[00:01] - Teoria chaosu. Welcome to the real world. Deny everything to no one. The truth is out there.
[01:13] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest teoria chaosu, jak co piątek po północy. Dzisiaj mamy Andrzejki 30., właściwie już 1 grudnia, ale powiedzmy, że to są Andrzejki. Czyli pozdrawiam wszystkich Andrzejów, ale nie tylko. Oczywiście wszystkich was, słuchaczy, którzy jesteście też na czacie. Możecie wejść na czat Radia Nafali: radionafali.com. Teoria chaosu jest to audycja, która jest nadawana w dwóch radiach: w Radiu Nafali oraz Radiu Paranormalium. Jest to audycja o rzeczach niewyjaśnionych i spiskach, ale to pewnie większość z was wie. Zawsze mówię to oczywiście, żeby było. Może się tak zdarzyć, że są ludzie, którzy po raz pierwszy słuchają tej audycji.
Dzisiaj mamy fenomenalny temat, ale zanim do niego przejdę, chciałbym parę rzeczy omówić. Pierwsza sprawa to polecam wam, jeśli jesteście zainteresowani podcastami UFO, takimi, jakie robił kiedyś, oczywiście w innym temacie, Bogusław Łoszański, to polecam wam wejść na stronę polakpotrafi.pl i tam jest mój projekt, właśnie Teorii chaosu, do zrobienia tego typu profesjonalnych podcastów, których brakuje jednak w Polsce. Nie ma wielu takich podcastów, a takich podcastów w ogóle nie ma. Także polecam, jeżeli chcielibyście, żeby coś takiego powstało. Otrzymać też nagrody. Każdy wpłacający otrzyma nagrody odpowiednie do tego, ile wpłacił. Więc polecam wam. Myślę, że się uda. Trzymam za to kciuki. I jeszcze chciałbym zareklamować dwie imprezy.
Pierwsza jest już 2 grudnia, czyli za dosłownie parę dni. W niedzielę będzie, można powiedzieć, takie spotkanie „U progu nowego świata” w Poznaniu. Centrum kongresowe Hotel IOR, ulica Władysława Węglorka 2. Od godziny 10:00 do 18:00. Na tej konferencji będą takie znane osoby, które także gościły tutaj na antenie, a właściwie w audycji Teorii chaosu: Mikołaj Rozbicki, Janusz Zagórski, Krzysztof Rogala i wiele innych osób, które właśnie będą na tym spotkaniu. W podtytule jest, że będzie to najbardziej konkretna konferencja o transformacji ludzkości. Będzie się działo. Także zapraszam do Poznania na 2 grudnia. Niestety mnie nie będzie. Cały czas siedzę tutaj na pięknej zielonej wyspie, ale dzisiaj niestety dowiedziałem się smutnej rzeczy, ale dojdę do tego później, dotyczącej już tematu, że nie jest taka do końca zielona, piękna i czysta, jak się wydaje.
Kolejną jeszcze imprezą tutaj, którą chciałbym zareklamować, to jest 10. Zlot Harmonia Kosmosu oraz pierwszy Kongres Ruchu Wolnych Ludzi, który będzie w jednym spotkaniu 21-22 grudnia 2022 roku. Tak, już za 20 dni we Wrocławiu w sali konferencyjnej hotelu Sofitel, ulica Świętego Mikołaja 67. Organizuje to Janusz Zagórski. Naprawdę myślę, że będzie rewelacyjna impreza. Zapraszam was na stronę Janusza Zagórskiego i sobie zobaczcie właśnie, co będzie się działo. Naprawdę mnóstwo imprez przez te dwa dni. Sam chciałbym pojechać, ale prawdopodobnie niestety nie będę mógł. Więc zapraszam wszystkich was, którzy chcieliby właśnie wybrać się do Wrocławia 21-22 grudnia. Czyli pamiętacie?
Wtedy właśnie jest koniec kalendarza Majów. Z 21 na 22 grudnia następuje koniec. Będzie się działo chyba. I jeszcze chciałbym przejść do takich informacji już z ostatnich dni, z ostatniego tygodnia. Pierwsza bardzo ciekawa. NASA na początku grudnia, kiedy planowana jest konferencja prasowa NASA, ujawni sensację z Marsa. Łazik Curiosity odnalazł na powierzchni Marsa coś, co być może spowoduje przełom w poszukiwaniu pozaziemskiego życia. Brzmi mocno. Ciekawe, co to będzie. Być może to będzie to, co było rok temu.
Rok temu, nie wiem, czy pamiętacie, że też właśnie miało miejsce huczne ogłaszanie różnych... Przepraszam, to chyba było dwa lata temu. Chyba tak. Dwa lata temu. A może rok temu? Nie, chyba dwa lata temu ogłaszali, że wielkie jakieś informacje miały być, a później się okazało, że chodziło o bakterie, które syntezują arsen czy jakieś takie właśnie dziwne. Troszeczkę mają inny metabolizm, są zupełnie inne niż zwykłe bakterie, które zostały oczywiście odkryte na Ziemi, więc to nie była taka wielka sensacja. A zobaczymy co będzie tutaj. Dotyczy Marsa, czyli może być coś ciekawego. Oczywiście wiemy, że tutaj wielbiciele spisków, rzeczy niewyjaśnionych, ale przede wszystkim spisków, wiemy, że NASA przykrywa mnóstwo informacji i to nawet wielokrotnie zostało już udowodnione.
Także mówiłem o tym w Theory House'u wiele razy. Coś ukrywają, ale co to jest? Zobaczymy co ujawnią, bo ukrywają z Marsa mnóstwo rzeczy, które są naprawdę przedziwne. Naprawdę. Chociażby na księżycach Marsa coś się dzieje. Jakieś obeliski. O tych obeliskach mówił nie kto inny, a Buzz Aldrin, drugi człowiek na Księżycu. Wiem, że do Polski nie docierają te informacje z reguły, ale tam się dzieje mnóstwo w ostatnich latach. To nie jest tylko teraz. Mnóstwo ludzi zaczyna sypać, zaczyna mówić o tych rzeczach, nie boi się i zachęca do dalszych poszukiwań.
Także NASA ukrywa mnóstwo informacji, mnóstwo informacji fałszuje, ukrywa, retuszuje. Oni nazywają, że to retusz. Musi być retusz, bo takim zwykłym ludziom nie można podać pewnych rzeczy. Trzeba to wyretuszować. Trzeba to ugładzić, aby coś nie wyszło przypadkiem. Są zdjęcia, na których widać cień różnych obiektów, a obiektów nie ma. Na oryginalnych zdjęciach NASA. I jeżeli oni mówią, że nic nie ukrywają jest to oszustwo. Oczywiście, że ukrywają pewne rzeczy i część ludzi wie o tym. Boją się oczywiście utraty pracy, boją się pewnych komplikacji, które mogłyby wyniknąć z ujawnienia tak ważnych informacji o fałszowaniu zdjęć.
Ale są ludzie, którzy ujawniają. Są whistleblowerzy, jest ich coraz więcej. Ujawniają te informacje. Są na tyle odważni, że mówią o tym otwarcie. Często to są graficy, którzy pracowali w różnych budynkach NASA. Miejmy nadzieję, że to będzie naprawdę jakieś ujawnienie. Nie na jakiejś bakterii z Ziemi, ale właśnie z Marsa, że w końcu podadzą jakieś ciekawe informacje, że w końcu będzie wiadomo, że życie tam jest albo przynajmniej było. Zobaczymy. Czekamy na początek grudnia, czyli praktycznie już teraz na dniach będzie ta konferencja. Przygotujmy się i trzymamy kciuki.
Może być ciekawie. Druga sprawa taka już tutaj na koniec, ale w temacie, do którego zaraz przejdę. GMO. Ustawa przeszła, prezydent podpisał, wszyscy podpisali, wszyscy się cieszą. Jeśli dobrze wszystkie informacje przeczytałem. Troszeczkę teraz jestem na bakier z Polską. Oglądam Telewizję Niezależną Janusza Zagórskiego. Polecam ntv.pl i tam okazuje się, że przyłączyła się do ruchu anty-GMO sama Doda. Jest to, można powiedzieć coś niebywałego, że artystka, którą się wydaje, która w głowie ma niewiele. Coraz lepsze samochody, jakichś tam facetów w imieniu i tak dalej, przejęła się jakimś tematem, który jest naprawdę bardzo ważny dla całej ludzkości.
I jako jedna z pierwszych artystek czy pierwszych artystów przyłączyła się właśnie do działania przeciwko GMO. Nie wiem. Jestem sam zaskoczony, bo nie robi raczej tego dla rozgłosu podejrzewam, bo tutaj dużego rozgłosu nie będzie miała z tego tytułu, ale naprawdę takie osoby mogą dużo więcej zrobić niż na przykład wielu polityków nawet. Ze względu na to, że politycy tak naprawdę boją się mediów, boją się ludzi znanych, którzy mogą w jakiś sposób przekonać społeczeństwo. Nie ukrywajmy, wielu ludzi po prostu bierze do serca to, co powie na przykład ta artystka, na przykład Doda. I to jest fajna sprawa i zaskoczyło mnie to, muszę powiedzieć, ale jest plus. Oczywiście nic nie wskórali. Nawet wiem, że została zaproszona przez prezydenta. Później nie została do końca przyjęta. Przyjęta na korytarzu.
Jakoś tak zupełnie zostali ci ludzie, którzy działają w tym ruchu anty-GMO. Wyjaśnię GMO. Zapomniałem wyjaśnić, ale pewnie wszyscy wiecie. Wyjaśnię, że to są organizmy genetycznie modyfikowane, przede wszystkim nasiona, rośliny, ale także i zwierzęta. W przyszłości być może i ludzie. Że zostali bardzo źle potraktowani przez kancelarię prezydenta i samego prezydenta, że gdzieś na korytarzu zostali przyjęci tak w biegu. Specjalnie, żeby upokorzyć ich, żeby pokazać, kto rządzi w Polsce. I tak naprawdę rządzą pieniądze. Rządzą koncerny, które dyktują, jak polska władza ma postępować. Trudno.
Mam nadzieję, że dalej pociągną się te losy w lepszą stronę i myślę, że tak będzie, że i coraz więcej ludzi ma świadomość tego, jak są to złe produkty. Wystarczyłoby zmusić producentów na opakowaniu umieszczanie napisów, czy jest to produkt GMO, czy nie. I oczywiście przy wykryciu, że ktoś dokonał fałszerstwa, wtedy dawać duże kary na takim opakowaniu. Ludzie bez problemu wybiorą produkty non GMO. Jestem przekonany, że tylko to wystarczyłoby. Ale oni nie chcą oczywiście i do tego nie dopuszczą, aby był obowiązek znakowania produktów GMO. Gdzie nie ma w tej chwili obowiązku znakowania. Można po prostu robić jak chce. Dobrze, zostawmy te informacje. Także możecie dzwonić.
Skype: radionafali.com telefon 22 398 82 26 wewnętrzny 321 i możecie także wejść na czata. Jak mówiłem radionafali.com możecie się tam zalogować. Jest sporo osób, które rozmawiają o różnych tematach bardzo często właśnie w temacie audycji, a dzisiejszym tematem audycji jest- zacznę jak zwykle tematem tą naszą dzisiejszą audycję, a właściwie już tą formalną część audycji. „Badania w dziedzinie medycyny dokonały tak olbrzymiego postępu, że dziś, praktycznie biorąc, nikt już nie jest zdrowy." Bertrand Russell. Ja myślę, że pan Bertrand Russell ma rację w tym, ale o tyle, że faktycznie medycyna dąży do tego, aby wykrywać choroby nawet tam, gdzie to nie jest choroba. Dzisiaj już nawet się uważa ciążę za chorobę w pewnych kręgach. Jest to dosyć absurdalne. Czy też chorobą jest za duża ilość witamin, ale do tego wszystkiego dojdziemy. Czyli dzisiaj porozmawiamy o medycynie i chorobach. I tak dodałem troszeczkę, żeby was zachęcić do przyjścia na tą audycję, że od trzech lat nie choruję.
I jest to prawda. Moja rodzina czy osoby, które mnie znają, mogą to potwierdzić. A tylko dlatego nie choruję, że zainteresowałem się spiskami. I tylko i wyłącznie dlatego, bo nie miałem żadnej wiedzy w tych tematach. Także praktycznie od końca 2009 roku, od początku 2010 roku, kiedy zacząłem stosować tego typu rzeczy, nie choruję. Dlaczego nie choruję? To będzie na koniec audycji, o tym opowiem. Natomiast na początek tej audycji bym chciał porozmawiać troszkę o rzeczach zdrowych, niezdrowych. Co uważacie za rzeczy zdrowe, za niezdrowe? Ja od razu powiem tutaj, że nie jestem żadnym ekspertem, nie mam dużej wiedzy dotyczącej medycyny, chorób, dobrego odżywiania i tak dalej.
Ale robiłem eksperymenty na sobie i to mogę potwierdzić. Byłem królikiem doświadczalnym i mogę wszystko potwierdzić. To, co na sobie robiłem, co przeżyłem i co uzyskałem dzięki temu. Nic innego nie traktujcie jako pewnik, bo nie mam takiego pewnika dotyczącego różnych rzeczy, które w internecie są opisywane. Ale jedno wiem i to chyba wy też wiecie, że są bardzo wpływowe grupy, szczególnie korporacji i ludzi, którzy stoją za tymi korporacjami, którzy chcą, abyśmy nigdy nie byli zdrowi, abyśmy zawsze byli chorzy. I nie tylko chodzi o znajdowanie chorób, tak jak podkreślał to Bertrand Russell, czyli że u każdego można znaleźć chorobę. Tak jak Stalin mówił: „Dajcie mi osobę, a znajdę paragraf". Także w taki sposób, że faktycznie w każdym sobie można znaleźć jakąś chorobę, jakąś nieprawidłowość, bo wszystko się do standardów. Każdy z nas gwarantuję wam, że ma inne wyniki i te inne wyniki nie świadczą o tym, że jesteśmy odchyleni od normy, jesteśmy niezdrowi, tylko świadczą o tym, że nasze normy są inne niż normy, które są w książkach medycznych. Medycyna tego nie uczy.
Medycyna uczy standaryzacji. Mało tego, koncerny uczą standaryzacji. Standaryzacja całego życia, wszystkiego. Nie, to trzeba odrzucić. Każdy człowiek jest indywiduum i ma różne wyniki, które są dla niego dobre. Oczywiście pewne rzeczy wiadomo, że są widełki, jakby można było powiedzieć, które czasami są wyjątkami, które są przekraczane i to też może być norma dla innego człowieka. I to się zdarza. Ja znam z życia. Mam w rodzinie takie osoby, które mają nienormalne różne wyniki, które świadczą o tym, że na przykład osoba już nie powinna żyć albo powinna być w bardzo ciężkiej chorobie, a normalnie żyje. I lekarze się dziwią, mówią, że to cud albo niemożliwe, ale po prostu nie uwzględniają tego, że każda osoba jest inna i inne może mieć wyniki różnych parametrów.
I tak tutaj właśnie rzeczy zdrowe i niezdrowe. Jak chcecie dzwonić, macie może przykłady z życia waszego, jak coś wam zaszkodziło, jak uleczyliście się z czegoś sami lub z medycyną tą standardową, to dajcie znać. Dzwońcie radionafali.com lub telefon 22 398 82 26 wewnętrzny 321 i powiedzcie o tych wszystkich rzeczach. Ja na koniec będę mówił właśnie o sobie, o tych rzeczach, które ja w swoim życiu dokonałem i dzięki którym właśnie nie choruję. Pewnie was też to interesuje. Myślę, że to jest wiedza warta 100 milionów dolarów, która tutaj w Teorii Chaosu będzie podana za darmo. Kiedyś już wspominałem o tych wszystkich rzeczach, ale dzisiaj powiem troszeczkę więcej. Pierwsza sprawa, jakie mamy trucizny? Takie trucizny, które każdy z was spożywa na pewno. Przynajmniej ja.
