[00:02] - Czat Infry. Prezentujemy zapis czatu głosowego, który odbył się 23 lutego 2013 roku w pokoju portalu Infra w serwisie spikeria.pl. Tym razem naszym gościem był Aleksander Deyev, współczesny szaman, który poruszył między innymi tematykę kanibalizmu energetycznego i wielu kontrowersyjnych spraw z zakresu ezoteryki i duchowości. Zgodnie z sugestią Aleksandra, pytania przekazywane były na czacie tylko w formie tekstowej, zaś na głos były odczytywane przez moderatorów. Z zapisu czatu usunięto wypowiedzi nieistotne oraz momenty ciszy. To witam wszystkich w takim razie. Mówi Michał Kuśnierz, serwis Infra www.infra.org.pl. Dzisiaj na naszym czacie gościmy bardzo interesującego gościa, pana Aleksandra Deyeva. Panie Aleksandrze,bym miał od razu do pana pytanie, jak byśmy mogli pana zaprezentować? Czy jako współczesnego szamana, czy może jako duchowego przewodnika, czy też nauczyciela?
Ja bym bardzo prosił o to, aby pan parę słów powiedział o sobie. My żeśmy już troszkę się zapoznali i niektóre pewnie osoby tutaj goszczące na czacie też z tym, co pan prezentuje dzięki audycjom Zbyszka Mrugały, które są do odsłuchania w archiwum Radia Paranormalium. Ale jednak bym bardzo pana prosił o to, aby pan powiedział w zasadzie, co by pan chciał przekazać. Jaki jest ten pana przekaz?
[01:50] - Dobry wieczór. Mam nadzieję, że dobrze mnie słychać. Bardzo mi miło wszystkich przywitać dzisiaj. Zaczniemy od prostej rzeczy. Nie mam nic do przekazania. Niczego nie chcę wam przekazać. Chcę z wami porozmawiać. A jeśli pytacie, czym zajmuję się i w jaki sposób określić moje zajęcie, to mam z tym takie same problemy jak pan. Szczerze powiedziawszy nie jestem szamanem, bo nie przestrzegam tysięcy reguł, z których korzystają szamani. Nie jestem jakimś duchowym nauczycielem, bo szczerze powiedziawszy nikogo niczemu nie uczę.
Szukam swojej drogi, korzystam z określonych praktyk, które pobrałem po drodze. Nauczyłem się z nich korzystać na co dzień i to korzystanie okazało się skuteczne w moim wypadku, w wypadku innych ludzi. Zacząłem te praktyki rozbudowywać i z tego wszystko urosło. To, o czym dzisiaj będziemy rozmawiać, to jest skutkiem mojej pracy w ciągu ostatnich 10 lat i tym, co zrozumiałem, czemu nauczyłem się, co zauważyłem. Nie ma jednego kierunku, którym podążam. Stwarzam swój prywatny kierunek.
[02:57] - Umówiliśmy się dzisiaj na temat konkretny bardzo, czyli o kanibalizmie energetycznym. Brzmi to bardzo ekscytująco i bardzo ciekawie. Za chwilę oddam panu głos, aby powiedzieć, z czym w zasadzie mamy do czynienia. Ale w zasadzie czym jest ta energetyka? Bo mówi się na przykład o wampirach energetycznych, czyli ludziach, którzy w pewien sposób wysysają być może energię z innych ludzi. Ale w zasadzie czym jest ta energia? O czym mówimy? Co jest esencją tych pojęć wszystkich? Jakby mógł pan w paru słowach powiedzieć, czym jest ten kanibalizm energetyczny.
[03:53] - Zaczniemy od tego, że nie jestem teoretykiem, jestem praktykiem, dlatego nie mam określonych dużych teorii, nie posiadam jakichś wyjątkowych zdolności nadzwyczajnych. To tu już bym chciał uspokoić. Jestem normalnym człowiekiem, tak jak wy wszyscy. Patrzę na niektóre rzeczy z troszkę innej perspektywy. Wampiryzm energetyczny to jest coś takiego, wydaje nam się, że to ktoś pobiera coś określonego gdzieś w określonym miejscu, ściąga określoną energię. Nie podchodzę do tego w ten sposób. Nie określam pobierania energii jak coś, jak pobranie na przykład krwi albo pobranie jakichś płynów albo coś takiego. Traktuję energię w troszkę inny sposób. To znaczy wszystko, co istnieje, jest energią. Jesteśmy zagęszczoną energią.
Ja, pan, każdy, kto słucha. To jest zagęszczona energia, na którą nakłada się wibracje narządów, kości, skóry, mózgu, myśli, emocji, uczuć. To jest kłębek energii, który jest zagęszczony i stwarza naszą osobowość, stwarza naszą postać, stwarza naszą inteligencję, stwarza naszą świadomość i tak dalej. Nie rozmawiamy w tej chwili o jakichś delikatnych ubytkach energii, które nam ktoś odbiera. Będziemy rozmawiać o kanibalizmie energetycznym. To jest całkiem inne zjawisko. Szczerze powiedziawszy proszę nie szukać tego. Nikt o tym nie mówi. To jest zjawisko na tyle powszechne, że szczerze powiedziawszy nikt nie chce o tym rozmawiać. Każdy z nas jest kanibalem i to jest początek naszej rozmowy.
[05:26] - No właśnie, każdy jest kanibalem. Jak można to rozumieć? Rozumiem, że my cały czas siłą rzeczy obcując z innymi ludźmi, te energie siłą rzeczy muszą się przenikać. Czy rzeczywiście jest tak, że ta energia oddziaływuje między nami i czy jakoś
[06:00] - Żrzecie się, pożeramy nawzajem? Dokładnie. Szczerze powiedziawszy, nazwijmy to, nie pożeramy się, wymieniamy się. Wymiana jest zwykła tak, że ja daję człowiekowi, ty dasz mnie i jesteśmy świadomi tej wymiany. W świecie energii zwykła bardzo rzadko tak wydarzenie. Zacznijmy od początku. Z początku zrozummy, że każdy z nas przedstawia określony wzór, określoną ilość energii. Ten wzór energetyczny powstaje z pięciu dokładnych elementów, wzorców. Pięć żywiołów. Rozdzielamy tę energię tak, jak ją rozdzielali tysiące lat temu.
Pięć podstawowych żywiołów, którym każdy może stworzyć swoje zrozumienie. To jest ogólnie przyjęty sposób rozdzielenia określonych jakości energii. To jest ziemia, to jest woda, to jest ogień, to jest powietrze, to jest przestrzeń. Każdy z nas jest określonym zbiorem tych pięciu żywiołów. Jest u każdego człowieka określony żywioł dominujący, który nazywa się głównym żywiołem naszej duszy. To jest nasz rdzeń, to jest nasza wizytówka, to jest nasz sposób życia. Jest drugi żywioł, boczny, który nazywa się siła życiowa. To jest forma przejawiania się. W jaki sposób przejawiamy się na zewnątrz. To znaczy główny żywioł to jest nasz rdzeń, to jest nasz środek, to nasz świat wewnętrzny.
Siła życiowa to jest forma przejawiania się na zewnątrz, komunikacja z ludźmi, sposób życia, zachowania i tak dalej. Szukanie pracy, znajomości, kontaktów. Te pięć żywiołów składa określony wzór. Każdy człowiek w czasie swojego życia, kiedy rodzi się, przede wszystkim zacznijmy od prostych rzeczy. Czy rodzimy się pełny? Okazuje się, że nie rodzimy się od samego początku. To znaczy, w czasie ciąży zaczynamy tracić określone żywioły. Każdy żywioł powiązany z określonymi stanami emocjonalnymi, z określona świadomością, z określona wibracją. Jeśli ciąża była trudna, bolesna, były konflikty w rodzinie w czasie ciąży, matka nie chciała dziecka, ojciec nie chciał dziecka, to dziecko w czasie porodu już ma braki żywiołów. Teraz bym chciał porozmawiać o określonych rzeczach, które pokazują, z czym powiązany każdy żywioł.
Z określona świadomością, z określonym przejawianiem w naszym sposobie myślenia, naszej mentalności. Każdy żywioł działa na różnych płaszczyznach. Z gruba można te płaszczyzny określić jak płaszczyzna ciała, emocji, psychiki i energia. Każdy żywioł przejawia się na różnych poziomach w określony sposób. Zacznijmy od najgrubszego żywiołu, elementu ziemi. Żywioł ziemi powiązany przede wszystkim z naszą witalnością, siłą, odpornością. To jest na poziomie fizycznym. Na poziomie emocjonalnym, energetycznym to jest stabilność, pewność, spokój, panowanie nad sobą. Na poziomie naszego umysłu, na poziomie naszej duchowości to jest taka cecha jak mądrość, świadomość, wytrwałość. Każdy żywioł ma swoje określone przejawienie.
Kiedy w naszym życiu powstają problemy, jeśli tracimy określone żywioły w czasie ciąży, rodzimy się już z określonymi brakami i te braki widać u dzieci, które urodziły się. Jeśli są zmiany fizyczne, bo na przykład tracimy żywioł ziemi w czasie ciąży albo w czasie noszenia dziecka, porodu, to widzimy dziecko z jasnymi deformacjami na poziomie ciała, brakiem sił. Dziecko rodzi się słabe, jest bardzo słaba odporność. Jeśli na przykład był utracony element wody, rodzi się dziecko z problemami przemiany materii, problemy z krążeniem, z oddawaniem moczu i tak dalej. Jeśli rodzi się dziecko, utraciło element ognia w czasie ciąży, to rodzi się dziecko bardzo anemiczne, bardzo słabo się rozwijające, bardzo powolne, powolnie osiągające określone jakości, właściwości dorastania i tak dalej. Możemy utracić elementy z różnych powodów nawet już w samej ciąży i wtedy, kiedy rodzimy się, rodzimy się z określonymi brakami. Uświadomienie tego, że dzieci nasze przychodzą z określonymi brakami, które muszą być uzupełnione w ciągu dorastania, w procesie dorastania. Nawet jak dziecko urodziło się całkiem normalne, zrównoważone, to proces dorastania jest bardzo trudny, skomplikowany. Zawsze tak jest, że w czasie dorastania tracimy. Jeśli na przykład wychowaliśmy w bardzo trudnej rodzinie, w trudnych warunkach, było bardzo dużo napięcia psychicznego, emocjonalnego w rodzinie, kłótni.
Ojciec alkoholik albo matka alkoholik i cały czas był brak pieniędzy, brak poczucia bezpieczeństwa. Dziecko było bite, dziecko było poniżane. To dziecko w czasie dorastania traci pewność i siłę. Element ziemi. Jeśli dziecko wyrosło w rodzinie, w której nie było uczuć, nie było emocji, nie było przywiązania, rodzice nie okazywali miłości, to dziecko w czasie dorastania straci element wody, poczucie wygody, poczucie komfortu w życiu, poczucie emocjonalności. Jeśli dziecko wychowywało się w rodzinie, w której nikt nie czytał, nikt nie interesował się nowym doświadczeniem, książkami, komputerami, nie chodziło do kina, nie oglądał filmów i tak dalej. Żyło bardzo zamkniętym, prostym życiem, to dziecko straci element powietrza, bo powietrze to jest doświadczenie, poznanie, otwartość. Jeśli w życiu rodziny nie było jakichś uduchowionych rzeczy, nie było otwartości na nowe doświadczenia, na świat, na wydarzenia w świecie, otwartości na piękne, wspaniałe rzeczy, dziecko urodzi się albo wyrośnie bez elementu przestrzeni. I tak dalej. To znaczy każdy z nas, dorastając, traci określone elementy.
