[00:02] - Portal Infra prezentuje Parallaxa. Spojrzenie Chrisa Miekiny. Cześć, nazywam się Chris Miekina i zapraszam wszystkich do Parallaksu numer osiem. Będzie ona poświęcona zdalnemu postrzeganiu Marsa, a także innych planet naszego Układu Słonecznego. W doświadczeniach związanych z wykorzystaniem technik zdalnego postrzegania brał udział między innymi major Edward Dames, emerytowany już dziś oficer armii amerykańskiej. Jest on obecnie konsultantem, ale wkrótce chce zrezygnować ze wszystkich komercyjnych projektów, które do tej pory realizował i poświęcić resztę swojego burzliwego i niespokojnego życia na odkrywanie tajemnic UFO. W swojej bogatej karierze Ed Dames został zaangażowany do projektu, w którym zastosowano zdalne postrzeganie do obserwacji Marsa. Eksperymenty takie rozpoczęto w latach 70., kiedy to Ingo Swann i Harold Sherman dokonali obserwacji Jowisza i Merkurego, planet, w kierunku których zmierzały wysłane tam sondy NASA. Informacje, jakie zdobyli posługujący się zdalnym postrzeganiem wywiadowcy, były zaskakujące, jak na przykład stwierdzenie istnienia kręgów wokół Jowisza, co zostało później potwierdzone w sposób naukowy. Tym, który jako pierwszy dokonał zdalnego postrzegania Marsa, był John McMonagle.
Używał on techniki zwanej dziś przedłużonym zdalnym postrzeganiem, polegającej na wprowadzeniu obserwatora w odmienny stan świadomości, a następnie przesłuchania go w pomieszczeniu, w którym panowały egipskie ciemności. McMonagle opowiadał o rozmaitych cywilizacjach, jakie rozwijały się na Marsie. Informacje te zostały następnie wykorzystane przez Ingo Swanna i Harry'ego Putnama w 1983 roku, kiedy stworzyli oni grupę zdalnych postrzegaczy, a także jasnowidzów, po to, aby dokładniej przyjrzeć się określonym punktom na Marsie. W efekcie zebrano ogromne ilości informacji na temat starożytnej cywilizacji Marsa, która miała powstać dzięki połączeniu się ze sobą dwóch odmiennych ras zamieszkujących tą planetę. Nie byli oni zaawansowani technologicznie i mieli pokojowe nastawienie. Nie posiadali też wyrafinowanej broni. Ich poziom rozwoju można porównać do tego, co reprezentowali Majowie w swoim szczytowym okresie. Mieszkańcy Marsa byli szczupli i wysocy, w dużej mierze dzięki niewielkiej grawitacji, której siła to zaledwie jedna trzecia tej, jaką mamy na Ziemi. Mars w tamtych czasach przypominał swoim wyglądem Ziemię. Był porośnięty bujną roślinnością i posiadał duże zasoby wody.
Cywilizacja na Marsie zaczęła powoli zamierać wraz z pojawieniem się gigantycznych sztormów, które zaczęły pustoszyć planetę. Marsjanie próbowali przetrwać i budowali kamienne schronienia i tunele pod powierzchnią planety. Pod ziemię przenosiły się w ten sposób całe miasta. Major Ed Dames nie jest jednak w stanie powiedzieć, w jakim czasie miały miejsce owe wydarzenia, bo podczas seansów zdalnego postrzegania jest bardzo trudno określić czas, w którym odwiedza się dane miejsce. Nie jest to jednak niemożliwe, bo udało mu się na przykład z dużą dokładnością określić czas, w którym miała miejsce katastrofa w Fukushimie i dość precyzyjnie przewidział moment, w którym doszło do tej katastrofy. W czasach, które na Marsie obserwowali wojskowi zdalni postrzegacze, Czerwoną Planetę zamieszkiwała duża populacja ludzka, która jednak nie zdołała przeciwstawić się monstrualnych rozmiarów sztormom trwającym niekiedy po 10 lat. W krótkim czasie liczba mieszkańców Marsa została zredukowana do 15 procent. Przyczyną tego było tajemnicze ciało niebieskie, być może planeta X, które przeszło przez Układ Słoneczny, niemalże ocierając się o Marsa. To wówczas Mars utracił swoją atmosferę, gdy olbrzymie masy powietrza na planecie zaczęły zderzać się ze sobą, w wyniku czego uszło ono w przestrzeń kosmiczną. Zdarzenie to powtarzało się przez lata i doprowadziło do kompletnego zniszczenia marsjańskiej populacji.
Dziś przetrwały tam tylko mikroby, które są źródłem dwutlenku węgla na planecie rejestrowanym podczas rutynowych badań powietrza. Tuż po zakończeniu zimnej wojny Rosjanie poprosili o umożliwienie im kontaktu z majorem Damesem. Wykorzystując jego umiejętności, chcieli się dowiedzieć, co naprawdę przydarzyło się dwóm sondom, jakie wysłano w stronę Marsa o nazwach Phobos 1 i Phobos 2. Okoliczności utracenia obu sond były niejasne i z kilku fotografii, jakie zrobiono z sondy Phobos 2 wynikało, że być może zostały one zniszczone przez UFO startujące z Marsa. Według majora Damesa tym UFO był robot. Zaskakującą obecność wyrafinowanych robotów na Marsie odkryto podczas niektórych sesji zdalnego postrzegania i obiekty te wzbudziły zainteresowanie Eda Damesa, a także Paula Smitha. Ten drugi naszkicował nawet wygląd tego pojazdu, który był srebrzystym dyskiem przypominającym nieco muszlę znaną pod nazwą sand dollar. Według Damesa robot omyłkowo wziął rosyjskie sondy za swoich właścicieli i wyleciał im na spotkanie. Latające roboty dysponują sztuczną inteligencją, a system, który je kontroluje, znajduje się pod powierzchnią planety. W tym centrum dowodzenia znajdują się także roboty, które między innymi odpowiedzialne są za powstawanie kręgów zbożowych na Ziemi.
