[00:01] - Teoria chaosu. Welcome to the real world. Deny everything. No one knows. The truth is out there.
[01:11] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest Teoria chaosu i jak co piątek po północy. Dzisiaj mamy 26 października, właściwie 27. I mamy ciekawy bardzo temat, bo zbliżają się czasy ostateczne. Tak, można powiedzieć, rok 2012. Ale dzisiaj nie będzie tak naprawdę o roku 2012 w rozumieniu potocznym, tak jak mieliśmy taki film, ale będzie ogólnie o tym całym katastrofizmie i co z tego wszystkiego wynika, z tych wszystkich wariactw. Teoria chaosu to jest oczywiście audycja o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych, nadawana w Radiu Nafani i Radiu Paranormalium, a także w różnych innych radiach, o których nie wiem. Ale proszę, dajcie znać, jeżeli też emitujecie. Z miłą chęcią zareklamuję was. Zanim przejdę do tematu, kilka ogłoszeń miałbym tutaj dla was, dla słuchaczy.
Pierwsze jest takie, że planuję, można powiedzieć, jako pierwsi się dowiadujecie, zrobić profesjonalny podcast. Wcześniej, kiedyś w 2010 roku zaczynałem od podcastów. Lepsze, gorsze one były, ale nie były o to, co bym chciał, aby było w tematach spisków i rzeczy niewyjaśnionych. Szczególnie w takich dwóch tematach, czyli UFO i free energy, czyli wolna energia. UFO, czyli NOL, niezidentyfikowane obiekty latające. Także pokrewne tematy, mniej już jakieś takie bardziej mniej mocne, czyli rząd światowy, różne spiski inne, niewyjaśnione rzeczy, jak na przykład Trójkąt Bermudzki i tak dalej. Natomiast te dwie rzeczy są najistotniejsze i chciałbym taki podcast zrobić naprawdę na poziomie profesjonalnym, ale potrzebowałbym waszej pomocy do tego. Będzie wszystko podane na stronie. W tej chwili tylko tak, a właściwie jeżeli tego słuchacie jako podcastu, później to już prawdopodobnie jest. Na stronie Polak Potrafi będą informacje.
Na pewno znajdziecie na stronie Polak Potrafi to, bo to będzie jedyny taki projekt. Wszystkie inne są dosyć przyziemne. Ten naprawdę będzie kosmiczny i generalnie rozrywkowy, można by powiedzieć. Jak pamiętacie audycję Sensacje XX Wieku w Radiu Zet, chciałbym, żeby te audycje miały taki poziom. Takiego poziomu oczywiście nie obiecuję, bo ani ja nie jestem Wołoszańskim, ani nie będzie takiego na pewno budżetu, aby zrealizować to w tak profesjonalny sposób, wynająć profesjonalnych aktorów. Aczkolwiek będą też aktorzy. Będzie to naprawdę, można by powiedzieć, na takim rynku podcastów myślę, że będzie to jakaś taka dosyć dobra produkcja. Oby tak było i chciałbym, żeby na gwiazdkę udało się to wyprodukować. Także śledźcie strony Polak Potrafi, polakpotrafi.pl, a także stronę teoriachaosu.com.pl i tam będą wszystkie informacje, co dalej, w jakim temacie. Zdradzę wam już od razu, że tematem będzie oczywiście UFO, czyli niezidentyfikowane obiekty latające.
Będzie wiele różnych odcinków, które będą dosyć ciekawie przygotowane. A teraz jeszcze z takich ciekawostek mam informację o Fukushimie, że ryby nadal są skażone i ogólnie owoce morza w tamtym miejscu są niestety skażone i lepiej ich nie jeść. Przynajmniej ja bym nie jadł ze względu na to, że to jest chyba najniebezpieczniejsza droga dotarcia dla człowieka, zatrucia człowieka, czyli spożycia zatrutej promieniotwórczej substancji, która jest gdzieś tam, powiedzmy, w rybie. Bo co innego, jeżeli ta promieniotwórczość gdzieś skądś do nas dociera, ale jak dociera od naszego ciała od wewnątrz, jest to bardzo wtedy niebezpieczne. To pierwsza rzecz. Kolejna, może przeczytam wam ciekawostkę o roku 2012, a właściwie o roku 2012, a także Słońcu, bo to jest bardzo ciekawa sprawa. Trzymam w ręku czasopismo i cytuję z tego czasopisma: „Astronomia. Będzie się działo. Rozpoczęty 8 stycznia 2008 roku 24. cykl aktywności słonecznej zbliża się już do maksimum.
Nasza gwiazda staje się więc coraz aktywniejsza. Na jej powierzchni obserwujemy liczne plamy. Często pojawiają się rozbłyski i koronalne wyrzuty masy. Ten widoczny na zdjęciu nastąpił 27 września”. Właśnie widzę. Ładne zdjęcie, kolorowe. Potężny wybuch. To oczywiście mój komentarz. „Gdy taka erupcja jest skierowana w stronę Ziemi” – na szczęście nie była – „wyrzucane w jej trakcie miliardy ton zjonizowanego gazu poruszające się z prędkością milionów kilometrów na godzinę powyżej 1000 kilometrów na sekundę docierają do naszej planety w czasie od jednej do trzech dób. Wywołują zwykle zaburzenia pola magnetycznego Ziemi zwane burzami geomagnetycznymi oraz silniejsze niż zwykle i widoczne z dużych obszarów globu zorze polarne.
Nieco silniejsze wyrzuty mogą jednak doprowadzić do zakłóceń w sieciach przesyłowych, gdyż ich długie, przewodzące prąd elementy są wrażliwe na szybkie zmiany otaczającego je pola magnetycznego. Maksimum aktywności Słońca spodziewamy się na przełomie stycznia i lutego 2013 roku”. Jest to artykuł pani Weroniki Śliwy, znanej astronom, a czasopismo to jest nic innego jak „Świat Nauki”. „Scientific American”, polska edycja. Chyba najbardziej naukowe czasopismo, które można w języku polskim otrzymać. Popularnonaukowe, można tak powiedzieć. Najbardziej mainstreamowe naukowe. Tak bym to określił. I takie rzeczy, czyli przełom stycznia i lutego 2013 roku będzie szczyt aktywności słonecznej, czyli nie 2012 jednak, tylko chwilkę później. Dobrze, proszę, możecie dzwonić.
Radionafali.com i telefon 22 398 82 26 wewnętrzny 321 i możemy porozmawiać w temacie roku 2012 i tym wszystkim, co się wiąże. Dzisiaj jest wprowadzająca audycja do tego tematu. Natomiast cały listopad to będą audycje poświęcone bardziej szczegółowo konkretnym zagadnieniom z tego roku, dotyczące roku 2012, a właściwie dotyczące Słońca, powiązań Ziemi ze Słońcem, Majach, bo prawdopodobnie mieli nieproporcjonalnie dużą wiedzę w stosunku do ich możliwości technologicznych. To było zaskakujące, ale o tym sobie jeszcze dzisiaj nawet w podstawowym zakresie powiemy. A w tej chwili chciałbym puścić utwór, który wprowadzi was w ten temat, który jest didgeridoo. Instrument, który się kojarzy z falą, z tym, że wszystko się zmienia, z takim dźwiękiem. Ostatnio oglądałem film „Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia”. Nowa wersja z Keanu Reevesem. Nie był to zbyt dobry film, natomiast parę ciekawych elementów miał. I ta cała fala, która miała zmienić Ziemię ze względu na to, że ludzie się nią źle opiekowali czy stanowili zagrożenie dla niej.
Kosmici oczyszczali z ludzi i ogólnie z wszystkich nieczystości według kosmitów. I tak mi się kojarzy z didgeridoo, który całą Ziemię ten dźwięk oczyszcza, tylko w sposób zupełnie inny, nie tak jak w tym filmie science fiction, że fizycznie eliminując coś, ale zmieniając świadomość ludzi. To myślę, że chyba jest największą istotą, ale może nie będę zdradzał tego, co dzisiaj będzie w audycji. Także posłuchajcie tego utworu i za pięć minut wracamy.
[16:01] - Już dwunasta na zegarze. Przybądź duchu na wezwanie. Ukaż mi się w pełnej krasie. Niechaj tak się stanie zasie. Nie chce przyjść. Nie będzie ducha. Teorii chaosu słucha.
[16:19] - Teoria chaosu. Piątek, godzina dwunasta.
[16:27] - Radio na fali. Zero ściemy.
[16:36] - Tak, jesteśmy z powrotem. To jest audycja Teoria chaosu. Temat: 2012 rok. Mity i fakty. Także od strony nauki. Zaraz wracamy do tematu. Mamy pierwszy telefon, także odbieram. Jest z nami Ante Szwed. Witaj Ante Szwedzie. Halo, halo?
Bardzo dziwnie, nic nie słyszę niestety. No nic, dobra, to może później. Ale dzwoni też stały słuchacz, także odbiorę stałego słuchacza. Witaj stały słuchaczu.
[17:27] - Halo? Dzień dobry.
[17:28] - O! Ciebie słychać idealnie.
[17:29] - Już wyciszę radyjko.
[17:32] - Tak, poprosimy.
[17:33] - Już, momencik. Halo? Czy dobrze mnie słychać?
[17:37] - Bardzo dobrze.
[17:39] - Pan mówił o Wołoszańskim. On ma nowy program „Tajemnice Trzeciej Rzeszy”.
[17:47] - O!
[17:48] - Już wyemitowano trzy odcinki, a ma być dwanaście.
[17:49] - Ale w telewizji czy w radiu?
