie w oryginale, bo ja nie będę tam nic zmieniał, także kto zna angielski, to będzie chyba oczywiste dla niego. Także posłuchajcie i wracamy za cztery minuty.
[01:37:30] - Ladies and gentlemen, Neil Armstrong. Thank you, Mr. Vice President. Mr. President, members of Congress, fellow astronauts, ladies and gentlemen. Wilbur Wright once noted that the only bird that could talk was the parrot, and he didn't fly very well. So I'll be brief. This week, America has been recalling the Apollo program and reliving the memories of those times in which so many of us here, colleagues here in the first rows, were immersed. Our old astrogeology mentor, Gene Shoemaker, even called in one of his comets to mark the occasion with spectacular Jovian fireworks. And reminding us once again of the power and consequence of celestial extracurricular activities.
Many Americans were part of Apollo, about one or two in each thousand citizens all across the country. They were asked by their country to do the impossible, to envisage, to design, and to build a method of breaking the bonds of Earth's gravity and then sally forth and visit another heavenly body. The principal elements, leaving Earth, navigating in space, and descending to a planet unencumbered with runways and traffic controls would include the major requirements necessary for a spacefaring people. Today, a space shuttle flies overhead with an international crew. A number of countries have international space programs. During the space age, we have increased the knowledge of our universe a thousandfold. Today we have with us a group of students among America's best. To you we say we have only completed a beginning. We leave you much that is undone. There are great ideas undiscovered, breakthroughs available to those who can remove one of truth's protective layers.
There are places to go beyond belief. Those challenges are yours. In many fields, not the least of which is space, because there lies human destiny.
[01:41:50] - Jesteśmy z powrotem. To był Neil Armstrong. Kto nie wierzy, może sobie sprawdzić, że nic nie zmieniałem w tym klipie. Znowu pewnie będą jakieś zarzuty, ale to już nie moja wina. Jeżeli ktoś jest paranoikiem większym niż ja, to już brak słów. Pewnie zauważyliście jego dziwne określenia. Zauważyliście też to, że jego głos się łamał, że był pozbawiony pasji, że słychać było wyraźnie, że jest zdołowany tym, jak wygląda historia badania kosmosu, a przede wszystkim Księżyca i najbliższej okolicy i może trochę dalszej. Może to wynikać z dwóch rzeczy. Z jednej, oficjalnej, czyli że od 40 lat nie latamy na Księżyc, ale z drugiej, że zabrania mu się mówić o rzeczywistości. A może też został poddany specjalnym programom wymazującym pewne wspomnienia, które miał z pobytu na Księżycu.
Tak jak inni astronauci. Z reguły inni astronauci opowiadają dosyć krótko o swoim pobycie na Księżycu. Nie przeżywają tego. Nawet kiedyś w Polsce widziałem Charlesa Duke'a. Wystąpienie Charlesa Duke'a w polskiej telewizji też było dosyć takie Mniej mówił o tym, co było tam, ale ogólnie o pewnych przygotowaniach, o różnych sprawach dookoła związanych z tą sprawą. Niedużo mówił o tym, co było faktycznie na Księżycu i ogólnie, przynajmniej co mu się wydaje, że było. Tak samo inni astronauci, a szczególnie Neil Armstrong, bardzo mało mówią o tym. Neil Armstrong bardzo rzadko występował publicznie, wycofał się z całości. Jest to przedziwne. On powinien być bohaterem.
Niestety to smutna sprawa, że w zeszłym roku, 25 sierpnia 2022 roku zmarł i nie powiedział do końca życia prawdy. Przynajmniej według mnie nie powiedział prawdy do końca życia. Ale próbował na przykład na tym spotkaniu. Jeżeli znacie angielski i macie trochę oleju w głowie, jesteście w miarę inteligentni, to powinniście zauważyć pewne kwestie. Porównał siebie, jak i innych astronautów do papugi, parrot. I jeszcze mówił, że papuga słabo lata. Ale papuga robi inne rzeczy wspaniale. Jako jeden z niewielu ptaków, on mówił, że jako jedyny, ale inne też potrafią mówić ludzkim głosem, znaczy powtarzać po człowieku. Czyli papuga powtarza. W jakim celu to powiedział?
O co chodzi w tym? Jeżeli nie rozumiemy szerszego kontekstu, to papuga musi mówić to, powtarza po kimś to, co ktoś chce, żeby mówiła. Jak automatyczna sekretarka czy jakieś nagranie, w którym chcemy, żeby było to, co zaprogramujemy. Astronauci byli takimi ludźmi, którzy nie mogli mówić od siebie, nie mogli mówić tego, co faktycznie widzieli. Tylko muszą powtarzać po ludziach, którzy powiedzieli im, co mają mówić. To jest jedna sprawa. Oczywiście można powiedzieć, że naciągam sprawę i to jest bzdura kompletna. To w jakim celu to powiedział? Wymyślcie, o co chodzi w tej wypowiedzi. Po prostu tak rzucił sobie papugę przypadkiem?
Druga sprawa. Powiedział słowa, które mogę przetłumaczyć, że są niewyobrażalne, wspaniałe rzeczy. Są prawdy, które muszą być ujawnione, gdy ktoś usunie chroniące je zasłony. Mniej więcej oczywiście, bo dzisiaj to przetłumaczyłem, także trudno mi powiedzieć, czy prawidłowo w 100%, ale przynajmniej tak wydaje mi się, że to trzeba rozumieć. Te słowa są jasne dla każdego, kto używa głowy, rozumie trochę więcej niż to, co pokazuje telewizja czy radio. Myślę, że zrozumie, o co chodzi w tych słowach. Jeżeli są jakieś zasłony, o jakie zasłony chodzi? O jakie zasłanianie prawdy? Jest to absurdalne. Prawda nie ma zasłon, chyba że ktoś te zasłony stworzy i ochroni prawdę.
A kto może tę prawdę chronić, jeśli nie NASA? NASA i instytucje, które współpracują z NASA, jak NSA na przykład, National Security Agency, czy też wojskowe instytucje, już typowo wojskowe. Wielu wojskowych w NASA działa. Są to bardzo zastanawiające, ciekawe słowa. Możecie sobie zobaczyć te wywiady z Neilem Armstrongiem, jakie są dosyć zastanawiające. I ludzie interpretują oczywiście jednostronnie, tak samo też dziwne zachowania Buzza Aldrina, że bardzo się denerwuje, jak się o Księżyc pyta czy cokolwiek. Jest agresywny, staje się zupełnie innym człowiekiem. Może mówić o Marsie, o innych sprawach jest okej, o Księżycu tak. O samym Księżycu, co tam się wydarzało, jak to wszystko było, bardzo się źle czuje. Może mówić o misji całej, że leciał na Księżyc i tak dalej, ale o tym, co dokładnie jest na Księżycu, najwyraźniej działa jak zaprogramowany.