Ja spożywam na co dzień te rzeczy troszeczkę za dużo jednak, bo wcześniej starałem się troszeczkę lepiej może nie tyle odżywiać, co bardziej uważałem. Natomiast w tej chwili Troszkę zaniedbałem uważanie na te złe rzeczy. Woda jest najważniejszą substancją. Na co musimy uważać przy spożywaniu wody? Na pewno każdy z was albo większość z was nie ma dostępu do studni, nie ma dostępu do czystej wody z fajnego ujęcia, źródełka naturalnej wody. Korzystacie zapewne z wodociągu w 90%. Ja korzystam z wodociągu, przyznam się, całe życie z wodociągu korzystałem. Niestety czasami z wody kupczej kupowanej w sklepie. Ta woda w kranie ma pewne wady, że jest chemiczną wodą. To nie jest woda czysta, to nie jest deszczówka.
Tam trochę jest zanieczyszczeń w deszczówce, ale one są dużo mniejsze. Tak, w tej deszczówce są dużo mniejsze zanieczyszczenia niż zanieczyszczenia chemiczne, przede wszystkim chemiczne, które są w wodzie z wodociągów. Ta woda jest toksyczna. Jeżeli całe życie się tą wodę pije... Macie szczęście, jak macie wodociąg w ujęciu górskim z mądrą władzą lokalną, która zarządza takim wodociągiem i ujęciem wody. To macie farta. Ale jeśli nie, jeżeli jesteście w dużym mieście, to w takiej wodzie jest mnóstwo zanieczyszczeń. Jest chlor, jest ołów. Oczywiście szczątkowo. Zdarza się rtęć i różne inne substancje, metale ciężkie nawet w bardzo małej ilości.
Natomiast chlor w bardzo dużej. Chloru generalnie łatwo się pozbyć. Wystarczy odstawić wodę, żeby ona sobie odstała trochę, chlor się utleni wtedy. Źle mówię chyba, nie utleni się, ale po prostu zamieni się w gaz. Rozłoży się trochę z tej wody. Przez nawet godzinkę, dwie godzinki bardzo osłabi się jego działanie. Będzie dużo mniej tego chloru niekorzystnego dla nas. Ale najgorszą rzeczą w wodzie, która jest i w wodzie, podejrzewam też i w Polsce, to jest fluor, a szczególnie dodawany fluorek sodu. Fluorek sodu jest najgorszą trucizną, jaką można sobie wyobrazić w wodzie, która jest dodawana świadomie. To nie jest trucizna, która jest przypadkiem.
Przypadkiem są związki fluoru na przykład ze skał, które nie są aż tak toksyczne. Najbardziej toksyczny jest właśnie fluorek sodu, który rozpuszczony w wodzie to jest trutka na szczury. Zobaczcie sobie, co jest w trutce na szczury. To jest fluorek sodu właśnie. Niszczy iloraz inteligencji wasz, niszczy głowę, otępia was. Stajecie się zombie. I ja też. Tak mówię o was, ale ja tak samo. Niestety to jest największa zmora. Odkryłem właśnie, że w Irlandii jest dodawany fluor nie w postaci fluorku sodu.
Może na szczęście albo nie na szczęście, ale jest dodawany jako... Niech sprawdzę jeszcze, co to jest za substancja. Mam. Jest to substancja H2SiF6. Niestety mam po angielsku. Jest to substancja, która jest zwana wodorofluorekrzemian. Taka dosyć skomplikowana substancja, ale jest dodawana niestety. W Irlandii jest masowo dodawany, aby niszczyć ludzi. A żeby niszczyć ludzi po to, aby ich ogłupić, aby byli tacy trochę przytępieni. Mamy pierwszy telefon, także zaraz wrócę do fluoru, bo to jest bardzo ważna sprawa.
[22:38] - Halo? Już wyciszam.
[22:40] - Tak, proszę wyciszyć. Witam stałego słuchacza. Proszę wyciszyć radio przede wszystkim.
[22:44] - Już wyciszyłem.
[22:46] - Tak.
[22:46] - Jednak pan mówił o dodawaniu fluoru. Mam znajomego, mieszkam w Krakowie. W krakowskim UJ jest głównym dyrektorem laboratorium, które odpowiada za jakość wody.
[22:58] - W Polsce, tak?
[22:59] - Tak. I rozmawiałem, czy w Polsce się dodaje fluor do wody. On powiedział: „Kategorycznie w Polsce jest zakaz dodawania fluoru do wody”.
[23:07] - Kategoryczny zakaz.
[23:09] - Tak. Po pierwsze jest to całkowicie nieekonomiczne i bezsensowne, bo fluor jest w paście do zębów i po prostu się tego nie dodaje. Były eksperymenty w latach 60. w jakimś tam mieście i zrezygnowali z tego, że to jest bez sensu i to kosztuje. Po prostu jest bez sensu i polskich systemów ekonomicznych i wiadomo, że to jest bez sensu.
[23:29] - Nie tylko ekonomicznych, a niezdrowotnych. Bardzo ładnie.
[23:32] - Nie dodaje się do wody. W Polsce się tego nie daje. On to gwarantuje, że w Krakowie nie daje, bo on wodę pobieraną z Dobczyc bada i to, co wychodzi z filtrów na miasto, on bada wszystko. Chemia, bakterie, wszystko.
[23:50] - W Krakowie, tak?
[23:51] - W Krakowie.
[23:52] - To jest w Krakowie.
[23:55] - I też on był na konferencji tych od wody. Była konferencja i w żadnym mieście nie dają fluoru w Polsce.
[24:04] - W żadnym, ale warto sprawdzić. Sprawdźcie też w innych miastach. Ja nie twierdzę, że dodaje się fluor w Polsce, bo tego po prostu nie wiem. Kiedyś się dodawało na 100%. Jeszcze za komuny to na pewno.
[24:19] - Eksperymentalnie w dwóch miastach był eksperyment i zrezygnowali z tego i tego w Polsce się nie dodaje, bo się pytałem. W Krakowie na 100% wodę bada się przy wejściu i wyjściu. Było spotkanie tych, co odpowiadają za jakość wody w Polsce, w wodociągach, w dużych miastach. Nigdzie się fluoru do wody nie dodaje w Polsce.
[24:45] - To bardzo dobrze. W większości krajów europejskich się nie dodaje, natomiast w krajach pozaeuropejskich często się to stosuje. W Stanach Zjednoczonych chociażby masowo.
[24:53] - Oczywiście ja byłem u dentysty i po czyszczeniu zębów taką specjalną maść z fluorem w zębach chwilę trzymałem, żeby uzupełnić te braki po czyszczeniu zębów. Miałem fluor w zębach, ale tego nie połykałem, tylko wypłukałem potem buzię i tyle.
[25:14] - Niestety ten fluor ci wnika też w organizm, bo przenika przez dziąsła.
[25:18] - To się używa raz do roku, jak się czyści zęby u dentysty. Odkamienianie zębów miałem. Teraz mi się świecą.
[25:28] - Tak.
[25:29] - To jest w medycznych celach.
[25:32] - W medycznych, dokładnie, ale z wodą to jest po prostu toksyczne, bo to się spożywa. Nie zostaje ten fluor na zębach, tylko wnika do-
[25:42] - Się nie dodaje. W Krakowie większość wody jest ozonowana. Może tam jakieś niewielkie ilości chlora, ale już jest zmniejszona ilość chloru dodawana do wody.
[25:52] - Chlor nie jest tak toksyczny, także tutaj mnie pocieszyłeś, że nie ma fluoru w Polsce.
[25:56] - Większość wody, mówię o Krakowie, jest ozonowana. Zamiast chloru używa się ozonu.
[26:01] - Ale też nie polecam w wielu miastach pić tej wody, bo naprawdę ona jest dosyć toksyczna. Chociażby w Warszawie wystarczy zobaczyć.
[26:08] - W Warszawie woda idzie z Wisły.
[26:11] - W niektórych miejscach w Warszawie jest dobra, ale w większości nie nadaje się absolutnie do picia, jedynie do mycia. I to też tak-
[26:17] - W Warszawie ta woda idzie ze studni Kaśka się nazywa, wbitych w dno. Tam jest złoże piaskowe, woda częściowo się filtruje, potem idzie na główne. Było o tym w telewizji, dokładnie było pokazane, jak był wybudowany i ta historia całego systemu. Polak potrafi. Ona jest dość dobrze filtrowana, ta woda. W Krakowie też są te filtry powolne, które działają bardzo dobrze, oczyszczają wodę i w Warszawie też część miasta jest przez te filtry. One wybudowane były w XIX wieku i tam jest węgiel aktywny w filtrach zamontowany, w tych starych filtrach i to w miarę dobrze działa. A norma wody do picia jest podniesiona, bo podniesione są normy czystości wody w tych dużych wodociągach. Uważam, że nie jest tak tragicznie, bo nawet w tej konferencji były wyniki z różnych miast i nie jest tak w ogóle. Jakość wody, która idzie do kranów, się poprawiła.
Nie licząc starych rur, bo czasami są w części miasta stare rury po starach i po prostu z nich się dostaje zanieczyszczenie, więc to też może być wina tych starych rur. Też się robi coś takiego, że woda wychodzi ze stacji uzdatniania czysta, a tam gdzieś pod koniec miasta są stare rury i z tych rur po prostu brud przenika do wody.
[27:49] - Tak. To jest taka część-
[27:51] - Po prostu trzeba rury wymieniać. Miasto musi je powymieniać, a to jest dość kosztowne.
[27:58] - Tak. Też są zanieczyszczenia z rur.
[28:01] - Jak ma rura 100 lat, to musi jakieś zanieczyszczenie z niej się przedostać.
[28:05] - Ale dobrze, że fluoru nie ma, także jestem uspokojony. Ja nie jestem spokojny, bo akurat jestem w miejscu, gdzie jest fluor.
[28:10] - Ja to kiedyś mówiłem o tym fluorze tutaj. Gdzieś z rok temu też była dyskusja i to pan o tym zapomniał, że w Polsce się fluoru nie dodaje.
[28:18] - Nie mówiłem o Polsce, że się dodaje, bo nie byłem pewny. Ale jak mówisz, że właśnie tutaj fachowiec powiedział, że nie dodaje się. Ale warto sprawdzić jednak, warto zrobić analizę, czy się nie dodaje przypadkiem, bo może taki naukowiec też nie mówi do końca prawdy, żeby nie robić paniki wśród ludzi. Różnie może być.
[28:38] - Na Kraków to jestem na 100%, bo on odpowiada za jakość wody. To on wie, co bada, ma codziennie na wynikach i wie, co się dodaje i jaka jest woda na wejściu i wyjściu ze stacji uzdatniania. Więc Kraków jestem 100%. Nic nie dodają, nie dodają fluoru.
[29:00] - Dobrze.
[29:01] - On by nie mówił, że powstała jakaś teoria, tylko się normalnie zapytałem. To jest mojego ojca bardzo dobry znajomy, więc na pewno nie pod tym kątem ani ojca nie oszukiwał. Fluoru nie dodają w ogóle. W Krakowie nigdy nie był fluor dodawany. On tam pracuje prawie 50 lat w tych wodociągach. To on mówi, że w Krakowie w ogóle fluor nie był dodawany.
[29:29] - To bardzo dobrze, że jest czysta woda w tym względzie. Czy jeszcze masz jakiś temat taki, ale tak bardziej z tematyką tej serii związany?
[29:40] - Ja już rozmawiam tylko. Dwa tygodnie temu była dyskusja o Tungusce i o tych kotłach, co pan mówił, że jakąś wyprawę zrobi. Była w 2007 roku wyprawa. Pojechali tam, wzięli ze sobą motolotnię, żeby zrobić zdjęcia i znaleźli idealnie okrągłe miejsca, gdzie te miały być. Facet wszedł z prętem metalowym, wbił w bagno i po chwili poczuł opór, a uderzając szybko, po prostu głuchy odgłos uderzenia w metalową dużą konstrukcję. Ci badacze byli tam kilka dni i wszyscy się ciężko rozchorowali i szybko stamtąd ewakuowali.
[30:27] - Tak, ja słyszałem właśnie o takich różnych-
[30:29] - W 2007 roku była wyprawa właśnie naukowców, żeby sprawdzić.
[30:33] - A że potem nikt nie wraca. To jest też takie zadziwiające, że byli, ale potem nikt nie jedzie znowu.
[30:38] - Po prostu jest tam metalowa ta rzecz w tym bagnie. Po prostu oni się rozchorowali, bardzo się rozchorowali i szybko stamtąd uciekli, bo ryzykowaliby życiem. Wszyscy stracili siłę, leżeli i się w ogóle ruszali i po prostu ewakuowali stamtąd. W 2007 roku była wyprawa.
[31:01] - Ja słyszałem, że tam są takie zjawiska, być może promieniotwórczość jest tam, dlatego właśnie się zapada na różne choroby. Jest to właśnie niebezpieczne.
[31:09] - Po prostu ci naukowcy się po prostu stamtąd z powodów zdrowotnych wycofali.
[31:14] - Dobrze, ja dziękuję ci za ten temat. Musimy wracać do-
[31:17] - Jeszcze jedna rzecz. W środę, w czwartek o 22 jest nowa seria „Spotkania z UFO”, ale w Europie. Bardzo ciekawe. Pierwszy odcinek też był fajny.
[31:28] - W jakiej telewizji? Na jakim kanale?
[31:29] - National Geographic, bo były Stany Zjednoczone, a teraz jest Europa.
[31:32] - National Geographic. Do tego kanału trzeba uważać, bo tam dużo jest właśnie dezinformacji w National Geographic.
[31:37] - Ale było fajnie. Leciał mały samolot wojskowy, teraz o Europie króciutko. Ludzie z lądu widzieli, ale w tym momencie, gdy to UFO leciało nad tym samolotem, była elektrownia duża wodna i całkowicie elektrownia straciła moc. Turbiny pracowały pełną mocą, woda płynęła, wirniki się kręciły, a elektrownia nie dawała w ogóle prądu.
[32:00] - UFO po prostu przejęło ten prąd w jakiś nieznany nam sposób. Dostało energię elektryczną.
[32:06] - Połączyli ten. To jest pierwsza część tej serii „UFO w Europie”.
[32:11] - Dobrze, zapraszamy słuchaczy. Dziękuję ci, stały słuchaczu, za telefon. I w tej chwili przechodzimy do audycji dotyczącej właśnie fluoru, tych różnych rzeczy, które nam szkodzą. Tutaj jeszcze tak na koniec powiem, że niestety w Irlandii jest masowo dodawany fluor, nie w postaci fluorku sodu, ale jest dodawany i woda jest bardzo toksyczna. I tego fluoru niestety nie da się pozbyć w łatwy sposób. Nie da się odstawić wody, nie da się przegotować wody. Trzeba by jakieś procesy chemiczne stosować, aby troszeczkę tego fluoru się pozbyć. To jest bardzo skomplikowane i myślę, że nie jest to łatwe, bo można spowodować jeszcze większe zanieczyszczenie tej wody, próbując usuwać ten fluor. Można na pewno usunąć ten fluor, nie w 100%, ale w dużej mierze za pomocą odwróconej osmozy. Tylko że też pozbywamy wody w ten sposób różnych minerałów bardzo często.