I kiedy kończy się okres dorastania i na przykład kończymy szkołę, każdy z nas wychodzi w światZ określonymi brakami. Jest nieuformowany. Bardzo mało ludzi, które przejdą określony okres dorastania w stu procentach w pełni. To jest rzadkość, ogromna rzadkość. To jest człowiek uformowany i ukształtowany. To jest człowiek spełniony. To jest człowiek, który jest zdrowy fizycznie, psychicznie, emocjonalnie, energetycznie. Szczerze powiedziawszy, to jest ogromna rzadkość spotkania takich ludzi. Większość z nas rodzi się z określonymi brakami. Rodzi się, dorasta i wstępuje w wiek dojrzałości z określoną ogromną ilością braków na różnych poziomach.
Na poziomach fizycznym, na poziomach energetycznym, na poziomach umysłowym i tak dalej. I te braki powodują, że czujemy się niedowartościowani, czujemy, że czegoś nam brakuje. Nie możemy być naprawdę w pełni szczęśliwi i zadowoleni.
[12:59] - No właśnie, tutaj już troszkę wybiegając naprzód, bo podejrzewam, że słuchacze, uczestnicy czatu też byli słuchaczami pana audycji. I tutaj kolejny raz pada pytanie o to, jak można rozpoznać swojego anioła, bo o tym pan mówił w swoich audycjach. Także może trochę wybiegając w przód, bo jeszcze ten temat tutaj nie został poruszony, ale może poruszmy go.
[13:35] - Przede wszystkim zaczęliśmy rozmawiać o kanibalizmie, nie aniołach, dlatego chciałbym skończyć o tym kanibalizmie. Na początku chciałbym powiedzieć, że kanibalizm powstaje z prostej naszej przyczyny: z poczucia głodu. Jeśli wychodzimy w świat i mamy ogromne braki w określonych elementach, określonych żywiołach, określonych energiach, jedyną rzeczą, którą próbujemy zrobić, to próbujemy te braki uzupełnić. Brak określonych energii, brak określonej równowagi powoduje, że cały czas równowagę wewnętrzną próbujemy odzyskać. Jeśli brakuje nam elementów ziemi, w większości wypadków próbujemy ten element uzyskać. Zwykle uzyskujemy te elementy w kontaktach z innymi ludźmi. Prosty przykład: dziewczyna wychodzi z domu, w którym żyła bardzo niepewnie, była niesamodzielna. Ten element ziemi u niej nie jest rozwinięty. Ona go gdzieś utraciła z powodu jakichś lęków, braku wychowania w określony sposób. Ten element ziemi u niej jest bardzo mało rozwinięty.
Co ona wtedy robi? Szuka faceta, który ma ogromną ilość ziemi. To znaczy ma dominujący element ziemi i w jego obecności czuje się wspaniale, bo cały czas, kiedy przebywa z tym facetem, pobiera jego energię. Pobiera określoną energię, określoną jakość, której cały czas brakowało. Czuje się przy nim wspaniale. Czuje się pewna, spokojna, bezpieczna. W tym czasie ten sam facet, który wyrósł w rodzinie bardzo rygorystycznej, w której okazywanie uczuć było zabronione albo rzadko okazywane i tak dalej, to brakowało mu elementu wody. W obecności tej kobiety, która ma na przykład tego elementu wody w nadmiarze, czuje się siebie rozluźniony, spokojny, emocjonalnie zaspokojony. To znaczy jest cały czas ten element jakby wymiany.
[15:21] - No właśnie, bo tutaj Szukajek pyta mnie o różnicę właśnie między wampiryzmem energetycznym a kanibalizmem. W krótkich słowach, jak rozumiem, można to wytłumaczyć.
[15:36] - Kanibalizm to jest zaspokajanie podstawowych swoich właściwości, których nam brakuje do pełni, do równowagi. Wampiryzm to jest pobieranie określonej jakości energii w czasie, kiedy mamy problem na przykład z określonym narządem. Ten narząd nie funkcjonuje normalnie, czy to jest serce, czy to jest prostata, czy to są nerki. Wtedy pobieramy od innego człowieka określoną jakość energii z tego samego narządu. Podłączamy się do jego energii i pobieramy czystą energię zdrowych nerki do siebie. To jest wampiryzm. Podłączamy się do serca, pobieramy energię serca, kiedy mamy my problemy z sercem. Kiedy mówimy o kanibalizmie, to kanibalizm to jest nie podłączenie do określonych narządów. To podłączenie do określonych jakości, wzmacnianie naszego stanu psychicznego, emocjonalnego, chęć uzyskania pełni, wypełnienie się.
[16:29] - Ja tutaj chciałbym przekazać pytanie od czatującej Persefony666. Przy okazji chciałbym ją pozdrowić bardzo serdecznie. Pytanie następujące: w jaki sposób mogę dowiedzieć się, że ja jestem wampirem? A jeżeli jestem, czy mogę przestać nim być, obronić się przed tym i nie zabierać energii innym?
[16:50] - Dobre pytanie. Przede wszystkim wampirami rzadko kto z nas bywa. Nie jest to powszechne zjawisko, spotykane rzadko, ale kanibalami jesteśmy wszyscy. Każdy z nas pobiera energię z określonych, z najbliższych osób, z rodziców, z partnerów. Każdy z nas wyrównuje swoje samopoczucie, swoją energię codziennie. I tutaj jest prosta rzecz, że póki nie zrozumiemy, że cały czas uzupełniamy brakujące energie kosztem innych osób. Dlaczego to jest problem? Wydawałoby się, że to jest tak normalne. Wygląda to tak, że to jest uzupełnienie. Jest taka prosta rzecz, że jeśli pobieramy szybciej niż ta osoba, u której sobie bierzemy, jest w stanie uzupełnić tą energię, jak na przykład ta dziewczyna, która pobierała tą energię od faceta, który miał dużo ziemi, to po dwóch latach ona nawet nie poznaje tego faceta.
Był taki silny, pewny, spokojny, a w tej chwili jest słaby, zmęczony. Na nic się nie nadaje. Nie znam tego faceta. Dlaczego tak się dzieje? Bo zjadła całą jego ziemię. Kiedy go zjadła, przestał być dla niej atrakcyjny. Przestał jej smakować. I co ona wtedy zrobi?Jeśli w tym czasie nie nauczyła się uzupełniać ziemi samoczynnie, to jedyne co zrobi, będzie szukała następnego faceta, u którego będzie ponownie nadmiar ziemi i ponownie będzie go jadła i czuła się przy nim wspaniale, пока cała ziemia nie będzie zjedzona. Nie chodzi tylko o biologię płci. Chodzi o to, że w tej relacji jedzenia powstaje z każdym związkiem.
W większości wypadków poczucie zakochania albo poczucie wspaniałych, wspólnie spędzonych chwil opartych na uzupełnieniu brakujących nam żywiołów. Dlatego kanibalizm odróżnia się od wampiryzmu. Jest napisane, co to jest element ziemi. To jest określona energia z określoną jakością, która nazywa się w ten sposób, bo ona przekazuje określone wibracje, które można najbardziej połączyć z elementem ziemi. To jest poczucie siły, pewności, spokoju, stabilności, poczucie bezpieczeństwa. To nam daje. Tą energię albo posiadamy, albo nie posiadamy. Możemy jej mieć nadmiar i wtedy to będzie upierdliwość, to będzie upór, to będzie egocentryzm, to będzie nieugiętość. Albo możemy mieć tego bardzo mało, wtedy będzie słabość, zalęknliwość, słaba odporność, ułomność i tak dalej.
[19:18] - Kolejne pytanie, które mam zapisane od Pepinlala: czy można w jakiś sposób skontaktować się ze swoim aniołem?
[19:26] - Dobre pytanie, po co?
[19:28] - Właśnie Pepinlala nie napisał, czy też nie napisała, w jakim to celu. Także tą osobę proszę, gdyby mogła to doprecyzować, w jakim konkretnie celu.
[19:42] - Nie kontaktujemy się z aniołami, żeby oni nas ukochali albo uczulali. Kontaktujemy się z aniołami, kiedy potrzebujemy współpracy. Kontaktujemy się z nimi w celach pomagania albo sobie, albo innym. To ich konkretna praca wspierania nas. Bardzo chętnie współpracują z nami, kiedy wspieramy innych. To znaczy przychodzą do nas wtedy, kiedy zaczynamy pomagać innym. Kiedy nasze działania, nasze czyny, nasze słowa, nasze myśli ukierunkowane wspieraniem innych osób.
[20:13] - To ja mam takie w takim razie pytanie: kim są te anioły? Czym są? Jak by pan to określił? W sensie chociażby energetycznym. Kim są anioły?
[20:31] - Po co ich w jakiś sposób określać, oceniać? To są określone istoty. Określone istoty, ja nazywam to z piątej, szóstej gęstości. To są istoty, które osiągnęły określony rozwój i pomaganie dla nich, można powiedzieć, to jest hobby albo to jest sposób ich na wspieranie nas w jakiś sposób. Ważne, na ile jesteśmy w stanie z nich skorzystać, na ile ich pomoc jest w namacalny sposób widoczna w naszym życiu. Bo w mojej pracy ich wsparcie jest stuprocentowe. Nie rozumiem, jak można bez nich pracować. Nie rozumiem, jak można bez nich żyć. Nie zastanawiam się, nie pytam ich o imiona, nie nazywam ich takimi pięknymi imionami. Liczy się tylko skutek, efekt pracy, który wykonujemy wspólnie.
W większości wypadków moja praca polega na tym, że proszę ich o wsparcie dla określonej istoty, osoby, która sama nie jest w stanie o to poprosić albo nie wie jak, albo nie umie tego robić.
[21:26] - Tutaj pytanie od użytkownika ErrorNickname: skąd wzięła się ta wiedza? Na jakiej podstawie tą wiedzę pan zdobył?
[21:34] - Podstawą tej wiedzy o pracy z energiami żywiołów była religia Bon. To jest piąta szkoła buddyzmu tybetańskiego. To jest zasada kultury Tybetańczyków. Nauczyciel, u którego pobierałem nauki, był Tenzin Wangyal Rinpoche, osoba bardzo znana w Polsce, od 20 lat przyjeżdżająca i udzielająca różnych nauk, przede wszystkim powiązanych z szamanizmem i z pracą z żywiołami. To są praktyki powiązane z boginiami elementów. To są praktyki, które pozwalają albo uczą, w jaki sposób uzupełniać energie, nie kradając innych ludzi obok siebie. To są praktyki, które uczą nas, jak pobierać energie żywiołów, elementów od oświeconych istot, od bogiń elementów, od kolorów, od kształtów, od przyrody, od słońca, od gór, od morza, od łąk i tak dalej. To znaczy to są praktyki, które były wykorzystywane w szamanizmie od tysięcy lat i on jest prosty, łatwy i z tego wszystko zaczynało się. A wiedza aniołów powstaje spontanicznie, powstaje u każdego, kto nawiązuje z nimi łączność. Ta łączność zwykle powstaje samoczynnie.
Nie jest tak, że to szukamy ich i oni przychodzą. To jest tylko tak, że to robimy coś i oni przychodzą. Robimy to dobrze.
[22:57] - Tu jest pytanie od użytkownika Kaktus80: czy w religii Bon jest Bóg i czy to ma jakiś związek z buddyzmem?
[23:08] - W buddyzmie nie ma Boga i to dla mnie było ogromnym wsparciem, bo jestem osobą niewierzącą, wychowcą z rodziny niewierzącej i szczerze powiedziawszy to z tego powodu, że w Bonie nie ma Boga, pomogło mnie Boga odzyskać. Kiedy zrozumiałem, że tak naprawdę każdy z nas zaczyna drogę w jakimś określonym momencie albo korzysta z określonych wskazówek, dociera do swojego miejsca i swojego zrozumienia. Tak więc w tej religii Bon, w której nie ma Boga, odzyskałem Boga. I cieszę się. Odzyskałem swoje zrozumienie Boga i ta religia, w której Boga nie ma, bardzo mnie w tym pomogła.
