[00:02] - Portal Infra prezentuje Parallaxa – spojrzenie Chrisa Miekiny. Cześć, nazywam się Chris Miekina i witam wszystkich w nowej edycji programu Parallaxa. Dzisiejsza audycja poświęcona jest UFO i serii niezbyt przyjemnych konfliktów militarnych z istotami pozaziemskimi. Temat jest wyjątkowo kontrowersyjny i wielu z was przyjmie go z pewnością z dużą rezerwą. Myślę, że to dobre podejście, choć informacje podane przez Gordona Duffa skłaniają do myślenia. Gordon Duff jest edytorem i twórcą internetowego magazynu amerykańskich żołnierzy i weteranów o nazwie Veterans Today. W swojej młodości wziął czynny udział w wojnie w Wietnamie. Służył w oddziałach Marines, później pracował jako amerykański dyplomata, by zostać wreszcie konsultantem. Jest to elegancka nazwa najemnika od spraw bezpieczeństwa, zwalczania partyzantki oraz techniki dozoru obiektów. Jedną z najbardziej sensacyjnych wiadomości, jaką przekazał ostatnio magazyn Veterans Today, była informacja oparta na doniesieniach jednej z azjatyckich agencji wywiadowczych o wspólnej akcji floty amerykańskiej i chińskiej na Pacyfiku przeciwko bliżej niezidentyfikowanemu zagrożeniu, które być może pochodzi ze strony przybyszów z innej planety.
Magazyn Veterans Today został założony w 2000 roku przez byłych członków amerykańskich sił specjalnych i miał służyć kontaktom pomiędzy byłymi żołnierzami tej formacji, wymianie ich doświadczeń, spostrzeżeń i wzajemnej pomocy w poszukiwaniu własnej drogi życiowej. Taka publikacja okazała się być strzałem w dziesiątkę, bo ludzie z sił specjalnych mają też specjalny rodzaj problemów. Ponieważ magazyn jest niezależny, aby uniknąć spodziewanych nacisków ze strony amerykańskich władz wojskowych, serwer strony internetowej założono poza granicami USA. Z czasem Veterans Today stał się medium międzynarodowym, bo żołnierze amerykańscy w ostatnich latach często są częścią większej akcji militarnej, w której uczestniczą żołnierze wielu innych państw. Z magazynem współpracują obecnie emerytowani generałowie, a także specjaliści od rozmaitych rodzajów broni, często czynnie biorący udział w akcjach militarnych. Kilka lat temu Duff otrzymał raport o chińskiej rakiecie, która została wystrzelona z okrętu podwodnego, który ukrył się w okolicach Los Angeles. W tym czasie zaobserwowano nadzwyczajną aktywność chińskich okrętów podwodnych w Zatoce Meksykańskiej, a także nieoczekiwane wznowienie kursów rosyjskich bombowców dalekiego zasięgu na Kubę. Okazało się także, że główny trzon chińskiej floty wojennej jest ustawiony w prostej linii z San Francisco. Naliczono wówczas co najmniej pięć chińskich atomowych okrętów podwodnych. Co było jeszcze dziwniejsze, Chińczykom w tej niezrozumiałej dla patrzącego z zewnątrz akcji pomagały okręty japońskie i południowokoreańskie.
Na dodatek w ich kierunku wyruszyła potężna eskadra amerykańska i nikt nie miał pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi. Źródła, do których dotarł Duff podały, że owo zgrupowanie okrętów ma związek z obecnością wrogich i agresywnych istot pozaziemskich w tym rejonie. Podczas tego incydentu z kosmitami na Pacyfiku naliczono co najmniej 12 pojazdów, z którymi stoczono regularną bitwę. Gordon Duff zdaje sobie w pełni sprawę z powagi takiej informacji i powtarzając ją w swoim magazynie, kładzie na szalę całą swoją reputację. Kosmici, którzy weszli w konflikt z Ziemianami, byli wrogo nastawieni i działali z podwodnej bazy mieszczącej się na dnie Pacyfiku, niedaleko Kalifornii. Podczas działań, jakie miały wówczas miejsce, pojawił się jeszcze jeden duży pojazd kosmiczny, który początkowo leżał na dnie morskim u wybrzeży kalifornijskiej wyspy Catalina. Ponieważ siły główne amerykańskiej marynarki wojennej były uwikłane w sytuację w Zatoce Perskiej, Amerykanie mieli poprosić o pomoc inne kraje leżące w basenie Pacyfiku. Ponieważ kosmitom w wyniku akcji zadano straty, Gordon Duff rozważa możliwość posiadania przez Amerykanów broni, która daleko wykracza poza obecny stan znanej nam powszechnie technologii. Nieco światła na całą sprawę rzuca historia Gary McKinnona, który jest brytyjskim hakerem i udało mu się włamać do siedmiu komputerów NASA i armii amerykańskiej. McKinnon oświadczył później, że to, co zobaczył na ekranie swojego komputera, to kosmiczna flotylla kapitana Kirka ze Star Trek o międzyplanetarnym zasięgu.