To znaczy ktoś mu zaprogramował, aby wymazać z jego przeżyć to, co się działo na Księżycu. I tutaj jest właśnie ta historia. Słyszeliście jego słowa. To są jego słowa i myślę, że to jest Jego rachunek, pomimo że bał się powiedzieć prawdę, bo wiedział, jakie konsekwencje są tego. Nie chodzi tylko o jego życie. To nie człowiek jest zastraszany, że go zabiją. Dla większości ludzi, każdy wie, że umrze, ale najgorzej zastraszyć człowieka konsekwencjami na rodzinę, które spadną. Wiem, że tak w Korei Północnej się robi, że zakazuje się samobójstwa. Nie, oczywiście, że karę się wymierzy człowiekowi, który to samobójstwo popełni, bo nie można kary nałożyć na samobójcę, ale można nałożyć na jego rodzinę. Jeżeli ty popełnisz samobójstwo, to twoja rodzina trafi do obozów pracy, obozów koncentracyjnych w Korei, co będzie dosyć prawdopodobną, równoważną sprawą ze śmiercią dla nich.
Więc wtedy taki człowiek się zastanowi, czy popełnić samobójstwo. I tak to działa w Stanach Zjednoczonych czy w innym kraju. Jeżeli astronauta będzie za dużo mówił, to mogą spotkać duże konsekwencje jego rodzinę, wnuki, dzieci, wnuki, prawnuki. Już dziś nawet. Także to są naprawdę poważne rzeczy i nie są śmieszne. Nie możemy winić też astronautów, którzy nawet widzieli różne rzeczy, wiedzą o tym, że nie mogą mówić. To znaczy mogą, ale nie chcą. Po prostu boją się nie o siebie, ale o swoją rodzinę. Oni wiedzą, kto rządzi w Stanach Zjednoczonych. Wiedzą, jak wygląda ta cała polityka, kto pociąga za sznurki.
Załóżmy, weźmy z drugiej strony. To się chyba nazywa tautologia, jeśli dobrze pamiętam. Co by się wydarzało, gdyby faktycznie widzieli te rzeczy? Widzieli te budowle, widzieli UFO, widzieli te wszystkie rzeczy niewyobrażalne dla nas na Księżycu. Co musiałoby być, aby mogli ujawnić te rzeczy? Po pierwsze musieliby mieć zagwarantowane, że nikt nie będzie ich za to, czy ich rodzinę jakoś pociągał do odpowiedzialności. To raz, a dwa nie baliby się tego ujawnić, gdyby faktycznie polityka wyglądała tak jak dzisiaj wygląda. Czyli jest prezydent, który rządzi wszystkim w Stanach Zjednoczonych i są różne frakcje polityczne. Demokraci, Republikanie i nie ma żadnych tajnych stowarzyszeń, nie ma żadnych zakulisowych rozgrywek, a przynajmniej takich mocnych rozgrywek, a jedynie jakieś tam lekkie przepychanki. Ale jeśli założymy, że te tajne organizacje istnieją i wpływają bardzo mocno na życie społeczne i polityczne w Stanach Zjednoczonych, jak i na świecie, że konsekwencje za te rzeczy nie będą wypływały z prawa amerykańskiego, z sądu na przykład.
Oni sądu się nie boją, podejrzewam, bo to małe ma znaczenie. Zresztą takie osoby medialne jak Neil Armstrong, Buzz Aldrin, Edwin Collins czy inni wiedzą, że mają za sobą społeczeństwo całe. Więc sądy też nie są w odosobnieniu, nie działają w próżni, więc też boją się reakcji społeczeństwa w jakimś tam stopniu. I nie tego na pewno się boją, bo mogą się bać jedynie jakichś instytucji, które działają poza prawem. Są ponad prawem wręcz. Tutaj w Theory House oczywiście wiemy, że takie instytucje istnieją, że organizacje, tajne stowarzyszenia, że taki Fed i ludzie, którzy pracują w Fedzie mają więcej do powiedzenia niż prezydent Stanów Zjednoczonych. Są bardziej wpływowi, bo są niezależni od wyborów społecznych. Społeczeństwo nie wybiera szefa Fedu, prawda? To jest ciekawe. Więc myślę, że tego typu rzeczy, jeżeli poskładamy wszystkie klocki w jedną całość, to wynika, że faktycznie, jeżeli nawet by widzieli takie rzeczy, to nie mogliby mówić.
Jeżeli te rzeczy faktycznie istniały i widzą. Oczywiście niektórzy twierdzą, że oni są zaprogramowani. Niektórzy z astronautów, że są zaprogramowani i dlatego nie mówią. Być może też jest w tym doza prawdy, że też próbowano ich jakoś tam programować i być może faktycznie mają jakieś złe odczucia, jak mówił o Księżycu i tak dalej. Ale myślę, że strach przed wpływami różnych tych organizacji, które są zdolne do zabicia ich dzieci czy wnuków, są większym strachem dla nich niż cokolwiek innego. Niż prawo amerykańskie czy też w historii bycie kłamcą, bo oni mają świadomość tego, że będą rozliczani przez historię. Każdy ma tę świadomość. Każdy liczy, że własne imię czasami jest mniej istotne niż rodzina. Osoby, które kochamy, bo i tak nie będziemy żyli, więc co nam po naszym imieniu, jak będziemy kimś innym albo będziemy w innym świecie zupełnie, albo może nigdzie nie będziemy. Tak to wszystko wygląda.
Zostawię tą sprawę. To jest do rozważenia przez was. Jest mnóstwo analiz tego typu rzeczy. Jest mnóstwo informacji w książkach, chociażby Timothy Gooda. Pamiętam, kiedyś czytałem książkę „Beyond Top Secret”, w której pisze, że spotkał się z osobą, która rozmawiała z Neilem Armstrongiem. Neil Armstrong w prywatnych rozmowach czasem mówi o prawdzie, o tym wszystkim, co jest, ale to bardzo rzadko. I akurat Timothy Good dotarł do świadka, który słyszał od Neila Armstronga tego typu rzeczy, potwierdzające generalnie to, co powiem później. Oczywiście nie dokładnie te same, bo widzieli zupełnie inne rzeczy. Każdy z astronautów widział inne rzeczy, ale każdy z nich widział rzeczy, które są nie do opisania. Może tutaj jeszcze, zanim przejdę do takich superspiskowych spraw, powiem o historii, że w ogóle nikt nie był na Księżycu, że to jest wymyślone i tak dalej.