To właśnie roboty zaobserwowano na przykład podczas incydentu w bazie wojskowej Rendlesham, a także podczas innych przypadków, gdy UFO pojawiało się w pobliżu wojskowych baz z pociskami nuklearnymi. Ed Dames nie wie, dlaczego roboty z Marsa reagują w ten sposób. Podejrzewa, że być może są zaprogramowane na to, aby nawiązać z nami kontakt i być może używają języka świadomości, aby pokazać nam, gdzie je należy szukać. Język świadomości jest uniwersalnym językiem i sposobem, dzięki któremu można się porozumiewać w przestrzeni kosmicznej. Taki raport Ed Dames wysłał Rosjanom.Tak więc to, z czym mamy obecnie do czynienia na Marsie, to mikroby, ruiny, podziemny komponent, a także przynajmniej jeden z dysków, który znajduje się na powierzchni planety. Niestety, nawet jeśli łazik Curiosity wjedzie na jego powierzchnię, nie będzie w stanie stwierdzić, że porusza się po sztucznie zbudowanym urządzeniu. Sensory Curiosity nastawione są na znaleziska geologiczne, przez co nie będą one w stanie zidentyfikować urządzenia opartego na wyrafinowanej technologii. Jednym z wielkich entuzjastów ewentualnego życia na Marsie i jego burzliwej przeszłości jest oczywiście Richard C. Hoagland, autor książki „Monuments on Mars”. Ed Dames wysłał w 1993 roku Hoaglandowi propozycję biznesową opiewającą na dziewięć i pół tysiąca dolarów za zdalne postrzeganie Cydunii, gdzie według Hoaglanda znajdują się ruiny dawnej marsjańskiej cywilizacji.
Hoagland jednak znając wojskową przeszłość Damesa uznał, że taka propozycja jest próbą infiltracji jego pracy przez CIA. Kilka miesięcy później Ed Dames o zdalne postrzeganie Marsa poprosił samego Ingo Swana. Ten jednak odmówił, tłumacząc, że jest już na emeryturze. Ostatecznie projekt przejął jeden z uczniów majora zajmujący się zawodowo zdalnym postrzeganiem. Zdalne postrzeganie zastosowano również do badań nad Księżycem. Dames pracował wówczas dla DIA, Defense Intelligence Agency, gdzie nie tylko był oficerem operacyjnym, ale także nauczycielem. Do jego obowiązków należało także interpretowanie danych wywiadowczych od Ingo Swana i innych obserwatorów, a także trenowanie nowych adeptów sztuki. To właśnie im podczas przeprowadzanych ćwiczeń podsuwał dane i koordynacje, jakie uzyskał od naukowców badających inne ciała niebieskie, sugerujące aktywność pozaziemskiej inteligencji. Dzięki temu dostrzeżono na przykład szklane odłamki na Księżycu. Ed Dames uważa, że to pozostałości po urobku z księżycowych kopalni.
Nie wie on jednak, co takiego wydobywano z jego wnętrza. W kopalni pracowały roboty podobne nieco do R2D2, które zostały stworzone przez inne roboty. Pod powierzchnią Księżyca znajdują się struktury, które Dames porównuje do parkingów. Znajdują się tam latające dyski, które odwiedzają Ziemię. Z kolei po ciemnej stronie Księżyca ma się znajdować przypominająca sześcian struktura, która wciąż jest aktywna. Nie wiadomo, czym ona jest. Nikt tam też nie mieszka i nie wiadomo, do czego ona służy. Jednak według zdalnych postrzegaczy struktura ta nadal wykonuje jakiś rodzaj pracy. Jest to technologia daleko wykraczająca poza nasze obecne możliwości. Obiekt ten został zauważony przez japońską sondę, a także przez amerykańskiego satelitę Clementine.
Misja ta początkowo była kontrolowana przez NASA, a następnie nieoczekiwanie została przejęta przez Air Force. Zdalne postrzeganie daje niezwykłe możliwości penetracji nie tylko odległych obiektów czy nawet planet, ale także pozwala zajrzeć w przeszłość i przyszłość. Technika ta jednak jest nadal niezwykle kontrowersyjna i wzbudza zrozumiałe wątpliwości. Jednak fakt jej stosowania przez wszystkie zaawansowane technologicznie armie świata, a także utrzymywanie wyników takich prac w ścisłej tajemnicy wskazuje, że nie są one pozbawione sensu. Legendarna jednostka, do której należał Ed Dames, zakończyła swoją działalność, ale nieoficjalnie wiadomo, że doświadczenia ze zdalnym postrzeganiem prowadzone są nadal. W programie Paralaxa mówił Chris Miekina. Zapraszam także na moją stronę internetową nowaatlantyda.com. Cześć. Produkcja i realizacja Portal INFRA www.infra org.pl