Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Teoria Chaosu

Teoria Chaosu

Odcinek: Teoria Chaosu Live 2013-02-08
Samochód elektryczny za 2000zł?! Niemożliwe? Grzegorz - młody, zdolny, niebojący się krytyki "ekspertów" konstruktor odpowiada jak to można zrobić

Streszczenie odcinka

Audycja dotyczyła samochodów elektrycznych, ich historii, możliwości samodzielnej budowy oraz konwersji używanych samochodów spalinowych na napęd elektryczny. Prowadzący przypomniał, że pierwsze koncepcje takich pojazdów pojawiły się już w 1832 roku, a na początku XX wieku samochody elektryczne były popularne, między innymi dlatego, że łatwiej je uruchamiano niż pojazdy wyposażone w silniki spalinowe. Rozwój tej technologii został później zahamowany. Jako przykład podano historię programu General Motors dotyczącego samochodu Chevrolet EV, którego około pięć tysięcy egzemplarzy miało zostać odebranych użytkownikom i zniszczonych. Zdaniem prowadzącego pokazuje to, że interesy wielkich koncernów oraz uzależnienie transportu od paliw kopalnych przez lata ograniczały rozwój tańszych i mniej emisyjnych rozwiązań. Gościem audycji był 21-letni Grzegorz, uczeń technikum elektronicznego, wcześniej kształcący się w technikum elektrycznym. Od wielu lat zajmował się także modelarstwem lotniczym, co pozwoliło mu zdobyć doświadczenie w precyzyjnym konstruowaniu i pracy z napędami. Przedstawił projekt zbudowania samochodu elektrycznego za około 2000 złotych, finansowany za pośrednictwem serwisu Polak Potrafi. Założeniem było znalezienie bardzo taniego, używanego samochodu, najlepiej lekkiego i niesprawnego mechanicznie, a następnie wykorzystanie dostępnych części z innych urządzeń. Grzegorz podkreślał, że nie zamierzał konkurować z drogimi, fabrycznymi konstrukcjami, lecz udowodnić, iż prostą konwersję można wykonać niewielkim kosztem. Najważniejszym sposobem ograniczenia wydatków miało być zastosowanie silnika pochodzącego z hydrauliki lub wózka widłowego. Zamiast sprowadzać specjalistyczny silnik przeznaczony do samochodów elektrycznych, kosztujący niekiedy około 2000 dolarów lub więcej, konstruktor planował kupić używany silnik o odpowiednich parametrach za około 350 złotych. W jego ocenie silnik elektryczny jest znacznie prostszy od spalinowego: składa się zasadniczo z obudowy, uzwojeń, zacisków i wirnika, podczas gdy silnik spalinowy wymaga między innymi zaworów, układu zapłonowego lub wtryskowego, chłodzenia, smarowania, zbiornika paliwa, alternatora i układu wydechowego. Po konwersji wiele elementów samochodu spalinowego można zdemontować i sprzedać, częściowo odzyskując koszty. Rozmówcy omawiali też zalety napędu elektrycznego. Silnik elektryczny może podczas hamowania pracować jako prądnica i przekazywać część energii z powrotem do akumulatorów. Grzegorz nie planował jednak początkowo stosowania hamowania regeneracyjnego, ponieważ wymagałoby to dodatkowego układu styczników i zwiększyłoby koszt projektu. W lekkim samochodzie można zastosować stosunkowo niewielki silnik, ponieważ silnik elektryczny osiąga wysoki moment obrotowy już od momentu ruszenia. Dlatego planowana moc na poziomie około 7,5–9 kW miałaby wystarczyć do napędzania małego auta, mimo że typowe silniki spalinowe osiągają moc liczona w dziesiątkach kilowatów. Wynika to również z niższej sprawności silników spalinowych. Jako potencjalną bazę konwersji wskazywano między innymi Fiata Cinquecento, ale podkreślano, że nadaje się do tego wiele lekkich samochodów. Im lżejszy pojazd, tym mniej energii potrzeba do jazdy i tym mniej akumulatorów można zamontować. Wspomniano o wcześniejszych polskich próbach budowy samochodów elektrycznych, w tym o elektrycznych wersjach Cinquecento i Seicento oraz o projekcie Rometa. Zdaniem rozmówców problemem w przypadku fabrycznych, tanich samochodów elektrycznych były między innymi procedury dopuszczenia ich do sprzedaży i ruchu drogowego. Samodzielna konwersja istniejącego pojazdu miała być pod tym względem prostsza, choć wymagała zachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa i przejścia badań technicznych. W najtańszej wersji projektu Grzegorz planował wykorzystać