[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything. No one
[00:43] - The truth is out there. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu, jak co tydzień w piątek w Radiu Na Fali oraz Radiu Paranormalium. Audycja o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych. Dzisiaj mamy 25 stycznia, a więc zima pełną parą. Z tego, co wiem w Polsce jest bardzo zimno, także temat iście niezimowy, ale właśnie być może zimowy, bo dotyczy podróży w jakimś konkretnym celu. Nie po to, żeby poznawać ludzi, dobrze się zabawić, napić się różnych czy zjeść ciekawe rzeczy, ale podróży, które mogą odkryć pewne niewyjaśnione rzeczy. Zanim przejdę do tematu, możecie wejść na czata na stronie właśnie Radia Paranormalium radio.paranormalium.pl albo czat na stronie radionafali.com i tam jestem. Także możecie wejść na stronę audycji teoriachaosu.com.pl. Tam są wszystkie aktualne informacje, co się z audycją dzieje.
Jest też forum, gdzie można wymieniać się informacjami w temacie audycji, a także w jakim tylko chcecie. Zacznę może od bardzo ciekawego newsa, którego zresztą miałem tydzień temu powiedzieć, ale jako że postanowiłem nie mówić, więc dzisiaj to powiem, bo cały czas ten news się rozwija, nakręca się, coraz bardziej jest wyraźny i może spowodować ten news, a właściwie te rzeczy, które stoją za tą informacją, może spowodować to nie mówię, że wojnę, ale naprawdę kataklizm na społeczno-ekonomicznej scenie. Niemiecki bank centralny Bundesbank zaapelował czy ogólnie wystosował prośbę do New York Federal Reserve Bank i Banku Francji o zwrot zdeponowanego złota w tych bankach. Do Francji w całości natomiast do Nowojorskiego Fedu tylko część. To jest bardzo ciekawe. Wiem, że właśnie Niemcy nie zostali dopuszczeni w Stanach Zjednoczonych do jakiejkolwiek kontroli tego złota, które zostało zdeponowane zresztą przez Niemców. Było to bardzo dziwne, bo przecież każdy powinien mieć prawo do sprawdzania tego, czy jest prawidłowo przechowywane nasze złoto i tak dalej. Niedopuszczona. Dlatego Niemcy wycofują część rzeczy, a być może wycofają całość. Spowodowało to wielkie zaburzenia z cenami złota.
Wszyscy panicznie wykupują złoto na świecie. Cena złota podejrzewam, że wzrośnie kilkukrotnie w najbliższym czasie, także warto jeszcze zakupić, jak ktoś ma wolną gotówkę i być może jest jakieś przygotowanie do porzucenia walut takich, jakie znamy dzisiaj. Kto wie. Niemcy już się szykują, już są przygotowani na to, że pewnie z dnia na dzień wycofać się z euro. I tak samo różne inne kraje być może też przygotowują się do pewnych zmian. Ciekawe, jak się to wszystko rozwinie. Z euro jest bardzo dziwna sprawa, bo tam nie ma żadnej adnotacji, że to jest w ogóle pieniądz. Na banknotach euro nie ma napisane, że to jest pieniądz, czyli tak naprawdę zwykły papier zapisany. On nic nie oznacza. Na dolarach owszem jest.
Nie ma wartości, nie ma żadnego pokrycia. Wartość jest tyle, ile numizmatyczna czy kolekcjonerska albo zadrukowanego papieru. Ładnie. Natomiast euro kompletnie nawet nie ma informacji, że to są pieniądze, więc z dnia na dzień mogą praktycznie porzucić euro. Nie wiem, co spowoduje taka decyzja. Jeżeliby państwa postanowiły odrzucić euro, nie wiem, co się stanie. Prawdopodobnie ludzie będą musieli szybko zastąpić to euro, prawdopodobnie walutami lokalnymi. Wiem, że rząd Finlandii jest na to przygotowany już chyba od roku. Rząd Finlandii jest przygotowany na to, żeby z dnia na dzień wprowadzić swoją walutę. Chyba to była korona fińska i odrzucić euro w ciągu podejrzewam, że tygodnia mogą to zrobić nawet szybciej, bo przygotowani są non stop na to.
Finlandczycy Wiadomo, wygrali ze Związkiem Radzieckim. Nie dopuścili Armii Czerwonej do swojego kraju, także jest to naród zapobiegliwy, ale reszta krajów, w tym Polska przodująca, chce wejść do strefy euro, co jest zupełnie absurdalne. Całe kraje chcą wychodzić ze strefy euro, natomiast Polska chce wchodzić. Myślę, że nie Polacy, tylko oczywiście władze Polski. Ale dobrze, zostawmy tą politykę. W każdym razie jeszcze dokończę, że w 2012 roku banki centralne kupiły więcej złota niż kiedykolwiek od 50 lat. Od pół wieku nie było aż takiego wykupu złota jak w zeszłym roku. O czymś to świadczy. Czy banki centralne tak kochają złoto? Raczej odwrotnie.
Nienawidzą złota, bo wiedzą, że złoto może zniszczyć ich pozycję. Banki centralne mogą przestać funkcjonować, gdy ludzie po prostu odkryją, że mogą sami emitować pieniądze. Do tego nie mogą dopuścić, dlatego muszą przede wszystkim pozbawić ludzi najłatwiejszej emisji pieniądza, czyli złotych monet czy srebrnych monet. Ze srebrem jest trudniej, natomiast złoto łatwo wykupić i pozbawić ludzi dosyć pokaźnego zabezpieczenia do emisji waluty. Może zostawię ten temat jako ciekawostkę. Zobaczymy, jak się rozwinie. Będzie w przyszłości też kilka tematów w Teorii Chaosu o walutach, o emisji własnych walut. Te pomysły już są realizowane. To nie jest żadna fikcja, że ludzie już zaczynają emitować. Miasta zaczynają emitować.
Powstają jednostki, grupy ludzi, którzy emitują własne pieniądze. W Stanach Zjednoczonych na przykład były kilka lat wstecz emitowane złote dolary. Nie masowo oczywiście, bo nie dopuszczono do tego. Tych ludzi aresztowano, ale jakoś sobie próbują dalej lawirować z mniejszym lub większym skutkiem. Ale to są początki. W przyszłości na pewno będzie takich inicjatyw dużo więcej, jeżeli ludzie się odważą na coś takiego. A dlaczego mają się nie odważyć, prawda? Także możecie dzwonić. To jest Skype: radionafali.com lub telefon 22 398 82 26 wewnętrzny 321. Dzisiejszy temat to są podróże, a właściwie, jak mogę to sformułować, gdzie warto byłoby pojechać, aby zobaczyć rzeczy nie z tego świata.
A może z tego świata, ale zupełnie nieujawnione, zupełnie jeszcze nieznane szerszej publiczności. Pierwszym takim miejscem, w którym byłem osobiście... Albo jeszcze jedna rzecz, bo kolega, który był w Papui-Nowej Gwinei, także był na Wyspach Salomona, w tamtym rejonie Pacyfiku, opowiadał mi, że jest taka opcja wyciągnięcia wielu samolotów Spitfire, które zostały zakopane w Birmie w czasie II wojny światowej. Tych Spitfire'ów było 124. Co najmniej 124 samoloty. I miesiąc później, jak o tym mi powiedział, przeczytałem newsa. On dowiedział się tego z różnych źródeł podróżniczych, podróżników, którzy się udają w tamte rejony Azji Wschodniej. Czy właściwie Azji Wschodniej i Oceanii wręcz. Miesiąc po tym, jak mi to powiedział, wystartowała ekipa, która chciała znaleźć te Spitfire. Czyli w jakiejś legendzie był fakt, że to naprawdę istniało.
Oczywiście oficjalnie nic nie znaleziono. Potwierdzono, że tych samolotów już nie ma. Być może ktoś wykopał, a być może są gdzieś zakopane gdzie indziej. Także warto szukać. Trochę absurdalna sprawa, prawda? W dżungli w Birmie. Mingaldon, Mingaldow, czy nie wiem, jak to się czyta. W każdym razie w Birmie zostały zakopane te samoloty. Bardzo ciekawa sprawa. Oficjalnie nic nie znaleziono, bo ujawniono na początku stycznia, że niestety nie odnaleziono tych samolotów.
Ciekawa sprawa. Natomiast to są zwykłe rzeczy, takie standardowe. Spitfire wszyscy znają. Latają do dzisiaj, więc one nie stanowią jakiejś wielkiej tajemnicy. Natomiast w kompleksie Riese, Olbrzym, to pierwsza rzecz, którą warto zwiedzić, zresztą w tym kompleksie byłem w 2004 roku, jeśli dobrze pamiętam. Kurczę, jak czas szybko leci, prawie 10 lat temu. Warto by było znowu tam pojechać. Mnóstwo rzeczy zostało zakopanych, schowanych, ukrytych. Pytanie, do dzisiaj nie wiadomo jakich konkretnie. Jeżeli oficjalnie coś ktoś znajduje, czy coś się znajduje, to są rzeczy mało istotne.
Jakaś stara broń, pistolet, maszyna do pisania, trochę dokumentów, jakieś mundury i tak dalej. Dokumentów w sensie jakichś takich Inwentarza czy takich nieujawniających tajemnic. Być może coś jeszcze ten olbrzym, Riese, skrywa. Do dzisiaj krążą legendy, że tam są materiały promieniotwórcze, że tam jest broń geofizyczna, czyli coś jak HAARP. Pamiętam jeden mieszkaniec, z którym dyskutowaliśmy na temat, co tam może być. Bo my mówiliśmy, że tam UFO musi być V7, że tam na pewno zakopane czy schowane jest. On mówi: „Nie”. Że to jest podpucha, bo tam są bronie geofizyczne stosowane. W tej chwili taką bronią jest na przykład HAARP. Ile w tym prawdy?
Nie wiadomo. Prawda jest w tym, którą nam mówił, że tam Niemcy zaminowali cały kompleks i dlatego jest niebezpieczny. Niebezpieczne jest eksplorowanie tego kompleksu. To nie są tylko legendy, żeby odstraszyć innych, ale naprawdę tam wiele w tej chwili już jest odminowywane. Czy te, które ładunki miały wybuchnąć, to wybuchły, które nie wybuchły, to są niewybuchami i jest tego już dużo mniej. Ale jednak zdarza się nawet do dzisiaj co jakiś czas, że gdzieś jakiś dom się zapada czy piwnica komuś się zapada, jest jakiś wybuch. Nie wiadomo czego. Gazu niby, a to okazuje się, że gazu na pewno nie i coś wybucha. Po prostu te zaminowania, gdzieś jeszcze te ładunki są, gdzie ludzie się budują na nowych terenach, a okazuje się, że pod tym terenem on jest rozkopany cały. Można powiedzieć, że Riese, ten kompleks jest oficjalnym największym kompleksem podziemnym na świecie.
Nikt większego nic oficjalnie nie zbudował. Oczywiście oficjalnie, bo nieoficjalnie były zbudowane kompleksy w Stanach Zjednoczonych i bazy podziemne, podwodne nawet bazy, które są bardzo rozległe, które są jeszcze większe. Natomiast Riese, Olbrzym jest oficjalnie największym kompleksem podziemnym. Tutaj polecam odkrywców. Dużo książek jest w temacie Riese. Takim najbardziej aktywnym ostatnio eksploratorem, który dużo mówi, dużo jeździ i odkrywa rzeczy i organizuje też różne spotkania. Ostatnio, bo dosłownie tydzień temu było spotkanie w Osówce chyba, w tym kompleksie Riese. Było spotkanie eksploratorów tego Riese. Zorganizował go Dariusz Kwiecień. Mówię o panu Dariuszu Kwietniu, który organizuje takie ekspedycje, sam odkrywa różne rzeczy, opisuje to na swoim blogu mojeriese.blogspot.com chyba.
Będą linki podane później, jak będzie audycja udostępniana. Także jeżeli wy macie jakieś propozycje, gdzie chcielibyście się wybrać albo byliście, coś zwiedziliście, dzwońcie: radionafali.com, telefon 22 398 82 26 wewnętrzny 321 i opowiedzcie o tym. A ja z tego, co mogę powiedzieć, jak tam byłem, kompletnie byliśmy nieprzygotowani. Zresztą już chyba opowiadałem o tym kiedyś. Kompletnie byliśmy nieprzygotowani, młodzi, naiwni i przerosło to nas. Mieliśmy co prawda sprzęt do pływania, pontony, jakieś latarki, mieliśmy jakieś saperki, jakieś różne takie podstawowe rzeczy, ale żadnego sprzętu alpinistycznego nie mieliśmy. Te pontony nasze to też były takie raczej do pływania w jakimś basenie albo na jezioro jakieś, natomiast nie na tak niebezpieczne kompleksy. Chcieliśmy popływać w tych kompleksach, bo one w dużej mierze są zalane wodą, natomiast nie odważyliśmy się. Troszeczkę się przestraszyliśmy, że jak się wejdzie do tych kompleksów, ja nie mówię o tych oficjalnych, do których sobie weszliśmy i tam chodziliśmy po tych oficjalnych kompleksach, nawet gdzieś tam się zgubiliśmy na chwilę. Odłączyliśmy się od wycieczki, zaczęliśmy sobie tam chodzić.
Robią wrażenie te oficjalne oczywiście, a nieoficjalne jeszcze większe robią wrażenie, bo są kompletnie tak jakby w polu, powiedzmy wcięte w górze wejścia, korytarze i jak w taki korytarz się wejdzie i przejdzie się te kilkadziesiąt, 100 metrów w głąb, to człowiekowi już się robi ciepło. I niestety to były akurat wakacje, ale nie odważyliśmy się pójść dalej, pomimo że mieliśmy latarki diodowe i tak dalej. To jest wyprawa raczej dla więcej osób i raczej trzeba tam pojechać z kimś, kto już był, kto jest przygotowany na różne sytuacje, mieć krótkofalówkę, jakąś jedną osobę na straży, żeby została w razie czego, jak coś by się stało, żeby zawiadomić po pomoc i tak dalej. To tak się wydaje po prostu, że tak fajnie jest sobie popływać w tych sztolniach czy pochodzić, ale Naprawdę trzeba być albo bardzo odważnym człowiekiem, nie bać się niczego, albo być bardzo głupim człowiekiem, żeby się nie bać własnej śmierci czy jakiegoś zawalenia. Bo można nie wierzyć w to, że są podminowane te korytarze, ten kompleks. I oczywiście tam w większości już nie ma tych ładunków, ale może się gdzieś zdarzyć. Niech przypadkiem gdzieś wybuchnie, coś tam się stanie, osunie się. Jeżeli osunie się, to kto nas znajdzie? Przecież tam bardzo rzadko ktoś przychodzi. Może nie tak rzadko, ale może się zdarzyć, że zasypie was w takich korytarzach i zostaniecie zasypani.
I co dalej? My takiego sprzętu nie mieliśmy, żeby się przedostać przez zasypane kilofy. Mieliśmy saperkę, tylko malutką bardzo, więc to wiele by nie pomogło. Jakieś noże, nożyki wręcz. To są rzeczy, które już nie przydadzą się tam. Potrzebne są łopaty, kilofy, aby w razie czego się przekopać przez jakiś zawał. Przede wszystkim warto by było mieć jakieś kurtiflówki, bo telefony komórkowe przestają działać, więc nie działają. W ogóle tam z zasięgiem kiepsko było z telefonami. To był 2004 rok. Teraz może już jest lepiej.