[17:51] - W telewizji.
[17:52] - A, to telewizja to inna liga.
[17:56] - Jest nowy program Wołoszańskiego na Po znować kanał?
[18:02] - Może nie, niekoniecznie, bo to zupełnie inny temat.
[18:05] - To jedna rzecz. Jest o UFO taki super program, nowy. Pierwszy odcinek, taka ciekawostka. Na Discovery w środę o 22:00. Temat pierwszego odcinka: Roswell. To nic ciekawego nie będzie. Na końcu ostatnie pięć minut audycji wywiad z facetem Zapytali, czy taka katastrofa była naprawdę. Ten facet miał około 80 lat. Powiedział tak: „Pracowałem w Strefie 51 i brałem udział w usuwaniu dwóch katastrof spodków kosmitów. Widziałem ciała z bliska”.
I na tym wywiad się skończył i audycja, program się skończył. Taki po prostu gwóźdź do trumny na zakończenie.
[18:55] - Troszkę absurd.
[18:55] - Facet na oko wyglądał, że był stary na 80 lat, więc po prostu nie zależało, czy go zabiją, czy nie zabiją. I to puścili normalnie na ciąg grafiku. Taka ciekawostka na koniec.
[19:08] - Ciekawe, że puszczają tak powoli trochę oczko do ludzi, że jednak coś w tym UFO może jest. A ja mam do ciebie pytanie, stały słuchaczu, o rok 2012, bo taki dzisiaj jest temat. Czy coś wiesz na ten temat? Co się będzie działo?
[19:23] - Nie wiem na ten temat, a moje zdanie, że te opisywane katastrofy, że przebiegłowanie Ziemi, tego typu rzeczy, to jest po prostu dla mnie bujda, że kontynenty się nagle przesuną, że będą jakieś stukilometrowe fale tsunami. Jeżeli asteroida nie trafi w ocean, to takich rzeczy nie będzie. Bo jakby asteroida o wielkości trzech, czterech kilometrów uderzyła w ocean, to takie fale by powstały.
[19:52] - No tak, ale skąd asteroida? To są właśnie jakieś dziwne teorie.
[19:56] - Ich setki krąży wokół Ziemi.
[19:58] - Tak, ale dlaczego akurat w tym momencie? Przecież nie mogli przewidzieć tego.
[20:02] - Przypadkiem jakby się coś takiego zdarzyło, to mogłoby być katastrofą, ale jako Ziemia, że się bieguny nagle przesuną, że kontynenty będą jeździć, to jest dla mnie bzdura po prostu. Rozbłysk słoneczny jest możliwy. To uszkodzi sieci energetyczne.
[20:19] - I to jest możliwe na przykład, że w 2013 nie będzie przez miesiąc prądu na przykład? Albo dwa miesiące.
[20:25] - To zależy, w jaki kontynent uderzy bardziej. To jest kraj bardziej bliżej biegunów, bo tam jest pole magnetyczne. Im kraj jest bliżej równika, tym jest lepiej chroniony. W Kanadzie się to zdarzyło 10, 15 lat temu. Wyłączyły się transformatory i prądu nie było bodajże dwa dni. Bo zabezpieczenia zadziałały i uniemożliwiły zniszczenie sieci energetycznej. Po prostu automatyka odłączyła elektrownie i transformatory od sieci energetycznej. Jak odłączysz transformatory i uziemisz je, to one się nie uszkodzą, ale trzeba je odłączyć.
[21:06] - Czyli nie będzie prądu przez jakiś czas, prawda?
[21:09] - Odłączyć i wtedy nie ma energii, ale urządzenia są nieuszkodzone. Po tym rozbłysku można wszystko włączyć, ale trzeba to odłączyć, zanim ta energia uderzy w elektrownie czy w transformatory, bo je spali.
[21:23] - Dobrze. To dziękuję ci za telefon. Mamy kolejnego słuchacza.
[21:26] - Jeszcze jedną rzecz powiem. Piątego będzie nowy sezon „Starożytni Kosmici” na History Channel.
[21:34] - Nowy sezon. Ależ tyle naprodukowali. One są dosyć ciekawe, ale trochę naciągane jednak fakty często.
[21:40] - Wiem, że troszeczkę jest naciągane, ale fajnie się to ogląda.
[21:43] - Tak, także polecamy.
[21:43] - Ale mówię, że będzie kolejny sezon w przyszłym miesiącu i będzie jakiś film „Historia człowieka”. Z reklamy wygląda, że będzie bardzo fajny.
[21:53] - Dobra, dzięki ci za te informacje.
[21:55] - Słucham dalej. A jeszcze mam pytanie, czy kiedy będzie planowana jakaś audycja na tematy jak peak oil, kryzys energetyczny i piramidy w Gizie?
[22:07] - Peak oil, tak?
[22:08] - Peak oil i coś o zimnej fuzji, bo nic w internecie polskim nie widzę.
[22:15] - Ja jedną audycję miałem taką nagraną wcześniej i jej nie ma. O tej zimnej fuzji. To była rok temu nagrana.
[22:21] - To ja ją słuchałem. Ja się nawet wypowiadałem w tym temacie.
[22:24] - Tak.
[22:25] - O tym się wypowiadałem.
[22:27] - Ale nie ma jej dostępnej, bo obiecałem.
[22:29] - Pan tam twierdził, że każdy będzie sobie mógł zrobić elektrownię parową w piwnicy i będzie se sam robił prąd, a ja udowadniałem, że produkcja energii w układach parowych na małą skalę jest całkowicie nieekonomiczna. Po prostu prawa fizyki uniemożliwiają produkcję energii na tak małą skalę w układach parowych.
[22:47] - Ale to myślę, że raczej na grudzień. Raczej w grudniu.
[22:51] - To czekam po prostu na informacje, bo na razie jest cicho. Tylko jakieś znalazłem informacje, że jakieś są wywiady, testy, ale faktycznie urządzenia działającego demonstracyjnego minigeneratora parowego nie pokazali. O, jeszcze jedną ciekawostkę. Oglądałem w programie, jak to jest zrobione. Małe silniki parowe do napędu na przykład małej prądnicy czy czegoś takiego są normalnie produkowane chyba w Stanach. Można sobie je zakupić.
[23:22] - Tak, także jest jakieś rozwiązanie, że ktoś ma dużo węgla, dużo drzewa.
[23:27] - Kocioł parowy zasilany gazem ziemnym czy propanem, butanem.
[23:30] - Bo są ludzie, którzy mają mnóstwo drewna.
[23:31] - Można je zastosować do tego reaktora. To urządzenie, które zamienia energię cieplną na mechaniczną, istnieje i można je kupić. To właśnie ja czekam, żeby ktoś zademonstrował taki reaktor właśnie z takim generatorem.
[23:45] - Zobaczymy, tak, ale to jest inny temat, także to zostawiamy na grudzień. Dzięki ci.
[23:50] - A poprawcie tą łączkę, bo w drugim telefonie powiedziałem ci, że nie było sposobu.
[23:55] - Jasne, dobra. To był stały słuchacz. Zawsze zareklamuje jakieś konkurencyjne stacje, najczęściej telewizyjne. Także zapraszamy. Akurat jeśli chodzi o tego typu programy jak „Starożytni Kosmici”, właśnie o Roswell polecam. Są dosyć ciekawie zrobione. Nie wszystkie oczywiście, ale dużo rzeczy można ciekawych się dowiedzieć. Jest kolejny słuchacz, to jeszcze myślę, że odbiorę.
[24:28] - Halo?
[24:30] - Witaj. Antyszwed jest z nami.
[24:33] - Cześć. Słychać mnie?
[24:34] - Tak, słychać. Tylko że muszę wyłączyć niestety wideo, bo strasznie mi łącze zapycha.
[24:40] - Dobra, ja tutaj sobie siedzę. Właśnie jestem po trzech kartonikach i miałem takie przemyślenia odnośnie roku 2012. Wydaje mi się, że jeżeli ma nastąpić jakiś moment, kiedy ta ludzkość ma być zgładzona, to byłoby to właśnie w czasach rewolucji informatycznej. Bo nasza mentalność stepowa wyrosła z tych stepów i tak dalej. Ona w swojej masie nie jest w stanie się przekształcić w coś doskonalszego i to było użyteczne do momentu, ta masa, kiedy nie mogliśmy tego zastąpić czymś. Jakby to powiedzieć? Teraz wchodzi cała robotyka i tym podobne rzeczy. Także myślę, że jeżeli ma nastąpić czas apokalipsy i tak dalej, to właśnie teraz.
[25:48] - Ale że roboty nas zabiją?
[25:51] - Nie. Może w dłuższej perspektywie, ale załóżmy, że jesteś elitą i uniezależniasz się ekonomicznie od poddanych. Bo ja nie jestem w stanie sobie inaczej wytłumaczyć narastającego długu i tak dalej, jak jakimś dziwnym irracjonalnym spiskiem, który by świadczył, że masz jakieś inne zasoby.
[26:29] - Ale dług jest absolutnie fikcyjny, bo dzisiaj ten dług może być, ale jutro może go nie być. Mogą być inne pieniądze, jak się po prostu ludzie umówią, bo to jest tylko kwestia umowy danej. Więc to jest myślę inna sprawa. Natomiast to, że słońce świeci i to, czym dzisiaj właśnie będziemy się zajmowali, o czym będziemy mówili, że ma wielki wpływ na Ziemię. Kolosalny, największy.
[26:57] - Dobra.
[26:58] - To jest niezależne od nas.