Poza tym, pomijając pogromców mitów, którzy udowodnili, że jednak wszystko się zgadza i raczej byli na tym Księżycu, że są różne doświadczenia, które możemy nawet na Ziemi przeprowadzić, wysyłając silną wiązkę lasera, która się odbije od takiego lustra, które zostawili astronauci. Możemy wtedy stwierdzić, że ktoś musiał to lustro zostawić tam. Jeżeli nie astronauci amerykańscy, to kto wysłał to na Księżyc? To są dosyć absurdalne sprawy, ale nie są do końca absurdalne. Nie wiem, czy sobie zdajecie sprawę, że jako pierwsi plotkę, że Amerykanie nigdy nie wylądowali na Księżycu, rozpropagowała sama NASA. Sama NASA wypuściła taką fałszywkę. Właściwie nie fałszywkę, ale takie niby z humorem sprawozdanie, niby nie do końca, nie wiadomo, o co chodziło. Dokument napisany przez jednego z pracowników NASA o tym, że to wszystko jest fikcją i wcale nie było żadnego lądowania na Księżycu już w 1969 roku po lądowaniu. Świadkami tego było dużo osób. Richard Hoagland zna tą historię.
Brał też w niej udział poniekąd jako młody człowiek. Nie pisał coś, tylko po prostu spotkał się z tym przypadkiem. To jest mało znana sprawa, ale jak pogrzebiecie w internecie, to znajdziecie tą rzecz. Już w 1969 roku NASA takie rzeczy rozpowiadała. W jakim celu? Właśnie w takim celu, aby różnych poszukiwaczy teorii spiskowych naprowadzić na fałszywy trop. Zauważcie, ile osób zajmuje się prawdziwym poszukiwaniem rzeczy na Księżycu, które tam wystąpiły. O tych budowlach, o tych rzeczach, o których zaraz powiem. A ile osób bada, że oni w ogóle nie wylądowali na Księżycu? 90 do 10% to jest.
90% zajmuje się tymi pierdołami, że nigdy nikt nie wylądował na Księżycu, że to jest fikcja, że na Księżycu są miasta kosmitów i w ogóle tam życie kwitnie, jest atmosfera, a nikt nie wylądował na Księżycu. Jest to tylko i wyłącznie po to robione, aby odciągnąć od prawdziwych badań ludzi. Wiadomo, że najgorzej jest powiedzieć prawdę, która jest większa niż cokolwiek, co możemy powiedzieć. Bo to, że ktoś mówi, że miasta są na Księżycu bez żadnych dowodów, jest po prostu świrem i ośmiesza cały ruch ludzi badających spiski. To ma tylko i wyłącznie na celu ośmieszenie całego badania Księżyca przez ludzi, którzy nie zgadzają się z tym, co mówi NASA. I im się udało. Tak, udało się, bo większość ludzi właśnie tak twierdzi, że nigdy nie wylądowali na Księżycu i się zastanawiają nawet ludzie nad tym. Tutaj nie ma co dyskutować z tym, ja myślę, bo jest to jasna sprawa. Jasna sprawa, ale nie dla wszystkich. Niektórzy się zajmują właśnie takimi rzeczami, że nie wylądowali na Księżycu, zamiast tymi faktycznymi rzeczami, które są istotne, które są na Księżycu do dzisiaj.
Bo nie można tych wszystkich artefaktów, które mówi się, że zabrano z Księżyca i tak dalej. Nie. Są artefakty, które są nie do zabrania, bo nie ma technologii, żeby je zabrać. Większości artefaktów nie są w stanie zabrać. Zaczniemy od podstawowych spraw. Przejdziemy w tym momencie do teorii spiskowych. Przejdę od najłagodniejszych spraw, czyli o tym, co musieli astronauci widzieć, a o czym nie mówią. Jak się przyjrzycie na zdjęciach, są kolorowe też zdjęcia. Kolorowe, czarno-białe. To też zadziwiające jest, że czarno-białe filmy robili, a nie kolorowe.
A prawda jest taka, że były kolorowe oczywiście, że tak, ale puścili czarno-białe dla ludzi. Dla nas. Tak samo ze zdjęciami, ze względu na to, że Księżyc ma pewną barwę. To nie jest tak, że on jest czarno-biały tak, jak nam się wydaje. Po prostu albedo chyba się to nazywa w astronomii, czyli bardzo wysokie. Jest bardzo duża jasność Księżyca i to powoduje to, jasność kątowa, czy nie wiem, jak to się fachowo nazywa, ale chodzi o to, że Księżyc odbijając światło słoneczne jest tak jasny, że ciężko kolory zauważyć. To jest takie zjawisko. Do czego porównać? Nie wiem. Jak jest mało światła, to też kolorów nie widać.
W każdym razie tutaj akurat nie da się tego zobaczyć. Oczywiście nie jest tak kolorowy jak Ziemia, to jest oczywiste, ale ma pewne kolory. I jest ciekawa rzecz, na którą zwrócił uwagę Richard Hoagland. On jest astronomem. Pracował dla telewizji jako konsultant, żeby NASA nie za dużo mieszała. Żeby telewizja też miała specjalistę jakiegoś, żeby jakieś bajery, które NASA wciska, dało się zweryfikować szybko. Więc on pracował dla telewizji i odkrywał to całe fałszerstwo NASA. Od samego początku do dzisiejszego dnia odkrywa, ostatnio razem z Mike'iem Bara, czyli byłym pracownikiem NASA, który od wewnątrz zna też tą sytuację. Nie wysokim oczywiście pracownikiem. On był zwykłym technikiem, ale ma pojęcie też i o astronomii, bo też jest astronomem i ma pojęcie o...
Przepraszam, nie jest astronomem, tylko technikiem kosmonautycznym. Jakieś słowotwórstwo tworzę, ale inżynierem do spraw aeronautyki. Są takie specjalizacje w Stanach Zjednoczonych. Tutaj Kaledrian pisze, że brzmię, jakbym się kogoś bał. Nie, nikogo się nie boję. Oczywiście, że nie. Tylko te informacje są porażające. Po prostu sądzę, że są prawdziwe. A jeżeli są prawdziwe, to nie jest tylko UFO, które znamy, gdzieś tam lata. Po prostu to jest wiedza porażająca.