osiem używanych akumulatorów ołowiowo-kwasowych, najlepiej pochodzących z samochodów z silnikiem Diesla, a nawet potencjalnie akumulator z lokomotywy. Takie baterie są ciężkie i mają mniejszą sprawność niż nowoczesne akumulatory trakcyjne, ale można je kupić za około 50 złotych za sztukę. Konstruktor zamierzał sprawdzać ich rzeczywistą wydajność specjalnym miernikiem, a nie tylko zwykłym woltomierzem. Zakładany początkowo zasięg wynosił co najmniej 60–70 kilometrów, przy prędkości maksymalnej około 80 km/h. Taki rezultat miał wystarczyć do codziennych dojazdów do pracy lub szkoły, ponieważ przeciętny użytkownik pokonuje w ciągu dnia znacznie mniej niż 100 kilometrów. W dalszej perspektywie Grzegorz chciał zastąpić używane akumulatory samochodową baterią trakcyjną. Wyjaśnił, że akumulatory trakcyjne są przystosowane do długotrwałego oddawania dużych prądów przy względnie stałym napięciu, podczas gdy zwykłe akumulatory rozruchowe szybciej się zużywają przy stałym obciążeniu. Bateria trakcyjna do samochodu o masie do jednej tony mogłaby kosztować około 10–11 tysięcy złotych i działać średnio około dziesięciu lat. Po rozłożeniu tego wydatku na cały okres użytkowania oraz doliczeniu kosztów energii miesięczny koszt eksploatacji miałby wynosić około 110 złotych, zależnie od ceny prądu i sposobu jazdy. Samo przejechanie 100 kilometrów miało kosztować około 3 złotych, choć wartość ta zależałaby od obciążenia, stylu jazdy i taryfy energetycznej. Dla porównania wskazywano miejskie zużycie samochodu spalinowego rzędu 8–10 litrów benzyny na 100 kilometrów. W audycji szczegółowo omówiono problemy związane z eksploatacją samochodu zimą. Silnik elektryczny nie ma układu chłodzenia z płynem, który w samochodzie spalinowym dostarcza ciepło do nagrzewnicy. Grzegorz proponował wykorzystanie ciepła wytwarzanego przez sterownik i silnik, kierowanego kanałem powietrznym na przednią szybę. Rozwiązanie to mogłoby wystarczyć do jej odparowania i lekkiego ogrzania kabiny, natomiast przed rozpoczęciem jazdy samochód można byłoby nagrzać elektryczną grzałką podczas ładowania. Rozmówcy rozważali również niewielką nagrzewnicę na propan-butan, ale Grzegorz oceniał ją jako mniej bezpieczną, zwłaszcza w pobliżu akumulatorów ołowiowych, które podczas intensywnej pracy mogą wydzielać wodór. Niska temperatura zmniejsza chwilowo pojemność akumulatorów. W przypadku używanych baterii samochodowych proponowano umieszczenie ich w ocieplonej, możliwie szczelnej skrzyni z odprowadzeniem gazów na zewnątrz. Akumulatory można byłoby ogrzać przed wyjazdem w garażu, a następnie ładować w miejscu pracy. Wysokie temperatury typowe dla letniego nagrzewania samochodu nie powinny natomiast same w sobie stanowić zagrożenia dla baterii. Omawiano też możliwość stosowania dwóch kompletów akumulatorów albo wymiany rozładowanej baterii na naładowaną w specjalnym punkcie. Takie rozwiązania miały być wykorzystywane między innymi w chińskich taksówkach. Wspomniano również o koncepcji samochodu hybrydowego, w którym mały agregat prądotwórczy doładowywałby baterie po wyczerpaniu energii. Rozwiązanie to porównano do konstrukcji Chevroleta Volta. Osobny wątek stanowiło ładowanie. Czas ładowania zależałby od rodzaju akumulatorów i ładowarki. Nowoczesny pojazd elektryczny można w niektórych punktach naładować do około 80 procent w mniej niż 40 minut, choć częste szybkie ładowanie może skracać żywotność baterii. Zwykłe ładowanie baterii trakcyjnej trwałoby około czterech–pięciu godzin. Rozważano także zasilanie samochodu z małego wiatraka lub instalacji słonecznej, lecz przy niewielkiej mocy wymagałoby to ładowania przez wiele godzin i magazynowania energii w dodatkowym zestawie akumulatorów. Podkreślano, że samochód elektryczny szczególnie dobrze sprawdza się w ruchu miejskim: podczas postoju silnik nie pobiera energii, a zużycie nie rośnie w korkach tak jak w aucie spalinowym. Mniejsze zapotrzebowanie na prąd można dodatkowo uzyskać dzięki światłom diodowym. Rozmówcy wyjaśniali również, jak rozwiązać kwestie skrzyni biegów, hamulców i pozostałego wyposażenia. W konwertowanym samochodzie można pozostawić oryginalną