[23:45] - No właśnie, to może zadam takie pytanie w tej chwili od siebie, bo widzę, że tu nie ma na razie pytań na czacie. Jak to rozumieć? Bo rozumiem, że właśnie dzięki Bon i być może buddyzmowi w jakiś sposób doszedł pan doWłaśnie wiary w Boga i do tych aniołów, o których pan dużo mówił. W zasadzie jak to wygląda według pana? Jaki jest pana światopogląd religijny? Jak wygląda ta cała przestrzeń duchowa?
[24:36] - Najfajniejsze przede wszystkim w tym, że nie mam światopoglądu religijnego i w tym jestem całkowicie wolny. Jestem osobą niewierzącą. Każdy raz to podkreślałem. Jestem osobą doświadczającą Boga. Nie stwarzam reguły, zasady, nie opieram się na ani jednej z nich. Po prostu doświadczam Boga w swoim życiu. Doświadczam go w czasie swojej pracy z ludźmi, opieram swoją pracę na wsparciu Boga w czasie wykonywania mojej pracy. Nie ma tutaj ideologii, nie ma zasad, nie ma reguł. Anioł jest jednym z przejawień Boga. To są pośrednicy między nami i Bogiem.
To są istoty, które pozwalają nam odnaleźć drogę do Boga. Nie są anioły celem poszukiwania. Anioły nas prowadzą do celu. Tym celem jest kontakt z Bogiem. Cała moja praca jest związana z duszą. Nie da się pracować z duszą bez zrozumienia Boga. Nie da się pracować z duszą bez korzystania z pomocy Boga. Nie ma tutaj ideologii.
[25:38] - Dostałem pytanie, a właściwie kilka pytań od użytkownika Ekologiczny i właściwie nie za bardzo wiem, od którego zacząć. Może przeczytam wszystko, co ten użytkownik mi tu przesłał. Moje pytanie dotyczy tego, czy można zmienić swoje przeznaczenie, a jeśli można, to w jaki sposób? A także czy jest coś takiego jak dobra i zła karma i czy istnieje przenoszenie kary za popełnione uczynki w poprzednim wcieleniu?
[26:11] - To jest proste pytanie. To jest pytanie, które w każdym podręczniku buddyzmu można przeczytać. Jest negatywna karma, pozytywna, neutralna, warunki, w których ta karma wypala się i te warunki muszą być spełnione, żeby ta karma się wypaliła. Tak samo jak są warunki, żeby zaczęła wypalać się pozytywna karma. Na pewno spłacamy długi karmiczne z poprzednich żywotów. Każdy, kto pracuje z ludźmi, terapeuta, wie, ile ciągnie się ogonów z poprzednich żywotów, które przeszkadzają nam w normalny sposób pracować. Prosty przykład. Osoba z pacjentami miała ból w łokciu. Chodził od lekarza do lekarza. Nikt nie mógł mu niczego powiedzieć, dlaczego go boli łokieć.
Zaczął się ból w określonym momencie jego życia. Miał 20 z czymś lat. Od tego momentu zaczął go boleć łokieć. Dwa, trzy lata chodził od lekarza do lekarza. Nie znaleźli niczego, a ból był ogromny, silny. Popatrzyłem na jego przeszłość, bo przyszedł do mnie. Albo nie przyszedł, bo nie spotykamy się. Zadzwonił. Patrzę na przeszłość. Okazało się, że w poprzednim żywocie, w tym samym roku życia odcięło mu rękę.
Ten ból zaczął się w tym momencie, kiedy w poprzednim żywocie stracił rękę. To nie jest kara. Coś przeszło. Lęk, ból, przerażenie przeszły do następnego żywota i tak dalej. Takie rzeczy są na co dzień. Każdy z nas ma ogromną ilość ogonów, które ciągnie z poprzednich żywotów. To są zobowiązania, różne wydarzenia, lęki, uraz, które mamy. Czy byłem zabity, czy byłem spalony, czy byłem uduszony, czy byłem zgwałcony, czy sam gwałcił, dusił i molestował i tak dalej. To wszystko zostawia ślad. Jesteśmy zlepkiem wszystkich poprzednich żywotów.
Jesteśmy mozaiką, w której każdy kawałek jest częścią naszego poprzedniego żywota.
[27:55] - Mam tutaj zapisane takie pytanie, które pojawiło się na początku dzisiejszego spotkania. Pytanie od użytkownika Pepinlala: co pan sądzi o opętaniach?
[28:05] - Właśnie nie wiem, co o nich można sądzić. Opętania są to życie. Coś, co wiele osób doświadcza i większości z nich jest świadomych, niektórych nieświadomych. Do momentu, gdy nasza psychika jest odporna, to nawet jeśli jesteśmy opętani, nie mówię o opętaniach demonicznych, które tak naprawdę jest ryżowo hollywoodzkie, które są jednym ułamkiem jednej setnej albo jednej tysięcznej części wszystkich opętań. Opętania to jest normalna rzecz. Kiedy istoty nieżyjące, które nie odeszły z naszego poziomu, przebywają w naszym ciele, wchodzą w nasze ciała z różnych powodów. One przebywają w naszym ciele cały czas w przestrzeni naszego ciała, korzystają z naszej energii i jeśli mamy słabą odporność psychiczną, zaczynają stopniowo na nas wpływać. Zaczynają zmieniać nasze zachowania, nasze priorytety życiowe, nasze emocje, nasze uczucia. Zaczynają wkładać swoje poglądy. Mało tego, kiedy jesteśmy opętani, to cały czas trwa walka pomiędzy naszą świadomością, naszą osobowością, истинной osobowości i świadomości tych istot, które w nas są.
Ja nazywam to opętanie bytowe. To jest opętanie, które jest na co dzień. Wiele ludzi żyje z tym wiele lat.
[29:19] - No właśnie, bo pytanie od siebie zadam. Kolejny pan raz wspomina o poziomach. Rozumiem, że są to poziomy gęstości, bo tak to wydedukowałem z poprzednich pana wypowiedzi, ale też z naszej rozmowy prywatnej, kiedy na przykład mówił pan o strażnikach. Co pan ewentualnie pojmuje pod tym pojęciem strażników?
[29:51] - W zależności, w której sytuacji, w zależności, o jakich strażnikach mówimy. Jeśli wykonujemy jakieś praktyki związane na przykład z buddyzmem, tam dla wsparcia tych osób, z którymi współpracujemy, jeśli nawiązujemy tą łącznośćDostajemy ten przekaz, dostajemy ten ruch pozwolenia na praktykowanie, to wtedy jesteśmy pod opieką określonych istot, na których praktykujemy i medytujemy. To określony strażnik, który mamy w buddyzmie. Jeśli rozmawiamy o normalnym życiu, to tym wsparciem jest nasz anioł, to on jest naszym strażnikiem i chroni nas wtedy, kiedy mamy określone cele i misje do wykonania, określone czyny, które musimy wykonać w tym świecie. I zbierają nas do momentu wykonywania tego. Prowadzą nas, kiedy mamy coś do realizacji, kiedy nasze czyny muszą komuś służyć, kiedy muszą coś zmienić w tym życiu.
[30:41] - A te poziomy gęstości, jakby pan je określił, co to jest w zasadzie?
[30:46] - Szczerze powiedziawszy, nie mam zielonego pojęcia. Istoty, które nie odchodzą z tego świata, to istoty, które przebywają w czwartej gęstości. To jest nazywane astralem. To jest istoty, które długi czas przebywają pomiędzy miejscem, do którego muszą trafić i tym miejscem, z którego wyszli, do którego już nie mogą trafić. Wyszli ze swojego ciała, stracili część siebie, stracili formę cielesną. Zostało wiele innych form, w których mogą przebywać i w zależności, w której z nich przebywają, to przebywają na jednej z warstw czwartej gęstości. Uważam, że to miejsce, do którego musi każdy z nas trafić, to jest miejsce, które w buddyzmie określa się bardo, to jest stan pomiędzy śmiercią a następnymi urodzinami. To jest stan albo płaszczyzna tego, to jest piąta gęstość. Jeśli nie trafiamy na tą piątą gęstość, nie trafiliśmy od razu tam, to przebywamy w czwartej. I z tej czwartej gęstości łatwo możemy komunikować się z trzeciej.
Dlatego te wszystkie opętania polegają na tym, że czwarta gęstość i trzecia gęstość w tej chwili są bardzo mocno połączone. Dlatego ilość opętań w tej chwili w świecie wzrosła dziesięciokrotnie, bo te światy nakładają się na czwartej i trzeciej gęstości, zaczynają przenikać. Dlatego ten świat ludzi nieżyjących z ogromną łatwością w tej chwili wchodzi do naszego świata i ilość ludzi opętanych będzie z roku na rok rosła. Ilość egzorcystów, którzy będą wykonywali ten zawód, co roku będzie dziesięciokrotnie wyrastała, bo zapotrzebowanie na to już jest ogromne.
[32:20] - Nie wiem, czy ten temat był już poruszany, ale chciałabym się dowiedzieć, na czym polega właśnie takie opętanie. Co to jest?
[32:27] - Opętanie jest bardzo częste i polega na prostej rzeczy. Na przykład umiera najbliższa osoba. Nie jesteśmy w stanie jej odpuścić, nie możemy pozwolić jej odejść. Jesteśmy tak mocno przywiązani, że nie wyobrażamy sobie, jak będziemy żyć bez tej osoby. Nie wiem, czy to jest matka, czy to jest ojciec, czy to jest mąż, czy to jest dziecko. I w momencie, w którym ta osoba umiera i chce odejść, nie pozwalamy jej na to. Wciągamy ją w siebie, wciągamy jej duszę, wciągamy jej osobowość, jej świadomość. I w tej chwili w naszym ciele są dwie osoby. Nie odczuwamy tego w jakiś sposób, tylko czujemy, że coś w naszym życiu zmieniło się od tego momentu. I taka jest prosta rzecz, że na przykład jeśli ta osoba umarła na jakąś ciężką chorobę, na przykład na jakieś zmiany nowotworowe, to po jakimś czasie na 100% będziemy mieli to samo.
Ten wzorzec energetyczny choroby, na przykład w czasie opętania, zostaje. Jeśli na przykład wchodzi w nas dusza człowieka, który był narkomanem, to za jakiś czas też będziemy czuli ciągoty, będziemy mieli potrzebę. Jeśli wchodzi w nas dusza alkoholika albo osoby, która miała jakieś różne zboczenia i tak dalej, to zaczyna też u nas to zmieniać, zmieniać nasze poglądy na życie i tak dalej. To znaczy opętanie, czasami sami stwarzamy, wciągając jakieś określone istoty, a czasami te istoty gwałtownie wchodzą w nas. Na przykład w czasie zabiegów chirurgicznych. Bardzo często jest w szpitalach, kiedy jesteśmy pod narkozą, w czasie mocnego alkoholowego zatrucia na przykład, kiedy bardzo jest silna impreza i bardzo dużo ludzi kończy w tym czasie. W czasie, kiedy osoby zażywają jakieś mocne narkotyki, jakieś mocne prochi, które też powodują, że człowiek traci przytomność. W tym momencie jesteśmy bezradni. Te istoty wchodzą w nas i później zostają w nas. Nie jest tak, że wchodzi w nas tylko jedna osoba.
Czasami jest ich 10, 15, czasami 20. W psychiatrii to nazywa się wieloraka osobowość. Kiedy u człowieka zaczynają wychodzić określone istoty, które w nim są, zaczynają przychodzić do głosu, zaczynają brać udział w realnym życiu. To jest rzadkość, ale tak bywa.
[34:40] - Tutaj mamy pytanie od użytkowniczki Śniegowa: „Moje pytanie brzmi: co pan sądzi o dziedzicznej winie?”