Lepszy sprzęt można przynieść, ale coś takiego warto by było, żeby być lepiej przygotowanym. I z chęcią bym się wybrał oczywiście do Riese, ale to bardzo fajna wyprawa może być dla was, bo to jest przecież w Polsce. Praktycznie każdy ma szansę tam pojechać. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się wybrać. Koszt takiej wyprawy jest niewielki. Kompleks Riese jest, można powiedzieć, niedaleko Wałbrzycha, niedaleko Świdnicy. Jak to jeszcze bardziej sprecyzować: Ludwikowice Kłodzkie, Nowa Ruda Śląska, Walim, tego typu okolice. Ten kompleks jest tak olbrzymi, że w sobie, być może w promieniu 20 kilometrów, a nawet więcej, są korytarze. Niektórzy twierdzą, że są połączone, że nawet kilkadziesiąt kilometrów są tunele wydrążone. Jest całe miasto zrobione, cały kompleks.
Zresztą widać, jak do tych oficjalnych pojedziecie kompleksów, które można zwiedzać, chyba we Włodarzu, Osówka chyba też. W każdym razie tam jak pojedziecie, zobaczycie, jakie to jest olbrzymie, że tam spokojnie pociąg mógłby wielki wjeżdżać. Ciężarówki bez problemu, tiry całe. Jest to tak olbrzymie i to jest wykute w skale. Oczywiście wykorzystane są też jaskinie, ale jest też kute. Widać wylanego betonu, ile tam betonu poszło. Widać zresztą jeszcze te worki z cementem, który zastygł, nie został użyty, nie zdążyli go użyć i zastygł. Mnóstwo, miliony ton tego betonu. Niesamowite ilości wszystkiego. Tak że dla Niemców miało to jakieś bardzo strategiczne znaczenie.
Ale co tam było? Jest mnóstwo książek na ten temat. Większość jednak się zgadza, że to nie była kwatera Hitlera, że to było coś do czegoś innego, że być może to kompleks, który miał wytwarzać broń i produkować dla Niemców. Tam cała produkcja miała być przerzucona z Niemiec. Kto wie, co to było dokładnie? Ale warto, bo można to zwiedzić. Mnóstwo wejść jest na tym Riese. I ja oficjalnie mogę potwierdzić, że właśnie w tamtych okolicach zobaczyłem UFO po raz pierwszy. UFO, ale to nie na zasadzie jakiegoś punkcika na niebie, tylko lecącą kulę równolegle do ziemi, do linii horyzontu równolegle, ale to było dosyć blisko. Może kilka kilometrów, może kilometr oddalone od nas.
Akurat wracaliśmy na piechotę do większego miasta nocą. To robiło wrażenie. Było bezgłośne i bardzo dziwne. Tak że być może właśnie tam dużo jest takich zjawisk nieznanych szerzej jak jakieś UFO. Co to było? Niektórzy twierdzą, że to Niemcy, że to niemieckie UFO, że Niemcy dalej latają. Ale nie, raczej to było coś innego. Niektórzy sugerowali, poza jakimiś oszołomami, którzy sugerowali, że to lampion chiński był. Naprawdę lampion chiński bardzo łatwo rozróżnić, jak w ogóle lata. Zresztą ktokolwiek widział lampion chiński.
Poza tym jest innej barwy. To było barwy biało-niebieskiej. Coś jak na przykład neonowa latarnia. Takie barwy, tylko że jeszcze jaśniejsze. To było bardzo jasne i bardzo duże. To była jedna czwarta księżyca. I poruszało się dosyć szybko. Nie aż tak szybko, na niebie w jedną i w drugą stronę. Niektórzy też sugerowali, że to mógł być piorun kulisty, ale nie sądzę, bo to ileś minut trwało. Natomiast piorun kulisty rzadko powyżej jednej minuty się utrzymuje i wydaje syk.
Jest dosyć głośny, ma iskry. Tam nie było żadnych iskier, tak jakby po prostu ktoś zapalił reflektor. Bezgłośny, bez żadnych iskier, po prostu świecąca taka kula. Trudno powiedzieć, że to miało kształt kuli. Po prostu światło było takie kuliste, a nawet mógłbym powiedzieć, że delikatnie eliptyczne. Właśnie w tamtym rejonie. To było w rejonie, jak wracaliśmy chyba właśnie z Małej Sowy, bo tam byliśmy w schronisku na Małej Sowie. Albo na Wielkiej Sowiej, już nie pamiętam, które to było schronisko. W każdym razie właśnie z tego schroniska wracaliśmy, całą noc sobie szliśmy w kierunku Świdnicy. Tak to było, naprawdę miła wycieczka.
Tylko mówię, i dobrze, że właśnie nie popływaliśmy, nie pochodziliśmy głębiej w tych nieoficjalnych wejściach w tym kompleksie Riese, bo być może już by mnie nie było na świecie. Więc naprawdę lepiej robić z kimś, kto to robił, ktoś, kto już przeszkolony jest, kto popełnił w swoim życiu pewne błędy, żeby być przygotowanym na różne sytuacje, żeby to nie była taka wyprawa o tak o, żeby po prostu się pobawić, bo można naprawdę nie wyjść z tego. Ale warto chociażby pojechać do kompleksu Riese, żeby zobaczyć tą muchołapkę tak zwaną. Niektórzy mówią, że to jest podchłodnia, instalacja, ale skłaniam się jednak do tezy Igora Witkowskiego. Polecam wcześniejsze „Teorie chaosu”. On tam właśnie opisywał dokładniej, o co chodziło z tą muchołapką. W Ludwikowicach Kłodzkich jest ta muchołapka. Robi wrażenie, jest wielka naprawdę i jest duża, ale nie to jest najważniejsze, ale to, że można sobie samemu sprawdzić, kto ma rację, czy bardziej to jest właśnie podstawa pod chłodnię, czy też właśnie jest to coś w formie muchołapki do testowania pionowzlotów. Vtol to się chyba tak nazywa, czyli tych pojazdów, tych samolotów czy też pojazdów, które się unoszą po prostu pionowo do góry. Czy to były helikoptery w takim wypadku?
Jeżeli to jest prawda, czy to były helikoptery, czy zupełnie jakieś inne, tak jak się mówi V7. V7 to jest wymyślona sprawa, ale te tak zwane Foo fighters, czyli te kule takie, które właśnie w taki sposób się mogły unosić. To już jest sprawa dyskusyjna i to bardzo dyskusyjna. Natomiast warto tego typu pytania stawiać. Trzeba sprawdzić dokładnie z rzeczywistością, z faktami, kto ma rację w tym sporze. To bardzo łatwo, tutaj nie ma ryzyka, że to się zawali. To są naprawdę potężne żelbetonowe słupy zbrojone. To miało wytrzymać ileś dziesiątek tysięcy czy setek tysięcy ton musiała ta konstrukcja utrzymać, więc nie jesteście w stanie nawet nic zrobić, żeby to zawalić. Myślę, że to jest bardziej stabilne od Stonehenge w Wielkiej Brytanii, więc naprawdę ta konstrukcja, tam nic się nie stanie. Można sobie zobaczyć, są miejsca różne ciekawe w tamtej muchołapce, gdzie były jakieś przewody elektryczne.
Jeżeli chłodnia, to po co przewody elektryczne? I tak dalej. Są różne ciekawe rzeczy, że tam były te przewody elektryczne, że to złomiarze po prostu wyciągnęli metal. Chyba miedziane były, także wyciągnęli ten metal. Także bardzo polecam kompleks Riese. Dużo rzeczy można zobaczyć, oficjalnych też. Można sobie przejechać się do tych oficjalnych różnych miejsc, gdzie można w tym Riese zwiedzać i tam po prostu gdzieś można się zgubić i gdzieś wejść do środka bardziej, powiedzmy, jeżeli ktoś tak chciałby trochę na głupiego Jasia tam wejść, bo też można. Tam są bardziej zabezpieczone, tam są już zabezpieczone, że tam się nic nie zawali, są odminowane, zabezpieczone. Natomiast w górach, tam, gdzie można wejść do tych takich w cudzysłowie „nielegalnych” wejść może być niebezpiecznie. Tak, to był właśnie kompleks Riese, gdzie każdy z was może do tego kompleksu przyjechać.
Kompleks jest niedaleko Wałbrzycha, Świdnicy. Także zamek Książ. Podejrzewa się, że zamek Książ był połączony z tym kompleksem. Takie rzeczy nawet. To jest już sporo kilometrów. Zamek w Książu jest oddalony od tych głównych wejść do kompleksu Riese. Kolejną rzeczą, to już tyle może z Polski. Dotyczących kompleksu Riese. Być może w Polsce, na pewno dużo jest ciekawych miejsc, gdzie można zwiedzić. Natomiast jakichś takich bardzo tajemniczych miejsc, to myślę, że aż tak wiele nie ma jak kompleks Riese, bo tutaj najważniejszą rzeczą, która jest do odkrycia, to są właśnie te v-tole.
Czy faktycznie istniały? Jeżeli ktoś zdobędzie dokumentację na przykład, bo tu nie chodzi o znalezienie złota, gdzie być może też jest w tym kompleksie Riese i ludzie szukają przede wszystkim. Muszę wam jeszcze powiedzieć, że tam natrafiliśmy na mnóstwo poszukiwaczy. Takich ludzi, którzy nie mówią dzień dobry, są niebezpieczni, którzy szukają po prostu złota, jakichś takich rzeczy. Starsi ludzie, generalnie koło pięćdziesiątki nawet. Starsi. Także to nie młodzieniaszkowie, trzydziesto-, dwudziestoparoletni czy kilkunastoletni, ale starsi ludzie, którzy widać, że są skoncentrowani na tym, co robią i to jest po prostu ich zawód, że ściągają różne ciekawe rzeczy. Jak im się uda złoto znaleźć, to są wtedy ustawieni na kolejne jakieś wyprawy czy też na swoje życie. Jeżeli nie, to będą musieli dalej inwestować w tą swoją pasję i też swój zawód. W każdym razie tam właśnie, jeśli to jest prawdą, być może jest duża dokumentacja tego wszystkiego, bo pewnie nie dało się wszystkiego wywieźć.
Nie zdążyli Niemcy wszystkiego wywieźć, podejrzewam, więc mnóstwo rzeczy mogło zostać tam jeszcze na miejscu. Jeżeli ktoś zdobędzie taką dokumentację, jak zrobić te samoloty pionowego startu, to są raczej pojazdy. To jest Święty Graal, można powiedzieć, inżynierii. Świat wtedy zupełnie zmienia się z takiego, jak znamy, czyli zmienia się na zupełnie... w odyseję kosmiczną, można powiedzieć. I to jest, myślę, że kluczowe pytanie do tego, czy właśnie takie v-tole istniały. Być może oprócz dokumentacji można jakieś fragmenty urządzeń znaleźć. To byłaby wielka gratka i myślę, że każdy, kto by tego dokonał, to byłby naprawdę nie w porządku, jeśli by tego nie ujawnił. Jeżeli by to znalazł, bo powiedzmy sobie otwarcie, sam nie opatentuje tego, bo nikt nie opatentuje mu czegoś, co według nauki nie istnieje. Z drugiej strony też nie zarobi na tym, bo nie zacznie produkować takich rzeczy, bo produkcja tego wymaga olbrzymich nakładów finansowych, których nie będzie miał.
Więc to po prostu myślę, że byłoby największą zbrodnią utajnianie takich rzeczy. Jeżeli ktoś by odkrył, powinien po prostu to ujawnić, nawet anonimowo, jakby się bał. Ale powinien, bo to są naprawdę bardzo ważne rzeczy. I dlatego tam takie rzeczy mogą być. Dlatego też właśnie chciałem sprawdzić tego typu różne hipotezy, co tam się działo, bo wiedziałem, że tam są różne ciekawostki. Interesowałem się właśnie takimi sprawami, bardziej może wtedy polityką się interesowałem czy historią, a mniej jakimiś tam V7 czy innymi rzeczami, ale to dosyć mnie fascynowało. W tamtym czasie to akurat free energy chyba z tego, co pamiętam, że też zaintrygowała mnie ta hipoteza, że tam była broń nuklearna, że był tor, cez chyba też promieniotwórczy i ten tor właśnie jest bardzo dużo warty. Więcej niż złoto. Tylko że jest niebezpieczny, bo jest promieniotwórczy. Dodatkowo też jeszcze wiedziałem, tak na koniec już powiem o Riese, że tam są jacyś dziwni ludzie, którzy wykupują działki i się wkopują w głąb po prostu.
Niby z Izraela, niby z Niemiec. Tam jakieś krążyły legendy. Ludzie, którzy właśnie tam mieszkają, takie rzeczy opowiadali. Ciekawe. Nikt nie robi żadnego śledztwa, nikt nic nie robi w tej sprawie polskiego rządu czy kogokolwiek nic nie obchodzi po prostu tam, dlatego każdy może robić, co chce. Wystarczy, że ma pieniądze. Może wtedy sobie takie odwierty robić, nielegalne nawet. Bo co kto takiej osobie zrobi? Nikt nic. Dlatego tutaj to polecam.
Dobrze, kolejną taką rzeczą, już dosyć odległą i bardzo niedostępną, nawet do dzisiaj bardzo niedostępną, bo za wejście tam grozi po prostu zabicie. Kara śmierci natychmiastowa. Tam nie będą się ludzie patyczkowali. Jeżeli wejdziecie tam na teren tego miejsca, po prostu zostaniecie zastrzeleni. Jest to Area 51, czyli Strefa 51. Ta Strefa 51 to jest bardzo niedostępny rejon. Nie dlatego, że tam ciężko dolecieć czy dojechać. Akurat to łatwo zrobić. Wystarczy polecieć do Stanów Zjednoczonych, do stanu Nevada, Las Vegas i potem z Las Vegas można się z kimś dogadać i się wybrać właśnie do Strefy 51. Tylko że tam można dojechać do pewnego momentu, a później są tabliczki, żeby nie przekraczać pewnego rejonu.
Jak się przekroczy rejon, niestety, tak jak mówiłem, może być wykonana kara śmierci natychmiastowa. Możecie zostać zastrzeleni. I to nie są żarty. Są te tabliczki i nawet można sobie zobaczyć, że to jest instalacja wojskowa. Niby się mówi, że przeniesiono tam badania i że tam się już nic nie dzieje. To jest nieprawda. Tam dobudowano mnóstwo budynków, dobudowano mnóstwo Jakichś urządzeń, pasów startowych i tak dalej. Jeżeli dobudowano jeszcze do tej bazy w stosunku do tego, co było wcześniej w latach 70. czy 80., to nie można powiedzieć, że się ta baza zwinęła. Wręcz przeciwnie.