Ale chwileczkę, do tej wiedzy jeszcze dojdziemy. I Richard Hoagland stwierdził, że na zdjęciach widać wyraźnie, że i lądowania, i mnóstwo różnych rzeczy, które widzimy na Księżycu, jest tak jakby w kopułach zrobionych ze szkła. Wydaje się to dosyć absurdalne. Fragmenty zostały tych kopuł tak naprawdę, które były zrobione ze szkła. Pierwsze pytanie sceptyka, takiego twardo stąpającego po ziemi. No jak w szkle? Przecież szkło jest tak mało trwałym materiałem, że to przecież dziecko nawet wie, że kopuł ze szkła nie można zrobić. Chyba że jakiegoś hartowanego czy coś, ale to strasznie drogie byłoby takie szkło. Ale generalnie nawet hartowane szkło, przecież jakiś meteor uderzy i tak dalej, to wszystko rozwali. Wiecie nawet jak jest w tych samochodowych szybach.
Metal jest dużo bardziej wytrzymały niż szyba. Szyba, jeżeli uderzy coś mocniej, to po prostu w drobny mak się rozsypie. Jeżeli uderzymy w blachę, to blacha się trochę wygnie, ale nie przebije tej blachy młotek czy jakiś nawet kilof. Kilof może da radę i blachę przebić. I tutaj jest pierwszy błąd sceptyka, ze względu na to, że szkło ma znacznie inną wytrzymałość na Księżycu jak na Ziemi, więc na Księżycu ma bardzo dużą wytrzymałość szkło i jest wystarczająca. Kolejną sprawą jest to, że to jest absurdalne, bo samo szkło się nie może stworzyć, tylko ktoś musiałby to zrobić. No właśnie, ale czy to jest absurdalne? Niekoniecznie, bo jeżeli dalej opowiem o tych sprawach, o tych kolejnych misjach Apollo, które ujrzały światło dzienne, 18., 19. i 20., to wszystko składa się w logiczną całość. Być może właśnie pod tymi kopułami, jeżeli to jest prawda.
Te kopuły są. Są na zdjęciach wyraźne odbicia światła. Można zobaczyć na ujawnionych, nie przez NASA, ale wyciągniętych z NASA zdjęciach. Są bardziej wyraźne, bo NASA próbowała to zawsze ukryć. Znajdowały się osoby, które retuszowały zdjęcia już w dawnych latach, nie tylko w Budynku 8, który jest znany w tej chwili. Whistleblowerzy o tym mówią, że tam pracowali i retuszowali zdjęcia dzień i noc, wymazywali ze zdjęć różne rzeczy. Samo to jest absurdalną rzeczą. Wymazuje się po to, żeby coś ukryć. Właśnie te zasłony to jest to. To jest Budynek 8, to jest całe NASA.
To jest pierwsza taka fajna rzecz, te kopuły. Jest mnóstwo artefaktów, które leżą Mnóstwo zdjęć, które ciężko ukryć i ciężko stwierdzić, że to się wydaje nam po prostu, że te rzeczy wydają się czymś, czym nie są. Raczej te rzeczy są tym, na co wyglądają. Mnóstwo jest takich rzeczy na powierzchni Księżyca. Możecie dzwonić, także tutaj podpowiem: radionafali.com, telefon 22 398 82 26, wewnętrzny 321. Kopuły oczywiście są zniszczone pod wpływem mikrometeorytów czy meteorytów, które przebijały i niszczyły to szkło. Być może one są tam miliony lat, więc trudno, żeby to szkło wytrzymało miliony lat. Nie wiem, może przesadzam. Chociaż szkło powinno wytrzymać miliony lat. To znaczy nie powinno się rozłożyć, bo Księżyc nie ma atmosfery, więc bez problemu mógłby istnieć.
Może tu jeszcze trochę powiem o teoriach pustego Księżyca i tego, że Księżyc został stworzony i przyciągnięty do Ziemi. Może tak, może nie. Jest za mało dowodów w tym temacie. Nawet jeżeli NASA robiła jakieś różne badania, to niekoniecznie świadczą o tym, że dzwoni Księżyc, że jest pusty w środku, ale mogą dzwonić rzeczy, które są na tym Księżycu, czyli skały, jakieś różne elementy, te budowle, o których już wspominałem wcześniej. I tak, jest mnóstwo budowli na Księżycu, różnych baz, ale opuszczonych. To znaczy nikogo tam niby nie ma. Mnóstwo różnych rzeczy, które astronauci badali. Mnóstwo, dziesiątki godzin zostały nagrane, filmów, dziesiątki godzin i mnóstwo zdjęć zostało zrobionych. A my mamy tylko kilka minut ujęć z Księżyca. To jest fenomenalne, że nie ma nowych ujęć.
To wszystko jest utajnione, tego się nie pokazuje. Mało tego, że utajnione. NASA sama się przyznała, że zniszczyła kasety. Mam tytuł, proszę, z Reutersa. „Moon landing tapes got erased, NASA admits”. Zostały nadpisane innymi rzeczami. Chociaż nie wiem, czy można nadpisać rzeczy na tych taśmach, bo zawsze myślałem, że jak się wywoła, to już nie można nadpisać. Najważniejsze taśmy na świecie, filmowe, najważniejsze, kosztujące najwięcej, bo dziesiątki, w dzisiejszych pieniądzach to bliżej 100 miliardów dolarów filmy warte. Bo chyba w jakimś celu się to robiło. Mamy te skały, które przywieźliśmy, ale mamy filmy, zdjęcia i powinny zostać oryginały, jeżeli wydajemy dziesiątki miliardów.
Nie, one zostały już skasowane w latach 70. „40 years ago were erased and reused, NASA officials said on Thursday”. Czyli zostały 40 lat temu skasowane i ponownie użyte. Oficjele NASA przyznali. W 2006 roku przyznali. Jest to absurdalne. Ja nie wiem, jak ktoś może przejść obok tego w czymś normalnym. Oczywiście są kopie zrobione i kopie powinny wystarczyć, ale jakimś dziwnym trafem nikt nie może dostać się do tych materiałów. Zdjęcia są jakieś lakoniczne, są cały czas te same. Przecież zdjęć powinny być miliony.