[34:49] - Szczerze powiedziawszy nie bardzo to akceptuję, nie bardzo to rozumiem z dziedziczną winą, bo mamy tyle win, które zbieramy w tym życiu z różnych powodów. Nie trzeba zbierać dodatkowych win. To znaczy jeśli jest karmiczna jakaś słaby, która w jakiś sposób na przykład zmusza nas do określonego zachowania. Na przykład braliśmy jakieś zobowiązania, ślubowania, na przykład nie uprawiać seksu albo żyć w biedzie i tak dalej. To określone ślubowania, które były nałożone w określonych, bardzo silnych stanach emocjonalnych, które kierują nami długie żywoty. Czasami określone ślubowania, które nakładali na siebie 10, 15, 20 żywotów, mają ogromny wpływ nadal. I kiedy łamiemy te ślubowania, wzmacnia się w nas ogromne poczucie winy. Nie możemy sobie z tym poradzić. Znaczy, póki ktoś nie wróci do tego żywota, w którym te ślubowania brał, w czasie regresu, w czasie hipnozy nie wycofa tego, nie zamknie tego rozdziału, to przez długi czas będzie odczuwał poczucie winy za łamanie tych zobowiązań.
[35:59] - Tutaj dwa pytania od Samanta Black: „Czy jeśli chodzi o szamanizm, to zajmuje się pan tylko nim, czy jeszcze czymś?”
[36:08] - I drugie pytanie: czy jest pan Bonpo?
[36:11] - Szczerze powiedziawszy nie jestem. Korzystałem z buddyzmu, żeby zmierzyć swoją drogę. Nie jestem Bonpo. Nie mogę powiedzieć, że jestem, choć ta religia albo ta kultura, albo ta filozofia jest mnie najbardziej bliska, bo to jest jedyna kultura i filozofia, która w otwarty sposób rozmawia o duszy, która uczy pracy z duszą. Jest tam ogromna ilość praktyk, które pozwalają nam pracować ze swoją duszą, karmić ją, uzupełniać określone braki, określone energie. Nigdzie, ni w jednej innej kulturze nie ma tyle praktyk praktycznych, konkretnych, prostych, stuprocentowo pewnych i bezpiecznych. Nigdzie więcej tego nie można znaleźć. Jestem ogromnie wdzięczny, że w moim życiu zaistniało Bon z możliwością uzyskania tych nauk, zrozumienia świadomości pracy. Konkretnej pracy, którą każdy może wykonywać dla siebie i dla swojej duszy.
[37:05] - Pytanie od użytkowniczki Kisa: w jaki sposób wchodzi w nas dusza narkomana czy alkoholika?
[37:13] - Bardzo proste. Narkomani szukają tych, kto próbuje nowych prochów, nowych doświadczeń, a alkoholik szukają kogoś, kto bardzo lubi wypić i czeka tylko na chwilę, kiedy upijemy się na ubój, kiedy nie będziemy już nic kojarzyć, kiedy będziemy nieprzytomni całkowicie. Wtedy może zrobić z nami co chce.
[37:35] - Dostałem pytanie od użytkownika Janek1234. Widzę, że już zwiał z naszego czata, ale przekażę to, co napisał. Domyślam się, że gość jest odbamą buddyzmu, a tam jest jakoś tak, że cały czas dostajemy szansę z każdym odrodzeniem, szansę na poprawę żywota. Coś w ten deseń. Czy tak?
[37:59] - Nie, nie tak. Dostajemy tę szansę każdego dnia. Czy skorzystamy z tej szansy? Każdy dzień może zmienić swoje życie. Nawet ta dzisiejsza rozmowa to jest próba coś zmienić, próba w jakiś sposób dać większą świadomość, żeby wyjść poza granice. To daje nam nowe życie, nową szansę, nową wolność, nowe zrozumienie.
[38:23] - A tutaj dosyć interesujące pytanie od Arka, naszego kolegi: czy mamy możliwość stworzenia... Już sekundę, bo mi to uciekło. Czy możemy sobie sami stworzyć energetycznego sobowtóra lub golema i czy może on rozpocząć niezależne od naszej woli życie, w cudzysłowie?
[38:51] - Po co? Tysiąc pytań, które można zadać, w których tak naprawdę jest czystej zabawy. Teoretycznie wszystko jest możliwe. Tylko jaki cel? Jeśli rozmawiamy o tym samym buddyzmie, był taki nauczyciel jak Karmapa. On stworzył swojego sobowtóra, żeby nauczać w tym samym miejscu różnych nauk. W różnych miejscach mógł stworzyć swoich sześć, siedem sobowtórów, które rozjeżdżały się i nauczały różnych nauk tym samym czasem. To czemuś służyło. Jego poziom był na tyle wysoki, że mógł sobie na to pozwolić i zrealizować to. Miało sens.
Po co stworzyć golema?
[39:29] - Tak, ale z tego wynika, że to jest możliwe. Chociażby w tym wzniosłym celu, aby nauczać. Czyli osoba wystarczająco energetycznie rozwinięta jest w stanie tworzyć swoje sobowtóry?
[39:46] - Osoba rozwinięta nie musi tego robić. Muszą być określone warunki, które by zmusiły ją do stworzenia tego. Istota rozwinięta może zrobić wiele różnych dziwnych rzeczy.
[39:58] - Zalęknionej: czy wpływają na nasze obecne życie działania naszych przodków i w jakim stopniu?
[40:08] - Po co sobie przyjmować to? Szczerze powiedziawszy uważam, że na nasze życie wpływają nasze poprzednie działania, nasze poprzednie czyny. Jesteśmy odpowiedzialni za to, co robimy dzisiaj, bo to będzie wpływało na nasze następne życie. Nie wpływa na nas życie naszej matki albo naszego ojca, albo naszego dziadka. To my, to nasze czyny, które popełniliśmy w poprzednim, poprzednim i poprzednim żywocie, dalej wpływają na nas. Na to, co robimy, w jaki sposób żyliśmy. To jest prosta rzecz. Jest coś takiego, nazywa się to rozwój duchowy. To określony poziom, który osiągamy w tym życiu. To określona wibracja, którą da się zmierzyć.
Przychodzimy na świat, rodzimy się z tej wibracji, na której skończyliśmy poprzednie życie. I w każdym życiu jest tak samo. Startujemy z tego miejsca, na którym skończyliśmy żywot w poprzednim życiu. Na tej płaszczyźnie, z tym sposobem zrozumienia, z tym potencjałem, z tymi zdolnościami. Rodzimy się albo z kimś innym. To jesteśmy my i nasze życie, nasza odpowiedzialność, nasze czyny, nasze zdolności, możliwości, nasz potencjał, który rozwinęliśmy albo nie rozwinęliśmy w poprzednim żywocie. To będziemy posiadali w tym żywocie, tym zaczniemy żyć, na tym zaczniemy budować. Dlatego niektóre ludzie rodzą się z ogromnym potencjałem, ogromnym startem. Są od samego początku mądrzy, inteligentni, wspaniali i tak dalej. Niektórzy rodzą się na samym początku, na samym zero i wszystkiego muszą z powrotem nauczyć się, zbudować to wszystko.
Nie rodzimy się na jednym poziomie, nie rodzimy się w jednych warunkach.
[41:44] - Tutaj osoba zadająca pytanie, czyli Zalękniona, napisała, że bardzo mi się podoba pana odpowiedź. A tymczasem bardziej dociekliwa jeszcze Samanta Black pyta: buddyzm zakłada istnienie i nieistnienie Boga. To działa na zasadzie bramki logicznej. Czy etyczne jest więc mówić, że BógBogowie istnieją zamiast że są afirmacją naszej własnej boskości. Co pan na to, panie Aleksandrze?
[42:23] - A ja na to powiem tak: nie podchodzę do Boga albo do bogów tak, jak podchodzi buddyzm i tak dalej. Podchodzę w całkiem praktyczny sposób. Dla mnie Bóg to jest rdzeń naszej duszy. Jeśli ktoś wejdzie na moje strony, to przeczyta, z czego zbudowana jest dusza, z jakich warstw i w jaki sposób funkcjonuje, to Bóg dla mnie to jest to, co jest wewnątrz nas. To nie jest gdzieś tam. U każdego człowieka dusza zbudowana jest z części Boga. Uważam, że Bóg to są wszystkie dusze wszystkich świadomych istot połączone wspólnie we wszechświecie. Każda dusza to jest komórka Boga. Wszystkie istoty we wszechświecie są Bogiem. Każda dusza jest częścią Boga.
Uważam, że nasza dusza reprezentuje Boga w nas. Pracuję z duszą, mam kontakt z tej częścią Boga, która jest w każdym człowieku. Nie jesteśmy tego świadomi, nie korzystamy z tego, bo dusza ukryta pod wieloma warstwami, przez które nie możemy przejść albo które nie pozwalają nam dotknąć tego Boga. Pragnienie, dążenie do dotknięcia go albo bycia blisko niego jest w nas wpisane. To jest nasz naturalny odruch. Każdego dnia chcemy być bliżej Boga. Nikt tak nie myśli, nikt nie jest tego świadom. Szukamy Boga każdego dnia naszego życia. Robimy to w najbardziej dziwny sposoby. Każdy dzień to robimy, od nowa.
Im większa będzie świadomość, że poszukujemy Boga wewnątrz nas, a nie na zewnątrz, tym łatwiej nam będzie to odzyskać.
[43:55] - I tutaj właśnie od Samanty pojawiło się kolejne pytanie: wciąż można nazwać, że Bóg jest nami, bóstwa są nami i my jesteśmy Bogiem. Istnieje medytacja podarowania, nie pamiętam nazwy dokładnie, i przy ofiarowaniu bóstwom abon podarowuje się też sobie na równi z bóstwami. Sądzę, że to mądre. Co pan o tym sądzi?
[44:18] - Pewno to jest mądre. Ja z tego nie korzystam. Nie uważam, że jesteśmy Bogiem. Uważam, że Bóg jest rdzeniem naszej duszy. To jest tak, że chodzimy na przykład w zimie, jesteśmy ciepło ubrani, mamy ubranie, na przykład futro jakieś. Później jest jeszcze jakiś sweter, później jakaś koszula i tak dalej, podkoszulek. Każda warstwa to nie jesteśmy my. To jest nasze ubranie. Pamiętacie, że człowiek mówi, że cebula ma warstwy. Ogry mają warstwy i ludzie mają warstwy.
Nasze dusze też mają warstwy. Kiedy zrzucamy kożuch albo futro, nie zrzucamy siebie. Zrzucamy tylko część swojego ubrania. Bóg jest w środku nas, ukryty pod wielką ilością ubrań, warstw, poziomów, gęstości, wibracji, czystotliwości. I nasz cel, wszystkich naszych żywotów, to jak najbliżej podejść do niego, dotknąć go, być jak najbliżej niego w każdym życiu. To jest bardzo proste. Nie potrzeba do tego określonych praktyk.
[45:21] - Panie Aleksandrze, ja tutaj od siebie zadam pytanie, a затем od jednego z użytkowników. Czy pan miał jakąś styczność z doświadczeniami Ingo Swanna, który niestety niedawno odszedł w niebyt, ale miał bardzo ciekawe doświadczenia związane z postrzeganiem zdalnym i tym podobnymi rzeczami. Czy jakoś jest pan zorientowany w tym, czym on się zajmował? I drugie pytanie jest od użytkownika 333. Sześć trójek chyba. Czy cel życia i sens jest mocno ukryty?
[46:12] - Nie znam tego miłego pana, o którym mówimy. Szczerze powiedziawszy, jestem bardzo zamknięty na obrazy życia. Nie szukam przewodników, nie szukam jakiejś informacji z zewnątrz, nie szukam jakiegoś wsparcia albo jakiegoś kierunku. Nie muszę. Ta informacja jest w nas. W każdym jest twój przewodnik. W każdym jest twój najlepszy nauczyciel. On jest w naszej duszy. Jest tam zapisana cała informacja, której potrzebujemy. Jedyny problem, jak to odczytać.
