[00:02] - Portal Infra prezentuje Paralaxa. Spojrzenie Chrisa Miekina. Cześć, witam wszystkich w dziewiątej już Paralaksie. Nazywam się Chris Miekina i dzisiejsza audycja poświęcona będzie sensacyjnej informacji na temat badań naukowych mających na celu potwierdzenie istnienia tajemniczego Bigfoota. Przez ostatnie pięć lat prowadzono te badania w ścisłej tajemnicy. Właśnie dobiegły one do swojego końca i z przecieków wiadomo, że ich wyniki są sensacyjne i są w stanie zmienić spojrzenie nie tylko na całą naszą rasę, ale także nieoczekiwanie potwierdzić istnienie życia pozaziemskiego. Autorem przecieku okazał się być najsłynniejszy rosyjski znawca Bigfoota, Igor Burcev, który w piątek 23 listopada ogłosił w euforii, że prace nad genomem kryptoida zostały ukończone i że prowadzono je w laboratorium doktor Melby Ketchum w Teksasie. We wrześniu 2010 roku opublikowałem na Nowej Atlantydzie notatkę pod tytułem „Dowody na istnienie Bigfoota", w której opisałem pracę doktor Melby Ketchum nad rozwikłaniem kodu genetycznego Bigfoota. Z przecieku wynika, że badania genetyczne zostały ukończone i dla pewności cała analiza została przeprowadzona trzykrotnie. W jej efekcie w materiale genetycznym domniemanego Bigfoota wykryto komponent ludzki, a także komponent nienależący do człowieka.
Materiał genetyczny pobrano z włosów znalezionych w miejscu, w którym naoczni świadkowie widzieli Bigfoota. Badania doktor Ketchum będą mogły zostać zweryfikowane przez innych naukowców, jeśli zostaną opublikowane w powszechnie uznanym periodyku naukowym. Problem jednak w tym, że może do tego nie dojść, bo odkrycie doktor Ketchum zostało przyjęte przez świat nauki złowrogo. Naukowcy bez wnikania w szczegóły uważają to za kiepski żart. Pewnym wyjściem z sytuacji jest opublikowanie wyników badań w rosyjskim magazynie naukowym i o pomoc w tej sprawie został poproszony Igor Burcev, który przez to nieoczekiwanie stał się źródłem przecieku. Jednak opublikowanie tych materiałów najpierw w Rosji może sprawić, że reszta naukowego świata uzna to za trick doktor Ketchum, co zdyskwalifikuje w oczach nauki jej odkrycie. Problem jest więc delikatnej natury. W przeszłości dokonano już kilku prób analizy materiału genetycznego pobranego z włosów uważanych za włosy Bigfoota. We wszystkich tych przypadkach okazało się jednak, że są to włosy ludzkie. Testy przeprowadzano na tak zwanym mitochondrialnym DNA, a badający je naukowcy zazwyczaj tłumaczyli to zanieczyszczeniem próbek wykorzystanych do badań.
Być może przyczyną takiego stanu rzeczy jest wiara, że Bigfoot jest rodzajem człekokształtnej małpy lub potomkiem gigantopiteka, czyli po prostu zwierzęciem. Tymczasem z indiańskich legend i opowieści wynika, że Bigfoot nie jest zwierzęciem. Bigfoot jest według Indian człowiekiem. Posiada on swój język, a nawet prowadzi z Indianami handel wymienny. Bigfoot, będąc typem człowieka, jest jednak od nas odmienny, bo posiada umiejętności, jakich nie mają przeciętni ludzie. Mimo to naukowcy zdecydowali się zignorować taki fakt, wierząc, że mają do czynienia ze zwierzęciem. Dodatkowo test taki jest procesem kosztownym i rozciągniętym w czasie, co również zniechęciło wielu badaczy. Zbadane przez doktor Ketchum włosy pochodziły z północnej Kalifornii, z miejsca tuż przy granicy ze stanem Oregon. Kobietę z plemienia Hupa, mieszkającą na obrzeżach indiańskiego rezerwatu, obudził w nocy hałas dobiegający z ustawionego obok jej domu metalowego śmietnika. Nad śmietnikiem zawieszona była także lampa, którą włączał detektor ruchu.