I ta woda jest taka odmineralizowana. Nie wiem, czy to jest dobra rzecz odmineralizowywać wodę, żeby nie miała tych minerałów, ale jest jakieś wyjście, że lepiej już pozbyć się fluoru i minerałów niż pić tą wodę zatrutą fluorem. Oczywiście argumentem dodawania fluoru w Irlandii jest, jakby nie inaczej, dbałość o nasze zęby. Czy ktoś uwierzy w większą bzdurę? Jako pierwsi zaczęli fluor stosować faszyści i później Związek Radziecki. Przepraszam, naziści niemieccy zaczęli używać jako pierwsi fluoru przede wszystkim dla więźniów, żeby byli spokojniejsi. Dla siebie oczywiście nie używali tego. I to samo robił Stalin w Związku Radzieckim. Także nie wiem, czy potrzeba jeszcze lepszej rekomendacji, kto zaczął ten proces fluoryzacji. Oczywiście dla naszych zębów.
Ja muszę powiedzieć, pozbyłem się past z fluorem i zęby mam jakby zdrowsze, a zdarza mi się, nie super dbam o zęby. Natomiast pasty bez fluoru też są dobre. Naprawdę nie potrzeba, że koniecznie z fluorem musi być. Powiedzmy można czasem, raz na ile użyć z fluorem pasty, ale można odstawić też. Trzeba po prostu czyścić zęby przede wszystkim. To jest ważne. Najważniejsze jest, jeśli chodzi o zęby, czyszczenie z różnych pozostałości i uważanie na cukier. Cukier bardzo powoduje niszczenie zębów, więc tutaj warto też przejść na alternatywny cukier. Nie mówię o słodzikach. Absolutnie.
Jest to trucizna kolejna, obok fluoru jedna z największych, jeśli chodzi właśnie o słodziki, a szczególnie aspartam. Więc unikajcie, bo możecie, nawet jeśli jesteście cukrzykami, kupić inne cukry, nie te, które możecie przyjmować. Chociaż o cukrzykach nie chcę się wypowiadać, bo mogę być w błędzie, ale na przykład stewia, roślina, która jest bardzo słodka, a troszeczkę inaczej smakuje niż zwykły cukier, ale jednak jest zdrowa i nie psuje zębów. Jest jeszcze taki cukier brzozowy ksylitol, który też jest dużo bardziej zdrowy od tego cukru buraczanego czy trzcinowego. I oczywiście cukry te, które są w owocach, naturalne. Fruktoza przede wszystkim też są dużo lepsze niż ta sacharoza, która jest masowo spożywana. Więc to jest ważna sprawa i myślę, że z fluorem w końcu też z Irlandii zniknie. Oby. W Wielkiej Brytanii nawet jest mniejsza fluoryzacja. Jest też, ale dużo mniejsza.
Natomiast w Irlandii jest to robione na skalę masową i oczywiście ta skala jest dużo mniejsza niż w Stanach Zjednoczonych czy chyba też w Kanadzie. Ale Stany Zjednoczone to jest chyba lider fluoryzacji. Tam już się fluorek sodu po prostu daje ludziom bezpośrednio. Potworne rzeczy. Możecie sobie zobaczyć na filmach Alexa Jonesa. Są pokazane właśnie te instalacje, które do wody idą i jest napisane właśnie, co tymi rurami płynie. Także jest kawa na ławę u niego, w jego telewizji, w jego show radiowym i na jego stronie infowars.com czy też Alex Jones Show. Polecam bardzo zobaczyć, co się dzieje w Stanach, ale na szczęście w Europie jest lepiej i myślę, że Irlandia w końcu się obudzi i nie będzie takiej złej wody. Będę mógł bez problemu wypić. Wcześniej cały czas piłem, bo byłem jeszcze w innym mieście, więc tam była gorsza woda.
Nie tylko był fluor, ale było duże zatrucie ogólne. Fluor też był, tak powiem, troszeczkę się zamieszałem. Piłem wodę ze sklepu, sklepową, która też mogła mieć trochę fluoru, ale na pewno nie aż w takiej ilości, bo ten fluor jest dodawany. Rozumiecie? Są po prostu dodatkowe instalacje w wodociągu, które pompują, wrzucają ten fluor do wody, rozpuszczając go wcześniej. To jest po prostu trucie ludzi. Na stronach tutaj w Irlandii, zaraz tutaj na czata wam wkleję informacje, jakie są. Niestety komputer mi się zawiesił, także później wam myślę, że wkleję, a na pewno będzie w linku. Jeżeli odsłuchujecie to jako podcast już ze strony, na pewno na stronie będzie ten link. Okej, kolejna rzecz.
GMO. Genetycznie zmodyfikowane organizmy. To jest puszka Pandory, która została otwarta bez żadnej kontroli, bez żadnej odpowiedzialności. Wyobraźcie sobie sytuację, myślę, że kiedyś odcinek o samym GMO zrobimy, że wyprodukowana została jakaś roślina, która niszczy inne rośliny i powoduje głód na Ziemi. Czy firma, która wyprodukowała taki zmodyfikowany organizm, który zniszczył w dużej mierze życie na Ziemi, pokryje koszty straty, które zostały poniesione? Nie, absolutnie nie. Oni nie odpowiadają za nic, za żadne szkody. Nawet nie wiem, czy wiecie, że jeśli macie uprawę, na przykład ileś hektarów organicznego zboża i zanieczyści wam to zboże sąsiad, który GMO wyprodukował, to nie jest tak, że wy otrzymacie odszkodowanie od sąsiada albo od firmy GMO, która po prostu spowodowała zniszczenie waszej organicznej uprawy. Nie, odwrotnie. To wy macie zapłacić wtedy takiej firmie, że używacie nielegalnie GMO, że łamiecie patent, że korzystacie z GMO i wy temu sąsiadowi, a bardziej firmie trzeba będzie zapłacić niż sąsiadowi.
Temu koncernowi jak Monsanto. To jest najbardziej zbrodniczy koncern na świecie w tej chwili. Także polecam wam robić bojkot. Jeżeli cokolwiek wiecie, że jest wspólnego z Monsanto, po prostu bojkotować. I to jest puszka Pandory, która została w Polsce generalnie w tej chwili otwarta już niemal zupełnie. W tej chwili Monsanto wykupuje banki nasion w Polsce. Po to przede wszystkim, aby nie było naturalnych nasion, aby tylko były GMO. I te nasiona GMO mają też to do siebie, że są niepłodne bardzo często. Czyli musimy zawsze nasiona kupować od firmy. Nie możemy zebrać nasion i potem wysiać tak, jak natura to zaprojektowała.
Tylko te nasiona potem są niepłodne, które zbierzemy albo w ogóle nie ma nasion. To znaczy nasiona muszą być, bo je spożywamy tak jak zboża, prawda? Dobrze, zrobię przerwę i za chwilkę wracamy.
[44:01] - Kochane dzieci, w tym oto miejscu nasz ukochany wódz Donald Tusk spotkał biedaka, któremu po zapłaceniu podatków i czynszu nie zostało już na buciki. Wódz zasromował się wielce i po chwili zastanowienia zdjął swoje własne buciki i podarował je ubogiemu. Jakże wielkie było zdziwienie ludzi, którzy stali obok, kiedy zobaczyli, że na śladach bosych stóp, które zostawiał na nieurodzajnej ziemi nasz ukochany wódz Donald, wyrasta zielona i gęsta trawa. Od tego czasu to miejsce nazywamy Zieloną Wyspą.
[44:54] - Tak, jesteśmy z powrotem. Taka troszkę wymuszona przerwa, ale już jest wszystko okej. Jak można powiedzieć, ogarnąłem sytuację krytyczną. Jesteśmy właśnie przy GMO. To na pewno będzie audycja o tym niejedna, ale tu musiałbym zaprosić specjalistów, aby wyjaśnili, o co w tym wszystkim chodzi. Mamy kolejny telefon. Słyszę, jest z nami Bogdan. Witaj, Bogdanie.
[45:24] - Witam.
[45:27] - Masz informację o UFO, tak?
[45:30] - Tak.
[45:32] - Proszę, mów. Co się działo? Widziałeś UFO?
[45:36] - Tak. To chodzi o to, że oglądałem audycję na NTV, w której mówił Bartosz Szoczówka. Opowiadał o obiekcie, który zobaczył na niebie. Rozjaśnił. Nie była to kometa, nie było to nic innego. Nie było jak tego wytłumaczyć. Chodzi o to, że ja w Krakowie zauważyłem parę takich obiektów przez ostatnie trzy lata. Moi znajomi też to widzieli. I co jeszcze ciekawe, kiedyś zauważyliśmy takie dwa obiekty, które leciały obok siebie. Na samym początku myśleliśmy, że to jakieś dwa meteoryty sobie lecą obok siebie, ale one w pewnym momencie zaczęły się rozbłyskać.
Najpierw się pierwszy rozbłysł, później drugi i później zagasły. I tak sobie poleciały po prostu gdzieś. W osłupieniu staliśmy, bo nie wiedzieliśmy w ogóle, co to jest. Trochę nas wstrząsnęło. W szczególności, że w Krakowie jest miasto, jest jasno i to niebo nie jest tak dobrze widoczne, jak na przykład na wieś, jak się wyjedzie. To było dosyć nisko i jasno, bardzo łatwo było to zauważyć. Ale o czym jeszcze chciałbym powiedzieć to, że w tym roku, w marcu siedziałem na polu ze znajomymi i nagle zaczęły być dziwne błyski na niebie. Było zachmurzone niebo, ale był marzec, więc w marcu raczej się nie zdarza, żeby były burze, ale jednak były ciągłe rozbłyski na niebie. Nie wiedzieliśmy, co jest grane, skąd te błyski na niebie się biorą. Generalnie jakoś zapomnieliśmy o sprawie i dwie godziny później zmieniliśmy miejsce i tak lekko się niebo rozrzedziło i porobiły się takie dziury w niebie, bo były gęste chmury, nisko bardzo się działy, takie deszczowe.
I nagle zauważyłem z chmury wylatujący obiekt. To był taki dysk świecący. Był bardzo jasny, wpadający lekko w niebieski kolor. Bardzo szybko wyleciał z chmury i wleciał w następną. Ja tylko zdążyłem coś krzyknąć, że widzę. Kolega się obrócił, tylko zobaczył go kątem oka. Generalnie chodzi o to, że ja mieszkam w takim miejscu, gdzie samoloty zawracają Akurat na lotnisko w Balicach, więc dokładnie wiem, jak wygląda samolot lecący nisko, w jakich prędkościach się poruszają, jak to wszystko wygląda. Bo zawsze akurat nad moimi blokami zawracają samoloty, które lądują na Balicach. I to na pewno nie był samolot. Nie ma szans, żeby to był samolot, ponieważ samoloty nie poruszają się tak szybko i nie latają tak nisko, bo wtedy wisiały tak nisko chmury, że nawet nie było widać tych lądujących samolotów.
A to po prostu wyleciało z chmury i bardzo szybko wleciało w następną chmurę. I co jeszcze ciekawe, zauważyłem, że tak jakby z tyłu miał taką czerwoną poświatę. Tak sobie tłumaczę, że to jakieś silniki czy co. I co najważniejsze, w ten sam dzień właśnie znajomi mówili, że zaobserwowali taki obiekt kilka razy, że ten obiekt się pojawił na niebie kilka razy. Bo w ciągu dnia było takie niebo, mniej chmur było, a mimo wszystko oni widzieli ten obiekt. Później się właśnie zachmurzyło całkiem. Były te dziwne błyski na niebie, no i później ten obiekt. A generalnie jeszcze jakby tak wtrącić chciałbym à propos tego GMO, to chciałbym powiedzieć, że jest taka sprawa, że mi się wydaje, że jednak jeśliby wprowadzić GMO, to chyba najbardziej by straciły na tym firmy produkujące nawozy. I tak się zastanawiam, czy to nie przypadkiem im tak najbardziej zależy na tym, aby tego GMO nie wprowadzić. Bo jeśli wprowadzą roślinę, która nie choruje i która nie potrzebuje nawozów, to takie firmy produkujące nawozy i też nas w sumie trujące z dnia na dzień zbankrutują, prawda?
Także to też można by było uwzględnić. Nie wiem, ja tak głośno myślę, jakby to powiedzieć.
[50:14] - Zobaczymy, jak to będzie. Myślę, że po prostu się ludzie obudzą, bo to też zależy od rolników, od wszystkich. Jeżeli ludzie po prostu powiedzą głośno „GMO nie”, bo przecież rolnik potem będzie to jadł. Też musi sobie zdawać sprawę, że będzie potem w tym całym. Jeżeli my śmiecimy, to nie śmiecimy, powiedzmy, nawet jeżeli sobie nie śmiecimy, to śmiecimy sąsiadowi i w końcu te śmieci do nas trafią, bo może sąsiad będzie śmiecił nam. Więc to po prostu musi być rozumiane przez całe społeczeństwo. Ja mam pytanie jeszcze do tego UFO. Czy zgłaszaliście, czy zgłaszałeś te informacje do jakichś ufologów, do organizacji ufologicznych w Polsce? Ten przypadek.
[50:50] - Akurat to do ciebie jako pierwszego to mówię, bo to właśnie akurat nie wiedzieliśmy, co to jest. Na samym początku myśleliśmy, że to może jakaś satelita, że po prostu coś spada. Na przykład wracając do tych dwóch obiektów, to myśmy sobie to tłumaczyli, jakby coś leciało i otarło się o atmosferę ziemską, jakby powiedzieć, że załóżmy leciały jakieś dwa duże obiekty, jakieś śmieci, które się po prostu otarły o atmosferę ziemską i sobie gdzieś tam poleciały. Tylko teraz, jak właśnie widziałem w NTV wystąpienie pana Bartosza jakiegoś tam, już nie pamiętam nazwiska i właśnie opisywał ten obiekt, to tak właśnie taką retrospekcję dostałem. No i postanowiłem powiedzieć. No akurat się zdarzyło, że ty jako pierwszy, wam jako pierwszym to przedstawiam taką sytuację.
[51:43] - Super, warto jakbyś zgłosił właśnie do Janusza Zagórskiego czy ludzi z INFry, czy z jakichś innych ufologów, którzy zbierają takie informacje, bo oni mają archiwum. Ja to oczywiście odnotowuję i zbieram, ale raczej tutaj działam jako audycja. Może nie do końca rozrywkowa, ale jednak też, ale audycja, która ma przybliżyć pewne zjawiska i dalej ja nie badam po prostu tych spraw. Warto byłoby właśnie, żeby przesłuchali po prostu was, porozmawiali z wami ci ufolodzy, którzy zajmują się tym na co dzień. Także bardzo ciekawie. Dzięki za tą relację, bo bardzo ciekawa jest i ja gratuluję już, można powiedzieć tego wydarzenia, bo już wiesz, że coś jest, coś istnieje.
[52:32] - To jest wydarzenie.
[52:33] - To jest wydarzenie niezłe zobaczyć spodek taki. Także tutaj mogę tylko pogratulować. Dobrze, dziękuję ci za tą informację.
[52:41] - Dziękuję też.
[52:43] - To był Bogdan z nami. Słyszycie, różne rzeczy się wydarzają. Też wam polecam, aby patrzeć w niebo, spoglądać, jeździć w różne miejsca dziwne. A może i wy przeżyjecie taką historię. Nie życzę wam porwania, bo oczywiście taki obiekt może wejść w interakcję z człowiekiem i wtedy nie jest tak różowo, ale myślę, że z reguły nie wchodzi, tylko po prostu się obserwuje różne rzeczy na niebie. Dobrze, wracamy oczywiście do zdrowych i niezdrowych rzeczy. O niezdrowych rzeczach powiedzieliśmy, o fluorze w wodzie, o GMO. I teraz takie rzeczy, które na co dzień na pewno wielokrotnie jecie, spożywacie. Na przykład jak junk food, przemysłowe jedzenie. To nie są te pizzerie, nie są to jakieś hamburgery z McDonald's czy innych firm, ale także to są mikrofalowe jedzenie.