Być może najtajniejsze rzeczy już nie są tam testowane. Być może wkopano się w głąb, ale do dzisiaj ludzie tam filmują różne dziwne rzeczy, różne dziwne poruszające się punkty i tak dalej. To do dzisiaj się dzieje, także warto tam pojechać i sobie zobaczyć. Zresztą w tamtym rejonie nazwano autostradę prowadzącą właśnie chyba do Las Vegas, w Nevadzie, taką główną Extraterrestrial Highway, czyli pozaziemska autostrada. Autostrada pozaziemskich istot, jakoś tak można przetłumaczyć. Autostrada UFO. Tak chyba najładniej można powiedzieć Extraterrestrial Highway. To jest miejsce, gdzie naprawdę warto pojechać. Sam bym pojechał, ale niestety do Stanów Zjednoczonych nie planuję się wybierać, więc raczej tam się nie wybiorę, bo nie wybieram się do Stanów Zjednoczonych, więc to jest raczej przeszkoda chyba największa. Prawdopodobnie ta baza została zbudowana w 51.
roku. Wyobraźcie sobie. Jest na południu stanu Nevada. Dosyć długa jest to baza. Ten cały poligon jest naprawdę potężny. Chociażby powiem wam, że w tej bazie jest najdłuższy pas startowy na świecie. Najdłuższy ze wszystkich. Oprócz pasów startowych, takich w cudzysłowie mówiąc, na Nazca. Tam są najdłuższe, na płaskowyżu Nazca. Natomiast mówiąc o tych zbudowanych przez obecnych ludzi, najdłuższy pas startowy jest właśnie tam w Strefie 51.
Ma 9,5 kilometra długości. Wyobraźcie sobie. Drugi pas, który ma 5,5 kilometra, zbudowano w 2000 roku. Czyli widzicie, że dobudowuje się różne rzeczy, ale też, że 9,5-kilometrowy pas też jest. To jest dziwne. Po co tak długi pas? Chyba że jakieś superszybkie samoloty, jakieś dziwne zupełnie konstrukcje. Trudno powiedzieć, o co chodzi. Gdzieś może z orbity ściąganie różnych... Nie wiem naprawdę, do czego to może być.
Może faktycznie do superszybkich samolotów, które osiągają kilkanaście machów. 15 mach dana maszyna ma, więc wtedy ona po prostu szybko może się rozpędzać. Z takiego pasa może osiągnąć od razu ponad 1000 kilometrów na godzinę zamiast 300 początkowych. I tak dalej. To jest ciekawa sprawa. Także polecam Strefę 51. Może ktoś z was był w tej Strefie 51 czy przy tej strefie, to z chęcią bym wysłuchał, jak tam właśnie jest. Mnóstwo ludzi tam było. Niektórzy twierdzą do dzisiaj, że tam pracowali, bo trzeba założyć, że jeżeli jest ta baza, są ludzie, którzy pracują, to tam mnóstwo ludzi pracowało. Niestety większość z nich się boi ujawniać.
Tylko dosłownie kilka osób publicznie powiedziało, że tam pracowali i ujawnili swoje imiona i nazwiska. Natomiast większość jakoś nie chciała. Takich ludzi, którzy mówili, że tam pracowali, są tysiące. Po prostu tysiące ludzi. W tej chwili mnóstwo. Chociażby sama audycja Artabela, który nadawał także z Nevady. Można powiedzieć, że co jakiś czas audycje poświęcał właśnie tej bazie. Zresztą on też propagował informacje o tej bazie, można powiedzieć, i stworzył taką specjalną linię telefoniczną dla ludzi, whistleblowerów, którzy mówią, co tam się dzieje w ogóle, o co chodzi, czy to są faktycznie tam kosmici przetrzymywani i tak dalej. Tak że mnóstwo ludzi dzwoniło do niego i informowało o tych wszystkich sprawach. Raz nawet jakieś dziwne rzeczy się działy z jego radiem i rozgłośnią i audycją „Coast to Coast AM”, którą prowadził w latach 90., pod koniec lat 80.
Do dzisiaj oczywiście ona też jest, ale już troszeczkę w innym wymiarze. Już nie jest nadawana z Nevady chyba, z tego, co rozumiem. Tak że to już nie jest to samo. Także to była właśnie Strefa 51. Kolejnym takim miejscem, które ja bardzo chciałbym odwiedzić i na pewno uważam, że podczas tego życia jeszcze mi się uda tam wybrać przynajmniej raz, to jest rejon Rosji, Syberii i Jakucja. Jakucja jest to rejon trudno dostępny. Syberyjski, ale o łagodnym klimacie. To nie jest Syberia znana z łagrów czy Syberia, gdzie jest bardzo zimno, aczkolwiek na północy Jakucji oczywiście tak. Natomiast jest to rejon także i południowy, a ten, który nas najbardziej interesuje, jest to teren dosyć umiarkowany, jeśli chodzi o Syberię. Natomiast dlaczego nas interesuje ten rejon?
Ze względu na to, że są legendy, także relacje różnych podróżników jeszcze z końca XIX i początku XX wieku, że tam są jakieś dziwne budowle w tej Jakucji, jakieś metalowe. Niektórzy twierdzą, że tam jakaś promieniotwórczość była, że zostali ludzie napromieniowani. Zupełnie dziwne historie. Była ostatnio organizowana, z tego, co wiem, wyprawa czesko-rosyjska, jeżeli dobrze pamiętam i niestety nie potwierdzili, nie znaleźli nic. Natomiast znaleźli jakieś ślady, gdzie to mogło być, po prostu zapadło się. To znaczy te budowle się zapadły w bagno czy pod ziemię, można powiedzieć, ale one są już w tej chwili przykryte ziemią i dobrze by było te budowle odkopać. Natomiast koszt tego jest myślę, że horrendalny, żeby to zrobić. To są kosmiczne pieniądze i raczej tutaj wyprawa nie miałaby sensu, żeby je odkopywać. Natomiast myślę, że warto byłoby taką wyprawę zrobić tam do Jakucji, aby znaleźć te obiekty, bo jeżeli one są wykonane z metalu, to bardzo łatwo je wykryć wykrywaczami metalu. Może niekoniecznie bardzo łatwo, ale da się to zrobić spokojnie do metra, jeżeli są to małe budowle.
A jeżeli duże budowle metalowe, ja myślę, że spokojnie ileś metrów, jeżeli już są pod ziemią, tak jakby, że można je wykryć. I to jest ciekawe właśnie. Co to za budowle? Metalowe budowle, które były w XIX wieku znajdowane. Dosyć dziwna sprawa jest, bo z tego, co wiem, to wtedy z metalu raczej nie budowano. Przynajmniej w jakiejś Syberii. To jest trochę absurdalne. Jeszcze można zrozumieć jakieś kompleksy wojskowe, które tam Stalin budował czy komuniści. Natomiast w XIX wieku to tak jakoś troszeczkę się nie wydaje sensowne. Tam nikt praktycznie nie mieszkał.
Jakucja jest obszarem dużo większym niż Polska. Cała Jakucja. A ten rejon, który nas by interesował, gdzie to może się znajdować, jest wielkości Polski. To jest naprawdę potężna kraina. Jeśli chodzi o całą Jakucję, to Jakucja zajmuje jedną piątą całej Rosji. Wyobrażacie sobie? Rosja jest największym państwem świata. To jest jedna piąta terytorium Rosji. Także całą Jakucję można by było porównać do Europy, powiedzmy. Może trochę przesadzam.
Może Jakucja by była tak troszeczkę ponad połowę Europy. Więc to jest naprawdę olbrzymi teren, a taki, który podejrzewa się właśnie o istnienie tych kotłów. Nie wiem, czemu kotły akurat, bo z metalu te budowle. Więc jest to obszar wielkości Polski. Czyli wyobraźcie sobie, tak olbrzymi obszar trzeba by jakoś przeszukać w jakiś sposób. To jest nierealne. Można częściowo próbować na farta polecieć trochę, na intuicję, gdzie to mogło być, prawda? Wiem, że wiele lat temu chciała ekipa Fundacji Nautilus wybrać się do Jakucji, ale się niestety nie udało ze względów finansowych i organizacyjnych. Jest to naprawdę bardzo skomplikowana i kosztowna wyprawa do tej Jakucji, bo to nie jest wyprawa turystyczna. Bo żeby wyprawić się turystycznie, to naprawdę nie ma problemu.
Tak samo do tego właśnie Rysy, Olbrzym, żeby sobie zwiedzić tak turystycznie, tylko tak z ciekawości. To jest naprawdę koszt bardzo niski. I tak samo do Jakucji koszt nie jest wielki, bo pociągi w Rosji nie są aż tak drogie. Trzeba mieć tylko dużo czasu wolnego przede wszystkim. I tutaj właśnie widziałem, że wielu ludzi wybrało się do Jakucji na zasadach bardziej turystycznych, żeby sobie zwiedzić turystycznie tą krainę. No i Tylko że te wyprawy turystyczne niewiele wnoszą do zbadania tych najciekawszych rzeczy, które tam są. Ale dobrze, że są, bo przynajmniej można zobaczyć parę rzeczy, jak one wyglądają. Problem z Jakucją i z badaniem tych rejonów jest taki, że żeby tam się dostać, to jest to kosztowne. Bo żeby dostać się do Jakucji, po tych miastach jeździć, pociągiem tam dojechać czy jakimś transportem, nie ma problemu. Natomiast żeby dojechać do tych mało dostępnych miejsc, to są bardzo duże koszty.
Bardzo duże koszty ze względu na to, że trzeba mieć jakiś transport. Nawet jeżeli samochód musimy wynająć i musi ktoś się zgodzić, to nie może być zwykły samochód. To musi być supersamochód terenowy, musi być ekipa ludzi. To jest trochę jak Camel Trophy, czyli taki bardzo trudny, ciężki rajd w dżungli czy też w jakichś niedostępnych miejscach, na przykład Camel Trophy Borneo. To są naprawdę bardzo trudne miejsca i Jakucja do takich należy ze względu na to, że robi się tam błoto. Jest mnóstwo błota, mnóstwo komarów w lecie akurat, kiedy jest cieplej i to wszystko nam komplikuje. Z kolei w zimie na przykład nie ma tego. Nie ma ani komarów, ani błota, ale jest problem, że jest zimno, także wszystko zamarznięte jest, więc też jest niezbyt ciekawie. Nie ma pory pośredniej, więc musimy wybierać pomiędzy złem a złem i to podraża po prostu koszty. Żeby zobaczyć z góry, gdzieś może wypatrzeć jakimiś specjalnymi kamerami, to już wtedy trzeba śmigłowiec zamówić albo przynajmniej paralotnię.
To są też koszty dosyć duże. Tutaj na czacie piszecie, że Wojtek Bobilewicz był. Nic nie wiem, ale chyba nie był. Z tego, co wiem, że chciał być, ale nie pojechał. Pan Wojtek Bobilewicz pojechał w inne miejsce, do którego jeszcze dojdę i powiem. Natomiast w Jakucji nie było, z tego, co wiem, nikogo z Polski. To znaczy nie turystycznie. Turystycznie było sporo osób. Tutaj sobie oglądam stronę jakucja2008.blogspot.ie. Ludzie, którzy byli w Jakucji z uczelni, z Uniwersytetu Warszawskiego chyba, jak tu dobrze czytam.
Ale to był wyjazd turystyczny i oczywiście nie badali jakichś kotłów, bo nawet podejrzewam, że nie wiedzieli o istnieniu tych kotłów. Właśnie ludzi, którzy interesują się tematami paranaukowymi rzeczy niewyjaśnionych, to nikt nie był i nikt nie badał tych kotłów. Tak jak mówię, ci Czesi wiem, że specjalnie wyjechali. Połączone chyba siły czesko-rosyjskie. O Jakucji w ogóle chciałbym zrobić program, więc wtedy dokładnie powiem co i jak. Może udałoby się jakąś ekipę zorganizować, aczkolwiek wątpię, bo to jest naprawdę bardzo trudny rejon. Już naprawdę łatwiej dojechać do Borneo czy jakichś innych miejsc na świecie, nawet Papui-Nowej Gwinei, bo lepsze połączenia są jednak ze światem cywilizowanym. Jednak Rosja odstaje w tym względzie i wtedy musimy liczyć po prostu tylko i wyłącznie na Rosję. Rosja nie jest za bardzo połączona z innymi krajami, tak jak na przykład Australia i Oceania, które są połączone i bez problemu dolatując do Australii, możemy potem się dostać wszędzie w Oceanii. Praktycznie na każdą wyspę możemy pojechać.
Natomiast w Rosji jednak, żeby tam odpowiednio dostać się gdziekolwiek, trzeba czy to mieć układy pewne, czy też jakieś polecenie polityczne związane też z układami biznesowo-politycznymi albo dużą ilość gotówki, bo tam jednak nikt nie będzie finansował. Nie są przygotowani na turystów kompletnie Rosjanie. Niby w Jakucji widziałem, że piękne rejony i jakieś turystyczne, ale to już chyba dla takich bardzo wysoko postawionych biznesmenów i to też raczej chyba z Rosji, może z Chin. Natomiast na Europę raczej chyba nie liczą, czy też Stany Zjednoczone, czy inne kraje. Więc tam bazy tej turystycznej, żeby dojechać gdzieś, żeby coś zrobić, to nie ma. Tak jak czasami widzicie w Polsce, że brakuje w tej bazie i tak dalej, to podzielcie sobie to na 10, to otrzymacie to, co jest w Rosji, że jest naprawdę ciężko pod tym względem, bo tam ludzie sobie radzą i nie potrzebują mieć jakichś wygód. Wystarcza im jakiś bardzo słabo ogrzewany pociąg. Chociaż pociągi z tego, co wiem, znajomi jechali tą koleją transsyberyjską, to są dużo lepsze niż w Polsce. Nieporównywalne, bym powiedział. Nie słyszałem, żeby w Polsce sala kinowa była w pociągu.
Tam dbają jednak o jakość, że są wyższej jakości pociągi. Te takie dla Europejczyków, po prostu takie długodystansowe. One są już naprawdę bardzo dobre, na wysokim poziomie, standardzie. Więc Jakucja. Z chęcią, ale mówię, to jest wyprawa, że spokojnie, jeżeli na ileś osób by była ta wyprawa, każdy musiałby wydać na taką wyprawę myślę, że spokojnie 10 000 zł. Trzeba liczyć od osoby najmniej. Plus do tego mieć miesiąc czasu wolnego. Bo za mniej można oczywiście próbować, ale to będzie wyprawa na zasadzie przejechania pociągiem turystycznie, żeby pozwiedzać coś. Jeżeli chcemy coś zbadać, to są dużo większe koszty w tych przygotowaniach. Ale mówię, jest opcja Jakucji.
Jeszcze mam kilka miejsc, to zanim może do nich przejdę, to tutaj zrobię przerwę i wrócimy za sześć minut. I powiem jeszcze o kilku miejscach, które warto by zwiedzić. A wy możecie dzwonić. Tutaj przypominam: radionafali.com, Skype lub telefon 22 398 82 26, wewnętrzny 321. Także muzyka world music. Trochę tak się właśnie wczujemy w te klimaty zupełnie z innych stron świata, o których fajnie by było coś odkryć. Bo być może właśnie w tej Jakucji są budowle innych cywilizacji. Albo obcych, albo ludzkich, które były tysiące, dziesiątki lat wcześniej niż powstała historia nasza. Więc to może być ciekawe. Takie odkrycie po prostu do góry nogami obraca całą naukę, można powiedzieć.