Kiedy Indianka wyjrzała przez okno, w świetle lampy zobaczyła jakąś postać grzebiącą w jej śmieciach. Nie mogła jednak dostrzec, czy był to człowiek, czy też może niedźwiedź. Jej szwagier był policjantem w tym rejonie i właśnie miał służbę tej nocy, więc nie zastanawiając się zbyt długo, zadzwoniła do niego z informacją, że coś dziwnego dzieje się wokół jej domu. Kiedy szwagier z innym policjantem podjechali pod dom i zapalili silne szperacze w swoich cruiserach, nieoczekiwanie ich oczom ukazał się potężny Bigfoot przeczesujący śmietnik. Obaj policjanci aż zamarli ze strachu, widząc, z czym mają do czynienia. Bigfoot natomiast bez oznak paniki porzucił śmietnik i oddalił się w stronę lasu. Z zeznań policjantów wynikało, że Bigfoot był prawdziwym olbrzymem i nawet kilka minut po jego odejściu ziemia wciąż drżała od jego kroków. Po Bigfootcie zostało jednak kilka włosów, które zostały zabezpieczone przez wezwaną policyjną ekipę forenzyczną i wysłano je do laboratorium doktor Ketchum. Ona sama przyznaje, że zazwyczaj nie ma problemów z identyfikacją włosów i w swoim laboratorium ma kolekcję włosów, których mimo wysiłków nie udało jej się całkowicie zidentyfikować. Nie oznacza to automatycznie, że należą one do Bigfoota.
Aby uzyskać pewność, kto jest właścicielem takich włosów, przeprowadza się analizę kodu DNA, której wynik pokazuje bez cienia wątpliwości tożsamość osoby lub zwierzęcia, do którego należały. Najszybciej taką tożsamość można odkryć wówczas, jeśli do włosa wciąż jest doczepiony mieszek włosowy. Mieszek zawiera wystarczającą ilość materiału genetycznego, aby móc z całą pewnością orzec, czym lub kim był ich właściciel. Włosy znalezione obok śmietnika Indianki z plemienia Hupa miały doczepione takie mieszki. Oznacza to, że można z całą pewnością stwierdzić, czy Bigfoot jest tylko legendą, czy może raczej realnym stworzeniem ukrywającym się w górach i lasach Ameryki. Doktor Melba Ketchum ze zgromadzonego materiału wyselekcjonowała 109 próbek, które poddano analizie genetycznej. Badań dokonuje się w sposób podobny jak w forenzyce, gdzie szuka się fragmentów DNA po to, by ustalić tożsamość osób uwikłanych w sprawę kryminalną. Testy takie zakładają na przykład badanie struktur mitochondrialnych, gdzie można znaleźć cechy dziedziczne osobnika. Następnie przeprowadza się badania izotopem nuklearnym. Melba Ketchum szybko zorientowała się, że ma do czynienia z absolutnie unikalnym materiałem.
Ze skąpych informacji, jakie zostały udostępnione przez doktor Ketchum, wynika, że mamy do czynienia z materiałem genetycznym człowieka. Na dodatek należy on do ludzi żyjących współcześnie, czyli mniej więcej 15 000 lat temu. Podczas takich badań, mając już wyodrębniony genom, można określić, skąd pochodzili męscy i żeńscy przodkowie badanego osobnika.O ile nie było problemów ze znalezieniem linii przodków po kądzieli badanego Bigfoota, to w całej bogatej bazie danych genomów nie odnaleziono niczego, co wskazywałoby, skąd pochodzi jego męski przodek. Jedna z plotek na temat pracy, która czeka na publikację w periodyku naukowym głosi, że autorka nazwała ten kod genetyczny DNA anioła, co na szczęście nie okazało się prawdą. Pokazuje to, jakim dynamitem jest posiadanie potwierdzonych informacji na temat istnienia Bigfoota, którego znakomita większość naukowców uważa za legendę. Dlatego niemalże natychmiast przypuszczono atak na doktor Ketchum, nie czekając nawet na publikację efektów jej pracy. Samo słowo Bigfoot czy Sasquatch u większości naukowców wywołuje reakcję alergiczną. Naukowcy z góry odrzucają możliwość istnienia takiej istoty i nie chcą zajmować się badaniami na ten temat. Zanim badaniem genomu zajęła się doktor Ketchum, wiele innych laboratoriów odrzuciło propozycję przeprowadzenia takich testów. To nie pierwszy już raz, gdy naukowcy strzelają sobie gola do własnej bramki.