Jest tam zapisana informacja o każdym dniu naszego życia, który będzie. Każdy z nas jest napisany dla siebie. Są zapisane drogi, które możemy wybrać. W poprzedniej audycji mówiłem, że jest coś takiego jak dziewięć dróg życia, przez które przechodzimy. To jak światy równoległe, z których tylko jeden jest zmaterializowany, w którym jesteśmy w tej chwili. W jakichś momentach jest skrzyżowanie, w którym wybieramy następną drogę albo jedziemy tą samą drogę. Ta droga jest rozpisana i od tego, którą drogę wybierzemy na skrzyżowaniu, nasze życie kończy się w ten albo w ten sposób. Wszystko jest w naszej duszy. Wszystkie wizje naszego życia są w naszej duszy. Natychmiastowo.
Od pierwszego dnia do ostatniego dnia. Każda wizja. Wszystkie te dziewięć dróg, które są rozpisane od pierwszego naszego oddechu do ostatniego. Mało tego, rozpisane na wiele żywotów do przodu. Nasze dusze to wszystko wiedzą. Mamy wybór na każdym skrzyżowaniu wybrać inną drogę.
[47:40] - Tutaj mam pytanie od Zbyszka102: jak się bronić przed kradzieżą energii i czy aniołowie mogą nam pomóc w ochronie przed złodziejami?
[47:52] - Witam Zbyszku. Przed wszystkim sposobów ochronienia się przed utratą energii jest ogromna ilość. Jest setki podręczników i książek, które napisano, w jaki sposób chronić, wytwarzać jajko, to jeszcze coś, to jeszcze coś. Sposobów jest ogromna ilość i każdy terapeuta musi nauczyć się dla siebie, w jaki sposóbKorzystać z tego. Szczerze powiedziawszy nie mam konkretnego sposobu, jak siebie chronić przed tym. Mam inny sposób: jak uzupełniać to, co jest kradzione. Pomysłów, aby odebrać nam energię, jest tak samo dużo jak pomysłów, by się chronić. Ludzi, którzy kradną energię zawodowo, takich profesjonalnych wampirów energetycznych, w ostatnich latach jest bardzo dużo. To ludzie, którzy przede wszystkim mają ogromny kontakt z ludźmi, którzy są bardzo mili, sympatyczni, którzy rozpośradniają innych do siebie. I ludzie pozwalają im tą energię kraść.
Zgadzają się, wewnętrznie pozwalają im coś od siebie wziąć. W każdym wypadku chciałbym powiedzieć, że sposobów kradzieży energii jest tyle samo, co sposobów obrony. Każdy czas, w każdej chwili ktoś może zaatakować w nieoczekiwany sposób, ominąć twoją obronę, ochronę i każdego dnia trzeba stwarzać to od nowa. Lepiej wiedzieć, w jaki sposób uzupełnić, w jaki sposób wziąć albo dać sobie coś, co jest zabrane. Skąd to wziąć? W jaki sposób? Co może nam pomóc w tym wypadku? To jest fajna informacja. Druga rzecz: anioły nie zajmują się takimi pierdołami, żeby chronić nas. Bardzo rzadko angażują się.
W większości wypadków anioły to bierni obserwatorzy. Trzeba zasłużyć swoim życiem, swoim działaniem na ich uwagę. Trzeba być naprawdę dla nich czymś atrakcyjnym, wyjątkowym, żeby zwrócili na siebie uwagę, żeby chcieli ruszyć palcem, żeby w jakiś sposób Tobie pomóc. Nie są oni szybcy do tego, nie jest to łatwe, nie są to jakieś próby pokazania się z takimi aureolami albo skrzydełkami, albo z różnymi koszykami, albo coś jeszcze. To są twardi goście. Bardzo konkretni. Są z bardzo konkretnego powodu obok nas. Przychodzą w bardzo określonych chwilach.
[50:12] - Tutaj padło takie pytanie od użytkownika Shekletona: co wie pan o szamanizmie syberyjskim i odzyskiwaniu duszy przez szamana?
[50:22] - O szamanizmie syberyjskim wiem tyle samo, co każdy z was. Wiem o odzyskaniu duszy. Robię to codziennie i to wiele razy dziennie. To jest normalna praca dla nich. Każdy z was ma swój plan. Nie robiłem tego przez pierwszy żywot. Robiłem to wiele żywotów. Może w jakimś żywocie robiłem to w Syberii. Zasady są proste, bardzo konkretne. Proste zasady, które pozwalają wejść tam, gdzie zwykle nikt nie wchodzi, zrobić coś, czego nikt nie chce zrobić.
Odzyskanie duszy zwykle polega na odbieraniu duszy nowemu właścicielowi. Od jakiegoś czasu ci nowi właściciele to bardzo potężne istoty, którym nie wolno, albo inaczej, które nie traktują nas poważnie. My dla nich jesteśmy jak mrówki. Trzeba odebrać tym istotom duszę człowieka, który ma tylko jedną dobrą rzecz: dobry kontakt z Bogiem. Każdy, kto ma kontakt z Bogiem, może pomóc innemu odzyskać jego duszę.
[51:15] - Ja tylko wtrącę tutaj uwagę techniczną, że ze względu na bardzo duże zainteresowanie przedłużamy nasz czat do godziny 22:00. A wtrącę tutaj pytanie, moim zdaniem interesujące, od Magdaleny13, która pisze tak: „Witam, chciałabym się dowiedzieć, jak skutecznie chronić się przed złymi wpływami, energiami albo pechem. Według wielu teorii przyciągamy to, co sami myślimy i czujemy. Czy jedynym sposobem jest więc zmiana sposobu myślenia?”
[51:56] - Przede wszystkim zmiana sposobu myślenia, bo w większości wypadków to my na siłę, na gwałt szukamy sytuacji, ludzi, różnych chwil, w których musi nas coś złego spotkać. Robimy to z ogromnego poczucia winy, z którym żyjemy. Jeśli nie mamy dobrego zdania o samym sobie, jeśli żyjemy z przekonaniem, że jesteśmy do dupy, że wszystko u nas nie jest w porządku, to jedyne, czego szukamy w życiu, to kary dla siebie. Chcemy, pragniemy, błagamy o karę. Chcemy być ukarani. W ten sposób chcemy zmniejszyć to poczucie winy. Jesteśmy ukarani, już czujemy się lepiej, dlatego szukamy partnerów, którzy będą znęcali się nad nami. Szukamy pracy, w której pracodawca będzie cały czas na klepsydrze, będzie miał ciężkie warunki pracy. Szukamy różnych kolegów, koleżanek, którzy będą nabijali się z nas i tak dalej, którzy nie będą do nas uczciwi. Bierzemy kredyty, które będą ciężko opłacalne albo bierzemy kredyty, których nigdy nie jesteśmy w stanie spłacić.
Robimy tysiąc rzeczy, które później stwarzają ogromne poczucie bólu, cierpienia albo dyskomfortu w naszym życiu. Sami tego szukamy, sami to robimy dla siebie. I zmiana sposobu myślenia to jest najprostsze rozwiązanie. Zawsze wszystkim swoim klientom daję jedną afirmację, która uważam w 90% może zmienić podejście do samego siebie. To jest bardzo prostych trzy zdania: „Pochwalam siebie, szanuję siebie, kocham siebie.” Póki w trzy rzeczy nie uwierzymy, w naszym życiu niczego nie zmienimy.
[53:37] - No właśnie. Niby takie proste, ale też z drugiej strony takie trudne. To uwierzenie w siebie i pokochanie siebie. Myślę, że dla wielu osób to jest pewne wyzwanie. Ale może powiedzmy parę słów o pana działalności, dlatego, że bardzo ciekawie pan mówi i jak sam pan widzi, wzbudza pan ogromne zainteresowanie. Nie obawia się pan pewnych ataków o to, że być może
[54:22] - Stwarza pan pewne pozory do tego, aby oskarżyć pana o swego rodzaju znachorstwo. Czy spotkał pan się z tym? Może o tym parę słów powiedzmy.
[54:37] - Nie obawiam się problemów. Uważam, że każdy człowiek w jakimś momencie, jeśli jego praca przynosi określone efekty, jest korzystna, ma ogromne wsparcie z góry. I to wsparcie jest bardzo namacalne, bardzo konkretne. Ono pozwala nam odzyskać kontakt z odpowiednimi osobami, którym możemy pomóc. Te osoby trafiają do mnie. Przychodzą tylko po to, że same tego chcą. Przychodzą, bo ich anioły ich przyprowadzają do mnie. Czuć, że jestem w stanie im pomóc. To jest bardzo przyjemne uczucie. Moja praca polega na bardzo prostej rzeczy.
Odzyskuję ludziom duszę, jeśli jej nie ma. A jeśli dusza jest, to usuwamy nadmiar brudu, który nie pozwala tej duszy w normalny sposób funkcjonować. Tym brudem są nasze lęki, jest nasz wewnętrzny ból, jest nasz smutek, jest nasza tęsknota, jest nasza pustka w życiu. Wszystko, co odbiera nam radość, odbiera nam chęć do życia. Brudne energie dopychają nasze serce, w którym mieszka nasza dusza. Zabrudzają dom duszy. W większości wypadków, kiedy tego brudu jest za dużo, nasza dusza ucieka z tego domu i ucieka albo do góry, albo na dół. Ucieka albo blisko Boga, kiedy jesteśmy na Niego otwarci i ucieka jak najdalej od Niego, jeśli mamy uraz wobec Boga, jeśli czujemy przed Nim lęk, jeśli czujemy się grzeszni i tak dalej. Moja praca polega na jednym: sprzątanie tego domu duszy. Dlatego czasami mówię, że mam śmierdzącą energię, brud energetyczny, z którym żyjemy wiele lat.
Drugą częścią jest odzyskanie duszy i przywrócenie jej właściwości. Jeśli dusza jest na górze, to nie ma problemu. Ona jest czysta, piękna, naładowana, zdrowa. I wtedy problem tylko, czy chce z powrotem wejść do naszego ciała. Bo jeśli traktuje nasze ciało jak chlew brudny, wypełniony złością, nienawiścią, dumą, zazdrością, tymi brudnymi energiami, to nigdy nie wejdzie. I póki tam nie poczyścił, póki nie stworzył dla niej warunków, w których by ona mogła wejść, ona nie wejdzie. Jeśli dusza jest na dole, to jest już gorsza sprawa, bo wtedy dusza jest całkowicie kradziona i całkowicie wyczerpana. Jest ogromnie zabrudzona, bo ten obszar, w którym ona wtedy przebywa, jest bardzo destrukcyjny. Nazywam to ciężkim więzieniem dla duszy. Trzeba ją odzyskać z tego więzienia, wyciągnąć, jakoś wykraść, wyrwać i dać jej jak najbliżej Boga.
I wtedy nazywam to spad dla duszy. Dusza dzięki Bogu odzyskała swoje właściwości, swoje jakości, nabrała siły, energii, żywotności, witalności. I wtedy, kiedy tak wstaje, wtedy z powrotem sprowadzamy ją do ludzi.
[57:26] - Tutaj nagromadził mi się dosyć duży stos pytań. Nie wiem, od którego zacząć, więc może wylosuję. Pytanie od użytkowniczki Eli: czy można sprawdzić, czy ktoś się żeruje na naszej energii? I jak to zrobić?
[57:41] - Na pewno. Szczerze powiedziawszy, nie trzeba tego sprawdzać. Od razu widać różnicę. Każde działania zaczynają być wyjątkowo męczące. Czynności, które w normalnej sytuacji wykonywaliśmy bez specjalnego zastanawiania się, bez specjalnego problemu, w tej chwili zaczynają nas bardzo szybko wyczerpywać, męczyć. Albo inaczej: jeśli podłączenie jest do określonego narządu, to zaczynamy po prostu czuć dyskomfort w tym miejscu. Zaczynamy czuć, że tam jest zimno, że zaczyna nas to boleć bez przyczyny, bez powodu. W większości wypadków na przykład jeśli podłączy się ktoś do czakry trzeciego oka albo do czakry korony, zaczynamy czuć natłok innych myśli. Zaczyna nas boleć głowa, zaczynamy czuć osłabienie, brak zdolności koncentracji, zdolności myślenia. Te objawy są namacalne, jawne.