Owe statki kosmiczne miały angielskie nazwy i należały do USA. Duff przyznaje, że nie posiada najmniejszego strzępu dowodu na to, że coś takiego istnieje naprawdę. Jednak będąc żołnierzem przez niemalże całe swoje życie i posiadając bogate kontakty wywiadowcze, wie, że istnieje szereg ściśle tajnych programów realizowanych w różnych miejscach na Ziemi, o których świat nie ma bladego pojęcia. Na podstawie tych informacji doszedł do wniosku, że Stany Zjednoczone posiadają dwa rodzaje używanych przez siebie technologii. Jedna to ta, z którą mamy do czynienia na co dzień, a druga jest ściśle tajna i opisał ją kiedyś Richard Dolan, nazywając ją równoległą cywilizacją. O tym wszystkim można przeczytać na Nowej Atlantydzie. Niemalże każda firma tworząca najnowsze technologie posiada oddziały, których praca jest ściśle tajna. Dla Veterans Today pracują obecnie ludzie, którzy kiedyś byli zatrudnieni przez DARPĘ i oni sami potwierdzają istnienie takich programów. Jednym z nich był projekt zwany Green Energy, w którym badano zastosowanie zimnej fuzji, a także tworzenie innych egzotycznych rodzajów energii.Projekty te są zazwyczaj wynikiem pozyskania nieznanych na Ziemi technologii. I jeśli brzmi to jak efekt działania chorej fantazji, to Gordon Duff podaje tu swój własny przykład, kiedy w czasach, kiedy pracował w wywiadzie, zetknął się przez dwie godziny w 1982 roku z kopią numer pięć dokumentu opisującego działalność grupy znanej jako Majestic-12, której zadaniem było ustalenie znaczenia dla USA rozbitego pojazdu UFO w Roswell w 1947 roku.
Duff przez 18 miesięcy starał się uzyskać odpowiedni dostęp do tajnych akt o tej skali ważności. Znalazł tam między innymi dokumentalny opis wydarzenia identycznego z tym, jakie pokazano w filmie „Bliskie spotkania trzeciego stopnia", które miało mieć miejsce w 1965 roku. Dokument ten obejmował swoją treścią czasy od 1947 do 1977 roku i uwzględniał dwa oficjalne kontakty z obcą cywilizacją, w które zaangażowane były ówczesne najwyższe władze Stanów Zjednoczonych. Pierwszy z tych kontaktów miał miejsce w 1947 roku za czasów prezydenta Trumana, a drugi w 1953 roku, kiedy prezydentem USA był Dwight Eisenhower. W tym drugim przypadku obcy zagwarantowali sobie prawo do porywania ludzi z terenu USA, co oznacza, że na podobnych zasadach działali także i w innych krajach. Liczba tych ludzi była nadzwyczajnie duża. Było to około 250 tysięcy osób rocznie. Ludzie ci nie byli przeznaczeni do eksperymentów medycznych i mieli już nigdy nie powrócić na Ziemię. Ich przeznaczeniem była konsumpcja. Tak więc zainteresowanie przybyszów z obcej planety Ziemianami miało polegać po prostu na ich zjadaniu.
Największym problemem, aby zrozumieć całą tą sytuację są filmy robione obecnie w Hollywood z filmem „Battleship" na czele, który w zaskakująco bliski prawdzie sposób nawiązuje do wydarzeń, jakie miały miejsce niedawno na Pacyfiku. Wiele filmów pokazywanych w Hollywood ma swoje mocne źródła w tajnych, dotyczących kosmitów dokumentach, a ich celem jest ewentualne przygotowanie nas na ujawnienie, które ma naprawdę szokujący i niespodziewany dla nas wymiar. Układ z kosmitami, na jaki zgodzono się w 1953 roku, był dla Ziemian nie tylko niekorzystny, ale i poniżający. Na tym etapie jednak nie posiadano skutecznej broni, aby móc przeciwstawić się takiej międzyplanetarnej inwazji. Dokument ujawniony przez głównego analityka wywiadowczego prezydenta Reagana Leo Wanta mówi o tym, że w tym czasie przeprowadzono pierwsze testy z amerykańskim kosmicznym pojazdem antygrawitacyjnym, który przechowywany był w brytyjskiej bazie lotniczej Brize Norton i pojazd ten nazywał się TB2. Zbudowany został przez firmę Lockheed i w sumie był nadal prymitywny. Wykorzystywał on do napędu pole magnetyczne rtęci, a swoją wielkością dorównywał Jumbo Jetowi. TB2 istnieje do dziś i widziało go szereg osób związanych z armią. Obecnie używane silniki antygrawitacyjne stosują reakcję tak zwanej gęstej plazmy, która jest uważana za czwarty stan skupienia materii w procesie fuzji aneutronowej, która jest formą kontrolowanej syntezy termojądrowej deuteru i trytu, a pierwszy pojazd kosmiczny napędzany taką energią wszedł do służby w 1972 roku. Dziś takich pojazdów jest w przestrzeni kosmicznej siedem.