Naukę, przede wszystkim antropologię, ale i w ogóle naukę o nas samych. Trudno nawet dyskutować, co by się działo, jeżeli by okazało się, że są takie budowle. Więc na pewno nikomu z establishmentu, nikt nie chciałby czegoś takiego odkryć, ale może ktoś się znajdzie i komuś się uda. Także wracamy za niecałe siedem minut.
[01:03:31] - Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. Powiem jako noblista i mąż europejski: Radio Nafali, panie, słuchają duzi, słuchają mali, to wiadomo. Ale znów, żeby też słuchali ci, co mają jaja ze stali i wtedy może się taki trafi, co znowu obali, tak jak ja obaliłem. Słuchacie Radia Nafali, najlepszego radia w polskim internecie.
[01:04:25] - I jesteśmy z powrotem. To była krótka przerwa na taką muzykę, która troszkę, można powiedzieć, klimat tworzy takich właśnie niedostępnych miejsc, w których nigdy nie byliśmy i może nie będziemy nigdy. Trudno jest odwiedzić wszystkie miejsca na ziemi, ale uważam, że nie ma sensu odwiedzać tylko po to, żeby odwiedzać dane miejsce. Warto po prostu coś wnieść z takich odwiedzin. I te trzy miejsca, o których wspominałem, właśnie mogły spowodować, że trafi się osoba, która będzie chciała dogłębniej zbadać tamte miejsca i odkryć coś. Z tych trzech, które wymieniłem wcześniej, czyli Riese, Olbrzym koło Wałbrzycha czy Świdnicy, czy też właśnie w tamtych rejonach Dolnego Śląska, Area 51 i Jakucja. Właśnie Area 51, pomimo że nie jest tak ciężko dostępna, jest najniebezpieczniejsza pod względem, że inni ludzie zagrażają temu, że chcecie wydobyć jakieś sekrety. Natomiast kolejne miejsca myślę, że są nie mniej ciekawe i też nie są być może aż tak łatwo dostępne jak Riese, jak właśnie te Góry Sowie na Dolnym Śląsku. Ale zobaczcie z drugiej strony: ktoś, kto mieszka na Syberii, to dla niego wybranie się do Jakucji nie jest aż takim wielkim problemem, jak na przykład dla nas wybranie się do chociażby Jakucji. Przepraszam.
To dobrze powiedziałem, ale dla niego z kolei wybranie się do takiego właśnie Riese, Olbrzym, tutaj na Dolnym Śląsku, do Gór Sowich, jest strasznie karkołomne, pomimo że w Jakucji mieszka i tutaj akurat jemu zbadać jest to o wiele łatwiej. I tak samo tutaj z kolejnym miejscem. Takim kolejnym miejscem jest jezioro Titicaca. Ale mamy pierwszy telefon. Jest z nami Teflon. Witaj, Teflonie!
[01:07:09] - Damian, jakbyś mógł kontynuować wątek, to bym się wtrącił na koniec może.
[01:07:16] - Dobrze. Czy byłeś może w Jakucji?
[01:07:20] - Oczywiście. Tam mam ciotkę, babkę i brata, także tam zaglądam często po ciasto.
[01:07:28] - Okej, czyli nie. Rozumiem, że w Strefie 51 też nie.
[01:07:34] - Nie, tam mam wujka i ciotkę, także śmiało. Tam też czasem dojeżdżam rowerkiem.
[01:07:40] - Ale zobacz, w kompleksie Riese mogłeś być. Czy byłeś w kompleksie Riese?
[01:07:44] - Mogłem być, ale też nie byłem. Jednak wyczytałem-
[01:07:50] - Polecam
[01:07:52] - ... co troszę na ten temat.
[01:07:58] - Bardzo łatwo te wejścia się znajduje. Ja znalazłem ze cztery chyba. Cztery nielegalne wejścia znalazłem z kolegą, więc naprawdę tam bardzo łatwo znaleźć te wejścia i bardzo łatwo wejść do tych podziemi. Ale masz nad sobą dziesiątki milionów ton skał różnych i jak to się zawali, to nie wyjdzie stamtąd.
[01:08:20] - Wiesz co, dobrze by było, jakbyś powiedział troszkę, bo tak sobie tylko wyobrażam, że nie wszyscy mogą wiedzieć, dlaczego akurat te miejsca. Wiadomo, że ta Strefa 51 jest słynnym miejscem od pewnie 70 lat może, ale na przykład właśnie ta Jakucja.
[01:08:45] - O tych kotłach. Są jakieś budowle dziwne, które nie wiadomo kto postawił. Metalowe budowle w XIX wieku. Nikt się do tego nie przyznaje, nikt nawet nie mówi, że coś takiego istnieje. Byli co prawda świadkowie. Nie ma zdjęć tych obiektów, są tylko rysunki i ostatnia ekipa, która była chyba w 2010, coś takiego, nie potwierdziła, że są te obiekty. Natomiast widzieli jakieś dziwne odkształcenia terenu, gdzie prawdopodobnie pod spodem są te budowle. Czyli znaleźli miejsca, gdzie trzeba by było wkopać ileś metrów i być może natrafiono by na tego typu budowle.
[01:09:25] - Tak, pamiętam właśnie jak na stronach Nautilusowej Fundacji była propaganda dość długotrwała, że właśnie jakaś wyprawa będzie.
[01:09:38] - Też nie można im mieć pretensji. To jest naprawdę kosztowne. Oni musieliby zebrać, podejrzewam, że z 50 000 złotych na taką wyprawę, żeby jakikolwiek sens to miało. To nie są małe pieniądze, żeby coś takiego zrobić.
[01:09:50] - Ale ten Robert Babilewicz właśnie ostatnio gdzieś tam-
[01:09:54] - Wojtek Babilewicz.
[01:09:56] - Tak, rzeczywiście. Wojtek wrócił z Wysp Salomona i tam on jednak był. Jakiegoś bloga też prowadzi chyba i na YouTubie ma jakieś konto i tam sobie ładnie występuje w różnych krótkich filmikach. Jakoś chyba ta fundacja raczej go nie pokazuje zauważyłem, ale sam coś opowiada o tej swojej podróży. Może dlatego nie opowiada fundacji, bo w sumie to nic się ciekawego nie dowiedział. Miał jakieś tam ciekawe przygody, ale chcąc dotrzeć do tych miejsc, gdzie faktycznie coś tam świeci, błyska, mruga, to jednak to ciężka sprawa była dla niego. Tak samo wypytując tych wszystkich ludzi, których tam spotkał, gdzieś tam miał też dojścia. Tutaj ja mówię o tym, co widziałem na różnych stronach.
[01:10:53] - Ja myślę, że to możemy zostawić, bo ja obiecuję, że jeżeli się tylko pan Wojciech Babilewicz zgodzi, to będzie gościem „Teorii chaosu” jeszcze w tym roku. Tak myślałem właśnie o tym, żeby zaprosić w tej sprawie na konkretną audycję. Najlepiej zawsze, jak ktoś sam opowiada, co przeżył. Miałem też mówić o Wyspach Salomona, ale może o Jeziorze Titicaca za chwilę.
[01:11:24] - To tylko taka wejściówka, że dowiedziałem się ze stron Wojtka Bobilowicza, że jednak tam był i niedużo mu się udało dowiedzieć. Szczegółów zbyt dużo też nie zdradza i też w swoich wypowiedziach na kanale YouTube ma jakąś taką tajemnicę, która nie wiadomo, czy jest wielką tajemnicą, czy nie, ale jakąś taką zachętą do tego, żeby oglądać, żeby coś go wypytywać, którą nie chce zdradzić. To jest może taki plan marketingowy, ale może się dowiedział czegoś ciekawego. Na pewno przygoda dla niego była wielka. Takich miejsc na świecie jeszcze pewnie by znalazł nie tak dużo, bo to są najsłynniejsze.
[01:12:13] - Tak, bo chodzi o miejsca, gdzie są potwierdzone jakieś stałe anomalie. To znaczy nie chodzi o miejsca czy jakieś tajemnice, które są zakopane. Tak jak tutaj na początku audycji powiedziałem o Woburnie i o tych 124 Spitfire'ach. Być może one tam jeszcze są zakopane. Oczywiście był fakt, że były zakopane i tak dalej, ale jest jeden problem. Czy te samoloty jeszcze są, czy ktoś ich nie wykopał? I one nic nie dają nam. To znaczy to są rzeczy zbanane. Natomiast sprawy takie jak Olbrzym, Strefa 51, Jakucja, teraz o Jeziorze Titicaca powiem, to są rzeczy, w których są pewne tajemnice nierozwiązane. I jeżeli my pojedziemy tam, zobaczymy, odkryjemy coś Z nastawieniem takim, żeby szukać tych tajemnic, a nie nastawieniem, żeby się opalać na plaży tak jak większość jedzie.
Czy pokochać się z dziewczyną na jakiejś górze czy coś zrobić. Coś takiego nie ma sensu. Ale jeżeli jedziemy badawczo coś zbadać, to wtedy jest szansa coś odkryć. Bo jeżeli jedziemy tylko się dobrze zabawić, to jest mała szansa, bo nic nie będziemy szukali nawet.
[01:13:34] - Można różne rzeczy odkrywać. Jak coś jest przykryte, to zawsze warto odkryć, zobaczyć, co pod spodem. Ale jeszcze w kwestii tego naszego Riese, tego kompleksu Olbrzym. Nie to, że mam kompleksy wielkości , kompleks olbrzyma. Z moich praktycznie wszystkich filmów, akurat jestem takim internecianym wyjadaczem, że jak mnie coś zainteresuje, to muszę to wyjeść, ile się da. I naprawdę nie ma źródeł na przykład co do tego Riese, oprócz książek, które się zaczęły. Zaczęły się informacje o tym kompleksie Riese od Igora Witkowskiego.
[01:14:26] - Chyba wcześniej o tym kompleksie już pod koniec lat 40. wychodziły artykuły i jakieś publikacje. Książki wiem, że w latach 60., 70. na pewno wychodziły.
[01:14:39] - Może. Nie znam takich książek. Pierwsze do mnie informacje doszły właśnie od tego Igora. Ale co ostatnio odkrywa Dariusz Kwiecień. Darek naprawdę robi robotę niesamowitą. Niektórzy się mogą oburzać, że gada jak katarynka i nie do końca te fakty w kupę składa. Ale to naprawdę jest bardzo dobrą rzeczą, bo ja dzięki swoim szczątkom z innych źródeł mogę coś wnioskować sobie. On coś tam gada, sam nie wie, z czym się to wiąże, a ja sobie u siebie to inaczej kompiluję, te różne rzeczy. Wydaje mi się, że Darek Kwiecień to super człowiek pod tym względem, że przedstawia tę wiedzę. Może wkłada swojej interpretacji, ale co wie, to powie i to jest dobrą rzeczą.
Wniosek mój jest taki, że jednak ten kompleks cały Riese nie wiadomo, do czego służył. Że jednak on służył do tworzenia tej hybrydy, którą już ja mówię o tych swoich różnych innych źródłach.
[01:16:00] - Hybrydy?
[01:16:00] - Hybrydy człowieka z obcym, który tutaj ma jednak na tym świecie-
[01:16:04] - Za daleko tutaj.
[01:16:06] - Może za daleko.
[01:16:09] - Ja nie mówię „nie”, tylko że raczej nie wiem, czy jakiekolwiek potwierdzenia na ten temat są.
[01:16:14] - Jakbyś Darka trochę posłuchał, to on dużo opowiada o takich genetycznych mutantach, że jakieś tam są potwory, przeróżne rzeczy takie są. Ja bym powiedział, że cała ta maszyneria służyła po to, żeby stworzyć tego superczłowieka, czyli genetyczny mutant. I to wcale nie jest tylko i wyłącznie oparte na ludzkiej genetyce czy ziemskiej. To raczej może być mieszana genetyka. Tak mi się wydaje. Oprócz tego, że takie technologie jak te różne te Spodki, nie Spodki, nie wiadomo do czego ta muchołapka.
[01:16:54] - Myślę, że to jest kluczowe, bo to da się zbadać. Wystarczy znaleźć dokumenty na ten temat i wtedy w tych dokumentach być może będzie opis, jak wykonać. Bo to trochę nie ma sensu to, co mówią wszyscy, że to takie proste, że to było tak jak oni to mówią, że-
[01:17:14] - Chłodnie, kominowe.
[01:17:16] - Tak. I tak dalej. Okej, to wszystko niby tak. Tylko wiem, że Igor Witkowski bardzo ładnie to punktuje.
[01:17:24] - Tak. Że to nie mogło być, bo nie ma tych dokumentów.
[01:17:25] - Że po prostu maskowanie, były jakieś takie rzeczy absurdalne, które zaprzeczają, że to była podstawa pod chłodnie. Ale są jeszcze inne rzeczy. Mamy zdjęcia Fu Fighters. Fu Fighters zdjęcia są niesfałszowane. Po prostu to obiekt był.
[01:17:43] - One wylatują gdzieś całkiem, one nie wylatują stąd. To wylatuje skądinąd.
[01:17:53] - To znaczy Fu Fightery to były niemieckie sterowane kule, coś takiego, tak?
[01:17:58] - Takie kule. Tylko że skąd są zeznania, że skąd one wylatują?
[01:18:02] - To nie wiem skąd. One leciały. Zawsze są zdjęcia, że one są już w powietrzu. A skąd wylatują?
[01:18:06] - Ale są zeznania, że one wylatują z konkretnych miejsc. Już teraz zapomniałem, ale na pewno nie z terenu Polski. One wylatują gdzieś zza oceanu.
[01:18:19] - Peenemünde nie?
[01:18:20] - Słucham?
[01:18:20] - Peenemünde w Niemczech?
[01:18:21] - Nie, Peenemünde to jeszcze można powiedzieć, że to jest niedaleko, ale to jest dalej. To jest zza oceanu.
[01:18:30] - Antarktyda.
[01:18:31] - Przynajmniej zza morza. To jest dalekie miejsce, oddalone od terytorium Niemiec i Polski. To nie jest stąd. Te kule. I to nie tylko Niemieccy, tylko Ruscy tak samo opisywali, że te świecące kule wylatują. I w ruskich archiwach gdzieś tam ktoś zeznał. Już ciężko mi tu połapać skąd. Gdzieś tam czegoś wyczytałem, ale po prostu są jakieś zeznania ruskich pilotów, że widzą, skąd to wylatuje. Już to było dawno temu, więc ciężko mi to sobie ogarnąć. Ale tyle zapamiętałem, że to nie było z tego terenu.
[01:19:12] - To było dziwne, że Niemcy i Japończycy nie raportowali tego, a alianci raportowali. To oznacza, że foo fightery były bronią niemiecką, bo jeżeli Niemcy i Japończycy nie raportowali o tym, to znaczy, że wiedzieli, co to jest. Natomiast jeżeli alianci raportowali o tych dziwnych obiektach, które się przyczepiały do samolotów czy zakłócają aparaturę samolotu, to znaczy, że alianci nie wiedzieli, co to jest tak naprawdę. Tyle wiemy. Tak bym powiedział, że tyle wiemy.
[01:19:42] - Tam jest kwestia tego, czy ktoś gdzieś to zapisywał, czy to wszyscy zgłaszali.