I czym większy problem ma człowiek, który pobiera od nas energię. Bo to nie jest tylko pobieranie. To byłby mały problem, jakby było tylko pobieranie. To jest transfuzja, to jest wymiana cały czas. Ten człowiek bierze naszą energię czystą, zdrową, a daje nam energię brudną, negatywną. W tym jest problem, że on nas zatruwa swoją energią. Cały czas wymienia to i wtedy czujemy to. Są ludzie, którzy karmią niektórych osób latami. Znam na przykład dzieci, które karmią swoich rodziców latami. Przyzwalają im na to.
Znam rodziców, którzy karmią swoje dzieci latami. Też przyzwalają. Zgadzałeś się na to nieświadomie albo półświadomie. To już jest inny problem. Jeśli cały czas ktoś będzie nam energię pobierać, to ten nasz narząd przestanie normalnie funkcjonować. Za rok, za dwa zacznie wysiadać i kiedy narząd u nas będzie już chory, to ten, kto pobiera tą energię, odłączy się, bo już nie będzie co brać.
[59:32] - To jest pytanie, które już padło, ale w troszeczkę zmienionej formie. Rysiek Infra troszeczkę je zmienił. Także ja podam to pytanie w takiej postaci, w jakiej się pokazało pierwotnie. Od użytkownika 3333333. Podstawowe pytanie: dlaczego sens i cel życia jest tak mocno ukryty? Oczywiście odpowiedzi się pojawiają, ale ciągle jest problem z gwarancją prawidłowej odpowiedzi.
[59:59] - Odpowiedź jest bardzo prosta. Nie ma prawidłowej odpowiedzi. Sens naszego życia to nie jest coś sztywnego. On zmienia się każdego dnia naszego życia. To nie jest określona kreska, którą muszę osiągnąć. To jest setki kresek, które muszę osiągnąć i każda następna otwiera następną. To znaczy jak osiągamy jeden cel, powstaje następny. Nie ma jednego celu w życiu. Tak jak powiedziałem, głównym celem jest dotrzeć do Boga. Żeby dotrzeć do Niego, muszę pokonać tysiące poprzednich celów.Który jest obowiązkowy na naszej drodze.
Każdy z nich jest ważny. Jest prosta rzecz, na przykład celowanie jest proste. Na przykład zapięto koszulę. Celem jest zapiąć całą koszulę i jest jakieś 10 guzików, które po drodze muszę zapiąć. Jeśli jakiś ominę albo krzywo zapniemy, nie osiągniemy celu. Każdy guzik to jakiś cel. Przez wszystkie cele muszę przejść. Nieświadomość tego, że nie ma jednego celu. Albo inaczej nie jesteśmy świadomi końcowego celu. Możemy być świadomi celu najbliższego, który nam w tej chwili wydaje się atrakcyjny, no a za dwa tygodnie będzie inny cel.
Będzie tak samo atrakcyjny i tak samo wspaniały. Akceptacja braku celu. Jest to po prostu droga. Po prostu idziemy. Czy ta droga jest przyjemna? Czy to jest przyjemność podróżowania w określonym celu, w danym kierunku? Ja uważam, że poszukiwanie Boga to jest najlepszy cel na świecie. Tylko normalnego Boga, prawdziwego. W większości wypadków, jak pracuję z ludźmi, to pokazuję im, że bardzo często, kiedy ludzie mówią o tym, że mają kontakt z Bogiem albo podążają w jego kierunku, wtedy im pokazuję taką fajną rzecz, na ile ich zrozumienie Boga jest prawdziwe. W większości wypadków to zrozumienie jest w trzy, pięć, 10% prawdziwe.
95, 97, 90% to jest iluzja. I wtedy im tłumaczysz, że prawdziwe zrozumienie Boga powstaje tylko wtedy, kiedy to jest nasze prawdziwe poszukiwanie, autentyczne. Jeśli włożyliśmy w te poszukiwania wysiłek, wszystko, co wzięliśmy z zewnątrz, od rodziców, od szkoły, od książek, od filmów, od czegokolwiek, od nauczycieli, od jakichś przewodników, to wszystko nie jest nasze. To wszystko nie jest prawdziwe, prawdziwa tylko nasza droga do Boga, który sam stworzyli. Mówię zawsze, że to jest siedem miliardów ludzi i siedem miliardów dróg do Boga. Która jest twoja? Moja droga nie pasuje do nikogo. Ona jest moja. Dlatego z nikim nie chcę dzielić tej drogi, bo nikt inny w tej drodze nie odnajdzie Boga. To jest moja prywatna droga poszukiwania Boga.
Stwórz swoją. Jak włożysz wysiłek, to znajdziesz albo będziesz wiedział, że to jest prawdziwa twoja droga.
[01:02:55] - Tutaj od Magdaleny13 pojawiło się następujące pytanie: co pan sądzi o używaniu enteogenów, na przykład ayahuaski i jaki to ma wpływ na duszę człowieka?
[01:03:08] - Szczerze powiedziawszy nie chcę mówić o rzeczach, których nie znam dobrze. Na razie to, co oglądałem i ludzie, z którymi pracowałem. Miałem kiedyś klienta, pacjenta, który zażywał to prawie 236 razy i to był niczyjąto wrak. Choć ta szkoła, w której on zażywał, obiecała, że to najlepsza droga do niewiadomo czego, że on będzie w końcu wyjątkowy, nadzwyczajny. A szczerze powiedziawszy to był wrak, a nie człowiek. Widziałem dużo ludzi, którzy jeżdżą z Polski, którzy zażywają to w różnych wyjazdach turystycznych i to, co później sprawdza, nie stwarza niczego miłego. To jest wchodzenie w tak brudne sprawy, to jest wchodzenie w tak nieczyste obszary. Szczerze powiedziawszy dziwisz, dlaczego tak mało ludzi po takich doświadczeniach chciałoby tylko skończyć to. Nie uważam, że zażywanie ayahuaski jest złe. Jest bardzo dużo pięknych doświadczeń, które są naprawdę wspaniałe i czyste i bezpieczne.
To jest, uważam, ułamek. To jest trzy, pięć procent. 95, 97% to są ogromne, brudne obszary, w których chodzimy i nie zawsze z nich wychodzimy na końca. Otwieramy drzwi na jakieś płaszczyzny, na które nigdy by nie chcieli w normalny sposób dostać się. Otwieramy drzwi i nie zamykamy. Zostawiamy to szczeliną. Ktoś może tam włożyć nogę albo ktoś może zostawić te drzwi otwarte na długi okres czasu i przez te drzwi do naszego życia będą wpływać bardzo niefajne rzeczy, bardzo nieczyste istoty, które naprawdę mogą bardzo zmienić nasz sposób życia, wprowadzić w niego ogromny chaos, pomieszanie, lęk, niepokój i tak dalej. Uważam, że każda zmiana musi być świadoma. Musimy pracować nad siebie zmianami przytomnie. Kiedy zażywamy cokolwiek, nie ma w tym przytomności, nie ma naszego poszukiwania, nie ma naszego wysiłku.
To nie my robimy, to dzieje się poza nami. My bierzemy w tym wypadku bierny udział w tym wszystkim. To nie jest prawda. To jest chęć pójść na skróty. To nie działa.
[01:05:24] - I kolejne pytanie od Eli mi tu się nawinęło na tej długiej liście pytań, które przyszły w trakcie czatu. To może inaczej: czy można w jakiś sposób zauważyć, jaki anioł stróż nad nami panuje?
[01:05:38] - To jest następna nasza głupota. Tych aniołów, których nazywają, których imion używają, to jest ich 10, 15. Aniołów jest miliardy. Trudno powiedzieć, które ma imię twoje albo moje, albo czyj anioł ma. Czasami obok jednej osoby jest 200, 300, 400 aniołów. Nie ma siły każdego znać po imieniu. W większości wypadków, 95% ludzkości ma tylko jednego anioła. Można go zapytać o imię, no rzadko kiedy będzie chciał odpowiedzieć. Oni są w większości wypadków bardzo obojętni dla nas.Nie interesują nas, póki w naszym życiu nie postawią czegoś wartego zainteresowania. Ale my musimy obudzić się.
Kiedy my budzimy się, oni budzą się razem z nami i wtedy już tak naprawdę nie interesują nas ich imiona. Interesuje tylko, w jaki sposób możemy z nimi współpracować, w jaki sposób oni mogą zmienić nasze życie, w jaki sposób mogą zmienić życie ludzi obok nas. Nieważne, jakie mają imiona, ważne, na ile skuteczna jest ich pomoc każdego dnia naszego życia. Przeczytałem dobre pytanie: czym różni się opiekun od anioła? To jest bardzo fajne pytanie. Bo anioły to są bardzo konkretne istoty. To bardziej obserwatory. Opiekuny w większości wypadków nie są istotami anielskimi. To istoty, które w jakimś momencie były ludźmi i wracają tutaj do wykonania określonej pracy. Znam bardzo fajnego terapeutę, który ma trzech opiekunów.
To istoty, które były ludźmi i wykonywały określone prace jako uzdrowiciele, szamani i tak dalej. I ta praca nie była wykonana. Szukali odpowiedniej osoby, która by mogła wykonywać ich pracę dalej. Musieli zrealizować określone cele i wtedy przychodzą do określonych osób. To nie jest opętanie, to jest współpraca. Powstaje taki symbioza współpracy, kiedy ta istota odzyskuje ogromne wsparcie i ogromny efekt tej pracy. Znam tego człowieka. On wspaniale współpracuje z tymi istotami. Jest to jedna kobieta i dwaj faceci, którzy byli uzdrowicielami za swoich czasów. Już nie żyją od dawna.
Odzyskują ludzi, którzy zajmują się podobnymi rzeczami. I to jest naprawdę wspaniała opieka, wspaniałe wsparcie. To nie są istoty oświecone, to po prostu istoty, które były ludźmi i nadal chcą w ten sposób pomagać.
[01:08:08] - Tutaj jeszcze kolejne pytanie od Persefony: czy obecność aniołów w buddyzmie jest kontrowersyjna?
[01:08:16] - W buddyzmie istoty nazywają się bogami. Klasa istot, jedna z wielu klas istot. Są Bóg, bogowie, sury i tak dalej. Niezgodne duchy. Każda to jest klasa istot. Anioły to są bogowie. To istoty, które mają ogromny potencjał, ogromną moc. Każdy z nas kiedyś tam będzie. To jest normalny etap ewolucji. Przechodzimy przez różne etapy.
To jest nasza przyszłość. Nie ma w tym nic wyjątkowego. To jest określona praca, określone zajęcie, które oni wykonują. Kiedyś tam będziemy.
[01:08:48] - Tutaj pytanie od Pepinlala: czy człowiek może umrzeć na własne życzenie, to jest pogrążając się w duchowej kontemplacji, jak niektórzy mnisi buddyjscy?
[01:08:57] - Jak coś takiego przeżyję, to opowiem. Nie mam zielonego pojęcia. Powiedziałem: nie jestem teoretykiem, jestem praktykiem. Rozmawiam o rzeczach, które doświadczam, z którymi pracuję. Dla mnie ważny jest efekt, a nie to, jak to pięknie nazwać i fajnie zaciekawić jakimś niezwykłym wydarzeniem. Wszystko jest możliwe. Buddyzm w tym wypadku jest wyjątkowy. Daje ludziom tak niesamowite możliwości, zdolności i tak nieograniczony potencjał. Wystarczy tylko praktykować jakieś 15–20 lat i wszystko to osiągniecie.
[01:09:29] - Kolejne pytanie: jeżeli wykorzystujemy energię żywiołów nawet w pozytywnych celach, czy w ten sposób nie jesteśmy kanibalami energetycznymi? Jakie konsekwencje z tym się wiążą? Czy jest pan w stanie to przewidzieć? To jest pytanie od użytkownika Jos.