Ja rozumiem, Polacy nie powinni się czepiać, bo to Amerykanie, podatnicy amerykańscy powinni się czepiać. To się czepiają, ale nic to nie daje. NASA po prostu tego nie ma albo ma gdzieś ukryte. Trudno powiedzieć, ale z tego, co wiem, zostało wszystko zniszczone i jeżeli są kopie, to przeniesione do super tajnych baz. Nie ma po prostu tego. Oficjalnie jest wszystko zniszczone. To mówią whistleblowerzy z NASA, że zostały zniszczone rzeczy. Brak słów. Myślałem, że to żart był. Ale nie, to są fakty.
Tu możecie sobie znaleźć. To są fakty. Także oryginałów nie ma. I te teorie, Alan Butler, też dawny pracownik NASA. Butler się chyba nazywa. W każdym razie on taką książkę napisał o tym, kto zbudował Księżyc. Myślę, że jest trochę naciągana ta hipoteza, ale cóż, wszystko jest możliwe, jeżeli mamy budynki na Księżycu. Wielkie budynki. Łatwiej się buduje na Księżycu, prawda? Tam jest dużo mniejsza grawitacja, więc ten budynek się nie zawali aż tak jak na Ziemi.
Musi być wytrzymałość większa, więc tam wytrzymałości nie potrzeba. Tam można ze szkła praktycznie robić różne rzeczy. Oprócz tego wyobraźcie sobie, że mamy tam Apollo 17. Możecie sobie to wpisać. Apollo 17 i mothership albo UFO on Moon surface. W każdym razie jak wpiszecie, że Apollo 17, co znalazło, że Apollo 17 uchwycił w zdjęciach, oczywiście nieujawnianych nigdzie, fragment, czy właściwie duży fragment statku kosmicznego i to nie byle jakiego wyobraźcie sobie, bo statku, być może są większe, nie wiem Ale ten statek ma pół kilometra szerokości i 3,4 kilometra długości. Głębokości chyba 300 metrów. Daje to coś potężnego. Będzie podany link, jak to wygląda dokładnie. Jak zobaczycie sobie na stronach wielkość tego obiektu, to Empire State Building, pomyślicie o tych wielkich budowlach, 800-metrowy najwyższy budynek świata, który chyba jeszcze nie został wybudowany z tego, co wiem, Wieża Eiffla i tak dalej.
To jest nic w porównaniu do tego statku. To jest nic. Ten statek to jest spora część Nowego Jorku. Bliżej mu do miasta niż na przykład do takiego Empire State Building, czyli bliżej jednak do całego miasta niż do tego małego budynku. Skąd to wiemy? Wiemy od whistleblowerów, a także od niejakiego Williama Rutledge'a. Kim jest ten prawie 80-latek? Okazuje się, że on brał udział w misji Apollo 20. Przecież Apollo 20, z tego, co czytam, mieli brać udział zupełnie inni astronauci. Zaraz wam przeczytam, kto miał dokładnie brać i kto brał, bo to jest różnica.
W Apollo 20, zacznę może od tyłu, miał brać udział Stuart Rosa, Jack Lousma i Don Lind. W Apollo 19 miał brać udział Fred Haise, Gerald Carr i William Pogue, a w Apollo 18 Richard Gordon, Vance Brand i Harrison Schmitt. A powiem wam, kto dokładnie brał udział w tych misjach. W Apollo 20 brały udział trzy osoby. Już mam, dobra. Członkami Apollo 20 byli William Rutledge, o którym już wspominałem, Leona Marietta Cernan i sławny kosmonauta radziecki, była to połączona misja amerykańsko-radziecka, Aleksieł Leonow. I misje były właśnie te Apollo sztuczne, tajne, nie sztuczne, były wysłane z tajnej bazy Sił Powietrznych Vandenberg, a nie z przylądka Canaveral. To jest tajna baza, z której wysyłane są rakiety. Będą linki, także będziecie mogli sobie zobaczyć, ocenić. Zresztą Google Maps też będzie można sobie zobaczyć.
I stamtąd startowały rakiety Saturn. W Apollo 19 brali udział kobieta Stefania Elis, Aleksiej Sarokin i John Swigert. Także połączone radziecko-amerykańskie. Tutaj nie widzę nazwisk. W każdym razie zakończyła się brakiem sukcesu. To znaczy wybuchła rakieta i niestety zginęli wszyscy. Także niestety Apollo 18 było tragiczne. To jest ciekawostka, że powstał film „Apollo 18” o takich wydarzeniach na Księżycu, gdzie coś się dzieje i tam dochodzi do jakiejś rzeźni na tym Księżycu, jest zupełnie dezinformacja kompletna. Tylko nie wiem, czy przypadkowo jest to absurdalna sprawa, czy specjalnie jako dezinformacja to wypłynęło, żeby zamieszać ludziom w klimatach. Jeżeli wpiszemy Apollo 18, zupełnie co innego się nam wypisuje.
A nie, poczekajcie. Tutaj pomyliłem się, bo Apollo 19 zakończyło się tragiczną śmiercią, natomiast Apollo 18 udało się. Nie, mam coś źle w notatkach, bo z tego, co czytałem, to Apollo 18 zakończyło się tragicznie, a Apollo 19 to byli... Dobra, później w przypisach podam, bo naprawdę się zamieszałem w tym momencie. W każdym razie będziemy mieli materiały z Apollo 20. Podam wam w linkach materiały z Apollo 20, jak one wyglądają, bo niestety w radiu nie jestem w stanie wam ich podać. Jedynie linki będę mógł podać. Jak będzie audycja uploadowana, wtedy sobie sami ocenicie. Kim jest William Rutledge? To jest ważne.
Kim pan jest, panie Rutledge? Jest to żyjący w Rwandzie były pracownik Bell Laboratories i USA Air Force. Człowiek, który od kwietnia 2007 roku ujawnia informacje i rozpowszechnia filmy wideo, fotografie na YouTube dotyczące właśnie misji Apollo 20. Jest on na YouTubie jako retiredafb. I tak naprawdę nie wiemy, czy one są prawdziwe czy nie. Jeśli są prawdziwe te filmy, to mamy wielki problem, bo to nie istnieje. To nie może istnieć. Po prostu są tam takie rzeczy, które przekraczają wyobraźnię kompletnie. Są też tam filmy. On publikuje tajne filmy z NASA, pochodzące z NASA, z różnych innych.