[26:59] - Masz tą wolną energię i tak dalej, to wszystko. I być może po prostu ludzie, którzy są u władzy stwierdzili, że my jesteśmy już niepotrzebni, zostaniemy odcięci i to jest dobry moment, żeby zacząć wchodzić w to. A nie powiedzmy, czasy, kiedy nie było jutra, nie było nauki, planowania i liczył się tylko Bóg. To, co jest doczesne było nieważne, a teraz się nagle skupiamy na tym.
[27:30] - Czyli takich materialnych sprawach. To faktycznie, że duchowość upadła kompletnie.
[27:36] - Czemu wy tak zakładacie, że chcecie bronić tych ludzi tutaj na Ziemi i tak się boicie tego spisku? Mi się wydaje, że ten spisek byłby fajny, że oni by mogli wynieść może nie ludzkość, ale rozumność na wyższy poziom.
[27:50] - W jaki sposób?
[27:50] - Ludzkość jest balastem dla rozumności w pewien sposób.
[27:53] - Nie, nie sądzę.
[27:55] - Moim zdaniem jest ewidentnie balastem. Jak tu widzę przedstawicieli gatunku ludzkiego wokół siebie i oni dalej są skupieni na zalotach, robią z inteligencji jakiś pawi ogon i tym podobne rzeczy. To jest coś takiego, co po prostu-
[28:15] - A myślisz, że ludzie z elit to są jacyś lepsi? Że oni tak nie robią?
[28:20] - Nie mam pojęcia.
[28:21] - Myślę, że są tacy sami.
[28:25] - Jeżeli są poważnymi ludźmi, to wam tego nie udostępniają w żaden sposób i nie macie o nich pojęcia. I wychodzicie na takich wariatów tutaj. Więc to wszystko w sumie.
[28:39] - A masz jakieś zdanie na 2012, że to elity zaprojektowały ten 2012?
[28:46] - Szczerze mówiąc w to nie wierzę, ale jeżeli miałby następować czas, że takie coś by wprowadzano, to jest to dobry moment rewolucji informatycznej i tak dalej. Tak mi się wydaje. Dobra, kończę, bo już też siedzę tutaj, a kolega mnie wygania. Się obraził na to, co powiedziałem. Dobra.
[29:09] - Dobra. Dzięki za ten telefon. To był Antyszwed z tematem pokrewnym. Może nie do końca, ale o NWO bardziej. Natomiast teraz wróćmy do roku 2012. Rok 2012. Skąd się wzięło to, że akurat w 2012 roku ma nastąpić jakiś kataklizm? Niektórzy wieszczą, że kataklizm, inni mówią, że zmiana świadomości, jeszcze inni, że nic się nie będzie działo, tylko po prostu Majowie sobie coś tam ubzdurali. I faktycznie Majowie mieli kalendarz, który został zaprojektowany hen, hen. Dokładnie nie wiadomo kiedy, ale podejrzewa się, że to było jeszcze przed naszą erą.
Mieli po prostu tego typu kalendarz. Na pewno już czasy naszej ery ten kalendarz był na 100%, a we wcześniejszych okresach. Być może mieli uproszczony. Trudno powiedzieć. To są spekulacje, ale zadziwiające jest to, że to jest pierwszy kalendarz czy jeden z pierwszych kalendarzy, który operował tak wielkimi liczbami. Mogę się mylić, bo nie jestem antropologiem, nie znam się na tych rzeczach, ale tam, gdzie czytałem, to w innych kalendarzach nie ma takich okresów, takich dużych liczb, które określają czas. Ten kalendarz jest bardzo dokładny. Teraz może troszeczkę o kalendarzu Majów. Mamy ten rok 2012, ale niekoniecznie on musi być 2012. My mamy system dziesiętny i operujemy w taki sposób, że mamy teraz 2012, ale dla Majów to był zupełnie inny rok.
Pomimo, że ten sam czas. To też nie jest do końca pewne, ale zakładając nawet, że jest, bo kandydatkami były jeszcze inne daty, to kalendarz Majów wyznaczał daty co do dnia. Dzięki temu da się obliczyć, że koniec świata czy koniec kalendarza wypada na 21 grudnia 2012 roku. To był pierwszy na świecie kalendarz, który potrafił podawać daty co do dnia. Niesamowite. Do końca nie wiadomo, jak oni ten kalendarz stworzyli ze względu na to, że Europejczycy dopiero mieli w XVI, XVII wieku tak dokładny kalendarz. Było to niebywałe, że dysponując tak dosyć prymitywną technologią, dużo prymitywniejszą niż Europejczycy, Majowie tysiące lat wcześniej mieli ten kalendarz. On był zupełnie inaczej zrobiony. Majowie byli bardzo kulturą uduchowioną. Teraz w różnych filmach pokazuje się Majów jako dzikusów, jako ludy pierwotne, które nie mają wyższych wartości.
Jest to obraz błędny, aby oczywiście pokazać Europejczyków, cywilizację chrześcijańską, która jest wybitna i cywilizację upadłą, bardziej prymitywną. Co ciekawe, nigdy Majowie nie zostali podbici, bo tak naprawdę gdy Europejczycy dotarli do tych terenów w Meksyku, to Majowie już byli faktycznie plemionami prymitywnymi ze względu na to, że ich kultura kompletnie upadła. To już byli jacyś potomkowie Majów. Wydarzyło się coś dziwnego. Do końca nie wiadomo, co to mogło być. Może jakieś choroby, może wyjechali gdzieś w kosmos. Nie wiadomo, co się stało. Ale wracając do kalendarza. Kalendarz składał się z dwóch części. Z części rytualnej.
To jest Tzolkin, liczący 260 dni. Kin to jest dzień w języku Majów. Jeszcze tutaj sprawdzę, bo mam moje notateczki, czy kin to dzień. Tak, kin to jest dzień. Czyli 260 dni miał ten rytualny kalendarz, który był podzielony z kolei na sprzężenie dwóch cykli. Składał się z dwóch cykli, 20-dniowego i 13-dniowego, które tworzyły w sumie 260 dni. Tak jakby koła zębate mielibyśmy z 20 dniami i z 13 dniami i wtedy można dzięki temu uzyskać, jak w odpowiednie miejsce się potem wrócą, przemieszczą się i będzie wtedy powtórka tego 260-dniowego kalendarza. Ale to był kalendarz bardzo ciekawy, ten Tzolkin. Widać było duchowość Majów, niezaprzeczalną duchowość, gdzie kalendarz miał służyć człowiekowi, a nie człowiek kalendarzowi. W dzisiejszych czasach kalendarz jest takim narzędziem, że to my służymy do kalendarza ze względu na to, że kalendarz nie odzwierciedla naszych uczuć, naszego samopoczucia, naszych narodzin, czegokolwiek.
Nie uwzględnia nic. Uwzględnia tylko i wyłącznie obieg Ziemi dookoła Słońca I tylko i wyłącznie to. Jest to bardzo ubogie. Natomiast ten rytualny kalendarz, który nieładnie brzmi. Rytualny kojarzy się od razu z mordowaniem, z czymś tam, a nie miało to nic wspólnego. 260 dni, dzięki którym można było wybrać pasujące do siebie dni. Czyli brało się dzień urodzin i imię, jeśli dobrze pamiętam. Nie chcę tutaj, bo zamieszam, bo dzisiaj nie o kalendarzu oczywiście, ale naprawdę to jest bardzo ciekawa sprawa. Jak wrócimy do omawiania kalendarza, być może z gościem, który dużo lepiej wyjaśni tą całą sprawę, to pokażemy wam wtedy, że Majowie byli bardzo uduchowioną kulturą. I druga część kalendarza.
Druga część kalendarza jest to właśnie słoneczny kalendarz. Taki, który my znamy. Bardziej on jest przybliżony słoneczny, można by powiedzieć. Był to kalendarz 365-dniowy. To już bardzo nam znany, który był podzielony na 18 okresów po 20 dni i jeden okres pięciodniowy. Dosyć zawiła tutaj sprawa w tym wszystkim, ale jak będziemy omawiali kalendarz szczegółowo i tam jest mnóstwo bardzo ciekawych rzeczy z kalendarzem, bo kalendarz jest naprawdę najważniejszy. Kalendarz określa cywilizację. I ten, jaki my mamy kalendarz, bardzo źle świadczy o naszej cywilizacji i powoduje to, że jesteśmy cywilizacją upadłą. I to nie jest oczywiście jakieś nadwyrost mówienie, ale to jest oczywista rzecz, kiedy się zagłębi w ten temat. To tyle może tutaj o tym kalendarzu.
W każdym razie ten kalendarz był bardziej zaawansowany oczywiście od naszego, podzielony na mnóstwo rzeczy. Wydaje się, że to nie ma sensu. Że skomplikowali tak, bo byli głupi i nie rozumieli, o co chodzi. To jest oczywiście nieprawda. On był skomplikowany właśnie dlatego, aby uwzględniać wszystko. Całą cywilizację i każdego człowieka z osobna. Niesamowite, że oni mieli kalendarz dla każdego człowieka z osobna. W tych dwóch kalendarzach mogli dopasować kalendarz do każdego człowieka i odwrotnie. A u nas tylko jest odwrotnie. Właśnie u nas, że człowieka się dopasowuje do kalendarza.
I dzięki temu wyznaczono w tym kalendarzu cyfry. To znaczy cyfry, liczbę dni, że on się kończy. W tym sensie, że się zaczyna i kończy. Zaraz omówię jak i co, ale mamy telefon. Widzę, że ktoś się łączy i wyłączę od razu. Dobrze. On trwa 5125 lat w przybliżeniu. To jest jakieś 1 872 000 dni. I to są właśnie takie okresy. Te 5125 lat.