[01:19:48] - Tak. Są raporty o foo fighterach. Są raporty, są zdjęcia z raportami. Igor Witkowski do nich docierał i jest mnóstwo takich raportów o foo fighters. Nie ma raportów o żadnych spodkach niemieckich. To było chyba wyssane z palca, spodków niemieckich chyba nie było prawdopodobnie. Natomiast foo fightery to jest sprawdzona rzecz.
[01:20:09] - Możliwe, że te foo fightery i te spodki, może to jest wszystko połączone. Ja powiem tyle, że dzisiaj już jestem na takim etapie przemyśleń na różne tematy i tyle poznałem niektórych ciekawych wątków, że tak wszystko wiążę. Może jeszcze tobie aktualnie, chociaż naprawdę na pewno dużo wiesz. Jakbym zaczął wiązać to z jakimiś bajkami, mogłoby się to wydawać gdzieś za bajki. Dlatego się trochę powstrzymuję od tego, z czym to mogę jeszcze wiązać. Bo to jest kwestia taka, że zawsze możemy być uznani za idiotów. Tylko kwestia jest poznania. Jeżeli czegoś się dowiesz, to coś sobie wiążesz, coś sobie rozmyślasz. Ostatnio pojechałem w tych książkach równo i takie mam jazdy, że tak mi się wszystko do kupy układa i za dużo bym mógł mówić, a to na pewno by nie miało sensu. Jak ktoś nie poznał za dużo tych faktów, to może być to po prostu idiotyczne.
Dlatego się powstrzymuję trochę i chyba skończę na ten temat.
[01:21:21] - Dobra. A czy chciałbyś gdzieś pojechać, odkryć jakieś miejsca, w które warto by było pojechać i byłaby szansa, żeby coś odkryć takiego wstrząsającego całym światem?
[01:21:36] - Niekoniecznie. To są takie znane miejsca i ciężko coś takiego. Ja bym polecał pojechać sobie we własne sny. Super jest sprawa. Poczytać książki Bruce'a Moena na przykład czy Monroe'a na przykład. Są takie nagrania „Hemi-Sync”, gdzie można naprawdę panować nad swoim snem. Ja tak mówię o dalekich podróżach i o odkrywaniu świata. I to nie jest kwestia tylko wyobraźni, tylko naprawdę przy takich podróżach człowiek na początku może sobie sam układa sny i wie, co i jak, ale jak dalej pójdzie w te wszystkie klocki, to dolatuje do rzeczy, które mogą całkowicie być konkretniejsze od namacalnego świata. Mało tego, już nie o to chodzi, że konkretniejsze, tylko że dowiaduje się, na czym ten świat stoi. Że jednak inne cywilizacje są, że można się z nimi dogadać i że te przekazy z innych cywilizacji, jak channelingi się nazywają, czy kiedyś się nazywały przepowiednie.
Faktycznie to jest całkiem realne. Makabra. Polecam polecieć w świat snów. Także ja już odjechałem.
[01:22:53] - Czyli podróże poza ciałem, można powiedzieć.
[01:22:55] - Oczywiście bardzo dobre podróże. Trzeba trochę popracować i pogimnastykować się, żeby do tego dojść, ale jak ktoś chce, nie jest to ciężka sprawa. Są fajne fora, można sobie poszukać po necie. Tam, gdzie jest najwięcej ludzi, najwięcej mogą poradzić, bo mają najduże doświadczenia. Oprócz tego polecam książki Bruce'a Moena. Ja przeczytałem pięć książek Bruce'a Moena ostatnio i jego nauczyciela albo założyciela tej całej fundacji, Monroe'a. Moen był jego pracownikiem. Monroe wymyślił takie nagrania „Hemi-Sync” do synchronizacji półkul. Instytut założył cały, żeby synchronizować półkule po to, żeby ten mózg wprowadzić w taki stan, gdzie można te podróże odbywać niekoniecznie we śnie. Więc słuchając nagrań, czytając książki po to, żeby się dowiedzieć, do czego służą te nagrania i o co w tym wszystkim chodzi.
Bardzo ciekawe podróże. Może nawet dojedziemy do tego momentu, do czego ta muchołapka służyła i tak dalej, bo możliwości są naprawdę kosmiczne. Się w pale nie mieści.
[01:24:10] - Dobrze. To dzięki ci za telefon, Teflonie. Podróżujmy także i poza ciałem, nie tylko fizycznie. Dzięki. To był Teflon, który propagował przede wszystkim podróże poza ciałem. Ja tu już mówiłem w tym temacie, że kiedyś próbowałem. Nigdy mi nic nie wychodziło. Doszedłem tylko do lucid dreams, czyli że mogłem sobie ingerować w sen swój własny i tylko to, ale to szybko mi się znudziło, bo też troszeczkę trzeba było ćwiczyć. Natomiast ja wolę nieprzewidywalne sny, czyli po prostu żeby śniło mi się to, co ma się śnić. Jeżeli ingerowałem w sen, gorzej się wysypiałem.
Tak mogę powiedzieć po prostu, że to było mniej przyjemne. Niby przyjemniejsze z jednej strony, a z drugiej mniej przyjemne, bo musiałem tak jakby Gorzej się człowiek wysypiał, a przyjemniejsze, że przyjemniejsze rzeczy można sobie było wyśnić, a nie to, co gdzieś tam mózg nakazuje. Jest z nami Krawiec. Witam Krawca.
[01:25:23] - Witam wszystkich miłośników spisków i ciebie, Klodzie. Ty też jesteś miłośnikiem spisków, więc po prostu wszystkich miłośników spisków.
[01:25:31] - Dzisiaj może mniej o spiskach, a bardziej o rzeczach niewyjaśnionych. Właśnie o miejscach, w których są te rzeczy niewyjaśnione rozmawiamy i już trzy miejsca omówiliśmy.
[01:25:43] - Ja też sobie tak dumałem podczas słuchania audycji o piramidach trochę na przykład. I taką mam koncepcję, że jednak wszystko mi wskazuje na to, że to są po prostu kosmiczni przestępcy. Tutaj na nielegalu przylatują. Unia międzygalaktyczna zakazuje co prawda, ale oni łamią te zakazy. Popatrz, noszą maski zwierzęce. Halo, słychać mnie?
[01:26:13] - Tak, bardzo dobrze.
[01:26:15] - Coś się tutaj łączy. Jacyś kosmici. Widzisz maski zwierzęce kto nosi? Gangsterzy. Scientolodzy w to wierzą. Wielki kosmiczny tyran Xenu przecież tu przyleciał 75 milionów lat temu.
[01:26:32] - Scientolodzy wierzą w takie rzeczy?
[01:26:35] - I tutaj wysypał ludzi z ładowni, i tam wysadził jakąś bombę wodorową. Poplątało nam się DNA i przy okazji też i czakry, bo i z duszą nam coś zrobił. I to do dzisiaj odczuwamy skutki. Oni dlatego wzięli Toma Cruise'a do siebie, bo tylko on może pokonać Xenu, jak ten wróci na przykład za 75 milionów lat. Zobacz, Tom Cruise się w ogóle nie starzeje. Nie wiem, czy zauważyłeś. Myślisz, że to normalne jest, stary? I przylatują sobie tutaj tacy kosmiczni gangsterzy. A ci skandynawscy to myślisz, że kto to jest? To jest takie odtwórstwo.
To są dzieciaki bogatych kosmitów, stary. I przylatują tu sobie szpanerzy kosmiczni i się bawią. A tu są zwykłe, takie kosmiczne dzieciory. „Ja jestem Thor, ja jestem Thor. Widział ktoś mój młotek? Moją zbroję plus 10?” A ludzie widzisz, łykają to potem. Ja wierzę, że to było tak. Ci kosmiczni bogowie byli sobie i trochę sobie tam popili i wezwali tam: „Ty, Cheops, Cheops! Cheops chodź. Słuchaj, wyobraź sobie 16 milionów takich małych bloczków kamiennych”.
A inni tam kumple bogowie chichoczą już sobie. I dawał mu zadanie takie dla jaj. Mam jeszcze też inne teorie. Wziąłem na warsztat, bo w sumie wszystkie mogę wytłumaczyć. Na przykład z Amerykanami na Księżycu. Zobacz, bo ludzie się dzielą zwykle na dwie grupy, tylko są dwie opcje: Amerykanie byli na Księżycu albo nie byli. A ja mam taką teorię: byli, ale tak wpierw po cichutku, z boczku sobie wszystko tam nakręcili, przygotowali, a to, co było potem niby na żywo, to tam był już film, show. Bo to był taki czas, że trzeba było przede wszystkim się pokazać. Takie Hollywood. I wypuścili jakąś tam rakietkę, atrapę tylko.
Potem szybko ją zgarnęli, jak spadła do morza, rybaka zastraszyli, połamali mu wędkę i takie show zrobili. To był pewniak już wtedy.
[01:29:03] - Czyli podróże na Księżyc też są niby możliwe, ale właśnie nie dla ludzi.
[01:29:09] - Twierdzę, że byli, ale wcześniej trochę.
[01:29:13] - Tak, właśnie podróże, ale my się nie wybierzemy raczej tam zbyt szybko.
[01:29:17] - Ja czasami bywam właśnie na swojej działce na Księżycu, jeden hektar. Jakby ktoś leciał na Księżyc, to chętnie się zabiorę.
[01:29:27] - Ja tak nie bardzo. Tam tlenu nie ma, więc jest ciężko. Po prostu nie przeżyjemy bez specjalistycznych urządzeń, które nie kosztują tysiąca czy pięciu tysięcy dolarów, tylko dużo więcej.
[01:29:38] - Jest tlen, kolego, tylko trzeba przez mokrą gąbkę oddychać. Tak było to pokazywane w starych bardzo książkach science fiction. Tak było to opisane i to jednak prawda jest.
[01:29:56] - Może. Akurat nie wiem. A słuchaj Krawcze, bo z tego, co wiem, to mieszkasz niedaleko Riese. Czy byłeś właśnie w tym kompleksie kiedyś?
[01:30:08] - Nie.
[01:30:09] - A mieszkasz bardzo blisko. To jak to się dzieje?
[01:30:12] - Tak? Popatrz.
[01:30:15] - Tak właśnie jest. Jak się ma blisko, to się nie chce wtedy. Ale polecam ci, jak chciałbyś tam wybrać się, z chęcią bym też się wybrał drugi raz. Ale na razie niestety nie wybieram się do Polski, więc polecam wszystkim, szczególnie tym, którzy są bardzo blisko tego Riese, że tylko wystarczy, jak to się mówi, rzut kamieniem się ma, to po prostu można w weekend sobie pojechać na dwa dni i poszaleć troszkę.
[01:30:45] - Rzut beretem i to nawet mokrym. Jak będzie okazja to pewnie, że tak. To przełączam się na odbiór. Słucham dalej. Trzymaj się, cześć.
[01:30:56] - Relację jakbyś mógł wtedy zdać jak było i co się działo, co widziałeś. Dzięki za ten telefon. To był Krawiec. Mamy kolejny telefon. Nagle się strasznie rozdzwoniliście. Super. Jest z nami stały słuchacz. Witam stałego słuchacza.
[01:31:17] - Dzień dobry.
[01:31:18] - Tak. Witaj, jestem słuchaczem.
[01:31:19] - Bardzo ciekawa dyskusja.
[01:31:21] - Mam od razu pytanie do ciebie. Czy ty byłeś w jakimś miejscu z różnymi tajemnicami?
[01:31:27] - Niestety nie byłem.
[01:31:28] - W żadnym?
[01:31:29] - W żadnym tego typu, jak opowiadacie. Tylko jedną rzecz do tych kotłów. Ja to mówiłem chyba miesiąc temu czy dwa. Oglądałem film dokumentalny, nową serię „Starożytni kosmici” i była tam wyprawa. Oni mieli motolotnie i zrobili zdjęcia z góry i są po prostu idealne kółka zapadniętej ziemi. Potem wzięli-
[01:31:54] - Ale pytanie, dlaczego tego nie wykopali? Tylko powiedzieli, że są, ale nie wykopali.
[01:31:59] - Nie, bo to było zarodne. Tam było totalne bagno, więc wykopać się tego nie dało, bo oni mieli tylko łopaty i tego typu rzeczy. Nie mieli ciężkiego sprzętu, ale wzięli grubą rurkę stalową i włożyli w tą ziemię. To zapadlisko. Kto tam wszedł, to zapadł się po kolana i normalnie jak mocno ruszył tą rurką, to odgłos był metal uderzający o metal.
[01:32:25] - Czyli faktycznie coś jest.
[01:32:26] - Idealnie okrągłe. I jeszcze jedną rzecz. Wszyscy tam bardzo się ciężko rozchorowali.
[01:32:32] - Czyli promieniotwórczość jakaś być może była.
[01:32:35] - Jak już trzech się rozchorowało, że leżeli i się ruszać nie mogli, to się po prostu wszyscy wtedy zwinęli, zakończyli badanie i się wycofali. Potem wszyscy wyzdrowieli, jak stamtąd odjechali.
[01:32:47] - Czyli się przestraszyli wręcz.
[01:32:50] - Były te obiekty metalowe, bo idealnie okrągłe te zapadliska. Woda stała, idealnie okrągła tak, jakby ktoś wziął, wyciął okrąg. Odgłos metalowych elementów uderzających o to był i badanie musieli szybko zakończyć, bo inaczej wszyscy by się bardzo rozchorowali.
[01:33:09] - Czyli wszystko jest, ale nikt tego nie bada.
[01:33:10] - Jest nagrane wszystko, to jest udokumentowane, tam były spore fragmenty. Po prostu nagrali, bo wszystko skamerowali. To w 2009 chyba roku była wyprawa międzynarodowa w poszukiwaniu tych kotłów. Żeby tam to odkopać, to trzeba by mieć ciężki sprzęt budowlany, taki porządny sprzęt, dowieźć go tam na lawetach, bo to jest kupę od ośrodków. To są ogromne pieniądze.
[01:33:38] - Tak, ale to może świadczyć o tym, że nasza historia się zmieni o 180 stopni. Jeżeli inwestuje się pieniądze w badania historyczne różne, czy piramid, czy też badania cząstek elementarnych. W takim LHC wydaje się ileś miliardów euro, to tutaj nie można wydać miliona dolarów?
[01:34:04] - O cząstkach oglądałem film na BBC i na końcu było: przyszłość, badanie cząstek. Pamiętacie, jak w dziewięćdziesiątych się Lazar wypowiadał? O nim było sporo w tamtych czasach filmów dokumentalnych i on mówił o pierwiastku nr-
[01:34:20] - 115.
[01:34:21] - Tak. I w tym programie o cząstkach mówili, że udało się tę cząstkę wytworzyć w akceleratorze, ale ona była bardzo krótkotrwała. Zanim się rozpadła i to wystarczyło zbadać tą cząstkę i powiedzieli, że ona jest zbliżona do rtęci parametrami. Może za sto lat będzie to wykorzystane. Będziemy mieli do produkowania na masową skalę, gdzieś to wykorzystamy w jakichś urządzeniach.
[01:34:50] - Zobaczymy.
[01:34:52] - A w tamtych czasach, gdy ten film oglądałem, to tylko był hipotetyczną cząstką. Materiałem był tylko hipotetyczny, a dzisiaj już prawie udało się wytworzyć w akceleratorach. Największej na świecie.