Dlatego da się krzyżowo sprawdzić, czy te filmy są prawdziwe, czy nie. Z innych misji na przykład przelot statku Apollo 15. Znaczy inaczej, kręcony film przez Apollo 15, a przelot statku obcych jest opublikowany. Są opublikowane inne filmy właśnie z tej załogi Apollo 19, której misja była właśnie do sprawdzenia, co dokładnie jest to za obiekt i do różnych ćwiczeń. Mnóstwo materiałów jest podanych. Może powiem, co znaleziono. Znaleziono ten obiekt, statek, a w tym statku były różne artefakty. Było przynajmniej jedno ciało obcej istoty, prawdopodobnie więcej, w jakiś sposób zahibernowane. To znaczy nie wiadomo, ile lat miało to ciało obcego i czy jeszcze żyło, czy nie. W każdym razie wykazywało to ciało kobiety nazwane „Mona Lisa z Księżyca”.
Zostało przetransportowane przez statek Apollo 20 na Ziemię. Co się potem z tym stało, dokładnie nie wiadomo, ale prawdopodobnie do różnych tajnych laboratoriów trafiło i tajnych baz. Samo to jest już kosmiczną sprawą. Jak to wygląda? Jest naprawdę świetnie zrobiony ten film. Nawet jeżeli jest to fałszywka, to chylę czoła przed autorami tej fałszywki, bo to nie jest byle co. Możecie sobie teraz wpisać Apollo 20 i zobaczycie te filmy. Statek jest olbrzymi, widać go na zdjęciach, widać cały przelot. Rewelacyjnie jest zrobiony ten film. Jeżeli jest oczywiście zrobiony, a może jest nakręcony i jest prawdziwie pokazany.
Są też filmy baz księżycowych, które widać na niektórych filmach. O wiarygodności tamtych trudno powiedzieć, bo za tamtymi nie widziałem nigdzie, żeby stała jakaś osoba. Tutaj mamy Williama Rutledge'a. Z Williamem Rutledge'em przeprowadził wywiad Włoch. Przeczytam wam kilka takich najważniejszych kwestii z tego wywiadu. Włoch Luca Scantamburlo. Jest to włoski ufolog, który zajmuje się właśnie tymi sprawami. W maju 2007 roku przeprowadził wywiad napisany. Nie wiem, czy ustny, ale pisany. Po prostu napisał William Rutledge o sobie i ogólnie o całej historii.
Oczywiście wiem, że chyba zapytano się załogi Apollo 19. Nie, przepraszam, z Apollo 20 właśnie zapytano się Aleksie Leonowa, sławnego kosmonauty radzieckiego i on absolutnie nie potwierdził czegoś takiego. Ale nie wiadomo, może coś potwierdzi. Warto by było dotrzeć do niego. Alexi Leonov. To jest znane nazwisko. William Rutledge. William Rutledge. Czy istnieje, czy nie? Trudno powiedzieć.
W każdym razie ktoś na pewno istnieje. Ktoś, kto te filmy uploaduje i ktoś, kto udziela wywiadów i nie mówi dwoma zdaniami w odpowiedzi, tylko naprawdę są to niezłe informacje, które podaje. Tutaj z najbardziej ciekawych informacji o nim. Tutaj jest pytanie: jak to się stało, że został pan astronautą NASA w latach 70? On powiedział: „NASA mnie nie zatrudniła, tylko US Air Force. Pracowałem nad badaniami obcych technologii. Nie pracowałem nad badaniami obcych, tylko rosyjskich. Studiowałem projekt N1, projekt samolotu Ajax i MiG Foxbat 25. Znałem się trochę na komputerowej nawigacji i byłem ochotnikiem do projektu Mol Gemini. US Air Force odwołał to.
Zostałem potem wybrany do misji Apollo 20, ponieważ byłem jednym z niewielu pilotów niewierzących w Boga. Podkreśla, że to się zmieniło po roku 1990, a było to podstawowym warunkiem w roku 1976. Astronauci NASA nie spełniali tego warunku. Brak wiary w Boga robił dużą różnicę. To wszystko. To jest dosyć ciekawa sprawa, bo faktycznie, jeśli ludzie z NASA wiedzieli, co tam jest, że tam jest statek i tam mogą być ciała kosmitów czy jakieś różne inne dziwne rzeczy, żeby to sprawdzić, to mogłoby być wstrząsem dla takiego człowieka, który wierzy w Boga i tylko ludzie zostali stworzeni. Tutaj oczywiście zapytano się też go, co robił, kiedy opuścił NASA. Apollo 20 wydarzyło się kilka rzeczy. Nie byłem świadom, jak zebrany materiał mógł zostać użyty. Myślałem, że space shuttle to zły pomysł.
Pracowałem nad projektem KH-11 przed przejściem na emeryturę. Tutaj jeszcze taką jedną rzecz o może tej bazie. To jest chyba ważne pytanie, takie ostatnie wam tutaj jeszcze przeczytam. Można znaleźć oczywiście ten wywiad cały spolszczony. To jest znana sprawa. W dialogach między astronautami a centrum kontroli misji występują pewne wyrażenia, których nie rozumiem. CSM, DSKY, Vandenberg 20. Domyślam się, że DSKY ma związek z miejscem na Księżycu niedaleko krateru Isaac, a Vandenberg 20 jest związane z centrum kontroli misji zlokalizowanym przy bazie sił lotniczych Vandenberg w Kalifornii. Czy może pan to wyjaśnić? William Rutledge: CSM oznacza moduł serwisowy i dowodzenia Command Service Module.
DSKY to panel z wyświetlaczem i klawiaturą komputera Display Keyboard. Używaliśmy wielu skrótów. AGC to komputer sterujący Apollo Apollo Guidance Computer. Ten sam co DSKY, ale umieszczony na statku Apollo i sprzężony z teleskopem na module księżycowym. Na niektórych filmach pierwszym obrazem, który widzicie jest panel DSKY z liniami kodu, co wskazuje na to, że program przetwarza czasowniki i rzeczowniki. Czasownik wskazuje, co DSKY ma zrobić, pokazać. Przed filmowaniem musiałem wprowadzić czasownik 15. Wyświetl MET Mission Elapsed Time, czas do rozpoczęcia misji albo godziny, minuty, sekundy od startu, potem rzeczownik 65, aby wyświetlić linię godziny w pierwszej linii, minuty w drugiej i sekundy, dziesiątki sekund w trzeciej. Potem w przypadku każdego filmu umieszczaliśmy datę rozpoczęcia kręcenia. MET czas od rozpoczęcia misji, liczba godzin od startu.