Tak więc mamy do czynienia z człowiekiem, ale niezwykle unikalnym. Po tym, jak 15 000 lat temu Homo sapiens został zapłodniony przez istotę nie z tej Ziemi. Zostało w sposób naukowy wykluczone, że owa istota mogła być małpą czokoszktałtną, Neandertalczykiem czy Denisową. Istota, która z ludzką kobietą powiła Bigfoota, była stworzeniem myślącym i intelektualnym, które jest od nas inne. Nie ma ono nie tylko nic wspólnego z małpami, ale także nie wykazuje ziemskiego pochodzenia. Wielu badaczy Bigfoota jest przekonanych, że wiedza o jego istnieniu jest ukrywana od co najmniej kilkudziesięciu lat. Wiedzę o Bigfootcie, jak się okazuje, posiadają rozmaite agencje rządowe, których dokumenty niekiedy przeciekają do opinii publicznej. Obok USA krajem, gdzie zanotowano najwięcej spotkań z Bigfootem, jest Rosja. Ciekawym twistem w całej tej historii jest efekt badań Davida Paulidesa, byłego policjanta, który przez wiele lat badał przypadki spotkań z Bigfootem, a ostatnio napisał dwutomową książkę o ludziach zaginionych w tajemniczych okolicznościach w amerykańskich parkach narodowych. Mimo że nie ma na to bezpośredniego dowodu, być może przypadki tych zniknięć mają jakiś związek z Bigfootem.
Na przykład rok temu niespełna dwuletni chłopiec bawił się w swoim pokoju z małym pieskiem pod okiem swojej matki. Dom był zamknięty na klucz. W pewnym momencie matka chłopca musiała wyjść do toalety. Nieoczekiwanie, nikt nie wie jak, drzwi do domu zostały otwarte i chłopiec ze szczeniakiem wyszli na zewnątrz. Matka wróciła do swojego syna dwie minuty później, ale pokój był już pusty. Wybiegła na zewnątrz, przeczesując wzrokiem teren dookoła domu w poszukiwaniu chłopca, jednak bez skutku. Drzewa wokół domu są wycięte w promieniu 200 metrów. Jest to zbyt duży dystans, aby mógł go pokonać w dwie minuty dwuletni chłopiec. Tuż obok domu w niewielkim kojcu mieszkał drugi szczeniak, który także zniknął. Po zawiadomieniu policji rozpoczęto poszukiwania chłopca na wielką skalę.
Niewiele ponad trzy kilometry od domu, z którego zniknął chłopiec, płynie rzeka Tiger. 24 godziny po zniknięciu chłopca dwóch policjantów w kajakach przeszukiwało brzegi tej rzeki w poszukiwaniu ciała chłopca. Z powietrza teren ten patrolował policyjny helikopter. Nieoczekiwanie dla wszystkich na środku rzeki, na piaszczystej wysepce zauważono siedzącego zaginionego chłopca. Nie ma takiej możliwości, aby dwulatek był w stanie przepłynąć przez płynącą bystrym nurtem rzekę. Wydarzenie podobne do opisanego jedynie sugeruje w nich udział stworzenia tak enigmatycznego jak Bigfoot. Jednak wraz z naukowym potwierdzeniem jego istnienia z pewnością tłumaczyłoby to wiele tajemniczych zaginięć w amerykańskich górach i lasach. Melba Ketchum nie jest jedyną, która pracuje nad genomem Bigfoota. Badania takie prowadzi także doktor Brian Sykes z Oxfordu i jeśli oba niezależne laboratoria potwierdzą istnienie tajemniczego hominida, Bigfoot na zawsze przestanie być legendą. Czy świat jest gotów na taką wiadomość?
To się okaże już wkrótce. W programie Parallaxa mówił Chris Miekina. Zapraszam na moją stronę Nowaatlantyda.com, a także do kolejnych odcinków audycji już wkrótce. Cześć! Produkcja i realizacja Portal Infra, www.infra.org.pl