[01:35:10] - Zobaczymy, jak będzie. Coraz więcej ciekawych rzeczy wychodzi, prawda? Tylko dziwne, że nikt nie chce tego badać. Nikt nic nie robi. Znaleziono na dnie Bałtyku takie w cudzysłowie starożytne UFO, co nie ma nic z UFO wspólnego, ale budowle starożytne w kształcie sokoła millennium.
[01:35:28] - To wiem, widziałem zdjęcia.
[01:35:29] - I nikt nie chce nic robić z tym. Nikt. Żaden instytut naukowy, żadni naukowcy się tym kompletnie nie interesują. Nikogo to nie obchodzi. To jest zadziwiające.
[01:35:39] - I w niedzielę o 21 będzie w tej serii „Katastrofy powietrzne”. Będzie o naszej katastrofie w Smoleńsku.
[01:35:48] - W Smoleńsku. Chyba za mało wiadomo jeszcze w tym temacie.
[01:35:52] - Ale warto popatrzeć, mówiąc krótko, rzucić spojrzenie trochę z zewnątrz na tą katastrofę.
[01:36:01] - Ale nie mogą nic zrobić, bo nikt nie zbadał wraku, więc po prostu wrak został zniszczony.
[01:36:06] - Mi o to chodzi, że my się kłócimy tutaj w Polsce o ten wrak, o to wszystko. A to warto rzucić spojrzenie od zewnątrz.
[01:36:16] - Ale z tego, co wiem, to chyba będzie w National Geographic, tak?
[01:36:18] - National Geographic o 21 w niedzielę.
[01:36:21] - A kto stoi za National Geographic? Jeżeli ci ludzie, którzy stoją za National Geographic, stoją za tą samą organizacją, jaką się nazywa Międzynarodowy Fundusz Walutowy, to oznacza, że jeśli oni doprowadzili do zamachu, to będzie typowy program dezinformacyjny. Bo nie możemy wierzyć takim telewizjom, które zostały skompromitowane. Przynajmniej według mnie w pewnych sprawach.
[01:36:50] - Ja tylko teraz moje prywatne zdanie na temat tej katastrofy. Lotnisko było zamknięte. Nic tam nie lądowało. Lotnisko w ogóle nie było przygotowane. A to był duży samolot, duży rejsowy samolot. Lotnisko to nie było lotnisko. To po prostu był zamknięty pas startowy, nieużywany w ogóle. Wylądował ten mały samolot polski. Piloci mówili, że była duża mgła, bo to jest fakt. I żaden normalny pilot samolotem pasażerskim tej wielkości na czymś takim by nie wylądował.
Gdyby ten samolot wylądował na normalnym lotnisku, które było normalnie używane, nic by się nie stało. To są dwa fakty. Drugi fakt: gdy były wybory, normalne badania opinii społecznej, jakie były prawdopodobne wybory, to on by tych wyborów nie wygrał. Miał małe poparcie. Dlaczego miałby robić...? Co, Polacy by mieli wnieść tą bombę na ten samolot sami? Halo?
[01:38:01] - Tak, ja słyszę.
[01:38:03] - Polacy mieliby sami jakiś platformiarz miał się poświęcić i wnieść bombę w walizce, żeby się wysadzić?
[01:38:10] - Nie, prawdopodobnie jeżeli ktoś podłożył bombę czy jakieś ładunki, to zrobił to wcześniej.
[01:38:15] - To Polacy by zrobili, to byśmy sami sobie wysadzili samolot. To jest po prostu głupota.
[01:38:20] - No nie jest głupota.
[01:38:21] - To jest po prostu nierealne.
[01:38:22] - Akurat nie jest.
[01:38:23] - Że byśmy sami sobie wnieśli bombę do środka. Samolot w ogóle nie był sprawdzony.
[01:38:30] - Sikorskiego, przywódcę polskiego państwa podziemnego wtedy, w czasie wojny, ale generalnie przywódcę państwa. Został naznaczony przywódcą państwa. Generał Władysław Sikorski został zabity rękoma Polaków. Czyli Polacy zabili Sikorskiego tak naprawdę. Oczywiście na wniosek brytyjski.
[01:38:50] - Co my mówimy, co się stało? To, że Polacy sami zaminowali samolot. Sprawdzono, czy nie ma ładunku. Potem ładunek wnieśli. Ja w to nie wierzę, żeśmy sami sobie wysadzili prezydenta, który prawdopodobnie wyborów by nie wygrał. I tyle, że samiśmy go sobie wysadzili. W to też nie wierzę, żeby Rosjanie specjalnie go zestrzelili rakietą.
[01:39:16] - Nie, Rosjanie raczej nie sądzę. Ale Rosjanie na przykład wysadzali wiele budynków w Rosji.
[01:39:23] - Ale ja mówię, że trafili go rakietą i go zestrzelili.
[01:39:27] - Swoich ludzi zabijali.
[01:39:28] - W to ja nie wierzę, żeby Rosjanie celowo strzelili do prezydenta, który na 99% by nie wygrał wyborów.
[01:39:36] - Jasne, ale to zupełnie inny temat.
[01:39:39] - Ja tylko mówię, że sygnalizuję, że będzie film, jak ktoś sobie chce, to sobie obejrzy.
[01:39:44] - Kto chce, to zobaczy, aczkolwiek Smoleńsk, jeżeli ktoś tak bardzo kogoś interesuje, to też warto zwiedzić, ale to raczej jest martyrologia i nikomu nic dobrego to nie przyniesie, że ktoś pojedzie na Smoleńsk.
[01:39:54] - Po co Lech Kaczyński tam ciągle na to lotnisko, zamiast na normalne lotnisko polecieć i nie byłoby sprawy. Ja jestem pewien, gdyby polecieli na normalne lotnisko, normalnie używane, nic by się nie stało, nawet jak była mgła.
[01:40:09] - No tak, to lotnisko było wyjątkowo kiepskie.
[01:40:12] - To było całkowicie zamknięte. Żądaliśmy, że mają je otworzyć. Po prostu to był zwykły kawałek zarośniętego pasa startowego. Lotnisko od lat nie było używane, zarośnięte. Zdjęcia są, normalnie widać. Oświetlenie to były dwie żarówki na krzyż postawione i stojące na słupku. To na lądowanie awionetki, a nie wielkiego samolotu pasażerskiego się nadawało.
[01:40:35] - No tak, także to jest sprawa zupełnie inna.
[01:40:37] - Ja uważam, że to po prostu była katastrofa. Niedawno była historia katastrof w Polsce. Zaniedbania. Casa się rozbiła. Były zaniedbania.
[01:40:48] - Były. Ale, stały słuchaczu, o tym porozmawiamy. Myślę, że jak będzie bliżej już rocznicy Smoleńska, myślę, że będzie czas, żeby to wrócić do tych spraw.
[01:40:58] - To ja słucham dalej. Mam taką małą prośbę.
[01:41:00] - Dobrze, ale z pytaniami to proszę. Nie, ale z pytaniami.
[01:41:03] - Raz w miesiącu pan poświęcał 10 minut. Co się dzieje z Zimną Fuzją? Takie po prostu relacje z internetu. Coś się posunęło w tym celu? Raz w miesiącu poświęcić 10 minut na audycję.
[01:41:13] - Bardzo dobry pomysł. Przemyślę go i myślę, że warto by było zrobić przynajmniej raz.
[01:41:16] - Bo w polskim internecie, angielskiego niestety nie znam, w polskim internecie wpisywałem sobie dzisiaj Zimna Fuzja to są tylko stare artykuły.
[01:41:24] - Dzieje się, dzieje się trochę. Śledzę co jakiś czas oczywiście, tylko że to są tak skomplikowane artykuły, że ja nie jestem za bardzo w stanie tego śledzić.
[01:41:31] - Nie o to chodzi, czy coś się posunęło mówiąc urządzeń, że coś ma działać, że coś już przetestowano, coś takiego. Raz w miesiącu to poświęcić 10 minut na to.
[01:41:40] - Dzieją się naukowo, testują, ale jeszcze nie ma masowej produkcji.
[01:41:44] - Czy coś się w tym kierunku posunęło?
[01:41:47] - Tak, dobrze. Oczywiście postaram się, bo to bardzo ważny temat Zimnej Fuzji.
[01:41:51] - A czy będzie planowana jakaś w sobie Piramid Cheopsa czy takie różne rzeczy tego typu, koło tego rzeczy, ciekawostki?
[01:42:01] - Audycje? Myślę, że jeżeli będą ludzie, którzy mają wiedzę na ten temat, to na pewno będzie. Wszystko zależy od gości, bo nie zawsze po prostu chcą wystąpić.
[01:42:11] - A jeszcze ostatnie pytanie i przechodzę na odsłuch. Czy dostaliście odpowiedź panu od Ziemi na Rozdrożu?
[01:42:17] - Jeszcze nie dostałem, ale najlepiej wszystkie pytania po prostu zadawać, możesz, stały słuchaczu, zadawać mailem. Też zadawajcie mailem, a tutaj jakby można było się wypowiadać najlepiej właśnie w temacie albo właśnie o tych sprawach.
[01:42:30] - Dobra, to przechodzę na ten odsłuch.
[01:42:33] - Dobrze, dziękuję ci za te pytania i za te informacje. To był stały słuchacz z różnymi informacjami o tym, co się dzieje w mediach. Nie zawsze może na temat, ale Smoleńsk jednak odrzucam jako miejsce może ciekawe dla większości Polaków, ale jednak nie wnoszące nic do rozwoju świata. Jeżeli zbadamy nawet tą katastrofę i będziemy wiedzieć, że to był zamach albo że była katastrofa, nic nie przyniesie to zmian w rozumieniu naszego postrzegania naszej historii jako cywilizacji ludzkiej. Nie tylko Polaków, ale naszej cywilizacji, jakichś różnych informacji, które mogą po prostu zmienić nasz świat. Także w tej chwili chciałem powiedzieć jeszcze o trzech miejscach, które warto zwiedzić. Kolejnym jest Jezioro Titicaca jest to jedno z większych jezior na świecie, można powiedzieć spokojnie. To jezioro jest w Andach, pomiędzy wschodnimi i zachodnimi pasmami Andów. Jest to jezioro najwyżej położone na Ziemi i jest na granicy dwóch krajów: Peru i Boliwii. Jezioro jest bardzo duże.
Powierzchnia jeziora wynosi 8372 km². Dla porównania można powiedzieć, że to jest jedna trzydziesta, jeśli dobrze pamiętam, jedna trzydziesta piąta powierzchni Polski. Może przesadziłem, może nie jest tak wielkie to jezioro, ale też nie jest supermałe. Można powiedzieć, że ma w przybliżeniu 100 kilometrów na 100 kilometrów, czyli 100 kilometrów na 83, powiedzmy tak bardziej. 83 kilometry w jedną stronę i 100 kilometrów w drugą stronę. To wtedy robi już wrażenie taki obszar. W Polsce na przykład nie ma tak wielkiego jeziora. Nie wiem, czy w Europie jest. W Europie być może jest takie duże gdzieś. To jezioro ma dużo tajemnic.
Właśnie tajemnic takich, że prawdopodobnie na dnie jeziora, czy gdzieś w tym jeziorze, spod tego jeziora, spod powierzchni jeziora często wyłaniają się statki UFO. Albo powiedzmy obiekty UFO, ale już wiemy, że obiekt UFO to obiekt po prostu sam z siebie taki absurdalny. Nie, jest pilotowany przez jakieś inteligentne istoty. Prawdopodobnie właśnie w pobliżu jeziora Titicaca lub pod jeziorem Titicaca jest baza obcych. I warto by było tą bazę zlokalizować, zbadać. Potrzeba by było do tego, podejrzewam, miesiąca czasu i może trochę więcej. I można by było wtedy, badając to jezioro nie na zasadzie łowienia ryb, tylko badania z wykorzystaniem nowoczesnego sprzętu, nie wykorzystując sprzętów, lornetek czy aparatów fotograficznych, ale na przykład kamer termowizyjnych, kamer na podczerwień. One są zbliżone do siebie. Różnych jakichś poklatkowych, fotokomórek wykazujących, różnych urządzeń, też mierników promieniowania elektromagnetycznego, różnych rzeczy, które mogą przyczynić się do wykrycia pewnych anomalii. I jeżeli wiemy, że to się powtarza od wielu lat, dziesiątek lat powtarzają się obserwacje UFO w pobliżu tego jeziora, jest mnóstwo obserwacji, mnóstwo świadków, to warto by było zagłębić się w ten temat i być może znalazłoby się potwierdzenie istnienia takiej bazy.
Ja wiem, że nic z tym nie można byłoby raczej zrobić, bo obcy pewnie by przenieśli taką bazę albo nie dopuścili do wykrycia. Chociaż kto wie. Ale warto by było coś takiego zrobić. Myślę, że jest jakaś szansa, jeżeli wiemy, że na takim obszarze, który nie jest tak wielkim obszarem, nie jest też małym oczywiście, ale nie jest wielkim obszarem. 83 kilometry na 100 kilometrów to nie jest duży obszar, powiedzmy względnie nie jest duży. Nie jest tak duży jak ten obszar w Jakucji, który trzeba byłoby przeszukać czy coś zrobić. A akurat jezioro Titicaca jest dosyć dobrze dostępnym miejscem, bo jest turystyczne. Jest tam zaplecze pewne do działań. Jest dużo miast dookoła tego jeziora. Jest w miarę ciepło, jest dobry klimat, jest do zbadania.
Więc też to nie jest dla nas akurat, może dla Peruwiańczyków czy Boliwijczyków nie jest to droga sprawa, aby sobie eksplorować to jezioro Titicaca. Natomiast dla Europejczyków to nie jest tania impreza, także myślę, że co najmniej trzeba by było też liczyć taki wyjazd na 10 000 złotych od osoby na ten miesiąc czasu badań. Więc to też nie są małe sumy do zbadania. Myślę, że ta właśnie Strefa 51 byłaby tańsza niż 10 000 złotych, że za 5000 można by było, myślę, spokojnie tą Strefę 51 zwiedzić. Tylko że mówię, ta akurat Strefa 51, Area 51 jest bardzo niebezpieczna, bo można zarobić trochę ołowiu, jak się źle nastąpi, gdzieś tam się wejdzie nie tam, gdzie trzeba. A wiadomo, że my właśnie chcemy wejść tam, gdzie nie można. To jest niebezpiecznie wtedy. Kolejną sprawą już po jeziorze Titicaca są Wyspy Salomona. Jeżeli chcecie się więcej dowiedzieć o jeziorze Titicaca, to polecam po prostu internet. Natomiast też w internecie jest mnóstwo informacji na temat UFO, baz UFO na jeziorze Titicaca, bo są nawet takie prawdopodobne lokalizacje, gdzie to może być.
Czyli można zawęzić rejon, gdzie taka baza może być I to jest właśnie fajna sprawa, że na jeziorze ciężej to zamaskować chyba jakoś, bo można na przykład zrobić obiekt niewidzialnym, ale będzie widok tej wyłaniającej się wody znad obiektu i tak dalej. To jest ciekawa sprawa. Także jezioro Titicaca polecam. Zresztą chciałbym bardzo się tam wybrać. Może się kiedyś uda. Także jeżeli ktoś planuje, dajcie mi znać. Z chęcią dołączę się do jakiejś wyprawy. Zawsze w kilka osób jest dużo raźniej, bo tak jak różni ludzie mają pretensje, tak jak mamy teraz pretensje: dlaczego oni nie wykopali tych kotłów w Jakucji? Byli, tak jak stały słuchacz mówił. Byli i kopali.