Bardzo często, nie wszystkie, ale duża część przetworzonego jedzenia, które trafia w mikrofali na przykład sobie odgrzewacie, czy też takie szybkie jedzenia, które gdzieś się na szybko odgrzewa. Tam mnóstwo konserwantów jest, mnóstwo niedobrych rzeczy, mnóstwo chemii. Także takiego jedzenia absolutnie nie polecam i to powoduje też chorobotwórczość wtedy. Wtedy człowieka choroby łapią. Jeżeli za dużo takiego jedzenia jecie. Kolejne to jest jedzenie faszerowane hormonami, szczepionkami, pestycydami i inną chemią. Oczywiście to jest rolnictwo przemysłowe, czyli przenawożone: za dużo nawozów, za dużo pestycydów w takich roślinach. Ale jeśli chodzi o zwierzęta, to właśnie tam szczepionki, hormony, faszerowane jakimś żarciem GMO, wszystko się modyfikuje w nich. Po prostu się dzieją rzeczy niebywałe i naprawdę trzeba uważać na tego typu jedzenie. Jest to jedzenie bardzo złe, szczególnie zwierzęce.
Jeżeli jecie mięso i ono jest nafaszerowane hormonami, szczepionkami, to wszystko oddziaływuje na nasze organizmy. Także starajcie się unikać, jak najmniej mięsa jeść, jak najwięcej mięsa zdrowego, nie z supermarketu, od firm mniejszych, gdzie mają ubój. Jeżeli już mięso jecie, to nie to przemysłowe, bo ono jest naprawdę toksyczne. Kurczaki są faszerowane całe życie różnymi hormonami, różnymi szczepionkami i różną chemią. Całe życie. To wnika w każdą komórkę takiego kurczaka i jest to niebywałe. Przerażające rzeczy się dzieją. Wiem, że oddziaływuje to, jak za dużo ktoś kurczaka je, na przykład facet za dużo kurczaka, to mogą piersi facetowi urosnąć. Naprawdę, to nie są żarty. To jest po prostu hormon na hormonie w takim jedzeniu.
I to oddziaływuje na człowieka, bo pomimo że to są hormony zwierzęce, to później przedostając się do organizmu człowieka, także działają na człowieka. To są bardzo zbliżone organizmy. Może ptasie trochę mniej, ale jednak szczególnie jeżeli ssaka jemy i tak dalej, to już są bardzo zbliżone organizmy. Jeszcze taka rzecz tutaj, która jest bardzo nieciekawa. To oczywiście mleko. Żeby ograniczyć trochę mleko, szczególnie naładowane chemią, hormonami, różnymi innymi substancjami niekorzystnymi. W samym mleku są niekorzystne substancje dla człowieka, bo są korzystne dla cielaka, a nie dla człowieka. Ale już pomijając to, są tam hormony. To wszystko przenika do mleka. Jeżeli krowa jest aplikowana, ma hormony, chemię, różne szczepionki, to wszystko idzie do mleka i potem my to spożywamy.
Tego się nie da, to nie wyparowuje. To nie znika z tego mleka. Po prostu się spożywa. Oczywiście w jakimś serze, przetworzonym mleku już trochę mniej tego jest, ale też trochę jest. Ale mleko jest najgorsze, bo to jest po prostu czysta dawka chemii codzienna. I na koniec w takich niezdrowych, złych rzeczach, które człowiek robi, to w nadmiarze ciężkie narkotyki, alkohol. Ciężkie narkotyki nawet w małych ilościach są potwornie szkodliwe. I nie ma co tutaj wymyślać, że można spróbować. Lepiej nie, tego unikać. Tak samo nadmiaru alkoholu.
W małych ilościach alkohol jest okej, ale w dużych naprawdę jest bardzo niekorzystny. No i wiadomo, papierosy też są dosyć szkodliwe. Teraz do zdrowych rzeczy przejdę. W zdrowych rzeczach są takie najbardziej pożądane rzeczy: warzywa, owoce. Trzeba spożywać je w bardzo dużych ilościach. Jak tylko potraficie. Warzywa i owoce. Najlepsze są oczywiście organiczne, czyli takie, które są wyprodukowane. Organiczne jedzenie. Ale warzywa, owoce też najlepsze są organiczne.
Możecie, jeżeli chcecie być stuprocentowo pewni, produkcję własną zrobić i wtedy wiecie, że tej chemii nie ma. Ewentualnie w małej ilości chemii używać. Ja przez te wakacje jadłem wyprodukowane przez moją rodzinę w dużej ilości warzywa i owoce. I muszę wam powiedzieć, że były piękne. Tam nie było żadnej chemii w tych warzywach. Niezarobaczone, rewelacyjne produkty. I wyszły. Jakiś cud? Nie, po prostu to wychodzi. Nie trzeba GMO, żeby wyszły.
Nie trzeba tej chemii stosować. Chemia po prostu jest stosowana przy masowych produkcjach. Jeżeli mamy na przykład 100 hektarów marchewki albo 50 hektarów marchewki, to nie damy rady opielić całego tego pola. Nie damy rady zebrać jakiegoś różnego robactwa i tym podobnych szkodników, więc to po prostu się wszystko pryska masowo, co powoduje, że to wszystko przenika do tych warzyw, owoców. Dlatego organiczne. Jeżeli sami nie wyprodukujecie, to znajomego farmera, najlepiej zaprzyjaźnionego farmera. Jeśli nie macie takiego zaprzyjaźnionego farmera, to najlepiej po prostu od jakiegoś farmera, któremu ufacie. Może nie zaprzyjaźnionego, może mniej, ale wiecie, że on naprawdę ma dobre produkty. To się czuje, czy produkt jest dobry, jak smakuje, jakiej jest jakości. To wszystko wyczujecie na pewno.
Muszę wam powiedzieć, że ekologiczną kaszę jadłem organiczną w 100%. Rewelacja. Ta kasza to była kasza gryczana. To w ogóle jest inna kasza, niż ta, którą się w sklepie kupuje. Ta sklepowa jest taka bezsmakowa bardziej. Natomiast ta miała taki aromat, że aż dosłownie z innego pokoju było czuć, jak pachnie. Poczujecie od razu. Ekologiczną żywność czuje się na kilometr. Jajka to samo. Jajka są nafaszerowane hormonami, różnymi rzeczami.
Także absolutnie staram się unikać takich jajek. A jadłem jajka ekologiczne. Zupełnie inny smak mają. Wygląd nawet. Z zewnątrz są podobne, ale wewnątrz są zupełnie inne i są dużo smaczniejsze. Naprawdę to jest inny smak jajka. Niesamowite. Zostawmy może już jedzenie. W tej chwili pewne suplementy. Wy możecie cały czas dzwonić.
To jest radionafali.com lub telefon 22 398 82 26 wewnętrzny 321 i porozmawiać w każdym temacie. Tak jak tutaj słyszeliśmy, rozmawialiśmy o UFO, że Bogdan, słuchacz Teorii Chaosu zadzwonił jako pierwszy, zgłosił do Teorii Chaosu ten niesamowity przypadek, który widział. Mamy kolejny telefon, to zanim przejdę do kolejnych rzeczy zdrowych, to odbiorę telefon. Witaj słuchaczu. Witam. Z nami jest Maciej. Witaj Macieju.
[01:01:49] - Dzień dobry. Słucham tutaj wszystkich. Chciałbym powitać słuchaczy Radia Na Fali i słuchaczy Radia Paranormalium. Chciałbym się odnieść do takich niezdrowych rzeczy. Pierwszą rzeczą, jakiej się dowiedziałem to to, że do Coca-Coli, tej wszystkich, którą pijemy, dodawana jest często sól, która wzbudza pragnienie w nas. Pijąc dużo tego napoju, do którego jest dodawana sól, po prostu wzmaga to pragnienie w nas i coraz bardziej nam się chce pić tej coli. I chciałem się tutaj odnieść, w ogóle pozdrowić stałego słuchacza, bo jestem jego wielkim fanem. Chciałem się też odnieść do tej wody, o której opowiadał stały słuchacz, że w dużych miastach stosowane są jakieś filtry. Generalnie nie spotkałem się z tym. Mam rodzinę w Warszawie, sam mieszkam w Lublinie, studiuję, też rodzinę w Poznaniu i w każdym z tych większych miast woda jest ohydna.
W tych mniejszych miejscowościach, gdzie jestem, to jest zdatna do picia, bo też mam rodzinę w mniejszych miejscowościach. Tak jak mówię, w Warszawie, w Lublinie, w Poznaniu, w tych dużych miastach nie da się pić wody. Nie da się herbaty zrobić czy czegokolwiek. Nie jest to możliwe, a w małych miejscowościach ta woda jest lepsza. Tak mi się wydaje. Tak jak tutaj jest mowa o tym, że się dodaje jakieś składniki.
[01:03:24] - „Zdrowotne” w cudzysłowie. Tak jest to argumentowane. Oni podkreślają, że to jest dla naszego zdrowia, żeby zęby zdrowe mieć.
[01:03:37] - Generalnie sam tutaj w Lublinie, jak na przykład podlewam kwiaty czy coś, to jak ta woda wyschnie, to się robi taki biały osad. Straszne to jest.
[01:03:50] - Ale to może być wapń po prostu, bo tych trucizn naprawdę nie widać, tych strasznych trucizn. One są niewidoczne, tak jak na przykład fluor. To jest straszna trucizna i nie widać kompletnie.
[01:04:02] - Do wody dodają wapń, ale w celu czego?
[01:04:05] - Po prostu woda chyba ma wapń, także bym się chyba tym nie przejmował za bardzo. Ja się nie znam na tyle, ale wydaje mi się, że może się z tego wapnia tworzyć mogą kamienie, ale kamienica nerkowa myślę, że też jest spowodowana innymi rzeczami. Nie tylko wodą. Oczywiście woda może się przyczynić, więc to chyba nie jest aż taka trucizna. Wydaje mi się. A może coś innego. Mogę się mylić. Co może być przyczyną?
[01:04:32] - Ja hoduję też węża, zajmuję się trochę terrarystyką, jest też takie forum jedno. Na nim był podejmowany temat tej wody chlorowanej i generalnie większość tych polecanych hodowców w Polsce szczerze odradza tą wodę. Mówią, że lepiej jest kupić taką mineralną niż poić te gady tą wodą z kranu czy nawet przegotowaną z racji właśnie na zawartość tego wapnia. Innym tematem, do jakiego chciałem się jeszcze odnieść to jest całe to GMO, które u nas w Polsce jest wprowadzane. Myślę, że pierwszym takim podstawowym faktem, nad którym warto się zastanowić to to, czy to jest w ogóle nam potrzebne tutaj, w Polsce, bo z tego, co się orientuję, to cała ta produkcja genetyczna jest-
[01:05:25] - Nadprodukcja jest wszędzie w Europie przecież. A jednak się wpuszcza to GMO.
[01:05:29] - Właśnie. Cała ta produkcja jest po to, żeby to na przykład rosło, dało większy plon czy było bardziej odporne na jakieś zarazki. Jeśli to w ogóle miałoby być testowane, moim zdaniem przez jakieś organizacje, to lepiej by to było wprowadzić gdzieś tam w Afryce, gdzie ludzie generalnie wyboru raczej nie mają nad tym, czy hodować sobie jakąś małą kukurydzę, która nie daje praktycznie plonu, czy hodować sobie kukurydzę GMO, która daje kolby.
[01:06:02] - Nie, to jest mit.
[01:06:03] - Którymi można całą rodzinę wyżywić. Raczej tam by wprowadzali. A czemu wprowadzają to tutaj, u nas, w Polsce i w Europie?
[01:06:10] - Bo Polacy mają pieniądze. W Europie ludzie mają pieniądze. Afrykańczyków nie będzie stać na GMO. Więc to jest taki problem. To jest mit taki, że Afryka głoduje, to zrobimy GMO i będzie nagle jedzenie. To nie o to chodzi. Mnóstwo produkuje, tylko że wypierane są produkty takie, które oni lokalnie kiedyś robili na swój pożytek, żeby siebie wyżywić. Robią teraz dla Europejczyków, dla całego świata, czyli kawę, kakao, herbatę, banany. Produkty, które zajmują olbrzymie uprawy, są przejmowane przez korporacje, wielkie obszary ziemskie i tej najżyźniejszej ziemi, które należą do korporacji. I wtedy te korporacje wypierają normalne rolnictwo standardowe, prawdziwe.
Te takie rzeczy, które potrzebne są Afrykańczykom do wyżywienia się, bo oni by się bez problemu wyżywili. Afryka by się bez problemu wyżywiła. Tylko to, że my musimy spożywać kakao. Takie rzeczy luksusowe dla nas bardziej, kawę i tak dalej, to oni dzięki temu muszą sprowadzać żywność. Nawet dochodzi do takich rzeczy, że muszą sprowadzać z krajów dotowaną żywność, na przykład z Europy czy ze Stanów Zjednoczonych. To jest mit. Jeżeli GMO się w Afryce wprowadzi, to będą jeszcze mniej mieli pieniędzy, bo wykończy się ich naturalne uprawy, a za ziarno będą musieli płacić. Bo to jest tak zrobione, że za ziarno trzeba płacić. A przynajmniej teraz nie płacą za ziarno. Mają mniejsze plony.
Ale to też jest mit, że są mniejsze plony. Wcale nie będą większe. GMO wcale nie daje większych plonów. Okazuje się, że natura tak to robi.
[01:07:52] - Tutaj do tych akcji całych przeciwko GMO w Polsce takich osób jak Doda, to ja wcale bym nie powiedział, że ona nie jest nieinteligentną osobą. Myślę właśnie, że ona jest szalenie inteligentna.
[01:08:04] - Ja oczywiście nie mówiłem, czy nieinteligentna, tylko raczej w sensie takim, że raczej materialistycznie podchodzi, że nie obchodziły jej nigdy jakieś takie tematy, co z Polską się dzieje, jak poprawić życie Polaków i tak dalej. Tylko zawsze koncentrowała się na swoich problemach, zupełnie wydumanych.
[01:08:23] - Robi to wszystko dla pieniędzy i dla promocji własnej osoby, bo to jednak-
[01:08:27] - No właśnie, a tu rozumiesz, że robi nie dla promocji swojej osoby, bo na tym naprawdę nie zyska. Media się na nią rzucą, będą ją wydziwiać i tak dalej. I na protest przyszło 100 osób. Był protest przeciwko GMO w Warszawie. Przyszło 100 osób. Prawie nikogo nie było można powiedzieć. Ludzie są niezainteresowani kompletnie tym tematem. Śpią po prostu, ich to nie obchodzi. Ten temat jest w ogóle nieważny. Ważny jest Smoleńsk, prawda?
Ważne są PiS, PO czy jakieś inne rzeczy. Ale GMO? Tego tematu nie ma w mediach, nigdzie nie ma oprócz internetu. Na szczęście mamy internet i tutaj ten temat jest. Dzięki temu Doda o tym usłyszała pewnie i jest, i wspomaga tą sprawę. Jeszcze inni artyści, bo to nie tylko Doda. Oczywiście jeszcze jest wielu innych artystów, którzy też wspomagają ruch anty-GMO, więc to jest duży plus dla nich. A czy ty stosujesz jakieś dobre, zdrowe rzeczy, to znaczy zdrowe praktyki, czy jedzeniowe, czy jakieś w życiu i możesz się podzielić z nami? Jeśli tak. O, chyba nie mamy słuchacza niestety.