Ale przecież ci Majowie musieli wcześniej też jakieś te okresy przeżywać. Więc to po prostu były okresy. To nie było na zasadzie, że koniec świata miał być. Te 5125 lat mija i musi być jakiś tam kataklizm. Jest z nami Paweł. Witaj Pawle.
[41:04] - Tak. Paweł. Dobry wieczór. Przed chwilą dzwonił mój współlokator. Kolega, który wyraził się dosyć bardzo krytycznie. Nas bardzo źle przedstawiono odnośnie Boga, wiary chrześcijańskiej, ogólnie jakiejkolwiek. Kolega wyraził się także bardzo negatywnie.
[41:23] - Dzisiaj jest nie o chrześcijaństwie.
[41:27] - Wiem. Odnośnie roku 2012, przepowiedni Majów i tak dalej, ale chciałem wpierw powiedzieć, o co mu chodziło odnośnie tego, jakoby nasza rasa po prostu miała swoje starania na temat zdrzenia się pomiędzy sobą, a nie odnośnie wyższego punktu myślenia.
[41:48] - Nie na dzisiaj, wiesz, bo mamy niestety. Coś może w 2012 roku.
[41:53] - Chciałbym to po prostu przenieść odnośnie do tego, ponieważ on uważa po prostu jako totalnie odrealniony pomysł myślenia właśnie w ten sposób, także delikatnie o Bogu. Jeżeli chodzi o rok 2012. Dla mnie jest to po prostu delikatnie odrealnione, jeżeli chodzi o ten pomysł. Kalendarz Majów, że zakończy się świat w roku 2012, że nie będzie nic później. Dla mnie to jest troszkę po prostu śmieszne, że nagle by się miał świat zakończyć, że nie będzie niczego później. Kolega się w tej chwili śmieje tutaj za plecami, ale on ma taki pomysł. On jest magistrem politologii. On uważa się za jakiegoś Boga i Dla mnie to jest śmieszne, ponieważ facet, który robi magistra, w tej chwili nie potrafi znaleźć pracy. Pracuje za darmo gdzieś tam na praktykach, a myśli, że może się wypowiadać.
[42:50] - Dobra, dzięki za ten telefon. To chyba nie jest temat, żeby omawiać czyjeś życie. Ale właśnie tak jest. Tutaj słyszycie, że nikt, nawet jeżeli ktoś dzwoni, nie zastanawia się nad kalendarzem. Że to kalendarz, każdy dzień, każda nawet minuta powinna być dla człowieka, a nie my dla minuty czy dla kalendarza. Okej, jesteśmy przy tym kalendarzu. 5125 lat. Oczywiście są spory, bo przecież jest jeden problem w wyznaczeniu tej daty 21 grudnia 2012 roku. Okej, da się. Oni co do dnia przewidują.
To jest 5125 lat i dokładnie jeszcze co do dnia, bo jest 1 872 000 dni. Czyli da się to przeliczyć. Tylko jaka data jest startowa? I tutaj mamy problem, bo nie jesteśmy pewni, w którym dokładnie roku ten kalendarz wystartował. To znaczy założyli sobie, w którym roku ma wystartować. Nasz wystartował wraz z narodzinami Chrystusa, czyli w roku zerowym. Jest ten punkt zero i od tego momentu liczy się czas, czyli od narodzin Chrystusa. Abstrahując oczywiście, czy to miało miejsce, bo to nie jest ważne. Ważne, że od narodzin liczymy. Natomiast tutaj do końca nie wiadomo.
Jest kilka równorzędnych dat, od których można było zacząć liczyć czas, czyli tak zwany czas zero. I są spory. Większość się skłania, że jednak to jest ta data, która powoduje, że 21 grudnia 2012 roku kończy się ten cały cykl. 5125 lat. Taki długi cykl. Data początkowa była wyznaczona na 11 sierpnia, rok 3114 p.n.e. I tu jest pewna zagwozdka. Czy ta data jest dobrze wyznaczona? Bo wszystko od tego zależy. Jeżeli jest źle wyznaczona, to po prostu mamy złą datę.
Są oczywiście spory, do końca nie wiadomo, czy jest okej, czy nie. Ale zobaczymy, czy coś się wydarzy właśnie 21 grudnia. Nie wiadomo, czy coś się wydarzy, czy nie, ale mamy tę datę. Okej, załóżmy, że jest prawidłowa. To jeszcze nie oznacza, że coś ma się wydarzyć wtedy. Być może tak, być może nie. I co możemy założyć? Okej. Mieli ten kalendarz Majowie. Nie za bardzo wiadomo, jak oni stworzyli ten kalendarz.
Ze względu na to, że potrzebne były bardzo dokładne obserwacje astronomiczne, aby zrobić taki kalendarz. Nie wystarczyły obserwacje księżyca i słońca. Potrzebne do tego były obserwacje planet i to dosyć dokładne. Mogło zdarzyć się tak, że jakoś przypadkiem na to wpadli. Ale to też nie jest najdziwniejsze w kulturze Majów. Ten cały kalendarz, który był bardzo dokładny, taki jak my mamy dzisiaj. Dzisiaj mamy trochę dokładniejszy w sensie takim, że znamy dokładnie ruchy planet, ale był tak dokładny jak ten XVI-wieczny kalendarz europejski. I Majowie w swojej historii podawali daty. To jest zadziwiająca sprawa. Podawali do dnia, do konkretnego dnia.
A jak pamiętacie z historii Polski, czy w ogóle z historii świata przed XV czy przed XVI wiekiem, to te daty nie były podawane co do dnia. Orientacyjnie. Miesiąc był czasami podawany. Od do, ale to tak też orientacyjnie, ale nie było co do dnia. Tych dat nie ma. Niesamowite, prawda? Ileś tysięcy jeszcze lat wcześniej cywilizacja, która co do dnia potrafiła podawać daty. I kolejna sprawa. Jakie mamy ludzi, przedstawicieli, którzy mają różne teorie na temat tych zmian, które mają nadejść? Najbardziej znaną postacią jest Patrick Geryl.
Na pewno znacie tę postać. Samozwańczy naukowiec, człowiek, który napisał książkę „Proroctwo Oriona” na rok 2012. Zaczął straszyć ludzi. Ona była wydana chyba na początku po 2000 roku, bardzo dawno temu, czy nawet jeszcze chyba w latach 90. W każdym razie od tamtego czasu bardzo jest popularyzatorem katastroficznych zmian, które nadchodzą pod koniec kalendarza Majów. Straszył tym, sam nawet organizował, handlował miejscami, działkami czy jakimiś schronami, miejscami w schronach. Przygotowuje się do tego na poważnie. Na razie nie widać tego wszystkiego. On oczywiście twierdził, że największe różne katastroficzne wydarzenia będą w 2013, a nie w 2012. Jednak nie widać tych symptomów, o których on mówił, czyli o tym drugim słońcu, które miało się pojawić, o tych wariujących zwierzętach, bo najpierw zwierzęta mają wariować.
Trochę niby zdarzają się tego typu wypadki, ale jednak są sporadyczne. Tego drugiego słońca póki co nie ma, więc trochę chyba przesadził. Ale te książki, co sprzedał, to zawsze jest jego zysk. To był najbardziej głośny człowiek w propagowaniu tej katastroficznej historii. Byli tacy ludzie, którzy propagowali, że zmiany absolutnie nadchodzą, ale nie będą w sposób katastroficzny zachodziły. To był między innymi Terence McKenna. To była osoba, o której jeszcze powiem za chwilę, bo bardzo dużo ciekawych rzeczy do powiedzenia i on jako jeden z pierwszych zauważył coś ciekawego. Carl Johan Calleman, a także Graham Hancock, też znany badacz, też samozwańczy naukowiec, który badał Egipt, piramidy razem z innymi naukowcami. Też proponuje teorię zmian historii. Był jeszcze John Langan, który był bardzo zafascynowany kulturą Majów.
Możecie sobie zobaczyć jego wykłady w internecie. Jest naprawdę mnóstwo. Plus jeszcze mnóstwo innych badaczy, też profesjonalistów w tej dziedzinie. Natomiast profesjonaliści za bardzo nie tykają tego typu tematów. Boją się i wolą to zamieść pod dywan. Po prostu tego nie ma. Jest sobie jakiś kalendarzyk jeden, drugi. Nie wiadomo dlaczego do końca ten rytualny 260 dni. Po prostu dla zabawy sobie robili. Drugi, ten słoneczny, to był taki księgowy, który dzisiaj mamy.
Tylko mamy księgowy, bankowy, tak można powiedzieć, kalendarz. Żadnego innego nie mamy. Tak to się ma z badaczami. Teraz chciałbym omówić, nie będę omawiał oczywiście szczegółowo badaczy jak Grahama Hancocka czy Terence McKenna. Tutaj polecam oczywiście audycję „Hiperprzestrzeń” Tomka, w której opowiada o falowej strukturze, która się tam ma zmieniać w czasach tych ostatecznych w cudzysłowie. Czyli ma fala nie zmieść wszystko tak w tsunami, tylko oddziaływać na nasze umysły, że mamy się obudzić i potem doznać olśnienia, że w końcu będziemy wiedzieli, po co jest ten kalendarz na 260 dni. Że tak naprawdę mamy odwrócone priorytety w naszej cywilizacji. Ale tego nikt tak naprawdę nie rozumie dzisiaj, że musi być ta fala, tak jak Terence McKenna mówi, żeby ludzie zrozumieli tak naprawdę, o co w życiu chodzi, że żyjemy w jakimś wariactwie. I to jest zadziwiające, że w dzisiejszych czasach nie rozumie tego ani biznesmen, multimilioner, miliarder, ale równocześnie nie rozumie taki bezdomny czy rolnik jakiś. Też tego nie rozumie.