skrzynię manualną, wybierając odpowiedni bieg przed jazdą i nie używając sprzęgła ani nie zmieniając przełożeń. Na płaskim terenie można byłoby ruszać z wyższego biegu, a przed podjazdem wybrać niższy. W nowych samochodach elektrycznych automatyczne sterowanie przełożeniami lub falownik dostosowuje pracę silnika do nacisku na pedał przyspieszenia i chroni go przed nadmiernymi obrotami oraz przegrzaniem. Grzegorz wskazywał, że niektóre drogie silniki przeznaczone specjalnie do samochodów elektrycznych również ulegały przegrzaniu, więc wyższa cena części nie zawsze oznacza większą trwałość. Wspomaganie hamulców można było zastąpić układem z małym silnikiem elektrycznym, który wytwarzałby ciśnienie potrzebne do działania pompy hamulcowej. Podobnie wspomaganie kierownicy można przystosować do napędu elektrycznego, choć w małym samochodzie nie zawsze jest ono niezbędne. Każdy obwód elektryczny powinien być zabezpieczony bezpiecznikiem, aby zwarcie — na przykład po kontakcie z wodą — nie doprowadziło do pożaru. Grzegorz podkreślał, że takich przeróbek nie powinny wykonywać osoby całkowicie nieznające się na elektryce. Sam powoływał się na wykształcenie elektroniczne i uprawnienia elektroenergetyczne. W kwestii rejestracji wskazywano, że silnik jest częścią wymienną pojazdu, a samochód po konwersji musi przede wszystkim spełniać podstawowe wymagania: jechać, hamować, działać prawidłowo i przejść badanie techniczne. Przy produkcji seryjnej procedury byłyby jednak znacznie bardziej skomplikowane. Projekt miał być nie tylko jednorazowym eksperymentem, lecz także próbą stworzenia społeczności osób zainteresowanych tanią konwersją pojazdów. Grzegorz chciał udostępniać schematy, opisy i dane techniczne, początkowo osobom wspierającym projekt, a w przyszłości możliwie szeroko, na zasadzie zbliżonej do open source. Otrzymał już sygnały od osób planujących przeróbkę skutera WFM Osa, Cinquecento i innych pojazdów. Podkreślał, że celem nie jest osiągnięcie dużej prędkości ani zasięgu porównywalnego z drogimi samochodami fabrycznymi, lecz pokazanie, że działający pojazd miejski można zbudować z części używanych i łatwo dostępnych. Samochód miał powstać w ciągu około dwóch tygodni, choć przy seryjnej pracy, po przygotowaniu wszystkich elementów, podobna konwersja mogłaby zająć około trzech dni. Najwięcej czasu wymagałoby precyzyjne połączenie silnika ze skrzynią biegów. Grzegorz nie planował uzależniać całej przyszłości zawodowej od samochodów elektrycznych. Jeśli projekt zakończyłby się powodzeniem, rozważał otwarcie niewielkiego warsztatu, lecz przede wszystkim chciał rozwijać się w dziedzinie elektroniki, elektroenergetyki, automatyki oraz budowy maszyn produkcyjnych. Interesowały go także domy samowystarczalne i systemy automatyzujące codzienne funkcjonowanie budynków. Uważał, że konwersje mogą w przyszłości stać się osobną specjalizacją, ponieważ wraz ze wzrostem cen paliw coraz więcej właścicieli starych samochodów będzie szukało tańszej alternatywy dla zakupu nowego auta. Jednocześnie krytykował bardzo wysokie ceny profesjonalnych przeróbek, które jego zdaniem uniemożliwiają korzystanie z tej technologii osobom o ograniczonych dochodach. W końcowej części rozmowy omawiano przyszłość motoryzacji. Grzegorz oceniał, że samochody elektryczne mają duże szanse na upowszechnienie, ponieważ energia elektryczna jest powszechnie wykorzystywana w gospodarstwach domowych i łatwiej ją samodzielnie wytwarzać lub magazynować niż paliwa płynne. Największym ograniczeniem pozostają cena, masa i pojemność akumulatorów. Wspominano o nowych technologiach ogniw, w tym rozwiązaniach litowo-jonowych i litowo-polimerowych, a także o przekonaniu prowadzącego, że część zaawansowanych technologii opracowywanych dla zastosowań kosmicznych i wojskowych nie trafia od razu na rynek cywilny. Grzegorz podkreślał jednak, że do miejskiej jazdy nie są potrzebne drogie, zaawansowane konstrukcje: nawet samochód z używanymi akumulatorami może być praktyczną alternatywą dla starego pojazdu, którego silnik spalinowy nie nadaje się już do naprawy.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).