Rozłączyło coś nas, więc powracam. Możecie dzwonić. Przypomnę jeszcze raz: radionofali.com telefon 22 398 82 26 wewnętrzny 321. To jest audycja Tere Hosu o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych. Dzisiaj rozmawiamy o medycynie i chorobach. Czy choroby muszą być i musimy w każdym wykrywać i czy lepiej wyleczyć człowieka, czy lepiej leczyć po prostu. Jest z nami krawiec. Witam krawca.
[01:10:15] - Dobry wieczór. Słychać mnie?
[01:10:17] - Tak. Bardzo dobrze. Wyraźnie.
[01:10:19] - Dobry wieczór. Ja dzwonię jako słuchacz. I pierwsza sprawa: jaja. No są jaja z tymi jajami. To znaczy nie dla kur to są jaja, bo one na przykład czytałem na taśmociągu takim jadą sobie, tam muszą biegać, żeby im tam nogi nie zanikły. Dzioby im ucinają na przykład takie wesołe rzeczy. Wyrywają pazury. Dręczą po prostu tego kuraka. Ja chciałem się zapytać, jak wy byście się czuli, jakby ktoś wam na przykład powyrywał palce, włosy, części niesforne na przykład, że zacytuję tutaj klasyków. Jak wy byście się czuli?
Więc wypadałoby się trochę przejmować tym i kupować na przykład jaja z numerem zero albo tam jedynki to są chyba tak? To są takie od tych kur, co na dworze wolne są i tam ich nie dręczą.
[01:11:25] - Żeby klatkowego nie kupować absolutnie klatkowych, bo to jest wspomaganie po prostu tego cierpienia zwierząt. To też są istoty czujące, więc po prostu nie wspomagajcie tego. Ja wiem, że one są dużo tańsze, ale pomyślcie tak: one są dwa razy droższe te jajka bardziej ekologiczne, ale dzięki temu nie ma tam aż tyle hormonów, nie ma aż tyle chemii. W klatkowych te kury one nie chodzą wolno, nie oddychają, nie są na powietrzu i one muszą dostawać, bo są bardzo słabe. One muszą dostawać tą chemię całą, muszą dostawać te hormony i tak dalej. I żeby więcej jajek dawały. Jakieś kosmiczne rzeczy się dzieją, które są przerażające i to potem się u was odłoży, że facetom na przykład piersi urosną, kobietom na przykład miesiączka się zatrzyma. Przesadzam oczywiście, ale przy dużej ilości spożywanych takich jajek naprawdę można sobie mocno zaszkodzić.
[01:12:26] - Dokładnie i takie jajka Ekologiczne są dużo smaczniejsze i ładnie pachną. Otwórzcie sobie kiedyś takie jajeczko po wiedeńsku polecam, masełka troszeczkę. Otwieramy, wąchamy i zupełnie inny zapach. Te jaja od tych dręczonych kuraków śmierdzą, wali od nich. Po prostu jakiś dziwny taki zapach jest. Ja mam taką teorię chaosu, że to może być coś w stylu hormon wzrostu. Na przykład u zwierząt się też wydziela i to też jest bardzo niezdrowe dla człowieka, jak zwierzęta cierpią. Tutaj przy okazji można powiedzieć, że ostatnio w Polsce został zaakceptowany, prawnie uregulowany mord rytualny tak zwany, czyli takie okropieństwo, że zabija się w imię religii w brutalny sposób zwierzaka. Ja znam w ogóle kogoś, chciałem też powiedzieć à propos tych cycków. Było o jajach, teraz o cyckach, że znam kogoś, kto zna kogoś, komu wyrosły cycki po zjedzeniu dużej ilości piersi z kurczaka.
[01:13:32] - Ojej.
[01:13:33] - Bo się człowiek najadł tego właśnie.
[01:13:34] - Ale to jakieś kurczaki musiał słabe kupować, takie nieekologiczne chyba, bo tam hormony musiały być w namiarze troszkę.
[01:13:42] - Właśnie. Najadł się tego i wyrosły mu cycki. Nie wiem, jak to się skończyło, czy one potem znikają, czy zostają. Więc też polecam uważać. Następna rzecz. Dzisiaj byłem w MaxRacu. Tutaj zrobię reklamę właśnie MaxRacowi. Dostałem dzisiaj tam Coca-Colę Zero. I to jest, proszę państwa, faktycznie napój zero, bo w składzie jest asramtam. Aspartam.
[01:14:12] - Dobrze to określiłeś. Asramtam.
[01:14:19] - Do tej butelki właśnie. Może dlatego ona jest cała czarna. I tam jest mały napis malutką czcionką: zero, cała czarna, bo asramtam.
[01:14:28] - Ja się zwykłej coli boję pić, takiej standardowej coli boję się pić, co tam jest w środku. A już w tej to ewidentnie oni nawet się przyznają, że tam już trucizny są od lewa do prawa w takiej właśnie tej Coca-Coli. Nie wiem, nie pijam takich specyfików.
[01:14:46] - Odrdzewiacz dobry do kolczug. Możecie się zapytać Alosa. To znaczy już nie możecie.
[01:14:54] - Tu się pyta noblista. Ja oczywiście wiem, co to jest MaxRac, ale jeśli mógłbyś przybliżyć słuchaczom, co to jest MaxRac.
[01:15:02] - MaxRac. Nie, przepraszam. Nie chodziło oczywiście o MaxRaca, tylko o WC Donalda. WC Donald to jest taka sieć, gdzie wchodzimy jednymi drzwiami i tam załatwiamy swoją potrzebę fizjologiczną, a potem tam to rurami gdzieś tam idzie i takie kotleciki wyskakują do bułeczki i jemy. Oczywiście śmiejemy się, nie jest to aż tak straszne to jedzenie. Nie taki straszny diabeł, jak go malują, można w sumie powiedzieć. Ja do końca nie wiem właśnie, Claude, jak to jest. Bo popatrz, McDonald's stawia na odchudzanie. Jakieś tam jabłuszka. Teraz już podają, ile kalorii co ma, bo ludzie zaprotestowali.
Mięso jest podobno wbrew pozorom dosyć dobrej jakości w tych hamburgerach, ale właśnie problemem jest to, że dużo chemii dają do tego wszystkiego. Czyli oni tak z jednej strony zdrowo wszystko tutaj dobre mięsko dobrej jakości, a z drugiej naładują chemii, ulepszaczy smaku, konserwantów pewnie też trochę, chociaż niby są terminy ważności, których tam przestrzegają niby i czysto. Nie wiem, mi się nie podoba to, że to jest na tak dużą skalę. Takie Biedronki można wrzucić do tego samego wora. Co 300 metrów, tanio, słabej jakości. Właśnie dzisiaj rozmawiałem z przyjaciółmi o takich różnych sprawach związanych z tym, że ludzie chcą coraz taniej. Mniej ich już obchodzi jakość. Tylko pytanie, czy robią to z własnej woli, czy z niewiedzy, czy z przyczyn ekonomicznych? Nie wiem po prostu. Właśnie następny temat: sery.
To, co kupujemy, to nie są tak właściwie sery, tylko to są wyroby seropodobne. To się robi na przykład taką masę serowatą, dodaje się do niej różne inne składniki. To nie jest taki prawdziwy ser. Prawdziwy ser jest sporo droższy i to się kupuje w sklepach z serami. I to są prawdziwe sery, które są dostarczane od serowarów, a nie są robione przez fabrykę na przykład. Taka jest różnica. Te sery, które jemy najczęściej, to są sery wytanione. Można oczywiście dostać jakiejś lepszej jakości sery, ale już widać po cenie, że są sporo droższe. I pytanie też, czy ludzie powinni mieć do wyboru takie tańsze sery i lepsze, czy tylko żeby były lepsze?
[01:17:41] - Nie wiem, to jest trudny problem. Ja myślę, że wybierać powinniśmy jak najbardziej zdrowe. Jednak to nie jest tak, że na przykład zdrowe jest niesmaczne. To jest nieprawda. Natura tak to zaprojektowała, że zdrowe jest smaczne bardzo często i najczęściej tak jest. I jest aromatyczne. Najważniejszy jest węch w wyczuciu, bo smak można oszukać chemią i tak dalej, ale węch jest bardzo trudno oszukać. Jeżeli nie ma perfum żadnych rozpylanych, to po prostu najpierw wąchajcie wszystko, wąchajcie i od razu wyczujecie różnicę. Może w jajkach niekoniecznie, bo trzeba rozbić jajko i tak dalej, ale w tych produktach na przykład warzywa. One pachną.
Bardzo łatwo herbaty rozpoznać. Wąchajcie herbaty. Są zapakowane, ale czuć. Te lepsze ładniej pachną. Z reguły jest właśnie tak, że one są droższe. Różnie bywa, bo czasami są bardzo drogie, które są słabej jakości. Za markę się płaci.
[01:18:54] - Zdajcie się na węch. Jedziemy dalej. Chleb napompowany, czekolada czekoladopodobna, bo to, co kupujecie, to jest też czekoladopodobne w sumie. Tylko że jest etykietka ładna, lśniąca i jakoś tam Cadburzona. Daliście się zrobić w konia.
[01:19:12] - Są dobre, tylko drogie czekolady.
[01:19:14] - Tak, faktycznie. Na co tu patrzeć? Po prostu na zawartość czekolady i wszystko jest jasne. Ewentualnie czy czegoś tam nie pododawali dziwnego. Z czasem się pojawiły czekolady różne wydziwnione. Kiedyś była jedna czekolada, a dzisiaj mamy białą z rodzynkami i pistacjami, nadziewaną sosem truskawkowym i różne dziwolągi. A pamiętasz, Claude, czekoladę czekoladopodobną, taką z PRL-u w biało-czerwonej etykietce?
[01:19:47] - Pamiętam i nie chcę tego pamiętać. To było coś najbardziej okropnego. Nie, było coś jeszcze bardziej okropnego. Już ci kiedyś wspominałem o tym. To były szczypki i sztuczny miód. To jeszcze dwie rzeczy gorsze od sztucznej czekolady. Jadłeś szczypki?
[01:20:05] - Szczypki? Nie wiem w ogóle, co to jest.
[01:20:06] - To są takie cukiereczki na odpustach, niezbyt ładnie wyglądające. Do dzisiaj chyba to sprzedają. Nawet w Irlandii widziałem te szczypki. To jest po prostu chyba ogólnoświatowa produkcja, jakaś zmowa szczypkarzy. To jest coś okropnego. Ja tego też wolałbym nie pamiętać. I sztuczny miód też nie polecam wam. Coś okropnego.
[01:20:34] - Był jeszcze taki blok czekoladowy zawinięty w przeźroczystą folię. Taki gruby, wielki blok zbitej czekolady. To pamiętam z PRL-u. A tu się muszę też pochwalić, że dostałem parówkę, która miała 80% mięsa, tylko że była krótsza.
[01:20:54] - Ale to już taka burżuazyjna, można powiedzieć, bo czasami mają 50% albo i mniej.
[01:21:00] - Widzisz, ktoś przyszedł na pomysł. Krótsza o połowę, ale ma więcej mięsa. To było w sklepie Społem i za późno wstołem, gdzie wyłączyli prąd zresztą i już mi nie policzyli. Pamiętam tylko: „Proszę oddać koszyk”. I poszedłem sobie do Biedronki. Właśnie tutaj też wpadłem na pomysł dzisiaj z przyjaciółmi, że można by założyć też taką sieć, co 300 metrów taka hala. Tyle że nie byłyby to towary spożywcze, ale usługi seksualne. Widzisz? Tutaj mi to podsunęło pomysł, bo dowiedziałem się, że w chińskich szpitalach są, nie wiem, jak to powiedzieć, żeby to tak brzydko nie zabrzmiało w radiu, maszyna do obciągania. Taki po prostu automat w szpitalach dla Chińczyków.
Jak widać luźno podchodzą do tematu.
[01:22:07] - W ostatniej posłudze, prawda? Ale tu odbiegamy od tematu. Ja mam do ciebie tylko jeszcze ostatnie takie pytanie, tak już na serio: dbasz o dobre jedzenie czy o zdrowe rzeczy? Bardziej unikasz tych niezdrowych a bardziej zdrowych. Pomijając to, że do tego Mc-czegoś tam wybierasz się czasem.
[01:22:31] - Tutaj właśnie krążą plotki w radio na ten temat, że ja jadam tylko mrożonki z Biedronki. Nie, nie jest to prawda. Dementuję pogłoski. Jadam różnie. Tak na fali po prostu to jest trochę, że raz jadam bardzo zdrowo, a raz bardzo niezdrowo. I raz sobie coś sam ugotuję, a raz polegam na gotowcach. Raz jadam drogo, raz tanio. I tak dalej. Po prostu całkowicie chaotycznie. Nie ma w tym żadnej reguły, ale na jajka zawsze patrzę.
Tu chciałbym właśnie podkreślić, żeby to było jasne, że na jaja To też właśnie tak zabrzmiało, że patrzę na jaja. Ale że jedynka musi być, ewentualnie dwójka. Trójka to tak od biedy, jak mam gorszy miesiąc, trochę mniej kasy.
[01:23:30] - Ciekawe. Dobrze, dziękuję ci za ten telefon.
[01:23:34] - Dziękuję.
[01:23:35] - Z informacjami.
[01:23:36] - Słucham teorii chaosu jako słuchacz. Dalej przełączam się na odbiór.
[01:23:43] - Dzięki. Także to był Krawiec. Zawsze z ciekawymi, różnymi pomysłami dotyczącymi śmiesznymi rzeczami, które opowiedział, nie zawsze zgodnymi z rzeczywistością zapewne, ale wracamy do tematu. Przechodzimy do kolejnej rzeczy. To jest rzecz niezbędna, tak jak jedzenie i woda. Woda i jedzenie jest niezbędna. Nie znam nikogo, kto nie korzysta, nie musi przyjmować ani wody, ani jedzenia. Gdzieś tam są opisane. Nigdy nie spotkałem się z przypadkiem, że ktoś nie przyjmował wody. Zawsze przynajmniej musiał wodę przyjmować.
Nawet jak jedzenia nie przyjmował przez dłuższy okres czasu, to wodę. Ale to zostawmy. Witaminy. O tym się zapomina dzisiaj. Ba, korporacje i różne nieprzychylne ludziom i ludzkości organizacje, czy też lekarze, czy różnych medyków, są przeciwne witaminom. Namawiają, mówią otwarcie, że witaminy są szkodliwe. Rozumiecie? Mówią, że witaminy są szkodliwe. W jakim my świecie żyjemy? Do tego jeszcze dojdę, te artykuły wam przytoczę o tych witaminach.
Nazwiska podam wam lekarzy, ludzi, którzy mówią, że witaminy są szkodliwe. Nigdy u mnie nie spotkałem się z czymś takim, a naprawdę duże ilości witamin brałem. Owszem, witaminy należy podzielić nie na A, B, C, D, E i inne, tylko na naturalne i witaminy syntetyzowane sztucznie. Te syntetyzowane faktycznie mogą być szkodliwe w dużych ilościach, bo są nienaturalne. Bardzo często są przybliżone do witamin naturalnych i wtedy możemy mieć różne problemy z tym. Natomiast naturalnych witamin absolutnie nie da się przedawkować. Być może jak ktoś zje kilogram jabłek, to na pewno nie przedawkuje witaminy C. Akurat przy kilogramie jabłek nie przedawkuje niczego. Co najwyżej za dużo kwasu jabłkowego czy różnych substancji, których za dużo będzie i przeje się. Natomiast nie słyszałem, że ktoś przedawkował witaminy, spożywając naturalne produkty.