Po prostu jest to niesamowite, że większość ludzi Przytłaczająca większość nie rozumie tak naprawdę, po co jesteśmy tutaj na Ziemi i nie rozumie tego, że nasza kultura i ogólnie ta cywilizacja, którą teraz mamy, cywilizacją w cudzysłowie, cywilizacja zachodnia czy cywilizacja współczesna nie ma wyższych wartości. Wszystko sprowadza do księgowości. Razem oczywiście z kalendarzem. Ale przejdźmy może do najciekawszej postaci. Zacznę omawiać na razie nie sprawy naukowe, tylko takie pozanaukowe, ale które są faktem. A później opowiem o tych naukowych sprawach, które są zbieżne z nauką. Wracając jeszcze, to jest związane z kalendarzem Majów. Jest niejaki Johann Calleman, który wcześniej zwrócił uwagę na ciekawe prace wcześniejszych antropologów czy ludzi, którzy się zajmowali kulturą Majów i napisali bardzo ciekawe książki w tym temacie. On natomiast dowiedział się o tym, że są wyryte na takiej figurce, figurkach. Znalazł na jednej z figurek czy posąg jakiś taki, wyryte 13, można powiedzieć, że nie 13, dziewięć schodków.
To było dziewięć schodków, jeśli dobrze pamiętam. Dziewięć czy 13? Miesza mi się to wszystko. W każdym razie o co chodzi? Tam były wyryte liczby. Na tych stopniach były wyryte liczby. I Majowie posługiwali się oczywiście nie dziesiętnym systemem matematycznym, tylko 24. Nie wiem, nie pamiętam. Wybaczcie mi. W każdym razie były wyryte liczby.
Dokładne. I te liczby, jeśli przemnożymy je razy 13, wszystkie, to uzyskamy bardzo ciekawe kolejne liczby. Na najniższym stopniu mamy liczbę 460 miliardów 800 milionów. Niezła liczba, jak na kulturę, która ma ileś tam tysięcy lat do tyłu. Mnożąc to razy 13 otrzymujemy liczbę 5 bilionów 990 miliardów 400 milionów. Nic wam nie mówi ta liczba. Zgadza się? Zaraz zobaczę na czacie, czy komuś coś mówi. Nikomu nic nie mówi. To jest właśnie przemnożone razy 13 daje te prawie sześć bilionów czegoś.
Okazuje się, że te liczby, które były wyryte, to były liczby kin. A jak już wcześniej wspominałem, liczby kin to był dzień, czyli mamy prawie sześć bilionów dni. Teraz łapiecie co to jest za liczba? To jest liczba 16,4 miliarda lat. Czy coś wam ta liczba przypomina? I to nie jest wymyślone przez kogoś akurat. To nie jest rzecz, że tam robią różne matematyczne szachrajstwa. Ta liczba 16,4 miliarda lat wynika jednoznacznie właśnie z tego, co tam jest. A to, można powiedzieć, zbieżne jest z tym, co mówią fizycy o wielkim wybuchu, o początku. Czyli na najniższym, na tej największej liczbie jest liczba, jeżeli uwzględnimy, że to są dni, jest liczba, która jest zbliżona z wielkim wybuchem.
Oczywiście zakładają, że to jest 13 miliardów lat, ale może jeżeli się okaże, że to będzie liczba wielki wybuch właśnie tą liczbą, to będzie jednoznaczne z udowodnieniem, że były kiedyś raczej nie wiem, czy starożytne cywilizacje ziemskie, ale być może kosmiczne. Ale dobrze, jeżeli nawet uznajemy to, że to jest naciągane, to kolejną liczbą, robiąc to samo, uzyskujemy prawie 820 milionów lat. I to jest... To już trzeba kombinować, prawda? Właśnie Carl Johan Calleman wykombinował, że to jest złożone życie. Że właśnie w tym okresie powstaje złożone życie. Nie bakterie, nie proste roślinki, glony i tak dalej, tylko już są złożone organizmy. Kolejną liczbą jest liczba 41 milionów lat. Calleman uważa, że to małpy w tym czasie powstały. Kolejną liczbą jest liczba dwa miliardy lat.
Przepraszam, ponad dwa miliony lat. Z małą górką. Dwa miliony 50 tysięcy. I pisze Calleman, że to człowiek wtedy powstał. Później na kolejnym stopniu jest liczba 100 500. Plus 2000, bo to jest przed Chrystusem data, czyli jakieś 102 tysiące lat temu. I Calleman mówi, że to był język, że wtedy się język wykształcił. Kolejną liczbą jest liczba 3115 przed naszą erą, czyli jakieś ponad 5000 lat temu. I że to była sztuka pisania. Następną datą jest rok 1755, czyli jakieś 250 lat temu.
Czyli jest data 93 700 dni. Jakby od tyłu liczyć. Czyli rok wychodzi 1755, czyli początek industrializacji. Następny rok to był 1999 rok. To było 4680 dni i to była rewolucja w informatyce. I kolejna data to jest 234 dni. Ostatni stopień. I to jest 2011 rok. Nawet jest już co do dnia. Wszystkie te daty co do dnia są.
Nawet ten wielki wybuch też jest co do dnia wyznaczony. Tylko oczywiście w przybliżeniu mówiłem, bo co do dnia podawać, to już przesada jest. Ale można wyznaczyć. I to, że on to wyznaczył, te liczby akurat to są fakty, to Majowie napisali. Te liczby, które są. I Calleman dopasował do tego, że faktycznie składa się w logiczną całość, że to nie są przypadkowe liczby. I o co chodzi? Dzieli się ten czas na 13 podgrup. Czyli jak mamy ten wielki wybuch na epok, czyli na 13 epok. Jeżeli mamy wielki wybuch, 16,4 miliarda lat temu był wielki wybuch, to dzieląc to na 13 uzyskamy tę liczbę, która była na tych stopniach napisana.
A na tych stopniach było napisane właśnie 460 miliardów 800 milionów dni. Więc mamy tyle tych dni, tych kinów 13 razy. I one obrazują te etapy, gdzie przechodziło właśnie zostało tworzone życie w którymś tam momencie. Pod koniec tej ostatniej gdzieś tam 6 miliardów lat, bo to jest około sześć... Nie, przepraszam, już mi się pomyliło. W każdym razie polecam wam wykłady. Ja już nie będę tego dalej tłumaczył, bo sam się troszeczkę w tym mieszam, ale polecam wykłady Jana Langolda. On omawia dokładnie, jak to wszystko wygląda. Dlaczego ma to sens po prostu ta wiedza. Bo to jest jakaś wiedza.
Skąd mieli tego typu liczby i co to była za liczba? Czy bez sensu sobie coś pisali, że na najniższym poziomie takiej piramidki pisali sobie te 460 miliardów 800 milionów dni? Dziwne jest to, prawda? I tak dalej. Także to są bardzo ciekawe rzeczy, którymi się nauka dzisiejsza kompletnie nie zajmuje i myślę, że to jest najbardziej związane z tym, co mamy mieć w grudniu. Ma przyspieszyć po prostu Przyspieszyć nieporównywalnie z wcześniejszymi epokami czas. W tym sensie, że mają następować bardzo wyraźne różne wydarzenia, że się będzie mnóstwo rzeczy odkrywało nowych, że nowe rzeczy powychodzą, że może się coś takiego zdarzyć, co przyćmi jakiekolwiek nawet tsunami. Także polecam wam wykłady Jana Longolda. Będą oczywiście w linkach podane te wszystkie rzeczy, żeby sobie to znaleźć później. Fenomenalne to jest.
Polecam wam książkę Karla Kalemana w tym temacie. Też będzie dostępny link do tej informacji. Teraz przejdźmy może do nauki. Myślę, że to jest najciekawsza sprawa z tymi liczbami. Jeszcze jest ciekawą sprawą to, bo o tym się mówi, czy ten koniec, czy te 5125 lat to nie jest, oczywiście jest długa rachuba w tym długim kalendarzu, ale czy to nie jest długi cykl słoneczny? Czy to nie jest właśnie długi cykl słoneczny, którego nauka dzisiejsza nie zna, nie wie, że coś takiego jest? Bo nauka zna jeden cykl, który ma 11 lat. Pełny cykl ma 22 lata, minima, maxima co 11 lat się powtarzają. Natomiast jeśli chodzi o cały cykl, to są około 22 lata. I mamy właśnie w tej chwili maksimum.
Tak jak czytałem wam na początku, że w 2013 roku. I to jest najciekawsze. Zadajcie pytanie, jakiemu chcecie naukowcowi. Skąd się bierze ta liczba 11 lat? Przecież to musi być jakiś regularny proces, że co 11 lat mamy maksimum i co 11 lat mamy minimum. To przecież nie może być przypadek, że jest taka regularność. Jest badana regularność od kilkuset lat, jest dosyć mocno badana i jest ta regularność, a troszeczkę słabiej, bo za pomocą drzew można zbadać nawet tysiąc lat do tyłu. Oczywiście mniej dokładnie tę aktywność, ale jednak w jakimś stopniu można. I okazuje się, że ten cykl cały czas ma tyle lat. Zapytajcie jakiegokolwiek naukowca, skąd się bierze ten cykl.