[01:09:45] - Istnieją istoty, do których zwracamy się, kiedy chcemy te żywioły uzyskać i to ich rolą jest dać nam to. Prosimy o to i dostajemy tyle, ile trzeba, w tej odpowiedniej jakości, której potrzebujemy. W najprostszych sytuacjach robimy to nieświadomie. Popatrzcie, kiedy brakuje nam żywioła ziemi, to wybieramy się w góry. Ziemi tam jest pod dostatkiem. Kiedy brakuje nam żywiołu wody, to wybieramy się nad morze albo nad jezioro, albo rzekę, bo tam jest jej pod dostatkiem. Kiedy brakuje nam elementu ognia, to idziemy albo do sauny, albo siedzimy przy kominku, albo wygrzewamy się na słońcu. To jest element ognia. Kiedy brakuje nam powietrza, idziemy gdzieś na łąki, w step, gdzie jest otwarta przestrzeń. Nawet jeśli jesteśmy w samych górach.
Potrzebujemy ogromnej wolnej przestrzeni, silnego wiatru. Kiedy brakuje nam przestrzeni, to po prostu musimy otworzyć się na świat. I tak dalej. Robimy to cały czas podświadomie, uzupełniamy. Każdy żywioł jest powiązany z określonym kolorem. Na przykład element ziemi powiązany jest z kolorem żółtym. Jeśli ubieramy się albo w naszym mieszkaniu jest dużo żółtych dodatków, to podświadomie dodajemy sobie elementu ziemi. Element wody powiązany jest z niebieskim. Tak samo, dodając sobie niebieskich ubrań, firanek, zasłon albo cokolwiek w niebieskim kolorze, dodajemy sobie elementu wody. Ognia powiązany jest z kolorem czerwonym.
Czerwony bieżnik na basenie ludzi podnieca. I tak dalej. Czerwone samochody. Powietrze powiązane jest z kolorem zielonym. Przestrzeń powiązana z kolorem białym.
[01:11:23] - Tutaj dostałem pytanie od użytkownika Szukajek. Pytanie brzmi: kiedy i jak rozpoznać, jakiej energii nam brakuje? Żebym wiedział, czy mam jechać w góry na wakacje, czy nad morze.
[01:11:35] - Cokolwiek trzeba siebie obserwować. Kiedy brakuje nam poczucia siły, kiedy jesteśmy niepewni, kiedy nie możemy stać po swojej stronie, kiedy nie mamy swojego zdania, na 100% brakuje nam ziemi. Wtedy trzeba jechać w góry. Jechać w góry i brać element to jest duża różnica. Można chodzić po tych górach i nigdy niczego nie brać. Trzeba się otworzyć na branie. Uświadomić sobie brakujący element w sobie i mieć ogromną chęć uzupełnić go. Zrozumienie tak naprawdę, co się dodaje. Bo można dodawać element ziemi na poziomie ciała. Wtedy potrzebuję vitalności, siły, zdrowia, odporności.
Jeśli dodaję siebie na poziomie emocjonalnym, to potrzebuję twardości, pewności, spokoju. Jeśli dodaję się na poziomie duchowym, to potrzebuję mądrych decyzji, wglądu, zrozumienia.Spokojnej obserwacji życia. To znaczy na różnych płaszczyznach dodajemy różnej jakości tego samego elementu, tego samego żywiołu. Kiedy pracuję z ludźmi, to muszę dokładnie wiedzieć, gdzie jaką energię dodać. Czy to powiązane będzie ze zdrowiem, czy z psychiką, emocjami, czy z rozwojem duchowym i tak dalej. Obserwując siebie, muszę z początku zrozumieć braki. Jeśli nie czuję się komfortowo, wygodnie w życiu, jeśli mnie wszystko drapie, nie czuję się dobrze w domu, nie czuję się dobrze w pracy, nie czuję się dobrze na imprezie, to brakuje mnie wody. Nie jestem wyluzowany, nie jestem rozluźniony, nie potrafię unikać problemów, nie jestem elastyczny. Brak wody. Trzeba jechać nad morze.
A jeśli nie czuję uczuć, jestem przytępiony, jestem wypalony. Nic mnie nie cieszy. Nie mam radości w sobie. Nie mam pomysłów, nie mam intensywności, nie mam chęci. To brakuje nam ognia. Jeśli brakuje nam otwartości, jeśli brakuje nam pomysłów, brakuje nam relacji. Jeśli utkwiliśmy w jakiejś sytuacji, z której nie możemy wyjść. Nie ma ruchu w naszym życiu, nie ma zmian. Brakuje nam powietrza. Jeśli jesteśmy zamknięci, nie jesteśmy otwarci na nowe pomysły, na nowe religie, na nowe książki, na nowe filmy, na nowe ubrania.
Nie jesteśmy otwarci na nowe kuchnie. Nie akceptujemy zmian w świecie, nie akceptujemy nowych pomysłów, nowych idei. Jesteśmy zamknięci, uszufladkowani w określonych pomysłach, starych ideach, z których nie możemy wyrosnąć. Brakuje nam przestrzeni i tak dalej. Muszę bardzo uważnie obserwować siebie i poznać siebie, żeby zrozumieć tak naprawdę, czego nam brakuje. A jeśli brakuje, to w jaki sposób to uzupełnić, by wybrać dla siebie najlepsze rozwiązanie. Albo to powiązane z przebywaniem gdzieś, albo określonymi medytacjami, określonymi praktykami, które ułatwiają nam ściąganie tych elementów. 10 lat uczyłem tego na warsztatach. Można wejść na stronę, która tutaj była wypisana, bongaruda.pl i poczytać o różnych nauczycielach, którzy przyjeżdżają i uczą tego co roku.
[01:14:35] - Kolejne pytanie od użytkownika 3333333. Trudne pytanie. Zdarzają się ludziom przypadki śmierci klinicznej, po których ci ludzie zmieniają się pozytywnie w stopniu niewyobrażalnym. I teraz dlaczego nie przytrafia się to ludziom bardzo złym? A byłoby to przecież przerwanie ich zagubienia na tym świecie i być może wtedy przerwaliby cierpienia w swych przyszłych żywotach.
[01:14:59] - Jakie to jest trudne pytanie. Nie mam zielonego pojęcia.
[01:15:03] - No to może przejdźmy do kolejnego pytania od użytkowniczki Amelia. Nie wiem, czy już to pytanie padło. Ja też sam już nie pamiętam, ponieważ pytań tutaj jest bardzo dużo. Jak można się bronić przed wpływem tak zwanych wampirów energetycznych?
[01:15:19] - Uświadamiam ludziom, że bronić jest bardzo trudno. Pierwsza podstawowa rzecz, którą muszą sobie uświadomić, to przestać karmić. To my w większości wypadków pozwalamy innym osobom się nami karmić. Pokażę w 100% jak to wygląda. Przychodzi do nas koleżanka albo kolega, który zaczyna użalać się nad swoim życiem. Opowiada, jak ciężko mu w tym związku, ile problemów ma z dzieckiem, jak chorują jego rodzice. I wszystko, co mówi, to są problemy. O kredytach nieskończonych, o tym, że zepsuł się mu samochód, o tym, że jego żona zdradza albo że ją mąż zdradza i tak dalej. I to wszystko jest tak przykre, że wtedy myślimy: „Boże, co by dała, żeby się od tego odwrócić. Dam jej coś” albo chciałaby ją wspierać, chciałaby jej w jakiś sposób pomóc.
To jest normalny ludzki odruch. W tym odruchu jest prosta jedna rzecz. Ta osoba, która przyszła do nas, przyszła zjeść nas. I cała ta rozmowa polegała na jednej rzeczy, żebyśmy się na nią otworzyli, żebyśmy pozwolili jej wziąć coś, co mamy. Spokój, pewność, udany związek, dobre relacje z rodziną, z rodzicami, z dziećmi, dobrą pracę. To wszystko jest naszą energią. Wewnątrz nas jest spokój, jest dobrobyt, jest poczucie równowagi, pewności przyszłości i tak dalej. Zdrowia. To jest to, co mamy my, a nie ma tego osoba, która do nas przyszła. I w tym momencie tej rozmowy, użalając się nad swoim nieszczęśliwym życiem, zmusza nas do tego, żebyśmy ją w tym momencie karmili.
Będzie siedziała półtorej godziny, póki nie zje wszystko, co może. Później wyjdzie i nie podziękuje. Poczuje się na pewno dobrze. I co zrobi? Pójdzie do następnej osoby, będzie opowiadała następnej wszystko to samo. To my pozwalamy tym osobom karmić się nami. To my pozwalamy półtorej godziny użalać się nad swoim życiem, nad swoją rodziną i tak dalej. Jeśli nie możemy niczym pomóc, to nie pozwalajmy im wylewać pomyj w naszym domu przez telefon. Nieważne jak. Ludzie wyrzucają ogromną ilość brudnej swojej energii.
W tym momencie uzupełniają się naszą energią. To my robimy każdego dnia, rozmawiając z koleżanką, z kolegą, z pracownikami, w kolejce. Nie wiem gdzie, w windzie. W każdej sytuacji, w której mamy kontakt z kimś, przerywać to, nie wchodzić w to. Unikać tego, nie pozwalać im karmić się sobą.
[01:17:48] - Tutaj pytanie od użytkownika Genialny Głupiec, który już się nawet rwie, żeby zadać je głosowo. Teoria karmy jest bez sensu. Załóżmy, zaczynamy życie we wszechświecie od kilku istot. Taki start. Potem się rodzą inne istoty i jest później trzy tysiące istot, więc w kogo wchodzą ich trzy tysiące wcieleń? W kogo wchodzą te ich trzy tysiące wcieleń, skoro na początku było tylko kilka osób? Ta teoria pada totalnie. Sorry, ale nie wierzę w karmę, a pan o karmie mówił tutaj. I to jest właśnie to pytanie.
[01:18:21] - A to bardzo dobre pytanie. A niech on nie wierzy, w co chce wierzyć. Karma tego nie ubędzie i nie przybędzie. Do określonej zrozumiałej pamięci trzeba dorosnąć.Określone pojęcia przychodzą w naszym życiu, kiedy przyjmujemy określone schematy, kiedy przestajemy myśleć w określonej płaszczyźnie. Zrozumienie, że płaszczyzn jest miliardy i jeśli widzimy tylko jedną naszą płaszczyznę, a nie widzimy tych miliard innych płaszczyzn, to znaczy, że nie istnieją. Karma spisuje się doskonale, dobrze się czuje i będzie się dobrze czuła. Jest to wspaniałe prawo, którym kierują się określone istoty. Wszystkimi jesteśmy kierowani, tylko chodzi o świadomość i zrozumienie tych praw. W większości wypadków nie mamy tej świadomości. Na przykład prosta rzecz.
Bardzo często czytam na stronach, że ktoś pisze, że może oczyścić nam karmę i to niedrogo. Nie ma tej opcji. Nikt nie może nam oczyścić. To nasze zajęcie, to jest nasza praca. Jeśli piszę o tym, że każda istota ma Boga w sobie, to Bóg ma nieskończoną ilość dusz, które nam wypożycza. Uważam, że Bóg wypożycza każdej istocie duszę na nieokreślony czas. To znaczy czas jest bardzo określony. To jest powstanie i koniec naszego wszechświata. Ilość, na którą Bóg może podzielić swoje dusze jest nieograniczona. Nikt go nie ogranicza.
Istota świadoma w tym wszechświecie będzie istnieć, jeśli chce i jak jest w stanie siebie albo dosyć długo działa.
[01:19:52] - Tutaj pojawiło się pytanie od użytkownika o nicku tak skomplikowanym, że boję się go odczytać. „Konfnampixfonzi” zadał pytanie: dużo nieżywych fizycznie ludzi pan odzyskał? Czy był taki przypadek, kiedy nie dał pan rady?