Nie spotkałem się nigdy. Jeżeli już, to przyjmował syntetyki i to po pierwsze. Po drugie, witaminy są niezbędne do życia. Przy braku witamin dostajecie awitaminozy i zapadacie na różne choroby wymyślne, jakie tylko można sobie wyobrazić. Przesadzam, ale nawet razem z rakiem włącznie, który także bardzo często występuje przy braku witamin. Może się pojawić. Witaminy zostały odkryte na początku XX wieku i od tego momentu już nauka wie, że to są niezbędne rzeczy do życia. Kiedyś była taka historia, że marynarze zabierali sauerkraut, czyli kiszoną kapustę na rejs, bo wiedzieli, że to pomaga przy różnych chorobach. Oczywiście nie znali witamin, nie znali tego wszystkiego, co dzisiaj wiemy, ale zabierali także cytrusy. Zabierali przede wszystkim tą kiszoną kapustę i zbliżone rzeczy do tego, które można było transportować przez długi czas.
I okazywało się, że rzadziej zapadali tacy marynarze na choroby, jeśli zabierali owoce, warzywa i tą kiszoną kapustę. Później dorwali się do nauki Lekarze przez duże L i stwierdzili, że to jest zabobon. Nawet zabraniano zabierać takie rzeczy, że to jest jakaś czary-mary. Okazywało się, że wtedy częściej umierali marynarze na te choroby, które znamy jako szkorbut czy awitaminoza, brak różnych witamin. I jeszcze co ciekawe, że prymitywni Indianie, którzy nawet nie wytapiali metalu, potrafili takich marynarzy leczyć. Potrafili leczyć ludzi ze szkorbutu, z różnych chorób powiązanych z brakiem witamin, bo oni znali to. Znali tą medycynę, pomimo że nie znali witamin, bo nieważne. Ważne, że wiedzą, jak objawy wyleczyć, nie leczyć. Bo leczeniem, to by podawali cały czas bardzo małe ilości witamin, żeby tak na styk ludzie byli. Jeżeli podamy odpowiednio duże ilości witamin, to wyleczymy tych ludzi i wątroba będzie przechowywała te witaminy, nasz organizm będzie przechowywał witaminy i odpowiednio rozdzielał do wszystkich komórek.
Tymi witaminami i różnymi substancjami, które przyjmujemy, które są w całym naszym organizmie, jest to zwana medycyna komórkowa. Jest taki Instytut Rata, doktora Rata, który zajmuje się tym i ostro walczy o to, aby uznać ważność witamin. Ale nikt nie chce nas wyleczyć, nikt nie chce, żebyśmy byli zdrowi. Dlaczego? Bo same witaminy mogą to spowodować. Same witaminy. Wyobrażacie sobie, jaka to strata dla przemysłu? Nie mówię, że we wszystkim. Jak złamiemy rękę oczywiście, tylko że lepiej będzie nam się goiła kość, ale cudów nie zrobimy. Trzeba jednak mechanicznie.
Czasami trzeba wyciąć coś mechanicznie i tak dalej. Ale witaminy to jest to. Podejrzewam, że jeszcze więcej jest substancji, które można do witamin zakwalifikować, że będą jeszcze odkrywane. Ale kto wie, to przyszłość pokaże, jak to będzie wyglądało. Może o witaminach to tyle, bo naprawdę można by było o samych witaminach zrobić całą audycję. To jest tak ważny temat. To jest chyba jedna z najważniejszych i zapomnianych substancji, które są wymagane do normalnego, prawidłowego życia. Bez witaminy C chyba nikt z was by się nie obył, tak jak witaminy A, B, D, E i innych. Witamin, możecie sobie zobaczyć, jest sporo. Także różne B, witamina dzieli się na różne witaminy.
Jest witamina K nawet. Naprawdę jest mnóstwo witamin, które musimy przyjmować. Najlepiej przyjmować je pożywieniu. Dieta ludzi pierwotnych. Oczywiście oni dosyć krótko żyli, bo nie mieli żadnej wiedzy medycznej, natomiast dostarczali ilości witamin. To znaczy przede wszystkim krótko żyli, bo nie mieli dostępu do żywności w dużych ilościach, szczególnie w okresie zimowym. Wtedy bardzo ciężko było ludziom pierwotnym. I oni przyjmowali bardzo duże ilości witamin. Dzięki temu właśnie część z nich dożywała dosyć długiego okresu życia, jeśli mieli duże zapasy żywności. Jeżeli kończyła się żywność, w okresie zimy było bardzo mało tej żywności, to wtedy największe problemy się zaczynały.
Brak witamin, brak żywności. Od braku żywności się wszystko zaczyna, każda choroba. To każdy lekarz wam powie. I jeszcze do witamin wrócimy w związku z tymi moimi eksperymentami, bo z witaminami trochę eksperymentowałem, muszę powiedzieć, nawet całkiem dużo. Ale wróćmy do substancji, które wspomagają nam prawidłowe, zdrowe życie. To jest na przykład chlorella i inne organiczne substancje, które oczyszczają organizm. Nie tylko organiczne, bo wiem, że to jest chyba... Nie pamiętam, jaka to substancja, ale srebro koloidalne. O! Srebro koloidalne, które też wspomaga organizm z różnymi problemami.
Jak mamy jakieś różne problemy, srebro koloidalne też można pić, które nie jest substancją organiczną. Natomiast chlorella jest. Jest to substancja z rośliny, z glonów i też robiłem eksperymenty na sobie, ale o tym powiem później. Z chlorellą. Są jeszcze bardzo ważne minerały i suplementy diety. Minerały przede wszystkim, których też jest za mało w diecie i warto po prostu je troszeczkę czasem przyjmować dodatkowo. No i z takich zdrowych rzeczy to jest oczywiście też sport, ale przede wszystkim amatorski i bez wspomagania chemicznego, prawda? Czyli bez wspomagania hormonalnego czy jakichś różnych odżywek. Być może niektóre odżywki nie są niezdrowe, ale też należy uważać z nimi, bo to są z reguły chemiczne rzeczy, więc może polepszają wyniki w sporcie, ale też trzeba uważać, że sport zawodowy nie jest zdrowy wcale. Sportowcy bardzo krótko żyją z reguły, więc wcale nie jest zdrowy.
Natomiast amatorski jak najbardziej i ruch jest bardzo istotny. No dobrze, to wymieniłem te wszystkie rzeczy. Ja myślę, że zrobimy sobie chwilkę przerwy. Chwila prawdy i wracamy za niecałe pięć minut albo około pięciu minut. I teraz przygotujcie się. Zróbcie sobie może kawkę, herbatkę, bo będę mówił o rzeczach, które nie powiem, że uratują wam życie. Nie, tak aż nie. Ale że spowodują, że będzie wasze życie trochę lepsze. Być może. Nie mówię na 100%.
U mnie to działa. Nie będziecie chorowali, nie będziecie tracili czasu na walkę z chorobą. Po prostu będziecie mieli lepsze samopoczucie dzięki temu też. Także zapraszam do utworu. Jest to Kamili Kostur „Hen daleko” i później wracamy do audycji. W Radiu Na Fali Bill Hicks.
[01:38:33] - Życie jest jak przejażdżka w parku rozrywki. Kiedy się na nią wybierzesz, myślisz, że jest ona realna, ponieważ tak potężne są nasze umysły. Jedziesz w górę i w dół, dookoła i tak w kółko. Ona przeraża i uspokaja. Jest kolorowa i bardzo głośna. Jest zabawą przez jakiś czas. Niektórzy jadą od bardzo dawna i zaczynają pytać: „Czy to wszystko jest prawdziwe? Czy to tylko przejażdżka?” Inni, którzy to pamiętają, wracają do nas i mówią: „Hej, nie bój się, nigdy nie bój się, bo to tylko przejażdżka.” A my zabijamy takich ludzi. Zamknąć im gęby! Za dużo zainwestowałem w tą przejażdżkę.
Pocieszcie ich. Spójrz na moje zmarszczki od martwi. Spójrz na moje wielkie konto bankowe, na moją rodzinę. To musi być prawdziwe. To tylko przejażdżka. Ale my zawsze zabijamy tych dobrych, którzy próbują nam to powiedzieć. Wiecie, jak to jest. Wieszamy na nich psy. Ale to nie ma znaczenia, bo to tylko przejażdżka. I zawsze możemy zmienić kierunek, kiedy tylko chcemy.
To tylko kwestia wyboru. Bez wysiłku, bez pracy, bez oszczędzania pieniędzy. Wybór właśnie teraz pomiędzy strachem a miłością.
[01:39:42] - W Radiu Na Fali Noam Chomsky.
[01:39:48] - Jeżeli gdzieś istnieje stacja radiowa finansowana przez słuchaczy, oznacza to, że ludzie codziennie mogą za jej pośrednictwem inaczej spoglądać na świat. Widzieć nie tylko to, co raczą pokazywać nam medialne molochy, ale również coś nowego. Mogą nie tylko słuchać, ale także brać udział w dyskusji. Jest możliwość podzielenia się własnymi spostrzeżeniami, nauczenia się czegoś. Właśnie w ten sposób w ludziach budzi się człowieczeństwo i stają się rozumnymi uczestnikami życia społecznego i politycznego.
[01:40:22] - Radio na Fali. Zero ściemy.
[01:40:31] - I tak jesteśmy z powrotem. Oczywiście to jest teoria chaosu. Dzisiaj rozmawiamy o medycynie i chorobach. Chorobach, które nieodłącznie nam towarzyszą i niektórzy na Ziemi tutaj ludzie, bo koncerny to też ludzie, chcą, abyśmy chorowali, ustawicznie chorowali, żeby nie było ludzi zdrowych. Nikt nie ma prawa być zdrowy. Ale myślę, że nadejdzie taki czas, że ludzie będą zdrowi, a przynajmniej nie będą się przejmowali chorobami, bo prawie każdą dadzą radę pokonać. Ale tak naprawdę i tak umrą, bo każdy z nas umrze. Myślę, że nieśmiertelność to są żądki, przynajmniej na najbliższe 500 lat. Dobrze, wracamy do sprawy moich eksperymentów. Dlaczego nie choruję?
Po pierwsze, pierwsza rzecz, którą zrobiłem, można powiedzieć to była witamina D3. Zacznę od pierwszej rzeczy, którą przetestowałem. Witamina D3 to jest witamina. Czasami niektórzy uważają, że to witamina D. Chyba dzieli się właśnie na różne witaminy z grupy D, ale nie wiem dlaczego. Ja nie znam się na tym. Usłyszałem o witaminie D3 w spiskach. 2009 rok. To był 2009 rok, kiedy usłyszałem od ust różnych lekarzy, różnych ludzi, którzy brali udział, whistleblowerów, którzy brali udział w spiskach różnych, związanych nawet z Free Energy, z UFO, z różnych stron, którzy mówili, że nie będą się szczepili. Wtedy była taka nagonka.
2009 rok na szczepienia, aby się zaszczepić, że szczepionki są potrzebne, bo nie będziemy żyli. I oni mówili wprost, że oni się nie szczepią. Nie dlatego, że szczepionki są nawet nieskuteczne czy coś. Nie mówili o tym, ale mówią, że nie potrzebują tego, bo mają coś lepszego. Mają witaminę D3. Ja troszeczkę sceptycznie podszedłem do tego, ale stwierdziłem tak: wielu rzeczy nie mogę przetestować. Nie znam się na wielu rzeczach, ale akurat tą witaminę D3 można przetestować. Mogę przetestować na sobie i kupiłem. Kupiłem sobie różne wersje tej witaminy D3. Starałem się wybrać naturalne wersje.
Tran też jest dobrym przykładem, gdzie tej witaminy D3 jest dużo. Niestety tej witaminy jest bardzo mało w różnych produktach żywnościowych. Szczególnie mało jest jej w warzywach, owocach standardowych. Dużo jest jej w wątrobie zwierząt i tak dalej. Ale okej, to sobie możecie doczytać, gdzie ta witamina się znajduje najbardziej. Ja niestety przyjmowałem ją w postaci leków, ale z tego, co wyczytałem, ona nie była w postaci syntetycznej, tylko w postaci naturalnej. Tą, którą kupowałem. Może tam było przekłamanie, że syntetyczna, ale wydaje mi się, że to była właśnie witamina D3, wyciągi z natury wzięte. Zaraz powiem, co ta witamina spowodowała, ale jeszcze tylko tak: jak jesteście młodymi matkami, to jeśli nie dajecie swojemu dziecku witaminy D3, to robicie mu wielką krzywdę. Absolutnie.
Wszystkich was proszę, jak jesteście rodzicami, matkami, ojcami małych dzieci, absolutnie musicie dawać w bardzo dużych ilościach dzieciom witaminę D3, bo inaczej będą miały krzywy kręgosłup, będą miały duże problemy fizyczne i system odpornościowy tak samo im poleci. Więc zamiast iść na szczepienie, kupcie witaminę D3 i dawajcie dzieciom. Kiedyś dawało się surową wątrobę czy Eskimosi dawali surowe ryby czy różne owoce morza dzieciom do jedzenia. Dzisiaj przyjmuje się bardziej cywilizowane wersje, czyli witaminę D3 z apteki. To jest ważniejsze niż jakakolwiek szczepionka, uwierzcie mi. Dla małego dziecka. A dlaczego? To jest jedyna, muszę wam powiedzieć, witamina D3, która jest tak ważna dla człowieka, że to jest jedyna witamina, która jest wytwarzana przez człowieka. Jedyna. Ona jest wytwarzana, jeżeli człowiek wystawi się na słońce, swoją skórę na słoneczko, będzie się opalał.
Ta witamina się wtedy wytwarza. Dzisiaj z powodu na przykład tych chemtrails. Poprosiła mnie jedna osoba, Wilga, abym powiedział o tych smugach chemicznych. To powoduje, że tego słońca mniej dociera do nas, że coraz mniej wytwarza się nam tej witaminy D3. To też jest problem. Ja tu abstrahuję, czy to są specjalnie robione smugi, czy po prostu samoloty robią nam chmury. Wszystko jedno. Tego słońca jest mniej, a szczególnie w takich krajach jak Irlandia, Wielka Brytania zachmurzenie jest olbrzymie. Już nie mówiąc o bardziej północnych rejonach, gdzie w tej chwili dnia praktycznie nie ma. Jest ileś godzin tylko.
Są miejsca, że praktycznie w tej chwili nie będzie w ogóle dnia. Będzie przez jakiś czas tylko noc. Ale nie ma problemu. Mamy cywilizację, potrafimy wytwarzać witaminy czy nawet syntetyczne. Lepiej, jeżeli macie za mało tej witaminy, to nawet syntetyczną przyjmijcie. Naprawdę nie bójcie się tego. To jest dużo lepsze niż brak takiej witaminy. I ktoś jak mówi, że przedawkujecie i tak dalej, to po prostu nie wie, o czym mówi. Ja w tej chwili troszeczkę akurat nie mam tej witaminy i odczuwam, że troszeczkę gorzej się czuję już od dłuższego czasu, bo nie przyjmowałem. Ale jest okej, bo dużo starałem się wcześniej przyjmować tej witaminy.
Przede wszystkim dzięki tej witaminie nie choruję. Niektórzy mówią, że to jest antybiotyk jakiś. Dobrze, nie znam się na tym. Nie wiem. Niech będzie antybiotyk, okej. Ale dzięki temu jestem bardziej odporny. Kiedyś non stop chorowałem, muszę wam powiedzieć. Non stop. Zdarzało mi się nawet dwa razy w miesiącu chorować, a przynajmniej na trzy miesiące dwie choroby miałem co najmniej. Takie krótkie przeziębienie i tak dalej.
Dzisiaj nie mam nic. Bym skłamał, że nic nie mam. Czasami gardło łapie. Pamiętacie, że nie było jednej audycji, bo po prostu poszło mi na gardło. Nie mogłem mówić, ale nie miałem praktycznie gorączki, wcale źle się nie czułem, tylko gardło mi atakowały bakterie. Nic więcej. Nic więcej nie potrafiły zaatakować oprócz gardła. Dlatego to jest podstawowa witamina, bo ona jest wytwarzana w waszym organizmie. Ale nie teraz. Jak nie ma słońca, nic się nie wytwarza, więc musicie ją przyjmować.