Nie wykopali, a odkryli, że są te metalowe kotły. No to jak to? Właśnie jest taki problem, jeżeli mamy małą ekipę, małe środki zorganizowane, to nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego. Lepiej zebrać większą grupę osób i wtedy mamy pieniądze na działanie. Nie musimy liczyć na jakichś sponsorów, na jakąś Unię Europejską, żeby Unia dała, tylko po prostu sami się zrzucamy na coś i eksplorujemy. I to jest, myślę, że fajna inicjatywa. Jest z nami jeszcze Krawiec. Witam.
[01:51:15] - Witam ponownie. Chciałem tylko polecić jeszcze słuchaczom dwa fajne filmy. Pierwszy to jest „Historia świata w dwie godziny”. Bardzo mi się spodobał. To jest film, który pokazuje oczywiście całą historię naszego wszechświata w dwie godziny, jak mówi tytuł, ale jest też fajnie podkreślone, jak duże znaczenie dla naszego rozwoju ma energia i jak ta energia nas tworzy, sprawia, że się rozwijamy szybko, stajemy się coraz bardziej złożeni też. Pokazane było, jak to wpływa potem na komunikację. Ta komunikacja się przekłada na przykład na to, że ludzie potrafią zachowywać lepiej informacje i przekazywać je sobie. To znaczy, chodzi w zasadzie o to, że ktoś nie popełnia błędów już tych, które popełnił ktoś, prawda? Chociażby o takie sprawy. Więc polecam sobie poszukać na YouTubie filmu „Historia świata w dwie godziny”.
A druga rzecz to jeden z ostatnich odcinków „South Parka” z całunem turyńskim. Okazało się mianowicie, że znaleziono na całunie w DNA Jezusa dowody na to, że uwaga, uwaga, używał on narkotyków do resurekcji, do wskrzeszenia się. Po prostu spowolnił sobie rytm serca, coś takiego. I wszyscy się odwracają od Jezusa i obcinają sobie takie bransoletki żółte, gumowe mieli z napisem „What would Jesus do?”, tak?
[01:53:05] - Myślałem, że to jakieś rzeczy w temacie. Ten pierwszy może tak, o tej historii, ale drugi film to...
[01:53:12] - A już ci mówię, dlaczego w temacie. Bo jest tam bardzo mocno podkreślona taka teoria spiskowa o tym, co ma wspólnego ze sobą prezydent Barack Obama, Myszka Miki, Walt Disney, który zakupił właśnie prawa do „Gwiezdnych Wojen” i Chińczycy. Więc to jest bardzo, uważam, w temacie.
[01:53:36] - No okej.
[01:53:39] - To chciałem takie dwie pozycje polecić. Trzymajcie się. Cześć.
[01:53:44] - Polecamy. Dzięki. To był Krawiec z poleceniem dwóch filmów. Trochę może nie na temat, ale jak ktoś lubi. Dobrze, przechodzimy do kolejnej wyprawy. Kolejną wyprawę planujemy na Wyspy Salomona. Oczywiście nie planujemy, ale znam co najmniej dwie osoby osobiście, które były na Wyspach Salomona, więc to nie jest nieosiągalna sprawa. I na Wyspach Salomona dzieje się właśnie dużo ciekawych rzeczy. Mogę powiedzieć, że troszeczkę zostałem zainspirowany do tej dzisiejszej audycji. Znaczy nie tylko to, bo jeszcze na koniec powiem coś, co mnie zainspirowało do dzisiejszej audycji, bo w sumie miał być gość, tak jak powiedziałem, ale niestety nie udało się finalnie z gościem, więc musiałem zmienić temat audycji.
Wyspy Salomona to można powiedzieć taki wręcz archipelag. Może nie tyle archipelag, co państwo wyspiarskie w Oceanii na wschód od Nowej Gwinei. Jest mnóstwo tych wysepek, jest po prostu całe zatrzęsienie. Całkowita powierzchnia wysepek to jest 28 450 kilometrów kwadratowych, czyli trzy razy tyle co powierzchnia jeziora Titicaca. A zważając na to jeszcze, że wysepki są oddalone od siebie, to powierzchnia, licząc z tym morzem, które otacza te wysepki, stanowi bardzo duży obszar. Podejrzewam, że chyba obszar Polski mniej więcej. Aczkolwiek liczba ludności to jest tylko pół miliona na tych wysepkach, czyli niedużo. Mnóstwo rzeczy na tych wyspach się dzieje. Tutaj akurat polski badacz, pan Wojtek Bobilewicz był na Wyspach Salomona. On chyba był dwa razy na Wyspach Salomona, z tego, co wiem.
Raz był na takiej zasadzie badawczej. Może raz był, może mi się pomyliło, ale wydaje mi się, że chyba dwa razy był i raz był ileś miesięcy, że dogłębniej starał się przebadać te sprawy wszystkie w tamtym rejonie. I okazuje się, że tam prawdopodobnie jest jeszcze grobowiec olbrzyma, gdzieś ukrywany przez miejscowych ludzi. Muszę wam powiedzieć, że tamci ludzie mają mniejsze parcie na pieniądze niż my. To jest zadziwiające, bo ludzie żyjący w bardziej prymitywnych warunkach, bardziej skromnie i oni mają mniejsze parcie na kasę, że im to nie jest potrzebne. Nawet jak się jedzie do jakiejś rodziny, to oni nie chcą kasy, tylko chcą jedzenie jakieś. Chcą produkty materialne takie, które są im potrzebne do przeżycia, na przykład żyłkę czy wędkę, czy cokolwiek. Jedzenie, ryż. Natomiast niekoniecznie dolary czy inną walutę. Zresztą moi znajomi, którzy byli też na Wyspach Salomona i w Papui Nowej Gwinei, opowiadali, że po prostu jest w ogóle inne podejście ich, tych ludzi.
Oni tak jakby jeszcze nie są zepsuci tak jak my. Jest to dziwne, bo wydaje się, że oni powinni być bardziej prymitywni, a oni są bardziej duchowi i mniej podatni na przekupstwo. Ich nie można przekupić. Większości z nich po prostu nie jesteście w stanie przekupić niczym. Mówicie milion dolarów, a oni mówią: „Nie”. To jest niebywałe w dzisiejszym świecie. Tak jak my jesteśmy tutaj, to na palcach jednej ręki chyba można policzyć ludzi, których nie można przekupić niczym. Natomiast większość ludzi to jest kwestia ceny. Natomiast jeszcze tam jest taki honor. Jest po prostu coś, że nie ma cen na pewne rzeczy.
Nie ma ceny. Jeżeli ktoś ma rozbudowany świat duchowy, a w Polsce nie mają ludzie. W Polsce mają wiarę, mają religię, ale świat duchowy nie istnieje. Bo jak można sprzedać swoją religię, wiarę, swoją rodzinę, swoje uczucia? To są rzeczy niesprzedawalne. Natomiast dzisiaj w kulturze europejskiej jest to na co dzień sprzedawane. Ludzie się szmacą dla marnych pieniędzy. Jest to przykre, ale niestety w takiej kulturze jesteśmy wychowywani i ludzie nie potrafią się otrząsnąć. Także jeżeli ktoś chciałby nawet to przeżyć w tamtym rejonie Oceanii, jak na Wyspach Salomona, przeżyć, że ci ludzie mają zupełnie inne wartości, zupełnie inny klimat jest tego wszystkiego i tam, żeby oni pokazali tego typu rzeczy, trzeba zasłużyć sobie. To nie jest na zasadzie, że przyjadę, dam milion wam, a wy mi to pokazujecie.
To tak nie działa. Oni pokażą, ale tylko komuś, kto będą uważali, że jest godny tego, aby mógł to zobaczyć. Więc to jest bardzo ciekawa sprawa. Jeżeli by się udało, ja bym był naprawdę w szoku, jakbym zobaczył takiego giganta, na przykład pięciometrowego czy czterometrowego szkielet giganta albo jakieś artefakty różne dziwne, bo to jednak by świadczyło o tym, że to, co w internecie różne informacje się pojawiają, że takie są znajdowane, które są potem ujawniane bardzo szybko, te informacje o tych gigantach, jakichś innych zupełnie gatunkach człowieka, to świadczyłoby, że mają pokrycie w faktach. I takich rzeczy podobno jest na Wyspach Salomona. Z tego, co mówi pan Wojtek Bobilewicz. Będę starał się zaprosić pana Wojtka Bobilewicza do audycji, bo słyszałem w Radiu Paranormalium w audycjach występował chyba w audycji „Infra”, z tego, co pamiętam i bardzo ciekawie opowiadał. Też trochę przykre, że sam musiał pojechać, że nikt nie chciał dołączyć do niego z ludzi. Też przecież dużo ludzi jest bogatych, którzy mają pieniądze, żeby tam pojechać, bo podejrzewam, że za 10, 20 tysięcy spokojnie można tam pojechać i nawet też porobić badania. Aczkolwiek wiem, że dużo bardzo wydał pieniędzy, z tego, co wiem pan Wojciech Bobilewicz.
Cena odkrycia czegoś takiego, jeżeli się odkryje takie rzeczy, potwierdzenie takiego olbrzyma to jest sprawa bezcenna, bo to wywraca do góry nogami całą naukę. I to nie tylko dla mnie, ale dla całego świata. To jest coś niebywałego i ci ludzie nie zdają sobie sprawy. Znaczy zdają sobie sprawę, ale nie ma dla nich to znaczenia. Dla tych mieszkańców na przykład Wysp Salomona, bo oni zostali pokrzywdzeni przez cywilizację w cudzysłowie białego człowieka. Pokrzywdzeni. Niewolnictwo było wprowadzane, jakieś różne rzeczy nieciekawe. Aczkolwiek tam też zdarzały się plemiona kanibalistyczne, kanibali i tak dalej. Różne. To jest bardziej skomplikowana sprawa.
Natomiast dzisiaj oni wiedzą, że nic dobrego cywilizacja nasza nie wnosi, oprócz pewnych wynalazków technologicznych, które mają sens. Natomiast moralnie nic nie wnosimy. Jesteśmy zacofani pod względem moralnym i duchowym. Także Wyspy Salomona myślę, że to jest fajne. Plus do tego są te światła. Też być może mają tam bazę kosmici. Często widywane są tam dziwne światła. Jest to na masową skalę raportowane właśnie na Wyspach Salomona. Oprócz tych dziwnych Dziwnych artefaktów. Bo można tak powiedzieć o tych artefaktach, że szczątki takiego olbrzyma można nazwać artefaktem.
Takie rzeczy bardziej prymitywne plemiona jeszcze utrzymują w tajemnicy jako pewne znaleziska, których nie rozumieją, ale trzymają jako największe relikwie. W różnych miejscach na świecie tak jest. W wielu miejscach podejrzewam, że ludzie z nowego porządku świata, z rządu światowego poprzejmowali takie rzeczy za pieniądze, za różne układy, za różne rzeczy. I udało im się przejąć. Mam jeszcze jedną tajemnicę, ale nie wiem, czy mogę o tym powiedzieć, więc nie będę o tym mówił. Akurat dotyczy to Papui-Nowej Gwinei. Nie mogę powiedzieć, bo to jest taki news, który dowiedziałem się od znajomego, który tam był. Co tam się dzieje. Muszę się go zapytać i później opowiem, jeżeli będzie, bo tam jest coś większego, coś tak wielkiego, niebywałego, że boję się nawet o tym powiedzieć. Także dzisiaj na pewno o tym nie powiem.
Może innym razem, jeżeli dostanę pozwolenie na opowiedzenie o tym. Na razie dla siebie to zostawiam. To mówię, to jest o Papui-Nowej Gwinei. A tutaj o Wyspach Salomona, które nie są daleko od Papui-Nowej Gwinei, są te światła i te artefakty, które ludzie trzymają. I te artefakty są trzymane jako święte relikwie, one są ukryte. Są tak ukryte, że nikt tego nie znajdzie. Tylko miejscowi, tylko szamani najwyżsi z kasty danego plemienia wiedzą, gdzie dana rzecz jest ukryta. Więc trzeba w dobrą komitywę wejść, żeby uzyskać wgląd tylko do tego. Przejęcie jest niemożliwe, bo nikt nie ujawni. Oni nie są do kupienia.
To jest ciekawa sprawa. Także Wyspy Salomona polecam. To jest droga. Niestety to jest koniec świata, można powiedzieć drugi koniec świata, więc to jest droga wyprawa. Czy do Papui-Nowej Gwinei. A mówię, o Papui-Nowej Gwinei mam takiego newsa, że aż ciśnie mi się na usta, ale nie mogę wam powiedzieć. Nie mogę, bo pojedziecie i zniszczycie. Nie, żartuję. Nie pojedziecie, nie zniszczycie, bo nikt wam tego nie ujawni. Zresztą może w internecie to jest.
Muszę sprawdzić, czy w internecie już nie jest to opisane przypadkiem, bo wiem, że te plemiona, które kilka razy tylko białych ludzi widzieli, powiedzieli moim znajomym taką rzecz o tym, co tam jest w Papui-Nowej Gwinei. Evil Clan mówi: „Przekleństwo oczywiście mów przekleństwo ti, mów ti, jak już zacząłeś”. Nie, nie mogę powiedzieć ze względu na to, że to jest taki łańcuszek, że oni dali słowo, że nie powiedzą nikomu. I akurat ja też dałem słowo, że nie powiem nikomu, więc powiedziałem tylko, że jest coś takiego, ale nie powiedziałem wam, co jest. Jeżeli znajdę to w internecie, że jest to w internecie, to podlinkuję tylko to. Jeżeli nie znajdę tego w internecie, to nie powiem. Takie są zasady. Także przykro mi, że nie powiem, ale mówię Papua-Nowa Gwinea. To już dużo jest. To już dużo powiedziałem i tam jest coś takiego, że myślę, że to jest na równi z tą Jakucją.
Ale zależy, co w tej Jakucji jest, bo jak okaże się, że to faktycznie car Piotr I zbudował jakieś tam metalowe budowle, bo tak. I tam rudy uranu, bo fajne takie zielone były czy coś tam, to on tam ładował te rudy uranowe czy coś. I nie wiem, że promieniotwórczość była. Nie wiem, trochę teraz wymyślam głupie rzeczy, więc zależy po prostu faktycznie, co jest w tej Jakucji. Może wszystko jest po prostu minusem. Area 51. Tu wiadomo, że coś się dzieje, ale tu nic nie możemy nawet zbadać, bo możemy nie przeżyć tego. Wyspy Salomona, ludzie są w miarę otwarci, naprawdę fajni. Trzeba tylko przyjacielsko podejść do nich, mieć podejście takie spirytualne, czyli takie duchowe, takie dobre. Nie być, że my traktujemy tych ludzi tak jak niektórzy w internecie widzę, że nawet jak pomagają Murzynom czy jakimś innym nacjom, to mówią o nich z pewną wyższością.