To właśnie je zobaczył Gary McKinnon i każdy z nich ma półtora kilometra średnicy. Taki pojazd kosmiczny według dokumentów National Reconnaissance Office miałby mieć temperaturę swojej powierzchni na poziomie dwustu stopni Celsjusza i w dolnej atmosferze mógł przyspieszać do prędkości dwudziestu pięciu tysięcy kilometrów na godzinę bez dodatkowego wzrostu temperatury. Poza ziemską atmosferą taki pojazd kosmiczny jest w stanie osiągnąć nawet prędkość światła. Jednym z rodzajów broni, jaka jest wykorzystywana przeciwko pozaziemskim przybyszom, jest opisywane jakiś czas temu na Nowej Atlantydzie działo kinetyczne. Na orbicie okołoziemskiej umieszczono także wiele pocisków nuklearnych zainstalowanych na niewielkich satelitach napędzanych silnikami wykorzystującymi energię zimnej fuzji. W przestrzeni kosmicznej mają się także znajdować pojazdy uzbrojone w broń energetyczną, taką jak lasery, masery, broń dźwiękową, a także legendarne promienie śmierci stworzone jeszcze przez Teslę. Na niskiej orbicie okołoziemskiej zawieszone są także sensory oparte o nanotechnologię. Czyżby na tym właśnie polegał nadal niezrozumiały fenomen chemtrails? Sensory te mają nie tylko wykrywać wchodzące w ziemską atmosferę pojazdy kosmitów, ale także rejestrują zaburzenia na powierzchni oceanu. W tym świetle zupełnie innego znaczenia przybierają niezwykle intensywne prace na polu fizyki kwantowej i doświadczenia przeprowadzone w Wielkim Zderzaczu Hadronów.
Opanowanie tej gałęzi wiedzy sprawi, że czas przestanie być wartością absolutną, a pojazdy będą w stanie poruszać się swobodnie w przestrzeni kosmicznej z prędkością zbliżoną do prędkości światła. Być może to właśnie jest powodem wydawania bilionów dolarów na broń, która przekracza granice ludzkiej wyobraźni. Może oczywiście dziwić fakt, że tego typu zaawansowane technologicznie urządzenia nie są stosowane na Ziemi.Seria bezpiecznych reaktorów wykorzystujących do produkcji energii fuzję aneutronową sprawiłaby, że energia na naszej planecie byłaby w sensie dosłownym darmowa. Nie byłoby już najmniejszego powodu do wydobywania i przetwarzania ropy naftowej, która z dnia na dzień stałaby się bezwartościowa. Taka darmowa energia umożliwiłaby na przykład odsalanie wody morskiej na ogromną skalę, dzięki czemu można byłoby ożywić największe nawet pustynie. Darmowa energia oznacza także niczym nieskrępowany rozwój przemysłu na świecie. W ciągu kilkudziesięciu lat populacja ludzka sięgnęłaby 25 miliardów, co oznaczałoby być może nieobliczalne konsekwencje dla naszej planety. Na myśl więc przychodzą odcinki serialu X-Files, gdzie posiadacze tak zwanych błękitnych biletów z utęsknieniem czekali na inwazję kosmitów po to, aby stanąć po ich stronie. Kosztem oczywiście reszty ludzkości. Ci wybrańcy uważają nas za bezużytecznych zjadaczy chleba i pozbędą się nas bez większych oporów.
Jest to oczywiście teoria konspiracji bez żadnego podpierającego taką tezę dowodu. Zanim Dove złożył w jedną całość zdobyte przez siebie informacje na temat obcej interwencji i opublikował je w swoim internetowym magazynie, otrzymał telefon, w którym poinformowano go, co może, a czego pod żadnym pozorem nie może powiedzieć lub napisać publicznie. Zdał on sobie wówczas sprawę, że jest on częścią mechanizmu, którego efektem ma być w końcu długo oczekiwane ujawnienie. Mimo wszystko zdecydował się opowiedzieć całą tą historię, którą dziś przekazuje dalej, poddając pod rozwagę słuchaczy Paralaxy. Dove sam mówi, że tak naprawdę pozwolono mu o tym wszystkim powiedzieć, wierząc, że nikt w tą historię i tak nie uwierzy. W programie Parallaxa mówił Chris Miekina. Cześć. Produkcja i realizacja Portal INFRA www.infra.org.pl