Gwarantuję wam, że 99%, a chyba 100% z was, jeżeli nie przyjmujecie tej witaminy, macie jej za mało w organizmie. Co ta witamina powoduje? Witamina D3 to jest królewska witamina, najważniejsza ze wszystkich. Oczywiście C jest też bardzo ważna w dużych ilościach, bo też człowiek jej nie wytwarza, ale D3 jest najważniejsza. Powoduje to, że macie mocniejsze kości. To nauka zna. Znaczy nauka zna więcej, tylko nie informuje was o tym. Nie informuje, abyście chorowali, abyście cały czas musieli antybiotyki przyjmować, jakieś inne dziadostwa. Antybiotyki to nie jest fajna sprawa. Inne rzeczy cały czas się faszerować.
Więc ta witamina to załatwi za was. Przyjmujcie ją. Ja naraz najwięcej przyjąłem około 5000 jednostek międzynarodowych, IU tak zwanych. Zalecam nie przekraczać na tydzień 3000, 4000 IU jednostek międzynarodowych. Ile to jest, to sobie przeliczcie. Ile to jest miligramów czy mikrogramów, bo to chyba w mikrogramach się liczy. To sobie możecie przeliczyć. Ja od początku 2010 przyjmuję tę witaminę i mówię: nie choruję. A chodzę po dworze, w Irlandii jest fatalna pogoda. Wychodzę źle ubrany, czasem za cienko.
Przechodzę na przykład z zimnego do ciepłego, idę potem znowu z ciepłego do zimnego. Kiedyś normalnie byłbym rozłożony i bym chorował nie wiadomo ile, a dzięki przede wszystkim tej witaminie nie choruję. To jest podstawa. Ta witamina, bo tak jak mówiłem, że za układ kostny jest odpowiedzialna, a najbardziej jest odpowiedzialna za układ immunologiczny, czyli układ odpornościowy. Ta witamina reguluje cały ten układ w każdej waszej komórce. Ona trafia do każdej waszej komórki i jeżeli jej nie macie, to zapalenie płuc może nawet was zabić. Więc pamiętajcie o tym. Ja radziłem wielu ludziom, o tym mówiłem. Nikt i tak mnie nie słucha i wszyscy chorują dookoła mnie. A wszystkim mówię, że witamina D3 to podstawa.
Także macie tę wiedzę. Jeżeli nie będziecie brali tej witaminy D3, nie będziecie brali witamin innych. To nie tylko D3, inne witaminy musicie brać. W jedzeniu ich jest za mało. Jak jecie sztuczne jedzenie, tych witamin jest coraz mniej. To jest niepełnowartościowe jedzenie. Przede wszystkim przyjmujcie witaminy w produktach. Warzywa, owoce to jest największe źródło witamin. Oczywiście drogie są pomarańcze, żeby na przykład trzy na dzień jeść pomarańcze, cztery na dzień. Wiem, że nie są tanie, ale naprawdę lepiej niż potem sobie Rutinoscorbin kupujecie w sklepie czy jakieś inne, w którym jest aspartam.
Do tego doszło chyba także słodziki ładują. Po prostu w tej chwili co się dzieje, to w lekach ładują inne trucizny i potem wam wątroba leci czy coś leci po takim Rutinoscorbinie. To, co się dzieje, to jest jakaś makabra. To jest danse macabre, taniec ze śmiercią. Także mówię, to jest podstawa. Ale to nie tylko to. To jest naprawdę bardzo ważne. To jest witamina najważniejsza na świecie, najważniejsza z czegokolwiek. To jest trzecia rzecz po wodzie i jedzeniu. Trzecia rzecz, którą musicie spożywać.
Czyli mamy tak: woda, jedzenie, witamina D3, później kolejne witaminy, później długo, długo nic. I wiadomo minerały, suplementy, różne diety. Ale te rzeczy także mamy. Woda, jedzenie, witamina D3. Kolejną rzeczą, która już poniżej witamin jest, ale też bardzo ważna, to jest oczyszczanie organizmu. Ja zastosowałem tą chlorellę. Chlorellę, czyli te glony pochodzące z Azji. Musicie uważać teraz na chlorellę. Nie polecam jej kupować, chyba że z zapasów jakichś bardzo starych. Jest jedna rzecz, która jest bardzo niekorzystna, która się wydarzyła.
Wydarzyła się w zeszłym roku w Fukushimie. Nastąpił wybuch nuklearny, który spowodował zatrucie całych oceanów przy wybrzeży Japonii, Korei, Chin. I właśnie stamtąd ta chlorella pochodzi przede wszystkim. Ja koreańską miałem. Na szczęście jeszcze kupiłem przed wybuchem Fukushimy. I tam mogą się znajdować części promieniotwórcze. Jeżeli to trafi do waszego organizmu, to wcale nie oczyścicie waszego organizmu, tylko zatrujecie go. Więc naprawdę ostrożnie z tym. Licznik Geigera w dłoń i sprawdzajcie, czy przypadkiem nie jest zbyt promieniotwórcza. Na pewno licznik Geigera wam wykaże, czy są tam te promieniotwórcze substancje bardzo szkodliwe, czy nie.
Ale co ta chlorella powoduje? Ona przyłącza do siebie ciężkie metale, nie tylko ciężkie metale, jakieś różne zwłoki, różne niekorzystne rzeczy z waszego organizmu i usuwa je razem ze sobą. Ja zacząłem zwiększać tę ilość chlorelli, którą brałem. Mniej niż miesiąc brałem tą chlorellę. Można powiedzieć dwa, trzy tygodnie i zwiększałem cały czas. Potem zwiększałem te ilości, aż do momentu, kiedy dostałem jakiegoś... Ja myślałem, że to zakażenie. Teraz uwaga, ta audycja jest dla mocnych ludzi i jeżeli nie chcecie, to nie słuchajcie. Dostałem zakażenia pępka. Myślałem, że to jest zakażenie, ale to było zupełnie jak nie zakażenie.
Zaczęło się od bólów brzucha po tej chlorelli. Przestraszyłem się i przestałem brać tą chlorellę, bo po prostu ten brzuch coraz bardziej... Znaczy nie, wtedy jeszcze brałem, jak trochę brzuch bolał, tylko zmniejszyłem ilość tej chlorelli. Aż przypominam sobie, bo też się przestraszyłem wtedy, ale dzisiaj wiem, że to mi pomogło. Ale dobrze. Co się stało? Cały czas mnie brzuch coraz bardziej bolał i w pewnym momencie zaczęła mi ropa wypływać z pępka. Coraz bardziej, coraz mocniej, ból coraz mniejszy był, ale coraz więcej ropy. Po prostu ropa leciała non stop przez tydzień. Przez tydzień wydobywała się ropa z organizmu.
Przestraszyłem się tego bardzo. Zacząłem brać antybiotyk, bo myślałem, że po prostu umrę. Nie wiem, czy antybiotyk pomógł, czy nie, czy to po prostu było oczyszczenie organizmu w taki dziwny sposób, że całe te złogi, to wszystko, co we mnie było przez te prawie 30 lat, które przeżyłem z tymi razem substancjami niekorzystnymi wypłynęły właśnie przez pępek. Być może. Nie wiem. To pierwszy raz miałem coś takiego i nigdy więcej czegoś takiego nie miałem. Zdarzało mi się chlorellę brać, ale w dużo mniejszych ilościach, bo trochę się boję, że znowu to samo będzie, a to nie jest coś przyjemnego. To pewnie nie się orientujecie. Więc być może te wszystkie substancje niekorzystne czy duża część z tą chlorellą jakoś wypłynęły przez pępek. Potem zniknęło i nigdy nie miałem żadnych nawrotów tego typu rzeczy, ale lepiej się czułem.
Po prostu później odżyłem trochę. Organizm był bardziej energiczny, wszystko się lepiej czuło i być może to też chlorella powoduje, że mam dużo większą teraz odporność, bo to było gdzieś tak rok czasu po tym, czy niecały rok czasu po tym, jak zacząłem brać witaminę D3. Mamy na antenie Karola, ale jeszcze ostatnią rzecz. Dobrze, to później jeszcze powiem o ostatniej rzeczy, taką, którą warto. Także już chlorellę powiedzmy, że zamknąłem. Jest z nami Karol. Witaj Karolu.
[01:56:54] - Halo?
[01:56:55] - Tak, witaj. Jesteś na antenie.
[01:56:58] - Witam cię, Klaudzie. Ja znam też przypadek, który bardzo dobrze odnosi się do tego, co powiedziałeś odnośnie odkażania organizmu i może, jeżeli pozwolisz, to powiem kilka słów.
[01:57:11] - Tak, proszę bardzo.
[01:57:12] - Był pewien moment, w którym zacząłem się interesować odnośnie takich mało alternatywnych sposobów leczenia raka. Wyobraź sobie, że jest jeden facet w Stanach Zjednoczonych, który znalazł sposób na leczenie raka. Bardzo prosty. O co chodziło? Sposobem było to, że brałeś po prostu trochę cebuli. Nie, przepraszam, chyba czosnku. Chodziło o czosnek. I nakładałeś ten czosnek na miejsce na swojej skórze, na przykład w którymś momencie na nogę. I ten czosnek zostawiałeś na około jeden dzień. Jak wiadomo, czosnek ma takie właściwości, że on uszkodził ci tą pierwszą warstwę naskórka tak, że ta skóra właściwa została otwarta.
Była po prostu taka ranka. I teraz do tej ranki wkładałeś jakiś owoc, bądź też jakąś pestkę. Już nie pamiętam dokładnie, co to było. Efekt był tego taki, że ta rana nie mogła się zagoić. Cały czas ropiała. Ona ropiała przez około trzech tygodni i po tych trzech tygodniach ropa już dalej nie wypływała. I to był ten czas, w którym twój organizm wypluwał tą ropę. Jeżeli zrobiłeś ten sam eksperyment na drugiej swojej nodze i dokładnie zrobiłeś to samo, to okazało się, że już ropa nie wypływa, czyli że organizm po prostu wydalił tą ropę. To był facet, który kompletnie nie znał się na medycynie. On coś takiego po prostu zauważył, ale zaczął tą metodę rozpowszechniać.
I wyobraź sobie, że on notuje. To jest bardzo ukrywane przez mainstream, ale on notuje. On zakłada kluby i ludzie, którzy mają raka i stosują tą metodę, wyleczalność to jest 95%. I on mówi, żeby nawet przeprowadzić sobie taką kurację, kupić sobie trochę czosnku, nałożyć na nogę tak, żeby była taka ranka i po prostu żeby ta ropa z ciebie uciekła. To jest to wszystko, co chciałem powiedzieć.
[01:59:52] - Ciekawa sprawa to jest, o której mówisz.
[01:59:57] - Ja myślę, że być może to, co tobie się przytrafiło, to też było powiązane z tym, że po prostu twój organizm wydalił te toksyny.
[02:00:06] - To było straszne po prostu. Ja przestraszyłem się, bo pytałem się, mam babcię lekarza, bardzo dobrego lekarza, ale lekarze tego nie znają, bo babcia tego nie znała i mówiła, że zakażenie jakieś po prostu było i że trzeba to zaleczyć, bo może być A okazało się, że może faktycznie to być, że to są nieznane rzeczy w medycynie takie normalne, że ta chlorella powodowała... Nie u wszystkich, bo u niektórych może na przykład wydala w normalny sposób, jak człowiek wydala, a u niektórych tak się objawia, że w jakiś inny sposób wydala się na przykład przez nos czy usta. Nie wiem. Różnie może być, prawda?
[02:00:42] - Ja powiem ci, że na przykład ja mam taką dolegliwość. Taką samą dolegliwość miał mój dziadek, że średnio raz na dwa lata gdzieś na moim ciele, zazwyczaj jest to na nodze, pojawia się po prostu wrzód i z tego wrzodu wypływa ropa. Ona sobie tam płynie przez dwa, trzy, cztery dni. Dosyć duża ilość nieraz tej ropy jest i po prostu po tym czasie ona jak gdyby sama się zalecza i już tego wrzodu nie ma. I takie coś pojawia mi się raz na dwa, trzy lata. Nie wiadomo skąd to jest. Byłem u lekarza. Oni też za bardzo nie wiedzą. Chcieli to leczyć, ale ja po prostu czekam, aż ten wrzód wypuści tą ropę i potem sam się zagoi. Coś takiego mi się czasami raz na dwa, trzy lata przytrafia.
[02:01:40] - Ciekawe to jest. Myślę, że warto się skonsultować z jakimiś fachowcami. Nie mówię lekarzem, bo lekarz nie ma o tym zielonego pojęcia, tylko z takimi ludźmi, którzy zajmują się medycyną komórkową czy medycyną alternatywną. Dzisiaj jest bardzo duży atak medycyny konwencjonalnej na medycynę alternatywną ze względu na to, że medycyna alternatywna koncentruje się na całym ciele człowieka z jednej strony, a z drugiej stara się wyleczyć człowieka. Nie tylko leki dawać człowiekowi, ale zmienić jego sposoby żywienia, zmienić jego nawyki, dać witaminy, informacje o witaminach, o medycynie komórkowej. Musimy każdą naszą część organizmu leczyć, a nie tylko wątrobę będę leczył, ale zniszczę na przykład coś innego. Serce zniszczę. Tak nie możemy robić. Trzeba jednak patrzeć całościowo na organizm, a nie tylko na jeden organ się koncentrować.
[02:02:42] - To, co mnie na przykład najbardziej irytuje w medycynie mainstreamowej, to jest to, że dzisiaj ciągle mamy choroby, na które nie mamy lekarstwa.
[02:02:53] - Nie mamy albo nie chcemy mieć.
[02:02:55] - Albo nie chcemy mieć. A mainstream, mimo że nie ma lekarstwa na choroby, nie dopuszcza jakichś skrajnych innych przypadków, na przykład medycyna niealternatywna, ludowa. W ogóle nie chcą tego słuchać i wprowadzać w życie, mimo że wiedzą, że sami nie mają lekarstwa. To jest dla mnie takie prostactwo, powiedziałbym.
[02:03:25] - Tak. Niestety. Ale na pewno będzie o tym odcinek ze specjalistą od medycyny alternatywnej, bo dzisiaj chciałem tylko przedstawić punkt widzenia prostego człowieka, który nie ma dużego pojęcia o medycynie, ale sporo przeżył. Opowiem jeszcze na koniec tej historii, dlaczego widzę w ogóle. Bo ja mogłem być człowiekiem niewidomym. W młodości miałem pewien wypadek i tylko moja babcia mnie uratowała, ale o tym powiem na koniec. Także dziękuję ci, Karolu.
[02:03:55] - W takim razie przechodzę na „off”. Dziękuję bardzo.
[02:03:58] - Dzięki, Karolu, za tą informację. Bardzo ciekawa informacja od Karola z tymi wrzodami i ropą. Wiem, że to niesmaczne jest. Jak ktoś je, to przepraszam, ale to jest ważne. Ropa zawsze się kojarzy z czymś brudnym, z niepotrzebnymi rzeczami, które wypływają z organizmu. I tam właśnie mogą być te substancje, które są niekorzystne dla człowieka. Zanim przejdę do ostatniej rzeczy, która jest bardzo istotna w moich eksperymentach. Rzecz, która jest bardzo istotna, to zauważcie, że żaden lekarz, żaden medyk, żaden szpital nie bada, na co jesteście chorzy. Nigdy. Absolutnie nigdy.