W filmie pokazującym przelot komputer pokazuje 144 godziny, o ile pamiętam. CAPCOM CC to nazwa funkcji specjalnego oficera odpowiedzialnego za transmisję do astronautów. Zbiera on informacje i przesyła astronautom wiadomości z powierzchni, instrukcje odnośnie kartotek, alarmy pobudkowe, zmianę trzecich osób. Składnia była taka: wzywam Vandenberg, a potem 20 wzywa 20. Odwrotnie, kiedy start był z Ziemi CAPCOM 20 albo czasami EECOM 20 Guido. 20 gdy mieliśmy... 20. Przepraszam, tu się troszkę zgubiłem. 20 Guido. 20 gdy mieliśmy specjalne zadanie do wykonania, jak dokowanie albo korekty.
W trakcie odłączania modułu komunikaty były inne. Vandenberg Constellation nazwa statku kosmicznego Apollo. Vandenberg Phoenix nazwa modułu księżycowego. Statkiem misji Apollo 19 był Endymion, natomiast Artemis to nazwa modułu księżycowego. Tutaj jeszcze się pyta, ile osób brało udział w całej misji Apollo 20. Napisał, że 300 osób brało udział w przygotowaniach, a więcej osób było świadkami w Vandenberg. Oczywiście ci ludzie nie widzieli tego, co znaleziono, tylko brali udział w tajnych lotach. Tutaj pisze, że więcej osób widziało ten start, ale nie wiedząc, że był to Saturn V. Niektórzy myślał, że to Saturn I-B był. Tutaj napisał też nazwiska ludzi, którzy brali udział w misji Apollo 20.
On daje nazwiska James Chipman Fletcher ze strony USA, Valentin Aleksiejew z Rosji. Wernher von Braun był jednym ze szczęśliwych świadków. Oficerami CAPCOM byli Charles Peter Conrad i James Irwin. Tak, także chyba Apollo 19 było zniszczone, Apollo 18 udało się. Ale dobra, to jeszcze będę prostował. Ten wywiad sobie przeczytajcie, bo jest ciekawy. Ja nie znam się na tyle, żeby stwierdzić, że ten pan kłamie czy coś naciąga, bo to trzeba się znać bardzo dobrze na astronautyce. Jakiś specjalista z astronautyki by się przydał, żeby to sprawdzić, ale nie ma nawet czy w Polsce chętnego, czy za granicą, aby uczciwie podejść do analizy. Bo jeżeli faktycznie, to co mi się wydaje, że ten film jest prawdą i taki naukowiec, inżynier astronautyki, który zna się na tych wszystkich rzeczach dobrze, usiadłby z tym materiałem, obejrzał go i stwierdziłby, że faktycznie jest coś na rzeczy, to nie zostawi go to obojętnym. Bo tam na filmie nie ma biegania po Księżycu, tylko jest pokazany olbrzymi statek większy niż Manhattan albo wielkości Manhattanu całego.
I są artefakty wraz z ciałami obcych, a właściwie nie wiadomo, czy obcych, może wcześniejszych cywilizacji ludzkich, bo dosyć ludzko wygląda ta Mona Lisa z Księżyca. To jest dosyć ciekawa sprawa. Miałem jeszcze powiedzieć o Ingo Swannie, bo to myślę, że naprawdę sprawdźcie sobie Apollo 18, 19, 20, szczególnie Apollo 20 i Williama Rutledge'a. Niesamowita historia i dla mnie jest to numer jeden, jeśli chodzi o informacje o tym, co tak naprawdę znaleźliśmy na Księżycu. Są filmy jeszcze z baz, ale nie potrafię ich ocenić. Jest mnóstwo tych filmów z baz na Księżycu, ale trudno mi powiedzieć. Jeszcze wrócę do tego, że niby Stanley Kubrick kręcił dla NASA filmy. Być może tak, ale to, że są prawdziwe filmy z Księżyca, to też jest prawda. Więc jedno drugiemu nie zaprzecza, że są fałszywki, takie promocyjne różne rzeczy, żeby NASA miała się czym pochwalić i dużo rzeczy prawdziwych, z większości zostały usunięte, nie ujawnia ich. Część prawdziwych ujawniło, które były nakręcone na Księżycu.
I to nie zaprzecza jedno drugiemu. Ale to, że nie było ludzi na Księżycu, to naprawdę jest kontrteoria spiskowa. To jest teoria spiskowa wrzucana, aby rozbić prawdziwe teorie spiskowe. Zawsze to podkreślałem, zawsze o tym mówiłem i teraz niemal 100% pewności mam przy tym. Oczywiście 100% pewności nie można mieć praktycznie dzisiaj w niczym oprócz matematyki. Raczej też nie sądzę, żebyście postawili, że teoria Einsteina jest w 100% prawidłowa i nie ma nic lepszego od niej i ona wyjaśnia wszystko. Byście nie postawili na to, bo wiecie, że na pewno jest błędna. Może nie na pewno, ale prawie na pewno jest błędna, bo jest sprzeczna z drugą teorią, z teorią kwantową, z mechaniką kwantową, więc są tutaj sprzeczności, więc któraś z nich jest fałszywa. Może obie są fałszywe, więc też nie postawicie na to. A przecież dzięki fizyce mamy mnóstwo wynalazków.
Tak samo tutaj 100% nie mogę dać, ale wszystkie fakty za tym przemawiają. Absolutnie wszystkie. I to, że astronauci boją się mówić, że są paranoiczni w tych rozmowach, wręcz psychotyczni, jak mówią na tych konferencjach. Posłuchajcie sobie konferencji astronautów. Nie ma tam jakiegoś entuzjazmu, po prostu powinni być w siódmym niebie, że udało im się. Natomiast jest zupełnie inaczej i to może wynikać właśnie z programu, który przeszli. Wymazywania pewnych rzeczy, a niekoniecznie z tego, że poza tym, jak zobaczyli też takie rzeczy. Z drugiej strony nawet pomijając, że nie byłoby takiego programu wymazywania im z głowy różnych rzeczy, to wyobraźcie sobie, jak wy byście spotkali się z rzeczami, z UFO, z budowlami na Księżycu. Przecież to każdego by mogło naprawdę... I zakazano by wam mówić o tym.
Bo tak to właśnie wyglądało, że oni to wszystko widzieli. Potem zakazano im absolutnie o tym mówić. To się nie bardzo fajnie czuli, bo mieli kaca moralnego. To każdy by miał i dlatego tak się mogli zachować. Niepotrzebna była do tego żadna MK-Ultra, żadne te programy Monarch i tym podobne. Szkoda, że nie dzwoniliście za bardzo dzisiaj tylko jeden telefon. Także jeszcze ostatnia szansa, że możecie zadzwonić. RadioNaFali.com 22 398 82 26 wewnętrzny 321. Ale dzisiaj niestety tylko w jednym radiu, więc może jak będzie po prostu już za tydzień w dwóch radiach, może będziecie bardziej chętni. I w piątek oczywiście, bo będzie w piątek, dzisiaj wyjątkowo.