Dlaczego tak jest? Przecież musi być jakaś przyczyna. Nie ma odpowiedzi dzisiaj na to. Nikt nie wie. Prawdopodobnie prawidłową odpowiedź na to, jeżeli ktoś by udowodnił, dlaczego tak jest, dostałby Nobla z miejsca. Także nie ma na razie odpowiedzi na to. Nawet nie do końca są odpowiedzi, dlaczego powstają plamy na Słońcu. Wiem, że są próby zbadania tej sprawy i oczywiście wiadomo mniej więcej, jak powstają te plamy. W sensie, że jest tam pole magnetyczne, które wmaża się. Ja to źle wytłumaczę.
Sam do końca tego procesu nie rozumiem. Warto by było jakiegoś naukowca zaprosić do wyjaśnienia tej rzeczy. W każdym razie to są pola o zimniejszej temperaturze, te ciemne, czarne plamy. I tam są pola, które są dosyć mocne w sensie magnetycznym. Bardzo duża energia elektromagnetyczna jest w tych miejscach. Powiązane z tymi plamami są wyrzuty koronalne czy wyrzuty plazmy słonecznej, które są najgorsze dla Ziemian, że w ciągu trzech dni może taki wyrzut dotrzeć do Ziemi i zniszczyć na przykład elektrownię. I tu jest też ciekawa rzecz, do czego przechodzimy. Co może mieć miejsce w przyszłym roku. I to nie jest żart. Mam tutaj artykuł naukowca z uczelni, już wam mówię, jaka to jest uczelnia.
Massachusetts Institute of Technology, czyli najlepsza politechnika świata. MIT. Jest to absolwent właśnie tej uczelni, inżynier specjalizujący się w żelbetonowstwie, ale także zainteresowany różnymi innymi około, czyli taką inżynierią wodną chyba. Inżynieria ekologiczna, budową różnych domów ekologicznych, energetycznie przyjaznych, ale zainteresowany jest też pokrewnymi tematami: energią słoneczną, energią atomową i takimi sprawami. I słońcem bardzo. On jako jeden z niewielu, on się nazywa Matthew Stein. Matthew Stein, jeden z niewielu wpadł na to, że na świecie w tym momencie mamy około 500 elektrowni atomowych. I zauważył też on, że przede wszystkim katastrofa w Fukushimie zaczęła się od tego, że zostało zniszczone zasilanie tej elektrowni. Ze względu na to, że elektrownia atomowa musi mieć zasilanie, aby odprowadzać ciepło z prętów chłodzonych wodą. Czyli tam non stop musi zachodzić pompowanie świeżej wody schłodzonej, żeby chłodzić pręty, moderować je.
Jeżeli to zasilanie w przypadku Fukushimy to były generatory energii elektrycznej, czy do pomp używane i one przestały działać, co spowodowało to, że woda się podgrzała i nastąpił wybuch. Zwiększenie temperatury przy braku chłodzenia takiej elektrowni. I do tego może dojść, jeżeli zostanie sieć elektroenergetyczna zniszczona. W styczniu, lutym będziemy po prostu bez prądu. I jeszcze tutaj wrócę, tak jak mówił stały słuchacz, że jeśli ktoś będzie miał generatory takie na węgiel, na drewno, to on będzie wygrany, bo będzie mógł sobie prąd wyprodukować. Ten, kto będzie miał baterie słoneczne. Ten, kto będzie miał energię wiatru czy też inne spalarnie, czy też energię geotermalną, to ci ludzie wszyscy będą wygrani, bo będą mieli prąd, będą mieli ciepło. Inni będą musieli liczyć na pomoc innych ludzi. Jeśli się to wydarzy. Całe szczęście w Polsce nie ma ani jednej elektrowni atomowej, więc nawet jeśli by się coś takiego wydarzyło, to Polska będzie jednym z najczystszych miejsc na świecie.
A w Europie to już na pewno. Także to jest wielkie zagrożenie i to nie jest żart. To nie jest, że nie może do tego dojść. I to może dojść i do tego dojdzie na 100%, jeżeli się nie zabezpieczymy przed tym. Technologia do zabezpieczeń już mogłaby być, ale nic nie jest robione. Wyobraźcie sobie, że żaden kraj nie robi z tym nic. Zupełnie zero. Null. Wyliczył pan Matthew Stein, że w ostatnich 152 latach doszło do dwóch wielkich wybuchów na słońcu, które mogłyby dzisiaj sprawić bardzo wielkie kłopoty. To było w połowie XIX wieku, jeden, który zniszczył sieć.
Właściwie trochę tylko zniszczył, bo wtedy nie było sieci elektroenergetycznej, była tylko sieć telegraficzna, więc tą sieć telegraficzną uszkodził. Natomiast był jeszcze w 1921 roku słabszy, sporo słabszy wybuch i wtedy też troszeczkę uszkodził, ale nie było wtedy elektroniki nowoczesnej, nie było nowoczesnych, bardzo wrażliwych na zmiany elektromagnetycznego promieniowania. I jeżeli coś takiego, co w XIX wieku w połowie się wydarzyło, zdarzyłoby się teraz, to na pewno w niektórych miejscach doszłoby do przerwania prądu nawet na kilka miesięcy. A sugeruje tutaj Matthew Stein, że być może nawet na znacznie dłuższy okres, może nawet roku. Ze względu na to, że są tak zwane urządzenia EHV. To są tak zwane extra high voltage. Transformatory bardzo wysokiego napięcia. I mogłyby uszkodzić tego typu transformatory, które spowodowałyby brak energii. A taki transformator robi się 100 rocznie. Każdy z nich waży 300 ton, z takich transformatorów.
W Polsce też jest prawdopodobnie kilka takich. Nie znam się aż tak na tyle, ale podejrzewam, że są. Produkcja ich, kraje musiałyby czekać. Jeżeli 100 rocznie się produkuje, nawet niech zwiększą o 100% produkcję tego, 200 rocznie, to w samych Stanach jest 350 takich transformatorów. Na świecie znacznie więcej, więc nie byłoby w stanie, a trzeba przetransportować jakoś. Raczej nie sądzę, żeby zwiększyła się produkcja dwukrotnie, jeśli w tamtym rejonie, gdzie się to produkuje, takie same będą mieli problemy, że też im rozwali ten system cały. Tu jest właśnie wielki problem. Nad tym się nikt nie zastanawia i wiem, że zrobił śledztwo Matthew Stein, autor tego artykułu. Śledztwo, jak jest to zabezpieczane. Jest to kompletnie niezabezpieczane na tego typu wypadki.
Póki co mieliśmy wielkiego farta, ale może się ten fart zmienić w styczniu, lutym. Spowoduje, że być może w niektórych miejscach nie będzie nawet rok prądu albo i pół roku. Przepraszam, pół roku albo i rok. Może się tak zdarzyć. Oby nie. Ale najgorsza rzecz czeka elektrownię atomową. Ze względu na to, że nie dostarczy się zasilania do tej elektrowni, to ta elektrownia po prostu wybuchnie, bo nie będzie mogła odebrać energii. Za dużo energii będzie produkowała. I to jest taki problem, że nie da się wyłączyć też elektrowni atomowej, bo niektórzy mówią, że to jest po prostu urządzenie, elektrownia, wciskam i za pięć godzin ona staje i koniec. Nie ma problemu.
Nie. Ona pracuje wiele dni, a nawet miesięcy od wyłączenia. Nie da się tego zatrzymać praktycznie w żaden sposób. To jest właśnie taka ciekawostka z tego tytułu. A tu mam jeszcze taką informację bardzo ciekawą. Tu mam książkę. Bardzo polecam wam książkę Rudolfa Kippenhana „Na tropie tajemnic Słońca”. Rewelacyjna książka, bardzo wam polecam. Przeczytałem ją dwa razy. Tak dobra jest.
Dużo informacji ciekawych na temat Słońca. Co wiemy, czego nie wiemy i jak naprawdę mało wiemy. To jest bardzo ciekawe. Cykl plam słonecznych. To jest to, skąd się wzięły plamy słoneczne w ogóle, ten cykl. Bo o plamach słonecznych to już nawet je dostrzegali Grecy, bo można je nawet zauważyć bez lunety. Można je zauważyć gołym okiem. Udaje się. Natomiast z lunetą to już bardzo łatwo. Tylko nie patrzcie oczywiście, bo stracicie wzrok.
Podobno nawet niektórzy astronomowie patrzyli przez lunetę na Słońce. Coś niebywałego. Gołym okiem patrzeć na Słońce jest niezdrowo i też nie jest zbyt fajnie. Przez lunetę jest to dużo większe promieniowanie i naprawdę wzrok uszkodzić bardzo łatwo. Na różnych pokazach pewnie widzieliście, jak plamy można zaobserwować. Rzuca się po prostu z lunety obraz na kartkę papieru i na tej kartce elegancko widać te plamy. Te prawidłowości, cykl plam słonecznych odkrył w 1829 roku. Nie, źle powiedziałem, ale odkrył Heinrich Samuel Schwabe w roku 1843. To jest ciekawa sprawa. On był aptekarzem.