Jest to tak okropne. Jak można komuś pomagać i traktować go jako kogoś gorszego? I tak dalej. Jest to dla mnie niebywałe zupełnie. Niebywałe, że coś takiego się robi. Ludzie europejscy, biali szczególnie mają taką tendencję, uważają się za najlepszych, najwybitniejszych, a reszta to są takie prymitywy, że oni tam z dzidami biegają, więc to są podludzie. A wręcz odwrotnie jest najczęściej, że ci ludzie, którzy z dzidami biegają, oni mają naprawdę bardzo głębokie życie duchowe. Ale to nie biegają z dzidami, to już takich plemion praktycznie nie ma. Po prostu nie koncentrują się na pieniądzach. I dzięki temu jeszcze zachowują człowieczeństwo tak naprawdę.
Bo my już dawno je zatraciliśmy. Dobrze, to zostawmy Wyspy Salomona i ludzi, którzy utrzymują te artefakty, te różne plemiona, artefakty w tajemnicy. Podejrzewam, że wśród Indian też może tak być, ale Indianie są niestety bardziej chyba w tej chwili... Tam dużo ludzi przyjeżdża, natomiast do Australii i Oceanii bardzo mało. Tam naprawdę, jak już ktoś przyjeżdża, to jest święto, jak jakiś biały człowiek przyjeżdża do Australii i Oceanii. Tam naprawdę mało ludzi stać na to, żeby przyjeżdżać. Nawet tych z Australii nie do końca stać na to. Jednak nie tak dużo przyjeżdża, a szczególnie z Europy. To już jest rzadkość, jak ktoś z Europy tam jedzie. Kolejną na koniec rzeczą, o której chciałem powiedzieć, pomijając Papuę-Nową Gwineę, to wiecie, jedźcie i szukajcie.
To jest Antarktyda. Na Antarktydzie były wojska niemieckie, starły się z amerykańskimi. Oczywiście nie wiadomo, czy tak, nie wiadomo, czy się starły, czy nie. Już w 1947 roku, jeszcze w latach 50. To są jakieś legendy, ale potwierdzone były te operacje Highjump i operacja... Highjump i chyba nie pamiętam w tej chwili. W każdym razie dwie operacje wojskowe, bardzo duże, pod auspicjami generała Byrda, który był polarnikiem. On zdobywał Antarktydę, znał bardzo dobrze te rejony. Był pilotem zresztą. I na Antarktydzie okazuje się, że to nie jest tylko tak, jak nam się wydaje, że nie ma żadnych śladów i dowodów.
Jest coś takiego jak Google Earth i cała Ziemia została tak jakby sfotografowana satelitami. I był jakiś taki wielki problem, że za mało ocenzurowano ten Google Earth i bardzo dużo jest rzeczy absurdalnych, takich, które nie powinny być, powinny być ocenzurowane, nie powinny się znaleźć na publicznie dostępnych serwerach. Natomiast się znalazły i okazuje się, że na Antarktydzie są wejścia do jakichś tajnych baz. Mało tego, możemy sobie zobaczyć, gdzie one są, te wejścia. To jest niesamowite. Olbrzymie wejścia na Antarktydzie. Jak macie kartkę, to zapisujcie. Podaję: 66°33'11.58'' półkuli południowej, 99°50'17.86'' na wschodniej półkuli. Także tutaj macie parametry jednej dziury. Wpiszcie sobie w Google Earth to, co powiedziałem.
A kolejna to jest 66°36'12.58'' południowa półkula i 99°43'12.72'' półkula wschodnia. One się różnią o ileś mil chyba, te dwa wejścia. Także to jest jakaś dziwna baza. Nikt się do tego nie przyznaje, co to za baza jest. Polecam, zobaczcie sobie. Linki podam też, jak to wygląda. Będzie można sobie zobaczyć w internecie. Tylko mówię, wyprawa na Antarktydę jest cholernie droga. Te wszystkie wyprawy, jak chcecie na Antarktydę jechać, to spokojnie w tej cenie będziecie mieli tak: Riezę Olbrzym w pełni, Area 51 w pełni, czyli Strefa 51, Jakucję też zrealizujecie, Jezioro Titicaca i Wyspy Salomona. I jeszcze wam zostanie mnóstwo pieniędzy na zabawę, żeby gdzie indziej pojechać.
Także Antarktyda jest tak potwornie droga, że naprawdę to nie są małe pieniądze. Poza tym też trzeba być zaprawionym w pewnych warunkach. Tam nie są warunki takie fajne, dobre, łatwe jak w tych innych, nawet w Jakucji. Więc tutaj niestety są bardzo srogie, można powiedzieć trudne warunki, bardzo ekstremalne wręcz. To jest już strefa bardzo chłodna. I tutaj na Antarktydzie właśnie są te wejścia. Takich miejsc jest więcej na Antarktydzie. Tylko podałem wam dwa przykładowe, takie naprawdę, które po tym Google Earth, jak powstało, zrobiła się w internecie burza, że takie rzeczy są i nikt tego nie bada. Nikt nie jedzie tam i „O, tam nic nie ma”. Jest to wszystko utajniane w sensie takim, że ani uniwersytety się nie interesują, nikt się tym nie interesuje.
Tak samo tu w Jakucji odkryto, że jest jakieś metalowe. Nikogo to nie obchodzi. Jest to zadziwiające. Myślę, że obchodzi, właśnie bardziej niż obchodzi. Tylko próbują albo zatuszować to, albo odkryć i wyciągnąć te wszystkie obiekty i tak dalej i zabrać je, żeby zwykli ludzie nie mieli dostępu do tej wiedzy. Natomiast zostawia się pewne rzeczy, tak jak właśnie w Jakucji. Być może zostało to zasypane wręcz, że to bagno zostało stworzone, że ludzie po prostu tam zasypali to, władze radzieckie, żeby to ukryć, bo być może nie dało się wyciągnąć, że one są olbrzymie, te kopuły, że to jest kopuła, a potem jeszcze jest większa kopuła, że to jest tylko końcówka kopuły. Czyli że to są na przykład wielkie budowle, które ważą miliony ton. Wtedy po pierwsze będziemy wiedzieli, że to nie było zrobione ręką człowieka, tego aktualnie rozwiniętego, że to jest dużo starsze. Jakieś inne poprzednie cywilizacje to musiały zrobić i bardzo zaawansowane.
Więc w tej Jakucji jest to bardzo ciekawa sprawa. Zobaczymy, jak to się wszystko rozegra, ale Antarktyda naprawdę bardzo ciekawa sprawa. Sam z chęcią bym się wybrał. Z chęcią bym się wybrał, ale koszt jest pewnie horrendalny. Nie wiem, ile na Antarktydę by kosztowało, ale to już liczone chyba w dziesiątkach tysięcy dolarów. Myślę, że spokojnie. Czyli w setkach tysięcy złotych bardziej liczona jest taka wyprawa. Czyli trzeba by było pewnie mieszkanie sprzedać, żeby się wybrać na Antarktydę i tam poszaleć trochę, zrobić te badania, tam pojechać, przylecieć. Ciekawe. Chyba że zorganizować wyprawę naukową, gdzie ktoś mógłby po prostu wykorzystać bazę naukowców do ogrzania się chociażby do jakiejś połowicznej wyprawy do tej bazy, a później jeszcze wystartować dopiero do tego miejsca.
To by było ciekawe. I jeszcze na koniec chciałem powiedzieć o tym, że generalnie tę audycję zrobiłem w tym temacie dlatego, bo wyśniła mi się, to znaczy nie tyle audycja czy temat tej audycji, tylko że muszę pojechać na Wyspy Kanaryjskie. Nie wiem dlaczego, ale to mi się wyśniło. Zresztą zawsze tam nie chciałem jechać. Kojarzą mi się z wielką masą ludzi. Ta wielka Kanaria. Ja lubię Hiszpanię. Byłem kilka razy w Hiszpanii, bardzo mi się podobało. Jedzenie świetne, dziewczyny świetne. Ogólnie super klimat, ludzie bardzo przyjaźni, ale jakoś Wyspy Kanaryjskie niby należą do Hiszpanii, ale mi się z Hiszpanią nie kojarzą za bardzo.
Kojarzą mi się z blichtrem, bylejakością hiszpańską i turystyką, taką masową turystyką, żeby tylko po prostu jak najwięcej, jak najszybciej. Nie najlepiej, tylko jak najszybciej, najlepiej i byle jak. Już wydaje mi się, że te wyspy przy Hiszpanii jak Ibiza, Kordoba, że tam właśnie ciekawszy jest znacznie klimat. Taki kulturalno-społeczny. Natomiast Wyspy Kanaryjskie nie. Ale wyśniło mi się, że muszę tam jechać. Nie wiem dlaczego. Kompletnie nie mam zielonego pojęcia i chyba jednak w tym roku tam polecę. Trochę jest to bez sensu, ale dlaczego nie? Te wyprawy tutaj akurat z Irlandii czy Wielkiej Brytanii nie są drogie.
Naprawdę te akurat po Europie podróże są bardzo tanie. Nawet do takich egzotycznych miejsc jak Wyspy Kanaryjskie, które jednak należą do Europy, ale jednak są troszkę już można powiedzieć przy Afryce, czy też bardziej na oceanie. Co tam się będzie działo na tych Wyspach Kanaryjskich? Nie mam zielonego pojęcia. Jeżeli ktoś by chciał się wybrać ze mną, z miłą chęcią się bym wybrał większą grupą, a nie sam, bo samemu tak co prawda mi się za bardzo nie chce. Nie wiem, w jakim celu nawet tam miałbym jechać, ale po prostu wyśniło mi się, że tam muszę. Muszę pojechać. Jakiś taki sen dziwny. Absurdalny. Nie wiem dlaczego.
I tak mi właśnie tutaj ten temat, że są takie miejsca, że warto by, jeżeli się interesujemy tymi sprawami, żeby się wybrać, zbadać. Może się uda, a może będziemy pierwszymi, którym się coś uda uzyskać jakieś wyniki. Nie chodzi tu o wyniki badań jakichś naukowych, bardzo wielkich. Ale jeżeli jedziemy, odkrywamy, że jest ta kopuła, że są metalowe części, to nie ma dyskusji. Tu nie możemy dyskutować, że pod spodem jest drewniana chatka. Tylko wiemy, że jest jakieś urządzenie metalowe, gdzie tam nie było żadnej cywilizacji ludzkiej. Może kiedyś tam 10 000 lat temu były, ale raczej nikt nie wyrabiał wtedy metalowych, bo wytopu metalu nie było wtedy prawdopodobnie, więc nikt nie robił metalowych domów tym bardziej. Może car Piotr I może właśnie robił tego typu kopuły dla swoich poddanych. Nie wiem. Może.
I tak właśnie też ja mam jakąś wizję, żeby na Wyspy Kanaryjskie jechać. Jeszcze nie wiem, na jaką wyspę, którą. Muszę prześledzić internet. Też to jest chyba plan snu. To znaczy, że sen wiedział, że akurat tak postąpię, że nie pojadę bezdurno w ciemno, żeby co? Do hotelu jakiegoś i się na plaży opalać, tak jak 99,9999% ludzi robi. I nie ma większego celu w tym. Natomiast coś może faktycznie tam jest, tylko muszę zagłębić się. Może wy wiecie? Jeżeli wiecie, to proszę prześlijcie mi informację, czy na Wyspach Kanaryjskich są jakieś ciekawe anomalie, na którą z Wysp Kanaryjskich najlepiej jechać, aby odkryć coś dziwnego.
Wybiorę się tam i zrobię relację z tego. Także będzie jeszcze relacja. Czy coś się będzie działo? A jak się nic nie będzie działo, to trudno. Wybiorę się tylko na Wyspy Kanaryjskie i nic nie będzie, ale mam takie uczucie, że może coś tam będzie się działo. Jeżeli ktoś chciałby też się wybrać, z chęcią przyjmę ludzi. To znaczy nikomu nie będę nic finansował, to się już umówmy, bo ledwo stać mnie, żebym ja pojechał tam, więc niestety nie mam takich zamków pieniężnych, żeby jeszcze komuś organizować wyprawę. Ale możemy się po prostu tam umówić i wykupić jakoś wspólnie jakieś apartamenty. Jest wtedy dużo taniej, korzystniej wychodzi i lepiej można wtedy sobie wspólnie organizować posiłek, coś kombinować. Zawsze wtedy to jest wygodniej.
Wynająć samochód, żeby gdzieś dojechać i tak dalej. Zawsze wtedy koszty się dzielą bardzo fajnie. Także zobaczymy. Może wspólna wyprawa, Wyspy Kanaryjskie. Może nie Rize Olbrzym, chociaż z miłą chęcią też, ale muszę wam powiedzieć, że do Rize Olbrzym większe koszty nawet są zorganizowania czegoś takiego niż na Wyspy Kanaryjskie. Jest to droższa sprawa, bo pamiętam, tam bez własnego transportu nie można nic zrobić. Poza tym trzeba mieć sprzęt. Żeby wejść do tych podziemi, trzeba mieć sprzęt i ludzi, którzy wiedzą, co zrobić. To jest duże ryzyko. Natomiast na Wyspach Kanaryjskich nic nie może spaść, chyba że kometa na nas spadnie, a to mała szansa.
Tam ciepło jest poza tym, można na plaży nawet spać, jak ktoś lubi. Myślę, że jest okej. I to chyba wszystko, co dzisiaj chciałem. Wiem, że niektórzy z was mają pretensje, że podsyciłem waszą ciekawość w związku z Papuą Nową Gwineą. Trudno. Jeżeli uzyskam informację, że będę mógł powiedzieć, co jest, to powiem. Albo znajdę w internecie, że jest w internecie już ta informacja, to poinformuję was o tym w przypisach do tej audycji. To nie jest moją wolą, żeby po prostu jakoś tak zrobić nieładnie. Ale są różne rzeczy. Jeżeli się jeździ po świecie i nie jeździ się po świecie na zasadzie, żeby być w jakimś miejscu, tylko jeździ, żeby spotkać ludzi, żeby odkryć różne tajemnice, być ciekawym człowiekiem.
Jeżeli jest się ciekawym człowiekiem, to wtedy przyciąga się innych ludzi miejscowych, którzy pewne rzeczy podają wam, podają jakieś ciekawe informacje. I tak się to wszystko rozwija. Także na dzisiaj już zakończę standardowym utworem. Myślę, że najważniejszą rzeczą nie jest to, gdzie podróżujemy, tylko w jakim celu. Czy nasza podróż ma być tylko taką bardzo egocentryczną, samolubną decyzją, gdzie korzystamy tylko my na tym, czy też ma to być z pożytkiem dla nas wszystkich. Żegnam się z wami i do usłyszenia za tydzień. Będzie więcej informacji. Myślę, że już za tydzień będzie gość. A jeżeli będziecie chcieli, to bardzo chętnie bym się wybrał z większą grupą w taką teorię chaosu w terenie właśnie na Wyspy Kanaryjskie. Nie wiem, w jakim celu, ale myślę, że może się udać.
2013 Wyspy Kanaryjskie. Cześć.
[02:26:18] - Around you crumbles. Do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed, suddenly lost or imagined clean? Did you play with the Bible when it came for its fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story?
Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story?