Także też was bardzo przepraszam, że w niedzielę. Jak ktoś nie był dzisiaj na audycji to będzie mógł odsłuchać. O Ingo Swannie chciałem powiedzieć kilka słów, bo także zmarł miesiąc temu w lutym. To była osoba, która pracowała w tajnych programach nad postrzeganiem pozazmysłowym. I jednym z celów właśnie było przeniesienie się na Księżyc, oglądanie Księżyca. To było właśnie w latach 70., czyli w trakcie tych programów kosmicznych miał obejrzeć Księżyc. No i odkrył tam to, co widzieli astronauci. Budowle różne dziwne odkrył. Mało tego, odkrył też istoty, które tam były, czyli kosmitów. On powiedział, że prawdopodobnie mają zdolności pozazmysłowe, bo jak on się przeniósł na Księżyc, to patrzyła się jedna istota w jego kierunku.
To znaczy była dosyć zmieszana ta istota, nie wiedziała dokładnie gdzie jest, ale tak mniej więcej. I po prostu to go przestraszyło trochę, że jest w postaci niematerialnej, a jednak może być odkryty przez te istoty. Przepraszam, że trochę zdradzam wam książkę, bo te rzeczy są opisane w jego książce i o tym on mówił. Ingo Swann, „Penetracja” jest spolszczona. Także jest jeden plus, że jest po polsku ta książka, w przeciwieństwie te, które polecałem wcześniej. Ale tak na koniec wam polecę tą właśnie książkę „Penetracja”, która nie jest de facto o badaniu Księżyca, ale jest dużo faktów o Księżycu bardzo ciekawych, które przedstawia Ingo Swann. Zresztą Ingo Swann też przedstawia o innych rzeczach, które odkrywał o Jowiszu, o Saturnie chyba też. O różnych tam sprawach z Układu Słonecznego, które potwierdziły jednak, że ma pewne zdolności. I o Księżycu bardzo ciekawe rzeczy pisze i ogólnie o pozazmysłowym postrzeganiu w ramach projektu Stargate. Także polecam wam tą książkę, ale szczególnie wam polecam, żeby zobaczyć starą książkę ze starych rzeczy „Somebody Else Is On The Moon” George'a Leonarda, a także „Dark Mission: The Secret History of NASA” Richarda Hoaglanda i Mike'a Bara z 2007 roku.
Niestety nie są one po polsku, ale myślę, że trudno. Trzeba się nauczyć języka angielskiego, jeżeli chcemy badać rzeczy różne, chcemy się dowiadywać, trzeba. Mnóstwo rzeczy nas może zaskoczyć jeszcze. Chociażby ten statek. 3,4 kilometra na pół kilometra na 300 metrów. 300 czy też na pół kilometra? Może przesadziłem. W każdym razie bardzo dużo. Bardzo duży statek. Tego nie da się na Ziemię sprowadzić nijak.
Nie mamy technologii, nawet jeżeli mamy antygrawitacyjne jakieś statki i tak dalej. Nie sądzę, żeby potrafiły taki obiekt właśnie wyciągnąć. Więc na dzisiaj chyba już skończę. Tak sobie tylko prześledzę, czy już o wszystkim powiedziałem. Będą linki, także nie bójcie się, będą linki. Wszystko będziecie mogli zobaczyć, bo mówię. Żeby zobaczyć to EBE, czyli Extraterrestrial Biological Entity, pozaziemska istota biologiczna. EBE określane w tajnych służbach, co też Ratcliffe napisał. To jest bardzo ciekawe, bo większość z tych pseudo whistleblowerów zawsze nie potrafi językiem operować tym właśnie z tajnych projektów, tylko mówi tam kosmita, UFO i tak dalej. Nie ma czegoś takiego.
Więc jest zupełnie inny język. Nie używa się kosmita czy extraterrestrial nawet, tylko extraterrestrial being zawsze. To każdy powinien wiedzieć, że EB albo EBE się określa właśnie takie istoty. Ale to łatwo właśnie rozpoznać takich ludzi, którzy się tak jakby naczytali różnych rzeczy i próbują zabłysnąć jako whistleblower. Bardzo łatwo ich podejść z wiedzą, bo wykoleją się prędzej czy później na różnych pytaniach i tak dalej. Ale do tego potrzebna jest wiedza, żeby takich właśnie świadków przesłuchiwać. Więc chyba na dzisiaj wszystko. Czego nie powiedziałem, to nie powiedziałem. Było naprawdę jeszcze więcej rzeczy. To już chyba mówiłem, ale jeszcze raz powtórzę.
Wielu astronautów w tej chwili potwierdza, że widzieli UFO. Kiedyś twierdzili, że nie widzieli. Na przykład Buzz Aldrin się przyznaje do tego, wielu innych także. Oczywiście Edgar Mitchell mówi jeszcze więcej. Mówi, że wie więcej. Bardzo dużo wie, ale nie może mówić. Mówi tylko, że nie może mówić. Nie mówi dlaczego nie może, ale domyślamy się, że jego rodzina jest dla niego naprawdę ważna. Ale kiedyś może nastąpi jakiś taki, wraz być może z upadkiem systemu, że te rzeczy powychodzą, że już nie będą ludzie mieli do stracenia, bo to jest naprawdę bardzo ważna rzecz, że nie jesteśmy sami. Tak jak powiedział Neil Armstrong: „We are not alone here”.
Jeżeli uważacie, że tego nie powiedział, to brak wam wiedzy. Okej. Dziękuję wam za dzisiejszą audycję, że byliście pomimo kłopotów, że mamy niedzielę, a właściwie poniedziałek, a nie piątek. Za tydzień będzie normalnie. Normalna audycja. Dzisiejsza audycja jest bardzo ważna. O kosmosie, o zdobywaniu kosmosu. Sprawdźcie wszystkie fakty, o których mówię, bo trzeba sprawdzać rzeczy, nie wierzyć na słowo. Życzę wam miłego tygodnia i żebyście szukali, sprawdzali, a nie wierzyli na słowo. Także NASA i telewizji, a przede wszystkim im nie wierzcie.
Trzymajcie się. Za tydzień. Cześć.