Generalnie aptekarz z Dessau, niemiecki. Dopiero później oczywiście nie zwrócono na niego uwagi, bo to aptekarz. I wtedy, w 1850 odkrył, opublikował generalnie, Aleksander Humboldt. Von Humboldt opublikował właśnie te informacje o cyklu plam słonecznych, że one są w takim charakterystycznym 22-letnim cyklu, a właściwie 11-letnim. 22-letni jest pełny, a 11-letni jest maksimum, minimum. To jest tutaj taka ciekawostka. W tej chwili rośnie, tak jak mówione, będzie maksimum w tej chwili, dosyć mocne, od chyba 100 lat najmocniejsze, czy nawet ponad 100 lat najmocniejszy cykl. Trzeba odróżnić wybuch na Słońcu od tego dużego maksimum, bo wybuch na Słońcu jest oczywiście konsekwencją, że mamy maksimum, że mnóstwo jest tych plam słonecznych i są duże zawirowania. Ale najgorszy właśnie tutaj dla Sieci elektroenergetycznych, ale i dla komputerów, dla różnych innych urządzeń elektronicznych. To są te wyrzuty plazmy, wyrzuty cząstek z bardzo dużą prędkością, które docierają do Ziemi i powodują wzbudzanie w długich liniach olbrzymich prądów, które mogą zniszczyć elektrownię nawet.
Także to są dwie powiązane ze sobą rzeczy, ale groźniejsze od tych cykli, od tego maksimum są te wyrzuty. I najgorsze, jeżeli będą one w stronę Ziemi, że plazma będzie wyrzucana w stronę Ziemi. Jest to wtedy najgorsza sprawa. Jakie mamy w tej chwili z nauki te prawdziwe i nieprawdziwe rzeczy, które zostały odkryte? Prawdziwa rzecz, którą muszę od razu powiedzieć, jest taka, że o słońcu nie wiemy wiele, szczególnie o tych regularnościach słonecznych. Nikt nic nie wie. To jest tabula rasa, można powiedzieć. Wiemy, że jest. Wiemy, że od wielu lat już jest. Wiemy, co to są te plamy słoneczne, że regularnie się pojawiają, znikają, że zmieniają potem się biegunami.
Zamieniają się bieguny, bo w tym cyklu 22-letnim się bieguny zamieniają. Dlatego 22 lata pełny cykl wynosi. I dokładnie cykl słoneczny wynosi 10,96 lat. Wzrost aktywności faza ma 4,26 lat, a faza spadku aktywności 6,7. Tak to jest tutaj rozgraniczone. I pewną jest rzeczą, że nie wiemy i nie wiemy, czy nie ma jakiegoś długiego cyklu, który powoduje jakieś wielkie perturbacje. Są też różne hipotezy, że może być powiązane to ze zmianą na przykład biegunów na Ziemi, ale ostatnie takie przebiegunowanie było 700 000 lat temu udokumentowane tylko nie do końca wiadomo, czy nie było wcześniej jakiegoś. Być może słabsze jakieś. Trudno powiedzieć. Wiemy, że na pewno słabnie, że pole magnetyczne Ziemi słabnie, więc coś się dzieje.
Coś się tutaj dzieje w tym, ale też nikt nie wie, dlaczego się zmienia pole magnetyczne Ziemi, jak, na jakiej zasadzie, co wpływa na to, że się zmienia. Więc to jest prawdopodobne, że być może właśnie to słońce powoduje te zmiany na Ziemi pola magnetycznego Ziemi. Może być. Czyli cykl 11-letni jest okej. Z kalendarzem Majów też jest wszystko okej. Nikt nie wie, jak oni zrobili ten kalendarz, ale jest okej. Jest prawidłowy, dobry. Można naprawdę co do dnia datę uzyskiwać. To nie jest hołsztaplerstwo. Jest w porządku wszystko.
Tylko jest pytanie, czy na pewno te 5125 lat to chodzi o długi na przykład cykl słoneczny i wtedy byłoby 10 250 lat by wynosił cały cykl, jeżeli 5125 byłby częściowy. Tutaj są spory. Nauka kompletnie tego nie uznaje, bo jak Majowie mogli mieć taką wiedzę w tych tematach? Nie mogli mieć, więc to jest kompletnie absurdalne. Co prawda tutaj trochę Kalman pokazywał, że jednak ta wiedza jest i bardzo ciekawa i to oznacza, że gdzieś coś może być na rzeczy, ale okej, czegoś takiego nie ma. Nie ma też oczywiście takich, co w tym filmie mogliście zobaczyć rok 2012, gdzie fala przez Himalaje się przelewa, w ogóle wszystko pod wodą. Jakiś kosmos zupełny. Wielkie tsunami. Ziemia hamuje. Ziemia się zatrzymuje w jednej chwili.
To są fantasmagoryczne wizje, które nie mają uzasadnienia żadnego. Kolejne bzdury są. Nibru leci, zderzy się z Ziemią albo nie wiadomo co, że kosmici tam z tego Nibru. Ono już jest widoczne to Nibru. Tylko naukowcy oczywiście wszyscy są w spisku i tego Nibru zobaczyliby, ale nie dają do publicznej informacji, bo ludzie by się przestraszyli, więc wszyscy to tuszują. I zupełnie inne jakieś, że kometa tutaj leci, że statki kosmiczne lecą, że meteoryty. To są zupełnie wyssane z palca rzeczy, aby tylko sprzedać kolejną książkę, żeby coś tam ludziom przekazać ciekawego. Ciekawego może strasznego, straszną nowinę, że coś takiego się dzieje. Jest parę takich rzeczy. Może wam przeczytam odpowiedzi z NASA, bo ludzie piszą do NASA o takich rzeczach, które zastanawiają ludzi.
Czy na pewno to jest, czy to majowie mogli to wiedzieć, że coś się może stać? Tutaj na przykład ktoś się zapytał: „Jakie są skutki zmiany biegunów magnetycznych? Jak zmieniłoby się pole chroniące nas przed wiatrem słonecznym podczas fluktuacji pola magnetycznego?”. NASA mu odpowiedziała tak, że niektórzy ludzie obawiają się, że podczas odwrócenia pola magnetycznego Ziemia odbierze większą dawkę wysokoenergetycznych jonów i elektronów promieniowania, co może wpłynąć na nas i na inne istoty żyjące na Ziemi. Takie zjawisko nie zajdzie. Nawet dzisiaj osłona magnetyczna nie jest efektywna blisko biegunów magnetycznych, a jednak promieniowanie odbierane tam blisko Ziemi jest tylko trochę większe niż gdziekolwiek indziej. Powodem tego jest fakt, że naszą główną osłoną przed takimi cząsteczkami nie jest pole magnetyczne Ziemi, lecz atmosfera, którą można przyrównać do trzech metrów betonu. Także atmosfera też działa, pomimo że jest z powietrza zrobiona. Ozon, powietrze, substancje gazowe zupełnie, a bardzo dobrze chronią, pomimo że to tylko tak jakby trzy metry betonu. Ale to już jest naprawdę dużo.
To jest naprawdę mocna osłona. I tutaj się chyba zgodzę jednak z tym, co NASA napisała. Jeszcze napisali mu na koniec, że w każdym wypadku podczas odwrócenia biegunów magnetycznych pole magnetyczne nie znika, jedynie staje się słabsze i powstaje kilka innych biegunów magnetycznych w nieprzewidywalnych miejscach. Tak napisali. I tutaj jeszcze jest pytanie do NASA: „Czy możesz powiedzieć, kiedy bieguny magnetyczne Ziemi zmieniają się i co się wtedy stanie? Czy to się stanie szybko, w sekundach liczone, czy wolno?”. I tutaj odpowiada NASA: nikt nie wie, kiedy wydarzy się następne odwrócenie biegunów. W przeszłości odwrócenia pojawiały się średnio raz na 700 000 lat. Zmiana, kiedykolwiek się pojawi, będzie stopniowa, a pole nie spadnie do poziomu zerowego podczas tego wydarzenia. Gdyby tak się stało, oznaczałoby, że energia magnetyczna Ziemi została jakoś zamieniona lub rozproszona, a wszystkie procesy, o których wiemy, zajmują tysiące lat, jeśli nie więcej.
Czyli tysiące lat zajmuje zmiana tych biegunów Ziemi, a nie sekundy. Teraz główne pole staje się coraz słabsze, w stopniu około 7% na 100 lat. Gdyby spadało w linii prostej w takim tempie, możemy oczekiwać odwrócenia pola za 1000 do 2000 lat. To może się zdarzyć, ale trend może się zmienić. Jednakże energia tego pola prawie w ogóle się nie zmienia. Wydaje się, że bardziej skomplikowane części tego pola, odpowiedniki kilkunastu magnesów kierowanych w różnych kierunkach, stały się silniejsze, podczas gdy główne bieguny dipolowe straciły na sile. Pole złożone jest jakby trochę słabsze, słabnie w miarę oddalania się od źródła, czyli jądra Ziemi, ale nie powinniśmy oczekiwać, aby kiedykolwiek drastycznie osłabło. Tutaj jest, że pole biegunowe Słońca odwraca się co 11 lat, co zabiera około jednego roku lub więcej, ale magnetyzm Słońca jest inny. To chyba jakieś dziwne tłumaczenie. W każdym razie rozwiewają tego typu różne historie, że w jednej chwili Ziemia się zatrzyma.
Wiadomo, że jak się zatrzyma, obraca się wokół swojej osi, Ziemia nagle się zatrzymuje, ocean rozlewa się, ta fala, która Himalaje zalewa. Nie, takich rzeczy po prostu nie będzie. To tylko w filmach. Być może kiedyś coś takiego miało miejsce, kto wie? Wszystko może się wydarzyć. Może nagle Ziemia wyparować, zniknąć. Możemy my zniknąć, ale nie można popadać w paranoję. Fizyka kwantowa zakłada takie rzeczy, że możemy się teleportować nagle ot tak, sami z siebie gdzieś indziej, do jakiegoś innego wszechświata nawet, czy przynajmniej w inne miejsce gdzieś. Ale jest to tak mało prawdopodobne, że się to nie wydarza. Więc tak samo tutaj.