Nie bada, czy macie wirusa, czy macie bakterie. Leczą standardowo. Był nawet taki jeden lekarz, który jeden antybiotyk na wszystkie choroby przepisywał. To już jest kryminał według mnie, bo nawet przepisywał na jakieś wrzody, na absurdalne choroby wszystkim antybiotyk dawał. Nie absurdalne choroby, tylko absurdalne przypadki, że absolutnie nie można było antybiotykiem leczyć, a on przepisywał. Po prostu miał układ z firmą farmaceutyczną, że jak przepisywał, to pojechał sobie na Bahamy dzięki temu. Na wyspy Bahamy, może na Bali nawet, jak jeszcze więcej przepisał tych antybiotyków. Jest to zbrodnia. Ten człowiek jest zbrodniarzem i dzisiaj mamy zbrodniarzy mnóstwo. Sami wiecie, w Polsce lekarzy jest mnóstwo, którzy powinni trafić za kratki.
Trudno. Oni tylko idą na kasę. Lecą tylko na to, dolar im się zaświeci czy złotówka, czy euro w ich głowie i wtedy po prostu na tym się koncentrują, a pacjent jest przy okazji. Przysięga Hipokratesa to jest farsa dzisiaj. Nikt na to w ogóle nie patrzy. Dobrze, zostawmy już lekarzy, bo kopać leżącego nie powinno się i tego nie powinniśmy robić. Jest wielu naprawdę w porządku lekarzy. Na przykład moja babcia, którą pozdrawiam i opowiem na koniec. Bo są lekarze i lekarze. Są ludzie praktycy, lekarze praktycy, którzy stawiają praktykę, stawiają przypadki po prostu.
Najważniejsze rzeczy z praktyki uzyskane plus do tego oczywiście wiedza od teoretyków lekarzy, którzy tylko czytają książki i nic poza tym. Boże broń, żebyście trafili pod takiego lekarza teoretyka, bo może być nieciekawie. Ostatnia rzecz, to chciałem powiedzieć o raku i o tym, że jest to choroba nieuleczalna. Nie jest to do końca prawda. Być może jest to choroba nieuleczalna, tego nie wiem, ale są substancje, które hamują raka, a nawet w pewnych wypadkach cofają tą chorobę. To jest choroba immunologiczna, czyli tak naprawdę ona może być zwalczona przez sam organizm. Kwestią tego, żeby zaprząc organizm do walki z tą chorobą, aby przestał organizm walczyć ze sobą. Rak to jest choroba, którą organizm sam wytwarza poprzez jakiś patogen, poprzez jakieś modyfikacje genetyczne i tak dalej. Od wielu lat jest taka informacja w internecie, bardzo rozpowszechniona, że jest witamina B17. Oczywiście przez naukę nie jest uznawana za witaminę.
Ona się nazywa amigdalina. I ta witamina B17, oczywiście nieuznawana za witaminę, jest substancją, nazwijmy to substancją, żeby tu nie mieszać. Nie jest witaminą, ale jest substancją. Ta B17, amigdalina, substancja B17, która hamuje rozwój raka. Ona znajduje się w różnych nasionach. Bardzo dużo jest w nasionach moreli, migdałach, w pestkach winogron nawet jest. I ona jest zalecana właśnie do profilaktyki antynowotworowej. Czy to działa? Nie wiem do końca. Ja stosuję profilaktycznie.
Kupuję sobie co jakiś czas olej z pestek winogron i on oczywiście droższy jest sporo, cztery razy droższy niż zwykły olej. Ale profilaktycznie trochę spożywam tej amigdaliny, trochę więcej niż standardowy człowiek. Na razie póki co odpukać. Od trzech, czterech lat spożywam tego typu oleje. A nawet trochę wcześniej, bo też wcześniej zdarzało mi się kupować, może podświadomie. Gdzieś przeczytałem po prostu wcześniej, bo o tym słyszałem już dosyć dawno, chyba 2005, 2006 rok, o tym spisku, niby spisku, może i spisku, który ma nie wyjść. Ta wiedza, że można raka w jakiś sposób leczyć. Polecam po prostu korzystać z tego profilaktycznie. Czasem jakieś pestki zjeść z różnych nasion, a nuż może uchronić was od ciężkiej choroby. Profilaktycznie naprawdę nie zaszkodzi.
Nie otrujecie się, jak zjecie jakichś migdałów bardzo dużo, takich tych gorzkich nawet, są różne odmiany, czy też pestkę moreli zjecie razem z morelą. Oczywiście to, co w środku pestki jest. Więc myślę, że coś jest na rzeczy. Jeszcze inna sprawa jest. Wiem, że wilka kora to jest sprawdzona sprawa. Muszę wam powiedzieć też w mojej rodzinie, że pomaga na raka wilka kora na 100%. Także jeżeli medycyna rozkłada ręce w jakimś przypadku, który znacie, to polecajcie wilka korę. Na szczęście jeszcze można kupić. Unia Europejska chce zakazać wszystkich dietetycznych rzeczy. Inaczej to się nazywają.
Nie tyle dietetycznych, co suplementów diety. Chce zakazać, chce zrobić, żeby nie było tego, nie było przypraw. Przepraszam, nie tyle przypraw, bo przypraw nie będzie mogła zakazać, to już będzie za daleko posunięte, ale jakichś takich szałwii, takich niby przyprawa, ale trochę lecznicza. Wtedy trzeba będzie mieć jakieś certyfikaty na to, na tego typu produkty, że nie będzie można w bardzo prosty sposób wprowadzić na rynek jakichś wywarów z szałwii na przykład, czy też jakichś rumiankowych i tak dalej. Wiecie, o co chodzi. To są po prostu zioła. Zioła lecznicze mają zniknąć i znikają, bo już w tej chwili bardzo duże pieniądze trzeba wyłożyć, aby móc sprzedawać zioła lecznicze, które od tysięcy lat ludzkość zna. I tu nie powinno być żadnych jakichś obostrzeń. I tak samo może być właśnie z pestkami. Nie wiem, czy wiecie, że jest jeden człowiek, który siedział w więzieniu.
Chyba właśnie wyszedł niedawno, który został skazany za pestki moreli. To jest żart. To nie jest żart. Przepraszam, to nie jest żart. Oczywiście nie skazano go za szkodliwość tych... Zaraz. Nie, chciano go skazać za spam, ale nie skazano go za spam, tylko za to, że namawia ludzi do zła, czyli do jedzenia pestek moreli. A wiecie dlaczego on miał prawo moralne to robić? Bo on ma taką chorobę, gdzie cały czas ma nawroty choroby nowotworowej od małego. Po prostu odkrył, jak był młodszy dużo, miał na swojej drodze uczciwych, fajnych lekarzy, którzy mu podpowiedzieli o tym, że pestki moreli czy też nasiona migdałów zawierają tą amigdalinę i ona pomaga w terapii rakowej po prostu pokonać raka.
I on na sobie to testował. Testował i okazało się, że działa, bo do dzisiaj żyje ten człowiek. Nawet wiem, że jest jakimś takim może nie tyle siłaczem, co bardzo sprawnym człowiekiem. Siłował się na rękę, był jakimś mistrzem w Stanach Zjednoczonych czy bardzo gdzieś wysoko zaszedł w tym sporcie. I siedział za to, że ludziom reklamował. Rozumiecie? Za to, że namawiał ludzi do kupowania pestek moreli. Nie wiem, co jeszcze można zakazać. Wiadomo, że za sprzedaż żarówek kogoś skazać, tak? Rozumiecie to?
Że za sprzedaż pestek moreli, że to jest trucizna. Po prostu ręce rozkładać. On je tego mnóstwo i do dzisiaj żyje. Jest jeszcze sportowcem w dodatku. Brak słów. Także nie wierzcie w to, co mówią. W tej chwili nawet powstały portale medyczne, które mają na celu rozprostować mity, które są w internecie. Zapytajcie się, kto za tymi portalami stoi. Kto opłaca ten portal? Lekarze?
Ze swojej kieszeni? Gdzie oni tylko widzą Bali czy Bahamy? Ja chyba muszę takie śledztwo zrobić dokładnie i wam pokażę, kto stoi za tymi portalami, bo ja po prostu nienawidzę tego kłamstwa. Nienawidzę kłamstwa w medycynie, które się szerzy, rozlewa się i dzięki internetowi tylko możemy trochę prawdy uzyskać. Tak jak ja uzyskałem prawdę o chlorelli, witaminie D3 przede wszystkim i właśnie tej substancji B17, amigdalinie, ale przede wszystkim witaminie D3. Ja się dowiedziałem o tym z internetu w 2009 roku. Wcześniej nie miałem pojęcia o tym. Wiedziałem, że taka witamina jest, ale mówili: „Bójcie się, nie przyjmujcie tych witamin, bo będziecie mieli hiperwitaminozę i umrzecie. Za dużo witamin jest bardzo złe dla was. Jak za dużo zjecie witamin, umrzecie”.
Lekarze nawet mówią, że nie wolno witamin spożywać w nadmiarze. Trzeba bardzo niedużo. Lepiej w jedzeniu wystarczy wam tych witamin. Nie przyjmujcie absolutnie, bo możecie umrzeć. To jest naprawdę toksyczne. Na przykład witamina B12 ma taką grupę, czy B24, już nie pamiętam, że tam jest cyjanek w tej grupie, w tej witaminie. Cyjanek jest! I jest toksyczna i w ogóle nie przyjmuj. I tak dalej. Po prostu absurdy.
Ale nikomu nie przeszkadza, że was aspartam syntezuje do metanolu. To już nikomu nie przeszkadza. To jest wszystko okej wtedy. Oczywiście, bo na tym zarabiają koncerny, a na witaminie nie bardzo da się zarabiać. To znaczy, bo można zarabiać. Patentów niby nie ma, ale można zarabiać na zasadzie w witaminach sprzedaży. Jeszcze można, tylko że witaminy są dużo gorsze niż leki. Żaden lek nie wyleczy człowieka. On może tylko przyhamować chorobę. Natomiast witamina, wszystkie witaminy mogą człowieka pozbawić choroby.
Czegoś najgorszego dla koncernów i lekarzy. Tak jak prawnik. On nigdy nie chce zakończyć procesu. On będzie ciągnął go w nieskończoność. Dobry prawnik. Tak samo dobry lekarz w rozumieniu dzisiejszym. Ja nie mówię, jak powinno być. W rozumieniu dzisiejszym dobry lekarz to jest taki, który będzie leczył pacjenta. Leczył, aż umrze albo nie umrze, aż do śmierci będzie leczył. Leczył aż do śmierci.
Przedłuży mu życie, ale nigdy go nie wyleczy z choroby. Nigdy. Dobry lekarz to taki, który zarabia na cierpieniu pacjenta. W rozumieniu dzisiejszym. Ale to jest postawione na głowie. Prawnicy niszczą sprawiedliwość, a lekarze niszczą zdrowie ludzi. Dzisiaj. To zmienimy, myślę. My jako ludzie o otwartych umysłach i to się zmieni. Na koniec opowiem wam historię, dlaczego widzę normalnie, sprawnie.
Lekką wadę mam w jednym oku, ale naprawdę minimalną, ale widzę bez problemu. Kiedyś jako młody chłopak, głupi, miałem około sześć, siedem lat i wpadłem na jakiś głupi pomysł, żeby rozbijać leki nożyczkami. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, ale wiadomo, jak to dzieci. A że akurat mama moja jest farmaceutką, babcia lekarzem, więc tych leków było mnóstwo i do dzisiaj jest mnóstwo w mieszkaniu. I trafiło na nadmanganian potasu. Pewnie się orientujecie, jest do odkażania dzieci na przykład, przede wszystkim odkażania. Bardzo silnie utleniająca substancja. Pech chciał, że ten lek się rozbił, ale nie poszedł na boki, tylko jakoś w taki sposób się rozbił, że wleciał mi w oko i przykleił się do oka. Nie dało się go wyciągnąć. On po prostu tak wpadł mocno, że za błonę chyba.
Jakoś tak bardzo mocno, że nie dało się go wyciągnąć, bo groziło to po prostu utratą jednego oka już bezpośrednio. Wiadomo, lekarze próbowali pomóc. Do kliniki od razu pojechaliśmy. Ja dużo przemyłem wodą jeszcze po tym wypadku, od razu jako młody chłopak, tak odruchowo, że wodą trzeba przemyć. Chłopczyk, chłopak, siedmiolatek. Przemyłem wodą. To bardzo pomogło. Trochę znacznie mniej było, ale dopiero rodzice odkryli to wieczorem, kiedy się już kładłem spać, bo nie chciałem powiedzieć rodzicom jako młodzian. I wieczorem od razu do kliniki. Lekarze rozkładali ręce, profesorowie w tej klinice.
Jeszcze komuna wtedy była, to wiadomo, jak to było wtedy. Rozkładali ręce, że nie było takiego przypadku. W książkach nie ma oczywiście takiego przypadku. Nie wiadomo, co robić. Jakieś płukania zastosowali i mówili, że ciężko. Na jedno oko na pewno nie będę widział, a na drugie być może odratują i będzie okej. Oko było całe fioletowe, po prostu zaczęło się utlenić. I wyobraźcie sobie, że moja babcia, która była ordynatorem oddziału dzieci, czyli pediatrycznego, w jednym szpitalu, ale praktykiem, takim praktykiem z wieloletnim stażem, który staż pozwolił babci właśnie na radzenie sobie z sytuacjami, których nie ma w książkach. To jest właśnie praktyka. że dostajemy za każdym razem różne sytuacje i lekarz musi wyczuć, użyć całej swojej wiedzy.
Nie z książek. Z książek oczywiście, ale nie ma w książce takiego przypadku, więc musimy użyć całej wiedzy i naszego doświadczenia. I powiedziała, że trzeba koniecznie olbrzymie ilości witaminy C przyjmować. Czyli zastosowała medycynę komórkową. Moja babcia lekarz. I wyobraźcie sobie to. Wiecie, jaka mina była profesorów po czasie, po tym leczeniu – to trwało chyba dwa miesiące czy trzy miesiące, nie pamiętam dokładnie – że po prostu jakby zniknęło samo? Oni mówili, że to cud się zdarzył. Profesorowie mówili. Bo to samo zniknęło, a to nie miało prawo samo zniknąć.
Miało prawo zniknąć, właśnie stosując medycynę komórkową. I tutaj wykazała się moja babcia, lekarz praktyk, od tych profesorów, którzy na okulistyce znali się perfekt, ale jakoś nie potrafili rozwiązać takiego przypadku. I jeżelibym nie miał babci lekarza, bym nie widział dzisiaj na jedno oko. Być może nawet na drugie słabo. Podejrzewam, że by było uratowane, ale na jedno oko bym mógł nie widzieć. Bo się kompletnie utleniło. Także z tą smutną konstatacją chciałbym was zostawić do przemyślenia. Jako praktyk, pacjent praktyk widzę, że ta medycyna komórkowa to jest potęga. Potrafi uratować różne rzeczy, potrafi zdziałać cuda. Według profesorów to są cuda.
To nie są cuda, to jest medycyna komórkowa i witaminy. Dlatego dzisiaj chciałbym tę audycję skończyć. Podziękować wam oczywiście, że byliście i ta wiedza to są naprawdę ciężkie miliony dolarów. Tego się nie da przeliczyć na pieniądze. Życia każdego człowieka nie da się przeliczyć na pieniądze ani zdrowia. Dlatego często kierujcie się swoim sercem do znajomych, ludzi, którzy są praktykami w leczeniu. A ja mogę wam powiedzieć na koniec, że w zdrowym ciele zdrowy duch. Nie ma wyjątków. Jeśli nie zadbacie o swoje ciało, zgaśnie wam i duch. Pamiętajcie o tym.
Do zobaczenia za tydzień. Cześć.