[01:20:09] - Mógłbym to obliczyć. Z drugiej strony, kiedy zaczynam z kimś pracować, to nie ma możliwości cofnąć. To znaczy, jeśli zaczynasz, to robisz do momentu, пока nie wygrywasz. Każda istota, która przebywa w ciele innego człowieka, to nadal człowiek i kieruje się wszystkimi ludzkimi zasadami. Niektóry jest upierdliwy tak jak normalni, zwykli ludzie i trzeba z nimi po prostu inaczej rozmawiać. Czasami najlepszym, skuteczniejszym sposobem rozmowy jest potężny kopniak, bo na wielu osób to działa. Nigdy nie liczyłem ile osób. To jest po prostu chore. Nikt na przykład stomatolog nie liczy, ile zębów wyleczył. To by było troszkę dziwne, tak?
Tutaj jest to samo. Jeśli zaczynasz coś robić, to musisz to skończyć. Nie możesz zostawić człowieka z czymś w środku niego, co nie jest nim. Każdy człowiek ma prawa, i żyjący i nieżyjący, być sobą. Tak naprawdę w większości wypadków obie istoty korzystają z tego, kiedy rozdzielasz ich. I osoba, która żyje i osoba, która nie żyje, bo osoba, która nie żyje, w większości wypadków wchodzi w ciało człowieka, bo tylko to ciało zna, ludzkie. Chciałaby pójść gdzieś dalej, ale jeśli w ciągu życia jej mówili, że po śmierci idzie po krawik i nie ma nic oprócz tego. Nie ma innego żywota, nie ma innego życia, nigdzie nie odrodzi się. To nie chce takiego życia. Chce z powrotem normalne życie, które zna.
Dlatego tak dużo ludzi wchodzi w ludzkie ciała, bo jest przekonanych, że nic oprócz tego nie będzie, że to życie jest jedynie możliwe, że ten żywot był jedyny. Ta głupota zmusza tych do wchodzenia w ludzkie ciało. Tam ich po prostu trzeba odprowadzić. Mogę tylko powiedzieć jedną rzecz, że jeśli w coś wierzymy przez życie, to jak umieramy, to ta wizja dla nas jest rzeczywista. Jeśli uwierzyliśmy w ciągu żywota, że jest tylko jeden żywot, jest jedno życie, to po śmierci nic innego nie widzimy. I nawet jeśli ktoś nas chce gdzieś odprowadzić, przychodzi za nami, to nadal jesteśmy przy tym cmentarzu, w swoim domu, w szpitalu, tam, gdzie umarli. Tłumy ludzi tam jest. Tłumy ludzi siedzą w domach swoich po swojej śmierci. Tłumy ludzi chodzą po szpitalach, po kościołach i tak dalej. Wszędzie ich pełno.
[01:22:24] - Przyszło takie pytanie od użytkownika „Wyrokowiec”: wiem, że jestem opętany. Mam tego świadomość. Jak mogę sobie pomóc i wygrać z opętaniem? Jak samemu pokonać demony i czy jest to możliwe? Mam silny umysł.
[01:22:39] - No i co pan zrobi z tym swoim umysłem? Chyba nadal nie silny. Chyba nie zdrowy rozsądek. A jeśli zdrowy rozsądek, to szukać najlepszej pomocy, która istnieje. Nie ma lepszej pomocy niż kontakt z Bogiem. Proszę odzyskać kontakt z Bogiem i to Bóg pomoże panu odprowadzić nadmiar brudu, odzyskać samego siebie. Nie ma innej opcji. Nie ma innego lekarstwa, nie ma innego rozwiązania.
[01:23:05] - Tutaj z listy pytań, które przyszły w trakcie czatu. Lista wciąż jest bardzo długa. Kolejne pytanie od użytkownika „333333”. Człowieku, więcej tych trójek nie miałeś? Może inaczej: dlaczego ktoś, kto się zagubił, nie jest w jakiś uderzający sposób ostrzeżony? Bo zawsze jest możliwość, że dana osoba nie natknęła się na jakąś głębszą wiedzę duchową.
[01:23:30] - Nie zdążyłem nacisnąć albo zapomniałem. Nie jesteśmy ostrzegani, bo mamy prawo popełniania błędów. Nie natknąłem się na wiedzę głęboką, bo mało jej szukali. To jest nasza odpowiedzialność za nasze życie. To jest szukanie tej wiedzy i ocenianie jej, a jeśli ona nie jest właściwa, wyrzucenie i szukanie dalej. A druga rzecz: dorastanie w popełnianiu błędów. Tylko dzięki nim dorastamy. Nikt nie musi nas ostrzegać, bo dorastamy. Jak dziecko uczy się chodzić, to cały czas przewraca się. I co z tego, że będzie się ostrzegać, że ona za chwilę przewróci, to musi wstać i iść dalej.
Wtedy nauczy się chodzić. Tak jest z naszym życiem. Musimy przewracać się, żeby nauczyć się chodzić.
[01:24:16] - Przyszło tutaj takie pytanie od użytkownika „Anonimowy on”: 44 demony opętały mnie według egzorcysty. Czy jest to możliwe? Tak mi powiedziano, ale nie chce mi się wierzyć.
[01:24:27] - Wszystko możliwe. Jak dobry egzorcysta to wie, co mowi, to lepiej skorzystać z jego pomocy, niż siedzieć i wątpić w to.
[01:24:35] - Tutaj od użytkownika Zalękniona pytanie, które pojawiło się wcześniej już na czacie: czy Boga trzeba szukać, czy czegokolwiek należy szukać, czy nie wystarczy tylko odrzucić to, co nam przeszkadza w jego doświadczaniu?
[01:24:50] - Poszukiwanie Boga wpisane w nas to jest wewnętrzny program, nad którym nigdy nie zastanawiamy się. On działa samoczynnie 24 godziny na dobę. Tylko kiedy zaczynamy uświadamiać sobie posiadanie tego programu, zaczynamy korzystać z tego programu bardzo skutecznie. Zaczynamy mieć bardzo namacalne wyniki tych poszukiwań. Zgadzam się, że wystarczy odrzucić określone rzeczy i wszystko, co odrzucimy i co nie jest Bogiem, spowoduje, że to Boga pozostanie jak najwięcej. Tylko czasami trudno powiedzieć, co trzeba wyrzucić, bo Bóg przebywa w tysiącu rzeczy. Tak naprawdę nic oprócz niego nie ma. Przebywamy w nim, jest on wewnątrz nas, a jesteśmy wewnątrz jego. To jest bardzo zkomplikowane.
[01:25:33] - Sporo mam tutaj pytań zapisanych od Samanta Black. Spróbuję wybrać. Pojęcie energii kundalini jest panu znane? Miał pan z nim do czynienia? Jest bardzo szamańskie, ale i niebezpieczne. To jest pytanie od użytkowniczki Samanta Black.
[01:25:49] - Nie miałem z nim do czynienia. Bardzo dużo ludzie mówią o tym, bardzo dużo ludzie opowiadają takie anegdoty. Kiedy pytam ich, w jaki sposób mogliby przełożyć to na konkretne działania, praktyczne zmiany w swoim albo życiu innego człowieka, to jest zero. Więcej gadania, więcej podziwiania i tak dalej. Takie rzeczy mnie nie interesują.
[01:26:13] - Tutaj kolejne pytanie od użytkownika Anonimowy One: co mam zrobić, jeżeli słyszę w głowie głosy, że mogę się i powinienem onanizować się często, a ja czuję, że robię coś złego, a słyszę tak jakby w duszy głosy. Co zrobić? Czy to demony powodują, że onanizuję się kilka razy dziennie?
[01:26:31] - Trzeba iść do psychiatry. Rozmowy albo głosy w głowie to pierwsze znaki schizofrenii.
[01:26:36] - Jestem właściwie podobnego zdania osobiście. Także najpierw chyba psychiatra, dopiero potem jakieś egzorcyzmy i inne rzeczy. Tutaj Samanta jeszcze pytała: co do opiekunów to jest opinia taka, że to my sami już po oświeceniu. Jak się pan do tego odniesie?
[01:26:53] - Ona takie samo miało zdanie, tylko pod warunkiem, że to jest jeden opiekun i w jednym miejscu, na jednej płaszczyźnie. Opiekunów czasami jest więcej i oni są na różnych płaszczyznach, na różnych gęstościach. Czasami ich sposób zachowania albo sposób prowadzenia nas, albo cel jest całkowicie inny i trudno zgodzić się z tym, że tak naprawdę jesteśmy sami. Jedynie istoty, które nas interesują, to jesteśmy sami w przyszłości. Już tak nikogo więcej nie obchodzimy. To byłoby bardzo smutne. Dlatego uważam, że czasami te istoty naprawdę są kimś poza nas.
[01:27:34] - Iwan Josie i panie Aleksandrze, ja proponuję, żeby już zakończyć ten czat, dlatego, że już przedłużyliśmy go i tak długo. Myślę, że wszystkie zainteresowane osoby otrzymały odpowiedzi na pytania, które ich nurtowały. Panie Aleksandrze, co pan o tym myśli? Czy już będziemy kończyć, czy jeszcze pan jest gotów na odpowiedź na kolejne?
[01:28:07] - Nie porozmawialiśmy o tym, o czym musiał być temat. Nie porozmawialiśmy tak naprawdę o tym, czym taki jest kanibalizm i w jaki sposób możemy uniknąć tego. Szkoda, może kiedyś następnym razem. Myślę, że możemy spokojnie już kończyć.
[01:28:23] - To może po prostu zrobimy o tym audycję i będzie prościej. Ja wiem, że było dużo pytań takich trochę wybijających z rytmu pana i tak dalej, ale myślę, że taka jest prawda czatu, że ludzie zadają różne pytania. Także może i o tym. Rzeczywiście zupełnie żeśmy nie mówili o tym kanibalizmie energetycznym. Może zrobimy o tym po prostu audycję.
[01:29:02] - Jak najbardziej. Bardzo dobry pomysł. Ja myślę, że większość ludzi, którzy zadali te pytania, jest kanibalami. W tym momencie nawet pobierają tą energię jeden od drugiego, ale nie jest tego świadomy. Przyjdą do domu i będą jeść swoją żonę albo swojego męża. Też nie jest tego świadomy. Ich rodzice będą jadli ich, a oni będą jadli swoje dzieci i też nie będą tego świadome. I będą zadawać nadal mądre, sensowne pytania o życiu, o Bogu, o Jezusie i tak dalej, a proste, podstawowe rzeczy, które są codziennością ich życia, będą od nich uciekać, niczego nie pozwalając zmienić w swoim życiu. Zresztą myślę, że porozmawiamy następnym razem o tym.
[01:29:42] - Tak. W takim razie bardzo dziękuję w imieniu serwisu Infra jak też i Radia Paranormalium za udział w dzisiejszym czacie panu Aleksandrowi Dejevowi, za udział i za zaangażowanie w, jakby nie było, trudne zadanie, jak się okazało, w odpowiedzi na wszystkie pytania naszych użytkowników. Także dziękuję bardzo.
[01:30:15] - Dziękuję za rozmowę. Bardzo mi było z panem miło porozmawiać i dziękuję do następnego.
[01:30:21] - Czat Infry. Był to zapis czatu głosowego, który odbył się 23 lutego 2013 roku w pokoju portalu Infra w serwisie spikeria.pl. Tym razem naszym gościem był Aleksander Deyev, współczesny szaman, który poruszył między innymi tematykę kanibalizmu energetycznego i wielu kontrowersyjnych spraw z zakresu ezoteryki i duchowości. Zgodnie z sugestią Aleksandra pytania przekazywane były na czacie tylko w formie tekstowej, zaś na głos były odczytywane przez moderatorów. Z zapisu czatu usunięto wypowiedzi nieistotne oraz momenty ciszy.