Też to jest praktycznie niemożliwe, żeby się wydarzyło coś takiego, bo nie znamy mechanizmu, co powodowałoby. Zresztą możemy sprawdzić w starych zapisach, że nie było miejsca tego typu zamiany, bo to w мраża się po prostu w skałach. Magnetyt czy takie magnetyczne metale, jak one w skale się gdzieś tam magazynują gdzieś się tam sprasowują, to wtedy można zaobserwować, jak się to pole elektromagnetyczne zmieniało, jak ono się w tamtych układało miejscach. Na tych warstwach w kamieniu. To takie mity. Jeszcze tak myślę, czy nie było tutaj jakiegoś jednego jeszcze mitu. Są jeszcze takie rzeczy, oprócz 11-letniego cyklu, jest tak zwana precesja, czyli na przykład, że Ziemia przechyla się wokół własnej osi w odniesieniu do Słońca w cyklu liczącym 41 000 lat, ale chybocze się, zmieniając swoje położenie osi względem zodiaku w cyklu precesji wynoszącym 25 800 lat. Przepraszam. I to znamy i wiemy, że tego typu są sprawy. I być może, to też już naukowcy badają, że cykle plam na Słońcu są związane z małymi epokami lodowcowymi na przykład, czyli ochładzaniem i ocieplaniem się klimatu.
Czyli to tak naprawdę Słońce najbardziej działa na Ziemię. Czy jest w tej chwili epoka lodowcowa, czy też wręcz odwrotnie, że dinozaury mogą sobie żyć i dosyć ciepło jest w takim klimacie. I to są w tej chwili już rzeczy, które są coraz bardziej popularne i akceptowalne przez naukę, czyli że epoki lodowcowe zależą przede wszystkim od Słońca, a nie od człowieka, że za mało ognisk palił i tak dalej. Jakieś absurdalne rzeczy. Nie, od Słońca. Także co ciekawe, od Słońca najprawdopodobniej są zależne rozruchy, rewolucje. I to nie jest wcale żart. Też między innymi Maurice Cotterell pisał w tym temacie. Zresztą więcej było autorów w tym temacie też. Powiązanie rewolucji z plamami na Słońcu, z aktywnością słoneczną.
Bo plamy to jest po prostu reprezentacja. Inaczej, coś wytwarza te plamy, to pole magnetyczne, nie do końca wiadomo co i ten cały cykl, ale jest. I ludzie się dostosowują do tego, że są bardziej nerwowi. Jeżeli jest górka, czyli maksimum, to ludzie chętniej robią jakieś rewolty. Tak jak teraz widzieliśmy, że ludzie jednak wychodzą na ulice. Coraz więcej jest demonstracji, kryzysy, coś się dzieje, jakieś niepokoje, ludzie wykonują dziwne ruchy, wojny częstsze. Teraz te rewolucje w krajach muzułmańskich. To wszystko to nie jest przypadek, tylko to są właśnie rzeczy oddziaływania Słońca. I to nie są żarty. Nauka tego oczywiście nie do końca akceptuje, ale już naukowcy troszeczkę się skłaniają, że coś w tym jest.
Faktycznie, że gdzieś Słońce w tym wszystkim manipuluje trochę. A jeśli jest dłuższy cykl, to mogą być ciekawsze rzeczy, że może nawet dochodzić do zmiany świadomości, tak jak mówi Terence McKenna. Kto wie? Myślę, że to się okaże. Musimy przeżyć to, po prostu nie bać się. Ewentualnie jak ktoś się bardzo boi, niech się przygotuje, niech sobie kupi ziemiankę, zrobi ziemiankę, niech sobie kupi kawałek ziemi, przetwory zrobi. Jeszcze jest chwila czasu, jest jeszcze jesień, parę miesięcy, można się przygotować. Także polecam wam. Była też audycja o survivalu w temacie jak się przygotować do tego, co robić, gdzie zamieszkać. Także wszystko jest.
Na Zachodzie jest to bardzo popularne, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Jest mnóstwo ludzi, którzy się przygotowują. Zresztą ostatnio taki program był w telewizji, już nie pamiętam w której, ale w tej zagranicznej jakiejś, popularnonaukowym kanale, że ludzie po prostu się przygotowują do takiej apokalipsy i są oceniani przez ekspertów od survivalu, od ludzi ich pokroju, tylko takich jeszcze bardziej profesjonalnych. Takie rzeczy są bardzo modne dzisiaj, więc myślę, że jeżeli ktoś się boi, to się niech przygotuje, ale nie będzie, wydaje mi się, tego typu historii jakichś takich kompletnych. Mogą być blackouty. Mi się wydaje, że Mogą być tego typu historie, że nawet dochodzić będzie mogło do wybuchów w elektrowniach jądrowych. Nieprawdopodobnych rzeczy, ale o tym naukowcy wiedzą. Tylko że ten naukowiec Matthew Stein z MIT miał odwagę i pisze o tym wprost, że przy tego typu nasileniach burz na Słońcu spowoduje to wybuchy elektrowni atomowych. Wcześniej o tym nie wiedziałem. Dopiero jak czytałem ten artykuł niedawno.
Po prostu nie docierają takie rzeczy. Tylko w Polsce się mówi o tym, że to jest najbezpieczniejsza energia z elektrowni atomowych, ale nikt nie zakłada czegoś takiego. Brak słów. Ale wracając do Słońca, to to wiemy. Czyli wiemy, że nic nie wiemy. Trochę wiemy oczywiście. Niewiele, ale jednak trochę. I oczywiście ostrzegają, też NASA ostrzega, wszyscy naukowcy ostrzegają, że to będzie naprawdę potężne. Mogą być burze, mogą być problemy, ale nikt z żadnych naukowców nie mówi, że to będzie kataklizm, że to będą ostatnie dni naszego życia, że to już będzie potop, koniec, wszystko zniszczy. Aczkolwiek w Biblii był zapisany potop, był Noe, musiał wielką łódź zbudować i tak dalej.
Kto wie. Czy 8 000 lat temu, a może to 10 000 lat temu było? Trudno powiedzieć. Ślady jakiegoś takiego potopu też wiem, że znajdowano. Trudna sprawa z tym, czy na przykład nie może być takiego potopu. Tylko że coś ten potop musi wywołać. Przecież to nie wielkie deszcze, tylko fale tsunami. Ale nie był to aż taki potop, jak pokazywali w filmie w roku 2012. Więc nie ma się co bać, myślę. Dzisiaj już zakończę tę audycję, zwykle standardowym utworem.
Patrzę jeszcze, czy czegoś nie zapomniałem. Na pewno jeszcze o czymś zapomniałem, ale o planecie Nibru mówiłem. Czyli tego przynajmniej się nie ma co bać. Zaraz, mam jeszcze kolejne historie. Oczywiście wybuch niedalekiej gwiazdy czy superhipernowej. Superhipernowa, która zmiecie życie z Ziemi, bo wybuchnie w naszej galaktyce dosyć blisko Ziemi. Może jakaś lokalna czarna dziura nagle się pojawić. Nie wiem, co to znaczy, ale naukowcy chcieli w tym LHC chyba wytworzyć czarne dziury. Skandal. Tego typu rzeczy jakieś.
Asteroida, kometa, wszystko jedno. To są absurdalne już rzeczy. Nie wiem, dlaczego miałaby nagle wybuchnąć ta superhipernowa. Dlaczego teraz akurat? Skąd Majowie by wiedzieli? To jakoś też tak się nie składa. Myślę, że bardziej chodziło o tę falę, o zmianę świadomości ludzi, że coś będzie takiego, zjawisko kosmiczne, że ludzie przestawią się. Tak jak ten krótki cykl powoduje rewolucje, że ludzie się denerwują, wychodzą na ulice, rzucają kamieniami. Powstanie Solidarności, wojny wybuchają wtedy i tak dalej. Natomiast w tym długim cyklu, czyli powiedzmy 5125 lat albo niezależnie już od Majów, ale jakiś długi cykl, bo naukowcy też proponują tego typu długi cykl, to wtedy następuje jakaś zmiana świadomości u ludzi.
Na przykład odchodzą od życia doczesnego, tylko się koncentrują, są bardziej uduchowieni, potrzebują jakichś duchowych doznań, potrzebują relacji z innymi ludźmi. Takie zupełne odejście od materializmu przerażającego. Może coś być w tym. I skłaniam się, że coś takiego może nastąpić, że ludzie zaczną jakoś inaczej patrzeć na życie. Także dziękuję wam za dzisiaj. To była audycja o roku 2012. Taki wstęp. Troszkę dzisiaj, nie wiem czemu, ale byłem strasznie ospały. Ledwo żyję, nie mam pojęcia dlaczego. Być może to właśnie powoduje to nasze Słońce, a właściwie jego brak, bo jest noc, nie ma go, jest po drugiej stronie Ziemi.
Zapraszam was za dwa tygodnie. Trzymajcie się. Cześć.
[01:49:27] - Do you talk to the trees? Do you know the story behind every stone to find what is near? Have you traveled too far? Do you know the story? Do you know the story? Are you lonely like me? When all the world around you crumbles, do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed suddenly lost or imagined clean? Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story?
Do you talk to the trees? Do you know the story behind every stone to find what is near? Have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every stone to find what is near? Have you traveled too far? Do you know the story?